<utwor><rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/villon__wielki_testament/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Villon, François</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Wielki Testament</dc:title>
<dc:contributor.translator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Boy-Żeleński, Tadeusz</dc:contributor.translator>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kozioł, Paweł</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Boy-Żeleński, Tadeusz</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Niedziałkowska, Marta</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Średniowiecze</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Liryka</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Poemat</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja cyfrowa wykonana przez Bibliotekę Narodową z egzemplarza pochodzącego ze zbiorów BN.</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/wielki-testament</dc:identifier.url>
<dc:source.URL xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"/>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">François Villon, Wielki Testament, tłum. Tadeusz Boy-Żeleński, nakł. Księgarni F. Hoesicka, Warszawa 1927</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Tadeusz Boy-Żeleński zm. 1941</dc:rights>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012</dc:date.pd>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2011-10-26</dc:date>

<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>

  <dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/image/louisxi.png</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Młodzieniec (XV wiek - panowanie Ludwika XI), Léopold Massard (1812-1889), domena publiczna</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/6416</dc:relation.coverImage.source>

<dc:relation.hasFormat id="pdf" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/pdf/wielki-testament.pdf</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-1009-9</meta>
<meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta>
<dc:relation.hasFormat id="html" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/wielki-testament.html</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-1971-9</meta>
<meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta>
<dc:relation.hasFormat id="txt" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/txt/wielki-testament.txt</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-2926-8</meta>
<meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta>
<dc:relation.hasFormat id="epub" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/epub/wielki-testament.epub</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-4005-8</meta>
<meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta>
<dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/mobi/wielki-testament.mobi</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-5091-0</meta>
<meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta>
<category.thema.main>DCA</category.thema.main>
    <category.thema>DB</category.thema>
    </rdf:Description>
</rdf:RDF><powiesc>
<abstrakt>
<akap id="e487">Po zwolnieniu z więzienia François Villon postanawia spisać testament. Nie było jego zamiarem zapisywanie dóbr ziemskich najbliższym, ale sformułowanie podsumowania swojego życia, refleksji egzystencjalnych oraz wielu przestróg i rad dla potomnych.</akap>


 
<akap id="e488">Nie jest żadną ważną osobistością --- to przeciętny człowiek, paryski nędzarz. W swoim wywodzie opowiada o swojej przeszłości --- na postawie swoich przeżyć udziela rad, jak korzystać z młodości i jakich błędów nie popełniać m.in. w miłości i karierze. Wyraża jednak ogromną tęskontę za minionymi czasami, realizując motyw <slowo_obce>ubi sunt?</slowo_obce> (gdzież są?). W utworze Villon przypomina wciąż o tym, że wobec śmierci każdy jest równy, a ta --- nieuchronna.</akap>


 
<akap id="e489">François Villon to jeden z najsłynniejszych francuskich poetów średniowiecznych. Znany przede wszystkim jako autor autobiograficznych utworów <tytul_dziela>Mały Testament</tytul_dziela> i <tytul_dziela>Wielki Testament</tytul_dziela>. W jego twórczość wpisane są echa długiego pobytu w więzieniu, będącego karą za awanturniczy styl życia, udziały w bijatykach i napadach. Jego utwory były inspiracją dla wielu artystów, zarówno kultury wysokiej, jak i popularnej.</akap>


 </abstrakt>


<autor_utworu id="e1">François Villon</autor_utworu>




<nazwa_utworu id="e2">Wielki Testament</nazwa_utworu>


<podtytul id="e3">(1461)</podtytul>
<nota_red>
<akap id="e490">Przekład <tytul_dziela>Wielkiego Testamentu</tytul_dziela> stanowi językową osobliwość, co zmusza reaktora do nietypowego postępowania. Tadeusz Boy-Żeleński tłumaczył bowiem nie na współczesną mu polszczyznę, lecz na "sztuczny język", naśladujący pewne cechy języka staropolskiego. Kopiował również niektóre spośród osobliwości dawnej ortografii, zapisując na przykład dźwięk "i" za pomocą litery "y", zaś głoskę "j" - literą "i" lub "y". O tym, że jest to tylko częściowa stylizacja, przekonuje zupełnie współczesna składnia tekstu.</akap>

<akap id="e491">Jeśli uznaje się literacką wartość tej stylizacji, to oczywiście nie należy jej likwidować. Uwspółcześnieniu uległa zatem jedynie interpunkcja oraz pisownia łączna i rozdzielna (tak więc w tekście będzie raczej "nie ma" aniżeli "niema"), w tym również użycie dywizu (zbitki typu "Stwórcy-Pana" lub "Którey-ta przypadł kto do gustu" zapisywane są tu bez niego). Tzw. e pochylone, jak w wypadku tekstów dawnych, zachowane zostało jedynie w pozycji rymowej. Najbardziej kontrowersyjną kwestią jest końcówka narzędnika liczby mnogiej (<wyroznienie>temi</wyroznienie>, <wyroznienie>swemi</wyroznienie> itp.), którą zdecydowałem się pozostawić, nie będąc pewnym, gdzie kończy się stylizacja, a gdzie zaczyna norma polszczyzny przedwojennej. Zgodnie ze współczesnymi zasadami traktowałem natomiast wtrącone wykrzyknienia, następne zdanie po nich z zasady rozpoczynając od wielkiej litery. Jest to główna różnica między niniejszą wersją <tytul_dziela>Wielkiego Testamentu</tytul_dziela> a dwudziestowiecznymi wydaniami.</akap>

<akap id="e492">W przeciwieństwie do wierszy nota <tytul_dziela>Od tłumacza</tytul_dziela>, autorstwa Tadeusza Boya-Żeleńskiego, została uwspółcześniona zgodnie z ogólnie obowiązującymi zasadami. Dotyczyło to przede wszystkim interpunkcji oraz fleksji; w szczególności wzmiankowane wyżej końcówki narzędnika zostały doprowadzone do formy współczesnej.</akap>

</nota_red>

<naglowek_rozdzial id="e4">I</naglowek_rozdzial>



<strofa id="e5">W trzydziestym życia mego lecie,/
Hańbą do syta napoiony,/
Ni źrały mąż, ni puste<pe><slowo_obce>pusty</slowo_obce> --- tu: lekkomyślny.</pe> dziecię,/
Mimo iż ciężko doświadczony/
Kaźnią, ścirpianą z ręki krwawey/
Tybota, pana Ossyńskiego...<pt><slowo_obce>Tybota, pana Ossyńskiego...</slowo_obce> --- Thibaut d'Auxigny, biskup Orleański, który trzymał Villona w ciężkim więzieniu w Meung.</pt>/
<begin id="b1319704517185-1477612204"/><motyw id="m1319704517185-1477612204">Władza, Świętoszek</motyw>--- Biskup iest --- pełen czci y sławy ---/
Mnie ta nie będzie za świętego.</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e6">II</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e7">Nie iest biskupem mym ni panem; /
Ni ziarnam nie miał zeń, ni plewy; <end id="e1319704517185-1477612204"/>/
Anim mu sługą, ni poddanym, /
Ani o iego stoię gniewy; /
<begin id="b1319660370933-2746773555"/><motyw id="m1319660370933-2746773555">Więzienie</motyw>Wodą y kęsem chleba suchym /
Karmił mnie zacnie całe lato, /
Na chłód przyodział mnie łańcuchem: /
Niechay go Bóg wypłaci za to.<end id="e1319660370933-2746773555"/></strofa>




<naglowek_rozdzial id="e8">III</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e9">A gdyby ktoś mi chciał przyganić, /
Y rzec, iż ciężkiem miotam słowem:/
<begin id="b1319660419435-2342852044"/><motyw id="m1319660419435-2342852044">Miłosierdzie, Zemsta</motyw>Nie chcę ia (wiedzcie) xiedza zranić;/
Ba, cóż: w ozwaniu się takowem, /
Tyle wam ieno<pe><slowo_obce>jeno</slowo_obce> --- tylko.</pe> słyszeć trzeba: /
Ieśli on był mi miłościwy, /
To niechay Iezus, xiążę Nieba, /
Takiż mu będzie w żywot żywy<pe><slowo_obce>w żywot żywy</slowo_obce> --- w życiu wiecznym.</pe><end id="e1319660419435-2342852044"/>!</strofa>





<naglowek_rozdzial id="e10">IV</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e11"><begin id="b1319704614084-468161639"/><motyw id="m1319704614084-468161639">Modlitwa</motyw>Ieśli był srogi y sierdzisty<pe><slowo_obce>sierdzisty</slowo_obce> --- rozsierdzony, gniewny.</pe>, /
Więcey, niż mówić się przygodzi<pe><slowo_obce>przygodzi</slowo_obce> --- tu: wypada.<wyroznienie/></pe>,/
Niechay Bóg, sędzia wiekuisty, /
Tąż samą miarą mu nagrodzi!... /
Lecz Kościół nam zaleca pilnie,/
By modlić się za nasze wrogi: /
Kaiam<pe><slowo_obce>kajać się</slowo_obce> --- przyznawać się do winy, żałować za grzechy.</pe> się tedy, y niemylnie /
Rzecz całą ślę przed boskie progi.<end id="e1319704614084-468161639"/></strofa>




<naglowek_rozdzial id="e12">V</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e13">Tak, modlić się zań będę szczerze,/
Na cnego Kotra mistrza<pt><slowo_obce>Na cnego Kotra mistrza...</slowo_obce> --- mistrz Jan Cotard, prokurator, świeżo zmarły; w dalszym ciągu Villon poświęca mu wspomnienie, a nawet osobną balladę.</pt> duszę;/
Ano, lekuchne to pacierze:/
Do xiążki<pe><slowo_obce>książka</slowo_obce> --- chodzi o brewiarz, tj. zbiór modlitw katolickich przeznaczonych na każdy dzień roku.</pe> nierad się przymuszę./
Pikardzki<pt><slowo_obce>Pikardzki</slowo_obce> --- Pikardami nazywano heretyków, którzy nie uznawali modłów za zmarłych [<slowo_obce>Pikardowie</slowo_obce> --- grupa religijna, głosząca bliski koniec świata, funkcjonująca w XIV-XV w. w Europie Zachodniej, a następnie w Czechach - Red.WL].</pt> pacierz mu ukropię;/
Gdy nie zna --- widzisz mi niezgułę! ---/
Iedź pilnie na naukę, chłopie,/
Do Yl<pe><slowo_obce>Yl</slowo_obce> --- właśc. Lysle.</pe> we Flandryey<pe><slowo_obce>Flandria</slowo_obce> --- kraina historyczna, obecnie na terenie Francji, Belgii i Holandii.</pe> lub do Duę<pe><slowo_obce>Duę</slowo_obce> --- właśc. Douai, miasto w północnej Francji, znane z aktywności naukowej, która później, w XVI w., zaowocowała założeniem tam uniwersytetu.</pe>,</strofa>





<naglowek_rozdzial id="e14">VI</naglowek_rozdzial>


<strofa id="e15"><begin id="b1319704773313-3014951094"/><motyw id="m1319704773313-3014951094">Modlitwa</motyw>Ieśli chce, aby się za niego/
Modlić --- ha! świadkiem wszytcy święci!/
Mimo, iż wszem nie krzyczę tego,/
Spełnione będą iego chęci;/
Wnet <tytul_dziela>Psałterz</tytul_dziela> w dobrą porę chwytam,/
Chocia oprawą mało zdobny,/
Y siódmy werset pilnie czytam, /
Psalm: <tytul_dziela>Deus laudem...</tytul_dziela><pt><slowo_obce>Psalm: Deus laudem...</slowo_obce> --- <tytul_dziela>Psalm 108</tytul_dziela>: <slowo_obce>Deus laudem meam</slowo_obce>, etc. Siódmy werset, który służy Villonowi jako modlitwa za biskupa Orleańskiego, opiewa: ,,Niechaj dni jego będą skrócone do najmniejszej liczby, a biskupstwo jego niech przejdzie w inne ręce" [przytoczony przez Boya werset jest dokładnym cytatem z <tytul_dziela>Wulgaty</tytul_dziela>, to jest łacińskiej wersji Biblii; ,,biskupstwo" trzeba tam jednak rozumieć jako ,,władzę (kapłańską)"; Red.WL].</pt> dość sposobny...
<end id="e1319704773313-3014951094"/></strofa>




<naglowek_rozdzial id="e16">VII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e17"><begin id="b1319704802619-1025355611"/><motyw id="m1319704802619-1025355611">Chrystus</motyw>Do Syna modlę się Bożego,/
Którego wzywam w każdey doley, /
Iżby dotarła aż do Niego/
Prośba ma, ieśli on zezwoli;/
Który mnie wspiera nieustannie,/
Y wydarł z ręki mnie katowi<pe><slowo_obce>Y wydarł z ręki mnie katowi</slowo_obce> --- patrz informacje biograficzne zawarte w załączonym na końcu tekście <tytul_dziela>Od tłumacza</tytul_dziela> Tadeusza Boya-Zeleńskiego.</pe> /
<begin id="b1319704832015-3532866132"/><motyw id="m1319704832015-3532866132">Król</motyw>Chwała mu,<end id="e1319704802619-1025355611"/> y Nayświętszey Pannie,/
Y cnemu królu Ludwikowi<pt><slowo_obce>Y cnemu królu Ludwikowi...</slowo_obce> --- Ludwik XI, którego przejazdowi przez Meung Villon zawdzięczał uwolnienie.</pt>!</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e18">VIII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e19">Niechay mu szczęście da Iakuba<pe><slowo_obce>Jakub</slowo_obce> --- patriarcha biblijny, ojciec 12 synów, od których wywodzono tzw. dwanaście plemion Izraela; symbol powodzenia życiowego osiągniętego mimo niesprzyjających okoliczności.</pe>, /
Salomonową<pe><slowo_obce>Salomon</slowo_obce> --- biblijny król Izraela, syn Dawida, znany z mądrości.</pe> cześć y chwałę;/
Męstwa ma dość, od pięt do czuba,/
Y siły takoż nie za małe./
Niech na tym biednym kręgu świata, /
Iako iest długi y obszerny, /
Matuzalema<pe><slowo_obce>Matuzalem</slowo_obce> --- patriarcha biblijny, syn Henocha, znany z długowieczności.</pe> żyie lata,/
Y trwa w pamięci ludu wierney.<end id="e1319704832015-3532866132"/></strofa>




<naglowek_rozdzial id="e20">IX</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e21">Dwanaście dziatek niech mu służy, /
Chłopców, z krwie królów purpurowey,/
Tak dzielnych, iak ów Karol Duży<pe><slowo_obce>Karol Duży</slowo_obce> --- właśc. Karol Wielki, (ok. 742/747--814), sławny dzięki sukcesom militarnym i dyplomatycznym. Władca mocarstwa rozciągającego się na ziemiach dzisiejszych Niemiec, Francji, Austrii, zachodniej Hiszpanii i północnych Włoch. W r. 800 otrzymał od papieża tytuł cesarza rzymskiego.</pe>,/
Wszczętych w żywocie<pe><slowo_obce>żywot</slowo_obce> (daw.) --- brzuch, łono.</pe> cney królowey; /
Iako ów Marcin<pe><slowo_obce>św. Marcin</slowo_obce> (ok. 316--397) --- biskup Tours, zwany Miłościwym, wcześniej legionista rzymski.</pe> święty dobrych. /
Toż dla Delfina<pe><slowo_obce>Delfin</slowo_obce> --- następca tronu, zwł. francuskiego.</pe> los podobny:/
Na ziemi żywot czynów chrobrych<pe><slowo_obce>chrobry</slowo_obce> (daw.) --- dzielny, odważny, mężny.</pe>,/
W Raiu zbawienia kęs nadobny.</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e22">X</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e23"><begin id="b1319704879901-3570779805"/><motyw id="m1319704879901-3570779805">Testament, Bieda</motyw>Chocia niewiele ia posiadam /
Mienia, którego bych mógł zażyć,/
Póki rozumu pełnią władam,/
Z tego, czem raczył mnie obdarzyć/
Bóg (ludzie mało! ), w mey niedoley/
Spisuię ów testament walny<pe><slowo_obce>walny</slowo_obce> --- decydujący, ostateczny.</pe>, /
Na znak ostatniey moiey woley,/
Iedyny y nieodwołalny.<end id="e1319704879901-3570779805"/></strofa>




<naglowek_rozdzial id="e24">XI</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e25"><begin id="b1319795238781-1084002125"/><motyw id="m1319795238781-1084002125">Wdzięczność, Pamięć</motyw>Piszę go w sześćdziesiątym roku/
Y pierszym, kiedy mnie wyzwolił/
Dobry król z kaźniey y wyroku,/
Y znów ku życiu mnie pozwolił;/
Za co, póki mi serce biie, /
Zawżdy on będzie móy dobrodziéy,/
Y czcić go będę, póki żyię: /
Dobra przepomnieć<pe><slowo_obce>przepomnieć</slowo_obce> (daw.) --- zapomnieć.</pe> się nie godzi.<end id="e1319795238781-1084002125"/></strofa>





<didaskalia id="e26">Tutay poczyna Wilon wchodzić w materię pełną erudycii y dobrej wiedzy.</didaskalia>



<naglowek_rozdzial id="e27">XII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e28">Prawdać, iż, po bolesnych iękach, /
Ucisku srogim a mitrędze, /
Po ciężkich smutkach, wielkich mękach, /
Mozołach długich y włóczędze, /
Cierpienie, bakalarstwo<pe><slowo_obce>bakalarstwo</slowo_obce> --- tu: nauka (bakałarz to śrdw. niższy stopień naukowy)</pe> wraże, /
Rozum otwarło mi, do biesa, /
Barziey, niż wszytkie komentarze /
Nad Arystotem Awerresa<pt><slowo_obce>Nad Arystotem Awerresa...</slowo_obce> --- Averroes, szanowany w średniowieczu lekarz i filozof arabski z XII w., komentator Arystotelesa.</pt>.</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e29">XIII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e30">Iak często, śród nasrogszey zimy,/
Mnie, odartemu gorzey dziada,/
Bóg, co Emauskie wsparł pielgrzymy /
(Iak Ewangelia opowiada)<pe><slowo_obce>Bóg, co Emauskie wsparł pielgrzymy 
(Iak Ewangelia opowiada)</slowo_obce> --- patrz Łk 24, 13-35.</pe>,/
Ukazał drogi kres pocieszny, /
Nadzieią<pe><slowo_obce>nadzieią</slowo_obce> --- ,,nadzieja" (fr. <slowo_obce>espoir</slowo_obce>) to zawołanie na herbie Burbonów.</pe> krzepiąc<pe><slowo_obce>krzepić</slowo_obce> --- wzmacniać.</pe> moią żałość: /
Chociaby człek by iak był grzeszny, /
Bóg karci ieno zatwardziałość.</strofa>





<naglowek_rozdzial id="e31">XIV</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e32"><begin id="b1319660295399-1393965044"/><motyw id="m1319660295399-1393965044">Bóg, Grzech, Łaska</motyw>Iam grzesznik, złego iadem struty, /
Iednak Bóg nie chce mey katuszy,/
Lecz nawrócenia y pokuty,/
Y widzi, aża z szczerey duszy,/
Czy z nagabywań k'niemu dążę; /
Toć, ieśli weźrzy w me sumienie, /
Snadno<pe><slowo_obce>snadno</slowo_obce> a. <slowo_obce>snadnie</slowo_obce> (daw.) --- chętnie, łatwo.</pe> z występku mię rozwiąże/
Y ześle na mnie przebaczenie.<end id="e1319660295399-1393965044"/></strofa>




<naglowek_rozdzial id="e33">XV</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e34">Y, iak ów piękny <tytul_dziela>Romans Róży</tytul_dziela><pt><slowo_obce>Romans Róży</slowo_obce> --- <tytul_dziela>Roman de la Rose</tytul_dziela>, ulubiony poemat średniowiecza [poemat alegoryczny o miłości, rozpoczęty przez Guillaume'a de Lorris (ok. 1235), a dokończony przez Jeana de Meung; Red.WL].</pt>/
Powiada (ba, nie bez powodu!), /
W samym początku swey podróży, /
Iż trzeba płochość<pe><slowo_obce>płochość</slowo_obce> (daw.) --- brak stałości w uczuciach i postanowieniach.</pe> serca z młodu /
Darować, <begin id="b1319795839394-3024434152"/><motyw id="m1319795839394-3024434152">Wróg</motyw>ieśli wiek znów męski /
Iest statecznieyszy, mnimam przecie,/
Iż ci, co pragną moiey klęski,/
Nie chcą mnie widzieć w męskiem lecie<pe><slowo_obce>w męskiem lecie</slowo_obce> --- w wieku dojrzałym.</pe>.<end id="e1319795839394-3024434152"/></strofa>




<naglowek_rozdzial id="e35">XVI</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e36">Gdybych znał, iż publiczney sprawie /
Może się to by na co przydać, /
Iak mi Bóg miły, byłbych prawie /
Sam siebie gotów na śmierć wydać./
Nikomu ia nie życzę złego, /
Żywli<pe><slowo_obce>żywli</slowo_obce> --- czasownik ,,żyw" z partykułą pytajną -li.</pe> kto, czy iuż zbawion duszy:/
Ni w przód, ni w tył dla ubogiego/
Góra się z mieścca nie poruszy.</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e37">XVII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e38">Za Alexandra króla<pt><slowo_obce>Za Alexandra króla...</slowo_obce> --- Aleksander Wielki.</pt> pono<pe><slowo_obce>pono</slowo_obce> (daw.) --- podobno.</pe>, /
Człeka, zwanego Diomedesem, /
Przed berło pańskie przywiedziono, /
Skutego w łańcuch het, z kretesem;/
Ten ci Diomedes, nicdobrego, /
Zgarniał po morzu, co dołapił: /
Za to był stawion przed sędziego, /
Iżby na śmierć się szpetną kwapił<pe><slowo_obce>kwapić się</slowo_obce> --- spieszyć się do czegoś.</pe>.</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e39">XVIII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e40">Cysarz tak ozwie się surowo:/
«Czemuś iest zbóycą morskim, bracie?»/
Aż tamten, mało robiąc głową: /
<begin id="b1319796252266-520435094"/><motyw id="m1319796252266-520435094">Władza, Przemoc, Zbrodniarz</motyw>«Czemu mnie zbóycą nazywacie? /
Dlatego, że na iedney łodzi?/
Gdybych miał statków choć ze dwieście/
Nie byłbych, iako iestem, złodziey, /
Lecz cysarz, iako wy iesteście».<end id="e1319796252266-520435094"/></strofa>




<naglowek_rozdzial id="e41">XIX</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e42">«Ale co chcecie! Z doley moiey /
(Przeciw losowi człek nie zradzi!) /
Co mnie tak ciężko niepokoi,/
Płynie to, co wam we mnie wadzi;/
Daruy mi tedy biedne życie,/
Y wiedz, iż nędza nazbyt sroga /
(Tak powiedaią pospolicie)/
To nie iest ku zacności droga».</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e43">XX</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e44">Gdy cysarz dobrze to rzeczenie /
Diomedesowe w myśli zważył: /
«Dolę twą (prawi) wnet odmienię /
Lichą na dobrą». Y tak zdarzył./
Zbóyca, opatrzon hoynie złotem, /
Żył odtąd zacnie, pełen chwały;/
Walery<pt><slowo_obce>Walery</slowo_obce> --- Valerianus Maximus; ale Villon, cytując z pamięci, przypisuje temu pisarzowi anegdotkę, którą prawdopodobnie zaczerpnął gdzie indziej, w Salisburym lub Janie de Vignay.</pt> nam zaświadcza o tem, /
<wyroznienie>Wielkim</wyroznienie> wołany przez Rzym cały.</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e45">XXI</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e46">Gdyby Bóg kiedy mi dozwolił /
Usłyszeć tak wspaniałe słowo,/
Gdyby był szczęścia mi pozwolił,/
Naówczas, skoro bych na nowo/
W grzèch popadł, niechbych od pochodni/
Wraz smolnej zginął bez honoru: /
<begin id="b1319796355968-447235406"/><motyw id="m1319796355968-447235406">Głód, Zbrodnia</motyw>Potrzeba ludzi pcha do zbrodni,/
A głód wywabia wilki z boru.
<end id="e1319796355968-447235406"/></strofa>




<naglowek_rozdzial id="e47">XXII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e48"><begin id="b1319660476410-2005392836"/><motyw id="m1319660476410-2005392836">Młodość, Czas</motyw>Żałuię czasu mey młodości<pt><slowo_obce>Żałuię czasu mey młodości...</slowo_obce> --- Villon, pisząc testament, miał lat trzydzieści!</pt>:/
--- Barziey niż inny iam weń szalał! ---/
Aż do mych lat podeszłych mdłości<pe><slowo_obce>mdłość</slowo_obce> (daw.) --- słabość.</pe>/
Iam pożegnanie z nią oddalał;/
Odeszła; ba, ni to piechotą,/
Ni konno; pomkła iako zaiąc;/
Tak nagle uleciała oto,/
Nic w darze mi nie ostawiaiąc.<end id="e1319660476410-2005392836"/></strofa>




<naglowek_rozdzial id="e49">XXIII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e50">
Odeszła, a ia tu ostałem, /
Ubogi w rozum y nauki;/
Smutny, zmurszały duchem, ciałem,/
Próżen rzemiosła, mienia, sztuki./
<begin id="b1319660497024-1541392264"/><motyw id="m1319660497024-1541392264">Rodzina, Pieniądz</motyw>Nalichszy z moich (prawda szczera), /
Świętey zbywaiąc powinności, /
Krewieństwa mego się wypiera /
Dla braku trochy maiętności.
<end id="e1319660497024-1541392264"/></strofa>




<naglowek_rozdzial id="e51">XXIV</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e52">
Tem nie zgrzeszyłem, bym grosz trwonił/
Na smaczne kąski, tłuste dania; /
Anim za cudzem ia nie gonił,/
By złotem płacić me kochania;/
Z ludzim korzystał nie za wiele, /
Tak świadczę (co tu wiele baiać!) /
<begin id="b1319660261194-126836835"/><motyw id="m1319660261194-126836835">Grzech</motyw>Czegom nie winien, mówię śmiele: /
Nad grzech nie lża się człeku kaiać<pe><slowo_obce>Nad grzech nie lża się człeku kaiać</slowo_obce> --- Sens: człowiek nie powinien spowiadać się z grzechów, których nie popełnił.</pe>.
<end id="e1319660261194-126836835"/></strofa>




<naglowek_rozdzial id="e53">XXV</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e54"><begin id="b1319660238073-2267821233"/><motyw id="m1319660238073-2267821233">Miłość, Głód</motyw>Zaiste, nieraz miłowałem,/
Y miłowałbych ieszcze chętnie; /
Lecz serce smutne z wygłodniałym /
Brzuchem, co skwierczy zbyt natrętnie,/
Odwodzą mnie z miłosnych dróżek. /
Ktoś inny, syty, swey ochocie /
Folguie za mnie: Amor-bożek/
W pełnym wszak rodzi się żywocie<pe><slowo_obce>żywot</slowo_obce> (daw.) --- brzuch, łono.</pe>!
<end id="e1319660238073-2267821233"/></strofa>




<naglowek_rozdzial id="e55">XXVI</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e56">Wiem to, iż, gdybych był studiował/
W płochey młodości lata prędkie,/
Y w obyczaiu zacnym chował,/
Dom miałbych y posłanie miętkie! /
Ale cóż? Gnałem precz od szkoły, /
Na lichey pędząc czas zabawie.../
Kiedy to piszę dziś, na poły /
Omal że serca wnet nie skrwawię...</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e57">XXVII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e58">Nadtom brał wiernie, co powiada /
Mędrzec, y Pismam wierzył słowu: /
«Baw się, używay, synu (gada),/
W młodości swoiey»; ale znowu /
Indziey zaświadcza barzo iaśnie, /
Że «czas młodości kwietnych latek,/
(To iego słowa, takie właśnie!) /
Ot, sama głupiość y niestatek».</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e59">XXVIII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e60">Dnie moie tako się rozbiegły, /
Iako Hiob<pe><slowo_obce>Hiob</slowo_obce> --- bohater biblijnej <tytul_dziela>Księgi Hioba</tytul_dziela>, ciężko doświadczony przez los na skutek zakładu między Bogiem a diabłem zawartego w celu wypróbowania jego wiary.</pe> mówi, w lnianem płótnie/
Nitki, gdy słomy garść zażegłey<pe><slowo_obce>zażegać</slowo_obce> (daw.) --- podpalać.<wyroznienie/></pe>/
Tkacz przytknie doń: y żar okrutnie /
Wnet strawi płótna sztukę całą, /
Niedoszły ludzkiey szmat odzieży... /
Nic mi iuż ciężkiem się nie zdało, /
Śmierć bowiem wszytko wnet uśmierzy.</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e61">XXIX</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e62">Gdzież są kompany owe grzeczne, /
Których chadzałem niegdy śladem;/
Tak mowne, śpiewne, tak dorzeczne /
W trefnym<pe><slowo_obce>trefny</slowo_obce> --- tu: żartobliwy.</pe> figielku, w słowie radem<pe><slowo_obce>rad</slowo_obce> (daw.) --- życzliwy.</pe>?/
Iedni pomarli, leżą w grobie; /
<begin id="b1319796657004-3382860137"/><motyw id="m1319796657004-3382860137">Ciało, Dusza, Śmierć</motyw>Nie tu iuż po nich nie ostało; /
Dusze niech Bóg przygarnie sobie,/
Ziemia niech strawi grzeszne ciało.<end id="e1319796657004-3382860137"/></strofa>




<naglowek_rozdzial id="e63">XXX</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e64">Z żywych dziś iedni, Bogu chwała,/
Możni panowie, z biedy szydzą! /
Drugim --- po prośbie iść bez mała, /
Y chleb za szybką ieno widzą;/
Z inszych znów zakonniki godne,/
Ba, ba! Kartuzy<pe><slowo_obce>Kartuzi</slowo_obce> --- surowy zakon (zarówno męski, jak i żeński), założony w 1084 roku przez św. Brunona z Kolonii. Od innych zakonów różni się tym, że mnisi, by przebywać w samotności, mieszkają w osobnych domkach, nie zaś w jednym budynku klasztornym.</pe>, Celestyny<pe><slowo_obce>Celestyni</slowo_obce> --- zakon o regule wzorowanej na benedyktyńskiej, acz z wpływami franciszkańskimi, istniał do r. 1807.</pe>,/
Trepki<pe><slowo_obce>trepki</slowo_obce> --- tu: obuwie zakonne.</pe> obuli se wygodne... /
Różnie los sadza ludzkie syny<pt><slowo_obce>Różnie los sadza ludzkie syny</slowo_obce> --- Hiob 7, 6.</pt>.</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e65">XXXI</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e66"><begin id="b1319798446816-3404943343"/><motyw id="m1319798446816-3404943343">Bogactwo, Bieda, Miłosierdzie</motyw>Możnym Bóg zsyła moc dobrego, /
Żyią w spokoiu y swobodzie;/
W nich nie ma przeinaczać czego, /
Ani co rzec o tym narodzie; /
Lecz biedakowi, co, wpółżywy, /
Jak ia, do gęby czego włożyć /
Nie ma, Bóg winien bydź cierpliwy: /
Nad takim iakże mu się srożyć?<end id="e1319798446816-3404943343"/></strofa>




<naglowek_rozdzial id="e67">XXXII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e68"><begin id="b1321723569178-2024363458"/><motyw id="m1321723569178-2024363458">Jedzenie, Sługa</motyw>Ci maią winka y pieczyste,/
Ptaszęta, rybki, leśne zwierzę,/
Sosy y smaki zawiesiste,/
Iayca kładzione, z octem, świeże;/
Nie są podobni do murarzy,/
Którym trza służyć w wielkim trudzie:/
Tu się pomocnik nie nadarzy;/
Sami se zżuią, dobrzy ludzie.<end id="e1321723569178-2024363458"/></strofa>




<naglowek_rozdzial id="e69">XXXIII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e70">Ot, w puste wdałem się baybaiu, /
Bez inszey racyey y przyczyny;/
Nie iestem sędzią, panem kraiu, /
By karać lub odpuszczać winy; /
Ze wszytkich iam nayułomnieyszy; /
Niech będzie Iezus pochwalony! /
Przeze mnie im się nie umnieyszy! /
Tak sobie bzdurzy człek szalony.</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e71">XXXIV</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e72">Zostawmyż oną materyię<pe><slowo_obce>materia</slowo_obce> --- tu: temat.</pe>,/
O uciesznieyszey mówmy sprawie;/
Nie każdy rad z tey beczki piie:/
Przykra iest y nieluba prawie<pe><slowo_obce>prawie</slowo_obce> --- tu: naprawdę.</pe>./
<begin id="b1319798566708-307446416"/><motyw id="m1319798566708-307446416">Bieda, Gniew</motyw>Nędza markotna, boleściwa,/
Zawżdy<pe><slowo_obce>zawżdy</slowo_obce> (daw.) --- zawsze.</pe> obrazy szpetne kryśli,/
Zawżdy w sądzeniu iest zelżywa<pe><slowo_obce>zelżywy</slowo_obce> (daw.) --- skłonny do obrażania.</pe>:/
Gdy nie śmie w słowach, boday w myśli.<end id="e1319798566708-307446416"/></strofa>




<naglowek_rozdzial id="e73">XXXV</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e74">Biedakiem iestem iuż od młodu, /
--- Ot, niebożęta leda iacy! --- /
Ociec móy był z biednego rodu, /
Toż praszczur, co był zwan Horacy./
<begin id="b1319798606692-1933036350"/><motyw id="m1319798606692-1933036350">Grób</motyw>Bieda nas ściga aż do trumny, /
Gdzie zewłok przodków mych złożony: /
Nie sterczy tam grobowiec dumny, /
Nie uźrzysz bereł ni korony.<end id="e1319798606692-1933036350"/></strofa>




<naglowek_rozdzial id="e75">XXXVI</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e76">Kiedy nad moią biedą kwilę<pe><slowo_obce>kwilić</slowo_obce> --- tu: cicho płakać.</pe>, /
Serce me często tak mnie pieści: /
«Człeku, nie krzywduy sobie tyle/
Y nie dopuszczay tey boleści./
Ieśliś nie dosyć użył sobie,/
Zaliż nie lepiey pod łachmanem, /
Bydź żywym, niźli leżeć w grobie,/
Z tem, żeś był kiedyś wielkim panem?</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e77">XXXVII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e78">Bydź niegdyś panem!... Cóż ia baię? /
Panem! Ba! Iako Dawid prawi<pt><slowo_obce>iako Dawid prawi...</slowo_obce> --- <slowo_obce>Quaesivi eum et non est inventus locus eius</slowo_obce> (Ps. 36) [Tekst łac. tłumaczy się jako: Szukałem go, lecz nie znalazłem miejsca, gdzie by był --- Red.WL].</pt>, /
Nie masz go! Ani przeznasz kraie, /
Ni zgadniesz mieścce, kędy bawi. /
A zresztą, chudziak ia ubogi,/
Nie mnie rozprawiać tak podniosło<pe><slowo_obce>podniosło</slowo_obce> --- dziś popr.: podniośle.</pe>: /
Niech o tem sądzą theologi; /
To kaznodziei iest rzemiosło.</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e79">XXXVIII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e80">Nie iestem, wiem to aż za wiele, /
Synem anioła --- brednie czyste! ---/
Diademu nie mam z gwiazd na czele<pe><slowo_obce>na czele</slowo_obce> --- dziś: na czole.</pe>;/
Ociec móy umarł, świeć mu Chryste; /
Ciało spoczywa w ciasnym grobie.../
Y matka, biedna kobiecina,/
Niedługo życia wróży sobie; /
Wnetki schowaią też y syna...</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e81">XXXIX</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e82"><begin id="b1319798752127-2740433939"/><motyw id="m1319798752127-2740433939">Śmierć, Los</motyw>Wiem, że bogate y ubogie, /
Mądre, szalone, świeckie, xiedze, /
Hoyne y skąpe, tanie, drogie,/
Małe y duże, pychy, nędze, /
Damy z kołnierzem w zmyślne rurki /
--- Iakietamkolwiek godło czyie --- /
Iedwabie czy siermiężne burki: /
Wszytko dołapi śmierć za szyie.<end id="e1319798752127-2740433939"/></strofa>




<naglowek_rozdzial id="e83">XL</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e84">Umarł y Paris y Helena<pe><slowo_obce>Parys i Helena</slowo_obce> --- bohaterowie, ze względu na których rozpoczęła się wojna trojańska.</pe>; /
<begin id="b1319798925276-1359113381"/><motyw id="m1319798925276-1359113381">Śmierć, Ciało, Cierpienie</motyw>Kto bądź umiera, w męce schodzi:/
Czy mu serdeczna pęknie wena<pe><slowo_obce>wena</slowo_obce> (daw., z łac.) --- żyła.</pe>, /
Czy wnątrze żółcią się zasmrodzi,/
Skona, złym potem uznojony! /
Nikt nie wspomoże nieszczęsnego, /
Bo nie masz siestry, dzieci, żony,/
By chcieli stanąć w tem za niego.</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e85">XLI</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e86">Śmierć go otrząśnie y pobladzi, /
Nos mu przygarbi, napnie żyły, /
Szyię mu wezdmie y rozsadzi,/
Ścięgna y nerwy odrze z siły. /
<begin id="b1321731208688-1815051565"/><motyw id="m1321731208688-1815051565">Śmierć, Kobieta</motyw>Ciałko niewieście, tak wybornie/
Gładkie, ach, więcey niźli trzeba! /
Musisz-że mąk tych czekać kornie? /
Tak, abo żywcem iść do nieba.<end id="e1321731208688-1815051565"/></strofa>





<naglowek_rozdzial id="e87">Ballada
o paniach minionego czasu</naglowek_rozdzial>






<strofa id="e88">
Powiedz mi, gdzie y w iakiey ziemi /
Iest Flora, rzymska krasawica<pe><slowo_obce>krasawica</slowo_obce> --- piękność.</pe>; /
Archippa<pe><slowo_obce>Archippa</slowo_obce> --- w istocie jest to zniekształcony przydomek Alcybiadesa, znanego z urody ucznia Sokratesa.</pe>, cud między cudnemi, /
Tais<pe><slowo_obce>Tais</slowo_obce> --- kurtyzana z czasów Aleksandra Wielkiego.</pe>, stryieczna iey siestrzyca? /
Ty, Echo<pe><slowo_obce>Echo</slowo_obce> --- w mitologii gr. nimfa, która ukrywała przed Herą romanse Zeusa; za karę Hera ukarała ją w ten sposób, że odebrała jej możliwość mówienia własnymi słowami, przez co Echo musiała zacząć powtarzać cudze.</pe>, co głos wracasz skory, /
Gdy pomknie nad strumienia biegi, /
Mów, gdzie są Piękne dawney pory?.../
Ach, kędyż <pe><slowo_obce>kędy</slowo_obce> (daw.) --- gdzie.</pe>są drzewiejsze<pe><slowo_obce>drzewiejszy</slowo_obce> --- dawniejszy, niegdysiejszy.</pe> śniegi!<pt>Refren tej ballady: <slowo_obce>Mais ou sont les neiges d'antan?</slowo_obce> należy do najsłynniejszych wierszy w literaturze francuskiej [współczesne tłumaczenie brzmi raczej: Ach, gdzie są niegdysiejsze śniegi --- Red.WL].</pt>
</strofa>


<strofa id="e89">
Powiedzcie, kędy iest uczona /
Helois<pe><slowo_obce>Helois</slowo_obce> --- Heloiza (ok. 1098--1164), zakonnica i erudytka, potajemnie poślubiona Abélardowi.</pe>, dla miłości którey /
Abeylart Piotr<pe><slowo_obce>Abeylart Piotr</slowo_obce> --- właśc. Pierre Abélard (1079--1142), filozof i teolog, wybitny nauczyciel, jeden z prekursorów scholastyki. Znany także z burzliwego romansu z Heloizą i potajemnego małżeństwa z nią.</pe>, zmienion w kapłona<pe><slowo_obce>zmienion w kapłona</slowo_obce> --- wykastrowany (na rozkaz kanonika Fulberta, którego siostrzenicą była Heloiza).</pe> /
Żal swóy w klasztorne zamknął mury? /
Podobnież, gdzie ta monarchini,/
Co, śmiertelnemi szyiąc ściegi<pt><slowo_obce>Podobnież, gdzie ta monarchini...</slowo_obce> --- królowa Nawarry, która, wedle legendy, topiła swoich kochanków [Małgorzata Burgundzka (1290--1315) przyłapana na cudzołóstwie i uwięziona, a następnie uduszona na rozkaz męża, Ludwika Kłótliwego --- Red.WL].</pt> /
Worek, gachowi<pe><slowo_obce>gach</slowo_obce> --- kochanek; według legendy wspomnianej w oryginale chodziło tu o Jeana Buridana, filozofa scholastycznego (ok. 1300--po 1358), uratowanego ponoć przez ucznia.</pe> grób zeń czyni?... /
Ach, kędyż są drzewiejsze śniegi!
</strofa>


<strofa id="e90">Królowa Blanka<pe><slowo_obce>Blanka</slowo_obce> --- prawdop. Blanka Kastylijska (1188---1252), córka Alfonsa VIII, króla Kastylii, żona Ludwika VIII Lwa.</pe>, iak liliia, /
Syrenim głosem zawodząca,/
Berta<pt><slowo_obce>Berta</slowo_obce> --- legendarna matka Karola Wielkiego.</pt> o wielkiey stopie, Liia<pe><slowo_obce>Liia</slowo_obce> --- imię dodane przez tłumacza.</pe>, /
Bietris<pe><slowo_obce>Bietris</slowo_obce> --- Beatrycze z Prowansji (ok. 1234--1267), żona Karola I, króla Sycylii.</pe>, Arambur<pe><slowo_obce>Arambur</slowo_obce> --- XIII-wieczna dziedziczka francuskiego hrabstwa le Maine.</pe>, Alys<pe><slowo_obce>Alys</slowo_obce> --- właśc. Adela z Szampanii, zwana też Alix (ok. 1140--1206), trzecia żona króla Ludwika VII.</pe> wrząca, /
Iohanna<pe><slowo_obce>Iohanna</slowo_obce> --- Joanna D'Arc (1412--1431), święta, mistyczka, patronka Francji. Prowadziła wojska francuskie do walki przeciw Anglikom, skłaniając je do przyjęcia bardziej ofensywnej taktyki. Ostatecznie została wydana Anglikom, osądzona za herezję i spalona na stosie.</pe>, co w mężczyźńskiey szacie /
Anglików gnała precz szeregi, /
Gdzież są? Wy mówcie, ieśli znacie?... /
Ach, kędyż są drzewiejsze śniegi!</strofa>





<naglowek_podrozdzial id="e91">Przesłanie</naglowek_podrozdzial>



<strofa id="e92">
Nie pytay, kędy hoże dziewki/
Idą stąd, y na iakie brzegi,/
Iżbyś nie wspomniał tey przyśpiewki:/
Ach, kędyż są drzewiejsze śniegi!
</strofa>





<naglowek_rozdzial id="e93">Ballada
o panach dawnego czasu, prowadząca daley ten sam przedmiot<pe><slowo_obce>Ballada
o panach dawnego czasu, prowadząca daley ten sam przedmiot</slowo_obce> --- wszyscy wyliczeni tu monarchowie zmarli świeżo, za czasu Villona; w refrenie przeciwstawia im poeta wpółlegendarną już postać Karola Wielkiego (Charlemagne).</pe></naglowek_rozdzial>





<strofa id="e94">Co więcey? Gdzie iest Kalist trzeci<pe><slowo_obce>Kalikst III</slowo_obce> --- Alfons de Borja (1378--1458), papież od roku 1455.</pe>, /
Ostatni dziedzic swego tronu, /
Przez Chrystusowe czczony dzieci?/
Y Alfons<pe><slowo_obce>Alfons</slowo_obce> --- Alfons V zwany Wspaniałomyślnym (1396--1458), król Aragonii, a następnie również Neapolu.</pe>, władca Aragonu;/
Y Artus, diuk Bretaniey chrobry,/
Y ów Burboński xiąże grzeczny, /
Y Karol siódmy zwany Dobry?... /
Kędy Szarlemań<pe><slowo_obce>Szarlemań</slowo_obce> --- właśc. Karol Wielki, (ok. 742/747--814), sławny dzięki sukcesom militarnym i dyplomatycznym. Władca mocarstwa rozciągającego się na ziemiach dzisiejszych Niemiec, Francji, Austrii, zachodniej Hiszpanii i północnych Włoch. W r. 800 otrzymał od papieża tytuł cesarza rzymskiego.</pe> iest waleczny!</strofa>


<strofa id="e95"><begin id="b1319991219918-1719645053"/><motyw id="m1319991219918-1719645053">Choroba</motyw><begin id="b1319991240521-317405947"/><motyw id="m1319991240521-317405947">Pamięć</motyw>Gdzie król ów Szkocki bywa młody /
Co, iako prawią, miał pół gęby /
Czerwone w leśney kształt iagody,/
Od czoła prawie aż po zęby; <end id="e1319991219918-1719645053"/>/
Król Cypru, xiążę wiekopomne, /
Hiszpaniey król ów nieprzezpieczny, /
Którego miana iuż nie pomnę?... /
Kędy Szarlemań iest waleczny!<end id="e1319991240521-317405947"/></strofa>


<strofa id="e96">Nie chcę iuż więcey gadać, głupi: /
Wszytko to ieno dym y mara;/
Nikt się od śmierci nie wykupi/
Za berło ani za talara;/
To iedno ieszcze: król Bohemii/
Lancelot<pe><slowo_obce>król Bohemii
Lancelot</slowo_obce> --- nie było władcy czeskiego o tym imieniu.</pe>, y ów długowieczny/
Dziad iego, gdzie są?... Pan Bóg z niemi!.../
Kędy Szarlemań iest waleczny!</strofa>




<naglowek_podrozdzial id="e97">Przesłanie</naglowek_podrozdzial>


<strofa id="e98">Gdzie Klakin, zacny pan Bretoński? /
Gdzie iest Owerniey graf dorzeczny, /
Gdzie dobry xiążę Alansoński?... /
Kędy Szarlemań iest waleczny!</strofa>






<naglowek_rozdzial id="e99">Ballada w teyże samey materyey<pe><slowo_obce>Ballada w teyże samey materyey</slowo_obce> --- ballada ta zatytułowana jest przez Villona: <tytul_dziela>Ballada w tejże materyi w starym ięzyku francuskim</tytul_dziela>. Interesującym dokumentem dawności kultury piśmienniczej we Francji jest, że już w XV w. poeta czyni sobie artystyczną zabawę, aby naśladować stary język francuski z XIII w., co zresztą --- jak mu to dzisiejsi erudyci dowodnie wykazali! --- czyni w sposób dość powierzchowny.</pe></naglowek_rozdzial>





<strofa id="e100"><begin id="b1320001089902-1777724304"/><motyw id="m1320001089902-1777724304">Strój</motyw>Gdzież są te święte apostoły, /
Ubrane w alby<pe><slowo_obce>alba</slowo_obce> --- od łac. <slowo_obce>albus</slowo_obce>, czyli biały, szata liturgiczna tego koloru, noszona pod ornatem.</pe>, strojne w mitry<pe><slowo_obce>mitra</slowo_obce> --- tu: infuła.</pe> /
Y opasane w święte stoły<pe><slowo_obce>stoła</slowo_obce> --- stuła.</pe>,/
By niemi czarta za kark chytry /
Chwytać, gdy skrada się zdradliwie? <end id="e1320001089902-1777724304"/>/
Śmierci otwarte w krąg wierzeie: /
<begin id="b1321793272334-3815997378"/><motyw id="m1321793272334-3815997378">Przemijanie</motyw>Precz znika z ziemi to, co żywie, /
Hey, iak ten wichr, co w polu wieie...<end id="e1321793272334-3815997378"/></strofa>


<strofa id="e101">
Gdzie iest ów z Konstantynopola /
0 złotey garzści cysarz zbożny? /
Gdzie Francyey iest maiestat króla, /
Nad insze króle wielgomożny,/
Co wzniósł klasztory y świątynie, /
W Bogu pokładłszy swe nadzieie: /
Niegdy tak barzo czczony, ninie<pe><slowo_obce>ninie</slowo_obce> (daw.) --- teraz.</pe>... /
Hey, iak ten wichr, co w polu wieie...
</strofa>


<strofa id="e102">
Gdzie ów z Wiieny<pe><slowo_obce>Wiieny</slowo_obce> --- właśc. Vienne.</pe> y Grenobli /
Delfin<pe><slowo_obce>Delfin</slowo_obce> --- następca tronu, zwł. francuskiego.</pe> waleczny, niebosiężny?/
Gdzie ów z Dyżonu<pe><slowo_obce>Dyżonu</slowo_obce> --- właśc. Dijon.</pe>, Salins, Dobli, /
Panów y xiążąt huf orężny? /
Gdzie ich dworzanów ciżba płocha, /
Heroldy, dworki, darmożreie? /
Małoż napchali do bandziocha?.../
Hey, iak ten wichr, co w polu wieie...
</strofa>




<naglowek_podrozdzial id="e103">Przesłanie</naglowek_podrozdzial>


<strofa id="e104">Xiążeta, nie uydziecie doli, /
Co w spolne spycha was koleie, /
Czyli<pe><slowo_obce>czyli</slowo_obce> --- czy z partykułą pytajną -li.</pe> was mierzi to, czy boli... /
Hey, iak ten wichr, co w polu wieie...</strofa>





<naglowek_rozdzial id="e105">XLII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e106"><begin id="b1320001152854-3666431596"/><motyw id="m1320001152854-3666431596">Śmierć</motyw>Skoroć papieże, króle władne/
--- Iak inszy lud urodzon w męce ---/
Pomarły, y są dzisiay żadne,/
Y zdały władzę w inne ręce,/
Ia, nędzarz, ia, ladaco płoche,/
Nie miałbych umrzeć? Wyrok boży!/
Bylebych zaznał wczasu trochę,/
Śmierć mnie uczciwa nie zatrwoży.<end id="e1320001152854-3666431596"/></strofa>





<naglowek_rozdzial id="e107">XLIII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e108">Świat ten, zaiste, nie iest wieczny, /
Iako łupieżca możny mniema; /
Wszytkich nóż czeka obosieczny:/
Lepszey pociechy ponoś nie ma /
<begin id="b1319700351053-1015474555"/><motyw id="m1319700351053-1015474555">Starość</motyw>Staremu, co za młodu słynął /
Z uciesznych figlów y trefności<pe><slowo_obce>trefność</slowo_obce> --- tu: żart.</pe>:/
Wierę, ze wzgardą bych go minął, /
Gdyby na starość trwał w tey mdłości<pe><slowo_obce>mdłość</slowo_obce> (daw.) --- słabość, tu: coś nieważnego.</pe>.</strofa>





<naglowek_rozdzial id="e109">XLIV</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e110">Dzisiay mu skomleć boday chleba,/
Do tego dola go przymusza; /
<begin id="b1320001219784-381997306"/><motyw id="m1320001219784-381997306">Samobójstwo</motyw>Przed śmiercią drżeć mu wciąż potrzeba;/
W męczeństwie żywie iego dusza:/
Ha! Gdyby nie przed Stwórcą trwoga, /
Straszna by wzięła go ochota:/
A czasem, wręcz zadrwiwszy z Boga,/
Nędznego zbawi się żywota.<end id="e1320001219784-381997306"/><end id="e1319700351053-1015474555"/></strofa>





<naglowek_rozdzial id="e111">XLV</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e112">Ieśli mu młodość była kwietna, /
Dziś dni nadeszły szare, brzydkie; /
<begin id="b1319700381968-3802213526"/><motyw id="m1319700381968-3802213526">Starość, Śmiech, Błazen</motyw>Zawżdy iest stara małpa szpetna,/
Y takoż iey figlasy wszytkie. /
Gdy milczy, w onym smutnym czasie, /
Powiedzą: «Koniec iuż błaznowi»; /
Gdy gada, milczeć każą zasię, /
Iż nie ma smaku w tem, co mówi...<end id="e1319700381968-3802213526"/></strofa>





<naglowek_rozdzial id="e113">XLVI</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e114">Tak one biedne kobiecięta, /
Stare ze wszytkiem y bez soku, /
Patrząc na młode, na dziewczęta/
Rade, budzące radość w oku, /
Pytaią Boga, czemu, czemu, /
Tak wcześnie dano im się zrodzić? /
Bóg milczy: bowiem, po dobremu, /
Niełacno racyą im wygodzić.</strofa>






<naglowek_rozdzial id="e115">Żale piękney płatnerki<pt><slowo_obce>Żale piękney płatnerki</slowo_obce> --- Owa <wyroznienie>płatnerka</wyroznienie> była historyczną osobistością: niegdyś głośna piękność paryska, za czasu Villona już zgrzybiała staruszka, nasunęła mu widokiem swoim te strofy, jedne z najlepiej odlanych w całym jego dziele [<slowo_obce>płatnerz</slowo_obce> --- handlarz broni i rynsztunku wojennego; Red.WL].</pt> dobrze już siegniętey przez starość</naglowek_rozdzial>






<strofa id="e116">Zda mi się, iakbych słyszał skargi /
Płatnerki <wyroznienie>piękney</wyroznienie> --- gdzie te czasy! ---/
Iak żali się zwiędłemi wargi /
Y het, do dawney wzdycha krasy: /
«Ha! Ty starości, coś tak wcześnie /
Z nóg mnie zwaliła, ty niedobra? /
Cóż dłoń mą trzyma, bych boleśnie/
Wnet się nie pchnęła miedzy ziobra?»</strofa>


<strofa id="e117"><begin id="b1320001281556-1541011995"/><motyw id="m1320001281556-1541011995">Erotyzm, Piękno</motyw>«Zabrałaś mi tę iurną pychę,/
Iaką czerpałam z mey urody, /
Nad kupce, klechy, żaczki liche; /
Naówczas bowiem stary, młody, /
Wszelki człek dałby, co bych chciała, /
Choćby y dusił grosz natwardziey, /
Bylebych zwolić mu przystała/
Tego, czem dziad dziś wszawy gardzi!»<end id="e1320001281556-1541011995"/></strofa>


<strofa id="e118">«Ha! Nieiednemum odmówiła /
--- Ileż-to czasu stradanego! --- /
Dla chłopca, com go ulubiła/
Y com ta mogła, pchałam w niego;/
Ienszym płatałam to y owo,/
Tegom kochała, do stu katów,/
A on, ieśli mi dobre słowo/
Rzekł czasem, to dla mych dukatów!»</strofa>


<strofa id="e119">
<begin id="b1320001334870-2910446737"/><motyw id="m1320001334870-2910446737">Miłość niespełniona</motyw>«Ile chciał, mógł mnie poniewierać, /
Deptać --- ot, tak iuż człek się wlubił ---/
Mógłby mi kazać chrusty zbierać, /
Byleby czasem przyhołubił,/
Wraz<pe><slowo_obce>wraz</slowo_obce> (daw.) --- tu: zaraz.</pe> przepomniałam mey niedoley!... /
Świntuch, chorobą żarty sprośną, /
Ściskał mnie... Wspomnieć serce boli! /
Cóż mi ostawił? Wstyd rzec głośno...
<end id="e1320001334870-2910446737"/></strofa>


<strofa id="e120">«Umarł --- iuż dawno! --- Leży w grobie, /
A ia szedziwa tu ostałam; /
Gdy wspomnę, w oney szczęsney dobie /
Czem byłam, a czem dziś się stałam, /
Gdy w wieczór nagą się oglądam /
Y widzę się tak odmienioną, /
Nędzną, wyschniętą, śmierci żądam, /
Taka mi wściekłość szarpie łono».</strofa>


<strofa id="e121">«Cóż się z tem czółkiem stało ślniącem,/
Kosą<pe><slowo_obce>kosa</slowo_obce> (daw.) --- warkocz.</pe> blond, brwią wygiętą w górę,/
Spoźrzeniem radem<pe><slowo_obce>rad</slowo_obce> (daw.) --- wesoły.</pe> a palącem/
Co lazło chłopu het, za skórę?/
Z tym noskiem zgrabnym, wdzięczną bródką,/
Uszkami zmyślnie wyciętemi, /
Z tą buzią, taką iasną, słodką,/
Z pięknemi wargi rumianemi?»</strofa>


<strofa id="e122"><begin id="b1320000851882-3337904017"/><motyw id="m1320000851882-3337904017">Seks</motyw>«Co się zrobiło z karczkiem gładkim,/
Ramionkiem krągło utoczonem,/
Z cycuszkiem drobnym, z iędrnym zadkiem,/
Wyniosłym, schludnym, wręcz stworzonym/
Na harców czułych przystań lubą;/
A lędźwie, a ten słodki Raik,/
Między ud parą krzepką, grubą,/
Niby zaciszny, śleczny gaik?»<end id="e1320000851882-3337904017"/></strofa>


<strofa id="e123">«Czoło zmarszczone, włosy siwe, /
Brwi oszedziałe<pe><slowo_obce>oszedziały</slowo_obce> (daw.) --- posiwiały.</pe>, oczy szkliste,/
Niegdy wesołe, rozkoszliwe, /
Niecące w krąg szaleństwo czyste; /
Nos zakrzywiony, szpetny zgoła, /
Uszy kosmate y pobladłe, /
Gardziel obwisła iak u woła, /
Broda y usta w głąb zapadłe:»</strofa>


<strofa id="e124"><begin id="b1320000829039-2586921242"/><motyw id="m1320000829039-2586921242">Ciało, Starość</motyw>«Otoć piękności kres człowieczey! /
Wyschnięte ręce y ramiona, /
Łopatki wcale nic do rzeczy, /
Szpetnie zmarszczony brzuch, wymiona, /
Biedra nie lepsze też od brzucha;/
Raik? Tfy! Udo, niechay zginę: /
Nie udo, ale gałąź sucha, /
Pstro nakrapiana w centki sine».<end id="e1320000829039-2586921242"/></strofa>


<strofa id="e125">
<begin id="b1320001399240-715324317"/><motyw id="m1320001399240-715324317">Smutek, Kobieta, Kondycja ludzka</motyw>«Tak dobrych czasów żałuiemy, /
Gromada starych wiedźm, siedząca /
W kuczki, w żałości grzęznąc niemey,/
Łachmanów kupa, ot, cuchnąca;/
Niby konopnych sznur paździerzy<pe><slowo_obce>paździerze</slowo_obce> --- zdrewniałe części łodyg lnu lub konopi.</pe>, /
Co ledwo zatli się, iuż gaśnie; /
Niegdy kwiat ziemi, cudny, świeży: /
Otoć samicza dola właśnie».
<end id="e1320001399240-715324317"/></strofa>





<naglowek_rozdzial id="e126">Ballada piękney płatnerki do dziewcząt letkiego obyczaju</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e127"><begin id="b1320000887208-1546541393"/><motyw id="m1320000887208-1546541393">Młodość, Starość</motyw>«Pomniy ty, młoda Rozaliio, /
Co rady żądasz w oney dobie, /
Y ty, nadobna Cencyliio, /
Teraz iest myśleć czas o sobie. /
Bierz ieno chłopów, szaley z niemi,/
Bierz pilno, by pirszego z brzegu: /
Bo starzy są tu, na tey ziemi, /
Iak grosz, co wyszedł iuż z obiegu».
<end id="e1320000887208-1546541393"/></strofa>


<strofa id="e128">«Y ty, szewczycho Wilhelmino<pt><slowo_obce>Y ty, szewczycho Wilhelmino...</slowo_obce> --- w owych czasach wiele kobiet lekkiego obyczaju uprawiało rzekomo rozmaite rzemiosła, pod których godłem były znane, a które służyły im jako płaszczyk do bezpiecznego i tym zyskowniejszego praktykowania nierządu.</pt>,/
W tańcu wszelakim dobrze szczwana,/
Też ty, rzeźniczko Katarzyno,/
Nie chciey obrażać Stwórcy Pana:/
Toć wszytkie, wszytkie, iakże wcześnie/
Starość powoła do szeregu!/
Tak lube, iako zgniłe trześnie/
Lub grosz, co wyszedł iuż z obiegu»...</strofa>


<strofa id="e129">«Ioaśko, ty tam, młynarzowa, /
Omotać się iednemu nie day;/
Ty, Zośka, coś iak orzech zdrowa,/
Gdzie możesz, krasę swoią przeday;/
<begin id="b1319704040573-3175291146"/><motyw id="m1319704040573-3175291146">Przemijanie</motyw>Minie uroda, gładkość luba /
Stopi się w kształt brudnego śniegu: /
Tyle wam będzie wasza chluba, /
Co grosz, wypadły iuż z obiegu».
<end id="e1319704040573-3175291146"/></strofa>




<naglowek_podrozdzial id="e130">Przesłanie</naglowek_podrozdzial>


<strofa id="e131">«Patrzcie, dziewczęta; łatam kiecki, /
Łzy roniąc przy każdziutkim ściegu, /
Iż mnie ostawił los zdradziecki /
Iak grosz, co wyszedł iuż z obiegu».</strofa>






<naglowek_rozdzial id="e132">XLVII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e133">Tak oto, do posłuszney młodzi, /
Wczoraysza dziewka mądrze gada;/
Na złe czy dobre im to schodzi, /
<begin id="b1320001497446-1585357404"/><motyw id="m1320001497446-1585357404">Pan, Sługa</motyw>Wiernie spisuję, jak powiada,/
Ręką Fremina<pt><slowo_obce>Fremin</slowo_obce> --- ów Fremin, którego Villon nazywa żartobliwie ,,swoim klerkiem" (sekretarzem), spisuje jakoby testament za dyktandem mistrza.</pt>, co prowadzi /
Me pióro: pałka roztrzepana... /
Niechay go czort, ieśli mnie zdradzi: /
Toć wedle sługi sądzą pana.<end id="e1320001497446-1585357404"/></strofa>




<naglowek_rozdzial id="e134">XLVIII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e135"><begin id="b1321355618243-517479266"/><motyw id="m1321355618243-517479266">Miłość</motyw>Owo, kto ima się kochania, /
Ten ci ku pewney bieży stracie... <end id="e1321355618243-517479266"/>/
Nieieden, słyszę, mi przygania /
To słowo, mówiąc: «Hola, bracie! /
Gdy od miłości precz cię żenię, /
Pań tych hultaystwo zbyt nieznośne, /
Szaleństwem takie iest zwątpienie: /
Wszakci są nierządnice głośne.</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e136">XLIX</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e137">Ieśli kochaią za grosz miły, /
My ie kochamy tylko w naiem;/
Łupią nas, ile maią siły,/
Y wdziecznem sercem świadczą wzaiem. /
Z tych każda ieno korzyść goni;<end id="e1320001581203-2218913232"/>/
Lecz zacny człek, pomagay Boże, /
Ku zacnym damom serce kłoni,/
Y szuka szczęścia w tym honorze».</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e138">L</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e139">Rad<pe><slowo_obce>rad</slowo_obce> (daw.) --- chętnie.</pe> słucham, co mi tu świadczycie, /
Lecz mędrszy z tego bydź nie umiem; /
Ot, wedle tego, co mówicie,/
<begin id="b1320001617179-1318599627"/><motyw id="m1320001617179-1318599627">Cnota</motyw>Ieżeli dobrze was rozumiem, /
Trzeba miłować godne panie: /
Iakże? Skąd wiem ia, czy te gniotki,/
Które dziś wszytkim tak są tanie,/
Takoż nie strzegły kiedyś cnotki?<end id="e1320001617179-1318599627"/></strofa>




<naglowek_rozdzial id="e140">LI</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e141">Tak, żyły w cnocie y porządku, /
Bez skazy y niiakiey zmazy: /
Ba, cóż! Toć prawda, iż z początku /
<begin id="b1320001654612-203155811"/><motyw id="m1320001654612-203155811">Pożądanie</motyw>Każda z tych panien, bez obrazy, /
Wzięła se, zanim się sk... iła, /
Ta klerka<pe><slowo_obce>klerk</slowo_obce> --- urzędnik.</pe>, owa żaczka, mnicha; /
Tak ie potrzeba przynagliła: /
Nie uśpić w kieckach złego licha!<end id="e1320001654612-203155811"/></strofa>





<naglowek_rozdzial id="e142">LII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e143">Tak wzięły, co pisane komu,/
Którey ta przypadł kto do gustu:/
Miłować ięły po kryiomu,/
Inszy człek nie miał tam dopustu./
Lecz cóż? Niedługo onych statków:/
Nieiedna z tego miłowania/
W insze się puszcza, y pośladków/
Nikomu w końcu iuż nie wzbrania.</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e144">LIII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e145">Co ie pcha k'temu? Nie chcąc cześci/
Samiczey kalać, tako mniemam,/
Że taki snadź iuż los niewieści:/
Inszego sądu o tem nie mam;/
Ba, powiedaią mądrzy ludzie/
Y dobrze sprawę tę znaięcy,/
Iż sześciu chwatów, w krzepkim trudzie,/
Niż trzech urobi pono więcey.</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e146">LIV</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e147"><begin id="b1320001823701-220551939"/><motyw id="m1320001823701-220551939">Miłość, Gra</motyw>Podawać piłkę, rzecz to gasza, /
A żeńska chwytać ią do siatki; /
Ot, cała słuszność, nasza, wasza,/
Takie miłości są zagadki; /
Wiary w tych igrach ty nie pytay,/
Choćby sto razy ią poprzysiąc, <end id="e1320001823701-220551939"/>/
Y słówko stare pilnie czytay:/
«Za iedną rozkosz --- bólów tysiąc».</strofa>





<naglowek_rozdzial id="e148">Podwóyna ballada
w tymże samym przedmiocie</naglowek_rozdzial>






<strofa id="e149">Miłuycie tedy, ile chcecie, /
Weselcie się y trząście zdrowo, /
Gdzie potrza y tak dopłyniecie,/
Nie ma ta nad czem robić głową. /
<begin id="b1320002115639-1834325990"/><motyw id="m1320002115639-1834325990">Miłość, Choroba, Głupota</motyw>Miłości dur <pe><slowo_obce>dur </slowo_obce> (daw.) --- gorączka, choroba (por. ,,dur brzuszny").</pe>ogłupia ludzi;<end id="e1320002115639-1834325990"/>/
Salomon<pe><slowo_obce>Salomon</slowo_obce> --- biblijny król Izraela, syn Dawida, znany z mądrości.</pe> przez nią wszedł w pogany: /
Naymędrszy boday się spaskudzi.../
Szczęśliw, kto nie zna, co te rany!</strofa>


<strofa id="e150">Orfeusz<pe><slowo_obce>Orfeusz</slowo_obce> --- w mitologii gr. legendarny śpiewak i poeta, poszedł do Hadesu, by zabrać stamtąd swoją zmarłą żonę.</pe>, wdzięczny mistrz na fletni, /
Chcąc folgę dać miłosney męce,/
Omal nie zginął co naszpetniey/
W Cerbera srogiey psiey paszczęce; /
A Narcyz<pe><slowo_obce>Narcyz</slowo_obce> --- w mitologii gr. pasterz, który zakochał się we własnym odbiciu w sadzawce; tu i w kilku innych miejscach Villon ironicznie przeinacza znane antyczne lub biblijne opowieści.</pe>, młodzian pięknolicy,/
W studni głębokiey pogrzebany /
Przepadł dla iakieyś krasawicy... /
Szczęśliw, kto nie zna, co te rany!</strofa>


<strofa id="e151">
<begin id="b1320235291621-408741929"/><motyw id="m1320235291621-408741929">Kobieta</motyw>Sardana, xiążę niezbyt słabe<pt><slowo_obce>Sardana, xiążę niezbyt słabe...</slowo_obce> --- prawdopodobnie Sardanapal.</pt>, /
Co Kretę wyspę zawoiował,/
Rad był się przeinaczyć w babę, /
Iżby śród dziewcząt dokazował; <end id="e1320235291621-408741929"/>/
Król Dawid, prorok w świecie rzadki, /
Boiaźni bożey zzuł kaydany /
Widząc gładziuchne dwa pośladki<pe><slowo_obce>Król Dawid, prorok w świecie rzadki, 
Boiaźni bożey zzuł kaydany 
Widząc gładziuchne dwa pośladki</slowo_obce> --- aluzja do historii Dawida i Batszeby.</pe>... /
Szczęśliw, kto nie zna co te rany!
</strofa>


<strofa id="e152">Ammon<pe><slowo_obce>Ammon</slowo_obce> --- syn biblijnego króla Dawida.</pe>, udaiąc słabość ostrą, /
Gdy go z litości hołubiła, /
Sprosności czynił z Tamar, siostrą,/
Aż się dlań szpetnie przykurwiła; /
Herod, za tańce y figielki, /
Przez tanecznicę ubłagany,/
Ianowi zrobił despekt wielki...!/
Szczęśliw, kto nie zna, co te rany!</strofa>


<strofa id="e153">O sobie biednym też rzec muszę:/
Zbito mnie, niby w rzece płótno,/
Na goło, drągiem... Na mą duszę, /
Tę kaźń któż ziednał mi okrutną,/
Ieśli nie Kasia<pt><slowo_obce>Kasia</slowo_obce> --- Katarzyna de Vauselles, jedyna postać kobieca, która znaczy się głębszym śladem w poezji Villona. W jakich okolicznościach odbyło się to ,,bicie" --- nie wiadomo; słowa ,,na goło" pozwalałyby się domyślać, iż Villon może został z urzędu oćwiczony: kara, na jaką skazywano wówczas żaków, gdy mścili się za srogość damy za pomocą zelżywych piosenek.</pt> czarnooka? /
Wzięły po grzbiecie y kompany: /
Ciurkiem płynęła tam posoka... /
Szczęśliw, kto nie zna, co te rany!</strofa>


<strofa id="e154">Lecz, iżby przez to żaczek młody/
Dzierlatki młode miał ostawić,/
Nie! Chociaby go, łbem do wody,/
Iak czarownika miano spławić,/
Słodsze mu niż zbawienie własne!/
Ba, wierzy im, li<pe><slowo_obce>li</slowo_obce> (daw.) --- jak.</pe> obłąkany:/
Czarne brwi maią, czy tez iasne.../
Szczęśliw, kto nie zna, co te rany!</strofa>





<naglowek_rozdzial id="e155">LV</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e156">Gdyby ta, ktorey'm niegdy służył, /
Z wiernego serca, szczerey woley, /
Przez ktorą'm tyle męki użył/
Y wycirpiałem moc złey doley, /
Gdyby mi zrazu rzekła szczerze,/
Co mniema (ani słychu o tem!) /
Ha! byłbym może te więcierze<pe><slowo_obce>więcierz</slowo_obce> --- rodzaj sieci rybackiej.</pe> /
Przedarł, y nie lazł iuż z powrotem.</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e157">LVI</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e158"><begin id="b1320002489770-365260164"/><motyw id="m1320002489770-365260164">Kobieta, Kłamstwo</motyw>Co bądź iey ieno kładłem w uszy, /
Zawżdy powolnie<pe><slowo_obce>powolnie</slowo_obce> --- tu: chętnie.</pe> mnie słuchała/
--- Zgodę czy pośmiech maiąc w duszy /
Co więcey, nieraz mnie cirpiała, /
Iżbych się przywarł do niey ciasno/
Y w ślepka patrzał promieniste/
Y prawił swoie... Wiem dziś iasno, /
Że to szalbierstwo było czyste.<end id="e1320002489770-365260164"/></strofa>




<naglowek_rozdzial id="e159">LVII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e160">Wszytko umiała przeinaczyć; /
<begin id="b1321802340715-1194154956"/><motyw id="m1321802340715-1194154956">Kłamstwo</motyw>Mamiła mnie, niby przez czary:/
Zanim człek zdołał się obaczyć, /
Z mąki zrobiła popiół szary;/
Na żużel rzekła, że to ziarno, /
Na czapkę, że to hełm błyszczący,/
Y tak zwodziła mową marną, /
Zwodniczem słowem rzucaiący...<end id="e1321802340715-1194154956"/></strofa>




<naglowek_rozdzial id="e161">LVIII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e162">
Na niebo, że to misa z cyny, /
Na obłok, że cielęca skóra, /
Na ranek, że to wieczór siny, /
Na głąb kapusty, że to góra; /
Na stary fuzel<pe><slowo_obce>fuzel</slowo_obce> --- szkodliwy osad w źle sfermentowanym winie.</pe>, że moszcz<pe><slowo_obce>moszcz</slowo_obce> --- sok z winogron przed fermentacją.</pe> młody, /
Na świnię, że to młyn powietrzny, /
Na powróz, że to włosek z brody, /
Na mnicha, że to rycerz grzeczny...
</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e163">LIX</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e164">
Tak moie oto miłowanie /
Odmienne było y zdradliwe; /
Nikt tu się ponoś nie ostanie,/
By zwinny był iak śrybło żywe: /
Każdy, ścirpiawszy kaźń nieznośną, /
Na końcu będzie tak zwiedziony/
Iak ia, co wszędy zwą mnie głośno: /
<wyroznienie>Miłośnik z hańbą przepędzony.</wyroznienie>
</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e165">LX</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e166">Precz od się ścigam iuż Amory,/
Plwam na obłudne te nadzieie; /
Mógłby człek skapieć<pe><slowo_obce>skapieć</slowo_obce> --- umrzeć.</pe> oney pory,/
Ni ie to ziąbi, ani grzeie. /
Na kołku wieszam me narzędzie, /
Galantów<pe><slowo_obce>galant</slowo_obce> (daw.) --- mężczyzna o wyrafinowanych manierach.</pe> iuż nie pódę szlakiem: /
Ieżelim bywał wprzód w ich rzędzie, /
Gardzę iuż dziś rzemiosłem takiem,</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e167">LXI</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e168">Sztandar rozwiiam móy swobodno: /
Niech idzie za nim, kto łaskawy; /
Rzucam materią<pe><slowo_obce>materią</slowo_obce> --- dawna forma B. lp., dziś popr.: materię.</pe> mało godną, /
Y znów do inszey wracam sprawy; /
A ieśli na mnie kto zawarczy, /
Iż śmiem Amorom hańbę zadać, /
Niech za odpowiedź to mu starczy:/
<begin id="b1319661700367-3108091074"/><motyw id="m1319661700367-3108091074">Śmierć, Prawda</motyw>«Kto zdycha, wszytko lża<pe><slowo_obce>lża</slowo_obce> (daw.) --- wolno.</pe> mu gadać».
<end id="e1319661700367-3108091074"/></strofa>




<naglowek_rozdzial id="e169">LXII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e170"><begin id="b1321810972587-1276776055"/><motyw id="m1321810972587-1276776055">Choroba, Miłość</motyw>Wiem, że iuż czas mi w lepsze kraie;/
Charkam --- materia biała, brzydka --- /
Plwociny niby kurze iaie: /
Cóż stąd? Ba, cóż? To, że Brygidka/
Nie chce mnie trzymać iuż za chłopca,/
Chociam daleki siwey brody.../
Głos, minę mam starego skopca<pe><slowo_obce>skopiec</slowo_obce> --- wykastrowany baran.</pe>, /
Choć w rzeczy<pe><slowo_obce>w rzeczy</slowo_obce> 
(daw.) --- w rzeczywistości.</pe> ze mnie spiczak<pe><slowo_obce>spiczak</slowo_obce> --- młody jeleń, któremu po raz pierwszy wyrasta poroże.</pe> młody...<end id="e1321810972587-1276776055"/></strofa>




<naglowek_rozdzial id="e171">LXIII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e172"><begin id="b1320236128885-134077042"/><motyw id="m1320236128885-134077042">Głód, Więzienie, Modlitwa</motyw>Bogu y Tybotowi dzięki, /
Co tyle wody dał mi żłopać<pe><slowo_obce>Co tyle wody dał mi żłopać</slowo_obce> --- aluzja do popularnej metody torturowania podejrzanych.</pe>, /
Iż w dole ciemnym z głodney męki/
Nogami przyszło ziemię kopać/
Skutemi... Z onym dobrym panem/
Rachunek przy pacierzu co dzień/
Robię: niech Bóg mu... <wyroznienie>amen, amen,</wyroznienie>/
To, co ta myśli biedny zbrodzień...
<end id="e1320236128885-134077042"/></strofa>




<naglowek_rozdzial id="e173">LXIV</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e174">Wszelako, źle nie życzę iemu, /
Ani też iego marszałkowi, /
Takoż y panu burgrabiemu, /
Dobremu z serca człowiekowi;/
Czego samemu życzę panu,/
Każdemu też z osobna służce: /
<begin id="b1320236108307-1694277040"/><motyw id="m1320236108307-1694277040">Pies</motyw>Kocham ich, wedle czci y stanu.../
Iako psi dziada w wąskiey dróżce.<end id="e1320236108307-1694277040"/></strofa>





<naglowek_rozdzial id="e175">LXV</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e176">Pomnę, gdy z miastem się żegnałem,/
Hey, w roku pięćdziesiątym szóstym,/
Legacik mały tam spisałem<pt><slowo_obce>Legacik mały tam spisałem...</slowo_obce> --- pierwszy znany utwór Villona pt. <tytul_dziela>Les Lais</tytul_dziela> (<tytul_dziela>Legaty</tytul_dziela>), zwany też <tytul_dziela>Małym Testamentem</tytul_dziela>.</pt>, /
Który nieiedni, własnym gustem,/
Raczyli nazwać <tytul_dziela>Testamentem</tytul_dziela>; /
O moią zgodę w tem nie stoią:/
Ha! Nie iest człeka prawem świętem,/
By władał nad własnością swoią.</strofa>





<naglowek_rozdzial id="e177">LXVI</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e178">Gdyby nie każdy z oney ciżby /
Otrzymał zapis, com przeznaczył,/
Życzę, po moim zgonie, iżby /
U spadkobierców pytać raczył;/
Którzy są, świadczę to niezłomnie: /
Moro, Proweniec, Roben, Trygam<pt><slowo_obce>Moro, Proweniec, Roben, Trygam</slowo_obce> --- właściciele gospód, którym prawdopodobnie Villon został dłużny.</pt>;/
Owi tem pismem biorą po mnie /
Nawet to łóżko, kędy ligam.</strofa>





<naglowek_rozdzial id="e179">LXVII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e180">Odwołać, nic nie odwołuię:/
Com dał, ma święte bydź, u czarta;/
Ponownie stwierdzam y testuię/
Spadek zacnego imć bękarta<pt><slowo_obce>Spadek zacnego imć bękarta...</slowo_obce> --- Piotr Marchant, zwany bękartem de la Barre, jeden z dwunastu sierżantów więzienia królewskiego w Châtelet.</pt>/
De la Bar: do trzech wiązek siana/
Słomiankę starą mu dodaię,/
Na obiad dla dobrego pana:/
Raz w życiu niech się syto naie.</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e181">LXVIII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e182">Dość iuż, sza! Ani pary z brzucha:/
Do testowania<pe><slowo_obce>testować</slowo_obce> (daw.) --- pisać testament.</pe> iuż się biorę;/
Kleryk móy, Fremin, który słucha /
(Ieżeli nie śpi), w każdą porę /
Zaświadczy oto, co powiadam,/
Iż dla nikogo nienawiści /
Nie mam, y wszytko, co tu gadam,/
Mniemam, po dobru iż się ziści.</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e183">LXIX</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e184">
Czuię, iak serce moie mięknie; /
Iuż człek od mdłości ledwie dyszy; /
Niech Fremin przy mem łóżku klęknie, /
Nikt obcy niechay nas nie słyszy: /
Bierz papier, pióro, spisz chędogo<pe><slowo_obce>chędogo</slowo_obce> (daw.) --- czysto, porządnie.</pe>, /
Wiernie tak, iako ci dyktuię, /
A potem odpisz razy mnogo,/
Y rozday wszędy: Iuż testuię.
</strofa>





<didaskalia id="e185">Tutay zaczyna Wilon testować<pe><slowo_obce>testować</slowo_obce> (daw.) --- pisać testament.</pe>.</didaskalia>



<naglowek_rozdzial id="e186">LXX</naglowek_rozdzial>




<strofa id="e187">Tak. W imię Oćca przedwiecznego,/
Y Syna iego, króla ziemi, /
Oćcowi swemu współwiecznego, /
Takoż Świętego Ducha z niemi,/
Co ród Adama odkupili,/
Y, plemię wznosząc wzwyż przeklęte,/
Niebo niem samo ozdobili,/
Czyniąc z nich wobec Pana święte.</strofa>





<naglowek_rozdzial id="e188">LXXI</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e189"><begin id="b1320238227476-1468171362"/><motyw id="m1320238227476-1468171362">Zbawienie, Prorok, Ciało</motyw>Ciałem y duszą ród wszeteczny/
Zgubiony był, iż obmierzł<pe><slowo_obce>obmierznąć</slowo_obce> (daw.) --- zacząć w kimś budzić wstręt.</pe> Panu:/
Ciało w proch, dusza w ogień wieczny:/
Iakieybykolwiek płci y stanu;/
Wyiątek czynię tu od biedy /
Z Proroków (rodzą się, ba, z rzadka), /
Nie sądzę bowiem, iżby kiedy/
Płomień im dobrał się do zadka.<end id="e1320238227476-1468171362"/></strofa>




<naglowek_rozdzial id="e190">LXXII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e191">A gdyby rzekł ktoś: «Skąd tak śmiele /
Ważysz się prawić swoie baśnie, /
Nie będąc zacnem czem w Kościele: /
Tobież-to o tem sądzić właśnie!» --- /
<begin id="b1321532900714-1436127426"/><motyw id="m1321532900714-1436127426">Chrystus, Bieda, Choroba, Bogactwo</motyw>Mówię to w <wyroznienie>Iezusowym</wyroznienie> duchu,/
Który położył Bogatego/
W ogniu, nie wcale w miętkim puchu, /
Zaś Trędowatych wyżey niego.<end id="e1321532900714-1436127426"/></strofa>




<naglowek_rozdzial id="e192">LXXIII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e193">Ba, gdyby palec Łazarzowy<pe><slowo_obce>Łazarzowy</slowo_obce> --- według <tytul_dziela>Ewangelii</tytul_dziela> Łazarz, przyjaciel Chrystusa, został przez niego wskrzeszony; według średniowiecznych legend całe swoje dalsze życie przeżył w strachu przed swym pośmiertnym losem.</pe>/
Takoż był żarty od płomienia, /
Nie byłby ów, kornemi słowy, /
U niego żebrał ochłodzenia. /
<begin id="b1320238655506-2120925130"/><motyw id="m1320238655506-2120925130">Piekło, Alkohol</motyw>Opilców los tam czeka srogi,/
Pragnienia męki wiekuiste;/
Skoro napitek tam tak drogi, /
Zbaw nas od złego, Panie Chryste.<end id="e1320238655506-2120925130"/></strofa>




<naglowek_rozdzial id="e194">LXXIV</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e195">Przez imię Boga, iak powiadam,/
Y maci iego, Panny słodkiey,/
Nie masz wszak grzechu w tem, co gadam,/
Ia, chudszy niźli upiór wiotki;/
Ieślim od febry<pe><slowo_obce>febra</slowo_obce> --- daw. po prostu gorączka.</pe> nie zczezł marnie,/
Cud boży, głoszę to z ochotą!/
Insze niedole y męczarnie/
Zmilczę, y tak zaczynam oto:</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e196">LXXV</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e197">Po pierwsze, biedne tchnienie moie /
Oddaię wielkiey Troycy świętey; /
Na Boże składam ie pokoie /
W kościele Panny Wniebowziętey; /
Pokornie prosząc zmiłowania/
Dziewięci iasnych chórów nieba<pe><slowo_obce>Dziewięci iasnych chórów nieba</slowo_obce> --- mowa o chórach anielskich; średniowieczna teologia zaludniała niebo aniołami ustawionymi w ścisłej hierarchii, dzielącymi się na chóry.</pe>:/
Niechay się łaska ich nie zbrania/
Zanieść podarek ten, gdzie trzeba.</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e198">LXXVI</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e199"><slowo_obce><begin id="b1319660844791-2533910701"/><motyw id="m1319660844791-2533910701">Śmierć, Ciało, Głód, Ziemia</motyw>Item<pe><slowo_obce>item</slowo_obce> (łac.) --- również, także.</pe></slowo_obce>, me ciało grzeszne zdaię /
Ziemi, wielmożney rodzicielce;/
Robactwo się ta niem nie naie;/
Głód ie wysuszył nazbyt wielce. /
Niechże ie przyimie żyzne łono: /
Co z ziemi, w ziemię się obraca;/
Wszelka rzecz, słusznie mówią pono, /
Chętnie do swego mieścca wraca.<end id="e1319660844791-2533910701"/></strofa>




<naglowek_rozdzial id="e200">LXXVII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e201"><slowo_obce>Item</slowo_obce>, dobremu oćcu --- więcey! --- /
Mistrzu<pe><slowo_obce>mistrz</slowo_obce> --- śrdw. tytuł naukowy, łac. <slowo_obce>magister</slowo_obce>.</pe> Wilhelmu Wilonowi<pt><slowo_obce>Item, dobremu oćcu --- więcey! ---/ Mistrzu Wilhelmu Wilonowi...</slowo_obce> --- przybrany ojciec i opiekun poety, kanonik przy klasztorze św. Benedykta, który widocznie wielokrotnie ratował wychowanka z ,,opressyi".</pt>, /
Co mnie hołubił niż mać mięcey/
Pieszczot nieskąpa dzieciątkowi: /
Co mnie z opressyi zbawił wielu,/
Y dzisiay ieszcze rad by zbawić: /
Błagam was, dobry przyiacielu,/
Nie daycie się żałości strawić.</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e202">LXXVIII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e203"><begin id="b1321811426563-1628432602"/><motyw id="m1321811426563-1628432602">Książka</motyw>Ścierp, bym ci xiążki me zapisał/
Y <tytul_dziela>Powieść o dyabelskiey bździnie</tytul_dziela><pt><slowo_obce>Powieść o dyabelskiey bździnie</slowo_obce> --- zaginiony poemat Villona, który miał za treść tragikomiczną walkę o kamień nazwany <slowo_obce>Pet-du-Diable</slowo_obce>.</pt>, /
Co ią Tabaryn Wit<pt><slowo_obce>Tabaryn</slowo_obce> --- jeden z uczestników kradzieży w kolegium Nawarskim, który gadulstwem swoim sprawił, iż rzecz wyszła na jaw, a później, na torturze wodnej, wydał wspólników. Stąd prawdopodobnie ironiczna aluzja do jego ,,prawdomówności".</pt> przepisał /
(Z prawdomówności w świecie słynie!). /
Pod stołem leżą te poszyty<pe><slowo_obce>poszyt</slowo_obce> --- zszyte razem kartki papieru.</pe>:/
Mimo że nie iest styl zbyt gładki, /
Przedmiot, tak wielce znamienity,/
Nagrodzi wszelkie niedostatki.<end id="e1321811426563-1628432602"/></strofa>




<naglowek_rozdzial id="e204">LXXIX</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e205"><slowo_obce>Item</slowo_obce>, dla dobrey mey mateńki /
(By Pani naszey cześć oddała),/
Co wiele ze mną miała męki /
(Bóg wie!) y wiele przecirpiała, /
Tę modlitewkę do Dziewicy: /
W niey cała ufność ma y wiara;/
Inszey ia nie mam dziś fortycy, /
Ani mać moia, biedna stara!</strofa>





<naglowek_rozdzial id="e206">Ballada,
iaką Wilon napisał na prośbę swey matki, aby ubłagać łaski nayswiętszey panny</naglowek_rozdzial>






<strofa id="e207"><begin id="b1320239038394-3255309849"/><motyw id="m1320239038394-3255309849">Modlitwa, Matka Boska</motyw>Królowo niebios, cysarzowo ziemi,/
Pani monarsza czeluści piekielnych,/
Przyim mnie, pokorną miedzy pokornemi,/
Niech pośród sług twych siądę nieśmiertelnych,/
Mimo, iż barzo niegodna twey łaski./
Dobroć twa, pani nadziemskiey pociechy,/
Więtsza o wiele niźli moie grzechy;/
Bez niey daremnie duszy się wydzierać/
Tam, kędy świecą wiekuiste blaski./
W tey wierze pragnę żyć, iak y umierać.<end id="e1320239038394-3255309849"/></strofa>





<strofa id="e208">Twemu Synowi powiedz, że w nim żyię; /
Iżby me grzechy wymazał do tyla, /
Iako Egipską rozgrzeszył Maryię<pe><slowo_obce>Iako Egipską rozgrzeszył Maryię</slowo_obce> --- św. Maria Egipcjanka (ok. 344--ok. 421), prostytutka, która pod wpływem pielgrzymki do grobu Chrystusa przemieniła się w mieszkającą na pustyni pokutnicę.</pe>,/
Lub iak wybawił mędrca Teofila, /
Który przez Ciebie spełnił święte dzieła, /
Mimo iż djabłu zaprzedał swą wolę<pe><slowo_obce>mędrca Teofila, 
Który przez Ciebie spełnił święte dzieła, 
Mimo iż djabłu zaprzedał swą wolę</slowo_obce> --- odniesienie do śrdw. legendy.</pe>./
Strzeż mnie, bych w taką nie popadła dolę,/
Dziewico, któraś, nie racząc otwierać/
Żywota<pe><slowo_obce>żywot</slowo_obce> (daw.) --- łono.</pe>, owoc bez zmazy poczęła./
W tey wierze pragnę żyć, iak y umierać.</strofa>


<strofa id="e209">Prostaczka iestem stara y uboga,/
Nic nie znam --- liter czytać nie znam zgoła ---/
Oprócz parafii mey niskiego proga,/
Gdzie ray oglądam y harfy dokoła,/
Y piekło, w którem potępieńców prażą./
Iedno mnie trwoży, drugie zaś raduie:/
O day, Bogini, niech wciąż radość czuię!/
Ku tobie duszy day grzeszney pozierać,/
Z ufnością w sercu y rzetelną twarzą./
W tey wierze pragnę żyć, iak y umierać.</strofa>




<naglowek_podrozdzial id="e210">Przesłanie</naglowek_podrozdzial>


<strofa id="e211">W twoim żywocie, o można Bogini, /
Iezus, rzuciwszy precz niebiańskie kraie,/
Począł się: dla nas oto cud ten czyni,/
Opuszcza niebo y spieszy nas wspierać;/
Na śmierć swą krasę młodzieńczą oddaie,/
On naszym Panem, y iego wyznaię./
W tey wierze pragnę żyć, iak y umierać.</strofa>






<naglowek_rozdzial id="e212">LXXX</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e213"><slowo_obce><begin id="b1320244773062-2889909656"/><motyw id="m1320244773062-2889909656">Pieniądz</motyw>Item</slowo_obce>, różyczce, mey królewnie,/
Serca iey nie dam ni wątroby: /
Wolałaby co insze pewnie. /
Mimo iż dosyć ma chudoby<pe><slowo_obce>chudoba</slowo_obce> (daw.) --- dobytek.</pe>; /
Co? Sakwę wielką y głęboką, /
Pełną dukatów: boskie rany! /
Niechże wygniie temu oko, /
Kto iey ostawi grosz złamany.<end id="e1320244773062-2889909656"/></strofa>




<naglowek_rozdzial id="e214">LXXXI</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e215">Zgarnęły dość te lube rączki;/
Lecz o to dzisiay się nie troszczę: /
Przeszły iuż moiey krwi gorączki, /
Żądza iuż lędźwiów mi nie chłoszcze;/
Gdzież ten móy patron, bez obrazy,/
Co go Rypałą świętym zwano? /
Za iego duszę, ze trzy razy/
Hocniycie sobie: ano, ano.</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e216">LXXXII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e217">Mimo to, aby uczcić zdrowiem /
Amory, nie zaś na iey chwałę/
(Nie wyżebrałem u niey bowiem/
Miłości by ździebełko małe;/
Nie wiem, czy innym równie sroga,/
Czy barziey była z nimi blisko;/
Ale, na imię klnę się Boga,/
Iam zyskał ieno pośmiewisko),</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e218">LXXXIII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e219">Tę przekazuję iey Balladę,/
W rytmy odzianą dość misterne;/
Kto ią zaniesie? Skoczcie rade,/
Kto z was ma wolę, druhy wierne;/
Byleby, skoro tylko spotka/
Mą pannę wdzięczną, wraz na ucho/
Rzekł iey: «Skądże to, moia słodka,/
Skąd Bóg prowadzi, k...o, plucho?»</strofa>





<naglowek_rozdzial id="e220">Ballada
Wilona dla swey miłey</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e221">
<begin id="b1319661145810-1109184881"/><motyw id="m1319661145810-1109184881">Miłość, Okrucieństwo</motyw>Zwodna miłości, cierpieniem zbyt droga,/
Okrutna w skutku, w słodyczy obłudna; /
Miłości twardsza niźli stal złowroga, /
Mogę cię nazwać, morderczyni cudna: /
Serca biednego ty śmiertelny czarze,/
Pycho sekretna y wszytkim iednaka;/
Oczy okrutne! Czyż ludzkość nie każe/
Nie dręczyć, ale wspomagać biedaka?
<end id="e1319661145810-1109184881"/></strofa>


<strofa id="e222">Lepieybych czynił, szukaiąc pomocy /
Indziey, w przystani iakiey barziey lubey: /
Nic mnie nie zdoła wybawić z twey mocy; /
Trzeba mi pchać się sromotnie do zguby;/
Eyże! Mężczyzna, czy też dziecko ze mnie? /
Y coż stąd? Zginę, skoro dola taka... /
Choć litość radzi, niestety daremnie,/
Nie dręczyć, ale wspomagać biedaka.</strofa>


<strofa id="e223">Przydzie ta chwila, kiedy czas, zbyt skory, /
Pożółci, zmarszczy twe nadobne kwiecie;/
Śmiałbych się, gdybych doczekał tey pory: /
Ba, nie! Naówczas --- ieśli żyw na świecie --- /
Staruchem będę, ty maszkarą podłą. /
Owoć goń zdrowo: gdyś mnie leda iaka, /
Bądź lepsza innym, y miey to za godło: /
Nie dręczyć, ale wspomagać biedaka.</strofa>




<naglowek_podrozdzial id="e224">Przesłanie</naglowek_podrozdzial>


<strofa id="e225">
Xiążę, ty kochasz: wraz bierze mnie trwoga, /
Iż krzywem okiem spoźrzysz na cherlaka: /
Lecz zacna dusza powinna, prze Boga,/
Nie dręczyć, ale wspomagać biedaka.
</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e226">LXXXIV</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e227"><slowo_obce>Item</slowo_obce>, imć Marszan Ytierowi<pt><slowo_obce>Ythier Marchant</slowo_obce> --- młodzieniec z zamożnego mieszczaństwa, towarzysz zabaw młodości Villona. <tytul_dziela>Rondo</tytul_dziela>, jakie Villon mu zapisuje, daje pojęcie o smaku ówczesnej dwornej poezji, takiej jaką uprawiali najcelniej Alain Chartier i Karol Orleański.</pt>, /
Com niegdy mieczyk mu ostawił,/
Daię (melodię sam niech łowi!) /
Tę piosnkę, iżby się nią bawił;/
Wraz <tytul_dziela>De profundis<pe><slowo_obce>De profundis</slowo_obce> --- Psalm 130, rozpoczynający się od słów: Z głębokości wołam do Ciebie, Panie.</pe></tytul_dziela>, pieśń żałosną/
Na dawne iego miłowanie; /
Imienia wam nie nazwę głośno: /
Niech iego wola w tem się stanie.</strofa>





<naglowek_rozdzial id="e228">Piosnka lub raczej rondo</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e229">Śmierci, dayże mi odpocznienie; /
Ty, coś wydarła mi mą miłą, /
Ieszcze cię to nie nasyciło, /
Ieszcześ na moie chciwa mdlenie?/
Wnet dech twóy z świata mnie wyżenie, /
Lecz cóż ci życie iey wadziło, /
<wers_wciety typ="6">Śmierci?</wers_wciety></strofa>


<strofa id="e230">W dwoygu nas iedno serce biło: /
Gdy zmarło, trzebaż y mnie tchnienie/
Wyprzeć, lub istnieć iak te cienie,/
Które twe giezło<pe><slowo_obce>giezło</slowo_obce> (daw.) --- koszula.</pe> pobladziło,/
<wers_wciety typ="6">Śmierci...</wers_wciety></strofa>




<naglowek_rozdzial id="e231">LXXXV</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e232"><slowo_obce>Item</slowo_obce>, Mistrzowi Rogatemu /
Ianowi<pt><slowo_obce>Mistrzowi Rogatemu Ianowi...</slowo_obce> --- Jean le Cornu, bogaty mieszczanin i sekretarz królewski, który prawdopodobnie okazał się w potrzebie mało uczynnym dla poety. W ogrodzie, który mu ironicznie ,,zapisuje", Villon, zdaje
się, zmuszony był przespać nieraz noc.</pt> święcę legat nowy,/
Ile że zawsze mnie biednemu/
Sprzyiał y chronił moiey głowy; /
W zamian ogródek mu przekażę, /
Co mistrz Burginion, ubłagany, /
Przedał mi, ieśli rychło każę/
Naprawić drzwiczki y parkany.</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e233">LXXXVI</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e234">Ten brak zamknięcia mnie kosztował /
Osełkę y z motyki drzewo:/
Anoż człek oczy wypatrował /
W tę noc, ćwiczony psią ulewą!/
Dom pewny, byle zawrzeć pilnie:/
Pogrzebacz dałem mu za godło;/
Kto bądź go nalazł, klął tam silnie/
Na twarde leże y noc podłą.</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e235">LXXXVII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e236"><slowo_obce>Item</slowo_obce>, iż cnego Mistrza Jana/
Saint-Amant<pt><slowo_obce>Saint-Amant</slowo_obce> --- urzędnik Skarbu; w oryg. legat ten zawiera aluzje do godeł sklepowych, jak <wyroznienie>Biały koń</wyroznienie> itd.; rodzaj żartu bardzo Villonowi
ulubiony i powtarzany często.</pt> godna żona (iuści,/
Ieśli w tem hańba lub przygana /
Iest iaka, niech iey Bóg odpuści)/
Dziadem mnie podłym nazowiła,/
W mieścce Białego Konia, ano /
Niech mu usłuży ma kobyła: /
Daley uiedzie w ciepłe rano.</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e237">LXXXVIII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e238"><slowo_obce><begin id="b1320246686293-777395995"/><motyw id="m1320246686293-777395995">Alkohol</motyw>Item</slowo_obce>, dla imci Dyonizego /
Hesselin, parizkiego posła,/
Czternaście wiader nalepszego: /
Byleby sługa ie przyniosła,/
Na móy podiąwszy koszt z gospody./
Gdyby zalewał się zbyt grubo, /
Niech do baryłek wleią wody:/
Wino nieiednym było zgubą.<end id="e1320246686293-777395995"/></strofa>




<naglowek_rozdzial id="e239">LXXXIX</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e240">
<slowo_obce>Item</slowo_obce>, adwokatowi memu,/
Mistrzowi Szaro Wilhelmowi,/
Testuię y oddaię iemu/
Kozik... O pochwie się nie mówi.../
Reala<pe><slowo_obce>real</slowo_obce> --- srebrna moneta hiszpańska lub portugalska.</pe> zań uzyska snadnie/
--- Niechże mu kabza miła spuchnie ---/
O ile komu go ukradnie,/
Lub inszym kształtem z łapy zdmuchnie. 
</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e241">XC</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e242">
<slowo_obce>Item</slowo_obce>, móy prokurator miły,/
Furnier, za dobre swe procesy, /
Weźmie (łup, bratku, co masz siły!) /
Trzy garzście groszy z moiey kiesy./
Wielekroć pomógł mi w potrzebie, /
Iako ia trafem ie nayczystszym /
Nalazłem: żywy Bóg na niebie!/
Z iedney my sfory z dobrym mistrzem.
</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e243">XCI</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e244"><slowo_obce>Item</slowo_obce>, imć Ragier mistrz Iacenty/
Otrzyma z Rynku wielki kubek<pt><slowo_obce>Ragier</slowo_obce> --- znany opój; <slowo_obce>,,Wielki kubek"</slowo_obce> --- oberża pod tym godłem.</pt>, /
Gdy wprzód uiści cztery centy; /
Choćby miał przedać, biedny dzióbek,/
To, czem okrywa nagie udko/
Y gnać bez pludrów y bez gaci,/
Co rano, tuż po wstaniu krótko,/
«Pod, Szyszkę» ku swey wierney braci<pt><slowo_obce>,,pod Szyszką"</slowo_obce> --- <slowo_obce>Pomme
du Pin</slowo_obce>, głośna oberża współczesna.</pt>.</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e245">XCII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e246"><slowo_obce>Item</slowo_obce>, co Marbof, abo zgoła/
Mikołaj Luwier, z tymi bieda<pt><slowo_obce>Item, co Marbof, abo zgoła/ Mikołaj Luwier, z tymi bieda</slowo_obce> --- aluzje do dwóch znanych mieszczan, nadających sobie szlacheckie tony.</pt>:/
Nie dam im krowy ani woła,/
Nie wołobóyce są to leda,/
Ba, sokolniki radniey zwinne,/
--- Nie sądźcie, że to trefność zdrożna ---/
Co kuropatwy, też y inne,/
Biorą... w traktierni<pe><slowo_obce>traktiernia</slowo_obce> --- restauracja, zwł. podrzędna.</pe>... prosto z rożna.</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e247">XCIII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e248">
<slowo_obce>Item</slowo_obce>, niech Turgis<pt><slowo_obce>Turgis</slowo_obce> --- właściciel głośnej traktierni <slowo_obce>Pomme du Pin</slowo_obce>.</pt> wraz tu stanie,/
Za winko wzięte mu nagrodzę:/
Ieśli naydziecie me mieszkanie,/
Wróżek z was będzie szczwany srodze;/
Legatem po mnie dostaniecie/
Do radzieckiego prawo stołka:/
--- Mam ie --- parizkie żem iest dziecię ---/
A zmówcie pacierz za wesołka...
</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e249">XCV</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e250"><slowo_obce>Item</slowo_obce>, Ianowi Ragierowi,/
Z liczby sierżantów --- ba, ,,Dwunastka"!/
Formalny legat móy stanowi/
Codziennie kęs tłustego ciastka,/
Ściągnięty z kuchni pisarzowey,/
Iżby se bandzioch naładował:/
Przy studni łyk niech gulnie zdrowy,/
Bo iadła sobie nie żałował.</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e251">XCVII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e252"><slowo_obce>Item</slowo_obce>, ze straży prefektowey,/
Daię --- są bowiem pełni zalet,/
Słodyczy wszelkiey y namowy, /
Dyonizy Ryszer y Ian Walet --- /
Każdemu kornet<pe><slowo_obce>kornet</slowo_obce> --- słowo wieloznaczne: nakrycie głowy, instrument muzyczny podobny do trąbki, sztandar lub chorągiewka, szwadron kawalerii.</pe>: niech uwiesi /
Przy kapeluszu go, gdy łaska:/
To iest, strażnicy, myślę, piesi<pt><slowo_obce>To iest, strażnicy, myślę, piesi...</slowo_obce> --- Villona obchodzili tylko strażnicy piesi,
nie konni, ponieważ ci tylko odbywali ronty
w mieście [<slowo_obce>ront</slowo_obce> --- patrol; Red.WL].</pt>; /
Bo tamtych inszych ślę do diaska.</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e253">CVI<pe><slowo_obce>CVI</slowo_obce> --- tu opuszczono kilka strof (patrz: <tytul_dziela>Od tłumacza</tytul_dziela>).</pe></naglowek_rozdzial>





<strofa id="e254">
Toż braciom żebrzącego stanu, /
Cepculom<pe><slowo_obce>cepcule</slowo_obce> --- zakonnice a. uczennice szkoły zakonnej (Boy wykorzystuje tu przezwisko uczennic Szkoły Domowej Pracy generałowej Jadwigi Zamoyskiej w Kuźnicach, pochodzące od wymawianego z góralska słowa ,,czepiec").</pe> takoż y siostrzyczkom, /
Z Pariża czy też z Orleanu, /
Hey, Turlupinom<pe><slowo_obce>Turlupini</slowo_obce> --- sekta, aktywna we Francji (w tym i w Paryżu) w XIV i XV wieku, afiszująca się ewangelicznym ubóstwem i podejrzewana o rozwiązłość.</pe>, Turlupiczkom,/
Dać iakobińskiey zupki tłustey /
Siarczystą michę na kolacyę,/
A późniey, niech się na trzy spusty /
Wraz zamkną na swe kontemplacje.
</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e255">CVII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e256">Owo, nie ia im tak wygodzę, /
Lecz matki ich śliczniutkich dziatek; /
Bóg ich tak raczy, iże srodze /
Cierpią dlań wszelki niedostatek; /
Ha, muszą żyć oćcaszki miłe,/
Zwłaszcza, rozumiem, ci parizcy!/
W zamian damulkom zbożną siłę, /
A mężom miłość święcą wszyscy.</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e257">CVIII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e258">Co bądź tam prawił, nicdobrego,/
Mistrz Jan Pulieński<pt><slowo_obce>Mistrz Jan Pulieński</slowo_obce> --- Jan de Poulieu, doktor uniwersytetu, który zwalczał zakony żebrzące i później musiał odwołać swoje zarzuty. Za czasu Villona istniała bardzo silna opozycja świeckiego kleru przeciw groźnej konkurencji zakonów żebrzących.</pt>, potem ślicznie/
Ze wstydem wyrzekł się wszytkiego,/
Gdy go przyparto w tem publicznie./
Mistrz Jan Mehuński<pt><slowo_obce>Mistrz Jan Mehuński</slowo_obce> --- Jan de Meung, autor drugiej części <tytul_dziela>Romansu Róży</tytul_dziela> (1277).</pt> też dworować<pe><slowo_obce>dworować</slowo_obce> (daw.) --- żartować.</pe> /
Ważył się z pilney mniszey krzoski<pe><slowo_obce>krzoska</slowo_obce> (starop.) --- żartobliwe określenie na męskie genitalia; w znaczeniu dosłownym: skałka w strzelbie, która po uderzeniu krzesiwem wytwarzała iskrę, by podpalić proch.</pe>: /
Wierzcie mi, ludzie, trza szanować /
To, co szanuie Kościół boski.</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e259">CIX</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e260">Owo ich sługą się wyznaię,/
Tak czyny memi, iak y słowy, /
Cześć z woley, z serca, im oddaię,/
Bez sprzeczki służyć wszem gotowy;/
Szaleniec chyba na nich szczeka,/
W kościele bowiem, czy na rynku. /
Czy inak, skoro raz człowieka /
Na ząb swój wezmą, zczezłeś, synku.</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e261">CXII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e262">
<slowo_obce>Item</slowo_obce>, panowie auditorzy<pe><slowo_obce>audytor</slowo_obce> --- sędzia przygotowujący materiał procesowy w sądzie kościelnym.</pe> /
Pokóy niech maią pięknie zdobny;/
Ci, co na strupy w zadku chorzy, /
Stolec<pe><slowo_obce>stolec</slowo_obce> (daw.) --- siedzisko.</pe> tam naydą dość sposobny; /
Zasię Matyska z Orleanu<pt><slowo_obce>Zasię Matyska z Orleanu...</slowo_obce> --- Macé d'Orléans był to sędzia prowincjonalny, którego Villon, prawdopodobnie dla jego gadulstwa i drobiazgowości, przechrzcił na kobietę. Kobietom nierządnego życia nie wolno było, pod grzywną, nosić niektórych ozdób, np. pasków ze srebra.</pt>, /
Która mi wzięła śrybny pasek, /
Ciężką niech grzywnę spłaci panu:/
K... a a ona --- ieden diasek.
</strofa>





<naglowek_rozdzial id="e263">CXIV</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e264"><slowo_obce><begin id="b1320315449473-2857845274"/><motyw id="m1320315449473-2857845274">Pijaństwo</motyw>Item</slowo_obce>, mistrzowi Lorensowi<pt><slowo_obce>mistrzowi Lorensowi...</slowo_obce> --- mistrz Lorenz, promotor, który prowadził śledztwo w sprawie kradzieży nawarskiej, przy tym tęgi bibuła [<slowo_obce>bibuła</slowo_obce> --- pijak; Red.WL].</pt>,/
Co ma kaprawe, biedne ślepki,/
Z winy rodziców, iże owi/
Dzban ssali w sposób nazbyt krzepki,<end id="e1320315449473-2857845274"/>/
Poszewkę mu z mey sakwy daię,/
Iżby wycierał ie co rano.../
Cieńszey materii mi nie staie:/
Niech przymie z serca, iak y dano.</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e265">CXV</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e266"><slowo_obce>Item</slowo_obce>, mistrzowi Ianu Kotru<pt><slowo_obce>mistrzowi Ianu Kotru...</slowo_obce> --- Jan Cotard, prokurator, również tęgi pijak, wówczas świeżo zmarły.</pt>,/
Co stawał za mnie w tribunale /
(Talaram jeszcze temu kmotru /
Winien, nie myślę przeczyć wcale),/
Gdy piękna Dyzia ięła skargi /
Miotać, iż szpetnie ią zelżyłem: /
Odmówcie zań zbożnemi wargi /
Modlitwę, co ią ułożyłem.</strofa>





<naglowek_rozdzial id="e267">Ballada y modlitwa</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e268"><begin id="b1320315498880-1536858764"/><motyw id="m1320315498880-1536858764">Pijaństwo</motyw>Ty, oćcze Noe, coś sadził szczep winny, /
Locie, coś popił tak zdrowo u skały, /
Aże miłości chucie niepowinney /
Cór własnych imać wręcz ci się kazały<pe><slowo_obce>Locie, coś popił tak zdrowo u skały, 
Aże miłości chucie niepowinney 
Cór własnych imać wręcz ci się kazały</slowo_obce> --- wg przekazu biblijnego to córki upiły Lota, by nie wymarł jego ród.</pe>;/
(Nie mówię, aby cię za to niesławić)/
Architryklinie<pe><slowo_obce>architriclinus</slowo_obce> (z gr.) --- przewodnik uczty, dyktujący tempo picia (łac. <slowo_obce>magister bibendi</slowo_obce>).</pe>, głowo niezrównana, /
Wszytkich trzech proszę, byście chcieli zbawić/
Duszę dobrego mistrza Kotra Iana.</strofa>


<strofa id="e269">Z waszey familiey zrodzon duch ten bratni,/
On, co rad piiał naydrogsze y przednie,/
Chociaby grosz miał wyłożyć ostatni, /
Kompan wytrwały, hej, w nocy czy we dnie; /
Kubek do pasa przytraczał rzemykiem,/
Zawżdy napirwszy cisnął się do dzbana:/
Szlachetne pany, uczciycie tym łykiem /
Duszę dobrego mistrza Kotra Iana.
<end id="e1320315498880-1536858764"/></strofa>


<strofa id="e270">Częstom go widział, gdy, w spóźnioney dobie, /
Snuł się iak staruch, co w nogach się chwieie; /
Nieraz na czele guza nabił sobie /
O próg, lub szynku zaparte<pe><slowo_obce>zaparty</slowo_obce> (daw.) --- zamknięty.</pe> wierzeie;/
Nie było pewnie y w naydalszym kraiu/
Do wszelkiey bibki<pe><slowo_obce>bibka</slowo_obce> --- pijatyka (z łac. <slowo_obce>bibo, bibere</slowo_obce> --- pić).</pe> lepszego kompana: /
Wpuśćcież więc, skoro zapuka do Raiu,/
Duszę dobrego mistrza Kotra Iana.</strofa>




<naglowek_podrozdzial id="e271">Przesłanie</naglowek_podrozdzial>


<strofa id="e272">Xiażę! Zaledwie chwilę przestał doić, /
Wraz<pe><slowo_obce>wraz</slowo_obce> (daw.) --- zaraz.</pe> krzyczał: «Raty, gardziel znów spękana!» /
Nigdy pragnienia nie mogła ukoić /
Dusza dobrego mistrza Kotra Iana.</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e273">CXVI</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e274"><slowo_obce>Item</slowo_obce>, chcę, aby Szpaczek młodszy<pt><slowo_obce>Szpaczek młodszy</slowo_obce> --- syn bogatego bankiera, prawdopodobnie towarzysz uciech młodości Villona.</pt>/
Mieniał wszelakie me walory: /
Radość to mieniąc, móy naysłodszy/
Iezu! Byleby, każdey pory, /
Płacił, bez targu ani psoty, /
Za trzy talarki dukat ważny, /
Za dwa szelągi choć półzłoty:/
Kochanek musi bydź posażny.</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e275">CXVII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e276"><slowo_obce>Item</slowo_obce>, widziałem, w mey podróży,/
Że moie biedne trzy sieroty<pt><slowo_obce>biedne trzy sieroty</slowo_obce> --- trzej starzy lichwiarze, którym Villon poświęcił już aluzje w <tytul_dziela>Legatach</tytul_dziela> (Marcel, Gassouyn i Laurens).</pt>/
Podrosły, y że wiek im płuży<pe><slowo_obce>płużyć</slowo_obce> (daw.) --- popłacać, przynosić korzyści.</pe>,/
Toż duch się wzmógł w nadobne cnoty;/
Y że, od Salin do Pariża,/
Tęgszych w tey szkole nie masz pono:/
Ba, na świętego Paraliża,/
Nie wszytka młodość iest szaloną!</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e277">CXVIII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e278">Owo chcę, aby szli w naukę; /
Gdzie? Do Ryszeta Pietra, mistrza. /
<slowo_obce>Donatem</slowo_obce><pt><slowo_obce>donatem</slowo_obce> --- gra słów na czasowniku <wyroznienie>dawać</wyroznienie> i tytule znanej gramatyki łacińskiej [łac. <slowo_obce>dono</slowo_obce> znaczy dawać; Red.WL].</pt> ia ich nie przytłukę;/
Mitręga<pe><slowo_obce>mitręga</slowo_obce> --- zbędny wysiłek.</pe> to ci iest nayczystsza./
Niech znaią, tyle sobie życzę,/
Ot, <slowo_obce>tibi decus, salus, ave</slowo_obce><pe><slowo_obce>tibi decus, salus, ave</slowo_obce> (łac.) --- fragmenty modlitewnych apostrof: Tobie sława, zbawienie, chwała.</pe>,/
Insze rozumy są zwodnicze: /
Nie wszytkim niosą grosz y sławę.</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e279">CXIX</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e280">To niech posiędą, boday z biedą, /
Y na tem zrobią iuż ostatek; /
Zasię przeniknąć wielkie <slowo_obce>Credo</slowo_obce><pt><slowo_obce>Credo</slowo_obce> --- gra słów na wyrazie <slowo_obce>Credo</slowo_obce> i kredycie [<tytul_dziela>Credo</tytul_dziela> --- modlitwa ,,Wierzę w Boga Ojca", wyznanie wiary; Red.WL].</pt>, /
Za dużo to dla takich dziatek. /
Przedrę móy płaszcz na dwoie, ano/
Połówkę raczcie przedać, proszę;/
Kupcie im ciastek<pt><slowo_obce>Kupcie im ciastek...</slowo_obce> --- w oryg. gra słów na słowie <slowo_obce>flaon</slowo_obce>, ciastko, a także forma do bicia monety.</pt> ze śmietaną: /
Młodość łakoma jest po trosze.</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e281">CXX</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e282">Chcę, aby wzrośli w obyczaiu /
--- By nawet rózgi użyć czasem --- /
Oczęta, iak u duszy w raiu, /
Rączki skromniutko, tak, za pasem; /
Wszytkim pokorne y iednakie, /
Mówiące: «<wyroznienie>Wasza Mość pozwoli!</wyroznienie>»/
Aż rzekną ludzie, widząc takie:/
«Oto mi dziatki dobrey woley!»<pt><slowo_obce>Oto mi dziatki dobrey woley!</slowo_obce> --- ,,<slowo_obce>enfants de lieu de bien</slowo_obce>", wyrażenie, którym określano najgorszych hultai i oszustów.</pt></strofa>





<naglowek_rozdzial id="e283">CXXI</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e284"><slowo_obce>Item</slowo_obce>, mym biednym klerykusiom<pt><slowo_obce>mym biednym klerykusiom</slowo_obce> --- dwaj starzy kanonicy przy kościele Notre-Dame, z którym to kościołem klasztor św. Benedykta był w zajadłej nieprzyjaźni.</pt>, /
(Com iuż me prawa zdał im inne) /
Dzieciaczkom hożym, lubym trusiom, /
Widząc buziuchny ich niewinne /
Opuszczam im należność moią/
--- Ieśli się zaprę, iestem szelma; /
O termin niech się też nie boią!/
--- Na domu Giedryia Wilhelma<pt><slowo_obce>Na domu Giedryia Wilhelma...</slowo_obce> --- osobistość znana z niewypłacalności.</pt>.</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e285">CXXII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e286">Płoche są ieszcze y bez treści,/
Ba, sądzę, nie ma czem się trwożyć;/
Za lat trzydzieści lub czterdzieści /
Zmienią się, ieśli Bóg da dożyć. /
Źle czyni, kto złość ku nim czuie:/
Miłe są dziatki y łagodne;/
Głupi, kto różdżki <pe><slowo_obce>różdżka </slowo_obce> --- zdrobniale: rózga.</pe>im żałuie:/
Tak z dziatek rosną ludzie godne.</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e287">CXXIII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e288">By zacną bursę biedne żaczki<pt><slowo_obce>By zacną bursę biedne żaczki...</slowo_obce> --- właśnie ci dwaj kanonicy rozdzielali miejsca w bursie, którymi ich Villon ironicznie obdarza.</pt> /
Dostały, moie w tem staranie: /
Nie śpią tak, iako owe szpaczki<pt><slowo_obce>Nie śpią tak, iako owe szpaczki...</slowo_obce> --- prawdopodobnie właśnie rzecz miała się odwrotnie.</pt>,/
Co śpią przez kwartał nieprzerwanie./
Ba, smutny sen to, gdy niebacznie/
Przysypia młody duch w młodości:/
Trza mu się późniey trudzić znacznie,/
Gdy odpoczywać czas w starości!</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e289">CXXIV</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e290">Do kolatora<pe><slowo_obce>kolator</slowo_obce> (daw.) --- fundator kościoła bądź osoba mająca prawo obsadzać urzędy kościelne.</pe>, za ich sprawą, /
Piszę dwa listy iedney treści: /
Do modłów ich zyskałem prawo; /
Nie chcą? Ha! Ćwiczcie<pe><slowo_obce>ćwiczyć</slowo_obce> --- tu: bić.</pe>, co się zmieści! /
Nieieden wielce się cuduie,/
Skąd miłość moia do tey braci: /
Ale przysięgam y ślubuię, /
Żem ani wąchał ieich maci!</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e291">CXXV</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e292"><slowo_obce>Item</slowo_obce>, imć Kuldu Michałowi/
Y Karlotowi imć Taranie<pt><slowo_obce>Item, imć Kuldu Michałowi,/ Y Karlotowi imć Taranie</slowo_obce> --- dwaj bogaci mieszczanie paryscy. Żółte buty były wówczas cechą wysokiej elegancji.</pt>,/
Szelągów sto: gdy który powie/
«Skąd?» --- o to mnieysza; dość, że tanie;/
Toż parę botków z skóry cienkiey,/
Żółtych, od zoli<pe><slowo_obce>zola</slowo_obce> --- tu: zelówka, wzmocnienie przedniej części podeszwy buta.</pe> po cholewki:/
Iżby przywdziali te ciżemki,/
Gdy wybrać raczą się na dziewki.</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e293">CXXVI</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e294"><slowo_obce>Item</slowo_obce>, imć panu Grynieńskiemu<pt><slowo_obce>imć panu Grynieńskiemu...</slowo_obce> --- Filip Brunei de Grigny, człowiek zrujnowany i wiecznie goniący za pieniędzmi.</pt>,/
Com niegdy<pe><slowo_obce>niegdy</slowo_obce> --- w <tytul_dziela>Legatach</tytul_dziela>, tj. dziele poprzedzającym <tytul_dziela>Wielki Testament</tytul_dziela>.</pe> Wicetr<pe><slowo_obce>Wicetr</slowo_obce> --- zamek, w czasach Villona będący w ruinie.</pe> mu testował, /
Bileńską turmę<pe><slowo_obce>turma</slowo_obce> --- więzienie.</pe> daię iemu,/
Byleby, ieśli wiatr zepsował/
Drzwi, okna, wszytko do miesiąca/
Naprawił czysto y chędogo;/
O grosz niech troska go nie zmąca;/
Ia nie mam nic, on też nie mnogo.</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e295">CXXVIII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e296">Bassanierowi<pt><slowo_obce>Bassanier</slowo_obce> --- rejent i pisarz w trybunale. Pierniczkami nazywano, w języku ówczesnej palestry, kubany dawane urzędnikom [,,kuban" oznacza łapówkę; Red.WL].</pt> <slowo_obce>item</slowo_obce> panu, /
Co iest pisarzem w kryminale, /
Iak to u ludzi tego stanu: /
Pierniczków kosz, kopiaty wcale<pe><slowo_obce>wcale</slowo_obce> (daw.) --- całkiem.</pe>; /
Tyleż Motemu, Ruelowi,/
Iżby, pierniczkiem tym uięci,/
Zacnemu panu prefektowi<pt><slowo_obce>Zacnemu panu prefektowi...</slowo_obce> --- Robert d'Estouteville, ożeniony z córką poprzedniego prefekta Ambrozją Delore; swego czasu Villon, zaszczycany łaskami prefekta, napisał dlań balladę, którą tutaj pomieścił.</pt> /
Służyli z barziey szczerey chęci.</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e297">CXXIX</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e298">Któremu tę Balladę święcę,/
Dla<pe><slowo_obce>dla</slowo_obce> (daw.) --- z powodu.</pe> iego pani urodziwey:/
Nie wszytkim miłość w szczodrey ręce/
Niesie te dary: wielkie dziwy!/
Toć on wywalczył swoią damę/
W turnieiu króla Reneusa<pt><slowo_obce>W turnieiu króla Reneusa...</slowo_obce> --- René, książę Prowansji i król Sycylii.</pt>,/
Zagnawszy w kozi róg --- nie kłamę! ---/
Hektora oraz Troilusa<pe><slowo_obce>Hektor, Troilus</slowo_obce> --- starożytni bohaterowie.</pe>.</strofa>





<naglowek_rozdzial id="e299">Ballada,
iaką Wilon udarował pewnego świeżo ożenionego szlachcica, ibży posłał ią swey małżonce, którą zdobył sobie mieczem</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e300">O świcie, kiedy głuszce na swym toku,/
Wiedzione żądzą y cnym obyczaiem, /
Skrzydłami pieszczą y, z radością w oku, /
Parzą się chciwie y hołubią wzaiem, /
Dzielić chcę z tobą, pani moia miła, /
To, co kochankom iest świętem wesołem;/
Wiedz, że to Miłość te igry stworzyła, /
Y oto, czemu iesteśmy tu społem.</strofa>


<strofa id="e301">
Będziesz mi panią serdeczną, bez sporu, /
Aż się nie spełni żywot nasz, zbyt krótki; /
Naysłodszym laurem moiego honoru, /
Różdżką oliwną, koiącą me smutki; /
Rozum mi każe --- y, w takiey potrzebie,/
Nakazy iego przyimę iasnem czołem --- /
Bych nie ustawał w mych służbach dla ciebie:/
Y oto, czemu iesteśmy tu społem.
</strofa>


<strofa id="e302">Co więcey, kiedy boleść na mnie spadnie, /
Z rąk losu, gdy ów na mnie się pogniewa, /
Twe wdzięczne oko ią rozproszy snadnie, /
Tak iako wiater mglisty dym rozwiewa; /
Takoż nie stracę ziarna, co go sieię /
W twey roli, którą w pacht<pe><slowo_obce>w pacht</slowo_obce> --- w dzierżawę.</pe> od Boga wziąłem; /
Wnet owoc luby z niey mi się zaśmieie:/
Y oto, czemu iesteśmy tu społem.</strofa>




<naglowek_podrozdzial id="e303">Przesłanie</naglowek_podrozdzial>


<strofa id="e304">Xiężniczko, usłysz, coć rzekę w tey dobie: /
Iż sercem całem w twey wierze spocząłem;/
Tegoż nadziewam się, pani, po tobie:/
Y oto, czemu iesteśmy tu społem.</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e305">CXXX</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e306"><slowo_obce>Item</slowo_obce>, Ianowi Perdyerowi,/
Ni Franciszkowi, bratu iego<pt><slowo_obce>Ni Franciszkowi, bratu iego...</slowo_obce> --- prawdopodobnie obaj bracia okazali się nieużytymi dla poety; prócz tego Franciszek oddał mu jakąś złą przysługę wobec młodego arcybiskupa z Bourges.</pt>, /
Nic; --- ano, ieśli mi kto powie, /
Że nie szczędzili mi dobrego, /
Za to, w szczególney dość potrzebie,/
Franciszek, przez swóy ozór szpetny, /
Na wpół z rozkazu, na wpół z siebie, /
Uczcił mnie w sposób zbyt szlachetny.</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e307">CXXXI</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e308">
Ieśli na rozdział w Taiawencie<pt><slowo_obce>Ieśli na rozdział w Taiawencie...</slowo_obce> --- głośna ówczesna książka kucharska.</pt>,/
Gdzie o pieczystem rzecz, zaźrzycie,/
Ani w Zapustach, ni w Adwencie, /
Recepty tey nie uświadczycie;/
Ale Makary, dobry święty,/
Co dyabła wraz ze skórą smażył, /
Iżby mu lepiey poszło w pięty, /
Ten przepis podać się odważył.
</strofa>





<naglowek_rozdzial id="e309">Ballada</naglowek_rozdzial>






<strofa id="e310">W czerwoney siarce, arszeniku żrącym, /
W orypimencie<pe><slowo_obce>orypiment</slowo_obce> --- właśc. aurypigment, minerał z grupy siarczków.</pe>, w saletry<pe><slowo_obce>saletra</slowo_obce> --- związek z grupy azotanów, wykorzystywany jako składnik prochu strzelniczego.</pe> rozczynie, /
Toż w wapnie żywem<pe><slowo_obce>w wapnie żywem</slowo_obce> --- tj. niegaszonym.</pe> y w ołowiu wrzącym,/
W smole y łoiu, rozrobionych w szczynie/
Żydówki starey, y pocie cuchnącym, /
Y nóg toczonych trądem popłóczynie; /
W gnoiu, co mości zdeptane trzewiki,/
W ziołach śmiertelnych, iadzie bazyliszki,/
W żółci krogulca, nietoperza, liszki,/
Niechay się smażą zawistne ięzyki!</strofa>





<strofa id="e311">W mózgu kocura, co iuż ryb nie chwyta, /
Bo mu iuż zęby y szczęki wygniły; /
W ślinie starego kundla, co do syta /
Nakarmion życiem, martwy legł bez siły;/
W dychawicznego<pe><slowo_obce>dychawiczny</slowo_obce> (daw.) --- chory na astmę.</pe> muła rzadkiey pianie/
Drobno kraianey do króliczej bździny<pe><slowo_obce>bździna</slowo_obce> (daw.) --- gazy, pierdnięcie.</pe>; /
W wodzie, gdzie czynią nadobne figliki /
Szczury, ropuchy, żaby y ich panie,/
Węże, padalce y inne ptaszyny,/
Niechay się smażą zawistne ięzyki!</strofa>


<strofa id="e312">W odwarze ziadłey, truiącey bruśnicy<pe><slowo_obce>brusznica</slowo_obce> --- czerwona jagoda.</pe>,/
W pępku wpół zdechłej iaszczurki, w posoce,/
Co ią na misie suszą cyrulicy,/
Gdy xiężyc pełny idzie w letnie noce;/
--- Ta czarna, owa iak czosnek zielony ---/
We wrzodzie raczym, w miednicy skażoney,/
Gdzie mamki krwawe wyciskają śluzy;/
W kąpiółce trzykroć rozgrzaney podwiki<pe><slowo_obce>podwika</slowo_obce> (daw.) --- kobieta.</pe>/
(Zna, co to, każdy kto zwiedzał zamtuzy<pe><slowo_obce>zamtuz</slowo_obce> (daw.) --- dom publiczny.</pe>)/
Niechay się smażą zawistne ięzyki!</strofa>




<naglowek_podrozdzial id="e313">Przesłanie</naglowek_podrozdzial>


<strofa id="e314">Xiążę, ieżeli sita ani worka/
Nie masz, chciey przesiać one smakołyki/
Przez ofaydaną dziurę u rozporka;/
Lecz wprzódy w łaynie diablego Amorka/
Niechay się smażą zawistne ięzyki!</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e315">CXXXII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e316"><slowo_obce>Item</slowo_obce>, Ianowi Kurń, mistrzowi, /
<wyroznienie>Przeciwrzeczenia</wyroznienie><pt><slowo_obce>Przeciwrzeczenia Fran-Gontirowe</slowo_obce> --- biskup z Meaux, Filip de Vitry, napisał głośną współcześnie sielankę, której bohaterem jest ubogi drwal Franc-Gontier i żona jego Helena, a treścią apoteoza szczęścia w ubóstwie. Sielanka ta stworzyła mnóstwo naśladownictw i cały styl: opływający w dostatki panowie, nawet René, książę Prowansji i król Neapolu, rozczulali się nad rozkoszami ubóstwa, co widocznie podrażniło Villona, który z gorzkiego doświadczenia wiedział, co o tym szczęściu myśleć. Ballada, która następuje, jest odpowiedzią na te niewczesne zachwyty; a poświęcona jest mistrzowi Couraud, który był pełnomocnikiem sielankowego króla René w Paryżu. Być może, iż Villon szukał za jego pośrednictwem poparcia u księcia Prowansji i, zamiast spodziewanej pomocy, otrzymał tylko zbawienne rady. Do tego odnosiłaby się też wzmianka o ,,tyranie".</pt> one święcę: /
Tyrana, który się sadowi/
Wysoko, nie chcę możney ręce /
Zawdzięczać nic: iako powiada /
Mędrzec, od takich z dala bywać,/
To dla biedaka iedna rada,/
Aby nieszczęścia nie wyzywać.</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e317">CXXXIII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e318"><begin id="b1321360839302-100080586"/><motyw id="m1321360839302-100080586">Bieda</motyw>Gontira ia się nie ustraszę;/
Iak nikt, tak w iego tropy idę:/
Lecz w tem się różnią ścieżki nasze,/
Iże on chwali swoią biedę;/
Być biednym, w zimie iak y w lecie,/
On to za rozkosz ma iedyną,/
Dla mnie zaś, gorszey doli w świecie/
Nie masz. Gdzie racya? Sądźcie ino!<end id="e1321360839302-100080586"/></strofa>






<naglowek_rozdzial id="e319">Ballada zatytułowana:
przeciwrzeczenia Fran --- Gontirowe</naglowek_rozdzial>






<strofa id="e320"><begin id="b1321820083550-2585060510"/><motyw id="m1321820083550-2585060510">Seks, Jedzenie, Bogactwo</motyw>Na miętkim puchu <slowo_obce>canonicus</slowo_obce> gruby, /
W kownacie ciepłey, dostatnio wysłaney./
Legł sobie obok Sydonii lubey, /
Białey y gładkiey y wdzięcznie przybraney./
Przy słodkiem winie miłosną pogwarkę /
Wiodą, na przemian w łóżku y przy stole, /
Wprzód obnażywszy ciałka należycie:/
Iak was tu widzę, widziałem przez szparkę! /
Wówczas poznałem, że na duszne bole/
Nie masz nic w świecie nad wygodne życie.<end id="e1321820083550-2585060510"/></strofa>


<strofa id="e321">Gdyby Fran-Gontir y iego druhini /
Mieli do smaku onych darów Nieba,/
Czosnku, cebuli, co szpetnym dech czyni,/
Nie szukaliby, ni zgrzebnego chleba;/
Ani by na myśl im nie przyszło może /
Na gołey ziemi ligać wraz<pe><slowo_obce>wraz</slowo_obce> (daw.) --- tu: razem.</pe> pokotem:/
Ieśli z rozkoszą dzielą serca bicie /
Pod krzakiem róży, zaliż miętkie łoże/
Nie lepsze? Iako? Możnaż wątpić o tem?/
Nie masz nic w świecie nad wygodne życie.</strofa>






<strofa id="e322">Chleb iedzą suchy, gruby y owsiany, /
Y piią wodę, ile dni iest w roku; /
Ha! Wszytkich ptasząt śpiew zaczarowany,/
Nie obstałby mi, przy takim wyroku,/
Ni na dzień ieden, na ieden poranek. /
Owo niech sobie, ze swoią Heleną,/
Fran-Gontir igra --- snadnie ich uźrzycie /
Pod dzikim głogiem --- niesyty kochanek;/
Ba, ia tam swoie będę prawił ieno:/
Nie masz nic w świecie nad wygodne życie.</strofa>




<naglowek_podrozdzial id="e323">Przesłanie</naglowek_podrozdzial>


<strofa id="e324">Xiążę, ty rozsądź; od tegoś iest xięciem: /
Ale, co do mnie, w łasce wybaczycie./
Lecz ieszcze młodem słyszałem dziecięciem, /
Że nie masz w świecie nad wygodne życie.</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e325">CXXXIV</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e326">
<slowo_obce>Item</slowo_obce>, co tycze się wielmożney /
Pani de Bruier<pt><slowo_obce>Pani de Bruier</slowo_obce> --- pani de Bruyeres, pobożna wdowa paryska, trudniąca się propagandą cnoty.</pt>, bożey służki, /
Niechay umacnia w wierze zbożney,/
Siebie y takoż swe dziewuszki; /
Niechay panienki te nawraca /
O buzi pięknie wyszczekaney:/
Ba, czeka ią pięknieysza praca, /
Kędy z iarzyną są stragany.
</strofa>





<naglowek_rozdzial id="e327">Ballada
o niewiastach parizkich</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e328">U każdey w świecie białey głowy/
Bystrość ięzyka rzecz nierzadka,/
Y nie brak im zazwyczay mowy, /
Tym zwłaszcza, co iuż idą w latka; /
Wszelako z Rzymu, z Lombardyiey,/
Wiodą się, z dala czy też z blizka, /
Z Piemontu, czy też z Wenecyiey:/
Nie masz gębusi iak parizka.</strofa>


<strofa id="e329">Mowności daią nam przykłady /
Greczynki, Neapolitanki,/
Dziób maią też nie od parady /
Sabaudki, iak y Prusyianki; /
Węgierki takoż, Egipcianki /
Z wyparzonego głośne pyska,/
Iszpanki czy też Kasztylanki:/
Nie masz gębusi iak parizka.</strofa>


<strofa id="e330">Zbierz wraz Gaskonki, Niemki, Włoszki,/
Niech staną w turniey na wymowę: /
Z Małego Mostu<pt><slowo_obce>Z Małego Mostu...</slowo_obce> --- murowany most na Sekwanie, cały zabudowany i będący najbardziej ożywionym punktem handlowym Paryża.</pt> dwie kumoszki/
Wnetki pobiią ie na głowę; /
Angielki, czy też Kalezianki /
(Mogę to rzec bez pośmiewiska)/
Pikardki abo Walencianki ---/
Nie masz gębusi iak parizka.</strofa>




<naglowek_podrozdzial id="e331">Przesłanie</naglowek_podrozdzial>


<strofa id="e332">Xiążę, parizkim damom snadnie /
W ów ięzycznego czas igrzyska/
Pierwszy iuż pono laur przypadnie:/
Nie masz gębusi iak parizka.</strofa>





<naglowek_rozdzial id="e333">CXXXV</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e334">
Spójrz na nie --- Jezu ty naysłodszy! --- /
Rozsiadły się w kościelney nawie/
Na swoich kieckach, po dwie, po trzy;/
Podsuń się blisko, nie tchniy prawie;/
Sam Makrob<pt><slowo_obce>Makrob</slowo_obce> --- pisarz z V w., autor <tytul_dziela>Saturnalii</tytul_dziela>, w których ks. VII, p. 7, mieści się rozprawa o tym, dlaczego natura kobiet gorętsza jest niż mężczyzn: ,,<slowo_obce>Quid plura? Nonne videmus mulieres, quando nimium frigus est, mediocri veste contentas, nec ita operimentis plurimis involutas, ut viri solent, scilicet naturali calore, contra frigus, quod aer ingerit, repugnante?</slowo_obce> [Cóż więcej? Czyż nie widzieliście kobiet, które, chociaż jest zimno, zadowalają się skromną odzieżą, jak to czynią mężczyźni, jak gdyby zwalczały chłód, jaki przynosi powietrze, naturalnym ciepłem? --- tłum. Red.WL]</pt>, choć był tęgim chwatem, /
Tak zacnych sądów nie wydawał; /
Słysz tylko: coś skorzystasz na tem,/
Nauki piękny iest w tem kawał.
</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e335">CXXXVI</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e336">
<slowo_obce>Item</slowo_obce>, Monmarckiey<pe><slowo_obce>Monmartre</slowo_obce> --- wzgórze i wioska obok Paryża, włączone w jego granice administracyjne w XIX w.</pe> oney górze/
--- Mieścce od wieka szanowane --- /
Daię y przypisuię wzgórze, /
Waleryiańską górą zwane; /
Prócz tego, worek wiozę cały/
Odpustów z Rzymu (milka drogi!), /
By chrześciiany odwiedzały/
Ten klasztor<pt><slowo_obce>Ten klasztor...</slowo_obce> --- klasztor żeński na Montmartre, znany ze swobody obyczajów i łatwego dostępu dla mężczyzn.</pt>, samcom nazbyt srogi.
</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e337">CXXXVII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e338"><slowo_obce>Item</slowo_obce>, dziewczątek rzeszy grackiey /
Służebnych co z lepszego domu,/
Co pieką torty, ciasta, placki,/
By w nocy hulać po kryiomu... /
Nic tam wypróżnić dwa, trzy garnce, /
Dopóki państwo snem zmorzone; /
Późniey, w poufney iuż pogwarce,/
Grać ie uczyłem w «męża-żonę»...</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e339">CXXXVIII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e340"><slowo_obce>Item</slowo_obce>, panienkom rodu cnego, /
Co maią oćce, matki, ciotki, /
Nic!... Ich dworzanki, bez wszytkiego, /
Wzięły wszelaki kąszczek słodki;/
Biedne dziewczęta: swą męczarnie /
Wnet by zgasiły bądź czem lada: /
By ochłap tego, co tak marnie/
U Iakobinów z stołu spada!</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e341">CXXXIX</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e342">
U Celestynów, u Kartuzów,/
Mimo iż minę maią świętą,/
Naydzie się snadnie u tych tuzów /
To, czego zbywa tym dziewczętom;/
Świadkiem Ioaśka, Izabelka,/
Pietrusia --- te umieią broić! --- /
Skoro ie spiera mgłość <pe><slowo_obce>mgłość </slowo_obce> --- właśc. mdłość, tj. słabość.</pe>tak wielka, /
Zali<pe><slowo_obce>zali</slowo_obce> (daw.)--- czy.</pe> grzech byłby ie ukoić?
</strofa>






<strofa id="e343"><slowo_obce>Item</slowo_obce>, Małgośce, grubey dziopie,/
Wdzięczney z humoru y z gębusi,/
--- <slowo_obce>Brelar Bigod!</slowo_obce><pt><slowo_obce>Brelar Bigod!</slowo_obce> --- przekleństwo w zepsutej niemczyźnie: <slowo_obce>Verloren, bey Gott!</slowo_obce></pt> A walże, chłopie! --- /
Dosyć potulney sobie trusi; /
Kocham ią, iaka iest, y kwita; /
Ona mnie takoż, dama słodka: /
Niech iey Balladę tę przeczyta, /
Kto ią trafunkiem<pe><slowo_obce>trafunek</slowo_obce> (daw.) --- przypadek.</pe> w świecie spotka.</strofa>





<naglowek_rozdzial id="e344">Ballada
o Wilonie y Grubej Małgośce</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e345">Ieśli ią kocham y służę z ochoty,/
 Zaliż kpem<pe><slowo_obce>kiep</slowo_obce> --- w dawnej polszczyźnie to słowo, oznaczające kobiece genitalia, było poważną obelgą.</pe> przez to y pluchą się zdawam?/
Ma ona w sobie, wierę, piękne cnoty, /
Głośno iey miłość y służby wyznawam;/
Niech przydą goście, wnet za dzban iuż chwytam,/
Po wino pędzę, znoszę ser, owoce, /
Podsuwam wodę, podpłomyki świeże, /
Gdy dobrze płacą, żegnam rad y witam: /
«Wróćcie, panowie, pędzić chutne noce,/
W bordelu, kędy mamy zacne leże».</strofa>


<strofa id="e346">
Ale, wnet potem, Panie Jezu Chryste, /
<begin id="b1320676230734-1096364173"/><motyw id="m1320676230734-1096364173">Pieniądz, Przemoc</motyw>Gdy w łoże Małgoś wróci bez szeląga, /
Z wściekłości zbiera mnie szaleństwo czyste, /
Chwytam za kiecki, sam chwytam się drąga,/
Wołam, iż przechlam iey szmaty do nitki;/
Aż ona na to --- ha, ścierwo sobacze! --- /
Krzyczy, przeklina, pod boki się bierze, /
Że ni tknąć nie da. Wówczas siniec brzydki /
Na gębie pięścią sumiennie iey znaczę, /
W bordelu, kędy mamy zacne leże.
<end id="e1320676230734-1096364173"/></strofa>






<strofa id="e347">Iuż zgoda. Małgoś pleszcze mnie po głowie,/
P...dnie siarczyście, wzdęta iak ropucha,/
Śmieiąc się, swoim picusiem nazowie,/
Życzliwie nóżką przygarnie do brzucha;/
Schlani oboie śpimy iak barany:/
Zasię gdy rankiem burknie iey w żywocie,/
Wyłazi na mnie na iutrzne pacierze<pe><slowo_obce>iutrzne pacierze</slowo_obce> --- pierwsza część tzw. <tytul_dziela>Liturgii godzin</tytul_dziela>, wymagająca odmówienia określonych modlitw o wschodzie słońca.</pe>,/
Aż ięknę pod nią, na poły złamany,/
Y tak się bawim, pławiąc się w swym pocie,/
W bordelu, kędy mamy zacne leże.</strofa>




<naglowek_podrozdzial id="e348">Przesłanie</naglowek_podrozdzial>


<strofa id="e349">Deszcz, grad, wichura, mam móy chleb powszedni; /
<begin id="b1320001973660-2901421202"/><motyw id="m1320001973660-2901421202">Seks</motyw>Małgośka świnia, iam też świntuch przedni; /
Kto lepszy z dwoyga? Pusty śmiech mnie bierze, /
Iak płaszcz z poszewką, tak my --- rzekę szczerze --- /
Plugastwu radzi, żyiem też plugawo, /
Iak sława nami, tak my gardzim sławą, /
W bordelu, kędy mamy zacne leże.<end id="e1320001973660-2901421202"/></strofa>




<naglowek_rozdzial id="e350">CXLI</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e351"><slowo_obce>Item</slowo_obce>, Maryśce, zwaney <wyroznienie>Iaie</wyroznienie>, /
Toż y Ioaśce Brukotłuce,/
Publiczney szkoły prawo daię, /
Gdzie uczeń mistrza kształci w sztuce. /
Gdzie stąpić, szkoła owa kwitnie, /
(Wyiąwszy ieno kaźń Mehyńską<pt><slowo_obce>Wyiąwszy ieno kaźń Mehyńską...</slowo_obce> --- więzienie, które Villon dopiero co opuścił.</pt>!)/
Aż iey nieieden snadno<pe><slowo_obce>snadno</slowo_obce> a. <slowo_obce>snadnie</slowo_obce> (daw.) --- chętnie, łatwo.</pe> przytnie, /
Iż kurwią iest, a nie dziewczyńską.</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e352">CXLII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e353"><slowo_obce><begin id="b1321880156907-2224972045"/><motyw id="m1321880156907-2224972045">Kara, Kat</motyw>Item</slowo_obce>, Gładkiemu Noelowi<pt><slowo_obce>Gładkiemu Noelowi...</slowo_obce> --- Noël Jolis, który, jak się zdaje, odegrał dwuznaczną rolę w czasie amorów poety dla Katarzyny de Vausselles i ich smutnego końca.</pt>,/
Tęgą garzść --- oto dar iedyny /
Iaki ten Legat mu stanowi --- /
Z ogródka mego świeżey trzciny;/
Nikt pewnie go nie pożałuie, /
Ba, sprawiedliwość to nayczystsza: /
Dwieście mu rózeg zapisuię/
Z ręki Henryka<pt><slowo_obce>Z ręki Henryka...</slowo_obce> --- Henry Cousin, kat miasta Paryża.</pt>, cnego Mistrza.<end id="e1321880156907-2224972045"/></strofa>




<naglowek_rozdzial id="e354">CXLIII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e355">
Co Szpitalowi dać Bożemu/
Y inszym, nie wiem; tu na psoty/
Nie czas, ni słowu mknąć trefnemu:/
Dość biedny naie się zgryzoty; /
Nikt go czem zacnem nie ugości; /
<wyroznienie>Żebrzącym Braciom</wyroznienie><pt><slowo_obce>Żebrzącym Braciom...</slowo_obce> --- nie pierwsza to aluzja w <tytul_dziela>Testamencie</tytul_dziela>, wymierzona przeciw zakonom żebrzącym: Villon był w tym wiernym echem poglądów i antypatii uniwersyteckiego duchowieństwa paryskiego.</pt> idą z prawa/
Naytłustsze kąski, im zaś kości... /
Ha, biednym ludziom biedna strawa...
</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e356">CXLIV</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e357">
<slowo_obce>Item</slowo_obce>, moiemu balwierzowi, /
Tuż wpodle Angla herborysty, /
Imieniem Mrozik Kolinowi, /
Sopelek lodu... <pt><slowo_obce>Item, moiemu balwierzowi, 
Tuż wpodle Angla herborysty, 
Imieniem Mrozik Kolinowi, 
Sopelek lodu... </slowo_obce> --- dość prostoduszna igraszka słów z nazwiska <wyroznienie>Colin Galerne</wyroznienie>, znanego balwierza paryskiego.</pt>prezent czysty: /
Iżby go chował w wierney pieczy,/
Trzymaiąc pilnie wpodle<pe><slowo_obce>wpodle</slowo_obce> (daw.) --- w pobliżu.</pe> brzucha; /
Gdy się tak w zimie ubezpieczy, /
Letnia nie zmoże go posucha.
</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e358">CXLV</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e359"><slowo_obce>Item</slowo_obce>, <wyroznienie>Dziateczkom nalezionym</wyroznienie>, /
Nic; ba, <wyroznienie>straconym</wyroznienie> trza mi radzić;/
Ieśli ich naydę w kątku onym, /
U Mańki Iaie --- miast się wadzić. /
Niech posłuchają: w oney szkole/
Przeczytam im lekcyikę małą:/
Niech baczy, kto ma dobrą wolę; /
To iuż ostatnia, iak się zdało.</strofa>





<naglowek_rozdzial id="e360">Piękna lekcyia
Wilona dla straconych dziatek</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e361">
Dziateczki miłe, toć stradacie /
Naypirsze dobro, wy mi wierzcie; /
Kleryczki zacne, wy, co macie /
Lipkie rączęta, skóry strzeżcie; /
Do Montpippeau y do Ruclu<pt><slowo_obce>Do Montpippeau y do Ruclu...</slowo_obce> --- miejscowości opodal Paryża.</pt>/
Koleń Kaieński<pt><slowo_obce>Koleń Kaieński</slowo_obce> --- Colin de Cayeux, niepoprawny włamywacz, należący do jednej szajki z Villonem, powieszony z wyroku sądowego.</pt> biegł ochotnie,/
W iurności wielkiey y weselu: /
Ano, zczezł późniey dość sromotnie...
</strofa>


<strofa id="e362">Nie o orzechy gra to wcale,/
Idzie o ciało, ba, o duszę; /
Kto przegra, na nic późne żale;/
Hańbę ten ścirpi y katusze!/
Kto wygra, ten y tak Dydony<pt><slowo_obce>Dydona</slowo_obce> --- królowa Kartaginy, bohaterka <tytul_dziela>Eneidy</tytul_dziela>, uchodziła w średnich wiekach za najwyższe wcielenie powabów niewieścich.</pt>/
Kartaskiey w łożu nie obłapi: /
Bezecny chyba y szalony /
Do gry się z taką stawką kwapi.</strofa>


<strofa id="e363">Ieszcze na chwile zbliżcie uszy:/
Mówię (bydź musi prawda zatem),/
Że beczkę zawżdy się wysuszy,/
Przy ogniu w zimie, w chłodzie latem; /
<begin id="b1321880620676-446970599"/><motyw id="m1321880620676-446970599">Pieniądz</motyw>Toż piniądz ieśli macie, wszytek /
Do nowey kwapi się podróży:<end id="e1321880620676-446970599"/>/
Komuż on idzie na pożytek?/
Co źle nabyte, to nie płuży<pe><slowo_obce>płużyć</slowo_obce> (daw.) --- popłacać, przynosić korzyści.</pe>.</strofa>






<naglowek_rozdzial id="e364">Ballada
zawieraiąca dobrą naukę dla chłopiąt złego życia</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e365">Bo czyś handlarzem iest odpustów, /
Frantem, szalbierzem, graczem w kości,/
Sparzysz się, na kształt tych oszustów/
Co ich przygrzano do białości<pe><slowo_obce>co ich przygrzano do białości</slowo_obce> --- popularna w średniowieczu kara polegająca na wypaleniu znamienia.</pe>;/
Czyś zdraycą iest, co wstydu nie ma,/
Rabusiem, gwałcicielem święta, /
Gdzie zysk wasz idzie, iak kto mniema? /
Wszytko na karczmę y dziewczęta.</strofa>


<strofa id="e366">
Drwiy, rymuy, śpieway, gray na fletni,/
Iak ci szaleńcy, bezwstydnicy, /
Trefnuy, mąć wodę conaszpetniey, /
Wyczyniay w miastach, na ulicy, /
Błazeństwa, igry, komedyie,/
Wygryway w kręgle y karcięta:/
Gdzież wszytko idzie? Mam dac szyię? /
Wszytko na karczmę y dziewczęta.
</strofa>


<strofa id="e367">Od takich plugastw miey się z dala;/
Imay się pługa, sierpa, brony;/
Koniom służ, boday za kowala,/
Ieśliś iest człowiek nieuczony; /
Lecz ieśli płótno, len, konopie/
Przędziesz, gdzież póydzie ta zaczęta/
Praca, gdy skończysz? Wieszli, chłopie? /
Wszytko na karczmę y dziewczęta.</strofa>




<naglowek_podrozdzial id="e368">Przesłanie</naglowek_podrozdzial>


<strofa id="e369">Pludry, kaftany, krasne płaszcze, /
Suknie y wszytkie wręcz szmacięta/
Idą na figle te hulaszcze:/
Wszytko na karczmę y dziewczęta.</strofa>





<naglowek_rozdzial id="e370">CXLVI</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e371">Do was, kompany mówię grzechu, /
Profesyi swey druhowie wierni,/
Strzeżcie się wszytcy złego dechu, /
Co wnet po śmierci ludzi czerni<pt><slowo_obce>Co wnet po śmierci ludzi czerni...</slowo_obce> --- aluzja do szubienicy [i/lub do zarazy nazywanej Czarną Śmiercią; Red.WL].</pt>; /
Zarazy oney unikaycie, /
Strzeżcie się iey nad wszytko w świecie, /
Y, prze Bóg miły, pamiętaycie, /
Iż przydzie dzionek, że pomrzecie.</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e372">CXLVII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e373">
<slowo_obce>Item</slowo_obce>, biedaczkom Ociemniałym /
(Z Pariża, nie zaś którym innym),/
Ten legat czynię sercem całem,/
Wielce im czuiąc się powinnym:/
Tym okulary moie daię,/
By mogli, czyniąc w tem początek,/
Uczciwe ludzie a hultaie/
Osobno grześć u Niewiniątek<pt><slowo_obce>Osobno grześć u Niewiniątek</slowo_obce> --- ociemniali miasta Paryża mieli przywilej kwestowania w dnie świąteczne na cmentarzu <wyroznienie>Niewiniątek</wyroznienie>.</pt>.
</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e374">CXLVIII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e375">Tu iuż nie pora na zabawę!/
Coż im, że żyli w zbytku wszelkim,/
Żłopali winko, zacną strawę /
Pchali do brzucha, w łożu wielkim/
Czynili sobie co dnia zadość, /
Wesele wiedli y festyny? /
Wnetki przemiia cała radość,/
A pozostaią ieno winy.</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e376">CXLIX</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e377"><begin id="b1321361981878-3803854706"/><motyw id="m1321361981878-3803854706">Danse macabre, Śmierć</motyw>Kiedy na one patrzę głowy<pt><slowo_obce>Kiedy na one patrzę głowy...</slowo_obce> --- cmentarz ten służył Paryżanom za miejsce przechadzek i zabaw. Często zachodziła potrzeba rozkopywania grobów dla zyskania miejsca, przy czym zesypywano kości na jedną kupę, tak iż w istocie przechadzająca się publiczność ocierała się o ,,kopice" czaszek ludzkich, wszelakiego stanu i kondycji.</pt>, /
Het porzucone w tey kostnicy, /
Rozeznać pośród ciżby owey /
Człek by się silił po próżnicy,/
Gdzie zacne są referendarze<pe><slowo_obce>referendarz</slowo_obce> --- urzędnik sądowy.</pe>,/
Kędy biskupy znów nadobne,/
Pachołki, czy też dygnitarze:/
Iedne do drugich zbyt podobne!<end id="e1321361981878-3803854706"/></strofa>




<naglowek_rozdzial id="e378">CL</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e379">Y te, co drugim się kłaniały, /
Stąd czerpaiący w świecie sławę,/
Y te, co inszym królowały /
Posłuch w nich niecąc y obawę, /
Wszytkie tam leżą, ot, pośnięte,/
Iedna kopica zesypana, /
Władztwo im wszelkie iest odięte;/
Nie masz tam sługi ani pana.</strofa>





<naglowek_rozdzial id="e380">CLI</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e381">Pomarli --- niech do Niebios bramy/
Trafią duszęta! --- Ciało zczezło./
Pany to były, czy też damy /
Wdzięczne, bladziutkie niby giezło<pe><slowo_obce>giezło</slowo_obce> (daw.) --- koszula.</pe>,/
Karmione ryżem y śmietaną,/
Kości ich w proch się rozsypały; /
Nic im iuż śmieszki, gierki... Ano /
Przyim ich ta Iezu do swey chwały!</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e382">CLII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e383">Pomarłym czynię to życzenie,/
Za świadki biorąc tribunały,/
Regenty, sędzię, zacne xienie<pe><slowo_obce>ksieni</slowo_obce> --- tu: przełożona klasztoru.</pe>,/
Chciwości wrogi y zakały<pt><slowo_obce>Chciwości wrogi y zakały...</slowo_obce> --- wyrażenie oczywiście ironiczne, tak jak i dalsze zestawienie św. Dominika z Panem Bogiem co do potęgi.</pt>,/
Co dla publiczney sprawy zbożney/
Daliby pociąć się na ćwierci:/
Bóg y Dominik wielkomożny/
Niech z grzechów zbawi ie po śmierci.</strofa>





<naglowek_rozdzial id="e384">Rondo</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e385">Gdym wrócił z więzienia twardego,/
Tchu niemal pozbywszy w tey głuszy, /
Czyż ieszcze y więcey katuszy /
Mam zaznać od losu srogiego? /
Toć sądzę, iż radniey się wzruszy/
Y zbawić mnie zechce od złego, /
<wers_wciety typ="6">Gdym wrócił...</wers_wciety></strofa>


<strofa id="e386">Któż chciałby mi życzyć iuż tego,/
Bych zmarniał na ciele y duszy:/
Ach, Bóg mi niech serce rozkruszy./
Niech dążę radośnie do Niego, /
<wers_wciety typ="6">Gdym wrócił...</wers_wciety></strofa>




<naglowek_rozdzial id="e387">CIV</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e388"><slowo_obce><begin id="b1321882961290-1437396422"/><motyw id="m1321882961290-1437396422">Miłość niespełniona</motyw>Item</slowo_obce>, mistrzowi Lomerowi<pt><slowo_obce>mistrzowi Lomerowi...</slowo_obce> --- mistrz Lomer d'Airaines, zakonnik; warunki stawiane przez testatora czynią prawo mistrza Lomera dość problematycznym zwłaszcza wobec pojęć Villona o interesowności kobiecej.</pt> /
Testuię miłość u płci gładkiey;/
Wara mu ieno ode wdowiey/
Kondycii, panny lub mężatki; /
Takoż nie wolno mu grosika /
Wyłożyć na te cne figielki:/
Poza tem, niech po stokroć tryka,/
Że niczem rycerz Ogier Wielki<pt><slowo_obce>rycerz Ogier Wielki</slowo_obce> --- legendarny rycerz Ogier le Danois, słynny ze swej dzielności w turniejach miłosnych.</pt>.<end id="e1321882961290-1437396422"/></strofa>




<naglowek_rozdzial id="e389">CLV<pe><slowo_obce>CLV</slowo_obce> --- tłumacz opuścił tu 40 strof, zawierających nieprzekładalne aluzje.</pe></naglowek_rozdzial>





<strofa id="e390"><begin id="b1321883289447-2021050147"/><motyw id="m1321883289447-2021050147">Miłość, Łzy</motyw>Kochanków rzeszy udręczoney/
Z Szartierowego kwartą mleczka<pt><slowo_obce>Z Szartierowego kwartą mleczka...</slowo_obce> --- Alain Chartier, poeta współczesny, autor czułych pieśni miłosnych; w oryg. gra słów <slowo_obce>lait</slowo_obce>, mleko i <slowo_obce>lais</slowo_obce>, piosenka.</pt>/
Łzawnicę daie: niech sprzęt ony /
Wciąż maią w głowach u łóżeczka;/
Kropidłem przy tey kropielnicy/
Gałązka głogu, wciąż zielona;<end id="e1321883289447-2021050147"/>/
Odmówcie ieno, miłośnicy,/
Psalm za niebożę, za Wilona...</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e391">CLVI</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e392"><slowo_obce>Item</slowo_obce>, Żemsowi Iakobowi<pt><slowo_obce>Żemsowi Iakobowi...</slowo_obce> --- mistrz Jakob James, skąpiec i właściciel licznych domów, nie cieszących się zbyt dobrą reputacją.</pt>, /
Co pilnie się o dobro stara:/
Ile chce dziewcząt niech stanowi,/
Ale zaślubić którą wara;/
Na kogo zbiera? Na bachory;/
Nie skąpi, ieno dla swey gęby:/
Ba, co poczęte iest z maciory,/
Z prawa niech świniom idzie w zęby.</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e393">CLVII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e394">
<slowo_obce>Item</slowo_obce>, dla imci Seneszala<pt><slowo_obce>dla imci Seneszala...</slowo_obce> --- być może Piotr de Brezé, wielki pan a zarazem poeta, wielki seneszal Normandii, uwięziony przez Ludwika XI w Loches.</pt>, /
Iż raz popłacił moie dłużki, /
Dworskiego urząd mam kowala,/
Co kuie gęsi y kaczuszki; /
<begin id="b1321883455167-1736192910"/><motyw id="m1321883455167-1736192910">Książka</motyw>Gdy owo nuda go przyciśnie/
Posyłam mu te oto brydnie;/
Gdy chce, do pieca niech ie ciśnie:/
W niewoli nawet śpiewka brzydnie.
<end id="e1321883455167-1736192910"/></strofa>




<naglowek_rozdzial id="e395">CLX</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e396">Ianowi Kale<pt><slowo_obce>Ianowi Kale...</slowo_obce> --- Jean de Calais, notariusz Châtelet, w istocie piastujący funkcje interpretatora testamentów.</pt>, cnemu człeku,/
--- By rzecz wyłożył barziey z bliska ---/
Co mnie nie widział od pół wieku/
Y nie zna mego imioniska,/
Gdyby w tym walnym Testamencie/
Zaszły przeszkody (rzecz nie rzadka!)/
Moc daię, y zalecam święcie,/
Aby wyczyścił rzecz do gładka.</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e397">CLXL</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e398">
Niech go glozuie<pe><slowo_obce>glossować</slowo_obce> --- dopisywać glossy, czyli wyjaśniające notatki, umieszczane przeważnie na marginesie lub między linijkami tekstu.</pe>, komentuie,/
Określa, iako go zrozumiał;/
Niech pieczętuie, przepisuie, /
Chociaby pisać sam nie umiał; /
Niechay powiększa y umnieysza,/
Niech go wykłada dookolnie,/
Na lepsze czy na gorsze, mnieysza: /
Na wszytko godzę się powolnie.
</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e399">CLXII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e400">A gdyby ktoś, bez wiedzy moiéy,/
Przeniósł się chyłkiem do wieczności,/
Temuż Kalemu moc przystoi /
(By wszytko było po słuszności /
Y zapis się wypełnił snadnie)/
Inszemu legat niech doręczy, /
Nie zaś dla siebie go ukradnie:/
Sumienie iego w tem mi ręczy.</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e401">CLXIII</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e402"><slowo_obce>Item</slowo_obce>, chcę, niechay moie ciało/
Pogrzebią u Iadwigi świętey<pt><slowo_obce>Pogrzebią u Iadwigi świętey...</slowo_obce> --- klasztor stanowiący schronienie dla starych niezamężnych kobiet.</pt>;/
Nie indziey: iżby zaś przetrwało, /
Tak iak się kryśli dokumenty /
Inkaustem, niech mą postać skryślą /
(Ieśli ten przepych nie zbyt drogi):/
Grobowca nie chcę: wiedzion myślą, /
By nie obciążać zbyt podłogi<pt><slowo_obce>By nie obciążać zbyt podłogi...</slowo_obce> --- kaplica tego klasztoru mieściła się na pierwszym piętrze.</pt>.</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e403">CLXIV</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e404"><slowo_obce>Item</slowo_obce>, chcę, aby na mym grobie/
Tę, co tu podam, zwrotkę małą,/
W dość znacznym kształcie y sposobie/
Spisano; gdyby zaś nie stało/
Inkaustu --- węglem, czarną krydą,/
Byleby trwale y wyraźnie:/
Niech boday ci, co po mnie przydą,/
Dowiedzą się o dobrym błaźnie.</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e405">CLXV</naglowek_rozdzial>






<strofa id="e406"><wyroznienie>Tu legł, z Amora dłoni srogiej,</wyroznienie>/
<wyroznienie>Z sercem boleśnie skaleczonem,</wyroznienie> /
<wyroznienie>Żaczyna lichy y ubogi,</wyroznienie>/
<wyroznienie>Co był Franciszkiem zwan Wilonem;</wyroznienie>/
<wyroznienie>Ziemi nie posiadł ni zagona,</wyroznienie>/
<wyroznienie>Oddawał wszytko: chleb, koszyczek,</wyroznienie>/
<wyroznienie>Stół: ano tedy, za Wilona,</wyroznienie> /
<wyroznienie>Odmówcie Bogu ten wierszyczek:</wyroznienie></strofa>





<naglowek_rozdzial id="e407">Rondo</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e408">Day Bóg spoczynek zasłużony, /
Światłość y pokóy wiekuisty, /
Temu, co pługa ani brony /
Nie posiadł, ni koszuli czystey;/
Nagi, do skóry ogolony,/
Na sposób rzepy obłuszczoney, /
Day Bóg spoczynek zasłużony...</strofa>


<strofa id="e409">
Srogim wyrokiem przepędzony<pt><slowo_obce>Srogim wyrokiem przepędzony...</slowo_obce> --- ten ,,srogi wyrok", wydany ,,wbrew apelacji", można odnosić do srogości damy serca Villona, którą już poprzednio czynił sprawczynią swojej tułaczki.</pt>, /
Wbrew apelacii uroczystey,/
W sam zadek celnie ugodzony, /
Błąkał się, tułacz wiekuisty: /
Day Bóg spoczynek zasłużony...
</strofa>




<naglowek_rozdzial id="e410">CLXVI</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e411">
<slowo_obce><begin id="b1321884829471-2472086874"/><motyw id="m1321884829471-2472086874">Dźwięk</motyw>Item</slowo_obce>, chcę, aby mi dzwoniono /
W dzwon znaczny<pt><slowo_obce>W dzwon znaczny...</slowo_obce> --- wielki dzwon na wieży kościoła <slowo_obce>Notre-Dame</slowo_obce>.</pt>, co nawiętsze grzebie;/
Ha, komuż się nie wstrząśnie łono, /
Gdy się w nim serce zakolebie; /
Wiadomo, sławić go nie trzeba, /
Nieraz ten piękny kray obronił: /
Naieźdzcę, czy też pieron z nieba, /
Głos iego wszytko precz przegonił.
<end id="e1321884829471-2472086874"/></strofa>




<naglowek_rozdzial id="e412">CLXXIII<pe><slowo_obce>CLXVI</slowo_obce> --- tu tłumacz opuścił kilka strof.</pe></naglowek_rozdzial>





<strofa id="e413">Trzeba by ieszcze ustanowić/
Legatu cne exekutory<pt><slowo_obce>Legatu cne exekutory...</slowo_obce> --- egzekutorów [wykonawców; Red.WL] tych wyszczególnia Villon w kilku strofkach, które w przekładzie opuszczono.</pt>: /
Ba, coraz ciężey mi iuż mówić,/
Nie żartem ponoś człek iest chory; /
<begin id="b1321884873047-2342529437"/><motyw id="m1321884873047-2342529437">Choroba</motyw>Brwi, rzęsy, włosy, wszytko boli, /
Swędzi, od pięty do ciemienia: <end id="e1321884873047-2342529437"/>/
Pilnieysza tedy zda się koley,/
U wszytkich pytać przebaczenia.</strofa>





<naglowek_rozdzial id="e414">Ballada,
w którey Wilon pyta<pe><slowo_obce>pytać</slowo_obce> --- tu: prosić.</pe> u wszytkich przebaczenia</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e415">U Celestynów y Kartuzów,/
Żebrzących braci y dewotek, /
Wałkoniów młodych, nabiyguzów, /
Dworek służebnych y ślicznotek,/
Co mile szczerzą buziak słodki; /
Galantów, co bez okulenia /
Wzuwaią ciasne żółte botki: /
U wszytkich pytam przebaczenia.</strofa>


<strofa id="e416">U sikor, co, gdzie mogą, rade /
Ukazać są cycuszek biały, /
Graczów, co wszędy niosą zwadę, /
Biboszów, ssących dzban wystały; /
U błaznów, co wśród błahych śpiewek /
Przetrwaią noc bez odpocznienia;/
U wdów rzęsistych y u dziewek, /
<begin id="b1321884957775-907285001"/><motyw id="m1321884957775-907285001">Pobożność</motyw>U wszytkich pytam przebaczenia.</strofa>


<strofa id="e417">Prócz ieno owych psów zawziętych,/
Co twardym chlebem mnie raczyli,/
Dzień w dzień strzec każąc postów świętych/
(Bodayby sami łayno źryli!)<end id="e1321884957775-907285001"/>/
Gdyby nie to, iż ot, na stołku/
Siedzę, pierdnąłbych dla uczczenia/
Tey braci: ulżyi se, wesołku!.../
U wszytkich pytam przebaczenia.</strofa>




<naglowek_podrozdzial id="e418">Przesłanie</naglowek_podrozdzial>


<strofa id="e419">Niech im kto siódme mości żebra,/
Wziąwszy tęgiego głaz kamienia /
Lub kiy sękaty; niech ich febra... /
U wszytkich pytam przebaczenia.</strofa>





<naglowek_rozdzial id="e420">Ballada
służąca na zakończenie</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e421">
Tutay zamyka się Testament, /
Y ubogiego rzecz Wilona;/
Przybądźcie wznieść pogrzebny lament,/
Gdy usłyszycie granie dzwona. /
Miłości pomarł on ofiarą; /
Odzieycie tedy się szkarłatem: /
Przysiągł to na swą kuśkę<pe><slowo_obce>kuśka</slowo_obce> --- starop. określenie na męskie genitalia.</pe> starą, /
Kiedy rozstawał się z tym światem.
</strofa>


<strofa id="e422">Miłości pomarł męczennikiem,/
Z sromotną niegdyś wyżeniony<pe><slowo_obce>wyżenąć</slowo_obce> (daw.) --- wygnać.</pe> /
Hańbą, wygnany z klątwą, z krzykiem,/
Tak iż, het, het, w dalekie strony/
Nie masz zarośli ani krzaka,/
Których by łachów swoich szmatem /
Nie przyozdobił... Dola taka!.../
Kiedy rozstawał się z tym światem.</strofa>


<strofa id="e423">Tyleż y zebrał w świecie plonu; /
Na grzbiecie łachman ten ubogi,/
Co więtsza, ieszcze w chwili zgonu/
Miłości żgały go ostrogi/
Ostrzeysze niźli kolc stalowy: /
Ano, przed owym iurnym gnatem/
Z szacunkiem trza pochylić głowy... /
Kiedy rozstawał się z tym światem.</strofa>




<naglowek_podrozdzial id="e424">Przesłanie</naglowek_podrozdzial>


<strofa id="e425">Xiążę: tak rześki, iak ów młody /
Kobuz, do końca wytrwał chwatem:/
Ba, gulnął tęgi łyk, bez wody,/
Kiedy rozstawał się z tym światem.</strofa>





<naglowek_czesc id="e426">Kodycyl<pe><slowo_obce>kodycyl</slowo_obce> --- dodatek do testamentu.</pe>
do Testamentu mistrza Franciszka Wilona</naglowek_czesc>





<naglowek_rozdzial id="e427">List do przyiacioł, w formie ballady<pt><slowo_obce>List do przyiacioł, w formie ballady</slowo_obce> --- list, pisany z więzienia w Meungs, do towarzyszy życia i zabaw w Paryżu.</pt></naglowek_rozdzial>






<strofa id="e428">Litości, bracia, weźrzyicie łaskawie,/
Weźrzyicie, ieśli wola, na sierotę! /
W piwnicy ligam, nie na kwietney trawie, /
W onem wygnaniu, kędy w żalu trawię<pt><slowo_obce>Weźrzyicie, ieśli wola, na sierotę! (...) W onem wygnaniu, kędy w żalu trawię</slowo_obce> --- bogate określenie na ,,obywateli świeżego powietrza".</pt>,/
Z wyroku Boga, ból móy y sromotę./
Wy, gaszki hoże, nadobne dzieweczki, /
Tancerze, skoczki, gromado szalona,/
Żywe y zwinne iak młode koteczki, /
Gardziołka iasne iak śrybne dzwoneczki, /
Czyż opuścicie biednego Wilona?</strofa>


<strofa id="e429">Rybałty<pe><slowo_obce>rybałt</slowo_obce> (daw.) --- wędrowny śpiewak a. aktor.</pe>, śpiewne bez miary niiakiey, /
Gładysze w słówkach y czynach ucieszne,/
Skoczne y lotne, w grosz letkie wszelaki,/
Pospieszcież, psotne wy moie iunaki: /
Toć on tymczasem wyda życie grzeszne! /
Śpiewaki rondów, motetów, piosneczek, /
Na nic polewka mu będzie, gdy skona; /
<begin id="b1321885526552-3940538627"/><motyw id="m1321885526552-3940538627">Więzienie</motyw>Gdzie liga, słońca nie zaźrzy promyczek,/
Z murów mu grubych spleciono koszyczek: /
Czyż opuścicie biednego Wilona?</strofa>






<strofa id="e430">Póydźcież go uźrzyć w tey ciężkiey potrzebie,/
Wy, pany możne, maiące w udziele/
Dziedziny wasze --- gdzie poźrzeć przed siebie ---/
Nie od cysarza, ba, od Boga w niebie: /
Pościć mu trzeba we wtorek, w niedzielę; /
Zęby ma długsze niż ten szczur ubogi, /
Do chleba wzdycha, nie zaś do kapłona<pe><slowo_obce>kapłon</slowo_obce> --- wykastrowany kogut, hodowany dla delikatnego mięsa.</pe>,/
Woda mu w kiszkach czyni lament srogi,/
Pod ziemią mieszka, bez stoła, podłogi:/
Czyż opuścicie biednego Wilona?</strofa>




<naglowek_podrozdzial id="e431">Przesłanie</naglowek_podrozdzial>


<strofa id="e432">Xiążęta moi, zaklinam was święcie:/
Zdobądźcie króla odpusty, pieczęcie,/
W was cała moia nadzieia, obrona;/
<begin id="b1321885677456-1091411381"/><motyw id="m1321885677456-1091411381">Przyjaźń</motyw>Tak w świń gromadzie iedna drugiey życzy,/
Y wszytkie pędzą, gdzie która zakwiczy:/
Czyż opuścicie biednego Wilona?<end id="e1321885677456-1091411381"/></strofa>





<naglowek_rozdzial id="e433">Nadgrobek w formie ballady,
który Wilon sporządził dla siebie y swoich
kompanów, nadziewaiąc się bydź z nimi
powieszony</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e434">
Bracia: z was, coście ostali na świecie, /
Niech nienawiści nikt ku nam nie czuie; /
Gdy miętkie serce mieć dla nas będziecie, /
Y was Bóg radniey kiedyś się zlituie;/
<begin id="b1319991007836-2764442473"/><motyw id="m1319991007836-2764442473">Trup</motyw>Widzicie nas tu, wiszące straszliwie: /
Ciało, o które dbaliśmy zbyt tkliwie,/
Zgniłe, nadżarte, wzrok straszy i hydzi<pe><slowo_obce>hydzić</slowo_obce> (daw.) --- wzbudzać obrzydzenie.</pe>:/
Kość zwolna w popiół y proch się przemienia;/
Niech nikt z naszego nieszczęścia nie szydzi<pt><slowo_obce>Niech nikt z naszego nieszczęścia nie szydzi...</slowo_obce> --- wisielcy stanowili ulubiony temat popularnych żartów i konceptów.</pt>, /
Lecz proście dla nas wszytkich odpuszczenia!
<end id="e1319991007836-2764442473"/></strofa>


<strofa id="e435">Ieśli błagamy was, toć się nie godzi/
Odpłacać wzgardą, mimo iż skazano/
Nas prawem. <begin id="b1319991025592-2707564051"/><motyw id="m1319991025592-2707564051">Kondycja ludzka, Głupota</motyw>Wiedzcie, po ludziach to chodzi,/
Iże nie wszytkim w głowie statek<pe><slowo_obce>statek</slowo_obce> (daw.) --- stateczność, rozwaga.</pe> dano;<end id="e1319991025592-2707564051"/>/
Wspomóżcież tedy biednych modły swemi/
U Syna Maryey, Pana wszelkiey ziemi,/
Iżby nie chybił łaski y pomocy,/
Od czartoskiego broniąc nas płomienia. /
Zmarłe iesteśmy: tu kres ludzkiey mocy;/
Lecz proście dla nas wszytkich odpuszczenia!</strofa>






<strofa id="e436">Deszcze nas biednych do szczętu wyprały,/
Do cna zczerniło, wysuszyło słońce;/
Sępy y kruki oczęta zdzióbały, /
Włoski w brwiach, w brodzie, wydarły chwiejące; /
Nigdy nam usieść ni spocząć nie wolno; /
Tu, tam, na wietrze kołyszem się wolno;/
Wciąż nami trąca wedle swego dechu, /
Ptactwo nas skubie raz wraz bez wytchnienia: /
Nie day Bog przystać do naszego cechu, /
Lecz proście dla nas wszytkich odpuszczenia!</strofa>




<naglowek_podrozdzial id="e437">Przesłanie</naglowek_podrozdzial>


<strofa id="e438">
Ty, xiążę Iezu, nad wszem państwem możny, /
Chroń dusze nasze od Piekieł roszczenia:/
Niiak mieć z niemi nie chcemy zbliżenia; /
Ludzie, nie czas tu na pośmiech bezbożny,/
Lecz proście dla nas wszytkich odpuszczenia!
</strofa>






<naglowek_rozdzial id="e439">Ballada
o apelacyi Wilonowey</naglowek_rozdzial>





<strofa id="e440">Cóż mówisz o obronie moiey, /
Garnierze<pt><slowo_obce>Stefan Garnier</slowo_obce> --- osobistość wielce wątpliwej moralności, prawdopodobnie dobry znajomy Villona.</pt>? Iako ci się zdawa? /
Wszelki zwierz o swe futro stoi; /
Gdy nań ktoś dybie y nastawa, /
Umyka z karkiem, ile zdoła;/
Gdy mnie na czyste powieszenie/
Skazano, przez szalbierstwo zgoła, /
Byłże czas wtedy na milczenie?</strofa>


<strofa id="e441">Gdybych Kapetom<pt><slowo_obce>Kapetowie</slowo_obce> --- królewski ród Kapetów wiódł się, wedle popularnej gadki, od rzeźnika.</pt> był pokrewny, /
Co się z rzeźników ponoś wiodą, /
Nie czczonoby mnie, iestem pewny, /
Tak szczodrze w iatce oney wodą./
Rozumiesz te figielki?<pt><slowo_obce>Rozumiesz te figielki?...</slowo_obce> --- aluzja do tortury wodnej, jakiej poddano Villona w śledztwie.</pt> Ano, /
Skoro, na głupie osądzenie,/
Homilie te mi odśpiewano,/
Byłże czas wtedy na milczenie?</strofa>


<strofa id="e442"><begin id="b1321736918465-283399552"/><motyw id="m1321736918465-283399552">Prawo</motyw>Czyś myślał wręcz, iż się nayduie/
W tey główce tyle przytomności, /
By w sam czas<pe><slowo_obce>w sam czas</slowo_obce> --- we właściwym momencie.</pe> wrzasnąć: «Appeluię»?/
Owo tak, proszę Ich Miłości,/
Mimo iż niezbyt dufny w sobie,/
Gdym, przed regentem, to rzeczenie:/
«Masz dyndać!» słychnął, w oney dobie<pe><slowo_obce>w oney dobie</slowo_obce> (daw.) --- w tym momencie.</pe>,/
Byłże czas wtedy na milczenie?<end id="e1321736918465-283399552"/></strofa>




<naglowek_podrozdzial id="e443">Przesłanie</naglowek_podrozdzial>


<strofa id="e444">Xiążę, gdybych miał w gębie skobel,/
Iuż byłbych, krukom na pieczenie, /
Zawisnął, iak ten straszy-wróbel: /
Byłże czas wtedy na milczenie?</strofa>






<naglowek_rozdzial id="e445">Rozprawa serca y ciała Wilonowego w kształcie ballady<pt><slowo_obce>Rozprawa serca y ciała Wilonowego w kształcie ballady</slowo_obce> --- tego rodzaju ,,rozprawy" między ciałem a duszą istniały już i przedtem w literaturze średniowiecza.</pt></naglowek_rozdzial>




<naglowek_podrozdzial id="e446">I</naglowek_podrozdzial>


<strofa id="e447"><begin id="b1321886318514-3490236729"/><motyw id="m1321886318514-3490236729">Serce</motyw>Kto się odzywa?/
<wers_cd>--- Ia.</wers_cd>/
<wers_cd>--- Któż?</wers_cd>/
<wers_cd>--- Serce twoie,</wers_cd>/ 
Co ledwie trzyma się na nitce kruchey. /
Iuż nie mam siły, tchu: dychnąć się boię,/
Kiedy cię widzę, iak, spuściwszy słuchy,/
Wszyłeś się w kącik, na kształt biedney psiny.<end id="e1321886318514-3490236729"/>/
--- Coż mię tam pędzi?/
<wers_cd>--- Twe szalone czyny.</wers_cd>/
--- Y co ci o nie?/
<wers_cd>--- Trawią mnie zgryzotą.</wers_cd>/
--- Dayże mi pokój!/
<wers_cd>--- Nie.</wers_cd>/
<wers_cd>--- Uźrzysz y inne.</wers_cd>/
--- Kiedy?/
<wers_cd>--- Gdy miną mi lata dziecinne.</wers_cd>/
--- Nic iuż nie mówię./
<wers_cd>--- Y nie stoię o to.</wers_cd></strofa>



<naglowek_podrozdzial id="e448">II</naglowek_podrozdzial>


<strofa id="e449">--- Co ty zamierzasz?/
<wers_cd>--- Zostać tęgim człekiem.</wers_cd>/
--- Masz lat trzydzieści./
<wers_cd>--- Y muł tyleż żyje.</wers_cd>/
--- Czy to dziecięctwo?/
<wers_cd>--- Nie.</wers_cd>/
<wers_cd>--- Dur tedy z wiekiem </wers_cd>/
<wers_cd>Chwyta się ciebie?</wers_cd>/
--- Którędy?/
--- Za szyię. / Nic nie rozumiem./
<wers_cd>--- Owszem: muchy w mleku,</wers_cd>/ 
Ot, białe, czarne, tak iest y w człowieku./
--- To wszytko zatem?/
<wers_cd>--- Y coż chcesz? Z ochota,</wers_cd>/
Jeśli nie dosyć, rozpocznę na nowo./
--- Zgubiony iesteś./
<wers_cd>--- Trza nadrabiać głową.</wers_cd>/
--- Nic iuż nie mówię./
<wers_cd>--- Y nie stoię o to.</wers_cd></strofa>



<naglowek_podrozdzial id="e450">III</naglowek_podrozdzial>

<strofa id="e451">--- Mnie żal, a tobie boleść y cirpienie./
Gdybyś był głupkiem, gdyby pałką biedną,/
Nalazłbyś dla się ieszcze wymówienie:/
Piękne, czy szpetne, nie dbasz; to ci iedno./
Abo masz głowę twardszą niż kamienie, /
Lub od czci wolisz karmić się sromotą! /
Coż na te racye rzeczesz mi, lichoto?/
--- Wszytko się skończy, gdy mnie ziemia schowa./
--- Co za pociecha! Ha! Mądra wymowa! /
Nic iuż nie mówię./
<wers_cd>--- Y nie stoię o to.</wers_cd></strofa>



<naglowek_podrozdzial id="e452">IV</naglowek_podrozdzial>

<strofa id="e453">--- Skąd to nieszczęście?/
<wers_cd>--- Taka, ot, ma dola.</wers_cd>/ 
Sam Saturn<pe><slowo_obce>Saturn</slowo_obce> --- starorzymski bóg czasu, później symbol melancholii.</pe> taką losów moich postać /
Snadź iuż nakazał./
<wers_cd>--- To szaleństwo. Hola!</wers_cd>/
Panem mu iesteś, a chcesz sługą zostać? /
Patrz, w Salomońskiem co pisaniu stoi: /
«Człowiek roztropny (rzekł) ma w mocy swoiey /
«Planety wszytkie y włada im cnotą»./
--- Nie wierzę; będę, czem los mi przeznaczy./
--- Co mówisz?/
<wers_cd>--- Milczę.</wers_cd>/
<wers_cd>--- Tak, zamilczmy raczey.</wers_cd>/
Nic iuż nie mówię./
<wers_cd>--- Y nie stoię o to.</wers_cd></strofa>




<naglowek_podrozdzial id="e454">Przesłanie</naglowek_podrozdzial>


<strofa id="e455">--- Chcesz żyć?/

<wers_cd>--- Od Boga czekam wspomożenia!</wers_cd>/

--- Trzeba ci.../

<wers_cd>--- Czego?</wers_cd>/

<wers_cd>--- Wyrzutów sumienia;</wers_cd>/ 
Czytać wciąż./

<wers_cd>--- Coże?</wers_cd>/

<wers_cd>--- Xięgi wiekuiste;</wers_cd>/
Ostaw szaleńców./

<wers_cd>--- Pewnie.</wers_cd>/

<wers_cd>--- Nie leź w błoto,</wers_cd>/

--- Pomyślę nad tem./

<wers_cd>--- Pamiętay.</wers_cd>/

<wers_cd>--- Zaiste...</wers_cd>/

--- Iżby nie przeszła chwila odpuszczenia./
Nic iuż nie mówię./

<wers_cd>--- Y nie stoię o to.</wers_cd></strofa>
<naglowek_czesc id="e456">Od tłumacza</naglowek_czesc>






<akap id="e457">Kiedy oto robiłem korektę do ponownego wydania <tytul_dziela>Wielkiego Testamentu</tytul_dziela>, mimo woli zadumałem się nad tymi strofami, stanęły mi w oczach chwile, kiedy je przekładałem. <begin id="b1321886981017-3704804663"/><motyw id="m1321886981017-3704804663">Wojna, Lekarz</motyw>Jesień roku 1916, zima, najciemniejszy okres wojny. Byłem wówczas jako ,,lekarz pospolitego ruszenia" przydzielony do tzw. Stacji Opatrunkowej i spędzałem co drugą dobę w baraku z desek skleconym między szynami kolejowymi. Raz po raz przychodziły z frontu transporty żołnierzy, zawszonych, brudnych, okrwawionych, z oczami błyszczącymi od gorączki i zmęczenia. Ale jeszcze przykrzejszy był widok tych, których pędzono na front. Żaden z austriackich ,,ludów" nie objawiał (zwłaszcza po dwóch latach) zapału wojennego, ta wojna była w Austrii okrutnym nonsensem. Toteż Stacja Opatrunkowa była ostatnią nadzieją wszystkich: zgłosić się tam jako chory i ,,zadekować" się bodaj na jakiś czas w szpitalu. Opierało się to o nas, lekarzy, wystawiając nasze uczucia ludzkości na ciężką próbę.<end id="e1321886981017-3704804663"/> A tu z góry zaciskano
śrubę coraz mocniej. Jednego dnia przyszedł do lekarzy poufny rozkaz od dowodzącego generała, że gorączkę niżej 39 stopni ma się uważać za niebyłą... Oczywiście wzruszyliśmy ramionami na ten idiotyczny rozkaz, ale w ogóle było ciężko. I tak żyło się z dnia na dzień, z tą obawą, że samemu będzie się z dnia na dzień wyrwanym i rzuconym na któryś z dalekich terenów wojny. A wówczas miałem właśnie na warsztacie druk pięciotomowego Montaigne'a...</akap>


 


<akap id="e458">Barak, w którym spędzałem wówczas więcej niż pół życia, był straszny. Tłum pluskiew, do których się z czasem przyzwyczaiłem, żar od żelaznego piecyka, ziąb od okna i szpar w ścianach, myszy, szczury, jęki i stękania chorych, zaduch... Może ta rama zbudziła we mnie tęsknotę za przełożeniem Villona. Zgromadziłem całą ,,wilonologię", która na szczęście była w Bibliotece Jagiellońskiej dobrze reprezentowana; gdy wieczór uspokoiło się nieco, gdy ustawało warczenie telefonów i tylko od czasu do czasu przeciągłe sygnały pociągów przerywały ciszę, wydobywałem książki i zatapiałem się w ten świat. W owej izdebce, gdzie deszcz bił w cienki dach i wicher wył za oknem, w atmosferze śmierci i rozpaczy, dziwnie mocno czuło się te strofy. Żyłem w upojeniu. Jednej nocy, zatopiony w mojej pracy, usłyszałem chrobot: oglądam się, na półkę nad łóżkiem dostała się młoda myszka i widocznie nie umiała zejść. Patrzę na
nią, ona na mnie, oboje ze strachem. Wreszcie podstawiłem jej poduszkę, zbiegła lekko i uciekła.
Te chwile, które dawno zatarły się w pamięci jak przykry sen, stanęły mi nagle przed oczyma jak żywe w czasie robienia korekt. I może okoliczności, w jakich przekładałem tę książeczkę, sprawiły, iż pozostała mi ona szczególnie bliską.</akap>





<sekcja_asterysk/>


<akap id="e459">Wiek piętnasty, który był kolebką Villona, jak również i poprzedzający go wiek czternasty, nie są we Francji okresem interesującym pod względem piśmienniczym. Jest to, z punktu widzenia kultury, epoka przejściowa; epoka, w której gmach średniowiecza rozpada się i kruszeje, zaledwie zaś tu i ówdzie odosobnieni budownicy gromadzą dopiero cegły pod przyszłą budowlę Odrodzenia. Stany, instytucje, na których zasadzał się porządek społeczny, zdradzają znamiona wyczerpania lub potrzebę głębokich reform. Wspaniały, połyskujący stalą i złotem rynsztunek feudalnego rycerstwa stał się czczą dekoracją; pod religią rycerskiego ,,honoru" kryje się egoizm, brutalność, brak poczucia narodowego, chciwość i zdrada. Kościół, szarpany schizmą, od samych szczytów dający obraz zgorszenia, uprawiający handel odpustów i godności kościelnych, gromadzący
olbrzymie bogactwa przez dłonie zakonów <wyroznienie>żebrzących</wyroznienie>, nie odwraca wprawdzie od wiary, ale nie daje też silnych podstaw życia moralnego. Podobnież i dawne źródła literatury i poezji wysychają. Stare powieści i rapsody rycerskie stały się martwą literą, obcą już przez sam język, który, od czasu <tytul_dziela>Powieści Okrągłego Stołu</tytul_dziela>, uległ znacznemu przeobrażeniu. Ostatnim dziełem szerokiego tchu jest <tytul_dziela>Romans Róży</tytul_dziela>, a raczej jego druga część<pt><slowo_obce>druga część</slowo_obce> --- autorem pierwszej, wcześniejszej o jakie pół wieku, jest Wilhelm de Lorris.</pt>, pióra Jana de Meung (1277) --- ale i to już jest dawna przeszłość, która, przez wiek XIV i XV, pokutuje we wtórnych naśladownictwach, wlokąc za sobą cały kram zimnych i rozwlekłych alegorii. Poezja, nie znajdując źródeł, z których by biła dla niej nowa treść, staje się igraszką dworską, zasklepia się w problemach formalnych. Obracając się w kręgu konwencjonalnych tematów (srogość kochanki, niestałość losu, nieubłagany kres wszystkiego w śmierci etc.), szuka chluby w trudności formy i wirtuozostwie, o jakim nie śniło się dzisiejszym poetom. Wreszcie lata poprzedzające rok 1431 --- datę urodzenia Franciszka Villona --- stają się dobą najgłębszego upadku Francji, najechanej przez Anglików, pustoszonej rabunkiem i pożogą, zarazą i kontrybucjami<pe><slowo_obce>kontrybucja</slowo_obce> --- zobowiązanie finansowe pokonanego kraju wobec zwycięskiego.</pe>, słowem wszystkimi klęskami długoletniej i zaciekłej wojny. W tej to epoce, w roku, w którym spalono na stosie w Rouen Dziewicę Orleańską<pe><slowo_obce>Dziewica Orleańska</slowo_obce> --- Joanna D'Arc (1412--1431), święta, mistyczka, patronka Francji. Prowadziła wojska francuskie do walki przeciw Anglikom, skłaniając je do przyjęcia bardziej ofensywnej taktyki. Ostatecznie została wydana Anglikom, osądzona za herezję i spalona na stosie.</pe>, urodził się w domu paryskich nędzarzy przyszły włóczęga, bandyta, sutener i złodziej, który część życia spędził w więzieniach, a cudem jedynie uniknął szubienicy, a który, dziwną igraszką losu, miał się stać, obok tej wielkiej patronki Francji, jedynym świetlanym punktem posępnej i mrocznej epoki. Tak wielką jest potęga poezji, gdziekolwiek zapłonie prawdziwa jej iskra!</akap>






<akap id="e460">Franciszek z Moncorbier, który od swego krewnego i opiekuna przybrał nazwisko Villona, urodził się z biednej rodziny w Paryżu, w r. 1431. O ojcu nie wiadomo nic; odumarł syna młodo; o matce tyle, iż była to uboga i prosta kobieta. Przygarnął chłopca i zajął się jego kształceniem Wilhelm Villon, kanonik przy klasztorze św. Benedykta, w którego też murach wychował się Franciszek. O latach młodzieńczych Villona wiadomo tyle, iż w r. 1449 otrzymał stopień bakałarza, a w 1452 licencjata ,,Sztuk<pe><slowo_obce>Sztuki</slowo_obce> --- sztuki wyzwolone, łac. <slowo_obce>artes liberales</slowo_obce>, średniowieczne określenie programu nauczania akademickiego.</pe>"; w domu przybranego ojca zetknął się z poważnym gronem osób ze świata duchownego i urzędniczego. Ale skłonności pchały młodego żaka ku innemu towarzystwu. ,,Uniwersytet paryski --- pisze L. Molland, jeden z biografów poety --- ze swymi przywilejami, które czyniły zeń państwo w państwie, ze swą ciżbą młodzieży, ciągnącą z całej Europy, a często pozbawioną środków, krył w swoim łonie najniebezpieczniejszych złoczyńców: tych, którym niejaka kultura umysłowa dawała zarazem więcej środków czynienia złego i więcej środków drwienia ze Sprawiedliwości. Władza duchowna uwalniała prawie zawsze winnych. Ażeby sądy kryminalne prefektury Paryża mogły na nich położyć rękę, trzeba było recydywy po recydywie, trzeba było, aby ich uznano jako wyzutych z przywileju kleryków i popadłych <slowo_obce>in profundum malorum<pe><slowo_obce>in profundum malorum</slowo_obce> (łac.) --- w głębokie grzechy.</pe></slowo_obce>: takie było uświęcone wyrażenie. Sytuacja tak uprzywilejowana ściągała do Uniwersytetu mnóstwo nicponiów, zrujnowanych i pogrążonych w rozpuście szlacheckich synów, którym, dla uzyskania charakteru studenta, wystarczało wpisać się na lekcje jednego z nauczycieli. Rozwijały się tam prawdziwe stowarzyszenia bandytów, opryszków, oszustów i włamywaczy; owe żaki-urwisze dawały najwięcej zatrudnienia policji paryskiej..."</akap>






<akap id="e461">Słowem, te późne wieki średnie miały swoją <wyroznienie>cyganerię</wyroznienie>, ale dostrojoną do twardych obyczajów epoki; nieśmiertelny typ takiego ,,cygana" skreślił Rabelais<pe><slowo_obce>François Rabelais</slowo_obce> (ok. 1493--1553) --- francuski pisarz, a przy tym duchowny i lekarz. Jego najważniejsze dzieło stanowi <tytul_dziela>Gargantua i Pantagruel</tytul_dziela>, opowieść wzorowana na literaturze jarmarcznej, parodiująca m. in. romanse rycerskie.</pe> w postaci Panurga w swoim <tytul_dziela>Pantagruelu</tytul_dziela>.</akap>






<akap id="e462">Po wszystkie czasy knajpa odgrywała dominującą rolę w życiu studenckim; stała się też ona domem Villona, i, wciągnąwszy go w wesołe towarzystwo młodych utracjuszów, doprowadziła od psot studenckich do coraz
cięższych wybryków. Villon stał się duszą kompanii: niewyczerpanym --- jak to utrwaliła tradycja --- w sposobach zdobywania dla siebie i towarzyszy jadła i napitku na biesiadę, kosztem łatwowiernych przekupniów. Z owych młodocianych czasów poety godzi się też wspomnieć epizod słynnego kamienia <wyroznienie>Pet-du-diable</wyroznienie>, o którego wzruszenie z pierwotnego miejsca stoczyła się tragikomiczna walka pomiędzy studenterią a policją; epizod ten uwiecznił Villon w poemacie, o którym wiemy ze wzmianki w jego <tytul_dziela>Testamencie</tytul_dziela>, ale który niestety zaginął<pt>Tradycję tę utrwalił poemacik p. t. <tytul_dziela>Repues franches</tytul_dziela> (<tytul_dziela>Daremne biesiady</tytul_dziela>), którego bohaterem jest Villon i którego autorstwo przypisywano nawet długo jemu samemu.</pt>. Sprzeczka, na tle bliżej nam nieznanym (wiemy tyle, iż chodziło o niejaką Ysabeau) uczyniła Villona w obronie własnego życia mimowolnym zabójcą (1455). Sprawę umorzono; nim to jednak nastąpiło, Villon zmuszony był do kilkumiesięcznej tułaczki. Może już wówczas Villon wszedł w stosunki ze słynną szajką tzw. <wyroznienie>Coquillards</wyroznienie>, którzy operowali po całej Francji, a których później był niewątpliwym towarzyszem i bardem<pt>napisał w złodziejskim narzeczu szajki szereg ballad o treści zaczerpniętej z życia włóczęgów.</pt>. W każdym razie, w następnym roku, po powrocie do Paryża, widzimy go współdziałającym w zbrodni, tym razem dokonanej z całym rozmysłem, mianowicie w kradzieży z włamaniem w kolegium Nawarskim. Kradzież przyniosła 500 dukatów i na razie nie wyszła na jaw. Zachęcona powodzeniem szajka planuje nową kradzież w Angers, dokąd wspólnicy wysyłają przodem Villona dla rozpatrzenia się w terenie. Na wyjezdnym, pomiędzy tymi dwoma niebezpiecznymi przedsięwzięciami, Villon układa mały poemacik pt. <tytul_dziela>Legaty</tytul_dziela>, nazywany też później przez publiczność <tytul_dziela>Małym testamentem</tytul_dziela>, utwór satyryczny, tryskający pustotą i humorem (które możemy dziś jedynie wyczuwać w pulsowaniu rytmów, większość bowiem aluzji, jakimi naszpikowany jest utwór, jest dla nas martwa lub na wpół niezrozumiała). W utworze tym oznajmia, iż opuszcza Paryż, ale przypisuje ten wyjazd okrucieństwu damy swego serca, nie wspominając nic o innych, mniej chlubnych przyczynach skłaniających go do podróży: na odjezdnym czyni podarki i zapisy znajomym, przyjaciołom i wrogom, które to podarki są oczywiście jedynie pretekstem do uciesznych lub złośliwych aluzji.</akap>






<akap id="e463">W czasie nieobecności Villona kradzież w kolegium wyszła na jaw; uwięziono paru uczestników, których zeznania obciążyły Villona. Bramy Paryża stają się pod grozą największego niebezpieczeństwa dla poety zamknięte: znów czeka go tułaczka. Jakiś czas spędza na dworze księcia Karola Orleańskiego,
najwybitniejszego wówczas poety we Francji, który, po długoletnim więzieniu angielskim, osiadłszy w uroczej rezydencji w Blois, zażywa, w atmosferze turniejów poetyckich, pogodnej jesieni swego życia. Niestety Villon, po krótkim korzystaniu z łaski, a nawet pensji książęcej, dostaje się, z nieznanych bliżej ale zdaje się poważnych powodów, do więzienia w Orleans; ocala go amnestia, sprowadzona wjazdem młodziutkiej księżniczki. Niebawem toż samo szczęście w nieszczęściu powtarza się w życiu poety: wtrącony --- znów nie wiemy za jakie przestępstwo --- do bardzo ciężkiego więzienia w Meungs, zagrzebany w nim beznadziejnie (wśród czego znajduje wszakże dość siły, aby przesłać przyjaciołom paryskim pełną werwy balladę <tytul_dziela>Czyż opuścicie biednego Wilona?</tytul_dziela> ), znów cudownemu przypadkowi zawdzięcza uwolnienie. Król Karol umiera; następca jego, Ludwik XI, przejeżdżając z koronacji przez Meungs, darzy amnestią licznych więźniów: w ich liczbie znajduje się i Villon. Amnestia obejmowała prawdopodobnie i nieodpokutowaną jeszcze kradzież nawarską, Villon bowiem wraca spokojnie do Paryża (1461). Tu pisze <tytul_dziela>Wielki Testament</tytul_dziela>, utwór, w którym zamyka całego siebie, wszystkie swoje żale i nienawiści, wspominki i marzenia, całą werwę paryskiego ulicznika i melancholię przedwcześnie zmarniałego tułacza i tragizm spojrzenia na świat z drugiego brzegu.</akap>






<akap id="e464">Niedługo danym mu było zażywać spoczynku. Niepokojony znowu o kradzież w kolegium Nawarskim --- ten pierwszy błąd młodości, który pociągnął za sobą łańcuch innych --- Villon dostaje się jeszcze raz do więzienia. Chodziło, zdaje się, o pretensje cywilne; toteż wypuszczono więźnia, skoro zobowiązał się (prawdopodobnie za jakąś poważną poręką) spłacić w określonym terminie poszkodowanym część straty! Niebawem jednak najniewinniejszy z wybryków Villona wtrąca go w najcięższe opresje. Nocna bójka, zakończona śmiercią poważnego mieszczanina, prowadzi Villona --- mimo że tylko pośrednio był w nią zamieszany --- do więzienia, gdzie, doświadczywszy go wprzód torturą wodną, odczytano mu wyrok śmierci przez powieszenie. Tym razem rzecz zdawała się bez ratunku. Skazaniec kreśli w więzieniu słynną <tytul_dziela>Balladę wisielców</tytul_dziela>, zbiera jednak ostatek energii, aby apelować, mimo iż z małą nadzieją. Apelacja --- może dzięki jakiemuś poparciu --- odniosła skutek: karę śmierci zmieniono na dziesięcioletnie wygnanie z obrębu Paryża. Villon daje wyraz swym uczuciom w radosnej balladzie do odźwiernego Garniera; w drugiej balladzie, zwróconej do Trybunału, uprasza o trzechdniową zwłokę i opuszcza
Paryż (1463), w trzydziestym trzecim roku życia.</akap>






<akap id="e465">Tu ślad poety gubi się. Należy przypuszczać, iż zmarł niedługo później, gdyż byłby został po nim jakiś dokument, bądź w nowych utworach, bądź w rocznikach kryminalnych.</akap>






<akap id="e466">Czym był Villon, na tle połowy XV wieku, dla francuskiego piśmiennictwa? Spróbuję to objaśnić w kilku słowach. Villon jest pierwszym poetą Francji w nowożytnym znaczeniu; jest w poezji francuskiej pierwszą wybitną <wyroznienie>jednostką</wyroznienie>. Dawne twory poezji francuskiej noszą cechę twórczości zbiorowej: narastają pokoleniami, przechodzą z ust do ust, już pierwszy spisujący je twórca jest raczej ich <wyroznienie>redaktorem</wyroznienie>; wyrażają zarazem zbiorowe, nie indywidualne pojęcia i wierzenia. Późniejszą, chronologicznie bliższą Villonowi poezję cechuje także jej bezosobisty poniekąd charakter: poeta nie tyle dąży do wyrażenia <wyroznienie>siebie</wyroznienie>, ile kładzie swą ambicję w to, aby utarte i ogólnikowe <wyroznienie>tematy</wyroznienie> ująć w sposób nowy co do trudności formalnych. Parę zaledwie można by wymienić nazwisk poetów (Alain Chartier, książę Karol Orleański), których profile, dość nikłe zresztą, zarysowują się bardziej indywidualnie na tle ogólnej szarzyzny. Villon natomiast bierze stare, gotowe formy, aby je odmłodzić żywą krwią swoją; aby w nich dać siebie: gorącą, namiętną, rzewną spowiedź życia, jęk zmarnowanej młodości, spazm niezaspokojonego serca. Nie ucieka się do pomocy fikcji poetyckiej ani alegorii, nie przypina sobie szlachetnego koturnu, nawet koturnu nieszczęścia; jak nikt przed nim, a mało kto po nim, bez szaty godowej wchodzi do zaczarowanego pałacu wielkiej sztuki; od pierwszego wiersza mówi do nas on sam, biedak, więzień, zbrodniarz, ,,miłośnik z hańbą przepędzony" i ,,ochłostany nago", kochanek <wyroznienie>grubej Małgosi</wyroznienie>... a wszystko ,,dla braku trochy maiętności"... Villon jako artysta wyróżnia się zmysłem rzeczywistości: nie szuka poezji w obłokach ani w urojeniu, znajduje ją tuż koło siebie, bierze ją z błota ziemi, i, mocą dziwnego czarodziejstwa, wszystko, co weźmie w rękę, zamienia w przejmującą poezję. Jest to poeta na wskroś egotyczny, czystej krwi liryk, i jako taki Villon jest odosobnionym zjawiskiem: ta żyła poezji kryje się po nim i przepada gdzieś pod ziemią; nie ma dla niej miejsca ani w humanizmie wieku XVI, ani w klasycznym i obiektywnym wieku XVII, ani w filozoficznej grze myśli wieku XVIII. Dopiero w romantyzmie pierwszej połowy XIX wieku, poczętym z innego znów łazika i po trosze sutenera --- nazywał się on Jan Jakub Rousseau --- który, tak samo jak Villon, <wyroznienie>wyspowiadał</wyroznienie> swoje biedne serce, żyła ta tryska olbrzymim strumieniem i staje się istotą całej niemal nowoczesnej poezji. Villon jest nam tedy
szczególnie bliski --- bliższy o wiele, niż był bezpośrednio po nim następującym wiekom.</akap>






<akap id="e467">Villon jest pierwszym poetą Francji przez swą twórczość w zakresie języka. Uczynił w poezji to, co później Rabelais w prozie: miast dawnej naiwnej, czasem niedołężnej gwary, lub też miast kunsztownych formalnych łamańców, wyrażających mdłe i konwencjonalne uczucia, mowa Villona płynie wprost z serca; w sercu, we krwi znajduje dla swych uczuć wyraz bezpośredni, prosty i doskonały: kunsztowny, ale zupełnie innym, głębokim kunsztem! Niezwykłym zjawiskiem była w owej epoce jego giętkość wyrazu dla każdego odcienia myśli, lekka igraszka żartu, swoboda i śmiałość w przechodzeniu od pustoty do tragicznej powagi, od cynizmu do modlitwy. Jak bardzo Villon jest tu nowożytnym i jak wyprzedził swą epokę, wyrazi najlepiej to, iż dziś stawiają go obok takiego mistrza śmiechu przez łzy, jak Heine i takiego artysty <wyroznienie>nastroju</wyroznienie>, jak Verlaine.</akap>






<akap id="e468">Spuścizna literacka Villona jest bardzo szczupła. Obejmuje ona wdzięczny, lecz błahy poemacik <tytul_dziela>Legaty</tytul_dziela> (<tytul_dziela>Les Lais</tytul_dziela>, w dziś. franc. <tytul_dziela>Les legs</tytul_dziela>) zwany też <tytul_dziela>Małym Testamentem</tytul_dziela>, dalej <tytul_dziela>Wielki Testament</tytul_dziela> i kilka okolicznościowych ballad, które późniejsi wydawcy dołączyli do <tytul_dziela>Wielkiego Testamentu</tytul_dziela> jako <tytul_dziela>Kodycyl</tytul_dziela> (nazwa ta nie pochodzi od Villona); wreszcie kilka wspomnianych już ballad w żargonie złodziejskim.
Tak więc główna treść Villona zamyka się w <tytul_dziela>Wielkim Testamencie</tytul_dziela>. Nie jest to bynajmniej jednolity, planowo skomponowany utwór; przeciwnie, jest to mieszanina bardzo nierównej wartości. Podjąwszy jeszcze raz poetycką formę <tytul_dziela>Legatów</tytul_dziela> (nie nową zresztą w średniowiecznej poezji), Villon rozszerzył ją i pogłębił, naśladując w konsekwentnej parodii wiernie wszystkie szczegóły formalnego testamentu; po czym, stworzywszy w ten sposób ramy dopuszczające wszelkiej swobody w dygresjach, oprawił w nie szereg utworów, przeważnie <wyroznienie>ballad</wyroznienie>, datujących [się] widocznie z rozmaitych epok jego życia. Stąd nierówności dzieła. Obok rzeczy doskonałych w formie i wyrazie, jak np. <tytul_dziela>Żale pięknej płatnerki</tytul_dziela>, jak owa <tytul_dziela>Ballada o paniach minionego czasu</tytul_dziela>, ze słynnym refrenem: <slowo_obce>mais ou sont les neiges d'antan?</slowo_obce> mieści się np. zimne i urzędowe epitalamium: ,,<wyroznienie>Y oto czemu iesteśmy tu społem</wyroznienie>", lub też błahe spiętrzenie obrzydliwości (jedna z ulubionych zabaw poezji średniowiecznej) w balladzie: ,,<wyroznienie>Niechay się smażą zawistne ięzyki</wyroznienie>". Można powiedzieć, iż to, co czyni dla nas Villona wielkim poetą, zamyka się w jakich paruset lub kilkuset wierszach<pe><slowo_obce>wierszach</slowo_obce> --- tu: wersach.</pe>.</akap>






<akap id="e469">Ulubioną formą, w jakiej tworzył Villon, była <wyroznienie>ballada</wyroznienie>. Nie była ona jego własnością; przeciwnie, panowała w owej epoce w poezji prawie wszechwładnie. Balladę starofrancuską (od <slowo_obce>baller</slowo_obce>, tańczyć) trzeba ściśle odróżnić od
romantycznej ballady niemieckiej (jak również i polskiej), której pojęcie płynie z treści, podczas gdy tamtej --- z formy. Formę tę stanowiły trzy strofy, ośmio- lub dziesięciowierszowe, i krótsze <wyroznienie>przesłanie</wyroznienie>, zaczynające się z reguły od słowa ,,Książę": zabytek z turniejów śpiewackich, gdy recytator lub śpiewak zwracał się, kończąc, do sędziego i księcia turnieju. Wszystkie trzy strofy i przesłanie oparte były na tych samych rymach, splecionych w kunsztowny sposób, tak iż, w klasycznej balladzie, na 28 wierszy, zasadniczy rym powtarzał się 14 razy. Nie zadowalając się tymi trudnościami, autor często składał swoje imię i nazwisko z pierwszych liter wierszy (był to wówczas często używany i bardzo potrzebny sposób ochrony własności literackiej), nie mówiąc o innych akrobatycznych sztuczkach formy, jakie sobie jeszcze nieraz nakładano. Villon uprawia balladę z mistrzostwem. Pod jego piórem staje się ona na przemian poważną, dworną, rzewną, lekką, wesołą: przyjmuje wszystkie odcienie ruchliwej jego myśli.</akap>






<akap id="e470">A myśl ta, mimo iż skacze z przedmiotu na przedmiot, krąży uparcie koło jednego obrazu. Obrazem tym <wyroznienie>Śmierć</wyroznienie>; temat dla pisarzy średnich wieków szczególnie bliski, a dla Villona bardziej niż dla kogo bądź innego. Cechą średniowiecza jest poufałe współżycie ze śmiercią, która też czyhała na ówczesnego człowieka
i w tysiącznych formach na każdym kroku. W gęsto zabudowanych miastach cmentarze stanowiły prawie jedyne szersze przestrzenie; były ogrodem publicznym, miejscem zebrań, zabaw, handlu przy kramikach. Od czasu do czasu, z powodu przepełnienia, wykopywano zbutwiałe szczątki trumien i zesypywano kości na jedną kupę, aby je pogrześć wspólnie dla oszczędzenia miejsca. Kiedy Villon kreśli w wymownych strofach ten obraz i snuje zeń refleksje, kreśli je wprost <wyroznienie>z natury</wyroznienie>, z codziennego widoku. W ustach dzisiejszego poety, wysmażona przy biurku, byłaby może ta refleksja zimną i banalną; w ustach tego straconego dziecka, igrającego bez przerwy z szubienicą, jest ona na wskroś przejmująca i odczuta. Kiedy, nazajutrz po odczytaniu wyroku, skazaniec maluje, we wstrząsającej grozą plastyki a nienagannej co do formy balladzie, obraz siebie i swoich kompanów dziobanych przez kruki, ach, to nie literatura! Villon jest jednym z największych poetów śmierci i wszystkiego co z nią się wiąże: owej przenikliwej melancholii, a zarazem wszystkich obrzydliwości <wyroznienie>mijania</wyroznienie>, owego <wyroznienie>niedosytu rozkoszy</wyroznienie>, jaki z gorącego, zmysłowego serca tego dziecka paryskiego bruku wydziera tak naiwne westchnienie; owego <wyroznienie>głodu miłości</wyroznienie>, niemal bez przedmiotu, jakim natura buntuje się w nim przeciw zniszczeniu ciała. Trzeba bowiem powiedzieć, mimo iż Villon z naciskiem przedstawia się niejednokrotnie jako ,,męczennik miłości", iż tęsknota za nią często występuje raczej jako tęsknota tułacza i biedaka do jednej z wymarzonych form ,,wygodnego życia", jako uzupełnienie tego ,,miętkiego łóżka" i smacznego jadła, niż jako miłość w wyższym, szlachetniejszym pojęciu.</akap>






<poezja_cyt><strofa id="e493">... Zaiste, nieraz miłowałem, /
Y miłowałbych ieszcze chętnie;/
Lecz serce smutne, z wygłodniałym/
Brzuchem, co skwierczy zbyt natrętnie,/
Odwodzą mnie z miłosnych dróżek./
Ktoś inny, syty, swey ochocie/
Folguie za mnie: Amor-bożek/
W pełnym wszak rodzi się żywocie!</strofa></poezja_cyt>






<akap id="e471">Wielu komentatorów Villona uważa aluzje poety do swoich ,,męczeństw miłosnych" raczej jako hołd złożony ówczesnej dworno-czułej konwencji, niż jako odbicie rzeczywistych przeżyć. Jednakże nuta ta powtarza się w <tytul_dziela>Testamencie</tytul_dziela> zbyt często i zbyt konsekwentnie, aby ją można było pominąć tak lekko, zwłaszcza wobec najdalej posuniętej szczerości, z jaką poeta skądinąd mówi o sobie, nie drapując się bynajmniej w szlachetny kostium. Z drugiej strony, pośród szeregu niskich miłostek, o których Villon natrąca, rysuje się w <tytul_dziela>Testamencie</tytul_dziela> <wyroznienie>jeden</wyroznienie> profil kobiecy, odcinający się od innych zarówno urokiem, jak siłą wrażenia, z jaką wycisnął się w pamięci poety. To ta <wyroznienie>Kasia</wyroznienie>, Katarzyna de Vausselles<pt><slowo_obce>Katarzyna de Vausselles</slowo_obce> --- poszukiwania co do osoby Katarzyny de Vauselles pozostały daremne. Tyle wykryto, że istniała rodzina tego nazwiska i że mieszkała, za czasów Villona, w pobliżu klasztoru św. Benedykta, który służył za dom poecie.</pt> (Villon wymienia ją w oryginalnym tekście z imienia i nazwiska), dla której Villona ,,zbito nago", przez którą ,,wszędy zwą go głośno: <wyroznienie>Miłośnik z hańbą przepędzony...</wyroznienie></akap>






<poezja_cyt><strofa id="e494">Co bądź iey ieno kładłem w uszy,/
Zawżdy powolnie mnie słuchała/
--- Zgodę czy pośmiech maiąc w duszy --- /
Co więcey, nieraz mnie cirpiała /
Iżbych się przymknął do niey ciasno,/
Y w ślepki patrzał promieniste,/
Y prawił swoie... Wiem dziś iasno, /
Że to szalbierstwo było czyste.</strofa>





<strofa id="e495">
Wszytko umiała przeinaczyć; /
Mamiła mnie, niby przez czary: /
Zanim człek zdołał się obaczyć /
Z mąki zrobiła popiół szary; /
Na żużel rzekła, że to ziarno,/
Na czapkę, że to hełm błyszczący,/
Y tak zwodziła mową marną, /
Zwodniczem słowem rzucaiący...
</strofa></poezja_cyt>





<akap id="e472">Wiadomo nam, z różnych aluzji zawartych w <tytul_dziela>Legatach</tytul_dziela> i <tytul_dziela>Testamencie</tytul_dziela>, że Villon, w młodzieńczej epoce, obracał się w towarzystwie złotej młodzieży zamożnego paryskiego mieszczaństwa. Ceniony dla swych poetyckich i towarzyskich talentów, stał się prawdopodobnie Villon pożądanym łupem dla młodych kobiet, w ten lub inny sposób należących do tego względnie wykwintnego świata; nie szczędzono mu, jak widać, miłych spojrzeń i zdawkowej monety zalotności. Ale kiedy poeta, ukołysany nadziejami, zapragnął posunąć się dalej, niż to leżało w intencjach kusicielki, wówczas przekonał się --- na cztery wieki przed <tytul_dziela>Komedią ludzką</tytul_dziela> Balzaka --- o roli <wyroznienie>pieniądza</wyroznienie> w społeczeństwie i stosunku jego do najbardziej idealnych uczuć. Tak by świadczyły przynajmniej liczne aluzje jego w <tytul_dziela>Testamencie</tytul_dziela>. Gorączkowa chęć zdobycia owego złota, bez którego czuł poeta własną bezsilność i nędzę wobec swego bóstwa, skłoniła go może do tego, iż otwierającą się dlań spokojną i dostatnią przyszłość, czekającą ,,licencjata Sztuk", przybranego syna kanonika, na łonie Kościoła lub jakiego tłustego urzędu, tak nieopatrznie postawił na kartę, dając się wciągnąć do szajki rzezimieszków.</akap>






<akap id="e473">Dlatego to, kiedy Villon wyjazd swój do Angers, po spełnieniu jednej kradzieży a celem przygotowania nowej, odnosi do motywów miłości, przyczyną tego może nie jest chęć upiększenia własnych pobudek, ale istotny związek między rozpaczliwą decyzją poety a sprawami jego serca. Od tego czasu, od kradzieży w kolegium Nawarskim i podejrzanej wyprawy do Angers, Villon wykoleja się bezpowrotnie; z lekkomyślnego trochę, utalentowanego studenta, podejmowanego mimo swych wybryków w kołach uczciwego mieszczaństwa, staje się włóczęgą i opryszkiem, tym samym w miłostkach swoich nie sięgającym poza sferę ,,grubej Małgosi"... Ale wspomnienie owej miłości, w której utopił wiarę i pragnienia młodych lat, nawiedza go tak silnie i tak żywo stoi przed oczyma poety, że kiedy, w godzinie bezwzględnej szczerości --- ,,kto zdycha, wszytko lża mu gadać!" --- Villon kończy swój <tytul_dziela>Testament</tytul_dziela> słowami, iż ,,miłości pomarł męczennikiem", mamy może, mimo wszystko, prawo widzieć w tych słowach coś więcej niż stylistyczny ornament...</akap>


 


<akap id="e474">,,Gruba Małgosia" również niemało kłopotu sprawiła niektórym bogobojnym komentatorom Villona, a to dla tonu tej ballady, który, mimo wszelkie swobody zapatrywań, jakim poeta daje upust w <tytul_dziela>Wielkim Testamencie</tytul_dziela>, odbija od reszty dzieła bezwzględnym już cynizmem. Konstruowano wytłumaczenie --- niewątpliwie zbyt sztuczne i dziś już poniechane --- w ten sposób, iż <tytul_dziela>Gruba Małgosia</tytul_dziela> było to jakoby godło oberży (istotnie tytuł ten służył dość często za godło podejrzanym gospodom) i że ballada Villona nie odnosi się do realnej osoby, lecz stanowi opartą na tym dwuznaczniku igraszkę literacką. Możliwszym już jest inne wytłumaczenie: mianowicie, w średniowiecznej literaturze, na przekór czułostkowym wylewom poezji miłosnej, wytworzyła się przez jakiś czas moda opiewania miłostek z kobietami starymi, brzydkimi, pokracznymi etc. Może z tej mody literackiej --- przełożonej na walory moralne --- urodziła się ballada o <tytul_dziela>Grubej Małgosi</tytul_dziela>: wobec jednak właściwej Villonowi bezpośredniości w czerpaniu swych tematów nie ma stanowczych powodów, aby wątpić, iż oryginał jej istniał i był żywą z krwi i kości kobietą.</akap>






<akap id="e475">Trzecia, nieco wyraźniej rysującą się fizjognomia kobieca, to owa <wyroznienie>Marta</wyroznienie> (imię jej wypisał poeta tylko za pomocą początkowych liter jednej ze strofek ballady), której Villon poświęcił ową balladę z refrenem: <wyroznienie>Nie dręczyć, ale wspomagać biedaka</wyroznienie> i poprzedzające ją, brutalnym zgrzytem zakończone oktawy. I w tej miłości Villon przeszedł snadź podobne zawody, co i w swym pierwszym uczuciu, jednakże charakter tych zawodów oraz ton, jakim mówi o nich, są tutaj już o wiele niższego typu.</akap>






<akap id="e476">Tak więc, miłość i śmierć, żal za zmarnowanym życiem i skrucha, wreszcie nienawiść do swych ,,dręczycieli" wypełniają ten wzruszający poemat. Nienawiść ta wybucha raz po raz wśród żartobliwych strof <tytul_dziela>Testamentu</tytul_dziela> i pogłębia je w akcenty wprost złowrogie, ilekroć poeta wspomni męczarnie, jakie wycierpiał.</akap>






<akap id="e477">A życie mogłoby być tak piękne! I tak łatwo! Gdyby tylko każdemu dano tyle ,,złota", ile mu trzeba! Ta nad wyraz prosta socjologia --- poeta nie przeczuwa niemal, aby mogła istnieć inna --- podsuwa Villonowi owe rozkoszne w swym naiwnym anarchizmie strofy:</akap>






<poezja_cyt><strofa id="e496">
Za Alexandra króla --- pono, /
Człeka, zwanego Diomedesem etc.
</strofa></poezja_cyt>





<akap id="e478">W <tytul_dziela>Testamencie</tytul_dziela> Villona najmniej dziś dla nas interesującym jest to, co jest --- samym testamentem. Poeta podejmuje jeszcze raz dawny koncept z <tytul_dziela>Legatów</tytul_dziela>; tylko że to, co tam było niewinnym żartem paryskiego urwisa, tu staje się jadowitym sarkazmem ciężko doświadczonego tułacza i więźnia. Ale te strofy, poświęcone samym ,,zapisom", najeżone są aluzjami tak związanymi z osobami i chwilą, iż miejscami zaledwie instynktem możemy wyczuwać, ile w nich tkwiło werwy i gryzącego konceptu i jak bardzo musiały bawić i drażnić współczesnych. Kiedy Klemens Marot, w początku XVI wieku, zatem dwoma zaledwie pokoleniami oddzielony od epoki Villona, podejmuje, na zlecenie króla Franciszka I, pierwsze poprawne, oficjalne niemal wydanie dzieł poety, czyni uwagę, iż aluzje te są zupełnie ciemne i że, aby je rozumieć, trzeba by żyć w Paryżu współcześnie z autorem i w jego środowisku. Dzisiejszym znawcom Villona aluzje te stały się o wiele zrozumialsze i dostępniejsze, a to dzięki olbrzymiemu nakładowi
pracy i talentu, jaki szereg badaczy włożył w imponującą wprost pracę rekonstrukcyjną w tym kierunku. Dzięki gruntownemu przewertowaniu archiwów i aktów epoki, znane są dziś wszystkie osobistości, z którymi zbliżył się Villon i którym poświęcił swe strofy w <tytul_dziela>Testamencie</tytul_dziela>; znane są ich stosunki, niemal właściwości charakteru i słabostki; tak, iż większość aluzji i konceptów Villona da się przy pomocy tego klucza odcyfrować, co oczywiście nie zdoła im przywrócić życia. Na szczęście <tytul_dziela>Testament</tytul_dziela>, poza tą aktualną igraszką, zawiera dość strof i wierszy żywych i dzisiaj i po wszystkie czasy.</akap>






<akap id="e479">Pośmiertne losy spuścizny Villona znaczą się nader interesującą linią. W czasie, gdy poeta tworzył, druk nie był jeszcze rozpowszechniony we Francji; <tytul_dziela>Testament</tytul_dziela> musiał krążyć w odpisach lub przekazywany z ust do ust. Klemens Marot w r. 1533 zaznacza, iż za jego czasu wielu starych ludzi recytowało całe ustępy Villona jedynie z ustnej tradycji. Pierwsze znane wydanie w druku ukazuje się w r. 1489: jak wielkim było powodzenie książeczki, świadczy, iż od r. 1489 do 1533, pojawia się jej dwadzieścia wydań. W r. 1533 podejmuje Marot, jak już wspomniano, na zlecenie Franciszka I, któremu zaszczyt przynosi ta pieczołowitość, pierwszą poprawną edycję pism poety, przedrukowaną, od r. 1533 do 1542, dziesięć razy. Tutaj urywa się nić łącząca Villona z nowo kształtującym się społeczeństwem Francji<pt><slowo_obce>Pośmiertne losy spuścizny Villona znaczą się nader interesującą linią...</slowo_obce> --- Warto zauważyć, iż Montaigne, wśród swojej, obejmującej tyle tematów gawędy, nie zdradza ani słowem znajomości Villona; Rabelais znał go niewątpliwie i wspomina w wielu miejscach, lecz raczej w duchu pospolitej legendy, już utworzonej o pisarzu, bez głębszego wniknięcia w jego treść.</pt>. Od r. 1542, przez dwa wieki blisko, nie spotykamy ani jednego wydania Villona: pamięć jego przepada wśród publiczności zupełnie, przechowuje się jedynie u poetów, zaglądających tu i ówdzie do starego tomiku (Boileau). Odkrywają go na nowo romantycy, wyrażając swój podziw wymownymi ustami Teofila Gautier<pt><slowo_obce>Teofil Gautier</slowo_obce> --- znakomity krytyk, który nie przeoczył chyba ani jednego momentu literatury francuskiej, Sainte-Beuve, poświęca, w r. 1859, Villonowi jeden ze swych <wyroznienie>poniedziałków</wyroznienie>, z mniejszym jednak niż zazwyczaj odczuciem i wżyciem się w indywidualność pisarza.</pt>; wzrasta jeszcze kult Villona w drugiej połowie XIX wieku, w związku z Beaudelaire'owska poezją grzechu, więziennymi perypetiami Verleaine'a, poezją paryskiego bruku i gościńca, literaturą szukającą ożywczej nuty w gwarze apasza <pe><slowo_obce>apasz </slowo_obce> --- chuligan, drobny przestępca, osoba z paryskiego półświatka.</pe>i w akcentach ostatecznego poniżenia ludzkiej istoty. Przez kult Villona, dawno zapomniana forma ballady wraca do czci (Banville); Richepin, pieśniarz bosaków i włóczęgów (<slowo_obce>La chanson des gueux</slowo_obce>), w balladzie poświęconej Villonowi składa hołd swemu protoplaście z XV wieku tą inwokacją:</akap>







<poezja_cyt><strofa id="e497"><slowo_obce>Roi des poetes en guenilles,<pe><slowo_obce>Roi des poetes en guenilles... </slowo_obce> (fr.) --- Królu poetów w łachmanach / łajdaku, mistrzu Franciszku Villonie/ pijaku i kobieciarzu, wielki melancholiku w szmatach. / Twoje wiersze, nad twą przeklętą głową / zapaliły święty promień, / oszuście, żebraku, sutenerze, geniuszu.</pe></slowo_obce>/
<slowo_obce>O gueux, maître François Villon,</slowo_obce> /
<slowo_obce>Buveur de vin, coureur de filles,</slowo_obce> /
<slowo_obce>Sonneur de joyeux carillon;</slowo_obce> /
<slowo_obce>Grand mélancolique en haillon,</slowo_obce> /
<slowo_obce>Tes vers, sur ta tete honnie,</slowo_obce> /
<slowo_obce>Font flamber le sacré rayon,</slowo_obce>/
<slowo_obce>Escroc, truand, marlou, génie!</slowo_obce></strofa></poezja_cyt>





<akap id="e480">Równolegle z kultem poetów wzrasta i naukowe zainteresowanie tak długo zaniedbanym pisarzem. Chmara uczonych bada każdy ślad smutnego życia i czynów genialnego obwiesia, które, dzięki niezmordowanej pracy <wyroznienie>wilonologów</wyroznienie><pt><slowo_obce>wilonologia</slowo_obce> --- twórcą nowoczesnej ,,Wilonologii" jest August Longnon, który opracował pierwsze krytyczne wydanie dzieł poety (Paris, A. Lemerre, 1892), jak również wykrył cały szereg danych biograficznych; dalej autor licznych prac tyczących poety i znakomity jego monografista (<tytul_dziela>Les grands écrivains français</tytul_dziela>, 1901), Gaston Paris; dalej niestrudzony badacz Marceli Schwob; wreszcie towarzysz jego prac, Piotr Champion, który dotychczasową wiedzę o Villonie zamknął w pomnikowym wydawnictwie: <tytul_dziela>François Villon, sa vie et son temps</tytul_dziela> (Paris, II. Champion, 1913). Na podstawie wszystkich tych prac oparłem moje przypisy. W ostatnich latach ukazały się duże urojone biografie Villona, stylizowane dzisiejszą modą w formie powieści: Pierre d'Allheim, <tytul_dziela>La Passion de maitre François Villon</tytul_dziela> (1924) i Francis Carco <tytul_dziela>Le roman de François Villon</tytul_dziela> (1926).</pt>, raz po raz odsłaniają rąbek tajemnicy. Słowem, po czterech przeszło wiekach, Villon bezspornie zdobywa sobie miejsce wśród pierwszych poetów Francji. Równy jest im
z pewnością szczerością i siłą, a góruje nad wieloma samorodnością talentu.</akap>






<akap id="e481">Trudności, jakie nastręczał przekład Villona, były znaczne. Dążeniem moim była, jak zawsze, najściślejsza <wyroznienie>wierność</wyroznienie>, ale przede wszystkim wierność <wyroznienie>ducha</wyroznienie>. Że cały szereg ustępów, które i w oryginale są dziś najzupełniej martwe, tym bardziej musiał ujawnić martwość swą w przekładzie, z tym trzeba było się z góry pogodzić; pocieszałem się tym, iż znajdą się inne, które i w przekładzie dadzą dość wierne pojęcie o tonie i charakterze utworu. Formę oryginału zachowałem wszędzie ściśle; z wyjątkiem prawidła ballady, które każe opierać wszystkie strofy na identycznych rymach. Warunki rymu w polskim wierszu są zupełnie odmienne niż we francuskim; gdyby nawet swobodne powtórzenie czternaście razy w 28 wierszach tegoż samego rymu było możliwe, wywołałoby ono, miast harmonijnej asonancji, jak w języku francuskim, po polsku wrażenie słuchowe przykre.</akap>






<akap id="e482">Co do wyboru utworów, postąpiłem następująco: przekładu <tytul_dziela>Legatów</tytul_dziela>, z przyczyny ich wyłącznie niemal aktualno-lokalnego charakteru, poniechałem zupełnie. <tytul_dziela>Wielki Testament</tytul_dziela> przełożyłem w całości; skreśliłem jedynie jakie 20 oktaw, niepodobnych<pe><slowo_obce>niepodobny</slowo_obce> (daw.) --- nieprawdopodobny, niemożliwy.</pe> prawie do tłumaczenia, tak najeżonych igraszką słowną, opartą na osobistych aluzjach, zupełnie dziś pozbawionych soli. Pozostało w polskim przekładzie aż nazbyt wiele takich, zachowanych dla dania pojęcia o charakterze całego utworu. Z luźnych ballad zachowałem w <tytul_dziela>Kodycylu</tytul_dziela> cztery; kilka innych, mało interesujących, pominąłem, aby uniknąć balastu. Ogółem, to polskie wydanie zawiera prawie wszystko, co posiadamy ze spuścizny Villona, wszystko zaś bezwzględnie, co z niej pozostało żywym.</akap>






<nota><akap id="e498">Boy.</akap></nota>






<akap id="e483"><slowo_obce>Epitaphe du dit Villon</slowo_obce></akap>





<strofa id="e484">
<slowo_obce>Frères humains qui après nous vivez</slowo_obce>,/
<slowo_obce>N'ayez les coeurs contre nous endurcis</slowo_obce><pe><slowo_obce>Epitaphe du dit Villon/ Frères humains qui après nous vivez,/
N'ayez les coeurs contre nous endurcis</slowo_obce> (st. franc.) --- Epitafium Villona: Bracia ludzie, którzy żyjecie po nas/ nie miejcie serc przeciw nam zatwardziałych.</pe>
</strofa>









<akap id="e485">,,Lecz proście dla nas wszytkich odpuszczenia..."</akap>





<akap id="e486"><tytul_dziela>Ballada wisielców</tytul_dziela>, <slowo_obce>facsimile<pe><slowo_obce>facsimile</slowo_obce> --- tu znajdowała się reprodukcja z tekstem franc. oraz z ilustracją przedstawiająca trzech wisielców.</pe></slowo_obce> z I-go wydania pism Villon'a (Paryż, 1489).</akap>

</powiesc></utwor>