<utwor><rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/syrokomla-gawedy-i-rymy-ulotne-chodyka/">
<dc:creator xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Syrokomla, Władysław</dc:creator>
<dc:title xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Chodyka</dc:title>
<dc:relation.isPartOf xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/syrokomla-gawedy</dc:relation.isPartOf>
<dc:contributor.editor xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Kotwica, Wojciech</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.editor xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Sekuła, Aleksandra</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Romantyzm</dc:subject.period>
<dc:subject.type xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Epika</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Gawęda</dc:subject.genre>
<dc:description xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Utwór powstał w ramach konkursu ,,Współpraca w dziedzinie dyplomacji publicznej 2013", realizowanego za pośrednictwem MSZ RP w roku 2013. Zezwala się na dowolne wykorzystanie utworu, pod warunkiem zachowania ww. informacji, w tym informacji o stosowanej licencji, o posiadaczach praw oraz o konkursie ,,Współpraca w dziedzinie dyplomacji publicznej 2013". Publikacja wyraża jedynie poglądy autora i nie może byc utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.</dc:description>
<dc:identifier.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/syrokomla-gawedy-chodyka</dc:identifier.url>
<dc:source.URL xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">http://www.dbc.wroc.pl/dlibra/docmetadata?id=8751&amp;from=&amp;dirids=1&amp;ver_id=&amp;lp=3&amp;QI=</dc:source.URL>
<dc:source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Władysław Syrokomla, Gawędy i rymy ulotne, Nakładem Księgarni pod firmą Zawadzkiego i Węckiego, Warszawa 1853.</dc:source>
<dc:rights xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Domena publiczna - Władysław Syrokomla zm. 1862</dc:rights>
<dc:date.pd xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">1933</dc:date.pd>
<dc:format xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">xml</dc:format>
<dc:type xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">text</dc:type>
<dc:type xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="en">text</dc:type>
<dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">2013-10-23</dc:date>
<dc:language xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">pol</dc:language>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/media/dynamic/cover/image/2604.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">P1000804 - Château de Saumur, LaurentGO@Flickr, CC BY-SA 2.0</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/2604</dc:relation.coverImage.source>
</rdf:Description>
</rdf:RDF><liryka_l>

<autor_utworu>Władysław Syrokomla</autor_utworu>

<dzielo_nadrzedne>Gawędy</dzielo_nadrzedne>

<nazwa_utworu>Chodyka</nazwa_utworu>


<podtytul>Gawęda z tradycji poléskiéj</podtytul>

<naglowek_rozdzial>I</naglowek_rozdzial>
<strofa><begin id="b1381525986454-448560265"/><motyw id="m1381525986454-448560265">Sąd</motyw>Zagrano w trąby i naród ciekawie/
Na zamek słucki ciśnie się jak woda ---/
Oto zasiada na sędziowskiéj ławie,/
Dziedzic na Słucku, książę wojewoda,/
I wedle mocy swoich przywilei<pe><slowo_obce>przywilei</slowo_obce> --- dziś D.lm: przywilejów.</pe>,/
Zbrojny prawami i łaski, i miecza,/
Kmieci i szlachtę sądząc po kolei,/
Gromi, uwalnia, karze, zabezpiecza./
Książę daleko od natłoku gości,/
Siedzi za stołem, oddzielony kratą,/
Tam krzyż i statut oprawny bogato,/
Opodal pisarz i pan podstarości ---/
A w izbie gwarno. ---/
<wers_cd><end id="e1381525986454-448560265"/>Wtem wpośród hałasu,</wers_cd>/
Pomimo ciżby i oporu warty,/
Wszedł jakiś starzec, znędzniały, odarty<pe><slowo_obce>odarty</slowo_obce> --- dziś popr.: obdarty.</pe>,/
Z kijem sękatym --- jak rozbojnik z lasu./
Strach było patrzeć --- pod wielkiemi brwiami/
Oczy się dziko iskrzyły dziadowi,/
Włosy jak mléko, splątane kudłami,/
Rysy kościste, ramiona garbate,/
Starzec jak błędny wcisnął się za kratę,/
Padł... ciężko dycha... ale nic nie mówi./
<wers_wciety typ="1">Książę się cofnął... Pisarz się przestrasza...</wers_wciety>/
Krzyknął i rozsiał strach w całéj drużynie ---/
Pan podstarości jął się do pałasza<pe><slowo_obce>jąć się do pałasza</slowo_obce> --- chwycić za szablę.</pe>,/
I szepce jakiś pacierz po łacinie:/
A starzec leży skulony na ziemi,/
Głucho cóś jęczy i szepce grobowo,/
Dycha --- jak gdyby pierśmi<pe><slowo_obce>pierśmi</slowo_obce> --- dziś N.lm: piersiami.</pe> chrzypiącemi<pe><slowo_obce>chrzypiący</slowo_obce> --- dziś popr.: chrypiący.</pe>,/
Chciał nabrać siły, by wyrzec choć słowo,/
Odetchnął wreście<pe><slowo_obce>wreście</slowo_obce> --- dziś popr.: wreszcie.</pe> --- spoczął bez przeszkody,/
Nabiéra głosu, sili się widocznie,/
Pełznie do kolan księcia wojewody,/
I płacząc tak mówić pocznie:</strofa>




<naglowek_rozdzial>II</naglowek_rozdzial>





<strofa>«Nie bój się! Jaśnie Oświecone Książę<pe><slowo_obce>Jaśnie Oświecone Książę</slowo_obce> --- daw. rzeczownik <slowo_obce>książę</slowo_obce> był rodzaju nijakiego.</pe>,/
Ja z twojej wioski, ja tu z niedaleka,<begin id="b1381526049718-3661213167"/><motyw id="m1381526049718-3661213167">Zbrodnia, Zbrodniarz, Sumienie, Cierpienie, Kara</motyw>/
Ja zbójca jestem, ja zabiłem człeka,/
Znam<pe><slowo_obce>znać</slowo_obce> (daw.) --- tu: wiedzieć.</pe>, że mą głowę miecz katowski czeka,/
Niech się przynajmniej sumienie rozwiąże!!/
O, bo to ciężko... tak ciężko... nie wiecie ---/
Nosić na rękach krew darem<pe><slowo_obce>darem</slowo_obce> --- tu: daremnie; niepotrzebnie.</pe> rozlaną,/
O! tak to dręczy, tak pali, tak gniecie,/
Jak gdyby w piersi żaru nasypano ---/
Zdaje się dawno --- przed trzydziestu laty,/
Ale sumienia, --- nie przedawnić marnie, ---/
Zdejmijcie tylko z méj duszy męczarnię,/
A głowę sobie oddajcie na katy,/
Może toporem odbita od szyje<pe><slowo_obce>od szyje</slowo_obce> --- dziś D.lp: szyi.</pe>,/
Przestanie płonąć od gorących myśli,/
Może krew moja krew niewinną zmyje;/
Każcie mię<pe><slowo_obce>mię</slowo_obce> --- daw. forma D. i B. zaimka w pozycji nieakcentowanej w zdaniu, analogiczna np. do <slowo_obce>cię</slowo_obce>.</pe> skować<pe><slowo_obce>skować</slowo_obce> --- dziś popr.: skuć.</pe>, uwięzić najściślej,/
Tylko z sumienia rozwiążcie mi pęta ---/
Bo jak to ciężko, nie daj Panie Boże!<end id="e1381526049718-3661213167"/>» ---/
«Któż ty snadź<pe><slowo_obce>snadź</slowo_obce> (daw.) --- widocznie; tu: przecież.</pe> jesteś?» ---/
<wers_cd>«Zwali mię Chodyką,</wers_cd>/
Rodem z Polesia --- w mojej wiosce może/
Który ze starych dotąd mię pamięta;/
Choć to już dawno na bezludnym borze,/
Żyję jak źwierzę<pe><slowo_obce>źwierzę</slowo_obce> --- dziś popr.: zwierzę (w zapisie uwzględniono regionalną wymowę).</pe> ze źwierzyną dziką,/
Lecz długo żyje pamiątka zbrodniarzy!!/
Może dawniejsze wspominając lata,/
Któryś mój sąsiad i dziś jeszcze gwarzy,/
O tym Chodyce, co zgładził ze świata/
Niewinną duszę!...»/
<wers_cd>--- «Kiedy? jak to było?</wers_cd>/
Gadaj mi starcze!» ---/
<wers_cd>«Oj, ty jasny książę!</wers_cd>/
<begin id="b1381526138529-1899013274"/><motyw id="m1381526138529-1899013274">Zbrodnia, Spowiedź</motyw>Niemiło przeszłość wspominać, niemiło,/
Kiedy się zbrodnia do wspomnień uwiąże./
Odkąd poszedłem na bezludną puszczę,/
Nie wyjawiłem méj zbrodni przed nikim;/
Lecz dziś jak w cerkwi, jak przed spowiednikiem,/
Wszystko spod serca, a wszystko wyłuszczę;/
Chciejcie posłuchać, co wyznam otwarcie,/
A potem zróbcie, co trzeba, sędziowie,/
Dekret śmiertelny napiszcie na karcie,/
I dajcie spełnić na zbrodniczéj głowie<end id="e1381526138529-1899013274"/>». ---</strofa>




<naglowek_rozdzial>III</naglowek_rozdzial>





<strofa>«Ja byłem osocznikiem<pe><slowo_obce>osocznik</slowo_obce> --- osacznik; przygotowujący obławę podczas polowania.</pe>, miałem chatę w lesie ---/
Chatka nad <wyroznienie>Żyd Jeziorem</wyroznienie>, stara i pochyła.../
Boże mój! jak to chatkę obaczyć mi chce się,/
Czy jeszcze dotąd stoi, czy może już zgniła,/
Czy kto inny w niéj mieszka --- ja grzeszny zabójca!/
Nie śmiém do niéj się zbliżyć, bo ktokolwiek zoczy<pe><slowo_obce>zoczyć</slowo_obce> --- zobaczyć.</pe>./
Tam miałem młodą żonę i starego ojca,/
Bóg ich wie, kto im piasku nasypał na oczy!?/
Gdzie na mogiłach leżą --- pewno już ich nié ma!/
Lat trzydzieści... dla życia starca i kobiéty!?/
Ot, zdaje się, jak żywo widzę przed oczyma/
To jezioro, te mszary, ten las nieprzebyty ---/
Gdzie niegdyś jasnych panów na obławę wiedziem,/
Gdzie ludzie i źwierzęta znali mię po głosie,/
Gdzie się nie raz zdarzało borukać<pe><slowo_obce>borukać</slowo_obce> --- dziś popr.: borykać; zmagać.</pe> z niedźwiedziem,/
Wbijać na sztych odyńce lub wytrapiać łosie ---/
Byłem silny jak niedźwiedź, a prędki jak dziecko,/
A ochoczy do łowów! --- ani dnia, ni nocy./
Ej, drogoż przypłaciłem ochotę łowiecką!/
Czemuż mi nie dał Pan Bóg przeleżeć w niemocy/
Raczéj, niż iść na łowy!?...»</strofa>




<naglowek_rozdzial>IV</naglowek_rozdzial>





<strofa><wers_cd>«Raz, było to w zimie ---</wers_cd>/
Pan łowczy mię przywołał, swoim obyczajem,/
(A był to człowiek drobny, lecz ramię olbrzymie,/
Dobrze władał oszczepem, a lepiéj nahajem<pe><slowo_obce>nahaj</slowo_obce> --- bicz.</pe>)./
Otoż woła i mówi: »Niech cię Pan Bóg strzeże,/
Abyś miał niesprawnością popsuć polowanie ---/
Dajem tutaj obławę wielkiemu Sapieże,/
Jest to hetman litewski --- nie żarty mospanie!/
Czy masz w twoim obchodzie cóś z bujniejszych<pe><slowo_obce>bujny</slowo_obce> --- tu: duży, rozrośnięty.</pe> zwierzy?« ---/
--- »Są panie dwa kudłacze, przepyszne niedźwiadki« ---/
»Otoż na przyszłą środę spraw się jak należy/
Wziąć obławę, osoczyć, urządzić połatki<pe><slowo_obce>połatka</slowo_obce> --- siedzenie urządzone dla myśliwych w formie ławy (półeczki) między drzewami, służące do zaczajania się na zwierzę (dzika, niedźwiedzia) przywabionego jedzeniem zostawionym na przynętę.</pe>,/
Bo pan hetman przybędzie, --- staraj się a żwawo,/
Aby mu się źwierzyna pod strzał nawinęła;/
Ja przybędę mospanie kierować obławą,/
A tymczasem ty będziesz naczelnikiem dzieła./
<begin id="b1381526555103-2225536920"/><motyw id="m1381526555103-2225536920">Alkohol, Pijaństwo, Pokusa</motyw>Masz tymfa<pe><slowo_obce>tymf</slowo_obce> a. <slowo_obce>tynf</slowo_obce> --- pol. moneta srebrna; od nazwiska Andrzej Tymfa (właśc. Andreas Tümpe), żyjącego w XVII w., mincerza i zarządcy mennic koronnych za panowania Jana Kazimierza.</pe> na gorzałkę --- i spraw mi się gracko<pe><slowo_obce>gracko</slowo_obce> --- zgrabnie.</pe>!/
Bo inaczej, Chodyko, ty znasz moją rękę!/
Ja nie umiem żartować z plecionką kozacką<pe><slowo_obce>plecionka kozacka</slowo_obce> --- nahaj, bicz.</pe>,/
Dwieście! choćby sam szatan brał cię na porękę./
Marsz! i spraw się!« (Pan łowczy sam nie bywał w lesie,/
Bo miał młodą małżonkę i bał się niedźwiedzi)./
Wyszedłem --- mając tymfa, ej, pohulać chce się!/
Ot powiem szczérą prawdę jakby na spowiedzi:/
Trzy dni piłem gorzałkę --- przyszedł dzień wskazany,/
At, myślę, wszak zwierzyna jakoś się osoczy,/
Ale niedźwiedź zrozumiał, że osocznik pijany,/
Szedł cichaczem z ostępu, uciekł w żywe oczy.<end id="e1381526555103-2225536920"/> ---/
Ja milczę --- aż we środę --- mój Boże jedyny!/
Zebrała się obława, zjechały się pany,/
I pan hetman litewski, ze swojemi syny<pe><slowo_obce>ze swojemi syny</slowo_obce> --- dziś popr.: ze swoimi synami.</pe>;/
Strojno, dworno, hałaśnie. Mój domek drewniany/
Przemienił się na pałac --- oświecono wrota./
Jaki dwór! jaka służba zebrała się wcześnie!/
Jaka psiarnia doborna! --- co srébra, co złota!/
To w bajce nie wygadać, ani przyśnić we śnie./
Ruszyli do ostępu --- ja wiem, co się święci ---/
Ale nie zdradzam siebie mężnemi oczyma,/
Obława strzela, huka, trąbi bez pamięci,/
Pany ziębną w połatkach, a niedźwiedzia nié ma./
Ot i słonko już zaszło --- już się zmierzchać bierze<pe><slowo_obce>brać się</slowo_obce> --- zaczynać; zabierać się za coś.</pe>,/
<begin id="b1381526674812-813119557"/><motyw id="m1381526674812-813119557">Gniew, Kara, Sługa, Pan, Władza</motyw>Hetman się zniecierpliwił, jakby Bóg wié o co,/
Złajał pana łowczego, a zjadłszy wieczerzę,/
Kazał zwinąć swój obóz i ruszył przed nocą./
Tutaj dopiéro łowczy, korzystając z pory,/
Rozkazał mię pochwycić, przywiązać do drzewa, ---/
Bito mię harapami<pe><slowo_obce>harap</slowo_obce> --- bicz z krótkim trzonkiem i długim plecionym rzemieniem, używany głównie na psy myśliwskie.</pe>, żelaznemi swory<pe><slowo_obce>swor</slowo_obce> --- tu: ćwiek (sworzeń).</pe>. ---/
Próżno człowiek krwią spłynął, daremnie omdléwa,/
Daremnie stary ojciec po ziemi się tarza,/
Daremnie żona płacze... ach ten jęk przewlekły/
Ponure, leśne echo słyszy i powtarza,/
Ale łowczy nie słyszał --- tak był gniewem wściekły<end id="e1381526674812-813119557"/>».</strofa>




<naglowek_rozdzial>V</naglowek_rozdzial>





<strofa>«<begin id="b1381526717262-2764596586"/><motyw id="m1381526717262-2764596586">Zemsta, Zbrodnia, Krew, Szatan</motyw>Ot na koniec oprawcy zbitego puścili.../
Wyrwałem się... tu szatan szepnął mi nad uchem./
Miałem topor za pasem, więc nie tracąc chwili,/
Ciąłem w głowę łowczego zamasznym<pe><slowo_obce>zamaszny</slowo_obce> --- dziś popr.: zamaszysty.</pe> obuchem,/
A potém w piersi ostrzem...../
<wers_cd>Padł... krew mu lunęła...</wers_cd>/
Trysnęła w moje oczy, zalała sukmanę;/
Ot jeszcze na odzieży pamięć mego dzieła!/
Czy widzisz mości książę plamy niezmazane?<end id="e1381526717262-2764596586"/>/
Zbutwiała mi siermięga<pe><slowo_obce>siermięga</slowo_obce> --- strój chłopski z samodzielnie tkanego płótna.</pe>, choć się raz w rok bierze,/
Straciła swoją barwę od czasu i słoty, ---/
A ślady krwi niewinnéj... patrzcie, jakby świeże,/
Nie starły się aż dotąd jak pieczęć sromoty!.../
<wers_wciety typ="1">--- »Uciekaj!« --- któś mi szepnął, ujrzałem, że zginę,</wers_wciety>/
Bo strzelcy obces<pe><slowo_obce>obces</slowo_obce> --- tu: gwałtownie, natarczywie; dziś: obcesem.</pe> do mnie --- ja z toporem w dłoni/
Poleciałem do lasu, skryłem się w gęstwinę,/
Ho! w lesie osocznika nie każdy dogoni!/
<begin id="b1381526788958-1437682678"/><motyw id="m1381526788958-1437682678">Ucieczka, Sumienie, Kara, Zbrodniarz</motyw>Ukryłem się przed ludźmi, zginąłem bez wieści,/
Żaden mię nie dośledził całe lat trzydzieści,/
Aż dzisiaj dobrowolnie z kryjówki wychodzę./
Bo fraszka sądy ludzkie --- tam w piersiach głęboko/
Gorszy sąd... gdzie sumienie władzę rozpostarło!/
Ząb za ząb trzeba oddać, a oko za oko,/
Skowajcie mię w łańcuchy, osądźcie na gardło<pe><slowo_obce>na gardło osądzić</slowo_obce> --- skazać na śmierć.</pe><end id="e1381526788958-1437682678"/>,/
Lecz póki kat nadejdzie --- poważni sędziowie,/
Raczcie jeszcze posłuchać, radzi czy nieradzi! ---/
Jam człowiek nieuczony, roił czasem w głowie,/
Że pokuta i praca moją winę zgładzi./
Otoż, jam pokutował jak duch tajemniczy,/
Co jęczy w suchej wierzbie i wzdycha do nieba;/
Pracowałem ze łzami, jadłem chleb goryczy,/
Gdzie tam chleb?! co ja dałbym za kawałek chleba!/
Bo co to kawał chleba w rodzinnym zakątku.../
Co to chata! spokojność! i chleb na wieczerzę?!/
Bez chleba człek zapomniał, że jeszcze nie źwierzę,/
Lecz słuchajcie mię pany, słuchajcie z początku».</strofa>




<naglowek_rozdzial>VI</naglowek_rozdzial>





<strofa>«<begin id="b1381526848452-665783951"/><motyw id="m1381526848452-665783951">Ucieczka</motyw>Darłem się przez gęstwinę, zmykając pogoni:/
Czy wiatr w zlodowaciałe gałęzie zadzwoni,/
Czy śnieg skrzypnie pod nogą, czy zawadzę o co,/
Czy puszczyki na dębach w skrzydła załopocą,/
Mnie się widzi tuż pogoń --- pod piersią zdrętwiałą/
Sam w sobie niosłem pogoń, bo sumienie gnało./
Gnała jakaś obawa, jakaś myśl źwierzęca,/
A tutaj wiatr ze śniegiem w gęstwinach się skręca,/
Zawiewa moje ślady --- choć odzieża<pe><slowo_obce>odzieża</slowo_obce> --- dziś popr.: odzież.</pe> ciepła,/
Cały skrzepłem<pe><slowo_obce>skrzepnąć</slowo_obce> --- tu: ścierpnąć, zdrętwieć.</pe> od chłodu, tylko myśl nie skrzepła.<end id="e1381526848452-665783951"/>/
<wers_wciety typ="1">Wreście choć w głowie szumi, choć pod sercem boli,</wers_wciety>/
Zimny wiatr krew gorącą ostudził powoli ---/
Spójrzałem wkoło siebie, wspomniałem o strzesie<pe><slowo_obce>o strzesie</slowo_obce> --- dziś popr.: o strzesze; od <slowo_obce>strzecha</slowo_obce>: dach słomiany, kryjący chaty wiejskie; <slowo_obce>wspomniałem o strzesie</slowo_obce>: pomyślałem o dachu nad głową, o schronieniu się.</pe>,/
<begin id="b1381526883856-1321839883"/><motyw id="m1381526883856-1321839883">Las</motyw>Nie pierwszyna<pe><slowo_obce>pierwszyna</slowo_obce> --- dziś popr.: pierwszyzna.</pe> strzelcowi zanocować w lesie!/
Patrzę... rozpierzchłe myśli zbieram pomaleńku,/
Jest hubka i krzesiwo, jest siekiera w ręku,/
Jest strzelba za plecami i mieszek borsuczy./
No, myślę --- przez dni kilka nędza nie dokuczy,/
Przetułam się dni kilka! a potem?... o Boże!/
Śmierć z głodu albo z chłodu, na bezludnym borze!../
Ot tutaj ciemna jodła z kudły rzęsistemi/
Opuściła gałęzie aż do saméj ziemi,/
Tu będzie na noc chata!<end id="e1381526883856-1321839883"/> to i cóż że chata?/
Nie zasnę, bo mi serce okropnie kołata, ---/
Ale trochę wypocznę. --- Podsuwam się blisko.../
Wtém ogromne wypada spod nóg niedźwiedzisko,/
Ryknął i pobiegł w puszczę --- śledząc go oczyma,/
Ej, szkoda, myślę sobie, że hetmana nié ma,/
<begin id="b1381526909425-2764508069"/><motyw id="m1381526909425-2764508069">Trup, Zbrodniarz</motyw>Ej, szkoda, że pan łowczy nie wiedział łożyska<pe><slowo_obce>łożysko</slowo_obce> --- tu: legowisko; schronienie zwierzęcia.</pe>!.../
Krew mu z rozbitych piersi czarnym sznurem tryska,/
A młoda jego żona... nieszczęsna kobiéta!/
Jęczy teraz w rozpaczy i zębami zgrzyta!/
I tuli się do męża, całuje go w usta..../
A mąż... zimny jak kamień i blady jak chusta.../
Krew mu obryzgła<pe><slowo_obce>obryzgła</slowo_obce> --- dziś popr.: obryzgała.</pe> piersi --- o szczęśliwy człecze!/
Krew zaskrzepła od zimna, w serce ci nie piecze;/
A u mnie w sercu pożar nad wszystkie pożary!/
A mojaż biedna żona!... a mój ojciec stary!.../
<wers_wciety typ="1"><end id="e1381526909425-2764508069"/>I tak całą noc bożę<pe><slowo_obce>bożę</slowo_obce> --- dziś D.lp r.ż.: bożą.</pe> zlewałem się potem,</wers_wciety>/
Myśli szumiały w głowie i biły z łoskotem,/
Nazajutrz weszła jutrznia i słonko jak złoto,/
Nie rozpędziło myśli sczerniałych zgryzotą!/
Wstałem i biegłem daléj, gdzie doniesie oko,/
<begin id="b1381526950574-3173697676"/><motyw id="m1381526950574-3173697676">Ucieczka, Sumienie</motyw>Zabiłem się<pe><slowo_obce>zabić się</slowo_obce> --- tu: zaszyć się.</pe> w gęstwinę i puszczę głęboką ---/
Tu bezpieczno od ludzi na głębokiéj puszczy:/
Ale cóż, gdy sumienie czarną myśl poduszczy?/
Nigdzie nié ma schronienia! ---/
<wers_cd><end id="e1381526950574-3173697676"/>Po gęstwinach sosny</wers_cd>/
Błąkałem się jak mara aż do ciepłej wiosny,/
Kiedy zimno dokuczy: zaczajony w borze/
Wykrzeszę sobie ogień i płomień rozłożę,/
Gdy głodno: --- nabój prochu i kawał ołowiu,/
Tutaj ptak się nadarzy, tu zwierz w pogotowiu,/
Gdy wyszedł proch i kule: jadłem drewna korę,/
Czasem z zębów wilków zająca odbiorę,/
Czasem puchacz wyparty z wypróchniałéj chwoi<pe><slowo_obce>chwoja</slowo_obce> (reg.) --- sosna.</pe>/
Albo skoczna wiewiórka głód mój zaspokoi,/
A czasem... głód dni kilka. ---/
<wers_cd>Gdy nic nie znachodzę<pe><slowo_obce>znachodzić</slowo_obce> --- znajdować.</pe>.</wers_cd>/
<begin id="b1381526987208-2550167345"/><motyw id="m1381526987208-2550167345">Szatan, Pokusa, Kradzież, Samobójstwo, Zło</motyw>»Ej, Chodyko --- czart szeptał! --- siądź tylko przy drodze,/
A tam bitym gościńcem idą karawany,/
Jeżdżą pieniężne kupcy i wielmożne pany,/
Wyskoczysz na przesmyku... i zdobycz bogata;/
Wszak twój topor stalowy niezawodnie płata,/
Zdobędziesz kawał chleba, jak doma we żniwie,/
Toż rozkosz chleb pieczony pożérać łapczywie!/
A nie chcesz? zamiast cierpieć, zamiast znosić nędzę,/
Czy widzisz sznur rzemienny na twojéj poprędze<pe><slowo_obce>popręga</slowo_obce> --- tu: pasek; rzemień do przewiązywania się w pasie a. przez pierś.</pe>?/
Zrób stryczek i odważ się, --- skończysz w samą porę.../
A ja ci co najlepszą osinę wybiorę«. ---/
Tak mi szeptał kusiciel --- daremne staranie ---/
--- »Krzyż na ciebie Chrystowy! --- odczep się szatanie!/
Idź kusić suche wierzby albo dzikie skały!«/
Czart uciekł --- a głód został i myśli zostały./
I tak do saméj wiosny, pod niebem otwartém,/
Walczyłem z głodem, chłodem, sumieniem i czartem<end id="e1381526987208-2550167345"/>».</strofa>




<naglowek_rozdzial>VII</naglowek_rozdzial>





<strofa>«Ot zawiośniało, pocieplało w lesie,/
Woda z pagórków sparła się<pe><slowo_obce>sparła się</slowo_obce> --- ścisnęła się, stłoczyła się.</pe> w dolinie;/
Szumno i huczno lód i śniegi niesie,/
Po mokrych mszarach jakby morze płynie. ---/
Nie lepsze życie miałem i na wiosnę,/
Rozpacz rozrywa, głód człowieka suszy,/
Lecz czasem myśli nadpłyną radosne/
Rzewniéj na sercu i nadziejniéj w duszy. ---/
Czasem się ocknę przy jakiéj zatoce,/
Gdzie woda huczy i ptastwo strzekoce;/
A tam straciwszy i zmysły, i wiedzę,/
W głuchych dumaniach całe dni przesiedzę;/
Czasem w bagnistej oczeretniéj<pe><slowo_obce>oczeretni</slowo_obce> --- oczeretny; noszący cechy a. składający się z <slowo_obce>oczeretu</slowo_obce>, tj. trzciny nadrzecznej i bagiennej, szuwaru.</pe> trawie,/
Wierzbowy więcierz<pe><slowo_obce>więcierz</slowo_obce> --- kosz do chwytania i łowienia ryb.</pe> na ryby postawię,/
I słucham świętą upojony ciszą,/
Pluskanie rybek albo fali dźwięki,/
Lub nie zważając, że ludzie posłyszą,/
Tnę bezprzytomny rodzinne piosenki./
<begin id="b1381527074571-486939315"/><motyw id="m1381527074571-486939315">Modlitwa, Zbrodniarz, Szatan, Pycha, Pokora</motyw>Dotąd bywało, gdy wieczór się zbliża/
Nie mogłem biédny odważyć się dosyć,/
Zmówić paciérza lub położyć krzyża,/
Albo spojrzenia do niebios podnosić. ---/
A wiosną, panie, samemu i w lesie,/
Ot, nie wytrzymasz bez modlitwy bożéj!/
Tak ci zapłakać i pomodlić chce się,/
Że krzyż na piersiach nie chcąc się położy./
O! wam nie pojąć: jak się zbrodniarz modli/
Kiedy mu w sercu odeźwie<pe><slowo_obce>odeźwie</slowo_obce> --- dziś popr.: odezwie (w zapisie znak wymowy regionalnej).</pe> się skrucha!/
Choć szatan szepce: że się człek upodli,/
Wzywając Ojca i Syna, i Ducha,/
Że trzeba hardo postawić się Bogu,/
Gdy już nadziei w miłosierdziu nié ma, ---/
Poczniesz modlitwę --- jak gdyby z nałogu,/
A skończysz płaczem, aż serce się wzdyma./
<end id="e1381527074571-486939315"/>Tak było ze mną ---/
<wers_cd>Tymczasem od słonka</wers_cd>/
Wiosenne listki puściły na drzewie,/
Począłem słyszeć śpiéwanie skowronka,/
Już po zaroślach tokują cietrzewie:/
--- Zaśpiéwał słowik --- <begin id="b1381527142078-2724795646"/><motyw id="m1381527142078-2724795646">Jedzenie</motyw>już częściéj się spotka/
Borowy kwiatek lub grzyb i jagódka;/
Lecz zły to pokarm, choć zebrać tak blisko,/
Człek jako źwierzę pragnie krwi i mięsa,/
Nieraz bywało, jak głodne wilczysko/
Człek się za mięsną zdobyczą wałęsa.../
Lecz trudno zdobyć! --- nie służą dla człeka/
Ni orle skrzydła, ani rysie szpony;/
Nieraz zwietrzywszy źwierzynę z daleka/
Trzeba fortelić<pe><slowo_obce>fortelić</slowo_obce> --- robić fortele, tj. wymyślne sztuczki; działać podstępem.</pe> jak kot zaczajony./
Czasem się ptaszki usidlą jak więźnie<pe><slowo_obce>więźnie</slowo_obce> --- dziś M.lm: więźniowie.</pe>,/
Czasem mój topor w łeb wilczy zagrzęźnie, ---/
O! wtenczas uczta! przy takiéj biesiadzie,/
Ze stosu łomów<pe><slowo_obce>łom</slowo_obce> --- tu: połamane gałęzie.</pe> ogień się nakładzie ---/
A tam śpiéwając i ćwiertując<pe><slowo_obce>ćwiertować</slowo_obce> --- dziś popr.: ćwiartować.</pe> zwierzę,/
Nabiéram myśli weselsze i żwawsze;/
Lecz rzadkie, rzadkie zbytkowne wieczerze,/
Głód co najczęściéj, a złe myśli --- zawsze<end id="e1381527142078-2724795646"/>».</strofa>




<naglowek_rozdzial>VIII</naglowek_rozdzial>





<strofa>«Przyszło lato --- spalone od słońca powietrze,/
Ledwie daje odetchnąć osłabionéj sile;/
Był to pewnie sianokos, czas po świętym Pietrze<pe><slowo_obce>po świętym Pietrze</slowo_obce> --- po świętym Piotrze, tj. po 29 czerwca.</pe>,/
Bo leśny bąk i owad dokuczał nie tyle<pe><slowo_obce>nie tyle</slowo_obce> --- nie tak bardzo.</pe>./
<begin id="b1381527186525-3418821994"/><motyw id="m1381527186525-3418821994">Błądzenie, Błoto, Szatan</motyw>Błąkałem się w gęstwinach --- snadź<pe><slowo_obce>snadź</slowo_obce> (daw.) --- widocznie.</pe> blisko, gdzie błoto,/
Bo obecność szatana czuła się jak plaga<end id="e1381527186525-3418821994"/>;/
<begin id="b1381527220334-87352933"/><motyw id="m1381527220334-87352933">Szatan, Samobójstwo</motyw>Złe myśli tak mi czoło, tak mi serce gniotą ---/
Chciałem je spędzić krzyżem, i krzyż nie pomaga./
Nuda, głód, czarna rozpacz i zwątpienie ducha,/
Nawet topor wypadał z osłabionej ręki/
--- »A widzisz --- szeptał szatan --- jak źle, kto nie słucha!/
Już dzisiaj stary głupcze nie znosiłbyś męki!/
Wszak tobie trzeba wisieć, bo któż tego nie wié?/
Zbrodnia się prędzéj, późniéj, wyjawi przed rzeszą,/
<begin id="b1381527287808-1884634960"/><motyw id="m1381527287808-1884634960">Samobójstwo, Pokusa, Praca</motyw>Lepiéj na szubienicy wisieć jak na drzewie?/
Kiedy lepiéj --- to czekaj, aż ciebie powieszą!«/
--- »Nie --- rzekłem --- czekać nie chcę, bo życie tak dręczy!/
Ot, poszukam gałęzi, co się nie obłamie«./
<end id="e1381527220334-87352933"/>Podniosłem w górę oczy --- cóś huczy, --- cóś brzęczy,/
Aż tu pszczółka lecąca ukłuła mię w ramię ---/
Patrzę, a tu na drzewo rój spuścił się pszczelny,/
Piękny rój... krew poleska wzięła swoją władzę.../
Czekajcie... nim pomyślę o drodze śmiertelnéj,/
Piérwéj rój ten obiorę i w ulu osadzę;/
Bo wy państwo nie znacie poleskiego rodu:/
U nas pszczoła to rozkosz, to bogactwo człeka,/
I mój dziad, i mój ojciec, i ja sam za młodu/
Znałem się na pszczelnictwie --- Ot będzie pasieka!/
Skoczyłem do roboty żwawo i radośnie,/
Zebrałem rój do czapki --- jak powiedzieć słowo,/
I wydrążywszy kłodę w niedalékiej sośnie,/
Wpuściłem moje pszczółki na sadzibę<pe><slowo_obce>sadziba</slowo_obce> --- dziś popr.: siedziba.</pe> nową./
To mi zabrało czasu cały dzień wesoły,/
Wieczorem już do śmierci ochota nie bierze, ---/
Chce się jutro obaczyć, czy przyjmą się pszczoły, ---/
Więc przeżegnałem pszczoły, zmówiłem pacierze./
I począłem rozmyślać: kiedy Bóg pozwoli,/
Może się więcéj rojów nadybać gdzie zdarzy,/
Zaprowadzę<pe><slowo_obce>zaprowadzić</slowo_obce> (daw.) --- tu: urządzić, założyć.</pe> pasiekę i w mójéj niedoli/
Będę leśny gospodarz, cudo gospodarzy!/
<end id="e1381527287808-1884634960"/>Nie dla siebie --- bo gdzież mi? nie przedawać w mieście/
Miodu z mojéj pasieki; to ciekawość wzbudzi, ---/
Lecz dla pracy, pożytku... ot tak sobie wreszcie.../
Praca dla Pana Boga, pożytek dla ludzi./
Teraz człowiek bez pracy wałęsać się musi,/
I karmić brzydkie myśli, ażby serce zgniło.../
Nad błotem krzyż postawię, to czart nie spokusi,/
A pod krzyżem niekiedy pomodlić się miło,/
A jak głód mię pokona albo zmrozi zima,/
Któś znajdzie moje kości i zapłacze może ---/
Zapłacze, ani wątpić, bo w spadku otrzyma/
Całą pszelną pasiekę --- dopomagaj Boże!»</strofa>




<naglowek_rozdzial>IX</naglowek_rozdzial>





<strofa>«<begin id="b1381527346940-2664764628"/><motyw id="m1381527346940-2664764628">Las</motyw>A nasze lasy to jak koniec świata,/
Ciemna, wysoka i rozległa puszcza,/
Tam nie objechać przez całe trzy lata,/
A tam zabłądzić, niech Bóg nie dopuszcza!/
Nie zhukasz ludzi, nie trafisz do domu,/
Echo zamiera, choć puka i stuka,/
Tam całe życie przesiedzisz kryjomu,/
A nikt i z psiarnią ciebie nie odszuka,/
Szérokie mszary i mokre bagniska,/
Jak okiem rzucić ścielą się z daleka,/
Gęstą olszyną ocieniona rzeka,/
Pomiędzy karczów jak loch się przeciska.../
Nikt cię nie znajdzie, chyba czasem w lecie/
Syknie gadzina w mokrym oczerecie,/
Chyba przy zdroju, u mokrych wybrzeży/
Niedźwiedź zamruczy albo lis przebieży,/
A zresztą cicho --- sam jeno<pe><slowo_obce>jeno</slowo_obce> (daw., gw.) --- tylko.</pe> bór stary/
Szumi odwiecznie i chwieje konary./
O! w takich borach urodzaj bogaty/
Na wonne zioła i miodowe kwiaty!/
W spróchniałych drzewach, bez ludzkiéj opieki,/
Pszczół co niemiara lęgnie się i roi<end id="e1381527346940-2664764628"/>;/
Więc by je zebrać do przyszłéj pasieki,/
Chodzę uważnie od chwoi do chwoi --- /
I tuż przy piérwszym dalsze ule żłobię,/
I tam osadzam me jeńce skrzydlate,/
I sam jak pszczoła na zimę już sobie,/
W ogromnym dębie wydrążyłem chatę./
Przy niéj zrąbawszy jodłowe polana,/
Krzyż postawiłem --- tarczę od szatana./
<wers_wciety typ="1">Ej, wierzcie pany! gdzie modły i praca,</wers_wciety>/
Ze złemi myślmi szatan nie powraca,/
Ot, nic, bywało, nie przyjdzie do głowy/
Kiedy pracuję cały dzionek boży,/
Tępą siekierą rąbię pień sosnowy/
Lub się wieczorne ognisko nałoży,/
I tam się modlę, --- żal mi tylko szczérze,/
Że mało modłów umiałem z pamięci,/
Jeden <tytul_dziela>Ojczenasz</tytul_dziela>, ot, całe pacierze,/
Ten wciąż powtarzam, a tu łza się kręci,/
Serce klekoce i w rozlicznych głosach,/
Szepce »Ojcze nasz, któryś jest w niebiosach!«/
<wers_wciety typ="1">Nadeszła zima, mój leśny zakątek</wers_wciety>/
W pośrodku mszarów zakwitnął jak wianek ---/
Zliczyłem ule, było ich dziesiątek,/
Tu nowa praca: jak przyjdzie poranek,/
Tam się oczyszcza, ówdzie brzęku bada,/
Czy silne pszczółki? czy karmu nie mało?/
Czy się gdzie żołna lub szczur nie zakrada?/
Czy się utulić od zimna udało?/
<wers_wciety typ="1">Czasem zapłaczę --- widząc, jak przy matce</wers_wciety>/
Tulą się pszczółki w wesołéj gromadce ---/
Bo moja chata w pamięci mi stoi,/
Mój ojciec, żona, sąsiedzi wioskowi,/
Jakbym ich witał: »o serdeczni moi!/
Jak się miewacie? czy żywi? czy zdrowi?!« ---/
<begin id="b1381527454582-3614471289"/><motyw id="m1381527454582-3614471289">Samotność</motyw>O! z jakiém szczęściem, o, z jaką pociechą/
Gwarzyłbym, gwarzył, gdzie ludzi gromada!/
A tutaj gwarzysz, to zamruczy echo,/
Hukniesz, odhuknie --- samo nie zagada. ---/
<wers_wciety typ="1">Czy jęczysz we łzach, czy pracujesz w pocie,</wers_wciety>/
Mógłbyś tu przebyć od wieku do wieku,/
Echo nie przyjdzie osłodzić w robocie,/
Nie powie tobie: »Pomagaj Bóg człeku!«.../
Lecz po co żądać, co stać się nie może,/
Płakałem długo, w końcu... mniejsza o to,/
Człek się odziczył<pe><slowo_obce>odziczyć się</slowo_obce> --- zdziczeć.</pe> borową głuchotą,/
Jakby się w wilczéj wyhodował norze<end id="e1381527454582-3614471289"/>».</strofa>




<naglowek_rozdzial>X</naglowek_rozdzial>





<strofa>«<begin id="b1381527511776-1781461140"/><motyw id="m1381527511776-1781461140">Śmierć</motyw>Tak przeżyłem na puszczy całe lat trzydzieści:/
Prędko w myśli podumać, wygwarzyć w powieści,/
Ale przeżyć nieprędko! mocna dusza człeka,/
Z wyniszczałego cielska niełatwo ucieka!/
Na pracy i pokucie, na głodzie i zimnie,/
Kiedy wszystko starzało, umiérało przy mnie./
Gdy dęby, które pomnę<pe><slowo_obce>pomnieć</slowo_obce> --- pamiętać.</pe> z zieleniuchném czołem,/
Poschły i poginęły --- a ja nie zginąłem./
Nieraz sosnę, co była świadkiem mojéj pracy,/
Wypróchniła zgnilizna, podgryźli robacy<pe><slowo_obce>podgryźli robacy</slowo_obce> --- dziś popr.: pogryzły robaki.</pe>,/
A mój robak, co trupa wietrzył już z daleka,/
Dotąd się spragnionego żéru nie doczeka.<end id="e1381527511776-1781461140"/>/
Już oniemiały język przyschnął mi do gardła,/
Mój się topor wyszczerbił, siermięga podarła,/
Cóż począć --- myślę sobie --- zgon idzie powoli,/
Lecz trzeba żyć dla pracy, dla pokuty gwoli<pe><slowo_obce>gwoli</slowo_obce> (daw.) --- dla, z powodu, w celu.</pe>,/
Nie rzucę cię sam przez się, mój dobry pszczelniku<pe><slowo_obce>pszczelnik</slowo_obce> --- pasieka.</pe>,/
Siekiera się jakkolwiek zostrzy na kamyku,/
A zakrwawiony łachman niech już w kącie leży,/
Bo mi kudłacz zabity dostarczy odzieży./
Nie trzeba było szukać, bo nieraz otwarcie/
Przychodził straszny niedźwiedź wydzierać mi barcie,/
I cóż państwo powiécie --- ot, zajdę mu drogę,/
I kijem lub toporem na śmierć go przemogę!/
Nie nosiłem na piersiach jak ty, książę, zbroi,/
Nieraz mię okaleczył... lecz to się zagoi,/
Nieraz w szponach niedźwiedzich jak przyczaję ducha,/
Ów mię łapą potrąci, obwącha, posłucha,/
A sądząc, żem nieżywy już zemsty nie szuka./
Och, człowiek odziczały<pe><slowo_obce>odziczały</slowo_obce> --- dziś popr.: zdziczały.</pe>, to przemyślna sztuka.../
Co to wam opowiadać? bo któż mi uwierzy?/
Jakem ja się przyczajał do ptastwa<pe><slowo_obce>ptastwo</slowo_obce> --- dziś popr.: ptactwo.</pe> i źwierzy,/
Jakem dostrzegł z daleka, jak nacierał z bliska ---/
Ściągnąć orła z obłoków, źwierza z legowiska,/
Zdławić łosia w objęciach --- na co tu narzędzie?/
Głód rozumu nauczy i siły dobędzie!/
<wers_wciety typ="1">Co rok gdy śnieg wypadnie w jednostajnéj porze,</wers_wciety>/
Kréskę na moim dębie wyciosam na korze ---/
I tak znaczyłem lata --- ej, niemałe dzieło/
Nim się dwadzieścia karbów na korze wycięło!/
Czas płynie --- a ja ufny w Najwyższéj opiece,/
Modlę się, zbiéram roje albo barci klecę ---/
Moje pszczółki kochane znały moję<pe><slowo_obce>moję</slowo_obce> --- dziś forma D.lp r.ż.: moją.</pe> władzę,/
Wyjdzie rój --- ot, i czeka, nim go nie osadzę ---/
Wiedziały, że wsadzone rękami mojemi,/
Czy wysoko na drzewie, czy nisko na ziemi,/
Znajdą dobrą sadzibę --- czy karmu niewiele,/
Od starych miód podetnę, a młodszym udzielę, ---/
I tak co rok, a co rok./
<wers_cd>Od ziarnka do ziarnka</wers_cd>/
Mnożyła się i ręką szła mi gospodarka ---/
W lat dwadzieścia i kilka --- w szérokim zakresie,/
Trzy kopy<pe><slowo_obce>kopa</slowo_obce> --- daw. miara: sześćdziesiąt.</pe> moich barci naliczyłem w lesie».</strofa>




<naglowek_rozdzial>XI</naglowek_rozdzial>





<strofa>«<begin id="b1381527610909-2687465381"/><motyw id="m1381527610909-2687465381">Szatan, Kuszenie, Śmierć</motyw>Ależ trzeba nieszczęścia! wszak mówiłem o tém,/
Żem niegdyś krzyż drewniany postawił nad błotem,/
Jak tarczę od szatana --- ot niszczał leciuchno,/
Podgnił, upadł na ziemię, rozbił się na próchno,/
I już trawa zarosła na ubitéj drodze,/
Gdzie, bywało, wieczorem pomodlić się chodzę./
Więc znowu Boże odpuść! byłem w sidłach diabła ---/
Mój topor się potrzaskał --- i ręka osłabła,/
Nie miałem sił na nowo odbudować krzyża,/
A już czułem jak starość, jak śmierć się przybliża,/
I zapragnąłem śmierci --- nie sposób żyć dłużéj ---/
Kiedy już drżąca ręka do pracy nie służy,/
Kiedy nie mam siekiery --- ej, nie przeżyć wcale!/
Czém ja kłodę rozrąbię? czém źwierza powalę?/
Wszak już i głód dokucza --- już niedźwiedź kudłaty,/
Co mi służył na odzież, podarł się na szmaty,/
Cóż począć? śmierć nadchodzi --- ot, szepcąc pacierze/
W mojéj dębowéj klatce do śmierci przeleżę ---/
Więc powlokłem kościska w wypróchniałą jamę;/
Lecz tu poczęły dręczyć okropności same,/
Tutaj czarna tęsknota do świata i ludzi,/
Tu pragnienie rozpali, tu się głód obudzi,/
Szatan po zgniciu krzyża ufny swéj potędze,/
Przeszkadzał mi modlitew i wyśmiewał nędzę,/
W oczy mi się naigrawał --- to wychodzi z błota,/
To huczy w oczerecie, to dziko chychota<pe><slowo_obce>chychota</slowo_obce> --- dziś popr.: chichocze.</pe>,/
To wejdzie mi do serca i tam ślad swój znaczy/
Ponuremi myślami grzechu i rozpaczy, ---/
Gdy ja myślą o Bogu chcę pokrzepić ducha,/
On mi ogień sumienia pod sercem rozdmucha,/
I krew mi przypomina albo ryczy wściekle:/
»Żegnaj się, czy nie żegnaj, obaczym się w piekle!« /
<wers_wciety typ="1">Och! wtenczas, jaśne pany, ucierpiałem dosyć.</wers_wciety>/
»Nie! --- rzekłem --- niepodobna takich mąk przenosić,/
Czyż zniosłem tyle pokus i prac nadaremno,/
Aby w końcu duch czarny wziął górę nade mną?/
Nie zdołam mu się oprzeć, ratuj Matko święta!/
Bo w téj puszczy przed śmiercią szatan mię opęta/
I weźmie duszę moją. --- Wyjdę z tej gęstwini<pe><slowo_obce>gęstwinia</slowo_obce> --- dziś popr.: gęstwina.</pe>,/
Niech się już sądom ludzkim zadosyć uczyni./
Może kiedy mię spotka zasłużona plaga<pe><slowo_obce>plaga</slowo_obce> --- tu: kara.</pe>,/
Szatan się ułagodzi albo Bóg przebłaga<end id="e1381527610909-2687465381"/>«; ---/
I wziąłem moją zgniłą, podartą sukmanę,/
Pożegnałem pasiekę i pszczółki kochane,/
I płacząc po mym lesie, i klnąc moją dolę,/
Poszedłem, by jakkolwiek wybłąkać się w pole». ---</strofa>




<naglowek_rozdzial>XII</naglowek_rozdzial>





<strofa>«Błądziłem długo... aż jednego ranka,/
Las się przerzadził<pe><slowo_obce>przerzadzić się</slowo_obce> --- dziś popr.: przerzedzić się.</pe> nad széroką rzeką,/
I zawidniała piasczysta<pe><slowo_obce>piasczysty</slowo_obce> --- dziś popr.: piaszczysty.</pe> polanka,/
A daléj wzgórek i wieś niedaleko./
Wszedłem na wzgórek, las zniknął w oddali,/
Było mi straszno, gdy wyszedłem w pole.../
Drżałem z obawy, że mię wiatr obali, /
Że zbytnia jasność oczy mi wykole.../
Powiodłem okiem po błokitném niebie,/
Potém spojrzałem na ustroń wieśniaczą,/
Mży się w źrzenicach, widzę wkoło siebie/
Dęby i sosny na powietrzu skaczą ---/
Wszedłem do wioski, strach ogarnął piersi,/
Lecz razem w piersiach tak słodko, tak rzewnie,/
Ludzie! --- mój Boże --- to bracia najszczersi!/
Ja wszystkich ludzi uściskałbym pewnie!/
Lecz wszyscy ludzie, na całéj ulicy,/
Z krzykiem, ze strachem, uciekli ode mnie,/
Dzieci i starsi, wszyscy bez różnicy ---/
Wołam ich, płaczę, wszystko nadaremnie. ---/
Czy to twarz moja zniszczona przez nędzę?/
Czy leśna postać straszyła z daleka?/
Czy krew błyszcząca na zgniłéj siermiędze?/
Czy ślady w oczach, że zabiłem człeka?/
<begin id="b1381527672644-949979868"/><motyw id="m1381527672644-949979868">Żebrak, Obcy, Chleb</motyw>Gorzko mi było, że ludzkie postacie/
Stronią<pe><slowo_obce>stronić od kogoś</slowo_obce> --- trzymać się od kogoś z daleka; uciekać od kogoś.</pe> ode mnie jakby od zarazy ---/
Każdy mię z dala żegna po trzy razy,/
I bieży z krzykiem zamykać się w chacie./
Piérwszy z ulicy stał domek schylony,/
Puknąłem w okno, zakrzyczano z chaty./
Ja się oparłszy na mój kij sękaty,/
Rzekłem: --- »Niech będzie Chrystus pochwalony!«/
Nikt się nie ozwał, ale drżące dziecko/
Kawałek chleba rzuciło mi w ręce ---/
Oj pany! pany! nigdy tak zbójecko,/
Wilk nie poglądał na zwłoki jagnięce ---/
Ani połykał tak żarłoczném gardłem,/
Krwawéj zdobyczy na wioskowej niwie ---/
Jak ja na chléb ten patrzałem łapczywie/
I jak go żarłem.../
<wers_wciety typ="1"><end id="e1381527672644-949979868"/><begin id="b1381527699660-1570382469"/><motyw id="m1381527699660-1570382469">Żebrak, Dar</motyw>Z wioski do wioski błąkam się mizerny,</wers_wciety>/
Ludzie się lękli jak dzikiego gadu,/
Na koniec człowiek jakiś miłosierny/
Spytał się u mnie: »Kto ty jesteś, dziadu?«/
I wezwał na noc, i dał ciepłéj strawy<pe><slowo_obce>strawa</slowo_obce> --- jedzenie.</pe>,/
Starą sukmanę dał mi na przykrycie,/
I gwarzył ze mną --- o Boże łaskawy,/
Szczęść temu człeku<pe><slowo_obce>człeku</slowo_obce> --- dziś forma C.lp: człowiekowi, człekowi.</pe> całe jego życie!/
(Najlepszy datek --- o wierzcie mi, wierzcie/
Kto swojém sercem biedaka obdarzy).<end id="e1381527699660-1570382469"/>/
On mi powiedział: że w tutejszém mieście/
Zasiadłeś książę, by sądzić zbrodniarzy,/
Więc tu przyszedłem./
<wers_cd>Jak zbrodniarze warci,</wers_cd>/
Każ mię ukarać przykładnie a srodze,/
A ja ci za to sowicie nagrodzę,/
Weź moje pszczoły, --- te trzy kopy barci!/
Jam je hodował na bezludnym borze,/
Strzegłem, czy letnia, czy zimowa pora;/
Dziś tego miejsca nie znalazłbym może,/
Lecz każ wyszukać, gdzieś koło jeziora./
Las jakby wyspa --- bagna idą w kółko,/
Przy jedném bagnie jest krzyża ułomek,/
A w środku wyspy nad samą rzeczułką,/
W spróchniałym dębie wydrążony domek. ---/
<wers_wciety typ="1">Nie gardź podarkiem miłościwy książę!</wers_wciety>/
A mnie na gardle<pe><slowo_obce>skarać na gardle</slowo_obce> --- ukarać śmiercią.</pe> skaraj jak mordercę,/
Może się śmiercią sumienie rozwiąże,/
Może ciężaru pozbędzie się serce!!»</strofa>




<naglowek_rozdzial>XIII</naglowek_rozdzial>





<strofa>Chodyka zamilkł, --- a ciżba milcząca/
Patrzy na dziada okiem zadumania, ---/
Książę z powagą wysłuchał do końca,/
Westchnął ukradkiem i oczy zasłania ---/
Cóż to? czy książę myślami się troska,/
Że zakrył oczy i poruszył głową? ---/
Łza mu kapnęła --- O! łza Radźwiłłowska<pe><slowo_obce>Radźwiłłowski</slowo_obce> --- Radziwiłłowski.</pe>/
Łacno złagodzi srogość statutową. ---/
Radziwiłł dumał --- Powstał na ostatek,/
Uderzył w dzwonek, szmer rozległ się w tłumie./
--- «Mości panowie! --- krzykł woźny u kratek ---/
<slowo_obce>Solvitur</slowo_obce><pe><slowo_obce>solvitur</slowo_obce> (łac.) --- rozwiązana, zakończona (sesja sądu do oznaczonego czasu).</pe> sessja na jutro po sumie!»</strofa>




<naglowek_rozdzial>XIV</naglowek_rozdzial>





<strofa>Nie wiém końca powieści ---<begin id="b1381527756184-2236322804"/><motyw id="m1381527756184-2236322804">Grzech, Pokuta</motyw> we dwa lata blisko/
Umarł jakiś pokutnik w słuckim monastérze<pe><slowo_obce>monaster</slowo_obce> --- klasztor.</pe>,/
A dzwonnik rozpowiadał, dzwoniąc na pacierze:/
Że podobno <wyroznienie>Chodyka</wyroznienie> było mu naźwisko<pe><slowo_obce>naźwisko</slowo_obce> --- dziś popr.: nazwisko (w zapisie uwzględniona wymowa regionalna).</pe>. ---/
Że strach bywało patrzéć, jak pokutę czyni,/
Jak o chlebie i wodzie stare kości suszy;/
Że podobno cóś zgrzeszył, że był na pustyni,/
A zresztą Bóg go tam wié --- pokój jego duszy!<end id="e1381527756184-2236322804"/>/
<wers_wciety typ="1">A w lesie między mszarem jest wysepka dzika,</wers_wciety>/
Na niéj ogromny pszczelnik<pe><slowo_obce>pszczelnik</slowo_obce> --- pasieka.</pe> --- pasieka nie lada ---/
A naród<pe><slowo_obce>naród</slowo_obce> --- lud, ludzie.</pe> o téj wyśpie<pe><slowo_obce>wyśpa</slowo_obce> --- dziś popr.: wyspa.</pe> dziwy rozpowiada,/
A ten pszczelnik od wieków nazwano <wyroznienie>Chodyka</wyroznienie>.</strofa>




<nota><akap>17 września 1847</akap></nota>


</liryka_l></utwor>