<utwor>
<rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/slowacki-mindowe/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Słowacki, Juliusz</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Mindowe</dc:title>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Małecki, Antoni</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Sekuła, Aleksandra</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Niedziałkowska, Marta</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Romantyzm</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Dramat</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Tragedia</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana  w  ramach  projektu  Wolne  Lektury  (http://wolnelektury.pl).  Reprodukcja  cyfrowa  wykonana  przez  Bibliotekę Narodową z egzemplarza  pochodzącego  ze  zbiorów BN. Utwór powstał w ramach konkursu "Współpraca w dziedzinie dyplomacji publicznej 2013", realizowanego za pośrednictwem MSZ RP w roku 2013. Zezwala się na dowolne wykorzystanie utworu, pod warunkiem zachowania ww. informacji, w tym informacji o stosowanej licencji, o posiadaczach praw oraz o konkursie "Współpraca w dziedzinie dyplomacji publicznej 2013". Publikacja wyraża jedynie poglądy autora i nie może byc utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/slowacki-mindowe</dc:identifier.url>
<dc:source.URL xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"/>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Juliusz Słowacki, Pisma, t. II, nakł. księgarni Gubrynowicza i Schmidta, Lwów 1880.</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Juliusz Słowacki zm. 1849</dc:rights>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">1920</dc:date.pd>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2013-09-16</dc:date>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/image/5606.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Durham Castle, April 2017 (2), Carla Brain@Flickr, CC BY-SA 2.0</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/5606</dc:relation.coverImage.source>

<dc:relation.hasFormat id="pdf" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/pdf/slowacki-mindowe.pdf</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-0941-3</meta>
<meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta>
<dc:relation.hasFormat id="html" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/slowacki-mindowe.html</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-1909-2</meta>
<meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta>
<dc:relation.hasFormat id="txt" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/txt/slowacki-mindowe.txt</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-2864-3</meta>
<meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta>
<dc:relation.hasFormat id="epub" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/epub/slowacki-mindowe.epub</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-3937-3</meta>
<meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta>
<dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/mobi/slowacki-mindowe.mobi</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-5023-1</meta>
<meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta>
<category.thema.main>DD.WL-R </category.thema.main>
    <category.thema>1DTF</category.thema>
    <category.thema>3KLN</category.thema>
    </rdf:Description>
</rdf:RDF>
<dramat_wierszowany_l>
<abstrakt>
<akap><tytul_dziela>Mindowe</tytul_dziela> to pierwszy dramat Juliusza Słowackiego. Został napisany jesienią 1829 roku, a uzupełniony i poprawiony w roku 1832.</akap>


 

<akap>Książę Litwy, Mindowe, przyjmuje chrzest. W związku z tym wydarzeniem na jego dwór przybywa rycerz krzyżacki, a zarazem papieski legat --- Hejdenrich. Poza gościem nikt na jego dworze nie popiera go. Mindowe dowiaduje się, że w zamian za koronę i zgodę na panowanie nad podbitymi przez Mindowego ludami, papież domaga się daniny z jego królestwa, co mu się nie podoba. Ostatecznie, Mindowe, godzi się z tym, ale potajemnie planuje zerwać z państwami Zachodu i wrócić do pogaństwa. Następnie zaczyna rozprawiać się z jego przeciwnikami. W końcu jawnie występuje przeciw Krzyżakom i odrzuca chrześcijaństwo. Jednak, wkrótce, los się na nim mści.</akap>


 </abstrakt>

<autor_utworu>Juliusz Słowacki</autor_utworu>




<nazwa_utworu>Mindowe</nazwa_utworu>


<podtytul>król litewski</podtytul>

<podtytul>obraz historyczny
w
pięciu aktach</podtytul>


<nota_red>
<akap>Informacja o dokonanych zmianach.</akap>


<akap>Uwspółcześniono (1) pisownię łączną/rozdzielną, np. z pod -> spod; z po nad -> sponad; po nad -> ponad; dla tego -> dlatego; w około -> wokoło;zemną -> ze mną; zawcześnie -> za wcześnie; nie straszny -> niestraszny; nie prędko -> nieprędko; (2) pisownię joty, np. Sebastyan -> Sebastian; misyonarskiej -> misjonarskiej; Maria -> Maryja (do rytmu i rymu wiersza); (3) pisownię wielką/małą literą: Legat -> legat; krzyżak -> Krzyżak; 1szy -> I.; Książę Znalszawski -> książę znalszawski; (4) ortografię, np. cmętarz -> cmentarz; 
książe -> książę; wziąść -> wziąć; puhar -> puchar</akap>

<akap>W <tytul_dziela>Przedmowie</tytul_dziela> autora dokonano następujących uwspółcześnień: Walenrod -> Wallenrod, bula -> bulla; Inocenty -> Innocenty; Maryi -> Marii; historyi -> historii; imaginacyi -> imaginacji.</akap>


<akap>Znaleziono i poprawiono błędy źródła: myślałałem -> myślałem</akap>


</nota_red>




<lista_osob>

<naglowek_listy>OSOBY:</naglowek_listy>




<lista_osoba><osoba>MINDOWE</osoba>, król litewski</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>ROGNEDA</osoba>, matka Mindowy, ociemniała</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>HEJDENRICH</osoba>, Krzyżak, legat papieski</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>DOWMUNT</osoba>, książę znalszawski</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>ALDONA</osoba>, żona Dowmunta</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>TROJNAT</osoba>, synowiec Mindowy</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>HERMAN</osoba>, Krzyżak</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>WOJSIEŁKO</osoba>, mnich, syn Mindowy</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>LUTUWER</osoba></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>KRZYŻAK</osoba></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>MNICH I.<pe><slowo_obce>MNICH I.</slowo_obce> --- pierwszy z mnichów, mówiący w ich wspólnym imieniu.</pe></osoba></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Litwini, Krzyżacy, Paziowie, orszak Mnichów</osoba></lista_osoba>
</lista_osob>






<miejsce_czas>Scena w Zamku Nowogrodzkim.</miejsce_czas>




 


<naglowek_akt>AKT I</naglowek_akt>





<naglowek_scena>SCENA I</naglowek_scena>


<didaskalia>Sala w zamku Mindowy. <osoba>TROJNAT</osoba>, <osoba>HERMAN</osoba>, <osoba>PAZIOWIE</osoba> niosą kobierce.</didaskalia>






<naglowek_osoba>HERMAN</naglowek_osoba>





<didaskalia>do <osoba>PAZIÓW</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Rozścielcie tu kobierce, papież je przysyła/
Dla króla poganina, co dzisiaj chrzest bierze./
Święta korona skronie pogańskie okryła,/
Niech więc czci wiarę, niechaj jej świętości strzeże,/
Niech poważa Krzyżaków święcone klasztory.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>TROJNAT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Jakże cudnie utkane zamorskie bisiory!/
Po takich łąkach nieraz śledzę sarny tropy./
Niemcy musieli pokraść z naszych dolin kwiaty,/
Wstąpię na nie, woń może wydadzą spod stopy.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HERMAN</naglowek_osoba>





<didaskalia>wstrzymując go</didaskalia>



<kwestia><strofa>Wybacz, książę Trojnacie, nie masz chrzestnej szaty,/
Nie możesz po nich stąpać, z Rzymu je przywożę.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>TROJNAT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
A kiedy będę królem, będę mógł?
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HERMAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ha! może?</wers_cd>/
Jeśli razem zostaniesz i kościoła synem.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>TROJNAT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
A kiedy będę królem nie-chrześcijaninem?
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HERMAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Marzysz, książę!</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>TROJNAT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ty marzysz! jam dziedzic korony.</wers_cd>/
Kto wie, czy będę czekał, aż losu koleją/
Spadnie na mnie dziedzictwo?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HERMAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Łudzisz się nadzieją,</wers_cd>/
Płonną nadzieją... Słyszysz chrześcijańskie dzwony!/
Słyszysz? chrześcijańskimi przemawiają słowy./
Umilkły wasze bory, ustały drzew szumy,/
I ludzie milczeć będą i uchylą głowy./
Słyszysz te dzwony! teraz zbądź<pe><slowo_obce>zbądź</slowo_obce> --- pozbądź się</pe> niewczesnej<pe><slowo_obce>niewczesny</slowo_obce> --- nie na czasie; pojawiający się w nieodpowiednim momencie.</pe> dumy./
Zbladłeś?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>TROJNAT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>O nie! myślałem --- że dzwony usłyszę</wers_cd>/
Na pogrzebie Mindowy.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HERMAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd><begin id="b1378884348300-1394025973"/><motyw id="m1378884348300-1394025973">Pogrzeb, Obrzędy, Obyczaje</motyw>Przy dzwonów odgłosie</wers_cd>/
Może ciebie w grób włożą?
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>TROJNAT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ja --- spłonę na stosie!</wers_cd>/
Mnie modrzew cichym szumem do snu ukołysze./
Jeszcze usiądzie sokół na martwem ramieniu,/
Nastrzępi pióra --- chartów zaskowycze<pe><slowo_obce>zaskowycze</slowo_obce> --- dziś: zaskowyczy.</pe> sfora./
Ani mię<pe><slowo_obce>mię</slowo_obce> --- daw. forma nieakcentowana w zdaniu zaimka osobowego 1 os.lp (analogiczna do 2 os.lp: cię); dziś tylko: mnie.</pe> ciasna ziemi uwięzi zapora,/
Ja z pieśnią Wajdeloty ulecę w płomieniu:/
Ulecę --- może raczej z jaką Niemca duszą.<end id="e1378884348300-1394025973"/></strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HERMAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Nie słyszę twojej mowy, bo ją dzwony głuszą.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>TROJNAT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Wykręt krzyżacki --- słyszał!
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HERMAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Już wydane hasła,</wers_cd>/ 
Śpieszę chrzcić króla Litwy.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>TROJNAT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Tyś zawsze gotowy</wers_cd>/
Chrzcić i grzebać ochrzczonych --- idź na chrzest Mindowy, /
Zapal tam świecę --- zapal --- i strzeż by nie zgasła,/
Nim się dopali, pójdziesz za Mindowy trumną,/
Oszczędzisz sobie trudu.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HERMAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>O książę Trojnacie!</wers_cd>/
Nadto słabą masz rękę, duszę nadto dumną;/
Do czegoż próżne groźby...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>TROJNAT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Czyliż wy mniemacie,</wers_cd>/
Że trudno zabić stryja? Ochrzcić trudniej było,/
A wyście go ochrzcili. Byłem królem we śnie,/
A o chrzcie nigdy mi się nawet i nie śniło.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HERMAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Jeżeli tak? <begin id="b1378884664619-924810672"/><motyw id="m1378884664619-924810672">Zemsta, Dorosłość, Dziecko</motyw>zamiary odkrywasz za wcześnie./
We mgle ukryta zemsta, posępna i cicha/
Jest stałością rycerza; jawna --- dumą dziecka.<end id="e1378884664619-924810672"/></strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>TROJNAT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Gdzież więcej dumy jako pod tą zbroją mnicha!/
Jak wąż się kryje podła, nikczemna, zdradziecka,/
Sam cel często łożonych trudów nie opłaci./
Patrz! Braciszek zakonu, najpodlejszy z braci,/
Ostatni, wśród posępnej wychowany celi,/
Nędzny --- na granitowej zasypia pościeli,/
Lub, o nędzo człowieka! w trumnie odpoczywa./
I tam uśpiony, dumę zdradza przez sen, słowy,/
Rządzi klasztorem, z dumnej przełożonych głowy/
Brylantami błyszczący znak godności zrywa,/
I sam się stroi --- patrzaj! a ten przełożony/
Już marzy o czerwonym na głowę birecie;/
A ten, co biret posiadł --- przez sen już ma trony,/
Trony papieskie --- papież? --- papież starzec --- dziecię ---/
Dziecię przy królu Litwy, niestraszny nikomu.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HERMAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Wielki nasz papież usiadł gdzieś w italskim domu,/
Z drżącą starości dłonią, z osiwiałą głową./
Wielki! --- niechaj wyrzeknie jedno ciche słowo,/
Którego brzmieniem ledwo zabrzmią echa sali,/ 
Od dźwięku tego słowa mnogi tron się wali:/
Spadają króle, berła wypuszczają z dłoni,/
Lub chwieją się jak wieże, gdy Bóg wstrząsa ziemię;/
Ale gdy twarz łagodną przed ludem odsłoni,/
Chrześcijan mnogie na twarz pada przed nim plemię,/
Drżące błogosławieństwo starca się rozlega/
Od wzniosłych wież Solimy do Bałtyku brzega./
Książę! będziesz przytomny<pe><slowo_obce>przytomny</slowo_obce> (daw.) --- obecny (przy czymś).</pe> przy chrzestnym obrzędzie?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>TROJNAT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Nie jestem wam potrzebny.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HERMAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Żegnam cię.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi z orszakiem paziów.</didaskalia>




<naglowek_osoba>TROJNAT</naglowek_osoba>





<didaskalia>sam</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Więc wszędzie!</wers_cd>/
Wszędzie mnichów spotykam! ale przyjdzie pora ---/
Przyjdzie --- on zginąć musi --- z nim Niemcy wyginą./
Mindowe, pierwszy z książąt, Niemcom groził wczora,/
Dziś tron otoczył zdradną Krzyżaków drużyną./
Lecz ten sztylet --- w nim Litwa pokłada nadzieję;/
Ze mną jest lud, kapłani, Dowmunt, mąż Aldony./
Dowmunt, gdy na się zbroję krzyżacką przywdzieje,/
Przyjdzie szukać wydartej przez Mindowe żony;/
I mścić się będzie --- dla mnie wolny tron zostanie./
<didask_tekst>patrząc w głąb</didask_tekst>/
Oto matka Mindowy ciemna, obłąkana./
<didask_tekst><osoba>ROGNEDA</osoba> wchodzi chwiejącym się krokiem, rękami naprzód wyciągniętymi szukając drogi</didask_tekst>/
Rognedo! przyjm od twego wnuka powitanie.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ROGNEDA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Wnuka? ja nie mam wnuka --- nie mam syna --- z rana/
Miałam syna i wnuka --- już syna grób kryje.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>TROJNAT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Rognedo, ty masz syna! syn twój żyje.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ROGNEDA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Żyje!</wers_cd>/
Syn mój żyje --- ze wzrokiem pamięć utraciłam./
Kiedyś patrzałam na świat, wtenczas i ja żyłam,/
A teraz noc tak ciemna! Boże Litwy! Boże!/
<didask_tekst>siada z obłąkaniem starości</didask_tekst>/
Anno! daj mi przędziwo, oto zeszło zorze:/
Dziewczęta, wy do pracy --- miły szmer wrzeciona/
<didask_tekst>usiłując śpiewać</didask_tekst>/
Śpij, moje dziecię! matka przy tobie,/
<wers_wciety typ="1">Na twojej głowie korona.</wers_wciety>/ 
Śpij, moje dziecię! śpij, moje dziecię!/
<didask_tekst>po chwili</didask_tekst>/
On żyje i ja żyję --- ale moje życie/
Bliskie! bliskie już grobu --- i on zaśnie w grobie./
Nie ujrzę go przed śmiercią --- śmierć prędko się zbliża./
Czy go widziałeś? jak on wygląda?...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>TROJNAT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Mindowe?</wers_cd>/
Krzyż ma na piersiach.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ROGNEDA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nigdy nie widziałam krzyża,</wers_cd>/
Jak on straszny być musi...
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>TROJNAT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Krzyże brylantowe</wers_cd>/
Są darami papieża.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ROGNEDA</naglowek_osoba>





<didaskalia>podnosząc się ze zgrozą</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Papież! Papież!</wers_cd>/

</strofa></kwestia>


<didaskalia>Pada na krzesło.</didaskalia>



<naglowek_osoba>TROJNAT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Kona.</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ROGNEDA</naglowek_osoba>





<didaskalia>po chwili</didaskalia>



<kwestia><strofa>Anno! staw kołowrótek, podaj mi wrzeciona./
Papież? kto tu wspominał papieża? --- to echo,/
Echo mojej pamięci, rani mię boleśnie./
Dwóch miałam synów: tamten był moją pociechą;/
Twój ojciec, drugi, marzę --- ja marzę jak we śnie,/
Drugi, gdzież jest syn drugi?/
<didask_tekst>Podczas ostatnich słów wchodzą na scenę: <osoba>MINDOWE</osoba> w białej chrzestnej szacie, z koroną na głowie. <osoba>HEJDENRICH</osoba> w ubiorze legata, spod komży przezroczystej przebija się zbroja. <osoba>HERMAN</osoba> niesie krzyż złoty przed legatem. <osoba>DOWMUNT</osoba> w krzyżackiej zbroi z zapuszczoną przyłbicą, na której jest godłem róża, na węzgłowiu również niesie złotą różę i opodal od tłumu opiera się o jeden z filarów. <osoba>LUTUWER</osoba>.</didask_tekst>/
<wers_cd>Czuję krew koło mnie,</wers_cd>/
Mindowe jest tu blisko... Przybliż się, Mindowe!/
Pewnie z nowej wyprawy wieziesz łupy nowe?/
Pewnie teraz twa sława zabrzmi wiekopomnie?/
Słyszę, jak lud okrzykiem uwielbia twe czyny,/
Czy wracasz z ciemnej Żmudzi? sponad brzegów Dźwiny?/
Czy ukorzyłeś Niemców zakon świętokradzki?/
Czy Ruś drżała przed tobą? czy drżał król kipczacki?/
Czy z mnogim wracasz łupem? z mnogimi dostatki?/
Powiedz, cieszyć się będę i ze łzami matki/
Będę ci błogosławić, przybliż się, mój synu.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Matko! co te szydercze słowa mają znaczyć?/
Na ubłaganie bogów dam kubeł bursztynu,/
Dam dwa, jeśli za jeden nie zechcą przebaczyć.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ROGNEDA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>On bluźni! jam słyszała --- on bluźni!... O książę!/
Nie mogę równie pojąć, co znaczy ta mowa,/
Z ust twoich płyną dzisiaj niezwyczajne słowa;/
Lecz jeszcze miłość matki do ciebie mnie wiąże,/
Zbliż się, z błogosławieństwem dłoń ma na cię spadnie./
Cóż to? ty mnie unikasz jako zgryzot mary;/
Czy bez wszystkiego możesz obejść się tak snadnie<pe><slowo_obce>snadnie</slowo_obce> (daw.) --- łatwo.</pe>,/
Jak bez błogosławieństwa matki --- i bez wiary?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie, są rzeczy, bez których obejść mi się trudno,/
A wszakże się obchodzę, potrzebą naglony./
Tak z niejedną dzierżawą rozstałem się ludną,/
Oddałem Haliczanom brylant mej korony,/
Ów Słonim, co wśród smugów wznosi się pod niebo,/
I wołkowyskie moje rozległe dzierżawy./
Rognedo! trudno mi się obejść i bez sławy,/
Jednak sławie ująłem, naglony potrzebą./
Jestem królem, lud wielbi --- szydzą wojownicy,/
I straszniejszy dla Niemców był połysk przyłbicy,/
Niżeli ta korona, która tylko świeci/
Blaskiem marnym dla niewiast i gminu i dzieci./
Ale cierpmy do czasu, taka losu wola,/
Trudno, nawet Mindowie, z losem działać sprzecznie<pe><slowo_obce>Trudno (...) z losem działać sprzecznie</slowo_obce> --- trudno przeciwstawiać się losowi.</pe>./
Matko! czyliż mnie będziesz nienawidzić wiecznie?/
Matko! czyż ci nie miło widzieć w synu króla?/
Oto przed tobą czoło wieńczone uginam,/
Błogosław mnie więc, matko! błogosław!</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ROGNEDA</naglowek_osoba>





<didaskalia>wyciągając nad nim rękę</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Przeklinam!</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HEJDENRICH</naglowek_osoba>






<kwestia><strofa>
Nikt nie odpowie Amen.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ROGNEDA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Mindowe! Mindowe!</wers_cd>/
Posłuchaj mnie, słuchajcie wy, mnichy krzyżowe./
Przekleństwo wam! przekleństwo krzyżackiej obłudzie,/
Co jak zaraza Litwę ciemnem skrzydłem kryje./
Synu! ciebie zaraza dotknie --- nie zabije,/
Ale od ciebie będą uciekali ludzie./
Zostaniesz sam na świecie, będziesz żył, mój synu!/
Wymrą ludy, na któreś kładł żelazne pęta,/
I zostaniesz samotny na mogiłach gminu./
Ta wiara! wiara ciemna przez ciebie przyjęta/
Połączy cię z narodem, co Litwę pochłonie./
Siedzisz na tronie, z tobą i papież na tronie!/
Mindowe, ty masz dzieci, to będą morderce,/
Idź, zabij je w kołysce, własne morduj syny!/
Urodziłam gadzinę! ty rodzisz gadziny!/
Ha! rozdarłam ci serce! rozdarłam ci serce!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wychodzi wsparta na <osoba>TROJNACIE</osoba>.</didaskalia>




<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Słyszeliście!
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HEJDENRICH</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Cóż znaczy przekleństwo poganki?</wers_cd></strofa></kwestia>
 
<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>To jest przekleństwo matki! Ale tak --- cóż znaczy?/
Marne słowa bezsilnej zemsty i rozpaczy.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HEJDENRICH</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Zaprzestańmy już przykrej o przekleństwach wzmianki,/
Oto z błogosławieństwem niosęć<pe><slowo_obce>niosęć</slowo_obce> --- forma z partykułą skrócona od: niosę ci.</pe> list papieża.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Ja nie znam pisma --- czytaj!
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HEJDENRICH</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Krótko rzecz przełożę...</wers_cd>/
Papież ciebie pozdrawia, królu, w imię boże,/
I chrześcijan poddanych twej pieczy powierza./
Przypomina ci, królu, abyś był gotowy/
Bronić twej wiary mieczem, a rozszerzać słowy;/
Nadto, znając, jak wielka jest twoja potęga,/
<begin id="b1378889273036-1296390845"/><motyw id="m1378889273036-1296390845">Pieniądz, Władza, Religia</motyw>Gdy państwo Litwy mieczem skreśloną granicą/
Od Bałtyckiego morza do hord Krymu sięga,/
Powiększone niejedną ościenną dzielnicą;/
I jak potok wezbrany ciągle się rozlewa;/
Z wielkich krajów nasz papież twej wielkości miarę/
Biorąc, po wiernym synu słusznie się spodziewa,/
Że skoroś tak ukochał chrześcijańską wiarę,/
Dając nam przywiązania niemylne dowody,/
Zechcesz, jak czynią Polski i Niemiec narody.../
<didask_tekst><osoba>MINDOWE</osoba> się marszczy</didask_tekst>/
Znana albowiem wielka wspaniałość Mindowy;/
Zechcesz, mówię, jak czynią inni wojownicy,/
Na olej lampy w Piotra świętego kaplicy/
Przysyłać rocznie w darze jeden grosz od głowy./
A chcąc dowieść, jak wielce cnotę twą miłuje,/
W zawdzięczenie ci papież daje i daruje,/
I wszelkiej władzy tobie, Mindowe, użycza/
Nad wszystkimi krajami, które w dalsze lata/
Zagarniesz mieczem Rusi, u Towtwiła brata,/
Lub zyskasz na Danielu, książęciu z Halicza.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Czy to szyderstwo? pierwszy raz papieska mowa/
Zabłądziła aż w Litwy ponure krainy; /
Pół dnia płynęły słodko twe miodowe słowa,/
Z trudnościąm rzecz wyśledził<pe><slowo_obce>Z trudnościąm (...) wyśledził</slowo_obce> --- konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika: z trudnością wyśledziłem.</pe> wśród słów plątaniny./
Cenię łaskę papieża --- korzystać z niej będę,/
Zatrzymam pewno kraje, które sam zdobędę,/
Nikomu nie ustąpię mojej pracy plonu;/
Wezmę kraje zdobyte na Haliczu, Rusi,/
A gdy się uda, kraje waszego zakonu./
Papież, gdy tak rozdaje, sam wiele mieć musi,/
A stąd rzecz uważając, łatwo teraz wnoszę,/
Że mu na olej Litwy niepotrzebne grosze.<end id="e1378889273036-1296390845"/></strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HEJDENRICH</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ze złej widziana strony rzecz złą się okaże,<begin id="b1378889192484-2736550393"/><motyw id="m1378889192484-2736550393">Krew, Święty</motyw>/
Lecz wierzaj mi, najlepsze są chęci papieża./
Patrz, jaką drogą świętość przysyła ci w darze;/
Jej straży twoje ciało i duszę powierza;/
Ona ustali cnoty, zgasi złe zapały./
Pewnie wiesz, jak Sebastian z cnót swych znakomity/
Skonał męczeńską śmiercią --- oto drzewce strzały,/
Którą ten święty został na krzyżu przebity,/
Obficie napojone we krwi Sebastiana.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<didaskalia>wyjmując sztylet</didaskalia>



<kwestia><strofa>Dam ci podobną świętość dla papieża pana./
Ten sztylet od dzieciństwa wisi mi u boku,/
Pił krew starców i niewiast --- i tkwi mi w pamięci,/
Że kiedy umierali, w tym ofiar natłoku/
Było kilku tak świętych, jak są wasi święci.<end id="e1378889192484-2736550393"/>/
Cóż to? drżysz.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HEJDENRICH</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>O Mindowe! godzien boskiej kary</wers_cd>/
Ten, kto wiarę przyjąwszy, bluźni przeciw wiary!/
Z naszej ręki niedawno wziąłeś tytuł króla,/
Jeszcze nowa twa godność niepewna i drżąca./
Wiesz, jak czarno pisana nasza rzymska bula<pe><slowo_obce>bula</slowo_obce> --- właśc. bulla; oficjalny dokument papieski.</pe>,/
Dawnych królów, cesarzów z dawnych tronów strąca/
Jednym pociągiem<pe><slowo_obce>pociąg</slowo_obce> --- tu: pociągnięcie.</pe> pióra, bez sporu, bez bitwy.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Kiedy nie będę królem, będę księciem Litwy,/
Będę was darł i palił, rabował i łupił. /
<begin id="b1378889152753-2706119752"/><motyw id="m1378889152753-2706119752">Słowo, Wolność</motyw>I teraz nadtom drogo tytuł króla kupił,/
Jeśli miałbym pochlebiać i ważyć w umyśle/
Słowa, które wymawiam, mówiąc to, co myślę./
Ci wolno nie gadają, których jarzmo gniecie./
<end id="e1378889152753-2706119752"/>Ale mnie kto da prawa? kto mi zwiąże mowę?/
Czy jest gdzie jaki drugi Mindowe na świecie?/
Albo może wasz papież jest drugi Mindowe!</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HEJDENRICH</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Panie! oba innymi przemawiajmy słowy./
Przez usta posła papież uczucia wynurza,/
Zakończę więc poselstwo./
<didask_tekst>wskazując na niesione przez <osoba>DOWMUNTA</osoba> węzgłowie</didask_tekst>/
<wers_cd>Oto złota róża</wers_cd>/
Dla twojej, panie, żony, litewskiej królowej.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Dla mojej żony? dawno umarła mi żona./
Czyż nie wie o tem papież?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HEJDENRICH</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Przebacz błąd papieża.</wers_cd>/
Ale ta ciemna Litwa, lasami omglona,/
Zasłania cię przed światem, zamku twego wieża/
Jest niższą niż te sosny. Komuż złożę dary?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Matce mojej...
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HEJDENRICH</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Święconej nie przyjmie ofiary.</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Posłuchaj więc, Krzyżaku, złóż je przed Aldoną,/
Jest siostrą mojej żony, będzie moją żoną./
Niech tu stanie Aldona./
<didask_tekst>jeden ze straży wychodzi</didask_tekst>/
<wers_cd>Wy głowie kościoła</wers_cd>/
Odnieście te wyrazy... Choć korona złota,/
Z lekkiej blachy, zaledwo dotyka mi czoła;/
I gdyby nie przecudna jej liści robota, /
Ledwie kilka florenów zaważy na szali;/
Jednak wdzięcznie przyjmuje dar papieża pana,/
Lekką jak liść koronę żelazo ustali./
Jakiż tron jest świetniejszy? czyli Ruś znękana,/
Gdzie książęta, stargawszy krwi związki przyjazne,/
Lodowaty kraj niszczą sprzecznymi zamachy./
Już Halicz drży przede mną, jedne tylko Lachy/
Rosnącej Litwie piersi stawiają żelazne./
<didask_tekst><osoba>ALDONA</osoba> wchodzi</didask_tekst>/
Oto jest pierwsza z dziewic litewskiego grona,/
Sprawiaj twoje poselstwo.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HEIDENRICH</naglowek_osoba>



<uwaga>tu didask. samodzielne:</uwaga>
<didaskalia>do <osoba>ALDONY</osoba></didaskalia>

<kwestia><strofa>
<wers_cd>O ty! której skronie</wers_cd>/
Wkrótce uwieńczy Litwy złocista korona,/
Przyjm różę, którą Tybru wychowało błonie,/
Tam pod wiary promieniem złote rosną kwiaty.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Źle się zgadza blask złota z żałobnymi szaty./
Miałam męża, mam męża; jeśli jeszcze żyje,/
On się tuła po świecie. Przysięgłam mu wiarę,/
Nigdy korona moich skroni nie okryje./
Ale wdzięcznie przyjmuję papieża ofiarę./
Czuję, wkrótce z tym zimnym rozstanę się światem,/
Ten kwiat niezwiędły będzie mym śmiertelnym kwiatem.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HEJDENRICH</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Jak niemieckie dziewice przyjęła bez braku,/
Złoto zawsze jest złotem...</strofa></kwestia>


<didaskalia>Daje znak <osoba>DOWMUNTOWI</osoba>, aby podał różę. <osoba>DOWMUNT</osoba> się zbliża drżący.</didaskalia>




<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<didaskalia>wpatrując się w <osoba>DOWMUNTA</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Co ty drżysz, Krzyżaku?</wers_cd>/
Ktoś ty jest?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<didaskalia>wznosi oczy na <osoba>DOWMUNTA</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Ach!</wers_cd></strofa></kwestia>


<didaskalia>Pada omdlała. <osoba>DOWMUNT</osoba> wychodzi.</didaskalia>

 
<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Omdlała! wynieść ją z komnaty!</wers_cd>/
Ścigać tego Krzyżaka. Ha! co to się znaczy?/
Kto on jest?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HEJDENRICH</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nie wiem, panie, nosi giermka szaty,</wers_cd>/
Przybył do nas posępny, z wyrazem rozpaczy,/
Zaciągnął się w szeregi nieznany nikomu;/
Sądzę, że to wygnaniec z wyspy Albionu<pe><slowo_obce>Albion</slowo_obce> --- daw. określenie Anglii.</pe>,/
Na hełmie nosi różę, znak Lankastrów domu.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Precz stąd, mnichy najemne! koło mego tronu/
Widzę sztylety... precz stąd!</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HEJDENRICH</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Wiara królów strzeże.</wers_cd>/ 
Żegnamy ciebie, panie.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi z orszakiem Krzyżaków.</didaskalia>




<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Przystąp, Lutuwerze.</wers_cd>/
Nie wiesz, co to za jeden jest ów Krzyżak młody?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>LUTUWER</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>On najmniej podejrzanym zdawał mi się w tłumie,/
Młody jeszcze, rycerskiej nie nosi ostrogi,/
Milczy, bo po niemiecku nikt go nie rozumie;/
Stroni ludzi, bo smutny --- smutny, bo ubogi.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Trudno, abyś podejrzeń ciemny tłok rozegnał./
Jam go dobrze uważał przy chrzestnym obrzędzie,/
Gdy kapłan błogosławił, on się nie przeżegnał./
To Litwin.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>LUTUWER</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>O Mindowe! pewnie jesteś w błędzie.</wers_cd>/
To Krzyżak. Czyżby Litwin przywdział taką zbroję?/
Z czarnym krzyżem, w krzyżackim święconą kościele;/
Sam bym się nie odważył, wyznam, królu, śmiele, /
Że ja się więcej krzyża niż Krzyżaków boję./
A chociaż chrzest przyjąłem za twoim rozkazem,/
Lękam się nowej wiary jako nowej tarczy;/
Nowa nie zawsze z wrogiem w obronie wystarczy,/
Często jak szkło się kruszy, dotknięta żelazem./
Zmuszony żyć wśród Niemców, męczę się i żyję,/
Lecz nienawiść do tyla rozkrzewia się w duszy,/
Kiedy jestem przy Niemcach, tak mi serce bije,/
Że mi się kiedyś w piersiach od wzgardy rozkruszy.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Tak myśli lud litewski... Słuchaj, Lutuwerze,/
Wierzę twej nienawiści, jak w twą wierność wierzę./
Teraz mi tej ostatniej potrzebne dowody./
Ten Krzyżak, przewiduję, jest to Dowmunt młody;/
Nie wiem, nigdy Dowmunta nie widziałem twarzy;/
Lecz przeczuwam, on śledzi, by mnie zejść<pe><slowo_obce>zejść</slowo_obce> --- tu: spotkać.</pe> bez straży,/
Zdradziecko zamordować. Trzeba rzecz wybadać,/
Wyśledzić; jeśli Dowmunt, pewna śmierć go czeka./
Dowiedz się...
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>LUTUWER</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>O Mindowe, i na cóż odkładać?</wers_cd>/
Nigdyś nie myślał tyle nad śmiercią człowieka.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Jeżeli teraz myślę, mam słuszne powody./
Śmierci Krzyżaka mszczą się wszyscy krzyżownicy,/
A ja, nim z nimi zerwę, chcę ażeby wprzódy/
Rozeszły się ich wojska z litewskiej granicy;/
Chcę, żeby się wprzód Rusi rozprószyły tłumy,/
Które jak czarne chmury ponad Litwą wiszą./
Potem u siebie rogi litewskie usłyszą,/
Teraz niechaj rozsądek trzyma miejsce dumy.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>LUTUWER</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Gdybyś posłuchał, królu, co radzi to serce,/
Tobyś wszystkich Krzyżaków zebrał w dolnej sali,/
Potem zamek podpalić, niech się z nimi spali;/
Lub Litwinów ukrywszy za ścienne kobierce,/
W kryjówki, w czcze kolumny i w próżne filary, /
Skinąłbyś --- na skinienie padłyby ofiary,/
I krzyżackiej krwi strumień po murach popłynął,/
A jeśli jest w tym tłumie, i Dowmunt by zginął.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Poradziłeś z zapałem, tak radzą rycerze,/
Co wolą mieczem działać, niż myślą i słowy<pe><slowo_obce>słowy</slowo_obce> --- daw. forma N.lm; dziś: słowami.</pe>./
Lecz nie pójdę za twoją radą, Lutuwerze,/
Inny mam wcale zamiar, usnuty, gotowy./
Ona sama odkryje tajemnic zasłony,/
Dowmunt zginie, padając przy stopach Aldony.</strofa></kwestia>




<naglowek_akt>AKT II</naglowek_akt>





<naglowek_scena>SCENA I</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>ROGNEDA</osoba>, <osoba>TROJNAT</osoba>.</didaskalia>




<naglowek_osoba>ROGNEDA</naglowek_osoba>





<didaskalia>stoi oparta na kamiennym stole</didaskalia>



<kwestia><strofa>Podaj mi czarę... <begin id="b1378891128232-2750877291"/><motyw id="m1378891128232-2750877291">Matka, Syn, Ojczyzna, Trucizna, Rodzina, Religia</motyw>Litwo! Litwo nieszczęśliwa!/
Dla twoich bogów nową poświęcę ofiarę,/
Syna poświęcę --- rozpacz serce mi rozrywa,/
Ja go zabiję z płaczem... podaj mi tę czarę!/
Napełnię ją trucizną... Boże Litwy! Boże!/
Niech on umrze spokojnie --- niech nie cierpi długo,/
Ja go łzami obmyję --- na stosie położę,/
Zaśpiewam pieśń --- grobową uczczę go posługą./
<didask_tekst>sypie truciznę</didask_tekst>/
Łza upadła do wina, może ta łza matki/
Zniszczy skutek trucizny? czy już noc na niebie?/
Tak mi ciemno... Wsypałam trucizny ostatki,/
Dla mnie nic nie zostało.</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>MINDOWE</osoba> wchodzi na scenę, <osoba>LUTUWER</osoba> rozmawia z nim, wskazuje na czarę i sam oddala się.</didaskalia>




<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<didaskalia>z udaną spokojnością</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Matko! witam ciebie!</wers_cd>/
Witam, młody synowcze. Powracam z ogrodu,/
Słuchałem jak znad Niemna śpiew słowika płynie,/
Zachwycony urokiem wieczornego chłodu;/
Ale nie mniej szczęśliwy przy mojej rodzinie,/ 
Znajduję szczęście w domu --- zawsze miłość wasza/
Chmury nieszczęść wiszące nade mną rozprasza./
Przy was jestem bezpieczny, zasypiam w pokoju./
Ty milczysz, matko?...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ROGNEDA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Synu, może chcesz napoju?<end id="e1378891128232-2750877291"/></wers_cd>/
Oto wino...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Już wino piłem dzisiaj rano</wers_cd>/
Przy chrzcie moim.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ROGNEDA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Bluźnierca!</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<didaskalia>do <osoba>TROJNATA</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Nim gwiazdy powstaną,</wers_cd>/
Trojnacie, masz opuścić litewską stolicę./
Zaniesiesz Wojsiełkowi to pismo ode mnie,/
Zawiera ono w sobie ważną tajemnicę;/
Powinno być wręczone prędko i tajemnie./
Wojsiełkowi skądinąd znane są me chęci,/
Wymagam więc pośpiechu --- pomnij, nakaz srogi,/
Biada! jeśli się zwrócisz z przykazanej drogi,/
Biada! jeśli wojskowej naruszysz pieczęci./
Oto masz list.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ROGNEDA</naglowek_osoba>





<didaskalia>na stronie</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Już odkrył Trojnata zamiary...</wers_cd>/
Więc pozbawiasz mnie wnuka? Przynajmniej z tej czary/
Spełń toast pożegnania./
<didask_tekst><osoba>MINDOWE</osoba> bierze podaną czarę, lecz jej nie pije. <osoba>ROGNEDA</osoba> po chwili drżącym głosem</didask_tekst>/
<wers_cd>Czyś wypił?</wers_cd></strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<didaskalia>uderzając się w czoło</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Rogneda!</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ROGNEDA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nigdyż krwawe sumienie spoczynku ci nie da?/
Widzisz krew w głębi czary?</strofa></kwestia>
 
<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>W napojach biesiady</wers_cd>/
Nigdy krwi nie spostrzegam, ale trucizn jady.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ROGNEDA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Pokażę ci, jak twoja podejrzliwość zwodna<pe><slowo_obce>zwodny</slowo_obce> --- tu: zwodniczy a. zawodny.</pe>,/
Spełnię ją do połowy, ty ją spełnisz do dna.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<didaskalia>ciska i tłucze czarę</didaskalia>



<kwestia><strofa>O matko! coś wyrzekła? precz, czaro przeklęta!/
Tyś mi była najdroższym przodków moich darem,/
Jedyny prawie spadek, zawsze dla mnie święta,/
Nieraz na ucztach słodkim szumiąca nektarem./
Gdzieś za morzami w kryształ roztopione piaski/
Wydały ciebie z łona --- nieraz, pełna wina,/
Zachwycałaś zdumione wejrzenie Litwina./
Gdy słońce w tobie grało tysiącznymi blaski;/
Ja ciskam cię o głazy! Matko, coś wyrzekła?/
Skąd ta nienawiść czarna? skąd ta zemsta wściekła?/
Chciałaś umrzeć i syna wtrącić do mogiły.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ROGNEDA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ukarz mnie --- zniosę karę, ja mam jeszcze siły!</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ha! tak, chciałabyś, matko, znosząc karę srogą,/
W obliczu ludu umrzeć męczenniczką wiary?/
Alem nadto przezorny, bym powściągał kary/
Tych, którzy chcą mi szkodzić, lecz szkodzić nie mogą./
Bądź więc spokojna, matko --- uraza tak mała...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ROGNEDA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie chciałam cię urazić --- jam cię zabić chciała.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wychodzi wsparta na <osoba>TROJNACIE</osoba>.</didaskalia>




<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<didaskalia>sam</didaskalia>



<kwestia><strofa>Sam więc jestem, sam jestem; walczyć, szerzyć mordy,/
Śledzić spiski --- trucizną chłodzić spiekłe wargi;/
Wędzidłem krwawem ściągać dzikie ludu hordy,/
To moje życie... usta nie wydadzą skargi.../
Nie wiedzą, że ja cierpię. --- Zbędę się Trojnata,/
Pochwycą go, postrzygą, zamkną w mur klasztorny. /
Przed ludem mnie zakrywa tajemnicza szata./
Chrześcijanin, Krzyżaków przyjaciel pozorny,/
Wkrótce zgnębię te zmienne, dwugłowe poczwary./
Wyginą wszyscy. --- Wiara? wiara czcze wyrazy!/
Chrzciłem się, bo mi wtenczas trzeba było wiary,/
Teraz, cóż za różnica? czy krzyż od papieża,/
Czy w cerkwiach ruskich złotem błyszczące obrazy,/
Albo księżyc Mongołów --- miecz wiarą rycerza./
Lecz Aldona nadchodzi, zbadam tajemnicę,/
Kto jest ów tajny Krzyżak./
<didask_tekst><osoba>ALDONA</osoba> wchodzi</didask_tekst>/
<wers_cd>Aldono! twe lice</wers_cd>/
Zawsze we łzach, więc wszędzie widzę łzy i zdrady,/
Sztylety, trucizn czary i miodowe słowa./
Przebacz, ciebie przelękła ta gwałtowna mowa,/
Ty drżysz, Aldono? zniknął twój rumieniec blady./
Oto czara z trucizną o głazy rozbita,/
Chciałem ją spełnić, dotąd byłbym w cichym grobie;/
Lecz wyznam ci, Aldono! nadzieja ukryta/
Wytrąciła mi czarę, jedna myśl o tobie./
Aldono! powiedz słowo.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Panie! twe cierpienia</wers_cd>/
Ani mnie twoja miłość nigdy nie zniewoli./
Na cóżeś mi domowe przerwał zatrudnienia,/
Którymi słodzę długie godziny niedoli?/
Gdy w gronie moich dziewic, przy lampy płomieniu/
Widzę, jak wkoło srebrne toczą się przędziwa,/
Gdy słyszę pieśń rodzinną w ich łagodnem pieniu,/
Przez chwilę cichem szczęściem tak jestem szczęśliwa,/
Że często nad moimi krosnami schylona,/
Widząc, jak kwiat pod igły dotknięciem rozkwita,/
Cierpień moich zapomnę --- póki ciężkie z łona/
Nie wyrwie się westchnienie, z oczu łza ukryta.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Tyś spokojna, ja nie chcę widzieć cię spokojną./
Szczęśliwa? nie chcę, żebyś ty była szczęśliwa./
Niech serce twoje zawre<pe><slowo_obce>zawre</slowo_obce> --- zagotuje się; od: wrzeć.</pe> sprzeczną uczuć wojną. /
Niech je niszczy rdza cierpień, zgryzota rozrywa/
A gdyś z widokiem cierpień nadto oswojona,/
Śmierć jest dla ciebie nową, dziś skończysz dni twoje.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<didaskalia>z przerażeniem</didaskalia>



<kwestia><strofa>Błagam cię, panie! błagam na Bogów imiona!/
Nie zadawaj mi śmierci, ja się śmierci boję!/
Wszystko mi! wszystko bliski zgon już zapowiada./
Koniec mój, o! przeczuwam, będzie nadto skory./
Patrzaj, Mindowe! patrzaj! jak twarz moja blada,/
Na twarzy rozmarzone gorączki kolory,/
Szklistym blaskiem posępnie ożywione oczy;/
Wkrótce mię całą cichość grobowa otoczy./
Niejedna z dziewic moich, co cierpień nie znała,/
Mówiąc do mnie, nim skończy, łzami się zaleje,/
A gdy mówi, głos zniża, jak gdyby nie śmiała/
Dźwiękiem mowy lub marne podając nadzieje,/
Zbudzić głębokiej ciszy, która jak sen miły,/
Żyjącą osłoniła świętością mogiły.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ty chcesz żyć, jakże silna chęć życia? Aldono!/
Może w sercu nadzieje karmisz brylantowe?/
O wiem ja, że głęboko oczy dziewic toną,/
I przenikają głazy i zbroje stalowe,/
Aż dopóki spod hełmu nie wykwitnie lice/
Znajome, ukochane --- wglądasz pod przyłbice./
Musiał być blady?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Panie! kto?</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ten Krzyżak młody,</wers_cd>/
Krzyżak czy Litwin.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<didaskalia>na stronie</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>On go nie poznał!</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Widziałem!</wers_cd>/
Jakeś zadrżała, padła. Silne to dowody,/
Lecz jeszcze będą inne. Niegdyś ja sam drżałem,/
Kiedy bladość cierpienia omgliła twe czoło,/
To dzikie serce z twojem sercem biło razem,/
Kiedyś się weseliła, brałem twarz wesołą;/
Dziś to już przeszło, dzisiaj jestem zimnym głazem./
Słuchaj! czy znasz Krzyżaka, co wśród mnichów zgrai/
Nieznajome mi lice czarną zbroją tai?/
Znasz go?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Wierzaj mi! wierzaj! ja go nie znam, panie!</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Może go poznasz, słodkie to będzie poznanie!/
Próżne prośby, mam zbroję i serce ze stali,/
Aldono, ja się skryję w tej przybocznej sali,/
Tam każde wasze słowo dojdzie mego ucha,/
Zwłaszcza, gdy teraz nocy panuje milczenie;/
Kiedy go będziesz witać, pomyśl, że król słucha/
I mieczem przerwie krótkie szczęścia zachwycenie.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi przez drzwi boczne.</didaskalia>




<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<didaskalia>sama</didaskalia>



<kwestia><strofa>Mindowe! o Mindowe!... poszedł... Nieszczęśliwa!/
Zostałam sama jedna czekać chwili zgonu,/
Chwili nad zgon straszniejszej... Lampa dogorywa./
A na dworze noc ciemna, słychać szum jesionu,/
Szum sosen cichy. Wszystko! wszystko mnie przeraża,/
Ten szum drzew i ta cisza --- to cisza cmentarza./
O jak mi ciężko!... Nie ma i jeszcze go nie ma,/
Może nie przyjdzie? Boże! niechaj nie przychodzi!/
Niech go anioł ostrzeże! --- przeczucie zatrzyma!.../
<didask_tekst>patrzy przez okno</didask_tekst>/
Tam widzę, za lasami blady księżyc wschodzi,/
Czarne sosny posępnym witają go szumem;/
Rozdarte chmury --- duchów napełnione tłumem./
<didask_tekst>po chwili</didask_tekst>/
Nie przychodzi, on może nie przyjdzie, ja płaczę!/
W tej chwili groźnych króla nie pomna wyroków,/
Smutno mi, że nie przyjdzie, że go nie zobaczę.../
Chciałam go widzieć... Boże! słyszę odgłos kroków!/ 
O nie, to źródła szumią w zamkowym ogrodzie.../
Ach! on idzie! to Dowmunt! poznałam po chodzie./
Jeszcze głośniej --- i głośniej, jam znowu słyszała.../
Udam, że ja go nie znam, żem nigdy nie znała./
Król go nie pozna...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>DOWMUNT</naglowek_osoba>





<didaskalia>wchodzi z zapuszczoną przyłbicą w krzyżackiej zbroi</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Potwarz okłamała zdradnie</wers_cd>/
Serce Aldony --- teraz widzę ją, tak blada../
Czy dręczona sumienia wyrzutami bladnie?/
Umiem rozróżnić bladość od bladości... Siada.../
Nie odwróciła lica... Dawniej szelest szaty,/
Szelest kroków odgadła --- poznała... a teraz/
Nie odwróciła lica! Idąc w te komnaty,/
Będąc na progu, z progów wracałem się nieraz./
Tak mi okropnie! ona mnie nie pozna? może/
Nie zechce poznać... Pani!... zadrżała.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Rycerzu,</wers_cd>/
Ktokolwiek jesteś, w północ błądząc po tym dworze,/
Módl się --- oto różaniec widzę przy puklerzu,/
Módl się i --- wyjdź...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>DOWMUNT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Wyjdź? Widać, że Litwy królowa</wers_cd>/
Przywykła rozkazywać, na jej zawołanie/
Przybiegnie zbrojna, liczna warta pałacowa./
Wyjdę z wrót gmachu --- tylko po mnie tu zostanie/
Krew...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<didaskalia>cicho</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Moja...
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>DOWMUNT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nie wiem! nie wiem; lecz tu krew zostanie.</wers_cd>/
Wiesz, kto ja jestem? czyli twe serce przeczuwa?...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<didaskalia>jak echo tym samym głosem</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Czy twe serce przeczuwa?...
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>DOWMUNT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Powtarza pytanie!</wers_cd>/
Odpowiedz!....
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Wyjdź...</wers_cd>
</strofa></kwestia>
 
<naglowek_osoba>DOWMUNT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>O Boże! ona myśli, czuwa,</wers_cd>/
I tak jak śpiąca związać nie może wyrazu,/
I myśli ją odbiegły. --- Słuchaj! czyś ty z głazu?/
Dwa słowa! imię moje!... Szalony! szalony!/
Oto mi czoło ciemna przyłbica okrywa./
Postać kradnie płaszcz czarnym krzyżem naznaczony,/
I jakże poznać mogła?.../
<didask_tekst>odkrywa przyłbicę</didask_tekst>/
<wers_cd>Patrzaj! nieszczęśliwa...</wers_cd>/
Czy ty mię znasz? jak żądasz być zbawioną w niebie,/
Odpowiedz... i uciekaj! ach! uciekaj ze mną.../
Znasz mię?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Czy ja znam? Boże! nie, ja nie znam ciebie,</wers_cd>/
Nie! nie! nie przypominam... może --- tu tak ciemno,/
Może dlatego... Słuchaj, teraz moje oczy/
Od ciągłych łez posępną skryły się zasłoną,/
Mgła ciemna wszystkie dla nich przedmioty pomroczy,/
I zaledwo z łez oschną, znowu we łzach toną./
Szczęście moje z nieszczęściem nie zna równej szali,/
Jak mara obłąkana kończę życia drogę./
Nie! nie! ja ciebie nie znam --- teraz znać --- nie mogę.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>DOWMUNT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie poznała... to lampa tak ciemno się pali./
<didask_tekst>bierze lampę ze stołu i oświecając twarz, przybliża, się do <osoba>ALDONY</osoba></didask_tekst>/
Patrz! patrz!</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Błagam cię! błagam ach! oddal się, panie!</wers_cd>/
Oddal się --- światło lampy oczy moje razi./
O patrzaj! niezadługo zabłyśnie świtanie!/
Patrzaj! już blask jutrzenki twarz księżyca kazi./
O nieba! ciebie w sali światło dnia zastanie...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>DOWMUNT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ha! męczarnio okropna! męczarnio szatana!/
<didask_tekst>do <osoba>ALDONY</osoba>, która się zbliża pomięszana</didask_tekst>/
Czego chcesz? precz ode mnie! śmierć jedna została.../ 
<didask_tekst>ze śmiechem obłąkania</didask_tekst>/
Cha! cha! jaka myśl dzika! upaść na kolana,/
Upaść przed nią... Cha! cha! cha! prosić, by poznała./
Lub może kupić pamięć zimnym, złotym kwiatem?/
Więc wrócę tak samotny w dziką świata drogę?/
Przepaść się otworzyła między mną a światem,/
Nie mogę wrócić, trzeba umrzeć --- umrzeć mogę.../
I przed śmiercią nauczę ją wymawiać imię/
Znajome, zapomniane --- nauczę jak dziecie,/
Lub jak uczą sokoła, wtenczas gdy zadrzemie,/
Przerywając sen: przerwę jej sen --- senne życie.../
Słuchaj! wiesz, kto ja jestem?/
<didask_tekst>dobywa sztyletu</didask_tekst>/
<wers_cd>Nie! nie! bezimienny</wers_cd>/
Upadnę przy jej stopach jako liść jesienny./
Rzucam się całą duszą do grobowej ciszy...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Dowmuncie! ach Dowmuncie!</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>DOWMUNT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Jeszcze głos Aldony?</wers_cd></strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Znam ciebie! kocham! słuchaj --- on widzi! on słyszy!/
Tam Mindowe w tej sali! za tymi zasłony!...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>DOWMUNT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O Boże! jakże miło powrócić do życia./
Ty mnie kochasz? Mindowe gdzie jest? gdzie się kryje?/
Ach straszną! straszną miałem chwilę do przebycia,/
Dotąd mi krew wzburzona głośno w piersiach bije./
O Aldono! ta chwila stoi przed oczyma,/
I nie chce zniknąć, póki szczęście się rozpali,/
Ta chwila wszystkie myśli nad przepaścią trzyma;/
Ale nie wróci...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Luby! słyszałam dźwięk stali.</wers_cd>/
Chroń się! chroń się, Dowmuncie! mój drogi! mój miły!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DOWMUNT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Co mówiłaś? Mindowe gdzie jest? w tamtej sali?/
To daleko --- uciekać nie chcę --- nie mam siły.../
O nie! nie! tyle szczęścia! nie, to nie jest zdrada./
Ja muszę być szczęśliwy --- muszę widzieć ciebie./
Zgasła lampa, lecz księżyc przyświeca na niebie,/
Chodź do światła, Aldono... O! jaka ty blada!.../
Rumieniec łzy obmyły, żar gorączki strawił;/
Jaka ty blada! --- jam cię nie taką zostawił!...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie, to bladszy niż zwykle, to ten blask księżyca/
Twarz mi dzisiaj ociemnił...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>DOWMUNT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Więc księżyc przeklinam.</wers_cd>/
Jeżeli barwę róży kradnie z twego lica./
Ha! przeklinając księżyc, ludzi zapominam.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Luby! słyszysz dźwięk stali? czy słyszysz? to oni!</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>DOWMUNT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Słyszę jakieś stąpania --- słyszałem chrzęst broni,/
Idą jakby tygrysy na mą krew zażarte.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Dowmuncie! wychodź! wychodź, jeszcze drzwi otwarte!/
Wychodź! Aldona wiecznie wiary ci dochowa.../
Tu wszyscy nas zdradzają, Bogi, ludzie, ściany,/
Uciekaj!...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>DOWMUNT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Moja luba, bądź zdrowa! bądź zdrowa!...</wers_cd></strofa></kwestia>


<didaskalia>Wychodzi, lecz po krótkiej chwili wraca.</didaskalia>




<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Przebóg! czemuś powrócił? blady, pomięszany,/
Powiedz, coś widział?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>DOWMUNT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>W końcu przybocznej komnaty</wers_cd>/
Oni już są!... już przyszli!</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>O nieba! o zdrady!</wers_cd>/
Słuchaj, wyłam te okien pozłacane kraty,/
Pod nimi niedaleko są zamkowe sady.../
Uciekaj! nad głowami grożą czarne burze.../
Uciekaj...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>DOWMUNT</naglowek_osoba>





<didaskalia>usiłując wyłamać kratę</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Kraty mocno osadzone w murze...</wers_cd>/
Wyłamać niepodobna... nie, to próżnym szałem.../
Niepodobna... Ha pękły! pękły! wyłamałem.../
Bądź zdrowa! daj mi rękę... dłoń zimna jak z lodu.../
Bądź zdrowa.../
<didask_tekst>staje na oknie... po chwili wraca do sali...</didask_tekst>/
<wers_cd>Nie... na próżno! pośród drzew ogrodu,</wers_cd>/
Widziałem tłumy zbrojnych Mindowy rycerzy;/
Pod samymi oknami las włóczni się jeży./
Daremna więc ucieczka --- przyszedłem bez miecza/
By nie wzbudzić podejrzeń, cóż ten sztylet znaczy?/
Ani mię przeciw wrogów ciosom zabezpiecza,/
Ani usłucha dłoni --- zdradzi ją w rozpaczy!/
Bez ulgi i bez zemsty w zimnym legnę grobie.../
Aldono! tyś pobladła! Aldono! co tobie?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nic, nic... daj mi tę różę, z hełmu twego różę,/
Może zmysły orzeźwi./
<didask_tekst><osoba>DOWMUNT</osoba> daje różę</didask_tekst>/
<wers_cd>Tak mi w oczach ciemno!...</wers_cd></strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>DOWMUNT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O rozpacz!... ona bladnie. Chodź ze mną, chodź ze mną!/
Chodź, uciekajmy! Boże! gdzie uciec? w tym murze/
Są kryjówki... szalony! tam będą i ludzie:/
Te gmachy już zdradzieckiej nawykłe obłudzie.../
O Aldono! nieszczęście --- usiądź tu, Aldono!/
Oczy moje jak dziecka całe we łzach toną.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>A ja płakać nie mogę... Cha! cha! luby! drogi!/
Śmiech mi straszliwy łamie na ustach wyrazy... /
Cha! cha! cha! niech tu przyjdą! niech przestąpią progi./
Oto próg pałacowy!...</strofa></kwestia>



<didaskalia>Pada przed drzwiami.</didaskalia>








<naglowek_osoba>DOWMUNT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Aldono! Jak głazy</wers_cd>/
Zimna.../
<didask_tekst>składa omdlałą na krześle</didask_tekst>/
<wers_cd>Rękami będę rozdzierał tych ludzi...</wers_cd>/
Chodźcie tu!... O te oczy! ta twarz, blada, sina!.../
<didask_tekst>po chwili</didask_tekst>/
Z rąk martwych wyrwę różę... kiedy się obudzi,/
Mnie już nie będzie... niech mnie nic nie przypomina/
<didask_tekst>obrywa liście kwiatu</didask_tekst>/
Kwiat zerwałem --- gałązka w jej została dłoni,/
Tak mocno trzyma./
<didask_tekst>pod koniec tej sceny słychać coraz mocniejsze szczęki oręża</didask_tekst>/
<wers_cd>Słyszę! już idą... to oni!...</wers_cd>
</strofa></kwestia>




<naglowek_akt>AKT III</naglowek_akt>





<naglowek_scena>SCENA I</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>HEJDENRICH</osoba>, <osoba>HERMAN</osoba>.</didaskalia>




<naglowek_osoba>HEJDENRICH</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Oby już prędzej rzucić litewskie krainy./
Hermanie! oto wracam z królewskiej biesiady,/
Radość niezwykła wrzała pomiędzy Litwiny,/
Ja jeden byłem smutny! jeden tylko blady!/
Dzikie ich uczty. Słuchaj! w granitowej sali,/
Wokoło stół dębowy pucharami błyska;/
W środku komnaty ogień z modrzewiu się pali,/
I wkoło wieje dymem, wkoło iskrą pryska./
Sześciu Litwinów w burkach, bez ruchu jak głazy,/
Unosili nad stołem smolnych sosn pochodnie,/
Jako żywe świeczniki. Gwar, dzikie wyrazy!/
Na lica miód przywołał występki i zbrodnie./
Dziwnie się wydawałem ja --- mieszkaniec Rzymu/
Wśród tej niesfornej zgrai --- mój krzyż brylantowy/
Ledwo blaskiem roztrącał czarne kłęby dymu.../
Hermanie! oby prędzej rzucić dwór Mindowy.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HERMAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O panie! nie czas teraz rwać z Litwą przymierze,/
Nie są przygotowani do wojny Krzyżacy;/
Jeden krok nierozmyślny korzyść nam odbierze/
Z długich naszych podstępów, z misjonarskiej pracy;/
Gdyby Mindowe umiał korzystać z tej pory,/
Przycisnąłby i zgnębił krzyżackie klasztory.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HEJDENRICH</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Prawda, trzeba lwa głaskać. Lecz wyznam ci, bracie,/
Że mi w niesmak już idzie poselstwo papieża;/
Mam sławny miecz komtura, mam serce rycerza,/
Jednak bawię tu dotąd! bawię w mnisiej szacie!/
I nadto muszę podle, mnicha obyczajem,/
Starać się wziąć przewagę podstępnymi słowy./
Dawniej Krzyżak pogardzał tym księciem i krajem,/
A teraz jam spowiednik? jam sługa Mindowy!/
Czy pamiętasz, Hermanie, braciszka zakonu,/
Który przybył tu z nami, nosił róży znaki,/
Nazywany od braci synem Albionu:/
On zniknął teraz, żadnej nie mamy poszlaki.../
Jeśli Mindowe zgwałcił tajemne umowy?/
Jeśli się targnął z mieczem na sługę kościoła?/
Słusznie zakon oburzy postępek takowy,/
I krew brata naszego o krew Litwy woła.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HERMAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Rycerz, o którym mówisz, w więzieniu zamknięty,/
Nie oburzaj się --- Litwin niewart tych zabiegów./
On poganin, zagnany aż do Niemna brzegów,/
Chroniąc się przed Mindową, przybrał habit święty,/
I znów pod tą opieką wrócił utajony/
Szukać wydartej sobie przez Mindowe żony./
Ale go nie zbawiły nasze święte szaty./
Wczoraj, kiedym w ogrodzie odmawiał modlitwy,/
Odkryłem jego wieżę i przez okien kraty/
Miecz mu podałem ostry.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HEJDENRICH</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Zbawiasz syna Litwy...</wers_cd>/
Nienawidzę Litwinów! po cóż z taką pracą/
Nawracać ich na wiarę? jakież stąd korzyści?/
Chrzest nie zgasi wzajemnej ludów nienawiści;/
Mogliby płacić haracz --- a teraz nie płacą./
W nas zgaśnie duch rycerstwa, zakonu granice/
Otoczą zewsząd tylko przyjazne krainy;/
Pójdziemyż ścigać błędne po stepach księżyce?/
Ha! chyba z morzem walczyć! lub z nurtami Dźwiny!/
Wygaśnie duch rycerski... Idzie Litwy książę.../
Trzeba znów przybrać postać podłości, pokory,/
Jak jaszczurka zamorska zmienne mam kolory;/
Lecz jestem posłem, straszna przysięga mnie wiąże,/
Cały zakon w legata przedstawiam osobie./
<didask_tekst>Daje znak, <osoba>HERMAN</osoba> oddala się. <osoba>MINDOWE</osoba> wchodzi.</didask_tekst>/
Wielki królu, Bóg z tobą!</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Pozdrowienie tobie!</wers_cd></strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HEJDENRICH</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Panie, tyś pomięszany? wzrok zamglony wróży/
Jakieś tajne zamiary, znamię wnętrznej burzy./
Zapewne nie dość jeszcze ustalony w wierze/
Nie umiesz zbroić serca przeciw troskom świata;/
Niepewny Boga, który z nieba czuwa, strzeże,/
Niepewny, jaka w niebie dla cnoty zapłata./
Modlitwą prędko ziemskie rozproszysz zgryzoty.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Modlić się? dzisiaj wziąłem ten różaniec złoty,/
Ostrzem sztyletu święte przebiegałem ziarna;/
Lecz na sztylecie była krew spiekła i czarna,/
Nie wiem czyja? i kończyć nie mogłem pacierzy.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HEJDENRICH<begin id="b1378895084407-555908629"/><motyw id="m1378895084407-555908629">Spowiedź, Grzech, Religia, Władza, Ksiądz, Król</motyw></naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Królu! jeśli twe serce żałuje i wierzy,/
Bądź spokojny! nasz kościół nigdy nie zostawi/
Twej wiary bez nagrody, żalu bez pociechy,/
Litościwy odpuszcza, kocha, błogosławi. /
Odkryj nam skryte myśli, wyspowiadaj grzechy,/
Nic nie ukrywaj, synu, a sługa ołtarzy/
Rozwiąże je na ziemi.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>I któż się odważy</wers_cd>/
Zajrzeć w głąb tego serca, w tę przepaść rozpaczy/
I zbrodni... Kto? ty, trwożny mieszkaniec klasztoru,/
Ja sobie nie przebaczę, nikt mi nie przebaczy./
Najmniejsza z moich zbrodni, a wielka z pozoru,/
Żem się krwią zmazał./
<didask_tekst>pokazując sztylet</didask_tekst>/
<wers_cd>Patrzaj, tą krwią wypisane</wers_cd>/
Wszystkie są moje czyny na tej rdzawej stali.../
Czy mi przebaczysz?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HEJDENRICH</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ufaj! od Boga mi dane</wers_cd>/
Mam prawo tych rozgrzeszać, co się krwią zmazali.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Żądasz czarniejszych zbrodni? Słuchaj! przez sklepienie/
Jęczy! jego korona moje czoło kryje.../
Słuchaj! usłyszysz drugie pod ziemią westchnienie,/
Ale nie, nie usłyszysz --- dotąd on nie żyje.../
Czy mi przebaczysz?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HEJDENRICH</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ufaj! wielka moc kościoła!</wers_cd>/
Nie będzie próżno błagał chrześcijański książe./
Szczera twoja pokuta grzech okupić zdoła,/
Co rozwiąże na ziemi, Bóg w niebie rozwiąże./
Więc odpuszczam! niech zniknie ta występku skaza.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ty chcesz czarniejszych zbrodni? ty chcesz duszę ciemną/
Przejrzeć aż do dna? patrzaj! pod berłem z żelaza/
Lud podły, ciemny, dziki czołga się pode mną./
Przycisnąłem go całym ogromem ciemnoty,/
Bojaźń już nosi w sercu, chytrość w miejscu cnoty./
Patrz, jak ów ciemny Litwin na moje skinienie/
Uchyla korne czoło, piersi krzyżem znaczy,/
Choć wolałby przy piersiach czuć węża pierścienie,/
Niż ten krzyż nienawistny... Któż mi to przebaczy?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HEJDENRICH</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Panie! jesteś nad ludem, byś mu przewodniczył;/
A jeśli daną władzę spełniasz nadto srogo,/
Jeśli chcesz posłuszeństwa, jeśli rządzisz trwogą,/
Bóg ci przebaczy --- on sam władzy ci użyczył,/
Ja ci przebaczam...<end id="e1378895084407-555908629"/></strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<didaskalia>z gorzkim uśmiechem</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Dobrze! już jestem spokojny!</wers_cd>/
Pójdę teraz krzyżackie napadać dzierżawy,/
Dawno czekałem chwili sposobnej do wojny,/
Skarb mój wycieńczał --- ja sam stęskniłem do sławy./
Z waszej zaś strony nic mi nadal nie potrzeba,/
Mam już złotą koronę, przebaczenie z nieba,/
Idę kraj wasz napadać, szarpać włoście Żmudzi.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HEJDENRICH</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Panie! ty mnie doświadczasz tak gorzkimi słowy,/
Lecz Krzyżak się marnymi słowy nie ułudzi.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Com tobie wypowiedział, jam dowieść gotowy./
Patrz przez te ciemne kraty na błonia stolicy,/
Tłumem zebrani w polu błyszczą wojownicy.../
Może się oni tylko zebrali na łowy?/
A tam niebo ogniste przywdziewa kolory,/
Może to pożar wkradł się w nadniemeńskie bory?/
Co, łatwowierny mnichu? teraz znasz Mindowę?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HEJDENRICH</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Niech cały ciężar zbrodni spada na twą głowę,/
Pomnij na świętą wiarę!</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Szydzisz ze mnie, mnichu!</wers_cd>/
Pójdę się jutro modlić w krzyżackim kościele,/
Pić będę wasze wino w święconym kielichu, /
Moje gmachy klasztornym kobiercem zaścielę,/
I zmówię pierwszy pacierz, gdy mistrz wielki skona.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HEJDENRICH</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Ty przez nas jesteś królem.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<didaskalia>rzuca koronę</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Tak! precz ta korona!</wers_cd>/
Rzucam ją, to mi ręce splątane rozwiąże.../
Teraz jestem Mindowe, książę, wróg Krzyżaków.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HEJDENRICH</naglowek_osoba>





<didaskalia>rozdziera komżę i staje w zbroi i w zwierzchnim krzyżackim płaszczu</didaskalia>



<kwestia><strofa>A jam jest --- brat Hejdenrich --- Krzyżak, wróg twój, książe./
Pozbędę się tej szaty, tych pokory znaków.../
Jak mnie tu widzisz w zbroi, przysięgam na Boga,/
Że słowa posła mymi nie były słowami./
Widzisz we mnie rycerza! widzisz we mnie wroga!/
Po takiej czarnej zdradzie już zdrada nie plami,/
Będę działał podstępnie i walczył otwarcie,/
W twoim zamku podniecę zdrady i pożary,/
Za morza pójdę błagać o zemstę --- o wsparcie./
Płaszcza tego nie zrzucę, aż na twoje mary/
Rozścielę go całunem --- i w wieczór i rano/
Dodam jedno przekleństwo do moich pacierzy;/
Jeśli Bóg je usłyszy? Bóg na cię uderzy,/
Nim te pochodnie zgasną! nim zorze nastaną!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wychodzi.</didaskalia>




<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<didaskalia>sam</didaskalia>



<kwestia><strofa>Grozi! ale na próżno, przezornym być muszę,/
Kiedy zwiodłem Krzyżaka --- oni światem rządzą,/
Zbłądzili, choć myśleli, że nigdy nie błądzą./
Serce moje spowiedzią pozyskali skrusze.</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>LUTUWER</osoba> wchodzi.</didaskalia>




<naglowek_osoba>LUTUWER</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Panie, spełniłem rozkaz.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Dowmunt już nie żyje?</wers_cd>
</strofa></kwestia>
 
<naglowek_osoba>LUTUWER</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Dowmunt nie żyje!
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Starcze! starcze! biada tobie!</wers_cd>/
Jeśli się jaki podstęp w twoich słowach kryje./
Chcę widzieć martwe ciało.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>LUTUWER</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Panie! on już w grobie.</wers_cd>/
Dotąd jeszcze, tak, dotąd słyszę pieśń wesołą,/
Którą tam śpiewa grabarz, kopiąc grób głęboki,/
I pot zimny na moje występuje czoło.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Gdzież go grzebią?
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>LUTUWER</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>W więzieniu pochowano zwłoki.</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Starcze! mój zamek w wielki zamieniasz grobowiec.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>LUTUWER</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Smutno mi, gdy rycerza zgon niesławny ima./
Grób jego zapomniany, i żaden wędrowiec/
Kamienia nie dorzuci, wzroku nie zatrzyma.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Dość tego, słuchaj, starcze! zerwałem z Krzyżakiem,/
W strasznym gniewie wrącymi odpowiadał słowy./
Dziś wojsko poprowadzisz nowogrodzkim szlakiem,/
Przez głuche lasy... dalej przejdziesz bród niemnowy/
Na łodziach lub wpław --- czasu oszczędzać należy./
A skoro ranek błyśnie, ty z pocztem rycerzy/
Zagrzmisz pogańską pieśnią; od waszego śpiewu/
Zadrżą szyby Malborga, wieże się zachwieją.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>LUTUWER</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Jestże<pe><slowo_obce>jestże</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą -że; znaczenie: czy jest.</pe> ten napad skutkiem gorącego gniewu?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Snułem go przewidzianych wypadków koleją./
Nigdy głębszą ufnością nie spały zakony, /
Myślą, że chrztu szatami jak dziecię spowity/
Zapomniałem o zbroi; że w blasku korony/
Zapomniałem o sławie; że w lasach ukryty/
Cieszę się barwą królów purpurowej szaty./
Lecz powiedz, Lutuwerze, jestżem<pe><slowo_obce>jestżem</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą -że; znaczenie: czy jestem.</pe> tak bogaty,/
Bym zapomniał o wojnie, napadach i chwale?/
Patrz na kraje krzyżackie! o brzegów bursztyny/
Łamią się Bałtyckiego Morza szklanne<pe><slowo_obce>szklanny</slowo_obce> (daw.) --- dziś: szklany.</pe> fale;/
Na falach płyną miasta z dalekiej krainy/
Z płóciennymi żeglami<pe><slowo_obce>żegle</slowo_obce> --- dziś: żagle.</pe> i z podległych danin/
Wypłacają się mnichom, ślą im Franków wina,/
Czary z kryształu, zbroje, sukna z cudnych tkanin,/
Jedwabiu, lub wielbłądów błędnych Tatarzyna./
A tu lasami łąki zarastają żyzne./
Jakiż tu kupiec zajrzy? gdzież bogactwa moje?/
Ubogą tylko wziąłem po ojcu spuściznę,/
Nie dbam ja o bogactwa! o złoto nie stoję!/
Ale w skarbcu jedyna po ojcu pamiątka,/
Jedna szata w rozliczne lśniąca malowidła,/
Wagą złota płacona, z jedwabnego wątka,/
Której barwy tak zmienne jak motyle skrzydła;/
Jeden pas złoty, jedna kryształowa czara,/
I ta się już rozbiła. Patrz! Krzyżaków miasta,/
Czy to Malborg, czy morska Klepidawa stara,/
Każde co dzień zamkami pod niebo urasta;/
Lud jak w mrowisku tłumne napełnia ulice,/
Złotem błyszczą się gmachy, marmurem kaplice,/
Dym z ognisk uwięziony wzlatuje nad dachy,/
Dachy łączą się z niebios przejrzystym błękitem;/
A tu --- patrz, Lutuwerze! jak posępne gmachy!/
Tu każda sala ciemnym połyska granitem,/
Gołe i zimne ściany --- jeszcze los szyderca,/
Jakby mi chciał urągać! często w dnie zimowe/
Ściany zdobi pokryciem srebrnego kobierca,/
Wilgoć mrożąc na ścianach w kwiaty kryształowe./
Nędza i wszędzie nędza!</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>LUTUWER</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Panie, noc uchodzi,</wers_cd>/
Trzeba spieszyć...</strofa></kwestia>
 
<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Tak, prawda! zeszła twarz miesiąca<pe><slowo_obce>miesiąc</slowo_obce> (daw.) --- księżyc.</pe>.</wers_cd>/
Pójdę, może mnie nocy powietrze ochłodzi./
Zawsze skarga tysiące wyrazów natrąca<pe><slowo_obce>natrącać</slowo_obce> --- poruszać, wspominać (mimochodem), tu: wywoływać.</pe>./
Nadtom długo wyrzekał na mój los ubogi,/
Naprawię go, gdy w żmudzkie uderzymy rogi.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wychodzi z <osoba>LUTUWEREM</osoba>.</didaskalia>




<naglowek_scena>SCENA II</naglowek_scena>


<didaskalia>Przedsienie gmachu. <osoba>ALDONA</osoba>, leży bez czucia na ziemi. <osoba>HEJDENRICH</osoba> wchodzi.</didaskalia>


<naglowek_osoba>HEJDENRICH</naglowek_osoba>





<didaskalia>podnosząc <osoba>ALDONĘ</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Ha! cóż to za dziewica? padła na marmury/
Bez czucia. Jakie cudne rysy bladej twarzy!/
Widziałem nieraz w kraju Franków kształtne córy,/
O których śpiewa <wyroznienie>truwer</wyroznienie><pe><slowo_obce>truwer</slowo_obce> --- pieśniarz; także: trubadur, minnesinger.</pe>, błędny rycerz marzy;/
Żadna jej nie wyrówna... oto już spłonęła/
Jak kwiat, gdy się rozwija --- budzi się --- westchnęła.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<didaskalia>z pomieszaniem</didaskalia>



<kwestia><strofa>
O mój luby... on umarł --- śmierć moja snem była.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HEJDENRICH</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Dziewico, bądź spokojna! czuwa sługa Boży.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<didaskalia>usuwając mu się do nóg</didaskalia>



<kwestia><strofa>Ktokolwiek jesteś, broń mnie! Strzeż mnie! twoja siła/
Może te rygle więzień żelazne otworzy./
Boże! tam trup --- trup jego bez głowy... o Panie!/
Nieszczęsna jest ta, która twej pomocy wzywa.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HEJDENRICH</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Jesteś ty chrześcijanką?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Okropne pytanie!</wers_cd>/
Nie! nie jestem! nie jestem! jestem nieszczęśliwa!</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HEJDENRICH</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Chrześcijanin modlitwą nieszczęście osładza./
Lecz powiedz mi, dziewico! ja wszystko uczynię.</strofa></kwestia>
 
<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Wszystko! o nie, rycerzu, próżna twoja władza,/
Nie wskrzesisz go, widziałam krew strumieniem płynie./
<didask_tekst>śmieje się, z wzrastającem obłąkaniem i wpatruje się w ciemność</didask_tekst>/
<begin id="b1379024366540-3802648586"/><motyw id="m1379024366540-3802648586">Sobowtór, Szaleństwo</motyw>Jakaś postać znikoma, lecz do mnie podobna,/
Oddziela się ode mnie, przede mną się snuje,/
Jest to część mej postaci --- a jednak osobna./
Przy niej zostały czucia --- ona myśli --- czuje,/
Ja sama jak głaz jestem... Wołam cień znikomy./
Cień się coraz oddala --- coraz dalej --- dalej/
Rozpływa się --- już blady --- już ledwo widomy./
<didask_tekst>z rozpaczą</didask_tekst>/
Ja bez czucia zostanę! Serce się nie pali,/
Ostygło --- zapominam, pamięć słabo kreśli,/
Mówię, a słowa moje nie są wątkiem myśli,/
Myślę, a myśli moje nie są wątkiem serca...<end id="e1379024366540-3802648586"/></strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HEJDENRICH</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Jestem świadkiem początku zmysłów obłąkania./
Mindowe, ten poganin, ten ludzi morderca,/
Godzien jest niebios kary. Lecz moje starania/
Przywrócą jej spokojność; czarne zmysłów mary/
Znikną przed złotem słońcem, przed promieniem wiary.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Wiara? ja miałam niegdyś mojego anioła,/
Byłam kapłanką wiosny niedawnymi laty./
Pamiętam obraz wiosny w gaju, w końcu sioła<pe><slowo_obce>sioło</slowo_obce> (daw.) --- wieś.</pe>,/
Jej czoło uwieńczały świeże róży kwiaty,/
Wokoło jodły cichym usypiały szumem./
Ileż razy przy blasku srebrnego księżyca/
Sama, lub dziewic wiejskich otoczona tłumem,/
Marzyłam --- modliłam się...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HEJDENRICH</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nieszczęsna dziewica!</wers_cd>/
Trzeba ją jakby dziecko łudzić wrażeń blaskiem./
Uchodź ze mną, dziewico, ponad Niemna piaskiem/
Stoi klasztor, tam świętych obaczysz królowę,/
Jej obraz jest do wiosny podobny obrazu;/
Będziesz ją kochać, wieniec z róż krasi jej głowę,/
Tak piękna, tak litosna, a kolumny z głazu/
W każde święto okryją gałązki jodłowe.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Pójdę! pójdę za tobą...
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HEJDENRICH</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Już się księżyc zniża,</wers_cd>/
W cieniach nocy Mindowe ścigać nas nie może./
Weź płaszcz krzyżacki, kaptur, zawieś znamię krzyża./
<didask_tekst>okrywa ją swoim płaszczem</didask_tekst>/
Dzisiaj jeszcze w Wojsiełka staniemy klasztorze./
Wojsiełko, syn Mindowy, tygrys w szacie mnicha,/
Ukorzy się przed świętą legata osobą./
Nie płacz, piękna dziewico! nie płacz, Pan Bóg z tobą!/
O! prędko w oczach dziewic strumień łez osycha.</strofa></kwestia>




<naglowek_akt>AKT IV</naglowek_akt>






<didaskalia>Sala ciemna w klasztorze <osoba>WOJSIEŁKA</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA I</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>TROJNAT</osoba>, <osoba>WOJSIEŁKO</osoba>. Orszak <osoba>MNICHÓW</osoba>.</didaskalia>




<naglowek_osoba>WOJSIEŁKO</naglowek_osoba>







<kwestia><strofa>Bracia, mówcie pacierze --- oto w nasze progi/
Nowy gość przybył, nowy klasztoru mieszkaniec./
Trojnacie, porzuć zbroje, weź habit ubogi,/
Za pasem bursztynowy zawieszaj różaniec,/
Prędko, nie zwlekaj chwili.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>TROJNAT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Błagam was na Boga!</wers_cd>/
Wojsiełko, nie chciej w grobie zakopywać brata./
Powróć mi wolność! wolność nad życie mi droga./
O Bogi! więc się za mną wieczna zamknie krata,/
Życie pełne zwiędnieje w samym wieku kwiecie./
A ten świat! świat!</strofa></kwestia>
 
<naglowek_osoba>WOJSIEŁKO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>I cóżeś zostawił na świecie?</wers_cd>/
Ludzi? ja ich widziałem, oni mnie widzieli,/
<didask_tekst>pokazując na miecz wiszący na murze</didask_tekst>/
Ten miecz krwią był oblany... I bezpieczniej głowę/
Złożysz tu na kamiennej klasztoru pościeli,/
Niż na łonie człowieka... Marności światowe!/
Tu mniej marności, płyną godziny mniej chyże,/
I ludzie tu się snują z zasępioną twarzą;/
Ale ludzie ci milczą jak grobowe krzyże./
Chcą skarżyć brata, chyba przed grobem oskarżą./
Zakonnik ciemny, twardym miodem zapalony,/
Mniej straszny od człowieka w miłosnej godzinie./
Lecz ty żądałeś władzy? żądałeś korony?/
Będziesz ją miał... Postrzyc go!</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>MNICHY</osoba> sadzają <osoba>TROJNATA</osoba> na ławce kamiennej i przystępują do postrzyżyn.</didaskalia>




<naglowek_osoba>TROJNAT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nim chwila przeminie,</wers_cd>/
Te nożyce mnie wiecznie rozdzielą ze światem./
Błagam cię, Wojsiełku! jesteś moim bratem...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>WOJSIEŁKO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Jestem mnichem... O! bracia, zapalcie gromnice,/
Niech wiecznie pochwalone będzie boskie słowo./
Trojnacie --- podnieś czoło! rozjaśń blade lice,/
Śmiej się --- a my pieśń będziem śpiewali grobową./
Klasztor jest ciemnym grobem --- tu wiara określi/
Wszystkie twoje uczucia, zniknie zawiść czarna./
Tu zapomnij o myślach... gdy masz jakie myśli,/
Powiąż je razem z krzyżem jak różańca ziarna./
Wiecznie ograniczony murami ciemnymi,/
Gdy zgaśnie ta pochodnia, ty zgaśniesz na ziemi./
Twoja prośba litości mojej nie obudzi./
Ja byłem --- byłem niegdyś tygrysem dla ludzi,/
I jeszcze raz nim będę... Stańcie tu wokoło.../
Patrzcie, litość wzbudzają te włosy trefione,/
Co w tysiącznych pierścieniach spadają na czoło./
Przystąpcie, mnichy! włóżcie mu świętą koronę.</strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>MNICH</osoba> ostrzyga <osoba>TROJNATOWI</osoba> pierścień włosów.</didaskalia>






<naglowek_osoba>TROJNAT</naglowek_osoba>





<didaskalia>O świat! świat!</didaskalia>




<naglowek_osoba>WOJSIEŁKO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Pierścień włosów spalić w kadzielnicy,</wers_cd>/
Jest to dar serca, co się poświęca dla Boga.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>TROJNAT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Te włosy twardą stalą przetarte przyłbicy,/
Przyłbicy, która była postrachem dla wroga,/
Spadną pod nożycami, jak za ciężkie winy.../
O świat! świat!</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>WOJSIEŁKO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Dalej, bracia, kończyć postrzyżyny...</wers_cd>/
<didask_tekst>wchodzi <osoba>HEJDENRICH</osoba> i <osoba>ALDONA</osoba> zakryta cała krzyżackim płaszczem</didask_tekst>/
Któż to?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HEJDENRICH</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Papieski legat i książę kościoła...</wers_cd></strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>WOJSIEŁKO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Aż do ziemi pokorne uchylamy czoła.../
Panie! uświęć ten klasztor łaskawości względem,/
Właśnie dzisiaj zebrani w tem ustroniu cichem/
Byliśmy wyświęcania zajęci obrzędem.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HEJDENRICH</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Cóż to? Trojnat! maszże<pe><slowo_obce>maszże</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą -że; znaczenie: czy masz.</pe> ty wolę zostać mnichem?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>TROJNAT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Na moje wybawienie niebo cię przysyła,/
Ja nie mam! nie mam woli --- tu mną rządzi siła./
Oto gwałtem wiedziony do stopni ołtarza/
Zalewałem się łzami...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HEJDENRICH</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>I któż się poważa</wers_cd>/
Przed ołtarze niechętne prowadzić ofiary?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>WOJSIEŁKO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>To za wolą Mindowy.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>HEJDENRICH</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ja mam wyższą wolę.</wers_cd>/
Uwolnić go natychmiast! albo święte kary/
Jak gromy spadną na was zebranych w tem kole./
Klątwa! klątwa na klasztor! już wasze modlitwy/
Posłane nie ulecą aż do Boga tronu./
Wasze pacierze ściągną nieszczęścia dla Litwy,/
W proch się rozsypią mury waszego zakonu;/
Znamię przekleństwa nosić będziecie na twarzach,/
Nikt zmarłych nie pogrzebie, trumny nie poświęci;/
Kwiaty leśne porosną na waszych ołtarzach,/
Na waszych murach spocznie Anioł niepamięci.../
Ha! zadrżeliście, mnichy? chciałem, byście drżeli.../
Podnoszę klątwę --- moja przytomność jest darem,/
Darem dla was. Ja przez noc odpocznę w tej celi,/
Wy zaś idźcie się modlić i złotym pucharem/
Pijcie za moje zdrowie... Tyś wolny, Trojnacie.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>TROJNAT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Więc żegnam cię, Krzyżaku! żegnam ciebie, bracie!/
Bracie Wojsiełku, będę pamiętał o tobie.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi --- po chwili <osoba>WOJSIEŁKO</osoba> i mnichy, oddawszy ukłon legatowi, oddalają się.</didaskalia>




<naglowek_osoba>HEJDENRICH</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O! lepiej Trojnatowi na świecie, niż w grobie ---/
Dla Mindowy wskrzesiłem zaciętego wroga,/
Pomści się za mnie... Z dala słyszę mnichów śpiewy,/
Za legata modlitwy wznoszą się do Boga./
Wzburzam to morze mnichów i uśmierzam gniewy.../
Odpocznij tu, Aldono... Nieme obłąkanie/
Wyryte ma na twarzy, nie wyrzekła słowa./
<didask_tekst><osoba>ALDONA</osoba> siada w głębi</didask_tekst>/
Noc głęboka, nieprędko zabłyśnie świtanie.../
Jaka wokoło cichość panuje grobowa./
O Bogu zapomniałem wśród światowej wrzawy./
Ja! zakonnik --- i po cóż mieszam się do świata?/
Dla czegoż przypasałem do boku miecz krwawy?/
Ubiegła dni połowa, mnogie przeszły lata,/
A ja pierwszy raz myślę!... o! jak straszne męki/
Myśleć.../
<didask_tekst>słychać dzwon klasztorny</didask_tekst> /
<wers_cd>Klasztornych z dala dzwonów słyszę jęki...</wers_cd>/
Kiedyś... może i prędko... dla mnie dzwon uderzy.../
I cóż czynić? modlić się?... niech się modlą ludzie!/
Zapomniałem modlitwy, nie umiem pacierzy,/
A jednak... nieraz, nieraz w udanej obłudzie/
Klęczę, całuję zimne podłogi kościoła./
Krwią skalany, mgłą czasu osłoniony ciemną,/
Jestem wyższy nad ludzi, dla czegóż przede mną/
Aż do ziemi pokorne uchylają czoła?/
Mnie uczcili --- uczcili szatana w człowieku!/
<didask_tekst>po chwili</didask_tekst>/
Jestem ostatni z ludzi! gdy wieki przeminą,/
Będą mnie pokazywać jako widmo wieku:/
Mnich i zabójca ludzi. --- Ciemna mar drużyno!/
Czemuś mnie otoczyła? precz! precz blade duchy./
Oto chwila myślenia! oto chwila skruchy!/
Precz, szatanie! nie jestem już twoim w tej chwili./
Już dno odkryłem w prawdy zatrutym kielichu.../
<didask_tekst>po chwili, coraz gwałtowniej</didask_tekst>/
Lecz po co ta dziewica? po co ta dziewica?/
Zastanów się nad sobą, zastanów się, mnichu!/
Litość w tobie wzbudzają ukraszone lica,/
Ludzie jej nie wzbudzili!... Już dusza wywrzała,/
Włos osiwiał, ja grzeszę... Precz stąd, nieszczęśliwa!/
Ty mnie wiedziesz do zbrodni, tyś mnie obłąkała!/
Szatan w tobie zwodnicze ponęty ukrywa!.../
Precz! precz! ona nie słyszy --- dotknąłem się dłoni/
I ogień mię pożera... Aldono! Aldono!/
Weź ten sztylet, zabij mnie... Moje zmysły płoną./
Zabij mnie! zabij!... Boże! w tej cichej ustroni/
Tyle zgryzot... Precz! idź się błąkać w lasach Litwy!/
O nie, zostań! nie mogę rozłączyć się z tobą.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_wciety typ="1">Słuchaj, naucz mnie modlitwy!</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">Okryta czarną żałobą</wers_wciety>/
Będę się modlić...
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HEJDENRICH</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nędzna, mów <tytul_dziela>Ave Maryja</tytul_dziela>!</wers_cd>/
Uciekaj stąd! nieszczęsna! ona mnie zabija! /
Chodź ze mną, uciekajmy! te sklepienia choru/
Spadną na nasze głowy --- patrz, już drżą filary./
Kocham ciebie, Aldono! lecz w murach klasztoru/
Nie śmiem tego powtórzyć --- patrz! te krwawe mary/
Męczenników rzucają już obrazów płótna,/
I stoją tu przede mną --- ożyły obrazy...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_wciety typ="1">Róża grobowa, smutna,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">Okryła mogił głazy,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">Usypia liści szelestem;</wers_wciety>/
A on śpi w grobie! a on śpi w grobie!/
<wers_wciety typ="1">Cha! cha! powiem tobie,</wers_wciety>/
Czem byłam dawniej --- teraz już nie wiem, czem jestem?
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HEJDENRICH</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Obłąkana... Mnich jakiś do tej sali zmierza./
<didask_tekst>wchodzi <osoba>MINDOWE</osoba> w habicie mnicha, z zapuszczonym kapturem</didask_tekst>/
Z czem tu przychodzisz, nędzny klasztorny żebraku?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Z rozgrzeszeniem.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HEJDENRICH</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Dla kogo?</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Dla ciebie, Krzyżaku.</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HEJDENRICH</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Wiesz, kto ja jestem? Komtur i legat papieża.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Wiesz, kto ja jestem?
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HEJDENRICH</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Może klasztoru posłaniec,</wers_cd>/
Co zbiega okolice i prosi jałmużny?.../
Oto masz dar obfity.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Rzuca mu pieniądz.</didaskalia>




<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Tyś mi jeszcze dłużny</wers_cd>/
Jednym pacierzem... patrzaj! oto mój różaniec... /
<didask_tekst>wyjmuje miecz spod habitu</didask_tekst>/
Z takim różańcem będziem odmawiać modlitwy.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HEJDENRICH</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Precz, mnichu!
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<didaskalia>zrzuca ubiór mnicha</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Mnich już odszedł --- został książę Litwy.</wers_cd></strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HEJDENRICH</naglowek_osoba>





<didaskalia>dobywa miecza</didaskalia>



<kwestia><strofa>Już stąd nie wyjdziesz księciem!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Biją się --- wpada <osoba>WOJSIEŁKO</osoba> i mnichy z pochodniami.</didaskalia>




<naglowek_osoba>WOJSIEŁKO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Boże! Wielki Boże!</wers_cd>/
Mój ojciec?... ojcze! ojcze! skąd ta wściekłość sroga?/
Na kogoż miecz podnosisz w święconym klasztorze?/
Jest to poseł papieża! jest to poseł Boga!/
Mnich niezachwianej wiary, pobożny i święty./
Będziesz wyklęty, ojcze, i klasztor wyklęty.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Poznaj go, synu, tego papieskiego posła./
Święty? dobrego nabył do świętości prawa!/
Patrz na jego oblicze! ta postać wyniosła/
Raz się płaszczy do ziemi, znów z ziemi powstawa,/
Jak wąż w żelaznej łuski pierścienie uwita./
Raz jest nędznym grzesznikiem, znów świętą osobą,/
Ta poczwara spragniona i nigdy niesyta,/
Gdyby mógł lasy zabrać, zabrałby je z sobą./
Złotą ukrywa zbroję płaszcz z wełny ubogi.../
Poznajcie posła --- dobrze poselstwo odprawił!/
Więcej zabijał ludzi, aniżeli zbawił./
Nie sam ujechał... patrzcie, to towarzysz drogi,/
Myślicie, że to Krzyżak pokorny i cichy?/
Odkryjcie jego szaty!... Skamienieli mnichy!/
Patrzcie! on z tą dziewicą uchodził do piekła.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>WOJSIEŁKO</naglowek_osoba>





<didaskalia>słuchał z natężeniem słów <osoba>MINDOWY</osoba> i rozerwał różaniec, który trzymał w dłoni, ziarna posypały się po ziemi</didaskalia>



<kwestia><strofa>Otoczyć wejścia!... Ojcze, patrz! różaniec złoty/
Pękł w drżącej wściekle dłoni... płonę ze sromoty<pe><slowo_obce>sromota</slowo_obce> (daw.) --- wstyd, uczucie pohańbienia.</pe>.</strofa></kwestia>
 
<naglowek_osoba>HEJDENRICH</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Precz stąd! precz stąd! mnichów zgrajo wściekła!/
Pogardzam waszą zemstą! zapęd marny, płonny./
Oto się ciemnym tłumem napełnia komnata,/
Ja rzucam miecz na ziemię, sam wyjdę bezbronny,/
I nikt się tknąć nie waży osoby legata;/
O tyle jestem wyższy nad te podłe tłumy./
Wychodzę... wam przekleństwo zostawuję Boga!</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>MNICHY</osoba> rozstępują się, <osoba>HEJDENRICH</osoba> wychodzi.</didaskalia>




<naglowek_osoba>WOJSIEŁKO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Któż widział tyle zbrodni razem z tylą dumy?/
Wyznaję, mnie samego ogarnęła trwoga,/
I ty milczałeś, ojcze...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Dziwi mnie odwaga.</wers_cd>/
Gdzie Trojnat?
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>WOJSIEŁKO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Przez legata został uwolniony.</wers_cd></strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Trojnat wolny! o nieba, on pragnie korony!/
Zły los moje zabiegi niszczy i przemaga./
Wyście go uwolnili... O! mnichy przeklęte,/
Miło wam szeptać pacierz po murach zakonu,/
Na łonie bezczynności wiodąc życie święte,/
Lub dzwonić po umarłym, a słysząc jęk dzwonu,/
Razem z dziedzicem z cudzej radować się śmierci,/
Że wam znów grosz za pogrzeb wpłynie do karbony./
Z ziemią ja kiedyś zrównam ten wasz gmach święcony,/
Was samych wplotę w koło, rozsiekam na ćwierci.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MNICH I.</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Tobie służymy, Panie, służąc naszej wierze,/
Za ciebie co dzień mnogie mówimy pacierze./
Obraliśmy patronkę --- na jednym z ołtarzy,/
Kędy Solimskiej Matki boskiej malowidło,/
Stawialiśmy sześć wielkich złocistych lichtarzy,/
I tyleż świec z żółtego wosku --- i kadzidło./
Lecz jeśli modłów naszych nie miała na względzie,/
Odtąd inna patronka stróżem Litwy będzie;/
Odtąd ołtarzom <wyroznienie>Panny Maryi z Ankony</wyroznienie>/
Powierzamy los Litwy i straż twej korony./
Lecz ołtarz jej ubogi.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Skarbu nie wycieńczę,</wers_cd>/
Bogacąc nowej dzisiaj patronki obrazy;/
Znam jej łaskę i za nią sowicie odwdzięczę./
A mając do Maryi Solimskiej urazy,/
Chcę, żeby wszystko złoto i drogie kamienie/
Przeszły odtąd na ołtarz Maryi z Ankony.../
Oto niedługo słońca zabłysną promienie,/
Może się zdrada wciska w mój gmach opuszczony;/
Wracam do zamku śledzić podstępy Litwina./
Aldono, co krzyżackie ukochałaś zbroje/
W nadziei, że Malborga okrasisz pokoje,/
Dziś wrócisz do ciemnego zamku poganina.</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>MINDOWE</osoba> wychodzi z <osoba>ALDONĄ</osoba>. <osoba>MNICHY</osoba>, szepcąc pacierze, rozchodzą się po celach.</didaskalia>




<naglowek_scena>SCENA II</naglowek_scena>


<didaskalia>Noc. Las sosnowy.</didaskalia>




<naglowek_osoba>LUTUWER</naglowek_osoba>





<didaskalia>leży pod drzewem</didaskalia>



<kwestia><strofa>Już się do nowogrodzkich zamków nie dostanę./
Rycerze mnie odbiegli --- umrę! umrę w lesie!/
Jutro spłonę na stosie, wiatr prochy rozniesie./
Miecz krzyżacki głęboką zadał w piersi ranę,/
I Krzyżak, co ugodził, miecz zostawił w ranie,/
A ja ten miecz poznałem --- okropne poznanie!/
Na nim godło Dowmunta. --- Ach gdzież jest Mindowe?/
Powiem mu... Och! och! konam, do zawarcia powiek/
Pomóżcie cichym szmerem gałęzie jodłowe./
Konam w rodzinnych lasach.</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>MINDOWE</osoba> wchodzi, za nim <osoba>ALDONA</osoba>.</didaskalia>




<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ha! cóż to za człowiek?</wers_cd>/
Zraniony --- krew na wrzosach!</strofa></kwestia>
 
<naglowek_osoba>LUTUWER</naglowek_osoba>





<didaskalia>wyciągając ręce</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>O Panie! o Panie!</wers_cd>/
Przybliż się --- tajemnica...
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>To ty, Lutuwerze?</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>LUTUWER</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Konam!...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>I tajemnicę odkrywa skonanie.</wers_cd>/
Jakaż to tajemnica?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>LUTUWER</naglowek_osoba>





<didaskalia>cicho</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Królu! w krzyż nie wierzę.</wers_cd>/
Nie mam wiary --- i krzyż mię nie może przekonać.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Skonaj bez wiary...
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>LUTUWER</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Panie! panie, daj mi wiarę!</wers_cd>/
Jakąkolwiek, nie mogę tak bez wiary skonać./
Przyjąłem chrzest, gdyś kazał --- dzisiaj Bogi stare/
Wołają mnie! wołają! każ mi wrócić.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MlNDOWE.</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Każę.</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>LUTUWER</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Jodło, tyś moim Bogiem... Oto Litwy gromy/
W proch obróciły złote Krzyżaków ołtarze./
Od twoich zamków niższe dziś krzyżackie domy./
O straszny! straszny byłem, gdy na mnichów głowy/
Ciskałem oszczep --- zakon czoła nie podniesie...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<didaskalia>odwraca się</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Co to za stuk?
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>LUTUWER</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>O panie! to nic --- to po lesie</wers_cd>/
Litwini tną gałęzie na mój stos grobowy./
Czy to mi rosa spadła na czoło!</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Łza moja...</wers_cd> 
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>LUTUWER</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Od dzisiaj będzie rosą rdzawieć starca zbroja,/
Jak za tymi chmurami mgli się blask księżyca,/
Jeżeli jej od rosy wnuki nie ustrzegą./
Och! panie, jak mi cięży jedna tajemnica!/
Przeklniesz! nie wypełniłem rozkazu.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Którego?</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>LUTUWER</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Och! zabójstwa...
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<didaskalia>zimno</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Którego?</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>LUTUWER</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>On żyje.</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Kto taki?</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>LUTUWER</naglowek_osoba>





<didaskalia>coraz słabiej</didaskalia>



<kwestia><strofa>Nie pomnę już imienia, muszę przypominać./
On mnie zabił, chcę przekląć, on walczył z Krzyżaki./
Nie pamiętam imienia --- nie mogę przeklinać./
Och! och! och!...</strofa></kwestia>


<didaskalia>Kona.</didaskalia>




<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Skonał... zimny... Patrzę na twarz bladą,</wers_cd>/
I zamiast starca rysów z uwiędłym wyrazem/
Widzę rysy dziecięcia; wychowani razem,/
Ja go dzieckiem widziałem. Dziś go na stos kładą./
<didask_tekst>wchodzą żołnierze</didask_tekst>/
Litwini --- nieście za mną Lutuwera zwłoki/
Do zamku Nowogródka. Tam wznieść stos wysoki.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi, dając rozkazy, za nim wynoszą ciało <osoba>LUTUWERA</osoba>.</didaskalia>




<naglowek_scena>SCENA III</naglowek_scena>


<didaskalia>Świątynia pogańska w nowogródzkim zamku.</didaskalia>




<naglowek_osoba>ROGNEDA</naglowek_osoba>





<didaskalia>przy ołtarzu sypie kadzidło</didaskalia>



<kwestia><strofa>Boże piorunu! rzucam dla ciebie kadzidło!/
<wers_wciety typ="1">Wonny się bursztyn pali.</wers_wciety>/ 
<wers_wciety typ="1">Niechaj twoje mgliste skrzydło</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">Białowiejskie puszcze wali;</wers_wciety>/
Zostaw tam lasy ogniem zapalone gromu./
<wers_wciety typ="1">Przybywaj! przybywaj, Boże!</wers_wciety>/
Wszystkie duchy do książąt przybywajcie domu,/
Nim wasze ciemne twarze jasne rozmgli<pe><slowo_obce>rozmglić</slowo_obce> --- zasnuć mgłą.</pe> zorze./
Już słyszę... jako szumi wzdęta nawałnica,/
Kiedy sosny druzgota<pe><slowo_obce>druzgota</slowo_obce> --- dziś: druzgoce.</pe> Boga wichru ramię;/
Z takim szumem wir duchów przy blasku księżyca/
<wers_wciety typ="1">Płynie topi się i łamie.</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">Matka królów was wita!</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">Oto dla was ofiary</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">Rzucam w kadzielnic żary.</wers_wciety>/
To dla Bogini wiosny --- ten kwiat, co rozkwita,/
A to dla Boga zimy --- ten kwiat, co usycha,/
A to dla Boga piekieł --- brylant z krzyża mnicha./
<didask_tekst>po chwili</didask_tekst>/
Rozwidniają się duchy w mrocznym kadzidł dymie./
Bogi! syn mój do dawnej znów powrócił wiary,/
Na waszych zgliszczach setne zapali ofiary./
Mindowe... syn mój... z dumą powtarzam to imię!/
Mindowe! czy słyszycie? powiedzcie mi, Bogi,/
Czy on będzie szczęśliwy? czy długo los błogi/
Utrzyma go na tronie? czy przekleństwa moje,/
Które niegdyś ściągnęła gorzka jego wina,/
Nie zaszkodzą mu w życiu? przeklinając syna,/
Bałam się ich spełnienia i teraz się boję./
Mówcie! lecz serce własnym modłom nie dowierza,/
Już mi braknie na wasze zaklęcie wyrazu./
Mówcie!</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>GŁOS Z OŁTARZA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Mindowe zginie od ręki rycerza,</wers_cd>/
Który poległ zabity z Mindowy rozkazu.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ROGNEDA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>To był głos ludzki!... nie, nie, to są boskie słowa!/
Bogi, czemuż tak nagle znikacie przede mną?/
Daliście mi odpowiedź okropną i ciemną./ 
Zniknęli, znów mnie ciemność okryła grobowa./
To może natężone zmysły mnie uwiodły.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Oddala się. --- <osoba>TROJNAT</osoba> i <osoba>HEJDENRICH</osoba> wychodzą spoza filarów, gdzie byli ukryci.</didaskalia>




<naglowek_osoba>TROJNAT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Rogneda za Mindową zasyłała modły,/
Nie można na nią liczyć --- to matka...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HEJDENRICH</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Trojnacie!</wers_cd>/
Słyszałeś, jaką dałem odpowiedź z ołtarza?/
Pierwszy raz legat zasiadł w takim majestacie;/
Pierwszy raz posłańcowi papieżów się zdarza/
Dawać wyrok przez usta pogańskiego boga.../
Lecz Mindowe za nami z klasztoru przybędzie,/
Nie wie, że w zamku znajdzie ukrytego wroga;/
Gdy walczy w Prusach, Krzyżak stolicę zdobędzie,/
I za wszystkie poprzednie zdrady mi zapłaci.../
Panie! na twe rozkazy mam dwudziestu braci,/
A każdy zbrojny mieczem i krzyżem i tarczą./
Teraz, gdy na Krzyżaków wyszli wojownicy,/
Te małe siły w naszych zamiarach wystarczą;/
Potem miodem znęcimy zmienny lud stolicy.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>TROJNAT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Z nocą trzeba otoczyć zamek z każdej strony,/
Ja sam się wkradnę z mieczem w znany gmach zamkowy/
Zgładzę dzieci, by przez nich nie stracić korony.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HEJDENRICH</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
A Mindowe?
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>TROJNAT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Kto inny knuje śmierć Mindowy.</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HEJDENRICH</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Lecz, książę, gdy zasiądziesz w litewskiej stolicy,/
Czy wspomnisz, że ci Krzyżak dopomógł w zamiarze?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>TROJNAT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Wzniosę ołtarz...
</strofa></kwestia>
 
<naglowek_osoba>HEJDENRICH</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>O! niechaj w proch padną ołtarze!</wers_cd>/
Ale nie waż się wdzierać do pruskiej dzielnicy,/
Nie waż się...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>TROJNAT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Tak, zadosyć uczynię twej chęci,</wers_cd>/
Usługę waszę<pe><slowo_obce>waszę</slowo_obce> --- dziś: waszą.</pe> w wiecznej zachowam pamięci./
Idźmy! idźmy! Mindowę już w ręku trzymamy,/
Idźmy otoczyć zamek i osadzić bramy.</strofa></kwestia>



<naglowek_akt>AKT V</naglowek_akt>





<didaskalia>Sala w pałacu <osoba>MINDOWY</osoba>.</didaskalia>






<naglowek_scena>SCENA I</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>MINDOWE</osoba>, <osoba>ROGNEDA</osoba>, siedzi na przodzie sceny.</didaskalia>




<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Matko! próżna ucieczka, w każdej zamku bramie/
Widzę, błyszczą z daleka buntowników zbroje./
Jak tygrys w klatce, chyba mury te rozłamię./
Nigdym się nie bał śmierci --- teraz się nie boję,/
Lecz rozpacz ogarnęła, wściekłość mnie porywa.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ROGNEDA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O synu mój! nie umrze ten, kto Bogów wzywa,/
I kto z ufnością boskim wyroczniom zawierza./
Słuchaj.... nie możesz zginąć jak z ręki rycerza,/
Który poległ zabity za twoim rozkazem./
Ufaj i śmiało ludzkim pogardzaj żelazem,/
Chyba umarli wstaną...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Kto? te mnichów tłumy,</wers_cd>/
Którzy poszli do piekła... Kto? te Niemcy harde,/
Którzy z życiem wrodzonej pozbyli się dumy./
Dla żywych i umarłych równą czuję wzgardę,/
Umarłych się nie lękam...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ROGNEDA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Lecz Dowmunt?</wers_cd> 
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Śpi w grobie.</wers_cd>/
Gdyby ci wstawać mogli, których grób pokrywa,/
Nie śmiałyby się żony ubrane w żałobie,/
Ani dziedziców radość byłaby tak żywa./
Matko --- i ja nie wrócę, gdy dziś w grobie zasnę./
O! zamku, co przetrwałeś długie wieków burze,/
Ciebie najprzód powita jutro słońce jasne,/
Ja ciebie żegnam.... Zamku na wysokiej górze!/
Byłeś ty gniazdem orła, orzeł ciebie wsławił,/
W tobie zasypiał, w tobie zwykł łupy pożerać,/
I nieraz cię krwią ofiar niewinną zakrwawił;/
Ale czyż orzeł w gnieździe powinien umierać?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ROGNEDA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Serce rozdzierasz, synu.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Rozdzierałem serca.</wers_cd>/
Bezbożny, zbójca, tyran, obłudnik, morderca:/
Jedna z tych zbrodni ludzkie wypali sumienie,/
Jam wszystkie spełnił --- zimno --- znużony po zbrodniach/
Głębiej teraz spać będę i w grobowe cienie/
Przejdę przy jasnych wiosek krzyżackich pochodniach./
Ach matko! ciężkie, ciężkie było moje życie,/
Czułem, choć twarzą boleść wskazywałem rzadko./
Nikt mnie nie kochał!...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ROGNEDA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Słyszysz tego serca bicie?</wers_cd>/
Kochałam cię...
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>A jednak przeklęłaś mnie, matko!</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ROGNEDA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie masz ty serca, synu! on mi przypomina!/
Przekleństwo zapomniane!</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Tu czara nalana</wers_cd>/
Słodkiem winem, truciznę przymięszam do wina. /
<didask_tekst>sypie truciznę</didask_tekst>/
O matko! tu Aldona idzie obłąkana.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wchodzi <osoba>ALDONA</osoba> i w obłąkaniu zdaje się kogoś prowadzić za sobą.</didaskalia>




<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Chodź tu za mną, Dowmuncie, w tej sali tak głucho,/
I ty za głośno stąpasz... słyszy moje ucho/
Ciężkość twoich odetchnień --- szelest twojej szaty.../
<didask_tekst>po chwili</didask_tekst>/
<wers_wciety typ="1">Tam na grobie rosną kwiaty,</wers_wciety>/
A w grobie?... grób ten dwoje kochanków przykryje./
<didask_tekst>po chwili</didask_tekst>/
Chodź za mną, daj mi rękę, jak twe serce bije?/
Bije zanadto głośno, Mindowe usłyszy!/
Czego tak głośno stąpasz? w pałacowej ciszy/
O sklepienie się każde westchnienie roztrąca./
I uśmiech taki zimny --- i dłoń taka drżąca./
<didask_tekst>idzie do okna</didask_tekst>/
Czemu tak wcześnie? czemu tak wcześnie?/
Już mię porzucasz, drogi mój! miły!/
Jeszcze gmach cały spoczywa we śnie,/
Ledwo wieczorne gwiazdy zalśniły./
Lecz oko twoje moich unika/
I łzami smutna błyszczy źrenica./
Czy cię tak smuci ten głos słowika?/
Czy cię tak smuci ten blask księżyca?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nieszczęśliwa... więc dam jej zatrute napoje.../
I któż by z ludzi sądził, żeby serce moje/
Miało tyle litości?/
<didask_tekst>podaje <osoba>ALDONIE</osoba> czarę</didask_tekst>/
<wers_cd>Dowmunt ci przysyła</wers_cd>/
Ten napój, wypij, zaśniesz...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<didaskalia>z uśmiechem</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>To Dowmunt?...</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Wypiła...</wers_cd> 
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_wciety typ="1">Noc była ciemna i chłodna,</wers_wciety>/
Czułam, jak się myśl moja rozdzielała ze mną/
I mowa z wątkiem myśli stała się niezgodna./
Straszna to była chwila, jeszcze w noc tak ciemną./
<wers_wciety typ="1">Lecz dawniej, kiedyś --- w tej samej dobie,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">Była straszniejsza chwila w tej sali...</wers_wciety>/
Aldono! tyś pobladła --- Aldono, co tobie?/
<wers_wciety typ="1">Nic mi, mój luby... czy słyszysz dźwięk stali?</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">Chroń się; o Boże! wyłam okien kraty...</wers_wciety>/
<didask_tekst>śmieje się, z obłąkaniem</didask_tekst>/
Tam na grobie rosną kwiaty,/
<wers_wciety typ="1">A w grobie...</wers_wciety>/ 
<didask_tekst>śmieje się dziko</didask_tekst>/
Aldono! tyś pobladła --- Aldono, co tobie?/
<wers_wciety typ="1">Nic mi, mój luby... bywaj zdrów na wieki!</wers_wciety></strofa></kwestia>


<didaskalia>Wychodzi zamyślona.</didaskalia>




<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Niech prędko sen śmiertelny zamknie jej powieki...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ROGNEDA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Słyszę jakieś stąpania --- synu! synu drogi!/
Patrz, oto klucz od świątyń --- przez te drzwi komnaty/
Uchodź --- tam będą bronić wielkie Litwy Bogi,/
Tam w ołtarzu odemkniesz potajemne kraty,/
Jest wyjście do ogrodu, kędy lampa świeci.../
Zapomnij przekleństw.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<didaskalia>wskazując na jedne z drzwi</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Matko! tam! tam moje dzieci!...</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wychodzi innymi drzwiami.</didaskalia>




<naglowek_osoba>ROGNEDA</naglowek_osoba>





<didaskalia>sama</didaskalia>



<kwestia><strofa>Poszedł... ostatnich jeszcze kroków szelest słyszę?/
I te już nikną... poszedł --- wszędy grobu cisze.../
<didask_tekst>po chwili</didask_tekst>/
Gdzież jestem? czy młodości wróciła godzina!/
Wszyscy są tu koło mnie --- książęca rodzina/
Otoczyła mnie wkoło. Nie są to obrazy, /
Które z płótna się patrzą nieruchomym wzrokiem;/
Widzę ich --- na obliczu czas nie wyrył skazy,/
Nie zakryli się żadnym posępnym obłokiem./
Jak wczoraj pożegnani./
<didask_tekst>mówi do otaczających ją duchów</didask_tekst>/
<wers_cd>Ryngolcie! mój mężu!</wers_cd>/
Siądź tu przy mnie... Patrz, jak ta dziecina na łonie/
Uśmiecha się i w twoim podoba orężu./
Nie rusz miecza, Mindowe, okaleczysz dłonie./
Masz kwiatek, baw się z kwiatem, dziecię, duszo moja!/
Ty się uśmiechasz, mężu --- Ryngolcie kochany./
<didask_tekst>słychać szczęk broni</didask_tekst>/
Broń jęknęła --- Ryngolcie, czy to twoja zbroja/
Zajęczała tak smutnie? czy miecz spadł ze ściany?/
Ty znikasz, pójdę z tobą --- nigdy się nie chwiałam,/
Czy przyjmiesz mnie do grobu? czy przyjmiesz?/
<didask_tekst>przez kilka chwil milczy zamyślona --- <osoba>TROJNAT</osoba> ze sztyletem w ręku, blady, przechodzi przez głąb sali --- i wchodzi do pokoju dzieci przez drzwi, na które <osoba>MINDOWE</osoba> wskazał, oddalając się</didask_tekst>/
<wers_cd>Słyszałam!</wers_cd>/
Tak, to on był!</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>MINDOWE</osoba> wraca.</didaskalia>




<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Kto matko? kto matko!</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ROGNEDA</naglowek_osoba>





<didaskalia>z zadziwieniem.</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Mindowe?</wers_cd>/
Po coś tu przybył! po co szukasz tu schronienia?/
Uciekaj! miecz ukryty spadnie na twą głowę.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nikogo tu nie widzę oprócz mego cienia,/
Który po raz ostatni pada na te ściany./
Matko, widać nieszczęściem umysł masz zbłąkany./
Próżna ucieczka, losy niechaj się uiszczą./
Byłem w świątyni, zewsząd zdradne miecze błyszczą./
Czy był tu kto?</strofa></kwestia>
 
<naglowek_osoba>ROGNEDA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Gdzie Trojnat? Trojnat tu przechodził.</wers_cd>/
Zdaje się, że widziałam sztylet --- we krwi brodził.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Gdzie Trojnat? Matko moja! gdzie Trojnat --- on zginie./
Chciałbym ukarać sprawcę niegodnego czynu./
Matko, powiedz! ach powiedz! nim chwila przeminie,/
Będzie za późno...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ROGNEDA</naglowek_osoba>





<didaskalia>z rozpaczą</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Ja go nie widziałam, synu!</wers_cd>/
Nie lękaj się --- nie zginiesz od Trojnata dłoni,/
Siła wyroczni ciebie od zgonu zasłoni;/
Chyba umarli wstaną, chyba Dowmunt wstanie.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O matko! oby prędzej zabłysło świtanie./
Zaledwo się od wschodu rozwidnia noc ciemna,/
Srebrne mgły się podnoszą. Zda mi się, że słyszę,/
Jak smutno szumią wody błękitnego Niemna,/
Jak posępnie litewskim borem wiatr kołysze./
Matko, czujesz przez okna tej gotyckiej sali/
Kwitnących jodeł płynie balsamiczne tchnienie./
O Litwo moja! syn twój na ciebie się żali,/
Zdradzasz go. Niech już słońca zabłysną promienie./
Nie wytrzymam, tak srodze duszę moję<pe><slowo_obce>moję</slowo_obce> --- dziś: moją.</pe> nęka/
Ta nad głową z sztyletem zawieszona ręka.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Podczas ostatnich słów wchodzi <osoba>DOWMUNT</osoba> w krzyżackiej zbroi, z zapuszczoną przyłbicą. <osoba>ROGNEDA</osoba> do końca aktu siedzi nieporuszona.</didaskalia>




<naglowek_osoba>DOWMUNT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Zapłaciłbym krwią moją tak podłe wyznanie,/
Boisz się umrzeć --- zgonu boisz się, tyranie!/
Płacz i głoś żal za życiem niewieścimi słowy,/
Nakarmię dziką zemstę bojaźnią Mindowy,/
Ujrzę płacz rzewny dziecka.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>To Krzyżak! strach marny.</wers_cd>/
Dzieci tylko przeraża zbroja i krzyż czarny,/
Broń się... /
<didask_tekst>biją się i po długiej walce zastanawiają się<pe><slowo_obce>zastanawiać się</slowo_obce> --- stanąć, zatrzymać się.</pe> oba</didask_tekst>/
<wers_cd>A więc innego użyjmy sposobu.</wers_cd>/
Oba odrzućmy zbroje --- ten, kto mnie zabije,/
Musi wprzód wejść do grobu, potem powstać z grobu.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>DOWMUNT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Pomnisz Dowmunta!
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Skonał.</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>DOWMUNT</naglowek_osoba>





<didaskalia>podnosi przyłbicę</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Już zmartwychwstał, żyje.</wers_cd>/
Patrz, kto ja jestem!</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Matko! matko! mąż Aldony</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>DOWMUNT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O Boże! mąż Aldony! tak jest, mąż Aldony!/
Broń się, nieszczęsny! cała wściekłość mi wróciła./
Odemszczę w krwi tyrana nieszczęścia mej żony.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Więc i śmierć jej odemścij.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>DOWMUNT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Jak to? ona żyła!</wers_cd>/
I choćby serce uschło, ją mój wzrok ożywi,/
Będziemy jeszcze razem, będziemy szczęśliwi,/
Jak dziecka strzec jej będę i osłodzę płacze./
Powiedz, że ona żyje! wszystko ci przebaczę,/
Nawet tę wieść ostatnią okropną i ciemną.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Ona piła truciznę, zginie razem ze mną.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>DOWMUNT</naglowek_osoba>





<didaskalia>przebija go</didaskalia>



<kwestia><strofa>Ty prędzej zginiesz! Boże! Aldona! Aldona!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wybiega.</didaskalia>




<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<didaskalia>opiera się o filar sali</didaskalia>



<kwestia><strofa>Krew mi płynie strumieniem z rozdartego łona./
Matko moja! chodź, zamknij! zamknij oczy syna./
Jak się ciężką wydaje ta żelazna zbroja, /
Ten miecz okropny mrozem krew mi w żyłach ścina./
Czyżeś mię opuściła? matko! matko moja!/
Przekleństwo wam! o mnichu! mnichu, precz mi z krzyżem./
Na tron nieście, a w mnichy Trojnata postrzyżem./
A ty po co nade mną szepcesz te pacierze?/
Boże mój --- Boże, ciągle odzywa się we mnie,/
Precz, mnichu! sen przerywasz, niech boleść uśmierzę,/
Niech zasnę! och, niech zasnę! daremnie! daremnie!/
W strasznych bolach o wszystkiem w świecie zapominam,/
Świat i siebie przeklinam --- i dzieci przeklinam./
Wszystkich przeklnę. --- O matko! gdzie są moje dzieci?</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>TROJNAT</osoba> wychodzi z dzieci pokoju ze sztyletem, blady.</didaskalia>




<naglowek_osoba>TROJNAT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie, tu nie ma nikogo --- lampa tylko świeci./
Gdzież ta korona? gdzież jest? zabić bez nagrody./
Gdzież jest moja korona? gdzie purpura księcia./
Jak mi ciężko --- okropnie.../
<didask_tekst>patrzy przez okno</didask_tekst>/
<wers_cd>Słyszę ranne chłody,</wers_cd>/
Spojrzę na ziemię, róża jest jak twarz dziecięcia,/
Spojrzę na niebo, księżyc jest jak twarz dziecięcia,/
Wszystko mi przypomina. Raz pierwszy krew leję,/
Potem przywyknę --- teraz pot się sączy z czoła./
Noc straszna. Włos od zgryzot przez noc mi zbieleje./
Jakiś szmer słychać --- może to mnie dziecię woła?/
Czy wrócę ich dokonać? Nie, tak mi się zdało./
Ciemno lampa płonęła, jedno z dzieci spało/
Po płaczu utulone jak na łonie matki,/
I przez sen niespokojne marzyło wyrazy;/
Drugi już się przebudził --- i wołał o kwiatki,/
I niewyraźne dawał piastunce rozkazy;/
Potem nagle zapłakał, gdy żadnej nie było,/
I jakby mu się jeszcze coś strasznego śniło,/
Jeszcze zapłakał --- jęknął --- znów cicho w komnacie,/
I jeszcze --- jeszcze jęknął.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MINDOWE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Trojnacie! Trojnacie!</wers_cd>/
Skończ! skończ! przekleństwo tobie! o boleść straszliwa!/
Mocniejsza teraz, kiedy życie dogorywa./
Gryzłbym z jękiem te twarde kolumny marmuru./
Przeklinam ciebie --- matko, ty przeklnij mordercę!/
Twych przekleństw ja doznałem. Boleści tortury!/
O, gdyby prędzej skończyć! przebij mi to serce,/
Lecz nie tym mieczem, którym zabijałeś dzieci,/
Precz! precz! czuję, duch z jękiem ostatnim uleci./
<wers_wciety typ="3">Och! och! och!</wers_wciety></strofa></kwestia>


<didaskalia>Kona.
<osoba>DOWMUNT</osoba> wpada prędko, prowadząc za sobą obłąkaną <osoba>ALDONĘ</osoba>.</didaskalia>




<naglowek_osoba>DOWMUNT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ach przemów! przemów do mnie, o droga Aldono!</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<didaskalia>śpiewa z obłąkaniem</didaskalia>




<poezja_cyt>
<strofa>Oto złotą osnową/
Winie mi się wrzeciono,/
A ja śpiewam dziecinie:/
Jeśli się nić uwinie,/
Uwieńczona koroną,/
Będziesz kiedyś królową;
</strofa></poezja_cyt>



<didaskalia>przestaje śpiewać</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Jeśli się przerwie --- pieśń ci zaśpiewam grobową./
Pamiętam, tak mi niegdyś piastunka śpiewała,/
Czy się ta nić uprzędła? czyli się urwała?/
Nie wiem --- już nie pamiętam, to tak dawno było.
</strofa></kwestia>




<naglowek_osoba>DOWMUNT</naglowek_osoba>





<didaskalia>z rozpaczą</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Czy ty mnie znasz, Aldono?
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<didaskalia>zimno</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Tak, myśmy się znali</wers_cd>/
We śnie. Tyle mi twarzy na świecie się śniło,/
Któż sny pamięta.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>DOWMUNT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Lampa tak ciemno się pali,</wers_cd>/
Dlatego nie poznała./
<didask_tekst>bierze lampę i z nią przystępuje do <osoba>ALDONY</osoba></didask_tekst>/
<wers_cd>Patrz! twój Dowmunt żyje.</wers_cd>/
Stoi przed tobą. Patrzaj! choć nieszczęście zmienia,/ 
Nie zmieni rysów twarzy --- zginął stróż więzienia,/
Ja odzyskałem wolność...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ach, jak mi wesoło!</wers_cd>/
Idę do ślubu, wianek zawieszę na czoło./
<wers_wciety typ="3">Jeden kwiat polnej róży</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">I dużo rozmarynu,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Niechaj mi szczęście wróży;</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Dwie gałązki jaśminu</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">I jeden liść paproci.</wers_wciety>/
Patrzaj! oto poranek blado niebo złoci./
<wers_wciety typ="1">I tak mi słabo --- tak mi w oczach ciemno.</wers_wciety></strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>DOWMUNT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O luba! droga moja --- chodź ze mną! chodź ze mną!/
Nie płacz --- czas wszystko zgładzi, zmysły ci powrócą,/
Strzec cię będę jak kwiatu, otoczę kwiatami,/
Żadne ponure myśli szczęścia nie zakłócą,/
Łzy moje cicho będą płynąć z twymi łzami.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<didaskalia>wpatrując się w <osoba>DOWMUNTA</osoba>, z uśmiechem</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Dowmunt!
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>DOWMUNT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ty mnie poznałaś?...</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<didaskalia>oglądając się</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Jak tu ciemno w gmachu,</wers_cd>/
To kwiaty na podłodze...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>DOWMUNT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Krew skalała głazy.</wers_cd>/
Chodź! chodź! oto ich twarze pobladły z przestrachu.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ALDONA</naglowek_osoba>





<didaskalia>śmiejąc się z obłąkaniem</didaskalia>



<kwestia><strofa>Cha! cha! ten śmiech mi łamie na ustach wyrazy./
I ból. Niech go uczuje głębiej. --- Och! rozdziera,/
Rozdziera mi wnętrzności. Wyrwij mi go z łona./
Już widmo ciemne myśli bladnie --- obumiera./
I wszystko przeszło. Boże och! och! och!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Umiera.</didaskalia>

 
<naglowek_osoba>DOWMUNT</naglowek_osoba>





<didaskalia>padając przy niej na kolana</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Aldona!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wchodzi <osoba>KRZYŻAK</osoba>.</didaskalia>




<naglowek_osoba>KRZYŻAK</naglowek_osoba>





<didaskalia>do <osoba>TROJNATA</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Kapłan litewski panem Litwy cię ogłasza,/
A lud radosnym krzykiem jego wybór święci.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>TROJNAT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie gadaj do mnie... wszystko wygasło w pamięci./
Lecz głos dumy --- sumienia boleści rozprasza,/
Może o tem zapomnę, gdy włożę koronę./
Dowmuncie! chodź z tej sali...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>DOWMUNT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Patrzaj na Aldonę,</wers_cd>/
Jaka blada, jak zimna --- to Aldona!</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>TROJNAT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Blada?</wers_cd>/
Ach właśnie taka bladość była dzieci twarzy,/
Tak były ciche, zimne... Okropna to zdrada!/
Zabijać dzieci! dzieci! Ale mi się marzy,/
Że jeden jeszcze westchnął... pójdę tam --- zobaczę,/
Nie, nie, to było tylko konających drganie./
Tyle razy słyszałem z ich kolebek płacze,/
Nie dziw, że mi się marzą.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>KRZYŻAK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Lud cię woła, Panie.</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>TROJNAT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Tak, prawda --- lud mnie woła i na króla święci,/
Matko! matko Mindowy! spełnione twe chęci./
Cóż to? nie słyszysz, matko?... Nic nie odpowiada./
Rognedo! twego syna ziemia dziś pokryje./
Rognedo? cóż ty milczysz?/
<didask_tekst>zbliża się do nieruchomie siedzącej <osoba>ROGNEDY</osoba></didask_tekst>/
<wers_cd>Przebóg! jaka blada,</wers_cd>/
Nieruchoma, skościała --- zimna ---/
<didask_tekst>bierze ją za rękę</didask_tekst>/
<wers_cd>Już nie żyje.</wers_cd></strofa></kwestia>

<nota><akap>1829.</akap></nota>







<naglowek_czesc>Przedmowa do I. wydania <tytul_dziela>Mindowy</tytul_dziela> i <tytul_dziela>Marii Stuart</tytul_dziela></naglowek_czesc>















<akap>Ktokolwiek zechce przeczytać do końca dwa tomy niniejszych poezyj, przekona się, jak mało czytelnika sobą i własnymi uczuciami zatrudniam; usilnie kryłem się za osoby działające w powieściach, jeszcze mniej widać autora w dziełach scenicznych. Odczytując świeżo dramat <tytul_dziela>Mindowe</tytul_dziela>, wpadam na myśl, że pierwszym z zarzutów krytyka może być niedostateczność układu, drugim bezbożność, a oprócz tych zarzutów, iluż błędów wiersza nie wyśledzi oko wglądającego przez mikroskop gramatyka. Niech mi więc wolno będzie, uprzedzając krytyki, wyznać, że sam czuję najlepiej wszystkie niedostateczności dramatu <tytul_dziela>Mindowe</tytul_dziela>, a części przynajmniej błędów starałem się w <tytul_dziela>Marii Stuart</tytul_dziela> uniknąć. Mamże jeszcze z szczerszą otwartością postąpić? mamże wyznać, że <tytul_dziela>Mindowe</tytul_dziela> jest najmłodszym z płodów w dwóch tomach zawartych, napisany przed trzema laty, wtenczas, kiedy autor miał lat... Ale nie, zamilczę o wieku autora, bo to byłaby nadto słaba i bezużyteczna obrona i może by słusznie jakie z pism peryodycznych polskich, naśladując ,,<wyroznienie>Edinburgh
Review</wyroznienie>" --- (tylko samo bardziej błahe i nad bardziej błahym pastwiąc się autorem) powiedziało: iż kiedy nie na tytule dzieła, to przynajmniej w przypisach o przywileje małoletnich upominam się. I tak <tytul_dziela>Mindowe</tytul_dziela> powinien był wiecznie w tece dziecinnej pozostać; wiecznie by w niej pozostał, gdyby nie dziecinne moje przywiązanie do kilku scen pierwszego aktu i do całego aktu trzeciego. Ależ i w akcie trzecim, na który niejako uwagę czytelnika zwrócić usiłuję, pozostało mi tu uczynić przykre może dla wielu innych, ale dla mnie mało ważne wyznanie. Jeden z literatów, który dawniej przebiegał sceny <tytul_dziela>Mindowy</tytul_dziela>, uczynił mi zarzut, że scena, gdzie Mindowe porównywa Litwę z krajem Krzyżaków, a bogactwa swoje z bogactwem zakonu, jest naśladowaniem mowy Litawora w ślicznej <tytul_dziela>Grażynie</tytul_dziela> Mickiewicza. Pisząc tę scenę, miałem tylko przed oczyma kilka miejsc z kronik, kilka miejsc z historii Karamzina, gdzie nieraz z upodobaniem czytałem o dawnem ubóstwie królów i kniaziów. Nieraz książe Tweru albo Nowogrodu, testamentem rozpisując swoje skarby, jednemu z synów kubek, drugiemu szatę jedwabną, trzeciemu łańcuch daje w spuściźnie. Takie homeryczne
ubóstwo królów ówczesnych, podało mi myśl wzmiankowanej sceny, i aby ją uczynić zupełnie oryginalną, dosyć było kilka ostatnich wierszy o zamku przemazać, dosyć było wyrzucić wiersz:</akap>






<dlugi_cytat><strofa>
Nie dbam ja o bogactwa, o złoto nie stoję.
</strofa></dlugi_cytat>





<akap>I ten drugi:</akap>





<dlugi_cytat><strofa>
A tu patrz, Lutuwerze, jak posępne gmachy.
</strofa></dlugi_cytat>




<akap>Wolałem przecież scenę nietkniętą pozostawić i wyznać, że bez upokorzenia dług myśli względem największego z naszych poetów zaciągam.</akap>


<akap>Dzisiejsi poeci muszą również jak dawniejsi w myślach spotykać się, a nawet częściej, bo malują wiernie naturę i serce człowieka; ta różnica tylko zachodzi, że dawniejsi naśladować chcieli i starali się, gdy drudzy przypadkowie naśladują, ile razy tego uniknąć nie mogą. I gdybyśmy każde dzieło geniuszu rozbierać chcieli, czyż trudnem byłoby powiedzieć, że Wallenrod<pe><slowo_obce>Wallenrod</slowo_obce> --- tytułowy bohater powieści poetyckiej Adama Mickiewicza (1798--1855) <tytul_dziela>Konrad Wallenrod</tytul_dziela>.</pe> sam jest szpiegiem Coopera<pe><slowo_obce>Cooper, James Fenimore</slowo_obce> (1789--1851) --- powieściopisarz amer., swoją pierwszą powieść przygodową <tytul_dziela>Szpieg</tytul_dziela> napisał w 1820, a wydał w 1821 r.</pe>, że opisanie charakteru Wallenroda jest opisaniem charakteru Lary lub Korsarza<pe><slowo_obce>Lara, Korsarz</slowo_obce> --- postaci tytułowe utworów ang. poety romantycznego George'a Byrona (1788--1824).</pe>, z tą różnicą, że korsarz w napojach gorących ulgi nie szukał; że nareszcie, przystępując do drobniejszych szczegółów, krzyk Aldony umierającej w <tytul_dziela>Wallenrodzie</tytul_dziela>, jest krzykiem ostatnim i przeraźliwym Pariziny, a jednak pewny jestem, że autor zbliżenia obrazów nigdy nie dostrzegł i takie przystosowania, również jak błędy przez drukarzów popełniane prędzej w oko czytelnika, niż w oko autora wpadać mogą.</akap>


<akap>Ale z drugiej strony, ileż w tegoczesnych poetach nowych myśli? jaka moc
zadziwiająca wynalezienia? słusznie Cousin w historii filozofii osiemnastego wieku powiedział: że wiek dziewiętnasty będzie bogatym w wielkich poetów, albowiem Bóg obfitą dłonią rozlał na ludzi nowe zasoby imaginacji; ale niesłusznie tenże pisarz dodał, że Bóg uczynił to jakoby dla wynagrodzenia ludzi za oschłość politycznych wypadków wieku;
sądziłbym, że wiek ten będzie w wypadkach swoich poetycznym i że skarby
imaginacji wylane zostały na świat celem usposobienia ludzi do wielkich czynów i przedsięwzięć, celem silniejszego popchnięcia dążności ludów.</akap>


<akap>Przekonany jestem na koniec, że wszelką bezbożność w słowach Mindowy odkrytą, uprzedzony chyba i płocho sądzący czytelnik na karb autora policzy. Trzebaż było, aby Mindowe w każdem słowie, lękając się obrazić czytelnika, obrażenia Krzyżaków lękał się? Wyrzeczenie się wiary, zerwanie z Krzyżakami, bulla papieska, w której Innocenty IV daruje królowi wszystkie kraje, jakie kiedykolwiek Mindowe mieczem pozyska na Danielu książęciu z Halicza, są to fakta z historii wyjęte. Te rysy były głównym zawiązkiem utworu, musiały więc pozostać, i śmiem dodać, że sceny te, jako żywcem z historii wydarte, są jedyną zapewne zaletą źle ułożonego obrazu.</akap>




</dramat_wierszowany_l></utwor>