<utwor><rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/zulawski-eros-i-psyche/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Żuławski, Jerzy</dc:creator>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2018-12-12</dc:date>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. </dc:description>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/zulawski-eros-i-psyche</dc:identifier.url>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Jerzy Żuławski, Eros i Psyche, Nakładem Krakowskiej Spółki Wydawniczej, Kraków 1921.</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Jerzy Żuławski, zm. 1914.</dc:rights>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">1975</dc:date.pd>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Dramat współczesny</dc:subject.genre>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Modernizm</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Dramat</dc:subject.type>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Eros i Psyche</dc:title>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Sekuła, Aleksandra</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kotwica, Wojciech</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kotwica, Wojciech</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kopeć, Aleksandra</dc:contributor.technical_editor>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/image/5997.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Angels&amp;#x27; writing, y_egan@Flickr, CC BY-SA 2.0</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/5997</dc:relation.coverImage.source>
<dc:relation.hasFormat id="pdf" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/pdf/zulawski-eros-i-psyche.pdf</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-5635-6</meta>
<meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta>
<dc:relation.hasFormat id="html" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/zulawski-eros-i-psyche.html</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-5636-3</meta>
<meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta>
<dc:relation.hasFormat id="txt" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/txt/zulawski-eros-i-psyche.txt</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-5637-0</meta>
<meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta>
<dc:relation.hasFormat id="epub" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/epub/zulawski-eros-i-psyche.epub</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-5638-7</meta>
<meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta>
<dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/mobi/zulawski-eros-i-psyche.mobi</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-5639-4</meta>
<meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta>
<category.thema.main>DD.WL-WS</category.thema.main>
    </rdf:Description></rdf:RDF>
<dramat_wspolczesny>

<uwaga>ze zbiorów Aleksandry Kopeć</uwaga>




<abstrakt>
<akap>Dramat Jerzego Żuławskiego <tytul_dziela>Eros i Psyche</tytul_dziela> stanowi metaforyczną wizję dziejów świata jako odkupieńczej wędrówki Duszy (<wyroznienie>Psyche</wyroznienie>) dążącej do zjednoczenia ze stwórczą Miłością (<wyroznienie>Eros</wyroznienie>). Winą Psyche jest namiętna chęć poznania prawdziwego oblicza Erosa, w czym, zgoła innymi niż miłosna tęsknota powodowany, dopomógł jej mimowolnie żywioł ziemski, ociężały i materialny, uosobiony w postaci o imieniu <wyroznienie>Blaks</wyroznienie> (por. gr. <slowo_obce>βλαχις</slowo_obce>: wstyd). Poszukując swej miłości, gnana tęsknotą Psyche, wyrusza z arkadyjskiej krainy, wcielając się kolejno w wędrowną śpiewaczkę w czasach upadku Grecji pod jarzmem Rzymu, mniszki w średniowiecznym klasztorze, zamiłowaną w sztuce księżnę w renesansowych Włoszech, karczmarkę-przewodniczkę ludu oddaną walce w imię wolności w czasach rewolucji francuskiej, wreszcie kochankę potężnego bankiera z przełomu wieków XIX i XX.</akap>


<akap>Ta niezwykła baśń sceniczna, choć przez krytyków oceniona jako płytka, cieszyła się przychylnością publiczności od momentu pierwszej inscenizacji w 1904 r. na scenie krakowskiej i lwowskiej. Treść jej nawiązuje nie tylko do gnostyckiej opowieści o Sofii (gr. <slowo_obce>σοφία</slowo_obce>: mądrość, dusza świata), ale również do mitów kultury europejskiej o Erosie i Tanatosie oraz odnawia mit o początkach świata i jego eschatologii: wina Psyche została zreinterpretowana i oczyszczona w stosunku do biblijnej wersji opowieści o upadku w grzech (m.in. poprzez zmianę postrzegania samej istoty żądzy poznania), zaś finalne przeznaczenie świata obywa się bez sądu ostatecznego i stanowi miłosne pojednanie i zmazanie cierpień oraz błędów.</akap>



</abstrakt>



<nota_red>
<akap>Uwspółcześniono interpunkcję, m.in. poprzez usunięcie zbiegu przecinka i pauzy oraz zastąpienie w didaskaliach przecinkami pauz występujących w roli przecinków.</akap>
<akap>Pozostałe uwspółcześnienia dotyczą fleksji (oprócz pozycji rymowych), np.: tym > tym; czem > czym; czemże > czymże; którem > którym; któremi > którymi; niem > nim; niemi > nimi; twojem > twoim; łagodnem > łagodnym; trawiastem > trawiastym itp.; pisowni łącznej/rozdzielnej, np. poczem > po czym; z za > zza; zdala > z dala; zwolna > zwolna; zdaleka > zdaleka; oddawna > od dawna; odemnie > ode mnie; przezemnie > przeze mnie; gdzieindziej > gdzie indziej; śnieżno biały > śnieżnobiały; jakież-to > jakież to;
prawda-li > prawdali itp.; pisowni joty, np. lilji > lilii; Aleksandrji > Aleksandrii; Charmjon > Charmion; warjatka > wariatka; wikarja > wikaria; furtjanka > furtianka; oraz ortografii, np. pomięszana > pomieszana; puhar > puchar; przewódca > przywódca; nieokreślny > nieokreślony; jest napisano > jest napisane.</akap>

<akap>Poprawiono błędy źródła: stare dzielnicy > starej dzielnicy; nieco brudnej > nieco brudne; wiatrz > wiatr; Co mówisz > Co mówisz?; masza > masz.</akap>
</nota_red>



<autor_utworu>Jerzy Żuławski</autor_utworu>

<nazwa_utworu>Eros i Psyche</nazwa_utworu>

<podtytul>Powieść sceniczna w siedmiu rozdziałach</podtytul>

<motto><akap><slowo_obce>ὁδὸς ἄνω κάτω μία</slowo_obce><pe><slowo_obce>ὁδὸς ἄνω κάτω μία</slowo_obce> (gr.) --- urwane zdanie przypisywane Heraklitowi, pełna sentencja brzmi <slowo_obce>ὁδὸς ἄνω κάτω μία καὶ ὡυτή</slowo_obce> i można ją tłumaczyć jako: ,,droga w górę i droga w dół są tą samą drogą".</pe></akap></motto><motto_podpis>Heraklit</motto_podpis> 




<motto><akap>Tuum fac nec respicias finem<pe><slowo_obce>Tuum fac nec respicias finem</slowo_obce> (łac.) --- czyń swoje, nie myśl o końcu; rób swoje, nie patrz końca.</pe></akap></motto>







<naglowek_akt>I. W Arkadii</naglowek_akt>

<lista_osob>
<lista_osoba><osoba>Psyche</osoba>, arkadyjska królewna</lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Arete</osoba></lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Hedone</osoba>, <osoba>Kallone</osoba>, <osoba>Melike</osoba>, <osoba>Hagne</osoba>, służebne dziewki <osoba>Psychy</osoba></lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Blaks</osoba>, parobek</lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Eros</osoba>, bóg</lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Hermes</osoba>, poseł bogów</lista_osoba>
</lista_osob>

<miejsce_czas><begin id="b1544451450215-2427210389"/><motyw id="m1544451450215-2427210389">Arkadia</motyw>Rzecz działa się w kraju szczęśliwym, w czasie, kiedy bogowie chodzili po ziemi.</miejsce_czas>

<didaskalia>Łąka przerznięta<pe><slowo_obce>przerznięty</slowo_obce> --- dziś raczej: przerżnięty; przecięty.</pe> strumieniem, płynącym pośród traw i kwiatów. Za strumieniem drzewa, a za nimi w głębi skały ogromne, strome i czarne, wyglądające jak mur, który kwiecistą i cichą łąkę oddziela od świata. Po skałach tu i ówdzie pną się bujne bluszcze. Na lewo w dali, na łagodnym trawiastym wzgórzu widno<pe><slowo_obce>widno</slowo_obce> --- tu: widać.</pe> zamek królewski, do greckiej świątyni podobny. --- Nad strumieniem rozłożyste drzewo i wielki kamień pod nim. Widać też głazy, z rzadka po łące porozrzucane. W głębi wiedzie przez strumień kładka z obalonego pnia. Krajobraz pełen zachodniego słońca, ciszy i wesela.<end id="e1544451450215-2427210389"/></didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA I</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Arete</osoba> rozwiesza na głazach i gałęziach nad strumieniem świeżo wyprane białe szaty.</didaskalia>

<didaskalia><osoba>Blaks</osoba> leży na wznak z rękoma pod głową i śpi.</didaskalia>


<naglowek_osoba>DZIEWKI SŁUŻEBNE</naglowek_osoba>
<didaskalia>trzymając się za ręce, pląsają dokoła stojącej w pośrodku <osoba>Psychy</osoba> i śpiewają:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Razem z wiatrem, co rozwiewa/
nasze śnieżnobiałe szaty,/
między strojne, wonne drzewa,/
z których w słońcu kapią kwiaty,/
<wers_wciety typ="1">po równinie,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">co tak płynie,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">--- od skał płynie</wers_wciety>/
traw puszystych słodką falą:/
dalej w pląsy! w pląsy! W pląsy!/
stopy się nam palą! --- O hej!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<didaskalia>budzi się i wstaje</didaskalia>
<kwestia><akap>Zmierżone<pe><slowo_obce>zmierżony</slowo_obce> --- uprzykrzony; por. <slowo_obce>mierzić</slowo_obce> (kogoś): budzić wstręt, odrazę.</pe> dziewki! drą się, jakby sojki! ani się człowiek zdrzemnąć nie może!</akap></kwestia>
<didaskalia>Idzie w głąb i kładzie się znowu, zatykając uszy.</didaskalia>


<naglowek_osoba>DZIEWKI SŁUŻEBNE</naglowek_osoba>
<didaskalia>tańcząc, znów śpiewają:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Wiatr się z włosem naszym pieści/
<wers_wciety typ="1">i tak śpiewa,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">--- jak ptak śpiewa;</wers_wciety>/
ptasząt śpiewu pełne drzewa ---/
a złocisty liść szeleści,/
<wers_wciety typ="1">a do wtóru</wers_wciety>/
dzwoni strumień, gęśl z lazuru --- o hej!/
Dalej w pląsy! W pląsy! W pląsy --- o hej!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARETE</naglowek_osoba>
<didaskalia>od pracy:</didaskalia>
<kwestia><strofa>A sam, dziewczęta!<pe><slowo_obce>sam, dziewczęta</slowo_obce> (daw.) --- chodźcie, dziewczęta; przykład wykorzystania daw. konstrukcji zdania przyzywającego, por. np. <slowo_obce>sam tu</slowo_obce>: chodź tu itp.</pe> W główkach wam pustoty, /
a tu jest jeszcze tyle do roboty!</strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Dziewki służebne</osoba> rozwiązują taneczne koło i biegną do <osoba>Arety</osoba>.</didaskalia>

<didaskalia><osoba>Psyche</osoba> zbliża się z wolna ku strumieniowi.</didaskalia>


<naglowek_osoba>KALLONE</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>Arety</osoba> tonem usprawiedliwienia:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Prałyśmy matko, od samego świtu /
w strumyku pełnym srebra i błękitu /
dziane odzieże i bieluchną wełnę...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HEDONE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><begin id="b1544453859844-1201936890"/><motyw id="m1544453859844-1201936890">Wieczór</motyw>Czyż nie czas teraz, gdy karoca chyża /
słońca ku ziemi pod wieczór się zniża /
a fale złota i purpury pełne,/
potańczyć, ciesząc się słońcu i wiośnie, /
i tak dzień pracy zakończyć radośnie?<end id="e1544453859844-1201936890"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARETE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Praca nie wszystka jeszcze ukończona, /
choć słońce długą już przebyło drogę./
Zwińcie się, dziewki!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAGNE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ja ci dopomogę!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARETE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Pomóżcie wszystkie! <begin id="b1544453922860-1348386246"/><motyw id="m1544453922860-1348386246">Słońce</motyw>Z szat wilgłego łona/
niech wszystkie pary wyssie i wypije /
wiatr i słoneczny boski żar, co bije /
z niebios, spragniony woni i wilgoci --- /
i wełnę bieli, a twarz dziewcząt złoci.
<end id="e1544453922860-1348386246"/></strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Służebne</osoba> wraz z <osoba>Aretą</osoba> krzątają się, rozwieszając wyprane szaty na głazach i gałęziach.</didaskalia>

<didaskalia><osoba>Psyche</osoba> siada na przodzie nad strumieniem i zapatrzona w nurt, igra palcami po wodzie.</didaskalia>


<naglowek_osoba>SŁUŻEBNE</naglowek_osoba>
<didaskalia>śpiewają przy pracy:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Suszcie się rychło, białośnieżne szaty, /
bo was przywdzieje pan nasz, król bogaty, /
co mieszka w dworcu o smukłych kolumnach,/
stad ma bez liku i moc<pe><slowo_obce>moc</slowo_obce> (daw., gw.) --- tu: mnóstwo, bardzo dużo.</pe> zboża w gumnach,/
zbroje i złoto, i drogą purpurę, /
a przenajdroższą bogolicą córę, /
--- a przenajdroższą bogolicą córę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAGNE</naglowek_osoba>
<didaskalia>odłączywszy się od dziewcząt, podchodzi ku królewnie i z wolna osuwa się przed nią na kolana</didaskalia>
<kwestia><strofa>Cóż bogolica, nie pląsałaś z nami /
ani nie śpiewasz? Czy ci co dolega? /
Czy tak twe oczy równe gwiazdom mami /
lic twych odbitych obraz, co tak biega /
z fali na falę po szybie strumyka /
w błyszczących kropel świetlistej koronie?/
Na białej dłoni białe wsparłaś skronie/
i zapatrzona w nurt, jak w dal pomyka, /
nie spojrzysz nawet na twoje służebne, /
co wiodą pląsy i śpiewy gędziebne /
dla ciebie --- jeno na serca kądzieli /
przędziesz zadumę...</strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Psyche</osoba> z tęsknym uśmiechem kładzie dłoń na głowie <osoba>Hagny</osoba> i z wolna głaszcze jej włosy.</didaskalia>


<naglowek_osoba>MELIKE</naglowek_osoba>
<didaskalia>która się była odłączyła<pe><slowo_obce>która się była odłączyła</slowo_obce> (daw.) --- konstrukcja czasu zaprzeszłego stosowana dla wyrażenia czynności wcześniejszej, poprzedzającej inną, o której mowa dalej; znaczenie: ,,która się uprzednio odłączyła".</pe> od pracujących w głębi dziewcząt i zbliżyła się do <osoba>Psychy</osoba> podczas ostatnich słów <osoba>Hagny</osoba>, mówi:</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Otośmy radosne,</wers_cd>/
że bogi słońce dały, młodość, wiosnę; /
wszystko się w okrąg cieszy i weseli --- /
ty jedna --- cicha --- patrzysz na te skały, /
na dworzec ojca twego okazały/
i na wawrzynów gaj kwieciem różowy, /
na ciemne, liściem szumiące dąbrowy, /
na łąki, strumyk i to białe płótno /
--- i łzy masz w oczach, pani?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>po chwili:</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Tak mi smutno...</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MELIKE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Smutno? I o co?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAGNE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Wszakżeśmy<pe><slowo_obce>wszakżeśmy</slowo_obce> --- skrócone od: wszakże jesteśmy.</pe> przy tobie!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><begin id="b1544470229379-1466545188"/><motyw id="m1544470229379-1466545188">Tęsknota, Pokusa</motyw>Pójdźcie tu do mnie, pójdźcie bliżej, obie... /
Czyście wy nigdy o tym nie myślały, /
aby się wyrwać za te czarne skały --- /
tam! I zobaczyć, co tam jest za niemi?/
Czy, jako tutaj, szmat zielonej ziemi, /
czy też kraina jaka dziwna, złota, wyśniona...?/
Nigdy o tym nie myślicie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MELIKE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nigdy!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAGNE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ja --- nigdy!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MELIKE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Tu --- tak słodkie życie, </wers_cd>/
cóż cię tam ciągnie, królewno?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Tęsknota...<end id="e1544470229379-1466545188"/></wers_cd></strofa>
</kwestia>


<naglowek_osoba>HAGNE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Co to?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MELIKE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Królewno, cóż to jest? Nie wiemy...</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wiemże ja sama<pe><slowo_obce>wiemże ja sama</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą -że; znaczenie: czy ja sama wiem.</pe>?...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARETE</naglowek_osoba>
<didaskalia>w głębi:</didaskalia>
<kwestia>
<strofa><wers_cd>Schną już w słońcu szatki </wers_cd>/
na białe głazy rzucone i kwiatki;/
teraz już pora przynieść kosze z łozy<pe><slowo_obce>łoza</slowo_obce> --- gałązki wierzbowe.</pe>/
i piękną, w wodzie wybieloną wełnę/
znieść na wysokie, na koleśne<pe><slowo_obce>koleśny</slowo_obce> --- poruszający się na kołach.</pe> wozy,/
aby do domu powróciły pełne,/
jako tu pełne przyjechały z rana,/
ciążąc leniwym mułom.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HEDONE</naglowek_osoba>
<didaskalia>klaszcze w ręce</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Hejże, dana!</wers_cd>/
Teraz już mogę oddać się zabawie,/
pląsać, ach, pląsać po puszystej trawie/
i echu rzucać pieśni, jako pragnę!/
Zawołam tamte, Melikę i Hagnę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARETE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Zawołaj wprzódy jeszcze na parobka, /
by przyniósł żwawo kosze wyplecione...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HEDONE</naglowek_osoba>
<didaskalia>spostrzega <osoba>Blaksa</osoba> i biegnie ku niemu</didaskalia>
<kwestia><strofa>Śpi tam! Dalibóg! Wstawajże, mazgaju, /
rusz się nareszcie, szkaradny leniuchu!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<didaskalia>przeciera oczy</didaskalia>
<kwestia><strofa>Co tam?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARETE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>A wstawaj!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Jest co do roboty?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HEDONE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>I on się pyta! Biegaj jeno<pe><slowo_obce>jeno</slowo_obce> (daw., gw.) --- tylko.</pe> żwawo /
i przynieś kosze, które tam za ławą /
ponad strumykiem zostały od rana. ---/
Bielizna schnie już, od dawna wyprana!</strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Blaks</osoba> podnosi się z wolna, przeciąga i ziewa.</didaskalia>


<naglowek_osoba>KALLONE</naglowek_osoba>
<didaskalia>wybucha śmiechem</didaskalia>
<kwestia><strofa>Jeszcze po drodze drzemkę sobie utnie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HEDONE</naglowek_osoba>
<didaskalia>rzuca na <osoba>Blaksa</osoba> zerwane liście</didaskalia>
<kwestia><strofa>Nuże<pe><slowo_obce>nuże</slowo_obce> --- okrzyk oznaczający poganianie: dalej, szybciej.</pe>!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>A idźcież<pe><slowo_obce>idźcież</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą wzmacniającą -że, skróconą do -ż.</pe>, uprzykrzone dziewki,</wers_cd>/
bo pókim dobry, tom dobry okrutnie, /
lecz jak się zgniewam --- mówię --- nie przelewki!</strofa></kwestia>
<didaskalia>Odchodzi poza strumyk w stronę zarośli i szuka koszów wśród krzewin. Po chwili wraca, wlokąc kosze za ucha.</didaskalia>


<naglowek_osoba>HEDONE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Teraz do tańca! Hejże! Pójdźcie do mnie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KALLONE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Albo --- dziewczęta --- naprzód do kąpieli,/
potem oliwą namaścim się złotą /
i tak w wspaniałej, nieskażonej bieli /
ciał naszych młodych staniemy tu wieńcem, /
aż pląsy łona ubarwią rumieńcem!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HEDONE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Więc dalej, dziewy! Niechaj zabrzmią echa /
zbudzone głosem pieśni i ochoty /
naszej --- niech złota zadzwoni uciecha --- /
dalej!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARETE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Hej, Blaksie, chodź tu do roboty!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<didaskalia>idzie, mrucząc:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Tamte sroki mogą sobie skakać do woli, ale ty Blaksie, chodź do roboty!</strofa></kwestia>
<didaskalia>Zbiera wraz z <osoba>Aretą</osoba> bieliznę do koszów i wychodzi z nią razem.</didaskalia>


<naglowek_osoba>MELIKE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ja pieśń zawiodę<pe><slowo_obce>zawieść pieśń</slowo_obce> (daw.) --- zanucić, zaintonować pieśń.</pe> --- taneczną, rozlewną!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HEDONE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Królewna z nami! Królewno, królewno!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tańczcie wy same...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAGNE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>O, nigdy bez ciebie!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tańczcie... To słońce gasnące na niebie, /
ta woń na ziemi dziwnie mnie rozmarza.../
Z ziemi woń bije, jak gdyby z ołtarza,/
na którym leży słońce, żertwa<pe><slowo_obce>żertwa</slowo_obce> (daw.) --- ofiara; u daw. Słowian ofiara całopalna składana na cześć bóstwa.</pe> krwawa.../
Cóż to? Siadłyście wszystkie wkoło, ciche?/
Tańczcie, dziewczęta, pozwala wam Psyche ---/
bawcie się, proszę!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KALLONE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Bez ciebie zabawa</wers_cd>/
jest dla nas niczym!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HEDONE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Słuchaj, bogolica,</wers_cd>/
czymże rozchmurzyć twoje jasne czoło?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MELIKE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Chcesz pieśni może? --- Zaśpiewam --- wesołą! /
Lub... o potędze twojego rodzica, /
tajemniczego pana mnogich włości, /
albo... o wiośnie lub o twej piękności? --- /
Rozkazuj, pani!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Czy słyszysz te drzewa?</wers_cd>/
Każdy liść na nich pieśń przedziwną śpiewa, /
hymn uroczysty jakiś na przybycie /
wieczornych, świętych, tajemniczych godzin...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MELIKE</naglowek_osoba>
<didaskalia>nadsłuchuje</didaskalia>
<kwestia><strofa>Pono<pe><slowo_obce>pono</slowo_obce> (daw., gw.) --- ponoć, podobno.</pe> szum taki w dniu twoich narodzin/
niósł się po świecie... Stara wieść tak prawi...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wieść...?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MELIKE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Czy jej nie znasz? Może cię zabawi...</wers_cd>/
Ta pieśń odwieczna, dziwna, która baje,/
jak raz w wiosenne i słoneczne rano/
dziki Człek, idąc przez rosiste gaje,/
zobaczył zorzę na niebie świetlaną,/
której nie widział do onejże pory,/
po nocy jeno goniąc łup przez bory --- /
i nagle tknięty jakąś wielką mocą, /
ten pan potężny, co dotąd żył nocą, /
padł na kolana i podniósł ramiona:/
--- O zorzo, zorzo! O zorzo złocona!.../
I wtedy pono wystrzelił mu z łona /
kwiat tajemniczy, ukochanie świata, /
motyl złocisty, co ku słońcu wzlata /
i światłem żyje... W pieśni owej rymie /
królewno, twoje powtarza się imię...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>I co pieśń mówi?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MELIKE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Mówi, że w tej porze</wers_cd>/
śpiewać poczęły drzewa i strumienie --- /
i hymn ogromny szedł przez wszechstworzenie: /
śpiewały góry, śpiewał las i morze...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>A dalej? Dalej?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MELIKE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Prawi... o tęsknocie,</wers_cd>/
o jakimś wielkim, niebosiężnym locie, /
któremu skrzydło motyle nie sprosta ---/
i o kimś, co ma przyjść po latach wielu...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ma przyjść?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MELIKE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>...o bogu i poświęcicielu</wers_cd>/
jakimś, co zbawia i wznosi, choć chłosta... /
Więcej nie pomnę...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>O moja tęsknoto!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAGNE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>To pieśń o tobie, o tobie, królewno!/
Gdy wieczór słońcu twarz zakryje złotą, /
na czole twoim widno jasność zwiewną, /
a u twych ramion, jak dwie nikłe tęcze, /
coś jakby barwne dwie błonki pajęcze /
lub listki róży: skrzydełka motyle /
z świateł utkane, co błysną na chwilę /
i nikną znowu... i znów widne, rosą/
ranną się mienią...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARETE</naglowek_osoba>
<didaskalia>zbliża się do grupy dziewcząt</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Wstawajcie! Dziewczęta!</wers_cd>/
Oto zachodu już godzina święta/
spływa na ziemię. Pokłon --- po zwyczaju --- /
oddajmy bóstwom strumienia i gaju, /
który nam w żarach dnia dał słodkie cienie --- /
i pójdźmy. Czas nam zejść z tej wonnej łąki, /
gdzie pośród trawy skryte kwiatów pąki/
czekają w ciszy na ożywcze tchnienie /
tajnego bóstwa, co okrąża światy /
i błogosławi nocą drzewa, kwiaty /
i wszystko żywe a łaknące płodu./
Nam się nie godzi przeszkadzać mu w dziele, /
które tu pocznie już za chwil niewiele; /
do królewskiego zatem spieszmy grodu, /
by do zamczystej poznosić komnaty /
pracą dnia czysto wybielone szaty.</strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Dziewki służebne</osoba>, powstawszy, odchodzą za idącą naprzód <osoba>Aretą</osoba>. Tuż za nią postępuje <osoba>Hedone</osoba>, potem <osoba>Kallone</osoba>, za nią <osoba>Melike</osoba>, a <osoba>Hagne</osoba> na końcu.</didaskalia>


<naglowek_osoba>HEDONE</naglowek_osoba>
<didaskalia>odwraca się</didaskalia>
<kwestia><strofa>A ty czy z nami nie idziesz, królewno?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Idźcie! Za chwilę podążę za wami!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MELIKE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>My biegniem szybko! Możesz nie dogonić...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAGNE</naglowek_osoba>
<didaskalia>przypada do stóp <osoba>Psychy</osoba></didaskalia>
<kwestia><strofa>Zostanę z tobą!</strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Arete</osoba> wychodzi wraz z trzema służebnymi.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>Hagny</osoba>:</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Zostaniesz! --- Czy długo?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAGNE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jak sama zechcesz, jestem twoją sługą...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tamte już poszły... Arete czcigodna /
tak je odwiodła ode mnie do domu /
rodzica mego, potężnego króla.../
Hedone, w której złota radość płonie, /
i bogom równa pięknością Kallone /
poszła --- i słodka Melike, ptak śpiewny.../
Kiedyż je ujrzę? --- Kiedy ujrzę znowu?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAGNE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Możemy jeszcze podążyć za nimi...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie, już za późno, już ich nie dognamy!/
Patrz! Oto weszły na zielone wzgórze /
i --- białe --- kroczą po schodach w marmurze /
kutych, co wiodą do złocistej bramy --- /
zamku mojego ojca... Patrz! Przez wrota /
rozwarte jasność wybuchnęła złota --- /
już je zamknięto...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAGNE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Co tobie, królewno?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ta powieść stara tak mnie poruszyła, /
powieść Meliki... <begin id="b1544472679780-3497004367"/><motyw id="m1544472679780-3497004367">Tęsknota, Marzenie</motyw>Tak śni mi się czasem,/
żem to istotnie ja była, przed wiekiem, /
zrodzona z człeczej ogromnej tęsknoty /
za słońcem, pięknem, niebem i zaświatem.../
Zda się, pamiętam jakieś złote gaje /
i zawieszone na głazach ruczaje, /
morza ogromne, niebosiężne szczyty /
i w zórz uśmiechach rozlśnione błękity, /
w które mię kiedyś szczęśliwą uniesie/
On...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAGNE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Kto?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ja nie wiem... On! mój nienazwany,</wers_cd>/
którego łąki czekają i łany,/
uśpione ptaki po lasach i kwiaty /
i ja --- stęskniona, pragnąca, a pewna,/
że przyjdzie w jakąś najsłodszą godzinę,/
kiedy dokoła wszystko będzie ciche,/
i po imieniu zawoła mnie: Psyche! ---/
i zbudzi we mnie coś, co jest mną samą.../
Wtedy te skały otworzą się bramą/
i ja na skrzydłach jego --- bo skrzydlaty/
będzie! --- polecę na te jasne światy,/
na czarodziejskie te ziemie i niwy,/
na łąki, kędy lśni w brylantach rosa,/
w kraj jakiś dziwny, szeroki, szczęśliwy,/
w chmury --- nad chmury --- i w błękit, w niebiosa!<end id="e1544472679780-3497004367"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<didaskalia>ukazuje się na ścieżce w głębi</didaskalia>
<kwestia><akap>Cienie Hadesu na tę głupią zorzę czerwoną, rozmazaną po niebie, jak rumieniec na pyzatej gębie! W ślepia mnie razi, a gdy się od niej odwrócę --- wszystko czarne dokoła!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HAGNE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To Blaks się wlecze... Idzie w tę stronę...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ho, hop! Królewno!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HAGNE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czego tam, parobku!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>Psychy</osoba>:</didaskalia>
<kwestia><akap>A! jesteście, dostojna panno! I ta dzierlatka z wami...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HAGNE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Po co tu przyszedłeś?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie z własnej ochoty, to pewna! Wysłała mnie Arete, zaniepokojona waszą nieobecnością. To jest --- nieobecnością królewny. Mam was zaprowadzić do domu...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Możesz odejść, sługo. Nie jesteś mi potrzebny...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<didaskalia>odchodzi w stronę zarośli, mrucząc:</didaskalia>
<kwestia><akap>Możesz odejść!... A Arete wygarbuje mi skórę, żem nie przyprowadził królewny... Wolę tu w krzaku zaczekać, aż skończą swoje pogwarki. Prześpię się chociaż tymczasem.</akap></kwestia>

<didaskalia>Układa się w głębi na ziemi pod krzakiem, niespostrzeżony przez kobiety, które sądzą, że odszedł do domu.</didaskalia>


<naglowek_osoba>HAGNE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>A jednak może czas i nam, królewno, /
iść już do domu?... Rosa już opada /
i twarz miesiąca wypłynęła blada /
z niknącej zorzy... Czekają nas pewno /
w złotym pałacu twojego rodzica...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Więc pójdziem w blaskach srebrzystych księżyca... /
Patrz, ten ostatni rąbek krwawej zorzy /
lśni pośród drzewin, jakby uśmiech boży, /
przed nadchodzącym snem rzucony światu.../
Tam, gdzie przed chwilą był namiot z szkarłatu, /
teraz się błękit bezdenny rozpina /
i mży gwiazdami... O, słodka godzina! /
O, przenajświętsza godzina przemiany!/
Czy słyszysz, jak się szmer strumienia szklany /
zmienia w głęboki, cichy szept zachwytu?/
Wiatr wstrząsnął szczytem drzew i z drzew tych szczytu /
strącił pieśń jakąś... Czy słyszysz, jak liście /
dźwięczą i szemrzą, szeleszczą srebrzyście /
i wieszczą chwile przedziwne, jedyne?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAGNE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Pójdźmy do domu...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Widzisz, jak się krzewy</wers_cd>/
gną wawrzynowe? Rozkoszne powiewy /
przeszły przez senną ciemnych krzów gęstwinę... /
Nie! To krok jakiś! Słyszysz, jak się skrada /
cicho, cichutko...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAGNE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>To Noc idzie blada...</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><begin id="b1544474182804-322578251"/><motyw id="m1544474182804-322578251">Noc</motyw>Noc bez szelestu płynie --- czarna po dniu wdowa...<end id="e1544474182804-322578251"/> /
Czy słyszysz? --- skrzydeł jakichś wielkich wianie --- /
i ten szept kwiatów, taki niesłychanie /
słodki, jak jakieś w sercu śnione słowa.../
Czy czujesz dziwną  powietrza omdlałość /
i tę gwiazd białych nadzwyczajną białość...? /
Dreszcz przeszedł wszystkie drzewa, wszystkie kwiaty...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAGNE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>To Sen nad światem waży się skrzydlaty ---/
pójdźmy, królewno!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>O, Hagne! O, Hagne!</wers_cd>/
Wszak On jest tutaj! On jest tu gdzieś blisko, /
On! Wszechpotężny, święty, nienazwany!/
Wszak to pod jego stopą drży to kwiecie/
i z jego skrzydeł wiew ten idzie lasem, /
co daje drzewom zachwycone głosy /
i do rozkosznych łkań przymusza strumień.../
O, przybądź! Przybądź! Czekam cię! Przybywaj!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAGNE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Królewno! Kogo ty wołasz? Mnie straszno!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jestem jak strumień, jak te drżące drzewa: /
harfą jedynie, co pieśń wieczną śpiewa, /
kiedy ją palcem tknie twa ręka święta!/
Czekam posłuszna, pod twą dłoń ugięta: /
przybywaj, panie! I połóż swe dłonie /
na strunach, które napięte w mym łonie /
z dawien czekają, byś je zmienił w dźwięki /
jednym dotknięciem czarodziejskiej ręki: /
niczym bez ciebie jestem, cichym listkiem /
na drzewie świata --- z tobą będę wszystkiem, /
wichrze! Wioń!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAGNE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Pani! Ja się ciebie boję!</wers_cd>/
Królewno moja!...</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wybiega.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Oto jestem sama,</wers_cd>/
oto tęsknota moja cię przyzywa: /
przybądź na skrzydłach, jako wichr szerokich, /
o, ty potężny, ty nieznany boże, /
któryś jest --- czuję! --- jak otchłań, jak morze,/
jak niezgłębione powietrzne przestworze! ---/
Weź mię i pochłoń, jako morze sine: /
niechaj utonę w tobie, niechaj zginę,/
boże! Niech będę jeno ust twych tchnieniem,/
echem twej piersi, twoich skrzydeł cieniem,/
o, wielki! Święty! O, boże nieznany!/
Od wieków śniony i oczekiwany!</strofa>
<didaskalia>po chwili:</didaskalia>
<strofa>Przez tę tęsknotę zaklinam cię moją /
i przez te kwiaty, których woń się wzmaga /
i ciężkie, słodkie kadzidła rozlewa /
między rozkosznym szeptem drżące drzewa --- /
przez strumień, co mi twoją bliskość wieści, /
od łkań serdecznych zanosząc się w ciszy --- /
przez rozmodlonych wiatrów szept namiętny --- /
i przez te gwiazdy, błogością pijane /
co sennie patrzą z głębiny błękitu --- /
przez serce moje, które drży i pęka /
z nadmiaru szczęścia --- Panie! Łaknę płodu, /
jak kwiat! Chcę skrzydeł! --- przybądź --- niech się stanie!</strofa></kwestia>

<didaskalia><begin id="b1544477986184-3346714498"/><motyw id="m1544477986184-3346714498">Pocałunek</motyw>Na ciemnym tle drzew, poza plecyma<pe><slowo_obce>plecyma</slowo_obce> (daw. forma) --- dziś popr. forma N.: plecami.</pe> <osoba>Psychy</osoba> ukazuje się w księżycowym obrzasku młodzieńcza, smukła, olbrzymimi opuszczonymi skrzydłami obarczona, boska i promienna postać <osoba>Erosa</osoba> i zbliża się z wolna do królewny.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>która nie widzi zbliżającego się boga:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Głos mi zamiera i lękiem drży łono: /
jakież to wonie niewymowne wioną?.../
Przedziwna jakaś rozkoszna muzyka/
dźwięcznych mgieł srebrnych dreszczem mnie przenika.../
wszystko mi w oczach ćmi się, drży, wiruje,/
--- jesteś tu blisko! Jesteś tutaj! Czuję... --- /
gwiazdy dokoła mnie krążą i dźwięczą /
i skrzą się w oczach przesłoniętych tęczą --- /
mdleję ze szczęścia, z rozkosznego bólu: /
panie mój! Panie! Mój panie i królu!</strofa>
</kwestia>

<didaskalia>Osuwa się w tył i pada w ramiona stojącego już za nią <osoba>Erosa</osoba>.</didaskalia>

<didaskalia><osoba>Eros</osoba> nachyla się nad nią i całuje w usta. Biała, gęsta mgła wstaje z łąki, spowija <osoba>Erosa</osoba> i zwieszoną w jego ramionach <osoba>Psychę</osoba> i zasłania cały krajobraz.<end id="e1544477986184-3346714498"/></didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA II</naglowek_scena>

<didaskalia>Mgła opada, niebo szarzeje świtem. Pod drzewami ściele się jeszcze gęsty cień, rozświetlony tylko nieco jaśnieniem, które bije od boskiego ciała <osoba>Erosa</osoba>.</didaskalia>

<didaskalia><osoba>Blaks</osoba> w krzakach ukryty śpi. --- <osoba>Psyche</osoba> leży uśpiona na darniowym wzniesieniu. --- <osoba>Eros</osoba> klęczy pochylony nad nią.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>przez sen:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Tonią błękitu niesiesz mnie, skrzydlaty!/
Na jakieś we snach widywane światy --- /
a wkoło gwiazdy --- wonne, złote kwiaty... /
o, nieś mnie! Nieś mnie...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EROS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Śnij, kochanko moja!</wers_cd></strofa>
</kwestia>

<didaskalia>Całuje śpiącą i powstaje, aby odejść.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>budząc się:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Gdzieś ty?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EROS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Przy tobie...</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Czy to mi się śniło,</wers_cd>/
żeś chciał ode mnie odlecieć, kochany?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EROS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dzień się już robi --- moje skrzydła chyże /
muszą doścignąć noc, która ucieka.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie odchodź! --- Pragnę widzieć twoje lica, /
które mi teraz kryje cień niedobry: /
muszą być jasne, jako twarz księżyca; /
twe oczy muszą być jak ta krynica, /
w której się niebo zwierciedli<pe><slowo_obce>zwierciedlić się</slowo_obce> --- odbijać się.</pe> bezbrzeżne; /
czuję twych skrzydeł wiew --- pewno są śnieżne /
jak te obłoki, co się kąpią z rana /
w toni błękitu...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EROS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Cicho, ukochana!</wers_cd>/
czy czujesz uścisk ramion mych miłosny?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tak mi jest dobrze --- i już pragnę tylko /
ujrzeć cię jeszcze, kochanku mój złoty!/
Chociaż tak bliski, jesteś mi nieznany, /
jakoś mi wczoraj był --- oczekiwany./
Mam cię w ramionach, a mrę od tęsknoty.../
Kto jesteś, panie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1544478141263-3560198609"/><motyw id="m1544478141263-3560198609">Bóg, Stworzenie, Miłość, Kochanek</motyw>EROS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Nie pytaj! Ja schodzę,</wers_cd>/
jak złodziej nocny i jak sen ulatam, /
aby znów wrócić... Moja twarz zakryta: /
zna mnie ten tylko, kto mnie nie poznaje --- /
chociaż mnie zaznał. Tyś moja wybrana ---/
o tobiem marzył, zanim świat ten jeszcze /
dźwignąłem z głębin mętnego chaosu!/
Dla ciebiem ziemię zbudował zieloną --- /
gdyś jeszcze spała, jam na twe przybycie /
w kwiaty ją stroił i pobudził ptaki, /
aby ci o mnie śpiewały! I oto mojaś /
jest, moja! Moja, moja --- Psyche! /
Na wieki moja!<end id="e1544478141263-3560198609"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1544478332792-195364695"/><motyw id="m1544478332792-195364695">Kochanek, Tajemnica, Rozstanie, Bóg, Wzrok, Wiedza</motyw>BLAKS</naglowek_osoba>
<didaskalia>który przed chwilą zbudził się był<pe><slowo_obce>zbudził się był</slowo_obce> (daw.) --- konstrukcja czasu zaprzeszłego stosowana dla wyrażenia czynności wcześniejszej, poprzedzającej inną, o której mowa dalej; znaczenie: ,,zbudził się uprzednio".</pe>, stoi teraz za krzakiem i pogląda<pe><slowo_obce>poglądać</slowo_obce> (daw.) --- spoglądać.</pe> ze zdumieniem na <osoba>Erosa</osoba>, mrucząc:</didaskalia>
<kwestia><akap>Czyżbym spał jeszcze? --- Nie! Śniła mi się kasza ze słoniną, a tu widzę... Tfy! Jakiś chłystek gładki o cienkich łydkach i jak gęś skrzydlaty grucha sobie z królewną!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Chcę być wiecznie twoja!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EROS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Więc nie otwieraj oczu na me lica!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dlaczego? --- ktoś jest?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EROS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Jam jest Tajemnica!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>I czyż ja nigdy poznać cię nie mogę?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EROS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Owszem, lecz długą wpierw przejść musisz drogę, /
zanim posiędziesz mnie już ostatecznie./
Będę przy tobie --- niewidzialny --- wiecznie! /
Przeze mnie będziesz czuć radość i trwogę,/
przeze mnie wzrastać w moc, przeze mnie wzlatać, /
i błogosławić przeze mnie, i bratać /
w sobie żywioły w wielkim, świętym hymnie, /
ty, niewidząca mnie, a żywa przy mnie: /
aż dzień nadejdzie, kiedy w blaskach słońca /
twarz swą odkryję na szczęście bez końca --- /
kochanko moja, zorzy jasne dziecię, /
gwiazdo zaranna, wonny świata kwiecie, /
motylu złoty!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<didaskalia>do siebie:</didaskalia>
<kwestia><akap>Dowcipny śmiałek! Chciałby się --- widno<pe><slowo_obce>widno</slowo_obce> --- tu: widać.</pe> --- ożenić z królewną i wziąć bogate wiano!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Oto świt się zbliża</wers_cd>/
i ptak się ze snu budzi na gałęzi.../
Włosami mymi cię zwiążę, w uwięzi /
włosów zatrzymam, aż ta zorza chyża /
lekkimi stopy wzejdzie i --- rumiana --- /
ozłoci blaskiem twarz mojego pana, /
bym ją ujrzała...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EROS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Stój! --- gdy w nią przedwcześnie</wers_cd>/
spojrzysz --- to szczęście zemrze i nie wskrześnie<pe><slowo_obce>wskrzesnąć</slowo_obce> --- zmartwychwstać.</pe>!/
Bądź zdrowa, słodka moja!</strofa>
</kwestia>

<didaskalia>Pochyla się nad <osoba>Psychą</osoba> i całuje ją w usta, po czym zarzuca na twarz rąbek zawieszonej na ramieniu szaty.</didaskalia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<didaskalia>mówi tymczasem do siebie:</didaskalia>
<kwestia><akap>Hola! Ptaszek chce odlecieć! Zakrywa gębę, aby go nie poznano! Zdaje się, że Arete mnie pochwali, jeśli go schwycę za te gęsie skrzydła i przywiodę do pałacu, aby mu dano chłostę!</akap>
</kwestia>

<didaskalia>Skrada się ku <osoba>Erosowi</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Jeszcze chwilę!</wers_cd>/
Dzień jest tak długi! I godzin w nim tyle, /
które przepędzę w tęsknocie za tobą!/
O, zostań! Zostań! Czekałam tak długo,/
nim --- król --- stanąłeś przede mną, swą sługą!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EROS</naglowek_osoba>
<didaskalia>uchyla nieco zasłony z twarzy i jeszcze raz całuje <osoba>Psychę</osoba></didaskalia>
<kwestia><strofa>Gdy gwiazdy błysną, przyjdę znów, jak wczora... /
całować usta twoje... Czas mi w drogę --- /
żegnaj! --- Świt bliski...</strofa>
</kwestia>
<didaskalia>Niebo rozwidnia się zorzą.</didaskalia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<didaskalia>chwyta pochylonego <osoba>Erosa</osoba> za skrzydła</didaskalia>
<kwestia><akap>A tuś mi, urwiszu<pe><slowo_obce>urwisz</slowo_obce> --- urwis, hultaj.</pe>, nocny włóczęgo!</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Eros</osoba> odwraca się szybko. Zasłona opada mu z czoła. Widno twarz boską, promienną, straszną.</didaskalia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<didaskalia>z krzykiem:</didaskalia>
<kwestia><akap>Bóg! Jakiś bóg straszliwy!</akap></kwestia>

<didaskalia>Pada na twarz, kilka kroków w tył uskoczywszy, jakby go piorun powalił na ziemię.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>rzuca się przed <osoba>Erosem</osoba> na kolana i jedną ręką obejmuje jego nogi, zaś drugą czepia się zasłony, nie pozwalając mu zakryć twarzy na nowo</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Widzę cię, mój królu!</wers_cd>/
widzę, straszliwy, jasny, boski panie!/
O! Jak płomienna włosów twoich grzywa! /
Jakże twe oczy w błyskawicach płoną! --- /
Jak pożar usta twe! Jak burza wioną /
twe skrzydła, panie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EROS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Cóżeś, nieszczęśliwa,</wers_cd>/
zrobiła! Nie patrz!</strofa>
</kwestia>
<didaskalia>Usiłuje twarz zasłonić.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>powstrzymuje mu rękę</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Nie zasłaniaj lica!</wers_cd>/
Niech zginę, patrząc w nie, straszliwy boże, /
któryś wszedł dzisiaj w me dziewicze łoże, /
jak mąż --- kochanku!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EROS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Nie zginiesz! --- Lecz nigdy</wers_cd>/
już mię nie zoczysz! --- Odchodzę --- na wieki!/
Ja jestem... Eros!</strofa></kwestia>
<didaskalia>Uwalnia się z objęć <osoba>Psychy</osoba> i znika w leśnej gęstwinie.<end id="e1544478332792-195364695"/></didaskalia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Eros! Ha! Eros!</wers_cd></strofa></kwestia>

<didaskalia>Zakrywa oczy.</didaskalia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<didaskalia>powstaje z wolna z ziemi</didaskalia>
<kwestia><akap>A to mnie powalił! Jakby mnie kto pięścią między oczy zajechał!... Bóg to był jakiś potężny, widocznie bóg! Gotów jestem ofiarować mu parę wróbli za to, że odszedł, ale niechże nie wraca!</akap></kwestia>

<didaskalia>Słońce wschodzi.</didaskalia>


<naglowek_osoba>ŚPIEW SŁUŻEBNYCH</naglowek_osoba>
<didaskalia>daleki:</didaskalia>
<kwestia><strofa>O, witaj, witaj nam, zaranna jutrznio, /
witajcie złote, promieniste zorze, /
o, witaj słońce, niepojęty boże, /
który przeszywasz noc płomienną włócznią!/
O, witaj w blaskach i tęczach poranku --- /
o, witaj, słońce!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>z krzykiem:</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Panie mój! kochanku!</wers_cd></strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Blaks</osoba> ogląda się szybko, jakby w obawie, czy <osoba>Eros</osoba> nie wraca.</didaskalia>


<naglowek_osoba>ŚPIEW SŁUŻEBNYCH</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Błogosławiony bądź nam, dniu promienny! /
Radości oczu naszych, dawco łaski, /
co życie siejesz w krąg i złote blaski!/
O, święty, święty, święty blasku dzienny,/
napoju życia w nieb przeczystej czarze, /
bądź błogosławion!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Co to? Czy ja marzę?</wers_cd>/
Wszakże on był tu? --- Odszedł już --- na wieki?/
Już go nie ujrzą nigdy oczy moje,/
już nie obejmą ramiona --- już nigdy...?/
O, dniu! O, złoty dniu! O, bądź przeklęty! /
O, nocy! nocy! Powróć mi się, nocy!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<didaskalia>postępuje naprzód</didaskalia>
<kwestia><akap>Królewno...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O, patrzcie na mnie, nieszczęsną, bogowie! /
Patrzcie, czy sroższy los padł komu w dziale! /
Zaledwie wargi moje, jako ptaki /
spragnione rosy, przyszły pić z krynicy /
żywej ust jego --- już im zdrój zamknięto; /
a są pragnące jeszcze wargi moje! /
Ledwom w uścisku jego ramion drżąca/
do boskiej piersi przytuliła głowę:/
już go straciłam! Nim dość miałam czasu,/
aby ukoić nim tęsknotę żrącą/
mojej miłości!... I znowu tęsknota,/
gorsza niż wprzódy, serce mi rozdziera!.../
Oto błagalną dłoń podnoszę do was, /
o, dobrzy, święci, potężni bogowie: /
dajcie mi pomoc, nieszczęśliwej wdowie --- /
w szacie weselnej!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<didaskalia>do siebie:</didaskalia>
<kwestia><akap>Gotowa znowu jakiego boga wywołać, a ja mam już dosyć tego! --- Królewno!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Precz idź! Precz ode mnie!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie masz się o co gniewać na mnie, królewno. Chciałem ci tylko powiedzieć, abyś nie płakała. Co ci tam po jakimś skrzydlatym bożku, którego nigdy nie można być pewnym... Wszak tylu bogatych młodzieńców ubiega się o twoją rękę...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Święci niebianie! Czyż i to szyderstwo /
z waszej mnie woli, nieszczęsną, spotyka!</strofa>
<didaskalia>do <osoba>Blaksa</osoba>:</didaskalia>
<strofa>Bądź mi przeklęty! Bądź przeklęty! Obyś /
nigdy się nie był znalazł na mej drodze!/
Ty, coś me szczęście spłoszył! Nienawistny!/
Nie sługą moim jesteś, ale wrogiem!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Niechże i tak będzie! Pamiętaj tylko, żeś mnie ty sama przeklęła!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Obym dnia raczej nie znała jasnego! /
Oby mię czarna ziemia pochłonęła! .../
Litości, bogi, litości! Litości!/
Oto tęsknota pożre mnie i strawi, /
jako kierz suchy, rzucony w ognisko /
tego strasznego słowa: już na wieki!/
Na ciężkie próby skażcie mnie, najcięższe: /
ja zniosę wszystko, sławiąc was, bogowie, /
ale nadzieję dajcie mi! Nadzieję,/
że go odzyskam, albo --- śmierć mi dajcie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<didaskalia>do siebie:</didaskalia>
<kwestia><akap>Wywoła znów boga jakiego --- ani chybi!</akap>
<didaskalia>Słychać grzmot przeciągły.</didaskalia>
<akap>Otóż macie! --- wolę się ukryć zawczasu!</akap></kwestia>
<didaskalia>Ustępuje między zarośla.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dzięki, niebiescy! --- Oto znak dajecie, /
iżeście jęki moje usłyszeli!/
O, dzięki! --- Klęczę w szat swych ślubnych bieli, /
zgięta przed wami jak to lilii kwiecie,/
którym w burzliwy czas wicher pomiata: /
o, dajcie pomoc! --- Mówcie, władcy świata!</strofa></kwestia>

<didaskalia>Ponowny grzmot i błyskawica; ukazuje się <osoba>Hermes</osoba> w skrzydlatych sandałach i z posochem<pe><slowo_obce>posoch</slowo_obce> --- laska z zakrzywioną rękojeścią; pastorał; tu: kaduceusz, atrybut Hermesa, posłańca bogów w mit. gr.</pe> w ręku.</didaskalia>


<naglowek_osoba>HERMES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><begin id="b1544479158155-2149159757"/><motyw id="m1544479158155-2149159757">Bóg, Wzrok, Nieśmiertelność</motyw>Głos twój przeniknął na Olimpu szczyty, /
o, słodka Psyche, i litosne serca /
bogów poruszył. Powiedz, czego żądasz?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Kochanka mego wróć mi --- lub daj umrzeć!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HERMES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Umrzeć nie możesz! Kto w twarz boga spojrzał, /
jest nieśmiertelny! --- Musi żyć na wieki!<end id="e1544479158155-2149159757"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<didaskalia>do siebie, na uboczu:</didaskalia>
<kwestia><akap>Patrzcie! To i ja będę nieśmiertelny! Dobrze wiedzieć!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Lecz ty wiesz, panie! Że ja żyć nie mogę, /
odkąd straciłam jego! Wiesz, że płaczem /
każde me słowo będzie, że myśl każda, /
moja rozpaczą będzie i przekleństwem, /
jeśli mi nie dasz nadziei, że winę /
mogę odkupić i znów go odzyskać!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HERMES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Bogowie, którzy cię na to stworzyli,/
ażebyś była jasną świata gwiazdą,/
nie chcą rozpaczy twojej --- i dlatego /
przez usta moje ślą ci pełen łaski/
wyrok: On wróci i znów będzie twoim!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>On wróci, panie? Ty powiadasz: wróci?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HERMES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>To wola niebian. Ale żeś spojrzała/
w twarz największego z bogów, który stworzył/
wszystko i wszystkim bez wyjątku włada ---/
a tajemnicą jest niedocieczoną:/
musisz za karę, zanim go odzyszczesz<pe><slowo_obce>odzyszczesz</slowo_obce> (daw. forma) --- dziś popr. forma 2 os. lp: odzyskasz.</pe>,/
jako wygnanka przejść ten świat szeroki,/
goniąc za szumem jego boskich skrzydeł;/
musisz go szukać, wznosić się i padać,/
i ręce łamać, i lać łzy, i biadać,/
łudzić się, błądzić wśród burz i mamideł,/
o ciernie stopy ranić i opoki --- /
aż się dopełnią odwieczne wyroki: /
aż cię przepali ta święta pożoga,/
którą on w łono twoje tchnął ustami,/
i wyżre winę, co cię dzisiaj plami!/
Bo kto śmiał spojrzeć w twarz zakrytą boga, /
musi go poznać przez ból i męczarnie, /
zanim go znajdzie --- w szczęściu --- i ogarnie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jestem posłuszna...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HERMES</naglowek_osoba>
<didaskalia>wznosi rękę; grzmot --- wśród skał otwiera się szeroki wąwóz, przez który widno<pe><slowo_obce>widno</slowo_obce> ---</pe> dalekie kraje i morza.</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Rozwarła się brama!</wers_cd>/
Powstań, wygnanko --- oto twoja droga!</strofa>
</kwestia>

<didaskalia>Stoi z wyciągniętą rozkazująco ręką, wskazując królewnie widny z daleka świat.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>cofa się strwożona</didaskalia>
<kwestia><strofa>O, panie! Lęk mię ogarnia i trwoga.../
Ja mam przez świat ten wielki iść... i sama?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HERMES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Pójdziesz z nadzieją! I z tym człekiem razem, /
co winę twoją dzieli i wygnanie /
ma dzielić także!</strofa>
</kwestia>

<didaskalia>Wskazuje posochem <osoba>Blaksa</osoba>, kryjącego się wśród zarośli.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>O, litości, panie!</wers_cd>/
Byle nie z nim iść! Byle nie z tym płazem!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HERMES</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>To twój towarzysz! --- Własną winą ciężką /
tyś swoją rękę z jego dłonią skuła!/
Nie wpierw się odeń uwolnisz, aż czynem /
własnym, już czysta, zbawisz razem siebie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<didaskalia>upada strwożony na kolana przed <osoba>Hermesem</osoba></didaskalia>
<kwestia><akap>Daruj, jasny boże, który nieustannie grzmisz bez potrzeby! Moja wina nie jest tak ciężka, jak ci się wydaje. Jeśliś jest wszechwiedny, to wiesz sam, że nie miałem zamiaru tamtemu czcigodnemu bogu skrzydeł połamać! Bardzo lekko je ująłem...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HERMES</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>Psychy</osoba>:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Wahasz się?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Idę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HERMES</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>Blaksa</osoba>:</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ruszaj za jej śladem!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<didaskalia>powstaje</didaskalia>
<kwestia><strofa>Ruszaj, to ruszaj! Ja i tak nie zginę!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>odwraca się jeszcze</didaskalia>
<kwestia><strofa>Żegnajcie łąki arkadyjskie, ciche!/
Żegnajcie kwiaty i przeczyste zdroje, /
ty, ojcze, żegnaj! I wy, dziewy moje! /
wygnanka --- idę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOS ARETY</naglowek_osoba>
<didaskalia>daleki:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Psyche! Gdzieś ty, Psyche!</strofa>
</kwestia>

<didaskalia>Chmurzy się, przeciągły świst wichru.</didaskalia>

<didaskalia><osoba>Psyche</osoba> zatrzymuje się na chwilę i ogląda, ale przynaglona rozkazująco wyciągniętą ręką Hermesową, z cichym jękiem idzie w stronę rozwartego wąwozu.</didaskalia>

<didaskalia><osoba>Blaks</osoba> postępuje za nią.</didaskalia>




<naglowek_akt>II. Zmierzch bogów</naglowek_akt>

<lista_osob>
<lista_osoba><osoba>Blaks</osoba>, prefekt rzymski w Aleksandrii</lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Arystos</osoba></lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Charmion</osoba></lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Filozof</osoba></lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Stary Grek</osoba></lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Rycerz rzymski</osoba></lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Jeden z biesiadników</osoba></lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Laida</osoba></lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Jedna z kobiet</osoba></lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Psyche</osoba>, wędrowna śpiewaczka</lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Stary niewolnik</osoba></lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Biesiadnicy</osoba>, <osoba>Kobiety</osoba>, <osoba>Niewolnicy</osoba>, <osoba>Harfiarze</osoba></lista_osoba>
</lista_osob>

<miejsce_czas>Rzecz działa się w Aleksandrii, z początkiem naszej ery.</miejsce_czas>

<didaskalia>Portyk przed domem rzymskiego prefekta w Aleksandrii. W głąb kolumnada, za nią ściana z szerokim otworem drzwi, zasłoniętym do połowy sznurem podwiązaną, purpurową kotarą. Drzwi te wiodą do sali, z której dolatuje wybuchający co chwila gwar ucztujących biesiadników. --- Po lewej stronie ciemna ściana drzew, z prawej kamienna balustrada i schody, wiodące do ogrodów nad brzegiem morza, widnego z dala. Portyk spada również ku przodowi trzema czy czterema szerokimi stopniami.</didaskalia>

<didaskalia>Pod kolumnami kilku nieruchomych <osoba>Niewolników</osoba>, przez uniesioną do połowy kotarę widno <osoba>Biesiadujących</osoba>.</didaskalia>

<didaskalia><osoba>Arystos</osoba> stoi oparty o balustradę.</didaskalia>

<didaskalia>W sali pośród <osoba>Biesiadników</osoba> wybuch gwaru, słychać śmiechy i okrzyki:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Evohe, evohe! Vivat!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARMION</naglowek_osoba>
<didaskalia>wchodzi ze sali i spostrzega <osoba>Arystosa</osoba></didaskalia>
<kwestia><strofa>Ty tutaj?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARYSTOS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Widzisz.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARMION</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Czemu nie na sali?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARYSTOS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>A ty?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARMION</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Wyszedłem odpocząć, dać piersiom</wers_cd>/
trochę świeżego powietrza, a duszy /
chwilę spokoju. --- Nad czym dumasz, starcze?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARYSTOS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ha! Myślę, jak was spodliła niewola, /
was, co przy stole rzymskiego prefekta /
wznosicie okrzyk...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARMION</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Myśmy ludzie wolni!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARYSTOS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Znać, żeś pijany już, gdy bez rumieńca /
śmiesz to powiedzieć! Ciężka ręka Romy /
na karkach greckich wsparła się i gniecie, /
lecz srożej jeszcze ciśnie --- upodlenie!/
W dzisiejszych czasach ten wolnym jedynie /
może być, komu jest to obojętne, /
zapatrzonemu w głąb własnego ducha, /
że tam ktoś włada na świecie, ktoś słucha! /
Trzeba być mędrcem, jak dawniej mawiano, /
lub, jakby dzisiaj powiedzieć wypadło, /
człekiem, co poznał marność tego życia /
i marność wszystkich zabiegów jałowych /
około tego, co jest do cna marne!/
Dziś jedna mądrość i moc już jedyna,/
na którą wy się zdobyć nie zdołacie, /
to w własnym duchu znaleźć wielki spokój: /
wolność --- ginących!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARMION</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Gorzka to jest mądrość!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARYSTOS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jeśli ci gorzka, idź do Lizychosa, /
który ma słodką dla uczniów i --- podłą! /
Ja znam tę jedną! Schodzimy ze świata, /
próżno się łudzić! Nasza dawna dusza /
błąka się kędyś --- wygnana --- a my już /
jesteśmy trupem, co tylko niekiedy, /
budząc się, tęskni jeszcze za swą duszą --- /
lecz gdyby dzisiaj pośród nas stanęła, /
już byśmy duszy własnej nie poznali!/
Konamy długo, bośmy bujnie żyli,/
lecz niemniej przeto śmierć jest nieuchronna.../
Już tylko czasem, kiedy wiatr powieje/
od morza, śnią się nam przepadłe dzieje --- /
śnią się nam jeszcze Maratonu błonia /
i głuchy tętent tesalskiego konia --- /
i Kserksesowe zapalone promy --- /
i ponad Azją wielka łuna --- krwawa ---/
pieśń naszych wieszczów, mędrców naszych sława/
i tłum posągów... zwleczonych do Romy!/
świątynie nasze, nasze bogi młode/
i okrzyk jakiś: za piękno! swobodę!... /
<begin id="b1544480887658-125062332"/><motyw id="m1544480887658-125062332">Zabawa, Śmierć, Siła, Naród, Historia, Czyn</motyw>Lecz to sny tylko! Tą resztą rupieci /
bawim się czasem, jak nieletnie dzieci, /
i wrogom naszym --- za oddechu prawo /
płacimy dawną grecką naszą sławą!/
Na własność mamy już tylko --- tęsknotę, /
która nam porze pierś, ubraną w złote /
łańcuchy albo w winogradu liście,/
i która po nas zostanie --- wieczyście, /
kiedy już, smutni, zstąpimy w mogiłę, /
świat zostawiając tym, co mają siłę ---/
i żyć potrafią! --- --- Jestem gadatliwy /
starzec... Ty śmiej się!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARMION</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Co czynić? Przez żywy</wers_cd>/
bóg!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARYSTOS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Czynić? Nam już żaden nie pozostał</wers_cd>/
czyn --- wszystkie za nas spełnili --- ojcowie! /
Nam --- patrzeć w wieńcu uwiędłym na głowie, /
jak za nas inni zdobywają kraje, /
a dla rozrywki... liczyć owe zgłoski,/
w których grzmiał chwałę naszą Homer boski.<end id="e1544480887658-125062332"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARMION</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>I nic ponad to?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARYSTOS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Owszem --- wino, usta,</wers_cd>/
śpiew, rozkosz, marna jak wszystko i pusta ---/
i ta ostatnia jeszcze dzielność nasza:/
z dobrą trucizną złota w ręku czasza.../
Co do mnie --- czas mi odejść.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARMION</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Dokąd?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARYSTOS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>W nicość,</wers_cd>/
albo w to wielkie Coś, którego nie znam./
Zbyt długo żyłem...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARMION</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ależ --- powód?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARYSTOS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Mówię:</wers_cd>/
zbyt długo żyłem --- umrę bez powodu.../
Wielkiej przeszłości smutek na mnie woła, /
co spał na białym księgi pergaminie, /
ażem go zbudził, starzec --- który zginie, /
że zbudził smutek ...</strofa>
</kwestia>

<didaskalia>Nowy wybuch gwaru i śmiechu wśród biesiadników.</didaskalia>


<naglowek_osoba>CHARMION</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Straszno mi przy tobie!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARYSTOS</naglowek_osoba>
<didaskalia>wskazując na salę:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Więc idź tam --- śmiać się!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARMION</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Niepotrzebnie budzisz</wers_cd>/
tęsknoty dziwne i tę resztkę woli, /
która się we mnie do życia wytęża, /
łamiesz...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARYSTOS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Mówiłem już: odejdź ode mnie!</wers_cd>/
Wiesz, żem w niełasce... Słyszysz, jak tam gwarno? /
Idź tam i ciesz się!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARMION</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>I stamtąd uciekłem!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARYSTOS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Powrócisz --- wkrótce!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARMION</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Nie wiem... może wrócę...</wers_cd>/
<begin id="b1544531752266-3263990277"/><motyw id="m1544531752266-3263990277">Strach, Niewola, Bunt, Słowo</motyw>Dusi mnie w gardle powietrze i wściekłość /
pierś moją dławi, gdy patrzę, jak gruby /
ten barbarzyńca, ten chłop o łbie byka, /
przez Rzym nasłany tutaj z namiestnika /
władzą --- pomiata ludźmi; co są lepsi /
od niego...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARYSTOS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ciszej!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARMION</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Muszę ulżyć sercu!...</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARYSTOS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ciszej! Powiadam. Tu są niewolnicy, /
którzy prefekta powiadomić mogą/
o twoich słowach!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARMION</naglowek_osoba>
<didaskalia>z lękiem:</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Myślisz, że słyszeli?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARYSTOS</naglowek_osoba>
<didaskalia>szyderczo:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Oto jest nasza sławna dzielność grecka!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARMION</naglowek_osoba>
<didaskalia>po chwili:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Tak, miałeś słuszność! Jesteśmy zdeptani, /
--- gorzej: bezsilni --- gorzej jeszcze: podli!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARYSTOS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><begin id="b1544531832042-779102523"/><motyw id="m1544531832042-779102523">Czyn</motyw>Znam was, dziedzice zwiędłego wawrzynu!/
Kajać się radzi, niezdolni do czynu!<end id="e1544531832042-779102523"/>/
--- O miecz się dłoniom serce we mnie modli!<end id="e1544531752266-3263990277"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<didaskalia>który podczas ostatnich słów <osoba>Arystosa</osoba> stanął był we drzwiach pod kotarą:</didaskalia>
<kwestia><strofa>A cóż to, mili przyjaciele moi? /
czyż wina nasze nie są dość wybredne, /
żeście wzgardzili pucharem? Z achajskich /
winnic są, wierzcie! z Cypru, gdzie rodacy /
wasi winograd dla nas sadzą złoty!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARMION</naglowek_osoba>
<didaskalia>z głębokim ukłonem:</didaskalia>
<kwestia> <strofa>Racz nam wybaczyć, panie, lecz gościnność /
twoja przeciąga ucztę tak nad miarę, /
że już znużenie owłada twych gości./
Wyszedłem tutaj odpocząć, by znowu/
móc na cześć twoją wychylać puchary...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wy Grecy słabe macie głowy! --- Szkoda, /
że wam bogowie takie wina dali...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARMION</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Przyznaję panie...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Wam przy ucztach naszych</wers_cd>/
być za śpiewaków, grajków i tancerzy, /
ale czasz w rękę nie brać, ni puklerzy, /
te naszym dłoniom przystają!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARYSTOS</naglowek_osoba>
<didaskalia>głucho:</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>A jednak</wers_cd>/
z Grekami, panie, ucztujesz i walczysz!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<didaskalia>do niewolników:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Hej! Przygotować mi statek w przystani!/
Dziś z gośćmi mymi chcę zakończyć ucztę /
na modrych falach morza! Niech purpurą /
pokład okryją i ustawią stoły /
w cieniu śnieżystych żagli!</strofa>
<didaskalia>zwraca się w głąb:</didaskalia>
<strofa><wers_cd>A tymczasem</wers_cd>/
przejdźcie, dostojni przyjaciele moi,/
tu pod kolumny! Ustał żar południa/
i wiatr od morza zawiewa łagodny...</strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Mężczyźni</osoba> i <osoba>Kobiety</osoba> cisną się na taras, <osoba>Niewolnicy</osoba> wnoszą za nimi stoły i łoża.</didaskalia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nalać puchary! Niech uczta, przerwana /
na chwilę, znowu radosnym wybucha/
gwarem! Zajmijcie miejsca, moi mili!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JEDEN Z BIESIADNIKÓW</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Zdrowie prefekta!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STARY GREK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Zdrowie Rzymianina!</wers_cd>/
Niech żyje Roma, światowładna pani, /
helleńskiej stawy przesławna dziedziczka!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Miecz nasz wyrąbał nam już sławę --- własną!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FILOZOF</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Marsową sławę, która stokroć lepsza /
od naszej kruchej sławy filozofów.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RYCERZ RZYMSKI</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Na cześć Marsowi strząsam krople złote!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LAIDA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie Marsa wielbim dzisiaj, lecz Erosa! /
czyż nie wiesz o tym, żelazny bałwanie? /
I ty uczony człowiecze, co pijesz /
bardzo uczenie? Wielbim dziś Erosa!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JEDNA Z KOBIET</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tak, tak! Niech żyje nam Eros! figlarne /
bóstwo rozkoszy!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STARY GREK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Rzymski pokój włada</wers_cd>/
okręgiem świata! Pod skrzydłami Romy /
dobrze pić wino i rwać wonne róże!</strofa></kwestia>

<didaskalia>Pochyla głowę na piersi <osoba>Laidy</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>LAIDA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Precz mi od łona! Cuchniesz winem, starcze!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STARY GREK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ale mam złoto...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LAIDA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Więc czekaj do jutra,</wers_cd>/
aż potrzebować będę twego złota, /
dziś --- Eros włada!</strofa>
</kwestia>

<didaskalia>Zwraca się do <osoba>Charmiona</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Grajcie nam, harfiarze!</wers_cd></strofa>
</kwestia>
<didaskalia>Muzyka.</didaskalia>


<naglowek_osoba>KOBIETA</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>Starego Greka</osoba>:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Ja od Laidy nie mniej jestem piękna...</strofa></kwestia>

<didaskalia>Siada obok niego na łożu.</didaskalia>


<naglowek_osoba>LAIDA</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>Charmiona</osoba>, siedzącego pośród biesiadników:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Czemuś ty smutny, mów? Podobasz mi się...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARMION</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Chciałbym zapomnieć o własnym istnieniu...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LAIDA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Więc skroń tu oprzyj... Czy czujesz, jak serce /
bije mi w piersi? Daj mi jeszcze wina, /
a potem...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARMION</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Potem tobą się upiję,</wers_cd>/
o ty przepiękna, słodka, czarnooka...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BIESIADNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wieńców, róż dajcie! Kędy<pe><slowo_obce>kędy</slowo_obce> (daw., gw.) --- gdzie.</pe> są śpiewacy?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>I wina jeszcze! Wina! --- Niewolnicy!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FILOZOF</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wina! Filozof woła: wina! --- Lejcie /
tę mądrość życia w czary nasze złote!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARMION</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>Laidy</osoba>:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Ust daj...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RYCERZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ci Grecy jednak dobrzy ludzie!</wers_cd>/
Pije się z nimi przyjemnie i gładko!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FILOZOF</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Masz słuszność, panie! Grecy dobrzy ludzie, /
umieją cenić waszą łaskę...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARYSTOS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Podły! ...</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOBIETA</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>Arystosa</osoba>, stojącego wciąż na uboczu:</didaskalia>
<kwestia><strofa>A cóż ty, starcze? Stoisz na uboczu /
i nie chcesz z nami dzielić wesołości, /
jeno mlesz w zębach jakieś gorzkie słowa?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BIESIADNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dajże mu pokój --- wszak to jest filozof!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FILOZOF</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie nadużywać proszę tego miana!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOBIETA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><begin id="b1544532462354-558991905"/><motyw id="m1544532462354-558991905">Filozof, Zabawa, Wino, Starość, Pijaństwo</motyw>Czyż filozofia zabrania uciechy?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FILOZOF</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Owszem, prawdziwa --- nawet ją zaleca! /
Dlatego właśnie godność filozofa /
mnie nie pozwala zgodzić się, by człeka /
tak mianowano, co uciechą gardzi!/
Stary Sokrates tęgo pijał, wiecie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Hejże, Arystos! Pójdź tu do nas, proszę! /
Pójdź spełnić puchar za me zdrowie... Dalej! /
niech się Lizychos przekona, że łeb twój /
jest równie mocny, jak łeb Sokratesa --- /
co jest zaletą w moich oczach!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARYSTOS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Daruj</wers_cd>/
prefekcie, ale mnie już odejść pora.../
Życzę wam dobrej zabawy!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Więc... każę,</wers_cd>/
abyś pozostał! Patrz! --- Są tu poeci, /
tancerki, błazny --- brak nam filozofa, /
aby nas bawił!</strofa></kwestia>

<didaskalia>Śmiech.</didaskalia>


<naglowek_osoba>LAIDA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Wszak jest tu Lizychos!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>On? --- Tylko błaznem był, jest i zostanie! /
Baw nas, Arystos! Błaznów mamy dosyć; /
ciebie nam trzeba!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARYSTOS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ja mam siwe włosy...</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STARY GREK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Włóż na nie wieniec! --- I łysi szaleją!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARYSTOS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Widzę. Wszak twoja czaszka jak kolano...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<didaskalia>śmieje się:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Dzielnyś jest w pysku! Pójdź tu, zasiądź z nami.<end id="e1544532462354-558991905"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARYSTOS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Odchodzę, rzekłem. Lizychos zostanie --- /
dość go dla ciebie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FILOZOF</naglowek_osoba>
<didaskalia>do prefekta:</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Czy ty słyszysz, panie?</wers_cd>/
On mną pomiata!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Wszak to jest obraza!</wers_cd>/
obraza Romy, która w mej osobie /
włada nad wami!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARMION</naglowek_osoba>
<didaskalia>do Arystosa:</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Zamilcz! Prefekt gniewny!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARYSTOS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie! Ty, prefekcie, nie władasz nade mną!/
Rządź ty żelazną pięścią swą nad ciemną /
tłuszczą, przestraszaj te spodlone Greki /
i barbarzyńców, co na imię Romy/
bledną: dla sług swych zachowaj swe gromy! /
Wolnym był, wolny odejdę --- na wieki!</strofa>
</kwestia>

<didaskalia>Wychodzi.</didaskalia>


<naglowek_osoba>CHARMION</naglowek_osoba>
<didaskalia>półszeptem:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Poszedł się zabić...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LAIDA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>I co ci o niego!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FILOZOF</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Masz słuszność, piękna! Żywych nie powinni /
obchodzić tacy, którzy już odchodzą./
Ich wina, jeśli zostać nie umieli...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RYCERZ</naglowek_osoba>
<didaskalia>półgłosem do prefekta:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Pono Arystos ma znaczny majątek ---/
Mógłbyś go, panie, skazać na banicję...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BIESIADNIK</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>Filozofa</osoba>:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Patrz na prefekta... Zmarszczył brwi, lecz usta/
ma do uśmiechu złożone...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>A cóż to?</wers_cd>/
Dlaczegóż nagle takeście zamilkli?/
Czy win już brakło w złotych stągwiach? Czyli /
humor wam popsuł ten stary szaleniec?/
Na skroń mi świeży z róż podajcie wieniec! --- /
Jestem dziś łaskaw! Pijcie, moi mili!/
Kto zelżył Romę, jeszcze dzisiaj zginie!/
Pijcie! Czas o nim zapomnieć przy winie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOSY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Niech żyje Roma! Niech żyje i włada!</strofa></kwestia>

<didaskalia>W tej chwili grający harfiści nagle urywają.</didaskalia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Co to?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LAIDA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Muzyka...?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Niech grają!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>NIEWOLNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>O biada,</wers_cd>/
panie, ty wybacz... lecz harfiarzom w ręku /
prysnęły struny...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Niech nawiążą nowe!</wers_cd></strofa></kwestia>

<didaskalia>W tej chwili na szerokich stopniach tarasu pojawia się <osoba>Psyche</osoba>, wędrowna śpiewaczka, i wstępuje z wolna ku górze, trzymając małą lutnię w ręku.</didaskalia>

<didaskalia>Za nią postępuje nieśmiało <osoba>Stary niewolnik</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>BIESIADNIK</naglowek_osoba>
<didaskalia>spostrzegłszy <osoba>Psychę</osoba>:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Kto to?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Skąd tutaj?!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STARY GREK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>To jakaś żebraczka!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARMION</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Cóż to za postać jasna! Złotowłosa!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STARY GREK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Masz grosz i ruszaj!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LAIDA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Obtargana, bosa!...</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STARY NIEWOLNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Była w ogrodzie... wędrowna śpiewaczka... /
Wpuściłem, myśląc, że gości zabawi...</strofa>
<didaskalia>do <osoba>Psychy</osoba>:</didaskalia>
<strofa>No, idź już! Widzisz, państwo niełaskawi...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Po coś tu przyszła! Tu ciebie nie trzeba!/
tutaj ja władam!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Nie drżyj, zbiegły sługo...</wers_cd>/
Ja ci nie zajrzę<pe><slowo_obce>zajrzyć</slowo_obce> a. <slowo_obce>zaźrzyć</slowo_obce> (daw.) --- zazdrościć.</pe> władzy ani chleba. ---/
Wędrówką jestem umęczona długą, /
spocznę i znowu pójdę dalej, dalej...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOBIETA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Co ona mówi?</strofa>
</kwestia>


<naglowek_osoba>CHARMION</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Czy to z morskiej fali</wers_cd>/
Kypryda<pe><slowo_obce>Kypryda</slowo_obce> (mit. gr.) --- przydomek Afrodyty.</pe> wstała?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STARY GREK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>To jest obłąkana!</wers_cd></strofa>
</kwestia>


<naglowek_osoba>RYCERZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>--- Sługo! --- powiada do naszego pana! /
Precz stąd! Do licha...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOBIETA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Czekaj! Widzisz przecie,</wers_cd>/
że to szalona... No, nie bój się, dziecię --- /
skąd idziesz, powiedz?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Z dala idę, z dala!</wers_cd>/
Wiodą mnie lądy, morska niesie fala,/
idę...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LAIDA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd><begin id="b1544534297044-1186129452"/><motyw id="m1544534297044-1186129452">Muzyka, Artysta, Żebrak, Pieniądz</motyw>Na lutni --- widzę --- trzymasz rękę;</wers_cd>/
jesteś śpiewaczką? Zaśpiewaj piosenkę!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BIESIADNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dobra myśl! Śpiewaj, śpiewaj, dziewczę hoże!/
Grosz ci rzucimy, nawet złoty może!<end id="e1544534297044-1186129452"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1544534750602-557587908"/><motyw id="m1544534750602-557587908">Miłość, Erotyzm, Bóg, Obraz świata, Tęsknota, Zbawienie, Miłość niespełniona, Dusza, Upadek, Życie jako wędrówka</motyw>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>zaczyna mówić, przechodząc z wolna w śpiewny ton:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Mnie nie potrzeba srebra ani złota, --- /
sławna ja byłam z bogactw i piękności, /
miałam ja kwietne i rozległe włości, /
a dziś mnie nędzną gna przez świat tęsknota, /
i oto idę ja, wygnanka bosa: /
nieukojona gna mnie w świat tęsknota ---/
<wers_cd>szukam Erosa!</wers_cd></strofa><strofa>Idę przez góry, przez ziemie i rzeki, /
przez miasta złote, przez szumiące morza, /
gdzie słońce gaśnie i skąd wstaje zorza; /
przez ludy idę, wypadki i wieki, /
królewna niegdyś, dziś wygnanka bosa --- /
przez wieki idę i przez długie wieki/
<wers_cd>szukam Erosa!</wers_cd></strofa><strofa>Walą się w oczach moich złote trony /
i złote w proch się rozsypują kruże<pe><slowo_obce>kruż</slowo_obce> (daw.) --- puchar, waza.</pe>, /
więdną wawrzyny i czerwone róże /
i ludy giną, jako sen prześniony --- /
lecz ja wciąż idę, ja, wygnanka bosa,/
gdzieżeś, gdzieżeś, gdzie! Mój śnie! Prześniony! /
<wers_cd>Szukam Erosa!</wers_cd></strofa><strofa>Zginął mi niegdyś w błękitów topieli ---/
na żadnej odtąd nie mogę go drodze /
spotkać --- i darmo w okrąg świata chodzę:/
O! Czyście wy go kędy nie widzieli, /
powiedzcie, proszę! --- Ja, wygnanka bosa, /
błagam was! --- Czyście wy go nie widzieli?.../
<wers_cd>Szukam Erosa!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOBIETA</naglowek_osoba>
<didaskalia>ze śmiechem:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Znamy go! Dobrześ trafiła, dziewczyno! /
My wszyscy tutaj u niego na służbie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STARY GREK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Niektórzy nawet u niego na... żołdzie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BIESIADNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Daj pokój zatem nierozsądnej tużbie<pe><slowo_obce>tużba</slowo_obce> --- tęsknota; por. <slowo_obce>tużyć</slowo_obce> a. <slowo_obce>tążyć</slowo_obce> (stp.): tęsknić.</pe>/
i pij wraz z nami na cześć jego wino;/
wieczór --- o lepszym pomyślimy hołdzie!</strofa></kwestia>
<didaskalia>Śmiech.</didaskalia>


<naglowek_osoba>LAIDA</naglowek_osoba>
<didaskalia>obejmując <osoba>Charmiona</osoba>, mówi do <osoba>Psychy</osoba>:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Widzisz! Nie trzeba błąkać się po świecie! /
tu Eros włada, to figlarne dziecię, /
co na przymknięte oczy sypie kwiecie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>On nie jest dzieckiem! On jest bóg straszliwy, /
najstarszy z wszystkich bogów, wiecznie żywy, /
z promienną twarzą śród płomiennej grzywy!</strofa><strofa>On jest jak burza, jak wichr i pożoga, /
wichrowe skrzydła w świat go niosą --- boga; /
za nim tęsknota leci, przed nim trwoga!</strofa><strofa>On pod swą władzę cały wszechświat garnie, /
on uszczęśliwia i zsyła męczarnie --- /
a w twarz mu spojrzeć nie wolno bezkarnie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LAIDA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Pleciesz, szalona!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FILOZOF</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>W orfickim sposobie</wers_cd>/
jest to pojęcie Erosa! --- W tej dobie /
już przestarzałe!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STARY GREK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Doskonała sobie!</wers_cd></strofa>
</kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>jakby tych uwag nie słyszała:</didaskalia>
<kwestia><strofa>On --- jeśli zechce --- przepali i strawi, /
lecz --- jeśli zechce --- ciszą się objawi, /
i --- jeśli zechce --- podniesie i zbawi!</strofa>
<strofa>W nim ja --- wygnanka --- jestem zakochana, /
przez niego w sercu mym się krwawi rana, /
jego ja szukam, wszechwładnego pana!</strofa>
<strofa>Wierzę, iż przyjdzie... Chwytam głuche wieści, /
słucham, czy skrzydło jego nie szeleści, /
czy już nie zstąpił, by z mojej boleści /
rozpalić słońce ogromnej miłości, /
która przeniknie nawet zmarłych kości!</strofa>
<strofa>Przyjdzie on mocny --- święty...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BIESIADNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Hej, wariatko,</wers_cd>/
gdy tak rozprawiasz o Erosie gładko,/
powiedz, skąd znasz go tak dobrze?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Jam w lice</wers_cd>/
jego spojrzała, gdy mię brał, dziewicę; /
dziś noszę w sobie jego tajemnicę.../
Szukam go...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STARY GREK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Patrzcie! Odżył znów świat bajek!</wers_cd>/
Oto dziewczyna, co z boga brzemienna /
ojca dziecięciu szuka wciąż....</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LAIDA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Promienna!</wers_cd>/
A nie był bogiem tym... wędrowny grajek?</strofa></kwestia>
<didaskalia>Śmiech.</didaskalia>


<naglowek_osoba>FILOZOF</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dajcie jej pokój! --- To nie jest tak głupie, /
co ona mówi... To jest odkupienia /
nauka, szkoda tylko, że fałszywa /
jak wszystkie inne...<end id="e1544534750602-557587908"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BIESIADNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Więc i twoja także?</wers_cd></strofa>
</kwestia>


<naglowek_osoba>FILOZOF</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>A naturalnie! Prawdy z dawien nie ma!/
Dla mnie do prawdy zbliżone najwięcej /
to, co pozwala żyć w weselu złotym!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STARY GREK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Weź na naukę tę dziewkę szaloną!</strofa>
</kwestia>


<naglowek_osoba>LAIDA</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>Psychy</osoba>:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Pomysł cudowny! Chcesz do Lizychosa /
iść na naukę? On w sprawach Erosa /
jest mistrz nie lada! On cię wnet objaśni, /
jakiej miłości trzeba, niebożątko, /
by żyć rozkosznie! --- Wtenczas może zdołasz /
zająć nas pieśnią trochę mniej płaczliwą!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jedną pieśń tylko śpiewam wiecznie: żywą!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LAIDA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>I dodaj: nudną! Kury tak śpiewają, /
gdy bez koguta jaja znosić mają!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARMION</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>Laidy</osoba>:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Nie szydź z niej! Widzisz, jak jej czoło płonie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LAIDA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wolisz ją może niźli mnie, Charmionie?</strofa>
<didaskalia>skacze i odtrąca <osoba>Psychę</osoba></didaskalia>
<strofa>Precz stąd! Ja śpiewam piosnkę o Erosie!</strofa>
<didaskalia>zrzuca z ramion zasłonę i do połowy ciała naga, wykonując lekkie ruchy taneczne, poczyna śpiewać:</didaskalia>
<strofa><wers_wciety typ="1">Bóg skrzydlaty, Eros-dziecko,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">luby łotrzyk złoty,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">naciągnąwszy łuk --- z pustoty</wers_wciety>/
puścił mi w łono strzałę zdradziecką: /
<wers_wciety typ="1">rannam w serce, mrę z tęsknoty ---</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="6">o luby!...</wers_wciety></strofa>
<strofa><wers_wciety typ="1">Ach! Mdlejąca padam w łoże,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">ranna z boskiej procy ---</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">we dnie tęsknię, wzdycham w nocy;</wers_wciety>/
i cóżeś zrobił, ty psotny boże? /
<wers_wciety typ="1">Któż uleczy mnie z niemocy? ---</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="6">O luby!...</wers_wciety></strofa>
<strofa><wers_wciety typ="1">Pójdź! I wargi złóż gorące</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">tu, gdzie w piersi rana,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">przez Erosa mi zadana,</wers_wciety>/
kiedym samotna rwała na łące /
<wers_wciety typ="1">kwiat dla ciebie, mego pana ---</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="6">o luby!...</wers_wciety></strofa>
<strofa><wers_wciety typ="1">O, dziecino boska, pusta!</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">przyjm za grot swój dzięki!</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">Słodki lek był na me męki.</wers_wciety>/
O! Jakże słodkie są twoje usta/
<wers_wciety typ="1">jak rozkoszny dreszcz twej ręki,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="6">o luby! ...</wers_wciety></strofa>
</kwestia>

<didaskalia>Zrywa się burza oklasków wśród biesiadników.</didaskalia>


<naglowek_osoba>STARY GREK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Bosko! Cudownie! Pieśń warta nagrody!</strofa></kwestia>
<didaskalia>Zdejmuje złotą przepaskę z ramienia i rzuca ją <osoba>Laidzie</osoba>. Za jego przykładem inni dają jej podarunki.</didaskalia>


<naglowek_osoba>LAIDA</naglowek_osoba>
<didaskalia>rzuca się rozpromieniona na łoże</didaskalia>
<kwestia><strofa>Dajcie mi puchar wina dla ochłody!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STARY GREK</naglowek_osoba>
<didaskalia>podaje jej wino, a odebrawszy puchar, pryska niedopitą resztą na <osoba>Psychę</osoba>.</didaskalia>
<kwestia><strofa>A ty --- za nudne piosnki masz zapłatę!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BIESIADNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Gdy niepotrzebne ci dary bogate, /
weź, co dać możem!</strofa>
</kwestia>
<didaskalia>Rzuca na nią ogryzkami.</didaskalia>


<naglowek_osoba>KOBIETA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>I opuść nas wreszcie!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Odejdę od was już na wieki! --- Wierzcie!</strofa></kwestia>

<didaskalia>Przyklęka u stóp kolumny, zasłaniając się rękoma przed pociskami.</didaskalia>


<naglowek_osoba>LAIDA</naglowek_osoba>
<didaskalia>z szyderczym śmiechem:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Idź za Erosem!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>NIEWOLNIK</naglowek_osoba>
<didaskalia>wszedłszy od strony ogrodu, mówi do <osoba>Blaksa</osoba>:</didaskalia>
<kwestia><akap>Panie! Statek jest już gotowy, jakoś rozkazał, i czeka, kołysząc się lekko na modrych falach przystani. Purpurą okryto pokład i w cieniu śnieżystych żagli ustawiono stoły i łoża, na które z góry kapią róże, zwieszające się wieńcami z masztów i rejów...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LAIDA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Na morze! Na morze ---</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STARY GREK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Prefekcie! Statek! ...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BIESIADNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Patrzcie na prefekta!</wers_cd>/
Co mu się stało? Siedzi niemy, blady, /
z błędną źrenicą...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RYCERZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Hej! Przez wszystkie piekła!</wers_cd>/
Co to ma znaczyć? Czyżby go urzekła /
ta czarownica?!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STARY GREK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Precz z nią! Niewolnicy!</wers_cd>/
Wziąć ją pod rózgi!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RYCERZ</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>Blaksa</osoba>:</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Panie mój!</wers_cd></strofa>
</kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<didaskalia>obłędnie:</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Nie wierzcie!</wers_cd>/
Jam nie był nigdy jej parobkiem! Kłamstwo!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOBIETA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Co mówisz, panie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ja nie znam jej boga ---</wers_cd>/
i jej też nie znam! Idź stąd, idź --- królewno!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARMION</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ależ dostojny panie! Zbierz swe myśli!/
To jest wędrowna śpiewaczka!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LAIDA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Szalona!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RYCERZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jeśli rzuciła na cię urok --- zginie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FILOZOF</naglowek_osoba>
<didaskalia>powstrzymuje go</didaskalia>
<kwestia><strofa>Dajcie jej pokój! Mogą w niej być moce, /
których zaczepiać nie warto! My raczej /
stąd się oddalmy... Tak mi mądrość radzi...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BIESIADNIK</naglowek_osoba>
<didaskalia>do prefekta:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Na morze, panie! Statek już gotowy!/
Tam cię orzeźwi wnet słone powietrze /
i te uroki z twoich oczu zetrze!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<didaskalia>przychodząc do siebie:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Tak, tak... na morze... Jakiś dur niezdrowy /
myśl nam opętał... Nazbyt mocne wino.../
Tak, tak... dur jakiś... Odejdź stąd, dziewczyno /
jeżeli nie chcesz dać pod topór głowy! --- /
Darujcie, mili, tę chwilę słabości, /
ale przysięgam na me twarde kości,/
że się już nigdy więcej nie powtórzy! /
Nigdy --- za życia! A teraz na morze! /
Dokończyć uczty!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>OKRZYKI</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Na morze! Na morze!</wers_cd></strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Biesiadnicy</osoba> i <osoba>Kobiety</osoba> cisną się ku schodom, wiodącym do ogrodów.</didaskalia>


<naglowek_osoba>CHARMION</naglowek_osoba>
<didaskalia>zbliża się szybko w przechodzie do <osoba>Psychy</osoba></didaskalia>
<kwestia><strofa>Chcę znać twe imię...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LAIDA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Pójdź ze mną, Charmionie!</wers_cd></strofa></kwestia>
<didaskalia>Wychodzą.</didaskalia>


<naglowek_osoba>STARY NIEWOLNIK</naglowek_osoba>
<didaskalia>zbliża się do <osoba>Psychy</osoba>, która klęczy wciąż z twarzą ukrytą w dłoniach</didaskalia>
<kwestia><akap>Dziewczyno, słuchaj... Nie bój się, tamci już odeszli. Przebacz mi, że cię tu przywiodłem... Chciałbym ci wynagrodzić tę mimowolną krzywdę...</akap>
<didaskalia>po chwili:</didaskalia>
<akap>Niewiele rozumiałem z tego, coś śpiewała, ale jedno utkwiło mi w pamięci... Ty szukasz jakiejś wielkiej, ogromnej miłości, która cały świat ogarnie, jak pożar... Czy dobrze słyszałem?</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Psyche</osoba> wznosi głowę.</didaskalia>


<naglowek_osoba>STARY NIEWOLNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Mam dobrą wieść dla ciebie. Przynieśli ją tutaj feniccy żeglarze, którzy zawijali do portów Judei...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ktoś ty?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STARY NIEWOLNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ja --- mający nadzieję... Lecz słuchaj teraz, co ci powiem... W Judei objawił się podobno nowy bóg czy prorok. Tak mi opowiadano...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nowy bóg?...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STARY NIEWOLNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Zjawił się prorok tej wielkiej miłości, /
której ty szukasz. Idzie przez doliny, /
idzie przez góry --- tam --- nad Jordan siny, /
i błogosławiąc światu i ludzkości, /
odpuszcza wszystkie grzechy, gładzi winy --- /
a idą za nim maluczcy i prości...</strofa>
<strofa>Pono mu boża jasność bije z czoła, /
pono lilie, kędy<pe><slowo_obce>kędy</slowo_obce> (daw.) --- gdzie.</pe> stąpi, rosną,/
pono on smutnym niesie wieść radosną, /
pono umarli wstają, gdy zawoła, /
i wszystko nową w krąg zakwita wiosną: /
on --- błogosławi wszystkiemu dokoła!</strofa>
<strofa>Kobiety idą za nim, idą dzieci --- /
i stada za nim biegną białorune, /
a on je wiedzie z sobą w złotą łunę, /
co tam jak uśmiech na błękitach świeci ---/
i tak ma serca w ręku, jakby strunę, /
z której, gdy zechce, budzi pieśń, co leci...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>powstaje</didaskalia>
<kwestia><akap><begin id="b1544535802858-358993817"/><motyw id="m1544535802858-358993817">Chrystus, Miłość</motyw>Zjawił się! Zjawił się nareszcie! I w takiej postaci? I miłość niesie, powiadasz? Koi ból?...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STARY NIEWOLNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie ma już bólu, ani zła, ni pychy!/
Dzieją się pono niepojęte dziwy: /
nikt nie jest smutny ani nieszczęśliwy,/
nikt nie jest mały i nikt nie jest lichy,/
odkąd na łąki, na wzgórza i niwy /
z dobrą nowiną zszedł on! Jasny, cichy...</strofa>
<strofa>Młodość on niesie na światy, jak zorzę;/
w imię miłości przebacza, pociesza --- /
a kiedy mówi, to słucha go rzesza, /
i wiatr go słucha, i szumiące morze, /
pasterz od stada, rolnik od lemiesza --- /
a kędy<pe><slowo_obce>kędy</slowo_obce> (daw.) --- gdzie.</pe> wnijdzie<pe><slowo_obce>wnijść</slowo_obce> (daw.) --- wejść.</pe>, witają go: boże!</strofa>
<strofa>Bo on tam pono niebiosa otwiera, /
pokój i życie daje wiekuiste; /
a które serce przeżegna --- jest czyste, /
a którą duszę wezwie --- nie umiera!.../
Chrystus --- go zowią...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>wyciąga ręce i rzuca się naprzód z okrzykiem:</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>O Chryste! O Chryste!<end id="e1544535802858-358993817"/></wers_cd></strofa></kwestia>




<naglowek_akt>III. Pod krzyżem</naglowek_akt>

<lista_osob>
<lista_osoba><osoba>Ksieni</osoba></lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Siostra wikaria</osoba></lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Siostra furtianka</osoba></lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Psyche</osoba>, zakonnica</lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Hanna</osoba>, wiejska dziewczyna</lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Kapelan klasztorny</osoba></lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>O. Blaks</osoba>, opat</lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Błędny Rycerz Słońca</osoba></lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Mniszki</osoba> i <osoba>dworzanie</osoba> opata</lista_osoba>
</lista_osob>

<miejsce_czas>Rzecz działa się na Południu w średnich wiekach.</miejsce_czas>

<didaskalia>Wirydarz<pe><slowo_obce>wirydarz</slowo_obce> (z łac. <slowo_obce>viridarium</slowo_obce>: ogród, park) --- ogród wewnątrz murów klasztornych, zwykle z fontanną a. sadzawką pośrodku.</pe> w średniowiecznym klasztorze mniszek. W głębi krużganek<pe><slowo_obce>krużganek</slowo_obce> (łac. <slowo_obce>claustrum</slowo_obce>) --- ciągnący się pod murami wewnętrzny, zadaszony korytarz (ganek) wokół dziedzińca a. wirydarza klasztornego, zamkowego itp.</pe> pod arkadami, przerwany wielką bramą okutą, z małym, zakratowanym okienkiem u góry. Na prawo mury kościoła, na lewo zabudowania klasztorne, ciężkie i ponure. W pośrodku nieco zieleni, ku przodowi z lewej stoi kamienny krzyż z postacią Chrystusa, zwróconą w głąb ku wielkiej bramie. Pod krzyżem kamienny stopień, jakby ławka.</didaskalia>

<didaskalia>Jest noc, tylko z okien kościoła blask bije. Sygnaturka dźwięczy, zwołując mniszki na jutrznię.</didaskalia>

<didaskalia>Na odgłos dzwonka pojawiają się <osoba>Mniszki</osoba> w białych habitach i przechodzą długim szeregiem przez krużganek, spiesząc do kościoła. Każda z nich niesie w ręku kaganek. Przechodząc koło wielkiej bramy, przyspieszają kroku, niektóre z nich żegnają się. <osoba>Furtianka</osoba>, mała, zwiędła staruszka w zakonnym habicie, stoi pod krzyżem z pękiem kluczy w ręku i przypatruje się przechodzącym mniszkom. Tymczasem otwierają się bez szelestu drzwi w klasztornych zabudowaniach i pojawia się w nich <osoba>Ksieni</osoba>, wsparta na ramieniu <osoba>Wikarii</osoba>, wysoka, do widma podobna, w powłóczystych szatach, w wysokim sobolim kołpaku na głowie i w fioletowych rękawiczkach. W ręku trzyma pastorał, na piersiach ma złoty krzyż biskupi. Postępuje parę kroków i staje niepostrzeżenie za <osoba>Furtianką</osoba>.</didaskalia>

<didaskalia>Po przejściu mniszek sygnaturka milknie; z kościoła zalatuje przytłumiony dźwięk organów.</didaskalia>

<didaskalia><osoba>Ksieni</osoba> dotyka dłonią ramienia <osoba>Furtianki</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>FURTIANKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>ogląda się z lękiem, a spostrzegłszy <osoba>Ksienią</osoba>, klęka pospiesznie i całuje rąbek jej habitu, po czym wstając, mówi:</didaskalia>
<kwestia><akap>Wasza Przewielebność... o tak wczesnej porze... już na nogach... i sama...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIENI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pilnuj bramy, siostro! Pilnuj wielkiej bramy!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FURTIANKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ależ... Wasza Przewielebność... ja dniem i nocą...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIENI</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>Wikarii</osoba>:</didaskalia>
<kwestia><akap>Czy uważałaś, z jakim niepokojem przechodziły około tych drzwi siostry nasze? Ten krużganek w naszym klasztorze nie jest dobrze urządzony...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WIKARIA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tędy najbliższe przejście do kościoła...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIENI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak... i codziennie te młode, Bogu poślubione dusze idą się modlić, mijając wielką bramę, która nas łączy ze światem. A szatan nie śpi, a pokusa czyha...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FURTIANKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Brama jest mocna, dębowa i okuta żelaznymi sztabami. Jedyne zakratowane okienko zbyt jest wysoko, aby można przez nie wyjrzeć... Zresztą ja klucze zawsze mam przy sobie --- i czuwam...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIENI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Są rzeczy, którym ty, siostro, wejścia wzbronić nie zdołasz, których nie powstrzymają żelazne sztaby, ani zamczyste okucia. Wschodzące słońce wpada tutaj przez zakratowane okienko, wiosną zalatuje woń kwiatów i wiatr... i wiatr, który wieje tam, na świecie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FURTIANKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Można by zamknąć okno szkłem, oprawnym w ołów albo zabić deskami...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIENI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>I to nie wystarczy, siostro. Tuż za wielką bramą ciągnie się droga. Tędy przechodzą żeńcy z pól i śpiewają... Głos przez szkło i przez deski przeniknie. Wozy jadą tędy i przeciągają rycerze na parskających koniach, z szumiącymi proporcami w ręku. Hałas tutaj wpada i gwar świata przez tę wielką bramę, a to źle... U nas powinno być cicho, bardzo, bardzo cicho...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WIKARIA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Więc czemu Wasza Przewielebność nie rozkaże zamurować bramy? Zrobiliby to robotnicy z dóbr klasztornych w ciągu jednej doby... Jest przecież drugie, boczne wejście w murze od strony ogrodów.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIENI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Niestety, niepodobna zamurować wielkiej bramy. Tędy wchodzą uroczyście do klasztoru dziewice, chcące się poświęcić Chrystusowi, a nade wszystko tędy zajeżdża do nas opat, prawowity władca tych ziem dokoła. Dla niego wielka brama musi stać otworem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WIKARIA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A prawda, prawda... I dzisiaj właśnie ma przybyć.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FURTIANKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dzisiaj? Opat!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIENI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak jest.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WIKARIA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jego Przewielebność opat nasz i pan dał znać przez posły, że objeżdżając swe dziedziny, wstąpi dziś tutaj, aby siostry pobłogosławić...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FURTIANKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>prawie szeptem:</didaskalia>
<kwestia><akap>Ostatni raz był tutaj, gdy siostrę Placydę na stosie palono...</akap></kwestia>

<didaskalia>Żegna się.</didaskalia>


<naglowek_osoba>KSIENI</naglowek_osoba>
<didaskalia>jakby słów tych nie słyszała:</didaskalia>
<kwestia><akap>Rozwidnia się już. Trzeba będzie przyrządzić wszystko na przyjęcie godne dostojnego gościa.</akap>
<didaskalia>do <osoba>Furtianki</osoba>:</didaskalia>
<akap>Ty, siostro, każ zamieść ścieżkę przed bramą. W szarym obrzasku świtania widzę na zawiasach rdzę i zwieszające się pajęczyny... Trzeba oczyścić wielką bramę.</akap>
<didaskalia>do <osoba>Wikarii</osoba>:</didaskalia>
<akap>A ty daj znać, niech ojciec kapelan przyjdzie do mnie po nabożeństwie. Będę go oczekiwała... Jedna ze sióstr służebnych pójdzie na dzwonnicę i uderzy w wielki dzwon, gdy zobaczy z dala zbliżający się orszak opata.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WIKARIA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Stanie się wszystko, jak Wasza Przewielebność każe. A na wieżę --- czy mogę posłać siostrę Psychę? Miała przez ten tydzień spełniać prace służebne...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIENI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, nie! Poślij którąkolwiek inną. Siostra Psyche jest zbyt młoda... Wyszedłszy na wieżę, patrzyłaby stamtąd na świat, co się rozciąga dokoła klasztoru, na bory, które przerąbali pracowici rolnicy, i na zamek, wznoszący się na sąsiednim wzgórzu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WIKARIA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jak każe Wasza Przewielebność...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIENI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dobrze jednak, żeś mi o niej przypomniała.</akap>

<didaskalia>do <osoba>Furtianki</osoba>:</didaskalia>

<akap>Siostra Psyche przebywa często samotnie w tym wirydarzu?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FURTIANKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, przewielebna matko...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIENI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>I nie spostrzegłaś u niej jakiego... niepokoju?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FURTIANKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, matko. Cicha jest zawsze. Opiera tylko czoło o podnóże krzyża i duma...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIENI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Modli się?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FURTIANKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie wiem. Duma. Raz tylko widziałam, że płakała. Było to w ten dzień, kiedy opat, odbywając sądy, skazał byłą siostrę naszą Placydę na stos za czarnoksięskie praktyki.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIENI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zakazałam o tym wspominać. A co do siostry Psychy: trzeba nad nią czuwać, trzeba czuwać! Zbyt młoda jest i serce w niej jeszcze nieuspokojone... A teraz odejdź, siostro, i czyń, co ci nakazałam. Słońce wnet wzejdzie ---</akap>

<didaskalia>Śpiew i przytłumiony dźwięk organów, który słychać było dotąd, urywa się.</didaskalia>

<akap_cd>i nabożeństwo w kościele widno<pe><slowo_obce>widno</slowo_obce> --- tu: widać, widocznie.</pe> już skończone...</akap_cd></kwestia>

<didaskalia><osoba>Furtianka</osoba> przyklęka i całuje znowu rąbek szaty <osoba>Ksieni</osoba>, po czym odchodzi.</didaskalia>

<didaskalia><osoba>Ksieni</osoba> stoi jeszcze chwilę, patrząc na wielką bramę, a wreszcie odchodzi drzwiami, którymi była weszła, stukając pastorałem po schodach, oparta wciąż na ramieniu postępującej obok niej <osoba>Wikarii</osoba>.</didaskalia>

<didaskalia>Świtanie. Mniszki przechodzą, powracając tą samą drogą z kościoła.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>idąca na ostatku, ociąga się i pozostaje sama w wirydarzu. Staje przed wielką bramą i dotyka jej palcami wyciągniętej ręki, potem odwraca się szybko i idzie pod krzyż. Tutaj siada na kamiennym stopniu i opiera czoło o podnóże... Tymczasem na świecie robi się ranek. Słońce wschodzi i snopem promieni pada przez okienko w wielkiej bramie wprost na Chrystusowe stopy. <osoba>Psyche</osoba> podnosi głowę, jakby ze snu zbudzona, i patrzy w zdumieniu na płat jasnego światła.</didaskalia>
<kwestia><strofa>Słońce!</strofa></kwestia>

<didaskalia>Szybkim, prawie mimowolnym ruchem przypada ustami do kamiennych stóp, słońcem oświetlonych. Trwa to tylko chwilę, gdyż natychmiast odrywa usta i chyląc się z cichym jękiem, ukrywa twarz w dłoniach.</didaskalia>


<naglowek_osoba>KAPELAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>siwy staruszek w zakonnym ubraniu, wchodzi, powracając z kościoła, a spostrzegłszy <osoba>Psychę</osoba>, zatrzymuje się i pyta:</didaskalia>
<kwestia><akap>Co tutaj robisz, moja córko? Codziennie, wracając z kościoła, spotykam cię... Czy masz może osobliwe nabożeństwo do tego wizerunku Chrystusa, pod którym cię zastaję?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, ojcze...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAPELAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czyś łask znacznych od niego tu dostąpiła?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, ojcze, ale tu rośnie koło krzyża nieco zieleni, której gdzie indziej nie widuję nigdy. Nawet okno mej celi wychodzi na brukowany dziedziniec klasztorny...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAPELAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To grzech. Powinnaś być w celi i modlić się tam!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Byłam w celi przez cały dzień i całą noc. Biczowałam się i leżałam krzyżem na kamiennej posadzce, własną krwią zbroczona, i prosiłam Chrystusa, aby mi pozwolił nie grzeszyć, a jednak... Mój ojcze, ja nowy, ciężki grzech mam na sumieniu...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAPELAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Słucham cię, córko...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Padłam tu twarzą przed stopy Chrystusa --- /
i tu mnie naszła, pod krzyżem, pokusa.../
Słońce tam jasne gdzieś na świecie wstało /
i weszło tutaj przez żelazne kraty, /
to samo słońce, co tam pieści kwiaty! --- /
i ozłociło stopę Chrysta białą, /
i jam grzesznymi ustami przypadła /
do złocistego na krzyżu widziadła!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAPELAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pocałowałaś nogi Chrystusowe, córko...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, ojcze! Słońce na nich całowałam!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAPELAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ale gdyś przylgnęła ustami do krzyża, uczułaś snadnie, że słońce jest ułudą, marą tylko złocistą i nieistotną: dotknęłaś usty stóp Chrystusowych, córko... mistycznych Lilij Łaski...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wargi me, ojcze, dotknęły... kamienia!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAPELAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ty mi się z wielkiego grzechu spowiadasz, moje dziecię! --- Powinnaś się starać o rozpalenie w sobie miłości ogromnej, która sprawia, że rzeczy nie wydają nam się tym, czym są zwyczajnie dla oka i palców, ale tym raczej, czym dla ducha być powinny... Kamień ten nie jest kamieniem, bo mistrz nadał mu wdzięczne kształty boskiego Ciała Chrystusa, we śnie mu snadź<pe><slowo_obce>snadź</slowo_obce> (daw.) --- widocznie, najwyraźniej.</pe> ukazane --- nie jest kamieniem, bo przez modlitwę i wodę święconą posiadł wartość wyższą, duchową... Zrozumiesz to i odczujesz, jeśli będziesz doskonale kochać Chrystusa, moja córko.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Kocham Go, ojcze --- lecz Go widzę we śnie /
innym niż tutaj... Tu ma twarz boleśnie /
skrzywioną kurczem, pełną grozy, męki --- /
a ja Go jasnym widzę, pośród dzieci,/
jak błogosławi pasterzy i kmieci /
i smutnych cieszy, i skinieniem ręki /
odpuszcza winnym... Widzę Go na łące, /
w słońcu! --- U nóg ma morze głów szumiące...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAPELAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pamiętaj córko, że Syn Boży zbawił świat nie błogosławieństwem cichym, ale straszną i krwawą męką swoją. Krzyż zatknął w pośrodku tarczy ziemskiej, jak sztandar zwycięski --- i w cieniu krzyża jest tylko zbawienie!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ojcze! Dlaczego nie w promieniach krzyża?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAPELAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Za wiele rozumujesz, córko, za wiele! Pamiętaj, że szatan pozbawił człowieka raju, podszepnąwszy mu pierwsze: dlaczego... Bądź pokorna i cicha i módl się, módl się! Módl się!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ojcze! Ja grzeszna --- modlić się nie mogę!/
Dla Chrysta przeszłam te okute wrota --- /
dlaczego, ojcze, w sercu mym tęsknota? /
czemu odczuwam, miast<pe><slowo_obce>miast</slowo_obce> (daw.) --- skrócone od: zamiast.</pe> pokoju, trwogę?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAPELAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie jesteś jeszcze doskonała. Pracuj nad sobą: to jedno rzec ci mogę...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ojcze...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAPELAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zamilcz! Zbyt już długo rozmawiam z tobą! Nie powinnaś pytać, bo każde pytanie jest grzechem. Ja, odpowiadając, pomagam ci tylko do grzechu. Współwinnym twoim jestem --- módl się za mnie i za siebie!</akap>
</kwestia>

<didaskalia>Wychodzi.</didaskalia>

<didaskalia>Wkrótce po odejściu <osoba>Kapelana</osoba> wbiega <osoba>Hanna</osoba>, młoda wiejska dziewczyna, prawie dziecię jeszcze. Wnosi wiadro wody, zydel i szmat grubego płótna i zabiera się do oczyszczenia wielkiej bramy. W ciągu roboty staje na zydlu i wygląda na świat przez zakratowane okienko.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>która, schylona pod krzyżem, nie zauważyła jej wejścia:</didaskalia>
<kwestia><akap>O Boże! O Boże...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HANNA</naglowek_osoba>
<didaskalia>ogląda się z lękiem</didaskalia>
<kwestia><akap>A! To wy, siostro Psyche! Przestraszyliście mnie...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia>

<didaskalia>podnosi głowę; dopiero teraz spostrzegła <osoba>Hannę</osoba></didaskalia>

<akap>Co tu robisz, dziecko?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HANNA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Kazano mi oczyścić i umyć wielką bramę. Jego Przewielebność opat dzisiaj przyjeżdża!</akap></kwestia>
<didaskalia>Powraca do roboty.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>jakby do siebie:</didaskalia>
<kwestia><akap>Opat... który skazał na śmierć siostrę Placydę za to, że tęskniła, że szukała...</akap>

<didaskalia>Wstrząsa się.</didaskalia>

<akap>Grzech! Grzech!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HANNA</naglowek_osoba>
<didaskalia>wyglądając znów okienkiem:</didaskalia>
<kwestia><akap>Siostro... a jak tam pięknie na świecie!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>drgnęła, powtarza jak echo:</didaskalia>
<kwestia><akap>Na świecie!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HANNA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak. Stąd nie widuje się świata prawie nigdy. Wszystkie okna wychodzą na podwórze, zamknięte ze wszech stron wysokimi murami... O! Tu nie jest wcale pięknie! --- Ale przez to okienko w wielkiej bramie widno<pe><slowo_obce>widno</slowo_obce> --- tu: widać.</pe> łąki, takie szerokie, wielkie łąki pełne kwiatów! Jeszcze niedawno temu biegałam po nich. Siostro Psyche, czy wyście kiedy widzieli te szerokie łąki?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nam nie wolno patrzeć na świat, dziecię.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HANNA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A prawda! --- Szkoda.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>po chwili, patrząc na <osoba>Hannę</osoba>:</didaskalia>
<kwestia><akap>Skąd się ty wzięła tutaj, ptaszyno? --- Wśród czarnych murów klasztoru?...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HANNA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ach! Ja... Mnie tu matka oddała do posług; za wiele nas było w domu... Ale wy!... Patrzę na was i zdaje mi się, że wy powinniście byli zamieszkać, jak ta złotowłosa kasztelanka --- w tym zamku naprzeciw, który widać przez to okienko!.. O! Stąd dużo, dużo pięknych rzeczy widno<pe><slowo_obce>widno</slowo_obce> --- tu: widać; można zobaczyć.</pe>!</akap>

<didaskalia>Zagląda.</didaskalia>

<akap>Teraz jacyś ludzie przejeżdżają drogą, pewno kupcy, bo ciągną za nimi ładowne wozy... Skąd oni też mogą jechać, siostro Psyche, i dokąd?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>W świat! --- I ze świata...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HANNA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Świat jest bardzo, bardzo wielki! --- Aż straszno pomyśleć! I tylu na nim ludzi... Widziałam już pasterzy i rolników, i księży, i panów w złocistych szatach, którzy przejeżdżali tą drogą w towarzystwie pięknych pań, w pozłacanych kolasach... Ojciec kapelan mówi, że świat jest potępiony; czy ci wszyscy ludzie będą potępieni, siostro Psyche?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie wiem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HANNA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To któż mi to powie?... Ale raz... Nie, nie! Już parę razy! --- W ostatnich dniach --- widziałam tu jakiegoś rycerza na wielkim koniu, okrytego pyłem, jak gdyby jechał z daleka... Złote promienie miał na hełmie i złote słońce wymalowane na paiży<pe><slowo_obce>paiż</slowo_obce> a. <slowo_obce>paiża</slowo_obce> --- mała tarcza używana przez konnicę, u dołu prostokątna a. zaokrąglona, u góry skośnie ścięta, czasem z wykrojem na oparcie kopii.</pe> i wielkie, szumiące skrzydła u ramion. Myślałam, że jedzie na turniej do zamku, ale on, wjechawszy w dolinę rozdzielającą oba wzgórza, skręcił tutaj pod klasztorną bramę i stał, na białym koniu, złoty cały od słońca, taki podobny do świętego Jerzego w ołtarzu --- i patrzył tu długo, długo...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zamilcz!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HANNA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zamilczę, jeśli każecie, ale ciekawa jestem bardzo, co to za rycerz i czego szuka tutaj...</akap>

<didaskalia>Wygląda okienkiem.</didaskalia>

<akap>O, o! --- Właśnie widzę go znowu! Tam w dole na drodze wiodącej do klasztoru...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>do siebie:</didaskalia>
<kwestia><akap>Więc naprawdę?... O Boże! zlituj się... --- W snach go widziałam...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HANNA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Podobny jest z dala do orła z rozwiniętymi skrzydłami, który upatruje zdobyczy... Błyskają w słońcu jego blachy złote i świeci grot na długim drzewcu. O, siostro Psyche! --- Ten rycerz może tutaj zajedzie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie! --- Tutaj nikt nie zajedzie. Są mury grube i bramy okute, i jest ten krzyż przed bramą, wielki krzyż, broniący wstępu rozłożonymi ramionami. Widziałam go raz, przed laty, gdym tutaj wchodziła, i dotąd pamiętam. Wielki, wielki krzyż!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HANNA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>I ja go widzę, ten krzyż. Stoi tuż przed bramą i słońce mi zasłania grubym, drewnianym ramieniem...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOS FURTIANKI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Hanno!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HANNA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Matka furtianka mnie woła!</akap>
<didaskalia>zabiera sprzęty i wybiega, mówiąc jeszcze:</didaskalia>
<akap>A nie mówcie, żem wyglądała przez okienko!</akap></kwestia>
<didaskalia>Znika wśród klasztornych zabudowań.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O! Gdybym ja to --- jak ty --- wyjrzeć mogła, zobaczyć łąki i zobaczyć niwy...</strofa>
<didaskalia>rzuca się przed krzyżem na kolana</didaskalia>
<strofa>O Panie! Ukój tę wielką tęsknotę, /
która mi piersi rozrywa, na złote /
słońce wołając, na rosą /
perliste łąki, na szumiące gaje, /
gdzie się ptaszęta po zaroślach niosą/
i srebrne płaczą ruczaje --- /
o Panie! Ukój tęsknotę.../
Otom Ci miłość przyniosła moją, /
młodość i sny me białe --- /
otom Ci życie oddała całe, /
wierząc, że w burzy będzie mi ostoją /
Twój krzyż ---/
a oto serce me niepokój troska:/
o gdzież jest, gdzie Twa miłość boska?/
Oczy ku Tobie podnoszę wzwyż --- /
o Chryste! Słysz!/
We snach dziecięcych widziałam Cię, Panie, /
jak błogosławisz na kwiecistym łanie /
pośród pasterzy i dzieci, i owiec /
rozkołysaną falę mórz --- i zbóż.../
Ach! Za takim, zda się,/
ja szłam w zamierzchłym jakimś dawnym czasie /
w słońca blask i w nieb lazury.../
O Chryste! Odpowiedz,/
czemu dokoła mnie dziś cień ponury?...</strofa>
<strofa>Błogosławieni pokorni i cisi, /
błogosławieni.../
O Panie! Panie! Broń mnie Ty przede mną, /
bo mi tak trupio i ciemno.../
W otęczy złocistych promieni/
w celi mojej krzyż Twój wisi:/
--- pójdźcie pragnący! Ja was napoję... --- /
wisi czarny krzyż.../
O serce, serce, o serce moje!/
O Chryste! Słysz!</strofa>
<strofa>Grzesznam jest, Panie, kajam się przed Tobą,/
--- Ty słońce stworzyłeś na niebie --- /
grzesznam jest! --- Łąki stworzyłeś kwieciste... ---/
grzesznam! --- I morze rozlewne a sine.../
O Chryste!/
Gdy nie otrzymam pomocy od Ciebie, /
któż mi dopomoże?.../
Z weselem na świat szedłeś, nie z żałobą.../
--- grzesznam jest! Ginę! --- /
śnią mi się łąki i słońce, i morze,/
--- kajam się, grzeszna ---/
o Boże! O Boże, o Boże!</strofa>
<strofa>Grzechem jest wszystko! Grzechem radość, śmiech,/
grzechem jest życie ---/
grzeszę, gdy słucham tych dalekich ech,/
co tu wpadają z Twych wiatrów szelestem,/
grzeszę, gdy patrzę na słońce w błękicie:/
grzech! Grzech! I wszystko grzech!? --- ---/
Zgubiona jestem...</strofa>
</kwestia>

<didaskalia>Pada twarzą na ziemię. --- Naraz wśród ciszy rozlega się za bramą</didaskalia>

<naglowek_osoba>PIEŚŃ BŁĘDNEGO RYCERZA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Przez dziewięć gór i rzek, przez dziewięć lat/
<wers_wciety typ="3">do ciebie dążę, jasna!</wers_wciety>/
Z dalekich krajów tam! Znad sinych mórz: ---/
<wers_wciety typ="3">--- o pójdź! Pójdź ze mną w świat!</wers_wciety>/
Już nadto długi czas cię cela ciasna  /
<wers_wciety typ="3">więzi --- zza krat</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">pójdź w słońca blask i w uśmiech zórz,</wers_wciety>/
na łąki, lasy, na zielone smugi,/
<wers_wciety typ="3">gdzie wiosną okrył kwiat</wers_wciety>/  
przewonny sad i kędy dzwonią pługi,/
gdzie jasna/
<wers_wciety typ="1">toń błękitu szumne srebrzy strugi ---</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="5">na świat!</wers_wciety></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>zrywa się, pomieszana</didaskalia>
<kwestia><akap>Co to za głos? --- Wyśniony... O Boże! Boże,
ratuj mnie! Chryste!</akap></kwestia>
<didaskalia>Obejmuje krzyż rękoma.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PIEŚŃ BŁĘDNEGO RYCERZA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Od czarodziejów mam o tobie wieść, /
<wers_wciety typ="2">ja Błędny Rycerz Słońca,</wers_wciety>/
żeś jest więziona ty! Mój śniony cud: /
<wers_wciety typ="2">więc wolność idę nieść ---</wers_wciety>/
orzeł skrzydlaty lecę, twój obrońca,/
<wers_wciety typ="3">za twoją cześć</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">rycerski krwawy ponieść trud ---</wers_wciety>/
rozkruszyć mury i rozłamać kraty/
<wers_wciety typ="2">i wieniec z róż ci spleść</wers_wciety>/
na skroń i mieść<pe><slowo_obce>mieść</slowo_obce> --- tu: miotać, rzucić.</pe> pod stopy twoje kwiaty!/
Do słońca/
<wers_wciety typ="2">wołam ciebie! Do życia! --- na światy</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="5">chcę nieść!</wers_wciety></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>prawie nieprzytomna:</didaskalia>
<kwestia><akap>Miłosierdzia, litości --- Boże! Ukryj mnie, ochroń! --- O, jak strasznie patrzysz na mnie, Chryste! --- Potępiona jestem, przeklęta! Przeklęta!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PIEŚŃ BŁĘDNEGO RYCERZA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O pójdź ze słodkich czar zdrój życia pić, /
<wers_wciety typ="2">coś jest jak dzień, jak zorze! ---</wers_wciety>/
Korona czeka tam na twoją skroń:/
<wers_wciety typ="2">pójdź władać, jaśnieć, żyć!</wers_wciety>/
Ja tobie wrota więzienia otworzę --- /
<wers_wciety typ="3">już płonie wić</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">i rży, i rży mój rączy koń:</wers_wciety>/
tam rozkosz, życie, pieśń, tam radość złota, /
<wers_wciety typ="2">tam snów się przędzie nić,</wers_wciety>/
by srebrem lśnić wśród barwnych tęcz żywota! /
Pójdź w zorze!/
<wers_wciety typ="3">Tutaj cienie, głusza, tu martwota ---</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="5">pójdź żyć!</wers_wciety></strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Furtianka</osoba> pojawia się z wielkim pękiem kluczy podczas ostatnich słów pieśni <osoba>Błędnego Rycerza</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>rzuca się ku bramie</didaskalia>
<kwestia><strofa>O, żyć! O, żyć! --- Na świat!/
Weź mię, rycerzu, weź!/
I nieś/
zza krat ---/
gdzie jasne słońce w błękicie! ---/
Tu śmierć! --- Ja kocham życie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FURTIANKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>wydaje okropny krzyk zgrozy:</didaskalia>
<kwestia><akap>Och!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>ogląda się i spostrzega przybyłą</didaskalia>
<kwestia><akap>Dawaj klucze! Klucze!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FURTIANKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>O zgrozo! O zgrozo!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Daj klucze! Prędko! Klucze!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FURTIANKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>uderza ją pękiem kluczy</didaskalia>
<kwestia><akap>Masz! Masz! Ty nikczemna! Wiarołomna! Niegodna świętej sukienki! Masz! Ty zakało! Ohydo szatańska, masz klucze, masz! Masz!</akap></kwestia>

<didaskalia>Bije ją.</didaskalia>

<didaskalia>Na dzwonnicy odzywa się dzwon, zwiastujący przybycie <osoba>Opata</osoba>. Wirydarz zapełnia się naraz, wchodzi <osoba>Ksieni</osoba> w uroczystym stroju w otoczeniu <osoba>Mniszek</osoba> z <osoba>Kapelanem</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>KSIENI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Siostro furtianko! Otwieraj wielką bramę!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAPELAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jego Przewielebność książę opat nasz przybywa!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FURTIANKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>pada do nóg <osoba>Ksieni</osoba></didaskalia>
<kwestia><akap>O matko! Matko!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIENI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co tu się stało?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FURTIANKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>wskazuje <osoba>Psychę</osoba></didaskalia>
<kwestia><akap>Ta nędzna! --- Złapałam --- przy wielkiej bramie --- słuchała bezbożnego śpiewu, porozumiewała się! Wyjść stąd chciała, uciekać! Moja wina! --- Odeszłam na chwilę...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WIKARIA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>O zgrozo! Nieszczęsna!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAPELAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>Psychy</osoba>:</didaskalia>
<kwestia><akap>Prawdali to<pe><slowo_obce>prawdali to</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą pytającą -li; znaczenie: czy to prawda.</pe>? Prawda?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FURTIANKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>,,Na świat, na świat!" --- wołała... Do słońca!</akap>
</kwestia>

<didaskalia>Szmer grozy pośród <osoba>Mniszek</osoba>, cofają się wszystkie, pozostawiając <osoba>Psychę</osoba> samą na uboczu.</didaskalia>


<naglowek_osoba>KSIENI</naglowek_osoba>
<didaskalia>powtarza głucho:</didaskalia>
<kwestia><akap>Do słońca!...</akap></kwestia>

<didaskalia>Słychać trzykrotne uderzenie w bramę.</didaskalia>


<naglowek_osoba>KSIENI</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>Furtianki</osoba>:</didaskalia>
<kwestia><akap>Otwórz, siostro, wielką bramę!</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Furtianka</osoba> spełnia rozkaz. Przez otwarte wrota wchodzi <osoba>O. Blaks</osoba>, opat, w fioletowym płaszczu, przepasany mieczem. Za nim liczny orszak <osoba>Dworzan</osoba>, <osoba>Księży</osoba> i <osoba>Pachołków</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>KSIENI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Witam cię w progu, ojcze nasz łaskawy!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>O. BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Bądź pozdrowiona, matko, w imię Boga. Znużony jestem daleką podróżą. Rozkaż, aby mi wskazano izbę, gdzie bym mógł odpocząć.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIENI</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>W żałobie, ojcze mój, przed tobą stoję ---/
i nie wpierw ci klasztorne otworzę podwoje, /
aż sąd tu sprawisz.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>O. BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A cóż tam nowego? Kto jest winny?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIENI</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Szatan! Oskarżam przed tobą szatana,/
iże się zakradł do stada/
i białe owce moje bierze, panie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>O. BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Szatana mogę przekląć, ale na stos go nie poślę! Matko, mów, kogo oskarżasz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIENI</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Na wiatr się skarżę, który tu zawiewa/
i dusze kusi,/
na słońce jasne, które promieniami /
grzeszne rozbudza tęsknoty, /
na krew tę młodą, która tętni w żyłach /
dzieci oddanych Bogu,/
i na tę bramę okutą, co kłamie, /
że za nią życie jest nie u stóp krzyża!/
Skarżę się, panie, ja --- matka tych dzieci!/
--- sądź ty!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>O. BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Chcę znać przestępstwo i wiedzieć, kto jest winny! Wiatru, słońca ani bramy sądzić nie mogę!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIENI</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Więc sądź me dziecię, które za pokusą /
wiatru i słońca, i tej wielkiej bramy /
wniosło zgorszenie /
w ten Chrystusowy dom!</strofa>
<didaskalia>zwraca się do mniszek:</didaskalia>
<strofa>Przywieść nieszczęsną!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FURTIANKA</naglowek_osoba>
<didaskalia>wlecze przed opata <osoba>Psychę</osoba></didaskalia>
<kwestia><akap>Oto tu jest! Tu jest ta niegodna!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>O. BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co uczyniła?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FURTIANKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Uciekać chciała! Opuścić święte klasztorne mury! Na świat uchodzić --- z gachem!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MNISZKI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ukarz ją, ojcze, ukarz ją! O zgrozo!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAPELAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ojcze! Bądź dla niej miłościw! Młoda jest jeszcze...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>O. BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Prawo nie zna miłosierdzia, a jam tu jest prawem!</akap>
<didaskalia>zbliża się do <osoba>Psychy</osoba>; patrzy:</didaskalia>
<akap>Tyżeś to jest... ty! Znam cię... Uciekać chciałaś?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FURTIANKA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie może zaprzeczyć! Nie może! Sama widziałam!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>O. BLAKS</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>Psychy</osoba>:</didaskalia>
<kwestia><akap>Dlaczego? --- Pytam się: dlaczego!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>podnosi głowę</didaskalia>
<kwestia><strofa>Ty wiesz!/
Do słońca chciałam iść! Do życia!/
Tu cień! Tu śmierć! Tu grób!/
Ja pragnę żyć!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAPELAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zgubiona!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIENI</naglowek_osoba>
<didaskalia>głucho:</didaskalia>
<kwestia><akap>Dziecię, biedne dziecię moje...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>O. BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A tak... żyć pragniesz! Musimy cię na przyszłość uchronić od podobnych pokus szatańskich! Czas już najwyższy... Resztę dni, które ci jeszcze pozostają, przepędzisz w najgłębszym lochu klasztornym, nie widząc światła ani ludzkiej twarzy, nie słysząc innego głosu, prócz zastygającego tętna twej krwi i szelestu kropel wilgoci, spadających ze sklepienia. --- Będziemy się modlić za ciebie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIENI</naglowek_osoba>
<didaskalia>do mniszek:</didaskalia>
<kwestia><akap>Wiedźcie skazaną! Dzisiaj dzień żałoby...</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Mniszki</osoba> wyprowadzają słaniającą się <osoba>Psychę</osoba>. Tymczasem wśród ponurej głuszy rozlega się jeszcze zza bramy</didaskalia>


<naglowek_osoba>PIEŚŃ BŁĘDNEGO RYCERZA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Na świat, na słońce pójdź! W ogrody tam,/
<wers_wciety typ="2">gdzie lśnią czerwone róże,</wers_wciety>/
czekając twoich rąk, gdzie dla twych stóp /
<wers_wciety typ="2">pod tęczą złotych bram</wers_wciety>/
wykuto schody w różowym marmurze,/
<wers_wciety typ="3">co wiodą w chram<pe><slowo_obce>chram</slowo_obce> (daw.) --- świątynia.</pe></wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Życia i Światła...</wers_wciety></strofa></kwestia>

<!--TRIM:3-->


<naglowek_akt>IV. Na przełomie</naglowek_akt>

<lista_osob>
<lista_osoba><osoba>Psyche</osoba>, udzielna księżna włoska</lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Blaks</osoba>, dowódca jej zaciężnych wojsk niemieckich</lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Pietro</osoba>, zaufany księżnej, historyk</lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Lorenzo</osoba>, dworzanin</lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Giani</osoba>, kapitan straży pałacowej</lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Arminio</osoba>, rzeźbiarz i architekt</lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Girolamo</osoba>, poeta i malarz</lista_osoba>
 <lista_osoba><osoba>Leta</osoba>, <osoba>Bella</osoba>, <osoba>Carmen</osoba>, damy dworskie</lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Poseł</osoba></lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Żołnierze</osoba>, <osoba>Służba</osoba></lista_osoba>
</lista_osob>

<miejsce_czas>Rzecz działa się we Włoszech z początkiem XVI wieku.</miejsce_czas>

<didaskalia>Sala renesansowa, przedzielona kolumnadą na dwie połowy. Druga połowa, w głębi, wzniesiona jest ponad przednią o parę stopni. Drzwi w głębi, z lewej strony dwoje drzwi: w górnej i dolnej połowie; z prawej w górnej połowie okno, w dolnej drzwi.</didaskalia>


<naglowek_osoba>ARMINIO</naglowek_osoba>
<didaskalia>biegnie za odchodzącą w głąb <osoba>Psychą</osoba></didaskalia>
<kwestia><strofa>Srogaś jest, pani!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>która wstępowała po schodach, zatrzymuje się i odwraca</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Nie! Nie jestem sroga...</wers_cd>/
Pięknam jest tylko...</strofa></kwestia>

<didaskalia>Podaje mu rękę.</didaskalia>


<naglowek_osoba>ARMINIO</naglowek_osoba>
<didaskalia>całując jej dłoń:</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Bądź mi więc łaskawa!</wers_cd>/
Kocham cię, księżno!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Kocham twoją sztukę,</wers_cd>/
mistrzu Arminio...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARMINIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Co mi sztuka znaczy!</wers_cd>/
Co marmurowy tłum posągów biały, /
co sławę moją poszedł nieść na światy, /
gdy moja miłość...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Czy gotowy, mistrzu,</wers_cd>/
plan tej lodżetty<pe><slowo_obce>lodżetta</slowo_obce> --- zdrobn. od: lodżia (wł. loggia), nazwa elementu architektonicznego stanowiącego wnękę w zewn. płaszczyźnie budynku, zwykle otwartą na zewnątrz (a. od zewn. strony przeszklona), oddzielona drzwiami i oknami od pomieszczeń wewnętrznych, używana jako miejsce widokowe, oranżeria itp.; w renesansie jedno- a. wielokondygnacyjne loggie stanowiły element architektury pałacowej; niekiedy wznoszono je jako osobne budowle.</pe>?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARMINIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Dzieckiem jesteś, dzieckiem</wers_cd>/
okrutnym, które igra z ludzkim sercem/
i zmiany pragnie wciąż! Ty nic nie kochasz!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Owszem, ja kocham sztukę, piękno --- życie, /
które jak ogni fontanna wytryska/
i gdzieś pod niebem wysoko się spala/
i --- deszczem żużli opada na ziemię...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARMINIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Gorzko to mówisz!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Cóż ja temu winna,</wers_cd>/
że nie jest takie to życie, jak pragnę? /
że tej drapieżnej pustki w moim sercu, /
tej głodnej pustki zapełnić nie mogą /
krwawe triumfy mego kondotiera,/
przepych, ni sztuka...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARMINIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>A miłość!?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Tak... pragnę</wers_cd>/
miłości, jednak ta, którą mi dajesz, /
nie zdoła mojej tęsknoty ukoić...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARMINIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Życiem dać gotów<pe><slowo_obce>życiem dać gotów</slowo_obce> --- przykład konstrukcji eliptycznej z przestawną końcówką czasownika; znaczenie: ,,życie [jeste]m dać gotów" a. ,,jestem gotów dać życie".</pe>! Możnaż<pe><slowo_obce>możnaż</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą -że, skróconą do -ż; znaczenie: czy można.</pe> kochać więcej?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Choćby to prawdą było --- mnie nie starczy!... /
Chciałabym kochać jakąś rzecz ogromną, /
straszliwą, wieczną! W oczach mi czerwono,/
i wśród posągów, i przy lutni dźwięku /
jakaś się czasem krew mym rękom marzy/
i nowe życie --- przez płomień i burzę.../
Cóż to? Zadrżałeś? Kuj marmur, Arminio! --- /
jeśli wykujesz posąg burzy, wtedy...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARMINIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Będziesz mnie kochać?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Dzieło twoje --- kupię!</wers_cd></strofa></kwestia>

<didaskalia>Odwraca się i wstępuje w głąb sali.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PIETRO</naglowek_osoba>
<didaskalia>wchodzi drzwiami z lewej strony, w głębi</didaskalia>
<kwestia><strofa>Dostojna pani...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Co tam?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIETRO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Poseł czeka...</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jeszcze? --- Niech wejdzie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARMINIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Bywaj zdrowa, księżno!</wers_cd></strofa></kwestia>

<didaskalia>Skłania się i wychodzi na lewo.</didaskalia>

<didaskalia><osoba>Pietro</osoba> wpuszcza posła. --- <osoba>Poseł</osoba>, w stroju oficera najemnych wojsk niemieckich, wchodzi.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wy jeszcze tutaj?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>POSEŁ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Czekam odpowiedzi...</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O cóż to idzie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>POSEŁ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Księżna zapomniała?</wers_cd>/
Powtórzę zatem, chociaż wódz mój kazał /
słowa poselstwa --- raz tylko wygłosić!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O cóż więc... prosi wódz moich żołnierzy?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>POSEŁ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wódz tych żołnierzy, którzy zza Alp przyszli /
tutaj z nim razem i w stu krwawych bitwach, /
miecz jego mając za drogowskaz chwały, /
bogate łupy wzięli z jego łaski:/
Niemiec Blaks, wódz mój, powrócił z wyprawy --- /
trzy miasta zdobył i --- żąda nagrody!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Żołd wypłaciłam!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>POSEŁ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Żąda twojej ręki,</wers_cd>/
a z nią wraz --- tronu książęcego, pani!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>zwraca się do <osoba>Pietra</osoba>:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Słuchaj, szlachetny Pietro, jeśli kiedy /
będziesz doradcą jakiego książęcia, /
daj mu tę radę moją: niechaj wodzów /
swych wojsk najemnych trzyma jak ogary: /
puścić na zwierza ze smyczy, a potem /
rychło na łańcuch wziąć i skuć paszczękę, /
by rozjuszone nie pożarły pana!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIETRO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dostojna pani...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>POSEŁ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Czy to, jak odpowiedź,</wers_cd>/
mam nieść wodzowi?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Powiedz mu, co zechcesz.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>POSEŁ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Powiem, com słyszał!</wers_cd></strofa></kwestia>

<didaskalia>Wychodzi.</didaskalia>

<didaskalia><osoba>Psyche</osoba> zbliża się ku oknu.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PIETRO</naglowek_osoba>
<didaskalia>postępuje za nią</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Nierozważne słowa</wers_cd>/
z ust twoich, księżno, padły --- nierozważne!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Czyż zuchwalcowi mogłam dać odpowiedź/
inną?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIETRO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Zapewne --- ale mądrość książąt</wers_cd>/
na tym polega, aby tylko wtedy /
obrażać, kiedy można ubiec zemstę /
obrażonego, to jest... zabić! Zatem... /
jeśli masz kogo wiernego...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ach! Zabić,</wers_cd>/
zabić... Czyż mało zabijam? --- Mój Pietro, /
piszesz historię tych obecnych czasów, /
napisz więc o mnie... Nie! Raczej nic nie pisz!/
Albo... żem igrać lubiła z tym życiem,/
niebezpieczeństwo wyzywać i patrzeć /
z uśmiechem bogów na dnie i wypadki...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIETRO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Napiszę, pani...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>...żem z wodzów najdzikszych</wers_cd>/
co najdzikszego miała, by mnie słuchał --- /
że z wstrętem patrząc na jego zwycięstwa/
i na łeb jego straszny... skądś mi znany... /
z dawna --- niepewna życia wobec niego, /
drżałam z rozkoszy, że mnie słuchać musi /
ten nienawistny! Żem się otoczyła /
artystów kołem w całej ziemi włoskiej /
co najprzedniejszych, żem pobudowała /
pałace złote --- a jedną uciechą/
w tym to mi było, żem widziała marność /
wszystkiego wokół... I jeszcze... to jedno: /
że tęsknię, Pietro.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIETRO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Tak, i to napiszę,</wers_cd>/
że tęsknisz, pani, wśród przepychu życia, /
pełna młodości, świetności i krasy, /
pośród artystów, co głoszą twą sławę, /
w pośrodku ludzi, którzy cię kochają ---/
i nie wiesz, czemu tęsknisz...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Nie wiem, Pietro,</wers_cd>/
dlaczego tęsknię... Odzyskać bym chciała /
coś, com straciła --- jeno co? Nie pomnę.../
Może sen jakiś? A może... ogromne/
szczęście... przepadłe? Zresztą --- to jest nuda;/
nudzę się, Pietro. To wszystko!</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wychodzi drzwiami w głębi.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PIETRO</naglowek_osoba>
<didaskalia>pogląda za nią</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ha! Może...</wers_cd></strofa></kwestia>

<didaskalia>Zstępuje po schodach ku przodowi.</didaskalia>


<naglowek_osoba>GIROLAMO</naglowek_osoba>
<didaskalia>wchodzi z lewej od przodu</didaskalia>
<kwestia><strofa>Jak się masz, Pietro!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIETRO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Witaj, Girolamo...</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GIROLAMO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Księżna tu była?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIETRO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Odeszła w tej chwili...</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GIROLAMO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie wiesz, czy będzie dzisiaj przy obiedzie/
słuchała...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIETRO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Czego?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GIROLAMO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Mego poematu,</wers_cd>/
Pieśń trzecią wzięła do przejrzenia; dzisiaj /
przynoszę czwartą...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIETRO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Czy jest równie długa?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GIROLAMO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dłuższa jest jeszcze! Dłuższa --- o dwadzieścia /
oktaw! Dziś w nocy dopisałem. --- Pietro!/
Jeśli ją pieśń ta nie poruszy...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIETRO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Może,</wers_cd>/
może ją wzruszy...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GIROLAMO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Słuchaj, czy to prawda,</wers_cd>/
com słyszał w mieście, że pono kondotier /
w nagrodę zwycięstw żąda ręki księżnej?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIETRO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Podobno...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GIROLAMO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Więc to stać się może? Piekła!</wers_cd>/
Co będzie wtedy?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIETRO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Nic! --- Nowego pana</wers_cd>/
tu dostaniemy, który będzie brudny/
jak każdy Niemiec i jako kondotier/
głupi...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GIROLAMO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Lecz ja ją kocham, kocham! Słyszysz?</wers_cd>/
Umrę u nóg jej!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIETRO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Czy nie lepiej, mistrzu,</wers_cd>/
ażebyś o tym napisał poemat /
lub wymalował tylko taki obraz?/
Śmierć jest piękniejsza w sztuce niźli w życiu, /
które nie znosi śmierci...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GIROLAMO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Obraz, mówisz?</wers_cd>/
Tak, to myśl dobra --- obraz... lub poemat...</strofa>

<didaskalia>Zamyśla się.</didaskalia></kwestia>

<didaskalia>Wpadają <osoba>Giani</osoba> i <osoba>Lorenzo</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>GIANI</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Kędy<pe><slowo_obce>kędy</slowo_obce> (daw.) --- gdzie.</pe> jest księżna?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIETRO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Szlachetni panowie!</wers_cd>/
Cóż to za sprawa tak nagła?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Gdzie księżna?</wers_cd>/
Chcę mówić z księżną --- i to zaraz, zaraz!</strofa></kwestia>
<didaskalia>Biegnie ku drzwiom w głębi i uderza w nie rękojeścią szpady.</didaskalia>


<naglowek_osoba>GIROLAMO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>To nie przystoi!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BELLA</naglowek_osoba>
<didaskalia>staje na progu</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Co za gwałt się dzieje!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Pani! Gdzie księżna? Muszę z nią natychmiast mówić...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Zajęta miłościwa pani.</wers_cd>/
Czyta poemat.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GIROLAMO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Pietro, mój poemat...</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANI</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Więc raczcie pani oznajmić, że sprawy /
nadzwyczaj ważne tutaj nas przywodzą...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GIROLAMO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ależ panowie...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Nie można przeszkadzać!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><slowo_obce>Per Baccho</slowo_obce><pe><slowo_obce>per Baccho</slowo_obce> (wł.) --- na Bachusa!</pe>! Muszę ją natychmiast widzieć!</strofa></kwestia>

<didaskalia>Usuwa <osoba>Bellę</osoba> i chce wejść. --- W tej chwili na progu pojawia się <osoba>Psyche</osoba> z manuskryptem w ręku.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Cóż to za rozgwar?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Miłościwa pani...</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>A! Girolamo! Witaj mi, poeto!/
Od wczoraj ciebie nie widziałam jeszcze,/
a jednak dzwonią mi twe słowa, mistrzu!</strofa></kwestia>
<didaskalia>Wskazuje na trzymany w ręku papier. --- <osoba>Girolamo</osoba> skłania się głęboko.</didaskalia>


<naglowek_osoba>GIANI</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Racz słuchać, pani...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Witaj, kapitanie ---</wers_cd>/
zechcesz dziś z nami zasiąść do obiadu?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Są ważne sprawy...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Mówcie, mówcie --- słucham...</wers_cd></strofa>
<didaskalia>zwraca się do <osoba>Girolama</osoba>:</didaskalia>
<strofa>Płyną twe strofy, jak strumień rozbity /
w perły i tęcze na głazach z kryształu.../
Poeto! Wieniec twym skroniom przystoi!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANI</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Posłuchaj, księżno...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>z roztargnieniem:</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Mówcie!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Rzecz zbyt ważna.</wers_cd></strofa></kwestia>

<didaskalia>Ogląda się na obecnych.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>To przyjaciele...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIETRO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Mamyż<pe><slowo_obce>mamyż</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą -że, skróconą do -ż; znaczenie: czy mamy.</pe> się oddalić?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ależ...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Na Boga! --- Tak! I prędko! Prędko!</wers_cd></strofa></kwestia>
<didaskalia><osoba>Pietro</osoba> i <osoba>Girolamo</osoba> wychodzą drzwiami na prawo. <osoba>Bella</osoba> cofa się w głąb.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Cóż to za sprawa?</strofa></kwestia>
<didaskalia>Pogląda w rękopis.</didaskalia>


<naglowek_osoba>GIANI</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Właśnie przychodzimy...</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ach, słuchaj, Giani, słuchaj, co za strofa!</strofa>
<didaskalia>czyta:</didaskalia>
<strofa>,,Jeśli chcesz życia --- oddam! --- Jeśli sławy, /
pod stopy twoje rzucę ją, jak złoty/
wieniec --- a ty ją zdeptaj dla zabawy,/
a jeśli..."</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<didaskalia>z wybuchem:</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Pani! O twe życie idzie!</wers_cd>/
Rzuć te papiery i słuchaj!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>O życie?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANI</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tak jest! Niestety! --- Wódz twoich żołnierzy...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ach! Blaks... Przysłał dzisiaj posły do mnie;/
chciał mojej ręki!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Teraz żąda księstwa!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>wyniośle:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Czyście w poselstwie od niego przybyli?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANI</naglowek_osoba>
<didaskalia>gwałtownym ruchem odsłania zranioną pierś</didaskalia>
<kwestia><strofa>Patrz! Oto pismo, które ci przynoszę, /
jego sztyletem ryte!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Co to znaczy?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Blaks obiegł miasto i głośno ci grozi, /
że nie dożyjesz do wieczora, księżno!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>A wojsko moje?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANI</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Wszyscy za nim poszli</wers_cd>/
i ryczą: ,,Książę! Książę Blaks niech żyje!" --- /
Wszyscy! Z wyjątkiem tej garstki jedynie,/
którą ja sprawiam... My na śmierć gotowi.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Na śmierć? A lud mój? A moi poddani?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Księżno! I czymże ty swój lud kupiłaś, /
by cię miał bronić? Daruj, że to mówię... /
Poddani twoi płacili daniny, /
patrząc z daleka na cudne pałace, /
które twój kaprys wznosił --- i jedynie /
gadki wśród ludu twojego chodziły, /
że jest tam przepych, że są tam obrazy /
i marmurowy biały tłum wśród gajów /
oliwnych, bogom pogańskim podobny --- /
a lud był głodny! --- Tyś wojny toczyła /
zwycięskie: lud twój oddał grosz ostatni, /
by <wyroznienie>twoje</wyroznienie> włości rosły, <wyroznienie>twoja</wyroznienie> sława!/
Teraz Blaks, srogi pies na twym łańcuchu, /
którym świat szczułaś, urwał się i szczerzy/
zęby przeciwko tobie, zaś ludowi /
pieniądz przyrzeka! --- I owe hołysze<pe><slowo_obce>hołysz</slowo_obce> (z ukr., pogard.) --- biedak.</pe>...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Więc lud z nim razem? On lud wezwał, mówisz?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANI</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tak jest --- i lud z nim idzie...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Lud... Doprawdy,</wers_cd>/
teraz dopiero przypomniałam sobie, /
że jest pode mną lud...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Czemuż nie wcześniej!</wers_cd>/
Póki był korny<pe><slowo_obce>korny</slowo_obce> (daw.) --- skrócone: pokorny; por. <slowo_obce>korzyć się</slowo_obce> przed kim.</pe>...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>A dziś wstał, jak fala?</wers_cd>/
I jest potężny? Burzy i obala? /
I ze mną walczy? Przejdzie po mym tronie, /
po księstwie moim przejdzie i koronie /
i pójdzie... dokąd? Ja tam już nie zdążę... /
chociażbym może chciała...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Nowy książę</wers_cd>/
lud twój powiedzie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>zrywa się</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Nie! Wspaniałość moja</wers_cd>/
oprze się jeszcze!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Nie łudź się, dostojna!</wers_cd>/
Lud chce swobody! Ty mu jej już nie dasz --- /
da ją... kto inny!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>po chwili:</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Więc nie ma ratunku?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Owszem --- jeżeli to nazwać ratunkiem...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Słucham cię.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Głos mi uwiązgł<pe><slowo_obce>uwiązgł</slowo_obce> --- dziś popr.: uwiązł.</pe> w gardle...</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Powiedz!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Zdać się na łaskę i niełaskę Blaksa, /
albo... uciekać.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>odwraca się z niechęcią</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Co ty powiesz, Giani?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANI</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Mój obowiązek --- z setką moich dzielnych /
umrzeć przed bramą twojego pałacu./
Spełnię go, księżno.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Więc --- zostanę tutaj.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Na śmierć twą patrzeć nie będę, bo póki...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>przerywa:</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Dobrze, już dobrze, przyjaciele moi,</wers_cd>/
nie mówmy o tym! Jak wiele, myślicie, /
upłynie czasu, zanim Blaks tu stanie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Może godzina...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANI</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Dwie! Ja za dwie ręczę!</wers_cd>/
Żyć mam ochotę jeszcze dwie godziny...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Więc wy jedynie --- wy dwaj jeszcze tylko... /
Czemuście przy mnie zostali<pe><slowo_obce>czemuście (...) zostali</slowo_obce> --- konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: czemu zostaliście.</pe>? Powiedzcie!</strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Lorenzo</osoba> i <osoba>Giani</osoba> skłaniają głowy w milczeniu.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wy mnie kochacie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO i GIANI</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Księżno!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Dajcie ręce ---</wers_cd>/
pogańska byłam nad wami władczyni, /
tak zakochana w pięknie, blasku, życiu --- /
ale to przeszło. Pustka w moim sercu --- /
i do miłości innych już tęsknota /
nowe przed stopą mą otwiera wrota, /
i jeno uśmiech ten i liść ten z czoła.../
Bez łez go rzucam. Przyszłość mnie już woła... /
Tak rada jestem!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Co ty mówisz, księżno?</wers_cd>/
Twe słowa dziwne...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Nic. Chcę być wesoła</wers_cd>/
przez dwie godziny. --- Na ucztę was proszę, /
mili...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Tam wróg twój już wywala bramy!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tutaj nie słychać! Odgłos walk w oliwnych/
gałęziach moich ogrodów uwięzgnie<pe><slowo_obce>uwięzgnie</slowo_obce> --- dziś popr.: uwięźnie.</pe>:/
zdawać się będzie, że cyprysy szumią... /
Gdy krzyk straszniejszy zabrzmi --- to go stłumią/
bluszcze na ścianach mojego pałacu/
i te makaty... A więc --- póki można ---/
nie chcę nic słyszeć. Wezwę swych przyjaciół ---/
wy im nie mówcie, że się księstwo moje/
liczy na chwile... Chcę, aby tak zaszło,/
jak dzień pogodny...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANI</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ucztuj! Zaręczyłem</wers_cd>/
za dwie godziny --- oznacz na zegarze!/
Czas trzymam w garści!</strofa></kwestia>

<didaskalia>Zwraca się ku wyjściu.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Idziesz?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANI</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Sprawić straże...</wers_cd></strofa>
<didaskalia>Idzie ku drzwiom, jednak przed progiem zatrzymuje się.</didaskalia>
<strofa>Psyche!...</strofa></kwestia>
<didaskalia><osoba>Psyche</osoba> podaje mu dłoń. --- <osoba>Giani</osoba> przyklęka i w długim pocałunku ciśnie rękę <osoba>Psychy</osoba> do ust, po czym wstaje szybko i nie oglądając się za siebie, wychodzi.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>Lorenza</osoba>:</didaskalia>
<kwestia>
 <strofa>
<wers_cd>A ty?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ja? --- Zostanę przy tobie,</wers_cd>/
dopóki...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Dość już!</wers_cd>
</strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Arminio</osoba> wchodzi.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>W poręś przyszedł, mistrzu!</wers_cd>/
Właśnie posyłać chciałam moje sługi, /
aby cię prosić...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARMINIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Księżno, ja przychodzę,</wers_cd>/
by cię pożegnać!</strofa>
<didaskalia>podaje jej papier</didaskalia>
<strofa><wers_cd>Tu jest plan lodżetty,</wers_cd>/
którą wystawić chciałaś w swym ogrodzie./
Plan jest dokładny, wykonać go zdoła /
każdy architekt.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Cóż to? Więc mnie, panie,</wers_cd>/
chcecie opuścić?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARMINIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Jadę w świat!</wers_cd></strofa></kwestia>

<uwaga>dodano brakujacy w źródłe nagłówek osoby:</uwaga>
<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Lodżettę</wers_cd>/
nie wiem, czy będę stawiać, lecz was, mistrzu,/
zatrzymam...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARMINIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Pani! Ja stąd odejść muszę! ---</wers_cd>/
nazbyt cię... kocham.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Przeto odejść chcecie?</wers_cd>/
Więc na dzień tylko, tylko do wieczora --- /
nie! --- Dwie godziny pozostańcie jeszcze, /
a potem idźcie, panie, za swą sławą, /
gdzie los was woła...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARMINIO</naglowek_osoba>
<didaskalia>po chwili wahania:</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Zostanę, gdy każesz...</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O tak! Dziękuję! --- Dzisiaj was dotknęłam; /
darujcie! Nigdy to się nie powtórzy...</strofa>
<didaskalia>do <osoba>Lorenza</osoba>:</didaskalia>
<strofa>Bądź gospodarzem, Lorenzo, tymczasem/
i sproś przyjaciół moich. Ja na chwilę /
odejdę, wydać rozkazy i szaty/
przywdziać godowe.</strofa></kwestia>
<didaskalia>Wychodzi.</didaskalia>


<naglowek_osoba>ARMINIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Cóż to?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Uczta!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARMINIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Wcześnie!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Już czas ostatni, wierzaj, sławny mistrzu!</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wyciąga miecz i ogląda klingę.</didaskalia>


<naglowek_osoba>ARMINIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Cóż to, szlachetny panie, miecz w twych ręku?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Oglądam brzeszczot...</strofa></kwestia>
<didaskalia>Wsuwa miecz do pochwy.</didaskalia>

<didaskalia><osoba>Służba</osoba> wnosi stół i zastawę.</didaskalia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<didaskalia>idzie ku drzwiom z prawej i otwiera je na oścież</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Proszę was, panowie ---</wers_cd>/
 księżna kazała was bawić, dopóki /
nie zejdzie sama.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wchodzą <osoba>Pietro</osoba> i <osoba>Girolamo</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PIETRO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Długie były rady...</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Drobna rzecz, ale pilna!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GIROLAMO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ho! Arminio!</wers_cd>/
O łaski księżnej ubiegasz się ciągle?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARMINIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jak ty...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GIROLAMO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Gdzież Giani?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Wyszedł, przygotować...</wers_cd>/
popis rycerski, którym księżna pani/
chce swych przyjaciół po uczcie zabawić.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GIROLAMO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Cóż to za święto dzisiaj?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Wielkie święto!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARMINIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Zapewne ku czci zwycięskiego wodza,/
który dziś wrócił. Widziałem na mieście/
ruch nadzwyczajny. Do bram wszyscy biegą<pe><slowo_obce>biegą</slowo_obce> (daw.) --- dziś popr. forma 3.os.lm: biegną.</pe>...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Przyjdą i tutaj.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIETRO</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>Lorenza</osoba>:</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Jestem niespokojny;</wers_cd>/
byłem obecny, gdy księżna mówiła /
z posłem...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ach! Głupstwo --- rzecz już załatwiona!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIETRO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tak? --- Czy pomyślnie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Najpomyślniej w świecie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIETRO</naglowek_osoba>
<didaskalia>do siebie:</didaskalia>
<kwestia><strofa>A więc wesele pono<pe><slowo_obce>pono</slowo_obce> (daw., gw.) --- podobno; zapewne.</pe> będziem<pe><slowo_obce>będziem</slowo_obce> --- skrócona forma 1.os.lm: będziemy.</pe> mieli!</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wchodzi <osoba>Psyche</osoba>; na sukni, w którą była poprzednio ubrana, ma narzucony bogaty płaszcz, na głowie jej błyszczy diadem książęcy. Obok niej postępują jej damy: <osoba>Leta</osoba>, <osoba>Bella</osoba> i <osoba>Carmen</osoba>. <osoba>Służba</osoba> wnosi potrawy, owoce i wina.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Zasiądźcie, mili przyjaciele moi;/
chcę być wesoła dzisiaj w waszym gronie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GIROLAMO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wyglądasz pani dziś jak dzień, jak słońce!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jeślim jest słońce --- weselcież się słońcu!/
Cóż to, Arminio! Ty jeszcze posępny? /
Czyś nie zapomniał dotąd swej urazy?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARMINIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Już zapomniałem, gdyś mi błysła twarzą!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>zasiada</didaskalia>
<kwestia><strofa>Ach! Tak to pięknie! --- Lorenzo! Chcę śpiewu; /
nad czymże dumasz? Chcę śpiewu! --- Tam wisi, /
patrz, mandolina --- weź i graj... Lub raczej --- /
nie! Teraz będziem słuchać Girolama./
Poeto! Miałeś nam pieśń czwartą czytać...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GIROLAMO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Mam ją przy sobie, księżno.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>A więc proszę...</wers_cd>/
O czymże pieśń ta?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GIROLAMO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>O czym? --- O miłości!</wers_cd>/
Ta jedna, pani, struna teraz we mnie/
drży...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>O miłości!... Wszak wy mnie kochacie?</wers_cd>/
Powiedzcie --- bardzo? Kochacie mnie wszyscy?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIETRO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ja stary, księżno, a jeszcze cię kocham!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wierzę, mój Pietro. No a wy, artyści?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARMINIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Pani! Czyż słów mych dopiero ci trzeba? /
Chciałem stąd uciec, lecz przyznam, że lżejsza /
śmierć by mi była. Może ty byś wtedy /
wierzyła wreszcie...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>A ty, Girolamo?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GIROLAMO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>I cóż ci powiem, ja --- poeta, który /
żyję, by głosić twą sławę! Ja --- malarz, /
co twoją piękność uwieczniam jedynie!/
Chciałbym, ażebym mógł kiedy okazać, /
jak ja cię kocham! Aby los nadarzył /
jaką sposobność...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Nie wyzywaj losu!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ach! Jak to dobrze, że wy mnie kochacie!/
A więc beze mnie pusto by wam było?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GIROLAMO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Żyć bym nie zdołał!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARMINIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Śmierć bez ciebie, pani!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>zwraca się do <osoba>Lorenza</osoba>, z lekką ironią:</didaskalia>
<kwestia><strofa>I cóż, Lorenzo? --- Słyszysz, jak kochają /
ci przyjaciele? I czy się nie wstydzisz /
swego milczenia wobec onych przysiąg?/
Ty mnie nie kochasz! Ty byś nie dał za mnie /
życia! --- Gdzież Giani? --- On mnie też nie kocha, /
kiedy nie przyszedł na ucztę...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GIROLAMO</naglowek_osoba>
<didaskalia>lekceważąco:</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ach! Żołnierz...</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Pewno...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>I słusznie! --- Czymże byłam dla was? ---</wers_cd>/
Władczyni tylko! --- Podczas gdy artystom/
dawałam złoto, łaski i natchnienie, /
uśmiechy jasne, słoneczną pogodę! --- /
Lecz cóż to, mili? Czary jeszcze pełne?/
Pijcie! Ja proszę, pijcie za me zdrowie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIETRO</naglowek_osoba>
<didaskalia>wznosi kielich</didaskalia>
<kwestia><strofa>Żyj nam i władaj, księżno, długie lata!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARMINIO i GIROLAMO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Żyj nam! Dopóki...</strofa></kwestia>
<didaskalia>Trącają się z <osoba>Psychą</osoba>, której kielich pęka.</didaskalia>


<naglowek_osoba>LETA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Och! Puchar...</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Zła wróżba!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Marne szkło! --- Złoty mi dajcie! --- Panowie, /
złotym pucharem za toast dziękuję!...</strofa>
<didaskalia>Pije.</didaskalia>
<strofa>Lecz patrzcie! --- nudzą się tu moje damy: /
bawcież je, proszę! Wszak jam tu nie jedna. /
Śmiejże się, Leto! --- Lubię śmiech twój srebrny, /
co brzmi jak jasna gdzieś w górach kaskada /
Bello! Wznieś czoło! Niech twe oczy błyszczą! /
Kocham urodę twoją, najpiękniejsza! ---/
Carmen! Zaśpiewaj! Lorenzo ci zagra...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CARMEN</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jak każesz, pani!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LETA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Podam instrumenty...</wers_cd></strofa></kwestia>

<didaskalia>Przynosi mandolinę i daje <osoba>Lorenzowi</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>CARMEN</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>O czym mam śpiewać?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>O szczęściu! O szczęściu!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CARMEN</naglowek_osoba>
<kwestia>
<didaskalia>śpiewa przy wtórze gry <osoba>Lorenza</osoba>:</didaskalia>
<strofa>Szukałam szczęścia, o siostry moje!/
<wers_wciety typ="1">goniąc przez lądy i morze ---</wers_wciety>/
a szczęście pono, o siostry moje!/
<wers_wciety typ="1">kryło się w cichym klasztorze!...</wers_wciety></strofa>
<strofa>Szukałam szczęścia, o siostry moje!/
<wers_wciety typ="1">w cichym wśród borów klasztorze ---</wers_wciety>/
a szczęście pono, o siostry moje! /
<wers_wciety typ="1">było u księcia na dworze!</wers_wciety></strofa>
<strofa>Szukałam szczęścia, o siostry moje!/
<wers_wciety typ="1">Na świetnym książęcym dworze ---</wers_wciety>/
a szczęście pono...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>przerywa:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Dosyć tej pieśni! --- to jest pieśń tęsknoty, /
a tu dokoła nas jest radość, życie.../
Życie! --- Wszak prawda?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GIROLAMO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Życie jest i --- miłość!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARMINIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wierna do grobu miłość!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Wierzę, mili!</wers_cd>/
Możnaż<pe><slowo_obce>możnaż</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą -że, skróconą do -ż; znaczenie: czy można.</pe> nie wierzyć, gdy się zaklinacie, /
mistrzowie sławni po wszej ziemi włoskiej?/
Ale dość tego! --- Teraz posłuchamy /
poety. Mistrzu Girolamo, proszę, /
czytajcie pieśń swą! Służba! Nalać czary! /
Pietro! Uważaj! --- Będziesz sędzią, jeśli /
nazbyt wzruszona sądzić nie potrafię! /
Arminio! Usiądź tu przy mnie, tak... blisko... /
Słuchamy, mistrzu!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIETRO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>I ja słucham, słucham...</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GIROLAMO</naglowek_osoba>
<didaskalia>występuje i wsparty o kolumnę, rozpoczyna czytać:</didaskalia>
<kwestia><strofa>,,Dziś los Arnolda zajmuje mnie, przeto/
rzucam Rodryga w jamie czarownika /
i dążę za nim. Wielką to zaletą/
rycerza mego było, że nie tyka/
świętości; gdy więc spostrzegł, że z kobietą/
walczyć mu padło: wnet zajadłość dzika/
zgasła mu w sercu --- rzuca miecz, przyklęka.../
cios nad niezbrojnym żeńska wzniosła ręka.</strofa>
<strofa>On poznał Dorę... O święta miłości, /
która zbroice<pe><slowo_obce>zbroica</slowo_obce> --- zgrubienie od: zbroja.</pe> łamiesz i paiże<pe><slowo_obce>paiż</slowo_obce> a. <slowo_obce>paiża</slowo_obce> --- mała tarcza używana przez konnicę, u dołu prostokątna a. zaokrąglona, u góry skośnie ścięta, czasem z wykrojem na oparcie kopii.</pe>,/
przez pancerz w serce..."</strofa></kwestia>

<didaskalia>Na dworze przed domem wybucha zmieszany gwar: coś jakby krzyki, jakby odgłosy bitwy... --- <osoba>Lorenzo</osoba> biegnie ku oknu.</didaskalia>


<naglowek_osoba>ARMINIO</naglowek_osoba>
<didaskalia>zrywa się</didaskalia>
<kwestia><strofa>Co to?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Nic --- moi poddani się cieszą!</wers_cd>/
Przyszli pod okna me wznosić okrzyki./
Czyście się zlękli?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIETRO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>To nie głos wiwatów!</wers_cd>/
Strzały!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSH C</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Z moździerzy biją na cześć wodza,</wers_cd>/
który dziś wrócił. Lorenzo, wszak prawda?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<didaskalia>wraca do stołu</didaskalia>
<kwestia><strofa>Tak jest, tak, pani.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Czytaj, Girolamo!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GIROLAMO</naglowek_osoba>
<kwestia>
<didaskalia>czyta:</didaskalia>
<strofa>,,...przez pancerz w serce ugadzasz i kości /
przenikasz --- gwiazdo na niebios szafirze! /
Twój promień duszom mleczną drogę mości, /
jeśli wzwyż zechcą iść, a ziemskie niże /
rzucić: szczęśliwy, kto cię w życiu spotka, /
miłości! --- Nawet śmierć dla ciebie słodka!</strofa>
<strofa>Niechaj pieśń moja..."</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wołania i szczęk na schodach.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PIETRO</naglowek_osoba>
<didaskalia>powstaje</didaskalia>
<kwestia><strofa>Tu się coś dzieje! Szczęk u bram pałacu! /
Księżno!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Siadajcie. Mustrują się straże.</wers_cd>/
Giani je sprawia... O, mój wierny Giani!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARMINIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Co to ma znaczyć? Tyś pobladła, pani!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Pieśń Girolama tak mię wzrusza. Czytaj, /
czytaj, mój mistrzu...</strofa></kwestia>
<didaskalia>Ukrywa twarz w dłoniach.</didaskalia>


<naglowek_osoba>GIROLAMO</naglowek_osoba>
<didaskalia>czyta głosem cokolwiek niepewnym:</didaskalia>
<kwestia><strofa>,,Niechaj pieśń moja, która sławi ciebie,/
trafi do serca mojej jasnej pani,/
niech ją do marzeń złotych ukolebie..."</strofa></kwestia>

<didaskalia>Urywa. --- <osoba>Lorenzo</osoba> wstaje i zbliża się do drzwi.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Słuchajże<pe><slowo_obce>słuchajże</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą -że, tu: w funkcji wzmacniającej.</pe>, Lorenzo!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<didaskalia>wyciąga niepostrzeżenie szpadę</didaskalia>
<kwestia><strofa>Słucham! Ja słucham --- cały w słuch się zmieniam!</strofa></kwestia>
<didaskalia>Nadsłuchując odgłosów z zewnątrz, opiera się lewym ramieniem o uszak<pe><slowo_obce>uszak</slowo_obce> --- architektoniczny element dekoracyjny, występ z linii obramienia w górnych narożach okien i drzwi; poszerzenie obramienia okiennego.</pe> drzwi, szpadę trzyma na pogotowiu w prawej ręce.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>Girolama</osoba>:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Cudna pieśń wasza!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GIROLAMO</naglowek_osoba>
<didaskalia>czyta z rosnącym niepokojem:</didaskalia>
<kwestia><strofa>,,... niech ją do marzeń złotych ukolebie /
i niech jej powie, tej --- która mię rani,/
że bez niej nie chcę być zbawionym w niebie,/
a z nią radosny pójdę do otchłani,/
z nią, co jest wróżką dobrą moich wzlotów; /
niechaj jej powie pieśń, żem umrzeć gotów</strofa>
<strofa>dla niej..."</strofa></kwestia>

<didaskalia>Od jednego gwałtownego ciosu z zewnątrz rozlatują się drzwi: wpada <osoba>Blaks</osoba>, w zbroi. Wszyscy obecni <osoba>Mężczyźni</osoba> zrywają się z przerażeniem --- <osoba>Kobiety</osoba> cisną się z krzykiem około <osoba>Psychy</osoba>, która stoi --- dumna, nieruchoma, spokojna.</didaskalia>

<didaskalia><osoba>Lorenzo</osoba> w chwili, gdy drzwi się rozwarły, rzuca się na <osoba>Blaksa</osoba> z dobytą szpadą.</didaskalia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Gadzino!</wers_cd></strofa>
<didaskalia>Powala go jednym ciosem ciężkiego dwuręcznego miecza i przeskoczywszy przez trupa, wpada na środek sali.</didaskalia>
<strofa><wers_cd>Gdzie księżna?!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ja jestem tutaj!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KOBIETY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>O, pani! O, pani!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARMINIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Zdrada!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIETRO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Do broni!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Niech się nikt nie rusza!</wers_cd>/
Kto miecz wyciągnął --- zginie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GIROLAMO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Daruj, panie...</wers_cd>/
myśmy...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>A cóż to, przyjaciele moi?</wers_cd>/
Ha, ha! Wszakżeście chcieli dla mnie --- ginąć! /
Arminio! Pietro! Mistrzu Girolamo!/
--- Wszak mię kochacie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIETRO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Tak... lecz życie więcej...</wers_cd>/
I przeto radzę...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>A! Kochacie życie!</wers_cd>/
Więc jeden tylko był --- i tutaj leży /
martwy --- i drugi --- tam, przed bramą, świeży, /
piękny, młodzieńczy trup! --- A ja, widzicie, /
suche mam oczy...</strofa>
<didaskalia>do <osoba>Blaksa</osoba>:</didaskalia>
<strofa><wers_cd>Czego chcesz?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Książęcej</wers_cd>/
władzy --- z twą ręką, albo twego życia!/
Do mnie, żołnierze!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ŻOŁNIERZE</naglowek_osoba>
<didaskalia>wpadają tłumnie z gromkim okrzykiem:</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Książę Blaks niech żyje!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TŁUM LUDU</naglowek_osoba>
<didaskalia>za oknem powtarza:</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Niech żyje książę!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<didaskalia>do obecnych:</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>A wy? Kto nie wzniesie</wers_cd>/
okrzyku: wróg mój!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIETRO</naglowek_osoba>
<didaskalia>po chwili wahania:</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Niechaj żyje książę!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARMINIO i GIROLAMO</naglowek_osoba>
<didaskalia>powtarzają niepewnie:</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Niech żyje...</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>Psychy</osoba>:</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Słyszysz?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1544545414690-2665466959"/><motyw id="m1544545414690-2665466959">Władza, Klęska, Klejnot, Trucizna</motyw>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ha! Poddać się muszę.</wers_cd>/
Dajcie mi puchar, niech i ja wypiję /
zdrowie nowego księcia!</strofa>
<didaskalia>Z pierścienia, który ma na palcu, wsypuje do złotej czary truciznę.</didaskalia>
<strofa><wers_cd>Niechaj żyje</wers_cd>/
książę Blaks, Psychy następca! --- I włada!...</strofa></kwestia>
<didaskalia>Pije.<end id="e1544545414690-2665466959"/></didaskalia>


<naglowek_osoba>PIETRO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Tak, to rozumnie!</wers_cd></strofa>
<didaskalia>do służącego:</didaskalia>
<strofa><wers_cd>Księciu czarę nalej,</wers_cd>/
niechaj wraz z nami...</strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Psyche</osoba> zachwiała się, blednie...</didaskalia>


<naglowek_osoba>KOBIETY</naglowek_osoba>
<didaskalia>z krzykiem:</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Otruła się! Biada!</wers_cd>/
Księżno! --- Umiera!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>walcząc z ogarniającą ją śmiercią, zrywa się jeszcze raz i mówi, patrząc <osoba>Blaksowi</osoba> w oczy:</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Nie! --- Ja idę... dalej...</wers_cd></strofa></kwestia>
<didaskalia>Słania się i opada na ręce podtrzymujących ją dam.</didaskalia>





<naglowek_akt>V. Przez krew</naglowek_akt>

<lista_osob>
<lista_osoba><osoba>Gospodarz</osoba></lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Psyche</osoba>, dziewczyna usługująca w kawiarni</lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>De La Roche</osoba>, żołnierz Gwardii Narodowej</lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>I Gość</osoba>, <osoba>II Gość</osoba> w kawiarni</lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Młody</osoba></lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Dowódca patrolu</osoba>, <osoba>Danton</osoba>, za sceną</lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Blaks</osoba>, rzeźnik, przywódca tłumu</lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Goniec</osoba></lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Głosy z Ludu</osoba></lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Tłum: mężczyźni i kobiety</osoba></lista_osoba>
</lista_osob>

<miejsce_czas>Rzecz działa się w Paryżu, o świcie dnia 2 września 1792.</miejsce_czas>

<didaskalia>Kawiarnia, otwierająca się w głębi szeroką werandą na plac w starej dzielnicy Paryża. Wnętrze, urządzone po prostu i nieco brudne, oświetlają dwie lampy oliwne, zwieszające się na drutach z pułapu. Po lewej stronie szafa z napitkami i długi stół bufetowy; na prawo drzwi. Kilka stolików drewnianych, w części tylko przykrytych kolorowymi serwetami, obok nich ławy i stołki, słomą wyplatane. Późna noc. Plac przed kawiarnią jest zupełnie ciemny, kładą się po nim tylko żółte smugi słabego światła lamp kawiarnianych.</didaskalia>

<didaskalia>Niespokojna, pełna oczekiwania cisza.</didaskalia>

<didaskalia><osoba>Gospodarz</osoba> stoi oparty plecami o bufet, za każdym szelestem pogląda ku placowi.</didaskalia>

<didaskalia><osoba>Jeden z gości</osoba> siedzi z łokciami opartymi na stole i brodą na złożonych pięściach, mając przed sobą próżną szklankę, i patrzy tępo a uporczywie przed siebie.</didaskalia>

<didaskalia><osoba>Drugi gość</osoba> zaklął z cicha, wstaje, przechodzi przez kawiarnię i siada na innym miejscu.</didaskalia>

<didaskalia><osoba>Młody</osoba>, wtulony w kąt, szarpie nerwowymi ruchami porzuconą na stole gazetę, ogląda się, jakby chciał rozpocząć rozmowę, ale gdy wszyscy milczą, mruczy tylko coś niewyraźnego, po czym chwyta szklankę i wypija z niej resztę absyntu.</didaskalia>

<didaskalia><osoba>Psyche</osoba> stoi oparta o słup werandy, zapatrzona w głąb.</didaskalia>

<didaskalia>Zegar wydzwania godzinę trzecią.</didaskalia>


<naglowek_osoba>GOSPODARZ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Już trzecia...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>I GOŚĆ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Do pioruna!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>II GOŚĆ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>I nic jeszcze...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŁODY</naglowek_osoba>
<didaskalia>po chwili, nerwowo, podniesionym głosem:</didaskalia>
<kwestia><akap>Absynt!</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Psyche</osoba> zwraca się, idzie ku bufetowi, bierze flaszkę i nalewa mu kieliszek, po czym w milczeniu siada w kącie na prawo. Jedna z lamp zawieszonych u sufitu poczyna ćmić się i gasnąć.</didaskalia>


<naglowek_osoba>II GOŚĆ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Lampy gasną...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOSPODARZ</naglowek_osoba>
<didaskalia>zdejmuje lampę i gasi zupełnie</didaskalia>
<kwestia><akap>Brakło już oliwy... Świeci się całą noc...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŁODY</naglowek_osoba>
<didaskalia>zrywa się gwałtownie, uderza pięścią o stół i mówi, chodząc niespokojnie po izbie:</didaskalia>
<kwestia><akap>To już można doprawdy oszaleć! Całą noc... i nic... i nic... i nic!...</akap></kwestia>

<didaskalia>Wchodzi <osoba>De La Roche</osoba>, w mundurze gwardzisty narodowego do pośrodka.</didaskalia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Witam.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GOSPODARZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Dzień dobry...</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MŁODY</naglowek_osoba>
<didaskalia>odwraca się żywo:</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>A! To tyś jest, bracie!</wers_cd>/
Co słychać?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Głucho. Od przedmieścia idę;</wers_cd>/
lud nie śpi, czeka...</strofa>
<didaskalia>do <osoba>Gospodarza</osoba>:</didaskalia>
<strofa><wers_cd>Hej, obywatelu,</wers_cd>/
szklaneczkę grogu... Zimno jest diabelnie...</strofa>
<didaskalia>Spostrzega <osoba>Psychę</osoba>, która idzie mu grog przyrządzić.</didaskalia>
<strofa>Ty nie śpisz jeszcze?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Czuwam. Czyż spać można</wers_cd>/
w taką noc?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>I GOŚĆ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Prawda...</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>II GOŚĆ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Nie ma dotąd wieści?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>patrząc na <osoba>Psychę</osoba>, mówi z roztargnieniem:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Jeszcze nie... Winny jednak przyjść nad ranem...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GOSPODARZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Świt niedaleki...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>I GOŚĆ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Oby jeno przyniósł</wers_cd>/
dobrą nowinę...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>II GOŚĆ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>A to co? Obawy?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MŁODY</naglowek_osoba>
<didaskalia>porywczo:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Kto tu śmie wątpić?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>I GOŚĆ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>W głuchych cieniach nocy</wers_cd>/
myśli się ważą... Sześćdziesiąt tysięcy /
Prusaków, z nimi pono drugie tyle /
cesarskich ludzi...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GOSPODARZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>A dodaj: szesnaście</wers_cd>/
tysięcy szlachty naszej, królewszczyków, /
co się z wrogami przeciw nam sprzysięgli...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>A nasze armie? Wolne armie ludu!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Sedańska armia bez wodza; północna /
nie obroniła Longwy, które wzięto...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Więc jeśli armie nie starczą, to pójdą /
ludzie z tych ulic, z zaułków, z przedmieścia, /
bosi, z kijami, z nagą piersią --- ruszą /
kamienie z bruku na bój...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Czy zwyciężą --- !</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MŁODY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Milcz! To jest zdrada! Tu wątpić nie wolno! /
Na sąd zasłużył, kto nie wierzy silnie /
w potęgę ludu...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>--- i w tę wielką prawdę,</wers_cd>/
że wolni muszą zwyciężyć!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>I GOŚĆ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Daj Boże!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GOSPODARZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Bóg nam nic nie da, jeśli nie weźmiemy/
sami! Ja mówię: dopóki tu żyje/
król i dopóki te mydłki tam w Radzie...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>II GOŚĆ</naglowek_osoba>
<didaskalia>przerywa:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Obywatelu! Ty ich nie obrażaj!/
W Radzie są ludzie, przed którymi głowę /
schylić należy!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MŁODY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Przed nikim nie schyla</wers_cd>/
głowy człek wolny!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GOSPODARZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>A ja wam powtarzam,</wers_cd>/
że to są mydłki, którzy ciepłą wodę /
mają w swych żyłach. Do dziś dnia w Paryżu /
wszystko już winno było być zmienione: /
król --- na szafocie! Szlachta bez głów! Wszystka!/
Lud --- i nikt więcej! --- Lud powinien władać! /
Dość my cierpieli! Dość we krwi i trudzie /
czekali wielkiej chwili wyzwolenia! /
Równość prawdziwa...</strofa></kwestia>

<didaskalia>Na placu przed werandą słychać głosy i ciężkie kroki.</didaskalia>


<naglowek_osoba>II GOŚĆ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Co to?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MŁODY</naglowek_osoba>
<didaskalia>wygląda</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Patrol idzie!</wers_cd>
</strofa></kwestia>

<didaskalia>Biegną wszyscy do drzwi werandy.</didaskalia>


<naglowek_osoba>GOSPODARZ</naglowek_osoba>
<didaskalia>woła:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Obywatelu! A co tam się dzieje?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOS DOWÓDCY PATROLU</naglowek_osoba>
<didaskalia>z zewnątrz:</didaskalia>
<kwestia> <strofa>Łapiemy ptaszków, ojcze Vaubas --- w nocy /
łapiemy!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Kogo?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOS DOWÓDCY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Szlachtę! Są rozkazy,</wers_cd>/
aby uwięzić wszystkich podejrzanych...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GOSPODARZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Nareszcie!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MŁODY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Pójdźmy!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GOSPODARZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Psyche! Ty tu zostań</wers_cd>/
i pilnuj...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Dobrze...</wers_cd>
</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wychodzą wszyscy oprócz <osoba>De La Roche'a</osoba> i <osoba>Psychy</osoba>. --- Zegar wydzwania godzinę czwartą.</didaskalia>

<didaskalia><osoba>De La Roche</osoba> siedzi zamyślony ze schyloną głową.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>postępuje ku werandzie i oparłszy się o słup, patrzy w ciemną głąb. Po chwili mówić zaczyna dziwnie zmienionym głosem:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Tętni krew... Noc ciemna, /
a tam pod brukiem żyła krwie /
podziemna /
tętni i rwie.../
O, krwi! O, krwi! Wybłyśnij zorzą!/
O! Wzejdź nam, słońce!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>żywo:</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Psyche!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>drgnęła, jakby nagle zbudzona</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Tu jestem.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Głucho dookoła...</wers_cd>/
a tak się zdało, że krzyczy coś, woła...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>półgłosem do siebie:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Powiał wiatr wschodni.../
Brzask się zatrzepał szarymi skrzydłami /
pomiędzy rzędem kamienic /
nad twardym brukiem ulicy.../
O, słońce, wzejdź nam! Słońce!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co mówisz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>zmienionym tonem:</didaskalia>
<kwestia><akap>Nic. Matkę moją zasiekli batami; ojca zabito, kiedy krzyczał na ulicy: ,,Niech żyje wolność!"... Upadł twarzą na bruk i ciężkie buty żołdackie przeszły po jego ciele. Ale ja nic nie mówię. Wołam tylko słońca, ażeby wzeszło...</akap>
</kwestia>

<didaskalia>Patrzy znów w głąb.</didaskalia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>po chwili:</didaskalia>
<kwestia><akap>Psyche!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Słucham. Czy potrzebujesz czego?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie! Ty mnie nie słuchasz, nie widzisz mnie nawet! Spojrzałaś na mnie, ale myśl twoja jest gdzie indziej! Widziałem, jak dusza twoich oczu poszła tam --- w ciemną głąb tej ulicy... ku gmachowi Komuny!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Owszem. Widzę cię i słucham, obywatelu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Obywatelu! --- Nie maszże<pe><slowo_obce>nie maszże</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą -że; znaczenie: czy nie masz.</pe> dla mnie innego miana?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tym imieniem pozdrawiają się wszyscy wolni. Ale jeśli chcesz, mogę także nazywać cię inaczej...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Chciałbym...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Mogę ci mówić: paniczu! Ładny jesteś --- masz rumiane policzki i białe, wypieszczone dłonie --- paniczu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dlaczego szydzisz ze mnie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie szydzę. To jest prawda.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Unikasz mnie, odpychasz... A wszakże ja dla ciebie, dla ciebie jedynie...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dla mnie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak jest. Ty wiesz, że jestem potomkiem starej, szlacheckiej rodziny, wiesz, że wszyscy krewni moi są w więzieniach albo na wygnaniu...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Albo w szeregach nieprzyjacielskiej armii, która idzie walczyć z nami...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>porywczo:</didaskalia>
<kwestia><akap>A więc --- tak jest! Nie przeczę! A ja --- patrz! --- Tutaj, z trójkolorową szarfą, w mundurze Gwardii Narodowej, na służbie... wolności! Na służbie ludu, tego ludu, który...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Milcz! Jam z tego ludu wyszła! I kocham ten lud!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A ja ciebie kocham! --- Słyszysz! --- Ciebie jedną na świecie! Kocham ten błysk twoich oczu i głos twój płomienny, kocham cię całą! O! Czemu z rąk mi się wyrywasz? Powiedz, co mam jeszcze uczynić, co zrobić, ażebyś ty była moja?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Żyję Wolnością...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Przeklęta! --- Ona mi ciebie zabiera!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie tak! --- Wolność ukochaj, a zbliżysz się do mnie!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ha! Wolność!... Rzuciłem się w ten wir --- dla ciebie! Porywa mnie czasem i unosi, jak pożar snop słomy wydarty ze strzechy płonącego domu... Ale czyż można kochać ogień, który pożera?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tylko taki ogień wart ukochania! --- Bo taki tylko oczyszcza i zbawia! --- Czy to rozumiesz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>po chwili:</didaskalia>
<kwestia><akap>Dziwne są czasem twoje słowa... Niepodobna mi uwierzyć, abyś ty na tych ulicach i wśród tego ludu całe życie spędziła...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>zamyśla się:</didaskalia>
<kwestia><akap>Życie? --- I kto wie, jakie ono długie naprawdę? Gdzie się zaczyna i gdzie kończy...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Coś niepojętego dla mnie jest w tobie...</akap>
<didaskalia>po chwili, żywo:</didaskalia>
<akap>Słuchaj! --- Idę na oślep za tobą, służę twej sprawie, słucham twych rozkazów, opuszczam wszystko, wszystko poświęcam dla ciebie --- a nie wiem nawet, kto ty jesteś?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>wzrusza ramionami:</didaskalia>
<kwestia><akap>Jak widzisz: prosta dziewczyna!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie! Ty jesteś czymś więcej!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A więc tak! --- Jestem obywatelką wolnego narodu!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Czymś więcej jeszcze! --- Po raz pierwszy, pomnę, /
jam cię zobaczył, kiedy lud Bastylię brał. /
Tyś na czele ludu szła, płynęła --- /
nie! Tyś leciała wzniesiona rękami/
tłumu, płomiennym zdając się aniołem: /
z płomieniem krwawej chorągwi nad czołem, /
z płomieniem w oku, w ustach, w wyciągniętej /
ręce... --- ze światła, z piorunu, czy z ciała, /
nie wiem...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>To Wolność ci się ukazała!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Dusza!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ja!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Psyche! Odtąd żyję tobą!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nieprawda! Łudzisz się tylko. W istocie tobie obce jest to wszystko, czym ja oddycham... Odejdź!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, nie! Tak mi się zdaje, że już raz minąłem cię kiedyś, może we śnie... tym razem...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>--- miniesz znowu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ja nie chcę! --- Psyche... Ja cię wezmę z sobą! Porwę, uniosę!</akap></kwestia>

<didaskalia>Gdzieś w głębi zrywa się nagle zmieszany gwar dalekiego tłumu, który milknie za chwilę.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>żywo:</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Słyszysz gwar? Okrzyki!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>drgnął</didaskalia>
<kwestia><strofa>Miasto się rusza...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>To moja godzina!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>nadsłuchuje</didaskalia>
<kwestia><strofa>Przeszło, jak fala. Cicho znów i głucho...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>do siebie:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Sił! Sił! --- Dziś tylko, tylko dziś zwyciężyć...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>po chwili:</didaskalia>
<kwestia><akap>Twarz ci się mieni... Coś jak ból przemknęło po niej... Psyche!</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Psyche</osoba> zwraca się w milczeniu ku niemu.</didaskalia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Oczy ci błysnęły twardo połyskiem stali --- usta masz zacięte... Jaka ty piękna jesteś! --- O! Gdybyś ty wiedziała, jak ja cię kocham! Moja bądź!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>wybucha śmiechem</didaskalia>
<kwestia><akap>Ha, ha, ha! Ha, ha!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Śmiejesz się? --- Ty się śmiejesz!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>poważnie:</didaskalia>
<kwestia><akap>Czy ty nie czujesz, obywatelu, jak fałszywie zazgrzytały twoje słowa o miłości w tej nocy oczekiwania, w tej dziwnej chwili, kiedy może tam się ważą losy wolnego narodu? Kiedy się z serca żywa leje krew? Gdy ma uderzyć wyzwolenia dzwon?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dzwon uderzy, ale nie wiadomo jeszcze, na co wezwie lud! --- Lęk mnie dziwny ogarnia. A i ty sama --- widzę --- że się boisz...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie zaprzeczaj!</akap>
<didaskalia>po chwili:</didaskalia>
<akap><begin id="b1544546830228-2546013079"/><motyw id="m1544546830228-2546013079">Miłość, Dusza, Wolność, Rewolucja</motyw>Czy wiesz, jak słodka jest miłość? Jakim głosem przejmującym woła? Jaki pokój daje bezbrzeżny?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie chcę pokoju! --- Na mnie jest klątwa łez, /
wieków ból --- i pot --- i krew, /
we mnie się pali straszny ludu gniew --- /
a wyzwolenie --- to jest mój kres!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Miłość jedna wyzwolenie daje! --- Ona odkupia i zbawia! --- Posłuchaj, posłuchaj mnie tylko! --- Ramiona stęsknione wyciągam ku tobie! Kocham cię, żyję tobą! --- Psyche! Czyż nie drga nic w twoim sercu?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>po chwili:</didaskalia>
<kwestia><strofa>A choćby drgało... choćby tam gdzieś na dnie /
jaka tęsknota spała za... kochaniem,/
za głupim cichym szczęściem --- to cóż z tego? /
Czy się ty łudzisz, że moje ramiona, /
co krwawy sztandar wznieść chcą ponad ludem, /
mogłyby pieścić? Że te usta moje, /
drżące od krzyku płomiennej Wolności, /
mogłyby kiedy --- pokorne --- całować!?<end id="e1544546830228-2546013079"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ja cię nauczę! --- Kochasz mnie! Pójdź ze mną!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nigdy! ---</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pójdź! ---</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nigdy! --- Pierwej bym musiała przekląć ten cud, to ukochanie moje, moje życie, co się tu rodzi z krwi: Wolność i Lud! ---</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Więc przeklnij! ---</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Precz! ---</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To przecież jest nieuniknione, to przecież stać się musi! --- Patrz tylko na ten tłum dokoła ciebie! Tobie się zdaje, że masz nad nim władzę, ale poczekaj, lada dzień obudzi się w nim podłe, złe, drapieżne zwierzę, a wtenczas... Słuchaj mnie, Psyche, tam na południu, pod Pirenejami, jest zamek mój rodzinny, wzniesiony ongi przez jednego z mych przodków, który pod imieniem Błędnego Rycerza Słońca objeżdżał ziemie z pieśnią na ustach a krzepkim mieczem w dłoni, za słuszność walcząc, nim upadł. Ale zamek stoi do dziś dnia. Słuchaj mnie, tam się można ukryć przed światem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie kuś!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tam można --- w zielonych wąwozach nad szumiącymi ruczajami --- być wolnym naprawdę i szczęśliwym, z dala od tej zgiełkliwej a gorzkiej i krwawej komedii, która się tutaj rozgrywa! Co cię to wszystko obchodzi! O! Wysłuchaj mnie! Pójdź ze mną! --- Zbytkiem cię otoczę, miłością, rozkoszą, przepychem!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>mówi z wolna, patrząc mu w oczy:</didaskalia>
<kwestia><akap>Mnie się zdaje, że ty naprawdę nie wiesz, kto ja jestem!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jesteś kobieta, którą ja kocham!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie... /
Ja jestem krzywda --- i trud,/
i żar --- i moc --- i ruch, /
wstający z więzów duch! /
Ja jestem --- lud! ---</strofa></kwestia>

<didaskalia>Słychać nagle bicie dzwonów.</didaskalia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dzwon!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Na alarm biją!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Na trwogę! ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Na bój!!</wers_cd></strofa></kwestia>

<didaskalia>Kawiarnia wypełnia się zbiegającym zewsząd <osoba>Ludem</osoba>. --- Niebo szarzeje świtaniem.</didaskalia>


<naglowek_osoba>GŁOSY z LUDU</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Co to?</wers_cd>/
<wers_cd>Dzwonią!</wers_cd>/
<wers_cd>Rada</wers_cd>/
kazała w dzwony uderzyć! ---/
<wers_cd>Na alarm!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GONIEC</naglowek_osoba>
<didaskalia>wpada</didaskalia>
<kwestia><strofa>Wieść z pola bitwy! Ludu!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOSY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Wieści! Wieści!</wers_cd>/
Co? Mów, co słychać!/
<wers_cd>Mów! Obywatelu!...</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GONIEC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Niechaj tchu złapię... pędzę...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOSY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Co się stało?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GONIEC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Verdun...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Zwycięstwo?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GONIEC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Verdun się poddało!</wers_cd>/
Prusak wziął miasto!</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wśród obecnych zalega nagle straszne, grobowe, pełne bezbrzeżnego zdumienia milczenie. Zaledwie ten i ów poruszy się, zagada z cicha do towarzysza. Wreszcie niepokój wzrasta --- brak już tylko jakiegoś słowa, hasła...</didaskalia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>występuje na środek</didaskalia>
<kwestia><strofa>Czyście słyszeli?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOSY</naglowek_osoba>
<didaskalia>wybuchają nagle, jak zrywająca się burza:</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Na wroga! Na wroga!</wers_cd>/
Do broni, ludu!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Tam! Przed gmach Komuny!</wers_cd>/
Wolności płomień przekuć na pioruny!</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wybiega na czele tłumu w głąb. W opustoszałej izbie pozostaje tylko <osoba>De La Roche</osoba> i rozgląda się wokoło zdumiony, jakby nie pojmował jeszcze, co się stało. Po chwili wbiega od ulicy <osoba>Gospodarz</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>GOSPODARZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Już wiesz?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Niestety!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GOSPODARZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Obłęd porwał ludzi!</wers_cd>/
Wszystko się wali...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ona lud porwała...</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GOSPODARZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Kto taki?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Psyche.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GOSPODARZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>To nie dziewek sprawa,</wers_cd>/
tu trzeba męża...</strofa>

<didaskalia><osoba>Głosy</osoba> zbierającego się na ulicy <osoba>Ludu</osoba>:</didaskalia>
<strofa><wers_cd>Rada temu winna!</wers_cd>/
To niedołęstwo!/
<wers_cd>Niech złożą urzędy!</wers_cd>/
Zmusić ich! --- Łotry!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GOSPODARZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Męża! Męża! Męża!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<didaskalia>wbiega na czele tłumu</didaskalia>
<kwestia><akap>Hej, obywatele! --- A wiecie już, co mówią po całym mieście, że wojska nasze w sposób łotrowski i zgoła niepatriotyczny dały się pokonać tym najemnikom królów?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOSPODARZ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak jest, uległy podobno przewadze...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ach, co to znaczy: uległy przewadze! To jest zdrada, kiedy pozwolili się pobić, podczas gdyśmy ich wysłali po to, aby zwyciężyli! Zdrada!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOSY</naglowek_osoba>
<didaskalia>zrazu nieliczne:</didaskalia>
<kwestia><akap>Tak jest! Zdrada, zdrada!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Kto tam dowodził? Rochambeau! --- Powinien być oddany pod sąd ludu, za zdradę! Wszyscy powinni być sądzeni! --- Od generała aż do szeregowca!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOSY</naglowek_osoba>
<didaskalia>coraz liczniejsze:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Dobrze mówi! Pod sąd! Za zdradę!/
Niech żyje obywatel Blaks!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dziękuję, obywatele. --- Ale... cóż my teraz poczniemy? Ojcze Vaubas, co poczniemy? Nieprzyjaciel ma drogę otwartą, oblegnie Paryż... Zguba nam grozi!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOSPODARZ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Między Verdun a Paryżem leży jeszcze ziemia Francuzów i wolni Francuzi mieszkają na niej, obywatelu!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOSY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wojska zawiodły!/
<wers_cd>Królom nas wydano!</wers_cd>/
To Rada winna! --- ---/
<wers_cd>Wywieszać ich wszystkich!</wers_cd></strofa></kwestia>

<didaskalia>Poruszenie.</didaskalia>


<naglowek_osoba>OKRZYK LUDU</naglowek_osoba>
<didaskalia>wybucha nagle przed kawiarnią:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Niech żyje Danton!</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wszyscy cisną się naraz w głąb przez werandę; <osoba>De La Roche</osoba> i <osoba>Gospodarz</osoba> pozostają tylko wewnątrz przy drzwiach.</didaskalia>


<naglowek_osoba>GOSPODARZ</naglowek_osoba>
<didaskalia>pogląda w głąb</didaskalia>
<kwestia><akap>Danton... w sam czas się jawi! Czy widzisz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>patrzy również</didaskalia>
<kwestia><akap>Ciemno jest jeszcze --- zaledwie mogę go dojrzeć... Zapalili teraz pochodnie... Tłum go obstąpił, ciśnie się dokoła niego, wznosi go...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOSPODARZ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>I co? I co?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Daje znak dłonią, będzie przemawiał...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOSPODARZ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czy słyszysz, co mówi?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tłum burzy się i faluje; nie mogę słów pochwycić...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOSPODARZ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Cicho!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1544547463886-1323800888"/><motyw id="m1544547463886-1323800888">Rewolucja, Lud, Przywódca, Wolność, Walka</motyw>GŁOS DANTONA</naglowek_osoba>
<didaskalia>przemawiającego nieopodal na placu, dochodzi wśród chwilowego uciszenia się w pełnych, do uderzeń młota podobnych dźwiękach:</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Króle na nas idą?</wers_cd>/
Tym lepiej, bracia! Nie trzeba ich szukać; /
przychodzą sami! --- Niechajże ta ziemia, /
na którą stąpić śmieli i zbezcześcić /
zbrojnych poddańców zgrają, ta kraina /
wolności --- niech się grobem dla nich stanie...</strofa></kwestia>

<didaskalia>Dalsze słowa zagłuszają okrzyki tłumu.</didaskalia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jak gdyby wicher przyniósł nad morze odgłosy dalekiej burzy --- i utopił je znowu w łoskocie zwichrzonych bałwanów...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOSPODARZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Słuchaj tylko, słuchaj!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOS DANTONA</naglowek_osoba>
<didaskalia>brzmi znowu wśród chwilowej ciszy:</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>...dłonie wasze utrudzone,</wers_cd>/
te same dłonie, co Bastylii mury /
w piarg miałki rwały --- na ulicach miasta /
tłukły spiżowe wizerunki królów, /
które pod ludu oskardem jęczały, /
jak dzwon! --- Dziś, bracia, nie martwe posągi /
macie obalać, ale kruszyć żywych /
tyranów, którzy...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOSY</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Śmierć tyranom! Śmierć i zagłada!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOS DANTONA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Odwagi tylko...</strofa></kwestia>
<didaskalia>Słychać wystrzał armatni, zwołujący pospolite ruszenie.</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Słyszycie grom działa,</wers_cd>/
które was woła do broni? Hej, bracia! /
To nie na trwogę strzał! --- To grzmot pierwszego /
kroku Wolności na drodze Zwycięstwa: /
my zwyciężamy już!... bo myśmy wolni!.../
Powstańcie wszyscy...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOSY</naglowek_osoba>
<didaskalia>zrywające się nagle ze wszech stron, jak burza:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Do broni, ludu! Za wolność! Na wroga!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOS DANTONA</naglowek_osoba>
<didaskalia>wybija się jeszcze raz z siłą grzmotu:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Niech drżą tyrany! Niechaj zadrżą króle!/
I czekający ich przybycia zdrajcy!/
Niech królewszczyki drżą! Niech drżą! --- Słyszycie?!/
Bo lud powstaje...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOSY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>W bój na śmierć i życie!</wers_cd>/
Niech żyje Danton!/
<wers_cd>Wolność niech nam żyje!<end id="e1544547463886-1323800888"/></wers_cd></strofa></kwestia>

<didaskalia>Tłum na placu rozprasza się wśród okrzyków; wielu ciśnie się do kawiarni, między innymi <osoba>Blaks</osoba>. --- Rozwidnia się coraz więcej; słońce ma wzejść niebawem. --- Fioletowy obrzask świtu, wpadając przez otwartą werandę, kłóci się z żółtym blaskiem lampy oliwnej.</didaskalia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<didaskalia>wchodząc, mówi do cisnących się wokoło:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Czyście słyszeli? ,,Niech drżą królewszczyki!" mówił...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GOSPODARZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Do broni wzywał lud...</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Do broni ---</wers_cd>/
tak... Lecz kto na nas przywiódł wroga? Mówcie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GOSPODARZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Król --- i ci zdrajcy...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Dość ich między nami</wers_cd>/
jeszcze się plącze.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOSY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd><begin id="b1544547667638-979639712"/><motyw id="m1544547667638-979639712">Rodzina, Zdrada, Szlachcic, Lud</motyw>Zdrajcy! Królewszczyki!</wers_cd>/
Śmierć zdrajcom! Wieszać!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Śmierć! Dobrze mówicie!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jezu!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GOSPODARZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Co tobie?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Tam moja rodzina!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GOSPODARZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie ma rodziny, kto ludowi służy!/
Zdrajcom śmierć!</strofa></kwestia>

<didaskalia>Poskakuje naprzód.</didaskalia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Dalej! Szlachtę rznąć<pe><slowo_obce>rznąć</slowo_obce> --- dziś raczej: rżnąć.</pe> jak byki!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>wysuwa się naprzód</didaskalia>
<kwestia><strofa>Obywatele! Myślcie o obronie/
przed owym wrogiem, co od granic idzie!/
Szlachtę zostawcie! Oni są pod strażą.../
Dziś w nocy wszystkich podejrzanych księży,/
arystokratów i przyjaciół króla/
zamknięto --- wszystkich! Więzienia są pełne!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tym lepiej, bratku! Nie trzeba ich łapać!/
Są ptaszki w klatce, jeno łby ukręcać!/
Naprzód! Ja was powiodę! ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOSY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Hej! naprzód!</wers_cd><end id="e1544547667638-979639712"/></strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Tłum</osoba>, z <osoba>Blaksem</osoba> na czele, rusza się ku otwartym drzwiom, gdy naraz odzywają się na ulicy dźwięki <tytul_dziela>Marsylianki</tytul_dziela>; wśród okrzyków pojawia się na progu <osoba>Psyche</osoba> z trójbarwnym sztandarem w dłoni, wiodąc za sobą oddział <osoba>Zbrojnych ochotników</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>OKRZYKI</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Niech żyje Wolność! Niech żyje Ojczyzna!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Patrzcie! To nowe ofiary! To młodzież nasza, które Rada pcha znowu w ogień, na łup wrogowi, by marnie ginęli! --- Czyż pozwolicie na to, obywatele?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Precz stąd, ty tchórzu! Ja ich w ogień wiodę, /
ze mną --- zwyciężą!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOSY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Zwyciężą! Niech żyje</wers_cd>/
Psyche!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS.</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>A zdrajcy tymczasem nam ujdą!</wers_cd>/
Hej! Za mną!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>zagradza drogę tłumowi</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Dokąd?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Lać krew zdrajców idziem!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie tak! Wy nieście własną krew w ofierze /
za wolność ludu! Własne nieście głowy/
--- na pole bitwy! ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Co za obłęd nowy?</wers_cd>/
My mamy ginąć? --- A kto plony zbierze?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>I cóż wam o to, czyje będzie żniwo, /
jeśli wam --- szczęsnym --- dano czynić siew? /
Dla przyszłych wieków lać czerwoną krew, /
serdeczną, płodną krew i żywą?/
Za wolność, równość, za braterstwa cud, /
za kraj, za lud! /
Na krwawy oraczów znój, /
kapłański siewców trud/
ja wzywam was!/
--- Na bój!!/
Niech bagnetów las/
zieleniejący łan wolności osłoni --- /
o ludu mój!/
--- Do broni, do broni, do broni!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOSY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Do broni!
</strofa></kwestia>
<didaskalia>Cisną się w głąb.</didaskalia>



<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Obywatele! Wróg jeszcze daleko!/
Wpierw trza porządek zrobić w własnym domu... /
Jest król i u nas, są jego wspólnicy, /
zdrajcy, co na nas sprowadzili wroga!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOSY</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Śmierć królewszczykom!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>błagalnie:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Bracia! Nie plamcie rąk swych krwią bezbronnych!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<didaskalia>odtrąca go</didaskalia>
<kwestia><strofa>Precz stąd! Ty, widno<pe><slowo_obce>widno</slowo_obce> --- tu: widać, widocznie.</pe>, sam zdrajca! Precz! Mówię... /
Wieszać! Łby ścinać! Wymordować wszystkich! /
Niech ci królowie, którzy do nas idą, /
usłyszą, jakie gotujem przyjęcie /
dla królów oraz królewskich przyjaciół!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOSY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dalej do więzień! ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Stójcie!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Kto nam każe,</wers_cd>/
gdy idziem spełniać krwawą zemstę ludu!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ja wam rozkażę! Ja --- w imię Wolności/
stojąca tutaj jak płomień nad wami!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>Psychy</osoba>:</didaskalia>
<kwestia><akap><begin id="b1544548469583-2881605223"/><motyw id="m1544548469583-2881605223">Rewolucja, Konflikt, Konflikt wewnętrzny, Idealista, Zemsta, Walka, Krew, Sprawiedliwość, Dusza</motyw>Wstrzymaj ich! Wstrzymaj! Straszna rzecz się stanie!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ja nie wstrzymuję! --- Ja jeno podżegam! --- /
Ale chcę święte płomienie rozpalić!/
Nie wolno brukać wam dłoni!/
Rozlana przez was krew/
niech zżera wieków zaśniedziałą rdzę,/
której już dzisiaj nie zmyją łzy,/
--- ale niech rąk wam nie plami!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Co się tu wtrącasz! --- Wiemy dobrze sami, /
co mamy czynić!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ojczyzna was woła!/
Więc idźcie służyć Ojczyźnie!/
W wawrzyn przystroić słoneczne czoła,/
--- a jeśli cierń się między wawrzyn wśliźnie,/
to w cierń!/
Zorza jest, zorza nad wami, /
chce wzejść ---/
lecz ciężką pracą trza jej drzwi otwierać!.../
Idźcie za miasto, umacniać okopy, /
idźcie formować szeregi! /
Za Wolność umierać!/
Na wroga idźcie! Na wroga! /
Wiekom służycie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wszystko po kolei! Pierwej musimy się uporać ze zdrajcami! Ja na pięknych słowach się nie znam, lecz jedno wiem: rzezać!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOSY</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Śmierć zdrajcom!</akap></kwestia>

<didaskalia>Poruszenie wśród tłumu.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Bracia! Słuchajcie...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<didaskalia>zagłusza jej słowa krzykiem:</didaskalia>
<kwestia><akap>Hej! Obywatele! Będziecież słuchać głosu szalonej dziewki, która chce wam zaprzeczyć wielkiego prawa ludu: prawa zemsty i wyroku? Dalej za mną! Na sąd!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Stójcie! Bo ta krew zohydzi /
niepokalany wieków płód! /
Zohydzi lud!/
Oni... są może... niewinni!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Słyszycie! Ona śmie urągać ludowi! Ohydę rzuca na was, którzyście cierpieli<pe><slowo_obce>którzyście cierpieli</slowo_obce> --- konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: którzy cierpieliście.</pe>, padali od pracy, znoju i niewoli, a niewinnymi nazywa tych panków przeklętych, co się z naszymi wrogami sprzysięgli! Precz z nią!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOSY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Precz! Precz!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>Psychy</osoba>:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Widzisz! Tyś tu niepotrzebna! Ja powiodę lud!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>zastępuje mu drogę</didaskalia>
<kwestia><strofa>Nie waż się! Stój!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Z drogi! Ten lud jest mój!</strofa>
<didaskalia>Powala <osoba>Psychę</osoba> uderzeniem pięści.</didaskalia>
<strofa>Hej! Za mną, ludu! Do więzień! Na sąd!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOSY</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Na sąd! Na sąd!</akap></kwestia>

<didaskalia>Wyjąc i rycząc, przewalają się wszyscy za <osoba>Blaksem</osoba>, idącym na przedzie.</didaskalia>

<didaskalia>W opustoszałej izbie pozostaje tylko <osoba>Psyche</osoba> zemdlona na zdeptanym sztandarze i <osoba>De La Roche.</osoba> --- Wschodzące słońce ozłaca ich pełnym blaskiem.</didaskalia>

<didaskalia><osoba>De La Roche</osoba> postępuje kilka kroków w głąb, patrzy --- następnie z rozpaczliwym ruchem wraca. --- Spostrzegłszy <osoba>Psychę</osoba> leżącą na ziemi, bierze wody i cuci ją.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>budząc się z omdlenia:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Co to? Ranek --- i słońce, i sen jakiś... straszny...</strofa>
<didaskalia>milknie, potem zrywając się nagle:</didaskalia>
<strofa>Gdzie oni?!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Poszli w imię wolności... bez ciebie!</akap>
<didaskalia>W głębi wybucha zmieszany, wściekły ryk motłochu.</didaskalia>
<strofa>Słyszysz!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>nadsłuchuje, jakby jeszcze nie rozumiała --- i nagle z jękiem kryje twarz w dłoniach</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ach!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>szarpie ją za rękę</didaskalia>
<kwestia><strofa>Nie zakrywaj oczu! Patrz! Oto jest wolność! /
Oto jest ten wieków siew!/
Oto zbawienie przez krew!</strofa>
<akap>Widzisz, wywlekli --- kilku mężczyzn --- i dwie kobiety --- i starca... Słyszysz ten ryk? Ha, ha, ha! Sąd się odbywa! Sąd! Widzisz wzniesione kije, pałki, noże? Ha, ha, ha! Ha, ha, ha! Szybka sprawiedliwość --- nawet kata nie potrzeba! Ha, ha, ha, patrz! Patrz! Wolność!...</akap>
<didaskalia>Zrywa kokardę i czapkę i rzuca na ziemię.</didaskalia>
<akap>Precz znaki służalstwa nowemu tyraństwu!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>z odrazą:</didaskalia>
<kwestia><akap>Krew!!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wzdrygasz się przed nią? Wszak to twoje żniwo! Twój bujny plon!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>błędnie:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Co mnie się śniło?... Gdzież ten dzień? Zbawienie? /
Gdzie miłość moja? Wszystko mi się w oczach /
zaćmiło... Krew! Ohyda! Brud! /
Przeklęty dzień! Przeklęty lud! /
I ja przeklęta...<end id="e1544548469583-2881605223"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Klniesz? --- A więc teraz już jesteśmy równi! /
Oboje zdradą skalani jednako: ---/
Słyszysz! Tam giną moi przyjaciele /
i towarzysze, których opuściłem/
--- dla ciebie!/
I tyś przeklęła to, coć było życiem<pe><slowo_obce>coć było życiem</slowo_obce> --- inaczej: co ci było życiem; co było dla ciebie życiem.</pe>! /
Teraz ty --- moja!/
Pójdź ze mną!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>zrywa się</didaskalia>
<kwestia><akap>Nie, nie! --- to jeszcze nie koniec! Ja znów ich porwę! Na słońce zwrócę ich na nowo! Zwyciężę jeszcze... Precz! --- Idę...</akap></kwestia>
<didaskalia>Chwyta porzucony sztandar.</didaskalia>


<naglowek_osoba>GŁOSY</naglowek_osoba>
<didaskalia>rozżarte brzmią z dala:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Na śmierć! --- Na śmierć!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Idź!...</wers_cd></strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Psyche</osoba> stanęła, waha się --- trójbarwna chorągiew Wolności wypada jej z dłoni.</didaskalia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ha, ha, ha! Złudzenia!</wers_cd>/
Czyż ty nie widzisz, że to już --- za późno? /
Że się już dziki zwierz rozżarł w tym tłumie /
i ty już mocy nie masz? --- Krew na tobie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>I na mnie?...</akap>
<didaskalia>Patrzy błędnie wokół, a wreszcie osuwa się na ziemię.</didaskalia>
<akap>Krew!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>po chwili milczenia kładzie jej dłoń na ramieniu</didaskalia>
<kwestia><akap>Psyche...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>nieporuszona --- z cichym jękiem:</didaskalia>
<kwestia><akap>Zapomnieć! Nie widzieć!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>schyla się nad nią</didaskalia>
<kwestia><akap>Tam na południu pod Pirenejami jest zamek mój rodzinny...</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Psyche</osoba> wznosi głowę.</didaskalia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pójdź ze mną. Niechaj się stanie. Tyś moja.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dasz zapomnienie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Miłość ci dam...</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Psyche</osoba> wstaje.</didaskalia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Kwiaty nam wszystko zasnują... Modre i białe kwiaty kwitnąć nam będą... Chcesz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A usta twoje będą całować?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, tak.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Twoje ręce pieścić mnie będą?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DE LA ROCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>obejmuje ją ramieniem</didaskalia>
<kwestia><akap>Pójdź!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOSY TŁUMU</naglowek_osoba>
<didaskalia>w oddali:</didaskalia>
<kwestia><akap>Na śmierć! Na śmierć! ---</akap></kwestia>




<naglowek_akt>VI. Dzień dzisiejszy</naglowek_akt>

<lista_osob>
<lista_osoba><osoba>Von Blaks</osoba>, radca dworu, bankier</lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Paweł</osoba>, członek parlamentu</lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Hr. Alfred</osoba>, młody światowiec</lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Hugo</osoba>, porucznik</lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Tolo</osoba>, chłopak dwudziestoletni</lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Stefan</osoba></lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Psyche</osoba>, kochanka <osoba>Von Blaksa</osoba></lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Lokaj</osoba></lista_osoba>
</lista_osob>

<miejsce_czas>Rzecz dzieje się w jednej ze stolic europejskich, zawsze w chwili obecnej.</miejsce_czas>

<didaskalia>Salonik zbytkownie, nieco buduarowo urządzony. Na środku okrągły stolik, w kącie na prawo pianino, na którym pełno fotografii, album itp. Na lewo ku przodowi znowu stolik, obok fotele. W głębi drzwi z podniesionymi portierami, nieco uchylone. Meble, kwiaty, posążki, obrazy, dywany...</didaskalia>

<didaskalia>Pokój jest pusty; z drugiego pokoju, w głębi, dolatuje głośny śmiech kobiecy, jakieś głosy męskie i brzęk szkła. Nagle drzwi się otwierają: wpada <osoba>Psyche</osoba> w czarnej, jedwabnej, mocno wyciętej sukni, za nią <osoba>Czterech mężczyzn</osoba> z kieliszkami w ręku; <osoba>Tolo</osoba> ma oprócz tego dwie butelki szampana, jedną otwartą w ręku, drugą pod pachą.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>zaciskając rękoma około kolan suknię, ucieka przed goniącymi ją mężczyznami i śmiejąc się, woła:</didaskalia>
<kwestia><akap>Nie można, panowie! Nie można! Nie można!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HUGO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ależ królowo!...</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Mężczyźni</osoba> dopadają uciekającą przed nimi <osoba>Psychę</osoba>, chwytają i wśród śmiechów unoszą na rękach w górę. Teraz <osoba>Paweł</osoba>, <osoba>Hugo</osoba> i <osoba>Hr. Alfred</osoba>, trzymając <osoba>Psychę</osoba> na ramionach, maszerują dokoła stołu; <osoba>Tolo</osoba>, który podał jej był kieliszek szampana, idzie na przodzie, dzwoniąc z powagą w butelkę.</didaskalia>


<naglowek_osoba>MĘŻCZYŹNI</naglowek_osoba>
<didaskalia>idąc, śpiewają:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Hura bracia, na tarczy /
w górę nasza królowa!/
Póki... wina nam starczy, /
kielich zdzierży dłoń zdrowa,/
ona nami władnie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>śmiejąc się:</didaskalia>
<kwestia><akap>Ależ wariaci! Fałszujecie starą i piękną piosenkę! ,,Póki <wyroznienie>życia</wyroznienie> nam starczy" --- śpiewa się --- ,,<wyroznienie>oręż</wyroznienie> zdzierży dłoń zdrowa..."</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HR. ALFRED</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak się niegdyś śpiewało, ale to już bardzo dawno temu! Dzisiaj inaczej...</akap></kwestia>

<didaskalia>Na progu pojawia się <osoba>Stefan</osoba> w zarzutce i z kapeluszem w ręku.</didaskalia>


<naglowek_osoba>STEFAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A cóż to za nowe błazeństwo?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HUGO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie błazeństwo, jeno uczczenie nowo obranej pijackiej królowej naszej! Wiwat!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>na ramionach mężczyzn:</didaskalia>
<kwestia><akap>Spóźniłeś się, Stefku, a my tu... ha, ha, ha! Pijemy tymczasem...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PAWEŁ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Niech ucałuje za karę pantofelek królowej!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WSZYSCY</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak! Tak!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ależ chętnie...</akap></kwestia>

<didaskalia>Całuje stopę <osoba>Psychy</osoba>, którą ona wysuwa spod sukni ku niemu.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>broniąc się od przydługiego pocałunku:</didaskalia>
<kwestia><akap>No, już dosyć! Dosyć!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HUGO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dosyć!!!</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Psyche</osoba> zsuwa się z ramion mężczyzn i rozbawiona rzuca się na fotel.</didaskalia>


<naglowek_osoba>HR. ALFRED</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ale patrzcie! Ten młodzieniec wszedł sobie tutaj z kapeluszem i w płaszczu...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Przepraszam, ale posłyszawszy w przedpokoju...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tu nie ma usprawiedliwienia! Niech pije za karę!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PAWEŁ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Niech pije! Tolo! Kieliszek szampana!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TOLO</naglowek_osoba>
<didaskalia>podaje <osoba>Stefanowi</osoba> nalany kieliszek</didaskalia>
<kwestia><akap>Już jest!</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Stefan</osoba> pije.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A teraz za to, że się spóźnił --- duszkiem!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HUGO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak! Jeszcze jeden kieliszek!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TOLO</naglowek_osoba>
<didaskalia>spostrzegłszy, że butelka, którą trzymał, jest już próżna, rzuca ją w kąt i utrąciwszy drugiej szyjkę o poręcz krzesła, nalewa kieliszek.</didaskalia>
<kwestia><akap>Jest i drugi!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>pije</didaskalia>
<kwestia><akap>To już dość będzie chyba...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PAWEŁ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nigdy dość! My tu od południa pijemy!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>śmieje się</didaskalia>
<kwestia><akap>Oj, pijaki! Pijaki!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TOLO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak swych poddanych obrażasz, królowo?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ech, co tam! Pijmy, przyjaciele drodzy!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WSZYSCY</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pijmy! Pijmy!</akap></kwestia>

<didaskalia>Stuk kieliszków, śmiechy --- piją.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak mi wśród was dobrze, ha, ha, ha! --- Tak mi wesoło...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PAWEŁ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ależ to cudownie! --- Niczego więcej nie pragniemy!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Skromne macie wymagania, ha, ha, ha!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HUGO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Przepraszam. --- Paweł mówił tylko za siebie...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TOLO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Naturalnie! --- Bo co do nas...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Idź, malcze! --- A wiecie wy, że ja w tym cudownym człowieku, co dziś tak mało wymaga, kochałam się niegdyś na zabój?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HR. ALFRED</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Królowo! Jak możesz zakrwawiać nam serca takim wyznaniem!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ale to już dawno... Ty, Pawełku, nawet o tym nie wiedziałeś...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PAWEŁ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Żałuję mocno, zwłaszcza, że musiałem być wówczas nieco młodszy --- bo dzisiaj...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ha, ha! I ja byłam młodsza! --- Ale to przeszło, przeszło, przeszło! --- Jak tyle innych rzeczy...</akap>
<didaskalia>zwraca się do <osoba>Stefana</osoba>:</didaskalia>
<akap><begin id="b1544549184532-3351543151"/><motyw id="m1544549184532-3351543151">Idealista</motyw>A czemuż ty, Stefku, milczysz tak uporczywie? Czemu nie pijesz wraz z nami? Czemu się nie śmiejesz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HR. ALFRED</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Daj mu pokój, królowo! Wszak wiesz, że on jest idealista! Zasępia go twoja wesołość!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ach! Zapomniałam! --- Więc w imię ideałów patrzysz na nas z pogardą? Ha, ha, ha! Śmiej się z tego! I ja niegdyś miałam ideały --- uwierzycie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TOLO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ideały? --- To doskonałe! Pijmy!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PAWEŁ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nieszkodliwa odra dziecięca --- szybko przechodzi i bez śladu!<end id="e1544549184532-3351543151"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak! --- Szaleństwa! Szaleństwa! --- Dajcie mi wina jeszcze! Stefku! Pij i kpij razem z nami z wszystkich ideałów! To gorycz jeno a zawód.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>z ironią:</didaskalia>
<kwestia><akap>Ma pani słuszność: gorycz i zawód!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HUGO</naglowek_osoba>
<didaskalia>wstępuje na krzesło</didaskalia>
<kwestia><akap>Panowie! Kiedy mowa o ideałach...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HR. ALFRED</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Cicho! Hugo mówkę palnie!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HUGO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak jest. Otóż, panowie, to mi przypomniało, że piliśmy różne zdrowia, a zapomnieliśmy jeszcze o jednym, iż tak rzekę<pe><slowo_obce>rzekę</slowo_obce> (daw.) --- przestarz. forma 1.os.lp od: <slowo_obce>rzec</slowo_obce>; powiem.</pe> --- najważniejszym!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TOLO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Masz słuszność! --- Nie wiem wprawdzie o jakim, ale z pewnością zapomnieliśmy!</akap></kwestia>

<didaskalia>Biegnie do drugiego pokoju i przynosi butelki.</didaskalia>


<naglowek_osoba>HUGO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Proszę o uwagę! --- Wznoszę zdrowie naszego nieocenionego, a tu nieobecnego radcy, właściciela tych win cudownych, które spijamy, kochanego i złotego --- dosłownie! --- złotego bankiera von Blaksa, barona! Zdrowie pochwalne i dziękczynne...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WSZYSCY</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wiwat!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HUGO</naglowek_osoba>
<didaskalia>ciągnie dalej:</didaskalia>
<kwestia><akap>...jako że miał ten nadzwyczajny rozum i za przyjaciółkę wziął sobie --- a raczej: nam --- tę oto miłościwie nam panującą pijacką królowę naszą, uroczą Psychę!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WSZYSCY</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Niech żyje!</akap></kwestia>

<didaskalia>Piją.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>zrywa się i rzuca kieliszek na ziemię</didaskalia>
<kwestia><akap>Nie macie mnie prawa obrażać!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HUGO</naglowek_osoba>
<didaskalia>zmieszany:</didaskalia>
<kwestia><akap>Co to?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TOLO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ależ królowo...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PAWEŁ</naglowek_osoba>
<didaskalia>po chwili milczenia:</didaskalia>
<kwestia><akap>Obawiam się, czyśmy nie wypili dzisiaj za wiele szampana --- wszyscy! Stajesz się, pani, niewytłumaczenie drażliwą...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Niewytłumaczenie!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HR. ALFRED</naglowek_osoba>
<kwestia><akap><slowo_obce>Voilà, ma chérie! Ce ne sont pas de bonnes manières<pe><slowo_obce>Voilà, ma chérie! Ce ne sont pas de bonnes manières</slowo_obce> (fr.) --- Ot co, moja droga! To nie należy do dobrych manier.</pe></slowo_obce>, rzucać kieliszkami. Nikt cię nie miał zamiaru obrażać.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HUGO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Oczywista...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A jednak obraziłeś ją --- ty!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HUGO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Hola! --- Kto ci dał prawo?...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Proszę się nie ujmować za mną! ---</akap>
<didaskalia>po chwili:</didaskalia>
<akap>Ci panowie mieli słuszność, pijąc to zdrowie, bo przecież w rzeczywistości... ha, ha, ha! --- Tak jest, to był najwłaściwszy toast ze względu na mnie --- i na was, na was! Moi panowie...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HR. ALFRED</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tego nie pojmuję...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A jednak --- to takie proste, hrabio! Czyż nie znajdujesz się wraz ze mną w domu Blaksa? Nie jestżeś<pe><slowo_obce>nie jestżeś</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą -że pomiędzy tematem a końcówką, tu: w funkcji wzmacniającej i wprowadzającej pytanie retoryczne; znaczenie: czy nie jesteś; czyż nie jesteś.</pe> jego... przyjacielem w tym --- dzisiejszym tego słowa znaczeniu? Ha, ha! Zależysz od niego w sprawach majątkowych, niemalże i rodzinnych! Twoje hrabstwo wiekowe korzy się przed jego wczorajszym, ale złotym baroństwem! --- Hrabio!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HR. ALFRED</naglowek_osoba>
<didaskalia>dotknięty i zmieszany:</didaskalia>
<kwestia><akap>Pani...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Albo ty, Pawle! Jesteś członkiem parlamentu, człowiekiem zasad, posłem i rzecznikiem ludu! A przecież za Blaksa pieniądze i z jego woli tam się dostałeś! Czynisz, co on ci każe, jego spraw bronisz, ty nieskazitelny człowiecze, któryś mi się niegdyś wydawał... ha, ha! I cóż wy lepszego jesteście ode mnie, któram jest<pe><slowo_obce>któram jest</slowo_obce> --- konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: która jestem.</pe> jego...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>przerywa jej:</didaskalia>
<kwestia><akap>Psyche! Milcz...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak jest, moi panowie! --- I dlatego... przepraszam was, żem się mimo woli uniosła. Teraz ja sama z kolei wzniosę toast --- pijcie go wraz ze mną! Niech żyje Blaks, wasz pan i...</akap></kwestia>
<didaskalia>Podnosi kielich, w tej chwili na progu pojawia się <osoba>Von Blaks</osoba>.</didaskalia>
<didaskalia><osoba>Psyche</osoba>, zobaczywszy go, opuszcza wzniesioną rękę z kieliszkiem i opiera się tyłem o stół, schylając głowę.</didaskalia>


<naglowek_osoba>VON BLAKS</naglowek_osoba>
<didaskalia>po chwili, z uśmiechem:</didaskalia>
<kwestia><akap>Słyszałem moje nazwisko w twych ustach, najpiękniejsza... Nie dokończyłaś jeno...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HUGO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Rzeczywiście, piliśmy twoje zdrowie, baronie...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>VON BLAKS</naglowek_osoba>
<didaskalia>wita się z obecnymi</didaskalia>
<kwestia><akap>Wdzięczny jestem niesłychanie. Jak widzę, dobrze się panowie bawicie? Witam, panie Pawle! Rad jestem, że pana tu spotykam. Właśnie idę z parlamentu i chciałem parę słów... Czy mogę pana prosić, hrabio? I pan mi może być w tej sprawie pomocnym... Przepraszam cię, moja piękna.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HR. ALFRED</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Służę panu, baronie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HUGO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A ja --- czy nie mógłbym być panu również użytecznym?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>VON BLAKS</naglowek_osoba>
<didaskalia>nieco lekceważąco:</didaskalia>
<kwestia><akap>Dziękuję ci, poruczniku. Chyba innym razem.</akap>
</kwestia>
<didaskalia>Odchodzi z <osoba>Pawłem</osoba> i <osoba>Hr. Alfredem</osoba> w głąb.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>pogląda po obecnych --- krótki, półgłośny, pogardliwy śmiech</didaskalia>
<kwestia><akap>Ha, ha!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>VON BLAKS</naglowek_osoba>
<didaskalia>rozmawia w głębi żywo przyciszonym głosem z <osoba>Pawłem</osoba> i <osoba>hr. Alfredem</osoba>. --- <osoba>Hugo</osoba> i <osoba>Tolo</osoba>, podszedłszy ku pianinu, przeglądają leżące tam fotografie. Na przodzie pozostaje tylko <osoba>Psyche</osoba> i stojący obok niej <osoba>Stefan</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>STEFAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>po chwili wahania, szybko:</didaskalia>
<kwestia><akap>Żegnam panią...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>niskim i przyciszonym głosem:</didaskalia>
<kwestia><akap>Przebacz mi...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>pochyla się nad nią</didaskalia>
<kwestia><akap>Psyche! Dlaczego ty... dlaczego?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie wiem. Może dla przekory... Tak mi strasznie... Ty jeden...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Powiedz!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HR. ALFRED</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>Blaksa</osoba>:</didaskalia>
<kwestia><akap>Zadziwiające! To trzeba zaraz...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>VON BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Właśnie też mówię...</akap></kwestia>

<didaskalia>Dalej po cichu.</didaskalia>


<naglowek_osoba>STEFAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>stłumionym głosem do <osoba>Psychy</osoba>:</didaskalia>
<kwestia><akap>Więc... więc?...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tęsknię za tobą...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Kocham cię... Kiedy?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>po krótkim wahaniu:</didaskalia>
<kwestia><akap>Dziś. Gdy odejdzie. --- Cicho!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PAWEŁ</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>Blaksa</osoba>, który skończył był swą rzecz:</didaskalia>
<kwestia><akap>No, nigdy bym nie był przypuścił...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>VON BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A jednak tak jest, moi panowie! I to się nazywa rozum polityczny! Gdybym ja tak nieoględnie postępował, nie miałbym tych milionów, które mam.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HR. ALFRED</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, ale też właśnie dlatego jesteś pan potężniejszy dzisiaj niż prezydent ministrów...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>VON BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak... gabinet cały jest poniekąd ode mnie zawisły --- myślę więc, że ta sprawa da się ostatecznie załatwić...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PAWEŁ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Niewątpliwie, panie baronie. Moją to już rzeczą będzie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>podchodzi do <osoba>Blaksa</osoba></didaskalia>
<kwestia><akap>Żegnam pana, panie radco...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>VON BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Cóż to, odchodzi pan?</akap>
<didaskalia>zwraca się do obecnych z nieco złośliwym uśmiechem</didaskalia>
<akap>Teraz dopiero spostrzegam, że popsułem państwu zabawę... Przepraszam, jeślim przeszkodził...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HUGO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ależ, panie baronie, to myśmy raczej winni...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HR. ALFRED</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>I tak mieliśmy właśnie odchodzić...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>VON BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie mam prawa zatrzymywać panów, chociaż doprawdy przykro mi... A raczcie, panowie, pamiętać, o co prosiłem...</akap></kwestia>

<didaskalia>Żegna się z <osoba>Mężczyznami</osoba>, którzy wychodzą. --- <osoba>Von Blaks</osoba> bierze krzesło, stawia i siada na nim naprzeciw <osoba>Psychy</osoba>, wpatrując się w nią w milczeniu. Upływa długa chwila.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>zdenerwowana uporczywym wzrokiem <osoba>Blaksa</osoba>, porusza się niespokojnie, a wreszcie powstaje i pyta:</didaskalia>
<kwestia><akap>Masz mi co do powiedzenia?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>VON BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nic.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>po chwili:</didaskalia>
<kwestia><akap>Chcesz mi robić wyrzuty?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>VON BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A więc czego chcesz ode mnie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>VON BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie chcę niczego. Póki ich wszystkich razem spotykam u ciebie... możesz się bawić.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A gdybyś spotkał... jednego? To co?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>VON BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wtedy...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wtedy?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>VON BLAKS</naglowek_osoba>
<didaskalia>uśmiecha się</didaskalia>
<kwestia><akap>Nie mówmy o tym.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Owszem! Mówmy --- ja chcę...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>VON BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A więc --- podarowałbym cię temu, kogo bym tu zastał...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ty śmiesz... do mnie? Ha, ha, ha! Straszysz mnie! Mam się tego lękać? --- Czyż nie wiesz o tym, że ja ciebie nienawidzę, że nie ma we mnie jednego nerwu, który by nie drgał na myśl o tobie wstrętem, obrzydzeniem, odrazą? --- Że niczego nie pragnę więcej jak --- wyzwolenia się od ciebie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>VON BLAKS</naglowek_osoba>
<didaskalia>po chwili, spokojnie:</didaskalia>
<kwestia><akap>Wiem o tym, ale... cóż mi to szkodzi? Wszakże i ja nie z miłości trzymam cię tutaj. Nie! --- Lubię tylko moją potęgę, nieodpartą potęgę złota, i dlatego... Byłaś najniedostępniejsza, więc cię zdobyłem; jesteś najkosztowniejsza, więc cię posiadam. Stać mnie na to. A co do wyzwolenia...</akap>
<didaskalia>urywa, zapala cygaro i nalewa sobie kieliszek wina, po czym ciągnie z cynicznym spokojem dalej:</didaskalia>
<akap>Nie wyzwolisz się, póki ja cię sam nie puszczę. Kupiłem cię --- gruntownie!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>zrywa się</didaskalia>
<kwestia><akap>Och!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>VON BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czekaj. Mówmy spokojnie. I jakież mogłoby dzisiaj być wyzwolenie dla ciebie? Chcesz powrócić do dawnego życia? --- Ależ ty wiesz dobrze, że to, co się stało, jest nieodwołalne... A zresztą --- to dawne życie twoje! Znam je aż nadto dobrze! I czegóż sobie życzysz? Czy sielanki swego dzieciństwa? Nieokreślonych tęsknot i poszukiwań wieku dziewczęcego? Czy może późniejszych mistycznych uniesień albo nieopatrznego, ślepego zakochania się w tak zwanym pięknie, które zrujnowało twój majątek --- boś ty przecie była bogata! --- Lub też nierozumnego zapału dla ideałów ludzkości, które są --- he, he --- pustymi frazesami jeno? Czego chcesz? --- Wszakże to wszystko --- już było! I przywiodło cię tutaj, gdzie jesteś: do mojego domu i mojego złota. I przyznać musisz, że to najpewniejsza ostoja. Nie, nie! Moja kochana! Nie wyzwolisz się ode mnie --- sama nie zechcesz! I cóż byś ty robiła? --- Zbankrutowałaś na ideałach, zbankrutowałaś na miłości --- ha, ha! Bo i tym pono chciałaś się bawić! A pozostało w tobie tylko to oszalałe pragnienie, głód, nie wiadomo ku czemu skierowany, z którego płyną wszystkie twoje nieobliczalne kaprysy. I przeto jesteś zbytkiem, na który ja jeden mogę sobie pozwolić. Tego, co ja ci daję --- a wiesz, że potrzebujesz wiele, bardzo wiele! --- nikt ci dać nie zdoła. Odszedłszy ode mnie, żyć byś musiała, jeśli nie w nędzy, to przynajmniej w ograniczeniu. Ha, ha! Nie obawiam się, abyś zapragnęła tego! Zanadto przywykłaś do wygodnego życia, do zbytku, rozrzutności i przepychu...</akap>
<didaskalia>zatrzymuje się</didaskalia>
<akap>A może ty się w kim... kochasz? Uczuciowo?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Milcz!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>VON BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ha, ha! To by już było naprawdę zabawne! Trudno mi nawet przypuścić podobne... zaślepienie z twej strony. Zbyt mądra jesteś. Ha, ha! Ów szczęśliwy kochanek, otrzymujący za miłość te same pocałunki, które ja złotem płacę! I to by się może nazywało twoim wyzwoleniem się ode mnie? Mrzonki, moja pani, mrzonki! Kupiłem cię --- gruntownie!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak... kupiłeś mnie nieodwołalnie, ale nie złotem swoim, tylko tą hańbą moją, tym pokalaniem się...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>VON BLAKS</naglowek_osoba>
<didaskalia>wstaje</didaskalia>
<kwestia><akap>Nazwij sobie to, jak chcesz. Mnie dość, gdy widzę, że cię przekonałem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>O, gdyby zginąć! Zapaść się w jaką otchłań razem z tym domem twoim przeklętym! Zapaść się lub... spłonąć?...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>VON BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tylko bez romantyzmów! Dom mój przetrwa wieki. Silny jest i na dobrych postawiony fundamentach. --- A póki on stoi, i ty w nim żyć będziesz! No tak! --- Mogę zatem odejść spokojnie. Darujesz, że cię nie bawię dłużej, ależ mnóstwo mam zajęć... A pamiętaj, że dzisiaj masz być ze mną w teatrze...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Z tobą?...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>VON BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak jest. Nie jestem przecież zazdrosnym kochankiem, który by cię przed światem zamykał. Owszem chcę, aby cię ze mną widziano i wiedziano, że Blaksa stać na to, aby miał Psychę u siebie. Przebierz się tedy; wieczorem przyślę powóz po ciebie. Do widzenia!</akap>

<didaskalia>Wychodzi.</didaskalia></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>po odejściu <osoba>Blaksa</osoba> siedzi jakiś czas na fotelu niema i bez ruchu. Oczy zapatrzone w jakiś punkt nieokreślony, usta ściągnięte boleśnie; znać, że gnębią ją myśli gorzkie i przypomnienia, czy wyrzuty... Nareszcie zrywa się; ogarnia ją nerwowy niepokój, poczyna chodzić szybko po pokoju, powtarzając z uporem:</didaskalia>
<kwestia><akap>Nie, nie, tak dłużej być nie może! --- ---</akap>
<didaskalia>Nagle staje --- krótki, nerwowy śmiech:</didaskalia>
<akap>Ha, ha! --- Nie może!...</akap></kwestia>
<didaskalia>Zwiesza głowę, opiera się dłonią o stół, a po chwili, prawie nieświadomie, osuwa się znów we fotel. Milczenie. Potem westchnienie, głębokie, spazmatyczne, jakby przemocą z piersi się wydzierające --- i nagle wybuch płaczu. Płacze zrazu głośno, namiętnie, potem coraz ciszej --- ostatnie łkania, do westchnień podobne, wstrząsają nią już bez głosu. --- Długa chwila milczenia. --- <osoba>Stefan</osoba> pojawia się na progu prawie bez szelestu.</didaskalia>

<didaskalia>Zmrok wieczorny poczyna padać.</didaskalia>


<naglowek_osoba>STEFAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>stoi przez chwilę we drzwiach, potem postępuje parę kroków i pochyla się nad <osoba>Psychą</osoba></didaskalia>
<kwestia><akap>Psyche!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>podnosi z wolna głowę i patrzy przez chwilę na <osoba>Stefana</osoba>, jakby go nie poznawała.</didaskalia>


<naglowek_osoba>STEFAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>osuwa się przed nią na kolana</didaskalia>
<kwestia><akap>Psyche! --- to ja...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>powstaje</didaskalia>
<kwestia><akap>Wiem, wiem --- to ty. Sama przyjść ci kazałam...</akap></kwestia>
<didaskalia>Odchodzi nieco w głąb.</didaskalia>


<naglowek_osoba>STEFAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>podnosi się zmieszany</didaskalia>
<kwestia><akap>Co tobie się stało?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nic, nic... Zamyśliłam się...</akap>
<didaskalia>zmieniając ton, z uśmiechem, nieco drwiącym:</didaskalia>
<akap>Ale ty masz minę zupełnie zdziwioną --- i zakłopotaną? Uważam, że popsułam ci nastrój. Ukląkłeś przede mną i chciałeś mi powiedzieć zapewne, że mię kochasz? Przerwałam ci --- powiedz to więc teraz...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>gorąco:</didaskalia>
<kwestia><akap>Tak jest, to chciałem powiedzieć, i mimo wszystko --- powiem! Kocham cię, kocham do szaleństwa...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>z nienaturalnym śmiechem:</didaskalia>
<kwestia><akap>Ależ to cudownie! Lubię nadzwyczajnie takie wyznania! Pójdź, siadaj. Będziemy mówić o miłości. Może chcesz jeszcze wina? Piłeś dzisiaj tak niewiele...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>zbity z tropu tonem słów <osoba>Psychy</osoba></didaskalia>
<kwestia><akap>Dziękuję ci...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>No, zaczynaj --- słucham! Opowiedz co wesołego. Albo chcesz może, abym ja opowiedziała? Właśnie słyszałam dzisiaj pyszną powiastkę od hrabiego --- powiastkę, co prawda, nie dla małych dzieci... O szlachcicu i córce jego karczmarza... Nie wiem tylko, jakby ci to powtórzyć, bo rzecz jest trochę...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>żywo:</didaskalia>
<kwestia><akap>Nie potrzeba. Znam.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>drwiąco:</didaskalia>
<kwestia><akap>O! Cóż to? Syknąłeś, jakby ci kto...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>przerywa:</didaskalia>
<kwestia><akap>Słuchaj, Psyche, ja może nie rozróżniam rzeczy złych i dobrych, ale znam piękne i... Psyche! Po co ty mówisz... takie rzeczy?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ach! Więc to ci przykrość sprawiło? I za cóż mnie ty masz, mój kochany?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ale po co? Po co!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ha, chcę wywołać między nami właściwy nastrój. Nie jestem przecież panienką na wydaniu --- jestem tylko... płatną przyjaciółką starego i bogatego bankiera, który... Och!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ależ to jest ohydne, co mówisz!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ale prawdziwe --- trudno! Nie chcę uchodzić za lepszą niż jestem!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pozwól mi zapomnieć na godzinę bodaj, na chwilę, czym jesteś, a raczej --- czym ciebie życie zrobiło... Nie wiem już sam, jak mam mówić... Słuchaj mnie,</akap>
<strofa>w tobie jest jakieś piękno niepojęte /
i dostojeństwo niesłychane, święte,/
zadziwiające, które --- dobrowolnie ---/
poniżasz w sobie i z takim bolesnym /
uporem depcesz! Włosy twoje pachną, /
jakby łąk jakichś arkadyjskich kwiecie --- /
twe stopy, zda się, chodziły po świecie/
śladami boga jakiegoś --- twe oczy /
szukały w barwnych witrażów przeźroczy /
zjawisk anielskich --- lub diadem twe skronie /
snadź wieńczył kiedyś... Coś się śni, żem pono /
wtedy za ciebie miecz wziął w krwawe łono /
i padł u stóp twych...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>jakby do siebie:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Myśl w przeszłości tonie --- /
jakiś sen... błyski --- krew i wyzwolenie --- /
bóstwa jaw... Kwiaty miały kwitnąć... --- Cienie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFAN</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><begin id="b1544550866814-2080011098"/><motyw id="m1544550866814-2080011098">Klejnot</motyw>Bóstwo najświętsze jest schowane w tobie,/
jak czarnoksięski pierścień w wschodnim grobie...<end id="e1544550866814-2080011098"/></strofa>
<akap>I dlatego to, dlatego właśnie taki ból niezgłębiony mnie targa, gdy patrzę na ciebie pośród twych przyjaciół, gdy słyszę w twych ustach słowa... ach! ---</akap>
<strofa>Bo za to piękno, co przebłyska z ciebie/
pomimo woli przez ohydę życia,/
za tę królewskość twą sponiewieraną,/
za zbezczeszczoną boską świętość twoją,/
za to Coś, czego nazwać nawet nie umiem, a co ja/
jeden może w twojej obecności odczuwam,/
jak nutę hymnu, która się zbłąkała/
w powszednim gwarze ulicy --- jak lśnienie/
monstrancji, którą świętokradzka ręka/
gdzieś na śmietnisko porzuciła --- Psyche!/
ja ciebie kocham za to, kocham! Kocham...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>powtarza w zamyśleniu:</didaskalia>
<kwestia><akap>Kochasz...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak! I w imię tej miłości mojej zanoszę do ciebie prośbę za tobą samą; bądź dla mnie, chociaż dla mnie jednego, tym, czym jesteś w istocie, w głębi swej duszy --- odrzuć ten pozór dręczący!...</akap>
<strofa>W zapadającym tym wieczornym mroku, /
tak mi się świętą wydajesz, tak czystą ---/
o! Bądź mi taką, bądź mi taką, Duszo!/
--- A jeśli się łudzę, to pozwól mi bodaj łudzić się dalej!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>z wolna, prawie nieświadomie, chyli się ku niemu</didaskalia>
<kwestia><akap>Łudź się...</akap>
<didaskalia>nagle drgnęła, prostuje się znowu</didaskalia>
<akap>Tak! --- Łudzić się... tylko się łudzić!</akap></kwestia>
<didaskalia>Wstaje, podchodzi sennie ku pianinu i w zamyśleniu poczyna grać melodię piosnki ,,Szukałam szczęścia, o siostry moje". Naraz urywa i wybuchając gorzkim śmiechem, pada rękoma i czołem na klawisze.</didaskalia>



<naglowek_osoba>STEFAN</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Psyche! Co się z tobą dzieje!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>wznosi głowę, znowu spokojna</didaskalia>
<kwestia><akap>Nic. --- Złudzenia!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>po chwili milczenia:</didaskalia>
<kwestia><akap>Nie pojmuję już tego... Przyszedłem tu do ciebie z taką niewypowiedzianą miłosną tęsknotą, z takim bezmiernym pragnieniem... Wszak sama mnie przyzwałaś! Słuchaj! Przyniosłem usta pełne pocałunków... gorących, namiętnych.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>gorzko:</didaskalia>
<kwestia><akap>Ach, tak! --- Więc pójdź i całuj. Masz ramiona moje odkryte, włosy i szyję... Masz usta i pierś --- całuj! Czegóż chcesz więcej? Inni płacą za to, a ty... za miłość... ha, ha!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>cofa się</didaskalia>
<kwestia><akap>Straszna, mrozem przejmująca gorycz drży w twoich słowach. Nigdy taka nie byłaś... Jeszcze wczoraj, jeszcze przed godziną... przed chwilą...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap><begin id="b1544551070901-1389409493"/><motyw id="m1544551070901-1389409493">Czas, Przemijanie</motyw>Ach! Gdzież jest ta chwila, która była przed chwilą! Cóż chcesz... wszystko się z czasem musi przełamać...<end id="e1544551070901-1389409493"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>klęka przed nią</didaskalia>
<kwestia><akap>Ty chora jesteś --- o! Jakie ręce twoje gorące! Uspokój się, zapomnij o wszystkim, Psyche! Bądź moja, moja... niepodzielnie moja.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Owszem --- i czemużby nie? Wszakże należałam już do tylu... jeden mniej lub więcej --- i cóż to znaczy? Dziś twoja, jutro znowu kogo innego, Freda lub Pawła --- który przyjdzie...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>zrywa się</didaskalia>
<kwestia><akap>Ach!</akap>
<didaskalia>po chwili, głęboko:</didaskalia>
<akap>Biednaś ty...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>O nie! Tylko nie żałuj! Nie proszę o to ciebie ani nikogo... Zresztą --- dobrze mi z tym, co jest --- lepiej niż wtedy, gdym się rwała... ku różnym... nieuchwytnym... Ha, ha, ha! Dobrze mi! Wesoło!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>znowu po chwili milczenia:</didaskalia>
<kwestia><akap>Nie dręcz mnie i siebie --- i nie kłam! Źle ci jest, tak źle!... Ale ja cię kocham --- i wyrwę cię, odkupię, wybawię...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To znaczy, zrobisz mię --- dla odmiany --- <wyroznienie>swoją</wyroznienie> kochanką! Ha, ha, ha! Dość mam tych wybawień! Dość!</akap>
<didaskalia>śmieje się gorzko, obłędnie i długo, aż nagle urywa</didaskalia>
<akap>Tak. --- Czas już światło zapalić.</akap></kwestia>
<didaskalia>Przyciska guzik na ścianie, gęsty mrok zapadającego wieczoru rozświetla się naraz jarkim<pe><slowo_obce>jarki</slowo_obce> --- jaskrawy, żarki, jarzący się.</pe> światłem lamp elektrycznych.</didaskalia>


<naglowek_osoba>STEFAN</naglowek_osoba>
<didaskalia>stoi przez długi czas w milczeniu, jakby ze snu wyrwany i jeszcze oszołomiony nagłym rozbłyśnięciem światła. Wreszcie podnosi głowę i oczy na <osoba>Psychę</osoba>; gorzki uśmiech.</didaskalia>
<kwestia><akap>Zdaje się jednak, że się istotnie... omyliłem. Zapomniałem na chwilę, gdzie jestem. Byłem śmieszny. --- Żegnam panią --- i... przepraszam.</akap>
</kwestia>
<didaskalia>Głęboki ukłon, wychodzi szybko.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>stoi przez pewien czas w milczeniu, aż nagle wydaje straszny, ostatecznej rozpaczy pełen jęk:</didaskalia>
<kwestia><akap>O, wyzwolenia! Wyzwolenia!!</akap></kwestia>
<didaskalia>Rzuca się na fotel, padając twarzą na oparcie. --- Długie milczenie.</didaskalia>


<naglowek_osoba>LOKAJ</naglowek_osoba>
<didaskalia>w liberii, wchodzi z trójramiennym, zapalonym świecznikiem w ręku, którym sobie rozświetlał drogę, idąc przez ciemne pokoje</didaskalia>
<kwestia><akap>Wielmożna pani, powóz jaśnie pana barona czeka przed bramą.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>wznosi głowę, wstaje</didaskalia>
<kwestia><akap>Powiedz, że zejdę za chwilę...</akap></kwestia>
<didaskalia>Zwraca się na lewo.</didaskalia>


<naglowek_osoba>LOKAJ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Słucham wielmożnej pani.</akap></kwestia>

<didaskalia>Idzie ku drzwiom.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>staje, odwraca się</didaskalia>
<kwestia><akap>Czekaj! ---</akap>
<didaskalia>Zbliża się do <osoba>lokaja</osoba>, znać, że waży jakąś myśl, wyciąga z wolna rękę i odbiera świecznik od niego.</didaskalia>
<akap>Możesz już odejść.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Lokaj</osoba> pogląda na nią ze zdziwieniem, rusza nieznacznie ramionami i wychodzi.</didaskalia>

<didaskalia><osoba>Psyche</osoba> stoi znowu jakiś czas w milczeniu, ze świecznikiem w ręku, ze spuszczoną głową, jakby się namyślała. Nagle żywy ruch: powzięła ostatecznie postanowienie. Biegnie do drugiego pokoju, w głąb, za chwilę wraca, już bez świecznika. Stoi teraz na środku, ze skrzyżowanymi na piersiach rękoma i patrzy. Z drugiego pokoju dolatuje jakiś syk, trzask --- nagle przez otwarte drzwi bucha łuna pożaru. <osoba>Psyche</osoba> niewzruszona --- patrzy w ogień, śmiejąc się tylko z cicha. Pożar tymczasem wzrasta szybko, przeżarł już snadź przewodniki elektryczne, gdyż światła naraz gasną. Łuna jeno, coraz krwawsza, bijąc przez drzwi, oświetla nieruchomą wciąż <osoba>Psychę</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>GŁOSY</naglowek_osoba>
<didaskalia>odzywają się za oknami:</didaskalia>
<kwestia><akap>Gore! gore!</akap></kwestia>




<naglowek_akt>VII. WYZWOLENIE</naglowek_akt>

<lista_osob>
<lista_osoba><osoba>Blaks</osoba>, król świata</lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Przemówiciel</osoba></lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Mądry człowiek miejscowy</osoba></lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Dwóch mądrych ludzi zagranicznych</osoba></lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Dozorca więzienia</osoba></lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Psyche</osoba>, więziona buntownica --- królewna</lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Eros</osoba>, bóg</lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Hedone</osoba>, <osoba>Kallone</osoba>, <osoba>Melike</osoba>, <osoba>Hagne</osoba>, dziewki służebne arkadyjskiej królewny</lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Orszak</osoba> króla Blaksa</lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Lud</osoba></lista_osoba>
</lista_osob>

<miejsce_czas>Rzecz dziać się będzie w czasie, który przyjdzie --- gdziekolwiek.</miejsce_czas>

<didaskalia>Ponury, ciemny korytarz więzienny, bez okien, biegnący na poprzek sceny. Na lewo w końcu korytarza duża okuta brama. W głębi, w pośrodku muru szarego bez drzwi i okien, przykuta łańcuchami <osoba>Psyche</osoba>. Szata na niej ciemna, więzienna, na zsuniętym w tył kapturze lśnią włosy złote.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA I</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Mądrzy ludzie</osoba>, jeden miejscowy i dwóch zagranicznych, w czarnych togach i w beretach na głowie, wchodzą z lewej strony. Prowadzi ich <osoba>Dozorca</osoba> z pękiem kluczy i małą latarką w ręku.</didaskalia>


<naglowek_osoba>I MĄDRY CZŁOWIEK ZAGRANICZNY</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czy daleko jeszcze?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DOZORCA</naglowek_osoba>
<didaskalia>stawia latarkę na ziemi</didaskalia>
<kwestia><akap>To tutaj. Jest to najgłębszy loch w całym gmachu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MĄDRY CZŁOWIEK MIEJSCOWY</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dziękuję ci, dobry człowiecze. A czy można mówić z uwięzioną?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DOZORCA</naglowek_osoba>
<didaskalia>wyjmuje z kieszeni jakieś kartki i przegląda</didaskalia>
<kwestia><akap>Macie panowie formalne pozwolenie zwiedzenia tych kazamat --- ale o tym, byście mogli rozmawiać z więzioną, ani słowa! --- Nie wolno mi dopuścić niczego więcej nad to, co tu jest napisane.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MĄDRY CZŁOWIEK MIEJSCOWY</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Powinieneś mieć dla nas osobne względy; wiesz, że jesteśmy Mądrymi Ludźmi...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DOZORCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Poznaję to po waszym stroju, ale ja znów jestem człowiekiem, co słucha tych, których jedynie słuchać powinien.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>II MĄDRY CZŁOWIEK ZAGRANICZNY</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Przyjacielu! Wszakże w twoich papierach nie ma wyrażonego zakazu, że mówić nam z uwięzioną nie wolno?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DOZORCA</naglowek_osoba>
<didaskalia>patrzy znów w papiery</didaskalia>
<kwestia><akap>To prawda...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MĄDRY CZŁOWIEK MIEJSCOWY</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A co nie jest zakazane, to wolno.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DOZORCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Mnie się zdaje, owszem, że co nie jest dozwolone wyraźnie, tego nie wolno. Ale jeśli wy, Mądrzy Ludzie, tak mówicie...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MĄDRY CZŁOWIEK MIEJSCOWY</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Niewątpliwie. Przynajmniej w odniesieniu do patentowanych królewskim dekretem Mądrych Ludzi. Wobec innych --- twoje zdanie jest słuszne.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DOZORCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ha, próbujcie z nią rozmawiać tedy, jeśli wam odpowie. Bo odpowiadać nie chce nikomu. Patrzcie, ma wyraz dumy, zgoła niewłaściwej w jej położeniu. Przykuta jest, a nie chce się ukorzyć. Gdyby to nie było obrazą dla królewskości, powiedziałbym wprost, że jest w niej coś królewskiego. Ale ja tego nie mówię --- powiadam raczej, że oszalała w samotności...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MĄDRY CZŁOWIEK MIEJSCOWY</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Być może. Zwłaszcza, że szalona była zawsze.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DOZORCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak. Kto jest szalony, temu bardzo łatwo oszaleć. Mówcie z nią. Ja jednak muszę odejść na swoje stanowisko. Pamiętajcie jeno<pe><slowo_obce>jeno</slowo_obce> (daw., gw.) --- tylko, jedynie.</pe>, panowie, abyście nie przedsiębrali niczego, co by nie było zgodne z porządkiem, którego ja tu jestem przedstawicielem i stróżem. Będę stał zewnątrz tej bramy, na załomie schodów wiodących do górnych korytarzy, obok najbliższego posterunku żandarmów. Innego wyjścia stąd nie masz... ostrzegam!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MĄDRY CZŁOWIEK MIEJSCOWY</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Bądź spokojny.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Dozorca</osoba> wychodzi na lewo.</didaskalia>


<naglowek_osoba>MĄDRY CZŁOWIEK MIEJSCOWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Przemówię do niej.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>I MĄDRY CZŁOWIEK ZAGRANICZNY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Owszem, mówcie, panie.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MĄDRY CZŁOWIEK MIEJSCOWY</naglowek_osoba>
<didaskalia>zwracając się do <osoba>Psychy</osoba>:</didaskalia>
<kwestia><strofa><begin id="b1544551833909-844052855"/><motyw id="m1544551833909-844052855">Mądrość, Głupota, Dusza, Lud, Mędrzec, Dusza, Obraz świata</motyw>Słuchaj, dziewczyno, zaszczyt cię spotyka./
Dwóch Mądrych Ludzi przyszło z zagranicy,/
ażeby widzieć lichą twą osobę --- /
i za łaskawym króla pozwoleniem /
ciekawi ciebie...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>II MĄDRY CZŁOWIEK ZAGRANICZNY</naglowek_osoba>
<didaskalia>przerywa:</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Nie tak, nie tak, panie!</wers_cd>/
Wszak Mądrzy Ludzie nigdy nie ciekawi,/
to wada tłumu! Myśmy przyszli oto, /
aby się wielkiej głupocie podziwić...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>I MĄDRY CZŁOWIEK ZAGRANICZNY</naglowek_osoba>
<didaskalia>przerywa:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Źle mówisz, panie... My się nie dziwimy! /
Ludzi niemądrych cechą jest zdziwienie./
To rzecz nie nasza.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MĄDRY CZŁOWIEK MIEJSCOWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>W każdym razie chcemy</wers_cd>/
zobaczyć ciebie i jasno ci dowieść, /
że choć wzburzony tłum w szaleństwie dzikim /
chce cię uwolnić, sądząc, żeś jest zdolna /
świat obumarły ożywić na nowo: /
my --- mądrzy --- króla Blaksa wierne sługi, /
twierdzim stanowczo, żeś jest niepotrzebna /
i że bez ciebie wszystko da się zrobić.../
Czy zechcesz, ceniąc zaszczyt nader wielki, /
wdać się w dysputę z nami?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>I MĄDRY CZŁOWIEK ZAGRANICZNY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Tym się nie martw,</wers_cd>/
iż pokonaną musisz być. Jesteśmy /
Mądrymi Ludźmi, a ty tylko --- Duszą, /
wyrazem, który z dawna nic nie znaczy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>II MĄDRY CZŁOWIEK ZAGRANICZNY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Mógłbym ci nawet udowodnić łatwo, /
iż nie istniejesz wcale...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MĄDRY CZŁOWIEK MIEJSCOWY</naglowek_osoba>
<didaskalia>po chwili:</didaskalia>
<kwestia><akap>Nie chce mówić...<end id="e1544551833909-844052855"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>I MĄDRY CZŁOWIEK ZAGRANICZNY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ozwij się przecie! Jesteśmy łaskawi /
i niekoniecznie z słów twych śmiać się będziem!</strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Psyche</osoba>, wciąż milcząca i nieporuszona, jakby obecności ich zgoła nie spostrzegała.</didaskalia>

<didaskalia>Z zewnątrz dochodzi odgłos jakby wzburzonego morza.</didaskalia>


<naglowek_osoba>II MĄDRY CZŁOWIEK ZAGRANICZNY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Próżnośmy tutaj przyszli<pe><slowo_obce>próżnośmy (...) przyszli</slowo_obce> --- konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: próżno przyszliśmy.</pe>...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MĄDRY CZŁOWIEK MIEJSCOWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Owszem; zawszeć</wers_cd>/
rzecz to ciekawa, widzieć kazamaty, /
gdzie jest więziona ta, co pono światy /
ma od zagłady zratować. A zresztą /
wkrótce tu zejdzie król. W jego orszaku /
może by dla nas miejsca już nie było --- /
a więc przyszedłszy wcześniej, to zyskamy, /
że obaczymy ową rzecz niezwykłą...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>I MĄDRY CZŁOWIEK ZAGRANICZNY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ja nie rozumiem onej całej sprawy, /
mimo że jestem mądry.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MĄDRY CZŁOWIEK MIEJSCOWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Snadź<pe><slowo_obce>snadź</slowo_obce> (daw.) --- widocznie.</pe> jest głupia.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>I MĄDRY CZŁOWIEK ZAGRANICZNY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Któż jest właściwie ta cudotwórczyni /
i za co tutaj zamknięta?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MĄDRY CZŁOWIEK MIEJSCOWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd><begin id="b1544552649470-3899770078"/><motyw id="m1544552649470-3899770078">Bunt, Dusza, Obraz świata, Robotnik, Lud, Maszyna, Więzień</motyw>Kto ona?</wers_cd>/
Nie wiem i pono nie wie nikt z tych czasów. /
Z jakichś się dawnych przybłąkała wieków, /
rzec by się chciało, z zapomnianych światów,/
ażeby w państwa wszechwładnego króla /
wnosić niepokój! To jej główna zbrodnia!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>I MĄDRY CZŁOWIEK ZAGRANICZNY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dlaczegóż król więc ściąć jej nie rozkaże?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MĄDRY CZŁOWIEK MIEJSCOWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>To nie pomaga. Stracona --- na nowo /
kędyś się rodzi, wieczna wichrzycielka, /
i znowu mąci ład, przez króla Blaksa /
tu ustanowion. Stąd też jest podanie /
pomiędzy ludem, głupim jako zwykle, /
że nieśmiertelna jest i moc ma przeto /
odrodzić światy już zamierające,/
póki pokłonu nie odda królowi/
dobrowolnego i tym moc swą zniszczy./
Słyszycie, panie? Jako fale morza/
tłum o więzienne grube ściany bije, /
jej uwolnienia wołając!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>I MĄDRY CZŁOWIEK ZAGRANICZNY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Zaiste!</wers_cd>/
Tłum należało od dawna wytracić./
Jużem to w książce mojej był napisał.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Słychać coraz silniej głosy szturmującego ludu.</didaskalia>

<didaskalia><osoba>Psyche</osoba> wciąż nieporuszona.</didaskalia>


<naglowek_osoba>MĄDRY CZŁOWIEK MIEJSCOWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Zgoda. Robotnik nie jest nam już dzisiaj /
potrzebny --- wszystko zań sztuczne maszyny /
robią. A jednak łatwiejszym się zdało /
(nie wiem, czy słusznie?) zmusić oną wiedźmę,/
by dobrowolnie pokłon dać zechciała /
królowi. Wtedy byłby spokój. Ale /
dotąd daremnie król tu co dnia schodzi /
i przez sług swoich usta ją namawia /
do uległości... Dziś jest źle --- prawdziwie! /
Więzienne mury, lubo<pe><slowo_obce>lubo</slowo_obce> (daw.) --- choć, chociaż.</pe> nader grube, /
mogą naporu ludu nie wstrzymywać...<end id="e1544552649470-3899770078"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>II MĄDRY CZŁOWIEK ZAGRANICZNY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ja nie rozumiem, czemu tłum się burzy? /
Czego mu trzeba? Wszakże jest dobrobyt /
i jest porządek...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DOZORCA</naglowek_osoba>
<didaskalia>wbiega</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Idzie król! --- Już idzie...</wers_cd></strofa></kwestia>
<didaskalia>Pada na środku korytarza na kolana i twarzą zwrócony ku wejściu zaczyna czołem wybijać na ziemi pokłony, mimo że nie widno<pe><slowo_obce>nie widno</slowo_obce> --- tu: nie widać.</pe> jeszcze nikogo.</didaskalia>


<naglowek_osoba>I MĄDRY CZŁOWIEK ZAGRANICZNY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Majestat króla schodzi w te piwnice!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>II MĄDRY CZŁOWIEK ZAGRANICZNY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Serce drży we mnie...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MĄDRY CZŁOWIEK MIEJSCOWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ustąpmy na boki...</wers_cd></strofa></kwestia>

<didaskalia>Cofają się, tymczasem przez roztwarte drzwi wchodzi <osoba>Orszak</osoba> królewski. Na przodzie postępuje <osoba>Dwóch ludzi</osoba> niosących pochodnie, za nimi niesiony jest na tronie <osoba>Król Blaks</osoba>, ubrany w ciemnopurpurową szatę, od której odcina się długa, czarna broda. Na ramionach ma narzucony czarny płaszcz. Na głowie wysoka złota tiara asyryjskiej formy, na piersiach złote łańcuchy, u pasa głownia sztyletu. Siedzi bez ruchu, jak posąg, z głową nieco ku przodowi pochyloną, jakby pod ciężarem ogromnej tiary; ręce z mnóstwem pierścieni na palcach wsparł o poręcze tronu. --- <osoba>Niosący</osoba> stawiają tron tuż przy wejściu, zwracając króla twarzą ku miejscu, gdzie <osoba>Psyche</osoba> jest przykuta. Po lewej ręce króla obok tronu staje <osoba>Przemówiciel</osoba>, w tyle gromadzi się reszta <osoba>Orszaku</osoba>, wszyscy ciemno ubrani.</didaskalia>

<didaskalia><osoba>Blaks</osoba>, po chwili grobowego milczenia, daje ręką znak <osoba>Przemówicielowi</osoba>, po czym wraca do poprzedniej nieruchomości.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PRZEMÓWICIEL</naglowek_osoba>
<didaskalia>skłoniwszy się nisko przed królem, zwraca się do klęczącego wciąż z czołem przy ziemi dozorcy:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Jego Wszechmożność, ziemi król i władca, /
Pan samowładny, Mocarz ostateczny ---/
raczy rozkazać, aby sprowadzono /
tutaj więzioną przed jego oblicze.</strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Dozorca</osoba>, wybiwszy jeszcze jeden pokłon, zrywa się, biegnie w głąb --- i odpiąwszy żelaza, którymi <osoba>Psyche</osoba> jest do ściany przykuta, prowadzi ją przed króla, ciągnąc jak zwierza za koniec łańcucha. Na dany znak <osoba>Przemówiciela</osoba> usuwa się, rzucając z brzękiem na kamienną posadzkę łańcuch, od kajdan na rękach <osoba>Psychy</osoba> zwisający.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PRZEMÓWICIEL</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>Psychy</osoba>:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Na twarz upadnij!</strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Psyche</osoba> stoi bez ruchu.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PRZEMÓWICIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Na twarz padnij, mówię!</wers_cd></strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Psyche</osoba> wciąż nieporuszona, wśród obecnych przytłumiony szmer zgrozy.</didaskalia>

<didaskalia><osoba>Blaks</osoba> porusza z lekka głową i daje znów ręką krótki znak <osoba>Przemówicielowi</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PRZEMÓWICIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Łaska królewska, iście niepojęta,/
raczy cię wezwać jeszcze po raz trzeci,/
byś dobrowolnie pokłon jej oddała...</strofa>
<didaskalia>po chwili:</didaskalia><strofa>Wiesz, że więziona jesteś gwoli<pe><slowo_obce>gwoli</slowo_obce> (daw.) --- dla, z powodu czegoś.</pe> temu, /
iżeś<pe><slowo_obce>iżeś (...) była</slowo_obce> --- konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: iż byłaś, że byłaś.</pe> rozruchów wiecznych była żagwią /
i ustawiczne niepokoje siała! /
Uwodzicielką jesteś i kłamczynią, /
praw gwałcicielką, buntowniczką zgoła /
i morderczynią, podżegaczką ludu/
i gorszycielką oraz podpalaczką! /
To są twe winy --- ale król łaskawy /
gotów ci wszystko przebaczyć... gdy padniesz /
na twarz przed jego świętym majestatem.</strofa>
<didaskalia>po chwili ciągnie dalej:</didaskalia>
<strofa><begin id="b1544552722538-2597665176"/><motyw id="m1544552722538-2597665176">Czarownica, Bunt, Dusza, Obraz świata, Koniec świata, Rośliny, Słońce, Maszyna, Cud, Władza</motyw>Wieść doszła króla, że przez jakieś czary, /
które w zasadzie są zgubne lub śmieszne, /
jednak w ostatniej potrzebie godziwe /
być gwoli dobru swego celu mogą: /
zdolnaś ginący świat ożywić z nowa.../
Król w to nie wierzy (wszakże to jest śmieszne)/
i nie uznaje, by było potrzeba/
wskrzeszać znów słońce gasnące na niebie/
lub zieleń z ziemi wywodzić na powrót/
gusłami dziewki jakiejś, kiedy mamy/
ciepło i światło sztucznie wytworzone/
przez elektryczne maszyny i dosyć/
środków żywności, chemicznie dobytych. /
Lecz król jest łaskaw, łaskaw jest nad miarę /
i jeśli pokłon dasz mu dobrowolny, /
on ci pozwoli dla uciechy tłumu /
tak się zabawić próbowaniem cudu...<end id="e1544552722538-2597665176"/></strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Psyche</osoba> milczy.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PRZEMÓWICIEL</naglowek_osoba>
<didaskalia>odzywa się znowu:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Na twarz upadnij! --- Masz królewskie słowo, /
że będziesz wolna i we czci na nowo!</strofa></kwestia>

<didaskalia>Znowu zmieszane, głuche odgłosy szturmujących. <osoba>Psyche</osoba> wzniosła głowę, nadsłuchuje.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PRZEMÓWICIEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Próżno tam słuchasz! Mocne są więzienia /
twojego mury i bez woli króla /
nikt tu nie wejdzie, ani ty wyjść możesz... /
Raczej weź łaskę króla, na oblicze /
padłszy...</strofa>
<didaskalia>po chwili milczenia:</didaskalia>
<strofa><wers_cd>Co znaczy twoja niewzruszoność?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Niech sam król mówi, jeżeli chce czego... /
Jemu odpowiem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOSY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Król?! --- Co ona rzekła?</wers_cd>/
Szalona! <slowo_obce>Crimen laesae maiestatis<pe><slowo_obce>crimen laesae maiestatis</slowo_obce> (łac.) --- zbrodnia obrazy majestatu; termin z kodeksu prawa rzym.</pe>!...</slowo_obce></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PRZEMÓWICIEL</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>Króla</osoba>:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Iście szalona! --- Lecz... o świat tu idzie...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<didaskalia>odzywa się po długim milczeniu:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Mów, czego żądasz?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ty mów, o co prosisz?</wers_cd></strofa></kwestia>

<didaskalia>Szmer grozy i przerażenia wśród obecnych.</didaskalia>


<naglowek_osoba><begin id="b1544552992375-3181037928"/><motyw id="m1544552992375-3181037928">Dusza, Obraz świata, Władza, Niewola, Koniec świata</motyw>BLAKS</naglowek_osoba>
<didaskalia>po chwili:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Pokłon mi oddaj... przynależny panu.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ha, ha! Więc tyle jeno żądasz, królu, /
od tej nędzarki w więzach, która stoi /
przed tobą, z twardych wywleczona żelaz! /
Ty, król potężny, świata pan wszechwładny, /
jedyny dziedzic starej ziemskiej kuli --- /
a ja? Wszak nie ma w świecie takiej krzywdy, /
której od ciebie znieść bym nie musiała! /
Tyś sen mój spłoszył dziecinny, wyszydził /
tęsknoty moje, zdławił lot ku niebu, /
tyś moją świetność zdeptał, moc mą złamał, /
tyś mnie pohańbił i do zbrodni pchnąwszy, /
zamknął, jak zwierza, a teraz przychodzisz, /
abym ci pokłon oddała, mocarzu /
ginący świata, który trupieszeje /
pod twoją władzą! --- Jakże ja ci pokłon /
dam dobrowolny, kiedym jest zakuta? /
Gdym jest w łańcuchach?<end id="e1544552992375-3181037928"/></strofa></kwestia>

<didaskalia>Potrząsa kajdanami. --- Na znak <osoba>Blaksa</osoba> kilku ludzi, między nimi <osoba>Dozorca</osoba> więzienny, przystępują do <osoba>Psychy</osoba> i usiłują zdjąć krępujące jej ręce żelaza.</didaskalia>


<naglowek_osoba>DOZORCA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Darmo się silimy!</wers_cd>/
stal wrosła w ciało; zamki zardzewiałe /
nie chcą się poddać...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Precz mi więc od dłoni!</wers_cd>/
Zwolnić się mogę snadź<pe><slowo_obce>snadź</slowo_obce> (daw.) --- widocznie.</pe> ja sama tylko!</strofa></kwestia>
<didaskalia>Jednym szarpnięciem rąk rozrywa żelaza i rzuca z brzękiem na obie strony.</didaskalia>


<naglowek_osoba>I MĄDRY CZŁOWIEK ZAGRANICZNY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jak nić zerwała stalowe ogniwa!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MĄDRY CZŁOWIEK MIEJSCOWY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>To czarodziejstwo! --- Ona będzie zdolna /
świat z martwych wskrzesić!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOSY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Zbaw nas! Zbaw nas! Pani!</wers_cd>/
Błagamy ciebie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Was --- czyż zbawić można?</wers_cd></strofa>
<didaskalia>wznosi rękę</didaskalia>
<strofa>Lecz tamtych, tamtych, którzy tam --- wołają...!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Bacz, bym cię w grubsze nie dał zakuć pęta!/
Na twarz!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1544553156953-3466094727"/><motyw id="m1544553156953-3466094727">Dusza, Obraz świata, Władza, Śmierć, Niewola, Wolność, Życie jako wędrówka</motyw>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Moc twoja już się przesiliła,</wers_cd>/
cesarzu trupów! Zakuj mnie --- i czekaj /
swojej godziny! Słuchaj wycia głodnych, /
których już złoto twoje nie nasyci!/
Ciesz się mądrością, która nie jest zdolna /
jednego listka wywieść z chłodnej ziemi!/
Ciesz się spokojem, który wnet się stanie /
już ostateczną i śmiertelną głuszą!/
Ciesz się przewagą swoją, lecz pamiętaj, /
że we mnie jednej jest pierwiastek życia,/
iże mnie można zgnieść, lecz nigdy --- zabić! /
Każ mi na nowo okuć ręce, królu --- /
lecz to ci mówię: słabe twe żelaza /
w wyrocznej chwili rąk mych nie wstrzymają!<end id="e1544553156953-3466094727"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GLOSY</naglowek_osoba>
<didaskalia>po chwili głuchego milczenia, wybuchają nagle:</didaskalia>
<kwestia><strofa><begin id="b1544553214127-938813251"/><motyw id="m1544553214127-938813251">Władza, Natura</motyw>Zmiłuj się, panie! Przemów do niej, przemów! /
Niech nas ratuje! Dobrze pod twą władzą, /
lecz chcemy słońca, chcemy życia, kwiatów! /
zmiłuj się, panie!<end id="e1544553214127-938813251"/></strofa></kwestia>

<didaskalia>Słychać coraz gwałtowniejszą walkę za murami.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PRZEMÓWICIEL</naglowek_osoba>
<didaskalia>nachyla się do królewskiego ucha:</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Boję się rozruchów...</wers_cd>/
Gdyby ci jeszcze w tym okropnym czasie /
wierności stałej nie chcieli dochować, /
wtedy...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Grzmi fala! Słyszycie? Grzmi fala!</wers_cd>/
Pójdźcie wy, którzy wołacie mnie, Duszy! /
Sercem w te mury biję i toruję /
drogę przez kamień dla was! Pójdźcie do mnie! /
Oto nadeszła godzina dosytu! /
Otom ostatnią kaźnią odkupiona /
zebrała moce: wołacie mnie wszyscy, /
wszyscy mnie znacie, kiedy mnie zabrakło /
wśród was! --- O, pójdźcie! Dam wam wyzwolenie!/
I wam, i sobie! Pójdźcie! Pójdźcie! Pójdźcie!</strofa></kwestia>

<didaskalia>Nagle jakoby morze wdarło się do kazamat. Słychać łoskot na schodach i grzmot wyłamywanych żelaznych drzwi --- jeszcze chwila i wpada do kaźni <osoba>Lud</osoba>. --- Wpadli z okrzykiem gromkim, z młotami i oskardami w dłoniach, walką utrudzeni. Zoczyli króla --- mimo woli głucha i nagła wśród nich zalega cisza; stoją i patrzą.</didaskalia>


<naglowek_osoba>BLAKS</naglowek_osoba>
<didaskalia>po chwili milczenia daje znak: dwóch ludzi z orszaku biorą go pod ręce i podnoszą. Powstawszy, postępuje kilka kroków, wlokąc długi płaszcz czarny za sobą, i staje przed <osoba>Psychą</osoba>. Naraz grzmiącym głosem woła:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Na twarz upadnij! ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>groźnie:</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ty upadaj, sługo!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOSY Z ORSZAKU</naglowek_osoba>
<didaskalia>pełne przestrachu i zgrozy:</didaskalia>
<kwestia><strofa>Co to? Nieszczęsna! ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOSY Z LUDU</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>O, Psyche! O, Psyche!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>rzuca się ku <osoba>Blaksowi</osoba></didaskalia>
<kwestia><strofa>Na twarz! --- Mówiłam...</strofa></kwestia>
<didaskalia>Szybkim ruchem wyrywa mu sztylet zza pasa i wzniósłszy, zatrzymuje na mgnienie oka nad głową.</didaskalia>


<naglowek_osoba>GŁOSY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>O zgrozo!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<didaskalia>uderza</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Giń zwierzu!</wers_cd></strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Blaks</osoba>, rażony w serce, wali się w tył, martwy.</didaskalia>

<didaskalia><osoba>Lud</osoba> wybucha szerokim, radosnym okrzykiem i naraz milknie...</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA II</naglowek_scena>
<didaskalia>W tejże chwili dzieje się rzecz dziwna: Mur korytarza w głębi rozsuwa się i opada, jak szara mgła, otwierając widok na krajobraz tenże sam, który był na początku, w Arkadii. W pośrodku na opuszczającym się obłoku zstępuje <osoba>Eros</osoba>, bóg, tak jako był widny na początku, jeno że teraz ma wieniec z jodłowych gałązek na płomiennych kędziorach i skrzydła szeroko rozpostarte z obojego boku.  Otaczają go, stojąc na łące, służebne dziewy arkadyjskiej królewny, po dwie z każdej strony: <osoba>Hedone</osoba>, <osoba>Kallone</osoba>, <osoba>Melike</osoba> i <osoba>Hagne</osoba>.</didaskalia>

<didaskalia><osoba>Lud</osoba> patrzy w osłupieniu, cichy, zachwycony...</didaskalia>

<didaskalia><osoba>Psyche</osoba> stoi w pośrodku, ze złotą falą swych włosów na więziennej szacie, twarzą do zjawiska, przedzielona od zstępującego ku niej boga leżącym na poprzek trupem <osoba>Blaksa</osoba>. Cały dawny <osoba>Orszak</osoba> królewski, w ciemnych swych płaszczach, stoi w milczeniu, cisnąc się do dwóch pozostałych bocznych ścian więziennego korytarza, jak skamieniały, zapatrzony w cudowną zjawę. --- Krajobraz zalany jest jasnym światłem słonecznym, mrok jeno spowija ludzi tulących się pod resztkami murów więziennych i na przodzie sceny w milczeniu klęczących.</didaskalia>


<naglowek_osoba>EROS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Psyche!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>O, Eros! Eros!</wers_cd></strofa></kwestia>

<didaskalia>Idzie ku <osoba>Erosowi</osoba>, zapatrzona w boskie jego zjawienie. --- W chwili, gdy przestępuje przez trupa, który ją od niego dzielił, z ramion jej zsuwa się szara szata więzienna --- i jasna już, w białym odzieniu, jako była na początku, klęka u nóg boga, obejmując rękoma jego kolana.</didaskalia>


<naglowek_osoba>CHÓR DZIEWEK SŁUŻEBNYCH</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Witaj, Psyche!</wers_cd></strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Eros</osoba> pochyla się nad klęczącą i kładzie dłonie na jej włosach.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Otoś znów przy mnie, pan, kochanek, król!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HEDONE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Otarte łzy twe, zapomniany ból!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O! Niech mię sprzęgnie z tobą wieczny ślub!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KALLONE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Już zakończony czas twych gorzkich prób!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Daruj mi pokój! Daj zmazanie win!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MELIKE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Zbawiona jesteś przez spełniony Czyn!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Twoją chcę stać się już na wieków wiek!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAGNE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Morze za tobą --- tu szczęśliwy brzeg!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ciebie szukałam wiecznie i jedynie /
przez życia piargi dążąc i bagniska: /
jeśli to we śnie twe lico mi błyska --- /
niechajże nigdy sen mój nie przeminie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR DZIEWEK SŁUŻEBNYCH</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Szczęsną i piękną, niewinną i śpiewną /
ze snu się budzisz ciężkiego, królewno!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HEDONE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Witaj przez słońce, na niebie płonące!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KALLONE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Witaj przez kwiaty wonne na tej łące!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MELIKE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Witaj przez chóry ptasząt w złotym gaju!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HAGNE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Witaj przez nurty srebrzyste ruczaju!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1544553962468-3410505174"/><motyw id="m1544553962468-3410505174">Miłość, Dusza, Obraz świata, Stworzenie, Koniec świata, Życie jako wędrówka</motyw>EROS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Czy słyszysz głosy one modlitewne,/
które cię znowu witają, królewnę,/
na złotych błoniach twej wiecznej ojczyzny?/
Zamknięte rany twe, zgojone blizny,/
które w twych białych stopach ryły ciernie,/
kiedyś, za cieniem mym zdążając wiernie,/
wygnanka bosa, przez życia bezdroże/
szła w uciśnieniu, przez kał ziemi --- w zorzę!/
A iżeś<pe><slowo_obce>iżeś (...) zniosła</slowo_obce> --- konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: iż zniosłaś, że zniosłaś.</pe> wszystek zniosła ból i trud,/
a iż cię ziemi nie pokalał brud,/
chociaż się czepiał twych pielgrzymich szat,/
z których wykwitłaś oto --- lilii kwiat,/
biały, jak ongi<pe><slowo_obce>ongi</slowo_obce> --- kiedyś, dawniej.</pe>, i jeno schylony/
rosą łez, którą w przelocie Eony/
płaczą nad nędzą bezdenną żywota:/
prawdą się iści<pe><slowo_obce>iścić się</slowo_obce> --- ziszczać się, realizować się.</pe> twa wieczna tęsknota,/
i coć snem było<pe><slowo_obce>coć snem było</slowo_obce> --- inaczej: co ci było snem; co było dla ciebie snem.</pe> jeno<pe><slowo_obce>jeno</slowo_obce> (daw., gw.) --- tylko.</pe> w pierwszej dobie,/
za czym łamałaś ręce swe w żałobie/
--- kiedy sen pierzchnął --- błądząca śród cienia,/
dziś ci się jawą złotą rozpromienia:/
oto ja schodzę w jasnych blaskach słońca/
na szczęście wielkie, ostatnie, bez końca!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PSYCHE</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O Eros! Eros! Królu mój i panie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EROS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tak! --- Jam jest EROS, iżem<pe><slowo_obce>iżem (...) wywiódł</slowo_obce> --- konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: iż wywiodłem, że wywiodłem.</pe> nad otchłanie /
Chaosu rękę ściągnąwszy, z bezruchu /
wywołał Drgnienie i zakląwszy w duchu, /
wywiódł zeń wszechświat stubarwny i złoty, /
iżem<pe><slowo_obce>iżem jest</slowo_obce> --- konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: iż jestem, że jestem.</pe> jest rodzic żądzy i tęsknoty, /
która w głąb bije lub w strop niebios modry, /
ofiarnik życia, bólu dawca szczodry --- --- /
lecz iż jest we mnie, jako był początek,/
i koniec wszystkim rzeczom, których wątek /
w pierścień się splata, zapomnienie wieczne/
i ukojenie tęsknot ostateczne,/
i szczęście wielkie, nieprześnione, ciche: /
zowią mnie także THANATOS, o, Psyche!<end id="e1544553962468-3410505174"/></strofa></kwestia>

<didaskalia>Pochyla się i składa pocałunek na ustach <osoba>Oblubienicy</osoba>.</didaskalia>

<didaskalia>Wszyscy obecni przyklękają, niektórzy padają na twarz.</didaskalia>
<didaskalia>Jest cisza ostateczna.</didaskalia><nota>


<akap>Pisałem w Podchybiu, w jesieni, 1903.</akap></nota>

</dramat_wspolczesny></utwor>