<utwor><rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
    <rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/witowski-pustelnik-loteria/">
    <dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Witowski, Gerard</dc:creator>
    <dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
    <dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Sekuła, Aleksandra</dc:contributor.editor>
    <dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
          <dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kopeć-Gryz, Aleksandra</dc:contributor.technical_editor>
    <dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2022-12-14</dc:date>
    <dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
    <dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
    <dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Gerard Witowski zm. 1837</dc:rights>
    <dc:subject.type xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Epika</dc:subject.type>
    <dc:subject.genre xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Felieton</dc:subject.genre>
   
    <dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego. Reprodukcja cyfrowa wykonana przez Bibliotekę Narodową w Warszawie z egzemplarza pochodzącego ze zbiorów Biblioteki.</dc:description>
    <dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/witowski-loteria/</dc:identifier.url>
    <dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">1908</dc:date.pd>
   
    
    <dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Gerard Witowski, Loteria, w: Gazeta Warszawska no V, Warszawa 1816.</dc:source>
    <dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Loteria</dc:title>
    <dc:subject.period xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Romantyzm</dc:subject.period>
     <dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/use/7249.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Warszawa. Krakowskie Przedmieście., Karol Beyer (1818-1877), domena publiczna</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/7249/</dc:relation.coverImage.source>
 </rdf:Description>
  </rdf:RDF><opowiadanie>

<uwaga>
<akap>Nr 5 cyklu felietonów: ,,Pustelnik z Krakowskiego Przedmieścia"</akap>
</uwaga>


  


<autor_utworu>Gerard Witowski</autor_utworu>



<nazwa_utworu>Loteria</nazwa_utworu>
<nota>
<akap>Felieton nr 5, z 1 maja 1816 roku.</akap>
</nota>
<motto><strofa>
<slowo_obce>Spes incerta futuri</slowo_obce>.
</strofa></motto>
<motto_podpis>Vergilius, <tytul_dziela>Aeneida</tytul_dziela> VIII, 580</motto_podpis>

<motto><strofa>Nadzieja niepewna przyszłości.</strofa></motto>

<akap><begin id="b1670859007284-2234118001"/><motyw id="m1670859007284-2234118001">Los, Gra, Obyczaje</motyw>Że każdy człowiek, który nie jest chory i nie zmartwiony, więcej trzyma<pe><slowo_obce>trzymać o czymś więcej</slowo_obce> --- być o czymś bardziej przekonanym.</pe> o swoim dobrym przeznaczeniu, aniżeli może trzymać by powinien, dowodem jest pomyślny powszechnie obrót wszystkich loterii. Nie tyle się udają zaręczenia<pe><slowo_obce>zaręczenie</slowo_obce> --- tu: ubezpieczenie.</pe> morskie, ogniowe towarzystwa<pe><slowo_obce>towarzystwo ogniowe</slowo_obce> --- tu: straż pożarna.</pe>, bo nie każdy chce widzieć podobieństwo nieszczęścia, bo rzadko kto myśli o mogącym go spotkać złym losie.</akap>

<akap>Widzieliśmy w różnych czasach światłych obrońców loterii, lecz widzieliśmy także równie światłych i gorliwych jej przeciwników. Miałażby<pe><slowo_obce>miałażby</slowo_obce> (daw.) --- konstrukcja z partykułą -że-, skróconą do -ż-; znaczenie: czyżby miała.</pe> loteria, jak wiele innych rzeczy, swoją razem<pe><slowo_obce>razem</slowo_obce> (daw.) --- zarazem, zarówno.</pe> dobrą i złą stronę? Tak przynajmniej wnosić należy z przykładu sławnego pana Mercier<pe><slowo_obce>Mercier, Louis-Sébastien</slowo_obce> (1740--1814) --- fr. pisarz oświeceniowy; autor powieści, dramatów, esejów filozoficznych; krytyk literacki i dziennikarz. </pe>, który ją potępiał jako filozof, a sam potem jako polityk radził jej zaprowadzenie.</akap>

<akap>Wielkim niezawodnie dla towarzystwa ludzkiego dobrodziejstwem jest loteria w tych wszystkich zawodach, gdzie do zbiegu różnych niebezpieczeństw łączy się potrzeba niepospolitych zdatności; to jest, gdzie dobre o sobie i szczęściu swoim rozumienie powinno w młodym umyśle wzniecać zapał, bez którego nie byłoby ani wielkich czynów, ani sztuk pięknych. W tym wzięciu mówca, poeta, wojownik, żeglarz, kiedy przychodzi stan obierać, gra w loterię, która go ma chlubną sławą uwieńczyć alboli też wieczną okryć niepamięcią.</akap>

<akap>Przechodząc od tych wysokich wyobrażeń loterii do znaczenia, w jakim zwykle bywa braną, widzimy loterię pod postacią dobrowolnej ofiary, użyteczną potrzebie krajowej. U nas, za panowania Stanisława Augusta<pe><slowo_obce>Stanisław II August</slowo_obce> (1732--1798) --- urodzony jako Stanisław Antoni Poniatowski; król Polski w latach 1764--1795, ostatni władca Rzeczypospolitej Obojga Narodów.</pe>, wprowadzoną była loteria liczbowa, czyli genueńska<pa><slowo_obce>loteria liczbowa, czyli genueńska</slowo_obce> --- pierwsze jej ciągnienie w Warszawie było dnia 1 marca 1769. Zaprowadził ją genueńczyk Gibelli. Po nim objął dzierżawę tej loterii Perazzo, później Firpo, potem Bokardo, dalej Blank z Tepperem, a w końcu Skarb ją odebrał na siebie.</pa>, a klasyczną poznaliśmy dopiero za rządu pruskiego<pe><slowo_obce>za rządu pruskiego</slowo_obce> --- chodzi o okres od III rozbioru Polski, kiedy po upadku powstania kościuszkowskiego 24 października 1795 r. Warszawa przypadła w udziale Prusom, do 1807 roku, kiedy Napoleon ustanowił Księstwo Warszawskie na mocy traktatu w Tylży.</pe>. Byłoby tu zbyt długo wyliczać sposoby, do jakich brały się zagraniczne rządy celem powiększenia dochodu z loterii. Mam jeszcze z roku 1770 ciekawy dokument <wyroznienie>tontyny</wyroznienie><pe><slowo_obce>tontyna</slowo_obce> (fr. tontine) --- rodzaj ubezpieczeniowej renty dożywotniej, nazwa pochodzi od nazwiska XVII-wiecznego bankiera Lorenzo de Tonti, który promował specyficzną formę ubezpieczenia na życie wypłacanego w rentach; gwarancja oparta jest na systemie towarzystw ubezpieczeń wzajemnych.</pe>, tak zwanej od imienia wynalazcy loterii, czyli pożyczki do skarbu francuskiego, przez którą procenta każdego zmarłego akcjonisty spadały na jego towarzyszów w miarę stawki, aż do ostatniego, z którym umarzał się razem i kapitał. Ten rodzaj losowej sukcesji wielką miał wziętość w kraju, w którym rychła zmiana okoliczności wkrótce też i tontynę w zapomnienie podała.</akap>

<akap>Chciał jeszcze starodawny zwyczaj mieć loterię w pomoc zabawie. Ludwik XIV, monarcha wspaniały w rozrywkach nawet, dał świetny w tym rodzaju przykład okazałości. --- ,,Wkrótce --- (słowa są Woltera) --- po ślubie Księcia Pana --- (wnuka Kondeusza Wielkiego) --- nakazał Monarcha zabawkę, do której kardynał Mazarini dał myśl pierwszą w roku 1646. Urządzono w Marly na pokojach królewskich cztery sklepy napełnione czym tylko mógł ustroić bogaty i wytworny przemysł Paryża<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q90"></ref>. Te cztery sklepy, ozdobione przepysznymi wystawami, wyobrażały cztery pory roku. W pierwszym znajdował się syn królewski z Panią de Mortemar, w drugim młody Książę z Panią de Maintenon, w trzecim Książę du Maine z Panią de Thiange, w czwartym nareszcie Księżna młoda z Księżną de Chevreuse. Osoby na tę zabawę zaproszone wygrywały losem kosztowne klejnoty znajdujące się w sklepach, a tak rozdawał podarunki Król swoim poddanym w sposobie siebie godnym. Loteria kardynała Mazariniego mniej była szykowną i mniej okazałą. Znano takie loterie za dawnych cesarzów rzymskich, lecz żaden z nich do tego przepychu nie łączył wytwornej grzeczności Ludwika".</akap>

<akap>Gdy modą naówczas było, nie tylko w kraju, ale nawet za granicą, naśladować najmniejsze postępki Monarchy tego, zwyczaj grania w loterię stał się wkrótce powszechnym w Europie. Stąd loterie familijne w czasie kolędy, stąd antraktowe we Włoszech<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q38"></ref>, czyli tak zwane <wyroznienie>czekino</wyroznienie>, rozkosz na długie wieczory niektórych warszawianów.</akap>

<akap>Lecz kiedy ci, którzy o potrzebach kraju radzić muszą, myśleli tylko, jak podatki nakładać na głowy do gry chętne, inni tylko jak się bawić lub rozśmieszać; w takim razie wymyślić loterię, która by grającemu dawała nadzieję bardzo do pewności zbliżoną i przyjemną mu rozrywkę czyniła, i w tym jeszcze wszystkim znajdować kazała dobry uczynek: taką jednym słowem loterię, jaka była ciągniona u nas na ubogich i przyniosła niemało znaczącą sumę 11600 złotych, wymyślić mogły te tylko dostojne osoby, które zwykły</akap>
  
  <poezja_cyt>
<strofa>
I w świętym celu łączyć pożytek z słodyczą.
</strofa>


</poezja_cyt>

<akap>Znakomite stolicy tutejszej damy, nieznużone zbieraniem jałmużn w ostatnich dniach postu, w samej zabawie znalazły dla nieszczęśliwych nowe źródło wsparcia i zniewoliły ubiegającą się do pięknych celów publiczność, że dopełniła zamiaru, który ich szlachetne uwieńczył chęci.<end id="e1670859007284-2234118001"/> Niesiono dary (po większej części znacznej wartości), dary mające składać fanty loterii, z tak dobroczynną hojnością i uprzedzaniem się tak skwapliwym, że liczba oznaczona fantów w dniach niewielu uzupełnioną została.</akap>

<akap>Należało mi, jako ciekawemu, śpieszyć się po bilety, które z niesłychaną szybkością wykupione zostały; należało przy tym dążyć wcześnie do miejsca ciągnienia, aby znaleźć łatwe wnijście, a razem i stanowisko dogodne do uwag mogących się nastręczyć: jakoż o wpół do szóstej wieczorem jużem się znajdował na salach redutowych z Panem Iniarskim, moim sąsiadem z koszar kadeckich<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q1095476"></ref><pe><slowo_obce>koszary kadeckie</slowo_obce> --- budynek położony opodal Pałacu Kazimierzowskiego w Warszawie (wówczas stanowiącego gł. siedzibę Szkoły Rycerskiej założonej przez króla Stanisława Augusta, obecnie znajdującego się w obrębie kampusu głównego Uniwersytetu Warszawskiego), wzniesiony w 1781 r. pod kierunkiem majora Stanisława Zawadzkiego, w l. 1777--1795 pełniącego urząd architekta wojsk koronnych.</pe>.</akap>

<akap>Mieliśmy pół godziny czasu<pe><slowo_obce>pół godziny czasu</slowo_obce> --- pleonazm; dziś tylko pół godziny.</pe> obejrzeć, co było ciekawszego. Na dziesięciu stolikach w linii przez dwie sale, na wzniesionej galerii ustawionych, rozłożone zostały fanty w sposobie pełnym wdzięku i okazałości. Miłym był ten obraz dobroczynnego przepychu, gdzie złoto i kunszta, zbytkowi dotąd służące, ubóstwu niosły ofiarę; a gust, ta najpiękniejsza wszystkiego ozdoba, ręką płci pięknej wszędzie rozniesiony, podwoił jeszcze przyjemność miłego już przez się widoku.</akap>

<akap>Stoliki podobne do dziesięciu wytwornych sklepów, ubrane w sztambuchy, obrazy, kryształowe koszyki, zegarki, szpady, wedźwody, srebrne naczynia i porcelanę podwajały się w lustrach im odpowiadających, pod którymi kosztowne gobeliny, ścianę całkowicie zakrywające, za dno służyły całemu obrazowi. Na dopełnienie świetności ustawiono pomiędzy stolikami lampy w półsferach i globach, a wierzchnią część widoku łączyły wazony, wieńce i kosze z naturalnymi kwiatami, i tym sposobem składały ogniwa jednego łańcucha, który się od końca do końca przez dwie sale rozciągał.</akap>

<akap>Na szczęście nasze spotkaliśmy pana Soliniego. Znajomość bardzo pożyteczna dla wielu nowin i ciekawości, którymi się zwykle opatruje. Pan Solini nauczył nas, że fanty dostały się losem i w równych częściach każdemu stolikowi, że te ostatnie podzielono losem także pomiędzy damy, i że nareszcie świetne ich grono widzieliśmy dlatego zielonymi przepaskami ozdobne i jednakowo w bieli ubrane, żeby nie tylko dobrą grającym zapowiadać nadzieję, lecz razem, aby tę różnofarbną fantów mieszaninę przerwać gustowną prostotą. Bylibyśmy się jeszcze od pana Soliniego dalszych o nieskończonym porządku (co było istotną prawdą) dowiedzieli rzeczy, ale dano znak zaczęcia i damy porządkiem miejsca zajęły.</akap>

<akap>Snadniej<pe><slowo_obce>snadniej</slowo_obce> (daw.) --- łatwiej.</pe> było postrzegać niż opisać wzory tak powszechnego na twarzach, a w szczegółach tak rozmaitego zajęcia. Przed każdym stolikiem położono numery, które u każdego z nich wyciągnięte być miały, lecz tłumy ciekawych, według wychowania lub stanu, zbierały się naprzeciw rzeczy najbardziej lubionych. Skąpcy chwytali oczyma to sztućce, to różne srebrne i złote naczynia; łakomcy to słoiki z konfiturami, to pudła cukrem napełnione; uczeni wzrok nieśli za książkami; przyjaciele sztuk pięknych spoglądali na obrazy; kochankowie na różne pamiątki, na których znajdowali cyfry kochanek. Pomiędzy wojskowymi, których największa ciżba dała się widzieć około burki księcia Poniatowskiego, spostrzegłem towarzysza broni, niedawno świetnymi okrytego laury<pe><slowo_obce>świetnymi okrytego laury</slowo_obce> --- dziś N lm: laurami.</pe>, któremu chlubniejszym nad wszystkie skarby zdawało się posiadać tę drogę pamiątkę trudów Bohatera i Wodza. Życzenia (pokazało się: niepróżne), jakie niosłem naówczas, aby ten szacowny upominek dostał się w najgodniejsze, to jest w jego ręce, przerwały dalszy ciąg uwag moich. <begin id="b1670859706128-2884509082"/><motyw id="m1670859706128-2884509082">Los, Dar, Gra, Szczęście</motyw>Wkrótce też rozpoczęło się losowanie.</akap>

<akap>Proszę wyobrazić<pe><slowo_obce>Proszę wyobrazić ruch</slowo_obce> --- dziś: proszę wyobrazić sobie.</pe> ruch, jaki koniecznie sprawić musiały głosy dziesięciu razem objawień fortuny; proszę przy tym wystawić sobie zawody tych ludzi, którzy nie zwykli na małym przestawać. --- Tamten śpieszy z swoim numerem, aby usłyszał, że przegrał<pa><slowo_obce>śpieszy z swoim numerem, aby usłyszał, że przegrał</slowo_obce> --- połowa była przegrywających.</pa>; ten wygrywa, czego nie żądał, co mu nawet mieć nie wypada; i trzeba przyznać, że te nieporozumienia losu nie były częścią widowiska najmniej bawiącą, i że owszem, śmiesznie zdawało się widzieć prokuratora wygrywającego kornety<pe><slowo_obce>kornet</slowo_obce> --- rodzaj damskiego nakrycia głowy; kapelusz z rogami (stąd nazwa).</pe>, panienkę pistolety albo brzytwy; wojskowego otrzymującego damskie nowe trzewiki, a podeszłą<pe><slowo_obce>podeszły</slowo_obce> (daw.) --- dziś: w podeszłym wieku.</pe> babunię, która wygrywała kompas albo szablę turecką.</akap>

<akap>Powoli sklepy zaczęły się obnażać z najpiękniejszych ozdób swoich, a sale natomiast wystawiały widok jakoby rabunku. Jaki taki niósł w ręku otrzymaną zdobycz i tę starał się uwieść do domu. Największa część, jak to zwykle bywa, niekontenta z przeznaczenia, szukała na miejscu zaraz jakiej zyskownej zamiany; inni najkosztowniejsze nawet sprzęty zwracali po wygraniu do kantoru, aby w dniu licytacji umówionej na korzyść ubogich raz jeszcze spieniężonymi być mogły.<end id="e1670859706128-2884509082"/></akap>
  
<akap>Jeśli jaka zabawa przyjemne w pamięci zostawia wrażenie, to zapewne ta, która pozwala rozkosz zmysłów z rozkoszą serca połączyć. Piękność celu i zachwycenie sprawione dla otrzymania pożądanego wsparcia przypomniały mi, odchodzącemu z tej loterii, owe słowa Cycerona: <slowo_obce>Homines ad Deos nulla re propius accedunt, quam salutem hominibus dando</slowo_obce> (Cicero, <tytul_dziela> Oratio pro Ligario</tytul_dziela>, 12: ,,Wtenczas prawdziwie ludzie zbliżają się do Bóstwa, kiedy niosą ratunek bliźniemu").</akap>

<akap>Powróciwszy do siebie, raz jeszcze przeszedłem w myśli doznane na tym wieczorze przyjemne uczucia i nie przypominam sobie, abym od lat kilkunastu znalazł słodsze kiedy czasu przepędzenie. Mamże<pe><slowo_obce>mamże</slowo_obce> (daw.) --- konstrukcja z partykułą -że; znaczenie: czy mam, czyż mam.</pe> i to powiedzieć, że z dwóch, które trzymałem, losów oba były szczęśliwe? Wygrałem bowiem perspektywkę właśnie do oczu moich i flakonik z kroplami wzmacniającymi, które doktor pozwolił zażywać na cukrze.</akap>


</opowiadanie></utwor>