<utwor><rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/trzy-poemata-w-szwajcarii/">
<dc:creator xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Słowacki, Juliusz</dc:creator>
<dc:title xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">W Szwajcarii</dc:title>
<dc:relation.isPartOf xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Trzy poemata</dc:relation.isPartOf>
<dc:contributor.editor xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Sekuła, Aleksandra</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.editor xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Kwiatkowska, Katarzyna</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.editor xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Trzeciak, Weronika</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Niedziałkowska, Marta</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Romantyzm</dc:subject.period>
<dc:subject.type xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Liryka</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Powieść poetycka</dc:subject.genre>
<dc:description xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja cyfrowa wykonana przez Bibliotekę Narodową z egzemplarza pochodzącego ze zbiorów BN.</dc:description>
<dc:identifier.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/trzy-poemata-w-szwajcarii</dc:identifier.url>
<dc:source.URL xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">http://www.polona.pl/dlibra/doccontent2?id=9317</dc:source.URL>
<dc:source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Juliusz Słowacki, Liryki i powieści poetyckie, wyd. Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław 1974</dc:source>
<dc:rights xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Domena publiczna - Juliusz Słowacki zm. 1849</dc:rights>
<dc:date.pd xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">1920</dc:date.pd>
<dc:format xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">xml</dc:format>
<dc:type xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">text</dc:type>
<dc:type xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="en">text</dc:type>
<dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">2010-03-24</dc:date>
<dc:language xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">pol</dc:language>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/media/dynamic/cover/image/1543.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Town Clock 3, Hammer51012@Flickr, CC BY-SA 2.0</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/1543</dc:relation.coverImage.source>
</rdf:Description>
</rdf:RDF><liryka_l><autor_utworu>Juliusz Słowacki</autor_utworu>


<dzielo_nadrzedne>Trzy poemata</dzielo_nadrzedne>


<nazwa_utworu>W Szwajcarii</nazwa_utworu>


<naglowek_czesc>I</naglowek_czesc>

<strofa><begin id="b1265822062004"/><motyw id="m1265822062004">Dusza, Tęsknota</motyw>Odkąd zniknęła jak sen jaki złoty,/
Usycham z żalu, omdlewam z tęsknoty./
I nie wiem, czemu ta dusza, z popiołów,/
Nie wylatuje za nią do aniołów?/
Czemu nie leci za niebieskie szranki,/
Do tej zbawionej i do tej kochanki?<end id="e1265822062004"/></strofa>


<naglowek_czesc>II</naglowek_czesc>

<strofa>W szwajcarskich górach jest jedna kaskada,/
Gdzie Aar<pe>Aar --- właść. Aare, rzeka w Szwajcarii.</pe> wody błękitnymi spada./
Pozwól tam spojrzeć zawróconej głowie./
Widzisz tę tęczę na burzy w parowie?/
Na mgłach srebrzystych cała się rozwiesza,/
Nic ją nie zburzy i nic ją nie zmiesza;/
A czasem tylko jakie białe jagnię/
<wers_wciety typ="2">Przez tęczę idzie na skraju doliny</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Szczypać kwitnące róże i leszczyny;</wers_wciety>/
Lub jaki gołąb, co wody zapragnie/
Jakby się blaskiem pochwalić umyślnie,/
Przez tęczę szybko przeleci i błyśnie./
<begin id="b1265822106879"/><motyw id="m1265822106879">Miłość</motyw>Tam ją ujrzałem! i wnet rozkochany,/
Że z tęczy wyszła i z potoku piany,/
Wierzyć zacząłem i wierzę do końca;/
Tak jasną była od promieni słońca!/
Tak pełna w sobie anielskiego świtu!/
Tak rozwidniona zrennicą<pe><slowo_obce>zrennica</slowo_obce> (daw.) --- dziś: źrenica.</pe> z błękitu! ---/
Gdy oczy przeszły od stóp do warkoczy,/
To zakochały się w niej moje oczy;/
A za tym zmysłem, co kochać przymusza,/
Poszło i serce, a za sercem dusza.<end id="e1265822106879"/>/
I tak się zaczął prędko romans klecić,/
Że chciałem do niej przez kaskadę lecić;/
Bo się lękałem, że jak widmo blade,/
<wers_wciety typ="2">Nim dusza ze snu obudzona krzyknie,</wers_wciety>/
Upadnie w przepaść, w tęczę i w kaskadę/
<wers_wciety typ="2">I roztopi się, i zgaśnie, i zniknie;</wers_wciety>/
I byłem jak ci, co się we śnie boją,/
Bo jużem kochał, bo już była moją./
I tak raz pierwszy spotkałem ją samą/
Pod jasną tęczy różnofarbnej bramą;/
Powiew miłości owiał mię uroczy./
Stanąłem przed nią i spuściłem oczy.</strofa>


<naglowek_czesc>III</naglowek_czesc>

<strofa>Poszedłem za nią przez góry, doliny,/
I szliśmy razem u stóp tej lawiny,/
Gdzie śnieg przybiega aż do stóp człowieka/
<wers_wciety typ="2">Spłaszczoną płetwą jak delfin olbrzymi;</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Para mu z nozdrza srebrzystego dymi,</wers_wciety>/
A Rodan z paszczy błękitnej ucieka./
<wers_wciety typ="2"><begin id="b1265822157428"/><motyw id="m1265822157428">Zwierzęta</motyw>Pamiętam chwilę... poranek był skwarny.</wers_wciety>/
Tameśmy szmerem spłoszyli dwie sarny;/
Te, jakby szczęścia ludzkiego świadome,/
Stanęły blisko złote, nieruchome;/
I utopiły oczów błyskawice/
W kochanki mojej błękitne zrennice;/
I długo patrząc, nieruchome obie,/
Głowy promienne pokładły na sobie./
Rzekłem: ,,One się zakochały w tobie!"<end id="e1265822157428"/>/
Rzekłem --- i za to z ust zamkniętych skromnie/
Najpierwszy uśmiech jej przyleciał do mnie,/
Przyleciał szybko i wrócił z podróży/
Do swego gniazda, do pereł i róży;/
A gdy zobaczył, że oczów nie mrużę,/
Całą jej białą twarz zamienił w różę./
A wiecie? ani tak za serce chwyta/
Rumieniec kwiatu, co świeżo rozkwita;/
Ani tak oko wędrowca zachwyca/
Gór nadalpejskich śnieżysta dziewica,/
Kiedy od słońca różane ma lica,/
Jak ten rumieniec bez wstydu i grzechu,/
Co się na twarzy urodził z uśmiechu.</strofa>


<naglowek_czesc>IV</naglowek_czesc>

<strofa><begin id="b1265822249245"/><motyw id="m1265822249245">Szczęście</motyw>Odtąd szczęśliwi byliśmy i sami,/
Płynąc szwajcarskich jezior błękitami,/
I nie wiem, czy tam była łódź pod nami;/
Bom z duchy prawie zaczynał się bratać,/
Chodzić po wodach i po niebie latać;/
A ona tak mię prowadziła wszędzie!<end id="e1265822249245"/>/
Ach! ona była jak białe łabędzie,/
Była jeziora błękitnego panią;/
Płynęła lecąc --- łódź leciała za nią,/
Za łodzią jasność szafirowym szlakiem,/
<wers_wciety typ="2">Za tą jasnością rybek korowody,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">I wyrzucały się aż do niej z wody;</wers_wciety>/
I z takimeśmy płynęli orszakiem/
Uśmiechając się w błękitu krainie./
Bo ona była jak wodne boginie:/
Miała powozy z delfinów, z gołębi,/
I kryształowe pałace na głębi,/
I księżycowe korony w noc ciemną.../
I mogła była<pe><slowo_obce>mogła była</slowo_obce> --- dawna forma czasu zaprzeszłego, oznaczającego czynność wcześniejszą od przeszłej; dziś: mogła.</pe>, co chce, zrobić ze mną.</strofa>


<naglowek_czesc>V</naglowek_czesc>

<strofa>Raz --- że nie była niebieskim aniołem,/
<wers_wciety typ="2">Myślałem całe długie pół godziny;</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Wyspowiadałem się potem z tej winy ---</wers_wciety>/
Słuchajcie! --- Oto przed Tella kościołem/
Pierwsza na kamień wyskoczyła płocha/
I powiedziała mi w głos, że mnie kocha,/
I odesłała mnie znów na jezioro,/
<wers_wciety typ="2">Łódkę mą --- piersią odtrąciwszy białą...</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">A ja --- ach, nie wiem, co się ze mną stało!</wers_wciety>/
Czy mnie anieli do nieba zabiorą,/
Czy grzmiące fale jeziora pochłoną,/
Czy uśmiechami rozrywa się łono,/
Czy serce jak lód rozegrzany taje,/
Czy dusza skrzydeł anielskich dostaje,/
Czyli w nią wstąpił cały anioł złoty?/
Czyli uśmiechów pełna? czy tęsknoty?/
Wszystkie uczucia gwałtownymi loty/
Na serce spadły, jak gołębi chmura/
Pić łzy i białe w nim obmywać pióra,/
Aby się czyste rozlecieć po niebie.../
Wtem zawołała łódź ze mną do siebie./
Usłyszała ją łódka i spostrzegła,/
I sama do niej z błękitu przybiegła.</strofa>


<naglowek_czesc>VI</naglowek_czesc>

<strofa>Pod ścianą ze skał i pod wieńcem borów/
Stoi cichości pełna i kolorów/
Tella kaplica. Jest próg tam na fali,/
Gdzieśmy raz pierwszy przez usta zeznali,/
Że się już dawno sercami kochamy;/
A pod tym progiem są na wodzie plamy/
Od sosen, co się kołyszą na niebie,/
I od skał cienia; gdzie <begin id="b1265822320819"/><motyw id="m1265822320819">Woda</motyw>mówiąc do siebie,/
Wbite do wody trzymaliśmy oczy./
A pod tym progiem fala tak się toczy,/
I tak swawolna, i taka ruchoma,/
<wers_wciety typ="2">Że wzięła w siebie dwa nasze obrazy</wers_wciety>/
I przybliżała łącząc je rękoma,/
<wers_wciety typ="2">Chociaż nas tylko łączyły wyrazy.</wers_wciety>/
Ach! fala taka szalona i pusta!/
Że połączyła nawet nasze usta,/
Choć sercem tylko byliśmy złączeni./
Fala tak pełna ruchu i promieni,/
Że jednym światła objąwszy nas kołem,/
Zmieszała niby anioła z aniołem./
Gdy myślę --- boleść dręczy mię niezmierna./
Falo! niewierna falo! --- i tak wierna!<end id="e1265822320819"/></strofa>


<naglowek_czesc>VII</naglowek_czesc>

<strofa>Raz mię ów anioł zaprowadził złoty/
Przez jasne łąki do lodowej groty./
Tam ją obielił dzień alabastrowy;/
I mróz na czole mej jasnej królowéj<pe><slowo_obce>królowéj</slowo_obce> --- forma z ,,e" pochylonym, wymawianym jako ,,i" lub ,,y", pozostawiona bez uwspółcześnienia dla rymu.</pe>/
Perłami okrył wszystkie polne róże;/
<begin id="b1265822362586"/><motyw id="m1265822362586">Łzy</motyw>I ze sklepienia łzy leciały duże;/
A we łzach sylfy z jasnością ogromną/
Deszczem spadały na białą i skromną.<end id="e1265822362586"/>/
Słysząc, że ściany płaczą coraz głośniej,/
Cała się szatą okryła zazdrośniej/
I wszystko oczom ciekawym ukradła,/
I jeszcze ręce skrzyżowane kładła/
Na alabastry widne, choć zakryte./
<wers_wciety typ="2">Tak nieruchoma stała --- a koło niej</wers_wciety>/
Igrały tęcze w blaski rozmaite./
<wers_wciety typ="2"><begin id="b1265822398579"/><motyw id="m1265822398579">Modlitwa</motyw>Ja wtenczas modlić się zacząłem do niej.</wers_wciety>/
Ave Maria!/
Jak biała róża, kiedy się rozwija,/
Róż pokazuje z piersi odemkniętej,/
Taki rumieniec wyszedł z lica świętej.<end id="e1265822398579"/>/
I zamyślona odwróciła głowę,/
Palec na ściany kładąc kryształowe;/
Jak ta, co imię ukochane kryśli<pe><slowo_obce>kryśli</slowo_obce> (daw.) --- dziś: kreśli.</pe>/
Lub o błękitnych jakich myślach --- myśli./
Wreszcie się do mnie obróciwszy rzekła:/
<begin id="b1265822430590"/><motyw id="m1265822430590">Piekło</motyw>,,Może za miłość ja pójdę do piekła/
I gdzieś w piekielne wprowadzona chłody,/
Wszczepioną będę w kryształowe lody/
Jako ta bańka z powietrza i z tęczy..."<end id="e1265822430590"/>/
,,Lecz prawda" --- rzekła --- ,,jeżeli się męczy/
Ta jasność, słońca stworzona promieniem,/
<wers_wciety typ="2">Którą lód w sobie mrozi i zabija,</wers_wciety>/
Można ją z lodu uwolnić westchnieniem..."/
<wers_wciety typ="2">Ave Maria!</wers_wciety></strofa>


<naglowek_czesc>VIII</naglowek_czesc>

<strofa>Pójdziemy razem na śniegu korony!/
<wers_wciety typ="2">Pójdziemy razem nad sosnowe bory,</wers_wciety>/
Pójdziemy razem, gdzie trzód jęczą dzwony!/
Gdzie się w tęczowe ubiera kolory/
<wers_wciety typ="2">Jungfrau<pe>Jungfrau (niem.) --- szczyt w Alpach Szwajcarskich; dosł. panna.</pe> i słońce złote ma pod sobą;</wers_wciety>/
Gdzie we mgle jeleń przelatuje skory;/
Gdzie orły skrzydeł rozwianych żałobą/
<wers_wciety typ="2">Rzucają cienie na lecące chmury;</wers_wciety>/
0 moja luba! tam pójdziemy z tobą./
A jeśli z takiej nie wrócimy góry,/
<wers_wciety typ="2">Ludzie pomyślą, że nas wzięły duchy</wers_wciety>/
I gdzieś w niebieskie uniosły lazury;/
Żeśmy się za gwiazd chwycili łańcuchy/
<wers_wciety typ="2">I ulecieli z Pelejad<pe>Pelejady --- właść. Plejady, gwiazdozbiór nazwany od mitologicznych nimf, które, uciekające przed Orionem, zostały uratowane przez Zeusa przeniesieniem na firmament.</pe> gromadą.</wers_wciety>/
I tylko po nas potok spadnie głuchy,/
<wers_wciety typ="2">I błyszczącą się łez rzuci kaskadą.</wers_wciety></strofa>


<naglowek_czesc>IX</naglowek_czesc>

<strofa>Ach! najszczęśliwsi na ziemi nie wiedzą,/
<wers_wciety typ="2">Gdzie duchy skrzydła na ramionach kładną,</wers_wciety>/
Gdzie jak łabędzie zadumane siedzą;/
<wers_wciety typ="2">Ach! najciekawsi na świecie nie zgadną,</wers_wciety>/
W jakim szalecie<pe><slowo_obce>szalet</slowo_obce> --- tu: szałas górski, drewniany domek.</pe> żyłem z moją miłą;/
I wiele nam róż do okien świeciło,/
I wiele wiszeń<pe><slowo_obce>wiszeń</slowo_obce> --- forma B lm od rzecz. wiśnia.</pe> naokoło rosło,/
Ile słowików na wiszniach się niosło;/
Ile tam w każdą noc miesięczną, bladą,/
Kłóteń<pe><slowo_obce>kłóteń</slowo_obce> --- dziś: kłótni.</pe> słowików płaczących z kaskadą;/
Ile trzód naszych szło na łąkach dzwonić.../
Ach! tego nawet śpiącym nie odsłonić/
Ani pokazać, ani zawrzeć w słowie.../
Łąka i szalet, i wisznie w parowie,/
W takim parowie, że stróż anioł biały/
Rozwijał skrzydła od skały do skały/
I nakrywał ten cały parów dziki,/
Szalet i róże, i nas, i słowiki.</strofa>


<naglowek_czesc>X</naglowek_czesc>

<strofa>Lecz nadto było cyprysowej woni/
I nadto barwy, co się w różach płoni;/
I chciała nas już miłość ująć zdradą. ---/
Było to rankiem --- pomnę --- pod kaskadą ---/
Byliśmy niczym nie strwożeni --- sami ---/
Czytając książkę pełną łez, ze łzami./
Wtem duch mi jakiś podszepnął do ucha,/
<wers_wciety typ="2">Ażebym na nią z książki przeszedł okiem. ---</wers_wciety>/
Była jak anioł, co myśli i słucha ---/
<wers_wciety typ="2">I nagle --- takim przejrzystym obłokiem</wers_wciety>/
Rumieniec smutny twarz jej umalował,/
<wers_wciety typ="2">Że<begin id="b1265822488084"/><motyw id="m1265822488084">Pocałunek</motyw> nie wiem dotąd, jak się wszystko stało;</wers_wciety>/
Alem ją w usta różane całował/
<wers_wciety typ="2">I czułem ją tu, na mych rękach, białą,</wers_wciety>/
Sercem bijącą, brylantową w oczach./
Wtem nagle --- w jasnej kaskady warkoczach/
Coś pomieszało się i coś urzekło;/
Wiatr na nas rzucił całe wodne piekło/
I z kwiatów spłoszył wilgotnymi mgłami.<end id="e1265822488084"/> ---/
Odtąd jużeśmy nie czytali sami.</strofa>


<naglowek_czesc>XI</naglowek_czesc>

<strofa>Odtąd w uśmiechach była dla mnie rzadsza,/
Smutniejsza, cichsza i bielsza, i bladsza./
W głębszych się coraz zanurzała cieniach/
I obrywała róże na strumieniach;/
Albo przy kaskad naciągniętej lutni/
Stawała słuchać tak jak ludzie smutni,/
Z twarzą spuszczoną; lub sama w ustroni/
<wers_wciety typ="2">Ręce na białą zakładała szyję</wers_wciety>/
Jak ta, co boi się albo się broni./
<wers_wciety typ="2">Lub jako gołąb, co w strumieniu pije,</wers_wciety>/
Do nieba jasnym wzlatywała okiem./
Już wolnym, sennym błąkała się krokiem/
I jaskółeczek utraciła zwinność,/
I zadumała ją całą --- niewinność.</strofa>

<naglowek_czesc>XII</naglowek_czesc>

<strofa>Widząc ją taką chciałem bronić siebie/
I rzekłem: ,,Luba! jak Bóg jest na niebie,/
Z sercaś mi wszystko odpuścić powinna;/
<begin id="b1265822544769"/><motyw id="m1265822544769">Kwiaty</motyw>Lilija jedna wszystkiemu jest winna./
Otoś ty wczoraj w tym źródle, co bije/
Na jasnej łące, myła twarz i szyję;/
A tam za tobą prosta, niedaleka,/
Jak służebnica, co z rąbkami czeka,/
Lilija jedna, cała jasna, w bieli,/
Oczekiwała, aż wyjdziesz z kąpieli.<end id="e1265822544769"/>/
Widząc was obie takie białe, w parze,/
Myślałem, że śpiąc o aniołach marzę;/
I drżeć zacząłem, i zadrżałem wszystek,/
I jeden tylko poruszyłem listek,/
Ten listek inne poruszył listeczki,/
I szmer się zrobił --- ty wybiegłaś z rzeczki;/
I takeś prędko uciekała zlękła,/
<wers_wciety typ="2">eś łonem kwiatu potrąciła pręty;</wers_wciety>/
I lilijowa wnet łodyga pękła,/
<wers_wciety typ="2">I kwiat z niej upadł twoją piersią ścięty;</wers_wciety>/
A jam rozważać zaczął z twarzą bladą,/
<wers_wciety typ="2">Jak ten kwiat kruchy, jak ty jesteś zwinna.</wers_wciety>/
I oto dzisiaj rankiem, pod kaskadą ---/
<wers_wciety typ="2">Nie jam był winien --- lecz lilija winna".</wers_wciety></strofa>


<naglowek_czesc>XIII</naglowek_czesc>

<strofa>Płonęła wonna jak kadzidło mirry/
<wers_wciety typ="2">I widać było, że nie wiedząc płonie.</wers_wciety>/
Głębszymi oczu stały się szafiry/
<wers_wciety typ="2">I prędsza fala białości na łonie,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">I dziwnym ogniem rozpalone skronie</wers_wciety>/
Wczesne zwiędnienie dawały bławatkom./
Ona z tych była, co się skarżą matkom,/
I skarżyła się gwiazd cichej gromadzie,/
Gdy do snu księżyc niepełny się kładzie;/
Gdy kwiaty szepcą miłośnie do ucha,/
Co zamyślone, własnych myśli słucha.</strofa>


<naglowek_czesc>XIV</naglowek_czesc>

<strofa>Czy ty gdzieś teraz, o miła, z rozpaczą/
<wers_wciety typ="2">Aniołom boskim mówisz rozżalona?</wers_wciety>/
Jak ci, co mówią skarżąc się --- i płaczą,/
<wers_wciety typ="2">Że była burza gromami czerwona,</wers_wciety>/
Że była grota posępna i ciemna/
<wers_wciety typ="2">I grocie z kaskad kryształu zasłona;</wers_wciety>/
Że była trwoga w ciemności tajemna,/
<wers_wciety typ="2">Razem niepamięć jakaś boskiej kary;</wers_wciety>/
I skarga smutna czystych nimf podziemna;/
Że nas tam samych dzień odstąpił szary/
<wers_wciety typ="2">I zastał z twarzą ognistą przy twarzy</wers_wciety>/
I ptasząt nas tak obudziły gwary./
<wers_wciety typ="2">Mówisz ty o tym, jak ta, co się skarży?</wers_wciety>/
<begin id="b1265822605037"/><motyw id="m1265822605037">Anioł</motyw>O! nie mów ty tak aniołom, niebieska!/
Bo każda twoja brylantowa łezka/
Jednemu będzie z tych jasnych pożarem./
<wers_wciety typ="2">Bo ja, ach, gdybym był także aniołem,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Z rozpromienionym na błękitach czołem;</wers_wciety>/
I nieskończoność całą miał obszarem,/
I mógł zarządzać gwiazdami wszystkiemi:/
<wers_wciety typ="2">Nie chciałbym gwiazdy niebieskimi świecić,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Lecz tylko rzucić błękity i lecić,</wers_wciety>/
I taką jak ty mieć moją --- na ziemi.<end id="e1265822605037"/></strofa>


<naglowek_czesc>XV</naglowek_czesc>

<strofa>Z groty ta piękna wyjść nie śmiała sama./
<wers_wciety typ="2">Słońca się może bała na lazurze,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Że za promienne będzie i za duże</wers_wciety>/
Albo że będzie jako czarna plama./
Ale na niebie była z tęczy brama,/
Na wypłakanej rozwieszona chmurze./
Wyszła. --- I naprzód ją zdziwiły róże,/
Że takie były jak wczoraj różowe./
Zerwała jedną i podniosła głowę,/
I zadziwiła ją ta tęcza ranna,/
Niebios błękitnych przezroczystość szklanna,/
Krążek księżyca tonący w błękicie./
Zda się, że nowe ją zdziwiło życie,/
Tak w ciszy czegoś słuchała, tak biegła;/
Aż gdzieś w krysztale jeziora spostrzegła/
Na licu swoim przezroczystszą białość,/
Żywszy ust koral i większą omdlałość,/
I uśmiech pełny tęsknoty, i żałość./
Więc osłoniła się cała w warkoczu/
I więcej na mnie nie podniosła oczu.</strofa>


<naglowek_czesc>XVI</naglowek_czesc>

<strofa><begin id="b1265822659201"/><motyw id="m1265822659201">Księżyc</motyw>Jest chwila, gdy się ma księżyc pokazać,/
<wers_wciety typ="2">Kiedy się wszystkie słowiki uciszą</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">I wszystkie liście bez szelestu wiszą,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">I ciszej źródła po murawach dyszą;</wers_wciety>/
Jakby ta gwiazda miała coś nakazać/
I o czym cichym pomówić ze światem,/
Z każdym słowikiem, z listeczkiem i z kwiatem./
Jest chwila, kiedy ze srebrzystą tęczą/
<wers_wciety typ="2">Wychodzi blady pierścionek Dyjanny<pe><slowo_obce>pierścionek Dyjanny</slowo_obce> --- chodzi o księżyc, którego patronką w mit. rzym. była Diana.</pe><end id="e1265822659201"/>:</wers_wciety>/
Wszystkie się wtenczas słowiki rozjęczą/
I wszystkie liście na drzewach zabrzęczą,/
<wers_wciety typ="2">I wszystkie źródła jęk wydają szklanny;</wers_wciety>/
O takiej chwili, ach, dwa serca płaczą,/
Jeśli coś mają przebaczyć --- przebaczą;/
Jeżeli o czym zapomnieć --- zapomną./
O takiej chwili z moją panią skromną/
Jużeśmy siedli w naszych progach sielskich,/
Już rozmawiali o rzeczach anielskich.</strofa>


<naglowek_czesc>XVII</naglowek_czesc>

<strofa>Jak śpiewający na niebie skowronek,/
Z gór słychać było pustelnika dzwonek./
Rzekła raz: ,,Chodźmy do staruszka celi,/
Może rozgrzeszy, może rozweseli,/
Dłonie nam zwiąże i kochać ośmieli"./
Tak mówiąc wbiegła do sosnowej chaty,/
<wers_wciety typ="2">Szybko zamknęła wszystkie okienice,</wers_wciety>/
Ażeby na nią nie patrzały kwiaty;/
<wers_wciety typ="2">I ustroiwszy się jak gór dziewice,</wers_wciety>/
Wybiegła do mnie --- myślałem, że padnę!.../
Ani jej oczy kiedy takie ładne,/
Ani jej usta takie były świeże.../
<wers_wciety typ="2"><begin id="b1265822691431"/><motyw id="m1265822691431">Motyl</motyw>Motyla miała czarnego na głowie,</wers_wciety>/
Ten alabastrów od smagłości strzeże;/
<wers_wciety typ="2">I przeświecony od słońca w połowie</wers_wciety>/
Na czoło rzuca skrzydła cieniu duże;/
A pod motylem pochowane róże/
Spod czarnej gazy patrzały ciekawe,/
Na pół zamknięte, świeże, jeszcze łzawe;/
Wiedząc, że zawsze strzegę serca strony,/
Złośliwy motyl usiadł przechylony./
Myślałem, że mu to skrzydło połamię.../
Siadł i na lewe przechylił się ramię.<end id="e1265822691431"/>/
I któż by wierzył w przeczucia, co straszą,/
<wers_wciety typ="2">Gdy wyobraźnia cała szczęściem dumna!</wers_wciety>/
Gdym z góry spojrzał na dolinę naszą,/
<wers_wciety typ="2">Szalet się oku wydawał jak trumna,</wers_wciety>/
Maleńki, cichy; kiedym spojrzał z góry,/
Nasz ogród z wiszeń jak cmentarz ponury;/
I niespokojne o nas gołębice,/
<wers_wciety typ="2">I zadumane o nas w łąkach trzody;</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Ziemia smutniejsza, błękitniejsze wody,</wers_wciety>/
Zabite śmierci ćwiekiem okienice;/
Wszystko zaczęło mię straszyć i smucić,/
Jakbyśmy nigdy nie mieli powrócić./
Szedłem posępny i drżący na góry.../
Jeziora czarne, głazy, śniegi, chmury;/
Girlandy z orłów na błękitnym lodzie,/
Słońce czerwone jak krew o zachodzie,/
Dom pustelnika śniegiem przysypany/
I dwa ogromne na straży brytany,/
Krzyżyk na celi, gdzie siadały gile,/
Cela, pustelnik stary, księgi w pyle ---/
Wszystko to dzisiaj już podobne snowi.../
<wers_wciety typ="2">Pamiętam tylko, że promień zachodu</wers_wciety>/
Cały się na twarz rzucał Chrystusowi,/
<wers_wciety typ="2">Kiedy na palec jej zimny jak z lodu</wers_wciety>/
Kładłem pierścionek................../
<zastepnik_wersu/>.................................</strofa>


<naglowek_czesc>XVIII</naglowek_czesc>

<strofa>Gaje! doliny! łąki i strumienie!/
<wers_wciety typ="2">O nie pytajcie wy mię, smutne, o nią.</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Są łzy, co mówić na zawsze zabronią.</wers_wciety>/
A kiedy mówię, wpadam w zamyślenie;/
I widzę jasne, błękitne spojrzenie,/
<wers_wciety typ="2">Co się zaczyna nade mną litować,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">I widzę usta, co mię chcą całować,</wers_wciety>/
I drżę --- i znów mię ogarną płomienie./
<wers_wciety typ="2">I nie wiem, gdzie iść? i gdzie oczy schowa</wers_wciety>/
I gdzie łzy ukryć? i gdzie być samotnym?/
<wers_wciety typ="2">I staję blady, i kreślę jej rysy;</wers_wciety>/
Lub imię piszę na piasku wilgotnym;/
<wers_wciety typ="2">Lub błądzę między róże i cyprysy</wers_wciety>/
Jak człowiek, który skarb drogi postrada,/
Zmysły utracił i płacząc usiada/
Tam, kędy urny na grobowcach siedzą;/
Myśląc, że groby o niej co powiedzą.</strofa>


<naglowek_czesc>XIX</naglowek_czesc>

<strofa>Jest pod moimi oknami fontanna,/
<wers_wciety typ="2">Co wiecznie jęczy zapłakanym szumem;</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Jest jedne drzewo, gdzie harfowym tłumem</wers_wciety>/
Żyją słowiki jedna szyba szklanna,/
Gdzie co noc blada zaziera Dyjanna/
<wers_wciety typ="2">I czoło moje smutnym blaskiem mami.</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">I tak mię budzą zalanego łzami,</wers_wciety>/
Te drzewo, księżyc ten i ta fontanna./
I wstaję blady, przez okno wyzieram/
<wers_wciety typ="2">Słuchając różnych płaczów na dolinie.</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Słowiki jęczą i fontanna płynie,</wers_wciety>/
Mówią mi o niej --- ja serce otwieram/
<wers_wciety typ="2">I o śmierć prędką modlę się z rozpaczą,</wers_wciety>/
I schnę, i więdnę --- i ach, nie umieram.../
<wers_wciety typ="2">I co dnia budząc mnie fontanny płaczą.</wers_wciety></strofa>


<naglowek_czesc>XX</naglowek_czesc>

<strofa><begin id="b1265822763586"/><motyw id="m1265822763586">Wspomnienia</motyw>Kiedy się myślą w przeszłości zagłębię,/
<wers_wciety typ="2">Nie wiem, jak sobie jej postać malować?</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Czy kiedy przyszła śpiącego całować</wers_wciety>/
Jak z rozwartymi skrzydłami gołębie?/
Czy wtenczas, kiedy uciekała trwożna?<end id="e1265822763586"/>/
<wers_wciety typ="2">Czy gdy na jedną ze mną księgi kartę</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Wbijała oczy błękitne, otwarte,</wers_wciety>/
Na każde moje spojrzenie ostrożna?/
Czy kiedy wiejskim otoczona dworem/
<wers_wciety typ="2">Chodziła gdyby zaklęta królowa?</wers_wciety>/
Czy kiedy cicho uśnie pod jaworem?/
<wers_wciety typ="2">Czy kiedy goni? czy kiedy się chowa</wers_wciety>/
W księżyca blasku biała --- lub wieczorem/
<wers_wciety typ="2">Od Alp na śniegu różowych --- różowa?</wers_wciety></strofa>


<naglowek_czesc>XXI</naglowek_czesc>

<strofa>Skąd pierwsze gwiazdy na niebie zaświecą,/
<wers_wciety typ="2">Tam pójdę, aż za ciemnych skał krawędzie.</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Spojrzę w lecące po niebie łabędzie</wers_wciety>/
I tam polecę, gdzie one polecą./
<wers_wciety typ="2">Bo i tu --- i tam --- za morzem --- i wszędzie,</wers_wciety>/
Gdzie tylko poszlę przed sobą myśl biedną,/
Zawsze mi smutno i wszędzie mi jedno;/
<wers_wciety typ="2">I wszędzie mi źle --- i wiem, że źle będzie.</wers_wciety>/
Więc już nie myślę teraz, tylko o tem<pe><slowo_obce>tem</slowo_obce> (daw. Mc) --- dziś: tym.</pe>,/
<wers_wciety typ="2">Gdzie wybrać miejsce na smutek łaskawe,</wers_wciety>/
Miejsce, gdzie żaden duch nie trąci lotem/
<wers_wciety typ="2">O moje serce rozdarte i krwawe;</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2"><begin id="b1265822817400"/><motyw id="m1265822817400">Księżyc</motyw>Miejsce, gdzie księżyc przyjdzie aż pod ławę</wers_wciety>/
Idąc po fali... zaszeleści złotem/
I załoskocze tak duszę tajemnie,/
Że stęskni --- ocknie się i wyjdzie ze mnie.<end id="e1265822817400"/></strofa>

</liryka_l></utwor>