<utwor>
  <rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
    <rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/szarek-bieg-mego-zycia/">
    <dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Szarek, Maciej</dc:creator>
    <dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Bieg mego życia</dc:title>
    <dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
    <dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Sekuła, Elżbieta</dc:contributor.editor>
    <dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kopeć-Gryz, Aleksandra</dc:contributor.technical_editor>
    <dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
    <dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2022-09-05</dc:date>
    <dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
    <dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
    <dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego. Reprodukcja cyfrowa wykonana przez Bibliotekę Narodową w Warszawie z egzemplarza pochodzącego ze zbiorów Biblioteki.</dc:description>
    <dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Maciej Szarek zm. 1905</dc:rights>
    <dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">1976</dc:date.pd>
    <dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/szarek-bieg-mojego-zycia</dc:identifier.url>
    <dc:subject.period xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Pozytywizm</dc:subject.period>
    <dc:subject.type xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Epika</dc:subject.type>
    <dc:subject.genre xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Pamiętnik</dc:subject.genre>
      <dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/use/7069.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Głowa chłopa ze Żmudzi, Julian Fałat (1853-1929), domena publiczna</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/7069</dc:relation.coverImage.source>
<dc:relation.hasFormat id="pdf" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/pdf/szarek-bieg-mojego-zycia.pdf</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-6749-9</meta>
<meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta>
<dc:relation.hasFormat id="html" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/szarek-bieg-mojego-zycia.html</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-6750-5</meta>
<meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta>
<dc:relation.hasFormat id="txt" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/txt/szarek-bieg-mojego-zycia.txt</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-6751-2</meta>
<meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta>
<dc:relation.hasFormat id="epub" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/epub/szarek-bieg-mojego-zycia.epub</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-6752-9</meta>
<meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta>
<dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/mobi/szarek-bieg-mojego-zycia.mobi</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-6753-6</meta>
<meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta>
    <category.legimi>Historia</category.legimi>
    <category.thema.main>DND</category.thema.main>
    <category.thema>1DTP</category.thema>
    <category.thema>3MN</category.thema>
    </rdf:Description>
  </rdf:RDF>
<opowiadanie>

  






  

<autor_utworu>Maciej Szarek</autor_utworu>

<nazwa_utworu>Bieg mego życia</nazwa_utworu>

<nota_red>
  
  
<akap>
  Informacja o dokonanych zmianach

</akap><akap>
I. Poprawiono błędy źródła:
bynajmiej > bynajmniej; statnich > ostatnich; dwiema paniami  Kraszewskim > dwiema paniami i Kraszewskim; do czego > dlaczego; Ludwikę Leśniewską > Ludwikę Leśniowską (Ludwika Leśniewska była śpiewaczką operową); ,,Zgoda" > ,,Zagroda".

</akap><akap>
II. Wprowadzono uwspółcześnienia w następującym zakresie:

</akap><akap>
Zmiany leksykalne, w tym ortograficzne:
wziąść > wziąć; koleji > kolei; rybołostwem > rybołówstwem; dowódzca > dowódca.

</akap><akap>
Pisownia małą/wielką literą, np.
Królestwie polskiem > Królestwie Polskim.

</akap><akap>
Pisownia łączna/rozdzielna, np:
naprzykład > na przykład; niemogąc > nie mogąc.

</akap><akap>
Pisownia joty, np.:
bataljon > batalion; Florjańska > Floriańska; historji > historii.

</akap><akap>
Fleksja, np.
czem > czym; całemi > całymi; na Węgrach >  na Węgrzech.

</akap><akap>
Składnia:
dawniej trudniejszą była ta walka > dawniej trudniejsza była ta walka.

</akap><akap>
Inne zmiany:
musiałem i nadal pozostać pasterzem > musiałem nadal pozostać pasterzem.

</akap><akap>
Interpunkcja została uwspółcześniona zgodnie z obowiązującymi zasadami.



  
  </akap>



  
  
  </nota_red>

<uwaga>
  
<akap>Maciej Szarek urodził się 4 lutego 1826 roku w małopolskiej wsi Brzegi, gdzie zmarł 4 stycznia 1905 r. Był galicyjskim działaczem ludowym, jednym z pierwszych polskich pisarzy i poetów ludowych. Chłopskie pochodzenie uniemożliwiło mu edukację formalną, kształcił się zatem we własnym zakresie. 

</akap><akap>
Rozwój literacki, a także wejście w krakowski krąg kulturowy, zawdzięczał Szarek przyjaźniom z ważnymi dla ówczesnego życia intelektualnego postaciami (poznanymi przeważnie dzięki fortunnym zbiegom okoliczności), takimi jak Franciszek Matejko, Władysław Anczyc czy wreszcie Józef Ignacy Kraszewski. Pod wpływem tego ostatniego podjął on próby publicystyczne i literackie, co z czasem zaowocowało współpracą z pismami kulturalnymi i społecznymi (m.in. z ,,Wieńcem", ,,Pszczółką" i ,,Przyjacielem Ludu").

</akap><akap>
Maciej Szarek angażował się mocno w oświatę ludową; w 1869 roku doprowadził do powstania w Grabiu szkoły i czytelni, której regularnie przekazywał książki. Działał także na rzecz budzenia świadomości narodowej wśród miejscowych chłopów i wspierał aktywnie powstańców styczniowych. 

</akap><akap>Twórczość literacka Szarka zawiera głównie pisane gwarą wiersze, powiastki i gawędy. Autobiograficzny tekst <tytul_dziela>Bieg mego życia</tytul_dziela> ma charakter szczególny --- autor koncentruje się w nim na swojej edukacji i działalności, pomijając w zasadzie życie prywatne.</akap>



  </uwaga>
  
  
  
<abstrakt>
  
<akap>Autobiograficzny tekst <tytul_dziela>Bieg mego życia</tytul_dziela>, autorstwa Macieja Szarka, pierwotnie publikowany był w odcinkach na łamach czasopisma ,,Przyjaciel Ludu", na przełomie 1895 i 1896 roku. Pisarz koncentruje się tutaj przede wszystkim na na swojej edukacji i będącej jej konsekwencją działalności literackiej. Życie prywatne autora ukazane zostało jedynie w stopniu niezbędnym dla nakreślenia złożonego tła trudności, z jakimi w XIX wieku musiał się borykać chłopski syn, chcący rozwijać się intelektualnie i artystycznie. Ponadto Szarek opisuje w barwny sposób przypadkowe z początku spotkania ze swoimi późniejszymi mistrzami, które z czasem przeradzają się w autentyczne przyjaźnie. Nie brakuje również fragmentów nawiązujących do ówczesnego życia społecznego i politycznego, jak np. opisany szczegółowo epizod z powstania styczniowego.</akap><akap>W <tytul_dziela>Biegu mego życia</tytul_dziela> przytoczone zostały także niektóre utwory poetyckie autora, a w zakończeniu podaje Szarek długą listę czasopism, z którymi współpracował, publikując na ich łamach swoje teksty.</akap>



  
  </abstrakt>




<akap><begin id="b1660398320094-417150607"/><motyw id="m1660398320094-417150607">Nauka, Chłop, Wiedza, Wieś, Polska</motyw>Bracia włościanie! Chociaż koleje mego
życia nie przedstawiają nic zgoła nadzwyczajnego, postanowiłem atoli opisać, jak umiem, wszystko, co mi się zdarzyło od
dzieciństwa aż po dziś dzień. Niechaj te
pamiętniki skromnego rolnika polskiego
wskażą czytelnikom, jak mylą się ci, którzy mówią: ,,Ha, co mi tam po nauce!
Mój ojciec czytać i pisać nie umiał, a żył;
i ja czytać nie umiem, a żyję, to i moje
dzieci żyć będą --- zresztą po śmierci mojej niech tam robią, co chcą!". Jako grzeszne
uważać należy takie mniemanie, bo nauka
jest skarbem najdroższym dla każdego człowieka; ja na przykład, który posiadam zaledwie jej iskierkę w porównaniu do ludzi
uczonych, za żadną jednak cenę w świecie
nie byłbym się jej wyrzekł. Więc niech
nikt z ludzi lekce nie waży nauki i nie
sądzi, że nie może posiadać żadnych wiadomości, bo do szkoły nie chodził. Bracie
czytelniku, wierzaj mi, że każdy człowiek,
mający dobre chęci i pilność, może o tyle
przynajmniej zdobyć oświaty, aby wiedział,
do jakiego narodu należy i jaka go ziemia
żywi. Zaś każdy z Polaków może i musi
wiedzieć, czym to nasz kraj polski był
dawniej, a czym jest teraz. Zobaczycie zresztą po przeczytaniu tych moich wspomnień,
że i ja nie wyniosłem ze szkoły tego promyka oświaty, który mi w życiu przyświeca, lecz zdobyłem go dzięki własnej
ciekawości i pracy, za co Panu Bogu
dziękuję.<end id="e1660398320094-417150607"/></akap>



<nota>
<akap>Maciej Szarek, włościanin.</akap>


</nota>
  
  <sekcja_swiatlo/>

<akap><begin id="b1660398530822-2328836778"/><motyw id="m1660398530822-2328836778">Rodzina, Dom, Bieda, Wieś</motyw>Urodziłem się bardzo już dawno temu,
bo d. 4 lutego 1826 roku w Galicji<pe><slowo_obce>Galicja</slowo_obce> ---  potoczna nazwa austriackiego kraju koronnego Królestwa Galicji i Lodomerii (1772--1918), obejmującego południową Małopolskę, Roztocze Wschodnie, Podkarpacie Wschodnie i Wyżynę Podolską na zachód od Zbrucza.</pe>, w powiecie wielickim<pe><slowo_obce>powiat wielicki</slowo_obce> --- powiat w województwie małopolskim z siedzibą w Wieliczce.</pe>, we wsi Brzegach<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q4981209"></ref><pe><slowo_obce>Brzegi</slowo_obce> --- polska wieś, położona w województwie małopolskim, w powiecie wielickim.</pe>, gdzie
dotąd mieszkam. Rodzice moi byli niezamożni, bo tylko 4 morgi<pe><slowo_obce>morga</slowo_obce> --- dawna miara powierzchni gruntu.</pe> lichej ziemi mieli
całego obszaru z zabudowaniem. Utrzymywali się więc z zarobku dziennego, a latem ojciec zarabiał flisem<pe><slowo_obce>flis</slowo_obce> (daw.) --- spław, flisactwo.</pe> na statkach po
Wiśle<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q548"></ref><pe><slowo_obce>Wisła</slowo_obce> --- najdłuższa polska rzeka (1047 km).</pe>. Pomimo to przednówek<pe><slowo_obce>przednówek</slowo_obce> (daw.) --- czas przed nowymi zbiorami do pierwszych żniw.</pe> co roku ich
nawiedzał, zwłaszcza gdy grunt bywał zalewany powodziami, co często się zdarzało,
bo leży nad korytem Wisły.<end id="e1660398530822-2328836778"/></akap>




<akap><begin id="b1660398610170-482110316"/><motyw id="m1660398610170-482110316">Nauka, Szkoła, Dzieciństwo, Praca</motyw>Sam nie wiem skąd, ale chęć do nauki
wcześnie we mnie się zbudziła: gdy doszedłem do lat ośmiu, prosiłem rodziców,
aby mię posyłali do organisty, do sąsiedniej gminy, około dwóch godzin drogi odległej od Brzegów. Ale rodzice zezwolić
na to nie chcieli, bo jedyny synaczek był
im potrzebny w domu do paszenia gęsi,
a do tego, sami nie znając ani litery --- bo
w tych rokach szkół na wsi nie było ---
nazywali wszelką naukę próżniactwem.<end id="e1660398610170-482110316"/></akap>




<akap>Szczera chęć przezwycięża wszelako
trudności: rodzice, nie mogąc oprzeć się nieustannym moim prośbom, pozwolili mi nareszcie przez kilka tygodni w zimie chodzić do owego organisty. Biegłem tam z radością co dzień, czy na dworze był mróz
czy zawierucha, czy śnieżyca --- nie opuściłem ani dnia. Niedługo wszakże trwało
moje szczęście: gdy nastała wiosna, rodzice
kazali włóczęgi zaprzestać, pozostawili mię
w domu do pasania bydła i gęsi. Poczciwy
organista, widząc jak wielkie mam zamiłowanie do nauki, przyszedł z prośbą do rodziców, ażeby choć jeden rok bez przerwy
pozwolili mi chodzić do niego, a on będzie
mię uczył bezpłatnie. Ale prośba organisty
nie odniosła pożądanego skutku, musiałem nadal pozostać pasterzem.</akap>




<akap>Nie zapomniałem jednak tego, czegom
się u organisty w zimie nauczył. Brałem
co dzień ze sobą, idąc za bydłem, <wyroznienie>groszówkę</wyroznienie>, to jest abecadło i elementarz,
i tego dopiąłem dzięki swej ciekawości, żem
tego samego jeszcze lata chodził do kościoła z książką do modlenia.</akap>




<akap><begin id="b1660398716840-1084198227"/><motyw id="m1660398716840-1084198227">Wieś, Obraz świata</motyw>Przeszło lato, nastała znowu zima, ale
teraz rodzice już ani słyszeć nie chcieli
o nauce i mówili, że dobra ona dla tych,
którym się nie chce na gruncie pracować,
ale chłop z niej nie wyżyje i panem nie
będzie.<end id="e1660398716840-1084198227"/></akap>




<akap><begin id="b1660398805755-3115808919"/><motyw id="m1660398805755-3115808919">Nauka, Wiedza, Dzieciństwo, Matka</motyw>Słuchałem, co mówiono, ale nie straciłem zamiłowania do nauki. Przez zimę jedną i drugą, gdy matka przyniosła jakie bądź
wiktuały<pe><slowo_obce>wiktuały</slowo_obce> (daw.) --- produkty spożywcze.</pe>, zawinięte w papier zapisany, brałem węgiel z komina i pisałem na ścianie
takie litery, jakie były na owym papierze.</akap>





<akap>Pisałem, ale nie wiedziałem, co piszę, bo
liter podręcznych, czyli pisanych, nie znałem. Ta moja bazgranina bardzo smutnie
się skończyła, bo gdy matka zobaczyła,
że całą bieloną ścianę zapisałem węglem,
natenczas wzięła laskę dość grubą i dalejże
mię karać to po rękach, to po barach, gdzie
laska trafiła, przy czym wciąż powtarzała:
,,Nie walaj ściany, próżniaku!".<end id="e1660398805755-3115808919"/></akap>




<akap>Tak wśród pracy fizycznej i gorącej
chęci do pracy umysłowej zbiegła mi pierwsza część życia. W dziewiętnastym zaś
roku straciłem ojca, a wkrótce potem, bo
w r. 1845, ożeniłem się i objąłem gospodarstwo na siebie. Niedługo jednak cieszyłem
się w społeczeństwie<pe><slowo_obce>w społeczeństwie</slowo_obce> (daw.) --- tu: we wspólnocie, razem, wspólnie.</pe> ze swą żoną, gdyż
wzięli mię do wojska w r. 1847, matka zaś
poszła za drugiego męża i trzymała dalej
gospodarstwo.</akap>




<akap><begin id="b1660398923141-1187493038"/><motyw id="m1660398923141-1187493038">Żołnierz, Szkoła</motyw>Żona moja pozostała na czas nieograniczony na małej części swego gospodarstwa,
ja zaś, jako rekrut, zostałem powołany do
20. pułku piechoty, do Keniggrecu<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q154942"></ref><pe><slowo_obce>Keniggrec</slowo_obce> --- właśc. niem. Königgrätz (czes. Hradec Králové), miasto w północnej części Czech.</pe>. Tam
zapisali mię do szkoły wojskowej, na co
się z największą chęcią zgodziłem, bom myślał, że tam będą uczyli polskiego języka.
Gdy jednak usłyszałem niezrozumiałą dla
siebie niemiecką mowę w tej szkole, wielce
mię to zasmuciło, oziąbłem też na duchu
naukowym i oświadczyłem, że tylko w tym
języku chcę się uczyć, którym mówili moi
ojcowie, którego matka mię nauczyła. Za
to szczere wyznanie pan kapitan ukarał
mię sześciogodzinnym aresztem, po czym dalej uczyć się musiałem, ale już z wielką
niechęcią, co widząc, nauczyciele dopomogli
mi do uwolnienia się z owej szkoły.<end id="e1660398923141-1187493038"/></akap>




<akap><begin id="b1660398981776-3727411774"/><motyw id="m1660398981776-3727411774">List, Nauka</motyw>Wziąwszy rozbrat ze szkołą niemiecką,
nie przestawałem myśleć o nauce w ojczystym języku. Gdy otrzymałem list z domu,
dawałem go sobie przeczytać swoim towarzyszom, a potem sam się nad tym listem
męczyłem, żeby go powtórzyć bez pomocy
innych. I tak z każdym swoim listem czyniłem, a niekiedy prosiłem towarzyszy
o listy, które im przychodziły od rodziców,
to znowu zapytywałem się kaprala swego,
jak się ta lub inna litera wymawia. I w ten
sposób ucząc się poznawać litery pisane,
w krótkim czasie sam sobie bez pomocy
innych list przeczytałem. Więc znowu podniosłem się o jeden szczebel wyżej. Umiałem czytać nie tylko drukowane, ale i pisane
litery. Cieszyłem się, ale mi było tego za
mało: postanowiłem nauczyć się pisać.
W tym celu kupiłem kałamarz z atramentem i każdą wolną chwilę od służby wojskowej trawiłem na nauce pisania. Otrzymywane z domu listy służyły mi za wzorek do pisania, a niekiedy prosiłem kaprala
lub innego towarzysza o objaśnienie, czego
już zgoła pojąć nie mogłem z owych liter.<end id="e1660398981776-3727411774"/></akap>




<akap>Więc mniej więcej w trzy ćwierci roku potrafiłem sobie sam listy pisać do żony, tylko mi inni towarzysze, którzy z domu pisać umieli, adres na liście podpisywali.</akap>




<akap>W tym samym roku 1847 ów 20. pułk został przeniesiony z Keniggrecu do czeskiej Pragi<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q1085"></ref><pe><slowo_obce>Praga</slowo_obce> --- stolica i największe miasto Czech.</pe> i to nie koleją żelazną, ale marszem czterodniowym. Po drodze dziwiłem się
bardzo, widząc po kwaterach w Czechach<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q213"></ref> wcale inne zwyczaje i obyczaje, a osobliwie zamożność, niepodobną do naszej nędzy w Galicji.</akap>




<akap><begin id="b1660399207558-2204772239"/><motyw id="m1660399207558-2204772239">Rewolucja, Historia, Lud</motyw>W Pradze na wiosnę roku 1848 wybuchła rewolucja. Wtedy już nie było czasu do nauki, bo pułk leżał w polu, a nie w kasarni<pe><slowo_obce>kasarnia</slowo_obce> (daw.) --- koszary.</pe>. Pragę uspokojono, ale wiadoma rzecz, że skoro w jednym miejscu lud upomni się głośno o swoje prawa, to i w innych podnosić się zaczynają głosy.</akap>




<akap>W przewidywaniu rewolucyjnych rozruchów po innych miastach, a osobliwie na Węgrzech, postanowiono utworzyć czwarte bataliony przy każdym pułku z żołnierzy wybranych z tego pułku, po największej części żonatych. Więc i mnie trafiło to szczęście, żem wrócił do ojczyzny, bo mię przenieśli do czwartego batalionu do Nowego Sącza<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q802"></ref><pe><slowo_obce>Nowy Sącz</slowo_obce> --- polskie miasto powiatowe, położone w województwie małopolskim.</pe>, gdzie trochę więcej miałem wolnego czasu do nauki. <end id="e1660399207558-2204772239"/>Ale niedługo to trwało, bo
wybuchło powstanie na Węgrzech<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q28"></ref>, więc poszedł czwarty batalion na Węgry do wojny, zwalczać tych, co wolności się dobijali. Na szczęście jednak postanowiono utworzyć nowe piąte bataliony, również w Galicji, jako rezerwę i ja wraz z innymi żonatymi żołnierzami przeniesieni zostaliśmy do owego piątego batalionu do Nowego Sącza.</akap>




<akap><begin id="b1660399310699-2895395806"/><motyw id="m1660399310699-2895395806">Nauka, Dom, Rodzina, Pogarda, Książka</motyw>Na koniec w roku 1850 dostałem się na urlop na czas nieograniczony. Uczyłem się
więc dalej w domu pisać, a nawet kupiłem sobie wzorek<pe><slowo_obce>wzorek</slowo_obce> --- tu: szkolny szablon do odręcznego kopiowania.</pe>, za co wielkie ponosiłem prześladowania od żony, matki i ojczyma, którzy, sami nie znając ani litery, lekceważyli moje nauki, ale ja tym się bynajmniej nie zrażałem. Przebywając na kwaterach w Niemczech<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q183"></ref>, w Czechach i na Węgrzech, widziałem, że te narody mają więcej książek jak jedną w domu u siebie, co pierwej myślałem, że tylko jedna książka modląca na świecie istnieje. Dalejże więc i ja myśleć, żeby mieć i zabawną, bo inaczej nazwać
świeckiej książki nie umiałem.<end id="e1660399310699-2895395806"/></akap>




<akap><begin id="b1660399421848-1998933456"/><motyw id="m1660399421848-1998933456"></motyw>Więc pewnego razu poszedłem do antykwarni<pe><slowo_obce>antykwarnia</slowo_obce> (daw.) --- antykwariat.</pe> w Krakowie<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q31487"></ref><pe><slowo_obce>Kraków</slowo_obce> --- miasto na prawach powiatu, położone w południowej Polsce; historyczna stolica państwa.</pe>, a było to w lutym
1857 roku, i mówię Żydowi, żeby mi pokazał
historię zabawną. Żyd pyta: ,,Jaką? Jaką?".
A ja wciąż powtarzam: ,,Zabawną historię!".
I było jednego i tego samego pytania i odpowiedzi kilkadziesiąt razy, aż Żyda złość
wzięła, więc powiedział wręcz, że nie ma
takiej książki. A pan jakiś tam wtedy był,
wszystkiego słuchał i śmiał się z niezrozumiałego mego żądania. Aż ostatecznie pyta
mię ów pan: ,,Jakiejże wy, gospodarzu,
książki chcecie?". Ja zaś prawię swoje:
,,Zabawnej!". Widząc, ów pan, że nie przyjdzie ze mną do skutku, kazał Żydowi poszukać <tytul_dziela>Historii polskiej</tytul_dziela><pe><slowo_obce>Historia polska</slowo_obce> --- właśc. <tytul_dziela>Historya Polska : zebrana w krótkości z małemi objaśnieniami jeografii i żywotami niektórych świętych i bohaterów polskich</tytul_dziela>, książka autorstwa Ludwiki Leśniowskiej (1814--1890), opublikowana w 1859 r.</pe> z rycinami przez
Ludwikę Leśniowską<pe><slowo_obce>Leśniowska, Ludwika</slowo_obce> (1814--1890) --- pisarka, autorka popularnonaukowych prac historycznych, publicystka oświatowa i redaktorka czasopism dla ludu.</pe>, a gdym ją obejrzał,
pyta: ,,Czy wam się, gospodarzu, udaje ta
książka?". A mnie aż się serce trzepie na
ową książkę. ,,O, panoczku drogi --- wołam ---
to śliczna książka!". <begin id="b1660399544518-2415968602"/><motyw id="m1660399544518-2415968602">Książka, Pieniądz, Dar</motyw>Natedy<pe><slowo_obce>natedy</slowo_obce> (daw.) --- wtedy.</pe> ów pan nie
pytał, czy mam pieniądze na ową książkę,
ale pyta się Żyda, co ona kosztuje. Ten
mówi że 2 złr.<pe><slowo_obce>złr.</slowo_obce> --- skrót od: złoty reński (polska nazwa guldena austro-węgierskiego, srebrnej monety i jednostki monetarnej Cesarstwa Austriackiego i Austro-Węgier).</pe>, bo była nowa i oprawna.
Więc ten pan kupił ją za 1 złr. 60 ct.<pe><slowo_obce>ct.</slowo_obce> --- skrót od: cent, centy; cent to inna nazwa nowego krajcara, austriackiej jednostki monetarnej po roku 1857 równej 1/100 guldena.</pe> i mnie
ją darował, mówiąc: ,,Chodźcie ze mną, gospodarzu, do mego domu".<end id="e1660399421848-1998933456"/> A gdy my się
znaleźli pod jego dachem, przyjął mnie
bardzo uprzejmie i kazał usiąść na kanapie.
Usłuchałem, ale zaraz się okropnie przeląkłem, bom myślał, że kanapę złamałem, gdy
się pode mną ugięła, jako nigdy jeszcze nie
siedziałem na żadnym sprężynowym, wyścielanym stołku. Więc ów pan zapytał mię:
,,Skąd wy, gospodarzu? Jak daleko macie
do Krakowa? Jak tu często bywacie, gdzieście do szkoły chodzili?" itp. A gdy opowiedziałem wszystko, jakim sposobem nauczyłem się czytać i jakie mam do czytania
zamiłowanie, ów pan daje mi jeszcze dwie
książki i mówi: ,,Jedną z nich, oto tę, daruję wam na własność, a tę drugą po przeczytaniu oddacie mi na powrót". ,,Panie ---
odpowiedziałem --- ja tu nie trafię do pana".
Natedy pan dał mi swój bilet i napisał na
nim ulicę i numer domu.<end id="e1660399544518-2415968602"/></akap>




<akap>Odebrałem to wszystko i pędzę do domu jak strzała, ażeby jak najprędzej one książki czytać. Nie upłynęło więcej jak dziesięć dni, a już wszystkie trzy przeczytałem, bom je czytał bez ustanku po całych nocach. Idę do Krakowa oddać ową książkę, patrzę na bilet, a tam stoi: Franciszek Matejko<pe><slowo_obce>Matejko, Franciszek</slowo_obce> (1828--1873) --- polski bibliotekarz i historyk slawista, brat Jana Matejki.</pe>, ul. Floriańska<pe><slowo_obce>Floriańska</slowo_obce> --- historyczna ulica na krakowskim Starym Mieście.</pe> nr 36. Tak się tedy nazywał pan, który mi ową książkę kupił,
a drugą darował. <begin id="b1660399742005-1113547299"/><motyw id="m1660399742005-1113547299">Spotkanie, Książka, Elita</motyw>Przychodzę tam, a p. Matejko bardzo się uradował i ponieważ byli tam wtedy goście, opowiada im moje przygody i wszelkie koleje mego życia, czemu się goście bardzo dziwili, a potem zawiązali ze mną znajomość, kazali się odwiedzić, dali mi wizytowe bilety, z oznaczeniem, gdzie mieszkają. A gdym po dwóch tygodniach do nich zawitał, obdarzyli mnie owi panowie książkami, jeden 5 książek, drugi 8 darowali mi na własność.<end id="e1660399742005-1113547299"/></akap>




<akap>Ale czy kto potrafiłby opisać tę radość, z jaką powracałem ze swymi książkami z Krakowa do domu? I nie dałem im zalegać na jednym miejscu, brałem jedną po drugiej i całymi nocami czytałem, a niektóre z nich i dwa razy czytałem. <begin id="b1660399822735-1590652962"/><motyw id="m1660399822735-1590652962">Przyjaźń, Nauczyciel</motyw>Ile razy przez
rok byłem w Krakowie, nigdy nie ominąłem domu p. Matejki, bo nie były tam dla mnie drzwi zamknięte, ani też jednego razu nie
powróciłem od p. Matejki próżno do domu,
ale zawsze otrzymałem jakie bądź dziełko
albo prospekt z rycinami lub kilka numerów
gazet wyczytanych, a to wszystko było drogim u mnie klejnotem. I tak bywało aż
do r. 1860. Można powiedzieć, że ten p. Fr. Matejko, brat Jana Matejki<pe><slowo_obce>Matejko, Jan</slowo_obce> (1838--1893) --- polski malarz, twórca obrazów historycznych i batalistycznych, historiozof.</pe>, malarza, stał się
najszczerszym moim nauczycielem. A był on wtedy bibliotekarzem Biblioteki Jagiellońskiej<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q24101"></ref><pe><slowo_obce>Biblioteka Jagiellońska</slowo_obce> ---  polska biblioteka akademicka, znajdująca się w Krakowie i będąca główną biblioteką Uniwersytetu Jagiellońskiego.</pe>
w Krakowie. I mogę powiedzieć, że z rodziną tą aż do ostatnich czasów przestawałem i temu rodowi mam najwięcej do zawdzięczenia za pomoc w oświacie.<end id="e1660399822735-1590652962"/></akap>




<akap><begin id="b1660399894442-955345203"/><motyw id="m1660399894442-955345203">Praca, Warszawa</motyw>W roku 1861 poszedłem na flis po
Wiśle galarami<pe><slowo_obce>galar</slowo_obce> --- dawny statek rzeczny, używany w Polsce do transportu towarów.</pe> ładowanymi solą do Warszawy<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q270"></ref><pe><slowo_obce>Warszawa</slowo_obce> --- stolica Polski i  największe miasto w kraju, położone na Mazowszu.</pe>. A w drodze bez ustanku myślałem:
gdyby mię Bóg szczęśliwie raczył zaprowadzić do Warszawy, to już z pewnością
kupię sobie książkę na pamiątkę z grodu,
czyli siedziby królów polskich.<end id="e1660399894442-955345203"/></akap>




<akap><begin id="b1660399949027-1530971319"/><motyw id="m1660399949027-1530971319">Książka, Spotkanie, Literat</motyw>Przybywszy szczęśliwie do Warszawy,
udałem się natychmiast po wyładowaniu
soli i oddaniu jej do magazynu zwiedzić
miasto. Chodzę sobie z ulicy na ulicę, aż
przyszedłem na plac, gdzie stoi pomnik Zygmunta III<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q958585"></ref><pe><slowo_obce>Zygmunt III Waza</slowo_obce> (1566--1632) --- król Polski i Szwecji, wielki książę litewski.</pe>, króla polskiego; obejrzałem uważnie pomnik, a po chwili skierowałem się
w przeciwną stronę, gdzie była księgarnia.
Stanąwszy na chodniku, przypatrywałem
się pilnie wystawionym za szybą książkom,
gdy nagle jakiś pan zagadnął mię w te
słowa: ,,A cóż, krakowiaku, podobają wam
się warszawskie książki?" --- ,,Podobają, panie --- odpowiedziałem --- a nawet życzyłbym sobie kupić jaką książkę w Warszawie na pamiątkę".</akap>




<akap_dialog>--- A to chodźcie ze mną --- mówi dalej nieznajomy pan --- może się u mnie książka
jaka dla was znajdzie.</akap_dialog><akap_dialog>Jak dowiedziałem
się później, mój nieznajomy był to Władysław Anczyc<pe><slowo_obce>Anczyc, Władysław Ludwik</slowo_obce> (1823--1883) --- polski poeta, dramatopisarz, wydawca, tłumacz i działacz ludowy.</pe>, czyli Kazimierz Góralczyk,
który pisywał książki dla ludu pod przybranym nazwiskiem. Zaprowadził on mię do
J. I. Kraszewskiego<pe><slowo_obce>Kraszewski, Józef Ignacy</slowo_obce> (1812--1887) --- polski pisarz, działacz społeczny i polityczny.</pe>, sławnego na cały świat
pisarza, ale ja ani jednego, ani drugiego
wówczas nie znałem, ani o ich imionach,
niestety, podobnie jak i cały lud polski,
nigdy nie słyszałem. Nie wiedziałem przeto,
u kogo się znajduję i z jak zasłużonymi
i znakomitymi mężami mam do czynienia.<end id="e1660399949027-1530971319"/></akap_dialog>




<akap><begin id="b1660400089493-2960019129"/><motyw id="m1660400089493-2960019129">Pozycja społeczna, Literat, Dar, Książka, Elita</motyw>Kraszewski rozmawiał ze mną życzliwie
i długo, wypytując, z którego jestem powiatu, jak się przedstawiają stosunki pomiędzy dworem a gminą w Galicji, a w
końcu zapytał, gdziem chodził do szkoły.
A gdym odpowiedział, że tylko kilka tygodni chodziłem do organisty, a potem mozolną pracą nabyłem ową odrobinę oświaty,
jaką posiadam, Kraszewski, słuchając mego
opowiadania, aż załamał ręce na tak wielkie
zamiłowanie moje do oświaty i w te słowa
do mnie się odezwał: ,,Daruję wam, Macieju, kilka książek ludowych. Weźcie je sobie do domu, a dowiecie się z nich różnych
rzeczy ciekawych i pożytecznych". Jakoż
za chwilę przyniósł z innego pokoju około
dwudziestu różnej treści książek w ojczystym języku, położył je na stole i mówi:
,,Te książki są wasze, niech wam służą".
Uradowany, u stóp Kraszewskiego złożyłem
serdeczne podziękowanie za ten bratni dar,
a zabrawszy owe książki, kieruję się ku
drzwiom, ale Kraszewski zatrzymuje mię
słowami: ,,Nie możecie odejść ode mnie aż
po obiedzie". Uląkłem się niemało na takie
oświadczenie, bo jeszcze nigdy nie byłem
u panów na obiedzie, ale nie śmiałem sprzeciwić się woli tego, który mię książkami
obdarował. Gdy godzina druga z południa
odbiła, a służący nakrył do stołu, zaprasza
mię znowu Kraszewski i sadza obok siebie.
Proszę go na wszystkie obowiązki i całuję
po rękach, ażeby nie sadzano mię do stołu
razem z panami, bo i sukmana<pe><slowo_obce>sukmana</slowo_obce> --- długie męskie okrycie z sukna lub wełny, noszone dawniej przez chłopów.</pe> podarta i
brudna, i, co gorsza, podczas dwutygodniowej podróży po Wiśle, bo natedy woda
była mała, dzień jak noc pod gołym niebem pozostawałem, więc można sobie z łatwością wyobrazić, jak pięknie musiałem
wyglądać.<end id="e1660400089493-2960019129"/></akap>




<akap><begin id="b1660400298238-3910321436"/><motyw id="m1660400298238-3910321436">Pozycja społeczna, Obraz świata</motyw>Ale te wszystkie prośby i błagania nie
odniosły pożądanego skutku: musiałem zasiąść do stołu, wraz z dwoma jakimiś panami, dwiema paniami i Kraszewskim. Gdy
znalazłem się tuż za stołem, zastawionym
potrawami i naczyniem, jakiegom nigdy
w życiu nie widział, odbiegła mię przytomność, że nie wiedziałem, gdzie się znajduję,
i nie wiedziałem, co mam wziąć pierwej
w dawno niemytą rękę i w jaki sposób owe
potrawy dzielić. Szczerze wyznaję, że wolałbym poprzestać na suchym kawałku chleba, aniżeli u stołu zasiadać z panami, z
którymi chłopi w owych czasach żadnej
wspólności nie mieli i których mocno bali się.<end id="e1660400298238-3910321436"/></akap>




<akap><begin id="b1660400344274-3548394638"/><motyw id="m1660400344274-3548394638">Społecznik, Lud, Naród</motyw>Po obiedzie ze łzą w oku dziękuję za
obiad, bom niezwyczajny był takiej dobroci, a Kraszewski powiada: ,,Tak nam
nasze prawo każe: z polską szlachtą polski
lud!". Ja tych wyrazów wcale nie zrozumiałem i nie mogłem domyślić się, dlaczego
to Kraszewski mówi, bo jeszcze nie byłem
w narodowych potrzebach obeznany.<end id="e1660400344274-3548394638"/></akap>




<akap>Podziękowawszy wszystkim po trzykroć
za gościnność, zabieram książki i chcę odchodzić, ale Kraszewski zatrzymuje mię
koniecznie u siebie do jutra; ale wytłumaczyłem, że zostać w żaden sposób nie mogę, bo paszporty wszystkich nas, flisaków,
są na policji i dzisiaj będą w jeden pakiet
zapieczętowane i oddane naszemu szyprowi<pe><slowo_obce>szyper</slowo_obce> --- dowódca małego statku.</pe>, a ten je odda na granicy rosyjskiej,
gdzie nas będą felezować<pe><slowo_obce>felezować</slowo_obce> (gw.) --- wywoływać imiennie, sprawdzać obecność.</pe>, więc każden z nas
flisaków tam być natedy musi. Więc Kraszewski mówi: ,,Kiedy tak, to dajcie mi, gospodarzu, swój adres: imię, nazwisko, miejsce zamieszkania i ostatnią pocztę, a ja wam
także swój adres dam i, proszę was, niezadługo napiszcie do nas. A teraz poproszę
tego pana --- tu wskazał na jednego ze
swoich gości --- aby was na kolej zaprowadził do waszych towarzyszy flisaków.
Kupi on wam też bilet na kolej do Krakowa, żebyście swego krwawo zapracowanego grosza nie rozdawali".</akap>




<akap>I tak się stało, ale nie dość na tym, że
ów pan bilet zapłacił, lecz dał mi jeszcze
na koszta podróży 5 rubli<pe><slowo_obce>rubel</slowo_obce> --- waluta Rosji carskiej, używana w Królestwie Polskim.</pe>, co tyle czyniło,
co cały zarobek z flisu.</akap>




<akap>Pieniądze rzecz dobra, ani słowa, ale
dla mnie w owych czasach książki stokroć
były cenniejsze i pożądańsze. <begin id="b1660400509534-2212094215"/><motyw id="m1660400509534-2212094215">Książka</motyw>Wróciwszy do
domu z flisu, cieszyłem się też jak dzieciak, że mam tak znaczną liczbę książek
u siebie. Ale że to było w lecie, praca
w polu i noce krótkie nie pozwoliły mi
czytać ich, jak to było u mnie zwyczajem,
że pochłaniałem zaraz każdą książkę, którą
przyniosłem do domu. Czytałem więc tylko
w święto po nieszporach<pe><slowo_obce>nieszpory</slowo_obce> (rel.) --- śpiewane nabożeństwo wieczorne, odprawiane w dni świąteczne.</pe>. Na tym powolnym czytaniu zeszło mi lato i nastała jesień. Wolniejszy już od pracy, poszedłem
do Krakowa za interesem<end id="e1660400509534-2212094215"/> domowym i
wziąłem ze sobą adres Kraszewskiego, który miałem z Warszawy. Będąc w Krakowie, nie zapomniałem odwiedzić swego dobroczyńcę i nauczyciela, p. Matejkę. <begin id="b1660400560110-3116305533"/><motyw id="m1660400560110-3116305533">List</motyw>Opowiedziałem mu całe swoje zdarzenie w Warszawie i pokazałem adres Kraszewskiego,
nad którym się p. Matejko bardzo zastanowił, ale zaraz objaśnił mię, kto jest ten
Kraszewski, o czym wówczas nic jeszcze
nie wiedziałem, i kazał mi zaraz do Kraszewskiego pisać. Ale uprosiłem go, aby
mi adres na kopercie listowej napisał, upewniając go, że po powrocie do domu list
sam sobie, nie zwlekając, napiszę. Kilka
dni zaledwie od mego pisania minęło, a już
od Kraszewskiego list bardzo uprzejmy.
Sam przeczytać go nie mogłem, ale p. Matejko mi go przeczytał. Gdy się dowiedziałem, co Kraszewski pisze w liście do mnie,
łzy mi oczy zalały na tak czułe wyrazy,
których nie czułem się godny. P. Matejko

kazał mi ten list schować na pamiątkę,
jako pochodzący od zasłużonego męża.<end id="e1660400560110-3116305533"/></akap>




<akap>Więc kiedy błysła mi iskierka oświaty
w oczach, trochę przez czytanie książek,
a trochę za pomocą ludzi światłych, którym oświata ludu na sercu leży, postanowiłem częściej bywać w Krakowie, gdzie
się zapoznałem z bardzo wielu osobami, a
nawet z młodzieżą akademicką. Ci ostatni
tak byli dla mnie dobrzy jak właśni bracia. Co tylko przeczytali różne gazety, które
mieli u siebie w czytelni akademickiej, dawali mi je do domu na własność. Te gazety dużo wzbudzały we mnie dobrych
chęci i coraz większe zamiłowanie do czytania różnych wiadomości i wypadków
światowych. I tak bardzo rozmiłowałem
się w czytaniu, że zapomniałem drugi list
napisać do Kraszewskiego, który natedy
nie z własnej woli, tylko na rozkaz moskiewskiego rządu za należenie do zabiegów
patriotycznych przedpowstańczych przeniósł
swoją siedzibę z Warszawy do Drezna<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q1731"></ref><pe><slowo_obce>Drezno</slowo_obce> ---  miasto we wsch. Niemczech, stolica kraju związkowego Saksonia.</pe>. Ale
sławny ten mąż nie czekał, aż będę pisał
do niego, i sam drugim z kolei serdecznym
listem z Drezna podał mi adres. Więc od
tego czasu zawarła się korespondencja moja
z Kraszewskim, która trwała aż do ostatniej chwili życia sławnego pisarza.</akap>




<akap><begin id="b1660400706184-3262573191"/><motyw id="m1660400706184-3262573191">Powstanie</motyw>Gdy w roku 1863 wybuchło w Królestwie Polskim<pe><slowo_obce>Królestwo Polskie</slowo_obce> a. <slowo_obce>Królestwo Kongresowe</slowo_obce>, a. <slowo_obce>Kongresówka</slowo_obce> --- państwo utworzone w 1815 roku decyzją kongresu wiedeńskiego, połączone unią personalną z Imperium Rosyjskim (praktycznie zabór rosyjski).</pe> i na Litwie<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q37"></ref><pe><slowo_obce>Litwa</slowo_obce> --- państwo w płn.-wsch. Europie, dawniej wchodzące w skład Rzeczpospolitej Obojga Narodów.</pe> powstanie<pe><slowo_obce>powstanie</slowo_obce> --- powstanie styczniowe, polskie powstanie narodowe przeciwko Imperium Rosyjskiemu, które wybuchło 22 stycznia 1863 roku. </pe>
o wolność i niepodległość narodu naszego,
miałem i ja zaszczyt i szczęście utrzymywać częste stosunki z powstańcami. Zawdzięczałem to położeniu mego gruntu, ponieważ --- jak wspomniałem na początku ---
mieszkam z całym swym gospodarstwem nad
korytem Wisły, o dwie mile drogi od granicy Królestwa Polskiego, wprost na Baran<pe><slowo_obce>Baran</slowo_obce> --- wieś w woj. małopolskim, w pow. krakowskim, w gminie Kocmyrzów-Luborzyca.</pe>.
Owoż wiele osób z komitetu narodowego<pe><slowo_obce>komitet narodowy</slowo_obce> --- Komitet Centralny Narodowy (KCN), tajny organ kierowniczy, przygotowujący powstanie styczniowe, który 22 stycznia 1863 r. został przekształcony w Tymczasowy Rząd Narodowy.</pe>
w Krakowie znało mię, wiedziało, w jakiej
mieszkam okolicy i że tu za młodu trudniłem się rybołówstwem na Wiśle, więc wysyłali powstańców z Krakowa, ażebym ich
przez Wisłę przeprawiał i drogę im wskazał na Baran.</akap>




<akap>Czyniłem to wiele razy bez zaprzeczenia ze strony policji. Ale później Austria<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q40"></ref>
zaostrzyła swoje ząbki przeciw powstaniu
i, stawszy się uprzejmą służebniczką Rosji<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q159"></ref>,
szkodziła mi na każdym miejscu.<end id="e1660400706184-3262573191"/></akap>




<akap>Z tych czasów najbardziej utkwił mi
w pamięci jeden zwłaszcza dzień. Gdy Langiewicz<pe><slowo_obce>Langiewicz, Marian</slowo_obce> (1827--1887) --- generał i dyktator powstania styczniowego.</pe>, dowódca, opuścił swój oddział,
przeszli jego ludzie w krakowskie i przybyli do wsi Kujawy<pe><slowo_obce>Kujawy</slowo_obce> --- obszar przyłączony do Krakowa w 1951 r., dawny przysiółek wsi Pleszów.</pe>, leżącej nad Wisłą naprzeciw gminy Brzegi, gdziem ja mieszkał,
i wołali, żebym ich na swej łódce przewiózł przez Wisłę. A było ich około 50
młodych ludzi i jedni prosili, abym im
wskazał drogę na Bochnię<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q815903"></ref><pe><slowo_obce>Bochnia</slowo_obce> ---  miasto w województwie małopolskim, siedziba powiatu bocheńskiego.</pe>, a inni chcieli
się dostać na Podgórz<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q2653433"></ref><pe><slowo_obce>Podgórz</slowo_obce> --- część wsi Wiatowice w woj. małopolskim, w powiecie wielickim. </pe>. Więc przewiozłem
wszystkich po kolei na łódce i w dom
swój przyjąłem ich mile, choć skromnie, bo
czym chata bogata, tym rada. Wypoczęli
więc sobie u mnie od 8.00 z rana do
3.00 po południu, bez żadnej przeszkody
ze strony policji. <begin id="b1660400726430-411204054"/><motyw id="m1660400726430-411204054">Lud, Naród, Polska</motyw>Tymczasem sąsiedzi moi
zgromadzili się w znacznej liczbie około
domu i mówili: ,,U Macieja są Polacy", bo
natedy nie wiedzieli jeszcze chłopi, jakim
są narodem, nie wiedzieli oni natedy, za co
to ich bracia krew przelewają, nie wiedzieli,
że to była walka za wolność ludu. Dziś
czasy się zmieniły na szczęście, dziś włościanie wiedzą, za co się ich bracia bili
z Moskalem<pe><slowo_obce>Moskal</slowo_obce> (pogard., daw.) --- Rosjanin.</pe>, dziś już nie powiedzą na nikogo, że to są Polacy, bo wiedzą z radością
i dumą, że oni sami są Polakami.<end id="e1660400726430-411204054"/></akap>




<akap>Gdy jednak młodzi powstańcy usłyszeli, że ich sąsiedzi moi nazywają Polakami i powstańcami, zaczęli się lękać. Ale
uspokoiłem ich natychmiast, mówiąc: ,,Nie
bójcie się, panowie, bo nam tu ani włos
z głowy nie spadnie przez moich sąsiadów.
Jest to lud bardzo poczciwy, a jeżeli on
to mówi, to z przyczyny swojej ciemnoty".
Jakoż prawdziwie nic złego im się nie stało
i po kilkugodzinnym u mnie odpoczynku
jedni odeszli, inni zaś odjechali spokojnie.</akap>




<akap>Gdy na trzeci dzień dowiedziała się
policja o tej wizycie powstańców w mojej
chałupie, zaraz przysłała do mnie na rewizję z pow. wielickiego dwóch urzędników
i trzech żołnierzy strzelców. Panowie ci
przeszukali każdy kąt, przetrzęśli wszystkie
sprzęty domowe, ale nic nie znaleźli, bo
to, czego szukali, nie było na środku stołu.

Zabrali więc ze sobą do powiatu tylko trzy
książki, które później oddali.</akap>




<akap>Wezwano mię jednak, abym na drugi
dzień stanął do protokołu przed naczelnika, p. Janickiego, tej rangi co teraz starosta. Ów pyta się mnie:</akap><akap>---Ty przewozisz przez
Wisłę powstańców?</akap>




<akap_dialog>--- Ja, panie, przewożę różnych ludzi --- odpowiadam --- a ci płacą mi za to po dwa
krajcary<pe><slowo_obce>krajcar</slowo_obce> a. <slowo_obce>grajcar</slowo_obce> --- drobna moneta srebrna, używana od XVI wieku w krajach habsburskich.</pe> od osoby. A co on jest i gdzie
idzie, o to ja się go nie pytam.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Jeżeli nie znasz człowieka, którego
przewozisz --- mówi p. naczelnik --- masz
obowiązek zapytać go, dokąd idzie.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Proszę pana --- odpowiadam --- wszak
ja płacę podatki na utrzymanie porządku
w kraju, to ta sprawa należy do policji,
a nie do mnie.</akap_dialog>




<akap_dialog><begin id="b1660401692313-3082218550"/><motyw id="m1660401692313-3082218550">Chłop, Pozycja społeczna, Pogarda, Obraz świata</motyw>--- Czytasz zapewne gazety, co ? --- pyta
się p. naczelnik.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- A czytam, proszę pana --- mówię ---
bo chcę się dowiedzieć, co się w świecie
dzieje.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- A co ciebie świat obchodzi? Ty jesteś
chłop, więc patrzaj sobie pługa, kosy i wideł, a nie gazet i świata.</akap_dialog>




<akap>Co tam zakipiało w sercu, to zakipiało,
na te wzgardliwe słowa, ale odpowiedziałem grzecznie:</akap><akap>
 --- Proszę pana naczelnika,
nam chłopom tak samo jak i panu wolno
dziś uczyć się w szkole.<end id="e1660401692313-3082218550"/></akap>




<akap><begin id="b1660401803146-1773629548"/><motyw id="m1660401803146-1773629548">Kara</motyw>Po wielu i bardzo wielu innych jeszcze zapytaniach i odpowiedziach uwolniono

mię całkiem od kozy<pe><slowo_obce>koza</slowo_obce> (pot.) --- areszt, więzienie.</pe>, ale spotkała mię dotkliwa kara materialna, bo pan naczelnik
dał polecenie do wójta gminy naszej, Brzegi, ażeby łódkę moją wynieść z Wisły na
brzeg i zamknąć do grubego drzewa, a
klucz zatrzymać w urzędzie gminnym. Tym
sposobem przewóz został mi wzbroniony,
bo wójt rozkaz wykonać musiał i łódka
przez cały rok była zamknięta. Poniosłem
stąd podwójną szkodę, raz, że nie rybowałem<pe><slowo_obce>rybować</slowo_obce> (gw.) --- łowić ryby.</pe> przez ten czas, a po drugie, że łódka
całkiem zniszczała od słońca i deszczu.<end id="e1660401803146-1773629548"/></akap>




<akap><begin id="b1660402479348-735514745"/><motyw id="m1660402479348-735514745">Książka, Nauka, List, Wiedza, Ojczyzna, Naród, Chłop</motyw>Może myślisz, łaskawy czytelniku, że
przez ten czas, tak niepokojący dla mnie,
utraciłem zamiłowanie do czytania? Bynajmniej. Stokroć nawet większego nabrałem,
bo wtedy nie tylko książki, ale już i gazety
czytałem. A gdym napisał list do p. Kraszewskiego o tym wszystkim, co się ze
mną dzieje i co się już stało, odpowiedział
p. Kraszewski w te słowa: ,,Wytrwaj w czynach twoich dla Ojczyzny i narodu twego
aż do końca, a sława twoja tym większa
będzie jako chłopka polskiego".<end id="e1660402479348-735514745"/></akap>




<akap>Więc na tak miłą odpowiedź p. Kraszewskiego zapragnąłem mieć jak najwięcej
wszelkich wiadomości tak ze świata, jako
i z literatury, i w tym celu poznałem się
osobiście z różnymi osobami wyższych
stanów. A gdy natedy zaczął wychodzić
dziennik w Krakowie pod tytułem ,,Kraj"<pe><slowo_obce>,,Kraj"</slowo_obce> --- dziennik polityczny, wydawany w latach 1869--1874 w Krakowie.</pe>,
poznałem się z redaktorami tegoż dziennika, panami Wład. Sabowskim<pe><slowo_obce>Sabowski, Władysław</slowo_obce> (1837--1888) --- polski poeta, pisarz, dramatopisarz, dziennikarz i tłumacz.</pe> i Anczycem,
którzy dziennik swój, przez czas krótki wychodzący, bezpłatnie mi przysyłali.</akap>




<akap><begin id="b1660402655168-2215894939"/><motyw id="m1660402655168-2215894939">Twórczość</motyw>Więc ja nabrałem śmiałości i napisałem do owego dziennika pierwszy, a później drugi artykuł. Ale, niestety, oba te artykuły były niezdatne do umieszczenia w
owym dzienniku; aż napisałem trzeci, a ten
był z poprawkami umieszczony. W tym
samym czasie zaczął wydawać pan Kraszewski w Dreźnie tygodnik w języku polskim, pod tytułem ,,Tydzień"<pe><slowo_obce>,,Tydzień"</slowo_obce> --- czasopismo wydawane przez Kraszewskiego w Dreźnie w 1870 r.</pe>, i także przysyłał mi go bezpłatnie, a ja rozmiłowałem
się bez granic w czytaniu owych czasopism
i począłem przemyśliwać, żeby to można
co napisać do owego tygodnika do Drezna.
Zdobyłem się wreszcie na artykuł z życia
ludu, a p. Kraszewski bardzo się uradował
tym artykułem i takowy z małymi poprawkami umieścił. Więc byłem tym bardzo
ucieszony, że mój artykuł p. Kraszewski
ogłosił w swej gazecie, a potem ośmieliłem
się częściej pisywać do innych gazetek ludowych, które wtedy wychodziły w Krakowie, jako to: ,,Zagroda"<pe><slowo_obce>,,Zagroda"</slowo_obce> --- czasopismo dla ludu, wydawane w Krakowie w XIX w.</pe> i ,,Włościanin"<pe><slowo_obce>,,Włościanin"</slowo_obce> --- pismo dla ludu, wydawane w Krakowie w latach 1869--1879.</pe>, do
których już poprzednio parę razy pisałem.<end id="e1660402655168-2215894939"/>
Ale pewnego razu, a było to w roku
1879, przyszła mi myśl, ażeby Kraszewskiemu w dniu jego imienin i w roku jego
jubileuszu literackiego, za pośrednictwem
redakcji ,,Zagrody" i ,,Włościanina", złożyć
publicznie kilka słów życzeń imieniem ludu
polskiego z okolic Krakowa i Wieliczki<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q472621"></ref><pe><slowo_obce>Wieliczka</slowo_obce> --- miasto powiatowe w województwie małopolskim.</pe>.

Życzenia te napisałem w te słowa:</akap>




<poezja_cyt><strofa><begin id="b1660402757562-126289575"/><motyw id="m1660402757562-126289575">Poezja, Polska, Naród, Lud, Chłop</motyw>Chociaż jestem chłopem, pługiem rolę orzę,/
Składam Ci życzenia, co me serce może./
Ach, panie i ojcze nasz, prostaczków na wsi,/
Z twych dzieł my poznali, czym przodkowie nasi/
Byli na tej ziemi, która Polską zwana,/
Dziś nam jest przez wrogów na części stargana./
Żyj Pan sto lat z nami, byśmy doczekali/
Wszyscy w bratnim duchu ręce se podali;/
Wytrwaj w twojej pracy aż do polepszenia,/
A nikt nam nie zmieni naszego imienia./
Będziemy, jak byliśmy niegdyś, murem Europy,/
Bo tak samo myślą panowie, magnaci, duchowieństwo, chłopy./
Chociażeśmy wszyscy tak bardzo znękani,/
Ale duch w nas żyje, ale Bóg jest z nami!/
Ach, ojcze nasz i panie, toć to me życzenia/
Racz przyjąć od prostaczków w dzień twego imienia!/
Bo i czym Cię mamy uczcić, ziomku nasz drogi i panie!/
Tylko dobrym sercem, bośmy w biednym stanie./
A kiedy z dalekiej Ameryki, zza mórz uścisk i hołd bratni/
Masz przyjąć, przyjm i nasz --- pragniemy nie być Ci ostatni.<end id="e1660402757562-126289575"/></strofa></poezja_cyt>




<akap>Kraszewski, gdy otrzymał te moje szczere życzenia, wydrukowane w nr. 6. ,,Włościanina", wielce się ucieszył i odpowiedział mi listownie serdecznymi słowy, które
więcej mi dawały, niż zasłużyłem. Ale nie
koniec na tym: Otrzymuję nr 7. ,,Włościanina" i czytam w nim odpowiedź p. Kraszewskiego do redakcji owej gazetki w te
słowa:</akap>




<dlugi_cytat><akap><begin id="b1660402930031-2473392399"/><motyw id="m1660402930031-2473392399">List</motyw>,,Szanowny Panie!</akap>




<akap>Zaprawdę, do najdroższych dla mnie
oznak uznania i życzliwości, jakie niezasłużonego dziś spotykają, liczę poczciwy
wiersz mojego starego znajomego, Macieja
Szarka z Brzegów, i list wasz, który przesłaniu ,,Włościanina" towarzyszył. Bije
w nim serce i tyleście mi miłych rzeczy
powiedzieli, że nie wiem, jak Wam dziękować. Pracowałem, jakem mógł, jakem
umiał --- jak Bóg natchnął --- ale zawsze
z miłością braci moich wszelkiego stanu i
powołania, którym jeżeli się choć czym dobrym usłużyło --- przynajmniej życie nie
poszło marnie. Chciejcie przyjąć najszczersze dzięki i Maciejowi Szarkowi za wiersz
w mym imieniu podziękować.</akap>




<nota><akap>Ściskam z wdzięcznością dłoń Waszą</akap>




<akap>J. I. Kraszewski".<end id="e1660402930031-2473392399"/></akap></nota></dlugi_cytat>




<akap>Gdy się zawiązał w Krakowie komitet
jubileuszowy, który odbierał wkładki<pe><slowo_obce>wkładka</slowo_obce> --- tu: wkład finansowy.</pe> na
bilety uczestnictwa w jubileuszu p. Kraszewskiego, ten napisał do mnie z Drezna,
żebym się podał o bilet. A trza było przy
podaniu złożyć 10 złr. Więc ja wziąłem
ów list Kraszewskiego, w którym było napisane nie tylko o bilecie, ale i o tym, że
Kraszewski ma zamiar odwiedzić mię podczas swego jubileuszu w moim domu, o

półtorej mili od Krakowa odległym, i gdy
oddałem ów list prezesowi tegoż komitetu,
p. Zyblikiewiczowi<pe><slowo_obce>Zyblikiewicz, Mikołaj</slowo_obce> (1823--1887) --- polski polityk, adwokat, prezydent Krakowa.</pe>, ten mocno się tym zadziwił, co w nim wyczytał i zapisał mię
na bilet bez wkładki 10 złr.</akap>




<akap>Gdy więc Kraszewski na jubileusz pięćdziesięcioletniej pracy swej literackiej przybył do Krakowa, stanął w hotelu Drezdeńskim<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q11734116"></ref><pe><slowo_obce>hotel Drezdeński</slowo_obce> --- Kamienica Mennica a. Kamienica Margrabska, zabytkowa krakowska kamienica, znajdująca się na Starym Mieście, w której w XIX w. mieścił się w hotel ,,Drezdeński".</pe>, poszedłem do Krakowa i zgłosiłem
się po bilet do komitetu jubileuszowego.
Ale odpowiedziano mi, że 40 osób zasłużonych będą miały zwrócone pieniądze za
bilety, bo nie ma miejsca w sali. Musiałem
w milczeniu tego wysłuchać, gdyż nie dałem żadnych pieniędzy na bilet.</akap>




<akap><begin id="b1660403055465-1859192626"/><motyw id="m1660403055465-1859192626">Chłop, Pogarda, Pozycja społeczna</motyw>Ale zanocowałem w Krakowie, a nazajutrz, około 10.00 godziny rano, poszedłem do
hotelu Drezdeńskiego. Tam mnie służba
hotelowa na korytarzu zatrzymała i prawie z urągowiskiem ze mnie się naśmiewała, mówiąc, że tu chłop nie ma prawa
dzisiaj wchodzić. Nie dałem się jednak onieśmielić i dopraszam się usilnie służby
hotelowej, żeby mię z imienia oznajmili
panu Kraszewskiemu, co też po długich
naleganiach moich służba uczyniła.<end id="e1660403055465-1859192626"/></akap>




<akap><begin id="b1660403101115-1299726882"/><motyw id="m1660403101115-1299726882">Spotkanie, Elita</motyw>Gdy p. Kraszewski usłyszał od służby
moje imię, otwiera drzwi od pokoju swego,
bierze mię za rękę, wprowadza do pokoju
i stawia przed trzema dygnitarzami, którzy
tam natedy w kontuszach<pe><slowo_obce>kontusz</slowo_obce> --- staropolski wierzchni strój męski.</pe> i przy karabelach<pe><slowo_obce>karabela</slowo_obce> --- paradna szabla szlachecka.</pe> znajdowali się u niego. A byli to pp.
hr. Henryk Wodzicki<pe><slowo_obce>Wodzicki, Henryk</slowo_obce> (1813--1884) --- wielokrotny poseł na Sejm Krajowy Galicji oraz do austriackiej Rady Państwa.</pe>, Mikołaj Zyblikiewicz

i hr. Milewski<pe><slowo_obce>Milewski</slowo_obce> --- prawdopodobnie Ignacy Korwin-Milewski (1846--1926), bogaty właściciel ziemski, przedstawiciel dziewiętnastowiecznego konserwatyzmu, publicysta i mecenas sztuki.</pe>, prezes rady powiatowej krakowskiej. Zwraca się więc Kraszewski do
onych dygnitarzy i pyta ich, czy mię znają. Na to pp. Wodzicki i Zyblikiewicz odpowiedzieli, że mię dobrze znają, a Kraszewski mówi do nich dalej : ,,A jakie on
śliczne listy pisze", a potem pyta mię, czy
mam bilet na jubileusz.<end id="e1660403101115-1299726882"/> Odpowiedziałem
przecząco, więc on zaraz zwraca się do
onych dygnitarzy i prosi ich o bilet, a do
mnie mówi: ,,Dziś mamy czas krótki do
mówienia ze sobą, ale niech mię tu Maciej
jutro odwiedzi przed południem, to się nagawędzimy do woli". <begin id="b1660403217395-2910234788"/><motyw id="m1660403217395-2910234788">Pozycja społeczna, Pogarda</motyw>Więc zaraz od Kraszewskiego wyszedłem, ale stanąłem przed
hotelem i czekam na owych trzech dygnitarzy w nadziei, że może mi bilet dadzą.
Ale gdzie tam! Przechodzą obok mnie, ja
się im ukłonił, lecz żaden z nich nie tylko
biletu nie dał, ale się mi ani nawet nie odkłonił, więc i zostałem bez biletu. I teraz
nie dałem jeszcze za wygraną i postanowiłem zanocować w Krakowie do zajutrza<pe><slowo_obce>zajutrze</slowo_obce> (daw.) --- jutro, nazajutrz.</pe>
i być z wizytą u Kraszewskiego.<end id="e1660403217395-2910234788"/></akap>




<akap>,,Ale niech się Maciej przeciśnie przez
szpaler do Sukiennic<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q1072350 "></ref><pe><slowo_obce>Sukiennice</slowo_obce> ---  zabytkowy budynek sukiennic, znajdujący się w Krakowie na Starym Mieście.</pe> i stanie w bramie,
żebym go widział, jak tam pójdę --- powiedział mi na odchodnym Kraszewski --- a
zabiorę Macieja ze sobą na trybunę, aby
wszyscy widzieli, że gość w sukmanie jest
dla mnie najmilszym gościem".</akap>




<akap>Więc przecisnąłem się przez szpaler
i stanąłem w bramie sukiennickiej. Gdy
wtem przyszła mi myśl do głowy, że mogę
narazić na nieprzyjemność p. Kraszewskiego,
gdyż publiczność może niechętnym okiem
widzieć niezasłużonego na trybunie obok
znakomitego pisarza. Rozumiałem, że chciał
mię wziąć na trybunę z uniesienia, widząc,
że mi komitet biletu odmówił, ale później
mógł tego uniesienia żałować. Więc, nie
czekając dłużej, wmieszałem się pomiędzy
zgromadzony tłum, żeby tak wielkiego zaszczytu uniknąć. Nie będąc na uroczystości,
nie mogłem też wygłosić wiersza, który
na nią ułożyłem. Wiersz ów przytaczam
tu w całości:</akap>




<poezja_cyt><strofa><begin id="b1660403293556-1735152359"/><motyw id="m1660403293556-1735152359">Poezja</motyw>Szanowni Panowie!/
Pozwólcie mi uczcić, choć w prostaczej mowie,/
Jubilata tego, który przez pół wieku/
Pracuje dla ludu od rana do zmroku./
Jednak nie przynoszę z sobą srebra, złota,/
Lecz przybyłem uczcić sercem jubilata/
I w imieniu włościan jubilata proszę:/
Przyjmijcie życzenia, które Wam przynoszę,/
Składam wam je u stóp, nie pogardźcie niemi,/
Bo one wyrosły na ojczystej ziemi./
Chociaż ziemia nasza na części stargana,/
Ale żadna nie jest wrogowi przyznana./
Jestem chłopem na wsi, pługiem rolę orzę,/
Lecz pragnę wolności, dopomóż nam Boże!/
Bo jedność jest murem, jak za przodków była,/
A nas tylko zdrada z sobą rozłączyła;/
Lecz porzućmy pychę, żyjmy z sobą w zgodzie./
To nam żadna bieda w świecie nie dobodzie,/
Na nic nam się przyda praca na papierze,/
Kiedy nie podamy bratniej dłoni szczerze.<end id="e1660403293556-1735152359"/></strofa></poezja_cyt>




<akap>Żal mi było trochę, że nie miałem
sposobności tego wiersza wypowiedzieć, ale
stokroć bardziej troszczyłem się tym, że
nie spełniłem życzenia p. Kraszewskiego.
Od tej wielkiej troski głowa tak mi ciężyła
na karku, jakby to nie głowa, ale Wawel<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q18820"></ref><pe><slowo_obce>Wawel</slowo_obce> ---  wzgórze w Krakowie, historyczna siedziba królewska. </pe>
na barkach moich spoczywał. W tym dniu
jubileuszowym nie można mi się było przed
nim wytłumaczyć, więc zmuszony byłem
jeszcze zanocować w Krakowie, a nazajutrz
powiedziałem mu wszystko szczerze, dlaczego tak nie uczyniłem, jak kazał; wytłumaczyłem, że nie czekałem w bramie
sukiennickiej na niego nie przez lekceważenie ani też oziębienie ducha, lecz z miłości i wysokiego poważania jego osoby,
którą obawiałem się narazić na nieprzyjemność. P. Kraszewski bardzo się na mnie
gniewał, ale na prośby moje przebaczył
i tak do mnie mówił:</akap>




<akap_dialog><begin id="b1660403413911-3122560429"/><motyw id="m1660403413911-3122560429">Naród</motyw>--- Miałem zamiar wziąć Was na trybunę, aby pouczyć niektórych z naszej
magnaterii, ażeby nie pogardzali włościaninem i nie odosobniali go od spraw krajowych i narodowych, bo siła narodu spoczywa na zjednoczeniu się wszystkich
warstw społeczeństwa naszego.</akap_dialog>




<akap>I dalej w tym sensie długo jeszcze ze
mną rozmawiał o różnych pożytecznych
rzeczach, i wpakował niejedno dobre do
mojej mózgownicy. Na koniec w przyjacielskim usposobieniu rozstaliśmy się obaj
w Krakowie i pisywaliśmy ze sobą nadal
aż do ostatniej chwili jego uwięzienia.<end id="e1660403413911-3122560429"/></akap>




<akap>Ale gdym powrócił po rozstaniu się
z p. Kraszewskim do domu, postanowiłem
napisać zaraz do komitetu jubileuszowego,
że czuję żal do niego za odmówienie mi
biletu do uczestnictwa w uroczystości jubileuszu. Jakoż wysłałem do tych panów
następujący wiersz:</akap>




<poezja_cyt><strofa><begin id="b1660403481801-3328139"/><motyw id="m1660403481801-3328139">Poezja, List, Chłop, Pozycja społeczna, Naród</motyw>Szanowny Komitecie!/
Wielki żal serca przejmuje nam, włościanom na wsi,/
Że nas w tyle zostawili starsi bracia nasi:/
Podczas uczty Kraszewskiego o nas zapomniano./
Widać, że o stan rolnika bynajmniej nie dbano,/
Pan Kraszewski w dziełach swoich nie robi różnicy:/
Tak dla tego, co w surducie, jak i w płóciennicy<pe><slowo_obce>płóciennica</slowo_obce> --- płócienne ubranie, noszone dawniej przez chłopów.</pe>,/
Dla wszystkich ma jedno serce, co tylko polskiego,/
Tak do szlachty, jak do mieszczan i ludu wiejskiego, /
Są nam, chłopkom, dobrze znane chęci Kraszewskiego./
Pragnęliśmy uczcić ziomka, bo jest godzien tego./
Lecz nas, włościan, nie puścili, żeśmy są prostacy,/
Nie umiemy czytać, pisać, nie są my Polacy ---/
Taka u nas bratnia miłość, można ją podwalić,/
Gdzie pan, to pan, ale chłopek do tego nie ma nic;/
Zasię<pe><slowo_obce>zasię</slowo_obce> (daw.) --- wara, precz.</pe> chłopu od tej sprawy, niechaj patrzy pługa,/
Jak go kiedy kraj powoła, tam jego usługa./
Oj, szanowny komitecie pana Kraszewskiego,/
Już za późno chłopa bratać, jak potrzeba jego./
Zawczasu chłopu dłoń podaj i rzeknij mu: bracie!/
Nie uważaj, żeś w surducie, a chłop w biednej szacie./
Wiedziałbym ja, co powiedzieć, by mi było wolno,/
Ale jako chłopek prosty, niech siedzę spokojno./
</strofa></poezja_cyt>



<nota><akap>Dnia 6. listopada 1879 r.</akap>





<akap>Maciek Szarek, włościanin.</akap>


<end id="e1660403481801-3328139"/></nota>


<sekcja_asterysk/>


<akap>Na zakończenie tych moich pobieżnych
wspomnień pozostaje mi wymienić, o ile
sobie przypomnieć mogę, bo nie posiadam
dokładnych spisów, jakie gazety przez przeciąg dwudziestu kilku lat aż do dziś dnia
czytałem i czytam. Nie zapisywałem ich
tytułów, ponieważ nie spodziewałem się,
ażeby mi to kiedy było potrzebne. Więc
pamiętam jedynie dobrze, że najpierwszą
gazetą, jaką w roku 1865 czytałem, była
,,Gwiazdka Cieszyńska"<pe><slowo_obce>,,Gwiazdka Cieszyńska"</slowo_obce> --- właśc. ,,Gwiazdka Cieszyńska, pismo naukowe i zabawne", tygodnik wydawany w Cieszynie w latach 1851--1939.</pe>. Zapłaciłem za nią półroczną prenumeratę, a później podałem
prośbę do redakcji, jako nie jestem w stanie
ponieść kosztów prenumeraty, będąc niezamożnym rolnikiem. Więc potem odbierałem
,,Gwiazdkę" bezpłatnie. W rok czy dwa później zaprenumerował mi p. Franciszek Matejko ,,Nowiny ze świata"<pe><slowo_obce>,,Nowiny ze świata"</slowo_obce> --- pismo, wydawane w Krakowie w latach 1863--1869.</pe>, gazetkę, którą wydawała pod tym tytułem p. Ludwika Leśniowska. W tym samym roku poznałem się
w Krakowie z p. Stupnickim<pe><slowo_obce>Stupnicki, Hipolit</slowo_obce> (1806--1878) --- polski dziennikarz i wydawca.</pe> ze Lwowa<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q36036"></ref><pe><slowo_obce>Lwów</slowo_obce> ---  miasto na Ukrainie, ośrodek administracyjny obwodu lwowskiego i rejonu lwowskiego.</pe>,
który natedy wydawał ,,Przyjaciela Domowego"<pe><slowo_obce>,,Przyjaciel Domowy"</slowo_obce> --- pismo, wydawane przez Stupnickiego w latach 1851--78.</pe>,
i prosiłem go, aby mi swoją gazetę przysyłał bezpłatnie, czego mi ten pan nie odmówił. Z tych powyższych gazet, które
czytałem pilnie, dowiedziałem się, że jeszcze
więcej pism wychodzi, a ponieważ natedy
jako tako potrafiłem już sobie list nabazgrać, więc dalejże pisać do różnych redakcji, prosząc o przysyłanie mi onych gazetek, jako niezamożnemu włościaninowi.</akap>




<akap>I prośby moje odnosiły dobry skutek,
a nawet sprawiały radość zacnym panom
redaktorom, bo natedy nasz chłopek nie
tylko że nie czytał gazet, ale nie wiedział
nawet, że gazety są na świecie, więc i nie
rozumiał, jaki pożytek przynieść mogą temu,
kto je czyta. Więc przysyłano mi następujące pisma: ,,Chatę"<pe><slowo_obce>,,Chata"</slowo_obce> --- pismo, wydawane we Lwowie w latach 1870--1879.</pe>, ,,Dzwonek<pe><slowo_obce>,,Dzwonek</slowo_obce> --- właśc. ,,Dzwonek: pismo dla ludu", czasopismo społeczno-kulturalno-oświatowe, wydawane we Lwowie w latach 1859--1872.</pe>", ,,Włościanina",
,,Zagrodę" i wiele innych, a nawet otrzymywałem i spod zaboru pruskiego ,,Katolika"<pe><slowo_obce>,,Katolik"</slowo_obce> --- czasopismo,  wydawane po polsku w latach 1886--1931, zwalczające germanizację.</pe>,
,,Ziemianina"<pe><slowo_obce>,,Ziemianin"</slowo_obce> --- pismo poświęcone rolnictwu i przemysłowi, wydawane w Poznaniu w XIX wieku.</pe>, ,,Rolnika"<pe><slowo_obce>,,Rolnik"</slowo_obce> --- czasopismo dla rolników, wydawane od XIX wieku.</pe>, a z Warszawy ,,Wędrowca"<pe><slowo_obce>,,Wędrowiec"</slowo_obce> --- ilustrowany tygodnik podróżniczo-geograficzny a następnie społeczno-kulturalny, wydawany w Warszawie w latach 1863--1906.</pe>, ,,Gazetę świąteczną"<pe><slowo_obce>,,Gazeta świąteczna"</slowo_obce> --- tygodnik popularno-oświatowy dla ludu, wydawany w Warszawie w latach 1881--1939.</pe> i ,,Głos"<pe><slowo_obce>,,Głos"</slowo_obce> --- właśc. ,,Głos. Tygodnik Literacko-Społeczno-Polityczny", tygodnik wydawany w Warszawie w latach 1886--1905.</pe>. A gdy
dzięki tym gazetom oraz książkom, które
czytałem, przejrzałem na oczy, już nie mówiłem, że jestem cesarski, ale zrozumiałem,
że jestem polskim chłopem, a tylko poddanym cesarskim. <begin id="b1660403763942-388099928"/><motyw id="m1660403763942-388099928">Twórczość</motyw>Czytując w gazetach o różnych wypadkach, podróżach, odkryciach
naukowych, a często i o takich rzeczach,
na które się sam patrzyłem, pomyślałem
sobie: ,,przecież te rzeczy, które tu w gazecie napisane, nie spadły ze słońca na
papier, tylko je ludzie pisali, więc czy bym
też i ja nie mógł napisać o tym, co się
u nas dzieje pomiędzy ludem?". Więc odważyłem się pierwszy raz napisać do gazety
pod tytułem ,,Kraj", wychodzącej w Krakowie około r. 1869. W tym samym czasie
napisałem i do gazety ,,Tydzień", którą pan
J. I. Kraszewski wydawał w Dreźnie. A gdy
artykuły moje zostały tam ogłoszone, zacząłem pisać i do innych pism. Niektóre
z nich, jakkolwiek nie wszystkie, mogę tu
wymienić. Otóż pisywałem do gazet, które
miały następujące tytuły: ,,Kraj krakowski"<pe><slowo_obce>,,Kraj krakowski"</slowo_obce> --- właśc. ,,Kraj", dziennik polityczny, wydawany w latach 1869--1874 w Krakowie.</pe>,
,,Tydzień", ,,Chata", ,,Nowiny ze świata", ,,Dzwonek",
,,Gwiazdka cieszyńska", ,,Przyjaciel Ludu"<pe><slowo_obce>,,Przyjaciel Ludu"</slowo_obce> --- periodyk dla Polaków, wydawany w Ameryce w latach 1876--1884.</pe>, wychodzący w Ameryce<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q30"></ref>, w Chicago<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q1297"></ref><pe><slowo_obce>Chicago</slowo_obce> --- miasto w Stanach Zjednoczonych, położone w stanie Illinois.</pe>, ,,Włościanin", ,,Zagroda", ,,Pogoń"<pe><slowo_obce>,,Pogoń"</slowo_obce> --- pismo ekonomiczno-społeczne, wydawane w Tarnowie w XIX wieku.</pe>, ,,Bartnik"<pe><slowo_obce>,,Bartnik"</slowo_obce> --- właśc. ,,Bartnik Postępowy", czasopismo pszczelarsko-ogrodnicze, wydawane w latach 1875--1939 we Lwowie.</pe>, ,,Tygodnik"<pe><slowo_obce>,,Tygodnik"</slowo_obce> --- właśc. ,,Tygodnik Niedzielny", pismo ludowe, ukazujące się w XIX wieku jako dodatek do ,,Gazety Narodowej".</pe>,
dodatek do ,,Gazety Narodowej"<pe><slowo_obce>,,Gazeta Narodowa"</slowo_obce> --- dziennik, wydawany we Lwowie w 1848 r. oraz w latach 1862--1915.</pe>, ,,Patriota" (w Ameryce), ,,Gazeta Polska"<pe><slowo_obce>,,Gazeta Polska"</slowo_obce> --- czasopismo polityczno-ekonomiczno-literackie, wydawane w Czerniowcach w latach 1883--1914.</pe> w Czerniowcach<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q157725"></ref><pe><slowo_obce>Czerniowce</slowo_obce> ---  miasto w płd.-zach. części Ukrainy, w Bukowinie płn.</pe>, ,,Gazeta Polska"<pe><slowo_obce>,,Gazeta Polska"</slowo_obce> --- właśc.  ,,Gazeta Polska w Berlinie", pismo emigracyjne, wydawane w latach 1890--1897.</pe> w Berlinie<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q64"></ref><pe><slowo_obce>Berlin</slowo_obce> --- stolica i największe miasto Niemiec. </pe>, ,,Gazeta Opolska"<pe><slowo_obce>,,Gazeta Opolska"</slowo_obce> --- pismo polityczno-społeczne, wydawane w Opolu w latach 1890--1923.</pe>, ,,Głos warszawski"<pe><slowo_obce>,,Głos warszawski"</slowo_obce> --- zob. ,,Głos".</pe>, ,,Satyr"<pe><slowo_obce>,,Satyr"</slowo_obce> --- dwutygodnik, wydawany w Krakowie w latach 1892--1894.</pe> w Krakowie, ,,Diabeł"<pe><slowo_obce>,,Diabeł"</slowo_obce> --- ilustrowany dwutygodnik humorystyczny, wydawany w Krakowie w latach 1869--1922.</pe> tamże. ,,Gazeta Wiedeńska"<pe><slowo_obce>,,Gazeta Wiedeńska"</slowo_obce> --- prawdopodobnie chodzi o ,,Wiener Zeitung", austriacki dziennik istniejący od początku XVIII wieku.</pe>, ,,Gazeta Polska", ,,Gazeta Kołomyjska"<pe><slowo_obce>,,Gazeta Kołomyjska"</slowo_obce> --- pismo społeczno-ekonomiczne, wydawane w Kołomyi w XIX wieku.</pe>, ,,Tygodnik rzeszowski"<pe><slowo_obce>,,Tygodnik rzeszowski"</slowo_obce> --- czasopismo ekonomiczno-rolniczo-przemysłowe, wydawane w Rzeszowie w XIX wieku. </pe>, ,,Goniec wielkopolski"<pe><slowo_obce>,,Goniec wielkopolski"</slowo_obce> --- dziennik, ukazujący się w Poznaniu w latach 1850--1851.</pe>, ,,Wieniec"<pe><slowo_obce>,,Wieniec"</slowo_obce> --- galicyjskie czasopismo społeczno-polityczne z przełomu XIX i XX w.</pe>, ,,Pszczółka"<pe><slowo_obce>,,Pszczółka"</slowo_obce> --- galicyjskie czasopismo społeczno-polityczne, wydawane razem z ,,Wieńcem" na przełomie XIX i XX w.</pe> i ,,Przyjaciel Ludu"<pe><slowo_obce>,,Przyjaciel Ludu"</slowo_obce> --- tygodnik ilustrowany, wydawany we Lwowie w latach 1889--1902.</pe> we Lwowie.<end id="e1660403763942-388099928"/></akap>


 

<akap>Co zaś do korespondencji mojej z różnymi zasłużonymi osobami, to nie posiadam wszystkich listów, jakie otrzymywałem
od nich, ponieważ przed kilku laty, będąc
ciężko chory, najznakomitsze listy oddałem
do Czytelni miasta Wieliczki dlatego, żeby
po śmierci mojej nie poszły na marne,
sporą zaś paczkę mniejszą wartość posiadających listów mam jeszcze u siebie.</akap>




<akap>Na tym kończę na razie moje wspomnienia, chociaż nie doprowadziłem ich do
ostatnich czasów. Dwa są tego powody.
Pierwszy ten, że zbliżająca się wiosna zmusza mię pióro na pług zamienić. <begin id="b1660404019169-1192866930"/><motyw id="m1660404019169-1192866930">Lud, Naród, Ojczyzna</motyw>Drugi --- że trudno mi wyrazić krótkim słowem to
wszystko, na co patrzyłem w ostatnim lat
dziesiątku i w czym brałem sam, choć maleńki, udział. Ruch ludowy wzmaga się u nas
coraz bardziej, dzięki gazetkom i książkom,
które pouczają włościan o ich prawach,
przeszłości własnego narodu i budzą coraz
gorętszą miłość Ojczyzny w chłopskim sercu. Mówiąc o tych czasach, trzeba by opowiedzieć historię coraz częstszych i tłumniejszych wieców ludowych, zgromadzeń
przedwyborczych, wyborów i zwycięstw,
jakie lud rolny odnosi, i cierpień, i prześladowań, na jakie jest narażony ze strony
tych, którzy by radzi byli widzieć go zawsze
ciemną masą, bezradnym niemowlęciem w
powijakach. Może i uczynię to kiedyś później, jeżeli sił i czasu starczy.<end id="e1660404019169-1192866930"/> A teraz żegnam kochanych braci czytelników prośbą,
aby się nie zniechęcali przeciwnościami
i śmiało walczyli o prawdę i światło. Dawniej trudniejsza była ta walka i mniej walczących, dzisiaj jest o wiele już lepiej, a
w przyszłości będzie jeszcze lepiej, aż lud
polski dokończy wspaniałego dzieła odrodzenia Ojczyzny, które rozpoczął niegdyś
pod Racławicami<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q1962211"></ref><pe><slowo_obce>Racławice</slowo_obce> --- wieś w woj. małopolskim, w pow. miechowskim, miejsce słynnej bitwy z 1794 roku.</pe>.</akap>


</opowiadanie></utwor>