<utwor><rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/szewczenko-kobziarz-katarzyna/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Szewczenko, Taras</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Katarzyna</dc:title>
<dc:contributor.translator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Syrokomla, Władysław</dc:contributor.translator>
  
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kotwica, Wojciech</dc:contributor.editor>


<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kopeć-Gryz, Aleksandra</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Romantyzm</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Liryka</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Ballada</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja cyfrowa wykonana przez Bibliotekę Uniwersytecką w Toruniu z egzemplarza pochodzącego ze zbiorów Biblioteki. Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury.</dc:description>

<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/szewczenko-kobziarz-katarzyna/</dc:identifier.url>
<dc:source.URL xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"/>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Taras Szewczenko, Kobzarz, Księgarnia Polska A. D. Bartoszewicza i M. Biernackiego, Lwów [1883].</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Władysław Syrokomla zm. 1862</dc:rights>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">1933</dc:date.pd>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2021-11-16</dc:date>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>

  <dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/image/2560px-Reply_of_the_Zaporozhian_Cossacks_sketch_1893_Kharkiv.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Zaporożcy piszący list do sułtana tureckiego, Ilja Riepin (1844-1930), domena publiczna</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/6276</dc:relation.coverImage.source>



</rdf:Description>
</rdf:RDF><liryka_l>


<autor_utworu>Taras Szewczenko</autor_utworu>

<nazwa_utworu>Katarzyna</nazwa_utworu>
<nota><akap>Катерина</akap></nota>

<naglowek_rozdzial>I</naglowek_rozdzial>

<strofa>Ej, kochajcie, czarnobrewki/
Ale nie Moskala: /
Moskal tylko serce zrani, /
Dusze porozżala. /
Swym kochaniem czy udaniem /
Pożartuje srogo, /
Pójdzie w swoją Moskiewszczyznę, /
A ty giń, niebogo! /
Nic by jeszcze, gdyby sama/
Skamieniała głazem, /
A to nieraz stara matka/
Musi ginąć razem. /
<begin id="b1636787626130-631710131"/><motyw id="m1636787626130-631710131">Miłość tragiczna, Rosjanin</motyw>Nieraz, nieraz serce pęka, /
Choć się pieśni nucą; /
Ludzie serca nie spytają, /
A kamieniem rzucą. /
Więc kochajcie, czarnobrewki, /
Tylko nie Moskala: /
Moskal tylko serce zrani, /
Potem się przechwala.<end id="e1636787626130-631710131"/></strofa>

<strofa><begin id="b1636787676273-2954693052"/><motyw id="m1636787676273-2954693052">Miłość, Plotka</motyw>Katarzyna ojca, matki/
Głosu nie rozumie, /
A Moskala pokochała, /
Jak tam serce umie. /
I do sadu z młodym chodzi, /
I na pierś się garnie, /
Póki swojej biednej doli/
Nie zgubiła marnie. /
Ot, bywało, matka woła: /
«Córko, na wieczerzę!»,/
Ona syta ze swym lubym<pe><slowo_obce>luby</slowo_obce> (przestarz.) --- miły; ulubiony; ukochany.</pe>, /
Ani sen jej bierze. /
I ta miłość jawna była/
W oczach całej wioski, /
I poczęli już źli ludzie/
Puszczać złe pogłoski. /
A niech sobie źli tam ludzie/
Co ich wola plotą: /
Ona kocha --- serce pełne/
To i mniejsza o to! <end id="e1636787676273-2954693052"/>/
Zabębnili, zatrąbili/
W wojskowej komendzie: /
Moskal poszedł w Turecczyznę<pe><slowo_obce>Moskal poszedł w Turecczyznę</slowo_obce> --- tj. na wojnę z Turcją; ostatnią z wojen rosyjsko-tureckich w momencie pisania tego wiersza była wojna toczona w latach 1828--1829.</pe>. /
Cóż z dziewczyną będzie? /
A choć serce się pokryło/
Jakby kirem<pe><slowo_obce>kir</slowo_obce> ---  czarna tkanina, symbolizująca żałobę.</pe> grubym, /
Miło czasem i zaśpiewać, /
I tęsknić po lubym. /
On się zaklął, zaprzysięgał/
Swojej Katarzynie, /
Że powróci, jeśli w bitwie/
Kula go ominie. /
«On tak kocha! On by nie chciał/
Zwodzić mnie w obłudzie. /
A tymczasem, co ich wola/
Niech gadają ludzie»./
Katarzyna łzy ociera, /
W sercu jej swobodniej, /
Choć dziewczęta na ulicy/
Coś tam stronią od niej. /
Katarzyna myśli sobie: /
«Bóg wie co im chce się»./
O północy wiadra bierze/
I wodę przyniesie. /
Niech wrogowie nie zobaczą, /
Wszak blisko krynica. /
Stanie sobie pod kaliną, /
I zaśpiewa <tytul_dziela>Hryca</tytul_dziela><pe><slowo_obce>Hryc</slowo_obce> --- ukraińska pieśń ludowa, zaczynająca się od słów: ,,Oj, nie idź, Hrycu, na wieczornicę, bo na wieczornicach dziewczęta czarodziejki".</pe>. /
Aż kalina się rozpłacze, /
Kiedy ją wysłucha. /
Ona wraca, niewidziana/
Od żywego ducha. /
Katarzyna błogo marzy,/
Do snu się układłszy<pe><slowo_obce>układłszy</slowo_obce> (daw.) --- dziś popr.: ułożywszy.</pe>, /
Lub ubrana w białą odzież/
Przez okienko patrzy. /
Minął miesiąc, minął drugi, /
Minęło półrocze /
I krwią czarną okipiało/
Jej serce ochocze. /
Przyszła boleść... ciężka boleść, /
I po krótkiej chwili/
Takie piękne jak aniołek/
Już dzieciątko kwili. /
Już sąsiadka jedna, druga/
I matce docina: /
«Wy za piecem hodujecie/
Moskiewskiego syna»./
<zastepnik_wersu>. . . . . . . . . . . . . . . . . </zastepnik_wersu></strofa>

<strofa>Katarzyno! Katarzyno! /
Nieba cię skarały: /
Co ty biedna poczniesz w świecie/
I sierotka mały? /
Ty bez męża... on bez ojca. /
Co wy uczynicie? /
Ojciec... matka... cudzy ludzie, /
Ej, niedobre życie!</strofa>

<strofa>Wyzdrowiała Katarzyna, /
Przejrzała po świecie; /
Patrzy w okno na ulicę /
I kołysze dziecię. /
Wyjdzie w ogród, by popłakać,/
Do ziemi przypadłszy; /
A zły człowiek przez częstokół/
Z urąganiem patrzy.</strofa>

<strofa><begin id="b1636787755608-2919855749"/><motyw id="m1636787755608-2919855749">Kobieta</motyw>Tam w ogródku zielenieją/
Czereśnie i wiśnie, /
Wyszła biedna i niemowlę/
Do swych piersi ciśnie. /
A w ogródku już nie śpiewa/
Piosenek swobody, /
Jako wtenczas, gdy przychodził/
Jej kochanek młody. /
Już nie śpiewa w cieniu wiśni/
I ciemnej kaliny, /
A tymczasem źli wrogowie/
Szarpią cześć dziewczyny. /
Co ma począć nieszczęśliwa, /
Że jej serce ranią? /
Gdyby miły wrócił z drogi, /
Ująłby się za nią. <end id="e1636787755608-2919855749"/>/
On daleko za górami/
Gdzieś się w boju trudzi, /
Ani też jej nie zobaczy, /
Ni śmiechu złych ludzi. /
Może leży za Dunajem/
Między zabitemi, /
Albo może kocha inną/
Na moskiewskiej ziemi. /
Nie.... jej luby nie zabity/
Na żadnej wojence; /
Gdzie on znajdzie takie oczy, /
Takie brwi dziewczęce? /
Choćby schodził na kraj świata, /
Opłynął kraj morza, /
Jedna tylko jest na świecie/
Katarzyna hoża. /
Dała matka czarne brewki/
I czarne oczęta, /
Lecz przy brewkach jasnej doli/
Dać jej nie pamięta. /
A bez doli piękne lice/
Jak piękny kwiat bywa: /
Przyjdzie słońce i zapali, /
Wicher poobrywa. /
Myjże łzami białe lice/
I jęcz po kryjomu, /
Bo Moskale inną drogą/
Wrócili do domu.</strofa>


<naglowek_rozdzial>II</naglowek_rozdzial>

<strofa>Siedzi ojciec w końcu stołu, /
Na rękach pochyły, /
Ciężko duma, bo staremu/
Boży świat niemiły. /
<begin id="b1636788020557-2314284714"/><motyw id="m1636788020557-2314284714">Wygnanie, Matka, Córka, Hańba</motyw>A opodal siedzi matka/
Na dębowej skrzyni, /
Cichym głosem gromi córkę/
I wyrzuty czyni: /
«Kiedyż przyjdzie, moja córko, /
Wesele do chaty? /
Gdzie są drużki, starostowie? /
Gdzie weselne swaty? /
Idź na Moskwę, tam cię czeka/
Godowa gromadka; /
Ale nie mów dobrym ludziom, /
Żem ja twoja matka. /
O, przeklęta ta godzina, /
Co cię na świat zsyła! /
Czemum ciebie z jasnym wschodem/
W rzece nie topiła? /
Nie przyszłoby na niesławę/
I na hańbę w świecie... /
Moja córko! moja córko! /
Mój różany kwiecie... /
Hodowałam jak ptaszynę, /
Jak krasną jagodę; /
Na cóż teraz, na cóż przyszły/
Twoje lata młode? /
Idź na Moskwę szukać teści<pe><slowo_obce>teści</slowo_obce> --- dziś popr.: teściowej.</pe>, /
Idź sobie za morze! /
Nie słuchałaś mojej rady, /
Jej posłuchasz może. /
Idź, przywitaj --- oni ciebie/
Przyjmą najgoręcej. /
Idź na Moskwę, bądź szczęśliwa,/
Lecz nie wracaj więcej. /
Ruszaj sobie w cudzą stronę, /
Na kraj świata boży... /
Lecz któż tutaj moją głowę/
Do trumny położy? /
Kto zapłacze łzami dziecka/
Nad matką rodzoną? /
Kto posadzi na mogile/
Kalinę czerwoną? /
Kto choć jeden pacierz zmówi/
Za mą grzeszną duszę?... /
Och!... idź, córko nieszczęśliwa, /
Ja wyrzec się muszę!»<end id="e1636788020557-2314284714"/></strofa>

<strofa>Kończy mówić, łzy ociera, /
Coraz bardziej blada. /
Błogosławi... i na skrzynię/
Bezprzytomna pada. / 
«No! --- powiada ojciec stary ---/
Gotuj się do drogi!» /
Katarzyna, płacząc, padła/
Pod ojcowskie nogi: /
«Och, przebaczcie nierozumnej/
Młode jej swawole! /
Przebacz, ojcze, mój gołąbku, /
Mój jasny sokole!»/
«Niech twa dola dobrych ludzi/
Do litości wzruszy!/
Módl się, córko, i idź z Bogiem, /
Będzie lżej na duszy!»</strofa>

<strofa>Córka wstała, pokłon dała, /
Wyszła, milcząc, z chaty: /
Już sierotą stara matka/
I ojciec brodaty. /
Wyszła z chaty i do Boga/
Modlitwę posyła, /
I rodzinnej szczyptę ziemi/
W szkaplerzu<pe><slowo_obce>szkaplerz</slowo_obce> --- dwa małe kawałki materiału z imieniem lub wizerunkiem Matki Boskiej lub Chrystusa, połączone tasiemkami, noszone na piersiach, pod ubraniem; sukienny szkaplerz bywa zastępowany medalikiem.</pe> zaszyła. /
«Och, nie wrócę już, nie wrócę/
Ani tutaj blisko! /
W cudzej stronie cudzy ludzie/
Dadzą przytulisko. /
Swojej ziemi choć garsteczkę/
Ja zabiorę rada: /
Niech o mojej gorzkiej doli/
Ludziom rozpowiada. /
Nie mów, synu, gdzie się zwrócę, /
Szanuj me ukrycie... /
Ot, kto powie --- sad wiśniowy, /
Żem ci dała życie. /
Ja ucieknę, wpadnę w rzekę/
Zalać piersi strute; /
Ty sieroctwem za me grzechy/
Odbędziesz pokutę!»</strofa>

<strofa>Idzie wioską nieszczęśliwa/
Szukać doli w świecie; /
Na jej głowie biała chustka<pe><slowo_obce>Na jej głowie biała chustka</slowo_obce> --- dziewczęta ukraińskie nosiły wianek, symbol dziewictwa, którego nie wolno było nosić mężatkom ani pannom z dzieckiem: musiały one okrywać włosy chustą lub czepcem.</pe>, /
A na ręku dziecię. /
Wyszła z wioski --- iść potrzeba/
O chlebie żebraczym... /
Obróciła nazad oczy /
I ryknęła płaczem. /
Wyszła w pole i stanęła/
Jak samotne drzewa, /
I jak rosa przed jutrzenką/
Łzami się zalewa. /
A dziecina jak aniołek /
Nie zna swej niedoli, /
Jedną rączką piersi szuka, /
A drugą swawoli. /
Słońce zaszło za dąbrowę, /
Niebo pokraśniało, /
Ona z łez otarła oczy, /
I wędruje śmiało. /
A na wiosce, jak na świecie, /
Bajali, co chcieli; /
Ale ojciec, ale matka/
Tych słów nie słyszeli.</strofa>

<strofa><begin id="b1636788138812-1998491995"/><motyw id="m1636788138812-1998491995">Okrucieństwo</motyw>Tak na świecie, na tym świecie/
Bywa zawsze prawie: /
Ludzie ludzi rżną i topią, /
I gubią na sławie. /
Za co? za co, miły Boże, /
Te brzydkie obmowy? /
Świat szeroki, ale nie ma /
Gdzie przytulić głowy. /
Jeden w świecie ma obszary/
Szerokie i szumne, /
Drugi miejsca tylko tyle,/
Gdzie zakopać trumnę. <end id="e1636788138812-1998491995"/>/
Gdzież ci ludzie, co to serce/
Dla nich się odsłania, /
Żyć by chciało, bić ogniście/
I topnieć z kochania?</strofa>

<strofa>Jest na świecie dola, /
Ale któż ją zbada? /
Jest na świecie wola, /
Lecz któż ją posiada? /
Są na świecie ludzie, /
Którym świat się dziwi, /
Syci srebra, złota, /
Ale nieszczęśliwi. /
Żupan<pe><slowo_obce>żupan</slowo_obce> ---  okrycie noszone przez szlachciców, zapinane na guziki, sięgające do kolan, z wąskimi rękawami i kołnierzem w formie stójki.</pe> ich podszyty/
Ciernistymi igły<pe><slowo_obce>ciernistymi igły</slowo_obce> --- dziś popr. forma N. lm: ciernistymi igłami.</pe>, /
Szarpie ból ukryty, /
Ale łzy zastygły. /
Bierzcie srebro, złoto, /
I bądźcie bogacze: /
Dla mnie żal z tęsknotą, /
Ja tylko zapłaczę. /
Zatopię niedolę/
Moją łzą niebogą, /
Zadepcę niewolę/
Moją bosą nogą! /
Bogatszym<pe><slowo_obce>bogatszym</slowo_obce> --- tu: bogatszy jestem.</pe> od króla, /
Próżność mnie nie łechce, /
Kiedy serce hula,/
Jako samo zechce.</strofa>


<naglowek_rozdzial>III</naglowek_rozdzial>

<strofa><begin id="b1636788241338-3962447432"/><motyw id="m1636788241338-3962447432">Noc</motyw>Krzyczy sowa nad lasami, /
Iskrzy niebo gwiazdeczkami, /
A gdzie droga, a gdzie niwa, /
Konik polny pobrząkiwa. /
A po chatach dobrzy ludzie/
Spoczywają po swym trudzie: /
Czy kto płaczem piersi znużył. /
Czy kto szczęścia swego użył, /
Dla każdego jednakowa/
Ciemna nocka wszystko schowa. <end id="e1636788241338-3962447432"/>/
Gdzież ukryła Katarzynę? /
Czy w lesistą gdzie gęstwinę? /
Czy ją w chatę ludzie zową? /
Czy pod kopą śpi zbożową? /
Czy na kłodę gdzieś przypadłszy, /
Wilczych oczu pilnie patrzy? /
Oczka czarne z ognia siłą, /
Bogdaj nigdy was nie było, /
Jeśli przez was --- dobre Nieba! ---/
Tyle klęski zażyć trzeba. /
A co potem jeszcze czeka? /
Będzie bieda niedaleka. /
Trzeba przebyć żółte piaski, /
Ludzkie łaski i niełaski, /
Trzeba przebyć białe śniegi, /
Na pustyni mieć noclegi. /
I to jeszcze zgadnąć sztuka, /
Czy się znajdzie, kogo szuka? /
Czy on biedną pozna przecię<pe><slowo_obce>przecię</slowo_obce> a. <slowo_obce>przecie</slowo_obce> (daw.) --- przecież.</pe>? /
Czy przygarnie swoje dziecię? /
Przy nim by się zapomniały/
Piaski, śniegi i trud cały. /
Niech matczynym sercem wita, /
Po bratersku zdrowia spyta!</strofa>

<strofa>Zobaczymy... daj to Boże! /
Ja tymczasem kobzę<pe><slowo_obce>kobza</slowo_obce> --- ludowy instrument strunowy o półokrągłym pudle rezonansowym i krótkim gryfie.</pe> złożę /
I rozpytam się po przedzie, /
Gdzie na Moskwę droga wiedzie./
<zastepnik_wersu>. . . . . . . . . . . . . . . . . </zastepnik_wersu></strofa>

<strofa>Tam za Dnieprem, za Kijowem, /
Tam za borem, za sosnowym, /
Tam drużyna szła czumacza<pe><slowo_obce>czumak</slowo_obce> (daw., ukr.) --- chłop ukraiński, żyjący z handlu, przewożący swój towar, często na bardzo duże odległości, wozami zaprzężonymi w woły.</pe>, /
Wyśpiewując pieśń <tytul_dziela>Puhacza</tytul_dziela>. /
Tamże młoda szła niewiasta, /
Z kijowskiego pewnie miasta, /
Gdzie do cerkwi i pieczary<pe><slowo_obce>w pieczarze</slowo_obce> --- jedna z pieczar w kijowskiej Ławrze Peczerskiej, prawosławnym zespole klasztornym, gdzie znajduje się wielki podziemny system korytarzy, a w nich liczne kaplice i grobowce mnichów, świętych i ważnych osób świeckich.</pe>/
Szła odprawiać swe ofiary. /
<begin id="b1636788293153-2135390530"/><motyw id="m1636788293153-2135390530">Żebrak</motyw>Lecz ma postać niewesołą, /
Pochyliła smutnie czoło, /
A jej odzież to łachmana, /
A przez plecy torba lniana, /
W jednej ręce kij pielgrzyma, /
A na drugiej dziecię trzyma. /
Gdy się zeszła z karawaną, /
Kryje dziecię w szmatkę lnianą: /
«Dobrzy ludzie, ej, dla Boga! /
W Moskiewszczyznę gdzie tu droga?»/
«W Moskiewszczyznę?... Tam do kata!/
Ej, to jeszcze kawał świata!»/
«W samą Moskwę... wskażcie drogę/
I obdarzcie czym niebogę!»/
Miedzianego dali szaha<pe><slowo_obce>szah</slowo_obce> (ukr. <slowo_obce>шаг</slowo_obce>) --- dawna potoczna nazwa różnych drobnych monet, polskich, potem rosyjskich, używanych na terenie Ukrainy.</pe>; /
Brać czy nie brać? dłoń się waha: /
Snadź<pe><slowo_obce>snadź</slowo_obce> (daw.) --- widocznie, najwyraźniej.</pe> żebraczka jeszcze dzika,/
Do jałmużny nie przywyka. /
Bo i na cóż grosz niebodze? /
Ale dziecię karmić w drodze, /
Trzeba kupić mu kołaczy, /
Trzeba przenieść<pe><slowo_obce>przenieść</slowo_obce> (daw.) --- znieść, ścierpieć, wytrzymać.</pe> wstyd żebraczy: /
Więc dziękuje za ich dary, <end id="e1636788293153-2135390530"/>/
Spieszy na noc na Browary<pe><slowo_obce>Browary</slowo_obce> --- miasto w północnej Ukrainie, ob. na wschodnich przedmieściach Kijowa; przez Browary prowadził trakt do Moskwy.</pe>, /
A w Browarach, broniąc głodu<pe><slowo_obce>broniąc głodu</slowo_obce> --- tu: broniąc przed głodem.</pe>, /
Kupi dziecku kołacz<pe><slowo_obce>kołacz</slowo_obce> --- rodzaj pszennego pieczywa (chleba lub ciasta) w kształcie koła (stąd nazwa).</pe> z miodu. / 
Tak wędrując dni, tygodni, /
Pyta drogi u przechodni; /
A powolny chód jej pieszy --- /
Gdy do wioski nie dośpieszy, /
Często, gęsto pod jedliną/
W polu nocleg ma z dzieciną.</strofa>

<strofa>Ot, do czego czarne oczy! /
Aby płakać na uboczy. /
Ej, dziewczęta niebożęta, /
Niechaj każda to pamięta, /
A za przykład złej podróży/
Katarzyna niech wam służy. /
<begin id="b1636788373393-1934470068"/><motyw id="m1636788373393-1934470068">Tłum, Kara, Łzy, Sierota</motyw>Nie pytajcie, czemu tłuszcza/
I do chaty jej nie wpuszcza, /
A nie skarżcie wyrzutami, /
Bo nie wiedzą ludzie sami. /
Oni tylko są szafarze, /
Kiedy Pan Bóg kogo karze. /
Bo to człowiek jak wierzbina, /
Gdzie wiatr wieje, tam się zgina; /
A sieroce złe koleje, /
Słońce świeci, lecz nie grzeje. /
Gdyby mogli ludzie mili, /
Toby słońce zasłonili, /
Żeby promień jego złoty/
Nie osuszał łez sieroty. <end id="e1636788373393-1934470068"/>/
Jakaż wina u niebogi? /
Za co dla niej świat tak srogi? /
Nienawiścią jakąś pała, /
Chce koniecznie, by płakała. /
Nie płacz... nie płacz, Katarzyno! /
Niech przy ludziach łzy nie płyną,/
A kiedy się płakać zdarzy, /
Niech nie widzą twojej twarzy. /
By ci lice nie zmarniało, /
Zmywaj łzami twarz twą białą; /
Ale idź, gdzie puszcza skryta, /
Póki słońce nie wyświta: /
To i ludzie nie zobaczą, /
Nie poszydzą nad rozpaczą, /
A nim oczko się wyszlocha, /
To odpocznie serce trocha. /
<zastepnik_wersu>. . . . . . . . . . . . . . . . . </zastepnik_wersu></strofa>

<strofa>Przenocuje przy jedlinie,/
Trochę piersi da dziecinie/
I jak tylko siły wzmogą,/
W kraj moskiewski idzie drogą./
Idzie smutna, a wtem baczy<pe><slowo_obce>baczyć</slowo_obce> (daw., gw.) --- tu: widzieć, dostrzegać.</pe>,/
Że z daleka coś majaczy: /
Boże, wojska idą, roty<pe><slowo_obce>rota</slowo_obce> (daw.) --- oddział wojska.</pe>!.../
Zamarł w piersiach duch sieroty.../
Serce kipi... rwie się z łona,/
Bieży naprzód jak szalona.../
I żołnierzom prawi dziwy:/
«Gdzie mój Janko czarnobrewy?/ Czy on tutaj służy z wami?/
Czy nie zginął pod Turkami?»/
Powiadają jej Moskale:/ «My nie znamy Janka wcale»./
I zwyczajną drogą swoją/
Gorzkie żarty z biednej stroją:/
«Zuchy nasze!... oto sztuka!/
Kogóż żołnierz nie oszuka?/
Której dziewki, w jakim siole<pe><slowo_obce>sioło</slowo_obce> (daw.) --- wieś, osada. </pe>/
Nie wywiedzie żołnierz w pole?» /
Katarzyna z bólem rzecze:/
«U was serca nieczłowiecze!.../
Cyt, mój synu, pójdziem dalej,/ 
Będziem jeszcze go pytali<pe><slowo_obce>Będziem jeszcze go pytali</slowo_obce> --- będziemy jeszcze o niego pytali.</pe>,/
Aż w moskiewskie pójdziem bramy,/
Może jeszcze go spotkamy./
Oddam ciebie dziecko lube,/
Sama pójdę na zagubę».</strofa>

<strofa>Zamieć w polu kręci, miecie,/
Nic nie widać w bożym świecie./
Katarzyna, stojąc w polu,/
Nie folguje serca bolu. /
Zmógł się wicher tajemniczy/
I gdzieniegdzie tylko ryczy./
Katarzynie dusza pała,/
Lecz już wszystkie łzy wylała/
I na łzami zlane dziecię,/
Jak na zlane rosą kwiecie,/
Obróciła smutne oczy,/
A gadzina serce toczy.</strofa>


<strofa>Naokoło cisz cmentarna,/
A dokoła puszcza czarna,/
A przy drodze wedle boru/
Majaczeje dach futoru<pe><slowo_obce>futor</slowo_obce> a. <slowo_obce>chutor</slowo_obce> (z ukr.) --- pojedyncze gospodarstwo, oddalone od wsi; przysiółek.</pe>./
«Chodźmy synu --- zmierzch na dworze,/
Do tej chaty wpuszczą może,/
A nie wpuszczą, Pan Bóg z niemi,/
Na wilgotnej zaśniem ziemi./
Gdzież ty będziesz spał, Iwanie,/
Gdy na świecie mnie nie stanie<pe><slowo_obce>nie stać</slowo_obce> (daw.) --- zabraknąć, nie starczyć.</pe>?/
Po igraszkach, po zabawie,/ Z psem przylężesz gdzieś na trawie!/ Z psami jednak lepsza rada:/
Choć pokąsa, nie ogada,/
Nie narazi na obmowę/
Nieszczęśliwą twoją głowę»./
<zastepnik_wersu>. . . . . . . . . . . . . . . . . </zastepnik_wersu> /
<zastepnik_wersu>. . . . . . . . . . . . . . . . . </zastepnik_wersu></strofa>



<naglowek_rozdzial>IV</naglowek_rozdzial>

<strofa>Wicher jęczy w różne tony,/
Łamie drzewa w lesie,/
Jak po morzu sine fale,/
Śnieg po polu niesie./
Karbowniczy<pe><slowo_obce>karbowniczy</slowo_obce> (ukr. <slowo_obce>карбівничий</slowo_obce>) --- tu zapewne leśnik, który pilnował ilości przysługującego danej wsi drewna na opał, odnotowując wywożoną ilość karbami, nacięciami na deszczułkach.</pe> wyszedł z chaty,/
Obejść swoje knieje:/
«Ale gdzie tam!... ani rady,/
Wicher gdzieś zawieje./
Niechaj puszczę licho bierze,/
Wrócę do komina./
Ale cóż tam? Ćma<pe><slowo_obce>ćma</slowo_obce> (daw.) --- tu: chmara, mnóstwo.</pe> żołnierzy/
Zbliżać się poczyna./
Co za chmara!... Co za chmara!/
A jak broń ich błyska!/
Niby pilno im doprawdy/
Przysiąść do ogniska./
«Niczyporze --- rzekł do syna ---/
Patrz, Moskale jadą,/
A jak śnieg ich poubielał.../
Jak łabędzi stado!...»/
U nich w chacie Katarzyna/
Nie śpi, nieszczęśliwa,/
Słyszy całą ich rozmowę/
I szybko się zrywa./
«Co, Moskale? Gdzie Moskale?»/
Przy okienku stanie,/
Jak szalona, bezprzytomna,/
Leci na spotkanie./
«Snadź Moskale jej we znaki/
Dali się nie lada,/
Bo i przez sen tylko wzdycha,/
Tylko o nich gada»./
I przez chwasty, przez zasypy/
Zadyszana leci,/
I stanęła na gościńcu/
Wśród wichrów zamieci./
A żołnierze konno, rzędem,/
Jadą według hasła:/
Katarzyna ich ujrzała/
I w ręce zaklasła<pe><slowo_obce>zaklasła</slowo_obce> --- dziś popr.: zaklasnęła.</pe>./
A po przedzie starszy jedzie,/
Okryty szarugą:/
«Iwan!... Iwan! Och, mój luby!/
Gdzieś bawił tak długo?!»</strofa>

<strofa><begin id="b1636788472751-2888142044"/><motyw id="m1636788472751-2888142044">Kochanek, Zdrada</motyw>I do strzemion mu przypada/
Szalona dziewczyna./
Iwan spojrzał --- i konika/
Ostrogami spina./
«Czy uciekasz?... Cóż to znaczy,/
Iwanie jedyny!/
Czyż ci z głowy pamięć wyszła/
Twojej Katarzyny!?/
Spojrzyj tylko... to ja... to ja,/
Twoja ulubiona./
Po co gniewne marszczysz czoło/
I targasz strzemiona?»/
On udaje, że nie zważa,/
I chce pędzić dalej, /
I «Marsz naprzód!» groźnym głosem/
Mówi do Moskali./
«Ej, Iwanie! Ej, sokole!/
Nie opuszczę ciebie!/
Jestem twoja Katarzyna,/
Tak jak Bóg na niebie!»/
«Daj mi pokój, szalenico,/
Hej, weźcie ją z drogi!»/
Jeszcze gniewniej zmarszczył czoło/
I szarpnął ostrogi./
«Co, Iwanie?... Ty mnie rzucasz?/
Węzeł się rozprzęga?/
A gdzież twoje dobre słowo?/
Gdzie twoja przysięga?»/
«Precz mi z drogi! Hej, żołnierze,/
Zwleczcie ją do rowu!»/
Katarzyna za strzemiona/
Chwyciła go znowu:/
«Ze mną czyń jak twoja łaska,/
Ja zniosę męczarnie,/
Ale dziecię!... nasze dziecię... /
Czyż zaginie marnie?/
Nie gub, Janku, nas oboje,/
Tak być nie powinno!/
Ja ci będę najemnicą,/
Kochaj sobie inną./
Kochaj sobie choć świat cały./
Niech się co chce stanie,/
Ja zapomnę dawne lata/
I nasze kochanie./
Tylko przykryj moją sławę/
Imieniem twej żony:/
Bo syn będzie nieszczęśliwy,/
Świat boży zgorszony./
Nie porzucisz syna, luby,/
Nie porzucisz przecie.../
Pozwól... ja ci go przyniosę.../
Co za piękne dziecię!»/
I od kolan się odczepia,/
I do chaty bieży,/
Niesie dziecię otulone/
W podartej odzieży./
«Patrz, Iwanie!... Patrz na syna!»/
Iwan już z daleka...<end id="e1636788472751-2888142044"/>/
«Czyż doprawdy swej dzieciny/
Ojciec się wyrzeka?/
Poczekajcie... Poczekajcie,/
Sokoły-żołnierze!/
Niech z was który mego syna/
Do siebie zabierze!/
Czy oddajcie go starszyźnie/
Waszego szeregu,/
Bo jak ojciec bezlitosny,/
Rzucę go na śniegu!»/
I z rozpaczy wściekłym krzykiem/
Przeklina Iwana:/
«Grzechem, synu, twa godzina,/
Grzechem była dana./
Rośnij, rośnij na śmiech ludzki,/
Sierocino mała!/
Zostań tutaj szukać ojca,/
Jam długo szukała!»</strofa>

<strofa>I przy drodze dziecię kładzie, /
Sama w las ucieka, /
A Moskali już za górą/
Nie widać z daleka /
A niemowlę dogorywa,/
Wniebogłosy krzyczy.../
Szczęściem krzyki ze swej chaty/
Posłyszał leśniczy.</strofa>

<strofa>Katarzyna biega, wyje,/
Klnie swego sokoła/
I wybiegłszy na pagórek,/
Po imieniu woła:/
<begin id="b1636788580342-746374928"/><motyw id="m1636788580342-746374928">Samobójstwo</motyw>«Wróć się, wróć się, drogi Janku,/
Tak powinność każe!»/ 
Ale tylko leśne echo/
Odzywa się w jarze./
Obłąkana bieży jarem,/
Łapać echo może,/
I stanęła bez pamięci/
Przy wielkim jeziorze:/
«Przyjmij, Boże, moją duszę,/
Ty, wodo, me ciało!»/
I na wodzie pod krą lodu/
Coś zapluchotało.</strofa>

<strofa>Ot i kara, że nie słucha/
Matczynej porady.../
A wiatr dmuchnął po jeziorze/
I zagładził ślady.<end id="e1636788580342-746374928"/></strofa>

<strofa>Mały wicher, co rwie dęby/
I sośniny chyli;/
Lżejsza boleść chować matkę,/
W jej starości chwili;/
Nie sieroty małe dzieci,/
Co pogrzebły<pe><slowo_obce>pogrzebły</slowo_obce> --- dziś popr.: pogrzebały.</pe> nianię:/
Na mogiłach dobra pamięć/
Jeszcze pozostanie./
Lecz cóż temu pozostało/
Do życia ostatka,/
Kogo ojciec ani widział,/
Wyrzekła się matka?/
Ani chaty, ani rodu, /
Ani dobrej sławy,/
Nikt do niego nie zagada,/
Nie dzieli zabawy./
Szlochy, płacze całe życie./
Żal się, Panie Boże!/
Na co jemu twarz udatna/
I spojrzenia hoże?/
Aby ludzie powiedzieli./
Patrząc w jego lice:/
«Lepiej by go od kolebki/
Pogrzebli rodzice!»</strofa>


<naglowek_rozdzial>V</naglowek_rozdzial>

<strofa><begin id="b1636788632533-84230840"/><motyw id="m1636788632533-84230840">Żebrak</motyw>Do Kijowa szedł ubogi,/
Na spoczynek siadł u drogi./
A prowodyr<pe><slowo_obce>prowodyr</slowo_obce> (daw.; z ukr.) --- przewodnik; przywódca; tu: przewodnik prowadzący niewidomego i niosący jego torbę z jałmużną.</pe> z drugiej strony,/
Torebkami oczepiony./
Na słoneczku małe chłopię/
W żółtym piasku dołki kopie./
Stary kobziarz pieśnię pieje/
O Jezusie z Galileje./
A kto idzie, ten nie zbacza,/
Ten da grosza, ten kołacza,/
A niewiasty kromkę sera/
Dla młodego prowodyra.<end id="e1636788632533-84230840"/>/
Rozważają chłopca losy:/
Chłopak piękny, nagi, bosy,/
Wziął po matce wzrok sokoli, /
Ale nie wziął dobrej doli.</strofa>

<strofa>Z szumem pańska grzmi kolaska,/
A woźnica z bicza trzaska,/
A w kolasce pan i pani,/
A na drodze pył tumani./
Przy żebraku niespodzianie/
Pozłocisty powóz stanie./
Dziecię bieży do kolaski,/
Grosz dostało z pańskiej łaski./
Pan popatrzał na Iwanka,/
Jakby jaka niespodzianka,/
Jakby coś mu myśli mroczy.../
I odwraca w stronę oczy./
Piękna pani wzrok wytęża/
Na Iwanka, to na męża./
Och, zły ojciec poznał syna,/
Z oczu matkę przypomina;/
Ale milczy, rusza głową./
Pani spyta: «Jak cię zową?»/
«Zwą mnie Jankiem» --- «Ładnyś, mały!»/
I rumaki poleciały./
Piękny powóz w żwir się kopie/
I kurzawą przykrył chłopię./
I włóczęgi torby biorą,/
Przeżegnali się z pokorą/
I kijowskim bitym szlakiem/
Kobziarz powlókł się z chłopakiem.</strofa>

</liryka_l></utwor>