<utwor><rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/syrokomla-margier/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Syrokomla, Władysław</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Margier</dc:title>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kozioł, Paweł</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Romantyzm</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Liryka</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Poemat</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Utwór powstał w ramach konkursu "Współpraca w dziedzinie dyplomacji publicznej 2013", realizowanego za pośrednictwem MSZ RP w roku 2013. Zezwala się na dowolne wykorzystanie utworu, pod warunkiem zachowania ww. informacji, w tym informacji o stosowanej licencji, o posiadaczach praw oraz o konkursie "Współpraca w dziedzinie dyplomacji publicznej 2013". Publikacja wyraża jedynie poglądy autora i nie może byc utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/syrokomla-margier</dc:identifier.url>
<dc:source.URL xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://www.dbc.wroc.pl/Content/8698/57551_t1.djvu</dc:source.URL>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Władysław Syrokomla, Pisma epiczne i dramatyczne, tom pierwszy, wyd. M. Jagielski, Poznań 1868.</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Władysław Syrokomla zm. 1862</dc:rights>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">1933</dc:date.pd>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2013-08-07</dc:date>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/media/dynamic/cover/image/2527.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">THE GOLDEN LIGHTS, THE LOVING PRAYERS., Neal.@Flickr, CC BY 2.0</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/2527</dc:relation.coverImage.source>
<dc:relation.hasFormat id="pdf" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/pdf/syrokomla-margier.pdf</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-0964-2</meta>
<meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta>
<dc:relation.hasFormat id="html" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/syrokomla-margier.html</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-1930-6</meta>
<meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta>
<dc:relation.hasFormat id="txt" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/txt/syrokomla-margier.txt</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-2885-8</meta>
<meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta>
<dc:relation.hasFormat id="epub" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/epub/syrokomla-margier.epub</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-3960-1</meta>
<meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta>
<dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/mobi/syrokomla-margier.mobi</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-5046-0</meta>
<meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta>
<category.thema.main>DC.WL-P</category.thema.main>
    <category.thema>DCA</category.thema>
    <category.thema>FV</category.thema>
    <category.thema>FS</category.thema>
    <category.thema>1DTP</category.thema>
    <category.thema>3MN</category.thema>
    </rdf:Description>
</rdf:RDF><liryka_l>
<abstrakt>
<akap>Podczas walk Litwinów z Krzyżakami, w litewską niewolę dostaje się młodzieniec z zakonu krzyżackiego.</akap>


 
<akap>Jest ranny --- Litwini, którzy go znajdują, chcą go zabić, jednak Margier decyduje, aby wziąć chłopaka w niewolę. Młodzieniec budzi litość Margiera, domyślającego się, że mogą gdzieś płakać za nim bliscy, ale wie, że śmierć wielu Litwinów w potyczkach z Krzyżakami również była dla ich rodzin bolesna. Okazuje się, że Krzyżak rozumie język litewski. Młody Ransdorf zostaje na zamku Margiera i stopniowo uczy się życia wśród Litwinów. Nie wszyscy jednak go akceptują.</akap>


 
<akap><tytul_dziela>Margier</tytul_dziela> to dramat napisany w 1854 roku. Władysław Syrokomla to pisarz i tłumacz żyjący i tworzący w XIX wieku, związany z ówczesną Litwą. Znany przede wszystkim jako autor gawęd chłopskich, szlacheckich, historycznych. Syrokomla pochodził z ubogiej rodziny szlacheckiej i często w swoich utworach ukazywał ten stan, nie szczędząc irocznicznych komentarzy na temat bliskiej mu rzeczywistości.</akap>


 </abstrakt>
<autor_utworu>Władysław Syrokomla</autor_utworu>


<nazwa_utworu>Margier</nazwa_utworu>


<podtytul>Poemat z dziejów Litwy</podtytul>


<nota_red>
<akap>Poprawiono końcówki -emi, -ej, z wyjątkiem występujących w pozycji rymowej; uwspółcześniono zapis wypowiedzi bohaterów; uwspółcześniono interpunkcję; Litewski, Krzyżacki, Saski, Wileński itp pisane z małej litery.</akap>

<strofa>
topor -> topór; /
przeklęstwo -> przekleństwo./
jej serce kobiecie ->  jej serce kobiece (bł. źródła); /
napaśnicy -> napastnicy; /
puhar -> puchar;
</strofa>



</nota_red>



<naglowek_czesc>Słówko od Autora</naglowek_czesc>









<akap>Litewscy i pruscy kronikarze zapisali pod r. 1336
napad krzyżacki na zamek Pullen,
bohaterską jego obronę przez wodza Margiera i zgon Litwinów, którzy nie chcąc się żywo oddać w ręce nieprzyjaciół, sami się na stosie na ofiarę swym bogom pozabijali.</akap>


<akap>Na ten wypadek, jako na wyborny przedmiot
do poematu, pierwsza zwróciła naszą uwagę małżonka nieodżałowanej pamięci Autora <tytul_dziela>Ramot i
ramotek</tytul_dziela>, Pani Paulina Wilkońska, w liście
swoim do nas pisanym w listopadzie 1852, zachęcając do opiewania Margiera.</akap>


<akap>Zgadzając się z szanowną korespondentką co
do niezaprzeczonej poetyczności przedmiotu, cofnęliśmy się zrazu przed wielkością zadania. Brakło nam odwagi na stworzenie uroczystego <wyroznienie>Epos</wyroznienie>, i, co ważniejsza, do porwania się na kreślenie ducha starej Litwy, której nie posiadamy języka, i co za tym idzie, nie znamy gruntu obyczajów.</akap>


<akap>Ale pokusa pozostała silną --- a ilekroć przerzucając kroniki natrafiliśmy na zdobycie Pullen, wyznajemy, że nam serce biło jakimś tajemniczym niespokojem, aż nim stanowczo nie odważyliśmy się na urzeczywistnienie śmiałego zamiaru. Nie dosyć
wtajemniczeni w ducha Litwy, nie mogąc obrać
formy homerycznej i puścić się drogą wskazaną
przez zasłużonego śpiewaka <wyroznienie>Anafielas</wyroznienie>, obraliśmy
formę Wirgiliuszowską, której okrągłe kontury,
przyzwoite poważnemu Epos, uwalniają od drobiazgowych studiów. Nie mając nadziei trafnego
skreślenia Litwy i Litwinów, na tle danych historycznych kreśliliśmy ludzi w ogólności, starając
się wszakże zgłębiać warunki miejsca i czasu.</akap> 


<akap>Margier, stara wróżbiarka litewska, Wielki Mistrz
Krzyżaków, są to postaci historyczne, które staraliśmy się oddać wedle wzoru skreślonego w kronikach; Ransdorfowi Warner, także wspomnianemu
w dziejach, nadaliśmy charakter drugorzędnego
bohatera powieści, Egle i Lutas, postaci imaginacyjne, miały być odbiciem dziewic i bojaków<pe><slowo_obce>bojak</slowo_obce> --- bojar (szlachcic ruski) bądź po prostu wojownik.</pe> starej Litwy. Co do miejsca wypadku, lubo<pe><slowo_obce>lubo</slowo_obce> (daw.) --- chociaż.</pe> jedni
w Pullen pruskich kronikarzy chcą widzieć dzisiejsze Punie w powiecie Trockim, drudzy wieś
Pilluny nad Szeszupą --- zdawało się nam, że kwestia tego rodzaju jest podrzędną dla poematu.
A iż potrzeba było coś jednego wybrać --- zdecydowaliśmy się za Puniami, i w letniej naszej w obecnym roku przejazdce, obejrzeliśmy miejscowość,
na której tle malował się wypadek.</akap>


<akap>Już po napisaniu naszej wierszowanej powieści
postrzegliśmy, że ta odpowiada, co do swej powierzchowności, wszystkim warunkom, wymaganym przez dawną krytykę od poematów bohaterskich. Jest tu wezwanie (<slowo_obce>invocatio</slowo_obce>), jedność akcji,
dostateczna odległość czasu, z której uważane wypadki olbrzymieją, jest nawet tak zwana machina,
czyli wpływ siły nadprzyrodzonej (<slowo_obce>deus ex machina</slowo_obce>).
Oświadczamy uroczyście, że to dopełnienie warunków zgasłego klasycyzmu stało się całkiem przypadkowo, żeśmy się nigdy nie kusili o stworzenie
epopei, którą starożytność słusznie uznała za najwyższy szczyt poezji.</akap>


<akap>Cokolwiek łaskawy czytelnik wyrzecze o <tytul_dziela>Margierze</tytul_dziela>, uważamy go za najlepsze z dzieci naszego ducha. Wyznanie podobne nie może być uważane
za samochwalstwo w autorze: Stopień rozkoszy i
boleści, jakich doznawał tworząc, może mu poniekąd służyć za skalę wartości utworu. Nie ofiaruję
<tytul_dziela>Margiera</tytul_dziela> żadnemu w szczególności z moich przyjaciół, kto podzielał z autorem jego twórcze rozkosze i boleści, kto witał z współczuciem każdą
pieśń nowo narodzoną, ten ma prawo do naszej
ofiary, do naszej rzewnej podzięki.</akap>






<naglowek_czesc>Pieśń pierwsza</naglowek_czesc>







<naglowek_rozdzial>I</naglowek_rozdzial>





<strofa>Gdzie ty, święta przeszłości macierzystej ziemi/
Z twoimi bohatery, z bogami twoimi? /
Z pieśnią dzielnych lirników, synów twego łona?/
Przeminęłaś na świecie jakby snem prześniona./
Któż cię potrafi dzisiaj wyczytywać biegle/
Na staroświeckiej książce lub na starej cegle?/
Kiedy twoją pamiątkę znajdzie w polu chłopię/
Albo ciekawy rydel w kurhanie<pe><slowo_obce>kurhan</slowo_obce> --- kopiec ziemny zawierający gób lub upamiętniający jakieś zdarzenie.</pe> odkopie,/
Ze szkieletu, z okruchów żelaza lub gliny/
Któż zdoła wypowiedzieć los całej krainy,/
Kto wyssać świętą prawdę z podaniowych baśni?/
Kto w literze zamknięte życie nam objaśni?/
Kto mrok zapadłych czasów odświetli choć trocha?/
Chyba serce pobożne, co praojców kocha,/
Chyba dusza pieśniarska odgadnie, wyśpiewa/
Przy harfie wyciosanej z litewskiego drzewa,/
Na czas wywoła z grobu cmentarzowe rzesze/
I z gruzów rumowiska skrę życia wykrzesze. ---/
O! W jakim cię kurhanie<pe><slowo_obce>kurhan</slowo_obce> --- kopiec ziemny zawierający gób lub upamiętniający jakieś zdarzenie.</pe> zagrzebali starzy, /
Stara a święta harfo litewskich pieśniarzy?/
Poważnym głuchym szmerem zabrzęknij z mogiły,/
Aby się nasze piersi w twój takt dostroiły./
Zrodzony w nowych czasiech<pe><slowo_obce>czasiech</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: czasach.</pe> i w inszej nauce,/
O twoich dawnych bogach oto pieśń zanucę,/
Nie świętokradzką ręką, lecz w dobrej otusze/
Święty popiół praojców z mogiły poruszę./
Drużyną zakrwawioną, w niedźwiedzie przybraną,/
Przed oczami potomków praojcowie staną,/
Dzicy, jak dzikie puszcze, w których Litwa żyje,/
Czyści, jak czyste rzeki, z których wodę pije,/
Rzewni, jak wiatr jesienny, co huczy po lesie,/
Jak piosenka żniwiarska, którą echo niesie --- /
Lud, co się przeniewierstwem nie zhańbi, nie skazi/
A szanuje swych bogów, kapłanów i kniazi<pe><slowo_obce>kniaź</slowo_obce> (daw.) --- książę.</pe>;/
A bogi, przed którymi na twarze się ściele/
Srodzy, dobrzy i prości, jako ich czciciele; ---/
<begin id="b1374498180561-1164195768"/><motyw id="m1374498180561-1164195768">Władza</motyw>A książęta, co Litwę trzymają pod władzą,/
Za jej zdrowie swój żywot, swoją krew oddadzą,/
A podzielą się z ludem i serca połową/
I chlebem, i zdobyczą, i sławą bojową/
I śmiercią bohaterską, gdy idzie o życie ---/
O takim to plemieniu powieść usłyszycie.<end id="e1374498180561-1164195768"/>/
A gdy słabymi dłońmi po stronach uderzę/
Czyli zapieję<pe><slowo_obce>piać</slowo_obce> (daw.) --- śpiewać.</pe> pieśnię<pe><slowo_obce>pieśnię</slowo_obce> --- dzis popr. forma B.lp: pieśń.</pe> o chrobrym<pe><slowo_obce>chrobry</slowo_obce> (daw.) --- dzielny, odważny.</pe> Margierze,/
Czy z daleka ukażę krwią zalane zgliszcze,/
Czy w strunach zagrzmi Perkun, czy wicher zaświszcze,/
Czy ziemicę Olgierda<pe><slowo_obce>Olgierd</slowo_obce> (ok. 1296--1377) --- wielki książę litewski, ojciec Władysława Jagiełły.</pe> mój głos upamiętni,/
Czy jęknie płacz dziewiczy, lub serce zatętni,/
Czy zabrzmi łoskot mieczów i bojowych młotów ---/
Stara harfo litewska, harfo wajdelotów<pe><slowo_obce>wajdelota</slowo_obce> --- przedchrześcijański śpiewak i kapłan litewski.</pe>!/
Struny zardzewiałymi od grobowej pleśni/
Odezwij się spod ziemi, dodaj hart mej pieśni;/
Przyuczeni od wieków słuchać głos twój święcie,/
Wstaną ojce na wnuka limicze zaklęcie./
<wers_wciety typ="1">Synowie młodszych czasów, rówiennicy moi!</wers_wciety>/
Przyjdźcie do nas posłuchać, jak się harfa stroi,/
A otoczcie lirnika serdecznie a pięknie,/
A wybaczcie, gdy czasem zbyt słabo zabrzęknie,/
A przyjmijcie z łaskawym uśmiechem na twarzy/
Gdy wam powieść o wiekach dawniejszych wygwarzy.</strofa>




<naglowek_rozdzial>II</naglowek_rozdzial>


<strofa>Olgierd władał na Litwie, a Kiejstut<pe><slowo_obce>Kiejstut</slowo_obce> (ok. 1310--1382) --- książę trocki, wielki książę litewski w ostatnich latach życia, skonfliktowany z Władysławem Jagiełłą i uwięziony przez niego w Krewie, gdzie zmarł.</pe> na Żmudzi./
Litwa słynęła strachym i cześcią<pe><slowo_obce>cześcią</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lp: czcią.</pe> u ludzi;/
Od Euksynu<pe><slowo_obce>Euksyn</slowo_obce> --- łac. <slowo_obce>Pontus Euxinus</slowo_obce>, Morze Czarne.</pe> po ziemię krzyżackich rycerzy,/
Od Karpat po Ładogę swe podboje szerzy,/
Rozlewa się po ruskiej i po lackiej<pe><slowo_obce>lacki</slowo_obce> --- polski.</pe> ziemi./
I utrwala swą władzę księstwy udzielnenu/
Na stolicach, gdzie dojrzeć nie moze z oddali,/
Książe mieści<pe><slowo_obce>mieścić</slowo_obce> --- tu: umieszczać.</pe> swych braci i swoich wasali,/
Imieniem hołdownictwa powierza w ich ręce/
I miecz sprawiedliwości, i prawo książęce,/
Prawo żyć i umierać dla dobra narodu/
<wers_wciety typ="1">O dwa dni pieszej drogi od Trockiego grodu,</wers_wciety>/
W lesie nad krętym Niemnem od krzyżackiej ściany<pe><slowo_obce>ściana</slowo_obce> --- tu: granica.</pe>,/
Wznosił się zamek Pullen stary a drewniany;/
Gdy Kiejstut posiadanie tej strony odbiera,/
Swoje prawa książęce przelał na Margiera/
Więc jako hołdowniczy książęcej korony/
I mieczem uzbrojony, i prawem wzmocniony,/
Margier na zamku Pullen wpośród leśnej dziczy/
Nad Litwą od Niemeńskich czuwał pograniczy.</strofa>



<naglowek_rozdzial>III</naglowek_rozdzial>


<strofa>Na niwach nadniemeńskich bujne rosły żyta,/
Zieleniła się łąka kwiatami pokryta./
Lecz przyszły Niemcy z krzyżem, w nieszczęśliwej chwili,/
Łąki spaśli, a zboża spalili, stłoczyli./
A ich bardysz<pe><slowo_obce>bardysz</slowo_obce> --- właśc. berdysz, stalowy topór używany przez dawną piechotę.</pe> stalowy, a ich miecz szeroki,/
Nażarł się ciał litewskich, napił się posoki./
Wyzwano ich na rękę --- krwawy boj się sroży./
Litwa chrobrze walczyła cały dzionek Boży/
I kamiennymi młoty uderzając szczerze/
Rozbijała niemieckie piersi i puklerze/
Nie przebić głową skały --- cofnęły się wrogi,/
Wziąwszy łup, zostawiwszy trupy i pożogi/
Z dymów palonych wiosek jak się widzieć może,/
Krzyżacy szlak swej drogi wzięli na Pomorze.</strofa>

<naglowek_rozdzial>IV</naglowek_rozdzial>



<strofa>A tu na bojowisku, pod Pullen wałami,/
Zrozpaczeni Litwini zostali się sami,/
Załamane ich ręce, żałosna postawa,/
A ze źrenic sokolich łza sączy się krwawa./
Czy wracać do swych wiosek? Och, nie ma już po co,/
Bo te łuny pożarne, co z dala migocą./
Ten dym, co ponad Niemnem, nad lasem się ściele,/
To goniec od ich rodzin: że nieprzyjaciele/
Wszystko, czym dusza żyje, co kocha najczulej,/
Srodze zamordowali lub więzami skuli/
I powiedli w Niemczyznę./
<wers_cd>Serce się rozrywa.</wers_cd>/
Po żalu przyszła rozpacz zajadła i mściwa,/
<begin id="b1374591767566-516418879"/><motyw id="m1374591767566-516418879">Ofiara</motyw>Litwa wydała okrzyk i hurmem się ciska/
Rąbać trupy niemieckie wśród pobojowiska./
I z ciał pokaleczonych, odartych do naga,/
Ułożyć stos ofiarny, co bogów przebłaga.<end id="e1374591767566-516418879"/></strofa>


<naglowek_rozdzial>V</naglowek_rozdzial>


<strofa>Straszny był widok pola: na zdeptanej ścierni<pe><slowo_obce>ścierń</slowo_obce> --- ściernisko, czyli skoszone pole zboża.</pe>/
Leżą martwe Litwiny<pe><slowo_obce>martwe Litwiny</slowo_obce> --- dzoś popr. forma M.lm: martwi Litwini.</pe> i Niemcy pancerni;/
Na jednych lniana odzież i osłony rysie,/
Na drugich jasna blacha promieniami lśni się./
Ówdzie silne ramiona zakute żelazem/ 
Dławiąc wroga --- w uścisku zastygły z nim razem;/
Na jednej twarzy boleść --- na drugiej z pobliska/
Szatan swój śmiech szyderczy na wieki wyciska,/
Na inszej taka srogość, że zda się widocznie/
Bój przerwany za życia po śmierci rozpocznie./
A wszystko krwią zbryzgane --- a przy każdej twarzy,/
Zaglądając w źrenice już kruk gospodarzy,/
Szary wilk nadniemeński zza jodeł się skrada,/
Tam się brytan z brytanem o zdobycz ujada,/
A tam z piersi rozbitej ciosami bardyszy/
Jeszcze się jęk boleści lub zgonu posłyszy,/
Albo ostatkiem siły przyczajonej w łonie/
Ktoś modlitwę wyszepce, ktoś przekleństwem zionie.</strofa>



<naglowek_rozdzial>VI</naglowek_rozdzial>




<strofa>Litwin zemstą kipiący, a na jęki głuchy,/
Odziera z szyj rycerskich złociste łańcuchy,/
Odziera miecz od boku, szarpie hełm bogaty,/
I płaszcze z krzyżem Pańskim rozdziera na szmaty;/
Albo żylaste ręce, jako sępie szpony,/
Zapuszcza w trupią brodę, we włos utrefiony<pe><slowo_obce>utrefiony</slowo_obce> (daw.) --- ufryzowany.</pe>,/
I targa, i znieważa ostatki człowieka,/
Gdzie słyszy bicie serca, pierś na pół rozsieka.</strofa>



<naglowek_rozdzial>VII</naglowek_rozdzial>


<strofa>Pod jedlinowym cieniem przyczajony z cicha,/
Krzyżak, młode pacholę, pełną piersią dycha;/
Cios litewskiego młota, co mu zmysły głuszy/
Nie zdołał młodocianej wykołatać duszy./
<begin id="b1374595501598-466957795"/><motyw id="m1374595501598-466957795">Miłosierdzie</motyw>Młodzieniec czasem stęknie, zawróci oczyma,/
Prawicą nieprzytomnie głownię miecza ima,/
Woła o kroplę wody --- choć w niemieckiej mowie,/
Lecz dźwięcznym jego głosem wzruszeni wrogowie/
Stanęli jakby wryci --- choć pogańcza zgraja:/
Och, bo serce litewskie łacno<pe><slowo_obce>łacno</slowo_obce> (daw.) --- łatwo.</pe> się rozbraja!/
I litewski oprawca najdzikszej postaci/
Spojrzał niepewnym wzrokiem dokoła współbraci,/
I była jedna chwila w tym sercu ze skały,/
Miłosierdzie i zemsta że się zawahały;/
Lecz się wnet opamiętał --- i uśmiechnął zdradnie:/
,,Na Perkuna! to Niemiec --- niech marnie przepadnie!"/
I już podnosił topór, co piersi rozłamie,/
Gdy mu silna prawica pochwyciła ramię.<end id="e1374595501598-466957795"/></strofa>




<naglowek_rozdzial>VIII</naglowek_rozdzial>

<strofa>Oprawca wstecz się cofnął i obejrzał skoro<pe><slowo_obce>skoro</slowo_obce> --- szybko.</pe>,/
Spuścił topór i oczy ku ziemi z pokorą:/
Przed nim stał dzielny Margier --- odgadniesz mu z twarzy/
Bohaterską latorośl<pe><slowo_obce>latorośl</slowo_obce> --- potomek.</pe> litewskich mocarzy./
Krzepkie dęby w Romnowe<pe><slowo_obce>Romnowe</slowo_obce> --- lokalizacja świętego gaju.</pe>, gdzie Litwa czci bogi,/
Grom w prawicy Perkuna<pe><slowo_obce>Perkun</slowo_obce> a. <slowo_obce>Perun</slowo_obce> --- bóg pioruna, niebios, ognia i płodności, główne bóstwo litewskie.</pe> straszny i złowrogi;/
Lecz silniejsze od dębu ramiona Margiera,/
Straszniejsza od piorunu bojowa siekiera,/
Gdy błyśnie w jego rękach --- z wileńskich ołtarzy/
Znicz podsycon oliwą ogniście się żarzy;/
Lecz ogniściej wybucha i goręcej płonie/
Serce wodza miłością ku rodzinnej stronie./
On tu nad zamkiem Pullen jako książę włada,/
Pana i bohatera wielbi w nim gromada:/
Bo też kołpak soboli na książęcej głowie/
I hełm z pierzastą kitą, co noszą wodzowie,/
Co je Margier wysłużył rycerskiymi dzieły, /
Nigdy na dostojniejszym czole nie spoczęły./
Piękne niebo, gdy jutrznia ozłoci je młoda,/
Ale w duszy książęcej piękniejsza pogoda;/
Jedna tylko --- dla Niemców nienawiść w nim żyje,/
Ale to taka straszna, jakby wszystkie żmije,/
Jakby wszystkie potwory i piekielne siły/
W ogniste jego serce swój jad wysączyły,/
Dziś, widząc krwią zbryzgane nadniemnowe pole, /
Cierpiał za całą Litwę wszystkimi jej bole<pe><slowo_obce>Cierpiał za całą Litwę wszystkimi jej bole</slowo_obce> --- cierpiał za całą Litwę i za wszystkie jej bóle.</pe>,/
Jak gdyby w jedno serce, ile tylko zmieści, /
Wszystkie miecze krzyżackie wbił do rękojeści;/
Cierpiał za bogów Litwy, za ujmę ich chwały, /
Nie dziw, że mściwe żądze w jego piersiach grały. /
O! jeżeli w tej chwili nad niemiecką głową /
Cofnął rękę siepacza do mordów gotową,/
To snadź<pe><slowo_obce>snadź</slowo_obce> (daw.) --- widocznie.</pe>, młody Krzyżaku, w niedobrym zamiarze:/
Gwoli<pe><slowo_obce>gwoli</slowo_obce> (daw.) --- z powodu (+ rzeczownik w celowniku).</pe> straszliwszej zemście zachować się każe.</strofa>


<naglowek_rozdzial>IX</naglowek_rozdzial>


<strofa>Zawołał głosem strasznym, aż drgnęli Litwini/
(Nie był to ryk zwycięski tygrysa w pustyni,/
Ale raczej jęk lwice po głębokiej knieje,/
Gdy po dziatwie wydartej żałośnie boleje):/
,,Stój! Zabijać bezsilnych to dla nas ohyda!/
Nam na świętszy użytek ten jeniec się przyda:/
Bo na nowiu za miesiąc od dzisiejszej chwili/
Wielki dzień <wyroznienie>Ziemiannika</wyroznienie> będziem obchodzili./
Dobry bóg urodzajów! --- wielkie jego święto/
Od czasu gdy na Litwie siać niwę poczęto:/
Bo z laski Ziemiannika i pod jego wodzą/
Miód, mleko i owoce, i kłosy nam rodzą./
Niegdyś, za naszych ojców, w Litewszczyźnie starej/
Z miodu, z mleka, z owoców brał swoje ofiary;/
Lecz nam dzisiaj nie starczy na chleby i miody:/
Bo Krzyżak zdeptał pola, wyplenił ogrody,/
Pozarzynał dobytek i miód wydarł z barci ---/
Cóż my bogu przyniesiem, z ostatka odarci?/
Lecz bóg nie gardzi sercem ni darem ochoczym:/
Mamy tu krew krzyżacką --- a więc krwi utoczym,/
I ołtarz, zawieszony tajemną zasłoną,/
Zamiast czerwonych kwieci, zlejem krwią czerwoną./
Ziemiannik przebłagany w ofiarnym pucharze,/
Może niwom obficiej rozrodzić się każe,/
I w chlebie pożywanym bez łez i goryczy/
Nowa siła do piersi yystąpi bojowniczéj. ---/
Weźcie żywego jeńca! Okuć go należy;/
Niech czeka dnia ofiary na zamkowej wieży!" /
Tak mówił srogi Margier --- a głos jego mowy/
Naprzód grzmiący piorunem, a potem grobowy,/
Osłabnął, kiedy książę rozkazy wydawa,/
A usta były drżące, a powieka łzawa.</strofa>




<naglowek_rozdzial>X</naglowek_rozdzial>


<strofa>Tedy litewscy męże rzucili się żwawie/
I podjęli młodzieńca, co leżał na trawie;/
A Margier zapalczywie do boku mu sięga,/
Oderwał miecz, aż stalna<pe><slowo_obce>stalny</slowo_obce> --- dziś popr.: stalowy.</pe> zabrzękła popręga<pe><slowo_obce>popręg</slowo_obce> --- pas przytrzymujący siodło lub (jak tu) element zbroi.</pe>,/
I odpiął mu spod szyje<pe><slowo_obce>spod szyje</slowo_obce> --- dziś popr. D.lp: spod szyi.</pe> płaszcz rycerski biały,/
Krzyż wyszyty na płaszczu poszarpał w kawały/
I podeptał./
<wers_cd>Na groźne skinienie książęce</wers_cd>/
Dwaj Litwini Krzyżaka ujęli na ręce./
A młodzian ledwie oddech wydobywa z łona,/
Bezwładna jego głowa zwisa na ramiona,/
A kiedy mu odarty i hełm, i kolczuga,/
Po jasnych jego włosach krwi pociekła struga,/
Ale jej żadna ręka nie otarła z czoła/
Nienawistne przekleństwa zawrzały dokoła:/
,,Ho! Pieszczone pacholę<pe><slowo_obce>pacholę</slowo_obce> (daw.) --- dziecko, chłopiec.</pe> nie zwykło<pe><slowo_obce>zwyknąć</slowo_obce> --- przywyknąć, być przyzwyczajonym.</pe> do zbroi!/
Miękka czaszka niemiecka kto wie, czy się zgoi/
Kto wie, czyli<pe><slowo_obce>czyli</slowo_obce> --- czy z partykułą pytajną -li.</pe> dożyje o chlebie i wodzie,/
Nim mu nóż ofiarniczy serca nie przebodzie?!"/
Tak, niosąc do warowni rannego młodzieńca,/
Litwa jeszcze się nad nim urąga i znęca. /
,,Daj pokój! --- mówił drugi --- choć to młode szczenię, /
Czart niemiecki umacnia swoje pokolenie;/
Choć spłynął krwią nieczystą, choć zawraca oczy, /
Trzymaj krzepko pohańca: bo wnet ci wyskoczy ---/
Jeżeli go bezpieczno masz trzymać w jasyrze<pe><slowo_obce>jasyr</slowo_obce> --- tu ogólnie: niewola.</pe>,/
To mu z szyje oberwij te blaszki i krzyże,/
Którymi pierś obwiesił: bo tam czart się chowa!"/
I ręka świętokradzka już była gotowa/
Znieważyć mały krzyżyk na niemieckim łonie,/
Co go papież z odpustem święcił w Awinionie<pe><slowo_obce>Awinion</slowo_obce> --- miasto we Francji, lokalizacja stolicy papieskiej w latach 1309 do 1370 (tzw. awiniońska niewola papieży).</pe>;/
Lecz orli wzrok Margiera zabłysnął tak srogo, /
Że Litwin aż pobladnął i cofnąłsię z trwogą. /
,,Wara! --- zawołał książę na zgraję swawolną ---/
Nad wrogiem rozbrojonym pastwić się nie wolno!"</strofa>



<naglowek_rozdzial>XI</naglowek_rozdzial>
<strofa>Otwarto wrota zamku --- więźnia w głąb ponieśli,/
Twierdza prosta, drewniana; tylko topór cieśli/
Ponad Niemnem, na górze, na ubitej ziemi,/
Piętrzył dębowe kłody jedne nad drugiemi/
Wysoko aż pod chmury --- a przy ścianach wokół/
Pozabijał warowny sosnowy ostrokół; ---/
Tylko rydel kopacza wkrąg całej budowy/
Ponajeżał wałami wąwóz Nadniemnowy,/
I ryjąc w głębi ziemi, w tajemnym zamiarze,/
Powydrążał pieczary, sklepił korytarze,/
Co ciągną się do lasów, do wiosek, nad wodą;/
Bóg tylko wie i Margier, gdzie te lochy wiodą,/
Jak gdyby nory lisie lub kryjówki węże,/
Których brytan nie zwietrzy, a człek nie dosięże./
Och! bo walczyć na zabój z niemieckimi syny/
Trzeba mieć chytrość lisią i żądło gadziny,/
Nie dowierzać sojuszom, być zdradnym jak oni,/
I we śnie nie upuszezać toporu ze dłoni./
Perkunie! groźny boże Litewszczyzny starej!/
Któremu krew i ogień najmilsze ofiary,/
Czemu twoi czcziciele tak miękcy, tak prości?/
Czemu wiecznie twa srogość w ich piersiach nie gości?/
Dzisiaj --- rzeź, krwawa uczta dla mieczów i młotów,/
A jutro Litwin sercem podzielić się gotów,/
I przy czarce ałusu<pe><slowo_obce>ałus</slowo_obce> (lit.) --- piwo.</pe> ściska swe siepacze<pe><slowo_obce>siepacz</slowo_obce> (daw.) --- morderca na zlecenie, bandyta.</pe>,/
I nad własną srogością najpierwszy zapłacze./
Przecz<pe><slowo_obce>przecz</slowo_obce> (daw.) --- dlaczego.</pe> Margier --- co Krzyżowców w nienawiści chowa/
I cały kipi groźbą jak chmura gromowa ---/
Za chwilę łagodniejszym przemawia wyrazem?/
Rozbroił czoło z hełmu i ze gniewu razem,/
I westchnieniem ochłodzil pałające łono/
I poszedł do wieżycy, gdzie więźnia złożono?</strofa>



<naglowek_rozdzial>XII</naglowek_rozdzial>




<strofa>A po ciemnej wieżycy jęk przebiega głuchy./
Leży młodzian krzyżacki zakuty w łańcuchy;/
Krew mu leje się z czoła mimo szmatę zdartą,/
Broczy kamień, na którym głowę mu oparto;/
On miota się, jak gdyby chciał odpędzić ręką/
Promyk słońca, co na twarz pada przez okienko./
Margier stał nad młodzieńcem oparty o ścianę, /
Wlepił w jego oblicze oko zadumane:/
,,Ty cierpisz... żal mi ciebie --- niewierny Krzyżacze! /
Żal twej matki, co może gdzieś po tobie płacze,/
Żal młodości; lecz bogi sprawiedliwe widzę: /
A małoż w waszych twierdzach w Malborgu i Rydze/
Jęczy litewskiej młodzi --- w łańcuchach niewoli?/
A i tutaj są matki --- i tym serce boli!/
Tam umierają z wolna od swoich dalecy,/
Dźwigając głaz i cegłę na mury fortecy;/
Tobie przynajmniej tutaj prędki zgon się zdarza,/
Legniesz, jak młody kłosek pod sierpem żniwiarza./
<begin id="b1374783724735-1818390823"/><motyw id="m1374783724735-1818390823">Wąż</motyw>Ty cierpisz... żal mi ciebie, o! żal w samej rzeczy!/
Lecz odegrzeć gadzinę przy piersi człowieczej,/
To, jak skoro odzyska siłę utraconą,/
Kolnie najpierwszym jadem w dobroczyńcy łono;/
Nie wyrwiesz z niego żądła, chyba strzaskaj głowę,/
Niechaj światu nie szkodzą plemiona wężowe!"/
Tak Margier to się płonąc, to blednąc jak ściana,/
Mówił raczej do siebie, niźli do młodziana:/
Bo był pewien, że Krzyżak jęczący w boleści /
I nie zna, i nie słyszy słów litewskich treści./
Lecz Niemiec, w nadbałtyckiej urodzony ziemi,/
Od dziecka igrał piaskiem z chłopięty pruskiemi,/
Nauczył się i dobrze ich mowę pamięta,/
Co z litewską podobna, jak dzieci bliźnięta;/
Więc zajęknął w tej mowie: ,,Zwycięzco Litwinie!/
Krew zanadto waleczna w twoich piersiach płynie,/
Abyś nie czuł, zarówno jak siepacze prości,/
Ile wróg pokonany ma praw do litości./
Mówisz, żeśmy Krzyżacy podobni wężowi,/
Do piersi dobroczyńcy rzucić się gotowi,/
Nie bluźnij nawet gadom --- wszak w litewskiej chacie/
Widziałem jako węże święcone chowacie,/
Czyliż żmij, gdy go ludzka uprzejmość rozbroi,/
Ukąsił kiedy rękę, co go mlekiem poi?<end id="e1374783724735-1818390823"/>/
A jam człowiek... jam rycerz! Miałbym działać zdradnie!/
Nie wiesz, jaką powinność ten krzyż na nas kładnie<pe><slowo_obce>kładnie</slowo_obce> --- dziś popr. forma 3.os.lp: kładzie.</pe>!/
Nie myślę ci wdzięczności zaprzysięgać podle,/
Lub czołgać się w nadziei, że życie wymodlę;/
Gdybyś jednak rycersko oszczędził mi zdrowie,/
Litwinie! Chrześcijanin godnie ci odpowie!"</strofa>





<naglowek_rozdzial>XIII</naglowek_rozdzial>

<strofa><begin id="b1374783910960-3139905920"/><motyw id="m1374783910960-3139905920">Język</motyw>Margier nie dzisiaj<pe><slowo_obce>nie dzisiaj</slowo_obce> --- nie od dzisiaj.</pe> walczy z drużyną krzyżaczą,/
I słyszał jej przysięgi, i wie, co te znaczą;/
Uśmiechnął się... podumał... i uwierzył z wolna,/
Czy szczeroci młodzieńczej, co kłamać niezdolna,/
Albo słowa litewskie cud zdziałały na nim,/
Które w uściech<pe><slowo_obce>w uściech</slowo_obce> --- dziś popr. froma Msc.lp: w ustach.</pe> niemieckich brzmiały pojednaniem:/
Bo w słowach macierzystych jest urok nie lada,/
Wróg zawsze nas rozbroi, gdy nimi zagada,/
Zawsze zdoła przygasić niechętne zarzewie ---/
Och, i dobrze, że o tym czarodziejstwie nie wie!<end id="e1374783910960-3139905920"/>/
<wers_wciety typ="1">Tak wódz podumał w duchu i skinął na straże,</wers_wciety>/
I krwawe rany więźnia opatrywać każe,/
I z baszty murowanej ciemnego sklepiska/
Przenieść w insze komnaty, kędy słońce błyska,/
Więc wzięli go na barki silni wojownicy,/
I zanieśli do długiej wesołej świetlicy,/
Tam w środku stół z kamiennej wyciosany płyty,/
Na nim ałus rozlany, i miód niedopity,/
Snadź że chrobra drużyna Litwy bohatera/
Tutaj się na obrady i na ucztę zbiera./
Na ścianach wbite rogi od żubrów i łosi,/
Porozwieszany oręż o zwycięstwach głosi:/
Tam przyłbice odarte z połowieckich twarzy,/
Orle skrzydła ze zbroje sarmackich husarzy<pe><slowo_obce>orle skrzydła ze zbroje sarmackich husarzy</slowo_obce> --- anachronizm.</pe>,/
I różnych barw turbany --- głów tatarskich plony,/
I z cerkwi Nowogrodu złociste ikony./
Obaczył tutaj Krzyżak, pomiędzy innemi,/
Sławne herby Malborga i Chełmińskiej ziemi:/
Orła na białym polu z koroną na szyi;/
Obaczył swe proporce z imieniem Maryi,/
Obaczył bratnie płaszcze --- a myśl jego świeża/
Na piaszczyste Bałtyku niosła się wybrzeża/
Przypomniał fale morskie, co bawiły oko,/
I domek rodzicielski nad morską zatoką,/
I komandorstwa mury z niebielonej cegły,/
I jeszcze coś przypomniał: bo mu łzy pobiegły.</strofa>




<naglowek_rozdzial>XIV</naglowek_rozdzial>




<strofa>Bo duch ludzi rycerskich kształci się za młodu:/
Krzyżak już kochał dziewczę swojego narodu,/
Zmienne koleje uczuć już grały w młodzianie:/
I szczęście, i cierpienie, i odczarowanie,/
To uwielbiał, to szydził, to znów gonił mary,/
Czuł miłość, jak młodzieniec, rozumiał, jak stary./
Mógłby już opowiadać swego serca dzieje:/
Bo zakuta pancerzem pierś prędko mężnieje./
Bo w obozie Krzyżowców wkrada się znienacka/
I szlachetność rycerska, i gminność<pe><slowo_obce>gminność</slowo_obce> --- pospolitość, prymitywizm.</pe> żołdacka./
<wers_wciety typ="1">Od dziecinnej kolebki, z matczynego łona</wers_wciety>/
Wysysał chrześcijańskich wielkich cnót nasiona;/
Siwy ojciec, bywało, na konia go bierze,/
I uczy robić włócznią, i mówić pacierze,/
I powieścią turniejów zabawia chłopaka,/
Gdzie najpiękniejsza z dziewic, jakby święta jaka,/
Z wysokiego krużganku pogląda ku ziemi/
I rozdziela nagrody siędzy walczącemi./
<wers_wciety typ="1"><begin id="b1374784396624-2788876146"/><motyw id="m1374784396624-2788876146">Miłość platoniczna</motyw>Cóż za dziw, że powieśćmi rozmarzone dziecię,</wers_wciety>/
Uczyło się po Bogu dawać cześć kobiecie?/
Że, nim w piersiach zagrała namiętności burza,/
Wierzył w ziemskie anioły, jak w anioła stróża?/
Że marzył o dziewicach promiennie i świetnie? ---/
A kiedy serce młode, osiemnastoletnie,/
Zadrgało lubym dreszczem, co się z wolna wkrada,/
I zapukało silnie ku córce sąsiada ---/
O! wtedy błogich myśli tak wiele... tak wiele!/
A w duszy taka świętość, jak w Pańskim kościele,/
A dumki takie piękne, tak czyste jak złoto!/
Czy był wzajem kochany? --- ani pytał o to!/
Choć lubego współczucia mógł dopatrzyć trocha,/
Lękał się jej znieważyć --- nie mówił, że kocha;<end id="e1374784396624-2788876146"/>/
Tylko czuje pacholę, że mu coś uroczej,/
Gdy patrzy w święte niebo, lub w jej piękne oczy./
<wers_wciety typ="1">Ale niewinność serca, to, jak pył na kwiecie,</wers_wciety>/
Pierwsza burza żywota oberwie i zmiecie./
Ledwie włócznię udźwiga, ledwie pancerz spina,/
Poszła na dwór krzyżacki niewinna dziecina;/
Tam starszyzna i młodzież, wśród hucznej swawoli,/
Z najdroższej jego wiary odarli powoli;/
Tam, gdy ucho ciekawe bluźnierstwom otworzy,/
Zawahał się w swej wierze i miłości Bożej,/
Zakosztował z puharu --- przed rumieńcem z wina/
Rumieniec wstydliwości już pierzchać poczyna;/
A otwartych zalotów raz zostawszy świadkiem,/
Wstydził się świętych westchnień, co ronił ukradkiem,/
Wpośród wesołych wdziękiń na dworze i w mieście/
Zapomniał cześć rycerską, co winien niewieście./
<wers_wciety typ="1">Śladem idąc, gdzie droga skażenia ubita,</wers_wciety>/
Sam kłamliwie przysięga, o prawdę nie pyta,/
A za godło rycerskie przybrawszy motyla,/
Nowymi uczuciami bawi się co chwila./
Miłość, wiarę, nadzieję, wszystko brał za baśnię;/
Choć przypłaci niewiarę, choć serce zadraśnie,/
Udawał sam przed sobą, że nie boli rana,/
Zdobywał się na uśmiech z przesadą młodziana;/
I przyszły namiętności --- ugięty ich próbą/
Młodzian począł morderczą walkę z samym sobą/
<wers_wciety typ="1">Bo dusza gdy się bożych napije promieni,</wers_wciety>/
Szatan zbawienne ziarno niełacno<pe><slowo_obce>niełacno</slowo_obce> (daw.) --- niełatwo, z trudem.</pe> wypleni./
Jedno święte westchnienie kiedy piersi ściśnie,/
Jedna łza uroczysta gdy z oczu wytryśnie,/
Już dusza odrodzona, ognista i młoda,/
Na długo się, na długo zwątpieniu nie poda;/
Jeszcze nieraz w zapasach grot piersi rozłamie,/
Lecz do ciosów odbicia hartowniejsze ramię.</strofa>


<naglowek_rozdzial>XV</naglowek_rozdzial>


<strofa><begin id="b1374858187203-2830617977"/><motyw id="m1374858187203-2830617977">Łzy</motyw>W takiej to walki ducha uroczystej chwili/
Krzyżowcy na Litwinów wojnę ogłosili,/
I pod murami Pullen pobici na głowę,/
I młodzieniec się dostał w więzy Margierowe,/
I zaniesion w komnatę, gdzie łupy i zbroje,/
Kędy obaczył płaszcze i chorągwie swoje,/
Kędy stare proporce i podarte krzyże/
Uniosły na brzeg morski jego myśli chyże, /
I przypomniały sercu swobodę dziecinną/
I chatę rodzicielską, i miłość niewinną,/
I duch jego uniosła tajemnicza władza,/
I zapłakał --- łzą świętą, co duszę odmładza.<end id="e1374858187203-2830617977"/></strofa>



<naglowek_rozdzial>XVI</naglowek_rozdzial>

<strofa><begin id="b1374858537766-386702324"/><motyw id="m1374858537766-386702324">Czas</motyw>Dziwna jest kolej czasów, gdy nam serce boli:/
Bo lata płyną prędko, ale dni powoli;/
Miesiąc przemknie nad głową, jak chmurka niestała, /
A godzina, a chwila, to jak wieczność cała;/
A gdy dusza znękana orzeźwić się życzy/
I wspomnieć całą kolej przebytych goryczy,/
To całe ciężkie lata, całe dni boleści,/
W jednym tylko wrażeniu, w jednej chwilce zmieści,/
Takie życie wiódł Krzyżak w niewoli Litwina;/
Przebolał cały miesiąc --- i już zapomina,/
I cierpienia, i myśli przeminęły marnie;/
Ale dzień do przebycia, to cięższe męczarnie./
On niecierpliwą dłonią zasłoniwszy oczy,/
Przeklina słońce Boże, że leniwo kroczy;/
Na swym łożu boleści targa się i zrywa,/
Zabija go bezsenność i drzemka leniwa; ---<end id="e1374858537766-386702324"/>/
Przebiegł myślą swej całej przeszłości obrazy/
Po drugie i po trzecie --- może ze sto razy;/
Przedumała już wszystko rozmarzona głowa,/
Co się w serca tajnikach najzakrytszych chowa,/
I już go unużyła, jak najcięższa praca,/
Myśl, która bez przestanku kołem się obraca./
<wers_wciety typ="1">Bo dla młodego serca, to jeszcze za wcześnie</wers_wciety>/
Przeszłymi wspomnieniami napawać się we śnie:/
Przed tym, kto drogę życia ledwie rozpoczyna,/
Jest kraina przyszłości, nadziei kraina,/
Jak ziemia obiecana piękna i bogata ---/
Choćbyś marzył dni całe, marzył całe lata,/
Jeszcze trafisz co chwila na ścieżkę nieznaną,/
Nie zbierzesz wszystkich kwieci, co tam rozsypano,/
Nie zliczysz wszystkich skarbów, które tam ukryto./
<wers_wciety typ="1">Ale Krzyżak w niewoli i z piersią rozbitą,</wers_wciety>/
 Wie dobrze, że się jego przyszłość nie promieni:/
Bo śmierć nad jego głową, jak miecz na włosieni,/
Zawiesił srogi Margier --- przez nienawiść starą/
Krzyżak bogów litewskich ma zostać ofiarą;/
Każdy dzień, każda chwila powołać go może/
Przed ołtarz ofiarniczy, pod kapłańskie noże./
<begin id="b1374859584095-124518583"/><motyw id="m1374859584095-124518583">Strach</motyw>Krzyżak był obdarzony bohaterską duszą:/
Nie zadrżałby przed śmiercią, kędy włócznie kruszą,/
Ległby mężnie od miecza lub od samopału<pe><slowo_obce>samopał</slowo_obce> --- rodzaj dawnej ręcznej broni palnej.</pe>;/
Ale umierać co dzień, umierać pomału/
I liczyć ziarnka piasku w żywota klepsydrze,/
To piersi obezsili i odwagę wydrze./
Gdy wszedłszy na wieżycę, nad zamkowe wrota, /
Uderzy w róg bawoli stary Wajdelota<pe><slowo_obce>wajdelota</slowo_obce> --- przedchrześcijański śpiewak i kapłan litewski.</pe>,/
By dać hasło po Litwie rankiem, lub z wieczora,/
Że jutrznia na niebiosach, że modlić się pora,/
Lub gdy stara wróżbiarka w zamkowej podziemi/
Rozpocznie swój rozhowor<pe><slowo_obce>rozhowor</slowo_obce> --- rozmowa.</pe> z bogi piekielnemi,/
I śpiewa drżącym głosem, i krzyczy, i płacze,/
I echo jej powtórzy, i jękną puhacze ---/
Krzyżak zrywa się z łoża i oddech przyczaja,/
I mniema, że litewskich ofiarników zgraja/
Pozapalała stosy, wyostrzyła miecze,/
I schwyci go za chwilę, i na śmierć powlecze./
Ale wszystko umilka... i młodzian zadrzemie,/
I znów niesfornym wrzaskiem zajękło podziemie,/
I znów go przerażenie ogarnia i mami/
I męstwo z jego piersi wysysa kroplami. /
Gdy fatalna godzina przed jeńcem ukryta, /
Sto razy żegna życie, sto razy je wita.<end id="e1374859584095-124518583"/></strofa>




<naglowek_rozdzial>XVII</naglowek_rozdzial>

<strofa>A rany jego ciała już się pogoiły: ---/
Litwin siwy, jak gołąb, zgrzybiały, pochyły,/
Z cudownymi balsamy i we dnie, i w nocy/
Czuwał z woli Margiera w młodziana niemocy,/
Imię starca jest <wyroznienie>Lutas</wyroznienie> (lew w litewskiej mowie):/
Bo siłę i odwagę dali mu bogowie;/
Z jego piersi głos silny gromem się odzywa,/
A długi włos i broda, jak gdyby lwia grzywa,/
Spadały mu poważnie na piersi i plecy ---/
I pobliscy Lachowie, i Niemcy dalecy,/
I Ruś, i Tatarszczyzna i dziś jeszcze pomną/
To oblicze wspaniałe, tę postać ogromną,/
I siłę jego ramion, i potęgę młota,/
Gdy się w boju nasroży i karki gruchota;/
Wiedzieli jego głosu potęgę złowrogą,/
Która serca umacnia, lub napełnia trwogą,/
Która swoich zapala do bitwy junaczej,/
A na wrogi uderza zwątpieniem rozpaczy,/
<wers_wciety typ="1"><begin id="b1374861290711-1056307820"/><motyw id="m1374861290711-1056307820">Starość</motyw>Mnogie lata przebiegły, przyszła wieku zima,</wers_wciety>/
Zgarbiły się potężne ramiona olbrzyma,/
A długa czarna broda i włos jego głowy/
Pobielały, jak mleko, jakby śnieg grudniowy;/
A głos, co ryczał w boju, jak piorun wśród burzy,/
Dziś tylko do piosenek bohaterskich służy:/
Bo starcom dano przenieść w pieśni i powieści/
Chwałę starych praojców do potomnej cześci,/
Aby nie zaginęło w napóźniejszej chwili,/
Co widzieli, słyszeli i czym sami byli./
Jako świętych kapłanów, co pilnują Znicza,/
Tak i starców na Litwie władza tajemnicza:/
Bo jedni na ołtarzu ogniska bożego,/
Drudzy ognia, co w sercach, pilnują i strzegą...<end id="e1374861290711-1056307820"/></strofa>



<naglowek_rozdzial>XVIII</naglowek_rozdzial>


<strofa>Dzięki lekom krzyżacka zasklepia się rana,/
Tylko srodze pobledniał: bo krew u młodziana/
Nadto hojnie płynęła i z piersi, i z głowy,/
A myśli rozpaczliwe, nie spokój grobowy,/
Nadto go obezsila, nadto serce bodzie,/
Aby więzień orzeźwiał<pe><slowo_obce>orzeźwieć</slowo_obce> --- tu: odzyskać siły.</pe>, jako na swobodzie./
<begin id="b1374861676228-1444033584"/><motyw id="m1374861676228-1444033584">Kwiaty, Więzienie</motyw>Przygodą<pe><slowo_obce>przygoda</slowo_obce> (daw.) --- przypadek.</pe> zaniesione czasem kraśne róże/
Zakwitną w ciemnym lochu na wilgotnym murze;/
Lecz żal się Boże kraski<pe><slowo_obce>kraska</slowo_obce> (daw.) --- piękność.</pe> --- tak wątła, tak blada,/
Jeszcze kwiat nie przekwitnął, a już liść opada;/
Wije się ziemny robak około jej łona,/
A na bladej purpurze siada pleśń zielona; ---/
Tak młodociany jeniec więdnieje i ginie.<end id="e1374861676228-1444033584"/>/
Lutas odgadł cierpienie --- i w starym Litwinie/
Ozwało się współczucie, co wstręt przezwycięża,/
(Choć rodu niemieckiego nie cierpiał, jak węża). /
Bywało, ledwie raczy spojrzeć nienawistnie,/
Albo żwawo ofuknie, lub przekleństwem ciśnie;/
Czy mu ranę namaści, czy uwarzy ziela,/
Znaczno<pe><slowo_obce>znaczno</slowo_obce> --- tu: widać.</pe>, że leczy boleść, lecz jej nie podziela./
Szydził z jęków: bo długim zahartowan bojem,/
Tyle ran widział w ciele i cudzym, i swojem,/
Tyle broczył się we krwi przez całe swe życie,/
Że go ciała boleścią niełacno<pe><slowo_obce>niełacno</slowo_obce> (daw.) --- niełatwo.</pe> zmiękczycie,/
Lecz dostrzegłszy po jeńcu, że mu dusza boli,/
Srogie serce Lutasa rozmiękło powoli,/
I mordercze spojrzenie złagodził widocznie,/
I łagodniejszym głosem pomrukiwać pocznie,/
Spytał go o nazwisko --- i wspomnienia zbiera,/
Że znał dawnymi laty Ransdorfa Warnera,/
Co mu bliznę brzeszczotem wypisał ha twarzy/
(Był to ojciec Krzyżaka, wódz toruńskiej straży),/
<begin id="b1374861613349-1137151911"/><motyw id="m1374861613349-1137151911">Starość, Pamięć</motyw>Potem słówko po słówku --- tylko patrz na dziada:/
<wers_wciety typ="1">Kiedy oko roziskrzy, kiedy się rozgada,</wers_wciety>/
To się tak wspomnieniami rozigra, rozświetli,/
Jakby z pleców garb zrzucił sześćdziesięcioletni;/
Zda mu się, że odmłodniał, że wskrzesnął na sile,/
Że wiedzie rówienniki --- co już śpią w mogile,/
Że mu hełmem bojowym najeża się głowa,/
Że rozbija toporem wieżyce Kijowa!<end id="e1374861613349-1137151911"/>/
Kiedy się rozpromieni, gdy rozżarzy ducha,/
Czasem Margier przychodzi i powieści słucha,/
Milczący, zadumany, słowa nie uroni;/
Tylko mu krew rycerska uderza do skroni,/
Tylko spod chmurnych rzęsów, na czarnej źrenicy/
Błyśnie mu jakiś ogień na kształt błyskawicy,/
I oczy ku tej stronie obróci znienacka,/
Kędy morze Bałtyckie, gdzie ziemia krzyżacka,/
I ściska gniewne pięście, jakby pocisk mierzy,/
Którym złamie potęgę niemieckich rycerzy.</strofa>




<naglowek_rozdzial>XIX</naglowek_rozdzial>

<strofa>Lecz nad młodym Ransdorfem nie pastwi się zgoła,/
Ani go na ofiarę przed ołtarz nie woła,/
Nie wklada mu łańcuchów, nie nagli do pracy,/
Lubo<pe><slowo_obce>lubo</slowo_obce> (daw.) --- chociaż.</pe> w boju na Litwie pojmani Krzyżacy/
Kopią lochy podziemne w robocie zadanej,/
Albo znoszą kamienie i murują ściany,/
Lub skuci kajdanami, w pocie i mozole,/
Ciosają twarde kłody, albo orzą pole./
Krzyżak od prac swobodny --- czy srodzy wrogowie/
Szanują jego młodość, czy jego niezdrowie,/
Czy może niezachwiana wola Margierowa/
Oszczędza niewolnika: bo na męki chowa?/
Któż zgadnie? --- ale cała litewska starszyna/
Przyjmuje Krucygiera<pe><slowo_obce>Krucygier</slowo_obce> (z łac.) --- krzyżak.</pe> jak brata, jak syna,/
Jak gościa, co z daleka przybywa w te kraje ---/
Stary Lutas mu śpiewa i powieści baje;/
A nawet srogi Margier przy książęcym stole/
Wskazał miskę i łyżkę, gdzie jada pacholę,/
I z Niemcem, jakby z dzieckiem swego pokolenia,/
Podziela chleb swój żytni i ałus<pe><slowo_obce>ałus</slowo_obce> (lit.) --- piwo.</pe> z jęczmienia,/
I nigdy przy nim klątwy na Niemców nie miota;/
Pozwala mu wychodzić poza twierdzy wrota,/
Gdzie po całych wieczorach z zamglonej oddali/
Młodzian patrzy k'Niemnowi, i po jego fali/
I po wietrze wilgotnym, co nad rzeką płynie,/
Posyła swoje dumki<pe><slowo_obce>dumka</slowo_obce> --- pieśń.</pe> dalekiej rodzinie,/
Pozdrowienie rycerstwu i pokłon Mistrzowi/
I pyta się u wiatru: czy żywi? czy zdrowi?</strofa>




<naglowek_rozdzial>XX</naglowek_rozdzial>


<strofa>Choć marzy o rodzinie i śni pruskie miasta,/
Rzecz dziwna, że do Litwy serce mu przyrasta./
On polubił Lutasa pieśni wojownicze,/
Lubi patrzyć w rycerskie Margiera oblicze,/
Polubił Niemna brzegi i zielone błonie,/
Pobratał się z chmurami, co błądzą w tej stronie,/
I z powietrzem litewskiem --- i czuł w samej rzeczy,/
Że zimny wiatr Niemnowy piersi mu uleczy,/
<begin id="b1374867073869-3760001030"/><motyw id="m1374867073869-3760001030">Miłość</motyw>Och! to nie wiatru cuda, nie chmur, ani błoni,/
Nie piosenek, co stary burtynikas<pe><slowo_obce>burtynikas</slowo_obce> (daw.) --- bard litewski.</pe> dzwoni,/
Nie powietrzem litewskim, ni chlebem, ni wodą,/
Lecz inszym czarodziejstwem jego duszę młodą/
Przykowano do Litwy, przykowano zdradnie:/
Egle, córka książęca, swój urok nań kładnie ---/
Widział ją u kądzieli<pe><slowo_obce>kądziel</slowo_obce> --- pęk włókien do przędzenia. </pe>, przez okno zza kraty,/
Potem widział na łące, jak zbierała kwiaty;/
Uczuł w sercu niespokój, w snach odmianę błogą,/
Dziwił się, że poganki tak piękne być mogą,/
Że z ich oczu Kupido<pe><slowo_obce>Kupido</slowo_obce> (mit. rz.) --- sun Wenus, bóg miłości, przedstawiany z łukiem i strzałami.</pe> swe postrzały miota,/
Że tyle ma powabu ich leśna prostota,<end id="e1374867073869-3760001030"/>/
<begin id="b1374867084301-1591463088"/><motyw id="m1374867084301-1591463088">Piękno</motyw>Bo co insza dziewica lub niewiasta pruska,/
Gdy się w strój pozłocisty na ucztę wymuska,/
I strzelistym spojrzeniem uderzając śmiele,/
Liczne u drobnych stopek hołdowniki ściele./
Nie taka dziewa Litwy --- pokorna, nieśmiała,/
Strojna tylko rumieńcem, co w jej licach pała,/
Ozdobna jasnym włosem we dwoiste sploty./
Nie postał na niej hatłas<pe><slowo_obce>hatłas</slowo_obce> --- atłas.</pe> lub strój szczerozłoty;/
Śnieżysta biała szata jej kibić<pe><slowo_obce>kibić</slowo_obce> (daw.) --- talia.</pe> obwija,/
Sznurem kraśnych korali uwdzięcza się szyja,/
A na głowie stalowych ogniwek przewłoka/
Nie zdoła zgasić blasku błękitnego oka./
Ej! nie darmo na Litwie piosenka rzewliwa/
I jagódką, i kwiatkiem dziewczynę nazywa:/
Bo łagodne spojrzenie, bo oblicze młode,/
Piękniejsze niźli kwiaty, słodsze nad jagodę.<end id="e1374867084301-1591463088"/></strofa>



<naglowek_rozdzial>XXI</naglowek_rozdzial>


<strofa>Ponad Niemnem na błoni szeroka a długa/
Ciągnęła się zarośli niedostępnych smuga,/
Tam nad gęstymi krzewy<pe><slowo_obce>krzewy</slowo_obce> --- dziś popr. forma N. lm: krzewami.</pe> rozciągał konary/
Dąb przedwieczny, jak gdyby patryjarcha stary,/
Co błogosławiąc dziatwie w ich życia jutrzence,/
Nad młodymi głowami rozpościera ręce./
A czoło dębu suche, nieubrane w liście:/
Bo go piorun przed laty roztrzaskał ogniście,/
I popisał mu czoło pręgi<pe><slowo_obce>pręgi</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: pręgami.</pe> szerokiemi;/
A wróżbiarka, co mieszka w zamkowej podziemi,/
Wyrzekła uroczyście, że to znak nie lada/
Że sam Perkun wśród dębu mieszkanie zakłada./
Odtąd gaj nadniemnowy był świętym dla Litwy,/
Miłym uchronem bogów i miejscem modlitwy;/
Na gałęziach i w szczerbach, które piorun czyni,/
Ustawiono bożyszcza, jakby we świątyni./
Co ranka, co wieczoru, w tej gęstej zadszy,/
I <wyroznienie>Potrymbos<pe><slowo_obce>Potrymbos</slowo_obce> --- litewski bóg pierwszych potrzeb.</pe></wyroznienie> i <wyroznienie>Milda</wyroznienie><pe><slowo_obce>Milda</slowo_obce> --- bogini litewska.</pe>, co miłością dyszy/
I <wyroznienie>Ziemiannik</wyroznienie><pe><slowo_obce>Ziemiannik</slowo_obce> --- litewski bóg urodzaju.</pe>, co plonem błogosławi jesień,/
Odbierali swe hołdy z modlitew i piesień./
A święcone<pe><slowo_obce>święcony</slowo_obce> --- tu: uznawany za świętego.</pe> u Litwy jaszczurki i węże,/
Czując, że tu żarłoczny bocian nie dosięże/
Zwijają się po trawie secinami kroci,/
Pośród wonnych przylaszczek i bujnych paproci,/
Kopią nory wśród liści i suchych badyli./
A pobożni Litwini od chwili do chwili/
Przychodzą tu się modlić --- jak pora nadarzy,/
Ofiarnicy, dziewczęta, lub mężowie starzy,/
I dąbrowa, w południe samotna, milcząca,/
Kipi gwarem o wschodzie i zachodzie słońca,/
Aż się echo kołysze w lesie i nad wodą,/
To cichym starców szmerem, to piosenką młodą.</strofa>



<naglowek_rozdzial>XXII</naglowek_rozdzial>


<strofa><begin id="b1375009252157-3964334677"/><motyw id="m1375009252157-3964334677">Wąż, Kobieta</motyw>Tam dziewica książęca kwiatami przybrana/
Szła na czele rówiennic<pe><slowo_obce>rówiennica</slowo_obce> --- dziś popr.: rówieśnica.</pe> modlić się co rana./
Głos ich dźwięcznej piosenki rozpływa się z rosą/
A dziewy konwie mleka, albo kwiaty niosą,/
Kwiatami opasują dąb święty, pochyły,/
A mlekiem poją węże, co tak się zuczyły,/
Że byle na rozdrożu zapiał głos dziewiczy,/
To spod każdej jagódki, z każdej trawy syczy/
Tysiące głodnych żądeł --- i nieraz gadzina/
Czołga się aż do ręki, aż do szyi wspina,/
I pieści się u łona niewinnej dziewoi/
I czeka, nim przemówi a mlekiem napoi. <end id="e1375009252157-3964334677"/>/
Raz Krzyżak, zaczajony wśród krzaków i ziela,/
Widział Eglę gadzinom jak pokarm rozdziela,/
I mówił sam do siebie: ,,O, ślepi Litwini! /
Tutaj nie wąż jest bogiem --- tu ona bogini;/
Jedno skinienie oczu --- och, skinienie święte! --- /
Działa na podłym płazie cuda niepojęte./
Piękno!! to wielkie słowo! potęga nie lada!/
Bo najbrzydsze potwory u stóp swoich składa./
Bóg jest Pięknem i cuda swoje złożył w Pięknie,/
Przed nim wdzięczy się niebo, a ludzkość uklęknie,/
A piekło na twarz pada i w prochu się wala!"/
Tak rycerz turniejowy, patrzając z oddala, /
Hołdował dziecku Litwy, niewinnemu dziecku./
Raz ją spotkał --- raz w oczy spojrzał po zdradziecku;/
<begin id="b1375009381508-266086978"/><motyw id="m1375009381508-266086978">Młodość</motyw>Ale córka Margiera, jakby ostrym grotem,/
Skarciła go spojrzeniem, ani wiedząc o tem;/
Ani się domyślała jej dusza dziecięca,/
Że skażone pacholę na nowo poświęca,/
Że to jedno spojrzenie --- jakby chrzest uczucia,/
Omywa jego duszę ze skazy zepsucia/
Krzyżak czuł się odrodzon --- o, duszo ty młoda!/
Miękkość twoja każdemu wrażeniu się poda,/
Czemuż pieczęć na tobie kładą na przemiany/
Dziś Pańscy aniołowie, a jutro szatany?<end id="e1375009381508-266086978"/></strofa>



<naglowek_rozdzial>XXIII</naglowek_rozdzial>


<strofa>Egle często Ransdorfa spotyka na błoni;/
Czy polubiła Niemca? --- ,,O, niech Perkun broni!/
Wszak to wróg zaprzysięgły litewskiej swobody;/
Szkoda tylko, że cierpi... taki jeszcze młody!/
A tutaj go tęsknota zgnębi do ostatka./
U niego pewno siostry, u niego jest matka,/
On od swojego boga musi żyć w oddali ---/
A czy dobrze... na przykład... gdyby nas skazali/
Żyć kędyś w Niemiecczyźnie, na krzyżackiej ziemi,/
Nie widzieć nigdy Niemna, nie gadać ze swemi?/
To by człeka najpewniej zabiło boleśnie!/
Biedny Krzyżak! on ze snu zrywa się tak wcześnie,/
Chodzi po wałach --- cierpi --- zwyczajnie w niewoli.../
Ja muszę z nim pomówić, spytać, co go boli?/
Może zdejmę choć trochę trosków<pe><slowo_obce>trosków</slowo_obce> --- dziś popr. forma D.lm: trosk.</pe> z jego głowy!"/
Tak wracając z modlitwy ze świętej dąbrowy/
Mówiła sama w sobie litewska dziewoja --- /
O, córko Margierowa! biedna główka twoja!/
Żałujesz, że w niewoli cierpi Krzyżak młody:/
Pożałuj twego serca --- już nie ma swobody!</strofa>





<naglowek_czesc>Pieśń druga</naglowek_czesc>






<naglowek_rozdzial>I</naglowek_rozdzial>



<strofa>Zamek Pullen uśpiony --- piękna noc na dworze:/
Księżyc hula wśród gwiazdek w błękitnym przestworze/
Iskrzy Niemen złocistą miotłą swych promieni,/
Po dolinach rozrzuca długie pasma cieni,/
Ozłaca stare baszty i dalekie knieje,/
Których cień na błękicie czarno wybitnieje./
W ruchomym jego świetle, jak gdyby na fali/
Pływają nocne widma i duchowie biali,/
A spoza każdej baszty, zza każdego wzgórza/
Jak gdyby tajemnicza postać się wynurza;/
To tylko mgły z nad Niemna zwisły na krawędzi,/
Które wietrzyk po błoni rozbija i pędzi./
Rzewnym oddechem niebios natchnieni ptaszkowie,/
Po zarosłych wiszarach<pe><slowo_obce>wiszar</slowo_obce> (daw.) --- zarośnięte urwisko górskie.</pe> na każdym ostrowie,/
Gwarne pieją przyśpiewki i rozhowor<pe><slowo_obce>rozhowor</slowo_obce> --- rozmowa.</pe> wiodą,/
Aż się echo serdeczne rozlega nad wodą./
<wers_wciety typ="1">Zamek Pullen uśpiony --- tylko straż na wale</wers_wciety>/
Czasem brząknie na trąbce sygnał po sygnale:/
Po choć spokojne czasy, trzymaj się na wodzy,/
Któż wie, co teraz myślą najezdnicy srodzy?/
<wers_wciety typ="1">Kogut zapiał... to północ... śpi cała gromada,</wers_wciety>/
Skądże ten blask od ognia, co na bramę pada?/
Przedziera się, migoce blask żywy iskrzaty/
Przez okienko podziemia, zza żelaznej kraty,/
To przygaśnie, to buchnie, to znów się zaciemni;/
Znać, że ludzie przy ogniu snują się tajemni,/
Zebrali się tak późno, tak cicho, gromadnie.../
Litwa czary wyrabia? a któż ją tam zgadnie?</strofa>

<naglowek_rozdzial>II</naglowek_rozdzial>


<strofa>O! zaprawdę to jakieś czary czy ofiary!/
W głębi zamkowych sklepisk loch ciągnie się stary;/
Tam się nigdy przez okno słońce nie promieni,/
Zapleśniał od wilgoci stary mur z kamieni;/
Krwawy blask od ogniska uderza na ścianę;/
Poczerniały od dymu sklepienia ceglane:/
Bo tutaj bóg Litwinów zamieszkał widomie./
Pała we dnie i w nocy niewygasłe płomie<pe><slowo_obce>płomie</slowo_obce> --- dziś popr.: płomień.</pe>,/
To Znicz, co się z przed wieków uroczyście chowa,/
Co go niegdyś do Wilna unieśli z Romnowa,/
I co z małej iskierki zapalonej w Wilnie/
Pielęgnują ognisko troskliwie a pilnie./
Niejeden żubr, zabity w łowieckiej zdobyczy,/
Napoił swoim tłuszczem ten stos ofiarniczy,/
Nieraz tutaj niemieckie Hanzyatów posły/
Pełne stągwie oliwy dla Znicza przyniosły,/
I nieraz plecy jeńca Lacha, lub Germana,/
Dźwigały tutaj z lasu jodłowe polana/
Na pożarcie Zniczowi --- ale u ołtarza/
Wciąż jedna tylko ręka ognisko rozżarza,/
Ręka sucha, jak trupia, jakby szkielet z kości,/
Opalona od ognia, drżąca ze starości:/
<begin id="b1375014004342-2565612122"/><motyw id="m1375014004342-2565612122">Czarownica</motyw>Marti, kapłanka Znicza, jakby mech zgrzybiała/
Od sześćdziesięciu wiosen tutaj zamieszkała./
Było to młode dziewczę, jak róża w rozkwicie,/
Tu zakwitło, kraśniało, tu zeschło jej życie,/
Tu dźwięczny głos niewieści przybrał dzikie tony,/
Tu blask pięknego oka wygryzł dym święcony,/
Tutaj wszystkie uczucia, czym dusza bogata,/
Wszystkie dumki i wszystkie namiętności świata,/
Wszystko, czym żyje głowa, czym się serce żarzy/
Marti oddała bogom --- a do ich ołtarzy/
Przyrosła, jak kolumna./
<wers_cd>I cóż więc za dziwa:</wers_cd>/
Że dziś natchnienie bogów jej piersi rozrywa?/
Że widzi na wskróś niebo ciemnymi oczyma?/
Że Znicz w zgrzybiałym łonie swój ogień rozdyma?/
Że słynęła wróżbiarką ofiarnica ciemna/
Od wybrzeży Połągi aż do źródeł Niemna?<end id="e1375014004342-2565612122"/></strofa>



<naglowek_rozdzial>III</naglowek_rozdzial>

<strofa>Lecz żadne bóstwo wiosny, miłości, młodości,/
Nie bierze od niej ofiar, w jej sercu nie gości;/
Tylko Poklus, bóg piekieł, ma hołd u ogniska,/
Tylko Perkun straszliwy, co gromami ciska,/
Tylko lubi przy Zniczu kłęby dymu ciemne,/
Tylko pieści jaszczurki i gady podziemne,/
Tylko podziemne bóstwa rada przywoływa;/
A każda jej piosenka złowroga, straszliwa,/
Jakby wycie puhacza na wioskowej strzesie<pe><slowo_obce>strzesie</slowo_obce> --- dziś popr. forma Msc.lp: strzesze.</pe>,/
Co zwiastuje nieszczęście, albo śmierć przyniesie.</strofa>




<naglowek_rozdzial>IV</naglowek_rozdzial>

<strofa>Dziś wszyscy wajdeloci<pe><slowo_obce>wajdelota</slowo_obce> --- przedchrześcijański śpiewak i kapłan litewski.</pe> i wszyscy kapłani/
Tylko strachem i cześcią przejmują się dla niej;/
Nawet Krywekrywejte z wileńskiej świątyni/
Przysyła posłanniki i ofiary czyni/
Bogom, co w zamku Pullen, pod wróżbiarki strażą:/
Bo Poklus, bożek piekieł, z zagniewaną twarzą/
Stanął przed nią widomie<pe><slowo_obce>widomie</slowo_obce> (daw.) --- widocznie.</pe> --- a Litwini dzicy/
Przynieśli mu ofiarę z krwi synogarlicy,/
I przed jego posągiem padając na lice,/
Kadzili pruski bursztyn i wschodnią żywicę,/
Mniemając, że krew ptasza, albo wonność droga/
Przebłaga zagniewanie straszliwego boga./
<begin id="b1375029844197-3559857235"/><motyw id="m1375029844197-3559857235">Krew, Ofiara</motyw>Lecz Poklus, niedowolen takową ofiarą<pe><slowo_obce>niedowolen takową ofiarą</slowo_obce> --- niezadowolony z takiej ofiary.</pe>,/
We trzy dni znowu stanął przed wróżbiarką starą;/
Na strasznych jego uściech gniew trzęsie się bladszy,/
A ognista źrenica jeszcze srożej patrzy./
Widząc, że tu krwi ludzkiej wymaga bożyszcze,/
Lutas przebił swą rękę --- a ze krwi, co świszcze,/
Czynił całopalenie, modlitwę, zaklęcie,/
A naród zgromadzony już uwierzył święcie,/
Że krew, co z ręki mężnej wysączona tryska,/
Gdy się spali, niebiosa i piekło pozyska./
Buchnął płomień podsycon rycerską posoką,/
Ucieszyła się Litwa; ale Marti oko,/
Co zamknięte dla świata zna tajniki piekła,/
Nie zajaśniało blaskiem.<end id="e1375029844197-3559857235"/></strofa>



<naglowek_rozdzial>V</naglowek_rozdzial>

<strofa><wers_cd>Wróżbiarka wyrzekła:</wers_cd>/
,,Za trzy dni w tem podziemiu zbierzcie się, Litwini,/
Poklus ostatnie jeszcze zjawisko uczyni./
Obaczę, czy spokojne, czy wzdyma się łono,/
Czy mu oczy litością, czy gniewem zapłoną,/
Czy już się ze swej groźby rozbroiły nieba,/
Czy jeszcze krwawszych ofiar na ołtarz potrzeba./
Za trzy dni o północy niech się naród zbierze,/
I ty, szlachetne książe, rycerski Margierze,/
<begin id="b1375030104341-1249770279"/><motyw id="m1375030104341-1249770279">Ofiara, Patriota, Zabobony</motyw>Bądź tutaj ze swym dzieckiem --- los się nie odmienia/
Może trzeba krwi twojej, lub twego plemienia,/
Może trzeba łez czyich --- więc bądźcie ochoczy,/
Kto może łzy wyleje, albo krew wytoczy,/
Niech pomni, że to bogom staje się zadosyć,/
I że warto dla Litwy ofiarę ponosić<end id="e1375030104341-1249770279"/>".</strofa>



<naglowek_rozdzial>VI</naglowek_rozdzial>

<strofa>Za trzy dni o północy, na kształt bladych cieni,/
Zeszli się znów Litwini trwożni, przerażeni:/
Bo przed strasznym zjawiskiem nieziemskiego świata/
I w najmężniejszym sercu święty strach kołata,/
Każdy żegna się z życiem: bo któż zgadnąć zdoła,/
Kogo krwawe bożyszcze przed ołtarz powoła?/
Czyje piersi rozpłata święcona siekiera?/
Więc się każdy z Litwinów jak na śmierć ubiera;/
W lnianych szatach, z orężem od srebra i złota,/
Co kto miał, co kto lubił za swego żywota,/
W to się wszystko przystroił. Rzędami stanęli/
Mężowie jak do boju, a niewiasty w bieli,/
A dziewice zielono z wieńcami na głowie,/
Kapłani przyszli z harfą i z lirą starcowie./
<begin id="b1375030489045-1651703017"/><motyw id="m1375030489045-1651703017">Przywódca</motyw>Margier w bobrowym szłyku<pe><slowo_obce>szłyk</slowo_obce> (daw.) --- rodzaj wysokiej skórzanej czapki.</pe> a w żelaznej zbroi,/
Wsparty na dzielną włócznię, nieruchomie<pe><slowo_obce>nieruchomie</slowo_obce> --- dziś popr.: nieruchomo.</pe> stoi;/
Choć mu tajemnych myśli nie wyczytać z twarzy,/
Pewno, że nie o sobie, lecz o Litwie marzy;/
Chętnie dostojną głowę pod topór położy,/
Pyle tylko nad Litwą uśmierzyć gniew boży, /
Byle Poklus ujęty, kiedy krwią opłynie,/
Wyrwał mordercze żądło krzyżackiej gadzinie./
Zna, że ze swoją twierdzą i z pierśmi mężnymi/
Chroni jak mur od Niemna macierzystej ziemi, /
Czuje dobrze, że tarcza w jego rękach święta,/
Pod nią litewskie strzechy, pod nią niemowlęta,/
Pola chlebem zasiane i rodzinne bogi,/
Spoczywają spokojne, wolne od pożogi ---/
Więc pyta sam u siebie i wyroki bada:/
Kto jego tarcz udźwignie? kto mieczem zawłada?/
Kto czujniej będzie pełnić nadniemnowe straże?/
A zresztą gotów na śmierć, jeśli Poklus wskaże,/
Gotów umrzeć za Litwę, lub dać własne dziecię.<end id="e1375030489045-1651703017"/></strofa>


<naglowek_rozdzial>VII</naglowek_rozdzial>

<strofa><begin id="b1375440652524-3357695415"/><motyw id="m1375440652524-3357695415">Młodość, Ofiara, Strach</motyw>Cóż Egle wobec śmierci? --- jej serce kobiece/
Czyż nie zadrga obawą? --- o! to wielkie serce!/
Zdoła umrzeć jak słuszna dzielnej bohaterce;/
Nie zhańbi krwi książęcej nikczemną obawą;/
Ależ do niej i życie i młodość ma prawo./
Od niejakiego czasu, gdy oczy otworzy,/
Tak coś dobrze na sercu, popiękniał świat Boży:/
,,Co to za szczęście młodość! (tak się w duszy chwali)/
Jacy dobrzy bogowie, że nam życie dali!"/
Bo na powaby życia, na uczucia święte/
Przejrzało oko duszy aż dotąd zamknięte,/
Otworzyło się serce na radość bez końca,/
Jako młody pierwiosnek dla pięknego słońca./
I teraz trzeba umrzeć... na ofiarę zową<pe><slowo_obce>zową</slowo_obce> --- wzywają.</pe>,/
Spojrzeć z pięknej jutrzenki na otchłań grobową/
Nie dziw, że dreszcz ogarnął bohaterkę śmiałą,/
Głowa się zamroczyła, a w oczach ściemniało,/
Dreszcz bojaźni po sercu przebiegł mimo chęci:/
Zna już wartość dni młodych, które bogom święci,<end id="e1375440652524-3357695415"/>/
I głowę przystrojoną w młody wianek z ruty/
Zwiesza ku drżącym piersiom, i żalu wyrzuty/
Stara się wyższą myślą wyprowadzić z łona,/
A na licu jej bladość, w oczach łza tajona.</strofa>


<naglowek_rozdzial>VIII</naglowek_rozdzial>


<strofa>Już północ. Lud w podziemie zebrał się gromadnie,/
Milczy, jak wobec --- śmierci, i stos łomów kladnie,/
A wróżka je zapala i kropi oliwą./
Krwawe blaski po ścianach odbiły się żywo,/
Zaiskrzyły w pancerzach, co noszą mężowie,/
Zaświerkały w koralach na niewieściej głowie,/
Zajaśniały na twarzy siwego brodacza,/
I czarny cień rozliczne gromady otacza;/
A tu cisza, jak w grobie... ledwie posłyszycie/
Huk płomieni, trzask polan i serc trwożne bicie,/
Wtedy wróżka obrządek rozpoczyna wieszczy:/
Skinęła na kapłanów --- i sto trąb zawrzeszczy;/
Plączą się w jeden rozgwar najsprzeczniejsze tony/
I rożek chrapowaty, i flet wypieszczony,/
A wszystko przeraźliwe, gwarliwe, niestrojne,/
Aż od echa zadrgało sklepienie spokojne./
<wers_wciety typ="1">A nad wszystkimi wrzaski, nad wszystkie rozgwary,</wers_wciety>/
Przemaga krzyk natchniony czarodziejki starej;/
Na oczach ociemniałych błysnął wyraz wściekły,/
Włosy się najeżyły, a usta zapiekły;/
Nie nie widzi, nie słyszy, chyba w głębi ducha,/
Tylko ostatkiem głosu straszną pieśń wybucha./
Skinęła --- ustał rozgwar --- znów cisza grobowa./
Stos pali się powoli --- już tylko połowa;/
Ogień jaśniej i równiej oświeca sklepiska./
Wróżka garśćmi żywicę do płomieni ciska;/
Wybuchnął żwawszy ogień, dym rozwiał się smolny,/
I zagrzmiało z daleka --- przestrach mimowolny/
Ogarnął serca Litwy, upadli na twarze./
Marti trąbom na nowo odezwać się każe, /
I mierzonymi takty z całej siły krzyczy:/
,,Poklusie! czarnych piekieł boże tajemniczy!/
Ubłagany, czy groźny, w płomieniu, czy w gromie,/
Wpośród twojego ludu objaw się widomie,/
Powiedz: za co nam pomstę zapowiadasz nieba?/
Jakiej dla cię ofiary, czyjej krwi potrzeba?/
Wskaż na kogo uderzyć, daj mordercze hasło!"/
Umilkła... dopalone ognisko przygasło;/
Więc bierze garście siarki i na węgle rzuca,/
A jak gdyby wołanie zerwało jej płuca,/
Padła pierśmi na ziemię i w prochu się tarza,/
A ze stosu, co płonie, węgli się, rozżarza,/
Buchnęły kłęby dymu, buchnął płomyk sini,/
I trupi blask uderzył po ciemnej jaskini./
Znowu grom wstrząsnął gmachem z potęgą olbrzymią... /
Cudo!! z siarczystych kłębów, co ze stosu dymią,/
Ukazało się bóstwo! tak straszliwej twarzy,/
Jak tylko senna zmora w gorączce wymarzy!/
Postać naga, koścista, włosata, brodata,/
A ze źrenic spojrzenie, jak płomień wylata,/
A na czole, na ustach i na wzdętym łonie,/
Trzęsie się dzika groźba, gniew straszliwy płonie. /
Była cisza: bo ludzie upadli bez siły,/
Zdaje się, wszystkie piersi oddech przytaiły./
Tylko Margier nie klęknął, choć twarz jego pała,/
Choć znaczno, że bożyszcze na serce mu działa, /
Nie spuścił nawet oka --- oczami mężnemi/
Zmierzyli się bóg piekieł i bohater ziemi. /
Ale ognik siarczysty gaśnie, dogorywa, /
I nadziemskie widziadło z dymem się rozpływa,/
<begin id="b1375031343550-447915375"/><motyw id="m1375031343550-447915375">Proroctwo</motyw>Wróżka powstaje z ziemi i ogień roznieca; /
Poklus zniknął z podziemia --- tylko twarz kobieca/
Pobladła, posiwiała, jakby konająca;/
Zwraca się ku ludowi --- i z piersi wytrąca/
Słowa ciche, powolne, jak gdyby kaskada, /
Jak strumyk, co do Wilii z gór Ponarskich spada: /
,,Poklus objawił wolę... drzyj, książę Margierze! /
Nad baszty twego zamku wnet chmura się zbierze:/
Chowasz dziecię z krwi obcej, co Litwę wyniszcza/
Własna krew przygotuje płomienia i zgliszcza,/
Które dom twój zagubią --- zagubią cześć bożą,/
Wrogom bramę do Litwy na oścież otworzą. /
Nie ukoisz inaczej wyroków srogości,/
Chyba krwią pacholęcia, co w twym domu gości. /
I nie dalej, jak jutro w północnej godzinie /
Niech krew młodego jeńca na ołtarz popłynie,/
A ciało jego spalić w ofiarnej pożodze,/
A proch rzucić na wiatry przy rozstajnej drodze!"/
Tak mówiła wróżbiarka znękana i blada,/
Słania się wysilona i na ziemię pada.<end id="e1375031343550-447915375"/></strofa>



<naglowek_rozdzial>IX</naglowek_rozdzial>


<strofa>Margier rycerskie czoło uchylił w pokorze:/
Szanuje wiarę ludu i wyroki boże./
Puścić wolno Ransdorfa książę miał w zamiarze;/
Lecz wyższy obowiązek poświęcić go każe./
Czy bogowie zaprawdę pragną krwi młodziana,/
Czy się tylko nań sroży wróżka zagniewana,/
Zawsze zgon Krucygiera<pe><slowo_obce>Krucygier</slowo_obce> (z łac.) --- krzyżak.</pe> w ostatecznym kresie/
Znakomite dla Litwy owoce przyniesie:/
Bo dla bogów rodzinnych więcej wiary doda,/
A w tej wierze dla Litwy siła i swoboda,/
Bo na serca litewskie wciąż działać należy,/
Jątrzyć wieczną nienawiść dla pruskich rycerzy,/
To do śmiertelnej walki posłuży najlepiej/
I miecze zahartuje, i serca pokrzepi,/
Margier westchnął i kazał kapłanom, ludowi,/
Aby jutro stanęli do ofiar gotowi,/
A on sam, wiemy bogom, jak wróżbiarka radzi,/
niemieckiego rycerza pod dos przyprowadzi;/
Lecz dodał: ,,Kiedy człeka pod topór już kladniem,/
Nie wolno po zbójecku urągać się nad nim;/
A biada temu z Litwy i śmierć jego głowie,/
Kto rycerza znieważy, albo kto mu powie,/
Jaki nań zapadł wyrok --- niech ma spokój we śnie;/
Na co wieścią złowrogą zabijać przedwcześnie?/
Nie masz korzyści bogom, ani Litwie gwoli,/
Że ktoś w męczarniach ducha cały dzień przeboli!"/
Taki rozkaz wydawszy pokłon bogom czyni/
I z pochmurnym obliczem wychodzi z jaskini.</strofa>



<naglowek_rozdzial>X</naglowek_rozdzial>


<strofa>,,Straszne są bogi Litwy, którym hołdy święcę!/
(Mówiła młoda Egle załamując ręce)/
Jakie dzikie wyroki... jak przemocne prawa!/
Bóstwa, co żyje śmiercią, a krwią się napawa, .../
Czyż dla zbawienia Litwy potrzebna jest zbrodnia?/
Na co im krew niewinna obcego przychodnia?/
Czy przeto wzniosą wielkość i potęgę swoją,/
Kiedy ludzi na ludzi w nienawiść uzbroją?/
Srogi Poklus --- gdy z ojca chce czynić zbrodniarza,/
Brzydka Marti --- gdy takie wyroki powtarza.../
Co im szkodzi ta głowa? zabijać ją... po co?/
Czy w niej całą potęgę krzyżacką zgruchocą?/
A może ta dziecina, taka dzisia młoda,/
Kiedyś rękę Litwinom przyjacielską poda,/
I powstrzyma nieprzyjaźń, co dwa ludy plami,/
I złączy swoje bogi z naszymi bogami.../
Nie, Marti, czarodziejko! próżna twa podmowa!/
Na inszą krew niech Poklus pragnienie zachowa:/
On nie umrze... przysięgam! że nie umrze wcale;/
Ja go moim ramieniem zasłonię, ocalę,/
Ja wezmę miecz ojcowski --- znacie miecz Margiera!/
On nie chybi w zamachu, on pancerz rozdziera,/
On w rozpaczliwym ręku --- biada waszej głowie!/
Kapłani i wróżbici i sami bogowie!.../
<wers_wciety typ="1">Ja bluźnię waszej sile i waszej dobroci...</wers_wciety>/
Jutrznio! której blask święty na niebie się złoci,/
I ty, który mnie słyszysz, święty wietrze wschodni,/
I wy, bogowie niebios i ziemni i wodni,/
I ty, krwawy Poklusie, co zatrząsasz piekła,/
Przebaczcie nieszczęśliwej, co w żalu wyrzekła,/
Ocalcie niewinnego spod oprawcy miota,/
Ja wam ołtarz zbuduję, dam srebra, dam złota,/
Dam krwi mojej na ołtarz!"/
<wers_cd>Tak bólem złamana,</wers_cd>/
Biedna Egle ze łzami pada na kolana,/
Wzrusza niebo rozpaczą, miękczy przez pokorę,/
Nie ukrywa przed sobą, co w jej sercu gore.</strofa>



<naglowek_rozdzial>XI</naglowek_rozdzial>

<strofa>Było jeszcze nad rankiem --- daleko wschód słońca./
Na wale, gdzie klęczała Egle bolejąca,/
Niewidziany, chcąc użyć porannej pogody,/
Siedział w myślach posępnych Lutas siwobrody./
Wysłuchał jej bluźnierstwa, modlitew, rozpaczy,/
I zrazu nie pojmował, co to wszystko znaczy;/
Lecz zrozumiał... popatrzył... i z oczu mu znaczno,/
Że przebaczył dziewicy jej miłość dziwaczną:/
On sam dumał boleśnie nad Ransdorfa losem./
,,Słuchaj, córko Margiera --- rzekł do niej półgłosem ---/
Bądź mężna --- niech się twoje męczarnie ukoją./
Podsłuchałem boleśną tajemnicę twoją./
Czyś powinna pokochać wroga twojej wiary?/
Niebu tylko wiadomo --- jam zanadto stary,/
By sądzić wedle siebie dusze młodociane,/
Albo w boleściach serca dać balsam na ranę./
Może i prawdę rzekłaś: za lepszych dni świata/
Może miłość dwa ludy niezgodne pobrata,/
Dla Litwy i dla Niemca będzie Bóg jednaków;/
Ja nie cheę tego dożyć --- nie cierpię Krzyżaków./
Ale całą nienawiść, co mym sercem miota,/
Chciałbym dowieść toporem, lub ostrzem brzeszezota,/
Jak dawniej, gdy truchleli na blask mojej zbroi.../
Ej, pomarli, pomarli towarzysze moi!/
Oni by powiedzieli, niechaj grób ich powie:/
Czy doznali mej ręki niemieccy wrogowie?/
Lubiłem krew ich sączyć, i dziś, gdyby siła,/
Jeszcze stara nienawiść w piersiach by odżyła;/
Ale to z równą bronią, gdy do walki zową,/
Lecz brzydzę się morderstwem nad bezbronną głową/
Wiem, że własnej srogości pożałujem sami,/
Gdy pamięć takich mordów naszą cześć poplami./
<begin id="b1375035034185-3159095030"/><motyw id="m1375035034185-3159095030">Walka, Religia</motyw>U mnie droga cześć Litwy, jam chlubny jej chwałą:/
Trocha się za nią potu, trocha krwi wylało,/
Zwyczajnie stary żołdak, co mam, tym się drożę./
Inaczej o tym myślą ofiarniki boże;/
Oni hełmu nie dźwigną, pod mieczem nie staną,/
Im trzeba wieść przed ołtarz ofiarę związaną,/
By swą wściekłość pobożną wywarli do syta!"<end id="e1375035034185-3159095030"/>/
Tak mówił stary Lutas, i zębami zgrzyta/
I żelazną prawicą uderza po czole./
<begin id="b1375035080302-1605554155"/><motyw id="m1375035080302-1605554155">Rycerz, Duma</motyw>,,Nie!! przysięgam na bogów! że ja nie pozwolę,/
Aby zginął bezbronny --- jak wróżka wymaga ---/
Młodzian, któremu z oczu iskrzy się odwaga,/
Którego kiedyś w boju obaczą Litwini,/
A którego pokonać --- to chlubę przyczyni!"<end id="e1375035080302-1605554155"/></strofa>



<naglowek_rozdzial>XII</naglowek_rozdzial>


<strofa>Lutas to z wolna gwarzy, to już w zapał wpada,/
A Egle zapłakana, nieprzytomna, blada,/
Przypada mu do kolan i błaga przyjaźni:/
,,Ocal, szlachetny starcze! ocal go od kaźni<pe><slowo_obce>kaźń</slowo_obce> --- tu: kara śmierci.</pe>!/
Obaczysz... będzie mężnym, jak tyś był za młodu,/
Będzie druhem wieczystym naszego narodu,/
Jego nikt nie zwycięży, on wszystkich pokona!"/
Lutas gorzko się zaśmiał: ,,Szalona! szalona!/
Szkoda mi twej miłości, szkoda twej rozpaczy.../
Któż wie, na co go niebo dla Litwy przeznaczy!/
Może na czele hufców znowu tu się zjawi/
Dopuszczać się za Niemnem morderczych bezprawi,/
Zapalać nasze chaty, pastwić się nad dziatwą ---/
Ha!! ale Litwa chrobra<pe><slowo_obce>chrobry</slowo_obce> (daw.) --- dzielny, odważny.</pe> nie poda się łatwo!"/
Starzec westchnął... podumał i coś szepce do niej;/
Spłakana twarz dziewicy radością się płoni/
On wskazał ku niebiosom, ku Niemnowej fali,/
Snadź przyrzeka nieszczęsnej, że więźnia ocali.</strofa>



<naglowek_rozdzial>XIII</naglowek_rozdzial>

<strofa>Słońce wieki płynęło po niebios obszarze./
Niespokój wszystkie w zamku wypiętnował twarze:/
Margier smutny, ponury słowa nie przemówi;/
Egle od ranka patrzy wciąż ku zachodowi,/
Jakby mierzy od słońca niebiosów błękity,/
By się skończył dzień długi --- och! dzień nieprzebyty;/
Lutas potrząsa głową, sam ze sobą gwarzy;/
A niewiasty i dzieci, młodzieńcy i starzy/
Krzątają się po zamku, patrzą na Krzyżaka,/
I niejedno spojrzenie, jak zła wróżba jaka,/
Zatrzymało się na nim --- lecz w ciżbie prostaczej/
Rzadko wyraz niechęci, częściej łzę obaczy./
I dziwi się pacholę, co się w zamku stało,/
Czemu wszyscy nań patrzą boleśnie, nieśmiało?/
Czemu z dala go mija litewska gromada,/
A żaden nie pozdrowi, słowa nie zagada?/
Zresztą, mało go troszczy ich trwoga nieznana;/
O jedno chciałby spytać: dla czego dziś z rana,/
Wedle swej pobożności, wedle obyczaju,/
Nie szła córka książęca do świętego gaju?/
Och! nie tak węże z gaju upragnione mleka,/
Jak on spojrzenia Egli --- czy przed nim ucieka?/
Czy odgadła płomienie, co mu w duszy gorą?/
Czy może zatrudnioną, czy może jest chorą?/
Czy może dziki Litwin --- o biada mu, biada! ---/
Nadniemnowej bogini swe ofiary składa?/
Ransdorf na takich myślach przebył dzionek Boży,/
I on cierpiał --- któż zgadnie? może cierpiał srożej:/
Bo biedne młode serce, kiedy w nim zagości/
Szatan niedowierzania lub piekło zazdrości!</strofa>



<naglowek_rozdzial>XIV</naglowek_rozdzial>

<strofa>Słońce zaszło... Na wałach, o wieczornej porze,/
Jak zwykle --- Ransdorf marzy... a tam ostrzą noże,/
Gotują stos ofiarny, rozpalają płomie./
<begin id="b1375036646479-3637281564"/><motyw id="m1375036646479-3637281564">Ucieczka</motyw>Ściemniało... postać w bieli zbliża się widomie<pe><slowo_obce>widomie</slowo_obce> (daw.) --- widocznie.</pe>;/
Krzyżak oko wytężył... to postać niewiasty/
Skrada się poza wały, poza dzikie chwasty;/
Przybliża się... to ona przed jeńca oczyma.../
Pokraśniala... chce mówić, lecz oddechu nie ma ---/
Zdobyła się na słowo: ,,Cudzoziemcze młody!/
Uchodź stąd... uchodź prędko... złamane przeszkody,/
Ułatwiona ucieczka... przez Niemen... po błoni.../
Uciekaj, nieszczęśliwy! śmierć za tobą goni!"/
I chwyta go za rękę, i jak młode sarnię,/
Bieży z wału --- to dzikie zarośle odgarnie,/
To przeskoczy przez kamień --- ,,spiesz się, spiesz, młodzianie!"/
Aż serce jej kołace, aż oddech ustanie,/
A oczy jej tak iskrzą, jakby słońce we dnie,/
A lice to skraśnieje, to znowu poblednie;/
Ransdorf tuż za nią dąży, lecz zgadnąć nie zdoła,/
Jaką śmiercią mu grozi i dokąd go woła;/
Jedno tylko rozumie: że tak dni i lata/
Leciałby z nią i leciał aż na koniec świata.<end id="e1375036646479-3637281564"/></strofa>



<naglowek_rozdzial>XV</naglowek_rozdzial>

<strofa>Na błoń, pod starą olchę biegli zadyszani/
Tutaj Lutas ich czekał u brzegu otchłani:/
Bo już odwalił kamień spod olchy korzeni,/
A loch nieogarnionej, dalekiej przestrzeni/
Ukazał się ich oczom. --- Tu się Lutas spuści,/
Jak do ciemnej i strasznej piekielnej czeluści,/
I zawołał: ,,Ransdorfie! chwila uroczysta!/
Przysięgnij na twych bogów, przysięgnij na Chrysta:/
Że choćby przyszło płacić życiem lub swobodą,/
Nie odkryjesz nikomu, gdzie te lochy wiodą!/
Tam już w zamku spragnieni widzieć krwi twej fale;/
Ja przysiągłem ocalić, ja ciebie ocalę!/
Tymi lochy do Niemna droga niedaleka,/
A przy Niemnie twój rumak i łódka cię czeka,/
A przez Niemen do swoich dostaniesz się snadno;/
Lecz przysięgnij nie wydać przed potęgą żadną/
Tajemnicy tych lochów!"/
<wers_cd>Ransdorf ugiął szyję:</wers_cd>/
,,Przysięgam na Chrystusa, na świętą Maryję!/
Rycerz Krzyża statecznie tych przysiąg dochowa./
Egle! szlachetna Egle! bądź zdrowa! bądź zdrowa!/
Wspomnij czasem Ransdorfa, o dziecko swobody!"/
,,Weź ten krzyżyk --- to Bóg mój!"/
<wers_cd>I Krucygier młody</wers_cd>/
Wskoczył do lochu, poszedł kędy Lutas każe. /
A Egle pozostała przy ciemnej pieczarze, /
Odetchnęła swobodnie, zapłakała rzewno,/
I bada fale Niemna źrenicą niepewną,/
Aż wiatr zimny ochłodził gorące oblicze,/
A z zamku doledały śpiewy ofiarnicze.</strofa>





<naglowek_czesc>Pieśń trzecia</naglowek_czesc>





<naglowek_rozdzial>I</naglowek_rozdzial>


<strofa>W Malborga wielkiej sali zbiera się obrada./
Dwódziestu czterma okny blask słoneczny wpada/
Na kamienną podłogę, na gotyckie ściany/
I na orszak Krzyżaków gromadnie zebrany,/
Złoci ich białe płaszcze, zaiskrza się, pali/
Na hartownych pancerzach, na hełmach ze stali./
A wszyscy niemal bracia jednakiej urody,/
Jednako noszą płaszcze, pancerze i brody,/
Jednostajna nad hełmem rozwiewa się kita;/
Tylko na każdym licu inna myśl odbita./
Ówdzie twarz siwobroda, znojem ogorzała<pe><slowo_obce>ogorzały</slowo_obce> --- opalony.</pe>,/
Rozognionym rumieńcem bohatersko pała;/
Owdzie lica wybladłe, pieszczone, jak cacko,/
Uśmiechem zalotności, swobodą hulacką/
Odznaczają czcicieli Bacha<pe><slowo_obce>Bach</slowo_obce> a. <slowo_obce>Bachus</slowo_obce> (mit. rz.) --- bóg wina.</pe> i rozpusty;/
Insze zasię oblicza, z zaciętymi usty,/
Ze spuszczoną źrenicą, poczerniałe, chude,/
Znaczą dziki fanatyzm lub świętą obłudę./
Ale na żadnym czole i na żadnej twarzy/
Piętna<pe><slowo_obce>piętno</slowo_obce> --- tu: znak.</pe> cnót chrześcijańskich spotkać się nie zdarzy:/
Bo kościelni rycerze zapomnieli ninie<pe><slowo_obce>ninie</slowo_obce> (daw.) --- teraz.</pe>/
Wzoru swych patryjarchów, którzy w Palestynie/
Nieśli chorym w szpitalach ratunek najżywszy,/
Albo świętej Maryi swój miecz poślubiwszy,/
O głodzie i o chłodzie w Chrystusowe imię/
Zabezpieczali w stepach gościńce pielgrzymie;/
Od nich miał wspomożenie ubogi i słaby,/
Gdy o żebranym chlebie walczyli z Araby./
Dzisiaj nad grobem Pańskim już nie pełniąc warty,/
Usiadł mnich na książęcej stolicy rozparty;/
Wypróbowawszy miecza na świętej posłudze,/
Zatopił chciwe szpony w posiadłości cudze,/
A nad sąsiednią Litwą, Prusakiem i Lachem/
Wywiera swoje wpływy krzyżem i postrachem./
Nienasycona żądza, nieugięta pycha,/
Zagnieździły się w sercu bogatego mnicha;/
Komu ślub przysiężony pokornym być każe,/
Chce potęgą prześcignąć króle i cesarze;/
Potworną jego piersią niespokojnie miota/
Tylko pragnienie władzy, rozkoszy i złota.</strofa>


<naglowek_rozdzial>II</naglowek_rozdzial>


<strofa>Nieskładny gwar rozmowy przebiega po sali./
Ze wszystkich miast i zamków tutaj się zebrali/
I komtury, i wodze, i kapłani starszy/
I od króla polskiego posłannik monarszy/
I z pismem apostolskim goniec od papieża/
I goniec od cesarza: bo rozterka<pe><slowo_obce>rozterka</slowo_obce> (daw.) --- spór.</pe> świeża/
Krzyżowców z królem polskim o miasta i kraje,/
Niemałe w chrześcijaństwie trudności zadaje. ---/
<wers_wciety typ="1">Po sali mnoga ciżba snuje się i gwarzy.</wers_wciety>/
Rozmawiają półgłosem komturowie starzy/
O traktatach i jaka należy im wiara?/
O prawie kanonicznym i władzy Cezara,/
I o prawie podbojów co sądzili dawni,/
I jako się trzymana posiadłość uprawni?/
Bo dzisiaj z królem Polskim spór toczy się żwawy/
O stare posiadłości Dobrzyń i Kujawy./
<wers_wciety typ="1">Zasię młodsza gromada rycerzów i młodzi</wers_wciety>/
O turniejach niemieckich rozhowor zawodzi,/
Wenecką karaceną<pe><slowo_obce>karacena</slowo_obce> --- rozdzaj zbroi z łusek naszytych na skórę.</pe> lub mieczem się szczyci./
Wychwala oczy dziewic i kształt ich kibici,/
Śmieje się hucznym śmiechem, przechwala w bezwstydzie,/
Albo nuci roskoszne piosnki o Cyprydzie<pe><slowo_obce>Cypryda</slowo_obce> (mit. gr.) --- przydomek Afrodyty, bogini miłości, pochodzący od Cypru, jej miejsca urodzenia.</pe>.</strofa>


<naglowek_rozdzial>III</naglowek_rozdzial>


<strofa>Wtem weszli heroldowie poważnie do sali/
I przybycie Wielkiego Mistrza obwołali<pe><slowo_obce>obwołać</slowo_obce> --- tu: ogłosić.</pe>,/
Ucichnął szmer, i wielkie otwarto podwoje,/
I starzec wynędzniały przez trudy a znoje,/
Ubrany w płaszcz i pancerz, jak rycerze prości,/
Wszedł poprzedzon znakami swojej dostojności:/
Wielkim krzyżem i mieczem --- ukłonił się braci,/
I wszyscy się skłonili w pokornej postaci;/
Skinął i wedle<pe><slowo_obce>wedle</slowo_obce> --- tu: obok.</pe> stołu zasiadł tron monarszy./
Poklękli obok Mistrza komturowie starszy,/
I zakonny kapelan z cicha a pomału/
Począł mówić modlitwę wedle rytuału,/
Prosząc Ducha świętego, który serca świadom,/
By udzielił natchnienia krzyżackim obradom./
Boskich natchnień od dawna Krzyżactwo nie słucha,/
A Duch Pański nie gości w mordach i pożodze,/
Nie udziela porady na bezbożnych drodze./
<wers_wciety typ="1">Od czasu jak go Mistrzem obrała gromada,</wers_wciety>/
Teodor z Altenburga już siódmy rok włada,/
Więcej duchem Marsowym niźli Bożym płonie/
I chwalę bojowniczą pomnożył w Zakonie./
Ale szczęściem wojennym próżno się zasłania,/
Kto karty historyczne swego panowania/
Przed obliczem obecnych i potomnych ludzi/
Obryzga krwią niewinną, lub zdradą zabrudzi,/
Potężny Wielki Mistrzu, hrabio Teodorze!/
Twój wawrzyn bohaterski niewieleć pomoże:/
Kto rozlał krew niemowląt, co pod Gnieznem płynie,/
Kto w Kaliszu odzierał Chrystusa świątynie,/
Kto w klęsce Chrześcijaństwa swoją wielkość kładnie,/
Kto zmowę z Szamotulskim zaprowadził zdradnie,/
Kto ośmielił Sarmatę (o zbrodni nieznana! )/
Zaprzedać kraj rodzimy i swojego pana<pe><slowo_obce>Kto ośmielił Sarmatę (o zbrodni nieznana! )
Zaprzedać kraj rodzimy i swojego pana</slowo_obce> --- aluzja tu do zdrady, której za podmową Teodoryka z Altenburga
dopuścił się Wincenty Szamotulski w r. 1331.</pe> ---/
Próżno w laury wojenne przyozdabia głowę,/
Przekleństwo nań współczesne, przekleństwo dziejowe;/
A z tej klątwy ni Cezar, ni Książęta Rzeszy,/
I choćby chciał rozgrzeszyć --- papież nie rozgrzeszy!</strofa>



<naglowek_rozdzial>IV</naglowek_rozdzial>

<strofa>Ukończono modlitwę --- poczęta obrada./
Wielki Mistrz na swym tronie książęcym zasiada;/
Siedli panowie radni na dębowej ławie;/
A szlachetne rycerstwo stanęło ciekawie,/
Otoczone giermkami i orszakiem pazi,/
Czekając, co król Polski przez posly wyrazi,/
Czy z pokojem, czy z wojną do Mistrza przybywa/
Sławny rycerz z Mielsztyna, Jan herbu Leliwa./
<wers_wciety typ="1">U wchodowych<pe><slowo_obce>wchodowy</slowo_obce> (daw.) --- wejściowy.</pe> podwojów zaciągnięto straże;</wers_wciety>/
Mistrz rycerstwu w półkole szykować się każe./
Słychać tętent rumaków przed bramą, na moście,/
Słychać łoskot, w dziedzińcu --- przybywają goście./
<begin id="b1375186445848-3077910791"/><motyw id="m1375186445848-3077910791">Rycerz</motyw>Wrzasła trąba heroldów aż zadrgały ściany,/
I mężny Leliwita jak na bój przybrany,/
Otoczon gronem giermków i sarmackiej młodzi,/
Ze spuszczoną przyłbicą na pokoje wchodzi --- /
I przeciąga przez salę pochód uroczysty,/
Poseł idzie k'Mistrzowi, podaje swe listy,/
I odkrywa przyłbicę, i dumnie się kłania:/
Znać rycerską swobodę z tego powitania,/
Z mężnej twarzy i z oka, co na wskroś przenika,/
Wyczytać wielkie serce w piersiach posłannika, /
Że król jego potężny, że kraj jego kwitnie,/
Że nie przychodzi o nic błagać czołobitnie. /
Spojrzał po całej sali, po całej gromadzie,/
I na rękojeść miecza dłoń rycerską kładzie, /
I w takowej postawie stanąwszy z daleka,/
Muskając sute wąsy, na odpowiedź czeka.<end id="e1375186445848-3077910791"/></strofa>



<naglowek_rozdzial>V</naglowek_rozdzial>

<strofa><begin id="b1375186556192-2787120176"/><motyw id="m1375186556192-2787120176">Król</motyw>Polskiej ziemi króluje od dwóch lat bez mała/
Kazimierz<pe><slowo_obce>Kazimierz Wielki</slowo_obce> (1310--1370) --- król Polski w latach 1333--1370.</pe>, co go Wielkim potomność nazwała/
Dzielne plemie Łokietka<pe><slowo_obce>Władysław Łokietek</slowo_obce> (ok. 1260--1333) --- król Polski koronowany w r. 1320, skończył okres rozbicia dzielnicowego.</pe> w cześć ludzką urasta,/
Panując nad wszystkimi dzielnicami Piasta./
Z młodu przy boku ojca z wojną obeznany,/
Wsławił się pod Dobrzynem, zdobywał Kościany;/
<begin id="b1375186569248-1508192726"/><motyw id="m1375186569248-1508192726">Wróg</motyw>Krzyżacy go doznali jeszcze z tamtej chwili/
I pana sarmackiego nie lekceważyli./
Lecz wiedząc, że Łokietek nie wskrześnie z mogiły,/
A młodego orlęcia jeszcze słabe siły,/
Podnieśli hardą głowę mnisi wiarołomni:/
Bo któż się za bezprawia rachunku dopomni?<end id="e1375186556192-2787120176"/>/
Bo w Krakowie niewiasta i pacholę włada,/
Kilku starców zgrzybiałych w obradzie zasiada;/
A ościenni książęta, patrzając zazdrośnie,/
Cieszyli się, że Polsce nieprzyjaciel rośnie,/
I sprzyjali Krzyżakom z niechęcią dla Polski/
Król węgierski, król czeski, cesarz apostolski,/
Słowem wszyscy panowie chrześcijańskiej ziemi,/
Wszyscy przeciw Sarmatom --- a któż był za nimi?/
Jakiego sprzymierzeńca mieli na widoku?/
Tylko Boga, co w niebie, i miecz, co przy boku!<end id="e1375186569248-1508192726"/></strofa>



<naglowek_rozdzial>VI</naglowek_rozdzial>


<strofa>Mistrz pisanie<pe><slowo_obce>pisanie</slowo_obce> --- pismo.</pe> królewskie przeczytał i chowa,/
A poseł w te ku niemu odzywa się słowa:/
,,Dostojny Wielki Mistrzu i wszyscy rycerze!/
Pan i król mój przeze mnie pozdrawia was szczerze,/
I prosi Pana Poga chrześcijańską modłą<pe><slowo_obce>modła</slowo_obce> --- sposób.</pe>,/
Aby wam w łasce Jego fortunnie się wiodło./
Przy czym wam przypomina o świeżym traktacie,/
Iż Dobrzyń a Kujawy nieprawnie trzymacie,/
Że za starego króla zbici pod Płowcami<pe><slowo_obce>bitwa pod Płowcami</slowo_obce> --- starcie polsko-krzyżackie z 23 na 24 września 1330, nierozstrzygnięte, acz tradycyjnie uznawane za polskie zwycięstwo.</pe>,/
Gdy warunki przymierza podaliście sami,/
Gdy Zakon pokonany miłosierdzia żebrze, /
Mieliście tysiąc grzywien opłacić we srebrze ---/
Gdzie skutki tych przyrzeczeń, opisów, umowy?/
Gdzie wiara utwierdzona rycerskiemi słowy?/
Gdzie kapłańska uległość wyrokom Kościoła?/
Kiedy spełnicie rozkaz, co nuncyjusz<pe><slowo_obce>nuncjusz</slowo_obce> --- przedstawiciel dyplomatyczny papieża.</pe> woła,/
I co papież potwierdził w apostolskim liście?/
Król i pan mój rozkazał spytać uroczyście./
<wers_wciety typ="1">,,Oto wasi żołdacy, jakby horda dziczy,</wers_wciety>/
Zakłócają spokojność naszych pograniczy;/
Po miastach i po wioskach trwoga się rozniosła,/
Rolnik odbieżał pługa, mieszczanin rzemiosła,/
Pozabierane trzody, spustoszone zboże,/
Czyż król na tyle klęski nieczułym być może?/
<wers_wciety typ="1">»Nie darmo jego barki purpura osłania,</wers_wciety>/
Nie darmo jego czoło gwoli<pe><slowo_obce>gwoli</slowo_obce> (daw.) --- z powodu (+ rzeczownik w celowniku).</pe> królowania/
Namaścił arcybiskup oliwą chryzmatu<pe><slowo_obce>chryzmat</slowo_obce> --- znak przyjęcia sakramentu.</pe>,/
I przypasał do boku miecz wiadomy światu,/
Miecz Chrobrych, Krzywoustych nie darmo zadzwoni,/
Świeżo jeszcze w Łokietka zahartowan dłoni;/
Krzyżacy! ostrze jego oświetlone chwałą,/
Od płowieckiej potrzeby<pe><slowo_obce>potrzeba</slowo_obce> (daw.) --- bitwa.</pe> jeszcze nie stępiało!/
Ale pan mój, szanując powołanie wasze,/
Nie pierwiej wdzieje pancerz i miecz swój przypasze,/
Chyba, że wasza pycha otwarta widocznie/
Wyroki apostolskie lekce ważyć pocznie./
<wers_wciety typ="1">»Oto świeżo obleczon w poselstwa zaszczyty</wers_wciety>/
Jan ze Słupca, krakowski biskup znakomity,/
Jeździł w imieniu króla w apostolskie progi,/
I przekładał<pe><slowo_obce>przekładać</slowo_obce> (daw.) --- wyjaśniać, tłumaczyć.</pe> uciski, morderstwa, pożogi<pe><slowo_obce>pożoga</slowo_obce> --- pożar.</pe>,/
Wszystko, czymeście Polskę krzywdzili zdradziecko,/
Odkrył Głowie Kościoła, jako ojcu dziecko./
A Ojciec Chrześcijaństwa usłuchał wołania,/
I ku naszym uciskom swoje ucho skłania,/
I odprawę posłowi miłościwą daje,/
I szle<pe><slowo_obce>szle</slowo_obce> --- dziś popr. forma 3.os.lp: śle.</pe> swoich legatów<pe><slowo_obce>legat</slowo_obce> --- przedstawiciel papieża.</pe> na północne kraje./
Posłanniki papieża, jak sędziowie czuli,/
Piotr prałat<pe><slowo_obce>prałat</slowo_obce> --- wyższy dostojnik sprawujący władzę kościelną w kościele katolickim.</pe> aniceński i Gerard z Tituli,/
Umocnieni powagą i zupełną władzą,/
Żałoby wysłuchają i wyrok wydadzą,/
Dopomną się krzywd Polski na waszym Zakonie/
I powrócą zabory uciśnionej stronie,/
Już tedy ci legaci do Polski przybyli,/
I z ramienia papieża wydają w tej chwili/
Rozkaz, byście stanęli dla słuchania sprawy,/
Do stolicy Mazowsza, do miasta Warszawy,/
Gdzie na dniu pierwszym sierpnia zasiądą w urzędzie/
I sąd nuncyjatury przywołanym będzie./
<wers_wciety typ="1">A Kazimierz, król Polski, z uprzejmymi słowy</wers_wciety>/
Przysyła wam zapozew na termin sądowy,/
Abyś sam, Wielki Mistrzu, lub przez towarzysze,/
Stanął na czas i miejsce, jak w tych liściech pisze ---/
Tam niechaj nas rozsądza sprawiedliwość Boża/
A mistrz w prawie uczony, Bartold z Raciborza,/
Wyłuszczy naszą sprawę dokładnie i szczerze,/
I obrony wysłucha, i wyrok odbierze:/
Bo przyjmujemy chętnie z uchyleniem czoła/
Wszelki wyrok od Głowy widomej Kościoła".</strofa>


<naglowek_rozdzial>VII</naglowek_rozdzial>


<strofa><begin id="b1375264938417-1398148005"/><motyw id="m1375264938417-1398148005">Sąd</motyw>Rycerz skończył poselstwo --- a Wielki Mistrz mówi:/
Szlachetny Leliwito! odpowiedz królowi,/
Że się sądy rycerskie odbywają krwawo,/
Że trąba bywa woźnym, a bardysz<pe><slowo_obce>bardysz</slowo_obce> --- właśc. berdysz, stalowy topór używany przez dawną piechotę.</pe> rozprawą,/
I żeśmy nie przywykli staroświeckim torem/
Trudzić Ojca świętego marnym rozhoworem./
Lecz jeźli taka wola, niech zadość się stanie, /
I dwa bitne narody, jakby dwaj mieszczanie,/
O kawał spornej miedzy, o niedobre słowo,/
Pójdziem do pana wójta na sprawę sądową ---/
My dopełnimy wszystko, co papież rozkaże: /
Niech zatargi rycerskie sądzą bakałarze<pe><slowo_obce>bakałarz</slowo_obce> (daw.) --- osoba z wykształceniem uniwersyteckim (tu użyte pogardliwie).</pe>,/
Nasz Zakon, jak posłuszne Kościołowi dziecię,/
Przyjdzie na czas i miejsce, jako wskazujecie.<end id="e1375264938417-1398148005"/>/
I w cesarskim, i w boskim prawie wyćwiczony/
Ojciec Jakub z Arnoldu stanie z naszej strony,/
Będzie prze[d]kładać prawa, na których my stoim,/
A które obelżywie nazwałeś rozbojem. /
<wers_wciety typ="1">Lecz nie myślcie, Polacy, że sąd jaki zdoła</wers_wciety>/
Uszczuplić posiadłości Pańskiego Kościoła;/
Co dzierżym w imię Boże, albo prawem miecza/
To nam Kościół zapewnia, Cesarz zabezpiecza:/
Bo wszystkimi krajami chrześcijańskiej ziemi/
Włada Cezar niemiecki z prawami swojemi,/
I ja mnich w swej pokorze i twój król w swej chwale/
Jesteśmy tylko jego pokorni wasale./
A Dobrzyń i Kujawy, Prusy i Pomorze, /
Co się wzięło na Litwie, walcząc w imię Poże, /
Kraje nadane dawniej, lub zdobyte świeżo, /
Nie do nas, lecz do władzy cesarskiej należą./
A gdy Cesarz do siebie należące kraje/
Kościołowi Bożemu wieczyście nadaje,/
My pokorni szafarze<pe><slowo_obce>szafarz</slowo_obce> --- sługa zawiadujący czyimś mieniem.</pe>, służebnicy prości,/
Nie many praw uszczuplać kościelnej własności;/
A kto by coś zamierzył, lub działał w tym względzie,/
Wedle świętych kanonów niech wyklętym będzie,/
A na kogo włożone takie anathema<pe><slowo_obce>anatema</slowo_obce> --- uroczysta klątwa kościelna.</pe>,/
Nawet w mocy Piotrowej rozgrzeszenia nie ma/
Dochować z wami przyjaźń trwam w ciągłym zamiarze,/
Ale moje sumienie jeszcze więcej ważę./
Nie chcę, aby mi klątwa ciążyła nad głową,/
Rycerzu Leliwito! masz ostatnie słowo". ---/
<wers_wciety typ="1">Umilknął --- twarz rycerza szlachetna i śmiała</wers_wciety>/
Z oburzeniem pobladła i znowu skraśniała;/
Na rękojeść szablicy oparta dłoń posła/
Ścisnęła się gwałtownie, jak gdyby przyrosła/
Do srebrnej rękojeści --- jakby jednym razem/
Miała błysnąć przed oczy hartownym żelazem./
Ale Jaśko z Mielsztyna, posiwiały w radzie,/
Pamięta, że poselstwo obowiązki kładzie,/
Że temu nie przystoi okazać gniew żywy,/
Kto przychodzi z pokojem i różczką oliwy;/
Więc chociaż oburzony aż do głębi ducha,/
Choć mu gniew pała w oczach i z twarzy wybucha,/
Odpowie cichym głosem z łagodną postawą:/
,,Szlachetny Wielki Mistrzu! czy oręż, czy prawo/
Ma dochodzić słuszności --- ja się tym nie trudnię;/
Lecz po co imie Boże wspominać obłudnie?/
Czyż Kościół Chrystusowy wspomagać należy/
Owocem wiarołomstwa lub chciwej łupieży? ---/
<wers_wciety typ="1">Król Polski, panujący w potędze i chwale,</wers_wciety>/
Nie liczy się pomiędzy cesarskie wasale;/
A jeźli, jak mu każe Chrystusa nauka,/
Przez pobożność w podwoje Apostolskie puka,/
Wy się przeto nie karmcie daremną otuchą,/
Że miecz jego do pochew przyrosnął na głucho./
Dziś przybyłem na sprawę wezwać zobopolną,/
Dziś rękawicy boju ciskać mi nie wolno;/
Lecz gdy króla mojego wywołacie zgrozę,/
Insze może poselstwo w te mury przywiozę".</strofa>

<naglowek_rozdzial>VIII</naglowek_rozdzial>


<strofa>--- ,,Przyjmiemy was, przyjmiemy, rycerzu z Mielsztyna,/
Spełnim, czego sie po nas wasz król dopomina;/
W świętej kościelnej sprawie za pierwszym wołaniem/
Czy orężem, czy piórem do rozprawy staniem:/
Kto jest Bożym rycerzem, tego w żadnej chwili/
Ni prawo nie pokona, ni miecz nie omyli"./
Rzekł Rudolf książę saski, z komturów<pe><slowo_obce>komtur</slowo_obce> --- zwierzchnik domu zakonnego bądź okręgu w zakonach rycerskich, do których zaliczali się krzyżacy.</pe> najstarszy,/
Zalecony orężem i ze krwi monarszej,/
Co mu w piersiach płynęła --- Krzyżacy go zową/
Starego Altenburga ramieniem i głową,/
A raczej zwać by duchem nienawistnym w radzie,/
Co złe myśli do głowy i do serca kładzie./
--- ,,Bóg --- odrzekł Leliwita --- Bóg słuszność wymierzy,/
Bóg wskaże, kogo uznał za swoich rycerzy,/
Kto cześć Jego imienia pielęgnuje lepiej,/
Kto świętą jego wiarę obszerniej zaszczepi./
Tymczasem, Wielki Mistrzu, starszyzno i wodze,/
Spełniłem rzecz poselstwa w polubownej drodze,/
Czyńcie jak wasza wola, jak wasza uwaga./
Król mój pragnie pokoju, ale go nie błaga./
Chcecie wojny, toć na was upadnie jej wina./
Bóg was żegnaj, Krzyżacy!"/
<wers_cd><begin id="b1375265574167-2861205321"/><motyw id="m1375265574167-2861205321">Wróg, Rycerz</motyw>I Jaśko z Mielsztyna</wers_cd>/
Otoczon gronem giermków i sarmackiej młodzi/
Ze spuszczoną przyłbicą z komnaty wychodzi. ---/
Za nim szmer dal się słyszeć --- mężny Leliwito! ---/
Wzbudziłeś niechęć jawną, ale cześć ukrytą:/
Bo cnota i w występnym znajdzie hołdownika,/
A szlachetna odwaga i wrogów przenika;/
Czy idzie z mieczem boju, czy z różczką przymierza,/
Wróg nienawidzi wroga, lecz uczci rycerza.<end id="e1375265574167-2861205321"/></strofa>



<naglowek_rozdzial>IX</naglowek_rozdzial>

<strofa>Za posłem wyszła młodszych Krzyżowców drużyna./
Wielki Mistrz ze starszyzną radę rozpoczyna/
,,Złe wieści! --- rzekł po chwili --- nieprzyjemna sprawa/
Powiedz, książę Rudolfie, jak ci się wydawa:/
Czyliż przed całym światem mą słabość obwieszczę?/
Oddam Dobrzyń, Kujawy, i opłacę jeszcze?/
Co powie chrześcijaństwo i wszyscy mocarze,/
Jeźli wolę papieża marnie zlekceważę?/
Kędy obrócę oko, naokoło baczę,/
Dokoła dyszę zawiść na szczęście Krzyżacze,/
Że my zbieramy kłosy, kiedy insi chwasty;/
I byle tylko skinął Benedykt dwunasty,/
Wnet od Gallów, Brytanów, ze wszystkich stron świata,/
Na krzyżowych rycerzów spadnie krucyjata. /
Żartuję z klątw papieża, ale ich się boję./
Mów, książę, jaka rada? jakie zdanie twoje?"./
--- ,,Wielki Mistrzu! --- rzeki Rudolf --- krótka moja rada:/
Poza mury Kościoła ukryć się wypada,/
I przez ojca Arnolda oświadczyć królowi,/
Że jest świętym, co własność kościelną stanowi,/
Że Dobrzyń i Kujawy są już w ręku Bożem,/
Że my pod ciężkim grzechem wrócić ich nie możem,/
Niech je odbiera siłą, to sam się ugmatwa./
A iż się papież gniewa --- i tu rada łatwa:/
Niech widzi naszych czynów dowód niezachwiany,/
Że służym chrześcijaństwu, że walczym z pogany,/
A starzec nasze winy rozgrzeszy z rozkoszą/
Każ, Mistrzu, niechaj pochód na Litwę ogłoszą;/
Piękne tameczne ziemie, zyskamy je skoro,/
Może w zamian tych krajów, co Lachy odbiorą:/
Wiele się w Litwie zyska a mało utraci./
A kiedy nas przypozwą papiescy legaci,/
Nie będziem mogli stanąć mimo szczerych chęci:/
Bośmy świętą wyprawą na Litwie zajęci./
Papież skargi Polaków poczyta za baśnie,/
I z opoki Piotrowej jeszcze nam przyklaśnie./
Skończyłem"./
<wers_wciety typ="1">--- ,,Wielki Mistrzu! co się do mnie ściąga ---</wers_wciety>/
Mówił z kolei komtur Fryderyk z Elbląga ---/
Dzielę księcia Rudolfa doświadczone zdanie:/
Pragnę widzieć nad Litwą nasze panowanie,/
Pragnę poniżyć rogi sarmackiej potędze,/
I miecza nie poskąpię, i krwi nie oszczędzę,/
I może się do dzieła przyczynię po trosze,/
Bo wam z Litwy szczęśliwą wiadomość przynoszę./
Gdyśmy obecnej wiosny w naszych sił ogromie/
I wzdłuż i wszerz po Litwie roznosili płomie,/
Gdyśmy samego Wilna byli niedalecy,/
Musieliśmy uciekać spod małej fortecy./
Kiedy Litwa pustkowiem stała w jednej chwili,/
Gdyśmy zboża stłoczyli, wioski popalili,/
Kiedy pierzchał przed nami cały kraj przelękły ---/
Na jednym zamku Pullen nasze siły pękły,/
Pomiędzy wybrzeżami Niemna i Puniały/
Seciny krzyżowego rycerstwa zostały,/
A ze stosu ich kości, co się wiatrem bieli,/
Dotąd jeszcze nie wskrzesła drużyna mścicieli./
Ale Margier, dowódca barbarzyńskiej rzeszy,/
Niedługo się owocem zwycięstwa pocieszy:/
W tej chwili z jego więzów, na łono swobody/
Przybywa Ransdorf Warner, moj dowódca młody./
On na polu bojowym kiedy obumiera,/
Został wskrzeszon do życia staraniem Margiera;/
Sądzony bogom Litwy pod nóż świętokradzki!/
Potrafił dziwnym cudem uniknąć zasadzki./
Trzymany cały miesiąc w niewoli złowrogiej,/
On przeznał wszystkie ścieżki, wszystkie zamku drogi:/
Litwini zdadzą twierdzę radzi czy nieradzi,/
Gdy na pewne zwycięztwo Ransdorf poprowadzi./
<wers_wciety typ="1"> A gdy się zamek Pullen od Niemna zawładnie,</wers_wciety>/
Reszta litewskiej ziemi ukorzy się snadnie<pe><slowo_obce>snadnie</slowo_obce> (daw.) --- łatwo.</pe>,/
Pęd naszego rycerstwa chyba wstrzymać może/
Olgierd<pe><slowo_obce>Olgierd</slowo_obce> (ok. 1296--1377) --- wielki książę litewski, ojciec Władysława Jagiełły.</pe> w Wilnie, a Kiejstut<pe><slowo_obce>Kiejstut</slowo_obce> (ok. 1310--1382) --- książę trocki, wielki książę litewski w ostatnich latach życia, skonfliktowany z Władysławem Jagiełłą i uwięziony przez niego w Krewie, gdzie zmarł.</pe> na Trockim jeziorze,/
Oto są, Wielki Mistrzu, spoza Niemna wieści./
Każ, niech trąba litewską wyprawę obwieści,/
A gdy ziemia litewska nasz sygnał posłyszy,/
Ręczę za dobre żniwo krzyżackich bardyszy. /
Nad pogańską ziemicą już się słońce żarzy,/
Już tam kłosie dojrzałe czeka na żniwiarzy"./
</strofa>

<naglowek_rozdzial>X</naglowek_rozdzial>

<strofa><begin id="b1375270043780-2237917862"/><motyw id="m1375270043780-2237917862">Wojna</motyw>Waleczna Fryderyka i Rudolfa rada/
K' sercu Wielkiego Mistrza najsnadniej<pe><slowo_obce>snadnie</slowo_obce> (daw.) --- łatwo.</pe> przypada. /
On podumał i skinął --- i do stopni tronu/
Przybliża się naj starszy chorąży Zakonu ---/
,,Pójdź, mówi, każ wyprawę otrąbić przed rzeszą,/
A chorągiew bojową niech z okna wywieszą,/
Niechaj w sercu papieża wszelka niechęć uśnie,/
Niech wrogowie nie mówią, że my drzemiem gnuśnie./
A kiedy w naszych rękach część Litwy zobaczy/
sarmacki król-pacholę przemówi inaczej,/
Zapomni świetnych bitew, co wygrali starzy,/
O Dobrzyń i Kujawy spytać się nie waży. ---/
Idźcie z Bogiem, rycerze!"/
<wers_wciety typ="1">I powstała tłuszcza;</wers_wciety>/
Teodor z Altenburga świetny tron opuszcza;/
Sala głuchnie --- a tylko, jak rycerstwo życzy,/
Zagrał z Malborskich wieżyc sygnał bojowniczy./
I tłumią się żołdacy chętni do oręża/
I sławetni mieszczanie, i wielebni księża,/
I. każdy po swojemu nowinę tłumaczy,/
I każdy zapytuje, co ten sygnał znaczy?/
I lecą chyże wieści od grona do grona,/
Że znowu na niewiernych wojna uchwalona.<end id="e1375270043780-2237917862"/></strofa>



<naglowek_rozdzial>XI</naglowek_rozdzial>

<strofa>Czekając zmiany warty u narożnej wieży,/
O północnej godzinie czuwa trzech rycerzy./
Światło smolnej pochodni uderza na ścianę,/
Na przyłbice i miecze w rząd porozwieszane,/
I na twarze Krzyżowców siedzących przy stole,/
Na stągiew<pe><slowo_obce>stągiew</slowo_obce> (daw.) --- duże naczynie o szerokim dnie.</pe> pełną wina i rogi bawole/
(Bo polubiła w Litwie krzyżacka natura/
Zwyczaj pijania z rogu bawołu lub tura/
Iu siebie go chowa), rozhowor się toczy:/
--- »Ransdorfie! --- mówił starszy --- te pogańskie oczy/
Urzekły cię, jak widzę, takiś smutny, blady,/
Ani do pogadanki, ani do biesiady;/
Milczysz, jak Harpokrates<pe><slowo_obce>Harpokrates</slowo_obce> (mit. gr.) --- bóg milczenia.</pe>, wśród naszego wrzasku,/
Zeskromniałeś na Litwie jak święty w obrazku./
Prawdę mówiąc, w więzieniu niewiele słodyczy,/
Głodno i niewygodno, wiadomo wśród dziczy;/
Ale, zresztą... na Litwie spotykałeś może/
Stary kowieński lipiec<pe><slowo_obce>lipiec</slowo_obce> --- tu: miód lipowy.</pe> i dziewczęta hoże<pe><slowo_obce>hoży</slowo_obce> (daw.) --- piękny, tryskający zdrowiem.</pe>,/
A z takimi pociechy i na sercu słodziej,/
A nawet i w więzieniu prędzej czas uchodzi./
<begin id="b1375270621731-1747727648"/><motyw id="m1375270621731-1747727648">Chciwość, Religia</motyw>Litwa --- mówcie co chcecie --- to kraj niezły wcale<pe><slowo_obce> wcale</slowo_obce> (daw.) --- całkiem.</pe>;/
Choć mówi Pismo Święte w którymś tam rozdziale,/
Ze ze wszystkich dóbr ziemskich, ile tylko stanie,/
Mają prawo pożytku sami chrześcijanie,/
A jednak dziki Litwin, co w Boga nie wierzy, /
Smakuje stary miodek godzien ust rycerzy,<end id="e1375270621731-1747727648"/>/
A w kraju otoczonym lasami i wodą/
Rodzą się czaniobrewki, co aż duszę bodą./
Ej, Ransdorfie, Ransdorfie! wiem, żeś zawsze gotów/
Do pełnego puchara i pustych zalotów./
Bogdaj nade mną gromy Perkuna zawisły!/
Bogdaj bym nie nie pijał oprócz wody z Wisły,/
Jeżeli nie odgadłan, co ci w serce kole,/
I że po całej Litwie głośne twe swawole./
Nie wstydź się... toż młodości prawa i zasługi"./
<begin id="b1375270933955-1867488240"/><motyw id="m1375270933955-1867488240">Miłość platoniczna</motyw>--- ,,Odgadłeś go, Wilhelmie --- rzekł mu Krzyżak drugi ---/
Pojmała go w swe sieci cypryjska bogini<pe><slowo_obce>cypryjska bogini</slowo_obce> --- przydomek Afrodyty, bogini miłości, pochodzący od Cypru, jej miejsca urodzenia.</pe>;/
Ale miłość na Litwie dziwactwa z nim czyni:/
Po anielsku coś brzęczy w jego sercu struna,/
Gotów czcić węże święte, kląć się na Perkuna,/
I nad wszystkie ziemianki, nad wszystkie boginie,/
Eglę, córkę Margiera, ukochał jedynie;/
A ślubom swego serca chcąc czynić zadosyć<pe><slowo_obce>zadosyć</slowo_obce> --- dziś popr.: zadość.</pe>,/
Ołtarz bogini Egle chce w Malborgu wznosić./
A chodaż cały miesiąc pod jej dachem gości,/
Nic do niej nie przcinówił --- nie wyznał miłości;/
Tam --- samym jej widokiem napawał się z dala,/
A tutaj jej szlachetność, jej piękność wychwala/
I słuchaj: już tam było gotowe dlań zgliszcze,/
Już go miało pożerać litewskie bożyszcze,/
Kiedy zjawia się Egle, zadyszana, blada,/
Porywa go za rękę, o śmierci powiada/
Uprowadza przez góry, przez tajemne lochy/
I ocala od zguby --- a nasz Ransdorf płochy<pe><slowo_obce>płochy</slowo_obce> (daw.) --- niestały w uczuciach.</pe>/
Tak uczuł bicie serca, taki zawrót głowy,/
Że kochankę pożegnał tylko czterma słowy,/
I popłynął spokojnie na litewskiej łodzi".<end id="e1375270933955-1867488240"/>/
--- ,,A nawet nie uściskał? --- och, to się nie godzi! ---/
Mówił Wilhelm ze śmiechem --- ach, dziecino młoda!/
Wszak tam krzyżacka grzeczność na pośmiech się poda/
Jeźli się o tym dowie Rudolf książę saski,/
Toś już na wieki wieków wypadł z jego łaski, /
A dowództwo łuczników, coś dostał tak skoro,/
Wierz mi, młody Ransdorfie, zaraz ci odbiorą./
Komtur Elbląski Mistrza oszukał zdradziecko:/
Wmówił mu, żeś ty rycerz --- a ty jeszcze dziecko,/
Dziecko --- bo taka miłość niewiele ci wskóra;/
Dobra w książce Platona, w pieśni trubadura,/
Lecz w życiu tyle warta, co w zbroi dziecina,/
Co włócznia bez żelaza, co puchar bez wina".</strofa>




<naglowek_rozdzial>XII</naglowek_rozdzial>


<strofa><begin id="b1375272056140-1769619105"/><motyw id="m1375272056140-1769619105">Miłość, Bóg</motyw>--- ,,Bracia moi! --- rzekł Ransdorf z zapałem i skoro<pe><slowo_obce>skoro</slowo_obce> (daw.) --- szybko.</pe> ---/
Poszanujcie uczucia, co mi w piersiach gorą!/
,,Czy mnie, com skłonił szyję do zakonnych jarzem,/
Com już wykonał śluby przed Pańskim ołtarzem,/
Czy mnie wolno otwierać dla miłości łono,/
Pokochać córkę Litwy, pogankę niechrzczoną?/
Tego nie wiem --- lecz w Bożym miłosierdziu tuszę<pe><slowo_obce>tuszyć</slowo_obce> (daw.) --- mieć nadzieję.</pe>:/
Bo czuję, że ta miłość uświęca mi duszę. <end id="e1375272056140-1769619105"/>/
Ale za cięższą zbrodnię, za gorszą ohydę/
Snadź mi Pan Bóg poczyta, że na wojnę idę/
Jak dowódca łuczników: --- czyż postąpię godnie/
Wiodąc miecze mordercze, pożarne pochodnie?/
I rozbijając piersi, zapalając ściany,/
Gdzie byłem, nieprzyjaciel, jak brat powitany?/
Gdzie mnie srodzy Litwini przyjęli, jak swoi,/
Gdzie Margier chlebem karmi, Lutas pieśnią poi,/
Gdzie Egle, boska Egle zbawia Krucygiera,/
I rękę mu podaje, i serce otwiera.../
Szatan chyba, nie człowiek, miałby w poniewierce/
Co najdroższe na świecie: chleb, pieśnie i serce!/
Niemcy! ja kocham Litwę --- nie zhańbię me ramię<pe><slowo_obce>nie zhańbię me ramię</slowo_obce> --- dziś popr.: nie shańbię mojego ramienia.</pe>;/
Ja mój pancerz podepcę, ja mój łuk połamię,/
Lecz nie pójdę na wojnę, jak zbójca z jaskini./
To cóż, że książę saski dowódcą mnie czyni?/
Ja lękam się... nie tego, że mi złamią szyję;/
Lecz Margier niewdzięcznika spojrzeniem przebije,/
Lub w piersiach pęknie serce, co tak się rozżarza,/
Albo Bóg strasznym gromem ciśnie na zbrodniarza/
Odpowiedzcie Mistrzowi, on na to ma władzę,/
Niech mi życie odbierze --- ja Litwy nie zdradzę!"/
Tak mówił młody Ransdorf z rumieńcem na twarzy,/
A w orlich jego oczach aż iskra się żarzy,/
Drga mu serce, jak fala gdy ją wicher wzruszy./
,,Wilhelmie! wara blużnić uczuciom mej duszy!/
Choćbyś stokroć był starszy i wiekiem, i zdaniem,/
Ciskam ci rękawicę z bojowym wyzwaniem;/
Choćbyś stokroć wprawniejszy do miecza, lub młota,/
Doświadczysz, czym jest ramię, którym zapał miota!"</strofa>



<naglowek_rozdzial>XIII</naglowek_rozdzial>

<strofa>Wilhelm wstał i wychylił wina róg bawoli. ---/
,,Szlachetny zapaleńcze! powoli, powoli!/
Starszy wskażę ci drogę --- tu droga jedyna/
Rycerza i kochanka i chrześcijanina:/
Prowadź przed wojskiem naszym twych łuczników straże./
Krzyż albo miecz pod Pullen swe cuda dokaże./
Kochasz Egle, więc dołóż chrześcijańskiej chęci,/
Niechaj chrzestne polanie jej czoło uświęci./
Zdobądźcie zamku Pullen, wojownicy śmiali,/
I niech się władza krzyża nad Litwą ustali,/
A ty z ramienia Mistrza będziesz tam jak książę./
Papież chętnie twe śluby zakonne rozwiąże,/
I poczniesz z twoją Egle piękne dni wesela;/
Ona wskrześnie przez ciebie wimie Zbawiciela,/
Jakeś przez nią od śmierci doczesnej ocalał"./
Wilhelm skończył, i znowu róg bawoli nalał,/
I wyszedł: bo już zegar wybił zmianę warty./
A Ransdorf długo dumał na dłoni oparty;/
Czoło jego chmurnieje, to błyśnie pogodą,/
Znać myśli, co weselą, co mu serce bodą,/
Znaczno nadzieję niebian, lub zwątpienie ziemian;/
Z aniołem, to z szatanem bawi się na przemian,/
I rzekł, cisnąc we dłoniach czoło niespokojne:/
,,W imię niebios, czy piekieł ja idę na wojnę?/
Czy zbawię, czy potępię, czy Litwę czy siebie?/
Czy się wzniosę w obłoki? czy w przepaść zagrzebię?"</strofa>




<naglowek_czesc>Pieśń czwarta</naglowek_czesc>




<naglowek_rozdzial>I</naglowek_rozdzial>


<strofa><begin id="b1375290402417-1065221581"/><motyw id="m1375290402417-1065221581">Burza</motyw>Urodzona z wyziewów w nadmorskiej krainie/
Straszno gdy czarna chmura swe skrzydła rozwinie,/
A lecąc po niebiosach w niewstrzymanym pędzie/
Z gniewnej piersi straszliwy łoskot wydobędzie,/
I z gniewnej paszczy ciśnie błyskawiczną żmiję,/
A żądłami z piorunów w starą puszczę bije,/
A kędy skrzydłem wionie, kędy okiem błyska,/
Już tam bucha żałobny dym pogorzeliska./
Szalony pęd jej lotu gruzami położy/
Czy to chatkę poziomą<pe><slowo_obce>poziomy</slowo_obce> --- tu: niski.</pe>, czy to kościół Boży./
Ucieka przed nią zwierząt i ptasząt gromada,/
A syn człowieczy blednie i na twarz upada.<end id="e1375290402417-1065221581"/>/
<wers_wciety typ="1">Ale trwożliwiej Litwin patrzy ku Baltydzie,</wers_wciety>/
Kiedy czarny jak chmura buf krzyżacki idzie./
Nie tyle straszny piorun, co błysk ich puklerzy<pe><slowo_obce>puklerz</slowo_obce> --- rodzaj okrągłej tarczy.</pe>,/
Nic tyle wściekły wicher spustoszenia szerzy:/
Bo tutaj ani zboża, ni wioski, ni miasta,/
Ni starzec siwobrody, ni kraśna niewiasta,/
Ani dziecię w pieluchach, ani mąż we zbroi,/
Nigdzie się nie ukryje, nigdzie nie ostoi./
Na strzechy mają płomień, a na starców noże,/
Na niewiasty rozpustę i chrzest w imię Boże,/
A na mężów litewskich, gdy do boju zową,/
Mają strzelby siarczyste i chytrość wężową./
W imię twoje mordują pustoszą nam niwy/
O, Jezu chrześcijański, jakiś ty straszliwy!</strofa>



<naglowek_rozdzial>II</naglowek_rozdzial>


<strofa>Nad strzechy litewskimi słychać jęk puchacza:/
Oto wojsko krzyżowe ponad Niemen wkracza./
Śmierć liczy pewne żniwo po niedługiej chwili:/
Bo rzadko tyle siły Niemcy zgromadzili./
Dziesięć straszliwych hufców ciągnie się koleją,/
Dziesięć wielkich proporców nad ich głową wieją,/
O milę ich pancerze migocą się jaśnie,/
A przy blasku ich włóczeń błyskawica gaśnie./
<begin id="b1375290577176-1458115615"/><motyw id="m1375290577176-1458115615">Śpiew</motyw>Gromem tętnią po błoni rumaków kopyta,/
Jękiem piekieł ich trąba wojownicza zgrzyta,/
A gdy trąby ucichną, z daleka ich wyda/
To piosenka rozpusty, to psalmy Dawida:/
Bo tu szatan rachuby i niewiary zimnej/
Umie w jedno zespolić bluźnierstwa i hymny.<end id="e1375290577176-1458115615"/>/
<wers_wciety typ="1">Wielki Mistrz z gronem wodzów i starszyzny samej,</wers_wciety>/
W białej szacie jedwabnej ze złotymi lamy<pe><slowo_obce>lama</slowo_obce> --- wstążka naszyta na krawędzi tkaniny.</pe> ---/
Przed nim niosą chorągiew wielką, znakomitą,/
Na której w białym polu złoty krzyż wyszyto ---/
On na dzielnym rumaku przodkowanie<pe><slowo_obce>przodkowanie</slowo_obce> (daw.) --- pierwszeństwo.</pe> bierze,/
Przy nim jadą przybyli w gościnę rycerze./
Bo niemieckie książęta, hrabiowie, barony,/
Jako błędni rycerze przychodzą w te strony;/
Bo jedni pięknej chwały, drudzy przygód życzą,/
Insi chcą się zapomóc<pe><slowo_obce>zapomóc</slowo_obce> --- tu wzbogacić, będąc w biedzie (por. zapomoga).</pe> pogańską zdobyczą,/
Insi, czując za zbrodnie sumienia wyrzuty,/
Spieszą dopełnić ślubów, lub jakiej pokuty:/
Bo w krainie Germana, Brytana i Galla/
Mnich rycerzy do walki z pogaństwem zapala,/
I chętnie rozgrzeszenia każdemu udziela,/
Kto idzie szczepić w Litwie wiarę Zbawiciela ---/
Przyrzeka, że kto zgasi Zniczowe ogniska,/
Ten odpust całkowity i niebo pozyska,/
Zjedna dla się Chrystusa i świętą Maryję,/
Kto sto pogan nawróci albo ich zabije ---/
A więc każdy z bojaków te słowa pamięta/
I w szeregach krzyżackich stawają książęta./
Dzisiaj belgijski Nernur z ich hufcem się wiąże,/
I mężny Hannebergier, sponad Renu książę,/
I Ludwik, pan udzielny brandeburskiej ziemi,/
Stają do boju z Litwą z zastępy mocnemi./
Mistrz ochoczo przyjmuje chrześcijańskich gości,/
Sprasza kruków do Litwy na żer jej wnętrzności,/
Wkrótce z krwawymi dzioby do jej serca wpadną;/
Tylko piersi skalistej rozwalić niesnadno.</strofa>



<naglowek_rozdzial>III</naglowek_rozdzial>


<strofa>Płyną straszliwe hufce bez końca, bez miary,/
Lecą na ciężkich koniach niemieckie rajtary,/
I mieszczanie z Elbląga, z Torunia i Gdańska,/
I chorągiew zaciężna szwajcarska, słowiańska,/
<begin id="b1375291438921-3322400731"/><motyw id="m1375291438921-3322400731">Broń</motyw>I niemieckich łuczników idzie zastęp chyży<pe><slowo_obce>chyży</slowo_obce> --- szybki.</pe>,/
I burzące tarany i działa ze spiży<pe><slowo_obce>spiża</slowo_obce> --- właśc. spiż, tj. stop miedzi, cyny i cynku.</pe>/
(Niedawny wynalazek ogniopalnej broni,/
A Litwini zaledwie zasłyszeli o niej,/
A Niemcy, uzbrojeni w siłę gromowładną,/
Tym pewniejsze nadzieje w swym zwycięstwie kładną<pe><slowo_obce>kładną</slowo_obce> --- dziś popr. forma 3.os.lm: kładą.</pe>)./
W straży Wielkiego Mistrza niektóre oddziały/
Noszą grzmiące rusznice, ręczne samopały;/
Ale jeszcze niewprawna strzelecka gromada/
Lepiej łukiem i bełtem niźli strzelbą włada,/
I jeszcze wielkie dla się poważanie ściąga/
Stary, waleczny hufiec łuczników z Elbląga.<end id="e1375291438921-3322400731"/></strofa>



<naglowek_rozdzial>IV</naglowek_rozdzial>


<strofa>Ransdorf został ich wodzem --- ten zaszczyt mu dany/
W nadziei, że tym dzielniej sprawi się z pogany,/
Że świadom ich zwyczajów, obeznan z ich mową,/
W wiedzie do twierdzy Pullen potęgę Krzyżową./
<begin id="b1375291854881-1317705452"/><motyw id="m1375291854881-1317705452">Przysięga</motyw>On dochował przysięgi danej Lutasowi/
I o lochach tajemnych nikomu nie mówi,/
I za najświętszy dla się obowiązek kładnie,/
Że ufności Litwinów nie zawiedzie zdradnie,/
Że wdzięczen za gościnność, co mu w Litwie dali,/
Nigdzie zboża nie stłoczy, nigdzie chat nie spali,/
Że spokojnych mieszkańców nigdy nie ugniecie,/
Że poszanuje starca, niewiastę i dziecię,/
Taką wykonał w duchu przysięgę dostojną,/
Przyjmując Przenajświętszy Sakrament przed wojną./
<begin id="b1375292174906-3724385285"/><motyw id="m1375292174906-3724385285">Sumienie, Miłość</motyw>Lecz choć serce umocnił prawowierną modłą,/
Choć go wezwanie starszych na wojnę powiodło,/
I choć wojnę z pogaństwem za zasługę liczy,/
Uczuwa na sumieniu wyrzut tajemniczy,<end id="e1375291854881-1317705452"/>/
A gdy jego walecznych łuczników drużyna/
Dawną pieśnię pochodu chórem rozpoczyna,/
Kiedy starym się snują pogadanki, żarty ---/
Ich wódz milczy na łęku u siodła oparty,/
Spuszcza oczy, jak zbrodzień gdy u sądu stanie,/
A na pochmurnym czole znać przykre dumanie;/
Tylko swego rumaka zażywa ostrogą,/
Chciałby pędzić, jak strzała, ile siły zmogą./
Nadzieja doń się wdzięczy i szepce mu z cicha,/
Że odetchnie powietrzem, co Egle oddycha ---/
<wers_wciety typ="1">Ale nie godzien doznać swobodnej radości,</wers_wciety>/ 
Kto do domu swej lubej jak wróg idzie w gości, /
Kto zamiast upominków, zamiast czystych kwieci,/
Nad jej głową pożarną pochodnią zaświeci, /
Kto niesie łuk i kołczan pełny ostrych grotów,/
Którymi pierś jej braci poprzeszywać gotów,/
Kto na głowę jej ojca, na święte jej bogi,/
Wyostrzył miecz morderczy i topór złowrogi/
Taki kochanek potwór --- ludzkości zakała, /
Bluźnierstwo taka miłość, co mu w sercu pała.<end id="e1375292174906-3724385285"/>/
Czuje Ransdorf, że idzie jak leśny bandyta,/
I nieraz miecz od boku rozpaczliwie chwyta,/
Targa się przebić własne wiarołomne łono; /
Lecz wiara, co od dziecka w serce mu wpojono,/
Rozpaczliwe dumania w pogodniejsze zmienia, /
I szepce mu o dziele wiecznego zbawienia:/
Że jako rycerz Boży w chrześcijańskiej walce/
Nawróci lub pokona dzikie bałwochwalce,/
Że przezeń może ujrzą światło wiekuiste/
Synowie odrzucenia, Twoje wrogi, Chryste!/
Że w bogach Litwy szatan zamieszkał widomie,/
Że Znicz to z iskry piekieł rozniecone płomie,/
Że kto tylko na Litwie wytępi bożyszcza,/
Kto bezbożne świątynie obróci na zgliszcza ---/
Będzie wielkim w niebiesiech, siłę piekieł wydrze,/
Jak niegdyś święty Jerzy, co łeb strzaskał hydrze./
<wers_wciety typ="1">Ale nad wszystkie myśli, myśl święta, jedyna</wers_wciety>/
Wdzięczy się do kochanka i chrześcijanina:/
Że lube czoło Egli przez chrzestne polanie/
Zaświeci aureolą i godnym się stanie/
Tego nieba, co dzisiaj przeczuwa pierś drobna,/
Tych aniołów, do których jak siostra podobna./
O! jak to będzie błogo, wesoło i świetnie!/
Papież kordem<pe><slowo_obce>kord</slowo_obce> --- rodzaj broni siecznej, zwł. krótki miecz.</pe> Piotrowym jego śluby przetnie;/
A ona, dziecko niebios --- chrześcijanka młoda,/
Drobną rączkę przed ołtarz tak samo mu poda,/
Jak niegdyś w owej strasznej i szczęśliwej chwili,/
Kiedy tam ofiarnicy juz stos rozpalili;/
Tylko na pięknej twarzy nie przestrach, nie bladość/
Lecz się dola uśmiechnie, zakraśnieje radość,/
I nastaną dni piękne w szczęściu i swobodzie.</strofa>


<naglowek_rozdzial>V</naglowek_rozdzial>


<strofa>Tak marzył młody Ransdorf i rumaka bodzie,/
I woła: ,,hej do Pullen, drużyno krzyżacka!"/
<begin id="b1375292364401-1791138950"/><motyw id="m1375292364401-1791138950">Omen</motyw>Ale rumak ostrogą draśnięty znienacka,/
Wysłupił się i spotknął i klęknął na ziemię;/
Lecz Ransdorfa żelazne nie zawiodło strzemię,/
Spiął trędzlą z całej mocy i znów rumak stawa,/
Zbiegła się doń łuczników drużyna ciekawa,/
Winszują, że ze szwanku wycofał się zdrowo;/
Ale starzy wojacy potrząsują głową,/
A Wilhelm siwobrody szepnął do kamrata:/
,,Wolałbym nie pić wina przez całe dwa lata,/
Niż widzieć, jak się rumak przed wojną spotyka:/
Bo to niedobrze wróży szczęściu wojownika./
Młody wódz! zła nadzieja po takim wyborze,/
I sam zginie do licha, i nas zgubić może./
Co nas spotka na Litwie, krew, czy miodek stary,/
Na odwagę, łucznicy, zatrąbmy w puchary!"<end id="e1375292364401-1791138950"/>/
I ze skórzanej sakwy nasączył w róg wina,/
Wychylił, i wesołą piosnkę rozpoczyna/
Za Wilhelmem łuczniki wypili, zapieli<pe><slowo_obce>zapiać</slowo_obce> (daw.) --- zaśpiewać.</pe>;/
Ale coś i po winie sercu nie weselej,/
Ale huczna piosenka w pół taktu się utnie,/
A echo gór litewskich odpowiada smutnie.</strofa>




<naglowek_rozdzial>VI</naglowek_rozdzial>


<strofa>Litwa krząta się w polach, jak mrówka, jak pszczoła/
Po niwach płynie pieśnią żniwiarki wesoła,/
Po lasach się rozlega róg myśliwski kręty,/
Po świątyniach modlitwa i głos ofiar święty,/
Pod błękitem niebiosów szczebioce chór ptaszy,/
A bojowe rumaki hasają na paszy./
Czemu ich nie siodłacie? czemu nie cuglicie?/
Komu miła swoboda, komu drogie życie,/
Kto pragnie zdrowia dziatwy, kto pragnie czd Bożej,/
Niechaj ucho wytęży, ku ziemi przyłoży,/
Niechaj dymów zapyta, niechaj wiatrów bada,/
Co ów tętent oznacza? i te kruków stada,/
Co się zewsząd chmurami po nad Litwę ganią,/
Że aż ciemno na niebie, że aż w polu czarno?/
A prędzej niech porzuca i chatę i łowy,/
Niechaj sygnał myśliwski zmieni na bojowy,/
Niechaj swój łuk opatrzy, da cięciwę nową/
I zostrzy na kamieniu swą włócznię stalową;/
A zebrawszy w drużynę jednej matki dzieci,/
Skąd przybywają kruki, niech w tę stronę leci:/
Tam może pierśmi w piersi lub z ciemnej zasadzki/
Uda się wam odeprzeć lub zbić huf krzyżacki./
A nie wpuszczajcie wrogów ku domowej strzesie<pe><slowo_obce>strzesie</slowo_obce> --- dziś popr. forma Msc.lp: strzesze.</pe>,/
Kędy chatki bezbronne rozsypane w lesie,/
Gdzie nad bogi, skrytymi w dębowe konary,/
Czuwa słaba niewiasta lub ofiarnik stary,/
Gdzie się wasi ojcowie schadzają leniwie,/
Kędy twój syn w kolebce, lub siostra na żniwie,/
<begin id="b1375292683865-1717032778"/><motyw id="m1375292683865-1717032778">Religia, Przemoc, Śmierć</motyw>Biada twemu plemieniu, biada twej zagrodzie!/
Wróg nie włócznią, to smutkiem twe serce przebodzie./
Nie zegną się pod bronią twe ręce, twe ramię,/
To je żal obezsili, to rozpacz załamie:/
Bo was Niemcy przezwali dziećmi Belzebuba,/
Wytępić wasze plemię to największa chluba./
W białych plaszczach z krzyżami to goście pamiętni;/
Na litewskim podwórku, gdzie ich koń zatętni,/
Bądź już gotów, mieszkańcze, na twą śmierć widoczną:/
Wnet ogień i żelazo gospodarzyć poczną,/
Krwią bryzgną piersi starców, niemowląt, kobiece,/
I rumak, co przy żłobie, i pszczółka w pasiece,/
Wszystko legnie od strzały, pożaru, lub młota,/
Aż do drobnej jaskółki, co w oknie szczebiota.<end id="e1375292683865-1717032778"/></strofa>




<naglowek_rozdzial>VII</naglowek_rozdzial>

<strofa>Po Litwie wdąż plądrują krzyżackie pałasze<pe><slowo_obce>pałasz</slowo_obce> --- broń sieczna stosowana przez kawalerzystów.</pe>,/
A bezbronni mieszkańcy, jak pisklęta ptasze,/
Widząc srogiego sępa, co już wnet uderzy,/
Gromadzą się i tulą pod skrzydła macierzy ---/
O dziesięć mil wokoło zbierają się w grona,/
Spieszy do zamku Pullen ciżba przepłoszona./
Margier otwiera wrota --- spotykać wychodzi;/
A dziesięć wielkich czółnów i rybackich łodzi/
Snuje się wciąż po Niemnie, wyściga się, spieszy/
Gwoli mężów i niewiast i kapłanów rzeszy./
Z dziesięciu bujnych łanów wymłócono żyto,/
Pięćdziesiąt tucznych wołów na pokarm zabito,/
Nawarzono ałusu<pe><slowo_obce>ałus</slowo_obce> (lit.) --- piwo.</pe>, nasycono miodu,/
Margier ma karmić dziatwę swojego narodu,/
Jako ów ptak zamorski --- pelikan mu imię ---/
O którym powiadają powieści pielgrzymie,/
Że kiedy wygłodnieją, kiedy żer niełatwy,/
Własne piersi rozdziera na pokarm dla dziatwy./
Tak i Margier, szczęśliwy, że doń przyszli swoi,/
Chętnie sercem nakarmi, krwią własną napoi,/
Podzieli się i chlebem i sercem, i siłą,/
Byle Litwie niegłodno i bezpiecznie było./
Do Pullen niech już idą rycerze krzyżowi:/
Tam przyjąć najezdników od dawna gotowi,/
Tam kamiennych toporów i włóczeń ze stali/
Dawno już naciosali, dawno nakowali;/
Wielkie stosy kamieni zniesiono na wieżę,/
Na zaruchotanie karków zakutych w pancerze;/
Wyjeździli rumaków doznanych w gonitwie ---/
A piersi bohaterskich nie zabraknie Litwie./
Jeźli Krzyżak na polu Litwinów pokona,/
To jeszcze twierdza Pullen od Niemna broniona ---/
Z wysokimi basztami i podziemnym lochem,/
Nie tak snadno<pe><slowo_obce>snadno</slowo_obce> (daw.) --- łatwo.</pe> ją zdobyć siłą lub popłochem./
Na basztach czujna warta przechadza się wokół,/
W zamku Margier tak mężny, tak czujny jak sokół,/
Pod ziemią strasznych bogów i Marti mieszkanie,/
Tam się Litwa wspomoże, kiedy sił nie stanie./
Choćby już wzięła zamek drużyna krzyżacza,/
Z Poklusem i Perkunem niechże walkę stacza,/
I na pioruny bogów, na Litwy postrzały,/
Niech się Krzyżak posunie, jeźli taki śmiały;/
Jeżeli mąż się spodli i straci nadzieję/
Niewiasta garnek wrzątku na oczy mu wleje.</strofa>



<naglowek_rozdzial>VIII</naglowek_rozdzial>

<strofa><begin id="b1375293665889-223036556"/><motyw id="m1375293665889-223036556">Ojciec, Córka, Ofiara, Religia</motyw>Tak Margier sprawę Litwy ubezpieczył wcześnie;/
Ale cierpiał jak ojciec --- ach, cierpiał boleśnie!/
Gdy od stosu umknęła dziecina niemiecka,/
Zgadł wyrodne uczucia w sercu swego dziecka,/
I wzdrygnął się na myśli karmione kryjomu,/
Niegodne córki Litwy z książęcego domu,/
Tak sprzeczne z nienawiścią, co ku Niemcom chowa/
Zakipiał... drżąca ręka już była gotowa,/
Rzucić się na krew własną z morderczem żelazem/
I uczucie z jej piersi wyrwa: z sercem razem; ---/
Ale opuścił ręce --- spogląda i bada,/
Że Egle taka smutna, milcząca i blada;/
Pożałował nieszczęsnej, co cierpiała tyle,/
I sercu ojcowskiemu dał folgę<pe><slowo_obce>dać folgę</slowo_obce> --- pozwolić (sobie) na coś.</pe> na chwilę;/
Przytulił do swych piersi ofiarę niedoli,/
Przebacza jej cierpienie i sam nad nim boli;/
I mówił w głębi ducha: ,,O biedna ty, biedna!/
Mściwe są bogi nasze, a któż ich przejedna?/
Skupi się na cię zemsta i niebios, i ziemi. /
Egle! a ja, twój ojciec, rękami własnemi/
Będę musiał cię przywieść przed boże ołtarze,/
Jeźli niebo swej zemście poświęcić cię każe!"<end id="e1375293665889-223036556"/></strofa>


<naglowek_rozdzial>IX</naglowek_rozdzial>


<strofa>A zemsta nieśmiertelnych niedługo się zwlekła:/
Stanął przed starą Marti straszliwy bóg piekła,/
Objawił, jak umknęło krzyżackie pacholę,/
I dał uczuć swą zemstę, dał wiedzieć swą wolę. ---/
Gdy wróżbiarka, Poklusa pośredniczka szczera,/
Zażądała krwi Egli za krew Krucygiera,/
Aby przebłagać bogów a z Litwy zmyć zakał<pe><slowo_obce>zakał</slowo_obce> --- tu: hańba.</pe> ---/
Margier nawet nie zbladnął, nawet nie zapłakał;/
<begin id="b1375294109971-481231057"/><motyw id="m1375294109971-481231057">Patriota, Ofiara</motyw>Przywiódł Eglę przed ołtarz i tak mówił do niej:/
,,Córko moja! od śmierci ojciec nie uchroni./
Tyś wydarła ofiarę spod kapłańskich noży,/
Poklus na mnie, na ciebie, na Litwę się sroży /
O! nie ściągaj na Litwę cierpienia niedoli!/
Ja czuję, żeś ty młoda, że ci serce boli;/
Ale twoje uczucie jest bogom w ohydzie,/
Nie wolno im złorzeczyć: bo o Litwę idzie./
Tyś Krzyżaka przed śmiercią ocaliła srogą,/
Umrzesz na jego miejscu --- umieraj niebogo!/
Ja twój ojciec... wódz Litwy... nie cofnę się wcale,/
Ja sam topór naostrzę, ja sam stos rozpalę,/
I niech zgon, dokonany wedle niebios woli, /
Litwę od takich grzechów na zawsze wyzwoli,/
Bo na niebie, na ziemi nie ma cięższej zbrodni,/
Jak gdy się z wrogiem złączą ziomkowie wyrodni./
Lecz wróg zbawion od śmierci ku większej ohydzie/
I zemścić się, i sercu urągać się przyjdzie. ---/
Litwini! znacie moje rozkazy książęce:/
Choćbym płakał, jak dziecko, choćbym łamał ręce,/
Zawiedźcie ją do lochów najgłębszej otchłani,/
Dopóki wyrok niebios dopełni się na niej,/
A przystęp niechaj będzie każdemu zawarty,/
A choćbym ja sam błagał --- słyszycie mnie, warty! ---/
Biada temu, kto tknięty żalem, lub obawą,/
Wpuści, choćby jej ojca, pomimo łzę krwawą!"<end id="e1375294109971-481231057"/>/
Tak mówił groźnym głosem niezachwianej woli,/
Jakby serce z kamienia nic a nic nie boli;/
Schmurzył czoło, brew męską nacisnął na oczy,/
Lecz z jego orlich źrenic łza się nie potoczy.</strofa>



<naglowek_rozdzial>X</naglowek_rozdzial>


<strofa>Ludno i gwarno w zamku przywykłym do ciszy;/
Ledwie zdoła pomieścić tysiącznych przybyszy./
Uwijają się tłumy i konno i pieszo;/
Mężowie ostrzą miecze i kamienie krzeszą/
Na topory i młoty, na dzidy i strzały/
(Oręż ze staroświeckich czasów pozostały); ---/
A poważni starcowie zszedłszy się do rady,/
Opowiadają dawne krzyżackie napady,/
Ciosają krzepkie drzewca do stalnych bardyszy,/
I uczą władać bronią młodszych towarzyszy./
<begin id="b1375294430482-2844942269"/><motyw id="m1375294430482-2844942269">Starość</motyw>Najstarszy z między starców, Lutas siwobrody,/
W gromadzie wojowniczej zwija się jak młody;/
Piorunny jego o krzyk na chwilę nie zmilczy;/
Przywdział do góry włosiem szubę<pe><slowo_obce>szuba</slowo_obce> (daw.) --- podbite futrem okrycie wierzchnie przypominające płaszcz.</pe> z szerści wilczej,/
I sutym łbem, z leśnego niedźwiedzia odartym,/
Przystroił siwą głowę i napuścił hartem/
Swój topór staroświecki, wypróbowan laty,/
I na brusie kamiennym toczy miecz szczerbaty;/
Wąsy białe, jak mleko, najeża do góry/
I brodę, co od szarej, kudłatej wilczury<pe><slowo_obce>wilczura</slowo_obce> --- futro ze skóry wilka.</pe>/
Dziwnym blaskiem odbija --- a zgrzybiała ręka,/
Co trzęsła się niedawno, gdy w struny zabrzęka,/
Podźwiga ciężki kamień aż na górę wieży,/
I biada łbom krzyżackim, gdy na nie wymierzy!/
Okrzyk wojny odmłodnił odrętwiałe kości,/
Trąbka wskrzesza w nim ducha dawniejszej dzielności;/
Pod bronią wyprostował pochyloną szyję,/
A poczuł, że krew młoda do serca mu bije./
Tak Niemen obumarły pod bryłą lodową,/
Gdy się wiatrem wiosennym odżywi na nowo,/
Silniejszym wirem pędzi ku cichej zatoce,/
I mocniejszymi ciosy w brzeg piaszczysty grzmoce.<end id="e1375294430482-2844942269"/>/
Zgrzybiałej starca twarzy i mętnej źrenicy,/
Jakby Perkun użyczył ognia błyskawicy,/
Czarodziejską potęgą tak iskrzy się z dala,/
I najlękliwsze piersi do męstwa zapala./
,,Hej! --- woła --- naprzód, Litwo! na mury, na wały!/
Ażeby duchy ojców was nie przeklinały,/
Ażeby wasze dzieci wyrastały krzepko!/
Widzicie? miecz krzyżacki tuż nad ich kolebką,/
Słyszycie? psalm niemiecki już zatrząsa knieję,/
Oto już dym pożarny zza lasu czernieje; ---/
Patrzajcie, tam, na lewo! naprzeciw Puniały/
Sztandar Wielkiego Mistrza połyska się biały!/
Widzicie liczny hufiec, co tej szmaty strzeże?/
Złocisto żwirowane błyszczą ich puklerze,/
Do łuków, dzieci Litwy! powitajmy gości!/
Zaraz się brzeg Niemnowy trupami umości./
Do łuków! --- niechaj każdy jedną pierś rozbija:/
Bo tutaj w każdej piersi niebezpieczna żmija!"</strofa>


<naglowek_rozdzial>XI</naglowek_rozdzial>

<strofa><begin id="b1375348181982-3662425901"/><motyw id="m1375348181982-3662425901">Muzyka</motyw>Tak Lutas krzyczał z góry, ile piersi zmogą;/
A dziesięć trąb rogowych ozwało się trwogą,/
Od nich w każdym wąwozie i na każdej niwie/
Echo po dziesięć razy zawrzasło chrapliwie./
Az tamtej strony Niemna płyną insze tony:/
Dźwięk muzyki kościelnej pięknej, wyuczonej,/
I w takt łacińskiej pieśni, bez końca, bez miary,/
Wysuwają się z lasu krzyżackie rajtary<pe><slowo_obce>rajtar</slowo_obce> (z niem.) --- żołnierz jazdy.</pe>, <end id="e1375348181982-3662425901"/>/
Biała chorągiew Mistrza pierwszy plac<pe><slowo_obce>plac</slowo_obce> --- tu z niem.: miejsce.</pe> zabiera,/
Dalej sztandar, a na nim herb Hannebergera,/
Dalej zza każdej sosny, zza dębu, zza jodły,/
Różnobarwne jak kwiecie, hufce się powiodły,/
Żelazem wszystkie piersi, wszystkie błyszczą głowy./
Stanął naprzeciw Pullen jakby mur stalowy/
Popisany krzyżami: bo wszyscy pancerni/
Przywdzieli białe płaszcze --- na nich krzyż się czerni,/
Że na całym ich wojsku, bez końca, bez liku,/
Jakby na chrześcijańskim starym mogilniku./
Litwa widzi znak śmierci --- i strzela w te krzyże,/
Dufając<pe><slowo_obce>dufać</slowo_obce> --- ufać, zwł. nadmiernie.</pe>, że je zwalczy, że na wskroś przeniże<pe><slowo_obce>przenizać</slowo_obce> --- przebić.</pe>,/
A wzywając ku szczęściu swe bogi ojczyste,/
Twojemu zwamieniowi urąga<pe><slowo_obce>urągać</slowo_obce> --- ubliżać.</pe> się, Chryste.</strofa>




<naglowek_rozdzial>XII</naglowek_rozdzial>

<strofa>Z tych okien i ze strzelnic, od Perkuna dzieci,/
Jedno tylko westchnienie ku krzyżowi leci:/
Egle na śmierć sądzona --- przed jutrem swej kaźni/
Jeszcze marną nadzieją biedne życie drażni./
W lochu swego więzienia, przy okienku ciemnem,/
Widzi, jak huf Krzyżaków snuje się nad Niemnem;/
Nauczona od dziecka, że Krzyżacy podli,/
Chciałaby ich przeklinać --- a jednak się modli,/
Westchnąć ku swoim bogom daremno się kusi,/
Krzyż jest bogiem Ransdorfa --- potężnym być musi;/
A swych uczuć nie mogąc utrzymać na wodzy,/
Jękła: ,,Bogowie Litwy! zanadtoście srodzy!/
Przygwożdżony do krzyża i w koronie z cierni,/
Bóg Krzyżaków pogląda ku mnie miłosierniej;/
On od śmierci mnie zbawi, on te baszty skruszy,/
On przyniesie pociechę bolejącej duszy./
I przyjdą tu Krzyżowi wojownicy biali;/
Ja obaczę Ransdorfa --- i on mnie ocali./
Zamiast ginąć, jak trawa, gdy ją zetną kosą,/
Ja uciekę z Ransdorfem, gdzie oczy poniosą,/
Nad morze, w kraj niemiecki --- pod Chrystusa władzę.../
Mego ojca opuszczę, moich bogów zdradzę.../
Zbrodniarka! ! cóż wyrzekłam? o święci bogowie!/
Gdzie są wasze pioruny zadać cios mej głowie,/
Skrócić moje dni młode, które zbawić życzę,/
Wypalić z mego serca uczucia zbrodnicze?../
Ojcze! ja twoja córka!., gdzież moja odwaga?/
Ja się cofam, gdy Poklus ofiary wymaga/
Dla ocalenia Litwy! --- Co znaczy ta skarga?/
Czemu się serce moje na dwie strony targa?../
Ransdorfie! tyś wróg Litwy! --- giń w jednej godzinie!../
O nie! raczej niech Egle, niechaj Litwa zginie.../
Bogowie, których Niemcy, czy Litwini chwalą!/
Którzyście potężniejsi, niechaj go ocalą ---/
Tych przeklnę, co ze wszelkiej litości wyzuci,/
Tego uznam za boga, kto nam szczęście wróci!"/
Tak złamana rozpaczą nieszczęsna dziewczyna,/
Modli się, błogosławi, złorzeczy, przeklina,/
To krzyżyk do ust ciśnie, to go szarpie z łona,/
Aż na surową ziemię upadła zemdlona.</strofa>



<naglowek_rozdzial>XIII</naglowek_rozdzial>


<strofa>A z lasu spoza Niemna słychać huk donośny./
Ścina topór niemiecki jedliny i sosny;/
Jak szeregi bojaków ugodzone młotem,/
Walą się stare drzewa z ponurym łoskotem,/
Aż się echo borowe zatrzęsa z daleka./
Spłoszone ptactwo leśne chmurami ucieka,/
Ulatuje nad Niemnem, nad warowni dachem,/
Spieszy k'Litwie na skargę, dzieli się przestrachem./
Bogowie, co te lasy mieli pod obroną,/
Z wiatrem głuche przekleństwa na łupieżców zioną./
Ustała święta cisza nad zamczyskiem starem,/
Kipi całe powietrze tysiącznym rozgwarem,/
Poprzepłaszane ptactwo wrzeszczy na zatoce,/
Tętni topór po kłodach, sosna się druzgoce,/
Rżą rumaki rajtarów, trąbka gra sygnały,/
A szumnym rozhoworem gwarzy obóz cały./
Po borze, ponad wodą i po błoni płaskiej/
Echo zaledwie zdoła dopędzić te wrzaski,/
W niesforną całość tonów naprędce je składa,/
I zda się wciąż poutarzać: <wyroznienie>zagłada! zagłada!</wyroznienie>/
<wers_wciety typ="1">Każde cieniste drzewo, co zwalone padnie,</wers_wciety>/
Odsłania albo ciżbę skupioną bezładnie,/
Albo hufiec szykowny już do boju gotów;/
Wznosi się, jakby miasto --- biały rząd namiotów,/
Migotają proporce, jak kwiaty nad błonią;/
Najwyższy namiot kościół --- już tam na mszę dzwonią./
Mały miedziany dzwonek gdy zabrzęknął z wolna,/
Umilknął łoskot siekier i wrzawa swawolna/
I surma<pe><slowo_obce>surma</slowo_obce> --- trąba bojowa.</pe> obozowa --- w jedno mgnienie oka/
Dokoła znów się cisza rozlega głęboka./
Aż ptastwo ośmielone, gdy je cisza mami,/
Poczęło z wolna krążyć tuż nad namiotami,/
Ucieka, to powraca, i żałośnie kwili,/
I szuka drzew znajomych, i gniazd, co zburzyli,/
<wers_wciety typ="1">Margier z wysokich wałów gniewnym okiem ciska,</wers_wciety>/
Liczy chorągwie Niemców i obozowiska:/
Widzi szereg pancerny nad Niemnem rozwity,/
A tam ciosają kłody, uwiązują płyty,/
By ułatwić przeprawę. Po tratwach, po moście/
Wkrótce przyjdą do Pullen nieproszeni goście./
Gotowe im przyjęcie --- już się ukrop pieni,/
A na polach litewskich nie braknie kamieni;/
Daremnie w hełm uzbrajać i głowę, i szyję,/
Wrzątek oczy zaleje, kamień łeb rozbije;/
A topory, z krzemienia wyciosane świeżo,/
Bohaterskim zamachem w ich serca uderzą./
Z napiętymi łukami, celując z daleka,/
Ciżba Litwy na wale tylko hasła czeka./
Margier zmierzył szerz Niemna i obozowisko:/
,,Ha! złoczyńcy! namioty rozpięli za blisko,/
Nasze strzały dolecą, jeszcze pędu stanie<pe><slowo_obce>stanie</slowo_obce> (daw.) --- wystarczy.</pe> ---/
Hej! puścić chmurę żądeł na ich powitanie!"/
I już łuk swój dębowy napiął do wystrzału,/
Kiedy dzwonek za Niemnem oz wał się pomału,/
U Krzyżaków ucichła wrzawa obozowa,/
A chorągiew nadbrzeżna, do boju gotowa,/
Uklękła --- snadź<pe><slowo_obce>snadź</slowo_obce> (daw.) --- widocznie.</pe> się modlą --- Margier łuk natęży:/
Oto Mistrz, ze starszyzną i z orszakiem księży,/
Idzie z wolna pod namiot, gdzie kościół ubrali,/
Poznał go wódz litewski pomimo oddali,/
Wziął na oko --- wycelił<pe><slowo_obce>wycelił</slowo_obce> --- dziś popr.: wycelował.</pe> --- już go ma pod strzałą,/
Chciał już strzałę wypuścić; lecz serce zadrżało:/
,,Nie! --- zawołał --- niech żaden nie strzela, nie mierzy,/
Dopóki Niemcy swoich nie skończą pacierzy:/
Oni modłą zajęci poklękli na ziemi,/
My nie walczym z ich bogiem, jak oni z naszemi./
Oni ufni w odległość i w swój zastęp krzepki,/
Nie mogą się w tej chwili spodziewa: zaczepki,/
Uderzyć niespodzianie --- to byłoby zdradnie"./
Rzekł, odpuścił cięciwę, łuk na ziemi kladnie,/
A sam upadłszy na twarz, przed obliczem Litwy,/
Do swych bogów błagalne posyła modlitwy./
I z obu brzegów Niemna była chwila ciszy,/
Że się brzękot polnego konika posłyszy,/
A zza chmurnych obłoków, jak dobra otucha,/
Słońce się uśmiechnęło --- Pan modlitwy słucha.</strofa>


<naglowek_rozdzial>XIV</naglowek_rozdzial>
<strofa>
Trwa cisza uroczysta --- wtem z lasu znienacka/
Odezwała się trąba miedziana krzyżacka,/
Zagrał potem głos drugi i sto, głosów za nim,/
Aż zabrzękło powietrze chrapliwym zgrzytaniem./
I wali się na brzegi niezliczona tłuszcza,/
Na Niemen dziesięć płytów, dziesięć tratew spuszcza,/
Tłum się ciśnie na pomost, aż zatapia drzewa,/
A na każdej z tych tratew chorągiew powiewa,/
Zadrgał Niemen --- wioślarze uderzyli w wiosła,/
Połowa wojsk krzyżackich żwawo się poniosła/
Margier skinął, wycelił --- i z tratew, co płyną,/
Krew bryzgnęła ruczajem nad Niemna głębiną,/
I zajękło sto piersi wyziewając ducha,/
I sto trupów krzyżackich do głębiny plucha<pe><slowo_obce>pluchać</slowo_obce> --- pluskać, wpadać do wody.</pe>./
Wioślarze przyspieszają i wiosła, i drąga,/
Kipi Niemen --- rząd tratew pod wały nadciąga./
Z przekleństwem wystrzelili krzyżackie łuczniki,/
I kilka mężnych trupów od strony Puniały/
Stoczyło się z okopów przez urwiste wały,/
Aż w Niemnowej topieli drgnął łoskot ponury/
Jak gdyby stos kamieni zawalił się z góry.</strofa>



<naglowek_rozdzial>XV</naglowek_rozdzial>


<strofa>Przybijają do brzegu najezdnicze tratwy;/
Lecz wybrzeże urwiste, a przystęp niełatwy,/
A nad głową na wałach Litwinów gromada,/
I grad ciężkich kamieni na Krzyżowców spada./
Lecz choć wisi już nad nim mordercza siekiera,/
<begin id="b1375349850550-968121912"/><motyw id="m1375349850550-968121912">Walka</motyw>Książe saski odważnie na górę się wdziera,/
A wśród hucznych okrzyków, że aż słychać w lesie,/
Za nim ciżba pancerna po wąwozach pnie się./
Już doszli napastnicy do połowy wałów,/
Już głowy najezdnicze wolne od wystrzałów,/
Kiedy na płytkim głazie w mordercze objęcia/
Stary Lutas pochwycił niemieckiego księcia,/
I cisnął go na ziemię tak potężnym rzutem,/
Aż stęknął żwir pod ciałem w żelazo okutym,/
I młotem tak mu silnie do piersi uderza,/
Że aż zgrzytnął blaszany napierśnik rycerza;/
Ale Krucygier zręczny, jak liszka, jak żmija,/
Wstaje, skręca się, z ramion litewskich wywija,/
I nim się starzec spostrzegł --- tak go mieczem płatnie,/
Że Lutas padł, wydając jęczenia ostatnie.<end id="e1375349850550-968121912"/>/
Zerwał się --- jeszcze, zamach ostateczny czyni,/
Już mu spieszą na pomoc zawzięci Litwini,/
Gdy Rudolf książę saskie skinął na Krzyżaki: /
,,Zabierzcie go! nam dzisiaj przyda się dziad taki:/
Musi znać przejścia twierdzy --- odprowadźcie dziada,/
Niech go tam Ransdorf Warner najściślej wybada;/
Nim z cielska zgrzybiałego dusza nie uciekła,/
Nim szatan poganina pochwyci do piekła ---/
Pod mękami niech nasze zawiadomi wodze/
O murach, lochach zamku, o całej załodze."/
Rzekł, a jego żołdacy w tejże samej chwili/
Konającego starca na ręce chwycili,/
Zbiegli z krętego wału, zanieśli do łodzi./
A choć ze starej głowy krew bystro uchodzi,/
Lutas wyciągnął ręce, jak szpony jastrzębie,/
Chwycił jednego z Niemców i w Niemnowe głębie/
Strąci z łodzi --- i upadł na ręce wioślarzy,/
Bełkoce nieprzytomnie, coś o bitwie marzy.</strofa>



<naglowek_rozdzial>XVI</naglowek_rozdzial>


<strofa>Już Niemcy wał zdobyli --- do warownej ściany/
Wleką burzące działa, grzmotliwe tarany./
Huknął straszliwy łoskot, aż się wstrzęsły góry./
Margier ścian swoich broni --- jego głos ponury,/
Choć Krzyżaków napełnia zwątpieniem i trwogą,/
Ale wszyscy Litwini słyszeć go nie mogą./
Cóż litewscy bojacy? liczba ich niedługa,/
A reszta --- motłoch trwożny uciekły od pługa,/
Ciska strzały na oślep, z rąk bardysze<pe><slowo_obce>bardysz</slowo_obce> --- właśc. berdysz, stalowy topór używany przez dawną piechotę.</pe> roni,/
Ścianę osłania pierśmi, lecz jej nie ochroni./
Grzmotnął armatni wystrzał, jak piekieł widziadło.../
Runął mur, pękły balki, pół ściany odpadło./
Jeszcze chwila... a jeźli nie odeprą krzepko,/
Wnet się Niemcy zapastwią nad dziatwy kolebką;/
Taka myśl rozpaczliwa i okrzyk Margiera,/
W ich piersiach budzi męstwo, co już obumiera./
Choć zgruchotane ściany, obalone głazy,/
Pierś jest murem warownym, mocniejszym sto razy/
Od wypalonych cegieł i twardych kamieni;/
Poczuli to litewscy męże zrozpaczeni,/
I jakby nową siłą Perkun<pe><slowo_obce>Perkun</slowo_obce> a. <slowo_obce>Perun</slowo_obce> --- bóg pioruna, niebios, ognia i płodności, główne bóstwo litewskie.</pe> ich obdarza,/
Jakby zstąpił sam Poklus<pe><slowo_obce>Poklus</slowo_obce> --- litewski bóg świata podziemnego i śmierci.</pe> ze swego ołtarza,/
Tak w obec nieprzyjaznych taranów i kuli,/
Nieśmiertelną odwagę w swej piersi poczuli./
<wers_wciety typ="1"><begin id="b1375386474425-3768098195"/><motyw id="m1375386474425-3768098195">Walka</motyw>W poszarpanych odzieżach, okryci kurzawą,</wers_wciety>/
Dobyli sił ostatnich na obronę krwawą;/
Krzycząc z ochrzypłej piersi usty spalonemi,/
Uderzyli zajadle na wroga swej ziemi./
Niemieckim szwargotaniem wzywając Maryję,/
Krzyżak ciężkim pałaszem każdy cios odbije./
A kiedy lotna strzała nie służy z pobliska,/
Przy obalonej ścianie dwa wojska się ściska,/
W jedną potworną całość zlewa się i splata,/
Jak gdyby fala czarna, ruchoma, iskrzata./
A coraz ciężkie ciało do Niemna się zwali,/
Trąba zgrzyta, krew świszcze, stal brzęczy po stali,/
Ziemia stęka, jak gdyby wzruszona do głębi,/
A wiatr gęstą kurzawę pod niebiosa kłębi,/
A gwarny wir bojowy kipi tak bezładnie,/
Że ucho nic nie schwyci, oko nic nie zgadnie.<end id="e1375386474425-3768098195"/>/
Wzięli górę kudłaci wojownicy w czerni./
Staczają się po wałach rycerze pancerni,/
Niosą rannych i trupów znakomitszej braci;/
A kto życia nie stracił, ten już siłę traci,/
Zbiera pogięte hełmy, potrzaskane miecze,/
I ucieka od Litwy --- nie zawsze uciecze:/
Owdzie oszczep ciśnięty z Margierowej dłoni,/
Owdzie strzała swym żądłem kamiennym dogoni,/
I trupem go położy, skarze za bezprawia./
Już się tratwa po tratwie za Niemen przeprawia,/
A dopóki wioślarze skręcą przy zatoce,/
Kamień z góry zepchnięty po ich tratwach grzmoce,/
Złamie sosnowe kłody, lub balki rozdzieli,/
I trwożnych niedobitków pogrąża w topieli./
Krwawe słońce zachodzi --- świat grąży się w ciemnie,/
<begin id="b1375386486913-3670073319"/><motyw id="m1375386486913-3670073319">Krew</motyw>Wszędzie krew: na niebiosach, na ziemi, na Niemnie,/
Na twarzy bojowników i na ich odzieży,/
I na ostzach orężów, co żer miały świeży./
Wreszcie krzyżowe hufce opuściły wały,/
Tylko same Litwinów garstki pozostały;/
A na ich czele Margier, na włóczni oparty,/
Każe niecić ogniska, rozporządza warty;/
A cała jego odzież zbryzgana posoką,/
Twarz blada, krwią zabiegło bohaterskie oko,/
A miecz jego morderczy, gdy się żniwo kończy,/
Silnie utkwiony w ziemię krew kroplami sączy.<end id="e1375386486913-3670073319"/></strofa>



<naglowek_rozdzial>XVII</naglowek_rozdzial>


<strofa>Wokoło wodza ciżba strudzona i cicha/
Trupy Niemców do Niemna pogardliwie spycha;/
Nie odziera ze zbroi: bo zanadto spieszy./
Legł mężny Hanneberger, pan Niemieckiej Rzeszy,/
Znany rycerz turniejów, co z żywą ochotą/
Szedł z Krzyżaki na Litwę po laury i złoto;/
Książe saski przez ramie dostał cięcie żwawe; /
Poległ komtur z Elbląga, co radził wyprawę;/
A Wilhelm, stary łucznik, co na miód się kwapił,/
Zamiast kowieńskich lipców krwi własnej się napił,/
Padł przy zachodniej baszcie przywalony cegłą./
A co prostych rajtarów<pe><slowo_obce>rajtar</slowo_obce> (z niem.) --- żołnierz jazdy.</pe> i knechtów<pe><slowo_obce>knecht</slowo_obce> (z niem.) --- żołnierz śedniowiecznej piechoty.</pe> poległo?/
Pan tylko z górnych niebios policzyć to może,/
I na cię, Wielki Mistrzu, hrabio Teodorze/
Policzy krwi ich winę!</strofa>



<naglowek_rozdzial>XVIII</naglowek_rozdzial>


<strofa><wers_cd>,,Jutro plon się pożnie!"</wers_cd>/
Rzeki Margier sam do siebie, i zwrócił pobożnie/
Bohaterskie spojrzenie ku wieczornej zorzy./
,,Ausko<pe><slowo_obce>Auska</slowo_obce> --- litewska bogini wschodzącego i zachodzącego słońca.</pe> święta! tyś bóstwo, w tobie ogień boży,/
W tym zarzewiu kraśnieje potęga i siła;/
Dzięki, żeś jego iskrę w piersi nam rzuciła!/
Wróg odparty na chwilę, gdy wróci na dłużej/
Kraśna jutrznio! twój promień niech nam szczęście wróży! ---/
Do roboty, Litwini! za nami są nieba, /
Zgruchotano nam mury, naprawić je trzeba/
Ciosajcie nowe ściany i kamienie znoście,/
Przez noc niech stanie baszta: bo znów przyjdą goście./
Niewiasty i starcowie niech naprawią wieżę,/
A, mężowie od boju, spożyjcie wieczerzę,/
I niech każdy wychyli miodu pełną czarę;/
Najpierwszą wlać na ogień bogom na ofiarę,/
Rozłammy chleb na braci pogrzebowej stypie:/
Może jutro nas kurhan bojowy przysypie./
Kapłani, grajcie w gęśli, rozpocznijcie pieśnie,/
Niewiasty, poprzestańcie płakać tak boleśnie;/
Kto dziś został sierotą po ojcu, po bracie,/
W Litwie matkę, a we mnie brata pozyskacie"./
Rzekł, złożył hełm na trawie, wyzuł<pe><slowo_obce>wyzuć</slowo_obce> --- tu: rozebrać.</pe> się ze zbroi,/
I spłakanym sierotom chleb dzieli i kroi,/
I do siwego starca, i do biednej wdowy/
Przpija czarą miodu obchód pogrzebowy./
Na wałach gwar i życie spokojne powraca,/
Przy bojowych ogniskach wieczerza i praca,/
W Niemnie iskrzą ogniska --- a po całej niwie/
Echo nocne odgłosy powtarza leniwie,/
I krzyżackie piosenki, i modlitew szmery,/
Jęk ranionych, gwar ludu i łoskot siekiery.</strofa>





<naglowek_czesc>Pieśń piąta</naglowek_czesc>




<naglowek_rozdzial>I</naglowek_rozdzial>


<strofa>Ransdorfowi, co pełnił odwodowe straże,/
Wielki Mistrz na bój pierwszy puszczać się nie każe;/
Chrobre jego łuczniki o jutrzejszym świcie/
Pójdą na bój morderczy na śmierć i na życie:/
Starszyzna rozjątrzona dzisiejszymi klęski,/
Na jutro przepowiada swój tryumf zwydęzki./
Bez dzwonu i bez pieśni, przy modlitwie cichej,/
Znakomitszych zabitych pochowali mnichy,/
Aby słysząc z daleka pogrzebowe tony/
Nie brał większej otuchy poganin wzgardzony,/
Albo niegodnym śmiechem szyderczej radości/
Nie dał w urągowisko chrześcijańskich kości./
<wers_wciety typ="1">Wedle<pe><slowo_obce>wedle</slowo_obce> (daw.) --- obok.</pe> namiotów wodzów palą się ogniska,</wers_wciety>/
A krzyżackie rycerstwo otacza je z bliska;/
A przy każdym ognisku ksiądz w komży i stule/
Przemawia do rajtarów pobożnie i czule,/
Zagrzewa do odwagi, by walczyli śmielej,/
Wróży zabitym niebo, bo w Panu zasnęli,/
I z Biblii przytacza wzory znakomite/
Samsona<pe><slowo_obce>Samson</slowo_obce> --- siłacz i wojownik izraelski, walczący z Filistynami, usidlony przez kochankę Dalilę.</pe>, Machabejów<pe><slowo_obce>Machabeusze</slowo_obce> --- żydowsch powstańcy przeciw władzy rzymskiej, w 164 p.n.e. odnowili państwo Izrael.</pe>, Deborę<pe><slowo_obce>Debora</slowo_obce> (bibl.) --- prorokini, zachęcająca do walki z Kananejczykami.</pe>, Judytę<pe><slowo_obce>Judyta</slowo_obce> (bibl.) --- bohaterka <tytul_dziela>Księgi Judyty</tytul_dziela>, zabójczyni wodza Asyryjczyków Holofernesa.</pe>,/
I uciśnionej Litwy bałwochwalcze syny/
Równa z Amorejczyki<pe><slowo_obce>Amorejczycy</slowo_obce> --- wspominany w <slowo_obce>Biblii</slowo_obce> lud pogański.</pe>, albo Filistyny<pe><slowo_obce>Filistyni</slowo_obce> --- wielokrotnie wspominani w Biblii wrogowie Izraelitów.</pe>,/
A przekształcając pismo gwoli<pe><slowo_obce>gwoli</slowo_obce> (daw.) --- z powodu (+ rzeczownik w celowniku).</pe> swej potrzebie,/
Woła z Mojżeszem<pe><slowo_obce>Woła z Mojżeszem</slowo_obce> --- Pwt XX.</pe>: ,,Wodze! zbierzcie lud do siebie,/
Idźcie pod mury miasta, głosząc spokój Boży,/
A kto was nie usłucha, kto bram nie otworzy,/
Rozpocznie z tobą wojnę --- niechaj ginie zgoda/
A gdy Pan Bóg bezbożnych w wasze ręce poda,/
Wszędzie mieczem straszliwym spustoszenie nieście,/
Niech padną głowy męskie i głowy niewieście,/
Niech sprośni bałwochwalcy giną w jednej chwili,/
Aby was nieprawości swych nie nauczyli./
Przez wasze mściwe ręce Bóg niewiernych karze;/
W pień wyniszczcie ich głowy, w popiół ich ołtarze!"/
Takimi okrzykami mnich wytęża płuca,/
W zapale fanatycznym miota się i rzuca,/
Krew mu kipi w źrenicach, a na uściech piana,/
I śpiewa pieśń Judyty<pe><slowo_obce>pieśń Judyty</slowo_obce> --- Jd IX.</pe> padłszy na kolana:/
,,Panie! spójrz na obozy Assyryjskiej czerni<pe><slowo_obce>czerń</slowo_obce> --- tu: dzicz.</pe>.../
Niech się w niwecz obrócą, niech giną niewierni!/
Na próżno w swojej liczbie ufa motłoch ślepy,/
W swoje tarcze i strzały i w swoje oszczepy,/
A nie wie, z kim prowadzi świętokradzkie boje,/
Że ty sam kruszysz miecze, a Pan imie twoje!"/
Tak mnich pokrzepia w wojsku upadłego ducha,/
A żołdactwo pobożnie kaznodziei słucha,/
I nadzieję wygranej już pewniejszą liczy,/
I napawa się myślą bogatych zdobyczy./
<begin id="b1375387741434-2592343273"/><motyw id="m1375387741434-2592343273">Spowiedź, Grzech</motyw>W inszym zasię namiocie mnich na tarczy siedzi,/
Udziela rozgrzeszenia i słucha spowiedzi,/
Bo jako napisano w zakonnym statucie:/
,,Gotujcie się do boju w żalu a pokucie,/
Bądźcie zbrojni w zasługę, a cnotą orężni,/
Niewinność chrześcijańska niech serce umężni"./
Krzyżactwo, pisanemu wierne zakonowi,/
Jeden grzech wyspowiada, nim drugi ponowi,/
Zmiata z serca wspomnienia ominionych zbrodni,/
Aby nowym gadzinom lęgnąć się wygodniej,<end id="e1375387741434-2592343273"/>/
I przy blasku smolnego drzewa lub łuczywy/
Przenajświętszy Sakrament dzieli mnich sędziwy/
Poklękłemu rycerstwu i knechtów<pe><slowo_obce>knecht</slowo_obce> (z niem.) --- żołnierz śedniowiecznej piechoty.</pe> czeladzi<pe><slowo_obce>czeladź</slowo_obce> (daw.) --- służba, tu: prości żołnierze.</pe>:/
,,Oto Baranek Boży, który grzechy gładzi!"/
Dzwonek brzęczy, ksiądz pieje, a cała gromada/
Długimi szeregami na kolana pada,/
A blask smolnych pochodni miga uroczyście/
Między konary sosen i dębowe liście.</strofa>



<naglowek_rozdzial>II</naglowek_rozdzial>


<strofa>Białe wodzów namioty na zielonej darni<pe><slowo_obce>darń</slowo_obce> --- wastwa gleby wraz z trawą i korzeniami.</pe>/
Od ognia, co w nich gore, sieją blask latarni./
Stamtąd nie bierze chwały Odkupiciel świata,/
Tam nikt z braci w kościelny dzwonek nie kołata;/
Zamiast modłów szeptanych pobożnymi usty,/
Słychać brzękot pucharów i piosnkę rozpusty;/
Tam śpiewak obozowy, Minnesinger<pe><slowo_obce>minnesinger</slowo_obce> (niem.) --- śpiewak, trubadur.</pe> stary,/
Wypieszczonymi takty rwie w struny cytary,/
Nie pomnąc, jak jest świętą dostojność śpiewacza,/
Lubieżne krotochwile bezczelnie przytacza,/
A pjane serce wodzów w takt bardonu<pe><slowo_obce>bardon</slowo_obce> (daw.) --- instrument strunowy podobny do lutni.</pe> tętni;/
Otaczają śpiewaka rycerze namiętni,/
Gromada strojna w togi i zakonne płaszcze/
Na słowa nieprzystojne śmieje się i klaszcze;/
Najdzielniejsi wodzowie, najgorliwsi księża,/
Każdy ku brzydkiej pieśni uwagę natęża,/
Nalewa pełny puchar niemieckiego wina/
I wtórować śpiewaczym tonom rozpoczyna./
Piosenka i modlitwa i dziki gwar szału/
Nad obozem krzyżackim wznoszą się pomału,/
A nieskalane echo litewskiej pustyni/
Powtarza je po cichu, snadź<pe><slowo_obce>snadź</slowo_obce> (daw.) --- widocznie.</pe> gwałt sobie czyni.</strofa>




<naglowek_rozdzial>III</naglowek_rozdzial>

<strofa>Ransdorf w swoim namiocie, jak zakonnik w celi,/
Siedzi jeden, powszedniej ochoty nie dzieli:/
Myśl o Egli, od czasu gdy ujrzał swobodę,/
Ochrania od skażenia jego serce młode./
Bo hulacka piosenka szału i rozkoszy/
Boleści rozpaczliwej z serca nie wypłoszy,/
Na zgryzotę sumienia, ach! niełatwa rada,/
Winem nie zalać iskry, co mu pierś przejada./
On klęczał przed ołtarzem i modlił się co dzień,/
Winił się na spowiedzi, jak najcięższy zbrodzień,/
Przedstawiał swą niewdzięczność w straszliwej postaci,/
Jako Litwie żelazem za gościnę płaci./
Ale mnich, co go przyjął na pokuty łono,/
Co chciał wskrzesić do życia duszę zrozpaczoną,/
Na próżno doń przemawiał w imię sprawy Bożej,/
Zamiast ranę wyleczyć, rozjątrzył ją srożej:/
Bo słysząc, że dla Boga walczą się te kraje,/
Że zdrada w imie Pańskie zdradą być przestaje,/
Zachwiał się młody łucznik w młodocianej wierze,/
I coś mu było ciężko, gdy mówił pacierze;/
Pierzchły swobodne myśli z ociężałej głowy,/
A piersi jakby kamień przywalił grobowy.</strofa>




<naglowek_rozdzial>IV</naglowek_rozdzial>


<strofa>Ransdorf marzył w namiocie daleki od ludzi,/
Kiedy go szelest zbroi z marzenia obudzi:/
Łucznik z pobojowiska wszedł pod namiot żwawo/
Oblany krwią, osypan bojową kurzawą./
<begin id="b1375439518477-2180059398"/><motyw id="m1375439518477-2180059398">Więzień</motyw>,,Wodzu --- rzecze --- bojowe przynosim ci dary,/
Jest to umierający bałwochwalca stary./
Waleczny książę saski (niechaj żyje zdrowo)/
Zwalił starego czarta siłą Samsonową,/
A póki dusza w cielsku, przytomność w umyśle,/
Poleca Waszej Cześci wybadać go ściśle/
O tajnych lochach zamku, którymi się wciska,/
Aby węża wykurzyć z jego legowiska,/
Nie dobyć zamku szturmem: silną ma obronę,/
Jak liche gniazdo sępie do skał przyczepione;/
Ale ten dziki starzec, przyciśniony nożem,/
Opowie insze drogi, którymi wejść możem./
Przynosim go pod samy namiot Waszej Cześci;/
Ależ to silny Litwin, ze sto czartów mieści,/
A całą staję<pe><slowo_obce>staje</slowo_obce> --- daw. miara długości.</pe> ziemi zawalił swym ciałem,/
A takiej długiej brody nigdy nie widziałem, /
A choć we krwi opłynął, choć wyziewa ducha,/
Olbrzymim głosem z piersi jak z kotła wybucha.<end id="e1375439518477-2180059398"/>/
Tak łucznik gadatliwy o swym jeńcu gwarzy,/
A Ransdorf, co go słucha, pobledniał na twarzy,/
I jak zbrodniarz, którego na torturę zową,/
Wychodzi przed swój namiot.</strofa>



<naglowek_rozdzial>V</naglowek_rozdzial>


<strofa><wers_cd>Tam z powisłą głową</wers_cd>/
I z przebitymi pierśmi, skrępowany w sznury,/
Leżał Lutas otulon szmatami wilczury<pe><slowo_obce>wilczura</slowo_obce> --- futro ze skóry wilka.</pe>;/
Odarty ze przyłbicy i z miecza, i z młota,/
Poczerniałymi usty złorzeczenia miota,/
Szamoce się z więzami jego ręka wściekła,/
Po jego siwej brodzie płynie krew zapiekła/
Ransdorf skinął, i z ramion rycerskiego dziada/
Ocięto gruby powróz, co ręce przejada;/
A starzec, jakby upiór, jakby trup mogilny,/
Wstał... zachwiał się na ziemi i upadł bezsilny;/
Tylko całą potęgę i duszy, i ciała/
Skupił w dzikiej źrenicy, co krwią zakipiała;/
Raz spojrzał na Ransdorfa, tak dziko, tak hardo,/
Że go zdeptał spojrzeniem i przeszył pogardą/
I jęknął: <begin id="b1375439973725-3418513968"/><motyw id="m1375439973725-3418513968">Przekleństwo</motyw>,,W uroczystej śmiertelnej godzinie/
Witaj, młody rycerzu i chrześcijaninie!/
Mianowano cię wodzem... los godzien zazdrości!/
Pożądanych do Litwy sprowadziłeś gości!/
Witam cię i pozdrawiam przekleństwem mej ziemi,/
Które Litwa wyrzecze nad kośćmi mojemi./
Zbawiłem cię od śmierci w zlitowaniu podłem ---/
Więc to ja tę szarańczę na Litwę przywiodłem,/
Co jej niwę pustoszy... O! gdzież moja chwała?/
Gdzie krew, co w tylu bitwach chrobrze się wylała?/
Przekleństwo, ej, przekleństwo pozostanie po mnie!.../
Tyś, zwyczajnie jak Krzyżak, działał wiarołomnie:/
Tak uczy wasza wiara i wasi prorocy,/
Za chleb ofiarowany rzucić kamień z procy,/
Za uścisk płatnąć mieczem --- tyś dziecko bezprawi, /
Nie winien srogi tygrys, że się we krwi pławi;/
Lecz ten godzien zaginąć w piekielnej czeluści,/
Kto zwierzę krwi niesyte z kagańca wypuści....<end id="e1375439973725-3418513968"/>/
<begin id="b1375440189252-3090541069"/><motyw id="m1375440189252-3090541069">Krew</motyw>Oto krew naszych braci, płomień naszych zgliszczy/
Słyszę z dala jak huczy, przelewa się, świszczy,/
I gorącym potokiem leje się do łona,/
I miga przed oczami jak chusta czerwona.<end id="e1375440189252-3090541069"/>/
Wkrótce ty sam obaczysz, co jest zgon zbrodniarza./
Zgryzota bystrym słuchem przed śmiercią obdarza:/
Ja słyszę, jak z niebiosów Perkun mnie przeklina,/
Jak płacze każda matka i każda dziecina,/
Jak jęczy biedna Egle uwięziona w wieży,/
W którą topór kapłański w tej chwili uderzy/
W zamian za twoją głowę --- niechaj mnie przeklina!/
I tutaj moja zbrodnia, i tu moja wina./
Gdzie wtedy był mój topór, gdy truchlejąc cała,/
Niegodne dziecka Litwy uczucia wyznała?/
Dlaczegom jej nie zabił? jednym cięciem mojem/
Obdarzyłbym i Eglę, i Litwę spokojem!/
Czemum ci nie dał zginąć na ofiarę piekła?/
Czemu ze starych oczu łza grzeszna pociekła?..."/
Tak Lutas, słabym głosem rozdzierając płuca,/
Na wilgotnej murawie targa się i rzuca,/
I ręce to wypręża, to do prośby składa./
,,Młodzieńcze! jeszcze jedna zostaje ci zdrada:/
Ukazać loch tajemny --- O! rycerzu krzyża!/
Patrzaj: oto się Lutas do prośby poniża,/
Błagam cię, wiarołomco, w imieniu mej ziemi:/
Nie mów o tajnym lochu przed braćmi twojemi./
Jeżeli nie wejdziecie przez tamte bezdroże,/
Jeszcze Litwa na siłach pokrzepić się może.../
<wers_wciety typ="1">Szalony! co ja czynię? i co mi się marzy?</wers_wciety>/
Że w pół drogi zbrodniczej zatrzymam zbrodniarzy?!/
O nie! ty się nie cofniesz przed żadną ohydą!/
Jak wilki do owczarni niech podkopem wnijdą,/
Niech zburzą gród Margiera Niemcy wiarołomni.../
Lecz przysiągłeś na Boga... twój Bóg się dopomni/
Zemsty za pogwałcone klątwy uroczyste --- /
O! przybity do krzyża chrześcijański Chryste!/
Ciśmj z krzyża piorunem, poganin Cię błaga,/
Niech się pomści krew Litwy i Twoja zniewaga!/
Albo wróćcie mi siły i miecz dajcie w ręce,/
Ja się zemszczę... do łuków! do mieczów, młodzieńce!/
Brońcie wejścia do lochu! bo już wróg napada!/
Powiedzcie Margierowi... że w obozie zdrada,/
Że Lutas... zdradził Litwę!..." <begin id="b1375440362516-1526169082"/><motyw id="m1375440362516-1526169082">Chrzest, Kłamstwo, Śmierć</motyw>Tu oddech się zatnie;/
Ryknął lew strasznym płaczem --- ryknienie ostatnie/
Rozległo się w pustyni. Choć w krzyżackim tłumie/
Nikt, krom<pe><slowo_obce>krom</slowo_obce> (daw.) --- oprócz.</pe> wodza, litewskiej mowy nie rozumie,/
Jednak wszyscy pobladli, każdy oddech ścina;/
A tylko mnich brodaty, słysząc z ust Litwina,/
Że wymawia Chrystusa i ręce podnosi:/
,,Oto --- rzecze --- poganin chrztu świętego prosi,/
Z płaczem wyznaje grzechy, spowiada się w skrusze,/
,,Spieszmy odebrać piekłu zatraconą duszę!"/
I juz ze stągwią wody z Niemna zaczerpniętej/
Chciał nad czołem Lutasa odprawić chrzest święty,/
Przybliża się ostrożnie i wyciąga szyję ---/
,,Ciesz się, piekło! już stary poganin nie żyje!"<end id="e1375440362516-1526169082"/></strofa>




<naglowek_rozdzial>VI</naglowek_rozdzial>

<strofa>Na ziemi poszarzało, na niebie już świta./
Ransdof jak martwy posąg, jak kolumna wryta/
Stał nad trupem Lutasa --- co myśli? co marzy?/
Szatan mu dziką rozpacz napisał na twarzy,/
Jego czoło zmarszczkami najeża zgryzota,/
Jako wicher wśród burzy kiedy fale miota,/
A w głowie kipią myśli szalone i chore,/
A całe ciepło cierpień w jego piersiach gore./
,,Ha! prawdę powiedziałeś, o starcze złowrogi!/
Nie pora zbrodniarzowi cofa: się w pół drogi/
Kto raz wirem występku został uniesiony,/
Już go twarda konieczność pochwyci w swe szpony,/
Pchnie ze zbrodni we zbrodnie; na drodze takowej/
Chcieć się wstrzymać od grzechu --- to może grzech nowy!/
Hańba złamać przysięgę... daną w obec krzyża,/
Mistrzowi wydać przejście, co k' twierdzy przybliża.../
<begin id="b1375441929380-3056540019"/><motyw id="m1375441929380-3056540019">Zdrada, Miłość</motyw>Chowałbym tajemnicę; ale to się znaczy:/
Eglę zostawić w rękach litewskich siepaczy./
Nim wał i mur zdobędą rycerze krzyżowi,/
Oni jej krew niewinną już przelać gotowi,/
I wydrzeć wielkie serce!... O, stójcie, zbrodniarze!/
Na wieczne potępienie choć mnie Pan Bóg skaże,/
Zdradzę was... tajnym lochem łuczników powiodę,/
I ofiarę ze stosu wyrwę na swobodę,/
I Mistrzowi ułatwię oblężenia pracę,/
I za gościnność waszą płomieniem zapłacę./
Niech z dymem waszych dachów, z jękiem waszych dzieci,/
Przekleństwo na mą głowę do niebios poleci,/
I tam wymodli piorun, co mi strzaska łono ---/
Ja przyjmę bez szemrania karę zasłużoną,/
Byle Eglę ocalić --- prędzej... prędzej zdrada!<end id="e1375441929380-3056540019"/>"/
I porwał róg bawoli, i do ust przykłada,/
I na swoich łuczników na pobudkę dzwoni,/
Aż się zgrzytanie trąby rozległo po błoni,/
I wywołało w lesie różnych dźwięków krocie./
Kipi obóz niemiecki, jak rój na wylocie,/
A ptaszki, co już dzionek opiewały rychły,/
Przelękłe nowym gwarem w pół taktu ucichły./
Ozwał się dzwonek na mszę --- gwar kipi nad wodą,/
Rżą rumaki, co Niemcy na wodopój wiodą;/
A zza krawędzi lasu powoli... powoli/
Błysnęło jasne słońce --- zlej czy dobrej doli.</strofa>



<naglowek_rozdzial>VII</naglowek_rozdzial>

<strofa>Litwini już gotowi --- oni w nocnej chwili/
I basztę zgruchotaną, i mur naprawili,/
Osadzili strażami i wały, i wieże,/
I bramę do warowni, i Niemna wybrzeże;/
A sami do świątyni zeszli się gromadnie, /
Gdzie Marti suche drzewa do ogniska kładnie,/
A podnosząc do góry ociemniałe oczy, /
Z podziemnymi bogami swój rozhowor toczy./
A na jej twarz promienną, na postać niewieścią/
Cała Litwa pogląda z przestrachem i cześcią;/
Czy wróżbiarka poblednie, czy rumieńcem pała,/
Litwa, jakby w jej twarzy swą dolę czytała,/
Płomieni się i blednie. Marti stos rozżarza,/
I po trzykroć obchodzi dokoła ołtarza,/
I polewa na ogień krew z całopalenia,/
I coraz insze bóstwo koleją wymienia,/
Coraz inszemu bóstwu oddaje pokłony,/
Zwraca się do zachodniej, to do wschodniej strony,/
Niewidzialnego inszym przywołuje ducha,/
Zdaje się o coś pyta, zdaje się coś słucha;/
Aż nareszcie poczuła nadziemską wyrocznię/
I chrapowatym głosem przepowiadać pocznie,/
A z czarnych kłębów dymu, jak z piorunnej chmury/
Leci odgłos wyrazów drżący a ponury:/
,,<begin id="b1375442644110-3488133980"/><motyw id="m1375442644110-3488133980">Omen</motyw>Pytałam się u bogów, w czym losu osnowa,/
Ale niebo milczenie uroczyste chowa;/
Chciałam w piekle wyczytać przyszłość tej krainy,/
Ale nad całym piekłem lata płomień siny;/
Pytałam chmur niebieskich, ale wiatr je kręci;/
Pytałam czarnych kruków, lecz żerem zajęci;/
Tylko płomień Zniczowy --- słuchajcie z oddali ---/
Z jakimś się dzisiaj hukiem niezwyczajnym pali,/
Uczuwam w łonie ziemi jakiś dreszcz nieznany,/
A noże ofiarnicze spadają ze ściany,/
Kędy je zawieszono! --- Czuwajcie gotowi!<end id="e1375442644110-3488133980"/>/
<begin id="b1375442621300-2107628053"/><motyw id="m1375442621300-2107628053">Los</motyw>Trzeba spełnić, cokolwiek niebo postanowi:/
Bo łatwiej zepchnąć górę do Niemnowej fali,/
Prędzej ogień zaskrzepnie, woda się zapali,/
Niż z wyroków, nad ludzką zawieszonych głową,/
Potrafimy odmienić choćby jedno słowo.<end id="e1375442621300-2107628053"/>/
Wiele przeszło pokoleń w Litewszczyżnie starej;/
Ale jak Litwa Litwą nie było ofiary/
Jaka dziś ma się spełnić --- biada temu, biada!/
Kto z boleści zajęknie, kto sercem nie włada,/
Kto z mężów aż do końca nie dotrzyma broni,/
Która z niewiast przed wrogiem choćby łzę uroni!"/
Tak Marti wysilona chwieje się i słania,/
A z wałów róg bojowy podał znak spotkania,/
,,Na mury! --- krzyknął Margier --- niech Niemiec obaczy,/
Co jest walka w rozpaczy, co jest śmierć w rozpaczy!"</strofa>



<naglowek_rozdzial>VIII</naglowek_rozdzial>


<strofa>Krzyżacy z nowym wojskiem, jak wczorajszej chwili,/
I tratwy naprawili, i Niemen przebyli,/
I trzy potężne hufce zmierzają swobodniej/
Od Niemna, od Puniały, od strony zachodniej;/
Tylko strona południa, gdzie las i bezdroże/
Wieńcem się wojsk morderczych opasać nie może./
Książe saski, choć ranny, od strony Puniały/
Rozwinął po wąwozach hufiec okazały;/
Nemur, gościnne książę od Niemieckiej Rzeszy,/
Pod zachodnie okopy z rajtarami spieszy,/
I szykuje konnicę nad szerokim jarem;/
Sam Wielki Mistrz od Niemna, pod białym sztandarem,/
Na czele swej piechoty przodkowanie bierze,/
Wdziera się mimo trudu na strome wybrzeże./
A Litwa ogarnięta potrójną obławą/
Na wszystkich trzech okopach potyka się żwawo;/
W miarę jak rąk ubywa, odwagi przyrasta:/
Mąż bierze łuk i włócznię, a słaba niewiasta/
Kamieniami i gruzem zamierza z oddali,/
Bije w głowy rajtarów i z nóg ich obali;/
Tylko że słabym rękom ta praca niełatwa./
Dziś ani jeden czółen, ani jedna tratwa/
Nie zostały strzaskane od ciosu kamieni,/
Rzadko trupem krzyżackim Niemen się zapieni./
A nie bacząc na straty niemiecka drużyna,/
Coraz wyżej a wyżej po wałach się wspina,/
Czepia się na urwiskach, czepia na opoce,/
I z bojowych taranów do warowni grzmoce./
Litwa stanęła pierśmi --- zakipiał bój ręczny,/
Zlał się w jedną gromadę oddział trzytysięczny,/
I krzyki różnorodne, i szczęk różnej broni/
Szalonymi rozgwary uderzył po błoni,/
Naokoło warowni rzeź toczy się krwawa,/
jakby chmurny obłok kłębi się kurzawa,/
I coraz się rozciąga i dłużej i szerzej;/
Czasem ogień z rusznicy jak piorun uderzy,/
Czasem bieżąc po wałach różnymi zakręty/
Grzmotnie wśród chmury kamień z wieżycy zepchnięty,/
Przebija w chmurze otwór, co znowu się zlewa;/
Z chmury tylko krew świszczy, jak deszczu ulewa,/
I walą się zabici do rzeki, do fosy,/
A z twierdzy jęk niewieści kwili wniebogłosy. /
<wers_wciety typ="1">Zza Niemna coraz nowi przybywaj ą goście,</wers_wciety>/
I na trupach zabitych, jakby na pomoście,/
Stają nowe szeregi na pomoc Mistrzowi,/
Kędy huf obezsilon, świeżym się odnowi./
A Litwini wciąż jedni wśród nieprzyjaciela;/
Oko piaskiem nabite już niecelno strzela,/
Ręce trudem złamane nie udźwigną młota,/
Słabym tylko zamachem po pancerzach grzmota/
Silny niegdyś ich bardysz. --- Koleją, koleją,/
Widzi Margier, żejego bojowniki mdleją<pe><slowo_obce>mdleć</slowo_obce> (daw.) --- słabnąć.</pe>/
W piersiach zachrzypnął okrzyk, co był silny z rana,/
W oczach krew się zapiekła, a na ustach piana./
Zatrąbił do odwrotu, i swój zastęp cały/
Pod osłonę warowni zgromadził na wały,/
I już pod samym wałem ujrzał krzyża znamię./
Spojrzał w oczy Litwinom, i ręce załamie:/
Na próżno im wydawać wojownicze hasła,/
Ostatnia iskra męstwa w ich oczach zagasła; /
Ale jeszcze ostatnia nadzieja nie znika./
,,Niech silny grad kamieni spotka najezdnika!"/
I co żyje: mężowie, niewiasty i dzieci,/
Jęli dźwigać stos cegieł --- i gradem poleci/
Tysiąc strasznych pocisków --- a każdy coś znaczy:/
Bo najstraszniejsza siła to siła rozpaczy!/
Jak gdyby pod sturęcznym zamachem olbrzyma/
Chwieje się huf krzyżacki, i pochód zatrzyma.</strofa>




<naglowek_rozdzial>IX</naglowek_rozdzial>


<strofa>Od wschodniej, od zachodniej, od północnej ściany/
Margier ujrzał pęd wroga kamieńmi wstrzymany;/
Zwrócił się k' południowi --- o straszny Perkunie!/
Tu chorągiew krzyżacka odważnie się sunie/
Z niedostępnych bezdroży --- gdzie stara olszyna,/
Gdzie się lochów tajemnych siatka rozpoczyna/
Silny hufiec niemiecki zachodzi swobodnie,/
Przed hufcem młody łucznik potrząsa pochodnię,/
Zapalił dach i dalej spustoszenie niesie,/
I oto płomień wężem zwija się po strzesie!/
Obrzucił całą twierdzę. <begin id="b1375445287032-2413924935"/><motyw id="m1375445287032-2413924935">Samobójstwo, Honor</motyw>,,Litwini! --- zawoła ---/
Dajcie rozbrat nadziei: juz się twierdza pali./
Modlitwa nie pomoże, męstwo nie ocali./
Jedno zostało... umrzeć... o! gdyby wrogowie/
Szanowali cześć niewiast, albo dziatwy zdrowie!/
Litwini! ja, wasz książę, z rzewnymi modlitwy/
Upadłbym do nóg jego dla zbawienia Litwy./
Ale któż Krucygiera o litość umodli?/
Trzeba umrzeć... Litwini!. . czyż umrzem jak podli/
A na ostatnim trupie mężnego Litwina/
Naszych starców i dzieci Krzyżak pozarzyna!/
I będzie się na zgliszczach urągać z boleści,/
Naszych bogów znieważy, niewiasty zbezcześci!/
O! nie dopuść, Perkunie, na Litwę tej plamy!/
Jeżli trzeba się poddać --- trupy im oddamy!/
<wers_wciety typ="1">Zapalcie stos ofiarny! wzmóżcie się na sile,</wers_wciety>/
Rzućcie na nich kamieńmi, wstrzymajcie na chwilę,/
By wrogowie, przyszedłszy w nazbyt rannej dobie,/
Nie przeszkodzili spełnić, cośmy winni sobie./
Jeszcze ostatnim gradem na wroga ciśnijcie!/
Brat bratu, ojciec dziecku niech odbierze życie:/
To lepiej, niźli zginąć od ręki siepacza<pe><slowo_obce>siepacz</slowo_obce> (daw.) --- morderca na zlecenie, bandyta.</pe>!"<end id="e1375445287032-2413924935"/>/
Rzekł, i kamień z okopu co największy stacza,/
I twardymi granity od końca do końca/
Sto krzyżackich rycerzy w topielisko wtrąca.</strofa>



<naglowek_rozdzial>X</naglowek_rozdzial>

<strofa>Twierdza gore, bój kipi --- Litwini z rozkoszą/
W śródku samej warowni stos ofiarny wznoszą/
Straszliwy jęk rozpaczy doszedł do podziemi;/
Wyszła Marti, jak upiór, z bogami swojemi,/
A zagasiwszy Znicza --- z wysileniem ducha/
Ostatnią jego iskrę na stosie rozdmucha./
Ransdorf widzi z daleka swej zdrady owoce:/
Marti strasznym toporem w pierś Litwinów grzmoce,/
Pod ofiarnym żelazem ściele się gromada,/
A kto skonał, kapłanka na stosie go składa;/
A dzieci Litwy, pjane szałem i rozpaczą,/
Same się zabijają, same na stos skaczą;/
Niejeden dziki ojciec wśród pogorzeliska/
Chwycił syna z kolebki i na ogień ciska;/
A matka jeszcze trupa spalonego pieści,/
Nim ją przyszli zabijać --- skonała z boleści,/
Margier kapłanom w trąby odezwać się każe,/
Aby się podniecała wściekłość przy ofiarze;/
A sam z kilku mężnymi własne mury wali,/
Strąca balki<pe><slowo_obce>balka</slowo_obce> --- dziś popr.: belka.</pe> na Niemców, by nie przeszkadzali/
Spełnić się losom Litwy przy ofierze krwawej. ---/
Pociesz się, Wielki Mistrzu, żniwem twej wyprawy!</strofa>

<naglowek_rozdzial>XI</naglowek_rozdzial>

<strofa>Kiedy Litwę ogarnął jej zapał szaleńczy,/
O Egli zapomniano, że w więzieniu jęczy ---/
Ransdorf z ogniem i mieczem, jakby zbójca dziki,/
Obiega całą twierdzę z wiernymi łuczniki,/
Po znajomych komnatach snuje się dokoła,/
I w ręce na nią klaszcze, po imieniu woła./
A chociaż płomień huczy, a bój z dala wrzeszczy,/
Choć się z echem rozlega płacz matek złowieszczy,/
Chociaż echo szaleje wpośród komnat próżni ---/
On pewien, że ją znajdzie, że jej głos odróżni,/
Wpadł szaleniec do lochów w ofiarnej podziemi,/
To deptał bogi Litwy, to klękał przed niemi;/
Wreszcie w lochach podziemnych, których nie pamięta,/
Znalazł ciemne więzienie, gdzie Egle zamknięta.</strofa>



<naglowek_rozdzial>XII</naglowek_rozdzial>

<strofa>Ona z piętnem boleści na wybladłej twarzy/
Siedziała w głębi lochu --- coś głęboko marzy./
Promień słońca ukradkiem jej oblicze złoci:/
Zbiedniał kraśny rumieniec wśród murów wilgoci,/
Schmurniało piękne czoło, powisła jej głowa,/
A na jej ustach bladość spoczęła grobowa;/
Rzekłbyś, że skamieniała, jak martwa opoka, /
Gdyby nie iskra życia, co strzela z jej oka. /
<wers_wciety typ="1">Gdy Ransdorf ostateczne wysilenia czyni, </wers_wciety>/
Kiedy pękły żelazne wrzeciądze<pe><slowo_obce>wrzeciądze</slowo_obce> (daw.) --- wrota.</pe> jaskini,/
Cofnęła się... trwożliwie krzyknęła boleśnie,/
 Patrzy nań nieprzytomna jak na widmo we śnie./
Ransdorf krwią obryzgany przed dziewicą klęka:/
,,Córko Litwy! błysnęła ostatnia jutrzenka/
Nad gniazdem twego rodu --- cała twierdza gore<pe><slowo_obce>gorzeć</slowo_obce> (daw.) --- płonąć.</pe>!/
Przybiegam cię ocalić: och! przybiegam w porę:/
Płomień ostatnie balki na dworcu<pe><slowo_obce>dworzec</slowo_obce> (daw.)
--- dwór.</pe> przepala,/
A Krzyżacy do twierdzy cisną się jak fala, /
A Litwini pod zamkiem rozpaczliwą zgrają/
Sami się na ofiarę bogom zabijają,/
Aby żywo nie wpadli pod niemiecką władzę./
Idźmy stąd, piękna Egle, ja cię uprowadzę!/
Straszny dzień!... uciekajmy... czy widzisz dym czarny?/
Czy słyszysz huk płomieni i okrzyk ofiarny?/
Czujesz, jak tu gorąco już przepala cegły?/
Spieszmy! bo droga trudna, a nasz cel odległy.../
Ja ciebie uprowadzę szlaki znajomemi/
Z niebezpieczeństwa wrogów, ze zgliszcza twej ziemi!"/
Rzekł, i patrząc z rozkoszą w oblicze dziecięce/
Chciał miłe sercu brzemię pochwycić na ręce;/
Ale córka Margiera łagodna a cicha,/
Skinieniem go oddala, spojrzeniem odpycha,/
A w tym jednym spojrzeniu tyle sił wytęża,/
Że, jak pchnięty ramieniem bojowego męża,/
Cofnął się młody Krzyżak. --- ,,Stój, dziki zuchwalcze!/
Kto ci mówił, żem słaba? że siebie nie zwalczę?/
Co znaczą mego domu gorejące ściany?/
W twoim ręku pochodnia i miecz krwią zbryzgany?/
Posłuchaj mnie, Krzyżowcze! och! niedawno jeszcze/
Tako najsłodszą myślą biedne serce pieszczę,/
Ze z tobą w cudzej ziemi będę pędzić chwile,/
Obowiązki dla bogów, dla Litwy uchylę,/
Porzucę dom i ojca... i będzie mi błogo,/
I tu nie pożaluję nikogo... nikogo;/
W snach widziałam twój domek i morskie wybrzeże/
I mury waszych zamków, i kościelne wieże;/
Przysięgłam twemu bogu, że moich porzucę /
I skłonię całe serce ku jego nauce.../
Lecz dzisiaj w moich myślach i w sercu inaczej:/
Ty przywiodłeś do Pullen krzyżackich siepaczy,/
Wniosłeś do mojej strzechy i miecz, i pożogę,/
Dzisiaj Litwa chce ofiar --- cofnąć się nie mogę./
Moja powinność umrzeć w ofiarnej postaci/
Obok mojego ojca, obok moich braci. /
Weź ten krzyż... mnie nie wolno nosić go na łonie:/
Egle ze swymi bóstwy w jednym stosie spłonie./
Stąd nie zdołasz mnie wyrwać całą swoją mocą/
I nigdy się nie dowiesz: do kogo i po co/
Zaszlę ostatnią modłę..."</strofa>



<naglowek_rozdzial>XIII</naglowek_rozdzial>


<strofa><wers_cd><begin id="b1375449548430-497175454"/><motyw id="m1375449548430-497175454">Pożar</motyw>Tak mówiła śmiało.</wers_cd>/
O duszo Margierowa! czemu słabe ciało/
Obrałaś za mieszkanie? czemu we łzach oczy?/
Czemu ten dym, co buchnął, twoją główkę mroczy?/
Czemu płomień pożarny, co się mignął z dala,/
Z piersi ostatni oddech gorącem wypala?/
Egle traci przytomność, chwieje się i pada,/
płomień już się wgryza, sklepienie przejada,/
I w głębokie podziemie od baszty przyległej/
Posypały się głownie i runęły cegły.<end id="e1375449548430-497175454"/>/
Spośród gruzów pożarnych, dymu i płomieni, /
Porwali biedną Eglę łucznicy strwożeni;/
A Ransdorf na ich czele, jako czujna warta,/
Ukazuje im drogę, płomienie rozgarta<pe><slowo_obce>rozgartać</slowo_obce> --- dziś popr.: rozgarniać.</pe>; /
A gdy wyszli z podziemia, on drżący i siny/
Mieczem toruje drogę pomiędzy Litwiny./
Tam już z wałów ostatnie cofnęły się straże,/
A twierdza jednym hukiem goreje w pożarze;/
Ze wszystkich stron Krzyżacy wpadają i wrzeszczą,/
A ich trąba ogłasza godzinę złowieszczą,/
To chychoce, jak szatan, to syczy, jak żmija./
A Litwa nieprzytomnie sama się zabija:/
Tam morderczym toporem brat uderza brata,/
Ojciec własne niemowlę bardyszem rozplata,/
Dzika Marti ze stosu płonącego drzewa/
Ostatnią dla nich pieśnię pogrzebową śpiewa,/
Poleca swoim bogom dusze tych, co płoną,/
I wywija w powietrzu siekierą święconą./
<wers_wciety typ="1"><begin id="b1375449538334-886854409"/><motyw id="m1375449538334-886854409">Ogień</motyw>Ransdorf z lubą zdobyczą przebiega podwórze,</wers_wciety>/
Przeciska się przez ognie, topory i noże,/
I mieczem nieprzytomne wymierza zamachy/
A jego hełm i pancerz, wykowane z blachy,/
Napaliły się w ogniu, pierś i głowę pieką. ---/
O! w tej głowie, w tej piersi goręcej daleko!/
Wrząca dusza młodziana silniej płomienieje/
Od zgryzot i obawy, i trwożnej nadzieje.<end id="e1375449538334-886854409"/></strofa>




<naglowek_rozdzial>XIV</naglowek_rozdzial>

<strofa><begin id="b1375449909814-95748365"/><motyw id="m1375449909814-95748365">Ucieczka</motyw>Wierni jego łucznicy, uchyliwszy głowy,/
Nieśli omdlałą Eglę za obwód zamkowy,/
Gdzie spod olchy, zawarte kamieńmi i kłodą/
Poczynają się lochy, co do Niemna wiodą,/
W których była ostatnia obrona Litwina,/
A których dziki widok tyle przypomina./
Och! bo w życiu Ransdorfa to miejsce nie lada:/
Tędy go wiodła miłość, tędy wiodła zdrada,/
O poranku szedł tędy na czele swej młodzi,/
A teraz jak kochanek szczęśliwy przechodzi./
Lecz choć sercu i męstwu dziś stało się zadość,/
Czemu na jego twarzy nie kraśnieje radość?/
Czemu serce nie kipi w swobodzie młodzieńczej/
Gdy szlachetne żądanie skutkiem się uwieńczy?/
Już swobodny od mieczów i pogorzeliska,/
Czerpa wodę z potoku, na twarz lubą pryska ---/
Egle dala znak życia, snadź że coś pamięta,/
Swobodniej odetchnęła pierś, bolem ściśnięta,/
Otwarła jasne oczy --- o radosna zmiana! ---/
I niebem zabłysnęła dla duszy młodziana,/
I sili się przypomnieć wszystkie dnia koleje:/
Gdzie jest? dokąd ją wiodą? co się w zamku dzieje?/
Chce, ale nie śmie spytać, a choć się zapyta,/
W oczach tylko łuczników odpowiedź wyczyta:/
Bo ich trwogą przeraża podziemne bezdroże,/
Zguba jeszcze tak blisko --- a głos zdradzić może./
,,Czas nagli do pospiechu! uciekajmy skoro!"/
Tak wołając, łuczniki na barki ją biorą,/
A Ransdorf, z zapaloną pochodnią, na przedzie, /
Znajomymi zakręty cały orszak wiedzie;/
Aż w milczeniu ostrożne posuwając kroki/
Stanęli u wybrzeża Niemnowej zatoki./
<wers_wciety typ="1">Tam, jak Ransdorf zawcześnie<pe><slowo_obce>zawcześnie</slowo_obce> --- zawczasu.</pe> przygotować każe,</wers_wciety>/
Czeka już łódź niemiecka i zręczni wioślarze./
Egle jeszcze w półmartwa, złożona do łodzi,/
Spojrzała w stronę zamku, skąd okrzyk dochodzi,/
I na krwawe płomienie, co jej dom pożarły,/
I okrzyk rozpaczliwy z piersi obumarłej/
Przeszył piersi Ransdorfa jak ostrym żelazem:/
,,Puszczajcie mnie do ojca! ja zginę z nim razem!/
Ja przed obliczem śmierci odważnie dostoję,/
Jak wszyscy bracia moi, jako siostry moje!"/
Tak jęknęła boleśnie i ręce załamie,/
I znów omdlałą głowę przewiesza na ramię,/
tA Ransdorf klęczy przed nią i słowa nie mówi,/
A wioślarze, na wodza skinienie gotowi,/
Zepchnęli łódź do wody, zaszumiały wiosła,/
I fala z cichym szmerem ich czółno poniosła.<end id="e1375449909814-95748365"/></strofa>



<naglowek_rozdzial>XV</naglowek_rozdzial>

<strofa>A na zgliszczach zamkowych kipi bój zajadły:/
Zwęglone od płomienia ściany już opadły,/
Do Niemna, do Puniały płynie krew ruczajem<pe><slowo_obce>ruczaj</slowo_obce> --- strumyk.</pe>; /
<begin id="b1375449982742-2800539854"/><motyw id="m1375449982742-2800539854">Samobójstwo, Władza, Obowiązek</motyw>Litwini nie przestają mordować się wzajem,/
Wskakują w stos ofiarny, śpiewają i jęczą, /
Obryzgani posoką i pianą szaleńczą/
Jeden Margier spokojny wśród jęku swych dzieci; /
Żaden mu wściekły wyraz oblicza nie szpeci; /
Ujrzał zgubę, gdy Krzyżak od lochów się wciska,/
Zaprzysiągł, że mu odda trupy i zwaliska,/
A jako dobro Litwy, jak bogowie każą,/
Ścina głowy swym braciom z uroczystą twarzą;/
Nie pastwi się nad nimi, jako wściekły zbójca,/
Ale pełni powinność książęcia i ojca,/
Aby lud bohaterski, sercem ukochany,/
Nie przyszedł w pohańbienie dźwigając kajdany.<end id="e1375449982742-2800539854"/>/
<wers_wciety typ="1">Szukający zdobyczy wśród zamku płomieni,</wers_wciety>/
Krzyżacy na morderstwo patrzą przerażeni;/
Od ranka swej wściekłości wywierając dosyć,/
Nie śmieją na Litwinów już ręki podnosić./
Choć biorą te szaleństwo za sidła szatana,/
Do ich serca wstępuje jakaś cześć nieznana/
Dla chrobrych bojowników. Już stos ledwie pała,/
Już Marti wśród gorących płomieni skonała,/
Już słychać słaby łoskot ledwie kilku młotów,/
Margier krwawą ofiarę już dopełnić gotów/
I przebić własne piersi.</strofa>



<naglowek_rozdzial>XVI</naglowek_rozdzial>

<strofa><wers_cd>Wtem z Niemna od brzega</wers_cd>/
Płynącą łódź krzyżacką z daleka postrzega:/
Poznał postać Ransdorfa --- rzucił wzrok sokoli:/
Poznał Eglę --- zapłakał... bo mu serce boli./
,,Bogowie! ja tu czuwam, gdzie o Litwę idzie,/
A tu własna krew moja spieszy ku ohydzie!/
Wyrodna krew Margiera, Egle nieszczęśliwa,/
Spieszy potargać z Litwą rodzinne ogniwa,/
I z młodą a najdzikszą krzyżacką gadziną/
Ucieka od ofiary, kędy wszyscy giną!/
Perkunie! wzmocnij rękę! oto w jednym strzale/
Ja cześć jej nieskalaną od hańby ocalę!"/
<begin id="b1375450123766-3959172823"/><motyw id="m1375450123766-3959172823">Śmierć, Rzeka</motyw>Rzekł, i z silnego łuku wymierzył do łodzi,/
Nie wierzy w trafność oka: bo mu łzą zachodzi ---/
Naciągnął --- puścił strzałę... pobiegła ze świstem,/
Aż Niemen zapluchotał drgnieniem uroczystem./
Stanęło w oczach ojca grobowe widziadło,/
A z czółna coś białego do wody upadło./
Jeszcze wystrzał, i jeszcze uroczysta chwila,/
Łódź skręca się po fali, chwieje się, nachyla,/
I z pluchotem jak kamień do Niemna uderza/
W polerownej zbroicy ciężki trup rycerza./
Zakrzyknęli wioślarze ratunkiem zajęci;/
Jeszcze się biała płachta z falami zakręci,/
Mignęła raz... i drugi po wodnym obszarze.../
Uciekli na brzeg drugi strwożeni wioślarze,/
A Niemen, jak dotknęła czarodziejska władza,/
Znowu płynie spokojnie, znowu się wygładza,/
Kręci się lekkim wirem, od słońca połyska,/
Nie zgadniesz w jego łonie śladu grobowiska.<end id="e1375450123766-3959172823"/></strofa>




<naglowek_rozdzial>XVII</naglowek_rozdzial>

<strofa>,,Spełniła się --- rzeki Margier --- ofiara straszliwa!"/
I pochodzi do stosu, i miecza dobywa/
Tam już wszyscy Litwini snem wiecznym posnęli:/
Ówdzie trup się czerwieni, ówdzie kość się bieli,/
Owdzie jęk się wydziera ostatniego ducha,/
A nad stosem przygasłym jeszcze dym wybucha./
<begin id="b1375450184113-2164729516"/><motyw id="m1375450184113-2164729516">Samobójstwo</motyw>Margier kołpak soboli zdjął z rycerskiej głowy:/
,,Witam cię, chrobra<pe><slowo_obce>chrobry</slowo_obce> (daw.) --- dzielny, odważny.</pe> Litwo, w otchłani grobowej!/
Daj śwadectwo niebiosom w uroczystej dobie<pe><slowo_obce>doba</slowo_obce> (daw.) --- tu: czas, pora.</pe>,/
Żem cześć twoją ocalił i zginął przy tobie!/
Nie umarłaś spodlona --- tylko nieszczęśliwa!"/
Rzekł, i szerokim mieczem własną pierś przeszywa,/
Oczy wlepił w niebiosa, i trupem się ściele.../
Skonał ostatni Litwin na bratnim popiele.<end id="e1375450184113-2164729516"/></strofa>





<naglowek_czesc>Epilog</naglowek_czesc>









<strofa>Krzyżacy w gruzach cegieł i spalonych głowni/
Długo szukali skarbów ukrytych w warowni,/
Żołdactwo w popielisku długo się szamota/
Szukając starych miodów i srebra i złota./
Wycięli stare lasy u Litwinów święte,/
Zabrali tuczne trzody dotąd nieporżnięte,/
I zburzyli warownię, i z ziemią zrównali,/
Krzyż na niej postawili i odeszli dalej./
Puszczyki zamieszkały tajemne otchłanie,/
Czas objął rumowisko w swoje panowanie,/
Na rycerskich popiołach to się trawka wspina,/
To porosły pokrzywy i gęsta leszczyna;/
Potem rolnik zaorał niwę znakomitą,/
I posiał na jej łanie chleborodne żyto ---/
<wers_wciety typ="1">A na gładkiej głębokiej Niemnowej topieli</wers_wciety>/
Czasem się biała płachta o zmroku zabieli./
Ci nie wierzą, ci wierzą --- dziwny ród człowieczy! /
Ktoś ci jeszcze odpowie: że to stare rzeczy,/
Że z czasów, gdy Litwini byli jeszcze dzicy, /
Jest to chusta grobowa Egli topielicy./
A więcej próżno pytać o przeszłość nieznaną --- /
Gdzieś ją, słyszę, w łacińskich książkach zapisano:/
Chcesz się prawdy dowiedzieć, pytaj kronikarzy;/
Resztę niech własna głowa, niech serce domarzy.</strofa>



<nota><strofa>Borejkowszczyzna./
D. 6 sierpnia 1854 r.</strofa></nota>



</liryka_l></utwor>