<utwor>
<rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/zmija/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Słowacki, Juliusz</dc:creator><dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Żmija</dc:title>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Sekuła, Aleksandra</dc:contributor.editor><dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kwiatkowska, Katarzyna</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kurzep, Aleksandra</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Niedziałkowska, Marta</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Romantyzm</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Liryka</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Powieść poetycka</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja cyfrowa wykonana przez Bibliotekę Narodową z egzemplarza pochodzącego ze zbiorów BN.</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/zmija</dc:identifier.url>
<dc:source.URL xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://www.polona.pl/dlibra/doccontent2?id=9317</dc:source.URL>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Juliusz Słowacki, Liryki i powieści poetyckie, wyd. Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław 1974</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Juliusz Słowacki zm. 1849</dc:rights>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">1920</dc:date.pd>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2010-03-24</dc:date>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/use/6778.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Wróżby świąteczne, Mykola Pymonenko  (1862–1912), domena publiczna</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/6778</dc:relation.coverImage.source>

<category.thema.main>DC.WL-PP </category.thema.main>
    <category.thema>1DTN</category.thema>
    </rdf:Description>
</rdf:RDF>
<liryka_l>
<autor_utworu>Juliusz Słowacki</autor_utworu>


<nazwa_utworu>Żmija</nazwa_utworu>


<podtytul>Romans poetyczny z podań ukraińskich w sześciu pieśniach<pa><slowo_obce>Romans poetyczny z podań ukraińskich...</slowo_obce> --- Romans tu umieszczony jest prawie zupełnie utworem imaginacji. --- Na Ukrainie lud dotąd pokazuje wał ogromny, wałem Żmii nazwany; niektórzy sądzą, że Żmija był jednym z pierwszych i najdawniejszych wodzów Zaporoża; inne podanie niesie, że szatan pod postacią żmii niósł wielki kamień, chcąc nim kościół przywalić, i przerażony kura zapianiem, głaz na stepy upuścił. Idąc za pierwszą z tych powieści utworzyłem osobę bajeczną, będącą bohatyrem mojego romansu, i z nią powiązałem różne przez historią wspominane wypadki. I tak: prawdziwą jest rzeczą, że Kozacy z czajkami wybiegali na Czarne Morze, spalili wiele miast Natolii i Cylicji, a zapędziwszy się aż pod Carogród, ogień w przedmieście Pera zanieśli. --- Sułtan przerażony, widząc płonące wieże Bosforu, złotem okupić się musiał. --- W papierach znalezionych w kuli na kościele St. Jana w Warszawie, a które Niemcewicz w pamiętnikach o dawnej Polszcze umieścił, znajduje się wzmianka o Kozakach. Stamtąd powziąłem wiadomość, iż któryś z baszów w niewolę przez Kozaków ujęty, na pośmiewisko w klatce jak drugi Bajazet był uwięziony. Opisy miejsc po części z Grądckiego, po części z Beauplana wyjęte; za czasów tego ostatniego widziano na najwyższej z wysp Czertomeliku ruiny zamku tak postawione, aby je woda, wiosną inne wyspy zatapiająca, dosięgnąć nie mogła. --- W tymże autorze wyczytałem, jak galery tureckie zapędziwszy się za czajkami zginęły, w labiryncie wysp czertomelickich obłąkane; tenże pisarz opisuje sposób, jakim Kozacy i Tatarowie na sumaki polowali, a obraz tej obławy starałem się wiernie w pieśni pierwszej romansu wystawić, równie jak sposób zdobywania czajkami okrętów tureckich, w czwartej pieśni opisany. Niekiedy, idąc za duchem poezji ludu ukraińskiego, chcąc obraz żywiej wystawić, porzucam sposób opisowy i opowiadanie wkładam w usta sternika kozackiego, nie sądzę zaś, aby taka wolność imaginacją czytelnika obrażać miała. Wiersz dziesięciozgłoskowy w niniejszej powieści użyty, a może nadto wyraźną miarą nieprzyjemnie mordujący ucho czytelnika, w moim jednak przekonaniu najwłaściwiej do takiego rodzaju utworu zastosować się daje. Z użycia takowego wiersza wynikała potrzeba, nie inne jak dwunasto- lub ośmiozgłoskowe łączyć z nim rytmy; tak, ażeby średniówka zawsze w połowie wiersza przypadać mogła.</pa></podtytul>


<motto><strofa><slowo_obce>For thee, who thus in too protracted song/
Hast soothed thine idlesse with inglorious lays,/
Soon shall thy voice be lost amid the throng/
Of louder minstrels in thèse later days:/
To such resign the strife for fading bays ---/
III may such contest now the spirit move/
Which heeds nor keen reproach nor partial praise;/
Since cold each kinder heart that might approve,/
And none are left to please when none are left to love.<pe><slowo_obce>For thee (...) to love.</slowo_obce> --- 
A ty, coś schlebiał pieśnią swojej dumie,/ 
Wysnutą z lutni, co tak mało waży,/ 
Pomnij, że głos twój rychło przebrzmi w tłumie/ 
Wrzaskliwych doby ostatniej pieśniarzy:/ 
O zwiędły wawrzyn ich rój się nie swarzy ---/ 
To nic dla ducha, który przestał miewać/ Czucie dla chwalby i nagany wrażéj,/ 
Gdy zgasły serca, co mogły ogrzewać.../ 
Dziś kochać nie ma kogo, a więc komu śpiewać?
(G. G.Byron, <tytul_dziela>Wędrówki Childe Harolda</tytul_dziela>, Pieśń II, XCIV, tłum. J. Kasprowicz).</pe></slowo_obce></strofa></motto><motto_podpis>Byron</motto_podpis>



<nota><akap>(Motto do I tomu <tytul_dziela>Poezyj</tytul_dziela>, Paryż 1832)
</akap></nota>






<!--TRIM:1-->


<naglowek_rozdzial>Pieśń I</naglowek_rozdzial>


<naglowek_podrozdzial>Sumak<pe><slowo_obce>sumak</slowo_obce> --- gatunek dzikiej kozy, żyjącej na stepach.</pe></naglowek_podrozdzial>


<strofa><wers_wciety typ="2">Piękny to widok Czertomeliku!</wers_wciety>/
<begin id="b1265640154843"/><motyw id="m1265640154843">Rzeka</motyw>Sto wysp przerżnęły Dniepru strumienie,/
Brzoza się kąpie w każdym strumyku,/
Słychać szum trzciny, słowika pienie./
A kiedy wiosną wezbrane wody/
Zaleją wszystkie wyspy dokoła,/
Jeszcze nad wodą widać drzew czoła ---/
Jakby rusałek cudne ogrody,/
Gałązką mącą wodne błękity./
I jeszcze słowik w gałązkach śpiewa,/
I szumią brzozy, lecz nad ich szczyty/
Wznosi się fala i nikną drzewa./
Dziko Dniepr szumi, gdy w jego łonie/
Sto wysp zielonych wiosną zatonie.<end id="e1265640154843"/></strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">Piękny to widok stu wysep pana ---</wers_wciety>/
Woda mu ziemię spod stóp wykradła:/
<begin id="b1265640182968"/><motyw id="m1265640182968">Zamek</motyw>Zamek się patrzy w fali zwierciadła,/
Co mu przy stopach szumi wezbrana./
A gdy nań patrzysz, dziwnym pozorem/
Rzekłbyś że zamek wstecz rzeki płynie/
Cegła koralów świeci kolorem,/
Lekkie filary podobne trzcinie.<end id="e1265640182968"/>/
Kilka ogromnych paszcz samostrzału<pe><slowo_obce>samostrzał</slowo_obce> --- rodzaj kuszy.</pe>,/
Patrzy strzelnicą na czarne morze:/
A górą zamku okna z kryształu,/
Świecą się, palą, jak ranne zorze;/
I tysiąc barwy w każdym promyku,/
Co się z tych okien nazad odkradnie./
W zamku pan mieszka Czertomeliku,/
Dumny ataman<pe><slowo_obce>ataman</slowo_obce> (z tur. tatar.) --- kozacki przywódca.</pe> co Siczą<pe><slowo_obce>sicz</slowo_obce> (z ukr.) --- obóz kozacki.</pe> władnie;/
Lecz czy sam mieszka? --- Któż to odgadnie?/
Nikt nie był w zamku: mówią że czary/
Mieszkają w gmachu, że dłoń zaklęta/
Nadludzką sztuką wzniosła filary ---/
Lecz kiedy wzniosła? Nikt nie pamięta.</strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">Niejeden rybak wieczorną dobą,</wers_wciety>/
W Czertomeliku płynąc ostrowy<pe><slowo_obce>ostrów</slowo_obce> (daw.) --- wyspa.</pe>;/
<begin id="b1265640213444"/><motyw id="m1265640213444">Śpiew</motyw>Słyszał przed sobą, słyszał za sobą/
Śpiew słodszy, milszy niż szum dnieprowy./
A rybak milczał, płynął pomału ---/
Kiedy wieczorne zorze zapadły,/
Widział jak w zamku okna z kryształu,/
To się paliły, to znowu bladły;/
A z okien blaskiem konały pieśni.<end id="e1265640213444"/>/
Znów cicho --- głucho --- a rybak stary/
Żegnał się drżący --- to czary --- czary!/
Wszak rybak czuwa? wszak rybak nie śni?!</strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">Już to noc trzecia gdy gasną zorze,</wers_wciety>/
Błyska na zamku ogień jaskrawy.../
Ho! to kaganiec, to znak wyprawy,/
Popłyną czajki<pe><slowo_obce>czajka</slowo_obce> --- łódź kozacka.</pe> na czarne morze!/
Kozaków obóz zalega brzegi,/
Pośród czaharów<pe><slowo_obce>czahary</slowo_obce> --- zarośla bagienne.</pe> spisa<pe><slowo_obce>spisa</slowo_obce> --- rodzaj broni kozackiej, pika.</pe> połyska;/
A ponad Dnieprem w długie szeregi,/
Gęsto strażnicze płoną ogniska./
Tam na mogiłę wstąpił wysoką/
Gęślarz i śpiewa pieśni z mogiły.../
Jeśli w tych grobach nie śpią głęboko,/
Może ich dzikie pieśni zbudziły?/
O śpijcie! śpijcie! przeszła wam pora,/
I wyście żyli --- tu, w Ukrainie,/
I wyście żyli --- to było wczora<pe><slowo_obce>wczora</slowo_obce> (daw.) --- dziś: wczoraj.</pe>!/
My dziś żyjemy, czas szybko płynie./
Po cóż tu wracać z licem upiora,/
Gdzie nikt nie chodzi po nas w żałobie?/
Jutro na naszym powiedzą grobie:/
I wyście żyli! --- To było wczora.</strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">Płyńmy więc! płyńmy w Natolskie grody,</wers_wciety>/
Burzyć pałace, rąbać fontanny ---/
Żelazem niszczyć Turków narody/
I porwać obraz Najświętszej Panny:/
Obraz, co płacze rzewnymi łzami,/
A gdy go człowiek w fali zanurzy,/
Morze gniewliwe bije falami./
Pieni się, huczy, pryska i burzy,/
I póty gniewne podnosi tonie,/
Aż wrogów statki w falach pochłonie...</strofa>

<strofa><wers_wciety typ="2">Lecz gdzież jest Hetman? W rannej godzinie</wers_wciety>/
Wyszedł i w stepach błądzi od rana./
Oto przy brzegu czajka hetmana,/
Powiewnym żaglem bieli się w trzcinie./
I wkoło gwarzy zgraja zebrana:/
Wszak nam na drogę brak na zwierzynie ---/
Idźmy na łowy! idźmy na łowy!/
Lecz gdzież nasz Żmija, Hetman niżowy?</strofa>


<sekcja_asterysk/>


<strofa><wers_wciety typ="2">Ty śpisz sumaku! ty śpisz sumaku!</wers_wciety>/
Między błyszczące rosą czahary;/
A tutaj strzelce w stepach Budziaku,/
Otoczą wkrótce knieje i jary./
Sumak nie słyszy! sumak nie słyszy!/
Bo milcząc strzelce idą na łowy,/
<wers_wciety typ="4">I coraz ciszej,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Między parowy,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Pomiędzy trawy,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Toną i toną;</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">A zorza płoną</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">I świt jaskrawy</wers_wciety>/
<wers_wciety>Pozłaca niebo na wschodzie.</wers_wciety></strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">O! jakże miło przy rannym chłodzie</wers_wciety>/
Tak się zapuszczać w stepowe knieje./
Jak tajemnicza ta chwila nocy,/
Kiedy noc kona, księżyc blednieje ---/
Już dzień na wschodzie, a na północy/
Jeszcze lśnią gwiazdy, jeszcze lśnią jasno/
I wschód się złoci, blednie, czerwieni,/
<wers_wciety typ="4">Niebo się mieni;</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Gwiazdy w lazurze,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Już gasną, gasną;</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">I polne róże,</wers_wciety>/
<wers_wciety>Powstają z rosy perłami. ---</wers_wciety></strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2"><begin id="b1265640262046"/><motyw id="m1265640262046">Polowanie</motyw>I cicho łowce szli manowcami.</wers_wciety>/
Trzymaj myśliwcze ptaka na dłoni,/
Zakryj mu oczy złotym kapturem;/
Niech nastrzępionym nie szumi piórem,/
Niech się nie trzepie, w dzwonki nie dzwoni;/
Zdejmiesz mu kaptur, gdy w nasze sidła/
Zwierz się dostanie --- wtenczas posłuży.<end id="e1265640262046"/>/
<wers_wciety typ="4">Sokół się chmurzy,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">I ociemniony</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Nastrzępił skrzydła,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Wyciągnął szpony.</wers_wciety>/
<wers_wciety>Ponury, piersi napuszył.</wers_wciety></strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">Tam szelest jakiś! Czy to zwierz ruszył?</wers_wciety>/
To nadto wcześnie! to nadto skoro!/
O! nie, to lekki chart tam na smyczy,/
Niechętny więzom piszczy, skowyczy ---/
Skarć łowcze charta ręką i sforą./
Pierwej wyśledzić sumaka tropy;/
Potem go gończe podniosą głosem,/
A potem charty. --- I chart karcony/
<wers_wciety typ="4">Przypadł do stopy;</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Okryty wrzosem,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Kwiatem zroszony,</wers_wciety>/
<wers_wciety>Ciągnie się smutny na sforze.</wers_wciety></strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">Wysłać strzelców na rozdroże,</wers_wciety>/
Gdzie się kończy ta dolina;/
Tam Kozacy wielkim kołem/
Stójcie cicho --- a drużyna/
Niech tam idzie drogą, dołem,/
Niechaj tonie w trawy, zioła --- ---/
W tej dolinie sumak leży./
Gdy starszy strzelec zawoła,/
Niech służba w trąby uderzy.</strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">Dane rozkazy, i dzikie jary</wers_wciety>/
Otoczył Kozak, tonie w czahary./
W krzakach się kryją ponure czoła,/
I cicho, jakby ludzi nie było!/
Jakby się tylko o łowach śniło!/
Wiatr wieje w kniei i szumią zioła,/
Zniknęły zbroje, łuki, oszczepy/
Świt płonie ogniem umalowany,/
I słońce wstaje nad martwe stepy./
Oblane złotem świtu burzany,/
Ognistej barwy kwiatem się palą,/
I gną się z wiatrem; fala za falą/
<wers_wciety>Przebiega stepy milczące. ---</wers_wciety></strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">Cicho --- --- Wtem trąby zagrały grzmiące,</wers_wciety>/
I zagrzmiał razem pod niebo wzbity/
Z brzękiem surm, kotłów, okrzyk wesoły,/
I uwolnione z więzów sokoły/
Szybko w powietrza lecą błękity,/
Krążą i kraczą, dzwonkami dzwonią,/
I psy spuszczone jęczą i gonią./
Czekają łowce: wśród strasznej wrzawy/
Patrzą na niwy złocone świtem,/
<wers_wciety typ="4">I oto śmiga</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Sumak zbudzony;</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Ledwo kopytem</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Dotyka trawy,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Charty wyściga,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">I przez zagony,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Przed szybką smyczą,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Sadzi przez doły ---</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Gończe skowyczą,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Kraczą sokoły.</wers_wciety>/
I jeden sokół już zleciał nisko,/
Siadł mu na grzbiecie, szpony zatopił./
Chart wiatronogi za zwierzem tropił,/
Już go dościgał --- już blisko --- blisko ---/
A sumak leci bojaźnią ślepy,/
Leci w zasadzkę --- wpadł na oszczepy,/
Drgnął tylko --- upadł --- a tłum wesoły/
Znów w trąby dzwoni, znów w kotły bije,/
Żeby wystraszyć co tylko żyje/
Pomiędzy trawy. --- Lecą sokoły,/
Krążą i kraczą, dzwonkami dzwonią,/
Ogary znowu jęczą i gonią./
Czekają łowce. --- Wśród kwiatów fali/
Znów coś mignęło? --- to sumak nowy? ---/
<wers_wciety typ="2">O nie! to Tatar miga od stali,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Jak wiatr stepowy,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Jak wąż, piersiami</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Trawy rozcina,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Między kwiatami</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Złotem połyska.</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">I łuk napina,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">I strzały ciska,</wers_wciety>/
<wers_wciety>I rohatyny<pe><slowo_obce>rohatyna</slowo_obce> --- odmiana włóczni.</pe> kolczate miota.</wers_wciety></strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">Dziwi Kozaków ta zbroja złota,</wers_wciety>/
Musi to jakiś być wódz Tatarów? ---/
Puścić ogary: --- jeden z ogarów/
Już go dościga --- ha! zobaczycie!/
Ogar to stary, dobrze się sprawi,/
Wskoczy na piersi --- i w strasznej męce/
<wers_wciety typ="4">Wydrze mu życie,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Zgniecie, zadławi. ---</wers_wciety>/
Już go doścignął --- rzecz niespodziana!/
Skacze na piersi, liże mu ręce,/
U stóp się kładzie --- wyje, skowyczy:/
Wszak to jest ogar! --- ogar hetmana!/
Pierwszy z ogarów! tak sławny w siczy!/
Nieraz Tatara wytropił w jarze,/
A dzisiaj znalazł pana w Tatarze?</strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">Wróciła nazad psiarnia zagnana,</wers_wciety>/
A Tatar leci i trawy łamie./
Patrzcie! --- i sokół siadł mu na ramię/
O dziwy! dziwy! sokół hetmana!/
Siadł na ramieniu, nastrzępia pióra,/
Zda się że skrzydłem nagli go w biegu./
<wers_wciety typ="4">W łowców szeregu,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Okrzyk dokoła;</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Strzał lekkich chmura,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Ściga Tatara;</wers_wciety>/
I jedna w piersi trafia ogara,/
Druga pod skrzydło trafia sokoła,/
Trzecia Tatara w czoło drasnęła. ---/
Czy krew płynęła? --- czy łza płynęła?/
Nie można wiedzieć --- stanął --- zakrywa ---/
Oczy zalane czy krwią, czy łzami./
Z piersi ogara obrożę zrywa,/
Z szyi sokoła pierścień z dzwonkami;/
<wers_wciety typ="4">I znów przez stepy,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Wprost na oszczepy.</wers_wciety>/
Leci w zasiane wrogiem parowy. ---/
Tam go wstrzymają? --- Nie, nie wstrzymali ---/
Daleko zdradne prześcignął łowy,/
<wers_wciety>I zniknął w burzanów fali. ---</wers_wciety></strofa>


<strofa>Nie --- to nie było senne widziadło;/
Bo tam gdzie przebiegł, pośród wądołów,/
Bez życia sześciu Kozaków padło,/ 
I sześć ogarów --- i sześć sokołów.</strofa>




<!--TRIM:1-->


<naglowek_rozdzial>Pieśń II</naglowek_rozdzial>


<naglowek_podrozdzial>Płaczka</naglowek_podrozdzial>


<strofa><wers_wciety typ="2">Z tętentem konia leci przez wrzosy.</wers_wciety>/
To pan nasz, Żmija, Hetman na Niżu./
Bielą się wzbite tumany rosy,/
Spod kopyt konia spłoszone wrony/
Stadem się zbiły, siadły na krzyżu./
W burzanie<pe><slowo_obce>burzan</slowo_obce> --- gęste zarośla stepowe.</pe> miga kołpak<pe><slowo_obce>kołpak</slowo_obce> (z tur.) --- nakrycie głowy, obszyte futrem.</pe> czerwony,/
Stalowa zbroja miga w burzanie:/
--- „Witaj, Hetmanie! witaj, Hetmanie!" ---</strofa>


<strofa>--- „Zdrowia, drużyno --- co słychać w Siczy?/
Czy szumią żagle? --- czajka gotowa?/
Czy nam złą wróżbą wrona nie krzyczy?/
Czy zawsze nasza fala dnieprowa/
Tak jak płynęła, płynie do morza?.../
Ha! tak? --- to dobrze. --- Nim błyśnie zorza/
Być w pogotowiu. --- Teraz niech czara/
Zaszumi miodem --- pieśń grzmi wesoła. ---/
Lecz gdzie mój ogar? --- puścić ogara!/
Gdzie jest mój sokół? --- puścić sokoła."</strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">Stróż psów hetmańskich, ptasznik Hetmana,</wers_wciety>/
Dzieci nieletnie, wyszli z drużyny;/
Pobladli oba uczuciem winy,/
I wyczytali gniew w oczach pana./
Potem rzekł starszy: <begin id="b1265640829562"/><motyw id="m1265640829562">Czary, Polowanie</motyw>„Nieszczęsne łowy!/
Na nasze łowy ktoś rzucił czary./
Gdzie niegdyś leżał sumak stepowy,/
Dzisiaj, okryte zbroją Tatary,/
Trudzili charty i skrzydła ptaków./
Od strzał tatarskich sześciu Kozaków/
Pośród stepowych padło wądołów./
I sześć ogarów --- i sześć sokołów./
Tatar ci zabił psa i sokoła".<end id="e1265640829562"/></strofa>


<strofa>--- „Kłamstwo! to kłamstwo!" --- Hetman zawoła ---/
„Gdy w polach jęczą wasze cięciwy,/
Smycz moja pada, a Tatar żywy? ---/
Umiem wybadać prawdę za mgłami/
Uwitą w słowa krzywoprzysiężne./
Znacie tę obróż? pierścień z dzwonkami?.../
Śmiercią wam biją dzwonki mosiężne"./
Snadź<pe><slowo_obce>snadź</slowo_obce> (przestarz.) --- przecież, zapewne.</pe> że obrożę charta poznali,/
Pieśń śmierci w głosie dzwonków odgadli;/
Oba zadrżeli, oba pobladli,/
Łza im błękitne oczy krysztali.</strofa>


<strofa>--- „Parę kłamliwą, co razem wzrosła"/
Rzekł srogo Żmija „polecić Bogu,/
Wsadzić do czajki, w czajce bez wiosła,/
Niech z dnieprowego spływają progu". ---</strofa>


<strofa>Już odszedł Hetman. --- Powstały gwary,/
Skądże wie Żmija o naszych łowach?/
Czy mu przynieśli pierścień Tatary?/
Czy gdzie ukryty sam był w parowach? ---/
<begin id="b1265640858154"/><motyw id="m1265640858154">Śpiew</motyw>W różnych domysłach zabrzmiały struny./
Jako żurawi nuta wędrowna,/
Pieśń przez srebrzyste płynie piołuny,/
Miesza się z echem --- dzika, czarowna,/
Bo kiedyż Kozak o czarach nie śni?/
Może domysły rozkwitną z pieśni?<end id="e1265640858154"/> ---</strofa>




<naglowek_podrozdzial>Powieść kozacka</naglowek_podrozdzial>


<srodtytul>Rusałka</srodtytul>


<naglowek_czesc>1</naglowek_czesc>


<strofa>Nad mogiłą w mgłach wysoko:/
Krąży sokół, siadł na krzyżu./
Pod tym grobem śpi głęboko,/
Niegdyś Hetman, pan na Niżu.</strofa>

<sekcja_asterysk/>
<strofa>Jeszcze sława Zaporoża,/
Jako miesiąc blady, nowy,/
Nie przebyła w czajkach morza,/
Nie wzleciała nad ostrowy.</strofa>

<sekcja_asterysk/>
<strofa>Na ostrowach rosły głogi,/
I samotna róża bladła./
Zapienione skalne progi,/
Mgliły błękit wód zwierciadła.</strofa>

<sekcja_asterysk/>
<strofa>Przy Rusałce, wysp Hetmana/
Widać było w blask miesiąca./
Jego luba z mgły uwiana,/
Z mgły dnieprowej, zimna, drżąca.</strofa>

<sekcja_asterysk/>
<strofa>Choć mroziła mglistą dłonią,/
Zapalała czarnym okiem ---/
<begin id="b1265640891192"/><motyw id="m1265640891192">Kwiaty</motyw>„Luby" --- rzekła --- „tam się płonią/
Polne róże nad potokiem.</strofa>

<sekcja_asterysk/>
<strofa>„Dzwonki barwą lśnią błękitną:/
Uschną dzwonki na pokosach,/
Lecz z różami, gdy przekwitną,/
Rozkwitają w moich włosach.</strofa>

<sekcja_asterysk/>
<strofa>„Duchem zmarłych na tym świecie/
Żyję, kwitnę jak mogiła./
Cóż po łąkach? cóż po kwiecie?/
Niechaj uschną --- bym ja żyła ---"<end id="e1265640891192"/></strofa>

<sekcja_asterysk/>
<strofa>--- „Czarna duszo! precz ode mnie,/
Już miłości nie ocucę". ---/
--- „Wyrzekasz się? --- lecz daremnie!/
Znów zawołasz --- znów powrócę".</strofa>

<sekcja_asterysk/>
<naglowek_czesc>2</naglowek_czesc>


<strofa>Rusałka się w mgłę rozpływa./
Nocą blady miesiąc świeci,/
I po łodziach lśnią łuczywa,/
I do Dniepru toną sieci ---</strofa>

<sekcja_asterysk/>
<strofa>Hetman smutny i ponury./
Płynie z wolna łódź Hetmana!/
Przed nią postać z mglistej chmury,/
Płomieniami malowana:</strofa>

<sekcja_asterysk/>
<strofa>Taka piękna, ponad falą,/
Gdy się o nią blask roztrąca./
Wpół się ogniem lica palą,/
Wpół się srebrzą w blask miesiąca.</strofa>

<sekcja_asterysk/>
<strofa>W zachwyceniu, nieprzytomnie,/
Choć to może duszy zguba,/
Hetman wołał: „Chodź tu do mnie!/
Chodź tu do mnie, moja luba!" ---</strofa>

<sekcja_asterysk/>
<naglowek_czesc>3</naglowek_czesc>


<strofa>Odtąd zawsze, zawsze razem./
Hetman w więzy lgnął widziadła,/
Choć jej dusza zimnym głazem ---/
Na twarz różne barwy kładła.</strofa>

<sekcja_asterysk/>
<strofa>Zawsze piękna --- z polnych głogów/
Róże, złote włosy wieńczą ---/
I kradzioną znad porogów,/
Mgliste szaty złoci tęczą.</strofa>

<sekcja_asterysk/>
<strofa><begin id="b1265641277782"/><motyw id="m1265641277782">Zamek</motyw>Gdzie zarastał gaj odludny,/
Jednym słowem --- jednym rankiem,/
Wzniosła z wyspy zamek cudny,/
I obwiodła złotym gankiem ---</strofa>

<sekcja_asterysk/>
<strofa>Z koralowej zamek cegły./
Wieża druga, trzecia, czwarta,/
Na skinienie w niebo biegły:/
Lud go nazwał zamkiem <wyroznienie>czarta</wyroznienie><pa><slowo_obce>Lud go nazwał zamkiem <wyroznienie>czarta</wyroznienie> --- </slowo_obce>Czertomelik.</pa>.<end id="e1265641277782"/></strofa>

<sekcja_asterysk/>
<strofa>W zamku, jak kładzione kosą/
Powiązała róż szkarłaty;/
Brylantami jakby rosą,/
Poiskrzyła jasne kwiaty.</strofa>

<sekcja_asterysk/>
<strofa>Hetman patrzał na kobierce,/
Okiem blask brylantów ścigał:/
Ciągle patrzał --- stygło serce;/
Dla Rusałki już ostygał ---</strofa>

<sekcja_asterysk/>
<strofa>Ta choć zimna pod obłokiem,/
Zimne serce wnet odgadła;/
Szybko, szybko czarnym okiem,/
Brylantowe blaski kradła.</strofa>

<sekcja_asterysk/>
<strofa>Kwiaty brała do warkoczy./
Hetman spojrzał, wzrokiem tonął ---/
Nad brylanty skrzą jej oczy!/
I znów kochał --- i znów płonął. ---</strofa>

<sekcja_asterysk/>
<strofa>--- „Luba! ty masz blask anioła ---"/
--- „Więc mi nagródź, jeślim warta?/
Daj sokoła --- daj mi charta,/
Zabij charta i sokoła". ---</strofa>

<sekcja_asterysk/>
<strofa>--- „Czarna duszo --- precz ode mnie!/
Sercem się z szatanem kłócę". ---/
--- „Znów zawołasz, lecz daremnie!/
Przyjdziesz do mnie --- ja nie wrócę ---"</strofa>

<sekcja_asterysk/>
<naglowek_czesc>4</naglowek_czesc>


<strofa>Odpłynęła --- Hetman kroczy/
Zamyślony po komnatach ---/
,,Co! --- nie wróci? --- a jej oczy/
Takie cudne, włosy w kwiatach ---"</strofa>

<sekcja_asterysk/>
<strofa>Myślał --- Z oczu łzy ogromne,/
Po niemęskiej płyną twarzy./
Rzekł do siebie: „Już nie wspomnę!" ---/
Nie wspomina, ale marzy ---</strofa>

<sekcja_asterysk/>
<strofa>„Nad zamglone chmur błękity,/
Oto miesiąc już się płoni;/
Już mój sokół, chart, zabity,/
A jej nie ma? --- Pójdę do niéj<pe><slowo_obce>niéj</slowo_obce> --- forma z ,,e" pochylonym, wymawianym jako ,,i" lub ,,y", nie została uwspółcześniona z powodu rymu.</pe> ---"</strofa>

<sekcja_asterysk/>
<strofa>Jakże miłe tchnienie wiosny!/
I woń fali świeża, chłodna!/
Nad porogiem czarne sosny/
Szronem bieli mgła nadwodna.</strofa>

<sekcja_asterysk/>
<strofa>Pod skałami ciągłe burze,/
Łamią w falach blask księżyca;/
Nad falami w mglistej chmurze,/
W blasku srebrnych tęcz dziewica.</strofa>

<sekcja_asterysk/>
<strofa>Przy jej stopach chart bladawy,/
Niespokojny i ponury:/
Na ramieniu sokół mgławy,/
Nastrzępiony patrzy w chmury.</strofa>

<sekcja_asterysk/>
<strofa>„Jakżeś piękna!" --- hetman woła,/
„Któż ci może ujść bezkarny?/
Chodź tu, luba --- spłosz sokoła,/
Chart niech leci gonić sarny.</strofa>

<sekcja_asterysk/>
<strofa>„Tu pod moich ust płomieniem,/
Twe się blade mgły rozpłonią./
Jak tu miło pod sosn<pe><slowo_obce>sosn</slowo_obce> --- dziś popr.: sosen.</pe> cieniem!"/
Prosi --- błaga --- okiem, dłonią.</strofa>

<sekcja_asterysk/>
<strofa>Lecz dłoń jego --- ciężka wina!/
Czy przypadkiem, czy po myśli,/
Na krzyż srebrną mgłę rozcina./
Znak zbawienia święty kreśli:</strofa>

<sekcja_asterysk/>
<strofa>Przed krzyżem się mgły rozpierzchły/
Jak złamane wód błękity;/
I Rusałki rysy zmierżchły,/
Obraz zniknął w mgłach rozbity --- ---</strofa>

<sekcja_asterysk/>
<naglowek_czesc>5</naglowek_czesc>


<strofa>Znikła --- słychać tylko burze/
W głębi Dniepru --- i szum piasków;/
Lecz mgła spływa --- spływa w chmurze/
Zabłąkanych kilka blasków</strofa>
<sekcja_asterysk/>

<strofa>I rozbite mgły zwierciadła,/
Wiatr przybliża, zmniejsza, zmniejsza ---/
Lśni Rusałka, lecz pobladła,/
I pobladła --- i smutniejsza ---</strofa>

<sekcja_asterysk/>
<strofa>Potem rzekła: „O mój miły,/
Żegnam ciebie, ginę --- ginę,/
Jak mnie z wiatrem mgły rozbiły,/
Tak w uściskach się rozpłynę.</strofa>

<sekcja_asterysk/>
<strofa>„Prosisz, błagasz nadaremno,/
Próżno czekasz na tej skale:/
Lecz chodź ze mną! lecz chodź ze mną!/
Droga do mnie przez te fale.</strofa>

<sekcja_asterysk/>
<strofa>„Mgły tu zimne ale jasne;/
Gdy i ciebie mgła okryje,/
Patrz, mój luby --- teraz gasnę,/
W twych uściskach znów ożyję.</strofa>

<sekcja_asterysk/>
<strofa>„Sokół żywy, chart twój żywy./
Z tobą razem jak z sokołem,/
Pójdę błądzić nad te niwy,/
Nad dymiących chat padołem:</strofa>

<sekcja_asterysk/>
<strofa>„Pójdę z tobą --- tak w mgłę ciemną/
Osłoniona, jak w krysztale./
O chodź ze mną! o chodź ze mną!/
Droga do mnie przez te fale".</strofa>

<sekcja_asterysk/>
<strofa><begin id="b1265641391728"/><motyw id="m1265641391728">Miłość, Śmierć</motyw>Hetman kochał --- obłąkany,/
Hetman kochał --- ogniem płonął;/
Z progu spojrzał w Dniepru piany,/
Padł do fali --- i zatonął.<end id="e1265641391728"/></strofa>

<sekcja_asterysk/>
<strofa>Gdy go skryły burz odmęty,/
Potrzaskały w proch granity;/
Duszę zbawił obraz święty:/
Krzyż na piersiach miał wyryty.</strofa>

<sekcja_asterysk/>
<strofa>Od grzechowej zmazy czysty,/
Już ulata w nieba stropy;/
Za nim wzleciał sokół mglisty ---/
Chart Rusałki rzucił stopy.</strofa>

<sekcja_asterysk/>
<strofa>A Rusałka, nad ostrowy/
Sama jedna --- we łzach woła:/
„Kiedyż! kiedyż Hetman nowy/
Da mi serce, psa, sokoła!" ---</strofa>


<sekcja_asterysk/>


<strofa>Pieśń kona z echem --- i wnet jałowe,/
Dzikie domysły urosły w gminie:/
Więc Hetman kocha fali królowę?/
Na oślep leci w przepaść i ginie?/
Zawsze samotny --- zawsze nie z nami;/
Gdzieś na cmentarzach, nad mogiłami.</strofa>


<strofa>Ciszej! --- tam zachód krwawy, ponury,/
Ozłocił stepy, jary i chmury:/
Zagasa słońce --- słychać jak z dala,/
O brzegi bije spieniona fala./
Ciszej! --- tu smutne mogił wybrzeże./
Oto ostatnie zachodu blaski,/
Złocą wichrami burzone piaski;/
Złocą trzy cerkwi posępne wieże,/
Co nad brzeg Dniepru wybiegły stromy,/
<begin id="b1265641434004"/><motyw id="m1265641434004">Cmentarz</motyw>I tysiąc grobów, gdzie przez wyłomy/
Posępne trumien wieka świeciły./
O! dzika Siczy! twoje mogiły/
Z piasku uwiane, a grób tak kruchy/
Gdy pod przechodnia zapadnie nogą:/
Potem w mgłach srebrnych płynące duchy,/
Wczorajszych mogił znaleźć nie mogą.</strofa>


<strofa>Tam białą postać słońce oświeca.<end id="e1265641434004"/>/
Łatwo z wybladłej odgadnąć twarzy,/
Że to posępna mogił dziewica,/
Że to siczowych płaczka wyspiarzy./
Stała na wieku spróchniałej truny<pe><slowo_obce>truna</slowo_obce> (daw.) --- dziś: trumna.</pe>,/
A wiatr jej czarne unosił włosy/
I wzruszał wianku srebrne piołuny,/
I róże wianku lśniące od rosy./
Mówią, że niegdyś płaczka ta miała/
Czoło wesołe, lica różane;/
Lecz przymuszona płakać, płakała ---/
I dzisiaj zmysły ma obłąkane/
Zmyślonym płaczem i we łzach oczy.</strofa>


<strofa>To Hetman Żmija na cmentarz kroczy./
Stanął na grobie, rzekł: „Witaj, Xeni!/
Witaj, o sławna płaczko pogrzebu!/
Ty nas modlitwą polecasz niebu!/
Przez ciebie pieśnią w grobie uśpieni,/
Sen mamy cichy, gdy zbroja rdzawa,/
Zimną się rosą ziemi napawa./
Straciłem dzisiaj ptaka i charta,/
Wierni mi byli --- i tym boleśniej:/
Jeżeli zgraja twych pieśni warta./
Chart mój i sokół wart także pieśni:/
Śpiewaj nad nimi". --- „Bluźnisz, mój miły!/
A ja do takich próśb się nie zniżę./
Czujesz to zimne tchnienie mogiły,/
Słyszysz! jak skrzypią spróchniałe krzyże?/
Jak z dzikim wrzaskiem rybitwa biała/
Ponad błękitną falą się wiesza?/
Pieśń moja smutna --- gdybym śpiewała,/
Wszystkie te dzikie głosy pomiesza./
Ciszej!" --- Lecz Hetman nie słuchał mowy,/
Wzrok miał ponury. --- <begin id="b1265641495591"/><motyw id="m1265641495591">Rzeka</motyw>Pomiędzy trzciny/
Lśni Dniepru fala i próg dnieprowy./
Wśród skał posępnych fale się zwarły ---/
Na skałach dzikie rosły kaliny,/
I mech czerwony, i sosny karły.<end id="e1265641495591"/>/
Na progi czajka z falami leci/
I już zawisła ponad urwiska,/
A w czajce dwoje płynęło dzieci./
Łódka z pianami w głazy się wciska,/
A pod nią otchłań pieni się, burzy ---/
Te dzieci połkną dnieprowe fale!/
Młodsze chwyciło za kwiecie róży,/
Co się po nagiej zwieszała skale;/
I padło w przepaść z gałązką kwiatu./
Starsze po sosnach pnie się na głazy,/
Na próżno ręce podaje bratu ---/
Słyszy huk fali i obłąkane,/ 
Mając na ustach modlitw wyrazy,/
Rzuca się z krzykiem w przepaść i pianę. ---</strofa>


<strofa>I nic nie wyszło z fal tajemnicy,/
Nic, z głębokiego serca Hetmana./
Dłoń swoją oddał w ręce dziewicy:/
Ta zachmurzona i pomieszana,/
Wiodła go w cerkiew. --- W cerkwi tak ciemno!/
Posrebrza szyby księżyc na nowiu;/
Serce przenika trwogą tajemną/
Szyba brzęcząca w ramach z ołowiu;/
I przez otwarte dachu szczeliny,/
Wglądały z kwiatem drżące kaliny./
„Xeni" rzekł hetman ,,co to się znaczy?/
Słyszę jęk smutny i płacze rzewne:/
Czy to jest nocne pienie puchaczy?/ 
Czy to chorągwie wzruszasz cerkiewne,/
Że się bez wiatru smutnie kołyszą?"</strofa>


<strofa>--- „Luby! chorągwie spokojnie wiszą,/
Może je wzrusza tchnienie mogiły./
Czego się lękasz --- czego? mój miły!/
Chodź za mną". Zdjęła lampę z ołtarza,/
Weszli w podziemnych lochów zakręty./
O! jak tu głucha cisza przeraża,/
Tu połamane Turków okręty;/
W spróchniałych deskach, w zbroje przybrani/
Leżą dokoła śpiący hetmani./
A jako kazał obyczaj grecki,/
Każdy miał w ręku święte obrazy:/
Na nich tajemne modlitw wyrazy,/
Usta przymknięte, w nich piastr turecki./
Xeni do małej zbliża się truny;/
I strasznie drżała ręka dziewicy,/
Gdy podnosiła czarne całuny,/
Splamione gęsto łzami gromnicy./
O nieba! dziecię pod całunami,/
Piękne i żywe. --- Xeni pobladła,/
I przed hetmanem, zalana łzami,/
Klasnęła w dłonie --- do nóg upadła./
„Mój luby", rzekła, „to dziecię --- dziecię!/
Teraz się w ciemnych grobach ukrywa./
Luby, niech pop nas połączy skrycie,/
Pop moim ojcem. --- Ja nieszczęśliwa!/
Łzy moje płyną na wzgardę światu./
Gdy plotę z polnej róży zawoje,/
Wnet drżące liście padają z kwiatu./
Wszystko usycha, wszystko --- co moje!/
Świat mi szyderczym śmiechem przygania./
Zlituj się, luby ---" Lecz próżne słowa,/
Już wyszedł Hetman --- śmiech obłąkania/
Połknęła w ziemi cisza grobowa.</strofa>




<!--TRIM:1-->


<naglowek_rozdzial>Pieśń III</naglowek_rozdzial>


<naglowek_podrozdzial>Pożary</naglowek_podrozdzial>


<srodtytul>Pieśń odpływających</srodtytul>


<naglowek_czesc>1</naglowek_czesc>

<strofa><wers_wciety typ="3">Ho! daleko Czarne Morze,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Gdzie się czajki kąpią w pianach;</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Palmy zamki na Bosforze,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Jako trzciny na limanach<pe><slowo_obce>liman</slowo_obce> --- płytka zatoka przy ujściu rzeki.</pe>.</wers_wciety>/
<wers_wciety>Piękny to pożar łąk, oczeretów<pe><slowo_obce>oczeret</slowo_obce> --- szuwary, roślinność bagienna.</pe>,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Lecz jakże płonie wspaniale</wers_wciety>/
<wers_wciety>Wielki las masztów, las minaretów.</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Szumcie czajki! szumcie fale!</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Ho! Kozak panem</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Błękitnej fali.</wers_wciety>/
<wers_wciety>Urra ho! dalej! --- urra ho! dalej!</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Z naszym hetmanem</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Urra ho! dalej! ---</wers_wciety></strofa>


<naglowek_czesc>2</naglowek_czesc>


<strofa>Nasza czajka szybka, zwrotna,/
<wers_wciety typ="2">Choć nie błyszczy w malowidłach;</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Jak jaskółka czarna, lotna,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Na sitowia leci skrzydłach:</wers_wciety>/
<wers_wciety>Piędziesiąt wioseł w biegu ją nagli,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Dla Turków niesie podarek,</wers_wciety>/
<wers_wciety>Dwa dział ze spiżu i sto janczarek;</wers_wciety>/
<wers_wciety>Z szumem wioseł --- z szumem żagli.</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Ho! Kozak panem</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="5">itd.</wers_wciety></strofa>


<naglowek_czesc>3</naglowek_czesc>

<strofa><wers_wciety typ="3">Lećcie z nami morskie wrony,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Gdzie południa świeci gwiazda:</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Lećcie z nami --- wam na gniazda</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Damy turban zakrwawiony.</wers_wciety>/
<wers_wciety>Za nami wrony! za czajek śladem!</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Dla was co pożar ocali,</wers_wciety>/
<wers_wciety>Łachmany żaglów --- zaszumcie stadem,</wers_wciety>/
<wers_wciety>Z szumem wioseł --- z szumem fali.</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Ho! Kozak panem</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="5">itd.</wers_wciety></strofa>


<naglowek_czesc>4</naglowek_czesc>


<strofa><wers_wciety typ="3">Jak wesoło czajki płyną:</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Piękny widok przy pogodzie,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Gdy chorągwie się rozwiną,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Gdy obwieją nasze łodzie ---</wers_wciety>/
<wers_wciety>Mijamy cmentarz, nasze mogiły,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">A tam nas żaden nie słyszy?</wers_wciety>/
<wers_wciety>Sen ich szanujmy --- sen słodki, miły,</wers_wciety>/
<wers_wciety>Żagle ciszéj! wiosła ciszéj!</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Ho! Kozak panem</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="5">itd.</wers_wciety></strofa>


<naglowek_czesc>5</naglowek_czesc>


<strofa><wers_wciety typ="3">Zmarłych uśpi blask miesiąca,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">I szum brzozy, pieśń ołtarzy;</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Równie smutna, dzika, drżąca,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Jak zbłąkanych pieśń wioślarzy ---</wers_wciety>/
<wers_wciety>Chaty, mogiły znikają nagle.</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Zaszumcie! zaszumcie wiosła!</wers_wciety>/
<wers_wciety>Bogdaj nas do nich fala odniosła.</wers_wciety>/
<wers_wciety>Szumcie, czajki! szumcie, żagle!</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Ho! Kozak panem</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="5">itd.</wers_wciety></strofa>


<naglowek_czesc>6</naglowek_czesc>


<strofa><wers_wciety typ="3">Pieśń dziś smutna, czajka pusta</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Lecz powrócą pełne łodzie.</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Tym, co zginą, włożym w usta</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Piastr wybity w Carogrodzie.</wers_wciety>/
<wers_wciety>Pacierze za nich, a potem wina,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Wina w weneckim krysztale:</wers_wciety>/
<wers_wciety>Za pamięć druhów pije drużyna.</wers_wciety>/
<wers_wciety>Szumcie czajki, szumcie fale.</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Ho! Kozak panem</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Błękitnej fali ---</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Urra ho! dalej! urra ho! dalej!</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="5">Z naszym Hetmanem</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="5">Urra ho! dalej! ---</wers_wciety></strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">Tak dziką pieśnią przy wioseł pracy,</wers_wciety>/
<wers_wciety>Chaty żegnali --- a przed chatami</wers_wciety>/
<wers_wciety>Na brzegu stali tłumem rybacy,</wers_wciety>/ 
<wers_wciety>Starce siczowi, zalani łzami.</wers_wciety>/
<wers_wciety>Jeszcze niekiedy nuta wędrowna,</wers_wciety>/
<wers_wciety>Od zabłąkanych powraca czajek ---</wers_wciety>/
<wers_wciety>O! pieśni dzika, pieśni czarowna,</wers_wciety>/
<wers_wciety>Zmieszana z dźwiękiem wioseł i grajek,</wers_wciety>/
<wers_wciety>Upływaj z echem, jak upłynęła</wers_wciety>/
<wers_wciety>Młodość! --- Tak rybak marzy --- i wzdycha ---</wers_wciety>/
<wers_wciety>Wrócił ponury, milczał --- sieć cicha</wers_wciety>/
<wers_wciety>W błękitne fale Dniepru tonęła. ---</wers_wciety></strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">Niech wolniej pieśń płynie, na moim torbanie<pe><slowo_obce>torban</slowo_obce> --- chodzi o teorban, szarpany instrument muz.</pe></wers_wciety>/
Strun braknie. --- Któż wyda<pe><slowo_obce>wydać</slowo_obce> --- tu: wyrazić.</pe> kozackie pożogi?/
Huk ognia, trzask domów co lecą w otchłanie! ---/
Rwę struny torbanu i ręka drży z trwogi./
Śpiewając, sam jestem jak Turek wybladły,/
Choć widzę ogniska płonące po chatach,/
Zatrważa mię każdy liść z drzewa opadły/
I szelest sumaka co śmiga po kwiatach ---</strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">Jak ciche, błękitne przystanie Synopy<pe>Synopa --- miasto nad M. Czarnym.</pe>! ---</wers_wciety>/
Wokoło na palach podnosi się szaniec,/
A fala błękitna konała u stopy/
Latarni portowej, gdzie w nocy kaganiec<pe><slowo_obce>kaganiec</slowo_obce> (daw.) --- kaganek, lampa.</pe>/
Oświecał dalekie błękitu odmęty./
Dla kupca, dla majtka to widok jedyny,/
Te mnogie przy groblach uśpione <begin id="b1265642818027"/><motyw id="m1265642818027">Okręt</motyw>okręty,/
Gdzie siatkom podobne krzyżują się liny,/
I bielą się żagle --- ze strzelnic galery/
Wygląda blask spiżu, gdzie drzemie grom bitwy,/
Na masztach różnego koloru bandery,/
Tak lekkie, krajane jak skrzydła rybitwy./
Gdy niebo i morze nie łączą się mgłami,/
Ciekawe wejrzenie z wież puszcza się szczytu,/
I ściga okręty z białymi żaglami,/
Co zdają się płynąć do nieba błękitu.<end id="e1265642818027"/></strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">Dziś tłumem się grobla napełnia portowa,</wers_wciety>/
I fala spieniona od huku zadrżała./
Poznali huk Turcy --- to mnogie grzmią działa:/
,,Lecz w której to stronie? --- Od stron Oczakowa./
To może znać dają galery Sułtana,/
Ażeby strzec portów od hord Zaporoża?/
Ha! cóż nam te czajki? Nam trwoga nie znana ---/
Sam huk je dział naszych zatopi do morza"./
Tak Turcy mówili. --- <begin id="b1265642875688"/><motyw id="m1265642875688">Pożar</motyw>Lecz kiedy po fali/
Noc ciemna posępne rozciąga całuny;/
Na czarnych niebiosach błysnęły dwie łuny,/
To płonie Białogród --- Trebizont<pe>Trebizont --- też: Trapezunt, dziś: Trabzon, miasto w Turcji.</pe> się pali.<end id="e1265642875688"/>/
Noc była ponura, a łuna szeroka/
Pozłaca księżyce i szczyt minaretów./
Otwarto żelazne podwoje meczetów,/
Przy lampach lud wzywa modlitwą Proroka;/
A potem, ufając w przeznaczeń wyroki,/
Skończywszy modlitwy lud wrócił do domów./
I wszystkich w haremach sen ujął głęboki:/
Obudzą się może wśród ognia i gromów. ---</strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">Gdy Ulem<pe><slowo_obce>ulem</slowo_obce> (z arab.) --- uczony muzułmański.</pe> meczetu zamykał podwoje,</wers_wciety>/
Nie postrzegł zapewne, lampami olśniony,/
Że Turek posępny, ubrany we zbroję,/
Stał między filary jak gdyby uśpiony/
I ani się ocknął --- choć słyszał ponury/
Jęk rdzawych zawiasów i ryglów łoskoty/
I widział po ścianach, jak łuny blask złoty/
Oświecał żyłami krwawione marmury.</strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">W haremie<pe><slowo_obce>harem</slowo_obce> (z arab.) --- prywatna część domu, przeznaczona dla kobiet z rodziny.</pe> nie widać że niebo się pali,</wers_wciety>/
Bo mury wysokie, krzew gęsty i drzewa./
Dziewice w złocistej zebrały się sali,/
Gdzie płoną pochodnie, róż tchnienie przewiewa./
Jak szczere tam śmiechy! jak miłe zabawy!/
Bo Basza daleko --- na czterech fregatach,/
Na Czarne gdzieś Morze przedsięwziął wyprawy./
Eunuchy<pe><slowo_obce>eunuch</slowo_obce> (z gr.) --- strażnik haremu.</pe> w odległych usnęli komnatach. ---</strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">Dziewice obsiadły sadzawki, gdzie z głazu </wers_wciety>/
Tryskają fontanny, lamp ogniem iskrzone;/
Z westchnieniem widomym przez gazy zasłonę,/
Słuchają miłosnych gazalów Szirazu<pe><slowo_obce>gazale Szirazu</slowo_obce> --- chodzi o gatunek perskiej liryki.</pe>./
Ta żądzy tajemnej kraszona rumieńcem,/
Choć przyszłość zna swoją --- a jednak ciekawa,/
Dziecinnie się śmieje, gdy w dłoni jej trawa/
Węzłami spojona rozwija się wieńcem./
<begin id="b1265642908524"/><motyw id="m1265642908524">Kwiaty</motyw>Ta smutna, kwiat róży po listku obrywa ---/
Liść każdy opadły ma tajne znaczenie./
Ostatni liść róży jej przyszłość odkrywa:/
Zerwała ostatni, i słychać westchnienie!/
I długo dumała nad kwiatem opadłym,/
Ze łzami na twarzy i z czołem pobladłym./
Ta kwiaty obrywa, ta patrzy, jak kwitną:<end id="e1265642908524"/>/
Ta chroniąc płeć dłoni od wiosny upału,/
Podrzuca na dłoni dwie kule z kryształu,/
Lub płoszy wachlarzem mgłę kadzidł błękitną.</strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">Zulema szukając zaciszy i chłodu,</wers_wciety>/
Usiadła samotna na złotym wezgłowiu;/
I okno otwarła na kwiaty ogrodu./
Noc była tak ciemna --- bo księżyc na nowiu/
Cieniami pokryte fontanny i drzewa;/
I tylko przez okna barwione i kraty/
Od sali się światło złociste wylewa,/
Na drżące pod oknem z kwiatami granaty./
Na niebo zamglone patrzała dziewica,/
A myśl jej igrała z ciemnością i mgłami./
Czy sen to? --- Przy blasku niepewnym księżyca,/
Widziała minaret pomiędzy drzewami:/
Na szczycie z ołowiu, jak światło poranku,/
Mignęły płomienie niepewne jak zorze./
Ukazał się rycerz na wieży krużganku,/
W turbanie na głowie, w tureckim ubiorze./
Spojrzała dziewica, westchnęła boleśnie,/
I oczy odwraca, zapomnieć by chciała,/
Bo tego rycerza widziała gdzieś we śnie./
Znów patrzy --- o nieba! tatarska to strzała/
Puszczona pod chmury ze skrzydłem płomiennym,/
Wróciła na wieżę i zgasła na szczycie./
To może w jej oku zroszonym i sennym,/
Lśni gwiazda przelotna po niebios błękicie?</strofa>

<strofa><wers_wciety typ="2">Lecz skądże się nagle szczyt nieba rumieni?</wers_wciety>/
Wokoło płomienne rozlały się blaski,/
I słychać z daleka trzask głuchy płomieni,/
I słychać jęk ludu, gwar dziki i wrzaski,/ 
I straszny szczęk broni, i grzmienie janczarek./
Na wieży krużganku znów nowe zjawiska,/
Od króla polskiego kosztowny podarek,/
Złocona chorągiew hetmańska połyska./
Gdy miasto w płomieni okryło się wianku,/
Chorągiew dla Turków to całun grobowy;/
A przy niej stał Kozak na wieży krużganku,/
Żelazem błyszczący od stóp aż do głowy.</strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">W światłości czerwonej haremu ogrody,</wers_wciety>/
Odkryły się kręte gaików zarysy,/
I ciche kanałów złociły się wody:/
Po wodach cień smutne rzucały cyprysy./
Fontanny jak ze snu zbudzone pożarem,/
Tryskają pod niebo złotymi słupami./
Wieść straszna, wieść śmierci przebiega przez harem./
Rzezańce, wzruszeni rozpaczą i łzami,/
Prowadzą dziewice po jasnym ogrodzie,/
Nad kanał wokoło drzewami zarosły;/
Tam róże haremu usiadły na łodzie,/
A wiosła je szybko od brzegu odniosły.</strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">Czy mamże powiadać, jak czajka w haremy</wers_wciety>/
Przez kraty skruszone na kanał wybiegła?/
I krzyki żon baszy --- i radość Zulemy,/
Gdy z wieży rycerza przed sobą spostrzegła./
Ta postać, wpół żaglem na czajce owiana,/
Znajoma Zulemie --- --- Nie zdradzę tu w pieniach,/
Tajemnic ukrytych w nieśmiałych westchnieniach,/
I w oczach Zulemy, i w oczach hetmana./
<zastepnik_wersu/>...................................................../
<wers_wciety typ="2">„Skorzej<pe><slowo_obce>skoro</slowo_obce> (daw.) --- szybko.</pe>, żeglarze! skorzej! czas nagli, ---</wers_wciety>/
Księżyc jaśniejszy i dłuższa zorza./
Może nam wicher uciec spod żagli./
Może nas cisza przykuć do morza;/
A ciężko będzie po martwej fali,/
Tłuc się wiosłami i bladnąć z głodu!"</strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2"><begin id="b1265642943064"/><motyw id="m1265642943064">Gwiazda</motyw>„Cóż to za gwiazda we mgle się pali?</wers_wciety>/
Ho! to latarnia z wież Carogrodu,/
Dalej za światłem! daléj! i daléj!/
Jak trzej magowie za gwiazdą wschodu,/
Jak trzej magowie za gwiazdy lotem,/
Lećmy po złoto, choć nie ze złotem".<end id="e1265642943064"/> ---</strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">„Ho! ho! ostrożnie. --- Czajka na czatach</wers_wciety>/
Niech daje baczność z dala i z bliska ---/
Szczęśliwi oni w rodzinnych chatach,/
Wieczorne teraz palą ogniska;/
Pełne ryb sieci i piwa dzbany,/
I pies ich nawet w chacie spoczywa:/
A tu na morzu Kozak zbłąkany,/
Gdy się przez czajkę fala przelewa,/
Jak morska wrona ze srebrnej piany,/
Otrząsa skrzydła, na wierzch wypływa ---/
Byleby w fali znalazł dolara/
Lub piastr turecki. --- Ho! baczność wiara!"</strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">„Lecz my szczęśliwsi niż oni w chatach,</wers_wciety>/
Gdy nas obwieją dymem pożary./
Miło w tureckich błądzić komnatach,/
I pić, i złote chować puchary:/
Lub leżeć w siatce, gdy kołysana/
Lekko się waha, buja na maszcie;/
I patrzeć w niebo, i drwić z sułtana".</strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">„A teraz bracia dobrze rozważcie,</wers_wciety>/
Oto z daleka wieża drewniana,/
Czy ją zapalić? czy zrównać z piaskiem?/
Oto na wieży latarnia miga/
I brylantowym pali się blaskiem./
Niech moja czajka brzegu dościga,/
Ja sam pod zręby ogień podłożę. ---/
Lecz jeszcze okiem rzucę na morze:/
Jak cudny widok! --- Tu czajek dwieście,/
Które noc kryje i groźna strzeże./
Z dala rząd świateł, Pera przedmieście,/
Dalej sofijskie złocone wieże;/
Ledwo ich blade widać zarysy/
Na ciemnym niebie --- --- Tam krzew żałoby/
Tureckich grobów widać cyprysy./
I w nocy nawet czernią się groby. ---/
I gwar daleki i morza szumy,/
I myśl o wschodnich roi straszydłach:/
Zda się, że widzę, jak widmo Dżumy/
Płynie nad miastem na czarnych skrzydłach".</strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">Już zniknął hetman --- czas szybko bieży ---</wers_wciety>/
Cicho i głucho --- słychać jęk dziki ---/
To pewno strażnik skonał --- <begin id="b1265642988648"/><motyw id="m1265642988648">Pożar</motyw>Na wieży/
Błękitne siarki widać płomyki./
I nagłe światło na morze pada:/
Krwawo się czarna fala rumieni,/ 
I twarz miesiąca zagasa blada./
Słychać huk ognia i trzask płomieni,/
I ożywione jak malowidłem/
Dalekie miasto z minaretami/
Z cieniów wypływa --- a tu chmurami,/
W dymach pożaru zbudzone wrony,/
Niekiedy białym migają skrzydłem./
Słychać pisk ptastwa --- ogień szalony/
Wzmaga się, rośnie. Ogniem owiana,/
Straszniejsza niżli widmo pomoru,/
Niżli pochodnia w gmachach szatana,/
Świeci Kozakom wieża Bosforu.<end id="e1265642988648"/></strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">„A teraz druhy --- hej! do zabawy! ---</wers_wciety>/
Dalej, w przedmieścia, gdzie Grek zdradziecki,/
Gdzie kryje złoto kupiec wenecki;/
Lecz pamiętajcie --- gdy świt jaskrawy/
Pozłoci niebo, wrócić do łodzi,/
I przynieść wiele złota z wyprawy:/
Będziemy piastry<pe><slowo_obce>piastr</slowo_obce> --- moneta używana na Bliskim Wschodzie.</pe> mierzyć na garnce./
Lecz jeśli kogo szatan uwodzi,/
Jeśli się z łupu nie wyspowiada?/
Niechaj pamięta, w Żmii janczarce/
Pięć kul się kryje, biada mu! biada!" ---</strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">Już świta --- świta --- Ognie pożarów</wers_wciety>/
Gasły przed słońcem --- a wschód był krwawy./
Patrzcie! pod miastem chmura kurzawy./
Czy to się zbliża rota janczarów<pe><slowo_obce>janczarzy</slowo_obce> (z tur.) --- piechota turecka.</pe>?/
Migają zbroje --- Zasiąść na ławy,/
I szyję harmat zwrócić do wałów;/
Jeśli się zbliżą? wnet stem wystrzałów/
Przywitać spachów<pe><slowo_obce>spach</slowo_obce> --- właść. spahis, oddział ciężkiej jazdy tureckiej.</pe> --- Nie będzie boju ---/
Biała chorągiew błysnęła w tłumie,/
Posłowie niosą słowa pokoju!/
Oto kadzidło hetmańskiej dumie ---/
Słyszę ich trąby i rozstrojony/
Dźwięk surm tureckich, dziki i huczny;/
A w tłumie miga kolor zielony:/
To jakiś Emir, Basza buńczuczny<pe><slowo_obce>buńczuczny</slowo_obce> --- buntowniczy, waleczny.</pe>./
Koń jego szybki jak błyskawica ---/
--- „Cóż tam Emirze, od twego pana?" ---/
Emir pozdrowił nisko Hetmana,/
I rzekł: --- „Syn słońca, a brat księżyca" ---/
--- „Ho!" --- przerwał Hetman --- „Wasz Sułtan stary/
Jak brat księżyca zbladł przed pożarem./
Jeśli cię z jakim przysyła darem,/
Chętnie przyjmiemy Sułtana dary;/
Lecz póki jestem w brzegach Bosforu,/
Póki mam silne prawo zdobyczy,/
W darach mieć mogę prawo wyboru. ---</strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">„Pierwsza jest cerkiew --- Dla cerkwi w Siczy</wers_wciety>/
Żądam obrazu --- Między ikony/
Jest w Carogrodzie obraz święcony,/
Obraz co płacze rzewnymi łzami;/
A gdy go człowiek w morzu zanurzy,/
Morze gniewliwe bije falami./
Pieni się, huczy, pryska i burzy,/
I póty gniewne podnosi tonie,/
Aż pogan statki w falach pochłonie./
Lecz to dla popa --- słuchaj, Emirze!/
Niech sobie mnichy walczą cudami;/
Póki mam szablę i czajki chyże,/
I zamek w Siczy, król nad zamkami ---/
Póki mam tysiąc raźnego chłopa,/
Co po obrazie? --- Obraz dla popa.</strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">„Słuchaj Emirze! dla mej drużyny,</wers_wciety>/
Złota potrzeba cudnego blasku!/
Nie rodzą kruszców nasze krainy,/
Dniepr się nie toczy po złotym piasku:/
Gdyśmy go cały orali flotą,/
Pytając: Dnieprze, ma twoje łoże/
Złoto? --- On czajki wyniósł na morze,/
Aż pod Carogród --- rzekł: tam jest złoto./
Tu pięć tysięcy jest młodzi z Siczy,/
A więc syn słońca, pan twój łaskawy,/
Da pięć tysięcy piastrów odprawy./
Dla mnie --- jednego niech nie doliczy. ---</strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">„Emirze! teraz dar dla hetmana,</wers_wciety>/
Nie piastr turecki, nie malowidło ---/
Widziałem pyszny pałac Sułtana,/
Gdzie się on kryje blady ze strachu./
Każcie rozrzucić pałacu skrzydło,/
A każdy Kozak gruz weźmie z gmachu ---/
Z kamieniem w pola Siczy powróci,/
Jak skarb przechowa na dnie skarbnicy,/
Potem ten kamień na grób mi rzuci:/
Wstanie mogiła, pod tą mogiłą/
Głucho śpiącemu będzie się śniło,/
Że w czajce grożę waszej stolicy". ---</strofa>





<!--TRIM:1-->


<naglowek_rozdzial>Pieśń IV</naglowek_rozdzial>


<naglowek_podrozdzial>Czajki</naglowek_podrozdzial>


<strofa><wers_wciety typ="4">Kozacy wygnani nad Donu brzegami,</wers_wciety>/
Gdy Dniepr opuszczali, pieśń smutna i szczytna/
Z rozpaczy wyrazem, zmieszana ze łzami,/
Na głowę Carycy przekleństwa miotała./
O falo błękitna! o falo błękitna!/
Tyś czajki nosiła --- tyś łzy te widziała. ---/
<zastepnik_wersu/>...................................................</strofa>


<strofa><wers_wciety typ="4">„Zda się, że słońce piękniejsze świta,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Gdy do powrotu czajka zwrócona;</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Miła tej fali barwa zielona,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Czajkami w srebrną pianę rozbita.</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Jak się te nurki spokojnie pławią,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Pod słońca blaskiem skrzydły trzepocą.</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Lecz, kto wie druhy, może przed nocą</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Srebrne się morza fale zakrwawią?" ---</wers_wciety></strofa>


<strofa><wers_wciety typ="4">„Ha! zgadłem bracia --- tam na obłoku</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Turecki żagiel z wiatrem ucieka.</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Zaczęte łowy! mieć go na oku,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Lecz się nie zbliżać, zawsze z daleka.</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Niech żadne wiosło czajki nie nagli,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">W dzień się nie zbliżać, nie stawić czoła:</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Galery mają oczy sokoła,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Zaraz dostrzegą --- Zwinąć pół żagli". ---</wers_wciety></strofa>


<strofa><wers_wciety typ="4">„A przed obrazem Bogarodzicy,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Co burzy morze i czajek strzeże;</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Zapalić świecę --- a przy tej świecy,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Niech pop odmawia głośno pacierze.</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Gdy wydam rozkaz --- za mym rozkazem,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Wziąść pośród siebie czajkę z obrazem.</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Lecz niech się teraz pop nie przysłuży,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Niechaj obrazem morza nie burzy,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Niechaj się modli --- innej usługi</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Teraz nie żądam --- Jakże dzień długi!"</wers_wciety></strofa>


<strofa><wers_wciety typ="4">„Ho! ho! szalony ten Sułtan stary,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Budować takie wielkie galary<pe><slowo_obce>galar</slowo_obce> (daw.) --- rzeczny statek wiosłowy.</pe>;</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Co trzykroć tyle nabiorą wody,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Niż nasza czajka. Za to z czajkami</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Tureckim statkom nie iść w zawody:</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Gdy pełnym żaglem płyną za nami,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">My na mielizny --- często w pogoni</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Okręt ich pryśnie o piasków ławy,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">I tak jak szklanny<pe><slowo_obce>szklanny</slowo_obce> (daw.) --- dziś: szklany.</pe> puchar zadzwoni".</wers_wciety></strofa>


<strofa><wers_wciety typ="4">„Widzicie druhy jak zachód krwawy?</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">To wiatr nam wróży --- korzystać trzeba.</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Więc nieco białych żagli rozwinąć,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">I robić wiosłem --- ku słońcu płynąć.</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Postawić czajki w płomieniach nieba,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Tak aby słońce było za nami...</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Ze zwiniętymi teraz żaglami</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Utonąć w blasku --- pod tą opieką</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Nas nie wyśledzi ów upiór smoczy,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Co ma z kryształu stokrotne oczy,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Tymi oczyma sięga daleko". ---</wers_wciety></strofa>


<strofa><wers_wciety typ="4">„Dzięki ci Boże! oto do końca</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Dzień nachylony, blado się pali,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Oto nad falą widać pół słońca,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">A pół do ciemnej kryje się fali,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">I na świat rzuca odbłysk ponury ---</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Już się nad słońce fala podniosła,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Po niebie krwawe snują się chmury.</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Teraz do żagli! teraz do wiosła!" ---</wers_wciety></strofa>


<strofa><wers_wciety typ="5">Okrzyk stokrotny</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="5">Bije o chmury;</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="5">I żagiel lotny,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="5">Jak skrzydło ptaka,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="5">Białymi pióry, </wers_wciety>/
<wers_wciety typ="5">Czajkę Kozaka</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="5">Niesie --- Ta drżąca</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="5">Wygina szyję,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="5">Kąpie się w wodzie,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="5">Fale roztrąca;</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="5">I Kozak żyje,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="5">I czajka żywa.</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Już lecą --- blady, na wschodzie,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Zza chmury księżyc wypływa. ---</wers_wciety></strofa>


<strofa><wers_wciety typ="3">„Ho! dobra wróżba, galera Baszy...</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Lubię mieć sprawę z Baszy galerą.</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Znam tę banderę --- a nad banderą</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Buńczuk, co płoche jaskółki straszy.</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Widzę przy ogniach tureckie twarze,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Zdają się blade --- Czekać w pobliżu,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Aż nam galera boki ukaże,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Aż na nas spojrzy okiem ze spiżu".</wers_wciety></strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2"><begin id="b1265643349926"/><motyw id="m1265643349926">Czary, Okręt</motyw>Galera okropną cichością owiana,</wers_wciety>/
Jak widmo posępne, jak pałac zaklęty,/
Choć wiosło nie szumi, choć żagiel zwinięty:/
Bez ludzkiej pomocy, czarami szatana,/
Odwraca pierś złotym ozdobną straszydłem,/
I boki jej księżyc bladawy oświeca./
Trzydzieście paszcz widać przy blasku księżyca,/
Skąd wkrótce ognistym wyleci zgon skrzydłem...<end id="e1265643349926"/></strofa>


<strofa><wers_wciety typ="3">„Druhy! do wioseł! już dają znaki</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Ażeby iskrą podrażnić działa;</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Lecz my pierzchniemy stadem jak szpaki,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Próżno nas będzie kula szukała,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Dalej! do wioseł" --- I mnogie wiosła</wers_wciety></strofa>


<strofa><wers_wciety typ="5">Wnet zaszumiały,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="5">Czajkę zbłąkaną,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="5">Fala rozniosła ---</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="5">I żagiel biały,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="5">Z białawą pianą</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Zmieszany, zniknął na morzu ---</wers_wciety></strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">I rzekłbyś że fala ta czajki pożarła?</wers_wciety>/
Że Kozak grób znalazł w błękitnych fal łożu?/
I cichość posępna, i cichość umarła,/
Okryła na chwilę błękity odmętu./
Lecz iskrą galery zbudzone już działo/
Wzruszyło sen głuchy --- błysk widać z okrętu,/
<wers_wciety typ="2">I dział trzydzieście zagrzmiało.</wers_wciety></strofa>



<strofa><wers_wciety typ="2">Dym czarny chmurą na morzu drzymie,</wers_wciety>/
I okręt zabrzmiał szatańskim śmiechem:/
Lecz nim śmiech skonał z trzykrotnym echem,/
Czajki stadami błysnęły w dymie./
Pobledli Turcy --- <begin id="b1265643374803"/><motyw id="m1265643374803">Walka</motyw>Oto Kozaki/
Na pierś okrętu rzucają haki,/
Drą się na pokład. --- Nad pogan karki/
Widać wzniesiony miecz Atamana,/
I nad turbany pióro Hetmana,/
I atamańskiej odgłos janczarki./
Wśród damasceńskich krzywych pałaszy,/
Miece się Żmija okropnym bojem;/
Gdzie walczył basza --- syn młody Baszy,/
Na wpół makowym spity napojem.<end id="e1265643374803"/> ---</strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">„Ojcze!" --- do baszy rzekł Selim młody,</wers_wciety>/
„Giniemy --- pozbądź niewczesnej dumy ---/
Łódź okrętową spuścić do wody;/
Gdy ja sam wrogów zatrzymam tłumy/
Uciekaj ojcze!" --- Na środek skoczył,/
I pośród tłumu swój turban biały,/
Błyskiem krzywego miecza otoczył./
Jęk na pokładzie, janczarki grzmiały./
Pośród pałaszy w błysku i dymie,/
Hetman młodego spotkał Selima;/
I dwa się miecze starły olbrzymie./
Żmija miecz wroga na mieczu trzyma,/
A drugą dłonią z janczarki błysnął,/
Strzelił pod maszty --- i płomień nagle/
Szybkim poskokiem wpłynął na żagle,/
Aż na banderze złotej zawisnął:/
I maszt sosnowy zajął się z trzaskiem ---</strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">„Byłaby walka w cieniach schowana, </wers_wciety>/
Trzeba ją takim oświecić blaskiem ---/
Oto pochodnia błyszczy hetmana". ---/
Z trzaskiem pożaru znów szczęk oręża/
Słychać --- i dźwięki hartownej zbroi;/
Miecz straszny Żmii, jak żądło węża,/ 
Krwi wroga szuka i krwią się poi./
Koszula Żmii utkana w druty,/
Hartowna wprawdzie na próbę kuli;/
<begin id="b1265643403348"/><motyw id="m1265643403348">Śmierć</motyw>Lecz miecz Selima w Damaszku kuty,/
Przedarł druciane węzły koszuli;/
Krew popłynęła aż na kobierce/
Co okrywały baszy okręty./
Żmija się zemścił --- ugodził w serce:/
Schylił się Selim jak kwiat podcięty,/
Upadł na pokład ze chrzęstem stali,/
Padając okiem rzucił po fali:/
Przez fale płynie łódź okrętowa ---/
Tam jego ojciec. --- Selima głowa/
Spadła na piersi ---<end id="e1265643403348"/></strofa>


<strofa><wers_cd>Czajka wesoła,</wers_cd>/
Znów śliską piersią roztrąca piany,/
I na błękitne wpływa limany;/
Nad limanami z ołowiu czoła/
Wież Oczakowa widać wysoko;/
A wież turecka załoga strzeże./
Dostrzegło czajek pogańskie oko,/
I wiankiem ognia błysnęły wieże,/
Dym widać srebrny, huk słychać głuchy;/
Lecz czajki ciche --- ciche --- jak duchy,/
Gdy wiatrem wzdęta żagli pierś biała ---/
Płyną wstecz Dniepru, dalej! i dalej!/
Znów z wież tureckich zagrzmiały działa,/
Lecz huk bezsilny skonał na fali.</strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">Jak cudnie błyszczą czajek szeregi!</wers_wciety>/
Słońce pozłaca barwy orszaku ---/
Jak cudnie błyszczą dnieprowe brzegi,/
Kwiat oczeretów szkarłatem świeci./
Niekiedy w ciszy Tatar Budziaku,/
Mignie na koniu, jak wiatr przeleci;/
Lub w oczeretu kwiatach ukryty,/
Patrzy na czajki, na fal błękity.</strofa>


<naglowek_podrozdzial>Pieśń powrotu</naglowek_podrozdzial>


<strofa><wers_wciety typ="2">Czajki! czajki! Sicz przed nami!</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Oto brzegi Zaporoża!</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">A daleko, za czajkami,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Już pożarów gaśnie zorza,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">I wśród morza,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Między mgłami,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Płonie wielka masztów sosna</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Siła żaglów spadła.</wers_wciety></strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">Gdy nam błyśnie nowa wiosna</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Znowu zadrży dzicz wybladła,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Znowu zagrzmi śpiew janczarek;</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Lecz w tym roku dość zachodu ---</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">My do miodu!</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Z brzękiem czarek</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Pijmy w naszej Ukrainie,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Miód nasz przepalony.</wers_wciety></strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2"><begin id="b1265643473068"/><motyw id="m1265643473068">Ptak</motyw>Gdzieśmy byli, kto popłynie</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Za trupami? Chyba wrony,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Wrony, czajek przyjaciółki,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Co śmierć kraczą Asawule,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Kiedy kule,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Jak jaskółki,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Nad czajkami, po przestworzu,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Lecą chmurą czarną.<end id="e1265643473068"/></wers_wciety></strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">My Kozacy siejem w morzu.</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Gdy się z wiosną plony zgarną,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Pełnym workiem piastry świecą</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Podłe jako liść zżółkniały;</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Jak wleciały,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Tak wylecą.</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Przez pół roka pan dostatni,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Kozak wojewodą. ---</wers_wciety></strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">A gdy wyjdzie piastr ostatni,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Znów z Kijowa Dniepru wodą</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Do chat naszych --- Kozak śpiewa ---</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">A gdy nędze zakłopocą:</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">W łodziach nocą</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Lśnią łuczywa;</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">I do ciemnej Dniepru wody,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Cicho sieci toną.</wers_wciety></strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">Miło błądzić gdzie ogrody</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Wschodnich Baszów, kędy płoną</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Złota blaskiem jabłka duże:</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Lecz się milej schylić z konia,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">I wśród błonia,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Polną różę</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Zerwać, zanieść z ranną rosą,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Lubej w upominku.</wers_wciety></strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">Pierwej fale wyspy zniosą,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Niźli Kozak dla spoczynku</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Tknie się pługa... gdy raz złotem</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Da zakupić ręce panu:</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Wśród limanu,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="4">Zlany potem,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Zlany łzami, będzie w stożec</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Składał kryształ soli. ---</wers_wciety></strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">O! nie pójdzie Zaporożec,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Zaprzedany do niewoli</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Błądzić! ..................</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="5">O cicho! cicho drużyno!</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Czy tam widzicie żagle za nami?</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Żagle się galer bielą za trzciną,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Za kozackimi płyną czajkami.</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">W Czertomeliku płyńmy ostrowy,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Tam będą czajek bezpieczne floty:</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Próżno nam buńczuk zagraża złoty,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">I pierś galery i żagiel płowy.</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Oto na brzegu nasze rodziny ---</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Czajka ma czucie, wierność brytana</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">I tak jak brytan o stopy pana,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Tak się o wodne otarła trzciny.</wers_wciety></strofa>





<!--TRIM:1-->


<naglowek_rozdzial>Pieśń V</naglowek_rozdzial>


<naglowek_podrozdzial>Basza</naglowek_podrozdzial>


<strofa><wers_wciety typ="2">Wrócił syn stepów wyprawą dumny.</wers_wciety>/
Jakże mu piękne zdają się chaty!/
Róża je polna ubiera w kwiaty;/
Malw różnofarbnych drżące kolumny,/
Aż ponad strzechy rosną i kwitną./
Owdzie spróchniałe skrzypiąc żurawie,/
Sięgają w studni wodę błękitną:/
Tam Zaporożec napawa konia,/
Śpiewając dziką pieśń o wyprawie,/
I gwarząc z echem wraca przez błonia,/
Kiedy wieczorna zabłyśnie gwiazda ---/
Na śpiew szczekaniem pies się odwoła./
Chaty wiszące w parowach sioła,/
Jako jaskółcze czernieją gniazda...</strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">Ale dla Turków jakże zdradzieckie</wers_wciety>/
Czertomeliku wysep zakręty!/
Gdy w nie galery weszły tureckie,/
Utkwił na miejscu żagiel rozpięty./
I tak za czajką płynące wrogi,/
Co wprzód grozili, blade od strachu,/
Nie mogli znaleźć powrotu drogi,/
Jakby w egipskim zbłąkani gmachu.</strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">Kozak spokojne porzucił chaty,</wers_wciety>/
I biegł na brzegi --- tam pop z gromnicą,/
Przywdziewał lśniące złotem ornaty,/
Trzykroć oświecił Dniepr kadzielnicą,/
A gdy odmówił z księgi pacierze,/
Rzekł do hetmana. <begin id="b1265644850268"/><motyw id="m1265644850268">Cud</motyw>--- „Mój wierny synu,/
Czy wierzysz w cuda?" --- Hetman rzekł: „Wierzę"./
Lecz uśmiech jakby na wzgardę gminu/
Oświecił blade lica Hetmana./
A pop rzekł dalej: „Więc w imię Pana/
Jeśliś ochrzczony, weź obraz święty,/
Gdzie malowana Bogarodzica,/
Zanurz do fali --- niechaj okręty/
Zatoną --- zgasną jak ta gromnica".<end id="e1265644850268"/>/
Rzekł --- i gromnicę rzucił do wody./
Tłum cały milczał, a Hetman młody/
Jakby ze wzgardą słuchał rozkazu ---/
I malowidłem cudownym błysnął,/
Lecz nim tknął fali ramą obrazu,/
Obraz się w drobne sztuki rozprysnął./
A pop zbladł drżący --- zbladła drużyna ---/
Hetman zawołał: „Czemuż bledniecie?/
Jeśli pękł obraz, nie moja wina ---/
Spróchniał w tureckim wisząc meczecie!/
Ale ten okręt zastrzągł do mułu. ---/
Turków wytracę przed wschodem słońca;/
Jednego tylko zostawię gońca,/
By o tym zaniósł wieść do Stambułu. ---/
Cóż ten szmer znaczy? Czyż szabla Żmii/
Tak się na karkach tureckich starła,/
Że już kozackiej nie tknie się szyi?!/
Do chat Kozaki! --- Niech myślą Turki/
Że już drużyna nasza wymarła:/
A gdy noc głucha padnie na wzgórki,/
I na parowy --- być w pogotowiu/
Na odgłos trąbki. --- Do chat Kozaki!" ---</strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">Już przy zachodzie dnieprowe ptaki,</wers_wciety>/
Czaple się kładły do snu w sitowiu./ 
Galera piersią nie miała wody,/
A spód jej ledwo w trzcinach widomy;/
I nad zielone wysep ogrody,/
Wyrastał wielki maszt nieruchomy./
Słońce złociste, nie ćmione mgłami,/
Tonie w oczeret --- Blaski niknące/
Spały na żaglach, a nad żaglami/
Zwieszały liście brzozy płaczące;/
A jeszcze wyżej, na żaglów szczycie/
Bandera Baszy połyska złotem,/
I jeszcze wyżej, w nieba błękicie,/
Jaskółki szybkim krążyły lotem.</strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">Tak cichy widok --- Niech Turki marzą</wers_wciety>/
Że są panami stu wysp na Niżu;/
Niech śpią głęboko --- bo już na krzyżu/
Usiadł jak do snu sokół stepowy./
Smutny wszedł miesiąc z płonącą twarzą,/
I na zamglone patrzał ostrowy.</strofa>

<strofa><wers_wciety typ="2">Cichość posępna i noc głęboka.</wers_wciety>/
Na straży Turek zbrojny połyska,/
I z chat kozackich nie spuszcza oka:/
Ale po chatach gasły ogniska./
Turek odmawia modły Proroka,/
I tak się rajską otoczył chwałą,/
Że ani dostrzegł, jak pośród cienia/
Mierzonym razem światło łyskało,/
Jakby budzone ognie z krzemienia.</strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2"><begin id="b1265644891272"/><motyw id="m1265644891272">Pożar</motyw>Podobnie kiedy Turków ogrody,</wers_wciety>/
Bogatym w kwiaty błysną granatem:/
Tak z dala trzciny nad Dniepru wody,/
Nagle rozkwitły ognistym kwiatem./
I blask pozłaca ciche brzóz czoła:/
Cztery płomieni błysnęły koła,/
A gdy znalazły upływu łoże,/
Pobiegły szybko, w jedno się zlały,/
I wnet ogromne pożaru morze,/
Pod okręt wzniosłe toczyło wały.<end id="e1265644891272"/></strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">Na krzyk strażnika, ze snu zbudzeni</wers_wciety>/
Zbiegli się Turcy. Rozpacz straszliwa!/
Rozpacz bezsilna! --- Morze płomieni/
Suche okrętu deski podmywa./
Zawyli strasznie i odurzeni/
Umilkli --- cisza spadła straszliwa./
Potem w tej ciszy, galerom znana,/
Dziko zabrzmiała trąbka Hetmana.</strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">Na odgłos trąbki jak z ogniów piekła</wers_wciety>/
Wstali Kozacy na czarnych skałach,/
Rzekłbyś że zemstą dzicz ta zaciekła,/
Gasi pragnienie w ognistych wałach./
Na nagich głazach, obwiani w dymie,/
Jako posągi stali olbrzymie./
Rzekłbyś --- że dusza ich marmurowa/
Nie słyszy jęku --- głosu rozpaczy.</strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">I słychać grzmiące Hetmana słowa:</wers_wciety>/
„Druhy! nim płomień Turków obsaczy,/
Kto do okrętu dopłynie z wodą,/
Jeśli jest basza? Baszy wyszuka,/
Baszę wykradnie --- takiego kruka/
Bogatą piastrów uczczę nagrodą". ---/
Kozacy milczą --- Za skarby świata/
Któż pójdzie w piekło? --- Patrzcie! sam Żmija ---/
Jak istna żmija ogień przelata,/
I padł do fali, wśród fal się wzbija;/
I znów zatonął --- Tam iskry padły./
Ho! ho! z tej wanny nie wyjdzie cały ---/
A teraz słychać Turków wystrzały./
Widzę go znowu --- gdzie tłum wybladły/
Wpadł --- oto Turek w rękach Hetmana./
Już maszt się pali, już żagiel spłonął./
Hetman do fali z Turkiem zatonął,/
A płomieniami fala zawiana ---/
Miło to płynąć w takie ukropy!/
Patrzcie tam! patrzcie! Hetman na skale,/
Na znak tureckie rozwija szale./
Wąż mu się, Turek, wije spod stopy.</strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">Nad rankiem, kędy oczeret płonął,</wers_wciety>/
Błękitne tylko krążyły dymy;/
Galerę baszy pożar pochłonął ---/
Na skałach czarne znikły olbrzymy./
Tak na skinienie Hetmana ręki,/
Wznoszą się ognie --- gasną pożary ---/
Po wyspach słychać wesołe gwary,/
I dzikie śpiewy, torbanów dźwięki./
Czemuż tak głośne wesele w Siczy?/
Czemuż się tłoczy lud do tej lipy/
Z tak głośnym śmiechem? Czy dział zdobyczy?/
Czyli po zmarłych wyprawia stypy?/
Czy mu chorągiew przysłał Król polski?/
O! nie stąd radość... Pośród drużyny/
Wznosi się wielka klatka ze trzciny,/
A w klatce siedzi Basza Natolski./
Przed kilku dniami stu miast był panem/
Zamykał tysiąc dziewic w haremie,/
Był ojcem syna: a dziś bez ziemie ---,/
Syn jego poległ walcząc z Hetmanem./
Z Hetmanem dzikie żywioły w zmowie/
Zniszczyły miasta --- a zgraja dzika/
Jak na tygrysa patrzy w sitowie,/
Plwa mu na czoło, palcem wytyka./
Co musiał cierpieć --- nikt nie wypowie,/
Ale cierpienia w sercu zamyka;/
Gdy go raniło goryczy słowo,/
Na wzgardę chował twarz marmurową./
Lecz chociaż duma wiele wytrzyma,/
Gdy z urąganiem wystąpił hardo/
Kozak, ubrany w zbroje Selima ---/
Basza na niego spojrzał z pogardą ---/
Lecz gdy stanęły w oczach przytomne/
Syna pamiątki: piersi nabrzmiały,/
W oczach się długo dwie łzy zbierały,/
I spadły na twarz dwie łzy ogromne.</strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">Już ciemnym skrzydłem noc się nasuwa</wers_wciety>/
I gmin się rozszedł, po chatach gwarzy./
Tam zbrojny Kozak stojąc na straży,/
Liczy godziny --- nad więźniem czuwa,/
I okolica mgłami zawiana./
A teraz, słychać hasło strażnika:/
--- „Kto idzie?" --- „Hetman!" --- „Witam hetmana!"/
Żmija milczący klatkę odmyka./
Potem odwraca twarz zamyśloną:/
--- „Precz stąd, Kozaku! Żmija na straży". ---/
Wszedł zgięty --- odkrył lampę tajoną,/
Potem ją światłem podniósł do twarzy:/
--- „Żyć będziesz Baszo! wzgardę przeżyłeś./
Znasz mnie?" --- „O znam cię! znam cię szatanie!/
Syna zabójco!" --- „Krew za krew stanie.../
Baszo, mojego ojca zabiłeś./
Blask cię buńczuków zaślepił wabny,/
Tyś go oczernił --- ty od Sułtana/
Przyniosłeś Baszy stryczek jedwabny,/
I sam na baszę! i sam na pana! ---/
Ja, słabe mając do zemsty ramię,/
Ja sam, syn Baszy, z miasta wygnany,/
Gdym okiem żegnał rodzinne ściany,/
Widziałem głowę Ojca na bramie;/
I dotąd jeszcze, dotąd w noc ciemną,/
Tę bladą głowę widzę przede mną,/
Jak mnie krwawymi ściga oczyma./
Lecz teraz Żmii cienie nie straszą;/
Sen mój kupiłem śmiercią Selima./
Jeszcze krwi twojej trzeba mi Baszo;/
Krew swoją oddasz za łzy Zulemie ---/
Łzy, które lała w twoim haremie;/
Lecz w równej walce, oddasz ją zbrojny./
Teraz idź za mną --- nie bój się zdrady". ---</strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">Szli oba we mgłach. Basza spokojny,</wers_wciety>/
Oczy obracał na księżyc blady./
Szli krętą ścieżką, gdzie wśród wybrzeży/
Wznosi się zamek nad Dniepru wały./
Koło ogromnej środkowej wieży,/
Wież mniejszych lekkie wybiegły strzały:/
W wieżach się smutny puszczyk odzywa ---/
Śpi blask księżyca i mgła przepływa.</strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">Weszli do zamku, weszli do sali ---</wers_wciety>/
Po ścianach błyszczą zbroje; a z góry/
Blask od kagańca padał ponury,/
I słychać z dala szum Dniepru fali./
W dalszych komnatach --- o dziw nad dziwy!/
Jakie tam cuda w zamku dnieprowym?/
Na ścian wysokich tle lazurowym/
Płoną lamp gwiazdy; kobierców niwy/
Kwiatem zabłysły, a kwiat tak świeży,/
Jak gdyby z ranną rosą zerwany./
Gdzieniegdzie kryształ zastąpił ściany;/
W zwierciadłach oko bieży i bieży,/
Nową odkrywa salę za salą!/
W każdej te same lampy się palą ---/
Czy to są czary? --- Tak długim gankiem/
Mógłby wędrowiec zajść aż do Boga!/
Z marmuru sali cięta podłoga,/
A delfin złoty obrzucał wiankiem/
Kryształ, co daje miłe ochłody;/
A światła płoną pod szkłami wody,/
Patrząc na ognie, kryształ i kwiaty./
Oko zalśnione w ciągłym zachwycie,/
Przez okna sali bieży z komnaty,/
Bieży odpocząć w nieba błękicie;/
I wpada nagle jak w otchłań ciemną,/
Przez którą srebrny księżyc przepływa.</strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">Hetman sprężynę ruszył tajemną,</wers_wciety>/
Złota się nagle ściana odkrywa;/
I nowa sala --- sali połowa/
Alabastrowym światłem zaćmiona,/
W połowie ze mgły spada zasłona,/
A za mgłą srebrną znów jasność dniowa./
Gdy na złocistym siedli dywanie,/
Na znak Hetmana, z dala za mgłami/
Zabrzmiały arfy --- słychać śpiewanie,/
Stłumione zrazu echem i łzami/
Cichej fontanny --- Potem ze śpiewem,/
Dwanaście dziewic, kwiaty kobierca/
Depce --- i płynie z zasłon powiewem./
Basza dłoń prawą podniósł do serca,/
Potem zbladł cały, oczy odwrócił./
I twarz rękami zakrył obiema,/
I rzekł: --- „Mój sztylet tak mię porzucił,/
Sztylet niewierny --- jak ta Zulema". ---/
--- „Baszo!" --- rzekł Hetman --- „Ona szczęśliwa,/
Z waszych pałaców bierze podarki;/
Dla niej po morzu czajka ma pływa,/
Błyszczą pałasze i grzmią janczarki;/
Dla niej to Żmija przez długie lata/
Zdradzał i zaprzał swego proroka,/
I twarz zmienioną nosił dla świata,/
Choć w sercu była rana głęboka./
Hetman --- i razem wróg mej drużyny,/
Często przebrany z bracią Tatary,/
Na własne sioła niosłem pożary:/
Często przez długie, długie godziny,/
Pamiętam, nawet przed dniem wyprawy,/
Jak wąż ukryty pomiędzy trawy,/
Patrząc na słońce, leżę dzień cały,/
By choć dzień jeden ukraść obłudzie,/
By świst kozackiej usłyszeć strzały:/
Sokół mnie poznał prędzej niż ludzie ---/
Tak twarz wprawiłem, aby udaną/
Nosiła barwę. W takiej niewoli,/
Jak liść dwubarwny srebrnej topoli,/
Cierpiałem mękę --- niewypłakaną./
Gdym własne sioła palił i burzył,/
Gdym na przekleństwa gminu zasłużył,/
Błogosławili --- Ale już blada,/
Już gwiazda Żmii mroczy się, spada./
Gdy w mojej dłoni pękł obraz święty!/
Odkryją zdradę, spadnie ta głowa ---/
Przeklną!" --- Głos grzmiący przerwał mu słowa:/
<wers_wciety typ="">„Więc bądź przeklęty! więc bądź przeklęty!" ---</wers_wciety>/
I przed Hetmanem stanął w komnatach,/
Ze srebrnym krzyżem, pop w czarnych szatach.</strofa>





<!--TRIM:1-->


<naglowek_rozdzial>Pieśń VI</naglowek_rozdzial>


<naglowek_podrozdzial>Walka</naglowek_podrozdzial>


<strofa><wers_wciety typ="2">Szczęśliwe czasy dawnych rycerzy!</wers_wciety>/
Szczęśliwe czasy! gdy cud po cudzie/
Barwił powieści. Dziś kto uwierzy?/
Jacy to byli żelazni ludzie,/
Jakie to były zamki zaklęte,/
W czarnych cyprysach dusze zamknięte./
Takie powieści śpią niewierzone,/
Takie powieści kryją klasztory,/
Gdzie mnich przez szyby patrząc barwione,/
Światu nadawał tych szyb kolory./
Dziś kto uwierzy, że na skinienie/
Ręki hetmana we mgnieniu oka,/
Zagasły światła --- arf kona brzmienie,/
Z ciemnością spada cichość głęboka.</strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">Popa okropna przejęła trwoga ---</wers_wciety>/
A hetman mówił z twarzą wesołą:/
„Biada, kto tutaj w imieniu Boga,/
Wstąpi w czarami skreślone koło./
Lecz gdyś tu przyszedł, bądź pozdrowiony!/
Zostaniesz moim gościem na wieki,/
Słońca nie ujrzą twoje powieki,/
Rdzą się okryje ten krzyż srebrzony;/
Nikt nie usłyszy jęku --- prócz Boga"./
Skinął --- zapadła nagle podłoga ---/
Pop przeniesiony w lochy podziemne,/
Zniknął --- i słychać było westchnienie. ---/
Znów skinął Hetman, a na skinienie,/
Dzień świateł wpłynął w komnaty ciemne./
Gdy się rozjaśnił, obaj rycerze/
Znów przez te same wyszli podwoje,/
I do narożnej wstąpili wieży,/
By się do walki stroić we zbroje.</strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2"><begin id="b1265645274787"/><motyw id="m1265645274787">Strój</motyw>Basza wziął turban stalą podszyty,</wers_wciety>/
Piersi drucianą kryje koszulą,/
I miecz Damaszku, z dwóch mieczów zbity,/
I ciężki czekan z kolczatą kulą./
Tak uzbrojony lekki i rześki,/
Za pasem sztylet zawiesił Fezki;/
Wziął tarcz z sitowia, jakiej do wojny/
Używa w stepach Tatar budziacki:/
I już był gotów. --- Hetman kozacki,/
Bezpieczniej wprawdzie lecz ciężko zbrojny;/
Zakuł pierś mężną w pancerz ze stali,/
Niósł hełm z przyłbicą ściśle zakrytą;/
A z piór i włosów na hełmie kitą,/
Rośnie we dwoje, do sklepień sali;/
Kopiją wstrząsa do rzutu celną. ---/
Przy boku błyszczy miecz obosieczny./
Tak z baszą sercem i zbroją sprzeczny,/
Wychodził staczać walkę śmiertelną.<end id="e1265645274787"/> ---</strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">Już się na biały dzień zabierało</wers_wciety>/
Gdy wyszli z zamku. Jakby zbudzone/
Chmury nadrannym wiatrem kręcone,/
Już się z mgłą dolin mieszały białą./
I słychać oddech poranku świeży,/
Co lekko wzrusza nadwodne trzciny./
<begin id="b1265645305703"/><motyw id="m1265645305703">Ptak</motyw>Świegocą wróble na zamku wieży,/
Na pół uśpione między kaliny./
I księżyc blady, i gwiazdy bladły;/
Szarzeją światłem nieba błękity,/
A kawki krążąc stadem obsiadły/
I ołowiane wież czernią szczyty.<end id="e1265645305703"/></strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">Wsiedli do czajki obaj rycerze,</wers_wciety>/
Płynęli z wodą. Hetman ponury,/
Patrzał na wichrem kręcone chmury,/
Na mgły tumany, na zamku wieże;/
A jego serce, choć stalą zbrojne,/
Tak mocno bije, tak niespokojne,/
Jakby w przeczuciach --- zadrżał --- i nagle/
Chwycił za wiosło, rozpuścił żagle,/
I pędził czajkę: ta w szybkim biegu,/
W chwilę na drugim stanęła brzegu./
Tam z serca trwogę odpędził płonną:/
„Jak los osądził" --- rzekł --- „niech się stanie./
Baszo! czy walczysz pieszo? czy konno?"/
--- „Gdy Arabczyka dasz mi, Hetmanie,/
Ujrzysz, jak lekko na siodło wskoczę,/
Jak z konia biję i koniem toczę"./
Hetmana trąbki słychać odgłosy:/
Wnet nauczone na trąbkę pana/
Dwa szybkie konie lecą przez wrzosy:/
„Biały twój Baszo! czarny Hetmana". ---/
Oba rycerze siedli na konie,/
Oba pędzili szybko przez błonie,/
Póki kaganiec z wież Oczakowa/
Nie błysnął gwiazdą ze mgły wywity./
Za wodzą Żmii, stanął koń wryty ---/
A Hetman rzecze: „Na próżne słowa/
Nie traćmy czasu, poleć się Bogu./
Tam twój Oczaków, kędy się palą/
Mnogie kagańce w masztowym lesie,/
Tam twoje wieże --- do wież tych progu,/
Gdy mnie zwyciężysz, koń cię zaniesie,/
Gdy padniesz, trup twój popłynie z falą".</strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">Rzekł --- ściślej zamknął w przyłbicę czoło,</wers_wciety>/
I czarnej tarczy okrył się skrzydłem./
<begin id="b1265645350814"/><motyw id="m1265645350814">Walka</motyw>Basza jak jastrząb krążył wokoło,/
Na różne strony zwijał wędzidłem,/
I rzucał czekan, i koniem toczył. ---/
Tarcza hetmana wydała dźwięki,/
Trzykroć od tarczy czekan odskoczył/
I na rzemieniu wrócił do ręki./
Trzykroć odskoczył --- za czwartą razą/
Zgruchotał twarde hełmu żelazo:/
Lecz ugrzązł w hełmie. --- Żmija zań chwyta:/
Nie pośpiał basza odciąć rzemienia/
Tak związanego --- gdy zbył strzemienia,/
Hetman pod końskie ciągnął kopyta./
Skrwawiony ostem i oczeretem,/
Czołga się basza jako gadzina;/
Żmija miecz wznosi --- Basza sztyletem,/
I lewą ręką rzemień przecina,/
Wstając pod koniem, ów sztylet srogi/
Aż po rękojeść wraził pod strzemię./
Rumak hetmana runął o ziemię,/
Lecz hetman szybko powstał na nogi,/
Odrzucił dzidę, miecza dobywa;/
I znów grzmi walka, walka straszliwa!<end id="e1265645350814"/></strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">Daleko słychać szczęki pałaszy,</wers_wciety>/
I tarcza daje odgłos jak dzwony./
Już krew turecka, krew świeża Baszy,/
Lśni po burzanach jak kwiat czerwony;/
Ten widok siły Hetmana dwoi,/
Więc w obie dłonie chwyta miecz silny,/
Podniósł i spuścił --- lecz raz był mylny,/
Sam padł, zwalony ciężarem zbroi;/
Nim powstał z ziemi: już wróg straszliwy/
Tłoczył mu piersi, wzniósł sztylet mściwy,/
I nad bezbronnym mszcząc się rycerzem,/
Gdy mu się sztylet po zbroi zwinął,/
Podniósł pancerza i pod pancerzem/
Wbił po rękojeść, aż krwią zapłynął./
Basza siadł na koń, spiął go ostrogą,/
Leciał jak z wiatrem chmura stepowa;/
Lecz nie do Turków --- do Oczakowa? ---/
Na północ wsteczną poleciał drogą.</strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">Już zniknął. --- Blado wschód się czerwieni,</wers_wciety>/
Już się oddala tętent po wrzosie;/
Tu koralową barwą jesieni,/
Błyszczą burzany w srebrzystej rosie,/
I szpaków stada po nieba sklepach/
We mgle się kąpią --- i lgną na łozy./
Gdzie dwie samotne płakały brzozy,/
Hetman kozacki konał na stepach. ---</strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">Ciszej! --- <begin id="b1265645379630"/><motyw id="m1265645379630">Śpiew</motyw>tam jakiś śpiew obłąkany,</wers_wciety>/
Z echem przez suche płynie burzany;/
Pieśń taka smutna, dzika i rzewna,/
Oblana złotem słońca promieni,/
Zbliża się postać jak cień niepewna,/
Dziewica mogił --- to młoda Xeni!/
Pieśń jej jak lutni niesfornej głosy,/
Nagle skonała, krzykiem ucięta,<end id="e1265645379630"/>/
Bo koło Kseni skrwawione wrzosy;/
A choć przyłbica Żmii zamknięta,/
Już go poznała --- tak dziewic oczy/
Wprawne w miłości, choć obłąkane./
Ale na próżno wyśledzą ranę,/
Chce krew zatrzymać rąbkiem warkoczy./
Gdy mu przyłbicę wzniosła na czole,/
Żmiję do życia wróciły bole<pe><slowo_obce>bole</slowo_obce> (daw.) --- dziś popr.: bóle.</pe>!/
Spojrzał --- i poznał --- lecz nie rzekł słowa,/
Ani się zdradził nagłym poznaniem./
I była cisza --- cisza stepowa,/
Przerwana czasem łzami i łkaniem/
Smutnej dziewicy. Xeni oczyma/
Ściga wejrzenie zgasłe Hetmana!/
A Żmija oczy wlepione trzyma/
W stronę, gdzie mglistą chmurą owiana/
Wznosi się zamków siczowych wieża./
Nagle blask ognia stamtąd uderza,/
Potem się rozlał po Dniepru fali ---/
Między wieżami płomień się wije./
--- „Zdrajca!" --- rzekł Hetman --- „Xeni! klnij Żmiję!/
Oto mój zamek, zamek się pali!/
W zamku twój ojciec! --- A basza mściwy/
I nad nią jeszcze zemsty dokonał./
Przekleństwo jemu!" --- westchnął --- i skonał.</strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">Zaledwo skonał --- przez kwiatów niwy,</wers_wciety>/
Rzucając za się wzrok niespokojny,/
Na koniu Turek przeleciał zbrojny,/
I zniknął we mgle --- Śmiech dziki Xeni/
Smutnie po rosach zabrzmiał. --- „Mam syna!/
Ojciec mój skonał pośród płomieni./
Syn mój jak świeża rośnie kalina,/
A Hetman --- Syn miał ojca Hetmanem,/
I żyć nie będzie pod innym panem./
Lecz wam Kozacy, wam nie pokażę/
Syna mojego --- w grób go zakopię;/
Ale krew jego przyniosę w czarze,/
I krwią mogiłę ojca pokropię".</strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2">Jakie tam było po chatach łkanie,</wers_wciety>/
Gdy wieść okropna biegła przez sioła!/
Zgasłeś! --- wołali --- zgasłeś, Hetmanie!/
Któż jak ty w czajce lotem sokoła,/
Z nami na Czarne popłynie Morze?/
Kiedyż takiego ujrzemy<pe><slowo_obce>ujrzemy</slowo_obce> (daw.) --- dziś: ujrzymy.</pe> pana?/
Kiedyż drugiemu słać będziem łoże,/
Gruzami z wielkich gmachów sułtana? ---</strofa>


<strofa><wers_wciety typ="2"><begin id="b1265645467497"/><motyw id="m1265645467497">Pogrzeb</motyw>Wieją tłumami kozackie kity,</wers_wciety>/
Hetmańska trumna już nad mogiłą;/
A w trumnie Hetman leży odkryty./
Coś mu się we śnie strasznego śniło,/
Bo wyraz wzgardy w twarzy wyryty./
Z żaglów tureckich śmiertelna chusta/
Spowiła ciało. Złotym obrazkiem/
Pop go opatrzył, posypał piaskiem,/
Kawałek chleba włożył mu w usta,/
Zgraję tym samym obdzielił chlebem ---/
A gdy wymówił ostatnie słowo,/
Płaczki zaczęły pieśń pogrzebową./
Lecz jedna z płaczek szła za pogrzebem,/
Śmiechem zbłąkała pieśni odgłosy;/
A choć wesela taić nie umie,/
Na przekór śmiechom, jak srebrne rosy/
Łzy jej do wielkiej płyną łzawicy<pe><slowo_obce>łzawica</slowo_obce> --- tu: naczynie do przechowywania łez żałobników.</pe>;/
A gdy łzy cudze zbierała w tłumie,/
Gdy w czarę padło światło gromnicy,/
Kołem się wszystkie chmurzyły twarze,/
Widzieli wszyscy, krew była w czarze!/
I krew do grobu wylała cieśni. ---/
Padła --- skonała --- Konaj, o pieśni!<end id="e1265645467497"/></strofa>
</liryka_l>

</utwor>