<utwor>


<rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">

<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/witkacy__w_malym_dworku/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Witkiewicz, Stanisław Ignacy</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">W małym dworku</dc:title>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Sekuła, Aleksandra</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kurzep, Aleksandra</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Niedziałkowska, Marta</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Marszewska, Katarzyna</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Dwudziestolecie międzywojenne</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Dramat</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Dramat współczesny</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja cyfrowa wykonana przez Bibliotekę Narodową z egzemplarza pochodzącego ze zbiorów BN.</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/w-malym-dworku</dc:identifier.url>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Stanisław Ignacy Witkiewicz, W małym dworku, Szewcy, wyd. Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1988</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Stanisław Ignacy Witkiewicz zm. 1939</dc:rights>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2010</dc:date.pd>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2009-12-30</dc:date>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:relation.hasFormat id="pdf" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/pdf/w-malym-dworku.pdf</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-1020-4</meta>
<meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta>
<dc:relation.hasFormat id="html" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/w-malym-dworku.html</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-1981-8</meta>
<meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta>
<dc:relation.hasFormat id="txt" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/txt/w-malym-dworku.txt</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-2936-7</meta>
<meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta>
<dc:relation.hasFormat id="epub" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/epub/w-malym-dworku.epub</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-4016-4</meta>
<meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta>
<dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/mobi/w-malym-dworku.mobi</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-5102-3</meta>
<meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/use/7271.jpg</dc:relation.coverImage.url>
    <dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Portret ks. Izabelli Działyńskiej z Czartoryskich (1830-1899), nieznany, domena publiczna</dc:relation.coverImage.attribution>
    <dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/7271/</dc:relation.coverImage.source>
    <category.legimi>Dramat</category.legimi>
    <category.thema.main>DD.WL-D</category.thema.main>
    
    <category.thema>1DTP</category.thema>
    <category.thema>3MN</category.thema>
    </rdf:Description></rdf:RDF>



<dramat_wspolczesny>
<abstrakt>
<akap>Dramat z 1921 roku, który na scenie został wystawiony dwa lata później. Utwór jest krytyką konwencji realistycznej w sztuce. Powstał w odpowiedzi na dzieło Tadeusza Rittnera pt. <tytul_dziela>W małym domku</tytul_dziela>.</akap>


 
<akap>Akcja rozgrywa się w Kozłowicach, gdzie mieszka rodzina Nibek czyli Dyapanazy wraz z dwoma córkami. Po niedawnym pogrzebie Pani Nibek, jej córki postanawiają wywołać ducha swojej zmarłej matki. Pojawia się widmo matki, Anastazji Nibek, która rozmawia z domownikami o swojej śmierci, a nawet je z nimi śniadanie. Czy wywołanie ducha zmarłej Anastazji było dobrym pomysłem? Jej bliscy nie spodziewają się, że wkrótce poznają odpowiedź.</akap>


 </abstrakt>
<autor_utworu>Stanisław Witkiewicz</autor_utworu>

<nazwa_utworu>W małym dworku</nazwa_utworu><podtytul>Sztuka w trzech aktach</podtytul><podtytul>1921</podtytul>


<motto>


<akap>Motto:</akap>


<strofa>
,,A teraz idę do czuciowej,/
do przepotężnej machiny /
mego rozumu."
</strofa></motto><motto_podpis>Tytus Czyżewski <tytul_dziela>Elektryczne wizje</tytul_dziela></motto_podpis>

<dedykacja>


<akap>Poświęcone matce</akap></dedykacja>



<lista_osob>

<naglowek_listy>OSOBY:</naglowek_listy>
<lista_osoba>Ojciec --- <osoba>Dyapanazy Nibek</osoba>, dzierżawca małego mająteczku w Sandomierskiem. Lat 50. Ubrany tabaczkowo z czarną, żałobną przepaską. Brunet, silnie siwawy. Broda ogolona. Wąsy.</lista_osoba>
<lista_osoba>Jego córki --- <osoba>Zosia</osoba> i <osoba>Amelka</osoba> <osoba>Nibekówny</osoba>. <osoba>Zosia</osoba> --- 12 lat, blondynka. <osoba>Amelka</osoba> --- 13 lat, brunetka. Ubrane różowo, z bladobłękitnymi szarfami i kokardami we włosach.</lista_osoba>
<lista_osoba>Kuzyn --- <osoba>Jęzory Pasiukowski</osoba>. Poeta, lat 28. Brunet. Ogolony. Ubrany czarno.</lista_osoba>
<lista_osoba>Jego i <osoba>Nibków</osoba> kuzynka --- <osoba>Aneta Wasiewiczówna</osoba>. Lat 26. Nauczycielka muzyki. Ładna. Kasztanowate włosy.</lista_osoba>
<lista_osoba>Widmo matki --- <osoba>Anastazji Nibek</osoba>, z domu Wasiewicz. Lat 30. Bardzo ładna blondynka o ciemnych oczach. Ubrana biało, powłóczyście, z wiankiem rumianków na głowie. Mówi uroczyście (chyba że zmiana tonu jest specjalnie wyszczególniona). Chodzi krokiem posuwistym.</lista_osoba>
<lista_osoba typ="Dwóch oficjalistów">Dwóch oficjalistów --- faceci około lat 35.</lista_osoba>
<lista_osoba>a) <osoba>Ignacy Kozdroń</osoba> --- brunet ogolony. W pierwszym akcie ubrany tabaczkowo, w drugim biało-żółto, w trzecim tabaczkowo. Długie buty.</lista_osoba>
<lista_osoba>b) <osoba>Józef Maszejko</osoba> --- blondyn z bródką. W pierwszym akcie ubrany szaro, jak do konnej jazdy. W drugim i trzecim --- żółty nankin i długie buty.</lista_osoba>
<lista_osoba>Kucharka --- <osoba>Urszula Stechło</osoba>. Lat 45. Ubrana w szarą bluzkę i spódnicę. Na głowie czerwona chustka. Gruba.</lista_osoba>
<lista_osoba>Chłopiec kuchenny --- <osoba>Marceli Stęporek</osoba>. Lat 15.</lista_osoba></lista_osob>


<miejsce_czas>Rzecz dzieje się w Kozłówkach, w powiecie sandomierskim.</miejsce_czas>



<naglowek_akt>AKT PIERWSZY</naglowek_akt>

<didaskalia>Mały salonik w dworku <osoba>Nibków</osoba>. Zapada szary mrok. Dwa okna wprost. Na prawo i na lewo drzwi. Bielone ściany zawieszone dywanami. Między oknami garnitur mebli czerwonych, dość wytartych. Na lewo mały, trójnożny stolik.</didaskalia><naglowek_scena>SCENA PIERWSZA</naglowek_scena>

<didaskalia>Na kanapie pod oknami siedzi <osoba>Dyapanazy Nibek</osoba>, paląc fajkę. Przy nim na lewo na fotelu <osoba>Aneta</osoba> w kapeluszu, ubrana w szary kostium. Torebka w ręku.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ANETA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>No --- wuju. Opowiedz, jak to było.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>NIBEK </naglowek_osoba>

<didaskalia>wesoło</didaskalia>
<kwestia>


<akap><begin id="b1262128487624-1892242132"/><motyw id="m1262128487624-1892242132">Śmierć</motyw>A więc po prostu zrobimy normalną ekspozycję. Uważajmy to wszystko za dramat, za początek dramatu. <didask_tekst>(pyka z fajki)</didask_tekst> Świetny tytoń. A więc, po prostu, było to tak: moja żona, a twoja ciotka, Anastazja, umarła. <didask_tekst>(zrywa się i wytrząsa popiół z fajki o but)</didask_tekst> I na tym koniec! Rozumiesz? I nigdy żebyś nie śmiała więcej o to pytać. <end id="e1262128487624-1892242132"/><didask_tekst>(stuka fajką o stół i wylatuje na lewo. Słychać jego krzyki)</didask_tekst> Zosia! Amelka! A tej chwili do salonu bawić starszą kuzynkę!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>ANETA </naglowek_osoba>

<didaskalia>siedzi zamyślona. Pauza.</didaskalia><naglowek_scena>SCENA DRUGA</naglowek_scena>

<didaskalia>Z lewej strony wchodzą, jakby się wślizgują: <osoba>Zosia</osoba> i <osoba>Amelka</osoba>. Podchodzą do <osoba>Anety</osoba>. <osoba>Amelka</osoba> uderza ją w ramię.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ANETA</naglowek_osoba>

<didaskalia>podskakuje przerażona i zaraz obejmuje <osoba>Amelkę</osoba> prawą ręką. <osoba>Zosia</osoba> przebiega na prawo i <osoba>Aneta</osoba> obejmuje ją lewą ręką.</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Przyjechałam zastąpić wam matkę, <didask_tekst>(z patosem)</didask_tekst> biedną waszą mamę, a moją ciocię. Będę was uczyć gry na fortepianie, o ile nie pójdziecie znowu do klasztoru. Tylko co skończyłam konserwatorium z medalem.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>AMELKA </naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>To nam wszystko jedno, czy z medalem, czy bez. A mamy nikt nam nie potrzebuje zastępować, bo my tak jej nie żałujemy, a zupełnie inaczej.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>ANETA </naglowek_osoba>

<didaskalia>z czułością</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Jakże to żałujecie jej? Powiedzcie.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>AMELKA </naglowek_osoba>

<didaskalia>śmiejąc się z zakłopotaniem</didaskalia>
<kwestia>


<akap>To niech już Zosia powie, bo ja nie umiem tego wyrazić.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>ZOSIA </naglowek_osoba>

<didaskalia>odważnie</didaskalia>
<kwestia>


<akap><begin id="b1262129063131-3686023317"/><motyw id="m1262129063131-3686023317">Córka, Dorosłość, Kobieta, Mężczyzna, Ojciec, Zabawa</motyw>Ja w ten dzień, kiedy pochowali mamę na cmentarzu, zakopałam do grobu wszystkie moje lalki --- o tam, w ogrodzie <didask_tekst>(pokazuje okna)</didask_tekst>. Ona <didask_tekst>(wskazuje na <osoba>Amelkę</osoba>)</didask_tekst> już od roku nie bawi się lalkami. Ma już trzynaście lat. A mama to była moja największa lalka. Tatuś z nią się też bawił jak z lalką --- to była nasza wspólna lalka. Mama mówiła, że u nas w rodzinie wszystkie panienki w dwunastym roku przestają się bawić lalkami. Ja skończyłam dwanaście lat i mama umarła. Mamę zakopali grabarze, a ja zakopałam lalki. Więcej niech pani nie pyta, bo nie powiem.<end id="e1262129063131-3686023317"/></akap></kwestia>



<naglowek_osoba>AMELKA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Tak, to prawda --- to jest u nas dziedziczne.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>ANETA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>A czemu nie nosicie żałoby? Czemu jesteście jasno ubrane?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>ZOSIA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Bo mama tak chciała. Zawsze to mówiła. Już od roku.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>ANETA </naglowek_osoba>

<didaskalia>wstając</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Już wiem, raczej domyślam się wszystkiego. Zostańcie tu same. Potem, jak się ściemni, opowiem wam bardzo dziwne rzeczy. Teraz muszę iść.</akap></kwestia>

<didaskalia>Wychodzi na lewo.</didaskalia><naglowek_scena>SCENA TRZECIA</naglowek_scena>

<didaskalia>Dziewczynki siadają. <osoba>Amelka</osoba> na kanapie, <osoba>Zosia</osoba> na fotelu na lewo.</didaskalia>



<naglowek_osoba>AMELKA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Jaka ona głupia. Hi, hi! Ona myśli, że ona nam coś dziwnego opowie. <end id="e1262129263431-2368669290"/><begin id="b1262129263431-2368669290"/><motyw id="m1262129263431-2368669290">Potwór, Strach</motyw>Widzę przed sobą czerwone oczy --- tam, za piecem. Jakiś potwór przesuwa się tuż koło mnie. Siada ci na kolanach, Zosia. Nie boję się nic.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>ZOSIA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Ani ja także. Wiesz co? Zabawmy się w seans.</akap></kwestia>

<didaskalia>Niepostrzeżony staje we drzwiach na prawo <osoba>Kuzyn</osoba>, <osoba>Jęzory Pasiukowski</osoba>, i przypatruje się tej scenie.</didaskalia><naglowek_scena>SCENA CZWARTA</naglowek_scena>

<didaskalia>Ciż sami plus <osoba>Jęzory</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>AMELKA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Dobrze <didask_tekst>(wstaje i bierze stolik, ustawia go między kanapą, stołem i fotelem, na którym siedzi <osoba>Zosia</osoba>)</didask_tekst> Tylko bądź cierpliwa. Ściemnia się coraz więcej.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>ZOSIA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Dobrze --- tylko nie zacznij bać się za wcześnie.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>AMELKA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Nieprawda. Nie boję się niczego.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KUZYN </naglowek_osoba>

<didaskalia>posuwając się cicho na środek pokoju</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Tylko mnie się boisz, Amelio.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>AMELKA </naglowek_osoba>

<didaskalia>drgnęła, ale się opanowuje</didaskalia>
<kwestia>


<akap>I ciebie też się nie boję, mój Jeziu.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>ZOSIA </naglowek_osoba>

<didaskalia>do <osoba>Kuzyna</osoba></didaskalia>
<kwestia>


<akap><begin id="b1262129836607-3817187988"/><motyw id="m1262129836607-3817187988">Duch</motyw>Siadaj z nami do seansu.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KUZYN</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Dobrze, ale pod warunkiem, że będziecie mi potem pomagać w wytrzymaniu tego wieczoru. Nie pójdziecie dziś spać tak wcześnie. Jestem szalenie opuszczony, a nie mam pieniędzy, żeby wyjechać.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>AMELKA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Dobrze, dobrze. Siadaj.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Kuzyn</osoba> siada na fotelu tyłem do widowni, odsuwając stół trochę na prawo. Pauza. Stolik zaczyna się ruszać.</didaskalia><naglowek_scena>SCENA PIĄTA</naglowek_scena>

<didaskalia>Cicho, bez szelestu wchodzi lewymi drzwiami <osoba>Widmo</osoba> Matki i przechodzi milcząc na prawo. Stolik skacze parę razy i zatrzymuje się.</didaskalia>



<naglowek_osoba>AMELKA</naglowek_osoba> 
<kwestia><akap>O! Mama już przyszła.</akap>


</kwestia>


<didaskalia>Nikt się nie rusza. <osoba>Widmo</osoba> siada na kanapie po lewej ręce <osoba>Amelki</osoba> i siedzi sztywne.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KUZYN</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap><begin id="b1262129410261-2997416863"/><motyw id="m1262129410261-2997416863">Prawda</motyw>Znam jaskinie, w których się ryje --- ani wzdłuż, ani wszerz, ani wprost, ani w poprzek, tylko w samą Prawdę --- malutki otworek, przez który Bóg usiłuje podać rękę człowiekowi.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WIDMO </naglowek_osoba>

<didaskalia>głosem uroczystym</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Masz rację. Jęzory, mój kuzynie. Ale czemu On usiłuje tylko, czemu tego nie wykona?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>ZOSIA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Nie pytaj o takie rzeczy, mamo. To grzech.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>AMELKA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Cicho, Zosia. Daj mówić mamie, co zechce.<end id="e1262129410261-2997416863"/></akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WIDMO</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Umarłam z własnej woli. Nie zabiłam się ani nikt mnie nie zabił. Chciałam umrzeć i umarłam. Zrobił mi się rak w wątrobie. O tym nikt z was nie wiedział, bo ukrywałam starannie moje boleści.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>ZOSIA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>A tak bawiłaś się z nami i z tatusiem!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WIDMO</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>W okropnych żyłam męczarniach.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KUZYN</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>A mnie się zdaje, że to wcale nie jest duch. Kuzynka żyje, ale jest zahipnotyzowana.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WIDMO</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Nie mogę w przedmiocie tym nic powiedzieć. Nie mam swojego zdania.</akap></kwestia>

<didaskalia>Zamyka oczy.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ZOSIA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Mama śpi. Patrz, Amelka.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KUZYN </naglowek_osoba>

<didaskalia>wstaje, podchodzi do <osoba>Widma</osoba> i bierze je za rękę</didaskalia>
<kwestia>


<akap>To jest bardzo niezwykły wypadek. A jednak ona jest widmem i tylko widmem. Ta ręka nie ma ciężaru. A może mi się to tylko wydaje.<end id="e1262129836607-3817187988"/> <didask_tekst>(odchodzi od niej)</didask_tekst> Czuję, że będę dziś strasznie samotny o dziesiątej. <didask_tekst>(do dziewczynek)</didask_tekst> Na miłosierdzie boskie nie opuszczajcie mnie dzisiaj.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>ZOSIA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Przyjechała starsza kuzynka. Ona zabawi cię po dziesiątej. O tej porze musimy już spać.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KUZYN</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Jaka kuzynka? Czy nie mała Aneta, z którą bawiłem się w dzieciństwie?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WIDMO </naglowek_osoba>

<didaskalia>nie otwierając oczu</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Ona sama. Zobaczysz, co za okropne rzeczy stąd wynikną. Tak się cieszę, tak się cieszę.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KUZYN </naglowek_osoba>

<didaskalia>niecierpliwie chodząc po pokoju</didaskalia>
<kwestia>


<akap><begin id="b1262130073489-344088177"/><motyw id="m1262130073489-344088177">Choroba, Ciało, Cierpienie, Nuda, Poeta, Twórczość</motyw>Nie ma żadnych okropnych rzeczy. Znam wojnę, rewolucję, śmierć ukochanych osób i tortury. To wszystko jest głupstwo. Okropną rzeczą jest tylko nuda i to, jeśli żaden wiersz do głowy nie przychodzi i jeśli przy tym chce się coś pisać, coś, o czym się jeszcze nie ma pojęcia --- tak jak mnie teraz. A! To jest prawdziwa męka.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WIDMO </naglowek_osoba>

<didaskalia>otwierając oczy z drgnieniem całego ciała</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Najgorszą rzeczą jest ból fizyczny, a szczególnie rak w wątrobie. Ale nie jestem poetką. Nie znam tych waszych męczarni.<end id="e1262130073489-344088177"/></akap></kwestia>



<naglowek_osoba>AMELKA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Jaki on jest głupi, ten Jezio. Hi, hi! Nic już się go nie boję. Jak jest mama, nie boję się nikogo.</akap></kwestia><naglowek_scena>SCENA SZÓSTA</naglowek_scena>

<didaskalia>Wchodzi z prawej strony <osoba>Kucharka</osoba> z zapaloną lampą z zielonym abażurem i stawia ją na stole.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KUCHARKA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>A co? Nie wytrzymała pani na tamtym świecie i przyszła pani do nas?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WIDMO</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Tak. Teraz nie przeszkadzajcie nam, Urszulo. Do kuchni przyjdę później.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Kucharka</osoba> wychodzi.</didaskalia><naglowek_scena>SCENA SIÓDMA</naglowek_scena>

<didaskalia><begin id="b1262130890890-1028647533"/><motyw id="m1262130890890-1028647533">Kochanek, Mąż, Śmierć</motyw>Wchodzi z lewej strony <osoba>Dyapanazy Nibek</osoba>, trzymając pod rękę <osoba>Anetę</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>NIBEK </naglowek_osoba>

<didaskalia>wskazując na <osoba>Kuzyna</osoba></didaskalia>
<kwestia>


<akap>Rozumiesz? On był kochankiem Anastazji. Za to ją zabiłem.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WIDMO </naglowek_osoba>

<didaskalia>nie wstając</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Nieprawda. Kochankiem moim był Kozdroń, a umarłam sama, na raka w wątrobie.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>NIBEK </naglowek_osoba>

<didaskalia>z rozpaczą</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Wiecznie te same kłamstwa! Nawet za grobem kłamie ta nieszczęśnica.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WIDMO </naglowek_osoba>

<didaskalia>po raz pierwszy porusza się i traci sztywność</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Ha! ha! ha! ha! ha!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KUZYN</naglowek_osoba>

<didaskalia>do <osoba>Widma</osoba></didaskalia>
<kwestia>


<akap>Nie śmiej się tak, kuzynko. Może wuj Dyapanazy ma słuszność. Ja nie ręczę za nic.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>AMELKA </naglowek_osoba>

<didaskalia>nie wstając</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Wstydź się. Jeziu.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>ZOSIA </naglowek_osoba>

<didaskalia>nie wstając</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Nie kłam tak.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WIDMO</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Ha! ha! Dziękuję wam, córeczki, żeście mnie wzięły w obronę. Nigdy nie kochałam Jezia.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KUZYN </naglowek_osoba>

<didaskalia>do <osoba>Widma</osoba></didaskalia>
<kwestia>


<akap>A pamiętasz wtedy na wiosnę, tego roku? Pamiętasz naszą rozmowę w ogrodzie? Ja ci wszystko przypomnę. Była piąta po południu. Kwitnął bez. Czytałem ci wtedy ten wiersz. <end id="e1262130890890-1028647533"/><didask_tekst>(deklamuje)</didask_tekst></akap>


<strofa>
Bezkrwista twarz przezroczysta./
Śmiertelna maska uroczysta./
Płoną gromnice grobowe./
Ktoś mówi nudną mowę./
Chwil straconych rozpacz głucha./
Pustka w domu czeka ducha./
Strachem męczy, wyrzutami./
Czemu w życiu zawsze sami?/
A po śmierci połączeni!/
Już się nigdy to nie zmieni./
Straszliwe trupa milczenie/
I wyrzutów potwierdzenie./
Myśl szalone daje skoki,/
W zaświaty zaczyna wierzyć:/
Nieodwracalne wyroki/
Własną niemocą mierzyć...<pa>Pisane w r. 1911.</pa></strofa></kwestia><naglowek_scena>SCENA ÓSMA</naglowek_scena>

<didaskalia>Wchodzi <osoba>Kucharka</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KUCHARKA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Panie Nibek, pan Kozdroń prosi pana do kancelarii.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>NIBEK</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Prosić tutaj. Właśnie miałem posłać po niego.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Kucharka</osoba> wychodzi.</didaskalia><naglowek_scena>SCENA DZIEWIĄTA</naglowek_scena>

<didaskalia>Ciż minus <osoba>Kucharka</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>WIDMO</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Tak. Pamiętam ten wiersz. Na tym się wszystko skończyło. Mogło być coś --- temu nie przeczę --- ale nic nie było.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>NIBEK </naglowek_osoba>

<didaskalia>z zachwytem</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Śliczny wiersz. Prześliczny. Ale nie skończyło się na tym. Ja wiem.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KUZYN </naglowek_osoba>

<didaskalia>z wściekłością</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Nie na tym! Nie na tym! Wszystko się od tego zaczęło: moje szczęście i moja nieludzka męczarnia. Męczyłem się strasznie, ale pisałem wiersze jak maszyna. Od czasu twojej śmierci --- nic. Ani w ząb. Jakby mi ktoś wszystko z głowy wymiótł.</akap></kwestia>

<didaskalia>Pada na krzesło na prawo.</didaskalia><naglowek_scena>SCENA DZIESIĄTA</naglowek_scena>

<didaskalia>Silne pukanie we drzwi na prawo. Nie czekając upoważnienia wchodzi <osoba>Kozdroń</osoba>. Długie buty, szpicruta. Pewnym krokiem podchodzi do <osoba>Nibka</osoba>, który stoi z <osoba>Anetą</osoba> na lewo. Mówi głośno.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KOZDROŃ </naglowek_osoba>

<didaskalia>nie widząc <osoba>Widma</osoba></didaskalia>
<kwestia>


<akap>Dobry wieczór państwu. <didask_tekst>(ściska rękę <osoba>Nibka</osoba>)</didask_tekst> Ceny na zboże idą w górę. Dobra nasza. <didask_tekst>(spostrzega się)</didask_tekst> Ale --- proszę mnie przedstawić.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>NIBEK</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Moja kuzynka --- Wasiewiczówna. Pan Kozdroń --- moja prawa ręka!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WIDMO</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>I lewa figura na ołtarzyku, na którym stałam ja.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KUZYN </naglowek_osoba>

<didaskalia>zrywając się</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Nieprawda! Nieprawda!</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba><begin id="b1262131234188-480247621"/><motyw id="m1262131234188-480247621">Duch, Kochanek, Miłość silniejsza niż śmierć</motyw>Kozdroń</osoba> obraca się i spostrzega <osoba>Widmo</osoba> do połowy oświetlone silnie, a od góry tonące w zielonym półmroku abażuru. Stoi jak martwy tyłem do widowni, nie mogąc słowa przemówić.</didaskalia>



<naglowek_osoba>WIDMO </naglowek_osoba>

<didaskalia>wstając, uroczyście</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Nie wyprzesz się mnie, Ignacy. Byłam i jestem twoja, jakkolwiek...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>NIBEK</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Ha! ha! ha! Teraz dopiero się zaczyna. Zobaczymy, kto kogo przesili.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KOZDROŃ </naglowek_osoba>

<didaskalia>zwija się nagłe w kłębek, tak jak gdyby go nagle wściekle brzuch zabolał, i pada na kolana tyłem do widowni</didaskalia>
<kwestia>


<akap>A! A! A! To nie ja! To straszne! Co to znaczy? Nieboszczka tutaj! A! A! A! Ja umrę!</akap></kwestia>

<didaskalia>Zakrywa oczy rękami i klęczy.</didaskalia>



<naglowek_osoba>NIBEK</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Ha! ha! On się ciebie wypiera, Anastazjo!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KOZDROŃ </naglowek_osoba>

<didaskalia>klęcząc i nie odkrywając oczu</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Ja się boję! Weźcie ją! Ona nie żyje. Ja nie otworzę oczu. Ja nie chcę widzieć. Kto jesteście wszyscy? O Boże, Boże! Ja nie otworzę oczu! Och! Bodajbym oślepnął!</akap></kwestia>

<didaskalia>Pochyla się i podnosi z zakrytymi oczami, tak jak gdyby bił pokłony.</didaskalia>



<naglowek_osoba>WIDMO</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Zawsze był tchórzem i takim go kochałam.</akap></kwestia>

<didaskalia>Stoi na miejscu.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KUZYN</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Kochałaś tylko mnie, Anastazjo! Ja nigdy już nic nie napiszę.<end id="e1262131234188-480247621"/></akap></kwestia><naglowek_scena>SCENA JEDENASTA</naglowek_scena>

<didaskalia>Wchodzi <osoba>Kucharka</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KUCHARKA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Panie Nibek, pan Maszejko prosi pana zaraz do kancelarii. Mówi, że wszystkie suki zborsuczyły się dziś o szóstej na folwarku.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>NIBEK</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Prosić tutaj.</akap></kwestia><naglowek_scena>SCENA DWUNASTA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Kucharka</osoba> wychodzi. We drzwiach rozbija się o nią wpadający <osoba>Maszejko</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>MASZEJKO</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Panie Nibek, wszystkie suki zborsuczyły mi się w Powierzyńciu. Jestem w rozpaczy. Co robić?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>NIBEK</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Odborsuczymy je, panie Maszejko. Pan jest dzielny człowiek. Niech pan się uspokoi.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KUZYN </naglowek_osoba>

<didaskalia>spokojnie</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Mógłby mnie wuj przedstawić tej pani. Zdaje się, że jesteśmy spowinowaceni.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>NIBEK</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Pan Jęzory Pasiukowski --- poeta i mój siostrzeniec. Panna Aneta Wasiewicz.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Kuzyn</osoba> bierze za rękę <osoba>Anetę</osoba> i badawczo patrzy jej w oczy. <osoba>Maszejko</osoba>, który oglądnął się na dźwięk głosu <osoba>Kuzyna</osoba> i spostrzegł <osoba>Widmo</osoba>, podbiega do <osoba>Widma</osoba> z wyraźną uniżonością. <osoba>Kozdroń</osoba> zastygł nieruchomy z zakrytymi oczami.</didaskalia>



<naglowek_osoba><begin id="b1262131455715-3530489390"/><motyw id="m1262131455715-3530489390">Grzeczność, Obyczaje, Zdrowie</motyw>MASZEJKO </naglowek_osoba>

<didaskalia>do <osoba>Widma</osoba></didaskalia>
<kwestia>


<akap>A! Co widzę! Pani dobrodzika. Dobry wieczór, wieczór dobry. Jakże zdróweczko?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WIDMO </naglowek_osoba>

<didaskalia>gestem królowej daje mu rękę do pocałowania</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Dobry wieczór, panie Maszejko. Dziękuję ci: mam się
dobrze, tylko jestem widmem.<end id="e1262131455715-3530489390"/></akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Maszejko</osoba> całuje ją w rękę z uszanowaniem. <osoba>Widmo</osoba> przechodzi na lewo wyniosłym krokiem typowego widma. <osoba>Maszejko</osoba> za nim w lansadach.</didaskalia>



<naglowek_osoba>NIBEK </naglowek_osoba>

<didaskalia>wskazując na <osoba>Kozdronia</osoba></didaskalia>
<kwestia>


<akap>Patrz pan --- co wyrabia tu ten idiota.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WIDMO </naglowek_osoba>

<didaskalia>stoi obok <osoba>Kuzyna</osoba> i <osoba>Anety</osoba> po lewej stronie</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Takim go kochałam i takim go kocham.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>MASZEJKO</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Pani dobrodzika żartuje chyba. Widzę, że wszyscy są w świetnych humorach. <didask_tekst>(zaciera ręce)</didask_tekst> Ale to zwykły atak epilepsji --- to nic.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WIDMO </naglowek_osoba>

<didaskalia>do <osoba>Maszejki</osoba></didaskalia>
<kwestia>


<akap>Zaiste, w świetnych jesteśmy humorach. Nieprawda, Dyapanazy? Sameś mi pan ułatwiał z nim schadzki, panie Maszejko.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Maszejko</osoba> miesza się.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KOZDROŃ</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Nie mów --- zwariuję. Już uwierzyłem, że jej nie ma. Nic nie chcę wiedzieć i słyszeć.</akap></kwestia>

<didaskalia>Zatyka uszy ,,kciukami", a oczy resztą palców.</didaskalia>



<naglowek_osoba>WIDMO</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Słyszycie? Mówi mi: ,,ty". To jest dowód.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>NIBEK</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Panie Maszejko. Moja żona i pan jesteście najsilniejszymi ludźmi we dworze. Bierzcie go we dwoje i odnieście do kancelarii. Może przyjdzie do siebie.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KUZYN</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Ja nie pozwolę, żeby ona dotknęła tej ohydy. Ja sam!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WIDMO</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Ani się waż, kuzynie. Polecam twojej opiece tę dziewicę. <didask_tekst>(wskazuje na <osoba>Anetę</osoba>)</didask_tekst> Bierz go, panie Maszejko!</akap></kwestia>

<didaskalia>Biorą <osoba>Kozdronia</osoba>: ona za nogi, on za głowę, rozprostowują go z trudem, niosą na prawo i wychodzą.</didaskalia><naglowek_scena>SCENA TRZYNASTA</naglowek_scena>

<didaskalia>Ciż sami bez <osoba>Widma</osoba>, <osoba>Maszejki</osoba> i <osoba>Kozdronia</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KUZYN</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Co za bezprawie!!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>ANETA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Ależ, kuzynie, uspokój się. Taka jest wola zmarłej.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>NIBEK</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Tak --- wola mojej nieboszczki żony jest i będzie święta w tym domu. W jedno tylko nie uwierzę, że miała romans z Kozdroniem.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KUZYN </naglowek_osoba>

<didaskalia>obejmuje go</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Dziękuję ci, wuju. Nigdy ci tego nie zapomnę.</akap></kwestia><naglowek_scena>SCENA CZTERNASTA</naglowek_scena>

<didaskalia>Wchodzi uroczystym krokiem <osoba>Widmo</osoba> z lewej strony.</didaskalia>



<naglowek_osoba>NIBEK </naglowek_osoba>

<didaskalia>z przestrachem</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Jakeś tu weszła? Kędy?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WIDMO </naglowek_osoba>

<didaskalia>uroczyście</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Przez korytarz od spiżarni i przez nasz sypialny pokój, Dyapanazy.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>NIBEK </naglowek_osoba>

<didaskalia>z przerażeniem</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Jak to? Przez zamknięte drzwi?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WIDMO</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>A cóż w tym dziwnego? Chciałam pożegnać się z dziećmi.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>NIBEK</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>A! To niesłychane!</akap></kwestia>

<didaskalia>Wylatuje na lewo.</didaskalia>



<naglowek_osoba>AMELKA </naglowek_osoba>

<didaskalia>wstając</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Nie chciałyśmy ci tego przypominać, mamo, żeś się z nami nie pożegnała.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>ZOSIA </naglowek_osoba>

<didaskalia>wstając</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Ja taka byłam zmartwiona. Myślałam, żeś o nas całkiem zapomniała.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WIDMO </naglowek_osoba>

<didaskalia>podchodzi do nich i całuje je w głowy, podczas gdy one całują ją w rękę</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Jakże mogłyście tak myśleć?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>AMELKA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Zostań na kolację, mamo. Pan Kozdroń tak się zabawnie ciebie boi.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>ZOSIA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Zostań, mamo. Będziemy się tak cudownie bawić.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WIDMO</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Nie, dzieci. Jestem zmęczona. Na zabawę przyjdę do was jutro rano. Teraz idę do kuchni.</akap></kwestia>

<didaskalia>Całuje je jeszcze raz. <osoba>Kuzyn</osoba>, który trzymał dotąd <osoba>Anetę</osoba> za rękę, ciągnie ją na prawo do lampy.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KUZYN</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Chodź, muszę ci się przypatrzyć, kuzynko.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>ANETA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Ależ dobrze --- patrz, ile chcesz, mój piękny kuzynie.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WIDMO</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Tak, przypatrz się jej dobrze, Jęzory. Strzeż jej i kochaj ją bez granic. Może ona wróci ci jeszcze natchnienie.</akap></kwestia>

<didaskalia>Przechodzi uroczyście na prawo i znika we drzwiach.</didaskalia><naglowek_scena>SCENA PIĘTNASTA</naglowek_scena>

<didaskalia>Dziewczynki przeciągają się i ziewają. Z lewej strony wpada <osoba>Nibek</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>NIBEK</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>A, to nie do uwierzenia! Przeszła przez zamknięte drzwi. Cóż wy na to, dzieci?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>AMELKA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>My nic. Trochę jesteśmy zmęczone.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Nibek</osoba> gładzi je po włosach. Wchodzi <osoba>Kucharka</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KUCHARKA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Kolacja podana.</akap></kwestia>

<didaskalia>Wychodzi.</didaskalia><naglowek_scena>SCENA SZESNASTA</naglowek_scena>



<naglowek_osoba>ANETA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Ach --- nareszcie! Nikt nie pomyślał w tym domu, że jestem z podróży. Nikt nie dał mi nawet szklanki herbaty.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>NIBEK </naglowek_osoba>

<didaskalia>rzucając się do niej</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Ach, kuzynko! Przepraszam cię. Zaraz najemy się jak borsuki.</akap></kwestia>

<didaskalia>Bierze ją pod rękę i prowadzi ku drzwiom na prawo. Wychodzą.</didaskalia>



<naglowek_osoba><begin id="b1262131684815-3113721031"/><motyw id="m1262131684815-3113721031">Poeta</motyw>AMELKA </naglowek_osoba>

<didaskalia>przechodząc do <osoba>Kuzyna</osoba> na prawo</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Ale dziś nie będziesz nas męczył? Jesteśmy takie zmęczone. Zabawisz się dziś z Anetą?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KUZYN </naglowek_osoba>

<didaskalia>obłędnie</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Nie wiem jeszcze nic. Nic nie mogę powiedzieć. Jeśli dziś nie napiszę wiersza --- wścieknę się.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>ZOSIA </naglowek_osoba>

<didaskalia>pieszczotliwie</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Jezio napisze --- naje się i napisze.<end id="e1262131684815-3113721031"/> Chodź!</akap></kwestia>

<didaskalia>Ciągnie go ku drzwiom.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KUZYN</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Chciałbym ci wierzyć, moje dziecko.</akap></kwestia>

<didaskalia>Wychodzą.</didaskalia>



<naglowek_osoba>AMELKA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Jaki ten Jezio głupi. Hi, hi!</akap></kwestia>

<didaskalia>Wychodzi.</didaskalia>



<naglowek_akt>AKT DRUGI</naglowek_akt>

<didaskalia>Ogród przed dworkiem <osoba>Nibków</osoba> w Kozłowicach. Złote i czerwone drzewa. Na prawo sad z bielonymi pniami. Trochę na prawo idzie dróżka, szeroka na jakie dwa metry --- z początku prostopadle do rampy, a następnie skręca na prawo, okrążając grupę krzewów i kwiatów. Na lewo grupa dużych drzew. Pod nimi (wypada prawie na środku sceny) stoi stół nakryty: masło, miód, ser, owoce, bułki i chleb. Jest ciepły wrześniowy poranek następnego dnia. Godzina dziewiąta. O jakie 50 kroków w głębi widać dworek wśród drzew.</didaskalia><naglowek_scena>SCENA PIERWSZA</naglowek_scena>

<didaskalia>Przy stole, twarzami do widowni, siedzą: <osoba>Zosia</osoba> i <osoba>Amelka</osoba>: biało są ubrane i oglądają książkę z obrazkami. <begin id="b1262132012587-1931859909"/><motyw id="m1262132012587-1931859909">Sługa</motyw>Właśnie <osoba>Kucharka</osoba> przyniosła dymiące sagany z kawą i mlekiem i przy pomocy chochli nalewa do filiżanek.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KUCHARKA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Pijcie, dzieci. Nie czekajcie na ojca. Jest w kancelarii z panem Kozdroniem. A ta panna, co wczoraj przyjechała, to sobie jeszcze napuszcza urodę na twarz, a może i gdzie indziej. Pańskie ma zwyczaje, strasznie pańskie.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>ZOSIA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Proszę was, Urszulo, nie pleść tak.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KUCHARKA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Niech Zosia będzie grzeczna, bo pan znowu Zosi każe w rękę mnie pocałować, jak wtedy, po pogrzebie pani.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>ZOSIA </naglowek_osoba>

<didaskalia>prawie z płaczem</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Niech Urszula sobie idzie. Zaraz. W tej chwili. Czy Urszula rozumie?</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Kucharka</osoba> pogroziwszy im palcem odchodzi.</didaskalia>



<naglowek_osoba>AMELKA </naglowek_osoba>

<didaskalia>obejmując <osoba>Zosię</osoba></didaskalia>
<kwestia>


<akap>Niech Urszula da spokój. Zosia jest dziś bardzo zdenerwowana.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>URSZULA</naglowek_osoba>

<didaskalia>zatrzymując się</didaskalia>
<kwestia>


<akap>O! Już ja wiem, jako nerwy w człowieku luktują. Oj, te nerwy, te nerwy. Ale to u starych, a nie u takiego ciamkacza.<end id="e1262132012587-1931859909"/></akap></kwestia><naglowek_scena>SCENA DRUGA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Kucharka</osoba><extra>w skanie nawiasy kwadratowe - usunęłam</extra> odchodzi na prawo i mija się z <osoba>Kuzynem</osoba>, który jest nie ogolony, ma podsiniałe oczy i wygląda trupkowato.</didaskalia>



<naglowek_osoba>AMELKA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Patrz, jaki on śmieszny, ten Jezio.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KUZYN</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Poczekajcie. Zdaje się, że coś się zaczyna. Możliwe jest, że napiszę wierszyk.</akap></kwestia>

<didaskalia>Siada przy stole z prawej strony.</didaskalia>



<naglowek_osoba>AMELKA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Może by tak Jezio kawy wypił?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KUZYN</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Nalej, nalej, może wypiję. Tylko nie przeszkadzaj mi.</akap></kwestia>

<didaskalia>Wydobywa papier i ołówek z kieszeni i zaczyna pisać, krzywiąc się przy tym niemiłosiernie. Zatrzymuje się, namyśla się, znowu pisze itp. <osoba>Amelka</osoba> nalewa kawy i śmieje się głośno.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ZOSIA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Daj spokój, Amelka. Nie przeszkadzaj mu. Niech sobie napisze.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Kuzyn</osoba> popija kawy, zagryza jabłkiem i znowu pisze. Pauza.</didaskalia>



<naglowek_osoba>AMELKA </naglowek_osoba>

<didaskalia>smutnie</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Jutro wracamy do klasztoru, Zosia. Taka szkoda rozstawać się z tym wszystkim!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>ZOSIA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Mam jakieś takie dziwne myśli, że się z tym nigdy nie rozstaniemy; że nie pójdziemy już do klasztoru.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KUZYN</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Cicho, dzieci. Zaraz skończę. Pomówimy o tym wszystkim.</akap></kwestia>

<didaskalia>Pisze gorączkowo.</didaskalia><naglowek_scena>SCENA TRZECIA</naglowek_scena>

<didaskalia>Z prawej strony podchodzi <osoba>Nibek</osoba>, pod rękę z <osoba>Kozdroniem</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>NIBEK</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>No, no, panie Kozdroń. Niech się pan raz uspokoi. Jesteśmy między swoimi. Zostawmy tę kwestię na boku. Czy ona jest, czy jej nie ma, czy żyje, czy umarła, czy to było złudzeniem wszystko --- czy nie, w każdym razie niech pan się czuje między nami jak w rodzinie.</akap></kwestia>

<didaskalia>Klepie <osoba>Kozdronia</osoba> po plecach.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KOZDROŃ </naglowek_osoba>

<didaskalia>minę ma bardzo niewyraźną</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Ja, panie Nibek, wolałbym nie żyć niż zobaczyć coś podobnego. Słońce świeci, ładna pogoda, a mnie się zdaje, że wszystko jest pokryte jakimś czarnym puchem. Na dwa kroki przede mną unosi się jakaś czarna ścierka. Och! Żebym mógł nie myśleć!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>NIBEK</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Ależ, panie! Patrz pan: oto moje córeczki, oto kuzynek już pisze, już przy pracy od rana...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KUZYN </naglowek_osoba>

<didaskalia>na wpół podnosząc się i nie przestając pisać</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Ja zaraz... Nie witam się z panami! Już zaraz kończę...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>NIBEK</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Nie obrażamy się. Wiemy, co to jest natchnienie. Amelka, nalewaj panu kawy. Przywitajcie się z panem, dziewczęta.</akap></kwestia>

<didaskalia>Dziewczynki witają się. <osoba>Amelka</osoba> nalewa kawy ojcu i <osoba>Kozdroniowi</osoba>. <osoba>Nibek</osoba> i <osoba>Kozdroń</osoba> siadają przy stole na ławce na lewo, pod wielką lipą; <osoba>Kozdroń</osoba> bliżej, <osoba>Nibek</osoba> dalej od widowni.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KOZDROŃ </naglowek_osoba>

<didaskalia>z ulgą</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Ach! Zdaje mi się, że mi przechodzi. Znowu, wie pan, zaczyna się ta codzienna zwykłość. Znowu jest dobrze.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>NIBEK</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Ależ oczywiście. Panie --- powtarzam: nawet gdyby tak było, nawet gdyby pan --- rozumie pan? --- tego, hm, był w stosunku do mnie nie w porządku, fakt stał się. Zabiłem ją i kwita.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KOZDROŃ</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Na Boga, niech pan już nie mówi! We łbie mi się znowu mącić zaczyna. A! A! A!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>NIBEK </naglowek_osoba>

<didaskalia>wstając gwałtownie</didaskalia>
<kwestia>


<akap>A z panem to trzeba tak, jak z histeryczną babą! <didask_tekst>(krzyczy)</didask_tekst> Pić kawę w tej chwili, bo ci łeb rozwalę, ty galareto! Milczeć!!! Ani słowa więcej!!! Nie myśleć nic! <didask_tekst>(spokojniej --- dziewczynki podczas tego chichocą)</didask_tekst> Musi się pan przyzwyczaić do tego, że nawet gdyby tak było, nawet --- rozumie pan? --- żyć pan musi normalnie. Ja pana z Kozłowic nie wypuszczę. Ja bez pana jestem jak bez ręki i bez połowy głowy: jestem półgłówkiem.</akap></kwestia>

<didaskalia>Śmieje się.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KOZDROŃ </naglowek_osoba>

<didaskalia>trzęsąc się pije kawę, rozlewając wszystko na obrus i ubranie. Je bułkę, gwałtownie wtłaczając ją sobie w gardło. Mówi z bułką w zębach</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Ja będę się starał, panie Nibek. <didask_tekst>(połyka z trudem)</didask_tekst> Ja będę się starał, ale przyzwyczaić się do tej myśli od razu nie mogę. <didask_tekst>(prawie z płaczem)</didask_tekst> No, nie mogę...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KUZYN </naglowek_osoba>

<didaskalia>wstając</didaskalia>
<kwestia>


<akap>A! Moglibyście panowie zwrócić uwagę na to, że ja piszę. Od wielu miesięcy pierwszy raz. To was nic nie obchodzi.</akap></kwestia>

<didaskalia>Idzie na prawo i spotyka się z <osoba>Anetą Wasiewicz</osoba>, która biało ubrana, bardzo wyświeżona i ładna, idzie właśnie do stolika. <osoba>Nibek</osoba> po cichu zachęca  <osoba>Kozdronia</osoba> do picia. Dziewczynki znowu oglądają książkę.</didaskalia><naglowek_scena>SCENA CZWARTA</naglowek_scena>

<didaskalia>Ciż plus <osoba>Aneta</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ANETA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Dzień dobry.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KUZYN</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Dzień dobry. Kuzynka wybaczy, zaraz skończę. Zacząłem pisać.</akap></kwestia>

<didaskalia>Leci na prawo, kładzie się na łączce i gorączkowo pisze i poprawia, fikając nogami. <osoba>Aneta</osoba> podchodzi do stołu.</didaskalia>



<naglowek_osoba>NIBEK</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>O --- widzi pan, jaka śliczna jest dziś Aneta! Niech pan z nią poflirtuje trochę, a potem idziemy do kancelarii</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Kozdroń</osoba> wita się z <osoba>Anetą</osoba>, która następnie zbliża się do dziewczynek i całuje je w głowy, stojąc z tyłu za nimi.</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Anetko --- kawy?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>ANETA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Nie, wuju. Ja nie mam czasu na flirty z panem Kozdroniem, a kawę piłam w łóżku. Idziemy na lekcję. No, chodźcie, dzieci! Już umówiłam się z ojcem, że tej zimy do klasztoru nie pójdziecie. Zostaję tu i będę was uczyć wszystkiego.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>NIBEK</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>A tak, tak. Na śmierć zapomniałem. Chciałem to wam sam powiedzieć, moje dzierlatki.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>ZOSIA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Dziękujemy ci, tatusiu. Widzisz, Amelka? Ja ci to już mówiłam. Zupełnie sprawdza się jak we śnie.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>AMELKA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Ach! Co za szczęście, ojczulku! <didask_tekst>(całują w rękę <osoba>Nibka</osoba> i biegną za <osoba>Anetą</osoba>)</didask_tekst> Teraz będziemy cię kochać, Aneto, tak jak mamę, a może więcej.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>ANETA </naglowek_osoba>

<didaskalia>przechodząc koło <osoba>Kuzyna</osoba></didaskalia>
<kwestia>


<akap>A potem przeczytasz mi twój wierszyk, kuzynie.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KUZYN </naglowek_osoba>

<didaskalia>nie wstając</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Dobrze. Tylko nie wiem, czy wybrnę. Jeszcze parę zdań mi zostało.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Aneta</osoba> z dziewczynkami exit.</didaskalia><naglowek_scena>SCENA PIĄTA</naglowek_scena>

<didaskalia>Ciż bez <osoba>Anety</osoba> i dziewczynek. Po chwili z dworku słychać ćwiczenia na fortepianie: ,,Schule der Gelaufigkeit" Czernego.</didaskalia>



<naglowek_osoba>NIBEK</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap><begin id="b1262132561621-2333563924"/><motyw id="m1262132561621-2333563924">Córka, Kobieta, Matka</motyw>Czyż to nie jest wzruszające? Te moje dwa aniołki? Jakież cudowne będą z nich kobiety! Muszę pracować jak wół, aby dać im to, na co zasługują. Takich dzieci nie ma w całej okolicy. Aż po samą Warszawę nic pan podobnego nie znajdzie. To są czyste duszyczki, zamknięte w jakichś mgiełkach z eteru, panie Kozdroń. Ja czasem dziwię się, że one jedzą, piją, śpią i budzą się. Prawda, że Zosia to jest elf? A Amelka znowu przypomina mi sylfa. --- No, odpowiadaj pan, panie Kozdroń.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KOZDROŃ </naglowek_osoba>

<didaskalia>nerwowo nalewając sobie kawy</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Śliczne dzieci. Ja sam to zawsze mówiłem.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>NIBEK</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>A kto je urodził? Anastazja, panie Kozdroń, Anastazja. W nich powinniśmy czcić duszę, a nawet ciało naszej ukochanej zmarłej. Rozumie pan? A nie wyprawiać histeryczne ataki od lada głupstwa.<end id="e1262132561621-2333563924"/></akap></kwestia>

<didaskalia>Ciągle, aż do odwołania, słychać wprawki na fortepianie.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KOZDROŃ</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Znowu pan zaczyna. Ledwo trochę doszedłem do równowagi, a pan znowu swoje. <begin id="b1262132690507-1346192974"/><motyw id="m1262132690507-1346192974">Dziecko, Kochanek, Ojciec</motyw>Czyżby pan naprawdę mnie podejrzewał?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>NIBEK</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Ja nic nie podejrzewam. Ale powiedz pan sam: czyż wszystko nie jest możliwym? Może moja nieboszczka żona miała dwóch kochanków: jednego dawniej, drugiego teraz. <didask_tekst>(z nagłym niepokojem)</didask_tekst> Powiedz pan, może Zosia nie jest moją córką? Ma oczy tak niepodobne do naszych: Anastazji i moich. Ma ten sam głupi fiolet w oczach co pan. Ten sam idiotyczny uśmiech.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KOZDROŃ </naglowek_osoba>

<didaskalia>wstając</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Pan mnie obraża. Wypraszam sobie podobne rzeczy.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>NIBEK </naglowek_osoba>

<didaskalia>sadzając go gwałtem</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Panie, niech pan pamięta, że bez pana jestem niczym. Los moich córek jest w pańskich rękach. <didask_tekst>(z nagłym niepokojem)</didask_tekst> A może pan ma ukryte zobowiązania? Może pan naprawdę... O, Boże! Po cóż u diabła starego siedzi pan w tych przeklętych Kozłowicach? Ma pan wolną drogę przed sobą, a siedzi pan tu jak grzyb. A może mnoży się pan tu także jak grzyb po deszczu? Panie Kozdroń, zaklinam pana...<end id="e1262132690507-1346192974"/></akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KOZDROŃ </naglowek_osoba>

<didaskalia>uroczyście</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Daję panu najświętsze słowo honoru, że nie. Ale teraz wolałbym zmienić posadę.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>NIBEK </naglowek_osoba>

<didaskalia>padając przed nim na kolana</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Błagam pana. Ja potem wszystko dla pana zrobię. Ja będę miał stosunki. Moje córki wyjdą za hrabiów, za książąt. Ja zrobię z pana cudownego człowieka, tylko mnie pan nie opuszczaj.</akap></kwestia>

<didaskalia>Na prawo ukazuje się <osoba>Widmo</osoba> i wolno idzie po ścieżce. Lekka chmurka zakrywa słońce. Trochę się ściemnia.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KOZDROŃ</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Dobrze. Ja to zrobię przez wzgląd na pana. Ja pana czasem kocham jak ojca.</akap></kwestia>

<didaskalia>Całuje <osoba>Nibka</osoba> w głowę.</didaskalia><naglowek_scena>SCENA SZÓSTA</naglowek_scena>

<didaskalia>Ciż sami plus <osoba>Widmo</osoba>. <osoba>Kuzyn</osoba> tak jest zajęty pisaniem, że nie widzi <osoba>Widma</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>WIDMO </naglowek_osoba>

<didaskalia>podchodząc do stołu</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Cóż to za rozkosz piekielna widzieć męża i kochanka w takiej doskonałej zgodzie. Tego nigdy nie miałam za życia.</akap></kwestia>

<didaskalia>Obaj mężczyźni zrywają się i patrzą na nią.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KOZDROŃ</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>A! A! A!</akap></kwestia>

<didaskalia>Opiera się o drzewo prawą ręką.</didaskalia>



<naglowek_osoba>NIBEK </naglowek_osoba>

<didaskalia>krzyczy</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Spokój, bo cię zastrzelę jak psa! <didask_tekst>(wydobywa rewolwer i wytrząsa nim <osoba>Kozdroniowi</osoba> przed nosem)</didask_tekst> <end id="e1262132763785-1440644041"/><begin id="b1262132763785-1440644041"/><motyw id="m1262132763785-1440644041">Mucha</motyw>Ani słowa, bo zginiesz jak mucha!</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Kozdroń</osoba> nadludzkim wysiłkiem opanowuje się i stoi sztywno ze skrzywioną twarzą. <osoba>Kuzyn</osoba> spogląda na tę scenę spode łba i szybko pisze ostatnie zdanie. Do <osoba>Widma</osoba>.</didaskalia>
<kwestia>


<akap>No, Anastazjo. Może wypijesz z nami kawy, dobrej porannej kawy z bułką z masłem i miodem? A może sera? Przepyszny gliwuś udał się dziś Urszuli.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WIDMO</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Dobrze, Dyapanazy. Wypiję z wami kawy.</akap></kwestia>

<didaskalia>Siada na miejscu dziewczynek sztywno i nieruchomo.</didaskalia>



<naglowek_osoba>NIBEK </naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>A może wódki? Dawno nie piliśmy naszej świątecznej rannej wódki. Pamiętasz? To świetnie nam zrobi.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WIDMO</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Pamiętam. Przynieś wódki. Tej wiśniówki, którą robiłam sama na wiosnę.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>NIBEK</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Doskonale.</akap></kwestia>

<didaskalia>Biegnie pędem w stronę dworku w młodzieńczych podskokach.</didaskalia><naglowek_scena>SCENA SIÓDMA</naglowek_scena>

<didaskalia>Ciż sami minus <osoba>Nibek</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>WIDMO </naglowek_osoba>

<didaskalia>do <osoba>Kozdronia</osoba></didaskalia>
<kwestia>


<akap><begin id="b1262132906102-3963093914"/><motyw id="m1262132906102-3963093914">Duch</motyw>Nalej mi tymczasem kawy, mój Ignacy. I przestań się tak bać. Jeżeli jestem nawet widmem, to w każdym razie różnię się od innych. Jestem widmem, które je i pije. Nawet wódkę pije, mój biedny Ignacy.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Kozdroń</osoba>, który skrzywiony straszliwie stał dotąd bez ruchu, drgnął cały i jak zahipnotyzowany nalewa <osoba>Widmu</osoba> kawy. Słońce znowu oświetla krajobraz. <osoba>Kuzyn</osoba> rzuca papier i ołówek, wywala się na wznak na trawę i tak pozostaje, z rękami założonymi pod głowę, wpatrzony w błękit nieba.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KOZDROŃ</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Proszę. Pij. Anastazjo. Może, jak zobaczę, że pijesz kawę, przyzwyczaję się jakoś do ciebie.<end id="e1262132906102-3963093914"/></akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WIDMO </naglowek_osoba>

<didaskalia>popijając kawę</didaskalia>
<kwestia>


<akap>No, widzę, że robisz pewne postępy. Wczoraj fatalnie się zblamowałeś.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KOZDROŃ</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Przebacz, Anastazjo, ale naprawdę nie wiedziałem, co mam myśleć. Dziś, od tej chwili, jestem zdecydowany na wszystko.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba><begin id="b1262133164172-3249637341"/><motyw id="m1262133164172-3249637341">Duch, Honor, Kochanek, Kłamstwo</motyw>WIDMO</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>I już nie wyprzesz się mnie przed nim?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KOZDROŃ </naglowek_osoba>

<didaskalia>twardo</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Nie. Daję ci słowo. Tylko jedną rzecz mi powiedz. Tylko mów prawdę.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WIDMO </naglowek_osoba>

<didaskalia>uroczyście</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Widma nie kłamią nigdy.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KOZDROŃ</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Nie mów tak, bo jakaś cienka szybka tylko oddziela mnie od najpotworniejszego strachu. Jak to coś pryśnie, będę wariatem. Na Boga! Nie przerażaj mnie. <didask_tekst>(bierze ją za prawą rękę)</didask_tekst> Och, jakaż twoja ręka jest lekka! Ona nic nie waży. Och! Znowu zaczynam się bać.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WIDMO </naglowek_osoba>

<didaskalia>lewą ręką bierze filiżankę z kawą; popijając</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Patrz. Uspokój się. Piję przecież kawę.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KOZDROŃ </naglowek_osoba>

<didaskalia>opanowując się</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Dobrze. Będę spokojny. Niech się dzieje, co chce. Ale powiedz mi, czy Zosia jest córką Nibka czy moją? Wszystko mi się poplątało we łbie i nic nie wiem, co było pierwej, a co później.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WIDMO </naglowek_osoba>

<didaskalia>z uśmiechem</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Biedny Ignacy! Uspokój się. Zosia jest córką Dyapanazego. Daję ci na to słowo widma. Czy ci to nie wystarcza? Mam wszystkie daty zapisane w dzienniku. Nie czytałeś dotąd mego dziennika?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KOZDROŃ</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Bałem się tego dotknąć.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WIDMO</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Przeczytaj go więc, a potem pokaż Dyapanazemu. Musicie obaj wiedzieć prawdę.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KOZDROŃ</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Bo on tu robił jakieś aluzje do niebieskich oczu Zosi, do jakiegoś podobieństwa uśmiechów. A przy tym muszę ci się przyznać: ja strasznie kocham Zosię.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WIDMO</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>I możesz kochać ją dalej z czystym sumieniem. Moja matka miała fiołkowe oczy. O tym nie wie Nibek. Uspokój się, Ignacy. Daj mi głowę: niech cię pocałuję. Byłeś zawsze potwornym tchórzem, ale nawet to podobało mi się kiedyś w tobie.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Kozdroń</osoba> schyla się. <osoba>Widmo</osoba> całuje go w głowę. Wchodzi <osoba>Nibek</osoba> z butelką wódki w prawej ręce i z czterema kieliszkami między palcami lewej.</didaskalia><naglowek_scena>SCENA ÓSMA</naglowek_scena>

<didaskalia>Ciż sami plus <osoba>Nibek</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>NIBEK </naglowek_osoba>

<didaskalia>zatrzymuje się, ujrzawszy tę scenę</didaskalia>
<kwestia>


<akap>A to coś nowego. Czyżbyś miała rację, Anastazjo?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WIDMO </naglowek_osoba>

<didaskalia>odsuwając <osoba>Kozdronia</osoba></didaskalia>
<kwestia>


<akap>Mam rację mój Dyapanazy. Właśnie mówiłam Ignacemu: widma nie kłamią nigdy. Byłam jego kochanką.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KOZDROŃ</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Tak jest, panie Nibek. Uwiodłem ci żonę. Przyznaję się.</akap></kwestia>

<didaskalia>Skrzyżowuje ręce na piersiach. <osoba>Nibek</osoba> ciężkim krokiem podchodzi do stołu, stawia butelkę i wysypuje kieliszki na kupę. W dworku skończyły się wprawki i ktoś, zapewne <osoba>Amelka</osoba>, gra sonatinę Schmitta.</didaskalia>



<naglowek_osoba>NIBEK </naglowek_osoba>

<didaskalia>dysząc ciężko</didaskalia>
<kwestia>


<akap>A Zosia? Odpowiadajcie, zdrajcy!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WIDMO</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Zosia jest twoją córką, Dyapanazy. Przysięgam ci na to, że jestem widmem i widmem tylko! Już na parę dni przed śmiercią zostawiłam mój dziennik Ignacemu i ten biedny tchórz nie miał odwagi go przeczytać. Przeczytajcie go najlepiej razem i wszystko się wyjaśni. Musisz mi wierzyć. Jako żyjąca kłamałam strasznie, przyznaję się, jako widmo --- nie. Widma mają swój honor, nawet widma kobiece. Ten honor, którego nie mają, niestety, żyjący ludzie. Niebieskie oczy ma Zosia po babce swej, a mojej matce, która była z domu Dzięciewicka.<end id="e1262133164172-3249637341"/></akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Kuzyn</osoba> budzi się i przeciąga się na trawie.</didaskalia>



<naglowek_osoba>NIBEK </naglowek_osoba>

<didaskalia>z ulgą</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Jeśli Zosia jest naprawdę moją córką, przebaczam wam. Przebaczam ci to, że tak długo mnie oszukiwałaś z tym biednym,
nieszczęsnym Kozdroniem.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KUZYN </naglowek_osoba>

<didaskalia>zrywając się</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Co? Ona śmie jeszcze twierdzić, że nie była moją kochanką?! Wypiera się mnie --- artysty, a przyznaje się do jakiegoś zwykłego Kozdronia, do marnego ekonoma?! <didask_tekst>(podbiega do stołu)</didask_tekst> Byłaś moją kochanką, Anastazjo! Byłaś! Byłaś moją jedyną, okropną, męczącą miłością. Przez ciebie stworzyłem wszystko, co ma jakąkolwiek wartość. Nie kłam, Anastazjo! Nie kłam w obliczu śmierci. Zabiję cię, jeśli jeszcze raz skłamiesz.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Nibek</osoba> i <osoba>Kozdroń</osoba> patrzą na tę scenę oniemiali. Nareszcie <osoba>Nibek</osoba> nerwowo chwyta butelkę, nalewa sobie kieliszek i wychyla. Potem nalewa <osoba>Kozdroniowi</osoba>, który wypija duszkiem, znowu sam nalewa i zaraz wypija.</didaskalia>



<naglowek_osoba>WIDMO</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Zapominasz, kuzynie, że jestem widmem i że śmierć ma tyle dla mnie znaczenia, co przyjście na świat dla innych. Raz się tylko umiera i raz się rodzi, niestety. Gdy mówię to ja --- przestaje to być banalne. <didask_tekst>(do <osoba>Nibka</osoba>)</didask_tekst> Daj i mnie wódki, Dyapanazy.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Nibek</osoba> machinalnie spełnia jej żądanie.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KUZYN</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Dosyć tych niewczesnych filozofii. Jesteś tragedią mego istnienia i ja nie pozwolę, aby żartowano sobie z tego, co przypłaciłem utratą twórczości omal nie na życie całe. Gdyby nie ten wierszyk, który dziś z trudem spłodziłem, nie wiem, co bym z tobą zrobił. A i to tylko zawdzięczam temu, że cię wczoraj widziałem choć na chwilę.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WIDMO </naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Mylisz się, kuzynie Jęzory. Ja wszystko lepiej wiem od ciebie. To są te poetyckie wmawiania, którym nigdy się nie poddałam i dlatego to nie byłam nigdy twoją.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KUZYN </naglowek_osoba>

<didaskalia>z wściekłością</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Byłaś moją! Pamiętam te potworne noce, któreśmy spędzali razem, gdy on, mój biedny wuj, rozjeżdżał bryczkami po miasteczkach, sprzedając zboże. Dotąd mam wyrzuty sumienia, dotąd gnębi mnie to wszystko, a pieniędzy jak nie ma, tak nie ma. Byłaś moją, Anastazjo. Nie kłam tak bezczelnie.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>NIBEK</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Siostrzeńcze, uspokój się. Pomówmy o tym wszystkim na zimno.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Widmo</osoba> zamyśla się głęboko i machinalnie nalewa sobie i popija wódkę.</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Widzisz, Jeziu: ona mówi, że widma nie kłamią nigdy, i ja jej wierzę. Kozdroń sam się przyznał, że oszukiwali mnie razem przez cały szereg lat.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KUZYN</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Dla mnie to jest wprost potworne. <didask_tekst>(z ironią)</didask_tekst> Może wtedy byłaś widmem, kuzynko, a teraz jesteś żyjącą? Może i to nam zechcesz wmówić?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WIDMO </naglowek_osoba>

<didaskalia>nagle</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Czekajcie, czekajcie! Możliwe, że ja nie kłamię, a kuzynek też ma rację. Musi być jakieś wyjście z tego wszystkiego. <end id="e1262133451017-1938153198"/><begin id="b1262133451017-1938153198"/><motyw id="m1262133451017-1938153198">Dziedzictwo, Szlachcic</motyw>Widzicie: miałam raka w wątrobie. To dziedziczne, po Dzięciewickich. Bardzo dobra szlachta, ale zaraczona. Moja matka też na to samo umarła.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>NIBEK</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Jak to też? Może zechcesz to mi nawet wmówić, że cię nie zastrzeliłem? Zabiłem cię, jak zborsuczoną sukę tym oto browningiem systemu Clement.</akap></kwestia>

<didaskalia>Dobywa rewolwer i wymachuje jej przed nosem.</didaskalia>



<naglowek_osoba>WIDMO</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Schowaj to i uspokój się, Dyapanazy. Jesteś podchmielony i postrzelisz jeszcze kogo: któregoś z tych panów. Ja oczywiście nie boję się tego --- jestem widmem. Ha! ha!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>NIBEK</naglowek_osoba>

<didaskalia>chowając posłusznie rewolwer</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Ona śmie żartować w takiej chwili! A, tego już nie zniosę. Ja cię zabiłem już raz --- czy ty rozumiesz, co to znaczy?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KUZYN</naglowek_osoba>

<didaskalia>groźnie</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Ja też tego dłużej nie zniosę. Dosyć tych głupich żartów.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WIDMO</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>I cóż z tego, że tego nie zniesiecie? Cóż możecie zrobić mnie, biednemu widmu?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KOZDROŃ</naglowek_osoba>

<didaskalia>budząc się z ogłupienia</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Możemy te porachunki skończyć między sobą bez twojego mieszania się w to wszystko. Możemy się powystrzelać jak kaczki, Anastazjo. Możemy cię zupełnie zlekceważyć. Ja mam sprawę z tym panem. <didask_tekst>(wskazuje na <osoba>Kuzyna</osoba>)</didask_tekst> Obraził mnie. Wymyślał mnie od Kozdroniów. Ja tego nie zniosę. A przy tym uwiódł mi ciebie, jak się okazuje.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Kuzyn</osoba> chce coś powiedzieć. <osoba>Widmo</osoba> przerywa mu, rozstawiając między nimi ręce.</didaskalia>



<naglowek_osoba>WIDMO</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Ignacy, wiadomo, że jesteś tchórzem. Wypiłeś wódki i zebrało cię na odwagę. Jutro będziesz tego żałować. A ten <didask_tekst>(wskazuje na <osoba>Kuzyna</osoba>)</didask_tekst> zastrzeli cię zupełnie na zimno. On się nie boi niczego. A teraz dosyć głupstw. Chodzi o prawdę. Zdaje się, że to jest dość ważne. <didask_tekst>(groźnie)</didask_tekst> Będziecie mnie słuchać czy nie?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>NIBEK </naglowek_osoba>

<didaskalia>pokornie</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Mów --- słuchamy cię.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba><begin id="b1262134268918-3614251391"/><motyw id="m1262134268918-3614251391">Duch, Kobieta demoniczna, Kochanek, Śmierć</motyw>WIDMO</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Tylko się nie wściekaj, Dyapanazy, i słuchaj uważnie. Mój gniew może być gorszy niż wasze fochy na mnie.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KOZDROŃ</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>O, Boże! Znowu zaczynam się bać.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>NIBEK</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Wiecie, że i mnie jakiś straszek obleciał. Co u diabła! Przecież jest biały dzień.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KUZYN</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Panowie, ja się niczego nie boję, ale z sercem jest mi jakoś niewyraźnie.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Widmo</osoba> patrzy na nich z drwiącym uśmiechem.</didaskalia>



<naglowek_osoba>WIDMO</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>A więc --- słuchajcie: byłam chora na raka i cierpiałam straszliwie, jakkolwiek nikt z was nic o tym nie wiedział. Piłam opium szklankami i chwilami nic nie wiedziałam, co się ze mną działo. Czy czasem w jakimś takim stanie nie było czegoś między nami, kuzynie?</akap></kwestia>

<didaskalia>Spogląda na <osoba>Pasiukowskiego</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KUZYN</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Ależ tak --- na pewno. Teraz widzę to jasno. Nigdy nie mogłem tego pojąć. Czasami byłaś dla mnie wprost odpychająca, to znowu dawałaś mi ze sobą robić wszystko, co chciałem.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>NIBEK</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Nie bądźcie już zbyt bezczelni, moi drodzy. Nie wchodźcie w szczegóły w mojej obecności. Zgadzam się na tę hipotezę. Tylko co zrobić z tym, że cię zastrzeliłem jak sukę, przekonawszy się naocznie o zdradzie? Przecież to było dziesięć dni temu. Nie jestem przecie wariatem. Spałaś sobie spokojnie, a ja łupnąłem ci prosto w serce. Musisz mieć ślad od kuli. I ja głupi o tym nie pomyślałem! Chodź ze mną do domu i zaraz się przekonamy.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WIDMO</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Głupi jesteś, Dyapanazy. Zaczynam ci się widocznie podobać na nowo i chciałbyś zostać ze mną sam na sam.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Nibek</osoba> mięsza się.</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Och! Głupi jesteś, mój stary, więcej, niż to myślałam. Przecież widmo nie może mieć śladów na ciele, bo nie ma ciała. To jest tylko wasze wzrokowe i dotykowe złudzenie --- nic więcej.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>NIBEK</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Tak. Palnąłem jakiegoś straszliwego byka. Ale naprawdę: taka ładna jesteś jako widmo, moja Anastazjo... Panowie wybaczą --- mówimy otwarcie.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KOZDROŃ</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Dosyć tego, panie Nibek. Nie można tak otwarcie kpić z kochanka swojej żony.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KUZYN</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Czy wuj myśli, że ja bym pozwolił ruszyć się wujowi na chwilę w jej towarzystwie? Ja jeden kochałem ją naprawdę.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WIDMO </naglowek_osoba>

<didaskalia>groźnie</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Dosyć. Ani słowa więcej. <didask_tekst>(znowu łagodnie)</didask_tekst> A więc, wracając do poprzedniego --- oto moja hipoteza: zastrzeliłeś mnie śpiącą, i to w dodatku śpiącą snem opiumowym. Dlatego cały czas myślałam, że umarłam od raka. Rozumiesz, stary? Wszyscy mamy rację, wszyscy czworo, jak tu jesteśmy.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>NIBEK</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap><end id="e1262133801452-949608921"/><begin id="b1262133801452-949608921"/><motyw id="m1262133801452-949608921">Kobieta</motyw>Nie --- te kobiety, jak zechcą, to wszystko mogą człowiekowi wmówić, widma czy nie widma. To piekielna rzecz ta kobieca inteligencja.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WIDMO</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>No, dosyć. A teraz zawołaj tu dzieci. Dosyć tego brzdąkania. Chcę się z nimi zabawić na ogrodzie, jak dawniej.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>NIBEK</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Dobrze, Anastazjo. Byłem i jestem skończonym pantoflem. Słucham cię. <didask_tekst>(idzie ku domowi i krzyczy)</didask_tekst> Dzieci! Do ogrodu! Mama przyszła.<end id="e1262134268918-3614251391"/> <didask_tekst>(muzyka trwa dalej)</didask_tekst> A to przeklęte brzdąkanie: nic nie słyszą.</akap></kwestia>

<didaskalia>Wychodzi na lewo.</didaskalia><naglowek_scena>SCENA DZIEWIĄTA</naglowek_scena>

<didaskalia>Ciż minus <osoba>Dyapanazy Nibek</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba><begin id="b1262134162882-81618905"/><motyw id="m1262134162882-81618905">Kobieta demoniczna, Kochanek</motyw>WIDMO</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>A teraz, panowie, pogódźcie się i dajmy raz spokój życiu! No, bez żadnych wahań: <wyroznienie>ja</wyroznienie> każę.</akap></kwestia>

<didaskalia>Młodzi ludzie podają sobie ręce.</didaskalia>
<kwestia>


<akap>O tak. Wszystko dobrze. <didask_tekst>(do <osoba>Kozdronia</osoba>)</didask_tekst> A ty, Ignacy, idź zaraz do oficyny po dziennik i razem macie go przeczytać z Dyapciem. Rozumiesz?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KOZDROŃ </naglowek_osoba>

<didaskalia>wstając</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Słucham cię, Anastazjo. Ujeździłaś mnie jak nędznego wałacha. Żegnam cię. Muszę trochę odpocząć po tym wszystkim.</akap></kwestia>

<didaskalia>Odchodzi powoli na lewo, zamyślony bardzo. Muzyka urywa
się nagle.</didaskalia><naglowek_scena>SCENA DZIESIĄTA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Kuzyn</osoba> i <osoba>Widmo</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KUZYN</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Nie śmiem cię o to prosić, Ani, ale pozwól mnie także przeczytać ten dziennik.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WIDMO</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Ale kiedy tam nic o tobie nie ma. Będziesz się tylko wściekał.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KUZYN</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Błagam cię, Ani. Wiedzieć to, że kiedy ja wściekałem się wprost z rozkoszy, ty byłaś w innym świecie! Wynagrodź mi tę stratę. Niech przynajmniej wiem prawdę.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WIDMO</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Oto jest ten poetycki autosadyzm. Ach ty, nieszczęsny hipochondryku! <didask_tekst>(stanowczym głosem)</didask_tekst> Nie --- stanowczo nie zgadzam się.<end id="e1262134162882-81618905"/></akap></kwestia>

<didaskalia>Z lewej strony wpadają: <osoba>Nibek</osoba> --- z dziewczynkami. Za nimi <osoba>Aneta</osoba>.</didaskalia><naglowek_scena>SCENA JEDENASTA</naglowek_scena>

<didaskalia>Ciż plus nowo przybyli.</didaskalia>



<naglowek_osoba><begin id="b1262134117409-1768612058"/><motyw id="m1262134117409-1768612058">Dziecko, Matka, Rodzina</motyw>ZOSIA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Mamo! Będziesz się z nami bawić? Naprawdę? Tak jak dawniej?</akap></kwestia>
<kwestia/>



<naglowek_osoba>AMELKA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Ach! Co za szczęście! Mamusiu, jaka ty jesteś dobra!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>NIBEK </naglowek_osoba>

<didaskalia>do <osoba>Anety</osoba></didaskalia>
<kwestia>


<akap>Patrz, Aneta. Czyż to nie jest szczęście --- to wszystko? Dlaczego nie mogło być tak dawniej? Dlaczego wszystko się tak strasznie popsuło?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>ANETA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Musisz żyć dla dzieci, wuju. Tylko dla dzieci. One są wprost cudowne, te małe.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>NIBEK</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Tak --- to jest cud, że one istnieją. Większy nawet niż to.</akap></kwestia>

<didaskalia>Wskazuje na <osoba>Widmo</osoba>.<end id="e1262134117409-1768612058"/></didaskalia>



<naglowek_osoba>KUZYN</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>No --- ja teraz chciałem coś powiedzieć. Napisałem pierwszy wiersz po długiej, strasznie długiej przerwie. <didask_tekst>(do <osoba>Widma</osoba>)</didask_tekst> Czy mogę ci przeczytać, kuzynko? Tobie jest poświęcony; raczej twojej pamięci.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WIDMO </naglowek_osoba>

<didaskalia>trzymając w objęciach dziewczynki</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Czytaj, Jeziu. Czytaj nam wszystkim, nieszczęsny grafomanie.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KUZYN</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>A więc dobrze. Ale bądźcie wyrozumiali. Myślałem już, że nic nie napiszę.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>ANETA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Bez wstępów, kuzynie. Ja w ciebie wierzę.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KUZYN</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>A więc, tytuł jest: ,,Wszystko było tak dobrze i tak się wszystko popsuło."</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>NIBEK</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Świetny tytuł. Wal dalej.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KUZYN </naglowek_osoba>

<didaskalia>czyta z papierka</didaskalia>
<kwestia>


<strofa>
Siostrzyczki spijają z kieliszków jak naparstki/
Bladozieloną truciznę, straszliwy, blady jad./
Za chwilę umrą --- już w kurczach ściskają się garstki,/
Już szyjki gną się jak łodygi i jedna główka zwisła jak
więdnący kwiat./
Jakiś listek przepłynął po czarnej wodzie./
Ktoś przeszedł się szybko (i zaraz wrócił) po mroczniejącym ogrodzie./
Już druga główka się słania w złowieszczy i pełen kurczów
cień,/
Za dworem na polach szarzeje i kończy się smutny, powszedni dzień./
Przyleciał mały piesek, powąchał trupki i zaraz się wściekł./
Przybiegł mały człowieczek, co ciastka na podwieczorek
piekł,/
Płakał i gryzł paznokcie,/
Upaprany w cieście po łokcie.
</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wbiega <osoba>Marceli</osoba> w fartuchu.</didaskalia>



<naglowek_osoba>MARCELI</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Panie, pan Maszejko prosi pana do kancelarii.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>NIBEK</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Nie słyszysz, idioto, że panicz czyta? Proś pana Maszejkę tutaj!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KUZYN </naglowek_osoba>

<didaskalia>czyta dalej</didaskalia>
<kwestia>


<strofa>
Ojciec zacisnął pięści i zawył dziko do Boga./
Wszystkich ogarnęła potworna, szara trwoga.
</strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Nibek</osoba> zakrywa twarz rękami. <osoba>Widmo</osoba> puszcza <osoba>Zosię</osoba>, którą trzymało pod prawą pachą, i również zakrywa twarz ręką.</didaskalia>
<kwestia>


<strofa><begin id="b1262134045367-3314366981"/><motyw id="m1262134045367-3314366981">Dworek</motyw>A taki miał być przyjemny nastrój po podwieczorku/
W małym, zacisznym, ukrytym w drzewach dworku.<end id="e1262134045367-3314366981"/></strofa></kwestia>

<didaskalia>Pauza.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ZOSIA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>A to jest śliczne! To tak jak we śnie. Ja bym chciała, żeby ciągle tak było.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>AMELKA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>I ja także. Tylko ja powiem prawdę. Jezio jest głupi: on nic nie rozumie.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KUZYN </naglowek_osoba>

<didaskalia>do <osoba>Widma</osoba></didaskalia>
<kwestia>


<akap>Tobie to zawdzięczam, kuzynko, że coś się we mnie obudziło. Dziękuję ci za wszystkie tortury.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba><begin id="b1262134388614-1876607237"/><motyw id="m1262134388614-1876607237">Łzy</motyw>WIDMO </naglowek_osoba>

<didaskalia>odkrywając zapłakaną twarz</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Widzisz. Ja płaczę. Ja --- widmo. Płaczę, mimo że nie uznaję twoich wierszy. I mówię ci prawdę: to zawdzięczasz tylko jej. <didask_tekst>(wskazuje na <osoba>Anetę</osoba>)</didask_tekst> Ona cię kocha. Bądźcie szczęśliwi. <didask_tekst>(wstaje)</didask_tekst> Nie mam nawet chustki. Widma zwykle nie płaczą.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>AMELKA </naglowek_osoba>

<didaskalia>dobywa swoją chustkę</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Masz, mamo. Obetrzyj sobie oczy.<end id="e1262134388614-1876607237"/></akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Widmo</osoba> obciera oczy. Z prawej strony wchodzi <osoba>Maszejko</osoba>, ubrany w żółty nankin i długie buty. <osoba>Nibek</osoba> odkrywa twarz.
<osoba>Kuzyn</osoba> Pasiukowski podchodzi do <osoba>Anety</osoba>, która stoi zmieszana na prawo.</didaskalia>



<naglowek_osoba>MASZEJKO</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Dzień dobry państwu, dzień dobry. Nie witam się z każdym z osobna. <didask_tekst>(do <osoba>Widma</osoba>)</didask_tekst> Pani dobrodzice rączki całuję. Lecz co to? Pani dobrodzika płacze? Wszystko będzie dobrze. Panie Nibek, odborsuczyłem własnoręcznie prawie wszystkie suki. Tylko z Aldoną i z Fifi nie możemy sobie dać rady. Trzeba je będzie zastrzelić.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>NIBEK</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap><end id="e1262134531542-650057486"/><begin id="b1262134531542-650057486"/><motyw id="m1262134531542-650057486">Gospodarz, Kochanek, Mąż, Pies, Sługa</motyw>Panie Maszejko, Kozdroń przyznał się. Wiem, że ułatwiałeś pan romanse mojej żonie. Ale przebaczam panu, bo pan jedynie może moje suki uratować od zborsuczenia.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Maszejko</osoba> stoi trochę zmieszany.</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Przebaczam wszystko wszystkim i tylko jednego chcę, aby dzieci moje były szczęśliwe --- nic więcej.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Maszejko</osoba> kłania się.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ANETA </naglowek_osoba>

<didaskalia>która dotąd szeptała z <osoba>Kuzynem</osoba></didaskalia>
<kwestia>


<akap>Nie, nie teraz. Niech kuzyn się umyje i ogoli. Z takim nawet mówić nie będę.</akap></kwestia>

<didaskalia>Odchodzą w głąb.</didaskalia><naglowek_scena>SCENA DWUNASTA</naglowek_scena>

<didaskalia>Ciż bez <osoba>Kuzyna</osoba> i <osoba>Anety</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>WIDMO </naglowek_osoba>

<didaskalia>które łupnęło przez ten czas kieliszek wódki</didaskalia>
<kwestia>


<akap>No --- teraz zostawcie mnie z dziećmi. Zabawimy się tak, jak dawniej.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>DZIEWCZYNKI</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Tak, mamo. Bawmy się teraz.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>NIBEK</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Dobrze, Anastazjo. A my chodźmy do kancelarii, panie
Maszejko.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>MASZEJKO </naglowek_osoba>

<didaskalia>do <osoba>Widma</osoba></didaskalia>
<kwestia>


<akap>Do widzenia z panią dobrodziką. A gdyby się pani dobrodzika przypadkiem zborsuczyła, nie przymierzając jak te suki w Powierzyńciu, to proszę się udać do mnie. Odborsuczymy panią natychmiast.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WIDMO </naglowek_osoba>

<didaskalia>groźnie</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Bez głupich żartów, panie Maszejko.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Maszejko</osoba> kłania się i idzie za <osoba>Nibkiem</osoba> w głąb sceny.</didaskalia><naglowek_scena>SCENA TRZYNASTA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Widmo</osoba> i dziewczynki.</didaskalia>



<naglowek_osoba>AMELKA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Mamo, a co ty robisz, jak nie jesteś tu z nami?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>ZOSIA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Bądź grzeczna, Amelka. Nie pytaj o takie rzeczy.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WIDMO </naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Tak. Zosia ma rację. A teraz słuchajcie: jeśli chcecie, żeby wszystko było ładne, jeśli chcecie, aby było tak jak we śnie, to zróbcie tak: jak się zacznie ściemniać, pójdziecie do spiżarni. Klucz da wam Urszula. Już z nią o tym mówiłam. Tam na półce środkowej na prawo jest kluczyk. Tym kluczykiem otworzycie moją apteczkę, tę szafkę na lewo. Na górnej półce stoi flaszka z brązowym płynem. Weźmiecie ją, pójdziecie do swego pokoju i wypijecie ją po połowie. Tylko żeby jedna drugiej nie skrzywdziła: każda równo połowę. Dobrze? Ja nie mogę tego zrobić, bo jestem widmo. Ale to zrozumiecie później.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>ZOSIA </naglowek_osoba>

<didaskalia>tuląc się do <osoba>Widma</osoba></didaskalia>
<kwestia>


<akap>Dobrze, mamo. Dziękuję ci bardzo, że nam na coś takiego pozwalasz.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>AMELKA </naglowek_osoba>

<didaskalia>również tuląc się do <osoba>Widma</osoba></didaskalia>
<kwestia>


<akap>I ja też. Tak bardzo ci dziękuję, mamo. Ale czemu sama
nie możesz nam tego dać? Wczoraj nosiłaś przecie pana
Kozdronia.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WIDMO</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>To było co innego. Już nie mówmy o tym. No, dobrze? A teraz chodźcie się pobawić tak, jak dawniej. No --- gońcie mnie, a ja będę uciekać!</akap></kwestia>

<didaskalia>Biegnie lekkimi susami na lewo za drzewa. <osoba>Dziewczynki</osoba> biegną za nią śmiejąc się.</didaskalia>



<naglowek_akt>AKT TRZECI</naglowek_akt>

<didaskalia>Pokój dziewczynek. Jedno okno wprost. Na prawo i na lewo łóżka, bliżej widowni drzwi. Dywaniki. Ściany białe. Przez okno wpadają ukośnie z lewa promienie zachodzącego słońca. W środku stół i dwa krzesła. Na ścianach nad łóżkami dywany i święte obrazy. Na ścianie wprost fotografie, karty pocztowe i inne fatałaszki. Z prawej wchodzi <osoba>Kozdroń</osoba> z kilkoma kajetami czarno oprawnymi. Za nim <osoba>Nibek</osoba>, ubrany jak w akcie pierwszym. <osoba>Kozdroń</osoba> również ubrany tabaczkowo.</didaskalia><naglowek_scena>SCENA PIERWSZA</naglowek_scena>



<naglowek_osoba>NIBEK</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Tu będzie nam lepiej. Dziewczęta poszły z Anetą zbierać spóźnione rydze. Siadaj pan, panie Kozdroń. Musimy dźwigać nasz krzyż do końca.</akap></kwestia>

<didaskalia>Siadają przy stole: <osoba>Kozdroń</osoba> na lewo, <osoba>Nibek</osoba> na prawo.</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Więc te daty możemy uważać za sprawdzone. Zosia jest moją córką. To jeszcze całe szczęście.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KOZDROŃ</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>A więc, stanęliśmy na tym miejscu, jak to pan w styczniu pojechał na tę ekspedycję. Pamięta pan? Co to zboże było po 148 za pud.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>NIBEK</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Zbłaźniłem się wtedy strasznie. No, mniejsza o to. Czytaj pan.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KOZDROŃ </naglowek_osoba>

<didaskalia>czyta</didaskalia>
<kwestia>


<akap>,,18. I. Jestem znowu sama. Dyapcio pojechał do miasteczka. Nie będzie go przez parę dni. Znowu to samo. Ignacy coraz mniej mi się podoba. Mimo to kocham go w pewien sposób." <didask_tekst>(mówi)</didask_tekst> Psiakrew! To zaczyna być nieprzyjemne dla mnie.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>NIBEK </naglowek_osoba>

<didaskalia>zadowolony</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Czytaj pan dalej. Nie będziemy mieć pretensji do nieboszczki.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KOZDROŃ </naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Tylko żeby ona przestała już tu chodzić. Czuję jakieś nieszczęście w powietrzu. Boję się jednak ciągle. W dzień to jeszcze można wytrzymać, ale jak pomyślę o nocy, diabli mnie wprost biorą.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>NIBEK</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Czytasz pan czy nie? Albo dawaj mnie. Ja sam będę.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KOZDROŃ </naglowek_osoba>

<didaskalia>czyta</didaskalia>
<kwestia>


<akap>,,Boli mnie coraz gorzej. Dziś pierwszy raz zażyłam opium. Cudowna rzecz. Godzina trzecia. W tej chwili wyszedł Ignacy. Byłam jak martwa. Zaczynam go nienawidzić. Nie czuję nic."</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>NIBEK</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Aha --- dobrze jest. Została ukarana przynajmniej.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KOZDROŃ </naglowek_osoba>

<didaskalia>czyta</didaskalia>
<kwestia>


<akap>,,25. I. Wrócił Dyapcio. Lubię go, ale jest tak wstrętny, że nie mogę znieść dotknięcia jego ręki. Zosia ma gorączkę. Boję się szkarlatyny. Czy to nie kara za to, że kłamię?"</akap></kwestia>

<didaskalia>Z lewej strony wchodzi bez pukania <osoba>Kuzyn</osoba>.</didaskalia><naglowek_scena>SCENA DRUGA</naglowek_scena>



<naglowek_osoba>KUZYN</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Ach, przepraszam! Napisałem nowy wiersz i chciałem go przeczytać dziewczynkom.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>NIBEK</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Daj pokój. Nie zawracaj im głowy. To może im zaszkodzić wszystko razem.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KUZYN</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Ale! Panowie coś czytają? O! Zeszyty! <didask_tekst>(zbliża się)</didask_tekst> To jej pismo. Błagam was, pozwólcie. Ona sama mi pozwoliła.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>NIBEK </naglowek_osoba>

<didaskalia>do <osoba>Kozdronia</osoba></didaskalia>
<kwestia>


<akap>No co? Możemy pozwolić. Niech spróbuje.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KOZDROŃ</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Owszem. Ja nie mam nic przeciw temu. Nieboszczka kazała mi się pogodzić z panem Pasiukowskim.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KUZYN</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Dawaj pan. Ja tylko zobaczę te miejsca, gdzie jest o mnie: <didask_tekst>(przerzuca zeszyty)</didask_tekst> Marzec, kwiecień, maj. O! <didask_tekst>(czyta)</didask_tekst> ,,2 maja. Przyjechał Jęzory. Jest jakimś kuzynem. Podoba mi się. Ale na nic sobie już nie pozwolę. Chociaż ostatni raz przed śmiercią mogłabym trochę użyć. Wiersze pisze marne, chociaż coś tam się w nim widać kołacze." <didask_tekst>(mówi)</didask_tekst> A! psiakrew! To nie bardzo przyjemne.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>NIBEK </naglowek_osoba>

<didaskalia>zadowolony</didaskalia>
<kwestia>


<akap>No, no, czytaj dalej, Jeziu. Ja ci nic złego nie zrobię.</akap></kwestia>

<didaskalia>Słońce gaśnie i od tej chwili zaczyna się powoli mrok.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KUZYN</naglowek_osoba>

<didaskalia>do <osoba>Nibka</osoba></didaskalia>
<kwestia>


<akap>Czemu właściwie wuj mnie nie zabił?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>NIBEK</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Przyznam ci się: zabić cię znienacka nie mogłem. A bić się z tobą nie chciałem, bo cóż byłoby z dziećmi? Rozumiesz? Zabiłbyś mnie na pewno. Strzelałbyś pierwszy i co wtedy? No --- czytaj dalej.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba><begin id="b1262135510597-3751372043"/><motyw id="m1262135510597-3751372043">Kobieta demoniczna, Kochanek, Mąż, Miłość</motyw>KUZYN</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Zaraz, zaraz. Ten początek to nic, ale tam dalej, kiedy się to już zaczęło, <didask_tekst>(czyta)</didask_tekst> ,,13. V. Wczoraj późno w nocy był u mnie Jezio. Wzięłam ze 150 kropli laudanum i zasnęłam, kiedy mi czytał swój poemat. Wmawiał mi dzisiaj, że jestem jego kochanką. Śmieszni są ci poetnicy. Pewno mu się przyśniłam." <didask_tekst>(mówi)</didask_tekst> To tak! Nie macie pojęcia, co było wtedy. Mało nie oszalałem.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>NIBEK</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Dosyć. Miej trochę więcej szacunku dla moich siwych włosów.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KUZYN </naglowek_osoba>

<didaskalia>wczytując się w dziennik</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Nic. Ani słowa. Ani jednej wzmianki. Ciągle ta sama teoria, że wszystko jest snem. <didask_tekst>(czyta)</didask_tekst> ,,15 czerwca. Dziś zawlókł mnie Ignacy prawie gwałtem do Maszejki. Tak boi się Dyapcia, że już nie przychodzi do mnie. Boi się też swego pokoju." <didask_tekst>(do <osoba>Kozdronia</osoba>)</didask_tekst> A! To ona mnie jeszcze z tobą zdradzała, podły tchórzu! Odpowiesz mi za to!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KOZDROŃ</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Przebaczam panu. Wola nieboszczki jest dla mnie święta. Ale czytaj pan dalej. Ja wiem, co było 15 czerwca. Ja ją dotąd kocham. Tylko strach zwycięża moją miłość. Jestem między dwiema mękami. Nie wiem, która jest gorsza.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KUZYN </naglowek_osoba>

<didaskalia>czyta</didaskalia>
<kwestia>


<akap>,,Uciekłam. Dosyć tych kłamstw. Chcę umrzeć czysta. Zostaje tylko opium. Nie będę kochanką Jezia. Dla niego samego i dla mnie." <didask_tekst>(mówi)</didask_tekst> A widzicie! Ona mnie kochała, mnie jednego!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>NIBEK</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Ale ty jej nie kochałeś. Kochałem ją ja jeden. Ale to było dawno. Nie pisała wtedy dziennika. Nigdy nie dowiecie się, co to było.<end id="e1262135510597-3751372043"/></akap></kwestia><naglowek_scena>SCENA TRZECIA</naglowek_scena>

<didaskalia>Wbiega <osoba>Marceli</osoba> z prawej strony.</didaskalia>



<naglowek_osoba>MARCELI</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Pan Maszejko prosi pana w tej chwili do kancelarii. Mówi, że coś bardzo ważnego. Zboże po 162 za pud.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Nibek</osoba> chwyta zeszyty i wybiega na prawo.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KOZDROŃ </naglowek_osoba>

<didaskalia>zrywając się</didaskalia>
<kwestia>


<akap>To moja własność! Oddaj pan to w tej chwili!</akap></kwestia>

<didaskalia>Wybiega za nim. Za <osoba>Kozdroniem</osoba> <osoba>Marceli</osoba>.</didaskalia><naglowek_scena>SCENA CZWARTA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Kuzyn</osoba> sam.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KUZYN</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap><begin id="b1262135694949-3974277333"/><motyw id="m1262135694949-3974277333">Filozof, Pozory, Zaświaty</motyw>O Boże! Byłem tylko widmem. To ja byłem, faktycznie byłem widmem. Odegrywałem życie moimi krwawymi bebechami! O jakież to wstrętne! A ona była rzeczywistą w tym wszystkim. Ona była stokroć rzeczywistszą, mimo że nic o niczym nie wiedziała. A teraz udaje widmo. Bo przecież widma powinny wiedzieć wszystko. Chyba że tamten świat nie różni się niczym od tego. <didask_tekst>(siada na miejscu <osoba>Kozdronia</osoba>)</didask_tekst> A w takim razie po co istnieje? Więc czyż kłamać trzeba aż nieskończoną ilość wieków, aby przyjść znów do tego samego punktu? Albo są widma, albo ich nie ma; albo są zaświaty inne niż nasze życie, albo są głupstwem, wymysłem nienasyconych życiem bydląt, nie ludzi --- podłych bydląt. Tak. Po tysiąckroć tak. I nic więcej być nie może. Wszystko jest tylko złudzeniem. Kant, Schopenhauer, Nietzsche! Co za degrengolada myśli na tej samej linii istotnych zwątpień we wszystko. To są problemy na granicy mojej inteligencji. Muszę to zdobyć. Są inne jeszcze rzeczy: cała matematyka i Russell. Nigdy tam nie dojdę, nie mam na to mózgu. O nędzo, nędzo istotnych pożądań! Jestem jak ten król, co chciał być filozofem, i ten filozof, co chciał być królem. A właściwie jestem tylko poetą bez pieniędzy w małym folwarku bogatych --- i to nawet nie bardzo bogatych --- krewnych. Cóż za potworna nędza! Ja --- nędzny poeta i niedoszły student filozofii, w odwiecznym, czarnym garniturze. A gdybym miał automobil? Cóż by mi z tego przyszło? Czyż nie byłbym tym samym męczennikiem? Przecież nie boję się niczego. Mógłbym wyzwać wszystko przeciw sobie i jeśli tego nie robię, to dlaczego? Dlaczego tego nie robię?</akap></kwestia>

<didaskalia>Robi się coraz ciemniej.<end id="e1262135694949-3974277333"/></didaskalia><naglowek_scena>SCENA PIATA</naglowek_scena>

<didaskalia>Z lewej strony wchodzi <osoba>Widmo</osoba>. Bardzo jest uroczyste i poważne. <osoba>Kuzyn</osoba> <osoba>Widma</osoba> nie widzi.</didaskalia>



<naglowek_osoba>WIDMO</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Bo jesteś zwykłym fantastą i poetnikiem, zbłąkanym w rzeczywistym świecie.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Kuzyn</osoba> odwraca się z nieistotnym przestrachem.</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Nie bój się!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba><begin id="b1262135928184-3642074584"/><motyw id="m1262135928184-3642074584">Artysta, Duch, Kobieta, Miłość silniejsza niż śmierć</motyw>KUZYN</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Ależ chodź, Anastazjo. Moja ukochana Ani. Nie boję się niczego. Czemuż miałbym się bać ciebie właśnie? Jesteś moja --- umarła czy żywa. Nikt cię tak nie kochał.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WIDMO</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Właśnie o tym chcę z tobą mówić. Czytałeś dziennik mimo mego zakazu. Przebaczam ci. To wszystko jest nieprawda. Nie to, co tam jest napisane czarno na białym, jak to mówią. Teraz dopiero widzę, jak się kłamie pisząc dziennik. Ja ciebie rozumiem i powiem prawdę: ja cię nie uznaję jako artysty. Nie ciebie właściwie, tylko w ogóle nie uznaję artystów. Może ich nie rozumiem jak trzeba, ale przyznaję się do tego otwarcie. Ja cię zawsze kochałam. Życie moje zaczęło się od tego. Ja nie chciałam być twoją. Miałam raka w wątrobie. Prosta dziedziczność po Dzięciewickich. Bardzo dobra szlachta. Ja nie chciałam cię do siebie przywiązywać. Fizycznie --- rozumiesz? Nie wierzę w duchowe przywiązania.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Kuzyn</osoba> pada przed nią na kolana.</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Jestem kobietą. Nawet jako widmo jestem tylko kobietą. Powiedz, czy kochałeś mnie naprawdę? Mów prawdę. Artyści to także rodzaj widm, tylko tu, na ziemi. Mów prawdę. Między nami, widmami, nie może być już kłamstwa. Czy kochałeś mnie?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba><begin id="b1262137304657-2077194438"/><motyw id="m1262137304657-2077194438">Kobieta, Mężczyzna, Miłość, Zdrada</motyw>KUZYN</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Ciebie jedną kocham, Ani. I kochać będę na zawsze.<end id="e1262135928184-3642074584"/></akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WIDMO</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Cyt! Nie obiecuj za wiele. Ja wiem. Ty będziesz żyć, bo nie boisz się śmierci. Ty ją zwyciężyłeś. To mi się w tobie najwięcej podobało. Może nie najwięcej. Najbardziej lubiłam twoje usta wtedy, kiedy mnie pożądałeś. Ale ja wiedziałam wszystko. Rak w wątrobie. Przebacz i bądź szczęśliwy.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KUZYN</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Nie mogę. Po co przyszłaś tu z zaświatów? Abym musiał cię jeszcze raz utracić? Wolę śmierć niż to rozstanie. Pozwól mi umrzeć. Bez twego pozwolenia nawet życia sobie odebrać nie potrafię. Jestem twój, tylko twój.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WIDMO</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Mówisz tak, bo wiesz, że jestem widmem. I ty sam wiesz o tym, że to nieprawda. Jesteś żyjącym. Nie mogę ci tego nawet przebaczyć, mimo że jesteś artystą, czego w tobie nie uznaję. A właściwie to mnie do ciebie zbliża. Jesteś żyjącym. Gdybym teraz rzuciła ci się na szyję i ucałowała usta twoje gorącym ziemskim pocałunkiem, jutro może miałbyś wstręt do mnie i zdradził mnie z inną, z jakąś dziewczynką z kuchni albo z kokotą, gdybyś był w mieście. Powiedz, że to prawda. Ja wiem, że ty w to teraz nie wierzysz, ale na dnie, gdzieś na dnie duszy i ciała, myślisz tak. Niech nie odchodzę z twoim kłamstwem. Ostatni raz tu jestem. Nie kłam. Niech twoje usta, których nigdy sama nie całowałam, powiedzą mi prawdę w ostatniej chwili.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KUZYN</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Tak --- nie wierzę w to w tej chwili, a coś każe mi powiedzieć, że tak jest, jak mówisz. Tak. To jest prawda. Mówię to wbrew woli. Och! Jakież to wszystko jest wstrętne.<end id="e1262137304657-2077194438"/></akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WIDMO</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap><end id="e1262137208241-2897911303"/><begin id="b1262137208241-2897911303"/><motyw id="m1262137208241-2897911303">Dziewictwo</motyw>Dziękuję ci. I teraz wiedz, że jeśli całowałeś mnie i byłam twoją, wiedz, że tak było. I choć nic o tym nie wiem i jestem czystsza jak dziewica wobec ciebie, było tak, jak dla ciebie było. Byłam i jestem twoja.</akap></kwestia>

<didaskalia>Schyla się i całuje go w głowę.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KUZYN</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Ani, przeze mnie zginęłaś, nie będąc nawet winną tego. Och! Jakże zniosę to nieludzkie cierpienie! Ja tak zgłębiłem wszystko, że jak przyszłaś wczoraj, nawet nie drgnąłem. Nie na zewnątrz --- ja naprawdę nic nie czułem.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WIDMO</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap><end id="e1262136071730-2625819924"/><begin id="b1262136071730-2625819924"/><motyw id="m1262136071730-2625819924">Poezja</motyw>Dlatego cię kocham. Jesteś odważny, jesteś silny. Dlatego cię kocham, nie dla twoich wierszy. Dla nas --- dla ludzi w życiu i dla widm --- wiersze są niczym. Dosyć już. Idę spełnić moje obowiązki, obowiązki widma --- rozumiesz?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KUZYN</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Ani, zostań ze mną. Kocham cię. Żyć bez ciebie nie mogę. Kiedy odejdziesz, wszystko stanie się tak małym i obrzydliwym, że ja tego nie przeżyję.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WIDMO</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Słyszysz? Ktoś idzie. To ona. Nie jestem zazdrosna. Widma nie są zazdrosne i mówią zawsze prawdę, nawet widma kobiet. Kochaj ją i bądź szczęśliwy. Idę przypomnieć moją wolę córkom moim. Cokolwiek się stanie, bądź ze mną: z moim widmem bądź w zgodzie.</akap></kwestia>

<didaskalia>Przechodzi wolno na prawo i znika we drzwiach. Z lewej strony wchodzi <osoba>Aneta</osoba>. <osoba>Kuzyn</osoba> klęczy dalej. Jest prawie ciemno.</didaskalia><naglowek_scena>SCENA SZÓSTA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Kuzyn</osoba> i <osoba>Aneta</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ANETA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Przepraszam cię, kuzynie. Ale czemu klęczysz tak, samotny, jak gdybyś bił przed kimś pokłony? Tam jest mój pokój. <didask_tekst>(wskazuje drzwi na prawo)</didask_tekst> Przyszłam się trochę upudrować po spacerze. Ale co ty tu robisz?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KUZYN </naglowek_osoba>

<didaskalia>udaje, że szuka czegoś na ziemi</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Chciałem przeczytać jeden wiersz dziewczynkom i nie znalazłem ich. Szukam szpilki od krawata. Upadła mi tu
gdzieś i nie mogę jej znaleźć.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>ANETA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Szpilka od krawata? O, tu coś zaszło. Czekaj, ja ci pomogę.</akap></kwestia>

<didaskalia>Klęka obok niego. Szukają. Pauza.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KUZYN </naglowek_osoba>

<didaskalia>nagle</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Aneto! Ani! Ja ciebie kocham. Od wczoraj nie mogę sobie
rady dać ze sobą. Jesteś jedyną kobietą, która mi się kiedykolwiek podobała. Kocham cię i podobasz mi się wściekle. Wiem, kto jesteś. Wczoraj poznałem cię, kiedy grałaś.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>ANETA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>A ogoliłeś się przynajmniej? <didask_tekst>(gładzi go ręką po twarzy)</didask_tekst> Tak, jesteś gładki, jesteś młody, jesteś ładny i ten twój wierszyk podobał mi się bardzo.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KUZYN</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Dla ciebie tylko go pisałem. Tylko dla ciebie. Przez ciebie tylko zostałem na nowo artystą. Kocham cię.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>ANETA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Ale dziś rano mówiłeś inaczej. Dedykowałeś go widmu
ciotki.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KUZYN</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Tak. I ta dedykacja, tego wiersza tylko, pozostanie dalej. Ale cały zbiór, który teraz napiszę, poświęcę tylko tobie, Ani. Ciebie jedną kocham, po raz pierwszy naprawdę.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>ANETA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Czy mogę ci wierzyć? Może wszystkim mówisz to co chwila?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KUZYN </naglowek_osoba>

<didaskalia>całuje ją klęcząc naprzeciw niej</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Kocham cię, kocham cię.</akap></kwestia>

<didaskalia>Całują się długo i nienasycenie.</didaskalia><naglowek_scena>SCENA SIÓDMA</naglowek_scena>

<didaskalia>Wbiegają z lewej strony <osoba>Zosia</osoba> i <osoba>Amelka</osoba> i zaraz cofają się
przerażone.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ANETA </naglowek_osoba>

<didaskalia>wstając</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Chodźmy stąd. One nas widziały.</akap></kwestia>

<didaskalia>Ciągnie go na prawo. <osoba>Kuzyn</osoba> milcząc poddaje się jej. Drzwi zamykają się za nimi na klucz. Znowu wchodzą skradając się <osoba>Zosia</osoba> i <osoba>Amelka</osoba>. <osoba>Zosia</osoba> trzyma 500-gramową butelkę. Zaraz za nimi wchodzi <osoba>Urszula</osoba> z lampą o różowym abażurze z bibułki. Stawia lampę na stole i milcząc wychodzi.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ZOSIA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Teraz pijmy. Wszystko będzie tak, jak we śnie.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>AMELKA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Boję się czegoś. Nie wiem, co to jest.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>ZOSIA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Nie bój się. Głupia jesteś. Mama tak kazała.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba><begin id="b1262136229907-1194149498"/><motyw id="m1262136229907-1194149498">Pocałunek</motyw>AMELKA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Ale co oni tu robili?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>ZOSIA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Całowali się. Ja nigdy nikogo nie chcę całować. To jest brzydkie.<end id="e1262136229907-1194149498"/> Pij pierwsza. Amelka. Jesteś starsza.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>AMELKA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Nie, ty pij pierwsza. Ja chciałabym jednak wiedzieć, jak to się całują ludzie.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>ZOSIA </naglowek_osoba>

<didaskalia>wypiła połowę</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Pij. Gorzkie jest, ale dobre. Wszystko będzie jak we śnie.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>AMELKA </naglowek_osoba>

<didaskalia>przez chwilę patrzy na butelkę i mówi</didaskalia>
<kwestia>


<akap>E! Wszystko jedno. Mama tak kazała. Musi być tak dobrze.</akap></kwestia>

<didaskalia>Pije i stawia butelkę na stole.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ZOSIA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Tak mi dobrze jest. Tak mi twardnieje szyja. <end id="e1262136288879-1686983341"/><begin id="b1262136288879-1686983341"/><motyw id="m1262136288879-1686983341">Potwór</motyw>Widzę jakieś potwory. Ale są dobre. Tak się o mnie ocierają.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>AMELKA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Zosia, ja się boję. To było takie gorzkie.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>ZOSIA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>To nic. Chodź tu do mnie, na moje łóżko.</akap></kwestia>

<didaskalia>Ciągnie ją na lewe łóżko.</didaskalia>



<naglowek_osoba>AMELKA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Tak mi dziwnie. Głowę mam jak na patyku.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>ZOSIA </naglowek_osoba>

<didaskalia>kładzie się i pociąga ją do siebie</didaskalia>
<kwestia>


<akap>O tak. Połóż się i nie myśl. Zaraz wszystko będzie jak we śnie.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>AMELKA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Teraz i mnie jest dobrze. Wszystko się tak pochyla i sama nie wiem gdzie. Pocałuj mnie, Zosia. <didask_tekst>(całują się)</didask_tekst> Słyszę takie dzwoneczki w uszach. Takie malutkie, malutkie. Muszą być srebrne.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>ZOSIA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Tak. Już się zaczyna sen. Leż spokojnie.</akap></kwestia>

<didaskalia>Zastygają bez ruchu na łóżku. Wchodzi <osoba>Urszula</osoba>. Poprawia lampę i zaraz wychodzi. Pauza.</didaskalia><naglowek_scena>SCENA ÓSMA</naglowek_scena>

<didaskalia>Z lewej strony wchodzi <osoba>Nibek</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>NIBEK</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap><begin id="b1262136461900-481460299"/><motyw id="m1262136461900-481460299">Dziecko, Miłość, Ojciec</motyw>Cóż to? Śpicie? Takeście się zmęczyły zbieraniem spóźnionych rydzów? Zbudźcie się, moje elfy, moje sylfy, moje najdroższe córeczki, moje eteryczne ciałka, moje świetlane, czyste duszyczki! <didask_tekst>(podchodzi do łóżka)</didask_tekst> Śpią, biedaczki! Och! Żebyście wiedziały, jak was kocham. Och! Żebyście choć na chwilę mogły wiedzieć. Ale nigdy się o tym nie dowiecie. Żadne dziecko nie wie nic o tej miłości, którą mają dla niego rodzice, i nawet nie powinno wiedzieć. Zatrułoby mu to życie aż do końca. <didask_tekst>(pada na kolana przed łóżkiem)</didask_tekst> Ciężar uczuć --- czyż jest coś okropniejszego! Ona też je kochała po swojemu --- biedna Anastazja.<end id="e1262136461900-481460299"/> <didask_tekst>(bierze <osoba>Amelkę</osoba> za rękę)</didask_tekst> Nowego rodzaju ciastka upiekła dla was Urszula. Sam Marceli ciasto miesi już od południa. <didask_tekst>(nagle)</didask_tekst> Lecz co to? Ta ręka jest zimna. Amelka! Mów! <didask_tekst>(szarpie ją)</didask_tekst> Ona jest zimna! <didask_tekst>(szarpie <osoba>Zosię</osoba>)</didask_tekst> Zosia! Obudź się! <didask_tekst>(szarpie <osoba>Zosię</osoba>; po czym mówi zupełnie spokojnie)</didask_tekst> One są zimne. One nie żyją. Wiedziałem, że coś złego się stanie. <didask_tekst>(krzyczy)</didask_tekst> Ratunku!!!!!!</akap></kwestia>

<didaskalia>Po czym staje zmartwiały.</didaskalia><naglowek_scena>SCENA DZIEWIĄTA</naglowek_scena>

<didaskalia>Prawe drzwi otwierają się z klucza i wbiega <osoba>Aneta</osoba>, a za nią <osoba>Kuzyn</osoba>. Oboje wyglądają nienormalnie. Ona ma włosy w nieładzie. On też. A do tego ma rozpięty kołnierzyk i rozwiązany krawat.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ANETA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Co się stało?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>NIBEK </naglowek_osoba>

<didaskalia>budząc się z zamyślenia</didaskalia>
<kwestia>


<akap><begin id="b1262136578980-349438814"/><motyw id="m1262136578980-349438814">Dziecko, Ojciec, Śmierć, Trup</motyw>Miałaś im zastąpić matkę. One są zimne już. To są dwa trupki, obojętne trupki, a nie moje córki. Nie potrzeba nic. Wiem, że to jest koniec. <didask_tekst>(podnosi ręce do góry)</didask_tekst> O Boże! I Ty możesz! <didask_tekst>(opuszcza ręce)</didask_tekst> Dziej się wola Twoja. I wtedy to mnie spotyka, kiedy zboże jest po 162 i kiedy mógłbym naprawdę zostać bogatym człowiekiem i dać im wszystko.<end id="e1262136578980-349438814"/></akap></kwestia>

<didaskalia>Wychodzi na lewo.</didaskalia><naglowek_scena>SCENA DZIESIĄTA</naglowek_scena>

<didaskalia>Ciż sami minus <osoba>Nibek</osoba>. <osoba>Aneta</osoba> podchodzi do łóżka i dotyka się do dziewczynek.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ANETA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Zimne są już. Stało się.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KUZYN</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Nie. To niemożliwe. Czemu? Po co? Czy to jakaś nagła choroba? <didask_tekst>(dotyka się ciał dziewczynek)</didask_tekst> Zimne są. Wszystko skończone.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>ANETA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Tylko co były ze mną na spacerze. Zdrowe i żywe. Co to jest? To jest coś niepojętego.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KUZYN</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>O! Ja to rozumiem. To ona --- Anastazja. Teraz rozumiem to, co kiedyś mówiła. Za późno, za późno.</akap></kwestia><naglowek_scena>SCENA JEDENASTA</naglowek_scena>

<didaskalia>Z lewej strony wchodzi <osoba>Widmo</osoba>. Za nim <osoba>Urszula</osoba> z gromnicami pod pachą. Tamci cofają się na prawo. <osoba>Kuzyn</osoba> trzyma w objęciach <osoba>Anetę</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>WIDMO</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Niech Urszula zapali świecę.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Urszula</osoba> spełnia rozkaz.</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Teraz proszę tu nakapać.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Urszula</osoba> kapie ze świecy i stawia drugą, którą o tamtą zapaliła.</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Teraz druga.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Urszula</osoba> robi to samo z drugą świecą.</didaskalia>



<naglowek_osoba><begin id="b1262136744834-3477046590"/><motyw id="m1262136744834-3477046590">Córka, Kobieta, Kochanek, Mężczyzna, Morderstwo</motyw>KUZYN</naglowek_osoba>

<didaskalia>wyrywa się nagle <osoba>Anecie</osoba>, która usiłuje go zatrzymać. Mówi jadowicie</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Wiem już, kto jest przyczyną tego wszystkiego. To ty, zbrodniarko! Chciałaś zabić mnie, a teraz zabiłaś te niewinne istoty. Wiem już, kto jesteś.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WIDMO</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Tym lepiej dla ciebie. Kochałeś się jednak we mnie, kuzynie.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KUZYN</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Tak. I był to najgorszy mój upadek. Teraz cię nienawidzę. Nienawidzę i pogardzam tobą. Ty, morderczyni własnych dzieci.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WIDMO</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Które byś uwiódł, gdyby nie przyjechała ta. <didask_tekst>(wskazuje na <osoba>Anetę</osoba>)</didask_tekst> Tym lepiej dla ciebie.<end id="e1262136744834-3477046590"/></akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KUZYN</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Nieprawda. Po tysiąckroć nieprawda. Ja ją kocham. Ja nie dam o niej mówić w ten sposób.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WIDMO</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Tym lepiej dla ciebie. A dla niej nie wiem. To zależy od niej, czy zdoła cię do siebie przywiązać. Aneto, bądź dla niego... Ach, nie powiem już nic. Życie znowu owładnęło mną tak, jak dziś rano. Żegnam was. Bądźcie szczęśliwi.</akap></kwestia>

<didaskalia>Idzie na lewo wyniosłym krokiem typowego widma. We drzwiach spotyka się z <osoba>Nibkiem</osoba>, za którym postępują: <osoba>Kozdroń</osoba> i <osoba>Maszejko</osoba>, <osoba>Nibek</osoba> przechodzi nie patrząc na nią. <osoba>Kozdroń</osoba> również. Idą w kierunku łóżka. <osoba>Maszejko</osoba> zatrzymuje się.</didaskalia><naglowek_scena>SCENA DWUNASTA</naglowek_scena>



<naglowek_osoba>MASZEJKO</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Ach, pani dobrodziko! Takie nieszczęście! To tak, jak z tymi sukami w Powierzyńciu. Aldona i Fifi są nie do odborsuczenia. Trudno, pani dobrodziko. Nikt temu rady nie da.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Nibek</osoba> i <osoba>Kozdroń</osoba> klękają przy łóżku z trupami.</didaskalia>



<naglowek_osoba>WIDMO</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Pan Maszejko ma rację. <didask_tekst>(do <osoba>Kuzyna</osoba>)</didask_tekst> A ty czytałeś mój dziennik. Skłamałeś nie mówiąc. Powinieneś był mi to powiedzieć pierwszy.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KUZYN</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Tak. Nie bawię się w głupie formalności. Dowiedziałem się z tego dziennika, że mnie jednego kochałaś. I nic mnie to nie obchodzi. Jesteś widmem, prawdziwym widmem. Teraz dopiero przekonałem się o tym.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WIDMO </naglowek_osoba>

<didaskalia>uroczyście</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Tym lepiej dla ciebie. Żegnam cię, Dyapanazy. Żegnam cię, Ignacy. Na zawsze, na zawsze.</akap></kwestia>

<didaskalia>Wychodzi na lewo. Z prawej strony wbiega <osoba>Marceli</osoba>.</didaskalia><naglowek_scena>SCENA TRZYNASTA</naglowek_scena>



<naglowek_osoba><begin id="b1262137123637-2758979082"/><motyw id="m1262137123637-2758979082">Sługa</motyw>MARCELI </naglowek_osoba>

<didaskalia>upaprany ciastem. Trzyma w końcach palców ciastko</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Chciałem dać spróbować panienkom te ciastka. <didask_tekst>(zatrzymuje się)</didask_tekst> Urszula mi kazała.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba><begin id="b1262137090601-1230682928"/><motyw id="m1262137090601-1230682928">Ojciec, Samobójstwo</motyw>NIBEK </naglowek_osoba>

<didaskalia>zrywając się z klęczek</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Czy nie widzisz, idioto, że panienki nie żyją? Nie żyją. Czy nie rozumiesz, ty wyskrobku jakiś?<end id="e1262137123637-2758979082"/></akap></kwestia>

<didaskalia>Wybucha płaczem i pada znowu na kolana. <osoba>Marceli</osoba> podchodzi do łóżka i klęka obok <osoba>Kozdronia</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>MASZEJKO</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Ależ, panie Nibek. Tak nie można.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>NIBEK </naglowek_osoba>

<didaskalia>nagle uspokaja się i wstaje</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Już wiem. Wszystko skończone. Tam zostaje cały świat: gdzieś daleko. Ale dla mnie wszystko skończone.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Kozdroń</osoba> klęczy dalej i modli się.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KUZYN </naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Ależ, wuju...</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Aneta</osoba> go wstrzymuje. <osoba>Nibek</osoba> wychodzi na lewo.</didaskalia>



<naglowek_osoba><begin id="b1262137027461-1972935314"/><motyw id="m1262137027461-1972935314">Kobieta, Mężczyzna</motyw>ANETA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Daj mu spokój. Naprawdę dla niego wszystko się skończyło. Ale nie dla ciebie. Bądź silnym. Wszystko jeszcze jest przed tobą. <didask_tekst>(całuje go w usta)</didask_tekst> Kocham cię. Teraz nic już nie ma między nami.</akap></kwestia>

<didaskalia>Na prawo słychać wystrzał.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KUZYN </naglowek_osoba>

<didaskalia>wyrywając się jej</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Dla Boga! On się zastrzelił.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>ANETA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>I co z tego? Tym lepiej dla niego i dla nas. Bądź silnym do końca.<end id="e1262137090601-1230682928"/></akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KUZYN </naglowek_osoba>

<didaskalia>otrząsając się</didaskalia>
<kwestia>


<akap>Masz rację. Ty mi zastąpisz wszystko, co dotąd było. Taka była zresztą jej wola. Rozumiem to, ale nic nie czuję.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>ANETA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>I nie trzeba czuć. Ja też wszystko rozumiem, a nie czuję nic.<end id="e1262137027461-1972935314"/></akap></kwestia><naglowek_scena>SCENA CZTERNASTA</naglowek_scena>

<didaskalia>Z lewej strony wchodzi <osoba>Urszula</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KUCHARKA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Kolacja na stole, proszę państwa.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Kozdroń</osoba> i <osoba>Marceli</osoba> wstają. <osoba>Maszejko</osoba> przez cały czas spokojnie pali papierosa, stojąc na lewo.</didaskalia>



<naglowek_osoba><begin id="b1262136976467-980727725"/><motyw id="m1262136976467-980727725">Duch</motyw>ANETA</naglowek_osoba>
<kwestia>


<akap>Tak jest. Kolacja na stole. Nie ma już widm między nami. Są tylko trupy i ludzie żyjący. Zaczynamy nowe życie.</akap></kwestia>

<didaskalia>Idzie na lewo, trzymając pod rękę <osoba>Kuzyna</osoba>. Za nimi idzie jak automat <osoba>Kozdroń</osoba>. Za nim <osoba>Maszejko</osoba>. Za nimi <osoba>Marceli Stęporek</osoba>, łamiąc upaprane w cieście ręce. Przez chwilę scena pusta. Dwa trupy dziewczynek i dwie świece.</didaskalia><nota>


<akap>19 1 1921</akap></nota>

<didaskalia>Scena mimiczna. Na progu drzwi na prawo staje <osoba>Widmo</osoba> pod rękę z <osoba>Nibkiem</osoba>, ubranym w białe prześcieradło. Wchodzą i o trzy kroki od drzwi stają. <osoba>Widmo</osoba> kiwa ręką w kierunku dziewczynek. Dziewczynki wstają jak automaty i idą ku duchom rodziców, którzy robią zwrot i wychodzą. Dziewczynki za nimi.<end id="e1262136976467-980727725"/></didaskalia><nota>


<akap>Zakończenie z r. 1925, VIII.</akap></nota>

<didaskalia>Kurtyna</didaskalia></dramat_wspolczesny></utwor>