<utwor><rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#"><rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/wyspianski-boleslaw-smialy/">
    <dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Wyspiański, Stanisław</dc:creator>
    <dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2014-09-15</dc:date>
    <dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">1978</dc:date.pd>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl) na podstawie tekstu dostępnego w serwisie Wikiźródła (http://pl.wikisource.org). Redakcję techniczną wykonała Paulina Choromańska, natomiast korektę utworu ze źródłem wikiskrybowie w ramach projektu Wikiźródła. Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.</dc:description>
    <dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
    <dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/boleslaw-smialy/</dc:identifier.url>
    <dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
    <dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
    <dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Stanisław Wyspiański zm. 1907</dc:rights>
    <dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Stanisław Wyspiański, Bolesław Śmiały, druk. Uniw. Jag., nakł. autora, Kraków 1902.</dc:source>
    <dc:source.URL xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://pl.wikisource.org/wiki/Boles%C5%82aw_%C5%9Amia%C5%82y</dc:source.URL>
    <dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Tragedia</dc:subject.genre>
    <dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Modernizm</dc:subject.period>
    <dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Dramat</dc:subject.type>
    <dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Bolesław Śmiały</dc:title>
<developmentStage>0.3</developmentStage>

    <dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:relation.hasFormat id="pdf" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/pdf/boleslaw-smialy.pdf</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-1029-7</meta>
<meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta>
<dc:relation.hasFormat id="html" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/boleslaw-smialy.html</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-1990-0</meta>
<meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta>
<dc:relation.hasFormat id="txt" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/txt/boleslaw-smialy.txt</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-2945-9</meta>
<meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta>
<dc:relation.hasFormat id="epub" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/epub/boleslaw-smialy.epub</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-4025-6</meta>
<meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta>
<dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/mobi/boleslaw-smialy.mobi</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-5111-5</meta>
<meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/use/7057.jpg</dc:relation.coverImage.url>
    <dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Bolesław II Śmiały, Friedlein, Rudolf Fryderyk (1811-1873), nieznany, Friedlein, Daniel Edward (1802-1855), domena publiczna</dc:relation.coverImage.attribution>
    <dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/7057</dc:relation.coverImage.source>
    <category.legimi>Dramat</category.legimi>
    <category.thema.main>DDT</category.thema.main>
    <category.thema>1DTP</category.thema>
    <category.thema>3KLK</category.thema>
    </rdf:Description></rdf:RDF><opowiadanie>

<abstrakt>
<akap>Bolesław Śmiały, pierwszy król Polski, zabija biskupa Stanisława, jej patrona. Do dziś aktualny problem konfliktu pomiędzy państwem a kościołem w interpretacji Wyspiańskiego.</akap>


   

<akap>Ten tekst trzeba czytać z podręcznikiem historii w ręku --- bez szczegółowej wiedzy o przebiegu konfliktu pomiędzy pierwszym królem Polski (dzisiaj zwanym Bolesławem II Szczodrym) a biskupem krakowskim Stanisławem ze Szczepanowa (późniejszym świętym) nie zrozumiemy nawet ćwierci aluzji i sądów Wyspiańskiego. Ten długi, wierszowany monolog opowiada całą historię z punktu widzenia króla Bolesława. Nie jest to jednak jedyny utwór Wyspiańskiego poświęcony tej tematyce: dramat <tytul_dziela>Skałka</tytul_dziela> opowiada tą samą historię, ale z punktu widzenia duchownego.</akap>


     </abstrakt>
<autor_utworu>Stanisław Wyspiański</autor_utworu>

<nazwa_utworu>Bolesław Śmiały</nazwa_utworu>




<naglowek_rozdzial>I</naglowek_rozdzial>




<strofa>Siedziałem --- gdy to okropne zjawisko, /
przed którem wszyscy przysłonili oczy, /
wchodziło, --- biskup, --- ludu zbiegowisko; --- /
ciżba wylękła ich ku drzwiom się tłoczy, --- /
ja patrzę, --- bo już miałem to przezwisko/
Śmiały, --- gdy cała ta procesya kroczy... /
lecz pocóż niosą chorągiew Anioła... /
jakby na walkę Piekła i Kościoła....</strofa>


<naglowek_rozdzial>II</naglowek_rozdzial>





<strofa>Pochylały się chorągwie z łomotem/
u wrót, nim wstały na izbie przedemną/
a chyląc się, mierzały we mnie grotem/
krzyżów, --- iż trwogę uczułem tajemną, /
gdy się Archanioł rozwijał ze złotem, /
w perłach, z tą twarzą malowaną ciemno, /
a skrzydła w pąsach i mieczysko kręte, /
weń łyskawice gromowe zaklęte. </strofa>

<naglowek_rozdzial>III</naglowek_rozdzial>





<strofa>I zaciemniała się zwolna komora; /
wnosiły mrok i noc te chusty boże, /
po siwych ścianach pobielanych dwora/
szły cienie jakichś postaci potworze; /
lud na kolana rzuciła pokora, /
a w tym ponurym pomroków wieczorze/
zorze świec twarze roświecały mnisze, --- /
nad niemi dymne smugi śpiew kołysze. </strofa>

<naglowek_rozdzial>IV</naglowek_rozdzial>
<strofa>Nikt nieśmiał oczu podnieść, wszyscy w lęku, /
i ten korowód mnichów, co przyklęka/
z zapalonemi gromnicami w ręku/
i dzwony, śpiewem głuszone bez dźwięku/
i lud, któremu z żalu serce pęka; /
a wszyscy klątwie rzekli: niech się stanie/
i potępiali moje królowanie. </strofa>

<naglowek_rozdzial>V</naglowek_rozdzial>

<strofa>Byłbym się zarwał i rozniósł na mieczach/
świece, ornaty, chorągwie, kropidła/
i rzeź bym sprawił im na martwych rzeczach/
bez ducha, gdy mam duchem silne skrzydła, /
że nie na jeden dzień mam państwo w pieczach, --- /
już ta z biskupem kłótnia mi obrzydła;.../
--- gdym się w tył żachnął i zawadził słupa, /
korona moja spadła przed biskupa. </strofa>

<naglowek_rozdzial>VI</naglowek_rozdzial>
<strofa>Oni to mieli za znak, czy za czary/
i grozą zdjęci klękli przed widziadłem/
i że początek już znaczy się kary, /
że, w tej koronie spadłej, ja upadłem, /
że dla mnie z grobów wychodziły mary, /
przed których trupim widokiem pobladłem, --- /
tak w ich przesądnych oczach coś się stało, /
co potępiło mnie i druzgotało. </strofa>

<naglowek_rozdzial>VII</naglowek_rozdzial>

<strofa>A oni, --- jakby w obłędzie, skazańce, /
za biskupiej ręki skinieniem, /
bo drżeli, jak wojenne liche brańce, /
śpiewy żałosnem mieszając jęczeniem, /
ciskali o podłogi ziem kagańce/
i przerażenie sami tem zdarzeniem, /
obłędne mieli oczy, dech zaparty, --- /
--- Biskupie! --- więc to Boży Sąd otwarty!?</strofa>

<naglowek_rozdzial>VIII</naglowek_rozdzial>

<strofa>Co miały znaczyć łamane gromnice, /
nie wiem, --- lecz straszne było to rzucanie; /
i wstręt mnie do nich brał i błyskawice/
gniewu, --- że ledwom nalazł hamowanie, /
by nie cisnąć w biskupa twarz mej rękawice/
żelaznej --- za to księże wyklinanie; --- --- /
poszli --- ostałem sam w tronowej sali; /
wnątrz piersi mściwa złość wre, gorze, pali. </strofa>

<naglowek_rozdzial>IX</naglowek_rozdzial>

<strofa>Ostałem sam i patrzę, --- sala mroczna/
i te leżące na deskach okruchy/
wosku i duszność kadzideł powłoczna/
w smugach, --- że jakieś wijące się duchy; --- /
ja sam, --- że tak mię opuścili da czna/
wszyscy. --- Za dworem świszczą zawieruchy, --- /
brząkają w łuski rybie u okienic, /
miecą gałęźmi drzew na płatwy ścienic. </strofa>

<naglowek_rozdzial>X</naglowek_rozdzial>

<strofa>A tam, pod stosem świec pogruchotanych, /
których trzask, łomot, wciąż trwa i przeraża, /
korona, --- na głos tych klątew śpiewanych... /
korona! którą wziąłem u ołtarza! /
w której zakułem pierścień ziem wyrwanych/
memu dziadowi, ojcu! --- do cmentarza/
lecąca, w jakimś rozpędzie, fatalna, /
pod stopy Ducha, co klnie, --- --- Królo-zwalna!!</strofa>

<naglowek_rozdzial>XI</naglowek_rozdzial>

<strofa>Zabić! --- Jak, kiedy? Gdziekolwiek! Sam skłóję! /
Dworaków wezmę rycernych i wpadnę, --- /
a którzy nas okrzykną: mnnicho-zbóje, /
pościnam łby niechętnych i owładnę; /
niech wiedzą o mnie, żem król, że panuję; --- /
tej chwili moich przybocznych zagadnę, --- /
Po co?! --- Rozkażę! Muszą! Krew! Krwi wołam! /
Księże! Nad moim mieczem świece połam! </strofa>

<naglowek_rozdzial>XII</naglowek_rozdzial>

<strofa>Przeciw zamczyska, przez Wiślane wody, /
na ostrowiu skalistej opoce/
kościół pośrodku drewnianej zagrody; /
w koło szum wiklin i wicher łopoce, /
tłukąc wierzbami o mosty i wzwody, /
jakby się dawne w nich żalące Moce; /
węgły gontyny spróchniałe przez wieki; /
jezioro święte obok i pasieki</strofa>

<naglowek_rozdzial>XIII</naglowek_rozdzial>

<strofa>święcone; w tych gwarzyły Lele boże/
w drzewach lipowych, wieczystych; stuwieczna/
Moc; co ramiony objęła przestworze/
nieba i Słońcu się śmiała słoneczna; --- /
w nich skryte niegdyś prastare wielmoże: /
Krasy-lud i ich ślubna Żywia śleczna; /
stały u wstęgu gaju, nieprzytomne/
a chwast je w koło przerastał, niesromne. </strofa>

<naglowek_rozdzial>XIV</naglowek_rozdzial>

<strofa>Przypomnę to uroczysko stare, /
pełne wężów, plamistych jaszczurów, /
co starodawną tam szeleszczą wiarę, /
z nor ześlizgnięte podskalnych do murów, /
na białe płyty wpełzły ciche, szare/
za pozwijane w kłębki u kosturów, /
we świętą wodę sadzawki wślepione, /
jak wężownice wróżebne, pośpione. </strofa>

<naglowek_rozdzial>XV</naglowek_rozdzial>

<strofa>Kto je tam śpiące obaczy, nie spłoszy/
i wzrok nasyci rojeniem z tej wody, --- /
bo się wciąż szkliwo mieni w tej pustoszy, /
coraz to inne ukazując spody/
a dna zasnute złotem, --- ten dla duszy/
pojmie tajemną siłę i urody/
obleją jemu twarz; --- tam te zaskrońce/
mają studzienny skarb: zmartwiałe Słońce, </strofa>

<naglowek_rozdzial>XVI</naglowek_rozdzial>

<strofa>i króla-węża, któren wiecznie czuwa/
na dnie, a węzeł święty ma u czoła, /
złocistą obręcz, --- zeń jad wody struwa; /
z wierzchu się wielkie zakreślają koła/
płynne, znów widmo się nagle zasnuwa. /
--- Kto węża ujrzy, --- tego Niebo woła, --- /
Raj duszy; --- ręką niech zaczerpa wody/
a pijąc zajdzie w tamten-świat, na Gody! </strofa>

<naglowek_rozdzial>XVII</naglowek_rozdzial>

<strofa>Tutaj gromady się wędrowne garną, /
z lirnymi, którzy znają moc strumieni; /
przystają zadumani na toń czarną, /
czy z za porostów i listów kiścieni, /
Szczęście uśmiechnie się twarzą figlarną. /
I wody czerpią strutej do garścieni, /
a męty te chowają, jak lektwarze/
z Lalników przyniesione przez pieśniarze. </strofa>

<naglowek_rozdzial>XVIII</naglowek_rozdzial>

<strofa>Dziś w zaniedbaniu leżały studniska; /
wody zerdzałą zadziergane rząsą; /
tylko, jak dawniej; bujne wężowiska/
w skałach i sady, które bielmo trząsą/
kwietne, gałęźmi ponad te mokrzyska/
zwisłe; gontyna i te, co tam z nią są/
w ruinach, spadłe bogi, światowitne, /
co stopą wryte w ziem, ponad dach szczytne</strofa>

<naglowek_rozdzial>XIX</naglowek_rozdzial>

<strofa>łbami, we wionach jabłonek, grusz, śliwek/
źrałych, dzierżący w grabach wielkie kroje, /
patrzały ślepiem oczu z pod pokrywek/
mosiążnych.... na Sobótne ludne roje, /
na skoki rześkie chłopców, pląsy dziwek, /
co szły częstować stare Bogi swoje. --- /
Dziś mchów spowite pleśnią i rdzą zjadłe, /
króle, we wielkiej walce duchów padłe. </strofa>

<naglowek_rozdzial>XX</naglowek_rozdzial>

<strofa>Tam Chrystusową dżwignięto mogiłę, /
ze skalistego wykutą wyłomu; /
wryto korzenie w skałę dziewięćsiłe/
i krzyż zatknięto męczeński na domu. /
A Włade, w hańbach leżą w pół-przegniłe; /
tylko je gędźce uczczą pokryjomu, /
tylko nikt nie śmie zasypać jeziora. /
Święta dziś niemoc ich, piorunna wczora. </strofa>

<naglowek_rozdzial>XXI</naglowek_rozdzial>

<strofa>Na skale Kościół-katedra, biskupia; /
kamień do różnych przyciosany garbów/
biały; --- --- a w światłach nocy twarz się trupia/
patrzała z okien wązkich i wyszczarbów; /
jak gdy się włos i ubiór zeskorupia/
prastary, jakby Sezam klętych skarbów: /
Wid-truchło, --- tak jawiła się twarz sroga/
w kamieniach, które miały rysy Boga....</strofa>

<naglowek_rozdzial>XXII</naglowek_rozdzial>

<strofa>Choćby i starość twoja i włos siwy, /
żeś ty kościelne obrzędy przesądził, /
żeś ty przez jakichś potęg czar straszliwy/
wobec mnie i wobec Boga pobłądził, /
żem ja potruchlał na potworne dziwy/
a potruchlał, żem fałszywie sądził, --- /
aż się przed oczy moje stawił zmarły, /
iż się przez ciebie podziemia rozwarły, </strofa>

<naglowek_rozdzial>XXIII</naglowek_rozdzial>

<strofa>I zatrwożyły mnie króla-człowieka, /
duchem mnie poraziwszy i mieczem, /
gdy się rozpadał grób i wstały wieka/
trumny, z przegniłem widziadłem człowieczem, /
że choć rzecz była w pół-śnie i daleka, --- /
z ciałem przez ziemne gliny pół kaleczem, /
co na świadectwo przyszło, gdy sąd ważem, /
dech na mnie trupi wiał.... byłeś grabarzem! </strofa>

<naglowek_rozdzial>XXIV</naglowek_rozdzial>

<strofa>To Bóg mnie dzisiaj dłoń daje karzącą/
na cię, --- a tobie Bóg myśli zamyla, /
że ty ze zdradą przeciw mnie knującą/
dziś, gdy się państwo waży i przesila, /
ty mnie chcesz zwłóczyć twoją ręką klnącą/
i nie dość, żeś już zmiażdżył mnie do tyla, /
dajesz me berło w ręce zdrajcy-brata, /
że ja purpurę zmieniam w czerwień kata. </strofa>

<naglowek_rozdzial>XXV</naglowek_rozdzial>

<strofa>Mszę sprawiał, --- gdy rozwarłem drzwi kościoła; /
lud klęczy, --- wszyscy modłami zajęci, /
na ołtarz patrzą, do bożego stoła/
przystępujący; --- u wrót my przeklęci/
z mieczami; oni nas nie widzą zgoła, /
tylko z ołtarza na mnie patrzą święci. /
I właśnie biskup podnosił opłatek/
maleńki..............................</strofa>

<naglowek_rozdzial>XXVI</naglowek_rozdzial>

<strofa>I zaślepiło mnie, --- stałem wpatrzony/
w ten ołtarz, w modły, we świece płonące, /
które zagasły dla mnie, --- jak uśpiony/
w mych władzach wszystkich, --- a serce bijące/
młotem pod zbroją, --- że byłem zdradzony/
przez duchy, dotąd mię potęgujące, /
opuszczon, marny, jakby moja siła/
w niego, tam przed ołtarzem przechodziła. </strofa>

<naglowek_rozdzial>XXVII</naglowek_rozdzial>

<strofa>Naraz się biskup odwrócił do ludu, /
by podniesioną krzyż kreślić prawicą, /
błogosławiący, --- --- o stój chwilo cudu! /
może nad moją skreśli go przyłbicą, /
przeżegna mnie, że zbędę klątwy brudu; /
gdy byłbym klęknął, --- już goreje lico..../
Naraz On! --- poznał, --- o wiekowa męko! --- /
stał z podniesioną wciąż do krzyża ręką, </strofa>

<naglowek_rozdzial>XXVIII</naglowek_rozdzial>

<strofa>ale nie kreślił znaku, --- stał w milczeniu, /
z oczyma w jakąś straszną dal pozamną, /
jakbym w tem Jego nie istniał widzeniu, /
przepaść otwierał straszliwą, rozłamną/
pośrodku nas obydwu, --- w rozdwojeniu/
tem głębiąc moją duszę jako kłamną..../
--- że już leciałem na oślep przed siebie, /
we krwawym wszystko nurzając pogrzebie. </strofa>

<naglowek_rozdzial>XXIX</naglowek_rozdzial>

<strofa>Zabiłem. --- a rycerze moi go wywlekli/
po za drewniane ganki na podwórze/
i ciało tam odarłszy z szat posiekli/
przy studni, której zrąb kowan w marmurze; /
potem nad wodą stali i krwią ciekli/
z mieczów i zbroi; czekając aż stróże, /
przysłani z zamku, nadejdą z ptakami, /
bom kazał sprzątnąć kawalce orłami. </strofa>

<naglowek_rozdzial>XXX</naglowek_rozdzial>

<strofa>Na moim zamku, na tyłach, w ogrodzie, /
miałem zwierzyńce, --- w nich chowałem ptaki: /
orły; orłowie są mem godłem w rodzie, /
więc się chowały, a na łbach czapraki/
pąsowe, żeby nie były ku szkodzie; /
ciskało im się zwierz mały wszelaki; /
więc, jako kaci w kapturach krwi chciwi, /
chadzali w moich zwierzyńcach straszliwi. </strofa>

<naglowek_rozdzial>XXXI</naglowek_rozdzial>

<strofa>Kazałem ptaki puścić, by pożarły/
a potem siec rózgami i rozgonić; --- /
a tu mnie mówią, --- że się lekko wsparły/
na trupie, --- i że jakby chciały bronić/
przystępu; że wszérz skrzydła rozpostarły/
strzegąc, by żadnej części nie uronić; /
że ich nie śmiano tłuc: --- już gniew mnie budzi; /
bardziej mi było ptaków wstyd niż ludzi. </strofa>

<naglowek_rozdzial>XXXII</naglowek_rozdzial>

<strofa>I jużem tam nie poszedł, choć mię ciągło/
i wstyd, --- nie lęk; lecz myślę, gdy spostrzegą..../
Nieznane mi uczucie już się lągło; /
ich wzroków chciałem uniknąć; --- niech strzegą. /
Nie wiem co moje mściwości przemogło... /
Więc orły niechże teraz będą Jego. /
Podobno nocą nad ciałem się palą/
światła, a ludy trupa śpiewem chwalą. </strofa>

<naglowek_rozdzial>XXXIII</naglowek_rozdzial>

<strofa>Po nocach widywałem te brzaski/
z okien zamku ku stronie wiślany, /
że tam cudy na znak bożej łaski, /
że już biskup ze czcią pochowany, /
że nad trumną są widzialne blaski, /
że się zapach rozchodzi różany, /
że on święty.... że u jego ciała/
tłumy kalek.... że Bóg przezeń działa. </strofa>

<naglowek_rozdzial>XXXIV</naglowek_rozdzial>

<strofa>Urosła między ludem wieść, że mnie koronę/
Archanioł z głowy zdarł i o ziem rzucił; --- /
Czy ja w tej chwili pamiętnej zjawione/
widziałem jakie dziwo z nieba... Ktoś zakłócił/
jasność myślenia wprzódy, aż zburzone/
pogody moje Czar kirem posmucił; --- /
nad moją głową miecz jakiś lecący/
boży, --- czy własny mój się zwidujący. </strofa>

<naglowek_rozdzial>XXXV</naglowek_rozdzial>

<strofa>Walczyć z powieścią ludu nieuchwytną... /
Chciałem zmódz, zdusić, stłumić Słowo. /
Każę, a sługi moje w pień het wytną/
bajarzy, dziadów lirowych z obmową. --- /
A tu, jak kwiaty coraz nowe kwitną, /
ocieśniające mą górę zamkową: /
wieści, już w pieśni zmienione skrzydlate/
<zastepnik_wersu>.. .. .. .. .. .. </zastepnik_wersu></strofa>

<naglowek_rozdzial>XXXVI</naglowek_rozdzial>

<strofa>Znienawidziłem kwiecie i dźwięk pieśni; /
wygnałem śpiewców, wypaliłem darnie/
a Echa do mnie biegły, wciąż boleśniej/
szarpać mą duszę i nowe męczarnie/
rosły i potężniały, --- czułem pleśni/
w sercu, że serce się do dźwięku garnie; /
żyłem w rozłamie zatrwożonej duszy, /
nasłuchujący tych Ech w wielkiej głuszy. </strofa>

<naglowek_rozdzial>XXXVII</naglowek_rozdzial>

<strofa>Przelałem jeszcze potem krew niejedną, /
bo mi już ziemscy oporem stawali: /
jak ujrzą topór katowski, pobledną/
i jak poczują sine ostrze stali/
na karkach; --- i już coraz odtąd rzedną/
rodowi, co się dawniej tłumem pchali; /
jedni mi tylko ostali rycerni, /
zaprzysiężeni zabójstwem, więc wierni. </strofa>

<naglowek_rozdzial>XXXVIII</naglowek_rozdzial>

<strofa>Prawie zaczęła się wojna domowa, /
bo już ktoś wici rozseła po dworach, /
bezemnie, com jest tu królewska głowa: /
Samotny, --- jeno przy tych lęku zmorach, /
których dziś pełna komnata zamkowa; /
że psy, trzymane na moich komorach, /
choć nikt nie wchodzi i śpią moje chłopy, /
jakby kto wchodził, wyją, lgnąc do stopy. </strofa>

<naglowek_rozdzial>XXXIX</naglowek_rozdzial>

<strofa>Wszędzie w mych oczach to widmo skrwawione, /
gdzie pojrzę: --- lecz już z kawalców zrośnięte, /
z ręką na klątwę wieczną zamierzone, /
straszliwe, jako Świętość okrzyknięte, --- --- /
Jakąś północnych rozdarłem zasłonę/
tajemnic.... że już wstają trupy ścięte, /
w mem państwie straszne szerząc trupie rządy, /
żem jest wyklęty król przez Boże-Sądy. </strofa>

<naglowek_rozdzial>XL</naglowek_rozdzial>

<strofa>Miałem opuszczać kraj, z pocztem i zbrojno; /
zebrać pomocnych i wrócić co rychło; /
zapalić wszystkie ziemie nową wojną! /
Możeby w ogniach o zbrodni przycichło! /
We krwi wykąpać się kąpielą hojną. /
Być królem znowu.................../
<zastepnik_wersu>.. .. .. .. .. .. </zastepnik_wersu>/
<zastepnik_wersu>.. .. .. .. .. .. </zastepnik_wersu></strofa>

<naglowek_rozdzial>XLI</naglowek_rozdzial>

<strofa><wers_cd>A teraz pożegnać</wers_cd>/
Zamczysko, Wisłę, skarby, --- Na jak długo? --- /
Powrócę! --- Podjechałem ku wodzie; /
słucham, jak szemrze; patrzę, jak się smugą/
w błękitach wije przy grodzie/
i słyszę, jakby głosy dźwięczne długo/
ze dna, czy śpiewy gdzieś w wodnym narodzie/
rusalnym dla mnie i jakby żegnanie/
i skarga w tych pluskotach, czy igranie... </strofa>

<poezja_cyt><strofa>
1. Błąkasz się królu krwawy/
i ku mnie wiedziesz konia, --- /
cóż ku mnie wodzisz konia, /
gdy jemu pachną błonia/
a ty się rwiesz do Sławy? 
</strofa>


<strofa>
2. We Słońcu stoisz złoty/
i ku mnie kłonisz twarzy, --- /
cóż w niej się ogień żarzy, /
ze smutku-że, tęsknoty --- /
we słońcu zgaszasz złoty... 
</strofa>


<strofa>
3. Za tobą twoje grody/
łyskają wież dziobami, --- /
cóż się u piasków wody/
wodzisz nad pustkowiami...
</strofa>


<strofa>
4. Źleć w domu, małeć serce; /
czy chcesz na Czerwone-miasta, /
jak cię pana witają i własta/
i ścielą mostem kobierce...
</strofa>


<strofa>
5. Źleć w domu, małać dusza; /
czy chcesz na Pomorzany, --- /
oto, gdy śnieg zaprusza, /
lodem się zetną piany, /
poimasz Pomorzany.
</strofa>


<strofa>
6. Czy chcesz za czeskie góry, /
czy na węgierskie szlaki, /
żeś zładził mnogie znaki/
i rycerzy skrzydlatych las konny. 
</strofa>


<strofa>
7. Cóż, gdyś już zgotowiony, /
w zamkowe patrzysz mury/
i zapuszczone brony/
i kłonisz twarz ponury....
</strofa>


<strofa>
8. Cóż w niej się ogień żarzy, --- /
ze smutku-że, tęsknoty/
we Słońcu zgaszasz złoty,/
czy stos się tobie marzy/
pozgonny... 
</strofa>


<strofa>
9. Królu wypogódź czoło/
<zastepnik_wersu>.....................</zastepnik_wersu>
</strofa></poezja_cyt>




<naglowek_rozdzial>XLII</naglowek_rozdzial>

<strofa>A ja stoję, żegnam, com polubił..../
<wers_wciety typ="1"><wyroznienie>,,Królu wypogódź czoła...."</wyroznienie></wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">w pluskaniu szemrze zgoła....</wers_wciety>/
Powrócę! --- Podjechałem ku wodzie/
i długom stał u brzegu, ducha gubił, /
wpatrzony w gród, w podegrodzie, /
w stołpy drewniane, warowne wieżyce, /
w rzekę.... jak na niej wiatr fale hołubił... /
<zastepnik_wersu>.. .. .. .. .. .. </zastepnik_wersu>/
i przypomniałem Gniezno i Lednicę. </strofa>

<naglowek_rozdzial>XLIII</naglowek_rozdzial>

<strofa>Jeżeli wrócę, --- --- to tam! /
<zastepnik_wersu>.. .. .. .. .. .. </zastepnik_wersu>/
<zastepnik_wersu>.. .. .. .. .. .. </zastepnik_wersu>/
</strofa>

<naglowek_rozdzial>XLIV</naglowek_rozdzial>

<strofa>Na Ostrowie zasadzą królewską stolicę, /
wskrzeszając dawne zwaliska ułomne; /
opaszę się w ogniste błyskawice/
i warownie pobuduję niezłomne/
i będę mieczem zakreślał granice/
i waszym trwogom Popiela przypomnę! /
<zastepnik_wersu>.. .. .. .. .. .. </zastepnik_wersu>/
<zastepnik_wersu>.. .. .. .. .. .. </zastepnik_wersu></strofa>

<naglowek_rozdzial>XLV</naglowek_rozdzial>

<strofa>I naraz orły moje widzę w dali, /
jak nad Skałką polatują i krążą, /
jak im się w pąsach słońca pierś korali/
i widzę, oto ku mnie, ku mnie dążą; /
to się aż gubią w chmurach dziwnie mali, /
to się ciskają nagle w dół i ciążą/
skrzydłami ponademną, dziwe-ptaki, /
Jego-stróże, we wróżbne rozwinięte znaki. </strofa>

<naglowek_rozdzial>XLVI</naglowek_rozdzial>

<strofa>Bo z nich na niebie był krzyż napowietrzny, /
co się nadamną chwiał na chmurach czarny, /
żem poznał miecz ów mściwy, obosieczny/
i wiew poczułem cmentarny; /
że może Znak ten Śmierci dla mnie wieczny, /
żem się skończył ja królewski i cezarny. /
Odtąd patrzyłem na Słońca zachody, /
jak na idące w Sen krwawe narody. </strofa>

<naglowek_rozdzial>XLVII</naglowek_rozdzial>

<strofa>Jakoweś walki obłoków przedzgonne/
i wielkie wojsk koczowiska, /
mieniące w łunach, piechotne i konne, /
to w dal płynące, to z bliska, /
to k'sobie, jakby łanem kopij skłonne, /
to w rozległe rozwite koliska, /
to potężniały, to gasły dla oka, /
aż je wieczorna stłumiła pomroka. </strofa>

<naglowek_rozdzial>XLVIII</naglowek_rozdzial>

<strofa>Z zadumy się zrywam, szarpnąłem wędzidła/
i koniam wspiął ostrogą; /
za mną rycerni, rozwici we skrzydła, /
wśród trąb dących złowrogo, --- /
a ponademną te chmurne straszydła/
orłów nad moją drogą. /
--- O jakaż mnie Dola! O jakaż mnie droga! /
Ja w walce tknięty od Boga!!</strofa>

<naglowek_rozdzial>XLIX</naglowek_rozdzial>

<strofa>Lecę a ze mną rycerni, upalni, /
jak wichry i wicher górą; /
w pędach, w polotach tententem kowalni, /
w kurzawie, za pyłu chmurą; /
od złotych podkowów rumotem nawalni, /
krzesząc krzemionów iskrami rzutnemi; /
już hen, już zdala od rzeki do grodu, /
widmami ścigany orlemi. </strofa>

<naglowek_rozdzial>L</naglowek_rozdzial>

<strofa>I dalej i dalej przeganiam za krańce/
ogrodzia, powiśla, podgórza; /
przemijam, przelatam, zjawiska, błyskańce, /
z pod ziemi jak tłum się wynurza: /
to widma drzew nagłe, jak biorą się w tańce/
za ręce gałęzie, jak krąg się wydłuża..../
Minęły, już giną, już pola, już zbladły, /
już nikną, już lasy, już rzedną, przepadły. </strofa>

<naglowek_rozdzial>LI</naglowek_rozdzial>

<strofa>Czyjś głos, --- ktoś mię woła, --- czy Echo, czy złuda, /
czy serce się we mnie zarywa..../
Czyjś głos, --- ktoś mię woła, --- z mojego ktoś luda, /
bo moim się hasłem odzywa..../
Czy jaka podwoda, --- czy pogoń, --- czy cuda... /
cóż serce się moje zarywa --- ---? /
Czyjś głos, --- czyjś znajomy, --- głos syna, głos syna... /
Syn za mną! w pogoni! przyzywa, zaklina: </strofa>

<naglowek_rozdzial>LII</naglowek_rozdzial>

<strofa>«Ach ojciec, mój ojciec, słuchajcie, postójcie, /
cóżeście nas tak porzucili; /
my strasznie spłakani, o stary zmiłujcie, --- /
z okieńców za wami patrzyli. /
Ach ojciec, ja naraz okrutnie zrozumiał: /
wyście się nas wyrzekali! /
Ach ojciec, mój ojciec, słuchajcie, darujcie, /
ja z wami, chcę z wami, tej chwili». /
I wołał a tentent wołanie zatłumiał, /
aż moi mnie konia wstrzymali. </strofa>

<naglowek_rozdzial>LIII</naglowek_rozdzial>

<strofa>Koń stanął, --- ja patrzę: --- o grozo, w kurzawie/
mój syn się z siodła osuwa/
i zlata a oni wciąż krzyczą we wrzawie; /
pył gęstwą wszystko zasnuwa. /
Skoczyłem i jego w pół-pierś chwytam prawie; /
o dziecko, krwią się zapluwa! /
Bez tchu, --- w moim ręku, przewisły, omdlały/
a usta mu jeszcze od wołań tych drgały: /
«chcę z wami»! --- i czuję, że łzami się dławię. </strofa>

<naglowek_rozdzial>LIV</naglowek_rozdzial>

<poezja_cyt><strofa>I synam do piersi przytulił przy zbroje/
i zerwę się duchem w gęstwiny/
i tulę i niosę przez sośnie nad zdroje, /
zali żyw, --- patrzy, a obie ręczyny/
na szyję, za głowę zakłada mi moję, --- /
i oczy! --- a w ustach krwi czarne maliny. /
I biorę go nanoś i składam na wrzosy. --- /
Usypia.... I dłonią muskając mu włosy: </strofa>

<strofa>«To żem ja was tak porzucił,/
wy się o to smęcicie kochani; /
straciliście to wiarę, żebym wrócił.
</strofa>

<strofa>Żeśmy krwią tą rzeźną pokalani,/
że się we mnie duch zaląkł, posmucił;/
że mnie czarni opadli szatani. 
</strofa>

<strofa>Bóg odemnie oblicze odwrócił»
</strofa>

<strofa>«Żem ja zabył żony, syna, macie --- /
żem ócz waszych unikał we trwodze, /
żem w rodzonym ujrzał wroga bracie; 
</strofa>

<strofa>żem jest rzucon na rozstajnej drodze/
a wy za mną spłakani szukacie; /
żem się w nieszczęść ogromnej szrężodze
</strofa>

<strofa>zapamiętał, --- że teraz po leśnym ugorze/
krzyk jeno słychać mój i rozpacz gorze». 
</strofa></poezja_cyt>

<naglowek_rozdzial>LV</naglowek_rozdzial>

<strofa>Dobiegłem aż do nadmorskich wybrzeży, /
po onych skalnych tułając się skłonach, /
dróg upatrując, jak ptak, gdy odbieży/
ku słońcu, --- aż tu słońce gaśnie w skonach/
ponad tą ziemią, którą skrzydły zmierzy. /
Potkaliśmy się tam obaj w koronach, /
w łachmanach zbroic, w samotnem pustkowiu/
na bój śmiertelny stając w pogotowiu. </strofa>

<naglowek_rozdzial>LVI</naglowek_rozdzial>

<strofa>Rozpacz i mściwość zaryła się w lica: /
Wydawał mi się, jakoby brat bólu. /
Wołał: --- «Spalenizn gruz moja stolica! /
Imię przyżenie pieśń o nieszczęść królu; /
królestwem olśni miecza błyskawica»! /
Już biegł, --- już mieczem o brzeszczot uderzę, /
i siekłem; --- ciepła krew już z ręki ciecze, --- /
już słabnę, --- chcę się mścić, --- a ony rzecze: </strofa>

<naglowek_rozdzial>LVII</naglowek_rozdzial>

<strofa>«Król Salmon jestem, zabij, jestem klęty; /
królestwa mego głośna pusta chwała, /
jak głos ten ptasi nad wodne odmęty/
na skrzydłach przekleństw wołanych leciała; /
byłem w więzieniach podziemnych ujęty/
i wiem lat ile Śmierć u wrót drzwi stała; /
słyszałem wieczność całą brzęk łańcucha, /
rzucam zwycięzcom mym pogardę ducha»</strofa>

<naglowek_rozdzial>LVIII</naglowek_rozdzial>

<strofa>Mówił, --- mnie twarz się przyoblekła łuną/
i w oczy jego patrzyłem przywarte, /
jak gasły; --- a mnie w ślepiach wstydu runo/
zapłonie: --- wszakci jemu królestwo wydarte/
za moją sprawą --- i król z białą kuną/
na hełmie przeto był sięgnął korony, /
żem ja Salmona zwalił, --- sam zdradzony. </strofa>

<naglowek_rozdzial>LIX</naglowek_rozdzial>

<strofa>Wody podałem mu pić... --- Brzeg ten morza/
dalekim zrysem biegł wśród kamienisków/
a była cichość słoneczna przestworza/
i gorąc parny od skalnych urwisków. /
«Ułożym je tu w sen w kamienne łoża, /
w sen dumy, --- losu ofiary igrzysków. /
W grób złożym godła obłędu człowiecze: /
korony królów dwie, dwa królów miecze»</strofa>

<naglowek_rozdzial>LX</naglowek_rozdzial>

<strofa>Tu cichość, --- ledwo ptak o gruzy trzepnie, /
poledwo woda wchluśnie na kamienie; /
co szybsza fala, poły-ruchu krzepnie/
i powolniejsza, zabywszy bieżenie, /
jeszcze po żwirach i piachach kęs szepnie, /
zanikająca w powrotne strumienie; /
dokoła wielkich głazów żwirem grabi, /
jako w pół-pędy zaskrzepłych korabi. </strofa>

<naglowek_rozdzial>LXI</naglowek_rozdzial>

<strofa>Tęsknota kiedyś pożenie te dusze, /
które raz pycha i chwalba ujęła, /
że, pustą wszędy odnajdując głuszę, /
niszczyć w przekleństwach będą własne dzieła/
i targać serca w pokutniczej skrusze, /
ażeby śmierć wieczna, jak lodem, je ścięła; /
czyniąc, jakoby zastęp skamieniały, /
jakby pół-drogi las-hufiec skrzepł cały. </strofa>

<naglowek_rozdzial>LXII</naglowek_rozdzial>

<strofa>Przez gąszcz ścigają mię zwierzęta-ludzie..../
Uciekam, po za sobą śmiechy słyszę, --- /
to cichną, --- zbieram się w największym trudzie/
biedz dalej, --- ledwo chwast się gdzie kołysze, /
wiatr zmilkł, --- zwaliło mnie na drzew wykroty/
a ja już z trwogą zasłuchany w ciszę, /
łowiec pogłosów, co, chyższe niż groty, /
gasły za wichrem, --- --- .....................</strofa>

<naglowek_rozdzial>LXIII</naglowek_rozdzial>

<strofa>A już wieść chyża, żem przez psy rozwleczon, /
zaginął w boru ostępach szalony; /
żem był oszalał, przez wróże urzeczon, /
rozpalon jedną tą żądzą korony; /
żem był przez moich koniuchów zasieczon/
z litości, --- jako jadem zarażony; /
żem ja w obłędzie, upojony winem, /
w oczach dworaków znęcał się nad synem. </strofa>

<naglowek_rozdzial>LXIV</naglowek_rozdzial>

<strofa>Synu, jakież to rozstanie nasze, /
my jak owe pątniki proszalne/
i to ciche ustronne poddasze/
i te losy nam nieprzebłagalne; /
twe się serce trzepoce, jak ptasze, /
gdy je groty dosięgną fatalne; --- /
czy sądzisz, że duch we mnie kona/
i że Doli waga domierzona. </strofa>

<naglowek_rozdzial>LXV</naglowek_rozdzial>

<strofa>Patrzysz w oczu moich tajemnice/
jasnym wzrokiem troskliwej pogody, --- --- /
i ta bladość, co przesłania lice, /
twoja lubość i to, że ty młody, /
ty się śpieszysz na polskie granice/
między one zdradne wojewody..../
Gdyby ojca przed tobą czerniono, /
gdyby ciebie, żeś ty syn mój hańbiono... </strofa>

<naglowek_rozdzial>LXVI</naglowek_rozdzial>

<strofa>Tych tajemnic do grobu poniosę, /
w mem je sercu zaryto zdradami, /
ażby tobie straszne, przetowłose, /
do ócz trzęsły zaplotów wężami. /
<zastepnik_wersu>.. .. .. .. .. .. </zastepnik_wersu></strofa>

<naglowek_rozdzial>LXVII</naglowek_rozdzial>

<strofa>Któż się zadziwia, że ojciec odgadnie/
śmierć syna i mękę syna; /
że siła czucia, która światem władnie, /
oznajmia, że bije godzina, /
że ma uderzyć cios, pod którym padnie/
ponęta i miłość jedyna; /
takem ja przeczuł i widział przed sobą/
śmierć, co mię długą więziła żałobą. </strofa>

<naglowek_rozdzial>LXVIII</naglowek_rozdzial>

<strofa>I teraz drżący się stałem, jak drzewa/
osicze, którym w liściach szept nie zmilka/
i dawno znikły wiatr echami wiewa; /
drżą wiek, --- gdy jedna je przejęła chwilka/
trwogi; --- tak myśli moje, jako plewa/
na wietrze, --- jako rydwan, gdy rumaków kilka/
wlecze i nagle rumaki spłoszone.... --- /
jak łany lecie gradem gdzie zmierzwione, </strofa>

<naglowek_rozdzial>LXIX</naglowek_rozdzial>

<strofa>myśli straciły ciąg, cal, swoje miano/
i hasła mego przepomniałem Słowo; /
na pastwę żernej trwodze mnie wydano/
i ta mnie toczy zjawą purpurową: /
widzę krew mego dziecięcia rozlaną, /
krew w ustach! strugą, --- pada o ziem głową. /
Mojego syna śmiercią mnie trwożono/
i tylko serce w piersi ostawiono. </strofa>

<naglowek_rozdzial>LXX</naglowek_rozdzial>

<strofa>«Będziesz kochał», --- więc serce tęskniące kochało/
i trwożne wielką miłością, struchlałe, /
w rycerskiej niegdy piersi zapłakało, /
jak dziecko, jako dziecię, kwili małe; /
całe się trwogą nietajoną stało, /
że Śmiały, byłem jak twory nieśmiałe, /
jako ptaszęta, jak gołębie białe; /
słuchem sięgałem hen do moich krajów/
i przystawałem tam u wstępu gajów</strofa>

<naglowek_rozdzial>LXXI</naglowek_rozdzial>
<strofa>słuchać, czy szepcą co o moim synu, /
czy gwarem czego mi nie wyśpiewają, /
czy nie przyniosą w szeptach baśni gminu/
o królewicu, którego kochają, /
po którym płaczą, jeśli...... Woń jaśminu/
mię zaleciała od łąk, --- hen już grają: /
kapela świrczków, dzwoniąca w ugorze/
skrzypka i fletnie żab w wielkiem jeziorze. </strofa>

<naglowek_rozdzial>LXXII</naglowek_rozdzial>

<strofa>Jasna Lednica, --- znów patrzę w jezioro, /
wielkie, pół-senne, spowijane mgłami, /
które się nad niem kołyszą, jak skoro/
dzwony gnieźnieńskie uderzą dźwiękami/
a wtedy zerwą się i kształty biorą, /
jak duchy, w lot się splatają rękami/
i z tą melodyą dzwonów kołyszące, /
AVE MARIA szeptają niknące --- </strofa>

<naglowek_rozdzial>LXXIII</naglowek_rozdzial>

<strofa>Oto tu ojciec mój na tym Ostrowie/
przed bitwą walną uklękał wśród chwastów; /
w wielkiej gorętwie serca, co mu powie/
głos Boga, --- miał-li być z nieprawych włastów, /
więc raczej paść, --- a z mieczem stać przy Słowie/
a samozwańczych zgnębić poryw Piastów: /
Zaś miecz na czas modlitwy wbił do roli/
po krzyż, --- że walkę podejmował z woli. </strofa>

<naglowek_rozdzial>LXXIV</naglowek_rozdzial>

<strofa>«Boże, na tej to ziemi chwast się pleni/
i mnie uklęknąć wśród ostów kolących; /
paliłeś chaty w krwawej łun czerwieni, /
ty ten miecz oto dasz w ręce karzących, /
byśmy twą siłę i prawość pojeni/
naszą, --- wysłuchaj ty nas dziś klęczących; /
jako te osty, bodjaki, kąkole/
siekę, --- tak zaściel mnie trupami pole, </strofa>

<naglowek_rozdzial>LXXV</naglowek_rozdzial>

<strofa>niechaj zwyciężę................./
<zastepnik_wersu>.. .. .. .. .. .. </zastepnik_wersu>/
<zastepnik_wersu>.. .. .. .. .. .. </zastepnik_wersu></strofa>

<naglowek_rozdzial>LXXVI</naglowek_rozdzial>

<strofa>To, że ty ze mną razem, dziecię drogie, /
to jest uciecha i radość jedyna: /
ty młody, jak urosłeś. /
Więc choć nieszczęsne dni, a jeszcze błogie, /
bo mię ta jedna myśl życiem zaklina: /
ty młody, jak urosłeś. /
O czemuż przyszła okrutna godzina/
rozstania i te ręce na cię wrogie, /
wciąż zamierzone stają przed oczyma. /
Padasz w mych oczach! widzę --- --- --- </strofa>

<naglowek_rozdzial>LXXVII</naglowek_rozdzial>

<strofa>Cóż to za mary, zjawiska, złudzenia/
natrętną jawą przedemną się tłoczą/
i tańce i widowiska --- ---? /
I ty z młodziuchną dziewczyną uroczą/
idziesz przed ołtarz, --- do błogosławienia, /
którem cię biskup znaczy, --- --- /
i tuż przy tobie już morderce kroczą/
i zamieniają podstępne spojrzenia/
najętych siepaczy... /
i ja niemocny, --- a patrzą się oczy, /
jak tobie dziecię śmierć bliska. </strofa>

<naglowek_rozdzial>LXXVIII</naglowek_rozdzial>

<strofa>Pobłogosławić ja tobie niezdolny, /
nikt zaklęć moich nie słucha; /
ja pogrążony w klątwie, ja niewolny, /
skazany w okrótną śmierć ducha; --- /
jak zażegnięty spalam się słup smolny/
ogniem, co z piersi wciąż nowy wybucha; /
w krępach daremno silę trud mozolny, /
niesilen zerwać łańcucha; /
a oczy moje widzę: śmierć dla ciebie..... /
O dziecię! --- dla cię zapomniałem siebie! </strofa>

<naglowek_rozdzial>LXXIX</naglowek_rozdzial>

<strofa>Na jedną chwilę dla ciebie, --- wyrzekłem: /
dla ciebie, --- bo ty młody, szczęście, kwiecie, /
dziecię-synu, --- a żyją z tobą strasznem piekłem, /
że cię tak zżęli, jako kłosy lecie, /
ci sami, --- których zdradzie ja uległem, /
a ciebie miażdży zbój, --- mordem cię miecie. /
O ptaszę! --- jako kłos się chylisz spadły..... /
O dziecię --- w ustach krew! --- oczęta zbladły! --- </strofa>

<naglowek_rozdzial>LXXX</naglowek_rozdzial>

<strofa>Podają mu truciznę, --- --- --- mój brat, co wie o tem/
a twarz śmiejącą zwraca bez rumieńca, /
bo się dwór cały raduje powrotem/
i szczęściem oblubieńca; /
i żona jego, z tym włosów zaplotem/
weselnym --- cała w złotych liściach wieńca/
i wszyscy, którzy krzyczą zweseleni; /
on jeden --- tak się nagle sino mieni..... --- </strofa>

<naglowek_rozdzial>LXXXI</naglowek_rozdzial>

<strofa>I pada --- trup; --- weselni oniemieli/
w grozie, --- i dziewczę to nad nim zakrzykło/
mdlące; --- już ku niej drużbowie przyśpieli/
<zastepnik_wersu>.. .. .. .. .. .. </zastepnik_wersu></strofa>

<poezja_cyt><strofa>Na krakowskim zamku wesele./
1. Królów-brat i król młody/
biorą żony w kościele/
i święcą krzyżem Gody. /
Hej królewicu młody,/
zaliś ty nie zdradzony, /
królów-brat chce korony; /
Śmierć legowisko ściele: /
na krakowskim zamku wesele. </strofa>

<strofa>2. Paniątko, żonka miła/
krasami się spłoniła; /
Hej królewicu młody/
nasycisz się urody,/
jak będzie z tobą żyła. /
Ty w dziewczynę wpatrzony, /
nie widzisz, żeś zdradzony;/
królów-brat chce korony,/
Śmierć legowisko ściele,/
na krakowskim zamku wesele.</strofa>

<strofa>3. Nie pij ty z tego kruża,/
złego miałeś cześnika, /
królów-brat czoło schmurza/
po tobie dziwno patrzy,/
rumiany raz, to bladszy;/
gdzież twoi są drużbowie,/
że nie śpiewają w kole ---?/
Rękę waży przy czole, --- /
Czyli znak umówiony, --- /
Gwar czynią dworzanowie;...../
Ty w dziewczynę wpatrzony,/
chcesz, by ona wprzód piła; /
nie wiesz, jakoś zdradzony; /
królów-brat chce korony, /
Śmierć puchary pełniła,/
Śmierć legowisko ściele. /
Strzeż się synu orlika,/
na krakowskim zamku wesele.</strofa>

<strofa>4. ,,Pij słodki miód, ty miła,/
byś ze mną długo żyła; /
milszaś mi nad korony, /
Miłość puchar pełniła, /
już legowisko ściele, /
pamiętasz, jakoś śniła,/
na krakowskim zamku wesele. </strofa>

<strofa>5. Cóżto, jak lektwarze/
męty były w pucharze, /
i dreszcz mię słodki bierze --- ---? /
Daj usta moja miła,/
cóżeś się pochyliła,/
cóż bladość na twej twarze --- ---?/
Miłość puchar pełniła, /
Miłość łoże nam ściele,/
takaś rumienna była,/
jak nam grały organy w kościele. /</strofa>

<strofa>6. Cóż dreszcz mię dziwny bierze,/
męty były w pucharze..... /
Daj usta moja miła, /
już nie widzę twej twarze,/
biel oczy przesłoniła; /
daj usta moja miła,/
złego miałem cześnika, /
męty były w pucharze, /
Śmierć puchary pełniła, /
Śmierć legowisko ściele; /
bądź zdrowa moja miła,/
oto padam zdradzony, --- --- /
królów-brat chce korony, --- --- /
korona dla mnie była. /
Śmierć trucizną poiła, /
na krakowskim zamku wesele....</strofa></poezja_cyt>

<naglowek_rozdzial>LXXXII</naglowek_rozdzial>

<strofa>A że proch mój złożono w Ossyaku, /
gdzie w kamieniu kuł snycerz grobowiec, /
na nim konia, że na tym rumaku/
ja powrócę, tułaczy wędrowiec, /
znów na czele rycernych orszaku; /
gdym na błędny zstąpił manowiec, /
kiedyś wrócę, duchem wyzwolony, /
praw się mojej dopomnieć korony. </strofa>

<naglowek_rozdzial>LXXXIII</naglowek_rozdzial>

<strofa>Tak w wieściach lirnych byłem zawieszony/
w śpiewie, na ustach wszystkich król tajemny; /
słuchałem coraz, jakie nowe tony/
uderzy lira, aż zabłysnę ciemny, /
ja w śnie narodu przeklętym, uśpiony/
i miecz zerdzały mój, wieki daremny; /
żem chciał zatracić był pamięć doczesną/
i w rzeczach wiecznych żyć Sławą bolesną. </strofa>

<naglowek_rozdzial>LXXXIV</naglowek_rozdzial>

<strofa>Byłem miłością i strachem oszalał, /
iżem się widział zewsząd osaczony; /
samotny w ciemni drżał, na świetle malał, /
przez pychę moją własną pogardzony; /
że się w mych oczach żar błękitny spalał, /
co niegdy łyskał w kamieniach korony; /
widywano je nad czołem, jak świce; /
jużem był oczy miał: dwie błyskawice. </strofa>

<naglowek_rozdzial>LXXXV</naglowek_rozdzial>

<strofa>Opowiadali to za moich czasów, /
że gdzieś w Karpatach Król Chrobry zaśnięty/
w grotach, u wstępu do podziemnych lasów, /
jego rycerstwo i on jak zaklęty, --- /
przy koniach, zbrojni; --- że do tych tarasów/
dostąpić nie śmie nikt, bo, czartem wzięty, /
może skamienieć; więc że lud się boi/
i że skrzydlaty ktoś we wrotach stoi. </strofa>

<naglowek_rozdzial>LXXXVI</naglowek_rozdzial>

<strofa>Upodobałem tę powieść szeptaną/
na wieczornicach, o mroku, tajemną, /
z nabożną wiarą w jej moc powołaną, /
która rozdziera prawd zasłonę ciemną. --- /
Gdy się odemnie króla odwracano/
i teraz gdym już wiedział, co nademną, --- /
Tam! do nich! do tych grot mego pradziada! /
tam wejść i krzyknąć: wstań! korona pada!!</strofa>

<naglowek_rozdzial>LXXXVII</naglowek_rozdzial>

<strofa>Ja, który byłem żywym prawd wcieleniem/
o tych rycerzach, niezwrotny, konieczny; /
com zatrząsł królów całem pokoleniem, /
com stał w mej Sławy blaskach, jak słoneczny; /
dziś słucham baśni.... dziwnem zamyśleniem/
oplótł mą duszę czar, --- staję się wieczny/
i myśl i zapęd mój dzisiejszej chwili/
wieczyste, --- --- że się duch do lotu sili. </strofa>

<naglowek_rozdzial>LXXXVIII</naglowek_rozdzial>

<strofa>I znów te orły moje, znów zbiegnięte/
w chmurę, szeleszczą zawieszone nademną/
a drogi pośród łomów strome, kręte/
i ja tę Sławę rojący podziemną, /
gdy śmiałem wierzyć w ludu Słowo święte, /
dla baśni trudy podjąłem daremno; /
wszędy przepaście; skaliste pustynie, /
pół-dnia w odrzutach pogłos wśród skał płynie. </strofa>

<naglowek_rozdzial>LXXXIX</naglowek_rozdzial>

<strofa>Więc za tą orłów wodziłem się chmurą, /
wsłuchany tylko w szum skrzydeł nad głową, /
w tentent, odbity muzyką ponurą/
od skał, --- co wracał burzą piorunową; /
choćby zamęczyć pośpiechu torturą/
konie i jeźdźców! --- wyrzekłem był Słowo, /
że śpiących najdę.......................</strofa>

<naglowek_rozdzial>XC</naglowek_rozdzial>

<strofa>Byłem na górach, wdechałem szeroko/
do pełnych piersi powietrze to halne; /
tu zapomniałem był, żem krwi posoką/
obryzgał ołtarz tam i sługi mszalne; /
tutaj widnokrąg daleką roztoką/
wierchów, --- te na nich wichry borealne, --- /
leczył, --- --- tu nawet śmierć mojego syna..... /
Już jakby przepadł był głos, co przeklina. </strofa>

<naglowek_rozdzial>XCI</naglowek_rozdzial>

<strofa>Więc przebiegałem wszerz skalne wierzchnice, /
a za mną ostry wiatr ten halny, dując; /
groty przetrząsłem górskie, grot piwnice, /
różne domysły z onej klechdy snując; /
na wszystkie Tatrów wdarłem się turnice, /
rycerzy onych śpiących upatrując. --- /
Jako jest długi w łańcuchu skał szaniec, /
nigdzie i nigdzie od krańca po kraniec. </strofa>



<naglowek_rozdzial>XCII</naglowek_rozdzial>

<strofa>Czyli ich niema? --- Granitowe stepy! /
Skąd ten ów w myślach czar, skąd ja w zadumie? /
Czy zapadnięci w jakieś skał zasklepy/
a nikt słów hasła odgadnąć nie umie? /
Możem chwycony na tych legend lepy, /
których istotnej treści nie rozumię --- ---? /
Kogoż to szukam, --- po czyjeż to godło, /
li opętanie mnie tutaj zawiodło? </strofa>

<naglowek_rozdzial>XCIII</naglowek_rozdzial>

<strofa>Duch opętany, widziałem się w zbrojej, /
wielkość spomniawszy pradziada i ojca/
i wciąż ta wraca myśl o klątwie mojej, /
że płonie twarz we krwawych łzach ogrojca; /
bom lico szarpał, że krwią włos się poi, /
że pod koroną hełmu moja głowa/
stała się bólem straszna Laukonowa. </strofa>

<naglowek_rozdzial>XCIV</naglowek_rozdzial>

<strofa>Ból przeinaczał kształty wkrąg widziane/
i czynił żywe dziwo śpiące w duszy; /
stawiał śród złomów zjawiska wołane/
w martwych kamieniach tej pustynnej głuszy; /
że się zdawało nieraz: skała ruszy, /
mająca twarze, jak ludzie pospane. /
Naraz ujrzałem wojsko, jak w błękitach/
słońcem czerwonem oblane po szczytach. </strofa>

<naglowek_rozdzial>XCV</naglowek_rozdzial>

<strofa>Konni, w rynsztunkach ciężkich, jak w skorupach, /
jak był daleki widok skalnych złomów, /
w tych zorzach wszyscy, jak na zwalisk kupach, /
na górach, niby rujnach zamków, domów..... /
Olbrzymy, --- cale nie duchy wklęte w trupach; /
dziw, co dał powód do baśni i pomów; /
jakby po skałach w słonecznej czerwieni/
żywa płynęła krew siecią strumieni. </strofa>

<naglowek_rozdzial>XCVI</naglowek_rozdzial>

<strofa>W ciężarach tarcz i zbroic mchów zielonych, /
dzierżący miecze szczerbione i rdzawe, /
przed się godzili w ruchach zamierzonych, /
goniący złudną w wichrach lotną Sławę, /
że kiedym patrzył zdumiały po onych/
rycerzach, --- jako łzy im ciekły krwawe/
z lic, w złotem słońcu tem, co ciska zorze, /
uczułem jako gnają gdzieś w przestworze..... </strofa>

<naglowek_rozdzial>XCVII</naglowek_rozdzial>

<strofa>już niewidzący granic dla swych pędów, /
że już ich oczy sięgły w przepaść ducha, /
kędy dojrzały własnych dzieł-obłędów, /
nierozerwalny ciąg widząc łańcucha, /
którym przykuci do siodeł i rzędów/
jeźdźce, --- rozpędni, gdy już duch nie słucha/
ręki, --- że ręka pół-ruchu zmartwiała..... /
Tak ich na wieczny sen pojęna skała. </strofa>

<naglowek_rozdzial>XCVIII</naglowek_rozdzial>

<strofa>A ponad nimi, nad igłami/
ogniste ptaki w zorzach płyną/
wielkimi skrzydeł zawrotami/
nad tą olbrzymów zbieraniną, --- /
znów moje orły, --- przelotami/
krążąc nad hełmy, skrzydła zwiną/
i przysiadają im na głowach, /
jakby z tym skalnym ludem w zmowach. </strofa>

<naglowek_rozdzial>XCIX</naglowek_rozdzial>

<strofa>I oczym wodził po tych widowiskach, /
a myśl za nimi puszczona szalała, /
jak, zawieszone w pęd, stały w urwiskach, /
że zda się zdolna do wyskoku skała, /
aż zrozumiałem.... jaka w tych zjawiskach/
wielka myśl oczom się postaciowała: /
ci są rycerze śpiący, co w pół ruchu, /
w polocie jeszcze cielskiem, spali w duchu. </strofa>

<naglowek_rozdzial>C</naglowek_rozdzial>

<strofa>Śpiący rycerze, to ci, co bezczynni/
ci, co gnuśnieją za domem, czy doma; /
ci, co jakiemiś już dziełami słynni, /
już syci Sławy i już ich oskoma/
nie unosi, --- ci po wszystkie czasy winni, /
leniwe duchy, których śmiałość chroma, /
których przeklęły losy, dawszy wieńce/
i którzy są we wiechach-więzach jeńce. </strofa>

<naglowek_rozdzial>CI</naglowek_rozdzial>

<strofa>Uciekać! w pędy! gonić! to śmierć Ducha! /
To Ducha śmierć, te wieńce, chwalba miła. /
Uciekać! Pędzą, --- puszcza złomów głucha/
skalne ścienice zaporą stawiła; /
gruz sypie, --- w przepaść, --- ucho za nim słucha, /
jak pogłos długi czas skala odbiła. --- /
Dalej! W pęd dalej! --- podkowy wraz prysną, /
raz wraz wykrotem jałowcu odcisną. </strofa>

<naglowek_rozdzial>CII</naglowek_rozdzial>

<strofa>Lecimy, pędzą, --- ja błądzę, --- granity/
stanęły poprzek drogi wielką ścianą, /
a kryte mgłą wieczoru, aż dziryty/
iskrzyły się o ścianę zrysowaną..... /
Bliska noc, --- padół cały w mgły spowity, /
chłód, --- czekać tu aż błyśnie rano, /
do kamieni tych zimnych przyparci/
rycerze błędni, szaleńcy czy czarci. </strofa>

<naglowek_rozdzial>CIII</naglowek_rozdzial>
<strofa>O moich ludzi mało co troskliwy, /
z myślami w ciągłej niezgodzie, szaleniec, /
przespałem noc na siodle niecierpliwy/
świtania, które chmur rozedrze wieniec/
i przełęcz jaką odkryje, --- a dziwy/
naszły imię w moim śnie: żem jest odmieniec, /
że odsuwają się skalne wierzeje/
i że mój orszak w tym śnie kamienieje. </strofa>

<naglowek_rozdzial>CIV</naglowek_rozdzial>

<strofa>I śniłem, że jest świt, lecz we mgłach biały/
a może to już nie był sen, lecz jawa; /
na zbrojach perły rosy szklące drżały; /
a nie ruchoma orszaku postawa, --- /
mój, więc na niewczas był i ból wytrwały, /
bo nie od dziś nam Dola niełaskawa. /
Był dzień, lecz cały dzień deszcze ulewne/
po skałach i po naszych zbrojach grały rzewne. </strofa>

<naglowek_rozdzial>CV</naglowek_rozdzial>

<strofa>A ponad nami z tych szczytnych krzesanic, /
niby wodnica jakaś włosy czesząc, /
wodospad, --- w przepaść! czy bezdno! --- bez granic! /
grzmiał w dół, okrutną siłą spiesząc/
i milkł.... tylko szum słyszę urwanic, /
gdy lecą mimo, --- więc przepaść podemną! /
więc mię tu więzi ktoś mocą tajemną! </strofa>

<naglowek_rozdzial>CVI</naglowek_rozdzial>

<strofa>«Sam tu! Giermak! Haj»! --- --- ci dalej bez ruchu --- /
«Sam tu»! --- a tylko deszcz po stali pluszcze..../
Spowici w siniejącym mgły podmuchu, /
gdzie siklawa rozbija o kuszcze/
kosych drzew, --- --- «Sam tu co duchu»!! --- --- /
a tylko głos odlata w puszcze; /
małe się w gęstwie mgły rozchyla okno, /
przez nie gdzieś w dole las, --- ludziska mokną. </strofa>

<naglowek_rozdzial>CVII</naglowek_rozdzial>

<strofa>Kto nas tu zagnał?! jakeśmy się wspięli?!/
po tych krzesanych ścianach w takie turnie! /
Czarci nas nieśli, czy w skrzydłach anieli, /
aż gęstwą przesłonili świat pochmurnie, /
nas porzuciwszy w potoków topieli, /
które się przez nas w przepaść lały górnie. /
--- Co raz już --- pierzchły z pod mych stóp opary, /
deszcz cichł, --- a oni wciąż milczące mary. </strofa>

<naglowek_rozdzial>CVIII</naglowek_rozdzial>

<strofa>Szedł zmierzch, zapadła nas Noc w tym pół-szczycie/
wiszących, --- coraz się widzę samotny, --- /
a oni dla mnie ścielą się w błękicie, /
jak widma: padół pod nimi zawrotny, /
nieruchomi, jak głazy, jakby w nich już życie..../
--- Czar! --- może jaki nas spętał sromotny: /
czuję już, że i mój koń wrasta w ziemię/
i że mi senność klei oczy --- gnie mię. </strofa>

<naglowek_rozdzial>CIX</naglowek_rozdzial>

<strofa>Przecież się zrywam, potrząsam i żywo/
dobyć mieczyska, zamierzony ręką, /
tej chwili w łęku zastygłe ogniwo/
czuję, przyłbica spada na twarz szczęką/
żelazną, --- żem więziony niemocą straszliwą, /
jak głaz, --- a tem okrutną męką, /
że tak w pół-ruchu, miecz poły-wyjęty, /
chwycony w kleszcze i w larwę zaklęty. </strofa>

<naglowek_rozdzial>CX</naglowek_rozdzial>
<strofa>I już wschodzące Słońce po tej nocy/
ujrzało mnie kamieniem, głazem, skałą/
--- --- a jeszcze mi ostała myśl niemocy..../
--- i widzę jak promienie ku mnie słało.. --- /
że prawdę gwarzą ludowi prorocy, /
to z przeznaczenia mię losów spotkało, /
ten zapęd mój w posążnym głazie zmrożon/
i archanielski Sąd nademną grożon: </strofa>

<naglowek_rozdzial>CXI</naglowek_rozdzial>

<strofa>«Ty będziesz wieczność całą w tym zapędzie/
zawieszon, z mieczem gotowym do cięcia, /
ty Śmiały, coś mordował boskie sędzie, /
gdy cię kościelne druzgotały klęcia; /
Sądu i miecza wstrzymane orędzie, /
aż cię powoła róg do wniebowzięcia: /
na Sąd twój biskup dla cię zmógł cmentarze, /
Jemuż Sąd Boga przeżegnać cię każe». 
</strofa>

</opowiadanie></utwor>