<utwor><rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/syrokomla-gawedy-i-rymy-ulotne-trzy-gwiazdki/">
<dc:creator xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Syrokomla, Władysław</dc:creator>
<dc:title xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Trzy gwiazdki</dc:title>
<dc:relation.isPartOf xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/syrokomla-gawedy</dc:relation.isPartOf>
<dc:contributor.editor xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Kotwica, Wojciech</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.editor xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Sekuła, Aleksandra</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Romantyzm</dc:subject.period>
<dc:subject.type xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Epika</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Gawęda</dc:subject.genre>
<dc:description xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Utwór powstał w ramach konkursu ,,Współpraca w dziedzinie dyplomacji publicznej 2013", realizowanego za pośrednictwem MSZ RP w roku 2013. Zezwala się na dowolne wykorzystanie utworu, pod warunkiem zachowania ww. informacji, w tym informacji o stosowanej licencji, o posiadaczach praw oraz o konkursie ,,Współpraca w dziedzinie dyplomacji publicznej 2013". Publikacja wyraża jedynie poglądy autora i nie może byc utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.</dc:description>
<dc:identifier.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/syrokomla-gawedy-trzy-gwiazdki</dc:identifier.url>
<dc:source.URL xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">http://www.dbc.wroc.pl/dlibra/docmetadata?id=8751&amp;from=&amp;dirids=1&amp;ver_id=&amp;lp=3&amp;QI=</dc:source.URL>
<dc:source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Władysław Syrokomla, Gawędy i rymy ulotne, Nakładem Księgarni pod firmą Zawadzkiego i Węckiego, Warszawa 1853.</dc:source>
<dc:rights xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Domena publiczna - Władysław Syrokomla zm. 1862</dc:rights>
<dc:date.pd xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">1933</dc:date.pd>
<dc:format xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">xml</dc:format>
<dc:type xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">text</dc:type>
<dc:type xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="en">text</dc:type>
<dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">2013-10-23</dc:date>
<dc:language xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">pol</dc:language>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/media/dynamic/cover/image/2597.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Stars in fire, L.B\u00f6@Flickr, CC BY 2.0</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/2597</dc:relation.coverImage.source>
</rdf:Description>
</rdf:RDF><liryka_l>


<autor_utworu>Władysław Syrokomla</autor_utworu>



<dzielo_nadrzedne>Gawędy</dzielo_nadrzedne>



<nazwa_utworu>Trzy gwiazdki</nazwa_utworu>


<podtytul>Gawęda gminna</podtytul>


<naglowek_rozdzial>I</naglowek_rozdzial>





<strofa><begin id="b1381932084228-664490074"/><motyw id="m1381932084228-664490074">Żebrak, Książka, Rozum, Serce, Wiedza, Wiara</motyw>--- Obdarzcie dziada, co pod waszą chatą!/
Dajcie mi chleba, o więcéj nie pytam;/
Bóg was nagrodzi, a ja biedny za to/
Z mojéj książeczki rozdział wam przeczytam./
--- O! toś uczony, gdy nosisz księgi,/
Znaczno, żeś szlachcic, a więc nie dziwy;/
Znaczno po twarzy, żeś zuch był tęgi,/
Znaczno po oczach, żeś nieszczęśliwy. ---/
--- At! litościwy człeku, kiedyś to inaczéj/
Było ze mną --- i szczęście, i postawa hoża;/
Dziś za młodość, za szczęście --- ot ten kij żebraczy!/
Cóż robić? chodzę z kijem, dziej się wola boża!/
Myślisz, widzę, że noszę książeczki światowe?/
Nie, to Ewangeliczka, słowa Chrystusowe!/
W niéj rozdział po rozdziale przebiegam koleją<pe><slowo_obce>koleją</slowo_obce> --- tu: po kolei, kolejno.</pe> ---/
Są mędrcy! co światowe księgi rozumieją;/
Widziałem ja tych mędrców własnemi oczyma,/
Świecą --- jak zimny kamień, przysypany żarstwą<pe><slowo_obce>żarstwa</slowo_obce> (daw.) --- piasek gruboziarnisty.</pe>,/
Ich księgi... mocny Boże!... ach czegóż tam nié ma? ---/
Cha, cha, cha, tylko prawdy ani na lekarstwo!/
Nad niemi mędrcy łamią swe uczone głowy,/
Nie wierząc w innych ludzi doświadczenie stare;/
A chcąc wszystko wyłożyć przez rozum książkowy,/
Tylko serca swe suszą, tylko tracą wiarę./
<wers_wciety typ="1">Ejże! źle im bez serca, ich oschła nauka</wers_wciety>/
Sama im wykazuje swą lichotę biedną;/
Czuje mędrzec ból w sercu i w głowę swą puka, ---/
Ej panie! głowa... serce... to nie wszystko jedno!<end id="e1381932084228-664490074"/></strofa>




<naglowek_rozdzial>II</naglowek_rozdzial>





<strofa>Ot ja powiem o sobie --- służyłem mospanie ---/
W zacnym domu --- tak sobie, służyłem z nałogu,/
Choć była własna chatka, a w niéj dzięki Bogu,/
Na szlacheckie starcowi wyżywienie stanie<pe><slowo_obce>stanie</slowo_obce> (daw.) --- tu: starczy.</pe>. ---/
Miałem wtedy trzech synów i sam byłem krzepki,/
Bywało my we cztérech choć czarta podążym,/
Najmłódszy z nich, chłopczyka już miał u kolebki,/
Najstarszy --- był zaścianku naszego chorążym./
Przyszła wojna ze Szwedem... krótka szlachcie rada,/
Już nie siedzieć za piecem, nie pilnować pola,/
Przyszła wić od hetmana --- wola czy niewola,/
Siadaj na koń kto szlachcic i kto szablą włada./
«Ot jedźcie synki» --- rzekłem, wywiodłem za wrota/
I pobłogosławiłem, --- padli na kolana,/
Potem siedli na konie i ruszyli kłusa,/
Zapłakałem ukradkiem, żem stary sierota,/
Zmówiłem pięć pacierzy do Pana Jezusa,/
I poszedłem na służbę do dawnego pana. ---</strofa>




<naglowek_rozdzial>III</naglowek_rozdzial>





<strofa>Mój pan, młódszy ode mnie, ciągle czytał księgi,/
I miał głowę nabitą mądrością niemiecką,/
Ale umiał szanować stare niedołęgi;/
Ja mu bywało bajam, on słucha jak dziecko,/
Słucha, lecz czasem mówi: «ja temu nie wierzę ---/
Bo w księgach nie tak stoi». --- Ot dziwak uczony!/
Pomawiali go ludzie, że trzymał z masony,/
Lecz to fałsz, sam widziałem jak mówił pacierze. ---/
<wers_wciety typ="1">Dobrze mi było, dość chleba i czasu,</wers_wciety>/
Niekiedy panu stare rzeczy plotę,/
Czasem kuflową podzielam ochotę,/
Najczęściéj idę ze strzelbą do lasu./
Bywało sobie w wieczornéj godzinie,/
Mówiąc koronkę usiadam na dworze;/
Liczę Zdrowaśki, patrzając na zorze, ---/
Ni stąd ni zowąd i łza mi popłynie!/
<wers_wciety typ="1">A była u mnie ta przywyczka marna</wers_wciety>/
Żem trzy gwiazdeczki polubił z zapałem;/
Malutkie gwiazdki, jak... makowe ziarna,/
Ja tylko jeden znaleźć je umiałem,/
Jam je odróżniał z innych gwiazdek grona,/
Drżałem, gdy która nie dość jasno świeci./
Ponadawałem im synów imiona,/
Wierząc, że one to gwiazdki mych dzieci./
Tak się to w serce wrosło, wkorzeniło;/
Że gdy pochmurna albo mglista pora/
I moich gwiazdek nie ujrzę z wieczora, ---/
Cóś mi na duszy tęskno i niemiło.</strofa>




<naglowek_rozdzial>IV</naglowek_rozdzial>





<strofa>Pan był tęgi myśliwy; raz --- było to w maju,/
Gdzie przed świtem, --- z strzelbami poszliśmy do gaju/
Bić cietrzewie na tokach: przybyliśmy wcześnie,/
Siedliśmy w naszych budach, --- wszystko było we śnie./
Czasem chruściel chrapliwy ozwał się gdzie z błota,/
Czasem wietrzyk zawieje, słowik zaszczebiota. ---/
<wers_wciety typ="1">Tak cicho! ani szaśnie --- tak pięknie w téj dobie,</wers_wciety>/
Żem niewolnie znak krzyża położył na sobie/
I począł mówić pacierz strzelisty, głęboki,/
Spuściłem kurek strzelby na piérwszym odwodzie/
I czekając cietrzewi, patrzałem w obłoki,/
Jak zawsze na trzy gwiazdki --- te były na wschodzie./
Igrały ze mną starym, błysną, to przygasną,/
To zapłyną obłokiem, to zaświecą jasno,/
Czysto dziatki swawolne.../
<wers_cd>Ot razem coś mignie,</wers_cd>/
Coś jak sznurek ognisty na niebie przeleci,/
Spojrzałem... dreszcz mię przeszedł... i krew w żyłach stygnie ---/
Spadły trzy gwiazdki moje... gwiazdki moich dzieci!!.../
Począłem płakać głośno, sam nie wiedząc za czym,/
Począłem <tytul_dziela>Anioł Pański</tytul_dziela> --- aż Pan krzyknął w gniewie:/
«Czego tam Janie chlipiesz? popłoszysz cietrzewie,/
Z twojéj łaski zwierzyny w oczy nie obaczym!»/
<begin id="b1381934218809-3122866951"/><motyw id="m1381934218809-3122866951">Gwiazda, Wierzenia</motyw>«Ej Panie --- powiedziałem --- mnie nie do zwierzyny,/
Ot się trzy małe gwiazdy stoczyły z niebiosów»; ---/
--- «To i cóż?» --- «Ach te gwiazdy! to były me syny!/
To gwiazdy moich synów, światełka ich losów!» ---/
--- «Skądże to wziąłeś?» --- «Hola! wszakże mówią ludzie,/
Że każdy człek na niebie ma swą gwiazdkę własną;/
Że jéj bystra zrzeniczka pogląda z daleka,/
I strzela promykami tak ciemno lub jasno,/
Jak jasna albo ciemna dola jéj człowieka. ---/
Że gwiazdy tych, co idą szczęśliwą koleją,/
Piękną iskrą na siném niebie płomienieją,/
Ot jak ta co pan widzisz!... co się w lewo żarzy.../
A te gwiazdy drobniutkie --- to gwiazdy nędzarzy,/
Tleją... at! jak dogarek lampy na pogrzebie. ---/
<wers_wciety typ="1">I mówią: że gdy człowiek snem śmiertelnym zaśnie,</wers_wciety>/
Wtenczas i gwiazda jego stoczy się po niebie./
Błyśnie wężykiem... i zgaśnie./
<end id="e1381934218809-3122866951"/>Oj dożyłem na starość! --- Widziałem w téj chwili/
Jak gwiazdy moich dzieci zgasły na błękicie,/
Ejże biedne me syny! --- już mi nie wrócicie.../
Gdzieś was na cudzéj ziemi wrogowie zabili!!»</strofa>




<naglowek_rozdzial>V</naglowek_rozdzial>





<strofa>Pan począł śmiać się ze mnie: --- «Ech! jesteś dziwakiem,/
Wstydź się wierzyć w te duby, co plecie prostota!/
Człek swoim, gwiazda swoim postępuje szlakiem,/
I losami ludzkiemi nic się nie kłopota. ---/
Każda gwiazda na niebie, co ją wzrok doścignie,/
To planeta lub słońce, przysłonione mgiełką,/
A to co widzisz czasem --- jak przeleci, mignie,/
To po prostu meteor --- lub błędne światełko. ---/
To fosfor albo gazy --- próżno głupcy bredzą,/
Gwiazdy o twoich synach... nic a nic nie wiedzą». ---/
<wers_wciety typ="1">I począł daléj mówić, tłumaczyć na nowo,</wers_wciety>/
Po mądremu, z łacińska, fizykę książkową,/
Chciałem wierzyć i umysł pocieszyć stroskany,/
Lecz gdzie tam! łza jak na złość po oczach się kręci,/
Mądre słowa, to prawda --- lecz jak groch do ściany,/
Nie przylgnęły do serca, ani do pamięci./
<wers_wciety typ="1">Smutnie kiwnąłem głową i westchnąłem z cicha,</wers_wciety>/
Wtém szast!! cietrzew przyleciał --- tak blisko aż miło.../
Złożyłem się --- palnąłem --- ej pudło u licha!/
Oko łzami zabiegło i cel prześlepiło!... ---</strofa>


<naglowek_rozdzial>VI</naglowek_rozdzial>






<strofa>Upłynął miesiąc --- drugi --- aż oto ---/
(Czyż mi téj chwili dożyć potrzeba?)/
Wyszło na prawdę, co ludzie plotą/
O upadaniu gwiazd z nieba!.../
Do pana przyszły listy z obozu,/
I on o synach wieść mi udziela,/
Że raz na czatach wszyscy trzéj razem/
Wpadli w zasadzkę nieprzyjaciela/
I poginęli kulą, żelazem, ---/
<wers_wciety typ="1">A poginęli jak raz w téj porze,</wers_wciety>/
Kiedyśmy z rana byli na tokach,/
Gdym widział gwiazdy zgasłe w obłokach,/
A pan rozprawiał o meteorze!!...</strofa>




<naglowek_rozdzial>VII</naglowek_rozdzial>





<strofa>Ot zapłakałem, potrząsłem czołem,/
Oddałem chatę moją rodzinie,/
Ewangeliczkę i torbę wziąłem,/
I ruszam sobie po żebraninie. ---/
Z wioski do wioski, z dwora do dwora,/
Wędruję sobie w słotę i śpiekę,/
A gdy uczuję, że umrzeć pora,/
W rodzinne strony znów się powlekę.</strofa>




<naglowek_rozdzial>VIII</naglowek_rozdzial>




<strofa>Lecz już was nudzi, co stary gada,/
Więc Ewangelię czytać wam będę;/
A wy czém łaska obdarzcie dziada/
I za czytanie, i za gawędę, ---/
Grosz na tabakę, suchar dziadowski,/
Dość tego na mój zapas podróżny. ---/
Starzec przeczytał, dostał jałmużny,/
I poszedł z Bogiem do drugiej wioski.</strofa>




<nota><akap>31 marca 1846</akap></nota>


</liryka_l></utwor>