<utwor><rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#"><rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/wergiliusz-eneida/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Wergiliusz</dc:creator>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2017-12-18</dc:date>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2017</dc:date.pd>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.</dc:description>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/wergiliusz-eneida/</dc:identifier.url>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Tadeusz Karyłowski, zm. 1945.</dc:rights>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Wergiliusz, Eneida, Wydawnictwo Zakładu Narodowego im. Ossolińskich, Wrocław 1950.</dc:source>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Epos</dc:subject.genre>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Starożytność</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Epika</dc:subject.type>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Eneida</dc:title>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:contributor.translator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Karyłowski, Tadeusz</dc:contributor.translator>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kozioł, Paweł</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Sekuła, Aleksandar</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kopeć, Aleksandra</dc:contributor.technical_editor>
<dc:audience xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">L</dc:audience>
  <dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/image/Aeneas_rescuing_Anchises_fragment.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Eneasz ratujący Anichiza, Giovanni Jacopo Caraglio  (1500–1565), domena publiczna</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/6468</dc:relation.coverImage.source>

<dc:relation.hasFormat id="pdf" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/pdf/wergiliusz-eneida.pdf</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-5330-0</meta>
<meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta>
<dc:relation.hasFormat id="html" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/wergiliusz-eneida.html</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-5331-7</meta>
<meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta>
<dc:relation.hasFormat id="txt" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/txt/wergiliusz-eneida.txt</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-5332-4</meta>
<meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta>
<dc:relation.hasFormat id="epub" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/epub/wergiliusz-eneida.epub</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-5333-1</meta>
<meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta>
<dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/mobi/wergiliusz-eneida.mobi</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-5334-8</meta>
<meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta>

    <category.thema>4CL</category.thema>
    <category.thema.main>DB</category.thema.main>
    </rdf:Description></rdf:RDF>
<liryka_l>

<nota_red>
<akap id="e56">Uwspółcześniono ortografię, np. żóraw > żuraw; brózdy > bruzdy; niesposób > nie sposób; po społu > pospołu itp.; oraz interpunkcję, np. Przedstawił: W grocie Marsa > Przedstawił: w grocie Marsa (...).</akap>


</nota_red>

<autor_utworu id="e1">Wergiliusz</autor_utworu>



<nazwa_utworu id="e2">Eneida</nazwa_utworu>


<abstrakt>




<akap id="e57">Epopeja w dwunastu księgach opowiadająca o podróży Eneasza, który po upadku i spaleniu jego ojczystego miasta Troi dąży, kierowany wróżbami, do kraju swego przodka Dardanosa. Tam, w Italii, stoczywszy walkę z miejscowymi ludami, Eneasz zakłada nowe państwo, Rzym. 
</akap>


<akap id="e58">Droga do tego szczytnego celu jest jednak kręta i niebezpieczna, wiedzie przez wiele krain, a nawet prowadzi przez podziemne królestwo zmarłych. Przy okazji opowieści o przygodach  Eneasza i jego towarzyszy oraz o zmaganiach poprzedzających powstanie Rzymu, czytelnicy zostają wprowadzeni w świat mitów i wierzeń starożytnego świata.
</akap>




<akap id="e59">Wergiliusz pisał <tytul_dziela>Eneidę</tytul_dziela> u schyłku życia, w latach 29--19 p.n.e. i nie dokończył dzieła, choć aby temu sprostać, podjął podróż do Grecji, ojczyzny Homera. Epos został wydany dwa lata po śmierci autora, wbrew jego ostatniej woli, w redakcji dokonanej przez dwóch jego przyjaciół, na polecenie cesarza Oktawiana Augusta.</akap>




</abstrakt>

<naglowek_czesc id="e3">Księga I</naglowek_czesc>


<numeracja/>
 

<strofa id="e4">Broń i męża opiewam, co z Troi wybrzeża/
Do Italii, gnan losem, pierwszy na brzeg zmierza/
Lawiński<pe><slowo_obce>brzeg lawiński</slowo_obce> --- wybrzeże Morza Tyrreń­skiego w okolicy staroż. miasta Lawinium (dziś: <slowo_obce>Pratica di Mare</slowo_obce>, część miasta Pomezia, należącego do metropolii rzymskiej, położone 5 km od brzegu morza i 30 km od Rzymu), które wg mit. rzym. miał założyć Eneasz i nazwać na cześć swej żony Lawinii. Lawinium było jednym z miast Związku Latyńskiego, tj. związku miast autochtonicznej ludności Płw. Apenińskiego.</pe>, po mórz głębi i lądach pędzony/
Mocą niebian, pamiętny gniew znosząc Junony<pe><slowo_obce>gnan losem (...) pamiętny gniew znosząc Junony</slowo_obce> --- los wybrał Eneasza na założy­ciela nowego państwa w Lacjum i parł go do wypełnienia przeznaczonej misji; z drugiej strony wszystkie poczynania Eneasza hamował zapamiętały gniew Junony, mściwie prześladującej Trojan.</pe>;/
Wiele też w boju cierpiał, nim dźwignął mur miasta/
I bogi wniósł do Lacjum, skąd plemię urasta/
Latynów, ojce Alby i wielkiej gród Romy.<begin id="b1513038830874-2301076750"/><motyw id="m1513038830874-2301076750">Bóg, Gniew</motyw>/
<wers_wciety typ="1">Muzo, wskaż mi przyczyny, jaki żal kryjomy</wers_wciety>/
Lub boleść skłania bogów królową, iż męża/
Zbożnego tylu przygód i prac uciemięża/
Brzemieniem? Więc gniew taki i niebian pierś pali?<end id="e1513038830874-2301076750"/></strofa>




<strofa id="e5"><wers_wciety typ="1">Był gród stary --- tyryjscy<pe><slowo_obce>tyryjski</slowo_obce> --- fenicki a. punicki; od gł. miasta fenickiego, Tyru.</pe> nim kmiecie władali ---</wers_wciety>/
Naprzeciw ujść tybrowych Italii: Kartago,/
Przepychem bogactw sławny i bitew przewagą./
Nad wszystkie on, jak mówią, był drogi Junonie,/
Nad Samos<pe><slowo_obce>Samos</slowo_obce> --- wyspa, jedna z Cyklad na Morzu Egejskim u wybrzeża Azji Mniejszej, na której mieściła się sławna świątynia Hery (w mit. rzym.: Junony).</pe> czci go więcej: tam były jej bronie,/
Tam wóz<pe><slowo_obce>tam były jej bronie, tam wóz</slowo_obce> --- aluzja do świątyni <slowo_obce>Juno Caelestis</slowo_obce> w Kartaginie, będącej w istocie wcześniejszym miejscem kultu fenickiej i punickiej bogini Tanit.</pe>; ludom stolicę w nim bogini śmiała,/
Jeśliby los dozwolił, już wtedy wznieść chciała./
Lecz wzięła wieść, że z Trojan krwi zbudzi się plemię,/
Co kiedyś zamki Tyru<pe><slowo_obce>zamki Tyru</slowo_obce> --- Kartagina.</pe> obali na ziemię,/
Że stamtąd sławny w bojach lud z królem przybłędą/
Na zgubę Libii przyjdzie: --- tak Parki<pe><slowo_obce>Parki</slowo_obce> (mit. rzym.) --- trzy boginie, a zarazem personifikacje przeznaczenia: <slowo_obce>Nona</slowo_obce>, <slowo_obce>Decima</slowo_obce> i <slowo_obce>Morta</slowo_obce>; odpowiadały Mojrom, prządkom losu ludzkiego z mit. gr. (Klotho, Lachesis i Atropos).</pe> nić przędą./
Przed tym córka Saturna<pe><slowo_obce>córka Saturna</slowo_obce> --- Junona. <slowo_obce>Saturn</slowo_obce>: staroitalski bóg zasiewów; w mit. rzym. odpowiadający gr. Kronosowi; jego imię wiązało się z mitem ,,złotego wieku", którego mieszkańcy Italii mieli zażywać pod jego panowaniem.</pe> drży, w myśli jej stoi/
Bój, który za swe Argos<pe><slowo_obce>za swe Argos</slowo_obce> --- przen.: za Helladę, za ojczyznę Greków walczących pod Troją.</pe> wiodła u bram Troi;/
Nie zgasło w sercu złości i cierpień zarzewie;/
Głęboko w duszy skryty, utwierdza ją w gniewie/
Parysa sąd krzywdzący, zapomnieć się nie da<pe><slowo_obce>Parysa sąd krzywdzący</slowo_obce> --- aluzja do wyroku Parysa, który w lasku Idy przyznał jabłko przeznaczone ,,dla najpiękniejszej" bogini miłości, We­nerze, nie zaś Minerwie, bogini mądrości ani nie małżonce Jowisza, Junonie.</pe>/
Ród wrogi, porwanego chwała Ganimeda<pe><slowo_obce>Ganimedes</slowo_obce> --- syn Trojańczyka Trosa; chłopiec, który dla swej wyjątkowej urody został porwany przez przemienionego w orła Jowisza na Olimp, gdzie służył za podczaszego przy stole bogów.</pe>./
Tym wzburzona, miotanych w krąg po morzu całem/
Resztki Trojan, co zbiegły przed Achilla szałem,/
Wstrzymywała od Lacjum z dala; przez lat wiele/
Błądzili, gnani losem w mórz wszystkich topiele:/
Taki trud był, gród Romy na trwałym wznieść zrębie.</strofa>




<strofa id="e6"><wers_wciety typ="1">Ledwo z oczu Sycylię straciwszy, na głębie</wers_wciety>/
Puścili rześko żagle, krając spiżem piany,/
Gdy Juno, w której piersi ból wiecznej tkwi rany,/
Tak myśli: «Mamże<pe><slowo_obce>mamże</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą wzmacniającą -że; znaczenie: czy mam, czyż mam. </pe> ustać w drodze, pokonana?/
Nie mogęż<pe><slowo_obce>mogęż</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą wzmacniającą -że skróconą do -ż; znaczenie: czy mogę, czyż mogę. </pe> od Italii wstrzymać Teukrów<pe><slowo_obce>Teukrowie</slowo_obce> --- Trojanie; <slowo_obce>pan (wódz) Teukrów</slowo_obce>: Eneasz.</pe> pana?/
Nie! Losy bronią! --- Pallas mogła spalić łodzie/
Argiwów<pe><slowo_obce>Argiwowie</slowo_obce> --- mieszkańcy Argos; także ogólnie: Grecy (których wodzem pod Troją był król Argolidy, Agamemnon).</pe>, a ich samych zatopić we wodzie,/
(Z win i szału jednego Ajaksa Ojlosa<pe><slowo_obce>Pallas mogła spalić łodzie Argiwów (...)</slowo_obce> --- Pallas Atena ścigała swym gniewem Ajasa, syna Ojleusa (króla Lokrów), który dopuścił się świętokradztwa i znieważenia Kasandry: szukającą ochrony w świątyni Ateny wieszczkę uprowadził i zgwałcił w dniu zburzenia Troi; bogini raziła go piorunem i rozbiła jego flotę przy przylądku Eubei.</pe>!)/
Jowisza szybkie ognie<pe><slowo_obce>szybkie ognie</slowo_obce> --- tu: pioruny.</pe> z chmur miecąc<pe><slowo_obce>miecąc</slowo_obce> (daw. forma) --- miotając; rzucając, ciskając.</pe> z ukosa,/
Roztrąca statki, wichrem bałwany wód żenie<pe><slowo_obce>żenie</slowo_obce> (daw.) --- gna, przegania itp.; przestarz. forma 3.os.lp od <wyroznienie>gnać</wyroznienie>.</pe>,/
A jego, zionącego z dna piersi płomienie,/
Porwała i na skały nabiła grań ostrą: ---/
Ja, niebian pani, któram<pe><slowo_obce>któram (...) jest</slowo_obce> --- przykład konstrukcji z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: która jestem.</pe> Jowisza jest siostrą/
I żoną, z ludem jednym lat szereg niemały/
Wojuję! Któż Junonie hołd winnej<pe><slowo_obce>winna chwała</slowo_obce> --- tu: należna chwała.</pe> da chwały?/
Kto kornie jej ołtarzom obiatę<pe><slowo_obce>obiata</slowo_obce> --- ofiara składana bóstwom, duchom przodków itp.</pe> uczyni?»/

<wers_wciety typ="1">Ten w sercu rozognionym spór wiodąc, bogini</wers_wciety>/
W ojczyznę burz, gdzie wichrów tłum dziki się kłębi,/
W Eolię<pe><slowo_obce>Eolia</slowo_obce> (mit. gr.) --- skalista, pływająca wolno po morzu wyspa, która miała być siedzibą władcy wiatrów, Eola; utożsamiana ze Stromboli a. Lipari, należącymi do Wysp Liparyjskich na Morzy Tyrreńskim, na płn. od Sycylii.</pe> wchodzi. Eol król w wielkich jam głębi/
Wrące wichry, świszczące rozgłośnych burz szturmy/
Powściąga władzą, tłoczy do więzów i turmy<pe><slowo_obce>turma</slowo_obce> --- wieża; więzienie.</pe>./
One, gniewne, z warczeniem głośnym huczą z bliska/
Przy ryglach. Eol siedzi u szczytu zamczyska,/
Berło dzierżąc, gniew wichrów wstrzymuje w zapędzie./
Gdyby nie to, wnet morza i ziemic krawędzie/
Wraz z niebem w puch by rozniósł gwałtowny ich zamach;/
Lecz ojciec je wszechwładny w zapadłych skrył jamach,/
Tego bojąc się; brzemię gór wielkich niebawem/
Nałożył i dał króla, co niezłomnym prawem/
Skracać im umie wodze i zwalniać na słowo./
Jego więc Juno korną zagadnie tak mową:/
<wers_wciety typ="1">«Eolu, tobie ojciec niebian i król ludzi<pe><slowo_obce>ojciec niebian i król ludzi</slowo_obce> --- Jo­wisz.</pe></wers_wciety>/
Dał moc, co fale tłumi i wichrem znów budzi./
Lud wrogi mi po głębi tyrreńskich wód<pe><slowo_obce>tyrreńskie wody</slowo_obce> --- Morze Tyrreńskie; u zach. wybrzeży Italii.</pe> płynie./
Penaty<pe><slowo_obce>penaty</slowo_obce> --- bóstwa opiekuńcze domu, domowych zapasów, rodziny; czasem też: całego państwa.</pe> z Ilium<pe><slowo_obce>Ilium</slowo_obce> --- Ilion; Troja.</pe> niosąc Italii krainie./
Pobite wichrem pogrąż ich statki we fali/
Lub spraw, by się po morzu rozbici tułali!/
W orszaku nimf czternaście mam cudnego ciała,/
Z tych kształtem najpiękniejsza Dejopa wspaniała;/
Ją tobie dam w małżeństwo stałe za usługi/
Tak wielkie, by wraz z tobą lat wszystkich ciąg długi/
Przeżyła, pięknych dziatek radując cię gronem!»/
<wers_wciety typ="1">Na to Eol: «Wyjawić, co chcesz mieć spełnionem.</wers_wciety>/
Twój trud, pani, --- mnie spełnić trzeba, co stanowisz./
Ty państwo mi zjednywasz, przez ciebie mi Jowisz/
Życzliwy, ty u bogów dasz siadać biesiady,/
Ty czynisz mnie potężnym nad burze i grady»./
<wers_wciety typ="1">Tak rzekł i odwróconym dzirytem<pe><slowo_obce>dziryt</slowo_obce> --- włócznia.</pe> w bok trzaśnie</wers_wciety>/
Pieczary skalnej: <begin id="b1513102152530-2982746113"/><motyw id="m1513102152530-2982746113">Burza, Żywioły, Morze, Wiatr</motyw>wichry jak hufiec hałaśnie/
Otwartą bramą w ziemie rwą trąbą huczącą,/
Zwarły się z falą, do dna skłębiony nurt mącą./
Wraz Eurus<pe><slowo_obce>Eurus</slowo_obce> a. <slowo_obce>Wulturnus</slowo_obce> (mit. rzym.) --- bóg wiatru wsch. (także: płd.-wsch. a. płn.-wsch.); uosobienie Wschodu jako strony świata.</pe>, Notus<pe><slowo_obce>Notus</slowo_obce> ---  wiatr po­łudniowy.</pe> gnają i z częstych burz znany/
Afrykus<pe><slowo_obce>Afrykus</slowo_obce> --- wiatr zachodni (a. płd.-zach.).</pe> --- wzdęte pędzą ku brzegom bałwany./
Krzyk ludzi się rozlega wraz z trzaskiem przy sterze./
Chmur nawał wnet blask dzienny i błękit zabierze/
Sprzed oczu Teukrów: czarna noc legła na fali./
Grzmi niebo, z częstych ogni w krąg przestwór się pali;/
Niechybną śmiercią wszystko żeglarzy przestrasza.<end id="e1513102152530-2982746113"/>/
<wers_wciety typ="1">Dreszcz zimny obezwładni członki Eneasza;</wers_wciety>/
Westchnął i w niebo dłonie podnosząc wraz obie,/
Tak rzecze: «O szczęśliwsi stokroć, co w walk dobie/
W oczach ojców, pod Troi mury wysokiemi/
Paść mogli! O najśmielszy z synów greckiej ziemi,/
Tydydo<pe><slowo_obce>Tydyda</slowo_obce> (mit. gr.) --- Diomedes, syn Tydeusa (stąd przydomek Tydyda) i Deipyle, heros, ulubieniec bogini Ateny, bohater wyprawy Epigonów i wojny trojańskiej, król Argos. </pe>! Czemuż w polu, wśród iliońskich błoni/
Nie mogłem ducha oddać, tam polec z twej dłoni,/
Gdzie Hektor od Achilla włóczni, gdzie olbrzymi/
Sarpedon<pe><slowo_obce>Sarpedon</slowo_obce> --- syn Zeusa i Europy, król Lików (mieszkańców Licji); poległ z ręki Patroklosa, przyjaciela Achillesa.</pe>, gdzie Symois<pe><slowo_obce>Symois</slowo_obce> a. <slowo_obce>Symoent</slowo_obce> --- rzeka pod Troją.</pe> bałwany wzdętymi/
Porwane toczy tarcze, szyszaki i ciała!»</strofa>





<strofa id="e7"><wers_wciety typ="1">Gdy mówił, <begin id="b1513102263406-777976523"/><motyw id="m1513102263406-777976523">Burza, Żywioły, Morze, Wiatr</motyw>Akwilonem<pe><slowo_obce>Akwilon</slowo_obce> (mit. rzym.) --- bóg wiatru płn.; uosobienie gwałtownego, zimnego wiatru oraz w ogóle Północy jako strony świata; odpowiednik <slowo_obce>Boreasza</slowo_obce> w mit. gr.</pe> świszcząca nawała</wers_wciety>/
Uderza w żagle, w niebo odmęty wód wali./
Pękły wiosła, przód łodzi się skręcił i fali/
Dał bok; góra urwista uderzy weń wodna,/
Tych w przestwór niesie, tamtym, rozdarłszy toń do dna,/
Odsłania piach wśród nurtów; wre żwirem lej cały./
Trzy statki Not<pe><slowo_obce>Not</slowo_obce> a. <slowo_obce>Notus</slowo_obce> ---  wiatr po­łudniowy.</pe> porwawszy, w tajne skręca skały/
(Arami zwą je: skryte, gdy morze wichr skłębi,/
Grzbiet groźny wznoszą w ciszy) --- trzy Eurus<pe><slowo_obce>Eurus</slowo_obce> a. <slowo_obce>Wulturnus</slowo_obce> (mit. rzym.) --- bóg wiatru wsch. (także: płd.-wsch. a. płn.-wsch.); uosobienie Wschodu jako strony świata.</pe> od głębi/
Gna w Syrty<pe><slowo_obce>Syrty</slowo_obce> (z gr.) --- nazwa dwóch zatok na płn. wybrzeżu Afryki: zachodniej (dziś: między Tunisem a Trypolisem), zw. Małą Syrtą oraz wschodniej, zw. Wielką Syrtą; w starożytności zatoki uważano za groźne dla żeglarzy ze względu na zdradliwe, przemieszczające się wraz z pływami morza mielizny oraz liczne rafy.</pe> --- przykry widok dla oczu tułacza! ---/
Strąca w brody i piachu nasypem otacza./
Łódź Lików<pe><slowo_obce>Likowie</slowo_obce> --- mieszkańcy Licji a. Likii, krainy w płd.-zach. części Azji Mniejszej (dziś: płd.-zach. cz. prowincji Alanya w Turcji), położonej w otoczonej przez góry dolinie rzeki Ksantos (daw. Sibris), z miastami Ksantos, Tlos, Patara i Pinara; Likowie (a. Licyjczycy) jako pierwsi mieli przyjść z pomocą Troi w jej sporze z Grecją podczas wojny trojańskiej, a do legendarnych bohaterów z Licji należą Sarpedon i Glaukos.</pe> wraz z Orontem, przed jego oczyma,/
Ogromny bałwan, który pod niebo grzbiet wzdyma,/
Uderza z tyłu; sternik, strącon bez pamięci,/
Głową w dół spada, --- łódź zaś po trzykroć nurt skręci/
W lej wirów i gwałtowną paszczęką w głąb chłonie./
Wynurzą się nieliczni nad wielkich wód tonie,/
Broń, deski, skarby Troi --- pęd fali rozmiata./
Łódź mocną Ilioneja, mężnego Achata,/
Łódź, którą Abas jechał i Aletes stary,/
Zwycięża orkan; w inne bokami, przez szpary/
Zwątlonych spojeń --- wrogi nurt deszczem się wciska.<end id="e1513102263406-777976523"/>/
<wers_wciety typ="1">Tymczasem huk fal grzmiących z tajnego siedliska</wers_wciety>/
Puszczoną burzę odkrył wreszcie Neptunowi/
W dnie głębin; oburzenia dreszcz przebiegł go mrowi;/
Łagodne lica z fali nad pełne wzniósł morze:/
Eneja flotę widzi po całym przestworze/
Rozbitą, Trojan nieba zmiażdżonych ruiną;/
Wie dobrze brat Junony, że z jej gniewu giną./
Zefira<pe><slowo_obce>Zefir</slowo_obce> (mit. gr.) --- bóg wiatru zach., tj. łagodnego, ciepłego, wilgotnego wiatru, przynoszącego orzeźwienie, a wiosną budzącego przyrodę do życia; uosobienie Zachodu jako strony świata; w mit. rzym. odpowiadał mu <wyroznienie>Fawoniusz</wyroznienie> (łac. <slowo_obce>Favonius</slowo_obce>).</pe> z Eurem<pe><slowo_obce>Eur</slowo_obce> --- <slowo_obce>Eurus</slowo_obce>, wiatr wschodni (a. płd.-wsch).</pe> wzywa, te głosząc im słowa:/
«Także to<pe><slowo_obce>także to (...) mroczy</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą -że; znaczenie: czy to tak mroczy (wam pycha rodowa umysł); czyż aż tak mroczy itd.</pe> umysł pycha wam mroczy rodowa?/
Jużeście, Wichry, niebo z ziemią zmieszać śmieli/
Beze mnie, takie wznosząc wód góry z topieli?!/
Dam ja wam!... Ale trzeba burz stłumić huragan!/
Raz wtóry<pe><slowo_obce>raz wtóry</slowo_obce> --- tu: na drugi raz; następnym razem.</pe> nie do takich ucieknę się nagan./
Uciekajcie, to swemu odnosząc monarsze:/
Mórz władzę, srogi trójząb, nie jemu najstarsze/
Daje prawo --- mnie tylko! Olbrzymie ma skały,/
Wasz dom, Eurze; tam niechaj dochodzi swej chwały,/
Tam niech Eol zamkniętej króluje wichurze!»</strofa>





<strofa id="e8"><wers_wciety typ="1">Tak rzekł i słowem wzdęte łagodzi wraz burze,</wers_wciety>/
Skłębione spędza chmury i wraca dzień miły./
Cymotoe<pe><slowo_obce>Cymotoe</slowo_obce> (mit. gr.) --- jedna z nimf morskich, Nereid, córek Nereusa (boga morskiego i wróżbity) i Okeanidy Doris.</pe> z Trytonem<pe><slowo_obce>Tryton</slowo_obce> (mit. gr.) --- bóg morski, syn Posejdona (w mit. rzym. Neptuna) i Amfitryty, do których orszaku należał; ojciec trytonów, tj. hybrydycznych istot morskich, pół ludzi, pół ryb (odpowiedników lądowych satyrów). Tryton przedstawiany był jako postać o górnej części ciała aż do pasa ludzkiej, zaś dolnej jak u ryb, z ogonem skręconym spiralnie, niekiedy dodatkowo wyposażonej w parę tylnych nóg końskich; jego atrybutem był trójząb i muszla.</pe> z raf ostrych co siły/
Spychają statek; Syrty trójzębem bóg porze<pe><slowo_obce>porać</slowo_obce> (daw.) --- ryć, przecinać.</pe>,/
Rozrzuca wielkie zaspy, ucisza w krąg morze/
I pełne fale kółmi lekkimi roztrąca./
<begin id="b1513102574116-1721779122"/><motyw id="m1513102574116-1721779122">Tłum, Kłótnia, Mędrzec</motyw>Tak często kłótnia w tłumie porywa się wrąca/
I zamęt, srogim gniewem pospólstwa czerń płonie:/
Już lecą głownie, głazy --- podaje szał bronie;/
Wtem pełen cnót i zasług pojawi się starzec,/
Tłum w ciszy słucha, waśni wnet musi się zarzec;/
On słowy<pe><slowo_obce>słowy</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: słowami.</pe> lud owłada, ucisza pierś w szale:/
Tak morza grzmot umilknął wszystek, gdy na fale/
Spojrzał rodzic; --- rumakom pod niebem świetlanem/
Puszcza wodze i lotnym pomyka rydwanem.<end id="e1513102574116-1721779122"/></strofa>


<strofa id="e9"><wers_wciety typ="1">Zmęczeni Eneadzi<pe><slowo_obce>Eneadzi</slowo_obce> --- tu: towarzysze Eneasza.</pe> w najbliższe wybrzeża</wers_wciety>/
Mkną pędem, kędy<pe><slowo_obce>kędy</slowo_obce> (daw.) --- gdzie.</pe> Libia swe łany rozszerza./
Zaciszne jest tam miejsce: ujęciem dwu ramion/
Port wyspa tworzy, kędy wód lazur, niesplamion<pe><slowo_obce>niesplamion</slowo_obce> --- forma skrócona ze wzgl. na rytm wiersza; niesplamiony, nieskalany.</pe>/
Burzą z głębi, zaledwie dreszcz marszczy nieśmiały./
Z dwóch stron razem potężne dwie wznoszą się skały/
W niebiosa, pod ich cieniem fal drzemią zwierciadła/
Milczące. Lśniąca tęczą barw puszcza usiadła/
Nad nimi i gaj, mroków spowity w krąg ciszą./
Z przeciwka grota: stromych urwiska ścian wiszą,/
W środku zdrój, ze skał żywych ciosane siedziska,/
Dom nimf. Łodzi zwątlonych tu łańcuch się ściska,/
Ni krzywym zębem ciężka kotwica zahaczy,/
Tu z całej liczby siedem swych łodzi tułaczy/
Wciąga Enej. <begin id="b1513102766685-1362237478"/><motyw id="m1513102766685-1362237478">Ogień, Morze, Podróż, Błądzenie, Jedzenie</motyw>Trojanie, tak bardzo do ziemi/
Tęskniący, skaczą w piasek stopami raźnemi,/
Na brzegu zmokłe ciała składając w uciesze./
Pierwszy Achat wnet iskrę z krzemienia wykrzesze,/
Żar chwyta liśćmi, suche w krąg kładzie paliwa:/
Wnet ogień ze zarzewia płomieniem się zrywa./
Nadpsute wodą zboże wynoszą i sprzęty;/
Znużeni do cna, pokarm --- znów morzu odjęty ---/
Sposobią się piec ogniem i kruszyć go skałą.<end id="e1513102766685-1362237478"/>/
<wers_wciety typ="1">Tymczasem Enej<pe><slowo_obce>Enej</slowo_obce> --- Eneasz.</pe> wstąpił na górę i całą</wers_wciety>/
Objąwszy okiem przestrzeń, patrzy, czy Anteja<pe><slowo_obce>Antej</slowo_obce> a. <slowo_obce>Antheus</slowo_obce> --- jeden z dowódców okrętów trojańskich.</pe>/
Lub fryskich łodzi kędy<pe><slowo_obce>kędy</slowo_obce> (daw.) --- gdzie.</pe> nie miota zawieja,/
Czy Kapys, Kaik statków wysokich nie żenie<pe><slowo_obce>żenie</slowo_obce> (daw.) --- pogna; przestarz. forma 3.os.lp od <wyroznienie>gnać</wyroznienie>.</pe>./
Nie dostrzegł naw<pe><slowo_obce>nawy</slowo_obce> (daw.) --- okręty, statki.</pe>; <begin id="b1513102946438-1818588318"/><motyw id="m1513102946438-1818588318">Polowanie</motyw>trzy tylko na brzegu jelenie,/
Błądzące widzi --- z tyłu łań cała gromada;/
Długim wieńcem w dolinie tak pasą się stada./
Przystąpił wnet, łuk w dłonie i lotne wziął groty,/
Które mu wierny Achat niósł. Pełen ochoty,/
Wprzód wodze<pe><slowo_obce>wodze (...) obala</slowo_obce> --- daw. forma odmiany, dziś: wodzów (tj. przywódców stada).</pe>, łby rogate niosące wyniośle,/
Obala, potem w leśne wtłoczony zarośle,/
Strzałami płosząc, pędzi przed sobą tłum hoży<pe><slowo_obce>hoży</slowo_obce> --- zdrowy, dziarski, urodziwy. </pe>/
I nie pierwej ustaje, aż siedem położy/
Sztuk wielkich: właśnie tyle, ile łodzi mieli;<end id="e1513102946438-1818588318"/>/
Do portu wtedy śpieszy i druhom je dzieli,/
Potem wino, którego płynącej gromadzie/
W Trynakrii dobry Acest<pe><slowo_obce>Acest</slowo_obce> a.  <slowo_obce>Acestes</slowo_obce> (mit. gr.) --- legendarny założyciel Segesty (a. Egesty) na Sycylii, syn boga-rzeki Krimisusa i Trojanki imieniem Egesta (a. Segesta); podczas wojny trojańskiej walczył wspierając rodaków swej matki, a następnie wrócił na Sycylię. Gościnnie przyjął tam Eneasza błąkającego się wraz z niedobitkami Trojan, więc wyrażając swą wdzięczność Eneasz wybudował dla niego miasto nazwane imieniem matki Acesta, Trojanki (innym miastem wzniesionym na Sycylii przez Eneasza na cześć gościnnego Elymusa miało być Elyme).</pe> ogromne dał kadzie,/
<begin id="b1513103091173-608465932"/><motyw id="m1513103091173-608465932">Przywódca</motyw>Rozdziela i otuchę tak wlewa im w łona:/
<wers_wciety typ="1">«O druhy --- toć wam znana klęsk fala miniona, ---</wers_wciety>/
Znieśliście gorsze, tym też bóg koniec położy!/
Wy szał Scylli i rafy podwodnych wydroży/
Huczące, wy Cyklopa złość w znojnych walk buncie/
Zmogliście --- i dziś z serca lęk smutny usuńcie!/
I to pewnie przypomnieć kiedyś będzie miło!/
Przez mnóstwo przygód, łamiąc tak wiele zdrad siłą,/
Do Lacjum dążym, gdzie nam spokojne mieszkanie/
Wskazują losy; tam to znów Troja powstanie./
Trwajcie, niech każdy będzie na szczęsny los gotów!»/

<wers_wciety typ="1">Tak mówi, lecz sam, pełen najcięższych kłopotów,</wers_wciety>/
Udaje radość w twarzy, ból serca owłada./
Ich zasię łup zajmuje i bliska biesiada:<end id="e1513103091173-608465932"/>/
Ze skóry wnętrzne<pe><slowo_obce>wnętrzne</slowo_obce> (daw.) --- wewnętrzne; znajdujące się wewnątrz.</pe> mięsa obnażą ostrożnie,/
Część siekają, część pieką drgającą na rożnie,/
Inni kubły stawiają, niecą<pe><slowo_obce>niecić</slowo_obce> --- krzesać, wzniecać.</pe> płomień żwawy,/
A potem krzepią siły --- i leżąc wśród trawy,/
Starym winem się raczą i tłustych mięs poły<pe><slowo_obce>poły</slowo_obce> --- tu: połcie (mięsa).</pe>./
Gdy głód ucztą ukoją i sprzątnięto stoły,/
Straconych druhów w długiej przypomną rozmowie,/
Wśród nadziei i lęku niepewni, czy zdrowie/
I życie ocalili, i słyszą ich z dala./
Doli Oronta zbożny Enej się użala,/
Amyka opłakuje i Lika los srogi,/
Gijasa też z Kloantem, rycerzy bez trwogi.</strofa>



<strofa id="e10"><wers_wciety typ="1"><begin id="b1513103346012-3261724151"/><motyw id="m1513103346012-3261724151">Bóg</motyw>Już koniec był, gdy Jowisz, śledzący z przestworza</wers_wciety>/
Ziem okrąg, srebrem żagli mieniące się morza,/
Wybrzeża i lud mnogi, wśród niebios zatrzyma/
Swe kroki i w kraj Libii się wpatrzy oczyma.<end id="e1513103346012-3261724151"/>/
Gdy takich trosk nawała pierś ciężko mu tłoczy,/
Ze smutkiem, łzami wilżąc nadobne swe oczy,/
Rzecze Wenus doń: «Królu, co ludziom na ziemi/
I bogom władasz, gromy śląc, prawy wiecznemi!/
Jakież to mój Eneasz popełnić mógł zbrodnie/
Z Trojany, iż klęsk tyle cierpiącym, niegodnie/
Zamknięty został ziemic Italii krąg cały?/
Wszak sam to obiecałeś, że z laty, w dniu chwały/
Z krwi Teukra --- Romy wielcy powstaną mocarze,/
Co w morza i ziem wszystkich zawładną obszarze/
Potężnie; cóż dziś, ojcze, twe zdanie odmienia?/
W upadku smutnym Troi, wśród grozy zniszczenia/
Pocieszałam się myślą, że zmienna jest dola!/
Dziś tenże los pędzonych przez tylu klęsk pola/
Znów ściga. Królu wielki, gdzie koniec mozołu?/
Antenor<pe><slowo_obce>Antenor</slowo_obce> --- tu: Trojańczyk, reprezentant stronnictwa ugodowego, optującego za oddaniem Heleny mężowi, załagodzeniem sporu i zażegnania groźby wojny; miał ocaleć po upadku Troi i z częścią swoich rodaków przybyć w okolice Wenecji, by założyć nowe państwo na terenach zamieszkałych uprzednio przez Liburnów.</pe> wszystkie straże Achiwów pospołu/
Mógł zmylić, w illiryjskich mórz odmęt zbiec chmurny,/
Tymawa<pe><slowo_obce>Timav</slowo_obce>, <slowo_obce>Timavus</slowo_obce> --- rzeczka między Triestem a daw. Akwileją, dziś w Słowenii.</pe> nurt, gdzie mają królestwo Liburny,/
Okiełzać, gdzie przez dziewięć jam, z wnętrza skaliska,/
Ze szumem wzdęte morze przez pola się ciska;/
Patawy gród<pe><slowo_obce>gród Patawy</slowo_obce> --- Patarium, dziś: Padwa.</pe> on wielki założył w tej stronie/
Dla Teukrów, imię nadał ludowi, wbił bronie/
Trojańskie i dziś w błogim pokoju spoczywa; ---/
My, ród twój, których nieba włość czeka szczęśliwa,/
Z gniewu jednej<pe><slowo_obce>z gniewu jednej</slowo_obce> --- domyślnie: Junony.</pe> (wstyd!) łodzie straciwszy wśród fali,/
Zdradzeni, od Italii ziem błądzim w oddali./
Takąż cześć ma nabożność? Tak tron nam stanowisz?»/
<wers_wciety typ="1"><begin id="b1513104296671-3341034103"/><motyw id="m1513104296671-3341034103">Proroctwo</motyw>Rodzic ludzi i bogów, uśmiechnął się Jowisz;</wers_wciety>/
Z licem, przed którym burzy moc pierzcha wichrowa,/
Całuje córę, potem w te ozwie się słowa:/
<wers_wciety typ="1">«Rzuć bojaźń, Cyterejko<pe><slowo_obce>Cyterejka</slowo_obce> --- przydomek Afrodyty, a w mit. rzym. Wenus; od nazwy wyspy Cytery (dziś Kithira), położona u płd. wybrzeża Peloponezu, gdzie miała wyłonić się z piany morskiej bogini miłości i gdzie miała swoje świątynie.</pe>: trwa dla cię niezmienna</wers_wciety>/
Fortuna; gród zobaczysz obiecan i lenna/
Lawinium, Eneasza w gwiazd górną krainę/
Wprowadzisz; raz danego ci słowa nie minę./
Dziś bowiem, gdy cię troska dręczy nadzwyczajnie,/
Szeroko przyszłych losów odsłonię ci tajnie:/
Bój będzie wieść Italia wielki, praw nieświadom/
Lud zwalczy<pe><slowo_obce>lud zwalczy</slowo_obce> --- tj. ludy Rutulów i Etrusków, zwalczone przez Eneasza.</pe>, ład i grody da wiejskim gromadom;/
Gdy lat trzy władać będzie nad Lacjum krainą,/
Gdy od klęski Rutulów trzy zimy przeminą,/
Dziecię Askań, dziś Julem zwany, Askań młody/
(Ilem był, kiedy Ilium stało między grody<pe><slowo_obce>między grody</slowo_obce> --- daw. forma N.lm; dziś: między grodami, tj. między miastami, wśród miast.</pe>),/
W rządach swoich lat długich wypełni trzydzieści,/
Przeniesie tron z Lawinium i w Albie pomieści,/
Zwanej Długą, potężnie wzmacniając ją wały<pe><slowo_obce>wzmacniając ją wały</slowo_obce> --- daw. forma N.lm; dziś popr.: (...) wałami.</pe>./
Na trzysta lat tam pełnych odzierży<pe><slowo_obce>odzierżyć</slowo_obce> --- otrzymać coś a. owładnąć czymś.</pe> tron chwały/
Hektora ród, aż Ilia, kapłanka-królowa<pe><slowo_obce>Ilia, kapłanka-królowa</slowo_obce> --- Rea Sylwia, bohaterka legend rzym.; córka króla miasta Alba Longa, Numitora, zmuszona do złożenia ślubów czystości, została westalką,  kapłanką wiecznego ognia Westy; jednak ze związku z bogiem wojny, Marsem, urodziła bliźnięta, Romulusa i Remusa.</pe>,/
Poczętych z Marsa dwoje bliźniątek<pe><slowo_obce>dwoje bliźniątek</slowo_obce> --- Romulus i Remus, legendarni założyciele Rzymu, ocaleni przez matkę w koszyku puszczonym na rzekę, uratowani i wykarmieni przez wilczycę kapitolińską.</pe> wychowa./
Wilczycy płowej skórą odzian, karmicielki,/
Zawładnie Romul ludem, założy gród wielki,/
Swym mianem zwąc go: Romy marsową osadę./
Ich władztwu granic w ziemi i w czasie nie kładę:/
Bezkresne mają berło --- i Juno gniewliwa,/
Co morze, ziemię, niebo dziś waśnią rozrywa,/
Myśl w lepsze mieniąc<pe><slowo_obce>mieniąc</slowo_obce> --- zmieniając, odmieniając.</pe>, ze mną wraz świata mocarzy,/
Togami strojnych Rzymian, swą łaską obdarzy./
Tak los chce. Assaraka potężny dom<pe><slowo_obce>Assaraka (...) dom</slowo_obce> --- tj. Rzymianie jako potomkowie Trojan poprzez Eneasza; <wyroznienie>Assarak</wyroznienie>, syn Trosa, był pradziadkiem Eneasza (od Assaraka pochodził Kapys, od niego Anchizes, ojciec Eneasza).</pe>, z laty<pe><slowo_obce>z laty</slowo_obce> --- daw. forma N.lm., dziś popr.: z latami, tj. z czasem, kiedyś.</pe>,/
Kraj Ftyji i Miceny, gród w sławę bogaty/
Podbije --- ziemia Argos mu skłoni się sama<pe><slowo_obce>kraj Ftyji i Miceny (...) podbije, ziemia Argos mu skłoni się sama</slowo_obce> --- wymienione tu miasta mają symbolicznie reprezentować całą Grecję: Ftyja w Tessalii jako ojczyzna Achillesa, zaś Myceny i Argos na Peloponezie jako miasta związane z innymi wielkimi bohaterami greckimi: Agamemnonem i Diomedesem; podporządkowując sobie te sławne <slowo_obce>polis</slowo_obce> Rzymianie mieliby wziąć odwet na Grekach za zburzenie Troi.</pe>./
Z pięknego rodu Trojan świat ujrzy Cezara/
Co sławą w gwiazdy, państwa krańcami w olbrzymie/
Sięgnie morza, od Jula wielkiego ma imię/
Tego ty z łupem Wschodu do niebiańskich zacisz/
Bez trosk przyjmiesz, czcią boską i śluby zbogacisz./
Złagodzą się zwyczaje, ustaną w krąg wojny,/
A siwa Wierność<pe><slowo_obce>Wierność</slowo_obce> (mit. rzym.) --- <slowo_obce>Fides</slowo_obce>; bóstwo czczone w Rzymie.</pe> z Westą<pe><slowo_obce>Westa</slowo_obce> (mit. rzym.) --- bogini ogniska domowego i państwowego; w mit. gr. odpowiadała jej Hestia, jednakże uznaje się, że kult bogini ma rodowód praindoeuropejski; Westa na­leżała do bóstw opiekuńczych Troi i z Eneaszem przybyła do Italii.</pe>, z Remusem dostojny/
Da Kwiryn<pe><slowo_obce>Kwiryn</slowo_obce> (łac. <slowo_obce>Quirinus</slowo_obce>; mit. rzym.) --- czczony pod postacią włóczni (łac. <slowo_obce>quiris</slowo_obce>: włócznia) jeden z najstarszych bogów staroż. Rzymu, obok Jowisza i Marsa zajmujący najważniejsze miejsce wśród bóstw państwa rzym.; patron <wyroznienie>kwirytów</wyroznienie>, tzn. zbrojnych (we włócznie), czyli Rzymian jako narodu wojowników; wg późniejszej legendy Kwiryn był utożsamiany przez Rzymian z królem Romulusem, który miał przyjąć to imię po śmierci i wniebowzięciu.</pe> prawa; srogie żelaznym łańcuchem/
Wrzeciądze zawrą Wojen<pe><slowo_obce>wrzeciądze Wojen</slowo_obce> --- bramy świątyni Janusa, zamykane na czas pokoju.</pe>: w pomroczu ich głuchem,/
Na broni, ze skutymi stu więzy rękoma/
Na plecach, krwawą paszczą Złość ryknie łakoma».<end id="e1513104296671-3341034103"/>/
Tak rzekł i syna Mai<pe><slowo_obce>syn Mai</slowo_obce> (mit. gr.) --- Merkury, posłaniec bogów. </pe> z górnego śle nieba,/
<wers_wciety typ="1">By Teukrów --- gród Kartagi nowy i jej gleba</wers_wciety>/
Przyjęły, by im Dydo, losów nieznająca,/
Nie broniła ziem. Szybko ów skrzydły<pe><slowo_obce>skrzydły</slowo_obce> --- dziś popr. forma N. lm: skrzydłami.</pe> roztrąca/
Powietrze i w libijskiej wnet staje krainie./
Rozkazy spełnia; Penom ze serca złość ginie,/
Jak bóg chce; nade wszystko życzliwa królowa/
Dla Teukrów myśl łaskawą i szczerą chęć chowa.</strofa>


<strofa id="e11"><wers_wciety typ="1">Pobożny<pe><slowo_obce>pobożny</slowo_obce> --- stały epitet określający Eneasza.</pe> Enej, nocą wiele ważąc w duszy,</wers_wciety>/
Gdy błysnął ranek miły, wnet w drogę wyruszy:/
W jakie strony go zniosła fala, wichrem wzdęta,/
Jaki lud w nich (bo pustkę widzi) i zwierzęta,/
Chce zbadać, aby druhom to odnieść do łodzi./
Pod wklęsłą skałę statki, pod leśny gąszcz wwodzi<pe><slowo_obce>wwodzić</slowo_obce> --- wprowadzać.</pe>,/
Gdzie drzewa mrok igliwiem rzucają bogatem/
Posępny; z jednym tylko sam rusza Achatem,/
Dwa w dłoni z ciężkim grotem wtrząsając oszczepy./
Doń matka wyszła przeciw, przez lasu gąszcz ślepy:/
Twarz i szaty ma dziewy, w jej ręku broń lśni się/
Spartanki lub Harpalki<pe><slowo_obce>Harpalka</slowo_obce>, <slowo_obce>Harpalika</slowo_obce> a. <slowo_obce>Harpalyke</slowo_obce> --- królewna tracka, córka Klymenosa, wyśmienita myśliwa i wytrawna biegaczka (niedościgła nawet dla koni).</pe>, co konie w Treisie/
Prześciga i nad Hebru<pe><slowo_obce>Hebrus</slowo_obce> --- rzeka w Tracji (dziś: Maritsa).</pe> bystrzejsza jest fale;/
Łuk składny z barków na dół zwiesiła niedbale,/
Wiatr unosi jej włosy, nagie jej kolana,/
A lekka poła szaty węzłem przewiązana./
Pierwsza ich: «O młodzieńcy --- spyta --- czyście może/
Błądzących sióstr mych kędy<pe><slowo_obce>kędy</slowo_obce> (daw.) --- gdzie; tu: gdzieś.</pe> nie spotkali w borze?/
Kołczan noszą, odzieżą ich rysia, pstra skóra ---/
Może z krzykiem w odyńca trop gnała tu która?»/
<wers_wciety typ="1">Tak Wenus; zaś syn rzecze: «W pustkowiu tem głuchem</wers_wciety>/
Nie wzięlim<pe><slowo_obce>wzięlim</slowo_obce> --- forma skrócona od: wzięliśmy.</pe> wieści o nich ni okiem, ni uchem./
Jak zwać cię, dziewczę? Ziemskiej daleko królewnie/
Do twoich lic i głosu; bogini tyś pewnie,/
Siostrzyca Feba<pe><slowo_obce>siostrzyca Feba</slowo_obce> --- Diana, boska łowczyni, siostra Apolla (Febusa).</pe> albo z plemienia nimf jedna!/
Kimkolwiek jesteś, witaj i dobądź nas ze dna/
Mozołów; pośród jakich tu błądzim niw? Powiedz!/
Nie znając miejsc ni ludzi, w ten dziki manowiec/
Zabrnęlim<pe><slowo_obce>zabrnęlim</slowo_obce> --- forma skrócona od: zabrnęliśmy.</pe>, gniewem wichru i wzdętych fal gnani./
Obiaty<pe><slowo_obce>obiata</slowo_obce> --- ofiara składana bogom, duchom opiekuńczym itp.</pe> za to hojne złożymy ci w dani».</strofa>





<strofa id="e12"><wers_wciety typ="1">Na to Wenus: «Nie godnam ja żadnej obiaty.</wers_wciety>/
Jest zwyczaj dziewic Tyru nieść kołczan bogaty/
I górnie<pe><slowo_obce>górnie</slowo_obce> --- tu: wysoko.</pe> purpurowym koturnem kryć goleń./
Punickie widzisz państwo, gród Tyru pokoleń/
Libijskich, Agenora<pe><slowo_obce>Agenor</slowo_obce> (mit. gr.) --- król Fenicji; syn Posejdona i Libii, bliźniaczy brat króla egipskiego Belosa, ojciec porwanej przez Zeusa Europy; opuściwszy Egipt, zamieszkał w Syrii, obejmując władzę nad miastem Tyr (a. Sydon); Kartagina (wspomniana dalej jako gród Dydo) była kolonią fenicką.</pe> wojowie w nim dzicy/
Nad grodem Dydo włada, co z Tyru stolicy/
Przed bratem uszła. Długa zawiłość jest w sprawie,/
Więc główne jeno rysy jej krzywdy wyjawię:/
Małżonkiem jej był Sychej, najbogatszy w łany/
Wśród Penów i przez biedną wielce miłowany./
Jemu to nietkniętą z wróżbami pierwszemi<pe>z<slowo_obce> wróżbami pierwszymi</slowo_obce> --- chodzi o wróżby (<slowo_obce>omina</slowo_obce>), które wg obyczajów staroż. Rzymian każdorazowo poprzedzały ślub.</pe>/
Dał rodziciel. Lecz królem wśród tyryjskiej ziemi/
Pigmalion<pe><slowo_obce>Pigmalion</slowo_obce> --- tu: brat Dydony; syn Belosa, władca fenickiego miasta Tyr; z chęci zysku zabił męża Dydony, co zmusiło ją do ucieczki z rodzinnych stron. Dydona osiadła na płn. wybrzeżu Afryki i założyła Kartaginę.</pe> był, nad innych wylany na zbrodnie<pe><slowo_obce>wylany na zbrodnie</slowo_obce> (daw.) --- podatny na zbrodnie.</pe>;/
Między nimi gniew wybuchł. Okrutnik niegodnie/
Niebacznego<pe><slowo_obce>niebaczny</slowo_obce> --- nieuważny, nieostrożny.</pe> Sycheja przed ołtarza drewny<pe><slowo_obce>drewny</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: drewnami.</pe>/
Dla żądzy złota zabił żelazem --- i pewny/
Miłości siostry, długo ukrywał rzecz przed nią,/
Łudząc smutną ze sztuką<pe><slowo_obce>ze sztuką</slowo_obce> --- tu: umiejętnie, w sposób wyrafinowany.</pe> iście niepoślednią<pe><slowo_obce>niepośledni</slowo_obce> --- dosł. nieostatni; przen.: nadzwyczajny.</pe>./
<begin id="b1513105824171-1723365174"/><motyw id="m1513105824171-1723365174">Duch, Sen, Tajemnica, Zbrodnia</motyw>Niepogrzebion mąż przecież jej zjawił się we śnie:/
Twarz bladą w dziwny sposób podnosząc boleśnie,/
Okropny ołtarz, piersi przebite żelazem/
Odsłania, tajną zbrodnię objaśnia jej razem,/
Potem radzi uciekać i rzucić swe łany,/
Na podróż zaś dobywa ze ziemi nieznany/
Skarb stary, wielkie srebra i złota brzemiona.<end id="e1513105824171-1723365174"/>/
Z druhami podróż Dydo gotuje strwożona./
Wnet ci, których gniew srogi do tyrana bodzie/
Lub lęk pędzi, zebrani, porywają łodzie,/
Znoszą skarby: skąpego Pigmaliona złoto/
Płynie morzem. Kobieta przewodzi nad flotą./
Przybyli wreszcie w miejsce, gdzie wzgórza stok nagi/
Mur wieńczy dziś, potężny gród nowej Kartagi;/
Kupiwszy ziemi tyle, ile się zamyka ---/
Byrsą<pe><slowo_obce>Byrsa</slowo_obce> a. <slowo_obce>Bosra</slowo_obce> --- fenicka nazwa Kartaginy, oznaczająca ,,królewski zamek"; istnieje także bajeczna etymologia, wywodząca tę nazwę od gr. słowa oznaczającego skórę, co wiąże się z legendą, że Dydona kupiła tyle ziemi pod swoją nową siedzibę w płn. Afryce, ile objąć może skóra wołu (por. <slowo_obce>kupiwszy ziemi tyle, ile się zamyka byrsą</slowo_obce>), jednak sprytna królowa poleciła pociąć skórę na wąskie rzemienie i opasać nimi odpowiednią dla założenia miasta przestrzeń.</pe> zwą ją stąd --- skórą rozesłaną z byka.../
Lecz wy skąd? Z jakiej wreszcie przyszliście tu niwy?/
I jaką drogą?» --- Na jej zapytań głos tkliwy,/
Wzdychając ciężko, z piersi te rzucił on słowa:/
<wers_wciety typ="1">«Bogini, jeśli słuchać mnie będziesz gotowa,</wers_wciety>/
To zanim wszystkie nasze wyliczę mozoły,/
Wprzód wieczór w niebie zgasi dnia uśmiech wesoły:/
My z Troi starej; doszło cię może z oddali/
To miano; długo gnanych po różnych mórz fali/
Przypadkiem wicher w Libię nas rzucił, zły srodze:/
Jam zbożny Enej: bogi wyrwane pożodze/
Na flocie wiozę, sława ma niebios dosięga./
Italii szukam, kędy z Jowisza potęga<pe><slowo_obce>Italii (...), kędy z Jowisza potęga mojego rodu</slowo_obce> --- przodek Eneasza, Dardanus, miał pochodzić z Italii; w ten sposób uzasadniać się miało osiedlenie wygnańców z Troi pod wodzą Eneasza na Płw. Apenińskim: jako powrót do daw. siedzib rodowych.</pe>/
Mojego rodu. Z Frygii dwadzieścia jam łodzi/
W nurt spychał, a bogini im, matka, przewodzi;/
Z tych siedem Eur<pe><slowo_obce>Eur</slowo_obce> --- <slowo_obce>Eurus</slowo_obce>, wiatr wschodni (a. płd.-wsch).</pe> zostawił, zbitych przez bałwany,/
Ja, nędzarz, wśród puszcz Libii tułam się nieznany,/
Z Europy, z Azji wygnan...» Więcej Wenus tkliwa/
Nie zniosła i tak skargę mu gorzką przerywa:/
<wers_wciety typ="1">«Ktośkolwiek jest, nie wierzę, byś bogom niemiły</wers_wciety>/
Wiódł żywot, gdy w gród Tyru cię losy zwróciły./
Dalej jeno, wstąp w progi królowej bez zwłoki,/
Bo druhów twych i flotę (pewnymi wyroki/
Wieść głoszę) wiatr w bezpieczną gna przystań w tej chwili,/
Chyba, że próżno wróżyć mnie ojce uczyli!/
Patrz, leci sześć łabędzi par skrzydłem wesołem;/
Przed chwilą ptak Jowisza<pe><slowo_obce>ptak Jowisza</slowo_obce> (mit. rzym.) --- orzeł; obok gromu był to najważniejszy atrybut boga nieba, burzy i deszczu, najwyższego władca nieba i ziemi, ojca bogów.</pe> złowieszczym je kołem/
Z pełnego spłoszył nieba, związane w rząd długi ---/
Te opadły, te patrzą, gdzie opaść w pól smugi:/
Jak skrzydły<pe><slowo_obce>skrzydły</slowo_obce> --- dziś popr. forma N. lm: skrzydłami.</pe> igrające te lotne łabędzie/
Ze szumem, śpiew podnosząc, przez niebo mkną w pędzie:/
Tak samo twoja flota, twojej hufiec młodzi/
Osiąga port lub pełnym doń żaglem dochodzi;/
Śpiesz się tędy iść drogą, gdzie wszystko ci sprzyja!»/
<wers_wciety typ="1"><begin id="b1513106791220-3508400109"/><motyw id="m1513106791220-3508400109">Bogini</motyw>Tak rzekłszy, skroń odwróci --- różowa jej szyja</wers_wciety>/
Rozbłyśnie, woń ambrozji od włosów uderzy,/
Czar boski; do stóp fałdy jej spłyną odzieży./
Boginię krok sam wydał.<end id="e1513106791220-3508400109"/> Poznawszy ją, wielce/
Zasmucon, tak się zbiegłej skarżył rodzicielce/
Eneasz: «Czemu srogość twa prawdę mi słoni<pe><slowo_obce>słonić</slowo_obce> --- tu: zasłaniać.</pe>/
Złudnymi widmy<pe><slowo_obce>widmy</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: widmami.</pe>? Czemu, trzymając dłoń w dłoni,/
Prawdziwymi się słowy<pe><slowo_obce>słowy</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: słowami.</pe> rozmówić nie możem?»/
Tak wini ją, wskazanym w gród dążąc wydrożem./
<begin id="b1513106890596-2913192559"/><motyw id="m1513106890596-2913192559">Obłok</motyw>Idących ciemną chmurą troskliwa bogini/
Otacza, ze mgły gęstej płaszcz wokół im czyni,/
By nikt dostrzec ich nie mógł, ni czynić im szkody/
Lub opóźniać, pytając o przyjścia powody.<end id="e1513106890596-2913192559"/>/
Sama w Pafu<pe><slowo_obce>Pa­fos</slowo_obce> --- miasto na płd.-zach. wybrzeżu wyspy Cypr, gdzie wg mit. gr. narodziła się z piany morskiej bogini miłości Afrodyta; mieścił się tam ośrodek kultu Afrodyty-Wenery.</pe> dziedziny się wzbiła wesoła,/
Gdzie z ołtarzy stu, kwieciem zwieńczonych dokoła,/
Kadzideł Saby<pe><slowo_obce>Saba</slowo_obce> --- jedno z największych królestw przedmuzułmańskich, usytuowane na płd.-zach. terenach Półwyspu Arabskiego (dziś: Jemen), ze stolicą w Marib; obszary te znane były w czasach staroż. z produkcji kadzidła i mirry.</pe> wonie najświeższe jej płyną.</strofa>




<strofa id="e13"><wers_wciety typ="1">Oni w drogę tymczasem dążąc za ścieżyną,</wers_wciety>/
<begin id="b1513107274181-435036022"/><motyw id="m1513107274181-435036022">Miasto, Praca</motyw>Wstąpili na najwyżej piętrzące się wzgórze/
Nad miastem, skąd gród widać i zamek w lazurze./
Zadziwią wodza gmachy, przed laty rząd chałup;/
Ścisk ludzi, bramy, bruki; z zapałem --- jak na łup ---/
Lud ciśnie się tyryjski: ci mury ochoczo/
Zamkowe wznoszą, tamci rękoma głaz toczą,/
Tam rowem zamykają obszar obran<pe><slowo_obce>obran</slowo_obce> --- forma skrócona od: obrany.</pe> na dom,/
Miejsca tyczą, służące senatu obradom;/
Tu port kopią, podwalin teatru tam tłumny/
Rój dogląda, a inni ogromne kolumny/
Ze skał rąbią, co będą ozdobą na scenie:/
Tak wiosną na wsi kwietnej pszczół słychać brzęczenie/
Rojących się na słońcu, gdy pełne swobody/
Dojrzały płód wywodzą lub płynne z ziół miody/
Przynoszą, napełniając komórki słodyczą,/
Pomagają wnoszącym albo wojowniczo/
Trutni ciżbę precz pędzą od miodowych tkanek:/
Wre praca, pachną miody i wonny tymianek./
<wers_wciety typ="1">«O szczęśni, którym mur już siedziby wyrasta!»</wers_wciety>/ 
Rzekł Enej --- i ogląda wyniosły szczyt miasta.<end id="e1513107274181-435036022"/>/
Zakryty mgłą (o dziwy!), przeciska się drogą/
I w tłum miesza, niewidzian zgoła przez nikogo.</strofa>





<strofa id="e14"><wers_wciety typ="1">Był gaik w środku miasta pełen miłych cieni,</wers_wciety>/
Gdzie Penowie, falami i burzą pędzeni,/
Znak z ziemi wykopali, w miejscu od Junony/
Wskazanym: łeb rumaka; tak w bojach ćwiczony/
Miał być lud, co przez wieki zwycięstwy<pe><slowo_obce>zwycięstwy</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: zwycięstwami.</pe> zasłynie,/
Tu Junonie Dydona ogromną świątynię/
Stawiała, znaczną dary<pe><slowo_obce>znaczną dary</slowo_obce> --- daw. forma N.lm; dziś popr.: (...) darami.</pe> i boską opieką:/
Spiżowe stopnie progów jej błyszczą daleko,/
Spiż belki spina, chrzęszczą podwoje ze spiżu./
W tym gaju najpierw Enej zobaczył w pobliżu/
Rzecz nową, której widok złagodził bojaźnie/
I w klęsce brzask wyzwoleń zwiastował wyraźnie./
Gdy się bowiem rozgląda w olbrzymiej świątyni,/
Czekając na królową, gdy podziw mu czyni/
Przepych miasta, artystów dłoń i ciężkie dzieła ---/
Iliackie widzi bitwy<pe><slowo_obce>iliackie (...) bitwy</slowo_obce> --- przedstawienia walk podczas woj­ny trojańskiej; przymiotnik <wyroznienie>iliacki</wyroznienie> od: <wyroznienie>Iliada</wyroznienie>.</pe>, które w kształt zaklęła/
Rozgłośna sława, echem płynąca w świat cały:/
Atrydów i Pryjama, i wroga ich chwały,/
Achilla. Ze łzą stając: «Gdzież gród --- rzekł --- Achacie,/
Gdzie naszych nieznające klęsk ziemi połacie?/
Oto Pryjam! Zasługa bywa nagrodzona,/
Są łzy rzeczy<pe><slowo_obce>są łzy rzeczy</slowo_obce> --- przysłowiowe.</pe> --- i wzrusza człowieczy ból łona!/
Rzuć bojaźń i ta sława ochłody cień da ci!»</strofa>





<strofa id="e15"><wers_wciety typ="1">Tak rzekł i złudą niemych wzrok pasie postaci,</wers_wciety>/
Ciężko jęcząc i łzami zlewając swe lica./
Pergamu<pe><slowo_obce>Pergam</slowo_obce> --- <slowo_obce>Pergamon</slowo_obce>, staroż. miasto w Myzji, w Azji Mniejszej, stolica państwa pergamońskiego (dziś okolice miasta Bergama w Turcji); tu synonim Troi.</pe> boje jego ogląda źrenica:/
Tu Grecy uciekają, młódź Troi naciska,/
Tam Frygi<pe><slowo_obce>Frygi</slowo_obce> --- <slowo_obce>Frygowie</slowo_obce>, mieszkańcy Frygii w zach. cz. Azji Mniejszej; tu: synonim Trojan.</pe> z groźną kitą Achil pędzi z bliska/
Rydwanem; ze łzą widzi namiotów rząd biały/
Rezosa<pe><slowo_obce>Rezos</slowo_obce> (mit. gr.) --- syn boga rzeki Styrmon i muzy Kaliope, król Tracji, sprzymierzeniec Troi, który przybył jej na pomoc na czele wojsk konnych. Rezos posiadał dwa wyjątkowe rumaki o maści bielszej od śniegu, o których przepowiednia mówiła, że jeśli napiją się wody z rzeki Skamander pod Troją, miasto będzie nie do zdobycia. Aby do tego nie dopuścić, Odyseusz z pomocą Diomedesa udali się potajemnie nocą do obozu Trojan, wykradli konie, a Rezosa zabili.</pe>, w które nocą, gdy pierwszym snem spały,/
Na rzeź krwawą Tydydy<pe><slowo_obce>Tydyda</slowo_obce> (mit. gr.) --- Diomedes, syn Tydeusa (stąd przydomek Tydyda) i Deipyle, heros, ulubieniec bogini Ateny, bohater wyprawy Epigonów i wojny trojańskiej, król Argos. </pe> wtargnęła zasadzka/
I w obóz dzielne konie uwiodła znienacka,/
Nim Troi paszę jadły i Ksantu nurt piły<pe><slowo_obce>dzielne konie uwiodła (...) nim Troi paszę jadły i Ksantu nurt piły</slowo_obce> --- nawiązanie do przepowiedni, że Grecy zdobędą Troję, jeśli konie Rezosa nie zażyją popasu pod Troją i nie napiją się wody z trojańskiej rzeki.</pe>;/
Ówdzie, zbroję straciwszy swoją, Troil<pe><slowo_obce>Troil</slowo_obce> a. <slowo_obce>Troilos</slowo_obce> (mit. gr.) ---  najmłodszy syn Hekabe (Hekuby) i Priama, króla Troi; istniała przepowiednia, że Troja pozostanie niezdobyta, jeśli Troilos dożyje dwudziestu lat; dlatego Achilles zgładził chłopca, czym zasłużył sobie na gniew Apollina. </pe> miły,/
Biedny młodzian, niezdolen z Achillem biec w starcie,/
Niesion końmi, tkwi w wozie pochyły, uparcie/
Dzierżąc wodze --- w kurzawie kędziory mu toną/
I kark, ziemię zaś orze włócznią odwróconą;/
Tymczasem z szatą w gniewnej świątynię Pallady,/
Włos rozwiawszy, Iliadek wyrusza tłum<pe><slowo_obce>Iliadek (...) tłum</slowo_obce> --- procesja błagalna Trojanek.</pe> blady/
W łzach się korząc i w piersi się bijąc rękoma:/
Bogini wzrok utkwiła w ziemię --- nieruchoma;/
Hektora trzykroć Achil w krąg Troi baszt oto/
Wlecze końmi i ciało sprzedaje za złoto. ---/
Ze dna piersi mu jęki żal dobył głęboki,/
Gdy łup ujrzał i rydwan z przyjaciela zwłoki<pe><slowo_obce>z przyjaciela zwłoki</slowo_obce> --- daw. forma N.lm; dziś: (...) zwłokami.</pe> ---/
Pryjama, jak wyciąga bezbronne swe dłonie./
Wśród wodzów greckich własna mu postać zapłonie/
Ogląda wschodnie szyki, Memnona<pe><slowo_obce>Memnon</slowo_obce> (mit. gr.) --- syn Jutrzenki (Eos) i Titonosa (brata Priama, króla Troi); król Etiopów, których przyprowadził na pomoc Trojańczykom; zginął z ręki Achillesa.</pe> twarz czarną;/
Amazonki<pe><slowo_obce> Amazonki (...) z groźną Pentezileą</slowo_obce> (mit. gr.) --- Amazonki miały być plemieniem kobiet-wojowniczek, córek boga Aresa; wg różnych wersji mitu miały zamieszkiwać wybrzeże Morza Czarnego, Trację, centralną Scytię na lewym brzegu Dunaju bądź płn. wybrzeże Azji Mniejszej u podnóża Kaukazu; <slowo_obce>Pentezilea</slowo_obce>, ich przywódczyni, przybyła na czele Amazonek na odsiecz Troi i tam poległa w walce Achillesem.</pe> z krągłymi tarczami się garną/
Z groźną Pentezileą, co w środku rycerstwa,/
Podpiąwszy złotem piersi, rumiana i czerstwa/
Z mężami, dziewką będąc, w bój śpieszy ochoczy.</strofa>




<strofa id="e16">Gdy tymi obrazami Eneasz swe oczy/
Nasyca, podziwieniem zdjęty w głębi łona,/
Królowa sama, cudnej postaci Dydona,/
W świątyni z dziewic liczną pojawia się rzeszą./
Jak nad brzegi Eurotu<pe><slowo_obce>Eurotas</slowo_obce> --- rzeka w Lakonii, nad którą wzniesiono miasto Spartę.</pe> lub w Cyntu<pe><slowo_obce>Cynt</slowo_obce> a. <slowo_obce>Cynthus</slowo_obce> --- góra na wyspie Delos, gdzie urodzili się bogowie: Diana i Apollin.</pe> kraj śpieszą/
Dyjany tłumne chóry, rozbrzmiewa gór granit/
Pod pląsami tysiąca rześkich Oceanid<pe><slowo_obce>Oceanidy</slowo_obce> --- w górach raczej: <wyroznienie>Oready</wyroznienie>, nimfy górskie.</pe> ---/
Ona, kołczan zwiesiwszy, nad cały tłum bogiń/
Wznosi się, w piersiach matki szczęścia płonie ogień:/
Tak piękną była Dydo, tak raźnie się niosła/
W tłum ludzi, oglądając zaczęte rzemiosła./
Wreszcie w głębi świątyni, pod cieniem jej pował<pe><slowo_obce>powała</slowo_obce> --- sufit, sklepienie.</pe>/
Zajęła tron; rój zbrojnych w krąg szyki zgrupował,/
Ona mężom wyroki ogłasza i prawa,/
Zajęcia słusznym działem lub losem rozdawa<pe><slowo_obce>rozdawa</slowo_obce> --- dziś popr: rozdaje.</pe>./
Wtem Enej ujrzy z nagła, jak wśród zbiegowiska/
Antej, Sergest i dzielny Kloant idą z bliska/
Wraz z innymi Teukrami, których orkan siny/
Rozproszył w morzach, w obce unosząc krainy./
Osłupiał wraz sam, razem Achata dreszcz zdejmie/
Radości i obawy; chcąc ścisnąć uprzejmie/
Braterską dłoń, lecz rzeczy niejasność ich wstrzyma./
Spowici w obłok śledzą pilnymi oczyma,/
Jaki mężów los? W jakiej ich flota przystani?/
Po co idą? Bo z wszystkich okrętów wybrani/
Szli błagać łaski, z krzykiem dążąc do świątyni./
</strofa>

<strofa id="e17">
<wers_wciety typ="1">Gdy weszli w głąb i mówić im dała władczyni,</wers_wciety>/
Najstarszy Ilijonej kornymi rzekł słowy<pe><slowo_obce>słowy</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: słowami.</pe>:/
<wers_wciety typ="1">«Królowo, której Jowisz dał stawiać gród nowy</wers_wciety>/
I hardy lud słusznością miarkować w zapędzie,/
Nędzarze z Troi, gnani przez morską toń wszędzie/
Orkanem, prosim, oddal pożogi złość chyżej/
Od łodzi, broń pobożnych, rzecz poznać chciej bliżej:/
Nie przyszlim, by pustoszyć libijski kraj mieczem,/
Ni łupów żadnych od was ku brzegom nie zwleczem,/
Nie mają pychy tyle i sił zwyciężeni./
Jest ziemia, Hesperyją<pe><slowo_obce>Hesperia</slowo_obce> --- Italia a. tereny Europy zach., z Hiszpanią włącznie.</pe> lud Grajów ją mieni,/
Kraj stary, bitwy<pe><slowo_obce>bitwy wsławion</slowo_obce> --- daw. formy; dziś popr.: bitwami wsławiony.</pe> wsławion, gdzie żyzny łan sieją/
Enotrzy<pe><slowo_obce>Enotrzy</slowo_obce> (<slowo_obce>Oenotri</slowo_obce>) --- lud, którym władał arkadyjski król Enotr i który osiedlił się w płd. Italii.</pe>; jak wieść niesie, ród młodszych dziś zwie ją/
Italią, swego wodza nadając jej imię<pe><slowo_obce>zwie ją Italią, swego wodza nadając jej imię</slowo_obce> --- kolejnym po Enotrze, legendarnym królem plemienia Enotrów, miał być <wyroznienie>Italus</wyroznienie> (a. Italos; syn Penelopy i Telegonusa) i od jego imienia zasiedlone przez ten lud ziemie Płw. Apenińskiego zyskały nazwę Italii. Italus miał przekształcić pasterski lud Enotrów w osiadłe, rolnicze społeczeństwo, ustanawiając wiele obyczajów, w tym dotyczących posiłków. Inna etymologia wywodzi nazwę kraju <wyroznienie>Italia</wyroznienie> od słowa oznaczającego ,,jagnię" i wskazującego na hodowlę bydła przez mieszkańców tych obszarów.</pe>/
Tam dążylim./
Wtem Orion<pe><slowo_obce>Orion</slowo_obce> --- konstelacja gwiazd widoczna od lata do początków zimy, gdy na Morzu Śródziemnym częste są burze.</pe>, wstając, fale z dna ruszy olbrzymie,/
Wichrami rzuci łodzie na mielizn głąb ślepy,/
Wzdętymi nurty<pe><slowo_obce>wzdętymi nurty</slowo_obce> --- daw. forma N.lm; dziś popr.: (...) nurtami.</pe> kryje i w skalne wertepy/
Rozpędza. Co tu zbiegło, na palcach doliczaj! ---/
Co za ród?! W jakim kraju tak chamski obyczaj/
Znoszon będzie? Od brzegów wstrzymują nas zgrają,/
Bitwą grożą, na ziemi brzeg wstąpić nie dają!/
Gdy ludźmi i ich bronią gardzicie niegodnie,/
Pomnijcie: bogi widzą czyn dobry i zbrodnie!/
Eneasz był nam królem, na świecie nikt drugi/
Nie zrównał mu ni z cnoty, ni z miecza zasługi./
Jeżeli los mu służy i dotąd oddycha/
Powietrzem, gdy go w cienie nie wwiodła<pe><slowo_obce>wwieść</slowo_obce> --- wprowadzić.</pe> noc cicha,/
Bez trwogi my --- i tobie żal pierwszej nie będzie/
Przysługi. Na Sycylii niejednych ziem piędzie/
I miasta mamy, Acest z krwi Trojan je grodzi./
Na brzegi ściągnąć dozwól znękanych rząd łodzi,/
Wyrąbać z lasu belki, wystrugać w nim wiosła,/
By, gdyby druhów z królem fortuna przyniosła/
I los dał, do Italii iść, na Lacjum niwy./
Jeżeli zaś pochłonął cię, ojcze<pe><slowo_obce>ojcze</slowo_obce> --- tu: o Eneaszu.</pe> nasz tkliwy,/
Nurt Libii i nadziei nie staje<pe><slowo_obce>nie stawać</slowo_obce> (daw.) --- nie dostawać; nie starczać; brakować.</pe> nam, Jula,/
W Sycylii niech nas ziemia gotowa przytula,/
Skąd przyszlim: dozwól wtedy w kraj płynąć Acesty!»/
<wers_wciety typ="1">Tak Ilijonej; zawtórzą słów zgodnych szelesty<pe><slowo_obce>słów (...) szelesty</slowo_obce> --- daw. forma N.lm; dziś popr.: (...) szelestami.</pe></wers_wciety>/
Dardanidzi.</strofa>



<strofa id="e18"><wers_wciety typ="1">Natenczas Dydo krótko, skłaniając skroń, powie:</wers_wciety>/
«Oddalcie z serca bojaźń i troski, Teukrowie:/
Los twardy, nowość państwa, te dawać mi każą/
Zlecenia i szeroko obsadzać brzeg strażą./
Któż nie zna Eneadów? Kto Troi? I komu/
Obcymi są ród, męstwo i groza pogromu?/
Nie takie twarde serca ta żywi kraina,/
Nie tak tu odwrócone słońce konie spina<pe><slowo_obce>odwrócone słońce konie spina</slowo_obce> --- kraina na drugim końcu świata, gdzie rydwan słońca widoczny jest jako odwrócony.</pe>!/
Czy Hesperii, Saturna wdzięk znęci was błoni<pe><slowo_obce>Hesperia, błonia Saturna</slowo_obce> --- po zdetronizowaniu przez syna Saturn (Kronos) miał być królem Hesperii (Italii).</pe>,/
Czy w Eryksa<pe><slowo_obce>Eryks</slowo_obce> --- legendarny król Sycylii, syn Posejdona i Afrodyty, władca Elymów, który zginął w walce z Herkulesem; także: nazwa sycylijskiej góry.</pe> kraj Acest król serce nakłoni,/
Bezpiecznie was wyprawię i mieniem wspomogę./
Gdy ze mną zostać chcecie, tu kończąc swą drogę,/
Gród mój waszym --- czas, byście okręty ściągali;/
Lud Trojan równo z Tyrem ja ważę na szali!/
O, gdyby sam król Enej wszedł na to wybrzeże,/
Tymże wichrem gnan! Zaraz wytrawne rycerze/
Roześlę, krańce Libii niech bada straż czuła,/
Czy rzucon gdzie się w lesie lub w grodach nie tuła!»</strofa>





<strofa id="e19"><wers_wciety typ="1">Poruszon słowy, Achat waleczny swą postać</wers_wciety>/
I ojciec Enej dawno już z chmury wydostać/
Pragnęli. Pierwszy Achat Eneja zagadnie:/
<wers_wciety typ="1">«Bogini synu, jakąż myśl w duszy masz na dnie?</wers_wciety>/
Bezpiecznym widzisz wszystko, flota, druhy<pe><slowo_obce>druhy</slowo_obce> --- dziś popr. forma M.lm: druhowie.</pe> z nami;/
Jednego brak, którego widzielim wprzód sami,/
Jak tonął, zresztą<pe><slowo_obce>zresztą</slowo_obce> (daw.) --- poza tym.</pe> matki spełniły się słowa<pe><slowo_obce>matki słowa</slowo_obce> --- tu: słowa Wenery, matki Eneasza.</pe>!» ---/
<wers_wciety typ="1">Ledwie wyrzekł to, z nagła prysnęła tęczowa</wers_wciety>/
Śreżoga chmurki; lekkiej wydarty obsłonce/
Promienny Enej w jasne podnosi skroń słońce,/
Z postaci rówien<pe><slowo_obce>rówien</slowo_obce> (daw.) --- dziś popr.: równy.</pe> bogu, bo od swej macierzy/
Kędziory wziął prześliczne, rumieniec lic<pe><slowo_obce>lico</slowo_obce> a. <slowo_obce>lica</slowo_obce> (daw.) --- twarz.</pe> świeży,/
A z oczu wdzięk młodości mu tryska wesoły:/
Tak zdobią kość słoniową przemysłu mozoły,/
Tak w złocie srebro błyska lub z Paru lśni kamień<pe><slowo_obce>z Paru (...) kamień</slowo_obce> --- marmur paryjski; wysoko ceniony w Grecji i Rzymie.</pe>./
Królowej więc i wszystkim, wśród dziwu omamień,/
Rzekł z nagła: «Tutaj jestem! Wywiadów nie stanów,/
Królowo! --- Enej z Troi jam, z Libii bałwanów/
Wyrwan! O ty, co Trojan litujesz się jedna,/
Co nas, resztki Danaów, przez morskie bezedna<pe><slowo_obce>bezedna</slowo_obce> --- otchłanie, bezdenne przepaści.</pe>/
I lądy gnanych klęską, nędzarzy --- do zacisz/
Domowych swych przyjmujesz i grodem bogacisz,/
Dzięk godnych słać ci, Dydo, nasz język nie zdoła,/
Ni cały ród Dardanów, po świecie dokoła/
Rozproszon. Jeśli bogi czczą zbożnych, jeżeli/
Coś znaczy prawość, cnoty świadomość weseli,/
Bądź wszystkim nagrodzona! Jakiż, w szczęsnej chwili/
Wiek cię wydał i jacy ojcowie zrodzili?/
Póki rzeki biec będą w morza i gór stocza/
Zwiedzać cienie, a niebo gwiazd trzódka urocza,/
Zawsze imię twe wdzięcznym pierwszeństwem zaszczycę,/
W jakikolwiek kraj pójdę!» To rzekłszy, prawicę/
Śle w stronę Ilioneja, lewą Sergestowi/
Dłoń poda, toż Gijasa, Kloanta pozdrowi/
I innych./
<wers_cd>Zadziwiona widokiem królowa,</wers_cd>/
A potem losem męża, w te ozwie się słowa:/
«Jakiż synu bogini, zawistny los gna cię/
Przez klęsk tyle? Co rzuca w tych pustek połacie?/
Ty żeś Enej, którego Anchizowi miła/
Nad falą Symoentu Wenera powiła?/
Pamiętam, Teucer<pe><slowo_obce>Teucer przybył w sydońskie zagony, wypędzon z ziem ojczystych, by szukać korony z pomocą Bela (...)</slowo_obce> --- <slowo_obce>Teucer</slowo_obce> a. <slowo_obce>Teukros</slowo_obce> (mit. gr.), syn Telamona, króla Salaminy (w Attyce) i Hezjony, siostry Pryjama, króla Troi, przyrodni brat Ajaksa Wielkiego, na którego podczas snu Atena zesłała szaleństwo, które doprowadziło go do samobójstwa; Teucer urządził pogrzeb bratu, ale nie pomścił go, za co po powrocie z wojny został wypędzony przez ojca. Nową ojczyznę znalazł na Cyprze, gdzie dzięki sydońskiemu (tj. punickiemu) królowi Belusowi założył nową Salaminę Cypryjską.</pe> przybył w sydońskie zagony,/
Wypędzon z ziem ojczystych, by szukać korony/
Z pomocą Bela; rodzic mój, Belus, na popiół/
Obrócił Cypr bogaty i władzy tam dopiął/
Pogromem. Odtąd losy waszego znam grodu,/
Twe imię, wodzów greckich pamiętam od młodu;/
I wrogów wielu --- Teukrów nad inny lud ceni:/
Stąd mówią, że ze starych są Teukrów zrodzeni./
Wstępujcie więc, młodzieńce, pod moje poddasza!/
I mnie również fortuna tak sroga jak wasza/
Po wielu trudach spocząć na ziemi tej każe./
Nieobca klęsce, umiem wspomagać nędzarze!»</strofa>




<strofa id="e20"><wers_wciety typ="1">Tak mówi i Eneja w królewskie wrzeciądza<pe><slowo_obce>wrzeciądza</slowo_obce> a. <slowo_obce>wrzeciądze</slowo_obce> --- brama, wrota.</pe></wers_wciety>/
Prowadzi, razem bogom obiaty zarządza./
Tymczasem na brzeg druhom śle wybór najlepszy:/
Dwadzieścia wołów, setkę szczeciastych da wieprzy/
Z grubym karkiem, sto tłustych z matkami jagniątek,/
Wesołe dnia podarki./
We wnętrzu domu suto ścian każdy zakątek/
Przystroją, stoły stawią pomiędzy kolumny,/
Szat szkarłat, sztucznie tkanych, połyska w krąg dumny,/
Ogromne srebra świecą, w złocie bez usterek/
Rzeźbione czyny ojców lśnią, długi dzieł szereg,/
Przez tylu mężów wiedzion do rodu ich źródła.</strofa>




<strofa id="e21"><wers_wciety typ="1">Eneasz, bo ojcowska miłość nie wychłódła</wers_wciety>/
W jego sercu, Achata śle szybko, by całą/
Askaniowi rzecz odniósł i w miasto go śmiało/
Sprowadził. Troska ojca w Askaniu jedynie!/
Wraz dary też, iliackiej wyrwane ruinie,/
Nieść każe: tkany złotem płaszcz sztywny, niesplamion/
I akantem obszytą zasłonę dla ramion,/
Heleny strój, Argiwki, który z Mycen sama/
Uwiozła, gdy na związek wzbroniony<pe><slowo_obce>związek wzbroniony</slowo_obce> --- chodzi o związek Heleny z Parysem.</pe> w Pergama/
Dążyła, matki Ledy<pe><slowo_obce>matki Ledy</slowo_obce> --- Leda była żoną króla Sparty Tyndareusa, matką Heleny  oraz bliźniaków Kastora i Polluksa.</pe> dary niezmierzone;/
Prócz tego berło, które nosiła Ilione,/
Najstarsza z cór Pryjama, i naszyjnik złoty/
Z perłami, i koronę podwójną z klejnoty. ---/
Z tym zleceniem szedł Achat śpiesznie w stronę łodzi.</strofa>





<strofa id="e22"><wers_wciety typ="1">Lecz Wenus nowe sztuki, plan nowy znachodzi<pe><slowo_obce>znachodzić</slowo_obce> (daw.) --- znajdować.</pe></wers_wciety>/
W swej myśli, by Kupidyn, odmieniwszy postać,/
Mógł miast Jula miłego z darami się dostać/
Do królowej, niezgasłe w niej niecąc zarzewie;/
Lęka się bowiem Tyru obłudy i nie wie,/
Co knuje Juno --- troskę nocna zwiększa pora;/
Tak zatem skrzydlatego zagadnie Amora:/
<wers_wciety typ="1">«Synku mój, ma jedyna mocy i rozkoszy,</wers_wciety>/
Którego grot Jowisza tyfejski<pe><slowo_obce>grot tyfejski</slowo_obce> --- piorun, którym Jowisz zabił niegdyś Tytana Tyfeusa.</pe> nie płoszy,/
Twojego wzywam bóstwa, byś kornie ubłagan/
Mnie wspomógł: brat twój, Enej, morzem przez huragan/
Gnan wszędy, dla Junony<pe><slowo_obce>dla Junony</slowo_obce> --- tu: przez Junonę, z powodu Junony.</pe> przewrotnej się tuła./
Znasz ją, z tobą jam nieraz ból przez nią odczuła./
Fenicka Dydo trzyma go, słowy słodkiemi/
Nęcąc, przecież lęk ciągły Junońska ta śle mi/
Gościnność: nie ustanie, gdy rzeczy tak stoją./
Królowę więc ja zdradą usidlić chcę moją/
I płomieniem, by serca nie zmieniła płocha/
Przez Junonę; Eneja niech ze mną wraz kocha!/
Jak tego dopiąć, rada wyjaśni ci szczera:/
Z woli ojca w sydońskie się miasto<pe><slowo_obce>sydońskie miasto</slowo_obce> --- Kartagina, kolonia Sydonu.</pe> wybiera/
Królewski chłopiec<pe><slowo_obce>królewski chłopiec</slowo_obce> --- tu: syn Eneasza, Askaniusz (Jul).</pe>, z wszystkich najwięcej mi drogi,/
Niosąc dary wyrwane z morza i pożogi;/
Jego ja uśpionego na Cytery szczycie/
Przechowam lub w idalski chram<pe><slowo_obce>idalski chram</slowo_obce> --- świątynia w Idalium na Cyprze poświęcona Afrodycie, bogini miłości, którą stąd obdarzano przydomkiem Idalia.</pe> zaniosę skrycie,/
By podstępu nie poznał przed stosowną chwilką;/
Ty postać jego przybierz na jedną noc tylko/
Podstępem; chłopiec, chłopca weź wdzięczne znamiona,/
A kiedy cię na łono swe przyjmie Dydona/
Przy uczcie, gdy po winie jest w myśli weselej,/
Całując wśród uścisków słodkich, wtedy przelej/
W jej serce płomień skryty, zwodnicze twe wina!»</strofa>




<strofa id="e23"><wers_wciety typ="1">Amor słucha słów matki drogiej, wnet odpina</wers_wciety>/
Skrzydełka i wesoło udaje chód Jula./
Tymczasem Wenus błogim snem członki utula/
Askania i przy piersiach niesie na wysoki/
Idalski szczyt, gdzie dziecię miłymi pomroki/
Kwiecisty gaj osłania i poją ziół wonie.</strofa>




<strofa id="e24"><wers_wciety typ="1">Kupido, pełniąc prośbę, w tyryjskie ustronie</wers_wciety>/
Wesoło dar królewski niósł wespół z Achatem,/
<begin id="b1513115870605-3179278616"/><motyw id="m1513115870605-3179278616">Uczta, Obyczaje</motyw>Gdy wchodził, już królowa, w tle przesłon bogatem,/
Na złotej sofie w pierwszym się miejscu ułoży;/
Już ojciec Enej wchodzi, już Trojan tłum hoży/
Przybywa, na rozsłanej się ścieląc purpurze./
Służący niosą wodę do rąk, kosze duże/
Z pieczywem i wełniane ręczniki bez skazy;/
Pięćdziesiąt dziewcząt wewnątrz półmiski i wazy/
Rzędem kładzie i bogom kadzideł woń pali;/
Sto innych i sług tyleż rówieśnych im w sali/
Roznosi jadło, stawia puchary dokoła./
Nie mniej i Tyryjczyków w podwoje wesoła/
Młódź się kupi, na sofach ścieląc za rozkazem.<end id="e1513115870605-3179278616"/>/
<begin id="b1513115938580-1128619787"/><motyw id="m1513115938580-1128619787">Miłość, Podstęp</motyw>Dziwi ich dar Eneja, dziwią się zarazem/
Promiennej twarzy Jula i złudnemu słowu;/
Płaszcz potem i z akantem strój nęci ich znowu./
Szczególnie biedna Dydo, oddana złej doli,/
Ni oczu, ani serca nie może do woli/
Nasycić: równie dar ją, jak chłopiec zachwyca./
On, na szyi nie swego zwisnąwszy rodzica,/
Gdy miłość jego pieszczot ukoił zapałem,/
Do niej bieży; oczyma i sercem już całem/
Tkwi w nim Dydo, na łonie pieści, niewiedząca,/
Jaki bóg czyha na nią; jemu nic nie zmąca/
Poleceń Acydalii<pe><slowo_obce>Acydalia</slowo_obce> --- Wenus Acydalijska; przydomek pochodzi od źródła Acidalia w Beocji, w którym bogini miłości miała się kąpać wraz z Gracjami.</pe>: Sycheja<pe><slowo_obce>Sychej</slowo_obce> --- zmarły, ukochany mąż Dydony.</pe> więc z wolna/
Zaciera w jej pamięci, by była znów zdolna/
W odwykłe serce nowej wziąć płomień miłości.<end id="e1513115938580-1128619787"/></strofa>




<strofa id="e25"><wers_wciety typ="1">Po uczcie, gdy już stoły zabrano, wśród gości</wers_wciety>/
Stawiają wielkie czasze i wina uwieńczą./
Wstał hałas, wrzawą zewsząd rozbrzmiały młodzieńczą/
Przybytki; podciągnięte pod pułapy wierzchnie/
Błysną lampy, od żaru pochodni noc pierzchnie./
Królowa puchar Belów<pe><slowo_obce>Belun</slowo_obce> --- król Tyru, ojciec Dydony.</pe>, perłami i złotem/
Ozdobny, bierze, winem napełni go potem/
I w dłonie ujmie --- cisza dokoła nastawa<pe><slowo_obce>nastawa</slowo_obce> --- dziś popr. forma: nastaje.</pe>:/
<wers_wciety typ="1"><begin id="b1513116048538-3945870873"/><motyw id="m1513116048538-3945870873">Obyczaje, Uczta, Zabawa, Wino</motyw>«Jowiszu, który dajesz gościnności prawa,</wers_wciety>/
Spraw, niechaj dzień ten Tyru i Trojan lud święci/
Jako błogi, niech w dziatek on żyje pamięci,/
Niech radość Bakchus zsyła i dobra Junona!/
Wy ucztę, Tyryjczycy, święćcie z głębi łona!»/
<wers_wciety typ="1">Rzekła, kroplę dla bogów strąciła w stół pusty</wers_wciety>/
I pierwsza, lekko czaszy dotknąwszy się usty,/
Z zachętą daje Bicji; ów, pełen ochoty,/
Szumiący winem do dna spełnił puchar złoty./
Za nim możni; na cytrze złotej --- z włosem po pas,/
Ćwiczony przez wielkiego Atlasa gra Jopas<end id="e1513116048538-3945870873"/>:/
Trud słońca błądzącego śpiewa i księżyca;/
Skąd ludzi ród i bydło, żar i nawałnica,/
Arktur<pe><slowo_obce>Arktur</slowo_obce> --- najjaśniejsza gwiazda w konstelacji Wolarza (Bootesa); w starożytności przypi­sywano jej wielki wpływ na pogodę. </pe>, słotne Hyjady<pe><slowo_obce>słotne Hyjady</slowo_obce> --- grupa gwiazd w konstelacji Byka, w którą Słońce wchodzi w poł. maja, rozpoczynając porę deszczową; tu z przydomkiem ,,słotne", w oryg. ich gr. nazwa znaczy tyle do ,,deszczowe".</pe>, podwójne Triony<pe><slowo_obce>podwójne Triony</slowo_obce> --- gwiazdozbiory: Wielka i Mała Niedźwiedzica.</pe>;/
Czemu zimą tak śpiesznie w ocean spieniony/
Schodzi słońce, a letnia noc idzie mniej żwawo. ---/
Klaszcze Tyru lud, Troja huczne bije brawo./
Niemniej, noc przeróżnymi spędzając rozmowy,/
Biedna Dydo miłości żar pije wciąż nowy./
O Pryjama, Hektora wciąż pyta się wiele,/
To na jakich Jutrzenki syn<pe><slowo_obce>Jutrzenki syn</slowo_obce> --- Memnon; przybył na pomoc Trojanom na czele Etiopów.</pe> przybył wojsk czele,/
To jakie Diomeda konie<pe><slowo_obce>Diomeda konie</slowo_obce> --- właśc. konie Rezosa, zabrane mu podstępem przez Diomedesa i Odysa.</pe>? Jaki Achil?/
<wers_wciety typ="1">«Owszem --- rzecze --- o, gościu, do mych próśb się nachyl,</wers_wciety>/
Złość Greków od początku, oraz jaki trud ma/
Twa podróż, powiedz; wiosnać to zbiegła już siódma,/
Jak tułasz się po ziemiach wszystkich i mórz fali».</strofa>


<naglowek_czesc id="e26">Księga II</naglowek_czesc>



<numeracja/>

<strofa id="e27">Zmilkli wszyscy i twarze obrócili bacznie,/
Więc ojciec Enej z łoża górnego tak zacznie:/
<wers_wciety typ="1">«Niewymowne, królowo, wznawiać każesz rany.</wers_wciety>/
Jak trojańskie dostatki i tron opłakany/
Wywrócili Danaje; jam widział klęsk mrowie,/
W nich udział miałem wielki. Kto, głosząc to w słowie,/
Z Mirmidonów, Dolopów lub wojska Ulissa/
Łzę by wstrzymał? Z niebiosów noc mokra już zwisa./
Schodzące gwiazdy radzą snem siły odświeżyć ---/
Lecz gdy pragniesz tak poznać wypadki mych przeżyć/
I krótko znoje Troi usłyszeć ostatnie,/
Choć duch wzdryga się wspomnieć, głos z płaczu się zatnie,/
Zacznę:/
<wers_cd>Wojną złamani, losem starci w sile</wers_cd>/
Danajów wodze, kiedy już zbiegło lat tyle,/
Konia-górę, Pallady sztuką wsparci bożą,/
Budują, z jodeł ściętych żebra mu ułożą;/
Udają ślub za powrót --- ta wieść się rozszerza./
Wtedy garść wybranego przez losy żołnierza/
W głąb pusty wsadzą chyłkiem, wnet bok mu olbrzymi/
I brzuch cały mężami wypełnią zbrojnymi.</strofa>





<strofa id="e28"><wers_wciety typ="1">Jest blisko wyspa Tened, słynąca wprzód chwałą</wers_wciety>/
I skarby, gdy się państwo Pryjama trzymało ---/
Dziś wydmy w niej i przystań dla łodzi zdradliwa,/
Tam zgraja ich na pustym się brzegu ukrywa./
My sądzim, że do Micen z wiatrem odpłynęli;/
Cała Teukria po długim się smutku weseli./
Otworzą bramy; chętnie doryckie<pe><slowo_obce>doryckie</slowo_obce> --- tu w znaczeniu ogólnym: greckie.</pe> obozy/
Lud zwiedza, brzeg opuszczon ogląda bez zgrozy:/
Tu Dolopy, tam miejsce Achilla namiotów,/
Tu floty port, tam szereg się zbiegał, w bój gotów./
Część dziwi dar złowieszczy, poświęcon Minerwie/
Rumaka kolos. Pierwszy Tymetej się zerwie,/
Wieść w mury go i w zamek doradza wysoki ---/
Bądź ze zdrady, bądź Troi tak chciały wyroki./
Lecz Kapys i ci, którzy dojrzalszą myśl mieli,/
Zdradzieckie dary Greków w dno morskiej topieli/
Stoczyć każą i żary podłożyć ogniska/
Albo, wiercąc brzuch, zbadać kryjówki głąb z bliska/
Niepewny lud w przeciwne dwie dzieli się strony.</strofa>





<strofa id="e29"><wers_wciety typ="1"><begin id="b1513116400108-1783450848"/><motyw id="m1513116400108-1783450848">Podstęp</motyw>Wtem pierwszy, z wielką rzeszą mężów, zapalony</wers_wciety>/
Laokon z wysokiego zamczyska zbiegł śmiele/
I z dala: --- »Co za zgubny szał, obywatele!/
Wierzycie, że złość wroga nad wami nie zwisa,/
Że bez zdrady dar Greków? Tak znacie Ulissa?/
Albo siedzą w tym drzewie Achiwi ukryci,/
Lub mury nam machina ta zdradnie podchwyci,/
Szpiegując z góry domy i gród; zresztą kto wie,/
Jaki fałsz w niej; koniowi nie wierzcie, Teukrowie!/
Ja lękam się Danajów, chociaż niosą dary<pe><slowo_obce>Ja lękam się Danajów, chociaż niosą dary</slowo_obce> --- przysłowiowe.</pe>!«/
<wers_wciety typ="1">Rzekł i włócznię ogromną w bok groźnej poczwary</wers_wciety>/
I w pogięty od spojeń brzuch z potężną mocą/
Ciska --- utkwiła, ciężko drgając: zachrobocą/
I wydadzą jęk wklęsłe brzuszyska jaskinie./
Gdyby nie wyrok bogów i płochość jedynie,/
Skłoniłby nas, by zbroczyć kryjówkę żelazem:/
Stałabyś, Trojo, z zamkiem Pryjama zarazem!<end id="e1513116400108-1783450848"/></strofa>





<strofa id="e30"><wers_wciety typ="1">Wtem młodzieńca, związawszy mu dłonie za plecy,</wers_wciety>/
Z krzykiem wielkim przed króla wiedli niedalecy/
Pasterze. On, nieznany, w ich ręce zdradziecko/
Sam się oddał, by w Troję wprowadzić czerń<pe><slowo_obce>czerń</slowo_obce> (daw.) --- lud, tłum.</pe> grecką,/
Ufny w duszy, na dwoje się godząc pochopnie:/
Czy znajdzie zgon niechybny, czy zdrady swej dopnie./
Ciekawie zewsząd Trojan młódź śpieszy bezwąsa/
I w tłoku na wyścigi z jeńca się natrząsa./
Poznaj więc Greków zdrady i z jednego zbrodni/
Sądź o wszystkich./
Gdy bowiem bezorężny ów tułacz przychodni/
Zmieszan stanął i okiem zmierzył Frygów wojsko:/
--- »Jakaż ziemia dziś, jaka --- rzekł --- będzie mi swojską/
Mórz fala? Ja nieszczęsny! Któż pomoc dziś da mi?/
Wśród Greków miejsca nie ma dla mnie, a i sami/
Dardanie wrodzy śmierci mej chciwie żądają«. ---/
Te jęki zmiękczą serca, pomruk między zgrają/
Ucichnął. Każem mówić: z jakiej krwi zrodzony?/
Co niesie? Więźniem będąc, co ma do obrony?</strofa>




<strofa id="e31"><wers_wciety typ="1">On, zbywszy się bojaźni, nareszcie to wyzna:</wers_wciety>/
»Całą prawdę ci powiem, królu. Ma ojczyzna,/
Nie przeczę, w Argos: stamtąd przodkowie są tędzy/
To pierwsze. Gdy nieszczęście przywiodło do nędzy/
Synona, kłamcą przecież nie zrobi na włosek!/
Może doszło twych uszu z dalekich pogłosek/
Coś o mianie Belidy, sławie Palameda<pe><slowo_obce>Palamed</slowo_obce> --- Palamedes z Eubei, potomek egipskiego króla Belusa, zmusił Ulissesa do udziału w wyprawie pod Troję, za co Ulisses zemścił się: oskarżył Palamedesa o porozumiewanie się z nieprzyjaciółmi i zdradę i doprowadził do jego ukamienowania.</pe>:/
Z fałszywych go donosów Pelazgów<pe><slowo_obce>Pelazgowie</slowo_obce> --- tu: Grecy; w istocie Pelazgowie były to neolityczne plemiona zamieszkujące Helladę przed przybyciem Greków na Peloponez w II tys. p.n.e.</pe> czereda/
Bez win, dziko, iż wojnę tę ganił sobaczą,/
Skazała na śmierć --- teraz zabitego płaczą./
Jemu, iż nas ród zbliża oraz towarzyska/
Zażyłość od lat pierwszych, w te obozowiska/
Ubogi rodzic przydał. Póki królów godło/
Nosił i w radzie znaczył, i mnie też się wiodło,/
Miałem imię; lecz skoro on, z Ulissa winy/
(Znaną głoszę rzecz) ziemskie opuścił krainy,/
Znękan, życie pędziłem w cieniu, wśród łez wiela,/
Gniew żywiąc z niewinnego doli przyjaciela./
Szalony, nie taiłem, że gdy los mi zdarzy/
Zwycięsko w Argos wrócić, do swojskich ołtarzy,/
Mścić się będę; tem srogim gniew wzbudził<pe><slowo_obce>tem srogim gniew wzbudził</slowo_obce> --- konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: tym srogi gniew wzbudziłem.</pe>. Zza kulis/
Zło pierwsze odtąd wyszło, odtąd zawsze Ulis/
Nowymi straszył pozwy<pe><slowo_obce>pozwy</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: pozwami.</pe>, pogłoski sąsiadom/
Sprzeczne rzucał, na przebój szedł, winy swej świadom,/
I nie spoczął, aż pomoc Kalchasa<pe><slowo_obce>Kalchas</slowo_obce> (mit. gr.) --- wieszczek, który towarzyszył wojskom achajskim w wyprawie przeciw Troi, przepowiedział m.in. że oblężenie miasta będzie trwało dziesięć lat, zanim zostanie zakończone sukcesem; że aby okręty wojenne wyszły z portu, trzeba przebłagać Artemidę (i zaproponował złożenie w ofierze córki Agamemnona, Ifigenii); że powodem zarazy, jaka spadła na Greków w dziewiątym roku oblężenia, był gniew Apollina, którego kapłana Chryzesa znieważono, gdy jego córkę pojmał Agamemnon jako swoją brankę, on również przepowiedział, że Troja nie zostanie zdobyta, póki w miejscowej świątyni Ateny będzie znajdował się posążek bogini, Palladion.</pe> w tej drodze.../
Lecz po cóż próżno skargi niewdzięczne rozwodzę/
I zwlekam? Gdy równymi są u was Achiwy/
I dosyć wam to słyszeć, w zgon wiedźcie straszliwy:/
Chce Itak<pe><slowo_obce>Itak</slowo_obce> --- Ulisses, król Itaki. </pe>, nie poskąpią Atrydzi<pe><slowo_obce>Atrydzi</slowo_obce> --- potomkowie Atreusa, tu: jego synowie, Agamemnon i Menelaus.</pe> nagrody...« ---</strofa>





<strofa id="e32"><wers_wciety typ="1">Więc chciwie go badamy, by wyznał powody,</wers_wciety>/
Nie sądząc, by w tym podstęp tkwił, zbrodnia i zdrada/
On dalej drżącym głosem tak chytrze powiada:/
--- »Często Grecy, długimi znużeni bojami,/
Porzucić chcieli Troję i cofnąć się sami./
Obyż to uczynili! Lecz często ich zima/
Na morzu, często Auster<pe><slowo_obce>Auster</slowo_obce> a. <slowo_obce>Notus</slowo_obce> (mit. rzym.) --- bóg wiatru południowego; uosobienie Południa jako strony świata oraz wilgotnego, letniego wiatru.</pe> odstraszy i wstrzyma./
Szczególnie, gdy już pobit klonowymi belki/
Stał rumak, całe niebo burz orkan skrył wielki;/
Trwożni ślem Eurypila po Feba wyrocznie./
On z przybytku te słowa odnosi niezwłocznie:/
Krwią dziewicy, Danaje, wichryście zbłagali<pe><slowo_obce>Krwią dziewicy, Danaje, wichryście zbłagali</slowo_obce> --- aluzja do ofiary Ifigenii w Aulidzie: aby przebłagać Artemidę (Dianę) i móc wyruszyć na wyprawę przeciw Troi, Grecy zdecydowali się złożyć bogini w ofierze córkę Agamemnona, Ifigenię. Artemida jednak miała uratować dziewczynę: nie dopuścić do przelewu jej krwi i uczynić ją swoją kapłanką.</pe>,/
Pierwszy raz w kraj iliacki przychodząc z oddali;/
I dziś wojsko bez dani z krwi Greka nie ruszy/
Z powrotem. --- Kiedy głos ten w pospólstwa wpadł uszy,/
Ścierpły serca, dreszcz zimny z tak strasznych wyzwolin/
Wszedł w kości: kogo los chce i żąda Apollin?/
Wtem Itak z wrzawą ciągnie Kalchasa, wróżbitę,/
W sam środek; jakie bogów wyroki są skryte,/
Wypytuje... Mnie podstęp sztukmistrza już wtedy/
I srogą przyszłość licznej głos wróżył czeredy./
Dziesięć dni milczy wieszczek i ukryty w domu/
Nie chce głosem swym śmierci zwiastować nikomu;/
Wreszcie, złaman natręctwem Ulissa krzykacza,/
Z umowy rwie milczenie i mnie w zgon przeznacza./
Przyklaśli wszyscy; czego dla siebie się bali,/
To znieśli, gdy w jednego nędzarza los wali!/
Już nastał dzień okropny: w ofiarne obrzędy/
Krupy, sól i opaski gotują mi wszędy.../
Uszedłem śmierci --- wyznam --- i zerwałem pęta,/
W bagniem krył się<pe><slowo_obce>w bagniem krył się</slowo_obce> --- konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: w bagnie kryłem się.</pe> w noc, kędy trzcina rozrośnięta,/
Czekając aż odpłyną, jeśli płynąć mieli./
Żadna mi się nadzieja ujrzenia nie ścieli/
Ojczyzny, drogich dziatek i miłego ojca!/
Zapewne mą ucieczkę mszcząc, srogi zabójca/
Za winę jej --- tych biednych nasyci się zgonem.../
Więc na bóstwa, dla których nic nie jest tajonem,/
Na wiarę cię, gdy jeszcze została wśród ludzi/
Niewzruszona, zaklinam, niech litość twą zbudzi/
Ból taki --- nad niewinnym się lituj nędzarzem!«</strofa>




<strofa id="e33"><wers_wciety typ="1">Wzruszeni łzami, trwogę porzucić mu każem</wers_wciety>/
O życie; pierwszy Pryjam ciasne mu okowy<pe><slowo_obce>okowy</slowo_obce> --- kajdany.</pe>/
Zdjąć zleca, przyjaznymi tak ciesząc go słowy<pe><slowo_obce>słowy</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: słowami.</pe>:/
--- »Ktokolwiek jesteś --- Grajów straconych zapomnij,/
Naszym będziesz, lecz na me słowa najprzytomniej/
Odpowiedz: kto ten kolos stawił<pe><slowo_obce>kto ten kolos stawił</slowo_obce> --- kto postawił tego kolosa; kto zbudował tę ogromną budowlę.</pe>? Kto dał plany?/
W jakim celu? Z religii czy w bój on stawiany?« ---/
Rzekł; Pelazga<pe><slowo_obce>Pelazg</slowo_obce> --- tu: Grek.</pe> podstępny i krętych sztuk majdan/
Znający, do gwiazd ręce wzniósł, wolne od kajdan:/
--- »Wami, ognie wieczyste, waszym bóstwem --- rzecze ---/
Świadczę się, wy, ołtarze i przeklęte miecze,/
Com was uszedł, opaski, którem niósł w zgon krwawy:/
Wolno mi Grajów święte połamać ustawy/
Wolno ich nienawidzić i skryte knowania/
Wyjawić --- ni ojczyzna, ni prawo nie wzbrania./
Ty jeno spełń, coś rzekła, i daruj mnie zdrowiem,/
O Trojo, jeśli prawdę, gdy wielką rzecz powiem!/
<wers_wciety typ="1">Nadzieja cała Greków w tej wojnie --- Pallady</wers_wciety>/
Pomocą stała zawsze. Gdy wylan na zdrady<pe><slowo_obce>wylan na</slowo_obce> --- wylany na coś, podatny na coś.</pe>/
Tydydes<pe><slowo_obce>Tydydes</slowo_obce> (mit. gr.) --- Diomedes, syn Tydeusa (stąd przydomek Tydyda) i Deipyle, heros, ulubieniec bogini Ateny, bohater wyprawy Epigonów i wojny trojańskiej, król Argos. </pe> i Ulisses, wynalazca zbrodni,/
Do świętych jej przybytków wtargnęli niegodni;/
Gdy po straży wycięciu ich złość się nie sroma<pe><slowo_obce>sromać się</slowo_obce> (daw.) --- wstydzić się. </pe>/
Na święty porwać posąg krwawymi rękoma,/
Dziewicze jej opaski kalając zuchwale:/
Zaraz chwiać się poczęła i chylić w swej chwale/
Ufność Greków, moc prysła, gniew gnał ich bogini./
Pewnymi znaki Pallas wiadomym to czyni:/
Ledwie posąg stawiono w obozie, straszliwa/
Z jej oczu światłość błysła, wnet słony pot spływa/
Przez członki i (dziw!) trzykroć podskoczy wspaniała,/
Krągłą tarczę swą dzierżąc i włócznię, co drgała.../
Wnet Kalchas radzi statki powrotną gnać drogą,/
Bo miecze Greków zburzyć Pergamu nie mogą,/
Jeżeli nie powtórzą wróżb w Argos i sami/
Nie wrócą bóstwa, które krągłymi łodziami/
Uwieźli. Więc się z wiatrem do Micen puścili,/
Gotując broń i bogów<pe><slowo_obce>bogów</slowo_obce> --- tj. właśc. posąg bogini Ateny, czyli <wyroznienie>Palladion</wyroznienie> (a. <wyroznienie>Palladium</wyroznienie>); posążek ten miał być zrzucony z Olimpu przez Zeusa założycielowi Troi (Dardanosowi a. Ilosowi). Wg przepowiedni Troja nie mogła być zdobyta, dopóki Palladion znajdował się w trojańskiej świątyni Ateny. Diomedes i Odyseusz wykradli nocą podstępnie święty posążek Ateny, aby pozbawić Troję tej nadprzyrodzonej ochrony; inna wersja mitu mówi, że Palladium, podobnie jak bóstwa domowe Penaty, wziął uchodzący z Troi Eneasz.</pe>; w niespodzianej chwili/
Wrócą morzem. Tak wróżby im Kalchas wykłada./
Gmach<pe><slowo_obce>gmach</slowo_obce> --- tu: konstrukcja, budowla (tj. olbrzymi drewniany koń).</pe> ten z jego namowy wznieśli, by Pallada/
Dań wzięła za zniewagę posągu sromotną./
Za rozkazem Kalchasa na kolos ten potną/
Wielkie dęby, z ich belek on w niebo wyrasta,/
By nie mógł być przez bramy wprowadzon w mur miasta/
I, jak dawniej, pobożny naród mieć w obronie,/
Bo gdyby dar Minerwy święty wasze dłonie/
Zgwałciły, wtedy zguba wielka --- która, oby/
Nań spadła! --- państwu Priama dzień ześle żałoby;/
Gdy zaś w gród ręce wasze go wwiodą dostojnie,/
Pod greckie mury Azja przyjdzie w wielkiej wojnie/
I na wnukach się naszych ta wróżba wykona!«</strofa>





<strofa id="e34"><wers_wciety typ="1"><begin id="b1513118141474-1919603854"/><motyw id="m1513118141474-1919603854">Kłamstwo</motyw>Tym zaklęciom i sztuce tej kłamcy Synona</wers_wciety>/
Uwierzylim; łzy zdradne zwątliły nam serce<end id="e1513118141474-1919603854"/>,/
Których Tydyd ni Achil laryski w szermierce/
Zmóc nie mógł, ni lat dziesięć, ni okrętów tysiąc!</strofa>




<strofa id="e35"><wers_wciety typ="1"><begin id="b1513118396181-2342753523"/><motyw id="m1513118396181-2342753523">Wąż, Walka, Ofiara</motyw>Lecz większy i groźniejszy dziw zdołał się sprzysiąc</wers_wciety>/
Na zgon nędznych i z nagła lęk w piersiach nam wznowi./
Laokon, losem wybran kapłan, Neptunowi/
Przed ołtarzem wielkiego powalić miał wołu,/
Gdy z Tenedu, przez głębie spokojne, pospołu/
--- Strach wspomnieć! --- dwa wężyska olbrzymimi skręty/
Burzą morze i suną na brzeg wysunięty./
Wzniesiona ponad nurty pierś i krwawa grzywa/
Nad falą świeci, reszta głąb morza przepływa,/
Kłębami wijącymi ciężki czyniąc wymach./
Ze szumem nurt się spieni, gniew w obu olbrzymach/
Krwawymi bystrych oczu ogniami połyska,/
Migoce język, z sykiem liżący skraj pyska./
Pierzchamy, bladzi z lęku; węże niby strzała/
W Laokona uderzą i naprzód dwa ciała/
Synów jego skrętami oplótłszy dziecięce,/
Krępują, biedne członki żrą, miażdżąc w paszczęce;/
Potem jego, gdy w pomoc nadbiega z pociskiem,/
Chwytają, cielskiem wokół okręcając śliskiem./
Dwakroć brzuch, dwakroć szyję spowiwszy morderczo/
Łuskatym grzbietem, łbami jeszcze w górze sterczą!/
Ów razem dłońmi przerwać usiłuje węzły,/
Ze wstęgami w krwi czarnej i jadzie ugrzęzły,/
Razem wrzask rzuca w niebo, słyszany z daleka:/
Tak ryczy byk, gdy zranion od ofiar ucieka,/
Niepewne z karku śmierci strząsnąwszy narzędzie./
A smoki oba, pełznąc w świątyni głąb, w pędzie/
Uciekają, gdzie srogiej Trytonii<pe><slowo_obce>Trytonia</slowo_obce> --- Atena jako przysposobiona córka Trytona; wychowywała się razem z Pallas, naturalną córką Trytona.
</pe> jest wieża,/
Pod stopy jej się kryjąc i obwód puklerza.<end id="e1513118396181-2342753523"/>/
<wers_wciety typ="1">Więc piersi wszystkich nowy owłada wskróś przestrach:</wers_wciety>/
Głoszą, że pomstę, w boskich zawartą rejestrach,/
Za zbrodnię wziął Laokon, iż świętość buńczucznie/
Znieważył i w grzbiet konia grzeszną rzucił włócznię./
Wołają, by do miasta wieść dziw i zmyć plamy/
Modłami do bogini.</strofa>




<strofa id="e36"><wers_wciety typ="1">Dzielim mury, warownie miasta otwieramy.</wers_wciety>/
Do dzieła rwą się wszyscy, podkładają kręgi/
Pod nogi zwierza, inni karkiem powróz tęgi/
Naprężą; sunie w mury machina przeklęta,/
Ciężarna bronią. Chłopcy wokół i dziewczęta/
Śpiewki nucąc, radośnie trącają powrozy.../
Ona wchodzi, w głąb miasta pełznie pełna grozy./
Ojczyzno! Ilium święte! Z wojennego dzieła/
Sławne mury Dardanów! Czterykroć stanęła/
W bram progu i czterykroć w niej bronie zachrzęsną.../
Ze szałem naglim, zdjęci ślepotą nieszczęsną,/
I dziw zgubny na święte wciągamy warownie./
Na wróżby usta wtedy otwiera wymownie/
Kassandra, z woli boga niesłuchana zawsze<pe><slowo_obce>Kassandra, z woli boga niesłuchana zawsze</slowo_obce> --- córka Priama, Kasandra, obdarzona przez Apollina umiejętnością jasnowidzenia, ale również przekleństwem, że jej przepowiedniom nikt nie będzie wierzył.</pe>./
My świątyń szczyty w mieście, nędzni, na najłzawsze/
Zdani jutro --- w zieleni stroim powijadła...</strofa>


<strofa id="e37"><wers_wciety typ="1"><begin id="b1513118639701-712358561"/><motyw id="m1513118639701-712358561">Noc, Koń, Podstęp, Zdrada, Wojna</motyw>Tymczasem gwiazdy zeszły, noc z morza zapadła,</wers_wciety>/
Ziemię, niebo i zdrady Greków gęstym mrokiem/
Spowijając; Teukrowie w milczeniu głębokiem/
Spoczną w murach; znużonych sen ciężki owładnie./
A już, w szyk wiążąc statki, Argiwów huf zdradnie/
Od Tenedu szedł, w cichej poświacie księżyca/
Do znanych dążąc brzegów; wraz płomień rozświeca/
Łódź królewską. Zrządzeniem losów bronion rzadkiem/
Ukrytych w brzuchu Greków z kryjówki ukradkiem/
Puszcza Synon; ci z konia w blask niecony łuną/
Wystąpią, raźno z dębu wydrążeń się zsuną:/
Tessander, Stenel --- wodze i Ulisses srogi,/
Spuszczeni liną, Toas, Akamas bez trwogi,/
Neoptolem, Machaon, pierwszy w zemście ślepej/
Menelaus, i sam zdrady wykonawca Epej<pe><slowo_obce>zdrady wykonawca Epej</slowo_obce> --- <slowo_obce>Epeius</slowo_obce>, wybitny cieśla, budowniczy konia trojańskiego.</pe>./
Napadną gród, snem zmorzon i winem; straż w bramach/
Mordują, przez wyłomy, otwarte na zamach,/
Przyjmują druhów wszystkich, szyk łączą zdrad świadom.<end id="e1513118639701-712358561"/></strofa>


<strofa id="e38"><wers_wciety typ="1"><begin id="b1513118742064-1318040419"/><motyw id="m1513118742064-1318040419">Sen, Duch</motyw>Był czas, kiedy sen pierwszy znużonym gromadom</wers_wciety>/
Zaczyna się, najmilszy dar z niebiańskich kwater,/
Gdy oto w śnie, przed okiem mym smutny bohater/
Hektor stanął<end id="e1513118742064-1318040419"/>, łzy hojne zlewały mu oczy:/
Jak ongi, ciągnion wozem; dokoła go broczy/
Kurz krwawy, od przekłutych nóg rzemienie biegą./
Ach, jakiż był! Jak bardzo odmienny od tego/
Hektora, co w Achilla zbroi wraca żwawy,/
Lub fryskie ognie miota na Danajów nawy!/
Zmierzwiona broda jego, w krwi skrzepłej kędziory,/
Pierś rany kryją, które, staczając bój skory,/
Pod murem wziął ojczystym; przez hojnych łez nawał/
Ze smutkiem tak do niego jam mówić się zdawał:/
<wers_wciety typ="1">»O światło Troi, Teukrów nadziejo jedyna,</wers_wciety>/
Jakaż cię, o Hektorze, wstrzymała kraina?/
Skąd idziesz? iż gdy tyle wsiąknęło w walk pole/
Krwi bratniej, po tak ciężkim wojsk, miasta mozole,/
Znużeni znów cię widzim? Co twarzy świetlany/
Odjęło uśmiech? Czemu oglądam te rany?« ---/
On nic; próżnych mnie pytań nie wstrzyma przewłoką,/
Lecz ze dna piersi mężnej westchnąwszy głęboko:/
--- »Uciekaj --- rzekł --- bogini synu, z ognia fali!/
Wróg dzierży mur, w gruz Troja wyniosła się wali./
Dość ojczyzna ma z Priamem! Gdyby ludzka siła/
Zbawić mogła Pergamon, ma dłoń by zbawiła!/
Dziś tobie Troja święte powierza penaty<pe><slowo_obce>penaty</slowo_obce> --- tu: bogowie opiekuńczy całego miasta.</pe>,/
Weź je w drogę za druhów, na gród im bogaty/
Miejsca szukaj, ogromne przebywając morze!«/
Tak rzekł, Westę zabiera, opaski jej boże ---/
I wieczny ogień niesie od przybytków wnętrza.</strofa>





<strofa id="e39"><wers_wciety typ="1"><begin id="b1513118974925-2360947860"/><motyw id="m1513118974925-2360947860">Miasto, Wojna, Katastrofa, Walka, Pożar</motyw>Tymczasem w murach wrzawa wre coraz gorętsza</wers_wciety>/
I coraz bardziej z dala, choć między drzew szczyty/
Dom Anchiza rodzica w cień chowa się skryty,/
Wrzask dobiega, szczęk broni po domach i sadach./
Otrząsnąłem się ze snu, szybko wbiegłem na dach/
Najwyższy i tam stojąc, wytężyłem uszy:/
Tak gdy wśród szału wichrów w zasiewy pól ruszy/
Pożar lub bystra rzeka, ze stromych gór rwąca,/
Stłacza pola, plon bujny, trud wołów roztrąca,/
Strzaskane ciągnie bory, ze skalnych igliwi/
Nieświadom pasterz grzmotom dalekim się dziwi ---/
Odkryty wtenczas podstęp, Danaów mi zdrada/
Wiadoma! Już Dejfoba<pe><slowo_obce>Dejfob</slowo_obce> --- syn Priama, po śmierci Parysa poślubił Helenę.</pe> dom wielki w gruz pada/
Pod kłębami płomieni, najbliższy już płonie/
Ukalegon<pe><slowo_obce>Ukalegon</slowo_obce> --- czcigodny starzec trojański.</pe>, sygejskie jaśnieją z łun tonie<pe><slowo_obce>sygejskie jaśnieją z łun tonie</slowo_obce> --- sens: w morzu przy przylądku Sygejon odbija się łuna.</pe>,/
Krzyk mężów się rozlega i głuche trąb dźwięki./
Broń w szale beznadziejną porywam do ręki,/
Chcę zebrać oddział w bitwę i w zamek z druhami/
Wbiec szybko, dzika wściekłość i gniew w sercu gra mi,/
Pędząc naprzód --- myśl: pięknie lec<pe><slowo_obce>lec</slowo_obce> --- tu: polec (w walce).</pe> z orężem w ręku!<end id="e1513118974925-2360947860"/></strofa>




<strofa id="e40"><wers_wciety typ="1">Wtem Pantus, strzał uszedłszy greckich, pełen lęku</wers_wciety>/
Otriada, kapłan Feba, ocalenia szuka,/
Świętości, zbite bogi<pe><slowo_obce>zbite bogi</slowo_obce> --- tj. stłuczone posążki bóstw.</pe> i małego wnuka/
Ciągnąc z sobą i pędem biegnąc na wybrzeże:/
--- »Jak rzeczy stoją, Pancie? Jakie zajmiem wieże?« ---/
Ledwom rzekł, on odpowie, jęcząc z głębi łona:/
--- »Ostatni wszedł dzień, doba klęsk nieunikniona/
Dardanii: <wyroznienie>była</wyroznienie> Troja<pe><slowo_obce>była Troja</slowo_obce> --- przysłowiowe.</pe>, Ilium i bez miary/
Chwała Teukrów! Zły Jowisz do Arg wszystkie dary/
Odwrócił; Grek płonący gród zajął w uciesze./
Koń-góra, w środku miasta stojąc, zbrojnych rzesze/
Wyrzuca, Synon pożar szerzy ponad Troją/
Z szyderstwy<pe><slowo_obce>z szyderstwy</slowo_obce> --- dziś forma N.lm: szyderstwami.</pe>, inni w bramach otwartych wszerz stoją,/
Tysiące, jakie jeno z Micen przyszły kiedy!/
Przesmyków ciasnych ulic inne znów czeredy/
Strzegą zbrojnie, żelaza zjeżony rząd błyska,/
Ścieśniony, na mord gotów; straż ledwie zamczyska/
Przy bramach ślepym bojem swe dłonie mozoli!«</strofa>




<strofa id="e41"><wers_wciety typ="1">Po tych słowach Otriady i z niebianów woli</wers_wciety>/
Rwę się w płomień i bitwę, gdzie pomsta straszliwa,/
Gdzie hałas i wrzask w niebo bijący przyzywa./
W księżyca bladym świetle poznani, tymczasem/
Rypej, Epyt waleczny, Hypanis z Dymasem/
Kupią się przy mym boku, wraz i Koreb młodzian,/
Mygdonides<pe><slowo_obce>Mygdonides</slowo_obce> --- syn Mygdona, króla Frygii.</pe>: on w dniach tych do Troi niespodzian/
Wszedłszy, ślepą miłością Kassandry zapłonie/
I jako zięć Pryjama stał w Teukrów obronie ---/
Nieszczęsny, iż swej lubej, wieszczym zdjętej szałem,/
Nie słuchał!/
Gdy ich w szyku na boje rwących się ujrzałem,/
Tak zacznę: »O młodzieńcy, waleczne daremno/
Serca, gdyście w bój srogi gotowi biec ze mną/
Niezłomnie --- jaki rzeczy stan, widzicie sami:/
Ze świątyń i ołtarzy, świecących pustkami,/
Uszły bóstwa, przez które stał tron nasz i sejmy,/
Gród w ogniu! Umierajmy i runąć w bój śmiejmy!/
Pobitym ufność jedna: nie żywić nadziei<pe><slowo_obce>Pobitym ufność jedna: nie żywić nadziei</slowo_obce> --- przysłowiowe.</pe>!...«/
To gniew młodzi w szał zmienia. Jak wśród leśnych kniei/
We mgle szarej żarłoczne wilki, które sparła/
Moc ślepa głodu, w norach zaś ich suche garła/
Wyciągają szczenięta --- przez strzały, przez wroga/
<begin id="b1513119226705-605008405"/><motyw id="m1513119226705-605008405">Miasto, Walka, Klęska, Wojna</motyw>Na pewną śmierć kroczymy, gdzie ściele się droga,/
Środkiem miasta; noc mroczna roztacza w krąg cienie.../
Kto klęskę onej nocy, kto śmierci zniszczenie/
Wypowie albo łzami dorówna zła miary?!/
Władnący lat tak wiele --- w gruz pada gród stary!/
Po drogach, w progach domów i na świątyń stopnie/
Rzucone tu i ówdzie, zsiniałe okropnie,/
Leżą ciała; i nie sam lud Teukrów w krwi kona:/
Raz po raz zwyciężonym moc wraca do łona/
I ginie Grek zwycięski; okrutny się ciska/
Płacz wszędy, lęk i zgonów licznych widowiska!<end id="e1513119226705-605008405"/>/
Pierwszy z Greków, w pośrodku kolumny wojsk srogiej./
Za bratnie szyki biorąc nas, nadszedł Androgej/
Nieświadom i przyjaznym tak słowem zachęci:/
--- »Śpieszcie męże! Jakimże jesteście dziś zdjęci/
Lenistwem! Inni łupią, roznoszą na grzbiecie/
Płonący gród; wy z łodzi dopiero idziecie!« ---/
<wers_wciety typ="1">Rzekł i w mowie, nie słysząc słów pewnych, się zaciął,</wers_wciety>/
Poznał nagle, że w środek wpadł swych nieprzyjaciół:/
Wstecz cofnął krok wraz z głosem, zdumiony niezmiernie./
<begin id="b1513119313182-376066322"/><motyw id="m1513119313182-376066322">Wąż</motyw>Jak jeśli niespodzianie kto, wchodząc na ciernie,/
Zdepce węża, z wielkimi od strachu oczyma/
Ucieka, a gad z gniewem grzbiet modrawy wzdyma:/
Tak Androgej uchodził, drżąc na całym ciele...<end id="e1513119313182-376066322"/>/
My w gęstwę rot orężnych uderzamy śmiele;/
Nieznających miejsc, trwogą owładniętych, społem/
Ścielimy: los się z pierwszym sprzymierza mozołem./
<wers_wciety typ="1"><begin id="b1513119466094-2137607132"/><motyw id="m1513119466094-2137607132">Przebranie, Podstęp, Walka</motyw>Skrzepion w duchu zwycięstwem Koreb wojowniczy</wers_wciety>/
--- »O druhy, gdzie nam pierwsza fortuna --- zakrzyczy ---/
Wskakuje ocalenia szlak pewny, bez ujmy/
Tam idźmy: zmieńmy tarcze, w Danajów się strójmy/
Oznaki; kto u wroga pyta: moc czy zdrada?/
Broń dadzą sami!« --- Rzekłszy to, szyszak nakłada/
Włosisty Androgeja, tarcz o zdobnej blasze/
Przywdziewa i miecz grecki do boku przypasze;/
Toż Rypej, Dymas, cała młodzieńców mych zgraja/
Wesoło czyniąc, w łupy się świeże uzbraja./
Kroczymy wśród Danajów, od bóstw opuszczeni,/
I wiele bitew pośród ślepej nocy cieni/
Zwodzimy, wielu Greków wpędzamy do piekła<end id="e1513119466094-2137607132"/>:/
Część ich pędem na brzegi znajome uciekła/
Do łodzi, część zaś w trwodze haniebnej się skłębi/
W krąg konia, w znanej brzucha znów kryjąc się głębi.</strofa>




<strofa id="e42"><wers_wciety typ="1">Niestety! Dłoń wbrew bogom nie zdziała nic sama!</wers_wciety>/
Oto z włosem rozwianym dziewicę Pryjama,/
Kassandrę, tłum z Minerwy święconych wlókł stoczy./
Ona próżno wznosiła w niebo skrzące oczy ---/
Oczy tylko, bo drobne dłonie gniotą pęta!/
Nie zniósł Koreb widoku, wnet rozpacz zawzięta/
Rzuciła go w sam środek zbrojnych, na zgon ślepy./
Biegniem wszyscy z nim, w gęste wpadając oszczepy:/
Tu strzały wpierw z wysokiej wierzchołka świątyni/
Tłum naszych nas zasypie i srogą rzeź czyni/
Dla zbrój kształtu, widokiem grzyw greckich omamion./
Potem Grecy, gdy dziewkę wyrwalim im z ramion,/
Z wrzaskiem gniewnym wkrąg biegną: Ajas pełen chwały,/
Dwaj Atrydzi wraz, razem Dolopów huf cały:/
Tak z przeciwnych stron wichry, gdy burza rozmota/
Ich pęta, rwą w bój raźnie, Zefir obok Nota/
I Eura<pe><slowo_obce>Zefir obok Nota i Eura</slowo_obce> (mit. gr.) --- Zefir, Notus i Eurus byli bogami wiatrów, odpowiednio: zachodniego, południowego oraz południowo-wschodniego.</pe> zaprząg; trzeszczą lasy w srogim sporze,/
Trójzębem wzrusza Nerej<pe><slowo_obce>Nerej</slowo_obce> a. <slowo_obce>Nereus</slowo_obce> (mit. gr.) --- bóg morski, wróżbita, obdarzony zdolnością zmiany swej postaci w dowolną istotę; syn Pontosa i Gai (a. tytanów Okeanosa i Tetydy), ojciec nimf morskich Nereid; atrybutem Nereusa, podobnie jak Neptuna, był trójząb; tu wymieniony zamiast Neptuna.</pe> spienione z dna morze! ---/
Tamci też, których w mrocznej nocy, pośród cieni/
Zdradą płosząc, po mieście gnalim, połączeni/
Nadchodzą, pierwsi zmianę włóczni i puklerza/
Poznają, głos odmiennym ich brzmieniem uderza./
Wnet tłum stłoczył nas: pierwszy tam Koreb, cios wraży/
Z Peneleja<pe><slowo_obce>Penelej</slowo_obce> (mit. gr.) --- właśc. <slowo_obce>Peneleos</slowo_obce>, wojownik achajski, wódz Beotów; należał do wyprawy Argonautów i był jednym z konkurentów Heleny, jednak nie zyskał jej względów; przybył na pomoc Agamemnonowi na czele floty beockiej złożonej z 12 okrętów; zginął pod Troją.</pe> prawicy wziąwszy u ołtarzy/
Pallady, runął; bierze Rypeja śmierć krwawa,/
Co prawym był wśród Teukrów i pilnie strzegł prawa:/
Inaczej sądzą bogi; --- pod druhów padł groty/
Hypanis wraz z Dymasem; i ciebie tarcz cnoty/
Nie broni, Pancie, ani tiara Apollina!/
<begin id="b1513119621455-744712793"/><motyw id="m1513119621455-744712793">Walka, Ucieczka</motyw>Was, szczątki Ilium, płomię, co z ruin się wspina,/
Za świadki biorę, iżem ni ciosów, ni grotów/
Danajskich się nie chronił i umrzeć był gotów,/
Gdyby losy tak chciały! Uchodzim zatraty<end id="e1513119621455-744712793"/>;/
Wraz Ifit, Pelias ze mną; z tych Ifit już laty/
Podeszły, Pelias z rany Ulissa przystawa./
Pod Pryjama dom głucha wnet woła nas wrzawa.</strofa>





<strofa id="e43"><wers_wciety typ="1">Tu bitwę srogą widzim, jakby mordu szałem</wers_wciety>/
Nie huczał gród, nie ginął nikt po mieście całem:/
Tak Grecy prą na dachy, rozpętan Mars warczy,/
Oblega wejście zewsząd spiętrzony dach z tarczy/
Tkwią drabiny w mur wsparte tuż przy samej bramie:/
Pną się Grecy, tarcz wznosząc ponad lewe ramię/
Przeciw strzałom, za gzymsy chwytając prawicą;/
Dardanie zasię wieże rwą, dachy rozchwycą/
Pałacowe: --- takimi, gdy widzą zgon bliski,/
W ostatniej walce bronić się myślą pociski!/
Ozdoby przodków stare, wyzłacane tramy!/
Toczą; z mieczem dobytym u wewnętrznej bramy/
Czuwają inni tłumnie, na wszystko gotowi./
Powziąłem chęć biec w pomoc króla pałacowi,/
Wesprzeć mężów, pobitym otuchę wlać w łona.</strofa>




<strofa id="e44"><wers_wciety typ="1">Był próg, skryty dla oka, i furtka tajona</wers_wciety>/
Między gmachy Pryjama: opuszczone w tyle/
Podwoje; tu, gdy państwo szczęsne wiodło chwile,/
Nieraz szła Andromacha<pe><slowo_obce>Andromacha</slowo_obce> (mit. gr.) --- żona królewicza trojańskiego Hektora, matka Astianaksa; po upadku Troi została niewolnicą Neoptolemosa (a. Pyrrusa), syna Achillesa, i z tego związku urodziła trzech synów: Pergamosa, Pielosa i Molossosa; tego ostatniego zabiła z zazdrości o niewolnicę żona Neoptolemosa, Hermiona.</pe> z Astianaksem rada,/
Bez sług, dziecię do teściów prowadząc i dziada./
Wstępuję na szczyt dachu najwyższy, gdzie z góry/
Pociski próżne Teukrzy miotali na mury./
Wnet wieżę, co nad dachy się strome wysoka/
W gwiazdy spiętrza, skąd Troja widoczna dla oka,/
Wszystkie łodzie Danajów i obóz ich cały ---/
Tam, gdzie górne wiązadeł spojenia się chwiały,/
Żelazem rąbiąc wokół zrywamy z wysoczy/
I pchniem w dół; ona z nagłym łoskotem się stoczy/
I szeroko na szyki danajskich rot przednie/
Upada --- lecz prą inni; tymczasem nie rzednie/
Grad głazów i strzał różnych.</strofa>




<strofa id="e45"><wers_wciety typ="1"><begin id="b1513119714759-2821819991"/><motyw id="m1513119714759-2821819991">Wąż</motyw>W przedsionku samym Pyrrus<pe><slowo_obce>Pyrrus</slowo_obce> a. <slowo_obce>Neoptolemos</slowo_obce> (mit. gr.) --- syn herosa Achillesa i jego kochanki Deidamii (Dejdamei).</pe>, na schodów krawędzi</wers_wciety>/
Błyskając miedzią w słońcu, oręża nie szczędzi:/
Tak wąż, jadem opity, którego wpierw zima/
Śpiącego kryła w ziemi, na światło pierś wzdyma,/
Zbywszy skóry --- i pełen młodzieńczej ponęty,/
Wygiętym grzbietem, w tyle oślizgłe gnąc skręty,/
W słońcu wstaje i język drgający wychyla.<end id="e1513119714759-2821819991"/>/
Razem groźny Peryfas i giermek Achilla,/
Woźnica Automedon, z całą Scyrów zgrają<pe><slowo_obce>Scyrów</slowo_obce> --- przyprowadził Pyrrus z wyspy Scyrus (jednej z Cyklad), od dziadka swego, Lykomedesa, którego córką była Deidamia.</pe>/
Pod dach wchodzą i ogień na szczyty miotają./
On wśród pierwszych, porwawszy za topór, przełamie/
Dębowy próg, zawiasy wyrywa wnet w bramie/
Spiżowej, potem belkę wyciąwszy, ku tyłom/
Wgiął wrota i ogromny otworzył w nich wyłom./
Głąb się domu z długimi krużganki odsłania,/
Błysną Pryjama, starych królów pomieszkania/
I widać szereg zbrojnych, stojących za progiem./
Wraz tylny dom wśród jęków zamieszaniem srogiem/
Napełnia się, po krańce sklepionych sal wnętrza/
Od płaczów grzmią niewieścich; krzyk do gwiazd się spiętrza;/
Dokoła trwożne matki zbiegają gmach wielki,/
Ramiony<pe><slowo_obce>ramiony</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: ramionami.</pe> obejmując całują bram belki./
Prze Pyrrus z mocą ojca, ni wrót go wierzeje,/
Ni straż wstrzyma; pod częstym taranem się chwieje/
Bramica, z zawias zdarte podwoje upadną./
Dan sile wstęp. Tnąc pierwszych, gromadą bezładną/
Wtargną Grecy, od wojów wnet cały gmach pełny:/
Nie tak, tamy zerwawszy, pian brudnych śląc wełny,/
Wre potok, krusząc złomy spotkanych skał wszędzie,/
Przez pola wali w szale, przez wszystek łan w pędzie/
Na falach niosąc stada z resztkami ich obór./
Krwawego Neoptola, Atrydów, wojsk dobór/
Wiodących w dom --- Hekubę i Pryjama z bliska/
Widziałem, jak krwią broczył swe święte ogniska./
Pięćdziesiąt łożnic, wnuków nadzieje tak duże,/
Bramy w złocie tonące --- w zdobycznej purpurze ---/
Runęły; łupią Grecy, gdzie płomień ustawa!/
<wers_wciety typ="1">Pewnie dola Pryjama obejdzie cię krwawa:</wers_wciety>/
Gdy ujrzał klęskę miasta, wśród bitew pożogi/
Strzaskane drzwi i w gmachu tłoczące się wrogi,/
Na drżące z wieku barki z wolna starowina/
Odwykłą kładzie zbroję, do boku przypina/
Miecz próżny i w tłum wrogów bieży, by lec społem/
Ze swymi. W środku domostw pod niebem stał gołem/
Ogromny ołtarz; nad nim, pochylony laty,/
Wawrzyn cieniem swych liści osłaniał penaty./
Tu Hekuba i córki przy ołtarzy zrębie,/
Jak czarną zawieruchą spłoszone gołębie/
Tłoczą się, próżno bogów ściskając posągi./
Gdy Pryjama w zbroicy spostrzegła, jak ongi/
Za młodych lat: »O mężu! jakaż złość zaciekła/
Skłania cię brać tę zbroję? Gdzie pędzisz? --- wyrzekła,/
Nie takich to obrońców ciężka wzywa pora/
Na nic dziś dłoń samego się zdała Hektora.../
Pójdźże tutaj, ten ołtarz śmierci nas odejmie/
Lub umrzem razem!« --- Rzekłszy to, starca uprzejmie/
Na tronie poświęconym przy sobie sadowi.</strofa>




<strofa id="e46"><wers_wciety typ="1"><begin id="b1513120118247-762503322"/><motyw id="m1513120118247-762503322">Król, Śmierć, Zbrodnia</motyw>Wtem oto Polit, wyrwan z ręki Pymisowi</wers_wciety>/
Syn Pryjama, przez strzały, przez wrogów rój tłumny/
W głąb pustych sal mknie między krużganków kolumny/
Ranny; za nim, krwią dysząc, pędzi Pyrrus z bliska,/
Już dłonią go dosięga i włócznią naciska/
Ów, zbiegłszy przed twarz ojca, z jękiem niepowszednim/
Runął i we krwi hojnej życie oddał przed nim./
Tu Pryjam, choć już śmiercią zagrożon dokoła,/
Powstrzymać oburzenia i głosu nie zdoła:/
»Za zbrodnię --- krzyknął --- twoją, za bezwstyd, dłoń boska/
(Jeśli w niebie jest słuszność, co o to się troska)/
Niech dzięką i nagrodą cię godną uwieńczy,/
Kiedyś sprawił, żem ujrzał zgon syna młodzieńczy/
I mordu krwią zbroczyłeś ojcowskie me lica/
Nie takim, kłamnie przez cię głoszon za rodzica,/
Był Achil dla mnie, wroga, lecz święte czcząc prawa/
Proszących, martwe ciało Hektora oddawa/
Na pogrzeb, mnie odsyła bez szkody w kraj miły«./
<wers_wciety typ="1">To rzekłszy, starzec włócznię niezdatną bez siły</wers_wciety>/
Wyrzucił: ona próżno w spiż dźwięczny uderza,/
Odbije się i zwiśnie z naczółka puklerza./
<wers_wciety typ="1">Tedy Pyrrus: »Więc pójdziesz w poselstwie me zbrodnie</wers_wciety>/
Pelidzie głosić, o tym, jak działa wyrodnie/
Neoptolem --- z nim sobie do syta pogawędź!/
Teraz giń!« --- To wyrzekłszy, nad ołtarza krawędź/
Drżącego, co się ślizga w obfitej krwi syna,/
Przyciąga, lewą rękę w kędziory mu wpina,/
Prawą w bok po rękojeść lśniący wbija brzeszczot./
Takim był kres Pryjama, wśród takich go pieszczot/
Los zgładził: Troi pożar i Pergam w ruinie/
Ujrzawszy, ziem i ludów potężny pan ginie,/
Król Azji; leży wielki trup nad brzegów skałą,/
Odcięta z barków głowa i bez nazwy ciało.<end id="e1513120118247-762503322"/></strofa>




<strofa id="e47"><wers_wciety typ="1">Natenczas srogi przestrach i mnie się udziela.</wers_wciety>/
Zdrętwiałem, drogi obraz wstał mi rodziciela,/
Gdym ujrzał, jak rówieśny mu król ciężką raną/
Wyzionął życie; Kreuzęm wspomniał<pe><slowo_obce>Kreuzęm wspomniał</slowo_obce> --- przykład konstrukcji z ruchomą końcówką  czasownika; inaczej: wspomniałem Kreuzę. <slowo_obce>Kreuza</slowo_obce>: żona Eneasza, matka Askaniusza, córka króla Troi Priama i Hekabe (Hekuby).</pe> zaniedbaną,/
Łupiony dom i Julus w myśl przyszedł mi mały./
Rozglądam się, czy jakie gdzie resztki zostały?/
Pierzchli wszyscy, w posokach swe ciała, znużeni,/
Waląc w ziemię lub w morze huczących płomieni...</strofa>




<strofa id="e48"><wers_wciety typ="1">Sam już byłem, gdy w dali, gdzie świątynia szara</wers_wciety>/
I próg Westy, kryjącą się córkę Tyndara<pe><slowo_obce>córka Tyndara</slowo_obce> (mit. gr.) --- Helena Trojańska; formalnie ojcem królewny spartańskiej Heleny był Tyndareos, król Sparty, choć jego żonę, Ledę zapłodnił zmieniwszy się w łabędzia władca bogów Zeus, a Helena wykluła się z jaja.</pe>/
Spostrzegłem. Przy pożodze, co jasny blask przędzie,/
Tu i ówdzie się błąkam i rzucam wzrok wszędzie./
Ona Teukrów zawistnych dla zburzenia Troi,/
Kar Danajów i gniewu małżonka<pe><slowo_obce>gniew małżonka</slowo_obce> --- tu: małżonka Heleny, Menelausa.</pe> się boi/
Zdradzonego; klęsk Troi i kraju współwinna,/
Siedzi skryta za ołtarz, posępna Erynna<pe><slowo_obce>Erynna</slowo_obce> --- właśc. Erynia, Furia, tj. bogini zemsty; tu: przen. o Helenie, jako o osobie, która spowodowała szereg nieszczęść, mianowicie wojnę, będącą orgią wzajemnej mściwości.</pe>./
Gniew spłonął w piersi mojej, zapragnę gorąco/
Skarać zbrodnie, ojczyznę pomścić padającą./
--- Więc ona ujrzy Spartę i Micen swych niwy,/
Królowa będzie triumf obchodzić szczęśliwy,/
Małżonka, dom, rodziców i dziatki zobaczy/
W Iliadek rzeszy, w tłumie fryskich posługaczy,/
Choć Pryjam padł od miecza, choć Troja w pożodze,/
Dardański brzeg tak często krwią pocił się srodze?/
O, nie tak! Bo, choć nie ma głośnego nazwiska/
Kobiety kaźń i chwały zwycięstwo nie zyska,/
Zgładzę winną i chwałę wezmę, gdy czyn skarcę/
Niegodny, a wywarłszy pomstę na zbrodniarce,/
Gniew ukoję i braci nasycę popioły<pe><slowo_obce>braci nasycę popioły</slowo_obce> --- chodzi o ,,nasycenie" poległych poprzez dokonanie zemsty.</pe>!...</strofa>




<strofa id="e49"><wers_wciety typ="1">Tom ważył i już biegłem, szalejąc na poły,</wers_wciety>/
Gdy z bliska, nigdy przedtem tak widna dla oczu,/
Wśród nocy w czystych świateł mi błyska przezroczu/
Miła matka, blask bóstwa odkrywszy i lico/
Jak wśród niebian --- i dłoń mą ująwszy prawicą,/
Tak słodkim ust różanych głosem zastanowi<pe><slowo_obce>zastanowić</slowo_obce> --- tu: zatrzymać; sprawić, że ktoś stanie w biegu.</pe>:/
»Synu, cóż za ból źródło dał temu gniewowi?/
Przecz szalejesz? Gdzie troska o nas? Nie chcesz dociec,/
Co porabia Anchizes, sędziwy twój ociec,/
Tam zostawion? Czy żyje Kreuza małżonka/
I dziecię Askań? Wkoło nich zewsząd się błąka/
Czerń greckich wojsk i gdybym nie miała ich w pieczy,/
Zmiótłby ich pożar, wrogich wytępił rój mieczy!/
Ni wrogiej Tyndaryjki, Lacenki<pe><slowo_obce>Lacenka</slowo_obce> --- Lakonka, kobieta rodem ze Sparty.</pe> ty nie gań,/
Ni Parysa! Dla bogów, dla bogów zabiegań/
Niechętnych --- można Troja w gruz pada od posad:/
Spojrzyj --- bowiem ja wszystek skłębionej mgły osad,/
Co wzrok twój ludzki tłumi i chmurą w krąg mroczy/
Wilgotną, wnet rozproszę; --- ty słuchaj ochoczy/
Słów matki, jej rozkazom powolne daj ucho:/
Gdzie domy roztrącone, walące się głucho/
Głazy widzisz, kurzawę kłębiącą się w dymie/
Tam Neptun, z posad samych wzruszone, olbrzymie/
Trójzębem tłucze mury i miasto od proga/
Wywraca. Skajską bramę dzierży Juno sroga,/
Pierwsza w szale --- i z łodzi sprzymierzone roty/
Zakuta w spiż przyzywa.../
Na szczycie zamku, patrzaj, odziana w blask złoty/
Z Gorgoną dzika siedzi Trytońska Pallada./
Sam ojciec Grekom męstwa i mocy dokłada/
Niezłomnej, sam śle bogów przeciw Troi znakom./
Uciekaj, synu, na trud nowy się nie łakom,/
Ja, bliska zawsze, ojców cię wrócę krainie!«</strofa>




<strofa id="e50"><wers_wciety typ="1">Rzekła i gęstym nocy mrokiem się owinie.</wers_wciety>/
Bóstw wielkich, wrogich Troi, twarze dzikie srodze/
Ukażą się mym oczom./
Ujrzałem całe Ilium, tonące w pożodze,/
Neptuna gród, płomieńmi w przepaści dno niesion:/
<begin id="b1513120454314-2678809045"/><motyw id="m1513120454314-2678809045">Drzewo</motyw>Tak pośród gór wysokich, kiedy stary jesion,/
Podcięty już żelazem siekiery, częstymi/
Ciosami walą chłopi --- on jeszcze olbrzymi/
Sterczy w niebo, drżąc wstrząsa liściami korony,/
Aż wreszcie, z wolna rany ciężkimi zmożony,/
Z ostatnim jękiem pada, od skały oddarty...<end id="e1513120454314-2678809045"/>/
Zstępuję za boginią przez żar, wroga warty,/
Uchodzę; miecz się cofa, uchyla pożoga./
<wers_wciety typ="1">Skorom doszedł nareszcie do samego proga</wers_wciety>/
Starego domu, rodzic, którego ja chciałem/
Najpierwej w górach ukryć przed klęski nawałem,/
Przedłużać życia nie chce po upadku Troi/
I znosić dni tułaczych. --- »Wy, o drodzy moi ---/
Powiada --- którym w mocnym uderza krew tętnie,/
Wy chrońcie się ucieczką!/
Gdyby chcieli niebianie, bym żył, tak doszczętnie/
Nie psuliby tych siedzib; aż nadto mi dosyć,/
Żem jedną rzeź i grodu szturm musiał przenosić./
Tak, o, tak --- pożegnawszy, zostawcie me ciało ---/
Śmierć znajdę, serce wroga będzie litość miało./
Łup wezmą, brak pogrzebu nie trudno przeboleć/
Od dawna, zbrzydzon bogom, przez ziemską gołoledź/
Próżno wlokę krok, odkąd król niebian i ziemi/
Wichrem zawiał i żary mnie dotknął swojemi<pe><slowo_obce>król niebian i ziemi (...) żary mnie dotknął swojemi</slowo_obce> --- Jowisz poraził piorunem Anchizesa i dotknął do kalectwem, ponieważ Anchizes nie umiał zachować dyskrecji i zdradził tajemnicę, że to bogini Wenera obdarzyła go synem Eneaszem.</pe>«./
<wers_wciety typ="1">Tak spierał się, daleki od wszelkich ugłaskań;</wers_wciety>/
Na próżno my, łzy lejąc, ja, Kreuza i Askań/
Błagamy z całym domem: niechaj nie dozwoli/
Wszystkim ginąć, tak twardej poddając się doli./
Odmawia, w jeden zamiar i miejsce myśl wwierci./
Do broni znów się zrywam nieszczęsny, chcę śmierci,/
Bo jakąż radę, jakąż zostawiał los drogę?/
<wers_wciety typ="1">»Jak to, ojcze? Tyś myślał, że ruszyć się mogę</wers_wciety>/
Bez ciebie? Z ust ojcowskich złe padło to zdanie?/
Gdy z miasta nic już nie chcą zostawić niebianie,/
Ty ze serca dorzucić w ginącą chcesz Troję/
Twych i siebie --- na zgon ten otwarte podwoje!/
Syt krwi Pryjama, przyjdzie tu Pyrrus zabójca,/
Co syna przed rodzicem, przed ołtarzem --- ojca/
Morduje. --- Na toż, matko, przez ogień, przez strzały/
Wyrwałaś mnie, bym wroga w mej cieniach powały,/
Askania, ojca, żonę zobaczył na oczy,/
Jak jedno w krwi drugiego przy zgonie się broczy?/
Broń, broń dajcie! Pobitych ostatni dzień woła!/
Oddajcie mnie Danajom, znów stawię im czoła,/
Idąc w bitwę! Nie zginiem dzisiaj niepomszczeni!« ---</strofa>




<strofa id="e51"><wers_wciety typ="1">Znów więc miecz przypasuję, do tarczy rzemieni</wers_wciety>/
Lewicę wkładam, chcąc już wyruszyć zza proga ---/
Lecz ściskając me nogi, w sieni żona droga/
Wstrzymuje mnie, małego Jula wznosi do mnie:/
--- »Skoro już na śmierć pewną chcesz odejść niezłomnie/
I nas zabierz; gdy jaką nadzieję masz w broni,/
Ten najpierw dom osłaniaj; kto Jula osłoni/
Małego? Komu ojciec zwierzon, żona komu?« ---/
<wers_wciety typ="1">Tym krzykiem napełniała całe wnętrze domu,</wers_wciety>/
Gdy nagle dziwne znaki z nieba się pokażą:/
Między dłońmi rodziców i smutną ich twarzą,/
Nad samą oto Jula główeczką, widomie<pe><slowo_obce>widomie</slowo_obce> (daw.) --- dziś popr.: widocznie; w widoczny sposób.</pe>/
Leciuchne światło rzuci nieszkodliwe płomię,/
Dotykiem miękkim liżąc skroń i bujne włoski.../
My włos płonący, pełni bojaźni i troski,/
Strząsamy, wodą święte chcąc gasić żywioły,/
Lecz ojciec Anchiz oczy podniesie wesoły/
Razem z dłońmi i głosem w nieb gwiezdne bezedna:/
--- »Jowiszu wszechpotężny! Gdy prośba cię zjedna,/
Spójrz na nas, choć raz tylko, gdy znaczym coś cnotą,/
Daj wróżbę, znak ten potwierdź, błagamy cię o to!«/
<wers_wciety typ="1">Ledwo wyrzekł to starzec, gdy z trzaskiem bez zwłoki</wers_wciety>/
Zagrzmiało z lewej strony i z niebios przez mroki/
Gwiaździca jasna z świetlnym ogonem upadła.../
Ujrzelim ją, jak lecąc nad dachu wiązadła/
Najwyższe, w gór idajskich<pe><slowo_obce>góry idajskie</slowo_obce> a. <slowo_obce>Ida</slowo_obce> --- pasmo gór w pobliżu Troi; Ida we Frygii była poświęcona bogini-matce Kybele (Cybele) i stanowiła ośrodek jej kultu. </pe> ukryła się lesie/
Znacząc drogę, bo z długiej się bruzdy podniesie/
Jasne światło, a pola zadymią od siarki./
Natenczas zwalczon rodzic podźwignie swe barki,/
Wielbi bogów i świętej da pokłon komecie:/
--- »Już idę bez odwłoki, gdzie jeno wiedziecie!/
Ojczyste bóstwa, brońcie mi domu i wnuka!/
Wasz znak to --- gród nie darmo pieczy u was szuka./
Ustępuję, i z tobą, synu, pójdę wszędzie!«</strofa>




<strofa id="e52"><wers_wciety typ="1">Tak rzekł, a już wśród murów w głośniejszym zapędzie</wers_wciety>/
Szedł płomień, coraz bliżej żar toczą pożogi./
--- »Nuże więc! Na me plecy wsiadaj, ojcze drogi!/
Sam podstawię me barki, nie czując mozołu./
Cokolwiek będzie, jedna nas groza pospołu/
I jeden triumf złączy. Niech Julek nie zwleka/
Towarzyszyć mi; żona w ślad pójdzie z daleka./
Wy, słudzy, zauważcie dobrze, co wam powiem:/
Jest wzgórze poza miastem, otoczon pustkowiem/
Cerery chram, zaś obok cyprys, wśród szarugi/
Wydarzeń pieczą ojców chronion przez czas długi:/
W to jedno miejsce zejdziem się z różnych dróg wielu/
Penaty święte w dłonie przyjmij, rodzicielu!/
Mnie, który z takiej bitwy i rzezi tu gonię./
Nie godzi się ich dotknąć, póki żywe tonie/
Nie obmyją mnie«./
<wers_wciety typ="1">To rzekłszy, na me plecy i na kark szeroki</wers_wciety>/
Z płowego lwiska skórę ścielę bez odwłoki/
I ciężar podejmuję; prawicę dziecina/
Julek chwyta i krokiem biec drobnym poczyna,/
Zaś z tyłu żona idzie. Pod mroków nawałem/
Przem naprzód, a mnie, co się strzał dotąd nie bałem/
Miotanych, ani Grajów kupiących się z bliska,/
Na wietrzyk, na dźwięk każdy pierś trwogą się ściska/
I lękiem: drżę o druha i ciężar pospołu.</strofa>




<strofa id="e53"><wers_wciety typ="1">Do bram już się zbliżalim, już koniec mozołu</wers_wciety>/
Zdał się bliskim, gdy nagle wiatr, zda się, przyżenie/
Gromadnych odgłos kroków, a rodzic przez cienie/
W dal patrząc: --- »Synu --- krzyknie --- w nogi! Są w pobliżu,/
Płonące widzę tarcze i jasny błysk spiżu!«/
<wers_wciety typ="1">Tu zlękłemu sam nie wiem już jaki gniew boży</wers_wciety>/
Zmieszany odjął rozum; bo gdy wśród bezdroży/
Błąkam się, z drogi znanej zbiegając ukosem,/
Żona Kreuza wydarta mi nieszczęsnym losem./
Czy stanęła, zbłądziła, czy siadła w uboczu/
Znużona --- nie wiem, odtąd straciłem ją z oczu./
Straty mej nie dostrzegłem, zmieszan, aż do chwili,/
Gdyśmy w stary Cerery chram święty wstąpili./
Na wzgórzu tam, gdy cała się zeszła drużyna,/
Jej brakło; druhów, męża zawiodła i syna./
Kogom z ludzi nie skarżył, z bogów --- zdjęty szałem?/
Lub co w grodzie zburzonym sroższego widziałem?!/
Askania, Anchizesa i Teukrów penaty/
Zwierzam druhom i kryję w stok jaru szczerbaty,/
Sam wybieram się w miasto, w broń świetną się zbroję,/
Zamierzam wznowić trudy, znów całą zbiec Troję/
I na wszelkie przygody narazić się śmiało./
Mur miasta najpierw zwiedzam i bramę sczerniałą,/
Skąd wyszedłem --- ślad każdy mnie w drodze zatrzyma/
Rozglądam się wśród nocy bystrymi oczyma:/
Lęk wszędy, sama cisza myśl trwożną przestrasza./
Badając, czy nie weszła w domowe poddasza,/
Biegnę tam: Grecy, wpadłszy, dzierżyli gmach cały!/
Żarłoczny zaraz ogień z wichrem pod powały/
Toczy się, bucha płomień, szaleje pożoga!/
Zbiegam, do zamków Priama przybliżam się proga:/
Wśród pustych już krużganków w Junony świątnicy/
Feniks<pe><slowo_obce>Feniks</slowo_obce> --- tu: syn Amintora, wychowawca Achillesa i jego towarzysz pod Troją.</pe> i Ulis srogi, wybrani strażnicy,/
Zdobyczy strzegli; zewsząd tam znoszą skarb Troi:/
Z płonących sal wydarte, ze świętych podwoi/
Ołtarze, kotły złotem zdobne i dostatek/
Szat złupionych; chłopięta i trwożny rój matek/
Stoi wkoło.</strofa>





<strofa id="e54"><wers_wciety typ="1">Odważyłem się nawet, przerwawszy milczenie,</wers_wciety>/
Wśród ulic na głos Kreuzy przyzywać przez cienie;/
Daremnie po imieniu raz wraz jej wzywałem./
Wśród szału błądzącemu po mieście w krąg całem/
Nieszczęsna mara tylko i cień Kreuzy miły,/
Większy od znanej ujrzę, zjawisko z mogiły:/
Zdrętwiałem, włos się zdębi, głos w gardle mi skona./
Natenczas, kojąc troski, tak ozwie się ona:/
--- »Dlaczego puszczasz wodze smutkowi, co boli,/
O słodki mój małżonku! Nie bez bogów woli/
To się stało; nie możesz brać Kreuzy z tych błoni/
Ze sobą --- tego wielki Olimpu król broni;/
Tułaczy trud cię czeka, aż przez wielkie morze/
W Hesperii wnijdziesz ziemię, gdzie żyzny łan orze/
Lud Lidii<pe><slowo_obce>lud Lidii</slowo_obce> --- Etruskowie, w których krainie wypływa Tyber, mieli pochodzić z Lidii w Azji Mn.</pe> i kraj wstęgą Tybr cichy przerzyna:/
Tam radość, tron cię czeka, królewska dziewczyna/
I gody. Łzy za Kreuzą miłą otrzyj z twarzy!/
Ja siedzib Mirmidonów, Dolopów ołtarzy/
W Greczynek służbie mymi nie ujrzę oczyma,/
Dardana i Wenery synowa.../
Mnie wielka bogów matka<pe><slowo_obce>wielka bo­gów matka</slowo_obce> --- Cybele.</pe> w krainie tej trzyma./
Bądź zdrów i wspólną miłość dziecka chowaj ze mną!«/
<wers_wciety typ="1">Rzekła, z płaczem chcącego rzec wiele daremno</wers_wciety>/
Porzuciła i w lekki obłoczek się skryje./
Po trzykroć chciałem objąć ramiony jej szyję,/
Po trzykroć mara pierzchła z dłoni, co ją łowi,/
Wietrzykom lekkim równa i lotnemu snowi.</strofa>




<strofa id="e55"><wers_wciety typ="1">Tak wreszcie z końcem nocy odwiedzam swych znowu</wers_wciety>/
Tu z podziwem oglądam zbiegłe do parowu/
Ogromne mnóstwo druhów, tak mężczyzn, jak kobiet:/
Na tułaczkę zebrany tłum, tylą klęsk pobit./
Zewsząd zeszli się z mieniem, na każdą przygodę/
Gotowi iść, gdziekolwiek ich morzem powiodę./
Już Jutrzenka nad Idy szczytami się schyli,/
Prowadząc dzień; Danaje w krąg zbrojnie dzierżyli/
Bram progi --- żaden promyk nadziei nie płonie:/
Uszedłem i wraz z ojcem w gór zbiegłem ustronie».</strofa>




<!--TRIM:2-->


<naglowek_czesc id="e60">Księga III</naglowek_czesc>



<numeracja/>

<strofa id="e61"><wers_wciety typ="1">«Gdy tron Azji i Priama lud z wyroków ślepych</wers_wciety>/
Zdało się zgładzić bogom, gdy runął w pył przepych/
Ilium i Neptuńska Troja<pe><slowo_obce>Neptuńska Troja</slowo_obce> (mit. gr.) --- Neptun otoczył Troję murem.</pe> z gruzów dymi,/
Innych siedzib, ziem pustych za wróżby bożymi/
Szukamy i wnet flotę stawim u stoczyska/
Antandru<pe><slowo_obce>Antander</slowo_obce> --- miasto na płd. od Troi, u stóp Idy.</pe>, kędy Ida podnosi się fryska<pe><slowo_obce>fryski</slowo_obce> --- frygijski; od: <slowo_obce>Frygia</slowo_obce> (kraj w zach. cz. Azji Mniejszej, gdzie miała znajdować się Troja).</pe>,/
Niepewni, gdzie los zagna, gdzie spoczniem od dzieła;/
Gromadzim mężów. Ledwo się wiosna zaczęła,/
Już Anchiz żagle każe rozpiąć niespodzianie,/
Ze łzami brzeg porzucam, ojczyste przystanie/
I łan, gdzie Troja była; tułacz, przez głębinę/
Z druhami, synem, z bóstwy i penaty płynę.</strofa>




<strofa id="e62"><wers_wciety typ="1">Jest w dali ziemia Marsa; lud Traków<pe><slowo_obce>Trakowie</slowo_obce> --- mieszkańcy <slowo_obce>Tracji</slowo_obce>, staroż. krainy leżącej między dolnym biegiem Dunaju, Morzem Czarnym, Morzem Egejskim a rzeką Strymon (dziś podzielonej między Bułgarię, Grecję Turcję); podczas wojny trojańskiej Trakowie mieli być sprzymierzeńcami Trojan.</pe> tam orze</wers_wciety>/
Łan wielki, król jej Likurg władał w dawnej porze./
Niegdyś bóstwy nam bliski kraj, Troi gościna,/
Gdy los sprzyjał; tam płynę, kędy brzeg się wcina/
Zaklęsły, mury wznoszę pod losów złych gwiazdą,/
Od siebie »Eneady« to pierwsze zwąc gniazdo.</strofa>
<strofa id="e63"><wers_wciety typ="1">Właśnie matce Diońskiej<pe><slowo_obce>matka Diońska</slowo_obce> --- Wenera (w mit. gr. Afrodyta), jako córka Zeusa i Diony.</pe> i bogom, pospołu</wers_wciety>/
Z królem niebian --- białego zabijałem wołu/
Na brzegu, wróżby czyniąc przy zaczętym dziele/
<begin id="b1513161417826-1759695530"/><motyw id="m1513161417826-1759695530">Rośliny, Krew, Tajemnica, Zbrodnia, Korzyść</motyw>Przypadkiem obok wzgórek był, kędy się ściele/
Krzak mirtu, w krąg ostrymi nasrożon gałązki<pe><slowo_obce>gałązki</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: gałązkami.</pe>./
Podchodzę, splot krzewiny oderwać chcę wąski/
Od ziemi, by zielenią przystroić ołtarze,/
Gdy zjaw<pe><slowo_obce>zjaw</slowo_obce> --- tu: zjawisko.</pe> straszny i dziwny się oczom ukaże:/
Gdy bowiem pierwsze drzewko z pękniętych korzeni/
Wyrywam, krwią się drzazga jego zarumieni,/
Posoką<pe><slowo_obce>posoka</slowo_obce> (daw.) --- krew.</pe> brocząc ziemię; mnie zimny dreszcz ciałem/
Zatrzęsie i krew w sercu się zbiegnie struchlałem./
Na nowo pęk podatnej krzewiny gałązek/
Wyrywam, tajnych przyczyn wybadać chcę związek:/
I z ich kory krew ciemna, jak przedtem, wypłynie./
Więc z wielką troską w duszy czczę leśne boginie<pe><slowo_obce>leśne boginie</slowo_obce> (mit. gr.) --- Hamadriady, nimfy drzew.</pe>/
Z Gradywem<pe><slowo_obce>Gradyw</slowo_obce> (mit. rzym., z łac. <slowo_obce>gradivus</slowo_obce>: kroczący naprzód) --- przydomek Marsa.</pe> ojcem, który nad geckimi niwy<pe><slowo_obce>geckie niwy</slowo_obce> --- ziemie Getów, sąsiadujących przez Dunaj z Trakami.</pe>/
Władnie, prosząc, by ujrzał znak --- zmienił w szczęśliwy<pe><slowo_obce>znak zmienił w szczęśliwy</slowo_obce> --- częsty gest religijny w kulturze rzymskiej, por. <slowo_obce>Dii, avertite omen</slowo_obce> (łac.): bogowie, odwróćcie złą wróżbę.</pe>./
Lecz skoro trzecią gałąź, już z większym mozołem,/
Kolany<pe><slowo_obce>kolany</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: kolanami.</pe> wparty w piasek, wyrywać zacząłem ---/
Wymówię czy zamilczę? --- żałosny wśród głuszy/
Jęk brzmi z kopca i taki głos wpadnie w me uszy:/
--- »Czemu szarpiesz nędznego? Ach, oszczędź mię w grobie/
I zbożnych rąk swych nie plam! Nie obcym mnie tobie/
Wydała Troja, krew ta nie z drzewa wytryska./
Ach, rzuć ziemie okrutne, rzuć chciwców siedliska!/
Jam Polidor<pe><slowo_obce>Polidor</slowo_obce> --- najmłodszy syn Priama i Hekuby.</pe>; żelaznych tu wbił mnie do ziemi/
Rój pocisków i wyrósł kolcami ostremi...« ---/
<wers_wciety typ="1">Mnie wtenczas do drżącego lęk wcisnął się łona,</wers_wciety>/
Zdrętwieję, włos się zdębi<pe><slowo_obce>włos się zdębi</slowo_obce> --- włos staje dęba.</pe>, głos w gardle mi skona./
Onego Polidora, chcąc zbawić mu życie,/
Z ciężarem złota Pryjam biedny posłał skrycie/
Królowi Tracji, skoro już zwątpił w obrony/
Dardańskie i gród Troi ujrzał oblężony./
Ów, skoro Teukrzy padli, złamani od klęski,/
Do Atrydy<pe><slowo_obce>Atryda</slowo_obce> --- tu: Agamemnon.</pe> się zwrócił, czcząc oręż zwycięski./
Drwi z prawa, Polidora zabija, nie zwleka/
Zabrać złota... Do czegóż nie wiedziesz człowieka,/
Przeklęty głodzie złota<pe><slowo_obce>Do czegóż nie wiedziesz człowieka,
Przeklęty głodzie złota!</slowo_obce> --- przysłowiowe.</pe>!...<end id="e1513161417826-1759695530"/> Gdy strach mnie wszelaki/
Opuścił, do wybranych i ojca wróżb znaki/
Wnet posyłam, pytając pilnie o ich zdanie./
Wszyscy sądzą, by grzeszne opuścić przystanie,/
Kraj rzucić splamion, łodzie gnać wiatry lotnemi./
<begin id="b1513162233291-932136983"/><motyw id="m1513162233291-932136983">Pogrzeb, Obyczaje</motyw>Wznawiamy Polidora pogrzeb i ze ziemi/
Ogromny sypiem kopiec; wnet Manów<pe><slowo_obce>Many</slowo_obce> (mit. rzym.) --- dusze zmarłych przodków.</pe> gromadzie/
Na ołtarz ciemne wstęgi i cyprys lud kładzie;/
Ilijki włos rozpuszczą, jak zwyczaj rodzimy/
Wymaga --- z ciepłym mlekiem czółenka wnosimy,/
Z czar krew lejem i duszę po życiu tułaczem/
W grób wwodzimy<pe><slowo_obce>wwodzić</slowo_obce> --- wprowadzać.</pe>, po trzykroć żegnając ją z płaczem.<end id="e1513162233291-932136983"/></strofa>




<strofa id="e64"><wers_wciety typ="1"><begin id="b1513163988669-3166644349"/><motyw id="m1513163988669-3166644349">Morze</motyw>Gdy już burze przestały tłuc morza nurt siny,</wers_wciety>/
A wietrzyk lekkim szmerem wzywał na głębiny,/
Ściągają druhy łodzie, napełnią wybrzeże;/
Rzucamy port: ląd pierzcha i znanych miast wieże.<end id="e1513163988669-3166644349"/>/
<wers_wciety typ="1">Pośród morza wysepka wielce droga leży</wers_wciety>/
Dla Neptuna z Egei i Nereid macierzy<pe><slowo_obce>wysepka wielce droga dla Neptuna z Egei i Nereid macierzy</slowo_obce> --- wyspa Delos; <wyroznienie>Neptun z Egei</wyroznienie> (egejski): Neptun mający swój pałac w Morzu Egejskim; <wyroznienie>Nereid macierz</wyroznienie>: matka nimf morskich, Nereid, okeanida Doris (a. Doryda).</pe>./
Tę, błądzącą wzdłuż brzegów, srebrnołuki książę<pe><slowo_obce>srebrnołuki książę</slowo_obce> --- Apollo.</pe>/
Do Mykonu i górnej Gyjary<pe><slowo_obce>Mykon, Gyaros</slowo_obce> --- wysepki w po­bliżu Delos, należące do archipelagu Cyklad na Morzu Egejskim.</pe> przywiąże,/
By mogła być uprawną i wichrem gardziła./
Tu przybywam; zmęczonych dobrze przystań miła/
Przyjmuje. Na ląd wchodzim, czcząc gród Apollina./
Król Aniusz, Feba czciciel, kapłan starowina,/
Świętym laurem skroń wieńcząc wśród opasek wiela,/
Wybiegł, w ojcu dawnego wita przyjaciela./
Prawice łącząc, raźnie wchodzim pod powały.</strofa>




<strofa id="e65"><wers_wciety typ="1">Jam uczcił z głazów starych wzniesion chram<pe><slowo_obce>chram</slowo_obce> (daw.) --- świątynia.</pe> wspaniały:</wers_wciety>/
--- »Daj własny dom, Tymbreju<pe><slowo_obce>Tymbrej</slowo_obce> --- przydomek Apolla; <slowo_obce>Thymbra</slowo_obce> to nazwa miasta w Troadzie w pobliżu Troi, nazwa równiny oraz świątyni i sanktuarium Apollina, jednego z dwóch głównych miejsc jego kultu (Apollo zwany był panem Delf i Tymbry). </pe>! Znużonym z żeglugi/
Daj gród i miasto trwałe, zachowaj ten drugi/
Pergam Troi, ostatki Greków i Achilla!/
<begin id="b1513166932957-487898352"/><motyw id="m1513166932957-487898352">Proroctwo, Bóg, Naród</motyw>Gdzie, z kim każesz iść? Gdzie się nam przystań wychyla?/
Daj znak, ojcze, i w nasze zestąpić racz łona!«/
Ledwom rzekł, drgnęła nagle świątynia wstrząśniona/
I laur boga, zrąb góry w krąg wzruszył się cały,/
Z otwartych bram trójnoga spiże zaryczały./
Padamy kornie na ziem, a w uszach głos dzwoni:/
--- »Dardanie<pe><slowo_obce>Dardanie</slowo_obce> --- Trojanie.</pe> twardzi! Ziemia, co wśród swoich błoni/
Zrodziła ojców, chętnie ramiona rozszerzy/
Na przyjście wasze; starej szukajcie macierzy!/
Eneja dom świat cały owładnie swą wodzą,/
Toż wnuki ich i dziatki, co z nich się narodzą!«/
<wers_wciety typ="1">Tak Febus<end id="e1513166932957-487898352"/>; zgiełk radości wnet zbudzi się w tłumie:</wers_wciety>/
Zmieszany każdy pyta, zgaduje, jak umie,/
Do jakiej drogi Febus błądzących nakłania?/
Wtem rodzic<pe><slowo_obce>rodzic</slowo_obce> --- tu: ojciec Eneasza, Anchizes.</pe>, dawnych mężów zbierając podania:/
--- »Słyszcie --- rzecze --- o możni, skąd jutrznia nam błyska!/
Wśród mórz fali narodu naszego kołyska,/
Jowisza Kreta<pe><slowo_obce>Jowisza Kreta</slowo_obce> --- Jowisz  urodził się i wy­chował na Krecie, w grocie na górze Ida.</pe> leży, gdzie Idy szczyt znany;/
Tam sto miast wielkich, nader urodzajne łany./
Stamtąd ojciec nasz wielki (jeśli dobrze pomnę),/
Teucer wszedł do retejskiej ziemi<pe><slowo_obce>retejska ziemia</slowo_obce> --- od Reteum, przylądka w Troadzie.</pe> i na skromne/
Królestwo obrał miejsce; jeszcze na wzgórz fali/
Pergamu zamek nie stał, w dolinach mieszkali./
Stąd kult matki Cybeli, Korybantów miedzie<pe><slowo_obce>stąd kult matki Cybeli, korybantów miedzie (...) się wiedzie</slowo_obce> --- z Krety miał wywodzić się znany w Troi kult Cybele (a. Kibele), wielkiej Matki bogów, czczonej na górze Cybele we Frygii; <slowo_obce>korybanci</slowo_obce>: kapłani bogini Cybele, czczący ją tańcami wojennymi.</pe>,/
Idajski gaj, milczenie wśród ofiar się wiedzie/
I lwy, co w zaprząg spięte, ciągną rydwan pani./
Nuże więc! Jawnym bogów rozkazem wezwani,/
Zbłagawszy wiatry, płyńmy w gnozyjskie<pe><slowo_obce>gnozyjskie</slowo_obce> --- kreteńskie; od nazwy gł. miasta Krety, Knossos.</pe> zacisza!/
Niedaleko są one; z pomocą Jowisza/
W dzień trzeci flotę ujrzy kretejski brzeg stary«./
<wers_wciety typ="1">Tak rzekł i godne składa na ołtarz ofiary:</wers_wciety>/
Wołu Neptun wziął, wołu Apollin wziął z chwałą,/
Owieczkę czarną Burza, Zefiry zaś białą.</strofa>




<strofa id="e66"><wers_wciety typ="1">Wieść doszła mnie, że z własnej wypędzon ojczyzny</wers_wciety>/
Idomenej<pe><slowo_obce>Idomenej</slowo_obce> a. <slowo_obce>Idomeneus</slowo_obce> (mit. gr.) --- król Krety, wnuk Minosa, syn Deukaliona; uczestnik wojny trojańskiej (jako jeden z zalotników Heleny został związany obietnicą do wzięcia udziału w wyprawie), doradca Agamemnona, jeden z wojowników ukrytych we wnętrzu konia trojańskiego. Po zakończeniu wojny, kiedy wracał do domu, jego statki napotkały sztorm. Idomeneus przyrzekł Posejdonowi, że jeśli uda mu się dopłynąć do domu, złoży mu w ofierze pierwszą rzecz, jaką zobaczy. Kiedy wylądował na Krecie, jako pierwszego spotkał swojego syna i złożył go w ofierze bogu. Bogowie byli źli, że Idomeneus zabił własnego syna i zesłali na Kretę zarazę. Idomeneus został wygnany z Krety do Kalabrii w Italii.</pe> opuścił ziem Krety brzeg żyzny,/
Więc wroga<pe><slowo_obce>wroga</slowo_obce> --- tu: chodzi o króla Idomeneusa, który walczył z Trojanami.</pe> nie ma w domach, pustych o tej porze./
Rzucamy port Ortygii<pe><slowo_obce>Ortygia</slowo_obce> --- daw. nazwa wyspy Delos w archipelagu Cykladów na Morzu Egejskim.</pe>, płyniemy przez morze,/
Mijając Naksos Bakcha<pe><slowo_obce>Naksos Bakcha</slowo_obce> --- Bachus (w mit. gr. Dionizos), bóg płodności i wina, przybywszy na wyspę Naksos, spotkał porzuconą tam przez Tezeusza, zrozpaczoną księżniczkę kreteńską Ariadnę; Bachus pocieszył ją i poślubił.</pe>, Donisy<pe><slowo_obce>Donisa</slowo_obce> --- wyspa
na wsch. od Naksos.</pe> zarośle,/
Olear<pe><slowo_obce>Olear</slowo_obce> --- wyspa z archipelagu Cyklad, dziś: Antiparos.</pe>, śnieżną Paros<pe><slowo_obce>śnieżna Paros</slowo_obce> --- wyspa Paros, ,,śnieżna" od białej barwy marmuru, który tam wydobywano. </pe>, Cyklady wyniośle/
Sterczące z fali, liczne mijamy wysepki/
Wśród cieśnin. Zgiełk podniesie wioślarzy tłum krzepki,/
Krzyczą druhy, by Kretę, gdzie pradziadów gniazda,/
Nawiedzić; wiatrem z tyłu ułatwiona jazda./
Zaczem w starych Kuretów<pe><slowo_obce>Kureci</slowo_obce> (mit. gr.) --- bóstwa opiekuńcze a. kapłani (w liczbie dziewięciu) Rei, którzy na Krecie chronili małego Zeusa przed jego ojcem Kronosem; aby nie dowiedział się o nowo narodzonym i nie pożarł go, jak pozostałych swych potomków, kureci tańczyli, uderzając włóczniami o miedziane tarcze, zagłuszając w ten sposób płacz dziecka; także: <slowo_obce>korybanci</slowo_obce> (z Frygii) a. <slowo_obce>daktylowie</slowo_obce>/<slowo_obce>daktyle</slowo_obce> (bóstwa opiekuńcze związane z Reą).</pe> wpływamy krainę./
Z zapałem mury grodu żądane rozwinę,/
Zwę go Pergam; lud, z nazwy wesół niewymownie,/
Zachęcam, by dom kochał i podniósł warownie./
Już łodzie o brzeg suchy wsparto do połowy:/
Młodzież śluby zajmują i rozdział pól nowy,/
Ja prawa, domy znaczę --- gdy wtem, pod zgniłemi/
Wyziewy, mór nieszczęsny drzewa, siewy ziemi/
I członki ludzkie naszedł, zaraza nastała;/
Tracili dusze albo chore wlekli ciała./
Bezpłodne pola Syriusz<pe><slowo_obce>Syriusz</slowo_obce> --- także: Psia Gwiazda a. Kanikuła; gwiazda widoczna latem i wiązana ze zjawiskiem suszy.</pe> wysuszał i łupał,/
Schły zioła, w kłosach niszczał siew, spalon przez upał./
Rodzic znów do Ortygii przez morze niezwłocznie/
Każe płynąć i Feba błagać o wyrocznie:/
Gdzie wytknie kres znużonym, skąd szukać się godzi/
Pomocy w ciężkiej doli, gdzie zwrócić bieg łodzi?</strofa>

<strofa id="e67"><wers_wciety typ="1"><begin id="b1513174733715-3195094607"/><motyw id="m1513174733715-3195094607">Noc, Proroctwo</motyw>Noc była i sen ziemskie już ujął zwierzęta,</wers_wciety>/
Gdy bogów i penatów<pe><slowo_obce>penaty</slowo_obce> --- bóstwa domowe; tu również: opiekuńcze bóstwa całego ludu, narodu.</pe> z Frygii rzesza święta,/
Którą z Troi, z pośrodka pożogi wyrwałem,/
Przed okiem uśpionego błyśnie w świetle białem,/
Co przez okna przymknięte strugą jasną przesiąc<pe><slowo_obce>przesiąc</slowo_obce> --- dziś popr.: przesiąknąć.</pe>/
Zdołało w izbę --- bowiem pełny świecił miesiąc;/
Zaczem słowy słodkimi tak koją me troski:/
--- »Co w Ortygii Apollo miał głosić ci boski,/
--- Tu głosi; --- jego wróżby w poselstwie wyrzeczem:/
Z płonącej myśmy Troi za twoim szli mieczem,/
Na flocie nas wraz z tobą niosła fala wzdęta;/
My pod niebo twe przyszłe wyniesiem wnuczęta/
I damy władztwo miastu. Dla wielkich więc panów/
Gród wielki wznieś, ucieczki trud znosić postanów!/
Siedziby zmienić trzeba: nie wśród Krety dolin/
Delijski tobie osiąść rozkazał Apollin./
Jest ziemia, Hesperyji nazwiskiem Grek zwie ją:/
Łany stare, zwycięstwy i plony jaśnieją./
Enotrzy na nich żyli, dziś (głosi wieść z dali)/
Italią ją od wodza późniejsi nazwali./
Tam gród nasz, na tym Dardan urodził się łanie<pe><slowo_obce>Tam gród nasz, na tym Dardan urodził się łanie (...)</slowo_obce> --- Dardanus miał opuścić swe miasto rodzinne Korytus w Etrurii i otrzymać od Teukra, jako wiano córki oddanej Dardanusowi za żonę, krainę w pobliżu późniejszej Troi, zwaną najpierw Dardanią, a następnie od imienia wnuka Dardanusa, Trosa: Troją.</pe> /
I Jazjusz, od którego ród biorą Trojanie<pe><slowo_obce>Iasius</slowo_obce> --- brat Dardana, miał z nim ciągnąć do wyspy Samotraki.</pe>./
Wstań, nuże! I te słowa wraz ojcu starcowi/
Pewne odnieś: Korytu niech szukać stanowi/
I Auzonii ziem. Jowisz dyktyjskich pól wzbrania<pe><slowo_obce>pola dyktyjskie</slowo_obce> --- od Dikte, góry na Krecie.</pe>!«<end id="e1513174733715-3195094607"/></strofa>




<strofa id="e68"><wers_wciety typ="1">Na takie zjawy z nieba i boże wezwania</wers_wciety>/
Zdrętwiałem --- nie sen bowiem był, ni mara pusta./
Twarz, w opaskach włos mogłem rozpoznać i usta/
Wyraźnie; pot mi spłynie wnet po ciele całem./
Zaraz też raźno z łoża się mego porwałem,/
Podnoszę dłonie w niebo, bóstwom wdzięczny szczerze/
Daniny czyste składam; wesół po ofierze/
Anchizowi w porządku dziw głoszę takowy./
Rozpoznał wnet podwójny ród, dwie rodu głowy,/
I że dawnych szukając ziem, w nowym był błędzie./
Tedy rzekł: »Synu, losem Troi miotan wszędzie!/
<begin id="b1513174887926-2743952171"/><motyw id="m1513174887926-2743952171">Prorok</motyw>Kassandra mi te rzeczy głosiła jedynie,/
Dziś pomnę; gdy o naszej wieszczyła rodzinie,/
To Hesperię, Italię wplatała we wróżby./
Lecz któż wierzył, że do tych ziem pójdziem i któż by/
Uważał, co Kassandra mówi nieszczęśliwa?<end id="e1513174887926-2743952171"/> ---/
Ustąpmy, w przyszłość lepszą idąc, gdzie Feb wzywa!«/
<wers_wciety typ="1">Tak rzekł --- wszyscy radośnie przyklasnęli słowu</wers_wciety>/
Zostawiwszy niewielu, rzucamy gród; znowu/
Stawim żagle i w pełne puszczamy się morze.</strofa>





<strofa id="e69"><wers_wciety typ="1">Gdy łodzie na toń weszły i żadnej w przestworze</wers_wciety>/
Nie widać ziemi, jeno fale i niebiosa,/
Nad głową sina chmura mi zwiśnie z ukosa,/
Noc niosąc z burzą --- mrokiem nasrożą się fale./
Wnet wicher wzdyma morze, zapienią się w szale/
Bałwany, wśród topieli błądzim rozproszeni,/
Dzień skrył się w mgle wilgotnej, niebiosa wśród cieni/
Zagasły, raz po razu z chmur zdartych żar błyska./
Wypadlim z toru, zdani w fal ślepych igrzyska./
Dnia od nocy na niebie, wśród mgły, co się kłębi,/
Nie pozna sam Palinur, ni drogi na głębi./
Trzy dni tedy niepewni w tej ślepej pomroce/
Po morzu błądzim, trzy też bez żadnych gwiazd noce./
Czwartego dnia dopiero ziemię zobaczymy,/
Piętrzącą z dala góry i toczącą dymy./
Spadł żagiel, chwycim wiosła: wnet majtków drużyny/
Z wysiłkiem tłuką piany i sieką nurt siny./
<wers_wciety typ="1">Ocalonych z fal, najpierw nas Strofad pustkowie</wers_wciety>/
Przyjmuje. Mianem Strofad lud Grajów tam zowie/
Wysepki w Morzu Jońskim, gdzie Celeno sroga/
<begin id="b1513178431822-3354526133"/><motyw id="m1513178431822-3354526133">Potwór, Kobieta, Ptak</motyw>I reszta harpij mieszka, co z Fineja<pe><slowo_obce>Finej</slowo_obce> a. <slowo_obce>Fineus</slowo_obce> --- ślepy wieszcz tracki, który miał oślepić też swych synów z pierwszego małżeństwa; bogowie zesłali za to na niego skrzydlate potwory, <wyroznienie>harpie</wyroznienie>, zabierające lub kalające mu pokarm; od plagi tej uwolnili go Argonauci, Zetes i Kalais, skrzydlaci synowie Boreasza, a Fineus z wdzięczności wskazał im dalszą drogę.</pe> proga/
Uciekły, dawne stoły rzucając bezładnie./
Brzydszego tworu bogów i zarazy nad nie/
Groźniejszej dotąd fala nie wydała styska:/
Twarz dziewic mają, wstrętne ślą kały z brzuszyska,/
Szpony ich zakrzywione i od głodu stale/
Zbladłe wargi.<end id="e1513178431822-3354526133"/>/
Tam, gdy w przystań wstąpilim<pe><slowo_obce>wstąpilim</slowo_obce> --- forma skrócona od: wstąpiliśmy.</pe>, zniesieni przez fale/
Widzimy stada wołów tu i tam na łące,/
I kozy bez żadnego pasterza błądzące./
Wpadniem z mieczem i bogów do działu przybierzem/
Wraz z Jowiszem. Wnet potem nad wklęsłym wybrzeżem/
Ścielim łoża i tłuste zjadamy mięsiwa.../
Wtem nagle od gór w locie straszliwym przybywa/
Rój harpij, tłukąc głośno ogromnymi skrzydły<pe><slowo_obce>skrzydły</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: skrzydłami.</pe>./
Łupi pokarm, w krąg wszystko przez dotyk obrzydły/
Plugawi, puszcza brzydką woń i hałas czyni. ---/
W ustroni więc dalekiej, w sklepionej jaskini,/
Zarosłej wokół lasem, w pełnym mroków jarze/
Stawiamy stoły, ogień kładziem na ołtarze./
Znów z drugiej strony nieba, z jam ślepych wypadło/
Ich stado, z wrzaskiem szpony krzywymi rwie jadło,/
Kala paszczą. Natenczas mieczem w srogą zgraję/
Uderzyć każę druhom i bój jej wydaję./
Pełnią rozkaz --- i miecze, w bujne skryte zioła,/
Sposobią, tarcze również chowają dokoła./
Skoro więc łomot wzniecą, wśród krętych wybrzeży/
Zlatując, ze strażnicy wnet Mizen uderzy/
W spiż pusty; zaraz druhy w bój nowy wypadną,/
Chcąc stalą ptaków morskich czerń skrwawić szkaradną/
Lecz miecz ran im nie zada, w piórach traci siły/
Żelazo: zaczem szybko w niebiosa się wzbiły,/
Zostawiając wpół zżarty łup i szpetne piętna./
<begin id="b1513178623967-3734226861"/><motyw id="m1513178623967-3734226861">Proroctwo, Kara</motyw>Na wysokim urwisku jedna, wieszczka smutna,/
Celeno siadła, z piersi głos miecąc nam taki:/
--- »Bój jeszcze za rzeź wołów, za ległe cielaki,/
Laomenidzi! Bój w te wnosicie krainy?/
Z ziem własnych wygnać chcecie harpije bez winy?/
Słuchajcież wróżb i z waszą poznajcie się dolą:/
Co Febowi sam Jowisz, mnie Febus Apollo/
Objawił --- ja wam, z Furyj największa, odsłonię:/
Dążycie do Italii z wiatrem, przez mórz tonie ---/
Osiągnięcie ją, w próg jej wstąpicie przystani,/
Lecz nie wpierw murem miasto zamkniecie znękani,/
Aż głód was srogi zmusi za rzezie bydlęce/
Nadżarte stoły łupać w wyschniętej paszczęce!«<end id="e1513178623967-3734226861"/> ---/
Tak rzekła i w przestworza skrzydłami uderzy.</strofa>




<strofa id="e70"><wers_wciety typ="1">Strach zimny nagle w żyłach mej dzielnej młodzieży</wers_wciety>/
Krew zetnie, śmiałość sercom zupełnie odejmie;/
Nie chcą walczyć, lecz kornie myślą o rozejmie,/
Bądź bóstwa to, bądź ptactwo srogie, co z mórz zbiega/
Zaś ojciec Anchiz, ręce podnosząc od brzega,/
Przyzywa bogów wielkich i kadzidła pali:/
--- »Odwróćcie groźbę, bogi, wyrwijcie z klęsk fali!/
Darzcie łaską nas!« --- Powróz wnet z brzegu ugrzęzły/
Rwać każe, lin splątanych rozmotać znów węzły./
Naprężą druhy żagle, nurt skłębią pian koła:/
Płyniemy, kędy wicher i sternik nas woła./
Już sponad fal Zacyntu podniosą się gaje,/
Już Dulich, Samos, Nerit wyniosła powstaje,/
Mijamy brzeg Itaki, gdzie wiele skał zwisa,/
Kraj Laerta, wrogiego klniem ziemię Ulissa./
Wnet Leukate, w chmur wieńcu wznosząca się z dolin/
I groźny się dla majtków odsłania Apollin<pe><slowo_obce>Leukate (...) Apollin</slowo_obce> --- Leukada, wyspa na Morzu Jońskim u zach. wybrzeży Grecji oraz wzniesiona na niej świątynia Apollina; na wyspie istniała też skała, z której zrzucano do morza zbrodniarzy.</pe>. ---/
Tam, pod mały gród zastęp nasz znużon podchodzi./
Kotwica z dzioba spada, brzeg wieńczy rząd łodzi./
Dobiwszy więc do lądu nad wszelkie nadzieje,/
Czcim Jowisza, kadzidło z ołtarzy zatleje./
Na wybrzeżu iliackie wznawiamy igrzyska:/
Wśród zapasów ojczystych oliwa rozpryska/
Z ciał nagich druhów --- piersi ich krzepi wesele,/
Że wśród wroga miast greckich minęlim tak wiele./
Tymczasem słońce kończy wielką drogę roczną/
I zimne Akwilony nasrażać toń poczną./
Spiżową, wklęsłą tarczę wnet, sprzęt Abantowy,/
W podwojach wieszam, tymi skreślając rzecz słowy:/
»Eneasz --- zwycięskiego łup składa tu wroga«./
Każę port rzucić --- ławy zasiada załoga,/
W zawody druhy morskie bałwany tną wiosłem./
Wnet miniem kraj Feaków<pe><slowo_obce>kraj Feaków</slowo_obce> --- Korcyra; dziś: Korfu.</pe> z zamczyskiem wyniosłem./
Epiru<pe><slowo_obce>Epir</slowo_obce> --- górzysta kraina w płn.-zach. Grecji nad Morzem Jońskim, (granicząca na płn. z Albanią, na wsch. z Tesalią), w starożytności słynna dzięki świątyni i wyroczni w Dodonie; gł. miasta: Nikopolis i Buthrotum; od V w. p.n.e. w Epirze panowała dynastia wywodząca swoje początki od syna Achillesa, Pyrrusa.</pe> brzeg okrążym, w port płynąc bez zwłoki/
Chaoński<pe><slowo_obce>port Chaoński</slowo_obce> --- port w Epirze, od nazwy <slowo_obce>Chaonów</slowo_obce>, jednego z trzech gł. plemion (obok Molossów i Tesprotów) tworzących staroż. lud zamieszkujący Epir i zbiorczo zwany Epirotami; Chaonowie zamieszkiwali równinę Butroton na płn. Epiru, w VI w. p.n.e. tworzyli państwo plemienne, wywodząc ród swoich władców od trojańskiego Helenosa.</pe>, pod Butrota gród dotrzem wysoki.</strofa>




<strofa id="e71"><wers_wciety typ="1">Tu wieść słyszym, co trudną do wiary się wyda,</wers_wciety>/
Iż miastom Grajów Helen<pe><slowo_obce>Helen</slowo_obce> a. <slowo_obce>Helenos</slowo_obce> --- syn Priama, wzięty do niewoli przez syna Achillesa, Pyrrusa, z którym przybył do Epiru.</pe> władnie<pe><slowo_obce>władnie</slowo_obce> (daw. forma) --- włada, rządzi.</pe>, Pryjamida,/
Co żonę wziął Pyrrusa i berło za wiano/
I tak znów Andromachę<pe><slowo_obce>Andromacha</slowo_obce> --- wdowa po Hektorze.</pe> ziomkowi oddano./
Zdumiałem się, pierś dziwna mi chęć rozpłomienia/
Wypytać męża, poznać tak wielkie zdarzenia;/
Biegnę, łodzie rzucając i portu brzeg siny./
Przed miastem właśnie ucztę i smutne daniny/
Nad nowym Symoentem<pe><slowo_obce>nowy Symoent</slowo_obce> --- nazwany tak samo na pamiątkę dawnej rzeki, która płynęła w Troadzie.</pe>, wśród gaju, zbolała/
Andromacha popiołom i Cieniom składała/
Przed mogiłą Hektora pustą, strojną w darnie,/
I dwoma ołtarzami, gdzie z płaczem się garnie./
Gdy spostrzegła, że w zbroi trojańskiej nadchodzę,/
Biedna, zjawy wielkimi przerażona srodze,/
Drętwieje na ten widok i stoczy się blada/
Na ziemię --- aż po czasie długim tak powiada:/
--- »Tweż to lice? Prawdziwyż przychodzi to goniec,/
Syn bogini? Ty żyjesz? Lub jeśli na koniec/
Umarłeś, gdzie jest Hektor?« --- Zalała się łzami,/
Napełniając gaj krzykiem; boleść ledwo da mi/
Coś rzec do nieprzytomnej, aż urwane słowa/
Zmieszan rzucę: --- »Tak, żyję, zła dola mnie chowa;/
Nie wątp, bo prawdę widzisz.../
Jakaż dola cię, wziętą takiemu mężowi,/
Spotyka? Czy los godnie nagrodził stan wdowi?/
Hektora Andromacho, Pyrrusa żeś żoną?« ---/
Na to cicho tak z twarzą odrzecze spuszczoną:/
--- »O, szczęsna przed innymi Pryjama dziewica<pe><slowo_obce>Pryjama dziewica</slowo_obce> --- Polyksena, złożona na ofiarę na grobie Achillesa.</pe>,/
Co pod Troją, przy stosie, nie rumieniąc lica/
Paść mogła, którą z działów wyrwała moc boża,/
I branka --- pana swego nie tknęła się łoża! ---/
Gdy gród spłonął, po morzach różnych przez mus twardy/
Pędzona, od Pyrrusa wielem zniosła wzgardy,/
W niewoli rodząc<pe><slowo_obce>w niewoli rodząc</slowo_obce> --- chodzi o urodzonych Pyrrusowi (Neoptolemosowi) przez Andromachę synów: Pergamosa, Pielosa i Molossosa (tego ostatniego z zazdrości o Andromachę zabiła żona Pyrrusa, Hermiona).</pe>; potem, gdy jego Hermione<pe><slowo_obce>Hermione</slowo_obce> --- córka Menelausa i Heleny, wnuczka Ledy, żona Pyrrusa, a po jego śmierci Orestesa.</pe>,/
Wnuczka Ledy, uwiodła i wziął ją za żonę,/
Mnie, brankę, w moc Helena oddał, niewolnika./
Ale Orest, którego wskróś miłość przenika/
Narzeczonej i Furia biczykiem gna wrażem,/
Zabija niebacznego przed ojców ołtarzem./
Z Pyrrusa śmiercią, z dzierżaw jego Helenowi/
Część dano, który nazwę Chaonii stanowi/
Swej ziemi (od Chaona<pe><slowo_obce>Chaon</slowo_obce> --- miał być przyjacielem czy bratem Helenusa i poświęcić życie dla dobra ziomków.</pe> z niw Troi, dosłownie);/
Nadto Pergam iliacką tu stawia warownię./
Lecz ciebie jakie wichry i dola przyniosła?/
Kto z bogów nieświadome dróg kierował wiosła?/
Cóż syn Askań? Czy żyje dotychczas dziecina?/
Którego ci już Troja.../
Czy zawsze z troską matkę straconą wspomina?/
Czy do czynów rycerskich, cnót sławnych wśród ludzi/
Ojciec Enej i Hektor wuj żądzę w nim budzi?«</strofa>

<strofa id="e72"><wers_wciety typ="1">Tak mówiąc, długo lała łzy próżne, gdy z kwater</wers_wciety>/
Grodowych nadszedł Helen Priamida<pe><slowo_obce>Helen Priamida</slowo_obce> --- Helenus, syn Priama, który miał zbudować w Chaonii drugą ,,małą Troję", z zamkiem nazwanym Pergamon, rzeką Ksantem itp.</pe>, bohater,/
Otoczon licznym gronem dworzan i czeladzi./
Poznał swoich i wesół za progi prowadzi,/
Łzą hojną każde słowo zraszając rozmowy./
Podążam: małą Troję, Pergamu mur nowy/
Poznaję, Ksantu strugę wśród wyschniętych koryt/
I Skajskiej bramy ścisnę brzeg, bruzdami poryt./
Nie mniejszych uciech w mieście trojańska młódź zazna:/
W krużgankach wielkich króla łaskawość przyjazna/
Gości ich; wśród sal złote spełniają puchary/
Na cześć Bakcha i winem się; raczą bez miary.</strofa>




<strofa id="e73"><wers_wciety typ="1">Zbiegł jeden dzień i drugi białe płótna żagli</wers_wciety>/
Wydyma wiatr z południa i w drogę nas nagli;/
Natenczas wieszczka<pe><slowo_obce>wieszczek</slowo_obce> --- tu: Helenus.</pe> słowy takimi zagadnę:/
--- »Synu Troi, wróżbito, co Feba znasz władne/
Wyrocznie, trójnóg, Klaru<pe><slowo_obce>Klaru laur</slowo_obce> --- w gaju laurowym w miejscowości Klarus niedaleko Kolofonu w Jo­nii istniała sławna wyrocznia Apollina.</pe> laur, srebrnych gwiazd mowy,/
Głos ptaków oraz skrzydeł ich szelest wichrowy ---/
Powiedz mi --- bowiem szczęsne wróżby do tej chwili/
I wszyscy mi niebianie znakami radzili/
Do Italii iść, szukać odległej jej ziemi;/
Celeno jedna nowy słowami strasznemi/
Głosi wyrok i smutne zwiastuje mi szkody,/
Szpetny głód; --- jakiej najpierw mam strzec się przygody?/
Jak przemogę trud, który śle dola tak łzawa?« ---</strofa>




<strofa id="e74"><wers_wciety typ="1">Helen, bijąc wprzód woły<pe><slowo_obce>bijąc woły</slowo_obce> --- tu: zabijając woły na ofiarę bogom.</pe>, jak święte chcą prawa,</wers_wciety>/
O pokój błaga bogów, przepaski odpina/
Z poświęconej swej głowy, w progi Apollina/
Mnie, drżącego, swą ręką wiedzie bez odwłoki/
I z boskich ust te kapłan mi głosi wyroki:/
--- »Bogini synu --- widzę bowiem, że opieka/
Bóstw większych wśród fal morza cię wiedzie z daleka;/
Tak losem rządzi Jowisz, tak prawa chcą boże:/
Nieco z wielu ci rzeczy --- byś pewniej przez morze/
Mógł płynąć, gdzie Auzonia wam przystań stanowi ---/
Odsłonię słowy<pe><slowo_obce>słowy</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: słowami.</pe>; więcej wiedzieć Helenowi/
Bronią Parki<pe><slowo_obce>Parki</slowo_obce> --- boginie (,,prządki") losu ludzkiego; tu również: strzegące tajemnicy wyroków tegoż losu.</pe>, Saturna córa głosić nie da./
Naprzód za bliską przez cię uważana scheda<pe><slowo_obce>scheda</slowo_obce> --- dziedzictwo, spadek; tu: Italia uważana przez Eneasza za spadek po przodkach.</pe>/
Italii, wraz z portami, gdzie płyniesz nieświadom,/
Daleka jest, wstęp do niej licznym podległ zdradom./
We fali wprzód Trynakrii<pe><slowo_obce>Trynakria</slowo_obce> (daw.) --- Sycylia.</pe> zgiąć muszą się wiosła,/
Toń auzońska okręty potem będzie niosła; ---/
Jezioro piekieł<pe><slowo_obce>jezioro piekieł</slowo_obce> --- Awernus pod Kume w Kampanii.</pe>, Cyrki wyspę<pe><slowo_obce>Cyrki wyspa</slowo_obce> --- wyspa wróżki Cyrce (a. Kirke), zwana Ajaja (łac. <slowo_obce>Aeaea</slowo_obce>, po gr.: płacz).</pe> wraz ze swemi/
Ujrzysz, nim zdołasz stawić gród w bezpiecznej ziemi./
Dam znaki --- ty je z sobą w kraj zabierz daleki:/
<begin id="b1513200996098-1113344288"/><motyw id="m1513200996098-1113344288">Proroctwo, Miasto</motyw>Gdy przyjdziesz zatroskany nad skrytej toń rzeki,/
Pod dębami, na brzegu, gdzie wiry nurt mącą,/
Maciorę ujrzysz wielką, na ziemi leżącą,/
U wymion głów trzydzieści, białych jak ich matka:/
Tam miejsce miastu będzie, kres trudów ostatka.<end id="e1513200996098-1113344288"/>/
Jedzenia stołów również przyszłego się nie bój:/
Los drogę znajdzie, Febus powiedzie na przebój./
Te zaś ziemie, tych brzegów Italii krawędzie,/
Które blisko nas tłucze burzliwy nurt wszędzie,/
Omijaj: wszystkie grody źli dzierżą tam Grecy:/
Tam Lokrzy narycyjscy<pe><slowo_obce>Lokrzy narycyjscy</slowo_obce> --- lud Lokrów z miasta Naryks.</pe> mur wznieśli fortecy,/
Żołnierzem salentyński<pe><slowo_obce>salentyński łan (...) Lyktejski Idomenej</slowo_obce> --- w mieście Sallentini w Kalabrii miał zamieszkać wypędzony z Krety  Idomeneus.</pe> łan bujny tam zbroi/
Lyktejski Idomenej; tam wodza z Melboi,/
Filoktela, Petelia<pe><slowo_obce>Petelia</slowo_obce> --- miasto w  płd. Italii, założone (a. umocnione murem obronnym) przez Filokteta wypędzonego z rodzinnej Meliboi (tu: Melboi) w Tesalii.</pe> mur wspiera na skale./
<begin id="b1513203257704-47546716"/><motyw id="m1513203257704-47546716">Obrzędy, Strój</motyw>Gdy nawet flota twoja przepłynie już fale/
I na brzegu dziękczynne ołtarze zapłoną,/
Pamiętaj purpurową włos zakryć osłoną,/
By pośród świętych ofiar jaka świętokradzka/
Twarz wroga nie zmąciła wróżb twoich znienacka;/
Ten i ty, i druhowie chowajcie obyczaj,/
W ten obrządek i wnuków twych powtajemniczaj.<end id="e1513203257704-47546716"/>/
Gdy cię zaś ku Sycylii, przez morza powierzchnie/
Wiatr rzuci i zapora Peloru<pe><slowo_obce>zapora Peloru</slowo_obce> --- cieśnina sycylijska z przylądkiem przylądkiem Pelorus.</pe> w dal pierzchnie,/
Na lewo ląd i morze okrążaj z oddali/
Wielkim łukiem, brzeg prawy miń i nurty fali./
Te miejsca niegdyś wskutek wielkiego wstrząśnienia/
(Tak bardzo długość czasów ziemicy kształt zmienia)/
Rozpadły się, wieść niesie, choć wprzód się wiązały/
W ląd jeden; z mocą wtargnął fal nurt rozszalały,/
Sycylię od Hesperii oddarł<pe><slowo_obce>niegdyś wskutek wielkiego wstrząśnienia (...) fal nurt rozszalały
Sycylię od Hesperii oddarł</slowo_obce> --- Sycylia stanowiła niegdyś całość z Półwyspem Apenińskim, a jej oderwanie musiały spowodować erupcje wulkaniczne; Wergiliusz daje tu wyraz wiedzy starożytnych na ten temat.</pe>, grody ziemi/
I pola cieśninami dzieląc burzliwemi./
Scylla prawy brzeg, lewy zaś Charybda dzika/
Zasiada: z dna otchłani po trzykroć połyka/
Rozdarte wirem fale i znów, wzdąwszy płuca,/
Na przemian je z paszczęki pod gwiazdy wyrzuca./
Zaś Scyllę ciemnych jaskiń zakrywa głąb ślepy,/
Z nich łeb jawi, okręty w skał ciągnąc wertepy./
Z przodu ludzką twarz, pierś ma piękną jak dziewczyna/
W pół ciała --- wieloryba kadłub, a delfina/
Ogony, brzuch obwisły srogiego wilczyska./
Lepiej ci brzeg Trynakrii, co z dala rozbłyska,/
I Pachin<pe><slowo_obce>Pachin</slowo_obce> --- daw. Pachynum, przylądek na pd. wybrzeżu Sycylii; dziś: <slowo_obce>Pachino</slowo_obce>, miejscowość i gmina na Sycylii we Włoszech, w prowincji Syrakuzy.</pe> minąć w pędzie, choć bieg się załamie,/
Niźli Scyllę potworną choć raz w wielkiej jamie/
Ujrzeć i psimi głosy szczekające skały./
Prócz tego, jeśli na coś Helena się zdały/
Wieszcze słowa, gdy prawdę mu głosi Apollin,/
Jedenć synu bogini do prędszych wyzwolin/
Wskażę sposób<pe><slowo_obce>jedenć (...) wskażę sposób</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą wzmacniającą -ci, skróconą do -ć.</pe> i dwakroć go jeszcze przypomnę:/
Junony bóstwo najpierw czcij w modłach ogromne,/
Junonie śluby składaj, tej możnej władczyni/
Ślij hojny dar --- zwycięzcą cię ona uczyni ---/
I dotrzesz do Italii z Trynakrii wybrzeży./
Stąd gdy zajdziesz, gdzie sławny Kumai gród<pe><slowo_obce>Kumai gród</slowo_obce> --- Kume (łac. <slowo_obce>Cumae</slowo_obce>), staroż. miasto w regionie Kampanii na Płw. Apenińskim (dziś k. Neapolu we Włoszech), założone przez  Greków z Eubei; słynęło m.in. z wyroczni Sybilli.</pe> leży,/
Szumiący bór i święte jezioro w Awernie<pe><slowo_obce>święte jezioro w Awernie</slowo_obce> --- <slowo_obce>Avernus</slowo_obce>, okrągłe jezioro wulkaniczne na wsch. od Kume (dziś Averno pod Neapolem we Włoszech), w starożytności uważane za wejście do Hadesu, podziemnego świata zmarłych; nazwa pochodząca od gr. <slowo_obce>aornos</slowo_obce>, znaczyła tyle co: ,,bez ptaków" (wierzono, że zabójczymi wyziewami jezioro odstrasza ptaki).</pe>,/
Obłędną wieszczkę<pe><slowo_obce>obłędna wieszczka</slowo_obce> --- tu: Sybilla z Kume.</pe> ujrzysz w jaskini, co wiernie/
Losy głosi, na liściach spisując wyrocznie./
Cokolwiek tak napisze dziewica, niezwłocznie/
Pod liczbą kładzie<pe><slowo_obce>pod liczbą kładzie</slowo_obce> --- numeruje, porządkuje zapisane ,,liście", karty.</pe>, w skalne chowając załomy:/
Stos wróżb onych w porządku leży nieruchomy./
Lecz skoro jeno wpadnie wiatr w lekkim przeświście/
Przez drzwi groty i wiotkie zmieszają się liście,/
Nie chwyta wśród jam skalnych niesionych w lot rączy/
Nie składa ich na nowo i wierszy nie łączy:/
Lud wracać musi z niczym, klnąc grotę Sybilli. ---/
Ty nie dbaj o odwłokę, choć będą naglili/
Towarzysze, choć żagle okrętów twych z mocą/
Przez wiatr wzdęte, pomyślnym szumem załopocą,/
Do wieszczki idź i błagaj o boże wyrocznie:/
Niezmuszona niech wróżby swe głosić rozpocznie./
Italii ludy tobie wnet i przyszłe wojny/
Ona wskaże, jak mijać lub znosić trud znojny,/
Pouczy --- i uczczona, pomyślną da drogę./
To jest, o czym ja przestrzec słowami cię mogę:/
Płyń więc, czyny wielkimi pod niebo wznieś Troję«.</strofa>




<strofa id="e75"><wers_wciety typ="1">Gdy tak wieszczek przyjaźnie mi rady dał swoje,</wers_wciety>/
Rozkaże zaraz w łodzie kosztowne nieść dary,/
Skarby złota, słoniową kość rzniętą, bez miary/
Wiele srebra, Dodony<pe><slowo_obce>Dodona</slowo_obce> --- miasto z wyrocznią, należące tu do państwa Helenusa.</pe> kociołki dostojne,/
Pancerz złoty, trójnitny<pe><slowo_obce>trójnitny pancerz</slowo_obce> --- kolczuga z oczkami z potrójnego drutu.</pe>, sposobny na wojnę/
I osadę szyszaka z włosistymi kity<pe><slowo_obce>z włosistymi kity</slowo_obce> --- daw. forma N.lm; dziś popr.: (...) kitami.</pe>,/
Broń Pyrrusa; dla ojca też dar znamienity,/
Rumaki, wodze<pe><slowo_obce>wodze</slowo_obce> --- tu: uprząż.</pe> doda.../
Sprawi wiosła i druhom sprzęt różny śle w darze.</strofa>




<strofa id="e76"><wers_wciety typ="1">Tymczasem płótna żagli rozpinać rozkaże</wers_wciety>/
Anchiz, by z pędem wiatru ich skrzydłem gnać skorem/
Wieszcz Feba z wielkim starca tak żegna honorem:/
--- »Anchizie, przez Wenery świetne uczczon śluby<pe><slowo_obce>przez Wenery świetne uczczon śluby</slowo_obce> --- Wenera obdarzyła Anchizesa synem, Eneaszam.</pe>,/
Przez bogów dwakroć wyrwan z Pergamu zaguby<pe><slowo_obce>Anchizie (...) dwakroć wyrwan z Pergamu zaguby</slowo_obce> --- za życia Anchizesa Troja była dwukrotnie zburzona: raz przez Herkulesa, drugi raz przez Greków, w wyniku wojny trojańskiej.</pe>!/
Przed tobą ląd Auzonii, tam z wolą płyń nieba,/
Lecz ten jej skrawek morzem omijać ci trzeba./
Daleka jest Auzonia, którą Febus śle wam!/
Idź, szczęśliw cnotą syna! --- Lecz czemuż opiewam/
Wciąż jedno, i daremnie wiatr w żagli dmie płótna?«/
Również i Andromacha, z rozłąki tej smutna,/
Wzorzyste, złotem tkane przynosi kobierce/
I płaszcz fryski, nie mniejsze okazując serce/
Dla Askania, z darami to głosząc orędzie:/
--- »Przyjm, dziecię, dar! Pamiątką rąk moich ci będzie,/
O stałej Andromachy miłości upewni,/
Hektora żony; przyjmij, co dają ci krewni/
W rozstaniu, Astianaksa<pe><slowo_obce>Astianaks</slowo_obce> --- syn Andromachy i Hektora, zabity po zdobyciu Troi.</pe> obrazie jedyny/
Te oczy miał, te usta, tak trzymał rączyny/
I teraz w równej z tobą wzrastałby lat wiośnie!«</strofa>
<strofa id="e77"><wers_wciety typ="1">Jam żegnał ich, łzą lica zraszając żałośnie:</wers_wciety>/
--- »Żyjcie szczęśni, wy, których fortuna już zgoła/
Spełniona: nas z burz jednych na drugie los woła./
Wy spokojni, na żadne nie macie iść morze,/
Nie szukacie Auzonii, co nam w każdej porze/
Wstecz ucieka; kształt Ksantu i przez was stawioną/
Widzicie Troję --- oby pod lepszą osłoną/
Wróżb bożych i zdradnego Greka nie tak bliską!/
Gdy dotrę do fal Tybru i ujrzę siedlisko,/
Które memu ludowi w tej ziemi los daje ---/
Pokrewne niegdyś ludy, bliskie sobie kraje:/
Hesperię wraz z Epirem, z jednego Dardana/
Wiodące ród swój, którym jedna dola dana,/
Połączym; wnuki o tym niech mają staranie!«</strofa>


 

<strofa id="e78"><wers_wciety typ="1">Płyniemy morzem zaraz przy Ceraunii<pe><slowo_obce>Ceraunia</slowo_obce> --- góry w Epirze.</pe> łanie,</wers_wciety>/
Skąd falą do Italii najbliższa jest droga./
Wtem słońce zaszło, góry ciemność skryła sroga;/
Padniem na piach przy fali, stęsknieni do ziemi./
Wyznaczywszy wioślarzy, nad brzegi suchemi/
Rzeźwim ciała; --- znużonych wnet zmorzy sen skory./
<begin id="b1513208459603-3939694443"/><motyw id="m1513208459603-3939694443">Noc, Gwiazda, Morze, Podróż</motyw>Połowy dróg nie zeszła noc, gnana przez Hory<pe><slowo_obce>Hory</slowo_obce> --- tu: uosobienie godzin; w mit. gr. boginie czuwające nad ładem i rytmem natury, personifikacje pór roku.</pe>,/
Kiedy pilny Palinur wstał z łoża, najcichsze/
Szumy bada, moc pędu rozróżnia we wichrze,/
Gwiezdny rój znaczy, w ciche niebiosa rzucony./
Arktura, grupę Hyjad, podwójne Triony/
I Oriona, co szafir złocistą skrą bodzie./
Gdy wszystko go o stałej upewni pogodzie,/
Da głośny znak z okrętu; my według prawidła/
Ruszym w drogę i żagli rozpinamy skrzydła.<end id="e1513208459603-3939694443"/></strofa>




<strofa id="e79"><wers_wciety typ="1">Już Zorza<pe><slowo_obce>Zorza</slowo_obce> (mit. rzym.) --- <wyroznienie>Aurora</wyroznienie>, bogini zorzy porannej; odpowiednik Eos w mit. gr. </pe> gwiazdy swymi spłoszyła rozbłyski,</wers_wciety>/
Gdy w dali ciemne wzgórza ujrzym i ląd niski/
Italii. Wnet: »Italia!« --- pierwszy Achat woła,/
Italię krzykiem druhy witają dokoła./
Natenczas ojciec Anchiz wieńczy puchar drogi,/
Napełni czystym winem i przyzywa bogi,/
W wysokiej stojąc łodzi:/
--- »Władcy morza i lądów, których ramię sprzęga/
Nawałnice --- wiatr dobry spuśćcie z widnokręga!«/
<wers_wciety typ="1">Żądany wicher zaraz pomyślnie się zerwie,</wers_wciety>/
Port zbliża się, gród błyska poświęcon Minerwie<pe><slowo_obce>port (...) poświęcon Minerwie</slowo_obce> --- <slowo_obce>Portus Veneris</slowo_obce> w pobliżu <slowo_obce>Arx Minervae</slowo_obce> w Kalabrii.</pe>./
Zwijają druhy żagle, do brzegu okręty/
Pędząc. --- Nurtem od wschodu port w łuk był wygięty,/
U wejścia z szumem fala się tłucze spieniona,/
Port kryje się: dwa nad nim skłaniają ramiona/
Spiętrzone skały; chram<pe><slowo_obce>chram</slowo_obce> (daw.) --- świątynia.</pe> też od brzegów ucieka./
<begin id="b1513211074773-1990487881"/><motyw id="m1513211074773-1990487881">Koń</motyw>Tu pierwszą wróżbę: cztery ujrzałem z daleka/
Śnieżne konie, gryzące polnego darń kopca./
Więc Anchiz: »Bój, o ziemio, przynosisz nam obca!/
Na bój zbroi się konia, bój wróży to zwierzę;/
Lecz również przyuczony koń zaprząg wnet bierze,/
Wędzidło znosi, ciągnie wóz kmiotka spokojny,/
Znak pokoju!« --- Rzekł. Wtedy patronkę my wojny/
Palladę czcim, co pierwsza gościną nas darzy<end id="e1513211074773-1990487881"/> ---/
I kryjąc głowy szatą fryską, u ołtarzy/
(Na co nacisk kładł Helen) kadzideł wnet wonie,/
Jak rozkaz był, argiwskiej składamy Junonie./
<wers_wciety typ="1">Skoro wszelkie spełnilim śluby, gdy czas nagli,</wers_wciety>/
Naprzeciw wiatru reje obróciwszy żagli,/
Rzucamy domy Grajów i niepewne łany./
Stąd Tarent, przez Herkula (jak mówią) stawiany,/
Widnieje, gród Lacynii boskiej w chmur pomroce,/
Kaulonia i Scylacej<pe><slowo_obce>Lacynia (...) Kaulonia i Scylacej</slowo_obce> --- odniesienia do terenów zamieszkałych w starożytności przez lud Bruttów (a. Brucjów), na płd. krańcu Płw. Apenińskiego, od granic Lukanii do sycylijskich cieśnin i cypla Leucopetra (dziś: obszar Kalabrii), tworzyli konfederację miast ze stolicą w Cosentii.

</pe>, co łodzie druzgoce./
Już z morza trynakryjskiej Etny widać załom;/
Jęk donośny fal słychać, co rwą się ku skałom,/
Tłukąc brzeg, wraz i głosy zmieszane bezładnie;/
Wrą zatoki, od wirów piach wzburza się na dnie./
Więc ojciec Anchiz: »Patrzcie! Charybda już bliska,/
Te rafy Helen, groźne te wieścił urwiska./
Do wioseł, druhy! Razem pochwyćcie za wiosła!«/
<wers_wciety typ="1">Jak rzekł, czynią; Palinur, mistrz swego rzemiosła,</wers_wciety>/
Okrętu przód na lewe pierwszy skręci fale:/
W lewo wiatrem i wiosły<pe><slowo_obce>wiosły</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: wiosłami.</pe> pędzimy wytrwale./
Raz w niebo wzdęta topiel podnosi nas wodna,/
To w mrok Manów<pe><slowo_obce>Many</slowo_obce> (mit. rzym.) --- dusze zmarłych przodków.</pe> miotając, pogrąża aż do dna./
Trzykroć wśród skał szczerbatych głos rafy wydały,/
Trzykroć gwiazdy ujrzymy przez rwących pian wały.</strofa>




<strofa id="e80"><wers_wciety typ="1">Już wiatr ścichnął i słońca promienny blask blednie,</wers_wciety>/
<begin id="b1513210567631-1847727095"/><motyw id="m1513210567631-1847727095">Żywioły, Natura, Ogień, Ziemia</motyw>Nie znając dróg, w Cyklopów kraj wpadniem bezwiednie./
Bezpieczny jest od wichrów sam port ich olbrzymi./
Lecz z bliska straszna Etna grzmi z hukiem i dymi./
Niekiedy z niej pod niebo chmura ciężka, smolna,/
Ognisty miecąc popiół, podniesie się z wolna,/
Rozrzuci kłęby ognia i stropy gwiazd liże;/
Czasem skały i głazy strzaskane we wirze/
Miota z głębi, law płynnych dobywa wybuchy,/
Wrąc na dnie i z jam wnętrznych<pe><slowo_obce>wnętrzny</slowo_obce> (daw.) --- wewnętrzny.</pe> wydając jęk głuchy./
Jest wieść, że Encelada<pe><slowo_obce>Enceladus</slowo_obce> --- jeden z gigantów, którzy się porwali przeciw Jowiszowi i zostali strąceni do Tartaru.</pe> spalone wpół ciało/
Przez piorun, górą Etny stłoczone zostało/
I z dna pieców rozpadłych żar zieje straszliwy./
Gdy znużon na bok drugi się zwali --- drżą niwy/
Trynakrii całej, niebios krąg chowa się w dymie./
<wers_wciety typ="1">Przez noc tę, skryci w lasach, widziadła olbrzymie</wers_wciety>/
Oglądalim, nie wiedząc, skąd grzmoty w krąg płyną,/
Bo ognie gwiazd zagasły i mleczną drożyną/
Nie lśnił biegun, lecz niebo ściemniły mgły duże/
I księżyc upowiła<pe><slowo_obce>upowić</slowo_obce> --- spowić; otulić.</pe> burzliwa noc w chmurze.<end id="e1513210567631-1847727095"/></strofa>




<strofa id="e81"><wers_wciety typ="1">Dzień wtóry już z przedranną jutrzenką nastawał</wers_wciety>/
I zorza rozproszyła wilgotnych chmur nawał/
Na niebie, kiedy z kniei, w podartej odzieży,/
Mąż obcy, dziwnie chudy, znienacka wybieży/
I kornie wznosząc dłonie, ku brzegom się poda<pe><slowo_obce>się poda</slowo_obce> --- skieruje się.</pe>./
Spojrzymy: --- brud okropny, zarosła w pas broda,/
Kolcami spięte łachy --- Grek zresztą, pod Troję/
W ojczyste niegdyś szyki wysłany na boje./
Ów, skoro strój i bronie Dardanów oczyma/
Zlękłymi ujrzy, najpierw z przestrachem krok wstrzyma,/
Stając --- lecz wnet ku brzegom znów puści się w pędzie/
Ze łzawą prośbą: »Niebo niech świadkiem mi będzie,/
Niebianie i powietrzny ten przestwór świetlany!/
Weźcie, Teukrzy, mnie --- wiedźcie w jakiekolwiek łany!/
Dość mi!... Wiem: z Danajami płynąłem i na tom/
Sprzysiągł się, by zagładę nieść Troi Penatom<pe><slowo_obce>penaty</slowo_obce> --- bóstwa domowe; tu również: opiekuńcze bóstwa całego ludu, narodu.</pe>:/
Za co, jeśli tak wielka jest w czynie mym zbrodnia,/
Zarąbcie i w toń morską błędnego przychodnia/
Pogrążcie: --- jeśli zginę, to z człowieka dłoni!«/
Tak rzekł i za kolana nas biorąc, twarz kłoni/
Na klęczkach. Więc pytamy: Kto on? Czyje dziecko?/
Niech gada, jaki los go obłąkał zdradziecko. ---/
Sam Anchiz, myśl młodziana skrzepić pragnąc szczerze,/
Bez zwłoki mu prawicę poda na przymierze./
Ów w końcu, lęk złożywszy, te rzeczy nam wyzna:/
--- »Achemenid me miano, wódz --- Ulis, ojczyzna/
Itaka. Adamastes, mój rodzic, pod Troję/
Z biedy (obym ją znosił!) mnie wysłał na boje./
<begin id="b1513211012368-2096083944"/><motyw id="m1513211012368-2096083944">Potwór, Krew</motyw>Tu mnie druhy, rzucając tych krain brzeg srogi,/
W Cyklopa wielkiej grocie<pe><slowo_obce>w Cyklopa wielkiej grocie (...)</slowo_obce> --- nawiązanie do <tytul_dziela>Odysei</tytul_dziela>: druhy Ulissesa, który zamknięty w grocie Cyklopa Polifema, oślepił go i uciekł, przywiązawszy się do brzucha barana.</pe>, nieprzytomni z trwogi,/
Opuścili. Dom wewnątrz zbroczon od posoki,/
Ogromny, pełen mroków; --- sam olbrzym wysoki/
Gwiazd sięga (świat od zmory tej chrońcie, bogowie!)/
Z wejrzenia już okropny, nieprzystępny w mowie/
Wnętrzności żre nieszczęsnych i krew ich ssie ciemną./
Widziałem, jak dwóch moich rodaków przede mną/
Rękoma chwyci, schylon wśród jamy, i grzmotnie/
O skały, miażdżąc kości, jak krew ich sromotnie/
Progi zlała; widziałem, jak ciał ich kawały/
Żarł chciwie, ciepłe członki pod zębem mu drżały. <end id="e1513211012368-2096083944"/>---/
Nie bezkarnie, gdyż Ulis itacki<pe><slowo_obce>Ulis itacki</slowo_obce> (mit. gr.) --- Ulisses a. Odyseusz, król Itaki; bohater <tytul_dziela>Odysei</tytul_dziela> Homera.</pe>, krzywd braci/
Pamiętny, pośród ciężkich chwil głowy nie traci./
Skoro bowiem nażarty i zmożon od wina/
Na spoczynek w jaskini legnie i kark zgina/
Olbrzymi, krew rzygając przez sen i mięsiwo/
Zbroczone winem krwawym my, wezwawszy żywo/
Wielkich bogów, rzucamy wnet losy i społem/
Wpadłszy, oko jedyne ostrym wiercim kołem,/
Ogromne, co pod czołem mu sępim się chowa/
Jak puklerz argolicki lub tarcza Febowa./
Tak w końcu cienie naszej pomścilim drużyny./
Lecz uchodźcie, nieszczęśni --- i od brzegu liny/
Zerwijcie!/
Bo takich jak Polifem, co w dom ów zadymion/
Spędza owce i mleko sam doi z ich wymion,/
Stu okropnych Cyklopów wzdłuż krętego brzega/
Mieszka i gór wysokich parowy przebiega./
Trzy razy księżyc tarczę wypełnił swą srebrną<pe><slowo_obce>trzy razy księżyc tarczę wypełnił swą srebrną</slowo_obce> --- tj. minęły trzy miesiące księżycowe.</pe>,/
Jak życie wiodę w borach, gdzie ledwo gąszcz przebrną/
Zwierzęta --- na Cyklopy spoglądam z urwiska,/
Ze drżeniem głos ich słysząc i tupot nóg z bliska./
Nędzny pokarm wśród ciągłych mi dają zatrwożeń/
Jagody, tarki twarde i rwanych ziół korzeń./
Śledząc --- tę flotę pierwszą, ku wybrzeżom w pędzie/
Mknącąm ujrzał<pe><slowo_obce>flotę mknącąm ujrzał</slowo_obce> --- konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika (oraz szykiem przestawnym); inaczej: ujrzałem mknącą flotę.</pe>; jej z góry, czyjąkolwiek będzie,/
Zdałem się; --- dość, żem zdołał potworom ujść skrycie:/
Wy raczej, jeśli chcecie, zabierzcie mi życie!«</strofa>




<strofa id="e82"><wers_wciety typ="1">Ledwo to rzekł, gdy ujrzym, jak na stromej górze</wers_wciety>/
Wśród owiec ciężką stopą kroki stawia duże/
Polifem, pasterz, dążąc, gdzie znana zatoka./
Dziw straszny i niezgrabny, ogromny, bez oka;/
Odarta z kiści w drodze go wspiera sośnina,/
Wełniste owce biegną tuż, rozkosz jedyna/
I osłoda niedoli./
Gdy wstąpił na głębinę, gdzie wiry toń mącą,/
Z jam oka wybitego krew spłukał płynącą;/
Zgrzytając zębem, z jękiem kroczy, gdzie toń modra/
Wód pełnych, a nurt jeszcze nie zmoczył mu biodra./
My śpiesznie, wziąwszy z sobą nie bez zasług Greka,/
Cichaczem przetniem linę, uchodzim z daleka,/
Na wyścigi toń wiosły<pe><slowo_obce>wiosły</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: wiosłami.</pe> tłukąc bez odwłoki. ---/
Poczuł i na szmer głosu obrócił swe kroki./
Lecz gdy spostrzegł, że darmo wyciąga dłoń w szale/
I nie zdoła tak prędko przez jońskie biec fale,/
Podniesie krzyk ogromny, na który w krąg cały/
Nurt zadrży, przerażonych ziem wstrząsną się wały/
Italskich, ryknie Etna od krętych jam brzega./
Wraz z lasów i gór stromych Cyklopów ród zbiega/
Wzburzony, przed przystani stłaczając się progiem./
Widzimy, jak daremnie grożą okiem srogiem/
Bracia z Etny, podnosząc w niebo wielkie głowy ---/
Straszliwy huf<pe><slowo_obce>huf</slowo_obce> --- hufiec, oddział.</pe>! Tak w górach las sterczy dębowy/
Górnymi szczyty, cyprys szyszasty nad granie/
Tak wzrasta --- Jowiszowi ów święty, ten Dianie./
Przelękłych strach popędza, by jakkolwiek liny/
Odwinąć, żaglem wzdętym pędzić przez nurt siny./
Inni rady Helena wspomną, byśmy Scylli/
I Charybdy brzeg zgubny z dala okrążyli/
Łodziami --- najbezpieczniej jest skręcić wstecz żagle./
Wtem od cieśnin Peloru Boreasz wstał nagle,/
Słan z nieba; ujść Pantagii<pe><slowo_obce>Pantagias</slowo_obce> --- mała rzeka na wschodnim wybrzeżu Sycylii, wpadająca do morza między Megarą a Syrakuzami.</pe> omijam opoki<pe><slowo_obce>opoki</slowo_obce> --- skały.</pe>/
Urwiste, toń Megary<pe><slowo_obce>Megary</slowo_obce> --- tu: osada dorycka na płn. od Syrakuz; kolonia Megary w Attyce.</pe> i Taps niewysoki. /
Wskazywał je, wspomniawszy, gdzie jaki brzeg zwisa,/
Achemenid, towarzysz biednego Ulissa.</strofa>



<strofa id="e83">Wprost Sykańskiej zatoki, przed Plemiru knieją/
Wilgotną, leży wyspa --- z praojców lud zwie ją/
Ortygią. Alfej<pe><slowo_obce>Alfej</slowo_obce> a. <slowo_obce>Alfejos</slowo_obce> --- bóg rzeki o tej samej nazwie, syn Okeanosa i Tetydy. Narzucał się ze swą miłością Artemidzie, a następnie jej towarzyszce, nimfie Aretuzie. Kiedy ta uciekła przed nim na wyspę Ortygię k. Syrakuz na Sycylii i zamieniła się tam w źródło, Alfejos ścigał ją pod ziemią i morzem, aż na Sycylii połączył swe wody z wodami źródła Aretuzy (rzeka sycylijska wpadająca do morza k. Syrakuz również nosiła nazwę Alfejos).</pe>, głosi wieść, Elidy rzeka,/
Pod morzem skrytą drogą tu przybył; dziś ścieka/
Twym ujściem, Aretuzo<pe><slowo_obce>Aretuza</slowo_obce> --- nimfa źródła sycylijskiego.</pe>, w sycylijskie fale./
Na rozkaz --- bogów miejsca czcim; stamtąd wytrwale/
Okrążam grunt Heloru<pe><slowo_obce>Helorus</slowo_obce> --- staroż. miasto na Sycylii, w pobliżu wsch. wybrzeża, ok. 40 km na południe od Syrakuz, nad rzeką o tej samej nazwie.</pe> tłusty, pełen bagna;/
Stąd na strome Pachinu skały wiatr nas zagna,/
Kamaryn<pe><slowo_obce>Kamaryn</slowo_obce>, właśc. <slowo_obce>Kamarina</slowo_obce> --- miasto na płd. Sycylii, kolonia Syrakuz; zniszczona ostatecznie przez Syrakuzy.</pe> błyśnie z dala, którego wyroki/
Nie dają ruszać; gelski łan widzim szeroki/
I gród Geli, co nazwę od rzeki tej bierze./
Akragas<pe><slowo_obce>Akragas</slowo_obce> --- dziś: Agrigento, miasto na płd. wybrzeżu Sycylii, w prowincji Agrigento.</pe> stromy z dala ukaże swe wieże,/
Gród wielki, niegdyś sławną mający stadninę./
Ciebie z wiatrem, Selinie<pe><slowo_obce>Selin</slowo_obce> --- Selinus, miasto na Sycylii.</pe> palm pełen, opłynę,/
Lilibejski omijam bród<pe><slowo_obce>lilibejski bród</slowo_obce> --- <wyroznienie>Lilibeum</wyroznienie>, staroż. miasto (dziś Marsala) i przylądek na zach. wybrzeżu Sycylii.</pe>, gniazdo raf ślepych./
Stąd Drepanu<pe><slowo_obce>Drepanum</slowo_obce> --- miasto portowe na zach. wybrzeżu Sycylii; na płn. od Lilibeum.</pe> mnie przystań i dzikich skał przepych/
Powita. Tu wśród morza, miotan od burz wiela<pe><slowo_obce>wiela</slowo_obce> (daw.) --- wiele.</pe>,/
Osłodę trosk i przygód tracę --- rodziciela/
Anchiza. Próżno ciosy zmyliwszy zabójcze,/
Tu rzucasz znużonego, najlepszy mój ojcze!/
Ni Helen wróż, choć różnym złem straszył u proga,/
Tej klęski mi nie wieścił, ni Celeno sroga! ---/
Tu kres trudów i błądzeń mych długich nastaje:/
Gdym stamtąd odszedł, w wasze bóg zagnał mnie kraje»./
<wers_wciety typ="1">Tak ojciec Enej, jeden wśród wszystkich milczenia,</wers_wciety>/
Fata<pe><slowo_obce>fata</slowo_obce> --- tu: wyroki przeznaczenia.</pe> niebian, tułaczki swej głosił zdarzenia --- ---/
Umilkł wreszcie i spoczął, skończywszy swe słowa.</strofa>



<naglowek_czesc id="e84">Księga IV</naglowek_czesc>



 <numeracja/>

<strofa id="e85"><wers_wciety typ="1"><begin id="b1513244685585-1375937831"/><motyw id="m1513244685585-1375937831">Miłość, Sen</motyw>Królowa, ciężką troskę z dawna żywiąc w łonie,</wers_wciety>/
Nie goi lubej rany, ślepym ogniem płonie./
Wysoką cnotę męża i rodu zaszczyty/
Rozważa; tkwi lic obraz w dnie serca wyryty/
I słowa; troska członkom spoczynku nie daje.<end id="e1513244685585-1375937831"/></strofa>




<strofa id="e86"><wers_wciety typ="1">Raz wtóry Feb pochodnią swą rozświecał kraje,</wers_wciety>/
Na niebie mgły wilgotne brzask spędzał poranny,/
Gdy wzburzona tak rzecze do siostry swej Anny:/
--- «Anno, siostro! Bezsenną widziadła mnie straszą./
<begin id="b1513246941039-1811633577"/><motyw id="m1513246941039-1811633577">Pozycja społeczna, Odwaga</motyw>Jakiż to nowy przybysz w siedzibę wszedł naszą?/
Jak dzielną ma postawę, jak nie zna pierś trwogi!/
Ja wierzę i nie próżno --- że rodzą go bogi./
Ród niski --- strach wydaje. Ach! Iluż on smagan/
Losami! Ileż bitew opiewał bez nagan!<end id="e1513246941039-1811633577"/>/
Gdyby nie zamiar w sercu głęboko ugrzęzły,/
Że z nikim małżeńskimi nie złączę się węzły<pe><slowo_obce>węzły</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: węzłami.</pe>,/
Skoro pierwsza mnie miłość przez zgon tak zawiodła<pe><slowo_obce>Skoro pierwsza mnie miłość przez zgon tak zawiodła</slowo_obce> --- pierwszy mąż Dydony, Sychej, został zabity; jego zgon zawiódł w ten sposób miłość młodej żony, że utraciła obiekt swej miłości.</pe>/
Gdyby mi ślubne łoże nie zbrzydło i godła:/
Tej jednej pewnie ulec zdołałabym winie./
Wyznam ci bowiem, Anno: on jeden jedynie,/
Gdy ołtarz z ręki brata krwią zbroczył mąż Sychej,/
On jeden w chęci serca niezłomnej, choć cichej,/
Zachwiał mnie: rozpoznaję zagasły żar w łonie!/
Lecz pierwej niech mnie ziemia w swym wnętrzu pochłonie/
Lub ojciec wszechpotężny piorunem swym do dna/
Erebu mroków strąci, gdzie noc jest bezbrodna<pe><slowo_obce>bezbrodna</slowo_obce> --- niemająca brodu; niezgłębiona, bezdenna.</pe>,/
Nim ciebie, wstydzie, złamię, twe prawa zagrzebię!/
Ten, co mnie pierwszy kochał, mą miłość dla siebie/
Na zawsze wziął: niech ma ją i pośród mogiły!» ---/
Tak rzekła --- i łzy hojne jej łono zrosiły./
Anna rzecze: «O siostro, nad życie mi droga!/
Samaż, smutna, nie zaznasz od młodych lat proga/
Miłości, słodkich dziatek, ni nagród Wenery?/
Czy sądzisz, że to Cienie cieszy i proch szczery<pe><slowo_obce>szczery</slowo_obce> --- tu: prawdziwy.</pe>?/
Dość, że smutnej wciąż, ongi<pe><slowo_obce>ongi</slowo_obce> --- niegdyś, kiedyś wcześniej.</pe> nie ujęła krasa/
Mężów Libii i Tyru; nie chciałaś Jarbasa/
I innych wodzów, słynnych z triumfów na łanie/
Afryki; dziś chcesz zwalczyć w swym sercu kochanie?/
Czy nie wspomnisz, wśród jakiej zasiadłaś tu niwy?/
Tu wznoszą mur Getuli, lud w bitwach straszliwy,/
Numidzi, co rumakom nie kładą wędzidła ---/
Tu złe Syrty, tam Barków kraina obrzydła,/
Znana z łupiestw. Cóż mówić, że Tyr zagrożony/
Przez zbrojną pomstę brata<pe><slowo_obce>brata</slowo_obce> --- chodzi o brata Dydony i zabójcę jej męża, tj. Pigmaliona, władcę Tyru.</pe>.../
Ja sądzę, że z łask bogów i pieczy Junony/
Iliackie<pe><slowo_obce>iliacki</slowo_obce> --- trojański; z Ilionu. </pe> z wiatrem do nas zwróciły się łodzie,/
Jakąż siłę, o siostro, i wzrost ujrzysz w grodzie/
Po ślubie tym!! Gdy Teukrów dłoń wesprze nas śmiała,/
Jak bardzo świetna Penów podniesie się chwała!/
Niech jeno dar i prośba gniew bogów odgania ---/
Gość przybyłych, wynajduj przyczyny zostania,/
Póki Orion wilgotny nurt zmąca wśród burzy,/
Póki statki zwątlone i niebo się chmurzy».</strofa>





<strofa id="e87"><wers_wciety typ="1">Tymi słowy miłości podnieci w niej ognie,</wers_wciety>/
Otuchy doda sercu, wstydliwość przemognie<pe><slowo_obce>przemognie</slowo_obce> --- dziś popr. forma: przemoże (od bezokolicznika: przemóc). </pe>./
Do świątyń idą naprzód, u progów ołtarzy/
Jednają bogów; owce, co lepsza się zdarzy,/
Dla Cerery ślą, Ojca beztroski<pe><slowo_obce>ojciec beztroski</slowo_obce> (mit. rzym.) --- Bachus, bóg płodności i wina (odpowiednik Dionizosa w mit. gr.); jednym z jego epitetów było określenie ,,rozwiązujący troski" (<slowo_obce>Lyaeus</slowo_obce>).</pe> i Feba,/
A najpierw dla Junony, co troszczy się z nieba/
O stadła<pe><slowo_obce>stadło</slowo_obce> (daw.) --- małżeństwo.</pe>. Wznosząc czarę, Dydona dorodna/
Między rogi bieluchnej krowy wino do dna/
Wysącza albo śpieszy przed tłuste ołtarze;/
Darami dzień zaczyna, zabitych tak w darze/
Dymiące trzewia zwierząt bada z serca trwogą./
Hej! Błahy rozum wieszczków! Co śluby pomogą,/
Co chramy<pe><slowo_obce>chram</slowo_obce> (daw.) --- świątynia.</pe> --- szalejącej? Żar słodki bez miana/
Żre szpik, w piersi głęboko cicha żyje rana./
Płonie Dydo nieszczęsna wskroś i przez gród cały/
Błąka się niby łania trafiona od strzały,/
Którą gnając przez Krety gaje, niespodzianie/
Przeszył pasterz i lotny zostawił bełt w ranie,/
Nieświadom: --- ona w lasach, po górach się wspina/
Dyktejskich<pe><slowo_obce>góry dyktejskie</slowo_obce> --- góry na Krecie (od góry Dikte); wśród nich legendarna grota Zeusa.</pe>, lecz w jej boku śmiertelna tkwi trzcina. ---/
Raz Eneja ze sobą w środek bierze miasta,/
Wskazuje, jak sydoński gród w siłę urasta/
Gotowy... Chce powiedzieć i przerwie w pół słowo;/
To w tym samym dniu ucztę wydaje na nowo,/
O trudy Teukrów znowu, na wszystko w krąg głucha,/
Wypytuje, powieści z zapartym tchem słucha,/
Gdy odejdą i blaski księżyca przybledną,/
A gwiazdy zachodzące snem koić skroń biedną/
Radzą --- na opuszczonej sofie wśród zaciszy/
Cierpi: nieobecnego ogląda i słyszy;/
To Askania, obrazem ujęta rodzica,/
Na łonie pieści, miłość omyłką nasyca.../
Nie rosną wszczęte wieże, młodzieży huf zbrojnie/
Nie ćwiczy sił, bezpiecznych zasieków ku wojnie/
Nie gotuje; z daleka przerwany mur wielki/
Sterczy groźnie i w niebo piętrzące się belki.</strofa>



<strofa id="e88"><wers_wciety typ="1">Widzi żona Jowisza, w jakim grzęźnie szale,</wers_wciety>/
Że niesława w obłędzie nie wstrzyma jej wcale,/
<begin id="b1513248453446-1068228753"/><motyw id="m1513248453446-1068228753">Miłość, Małżeństwo, Podstęp, Bogini</motyw>Więc do Wenery ozwie się córka Saturna:/
--- «Zaiste, zysk to wielki i chwała dość górna/
Dla ciebie i dla synka; dziw wielki urasta,/
Że z dwóch bogów zdrad --- jedna pobita niewiasta!/
Wiedziałam, że cię straszył tych murów zrąb nagi/
I miałaś w podejrzeniu gród wielkiej Kartagi./
Lecz dlaczegóż ze sobą spierać się niezgodnie?/
Nie lepiej zawrzeć pokój i ślubne pochodnie/
Zapalić? Wszak masz, czegoś całą duszą chciała:/
Miłością płonie Dydo, szał w kościach jej pała./
Nad wspólnym tedy ludem rząd wspólny sprawujmy,/
Fryskiemu małżonkowi niech służy bez ujmy,/
Z posagiem zaś lud Tyrów dla ciebie przypadnie».</strofa>




<strofa id="e89"><wers_wciety typ="1">Jej --- poznała wnet bowiem, że mówi to zdradnie,</wers_wciety>/
Aby berło Italii wnieść w Libii krainy ---/
Tak zasię rzecze Wenus: «Kto mógłby, bez winy/
Szaleństwa, przeczyć tobie lub parać się bojem,/
Jeśli zechce Fortuna za słowem iść twojem./
Lecz nie wiem, czy los zdarzy, co w sercu stanowisz,/
Czy w jeden gród Tyr z Troją zespolić chce Jowisz,/
Lud wiązać krwi węzłami lub trwałych przymierzy?/
Tyś żoną, tobie prośby próbować należy!/
Idź --- jam z tobą!» --- Królewska odpowie Junona:/
«Mój w tym mozół, ty sposób, w jaki się wykona/
Bliska sprawa, zważ pilnie i przyjmij gotowy:/
Jutro Enej z nieszczęsną Dydoną na łowy/
Chcą udać się do gaju, kiedy pierwsze zorze/
Wznieci Tytan<pe><slowo_obce>Tytan</slowo_obce> --- bóg słońca, syn Tytana Hiperiona.</pe> i światła zapali w przestworze./
Nad nimi ciemną chmurę gradowej zamieci,/
Gdy jazdę rozwinąwszy zagarną miot w sieci,/
Stoczę z góry i grzmotem całe niebo wzruszę:/
Pierzchną druhy i w nocnej znikną zawierusze;/
Dydona i wódz Trojan do jednej jaskini/
Schronią się. Ja tam będę --- skoro się przyczyni/
Twa wola, nierozdzielne małżeństwo ich złączy:/
Tam ślub zawrą». --- Nie przecząc, wnet poklask da rączy/
Cyterejka<pe><slowo_obce>Cyterejka</slowo_obce> --- Wenus; przydomek od wyspy Cytery (dziś: Kithira), gdzie była szczególnie czczona i posiadała sławną świątynię.</pe> i podstęp uśmiechem pochwali.<end id="e1513248453446-1068228753"/></strofa>




<strofa id="e90"><wers_wciety typ="1">Tymczasem Zorza wstała z oceanu fali;</wers_wciety>/
Z pierwszym brzaskiem z bram rusza huf<pe><slowo_obce>huf</slowo_obce> --- hufiec; oddział; tu: grupa.</pe> młodzi dobrany:/
Oszczepy ciężkie wloką, sieć, rzadkie parkany<pe><slowo_obce>parkany</slowo_obce> --- tu: sieci.</pe>;/
Massylscy sadzą jeźdźcy<pe><slowo_obce>massylscy jeźdźcy</slowo_obce> --- jeźdźcy numidyjscy (od nazwy <slowo_obce>Massylów</slowo_obce>, jednego z dwóch gł. szczepów zamieszkujących Numidię); a. ogólnie: afrykańscy.</pe>, psy czujne z daleka./
U progów pani, która ze wstaniem odwleka,/
Czekają pierwsi z Penów; koń, z siodłem okrytem/
Purpurą, munsztuk złoty żwa, bijąc kopytem./
<wers_wciety typ="1">Wyszła w końcu, dostojnym gronem otoczona:</wers_wciety>/
Płaszcz sydoński ozdobny jej kryje ramiona,/
Kołczan złoty ma, złoto włos wiąże bogaty,/
Złota sprzączka podpina purpurę jej szaty./
Przy niej druhów frygijskich tłum i Julus śpieszy/
Wesoły! <begin id="b1513250763434-3211916798"/><motyw id="m1513250763434-3211916798">Mężczyzna, Uroda, Bóg</motyw>Najpiękniejszy sam z całej tej rzeszy,/
Idzie Enej i łączy drużyny ochocze:/
Tak kiedy zimną Licję i Ksantu roztocze/
W kraj matki, w Delos śpiesząc, opuszcza Apollin<pe><slowo_obce>Ksantu roztocze w kraj matki, w Delos śpiesząc, opuszcza Apollin</slowo_obce> (mit. gr.) --- Apollo spędzał zimę w rodzinnej Licji, nad rzeką Ksantus, zaś lato na Delos, gdzie witano go uroczystymi obchodami.</pe>,/
Wiodąc chóry wśród Cyntu<pe><slowo_obce>Cyntus</slowo_obce> --- góra na Delos.</pe> pagórków i dolin ---/
W krąg ołtarza Dryjopi<pe><slowo_obce>Dryjopi</slowo_obce>, właśc. <slowo_obce>Driopi</slowo_obce> --- mieszkańcy krainy Doris pod Parnasem.</pe>, Agatyrsi<pe><slowo_obce>Agatyrsi</slowo_obce> --- szczep sarmacki.</pe>, Kreci<pe><slowo_obce>Kreci</slowo_obce> --- tj. Kreteńczycy.</pe>/
Krzyczą, on sploty włosa, co na czoło leci,/
Zielenią wiotką ściska i obrączką złotą,/
Przy boku dźwięczą strzały; --- z tak raźną ochotą/
Szedł Enej, takim wdziękiem twarz piękna mu błyska.<end id="e1513250763434-3211916798"/></strofa>




<strofa id="e91"><wers_wciety typ="1">Gdy w góry strome, w głuche weszli uroczyska,</wers_wciety>/
Wnet rój dzikich kóz z grani wierzchołków spłoszony,/
Zbiegł ze wzgórzy<pe><slowo_obce>ze wzgórzy</slowo_obce> --- dziś popr.: ze wzgórz.</pe> --- i pędem z przeciwległej strony/
Jeleni zbite stado w popłochu się tłoczy,/
Kurz wznosząc, w szczere pola ucieka z gór stoczy./
Chłopiec Askań, wśród dolin, na dzielnym mierzynie<pe><slowo_obce>mierzyn</slowo_obce> --- koń niewielkiego wzrostu; także: niski, mały koń pociągowy.</pe>/
Z radością raz te w pędzie, raz tamte wyminie./
Pragnie, by wśród bezbronnych zwierząt przez parowy/
Spieniony zbiegł odyniec z gór albo lew płowy.</strofa>





<strofa id="e92"><wers_wciety typ="1">Tymczasem niebo z wielkim się szumem zaczyna</wers_wciety>/
Zaciemniać, ciężka gradem znijdzie chmura sina./
Tyryjskie druhy razem z trojańską młodzieżą/
I z dardańskim Wenery wnukiem<pe><slowo_obce>Wenery wnuk</slowo_obce> (mit. rzym.) --- syn Eneasza, Askaniusz.</pe> trwożnie bieżą /
Pod dachy; z górskich nurtów w krąg zalew się czyni./
<begin id="b1513251313115-2363083820"/><motyw id="m1513251313115-2363083820">Burza, Miłość</motyw>Dydona i Trojańczyk do jednej jaskini/
Chronią się; pierwsza Ziemia<pe><slowo_obce>Ziemia</slowo_obce> (mit. rzym.) --- <slowo_obce>Tellus</slowo_obce>, najstarsza z bogiń, patronka płodności, zbiorów, ale też małżeństw.</pe> i swachna<pe><slowo_obce>swachna</slowo_obce> --- swatka; osoba zajmująca się pośredniczeniem w dobieraniu par małżeńskich.</pe> Junona/
Dają znak: błysły gwiazdy i niebo, co świadkiem/
Zmów miłosnych, załkają gór nimfy ukradkiem. ---/
Ten dzień pierwszym dniem zguby był i ciężkiej troski;/
Już bowiem pozorami gardząc i pogłoski,/
Miłości tajnej nie chce Dydo nieszczęśliwa:/
Małżeństwem zwie ją --- mianem tym winę zakrywa.<end id="e1513251313115-2363083820"/></strofa>




<strofa id="e93"><wers_wciety typ="1"><begin id="b1513252250848-2935844"/><motyw id="m1513252250848-2935844">Słowo, Plotka</motyw>Natychmiast Wieść<pe><slowo_obce>Wieść</slowo_obce> (mit. rzym.) --- <wyroznienie>Fama</wyroznienie>, bogini szybko rozchodzącej się pogłoski; odpowiednik <wyroznienie>Feme</wyroznienie> w mit. gr., przedstawianej niekiedy z wieloma parami oczu i ust.</pe> przez Libii wielkie idzie miasta</wers_wciety>/
Wieść, nad którą nic w świecie prędzej nie urasta,/
Ruchem żyje, nabiera raźniejszych sił w pędzie:/
Zrazu mała z bojaźni --- wnet widać ją wszędzie,/
Po ziemi stąpa, głową chmur sięga śreżogi<pe><slowo_obce>śreżoga</slowo_obce> --- zjawisko optyczne, jakie dają promienie światła przeświecające przez mgłę, dym, zapylone a. mocno rozgrzane powietrze, co sprawia wrażenie wibracji, migotania obrazu; rozedrgane z powodu gorąca powietrze (np. w upalny dzień albo blisko źródła ciepła), sprawiające wrażenie mgły. </pe>./
Ostatnią --- mówią --- Ziemia ją, gniewna na bogi,/
Wydała, Encelada<pe><slowo_obce>Enkelados</slowo_obce> a. <slowo_obce>Enceladus</slowo_obce> (mit. gr.) --- jeden z gigantów, syn Gai (Ziemi) i Uranosa (a. Gai i Tartaru); brał udział w walce z bogami olimpijskimi, gigantomachii, i poległ, rażony gromem Zeusa oraz przygnieciony Sycylią.</pe> siostrę i straszydła/
Ceusza, szybkie nogi mającą i skrzydła;/
Potwór straszny, ogromny; ile piór ma w ciele,/
(Jakie dziwo!) ócz<pe><slowo_obce>ócz</slowo_obce> (daw.) --- dziś: oczu.</pe> czujnych wśród nich równie wiele,/
Tyleż ust i języków, i uszu się mieni./
Między niebem i ziemią mknie nocą wśród cieni./
Sycząc --- nigdy sen słodki nie zmruży jej oczu!/
We dnie, na szczycie dachu lub stromych wież stoczu/
Siedząc, czuwa i miasta ogromne przeraża,/
Zarówno prawdę głosząc, jak kłamstwa plotkarza./
Ta tedy lud plotkami z radością niemałą/
Karmi --- o tym, co było i co się nie stało<end id="e1513252250848-2935844"/>:/
Że przyszedł Enej, z rodu trojańskich władaczy,/
Z którym wnet piękna Dydo połączyć się raczy,/
W zbytkach z sobą przez zimę, jak długa jest, błądzą./
Niepomni państw i szpetną uwikłani żądzą./
Te płatki tu i ówdzie rozsiewa w gmin<pe><slowo_obce>gmin</slowo_obce> --- lud; zwykli mieszkańcy.</pe> jędza;/
Do króla też Jarbasa wreszcie się zapędza,/
Zapala słowy<pe><slowo_obce>słowy</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: słowami.</pe> umysł i nieci<pe><slowo_obce>niecić</slowo_obce> --- wzniecać, rozniecać.</pe> gniew krewki.</strofa>




<strofa id="e94"><wers_wciety typ="1">Ów, zrodzony z Hammona<pe><slowo_obce>Hammon</slowo_obce> --- bóg egipski o baranich rogach, utożsamiany przez Greków i Rzymian z Jowiszem.</pe> i porwanej dziewki</wers_wciety>/
Garamasa<pe><slowo_obce>Garamas</slowo_obce> --- jeden z tytanów, brat Gygesa; swoje pochodzenie od niego wywodzili Garamantowie, lud berberyjski zamieszkujący płn. Afrykę, od wybrzeży Wielkiej Syrty ku południowi, po obszary dzisiejszej Sahary (przodkowie dzisiejszych Tuaregów).</pe>, sto świątnic wielkich w państwie swojem/
Jowiszowi, ołtarzy sto stawił ze znojem,/
Żar rozniecił, straż bogów wieczną; grunt bogaty/
Krwią zwierząt stłuścił, świątyń próg przystroił w kwiaty./
Teraz zdumion, gdy gorzkie go doszły pogłoski,/
Jak mówią, przed ołtarzem, odczuwszy żar boski,/
Tak błagał, do Jowisza dłoń wznosząc w przestworza:/
--- «Jowiszu wszechpotężny, któremu Maur z łoża/
Tkanego dar Leneja<pe><slowo_obce>Lenej</slowo_obce> --- Bachus; dar Leneja: wino.</pe> poświęca w podzięce,/
Widzisz to? --- Czyż, gdy gromy miotają twe ręce,/
Niesłusznie drżym? Na ślepoż w chmurach piorun złoty/
Straszy serca i próżne rozszerza łoskoty<pe><slowo_obce>Widzisz to? Czyż gdy gromy miotają twe ręce (...)</slowo_obce> --- por. powiedzenie ,,Widzisz i nie grzmisz".</pe>?/
Niewiasta, co w mym państwie pod miasto grunt bierze/
Za okup mały, której ja morskie wybrzeże/
Dałem orać i berło dzierżeć --- śluby memi/
Gardzi, władcę Eneja do swej wpuszcza ziemi./
Dziś ten Parys ze swymi miękkimi gagatki,/
Meońską<pe><slowo_obce>meoński</slowo_obce> --- tu: lidyjski a. frygijski.</pe> mitrą spiąwszy brodę i włos gładki,/
Zawładnął łupem, my zaś daremnie dań różną/
Ślem chramom twym, nadzieje żywimy na próżno!»/
<wers_wciety typ="1">Gdy tak błaga i brzegu ołtarzy się trzyma,</wers_wciety>/
Usłyszał go Wszechwładny, wraz rzucił oczyma/
Na miasto, na kochanków niepomnych swej sławy/
I zaraz Merkuremu ten rozkaz da żwawy:/
«Idź, synu, wołaj wiatry, skrzydłami w łan zaleć/
Kartagi, gdzie dardański wódz gnuśny jął szaleć/
I gardzi miasty, które dłoń losu dlań chowa./
Przemów doń, te z pośpiechem zanosząc mu słowa:/
Nie takim go nam matka, bogata we wdzięki,/
Przyrzekła, dwakroć z Grajów wyrywając ręki,/
Lecz takim, co państw wiele wśród bitew nawały/
W Italii zmoże, Fenkra dzielnego wspaniały/
Ród wsławi, ziemi całej nadając swe prawa./
Jeżeli dzieł tak wielkich nie nęci go sława/
I nie chce znosić trudów dla własnej wielkości,/
Czyż --- ojciec --- Askaniowi Romy pozazdrości?.../
Co czyni? Przecz<pe><slowo_obce>przecz</slowo_obce> (daw.) --- tu: przecież, wszakże.</pe> wśród wrogów bawi, obiecany/
Ród Auzoński, lawińskie zaniedbując łany?/
Niech jedzie! --- W tym poselstwa treść i tajemnica».</strofa>




<strofa id="e95"><wers_wciety typ="1">Tak rzekł. Ów spełnić rozkaz wielkiego rodzica</wers_wciety>/
Gotuje się i najpierw przypina do stopy/
Sandały złote, co go nad wodne roztopy/
I ziemi łan w wichrowej niosą zawierusze./
Następnie różdżkę<pe><slowo_obce>różdżka</slowo_obce> --- chodzi tu o atrybut Merkurego (a wcześniej, w mit. gr., Hermesa): laskę oplecioną przez węże; także: kaduceusz, posoch.</pe> chwyta; nią z Orku on dusze/
Pobladłe woła, inne w Tartaru śle tonie,/
Sen daje i odbiera, wzrok zwraca po zgonie;/
W nią ufny, <begin id="b1513256846940-1745516364"/><motyw id="m1513256846940-1745516364">Obraz świata</motyw>wiatr prześciga i chmury bez zwłoki/
Przepływa. --- Już ogląda wierzchołek i boki/
Atlasa, co niebiosa wspiera głowy szczytem,/
Atlasa, który z czołem borami zakrytem/
Stoi w chmurach, przez wichry sieczony i burze;/
Barki starca śnieg kryje, płyną rzeki duże/
Przez szyję, lodem błyska nastrzępiona broda.<end id="e1513256846940-1745516364"/>/
Tutaj najpierw Cylleńczyk<pe><slowo_obce>Cylleńczyk</slowo_obce> --- Merkury; przydomek od góry Cyllene w Arkadii, gdzie się urodził.</pe> skrzydłami się poda/
Równymi, stąd w dół głową się rzuci na głębie./
Jak ptak, co wokół brzegów rybnych, przy skał zrębie/
Nad samą falą leci skrzydłem nieruchomem:/
Tak mknęło między nieba i ziemi ogromem,/
Ponad Libią piaszczystą, tnąc wichrów zamiecie./
Przez matkę od Atlasa wiodące ród dziecię<pe><slowo_obce>przez matkę od Atlasa wiodące ród dziecię</slowo_obce> (mit. rzym.) --- matką Merkurego była nimfa Maja, córka Atlasa.</pe>.</strofa>




<strofa id="e96"><wers_wciety typ="1">Gdy stopy skrzydlatymi przedmieść dotknął z bliska,</wers_wciety>/
Eneja, wznoszącego zamek i siedliska,/
Widzi. Żółte jaspisy jak gwiazdy bogaty/
Miecz mu zdobią, tyryjskie zwisają szkarłaty/
Z ramion, możnej Dydony dar, królewski zbytek,/
Z wełny przez nią utkany i ze złotych nitek./
Zaraz wpadnie: «Kartagę ty dzisiaj wieżastą,/
Babski sługo, ozdobne z posad dźwigasz miasto?!/
Z pamięci tron ci wypadł i ojczyzna miła?/
Do ciebie mnie z jasnego Olimpu przysyła/
Król bogów, świata całym władnący przestworem,/
Sam każe ci rozkazy te skrzydłem nieść skorem:/
Co czynisz? Czemu w Libów gnuśniejesz tak ziemi?/
Jeżeli się nie wzruszasz dzieły<pe><slowo_obce>dzieły</slowo_obce> --- dziś  popr. forma N.lm: dziełami.</pe> tak wielkiemi/
I nie chcesz znosić trudów dla własnej twej chwały,/
Na Askania, co rośnie, bacz<pe><slowo_obce>baczyć</slowo_obce> --- uważać, zwracać uwagę.</pe> i jego działy:/
Wszak jemu kraj Italii i Romy łan tłusty/
Należy się». --- To swymi wygłosiwszy usty,/
W pół rozmowy, w obłoku, co lekko się wzdyma,/
Rozwiał się, przed ludzkimi pierzchając oczyma./
<wers_wciety typ="1">Na taki widok Enej zdrętwiał w głębi łona,</wers_wciety>/
Z przestrachu włos się zdębi<pe><slowo_obce>włos się zdębi</slowo_obce> --- włos staje dęba.</pe>, głos w gardle mu skona/
Uchodzić wraz i ziemię porzucić chce drogą,/
Rozkazem wzruszon bogów takim i przestrogą./
Co uczyni? Jak stanie przed licem surowem/
Wzburzonej? Jakim najpierw odezwie się słowem?/
Pośpiesznie tedy w sercu liczne ważąc plany,/
Ku różnym stronom umysł obraca znękany./
W rozterce ta mu rada się zdała szczęśliwa:/
Mnesteja i Sergesta z Serestem przyzywa,/
Każe flotę po cichu skupić u wybrzeży,/
Broń gotować. Przyczynę tych prac im należy/
Ukrywać; on tymczasem, gdy zacna Dydona/
O stałym serc przymierzu będzie przeświadczona,/
Wynajdzie czas i sposób najlepszy wybierze/
Złagodzenia rozłąki. --- Te rozkazy szczerze/
Wypełni zaraz druhów gromadka wesoła.</strofa>





<strofa id="e97"><wers_wciety typ="1">Królowa przecież podstęp (któż bowiem zwieść zdoła</wers_wciety>/
Kochającą?) przeczuła, pojęła ruch wioseł,/
Przed wszystkim drżąc. Nieszczęsnej taż Wieść, niecny poseł,/
Doniosła, że do drogi gotują się łodzie./
Ból serce jej przeszyje, po całym wnet grodzie/
Błąka się jak Tyjada<pe><slowo_obce>Tyjada</slowo_obce> --- inaczej: <slowo_obce>menada</slowo_obce> a. <slowo_obce>bachantka</slowo_obce>; czcicielka Bachusa (w mit. gr. Dionizosa), jedna z kobiet ogarniętych ekstatycznym szałem dionizyjskim, które w wieńcach z bluszczu, liści dębu, szyszek jodły, w skórach zwierzęcych sławiły grą, śpiewem i tańcem Dionizosa (w mit. rzym. Bachusa), szczególnie podczas nocnych obrzędów ku jego czci.</pe>, gdy ją szał zapali/
Świąteczny, kiedy Bakcha chór słychać z oddali/
I nocnym krzykiem wzywa Cyteronu<pe><slowo_obce>Cyteron</slowo_obce> a. <slowo_obce>Kitajron</slowo_obce> --- góra w Beocji, w pobliżu Teb; na niej w niemowlęctwie został porzucony  Edyp, aby nie spełniła się przepowiednia, że zabije swego ojca i ożeni z własną matką.</pe> knieja./
W końcu tymi się słowy ozwie do Eneja:/
«Spodziewałeś się, zdrajco, że ukryjesz zbrodnię/
Tak wielką, chyłkiem z niw mych uchodząc niegodnie!/
Ni miłość cię, ni dana prawica od drogi/
Nie powstrzyma, ni biednej Dydony zgon srogi?/
Zbierasz flotę, gdy gwiazda zimowa nurt ziębi,/
Pośrodkiem Akwilonów chcesz płynąć po głębi,/
Okrutny? Wszak, jeślibyś nie obce obszary/
I domy gonił, gdyby stał Troi gród stary,/
Czybyś płynął do Troi przez burzy huragan? ---/
Mnie rzucasz? Przez łzy moje, przez twoją bądź zbłagan/
Prawicę (gdy innego nic mi nie zostało)/
Przez ślub nasz, przez serc związek zaczęty nieśmiało!/
Jeżelim zasłużyła, jeśliś zaznał ze mną/
Coś słodyczy, miej litość, jeśli nie daremną/
Ma prośba --- i rzuć zamiar powzięty nieczule!/
<begin id="b1513258149987-2548625158"/><motyw id="m1513258149987-2548625158">Zdrada, Ucieczka, Miłość, Kobieta, Mężczyzna, Dziecko, Rozstanie, Niebezpieczeństwo</motyw>Z twej przyczyny mnie Libów lud, Nomadów króle,/
Tyryjcy nienawidzą; dla ciebie wstyd z łona/
Odrzuciłam i sławę, którą wprzód wzniesiona/
Pod gwiazdy byłam! --- Komuż mnie rzucasz zbolałą,/
Gościu? --- Bo to mi imię z małżonka zostało ---/
Na cóż czekam? Czy żeby Pigmalion te mury/
Rozburzył, mnie w niewolę wziął Jarbas ponury?/
Gdybym choć, nim ucieczesz ode mnie zdradziecko,/
Poczęła z ciebie syna, gdyby Enej-dziecko,/
Podobny do cię, igrał pod ścian tych osłoną,/
Nie do szczętu bym czuła się przez cię zdradzoną<end id="e1513258149987-2548625158"/>».</strofa>




<strofa id="e98"><wers_wciety typ="1">Rzekła. On, jak chce Jowisz, w ziemię utkwił oczy</wers_wciety>/
Nieruchomo i z trudem troskę w sercu tłoczy./
W końcu krótko rzekł: «Zasług, których twoje słowo/
Wyliczyć może wiele, nigdy ja, królowo,/
Nie zaprzeczę; w mej myśli ciągle będzie stała/
Elissa<pe><slowo_obce>Elissa</slowo_obce> --- pierwotne imię Dydony; Dydoną nazwano ją w Kartaginie.</pe>, póki duch mój nie opuści ciała./
O rzeczy krótko powiem: tajna mi rozłąka/
Nie przyszła na myśl, ani pochodnie małżonka,/
Ni ślubów nigdym z tobą nie zawierał skrycie./
Gdyby los według woli urządzić mi życie/
Dozwolił, troskom moim kres znaleźć wesoły,/
Wpierw gród Troi i drogie mych ojców popioły/
Uczciłbym, gmach Pryjama wznowiłbym, znów do dom/
Wróciwszy, Pergam wzniósłbym pobitym narodom./
Lecz teraz do Italii grynejski niezwłocznie/
Apollo<pe><slowo_obce>grynejski Apollo</slowo_obce> --- od świątyni Apollina w Grynium na płn.-zach., tzw. eolskim wybrzeżu Azji Mn.</pe> mnie przyzywa i Licji wyrocznie<pe><slowo_obce>Licji wyrocznie</slowo_obce> --- wyrocznie w świątyni Apollina w Patarze w Licji.</pe>:/
Tam miłość, tam ojczyzna! Jeśli ty, Feniska,/
Kartagi gród i Libię oglądać chcesz z bliska,/
Skąd zazdrość o Auzonię w twym sercu powstaje?/
I nam też, Teukrom, wolno w obce dążyć kraje./
Mnie Anchiza rodzica --- gdy wilgotne nocą/
Mgły skryją ziemię, kiedy gwiazdy zamigocą ---/
We śnie strasząc, posępna postać napomina;/
Boli krzywda Askania, drogiego tak syna,/
Któremu berło trwonię i winne<pe><slowo_obce>winny</slowo_obce> --- tu: należny.</pe> mu łany./
Teraz poseł Jowisza znów, przezeń wysłany,/
(Na głowy nasze klnę się) rozkazy mi boże/
Przyniósł; boga ujrzałem, jak ubrany w zorze/
W gród wstępował --- głos jego jeszcze w uszach drga mi.../
Zaprzestań mnie i siebie rozjątrzać skargami:/
Do Italii zniewolon płynę».</strofa>




<strofa id="e99"><wers_wciety typ="1"><begin id="b1513259000003-3112939722"/><motyw id="m1513259000003-3112939722">Miłość, Zdrada, Gniew, Kobieta, Mężczyzna</motyw>Gdy tak mówił, od dawna ona wzrok surowy</wers_wciety>/
Utkwiła weń z odrazą; --- od stopy do głowy/
Cichym okiem go mierząc, tak rzecze wzburzona:/
--- «Nie z Dardana tyś rodu, nie bogini z łona/
Wydałać<pe><slowo_obce>nie bogini z łona wydałać</slowo_obce> --- inaczej: nie bogini wydała cię z łona.</pe>, zdrajco, ale Kaukaz z twardej skały,/
A hirkańskie<pe><slowo_obce>hirkański</slowo_obce> --- od nazwy: <slowo_obce>Hirkania</slowo_obce>, krainy u stóp Kaukazu, nad Morzem Kaspijskim.</pe> tygrysy wymiona podały./
Bo czyż, gorszych czekając spraw, skryję gniew kłamnie?/
Czy płacz go mój poruszył? Czy zwrócił wzrok na mnie?/
Czy uronił łzę? Czy go ma miłość pokona?/
Sroższego cóż jest nad to? Już wielka Junona/
I Saturna syn złymi to mierzą oczyma. ---/
Niestała wszędy wierność! Rozbitka, pielgrzyma/
Przyjęłam --- państwa częścią się dzielę jak mogę,/
Krzepię flotę, od śmierci wybawiam załogę.../
Ach! Furie mnie unoszą! To wieszczek Apollin,/
To wróżby Licji, to znów goniec do tych dolin/
Przez samego Jowisza słan, rozkaz mu boski/
Niesie! Iście, w tym mozoł niebian, te ich troski/
Zajmują! --- Jać nie trzymam, nie zbijam słów wcale:/
Idź do ziemi Italii, państw szukaj przez fale!/
Tuszę<pe><slowo_obce>tuszyć</slowo_obce> (daw.) --- mieć nadzieję; por. <slowo_obce>otucha</slowo_obce>.</pe>, że jeśli bóstwa łaskawe coś mogą,/
O skały rzucon, miana Dydony ze trwogą/
Często wezwiesz. Z płomieni cię będę czeluści/
Ścigać, gdy dusza zimne twe ciało opuści,/
Jak cień zgonię cię wszędy, kara nieprzewlekła/
Dojdzieć zdrajco! --- Wieść o niej usłyszę z dna piekła!»<end id="e1513259000003-3112939722"/></strofa>




<strofa id="e100"><wers_wciety typ="1">Wśród takich słów głos przerwie, światła nie­szczęśliwa</wers_wciety>/
Unika i przed okiem się w cieniach ukrywa,/
Rzucając go w rozterce, gdy jeszcze chciał wiele/
Powiedzieć. Służebnice omdlałą na ciele/
Na łoże marmurowe odnoszą i kładą.</strofa>




<strofa id="e101"><wers_wciety typ="1">Zaś zbożny Enej, chociaż zbolałą i bladą</wers_wciety>/
Cieszyć<pe><slowo_obce>cieszyć</slowo_obce> --- tu: pocieszać.</pe> chciałby i słowy<pe><slowo_obce>słowy</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: słowami.</pe> trosk stłumić odmęty,/
Choć ciężko wzdycha, wielką miłością przejęty ---/
Rozkazy boże pełni i do floty zbiega./
Kwapią się zewsząd Teukrzy i statki od brzegu/
Odwodzą. Smołą zlany rząd łodzi mknie wielki;/
Z gałęźmi jeszcze wiosła wynoszą i belki/
Dla ucieczki wycięte w lasach./
Z całego miasta pędem wybiega młódź karna:/
<begin id="b1513259166562-2903883321"/><motyw id="m1513259166562-2903883321">Praca, Zwierzęta</motyw>Jak gdy w kopiec ogromny skrzętnie piętrzą ziarna/
Pamiętne zimy mrówki i pod dachy kładą ---/
Idzie czarny rój polem, przez trawy, gromadą,/
Wąską ścieżką łup znoszą, zboże część rycerek/
Na plecach z trudem dźwiga, inne wiążą szereg,/
Karcą zwłokę --- na ścieżkach wre wszystkich robota.<end id="e1513259166562-2903883321"/></strofa>




<strofa id="e102"><wers_wciety typ="1">Jakiż ból, o Dydono, na widok ten miota</wers_wciety>/
Twym sercem? Z jakim jękiem, spod zamku powały/
Na brzeg patrząc, widziałaś, jak przestwór w krąg cały/
Napełnia wrzawą ciżba żeglarzy stłoczona?/
<begin id="b1513259204898-2842728257"/><motyw id="m1513259204898-2842728257">Miłość</motyw>Zła miłości, do czegóż nie skłonisz ty łona?!<end id="e1513259204898-2842728257"/>/
Znów płacze, do próśb znowu się zwraca w rozterce/
Znaglona i miłości poddaje znów serce,/
By przed śmiercią swą wszystko uczynić, co zdoła:/
--- «Patrz, Anno, jak się śpieszą na brzegu. Dokoła/
Zewsząd zeszli się: wicher dmie w żagiel rozpięty,/
Majtkowie raźno w zieleń ubrali okręty./
Jeślim mogła ból przeczuć, co tłoczy mnie biedną,/
I znieść go zdołam, siostro. --- Nieszczęsnej ty jedno/
Uczyń, Anno, bo ciebie czci ów przeniewierca/
I tajne nawet czucia powierza ci serca;/
Sama wiesz, jak czas znaleźć i sposobność skorą<pe><slowo_obce>skora</slowo_obce> --- tu: sprzyjająca i nieodległa (sposobność).</pe>./
Idź, siostro ma, i przemów do wroga z pokorą:/
Nie jam z Greki na zgon wasz sprzysięgła się w szale/
W Anlidzie --- naw<pe><slowo_obce>nawy</slowo_obce> (daw.) --- okręty.</pe> na Pergam nie słałam przez fale/
Nie zgwałciłam Anchiza Manów, grobu głuszy ---/
Czemuż słów moich w twarde nie chce przyjąć uszy?/
Gdzie pędzi? Dar ostatni za miłość niech śle mi:/
Niech czeka łatwej drogi pod wiatry dobremi./
Dawnego nie chcę związku, który zdradził kłamnie./
Ni by pięknego Lacjum miał wyrzec się dla mnie./
O marną chwilę błagam, aż spocznie me łono,/
Aż los mnie mój nauczy cierpieć zwyciężoną,/
Ostatniej błagam łaski, miej litość! Ja za to/
Stokrotną mu się w zgonie odwdzięczę zapłatą».</strofa>




<strofa id="e103"><wers_wciety typ="1">Tak błaga, takie skargi nieszczęśliwa śle mu</wers_wciety>/
Siostra, nagląc. <begin id="b1513259378083-2788886092"/><motyw id="m1513259378083-2788886092">Drzewo, Burza, Obowiązek</motyw>On przecież płaczowi żadnemu/
Nie ulega, słów żadnych przychylnie nie słucha,/
Los broni, łagodnego bóg zhardził mu ducha./
Tak kiedy dąb leciwy, mocno tkwiący w skale,/
To stąd, to stamtąd wichry alpejskie zuchwale/
Szarpiąc, wyrwać chcą --- słychać łom, wzruszon pień rzęzi,/
Zaściela ziemię pomiot strzaskanych gałęzi;/
On tkwi w grani --- jak wierzchem sięga bez zatrwożeń/
Niebiosów, tak w Tartaru głąb zapuszcza korzeń:/
Nie inaczej bohater, stąd i zowąd smagan/
Słowami, w piersi wzniosłej trosk znosi huragan,/
Lecz niezłomnie trwa, próżne spadają łzy z lica.<end id="e1513259378083-2788886092"/></strofa>






<strofa id="e104"><wers_wciety typ="1"><begin id="b1513259515546-913968168"/><motyw id="m1513259515546-913968168">Samobójstwo, Omen</motyw>Wtedy strwożona losy Dydo nieszczęśnica</wers_wciety>/
<begin id="b1513260173939-2284502464"/><motyw id="m1513260173939-2284502464">Szaleństwo</motyw>Chce śmierci; już jej lazur niebiosów niemiły./
By zamiar pełniąc, prędzej w cień zeszła mogiły,/
Ujrzała, miecąc<pe><slowo_obce>miecąc</slowo_obce> --- dziś popr. forma: miotając; rzucając.</pe> wonne na ołtarz kadzidła,/
(Strach rzec!) --- iż barwa płynu sczerniała i zbrzydła/
I wino krwi plugawej rozblaski rozpostrze;/
O zjawie tej nie mówi nikomu, ni siostrze.<end id="e1513259515546-913968168"/>/
Prócz tego wśród jej gmachów przybytek stał stary/
Małżonka; wielce czczony częstymi ofiary<pe><slowo_obce>częstymi ofiary</slowo_obce> --- daw. forma N.lm; dziś popr.: (...) ofiarami.</pe>,/
Wśród śnieżnych wstęg i wieńców świątecznych się chowa/
Stamtąd, zda się, szept męża usłyszy i słowa/
Przyzywań, gdy nad ziemią noc mroki rozszerzy/
I tylko puchacz jękiem żałobnym gdzieś z wieży/
Skarżyć się i płaczliwie przeciągać głos pocznie./
Prócz tego liczne wieszczków pobożnych wyrocznie/
Przestrogami wciąż trwożą. Przeraża ją we śnie/
Okrutny Enej. Ciągle też roi boleśnie,/
Że sama, porzucona, długą podróż czyni,/
Tyryjców swoich w głuchej szukając pustyni. ---/
Tak w szale Pentejowi Eumenid złych twarze<pe><slowo_obce>w szale Pentejowi Eumenid złych twarze</slowo_obce> (mit. gr.) --- król Teb Penteusz opierał się wprowadzeniu kultu Dionizosa (w mit. rzym. Bachusa) w swoim państwie, za co bóg opętał szałem jego matkę i inne kobiety tebańskie, które rozszarpały nieposłusznego Penteusza.</pe>,/
Dwa słońca, Teb podwójnych się widmo ukaże,/
Takież zjawy Oresta pędzą<pe><slowo_obce>zjawy Oresta pędzą</slowo_obce> (mit. gr.) --- Orestes pomścił śmierć swego ojca Agamemnona, zabijając matkę Klitemnestrę (Klitajmestrę); ścigały go za to potem Furie (Eumenidy), boginie zemsty o wężowych włosach, z pochodniami w dłoniach, które prześladują zbrodniarzy, szczególnie tych, którzy dopuścili się zabójstwa, przelewając krew rodziców a. najbliższej rodziny.</pe>, gdy z daleka/
Przed matką, zbrojną w głownię, przed złymi ucieka/
Wężami, a na progu mściwe siedzą Jędze.<end id="e1513260173939-2284502464"/></strofa>




<strofa id="e105"><wers_wciety typ="1">Kiedy więc z bólu Furyj uległa potędze</wers_wciety>/
I zginąć postanowi --- czas, sposób niebawem/
Układa i do siostry smutnej słowem żwawem/
Odezwie się, uśmiechem lic kryjąc trosk ostrze:/
--- «Znalazłam, droga, sposób (powinszuj swej siostrze),/
Co mi zwróci go albo miłość wyrwie z łona:/
Na krańcach oceanu, gdzie słońca blask kona,/
Kraina jest Etiopów: tam Atlas olbrzymi/
Na barkach niebo dźwiga z gwiazdy płonącymi./
<begin id="b1513260383932-807505300"/><motyw id="m1513260383932-807505300">Czarownica</motyw>Poznałam wieszczkę, którą wydały te kraje,/
Massylkę, stróżkę chramu Hesperyd<pe><slowo_obce>Hesperydy</slowo_obce> (mit. gr.) --- właścicielki strzeżonego przez smoka ogrodu, w którym rodziły się złote jabłka.</pe>, co daje/
Smokowi żer, gałęzie drzew świętych ochrania,/
Zlewając miód i maki, nęcące do spania./
Zaklęcia zna, przez które od trosk w mgnieniu powiek/
Zwolniony lub brzemieniem ich zmożon jest człowiek:/
Rzekę wstrzyma; pchnie gwiazdy wstecz wiersz tajemniczy/
I nocne wzruszy Cienie; --- ujrzysz, jak zaryczy/
Pod stopą twoją ziemia, jesiony w to błonie/
Z gór zestąpią... Na bogi klnę się i twe skronie,/
Najdroższa, że do magii niechętnie się biorę. ---/
Ty w dziedzińcu wewnętrznym pod niebem stos w porę/
Wznieś; --- broń, którą nad łożem przybił przeniewierca,/
Strój i łoże małżeńskie, zgubę mego serca,/
Włóż nań: zniszczyć to wszystko, co przyniósł mi w darze/
Niegodziwiec --- i serce, i wieszczka mi każe».<end id="e1513260383932-807505300"/>/
<wers_wciety typ="1">To rzekłszy, zmilknie; bladość jej zmieni oblicze;</wers_wciety>/
Nie wie Anna, że siostry plany tajemnicze/
Śmierć kryją, nie przeczuwa, że zdjęta jest szały<pe><slowo_obce>szały</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: szałami.</pe>/
Większymi, niż gdy losy Sycheja zabrały./
Więc pełni rozkaz.</strofa>





<strofa id="e106"><wers_wciety typ="1">Zaś królowa w dziedzińca wnętrznego pomroce,</wers_wciety>/
W ogromny stos porzniętych dębów piętrzy kloce,/
Przystraja miejsce w wieńców żałobnych korony/
Dokoła; w górze szaty, miecz pozostawiony/
I, przyszłości świadoma, posąg w łoże kładzie./
W krąg ołtarzy po trzykroć --- z włosami w nieładzie/
Kapłanka sto bóstw, Ereb i Chaos<pe><slowo_obce>Chaos</slowo_obce> --- podziemie, jako czeluść ziejąca pustką i pochłaniająca (gr. <slowo_obce>chainein</slowo_obce>) wszystko.</pe> przywoła,/
I Hekatę, dziewiczej Dyjany trzy czoła<pe><slowo_obce>dziewiczej Dyjany trzy czoła</slowo_obce> (mit. rzym.) --- Diana (w mit. gr. Artemida) bywała utożsamiana z boginią nocy i magii (a także pokuty i pomsty) <slowo_obce>Hekate</slowo_obce> oraz boginią księżyca Selene, stąd potrójne wyobrażenie <wyroznienie>Hekate Tergemina</wyroznienie> (Troista Hekate); oprócz kobiecych, ludzkich przedstawienie potrójnej bogini, zdarzały się również z głowami lub atrybutami zwierzęcymi: konia, psa i węża; (por. też: mit. rzym. <slowo_obce>Hekate Trivia</slowo_obce>).</pe>./
Zdrój Awernu udany rozlewa po ziemi/
I ścięte przy księżycu sierpy miedzianemi/
Dojrzałe kładzie, czarny sączące mlecz, zioła./
Szuka guza ściętego ze źrebięcia czoła,/
Przysmaków wziętych matce./
Dydo mąkę w żar sypie na ołtarz bogaty,/
Rozzuje jedną stopę --- i podpiąwszy szaty,/
Przed śmiercią bóstw przyzywa i gwiazdy, człowieczy/
Znające los, i niebian, co mają w swej pieczy/
Serca, zdradą w miłości dotknięte boleśnie.</strofa>




<strofa id="e107"><wers_wciety typ="1"><begin id="b1513261412854-1912317993"/><motyw id="m1513261412854-1912317993"/>Noc zapadła i błogo spoczywały we śnie</wers_wciety>/
Znużone ciała, zmilknął las i odmęt srogi/
Fal morskich, gwiazdy ledwie przebiegły pół drogi,/
Śpią łany w krąg; zwierzęta i barwne ptaszęta./
Które żywią jeziora, i wieś zarośnięta/
Chaszczami teraz ścichły, snem zdjęte pospołu,/
Zapomniawszy trosk dziennych i pracy mozołu.<end id="e1513261412854-1912317993"/>/
Lecz nieszczęsna Feniska, w ciężkiej uczuć burzy/
W głębi piersi, przez całą noc oka nie zmruży/
W śnie słodkim; wstają troski, znów budzi się w łonie/
Dawna miłość i wielkim gniewem znowu płonie./
Namiętnie tak więc w sercu do siebie powiada:/
--- «Cóż uczynię? --- ja, dawnym zalotom nierada,/
Będęż o ślub Nomadów błagać, których hardo/
Tylekroć odrzuciłam od siebie ze wzgardą?/
Na flocie Teukrów, niskie ich pełniąc zlecenia,/
Popłynę? Wszakże lud ten mą pomoc ocenia/
I serca ich wdzięcznością za przeszły czyn płoną!/
Choćbym chciała --- na łodzie pyszne któż wzgardzoną/
Przyjmie?... Jakiż cię zamiar, zgubiona, zaprząta?/
Czy nie wiesz, jak zdradliwy ród Laomedonta?.../
Cóż zresztą? Samaż z hufcem żeglarzy pośpieszę?/
Czy wiodąc z sobą całą Tyryjców mych rzeszę/
Wejdę, i ludzi, ledwo ze Sydonu niwy/
Wyrwanych, na wir morza znów rzucę burzliwy?/
Giń raczej, skoroś winna! Skróć mieczem ból łona!/
Ty pierwsza mnie, o siostro, łzy mymi zmiękczona,/
Darzysz klęską! Wróg przez cię mnie zgubił przychodni:/
Nie mogłam żyć, nie znając co łoże, bez zbrodni,/
Jak zwierz leśny, bez troski, od której dziś pałam!/
Sycheja szczątkom wierność powinną złamałam!»/
Takimi w głębi serca skarżyła się słowy<pe><slowo_obce>słowy</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: słowami.</pe>.</strofa>




<strofa id="e108"><wers_wciety typ="1">Enej w łodzi wysokiej, do drogi gotowy,</wers_wciety>/
Pokrzepiał snem swe siły, nie myśląc już zostać,/
Znów tedy z tymże licem co wpierw, boga postać/
Zjawiła mu się we śnie i tak napomniała,/
Podobna Merkuremu głosem, cerą ciała,/
Włosem złotym młodości siejąca czar boski:/
--- «Bogini synu, jakże spać możesz bez troski?/
Nie widzisz, jaki wkoło zdrad nawał cię nagli?/
Nie słyszysz szumu wichrów, pomyślnych dla żagli?/
Ona podstęp i srogą zbrodnię waży w łonie,/
Pewna śmierci --- i różnych gniewów burzą płonie./
Czyż nie ujdziesz stąd, póki ujść można bez trwogi?/
Ujrzysz łodzie na morzu, pochodni rój srogi/
Błyszczących, ognie z brzegów bijące świetlanie,/
Gdy tylko cię jutrzenka w tej ziemi zastanie./
Nie zwlekaj! Nuże! Zmienna zawsze i niestała/
Kobieta<pe><slowo_obce>zmienna zawsze i niestała
kobieta</slowo_obce> --- przysłowiowe.</pe>!» Rzekł i mroczna noc w cień go schowała.</strofa>




<strofa id="e109"><wers_wciety typ="1">Wtedy Enej, nagłymi przerażony zjawy<pe><slowo_obce>zjawy</slowo_obce> --- daw. forma N.lm; dziś popr.: zjawami.</pe>,</wers_wciety>/
Zrywa się ze snu, druhów budzi na trud żwawy:/
--- «Śpieszcie się --- woła --- męże, i siądźcie do wioseł,/
Rozpuśćcie prędko żagle! Z niebiosów mi poseł/
Skręcone przeciąć liny i płynąć przez morze/
Raz wtóry już poleca. --- Słuchamy cię, boże,/
Ktośkolwiek jest --- na rozkaz się bierzem do jazdy,/
Ty jeno wiedź łaskawie i pomyślne gwiazdy/
Nieć<pe><slowo_obce>niecić</slowo_obce> --- wzniecać, rozniecać.</pe> w niebiosach!» ---/
<wers_cd>Rzekł, z pochwy miecz dobył i razem</wers_cd>/
Błyszczącym niby piorun tnie powróz żelazem./
Jeden żar przejął wszystkich: rwą, pędzą bez słowa;/
Opustoszał brzeg, morze pod flotą się schowa ---/
Z wysiłkiem krają piany i sieką nurt siny.</strofa>



<strofa id="e110"><wers_wciety typ="1"><begin id="b1513261804107-14707362"/><motyw id="m1513261804107-14707362">Świt</motyw>Z Tytona łoża wstając, już ziemskie krainy</wers_wciety>/
Pierwszym światłem dnia Zorza złociła rumiana<end id="e1513261804107-14707362"/>;/
<begin id="b1513262261300-83414939"/><motyw id="m1513262261300-83414939">Zdrada, Miłość tragiczna, Przekleństwo, Rozpacz</motyw>Królowa, skoro z wieży ujrzała brzask rana,/
Flotę, co w drogę rusza rozpostarłszy żagle,/
Brzeg i port, przez żeglarzy opuszczon tak nagle ---/
Wielekroć dłonią kształtne swe piersi uderza/
I tnie włos płowy: «Pójdzież z mojego wybrzeża/
Ów przybysz? Na Jowisza, z państw naszych drwić będzie?/
Czyż z bronią z miasta wszyscy nie ruszą nań w pędzie?/
Nie porwą łodzi z portu, by fala je niosła?/
Dalej! Nieście żar, strzały! chwytajcie za wiosła!/
Co mówię? Gdziem jest? Jakiż szał serce ci zmienia,/
Biedna Dydo? Dziś niecne cię gnębią zdarzenia?/
Nie wpierw, gdyś berło dała? --- Oto dana ręka,/
Dłonie, co bóstwa brały z ojczystych izb wnęka!/
Oto ten, co niósł ojca na barkach wytrwale!/
Nie mogłam ciała jego pociąć i na fale/
Rozrzucić<pe><slowo_obce>ciała jego pociąć i na fale
rozrzucić</slowo_obce> (mit. gr.) --- podobnie jak Medea cięła ciało swego brata Apsyrta, gdy uciekała z Jazonem.</pe>? Druhów zabić i z Julem pospołu/
W potrawie podać ojcu przy uczcie<pe><slowo_obce>w potrawie podać ojcu przy uczcie</slowo_obce> (mit. gr.) --- jak Atreus bratu Tyestesowi ugotowanych jego synów a. jak Prokne Tereusowi syna.</pe>, u stołu?/
Lecz mógłby zmóc mnie w bitwie? --- Niechże więc i zmognie,/
Czegóż bać się przy zgonie? Wniosłabym im ognie/
W obozy syna z ojcem i rodem zgubiła/
Do szczętu --- potem mnie by pożarła mogiła!/
O słońce, które widzisz wszystkie sprawy ziemi!/
Junono, co masz pieczę nad troski takiemi!/
Hekate, nocną porą w rozdrożach sławiona!/
Mściwe jędze i bóstwa Elissy, co kona!/
Przyjmijcie dar, obróćcie wzrok na mnie zbłagani/
I prośby mej słuchajcie: gdy wnijść do przystani,/
Do lądu dobić zbrodniarz musi z woli nieba,/
Gdy z losów i wyroku Jowisza tak trzeba ---/
To nękan od złych ludów straszną bojów hydrą,/
Z dala granic, gdy Jula z objęcia mu wydrą,/
Pomocy niech przyzywa, nędzne widzi zgony/
Swych druhów, do praw ciężkich rozejmu zmuszony;/
Niech berłem się nie cieszy, ni światłem powszedniem,/
Lecz padnie w piach wybrzeży, niegrzebion, przede dniem!/
O to błagam, z krwią rzucam ostatni krzyk skargi/
Wy, Tyryjcy, ród cały wiecznymi zatargi/
Prześladujcie, tym darem czcząc prochy me świeże!/
Niech ludów nie kojarzy miłość ni przymierze,/
A kiedyś niech powstanie mściciel z naszych kości<pe><slowo_obce>A kiedyś niech powstanie mściciel z naszych kości</slowo_obce> --- przysłowiowe.</pe>,/
Co z ogniem do Dardanów i mieczem zagości./
Dziś, jutro, skoro tylko w ramieniu sił stanie!/
Brzeg brzegowi, przystaniom wrogimi przystanie/
Niech będą! Miecze mieczom! Niech wnuki w bój staną!»<end id="e1513262261300-83414939"/>/
<wers_wciety typ="1">Rzekła i w różne strony myśl waży stroskaną;</wers_wciety>/
Chcąc prędko skończyć życie, obrzydłe już zgoła,/
Sycheja mamkę, Barkę do siebie zawoła,/
Bo własną w dawnym kraju jej kryje mogiła:/
--- «Do Anny, siostry, --- rzecze --- biegnij, nianiu miła,/
Powiedz, niech ciało śpieszy źródlaną zmyć wodą,/
Niech bydło z nią i dary wskazane przywiodą./
Ty zasię opaskami wieńcz skronie świętemi:/
Zaczęte już obrzędy Jowisza podziemi/
Spełnić myślę, zakończyć ból dręczący srodze/
I wodza trojańskiego stos oddać pożodze».</strofa>




<strofa id="e111"><wers_wciety typ="1">Tak rzekła; tamta śpiesznie przynagla krok stary.</wers_wciety>/
<begin id="b1513262761031-1471018637"/><motyw id="m1513262761031-1471018637">Samobójstwo</motyw>Dydo, drżąca i złymi zdziczała zamiary,/
Krwawymi oczy błądząc, z plamami znaczonem,/
Drżącym licem i blada od wzruszeń przed zgonem,/
Do wnętrza wpada domu, w szale na wysoki/
Wstępuje stos i z pochwy dobywa bez zwłoki/
Dardański miecz, nie na to w niedawnej dan porze.<end id="e1513262761031-1471018637"/>/
Tu, gdy szaty iliackie i znajome łoże/
Spostrzegła, staje, w dłonie spłakaną twarz schowa,/
Na łoże pada, takie ostatnie śląc słowa:/
«Słodkie szczątki, gdyż szczęście mi wyrok niósł boski,/
Weźcie duszę i z ciężkiej zwolnijcie mnie troski!/
Żyłam i szłam drogami od losu danemi,/
A teraz cień mój wielki zejdzie do podziemi./
Gród sławny wzniosłam, murem umocniłam godnie,/
Mszcząc męża, brata mego skarałam za zbrodnie:/
Szczęśliwa, zbytnio szczęsna, gdyby mych wybrzeży/
Nie tknęły nigdy statki dardańskich szalbierzy».</strofa>




<strofa id="e112"><wers_wciety typ="1"><begin id="b1513262832229-3080312344"/><motyw id="m1513262832229-3080312344">Samobójstwo, Miłość tragiczna, Państwo</motyw>Rzekła, łoże całuje: «Bez pomsty więc ginę...</wers_wciety>/
Lecz gińmy! Tak, tak, błogo iść w Cieniów krainę./
Niech widok tego ognia w dno duszy się wwierci/
Okrutnika, by z sobą niósł wróżbę mej śmierci!»</strofa>




<strofa id="e113"><wers_wciety typ="1">Rzekła --- a pośród tego, pełni przerażenia,</wers_wciety>/
Ujrzą druhy, jak pada, jak miecz krwią się spienia/
I krew broczy jej ręce. W sal wielkich wierzeje/
Bije wrzask, wieść po grodzie wstrząśniętym szaleje,/
Wśród domostw odgłos płaczów rozlega się w mieście,/
Grzmią lamenty, jęk, skargi i wycia niewieście ---/
Nie inaczej, jak gdyby pod napadem wroga/
Ginęła Kartagina lub Tyr, a pożoga/
Szła w szale poprzez dachy i bogów świątynie.<end id="e1513262832229-3080312344"/></strofa>




<strofa id="e114"><wers_wciety typ="1">Zdyszana biegiem, słyszy krzyk, co zewsząd płynie,</wers_wciety>/
Siostrzyca; drapie twarz swą i pierś nieszczęśliwa,/
Przez tłum gna i ginącą imieniem przyzywa:/
--- «Więc podstęp knułaś, siostro, pod cieniem tych pował?/
Tę mi zdradę stos, ogień i ołtarz gotował?/
Na cóż wpierw się uskarżę? Gubiąc się żelazem,/
Wzgardziłaś siostrą? Trzebaż mnie było wziąć razem!/
Ból jeden by nas zabrał i jedna godzina!/
Na toż dłońmi stos wzniosłam, na toż, o jedyna,/
Wzywałam bóstw, bym ciebie odbiegła bez chwały?/
<begin id="b1513263065702-3162506726"/><motyw id="m1513263065702-3162506726">Śmierć, Śmierć bohaterska, Bogini</motyw>Zgubiłaś, siostro, siebie, mnie, lud, senat cały/
Sydończyków i gród twój! Dajcie, o najszczersi,/
Zmyć rany wodą, oddech ostatni jej piersi/
Usty przejąć! --- To rzekłszy, wstępuje na stopnie,/
Do łona tuli siostrę, pobladłą okropnie,/
Z jękiem --- i szatą suszy krew, co z ran się toczy./
Tamta, znów ociężałe podnieść pragnąc oczy,/
Omdlewa; pod jej piersią krwawa rzęzi rana./
Trzykroć, wsparta na łokciu, dźwiga się znękana,/
Trzykroć pada na łoże, błędnymi oczyma/
Szuka światła --- i znowu jęk piersi jej wzdyma.</strofa>




<strofa id="e115"><wers_wciety typ="1">Więc można Juno, którą jej boleść wzruszyła</wers_wciety>/
I ciężki zgon, Irydę z Olimpu wysyła,/
By duszę jej zbolałą zwolniła od ciała./
Bo nie z losów, należnym zgonem umierała,/
Lecz przed czasem, przez obłęd znaglona wichrowy;/
I jeszcze Prozerpina złotych włosów z głowy/
Nie ścięła jej, skazując do styskich podziemi.../
Więc Irys przez niebiosa skrzydły tęczowemi,/
Tysiącem w słońcu różnych kolorów spowita,/
Zleci i ponad głową stanie: «Ten dla Dita<pe><slowo_obce>dla Dita</slowo_obce> --- dla króla Podziemia, <slowo_obce>Hadesa</slowo_obce> (mit. gr.), któremu w mit. rzym. odpowiadał <slowo_obce>Pluton</slowo_obce>, zw. też <slowo_obce>Dis</slowo_obce> a. <slowo_obce>Dis Pater</slowo_obce>, utożsamiany z Veiovisem, bóg o rodowodzie staroitalskim, mąż Prozerpiny, władca świata podziemnego, ale też bogactwa, patron Manów, Larw i Lemurów, dobrych i złych duchów świata podziemnego; do jego orszaku włączano Furie oraz Libitinę, boginię śmierci.</pe>/
Wedle zleceń dar święcę i zwalniam cię z ciała!»/
Tak rzecze i włos zetnie --- ciepło, którym pała,/
Pierzchło i w lekkie tchnienia uleciało życie.<end id="e1513263065702-3162506726"/></strofa>





<naglowek_czesc id="e116">Księga V</naglowek_czesc>




<numeracja/>

<strofa id="e117"><wers_wciety typ="1">Tymczasem Enej flotę po morzu spienionem</wers_wciety>/
Gnał, tnąc fale, ściemnione do dna Akwilonem<pe><slowo_obce>Akwilon</slowo_obce> (mit. rzym.) --- bóg wiatru płn.; uosobienie gwałtownego, zimnego wiatru oraz w ogóle Północy jako strony świata; odpowiednik <slowo_obce>Boreasza</slowo_obce> w mit. gr.</pe>,/
Na gród patrząc, co biednej Elissy już z dala/
Świecił łuną. Kto ogień tak wielki rozpala,/
Nie zgadnąć; lecz ból twardy, jaki w sercu wzrasta/
Zdradzonym, myśl: co w szale potrafi niewiasta,/
Złowrogą wróżbą Teukrów w dnie serca rozgorze.</strofa>




<strofa id="e118"><wers_wciety typ="1"><begin id="b1513264331342-3795358612"/><motyw id="m1513264331342-3795358612">Morze, Burza</motyw>Gdy łodzie na toń wpłyną i żadnej w przestworze</wers_wciety>/
Nie widać ziemi, jeno fale i niebiosa,/
Nad głową sina chmura mu zwiśnie z ukosa,/
Noc niosąc z burzą --- w mrokach bałwany się skłębią,/
Sam Palinur, ster dzierżąc wysoko nad głębią:/
--- «O jakież --- jęczy --- przestwór zakryły obłoki!/
Co niesiesz nam, Neptunie?» To rzekłszy, bez zwłoki/
Rozkaże zwijać płótna i mocno jąć wiosła. ---/
Wnet żagli pierś ukosem do wiatru się wzniosła.<end id="e1513264331342-3795358612"/></strofa>




<strofa id="e119">--- «Eneju --- rzecze --- choćby sam Jowisz od siebie/
Ręczył, że do Italii dotrzem przy tym niebie,/
Nie wierzę. Wiatr przeciwny dmie, burza ponura, ---/
Od zachodu nad morzem zebrała się chmura:/
Nie zdołamy zmóc takiej zawiei od czoła/
Przebojem. Gdzie przemożna Fortuna nas woła,/
Zwróćmy statki. Opodal Eryksa<pe><slowo_obce>Eryks</slowo_obce> --- imię legendarnego króla Sycylii, syna Posejdona i Afrodyty, władcy Elymów, który zginął w walce z Herkulesem; także: nazwa miasta i góry na Sycylii.</pe> kraj leży/
I Sykanów port pośród przyjaznych wybrzeży,/
Jeżeli raz widziane dobrze pomnę gwiazdy!»/
<wers_wciety typ="1">A zbożny Enej: «Dawno już widzę, że jazdy</wers_wciety>/
Wiatr nam broni i darmo szamocem się w pędzie./
Skręć żagle! Któraż ziemia milszą dla mnie będzie,/
Gdzież burzą bite łodzie schronić skorszy jestem,/
Jak w kraju, co z dardańskim mnie złączy Acestem<pe><slowo_obce>Acestes</slowo_obce> --- założyciel Segesty na Sycylii.</pe>/
I rodzica Anchiza ukrywa popioły»./
<wers_wciety typ="1">Tak mówiąc, mkną do portu, a Zefir wesoły</wers_wciety>/
Wzdyma płótna: ochoczo nurt flota przecina/
I wnet radosnych znana przyjmuje kraina.</strofa>




<strofa id="e120"><wers_wciety typ="1">Ze szczytu góry widząc płynące do brzega</wers_wciety>/
Przyjazne statki, zdumion Acestes wybiega/
Z włócznią, w skórze libijskiej groźnej niedźwiedzicy./
Trojanka jego matką, ojcem pięknolicy/
Zdrój Krynis<pe><slowo_obce>Krynisus</slowo_obce> --- rzeka na Sycylii i bożek tej rzeki; por. <slowo_obce>krynica</slowo_obce>.</pe>; --- starych ojców pamiętny, uprzejmie/
Wracających powita i hojnie podejmie/
Znużonych, krzepiąc strawą z wiejskiego poddasza.</strofa>




<strofa id="e121"><wers_wciety typ="1">Nazajutrz, skoro tylko gwiazdy porozprasza</wers_wciety>/
Dzień jasny, zewsząd Enej zbiera towarzyszy/
I na nasyp wstąpiwszy, tak mówi wśród ciszy:/
--- «Dardanidzi, z krwi bogów wielkich wzrosłe plemię!/
Rok minął cały, odkąd wszedłszy na tę ziemię,/
Złożylim w grobie szczątki boskiego rodzica/
I ołtarz poświęcilim, łzą zraszając lica./
Ile pomnę, dzień nastał, co zawsze i wszędzie/
(Tak bogi chcecie!) smutnym i drogim mi będzie./
Pośród Syrtów getulskich błędne gnając łodzie,/
Na morzu argolickim, nawet w Micen grodzie/
Doroczne przecież śluby pełniłbym i w darze/
Uroczyste obiaty kładłbym na ołtarze./
Dziś na grób sam, co szczątki rodzica ocienia ---/
Jak myślę w duszy, nie bez niebian zarządzenia ---/
Przyszlim i w port przyjazny wstąpilim bez ujmy./
Więc nuże! Wszyscy obrzęd radośnie sprawujmy,/
Zbłagajmy wiatr! Co roku, gdy gród się rozwinie./
Ofiary tymi będę czcić ojca świątynie./
Wam Acest, zrodzon w Troi, daje po dwa woły/
Na łódź każdą; zaproście na obrzęd wesoły/
Nasze bóstwa wraz z tymi, których cześć zaprząta/
Acesta. --- Nadto, skoro dzień błogi dziewiąta/
Zorza wniesie<pe><slowo_obce>skoro dzień błogi dziewiąta
Zorza wniesie</slowo_obce> --- wskazanie na czas trwania (9 dni) wspominkowych obrzędów żałobnych zakończonych igrzyskami.</pe>, promienie w krąg śląc pełne krasy,/
Wprzód szybkiej floty Teukrów urządzę zapasy./
Potem, kto w biegu przedni, kto do boju śmiały,/
Oszczepem miotać umie lub lotnymi strzały,/
Lub zbrojny w rzemień twardy chce walki na pięści,/
Niech staje: --- palmę weźmie, komu się poszczęści./
Uciszcie się i wieńczcie gałązkami czoła!»</strofa>




<strofa id="e122"><wers_wciety typ="1">Tak rzekł, mirtem matczynym<pe><slowo_obce>mirtem matczynym</slowo_obce> --- mirtem jako rośliną poświęconą Wenerze, matce Eneasza; mirt towarzyszył zarówno obrzędom weselnym, jak żałobnym.</pe> skroń zdobi dokoła.</wers_wciety>/
Toż Helim czyni, Acest, już wiekiem dojrzały,/
Toż Askań; naśladuje ich młódź, żądna chwały./
Ów z wiecu wraz z licznymi wojowniki<pe><slowo_obce>z licznymi wojowniki</slowo_obce> --- daw. forma N.lm; dziś popr.: (...) wojownikami.</pe> śpieszy/
Na grób, otoczon tłumem cisnącej się rzeszy./
Według obrządku najpierw tam wina dwa kruże<pe><slowo_obce>kruża</slowo_obce> a. <slowo_obce>kruż</slowo_obce> (poet.) --- czara z uchwytami, puchar, dzban.</pe>/
Zlewa w ziemię, toż mleka i krwi czasze duże,/
I kwiaty purpurowe rzuca, z taką mową:/
--- «Witaj, o święty ojcze! Popioły na nowo/
Próżno spotkane, duszo rodzica i Many!/
Nie moglim do Italii niw, w kraj losem dany,/
Wzejść z tobą, gdzie auzoński Tyber nurty spiętrza».</strofa>




<strofa id="e123"><wers_wciety typ="1">Tak rzekł, <begin id="b1513268388066-3591319375"/><motyw id="m1513268388066-3591319375">Wąż, Grób</motyw>a wraz wąż śliski --- od grobowca wnętrza,</wers_wciety>/
Siedmioma ogromnymi wywinął się skręty,/
Z mogiły na ołtarze pełznąc wyciągnięty./
Modrymi mu cętkami grzbiet błyszczy, a łuska/
Złotem płonie: tak w niebie tęczowy łuk muska/
Obłoki, grając w słońcu tysiącznych barw smugiem/
Osłupiał Enej, patrząc --- wąż zaś cielskiem długiem/
Pełznąc między czasz lekkich i kubków obwody,/
Skosztował straw i znowu, bez niczyjej szkody,/
Do kopca zbiegł, rzucając z resztkami ołtarze./
Więc Enej nowe ojcu ofiary śle w darze,/
Niepewny, czy to Geniusz<pe><slowo_obce>geniusz</slowo_obce> (mit. rzym.; łac. <slowo_obce>genius loci</slowo_obce>) --- duch opiekuńczy miejsca.</pe>, co chroni grobowiec/
Czy sługa ojca; --- zatem dań składa z dwu owiec/
I tyluż świń, dwa czarne ofiaruje cielce,/
Z pucharów zlewa wina; woła, smutny wielce,/
Anchiza wielką duszę i podziemne Many.<end id="e1513268388066-3591319375"/>/
Toż i druhy, jak mogą, dar znoszą dobrany,/
Obarczają ołtarze i biją cielęta,/
Stawiają rzędem kotły; --- reszta, rozciągnięta/
Na trawie, wątpia<pe><slowo_obce>wątpia</slowo_obce> (daw.) --- wnętrzności.</pe> w ogniu przypieka na gody.</strofa>




<strofa id="e124"><wers_wciety typ="1"><begin id="b1513265806889-3871411088"/><motyw id="m1513265806889-3871411088">Obyczaje, Zabawa</motyw>Dzień nastał oczekiwan i pełną pogody</wers_wciety>/
Dziewiątą Zorzę wiozły konie Faetona; ---/
Rzesza sąsiadów, sławą Acesta znęcona,/
Przybywa i na brzegu raźnie się gromadzi:/
Ci widzieć Eneadów, tamci walczyć radzi./
Naprzód w pośrodku placu przed widzów oczyma/
Stawiają dary, które zwycięzca otrzyma:/
Trójnogi święte, wieńce, broń, palmy i szaty/
Purpurowe, stos srebra i złota bogaty./
Początek igrzysk z wału surmą<pe><slowo_obce>surma</slowo_obce> --- trąba; szczególnie wojskowa, której dźwięk wspomaga komendy. </pe> głosi poseł.<end id="e1513265806889-3871411088"/></strofa>




<strofa id="e125"><wers_wciety typ="1">Na pierwszy zawód --- płetwy<pe><slowo_obce>płetwy</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: płetwami.</pe> ciężkimi swych wioseł</wers_wciety>/
Cztery płyną wybrane ze wszystkich okręty./
Szybką «Prystę» Mnest wiedzie, Italczyk zawzięty/
(Od którego imienia ród Memmiów się bierze),/
Tuż Gijas na potwornej szybuje «Chimerze»/
Jak na wieżycy; wioseł potrójny rząd gna ją,/
Potrójne ławy młodzi Trojanie w niej mają; ---/
Sergest, z którego Sergiów wywodzi się sława,/
«Centaurem» wielkim jedzie; «Scylla» błękitnawa/
Kloanta niesie --- odeń Kluenci ród biorą.</strofa>




<strofa id="e126"><wers_wciety typ="1">Blisko brzegów spienionych widać skałę sporą,</wers_wciety>/
Co zwyczajnie pod nurty fal wzdętych się chowa,/
Gdy zimą gwiazdy zamieć zakryje wichrowa ---/
Wśród ciszy nieruchomy grzbiet wznosi nad wodą./
Chętnie tam nury morskie sejmiki swe wiodą./
Na niej metę z gałęzi dębu Enej kładzie,/
Na znak żeglarzom, aby wiedzieli, skąd w ładzie/
Zawracać i jak długim biegiem skręcać potem./
Losują miejsca; --- strojni purpurą i złotem/
Z daleka błyszczą świetni kierownicy łodzi;/
Topoli liściem wieńczą skroń majtkowie młodzi,/
Oliwą zlana błyszczy pierś każda, odkryta;/
Zasiędą ławy --- każdy wiosło w dłonie chwyta,/
Uważnie czeka znaku; ucieszone łona/
Społem bojaźń i chwały chęć wzrusza wzmożona./
Skoro gromki dźwięk dała trąba, bez odwłoki/
Kuszą z miejsca: wrzask majtków uderzy w obłoki;/
Pod parciem rąk żylastych nurt z szumem się spieni./
Zrazu równo trą fale; na całej przestrzeni/
Pod wiosły i dziobami toń wzburzy się wszędzie:/
Nie tak w konnych zawodach rydwany rwą w pędzie/
Na pole, skoro szranków otworzą się wrota;/
Nie tak, wodze wstrząsając, woźnica się miota,/
Schylony w przód i biczem tnie w lewo i prawo./
Tymczasem w krąg klaskaniem i przychylną wrzawą/
Gaj każdy brzmi --- daleko głos niosą wybrzeża/
Zamknięte, od wzgórz echo rozgłośnie uderza.</strofa>




<strofa id="e127"><wers_wciety typ="1">Przed innymi, na przedzie, morskie siecze wały</wers_wciety>/
Wśród wrzasku tłumów Gijas, za nim Kloant śmiały:/
Lepszy wioślarz --- lecz ciężar statku na głębinie/
Opóźnia go. Tuż «Prysta» równie blisko płynie/
I «Centaur», wzajem pragnąc ubiec przeciwnika:/
To «Prysta» górę bierze, to naprzód pomyka/
Ogromny «Centaur» --- to znów czoła swe połączą,/
Równą bruzdą nurt słony odwalając rączo./
Już dochodzą do skały, gdzie meta się ścieli,/
Kiedy Gijas zwycięski na pełnej topieli/
Tak krzyknie do Meneta, co siedział przy sterze:/
--- «Czemu na prawo płyniesz? Bieg w lewo niech bierze/
Nasz statek i o skalny brzeg ociera wiosła;/
Głębinę innym zostaw! --- Lecz świadom rzemiosła/
Menet, raf się lękając, dziób zwróci na fale./
--- «Gdzie skręcasz? Płyńże znowu, Menecie, ku skale!» ---/
Napomni z wrzaskiem Gijas. --- Wtem oto spostrzega/
Kloanta, jak nastaje tuż, bliżej od brzega./
Ów między łódź Gijasa a grzmiące urwiska/
W lewo gna krótszym łukiem, wyprzedza go z bliska/
Nagle, metę okrąża i bezpiecznej fali/
Dobiega. --- Wtedy młodzian srodze się rozżali,/
Łzy zroszą mu policzki; wnet niepostrzeżenie,/
Nie bacząc na swą godność i druhów zbawienie,/
Na głowę w toń Meneta z wysokiej pchnie łodzi,/
Sam zasię rząd obejmie, do rudla podchodzi/
I zachęca wioślarzy, ster kręcąc do brzega./
Tymczasem paszczy wodnej ledwo się wybiega/
Menet, w szacie płynący mokrej, już niemłody; ---/
Dosięgnął skały suchej i dobył się z wody./
Śmiali się Teukrzy, widząc, jak spadł, jak się rzuca/
Płynąc --- i jak wypluwa słoną wodę z płuca.</strofa>




<strofa id="e128"><wers_wciety typ="1">Zaraz Serga i Mnesta otucha ożywi,</wers_wciety>/
Że Gijasa w odwłoce zwyciężą szczęśliwi./
Naprzód Serg się wysadzi i do skały zbliża,/
Lecz nie o całą długość jego nawa chyża/
Wyprzedza: część jej dziobem prze «Prysta» zuchwale./
W pośrodku łodzi Mnestej druhów, krzycząc w szale,/
Zachęca: «Nuże teraz! Chwytajcie za wiosła,/
Hektora druhy, których, gdy Troja wyniosła/
Padła, na towarzyszy mej drogi wybrałem./
Dziś wskrzeście ducha, który was pod Syrtów wałem/
Gotulskich, przez wód jońskich i Malei fale/
Prowadził. Pierwszej palmy nie żądam już wcale,/
Chociaż, o!... Lecz niech biorą, którym Neptun szczęści ---/
Ostatnim być ohyda! Zwyciężcie choć w części,/
Odwróćcie hańbę, druhy!» --- Ich zapał wraz chwyta,/
Tężą dłoń, grzmi od razów łódź spiżem pobita,/
Ląd ucieka, z ust wyschłych szybki oddech zionie,/
Strugą zewsząd pot spływa w szumiących fal tonie./
Przypadek sam dał mężom żądanej wian chwały,/
Bo kiedy Serg gorący łódź skręca na skały/
Krótszym łukiem, bezpieczne porzuciwszy głębie,/
Nieszczęsny na sterczących raf ugrzęznął zrębie./
Jęknęły skały, w ostrych głazach pękły wiosła,/
Ugrzęzła nawa, przodem nad fale się wzniosła./
Skoczą żeglarze, z krzykiem rozgłośnym do ręki/
Chwytają żerdzie, kute żelazem osęki/
Sposobią, wioseł szczątki zbierają na fali. ---/
A Mnestej, wesół, skorszym się ogniem zapali,/
Rad z przygody, maszt wiosłom przyda i od brzega/
W dogodną toń na morze otwarte wybiega./
Jak gołębica, trwogą znienacka przejęta/
W kryjówce, gdzie jej miłe się gnieżdżą pisklęta,/
Zrywa się przestraszona i skrzydły bez miary/
Szum czyni --- lecz wnet w ciche wzleciawszy obszary./
Szybuje w locie chyżo skrzydłem nieruchomem:/
Tak Mnestej, tak i «Prysta» nad morza ogromem/
Naprzód śmiga i dzielnym rozmachem się ciska./
I najpierw ugrzęzłego mija wśród urwiska/
Sergesta, co na płytkiej się miota zatoce,/
Pomocy próżno wzywa i wiosłami grzmoce<pe><slowo_obce>grzmoce</slowo_obce> --- dziś popr.: grzmoci. </pe>/
Startymi --- wnet Gijasa i wielką pokona/
«Chimerę»: ta ustąpi, mistrza pozbawiona./
Już przed nim tylko Kloant zostaje na toni; ---/
Natęża siły Mnestej i pędem go goni:/
Krzyk wzrasta, goniącego zachęcają w pędzie/
Widzowie, wrzask uderza o niebios krawędzie./
Tamtych chwała podnieca, zdobyta już prawie,/
Do wytrwania --- i życie pragną oddać sławie,/
<begin id="b1513267660101-3688583753"/><motyw id="m1513267660101-3688583753">Szczęście, Zwycięstwo</motyw>Tych szczęście krzepi: mogą, bo sądzą tak sami.<end id="e1513267660101-3688583753"/>/
I może by zgodnymi do mety dziobami/
Dotarli, gdyby Kloant, wznosząc dłonie obie,/
Nie słał próśb i ślubami nie zjednał bóstw sobie:/
--- «Bogowie morza, którym łódź moja pomyka!/
Na wybrzeżu ochotnie białego wam byka<pe><slowo_obce>białego wam byka poświęcę</slowo_obce> --- biały byk jako najwspanialsza, rzadka ofiara.</pe>/
Poświęcę, ślubem związan; trzewia w słone fale/
Wrzucę i pyszne wina wam zleję ku chwale!»</strofa>




<strofa id="e129"><wers_wciety typ="1">Tak rzekł; Nereid chór cały wśród morskich zaciszy,</wers_wciety>/
Chór Forka<pe><slowo_obce>Forkus</slowo_obce> --- bożek morski, brat Nereusa.</pe> i dziewica Panopeja<pe><slowo_obce>Panopeja</slowo_obce> --- jedna z nimf morskich, Nereid.</pe> słyszy./
Sam Portun<pe><slowo_obce>Portun</slowo_obce> (mit. rzym.) --- opiekun portów, także: utożsamiany z gr. <wyroznienie>Palemonem</wyroznienie>, bożkiem morskim.</pe> wielką ręką łódź, co naprzód gnała,/
Pchnął; ta, szybciej niż wicher albo lotna strzała,/
Do lądu mknie i w porcie głębokim przystaje.</strofa>




<strofa id="e130"><wers_wciety typ="1">Więc Anchiza syn, wszystkich, jak chcą obyczaje,</wers_wciety>/
Zwoławszy przez herolda, zwycięzcą wesoło/
Kloanta głosi, laurem uwieńcza mu czoło./
Każdej łodzi w podarku posyła trzy cielce,/
Wina i wielki srebra skarb, szacowny wielce./
Samym wodzom szczególne dodaje zaszczyty:/
Zwycięzcy płaszcz złocisty, purpurą obszyty/
Melibejską<pe><slowo_obce>purpura malibejska</slowo_obce> --- od miasta <slowo_obce>Melibea</slowo_obce> w Tesalii słynącego z wyrobu tkanin, m.in. na uroczyste szaty, tzw. purpury.</pe>, w meandra szlaki<pe><slowo_obce>meandra szlaki</slowo_obce> --- tu: meander jako linia ornamentu; nazwa pochodzi od rzeki Meander w Lidii, charakteryzującej się krętą linią swego biegu.</pe> zdobion duże:/
Wyszyty tam królewicz na idajskiej górze<pe><slowo_obce>królewicz na idajskiej górze</slowo_obce> (mit. gr.) --- Ganimedes, syn króla Trosa.</pe>/
Lesistej: szybkie goni z dzirytem jelenie,/
Żywy, z lic mu nieledwie oddechu znać tchnienie;/
Lotny goniec Jowisza krzywymi pazury<pe><slowo_obce>goniec Jowisza</slowo_obce> --- orzeł.</pe>/
Porwał go --- darmo ręce podnoszą do góry/
Starzy stróże i sfora psów w powietrze szczeka. ---/
Drugiemu w biegu daje przyniesion z daleka/
Ze złotych łusek splecion, trójnitny, bogaty/
Pancerz (Demoleowi sam zdarł go przed laty/
Nad szybkim Symeontem, broniąc Ilium znojnie),/
Na ozdobę i pewną osłonę we wojnie./
Ledwo Fegej z Sagarem, dwóch tęgich pachołów,/
Niosło go, sparłszy plecy --- przecież jak na połów/
Biegł w nim Demolej, płosząc blednące Trojany.../
Trzeci dar --- to dwa kotły z miedzi i dobrany/
Srebrny puchar, rzeźbami nasadzon dokoła.</strofa>




<strofa id="e131"><wers_wciety typ="1">Już wszyscy obdarzeni, dumnie wieńcząc czoła</wers_wciety>/
Punickimi<pe><slowo_obce>punickie wstęgi</slowo_obce> --- tu: purpuro­we.</pe> wstęgami, nad morskie szli wały,/
Gdy z trudem, ledwo z groźnej dobywszy się skały,/
Bez wioseł, z dziurą w boku, wśród szyderczych świstań/
Zwątloną łódź swą Sergest bez chwały gna w przystań./
<begin id="b1513268283282-1798638690"/><motyw id="m1513268283282-1798638690">Wąż</motyw>Jak wąż, którego koło spiżowe na drodze/
Zgniotło, albo wędrowiec ciężkim głazem srodze/
Zranił i pół-żywego rzucił --- rozciągnięty/
Próżno ciałem w ucieczce wielkie toczy skręty,/
Srogo błyska oczyma i ze sykiem szyję/
W górę wznosi; zraniona część próżno się wije,/
Skręcając szybko sploty zranionego ciała:/
Takimi rzuty łódź się spóźniona miotała.<end id="e1513268283282-1798638690"/>/
Z rozpiętym przecież żaglem gna na portu wody./
Enej, wesół, Sergowi nie szczędzi nagrody,/
Iż statek mu zachował i druhów ochrania:/
Brankę daje mu z Krety, biegłą w sztuce tkania,/
Foloję, razem z dwoma przy piersiach bliźnięty.</strofa>




<strofa id="e132"><wers_wciety typ="1">Po tym zawodzie zbożny Enej w zarośnięty</wers_wciety>/
Jar wchodzi, ku łagodnie pochyłym wzgórz wałom,/
Zwieńczonych lasem --- kędy skryty za ich załom/
Plac widać; tam bohater z wojowników gronem/
Zasiada na wzniesieniu w pośrodku spiętrzonem./
Wnet tych, co by do mety biec chcieli w gromadzie,/
Zachęca ceną darów i nagrody kładzie./
Schodzą się zewsząd Teukrzy, Sykanów tłum bieży:/
Pierwszy Nizus z Eurialem./
Euriala kształt zaleca, młodości wdzięk świeży,/
Nizusa tkliwa przyjaźń z chłopięciem tem młodem./
Z nimi Diores, Pryjama króla znaczny rodem,/
Dalej Patron i Saliusz --- tamtego Akarny/
Wydały, ten z Tegei ród wiedzie mocarny;/
Helim i Panop, leśne lubiący pustkowie,/
Z Trynakrii ziem, starego Acesta druhowie;/
Wielu też, których sława nieznaczna w cień chowa,/
Pośród nich Enej w takie odezwał się słowa:/
--- «Słuchajcie i radośnie zapiszcie to w duszy:/
Nikt spośród was bez daru z powrotem nie ruszy,/
Gnozyjskie<pe><slowo_obce>gnozyjski</slowo_obce> --- tu: kreteński; od gł. miasta Krety, Knossos.</pe> z lśniącej stali oszczepy dwa twarde/
I rzeźbami ze srebra zdobną halabardę/
Dam w nagrodę dla wszystkich; za zawód szczęśliwy/
Trzej pierwsi dary wezmą i wieniec z oliwy:/
Pierwszemu ze zwycięzców koń z rzędem, wspaniały,/
Drugiemu amazoński dam sajdak ze strzały<pe><slowo_obce>strzały</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: strzałami.</pe>/
Trackimi, który zdobi pas z litego złota/
Szeroki, wraz ze sprzączką; z niej perła blask miota./
Trzeci tę argolicką<pe><slowo_obce>argolicka</slowo_obce> --- zabrana Argiwom, Grekom.</pe> przyłbicę dostanie».</strofa>




<strofa id="e133"><wers_wciety typ="1">Gdy tak rzekł, stają w rzędzie ochotni młodzianie.</wers_wciety>/
Na znak z miejsca się nagle w bieg porwą ochoczy/
Jak burza, społem w mecie utkwiwszy swe oczy./
Pierwszy Nizus, nie dając się dognać nikomu,/
Odsadził się, od wichru szybszy i od gromu;/
Najbliższy mu, lecz w znacznym dość odstępie drogi,/
Pędzi Saliusz; po przerwie znowu --- szybkonogi,/
Trzeci, Eurial./
Euriala Helim goni --- za nim zaraz z bliska/
Leci Diores i stopę mu stopą naciska,/
Plecy piersią --- i gdyby większy drogi kawał/
Biegli, pierwszy by przyszedł lub wian<pe><slowo_obce>wian</slowo_obce> --- wieniec, tj. przen. zwycięstwo.</pe> by zostawał/
Wątpliwym. <begin id="b1513268970770-934461358"/><motyw id="m1513268970770-934461358">Upadek</motyw>Dobiegali znużeni do mety,/
Gdy na skrzepłej krwi Nizus nieszczęsny, niestety,/
Potknął się, gdzie ofiarne zabijano cielce/
I trawiasty grunt śliski dla stopy był wielce./
Tu młodzian, już zwycięstwem upojon, krok żwawy/
Zmyliwszy, głową na dół w zdeptane padł trawy,/
W gnój brzydki i posokę, co ziemię w krąg kala./
Lecz i wtedy na przyjaźń pamięta Euriala,/
Bo wstając z traw oślizłych, Saliuszowi w drodze/
Nastawi się; ów runął, zarywszy w piach srodze./
Z przysługi druha Eurial skorzysta: na czoło/
Wysuwa się wśród wrzasków huczących wokoło/
I klaskań.<end id="e1513268970770-934461358"/> Za nim Helim mknie i Diores, trzeci./
Wtedy przed całą widzów rzeszą Saliusz wznieci/
Wielki lament, błagając przednich ojców grono,/
By mu zdradnie wydartą chwałę przywrócono./
Euriala urok broni, łza w oczach nieśmiała ---/
Bo cnotę większym wdziękiem darzy piękność ciała./
Wtóruje, gromkim głosem krzycząc, Diores młody,/
Co palmy bliskim będąc, ostatniej nagrody/
Wziąć nie mógł, gdyby pierwszą Saliuszowi dano.</strofa>




<strofa id="e134"><wers_wciety typ="1">Więc ojciec Enej: «Chłopcy, pewnymi zostaną</wers_wciety>/
Wasze dary, wbrew prawu nie weźmie nikt palmy;/
Lecz doli niewinnego druha się użalmy!»/
Rzekł i skórę kudłatą getulskiego<pe><slowo_obce>getulski</slowo_obce> --- z Afryki płn.</pe> lwiska/
Ze szpony<pe><slowo_obce>szpony</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: szponami.</pe> złoconymi przed Saliuszem ciska./
Więc Nizus: «Gdy zwyciężon taki wieniec łowi/
I żal ci upadłego, jakiż dar Nizowi/
Godny złożysz? Wszak pierwszy wziąłbym wawrzyn chwały./
Gdyby mnie, jak Saliusza, losy nie ścigały».</strofa>




<strofa id="e135"><wers_wciety typ="1">To mówiąc, pokazywał twarz, bok i kolana,</wers_wciety>/
Splamione gnojem; Enej uśmiał się z młodziana,/
Słynne Dydymaona dzieło mu przysądza:/
Neptuna tarcz, przez Greków zerwaną z wrzeciądza<pe><slowo_obce>wrzeciądz</slowo_obce> --- brama, odrzwia.</pe>/
Świątyni; --- ten dar cenny dostał junak młody.</strofa>




<strofa id="e136"><wers_wciety typ="1">Gdy biegi się skończyły i rozdał nagrody:</wers_wciety>/
--- «Teraz, kto mężne serce i dzielność ma w łonie,/
Niech staje i podnosi w rzemień zbrojne dłonie!/
Tak rzekł i dwie nagrody walczącym przedkłada:/
Strojny w złoto i wstęgi byk, ozdoba stada,/
Zwycięzcy; --- pobitemu miecz z pysznym szyszakiem/
Wśród głośnej wrzawy tłumu po słowie się takiem/
Dźwignie Dares o silnych barach, jeszcze młody,/
Co z Parysem sam jeden zwykł chodzić w zawody./
On, kiedy dla Hektora mogiła wstawała,/
Zwycięskiego Butesa, ogromnego ciała,/
Co z bebryckiej Amyka krwi<pe><slowo_obce>z bebryckiej Amyka krwi</slowo_obce> --- ze szczepu Bebryków, Traków w Bitynii, ich królem był Amykus, sławny pięściarz.</pe> wiódł pochodzenie,/
Wpółmartwego na płowej rozciągnął arenie./
Ten to Dares ku bitwie śmiałe wznosi czoło,/
Prostuje bary wielkie, ramiona wesoło/
Ściąga w górę --- i siekąc powietrze, w bój śpieszy/
Szukają mu równego, lecz nikt z takiej rzeszy/
Nie śmie przeciw iść, wdziewać rękawic na dłonie,/
Więc rześki, rozumiejąc, że u wszystkich w łonie/
Zdobycia świetnej palmy zagasła nadzieja,/
Trzymając za róg wołu tak rzekł do Eneja:/
«Bogini synu! Gdy się nikł nie śmie bić ze mną,/
Na cóż mam stać? Jak długo mam czekać daremno?/
Każ dary wieść!» --- Toż samo lud Trojan stanowi/
Zgodnym szmerem nagrodę przyznając mężowi./
Poważny Acest wtedy na łożu z darniska/
Tak strofuje Entella, siedzącego z bliska:/
--- «Entellu, najdzielniejszy z wojów starej daty,/
Dozwolisz, by bez bitwy dar taki bogaty/
Był wzięty? Gdzież ów boski mistrz, okryty chwałą,/
Wspominan próżno Eryks? Gdzie rozgłos na całą/
Trynakrię i łup zwieszon pod cieniem twych pował?»/
Ów na to: «<begin id="b1513269322230-3762844303"/><motyw id="m1513269322230-3762844303">Starość, Walka, Siła, Odwaga</motyw>Żądzy chwały lęk mi nie zepsował/
Ni gnuśność, jeno starość ciężka, beznamiętna/
Zwątla siły i wrącej oziębia krwi tętna!/
Gdybym miał dawną młodość, którą świszczypałka/
Chełpi się, gdybym teraz miał wiek tego śmiałka./
Nie ceną byczka skłonion, co pięknie się chowa,/
Stanąłbym --- o dar nie dbam!<end id="e1513269322230-3762844303"/>»/
<wers_cd>Wyrzekłszy te słowa,</wers_cd>/
Na środek dwa wielkiego ciężaru rzemienie/
Wyrzuca; z nimi Eryks w bój nieustraszenie/
Zwykł biec, dłoń uzbroiwszy twardą skórą wołów./
Zdrętwiał tłum, siedem widząc skór byczych, skąd ołów/
Zaszyty i żelazo swe guzy wyłania./
Nad wszystkich drży sam Dares --- i nie chce spotkania/
Szlachetny syn Anchiza z podziwem bez miary/
Ogląda sprzęt i waży rękawic ciężary./
<wers_wciety typ="1">Wtedy stary zapaśnik takie słowa przyda:</wers_wciety>/
«Cóż, gdyby kto rzemienie samego Alcyda/
Zobaczył i bój smutny wśród tej samej niwy!/
Te bronie brat twój Eryks nosił nieszczęśliwy,/
(Dotąd krew i mózg na nich piętnem błyszczy nikłem),/
Z nimi szedł na Alcyda wielkiego. Ja zwykłem/
Walczyć nimi, dopóki jeszcze mocna dłoń mi/
Nie drżała i wiek włosa nie zbielił nad skrońmi./
Lecz gdy się Dares z Troi przed bronią tą wzbrania,/
Gdy zbożny Enej, Acest takiegoż są zdania:/
Zrównajmy bój; Eryksa odpuszczę ci rzemień ---/
Rzuć bojaźń --- lecz ty także trojańską broń przemień».</strofa>




<strofa id="e137"><begin id="b1513269731082-882799982"/><motyw id="m1513269731082-882799982">Walka</motyw>To rzekłszy, płaszcz podwójny zrzuci szermierz stary/
Odsłania mięśnie grube i kościste bary/
I groźny staje w środku na twardej arenie./
Syn Anchiza jednakie przynosi rzemienie/
I dłonie obu równo uzbraja ku walce./
<wers_wciety typ="1">Wnet się każdy z nich silnie wspiął, stając na palce</wers_wciety>/
Ramiona w górę wzniosą na rozmach wichrowy/
Bez bojaźni. Przed ciosem uchylą wstecz głowy,/
I pięście z pięśćmi plącząc, zaczepką bój wiodą:/
Ów zwinnością góruje nóg i siłą młodą,/
Ten ogromem --- lecz stare mu gną się kolana/
I ciężki dech wydaje pierś, wiekiem znękana./
Próżno męże nawzajem częste miecą<pe><slowo_obce>miecą</slowo_obce> --- dziś popr. forma: miotają; rzucają.</pe> rany,/
To wklęsły bok, to znowu pierś wielka urwany/
Jęk wyda; koło uszu i lic nieuchwytnie/
Migają pięści, nieraz i szczęka tam zgrzytnie./
Ciężki Entel na miejscu niewzruszon się trzyma./
Chroni się tylko razów ciałem i oczyma/
Czujnymi; ów, jak mocarz, co zdobywa miasto/
Wyniosłe albo górską fortecę wieżastą,/
Raz ten, raz inny dostęp bada, krąży z bliska,/
Doskakuje i szturmy<pe><slowo_obce>szturmy</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: szturmami.</pe> próżnymi naciska./
Entel podniósł prawicę na zamach wichrowy/
Wysoko; ów --- cios pięści, grożący od głowy,/
Przewidział i wnet ciało uchylił obrotnie:/
Entel w próżnię uderzył i o ziemię grzmotnie/
Ciężko całym brzemieniem ogromnego ciała:/
Tak w górach Erymantu<pe><slowo_obce>Erymant</slowo_obce> --- góry w Arkadii, gdzie Herkules zabił sławnego dzika erymantyjskiego.</pe> lub Idy spróchniała /
Pada sosna, gdy burza wyważy jej korzeń. ---/
Skoczą Teukrzy, Trynakrii młódź; okrzyk zatrwożeń/
W niebiosa bije; pierwszy doń Acest pomyka/
I litośnie podnosi druha-rówieśnika./
Bohater niezrażony, niedostępny trwodze,/
Raźniej wraca w bój, siły gniew wzmaga w nim srodze/
Wstyd i męstwo go nowym ożywia zapałem./
Jak burza prąc Daresa po boisku całem,/
To prawicą, to lewą pięścią zewsząd żga go/
Bez przerwy i wytchnienia. Jak nad turnią nagą/
Huczą chmury, grad miecąc, tak dłoń bohatera/
Gradem razów Daresa tłucze i odpiera.</strofa>




<strofa id="e138"><wers_wciety typ="1">Więc ojciec Enej dłużej Entella gniewowi</wers_wciety>/
Nie dozwala się srożyć, kres bitwie stanowi,/
Omdlałego na poły Daresa w swą pieczę/
Zabiera i słowami go krzepiąc, tak rzecze:/
--- «Nieszczęsny! Jakaż umysł twój mroczy ślepota?/
Nie czujesz mocy wyższej bóstw, co tobą miota?/
Ustąp bogu!» --- Tym słowem bój kończy zawzięty./
Tamtego wierne druhy pomiędzy okręty/
Prowadzą; jemu głowa zwisa pod mozołem,/
A z ust bucha krew gęsta ze zębami społem;/
Przyłbicę i miecz zaraz biorą przywołani./
Palmę i byka Entel otrzymuje w dani.<end id="e1513269731082-882799982"/></strofa>




<strofa id="e139"><wers_wciety typ="1">Pyszny z byka zwycięzca te słowa wypowie:</wers_wciety>/
--- «Poznaj, synu bogini, i wy też, Teukrowie,/
Jaką siłą mnie darzył młodości wiek luby/
I od jakiej Daresa wyrwaliście zguby!»/
<wers_wciety typ="1">Rzekł i zaraz naprzeciw głowy byka stanie,</wers_wciety>/
Co jako dar zwycięstwa stał --- i niespodzianie/
Prawicą, w rzemień zbrojną, wymierzył cios z bliska,/
Między rogi: --- kość trzasła, z czerepu mózg pryska./
Bez tchu, drżąc, byk na ziemię się wali ukosem,/
Ów nad nim z pełnej piersi tym ozwie się głosem:/
--- «Eryksie! Za Daresa tę lepszą ci duszę/
Poświęcam; tu, zwycięzca, broń i sztukę kruszę!»</strofa>




<strofa id="e140"><wers_wciety typ="1">Zaraz Enej tych, którzy pragną iść w zawody</wers_wciety>/
W miotaniu strzał, zaprasza i stawia nagrody./
Potężną dłonią dźwignie nad toń maszt wysoki/
Z Sergesta łodzi, poczem na sznurze bez zwłoki/
Gołębia wiąże, jako cel grotów. Łucznicy/
Schodzą się. Kładą losy. Z miedzianej przyłbicy,/
Wśród gromkich wrzasków rzeszy, co patrzy stłoczona,/
Pierwszy los Hyrtacydy padł, Hippokoona;/
Za nim, w morskich zapasach, niedawno szczęśliwy,/
Mnestej idzie we wieńcu z zielonej oliwy;/
Trzeci Eurytion --- brat twój, przesławny Pandarze,/
Któryś ongi, gdy bogów głos zerwać ci każe/
Rozejm<pe><slowo_obce>Pandarze, (...) gdy bogów głos zerwać ci każe rozejm</slowo_obce> --- głos Ateny, działającej tu zdradliwie.</pe>, w Achiwów pierwszy grot wypuścił zdradnie./
Ostatni los Acesta w hełmie został na dnie:/
I on się jeszcze młodych chce parać mozołem,/
Potężnymi siłami zgięte łuki społem/
Napnie młódź i z kołczanów strzały wyjmie żywo./
Pierwsza w niebo, ze świstem targnąwszy cięciwą,/
Młodego Hyrtacydy lotna śmignie strzała:/
Trafiła w maszt z przeciwka i w drągu została./
Zadrgało drzewo masztu, zatrzepotał na niem/
Przestraszon ptak --- brzeg głośnym grzmi wokół klaskaniem./
Potem z napiętym łukiem wystąpił ochoczy/
Mnestej; społem grot w górę skierował i oczy,/
Lecz, biedny, nie mógł celu dosięgnąć żelazem,/
Rwie jeno węzły lniane, poplątane razem,/
Którymi nóżkę ptaka maszt więził wysoki;/
Ów na wichry ucieka pod ciemne obłoki./
Wtedy szybko, już strzałę dzierżąc na cięciwie,/
Eurytion śluby bratu uczyni szczęśliwie/
I gołębia, co wesół skrzydłem bije śmiało/
W przestworze, hen pod chmurą przeszyje w lot strzałą/
Ów spada: życie w górze, kędy gwiazdy płoną,/
Traci --- strzałę, spadając, odnosi utkwioną./
Sam Acest już bez palmy pozostał jedynie,/
Lecz, by sztukę okazać, ku niebios wyżynie/
Z cięciwy głośno brzmiącej ze świstem grot ciska.</strofa>




<strofa id="e141"><wers_wciety typ="1">Tu z nagła oczom wszystkich dziw nagły zjawiska</wers_wciety>/
Ukaże się; potomność po wiekach go jeszcze/
Wspominała i wielcy opiewali wieszcze./
Bo lecąc, w chmur otoku zapłonęła trzcina,/
Płomiennym szlakiem niebios bezmiary przecina/
I na wiatr się rozwiewa, jak w niebie przeźroczem<pe><slowo_obce>przeźroczy</slowo_obce> --- dziś popr.: przeźroczysty.</pe>/
Zerwane gwiazdy, z długim lecące warkoczem./
Zdumieni zjawą, modły śląc, korzą się przed nią/
Trynakrzy<pe><slowo_obce>Trynakrzy</slowo_obce> --- mieszkańcy Trynakrii (Sycylii).</pe> i Teukrowie; Enej przepowiednią/
Nie gardzi, wesołego Acesta obejmie/
I dary czci cennymi, tak mówiąc uprzejmie:/
--- «Weź ojcze, bo król tobie Olimpu wspaniały/
Bez losu wróżbą taką chce wieniec dać chwały!/
Anchiza starca weźmiesz podarek bogaty:/
Puchar zdobny rzeźbami; tracki go przed laty/
Cysseusz<pe><slowo_obce>Cysseusz</slowo_obce> --- król tracki, którego córką była Hekuba.</pe> oddał w ręce Anchiza, rodzica,/
W znak i pamięć przyjaźni, którą go zaszczyca»./
<wers_wciety typ="1">Rzekł i laurem zielonym wieńczy starca czoło,</wers_wciety>/
Przed wszystkimi zwycięzcą go mieniąc wesoło./
Wziętej sławy Eurytion zacny nie zazdrości,/
Choć on sam ptaka strącił z nieba wysokości./
Zaraz po nim ów idzie, co rozerwał węzły ---/
Ostatni, co grot w maszcie zostawił ugrzęzły.</strofa>




<strofa id="e142"><wers_wciety typ="1">Lecz ojciec Enej igrzysk nie zakończył zgoła:</wers_wciety>/
Stróża i druha zabaw Jula do się woła,/
Wiernego Epityda, tak nagląc go słowy<pe><slowo_obce>słowy</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: słowami.</pe>:/
--- «Idź, zapytaj Askania, czy ma już gotowy/
Orszak chłopiąt, czy gotów swą jazdę gnać w pędzie?/
Niech wiedzie huf dziadkowi i w zbroi przybędzie./
Powiedz!» Rzekł. --- Zbitej rzeszy sam z wielkiego koła/
Zejść każe, aby pola wolne były zgoła.</strofa>




<strofa id="e143"><wers_wciety typ="1">Przed oczy ojców sprawnie wiedzie chłopców Askań</wers_wciety>/
Na koniach okiełznanych; grzmotem gromkich klaskań/
Młódź Trynakrii i Troi jadących powita./
Włos każdego opaska wieńczy z lauru zwita,/
Jak zwyczaj chce --- dwie włócznie z grotem niosą w ręce,/
Część lekkie ma kołczany, a piersi chłopięce/
Zdobi wdzięcznie, ze szyi zwieszon łańcuch złoty./
Trzy hufce ich, wodzowie trzej na czele roty/
Jadą; chłopiąt dwanaście za każdym z nich bystrze/
Dwurzędem mknie --- rząd każdy sprawne wiodą mistrze./
Pierwszy hufiec młodzieży, co gracko w pęd rwie się,/
Pryjam z dziadka imieniem twój syn, Politesie ---/
Wiedzie, chluba Italii; koń z Tracji go prędki/
Srokaty niesie, lśniący śnieżystymi cętki,/
U kopyt biały, w górę czoło wznosi białe./
Drugi --- Atys, od niego ród Acjów ma chwałę,/
Mały Atys, najszczerszy druh chłopięcia Jula./
W końcu Jul cudny; pod nim koń chrapy roztula/
Sydoński; niegdyś chłopcu go Dydo wspaniała/
Na pamiątkę i dowód miłości swej dała./
Reszta młodzi na koniach Acesta szerokiem/
Sadzi polem./
Klaskaniem przyjmą drżących, ciesząc się widokiem./
Dardanidzi --- poznają dawnych ojców twarze./
Gdy radośnie tłum w całym przejrzeli obszarze,/
Szukając okiem z koni swych bliskich, hałaśnie/
Epityd hasło z dala da i biczem trzaśnie./
Rozbiegną się w szeregu i rzędy rozłączą/
Trzy hufce chłopiąt; po czym na nowy znak, rączo/
Odwrócą bieg i na się wymierzą dziryty./
Potem w różne ich strony raźnymi kopyty/
Niosą konie --- naprzeciw siebie toczą koła,/
Co obraz zbrojnej bitwy przed widzem wywoła:/
To odsłonią w ucieczce plecy, to gromadą/
Zwrócą włócznie, to znowu w zgodzie z sobą jadą./
Jako niegdyś Labirynt na kretejskiej ziemi/
Mylił kroki, jak głoszą, ścianami ślepemi/
W tysiącu dróg zdradliwych, co wijąc się wszędzie/
Nieznacznie pogrążały w beznadziejnym błędzie:/
Nie inaczej młódź Teukrów w podskokach się ciska,/
Ucieczki i walk zwodne dając widowiska,/
Podobna do delfinów stada, co wytrwale/
Pląsa przez karpatyjskie i libijskie fale.</strofa>




<strofa id="e144"><wers_wciety typ="1">Te biegi i zapasy, wdzięczne niewymownie,</wers_wciety>/
Pierwszy Askań, gdy Alby zakładał warownie,/
Wniósł, wprawiając Latynów w obrzęd, dotąd obcy./
W którym on i trojańscy ćwiczyli się chłopcy./
Alba uczyła swoich. --- Przed laty wieloma/
Od niej swojski ten zwyczaj wielka wzięła Roma,/
Gdzie dotąd hufcem Troi szyk chłopiąt się zowie. ---/
Takim igrzyskiem ojca wielbili Teukrowie.</strofa>




<strofa id="e145"><wers_wciety typ="1">Tu pierwszy raz los zmienny nabawił ich szkody</wers_wciety>/
Na nowo: gdy różnymi czczą kopiec obchody,/
Irydę z nieba zsyła Juno, gniewna srodze,/
Do floty Trojan, wiatr jej pomyślny da w drodze,/
Wiele ważąc, bo myśl jej gniew dawny zamąca./
Dziewica, mknąc po łuku z barw różnych tysiąca./
Niewidzialna dla oka, jasną drogą spłynie;/
Tłok wielki widzi, wodzi okiem po kotlinie:/
Port ją pusty i flota bez straży uderza./
Opodal tłum Trojanek na piasku wybrzeża/
Anchiza płakał cicho; na morskie rozłogi/
Patrzały wszystkie, płacząc: «Ach! Ileż to drogi/
Zostaje biednym!» Jedna chęć przejmie je mocna:/
Miasta pragną, żeglugi trud obrzydł im do cna. ---/
W tłum ich, znając wybornie swobody szkodzenia,/
Wmiesza się; twarz bogini i szaty odmienia:/
Beroą z Tmaru, żoną Dorykla się stanie,/
Od którego ma dzieci, cześć i poważanie;/
W takiej to w tłum Dardanek wmiesza się postaci.</strofa>




<strofa id="e146">--- «Biedne! --- rzekła --- wy, coście obok waszych braci/
Z rąk Achajów nie padły pod ojczystym murem!/
Jakiż zgon los wam niesie zrządzeniem ponurem?/
Już siódmy rok po Troi zburzeniu nastaje,/
Jak morza, lądy różne, niegościnne kraje/
Przebywszy, przez toń morza wielkiego po fali/
Do Italii mkniem, która ucieka w oddali./
Tu bratni kraj Eryksa, Acest chętny szczerze ---/
Któż broni pod gród rzeszom to obrać wybrzeże?/
Ojczyzno! Bóstwa, próżno wyrwane z rąk wroga!/
Nie będziesz mieć już nigdy murów, Troja droga?/
Fal Ksantu, Symoentu<pe><slowo_obce>Fal Ksantu, Symoentu</slowo_obce> --- Ksantus (Skamander) i Symoent, rzeki w Troadzie.</pe> nigdyż nie zobaczę?/
<begin id="b1513271096496-3675274906"/><motyw id="m1513271096496-3675274906">Pożar, Kobieta</motyw>Nuże! W lot spalcie ze mną te łodzie sobacze!/
Wśród snu, Kassandra w dłoń mi płonące łuczywo/
Zdała się wkładać: Troi tu stawcie gród żywo,/
Tu dom wasz, rzekła. --- Czas nam wypełnić, co każe/
Cud taki, i nie zwlekać. Ot --- cztery ołtarze,/
Neptuna --- żagwie śle nam dłoń boga życzliwa!»</strofa>




<strofa id="e147"><wers_wciety typ="1">To rzekłszy, pierwsza żagiew złowrogą porywa,</wers_wciety>/
Machając dłonią mocno rozżarzy jej płomień/
I miota. --- Dziw przejmuje i dreszcz oszołomień/
Iliadki: Pyrgo, jedna z wielu nianiek Priama,/
Co tylu synów jego wykarmiła sama:/
--- «Nie Beroe retejska<pe><slowo_obce>retejski</slowo_obce> --- trojański, od przy­lądka Retejon (Rhoitajon) w Troadzie.</pe> to, matki! Nie żona/
Dorykla! Boskiej krasy uważcie znamiona:/
Patrzcie, jak błyszczą oczy, jaka duma w czole!/
Jaka twarz! Dźwięk wymowy! Jak kroczy przez pole!/
Beroę zostawiłam, odchodząc przed chwilką,/
Chorą, narzekającą wciąż, że sama tylko/
Powinnej Anchizowi nie może dać chwały»./
Tak rzekła.../
Kobiety, chwiejne, złymi oczyma patrzały/
Na łodzie; w sercach wszystkich miłość płonie żywa/
Ziem, które oglądają, i tych, gdzie los wzywa./
Wtem bogini, wzleciawszy; skrzydłami równemi,/
Ogromny łuk zatoczy wysoko od ziemi./
Natenczas dziwem zdjęte, zwiedzione od bogiń,/
Zakrzykną, z wnętrza domów porywają ogień,/
Część ich łupi ołtarze, gałęzie i belki/
W żar miota. Wnet, szalejąc, huczy pożar wielki/
Przez ławy, zdobne ściany i szeregi wioseł.</strofa>




<strofa id="e148"><wers_wciety typ="1">Wraz do kopca Anchiza i teatru poseł</wers_wciety>/
Eumelus wieść przynosi. Widzą zresztą sami,/
Jak czarna sadza z dymu wybucha kłębami./
Pierwszy Askań, jak wesół wiódł hufiec młodzieży,/
Tak spiąwszy konia, w obóz niszczony nadbieży,/
Zdyszani mistrze zdążyć nie mogą mu zgoła./
--- «Co za szał! W jakim celu, nieszczęsne --- zawoła ---/
Czynicie to? Nie Grekom pożogę niesiecie,/
Ale naszym nadziejom! Jam to --- spójrzcie przecie! ---/
Wasz Askań!» --- I pod stopy próżny szyszak ciska,/
Którym zbrojny, udanej wiódł bitwy igrzyska;/
Wraz Enej pędzi, razem Teukrzy zlękli srodze./
Zaś one ponad brzegiem tu i ówdzie w trwodze/
Uciekają w bór, w skalne jaskinie ukradkiem/
Kryją się; wstyd im czynu, wstyd słońca, co świadkiem/
Ich zbrodni; --- błąd rzucają i rady Junony.</strofa>




<strofa id="e149"><wers_wciety typ="1">Lecz niemniej siły pożar nie stracił szalony:</wers_wciety>/
Pod mokrą belką ogień w pakułach na spodzie/
Tli, ciężkie zionąc dymy; powoli żre łodzie/
Płomień i zguba kadłub ich ogarnia cały./
Na nic się siły mężów, wód strugi nie zdały./
Zbożny Enej na piersi drze szaty w udręce,/
Na pomoc bogów woła i wyciąga ręce:</strofa>





<strofa id="e150">--- «Jowiszu wszechpotężny! Gdyś Trojan-tułaczy/
Nie do cna znienawidził, gdy tkliwość twa raczy,/
Jak wprzód, krzepić nas w trudach, daj klęski ujść, ojcze,/
Od floty Teukrów odwróć płomienie zabójcze! ---/
Lub jeśli zasłużylim na gniewów twych gromy,/
Na wszystkich nas prawicą rzuć płomień łakomy!»</strofa>




<strofa id="e151"><wers_wciety typ="1">Zaledwie rzekł te słowa, gdy z ciemnych chmur lunie</wers_wciety>/
Niezwłocznie deszcz nawalny, piorun po piorunie/
Wali w góry i pola, po niebie w krąg całem/
Ulewa mętna szumi i wicher dmie z szałem./
Napełnia woda łodzie, na wpół zżarte belki/
Wilgotnieją --- aż pożar uciszył się wszelki./
Prócz czterech, wszystkie statki wyrwano pożodze.<end id="e1513271096496-3675274906"/></strofa>




<strofa id="e152"><wers_wciety typ="1">Zaś ojciec Enej, ciężką klęską wzruszon srodze,</wers_wciety>/
Na różne strony umysł swój waży stroskany,/
Niepewien, czy Sycylii zamieszkać ma łany/
Wbrew losom, czy na brzegi Italii wypada/
Zdążać? Wtem stary Nautes, któremu Pallada/
Trytońska sztuką wróżeń dała słynąć w tłumie/
(W trafnych on odpowiedziach wytłumaczyć umie,/
Co gniewy ściąga bogów i czego surowy/
Los wymaga), Eneja tymi cieszy<pe><slowo_obce>cieszyć</slowo_obce> --- tu: pocieszać.</pe> słowy:</strofa>





<strofa id="e153">--- «Bogini synu! Idźmy, gdzie wzywa głos z nieba!/
Cokolwiek będzie, każdą nam dolę zmóc trzeba!/
Z boskiego rodu Acest cię gości, praw świadom,/
Dardańczyk: jego wezwij, jego ufaj radom./
Zdaj mu tych, co na statkach się zmieścić nie mogą,/
I tych, którzy przed żmudną wzdrygają się drogą,/
Wątłych starców, żeglugą pomęczone baby:/
Tych wszystkich, w których siły albo duch jest słaby./
Wybierz, niech na tej ziemi gród mają, znużeni;/
Miasto niech, za twą zgodą, Acestą się mieni!» ---</strofa>




<strofa id="e154"><wers_wciety typ="1">Te słowa druha-starca ból nieco ukoją</wers_wciety>/
Eneja, lecz wnet troską znów dręczy się swoją./
Na niebios szczyt Noc czarna wjeżdżała rydwanem,/
Gdy z nagła mu Anchiza postać ze świetlanem/
Zabłysła licem, słowy tak ciesząc go skrycie:/
--- «Synu mój! Póki żyłem na ziemi, nad życie/
Droższy mi! Ilijackich nawałem klęsk smagan!/
Schodzę z woli Jowisza, co ognia huragan/
Od floty odparł, litość wam jawiąc bez miary./
Słuchaj rad, które Nautes dziś daje ci stary/
Mądrze: wiedź wybór młodzi, śmiałej w każdym czynie,/
Do Italii. Lud twardy, co szorstkością słynie,/
Masz zwalczyć w Lacjum. Przedtem w Awernu głąb ciemną,/
W Plutona wstąp domostwa podziemne, gdzie ze mną/
Zobaczysz się, o synu. --- Nie Tartar mnie bowiem/
Niecny trzyma pomiędzy mar posępnych mrowiem,/
Lecz Elizjum, kraj szczęsnych. Gdy czarne bydlęta/
Zabijesz, tam Sybilla zawiedzie cię święta;/
Natenczas ród twój poznasz i przyszły los Romy./
Już żegnaj! Noc wilgotna wóz zniża ruchomy/
I konie Słońca rychło w twarz nozdrzem mi dmuchną»./
--- Rzekł i niby dym w chmurkę się rozwiał leciuchną./
Wtedy Enej: «Gdzie biegniesz? Gdzie pierzchasz? --- zawoła ---/
Przecz uciekasz? Coć broni uścisków mych zgoła?»/
To mówiąc, ogień zgasły z popiołów rozżarzy,/
Pergamu Lary z Westą siwą u ołtarzy/
Świętą mąką czci, wonne im niosąc paliwa./
Wnet druhów, a najpierwej Acesta przyzywa,/
Zlecenia mu Jowisza, rodzica plan kreśli/
I wyjawia, co sam ma w tej mierze na myśli./
Bezzwłocznie radzą nad nim; Acest się nie wzbrania:/
Spieszą matki z gromadą, chętną do zostania/
W nowym grodzie, lud wielkiej niepragnący chwały. ---/
Sami ławy i belki, co w ogniu zniszczały,/
Sprawiają, statki wiosłem opatrzą i sterem ---/
Nieliczni, lecz w bój sercem garnący się szczerem./
Enej pługiem łan zatnie<pe><slowo_obce>Enej pługiem łan zatnie</slowo_obce> --- daw. obyczaj związany z zakładaniem miast: uroczyste wyorywanie pługiem obrysu przyszłych murów grodu.</pe>, na sporym obszarze/
Wydziela grunt pod domy, gród Ilium zwać każe,/
Kraj Troją. --- Acest Troi królestwem się cieszy,/
Znaczy forum i prawa daje ojców rzeszy./
Na górze Erycyńskiej świątynię stanowi/
Wenerze idalijskiej<pe><slowo_obce>idalijska</slowo_obce> --- przydomek Wenery, od góry na Cyprze, Idalium.</pe>, gaj też Anchizowi/
Poświęca i kapłana mu przydać rozkaże.</strofa>




<strofa id="e155"><wers_wciety typ="1">Dziewięć dni już ucztował lud wszystek, ołtarze</wers_wciety>/
Ofiarami czcząc; morza ucichnął nurt siny/
I wiatr z południa znowu wzywał na głębiny./
Płacz wielki słychać ponad krętych brzegów skrajem;/
Łkając, dzień i noc z sobą ściskają się wzajem./
Nawet matki, dla których wprzód morze olbrzymie/
Zdało się twarz mieć srogą i nieznośne imię,/
Chcą iść, całej ucieczki trud znosić surowy./
Dobry Enej przyjaźnie pociesza je słowy<pe><slowo_obce>słowy</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: słowami.</pe>/
I zleca Acestowi, z ócz<pe><slowo_obce>ócz</slowo_obce> (daw.) --- dziś: oczu.</pe> lejąc łzy duże./
<begin id="b1513278396390-1375711123"/><motyw id="m1513278396390-1375711123">Morze, Obyczaje</motyw>Trzy cielce Eryksowi bije, uczci Burze<pe><slowo_obce>Burze</slowo_obce> (mit. rzym.) --- <slowo_obce>Tempestates</slowo_obce>, boginie wichrów i burz.</pe>/
Owcą i rzędem każe odwiązywać liny./
Sam, oliwką uwieńczon, nad falą głębiny/
Na przodzie stojąc łodzi z pełną czarą w ręce,/
Leje wino, w toń trzewia wyrzuca bydlęce./
W zawody druhy tłuką wiosłami po wodzie,/
A wiatr, dmący od tyłu, popędza w przód łodzie.<end id="e1513278396390-1375711123"/></strofa>




<strofa id="e156"><wers_wciety typ="1">Tymczasem przed Neptunem Wenus, udręczona</wers_wciety>/
Troską, takie dobywa skargi z głębi łona:/
--- «Junony gniew i złość jej mściwa mnie przywiodły/
Neptunie, by do ciebie wszelakie słać modły./
Nie zbłaga jej czas długi, cnota, ni wyrocznie ---/
Wbrew zakazom Jowisza, w matactwach nie spocznie./
Nie dość jej, że zburzyła gród Frygów<pe><slowo_obce>gród Frygów</slowo_obce> --- Troja.</pe>, nie dosyć,/
Że wszelki trud tułaczki kazała ponosić/
Zbiegom z Troi --- dziś popiół zniszczonej i kości/
Prześladuje; kto powód zrozumie jej złości?/
Sam świadkiem byłeś świeżo, w jak straszną nawałę/
Libijskie wzdęła nurty z nagła, morze całe/
Z niebem wiążąc --- w Eola ufna, do nadużyć/
W twym państwie go podżegła.../
W zbrodniczy sposób oto zdołała podburzyć/
Trojanki i zmusiła z łodźmi straconemi/
Porzucić garstkę druhów na nieznanej ziemi./
Dziś, błagam, niech bezpiecznie ci, którzy wytrwali,/
Laurenckiego dosięgną Tybru po twej fali,/
Gdy proszę o rzecz słuszną i Parka<pe><slowo_obce>Parka</slowo_obce> (mit. rzym.) --- tu: bogini losu.</pe> nie broni».</strofa>





<strofa id="e157"><wers_wciety typ="1">Na to rzecze Saturna syn, pogromca toni:</wers_wciety>/
--- «Godnać rzecz, Cyterejko<pe><slowo_obce>Cyterejka</slowo_obce> --- przydomek Wenery, od wyspy Cytery u wybrzeży Lakonii.</pe>, że ufasz w me fale,/
Skąd twój ród<pe><slowo_obce>fale, skąd twój ród</slowo_obce> (mit. rzym.) --- o Wenerze jako tej, która wynurzyła się z piany morskiej.</pe>. Wżdyć<pe><slowo_obce>wżdy</slowo_obce> (starop.) --- jednakże, ostatecznie, w końcu; <slowo_obce>wżdyć</slowo_obce>: konstrukcja z partykułą wzmacniającą -ci, skróconą do -ć.</pe> jam godzien. Wszak nieraz w burz szale/
Pod niebo wzdęte nurty stłumiłem mą władzą;/
I na lądzie --- Ksant wespół z Symoentem dadzą/
Świadectwo --- o Eneja się troszczę. Gdy dziki/
Achil, pędząc do murów Troi wojowniki,/
Tysiące kładł, gdy trupem zawalone do dna/
Jękły rzeki i Ksantu toń, dotąd łagodna,/
Nie mogła spłynąć w morze --- dzielnemu Pelidzie<pe><slowo_obce>Pelida</slowo_obce> --- Achilles.</pe>/
Eneja, co nań ślepo w nierówny bój idzie,/
Wyrwałem w chmurze wzdętej, choć chciałem, by klęski/
Doznał stawion przeze mnie gród krzywoprzysięski<pe><slowo_obce>gród krzywoprzysięski</slowo_obce> (mit. gr.) --- o Troi; bo król trojański Laomedon nie wypłacił Neptunowi umówionej nagrody za zbudowanie murów Troi.</pe>./
I teraz taż myśl we mnie. Rzuć serca bojaźnie!/
W Awernu port on wstąpi, prowadzon przyjaźnie,/
Jednego tylko w toni skłębionej utracisz,/
Jeden głowę za wielu da...»/
<wers_wciety typ="1">Kiedy tak ją pocieszył wśród niebiańskich zacisz</wers_wciety>/
<begin id="b1513284642146-262335511"/><motyw id="m1513284642146-262335511">Morze</motyw>W złoty zaprzęg zakłada zapienione srodze/
Rumaki dzikie --- kiełza i puszcza im wodze./
Mknie lekko modry rydwan przez wodne odmęty,/
Cichną fale, pod grzmiącą osią przestwór wzdęty/
Fal morskich się układa, chmur gęstwa w dal pierzchnie./
Wówczas twarze potworne druhów nad powierzchnie/
Fal jawią się: chór Glauka<pe><slowo_obce>Glaukus</slowo_obce> --- rybak beocki, przemieniony po utonięciu w bożka morskiego. </pe>, Palemon, syn Iny<pe><slowo_obce>Palemon, syn Iny</slowo_obce> a. <slowo_obce>Melicertes</slowo_obce> (mit. gr.) --- syn królewny tebańskiej Ino, córki Kadmosa, która wraz z synem skoczyła ze skały do morza, ścigana przez obłąkanego męża, Atamasa (dotkniętego szaleństwem przez Herę, co było karą za wychowanie przez Ino małego Dionizosa); oboje z synem zostali przemienieni w bóstwa morskie: Ino w boginkę Leucotheę, a Melicertes w bożka Palemona, strzegącego okrętów.
</pe>/
Trytony rącze, Forka wszelakie drużyny<pe><slowo_obce>Fork</slowo_obce> --- morski starzec; <slowo_obce>Forka drużyny</slowo_obce>: bożki morskie.</pe>;/
W lewo Tetys<pe><slowo_obce>Thetis</slowo_obce> (mit. gr.) --- <slowo_obce>Tetyda</slowo_obce>, jedna z Nereid; matka Achillesa.</pe>, Melita, Panopa nurt grzmoce/
Dziewicza, Nisa, Spio, Talia, Cymodoce.<end id="e1513284642146-262335511"/></strofa>




<strofa id="e158"><wers_wciety typ="1">Zaczem w umysł Eneja, znękany mozołem,</wers_wciety>/
Wciska się znowu radość; rozkaże wnet społem/
Podnieść maszty, ramiona porozciągać żagli./
Wraz wszyscy ściągną sznury, w lewo, jak pęd nagli,/
To w prawo puszczą płótna, w tę i ową stronę/
Skręcają rogi: niesie wiatr statki spienione./
Przed wszystkimi Palinur rząd statków prowadzi/
Zwarty; za nim --- jak rozkaz --- inni płyną radzi.</strofa>




<strofa id="e159"><wers_wciety typ="1"><begin id="b1513285085393-104832757"/><motyw id="m1513285085393-104832757">Sen, Noc, Morze, Śmierć</motyw>Pół drogi niemal Noc już wilgotna sięgała</wers_wciety>/
Na niebie; snem żeglarze krzepili swe ciała/
Błogo, pod wiosłem twarde zalegając deski,/
Gdy lekki Sen<pe><slowo_obce>Sen</slowo_obce> (mit. rzym.) --- <slowo_obce>Somnus</slowo_obce>, syn Nocy, brat Śmierci; odpowiednik <slowo_obce>Hypnosa</slowo_obce> z mit. gr.</pe>, rzuciwszy gwiazd przestwór niebieski,/
Rozcina mroczny przestwór, cień płoszy głęboki,/
Tobie śląc, Palinurze, snów zgubnych uroki ---/
Niewinnemu. Siadł bożek na wysokiej łodzi,/
Forbasowi podobny, i tak się rozwodzi:/
--- «Jazydo Palinurze! Nurt sam z łaski nieba/
Niesie flotę, wiatr równy dmie, odpocząć trzeba./
Złóż głowę, zmruż powieki, co ciężą jak ołów./
Jać na chwilę zastąpię<pe><slowo_obce>jać (...) zastąpię</slowo_obce> --- skrócone: ja cię zastąpię.</pe> w znoszeniu mozołów!»/
<wers_wciety typ="1">Ledwie oczy doń wznosząc, Palinur odrzecze:</wers_wciety>/
--- «<begin id="b1513285180457-1546263083"/><motyw id="m1513285180457-1546263083">Morze</motyw>Czy sądzisz, że mórz nie znam? Czy myślisz, człowiecze,/
Że zaufam w spokojną poczwary tej postać?/
Eneja zdać mam fali, której w zdradach sprostać/
Nikt nie zdoła? Pogodzie, co zawsze zawodzi?<end id="e1513285180457-1546263083"/>»</strofa>




<strofa id="e160"><wers_wciety typ="1">Tak mówił, nie puszczając z ręki steru łodzi</wers_wciety>/
I oczy utkwił w gwiazdy, co z wysoka płoną./
Lecz bożek gałąź, w nurtach Lety<pe><slowo_obce>w nurtach Lety</slowo_obce> (mit. gr.) --- tj. w rzece przynoszącej zapomnienie, płynącej w Hadesie, podziemnej krainie zmarłych.</pe> umoczoną,/
Stygijską, sen niosącą, nad skrońmi sternika/
Z lekka wstrząśnie i oczy mu senne zamyka./
Ledwo pierwszy sen z nagła owładnął mu ciało,/
Z częścią rufy zerwanej, ze sterem, zuchwałą/
Pchnął go dłonią i strącił we fali toń ciemną/
Na głowę, krzyczącego na druhów daremno./
Sam lotnym skrzydłem wzbił się ku niebios wyżynie.<end id="e1513285085393-104832757"/></strofa>




<strofa id="e161"><wers_wciety typ="1">Niemniej jednak bezpiecznie flota naprzód płynie</wers_wciety>/
Bo Neptun, jak obiecał, opiekę jej zsyła./
Do Syrenich raf<pe><slowo_obce>Syrenie rafy</slowo_obce> --- u wybrzeża Kampanii, niedaleko Sorrento.</pe> gnana wiatrem dochodziła/
Dzikich, które od kości rozbitków zbielały/
(Z głośnym hukiem tam morze wciąż drze się na skały)./
Gdy Enej poznał, że się na fali chyboce/
Statek, i sam nim w nocnej kierował pomroce,/
Ciężko jęcząc, przygodą druha wstrząśnion do dna:/
--- «Palinurze, którego toń zwiodła pogodna,/
Nagi, na nieznajomym leżeć będziesz piasku!»</strofa>


<!--TRIM:2-->


<naglowek_czesc id="e162">Księga VI</naglowek_czesc>


<numeracja/>

<strofa id="e163"><wers_wciety typ="1">Tak mówi, płacząc; flocie puszcza wodze w pędzie</wers_wciety>/
I do brzegu eubejskich Kum<pe><slowo_obce>eubejskie Kume</slowo_obce> --- Kume, osada Chalcydejczyków z Eubei.</pe> w końcu przybędzie./
Ku morzu zwrócą dzioby, osadzi okręty/
Kotwica krzywym zębem, rząd łodzi wygięty/
Uwieńczy brzegi. Rześko młodzieńcy wyskoczą:/
Na brzeg Hesperii<pe><slowo_obce>Hesperia</slowo_obce> --- tu: Italia.</pe>; jedni z krzemienia ochoczo/
Krzeszą iskry, a inni, mknąc w lasu gąszcz dziki,/
Tną drzewa, znalezione wskazują strumyki.</strofa>




<strofa id="e164"><wers_wciety typ="1">Zbożny Enej wielkiego zamek Apollina</wers_wciety>/
Nawiedza i Sybilli<pe><slowo_obce>Sybilla</slowo_obce> --- w staroż. Grecji i Rzymie imię to oznaczało po prostu prorokinię; najsławniejsze są dwie: kumańska i tiburtyńska.</pe> grotę, co się wcina/
W jar głuchy; tam Delijczyk<pe><slowo_obce>Delijczyk</slowo_obce> --- Apollo, urodzony na Delos.</pe> mocą niepoślednią/
Wieszczkę darzy i przyszłe dni odsłania przed nią./
W gaj Trywii<pe><slowo_obce>Trywia</slowo_obce> --- potrójna bogini; tu: Hekate; jej poświęcona była cała okolica nad jeziorem Awernus; gaj Hekate otaczał świątynię Apollina.</pe> wchodzą, w złoty dom, spiętrzon w niebiosa.</strofa>





<strofa id="e165"><wers_wciety typ="1">Dedal<pe><slowo_obce>Dedal</slowo_obce> --- mityczny architekt i rzeźbiarz ateński; żył na Krecie, gdzie królowi Minosowi wybudował sławny labirynt. Poróżniwszy się potem z Minosem, sporządził sobie i swemu synowi 
Ikarowi skrzydła, by za ich pomocą uciec na Sycylię. Ikar, jak wiadomo, spadł do morza podczas tej podróży.</pe> (jak wieść powiada), z królestwa Minosa</wers_wciety>/
Uciekając, skrzydłami śmiał wzlecieć lotnemi/
I drogą tak niezwykłą do północnej ziemi/
Zbiegłszy, na Chalcydyjskim zamku skrzydła zwinie;/
Tam wróciwszy na ziemię, tobie, Apollinie,/
Poświęca wiosła skrzydeł i wielki chram<pe><slowo_obce>chram</slowo_obce> (daw.) --- świątynia.</pe> stawia./
Na drzwiach zgon Androgeja<pe><slowo_obce>zgon Androgeja</slowo_obce> --- Androgeos, syn Minosa, zwyciężył w Atenach we wszystkich zawodach i został zamordowany przez zazdrosnych Ateńczyków; Minos pomścił jego śmierć i zmusił pokonanych Ateńczyków (Cekropidów, od króla Cekropsa), do corocznej daniny z siedmiu młodzieńców i siedmiu dziewczynek na ofiarę dla Minotaura, potwora z głową byka, mieszkającego w głębi Labiryntu.</pe>; za karę bezprawia /
Chłopców siedmiu Cekropsa lud na zamek górny/ 
Co rok śle z losowania: zgubne stoją urny./
Z przeciwka ziemię gnoską<pe><slowo_obce>ziemia gnoska</slowo_obce> --- Gnosus, tj. Knossos, na Krecie.</pe> oko napotyka/
Nad morzem; tu płód sprośnej miłości do byka,/
Dwukształtny syn Pazyfy<pe><slowo_obce>Pazyfy</slowo_obce> --- Pazyfae --- żona Minosa.</pe> zamieszkał, pół-zwierzę:/
Minotaur, zła spuścizna po niecnej Wenerze<pe><slowo_obce>Minotaur, zła spuścizna po niecnej Wenerze</slowo_obce> --- tj. po niecnej miłości.</pe>;/
Tu bez wyjścia Labirynt podnosi się zdradny; ---/
Lecz Dedal, gdy go miłość wzruszyła Ariadny<pe><slowo_obce>miłość Ariadny</slowo_obce> --- (córki Minosa) do Tezeusza, króle­wicza ateńskiego, który przyjechał zabić Minotaura i otrzymał od królewny sławny kłębek, po którego nitce doszedł do wyjścia z labiryntu.</pe>,/
Rozmotał sidła gmachu i podstępy wraże<pe><slowo_obce>wraży</slowo_obce> (daw.) --- wrogi.</pe>,/
Kierując krok za nitką; --- ty także, Ikarze,/
Gdyby nie boleść ojca, ujrzałbyś twe lica:/
Dwakroć w złocie chciał rzeźbić cię, dwakroć rodzica/
Opadły ręce. --- Wszystko zwiedziliby zaraz,/
Gdyby Achat, wprzód wysłan, nie przybył na taras,/
A z nim Trywii kapłanka i wieszczka Febowa,/
Deifobe, córka Glauka<pe><slowo_obce>Deifobe</slowo_obce> --- Sybilla Kumejska była córką znanego bożka morskiego, Glauka.</pe>, głosząca te słowa:/
--- «Nie takich dziś widowisk czas żąda. Ze stada/
Nietkniętego, jak zwyczaj chce, zabić wypada,/
Siedem cielców i tyleż owieczek bez skazy». ---/
Tak rzekła do Eneja. Wnet święte rozkazy/
Pełnią męże, za wieszczką w chram wszedłszy wysoki.</strofa>




<strofa id="e166"><wers_wciety typ="1"><begin id="b1513317896805-716489024"/><motyw id="m1513317896805-716489024">Proroctwo, Prorok, Kobieta, Bóg, Kobieta demoniczna</motyw>Jest w Kumach wielka jama wśród skalnej opoki,</wers_wciety>/
Dokąd sto wejść prowadzi, sto bram w noc i we dnie;/
Stąd w tyluż głosach płyną wieszczki przepowiednie./
Przystąpili do progu, gdy nagle dziewica:/
--- «Czas wróżb żądać --- zawoła --- oto bóg». --- Jej lica/
Zmienią się przy tych słowach, zdębi się<pe><slowo_obce>zdębi się (...) włos</slowo_obce> --- włosy staną dęba.</pe> bezładnie/
Włos trefiony, oddechem pierś drżąca nie władnie,/
Pierś dzikim wzbiera szałem --- większą się wydała,/
A mowa jej nadludzką, gdy tchnieniem zapała/
Bliskiego boga: «Zwlekasz ze śluby<pe><slowo_obce>śluby</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: ślubami.</pe> --- zakrzyczy ---/
Eneju z Troi? Zwlekasz? Gmach ten tajemniczy/
Nie wpuści nas za bramy wpierw». --- Po takiej mowie/
Zmilkła, Teukrów przeniknie aż do kości mrowie/
Zimne, a z piersi króla prośba się dobywa:/
--- «O Febie, u którego Troja nieszczęśliwa/
Znalazła zawsze litość, coś Parysa strzałą/
Kierował, gdy miał przeszyć Eacydy<pe><slowo_obce>Eacyda</slowo_obce> --- wnuk Eaka.</pe> ciało!/
Pod wodzą twą mórz tyle przebylim i łany/
Massylów<pe><slowo_obce>Massylowie</slowo_obce> --- lud we wsch. Numidii, w sąsiedztwie Kartaginy.</pe>, kraj miałkimi Syrty opasany;/
Na Italii brzeg wreszcie, co wciąż nam ucieka,/
Weszlim, dokąd los Troi nas pędził z daleka./
Wy, bogi i boginie wszystkie, którym w drodze/
Pergamu sława stała, znękanej tak srodze/
Przebaczcie już Dardanii! O wieszczko najświętsza,/
Znająca przyszłość! Daj nam --- błagam z piersi wnętrza/
O kraj z losów należny --- niech na Lacjum ziemi/
Osiędą Teukrzy z bóstwy<pe><slowo_obce>z bóstwy</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: z bóstwami.</pe> Troi tułaczemi./
Trywii z Febem z trwałego marmuru do nieba/
Chram wzniosę, ustanowię świąteczny dzień Feba,/
Tobie też w mym królestwie gmach wielki niezwłocznie/
Zbuduję, gdzie twe wróżby i tajne wyrocznie/
O losach ludu dobór kapłanów najszczerszy/
Przechowa; --- ale nie pisz na liściach twych wierszy,/
By w nieładzie ich zamieć nie gnała wichrowa ---/
Sama głoś je!» --- Tu umilkł i skończył swe słowa.</strofa>




<strofa id="e167"><wers_wciety typ="1">Niezupełnie w moc Feba wzięta prorokini,</wers_wciety>/
Chcąc wydrzeć się bogowi wielkiemu, w jaskini/
Miota się; --- ów tym silniej, im bardziej nierada,/
Spiekłe usta i dziką pierś cisnąc, owłada./
Już setne, ciężkie domu otwarły się wrota/
Same --- i odpowiedzi wieszczki niesie grota:</strofa>




<strofa id="e168">--- «O ty, jakkolwiek wielką na mórz głębi jest twa/
Niedola, większej zaznasz na lądzie. W królestwa/
Lawińskie wejdą Teukrzy --- bądź o to spokojny --- /
Lecz chcieliby tam nie wejść! --- Wojny, straszne wojny/
I hojnie krwią spienione widzę Tybru fale!/
Symoentu i Ksantu nie zbraknie ci wcale/
Ni doryckich obozów. Wśród Lacjum, zrodzony/
Z bogini wstanie Achil; nie braknie Junony,/
Szkodzącej Teukrom. Ciebie, znękanego nędzą,/
W jakież ludy i miasta losy nie zapędzą!/
Z dziewki obcej dla Teukrów zło będzie się brało/
I z obcych znowu ślubów./
Ty złemu nie ustępuj, lecz przeciw idź śmiało<pe><slowo_obce>Ty złemu nie ustępuj, lecz przeciw idź śmiało</slowo_obce> --- przysłowiowe.</pe>!/
Idź nawet wbrew Fortunie! Ratunek w żałobie/
(O czym nawet nie myślisz) --- Grajów gród<pe><slowo_obce>gród Grajów</slowo_obce> --- gród grecki, Pallanteum na Palatynie.</pe> da tobie!»</strofa>




<strofa id="e169"><wers_wciety typ="1">Takimi słowy<pe><slowo_obce>słowy</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: słowami.</pe> z groty Kumejska Sybilla</wers_wciety>/
Grzmi i tajnie straszliwe przyszłości rozchyla,/
Niejasną prawdę głosząc: tak Febus jej wodze/
Rozpuszcza i bodźcami katuje pierś srodze.<end id="e1513317896805-716489024"/>/
Gdy tylko szał jej ustał i porywcze słowa,/
Zaczął Enej bohater: --- «Rzecz dla mnie nie nowa,/
O panno, to, co głosisz; wszystko obmyślałem/
Już wprzód w duchu, z niedoli się licząc nawałem./
O jedno proszę: skoro tu brama jest blisko/
Podziemia, Acherontu<pe><slowo_obce>Acheront</slowo_obce> --- rzeka podziemna, która miała tworzyć rozlewisko na zewnątrz w postaci jeziora Awerneńskiego.</pe> rozlane bagnisko,/
Dozwól mi ujrzeć ojca drogiego oblicze,/
Wskaż drogę i podwoje otwórz tajemnicze./
W tysiącu strzał, gdy wokół huczała pożoga,/
Na tych barkach wyrwałem go z pośrodka wroga;/
Mój trud dzieląc, przez morza wszystkie idąc ze mną,/
Gniew nieba nieraz znosił i morza toń ciemną,/
Niemocny, ponad siły starcze i los srogi;/
Owszem prosił, bym kornie przed twoje szedł progi/
I dawał mi rozkazy. Więc ojca i syna/
Ulituj się! Wszak wszystko twa może przyczyna./
Nie darmo ci Hekate gaj zwierza w Awernie!/
Jeśli cień żony Orfej, stroskany niezmiernie,/
Mógł wywieść trackiej cytry struny<pe><slowo_obce>struny</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: strunami.</pe> dźwięczącemi,/
Gdy mógł Polluks za brata schodzić do podziemi/
Tylekroć --- o Tezeju zmilczę i Alcydzie ---/
I mój ród od Jowisza najwyższego idzie».</strofa>




<strofa id="e170"><wers_wciety typ="1">Takimi błagał słowy i ołtarz oplecie</wers_wciety>/
Rękoma. Wieszczka na to: «O niebianki dziecię,/
Anchizjado! Wstęp łatwy do Awerna domu:/
Dniem i nocą bram Dita<pe><slowo_obce>Dit</slowo_obce> (mit. rzym.) --- przydomek Plutona, boga podziemnej krainy umarłych.</pe> nie bronią nikomu;/
Ale wrócić na górny świat spod jego pował,/
W tym trud cały. Niewielu, których umiłował/
Jupiter lub żar cnoty rozsławił --- półbogi/
Zdołali to. Te kraje zakrywa bór srogi/
I Kocytu<pe><slowo_obce>Kocytus</slowo_obce> (mit. gr.) --- rzeka jęków w podziemnej krainie umarłych.</pe> fal czarne objęły zwierciadła./
Lecz jeśli taka żądza twym sercem owładła/
Po dwakroć bagno Styksu i czarny jak ołów/
Tartar przebyć, szalonych nie szczędząc mozołów ---/
Posłuchaj, co wprzód czynić. Wśród gąszczy igliwia/
Jest gałązka, co złotym prętem wzrok zadziwia/
I liśćmi: --- Prozerpiny krzew święty; głęboki/
Jar i gąszcze ciemnymi osłania go mroki<pe><slowo_obce>mroki</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: mrokami.</pe>,/
Próżno się wstąpić w skryte podziemie spodziewa,/
Kto złotej tej gałązki nie zerwał wprzód z drzewa:/
Tę piękna Prozerpina otrzymać chce w darze./
Zerwiesz jedną, wnet druga się złota ukaże/
I podobnym metalem jej listki się płonią./
Spoglądaj tedy pilnie --- a gdy ujrzysz, dłonią/
Rwij zaraz; bo jeżeli wyroki tak padną,/
Sama chętnie się skłoni --- inaczej jej żadną/
Nie zmożesz siłą, na nic żelazo się zdało. ---/
Prócz tego leży martwe druha twego ciało.../
Ach, nie wiesz! --- Flotę całą zaraża trup blady,/
Podczas gdy tu przebywasz i szukasz mej rady!/
Wprzód wprowadź go w te ziemie, spraw pogrzeb bogaty./
Wiedź owce czarne: pierwsze to będą obiaty./
Tak ujrzysz gaje Styksu i kraj, co się chowa/
Oczom żywych». --- To rzekłszy, urwała swe słowa./
<wers_wciety typ="1">Tedy Enej, utkwiwszy w ziemię smutne oczy.</wers_wciety>/
Opuszcza głąb jaskini i z powrotem kroczy,/
Wypadki ważąc<pe><slowo_obce>ważyć</slowo_obce> --- tu: rozważać.</pe> ślepe. Wierny Achat społem/
Idzie za nim, trosk równych nękany mozołem./
Różnych pytań w rozmowie mieszają niemało:/
O kim wieszczka powiada? Jakie grzebać ciało/
Im każe? --- Wtem, gdzie wydma podnosi się sucha,/
Nieszczęsnego Mizena zobaczą bez ducha,/
Eolidę; nikt nadeń potężniej w bój śmiały/
Nie pędził surmą mężów na wroga nawały./
Hektora on był druhem. Przy Hektorze hucznie/
Grzmiał w trąbę podczas bitew albo miotał włócznie/
Gdy tamtego Achilles do podziemnych kwater/
Strącił, życie mu biorąc, waleczny bohater/
Z Enejem się skojarzył, bez ujmy w honorze./
Lecz kiedy w pustą muszlę dmie na pełne morze/
Szalony i na boje wyzywa grą bogi,/
Jeśli prawdę wieść głosi, wypadł tryton srogi/
I pogrążył rywala w spienionej nurt fali. ---/
Wszyscy tedy z głośnymi go krzyki płakali,/
Najbardziej zbożny Enej. Wnet gromadną rzeszą/
Za rozkazem Sybilli na wyścigi śpieszą/
Z płaczem, by zwozić drzewo na ołtarz wysoki./
W bór stary, leża zwierząt, idą bez odwłoki:/
Padają świerki, dzwoni na bukach siekiera,/
Jesionów pnie i dęby łupliwe rozdziera/
Klin ostry, z urwisk graby olbrzymie się toczą./
<wers_wciety typ="1">Enej pierwszy w tym dziele, zachęca ochoczo</wers_wciety>/
Druhów i sam narzędzia takie chwyta w dłonie,/
Przecież smutek głęboki skrycie żywi w łonie/
Na widok gęstej kniei --- i skargi te miota:/
--- «Oby teraz rzeczona gałązka nam złota/
Błysła w tym gęstym gaju, gdy wróżby znaczenie/
Aż nadto się na tobie sprawdziło, Mizenie!»</strofa>




<strofa id="e171"><wers_wciety typ="1">Zaledwo rzekł te słowa, gdy przed jego oczy</wers_wciety>/
Gołąbków para z niebios nadleci przeźroczy/
I siada na murawie; ze szczęsnej oznaki/
Wesół, poznał bohater matki swojej ptaki<pe><slowo_obce>matki swojej ptaki</slowo_obce> --- gołębie były ptakami poświęconymi Wenerze, matce Eneasza.</pe>./
--- «Wodzami bądźcie --- błaga --- gdy można w te gaje/
Prowadźcie mnie, gdzie złota gałązka cień daje/
Żyznej ziemi! Ty, matko, tkliwymi oczyma/
Spójrz na mnie wśród udręki!» --- To rzekłszy, krok wstrzyma/
Bacząc, jaki znak dadzą i kędy polecą?/
One pokarm zbierają, podlatując nieco,/
Tyle, żeby idący dobrze je widzieli./
Gdy doszły do cuchnącej Awerna gardzieli,/
Szybko porwą się z ziemi i powietrznym szlakiem/
Mknąc, siadają opodal na drzewie dwojakiem,/
Kędy złoto przez liście blask rzuca wesoły./
Jak pośród mrozów zimy krzew bujny jemioły/
Zielenią błyska nową z nieswojego drzewa<pe><slowo_obce>z nieswojego drzewa</slowo_obce> --- jemioła jest rośliną pasożytniczą; jej nasiona, przeniesione przez pta­ki, wyrastają na korze innych drzew.</pe>/
I smukłe pnie okiścią złocistą odziewa:/
Tak z dębu gałąź złota blask sieje wspaniały,/
Tak blaszki liści z wiatrem lekko szeleściały./
Zaraz porwał pręt Enej, chciwie go nakłania,/
Odłamie i w Sybilli zanosi mieszkania.</strofa>




<strofa id="e172"><wers_wciety typ="1"><begin id="b1513320324998-1642758744"/><motyw id="m1513320324998-1642758744">Pogrzeb, Obrzędy</motyw>Tymczasem już Mizena na brzegu pospołu</wers_wciety>/
Płakali Teukrzy, szczątkom niewdzięcznym popiołu/
Niosąc obrzęd ostatni: smolne najpierw belki/
I kloce ściętych dębów piętrzą na stos wielki,/
Gałęźmi boki zwieńczą, cyprysowe drzewa/
Z przodu stawią --- szczyt oręż błyszczący odziewa./
Część ich pod kotły z wodą, co wre już niemało,/
Drew podkłada, obmywa i namaszcza ciało./
Jęk słychać. Opłakane członki na posłanie/
Niosą potem i szaty purpurowe na nie/
Narzucą. --- Część ogromne podejmuje mary/
W posłudze smutnej, twarze, jak zwyczaj chce stary,/
Odwracając od głowni; zniesione wnet płoną/
Kadzidła, kąski, czasze z oliwą spienioną/
Gdy zgliszcza się zapadły i płomień na poły/
Przygasnął, winem zleją łakome popioły;/
Korynej kości druha do urny gromadzi,/
Potem, gałąź oliwki zanurzając w kadzi,/
Po trzykroć druhów wodą pokropi dokoła/
I ostatnich pożegnań orędzie obwoła./
Zbożny Enej wnet sypie mogiłę wyniosłą,/
Na szczycie kładzie męża broń, trąbę i wiosło<end id="e1513320324998-1642758744"/> ---/
Pod górę, co imieniem Mizena nazwana<pe><slowo_obce>górę, co imieniem Mizena nazwana</slowo_obce> --- Przylądek Mizenum, na płd. od Kume.</pe>,/
Do dziś jeszcze, po wiekach, z tego słynie miana.</strofa>




<strofa id="e173"><wers_wciety typ="1">Spełniwszy to, Sybilli radom zadość czyni.</wers_wciety>/
Jest blisko wielka czeluść przepastnej jaskini,/
Chropawa, kryta bagnem i knieją dokoła;/
Żadne ptaszę bezkarnie przelecieć nie zdoła/
Nad nią; taki ohydny od ciemnych jam głębi/
Zionie zaduch i w niebo unosząc się, kłębi/
(Stąd Aornu<pe><slowo_obce>Aornos</slowo_obce> --- z gr. ,,bez ptaków", czyli miejsce, ponad którym ptaki nie latają.</pe> nazwiskiem Grek miejsce to zowie)./
Wnet cztery czarne byczki w tym głuchym parowie/
Stawia wróżka, na czoła nalewa im wina,/
Potem między rogami sierść wierzchnią przycina/
I miecąc w ogień święty na pierwsze paliwa,/
Hekatę, możną w niebie i w piekle, przyzywa./
Podstawią inni noże i ciepłą krew garną/
Do czary. Enej owcę ofiaruje czarną/
Dla matki Eumenid<pe><slowo_obce>matka Eumenid</slowo_obce> --- matką Eumenid (furii) była Noc, córa Chaosu, siostra Ziemi.</pe> i wielkiej jej siostry./
Na twą cześć, Prozerpino, utopił miecz ostry/
W jałowicy. W ofierze nocnej na ołtarze/
Władcy Styksu<pe><slowo_obce>władca Styksu</slowo_obce> --- Dito (Pluton).</pe> całego byka składa w darze,/
Tłusty olej na wrące zlewając jelita.</strofa>




<strofa id="e174"><wers_wciety typ="1">Wtem oto, skoro pierwszy brzask słońca zaświta,</wers_wciety>/
Zaryczy grunt pod stopą, bór z urwisk się ruszy,/
I rzekłbyś psów szczekanie wśród cienia grzmi głuszy/
Na nadejście bogini. --- «Z dala, świeccy goście! ---/
Krzyknie wróżka --- z całego się gaju wynoście!/
Ty za mną idź, Eneju --- miecz goły weź w dłonie;/
Teraz ducha ci trzeba, teraz mocy w łonie!»/
Tu zdjęta szałem w groty mrok skoczy głęboki;/
On, niezlękły, równymi zdąża za nią kroki.</strofa>




<strofa id="e175"><wers_wciety typ="1"><begin id="b1513335229250-1846997161"/><motyw id="m1513335229250-1846997161">Zaświaty, Piekło, Śmierć</motyw>Bogowie, co rząd macie dusz --- wy, głuche Cienie,</wers_wciety>/
Chaosie<pe><slowo_obce>Chaos</slowo_obce> --- z którego wyszedł świat, zalega wraz z ciemnością podziemie.</pe>, Flegetonie<pe><slowo_obce>Flegeton</slowo_obce> --- rzeka ognia w podziemnej krainie umarłych.</pe>, gdzie nocy milczenie,/
Dajcie mi to, com słyszał, za waszą przyczyną/
Odkryć: rzeczy, co w ziemi i pomroku giną.</strofa>




<strofa id="e176"><wers_wciety typ="1">Szli w ciszy, noc ich wiodła mgłami zasępiona</wers_wciety>/
Przez puste głusze, państwo milczące Plutona:/
Tak przy świetle niepewnym i skąpym księżyca/
Wiedzie droga wśród borów, gdy niebiosów lica/
Zmroczy Jowisz i rzeczom noc czarna zabierze/
Barwy. W samym przedsionku, w pierwszej Orku sferze,/
Płacz z Troskami mściwymi swe leże ukrywa,/
Choroby zbladłe kryją się, Starość zgryźliwa,/
Strach z doradcą złym Głodem, brzydka Nędza, Cienie/
Okropne oczom --- przy nich Śmierć i Udręczenie,/
Brat Śmierci Sen i Rozkosz zła, co ducha wierci;/
Z przeciwka zasię Wojna, przesłanniczka śmierci,/
Eumenid twarde łoża i Niezgoda sina,/
Co żmijowy włos wstęgi<pe><slowo_obce>wstęgi</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: wstęgami.</pe> krwawymi podpina./
W środku wznosi ramiona od wieku omszały,/
Cienisty wiąz ogromny --- tam miejsce obrały/
Sny<pe><slowo_obce>Sny</slowo_obce> --- <slowo_obce>Somnia</slowo_obce>; mary senne.</pe> płoche: wszystkie liście ich rzesza obsiadła./
Prócz tego w stajni stoją przeróżne widziadła:/
Centaury u wrót, Scylla<pe><slowo_obce>Scylla</slowo_obce> (mit. gr.) ---  potwór morski z <tytul_dziela>Odysei</tytul_dziela> Homera; nazwana dwukształtną, ponieważ z góry miała postać dziewczyny.</pe> dwukształtna, bezmierny,/
Sturamienny Bryjarej<pe><slowo_obce>Briareus</slowo_obce> --- Tytan mający sto rąk.</pe>, drapieżny gad Lerny<pe><slowo_obce>gad Lerny</slowo_obce> --- hydra lernejska o wielu głowach, zabita przez Herkulesa.</pe>,/
Syczący groźnie, zbrojna w płomienie Chimera<pe>Chimera --- z przodu lew, z tyłu smok, w środku dzika koza.</pe>,/
Gorgony<pe><slowo_obce>Gorgony</slowo_obce> --- z nich najsławniejsza Meduza, zamieniająca spoj­rzeniem wszystko w kamień; ściął jej głowę Perseusz.</pe>, Harpie, tudzież postać, co się zwiera/
Z trzech ciał<pe><slowo_obce>postać, co się zwiera z trzech ciał</slowo_obce> --- <slowo_obce>Gerion</slowo_obce>, któremu Herkules zabrał stado wołów i krów.</pe>. Enej ze trwogą, dobywając miecza,/
Naprzeciw nadchodzącym pierś swą zabezpiecza;/
I gdyby towarzyszka przestróg mu nie dała,/
Że w obrazie czczym larwy wzlatują bez ciała,/
Wpadłby z mieczem i w ślepym rąbałby je szale.</strofa>




<strofa id="e177"><wers_wciety typ="1">Stąd wstęp nad tartaryjskie Acherontu fale:</wers_wciety>/
W ogromnych wirach błotnych, zmącona aż do dna,/
Z Kocytu miecąc piasek, wre topiel bezbrodna<pe><slowo_obce>bezbrodna</slowo_obce> --- której nie można przejść w bród.</pe>./
Nad rzeką straże groźny przewoźnik odbywa,/
Okropnie brudny Charon; w nieładzie mu siwa/
Na piersi spada broda, wzrok pała, a z ramion/
Na węzeł spięty zwisa płaszcz, mułem poplamion./
Sam on tratwę pcha żerdzią i żagle rozwodzi/
I sam ciała przewozi na rdzawej swej łodzi ---/
Starzec, lecz starość boga pełna krzepkiej siły./
Tu wszystkie tłumy na brzeg w rozsypce pędziły:/
Matki, męże i ległych bohaterów ciała,/
Wśród nich chłopcy, gromada dziewczątek nieśmiała/
I młodzieńcy, przed ojców oczyma spaleni<pe><slowo_obce>spaleni</slowo_obce> --- nawiązanie do obrzędu palenia ciał zmarłych na stosie pogrzebowym.</pe>./
<begin id="b1513335393360-3645399640"/><motyw id="m1513335393360-3645399640">Jesień</motyw>Tak w borach, gdy zawieje chłód pierwszy jesieni,/
Opadłe lecą liście, tak na ląd od głębi/
Stłoczone pierzcha ptactwo, gdy nurt się oziębi/
I za morzem słonecznych ziem szukać im każe.<end id="e1513335393360-3645399640"/>/
Stojąc i wznosząc ręce, błagali nędzarze/
O przewóz, rwąc się tęsknie na drugi brzeg bagna,/
Lecz ponury przewoźnik tych, to owych nagna,/
A innych z dala trzyma od piasku wybrzeży.<end id="e1513335229250-1846997161"/></strofa>




<strofa id="e178"><wers_wciety typ="1">Enej zdziwion i wzruszon wrzawą, co się szerzy:</wers_wciety>/
«Mów --- rzecze --- o dziewico, skąd tłum ten nad rzeką?/
Czego chcą dusze? Czemu z nich jedna daleko/
Od brzegów, druga wiosłem nurt siny przebywa?»/
Na to krótko kapłanka tak powie leciwa:/
--- «Z Anchiza urodzony, bogów synu prawy!/
<begin id="b1513335504754-736270364"/><motyw id="m1513335504754-736270364">Przysięga</motyw>Kocytu widzisz bagna i stygijskie stawy,/
Na które klnąc się, bogi są wierni przysiędze.<end id="e1513335504754-736270364"/>/
<begin id="b1513335532322-1417906417"/><motyw id="m1513335532322-1417906417">Pogrzeb, Zaświaty, Obyczaje, Obraz świata</motyw>Tamci --- to niegrzebanych tłum, pogrążon w nędze;/
Przewoźnik --- Charon; ci, co płyną --- pogrzebani:/
Bo nie wprzód można przebyć brzeg strasznej otchłani/
I nurt rwący --- aż kości w mogile odpoczną.<end id="e1513335532322-1417906417"/>/
Sto lat błądzą wzdłuż brzegów tych ścieżyną mroczną,/
Nim w końcu pożądanej toń ujrzą zatoki».</strofa>




<strofa id="e179"><wers_wciety typ="1">Przystanął syn Anchiza i wstrzymał swe kroki</wers_wciety>/
Wiele ważąc, a w piersi mu litość zapłonie./
Ogląda tam posępnych i bez chwały w zgonie/
Leukaspa i Oronta, lickiej wodza floty,/
Których w ucieczce z Troi, z płynącymi roty/
I statkiem Auster w morzu zatopił do szczętu./
Oto Palinur, sternik nadchodzi okrętu,/
Który w drodze od Libii, gdy patrzał na gwiazdy,/
Wpadł strącony z pokładu we fale wśród jazdy./
Ledwo ujrzy smutnego przez pomroki duże,/
Tak pierwszy rzecze: --- «Któryż z bogów, Palinurze,/
Nam cię zabrał i w odmęt mórz rzucił głęboki?/
Powiedz; bo dotąd zawsze prawdziwe wyroki/
Apollina tym jednym mnie zwiodły orędziem,/
Mówiąc, że ocalejesz z fal i wraz przybędziem/
Do Auzonii. Więc próżno my wróżbie wierzyli?»/
<wers_wciety typ="1">Ów zaś rzekł: «Święty Feba trójnóg cię nie myli,</wers_wciety>/
Anchizjado; nie zgubił mnie bóg wśród fal piany:/
To ster mnie, wielką mocą ze mną oderwany,/
Któremu byłem stawion na straż w każdej porze,/
W upadku porwał z sobą. Klnę się na złe morze,/
Że nie o siebie trwoga przejęła mnie dzika,/
Lecz by statek bez steru i bez kierownika/
Nie zginął wśród fal wzdętych przy takiej pomroce./
Gwałtowny wicher morzem gnał mnie przez trzy noce/
Burzliwe; --- dnia czwartego zaledwie, na fali/
Wyniesion, zobaczyłem Italię z oddali./
Zwolnam płynął do lądu, już doń się dowlokłem,/
Wtem sroga rzesza na mnie, gdy w odzieniu zmokłem/
Za skał zręby kurczowo chwytałem rękoma,/
Napadła z mieczem, za łup biorąc nieświadoma./
Dziś fala mną na brzegu miota i wiatr dziki.../
Więc przez nieba cię miłe światło i wietrzyki,/
Przez ojca twego błagam, przez Jula, co rośnie,/
Wybaw mnie --- niezwyciężon --- z nędz albo litośnie/
Złóż w ziemi, przeszukawszy Weliji port wielki,/
Lub gdy można, gdy drogę ci dłoń rodzicielki/
Ukaże --- bo nie wierzę, byś bez bogów sprawy/
Tak groźne nurty Styksu przebywał i stawy ---/
Daj rękę strapionemu, weź z sobą przez fale,/
Bym umarły choć spoczął po cierpień nawale/
W przystani błogiej!» --- Ledwo rzekł, wieszczka przerywa:/
--- «Skądże to, Palinurze, żądza tak straszliwa?/
Niepogrzebion, chcesz Styksu toń ujrzeć od razu/
I nad rzeki Eumenid brzeg przejść bez rozkazu?/
Przestań mniemać, że prośba bieg losów zniewoli,/
Lecz pomnij na me słowa, pociechę w niedoli:/
Bo sąsiedni lud, trapion po grodach dla ciebie/
Znakami niebiańskimi, twe kości pogrzebie,/
Wzniesie kopiec, postara się, by żertwy<pe><slowo_obce>żertwa</slowo_obce> (daw.) --- ofiara.</pe> dano,/
A miejsce weźmie wieczne Palinura miano<pe><slowo_obce>miejsce weźmie (...) Palinura miano</slowo_obce> --- na płn. od zatoki Salerneńskiej do dziś istnieje Porto di Palinuro.</pe>»./
<wers_wciety typ="1">Tymi słowy ból troski, co smutną pierś ściska,</wers_wciety>/
Koi nieco --- ów cieszy się z ziemi nazwiska./
Śpiesząc naprzód, do rzeki już się przybliżali,/
Gdy przewoźnik, ujrzawszy ze styksowej fali,/
Jak idą ku brzegowi przez milczące gaje,/
Tak pierwszy ich nagabnie słowami i łaje:/
--- «Ktokolwiek zbrojno śpieszysz nad nurt ten głęboki,/
Mów stamtąd, po coś przyszedł, i wstrzymaj swe kroki!/
Tu kraj Cieni, snów ciężkich i nocy. Na łodzi/ Stygijskiej ciał mi żywych wozić się nie godzi./
Nie cieszę się, żem przyjął Alcyda<pe><slowo_obce>żem przyjął Alcyda</slowo_obce> --- Charon tak się przestraszył Herkulesa (Alcyda), przybywającego po Cerbera, że go przeprawił przez Styks, za co ukarany został rocznym więzieniem.</pe> tak skoro<pe><slowo_obce>skoro</slowo_obce> --- szybko; tu: skwapliwie a. pochopnie.</pe>,/
Żem Tezeja z Pirytem przewiózł przez jezioro,/
Chociaż z bogów się rodząc, są niezwyciężeni:/
Ów sam w pęta wziął stróża tartaryjskich Cieni,/
Od króla tronu wlokąc drżącego po sali ---/
Ci z łoża Dita żonę uwieść próbowali»./
<wers_wciety typ="1">Na to wróżka amfryska<pe><slowo_obce>amfryska</slowo_obce> --- Apollinowa; od Amfrysu, rzeki w Tesalii, nad którą Apollo pasł niegdyś stada króla Admeta.</pe>: «Napaści znienacka</wers_wciety>/
Nie bój się, żadna tutaj nie grozi zasadzka/
Ani rażą pociski. Niechaj niewzruszenie/
Ogromny stróż, szczekając, blade straszy Cienie ---/
Dom stryja<pe><slowo_obce>stryja</slowo_obce> --- Dita, tj. Plutona, który był jej mężem, ale zarazem stryjem, jako brat Jowisza i ojciec Prozerpiny.</pe> Prozerpinę czystą zabezpiecza!/
Trojańczyk Enej z cnoty znan światu i z miecza,/
By ujrzeć ojca, schodzi do Erebu głuszy./
Jeśli cię obraz cnoty tak wielkiej nie wzruszy,/
Tę gałązkę --- (tu skrytą gałązkę odsłania) ---/
Rozpoznaj!» --- W jego piersi milkną zagniewania;/
Ni słowa więcej. --- Charon, niewidzianą z dawna/
Gałązkę podziwiając, co z czarów jest sławna,/
Nawraca rdzawy statek do brzegów krawędzi,/
Długim rzędem siedzące dusze z ław napędzi,/
Czyni przejście, przyjmując w czółno o dnie starem/
Wielkiego Eneasza. Jękła pod ciężarem/
Obszyta łódź, przez szpary moc błota nabiera;/
W końcu za rzeką wróżkę oraz bohatera/
Wysadzi na muł brudny i szare sitowie.</strofa>




<strofa id="e180"><wers_wciety typ="1"><begin id="b1513336405594-140996671"/><motyw id="m1513336405594-140996671">Zaświaty, Obraz świata</motyw>Tych państw potworny Cerber o potrójnej głowie</wers_wciety>/
Szczekaniem strzeże, leżąc z przeciwka w jaskini./
Widząc, jak węże z karku wzdyma, prorokini/
Kąsek w miody zaprawny i ślące sen ziele/
Ciska; --- ów, z głodu wściekły, trzy rozwarł gardziele,/
Rzuconą zdobycz porwał, grzbiet gruby wnet zwinie,/
Pada i cielskiem całą zapełnia jaskinię./
Owładnie wejściem Enej, gdy stróż w śnie się wali,/
I szybko brzeg przebywa bezpowrotnej fali.</strofa>




<strofa id="e181">Natychmiast łkanie słyszy wraz z kwileniem srogiem/
Dusz dziateczek, płaczących tuż za pierwszym progiem,/
Które od piersi matek w słodkiej życia wiośnie/
Dzień smutny wziął i w zgonie pogrążył zazdrośnie./
Przy nich na śmierć niesłuszną skazani bez winy/
Nie bez sądu i losu te wzięli dziedziny:/
Minos urnę tam wstrząsa, milczącym gromadom/
Sąd głosi, życie bada i zbrodnie, praw świadom./
Blisko nich ci mieszkają, co w obłędu dobie,/
Niewinni zresztą, życie odebrali sobie/
Własną dłonią. Jakżeby dziś chcieli na ziemi/
Z ubóstwem się i z trudy borykać twardemi!/
Los wzbrania; wstrętnych jezior topiel nieruchoma/
Więzi ich i Styks trzyma strugi dziewięcioma<pe><slowo_obce>Styks trzyma strugi dziewięcioma</slowo_obce> --- Styks opisywano jako rzekę o dziewięciu zakrętach.</pe>.<end id="e1513336405594-140996671"/></strofa>
<strofa id="e182"><wers_wciety typ="1"><begin id="b1513336728251-1837359998"/><motyw id="m1513336728251-1837359998">Miłość, Zaświaty</motyw>Niedaleko stąd wokół jest widne pustkowie:</wers_wciety>/
Płaczące pola --- tym je nazwiskiem lud zowie./
Tutaj tych, których miłość srogim zżarła jadem,/
Tajemne ścieżki kryją i w pomroczu bladem/
Mirtowy gaj; trwa troska żywiona wprzód mile.../
Widzi Fedrę<pe><slowo_obce>Fedra</slowo_obce> (mit. gr.) --- żona Tezeusza, zakochana w swym pasierbie Hipolicie, i wzgardzona przez niego, odebrała sobie życie;</pe>, Prokrysę<pe><slowo_obce>Prokrit</slowo_obce> --- żona Cefalusa, przez zazdrość naraziła się na przypadkową śmierć z ręki męża.</pe>, smutną Eryfilę<pe><slowo_obce>Eryfile</slowo_obce> --- Eryfile dała się przekupić Polinicesowi, przygotowującemu wypra­wę przeciw ojczystym Tebom, i pokazała, gdzie się ukrywał jej mąż Amfiaras, który teraz musiał iść pod Teby i zginął. Śmierć jego pomścił na matce syn, Alkmeon.</pe>,/
Wskazującą z rąk syna okrutnych ran tyle,/
Euadnę<pe><slowo_obce>Euadne</slowo_obce> (mit. gr.) --- żona Kapaneusa, jednego z uczestników wyprawy przeciw Tebom, po śmierci męża rzuciła się na jego pogrzebowy stos.</pe>, Pazyfaę<pe><slowo_obce>Pazyfae</slowo_obce> --- żona Minosa.</pe>, Laodamii<pe><slowo_obce>Laodamia</slowo_obce> (mit. gr.) --- pożerana tęsknotą za mężem, Protesilaosem, poległym pod Troją, złączyła się z nim przez śmierć.</pe> postać/
Cenis, co z dziewki chłopcem wprzód musiała zostać<pe><slowo_obce>Cenis, co z dziewki chłopcem wprzód musiała zostać</slowo_obce> --- Tesalkę Cenis Neptun zamienił w Ceneusza. Młodzieniec zginął w walce z Centaurami.</pe>/
I znów jej z losu dawna postać przywrócona./
Wśród nich ze świeżą raną fenicka Dydona/
Błądziła w wielkim lesie. Trojański bohater,/
Skoro tylko wśród mrocznych rozpoznał ją kwater,/
Nieuchwytną jak światło niepewne miesiąca,/
Kiedy w pierwszych dniach mgliste pomroki roztrąca,/
Zapłakał i z miłosnym tak rzecze porywem:/
<wers_wciety typ="1">«Nieszczęsna Dydo! Goniec więc słowem prawdziwem</wers_wciety>/
Oznajmił mi, żeś sama się mieczem zabiła?/
Jam był przyczyną... Klnę się na gwiazdy, o miła/
Na bogi, wierność, jeśli w podziemiach kto zna ją,/
Żem niechętnie z twych brzegów ustąpił. Mną gnają/
Nakazy bóstw, co dziś też mnie wiodą przez mroki,/
Przez pustych pól rozłogi, cień nocy głęboki ---/
One naglą mnie z mocą. Nie mogłem ja wierzyć,/
By odjazd mój tak ciężkich powodem był przeżyć!/
Stój! Nie uchodź! Przed okiem nie pierzchaj surowa!/
Gdzie uciekasz? Ostatnie to moje są słowa!»/
<wers_wciety typ="1">Tak srogą, w gniewnych uczuć tonącą powodzi,</wers_wciety>/
Ze łzami Enej słowy słodkimi łagodzi./
Ona w ziemię wzrok utkwi z obliczem surowem,/
I nie więcej rzeczonym porusza się słowem,/
Jak twarda grań krzemienna lub Marpejska skała<pe><slowo_obce>Marpejska skała</slowo_obce> --- Marpezos nazywała się góra na Paros, gdzie łamano marmury.</pe>./
Niechętna, do ucieczki w końcu się porwała/
W cienisty gaj, gdzie troski jej wśród kniei cichej/
Miłością swą rozprasza poprzedni mąż, Sychej./
Niemniej Enej, którego myśl rany jej mącą,/
Ze łzą litości z dala patrzy za idącą.<end id="e1513336728251-1837359998"/></strofa>

<strofa id="e183"><wers_wciety typ="1">Stąd dalej śpieszą. Łany nawiedzą spokojne,</wers_wciety>/
Ostatnie --- gdzie mieszkają wsławieni przez wojnę./
Tu przybiega doń Tydej<pe><slowo_obce>Tydej</slowo_obce> --- ojciec Diomedesa, poległy pod Tebami.</pe>, ówdzie pełen chwały/
Partenopej<pe><slowo_obce>Partenopej</slowo_obce> --- Arkadyjczyk poległy pod Tebami.</pe> i obraz Adrasta<pe><slowo_obce>Adrast</slowo_obce> --- Adrastus, król Argos, teść Polinicesa, jedyny z siedmiu bohaterów wyszedł cało spod Teb.</pe> nieśmiały,/
Tu płakani od swoich, w bojach potraceni/
Dardanie<pe><slowo_obce>Dardanie</slowo_obce> --- Trojanie.</pe>. Westchnął, widząc tak długi rząd Cieni:/
Medonta, Tersylocha, Glauka wita szczerze,/
Trzech synów Antenora, świętego Cererze/
Polibota, Ideja<pe><slowo_obce>Idajos</slowo_obce> --- woźnica Priama.</pe>, co jeszcze broń trzyma. ---/
Kupią się zewsząd dusze przed jego oczyma/
Ze szmerem; nie dość ujrzeć: każda niecierpliwa/
Z bliska witać i poznać chce, czemu przybywa./
Przedniejsi z Greków, hufce Atrydy<pe><slowo_obce>Atryda</slowo_obce> --- syn Atreusa; tu: Agamemnon.</pe>, wśród cieni/
Męża i miecz błyszczący widząc, przerażeni/
Mieszają się: część pierzcha w popłochu po bagnie,/
Jak niegdyś do swych łodzi --- część wydać głos pragnie./
Lecz zaczęty krzyk w ustach rozwartych zamiera.</strofa>


<strofa id="e184"><wers_wciety typ="1">Tu Priamidę Deifoba<pe><slowo_obce>Deifob</slowo_obce> --- syn Priama, jeden z najdzielniejszych Trojan, po­ślubił po śmierci Parysa Helenę.</pe> ujrzy, bohatera,</wers_wciety>/
W ranach na całym ciele, z twarzą poszarpaną:/
Twarz, skronie, obie ręce --- jedną broczą raną,/
Uszu brak mu, gdzie nos był --- blizna szpetna srodze./
Ledwie go poznał, straszne piętna w niemej trwodze/
Kryjącego, i cieszy<pe><slowo_obce>cieszyć</slowo_obce> --- tu: pocieszać.</pe> znanej dźwiękiem mowy:/
   <wers_wciety typ="1">«Deifobie dzielny, sławny potomku Teukrowy<pe><slowo_obce>Teucer</slowo_obce> --- protoplasta Trojan, zwanych też Teukrami.</pe>,</wers_wciety>/
Któż tak okrutnie pociął członki twego ciała?/
Któż na to się odważył? Bo wieść doleciała,/
Żeś wśród nocy ostatniej, tnąc na wszystkie strony/
Pelazgów<pe><slowo_obce>Pelazgowie</slowo_obce> --- tu: Grecy.</pe>, na stos trupów runął wycieńczony./
Więc grób pusty w Reteum<pe><slowo_obce>Reteum</slowo_obce> --- na wybrzeżu trojańskim, gdzie był przylądek Retejon.</pe>, nad morskim pian wałem/
Wzniosłem i trzykroć gromko Many przyzywałem./
Broń i imię go strzeże; mimo starań wielu,/
Nie mogłem cię w ojczyźnie pogrześć, przyjacielu!»</strofa>



<strofa id="e185"><wers_wciety typ="1">Na to Priamid: «Niczegoś nie zaniedbał, miły,</wers_wciety>/
Wszystkoś zrobił dla smutnej Deifoba mogiły;/
Lecz los mój i Lacenki<pe><slowo_obce>Lacenka</slowo_obce> --- tu: Helena.</pe> zaciekłość namiętna/
Zgubiły mnie: z jej ręki zostały te piętna./
Jak ostatnią noc, zwodną radością przejęci,/
Spędzilim --- pomnisz; zbytnio tkwi ona w pamięci./
Gdy złowieszczy koń w miasto wszedł raźnymi skoki,/
Niosąc w brzuchu garść zbrojnych na Pergam wysoki,/
Ona, chóry i orgie udając niegodnie,/
Trojanki wokół wiodła i wielką pochodnię/
Dzierżąc, ze szczytu zamku przyzywała Greki./
Mnie, troską znużonemu, ciężyły powieki,/
W nieszczęsne ległem łoże i wnet moje oczy/
Sen błogi, tak podobny do śmierci, zamroczy./
Tymczasem zacna żona wszelaką broń z domu/
Wyniosła, miecz spod głowy wzięła po kryjomu;/
W dom wzywa Menelaja i sale otwiera,/
Sądząc, że takim czynem jej miłość nieszczera/
Ujmie męża i zatrze dawniejszych ślad zbrodni./
Przecz zwlekam? --- Na me łoże wpadają niegodni/
Z Eolidą<pe><slowo_obce>Eolida</slowo_obce> --- tu: Ulises, jako potomek Syzyfa, syna Eola.</pe>, doradcą zła... Grekom, o bogi,/
Jeśli słuszna ma prośba, spłaćcie ich czyn srogi! ---/
Ale ty, jaką dolą gnan, wzajem mi powiedz,/
Przybywasz żyw? --- Czy jako zbłąkany wędrowiec,/
Czyli z bogów rozkazu? Jaka gna cię dola,/
Iż smutne, bezsłoneczne nawiedzać śmiesz pola?»</strofa>






<strofa id="e186"><wers_wciety typ="1">Gdy tak mówili, Zorza z obliczem różanem</wers_wciety>/
Pół obiegu już lotnym przebyła rydwanem./
I może wszystek dany czas tak by strawili,/
Gdyby nie krótkie słowa obecnej Sybilli:/
<wers_wciety typ="1">«Noc zapada, Eneju; godziny u proga</wers_wciety>/
Na płaczu trawim. <begin id="b1513349875500-3609011789"/><motyw id="m1513349875500-3609011789">Piekło, Zaświaty</motyw>W miejscu tym dzieli się droga:/
Na prawo gród jest, kędy wielki Pluton mieszka,/
I pola Elizejskie; w lewo wiedzie ścieżka/
Do Tartaru, gdzie ściga grzech Kara-mścicielka<end id="e1513349875500-3609011789"/>»./
<wers_wciety typ="1">Na to Dejfob: «Nie gniewaj się, kapłanko wielka!</wers_wciety>/
Odejdę, gdzie me miejsce, i skryję się w cienie./
Idź, chwało nasza, w lepsze niż me, przeznaczenie!» ---/
Tak rzekł i wśród tej mowy krok cofnie nieśmiało.</strofa>

<strofa id="e187"><wers_wciety typ="1"><begin id="b1513349897210-700601988"/><motyw id="m1513349897210-700601988">Piekło, Zaświaty, Kara</motyw>Patrzy Enej i z nagła pod nieszczęsną skałą</wers_wciety>/
Gród spostrzega, potrójnym opasany murem./
Tocząc skały ogromne z warczeniem ponurem/
Płomiennych fal, Flegeton opasał go dumny./
Od przodu brama wielka: z diamentu kolumny/
Twarde --- żadna od ludzi uszczerbku nie zazna/
Ni bogów; wieża w przestwór się spiętrza żelazna ---/
Tyzyfone<pe><slowo_obce>Tyzyfone</slowo_obce> --- jedna z Furii, Erynii.</pe> tam w krwawej szacie bez ustanku,/
Dniem i nocą bezsenna, pilnuje krużganku./
Z wnętrza słychać jęk, biczów trzask srogi wybucha,/
Szczęk żelaza, wleczenie ciężkiego łańcucha./
Stanął Enej i w krzyki te wsłucha się z trwogą:/
<wers_wciety typ="1">«Co za rodzaj zbrodniarzy, panno? --- za co srogą</wers_wciety>/
Znoszę karę? Skąd wrzask ten bije rozszalały?»/
<wers_wciety typ="1">Na to wieszczka: «O wodzu Teukrów, pełen chwały,</wers_wciety>/
Nikomu z dobrych wstąpić w te progi nie dajem./
Mnie Hekate, rząd zdawszy nad Awernu gajem,/
Wskazała kary, wszystko odkryła dokładnie:/
Gnozyjski<pe><slowo_obce>gnozyjski</slowo_obce> --- kreteński, od nazwy miasta Knossos.</pe> tu Radamant<pe><slowo_obce>Radamantes</slowo_obce> (mit. gr.) --- brat Minosa, sędzia dusz.</pe> twardym berłem władnie,/
Rozsądza zbrodnie, zmusza, by wyjawić grzechy,/
W których ktoś próżnej szukał za życia uciechy,/
Do zgonu przeciągając swe czyny szalone./
Zaraz groźny bicz wznosząc, mściwa Tyzyfone/
Chłoszcze winnych wśród szyderstw i srogie u czoła/
Wstrząsając węże, siostrzyc huf na pomoc woła./
Z okropnym wtedy zgrzytem zgubna się odmyka/
Bramica. --- Czy spostrzegasz, jaka stróżka dzika/
W przedsionku? Jaki potwór czuwa przed tym progiem?/
Z pięćdziesięciu paszcz ziejąc, Hydra cielskiem srogiem/
Zalega wewnątrz jamę. Tartaru głąb za nią/
Dwa razy tak głęboko w dół sięga otchłanią,/
Jak wysoko się Olimp pod nieba strop spiętrza,/
Tu Tytani, płód Ziemi stary, do głusz wnętrza/
Strąceni gromem, wiją się. Tamem ujrzała/
Potwornych Aloidów dwóch<pe><slowo_obce>dwóch Aloidów</slowo_obce> --- Otos i Efialtes, synowie olbrzyma Aloeusa.</pe> ogromne ciała;/
Podważyć oni chcieli niebiosów krąg siny/
I dłońmi z górnej strącić Jowisza krainy,/
Salmoneja<pe><slowo_obce>Salmoneus</slowo_obce> --- syn Eola, brat Syzyfa, król Elidy, miał pochodnią naśladować błyskawice Jowisza.</pe> też karę ujrzałam, niecnoty,/
Który ognie Jowisza udawał i grzmoty:/
Czterema końmi pędząc i trzęsąc pochodnię,/
Przez kraj Greków, przez miasto Elidy niegodnie/
W tryumfie szedł i boskiej domagał się chwały, /
Szalony! Niedościgły piorun i burz szały/
Spiżem śmiał naśladować i tętentem koni!/
Lecz ojciec wszechpotężny ze wzdętych chmur toni/
Grom rzucił, nie pochodnię i smolne zarzewie,/
I na głowę go burzą strącił w strasznym gniewie./
Płód tam Ziemi, Tytiosa<pe><slowo_obce>Titios</slowo_obce> --- syn Ziemi, który targnął się na cześć Latony i po­legł pod strzałami Apollina i Diany.</pe> ujrzysz, dziwoląga,/
Co cielskiem swym na dziewięć morgów się rozciąga:/
Krzywym dzióbem potworny sęp wątrobę żre mu/
Nieśmiertelną, nie dając folgi zbolałemu ---/
W trzewiach grzebie, ucztując, pod wydętą gości/
Piersią; odrastające nie spoczną wnętrzności./
Czyż wspomnieć mam Lapitów, Iksjona<pe><slowo_obce>Iksion</slowo_obce> --- król Lapitów w Tesalii, chciał uwieść Junonę; za karę w Hadesie został wpleciony w płonące koło.</pe>, Piryta<pe><slowo_obce>Piritous</slowo_obce> --- inny Lapita, na Prozerpinę, za karę w Hadesie został przykuty do skały.</pe>,/
Nad których głową skała bruzdami poryta/
Wciąż grozi zawaleniem; blaskami się żarzą/
Podpory złote łożnic, uczty przed ich twarzą/
Z królewskim zbytkiem. Obok nich jędza łakoma/
Spoczywa i tknąć stołów nie daje rękoma,/
Pręży się, wznosząc głownię, i przekleństwa miota. ---/
Tu ci, co źle życzyli braciom za żywota,/
Dłoń wznieśli na rodzica, podeszli zdradami/
Klienta albo skarbów używali sami,/
Nie dając bliźnim w nędzy (tych sporo się błąka),/
Cudzołożni, co padli od zemsty małżonka,/
Zdrajcy panów i oręż dający złej sprawie ---/
Zamknięci, kar czekają. Nie pytaj ciekawie,/
Na jakie kary mężów tych ciężki los woła:/
Ci toczą głaz ogromny, tamci w szprychy koła/
Wpleceni wiszą. Siedzi i wciąż siedzieć będzie/
Nieszczęsny Tezej. --- Flegiasz<pe><slowo_obce>Flegiasz</slowo_obce> --- ojciec Iksiona; z zemsty za porwanie mu córki przez Apollina spalił poświęconą mu świątynię delficką i za to poniósł karę taką samą jak Tantal.</pe>, niedolą gnan wszędzie,/
<begin id="b1513349942189-2296384070"/><motyw id="m1513349942189-2296384070">Kara, Nauka</motyw>Wielkim głosem wśród mroków śle słowa przestrogi:/
»Uczcie się cnót, karceni, i szanujcie bogi!«<end id="e1513349942189-2296384070"/> /
Ten ojczyznę tyranom, nad wszystko zysk ceniąc,/
Za złoto sprzedał, prawa złe pisał za pieniądz ---/
Ów łoże własnej córki zbezcześcił niegodnie:/
<begin id="b1513349958050-2125142761"/><motyw id="m1513349958050-2125142761">Zbrodnia</motyw>Na wszystko śmiali, ciężkie popełnili zbrodnie.<end id="e1513349958050-2125142761"/>/
Chociażbym sto języków, sto ust miała jedna/
I żelazny głos, jeszcze występków bezedna/
Nie mogłabym wysłowić, ni wszystkich kar za nie».<end id="e1513349897210-700601988"/></strofa>





<strofa id="e188"><wers_wciety typ="1">Tu przerwie stara wieszczka swe opowiadanie:</wers_wciety>/
«Pójdź, niech w podjętym dziele nic cię nie opóźni!/
Śpieszmy --- rzecze --- wykute w Cyklopowej kuźni/
Mury widzę z przeciwka i bramy zrąb szary:/
Tam rozkazy nas naglą powinne<pe><slowo_obce>powinny</slowo_obce> (daw.) --- obowiązkowy, wyznaczony przez powinność, należny.</pe> nieść dary»./
<wers_wciety typ="1">Tak rzekła i oboje razem przez dróg cienie</wers_wciety>/
Śpieszą i wnet pod bramy podejdą sklepienie./
Zajmuje dostęp Enej, wodą ze strumyka/
Skrapia ciało i gałąź u progu zatyka./
<wers_wciety typ="1">Gdy tak darem boginię uczcili podniośle,</wers_wciety>/
<begin id="b1513372781393-2110363469"/><motyw id="m1513372781393-2110363469">Niebo, Zaświaty, Nieśmiertelność</motyw>Wstąpili w miejsca miłe, rozkoszne zarośle,/
Szczęśliwych gaje, przystań błogiego wesela,/
Jaśniejsze niebo pola tu światłem zaściela/
Purpurowym; swe gwiazdy ma kraj ten, swe słońce./
Część rzeszy ciała ćwiczy w gonitwach na łące,/
Uprawia gry i walczy na płowej arenie,/
Część znów pląsy urządza i podnosi pienie./
Wśród nich i tracki kapłan<pe><slowo_obce>tracki kapłan</slowo_obce> --- tu: Orfeusz, syn Mu­zy Kalliopy, miał wprowadzić tajemnicze obrzędy, misteria, zwane potem orfickimi.</pe>, w płaszcz długi odziany,/
Na lutni siedmiostrunnej gra pieśń na przemiany/
To palcem, to pałeczką ze słoniowej kości./
Tu stare plemię Teukra, dorodny ród gości/
Wojów dawnych, co żadnych się trudów nie boi:/
Ilus, Assarak, Dardan, założyciel Troi<pe><slowo_obce>Ilus, Assarak, Dardan, założyciel Troi</slowo_obce> (mit. gr., mit. rzym.) --- Ilus założył Ilion, Assarak, jego brat, objął po nim władzę; Dardan, syn Jowisza ożeniony z córką Teukra, objął dziedzictwo poprzed­nich.</pe>.../
Podziwia oręż mężów i wozów czczych rzędy ---/
Sterczą w ziemi dziryty, a na polach wszędy/
Pasą się konie. Jak się rydwanem na ziemi/
Lubili bawić, bronią lub końmi pysznemi,/
Tak i teraz, pod ziemią, też lubią igrzyska.</strofa>





<strofa id="e189"><wers_wciety typ="1">Na prawo i na lewo wśród łąki tłum błyska</wers_wciety>/
Ucztujących i pean<pe><slowo_obce>pean</slowo_obce> --- pieśni radosne na cześć Apollina.</pe> wznoszących radośnie/
W ustroniu, kędy<pe><slowo_obce>kędy</slowo_obce> (daw.) --- gdzie.</pe> wonnych wawrzynów gaj rośnie,/
Skąd Erydan<pe><slowo_obce>Erydan</slowo_obce> --- mityczna rzeka na najdalszym Zachodzie, gdzie też umieszczano Wyspy Szczęśliwe.</pe> przez lasy rwie i pola żyzne./
Tu ci, co rany wzięli, walcząc za ojczyznę,/
Kapłani, czyste życie wiodący jak trzeba,/
I poeci, głoszący pieśni godne Feba,/
Ci, co sztukami byli za życia zajęci,/
Których cnoty się wryły w potomków pamięci ---/
Wszystkim tym czoła śnieżna przepaska umila.<end id="e1513372781393-2110363469"/>/
<wers_wciety typ="1">Do nich, wokół zebranych, tak rzecze Sybilla,</wers_wciety>/
A naprzód do Muzeja<pe><slowo_obce>Muzeusz</slowo_obce> --- śpiewak attycki, uchodził (obok Orfeusza) za autora wielu utworów religijnych.</pe>, który otoczony/
Liczną rzeszą, nad wszystek tłum sterczy ramiony<pe><slowo_obce>ramiony</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: ramionami.</pe>:/
«Powiedzcie, szczęsne dusze, i ty wieszczu drogi,/
Gdzie Anchiz bawi? Bowiem dlań weszlim w te progi,/
Wielkie bagien Erebu przebywszy pustkowie»./
<wers_wciety typ="1">Krótkimi słowy<pe><slowo_obce>słowy</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: słowami.</pe> na to bohater odpowie:</wers_wciety>/
«Nikt domu tutaj nie ma; mieszkamy w pomroczy/
Gajów, nad brzegiem strugi, co fale swe toczy/
Wśród łąk świeżych. Lecz jeśli taka wasza wola,/
Przejdźcie łęg, ścieżką łatwą powiodę w te pola»./
<wers_wciety typ="1">Rzekł, pierwszy idzie naprzód i łany urocze</wers_wciety>/
Z góry wskaże; tam zaraz zbiegli przez skał stocze.</strofa>


<strofa id="e190"><wers_wciety typ="1"><begin id="b1513372997187-2464236885"/><motyw id="m1513372997187-2464236885">Zaświaty, Obraz świata, Dziedzictwo, Nieśmiertelność</motyw>Właśnie tam ojciec Anchiz w dolinie na łące</wers_wciety>/
Dusze na ziemskie światło wychodzić mające/
Oglądał; pilnie zastęp opatrując cały,/
Drogich wnuków swych losy, dzieje przyszłej chwały,/
Obyczaje i czyny ich śledził ciekawie.<end id="e1513372997187-2464236885"/>/
Gdy ujrzał idącego z przeciwka po trawie/
Eneja, obie ręce wyciągnie ochoczo,/
Tak mówiąc wśród łez, które po twarzy się toczą:/
<wers_wciety typ="1">«Więc przyszedłeś na koniec? Zmogła ciężką drogę,</wers_wciety>/
Jak ufałem --- twa czułość? Twarz twą widzieć mogę,/
Synu, znany głos słyszeć, odpowiadać z bliska?/
Roiłem ja, że kiedyś przyjdziesz w te siedliska,/
Dnie licząc --- i nadzieja nie zwiodła mnie wcale./
Przez jakieś, słyszę, ziemie, przez jakie gnał fale,/
Ileż przygód miotało tobą, synu miły!/
Jak drżałem, by ci Libii państwa nie szkodziły<pe><slowo_obce>by ci Libii państwa nie szkodziły</slowo_obce> --- nawiązanie do pobytu Eneasza u Dydony.</pe>!»/
<wers_wciety typ="1">Ów zaś: <begin id="b1513373169448-457969132"/><motyw id="m1513373169448-457969132">Duch</motyw>«Twój, rodzicielu, twój cień zasępiony,</wers_wciety>/
Często jawiąc się, zmusił mnie dążyć w te strony;/
Ma flota na Tyrreńskim Morzu. --- Daj uprzejmie/
Prawicę, niech cię dłoń ma w uścisku obejmie!»/
<wers_wciety typ="1">To mówiąc, rzęsistymi łzami zrasza lica.</wers_wciety>/
Trzykroć wokół za szyję chce ścisnąć rodzica,/
Trzykroć, chwytan daremnie, z rąk pierzchnie cień szary,/
Podobny do wietrzyka albo sennej mary.<end id="e1513373169448-457969132"/></strofa>




<strofa id="e191"><wers_wciety typ="1">Tymczasem Enej ujrzy w zacisznej dolinie</wers_wciety>/
Ustronny gaj, zarośla, skąd cichy szum płynie,/
I rzekę Letę między brzegi szczęśliwemi;/
Liczne szczepy i ludy krążą po tej ziemi,/
Tak w pogodę, na łąkach rój pszczółek skrzydlaty/
Unosi się w krąg ziółek i nad lilij kwiaty/
Śnieżnymi --- brzęczy zewsząd rzesza pracowita./
Zdumiał się Enej z nagła, o przyczynę pyta/
Zjawiska, zgoła bowiem odgadnąć nie umie,/
Co za rzeka i męże tłoczący się w tłumie.</strofa>




<strofa id="e192"><wers_wciety typ="1">Natenczas ojciec Anchiz: «Dusze, którym dała</wers_wciety>/
Łaskawość losów w nowe przyoblec się ciała,/
Zapomnień napój piją nad letejskim zdrojem. ---/
Dawnom już szczere chęci żywił w sercu mojem/
Twój ród i jego przyszłość ci odkryć, dziś ciemną,/
Byś więcej się Italią cieszył razem ze mną»./
<wers_wciety typ="1">«<begin id="b1513373259507-1773982381"/><motyw id="m1513373259507-1773982381">Życie jako wędrówka, Nieśmiertelność, Zaświaty</motyw>Prawdaż, ojcze, że z pól tych gromada niemała</wers_wciety>/
Na ziemię wraca, by znów śmiertelne wziąć ciała?/
Skąd biedni tę za słońcem powzięli tęsknicę?<end id="e1513373259507-1773982381"/>»/
<wers_wciety typ="1">«Powiem ci i ciekawość twą, synu, nasycę» ---</wers_wciety>/
Rzekł Anchiz --- i tak wątek wyłuszcza zaczęty:</strofa>




<strofa id="e193"><wers_wciety typ="1">«<begin id="b1513373396203-748668086"/><motyw id="m1513373396203-748668086">Życie jako wędrówka, Ciało, Dusza, Nieśmiertelność, Zaświaty, Obraz świata</motyw>Z początku niebo, ziemię, fal morskich odmęty,</wers_wciety>/
Księżyc i gwiazd sklepienie, co w górze się spiętrza,/
Żywotny duch swym tchnieniom przenikał do wnętrza,/
Moc swoją i ruch dając wszelakiemu ciału:/
Stąd ród ludzi i zwierząt, i ptaków pomału/
Wyłonił się, i dziwy żyjące w mórz fali./
We wszystkich duszach ogień żywotny się pali,/
Wzięty z nieba, o ile zgubna gnuśność ciała/
Mocy jego śmiertelnym członkom nie zabrała./
Stąd drżą, pragną, boleją, cieszą się, ze ślepych/
Kryjówek nie śmią spojrzeć w niebiańskich sfer przepych./
Stąd i po śmierci ciała dusza, choć swobodna,/
Cielesnych przywar pozbyć nie może się do dna,/
One bowiem przez długie wzajemne pożycie/
W dziwny sposób w jej wnętrze wszczepiają się skrycie./
Więc nim kara występków dawnych ślady zetrze,/
Męczarnie cierpią. Jedne zawisły na wietrze/
W przestworzu; inne pośród bezmiernych fal głębi/
Czyszczą się z win --- w krąg innych żar ognia się kłębi./
Każdy z nas los swój znosi --- potem się udajem/
Do Elizjum, gdzie garstka nas cieszy się rajem,/
Reszta czeka, aż długi czas rdzę oszołomień/
Zetrze z nich i zostawi czysty ducha płomień,/
Niebiański zmysł, żar w górnej poczęty krainie./
Tych wszystkich, kiedy tysiąc lat pełnych przeminie,/
Nad rzekę Letę wielką gromadą Bóg woła,/
Skąd znowu, swej przeszłości niepamiętne zgoła,/
Za ziemią tęskniąc, w ciałach na świat się wychylą<end id="e1513373396203-748668086"/>».</strofa>




<strofa id="e194"><wers_wciety typ="1">Tak rzekł Anchiz i syna razem ze Sybillą</wers_wciety>/
Pociąga w środek rzeszy, szemrzącej dokoła,/
I na wzgórze wychodzi, skąd zobaczyć zdoła/
Długi szereg idących i poznać ich twarze./
<wers_wciety typ="1">«Spójrz, rodu dardańskiego przyszłą ci okażę</wers_wciety>/
Chwałę: jakieć w Italii czekają potomki,/
Dusze, co imię nasze wsławią przez czyn gromki,/
Opowiem, wskażę losy, co na ciebie idą.../
Spójrz! Czy widzisz? Ów młodzian, co wspiera się dzidą/
Bez żeleźca, najbliższy jest światła: w okresie/
Niedalekim Italii ród pod niebo wzniesie/
Sylwiusz, z miana albańczyk<pe><slowo_obce>albańczyk</slowo_obce> --- od Alba (Alba Longa), czyli mający już imię łacińskie (w przeciwieństwie do trojańskich imion przodków).</pe>; Lawinia, królowa,/
Po śmierci twej go zrodzi i w lesie wychowa/
Na króla i rodzica królów. Pełne chwały/
Dziatki jego nad Albą będą panowały./
Tuż Prokas idzie, Troi w nim świetność rozbłyska,/
Kapys, Numitor oraz mąż twego nazwiska:/
Eneasz Sylwiusz --- cnotą i męstwem zasłynie,/
Gdy tylko berło w Alby mu dadzą krainie./
Jaka młodzież! Patrz, jaka moc bije z wejrzenia!/
Ich skroń obywatelski wian z dębu<pe><slowo_obce>wian z dębu</slowo_obce> --- wieniec dębowy dawano za uratowanie życia obywateli.</pe> ocienia./
Założą Noment<pe><slowo_obce>Nomentum</slowo_obce> --- w kraju Sabinów nad źródłem Alii, dokąd prowadziła z Rzymu Via Nomentana.</pe>, Gabie<pe><slowo_obce>Gabii</slowo_obce> --- miasto w Lacjum, między Rzymem a Preneste.</pe> i miasto Fideny<pe><slowo_obce>Fideny</slowo_obce> (<slowo_obce>Fidenae</slowo_obce>) --- miasto na końcu doliny Tybru, między Rzymem i Veii.</pe>,/
Na górach gród Kolatyn<pe><slowo_obce>Kolatyn</slowo_obce> --- Collatia na wzgórzach między drogą prenestyńską a lewym brzegiem Anienu.</pe> dźwigną wielkiej ceny,/
Pomet<pe><slowo_obce>Pometi</slowo_obce> a. <slowo_obce>Suessa Pometia</slowo_obce> --- być może miasto w kraju Wolsków.</pe>, Kastrum Inui<pe><slowo_obce>Castrum Inui</slowo_obce> --- też: Fanni; miasto Rutulów.</pe>, Bolę razem z Korą<pe><slowo_obce>Bolę razem z Korą</slowo_obce> --- Bola: wśród Ekwów za Anienem; Kora: górskie miasteczko w Lacjum.</pe>:/
Bez miana dzisiaj ziemie, z nich miana pobiorą./
Marsowy Romul wstąpi w ślad dziadka od młodu:/
Ilia, matka z sławnego Assaraka rodu,/
Wychowa go. Czy widzisz? Dwie kity znad czoła/
Sterczą mu, a sam Jowisz w rząd niebian go woła./
Pod jego wróżbą czegóż Romie będzie trzeba?/
Potęgą świat obejmie, cnotą sięgnie nieba,/
Siedem swych zamków otoczy jednym murem wkoło,/
Dumna z dzieci: Tak wznosi uwieńczone czoło/
Berecyntka, jadąca przez frygijskie miasta<pe><slowo_obce>Berecyntka</slowo_obce> --- Cybele lub Rea, matka bogów, czczona na frygijskiej górze Berecynthus. Przedstawiano ją w koronie wieżowej (<slowo_obce>corona turrita</slowo_obce>) na głowie.</pe>,/
Szczęśliwa z płodu bogów, co rześko jej wzrasta:/
Sto wnuków, z których każdy niebiański wian trzyma.</strofa>




<strofa id="e195"><wers_wciety typ="1">A teraz na ten naród chciej rzucić oczyma,</wers_wciety>/
Na twych Rzymian: Tu Cezar i Jula ród cały,/
Co niebios kiedyś sięgnie rozgłosem swej chwały./
Tam --- patrz: mąż, przyrzekany często, choć daleki,/
August Cezar, z krwi bogów, który złote wieki/
Na niwy Lacjum berłem swym ściągnie powtórnie/
Po błogo królującym przed laty Saturnie;/
Garamantów i Indów podbije krainy<pe><slowo_obce>Garamanci i Indowie</slowo_obce> --- w czasie powstawania <tytul_dziela>Eneidy</tytul_dziela> najdalsze znane południowe narody.</pe>/
Za torem gwiazd i słońca, gdzie nieba strop siny/
Na barkach dźwiga Atlas<pe><slowo_obce>Atlas</slowo_obce> (mit. gr.) --- jeden z tytanów, skazany na dźwiganie na barkach sklepienia niebios. </pe> i z gwiazdami kręci./
O przyjściu jego wiedząc z wróżb, lękiem przejęci/
Już dzisiaj króle Kaspu drżą i kraj Meota,/
I siedem ujść, którymi Nil w morze się miota./
Ni Alcyd ziem nie zwiedził tych, co przygód skory,/
Choć ścigłą łanię<pe><slowo_obce>łania</slowo_obce> --- mowa o łani cerynickiej, którą Herkules ścigał aż do krainy Hyperborejczyków.</pe> dosiągł, Erymantu bory<pe><slowo_obce>Erymanthus</slowo_obce> --- góra w zachodniej Arkadii, gdzie Herkules zabił sławnego dzika.</pe>/
Uspokoił i hydrę z Lerny przemógł strzałą,/
Ni Bakchus, co tygrysy winogradem śmiało/
Kieruje, z gór niseńskich jadąc<pe><slowo_obce>z gór niseńskich jadąc</slowo_obce> --- Nysa, góra w Indiach; wg mitologii wychował się tam Bakchus i z niej wyjechał w świat na rydwanie zaprzężonym w tygrysy.</pe> na rydwanie. ---/
Będziemyż jeszcze wątpić, czy męstwu sił stanie,/
Będziemyż bać się wstąpić na Auzonii niwy?</strofa>




<strofa id="e196"><wers_wciety typ="1">Któż to tam postępuje z gałązką oliwy,</wers_wciety>/
Świętości niosąc? Znany mi włos ten i broda/
Króla Romy, co pierwszy miastu prawa poda;/
Kureci<pe><slowo_obce>Kureci wysłali go biedni</slowo_obce> --- Numa pochodził z Babińskiego miasteczka Cures.</pe> z drobnych siedlisk wysłali go biedni/
Na tron wielkiego państwa. Za nim niepośledni/
Tullus<pe><slowo_obce>Tullus Hostilius</slowo_obce> --- legendarny trzeci król Rzymu.</pe>, co pokój przerwie, zgnuśniałych poruszy/
Mężów i od tryumfów odwykłe już w duszy/
Zastępy. Obok niego z postawą wspaniałą/
Ankus, zbytnio cieszący się pospólstwa chwałą./
Chcesz ujrzeć Tarkwiniuszów? Duszę bohatera/
Bruta, co mszcząc się, rózgi ciemięzcom odbiera<pe><slowo_obce>Bruta, co mszcząc się, rózgi ciemięzcom odbiera</slowo_obce> --- mszcząc się za Lukrecję i wolność; rózgi (<slowo_obce>fasces</slowo_obce>), symbol najwyższej władzy.</pe>?/
Konsulów on majestat, znak siekier dostojny/
Ustanowi --- i synów rwących się do wojny/
Ukarze, piękną wolność wciąż mając na względzie,/
Biedny! Co bądź potomność głosić o nim będzie,/
Zwycięży miłość kraju i wielka chęć sławy. ---/
Tam Decjusze<pe><slowo_obce>Decjusze</slowo_obce> --- ród słynący bohaterami poległymi w walce za ojczyznę.</pe>, Druzusy i z toporem krwawy/
Torkwat<pe><slowo_obce>krwawy Torkwat</slowo_obce> --- T. Manlius Torquatus, kazał stracić w r. 340 swego syna, z powodu przekroczenia zakazu wodza.</pe> i Kamil<pe><slowo_obce>Kamil</slowo_obce> --- M. Furius Camillus, przyszedł z odsieczą Kapitolowi oblężonemu przez Gallów.</pe>, wzięte odnoszący godła. ---</strofa>




<strofa id="e197"><wers_wciety typ="1">Te dwie dusze, na których jednaka, niepodła</wers_wciety>/
Lśni zbroja --- zgodne dzisiaj, gdy noc je przyciska,/
W życie wszedłszy, na jakież wstąpią bojowiska,/
Jak wielkie stawią hufce, ileż krwi wytoczą!/
Teść z alpejskich gór, z grodu Moneka ochoczo/
W bój zestąpi --- zięć<pe><slowo_obce>teść z alpejskich gór, z grodu Moneka (...) zięć</slowo_obce> --- Teść, Cezar, z którego córką ożeniony był Pompejusz, przybywający przez Alpy z Galii zaalpejskiej; z grodu Moneka, Herkulesa Monoecus, który miał świątynię na przylądku niedaleko Nicei (dziś Monako);
zięć --- Pompejusz.</pe> cały Wschód wzruszy ku walce./
Tak srogich bojów młodzi przestańcie zuchwalce,/
Przestańcie w pierś ojczyzny możne zwracać siły!/
Ty wpierw, którego szczyty Olimpu zrodziły,/
Odrzuć pocisk z twej ręki, o dziecię!...</strofa>




<strofa id="e198"><wers_wciety typ="1">Ów z Koryntu swój rydwan zatoczy szczęśliwy</wers_wciety>/
Na Kapitol, pobiwszy na głowę Achiwy./
Tamten Argos, Miceny, gród Agamemnona/
Zniszczy i Eacydy ród<pe><slowo_obce>Eacydy ród</slowo_obce> --- królów macedońskich, którzy wywodzili się od Achillesa, wnu­ka Eaka.</pe> w boju pokona,/
Mszcząc dziady i Minerwy zgwałcone świątynie. ---/
Któż Katona wielkiego i Kossa pominie?/
Kto ród Grakchów, Scypiony, wojenne dwa gromy,/
Klęskę Libii? --- Fabrycjusz komuż nieznajomy,/
W małem wielki? Serrana siewcy komuż imię/
Nieznane? Toż Fabiuszów? Tyś to jest Maksymie,/
Co wahaniem sam zbawisz kraj w ciężkich klęsk wirze?</strofa>




<strofa id="e199"><wers_wciety typ="1"><begin id="b1513382474303-1641084658"/><motyw id="m1513382474303-1641084658">Patriota</motyw>Niech inni życiem tchnące zręczniej kują spiże ---</wers_wciety>/
Nie bronim! Niech w marmurze żywo rzeźbią lica,/
Niech mowy głoszą lepiej, przemiany księżyca/
Mierzą i wschody gwiazdy, co w przestworze płynie ---/
Ty władnąć nad ludami pomnij, Rzymianinie!/
To twe sztuki: --- Nieść pokój, jak twa wola samać/
Nakaże, szczędzić kornych, a wyniosłych łamać!<end id="e1513382474303-1641084658"/>»</strofa>




<strofa id="e200"><wers_wciety typ="1">Tak ojciec Anchiz mówił; ich zachwyt oniemi.</wers_wciety>/
«Patrz! --- doda --- Marcel kroczy z łupy bogatemi,/
Nad wszystkich mężów wyższy, w zwycięskiej purpurze!/
On Romę, gdy zahuczą wielkich wojen burze,/
Ocali --- Penów, Gallów pogromem zasłynie/
I trzecią broń zdobytą da tobie, Kwirynie<pe><slowo_obce>Kwiryn</slowo_obce> --- Romulus, którego posąg stał w świątyni Jowisza Feretryjskiego, gdzie składano łupy (<slowo_obce>spolia opima</slowo_obce>).</pe>!»</strofa>




<strofa id="e201"><wers_wciety typ="1">Tu Enej --- ujrzał bowiem idącego społem</wers_wciety>/
Pięknego chłopca, w zbroi lśniącej, ale z czołem/
Posępnym i z oczyma spuszczonymi na dół ---/
«Któż to, ojcze, z nim smutny kroczy przez ten padół?/
Syn to czy który z wnuków potężnych mocarzy?/
Jaki tłumu szmer wokół, jaka godność w twarzy!/
Lecz ciemna noc na głowę smutne rzuca mroki».</strofa>




<strofa id="e202"><wers_wciety typ="1">Ze łzami ojciec Anchiz odpowie bez zwłoki:</wers_wciety>/
«Nie badaj, synu, jaki płacz wznieci ta postać:/
Los pokaże go ziemi, lecz na niej mu zostać/
Nie dozwoli. Zbyt wielkiej, według bogów, chwały/
Doszłaby Roma, gdyby dar taki był trwały./
Jakiż jęk polem Marsa żałosny popłynie/
Na wielkie miasto! Jakiż pogrzeb, Tyberynie,/
Ujrzysz, gdy płynąć będziesz przy świeżej mogile!/
Żadne chłopię u Rzymian wprzód nadziei tyle/
Nie budziło w rodzicach i nigdy się miła/
Romula ziemia takim dzieckiem nie szczyciła!/
O cnoto, dawna wiaro, nieugięta w wojnie/
Prawico! Nikt by jemu nie mógł stanąć zbrojnie/
Bez szwanku, czyby pieszo na bitwę szedł srogą,/
Czy konia spienionego boki kłuł ostrogą!/
Biedny chłopcze, jeślibyś zmógł los, twoja Roma/
Marcella by ujrzała! --- Pełnymi rękoma/
Lilie sypcie, ja kwiaty różane rozprószę:/
Tym drobnym chociaż darem wnuka mego duszę/
Uweselę». --- Tak błądzą po całej przestrzeni/
Szerokich pól i wszystko badają zdumieni.</strofa>
 



<strofa id="e203"><wers_wciety typ="1">Skoro już Anchiz syna przez Cieni kraj cały</wers_wciety>/
Oprowadził i przejął żądzą przyszłej chwały,/
O wojnach, jakie stoczyć wypadnie, wspomina,/
O Laurentu narodach i mieście Latyna,/
Jakiej doli się podda, przed jaką zachowa...</strofa>




<strofa id="e204"><wers_wciety typ="1"><begin id="b1513382836197-3807173249"/><motyw id="m1513382836197-3807173249">Sen, Zamek</motyw>Dwie są bramy, jak mówią, Snu: jedna rogowa,</wers_wciety>/
Którą Cienie prawdziwe w ziemskie schodzą włości,/
A druga lśniąco biała, ze słoniowej kości,/
Właściwa przecież Manom, co złudą w śnie mylą.<end id="e1513382836197-3807173249"/>/
Tą bramą Eneasza społem ze Sybillą/
Wypuści Anchiz słowy<pe><slowo_obce>słowy</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: słowami.</pe> pożegnawszy syna./
Ów śpieszy do okrętów, gdzie czeka drużyna,/
I do portu Kajety<pe><slowo_obce>Kajety</slowo_obce> --- miasto portowe w Lacjum.</pe> niebawem dochodzi./
Kotwica z dzioba spada, brzeg wieńczy rząd łodzi.</strofa>








<naglowek_czesc id="e205">Księga VII</naglowek_czesc>



<numeracja/>

<strofa id="e206"><wers_wciety typ="1">I twa --- mamko Eneja, Kajeto --- mogiła</wers_wciety>/
Wieczystą sławą nasze wybrzeża okryła;/
I dziś w wielkiej Hesperii grób sławny i miano/
(Jeśli w tym chwała) głosi, gdzie kości chowano.</strofa>




<strofa id="e207"><wers_wciety typ="1">Zbożny Enej, spełniwszy pogrzebu obrzędy,</wers_wciety>/
Wzniósł kopiec, a gdy tonie głębokie już wszędy/
Spoczęły, rozpiął żagle i rzuca przystanie./
Wśród nocy wiatr pomyślnie dmie, księżyc świetlanie/
Rozbłyska, drżącym blaskiem ziskrzone drga morze./
Najbliższą ziemi Cyrce<pe><slowo_obce>ziemia Cyrce</slowo_obce> (mit. gr.) --- wyspa wróżki Cyrce, umiejscawiana na zach. brzegu Płw. Apenińskiego, ok. 100 km na płd. od Rzymu, na przylądku Cicrei (oddzielonym od lądu podmokłymi obszarami i wyglądającym jak wyspa).</pe> toń flota już porze<pe><slowo_obce>porze</slowo_obce> --- forma 3.os. lp: tnie, przecina.</pe>,/
Gdzie córa Słońca<pe><slowo_obce>córa Słońca</slowo_obce> (mit. gr.) --- Kirke a. Circe, córka Heliosa i nimfy Perseis (a. bogini Hekate); mieszkała na wyspie Ajai (tj. ,,płacz"), w Odysei zatrzymała u siebie czarami Ulissesa, zaś jego towarzyszy zaklęła w postać wieprzy; miała zdolność przemieniania ludzi w zwierzęta.</pe> w gajach niedostępnych zgoła/
Ciągle śpiewa i w pysznym pałacu, wesoła,/
Wonny cedr nocną porą zapala i żywo/
Grzebykiem ostrym czesze leciuchne przędziwo./
Stękanie lwów tam słychać gniewnych, które nocą/
Rycząc, w ciężkich łańcuchach rwą się i szamocą;/
Szczeciaste świnie oraz niedźwiedzie przy żłobie/
Srożą się, straszne wilki wyją w każdej dobie./
W te postaci zwierzęce tłum ludzi zaciekła/
Cyrce mocą potężnych ziół swoich oblekła./
By czarów onych uszli cnotliwi Trojanie/
I nie wpadli w tę groźną przystań niespodzianie,/
Neptun wichrem pomyślnym wzdął żagle bez zwłoki/
I dał im uciec, srogie mijając zatoki.</strofa>




<strofa id="e208"><wers_wciety typ="1">Już morze zrumieniło się blaskiem, z przestworza</wers_wciety>/
Na różowym rydwanie złota błysła Zorza,/
Gdy wichr ustał i nagle wszelkie wiatru tchnienie/
Ścichło --- wiosła toń gładką tłuką niestrudzenie./
I wnet Enej gaj ujrzy ogromny z mórz fali;/
Przezeń Tyber ponętnym nurtem z szumem wali,/
Skłębią wiry i żółty piach miota dokoła,/
Rwąc w morze. Różnych ptasząt gromadka wesoła,/
Nawykła do wybrzeża i koryta rzeki,/
Napełnia śpiewem przestwór i gaj niedaleki./
Wesół, rozkaże druhom zwrócić dzioby łodzi/
Do brzegu --- i ku rzece zacisznej podchodzi./
   <wers_wciety typ="1">Jacy króle, jak władli<pe><slowo_obce>władli</slowo_obce> --- skrócone od: władali.</pe> --- Erato<pe><slowo_obce>Erato</slowo_obce> (mit. gr.) --- jedna z muz, córek Zeusa i tytanidy Mnemosyne; imię Erato znaczy tyle co ,,Ukochana" a. ,,Namiętna"; opiekowała się szczególnie poezją miłosną.</pe>, opowiedz!</wers_wciety>/
Jak żyło stare Lacjum, gdy z flotą wędrowiec/
Do auzońskich wybrzeży najpierw dobił zbrojny!/
Wyśpiewam one dzieje i początki wojny:/
Ty wspieraj wieszcza, boska! Staczane nieczule/
Wsławię bitwy,  gnające na krwawą rzeź króle<pe><slowo_obce>króle</slowo_obce> --- dziś popr. forma: królów.</pe>,/
Spędzone pod broń hufce tyrreńskie<pe><slowo_obce>tyrreński</slowo_obce> --- tu: etruski.</pe> i całą/
Hesperię<pe><slowo_obce>Hesperia</slowo_obce> --- tu: Italia.</pe>. --- Większe dzieło przede mną zostało,/
Większy ważę twór. ---/
<wers_cd>Pola tameczne<pe><slowo_obce>tameczny</slowo_obce> --- tamtejszy; znajdujący się tam.</pe> i grody</wers_cd>/ 
W pokoju długim Latyn dzierżył, już niemłody./
Faun go zrodził i Nimfa Laurentu, Marika,/
Jak słyszelim; Faun zasię za ojca miał Pika<pe><slowo_obce>Pik</slowo_obce> a. <slowo_obce>Pikus</slowo_obce> (mit. gr.) --- syn Saturna, wróżbita; wróżył przy pomocy dzięcioła, sam się umiał w niego zmienić; wg innej wersji mitu został w tego ptaka zmieniony przez wróżkę Kirke, gdy ośmielił się odrzucić jej względy (łac. <slowo_obce>picut</slowo_obce>: dzięcioł); król Lacjum, jego żoną była Canens, a synem Faunus; po śmierci ubóstwiony i czczony jako bóg lasów i wróżb.</pe>,/
Ten --- Saturna: od niego się ów ród zaczyna./
Z tajnych bóstwa wyroków Latyn nie miał syna,/
Bo zrodzon, w pierwszej wiośnie zszedł w Orku bezedna<pe><slowo_obce>bezedna</slowo_obce> --- otchłanie (bezdenne).</pe>./
Tak wielki dom i spadek miała córka jedna,/
Już dojrzała, w lat pełni, co ślubów nie bronią./
Wielu z Lacjum i z całej Auzonii się o nią/
Starało: przed wszystkimi piękny i z pradziada/
Potężny Turn; królewska żona jemu rada,/
Ujrzeć w nim zięcia sercem zapragnęła chętnem,/
Lecz różne znaki jawnym bronią tego piętnem:/
W środku dworca, ukryty w wyniosłych ścian tajnie,/
Rósł laur święty, od wielu lat czczon nadzwyczajnie./
Znalazłszy go, gdy wznosił gród wśród biednych chatyn,/
Febowi go, jak mówią, poświęcił sam Latyn/
I stąd miasto Laurentu mianem się nazywa./
Szczyt tego lauru pszczoły (niepojęte dziwa!),/
Z ogromnym brzękiem z niebios zleciawszy w koronę,/
Obsiadły --- i nóżkami ze sobą sczepione,/
Rój z nagła wśród zielonych zwiesiły gałązek./
Zaraz wieszcz: «Obcy --- rzecze --- mąż małżeński związek/
Zawrzeć śpieszy; z nim hufiec z tejże samej strony/
Zdąża, by zająć zamek pod niebo spiętrzony». ---/
Nadto gdy przed ołtarzem, tuż obok rodzica/
Stojąc, pali kadzidła Lawinia dziewica,/
Zda się, że długie włosy jej ogień łakomie/
Pożera, że jej stroje z trzaskiem pali płomię<pe><slowo_obce>płomię</slowo_obce> --- daw. forma M.lp; dziś: płomień.</pe>,/
Płonie warkocz królewny i pyszna korona/
Perły<pe><slowo_obce>perły</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: perłami.</pe> zdobna, złotymi blaski<pe><slowo_obce>blaski</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: blaskami.</pe> otoczona,/
Dymiąc, zda się dokoła pożar miotać na dom./
Strasznym się zjaw<pe><slowo_obce>zjaw</slowo_obce> --- tu: zjawisko.</pe> ten wyda przelękłym gromadom;/
Głoszą, że sławną będzie i los jej dostojny,/
Lecz ludowi znak taki wielkie wróży wojny.</strofa>




<strofa id="e209">Król, stroskany dziwami, błaga o wyrocznie/
Wieszczego ojca, Fauna; sam śpieszy niezwłocznie/
W gaje pod Albuneją<pe><slowo_obce>Albunea</slowo_obce> --- rzymska wyrocznia (Sybilla Tiburtyńska) oraz grota i siarczane źródło jej poświęcone, znajdujące się w staroż. etruskiej miejscowości Tibur (dziś: Tivoli).</pe> wysoką, gdzie tryska/
Zdrój święty i złe wonie biją z uroczyska./
Tu Italii i całej Enotrii kraj<pe><slowo_obce>Enotria</slowo_obce> --- płd. część Italii.</pe> stary/
W wątpliwościach rad szuka. Tu, gdy złoży dary/
Kapłan i pośród nocy milczącej zupełnie/
Spocznie, i na zabitych owiec zaśnie wełnie ---/
Spostrzega widma, w dziwny latające sposób,/
I różne głosy słyszy nieznajomych osób,/
Z bóstwy<pe><slowo_obce>bóstwy</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: bóstwami.</pe> gada, Acheront ogląda w Awernie.../
Tu i sam ojciec Latyn, wróżb spragnion niezmiernie./
Jak zwyczaj chce, sto owiec rznie Manów<pe><slowo_obce>Many</slowo_obce> --- dusze zmarłych przodków.</pe> gromadzie/
I na ich skórach łokciem podparłszy się kładzie./
Wtem z głębi gaju z nagła głos huczeć zaczyna:/
<wers_wciety typ="1">«Twej córki za żadnego nie dawaj Latyna,</wers_wciety>/
O dziecię moje! Nie wierz w zgotowane łoże!/
Obcy przyjdzie zięć, który do gwiazd w bliskiej porze/
Ród nasz dźwignie; obydwa Oceanów<pe><slowo_obce>obydwa Oceany</slowo_obce> --- Atlantycki i Indyjski.</pe> końce/
Owładną jego wnuki; kędy wschodzi słońce/
I zachodzi --- świat ujrzą pod swoimi nogi<pe><slowo_obce>nogi</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: nogami.</pe>!...»/
<wers_wciety typ="1">Odpowiedzi tej ojca Fauna i przestrogi</wers_wciety>/
Danej wśród nocy cichej, powróciwszy do dom,/
Nie tai Latyn; szybka wieść Auzonii grodom/
Poniosła ją, gdy raźnie młódź Laomedonta<pe><slowo_obce>Laomedont</slowo_obce> (mit. gr.) --- król Troi, syn Ilosa i Eurydyki, ojciec Priama.</pe>,/
Do brzegu wiążąc flotę, przy statkach się krząta.</strofa>




<strofa id="e210"><wers_wciety typ="1">Enej, pierwsi wodzowie i Jul pełnej krasy</wers_wciety>/
Pod drzewami się kładą, wyjmują zapasy,/
Zaczną ucztę i placek pszeniczny podłożą/
Pod potrawy, Jowisza wolę pełniąc bożą,/
Owoce na nim kładą i Cerery plony./
Skoro wszystko spożyli, głód nieposkromiony/
Przynaglił ich, iż śmiało rozpoczęli ręką/
I zębem społem kruszyć ciasta tarczę cienką,/
Nie folgując kanciastym ćwiartkom. --- «Oho! Stoły/
Zjadamy nawet» --- Julus zakrzyknie wesoły,/
Bez dalszych uwag./
<wers_cd>Głos ten mozołom niezwłocznie</wers_cd>/ 
Kres szczęsny wieścił. Pierwszy niebiańskie wyrocznie/
Z ust chłopca podjął ojciec i zdumiał się żywo./
Zaraz: «Witaj mi, z losów przynależna niwo,/
Rzekł --- i penaty, Troi obrońce niezłomne!/
Tu dom nasz, tu ojczyzna! Tak, teraz już pomnę,/
Ojciec Anchiz wyroków odsłaniał mi tajnie,/
Mówiąc: »Gdzie, synu, głód cię srogi nadzwyczajnie/
Na nieznanym wybrzeżu zjeść stoły przynagli,/
Tam domu się spodziewaj po zwinięciu żagli,/
Tam pierwsze stawiaj miasto i otocz je wałem«. ---/
To był ów głód! Tej klęski ostatniej zaznałem,/
Kres ona kładzie biedom.../
Nuże więc! Z pierwszą zorzą dnia, pełni swobody,/
Jaki kraj tu i ludzie, gdzie mają swe grody,/
Zbadajmy --- ląd za portem oglądnijmy sami!/
Teraz czcijcie Jowisza libacją --- modłami/
Anchiza sławcie, wina nieście w to ustronie!»</strofa>

<strofa id="e211"><wers_wciety typ="1">Rzekł, zieloną gałązką uwieńczy swe skronie,</wers_wciety>/
Geniusza miejsca<pe><slowo_obce>Geniusz miejsca</slowo_obce> (łac. <slowo_obce>genius loci</slowo_obce>; mit. rzym.) --- duch opiekuńczy miejsca, często przedstawiany pod postacią węża.</pe>, Ziemi przyzywa opieki,/
Pierwszej z bogów --- nieznane dotąd wielbi rzeki,/
Nimfy, Noc oraz znaki, które przed nią bieżą,/
Idajskiego<pe><slowo_obce>idajski</slowo_obce> --- przydomek Jowisza pochodzący od góry Idy na Krecie, gdzie miał się wychować.</pe> Jowisza wraz z fryską Macierzą<pe><slowo_obce>fryska Macierz</slowo_obce> --- frygijska Wielka Matka, bogini Cybele.</pe>,/
Potem matkę swą w niebie z rodzicem w podziemi./
<wers_wciety typ="1">Tu ojciec wszechpotężny po trzykroć jawnemi</wers_wciety>/
Gromami dał się słyszeć i całą w pożarze/
Łun złotych chmurę, trzęsąc sam, z niebios ukaże./
Więc wieść nagle wśród Trojan mknie, że z łaski nieba/
Nadszedł dzień, w którym dźwignąć należny gród trzeba./
Na wyścigi tę wróżbę czcząc, wznowi drużyna/
Biesiadę, stawia czasze i uwieńcza wina.</strofa>




<strofa id="e212"><wers_wciety typ="1">Ledwie dnia następnego brzask pierwszy uderzy,</wers_wciety>/
Już badają gród, łany i zręby wybrzeży/
Różni gońce: tu nurty powolne Numika<pe><slowo_obce>Numik</slowo_obce> a. <slowo_obce>Numikus</slowo_obce> --- rzeczka w Lacjum, wypływająca z bagna, w pobliżu wybrzeża morskiego.</pe>/
Tam Tybr, ówdzie się mężnych Latynów spotyka./
Natenczas syn Anchiza stu posłów stanowi/
Wybranych i ku króla świetnemu grodowi/
Iść każe: każdy różdżkę oliwy niech bierze,/
Niesie dary i prosi władcę o przymierze/
Dla Teukrów. Pełnią rozkaz i szybkimi kroki<pe><slowo_obce>kroki</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: krokami.</pe>/
Śpieszą. On pod gród bruzdę zakreśla bez zwłoki:/
Na brzegu plac wyznaczył jak na obóz, wokół/
Wał sypie i ze sosen postawi ostrokół.</strofa>




<strofa id="e213"><wers_wciety typ="1">Już domostwa Latynów i wysokie z dali</wers_wciety>/
Wieże ujrzą młodzieńcy; pod gród się zbliżali./
Przed miastem chłopcy drobni i młódź w pierwszej wiośnie/
Hasa konno, w kurzawie gna wozy radośnie,/
Napina rześko łuki giętkie bez bojaźni,/
Miota włócznie i w pędzie nawzajem się drażni./
Wnet konny goniec głosi staremu królowi,/
Że w obcych strojach wielcy jacyś męże nowi/
Nadeszli, ów rozkaże, by podać im dłonie/
I w dom wieść. Sam zasiada na praojców tronie.</strofa>




<strofa id="e214"><wers_wciety typ="1">W górnym mieście, wielkimi stu zdobny kolumny<pe><slowo_obce>kolumny</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: kolumnami.</pe>,</wers_wciety>/
Piętrzył się laurenckiego Pika pałac dumny,/
Otoczon lasem, z dawna czczon. W cieniu tych pował/
Z dobrą wróżbą król każdy w dłoń berło ujmował/
I rózgi<pe><slowo_obce>rózgi</slowo_obce> --- tu: rózgi liktorskie, symbol władzy.</pe>; tu komnata była zbudowana/
Dla świątecznych uczt. Tutaj, zabiwszy barana,/
Za rzędem stołów zwykło siadać ojców grono;/
Tu też przodków posągi szeregiem stawiono/
Z dawnego cedru: Ital stał z hodowcą wina/
Sabinem, co sierp krzywy ku ziemi nagina;/
W przedsionku starzec Saturn, Janusa dwulicy/
Posąg i rzędem inni króle-wojownicy,/
Co walcząc za ojczyznę, w boju wzięli ranę./
Przy świętych też podwojach oręże zebrane,/
Zdobyczne wozy widać i krzywe topory,/
Kity hełmów, niejeden z bramic rygiel spory,/
Włócznie, tarcze i statków oderwane dzioby./
Sam Pik, kij kwirynalski w dłoni dzierżąc gruby,/
Z tarczą krągłą, w płaszcz krótki opiąwszy ramiona,/
Siedział, koni pogromca; --- żądzą pobudzona/
Cyrce złotą go różdżką i jadem, zuchwała,/
Zmieniwszy w ptaka<pe><slowo_obce>Cyrce złotą go różdżką i jadem (...) zmieniwszy w ptaka</slowo_obce> --- wróżka Cyrce miała przemienić wieszcza i króla Lacjum Pikusa w dzięcioła.</pe>, skrzydła barwami przetkała.</strofa>




<strofa id="e215"><wers_wciety typ="1">W przybytku bogów siedząc tak strojnym dokoła,</wers_wciety>/
Król Latyn Teukrów w pałac ojczysty przywoła/
I tak się do wchodzących w miłej ozwie mowie:/
<wers_wciety typ="1">«Powiedzcie, Dardanidzi --- bo wiem, jak się zowie</wers_wciety>/
Miasto i ród, i z wieści jesteście mi znani ---/
Czego chcecie? Do brzegów auzońskiej przystani/
Jakiż powód przez fale przywodzi was sine?/
Bądź zbłąkani, bądź burzą gnani przez głębinę/
(Bo przygód morze ludziom dostarcza obficie),/
Weszliście w ujście rzeki i w porcie siedzicie,/
Nie strońcież od gościny, wiedzcie, że Latyni,/
Lud Saturna, z ochoty wolę boga czyni/
Starego, żadnym zresztą nie zmuszony prawem./
Pomnę ja, chociaż wieść się zatarła niebawem,/
Aurunkowie<pe><slowo_obce>Aurunkowie</slowo_obce> --- jedno ze staroż. plemion Italii.</pe> głosili starzy, że zrodzony/
W tym kraju Dardan zaszedł w Idy fryskiej strony/
I trackiej Samos, co dziś Samotracją zwie się;/
Stąd przybysza z Korytu w życia jego kresie/
W podwoje złote pałac gwieździstego nieba/
Przyjął, i dziś cześć niebian oddawać mu trzeba».</strofa>




<strofa id="e216"><wers_wciety typ="1">Tak rzekł, a Ilijonej w te ozwie się słowa:</wers_wciety>/
«Królu, Fauna potomku sławny! Nie wichrowa/
Zamieć nagli nas, byśmy ląd wasz nawiedzili,/
Ani też gwiazda żadna i brzeg nas nie myli./
Umyślnie my i z dobrą wolą tej przystani/
Szukamy, z największego królestwa wygnani,/
Jakie kiedy widziała tarcz słońca świetlana./
W Jowiszu źródło rodu, w nim młodzież Dardana/
Ma dziada; król, któremu sam Jowisz ród daje,/
Trojański Enej w twoje przysyła nas kraje./
Jaka ze srogich Micen na idajskie pola/
Spadła burza i jaka nas pędzi niedola/
W Europie i Azji przez morza toń siną,/
O tym słyszał mieszkaniec ziem, co w zmierzchu giną/
Z dala od Oceanu, i ostatnie końce/
Wielkich pustyń, ustawnie<pe><slowo_obce>ustawnie</slowo_obce> (daw.) --- ustawicznie; nieustannie.</pe> palonych przez słońce./
Z potopu tego gnani przez wzdętych wód wały,/
O siedzibę dla bogów i brzeg prosim mały,/
Bezpieczny, wszystkim wspólne powietrze i fale!/
Nie będziem ujmą państwu, nie przelotną wcale/
Pamięć czynu takiego będzie --- lecz niestartą./
Poznacie, że w Auzonii Trojan przyjąć warto./
Klnę się na los Eneja, prawicę, dostojnie/
Znaną ze swej wierności i biegłą we wojnie,/
Że liczne nas narody, że nas (nie gardź nami,/
Iż cię z wieńcami w ręku błagać śpieszym sami)/
Liczne ludy pragnęły obdarzyć przymierzem;/
Lecz za bogów rozkazem do was przedsiębierzem/
Wędrówkę. Tu nas Dardan, zrodzon wśród tych dolin,/
Tu woła zleceniami wielkimi Apollin,/
Gdzie tyrreński Tybr, zdrojów Numika toń święta.../
O darach dla cię Enej niewielkich pamięta,/
Co resztką są zostałą po Troi pożarze:/
Z tej czary złotej zlewał sam Anchiz ołtarze,/
Tę tiarę Pryjam nosił, gdy dawał przed laty/
Prawa ludom, to berło dzierżył i te szaty,/
Iliadek<pe><slowo_obce>Iliadki</slowo_obce> --- Trojanki.</pe> dzieło»./
<wers_wciety typ="1">Gdy to mówił Ilionej, Latyn bystre oczy</wers_wciety>/
Weń utkwił; nieruchomo siedząc, wzrokiem toczy/
Wytężonym. Nie tyle purpura go sama/
Zdobna wzrusza, nie tyle to berło Pryjama,/
Ile córki ślub przyszły i małżeńskie łoże./
Zważa w sercu starego Fauna wróżby boże:/
Więc o tym zięciu, który z obcej wyszedł ziemi,/
Mówiły znaki, jego los wróżby równemi/
Na tron przyzywa, z niego potomki powstaną,/
Co cały świat owładną mocą niesłychaną.../
W końcu wesół rzekł: «Zamiar nasz niech wesprą bogi/
I wróżbę swą! --- Twe prośby spełnię, Teukrze drogi,/
I nie gardzę darami. Pod berłem Latyna/
Bogatej Troi dla was odkwitnie kraina./
Niech no tylko sam Enej, gdy chętny mi szczerze,/
Gdy droga dlań gościna moja i przymierze,/
Przybędzie i przyjaznej się twarzy nie lęka;/
Za pokój mi przez niego dana starczy ręka./
Wy odnieście, co wola Latyna stanowi:/
Mam córkę, której oddać w małżeństwo ziomkowi/
Wróżby w domu i znaki rozliczne mi bronią/
Z nieba: zięć z obcej ziemi, głoszą, przyjdzie po nią/
Do Lacjum, co me imię i ród pod wysoki/
Strop nieba dźwignie. Sądzę, że jego wyroki/
Chcą, i gdym prawdy dociekł, jego życzę sobie».</strofa>

<strofa id="e217"><wers_wciety typ="1">To rzekłszy, wybór czyni ze trzystu przy żłobie</wers_wciety>/
Świetnych koni, co pyszne zajmowały stajnie./
Wnet Teukrom wieść rozkaże ścigłe nadzwyczajnie/
Rumaki, strojne w krasne, purpurowe koce;/
Na każdym z nich naszyjnik ze złota migoce ---/
Złotem kryte, zębami żółte żwają złoto./
Dla Eneja zaś rydwan oddaje z ochotą/
I dwa konie niebiańskie; żar z nozdrzy im strzela./
Ród ich Cyrce podstępna, zwiódłszy rodziciela<pe><slowo_obce>rodziciel Cyrce</slowo_obce> --- Helios, bóg słońca.</pe>,/
Wywiodła z podstawionej klaczy po kryjomu. --- /
Z tymi dary i słowy Teukrzy z króla domu/
Wracają na bachmatach<pe><slowo_obce>bachmat</slowo_obce> --- koń wierzchowy.</pe> i niosą przymierze.</strofa>




<strofa id="e218"><wers_wciety typ="1">Właśnie z Argos, Inacha opuszczając wieże,</wers_wciety>/
Sroga Juno wracała na lotnym rydwanie,/
Gdy Eneja i flotę Teukrów niespodzianie/
Z sycylskiego Pachinu<pe><slowo_obce>Pachin</slowo_obce> --- daw. <slowo_obce>Pachynum</slowo_obce>, przylądek na płd. wybrzeżu Sycylii; dziś: <slowo_obce>Pachino</slowo_obce>, miejscowość i gmina na Sycylii we Włoszech, w prowincji Syrakuzy.</pe> spostrzega w oddali./
Widzi, jak domy wznoszą, jak poopuszczali/
Okręty. --- Staje ciężko zbolała królowa/
I trzęsąc głową, w takie odezwie się słowa:</strofa>




<strofa id="e219"><wers_wciety typ="1">«Wrogie plemię! Wyrokom mym wroga prawdziwie</wers_wciety>/
Dolo Frygów! Czyż padli na sygejskiej niwie<pe><slowo_obce>sygejska niwa</slowo_obce> --- tu: Troja; od przylądku Sigejon (dziś: Jeniszekir) w Troadzie.</pe>?/
Czy, wzięci, --- wziąć się dali? --- Czyli<pe><slowo_obce>czyli</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą -li; znaczenie: czy też.</pe> od pożogi/
Zginęli w Troi? Poprzez szyki, przez żar srogi/
Znaleźli drogę. Teraz myślę, że znużona/
Spocznę, nienasycony gniew stłumię wśród łona.../
Nie! Wydartych ojczyźnie, wroga im, przez fale/
Po wszystkich morzach zbiegów ścigałam wytrwale! ---/
Darmo się niebo z morzem na Teukrów wysila!/
Co Syrty, co potworna Charybda i Scylla/
Pomogły? Gród budują przy Tybru korycie,/
Mórz ni mnie się nie bojąc. Mógł Mars wydrzeć życie/
Lapitom wielkoludom<pe><slowo_obce>mógł Mars wydrzeć życie Lapitom (...)</slowo_obce> --- Mars, gdy nie został zaproszony na wesele Lapity Piritoosa, miał zesłać na tesalskich Lapitów szał, podjudzając ich do zgubnej walki z Centaurami.</pe>; Kalidon<pe><slowo_obce>Kalidon</slowo_obce> (mit. gr.) --- kraj w Etolii ukarany przez Artemidę (mit. rzym. Dianę), która zesłała na jego mieszkańców ogromnego dzika, Ojneusa, by spustoszył ziemię, której król, Eneus, obraził boginię, nie składając jej należnych ofiar.</pe> był zdany/
Przez ojca bogów gniewom obrażonej Diany ---/
Jakież są złe Lapitów, Kalidona dzieła?.../
A mnie, żonę Jowisza, com się nie wzdrygnęła/
Przed niczym, com na wszystko ważyła się śmiało,/
Zwycięża Enej?! Jeśli ma siła za małą,/
Prośbami pomoc zjednam, co jest niezawodna:/
Gdy niebo mi oporne, piekło wzruszę do dna<pe><slowo_obce>Gdy niebo mi oporne, piekło wzruszę do dna</slowo_obce> --- przysłowiowe.</pe>./
Gdy go od państw latyńskich oddalić nie mogę/
I do ślubu z Lawinią pewną znalazł drogę,/
Wszelakiej zwłoki wolno mi zażyć sposobu,/
Wolno mi rzezią niszczyć ludy królów obu!/
Tę nagrodę zięć z teściem weźmie nienaganną:/
Krew Trojan i Rutulów jako posag, panno,/
Wniesiesz do dom! Bellona swachną<pe><slowo_obce>swachna</slowo_obce> --- swatka; osoba kojarząca pary małżeńskie.</pe> twą. Nie sama/
Cyssejka żagiew rodzi na zgubę Pryjama<pe><slowo_obce>Cyssejka żagiew rodzi na zgubę Pryjama</slowo_obce> --- Cyssejka, tj. córka Cysseusza, Hekuba, przed urodzeniem Parysa miała proroczy sen. Śniła, że wydała na świat płonącą pochodnię, od której spłonęła Troja.</pe>:/
Podobnie syn Wenery, niby Parys wtóry,/
Płomienie zgubne wniesie w pergameńskie mury!»</strofa>




<strofa id="e220"><wers_wciety typ="1">To rzekłszy, w ciemną otchłań zaraz się zapuści.</wers_wciety>/
Niosącą smutki woła z podziemnych czeluści,/
Z mieszkania jędz, Allektę<pe><slowo_obce>Allekta</slowo_obce> a. <slowo_obce>Alekto</slowo_obce> (mit. gr.) --- jedna z Erynii; bogini nieubłaganego, niepohamowanego gniewu (jej imię znaczy tyle co: ,,niestrudzona").</pe>, w której sercu zawsze/
Podstępy, wszelkie zbrodnie i wojny najłzawsze./
Nienawidzi sam Pluton, nienawidzą siostry/
Tartaskiego potwora: w taki wyraz ostry/
Twarz mieni, tak wężami nasroża się wściekła. ---/
Ją tedy zachęcając, Junona tak rzekła:/
<wers_wciety typ="1">«Dziewico, córko Nocy, daj pomoc łaskawie,</wers_wciety>/
By w ziemi tej me miano nie było w niesławie;/
Niech lud Teukrów Latynek za żony nie bierze,/
Niech rzucą Eneadzi Italii wybrzeże./
Ty umiesz gnać w bój braci, co byli wprzód zgodni,/
Kłótniami burzyć domy, stos biczów, pochodni/
Zgubnych wnosić pod dachy. Tobie objawiono/
Tysiące dróg szkodzenia: płodne wstrząśnij łono,/
Zburz pokój już zawarty, nieć wojny zarzewie:/
Niech młódź broni chce, żąda i porwie ją w gniewie!»</strofa>


 

<strofa id="e221"><wers_wciety typ="1">Gorgony jadem zionąc, Allekto straszliwa</wers_wciety>/
Do Lacjum, w laurenckiego gmach króla przybywa/
Wysoki --- i w zaciszne ustronie Amaty,/
Którą o przyjście Teukrów, ślub Turna bogaty,/
Niewieścia troska pali i zawiść żre sroga./
<begin id="b1513468375712-2112335632"/><motyw id="m1513468375712-2112335632">Wąż, Gniew</motyw>Z włosów czarnych bogini, przystając u proga,/
Jednego węża w pierś jej ciska po kryjomu,/
By szalejąc, po całym srożyła się domu./
Między szaty i piersi gad cielskiem swem gładkiem/
Wślizga się, zdradnie durząc gniewną i ukradkiem/
Tchnąc w nią gniewy żmijowe: łańcuchem się stanie/
Złocistym na jej szyi, wstęgą, co świetlanie/
Zdobi włos --- i nieznacznie przebiega przez członki.<end id="e1513468375712-2112335632"/></strofa>




<strofa id="e222"><wers_wciety typ="1">Gdy tak wąż jadem zmysły królewskiej małżonki</wers_wciety>/
Przesycił, sącząc w kości jady oszołomień,/
A jeszcze duszy całej nie owładnął płomień ---/
Łagodnie, jako zwykły matki, na nieluby/
Los córki swej narzeka i frygijskie śluby:/
<wers_wciety typ="1">«Wygnani tedy Teukrzy Lawinię powiodą?</wers_wciety>/
Ojcze! Więc się nad sobą, nad córką twą młodą,/
Nad matką nie litujesz? Gdy pierwszy wiatr wionie,/
Podstępny łotr ma dziewczę uwieźć przez mórz tonie?/
Czy nie tak w Troję Parys, pasterz z Frygii, wtedy/
Helenę z niw spartańskich uwiódł, córkę Ledy?/
Gdzie wierność twa? Gdzie troska, co bliskich zaszczyca<pe><slowo_obce>zaszczycać</slowo_obce> --- tu w daw. znaczeniu: ochraniać, bronić (zasłaniać tarczą, czyli daw. szczytem).</pe>?/
Gdzie krewnemu Turnowi<pe><slowo_obce>krewnemu Turnowi</slowo_obce> --- Turnus był synem siostry Amaty.</pe> podana prawica/
Tylekroć? Gdy do zięcia obcego cię skłania/
Twa wola i rodzica Fauna rozkazania,/
Spójrz: obok niepodległe ziemice sąsiednie/
Obce są --- o nich, sądzę, mówią przepowiednie./
I Turn, gdy dzieje domu wybadasz w tej mierze,/
Z Inacha, Akryzjusza i z Micen ród<pe><slowo_obce>Z Inacha, Akryzjusza i z Micen ród</slowo_obce> --- Inach był pierwszym królem Argos, Akryzjusz czwar­tym; tego córką była Danae, która uciekła do Italii i tu założyła Ardeę dla syna Daunusa, ojca Turnusowego; nie z Micen więc, lecz z Argos.</pe> bierze!»</strofa>
<strofa id="e223"><wers_wciety typ="1">Gdy tymi słowy próżno chce zjednać Latyna</wers_wciety>/
Niezłomnego, gdy piersi jej zgubna gadzina/
Szałem trapi i wreszcie ogarnie ją całą ---/
Nieszczęsna, wielkich zjawisk gnębiona nawałą,/
Szalejąc, w krąg po mieście ogromnym się błąka,/
<begin id="b1513468577142-2306362916"/><motyw id="m1513468577142-2306362916">Zabawa</motyw>Podobna do gnanego raźnym biczem bąka,/
Którego wokół pustych krużganków wesoła/
Gromadka chłopców pędzi; on, bity, dokoła/
Wśród kręgów mknie. Ciekawym okiem, dziwem zdjęci,/
Patrzą malcy na krążek, co wirem się kręci,/
Dodają pędu razy.<end id="e1513468577142-2306362916"/> --- <begin id="b1513469269205-3663847329"/><motyw id="m1513469269205-3663847329">Kobieta, Szaleństwo, Kobieta demoniczna, Bunt</motyw>Nie mniej szybko ona/
Środkiem miasta i tłumów gna, szałem pędzona./
Ba, nawet w bór, udając obłęd Bakcha zwodnie,/
We większy szał wpadając, większą ważąc zbrodnię,/
Ucieka, córkę w górach lesistych ukrywa,/
By Teukrów zwieść i ślubne odwłóczyć łuczywa./
«<slowo_obce>Evoe Bakche</slowo_obce>! --- krzyczy, --- tyś jeden jedynie/
Godzien tej panny, dla cię tyrs<pe><slowo_obce>tyrs</slowo_obce> --- drążek z szyszką u góry, opleciony bluszczem; odznaka szalejących czcicielek Bachusa, bachantek.</pe> liściem owinie/
I tańcząc w świętym chórze, rozpuści włos gładki!»</strofa>




<strofa id="e224"><wers_wciety typ="1">Wieść szerzy się; wnet szałem podniecone matki,</wers_wciety>/
Również nowych szukają siedzib, całą zgrają/
Rzuca dom, na wiatr karki i włos odkrywają,/
Inne pod niebo głośne wycia wznoszą hucznie;/
Odziane w skóry, niosą winem strojne włócznie./
Ona w środku pochodnię płonącą pochmurna/
Trzyma w dłoni, opiewa ślub córki i Turna,/
Wzrok krwawy tocząc: «<slowo_obce>Io</slowo_obce><pe><slowo_obce>Io!</slowo_obce> --- okrzyk bachantek.</pe>! Słuchajcie mnie --- woła ---/
Latyńskie matki! Gdy was wzruszy niewesoła/
Amaty biednej dola, jeżeli złowieszcze/
Gwałcenie praw matczynych oburzy was jeszcze,/
Rozpuśćcie włos i Bakcha spełniajcie obrzędy!»/
Tak wśród borów, wśród siedzib dzikich zwierząt wszędy/
Królowę gna Allekto bakchowymi szały<pe><slowo_obce>szały</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: szałami.</pe>.<end id="e1513469269205-3663847329"/></strofa>




<strofa id="e225"><wers_wciety typ="1">Gdy pierwszy zamęt wokół wznieciła, gdy cały</wers_wciety>/
Plan Latyna zburzyła i dom wstrząsła do dna,/
Czarnymi skrzydły<pe><slowo_obce>skrzydły</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: skrzydłami.</pe> porwie się wiedźma<pe><slowo_obce>wiedźma</slowo_obce> --- tu: furia Alekto.</pe> niegodna/
Do śmiałego Rutula grodu (Akryzjusza/
Plemieniu go Danae wzniosła). Tam wyrusza,/
Niesiona wichrem. Niegdyś gród Ardeją zwano,/
Do dziś wielkie Ardei pozostaje miano./
Ale dawna potęga przeminęła wcześnie./
<wers_wciety typ="1">W pałacu o północy spoczywał Turn we śnie.</wers_wciety>/
Allekto srogie lica, furii straszne cielsko/
Składa, bierze staruszki postać przyjacielską,/
Brzydkie czoło zmarszczkami kryje, wstęgą siwy/
Włos okrywa, gałązkę weń wplecie oliwy,/
Kalibą jest, kapłanką Junony świątyni/
I stając przed młodzianem, ten wyrzut mu czyni:/
<wers_wciety typ="1">«Czyż, Turnie, tyle starań twych próżno zaginie</wers_wciety>/
I dasz kmieciom dardańskim berło w swej krainie?/
Posagu, zdobytego krwią, miłej dla serca/
Żony król przeczy --- obcy wchodzi spadkobierca/
W państwo. Idź i niewdzięcznych mozołów znoś ogrom,/
Broń Latynów, na głowę tyrreńską<pe><slowo_obce>tyrreński</slowo_obce> --- tu: etruski.</pe> czerń<pe><slowo_obce>czerń</slowo_obce> (daw.) --- tłum, pospólstwo.</pe> pogrom!/
Z tymi słowy, gdy we śnie noc trzyma cię miła,/
Wszechwładna mnie Saturnka do ciebie przysyła.../
Nuże więc! Uzbrój młodzież na bój niedaleki,/
Ochoczo z bram wyjdź: Frygów, co przy ujściu rzeki/
Zasiedli, poraź klęską i zdobne spal łodzie!/
Bóstwa wielkie tak każą. Gdy król Latyn w zgodzie/
Nie zechce dać dziewicy i dotrzymać słowa,/
Niech dozna, co potrafi w boju dłoń Turnowa!»</strofa>




<strofa id="e226"><wers_wciety typ="1">Wtedy młodzian tak rzecze, drwiąc z wieszczki zuchwale:</wers_wciety>/
«Wieść o przybyciu floty na tybrowe fale/
Nie uszła mej uwagi, jak mniemasz strapiona./
Nie czyń mi strachów tyle. Królewska Junona/
Nie zapomni mnie./
Lecz ciebie, matko, starość przygniata nieczule/
Próżną troską, i kiedy chwytają miecz króle,/
Fałszywym zgoła strachem prorokinię mami;/
O posążki się bogów troszcz, zajmuj chramami<pe><slowo_obce>chram</slowo_obce> (daw.) --- świątynia.</pe>,/
Wojnę i pokój męskie niech sprawują dłonie!»</strofa>




<strofa id="e227"><wers_wciety typ="1"><begin id="b1513470419843-3112457776"/><motyw id="m1513470419843-3112457776">Gniew, Ogień, Bogini</motyw>Na takie słowa gniewem Allekto rozpłonie.</wers_wciety>/
Wśród mowy strach młodzieńca przejmie tajemniczy,/
Wzrok się zaćmi: tyloma wężami zasyczy/
Erynia, tak twarz zmieni, krwawe oczu białka/
Obróci na chcącego tłumaczyć się śmiałka;/
Odpycha go, dwa węże najeżyła z głowy,/
Trzaska biczem, wściekłymi tak karcąc go słowy:/
<wers_wciety typ="1">«Otom ja, którą starość przygniata nieczule,</wers_wciety>/
Fałszywym strachem mamiąc, gdy biorą miecz króle!/
Patrz! Oto z jędz-sióstr jedna, srogich niewymownie./
Bój i śmierć w dłoni niosę!»</strofa>




<strofa id="e228"><wers_wciety typ="1">To rzekłszy, na młodzieńca smolną rzuca głownię,</wers_wciety>/
Co zaraz czarnym dymem pierś jego owiała./
Lęk wielki ze snu wyrwał go, z całego ciała/
Pot spływa mu obficie. W szale szuka broni/
Nad łożem i po gmachu pędem za nią goni./
Sroży się żądza boju z pragnieniem krwi dzikiem,/
Nad wszystko gniew: jak kiedy płomień z głośnym sykiem/
Ogarnia chrust pod kotłem, wzburzona do głębi/
Od żaru woda wewnątrz wre, w szale się kłębi/
Dymiący nurt i w górę gwałtownie się spienia/
Wzbierając --- ciemna para gna w niebios sklepienia.<end id="e1513470419843-3112457776"/>/
   <wers_wciety typ="1">Więc pokój rwie; by ruszyć do Latyna, straże</wers_wciety>/
Zaraz zwoła i oręż gotować rozkaże,/
By strzec Italii, z wrogów oczyścić kraj miły;/
Na Teukrów i Latynów wystarczy mu siły./
Gdy to rzecze i bogów na śluby przywoła,/
Na wyścigi Rutule broń biorą dokoła:/
Tych porusza wdzięk miły i krasa młodziana,/
Tamtych ród i prawica, z głośnych czynów znana.</strofa>




<strofa id="e229"><wers_wciety typ="1">Gdy tak Turn męstwo swoich Rutulów podżega,</wers_wciety>/
Allekto stygijskimi skrzydły mknie do brzega/
Przez Teukrów zajętego, podstęp ważąc nowy,/
Gdzie piękny Jul gnał zwierza leśnymi parowy./
Tu dziewica z Kocytu niepokoi psiska/
I w nozdrza dobrze znaną woń z nagła im ciska,/
By goniły jelenia; --- stąd pierwsze się krzesze/
Zarzewie, co porwało w bój wieśniacze rzesze./
   <wers_wciety typ="1">Był jeleń piękny, z rogi ogromnymi; dziatki</wers_wciety>/
Tyreja, spod wymienia porwawszy go matki,/
Chowały i sam Tyrej, co królewskie stada/
Ma w pieczy i nad wielkim obszarem pól włada./
Nawykły do rozkazów, szczególnie on drogi/
Był siostrze Sylwii: nieraz wieńczyła mu rogi,/
Czesała, myła w czystym źródełku co rana./
On z ręki jadł --- nawykły do zagrody pana,/
Błądził po gęstwie lasów w oddaleniu sporem/
I sam w znany dom późnym powracał wieczorem. ---/
Jego szybkie psy Jula od domu daleko/
Ruszyły, gdy wzdłuż brzegów cichą płynął rzeką,/
Pod cieniem drzew przed słońca się kryjąc upały<pe><slowo_obce>upały</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: upałami.</pe>./
Askań, żądzą niezwykłej zapalony chwały,/
Z krzywego łuku strzałę weń lotną wymierza./
Prawicę drżącą bogi wsparły: przez brzuch zwierza/
I trzewia z głośnym świstem przeszedł pocisk srogi./
Zraniony zwierz ucieka w dobrze znane progi,/
Do obory się kryje skrwawion, dom dokoła/
Napełnia jękiem: rzekłbyś, że o pomoc woła./
Wnet pierwsza Sylwia dłońmi w ramiona uderzy,/
Pomocy wzywa, wiejskich zwołuje pasterzy./
Biegną z nagła, bo sroga jędza, w lesie skryta,/
Podjudza ich: ten głownię osmoloną chwyta,/
Ów kół sękaty --- co im pod ręce podpadło,/
Gniew zmienia w broń. Wnet Tyrej czerń skrzyknie zajadłą/
I jak łupał klinami dąb na części cztery,/
Ciężko sapiąc, ogromnej się ima siekiery./
<wers_wciety typ="1">Korzysta z chwili srogich kłótni przyjaciółka:</wers_wciety>/
Na dach stajni wybiega i z jego wierzchołka/
Pasterski gromki sygnał zagra, krętym rogiem/
Tartarejski wydając głos; wraz echem srogiem/
Odegrzmiał jej gaj każdy, przepastne grzmią bory./
Słyszy ją Trywii topiel<pe><slowo_obce>Trywii topiel</slowo_obce> --- jezioro Diany; dziś: Lago di Nerai, w gó­rach Albańskich w pobliżu Arycji.</pe>, słyszy i Nar<pe><slowo_obce>Nar</slowo_obce> --- dziś: Nera; rzeka spływająca z Apeninów do Tybru przez kraj Sabinów i Umbrów.</pe> skory,/
Zbielon siarką, i fala Welinu<pe><slowo_obce>Welinus</slowo_obce> --- dopływ Naru, tworzący sławne wodospady w Terni.</pe> spieniona,/
A drżące matki cisną dziateczki do łona.</strofa>




<strofa id="e230"><wers_wciety typ="1">Wnet szybko na głos trąby i złowrogi sygnał</wers_wciety>/
Chwytając włócznie, zewsząd nieugięty przygnał/
Tłum wieśniaków. --- I młodzi Teukrzy, w bój gotowi,/
Z otwartych bram na pomoc śpieszą Askaniowi./
Zewrą szyk. Już nikt dłoni po chłopsku nie ściąga/
Do twardego ożoga lub smolnego drąga:/
Halabardą bój toczą, stłoczone we wirze/
Dobyte miecze sterczą, rozbłyskują spiże/
Na słońcu i pod chmury blask miecą pożogi.../
Tak zrazu się zaczyna zapieniać nurt srogi,/
Z wolna wzdyma się morze i wyżej swe fale/
Dźwiga --- wreszcie pod niebo z dna spiętrza się w szale.</strofa>




<strofa id="e231"><wers_wciety typ="1">Tu pierwszy w szyku młodzian od świszczącej strzały</wers_wciety>/
Najstarszy syn Tyreja runął, Almon śmiały,/
Pod samym bowiem gardłem grot utkwił i skrycie/
Drogę głosu i wiotkie krwią zaparł mu życie./
Koło niego stos trupów. Padł i Galez, starzec,/
Który, w środek skoczywszy, chciał krwawy spór zarzec,/
Mąż prawy, najbogatszy na auzońskiej niwie:/
Pięć miał stad owiec, tyleż stad wołów szczęśliwie/
Wypasał i setnymi ziemię orał pługi<pe><slowo_obce>pługi</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: pługami.</pe>.</strofa>




<strofa id="e232"><wers_wciety typ="1">Gdy tak bój z różnym szczęściem toczy się czas długi,</wers_wciety>/
Gdy spełniła zapowiedź jędza, kiedy zlała/
Krwią świeżą łan i pierwsze w boju padły ciała,/
Opuszcza kraj Hesperii, pod niebiosa wionie/
I dumny głos zwycięsko tak rzuca Junonie:/
<wers_wciety typ="1">«Patrz! Spełniona niezgoda, śmierć smutny plon bierze</wers_wciety>/
Powiedz, niech przyjaźń zawrą i czynią przymierze!/
Gdy krwią Teukrów auzońskie pokropiłam pola,/
To jeszcze dodam, jeśli taka twoja wola:/
Pogłoskami bój wniosę i w sąsiednie grody,/
Rozpalę w sercach krwawej zarzewie niezgody:/
Niech zewsząd mkną na pomoc, broń będę im znosić».</strofa>




<strofa id="e233">
<wers_wciety typ="1">Na to Juno: «Dość strachów i zdrady już dosyć!</wers_wciety>/
Dana wojny przyczyna, bój wre w tej krainie;/
Przypadkiem porwan oręż krwią nową opłynie./
Taki obrzęd weselny niech święci i śluby/
Dostojny syn Wenery<pe><slowo_obce>syn Wenery</slowo_obce> --- tu: Eneasz.</pe> i król Latyn luby./
Tobie dłużej nie daje błądzić przez obłoki/
Ojciec, co berłem Olimp owłada wysoki./
Ustąp! --- Mozoły, jakie los jeszcze mi chowa,/
Sama zniosę». --- Tak kończy Junona swe słowa./
Wzniósłszy skrzydła wężami groźne, jędza pierzchnie/
W Kocytu kraj i górnych niw rzuca powierzchnie.</strofa>




<strofa id="e234"><wers_wciety typ="1">Wśród wysokich Italii gór leży polana</wers_wciety>/
Czcigodna i we wielu krajach uwielbiana:/
Ampsankta Jar<pe><slowo_obce>Ampsankta Jar</slowo_obce> --- nad jeziorem Amapsanktus w kraju Hirpinów. Szkodliwe wyziewy jeziora dały powód do wierzeń, że w jego okolicy znajduje się wejście do piekieł.</pe>. Od obu stron gęste ją gaje/
Kryją, między skałami wciąż łoskot wydaje/
Ze szumem groźne wiry skłębiająca rzeka./
Tu grota straszna, okno Plutona, z daleka/
Widnieje --- czeluść Orku, zionąca zaduchem,/
Gardziele swe otwiera. W pomroczu jej głuchem/
Znikła jędza. Świat cały odetchnął spokojnie.</strofa>




<strofa id="e235">Niemniej tymczasem córka Saturna<pe><slowo_obce>córka Saturna</slowo_obce> --- tu: Junona.</pe> ku wojnie/
Zapala dalej serca. Gna do miasta cała/
Pasterzy rzesza, niosą pokrwawione ciała/
Almona i Galeza z zeszpeconym czołem,/
Wzywają bóstw, Latyna zaklinają społem./
Wbiega Turn; między mordem rozognioną zgrają/
Wzmaga grozę: że Teukrom królestwo oddają,/
Jego pędzą, ród fryski przyzywają na tron!/
I synowie wśród lasu pląsających matron/
Na cześć Bakcha (bo znaczne jest Amaty miano)/
Zewsząd biegną i krzyczą, by pokój zerwano.</strofa>




<strofa id="e236"><wers_wciety typ="1">Wnet, wbrew wróżbom i woli bogów, lud dokoła</wers_wciety>/
Przewrotną żądzą zdjęty o niecny bój woła;/
Na wyścigi się cisną przed Latyna domem./
On jak skała stercząca stoczem nieruchomem/
Opiera się; tak skała, z głośnym hukiem w szale/
Bita wokół przez dziko szczekające fale,/
Trwa ciężarem; daremnie spienione urwiska/
I głazy grzmią, a morze porosty w nią ciska. ---/
Lecz w końcu, gdy się ślepym oprzeć nie mógł radom,/
Gdy srogiej plan Junony lud spełnia nieświadom ---/
Na świadki społem bogów biorąc i powietrze:/
<wers_wciety typ="1">«Łamią nas losy --- rzecze --- pęd burzy nas zetrze!</wers_wciety>/
Świętokradzką krwią zbrodnie płacić będzie trzeba/
Nieszczęsnym! Ciebie, Turnie, dosięgnie gniew nieba/
Srogi --- ślubem niewczesnym ołtarze zbogacisz./
Mnie bowiem pokój czeka, przystań pełna zacisz;/
Pogrzeb szczęsny mnie minie». --- Więcej nie rzekł słowa,/
Puszcza z dłoni spraw wodze i w dom swój się chowa./
<wers_wciety typ="1">Taki zwyczaj był w Lacjum przed laty wieloma</wers_wciety>/
Przez grody Alby święcon --- i dziś wielka Roma/
Chowa go, zanim pierwsze zapasy nastaną,/
Czy to Getom<pe><slowo_obce>Getowie</slowo_obce> --- lud znad dolnego Dunaju.</pe> nieść trzeba wojnę opłakaną,/
Czy Hirkanom<pe><slowo_obce>Hirkanowie</slowo_obce> --- lud mieszkający nad Morzem Kaspijskim.</pe>, Arabom, czy też będzie wiodła/
Na wschód droga, do Indyj, do Partów<pe><slowo_obce>Partowie</slowo_obce> --- których król Fraates, dla uniknięcia wojny z Rzymem, zwrócił orły rzymskie, zdobyte przez Partów pod Karre na Krassusie w r. 53 przed n. e. Poeci augustowscy często wspominają o tym ,,odzyskaniu znaków".</pe>, po godła/
Zabrane. <begin id="b1513471644773-2963162326"/><motyw id="m1513471644773-2963162326">Wojna, Obyczaje, Religia</motyw>Dwie są Bramy Wojny (to im miano/
Z religijnej dla Marsa czci ongi nadano),/
Stu sztabami ze spiżu i żelazem srogiem/
Zaparte, z dębu; Janus czuwa nad ich progiem./
Kiedy już wojnę ojców postanowi grono,/
Konsul, modłą gabińską mając zarzuconą/
Togę<pe><slowo_obce>toga</slowo_obce> --- tu tzw. trabea, tj. biała toga w purpurowe pasy, przypominające belki (łac. <slowo_obce>trabes</slowo_obce>).</pe>, sam te podwoje otwiera ze zgrzytem,/
Sam wojnę wieści; staje młódź obecna przy tem,/
A surmy ślą wieść gromką do najdalszych chatyn./
Tak wojnę Eneadom ogłosić miał Latyn,/
Tak zwyczaj chce, i smutne otworzyć bramice.<end id="e1513471644773-2963162326"/>/
Wzdryga się przecież starzec, odwracając lice/
Od haniebnej posługi, w mrok ślepy się chowa./
Wtedy niebios rzuciwszy próg, bogów królowa/
Własną dłonią pchnie bramę, i zawiasy razem/
Rwąc --- otwiera podwoje okute żelazem./
Wre zbudzona Auzonia, niewzruszona wprzódy:/
Ci pieszo ruszą w pole, tych na krwawe trudy/
Wśród kurzawy koń niesie; każdy o broń woła;/
Ci lekkie tarcze, włócznie smarują dokoła/
Tłustym sadłem, na brusie topór ostrzą płaski./
Niosą godła, rozgłośne wkrąg słychać surm<pe><slowo_obce>surma</slowo_obce> --- trąba; szczególnie wojsk. trąba sygnałowa.</pe> wrzaski.</strofa>




<strofa id="e237"><wers_wciety typ="1">Pięć miast wielkich, broń kując, do bojów się ślepych</wers_wciety>/
Rwie: Atyna<pe><slowo_obce>Atyna</slowo_obce> --- miasto Wolsków we wschodniej części Lacjum.</pe> potężna, Tybur<pe><slowo_obce>Tybur</slowo_obce> --- (dziś Tivoli) nad Anienem.</pe> strojny w przepych,/
Ardeja, Krustumera<pe><slowo_obce>Krustumera</slowo_obce> --- mieszkańcy Crustumium lub Crustumerium w kraju Sabinów.</pe>, wieżaste Antemny<pe><slowo_obce>Antemny</slowo_obce> --- miasto sabińskie przy ujściu Anienu do Tybru.</pe>./
Przyłbice twarde drążą, gną wierzby pręt ciemny/
Na tarcze; część ze spiżu sporządza pancerze/
I srebrne nakolanka na nogi swe bierze./
Odbiegła chęć do pługa, do kosy i radła,/
Ojcowskie miecze idą znowu na kowadła;/
Już trąby grają, hasła wojny mkną przez błonie,/
Ten szyszak raźno chwyta, ów spienione konie/
Sprzęga, bierze tarcz złotą o trójnitnej blasze,/
Wdziewa zbroję i wierny miecz z boku przypasze.</strofa>




<strofa id="e238"><wers_wciety typ="1">Otwórzcie mi Helikon<pe><slowo_obce>Helikon</slowo_obce> --- góra w Beocji, siedziba Muz.</pe>, boginie! Niech powiem,</wers_wciety>/
Jacy w bój szli królowie, jakich się wojsk mrowiem/
Okryły pola, jakich Italii łan miły/
Miał mężów wtedy, jakie ich boje wsławiły.../
Pomnicie, boskie! Wątek przypomnieć tej treści/
Możecie; --- do nas ledwo głuche doszły wieści./
<wers_wciety typ="1">Pierwszy w bój rusza srogi król z tyrreńskiej ziemi,</wers_wciety>/
Wzgardziciel bogów Mezent, z hufcami zbrojnemi./
Przy nim syn jego Lauzus, krasy dziwnej zgoła,/
Której jeden laurencki Turn dorównać zdoła;/
Lauzus, koni pogromca, do łowów jedyny,/
Na próżno wiedzie z sobą z miasta Agilliny<pe><slowo_obce>Agillina</slowo_obce>, właśc.  <slowo_obce>Agylla</slowo_obce> --- staroż. miasto, połączone z trzema portami nad Morzem Tyrreńskim, ważny ośrodek kultury etruskiej: Caisra a. Cisra w języku Etrusków; następnie staroż. rzym. Caere; dziś: Cerveteri (nazwa od: <slowo_obce>Caere Vetus</slowo_obce>).</pe>/
Tysiąc mężów --- tron ojca godzien zasiąść w chwale/
I ażeby mu Mezent nie był ojcem wcale.</strofa>




<strofa id="e239"><wers_wciety typ="1">Za nimi świetny rydwan gna przez bujne trawy</wers_wciety>/
Zwycięskimi rumaki syn Alcyda<pe><slowo_obce>Alcyd</slowo_obce> a. <slowo_obce>Alkides</slowo_obce> (mit. gr.) --- Herakles (w mit. rzym. Herkules); heros był synem Zeusa i Alkmeny, żony króla Teb, Amfitriona, którego ojcem był Alkajos; przydomek utworzony jest zgodnie z tą właśnie, ludzką linią rodu Heraklesa; potwierdza go niejako to, że za popełnioną w szale zbrodnię (zabicie swoich dzieci spłodzonych z Megarą) Herakles miał z wyroku bogów udać się do Tirynsu, daw. siedziby rodu Amfitriona, a więc też Alkajosa, i dla tamtejszego króla 12 prac.</pe> żwawy,/
Awentyn; z tarczy godła ojcowskie mu płoną:/
Sto węży społem z Hydrą, w węże oplecioną./
W Awentynu go lesie<pe><slowo_obce>w Awentynu lesie</slowo_obce> --- na znanym wzgórzu Rzymu.</pe> Rea z licem gładkiem/
Porodziła, kapłanka, przez bożka ukradkiem/
Tyrynckiego<pe><slowo_obce>tyryncki</slowo_obce> --- od miasta argiwskiego Tyryns, gdzie miał się wychowywać Herkules. <slowo_obce>przez bożka (...) tyrynckiego (...) uwiedziona</slowo_obce>: tj. przez Herku­lesa.</pe> w laurenckiej ziemi uwiedziona,/
Gdy w tryumfie tam przybył, zabiwszy Geriona<pe><slowo_obce>Gerion</slowo_obce> --- olbrzym z Hibernii (dzisiejszej Hiszpanii), któremu Herkules zabrał sławne stado wołów i krów.</pe>,/
I bawoły z Hibernii pól w tyrreńskiej fali<pe><slowo_obce>w tyrreńskiej fali</slowo_obce> --- w Tybrze.</pe>/
Pławił. Za nim ze spisą<pe><slowo_obce>spisa</slowo_obce> --- rodzaj włóczni.</pe> i włócznią tłum wali/
Dzielny, mieczów błyszczących i spis szereg błyska./
On sam pieszo, odziany w wielką skórę lwiska,/
Groźną grzywę, łeb zwierza z zębami białymi/
Na głowę zarzuciwszy, tak idzie olbrzymi/
Do zamku króla, straszny jak Alcyd za młodu./
<wers_wciety typ="1">Za nim śpieszą bliźniacy dwaj z Tyburu grodu</wers_wciety>/
Który brat ich założył: młody Katyl oraz,/
Jak on<pe><slowo_obce>on</slowo_obce> --- tu: ten, ów.</pe> z Argos wiodący ród, waleczny Koras./
Przed pierwszym szykiem idą, gdzie włóczni las błyska/
Jak centaury, synowie chmury<pe><slowo_obce>centaury synowie chmury</slowo_obce> --- Iksion, czyhając na Junonę, objął chmurę, mającą postać tej bogini i spłodził centaurów.</pe>, gdy z urwiska/
Stromego schodzą, Otrys śnieżną i Homolę<pe><slowo_obce>Otrys, Homole</slowo_obce> --- góry w Tesalii, ojczyźnie centaurów.</pe>/
Rzucając w szybkim pędzie; ogromny las w dole/
Rum im czyni i trzeszczą zarośla od spodu.</strofa>




<strofa id="e240"><wers_wciety typ="1">Tuż Cekul, założyciel szedł Prenesty grodu<pe><slowo_obce>Preneste</slowo_obce> --- miasto na zboczu Apeninów, w regionie Lacjum, na wsch. od Rzymu; dziś: Palestrina.</pe></wers_wciety>/
Którego na ognisku pasterska drużyna/
Znalazłszy wśród stad, wzięła za Wulkana syna,/
W co wszyscy uwierzyli; z nim hufiec stłoczony/
Z Prenesty gór, z Gabijów, ziemicy Junony,/
Znad Anienu<pe><slowo_obce>Anien</slowo_obce> --- rzeka w Lacium, dziś: Teverone, dopływ Tybru pod Rzymem.</pe>, z hernickich skał<pe><slowo_obce>Hernikowie</slowo_obce> (łac. <slowo_obce>Hernici</slowo_obce>) --- staroitalski lud poch. sabińskiego, którego nazwa zoznacza ,,mieszkańców skał"; zamieszkały w Lacjum, między dzisiejszym jeziorem Ficino a doliną rzeki Sacco.</pe>, które zabagnia/
Strug wiele; i ci, których bogata Anagnia<pe><slowo_obce>Anagnia</slowo_obce> --- dziś: Anagni, staroż. miasto w prowincji Frosinone w Lacjum, na wzgórzach na płd.-wsch. od Rzymu; daw. kraj ludu Herników. </pe>/
Żywi oraz Amazen<pe><slowo_obce>Amasenus</slowo_obce> --- dziś: Amaseno, daw. rzeka przepływająca kraj Wolsków i wpadająca do morza między Circei a Terraciną; dziś również miasto i gmina w prowincji Frosinone w Lacjum we Włoszech, w górzystym regionie ok. 100 km na płd.-wsch. od Rzymu.</pe>. Nie wszędzie migoce/
Broń, tarcz i huczny rydwan: największa część proce/
Z ołowiem niesie albo podwójne dziryty<pe><slowo_obce>dziryt</slowo_obce> --- włócznia.</pe>/
W dłoni dzierży, zaś kołpak z wilczej skóry szyty/
Głowę im kryje; naga jest noga ich lewa,/
Prawą proste obuwie skórzane odziewa.</strofa>
<strofa id="e241"><wers_wciety typ="1">Messap, koni pogromca, co ojcem się chwali</wers_wciety>/
Neptunem, niedosięgły dla ognia i stali,/
Lud gnuśny i odwykły od zapasów zgoła,/
Dobywszy miecza, z nagła do oręża woła./
Idą szyki z Fescenii, z Faliski Ekwowie<pe><slowo_obce>z Fescenii, z Faliski Ekwowie</slowo_obce> --- miasta w płd. Etrurii niedaleko Tybru.</pe>,/
Lud, co zamki Sorakty<pe><slowo_obce>Sorakte</slowo_obce> --- góra w pobliżu Tybru.</pe>, Flawiny pustkowie,/
Cymin dzierży, Kapenę, co w lasy się wtula/
Nad jeziorem... <begin id="b1513507527598-3774729401"/><motyw id="m1513507527598-3774729401">Ptak, Dźwięk, Żołnierz</motyw>Szli rzędem, wysławiając króla:/
Tak pod chmurą skłębioną śnieżyste łabędzie,/
Gdy wracają z żerowisk i krzyk miecą w pędzie/
Nad wzgórzami --- grzmi rzeka i Azji w oddali/
Bagnisko. --- Nikt by nie rzekł, że hufiec spiżowy w bój wali/
Rzędem, lecz że w powietrzu, bijąc w lotne pióra,/
Ku wybrzeżom chrapliwych ptaków pędzi chmura.<end id="e1513507527598-3774729401"/></strofa>




<strofa id="e242"><wers_wciety typ="1">Oto ze krwi Sabinów dobrane oddziały</wers_wciety>/
Wielkie, sam za huf starcząc, Klauzus wiedzie śmiały./
Z którego ród Klaudiuszów krew bierze i miano/
W Lacjum, odkąd w dział Romę Sabińczykom dano./
Razem huf Amiternów i starzy Kwiryci<pe><slowo_obce>Kwiryci</slowo_obce> --- lud sabiński z miasta Cures na lewym brzegu Tybru, ok. 40 km na płn.-wsch. od Rzymu (dziś: Fara Sabina w prowincji Rieti w Lacjum we Włoszech).</pe>,/
Ereci, lud Mutusków<pe><slowo_obce>Mutuskowie</slowo_obce> --- mieszkańcy sabińskiego miasta Trebula Mutusca w prowincji Rieti w Lacjum; dziś: Monteleone Sabino.</pe>, co chowem się szczyci/
Oliwek, Nomentanie, Welińców garść duża,/
Ci, co Tetryk, Seweru zamieszkują wzgórza/
I Kasperię, Forulcy, znad Himeli fali,/
Znad Tybru, Fabarysu lud, mężowie śmiali/
Z zimnej Nursji<pe><slowo_obce>Nursia</slowo_obce> --- w górach Sabińskich w Umbrii (dziś: Norcia).</pe>, bortyński hufiec, Latynowie/
I lud, co się od Allii<pe><slowo_obce>Allia</slowo_obce> --- potok wpadający do Tybru 18 km od Rzymu.</pe> imieniem jej zowie:/
Jak toczą się libijskich fal liczne bałwany,/
Gdy srogi Orion w odmęt kryje się wezbrany,/
Lub jak z początkiem lata szemrzą nieprzerwanie/
Kłosy nad Hermem albo na licyjskim łanie<pe><slowo_obce>na licyjskim łanie</slowo_obce> --- Licja, kraina w płd. części Azji Mniejszej.</pe>/
Dźwięczą tarcze, drży ziemia stopami tłoczona.</strofa>




<strofa id="e243"><wers_wciety typ="1">Tutaj Halez, wróg Trojan, druh Agamemnona,</wers_wciety>/
Zaprzęga w rydwan konie, dla Turna huf dziki/
Tysiąca mężów wiodąc, co wokół Massyki<pe><slowo_obce>Massyka</slowo_obce> --- góra w Kampanii (dziś: <slowo_obce>Monte Massico</slowo_obce>).</pe>/
Uprawia wino, tych też, których ślą ojcowie/
Aurunku, Sydycyny pobliskie pustkowie,/
Gród Kalesu i brzegi płytkiego Wolturna<pe><slowo_obce>Wolturn</slowo_obce> --- główna rzeka regionu Kam­panii we Włoszech; dziś: Volturno.</pe>./
Razem ze Satykułu idzie rota chmurna/
I hufiec Osków. Lekkie oni niosą włócznie,/
Jak zwyczaj chce, rzemieniem opatrzone sztucznie,/
W lewicy tarcze krągłe, przy boku miecz krzywy.</strofa>




<strofa id="e244"><wers_wciety typ="1">I ciebie natchnień naszych nie miną porywy</wers_wciety>/
Ebalu: Sebetydy nimfy ciebie Telon/
Zrodził, kiedy Kaprei tron, sobie przydzielon,/
Zasiadł, starszy już wiekiem. Ojca swego niwą/
Nienasycon syn, wtedy już władał szczęśliwą/
Sarrastów ziemią, Sarnu brzeg dzierżył przyjemny,/
Kraj Rufrów i Batulów, obszary Celemny,/
Gród Abelli, co z chowu jabłek nabył chwały./
Ci zwyczajem Teutonów zwykli miotać strzały./
Z dębowej kory szyszak osłania ich głowy;/
Świecą tarcze ze spiżu, miecz błyska spiżowy.</strofa>




<strofa id="e245"><wers_wciety typ="1">I tobie górskie Nersy<pe><slowo_obce>Nersy</slowo_obce> --- łac. <slowo_obce>Nersae</slowo_obce> (dziś: Nesce) miasto Ekwów (łac.  <slowo_obce>Aequi</slowo_obce>) zamieszkujących Apeniny po obu brzegach Anienu.</pe> w bój każą iść zbrojnie,</wers_wciety>/
Ufensie, pełen sławy i szczęśliwy w wojnie,/
Coś władcą Ekwikuli skalnej i narodu/
Srogiego, nawykłego do łowów od młodu./
Zbrojno on łany orze i łakomy na łup/
Żyje z tego, co zwiezie z wyprawy do chałup.</strofa>




<strofa id="e246"><wers_wciety typ="1">Od Marruwii<pe><slowo_obce>Marruvium</slowo_obce> --- stolica antycznego ludu Marsów, zamieszkującego okolice jeziora Lago del Fucino; miasto Marruvium było usytuowane na wyżynie w prowincji dell'Aquila w Abruzji we Włoszech; dziś odpowiada mu miasteczko San Benedetto dei Marsi.
</pe> pól kapłan też dzielny przybywa.</wers_wciety>/
Którego szyszak szczęsna przystraja oliwa,/
Przez Archippa słan króla: Umbro, który zdoła/
Żmije i węże, groźnie podnoszące czoła,/
Usypiać śpiewem, gniew ich koić niezbłagany/
I sztuką leczyć przez nie zadawane rany./
Lecz przed włócznią dardańską sztuka go nie skryła/ Lekarska ni śpiew, który łagodne sny zsyła,/
Ani na górze Marsów zbierane dziewanny.../
Ciebie gaje Angwicji, Fucinu<pe><slowo_obce>Fucinus</slowo_obce> --- jezioro w Apeninach; dziś: Lago di Celano.</pe> nurt szklanny/
I stawy ciche płaczą.</strofa>




<strofa id="e247"><wers_wciety typ="1"><begin id="b1513514223529-1668070883"/><motyw id="m1513514223529-1668070883">Koń, Wierzenia</motyw>Szedł też i Hipolita syn, co męstwem pała,</wers_wciety>/
Wirbiusz, którego matka z Arycji wysłała,/
Gdzie był w Egerii gajach wilgotnych chowany/
Nad jeziorem, gdzie ołtarz jest łaskawej Diany./
Hipolit niegdyś (mówią) obwinion o zbrodnię/
Przez macochę, na rozkaz rodzica niegodnie/
Rozdarty końmi, znowu rzucił Orku bezdna,/
I za sprawą Dyjany toń nieba go gwiezdna/
Ujrzała wskrzeszonego przez Peona<pe><slowo_obce>Peon</slowo_obce> --- preolimpijski bóg medycyny, lekarz Tytanów; po ich upadku leczył  bogów na Olimpie do czasu gdy przegrał pojedynek w zakresie medycyny z Apollinem, który potrafił ,,uleczyć śmierć", sprowadzając duszę zabitego człowieka z Hadesu; <slowo_obce>Peon</slowo_obce> był to też przydomek Apollina, patrona lekarzy, a także jego syna Eskulapa.</pe> zioła./
Wtedy ojciec wszechmocny gniewny, że się zdoła/
Śmiertelnik wyrwać z Orku pod promienne nieba,/
Wynalazcę tych leków, zrodzonego z Feba<pe><slowo_obce>zrodzony z Feba</slowo_obce> --- syn Apollina, Eskulap.</pe>,/
Piorunem swym w stygijskiej rzeki strącił tonie;/
Lecz Trywia<pe><slowo_obce>Trywia</slowo_obce> --- potrójna bogini; tu: Diana.</pe> Hipolita w zaciszne ustronie/
Skryje, nimfie Egerii zleca wśród gaiku,/
Gdzie sam w lasach Italii wśród cierpień bez liku/
Przebywał pod zmienionym imieniem Wirbiusza./
Stąd od świątyni Trywii prawo dotąd zmusza/
Usuwać konie za to, że morskimi dziwy/
Spłoszone, wóz z młodzieńcem stłukły nieszczęśliwy./
Przecież syn jego żwące munsztuk niespokojnie/
Zaprzęgał konie w rydwan i rwał się ku wojnie.<end id="e1513514223529-1668070883"/></strofa>




<strofa id="e248"><wers_wciety typ="1">Wśród przednich rot Turn piękny, jaśniejący chwałą,</wers_wciety>/
Dzierży broń i przewyższa wszystkich głową całą./
Potrójną kitą strojny szyszak jego świetny/
Chimera zdobi, z paszczy zionąc ognie Etny;/
Tym srożej ona warczy, żar zgubny śląc z pyska,/
Im obficiej wśród bojów przelana krew tryska./
Gładką tarcz, wznosząc rogi do walki gotowe,/
Ze złota, Ijo zdobi przemieniona w krowę<pe><slowo_obce>Io</slowo_obce> (mit. rzym.) --- córka argiwskiego króla Inacha; zakochał się w niej Jowisz, ale zazdrosna Junona zamieniła królewnę w kro­wę i kazała jej strzec stuokiemu potworowi Argusowi.</pe>,/
Dziw wielki; przy niej Argus, stróż, i rodzic chmurny/
Inach, potok lejący ze rzeźbionej urny.</strofa>




<strofa id="e249"><wers_wciety typ="1">Za Turnem pierwszych hufców rój, głowa przy głowie</wers_wciety>/
Kupią się<pe><slowo_obce>kupić się</slowo_obce> (daw.) --- skupiać się, gromadzić się.</pe> dzierżąc tarcze młodzi Argiwowie<pe><slowo_obce>Argiwowie</slowo_obce> --- mieszkańcy staroż. polis Argos; tu: Rutulowie, jako potomkowie Argiwów, którzy poprzez Danae (córkę Akrizjosa, władcy Argos i matkę Perseusza) przenieśli się do Italii, ponieważ Danae poślubiła Pilumnusa i założyła z nim miasto Ardeę, a ich potomkiem był Turnus, król Rutulów.</pe>,/
Aurunków garść, Rutule, lud sykańskiej ziemi./
Sakrani, Labikowie z tarczami barwnemi,/
Lud, co Tybru, Numiku brzeg święty w mozole/
Orze, co pługi wiedzie na rutulskie pole/
I cyrcejski łan --- ludy z ziem, gdzie Anksur plony/
Ochrania i Feronia gaj dzierży zielony./
Gdzie bagna saturyjskie i przez dolin wnętrza/
Zimny Ufens, do morza mknąc, bałwany spiętrza.</strofa>




<strofa id="e250"><wers_wciety typ="1">Prócz tych, z Wolsków narodu Kamilla nadchodzi,</wers_wciety>/
Prowadząc konny hufiec zakutej w spiż młodzi,/
Wojowniczka; --- nie bawi jej z wikliny splecion/
Koszyczek i Minerwy nie ima się wrzecion;/
Bój twardy lubi, wichry szybkie przemóc zdoła,/
Biegnąc przez łany zboża po wierzchu i zgoła/
Leciuchnych kłosów w lotnym nie trącając pędzie,/
Albo przez pełne morze, co wzdyma nurt wszędzie,/
Nie maczając stóp szybkich, śmigłym pędem bieży.</strofa>




<strofa id="e251"><wers_wciety typ="1"><begin id="b1513515195568-150043905"/><motyw id="m1513515195568-150043905">Lud</motyw>Wybiegając z chat, w polach tłum wiejskiej młodzieży</wers_wciety>/
I niewiast pilnie patrzy na idącą, zwłaszcza/
Podziwiając purpurę królewskiego płaszcza,/
Co kryje jej ramiona, i obręcz ze złota,/
Co spina włos, licyjski kołczan, co blask miota/
Z dala, i włócznię, którą pasterski mirt wieńczy.<end id="e1513515195568-150043905"/></strofa>







<naglowek_czesc id="e252">Księga VIII</naglowek_czesc>



<numeracja/>

<strofa id="e253"><wers_wciety typ="1">Gdy wojny znak z Laurentu zamczyska Turn srogi</wers_wciety>/
Wywiesił i chrapliwym dźwiękiem wrzasły rogi,/
Gdy wspiął konie, gdy chrzęsła na nim zbroja tęga,/
Wnet wzburzą się umysły, w zgiełku się sprzysięga/
Skwapliwie całe Lacjum, młódź sierdzi się srodze/
Buńczuczna. Messap oraz Ufens, pierwsi wodze,/
Z Mezentem, wzgardzicielem bóstw, zewsząd dobrany/
Huf kupią<pe><slowo_obce>kupić</slowo_obce> (daw.) --- skupiać, gromadzić.</pe>, wielkie z żeńców ogołocą łany./
Wenula ślą do grodu wielkiego Diomeda/
Z wieścią, że w Lacjum Teukrów wtargnęła czereda,/
Że Enej flotą przybył ze zwyciężonemi/
Penaty, prawym królem się mieniąc tej ziemi;/
Że pośród wielu ludów Dardańcowi dano/
Posłuch; szeroko w Lacjum słynie jego miano./
Co knuje, czego dopiąć chciałby w swojej dumie,/
Gdy wygra bój --- to lepiej on sam wyrozumie,/
Niźli obaj królowie: Turn i Latyn stary.</strofa>




<strofa id="e254"><wers_wciety typ="1">Tak sprawy stały w Lacjum. Widząc te zamiary</wers_wciety>/
Bohater z Troi, miotan trosk wielkich nawałą,/
Raz w tę, raz w tamtę stronę obraca myśl śmiałą,/
Wszystko ważąc wśród deszczu trwożnych oszołomień:/
Tak drżące światło słońca lub księżyca promień/
Srebrzysty, w kotle z wodą odbity od brzega/
Spiżowych warg, po wszystkich ścianach lekko biega/
A wreszcie do najwyższych domu wzlata pował.</strofa>




<strofa id="e255"><wers_wciety typ="1"><begin id="b1513515865459-3223937459"/><motyw id="m1513515865459-3223937459">Noc</motyw>Noc była i głęboki sen już obejmował</wers_wciety>/
Pomęczone zwierzęta ziemi z ptactwem społem<end id="e1513515865459-3223937459"/>,/
Gdy ojciec Enej w chłodną noc, pod niebem gołem/
Znużon rozterką myśli splątanych we wojnie,/
Położył się i późnym snem krzepił spokojnie./
<begin id="b1513515897763-2629570554"/><motyw id="m1513515897763-2629570554">Rzeka</motyw>Natenczas sam bóg rzeki Tyberyn mu z bliska/
Zjawił się wśród topoli, nad gąszcz uroczyska/
Wstając, w płaszczu leciuchnym, żółtawym --- na głowie/
Wplecione we włos bujne się wiło sitowie.<end id="e1513515897763-2629570554"/>/
Wraz tak mówi i troski słowami tak koi:</strofa>




<strofa id="e256"><wers_wciety typ="1">«Synu bogów, co z ręki wroga gród nam Troi</wers_wciety>/
Wracasz i zachowujesz wciąż Pergam sędziwy,/
Czekany wśród laurenckiej i latyńskiej niwy!/
Tu dom twój i penaty! Nie ustawaj w drodze,/
Niech wojny cię nie trwożą: gnębiący cię srodze/
Gniew bogów ustał./
Byś nie sądził, że złudne sny twoją myśl mącą./
Maciorę ujrzysz wielką, pod dębem leżącą,/
Przy niej płód głów trzydziestu, białych jak ich matka,/
Ssać będzie jej wymiona. Kres trudów ostatka/
Tam znajdziesz, tam gród przyszły swe mury pomieści./
Gdy od tej chwili pełnych lat minie trzydzieści,/
Askań miasto założy z głośnym Alby mianem./
Pewne rzeczy obwieszczam; jak będzie ci danem/
Osiągnąć cel ten, w krótkim pouczę cię słowie:/
W krainie tej Pallasa plemię, Arkadowie,/
Co za królem Ewandrem szli i jego znaki,/
Obrali łan i w górach gród nie lada jaki/
Stawili: Pallanteum od Pallasa dziada<pe><slowo_obce>Arkadowie (...) w górach gród (...)
stawili: Pallanteum od Pallasa dziada</slowo_obce> --- arkadyjski król Ewander miał przybyć nad dolny Tyber i na wzgórzu, zwanym później palatyńskim, założyć miasto Pallanteum, na cześć protoplasty Arkadyjczyków, Pallanta.</pe>/
Zwie się. Tych z Latynami ciągła dzieli zwada./
Z nimi złącz się przymierzem na każdą przygodę./
Ja sam cię do nich rzeką wzdłuż brzegów powiodę,/
Byś zmógł wiosły<pe><slowo_obce>wiosły</slowo_obce> --- daw. forma N.lm; dziś: wiosłami.</pe> przeciwny prąd wśród żmudnej jazdy./
Powstań, synu bogini! --- Zanim zajdą gwiazdy,/
Junonie zanoś modły --- gniew, groźby niemałe/
Pokornymi zmiękcz śluby. Mnie później dasz chwałę,/
Zwycięzca. Jam jest, który nurt rzeki wezbrany/
O brzeg miotam i bujnych niw przecinam łany:/
Modry Tyber, najmilsza dla niebiosów rzeka./
Tu dom mój --- źródło w górach wysokich, z daleka».</strofa>




<strofa id="e257"><wers_wciety typ="1">Rzekł i w nurtów głębokich skryje się czeluści,</wers_wciety>/
Na dno dążąc. Eneja sen nocny opuści./
Wstaje i patrząc w niebo, co brzaskiem zórz płonie,/
Zaczerpnie wody z rzeki w złączone wraz dłonie,/
Jak zwyczaj chce, i takie do nieba śle słowa:/
<wers_wciety typ="1">«Nimfy, nimfy Laurentu, skąd rzek kryształowa</wers_wciety>/
Mknie fala, i ty Tybrze ze świętymi wody,/
Weźcie mnie w swoją pieczę, brońcie od przygody/
Gdziekolwiek cię, pełnego litości nade mną,/
Topiel kryje, gdziekolwiek twarz jawisz przyjemną,/
Zawsze sławę i hojne odbierzesz obiaty,/
O rzeko, hesperyjskich wód królu rogaty<pe><slowo_obce>rzeko, hesperyjskich wód królu rogaty</slowo_obce> --- Tyberyn, bóg Tybru, przedstawiany był z rogami byka, symbolizującymi płodność.</pe>,/
Jeno broń mnie i bliżej twe określ wyrocznie!»/
<wers_wciety typ="1">Tak mówi; dwuwiosłowce dwa z floty niezwłocznie</wers_wciety>/
Wybiera, zbroi druhów i opatrzy żagle.</strofa>




<strofa id="e258"><wers_wciety typ="1">Wtem oto przed ich okiem dziw zjawi się nagle:</wers_wciety>/
Pod lasem biała, białe karmiąca prosięta,/
Na zielonym wybrzeżu świnia rozciągnięta.  ---/
Zbożny Enej wnet tobie, Junono, ją w darze/
Zabija i z prosięty kładzie na ołtarze./
<begin id="b1513516500780-2574066596"/><motyw id="m1513516500780-2574066596">Rzeka</motyw>Bogini nurty Tybru, co wprzód się wzdymały/
Przez całą noc, ukoi; ucichną wód wały,/
Niby staw lub zatoka; fal błysną zwierciadła/
Pogodne, praca wioseł mozolna odpadła./
Zaczem z pluskiem pomyślnym mkną dalej wytrwale:/
Kraje toń smolna jodła, w krąg dziwią się fale,/
Dziwią się gaje, widząc tarcze, co migocą/
Z dala, i zdobne statki, prące naprzód z mocą./
Oni dzień i noc płyną po spokojnej toni,/
Mknąc przez wielkie zakręty: raz rząd ich zasłoni/
Drzew różnych, to wśród lasów zielonych nurt sieką.<end id="e1513516500780-2574066596"/></strofa>




<strofa id="e259"><wers_wciety typ="1">Ogniste słońce stało w górze, gdy nad rzeką</wers_wciety>/
W dali mur ujrzą, zamek z domy<pe><slowo_obce>z domy</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: domami.</pe> niewieloma,/
Które w niebo spiętrzyła dziś potężna Roma,/
Wtedy zasię Ewander z biedną dzierżył rzeszą./
Raźno w bok zwrócą dzioby i do grodu śpieszą.</strofa>




<strofa id="e260"><wers_wciety typ="1">Przypadkiem w dniu tym z rodu Arkadów król stary</wers_wciety>/
Alcydowi<pe><slowo_obce>Alcyd</slowo_obce> --- Herkules.</pe> i bogom sprawował ofiary/
Przed grodem w gaju; Pallas, syn jego, z młodzieżą/
I z ubogim senatem kadzideł woń świeżą/
Słali --- ciepła krew, dymiąc, broczyła ołtarze./
Gdy ujrzą wielkie statki w cienistym wiszarze/
Wśród gaju i w milczeniu poruszane wiosła,/
Zlękli się nagle, wszystka rzesza się podniosła/
Od stołów. Lecz przerywać uczt Pallas ochoczy,/
Nie daje --- sam z oszczepem naprzeciw poskoczy/
opodal z pagórka: «Chłopcy! Co w te sioła/
Nieznaną gna was drogą? Gdzie mkniecie --- zawoła ---/
Skąd ród? Gdzie dom wasz? Pokój czy bój was przywodzi?/
<wers_wciety typ="1">Więc ojciec Enej, stojąc na wysokiej łodzi</wers_wciety>/
I gałązkę oliwy wznosząc, tak zaczyna:/
«Trojan widzisz, lud wrogi zastępom Latyna,/
Co w pysze odtrąciły nas, znękanych srodze./
Do Ewandra dążymy. Odnieścież, iż wodze/
Dardańscy przyszli szukać u druhów obrony»./
<wers_wciety typ="1">Osłupiał Pallas, takim mianem uderzony:</wers_wciety>/
«Ktośkolwiek jest, pójdź --- rzecze --- i z rodzicem pomów/
Do woli; gościem będziesz pośród naszych domów»./
Po tych słowach prawicę mu żywo uściska;/
Rzucają brzeg i wchodzą w gaju uroczyska.</strofa>




<strofa id="e261"><wers_wciety typ="1">Wtedy Enej do króla z przyjazną rzekł twarzą:</wers_wciety>/
«Najlepszy z Grajów! Ciebie dziś losy mi każą/
Błagać, wstęgami pęki spowiwszy gałązek./
Nie zląkłem się, żeś z Grecji, wódz Greków, że związek/
Pokrewieństwa z Atrydy<pe><slowo_obce>z Atrydy</slowo_obce> --- dziś: z Atrydami.</pe> cię łączy oboma./
Mnie męstwo, wola bogów z wyroczni wiadoma,/
Wspólny ród nasz i odgłos twej sławy niepodły/
Łączą z tobą i tutaj chętnego przywiodły./
Dardan, pradziad, co Troi pierwsze wznosił mury,/
Z Elektry --- mówią --- zrodzon, Atlasowej córy,/
W Teukrii osiadł. Elektrę, matkę bohatera,/
Atlas rodzi, co niebo barkami podpiera;/
Waszym przodkiem Merkury, któremu na szczycie/
Cylleny chłodnym piękna Maja dała życie,/
Ta sama Maja, twierdzą, jest córką olbrzyma/
Atlasa, co gwieździsty strop na barkach trzyma:/
Tak ród nas obu z jednej krwi początek bierze./
W to ufając, nie słałem posłów o przymierze/
Ni pism --- siebie i głowę własną tu bez trwogi/
Stawiam i z tymi prośby wstępuję w twe progi:/
Nas lud Dauna<pe><slowo_obce>lud Dauna</slowo_obce> --- Rutulowie, zwani tak od ojca Turna, Daunusa, lub od starego Dauna, założyciela państwa w Apulii.</pe>, co ciebie srogim trapi bojem,/
Nęka; gdy nas odpędzi, ufa, że pod swojem/
Jarzmem całą Hesperię ugnie bez przeszkody,/
Zawładnąwszy obydwóch italskich mórz wody<pe><slowo_obce>wody</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: wodami.</pe>./
Przyjm i daj nam prawicę. Są u nas ku wojnie/
Chętne serca i młodzież ćwiczona przystojnie».</strofa>

<strofa id="e262"><wers_wciety typ="1">Tak rzekł Enej. Ów, długo w mówiącego lice</wers_wciety>/
I oczy wpatrzon, utkwił w nim bystre źrenice,/
W końcu krótko rzekł: --- «Jakże oglądam cię chętnie,/
Najdzielniejszy wśród Teukrów! Poznaję w lic piętnie/
Anchiza lica, w głosie --- głos, któremu sprzyjam!/
Pomnę: na Salaminę gdy wybrał się Pryjam/
Do siostry swej, Hezjony, także chłodną srodze/
Arkadię wraz z druhami nawiedził po drodze,/
Mnie wtenczas pierwsza młodość rumieniła lica.../
Wodzów Teukrów, Pryjama, ich tronu dziedzica,/
Podziwiałem; nad wszystkich przecież wyżej skronie/
Niósł Anchiz. Wnet młodzieńcza chęć we mnie rozpłonie/
Uścisnąć mu prawicę, przemówić doń z bliska;/
Przystąpię i w Feneja go wiodę siedliska./
Z licyjskimi on strzały pyszny kołczan potem/
Zostawił mi, płaszcz cudny dał, przetykan złotem,/
I dwie uzdy ze złota --- dziś Pallas je bierze. ---/
Więc, jak pragniecie, z wami zawieram przymierze/
I skoro brzask rozbłyśnie jutro, z hufcem w drogę/
Wesołych was wyprawię i skarby<pe><slowo_obce>skarby</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: skarbami.</pe> wspomogę./
Tymczasem, gdyście przyszli jako przyjaciele,/
Dorocznych świąt wraz z nami obchodźcie wesele/
I dziś już przywykajcie do druhów zastawy».</strofa>




<strofa id="e263"><wers_wciety typ="1">To rzekłszy, każe wnosić uprzątnięte strawy,</wers_wciety>/
Stawia czasze i mężów na darni sadowi./
Przed innymi uprzejmie wskaże Enejowi/
Klonowy tron, lwa skórą zaścielon kudłatą./
Rześcy chłopcy i kapłan, piękną zdobny szatą,/
Pieczone wątpia<pe><slowo_obce>wątpia</slowo_obce> (daw.) --- wnętrzności.</pe> niosą, kosz, co się ugina/
Pod darami Cerery, i wyborne wina./
Spożywa Enej z młodzią trojańską pospołu/
Smaczne uda i combry<pe><slowo_obce>comber</slowo_obce> --- rodzaj mięsa; część półtuszy: krzyżówka a. część krzyżowa; mięso wycięte z części lędźwiowej grzbietu bez nerki, cenione za wartości kulinarne.</pe> ogromnego wołu.</strofa>




<strofa id="e264"><wers_wciety typ="1">Gdy już zaspokoili głód, tłumiąc chęć jadła,</wers_wciety>/
Rzekł król Ewander: --- «Ucztę, która nam wypadła/
Ze zwyczaju, te bóstwa wielkiego ołtarze,/
Nie zabobon bóstw starych niepomny nam każe/
Poświęcać: z wielkich, gościu trojański, wyrwani/
Niebezpieczeństw, obiaty niebianom ślem w dani./
Przypatrz się tym zwieszonym w górze skalnym bryłom:/
Strzaskane leżą głazy, opuszczony wyłom/
Kryjówki, ległych grani olbrzymie brzemiona./
<begin id="b1513517407976-328936778"/><motyw id="m1513517407976-328936778">Potwór</motyw>Jaskinia była wielka tam, w gąszczu tajona,/
Srogiego półczłowieka, Kaka<pe><slowo_obce>Kak</slowo_obce> a. <slowo_obce>Kakus</slowo_obce> --- olbrzym ze staroitalskich baśni.</pe>, skryte leże,/
Niedostępne dla słońca; krwi strugi wciąż świeże/
Wilżyły wokół ziemię. Nad bramą wysoką/
Wisiały głowy, ciemną zbroczone posoką./
Wulkan ojcem potwora był; jego to żary/
Z pyska ziejąc, wlókł cielsko swe wielkie bez miary./
Przyszła nam jednak w końcu pomoc upragniona/
Ze strony boga: bowiem zabiwszy Geriona/
Trójkształtnego<pe><slowo_obce>Gerion trójkształtny</slowo_obce> --- olbrzym o trzech głowach i trzech parach rąk; miał mieszkać w Hesperii, gdzieś na terenach dzisiejszej Hisz­panii.</pe> i z łupu wielkiego wesoły,/
Nadszedł Alcyd<pe><slowo_obce>Alcyd</slowo_obce> --- Herkules.</pe> zwycięski, pędząc tędy woły/
Ogromne: jar i rzekę zajmowały całą./
Lecz Kak dziki, by zgoła nic już nie zostało,/
Na co by podstęp jego nie czyhał i zdrada,/
Cztery byki ogromne ze stajni wykrada/
I tyleż równie pięknych jałowic. By śliski/
Grunt zwykłymi się racic nie znaczył odciski,/
Za ogony wlókł bydło po urwistej drodze,/
Myląc ślady, i w jamie ukrył ciemnej srodze.<end id="e1513517407976-328936778"/>/
Żadne znaki nie wiodły do groty tej z bliska./
<begin id="b1513517585377-1741988615"/><motyw id="m1513517585377-1741988615">Walka, Potwór</motyw>Tymczasem, kiedy Alcyd wypędzał z pastwiska/
Swe stada napasione w drogę, zaryczały/
Odchodzące już woły; i zaraz gaj cały/
Rozebrzmiał rykiem, wzgórza ślą gromkich ech krocie,/
Razem i woły w wielkiej ukrywane grocie/
Zaryczą: podstęp Kaka od razu się wyda./
Wtedy ból i gniew w piersi rozpłonie Alcyda:/
Sękaty dąb porywa w dłonie i bez zwłoki/
Szybkim pędem na góry zrąb wbiega wysoki.</strofa>




<strofa id="e265"><wers_wciety typ="1">Pierwszy raz wtedy Kaka ujrzano z daleka,</wers_wciety>/
Jak z trwogą w oczach, szybszy niż Eurus<pe><slowo_obce>Eurus</slowo_obce> --- wiatr płd.-wsch., obecnie nazywany ,,sirocco".</pe>, ucieka/
Do jaskini: strach skrzydła mu przypnie u nogi./
Gdy zamknął się i łańcuch rozerwawszy srogi/
Strącił skałę, co kunsztem ojcowskiego młota/
Wisiała na żelazie, i zaparł nią wrota,/
Nadbiegł oto Tyryntczyk i wśród stromych stoczy/
Dostępu śledzi, wokół pilnie zwraca oczy,/
Zgrzytając zębem. Trzykroć, płonąc gniewu szałem,/
Bada stok Awentynu, trzykroć z sercem śmiałem/
Podważa głaz --- i trzykroć siadł w jarze znużony. ---/
Niebotyczna grań, z każdej niedostępna strony,/
Nad grzbietem się jaskini wznosiła pochyło;/
Drapieżne ptactwo chętnie swe gniazda tam kryło./
Tę skałę, jak na lewo od strugi się spiętrza,/
Z prawej strony prąc, wstrząsnął silnie i od wnętrza/
Z posad wyrwał, a potem z nagła mocno pchnie ją: ---/
Zagrzmiały od łoskotu przestwory nad knieją,/
Rwą się brzegi, przelękły strumień w bok odpłynie./
Odsłaniają się Kaka ogromne jaskinie/
Do wnętrza, pełna mroków pieczara głęboka./
Nie inaczej, gdy ziemia pęknie i dla oka/
Podziemnych siedzib wnętrzne odsłoni tajniki,/
Kraj cieniów, bogom wstrętny, przepaści głąb dziki/
Widnieje, drży rój Manów<pe><slowo_obce>Many</slowo_obce> --- dusze zmarłych przodków.</pe>, kryjąc się w otchłanie.../
Zaczem przychwyconego w świetle niespodzianie,/
Ryczącego okropnie z wklęsłej jamy wnęka<pe><slowo_obce>z wnęka</slowo_obce> --- z wnęki; z wnętrza.</pe>,/
Strzałami Alcyd praży, wszelką bronią nęka,/
Ogromne głazy miecąc<pe><slowo_obce>miecąc</slowo_obce> --- miotając; rzucając.</pe> i grube konary./
Ów, nie mogąc uciekać, przerażon bez miary,/
Z paszczęki dym potworny (okropne zjawiska!)/
Wyrzyga, na dom cały gęste chmury ciska,/
Kryjąc widok dla oczu, i mroki olbrzymie/
W grocie skłębia: noc z ogniem, błyskającym w dymie./
Nie ścierpiał Alcyd, ale przez płomień do głębi/
Na oślep skoczył, kędy najsrożej się kłębi/
Fala dymu i ciemną mgłę z jamy dna żenie<pe><slowo_obce>żenie</slowo_obce> --- daw. forma od czas. <slowo_obce>gnać</slowo_obce>; znaczenie: gna, pędzi.</pe>./
Tam Kaka, zionącego w mroku czcze płomienie,/
Oburącz chwyta dłońmi za szyję i tłoczy/
Suche gardło, aż na wierzch wystąpią mu oczy./
Wraz odsłonią się domu wnętrza tajemnicze/
Przez drzwi rozbite: woły, złupione zdobycze/
Ukażą się na światło; za nogi tłum ściąga/
Potworne cielsko, groźnym oczom dziwoląga/
Przygląda się do syta, oblicze, kark spasły/
Podziwia i gardziele, gdzie ognie zagasły.<end id="e1513517585377-1741988615"/></strofa>




<strofa id="e266"><wers_wciety typ="1">Odtąd cześć dajem zbawcy, w potomnych pamięci</wers_wciety>/
Radosny dzień ten. Potyt nasz pierwszy go święci/
I Pinariów ród, starzy Alcyda wieszczkowie./
On w gaju wzniósł ten ołtarz, co wielkim się zowie<pe><slowo_obce>ołtarz, co wielkim się zowie</slowo_obce> --- tzw. <slowo_obce>Ara Maxima</slowo_obce>.</pe>/
I wielkim go na zawsze kraj będzie zwać cały./
Więc, młodzieńcy, tak wielkiej obchodząc dzień chwały,/
Uwieńczcie liściem włosy i czasze do ręki/
Z winem biorąc, wspólnemu bogu czyńcie dzięki!»/
<wers_wciety typ="1">Rzekł, Alcyda topolą wieńczy<pe><slowo_obce>Alcyda topolą wieńczy</slowo_obce> --- w wieńcu z topoli na głowie składano w Italii ofiarę Herkulesowi (którego imię zastępuje tu przydomek herosa: Alcyd).</pe> uroczyście</wers_wciety>/
Swą skroń, we włos dwubarwne wplatając jej liście,/
I w puchar wino wlewa. Z nim wszyscy pospołu/
Radośnie wielbią bogów libacją<pe><slowo_obce>libacja</slowo_obce> --- ofiara z wina składana bogom przed ucztą.</pe> u stołu.</strofa>




<strofa id="e267"><wers_wciety typ="1">Tymczasem słońce już się chyliło ku ziemi.</wers_wciety>/
Już kapłani i Potyt, pierwszy przed wszystkiemi,/
Ubrani w skóry, śpieszą niosąc żagwie żwawo./
Wznowią uczty, powtórną nakryją zastawą/
Stoły i półmiskami obarczą ołtarze./
Przy ogniu ich tłum Saliów<pe><slowo_obce>Saliowie</slowo_obce> (łac. <slowo_obce>Salii</slowo_obce>, od <slowo_obce>salio</slowo_obce>: tańczę) --- członkowie kolegium kapłanów w staroż. Rzymie, kapłani Marsa; tu: jako czciciele bóstwa Herkulesa Niezwyciężonego (łac. <slowo_obce>Hercules Invictus</slowo_obce>), pokrewnego bogowi wojny Marsowi.</pe> rześki się ukaże,/
Gałązkami topoli wieńczący swe czoło ---/
Tu chłopców, a tam starców chór./
Sławią wesoło Alcyda, jak w kolebce już, dziecina mała,/
Dwa węże zdusił, które nań Juno nasłała./
Jak w boju zburzył do cna dwa grody kwitnące,/
Troję i Echaliję, jak trudów tysiące/
Pod królem Eurystejem, za sprawą Junony,/
Ponosił: --- «Tyś chmur dzieci, o niezwyciężony,/
Hyleja oraz Fola<pe><slowo_obce>Hylej</slowo_obce>, <slowo_obce>Folus</slowo_obce> --- Centaury; zostali pokonani przez Herkulesa.</pe>, prawicą zmógł śmiałą,/
Dziw Krety i lwa zwalił pod nemejską skałą;/
Ciebie Styks i stróż Orku zląkł się, w głębokości/
Jamy leżąc na stosie wpół zgryzionych kości;/
Ciebie żadne straszydło, ni Tyfej niezmierny/
Nie przeraził swą bronią, ni groźny smok Lerny<pe><slowo_obce>smok Lerny</slowo_obce> --- Hydra lerneńska, zabita przez Herkulesa w ramach jednej z jego prac.</pe>,/
Co gromadą głów wokół siepał nastroszoną./
Witaj, synu Jowisza, wliczon w niebian grono,/
W święto twoje racz ku nam raźną zstąpić nogą!»/
<wers_wciety typ="1">To w pieśni sławią. Kaka jaskinię też srogą</wers_wciety>/
Wspominają i z pyska miotane płomienie./
Grzmią gaje w krąg, wiatr echa na pagórki żenie<pe><slowo_obce>żenie</slowo_obce> --- pędzi, ciska; daw. forma od <wyroznienie>gnać</wyroznienie>.</pe>.</strofa>




<strofa id="e268"><wers_wciety typ="1">Spełniwszy obrzęd święty, do miasta się rzesza</wers_wciety>/
Udaje zaraz cała. Król stary pośpiesza/
Wraz ze synem, Eneja prowadząc na przedzie,/
Rozmowy różne w drodze wespół z nimi wiedzie./
Dziwi się, żywo oczy swe zwraca dokoła/
Enej, a każde miejsce w nim zachwyt wywoła;/
Wiele pyta, spraw dawnych ciekaw niewymownie,/
Król Ewander, co Romy założył warownię,/
«<begin id="b1513526011299-2565246979"/><motyw id="m1513526011299-2565246979">Złoty wiek</motyw>Fauny --- rzecze --- i nimfy dzierżyły te kraje,/
I ród mężów, co z twardych pni dębu powstaje./
Obcą im była roli uprawa rozumna/
I sprzężaj wołów; plonów nie zwozili w gumna ---/
Owoce ich i łowy mozolne żywiły./
Pierwszy Saturn, Olimpu rzuciwszy szczyt miły,/
Uchodząc jako tułacz przed gniewem Jowisza,/
Lud szorstki, rozprószony w górzyste zacisza,/
Zgromadził, dał mu prawa --- Lacjum kraj on zowie,/
Ponieważ łacno w ono się ukrył pustkowie<pe><slowo_obce>Lacjum kraj on zowie, ponieważ łacno w ono ukrył się pustkowie</slowo_obce> --- nazwa Latium miała pochodzić od łac. <slowo_obce>latuit</slowo_obce>, tj. ,,ukrył się" i oznaczać tyle co: skrytka, kryjówka.</pe>./
Wieść niesie, że pod królem tym nastał wiek złoty:/
Tak w pokoju swym berłem wiódł naród do cnoty./
Lecz z wolna wiek podlejszy ludziom się wyłania:/
Szał wojny i niesyta żądza posiadania.<end id="e1513526011299-2565246979"/>/
Auzońce potem przyszli, Sykańce olbrzymie,/
I nieraz kraj Saturna nowe przybrał imię<pe><slowo_obce>kraj Saturna nowe przybrał imię</slowo_obce> --- tj. kraina bywała nazywana zależnie od kolejnych najeźdźców: Auzonia, Enotria, Tyrrenia.</pe>/
Nastali króle: szorstki Tybr wielkiego ciała;/
Od niego potem Tybrem Italia nazwała/
Albulę, dawne miano odmieniając rzeki./
Mnie, z kraju wygnanego w mórz odmęt daleki,/
Los i Fatum, któremu ludzie ujść nie mogą,/
Tu przywiodły, tu matka nimfa swą przestrogą,/
Karmenta<pe><slowo_obce>Karmenta</slowo_obce> --- daw. italska boginka położnic (rodzących kobiet), której świątynia znajdowała się u podnóża Kapitolu, a jej święto (<slowo_obce>Carmentalia</slowo_obce>) obchodzono 11 i 15 stycznia.</pe>, mnie przyzwała i boski Apollin».</strofa>




<strofa id="e269"><wers_wciety typ="1">Tak rzekł, ołtarz mu wskaże wśród zacisznych dolin</wers_wciety>/
Bramę Karmentalską, w Romie czczoną święcie,/
Gdzie z dawna chwałę nimfie oddają Karmencie,/
Wieszczce boskiej, co pierwsza przyszłe wielkie dzieła/
Teukrów i Pallanteum piękne sławić jęła./
Gąszcz też wielki, co w miejscu Azylu wysterkał<pe><slowo_obce>wysterkać</slowo_obce> --- wystawać, sterczeć.</pe>/
Wskazuje i pod chłodnym urwiskiem Luperkał<pe><slowo_obce>Luperkał</slowo_obce> a. <slowo_obce>Lupercal</slowo_obce> (mit. rzym.) --- jaskinia poświęcona Panowi, bogowi opiekuńczemu pól i lasów, w której wilczyca wykarmiła Romulusa i Remusa, synów Marsa i Rei Sylwii; w tym miejscu miał być później założony Rzym.</pe>,/
(Który tak się od Pana licejskiego<pe><slowo_obce>Pan</slowo_obce> (mit. gr.) --- bóg opiekuńczy pól i lasów, a także pasterzy i ich stad; jego krainą była przede wszystkim Arkadia. W mit. rzym. Pan został utożsamiany Faunem (łac. <slowo_obce>Faunus</slowo_obce>) a. bogiem lasów Silvanusem.; <slowo_obce>licejski</slowo_obce>:  <slowo_obce>lycaeus</slowo_obce>, od gr. <slowo_obce>lykos</slowo_obce>, łac. <slowo_obce>lupus</slowo_obce>: wilk.</pe> zowie),/
I gaju Argileta zaciszne pustkowie;/
Wskaże plac, gdzie gość Argus z rąk zginął czeladzi,/
Na tarpejską grań i na Kapitol prowadzi ---/
Dziś złoty, wtenczas puszczą zarośnięty srogą;/
Już wtedy nań wieśniacy spoglądali z trwogą/
Religijną, las straszył ich i głazy duże./
<wers_wciety typ="1">«Ten gaj --- rzecze --- to lasem porośnięte wzgórze,</wers_wciety>/
Nie wiedzieć który dzierży bóg. Wierzą Arkadzi,/
Że widziano Jowisza, jak burze gromadzi/
I prawicą Egidy krąg<pe><slowo_obce>krąg Egidy</slowo_obce> (mit. gr.) --- tarcza ze skóry kozy Egidy, która wykarmiła małego Zeusa (w mit. rzym. Jowisza); służyła także córce Zeusa, Atenie (w mit. rzym. Minerwie).</pe> wstrząsa ponury./
Tam dwu grodów oglądasz rozwalone mury,/
Zabytki mężów dawnych, cenne niewymownie:/
Tę --- Janus, tamtę --- Saturn zakładał warownię,/
Tu Janikuł<pe><slowo_obce>Janikuł</slowo_obce> --- Janikulum, wzgórze za Tybrem, obok Watykanu (oraz legendarny gród boga Janusa na nim).</pe>, tam zasię Saturnia<pe><slowo_obce>Saturnia</slowo_obce> --- daw. nazwa Kapitolu jako grodu Saturna.</pe> jest nasza».</strofa>




<strofa id="e270"><wers_wciety typ="1">Tak gwarząc, pod ubogie się zbliżą poddasza</wers_wciety>/
Ewandra; tu i ówdzie usłyszą ryk stada,/
Gdzie dziś Forum jest Romy i Karyn osada./
Gdy doszli do domostwa, ów rzekł: «W te to progi/
Alcyd wstąpił, ten domek go przyjął ubogi./
Śmiej, gościu, gardzić zbytkiem, wnijdź śladem Alcyda/
I niech ci niedostatek przykrym się nie wyda!»/
<wers_wciety typ="1">Rzekł, wielkiego Eneja w ciasne wiedzie ściany,</wers_wciety>/
Na tapczan suchym liściem suto podesłany/
I skórą niedźwiedzicy z puszcz libijskiej ziemi.</strofa>




<strofa id="e271"><wers_wciety typ="1">Noc padła, ziemię skrzydły objąwszy ciemnemi,</wers_wciety>/
Gdy matka Wenus, zdjęta niedaremną trwogą,/
Laurentu groźby słysząc oraz wrzawę srogą,/
Na złotym łożu męża Wulkana wśród troski/
Tak zacznie, w słowa uczuć wlewając żar boski:/
<wers_wciety typ="1">«Kiedy wojną nękali argoliccy wodze</wers_wciety>/
Pergam, co zasłużonej miał ulec pożodze,/
Nie prosiłam o pomoc ni oręż --- twej siły/
I sztuki nie wzywałam, nie chcąc, mężu miły,/
By cię darmo nużyła praca tak niełatwa ---/
Choć wiele czci Pryjama świadczyła mi dziatwa/
I płakałam, klęsk syna twarde widząc brzemię./
Dziś z rozkazu Jowisza na Rutulów ziemię/
Wstąpił; błagam więc, ufna, że głos mój coś wskóra,/
O broń dla mego syna. Wszak Nereja córa<pe><slowo_obce>Nereja córa</slowo_obce> (mit. gr.) --- Tetyda, matka Achillesa.</pe>/
I Tytona małżonka<pe><slowo_obce>Tytona małżonka</slowo_obce> --- Aurora; Wulkan na jej prośbę wykuł zbroję dla jej syna, Memnona.</pe> łzami cię zjednała.../
Patrz, jakich ludów zewsząd zbiera się nawała,/
Wśród murów ostrząc miecze na Teukrów mych zgony!»</strofa>




<strofa id="e272"><wers_wciety typ="1"><begin id="b1513526450203-258748988"/><motyw id="m1513526450203-258748988">Mąż, Żona, Seks, Władza</motyw>Rzekła, ociężałego śnieżnymi ramiony<pe><slowo_obce>ramiony</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: ramionami.</pe></wers_wciety>/
Obejmie, wśród rozkosznych pieszcząc oszołomień./
On zwykłe żary przejął zaraz, znany płomień/
Wszedł mu w tętna i przebiegł przez bezwładne kości./
Nie inaczej, gdy grzmoty huczą wśród ciemności,/
Ognistej błyskawicy smug w chmurach się błąka./
Odczuła to świadoma swej krasy małżonka ---/
Zaś rodzic, wieczną zmożon miłością, tak powie:/
<wers_wciety typ="1">«Czemu z dala zaczynasz w oględnym tak słowie?</wers_wciety>/
Czy nie ufasz mi, boska? Dla takich twych pieszczot/
Już wprzódy Teukrom w dłonie tarcz dałbym i brzeszczot./
Ani Jowisz, ni losy nie broniły wcale,/
By Pryjama gród dziesięć lat dalszych stał w chwale,/
I teraz, gdy wojenną chcesz wzniecić pożogę,/
Czegokolwiek po sztuce spodziewać się mogę,/
Co się zrobić ze stali da, co ulać ktoś by/
Ze spiżu w ogniu zdołał, to... Zaprzestań prośby/
I ufaj swojej mocy...» Tak rzekł; upragniony/
Uścisk oddał, i chyląc skroń na piersi żony,/
W głębokiego snu błogie zapadł ukojenie.<end id="e1513526450203-258748988"/></strofa>




<strofa id="e273"><wers_wciety typ="1"><begin id="b1513526608685-1354260872"/><motyw id="m1513526608685-1354260872">Świt, Praca, Kobieta, Sługa</motyw>Po północy, gdy rzednąć zaczynają cienie</wers_wciety>/
Płosząc sen, gdy niewiasta biedą przyciśniona,/
Co żyje z prac Minerwy drobnych i z wrzeciona,/
Krząta się, zgasły ogień roznieca z popiołu/
W noc pracę ze służebnic swych gronem pospołu/
Wszczynając, tak iż czystym męża swego łoże/
Zachować i dziateczki swe wyżywić może ---<end id="e1513526608685-1354260872"/>/
Tak właśnie Ogniowładca<pe><slowo_obce>Ogniowładca</slowo_obce> --- Wulkan.</pe>, rzuciwszy posłanie/
Miękkie, do rzemiosł swoich ochotnie powstanie.</strofa>




<strofa id="e274"><wers_wciety typ="1">Jest wyspa przy Sycylii, tuż obok Lipary</wers_wciety>/
Eolskiej, gdzie ze szczelin skał bucha dym szary./
Pod nią huczy Cyklopów jaskinia zapadła,/
Groźna jak czeluść Etny, gdzie jęczą kowadła/
Tęgo bite, stal chrzęści, rozpalona w głębi/
Wielkich pieców i ogień ze sykiem się kłębi:/
Wulkana dom, Wulkanią zwana skalna gleba./
Tam zstąpił Ogniowładca z wysokiego nieba./
Cyklopi tam żelazo z wielkimi mozoły/
Kuli: Brontes, Steropes i Pyrakmon goły;/
Rękoma ich już wokół była wygładzona/
Część gromu, jaki rodzic, ująwszy w ramiona,/
Miota w ziemię; część była niedokuta jeszcze./
Do niej trzy strzały z gradu, trzy nawalne deszcze/
Dodali, trzy z błyskawic i wichru promienie,/
A teraz straszne błyski, huk i przerażenie/
Mieszali, oraz płomień niezbłagany zgoła./
Opodal rydwan Marsa i dwa wartkie koła/
Kuli, którymi w grody ów niesie strach blady,/
I egidę okropną, broń gniewnej Pallady,/
Na wyścigi zdobili łuskami ze złota,/
Dwa węże i Gorgonę, co dziki wzrok miota/
Ze ściętej głowy, dłutem gładząc z każdej strony./
«Złóżcie wszystko --- rzekł --- rzućcie trud nie­dokończony,/
Cyklopy Etny, bacząc na zlecenie z nieba:/
Mąż dzielny o broń błaga, teraz sił potrzeba,/
Teraz sztuki mistrzowskiej --- teraz zwinnej dłoni!/
Nie zwlekajcie!»</strofa>




<strofa id="e275"><wers_cd>Nic nad to nie wyrzekł, zaś oni</wers_cd>/ 
<begin id="b1513526990545-979360732"/><motyw id="m1513526990545-979360732">Praca</motyw>Szybko porwą się wszyscy i wnet się robota/
Zaczyna. Płyną strugi spiżu oraz złota,/
Śmiercionośna stal w piecu wre. Ogromnej tarczy/
Krąg kują, co sam jeden na wszystkie wystarczy/
Latynów strzały --- siedem blach zbijają społem/
Potężnych. Inni miechy stłaczają, z mozołem/
Dmąc w ogień. Reszta spiże syczące zanurza/
W wodzie. Szczękiem kowadeł jaskinia grzmi duża./
Oni z mocą ogromną podnoszą ramiona/
W takt kując stal, co zgrzyta w obcęgach kręcona.<end id="e1513526990545-979360732"/></strofa>



<strofa id="e276"><wers_wciety typ="1">Gdy tak w Eolii Wulkan kwapi się co siły,</wers_wciety>/
Ewandra w skromnym domu budzi ranek miły/
I ptactwo, co pod strzechą świegotać zaczyna./
Wstaje zaraz, przywdziewa szaty starowina,/
Tyrreńskie łapcie rześko nakłada na nogi/
I przy boku tegejski<pe><slowo_obce>tegejski</slowo_obce> --- arkadyjski, z ojczyzny Ewandra.</pe> zawiesza miecz srogi,/
Pantery skórą ramię osłaniając prawe./
Przed nim stróże domostwa, dwa psy biegną żwawe./
Z wysokich progów śpiesząc tuż za krokiem pana./
Do komnaty, co była Enejowi dana,/
Szedł, słów swych i obietnic pamiętny bohater./
Lecz i Enej już rankiem próg rzucił swych kwater./
Ten Achata ma obok, ów Pallasa, syna./
Spotkawszy się, dłoń ścisną; wśród domu się wszczyna/
Rozmowa, której wprzód się zagaić nie dało./
Pierwszy zaczął król:/
<wers_wciety typ="1">«O wielki wodzu Teukrów! Gdyś ty wyszedł cało,</wers_wciety>/
Nie przyznaję, iż Troja do cna legła w dymie!/
My, by pomoc nieść w boju za tak wielkie imię,/
Zbyt słabi: stąd zamyka nas Tybr, stamtąd Rutul/
Ze szczękiem broni ciśnie. Przecież troskę utul:/
Ja tobie wielkie ludy i bogate kraje/
Sprzymierzę w bój, bo pomoc niespodzianą daje/
Przypadek; same losy cię tutaj wezwały.../
Jest opodal, zbudowan na urwisku skały,/
Agilliny gród stary<pe><slowo_obce>Agilliny gród stary</slowo_obce> --- <slowo_obce>Agillina</slowo_obce>, właśc.  <slowo_obce>Agylla</slowo_obce>, staroż. miasto, połączone z trzema portami nad Morzem Tyrreńskim, ważny ośrodek kultury etruskiej: Caisra a. Cisra w języku Etrusków; następnie staroż. rzym. Caere; dziś: Cerveteri (nazwa od: <slowo_obce>Caere Vetus</slowo_obce>).</pe>, gdzie wsławion we wojnie/
Lud Lidów<pe><slowo_obce>lud Lidów</slowo_obce> --- Etruskowie, wywodzący się z Lidii.</pe> wzgórz etruskich jary zajął zbrojnie./
Ziemię, długo szczęśliwym kwitnącą pokojem,/
Pyszny król Mezent w końcu berłem owładł swojem./
<begin id="b1513527367314-2057808722"/><motyw id="m1513527367314-2057808722">Zbrodnia, Zemsta, Władza, Lud</motyw>Wspomnęż mordy i zbrodnie, jakie tyran srogi/
Spełniał? Weń i w ród jego obróćcie to, bogi!/
Umarłych wiązać społem ze żywymi każe,/
Z rękoma łącząc ręce, a z twarzami twarze/
Ku długiej męce: ropą i krwią zlane ciała/
Śmierć powolna w uścisku strasznym zabierała./
Znękane rzesze oręż chwycą po kryjomu/
I oblegną zbrodniarza w jego własnym domu,/
Mordują druhów, ogień na dachy miotają.<end id="e1513527367314-2057808722"/>/
On wśród rzezi uchodzi przed wzburzoną zgrają/
Do Rutulów, gdzie Turn go swą bronią osłania./
Więc Etruria, słusznego pełna zagniewania,/
Żąda, by wydał króla na pomstę w tej dobie./
Nad wojskiem jej, Eneju, ja władzę dam tobie./
Nad całym brzegiem z łodzi stłoczonych grzmią gwary,/
Każą nieść znaki; kapłan wstrzymuje ich stary,/
Los wieszcząc: «O Meonii<pe><slowo_obce>Meonia</slowo_obce> --- daw. nazwa Lidii.</pe> chlubo, młodzi droga,/
Kwiecie męstwa! Ból słuszny cię wiedzie na wroga,/
Gniew prawy na Mezenta uzbraja twe ramię;/
Lecz wiedz: Italczyk ludów tak wielkich nie złamie:/
Obcych wodzów szukajcie! --- Te bogów przestrogi/
Słysząc, hufce Etrusków zdrętwiały od trwogi./
Sam Tarchon mi przez posłów berło i koronę /
Przysłał, błagając, abym między zgromadzone/
Wszedł szyki i tyrreńskie w mą władzę wziął włości./
Ale mnie zimna starość już berła zazdrości/
I siły nie dostaje<pe><slowo_obce>nie dostawać</slowo_obce> (daw.) --- brakować.</pe> na żaden czyn wielki./
Wezwałbym syna, ale ten z matki Sabelki<pe><slowo_obce>Sabelka</slowo_obce> --- tu: Sabinka.</pe>/
Italską krew dziedziczy. --- Tobie starość czoła/
Nie marszczy, ród nie broni, a bóstwo cię woła:/
Śpiesz, Teukrów i Italii wodzu, pełen sławy!/
Z tobą chluba i szczęście moje, Pallas żwawy,/
Złączy się. Niechaj śpiesząc pod wodzą twą w boje,/
Wdraża się w dzieła Marsa, niechaj czyny twoje/
Oglądać i podziwiać przywyknie od młodu./
Dwustu jeźdźców arkadzkich, kwiat mego narodu,/
Przydam ci --- tyleż Pallas od siebie wieść każe».</strofa>




<strofa id="e277"><wers_wciety typ="1">Gdy to mówił, schylili zamyślone twarze</wers_wciety>/
Enej i wierny Achat pod twardym mozołem/
Troski --- i wiele ważą w sercu niewesołem,/
Gdy nagle Cyterejka<pe><slowo_obce>Cyterejka</slowo_obce> --- Wenus (czczona na Cyterze, stąd przydomek).</pe> widomy znak dała:/
W czystym niebie piorunu błysk nagle zapała/
Wśród grzmotu, świat się walić zdaje niespodzianie/
I w powietrzu tyrreńskich surm ozwie się granie.../
Spojrzą --- znów przestwór gromkim zahuczy łoskotem/
I na niebie pogodnym, w obłoku, wnet potem/
Szczękną bronie, od zbrojnych się hufców zaroi.../
Zdrętwieli wszyscy z lęku, lecz bohater z Troi/
Poznał dźwięk, obietnice matki uroczyste;/
Zaczem powie: «O druhu, nie badaj zaiste,/
Co znaczą te zjawiska: mnie to Olimp woła!/
Ten znak matka przyrzekła zjawić, gdy dokoła/
Bój grozić będzie, mówiąc, że Wulkana bronie/
Z nieba w pomoc mi ześle./
Och! Jaki bój w nieszczęsnym Laurencie zapłonie,/
Jak skaran będziesz, Turnie! Ileż do twej fali/
Tarcz mężów, przyłbic oraz ciał dzielnych się zwali,/
Ojcze Tybrze! Niech depcze Turn sojusz, niech rwie go!»</strofa>




<strofa id="e278"><wers_wciety typ="1">Te słowa rzekłszy, z tronu wstaje wysokiego,</wers_wciety>/
Żar ze stosu Alcyda, jak zwyczaj chce stary,/
Roznieci na ołtarzu, penaty i lary<pe><slowo_obce>penaty i lary</slowo_obce> (mit. rzym.) --- bóstwa opiekuńcze domu.</pe>/
Wesół uczci; wraz owce na ofiarę świeżą/
Ewander bije społem z trojańską młodzieżą./
Enej łodzie nawiedza i druhów pozdrowi./
Spośród tych, co na boje ruszyć są gotowi,/
Mężniejszych sam wybiera zaraz; pozostali/
Bez pracy wioseł płyną rzeką z prądem fali,/
By donieść Askaniowi o ojcu i sprawie./
Teukrom konie tyrreńskie król daje łaskawie:/
Dla Eneja w dział rumak idzie przystrojony/
Lwa skórą płową --- złote błyszczą na niej szpony.</strofa>




<strofa id="e279"><wers_wciety typ="1">Wnet po małym miasteczku głoszona wieść hula,</wers_wciety>/
Że ruszy huf ku brzegom tyrreńskiego króla./
Zdwajają śluby matki, wobec bliskiej trwogi/
Drżą serca, większej grozy nabiera Mars srogi,/
<begin id="b1513527911399-3802300811"/><motyw id="m1513527911399-3802300811">Wojna, Strach, Ojciec, Syn</motyw>Ewander idącego w bój uściska syna/
Nienasycon i ze łzą tak mówić zaczyna:</strofa>




<strofa id="e280"><wers_wciety typ="1">«O, niechby mi Juppiter miniony wiek młody</wers_wciety>/
Wrócił, gdym u Prenesty<pe><slowo_obce>Prenesta</slowo_obce> a. <slowo_obce>Preneste</slowo_obce> --- miejscowość w górach w pobliżu Rzymu; dziś Palestrina.</pe> bram szyki w zawody/
Rwał, stosy tarcz podpalał i nieustraszenie/
Erula tą prawicą w Tartaru słał cienie ---/
Dziw, któremu Feronia, matka<pe><slowo_obce>Feronia matka</slowo_obce> (mit. rzym.) --- staroitalska bogini, uważana za żonę Jowisza.</pe>, trzy aż razem/
(Straszno rzec!) dała dusze; po trzykroć żelazem/
Powalony być musiał, przecież wszystkie społem/
Dusze i tyleż mieczy tą ręką mu wziąłem. ---/
Nigdybym z twych uścisków słodkich, drogie dziecko,/
Nie wyrywał się teraz, i Mezent zdradziecko/
Drwiąc ze mnie, tak by wielu swym mieczem nie naciął/
Wśród miasta, tylu moich nie zgubił przyjaciół!.../
Lecz, o bogi! Jowiszu wielki przed wszystkiemi!/
Zlitujcie się nad królem arkadyjskiej ziemi/
I słyszcie ojca, który błagalne śle słowa!/
Jeśli mi los Pallasa nietkniętym zachowa,/
Jeśli znowu zobaczyć mam jego twarz młodą:/
Pragnę żyć i przed żadną nie zadrżę przygodą. ---/
Jeśli zaś, o Fortuno, zdradę knujesz skrycie,/
Dzisiaj już, dzisiaj gorzkie skończyć pragnę życie,/
Gdy wątpliwa jest troska, co w pierś mą się wrzyna,/
Gdy cię chłopcze, rozkoszy późna i jedyna,/
W objęciu trzymam, gdy mi serca nie rozrania/
Wieść gorsza...» Takie rodzic śle mu pożegnania; ---/
Do domu niosą słudzy bladego, bez siły.<end id="e1513527911399-3802300811"/></strofa>




<strofa id="e281"><wers_wciety typ="1">Już przez otwarte bramy hufce wychodziły:</wers_wciety>/
Pośród pierwszych rot Enej wraz z wiernym Achatem./
Potem przedni Trojanie; w odzieniu bogatem/
Środkiem Pallas --- tarcz barwna mu zorzą się pali:/
Tak Jutrzenka skąpana w Oceanu fali,/
Gwiazda, co ponad inne Wenerze jest miła,/
Pojawia się wśród mroków i cudny blask zsyła./
<wers_wciety typ="1"><begin id="b1513528057031-3498008896"/><motyw id="m1513528057031-3498008896">Żołnierz, Kobieta, Matka</motyw>Śledzą matki trwożliwe, wstąpiwszy na mury,</wers_wciety>/
Błyszczące spiżem hufce pośród pyłu chmury./
Oni przez chaszcze, kędy prosta droga wiedzie,/
Rwą pancerni; zgiełk dudni, za rotą na przedzie/
Gna druga w trop i sypki piach trąca kopyto.<end id="e1513528057031-3498008896"/></strofa>


<strofa id="e282"><wers_wciety typ="1">Jest wielki gaj nad Cery<pe><slowo_obce>Ceryt</slowo_obce> --- rzeczka w pobliżu rzym. miasta Caere (dawniej Agylla; Caisra antycznych Etrusków; dziś: Cerveteri).</pe> rzeczułką w jar skrytą,</wers_wciety>/
Z dawna czczony szeroko; pagórki dokoła/
Piętrzą się, ciemne jodły zwieńczają ich czoła,/
Sylwanowi, co pola i trzodę swą darzy/
Opieką, jak wieść niesie, Pelazgowie starzy/
Gaj ten oddali, pierwsi władcy ziem Latyna./
Blisko stąd Tarchon oraz tyrreńska drużyna/
Miała obóz; ze wzgórza można było okiem/
Dostrzec legie stojące na polu szerokiem./
Tam ojciec Enej, a z nim dobrana młódź cała/
Znużeni śpieszą, krzepią rumaki i ciała.</strofa>




<strofa id="e283"><wers_wciety typ="1">Tymczasem boska Wenus ze śnieżnych chmur spłynie</wers_wciety>/
Z darami; kiedy syna w zacisznej dolinie/
Ujrzy, gdzie chłodnej rzeki lśni toń kryształowa,/
Przystąpi doń, witając, i rzecze te słowa:/
<wers_wciety typ="1">«Oto męża mojego dar, sztucznej<pe><slowo_obce>sztuczny</slowo_obce> --- tu: wykonany zgodnie z prawidłami sztuki (rzemiosła).</pe> roboty:</wers_wciety>/
W zbroicy tej Laurentów pysznych zwarte roty/
Zmóc zdołasz i dzielnego Turna wyzwać z bliska»./
<wers_wciety typ="1">Tak rzecze Cyterejka i syna uściska,</wers_wciety>/
Pod dębem naprzeciwko broń kładąc wspaniałą./
On, ciesząc się podarkiem i tak wielką chwałą,/
<begin id="b1513531419654-2739938533"/><motyw id="m1513531419654-2739938533">Strój, Historia, Polityka</motyw>Nie może się nasycić --- oczyma zdumiony/
Po niej wodzi, rękoma pieści i ramiony<pe><slowo_obce>ramiony</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: ramionami.</pe>/
Straszliwy szyszak z kitą, miotający płomię<pe><slowo_obce>płomię</slowo_obce> --- dziś popr.: płomień.</pe>,/
Miecz śmiercionośny oraz potężną w ogromie/
Spiżową zbroję, która się krwawo rumieni,/
Jak chmura, z dala lśniąca od słońca promieni,/
Nakolanka ze srebra i złota, i włócznie,/
I piękną niewymownie tarcz, rzeźbioną sztucznie.</strofa>


<strofa id="e284"><wers_wciety typ="1">Na niej dzieje Italii i triumfy Romy</wers_wciety>/
Wybornie wróżb i czasów następnych świadomy/
Po Askaniu i wojny wszystkie nieprzerwanie/
Wyrzeźbił Ogniowładca. Tam ród, co powstanie/
Przedstawił: w grocie Marsa<pe><slowo_obce>w grocie Marsa</slowo_obce> --- zwanej potem Lupercal.</pe>, widać, rozciągnięta/
Wilczyca leży, wokół jej wymion bliźnięta/
Igrają, chłopcy, mleko ssąc zgoła bez trwogi;/
Ona zaś, lekko ku nim zginając kark srogi,/
Liże obu i gładzi językiem ich ciała./
Niedaleko tuż Roma potężna jaśniała;/
Porywane Sabinki wśród świąt przez tłum zbrojny/
Bezecnie, i stąd wszczęte z nagła nowe wojny/
Przez Romy lud, Tacjusza<pe><slowo_obce>Tacjusz</slowo_obce> --- król Sabinów.</pe> i Kuretów społem/
Surowych. Lecz wnet bitwy znużeni mozołem/
Zbrojni króle maciorę składają w ofierze/
Jowiszowi, ucztują i czynią przymierze./
Obok --- Metta w dwie strony rwą w pędzie rydwany/
(Obyś trwał, Albańczyku, w słowie niezachwiany!)./
Wlecze zdrajcę Tul, w gniewie zacięty niezmiernie,/
Przez las, a krwią dokoła zrosiły się ciernie./
Tuż Porsenna, gród z mocą oblegając, zmusza/
Wygnanego na powrót przyjąć Tarkwiniusza./
Eneadzi za wolność porywają miecze;/
On żywo zda się grozić; gniew widać go piecze,/
Że rozerwać most Kokles odważył się młody,/
A Klelia uszła, płynąc przez tybrowe wody./
Manliusz zamków tarpejskich i świątyni strzeże/
Pilnie, dzierżąc wysokie Kapitolu wieże;/
Strzechą ze słomy błyszczy Romulowa chata;/
Tuż srebrna gęś w krużgankach wyzłacanych lata/
Głosząc, że Gallów wojska czyhają za progiem;/
W krzach pod zamkiem Gallowie siedzą z licem srogiem,/
Głuchą nocą zakryci wśród ciemności ślepych;/
Złote włosy ich, płonie złocistych szał przepych/
I płaszczy prążkowanych; śnieżyste ich szyje/
Spina złoto; z dwu włóczni alpejskich blask bije/
Wokół, a długie tarcze osłaniają ciała./
Saliów<pe><slowo_obce>Saliowie</slowo_obce> --- kapłani Marsa; dosł. ,,skoczkowie" a. ,,tancerze", ponieważ ich rytuały wiązały się z tańcem.</pe> też i Luperków<pe><slowo_obce>Luperkowie</slowo_obce> --- kapłani Pana, którego czcili na wiosnę, tańcząc przebrani w koźle skóry.</pe> nagich tam jaśniała/
Gromada --- czapy z czubem, tarcze niespodzianie/
Spadłe z nieba; i matki w wygodnym rydwanie/
Wiezione wśród obrzędów przez gród. --- Tuż mrok siny/
Tartarskich pól, Plutona głębokie krainy/
Widać, kary za zbrodnie: przykuty do skały/
Katylina, na twarze jędz patrzy struchlały;/
Cnotliwi są osobno: tym prawa śle Kato./
W środku lśni morza obraz, rzeźbiony bogato/
W złocie: błyska biel piany z tła ciemnej głębiny;/
Ze srebra wyrzeźbione naokół delfiny/
Wzburzone fale zwinnie w krąg sieką ogonem./
   <wers_wciety typ="1">Z przodu flota w spiż strojna. Na morzu spienionem</wers_wciety>/
Aktyjską widać bitwę; Leukate<pe><slowo_obce>Leukate</slowo_obce> --- skalisty przylądek pod Akcjum.</pe> wre w szale/
Wojennym; szczerym złotem połyskują fale./
Tu August Cezar wiedzie italskie w bój srogi/
Zastępy --- z nim lud, senat i potężne bogi./
On na statku wyniosłym stoi, obie skronie/
Płomień zioną, rodowa gwiazda z czoła płonie./
Tuż z wróżby pomyślnymi Agryppa dostojny/
Wiedzie zastęp potężny; mocarny znak wojny,/
Okrętowy mu wieniec błyska wokół czoła./
Antoniusz barbarzyńców pod znaki swe woła./
Zwycięzca z krajów Wschodu, z Czerwonych Wybrzeży,/
Z Egiptu hufce zbiera --- lud Baktry z nim bieży;/
Społem idzie (o hańbo!) Egipcjanka, żona./
Wraz wszyscy gnają, morza toń huczy spieniona/
Od wioseł, dziobów, osęk. Suną nad głębiną;/
Rzekłbyś, że to Cyklady oderwane płyną/
Po morzu lub z turniami zbiegają się turnie:/
Tak z mocą walą statki, piętrzące się górnie./
Lecą w krąg szybkie strzały i w kłębach płomieni/
Pakuły --- krwawą rzezią morze się rumieni./
Królowa w środku, hufce brząkadłem w bój woła,/
Dwóch wężów za plecami niewidząca zgoła./
Przeróżnych bogów larwy i szczekacz zuchwały/
Anub<pe><slowo_obce>szczekacz zuchwały Anub</slowo_obce> --- Anubis, egipski bóg świata zmarłych; przedstawiany z głową szakala (tu: psa).</pe> --- w Neptuna, Wenus i Minerwę strzały/
Miecą. Sroży się Mawors w okrutnej potędze,/
Zakuty w stal, posępne lecą w górze jędze;/
Ucieszona Niezgoda w rozdartej odzieży/
Gna, a za nią Bellona z krwawym biczem bieży./
Widząc to, łuk Apollo aktyjski napina/
Z wysoka: drży Egiptu i Indu drużyna,/
I Arabi Sabejcy podają tył nagle./
Królowa sama każe w lot rozpinać żagle,/
Puścić liny i z wichrem gnać morzem spienionem./
Ją, wśród rzezi blednący niedalekim zgonem,/
Wyrzeźbił Ogniowładca jak z pędem Japyga<pe><slowo_obce>Japyg</slowo_obce> --- wiatr płn.-zach.</pe>/
Gna; ogromny Nil w dali od smutku się wzdryga,/
Otwiera jej ramiona i na ciche łono/
Swych modrych fal przyjmuje rzeszę zwyciężoną./
   <wers_wciety typ="1">Potrójny tryumf święcąc Cezar, w mury Romy</wers_wciety>/
Wiezion, bogom Italii w znak chwały widomy/
Nieśmiertelny ślub czyni, wielkich świątyń trzysta/
Wznosi w mieście. Lud z igrzysk wesoło korzysta;/
W świątyniach tłumy matron, w zieleni ołtarze,/
Przed nimi cielce, bogom poświęcone w darze,/
On w śnieżnym chramie Feba siedząc, wybór czyni/
Z darów, łupem obwiesza podwoje świątyni/
Przepyszne. Długim rzędem idą zwyciężeni,/
Różni mową --- strój różny i oręż się mieni:/
Tu Nomadów tłum, Afrów rzesza rozbrojona;/
Lelegi, Kary, łowczych Gelonów plemiona;/
Eufrates, już uciszon, szedł drżący od trwogi,/
Szedł daleki Morynów naród, Ren dwurogi,/
Dzicy Daje i Araks, który mosty zrywa.</strofa>


<strofa id="e285"><wers_wciety typ="1">Te na tarczy Wulkana oglądając dziwa,</wers_wciety>/
Cieszy się obrazami, choć spraw nieświadomy,/
Na barkach wznosząc sławę wnuków i los Romy.<end id="e1513531419654-2739938533"/></strofa>

<!--TRIM:2-->


<naglowek_czesc id="e286">Księga IX</naglowek_czesc>



 
<numeracja/>

<strofa id="e287"><wers_wciety typ="1">Gdy w innej zgoła stronie te sprawy się toczą,</wers_wciety>/
Saturnka Juno z nieba Irydę ochoczą/
Do śmiałego śle Turna. --- W Pilumna rodzica/
Świętym gaju Turn siedział. <begin id="b1513287761387-2525567990"/><motyw id="m1513287761387-2525567990">Bogini</motyw>Córa pięknolica/
Taumasa<pe><slowo_obce>córa Taumasa</slowo_obce> (mit. gr.) --- Iryda; jej ojcem był Taumas, syn Okeanosa i Ziemi.</pe> różanymi doń usty tak powie:/
<wers_wciety typ="1">«Turnie! Czego proszącym obiecać bogowie</wers_wciety>/
Nie śmieliby --- nam przyniósł dzień ledwo zaczęty:/
Enej, rzuciwszy obóz, druhów i okręty,/
Nawiedził gród Ewandra, stołeczny Palatyn./
Nie dosyć! Do najdalszych Korytu wszedł chatyn/
I zbiera pod broń Lidów lud nieokrzesany./
Przecz<pe><slowo_obce>przecz</slowo_obce> (starop.) --- wszakże; tu: czyż.</pe> wahasz się? Czas konie kiełzać, brać rydwany./
Nie zwlekaj i lęk miecąc<pe><slowo_obce>miecąc</slowo_obce> (daw. forma) --- miotając, rzucając; tu: siejąc (lęk).</pe>, zgnieć obóz obrzydły!»</strofa>




<strofa id="e288"><wers_wciety typ="1">Rzekła i w niebo wzbiła się równymi skrzydły<pe><slowo_obce>skrzydły</slowo_obce> (daw.) --- dziś popr. forma N.lm: skrzydłami.</pe>,</wers_wciety>/
Ogromny łuk pod chmurą zatoczy z ukosa./
Poznał ją młodzian, obie wzniósł dłonie w niebiosa/
I tak do pierzchającej rzekł, zdumion ogromnie:/
<wers_wciety typ="1">«Irydo, nieb ozdobo, któż cię z chmury do mnie</wers_wciety>/
Na ziemię zesłał? Skądże nagle tak pogodna/
Jasność? O, widzę, niebo rozchyla się do dna,/
Krążące błyszczą gwiazdy tam. Śpieszę w zapale,/
Ktokolwiek pod broń woła!» --- To rzekłszy, nad fale/
Pobiegnie, czerpie wodę z wierzchu i skroń skłania/
Przed bóstwy, śluby czyniąc i wznosząc błagania.<end id="e1513287761387-2525567990"/></strofa>




<strofa id="e289"><wers_wciety typ="1">Już na pola otwarte za rotą szła rota,</wers_wciety>/
Rwą rumaki, blask bije szat zdobnych i złota./
Pierwszy huf<pe><slowo_obce>huf</slowo_obce> --- hufiec, oddział.</pe> Messap, tylne szyki wiodą młodzi/
Tyreidzi; pośrodku Turn wojsku przewodzi,/
Broń dzierżąc, a przewyższa wszystkich głową całą:/
<begin id="b1513287610510-3037374799"/><motyw id="m1513287610510-3037374799">Rzeka</motyw>Tak wielki Ganges, siedmiu rzek wzmożon nawałą,/
Cicho bieży, tak Nilu toń pianą okryta,/
Gdy spływa z pól i w brzegi się chowa koryta.<end id="e1513287610510-3037374799"/></strofa>




<strofa id="e290"><wers_wciety typ="1">Wnet ciemną, zbitą chmurę pyłu niespodzianie</wers_wciety>/
Ujrzą Teukrzy i cienie wstające na łanie./
Pierwszy Kaik zakrzyknął z oszańcowań głębi:/
<wers_wciety typ="1">«Jakiż kurz, druhy, czarną zawieją się kłębi!</wers_wciety>/
Bierzcie broń, znoście strzały, wstępujcie na mury!/
Wróg blisko, hej!» --- Wrzask zewsząd się rozległ ponury./
Przez wszystkie bramy Teukrów tłum w szańce się chowa;/
Odchodząc bowiem, dzielny Enej te im słowa/
Głosił: jeśli tymczasem przygoda się zdarzy,/
Niechaj, szyk wiążąc, w pole nie śpieszą w bój wraży<pe><slowo_obce>wraży</slowo_obce> (daw.) --- obcy; tu: z wrogiem (bój).</pe>,/
Lecz obozu i murów strzegą, skryci wałem. ---/
Więc choć wstyd im i bitwy chęć w sercu wre śmiałem,/
Zaprą bramy wszelako i --- jak Enej każe ---/
Czekając wroga, wieżom zbrojne stawią straże.</strofa>




<strofa id="e291"><wers_wciety typ="1">Ubiegłszy piesze hufce Turn, zuchwały młodzian,</wers_wciety>/
Dwudziestu wiodąc jeźdźców dobranych, niespodzian/
Przed szańcem stanie; pod nim koń srokacz się miota,/
Tracki; z kitą pąsową przyłbica lśni złota./
<wers_wciety typ="1">«Kto za mną --- krzyknie --- chłopcy? Kto pierwszy się zetrze</wers_wciety>/
Z wrogiem? --- Ot!» Kręcąc oszczep, rzucił go w powietrze/
Wszczynając bój, i groźnie po polu rwie płaskiem./
Krzyk druhów mu odpowie, pomkną za nim z wrzaskiem/
Gromkim. <begin id="b1513288142062-2065855595"/><motyw id="m1513288142062-2065855595">Zwierzęta, Walka, Miasto</motyw>Dziwi ich gnuśność Teukrów niewymownie,/
Iż w pole nie wychodzą na bój przed warownię,/
Jeno obozu strzegą. --- Turn z konia się sroży,/
Bada szańce, dostępu szuka wśród bezdroży./
Jak pod pełną owczarnią pomruki złowieszcze/
Wydaje wilk, u płotu wiatr znosząc i deszcze/
Po północy; bezpieczne wśród matek jagnięta/
Beczą --- jego złość zasię zdejmuje zawzięta/
Na ukryte, głód długo znoszony go nęka/
I wściekłość, schnie krwi ciepłej pragnąca paszczęka/
Tak w Rutulu, co mury i obóz w bliskości/
Ogląda, wre gniew --- twarde ból pali mu kości./
Nie wie, jak znaleźć dostęp, jak za szańców załom/
Zwabić Teukrów na pole i wydrzeć ich wałom.<end id="e1513288142062-2065855595"/>/
Więc flotę, co port obok miała niedaleki,/
Szańcami otoczona w krąg i falą rzeki,/
Napadnie; woła druhów, by nieśli łuczywo,/
I w dłoń żagiew płonącej sosny chwyta żywo./
Prą z mocą; pierś ich Turna obecność zapali<pe><slowo_obce>pierś ich Turna obecność zapali</slowo_obce> --- konstrukcja z szykiem przestawnym; inaczej: ,,obecność Turna zapali  ich pierś" a. ,,obecność Turna wywoła zapał w ich piersi" itp.</pe>./
Wnet wszyscy w dłonie smolne pochodnie porwali,/
Rozrywają ogniska --- pod gwiazdy wiatr żenie<pe><slowo_obce>żenie</slowo_obce> (daw.) --- pędzi; przestarz. forma od: <slowo_obce>gnać</slowo_obce>. </pe>/
Snop iskier i zmieszane z popiołem płomienie.</strofa>




<strofa id="e292"><wers_wciety typ="1">Któryż to bóg, o Muzy, odwrócił tak srogi</wers_wciety>/
Żar od Teukrów? Kto łodzie z tej wyrwał pożogi?/
Powiedzcie! Czyn to dawny, lecz wieczystej sławy.../
 <wers_wciety typ="1">Kiedy na fryskiej Idzie pierwsze łodzie żwawy</wers_wciety>/
Stawiał Enej i flota na głębie zejść miała,/
Mówią, że matka bogów, Berecyntka<pe><slowo_obce>Berecyntka</slowo_obce> a. <slowo_obce>Berecynthia</slowo_obce> --- przydomek Wielkiej Matki bogów, Rei Cybele, utworzony od nazwy góry Berecynthus lub ufortyfikowanego miejsca we Frygii, gdzie odbierała szczególny kult; także od <slowo_obce>Berecynthus</slowo_obce>: kapłan  Cybele.</pe> śmiała,/
Tak rzekła do Jowisza: «Wprowadzony na tron/
Olimpu, słuchaj, synu, głosu pierwszej z matron!/
Miałam bór, umiłowan już przed wielu laty ---/
Na szczycie gaj był, gdzie mi składano obiaty,/
W mroku świerków i klonów tnąc chaszcze na pował;/
Enejowi go, kiedy floty potrzebował,/
Oddałam; dzisiaj troska mi serce rozrania./
Rozprosz mą trwogę, matki wysłuchaj błagania:/
Niech statków tych nie niszczy pęd, ni wichru siły/
Nie złamią, skoro w moich górach się zrodziły».</strofa>




<strofa id="e293">Syn, co biegiem gwiazd rządzi, tak zasię rzekł Jowisz:/
«O matko, przecz<pe><slowo_obce>przecz</slowo_obce> (starop.) --- czyż, wszakże.</pe> los kusisz? Co zjednać stanowisz?/
Czyli<pe><slowo_obce>czyli</slowo_obce> --- tu: zaimek pytajny z partykułą -li; znaczenie: czyż, czy też, czyżby.</pe> dłonią śmiertelną uczynione łodzie/
Nieśmiertelne być mogą? Czyż wszelkiej przygodzie/
Wyrwany ma być Enej? Kto z bogów to zdoła?/
Lecz tym, co celu dopną i falą mórz zgoła/
Niezmożone w auzoński port wpłyną szczęśliwie/
I Trojan wodza stawią na Laurentu niwie,/
Ziemską postać odmienię, skoro prosisz o to:/
Bóstwami morza będą, jak nereida Doto/
I Galatea, które piersiami tną morze»./
<wers_wciety typ="1">Rzekł i na rzekę brata w stygijskim przestworze<pe><slowo_obce>na rzekę brata w stygijskim przestworze klnie się</slowo_obce> --- przysięga na rzekę piekielną Styks należała do najbardziej uroczystych i najstraszniejszych.</pe></wers_wciety>/
Klnie się, na smolne nurty i brzegów ich wały.../
Skinął i wraz skinieniem wstrząsnął Olimp cały.</strofa>




<strofa id="e294"><wers_wciety typ="1">Nastał dzień obiecany i Parek wrzeciona</wers_wciety>/
Dosnuły czas... <begin id="b1513289031376-3812972026"/><motyw id="m1513289031376-3812972026">Okręt, Cud</motyw>Więc szałem Turna przerażona/
Cybele śpieszy pożar odwrócić od łodzi./
Blask nagły strzela wkoło, wśród świateł powodzi/
Od wschodu wielki obłok przez niebiosa sunie,/
Idajskie widać chóry<pe><slowo_obce>idajskie chóry</slowo_obce> --- chóry z gór Idy w Troadzie, tj. tu: orszak bogini Cybele.</pe>, głos straszny grzmi w łunie,/
Wśród Trojan i Rutulów budząc lęku mrowie:/
<wers_wciety typ="1">«Nie śpieszcie łodzi moich osłaniać, Teukrowie,</wers_wciety>/
Nie zbrójcie dłoni! Pierwej Turn morza zapali,/
Niźli święte te sosny... Wy idźcie w głąb fali,/
Boginie morza! --- Matka każe!»/
<wers_cd>Wnet nietknięta</wers_cd>/
Łódź każda od wybrzeża oderwie lin pęta;/
Jak delfiny, do morza wnurzając pierś śliską,/
W głąb dążą, dziewic biorą kształt (dziwne zjawisko!)./
Ile stało przy brzegu krytych spiżem łodzi,/
Tyle twarzy dziewiczych nad fale wychodzi.<end id="e1513289031376-3812972026"/></strofa>


<strofa id="e295"><wers_wciety typ="1">Zdumieli się Rutule; zatrwożon ucieka</wers_wciety>/
Zlękłymi końmi Messap, cofa się i rzeka/
Głośno hucząc, uchodzi Tyberyn z wód głębi./
Lecz Turna zuchwałego bojaźń nie przygnębi,/
Słowami krzepi ducha i nie szczędzi nagan:/
<wers_wciety typ="1">«W Trojan dziwy te godzą, im Jowisz niezbłagan</wers_wciety>/
Odjął pomoc zwyczajną, ni strzał, ni pożogi/
Rutulów nie czekając. Dla Teukrów mórz drogi/
Zamknięte: nam połowa odpadła mozołu./
Ląd w ręku naszym --- tyle tysięcy pospołu/
W Italii oręż wznosi. Zgoła mnie nie trwożą/
Głosy Frygów, na wróżbę wskazujące bożą!/
Dość losom i Wenerze, że Auzonia żyzna/
Trącona stopą Trojan. Mnie też los mój przyzna/
Prawo zniszczyć zbrodniczy lud, co się nie wstydzi/
Brać cudzą narzeczoną. Nie sami Atrydzi/
Zelżeni, nie sam Micen lud zdoła broń nosić./
Lecz dosyć, że raz padli. --- Im winno być dosyć/
Dawnych win, okrutnikom, co niewiast ród cały/
Prześladują, szaleńcom, których wątłe wały/
I rów --- taka niewielka przed śmiercią osłona ---/
Krzepią. Czyż nie widzieli, jak Troja, broniona/
Neptuna murem, padła w pożodze w noc ciemną? ../
Lecz kto z was, o wybrani, orężem wraz ze mną/
Wał przerwie, co obozy przelękłych wojsk grodzi?/
Ni Wulkana mi zbroi, ni tysiąca łodzi/
Nie potrzeba na Teukrów. Niech wesprze ich zaraz/
Etruski huf! Wśród mroków na zamkowy taras/
Nie wedrzem się, nie skradniem zabiciu straży/
Palladium, ni w brzuch konia nie skryjem się wraży:/
Jawnie ogniem ich szańce otoczymy we dnie!/
To nie są z Pelazgami zapasy powszednie,/
Które w dziesięć lat męstwo przewlekło Hektora!.../
Teraz, gdy dzień się chyli i późna już pora,/
Spisawszy się, drużyno, pod zbrojami nie sap,/
Lecz wesoło krzep ciała przed bitwą!»/
---Wnet Messap/
Troskę podjął, by bramy poobsadzać z bliska/
Strażą i wokół murów rozłożyć ogniska./
Na czaty pod szańcami Rutulów czternastu/
Wybrano --- stu za każdym pośpiesza ku miastu,/
Strojnych w czuby szkarłatne i błyszczących złotem./
Biegną, straż zaciągają i na darni potem/
Raczą się winem, dzbany wypróżniając do dna./
Płoną ognie; wśród zabaw noc kryje pogodna/
Bezsennych.</strofa>




<strofa id="e296"><wers_wciety typ="1">Trojanie z wału patrzą na to i jak mogą</wers_wciety>/
Strzegą wielkich baszt, bramy opatrują z trwogą,/
Łączą mosty z wieżami, pociski i strzały/
Znoszą. Krząta się Mnestej oraz Serest śmiały,/
Których sam ojciec Enej, gdyby ciężki srodze/
Bój nastał, dał młodzieńcom za mistrze i wodze./
Cały zastęp na szańcach każdego załomu/
Z losu strzeże na przemian, jak przypadło komu.</strofa>




<strofa id="e297"><wers_wciety typ="1">U bramy Hyrtacyda Nizus straże czyni</wers_wciety>/
Dzielny w boju. W Eneja obóz go łowczyni/
Ida<pe><slowo_obce>Ida</slowo_obce> --- tu: nimfa na górze Ida w Troadzie.</pe> wysłała; włócznią on walczył i strzały<pe><slowo_obce>strzały</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: strzałami.</pe>./
Obok Eurial: równego mu krasą nie znały/
Ziemie Troi, ni kryła trojańska zbroica:/
Puch pierwszy, niestrzyżony, ocieniał mu lica./
Ci w boje społem biegli, wzajem sobie mili,/
I wtedy też straż razem przy bramie dzierżyli./
<wers_wciety typ="1">Nizus rzekł: «Czy ten zapał pochodzi od boga,</wers_wciety>/
Eurialu, czy też bogiem jest własna chęć sroga?/
Chęć boju lub świetnego czynu w sercu moim/
Wre i miłym nie mogę się cieszyć pokojem./
Patrz, jak wielka Rutulów napełnia otucha:/
Ogniska rzadko błyszczą --- w śnie, jakby bez ducha./
Zmorzeni winem leżą. Cisza... Słuchaj tylko,/
Co myślę, jaki zamiar powziąłem przed chwilką:/
Lud i senat chce wysłać do Eneja posły,/
Aby nam jego wolę wyraźną odniosły./
Gdy tobie dar przyrzekną słuszny --- bo mnie obcym/
Wszystko, prócz sławy --- widzę, zda się, za tym kopcem/
Drogę, co w pallantejskie zawiedzie mnie wały...»</strofa>

<strofa id="e298"><wers_wciety typ="1">Osłupiał Eurial, zdjęty wielką żądzą chwały,</wers_wciety>/
I te słowa do druha gorącego rzecze:/
<wers_wciety typ="1">«Więc w drogę mnie ze sobą wziąć nie chcesz człowiecze?</wers_wciety>/
Samegoż na wyprawy puszczę? Takiż cel ta/
Ma mowa? O, nie takie od ojca Ofelta/
Brałem rady wśród bitew, wśród Trojan mozołu,/
Nie na to zasłużyłem ja z tobą pospołu/
Spiesząc, kędy Eneja wiodła dola twarda./
Tkwi w duszy mojej życia szlachetna pogarda,/
Co sądzi, że od sławy życie mniej jest miłem»./
<wers_wciety typ="1">Na to Nizus: --- «O tobie nigdy nie wątpiłem:</wers_wciety>/
Tak niech mnie wróci tobie Jowisz w czerstwej sile/
Lub inne bóstwo, które patrzy na nas mile!/
Lecz gdy --- jak często bywa, wśród trudnej tak drogi ---/
Przypadek mnie zabierze lub zawistne wrogi,/
Chcę, byś został. Twe życie cenniejsze niemało./
Będzie ktoś, kto odbije lub wykupi ciało,/
Pogrzebie je lub, jeśli los nie da, grobowiec/
Zbuduje, uczci stypą. Nieprawdaż? Sam powiedz!/
I matce twej nie sprawię bólu na ostatek,/
Co sama z tobą, chłopcze, spośród wielu matek/
Poszła, nie chcąc wśród murów pozostać z Acestem»./
<wers_wciety typ="1">Ów zasię: «Próżne słowa, bo niezłomny jestem</wers_wciety>/
W mym zdaniu, nie odmienisz go mową uprzejmą./
Pójdźmy!» --- Rzekł. Czatowników zbudzi; ci obejmą/
Placówkę. Eurial z Nizem, ze straży zwolnieni,/
Spieszą, wodza wśród mrocznych poszukując cieni.</strofa>




<strofa id="e299"><wers_wciety typ="1">Wszystkie inne stworzenia w krąg, tonąc w sen miły,</wers_wciety>/ 
Zapomniawszy o trudach, swe troski koiły. /
Wodzowie przedni Teukrów i dobór młodzieży /
Radzą nad wspólną sprawą: co czynić należy /
I jaki poseł spiesznie Eneja przestrzeże. /
Na długich włóczniach wsparci i dzierżąc puklerze, /
Stoją pośród obozu, kiedy Nizus żwawy /
I Eurial posłuchania proszą, aby sprawy /
Objawić, godne słuchu. Pierwszy Jul stanowi, /
By przypuścić śpieszących, i głos da Nizowi. /
<wers_wciety typ="1">Wtedy rzekł Hyrtacyda: --- «Słyszcie nas łaskawie,</wers_wciety>/ 
Eneadzi, nie z naszych lat sądząc o sprawie: /
Rutule, snem i wina zmorzeni strugami, /
Zmilkli. Miejsce przeprawy upatrzylim sami /
Na rozstajach, przy bramie, co morza jest bliska. /
Tam rzadsze czaty, czarny dym bucha z ogniska /
Pod gwiazdy. Gdy przeciwni temu nie jesteście, /
Aby szukać Eneja w pallantejskim mieście, /
Pobiwszy wielu, z łupem do szańców tych proga /
Powrócim. Wśród wyprawy nie zmyli nas droga: /
Widywali gród, często podchodząc pod bramy /
Na łowach, brzegów rzeki każdy zakręt znamy».</strofa>



<strofa id="e300"><wers_wciety typ="1">Na to wiekiem podeszły, poważny rzekł Alet:</wers_wciety>/
«Rodowe bóstwa Troi! Widać dawnych zalet/
Pomne, nie chcecie biednych Teukrów zgubić do cna,/
Gdy w sercach młodzi naszej goreje tak mocna/
Żądza sławy!» --- To mówiąc, uściska prawice/
Obu chłopców, a hojne łzy zroszą mu lice. ---/
«Jakiejże ja nagrody godnym nie uznawam/
Tak chwalebnego dzieła? Najpiękniejszą da wam/
Sumienie i bogowie; resztę zaś nagrody/
Zbożny Enej dołoży, wnet i Askań młody,/
Co nigdy nie zapomni o tak wielkim czynie».</strofa>




<strofa id="e301"><wers_wciety typ="1">«Ja, co w ojca powrocie mam ufność jedynie ---</wers_wciety>/
Podjął Askań --- na lary<pe><slowo_obce>lary</slowo_obce> --- bóstwa opiekuńcze ogniska domowego.</pe> wielkie i penaty<pe><slowo_obce>penaty</slowo_obce> --- bóstwa opiekuńcze domu, domowych zapasów, rodziny; czasem też: całego państwa.</pe>/
Assaraka<pe><slowo_obce>Assarak</slowo_obce> --- syn Trosa, był pradziadkiem Eneasza (od Assaraka pochodził Kapys, od niego Anchizes, ojciec Eneasza).</pe>, na siwej Westy chram<pe><slowo_obce>chram</slowo_obce> (daw.) --- świątynia.</pe> bogaty/
Klnę się: jeśli tli jaka w mej piersi nadzieja,/
W waszym męstwie ją składam! Stawcie mi Eneja/
Przed oczy znowu! Przy nim nic przygoda zła mi/
Nie zaszkodzi. Dwie srebrne, zdobione rzeźbami/
Dam czasze, łup z Arysby przez rodzica wzięty,/
I trójnogi dwa, złota dwa wielkie talenty/
I puchar starożytny, który mi Dydona./
Dała. Gdy zaś Italii podbój się dokona,/
Po zwycięstwie, gdy łupy dzielić będą moi.../
Widziałeś, jaki Turna niósł koń, w jakiej zbroi/
Ze złota? --- Konia tego, tarcz i krasne czuby/
Wyłączę z działu: twym to wszystko, Nizie luby!/
Dwanaście też dobranych kobiet w wieku kwiecie/
I tyluż jeńców w zbrojach od ojca weźmiecie,/
I samego Latyna króla żyzne łany./
Ty zaś, który mi wiekiem swym, chłopcze kochany,/
Bliższy jesteś --- wiedz, że cię odtąd sercem całem/
Za druha na wszelakie przygody obrałem./
Bez ciebie żadnych czynów dłoń moja nie pocznie/
W pokoju i wśród bitew, twym słowom niezwłocznie/
Dam wiarę!»/
<wers_cd>Wtedy tak się ozwie Eurial śmiały:</wers_cd>/
«Żaden dzień do zdobycia tak rozgłośnej chwały/
Nieskorym mnie nie znajdzie; byle w zdradne siecie/
Fortuna nas nie wwiodła! Ja nad wszystko przecie/
O jedno błagam: Matkę mam z grodu Pryjama,/
Co nie chciała w iliońskiej ziemi zostać sama/
Ani w grodzie Acesta, lecz ze mną szła wszędzie./
Nieżegnaną dziś rzucam ją --- wiedzieć nie będzie/
O losie mym. Noc świadkiem i twoja prawica,/
Żem nie mógł znieść zlanego łzami matki lica!/
Ciesz biedną w opuszczeniu, na nią tkliwość przelej!/
Dozwól mi w tym zaufać tobie, pójdę śmielej/
Na wszelki los». --- Wzruszeni Teukrów wojownicy/
Łzy ronili, przed innymi sam Jul pięknolicy,/
Bo widok tkliwych uczuć poruszył go do dna./
Więc tak rzecze:/
«Zaufaj! wszelkich nagród twa dzielność jest godna:/
Za matkę mieć ją będę; prócz miana jedynie/
Kreuzy, dam jej wszystko. Wdzięczność na nią spłynie/
Za syna. Jakikolwiek obrót wezmą trudy,/
Na tę głowę mą klnę się, jak ojciec zwykł wprzódy:/
Co tobie obiecuję, gdy nie zginiesz w drodze,/
Tym matkę twą i całą rodzinę nagrodzę».</strofa>




<strofa id="e302"><wers_wciety typ="1">Tak rzekł ze łzami. Wszystkich wzruszą słowa, a on</wers_wciety>/
Z barków zdejmie złocony miecz, który Lykaon/
W Gnozji ukuł (słoniowa kość na pochwie błyska);/
Nizowi Mnestej skórę groźnego da lwiska,/
Przyłbicę zasię wierny przemieni z nim Alet. ---/
Ruszą zbrojni. Z podziwem dla męskich ich zalet/
Do bram ich młódź i starzy wiodą wojownicy/
Wśród licznych życzeń. Również i Jul pięknolicy,/
Młody, lecz już męskiego pełen doświadczenia,/
Wiele zleceń do ojca śle. Lecz wiatru tchnienia/
Porwą je i w obłoki miotają daremno.</strofa>




<strofa id="e303"><wers_wciety typ="1">Oni, rowy przebywszy, kryci nocą ciemną,</wers_wciety>/
W obozy zgubne śpieszą, lecz wielu wpierw miała/
Dłoń ich pobić. --- Na łące bliskiej ujrzą ciała/
Snem i winem zmorzone, wyprzągnięte świeżo/
Wozy; pod ich kołami męże, miecze leżą/
I dzbany z winem. Nizus, nieustraszon zgoła:/
<wers_wciety typ="1">«Śmiało, Eurialu! Teraz rzecz sama nas woła ---</wers_wciety>/
Tędy droga! Bacz z dala, by z mrocznego wnęka/
Od tyłu jaka wraża nie żgnęła mnie ręka!/
Tych wytnę i szeroką powiodę cię drogą!»</strofa>




<strofa id="e304"><wers_wciety typ="1">Tak rzekł i umilkł. Razem godzi bronią srogą</wers_wciety>/
Na pysznego Ramneta, co złożywszy ciało/
Na stos kobierców, we śnie dyszał piersią całą,/
Król i wieszczek Turnowi nader miły --- alić/
Od śmierci nie zdołały go wróżby ocalić./
Trzech sług, obok leżących wśród broni bezładnie,/
I giermka Rema płatnie, woźnicę napadnie/
Pod końmi i w obwisły kark żelazem pchnie go./
Polem panu ich zetnie głowę, tułów jego/
Zostawi, bulgocący krwią, w miejscu tem samem;/
Krew łoże i darń broczy. Lamira też z Lamem/
I młodzieńca Serrana żgnie, co w nocy wiele/
Przegrawszy, urodziwy legł, zmorzon na ciele/
Winem. Szczęśliwy byłby, gdyby aż do rana/
Wśród gry mu upłynęła nocka nieprzespana./
<wers_wciety typ="1">Jak lew głodny, gdy w pełne się wedrze owczarnie</wers_wciety>/
Porwany szałem żeru rozdziera i garnie/
Przelękłe, drżące owce i grzmi paszczą krwawą:/
Nie inaczej i Eurial na lewo i prawo/
Szaleje. Okrom licznej bez rozgłosu młodzi,/
Fada, Herbesa, Reta, Abara podchodzi/
W śnie. Ret czuwał i widział, jak tamtych śmierć zmiotła,/
Lecz z trwogi za wielkiego krąg ukrył się kotła./
Gdy wstawał, ów mu piersi na wylot przewierci/
Mieczem i w mrokach gorzkiej pogrąża go śmierci;/
Z krwią oddaje wnet duszę, z posoką chlupocą/
Strugi wina; --- ów dalej następuje z mocą./
<wers_wciety typ="1">Do rot Messapa dążył. Spojrzy: ledwo płonie</wers_wciety>/
Gasnący żar; opodal powiązane konie/
Gryzą trawę. Lecz Nizus krótko --- spostrzegł bowiem/
Że zbytnio się unoszą między wrogów mrowiem:/
«Odejdźmy --- rzecze --- bliska już zorza nam wroga;/
Dość pomsty! Przez ich karki uczyniona droga»./

   <wers_wciety typ="1">Wiele broni, zdobionej srebrem, w poniewierce</wers_wciety>/
Zostawią, również dzbany i piękne kobierce./
Eurial bierze Ramneta napierśnik bogaty/
I pas złoty z guzami; Cedyk go przed laty/
Remulusowi przesłał razem z upragnionem/
Przymierzem; ów wnukowi go oddał przed zgonem;/
Kiedy on zmarł, Rutule w bitwie go zabrali. ---/
Ten łup bierze na barki, które śmierć powali,/
Potem szyszak Messapa piękny, strojny kitą,/
Wkłada. Biegną z obozu na łąkę odkrytą.</strofa>




<strofa id="e305"><wers_wciety typ="1">Tymczasem już laurencka jazda, słana przodem,</wers_wciety>/
Gdy reszta legii w polu została pod grodem,/
Szła, odpowiedź Turnowi niosąc: trzystu młodzi,/
Wszyscy zbrojni tarczami; Wolcens im przewodzi./
Podchodzili pod obóz do wału bliskiego,/
Gdy z dala zbaczających na lewo spostrzegą./
Niebacznego Euriala zdradziła przyłbica,/
Co błysła przez mrok nocy w promieniach księżyca./
Nie próżno ją ujrzano, Wolcensa surowy/
Krzyk zabrzmiał: «Stójcie! Co was prowadzi i kto wy?/
Dokąd to?»</strofa>





<strofa id="e306"><wers_cd>Oni słowa nie rzekli, lecz poczną</wers_cd>/
Skwapliwie w las uciekać, ufając w noc mroczną./
Znanymi dobrze ścieżki skoczą jeźdźcy w pędzie/
Tu i tam, każdy dostęp zamkną strażą wszędzie.</strofa>




<strofa id="e307"><wers_wciety typ="1">Była gęsta dąbrowa, kędy światłem księżyc.</wers_wciety>/
Nie wnika --- bór podszyty splotami ostrężyc/
Ciernistych; rzadko przesmyk lśnił tam tajemniczy./
Euriala mroczne chaszcze i ciężar zdobyczy/
Wstrzymują; strachem zdjęty, nie wie, kędy droga./
Nizus umknął; na oślep gnając, uszedł wroga/
I dopadł miejsc, gdzie stało drobnych kilka chatyn; ---/
Dziś Albą zwą je, wtedy tam stajnie miał Latyn./
Gdy stanął, a nie dostrzegł druha, zlękły srodze:/
«Eurialu biedny! Gdzieżem zostawił cię w drodze?/
Gdzież cię szukać, gdy słabo tylko księżyc blady/
Rozświeca gąszcz?» Wraz, bacząc na własnych stóp ślady,/
Błąka się wśród milczących kniej; wtem tętent koni/
Słyszy, zgiełk niewyraźny i głosy pogoni./
Niedługo potem wrzawa doleci go z dala;/
Biegnie i w tłumie wrogów zobaczy Euriala,/
Co, zdjęty trwogą, drogę pomylił w pomroce/
I schwytany, w rozpaczy próżno się szamoce. ---/
Co czynić? Jaką siłą, jaką bronią zdoła/
Wyrwać go? Czy w tłum wrogów, nieustraszon zgoła,/
Rzuci się na śmierć piękną przez otwarte rany?</strofa>




<strofa id="e308"><wers_wciety typ="1">Szybko włócznię podnosi w dłoni, na świetlany</wers_wciety>/
Spojrzy księżyc i takich próśb korne śle słowa:/
«Przyjdź w pomoc nam, niech biednych twa łaska zachowa,/
Latońska gwiazd ozdobo, co borów masz straże<pe><slowo_obce>Latońska gwiazd ozdobo, co borów masz straże</slowo_obce> --- apostrofa do Diany, córki Latony.</pe>!/
Gdyć ojciec Hyrtak za mnie ofiary słał w darze,/
Gdym ja sam ci łowieckich łupów nie żałował,/
Pod stropem w cieniu świętych wieszając ją pował,/
Dozwól mi tłum ten zmieszać, mą włócznią go roztrzep!/
<wers_wciety typ="1">Rzekł, i z całych sił rozmach biorąc, ciężki oszczep</wers_wciety>/
Miota. Szybko tnie nocy mrok włócznia rzucona,/
Pleców odwróconego dosięgnie Sulmona,/
Złamie się i pękniętym drzewcem przejdzie płuca./
Ów pada i krwi ciepłej strugę z rany rzuca/
Zdrętwiały; pierś raz po raz wstrząsają mu dreszcze,/
Rozglądają się jeźdźcy. Nizus, śmielszy jeszcze,/
Drugi pocisk w dłoń ujmie; gdy tamtym odwaga/
Słabnie w piersi, grot świsnął, obie skronie Taga/
Przeszył i utkwił w czaszce, krwią i mózgiem splamion.</strofa>




<strofa id="e309"><wers_wciety typ="1">Sierdzi się srogi Wolcens --- kto z tą mocą ramion</wers_wciety>/
Rzucił oszczep, na kogo uderzyć ma, nie wie./
<wers_wciety typ="1">«Tymczasem ty krwią ciepłą zapłacisz --- rzekł w gniewie</wers_wciety>/
Za obu!» Razem, w górę podnosząc miecz nagi,/
Na Euriala szedł. Wtedy strwożon, bez rozwagi,/
Krzyknął Nizus, ukrywać już nie chce się w borze/
I boleści tak srogiej wydołać nie może:/
«Na mnie (tu stoję, sprawca!) obróćcie broń --- woła ---/
Rutule! Mój to podstęp; on niewinny zgoła,/
Gwiazd światłością się świadczę, co noc rozwesela,/
Tylko zbyt nieszczęsnego kochał przyjaciela!»</strofa>



 
<strofa id="e310"><wers_wciety typ="1">Wołał, ale miecz, z mocą spuszczony, rozetnie</wers_wciety>/
Żebra i piękną chłopca pierś rozpłata szpetnie./
Runął Eurial nieżywy; z dorodnego ciała/
Krew trysnęła, w tył szyja mu zwisła omdlała:/
Tak upada pod pługiem ścięty nieoględnie/
Kwiat różowy na wątłej łodydze, tak więdnie,/
Skłaniając lekko głowę, mak pobity deszczem.../
Zaś Nizus w ciżbę wpadnie i okiem złowieszczem/
Wolcensa tylko szuka, Wolcensa dogania./
Stąd i zowąd go wrogi w zgiełku zamieszania/
Tłoczą. On, piorunowy swój miecz napastniczy/
Wznosząc, bieży, aż w usta Rutula, co krzyczy,/
Wrazi go i --- konając --- trupem wroga ściele./
Wtedy pada na martwym druha swego ciele,/
Skłuty --- i tu nareszcie znajduje śmierć błogą.</strofa>




<strofa id="e311"><wers_wciety typ="1">Szczęśliwi obaj! Jeśli me wiersze coś mogą,</wers_wciety>/
Żaden dzień u potomnych nie ujmie wam chwały,/
Dopóki ród Eneja Kapitolu skały/
Dzierżeć będzie i berła nie weźmie los Romie.</strofa>




<strofa id="e312"><wers_wciety typ="1">Zwycięzcy, łup z pobitych ściągnąwszy łakomie,</wers_wciety>/
Z płaczem nieśli w namioty Wolcensa bez ducha./
W obozie płacz i lament nie mniejszy wybucha,/
Gdy Ramneta w krwi ujrzą, a z nim przednich sporo,/
Serrana też i Numę. Gromadnie się zbiorą/
Przy trupach i wpółżywych; patrzą przerażeni/
Na plac rzezi, gdzie w strugach krew ciepła się pieni./
Oglądając łup z trudem odzyskan, ze stali/
Hełm Messapa błyszczący i pas rozpoznali.</strofa>




<strofa id="e313"><wers_wciety typ="1">Już pierwszy brzask na ziemię miecąc, nowa Zorza</wers_wciety>/
Z Tytona złocistego dźwigała się łoża;/
Gdy słońce wzeszło, światłem odsłaniając łany,/
Do oręża Turn mężów, sam w zbroję odziany,/
Budzi; szyki w spiż zbrojne ustawiają wodze/
Kolejno, i wieściami gniew ich jątrzą srodze./
Co więcej --- iście widok okropny i nowy! ---/
Z wrzaskiem podnoszą wbite na oszczepy głowy/
Euriala i Nizusa./
Eneadzi obsadzą swe oszańcowania/
Na lewo, bo ich prawy bok rzeka osłania;/
Ogromnych baszt i rowów z sercem niewesołem/
Pilnują; ścięte głowy wzruszają ich społem,/
Dobrze znane i skrzepłą krwią zbroczone wokół.</strofa>




<strofa id="e314"><wers_wciety typ="1"><begin id="b1513294181864-1513527368"/><motyw id="m1513294181864-1513527368">Matka, Syn, Żołnierz, Rozpacz</motyw>Tymczasem przez gród trwożny Wieść, szybka, jak sokół</wers_wciety>/
Mknie i matki Euriala uszu wnet dopada./
Jej przestrach zmroził kości: zatoczy się blada,/
Z rąk wypadnie jej grzebyk tkacki i przędziwo./
Z rozpacznym łkaniem pędzi nieszczęsna co żywo/
Ku szańcom, w szale, z włosem rozwianym u czoła;/
Dobiega przednich szyków, niepamiętna zgoła./
Na męże, grozę, strzały --- i skargę śle skorą:/
<wers_wciety typ="1">«Takimż widzę cię, synu, co późną podporą</wers_wciety>/
Starości mojej byłeś?! Samotną mnie, srogi,/
Porzucasz? --- Gdyś na pewną śmierć ruszał, bez trwogi,/
Nie mogłam, matka, słowy<pe><slowo_obce>słowy</slowo_obce> (daw.) --- dziś popr. forma N.lm: słowami.</pe> cię żegnać tkliwemi!.../
Na pastwę psów i sępów na nieznanej ziemi/
Rzuconyś, a jam twego nie pogrzebła ciała,/
Nie zamknęła ci oczu, ran nie obmywała!/
Nie odziałam cię w szaty, które dniem i nocą/
Tkałam, słodząc przędzeniem mą starość sierocą./
Gdzież pójdę? Jakaż ziemia pocięte zdradziecko/
Członki dziś kryje? Toż mi po sobie, o dziecko,/
Dajesz? Za tym goniłam przez lądy i fale?/
Przebijcie mnie, na litość! Wszystkie włócznie w szale/
Na mnie miećcie, Rutule, mnie pierwszą powalcie!/
Albo ty, Ojcze niebian, gdy nade mną żal cię/
Zdejmuje --- strąć mnie w Tartar, na głowie mej połam/
Grom twój, gdy życia stracić inaczej nie zdołam!»/
<wers_wciety typ="1">Jej łkanie wzrusza hufce, żal w piersi się wwierci;</wers_wciety>/
Jęk brzmi, chętne ku bitwie zwątliły się serca./
Szerzącą skargi Idej i Aktor utula;/
Na rozkaz Ilioneja i smutnego Jula/
Pod ręce biorąc, pod dach wiodą ją w pobliżu.<end id="e1513294181864-1513527368"/></strofa>




<strofa id="e315"><wers_wciety typ="1">Tymczasem przeraźliwy dźwięk surma ze spiżu</wers_wciety>/
Wydała, zgiełk rozgłośny pod niebo uderzy./
Suną Wolskowie, górą dach tworząc z puklerzy./
Chcą rowy zasypywać i rzucić się na wał;/
Śledzą, gdzie by rząd drabin przystawić się dawał/
Do murów, kędy szyki obrońców są rzadsze/
I luki znać.../
<wers_cd>Huf Teukrów z góry zasię natrze</wers_cd>/
Pocisków wszelkich gradem --- twarde miecą<pe><slowo_obce>miecą</slowo_obce> --- daw. forma; dziś: miotają; rzucają, ciskają.</pe> belki,/
Nawykli w drugiej wojnie łamać napór wszelki./
Ogromne głazy toczą, próbują, czy kędy/
Nie skruszą krytych szyków --- lecz wszystkie zapędy/
Łamią się o złączone w dach twardy puklerze./
Niedługo: bo gdzie wrogów czerń większa się zbierze,/
Ogromny odłam skały Teukrzy z trudem wloką/
I rzucą; on spadając, roztrąca szeroko/
Tarcze. Zaczem<pe><slowo_obce>zaczem</slowo_obce> --- po czym, następnie; więc.</pe> Rutule, rzuciwszy szturm śmiały,/
Usiłują Dardanów tłum lotnymi strzały<pe><slowo_obce>strzały</slowo_obce> (daw.) --- dziś popr. forma N.lm: strzałami.</pe>/
Spędzić z wału./
Ówdzie znów Mezent, sosną etruską olbrzymią/
Wstrząsając, niesie ognie, co skrzą się i dymią;/
Messap, koni pogromca, Neptuna syn śmiały,/
Pod murem drabin woła, rozerwawszy wały.</strofa>




<strofa id="e316"><wers_wciety typ="1">Wy, Muzy, ty, Kalliopo, natchnijcie me pienia,</wers_wciety>/
Jak tam Turn szalał mieczem, jak grozę zniszczenia/
Szerzył, kto kogo strącił w Orku otchłań ciemną;/
Ogromny obraz bitwy odsłońcie wraz ze mną!/
Pamiętacie ją, boskie, i wspomnieć możecie!</strofa>




<strofa id="e317"><wers_wciety typ="1">Była wieża wysoka, gęstych wiązań siecie</wers_wciety>/
Piętrząca, którą z wielkim wysiłkiem próbował/
Italczyków tłum z posad obalić na pował;/
Trojanie zaś głazami łamią zapęd ślepy/
Napastników i z okien miotają oszczepy./
Pierwszy Turn rzucił głownię płonącą, co sięgła/
Rusztowań, rozżarzona od wichru, u węgła/
Zapaliła wieżycę i utkwiła w belce/
Podwojów. Wewnątrz Teukrzy, zatrwożeni wielce,/
Próżno chcą uciec. Kiedy się tłoczą ku części/
Nietkniętej ogniem, nagle wieżyca zachrzęści/
I runie z trzaskiem. Wokół grzmi niebios krąg cały,/
Pod stosem belek widać wpół żywych ciał zwały:/
Ci na włóczniach tkwią, tamtych pierś przebita kołem/
Twardym; jeden Helenor uszedł z Likiem społem.</strofa>




<strofa id="e318"><wers_wciety typ="1">Helenor, syn Meonii<pe><slowo_obce>Meonia</slowo_obce> --- inna nazwa Lidii.</pe> króla pięknolicy,</wers_wciety>/ 
Z Licymnii był nadobnej zrodzon służebnicy:/
Ta, wbrew ojcu, pod Troję, by okrył się chwałą,/
Wysłała go. --- Bez pochwy miał miecz i tarcz białą./
Kiedy ujrzał, że Turna tysiączne go zgraje/
Otaczają i zewsząd tłum wrogów nastaje,/
Jak zwierz, kiedy nań zewsząd naprze łowców rota,/
Choć pewien śmierci, wściekle na włócznie się miota/
I skacze przez pociski, nim grot go przewierci, ---/
Nie inaczej w tłum wrogów młodzian, pewny śmierci,/
Wpada, kędy najgęściej las włóczni się zjeża./
Lik zasię, szybszy w nogach, przez gęstwę żołnierza,/
Przez oręże ucieka i na mur się zacznie/
Wdzierać, ręce do druhów ściągając rozpacznie./
Ściga go Turn zwycięski i grożąc oszczepem/
Tak karci: «O szaleńcze! W zaufaniu ślepem/
Myślałeś, że ujść zdołasz?» Gdy ów nie przestawał/
Piąć się, chwyta go silnie i muru z nim kawał/
Odedrze: tak łabędzia lub zająca z góry/
Dopada ptak Jowisza krzywymi pazury;/
Tak wilk, gdy do obory owiec się dobędzie,/
Porywa jagnię matce beczącej. --- Wrzask wszędzie/
Wstaje. Biegną, faszyną zasypują rowy,/
Drudzy na szczyty wieżyc żar miecą ogniowy./
Odłamem wielkim skały powali Ilionej/
Lutecja, gdy niósł ogień do bramy zwątlonej ---/
Emationa tnie Liger, Koryneja śmiały/
Azylas; tamten oszczep miotał, ten zaś strzały./
Ortyga --- Cenej, tego Turn stalą powita;/
Kloniusza, Dioksyppa, Promolusa, Ita,/
Sagarysa z Idasem Turn kładzie pokotem./
Kapys zwalił Prywerna. Ów, draśnięty grotem/
Temilasa, tarcz rzucił i ręką, szalony,/
Przycisnął ranę; wtedy w bok, od lewej strony/
Przeszywając dłoń, lotna trafiła go strzała/
I wraz śmiertelną raną oddech mu przerwała.</strofa>




<strofa id="e319"><wers_wciety typ="1">Stał syn Arcensa, w zbroję wyborną przyodzian,</wers_wciety>/
W płaszcz z haftem i hiberski szkarłat; piękny młodzian,/
Którego rodzic Arcens w bój wysłał radośnie/
Znad rzeki Symetejon<pe><slowo_obce>Symetejon</slowo_obce> a. <slowo_obce>Symaethus</slowo_obce> --- rzeka we wsch. Sycylii (dziś Giaretta).</pe>, gdzie matki<pe><slowo_obce>matka</slowo_obce> --- tu: bogini Cybele.</pe> gaj rośnie/
I Palika łaskawe ołtarze migocą<pe><slowo_obce>Palik</slowo_obce> --- jeden z demonów ziemnych w pobliżu Etny, pod miastem Paliki.</pe>./
Mezent, włócznie złożywszy, trzykroć straszną procą/
Zakręcił koło głowy, nie szczędząc mozołów,/
I w głowę wroga miecąc<pe><slowo_obce>miecąc</slowo_obce> --- daw. forma; dziś: miotając; rzucając, ciskając.</pe> roztopiony ołów,/
Rozbił czaszkę. --- Ów runął na piaski spłowiałe.</strofa>




<strofa id="e320"><wers_wciety typ="1">Pierwszy raz, mówią, w boju puścił wtenczas strzałę</wers_wciety>/
Nawykły dotąd ścigać płochliwego zwierza,/
Askań --- i wraz mężnego Numana uderza,/
Co przydomek Remula miał; pięknego ciała/
Siostrzyca Turna młodsza rękę mu oddała./
Przed pierwszym szykiem mnóstwo obelg i prze­chwałek/
Głosił, pychą z nowego związku wzdęty śmiałek,/
Krocząc i wrzask donośny podnosząc zuchwale:/
<wers_wciety typ="1">«Nie wstyd wam oblężenie znosić w ciasnym wale,</wers_wciety>/
Dwakroć zbici Frygowie<pe><slowo_obce>dwakroć zbici Frygowie</slowo_obce> --- Trojańczycy zostali dwukrotnie pobici, ponieważ dwa razy zburzono ich stolicę; raz uczynił to Herkules, drugi raz Grecy pod wodzą Agamemnona.</pe>? Kryć się za mur gruby?/
Oto jacy małżeńskie zdobywać chcą śluby!/
Jakiż bóg czy też obłęd ku naszym osadom/
Gna was? Tu nie Atrydzi, nie Ulis, zdrad świadom!/
Ród my twardy z pradziada, od wygód daleki,/
Dziatki nasze hartujem w mrozie, falą rzeki;/
Chłopcom łowy na myśli i leśna gęstwina,/
Każdy konno harcuje, łuk dzielnie napina./
Wytrwała w pracach młodzież, przestając na małem,/
Łan orze albo stacza bój pod grodów wałem./
W zbroicach wiek nam schodzi; włócznią odwróconą/
Bijemy karki wołów. Nawet w starcach płoną/
Żywe ognie i wiek im krzepkości nie bierze;/
Włos siwy pod przyłbice kryjem. Zawsze świeże/
Lubimy znosić łupy i żyć ze zdobyczy./
U was szafran i szkarłat prym w strojach dziedziczy,/
Na ospalstwie i pląsach upływa wam życie,/
Tuniki z rękawami i mitry nosicie!/
O Frygijki, nie Frygi! --- po Dyndymie<pe><slowo_obce>Dyndym</slowo_obce> --- Dindymon, góra we Frygii, poświęcona kultowi Cybele.</pe>, nie tu,/
Błądzić wam przy odgłosie dwudźwięcznego fletu,/
Brząkadły was, piszczałką Berecyntka<pe><slowo_obce>Berecyntka idajska</slowo_obce> --- Cybele, Wielka Matka bogów, Rea Cybele; przydomek utworzony od nazwy góry Berecynthus, gdzie odbierała szczególny kult, drugą górą poświęconą Cybele była Ida w Troadzie, od której również nosiła przydomek ,,idajska".</pe> wabi/
Idajska. Mężom zdajcie broń, do miecza słabi!»</strofa>




<strofa id="e321"><wers_wciety typ="1">Nie zniósł Askań przechwałek, głoszonych chełpliwie.</wers_wciety>/
Na skręconej ze ścięgna końskiego cięciwie/
Kładzie strzałę, naciągnie łuk mocno i stanie./
Wśród ślubów do Jowisza śląc takie błaganie:/
<wers_wciety typ="1">«Jowiszu wszechpotężny! W śmiałym mnie zamiarze</wers_wciety>/
Wesprzyj, a cennym darem twe uczczę ołtarze!/
Sam byczka ci przywiodę: złocone ma czoło,/
Biały, matki dorasta głową --- już wesoło/
Bije rogiem, racicą raźnie piasek grzebie».</strofa>




<strofa id="e322"><wers_wciety typ="1">Słyszy go rodzic bogów; przy pogodnym niebie</wers_wciety>/
Grzmi od lewa. Wraz zgubna cięciwa zabrzmiała:/
Ze świstem głośnym pierzchła naciągnięta strzała,/
Remulusowi wklęsłe skronie i tył głowy/
Przeszywa. «Masz! Drwij z męstwa chełpliwymi słowy!/
Dwakroć zbici odpowiedź ślą!» --- To jeno Askań./
Wtórują Teukrzy zgiełkiem okrzyków i klaskań,/
Wre radość i unosi serca pod niebiosy.</strofa>




<strofa id="e323"><wers_wciety typ="1">Właśnie z chmury Apollo patrzał jasnowłosy</wers_wciety>/
Na Auzońców i obóz, co w szańce się wtula,/
I tak do zwycięskiego odezwie się Jula:/
«Świetnie, chłopcze, poczynasz! Tak gwiazd się dosięga!<pe><slowo_obce>Świetnie, chłopcze, poczynasz! Tak gwiazd się dosięga!</slowo_obce> --- przysłowiowe.</pe>/
Z bogów zrodzon, ród bogów wzbudzisz --- a potęga/
Plemienia Assaraka wszystkie skruszy wojny./
Nie obejmie cię Troja!»/
<wers_cd>Rzekł i w blaski strojny</wers_cd>/
Z wysoka skoczy; lotem, co wichrom mógł sprostać,/
Pośpieszy do Askania. Boską swoją postać/
Na starego Butesa zmienia po kryjomu ---/
Giermek to był i wierny stróż Anchiza domu;/
Ojciec go Askaniowi przydał. --- Szedł przez niwy/
Apollo, starca mając twarz, głos i włos siwy,/
I broń, co głośnym dźwiękiem dreszczu nieci mrowie,/
I do Jula wrącego radością tak powie:/
<wers_wciety typ="1">«Dość, Julu, że bezkarnie padł Numan zuchwały</wers_wciety>/
Od twego grotu. Wielki Apollo tej chwały/
Użycza, o strzał celny zazdrości nie chowa;/
Lecz ustąp, chłopcze, z boju!»/
<wers_cd>Takie głosząc słowa,</wers_cd>/
Apollo, jak mgła wiotka, gdy wietrzyki dmuchną,/
Zniknął z oczu i w chmurkę rozwiał się leciuchną.</strofa>




<strofa id="e324"><wers_wciety typ="1">Poznali zaraz boga przedniejsi Trojanie</wers_wciety>/
Po pierzchnięciu i głośno dźwięczącym kołczanie./
Wstrzymują w bój rwącego Askania przestrogą/
I wolą Feba. Sami znowu w bitwę srogą/
Powrócą i przygodom nadstawiają czoła./
Po wszystkich basztach głośny zgiełk słychać dokoła,/
Prężą się łuki, głazów grad miecą rzemienie,/
Zaścielą ziemię strzały, w krąg słychać dźwięczenie/
Puklerzy i szyszaków --- bój srogi nastawał:/
Tak, gdy Kozły z zachodu napędzą chmur nawał<pe><slowo_obce>Kozły</slowo_obce> --- Hyjady, grupa gwiazd w gwiazdozbiorze Byka, w którą Słońce wchodzi w poł. maja; ich pojawienie się zbiega się z porą deszczową.</pe>/
Deszcz siecze ziemię wokół; tak nad wzdętą falą,/
Wśród wycia wichrów, zimą gęste grady walą,/
Gdy pod dłonią Jowisza chmur pęknie zawora.</strofa>




<strofa id="e325"><wers_wciety typ="1">Pandar i Bicjasz z Idy, syny Alkanora,</wers_wciety>/
Którym w gaju Jowisza ród dała niepodły/
Ijera --- zuchy rosłe jak góry i jodły,/
Zwierzoną sobie bramę, nie znając co trwoga,/
Otworzą i w głąb szańców przyzywają wroga./
Na prawo i na lewo, niby wieże sami/
Stoją, zbrojni żelazem, błyszczący kitami,/
Wyniośli --- jak nad Padu kryształową rzeką/
Lub nad miłą Atezą<pe><slowo_obce>Ateza</slowo_obce> --- dziś Adyga, rzeka w płn. Włoszech.</pe>, cień miecąc daleko,/
Dwa dęby ku niebiosom, w liść strojne zielony,/
Wznoszą głowy i chwieją wielkimi korony.</strofa>




<strofa id="e326"><wers_wciety typ="1">Widząc bramy otwarte, Rutulów gromada</wers_wciety>/
Skoczy. Kwercens, Akwikuł w pięknej zbroi wpada,/
Mar prędki i marsowy Hemon z całą zgrają;/
Lecz wnet albo pierzchając wstecz tyły podają,/
Lub w samym progu bramy walą się bez ducha./
Wtedy sroższy gniew w piersiach walczących wybucha:/
Już Trojan wielu w tłoku społem się zebrało,/
Już walczą wręcz i dalej wybiegają śmiało.</strofa>




<strofa id="e327"><wers_wciety typ="1">Turnowi, który szalał opodal i głowy</wers_wciety>/
Płatał mężów, donosi goniec, że bój nowy/
Rozgorzał i wróg bramy na oścież otworzył.../
Rzuca szyki i w gniewie runie niby orzeł/
Ku dardańskiej bramicy, na pysznych dwu braci./
I najpierw Antyfata ogromnej postaci/
Żgnie, bastarda z Tebanki, syna Sarpedona,/
Miotając pocisk. Leci włócznia wyrzucona/
Przez powietrze i wbiła w brzuch pod piersią samą/
Utkwi; fala krwi zbroję ciemną znaczy plamą,/
Spieniona pod żelazem ostrym, z dala widna.../
Meropa, Erymasa ściele i Afidna ---/
Bicjasza też o gniewnych oczach na piach miota,/
Nie strzała, boby strzałą mu nie wziął żywota,/
Lecz oszczepem, co warcząc i świszcząc pospołu,/
Leciał szybki jak piorun; ni skóry dwie z wołu,/
Ni podwójna kolczuga złota nie wstrzymała/
Zapędu: runie kolos ogromnego ciała./
Jęknie ziemia, potężna tarcz głucho zadzwoni.../
Tak tama, którą w Bajów eubejskich ustroni/
Spojono żmudnie z głazów na wybrzeżu płaskiem,/
Strącona w morze wali się z hukiem i trzaskiem/
I legnie wśród mielizny; wre wokół toń wodna,/
Piach brudny się podnosi z fal wzburzonych do dna;/
Grzmi Prochyta<pe><slowo_obce>Prochyta</slowo_obce> --- wysepka w Zatoce Neapolitańskiej w Kampanii; dziś: Isola di Procida.</pe> wysoka, twarda Inaryma<pe><slowo_obce>Inaryma</slowo_obce> --- niewielka wyspa u brzegów Kampanii, pod którą miał leżeć pogrzebany rażony piorunem przez Zeusa Tytan Tyfeus; także: <wyroznienie>Aenaria</wyroznienie>, dziś: Ischia.</pe>,/
Którą Jowisz Tyfeja przywalił olbrzyma.</strofa>




<strofa id="e328"><wers_wciety typ="1">Wtedy Mars, władny w boju, wlał ogień i siły</wers_wciety>/
W Latynów serca, które wnet żywiej zabiły,/
Zaś popłoch i strach zgubny rzucił w Teukrów rzędy./
Zyskawszy pole bitwy, wróg kupi się wszędy/
Za sprawą boga wojny./
Pandar, widząc na ziemię zwalonego brata/
I jak los wrogi Trojan naokół rozmiata,/
Z wielką mocą bramicę na zawiasach skręci,/
Podkładając szerokie bary bez pamięci/
Na ziomków przed murami, gdzie walka wre dzika,/
I prących wrogów, których wśród szańców zamyka/
Szalony! Rutulskiego króla, co żelazem/
Rzeź szerzy, pośród wałów zamknął z nimi rażeni,/
Jak wielkiego tygrysa wśród owiec schroniska./
Tamtemu wraz w źrenicach żar nowy rozbłyska;/
Straszliwie chrzęstła zbroja, wiatr kitę czerwoną/
Rozwiał mu, z tarczy jasne błyskawice płoną.</strofa>




<strofa id="e329"><wers_wciety typ="1">Poznają lica wroga i ogromne ciało</wers_wciety>/
Zmieszani nagle Teukrzy; ale Pandar śmiało/
Skoczy i wzburzon gniewem za straszną śmierć brata:/
<wers_wciety typ="1">«Nie pałac tu --- rzekł --- który ci daje Amata</wers_wciety>/
W posagu, nie Ardeja przyjmuje cię trwożna!/
Obóz wrogi w krąg widzisz, a wyjść stąd nie można!»/
<wers_wciety typ="1">Uśmiechając się na to, Turn rzecze bez obaw:</wers_wciety>/
«Zacznij, jeżeliś mężny, i ze mną się pobaw;/
Głoś Pryjamowi, żeś i tu znalazł Achilla!»</strofa>




<strofa id="e330"><wers_wciety typ="1">Rzekł. Ów ramię w zamachu potężnym wysila</wers_wciety>/
I rzuci oszczep ciężki, sękami zjeżony. ---/
Powietrze przeszył tylko, bo ręka Junony/
Odwróciła cios; oszczep w bliskiej utkwił bramie./
«Ale oręża, który wznosi moje ramię,/
Nie ujdziesz: dłoń lepszego go dzierży szermierza!»/
Tak rzekł Turn; miecz wysoko podniósłszy, uderza/
Między skronie, i czoło z mocą niesłychaną/
Przerąbie, młode lica straszną dzieląc raną./
Szczęk słychać, pod ciężarem w krąg ziemia zadrżała;/
Broń, mózgiem obryzgana, legnie obok ciała/
Martwego. Czerep czaszki, równymi częściami/
Zwisając z obu barków, krwią ciemną je plami.../
Pierzchną Trojanie, przestrach ogarnie ich nowy,/
I gdyby ich pogromcy myśl przyszła do głowy,/
Rwąc rygle wpuścić druhów za bram umocnienia,/
Ostatni dzień by nastał wojny i plemienia;/
Lecz szał rzezi, do której sposobność mu dano,/
Gna go naprzód, w tłum.../
Falerysa powali, --- podcina kolano/
Gigesa; pierzchającym wstecz wrazi w kark nagi/
Ich własne włócznie; --- Juno przymnaża odwagi./
Halisa żgnie, Fegeja, strzaskawszy tarcz, zwali;/
Nie wiedzących o niczym, gdy na szańcach stali,/
Alkandra, Prytanisa, Halja, Noemona/
Żgnie w plecy, zaś Lynceja wręcz w starciu pokona,/
Kiedy druhów zwoływał: błyszczącym żelazem/
Od prawej tnie go strony i z przyłbicą razem/
W dal ciska jego głowę. Wraz Amyka kładzie,/
Łowcę, co z dawna słynął w myśliwców gromadzie/
I umiał świetnie jadem namazywać strzały;/
Klicjusza Eolidę i pełnego chwały/
Kreteja, Muz kochanka, uśmierci okrutnie,/
Który nad wszystko pieśni miłował i lutnię,/
Konie, broń opiewając ciągle i bój dziki.</strofa>




<strofa id="e331"><wers_wciety typ="1">Mnestej i Serest, wodze, słysząc, że ich szyki</wers_wciety>/
W rozsypce, biegną wreszcie, gdzie bitwa wre sroga./
Rozbitych widzą druhów i w okopach --- wroga./
Więc Mnestej: «Gdzie pierzchacie, gdzie śpieszycie w pędzie?/
Jakiż was --- woła --- inny obóz chronić będzie?/
Jeden mąż, osaczony w krąg przez nieprzyjaciół,/
Takie stosy bezkarnie wśród obozu naciął,/
Tylu przednim młodzieńcom drogie wydarł życie!/
Czyż ojczyzny się biednej, starych nie wstydzicie/
Bóstw? Czyż Enej nie natchnie was odwagą dumną?»</strofa>




<strofa id="e332"><wers_wciety typ="1">Na te słowa się skrzepią<pe><slowo_obce>się skrzepią</slowo_obce> --- wzmocnią się.</pe> i zbitą kolumną</wers_wciety>/
Przystaną. Turn powoli, od lęku daleki,/
Ustępuje, rzucając bój, ku falom rzeki./
Tym srożej Teukrzy z wrzaskiem nacierają z bliska,/
Tłocząc się. Tak podchodząc do srogiego lwiska,/
Wrogimi strzały razi go łowców czereda;/
Ów dziko patrząc cofa się --- uciec mu nie da/
Gniew i męstwo, a łowców z czoła nie dosięże,/
Chociaż rad by się rzucić na groty i męże.../
Nie inaczej uchodzi wstecz Turn z czołem śmiałem,/
Nie nagląc zbytnio kroku, a pierś wre mu szałem./
Dwakroć owszem na zbite znów rzucił się szyki,/
Dwakroć gnał je przez szańce, szerząc popłoch dziki,/
Lecz wnet ciżba z obozu się zbiegła stłoczona;/
Jemu sił nie śmie dłużej Saturnka Junona/
Dodawać, bo --- Irydę lotną śląc do siostry ---/
Juppiter nakaz z nieba objawił jej ostry,/
Aby Tum szańce Teukrów opuścił niezwłocznie.</strofa>




<strofa id="e333"><wers_wciety typ="1">Zaczem tarcza młodzieńcza uginać się pocznie,</wers_wciety>/
Prawica słabnie; zewsząd go chmura strzał goni,/
Ustawnie dźwięczy szyszak wokół wklęsłych skroni,/
Pod gradem głazów gną się zbroi twarde spiże,/
Strącona spadła kita, potężną tarcz chyże/
Zwątlą razy; z włóczniami prze Trojan nawała/
I sam Mnestej ognisty. Z całego mu ciała/
Pot spływa; zbrudzon pyłem, wytchnienia nie zazna/
Ani chwili; znużona pierś dyszy żelazna./
Wówczas dopiero w pełnej zbroi do fal głębi/
Rzuci się./
<wers_cd>Płowa rzeka wirami się skłębi,</wers_cd>/
Przyjmie zbiega, unosi łagodnymi wody/
I krew zeń zmywszy, druhom wraca go bez szkody.</strofa>





<naglowek_czesc id="e334">Księga X</naglowek_czesc>



<numeracja/>

<strofa id="e335"><wers_wciety typ="1">Tymczasem dom potężny Olimpu się budzi.</wers_wciety>/
Zebranie zwoła niebian ojciec i król ludzi/
Do gwieździstej siedziby, skąd cała kraina/
Widna, obóz Dardanów i ludy Latyna./
Zasiędą przy otwartych bramach, on zaś zacznie:/
<wers_wciety typ="1">«Niebianie wielcy! Czemuż, me zdanie niebacznie</wers_wciety>/
Lekceważąc, tak wzajem zwalczacie się sami?/
Nie chciałem, by Italia bój wiodła z Teukrami./
Skąd kłótnia wbrew zakazom? Jakiż lęk was skłania/
Tych lub owych wspomagać i siać zamieszania?/
Przyjdzie czas słuszny wojny, przyszłość sama da go,/
Gdy wielką zgubę Romie okrutna Kartago/
Nieść będzie na otwartych Alp urwistym grzbiecie./
Wtedy spierać się, porwać za oręż możecie!/
Teraz sza! W błogim dłonie połączcie rozejmie!»</strofa>




<strofa id="e336"><wers_wciety typ="1">Tak krótko Jowisz. Wenus miła rzecz podejmie</wers_wciety>/
W dłuższej mowie:/
<wers_wciety typ="1">«Ojcze, co masz moc wieczną nad świata przestwo­rzem</wers_wciety>/
(Bo kogóż już innego w trosce wezwać możem?) ---/
Czy widzisz, jak Rutule szydzą, jak Turn goni/
Wśród stłoczonych zastępów, dumny z rączych koni/
I zwycięstw? Teukrów zwarty mur już nie ukrywa;/
W bramach i pośród samych okopów straszliwa/
Wre bitwa, już krew w rowach po brzegi się pieni./
Enej z dala, nieświadom. Nigdyż oblężeni/
Nie wytchną? Pod dopiero rodzącą się Troją/
Znów wróg nowy i nowe zastępy się zbroją;/
Znowu od Arp<pe><slowo_obce>Arp</slowo_obce>, właśc. <slowo_obce>Arpi</slowo_obce> --- miasto w Apulii (założone przez Diomedesa z Etolii), skąd Turnus prosił o pomoc przeciw Trojanom.</pe> etolskich Teukrzy groźną postać/
Tydydy ujrzą? Znowu zraniona mam zostać?/
Twe dziecię broń śmiertelna zatnie niespodzianie? ---/
Gdy wbrew twoim nakazom i planom Trojanie/
Do Italii przybyli, ukarz ich i zostaw/
Bez pomocy; --- jeżeli do śmiałych tak postaw/
Niebo ich upoważnia i Many, któż twoje/
Rozkazy śmie niweczyć, knuć nowych zdrad roje?/
Wspomnęż łodzie, co w kraju Eryksa zgorzały/
U brzegów? Podstęp króla burz i wichrów szały/
Z Eolii<pe><slowo_obce>Eolia</slowo_obce> --- tu: siedziby boga wichrów, Eola.</pe> --- lub Irydę z obłoków zesłaną?/
Teraz i Many --- aby przed żadną przyganą/
Nie cofnąć się --- znienacka wywołuje nie kto/
Inny, jak szalejąca po grodach Allekto./
<wers_wciety typ="1">Berła nie chcę --- łudziłam się nim w szczęścia chwili;</wers_wciety>/
Niech zwyciężą ci, którym dasz, by zwyciężyli./
Jeśli się w żadnym kraju lud mój nie ostoi ---/
Jak chce sroga twa żona --- przez zburzonej Troi/
Dymiący popiół błagam: Askania zbaw, ojcze!/
Od wnuka mego odwróć żelazo zabójcze!/
Niech Enej przez nieznanych fal błądzi odmęty,/
Niech idzie, kędy los go woła nieugięty ---/
Wnuka, pozwól, niech bój mi srogi nie odbiera:/
Mój jest Amat, wysoka Pafos i Cytera<pe><slowo_obce>Amat, Pafos, Idalia; Cytera</slowo_obce> --- miasta na Cyprze, siedziby kultu Wenery; Cytera, wyspa u płd. brzegu Lakonii.</pe>/
I chram Idalii; tam niech wśród czułych mych pieszczot/
Żyje w ciszy, bez chwały. Niech Kartagi brzeszczot/
Auzonię ciśnie; grodom Tyryjców nikt śmiało/
Nie stanie w drodze! --- Na cóż się Teukrom przydało,/
Że uszli zguby między greckimi pożary,/
Że na morzach i lądach cierpieli bez miary,/
Szukając Lacjum z nowym Pergamem pospołu?/
Nie lepiej było dzierżeć ostatki popiołu/
I łan, gdzie Troja była? --- Ksantu czyste strugi/
I Symoent wróć, ojcze, biednym! Daj raz drugi/
Iliackie znosić klęski!» ---/
<wers_cd>Królewska Junona</wers_cd>/
Z gniewem na to: --- «Dlaczego rozjątrzasz, szalona,/
Ból, milczeniem głębokim zabliźnion na poły?/
Kto z ludzi albo z bogów w bojowe mozoły/
Gna Eneja? Kto każe być wrogiem Latyna?/
»Lecz z losów mu Italii przypadła kraina:/
Kasandra go szalona pchnęła...« Niech tak będzie!/
Lecz czyż ja mu kazałam toń rzeki pruć w pędzie,/
Rzucić obóz, chłopięciu zdać szańce i wojnę,/
Tyrreńczyków podburzać i ludy spokojne?/
Jakaż zdrada tu, fortel mój chytry się wyda?/
Gdzież tu Juno i słana z obłoków Iryda?/
Nie wolnoż nowej Troi niszczyć italskimi/
Pożary? I nie może osiąść na swej ziemi/
Turn, Pilumna wnuk, dziecię Wenilii, bogini?/
Lecz nic to, że przez Trojan gnębieni Latyni:/
Im wolno kraj gnieść obcy, brać łup nieustanny,/
Wabić teściów i zwodzić zaręczone panny!/
Mogą błagać o pokój, miecz niosąc! --- Dalekom/
Ja od przygan! --- Eneja możesz wyrwać Grekom,/
Pchnąć larwę zamiast męża, by z wichrami gnała,/
Możesz statki zamienić na tyluż nimf ciała.../
W nas zbrodnia, kiedy sprawim, by górą był Rutul?/
»Enej z dala, nieświadom«: niech będzie! Płacz utul,/
Paf, Idalię, Cytery masz gaj pełen zacisz ---/
Przecz w twierdzy, podburzając lud srogi, czas tracisz?/
Czy mu frygijską kruchą sprawę chcemy sami/
Zgubić, czy ta, co biednych Trojan z Achiwami/
Zwaśniła? Co przyczyną była, iż przymierze/
Rwąc, Europa i Azja do broni się bierze?/
Czyż ja wiodłam Parysa po cudze do Sparty?/
Ja strzały dałam, żądzą bój krzepiąc uparty?/
Wtedy o twoich było dbać --- dzisiaj rozrzutnie/
Za późno szerzysz skargi, próżne niecisz kłótnie».</strofa>




<strofa id="e337"><wers_wciety typ="1">Tak mówiła Junona; cały orszak niebian</wers_wciety>/
Szemrał na obie strony. Tak w bór niewytrzebian/
Wiatr wpada, po ostępach ślepych szumy nieci,/
Żeglarzom pęd ciągnącej zwiastując zamieci./

   <wers_wciety typ="1">Wtedy ojciec wszechmocny, co świata posadom</wers_wciety>/
Włada, zaczął; gdy mówi, przestrach pada na dom/
Olimpu, milknie drżąca ziemia i w przestworze/
Zefiry, wzdęte nurty swe ucisza morze. ---/
<wers_wciety typ="1">«Słuchajcie i mem słowem przejmijcie się bożem!</wers_wciety>/
Skoro przymierzem złączyć Auzońców nie możem/
Z Teukrami i nie widać końca waszej waśni,/
Niechże sama fortuna dzisiaj rzecz wyjaśni./
Trojańczyk dziś i Rutul w równej u mnie cenie<pe><slowo_obce>Trojańczyk dziś i Rutul w równej u mnie cenie</slowo_obce> --- przysłowiowe.</pe>,/
Czy z losu hufiec Teukrów znosi oblężenie,/
Czyli dla błędów Troi, od wróżb złych zwiedziony./
Rutulów nie wyłączam: każdy prac swych plony/
Weźmie i los swój; Jowisz królem nad wszystkiemi./
Fata drogę swą znajdą»./
<wers_cd>Na rzekę podziemi</wers_cd>/
Brata i smolnych nurtów wrące klnąc się wały,/
Skinął i wraz skinieniem wstrząsnął Olimp cały./
<wers_wciety typ="1">Tu koniec narad. Z tronu złotego powstanie</wers_wciety>/
Jowisz --- do progu sali wiodą go niebianie.</strofa>




<strofa id="e338"><wers_wciety typ="1">Tymczasem Rutulowie do bram walą wokół,</wers_wciety>/
Chcąc wyciąć mężów, ogniem otoczyć ostrokół./
Zaś zastęp Eneadów szańców jego strzeże/
Bez nadziei ucieczki. Zajmą wielkie wieże ---/
Garść niewielka, po murach z rzadka rozstawiona:/
Azjusz Imbrasów, Tymet, syn Hiketaona,/
Assaraków dwóch, Tymbrys starszy, Kastor świeci,/
W pierwszym szyku. Wraz z nimi Sarpedona dzieci/
Stoją z Licji górzystej: Klar i Temon śmiały./
Z wysiłkiem dźwiga kamień, wielki odłam skały,/
Lirneski Akmon, Klicja, rodzica nadzieja,/
Nie mniejszy odeń ni od brata Menesteja./
Ci z włócznią, tamci z głazem w bój stają straszliwy,/
Sposobią żar i strzały kładą na cięciwy.</strofa>




<strofa id="e339"><wers_wciety typ="1">Wśród nich miły Wenery wnuk, młodzian dorodny,</wers_wciety>/
Dardańczyk z gołą głową: tak budząca zgodny/
Podziw perła lśni w ramie ze szczerego złota./
Zdobiąc pierś albo włosy, lub taki blask miota/
W bukszpan albo terebint orycki wprawiona/
Kość słoniowa: rozwiane na śnieżne ramiona/
Spływają włosy, giętki krąg spina je złoty./
I ciebie też, Ismakrze, obaczyły roty/
Mężne, jak słałeś strzały zaprawne trucizną./
Meonia cię wydała, kędy ziemię żyzną/
Orzą męże i Paktol złotonośny płynie./
Był i Mnestej, którego zasługą jedynie/
Zwycięskiego już Turna ze szańców wygnano,/
I Kapys --- gród kampański odeń bierze miano.</strofa>





<strofa id="e340"><wers_wciety typ="1">Tak oni społem w twardym boju się szamocą ---</wers_wciety>/
Enej tymczasem fale siekł, zakryty nocą,/
Bo gdy rzucił Ewandra i dotrzeć mu dano/
Do Etrusków, przed królem stanął, ród i miano/
Wyznał, czego chce i co niesie; jakie szyki/
Zbiera Mezent, co w gniewie zamyśla Turn dziki,/
Pouczył jak fortuna ludzka bywa krucha;/
Przydał prośby. --- Bez zwłoki Tarchon go usłucha:/
Złączył wojska i zawarł sojusz; z losem w zgodzie/
Lud Lidii za rozkazem bóstw wstąpił na łodzie/
Pod obcym wodzem.</strofa>





<strofa id="e341"><wers_cd>Przodem Eneja łódź ciska,</wers_cd>/
Piany; pod dziobem statku frygijskie dwa lwiska,/
Wyżej Ida, z Teukrami związana tak ściśle.../
Tam siedzi wielki Enej i waży w umyśle/
Losy wojny. Na lewo Pallas; to ciekawie/
O gwiazdy pyta, w nocnej wiodące wyprawie,/
To o znoje na lądzie i morza głębinie.</strofa>







<strofa id="e342"><wers_wciety typ="1">Odsłońcie wasz Helikon, głoście nam, boginie,</wers_wciety>/
Jakie wojska szły z brzegów tuskich --- niech opiejem/
Zbrojne łodzie, co morzem płyną za Enejem!</strofa>




<strofa id="e343"><wers_wciety typ="1">Na zbrojnym w spiż «Tygrysie» mknie Massyk, co tysiąc</wers_wciety>/
Młodzieńców z szańców Kluzjum<pe><slowo_obce>Kluzjum</slowo_obce> --- miasto w Etru­rii; dziś: Chiusi.</pe> w bój zdołał zaprzysiąc/
I z grodu Kos; ci, mistrze celowania sztuki,/
Kołczany lekkie niosą i mordercze łuki./
Tuż srogi Abas wiedzie huf z etruskich dolin/
W zbrojach; na statku błyszczy złocony Apollin./
Populonia mu dała sześciuset strzał świstu/
Nietrwożącej się młodzi, Ilwa<pe><slowo_obce>Ilwa</slowo_obce> (łac. <slowo_obce>Ilva</slowo_obce>) --- dziś: Elba, wyspa na Morzu Tyrreńskim.</pe> zasię trzystu,/
Wyspa, którą szlachetne kruszce rozsławiły./
Trzeci Azylas, ludzi i bogów wieszcz miły,/
Co przyszłość z trzewi bydląt<pe><slowo_obce>przyszłość z trzewi bydląt (...) obwieszczać</slowo_obce> --- trzewia badali etruscy wieszczkowie, zwani <slowo_obce>haruspices</slowo_obce>.</pe> i z nieba gwiazd gotów/
Obwieszczać, z głosu ptaków, z błyskawic i grzmotów,/
Tysiąc ze zjeżonymi prowadzi oszczepy,/
Których Pizy<pe><slowo_obce>Pizy (...) gród</slowo_obce> --- Piza, miasto w Toskanii; miało być założone w kraju Etrusków przez osadników znad rzeki Alfeus (Alfejos) na Półwyspie Peloponeskim w Grecji, stąd określenie ,,alfejska".</pe> alfejskiej gród wysłał w bój ślepy/
Z etruskich łanów. Za nim pełen krasy goni/
Astur, ufny w rumakach i ozdobnej broni;/
Z nim trzystu, rzesza jedną żądzą zjednoczona,/
Z grodu Cery, ze żyznych obszarów Miniona<pe><slowo_obce>Miniona</slowo_obce> --- Minio, rzecz­ka w Etrurii; dziś: Miguone.</pe>/
<wers_wciety typ="1">Pyrgowie i z grawiskich ziemic roty chyże.</wers_wciety>/
Ciebie też nie pominę, waleczny Cynerze/
Ligurów wodzu; ani też ciebie, Kupawo<pe><slowo_obce>Kupawo</slowo_obce> --- Kupawa ojcem był Cyknus, za­mieniony przez Jowisza w łabędzia, gdy zbyt opłakiwał śmierć przyjaciela swego, Faetona.</pe>,/
Z garstką wojsk; wiatr łabędzie pióra wstrząsa żwawo/
Na hełmie twym: postaci ojcowskiej znamiona./
Bo mówią, że Cykn niegdyś, płacząc Faetona,/
Śpiewał pod cieniem topól, w które jego siostry/
Zmieniono, i pieśniami ból swój koił ostry./
W starości, w lekkie pióra odziany łabędzie,/
Wśród śpiewu wzniósł się z ziemi i w niebo wzbił w pędzie./
Syn jego z rówieśnymi społem wojowniki/
Na ogromnym Centaurze płynie: potwór dziki,/
Nad wodą stercząc, grozi jej głaziskiem grubem/
Z góry i głębie morza tnie długim kadłubem.</strofa>




<strofa id="e344"><wers_wciety typ="1">Z ojczystych niw też płynie Oknusa<pe><slowo_obce>Oknus</slowo_obce> --- założyciel Mantui (miejsca pochodzenia Wergiliusza), wg. mit. rzym. syn wróżki Manto i Tybru.</pe> drużyna:</wers_wciety>/
Wieszczki Manto on synem był i Tyberyna;/
Mantui gród założył, matki dał mu miano,/
Mantui sławnej z królów; lud różny jej dano:/
Trzy plemiona w niej, każde w gmin dzieli się cztery,/
Ona władnie --- rząd dzierżą tuskie bohatery./
Pięciuset na Mezenta stamtąd chwyta bronie./
Z Benaka ród wiodący, w sitowia koronie,/
Przed odmęt wzdęty wiezie ich Mincjusz wyniosły./
<wers_wciety typ="1">Poważny Aulest morze tnie setnymi wiosły,</wers_wciety>/
Z góry; fala spieniona tłucze statku biodra./
Srogi Tryton go wiezie: muszla jego modra/
Straszy tonie; do pasa ma kształty człowiecze,/
A groźnym wieloryba cielskiem morze siecze;/
Spieniony nurt pod piersią wre mu wśród szelestu./
Tylu mężów dobranych na statkach trzydziestu/
Na pomoc Troi gnało, tnąc spiżem bałwany.</strofa>




<strofa id="e345"><wers_wciety typ="1">Już dzień zeszedł i Febe swój rydwan świetlany</wers_wciety>/
Na szczyt nieba ciemnego wtaczała pomału./
Enej, gdy troska spocząć nie dawała ciału,/
Sam usiadłszy ster trzymał i w pieczy miał żagle,/
Gdy oto towarzyszek chór przed nim się nagle/
Pojawi: nimfy morskie, w które matka miła/
Cybele jego własne statki przemieniła./
Równo siekąc piersiami nurt, płynęły śmiało/
W tej liczbie, ile łodzi u wybrzeża stało./
Z daleka króla swego poznawszy, w pomroce/
Poczną pląsać; najbardziej śmiała Cymodoce,/
Z tyłu płynąc, prawicą łódź chwyci i z nagła,/
Lewą dłonią wiosłując, wychyli grzbiet, smagła,/
I tak do zdumionego rzecze: --- «Mężu boski,/
Czuwasz? --- Czuwaj i żaglom puść liny bez troski,/
To my, sosny ze świętej Idy --- smutek utul ---/
Twa flota, dziś mórz nimfy. Gdy zdradliwy Rutul/
Żelazem i pożogą naparł na nas w szale,/
Zerwałyśmy twe pęta i ciebie przez fale/
Szukamy. Matka bogów przez litość nimf postać/
Dała nam i wśród nurtów dozwala pozostać./
Za szańcem i rowami osaczon twój Askań,/
Wśród strzał, w czerni Latynów, co nie zna ugłaskań./
Pełniąc rozkaz, etruska jazda i Arkadzi/
Podchodzą do ich szańców. Turn siły gromadzi,/
Chcąc hufce w środek rzucić, by wojsk nie łączyli./
Nuże więc! Z brzaskiem pierwszym, nie tracąc ni chwili,/
Druhów w boje pchnij, puklerz niezwyciężon ułap,/
Złotą tarcz Ogniowładcy, a gdy nieba pułap/
Dzień rozświeci, jeżeli znać prawdę mi dały/
Bóstwa, trupów rutulskich ujrzysz wielkie zwały».</strofa>




<strofa id="e346"><wers_wciety typ="1">Rzekła i sprawną dłonią, nurzając się w wodzie,</wers_wciety>/
Pchnie statek. Łódź trącona szybciej fale bodzie/
Niż powietrze tną włócznie albo lotne strzały./
Za nią inne pośpieszą. ---/
<wers_cd>Dziw przejął niemały</wers_cd>/
Anchizjadę, lecz wróżba lęk wszelki odgania./
W niebo patrzy i takie śle krótkie błagania:/
«Idajska miast patronko, której piecza straż ma/
Nad Dyndymem, dłoń dzikie lwy sprzęga do jarzma!/
Ty w boje wiedź mnie, boska, ty chętną zstąp nogą/
Na pomoc Frygom, wróżbę spełniając tak błogą!»</strofa>




<strofa id="e347"><wers_wciety typ="1">Rzekł. --- Tymczasem na niebo pełnym światłem zorza</wers_wciety>/
Wschodziła i dzień spędzał noc mroczną z przestworza,/
Więc każe druhom, aby posłuszni znakowi/
Krzepili się i byli do walki gotowi./
Już ujrzał Teukrów wały i obozowiska/
Z wysokich łodzi; tarczę, co świetnie rozbłyska,/
W lewicy wzniesie. --- Teukrzy na widok Eneja/
Krzyk wzniosą: zapał w piersiach im budzi nadzieja;/
Miecą włócznie. Tak krzyczy pod ciemnymi chmury/
Strymońskich<pe><slowo_obce>strymoński</slowo_obce> --- od nazwy rzeki Strymon w Tracji.</pe> klucz żurawi, mknąc lotnymi pióry/
I wichr z radosnym zgiełkiem prześcigając śmiało./
<wers_wciety typ="1">Dziwnym się to Turnowi i wodzom wydało</wers_wciety>/
Auzońskim; aż spostrzegą łodzie, co nurt mącą,/
I całą flotę śpiesznie do brzegu płynącą./
Błyska szyszak Eneja, od kity uderza/
Snop światła, łunę rzuca guz złoty puklerza:/
Nie inaczej wśród nocy pogodnej w pomroce/
Komety krwawo płoną lub Syriusz migoce,/
Co upał i choroby śląc ludziom, z ukosa/
Świeci i zgubnym światłem zasępia niebiosa.</strofa>




<strofa id="e348"><wers_wciety typ="1">Lecz śmiały Turn nie zwątpił, że roty własnemi</wers_wciety>/
Wprzód zajmie brzeg i wroga wygna z ojców ziemi,/
Więc słowy krzepi serca i nie szczędzi nagan:/
«Ot! Mamy, czego chcielim! Nam Mars nieubłagan/
W dłoń męską ich oddaje. Dziś niech każdy na dach/
Pomni swój, na swą żonę! Męstwo, co w pradziadach/
Jaśniało, w czynie wskrześmy. Pośpieszmy ku wodzie,/
Gdy trwożnie stąpać będą opuszczając łodzie./
Mężnych wspiera Fortuna!<pe><slowo_obce>Mężnych wspiera Fortuna!</slowo_obce> --- przysłowiowe.</pe>»/
Tak rzekł i waży w myśli, kogo na bój śmiały/
Wieść przeciw, komu zwierzyć oblężone wały.</strofa>





<strofa id="e349"><wers_wciety typ="1">Tymczasem Enej druhów po mostach szczęśliwie</wers_wciety>/
Przeprawi z łodzi. Wielu przy morza odpływie/
Skacze w bród, część w poskokach na suchy ląd zmierza/
Z pomocą wioseł. Tarchon, patrząc na wybrzeża,/
Gdzie wzdętych fal nie widać ni rudych pian szmacisk,/
Lecz ląd znosi łagodnie rosnących wód nacisk,/
Obraca łódź do brzegu i druhów tak błaga:/
«Teraz, młodzi dobrana, do wioseł! Odwaga!/
Pędźcie wraz, pchajcie statki! Ot tak, dobrze, świetnie!/
Niech w ziemię wroga bruzdą łódź sama się wetnie!/
Nie dbam, choćby w tej chwili na drzazgi mi prysła,/
Bylem dobił do lądu!/
<wers_cd>Na takowe hasła</wers_cd>/
Tarchona druhy dzielnie wiosłem fale grzmocą./
Spienione statki nagle o brzeg trzasną z mocą/
Latyński i na suchy ląd wskoczą, nad tonie,/
Cało; --- lecz inna sprawa z twym statkiem, Tarchonie,/
Bo na bród rzucon, skały grzbiet spotka złowieszczy;/
Pod naporem fal długo się chwieje i trzeszczy,/
Wreszcie pęka. Żeglarzy toń wodna poniosła;/
Płynące ławy wokół i strzaskane wiosła/
Tłoczą ich --- odpychają wstecz mętnych fal wały.</strofa>




<strofa id="e350"><wers_wciety typ="1">Turn gnuśnie chwil nie traci --- porywa szyk cały</wers_wciety>/
Na Teukrów i ustawia na zrębie wybrzeża./
Grzmi znak. Pierwszy na tłumy wieśniacze uderza/
Pod dobrą wróżbą Enej i zmiesza Latyny,/
Terona waląc, kiedy --- do bitwy jedyny ---/
Szedł nań; pancerz spiżowy mu rozciął, a potem/
W bok miecz wraził, tunikę rwąc zdobioną złotem./
Lichasa także w starciu gwałtownym pokona,/
Co poświęcon Febowi był, iż z matki łona/
Nieżywej go wycięto. Zaś po nim niedługo/
Cysseja i Gijasa, walczących maczugą/
Pchnął w Letę<pe><slowo_obce>pchnął w Letę</slowo_obce> --- tj. w śmierć.</pe>; Herkulesa broń im się nie przyda,/
Dłoń silna i rodziciel Melamp, co Alcyda/
Był druhem podczas ciężkich prac jego na ziemi./
Farosowi, co słowy się chełpi próżnemi,/
Gdy krzyczał, w gardle strzała utkwiła straszliwa./
I ty, druhu Klicjusza, któremu okrywa/
Puch pierwszy wdzięczne lica, nieszczęsny Cydonie,/
Zginąłbyś, obalony przez dardańskie dłonie,/
Nie troszcząc się o przyjaźń, cenioną od młodu,/
Gdyby nie przyszli w pomoc bracia z Forka rodu/
Siedmiu ich, siedem włóczni z ich dłoni zawarczy;/
Jedne próżno od hełmu odskoczą i tarczy,/
Inne Wenus, gdy ciało drasnęły, odmiata./
Zaś Enej do wiernego tak rzecze Achata:/
«Przynieś włócznie! --- Nie rzucę z nich żadnej daremnie/
Na Rutulów, jak tego Grek doznał ode mnie/
Na polach Ilium!» --- Wielki wraz oszczep porywa/
I ciska go: Meona tarcz włócznia straszliwa/
Przeszyje, pancerz społem strzaska i w pierś żgnie go./
Mknie brat Alkanor, brata upadającego /
Prawicą wesprze. Nagle pocisk jedno z ramion/
Przetnie mu i nie traci kierunku, krwią splamion;/
Jemu z barków prawica obwiśnie omdlała./
Numitor, oszczep bratu wydobywszy z ciała,/
W Eneja godzi --- przecież grot darmo wylata:/
Ledwie biodro zadrasnął wielkiego Achata./
Klauzus z Kurów, młodości ufając buńczucznie,/
Nadbiega i w Dryjopa srogą miota włócznię/
Pod brodę, gdy ów krzyczał --- głos i duszę społem/
Przez gardło mu przebite biorąc. Tamten czołem/
Runął i krwią zakrzepłą przez usta piach zrasza,/
Trzech także dzielnych Traków z rodu Boreasza/
Z trzema syny Idasa z ismaryjskiej niwy/
Powiali w różny sposób. Pędzi Halez mściwy/
I Aurunków garść, bieży Neptuna syn z mocą,/
Messap, koni pogromca... Wzajem się szamocą/
Z różnym szczęściem. Wre walka tuż przed samym progiem/
Auzonii. --- Jak w przestworze wichry z wyciem srogiem/
Borykają się, równe siłą, w gniewnym sporze ---/
Ni one nie ustąpią, ni chmury, ni morze,/
Długo waży się walka, wre wokół zgiełk dziki ---/
Nie inaczej trojańskie i latyńskie szyki/
Tłoczą się: noga nogę, mąż męża prze z bliska./
<wers_wciety typ="1">Tymczasem w innej stronie --- gdzie krągłe głaziska</wers_wciety>/
Stoczył potok i z brzegów zerwane pni zwały ---/
Arkadów, nienawykłych iść pieszo w bój śmiały,/
W rozsypce widzi Pallas: latyński ich goni/
Hufiec, gdy dla wybojów ciężkich zsiedli z koni./
Więc --- to jedno zostawił mu los niezbłagany ---/
Prośbą męstwo ich budzi, nie szczędząc nagany:/
«Gdzież, druhy, uciekacie? Na męstwo zaklinam/
I na miano Ewandra, co zwycięstwy lśni nam,/
Na nadzieję, że ojcu dziś dorównać mogę ---/
Nie ufajcie ucieczce! Miecz jeden nam drogę/
Wyrąbie. Kędy wrogów największa prze gęstwa,/
Tam was i mnie ojczyzna woła do zwycięstwa./
Żaden bóg nas nie ciśnie, lecz śmiertelni ludzie/
Śmiertelnych; tyleż u nas serc, rąk mężnych w trudzie./
Wielkie morze zamyka nas, stoimy przy niem ---/
Ląd zabrany! Czyż morzem do Troi popłyniem?»</strofa>




<strofa id="e351"><wers_wciety typ="1">Tak rzekł i skoczył w tłumy stłoczonego wroga.</wers_wciety>/
Pierwszym, którego dola przywiodła doń sroga,/
Był Lag: tego, gdy skały grań, schylon ukosem,/
Odrywał, żgnie oszczepem, gdzie żebra ze stosem/
Pacierzowym się łączą, i wyciąga włócznię/
Tkwiącą w kościach. Daremno go zwalić buńczucznie/
Pragnie Hisbo --- bo Pallas, gdy z licem zognionem/
Ów prze nań, rozżalony srogim druha zgonem,/
Natrze i miecz we wzdęte utopi mu płuca./
Steniusza i potomka Reta na piach rzuca,/
Anchemola, co skaził łoże swej macochy./
I was w rutulskiej ziemi zgubił zapęd płochy,/
Larysie z Tymbrem, Dauka bliźnięta; wpierw lica/
Wasze nieraz myliły krewnych i rodzica,/
Lecz dziś obu was Pallas rozróżnił okrutnie,/
Bo tobie, Tymbrze, głowę Ewandrów miecz utnie,/
Ciebie, Larysie, szuka dłoń, odcięta w walce:/
Chwytając oręż drgają na wpół żywe palce.</strofa>




<strofa id="e352"><wers_wciety typ="1">Arkadów zachęconych wnet opuszcza trwoga.</wers_wciety>/
Przykład wodza, wstyd, boleść pędzą ich na wroga./
Reteja, gdy uciekał rydwanem, przewierci/
Pallas włócznią. W ten sposób Ilus uszedł śmierci,/
Na Ila bowiem włócznię wymierzył z daleka;/
Lecz cios jej Retej, kiedy przed Teukrem ucieka/
I bratem jego Tyrem, przejął --- i strącony/
Z wozu, tłucze piętami rutulskie zagony.</strofa>



<strofa id="e353"><wers_wciety typ="1">Jak kiedy przy wstających wichrach, pasterz w lecie</wers_wciety>/
Na chaszcze tu i ówdzie raźno ogień miecie ---/
Nagle buchnie dokoła pożoga wezbrana/
I przez szerokie pola mkną szyki Wulkana;/
On siedząc, pląsem ognia zwycięsko wzrok pasie:/
Tak męstwo druhów wzbiera i ciebie, Pallasie,/
Wspomaga. Ale Halez, pochopny do wojny,/
Biegnie przeciw i siły skupia, cały zbrojny./
Ladona on, Fereta żgnie i Demodoka,/
Strymoniowi odrąbie dłoń, mieczem z wysoka/
Tnąc, gdy sięgał mu gardła, Toasa w twarz głazem/
Trzasnął tak, że z czerepem mózg prysnął mu razem,/
Haleza rodzic, losów świadom, krył w pomroczy/
Lasów; kiedy starcowi śmierć zamknęła oczy,/
Parki go pod Ewandra grot wywiodły za las./
Uderzył nań, te modły zasławszy wprzód, Pallas:/
<wers_wciety typ="1">«Ojcze Tybrze! Daj włócznią, którą w dłoni ważę,</wers_wciety>/
Szczęśliwie Halezowi przebić piersi wraże/
Na dębie twym broń jego będzie zawieszona».</strofa>




<strofa id="e354"><wers_wciety typ="1">Słyszy to bóg. Gdy Halez bronił Imaona,</wers_wciety>/
Bezbronną pierś swą włóczni arkadzkiej odsłoni.../
Przecież tym zgonem męża Lauz o silnej dłoni/
Przerazić nie da szyków; Abasa, co zbrojnie/
Szedł nań, zwali --- podporę hufców w onej wojnie./
Pada młodzież Arkadii, Etrusków szyk śmiały/
I wy, Teukrzy, co Grajów uszliście nawały./
Zwarły się równe siłą hufce, równe wodze ---/
Z tyłu prą nadchodzący. Wśród stłoczonych srodze/
Nie sposób miotać włóczni./
<wers_cd>Tutaj Pallas młody,</wers_cd>/
Tam Lauz, równy mu niemal wiekiem, gna w zawody;/
Piękni obaj, lecz los im do ojczystej ziemi/
Wrócić nie da; od starcia ich wyroki swemi/
Wielkiego król Olimpu wstrzymuje z daleka,/
Bo rychły zgon z rąk wroga większego ich czeka.</strofa>




<strofa id="e355"><wers_wciety typ="1">Tymczasem miła siostra na pomoc Lauzowi</wers_wciety>/
Śle Turna, co gnał lotnym wozem wśród wojsk mrowi./
Gdy ujrzał druhów: «Stójcie! --- krzyknie, rad ogromnie ---/
Sam idę na Pallasa, Pallas tylko do mnie/
Należy! Chciałbym ojca mieć widzem w tej chwili!»</strofa>




<strofa id="e356"><wers_wciety typ="1">Rzekł. Na rozkaz Rutule miejsca ustąpili.</wers_wciety>/
Po cofnięciu się szyków, zdumiony niemało/
Rozkazem, spojrzy młodzian na ogromne ciało,/
Turna; wzrok srogi miecąc, w ciżbę się nie chowa/
I tymi słowy skarci pyszne Turna słowa:/
<wers_wciety typ="1">«Albo łup wezmę świetny, albo też, do grobu</wers_wciety>/
Zeszedłszy, zgon przesławny: rodzic godzien obu.../
Przestań gróźb!»/
<wers_cd>Rzekł i wyszedł w bój nieustraszenie.</wers_cd>/
Arkadom krew zmroziło w piersiach serca drżenie./
Zeskoczył Turn z rydwanu, w bój pieszo się puści/
Z przeciwka. Jak lew, kiedy ze skalnej czeluści/
Ujrzy w polu do walki gotowego byka,/
Nadbiega: nie inaczej Turn śmiały pomyka./
Gdy osądził, że wroga dosięgnie oszczepem,/
Pallas, wierząc fortunie, w zaufaniu ślepem,/
Choć słabszy, tak się modli, w niebo wznosząc lica:/
«Przez gościnność, doznaną niegdyś u rodzica,/
Błagam, Alcydzie, wspomóż śmiałe chęci moje!/
Niech ujrzy mrąc, jak zedrę z niego krwawą zbroję,/
Niech zwycięzcę gasnące ujrzą Turna oczy!»</strofa>




<strofa id="e357"><wers_wciety typ="1">Słyszy Alcyd<pe><slowo_obce>Alcyd</slowo_obce> a. <slowo_obce>Alkides</slowo_obce> (mit. gr.) --- Herakles (w mit. rzym. Herkules); heros był synem Zeusa i Alkmeny, żony króla Teb, Amfitriona, którego ojcem był Alkajos, przydomek utworzony jest zgodnie z tą właśnie, ludzką linią rodu Heraklesa i utwierdzony niejako tym, że za popełnioną w szale zbrodnię (zabicie swoich dzieci spłodzonych z Megarą) miał on z wyroku bogów udać się do Tirynsu, daw. siedziby rodu Amfitriona, a więc też Alkajosa, i wykonać z niewolniczym posłuszeństwem 12 prac dla tamtejszego króla.</pe> młodziana --- ból ciężki go tłoczy</wers_wciety>/
I z jękiem łzy daremnie wylewać zaczyna./
Więc rodzic tak przyjaźnie się ozwie do syna:/
«Dzień swój każdy ma. Krótki czas naszych jest przeżyć,/
Bez powrotu --- lecz sławę czynami rozszerzyć,/
To rzecz cnoty. --- Pod Troi mury wysokiemi/
Padały dzieci bogów; na krwawej legł ziemi/
Sarpedon, mój potomek... I Turna też woła/
Los jego: doli swojej nie wyrwie się zgoła».</strofa>




<strofa id="e358"><wers_wciety typ="1">Rzekł i oczy odwrócił od Rululów niwy.</wers_wciety>/
A Pallas z mocą oszczep wyrzuca straszliwy/
I z pochwy zaraz miecza lśniącego dobędzie./
Włócznia świszcząc o blachę na barkach w rozpędzie/
Otarła się, brzeg tarczy przebiwszy, i ciała/
Wielkiego Turna w końcu swym ostrzem zarwała./
Wtedy Turn, oszczep ostrym okuty żelazem/
Długo ważąc, w Pallasa miota, mówiąc razem:/
«Patrz, czy włócznia ma lepiej nie dosięga celu!»/
   <wers_wciety typ="1">Rzekł i tarczę z blach stali i spiżu tak wielu,</wers_wciety>/
Którą kryje skór byczych zapora straszliwa,/
Błyszczącym ostrzem włóczni w pośrodku przeszywa./
Przetnie pancerz i razem niezłomną pierś wierci./
Ów próżno rwie grot ciepły z rany, by ujść śmierci:/
Jedną drogą uchodzi krew wraz z duszą piękną./
Padł na ranę, rozgłośnie bronie na nim szczękną./
Konając, wrogą ziemię przez usta krwią plami./
Nastąpiwszy nań z góry Turn:/
<wers_wciety typ="1">«Arkadzi --- rzecze, --- słowa me odnieście sami</wers_wciety>/
Ewandrowi: Pallasa z chwałą, jak należy,/
Odsyłam. Niech pogrzebem ukoi ból świeży ---/
Pozwalam. Ugoszczenie Eneja was drogo/
Kosztowało!» To rzekłszy, lewą zdeptał nogą/
Martwego. Pas mu bierze, niespotykan co dnia,/
Ciężki --- na nim Danaid wyrzeźbiona zbrodnia<pe><slowo_obce>Danaidy</slowo_obce> --- 49 sióstr, które w noc poślubną pomordowały swych mężów.</pe>:/
Na łożach, w krwi, konając tłum mężów się miota;/
Scenę tę Klon Eurytyd wykował ze złota./
Turn z triumfem łup wskaże stłoczonym gromadom.../
O, biedny umysł ludzki, przyszłości nieświadom,/
Co miary w powodzeniu zachować nie umie!/
Przyjdzie czas, że Turn chciałby, nie folgując dumie,/
By Pallas żył nietknięty! Że zdobycz wraz ze dniem/
Onym przeklnie!.../
<wers_cd>Z jęczeniem druhy niepowszedniem</wers_cd>/
I łzami na tarcz złożą Pallasowe ciało:/
«O boleści i razem wielka ojca chwało!/
Dzień pierwszy, co cię bitwie dał, bierzeć nieczule;/
Lecz przedtem liczne w boju pobiłeś Rutule!»</strofa>




<strofa id="e359"><wers_wciety typ="1">Już nie sama pogłoska, lecz rzetelny goniec</wers_wciety>/
Nadbiega do Eneja, że czas jest na koniec/
Wesprzeć druhów, porwanych w zagłady wir dziki./
Więc bliższych ścina mieczem, szeroką przez szyki/
Żelazem rąbie drogę, ciebie, pyszny Turnie,/
Szukając w nowej rzezi. W oczach mu powtórnie/
Pallas, Ewander stanie, uczta zastawiona/
I dana przybyszowi dłoń. Młodych Sulmona/
Czterech synów i tyluż Ufensa pożenie/
Żywych, aby ofiarą zjednać druha Cienie/
I aby stos obficie krwią jeńców był polan;/
Potem włócznią na Maga ciśnie. Ów do kolan/
Przypadł mu --- górą włócznia przeniesie wichrowa;/
On, ściskając kolana, te korne śle słowa:/
<wers_wciety typ="1">«Przez Many cię ojczyste, przez Jula w rozkwicie</wers_wciety>/
Błagam: oszczędź dla syna i ojca to życie!/
Mam dom wielki i skarby zakopanych sreber/
Rzeźbionych, jest i złota zdobionego ceber,/
I surowce. Nie chodzi tu o tryumf zbrojny:/
Jedno życie o losie nie rozstrzygnie wojny!»</strofa>




<strofa id="e360"><wers_wciety typ="1">Rzekł. Zaś Enej tak gniewnie odpowie mu przeciw:</wers_wciety>/
«Skarby srebra i złota niech rodzic twój leciw/
I dziatki dzierżą. Turn, gdy wytoczył krwi strumień/
Z Pallasa, pierwszy zamknął drogę porozumień;/
Cień Anchiza i młody Jul o pomstę błaga...»</strofa>




<strofa id="e361"><wers_wciety typ="1">Rzekł --- lewicą hełm ujął schylonego Maga</wers_wciety>/
I w kark mu po rękojeść wbił miecz niezbłagany./
Opodal Hemonides stał, Feba i Diany/
Kapłan, którego czoło wstęgi przystrajały/
Infuły --- w świetnej szacie i zbroicy cały./
Tego dognał i Manom zabija w ofierze,/
Bezmiernym mrokiem kryjąc; zbroję Serest bierze/
Na barki, królewskiemu łup niosąc Marsowi.</strofa>




<strofa id="e362"><wers_wciety typ="1">Dzielny Cekul, potomek Wulkana, bój wznowi</wers_wciety>/
Wraz z Umbrem, którym góry marsyjskie się szczycą./
Enej prze: Auksurowi z nagła wraz z lewicą/
Odrąbał mieczem cały spiżowej krąg tarczy;/
Ów sądził pewnie, że mu przechwałka wystarczy,/
I wielką pychą wzdęty, nie myśląc o grobie,/
Siwiznę i wiek długi obiecywał sobie./
Tamże Tarkwit, w błyszczącej zbroi syn Driopy/
Nimfy i Fauna, zabiegł mu raźnymi stopy/
Z przeciwka. On oszczepem, niby piorun, na skał/
Bijący zręby, tarczę i pancerz mu strzaskał./
Potem, nim jeszcze lista szepcące coś skrzepły,/
Głowę z karku odrąbie mu i tułów ciepły/
Kopnąwszy, tak przemawia, srogi do ostatka:/
<wers_wciety typ="1">«Tu teraz leż, zuchwalcze! W grób miła cię matka</wers_wciety>/
Nie złoży, na obiaty się swojskie nie łakom/
Na żer pozostawiony będziesz dzikim ptakom./
Lub w morzu głodna ryba ranyć lizać będzie!»</strofa>




<strofa id="e363"><wers_wciety typ="1">Wnet Anteja z Lukasem, wodzów Turna, w pędzie</wers_wciety>/
Zrąbie --- mężnego Numę, Kamersa żgnie mściwy,/
Syna Wolscensa, co miał najżyźniejsze niwy/
W Auzonii i milczące owładał Amykle<pe><slowo_obce>Amykle</slowo_obce> --- miasto w Lacjum nad Morzem Tyrreńskim.</pe>. ---/
Jak Egeon<pe><slowo_obce>Egeon</slowo_obce> --- Briareus; sturęki Tytan.</pe>, co ramion sto, mocnych niezwykle,/
Sto rąk miał, z pięćdziesięciu paszcz ogień łakomy/
Zionął, groźnie Jowisza odpierając gromy,/
Tyleż tarcz i brzeszczotów potrząsając srogo: ---/
Jak się zwycięski Enej nie uląkł nikogo,/
Gdy raz zbroczył krwią oręż. Do boju ochoczy,/
Wnet ku czterem Nifeja rumakom poskoczy;/
One, tak pędzącego ujrzawszy, gdy słowa/
Groźne miotał, z przestrachu jak zamieć wichrowa/
Wstecz pomkną, zrzucą wodza i rwą do wybrzeży./
Wtem Lukag parą białych bachmatów nadbieży/
I brat Liger: rumakom ten rozpuszcza wodze,/
Dzielny Lukag wywija mieczem groźnym srodze./
Nie ścierpiał Enej rwących w zaufaniu ślepem:/
Wpadł i stanął naprzeciw z ogromnym oszczepem,/
Doń Liger: /
<wers_wciety typ="1">«Nie Diomeda tu konie, nie rydwan Achilla,</wers_wciety>/
Nie Frygii widzisz łany! Nadeszła twa chwila ---/
Tu koniec wojny!»/
<wers_cd>Tak to drwił sobie ów śmiałek</wers_cd>/
Szalony. Zaś trojański wódz, zamiast przechwałek,/
Z rozmachem ciężki pocisk miota na Lukaga;/
Kiedy ów pochylony drzewcem konie smaga/
I lewą wysuwając nogę cios wymierza,/
Nadleci włócznia, krawędź lśniącego puklerza/
Przeszyje mu i utkwi tuż przy lewym biodrze,/
On, strącon z wozu, spada w piach, brocząc krwią szczodrze./
Zbożny Enej gorzkimi tak rzecze doń słowy:/
«Lukagu! Nie rumaków cię rozpęd wichrowy/
Zdradza, nie majak, miecion koniom przed kopyta:/
Sam rzucasz rydwan, skacząc w dół!»/
<wers_cd>To rzekłszy, chwyta</wers_cd>/
Bachmaty. Brat, wraz z wozu spadłszy, swe chłopięce/
Bezbronne z przerażeniem wyciągnął doń ręce:/
<wers_wciety typ="1">«Na rodziców, co takim zrodzili cię, chwało</wers_wciety>/
Trojan, błagam: miej litość i zostaw mnie cało!/
<wers_wciety typ="1">Zaś Enej: «Nie tak przedtem, gdy dłoń była czerstwa,</wers_wciety>/
Mówiłeś! Giń i bratu dochowaj braterstwa!»/
Wraz w pierś, duszy siedlisko, miecz wraził mu nagi./
Takie w otwartym polu odnosił przewagi/
Dardański wódz, jak powódź lub wśród gromów trzaskań/
Hucząca czarna burza. --- Wreszcie z szańców Askań/
Wypada i huf młodzi próżno oblężony.</strofa>




<strofa id="e364"><wers_wciety typ="1">Tymczasem Jowisz z nagła tak rzekł do Junony:</wers_wciety>/
«O najmilsza małżonko zarazem i siostro!/
Jak sądziłaś (nie mylisz się bowiem!), znów ostro/
Wspomaga Trojan Wenus, nie zaś dłoń do wojny/
Sposobna, duch ochotny i w wytrwałość zbrojny./
<wers_wciety typ="1">A Juno: --- «Mężu miły, szyderstwem ty nie łam</wers_wciety>/
Strapionej! I tak wielką się trwogą przejęłam/
Przed zakazem twym. Gdybyś małżonkę pokrewną/
Jak wprzód kochał, me prośby spełniłbyś na pewno,/
Wszechwładny! --- Turna mogłabym wyrwać przygodom/
I cało go Daunowi ojcu wrócić do dom./
Dziś --- niech ginie, dług Teukrom krwią płacąc za młodu/
Choć z naszego, boskiego wywodzi się rodu:/
Pilumn mu prapradziadem, a często on w darze/
Obiaty hojne składał na twoje ołtarze!»</strofa>




<strofa id="e365"><wers_wciety typ="1">Olimpu władca krótko odpowie jej, Jowisz:</wers_wciety>/
«Jeśli śmierci odwłokę wyjednać stanowisz/
Dla młodziana i myślisz, że zgodzę się --- na tom/
Przystać gotów: ucieczką Turna wyrwij fatom;/
Toć wolno. Jeśli sądzisz, że dla twych nalegań/
Los cały zmienię wojny, --- wyroków w tym nie gań,/
Ale próżną nadzieję serce twoje chowa»./
<wers_wciety typ="1">Zaś Juno ze łzą: «Gdybyś nic ponad te słowa</wers_wciety>/
Nie knuł w myśli i Turn mój przy życiu mógł zostać!/
Lecz ciężka śmierć go czeka, jeślim rzeczy postać/
Poznała. Oby próżny przejmował mnie przestrach,/
Obyś zmazał ów wyrok w niebiańskich rejestrach!»</strofa>




<strofa id="e366"><wers_wciety typ="1">To rzekłszy, z wysokiego nieba w ciemnej chmurze</wers_wciety>/
Zaraz zbiegnie, mgłę miecąc naokół i burze;/
W iliońskie i laurenckie mknie szyki bogini./
Potem z gęstej mgły larwę bezsilną uczyni:/
Eneja kształt zwodniczy (zjawisko nad podziw!)/
Dardańską da mu włócznię, tarcz, hełm, urodziw/
Kształt głowy i słów dźwięki czcze: przyda bez zwłoki/
Bezduszny głos i zwykłe Enejowi kroki./
Tak (głosi wieść) gdy umrze ktoś, mara wybladła/
Jawi się --- tak w śnie łudzą zmysł próżne widziadła./
Przed pierwszym szykiem biegać kazała tej larwie,/
Co drażniąc huf, to włócznią, to słowem go zarwie.</strofa>



<strofa id="e367"><wers_wciety typ="1">Przypadł Turn i wnet włócznię świszczącą z daleka</wers_wciety>/
Ciska. Larwa odwraca się wstecz i ucieka,/
Turn sądzi, że to Enej sam uchodzi przed nim,/
I próżno się nadziejom odda niepoślednim:/
<wers_wciety typ="1">«Gdzie pierzchasz? Twych zaślubin strzeż! Z tej dłoni zabierz</wers_wciety>/
Ziemię, której przez fale mord niesiesz i grabież!»/
Tak krzycząc, gna i mieczem wydobytym błyska/
Nie widząc, że wiatr próżne zeń czyni igrzyska.</strofa>




<strofa id="e368"><wers_wciety typ="1">Przypadkiem łódź tam stała u skalnych obramień</wers_wciety>/
Stromego brzegu, z mostem opartym o kamień;/
Król Ozyn na niej przybył z kluzyńskiego brzega./
W ucieczce trwożne widmo Eneja tam wbiega/
I chowa się w kryjówki --- ale Turn bez zwłoki/
Nastaje i most w pędzie przebiegnie wysoki./
Ledwo dopadł pokładu, Saturnka troskliwa/
Rwie sznur i łódź na pełne odmęty porywa.../
Enej nieobecnego na próżno w bój woła,/
Wielu mężów w mrok śmierci strącając dokoła./
<wers_wciety typ="1">Już larwa się w pomroczu nie kryje głębokiem,</wers_wciety>/
Lecz w przestwór lecąc, z sinym się zmiesza obłokiem,/
Łódź z Turnem gna po morzu wśród złowrogich trzeszczeń./
On gardząc ocaleniem, patrzy w pustą przestrzeń/
I kornie do niebiosów wznosi ręce obie:/
«Wszechwładny ojcze! Takżeś mnie winnym w tej dobie/
Osądził? Tak za karę moc spętał mych ramion?/
Gdzież płynę? Skąd uchodzę, tak szpetnie omamion?/
Czyż Laurentu mur ujrzę i wały? Zabioręż/
Klątwy mężów, co dla mnie chwycili za oręż,/
Których (strach rzec!) na zgony okrutne wydałem ---/
A teraz widzę z dala, jak przed wroga szałem/
Pierzchają! Co tu począć? Gdzież w otchłań dość ciemną/
Zapaść? Wy, wichry, litość okażcie nade mną!/
Na mielizny, na skały --- Turn sam o to błaga ---/
Rzućcie statek! Niech rafa roztrzaska go naga,/
Gdzie Rutule nie dotrą, ni wieści głos wraży!».</strofa>




<strofa id="e369"><wers_wciety typ="1">Tak biadając, myśl trwożną na dwie strony waży:</wers_wciety>/
Czy po hańbie tej ściągnąć ma dłoń ku żelazu/
I srogi miecz przez żebra przepędzić od razu,/
Czy rzuciwszy się w morze, płynąć ku brzegowi/
Krętemu, co od Teukrów orężnych się mrowi./
Trzykroć jedno i drugie spełnić z głębi łona/
Pragnął --- trzykroć litosna go wstrzyma Junona./
Łódź raźno siecze fale i wnet po głębinie/
Z wiatrem do Dauna grodu starego dopłynie.</strofa>




<strofa id="e370"><wers_wciety typ="1">Tymczasem na Jowisza rozkaz, Mezent śmiały</wers_wciety>/
Ruszył w bój na zwycięskie już Teukrów oddziały./
Zbiegają się tyrreńskie szyki zbitą zgrają,/
Miecąc groty --- na męża jednego nastają./
On --- podobny w toń morza wysuniętej tamie,/
Co skalną piersią wichry i zapęd fal łamie,/
Szturmy nieba i morza znosząc niewzruszona ---/
Naprzód na ziemię Hebra z krwi Dolichaona/
Zwali, potem Lataga z trwożnym Palmem razem:/
Lataga wyłamanym z gór ogromnym głazem/
W lica trzasnął, Palmowi podciąwszy kolano,/
Puścił czołgającego się --- zbroję dobraną/
Dał Lauzowi i zdobny kitą hełm ze stali./
Euanta też i druha Parysa powali,/
Mimasa --- Amykowi go Teano miła/
Tej nocy rodzi, w której Parysa powiła/
Cyssejs, głownią ciężarna<pe><slowo_obce>głownią ciężarna</slowo_obce> --- Hekabe (Hekube), żona Priama, króla Troi, której śniło się przed narodzinami Parysa, że wyda na świat płonącą pochodnię.</pe>; ten, walcząc zacięcie,/
W grodzie ojców padł --- Mimas w dalekim Laurencie.</strofa>




<strofa id="e371"><wers_wciety typ="1">Jak przez psy z gór wysokich ruszony dzik spory,</wers_wciety>/
Którego przedtem długo wezulańskie bory<pe><slowo_obce>wezulantkie bory</slowo_obce> --- lasy na górze Vesulus (dziś Monte Viso, na granicy Włoch i Francji); tam znajdują się źródła Padu.</pe>/
Chroniły i laurenckie pełne chaszczy bagna,/
Gdy w końcu między siecie myśliwskie się zagna,/
Staje, prycha, szczeć stroszy i dziki wzrok ciska ---/
Łowcy drażnić go nie śmią ani podejść z bliska,/
Lecz z wrzaskiem miecą groty od prawa i lewa:/
Nie inaczej ci, których słusznie Mezent gniewa,/
Nie śmią obces<pe><slowo_obce>obces</slowo_obce>, właśc. <slowo_obce>obcesowo</slowo_obce> a. <slowo_obce>obcesem</slowo_obce> (z łac. <slowo_obce>obcessus</slowo_obce>: opętany) --- bezczelnie, gwałtownie, jak wariat.</pe> nań bronią natrzeć napastniczą,/
Lecz oszczepy z daleka miotają i krzyczą./
On, niezlękły<pe><slowo_obce>niezlękły</slowo_obce> --- nieulękły.</pe>, na wszystkie się strony buńczucznie/
Rozgląda, zębem zgrzyta, z tarczy strząsa włócznie.</strofa>




<strofa id="e372"><wers_wciety typ="1">Był Akron, Grek, co rzucił Korytu<pe><slowo_obce>Koryt</slowo_obce> --- miasto w Toskanii założone przez Etrusków, dziś: Cortona.</pe> łan luby</wers_wciety>/
I młodą narzeczoną przed samymi śluby./
Tego gdy ujrzał Mezent między czernią zbitą,/
Błyszczącego purpurą z rąk lubej i kitą ---/
Jak lew, długo stad leśnych podchodzący leże,/
Trawiony szałem głodu, gdy trwożną spostrzeże/
Kozę lub gdy rogaty zabiegnie mu jeleń,/
Sroży grzywę i z rykiem dzikich uweseleń/
Wpada na łup, drze trzewia, a paszcza mu sroga/
Ocieka krwią ---/
Tak dzielny Mezent pędzi na zwarty szyk wroga./
Pada Akron nieszczęsny, uderza stopami/
Czarną ziemię i oszczep złamany krwią plami.</strofa>




<strofa id="e373"><wers_wciety typ="1">Mezent pierzchającego nie raczył Oroda</wers_wciety>/
Przeszyć, na ślepe ciosy swej włóczni nie poda,/
Lecz z przeciwka zabieży twarzą w twarz i zwali,/
Nie podstępom ufając, ale twardej stali./
Na ległym wsparłszy stopę i włócznię zarazem:/
«Podpora wojny, Orod tu legł pod żelazem!» ---/
Zawoła. Druhy pean zanucą zwycięski./
Ów konając rzekł: «Znajdzie się mściciel mej klęski./
Niedługa radość twoja; i ciebie też czeka/
Podobna na tych polach śmierć już niedaleka!»</strofa>




<strofa id="e374"><wers_wciety typ="1">Wpół ze śmiechem mu Mezent rzekł w gniewnym zapędzie:</wers_wciety>/
«Teraz giń! Ojciec bogów i ludzi mieć będzie/
Troskę o mnie!» To mówiąc, wyciąga miecz z rany./
Tamtemu wraz żelazny sen i nieprzespany/
Ciśnie oczy, wieczystej nocy smętna zaspa.../
Cedyk tnie Alkatoja, Sakrator Hydaspa,/
Rapo Partenia z dzikim Orsesem pokona,/
Messap Kroniusza oraz syna Lukaona,/
Erycbeta, --- tamtego, gdy z konia spadł przed nim,/
Tego pieszo. Agisa, Lika, z niepoślednim/
Rozmachem zwalił Waler, świadomy co walka./
Troniusz z rąk Salia, Saliusz z rąk zginął Nealka,/
Co dzielnie miotał z dala trafiające strzały.</strofa>




<strofa id="e375"><wers_wciety typ="1">Już zgony ze stron obu Mars zrównał zuchwały:</wers_wciety>/
Ścielą wrogów i razem padają pod miecze/
Zwycięzcy i pobici --- nikt wstecz nie uciecze./
Orszak bogów, współczuciem i smutkiem oniemian,/
Patrzy z nieba na próżny gniew i znoje ziemian;/
Tu Wenus, tam Junona ma oczy zwrócone./
W natłoku wojsk się sroży blada Tyzyfone.<pe><slowo_obce>Tyzyfone</slowo_obce> --- jedna z furii, podsycająca nieopanowany gniew i szał bojowy.</pe></strofa>




<strofa id="e376"><wers_wciety typ="1">Mezent, w dłoni ogromną potrząsając włócznię,</wers_wciety>/
Niby burza rwie w pole. Jak Orion, co hucznie/
Kroczy przez pełną morza toń<pe><slowo_obce>Orion, co hucznie kroczy przez pełną morza toń (...)</slowo_obce> --- Orion, myśliwy z Beocji, syn Posejdona i jednej z Gorgon, Euriale, słynął z ogromnego wzrostu: nawet gdy brodził w głębokim morzu, jego barki i głowa wystawały ponad powierzchnię wód; po śmierci został przemieniony w gwiazdozbiór Oriona.</pe>, mącąc do wnętrza/
Topiele, a barkami nad fale się spiętrza,/
Lub z gór wysokich znosząc w dół jesion wiekowy,/
Po ziemi stąpa, w chmurach zaś kryje szczyt głowy:/
Tak Mezent w groźnej zbroi prze w boje uparcie.</strofa>




<strofa id="e377"><wers_wciety typ="1">Enej, z dala spostrzegłszy go w szykach, na starcie</wers_wciety>/
Spieszy przeciw. Ów czeka, nie znając, co trwoga;/
Twardo staje, by wstrzymać potężnego wroga/
I mierząc okiem przestrzeń, jakiej na rzut trzeba/
Włóczni: --- «Dłoń ma i pocisk, zamiast bogów z nieba,/
Niech mnie wesprą! Ślubuję, że zażarty jędzon/
Enej odda Lauzowi łupy, nieoszczędzon/
Przez grot ten!» Rzekł i włócznię ciska; ta zawarczy/
W powietrzu --- i odbita od Eneja tarczy/
Dzielnemu Antorowi brzuch przeszywa grotem,/
Ów, z Alcydem przybywszy z Argos, został potem/
W Ewandra grodzie, zżywszy się z italską glebą./
Nieszczęsny! --- Za drugiego cios biorąc, padł; w niebo/
Spojrzy, swe słodkie Argos przypomni i skona.</strofa>




<strofa id="e378"><wers_wciety typ="1"><begin id="b1513360719012-1013582484"/><motyw id="m1513360719012-1013582484">Walka, Wróg, Krew, Radość</motyw>Natenczas zbożny Enej śle włócznię, a ona</wers_wciety>/
Potrójny spiż i płótno, które napotyka,/
Rwie --- i grotem przebiwszy wskroś trzy skóry z byka,/
Bez siły już pod brzuchem ugrzęźnie w pachwinie./
Z radością ujrzy Enej krew, co z wroga płynie,/
Porwie miecz i za zlękłym skoczy przez zagony.<end id="e1513360719012-1013582484"/>/
Jęknął, ojca nieszczęściem do głębi wzruszony/
Lauzus, łza mu przez lica dorodne spłynęła.</strofa>




<strofa id="e379"><wers_wciety typ="1">Tu srogą śmierć twą, chłopcze, i szlachetne dzieła</wers_wciety>/
(Jeśli dawny czyn głosząc, znajdzie wiarę śpiewak)/
Wysławię i nie zmilczę junackich twych przewag!</strofa>




<strofa id="e380"><wers_wciety typ="1">Ów cofał się osłabion i znużon; złowieszcze</wers_wciety>/
Żelazo włóczni w tarczy mu ciągle tkwi jeszcze./
Skoczył młodzian w bój, strzał go nie trwoży zawieja:/
Podniesiony do cięcia już oręż Eneja/
Odbił z bliska swej tarczy wygłębieniem płaskiem/
I wstrzymał. Druhy za nim śpieszą z wielkim wrzaskiem,/
By rodzic mógł ujść z pola, tarczą syna kryty,/
Wstrzymują wroga, miecąc strzały i dziryty/
Z dala. --- Enej rozsierdzon tarczą się zasłania./
Jak gdy chmury skłębione wśród gromów błyskania/
Grad miecą, z pól uchodzi oracz zatrwożony/
I wieśniak, rychłej szuka wędrowiec ochrony,/
Pod brzeg rzeki się kryje lub skały sterczące,/
By przeczekać ulewę, a gdy błyśnie słońce,/
Korzystać z dnia: --- tak zewsząd zamiecią strzał smagan,/
Czeka Enej, aż bitwy przycichnie huragan,/
I Lauzowi samemu tymi grozi słowy:/
«Gdzie na śmierć gnasz, nad siły czyn ważąc bojowy?/
Twa miłość cię zaślepia!»/
<wers_cd>Ów niemniej oszczepem</wers_cd>/
Nastaje w szale. <begin id="b1513360936603-2280151767"/><motyw id="m1513360936603-2280151767">Śmierć</motyw>Wtedy w rozjątrzeniu ślepem/
Dardański wódz nań natrze. Lauzowi ostatnie/
Przędzie nici dłoń Parek. Brzeszczotem go płatnie/
Enej, aż po rękojeść wbijając miecz nagi;/
Przeszywa tarczy chłopca spiż niewielkiej wagi/
I kaftan, tkany złotem przez matczyne dłonie.../
Krew tryśnie z piersi chłopca --- dusza zaraz wionie/
Do Manów, pełna smutku, i opuszcza ciało.<end id="e1513360936603-2280151767"/></strofa>




<strofa id="e381"><wers_wciety typ="1">Gdy ujrzał syn Anchiza lice, które drgało</wers_wciety>/
W konaniu, szybko tracąc rumieńca ponęty,/
Westchnął, rękę doń ściągnął, litością przejęty:/
Obraz cnoty synowskiej pierś wzruszył mu do dna./
«Nieszczęsny chłopcze! --- rzecze --- jakiej chwały godna/
Twa tkliwość! Cóż za serce ci oddam dziecięce?/
Broń, którą się cieszyłeś, bierz; w rodziców ręce/
Odsyłam cię, niech grzebie cię rodzic i macierz!/
Tym przynajmniej po zgonie nieszczęsnym się naciesz:/
Z Eneja padasz ręki!» --- Wnet, karcąc gromadę/
Przelękłych druhów, dźwiga z ziemi ciało blade/
Chłopca, którego włosy trefione krew plami...</strofa>




<strofa id="e382"><wers_wciety typ="1">Tymczasem Mezent rany nad Tybru falami</wers_wciety>/
Zmywał wodą i głowę znużoną wsparł na pień/
Ległego drzewa, krzepiąc się z ciężkich utrapień./
Hełm zwisnął na gałęzi, broń leży na łące,/
W krąg stoi młódź dobrana. On, dysząc, blednące/
Skłoni czoło --- na piersi mu spływa włos brody./
Wypytuje, jak w polu się sprawia Lauz młody,/
Śle przez gońców wezwania i rady dla syna./
<wers_wciety typ="1">Zaś Lauza na puklerzach żałobna drużyna</wers_wciety>/
Z płaczem niosła, ległego od okropnej rany./
Poznał z dala jęk rodzic, przeczuciem złamany;/
Proch sypie na włos siwy, ze sercem zbolałem/
Podnosi w niebo dłonie i pada nad ciałem:/
<wers_wciety typ="1">«Czyż tak mocna mnie żądza trzymała żywota,</wers_wciety>/
O synu! Żem dopuścił, iż w ciebie wróg miota/
Cios, mnie należny? Ojcu twemu żyć wypadnie/
Przez śmierć twą? Ach, dopiero teraz zgon mnie zdradnie/
Bierze, teraz mi ranę głęboką zadano!/
Ja to, synu, skalałem zbrodnią twoje miano,/
Dla złości berło tracąc i ojców łan żyzny./
Zasłużyłem na własnej nienawiść ojczyzny:/
Obym złą duszę zgony oddał tysiącznemi!/
Teraz żyję wśród ludzi i nie schodzę z ziemi,/
Lecz zejdę!»</strofa>




<strofa id="e383"><wers_cd>Rzekł i dźwiga się na goleń słaby</wers_cd>/
I choć boli głęboka rana, woła, aby/
<begin id="b1513361215692-3125806800"/><motyw id="m1513361215692-3125806800">Koń</motyw>Przywiedziono mu konia, co bitew trud znojny/
Umilał mu: zwycięsko na nim z każdej wojny/
Powracał. Przywoławszy smutnego do siebie:/
«Długo --- gdy wśród śmiertelnych coś długiem jest --- Rebie,/
Żylim! Dzisiaj poniesiesz zbroczoną krwią ciemną/
Eneja głowę, Lauza boleści wraz ze mną/
Mszcząc się --- lub gdy los zechce, padniesz w tej usłudze/
Ze mną: nie wierzę bowiem, byś rozkazy cudze/
Mógł znosić, by cię władztwo Teukrów nie ubodło!»<end id="e1513361215692-3125806800"/></strofa>




<strofa id="e384"><wers_wciety typ="1">Rzekł i wprawną się nogą dobywszy na siodło,</wers_wciety>/
W obie dłonie wraz ostrych oszczepów pęk chwyta;/
Błyśnie spiż hełmu, bujna nasroży się kita./
<begin id="b1513361353634-217818523"/><motyw id="m1513361353634-217818523">Walka, Żołnierz, Odwaga</motyw>W tłum gęsty pędem skoczy, w sercu mu zbolałem/
Wre wstyd, żałość ze ślepym pomieszana szałem,/
Zraniona miłość z męstwem nieugiętym zgoła.<end id="e1513361353634-217818523"/>/
Po trzykroć wielkim głosem Eneja wywoła./
Enej słyszy i wesół śle takie błaganie:/
<wers_wciety typ="1">«Niech Jowisz mi i Febus ku pomocy stanie! ---</wers_wciety>/ 
Zaczynaj bój!»/
Tak rzekł i z włócznią srogą podchodzić zaczyna./
Ów zaś: «Czym, okrutniku, mnie po stracie syna/
Straszysz? Tym jednem mogłeś mi zadać cios srogi,/
Bo śmierci się nie lękam i nie dbam o bogi!/
Przestań, bo ten podarek --- sam umierać gotów ---/
Niosę ci!»</strofa>





<strofa id="e385"><wers_cd>Rzekł, na wroga ciska jeden z grotów;</wers_cd>/
Potem drugim i trzecim, w krąg pędząc, uderza ---/
Lecz wszystkie odbił złoty naczółek puklerza./
Po trzykroć toczył konia wokół i dziryty/
Miotał; bohater z Troi, wciąż stojąc jak wryty,/
Trzykroć otrząśnie tarczę lasem dzid zjeżoną./
W końcu, kiedy się znużył przewlekłą obroną/
I strząsaniem oszczepów, wyzywan buńczucznie,/
Wiele ważąc poskoczy w przód i ciska włócznię/
Między skronie rumaka. --- Krew ciemna je splami:/
Bachmat wspiął się, powietrze bije kopytami,/
Zrzuca jeźdźca, sam runie i leżąc na grzbiecie/
Ze łbem przy ziemi, ciężkim go cielskiem przygniecie.</strofa>




<strofa id="e386"><wers_wciety typ="1">Wśród Trojan i Latynów wybuchnie straszliwa</wers_wciety>/
Wrzawa. <begin id="b1513361526540-1138563360"/><motyw id="m1513361526540-1138563360">Wróg, Śmierć</motyw>Nadbiega Enej, miecz z pochwy wyrywa/
I tak woła: «Gdzież teraz ów Mezent ochoczy/
I jego dzika siła?» --- Tyrreńczyk, gdy oczy/
Otworzył, tak z obliczem rzekł oprzytomnionem:/
<wers_wciety typ="1">«Wrogu gorzki! Przecz szydzisz i grozisz mi zgonem?</wers_wciety>/
Możesz zabić mnie --- po to przygnałem w bój nowy,/
I Lauz o życie moje nie zawarł umowy!/
O jedno proszę, jeśli błagać można wroga:/
Złóż ciało moje w ziemi! Wiem, że ziomków sroga/
Złość mnie ściga. W tym jednym odmową mnie nie rań:/
Dozwól grób mieć ze synem, broń od sponiewierań!»/
<wers_wciety typ="1">Rzekł, spodziewany w gardło przyjął cios, a z ciała</wers_wciety>/
<begin id="b1513361543635-2595046708"/><motyw id="m1513361543635-2595046708">Krew, Dusza</motyw>Oddał duszę z krwią, co się na zbroję wylała.<end id="e1513361543635-2595046708"/><end id="e1513361526540-1138563360"/></strofa>







<naglowek_czesc id="e387">Księga XI</naglowek_czesc>



<numeracja/>

<strofa id="e388"><wers_wciety typ="1">Ocean już tymczasem Zorza z fal wstająca</wers_wciety>/
Rzuciła. Enej, choć mu myśl troska zamąca/
O pogrzeb druhów i choć cierpi nad ich zgonem,/
Z pierwszym brzaskiem wypełnia ślub po odniesionem/
Zwycięstwie. Dąb ogromny, o ściętej koronie,/
Na kopcu stawia; wdziewa nań błyszczące bronie/
Mezenta, tobie wznosząc trofej, znamienity/
Bojowładco; krwią zlane zwiesza hełmu kity,/
Strzaskane włócznie męża; w pancerz stroi drzewo/
Dwunastu ciosy skłuty; spiżową na lewo/
Tarcz, miecz zdobny w słoniową kość z przodu zawiesza;/
Po czym druhów --- bo wodzów doń zbiegła się rzesza/
Z okrzykami --- tak krzepić zacznie na bój srogi:/
<wers_wciety typ="1">«Największa rzecz spełniona! Męże, rzućcie trwogi</wers_wciety>/
O przyszłość: Oto zdobycz, z pysznego ściągnięta/
Króla --- skruszona dłonią mą siła Mezenta!/
Do grodu nam Latyna stanęła otworem/
Droga: na bój gotujcie broń ze sercem skorem,/
By, gdy bogi dozwolą, powyrywać znaki/
I młódź wywieść z obozu na bój, przestrach jaki/
Albo gnuśność leniwa was nie opóźniała!/
Tymczasem druhów ległych rozrzucone ciała/
Grzebmy, bo tym się jednym dusze Orku koją.../
Idźcie, duszom szlachetnym, które nam krwią swoją/
Porodziły ojczyznę, co w sławę urasta,/
Ostatnie złóżcie dary! --- Do Ewandra miasta/
Pallasa nieście, który z sercem niewzruszonem/
Zakończył młode życie tak okrutnym zgonem!»</strofa>




<strofa id="e389"><wers_wciety typ="1">Rzekł i płacząc w próg domu wstąpił, gdzie leżało</wers_wciety>/
Bezwładne i zastygłe już Pallasa ciało./
Strzegł go Acet staruszek, co giermkiem był wprzódy/
Parraskiego<pe><slowo_obce>parraski</slowo_obce> ---  arkadyjski.</pe> Ewandra, potem w bitew trudy/
Pod gorszą wróżbą jego drogiego wiódł syna./
Wokół orszak sług czekał, trojańska drużyna/
Iliadki z rozwianym włosem, rwące szaty./
Kiedy Enej próg wielkiej przestąpił komnaty,/
Rozgłośny jęk pod niebo wzniosą i tłuc zaczną/
Swe piersi; dom królewski brzmi skargą rozpaczną./
<wers_wciety typ="1">Gdy Enej twarz zobaczył śnieżną, z której krasa</wers_wciety>/
Pierzchła, i ranę w piersi młodziuchnej Pallasa/
Od grotu auzońskiego --- ze łzami żałości:/
«Ciebież --- rzekł --- biedny chłopcze, dziś los mi zazdrości/
Dotąd szczęsny, byś mego nie ujrzał królestwa/
I zwycięzcą do ojca nie szedł? Takąż jest twa/
Dola? --- Nie takiem ojcu Ewandrowi dawał/
Obietnice, gdy ściskał mnie, tłumiąc trosk nawał/
I na wielkie imperium słał, nie bez przestrogi,/
Że dzielni są tu męże i lud w boju srogi./
Może on, złudną zwiedzion nadzieją dziś w darze/
Śluby czyni, obiaty składa na ołtarze.../
My młodzieńca martwego, co bogom nic zgoła/
Nie winien, próżno sławim, smutne chyląc czoła./
Biedny! pogrzeb dziecięcia ujrzysz, które tracisz!/
Toż ma być tryumfalny do domowych zacisz/
Powrót? To wielka ufność? Lecz, Ewandrze, hańby/
Nie ujrzysz w ranach ani niczego, co nań by/
Cień rzucało, jeśliby żył splamion!... Krainie/
Auzońskiej, tobie Julu, ileż szczęścia ginie!»</strofa>




<strofa id="e390"><wers_wciety typ="1"><begin id="b1513362409911-2724464535"/><motyw id="m1513362409911-2724464535">Trup, Pogrzeb, Obyczaje, Ofiara</motyw>Skończywszy żale, zleca, by nieszczęsne ciało</wers_wciety>/
Zniesiono i by tysiąc mężów się zebrało,/
Którzy by mu ostatnim stali się orszakiem,/
By pośród łez pociechę z nich w nieszczęściu takiem/
Niewielką, lecz należną, rodziciel miał stary./
Inni raźnie z gałęzi lekkie splotą mary,/
Jeżówki pręciem kryją, z dębu ścielą liście/
I wieńcami w krąg łoże stroją uroczyście./
Na marach tych młodzieniec spoczął pięknolicy,/
Niby ręką swawolnej zerwany dziewicy/
Fijołek lub hijacynt, co jeszcze nie traci/
Wiośnianej barwy swojej i wdzięcznej postaci,/
Choć soków matka ziemia nie dostarcza. --- Potem/
Dwie szaty purpurowe, przetykane złotem,/
Wyniósł Enej: hafciarskiej sztuki wyuczona,/
Własną dłonią je niegdyś sydońska Dydona/
Dzierzgała, nitką złotą przetykając wełny./
Z tych jednę na młodzieńca złoży, smutku pełny,/
Drugą na włos, co spłonąć ma, ze smutkiem kładzie./
Z laurenckiej bitwy liczny łup druhów gromadzie/
Wieść każe: Długim rzędem sunie zdobycz droga,/
Rumaki i oszczepy, wydarte z rąk wroga;/
Z rękami związanymi w tyle, chyląc głowy/
Idą jeńce, co zbroczą krwią stos pogrzebowy;/
Potem zdobycz na drogach przez samych niesiona/
Wodzów --- na niej przybite lśnią wrogów imiona.<end id="e1513362409911-2724464535"/></strofa>




<strofa id="e391"><wers_wciety typ="1">Prowadzą i Aceta, starca, co pięściami</wers_wciety>/
Pierś tłucze i drąc lica z bólu, krwią je plami,/
Wreszcie runie, o ziemię uderzając czołem./
Rydwany, krwią rutulską zlane, wiodą społem./
Bojowy rumak Eton bez ozdób tuż kroczy,/
Wielkimi łzami wilżąc smutne swoje oczy./
Inni włócznie i szyszak niosą --- resztę bowiem/
Turn wziął. Potem Teukrowie idą z całym mrowiem/
Tyrreńców i Arkadzi z odwróconą bronią.</strofa>




<strofa id="e392"><wers_wciety typ="1">Gdy kłęby pyłu orszak w oddali zasłonią,</wers_wciety>/
Stanął Enej, wśród westchnień dodając te słowa:/
   <wers_wciety typ="1">«Nas na inne łzy dola wojny tak surowa</wers_wciety>/
Woła!... Żegnaj na wieki, szlachetny Pallasie!/
Na wieki żegnaj!» --- Rzekłszy to, ku szańcom zasię/
Wysokim do obozu iść z wolna zaczyna.</strofa>




<strofa id="e393"><wers_wciety typ="1">Już posłowie przybyli tam z grodu Latyna;</wers_wciety>/
Z gałązkami oliwek korny orszak cały/
Błagał, by martwe ciała, co w polu leżały,/
Oddał im i dozwolił pochować je w ziemi:/
Wszakże boju zwycięzca nie wiedzie z ległemi!/
Niedawnym druhom, teściom, niech łaski nie przeczy!/
<wers_wciety typ="1">Dobry Enej proszących o tak słuszne rzeczy</wers_wciety>/
Wysłucha i te słowa doda, wzruszon do dna:/
«Jakaż was, o Latyni, fortuna niegodna/
Wikła w boje? Przecz naszą przyjaźnią gardzicie?/
O pokój dla tych, którym w bitwie wzięto życie,/
Błagacie? --- Ja i żywym nie bronię go zgoła!/
Przyszedłem, bo los do tej krainy mnie woła;/
Nie wiodę wojny z ludem. Król pierwszy przymierze/
Zerwał ze mną i Turna w pomoc sobie bierze./
Turn raczej winien stanąć na bój, jeśli wojnę/
Chce skończyć, jeśli pragnie Teukrów szyki zbrojne/
Odpędzić. Przecz mnie zbrojnym starciem nie zaszczyca?/
Zostałby żyw ten, komu da bóg i prawica!/
Idźcież i biednych druhów oddajcie pożodze».</strofa>




<strofa id="e394"><wers_wciety typ="1">Rzekł Enej. Oni zmilkli; zadziwieni srodze,</wers_wciety>/
Obrócą na się oczy i zdumione twarze./
Zaś Drances, starszy wiekiem, co wciąż spory wraże/
I nienawiść do Turna w sercu żywił swojem,/
Rzecze: «O wielki sławą, ale większy bojem/
Trojański wodzu! Jakież ci oddam pochwały?/
Czy uczczę sprawiedliwość wprzód, czy miecz twój śmiały?/
My słowa twe w ojczyste miasto krokiem rączym/
Odniesiem; jeśli można, z Latynem cię złączym/
Przymierzem. Niech Turn stara się o związek nowy!/
Do murów, z losu danych, pomożem budowy,/
Pod ciężar głazów chętnie młódź barki wysili»./
Tak rzekł i zgodnym szmerem toż wszyscy twierdzili.</strofa>




<strofa id="e395"><wers_wciety typ="1">Dwanaście dni im dano --- i zaraz bezkarnie</wers_wciety>/
Z Teukrami lud Latynów do pracy się garnie/
Wśród lasów. Pod siekierą wysoki grzmi jesion,/
Wali się bór sosnowy, pod niebo wyniesion,/
Zgrzytają kliny w dębie i we wonnym cedrze;/
Raz po raz wóz skrzypiący przez gąszcza się przedrze.</strofa>




<strofa id="e396"><wers_wciety typ="1">A już Wieść, przesłanniczka tak wielkiej boleści,</wers_wciety>/
Dobiegła do Ewandra grodu i przedmieści,/
Gdzie świeżo o zwycięstwach Pallasa szły gwary./
Arkadzi do bram biegną; jak zwyczaj chce stary,/
Żałobne chwycą głownie --- wnet droga rozpłonie/
Rzędem świateł, szeroko odsłoni się błonie./
Z przeciwka rzesza Frygów, zawodząc z rozpaczą,/
Złączy szyk. Gdy wchodzących do grodu zobaczą/
Niewiasty, zgiełkiem miasto napełnią dokoła./
Ewandra żadna siła powstrzymać nie zdoła:/
Zbiega w tłum. --- Gdy z Pallasem mary staną z bliska,/
Pada na ciało, z jękiem i łzami je ściska,/
Wreszcie skargą tak koi bolesnych trosk nawał:/
«Nie takieś mi, Pallasie, przyrzeczenia dawał,/
Że nie złożysz ufności zbytniej w srogim Marsie!/
Wiedziałem ja, o dziecię, jak wojenny żar się/
W serce wślizga, gdy pierwszy bój wezwie do sławy!/
O pierwszyzno młodzieńcza! O początku łzawy/
Bliskiej wojny! O modły, których nie spełniono,/
Śluby daremne!... Szczęsnaś, o droga ma żono,/
Żeś zmarła, tej boleści nietknięta nawałem!/
Ja zaś żyję i losy me przemóc musiałem,/
Rodzic!... Przecz<pe><slowo_obce>przecz</slowo_obce> (starop.) --- czyż, wszakże.</pe> mnie wśród Trojan, przy oręża zgrzycie,/
Nie przeszył grot rutulski? --- sam oddałbym życie,/
I mnie by, nie Pallasa, do dom odnosili ---/
Was, Teukrów, nie winiłbym za sojusz w tej chwili/
I za dane prawice. --- Starości mej właśnie/
Ta śmierć się należała! Lecz choć syn mój gaśnie/
Przed czasem, wielu przecież rękoma własnemi/
Wolsków pobił i Teukrów wwiódł do Lacjum ziemi.../
<wers_wciety typ="1">Jać sam nie inny pogrzeb dałbym, synu drogi,</wers_wciety>/
Jak zbożny Enej, wielcy Frygowie bez trwogi,/
Tyrreńscy wodze oraz drużyna ich cała./
Wielki łup niosą, który dłoń twoja pobrała!/
Twe by zbroje na wielkim słupie teraz lśniły,/
Gdyby równy był wiek wasz i te same siły,/
Turnie! Lecz czemuż Teukrów zatrzymuję w mieście,/
Nieszczęsny? Idźcie, słowa me królowi nieście:/
Że po śmierci Pallasa nie schodzę do grobu,/
Prawica twa to sprawia: pomstę za nas obu/
Winieneś wziąć na Turnie! Tej braknie ci chwały/
I szczęścia. --- Uciech życia nie żądam, zbolały,/
Lecz syna cień ucieszyć wśród Manów przestworza!»</strofa>




<strofa id="e397"><wers_wciety typ="1">Tymczasem, na znój budząc ludzi, miła Zorza</wers_wciety>/
Rozbłysła ponad ziemią i morza odmętem./
Ojciec Enej i Tarchon na wybrzeżu krętem/
Wznoszą stosy. Jak zwyczaj chce, ległych swych ciała/
Znoszą na nie. Pożoga smutna zajaśniała,/
Wysokie niebo w ciemnym ukryło się dymie./
Po trzykroć w lśniących zbrojach okrążą olbrzymie/
Stosy; po trzykroć wodą żar i dymu chmury/
Skropią z koni i okrzyk wydadzą ponury./
Ziemię i oręż wokół łez zwilżyła rosa./
Krzyk mężów i trąb dźwięki biją pod niebiosa./
Łup zdarty z ciał latyńskich do ognia tłum wlecze,/
W żar miotają szyszaki i ozdobne miecze,/
Uzdy i koła --- inni zaś znanych tarcz zwały/
Na stos kładą i włócznie, co szczęścia nie miały./
Wiele wołów w krąg ognia biją na cześć Śmierci;/
Szczeciaste wieprze społem porąbią na ćwierci/
I owce z pól spędzone. Tłum patrzy, jak płoną/
Ciała druhów, dobywa kość na wpół spaloną,/
I nie chce odejść, póki noc nieba w pomroce/
Nie skryje i gwiazd skrzących rój nie zamigoce.</strofa>




<strofa id="e398"><wers_wciety typ="1">Niemniej i z drugiej strony, wśród Latynów, wrzała</wers_wciety>/
Robota. Liczne stosy wznoszą, ległych ciała/
Jedne w ziemię zakopią, inne w noc i we dnie/
Do bliskich ziem i w miasta odnoszą sąsiednie./
Resztę na stos ogromny pozbierawszy, społem/
Bez liczby i wyróżnień palą. Wielkim kołem/
Płonące ognie obszar pól złocą szeroki./
<wers_wciety typ="1">Już trzecia zorza chłodne rozproszyła mroki:</wers_wciety>/
Jęcząc, zebrany popiół z kośćmi zbielałemi/
Grzebią i kryją kopcem z ciepłej jeszcze ziemi.</strofa>




<strofa id="e399"><wers_wciety typ="1">Dopieroż w domach, w grodzie możnego Latyna<pe><slowo_obce>Latyna</slowo_obce> --- w grodzie Latyna, w Laurentum.</pe>,</wers_wciety>/
Największy zgiełk i lament najsroższy się wszczyna./
Tam matki nieszczęśliwe, synowe i siostry,/
I chłopcy, których ojców uśmiercił grot ostry,/
Przeklinają bój srogi i zaloty razem /
Turna. Temu się każą potykać żelazem,/
Kto berła chce Italii i najpierwszej chwały./
Szczególnie srogo Drances się miota zuchwały,/
Krzycząc, że jeno Turna do boju wróg woła./
Przecież i inne głosy się ozwą dokoła ---/
Za Turnem, bo królowej osłania go imię,/
Wojennych zasług sława i łupy olbrzymie.</strofa>




<strofa id="e400"><wers_wciety typ="1">Gdy tak w tłumie stłoczonym zgiełk i lament wzrasta,</wers_wciety>/
Oto posły z wielkiego Diomeda miasta/
Odpowiedź niosą, że się nie przydały na nic/
Zabiegi, złoto, dary kosztowne bez granic/
I długie prośby; innej im szukać przystoi/
Pomocy lub o pokój błagać króla Troi./
Traci ducha król Latyn. Z płaczem głośnym: «Nie ja ---/
Rzekł --- ale losy jawnie wzywają Eneja./
Gniew bogów świadczy o tym i mogiły świeże!»/
<wers_wciety typ="1">Zaraz więc na sejm walny starszych mężów zbierze,</wers_wciety>/
Przez gońce przyzywając ich w zamek wysoki./
Oni schodzą się, tłoczą do gmachu bez zwłoki,/
Gromadnie. --- Starszy laty i powagą społem,/
Zasiadł Latyn w pośrodku z nachmurzonym czołem./
Wzywa, by odprawieni z Etolii posłowie./
Odpowiedź króla całą w porządnej osnowie/
Przedłożyli. Umilkła naokół drużyna,/
A Wenul, według zleceń, tak mówić zaczyna:/
   <wers_wciety typ="1">«Widzielim Diomeda i Argiwów cały</wers_wciety>/
Obóz. Żadne nas trudy w drodze nie wstrzymały,/
Ścisnęlim rękę, której zburzyć było danem/
Ilium<pe><slowo_obce>Ścisnęlim rękę, której zburzyć było danem Ilium</slowo_obce> --- tj. rękę Diomedesa.</pe>. On Argirypy gród z ojczystym mianem/
Zakładał wśród Japygów na Garganu niwie./
Kiedy weszlim w próg domu, przyjęci życzliwie,/
Niesiem dary --- ojczyznę, ród nasz wyznawamy,/
Kto zaczął wojnę, co nas wiedzie w Arpiów bramy<pe><slowo_obce>Arpiów bramy</slowo_obce> --- <slowo_obce>Arpi</slowo_obce> (także: <slowo_obce>Argyripa</slowo_obce>), miasto w Apulii (Daunii), założone przez Diomedesa z Etolii.</pe>/
Wysłuchawszy, z przyjazną tak ozwie się twarzą:/
<wers_wciety typ="1">»O szczęśliwi Auzońce, których losy darzą</wers_wciety>/
Saturna pieczą! Cóż was przynagla spokojny/
Rzucać łan i w nieznanej wir puszczać się wojny?/
My wszyscy, co miecz wnieślim do iliońskiej ziemi ---/
Pomijam bój pod Troi mury wysokiemi/
I trupy, które poniósł Symoent --- bez miary/
Wszyscy zgoła za zbrodnie swe ponieślim kary./
I Pryjam czułby litość! O prawdzie słów szczerej/
Minerwy smutna gwiazda świadczy i Kaferej<pe><slowo_obce>Minerwy smutna gwiazda świadczy i Kaferej (...)</slowo_obce> --- gwiazda, która świeciła nad burzą, wznieconą przez Minerwę, gdy Grecy, płynąc spod Troi, byli w pobliżu Eubei, u przylądka Kafereus; wielu Greków tam wtedy zginęło.</pe>/
Z wojny też w różne strony zbiegł zastęp nasz dumny:/
Menelaj, Atreusza syn, ujrzał kolumny/
Proteja<pe><slowo_obce>kolumny Proteja</slowo_obce> --- kolumny Proteusza, tj. wyspa Faros u brzegów Egiptu wyznaczająca płd. ,,granicę świata" (granicę zach. stanowiły tzw. słupy Herkulesa, czyli Skała Gibraltarska oraz góra po drugiej stronie Cieśniny Gibraltarskiej).</pe>, Ulis widział Cyklopy przy Etnie.../
Cóż mówić o Pyrrusie<pe><slowo_obce>Pyrrus</slowo_obce> --- syn Achillesa, został zabity w Delfach przez Orestesa.</pe>, o wygnanym szpetnie/
Idomeneju<pe><slowo_obce>Idomenej</slowo_obce> a. <slowo_obce>Idomeneus</slowo_obce> --- po powrocie spod Troi został wypędzony z ojczystej Krety.</pe>. Lokrach z libijskiego brzega<pe><slowo_obce>Lokrowie</slowo_obce> --- towarzysze Ajasa, po śmierci wodza osiedli w afrykańskim (tj. libijskim) Pentapolis.</pe>?/
Sam Achiwów wódz<pe><slowo_obce>Achiwów wódz</slowo_obce> --- Agamemnon.</pe>, ledwo ojczyzny dobiega,/
Z rąk złorodniczej małżonki zginął<pe><slowo_obce>Achiwów wódz (...) z rąk (...) małżonki zginął</slowo_obce> --- Agamemnon został zgładzony przez małżonkę, Klitemnestrę, wspomaganej przez Egista, jej kochanka.</pe> tuż za progiem;/
Cudzołożnik owładnął złotem Azji drogiem./
Nie chciały także bogi, bym ja miłej żonie<pe><slowo_obce>żona Diomedesa</slowo_obce> --- Egialea.</pe>/
Był wrócon, Kalidonu piękne ujrzał błonie./
Potem dziw oczom moim się zjawił obrzydły:/
Stracone druhy w przestwór uniosły się skrzydły/
Jako ptaki nad rzeką (jakąż niebo śle mi/
Karę!) --- wśród skał się skarżą głosy żałosnemi!/
To nieszczęście już w onym czasie mnie czekało,/
Gdym z orężem się porwał na niebianki ciało,/
Szalony, i prawicę zraniłem Wenerze./
Nie żądajcie, bym w boje szedł, wiążąc przymierze!/
Nie walczę ja z Teukrami, odkąd leży w pyle/
Pergam, i dawnych znojów nie wspominam mile./
Dary, które niesiecie mi z ojczystej niwy,/
Oddajcie Enejowi. Niegdyś bój straszliwy/
Zbliżył nas; wierzcie temu, co doznał, jak wali/
On w tarcze, jak oszczepem dosięga z oddali./
Gdyby jeszcze dwóch takich w idajskich krainach/
Żyło mężów, wśród grodów swych ujrzałby Inach/
Dardanów, klęskę Grecy ponieśliby sami./
Kto trzymał nas pod Troi twardymi murami,/
Jak nie Hektor i Enej? Mocą mężnej dłoni/
Tryumf Grajów o dziesięć lat odwlekli oni./
Obaj szlachetni, sławę miłujący szczerze,/
Ten bardziej zbożny. Zatem przyjmijcie przymierze./
Jakie daje, broń rzućcie, co szczęścia wam nie da...«/
<wers_wciety typ="1">Oto, królu najlepszy, odpowiedź Diomeda</wers_wciety>/
Słyszałeś, i co sądzi o całej tej wojnie».</strofa>

<strofa id="e401"><wers_wciety typ="1">Na te słowa wysłańców zawrzał niespokojnie</wers_wciety>/
Tłum Auzońców: jak kiedy skał wielkie odłamy/
Zawalą bystry strumień --- szum słychać u tamy/
I grzmią brzegi sąsiednie, tłuczone przez fale.</strofa>




<strofa id="e402"><wers_wciety typ="1">Gdy umysły i usta ochłodły w zapale,</wers_wciety>/
Wezwawszy bogów, z tronu świetnego król powie:/
<wers_wciety typ="1">«O rzeczy tak dla kraju ważnej, Latynowie,</wers_wciety>/
Wolałbym, i byłoby lepiej, nie w tej chwili/
Radzić, gdy mury możny wróg zdobyć się sili./
Bój przykry, druhy, z rodem prowadzimy bożym,/
Przeciw niezwyciężonym zastępom się srożym,/
Których zgoła nie łamie najcięższych klęsk nawał./
Nadzieję, jaką oręż etolski wam dawał,/
Złóżcie --- nadzieja w siłach. --- Lecz jak one giną,/
Jak ciężką nas los wrogi przytłacza ruiną,/
Na oczy widzieliście, bolejąc niemało./
Nikogo nie oskarżam: co męstwo zdołało,/
Czynilim; lud nasz toczył bój niezmordowanie./
Teraz, jakie myśl trwożna nasuwa mi zdanie,/
Posłuchajcie, --- krótkimi rzecz streszczę wam słowy:/
Mam z dawna ziemię, żyzny ugór nadtybrowy,/
Co na zachód Sykanów sięga pasmem długiem;/
Auruńcy i Rutule ją sieją i pługiem/
Krają stoki, z gór trzody spędzają co jesień./
Ten łan i cały obszar sosnowych zalesień/
Przyjaźnie dajmy Teukrom i na słusznym prawie/
Zawarłszy pokój, władzą dzielmy się łaskawie./
Niech osiędą, gdy pragną, i założą miasto./
Jeśli zaś w inne kraje chcą ruszyć, niech nas to/
Nie trapi, byle z naszych ziem wyszli bez ujmy./
Dwanaście statków z dębów italskich zbudujmy/
Lub więcej; leży wszelki nad rzeką budulec./
Liczbę i rodzaj sami przepiszą, my ulec/
Winni; --- spiż damy, pracę i wszelkie narzędzie./
Nadto stu przednich posłów wybrać trzeba będzie/
Z Latynów rodu, z prośbą o przymierza związek./
Niechaj idą, oliwnych pęk niosąc gałązek;/
Reszty złoto, słoniowa kość niechaj dokona,/
Tron i płaszcz, władzy naszej królewskie znamiona. ---/
Radźcież więc i wesprzyjcie sprawę nadwątloną!»</strofa>




<strofa id="e403"><wers_wciety typ="1">Wtedy Drances, któremu gorzkie w piersi płoną</wers_wciety>/
Gniewy i sława Turna spać nie da spokojnie,/
Bogaty i wymowny, lecz lichy ku wojnie,/
Wśród obrad zawsze gotów wytrwać do ostatka,/
W wichrzeniu pierwszy --- z rodu możnego go matka/
Powiła, lecz o mianie rodzica nikt nie wie ---/
Wstał i tymi słowami odezwie się w gniewie:/
<wers_wciety typ="1">«Rzecz znaną, w której zbędne są rozwlekłe słowa,</wers_wciety>/
Doradzasz, dobry królu: każdy z nas, choć chowa/
Milczenie, dobrze świadom jest ludu niedoli!/
Niechże nam da przemówić, odetchnąć pozwoli/
Ten, którego złe wróżby, złość w sercu szalonem/
(Bo powiem, choćby jego miecz groził mi zgonem),/
Zgubiły tylu wodzów, tak iż gród nasz cały/
Tonie w żałości, kiedy on trojańskie wały/
Ucieczką brać próbuje, trwożąc okrąg nieba/
Mieczem. --- Do darów, których nam wiele słać trzeba/
Dardanidom (jak słusznie mówisz), jeden dodaj,/
Najlepszy z królów: rękę twej córki --- i bodaj/
Niczyj gniew nie odstraszył cię, ojcze, w tej mierze;/
Z tak godnym zięciem zawrzyj wieczyste przymierze./
   <wers_wciety typ="1">Lecz jeśli wszyscy w takiej zostają obawie,</wers_wciety>/
Błagajmy jego, niechaj ustąpi łaskawie/
Praw, właściwych królowi i ojczyźnie społem! ---/
Przecz drugim giąć się każesz pod walki mozołem,/
Ty, coś główną przyczyną klęsk Lacjum i zguby!/
Nie ma w boju zbawienia! --- O pokój cię luby/
Prosim, Turnie, z rękojmią trwałą; w pierwszym rzędzie/
Ja, którego ty wrogiem zwiesz --- i niech tak będzie,/
Błagam: litość nad krajem miej i sam się utaj/
Na wygnaniu, złóż pychę! Dosyć zgonów tutaj/
Widzielim, klęsk, spustoszeń kraju i sieroctwa!/
Lub gdy cię sława nęci, gdy taką jest moc twa,/
Jeśli posag królewski w tak wielkiej masz cenie,/
Sam w bój naprzeciw wroga wyjdź nieustraszenie!/
Iście, by Turn królewnę powiódł do zaślubin,/
My, nędzni, niepłakani, bez mogił, krwi rubin/
Miećmy w pola! Ty także, jeśliś tak ochoczy/
I przodków masz odwagę, spojrzysz temu w oczy,/
Co cię wyzywa...»</strofa>




<strofa id="e404"><wers_wciety typ="1">Na takie słowa gniewny szał rozpłonął w Turnie,</wers_wciety>/
Westchnął i ze dna piersi tak rzekł, patrząc chmurnie:/
<wers_wciety typ="1">«Wielka iście, Drancesie, jest twoja wymowa:</wers_wciety>/
Kiedy bój rąk wymaga, tyś pierwszy do słowa/
W bezpiecznym gronie ojców! W tym ci nie dorównam.../
Lecz gdy mur jeno dzieli od wroga, nie słów nam/
Potrzeba! --- Nie słów, kiedy krew w rowach się spienia!/
Więc grzmij zwykłą wymową, o dreszcz przerażenia/
Oskarżaj mnie, Drancesie, gdy tak wielkie ścielesz/
Prawicą stosy Teukrów, do domowych pielesz/
Wracając z łupem świetnym!... Wszak otwarta droga/
Do męskich czynów! Szukać nie trzeba nam wroga/
Daleko: wszak otacza mury z mieczem w garści./
Ruszmy przeciw! Dlaczego tchórzysz? Czyli Mars ci/
Wichrowy język tylko i pierzchliwe łydki/
Stale krzepi?/
Ja wygnańcem?! Któż słusznie tak, naśmiewco brzydki/
Nazwie mnie, gdy Tybr, co się z iliońskiej krwi wzdyma,/
Zniszczony dom Ewandra własnymi oczyma/
Widział i łup orężny, wydarty Arkadom?/
<wers_wciety typ="1">Nie takim doznał Bicjasz mnie, Pandar walk świadom,</wers_wciety>/
I tysiąc, których w jednym dniu w Tartar posłałem,/
Zamknięty ciasnym murem w krąg i wrogów wałem/
»Nie ma w boju zbawienia...« --- Teukrom, głupcze stary,/
I sobie pieśń tę śpiewaj! Przestrachem bez miary/
Mąć wszystko, wynoś siły niezdolne do czynów/
Ludu dwakroć zbitego, lżyj oręż Latynów!/
Dziś pewnie Mirmidonów straszy oszczep fryski,/
Tydyd, Achill drży trwożnie przed mieczów ich błyski,/
Aufid, wstecz płynąc, rzuca Adriatyku fale.../
Gdy lęk przed gniewem moim udaje, zuchwale/
Obłudną sztuką zdradnych nie szczędzi mi chłostań/
Takiej duszy prawicą tą --- spokojnym zostań ---/
Nie wezmę ci: noś w piersi ją, nędzy swej świadom!</strofa>




<strofa id="e405"><wers_wciety typ="1">Teraz, ojcze, ku wielkim twym zwrócę się radom:</wers_wciety>/
Gdy nadziei w orężu nie daje nam dola,/
Jeśli wszystko stracone, gdy raz zeszlim z pola,/
Jeśli zmienić nie może się Fortuny lice,/
Prośmy o pokój, wątłe podnosząc prawice ---/
Choć, gdybyż dawnych ojców w nas tkwiła potęga! ---/
Według mnie, przed innymi ten szczęścia dosięga/
I chwały, który nie chcąc widzieć takiej wzgardy,/
Padł konając i ugryzł zębami grunt twardy!/
Jeśli jednak zasoby i młódź nam została/
Nietknięta, jeśli pomoc Italia śle cała,/
Jeśli i Trojan triumf został okupiony/
Hojną krwią, gdy ich również poprzedziły zgony:/
Przecz haniebnie ustajem, tuż na progu jeszcze?/
Czemu przed surmą trwożne zdejmują nas dreszcze?/
<wers_wciety typ="1">Niejeden dzień obrócił znoje biednych ziemian</wers_wciety>/
Na lepsze; igra zmienna Fortuna na przemian:/
Nieraz skrzepi tych, których gnębiła wprzód bieda,/
Gród Arpij, lud Etolów pomocy nam nie da,/
Lecz Messap da, szczęśliwy w bojach da ją Tolumn,/
Tylu wodzów w bój ruszy na czele swych kolumn!/
Nie daremnie się Lacjum i Laurent wysila ---/
Jest i z Wolsków sławnego narodu Kamilla/
Z hufcem jazdy, w spiż zbrojnym, pełnym świeżej krasy/
Jeśli mnie jeno Teukrzy wzywają w zapasy/
I tak chcecie, gdy wspólnej sam szkodzę obronie,/
Nie tak zwycięstwo moje opuściło dłonie,/
Bym o taką nie walczył nadzieję, gdy tylem/
Dla niej zniósł! --- Stanę, choćby był wielkim Achillem/
I zbroję wdział Wulkana, przed którą tak drżycie!/
Wam oraz Latynowi, teściowi, to życie/
Ja, Turn, którego męstwem nie przeszedł nikt zgoła,/
Poświęcam!... »Enej woła mnie tylko«. --- Niech woła!/
Lecz czy śmierć mi gniew bogów, czy chwałę przyniesie/
Męstwo me --- działu mego nie weźmiesz, Drancesie!»</strofa>




<strofa id="e406"><wers_wciety typ="1">Tak oni między sobą spór wiedli niemały,</wers_wciety>/
Sierdząc się. Enej zasię w bój ruszył oddziały./
Wśród zgiełku do pałacu króla poseł cwałem/
Pędzi i wielki przestrach szerzy w mieście całem/
Głosząc, że w zwartym szyku, od Tybru Teukrowie/
Rwą i w pola Tyrreńców występuje mrowie.../
<wers_wciety typ="1">Wraz wzruszą się umysły, wre ciżba wzburzona,</wers_wciety>/
Niemały gniew podnieca wojowników łona./
O broń krzyczą, w orężne młodzież staje rzędy;/
Płaczą i szemrzą smutni rodzice. Zgiełk wszędy/
Zmieszaną, wielką wrzawą uderza w obłoki:/
Tak ptactwa stada drą się, w bór wpadłszy głęboki,/
Lub chrapliwe łabędzie, gdy nad rybną tonią/
Paduzy<pe><slowo_obce>Paduza</slowo_obce> --- jedno z siedmiu ujść Padu, obfite w ryby (stąd ,,rybna toń Paduzy"), chętnie zasiedlane przez łabędzie.</pe> w oczeretach hałaśnie się gonią.</strofa>




<strofa id="e407"><wers_wciety typ="1">«Nuże druhy! --- Turn krzyknął, korzystając z chwili ---</wers_wciety>/
Zbierzcie sejm, byście siedząc tu, pokój chwalili,/
Gdy z bronią wróg naciera!» --- Tak rzekł, i bez zwłoki/
Porwawszy się, dom króla opuścił wysoki./
«Ty, Woluzie --- rzekł --- Wolsków i Rutulów prowadź/
Kohorty --- Messap z jazdą ma szczęścia próbować/
W polu; toż Koras z bratem i huf pod ich władzą;/
Inni bram niech pilnują i wieże obsadzą./
Wy, drudzy, tam gdzie każę, wraz ze mną bój nieście!»</strofa>




<strofa id="e408"><wers_wciety typ="1">Natychmiast na mur skoczą, zgiełk w całym wstał mieście;</wers_wciety>/
Opuszcza zgromadzenie z żalem Latyn stary,/
Na później odkładając swe wielkie zamiary./
Wini się, że za zięcia ze sercem uprzejmem/
Eneja nie wziął, stałym się wiąże rozejmem./
Lud bramy okopuje lub głazy i belki/
Zwozi --- chrapliwym dźwiękiem wzywa na bój wielki/
Surma. Barwną koroną mur zwieńczą dokoła/
Kobiety z dziećmi; wszystkich ostatni trud woła.../
Do świątyni i zamku górnego Pallady/
Królowa trwożnych matron prowadzi tłum blady/
Z darami; tuż Lawinia, dziewica nietknięta,/
Przyczyna klęsk tych, cudne w dół spuszcza oczęta./
Śpieszą niewiasty, palą kadzidło przed progiem/
Świątyni i tak modlą się w strapieniu srogiem:/
<wers_wciety typ="1">«Broniowładna Trytonko<pe><slowo_obce>Trytonka</slowo_obce> --- przydomek Pallady (Minerwy).</pe>, panno, bojów gwiazdo!</wers_wciety>/
Złam grot zbójczy, którego frygijskie śle gniazdo!/
Przed bramą wysokiego grodu nam go powal!»/
<wers_wciety typ="1">Turn gniewny w bój się zbroi. Pancerz, który kowal</wers_wciety>/
Z łusek spiżowych ukuł, przywdziewa, a potem/
Nakolanka nakłada cudne, lśniące złotem./
Z głową odkrytą jeszcze, miecz, co świetnie błyska,/
Przypnie i złoty zbiega z wielkiego zamczyska/
Rześko, w myśli już wrogów rozgramiając srodze:/
Tak rumak, gdy od żłobu, potargawszy wodze,/
Wolny w końcu na pole otwarte wypada/
Czy to pędząc na błonia, między klaczy stada,/
Czy, nawykły się pławić w znanej rzece, skoki/
Szybkimi sadzi, prycha, kark wstrząsa wysoki,/
Pląsając --- z wiatrem igra mu rozwiana grzywa...</strofa>


<strofa id="e409"><wers_wciety typ="1">Naprzeciw z hufcem Wolsków Kamilla przybywa,</wers_wciety>/
Królewna; u bram z konia zeskoczy, a za nią/
Cały zbrojny jej hufiec, naśladując panią,/
Na ziemię spłynie z koni. Wtedy rzecze ona:/
<wers_wciety typ="1">«Turnie, gdy słuszną ufność jest mężnego łona,</wers_wciety>/
Sama na Eneadów uderzę gromadę/
I na karki tyrreńskiej jazdy sama wjadę,/
Mnie pierwszej dozwól w polu rozpocząć bój śmiały;/
Ty pieszo stań przy murach i ochraniaj wały!»</strofa>




<strofa id="e410"><wers_wciety typ="1">Na to Turn, oczy w dzielnej utkwiwszy dziewoi:</wers_wciety>/
«Italii chlubo, panno! Jakież ci przystoi/
Składać dzięki? Lecz teraz, skoro nic cię przeląc/
Nie zdoła, stań do boju, wraz ze mną trud dzieląc./
Enej, jak godni wiary głoszą wysłannicy,/
Podstępnie lekkim pułkom swej lotnej konnicy/
Kazał w pole wyjść; sam zaś przez dzikie urwiska/
Pod mur grodu wąwozem podsuwa się z bliska./
Zasadzką w jarze leśnym chcąc popłoch wywołać,/
Zbrojnym hufcem obsadzę rozstajnych dróg połać;/
Ty jazdę złam tyrreńską, co ku nam pośpiesza./
Dzielny Messap wspomoże cię, Latynów rzesza/
I Tyburcy. Nad wszystkim dzierż nadzór surowy!»/
Rzekł, Messapa i wodzów podobnymi słowy/
Zachęca w bój --- sam również wyrusza na wroga.</strofa>




<strofa id="e411">Na skręcie dwu wądołów urwista jest droga,/
Dogodna dla zasadzki: z dwóch stron stoki jarów/
Gąszcz mroczny kryje; środkiem wąski jeno parów/
Zdradliwy nader dostęp w głąb otwiera skrycie./
Nad nim, w dzikich zapaściach, na stromych skał szczycie/
Rozciąga się równina, zakryta dla oka,/
Czy na prawo lub lewo chcesz wypaść z wysoka/
W bój, czy zostać i z urwisk wielkie strącać skały./
Tam znanymi ścieżyny podszedł młodzian śmiały,/
Zajął miejsce i zapadł, głuchym skryty lasem.</strofa>




<strofa id="e412"><wers_wciety typ="1">Latona wśród niebiańskiej siedziby tymczasem</wers_wciety>/
Chyżą Opis<pe><slowo_obce>Opis</slowo_obce> --- tracka nimfa leśna z orszaku Diany.</pe>, dziewicę, z towarzyszek grona/
Wywoła i te smutne słowa zasępiona/
Wypowie: «Na bój srogi biegnąc, przypasała/
(Na próżno!) luby oręż mój Kamilla śmiała,/
Droga mi ponad inne; bo nie nową Dianie/
Ta miłość, nie powstała w sercu niespodzianie./
<wers_wciety typ="1">Wypędzon dla zawiści, gdy w pychę urasta,</wers_wciety>/
Metab, z murów starego uciekając miasta,/
Z Prywernu<pe><slowo_obce>Privernum</slowo_obce> --- staroż. miasto w Lacjum w kraju Wolsków.</pe>, wśród walk ciężkich z pospólstwem zgniewanem,/
Bierze córkę i matki jej, Kasmilli, mianem/
Z małą odmianą słowa na »Kamilla«, zwie ją./
Sam, przy piersi unosząc dziecię, między knieją/
Przedzierał się ukradkiem, lecz srogich strzał mrowie/
Miotając, napierali nań zewsząd Wolskowie./
W poprzek drogi wezbrany Amazen mu stawał,/
Po brzegi spienion --- taki lunął deszczu nawał./
On przepłynąć chce rzekę, lecz miłość dziecięcia/
I strach o nie tamuje śmielsze przedsięwzięcia./
Gdy waha się, ten pomysł mu przyszedł do głowy:/
W potężnej dłoni właśnie niósł oszczep bojowy,/
Pełen sęków, osmalon; wnet w plecionkę z łyku/
Córeczkę swą malutką starannie zamyka,/
Giętkim pięciem do włóczni przywiąże w połowie,/
I ważąc grot prawicą ogromną, tak powie:/
<wers_wciety typ="1">Latonko<pe><slowo_obce>Latonka</slowo_obce> --- tu: Diana, córka Latony.</pe>, panno, która w swej pieczy masz bory,</wers_wciety>/
Tę służkę tobie święcę! Pierwszy raz twój skory/
Pocisk dzierżąc, przed wrogiem ucieka. Spójrz mile/
Na tę, co zdradnych wichrów zawierza się sile./
<wers_wciety typ="1">Rzekł, i włócznię z rozmachem podniósłszy, daleko</wers_wciety>/
Cisnął. Huczą bałwany, a nad bystrą rzeką/
Mknie Kamilla nieszczęsna w dal na włóczni chyżej./
Zaś Metab, gdy tłum wrogów nastaje wciąż bliżej,/
Skoczy w nurt i wyrywa w darni uwikłany/
Oszczep z dziewką, oddaną pod opiekę Diany./
<wers_wciety typ="1">Nie przyjęły go grody, ni wiejskie poddasza;</wers_wciety>/
On sam, dla dzikiej dumy, nigdzie się nie wprasza,/
Pasie trzody i w górach przepędza czas cały./
Tam córeczkę swą, między omszałych pni zwały/
Wykarmia mlekiem klaczy, ściągniętej ze stada,/
Cisnąc wymię, gdy dziecię doń usta przykłada.</strofa>




<strofa id="e413"><wers_wciety typ="1">Ledwo dziewczę dokoła pastuszych opłocisk</wers_wciety>/
Stąpać jęło, do rączyn jej ostry dał pocisk,/
Przez barki kołczan zwiesił i łuczek maleńki./
Zamiast złotej korony i długiej sukienki,/
Tygrysia skóra nagość słoniła jej ciała ---/
Rączyną drobną groty dziecięce miotała./
Od obrotnej jej procy skrwawił zieleń muraw/
Niejeden biały łabędź lub strymoński<pe><slowo_obce>strymoński</slowo_obce> --- od nazwy Strymon w Tracji.</pe> żuraw./
Liczne matki w tyrreńskich grodach, możne panie,/
Za synową ją chciały. Ona, wierna Dianie,/
Dziewictwo nieskalane i broń, którą władam,/
Wyłączną ukochała miłością. Nie radam,/
Że ją wojna z Teukrami porwała szalona:/
Byłaby teraz jedną z drużek moich grona.../
Lecz skoro jej los gorzki żyć dłużej nie daje,/
Znijdź, nimfo, z nieba, nawiedź w lot latyńskie kraje,/
Kędy w boju złowrogim zgon spotkać ją gotów;/
Weź to, wyjmij z kołczanu jeden z mściwych grotów./
Ktobykolwiek jej świętą pierś zranić miał zdradnie,/
Trojańczyk czy Italczyk, w krwi własnej niech padnie./
Ja polem w gęstej chmurze nieszczęśliwej ciało/
Uniosę w zbroi, aby w ojczyźnie grób miało»./
<wers_wciety typ="1">Rzekła. Tamta z niebiosów jak lekki wiatr wionie</wers_wciety>/
Ze szumem, w ciemnej chmury spowita osłonie./
<wers_wciety typ="1">Tymczasem ława Trojan pod mur się zbliżała,</wers_wciety>/
A z nią wodze Etrusków i konnica cała,/
Na pułki rozdzielona. --- Na polu odkrytem/
Rżą konie, szarpią wodze i biją kopytem,/
Kręcąc łbami. Żelaza gęstwą nasrożoną/
Błyszczą łany, od zbroic świetnych pola płoną./
Już i Messap, latyńscy rześcy wojownicy,/
Koras z bratem i hufce Kamilli dziewicy/
Z przeciwnej strony w polu się zjawią, buńczucznie/
Wstrząsają oszczepami i zjeżają włócznie./
Zmieszany słychać mężów zgiełk, raźno koń parska./
Z obu stron, na rzut włóczni podszedłszy, młódź dziarska/
Stanie. Z nagła krzyk wzniosą, puszczą wodze w pędzie/
Szalejącym rumakom --- świsną groty wszędzie,/
Rzekłbyś, że niebo śnieżna zakryła zawieja...</strofa>




<strofa id="e414"><wers_wciety typ="1">Tyren włócznią z przeciwka prze na Akonteja:</wers_wciety>/
Cwałem zwarli się pierwsi, na wszystko gotowi,/
I z głośnym chrzęstem runą, --- rumak rumakowi/
Pierś piersią miażdży. Z siodła wysadzon od razu,/
Jak piorun albo z kuszy rzucony złom głazu,/
Padł Akontej i życie swe oddał w kraj Cieni./
Wraz zmieszają się szyki. Latyni strwożeni,/
Miecąc tarcze, ku miastu mkną w zbitej czeredzie;/
Trojanie prą. Azylas naprzód roty wiedzie./
Już do bram się zbliżali, gdy znowu Latyni/
Z wrzaskiem konie nawrócą wstecz --- wrzawa się czyni:/
Tamci pierzchną, bachmatom rozpuszczając wodze:/
Tak topiel morska, wirem kłębiąca się srodze,/
Raz prze ku brzegom, falą skał groźnych urwiska/
Kryjąc, i na najdalszy piasek piany ciska,/
To znów, raźnie cofając wstecz nurt rozszalały,/
Ucieka od wybrzeża i porzuca skały.</strofa>




<strofa id="e415"><wers_wciety typ="1">Dwakroć Tuscy Rutulów aż pod mury gonią,</wers_wciety>/
Dwakroć tyły podają<pe><slowo_obce>tyły podają</slowo_obce> (daw.) --- uciekają.</pe>, odparci ich bronią./
Za trzecim razem zwarły się w bojowym szale/
Szeregi, mąż na męża prze zapamiętale,/
Jęk słychać konających w krąg, ziemię krew zlała,/
Pada broń, lecą trupy, gniotąc ległych ciała;/
Półżywe drgają konie, bój sroży się dziki.</strofa>




<strofa id="e416"><wers_wciety typ="1">Bojąc się z bliska natrzeć, Orsyloch grot piki</wers_wciety>/
Rumakowi Remula wrazi tuż pod uchem./
Szalejąc z bólu, ranny koń z chrapaniem głuchem,/
Wysoko pierś podnosząc, uderza kopyty<pe><slowo_obce>kopyty</slowo_obce> --- daw. forma N.lm; dziś: kopytami.</pe> ---/
Ów, strącon, runął. Katyl, kurzawą okryty,/
Jolla zwali z Herminiem groźnym; temu z głowy/
Na nagie plecy bujny włos opadał płowy,/
Bo hełmem nie krył skroni, nie znając co trwoga ---/
Tak --- ogromny --- w tłok walki gna; włócznia mu sroga/
Szerokie przetnie bary: padł, z bólu wpół zgięty./
<begin id="b1513421431783-3052394686"/><motyw id="m1513421431783-3052394686">Walka, Krew, Śmierć</motyw>Krew ciemna wszędy tryska. Za pełną ponęty/
Goniąc śmiercią, śmierć szerzy stłoczona gromada.<end id="e1513421431783-3052394686"/></strofa>




<strofa id="e417"><wers_wciety typ="1">Wśród tłoku Amazonka uwija się rada,</wers_wciety>/
Kamilla; odsłoniwszy pierś jedną, w bój ślepy./
Gna w pędzie i raz lekkie wyrzuca oszczepy,/
To znów topór prawicą podnosi młodzieńczą;/
Łuk złocisty i Diany pociski jej dźwięczą/
Na barkach; w samej nawet ucieczce straszliwa,/
Zawracając, strzałami goniących przeszywa./
Dokoła rówieśniczki: Larina, dziewica,/
Tulla oraz z toporem w dłoni pięknolica/
Tarpeja, z cór italskich wybrane, dostojnie/
Towarzyszą swej pani w pokoju i wojnie./
Równie nad Termodonem trackim, w jasny dzionek,/
W strojnych zbrojach harcują hufce Amazonek/
I z rześką Hippolitą lub Pentezyleją/
Jadącą na rydwanie huczne pieśni pieją,/
W obłączaste puklerze swe bijąc z łoskotem.</strofa>




<strofa id="e418"><wers_wciety typ="1">Kogo naprzód, dziewico sroga, kogo potem,</wers_wciety>/
Obalasz? Ile mężnych ciał na ziemię ścielesz?/
Euneja, syna Klicja wpierw, co z cichych pielesz/
Świeżo przybył --- pierś grot mu straszną porze raną:/
Wylewając krew usty runął, krwią zalaną/
Gryzie ziemię konając i rzuca się srodze./
Potem Lira z Pagasem: jeden padł, gdy wodze/
Spod ległego rumaka wyrywa, a drugi,/
Gdy pomaga mu dłonią bezbronną. W krwi strugi/
Runęli wraz. --- Amastra, Hippotasa dziecię,/
Zwali, potem Tereja, Harpalika zmiecie/
Oszczepem, Demofonta i dzielnego Chromka./
Ilekroć z dłoni dziewki świśnie włócznia gromka,/
Tylekroć Fryg upada./
<wers_cd>Jechał Ornit w zbroi</wers_cd>/
Nieznanej, na japyskim koniu. Temu stroi/
Szerokie bary skóra z byka, zamiast płaszcza,/
Głowę kryje mu wilka ogromnego paszcza,/
Białymi kłami groźnie błyskająca z dali; ---/
W dłoni prosty ma oszczep. Przez środek on wali/
Szeregów, a przewyższa wszystkich głową całą./
Jego, gdy pierzchających był porwan nawałą,/
Przebija i z ległego tak szydzi zawzięta:/
«Tyrreńczyku, czyś sądził, że leśne zwierzęta/
Ścigasz? Nadszedł dzień, w którym orężem mi dano/
Poskromić twe przechwałki! Przecież wielkie miano/
Zostawisz, skoroś poniósł śmierć z ręki Kamilli!»</strofa>




<strofa id="e419"><wers_wciety typ="1">Orsylocha z Butesem, co tęgo się bili,</wers_wciety>/
Wielkoludów, z nóg zwala: Butesa uderza/
Tam, gdzie przyłbica łączy się z krańcem pancerza,/
I tarcz kończąc się, szyi odsłania bok lewy./
Orsylocha, ucieczką drażniąc jego gniewy,/
Wywabia, kołem jadąc, aż nagle bachmata/
Zwróci na goniącego: toporem go płata,/
Głucha na wszelkie prośby; pęknął<pe><slowo_obce>pęknął</slowo_obce> --- dziś popr. forma: pękł.</pe> hełm krwią zlany/
I kość. Mózg ciepły na twarz wyprysnął mu z rany.</strofa>




<strofa id="e420"><wers_wciety typ="1">Widzi to z lękiem Auna syn, do znacznych figur</wers_wciety>/
Liczon, z gór Apeninu rodem, sprytny Ligur,/
Co zawsze umiał zdradą wydobyć się z matni./
Gdy poznał, że przed walką nie zbiegnie w tłum bratni/
I zmylić nastającej nie zdoła królewny,/
We fortelach przebiegłych powodzenia pewny,/
Tak zacznie: «Cóż dziwnego, że sile rumaka/
Ufasz, kobieta! Przestań pierzchać, skoroś taka/
Dzielna, i pieszo ze mną śmiej stoczyć bój krwawy:/
Zobaczysz, że wiatr strzępy poniesie twej sławy!...»</strofa>




<strofa id="e421"><wers_wciety typ="1">Rzekł; ona, pełne gniewu zwracając nań oczy,</wers_wciety>/
Oddaje konia drużce i pieszo w bój skoczy/
Z mieczem gołym i tarczą tylko, niezlękniona./
Młodzian myśląc, że zdradą zamiaru dokona,/
Bez zwłoki wstecz się cofa i puściwszy wodze,/
Ucieka, ostrogami rumaka tnąc srodze./
<wers_wciety typ="1">«Ligurze, próżnoś nadął się pychą bez granic!</wers_wciety>/
Rodzime twoje sztuczki nie zdały się na nic ---/
Obłudnemu Aunowi nie wróci cię zdrada!»/
To rzekłszy, panna konia prześciga, dopada/
Z przeciwka, chwyta wodze i wraz cięciem srogiem/
Zwaliwszy jeźdźca, tryumf odnosi nad wrogiem./
<begin id="b1513439106339-1354490182"/><motyw id="m1513439106339-1354490182">Ptak, Polowanie</motyw>Równie jastrząb, z wysokiej puściwszy się skały,/
Gołębia pod skłębionych chmur dosięga wały<pe><slowo_obce>wały</slowo_obce> --- daw. forma N.lm; dziś: wałami; <slowo_obce>wał</slowo_obce> (daw.): fala.</pe>/
I rwąc szpony krzywymi, do uczty się bierze:/
Z góry społem krew spada i wyrwane pierze.<end id="e1513439106339-1354490182"/></strofa>




<strofa id="e422"><wers_wciety typ="1">Rodzic ludzi i bogów, na niebie wysokiem</wers_wciety>/
Cały przebieg zapasów bystrym śledząc okiem,/
Tyrreńczyka Tarchona na bitewne szały/
Pobudzi wtenczas, gniew w nim wznieciwszy niemały./
Wśród tłoku pierzchających i w lotnych strzał świście/
Gna on konno i hufce zachęca ogniście,/
Po imieniu wołając i krzepiąc w nich ducha:/
<wers_wciety typ="1">«Jakiż strach, niepoprawna i na wszystko głucha</wers_wciety>/
Gromado, gna cię? Także<pe><slowo_obce>także</slowo_obce> --- tu: konstrukcja z partykułą wzmacniającą -że; znaczenie: czy tak, czyż tak.</pe> trwożnymi jesteście?!/
Taki szyk dał się strwożyć i rozbić niewieście?/
Daremnie więc żelazo nosim i oszczepy?/
Do psoty wyście pierwsi, na nocny bój ślepy,/
Gdy kręty Bakchusowy flet z oddali załka!/
Gdzie uczty, pełne czasze oznajmia piszczałka,/
Tam pędzicie, gdy wieszczek do ofiar znak daje/
I tłusty udziec nęci, by w ciemne biec gaje!»</strofa>




<strofa id="e423"><wers_wciety typ="1">To rzekłszy, spina konia, gnając nieubłagan</wers_wciety>/
W tłok; runie na Wenula jak burzy huragan,/
Potężną dłonią ściągnie z konia przeciwnika,/
I przed piersią go niosąc, do swoich umyka./
Wrzask bije pod niebiosy. Obrócili oczy/
Latyni wszyscy. --- Tarchon raźno koniem toczy,/
Broń i męża unosząc; łamie żelaziwo/
Włóczni wroga i w zbroi szpary szuka żywo,/
By zadać cios śmiertelny; ów, dłoń bohatera/
Powstrzymując od gardła, moc mocą odpiera./
<begin id="b1513439600963-3752535776"/><motyw id="m1513439600963-3752535776">Ptak, Walka, Wąż</motyw>Jak płowy orzeł w locie wysoko od ziemi/
Unosi węża, szpony go dzierżąc mocnemi,/
Zraniony gad odpiera zapęd napastniczy,/
Łuskate skręca zwoje, łeb wznosi i syczy/
Prężąc się w górę; orzeł dziób krzywy w potworze/
Zatapia, a wraz skrzydły powietrzny szlak porze<pe><slowo_obce>porać</slowo_obce> (daw.) --- rozrywać, rozdzierać, pruć.</pe><end id="e1513439600963-3752535776"/>:/
Tak właśnie Tyburczyka z szyku Tarchon śmiały/
Z dumą niesie. Za wodzem meońskie oddziały<pe><slowo_obce>meońskie oddziały</slowo_obce> --- Etruskowie.</pe>/
Pędzą. --- Arruns, co krótkie przed sobą ma chwile/
Żywota, dzielny łucznik, okrąża Kamillę,/
Próbując, skądby natrzeć: z tyłu, czy od lica./
Gdzie jeno w szale walki zwróci się dziewica,/
Tam Arruns milczkiem pędzi i tropi jej ślady;/
Gdzie ona z wrogów zlękłej wypadnie gromady,/
Tam młodzian rumakowi szybko puszcza wodze./
To na tej, to na owej zasadzi się drodze,/
Zewsząd krąży i wstrząsa włócznię w dłoni skorej./
   <wers_wciety typ="1">Właśnie dawny Cybeli kapłan, dzielny Chlorej,</wers_wciety>/
W błyszczącej cudnie z dala już, frygijskiej zbroi,/
Spienionego rumaka gnał, którego stroi/
Złota łuska z podbiciem ze skóry bogatem./
On sam, purpurą obcą świecąc i szkarłatem,/
Z lickiego łuku miotał w tłum gortyńskie strzały;/
Łuk złoty na ramieniu miał i hełm wspaniały/
Złoty; płaszcz o szafranu barwie sprzączka złota/
Spinała w węzeł --- w pędzie wiatr z chrzęstem nim miota;/
Kaftan z haftem miał, obcy strój krył mu golenie./
Dziewica, bądź to pragnąc łup o wielkiej cenie/
Przybić w chramie, bądź na się wdziać strój bohatera/
Trojański, nań wyłącznie wśród bitwy naciera/
Ślepo, i na pociski, które zewsząd lecą,/
Nie baczy, żądzą łupu pałając kobiecą.</strofa>




<strofa id="e424"><wers_wciety typ="1">Arruns czas upatrzywszy, wzniesie oszczep srogi</wers_wciety>/
Zdradziecko i tak kornym głosem wzywa bogi:/
<wers_wciety typ="1">«Wielki Febie, co władniesz na świętym Sorakcie<pe><slowo_obce>Sorakt</slowo_obce> --- góra Sorakte w Kam­panii, na lewym brzegu Tybru, niedaleko Rzymu, daw. miejsce kultu staroitalskiego boga Vejovisa, utożsamianego z Apollinem (a. Plutonem).</pe></wers_wciety>/
Wszak my pierwsi ci stosy sosen palim, wszak cię/
Pierwsi sławim, drużyna opieki twej pewna,/
Gołymi stopy depcąc żarzące się drewna!/
Daj, ojcze, niechaj hańbę mój grot nienaganny/
Obmyje! Pięknej zbroi i trofejów panny/
Nie chcę --- żadnych mnie łupów żądza nie popędza,/
Dość mam chwały z dzieł innych! Byleby ta jędza/
Z rąk mych padła, bez chwały wrócę w kraj mój luby!»</strofa>




<strofa id="e425"><wers_wciety typ="1">Słyszy Febus --- i częścią wysłuchać chce śluby,</wers_wciety>/
Częścią modły młodziana na lekki wiatr miota:/
Zgodził się, by Kamillę pozbawił żywota/
Znienacka, lecz by wrócić miał w ojczyste góry/
Nie dopuszcza; głos w szumie się rozwiał wichury./
Zaczem, gdy grot zaświszcze, niecąc lęku mrowie,/
Bystry wzrok na królową swą wszyscy Wolskowie/
Obrócą./
   <wers_cd>Ona, naprzód prąc swego bachmata,</wers_cd>/
Nie słyszy świstu włóczni, co szybko nadlała,/
Aż w pierś jej odsłoniętą uderzył grot długi,/
Utkwił w niej i panieńskiej krwi wytoczył strugi./
Skoczą drużki przelękłe, podejmą ramiony/
Mdlejącą panią. Arruns pierzcha przerażony,/
W piersi jego z radością lęk miesza się razem:/
Nie śmie dłużej przed panny się jawić żelazem./
Jak wilk, nim strzały za nim pogonią, bez zwłoki/
Uchodzi w niedostępnych gór wąwóz głęboki,/
Gdy zagryzie pasterza lub wielkiego byka ---/
Świadom zuchwalstwa, ogon podwinąwszy, zmyka/
Z bojaźnią, w głuchych borów się kryjąc pomroczu:/
Nie inaczej i Arruns uchodzi sprzed oczu/
I szukając schronienia w tłum zbrojny się wciska.</strofa>




<strofa id="e426"><wers_wciety typ="1">Ona pocisk wyrywa dłonią, zgonu bliska,</wers_wciety>/
Lecz grot między żebrami tkwi w ranie głęboko./
Słania się, tracąc siły; mgłą zajdzie jej oko/
Śmiertelną --- lica, przedtem rumiane, przybledną.../
Konając tedy, Akkę, z rówieśnic swych jedną,/
Przywoła, z którą nieraz zwykła w ufnym słowie/
Najskrytsze serca troski dzielić, i tak powie:/
<wers_wciety typ="1">«Dotąd, siostro, coś mogłam --- teraz gorzka rana</wers_wciety>/
Zmogła mnie... ziemia mrokiem przede mną zasłana!/
Uchodź! Dla Turna słowa ostatnie me zabierz:/
Niech śpieszy w bój i miasta nie wyda na grabież!/
Już żegnaj mi...»/
<wers_cd>To rzekłszy, puszcza wodze z dłoni,</wers_cd>/
Na ziemię się zsuwając; w dół z wolna się skłoni/
Dreszczem śmierci zmrożona pierś i szyja blada;/
Bezwładnie zwiśnie głowa, broń z ręki wypada,/
A dusza z jękiem skargi pierzcha między Cienie./
<wers_wciety typ="1">Natenczas zgiełk niezmierny o gwiezdne sklepienie</wers_wciety>/
Uderzy; po Kamilli zgonie wre bój dziki/
Srożej: uderzą społem zwarte Teukrów szyki,/
Tyrreńcy i Ewandra arkadyjskie hufce.</strofa>




<strofa id="e427"><wers_wciety typ="1">Lecz drużka Trywii<pe><slowo_obce>Trywii</slowo_obce> --- tu: Diany.</pe>, Opis, z dawna na placówce</wers_wciety>/
Górskiej czeka i patrzy na rzeź, co się szerzy./
Gdy z dala, w dzikim zgiełku walczącej młodzieży/
Zobaczy, że Kamilla śmiertelnie raniona/
Upadła --- z jękiem tak się skarży z głębi łona:/
<wers_wciety typ="1">«Ach! Zbyt ciężko zostałaś skarana, o dziewko,</wers_wciety>/
Iż na Teukrów oręża śmiałaś dobyć krewko./
Nie pomogłoć, żeś Dianę w lasach czciła! Strzały/
Jej poświęcone na nic tobie się nie zdały!/
Bez sławy nie zostawi cię przecież królowa/
W zgonie: pamięć twej śmierci potomność zachowa,/
Nie powie, że zabójstwo bez pomsty zostało;/
Bo ktokolwiek odważył się zranić twe ciało,/
Zasłużoną śmierć dola przyniesie mu zmienna!»/
<wers_wciety typ="1">Pod górą wielki kopiec był króla Dercenna,</wers_wciety>/
Władcy Laurentu --- dęby cieniste go kryły./
Tam szybko piękna nimfa na ów stok pochyły/
Wbiegła. Kiedy dostrzegła bystrymi oczyma/
Arrunsa, jak się cieszy i pychą nadyma:/
«Czemu --- rzekła --- uchodzisz, straceńcze? Pójdź do mnie!/
Za Kamillę nagrodę szacowną ogromnie/
Otrzymasz. Tyś więc godzien od grotu lec Diany?!»</strofa>




<strofa id="e428"><wers_wciety typ="1">Rzekła i wraz po kołczan sięgnie wyzłacany,</wers_wciety>/
Tracką strzałę dobędzie, z wysileniem srogiem/
Łuk napina i ciągnie długo, aż róg z rogiem/
Zszedł się --- lewa dłoń grotu sięgła wyprężona,/
Prawa zaś, przy cięciwie, dotknęła się łona./
Razem grotu świst Arruns usłyszał i razem/
Pocisk utkwił mu w ciele morderczym żelazem./
Druhy go, kiedy konał wydając jęk łzawy,/
Odbieżeli na polu bitwy wśród kurzawy.../
Opis się na Olimpu zręby wzbija wierzchnie.</strofa>




<strofa id="e429"><wers_wciety typ="1">Po stracie pani, lekki jej hufiec wnet pierzchnie:</wers_wciety>/
Uciekają Rutule i Atynas śmiały,/
Pierzchają wodze; przez nich rzucone oddziały/
Zwracając konie, pędzą ku murom. Nikt zgoła/
Teukrów prących i zgubę niosących nie zdoła/
Powstrzymać bronią: w zgiełku tratują i gniotą./
Nie śwista więcej strzała. Rwą... Za zlękłą rotą/
Gna druga w trop i sypki piach trąca kopyto.</strofa>




<strofa id="e430"><wers_wciety typ="1">Pod mury się kurzawa ciemna chmurą zbitą</wers_wciety>/
Toczy. Piersi pięściami tłukąc, matki w mieście/
Na wieżach skargi wznoszą do nieba niewieście./
Tych, którzy bram dopadli pierwsi, tłoczy wroga/
Nawała --- w zgiełku walczyć nie daje im trwoga;/
Nieszczęsnej nie uchodzą śmierci, lecz u proga,/
W ojczystych murach, pośród ścian własnego domu/
Skłuci giną. --- Część bramy zamknie i nikomu/
Wejść nie da, nie zważając na tłum, co nadpływa/
I błaga o wpuszczenie. --- Rzeź wstaje straszliwa/
W tłumie tych, co bram bronią i prą bez pamięci./
Przed oczyma rodziców płaczących odcięci,/
Jedni w rowy na głowę staczają się w trwodze,/
Drudzy, koniom na ślepo rozpuściwszy wodze,/
Biją w bramy, twardymi umocnione belki./
I niewiasty na murach podnosząc krzyk wielki,/
Gdy ujrzały Kamillę --- jak miłość im każe/
Ojczyzny, dłońmi walą na zastępy wraże/
Pnie dębów, osmalone koły miecą<pe><slowo_obce>miecą</slowo_obce> --- daw. forma; dziś: miotają; rzucają, ciskają.</pe> z góry,/
Gotowe pierwsze polec za ojczyste mury.</strofa>




<strofa id="e431"><wers_wciety typ="1">Tymczasem już Turnowi, nie szczędząc rumaka,</wers_wciety>/
Do leśnych jarów straszną wieść przyniosła Akka,/
Że Wolsków szyki zbite, że Kamilla padła/
I w bitwie, szczęsnej dla się, czerń wrogów zajadła/
Wszystko zmiotła, pod mury niosąc zamęt trwogi./
On w szale --- tak Jowisza wyrok żądał srogi ---/
Rzuca stoki zajęte w lesistym wądole./
<wers_wciety typ="1">Zaledwie zniknął z oczu, zstępując na pole,</wers_wciety>/
Gdy ojciec Enej, wszedłszy w opuszczone jary,/
Przebył wąwóz i mrocznych zalesień gąszcz szary./
Tak więc obaj pośpiesznie pomkną ku grodowi,/
Z bliska, zwartymi szyki, do boju gotowi./
Wraz Enej spostrzegł pola, co kurzawą dymią/
Szeroko, i laurenckich wojsk ławę olbrzymią,/
Turn Eneja w zbroi ujrzał niespodzianie,/
Tętent kopyt usłyszał i koni parskanie./
<wers_wciety typ="1">Zaraz by bój zaczęli wśród otwartych dolin,</wers_wciety>/
Lecz rumaki zmęczone różany Apollin/
Już wnurzał w toń Hiberu --- dzień mroki spędzały./
Więc obozem przed miastem stając, sypią wały.</strofa>






<naglowek_czesc id="e432">Księga XII</naglowek_czesc>






<numeracja/>

<strofa id="e433"><wers_wciety typ="1">Gdy Turn spostrzegł, że w klęsce Latynów odwaga</wers_wciety>/
Złamana i lud odeń wzrokiem się domaga/
Spełnienia obietnicy, gniewem niezbłaganie/
Wre i dumę podsyca. Jak na Penów łanie<pe><slowo_obce>na Penów łanie</slowo_obce> --- w płn. Afryce (gdzie leżała m.in. Kartagina).</pe>/
<begin id="b1513440939940-3731725469"/><motyw id="m1513440939940-3731725469">Zwierzę, Gniew</motyw>Ciężko w pierś przez myśliwców zranion lew straszliwy/
Porywa się do walki, wstrząsa kudły grzywy/
Na karku nasrożonym --- niestrwożon obławą/
Ugrzęzły pocisk kruszy i grzmi paszczą krwawą<end id="e1513440939940-3731725469"/>:/
Nie inaczej gniew w krewkim zapala się Turnie./
Wzburzony, tak do króla odezwie się chmurnie:</strofa>




<strofa id="e434"><wers_wciety typ="1">«Nie zwleka Turn, nie żąda, by cofnął swe słowa</wers_wciety>/
Trwożny Enej; niech umów zawartych dochowa!/
Wyjdę w bój! Czyń obiaty, ojcze, układ stanów:/
Albo tą dłonią w Tartar pchnę mroczny, do Manów,/
Wygnańca z Azji (siedząc, niech patrzą Latyni,/
Jak Turn sam za ich hańbę zadosyć uczyni),/
Albo Enej tron weźmie i Lawinię społem»./
<wers_wciety typ="1">Na to Latyn odpowie mu z pogodnym czołem:</wers_wciety>/
«Bohaterski młodzieńcze! O ile ty śmiało/
W bój rzucasz się, o tyle mnie pilniej przystało/
Ostrożnie szukać rady wśród każdej przygody./
Masz kraje ojca Dauna, masz zdobyte grody/
Liczne --- złota i chęci na okup mi stanie./
Są inne panny w Lacjum, na laurenckim łanie,/
Z możnego rodu... Dozwól, że rzucę manowiec/
Wykrętów; chociaż przykre to, prawdy się dowiedz:/
Mnie córki z zalotników dawniejszych nikomu,/
Według wróżb, nie godziło się wydawać z domu./
Miłość dla cię, krwi związki i łzy smutnej żony/
Sprawiły, żem na zakaz nie dbał; --- zwyciężony,/
Cofnąłem obietnice, za oręż porwałem.../
<wers_wciety typ="1">Jakich klęsk odtąd los mnie przygniata nawałem,</wers_wciety>/
Sam widzisz, Turnie --- ciebie pierwszego to bodzie!/
Dwakroć w boju pobici, ledwo strzeżem w grodzie/
Italii; nasza płynie krew Tybru topielą/
Dotąd --- ogromne łany pól kośćmi się bielą.../
Przecz waham się? Przecz zmieniam myśl? Jeślim gotowy/
Po zgonie Turna Teukrom dotrzymać umowy,/
Czemuż, kiedy żyw, nie dbam, by wojna ustała?/
Co powiedzą Rutule krewni, co mi cała/
Italia powie, kiedy ciebie, coś królewny,/
Córki mej, miał być mężem, na zgon wydam pewny?/
<wers_wciety typ="1">Zważ zmienność wojen, niech ci stanie przed oczyma</wers_wciety>/
Rodzic stary, którego z dala w smutku trzyma/
Ardei gród...»/
   <wers_cd>Te słowa nie zdały się na nic.</wers_cd>/
Gniew Turna, miast przycichnąć, rozgorzał bez granic./
Gdy jeno dech pochwycił, rzekł, wzburzon ogromnie:/
<wers_wciety typ="1">«Porzuć, ojcze najmilszy, wszelką troskę o mnie,</wers_wciety>/
Dozwól sławę okupić zgonem. Zresztą... co tam/
Trwożyć się! Ja też oszczep prawicą mą miotam/
Niesłabo, i od moich krew tryska uderzeń!/
Daleka będzie matka-bogini --- strach przeżeń<pe><slowo_obce>przeżeń</slowo_obce> --- daw. forma od: <slowo_obce>gonić</slowo_obce>; znaczenie: przegoń, przepędź.</pe>! ---/
Wśród ucieczki go w mrocznym obłoku nie schowa!»</strofa>



<strofa id="e435"><wers_wciety typ="1">Nowego boju grozą przelękła królowa</wers_wciety>/
Ściskała Turna z płaczem i śmiertelną trwogą:/
«Turnie! Jeśli Amaty łzy wzruszyć cię mogą/
I cześć jej... o, podporo w starości jedyna,/
Nadziejo ma i chwało królestwa Latyna!/
W tobie domu ostoja, któż inny ją da mi?!.../
O jedno błagam: Przestań wojować z Teukrami!/
Co ciebie, Turnie, spotka pod wroga żelazem,/
I mnie też spotka. Życia zbędę z tobą razem/
Wprzód, niżbym, branka, zięciem Eneja ujrzała!»</strofa>




<strofa id="e436"><wers_wciety typ="1">Ze łzami słucha matki Lawinia nieśmiała,</wers_wciety>/
Na twarzy jej wiośnianej rumieńca czar świeży/
Zapała i przez lica spłonione przebieży./
Jak kiedy kto słoniową kość szkarłatem splami/
Indyjskim, lub jak świecą splecione z różami/
Białe lilie: --- tak płonie wstydliwa dziewica./
   <wers_wciety typ="1">On, miłością przejęty, patrzy w panny lica,</wers_wciety>/
Rwie się w bitwę i krótko odpowie Amacie:/
<wers_wciety typ="1">«Przecz łzami i złą wróżbą pierś mi osłabiacie,</wers_wciety>/
Gdy w bój twardy wyruszam z czołem rozjaśnionem?/
O matko! Turn nie może cofać się przed zgonem!/
Niech Idmon Enejowi, nie czekając do dnia,/
Niesie me twarde słowa: gdy zorza przedwschodnia/
Ognistym blaskiem nieba zrumieni toń mroczną,/
Niech nie rusza wojsk --- Teukrzy i Rutule spoczną;/
Naszą krwią się ta wojna rozstrzygnie straszliwa:/
W tym polu niechaj Enej Lawinię zdobywa.»</strofa>




<strofa id="e437"><wers_wciety typ="1">Rzekł, wraca do dom, płonąc ogniem niepowszednim,</wers_wciety>/
Każe wieść konie --- cieszy się, kiedy rżą przed nim./
Pilumnowi je niegdyś dała Orytyja:/
Każdy bielszy od śniegu, w cwale wicher mija./
Krząta się raźno giermków orszak nieleniwy,/
Ten głaszcze je po karku, ów czesze włos grzywy./
On sam zbroję, mosiądzem błyszczącą i złotem,/
Na barki tęgie kładzie; świetny puklerz potem/
Pochwyci oraz szyszak z czerwonymi kity/
I miecz, który dla Dauna kuł mistrz znamienity/
Ogniowładca<pe><slowo_obce>Ogniowładca</slowo_obce> (mit. rzym.) --- Wulkan.</pe> i w Styksu falach zahartował./
Potem w dłoń ujmie włócznię, co pod cieniem pował/
W pośrodku gmachu stała przy wielkiej kolumnie,/
Z Aktora łup, Aurunka, i wstrząsa nią dumnie,/
Krzycząc: «O włócznio, próżno do żadnej rozprawy/
Nie brana! Teraz pora!... Ciebie Aktor żwawy/
W bój nosił --- dziś dłoń Turna. Daj uderzyć śmiało,/
Przedrzeć ostrzem kolczugę, co osłania ciało/
Fryskiego gacha! Włosy za pomocą szczypiec/
Trefione, myrrą zlane, brzeszczotem mu przypiec/
W kurzu!» --- Tak Turn się miota; z płomiennej twarzy/
Iskry lecą, blask w oczach namiętnych się żarzy./
Podobnie na zapasy biegnący byk srogi/
Wydaje ryk straszliwy i nastawia rogi,/
Na pień drzewa prąc gniewnie, wichry wokół siebie/
Razami chłoszcze, miałki piach racicą grzebie.</strofa>




<strofa id="e438"><wers_wciety typ="1">Świecący zbroją, darem matki, Enej śmiały</wers_wciety>/
Podsyca również w piersi Marsowe zapały/
Ciesząc się, że bój skończy nareszcie rozejmem./
Druhów i Jula słowem pociesza uprzejmem,/
Jawiąc losy; przez posły każe Latynowi/
Odpowiedź nieść i prawa pokoju stanowi.</strofa>




<strofa id="e439"><wers_wciety typ="1">W następnym dniu, zaledwie rozjaśniła Zorza</wers_wciety>/
Szczyty gór, ledwo konie Słońca wstały z morza,/
Zionąc z nozdrzy wzniesionych światło pełne krasy ---/
Już, znacząc plac pod miastem na bliskie zapasy,/
Rutule wraz i Teukrzy krzątają się w gwarze./
W środku dla wspólnych bogów zbudują ołtarze/
Z darni. Inni zaś wodę i żar niosą społem,/
Strojni w białe fartuchy i wieńce nad czołem./
Spieszy tłum Auzonidów, zbrojnych w długie włócznie./
Z otwartych bram. Stąd wali buf Trojan buńczucznie/
I tyrreńskie zastępy z bronią jakby sroga/
Bitwa w mozół Marsowy wzywała na wroga./
Jawią się pośród szyków w odzieniu bogatem/
Wodzowie, strojni złotem i pysznym szkarłatem:/
Mnestej z krwi Assaraka, cny Azylas goni/
I Messap, syn Neptuna, poskromiciel koni./
Na dany znak huf każdy swe miejsce zabierze;/
Wbijają w ziemię włócznie i skłonią puklerze./
Ciekawych rzesze, kobiet bezbronnych gromada/
I starców tłum wieżyce i dachy obsiada;/
Inni stoją przy bramach wysokich stłoczeni.</strofa>




<strofa id="e440"><wers_wciety typ="1">Juno ze wzgórza --- co dziś Albańskim się mieni</wers_wciety>/
(Wtedy nazwy nie miało, chwała i ozdoba/
Obce mu były) --- na gród i zastępy oba,/
Laurentów oraz Trojan, rzucała wzrok ostry/
I tak z nagła ozwała się do Turna siostry,/
Boginki, co ma w pieczy pluszczących rzek fale/
I zatok (taki zaszczyt królujący w chwale/
Juppiter za zabrane dziewictwo jej zsyła):</strofa>

<strofa id="e441"><wers_wciety typ="1">«O Nimfo, rzek ozdobo, najbardziej mi miła!</wers_wciety>/
Wiesz, że z wszystkich Latynek, które skłonił Jowisz,/
By weszły w jego łoże, ty jedna stanowisz/
Wyjątek: ciebie chętnie wśród nieba ujrzałam.../
Poznaj boleść, Juturno, twą i dłonie załam!</strofa>




<strofa id="e442"><wers_wciety typ="1">Dopóki los nie bronił i Parki, by stało</wers_wciety>/
Lacjum, Turna i murów twych broniłam śmiało;/
Teraz widzę, że z dolą wrogą walczy młodzian,/
Że złość Parek i zgon się doń zbliża niespodzian./
I bój, i rozejm smutkiem me serce przygniata.../
Ty, jeśli zdołasz wspomóc nieszczęsnego brata,/
Spiesz! Słuszna to rzecz! Może nam błysną nadzieje».</strofa>




<strofa id="e443"><wers_wciety typ="1">Ledwo rzekła, --- łzy z oczu Juturna wyleje</wers_wciety>/
I w piersi się nadobne uderzy strapiona./
«Nie pora na łzy --- rzekła Saturnka Junona; ---/
Śpiesz! Gdy można, broń brata, nim śmierć go zabierze,/
Lub bitwę wznieć i wszczęte rozerwij przymierze./
Ja sama cię wspomogę...» To rzekłszy, zmieszaną/
Rzuci, serce bolesną zraniwszy jej raną.</strofa>




<strofa id="e444"><wers_wciety typ="1">Tymczasem śpieszą króle: król Latyn wspaniały</wers_wciety>/
Czterema końmi sadzi; skroń mu pełną chwały/
Złoty zdobi z dwunastu promieni dyjadem,/
Znak Słońca, przodka. Wraz Turn wali jego śladem/
Białymi końmi, trzęsąc oszczepami dwoma./
Tam ojciec Enej, w którym początek ma Roma,/
Gwieździstą tarczą błyszczy i złotem kolczugi;/
Obok Askań, potężnej Romy twórca drugi,/
Kroczy. W śnieżystej szacie kapłan, jako pragnie/
Obyczaj, niosąc: prosię i wełniste jagnię,/
Przed ołtarzem je kładzie pod żarem płomieni./
Oni, ku wschodzącemu słońcu obróceni,/
Posypią mąkę z solą, po czym każdy ścina/
Sierść z głów ofiar i bóstwa czci libacją z wina.</strofa>




<strofa id="e445"><wers_wciety typ="1">Zbożny Enej, wyjąwszy z pochwy oręż goły:</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">«Świadczcie mi --- słońce z ziemią, dla której mozoły</wers_wciety>/
Znosiłem, jakich mało dotąd naliczono! ---/
Ty, Ojcze wszechpotężny, i ty, jego Żono,/
Łaskawą bądź mi, błagam! I ty, sławny Marsie,/
Którego świętą mocą wszystkich bitew żar się/
Zapala! Rzek i źródeł wzywam, bóstw w przestworze/
Powietrznym, i tych, które modre kryje morze:/
Jeśli los auzońskiemu da tryumf Turnowi,/
My do grodu Ewandra powrócić gotowi;/
Jul ustąpi i zbrojne zastępy z nim razem/
Nie będą odtąd państw tych pustoszyć żelazem!/
<wers_wciety typ="1">Jeśli zaś nam zwycięstwo dać zechce Mars srogi ---</wers_wciety>/
Jak sądzę i jak raczej zwiastują mi bogi ---/
Nie chcę, by Teukrom mieli Italczycy służyć,/
Berła nie chcę: na równych prawach, bez nadużyć,/
Oba ludy we wiecznym dłoń złączą rozejmie!/
Ja dam bóstwa i obrzęd, teść Latyn obejmie/
Rząd nad wojskiem i ludem; powstanie osada/
Teukrów, miastu Lawinia miano swoje nada!»</strofa>




<strofa id="e446"><wers_wciety typ="1">Tak pierwszy Enej; po nim Latyn, wznosząc lice</wers_wciety>/
Do nieba i ku gwiazdom podnosząc prawicę:/
<wers_wciety typ="1">«Ziemi, morzu i gwiazdom klnę się nieśmiertelnym,</wers_wciety>/
Toż przed dziećmi Latony, Janusem dwuczelnym/
Przysięgam; niech słów moich Dit słucha kryjomy<pe><slowo_obce>Dit</slowo_obce> (mit. rzym.) --- król podziemia; Pluton.</pe>/
I Rodzic, co przymierza umacnia przez gromy!/
Dotykam się ołtarzy i świadczę się szczerze;/
Tym ogniem, że będziemy szanować przymierze,/
Cokolwiek na nas spadnie. --- Słów mych siła żadna/
Nie zmieni, choćby ziemia stoczyła się na dna/
Topieli, w piekło runął błękit pięknolicy:/
Jak berło to --- (a właśnie miał berło w prawicy) ---/
Wiotkiej się latorośli nie umai prętem,/
Skoro raz od pnia w lesie zostało odciętem,/
Tracąc liście i drobne gałązki naokół ---/
Niegdyś drzewko, dziś snycerz je spiżem wkrąg okuł,/
By władcy Lacjum dzierżeć je mogli w swej dłoni».</strofa>




<strofa id="e447"><wers_wciety typ="1">Takimi słowy rozejm utwierdzali oni</wers_wciety>/
W starszyzny gronie. Potem nad żarem zarzewia/
Zarzynają zwierzęta i wyrwawszy trzewia/
Żywym, składają misy na ołtarz sczerniały.</strofa>




<strofa id="e448"><wers_wciety typ="1">Lecz Rutulom od dawna zapasy się zdały</wers_wciety>/
Nierównymi --- lęk dziwny w ich piersi się wciska/
Tym bardziej, gdy nierówne siły ujrzą z bliska./
Wzmaga trwogę Turn, który w milczeniu głębokiem/
Uczcił ołtarz, podchodząc ze spuszczonym wzrokiem/
Kolana drżą, młodzieńcze pobladło mu czoło./
   <wers_wciety typ="1">Juturna, słysząc głośne szemrania wokoło,</wers_wciety>/
Widząc lęk w twarzach tłumu wzruszonego szczerze,/
W tłok śpieszy i Kamersa postać na się bierze,/
Co wielkim rodem oraz sławnym ojca mianem/
Chlubił się i sam walczył z męstwem niesłychanem./
Tak wiedząc, co zamierza, w szyb zbity się chowa,/
Pogłoski różne sieje w tłumie i te słowa:/
<wers_wciety typ="1">«Nie wstyd wam, o Rutule, by wszystek lud w mieście</wers_wciety>/
Jednego w bój słał? Czyliż nierówni jesteście/
W liczbie, w sile? Ot, Teukrzy wszyscy w bój gotowi,/
Arkadzi i etruski huf, wrogi Turnowi!/
Na połowę wojsk naszych ledwo wroga stanie.../
Jego, po zgonie, przyjmą w swe grono niebianie,/
Żyw zostanie tą sławą, co go opromieni ---/
My, straciwszy kraj, służyć będziemy zmuszeni/
Dumnym panom, gdy boju unikamy z dala!»/
   <wers_wciety typ="1">Tymi słowy młodzieży pierś męstwem rozpala...</wers_wciety>/
Coraz większy i większy wśród wojsk zgiełk się czyni./
Zmienią myśl Laurentczycy i sami Latyni./
Ci, którzy już z pokoju cieszyli się szczerze,/
Teraz miecza chcą dobyć, krzyczą, by przymierze/
Unieważnić, nad losem litując się Turna.</strofa>




<strofa id="e449"><wers_wciety typ="1">Do tego większy jeszcze znak doda Juturna</wers_wciety>/
Na niebie --- zjawę dziwną, jaką do tej chwili/
Nigdy italscy męże zwiedzeni nie byli:/
<begin id="b1513442940597-3371327721"/><motyw id="m1513442940597-3371327721">Ptak, Walka</motyw>Płowy orzeł, z przestworza różanego ptaki/
Nadbrzeżne śledząc, krążył wokół czas niejaki/
I pysznego łabędzia, nagle spadłszy z góry,/
Nad falą porwał w locie krzywymi pazury./
Wzniośli wzrok Italczycy: wszystko ptactwo nagle/
(Dziw wielki!), odwróciwszy lotnych skrzydeł żagle,/
Zaciemniając piórami pogodne błękity,/
Prze wroga gęstą chmurą --- aż lękiem pobity/
I utrudzon ciężarem, łup puścił bez zwłoki/
Do rzeki, a sam pierzchnął szybko pod obłoki.<end id="e1513442940597-3371327721"/></strofa>




<strofa id="e450"><wers_wciety typ="1">Wrzask radości wybuchnął wśród rutulskich kolumn,</wers_wciety>/
Dłoń ściągną do oręża. Pierwszy wieszczek Tolumn:/
<wers_wciety typ="1">«To to było --- rzekł --- o co tak często błagałem!</wers_wciety>/
Poznaję wróżbę bogów! Broń ze sercem śmiałem/
Porwij ludu, gdy na cię zbir obcy uderza/
Jak na ptaki niemocne, i twoje wybrzeża/
Pustoszy; wnet on pierzchnie przez wzdęte mórz fale!/
Zewrzyjcie jeno szyki w bojowym zapale,/
Brońcie króla, którego porwały wam wrogi!»</strofa>




<strofa id="e451"><wers_wciety typ="1">Rzekł i na nieprzyjaciół cisnął oszczep srogi,</wers_wciety>/
Wybiegłszy. Świśnie pocisk okuty żelazem/
I tnie powietrze. Buchnął wrzask wielki i razem/
Zmieszały się szeregi, wzburzone niemało./
Oszczep gna, gdzie dziewięciu mężnych braci stało:/
Dorodni wszyscy, krzepkie mający ramiona;/
Gilipowi z Arkadii zrodziła ich żona/
Tyrrenka. Z tych jednemu --- tam, gdzie pas bogaty,/
Zdobny złotem, guz sprzęga podpinając szaty ---/
Pięknemu chłopcu w zbroi świetnej, włóczni ostrze/
Przeszywszy pierś, na płowym go piasku rozpostrze./
Zaś dzielnych braci zaraz owładnie gniew ślepy:/
Ci miecze chwycą, tamci, porwawszy oszczepy,/
Na przebój runą. Przeciw Laurentczycy skoczą;/
Trojanie w tłoku z wrzawą się porwą ochoczą,/
Agillińcy i w krasnych zbroicach Arkadzi;/
Wszystkich jedna chęć boju na miecze prowadzi./
Rozerwano ołtarze; --- z warczeniem złowieszczem/
Mkną pociski, żelaznym biją wokół deszczem./
Lecą dzbany i głownie. Ucieka sam Latyn,/
Unosząc bogi, bite ostrzami rohatyn<pe><slowo_obce>rohatyna</slowo_obce> --- rodzaj włóczni.</pe>./
Ci wozy zaprzęgają, a tamci na konie/
Skaczą, dobywszy mieczy w ojczyzny obronie.</strofa>




<strofa id="e452"><wers_wciety typ="1">Messap, którego żądza owładnęła dzika</wers_wciety>/
Zerwać sojusz, Aulesta króla, Tyrreńczyka,/
Napiera swym rumakiem. Ów, strwożon okropnie,/
Cofając się uderzy o ołtarza stopnie/
Głową wraz i barkami. --- Jak burzy huragan/
Przypadł Messap, w strzemionach stojąc, nieubłagan./
Oszczepem ciężkim wroga skłuje i tak powie:/
«Masz za swoje! Dar lepszy tu wzięli bogowie!»</strofa>




<strofa id="e453"><wers_wciety typ="1">Mkną Italczycy, złupią ciepłe jeszcze ciało.</wers_wciety>/
Korynej, osmalony kół zrywając śmiało/
Z ołtarza, Ebusowi --- gdy ów w przód się poda/
Z mieczem --- przytknie do twarzy; jemu wielka broda/
Zajmie się, swąd wydając; zaś naparstnik skory/
Lewicą strwożonego porwie za kędziory,/
Kolanem go do ziemi przyprze i uderza/
W bok srogim mieczem. Dzielny Podalir pasterza/
Alsa, co w pierwszym szyku przez strzały nań goni,/
Mieczem z nagła chce trzasnąć. Ów, w potężnej dłoni/
Siekierę wzniósłszy, głowę mu przez środek czoła/
Rozłupie i krwią zbroję opryska dokoła.../
Tamtego sen żelazny i cisza zamroczy ---/
Na wieczystą noc jasne zamknęły się oczy.</strofa>




<strofa id="e454"><wers_wciety typ="1">Lecz zbożny Enej, z gołą głową, wznosząc ręce</wers_wciety>/
Niezbrojne, druhów karci tak w ciężkiej udręce:/
«Gdzież gnacie? Skąd tak nagła niezgoda powstała?/
O, stłumcie gniewy! Rozejm zawarty i cała/
Rzecz skończona: ja tylko bój toczyć mam prawo,/
Mnie to zdajcie! Lęk złóżcie! Ja utwierdzę krwawo/
Sojusz. Wszak mnie to Turna zwierzył<pe><slowo_obce>mnie zwierzył</slowo_obce> --- tu: mnie powierzył; złożył w moje ręce.</pe> układ święty!»</strofa>




<strofa id="e455"><wers_wciety typ="1">Kiedy takie przestrogi głosi i zachęty,</wers_wciety>/
Ze świstem nagle lotna uderzy weń strzała./
Nie wiedzieć, czyja ręka ją w tłoku wysłała,/
Przypadek li, czy bogi Rutulom tej chluby/
Dostąpić dały; --- czyn ten osłonił mrok gruby/
I nikt z rany Eneja nie chlubił się potem.</strofa>






<strofa id="e456"><wers_wciety typ="1">Turn widząc, że ustąpił Enej ranny grotem</wers_wciety>/
I wodzów lęk ogarnia, wre znowu ochoczy/
Męstwem; o konie woła i oręż wyskoczy/
Na pyszny wóz i w dłonie raźno wodze chwyta./
Wielu mężnych uśmierci, wielu, rwąc z kopyta,/
Pół żywych rzuca; wozem tłum od trwogi ślepy/
Prze, zbiegłym wbija w karki ich własne oszczepy./
Jak nad Hebru falami chłodnymi, krwią splamion,/
Mars tarczą grzmi i ufny w potęgę swych ramion/
W bój rącze gna rumaki --- te polem odkrytem/
Sadzą szybsze niż wichry --- jęczy pod kopytem/
Daleki kraniec Tracji; społem czarna Trwoga,/
I Gniew i Podstęp gnają, groźne druhy boga:/
Tak Turn w bitwy natłoku pędzi nieubłagan/
Dymiące z potu konie i nie szczędzi nagan/
Dla ległych wrogów. <begin id="b1513443445699-1710097910"/><motyw id="m1513443445699-1710097910">Krew, Koń, Walka</motyw>Pryska krew na wszystkie strony/
Spod kopyt, które depcą piach krwią przesycony.<end id="e1513443445699-1710097910"/></strofa>




<strofa id="e457"><wers_wciety typ="1">Już Stenela, Tamira i Fola powala:</wers_wciety>/
Tych z bliska włócznią bodąc, tamtego zaś z dala;/
Glauka też i Ladosa, których w lickiej ziemi/
Imbras rodzic wychował, nauczył ostremi/
Władać groty i konno gnać z wichrem w zawody.</strofa>




<strofa id="e458"><wers_wciety typ="1">Z innej strony do boju Eumedes mknie młody,</wers_wciety>/
Przesławny w boju; jego rodzicem był Dolon<pe><slowo_obce>Dolon</slowo_obce> (mit. gr.) --- syn Eumedesa (woźnego, herolda), wybitny biegacz; pozostali po jednej z bitew poza murami miasta Trojanie wysyłają go na zwiad (za spełnienie tej misji Dolon, ochotnik, chciał w nagrodę otrzymać konie i rydwan Achillesa) do obozu Greków; został jednak schwytany przez Odyseusza i Diomedesa, uwięziony i skłoniony do wyjawienia informacji o obozie obrońców Troi, co nie przynosi mu spodziewanego uwolnienia, ale śmierć: Diomedes odciął Dolonowi głowę mieczem, a Odyseusz zabrał jego wilczą skórę i broń; syn Dolona Eumedes po zburzeniu Troi miał towarzyszyć w wyprawie do Italii Eneaszowi i walczyć u jego boku. </pe>./
Miano dziada on nosił; hart ducha, zespolon/
Ze siłą, miał po ojcu, któremu, gdy śmiało/
Na zwiady szedł, Pelidy wozu się zachciało/
W nagrodę; ale inną wziął z Tydydy dłoni/
I odtąd Achillesa nie pragnie już koni.</strofa>




<strofa id="e459"><wers_wciety typ="1">Tego, gdy Turn na polu zobaczył odkrytem,</wers_wciety>/
Najpierw lekkim go z dala ugodził dzirytem,/
Wstrzymał konie, z rydwanu skoczył, z twarzą srogą/
Podbiegł do wpół żywego, na kark wstąpi nogą,/
Z prawicy miecz mu wyrwie, i gardło żelazem/
Przeszywa, tymi słowy karcąc go zarazem:/
«Oto, Teukrze, zdobyta ziemia! Leżąc, przemierz/
Hesperię! Ten wian biorą ci, co pragną lemiesz/
Zapuścić w łan mój, szukać tu siedziby skorej!»/
Potem od włóczni jego padł Asbit i Chlorej;/
Sybarysa, Daresa, Tersylocha zmiata/
I Tymesa, gdy runął z dzikiego bachmata./
<wers_wciety typ="1">Jak gdy w kraju Edonów<pe><slowo_obce>Edonowie</slowo_obce> --- Trakowie.</pe> Boreasz gna w szale</wers_wciety>/
Przez nurt egejski, pędząc ku wybrzeżom fale ---/
Pierzchają chmury, jasne niebo się odsłania:/
Tak przed Turnem, gdzie naprze, w tłoku zamieszania/
Uchodzą wstecz zastępy. Jego pęd porywa/
Wozu --- od wichru kita się trzepie straszliwa...</strofa>




<strofa id="e460"><wers_wciety typ="1">Nie wstrzymał Fegej gniewu, widząc zapęd taki,</wers_wciety>/
Lecz skoczywszy przed rydwan, spienione rumaki/
Za cugle porwał, w bok je ciągnął, co sił w dłoni./
Gdy wiesza się przy dyszlu i pierś swą odsłoni,/
Szerokie ostrze włóczni pancerz mu strzaskało/
Dwoisty, z lekka tylko zadrasnąwszy ciało./
On przecież, zasłoniwszy się kręgiem puklerza,/
Gołym mieczem na wroga cios srogi wymierza,/
Gdy wtem z nagła pęd szybkich odtrącił go osi/
I powalił na ziemię. Turn skoczy, miecz wznosi,/
Tnie między hełm i pancerz, a tułów bez głowy,/
Buchający krwią ciepłą, rzuca na piach płowy.</strofa>




<strofa id="e461"><wers_wciety typ="1">Gdy tak Turn pole żniwem zaściela bogatem</wers_wciety>/
Wokół, <begin id="b1513521019064-141904388"/><motyw id="m1513521019064-141904388">Lekarz, Bogini</motyw>Eneja Mnestej wraz z wiernym Achatem/
I Askań w obóz wiodą, zlanego obficie/
Krwią własną; on na długim wspiera się dzirycie,/
Wre gniewem, pragnie pocisk wydobyć złamany,/
Na pomoc woła druhów, każe spiesznie z rany/
Szerokim mieczem wyciąć do cna żelaziwo/
Skryte wśród rany, by mógł w bój wrócić co żywo./
   <wers_wciety typ="1">Nadszedł Japyks Jazyda, przed wszystkimi miły</wers_wciety>/
Febowi, co z miłości dlań ziół tajne siły/
Wyjawił mu, lekarstwa swe najrozmaitsze,/
Sztukę wróżb, strzał miotania oraz gry na cytrze./
Ów, ojcu schorzałemu pragnąc ziemski pobyt/
Przedłużyć, kunszt leczenia, cichą pracą zdobyt,/
Przekładał ponad życie prowadzone hucznie.</strofa>




<strofa id="e462"><wers_wciety typ="1">Ciężko jęcząc, oparty o potężną włócznię,</wers_wciety>/
Stał Enej niewzruszony wśród młodzi i Jula,/
Co ze smutkiem doń lica spłakane przytula./
Peońskim<pe><slowo_obce>peoński</slowo_obce> --- lekarski; od <slowo_obce>Peona</slowo_obce>, lekarza Tytenów, a potem bogów olimpijskich (Peon to również przydomek Apollina, patrona lekarzy i medycyny).</pe> obyczajem obleczon w płaszcz, starzec/
Możnymi zioły Feba daremnie ból zarzec/
Usiłuje, daremnie wyśledza grot tęgi/
I wyrwać chce żeleźce ostrymi obcęgi:/
Los nie szczęści, pomocy nie daje Apollin./
Zaś srogi zgiełk z pagórków pobliskich i dolin/
Raz wraz rośnie. Wróg zbliża się. --- Obłok kurzawy/
Kryje niebo; już widać konnicy tłum żwawy,/
Grad włóczni pada w obóz; leci w przestrzeń siną/
Wrzask młodzieńców walczących i tych, którzy giną.</strofa>




<strofa id="e463"><wers_wciety typ="1">Wtedy, syna wzruszona męką, Wenus tkliwa</wers_wciety>/
Z kretejskiej Idy sama dyktamnu krzew zrywa,/
Co liście ma szerokie, a kwiatów pręciki/
Szkarłatne. Dobrze krzewy te zna kozioł dziki,/
Gdy z nagła grot zdradziecki utkwi w jego ciele./
Wenus, chmurą twarz kryjąc, przyniosła to ziele. ---/
Zaprawia zaraz wodę lekarstwem tak rzadkiem/
W pięknym dzbanie, a potem domiesza ukradkiem/
Ambrozji sok i wonne panaku odwary.</strofa>




<strofa id="e464"><wers_wciety typ="1">Tym płynem jął obmywać ranę Japyks stary,</wers_wciety>/
Nie znając jego mocy, kiedy nagle z ciała/
Ból ustąpił i z rany krew płynąć przestała;/
Bez żadnego nacisku grot wypadł, i siły/
Na nowo się pierwotną rześkością skrzepiły.<end id="e1513521019064-141904388"/></strofa>




<strofa id="e465"><wers_wciety typ="1">«Podajcie broń mężowi! Przecz więzi was trwoga?»</wers_wciety>/
Krzyknął Japyks i pierwszy podnieca na wroga./
«To nie jest ludzka sprawa, przed cudem twarz skłońcie!/
Nie kunszt żaden, Eneju, i nie moja dłoń cię/
Leczy: większy bóg większe dzieła znaczy tobie!»/
<wers_wciety typ="1">On, chciwy boju, złotą blachą nogi obie</wers_wciety>/
Ubezpiecza i włócznię wstrząsa ponad głową./
<begin id="b1513521158688-1397629425"/><motyw id="m1513521158688-1397629425">Rycerz, Pocałunek, Ojciec, Syn</motyw>Gdy tarcz chwycił i zbroję przyodział na nowo,/
Askania tkliwie ściska zbrojnymi ramiony,/
Przez przyłbicę całując<end id="e1513521158688-1397629425"/>, i rzecze wzruszony:/
<wers_wciety typ="1">«Męstwa i trudu, chłopcze, ucz się od rodzica,</wers_wciety>/
Szczęścia od innych! W boju tym moja prawica/
Obroni cię i wielką obdarzy nagrodą./
Ty zasię, kiedy lata ci skrzepią dłoń młodą,/
Pomnij w ślady twych przodków ze sercem biec skorem,/
Za rodzicem Enejem i wujem Hektorem!»</strofa>




<strofa id="e466"><wers_wciety typ="1">To rzekłszy, wypadł z bramy obozu, wspaniały,</wers_wciety>/
Wstrząsając wielką włócznią w dłoni. Wraz za wały/
Antej i Mnestej runie, z nimi cała rzesza/
Wojowników. Kłąb ślepej kurzawy się miesza/
W polu; drży ziemia, bita rumaków kopytem./
Widzi Turn mknące szyki wojsk w polu odkrytem,/
Widzą Auzońce. Zimny lęk zmroził im łona/
Do głębi. Pierwsza pierzchnie Juturna strwożona/
Wrzaskiem, nie śmiejąc wytrwać w bojowym mozole,/
On zwarty hufiec wiedzie przez otwarte pole./
<wers_wciety typ="1"><begin id="b1513521762560-2543517300"/><motyw id="m1513521762560-2543517300">Obłok, Burza, Wiatr, Siła, Natura, Żywioły</motyw>Jak gdy ku brzegom, z niebios oderwana chmura</wers_wciety>/
Przez pełne morze sunie, wnet trwoga ponura/
Owłada serca ziemian --- wiedzą, że zwalony/
Las runie i obsianych pól zniszczeją plony ---/
Słychać szum wielki wichrów, na brzeg rwących przed nią:<end id="e1513521762560-2543517300"/>/
Tak retejski<pe><slowo_obce>retejski</slowo_obce> --- trojański, od Reteum, przylądka w Troadzie.</pe> wódz hufce z mocą niepoślednią/
Na wrogów gna; wnet w boju szeregi związali,/
Tymbrej mieczem groźnego Ozyrysa zwali,/
Archecja Mnestej; Achat tnie wśród zbitych kolumn/
Epulona, Ufensa Gijas. --- Padł i Tolumn,/
Wieszczek, co pierwszy pocisk wyrzucił na wroga./
Zgiełk bije pod niebiosy, nagła zdjęła trwoga/
Rutulów: pierzchną, pyłu wzniecając zamiecie.</strofa>




<strofa id="e467"><wers_wciety typ="1">Enej zbiegłych nie raczy ciąć mieczem po grzbiecie,</wers_wciety>/
Mija prących od czoła. Kędy kurzu chmurna/
Zawieja rzednie, pilnym okiem szuka Turna,/
Tego tylko na walkę przyzywając srogą./
Więc Juturna, o brata nagłą zdjęta trwogą,/
Metyska, co powoził, znienacka obala/
Z rydwanu i w kurzawie porzuci go z dala;/
Sama wskoczy i dłońmi wodze wstrząsa śmiało./
Przybierając Metyska głos, zbroję i ciało.</strofa>




<strofa id="e468"><wers_wciety typ="1"><begin id="b1513521946274-2763984982"/><motyw id="m1513521946274-2763984982">Ptak</motyw>Jak jaskółka, w obszerny dom wpadłszy bogacza,</wers_wciety>/
Czarnymi skrzydły<pe><slowo_obce>skrzydły</slowo_obce> (daw.) --- dziś popr. forma N.lm: skrzydłami.</pe> kręgi obrotne zatacza,/
Zbierając żer dla piskląt, i raz w głąb się zagna/
Krużganków gmachu pustych, raz nad grząskie bagna/
Zaleci:<end id="e1513521946274-2763984982"/> --- tak Juturna po polu krwią zlanem/
Przez tłum wrogów rumaki gna; rączym rydwanem/
Tu i tam brata w pędzie zwycięsko podwiezie/
I nie dając mu walczyć, krwawe mija rzezie./
<wers_wciety typ="1">Również Enej z przeciwka kręte toczy koła,</wers_wciety>/
Śledzi męża wśród szyków rozpierzchłych i woła/
Gromkim głosem. Ilekroć obróci nań oczy/
I gnając konie w bystrym zapędzie poskoczy,/
Tylekroć wstecz Juturna rącze zwraca konie.../
Cóż ma począć, strapiony? Daremnie mu w łonie/
Wre burza trosk, daremnie goreje gniew ślepy.</strofa>




<strofa id="e469"><wers_wciety typ="1">Wtem Messap, co w lewicy dwa dzierżył oszczepy</wers_wciety>/
Lekkie, każdy z żeleźcem misternie wykutem,/
Jeden z nich na Eneja sprawnym miota rzutem./
Enej stanie, puklerzem pierś kryje bez trwogi/
I klęka na kolano; przecież oszczep srogi/
Z wierzchołka hełmu kitę mu strąci znienacka./
Wtedy złość nim owładła; widząc, że zasadzka/
W krąg czyha, a w pościgu Turna nie dopadnie,/
Klnie się niebem, że układ rozerwano zdradnie,/
Na zbite hufce runie i pocznie się srogo/
W krwi wrogów pławić, zgoła nie szczędząc nikogo/
I pełne gniewom swoim rozpuszczając wodze.</strofa>




<strofa id="e470"><wers_wciety typ="1">Kto z bogów mi opowie rzeź zawziętą srodze</wers_wciety>/
I różne zgony wodzów, których w polu chwały/
Dzielny Turn i bohater z Troi zwalił śmiały.../
Takież gniewy. Jowiszu, żywią w sercu swojem/
Ludy, co miały wiecznym związać się pokojem?!</strofa>




<strofa id="e471"><wers_wciety typ="1">Dzielny Enej raźnego Rutula Sukrona ---</wers_wciety>/
Pierwsze to było starcie --- bez trudu pokona:/
Z boku, gdzie najłatwiejsza jest droga dla śmierci,/
Przez żebra srogim mieczem piersi mu przewierci./
Turn Amyka, strąciwszy z konia, włóczni grotem/
Przebija; brata jego Dyjora wraz potem/
Tnie mieczem w pieszym boju; dwie ścięte ich głowy,/
Ciekące krwią, na wozie w wir niesie bojowy./
Ów Talosa, Tanajsa z Cetegiein, trzech razem/
I smutnego Onita uśmiercił żelazem,/
Tebańczyka, Perydki dziecię. Ten śmiałemi/
Dłońmi zwalił dwóch braci z Apollina ziemi<pe><slowo_obce>z Apollina ziemi</slowo_obce> --- z Licji.</pe>/
I Meneta, co próżno nienawidził wojny;/
W Arkadii on, nad rybną Lerną żył spokojny,/
Nie chcąc sił swoich możnym zaprzedać w usłudze,/
Przy ojcu, co najęte orał łany cudze.</strofa>




<strofa id="e472"><wers_wciety typ="1">Jak kiedy ze stron różnych niecone pożary</wers_wciety>/
W gęstwie zeschłych wawrzynów szaleją bez miary,/
Albo jak szybkim pędem walące strumienie,/
Głośno hucząc do morza rwą, szerząc zniszczenie/
Każdy na swojej drodze: nie inaczej śmiały/
Enej i Turn w bój gnają; gniewnymi zapały/
Wrą serca, nieznające lęku wobec wroga;/
Całą mocą w krąg bitwa rozpala się sroga./
Enej potomka władców latyńskich, Murrana,/
Z rodu, w którym jaśniały sławnych królów miana/
Strącił z wozu na ziemię złomem wielkiej skały:/
Pod rydwan wartkie koła zaraz go porwały;/
Niepomne pana swego, co wił się po ziemi,/
Stratowały go konie kopyty raźnemi./
Ów Hyllowi, co naprzód parł pośród przechwałek,/
Zabiegł i skronie przeszył włócznią. Runął śmiałek,/
Przez hełm złoty w mózgu utkwił oszczep srogi.</strofa>




<strofa id="e473"><wers_wciety typ="1">I twa prawica w boju, Kreteju bez trwogi,</wers_wciety>/
Nie zdzierżyła Turnowi. Bogi też Kupenka/
Nie ustrzegły: Eneja dosięgła go ręka;/
Runął --- nie pomógł puklerz ze spiżu kowany./
I ciebie też laurenckie zobaczyły łany/
Eolu, jak zasłałeś ziemię wielkim ciałem,/
Choć nie zmógł cię Argiwów tłum sercem zuchwałem/
Ni Achil, co Pryjama królestwo w gruz wali!/
Tu był kres życia twego: --- pod Idą, w oddali,/
W Lirnezie dom pozostał, w Laurencie mogiła...</strofa>




<strofa id="e474"><wers_wciety typ="1">Tak wszystkich wojsk nawała w bój szyki zwróciła:</wers_wciety>/
Lutyni, Teukrzy, Mnestej, Serest pełen chwały,/
Messap, koni pogromca, i Azylas śmiały,/
Taskowie i Ewandra Arkadzi prą z mocą./
Mąż na męża uderza, społem się szamocą/
Bez przerwy, bez spoczynku, w tłoku zamieszania.</strofa>




<strofa id="e475"><wers_wciety typ="1">Wtedy matka nadobna Eneja nakłania,</wers_wciety>/
By ku murom gromadę wojsk zwrócił zwycięską/
Czym prędzej i Latynów nagłą złamał klęską./
On wśród szyków, za Turnem śledząc, końmi toczy/
Tu i ówdzie --- ku miastu wreszcie zwrócił oczy,/
Które stało bezkarnie, piętrząc się nad taras/
Wałów --- i śmielszy bitwy plan zaczął snuć zaraz./
<wers_wciety typ="1">Mnesteja ze Sergestem i Serestem społem</wers_wciety>/
Woła, na wzgórek wstąpi z rozjaśnionym czołem;/
Nie składając puklerzy i włóczni, Teukrowie/
W krąg zbiegną się. On, stojąc na kopcu, tak powie:/
<wers_wciety typ="1">«Nie zwlekajmy: Jowisza wspomaga nas ręka!</wers_wciety>/
Niech nikt się przedsięwzięcia śmiałego nie lęka:/
Gród ten, wojny przyczynę, gdzie włada król Latyn,/
Jeśli jarzma nie przyjmą, do ostatnich chatyn/
Zburzę i z ziemią zgliszcza dymiące się zrównam./
Mamże czekać, aż w boje Turn wróci i znów nam/
Stawi czoło? Zwyciężon znów ruszy w bój zbrojnie?/
Ten gród jest głównym węzłem, jest osią w tej wojnie./
Nieście żagwie, pożogą wymuście przymierze!»/
<wers_wciety typ="1">Rzekł. Wraz każdy ochoczo do dzieła się bierze.</wers_wciety>/
Klin tworząc, zwartym szykiem pod mury młódź chwacka/
Z drabinami gna --- ogień rozbłyśnie znienacka./
Pod bramy drudzy pędzą i sieką obrońce<pe><slowo_obce>obrońce</slowo_obce> --- dziś popr. forma: obrońców.</pe>,/
<wers_wciety typ="1">Inni włóczniami jasne zaciemniają słońce.</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">Enej wśród pierwszych, gdy się pod murem bój wszczyna,</wers_wciety>/
Dłoń wznosząc wielkim głosem oskarża Latyna,/
Przysięga, że zniewolon znów ima się stali,/
Gdy dwakroć Italczycy przymierze zerwali./
Pośród trwożnych mieszkańców niezgody zgiełk wzrasta:/
Jedni chcą, aby bramy otworzono miasta /
Teukrom, samego króla przywodzą ku wałom ---/
Drudzy, zbrojni, obsadzą każdy murów załom./
Tak kiedy pasterz pszczoły w skalistej czeluści/
Znajdzie i z dołu na nie gryzący dym puści:/
One z gniewem pośpiesznie woskowe obozy/
Obchodzą z głośnym brzękiem wśród lęku i grozy,/
Szerzy się woń dusząca --- głuchy od jam wnętrza/
Szmer słychać i słup dymu pod niebo się spiętrza.</strofa>


 

<strofa id="e476"><wers_wciety typ="1">Inny też cios Latynom Fortuna zawodna</wers_wciety>/
Zadała, cios, co miasto całe wstrząsnął do dna:/
<begin id="b1513536058992-3148604064"/><motyw id="m1513536058992-3148604064">Samobójstwo, Rozpacz</motyw>Gdy królowa ujrzała, że ku murom wrogi/
Prą i na dachy miecą zarzewie pożogi,/
Rutulów zaś i Turna nie widać --- znękana/
Sądzi, że śmierć wśród bitwy spotkała młodziana./
Ciężka boleść myśl zdrową zamąci jej w głowie;/
Siebie klęski tej źródłem i przyczyną zowie,/
Z głośnym jękiem rozpaczy łzami zlewa lica,/
Szkarłatny płaszcz rozdziera dłońmi, nieszczęśnica,/
I straszną śmierć znajduje na pętli u belki.<end id="e1513536058992-3148604064"/></strofa>




<strofa id="e477"><wers_wciety typ="1">Na wieść o tym Latynki podniosą krzyk wielki.</wers_wciety>/
Pierwsza Lawinia dłońmi złocisty włos targa/
I różowe policzki szpeci: druhen skarga/
Zawtóruje jej: w domu brzmią jęki niewieście./
Stąd żałobna wieść w całym rozszerza się mieście,/
Przygnębiając umysły. --- W rozdartej odzieży,/
Złamany dolą żony i miasta, przybieży/
Latyn i swą siwiznę brudnym pyłem szpeci;/
Wini się, że wpierw groźnej nie stłumił zamieci,/
Eneja jako zięcia przybierając do dom.</strofa>




<strofa id="e478"><wers_wciety typ="1">Zaś Turn, w polu, ku bitwy najdalszym obwodom</wers_wciety>/
Pędząc, nielicznych zbiegów znużony już goni,/
Coraz to mniej się ciesząc rączością swych koni./
Wtem z dala go dochodzi zgiełk i wrzawa głucha:/
Zmieszany krzyk przestrachu do bacznego ucha/
Doleci mu, zamętu szum i szmer ponury.../
<wers_wciety typ="1">«Biada mi! Jakież łkanie wstrząsa grodu mury?</wers_wciety>/
Skąd zgiełk ten, co wśród miasta całego wre srodze?»/
Tak rzekł i trwożnym koniom ściągnąć każe wodze./
   <wers_wciety typ="1">Doń siostra, twarz i postać mająca Metyska,</wers_wciety>/
Trzymając zaprzęg koni, co rwie się i ciska,/
Takimi rzecze słowy: «Tutaj, Turnie śmiały,/
Pędźmy Trojan, gdzie droga otwiera się chwały ---/
Murów miasta tymczasem inni bronić mogą./
Gdy Enej Italczyków gnębi bitwą srogą./
I my też jego Teukrom nieśmy pogrom krwawy:/
Nie mniejszych się trofeów doczekasz i sławy!»/
Na to Turn:/
<wers_wciety typ="1">«O siostro, jam od dawna poznał sztuki twoje,</wers_wciety>/
Gdyś zerwała przymierze i wszczęła te boje ---/
I teraz próżno zwodzisz! Lecz jakiż bóg, dosyć/
Nielitosny, tak wielki trud kazał ci znosić?/
Czy chcesz ujrzeć, jak w polu nieszczęsny brat runie?/
Bo cóż zrobię? Jak zwodnej zaufam Fortunie?/
Widziałem ja, z boleścią straszniejszą od stu ran,/
Jak wołając mnie, z druhów mych najmilszy, Murran/
Upadał, wielki, wielką zwyciężony raną;/
Padł i Ufens nieszczęsny, by na niesłychaną/
Nie patrzeć hańbę. Teukrzy broń wzięli i ciało.../
Pozwolęż, by gród ginął (co jedno zostało),/
Czynem mowę Drancesa stwierdzając sobaczą?/
Turna pierzchającego te ziemie zobaczą?/
Czyż tak straszno jest umrzeć? --- Wy bodaj, o Many,/
Sprzyjajcie, kiedy Olimp na mnie zagniewany!/
Wolny od skazy, winy tej zgoła nieświadom,/
Zestąpię do was, równy mym wielkim pradziadom!»</strofa>




<strofa id="e479"><wers_wciety typ="1">Ledwo to rzekł, gdy przez tłok wrogów Saces śmiały</wers_wciety>/
Na spienionym rumaku, w twarz ranion od strzały,/
Rwie cwałem tuż, wołając Turna jego mianem:/
<wers_wciety typ="1">«Turnie! W tobie nadzieja! Nad miastem znękanem</wers_wciety>/
Miej litość! Enej mieczem jak piorun rozbłyska/
Grożąc, że w gruzy zwali Italów zamczyska./
Już na dachy w krąg leci płonące zarzewie,/
Latyni wzrok ku tobie wznoszą! --- Latyn nie wie,/
Kogo zięciem swym nazwie i komu dochowa/
Przymierza. Stale tobie przychylna królowa/
Odjęła sobie życie, nie widząc cię przy nas./
Przed bramą Messap tylko i dzielny Atynas/
Podtrzymują szyk. Wokół nich, do rzezi gotów,/
Tłum wrogów prze, las nagich zjeża się brzeszczotów/
Żelazny --- a ty wozem gnasz przez puste trawy!»</strofa>




<strofa id="e480"><wers_wciety typ="1">Zdumiał się Turn na obraz niedoli tak łzawy</wers_wciety>/
I stanął odrętwiały. W sercu mu zbolałem/
Wre wstyd, żałość ze ślepym pomieszania szałem,/
Wielka miłość i męstwo, świadome swej siły./
Ledwie mu one mroki z duszy ustąpiły,/
Ku murom zwrócił oczy, co żarem mu płoną,/
Na wielkie miasto patrząc z twarzą zachmurzoną./
Oto morze płomieni, żrąc piętro po piętrze,/
Biło w niebo, objąwszy z trzaskiem wieży wnętrze,/
Którą sam z belek dźwignął, sam wzmocnił u pował/
Gankami i wysokie mosty pobudował.</strofa>




<strofa id="e481"><wers_wciety typ="1">«Los zwycięża mnie, siostro! Nie odwódź z walk pola!</wers_wciety>/
Pójdę, gdzie bóg i twarda przyzywa mnie dola,/
Stawię się Enejowi i przed gorzkim zgonem/
Nie zadrżę: nie zobaczysz mnie z czołem zhańbionym,/
Siostro! Lecz wprzód tym szałem poszaleć mam prawo!»</strofa>




<strofa id="e482"><wers_wciety typ="1">Rzekł i zaraz na ziemię z wozu skoczył żwawo;</wers_wciety>/
Przez wrogów tłum, przez strzały biegnie, smutną siostrę/
Opuszcza, w pędzie groty roztrącając ostre./
Jak złom ciężki z gór szczytu oderwanej bryły,/
Którą burza strąciła lub deszcze podmyły,/
Lub też z laty nadwątlił mokrej pleśni osad,/
Z łoskotem leci w przepaść, zerwany od posad,/
Przez pola sunie, drzewa, bydło i pasterzy/
Rwąc ze sobą: --- tak, łamiąc szeregi, Turn bieży/
Do murów grodu, kędy krwi strugi po ziemi/
Płyną i włócznie lecą ze świsty groźnemi./
Podnosi głos potężny i ręką znak czyni:/
<wers_wciety typ="1">«Przerwijcie bój, Rutule, i wy też, Latyni!</wers_wciety>/
Cokolwiek los gotuje, sam zniosę i razem/
Za złamane sojusze zetrę się żelazem!»</strofa>




<strofa id="e483"><wers_wciety typ="1">Rozstąpiono się zaraz i miejsce mu dano.</wers_wciety>/
Zaś ojciec Enej, Turna usłyszawszy miano,/
Zaniecha murów, rzuca wysokie warownie,/
Przerywa wszelkie znoje wesół niewymownie/
I dźwięcząc zbroją śpieszy, by stawić mu czoło:/
Tak Atos albo Eryks, tak --- szumiąc wesoło/
Bujnymi dąbrowami wśród łoskotu pienin ---/
Śnieżny szczyt w niebo ojciec podnosi Apenin.</strofa>




<strofa id="e484"><wers_wciety typ="1">Zwrócą oczy Rutule, Trojanie i cały</wers_wciety>/
Huf Italów, wraz z tymi, co dzierżyli wały/
I taranem burzyli mur wnętrzny zamczyska;/
Złożą broń z barków. Latyn sam podziwia z bliska/
Mężów, którzy zrodzeni w różnych krajach, razem/
Zeszli się, aby ostrym bój stoczyć żelazem.</strofa>




<strofa id="e485"><wers_wciety typ="1">Oni, skoro przed sobą plac ujrzą odkryty,</wers_wciety>/
W szybkim pędzie, z daleka rzuciwszy dziryty,/
Zerwą się; spiż puklerzy głuchym dudni chrzęstem,/
Jęczy ziemia i miecze odezwą się częstem/
Szczękaniem. Traf i męstwo ze sobą się splecie./
<wers_wciety typ="1">Jak na Syli ogromnej lub Taburnu grzbiecie,</wers_wciety>/
<begin id="b1513538557648-3562533795"/><motyw id="m1513538557648-3562533795">Pojedynek, Zwierzęta</motyw>Kiedy dwa byki, czoła zniżywszy, na srogą/
Kuszą walkę --- pasterze cofają się z trwogą,/
Zmilknie bydło przelękłe, jałowic gromada/
Patrzy, kto władnąć będzie, za kim pójdą stada;/
One wzajem raz po raz ranią się rogami/
Nastawiając łby z mocą; obfita krew plami/
Karki ich i łopatki; gaj echem grzmi gromkiem: ---/
Nie inaczej trojański wódz z Dauna potomkiem/
Zewrą się puklerzami; szczęk bije pod chmury.<end id="e1513538557648-3562533795"/>/
<wers_wciety typ="1">Sam Jowisz, równe szale dwie wznosząc do góry,</wers_wciety>/
Losy obu walczących mężów na nie kładzie,/
Patrząc, kogo z nich dola przeznaczy zagładzie.</strofa>




<strofa id="e486"><wers_wciety typ="1">Skoczy Turn, naprzód silnie podawszy się ciałem,</wers_wciety>/
Wzniesie miecz ponad głową --- i wraz cięciem śmiałem,/
Natrze... Krzykną Trojanie i Latyni; z bliska/
W napięciu patrzą szyki. Lecz zdradny miecz pryska./
Turn, rozsierdzon, zostałby zgoła bez obrony,/
Gdyby zaraz nie pierzchnął. --- Pierzchnie przerażony,/
Gdy w dłoni strzaskanego miecza ujrzy kawał.</strofa>




<strofa id="e487"><wers_wciety typ="1">Mówią, że gdy na pierwszą walkę się udawał,</wers_wciety>/
Pozostawił rodzica oręż z nieuwagi/
I woźnicy Metyska w dłoń chwycił miecz nagi;/
Póki Teukrów czerń w polu pierzchała zmieszana,/
Ów starczył; lecz gdy trafił na zbroję Wulkana/
Śmiertelny miecz, jak lodu złom strzaskan w pył miałki,/
Prysnął. Na płowym piasku lśnią jego kawałki.</strofa>




<strofa id="e488"><wers_wciety typ="1">Zaczem Turn bez pamięci ucieka, jak zdoła,</wers_wciety>/
To tu, to tam niepewne zataczając koła,/
Bo tłumy Teukrów widzi, gdy naprzód się zagna,/
Z tyłu mury wysokie i obszerne bagna.../
Zaś Enej, choć dolega mu rana od strzały,/
Kolana drżą i w biegu ból znosi niemały,/
Pędzi za nim i stopą mu stopy naciska./
<wers_wciety typ="1">Tak gończy, kiedy natknie na jelenia z bliska,</wers_wciety>/
Zdybawszy go nad rzeką lub w sieci, co gaje/
Osacza, z ujadaniem nań głośnym nastaje; ---/
Zwierz, przelękły zasadzką, ucieka przez trawy/
Nad brzegiem, tu i ówdzie --- lecz umbryjczyk żwawy/
Gna ziejąc; już, już, zda się, chwyta zdobycz w kielce<pe><slowo_obce>kielce</slowo_obce> --- kły (forma augmentatywna).</pe>,/
Kłapnie szczęką i --- zwiedzion --- przystaje, zły wielce;/
Zgiełk głośny bije wokół, od jeziora brzega/
Grzmią echa, pod niebiosa wrzawa się rozlega.</strofa>




<strofa id="e489"><wers_wciety typ="1">Turn, uchodząc, Rutulom nie szczędzi przygany;</wers_wciety>/
Po imieniu wołając, błaga o miecz znany./
Enej krzyczy, że w miejscu padnie śmiercią srogą,/
Kto by podejść śmiał bliżej --- miesza zdjętych trwogą,/
Zagładą miastu grozi i nastaje społem./
Pięć razy pędem biegną i skręcają kołem/
Nazad, bo nie o małe im chodzi nagrody:/
Na szali tutaj Turna krew i żywot młody.</strofa>




<strofa id="e490"><wers_wciety typ="1">Przypadkiem drzewo Fauna oliwne tam stało</wers_wciety>/
O gorzkich liściach, drogie żeglarzom niemało;/
Nieraz na nim, ślub pełniąc, ocaleni z fali/
Laurenckiemu bogowi swe szaty wieszali;/
Ale Teukrzy krzew święty ścięli, bo nie żartem/
Walcząc, chcieli się w polu potykać otwartem./
Tutaj oszczep Eneja, poprzednio ciśnięty,/
Tkwił pomiędzy korzenia podatnymi skręty./
Przyskoczył Dardanida, chce wyrwać grot z drzewa,/
Aby dosiąc nim wroga, gdy się nie spodziewa/
Dopaść z bliska. --- Turn wtenczas, nieprzytomny z trwogi:/
<wers_wciety typ="1">«Ty, Faunie, i ty, Ziemio! --- krzyknie --- oszczep srogi</wers_wciety>/
Dzierżyjcie! Wszak jam zawsze czcił wasze ołtarze,/
Które hańbi dziś plemię Eneadów wraże!»</strofa>




<strofa id="e491"><wers_wciety typ="1">Rzekł i nie próżno boga błagał wśród zatrwożeń,</wers_wciety>/
Bo Enej, szarpiąc włócznię wbitą w giętki korzeń,/
Darmo trudzi się:, między splątanymi węzły/
Korzenia nie drgnął nawet grot, silnie ugrzęzły./
<wers_wciety typ="1">Tymczasem, kształt woźnicy przybrawszy Metyska,</wers_wciety>/
Córka Dauna miecz znowu do rąk bratu wciska./
Wenus, na śmiałej nimfy czyn spojrzawszy gniewnie,/
Skoczy i wyrwie oszczep, w twardym tkwiący drewnie./
Zaczem skrzepieni, bronią wstrząsając buńczucznie,/
Ten w miecz ufny, a tamten w potężną swą włócznię,/
Ciężko dysząc na Marsa znój biegną szalony.</strofa>




<strofa id="e492"><wers_wciety typ="1">Tymczasem król Olimpu rzecze do Junony,</wers_wciety>/
Co z chmury zrumienionej patrzała na boje:/
«Jakiż kres, o małżonko, wezmą plany twoje?/
Wiesz dobrze --- fatum samo zrządziło tak, nie ja,/
Że w grono niebian trzeba nam przyjąć Eneja./
Co knujesz? Czego czekasz w chmur zimnych osłonie?/
Słusznaż, by niebian ludzkie miały ranić dłonie?/
Słusznaż --- bo cóż bez ciebie mogłaby Juturna ---/
Miecz oddawać i krzepić pobity lud Turna?/
Przestań już i do moich się nakłoń nalegań:/
Niech ból cię nie przeraża skrycie, losów nie gań,/
Niech z ust miłych nie płyną skargi w każdej porze!/
Do kresu doszły rzeczy. Przez lądy i morze/
Mogłaś gnać Trojan, zbrojnych żar niecić rozterek,/
Niszczyć dom, śluby zrywać przez smutnych klęsk szereg:/
Dalszych prób zakazuję»./
<wers_cd>Tak Jowisz ją wini.</wers_cd>/
Na to z czołem skłonionym Saturnka bogini:/
«Znając, wielki Jowiszu, jaką jest twa wola,/
Odstąpiwszy od Turna, smutna zeszłam z pola;/
Nie widziałbyś mnie pośród powietrznej siedziby,/
Znoszącej twe wymówki: tam, w pożodze, niby/
Wicher, parłabym szyki w bój. Lecz wola twa tu/
Trzyma mnie. Chciałam, żeby nieszczęsnemu bratu/
Dopomogła Juturna, ratując mu życie,/
Lecz strzał jej z łuku miotać nie kazałam skrycie./
Na zdrój Styksu przysięgam, w ślepej pomście srogi,/
Na co jedno niezłomnie przysiąc mogą bogi!/
Zbrzydziwszy sobie boje, schodzę bez wahania.../
Ale, czego przeznaczeń prawo nie zabrania,/
Za Lacjum proszę, twymi wsławione potomki/
Gdy szczęśliwym małżeństwom zakończą bój gromki,/
Kiedy przymierze naród z nich jeden uczyni,/
Nie daj, by stare miano stracili Latyni,/
Nie przemieniaj ich w Trojan, do Teukrów nie wliczaj/
Dozwól mowę zachować i stroju obyczaj!/
Niech wieczne będzie Lacjum i Alby królowie,/
Niech Roma z krwi italskiej moc czerpie i zdrowie./
Niech, raz zginąwszy, ginie razem z mianem Troja!»</strofa>




<strofa id="e493"><wers_wciety typ="1">Z uśmiechem jej król świata rzekł: «Małżonko moja!</wers_wciety>/
Siostrą Jowisza, córką Saturna zaiste/
Jesteś, gdy w piersi żywisz gniewy tak ogniste!/
Lecz nuże, niech ustąpi zaciekłość tak mocna./
Dajęć wszystko --- wyznaję, żem zwyciężon do cna:/
Mowę, zwyczaj i miano ojczystej swej ziemi/
Zachowają Auzońce. Pomieszani z niemi/
Osiędą w kraju Teukrzy. Ja ofiar sposobu/
Nauczę, lud Latynów stworzę z ludów obu,/
Ród, który z krwi auzońskiej zmieszanej się wzbudzi,/
Nad niebian się podniesie cnotą i nad ludzi ---/
Równej chwały ci żadne nie dadzą plemiona».</strofa>




<strofa id="e494"><wers_wciety typ="1">Zgadza się, myśl z radością zmieniając, Junona;</wers_wciety>/
Zstąpi natychmiast z nieba i rzuci obłoki./
Rodzic zasię rzecz inną rozważa bez zwłoki:/
Jak Juturnę od brata odwołać ze ziemi.</strofa>




<strofa id="e495"><wers_wciety typ="1">Są dwie jędze okropne, zwane «Straszliwemi»,</wers_wciety>/
Siostry Megery; Noc je ciemna wśród wydrążeń/
Zrodziła skalnych; szpetne, z długimi na sążeń/
Splotami wężów, skrzydły szybkimi i srogiem/
Obliczem. Przed Jowisza zjawiają się progiem,/
Gotowe lęk i trwogę do ludzkich nieść komór,/
Gdy król bogów choroby lub straszliwy pomór/
Chce zesłać, albo bliską wojną grody trwoży. ---/
Z tych jednę Jowisz wybrał i z górnych przestworzy/
Na złą wróżbę Juturnie nieszczęśliwej śle ją./
Ona leci ku ziemi wichrową zawieją,/
Jak zgubna strzała, których nędznych dziedzic wioszczyn,/
Part lub Cydon<pe><slowo_obce>Cydon</slowo_obce> --- Kreteńczyk z Cydonii, krainy na Krecie z centralnym miastem Cydon (a. Kydon).</pe> w trucizny gorzki wnurzył rozczyn/
I z łuku w mroczny przestwór śle niepostrzeżenie;/
Grot, świszcząc, niewidzialny raźnie pruje cienie:/
Tak ku ziemi śpieszyła córa Nocy chmurna./
Gdy ujrzała Italów i zastępy Turna,/
Znienacka bierze na się postać małej sowy,/
Co zgliszcza zamieszkując lub puste parowy,/
Jęczeniem się naprzykrza w nocy tajemniczem./
Taką postać przybrawszy, przed Turna obliczem/
Lata, skrzydłami puklerz potrącając śmiało./
Jemu dziwny lęk z nagła obezwładni ciało,/
Włos zdębi się<pe><slowo_obce>włos zdębi się</slowo_obce> --- włos staje dęba.</pe> od grozy, głos w gardle mu skona.</strofa>




<strofa id="e496"><wers_wciety typ="1">Gdy szelest Jędzy pozna Juturna strwożona,</wers_wciety>/
Włos szarpie rozpuszczony, przeczuwszy nieszczęście,/
Drapie twarz i na piersi wdzięcznej krwawi pięście./
«<begin id="b1513540066700-1156821212"/><motyw id="m1513540066700-1156821212">Bogini, Nieśmiertelność, Siostra, Brat, Cierpienie</motyw>Jak, Turnie, mam cię wspomóc teraz? Biednej siostrze/
Cóż pozostaje? Jaką opiekę rozpostrze/
Nad twym życiem? Czyż mogę zwyciężyć znak taki?/
Już, już opuszczam szyki! Nie trwóżcie mnie, ptaki/
Obmierzłe! Rozpoznaję zgubne skrzydeł szumy!/
Nie mylą mnie, Jowiszu wielki, pełne dumy/
Rozkazy twe! Więc tak mi za dziewictwo płacisz?/
Przecz wieczne dałeś życie? Przecz podziemia zacisz/
Znać nie mogę? Tam ciężkie znikłoby cierpienie,/
Wstąpiłabym z nieszczęsnym bratem między Cienie.../
Ja nieśmiertelna!... Jakże szczęścia zaznam, biedna,/
Bez ciebie, bracie? Jakież dość mroczne bezedna/
Ukryją mnie, boginię, przed bólem bez miary?<end id="e1513540066700-1156821212"/>»/
<wers_wciety typ="1">To rzekłszy, głowę spiesznie spowiła w płaszcz szary</wers_wciety>/
Głośno jęcząc i w rzeczne wsiąkła uroczyska.</strofa>




<strofa id="e497"><wers_wciety typ="1">Enej zasię nastaje, oszczepem rozbłyska</wers_wciety>/
Ogromnym i tak woła, spoglądając chmurnie:/
<wers_wciety typ="1">«Czemu zwlekasz? Dlaczego ociągasz się, Turnie?</wers_wciety>/
Nie biegiem, ale srogim czas walczyć żelazem!/
Zwróć twarz! Co sił masz jeno i sztuki, zbierz razem/
Ku walce --- spróbuj w niebo skrzydłami szybkiemi/
Ulecieć albo skryć się w głębokościach ziemi!»</strofa>




<strofa id="e498"><wers_wciety typ="1">Ów głową wstrząsł: «Nie trwożą mnie groźne twe słowa,</wers_wciety>/
Ale bóstwa i wroga mi moc Jowiszowa». ---/
To rzekłszy, rzucił okiem na wielkie głazisko/
Mchem obrosłe, co w polu leżało tuż blisko,/
Jako znak na granicy ugorów, wśród chwastu;/
Ledwo by je dźwignęło dobranych dwunastu/
Ludzi, jakich dziś ziemia wydaje. Turn przecie,/
Drżącą dłonią porwawszy głaz, na wroga miecie/
W pędzie --- lecz zgoła dawnej nie rozpoznał siły/
W biegu i w chodzie: dłonie z mozołem wznosiły/
Ogromny odłam skalny, chwiały się kolana,/
A krew mu w żyłach niemoc mroziła nieznana./
Rzucony drżącą ręką męża kamień srogi,/
Nie trafiwszy do celu, padł w połowie drogi.../
   <wers_wciety typ="1">Jak nocą, wśród ciężkiego snu, na próżno chciwie</wers_wciety>/
Zdajem się rwać do biegu w bezsilnym porywie ---/
Mimo żmudnych wysiłków, nogi krzepkiej za dnia/
Nie ruszym, język skołczał, niemoc obezwładnia/
Całe ciało, głos nawet w zapędzie się łamie:/
Tak Turna, kędykolwiek mężne zwróci ramię,/
Bogini sroga nęka. --- W piersi jego gra sto/
Różnych uczuć. Na ziomków patrzy i na miasto,/
Waha się... z lękiem śledzi grożący mu pocisk;/
Nie wie, czy natrzeć, czy do szańcowych opłocisk/
Uciekać --- nie spostrzega rydwanu ni siostry...</strofa>




<strofa id="e499"><wers_wciety typ="1">Gdy tak waha się, Enej podniósł oszczep ostry,</wers_wciety>/
Zmierzył przestrzeń oczyma i --- podan wstecz --- ciska/
Z daleka: nie tak z kuszy miecon złom urwiska/
Warczy w powietrzu, nie tak z chmur czarnych niezbłagan/
Grom z hukiem wali... Leci, jak burzy huragan/
Niosąca zgubę włócznia, w brzeg tarczy uderza,/
Rwie kolczugę, przebiwszy siedem blach puklerza/
I ostrzem udo w środku przeszywa. Bezwładnie/
Na kolana olbrzymi Turn z chrzęstem upadnie./
Z jękiem skoczą Rutule, grzmi zgiełkiem stok cały/
Wzgórza i głuche bory echem odegrzmiały./
On, oczy i dłoń wznosząc, z licem przygnębionem:/
<wers_wciety typ="1">«Zasłużyłem zaiste --- rzekł --- nie drżę przed zgonem.</wers_wciety>/
Użyj praw twych! Lecz jeśli smutne ojca lica/
Mogą cię wzruszyć, błagam: i tyś miał rodzica!/
Nad Daunem starym litość miej, o Teukrów chwało!/
I mnie lub, jeśli wolisz, martwe oddaj ciało/
Mym ziomkom! Zwyciężyłeś --- i wojsko widziało/
Auzońskie, żem dłoń wznosił... Lawinią twą żoną./
Dalej nie sięgaj zemstą!»/
<wers_cd>Z twarzą rozognioną</wers_cd>/
Stanął Enej, dłoń wstrzymał, wzrok tocząc surowy/
Już, już wahać się począł pod wpływem tej mowy ---/
Wtem z wielkich barków błyśnie nieszczęsny pas przed nim/
I znane guzy blaskiem zalśnią niepoślednim:/
Strój młodego Pallasa; Turn, pychą omamion,/
Nosił go, jako jedno ze zwycięskich znamion.</strofa>




<strofa id="e500"><wers_wciety typ="1">Gdy tak ciężkiej boleści pamiątkę na oczy</wers_wciety>/
Ujrzał Enej, wrąc cały gniewem, doń przyskoczy/
I groźnie: «Ty, na którym łup z druha się znalazł,/
Miałbyś pomsty ujść?! --- Pallas cię raną tą, Pallas/
Zatraca i w zbrodniczej krwi zmywa zniewagi!»/
<wers_wciety typ="1"><begin id="b1513542487469-798588230"/><motyw id="m1513542487469-798588230">Śmierć</motyw>To mówiąc, w piersi wrogiej utopił miecz nagi</wers_wciety>/
W szale... Tamtemu członki przeszło śmierci drżenie/
A dusza z jękiem skargi pierzchła między Cienie.<end id="e1513542487469-798588230"/></strofa>




</liryka_l></utwor>