<utwor>
<rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/zeromski-cokolwiek-sie-zdarzy-niech-uderza-we-mnie/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Żeromski, Stefan</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">,,Cokolwiek się zdarzy - niech uderza we mnie..."</dc:title>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kotwica, Wojciech</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Ostrowski, Piotr</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Modernizm</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Epika</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Nowela</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Utwór powstał w ramach "Planu współpracy z Polonią i Polakami za granicą w 2014 roku" realizowanego za pośrednictwem MSZ w roku 2014. Zezwala się na dowolne wykorzystanie utworu, pod warunkiem zachowania ww. informacji, w tym informacji o stosowanej licencji, o posiadaczach praw oraz o "Planie współpracy z Polonią i Polakami za granicą w 2014 r.".</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/zeromski-cokolwiek-sie-zdarzy-niech-uderza-we-mnie</dc:identifier.url>
<dc:source.URL xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://polona.pl/item/6891173/0/</dc:source.URL>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Stefan Żeromski, Zmierzch, Cokolwiek się zdarzy, nakł. Gebethnera i Wolffa, Warszawa 1907.</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Stefan Żeromski zm. 1925</dc:rights>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">1996</dc:date.pd>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2014-10-03</dc:date>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/image/406535351_1b295bd367_o.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Ari Bakker , Hospital Bed, CC BY 2.0</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/3457</dc:relation.coverImage.source>
<dc:relation.hasFormat id="pdf" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/pdf/zeromski-cokolwiek-sie-zdarzy-niech-uderza-we-mnie.pdf</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-1038-9</meta>
<meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta>
<dc:relation.hasFormat id="html" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/zeromski-cokolwiek-sie-zdarzy-niech-uderza-we-mnie.html</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-1998-6</meta>
<meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta>
<dc:relation.hasFormat id="txt" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/txt/zeromski-cokolwiek-sie-zdarzy-niech-uderza-we-mnie.txt</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-2953-4</meta>
<meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta>
<dc:relation.hasFormat id="epub" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/epub/zeromski-cokolwiek-sie-zdarzy-niech-uderza-we-mnie.epub</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-4034-8</meta>
<meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta>
<dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/mobi/zeromski-cokolwiek-sie-zdarzy-niech-uderza-we-mnie.mobi</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-5120-7</meta>
<meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta>
<category.thema.main>FS</category.thema.main>
    <category.thema>1DTP</category.thema>
    <category.thema>3MP</category.thema>
    </rdf:Description>
</rdf:RDF>
<opowiadanie>
<abstrakt>
<akap>Młody bezrolny chłop trafia do szpitala z powodu nieuleczalnej choroby nogi.
Mimo nieuchronności kalectwa nie traci hartu ducha.</akap>


</abstrakt>
<nota_red>
<akap>Uwspółcześnienia:</akap>
<akap>Końcówki fleksyjne Msc. i N. lp i lm: -em, -emi, np.:
tem -> tym,
oznaczonem -> oznaczonym,
ugotowanem -> ugotowanym.</akap>

<akap>Pisownia joty:
operacya -> operacja.</akap>

<akap>Pisownia łączna i rozdzielna:
trzebaby -> trzeba by,
napół -> na pół,
z nienacka -> znienacka,
niech-ta -> niech ta.</akap>

<akap>Inne:
siedm -> siedem.</akap>

<akap>Dostosowano interpunkcję do współczesnych zasad.</akap>

<akap>Poprawiono błędy źródła:
ludziej -> ludzkiej.</akap>

</nota_red>

<autor_utworu>Stefan Żeromski</autor_utworu>

<nazwa_utworu>,,Cokolwiek się zdarzy --- niech uderza we mnie..."</nazwa_utworu>



<motto><akap>Cokolwiek się zdarzy --- niech uderza we mnie</akap></motto><motto_podpis>Sofokles, <tytul_dziela>Edyp-król</tytul_dziela></motto_podpis>



<akap>Na łóżku oznaczonym liczbą 24, w najbardziej ciemnym kącie sali, leżał od kilku miesięcy trzydziestoletni może parobek folwarczny. Nad wezgłowiem łóżka kołatała za każdym poruszeniem się chorego czarna, drewniana tablica z napisem: <slowo_obce>caries tuberculosa</slowo_obce><pe><slowo_obce>caries tuberculosa</slowo_obce> (med., łac.) --- gruźlicze próchnienie kości.</pe>... Amputowano biedakowi nogę powyżej kolana, wskutek suchotniczego gnicia kości. Chłop był bezrolny, kartoflarz, z kartoflarzów<pe><slowo_obce>kartoflarzów</slowo_obce> --- dziś popr. forma D. lm: kartoflarzy.</pe> pochodził. Miał we dworze służbę, ożenił się był przed trzema laty, chłopaka o konopiastej czuprynie się dochował --- aż oto, ni z tego, ni z owego, zabolała go noga w kolanie i pootwierały się ranki. Dał dobry człowiek furmankę do miasta i odstawiono chudziaka na koszt gminy do szpitala.</akap>

<akap>Tamto jeszcze pamiętał dobrze, jak jedzie w odwieczerze<pe><slowo_obce>odwieczerze</slowo_obce> a. <slowo_obce>odwieczerz</slowo_obce> (daw., gw.) ---  popołudnie, pora przed wieczorem.</pe> jesienne z kobieciną swoją w paradnym wasągu<pe><slowo_obce>wasąg</slowo_obce> --- wóz gospodarski, dość prymitywny powóz czterokołowy bez resorów, z nadwoziem drabinkowym lub w kształcie wiklinowego kosza, opartym bezpośrednio na osiach; używany w Polsce do pocz. XX wieku.</pe> z półkoszkami<pe><slowo_obce>półkoszki</slowo_obce> (daw.) --- uplecione z wikliny burty wozu.</pe>, jak se<pe><slowo_obce>se</slowo_obce> (gw.) --- sobie.</pe> popłakują oboje ze strachu i żałości --- i co se zapłaczą, to przegryzą jajkiem ugotowanym na twardo --- a potem to już tylko jakaś niezmierna szarzyzna, niby mgła, nie mgła...</akap>

<akap>Dnie szpitalne bez różnicy, bez odmiany, znikły mu z pamięci, tworząc jakby niezgłębioną wyrwę w życiu --- tylko smutek nieodmienny przez ciąg tylu miesięcy przygniatał mu duszę z taką nieubłaganą i brutalną siłą, z jaką płyta kamienna przygniata mogiłę. Przez tę mgłę pamięta półjasno dziwne dziwy, jakie z nim wyrabiano: kąpanie, głodzenie, zapuszczanie w rany drucików aż do kości --- potem operację, jak niosą go na salę, między panów ubranych w fartuchy krwią zbroczone --- i to dziwne, nieustraszone męstwo pamięta, jakie go podparło tej godziny, niby ręka miłosierdzia.</akap>

<akap>Przed operacją, patrząc na szereg zjawisk budzących wstręt --- snuł i on z głębi prostej swej duszy nić rozmyślań, jakie snuć uczy ta największa na ziemi mistrzyni --- wspólna sala w szpitalu. Po operacji wszystko zasłoniło znużenie śmiertelne i niechęć. Zimno mu było ciągle, a około południa, nad wieczorem zaczynało w czaszce coś ciążyć niby kula kamienna i szły od kuli do nóg strumienie mrozu. Od palców znowu zdrowej nogi ciągnęły ku czaszce fale rozmarzającego ciepła. Myśli, jak kropelki żywego srebra, chyżo zlatywały w jakiś kącik mózgu i podczas gdy leżał skurczony w kałuży potu, podczas gdy powieki opadały same --- nie na sen, lecz na bezwładność --- napastowały go dziwaczne, półsenne widziadła.</akap>

<akap><begin id="b1409304520316-1442625073"/><motyw id="m1409304520316-1442625073">Kondycja ludzka, Światło</motyw>Oto znikało wszystko i zostawała tylko szara, nieujęta, przesycona zapachem chloroformu przestrzeń, na pół rozświetlona przez znikome i rozproszone światło, podobna do wnętrza niezmiernego ostrokręga<pe><slowo_obce>ostrokręg</slowo_obce> a. <slowo_obce>ostrokrąg</slowo_obce> (daw.) --- stożek, bryła o okrągłej podstawie, zwężająca się stopniowo aż do ostrego wierzchołka.</pe>, jaki się tuż zaczyna i jak lej bez miary leży na ziemi. Tam, w niesłychanej oddali, gdzie się zwęża wierzchołek, istnieje biała plamka świetlista: tamtędy się wychodzi... Idzie do tej szczelinki dniem i nocą po nieskończonej linii spiralnej, obiegającej wewnętrzną powierzchnię leja, idzie przez mus, przez wysiłek, jak ślimak, choć się zrywa w nim coś, jak kwiczoł<pe><slowo_obce>kwiczoł</slowo_obce> --- leśny ptak łowny.</pe> zaczepiony nogą w sidle, choć trzepocą w nim niby skrzydła ptasie. I nie może podlecieć wyżej jak na długość sidła, i ciągle spada a spada...<end id="e1409304520316-1442625073"/> Wie, co z onej szczelinki widać. Tylko nogą stąpić<pe><slowo_obce>stąpić</slowo_obce> (daw.) --- postawić krok; dziś: stąpnąć.</pe> --- miedza idzie na niwce<pe><slowo_obce>niwka</slowo_obce> --- niewielka niwa; <slowo_obce>niwa</slowo_obce>: pole, ziemia uprawna.</pe> pod lasem, gdzie były jego własne cztery zagony kartofli. I śni mu się, podczas gdy się wyrywa mechanicznie ze swej próżni --- czas kopania. Cicho tam pod lasem, jest jesienna przejrzystość przestrzeni, co zbliża z odległości przedmioty i daje je widzieć wyraźnie. We dwoje z kobieciną kopią piękne jak kocie łby ziemniaki. Na wzgóreczku, na ścierni<pe><slowo_obce>ścierń</slowo_obce> --- krótkie źdźbła pozostałe na polu po ścięciu zboża; por.: <slowo_obce>ściernisko</slowo_obce>.</pe>, pastusi zebrali się w gromadkę, workami się pookręcali, poskurczali bose nogi, jałowcu suchego nanieśli, zapalili ognisko i wygrzebują patykami z popiołu pieczone kartofle. Dym w powietrzu pachnie, jałowcowy, wonny...</akap>

<akap>Gdy bywał zdrowszy, trzeźwiejszy, gdy go nie tak dokuczliwie męczyła gorączka, wpadał w bojaźń, w trwogę przeraźliwą zdruzgotanych i zamęczonych. Jestestwo chłopa skupiało się pod jej uciskiem w wielkość tak małą, jak ziarnko szaleju<pe><slowo_obce>szalej</slowo_obce> --- roślina z trującymi kłączami, których spożycie powoduje halucynacje.</pe>, i zlatywało, gnane przez nagłe przesądy, przez jakieś dźwięki przeraźliwe, roztrącając się o gzemsy<pe><slowo_obce>gzems</slowo_obce> --- dziś popr.: gzyms.</pe> próżni bezdennej.</akap>

<akap><begin id="b1409305325286-3252180370"/><motyw id="m1409305325286-3252180370">Bezsilność, Rana</motyw>Nareszcie zaczęła się goić rana na nodze i gorączka ustąpiła. Dusza biedaka powróciła, jakby z tamtego świata, do pierwotnego jej stanu, do rozmyślań nad tym, co przesuwało się przed jego oczyma. Lecz jakże się zmienił rdzeń tych rozmyślań! Dawniej była to litość, wyrastająca ze wstrętu --- teraz była to nienawiść skaleczonego zwierzęcia, gwałtowne pragnienie odwetu, wściekłość, obejmująca drapieżnym uściskiem zarówno tych nieszczęśliwych, którzy leżą obok, jak i tych, co go okaleczyli. Co więcej, zrodziło się i trwało, nie ustając w jego sercu, niby skowyczenie, z którym w zapamiętałym pościgu biegły jego myśli, doszukując się tej mocy, co nań wyrok wydała.<end id="e1409305325286-3252180370"/></akap>

<akap>Ten stan nękania samego siebie trwał długo i wzmogło się rozjątrzenie duszy.</akap>

<akap>Aż oto pewnego razu zauważył, że zdrowa noga drętwieje mu i puchnie w kostce. Gdy chirurg naczelny odbywał codzienną wizytę poranną, chłop zwierzył mu się ze swą obawą.</akap>

<akap>Lekarz badał jego wyschnięte, zwiędłe ciało, przeciął nieznacznie nabrzmienie, zobaczył, że sonda sięga do kości, strzepnął palcami i spojrzał ze smutkiem zagadkowym w oczy parobka.</akap>

<akap_dialog>--- Źle, bracie, z tobą! Trzeba by drugą nogę... uważasz, także... tego. A tyś kiepski. Leż sobie tu, tu ci będzie lepiej niż w chałupie, jeść ci dadzą...</akap_dialog>

<akap>I odszedł w towarzystwie asystentów. Od drzwi powrócił jeszcze na chwilę, nachylił się nad chorym i nieznacznie, aby nikt nie widział, przesunął pieszczotliwie ręką po jego głowie.</akap>

<akap>Chłopa zamroczyło, jakby go znienacka bijakiem<pe><slowo_obce>bijak</slowo_obce> --- jeden z dwóch kijów, z których zbudowany był cep; krótszy i wykonany zazwyczaj z twardszego drewna, służył do uderzania w kłosy ułożone na twardym podłożu.</pe> cepów ugodzono w ciemię. Zamknął oczy i leżał długo --- aż nastała w nim cisza nieznana.</akap>

<akap><begin id="b1410694552179-1583502427"/><motyw id="m1410694552179-1583502427">Kondycja ludzka</motyw>Jest w duszy ludzkiej kryjówka zaczarowana, na siedem zamków zamknięta, a nie otwiera jej nikt i nic, tylko wytrych złodziejski mściwego nieszczęścia.</akap>

<akap>Sofokles nazwał kryjówkę tę po imieniu przez usta oślepiającego się Edypa... A kryje się w niej dziwna rozkosz, słodka konieczność, największa mądrość.<end id="e1410694552179-1583502427"/></akap>

<akap>Cicho leżał chłopowina ubogi na swym tapczanie i szedł po duszy jego jakby Chrystus po bałwanach wzburzonych morza, uśmierzając burzę...</akap>

<akap>Odtąd przez długie noce, przez dnie plugawe patrzył na wszystko jakby z niezmierzonego oddalenia, z dobrego miejsca, gdzie jest cicho i niewymownie dobrze, skąd wszystko wydaje się małe, trochę zabawne i głupiutkie, lecz godne miłości.</akap>

<akap_dialog>--- A niech ta, niech ta --- szeptał do siebie --- niech ta Pan Jezus da ludziom... Nie bój się! i mnie ta niezgorzej przecie...</akap_dialog>

</opowiadanie>
</utwor>