<utwor><rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#"><rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/zbierzchowski-impresye-moja-zemsta/">
    <dc:creator xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Zbierzchowski, Henryk</dc:creator>
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">2014-09-04</dc:date>
    <dc:date.pd xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">2013</dc:date.pd>
    <dc:description xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl) na podstawie tekstu dostępnego w serwisie Wikiźródła (http://pl.wikisource.org). Redakcję techniczną wykonała Paulina Choromańska, natomiast korektę utworu ze źródłem wikiskrybowie w ramach projektu Wikiźródła.</dc:description>
    <dc:format xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">xml</dc:format>
    <dc:identifier.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/impresye-moja-zemsta</dc:identifier.url>
    <dc:language xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">pol</dc:language>
    <dc:publisher xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
    <dc:rights xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Domena publiczna - Henryk Zbierzchowski zm. 1942</dc:rights>
    <dc:source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Henryk Zbierzchowski, Impresye, nakł. Księgarni D.E. Friedleina, Kraków 1902. </dc:source>
    <dc:source.URL xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">http://pl.wikisource.org/wiki/Impresye_%28Zbierzchowski%29/Moja_zemsta</dc:source.URL>
     <dc:subject.genre xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Wiersz</dc:subject.genre>
    <dc:subject.period xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Modernizm</dc:subject.period>
    <dc:subject.type xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Liryka</dc:subject.type>
<developmentStage>0.3</developmentStage>
<dc:title xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Moja zemsta</dc:title>
    <dc:type xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">text</dc:type>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/image/3495934779_c21b346e01_o.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Bluebell Forest, Luke Andrew Scowen, CC BY-SA 2.0</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/4433</dc:relation.coverImage.source>

</rdf:Description></rdf:RDF><opowiadanie>

<autor_utworu>Henryk Zbierzchowski</autor_utworu>
<dzielo_nadrzedne>Impresye</dzielo_nadrzedne>
<nazwa_utworu>Moja zemsta</nazwa_utworu>




<dedykacja><akap>Jadwidze Mrozowskiej.</akap></dedykacja>




<strofa>Było to śliczne, kochane, malutkie. /
Nie znałem dotąd kobiety podobnej. /
Uśmiech nie schodził z jej twarzyczki drobnej, /
Poco się smucić --- życie jest tak krótkie. /
Coś z rozświetlonych motylich skrzydełek, /
Coś z gnanej wiatrem niteczki pajęczej, /
Z promyka słońca, koloru tęczy --- /
Prawdziwy kociak, źle mówię dyabełek! /
Raz kiedym słuchał jak mi w duszy śpiewa, /
Jak złote myśli nachodzą mię tłumnie, /
Rzekła zwracając duże oczy ku mnie: /
Pan nie wraźliwy... a mię to tak gniewa! --- /
Co? co? słyszycie! Boże! wielki Boże! /
Mnie, który gwiazdom wypowiadam wojnę, /
Mnie, którym w duszy wykołysał morze/
Olbrzymie, groźne, wiecznie niespokojne. /
Mnie, który jeden nad kwiatami władam, /
Słyszę sen lilii, kiedy w wieczór rośny/
Zamyka kielich --- ten dzieciak nieznośny/
Pragnie odebrać wszystko, co posiadam. </strofa>

<strofa>Zwołałem elfy, krasnoludki, gnomy, /
Duchy zrodzone w zmierzchu i psotnicze/
I wszystkie inne, których nie wyliczę, /
Świat ludziom obcy, a dla mnie znajomy. /
Co chwila postać nowa się wyłania, /
Siadły na brzegu mojego posłania. /
I rozpoczęły się dziwne narady... /
Wiatr jęczy... deszcze dzwonią w moje okno/
Czuję, jak drzewa gdzieś na dworze mokną, /
Jak za chmurami księżyc kona blady, /
Knujemy zemstę okrutną! /
Duchy choć rozmów naszych nikt nie słyszy/
Coraz to senniej, tajemniczej, ciszej/
Szeptają w ucho... sen idzie... jak smutno. </strofa>

<strofa>Poszedłem w pomoc wszystkich duchów zbrojny/
Dziwnie wzburzony, z bijącymi tętny. /
Już w progu spotkał mię jej wzrok spokojny, /
A taki jasny i taki ponętny, /
Jak dno jeziora, gdy świt na nie padnie, /
Zaklęte skarby odkrywając na dnie. /
I byłbym zemścił się, lecz duchy psotne/
Na jej spojrzenie wszystkie mię odbiegły, /
Jedne w jej oczach jak szatanki legły, /
Kusząc... a inne rozbawione, lotne/
We sploty włosów ukryły się tłumnie, /
Błyszczące oczko obracając ku mnie. </strofa>

<strofa>I nie wiem --- pewnie Amora to sprawka, /
Który je na mnie uzbroił tajemnie, /
Bo rozpoczęła się dziwna zabawka, /
Tysiące łuków zwróciło się we mnie/
--- Wierzcie mi --- mogę przecież na to przysiąc --- /
I złotych strzałek wyleciało tysiąc/
Prosto w me serce... </strofa>

<strofa>Nie wiem dokładnie, co się potem stało, /
Kiedy skończyła się zabawa pusta --- /
Dość, że mi grały archanielskie głosy, /
Dość, żem całował włosy, oczy, usta, /
A potem znowu usta, oczy, włosy/
I że mi było wiecznie mało, mało!!! </strofa>

</opowiadanie></utwor>