<utwor><rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/szukiewicz-sielnka/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Szukiewicz, Maciej</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Sielanka</dc:title>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Niedziałkowska, Marta</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kowalska, Dorota</dc:contributor.editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Modernizm</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Liryka</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Wiersz</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja wykonana przez Fundację Nowoczesna Polska z egzemplarza pochodzącego ze zbiorów Łukasza Jachowicza.</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/szukiewicz-sielanka</dc:identifier.url>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Młoda Polska. Wybór poezyj, oprac. Tadeusz Żeleński (Boy), wyd. drugie, Wydawnictwo Zakładu Narodowego imienia Ossolińskich, Wrocław 1947.</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Maciej Szukiewicz zm. 1943.</dc:rights>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2014</dc:date.pd>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2014-01-24</dc:date>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/media/dynamic/cover/image/2776.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">couple 10, Yossari@Flickr, CC BY 2.0</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/2776</dc:relation.coverImage.source>
<category.thema.main>DCC</category.thema.main>
    <category.thema>1DTP</category.thema>
    <category.thema>FRF</category.thema>
    <category.thema>3MP</category.thema>
    </rdf:Description>
</rdf:RDF><liryka_l>
<autor_utworu>Maciej Szukiewicz</autor_utworu>




<nazwa_utworu>Sielanka</nazwa_utworu>


<nota_red>
<akap>Pisownia łączna / rozdzielna: zwolna > z wolna; po społu > pospołu.</akap>

<akap>Pisownia poszczególnych wyrazów: oh > och.</akap>

<akap>Interpunkcja --- dodano kropkę na końcu strofy: spokojem.</akap>
</nota_red>




<strofa>


<begin id="b1389990584799-68680513"/><motyw id="m1389990584799-68680513">Życie jako wędrówka</motyw>Szli oparci o siebie ramieniem i twarzą --- ---/
Niepomni świata, ludzi, czasu i przestrzeni,/
Nie słyszeli, co świerki nad głową ich gwarzą,/
Nie widzieli, że słońce gór szczyty rumieni,/
Nie czuli, że chłód bagien, snując się już w lesie,/
Białą, wilgotną zmorą pada na pierś ziemi/
I że to mech puszysty pod ich stopą gnie się,/
Tłumiąc odgłosy kroków pieszczoty miękkiemi<pe><slowo_obce>pieszczoty miękkiemi</slowo_obce> --- dziś popr. forma N. lm: miękkimi pieszczotami.</pe>,/
I że oto na niebie, z wolna i nieśmiało,/
Noc błysnęła skrą złotą, drobniuchną i małą,/
I majestat swój mnożąc wciąż większym gwiazd rojem,/
Przestwory napełniła ciszą i spokojem.</strofa>






<strofa>Szli oparci o siebie ramieniem i twarzą,/
A jak ważki złociste nad wodą się ważą,/
<begin id="b1389990617480-2444432475"/><motyw id="m1389990617480-2444432475">Miłość spełniona</motyw>Oni, oczy swe jasne zwróciwszy do wnętrza,/
Badali, która chwila dla duszy jest świętsza:/
Czy gdy jeszcze pożądań roi sny najsłodsze?/
Czy gdy już śnieżne pióra o krwi pożar otrze?<end id="e1389990584799-68680513"/>/
Czy może kiedy rozkosz dreszczem przejmie ciała,/
A ona precz odchodzi, powiewna i biała?...</strofa>






<strofa>Nad tym oni dumali jak u bliźniąt we śnie/
Każde dla siebie tylko, jednak tak współcześnie,/
Że gdy szyszka z szelestem upadła na chrusty,/
A oni przystanąwszy ust szukali usty,/
I wzajemnie na licach opierając lico,/
W sercach sobie czytali zwiększoną źrenicą ---/
Byli, jak przeciw sobie stawione zwierciadła,/
Między które płomienna pożoga upadła/
I jasno się w nich pali i po tysiąc razy/
Tysięcznymi w obudwu odbita obrazy/
Idzie w bezmiar, z bezmiaru niezmienna powraca/
I znów mknąc tam, skąd przyszła, blasku nie zatraca,/
Jeno w nieskończoności mamiącym półmroku/
Coraz większą i czystszą wydaje się oku.<end id="e1389990617480-2444432475"/>/
<wers_wciety typ="1">Mówiła, przytulając się do piersi jego:</wers_wciety>/
Dziwne... lecz ja tak czuję... --- <begin id="b1389980054983-920771460"/><motyw id="m1389980054983-920771460">Melancholia</motyw><begin id="b1389979995557-1741869646"/><motyw id="m1389979995557-1741869646">Zmysły</motyw>Och, powiedz, dlaczego/
Jak cień z światłem, łza z śmiechem pospołu się noszą/
Niewysłowiony smutek z bezbrzeżną rozkoszą?/
Czemu dla tych upojeń, co ciałem kołyszą/
I są napiętym nerwom ochłodą i cisza,/
A dla mniszych umysłów skalaniem i grzechem,/
Tęskność i melancholia koniecznym są echem?<end id="e1389979995557-1741869646"/>/
Jak to tłumaczyć, powiedz? Czy może w tym leży/
Upragnienie rozkoszy nowej, innej, świeżej?/
Czy może jest w tym smutek błędnego motyla,/
Co płacząc startych skrzydeł, nad lilie się schyla?/
Może to brzóz żal niemy, co z rozwianej wici/
Sączy się niewidzialny, a kogo pochwyci,/
Temu najrańszy ranek, najzłocistsze słońce/
Zamienia na wieczory tęskne i płaczące? --- <end id="e1389980054983-920771460"/>/
Czyżby mogła natura karcić twór bezmyślnie/
Za to, że pierś do piersi chciwie się przyciśnie,/
Do warg przytulą wargi i do duszy dusza?/
I czymże jest natura? i cóż ją to wzrusza?/
Snadź inna moc to sprawia... Oto, odkąd pomnę,/
<begin id="b1389985638784-2975477552"/><motyw id="m1389985638784-2975477552">Sztuka</motyw>Ile razy patrzyłam na dzieła ogromne,/
Czy była to z Apollem pędząca kwadryga<pr><slowo_obce>kwadryga</slowo_obce> (z łac.) --- rydwan zaprzężony w cztery konie ,,w poręcz", tj. jeden przy drugim.</pr>,/
Czyli Komedia Danta, czy dzika pieśń Griega<pr><slowo_obce>Grieg Edward</slowo_obce> (1843--1907) --- kompozytor norweski.</pr>,/
Czy też nimfa zaklęta geniuszem Böcklina<pr><slowo_obce>Böcklin Arnold</slowo_obce> (1827--1901) --- malarz szwajcarski, zażywający kultu w epoce Młodej Polski.</pr>,/
Co na słońcu swe ciało różane wygina/
I w paluszkach zagniata perły z fali miękkiej/
I jak piasek wciąż sypie je z ręki do ręki ---/
Zawsze, zawsze i wszędzie marmur, ton, rym, płótno,/
Zostawiały mnie z twarzą jednakowo smutną.../
I nie mógł to być refleks tych drgnień i tych skurczy,/
Przez które wykonawców przechodził duch twórczy,/
Bo to samo przymglenie czucia, woli, myśli,/
Miałam, gdyśmy na szczytach nad chmurą zawiśli,/
Poglądali w dal siną, rozmiarem tak mroczną,/
Że zda się oczy nigdy i nigdzie nie spoczną ---/
Więc w czymże tkwi ten smutek i kędy ma leże/
I skąd tak niespodzianie, tak nagle się bierze,/
Że w drodze do dusz naszych nic go nie oszuka,/
Ni szał zmysłowych uciech, ani boska sztuka?<end id="e1389985638784-2975477552"/>/
Gdzie szukać jego źródeł? A może... wiesz? może.../
Tylko się nie śmiej ze mnie! --- ja, widzisz, wciąż tworzę/
Zawrotne hipotezy, dziwaczne teorie,/
Na przykład: skąd błękitne, przydrożne cykorie,/
Niemal całkiem bezlistne, jak często je widzę,/
Mają kwiat tak ogromny na wątłej łodydze?/
Albo --- skoro w wszechświecie nic nie ginie marnie ---/
Gdzie spojrzenia, którymi ktoś mrący ogarnie/
Świat cały, nim odetchnie po raz już ostatni?/
Albo --- czy chmurka może obawiać się matni?/
Albo gdy na niebiosach księżyc się zapali/
I na wody upadnie, jak dobyć go z fali?/
Albo... i tak bez końca, jak w bajkach Szeheraz<pr><slowo_obce>Szeheraz</slowo_obce> --- Szeherazada, bohaterka <tytul_dziela>Księgi tysiąca i jednej nocy</tytul_dziela>, co noc opowiadała sułtanowi inną historię.</pr>./
Otóż widzisz, ja myślę, myślałam już nieraz,/
<begin id="b1389985589734-1682757773"/><motyw id="m1389985589734-1682757773">Śmierć</motyw>Że wszystko, co za «wielkie» wieki wiekom głoszą,/
Czyli<pe><slowo_obce>czyli</slowo_obce> (tu daw.) --- czy.</pe> to będzie sztuką, czy ciała rozkoszą,/
Przypomina nam zawsze stan ów, który czeka/
Prędzej, później, lecz pewnie każdego człowieka ---/
Ów stan, którego żadne słowa nie upiększą,/
Ów stan, co jest rozkoszą z wszystkich snadź największą,/
Ku któremu twór wszelki ciągłe, w nocy, we dnie/
Dąży z woli lub z musu, z wiedzą lub bezwiednie,/
Ów stan, co niepodzielnie zawładnąwszy światem,/
Cel bytu kiedyś spełni i...</strofa>


<strofa><wers_cd>«Śmierć myślisz zatem?»</wers_cd></strofa>


<strofa>Cicho, cicho na Boga! --- mój złoty, mój drogi,/
Nie wymawiaj imienia tej Pani złowrogiej,/
Nie wymawiaj go nigdy, nigdy, nigdy głośno!/
Za pusto tu, za ciemno, za smutno łzą rośną/
Gęstwiny płaczą wokół... A jeśli to licho/
Czyha tu kędy z kosą? a jeśli? Więc cicho,/
Nie igrajmy z tą mocą podstępną i wrażą.<end id="e1389985589734-1682757773"/></strofa>



<strofa>Szli oparci o siebie ramieniem i twarzą,/
Z oczyma w mrok wbitymi, z płonącymi czoły./
Ona cała istnością w jego istność wrosła,/
On na poły jej więzień, Prometej<pe><slowo_obce>Prometej</slowo_obce> --- dziś raczej: Prometeusz.</pe> na poły./
Wielkich pragnień go burza za świat zjawisk niosła,/
A choć milczał, blask taki ze źrenic mu padał,/
Że tym blaskiem duch jego cały się spowiadał/
I mówił do jej myśli: dlaczego? dlaczego/
Miłości naszej smutek i tęsknica strzegą?/
<begin id="b1389985709759-3202421741"/><motyw id="m1389985709759-3202421741">Dusza, Miłość</motyw>Oto gdy pocałunkiem usta się nam spoją,/
Oto gdy pierś mą złożę na białą pierś twoją,/
Oto gdy tak bez woli, bez czucia, pamięci,/
Czerpiemy z siebie słodycz uściskiem objęci,/
Dusza z uwięzi zmysłów swobodnie ulata/
W obcą dla nas, mistyczną krainę zaświata./
Co tam robi? czy słońca tam widzi, czy nowie?/
Nie zgadnąć, tego ona nigdy nam nie powie/
I tylko, gdy z wędrówki swej do nas powróci,/
Niedobrze jej tu z nami i tak się wciąż smuci/
Jak kędy na wygnaniu zbłąkana królewna./
Bo dla niej za powrotem jednia rzecz jest pewna:/
Że nad żar ust łaknących, nad ciał lube sploty/
Istnieją śluby ducha i ducha pieszczoty/
Stokrotnie rozkoszniejsze i lepsze daleko ---/
Coś, jak kiedy się rzeka spotka z drugą rzeką,/
Coś, jak gdy się dwie chmury ciągnąc nieba krajem/
Zetkną i aż do drobin przenikną nawzajem,/
Coś, jak kiedy dwa światła rozszczepione tęczą/
Znów w jeden biały promień wspólnie się zaręczą,/
Coś, co nie ma określeń w naszej mowie lichej,/
<begin id="b1389985856311-3866285251"/><motyw id="m1389985856311-3866285251">Kondycja ludzka</motyw>Coś, co bije blaskami z cudnych liców Psychy,/
Gdy szałem z nas wyparta pławi się w eterze/
I dziwną kąpiel z światła, woni, dźwięków bierze/
I oboje nas potem, po swoim powrocie/ 
Rzuca na pastwę strasznej, bezbrzeżnej tęsknocie/
Za tą kąpielą dziwną, za szczęsnością oną/
Przeczuwaną zaledwo, a tak upragnioną...<end id="e1389985709759-3202421741"/></strofa>



<strofa>Szli oparci o siebie ramieniem i twarzą/
Jak anioły, gdy w niebie ziemską miłość marzą,/
Szli, nie wiedząc u kogo, u dnia czy u nocy,/
Na to swe utęsknienie szukać im pomocy?/
Szli oparci o siebie, cisi.../
<wers_cd>A tymczasem</wers_cd>/
Jakiś zbłąkany powiew zakołysał lasem./
Za nich i za podobnych im całe miliony/
Wyrwał się z mroków leśnych jakiś jęk stłumiony/
Jakby całej ludzkości bolesne westchnienie/
Szło rozbić bramy nieba... A tam --- wciąż milczenie...<end id="e1389985856311-3866285251"/></strofa>


</liryka_l></utwor>