<utwor>
<rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/slowacki-maria-stuart/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Słowacki, Juliusz</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Maria Stuart</dc:title>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kozioł, Paweł</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Ojdana, Ewelina</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Romantyzm</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Dramat</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Tragedia</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja cyfrowa wykonana przez Bibliotekę Narodową z egzemplarza pochodzącego ze zbiorów BN. Utwór powstał w ramach "Planu współpracy z Polonią i Polakami za granicą w 2014 roku" realizowanego za pośrednictwem MSZ w roku 2014. Zezwala się na dowolne wykorzystanie utworu, pod warunkiem zachowania ww. informacji, w tym informacji o stosowanej licencji, o posiadaczach praw oraz o "Planie współpracy z Polonią i Polakami za granicą w 2014 r.".</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/slowacki-maria-stuart</dc:identifier.url>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Juliusz Słowacki, Pisma Juliusza Słowackiego, Tom II, nakł. ksiegarni Gubrynowicza i Schmidta, Lwów 1880.</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Juliusz Słowacki zm. 1849</dc:rights>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">1920</dc:date.pd>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-05-28</dc:date>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:relation.hasFormat id="pdf" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/pdf/slowacki-maria-stuart.pdf</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-0939-0</meta>
<meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta>
<dc:relation.hasFormat id="html" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/slowacki-maria-stuart.html</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-1907-8</meta>
<meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta>
<dc:relation.hasFormat id="txt" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/txt/slowacki-maria-stuart.txt</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-2862-9</meta>
<meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta>
<dc:relation.hasFormat id="epub" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/epub/slowacki-maria-stuart.epub</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-3935-9</meta>
<meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta>
<dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/mobi/slowacki-maria-stuart.mobi</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-5021-7</meta>
<meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/use/7317.jpg</dc:relation.coverImage.url>
    <dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Maria Królowa Szkotów, François Clouet (1510–1572), domena publiczna</dc:relation.coverImage.attribution>
    <dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/7317/</dc:relation.coverImage.source>
    <category.legimi>Dramat</category.legimi>
    <category.thema.main>DD.WL-D</category.thema.main>
    <category.thema>1DDU</category.thema>
    <category.thema>3MD</category.thema>
    </rdf:Description>
</rdf:RDF>
<dramat_wierszowany_l>

<abstrakt>
<akap><tytul_dziela>Maria Stuart</tytul_dziela> to dramat wydany w 1832 roku. Jest to wyobrażenie Juliusza Słowackiego o królowej Szkotów --- Marii Stuart, która panowała w latach 1542--1567.</akap>
<akap>Opisane są zdarzenia mające miejsce między rokiem 1566 a 1567. Wtedy to Maria Stuart, po śmierci swojego prywatnego sekretarza Rizzia, pomaga swojemu kochankowi zabić swego męża, Henryka Darnleya.</akap>


</abstrakt>
<autor_utworu>Juliusz Słowacki</autor_utworu>




<nazwa_utworu>Maria Stuart</nazwa_utworu>


<podtytul>Drama historyczne w pięciu aktach</podtytul>


<nota_red>
<akap>Marya -> Maria
pargamin -> pergamin
norwegski -> norweski
puhar -> puchar</akap>
</nota_red>

<lista_osob>
<naglowek_listy>OSOBY:</naglowek_listy>




<lista_osoba><osoba>MARIA STUART</osoba>, królowa Szkocji.</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>HENRYK DARNLEJ</osoba><pe><slowo_obce>Darnley, Henryk</slowo_obce> (1545--1567) --- mąż Marii Stuart, ojciec króla Jakuba I, protoplasta dynastii panującej w Anglii.</pe>, mąż Marii Stuart.</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>MORTON</osoba>, kanclerz. </lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>RIZZIO</osoba><pe><slowo_obce>Rizzio, Dawid</slowo_obce> (1533--1566) --- nadworny śpiewak, później sekretarz Marii Stuart.</pe>.</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>BOTWEL</osoba><pe><slowo_obce>Botwel</slowo_obce> --- właśc. James Hepburn, hrabia Bothwell.</pe>, kochanek Marii.</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>DUGLAS</osoba>. </lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>LINDSAY</osoba>. </lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>PAŹ</osoba> Marii Stuart.</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>NICK</osoba>, błazen Henryka. </lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>ASTROLOG</osoba>. </lista_osoba>
</lista_osob>






<miejsce_czas>Scena w pałacu Holy Rood. </miejsce_czas>



<naglowek_akt>AKT I</naglowek_akt>





<naglowek_scena>SCENA I</naglowek_scena>


<didaskalia>Sala w pałacu Holy Rood,



<osoba>MARIA STUART</osoba>, <osoba>RIZZIO</osoba>, <osoba>PAŹ</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PAŹ</naglowek_osoba>





<didaskalia>wbiega prędko. </didaskalia>



<kwestia><strofa>Smutne wieści przynoszę, posłuchaj, królowo,/
Od dawna cię znieważa płochy<pe><slowo_obce>płochy</slowo_obce> (daw.) --- zmienny w uczuciach.</pe> lud stolicy;/
Dziś jeszcze byłem świadkiem, jak zniewagę nową/
Wyrządził twym pałacom, królewskiej kaplicy./
Dziś, królowo, nad rankiem, za ogrodu murem/
Ujrzałem piękne maski, orszak Robin Hooda:/
Tłum tancerzy z dzwonkami, Tuck z czarnym kapturem/
Mały Janek i strzelce i Marianna młoda,/
Biała jak kość słoniowa, wesoła dziewczyna./
Szedłem z dala za tłumem; wtem zgraja wesoła/
Staje --- ucichły dzwonki --- tłoczy się dokoła;/
Jakiś człowiek nieznany grozi, napomina,/
A potem wszedł do domu na rogu ulicy./
Wszyscy się uciszyli... Znów ten człowiek blady/
Stanął w oknie i z okna jak na kazalnicy/
Przeciwko tobie, pani, lud budził do zdrady.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>RIZZIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Poznałem z opisania, to był Knox, królowo;/
Dzień i noc wiecznie z okna przemawia do ludu,/
Lud modli się i słucha, w każde wierzy słowo,/
I słuchając, z ust Knoxa oczekuje cudu./
Ten człowiek chrześcijańskie podaje nauki;/
Raz wskazał na ten pałac i rzekł głosem gromu:/
Zburzcie! Zburzcie to gniazdo, a odlecą kruki! /
Jak Papież klątwy rzuca na świat z okien domu,/
A lud się jak świętemu kłania obrazowi.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>PAŹ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Królowo! Śmielsi z ludzi do zbrodni gotowi/
Wpadli do twej kaplicy z dzikimi okrzyki;/
Gniazdo papistów! Krzyczą, obdzierają ściany,/
Niszczą obrazy, palą, unoszą świeczniki./
Wtem patrzę, oto w szaty kościelne przybrany/
Na ołtarzu stał trefniś<pe><slowo_obce>trefniś</slowo_obce> --- błazen.</pe> Darnleja --- i śmiele/
Jak ksiądz zaczął kazanie w święconym kościele./
Lud wesoło bluźnierczym odpowiadał śpiewem,/
A błazen skarby święte unosił bez braku<pe><slowo_obce>bez braku</slowo_obce> --- tu: bez kłopotu.</pe>./
Dobyłem miecza zdjęty rozpaczą i gniewem,/
Rzucam się, spadły dzwonki na błazna kołpaku./
Może krew popłynęła? Nie wiem --- lud się tłoczył,/
Okolił mnie orężem --- o ścianę oparty/
Miałem ulec --- wtem Botwel z królewskimi warty/
Przybył --- ocalił pazia, kaplicę otoczył.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Rizzio! Słyszałeś? Sama --- sama więc na tronie,/
Opuszczona od wszystkich, lud mnie nienawidzi;/
Ów Knox śmiało urąga kobiecej koronie,/
Takżem to nisko spadła? Przeklina mnie, szydzi,/
Rozdzierają to serce. Wszak dziś jeszcze rano,/
Dziś się za nich modliłam! Czyliż moja wiara/
Tak różna od ich wiary? O Szkocjo!...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>RIZZIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Przestaną!</wers_cd>/
Przestaną cię obrażać --- zasłużona kara/
Spadnie na tych zbrodniarzy. Tak, pozwól, królowo;/
Paziu, pisz rozkaz --- niechaj schwytani na zbrodni/
Opłacą przewinienie więzieniem lub głową./
<didask_tekst><osoba>Paź</osoba> bierze pióro i siada nad kartą pergaminu.</didask_tekst>/
Pisz rozkaz, przewinili, litości niegodni./
Wszystkich bym jednym stosu ogarnął płomieniem.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Cały lud byś wytępił? Jaka zemsta dzika!/
Lud mnie zdradza.</strofa></kwestia>
 
<naglowek_osoba>PAŹ</naglowek_osoba>





<didaskalia>pisząc.</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd><begin id="b1408631017285-2843031183"/><motyw id="m1408631017285-2843031183">Król, Żona</motyw>Królowo! Czyliż z twym imieniem</wers_cd>/
Połączę imię twego małżonka Henryka?/
I dam mu tytuł króla?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Tak, wszak zawsze razem</wers_cd>/
Pisałeś jego imię. Nie, czekaj --- co czynię?/
Może lud działał zgodnie z Henryka rozkazem,/
Wszak jego trefniś luby sam przewodził w gminie?/
Nie pisz imienia króla --- ja jestem królową!/
Rizzio! Co myślisz? --- nie wiem --- może się obrazi?/
Pierwszy czyn przeciw męża; opuszczone słowo/
Struje szczęście domowe, dni pogodę skazi./
Ja mu dawałam tytuł króla w dni szczęśliwe,/
Nieraz koroną jego dotykałam czoła.<end id="e1408631017285-2843031183"/></strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>RIZZIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Królowo! Ty masz lice i serce anioła!/
I czemuż siejesz kwiaty na tak dziką niwę?/
Widziałem słońce, kiedy na obłoków tronie/
Tonące w Tybrze patrzy na krzyż Rzymu złoty;/
Ty jesteś jak to słońce, twój tron w falach tonie,/
Lud cały już zatonął w obłędach ciemnoty;/
Ty jedna wzniosłym czołem widzisz światło wiary./
<begin id="b1408631207451-2106542036"/><motyw id="m1408631207451-2106542036">Religia, Władza, Przemoc</motyw>Królowo! Zbrodnia czeka zasłużonej kary,/
A cnót przyćmionych kiedyś znajdą się obrońce,/
Kto jak słońce zagasa, wstanie jako słońce.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Wiara każe przebaczyć.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>RIZZIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Bóg ma kary w niebie,</wers_cd>/
Jesteś na tronie, karać od Boga masz prawo./
Obojętność twe imię okryje niesławą,/
Obudź śpiące uczucia, lud patrzy na ciebie/
Jak na zgaszoną lampę, trzeba w lampy łonie/
Zapalić jasny świecznik, niech błyska i płonie.<end id="e1408631207451-2106542036"/>/
<didask_tekst>Do pazia, który skończył pisać i wstaje.</didask_tekst>/
Skończyłeś, paziu? Dobrze, zawołaj rycerza,/
Który dziś straż odbywa./ 
<didask_tekst><osoba>Paź</osoba> wychodzi.</didask_tekst>/
Wyrok swój usłyszą./
Niech straszny piorun zemsty na zdrajców uderza./
Jak pióra, co na mojej głowie się kołyszą,/
Zadrżą przed tobą, do nóg twoich się uchylą.</strofa></kwestia>


<naglowek_scena>SCENA II</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>MARIA</osoba>, <osoba>RIZZIO</osoba>, <osoba>DUGLAS</osoba>, <osoba>PAŹ</osoba></didaskalia>




<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Witam ciebie, Duglasie, niedawno, przed chwilą,/
Widziałam tu Mortona w bramie pałacowej./
Nieś mu ten rozkaz, trzeba pieczęci kanclerza./
<didask_tekst><osoba>Duglas</osoba> odbiera pismo z rąk królowej, przegląda ja i czeka.</didask_tekst>/
Cóż to? Wszak posłuszeństwo jest cnotą rycerza,/
Śmiałżebyś w nim ubliżyć kobiecie? Królowej?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>DUGLAS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Królowej? O nie, Duglas nie zna zdrady cienia./
Lecz wybacz, pani --- oto na tym pergaminie,/
Pewnie skutkiem pośpiechu, w tak nagłej godzinie./
Braknie tytułu króla, Henryka imienia./
Twego małżonka święta dla ludu osoba,/
Imię z twoim imieniem zawsze było w parze;/
Wybacz śmiałości mojej, może się podoba/
Sprostować błąd?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>RIZZIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Królowa nie błądzi, gdy każe.</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>DUGLAS</naglowek_osoba>





<didaskalia>ze wzgardą.</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Niech z samych ust królowej otrzymam odprawę,/
Czekam jej odpowiedzi.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Spełń rozkaz.</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>DUGLAS</naglowek_osoba>





<didaskalia>zapalając się.</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Na Boga!</wers_cd>/
Wstrzymaj, pani! O! Wstrzymaj te rozkazy krwawe!/
Królowo! Chceszże, aby krwią zalana droga/
Wiodła do twego tronu? Do tronu kobiety?/
I niezgody pochodnia na królewskim dworze,/
Nie wiem, kto ją zapalił? jakiś wróg ukryty./
Albo ją wiatr francuski roznieca przez morze./
Słowa wyroku wzięte z weneckiego śpiewu,/
Z barkaroli harfiarza, lub z hymnów Papieża./
Więc aż w Szkocji je słychać... pragną krwi rozlewu!/
Ktoś umie radzić, może zastąpi kanclerza,/
Może zostanie...
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Dosyć! Pamiętaj, Duglasie!</wers_cd>/
Mnie twoje płoche słowa obrazić nie mogą,/
Lecz pamiętaj, pobiegłeś nierycerską drogą,/
Możesz stracić ostrogi, lub ozdobę w pasie.../
A gdy pieczęć upuści dłoń Mortona drżąca,/
Może ją weźmie ręka, co o struny trąca./
Jestem królową...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>DUGLAS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Przebóg! Ja stracę ostrogi?</wers_cd>/
Zetrze się z nich pozłota --- żelazo zostanie,/
Ani je podstępnymi zdobywałem drogi,/
Nie dała mi ich harfa, nie dało śpiewanie,/
Nie wziąłem --- nie znalazłem ich u stopni tronu,/
Gdziem je zyskał, powiedzą pola Albionu:/
Winienem je potyczkom i niespanym wartom,/
Szczycę się długim przodków szlachetnych poczetem,/
A wszyscy! --- wszyscy! mieczem służyli Stuartom.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>RIZZIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Pozwól --- nieraz Stuartom służyli sztyletem...
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>DUGLAS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
O nędzny! Coś wymówił? Co słyszałem? Boże!/
Ha! Więc znasz, jak Duglasy mścili swej zniewagi?/
Mścili się na Stuartach, na królewskim dworze,/
Na kimże ja się zemszczę? --- lalka, bez odwagi,/
Oto trefione<pe><slowo_obce>trefiony</slowo_obce> (daw.) --- ufryzowany, ułożony w loki.</pe> włosy i różane lice:/
Przystąp tu, małe dziecko --- rzucam rękawice!/
<didask_tekst>Rzuca rękawicę.</didask_tekst>/
Podnieś --- jeśli ją podnieść, dźwignąć jesteś w stanie. </strofa></kwestia>




<naglowek_osoba>RIZZIO</naglowek_osoba>





<didaskalia>podnosząc.</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Podnoszę... Z mojej strony, oto masz wyzwanie./
<didask_tekst>Bierze kwiaty leżące na stoliku przed królową i rzuca je pod nogi <osoba>Duglasowi</osoba>.</didask_tekst>/
Podnieś, gdy lubisz kwiaty --- ta broń nam przystoi/
Tu, w obliczu królowej...
</strofa></kwestia>





<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<didaskalia>do <osoba>Rizzia</osoba>.</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Z mojego rozkazu</wers_cd>/
Odrzuć tę rękawicę...
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>RIZZIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Rzucam, nie mam zbroi,</wers_cd>/
I nadto ciężka --- dłoń ma nie sprzyja żelazu.../
Daj mi wachlarz, królowo!...
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>DUGLAS</naglowek_osoba>





<didaskalia>z wściekłością.</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Jeszcze raz znieważył,</wers_cd>/
Odrzucił rękawicę... Królowo! Królowo!/
Znajdę go, pod zasłoną znajdę go tronową,/
Już nie zaśnie pod dachem, gdzie pożar rozżarzył./
Przysięgam, ścigać będę... Nie zechce się bronić?/
Zostanę podłym zbójcą, pójdę za nim w ślady;/
Ścigając wiecznie, kiedyś zdołam go dogonić./
Znajdzie mnie tu, w pałacu, gdzie śmiał szerzyć zdrady,/
Znajdzie mnie u podwoi, w ogrodach, w kościele,/
Znajdzie na dworze Francji, przed tronem Papieża,/
Choćby mu się słał u nóg, jak się teraz ściele,/
Wyrwę go --- tu przysięgam! przysięgą rycerza.../
<didask_tekst>Zimno, ze wzgardą.</didask_tekst>/
Kiedyś, królowo... kiedy dworem okolona/
Rzucisz na chwilę tronu ciężar i zgryzoty,/
Gdy się będziesz uśmiechać --- stanę pośród grona,/
A naśladując dworzan uśmiech i zaloty,/
Podam ci ten kwiat --- we krwi!...
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Rizzio! Chodź z tej sali.</wers_cd>/
Widzisz, Duglasie! Jestem ze Stuartów rodu,/
Umiem pogardzać.
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi. <osoba>Rizzio</osoba> idzie za nią, ale potem wraca.</didaskalia>

 


<naglowek_osoba>RIZZIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Jutro --- w chłodnikach<pe><slowo_obce>chłodnik</slowo_obce> --- tu: miejsce zacienione.</pe> ogrodu</wers_cd>/
Czekam ciebie, Duglasie, i na ostrzu stali/
Znajdziesz śmierć, albo zemstę.
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi śpiesznie za królową.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA III</naglowek_scena>


<naglowek_osoba>DUGLAS</naglowek_osoba>





<didaskalia>sam.</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Jutro --- dzięki tobie!</wers_cd>/
Zdjąłeś mi przecie z czoła czarny srom zniewagi;/
Mam czekać jutra --- jutro zaśniesz w cichym grobie.../
Któżby się po nim tyle spodziewał odwagi?/
Tak się lękliwy zdawał?... nawet drżącą dłonią/
Rzucał pod nogi kwiaty --- gardził?... być nie może,/
Żeby Duglasem wzgardził! On wie --- śmiercią grożę.../
<didaskalia>Zamyślony, spokojniej.</didaskalia>
Lecz czy ten podły harfiarz umie robić bronią?.../
Czuję, nie mógłbym w piersi odkryte uderzyć.../
Dam Włochowi miecz dłuższy doświadczonej mocy,/
Krótszemu mogę zemstę honoru powierzyć,/
Oby już noc nadeszła --- chciałbym zasnąć w nocy,/
Uśpionemu czas prędko przeleci jak chwila,/
Kiedy się zbudzę --- będzie już jutro na niebie.</strofa></kwestia>



<naglowek_scena>SCENA IV</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>DUGLAS</osoba>, <osoba>MORTON</osoba>, wchodzi.</didaskalia>




<naglowek_osoba>DUGLAS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Witam, wielki kanclerzu, właśnie szukam ciebie;/
Obacz, jako małżeńska miłość się przesila,/
Gdy się piękny głos harfy rozchodzi na dworze./
<didask_tekst>Daje rozkaz królowej.</didask_tekst>/
Przyłóż pieczęć.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MORTON</naglowek_osoba>





<didaskalia>przeglądając pismo.</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Gdzież Henryk --- o nim ani słowa?</wers_cd>/
Ja mam przyłożyć pieczęć --- jeśli nie przyłożę,/
Królowa powie na to... </strofa></kwestia>




<naglowek_osoba>DUGLAS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Mówiła królowa:</wers_cd>/
Jeśli pieczęć upuści dłoń Mortona drżąca,/
Może ją weźmie ręka, co o struny trąca.</strofa></kwestia>




<naglowek_osoba>MORTON</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Tak mówiła? Słyszałeś?...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>DUGLAS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Słyszałem.</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MORTON</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Mówiła!?...</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>DUGLAS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Cha! cha! Straszna się przepaść przed tobą odkryła!/
Trzeba pieczęć przyłożyć...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MORTON</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Lecz gdy król się dowie,</wers_cd>/
Co powie na to?
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>DUGLAS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Łatwo zgadnąć, co król powie:</wers_cd>/
Jeśli pieczęć upuści dłoń Mortona drżąca,/
Weźmie ją ręka dotąd dzwonkami brzęcząca./
<didask_tekst>Śmiejąc się, odchodzi.</didask_tekst>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MORTON</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Czekaj! czekaj, Duglasie --- bojaźń mnie przenika./
Pójść do królowej?. .. Nie, nie, pójdę do Henryka.
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi</didaskalia>




<naglowek_scena>SCENA V</naglowek_scena>


<didaskalia>Scena w pokojach <osoba>Henryka Darnleja</osoba>. <osoba>HENRYK DARNLEJ</osoba>, <osoba>NICK</osoba>.</didaskalia>






<naglowek_osoba>NICK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Nagródź mi, królu...
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Za co?...</wers_cd>
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>NICK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Jak rycerz bez zbroi</wers_cd>/
Wracam z placu potyczki bez dzwonków.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<didaskalia>śmiejąc się.</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>O! Szkoda!...</wers_cd></strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>NICK</naglowek_osoba>





<didaskalia>smutno.</didaskalia>



<kwestia><strofa>Jeśli je znajdzie Morton, pewno je przyswoi,/
Chleb mi odbierze. Jakaż za trudy nagroda?/
Co o tobie wiedziałem, wszystko w dzwonki kryłem,/
Jak w ziemię tajemnicę chowałem Midasa:/
Nicku --- śmiać się nie będziesz --- wesołość zabiłem!/
<didask_tekst>Po chwili milczenia.</didask_tekst>/
Zdejm biret z głowy Knoxa, hełm z głowy Duglasa;/
Niech między nami żadnej nie będzie różnicy.../
Takiej żądam nagrody...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Cha! Co ci się roi?...</wers_cd>/
Knox niech w birecie wiecznie prawi z kazalnicy,/
Duglas niechaj ojczyzny wrogów ściga w zbroi;/
A tobie sprawię dzwonki, sprawię ubiór nowy.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>NICK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Prócz ubioru, coś jeszcze biedny Nick dostanie?
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Żądaj więc...
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba><begin id="b1408633254741-3502456995"/><motyw id="m1408633254741-3502456995">Błazen, Pieniądz</motyw>NICK</naglowek_osoba>





<didaskalia>myśląc.</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Królu, daj mi --- daj ---</wers_cd>/ 
<didask_tekst>Wesoło.</didask_tekst>/
<wers_cd>Portret królowej.</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Dam ci swój...
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>NICK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Twego nie chcę, daj mi szyling, panie,</wers_cd>/
Na nim jest wizerunek królowej w koronie;/
A ciebie na szylingu nie ma... 
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>O! Straszliwie!</wers_cd>/
Słowo błazna jak sztylet w moich piersiach tonie,/
Jestem królem --- nie jestem królem, sam się dziwię,/
Że tak długo cierpiałem honoru zakałę...<end id="e1408633254741-3502456995"/>/
Dosyć już poniżenia!... jam na wszystko gotów./
Gdzie się obrócę --- dziecko wytyka mnie małe:/
Oto jest mąż królowej!... Czemuż nie król Szkotów?/
Mąż królowej --- to wielka dla Darnleja sława?. ..</strofa></kwestia>


<didaskalia>Zamyśla się.</didaskalia>




<naglowek_osoba>NICK</naglowek_osoba>





<didaskalia>niby do siebie mówiąc głośno.</didaskalia>



<kwestia><strofa>Nie dał szylinga, pójdę, nie wytrzymam dłużej,/
Pójdę służbę obierać, zła ze skąpym sprawa./
Ja służę Henrykowi --- Rizzio Marii służy --- /
I któż z nas lepiej wyszedł?... Gdym przybył do dworu/
Z zamkniętą torbą śmiechu, niewsławiony niczem,/
Zaraz mi dano szatę różnego koloru,/
I kij, na którym głowa z podwójnym obliczem./
I czapeczkę z dzwonkami, i pas, a przy pasie/
Były dwa worki próżne, i dziś jeszcze próżne,/
I dziś ta sama szata. W jednym ze mną czasie/
Przybył Włoch --- wiatrem szyte miał sakwy podróżne,/
Opatrzony podwójną twarzą... i okryty/
Łataną szatą... w workach żadnego cekina;/
Dziś patrz! Włoch już drogimi błyszczy aksamity,/
Pióra nosi na głowie, ostrogi przypina,/
Z pełnych worków twarz Marii wygląda przyjazna,/
Ona go swoim płaszczem królewskim otula:/
I gdyby miał takiego, jak ja jestem, błazna,/
Może by był podobny do takiego króla,/
Jakim jest.../
<didask_tekst>Pokazuje ze złośliwym uśmiechem na Henryka.</didask_tekst>/
<wers_cd>Zasnął w myślach, zaraz go obudzę...</wers_cd>/
Królu, słyszysz głos harfy?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Gdzie?</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>NICK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>W tronowej sali...</wers_cd>
</strofa></kwestia>
 
<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<didaskalia>z mocną boleścią</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Szatanem jesteś, Nicku, ja się dręczę, trudzę --- /
Tak, dźwięk harfy. Niech zamek w gruzy się zawali./
Niech zagrzebie tron, harfę... Gdzież znajdę zacisze?/
Coraz bliżej strasznymi nabawia mnie snami!/
Budzę się zmordowany i znowu ją słyszę --- /
Jak jej nie słyszeć?
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>NICK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Królu, wdziej czapkę z dzwonkami,</wers_cd>/
Ich dźwięk harfę zagłuszy.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Sztylet struny przetnie.</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_scena>SCENA VI</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>HENRYK</osoba>, <osoba>NICK</osoba>, <osoba>MORTON</osoba>.</didaskalia>




<naglowek_osoba>MORTON</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Królu! Racz słuchać, królu! Z ważną wieścią dążę,/
Z wieścią... Jestem życzliwy --- i myślę szlachetnie.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Któż o tym wątpi?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MORTON</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Racz więc posłuchać mnie, książę.</wers_cd></strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<didaskalia>z oburzeniem.</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Książe?
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MORTON</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Królu, racz słuchać!... Nie znajdę wyrazów...</wers_cd>/
Oto jest pismo, pieczęć przyłożyć kazano.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<didaskalia>przegląda pismo.</didaskalia>



<kwestia><strofa>Coż to? Gdzież moje imię? Z jakich to rozkazów?/
Nie! To pomyłka...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MORTON</naglowek_osoba>





<didaskalia>z uśmiechem.</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Tak jest, króla nie wpisano,</wers_cd>/
Przez pomyłkę zapewne?
</strofa></kwestia>
 
<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Wątpisz o tym, starcze?</wers_cd>/
Wnet pójdę do królowej, a wszystko przemieni!/
Pójdę i wymówkami niewierną obarczę.../
Nie, prosić będę... Długo żyjąc oddaleni,/
Nie czujemy tak zgodnie jak dawniejśmy czuli;/
To prawie moja wina... jakaś zazdrość płocha/
Rozdzieliła nas... zdradę podstępni uknuli,/
Lecz królowa kochała i teraz mnie kocha./
Gdzie jest Maria?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MORTON</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>U siebie --- Rizzio u niej bawi<pe><slowo_obce>bawić</slowo_obce> (daw.) --- przebywać.</pe>,</wers_cd>/
O zmienienie rozkazu zapewne się wstawi.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<didaskalia>gwałtownie.</didaskalia>



<kwestia><strofa>Ten Rizzio! Rizzio! Wkrótce sięgnie po koronę./
Któż mnie uwolni?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MORTON</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Panie! Zdołam to uczynić.</wers_cd>/
Poświęcę się... Trzeba go o zbrodnię obwinić./
Panie, przyjm zaskarżenie, ja przyjmę obronę,/
Zginie.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba><begin id="b1408694700776-2164972312"/><motyw id="m1408694700776-2164972312">Król, Sąd</motyw>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>O nędzny starcze! Tyś dobry do rady!</wers_cd>/
Chciałbyś w oczach królowej być wolnym od zdrady,/
Jak śnieg biało wyglądać, ze krwi obmyć dłonie./
Ja mam stawać przed sądem? W purpurze, w koronie!/
Ja, Henryk? Przeciw Rizzia mówić w podłej sprawie?/
Ten Włoch nikczemny może w sądzie uwolniony/
Znów mi będzie urągał?<end id="e1408694700776-2164972312"/> Nie --- ręce zakrwawię,/
Bo zgon jego obfite przyniesie mi plony;/
Powróci pokój w domu... Tak --- ja się namyślę.../
Po co myśleć, myślałem, wszystko mam w umyśle/
Tak widne jak na niebie, tak czarne jak w piekle./
Myślałem długo, zimno, dziś wypełnię wściekle!/
Dziś wypełnię! Nad wieczór już go grób pochłonie,/
Grabarze na cmentarzach już dlań kopią doły.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>NICK</naglowek_osoba>





<didaskalia>widząc, że <osoba>Morton</osoba> nie może wesołości utaić.</didaskalia>



<kwestia><strofa>Cóż to? Ty moje dzwonki znalazłeś, Mortonie,/
Bo dziś byłeś dowcipny, a jesteś wesoły,/
Oddaj mi dzwonki moje --- bądź znowu kanclerzem.</strofa></kwestia>



<naglowek_scena>SCENA VII</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>HENRYK</osoba>, <osoba>NICK</osoba>, <osoba>MORTON</osoba>, <osoba>LINDSAJ</osoba>.</didaskalia>




<naglowek_osoba>LINDSAJ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Królu! Dostałem dzisiaj sokoła, król ptaków!/
Norweski, cały srebrnym osłoniony pierzem,/
Gdy się podniesie, tonie wśród powietrznych szlaków.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Co mówisz? Czy od mego sokoła piękniejszy?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>LINDSAJ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Cha! cha! Bez porównania, lekszy<pe><slowo_obce>lekszy</slowo_obce> --- dziś popr.: lżejszy.</pe>, trochę mniejszy,/
Cacko dla kobiet, niegdyś Lady Hamiltonu/
Nosiła go na dłoni nad Klydu<pe><slowo_obce>Klyde</slowo_obce> --- ang. Clyde.</pe> rozłogi;/
Pięknie mi się popisał, nie wrócił bez plonu,/
Jak rycerz w krwi przepiórek pozłocił ostrogi./
Jedźmy dzisiaj na łowy.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MORTON</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Dziś król ma zajęcie.</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Tak, prawda, przyjacielu, dziś mam inne łowy,/
Raz na jaw wyszłe trzeba kończyć przedsięwzięcie./
Słuchaj, Lindsaju! Spadła mi korona z głowy,/
Jestem igraszką kobiet, celem pośmiewiska,/
Odmówiono mi władzy, nawet i nazwiska,/
Czczego<pe><slowo_obce>czczy</slowo_obce> (daw.) --- jałowy, nic nieznaczący.</pe> nazwiska króla! Czy wierzysz, Lindsaju?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>LINDSAJ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Powinieneś się zemścić srogo! --- to tak właśnie,/
Jakby mi kto powiedział, że nie jestem w kraju/
Pierwszym w sztuce łowieckiej.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nim słońce zagaśnie,</wers_cd>/
Lindsaju, dziś pomożesz zastawić mi sieci./
Wiesz, kto mnie zdradza? Rizzio, ów podły przychodzień! /
Dzisiejszy księżyc jego mogiłę oświeci./
Przyszedł tu jako tułacz, zginie jako zbrodzień./
Pomożesz mi?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>LINDSAJ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Najchętniej w twe zamiary wchodzę,</wers_cd>/
Czy wiesz? W swoich mi lasach polować zabronił,/
Zemszczę się.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ja cię za to sowicie nagrodzę.</wers_cd>/
Będziesz w jego zwierzyńcu płoche sarny gonił.
</strofa></kwestia>



<naglowek_scena>SCENA VIII</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>HENRYK</osoba>, <osoba>NICK</osoba>, <osoba>MORTON</osoba>, <osoba>LINDSAJ</osoba>, <osoba>DUGLAS</osoba>.</didaskalia>




<naglowek_osoba>LINDSAJ</naglowek_osoba>





<didaskalia>do wchodzącego <osoba>Duglasa</osoba>.</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Jakże się zdołał Rizzio od śmierci wyprosić?/
Odgłos o waszej zwadzie rozszedł się daleki,/
Słyszałem...
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>DUGLAS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Dobrześ słyszał, lecz gdy chcesz rozgłosić,</wers_cd>/
Pamiętaj, że dzwon może zamilknąć na wieki,/
Kiedy mu serce wydrą.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>LINDSAJ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Słuchaj! Złącz się z nami.</wers_cd>/
Dzisiaj jeszcze sztylety, dzisiaj zemsta świeża/
Pozbawi ciebie wroga, co twój honor plami.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba><begin id="b1408695683345-3455854687"/><motyw id="m1408695683345-3455854687">Zemsta, Honor</motyw>DUGLAS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Któż cudzej dłoni zemstę honoru powierza?/
Ostrzegam was! Ja pragnę, Rizzio niechaj żyje!/
Jutro go oddam waszej zemście --- dziś nie zginie;/
Dziś własną piersią sztylet od Włocha odbiję,/
Ze mną walczyć będziecie, krew wasza popłynie./
Spodziewam się, że boju nie zechcesz, Mortonie?/
Lindsaju! Jam nie jeleń, co w borach popasa?/
Henryku! Pomnieć<pe><slowo_obce>pomnieć</slowo_obce> (daw.) --- pamiętać.</pe> zechcesz, że w twojej koronie/
Słabszy daleko kruszec niż w mieczu Duglasa. /
Na jutro złóżcie zemstę --- kto pójdzie inaczej,/
Jest wrogiem moim.<end id="e1408695683345-3455854687"/></strofa></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi.</didaskalia>




<naglowek_scena>SCENA IX</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>HENRYK</osoba>. <osoba>NICK</osoba>. <osoba>MORTON</osoba>. <osoba>LINDSAJ</osoba>.</didaskalia>




<naglowek_osoba>LINDSAJ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Cóż to? Oszalał z rozpaczy?</wers_cd></strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MORTON</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Królu! Czyliż cię groźba Duglasa zachwieje?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie --- lecz na jutro wszystko odłożyć wypada./
Cieszę się nawet z tego, zamiar nasz dojrzeje,/
Kwiat przed czasem rozwity, przed czasem opada./
Rycerze! Niechaj żadna nie płoszy was trwoga,/
Trzymamy w ręku życie nieszczęsnej ofiary./
A ty, mały trefnisiu, śpiesz do astrologa,/
Niech powie, jaki skutek odniosą zamiary.</strofa></kwestia>




<naglowek_akt>AKT II</naglowek_akt>





<naglowek_scena>SCENA I</naglowek_scena>


<didaskalia>Teatr wystawia mieszkanie astrologa. Wśród sali stół zarzucony księgami;
teleskopy w oknach obrócone Da niebo.</didaskalia>




<naglowek_osoba>ASTROLOG</naglowek_osoba>





<didaskalia>sam.</didaskalia>



<kwestia><strofa><begin id="b1408695814518-2956012435"/><motyw id="m1408695814518-2956012435">Los, Kondycja ludzka, Zbrodnia, Cnota</motyw>Nicość nauki --- gorzki owoc doświadczenia!/
Myśleć, zgłębiać, i potem wszystkiemu nie wierzyć;/
Dręczyć się, żeby okraj swych marzeń rozszerzyć,/
Czytać w gwiazdach! --- sąż one księgą przeznaczenia?/
Przeznaczenie!... szaleństwo walczyć z przeznaczeniem!/
Ty, coś ręce zakrwawił, podnieś czoło blade!/
Przeklinaj los, lecz przestań dręczyć się sumieniem,/
Gwiazdy winne, że knułeś cudzą śmierć lub zdradę,/
W kolebce byłeś takim jak dzisiaj zbrodniarzem,/
Z pokarmu matki ssałeś dni strute zgryzotą! /
Ty, co posiadłeś cnoty, umierasz nędzarzem,/
Przestań się dręczyć --- cnota twoja nie jest cnotą./
O! Gdybyś w późnej chwili, na śmiertelnym łożu,/
Uznał ten błąd --- tę nicość cnoty bez zasługi./
Dręczyłeś się --- i po co? Po świata bezdrożu/
Szedłeś samotny nędzarz... Jestże więc świat drugi?<end id="e1408695814518-2956012435"/></strofa></kwestia>



<naglowek_scena>SCENA II</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>ASTROLOG</osoba>, <osoba>NICK</osoba>.</didaskalia>




<naglowek_osoba>NICK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Jak się masz, ojcze?...
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ASTROLOG</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ojcze!... skąd to pokrewieństwo?</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>NICK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Z głupstwa rosną nauki --- a z nauk szaleństwo;/
Jestem więc twoim synem, a te wszystkie księgi/
Są mi rodzone siostry, bo z ciebie się rodzą.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ASTROLOG</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O nędzny! Nie znasz nauk i badań potęgi!/
Myśli twoje okręgu ziemi nie przechodzą<pe><slowo_obce>przechodzić</slowo_obce> --- tu: wykraczać poza.</pe>.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>NICK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Więc mi pokaż kres dalszy --- Ojcze! Proszę ciebie./
<didask_tekst>Patrzy przez teleskop na niebo obrócony.</didask_tekst>/
Cha! cha! cha!</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ASTROLOG</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Cóż widziałeś?</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>NICK</naglowek_osoba>





<didaskalia>śmiejąc się.</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Niebo!</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ASTROLOG</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>A na niebie?</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>NICK</naglowek_osoba>





<didaskalia>spokojnie.</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Nic!...
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ASTROLOG</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Zasiane jest ono światy rozlicznymi.</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba><begin id="b1408695953772-2212523449"/><motyw id="m1408695953772-2212523449">Vanitas</motyw>NICK</naglowek_osoba>





<didaskalia>patrzy drugim końcem teleskopu zmniejszającym przedmioty.</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Widziałem...
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ASTROLOG</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Cóż widziałeś?</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>NICK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ziemię!</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ASTROLOG</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>A na ziemi?</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>NICK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Nic...
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ASTROLOG</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Mnie musiałeś widzieć?</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>NICK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Byłeś oddalony...</wers_cd>/
Byłeś mały jak proszek, mądry astronomie./
Nie patrz na niebo, znikniesz w tych światów ogromie./
Ale patrzaj na ziemię, patrzaj z tamtej strony,/
Jak małą ci się wyda! Nauki! I sława!.../
Tym lepszy jest teleskop im bardziej oddala./
Ale coś błazen króla na mędrca zakrawa,/
A mędrzec króla...<end id="e1408695953772-2212523449"/></strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ASTROLOG</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Błaznom rozprawiać dozwala.</wers_cd>/
Lecz z czymże tu przyszedłeś?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba><begin id="b1408696010913-269128493"/><motyw id="m1408696010913-269128493">Proroctwo</motyw>NICK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Pyta mąż królowej,</wers_cd>/
Jaki los czeka Rizzia?. .. Nie łam sobie głowy,/
Przy mojej się pomocy rzecz łatwo wysłowi,/
Powiadam ci, że zginie --- ty powiesz królowi, /
Że zginie...
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ASTROLOG</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Precz mi z oczu! Nie żądam pomocy.</wers_cd>/
Nieś to pismo królowi, w nim jest tajemnica; /
Los Rizzia w jasnych gwiazdach czytałem tej nocy:/
Wszystkie pobladły, srebrne zachmurzyły lica./
Precz mi z oczu.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>NICK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Lecz powiedz jeszcze, co mnie czeka?</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ASTROLOG</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Śmierć prędka...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>NICK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>A po śmierci?</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ASTROLOG</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie wiem...<end id="e1408696010913-269128493"/></wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>NICK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Do widzenia.</wers_cd>/
Równośmy mądrzy...
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi.</didaskalia>




<naglowek_osoba>ASTROLOG</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Podłe jestestwo człowieka,</wers_cd>/
Kiedy głupstwem okrywa głębokie marzenia.</strofa></kwestia>



<naglowek_scena>SCENA III</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>ASTROLOG</osoba>, <osoba>PAŹ</osoba>.</didaskalia>




<naglowek_osoba>PAŹ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Już wyszedł trefniś --- dobrze. Na twoje wezwanie/
Stawię się, mądry mistrzu.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ASTROLOG</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Słuchaj, paziu młody!</wers_cd>/
Czy ty kochasz królową?
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>PAŹ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Skądże to pytanie?</wers_cd>/
Czy ja kocham królową? Jakież dam dowody?/
Kocham ją jako matkę, siostrę, jak anioła./
Taki jestem szczęśliwy! Dzień cały od rana/
Przepędzam przy jej stopach --- nieraz na kolana/
Spadnie mi róża na pół uwiędła z jej czoła; /
Nieraz jej twarz ochładzam złocistym wachlarzem,/
Twarz spłonioną jasnymi rumieńca szkarłaty<pe><slowo_obce>szkarłaty</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: szkarłatami.</pe>;/
Nieraz schylonej kornie przed boskim ołtarzem/
Trzymam książkę modlitwy, lub niosę kraj szaty./
Szczęśliwy jestem!</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ASTROLOG</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Paziu! Nim chwila przeminie,</wers_cd>/
Masz stanąć u królowej i donieść jej skrycie,/
Że człowiek milszy dla niej nad tron i nad życie/
Zginie dzisiaj.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>PAŹ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Co mówisz? Botwel dzisiaj zginie?</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ASTROLOG</naglowek_osoba>





<didaskalia>z zadziwieniem.</didaskalia>



<kwestia><strofa>Botwel? Innego miałem w przestrodze na celu./
Paziu! Ja nie myślałam wcale o Botwelu!</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>PAŹ</naglowek_osoba>





<didaskalia>z rozpaczą</didaskalia>



<kwestia><strofa>Więc zdradziłem ją! Boże, w jakąż przepaść wpadłem,/
Nie wierz mi! Ona tego sobie nie wyznała,/
I mnie się nie zwierzyła --- z rumieńca odgadłem./
Jam zbłądził... Nie, Botwela nigdy nie kochała./
Nie wierz mi --- niech cię prośba, rozpacz moja wzruszy,/
Zatrzymaj wszystko w sobie, czcij honor królowej!/
Nie dziw się, całą duszą słuchałem twej mowy,/
Cóż dziwnego, że słowo wyrwało się z duszy?/
O nieszczęśliwy paziu! Z serca mi wyrwałeś/
Najskrytszą tajemnicę --- zapomnij! Zaklinam!/
<didask_tekst>Daje astrologowi brylantową sprzączką od kapelusza.</didask_tekst>/
Weź tę sprzączkę --- zapomnij!... Czy już zapomniałeś?/
Ja nawet uraz moich prędko zapominam,/
A ty byś nie zapomniał?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ASTROLOG</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Chodź tu, moje dziecię.</wers_cd>/
Czy myślisz, że nauki spodlić mogą starca?/
Królowa mnie łaskami obdarza obficie,/
Nie zasłużyłby na nie starzec i potwarca./
Zatrzymaj te brylanty, przebaczam, żeś dawał,/
Nadtoś mnie lekko sądził, za mało poznawał? /
Patrz na komnatę, oto są królowej dary,/
Oto księgi bez ceny --- mam złoto, pałace;/
Kiedyś wdzięczność zachowam, z darów się wypłacę./
Patrz na te czarnym płynem nalane puchary,/
W nich złoto rodzą mojej sztuki tajemnice;/
Takiego kruszcu z Peru Hiszpania dostaje./
Ja przed królową większe otworzę skarbnice,/
Będzie w nich czerpać, będzie zakupywać kraje.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>PAŹ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Lecz któż ma zginąć?
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ASTROLOG</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Rizzio! Rizzio, w jego serce</wers_cd>/
Godzą mnogie sztylety --- na Rizzia pogrzebie/
Jutro płakać będziecie; silni są morderce,/
Wiem to z ust ludzkich, w gwiazdach czytałem na niebie.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>PAŹ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Ojcze, więc spieszę.
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wybiega.</didaskalia>




<naglowek_scena>SCENA IV</naglowek_scena>


<naglowek_osoba>ASTROLOG</naglowek_osoba>





<didaskalia>sam, bierze jeden z pucharów.</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Tutaj są moje nadzieje.</wers_cd>/
Nie śmiem czar tych otworzyć --- ha! Kiedy otworzę,/
Może mi dzisiaj w oczach złoto zajaśnieje?/
<didask_tekst>Patrzy w puhar.</didask_tekst>/
Nie, jeszcze nie ma --- dzisiaj wcześnie, jutro może?/
A więc czekać do jutra. Lecz na cóż mi złoto?/
Spytaj się siebie, starcze, na co? Na co sława?/
Pierwszeństwo wynalazku --- wytrwałość jest cnotą,/
Wszak równych starań roli kosztuje uprawa?/
Całe życie marzyłem, miałżebym nad grobem/
Odkryć nicość marzenia? Bezskuteczność sztuki?/
Nie przeżyłbym odkrycia --- nie --- dziwnym sposobem/
Wiążą się słowa pazia z pismem gwiazd nauki./
Królowa! Botwel! Skądże razem dwa imiona?/
Ona kocha Botwela? Dziś nad jego głową/
Zbiegły się razem Marsa, Saturna znamiona,/
To znaczy... Otóż Botwel zdziwi się gwiazd mową.</strofa></kwestia>
 <naglowek_scena>SCENA V</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>ASTROLOG</osoba>, <osoba>BOTWEL</osoba>.</didaskalia>




<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<didaskalia>zamyślony.</didaskalia>



<kwestia><strofa>Czemuż wszedłem w te progi? Muszę być szalony?/
Obaczyć przyszłość? Zajrzeć w dno prawdy kielicha?/
Przyszłości mi nie kryją nadziei zasłony,/
Lecz przed śmiercią zasłona mgły tajemna, cicha;/
Śmierć we mnie uśmiech budzi; zasłona odkryta/
Może zgasi ten uśmiech?... I czegoż żądałem!/
Tak, kto wie, co ten starzec z duszy mi wyczyta?/
Może mi to odkryje, czego sam nie śmiałem/
Dotąd odkryć przed sobą? Przepaść mi odkryje;/
Nad brzegiem się obudzę i w otchłań się rzucę./
Zgłębić przyszłość! Niech tylko obecność<pe><slowo_obce>obecność</slowo_obce> --- tu: teraźniejszość.</pe> przeżyję!/
I czegoż tu przyszedłem? Tak --- wrócę się --- wrócę./
Nie, już się stało, tak jest, stało się, zostanę./
Starcze, czytasz w przyszłości?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ASTROLOG</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Gwiazdami pisane</wers_cd>/
Zgłębiłem tajemnice.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Powiedz mi więc szczerze,</wers_cd>/
Czy wierzysz w twe wyroki?
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ASTROLOG</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Wierzę, jak w śmierć wierzę.</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Nigdy nie mylą?
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ASTROLOG</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nigdy.</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Marność nauk świata!</wers_cd>/
Dziś rzeczywistość płonne zawiedzie rachuby./
Czy długo ja żyć będę?
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ASTROLOG</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Trzy lata.</wers_cd>
</strofa></kwestia>
 
<naglowek_osoba><begin id="b1408697727018-2363055504"/><motyw id="m1408697727018-2363055504">Samobójstwo</motyw>BOTWEL</naglowek_osoba>





<didaskalia>ze wzgardą.</didaskalia>





<kwestia><strofa><wers_cd>Trzy lata?</wers_cd>/
Kres nadto oddalony, błąd twój nadto gruby./
Trzy dni dla mnie za wiele --- trzy lata? Daremnie./
Widzisz mnie, astrologu, na wybladłej twarzy/
Gorzki uśmiech i wzgarda, nie patrz, co jest we mnie,/
Któż się we wnętrze grobu zaglądać odważy?/
Nie zniszczyły mnie zbrodnie, jest to sytość życia;/
Gorące serce wrzało we mnie od powicia,/
Teraz jestem znużony --- zimny --- umrzeć muszę./
<didask_tekst>Pokazuje truciznę w kryształowym naczyniu</didask_tekst>/
Patrz --- oto jest trucizna, a przeszkody --- żadne;/
Tylko stałość twych mądrych przepowiedzeń wzruszę?/
Cóż, jeśli ją wypiję i u nóg twych padnę?/
Od długich bolów krótkim uwolnię się bólem./
Umieram...<end id="e1408697727018-2363055504"/></strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ASTROLOG</naglowek_osoba>





<didaskalia>bierze go za rękę i prowadzi do stołu gdzie leża, horoskopy.</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie, żyć będziesz trzy lata, Botwelu.</wers_cd>/
Patrz, co pisały gwiazdy --- będziesz królem...
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Królem?</wers_cd>/
Co mówisz? Będę królem! Do takiego celu/
Dążyć z nad brzegu grobu? Miałem zasnąć w grobie./
Będę królem... Kląć ciebie? Czy dziękować tobie?/
Nie wiem... powiedz mi, starcze, powiedz, czy na tronie/
Spokojniej jest niż w grobie? Ten wszystko pochłonie./
Może późniejsze życie gorzki owoc wyda?/
I po cóż? Po co ścigać tak znikomą marę?/
Wypiję tę truciznę... nie, rozbiję czarę --- /
Ale po co rozbijać --- może mi się przyda?/
W taką drogę iść trzeba z obfitym zapasem.../
Wszak nieraz we śnie złotą koronę widziałem?/
Wygrałeś, astrologu! Żyć będę!...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ASTROLOG</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Wygrałem.</wers_cd>
</strofa></kwestia>
 
<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Idę do celu... nie chce umierać przed czasem./
Prowadź mnie, astrologu, w wysokie komnaty/
I pokaż mi władnące moim losem światy...
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wychodzą.</didaskalia>




<naglowek_scena>SCENA VI</naglowek_scena>


<didaskalia>Pokój królowej, w głębi okno gotyckie. <osoba>MARIA</osoba>, <osoba>PAŹ</osoba>.</didaskalia>






<naglowek_osoba>PAŹ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Zaraz przybędzie Rizzio.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Czemuż nie przybywa?</wers_cd>/
On mi jeden pozostał z przyjaciół tak wielu/
I wkrótce zginie.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>PAŹ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Pani --- tyś niesprawiedliwa,</wers_cd>/
Wspominając przyjaciół, wspomnij o Botwelu,/
Paź nie śmie się przypomnieć, może nie ma prawa.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Mój luby, ty dorastasz --- rozdzielisz się ze mną,/
Wachlarz na miecz zamienisz, powoła cię sława./
Któż mi wtenczas rozjaśni tę pustynię ciemną?/
Botwel?... lecz ja Botwela nie znam. O! Mój drogi!/
Ty płaczesz? Paziu! Paziu!</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>PAŹ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Dziecinne łzy ronię,</wers_cd>/
Daruj mi --- ja myślałem, że w twojej obronie,/
Na dworze pas pozyskam i złote ostrogi./
Nigdy mnie nie budziła ze snu myśl rozdziału;/
Teraz pierwszy raz czuję, że nastąpić może./
Już mi pół rycerskiego odjęła zapału./
Lecz, wszak Botwel rycerzem? Przecież jest na dworze,/
I mógłby jeszcze bliżej, bliżej być królowej.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<didaskalia>zamyślona, jak echo.</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Botwel... tak... mógłby bliżej, bliżej być królowej.
</strofa></kwestia>
 
<naglowek_osoba>PAŹ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Był jednak blisko wczora, kiedy w dworzan kole/
Towarzyszył ci, pani, na królewskie łowy;/
Tajemniczy miał smutek wyryty na czole./
Potem, gdy cały orszak siadł na strojne łodzie,/
Botwel stanął przy sterze, twarz jego pobladła,/
Patrzał w głębinie wody, jak gdyby w tej wodzie/
Widział jakie straszliwe, dręczące widziadła;/
I coraz się nachylał, drżałem, nigdy w świecie/
Takiej myśli w człowieka nie widziałem twarzy;/
I pojąć jej nie mogę --- dotąd mi się marzy/
Jak sen jaki okropny.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>O! Niewinne dziecię!</wers_cd>/
Ja łatwo ją pojmuję... dzika myśl szaleńca.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>PAŹ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Królowo! Wiatr, co sprzyjał tej wodnej podróży,/
Silniej w żaglach zaszumiał, i z twojego wieńca/
Rozkwitłe w jasnych włosach zerwał kwiecie róży./
Kwiat padł na wodne fale i z falą upłynął,/
Zbudził się Botwel, zadrżał i na sługi skinął,/
Łódź mu podano... usiadł samotny do łodzi/
I ścigał kwiat zerwany... śledziłem go długo,/
Aż zniknął we mgle.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<didaskalia>niecierpliwie.</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Odejdź! Odejdź, wierny sługo!</wers_cd>/
Lecz daj mi wachlarz, niechaj czoło mi ochłodzi.../
Tak mi gorąco --- odejdź! Jest to czas pacierzy.</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Paź</osoba> odchodzi.</didaskalia>




<naglowek_scena>SCENA VII</naglowek_scena>


<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<didaskalia>sama</didaskalia>



<kwestia><strofa><begin id="b1408700508711-2467383633"/><motyw id="m1408700508711-2467383633">Miłość</motyw>Przenikliwe ma oczy ten paź --- i nie wierzy,/
Że miłość jest występkiem, w błędną wiedzie drogę./
Długo ją usypiałam, już uśpić nie mogę,/
Będę widzieć Botwela... oddalę ze dworu./
Czyste zwierciadło skazić może lekkie tchnienie... /
Co?. .. ja jestem niewinna, lękam się pozoru?/
Wszak z dawna mnie obarcza czarne podejrzenie,/
Myślą, że kocham Rizzia... <end id="e1408700508711-2467383633"/>O bojaźń dziecinna!/
Któż ma prawo mnie sądzić? Ja osądzę siebie./
Ludzie są u stóp moich, nade mną Bóg w niebie./
Wczoraj tak było... Dzisiaj nie jestem niewinna!/
Kocham Botwela! Kocham! Bóg mnie sądzić może./
Ciężko mi w tej koronie... francuska korona/
Z lekszego była kruszcu... na chwilę ją złożę.../
<didask_tekst>Zdejmuje koronę.</didask_tekst>/
Więc teraz z wszystkich więzów jestem uwolniona./
Ciężyłaś mi na czole, a twój połysk zgubny/
Wielu, wielu przerażał i odstręczał wielu./
Teraz wolna... Nie --- jeszcze cięży pierścień ślubny./
<didask_tekst>Zdejmuje pierścień.</didask_tekst>/
O! Teraz przybądź do mnie! Przybądź tu, Botwelu!/
Przybądź! Nie mam korony i nie mam pierścienia,/
Przybądź! Już się nie lękam Boga i potwarzy./
Jak mnie zachwyca urok twej posępnej twarzy,/
! ten uśmiech goryczy, ten mrok zamyślenia./
Precz ta myśl śmierci, śpiąca głęboko na czole,/
Niech tę chmurę rozproszy uśmiech szczery, tkliwy;/
Długo w posępnych myśli obłąkany kole,/
Będziesz jeszcze piękniejszy, gdy będziesz szczęśliwy.</strofa></kwestia>



<naglowek_scena>SCENA VIII</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>MARIA</osoba>, <osoba>RIZZIO</osoba>.</didaskalia>




<naglowek_osoba>RIZZIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Wezwałaś mnie, królowo?
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Bojaźnią dręczona,</wers_cd>/
Przyzwałam ciebie, Rizzio, w te skryte komnaty./
Jesteś w niebezpieczeństwie, bo rzucone kwiaty/
W roli Duglasa śmierci wydały nasiona./
Posłuchaj więc cierpliwie, mój błędny rycerzu,/
Już nie możesz tu zostać. Przeciw mieczom wroga/
Łatwo znaleźć obronę w mieczu i w pancerzu, /
Lecz grożą ci sztylety, śmierć zdradziecka, sroga./
Wierzaj mi, źle, kto wrogom ukrytym zawierza,/
Musisz uniknąć ciosu, dziś rzucić te strony./
Dam ci ważne zlecenie do dworu Papieża,/
Okręt gotowy... żaglów rozpięte zasłony./
Bądź zdrów!
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>RIZZIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Królowo moja! Powtórz te rozkazy!</wers_cd>/
O! nie! nie! nie powtarzaj --- nad brzegiem otchłani/
Nie posłucham... choć ściągnę twój gniew, twe urazy,/
Wszak śmierć cię nie urazi? Nie zasmuci? Pani!/
Mario! o! ja zostanę --- przysięgam, zostanę!/
Postanowienia żadna nie naruszy siła!/
Śmierć sroższą mi wyrzekły twe usta różane,/
Żeby choć głos był zadrżał, gdyś ją wymówiła.../
Mario! Posłuchaj!. ..</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Rizzio, chciej mówić z królową,</wers_cd>/
Rozmawiałeś z kim innym.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>RIZZIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>I gdzież twa korona?</wers_cd>/
Nie widzę jej na czole... kwiatem uwieńczona/
Jesteś mi równa... śmielszą przemówiłem mową./
Daruj mi! Ja myślałem!... myślałem, szalony!/ 
Że ją umyślnie zdjęłaś dla mnie...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Źleś osądził.</wers_cd>/
Wszak wiesz, że ja się zwykłam modlić bez korony,/
I teraz się modliłam.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>RIZZIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Przebacz mi, jam zbłądził.</wers_cd>/
Lecz nie kładź jej na czoło... czoło twe utrudzi/
I myśl jakąś posępną przykrywa żałobą.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Bez korony nie zwykłam przemawiać do ludzi./
Rozmawiam tylko z Bogiem --- z Bogiem, albo --- /
<didask_tekst>Ciszej, kładąc koronę.</didask_tekst>/
<wers_cd>Z sobą.</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>RIZZIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Śmiałość mi odebrała... więc dobrze... odjadę./
<didask_tekst>Staje w gotyckiem oknie i z udaną obojętnością mówi.</didask_tekst>/
Dziś dzień taki pogodny... dobry do podróży,/
Niebo czyste, błękitne, chmury lekkie, blade,/
Pokazują mi drogę, lecz nie wróżą burzy./
Obacz, proszę, królowo, jak cicho na dworze./
Kwiaty w twoim ogrodzie odświeżone kwitną,/
Tam góry Szkocji barwą owiane błękitną,/
Odległe jak marzenia, jak tam szumi morze!/
Białą mgłą osłonione chwieją się okręty...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Rizzio! Czemu tak zbladłeś?...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>RIZZIO</naglowek_osoba>





<didaskalia>odwraca twarz od okna i zakrywa ją dłonią.</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Tam żagiel rozpięty...</wers_cd>/
Patrzeć nie mogę...
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Rizzio! Tyś jak dziecko słaby!</wers_cd></strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>RIZZIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O pani! Pani! Ty mi chcesz zachować życie?/
A życie wszelkie dla mnie straciło powaby./
Wkrótce ten zamek w mgły się roztopi błękicie,/
Będę stał na pokładzie... a morze pode mną./
Ha! Kto wie, gdzie zapłynę? W tłum świata się rzucę./
Zapomnienie już szatą okrywa mnie ciemną,/
Coraz! Coraz ciemniejszą! Wszak nigdy nie wrócę?/
Już mnie boleść głęboka strawiła i zmogła./
Po cóż mam wracać? Po co? Łzy, westchnienia tłumić?/
Jedna tu była dusza, zrozumieć mnie mogła!/
I ta nie zrozumiała --- nie chciała zrozumieć!. .../
Odjadę więc samotny --- niech będzie szczęśliwa!</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<didaskalia>wzruszona.</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Rizzio!
</strofa></kwestia>
 
<naglowek_osoba>RIZZIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Powtórz tym głosem! Powtórz moje imię!</wers_cd>/
Z dźwiękiem mowy głos duszy twojej się wyrywa.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba><begin id="b1408700890326-1758389489"/><motyw id="m1408700890326-1758389489">Modlitwa</motyw>MARIA</naglowek_osoba>





<didaskalia>zimno.</didaskalia>



<kwestia><strofa>Rizzio, chciałam cię prosić, kiedy będziesz w Rzymie,/
Proś ode mnie Papieża, niech zamknięty w złoto/
Przyśle mi chleb ze stołu Pańskiego.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>RIZZIO</naglowek_osoba>





<didaskalia>z oburzeniem.</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Pobożna!</wers_cd>/
Gardzić, poniżać serce, zabijać jest cnotą,/
Potem można się modlić? <end id="e1408700890326-1758389489"/>Wszystko zgładzić można. /
Żegnam cię...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Wszyscy losem jesteśmy miotani!</wers_cd>/
Bądź zdrów! Maria ci wiecznie pamięci dochowa.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>RIZZIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Mamże odjechać?
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Cóż to znaczy?</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>RIZZIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Przebacz, pani!</wers_cd>/
Ale twój głos był tkliwszym, smutniejszym niż słowa,/
Pozwól mi dziś pozostać... jutro się oddalę.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<didaskalia>z ironią.</didaskalia>



<kwestia><strofa>Zostań! Zostań! Dziś możesz pozostać bez grzechu,/
Dziś bal na dworze, maski napełnią te sale,/
Ja sama się ubiorę jak królowa śmiechu;/
Przyjdź więc... tam nowe z nami będzie pożegnanie,/
Przyjmiesz je, choć ze śmiechem, z ust śmiechu królowej.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>RIZZIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Pani! Żegnam na wieki!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi.</didaskalia>




<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Raniłam go słowy,</wers_cd>/
Lęka się mego śmiechu, dłużej nie zostanie./ 
Jedno słowo od pewnej śmierci go wybawia,/
<begin id="b1408700946773-2018082851"/><motyw id="m1408700946773-2018082851">Lek</motyw>Zawsze gorzkie lekarstwo, dobre skutki sprawia.<end id="e1408700946773-2018082851"/></strofa></kwestia>




<naglowek_akt>AKT III</naglowek_akt>





<naglowek_scena>SCENA I</naglowek_scena>


<didaskalia>Ogród. --- Noc --- Wśród drzew i kwiatów widać pałac Holy Rood i kaplicę Krzyża. Okna
pałacu oświecono wewnątrz. Księżyc świeci.</didaskalia>




<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<didaskalia>sam.</didaskalia>



<kwestia><strofa>Zatrzymał mnie ten starzec nad przepaścią zgonu,/
On marzył --- a jam płocho marzeniom zawierzył./
Nie żyć, albo być królem --- dotąd już bym nie żył!/
Czyliż się na krok jeden zbliżyłem do tronu?/
Jestem, czym byłem --- marnym łudzę się pozorem./
Może ja nadto prędko chcę stanąć u celu?/
Ranne przepowiedzenie chcę sprawdzić wieczorem,/
Dziś wcześnie --- jutro będziesz na tronie, Botwelu./
Gwiazdo, z tobą związane przeznaczenie moje,/
Lecz twój blask nadto słabo mej drodze przyświeca./
Może krew na tej drodze, świeć --- krwi się nie boję./
Oto świętego Krzyża posępna kaplica,/
I kiedyż się w niej będą modlić za mnie? Może/
Wtenczas, gdy usnę w grobie, lub kiedy na tronie/
W purpurę królów skryję zakrwawione dłonie,/
Wtenczas modlić się będą? Oto na tym dworze/
Tłum zalotników pełen nadziei, zapału,/
Ja --- jak nędzarz u progu... okna oświecone,/
Cień się jakiś przesuwa po szybach kryształu,/
Tak --- to ona --- królowa! Poznałem koronę.../
Bliżej! Bliżej --- o nieba! Już mi sił nie stanie<pe><slowo_obce>nie stanie</slowo_obce> (daw.) --- nie starczy.</pe>./
W oczach się snują dziwne gorączki kolory./
Gdyby mnie jaki człowiek obaczył w tym stanie,/
Rzekłby z gorzką litością: Botwelu! Tyś chory!/
Idź do szpitala! Słuchaj! Ty jesteś szalony!</strofa></kwestia>
 <naglowek_scena>SCENA II</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>BOTWEL</osoba>, <osoba>PAŹ</osoba>.</didaskalia>




<naglowek_osoba>PAŹ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Szukam ciebie, Botwelu --- wszystkie zwiedzam strony,/
A ty w murach zamkowych, w królowej ogrodzie?
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Chciałem się tu orzeźwić przy wieczornym chłodzie!
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>PAŹ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O! Prawda, jak tu miło? W tym lesie topoli/
Kwiaty milszą tchną wonią --- i wszystko rozkwita./
Lecz najpiękniejsza róża w pałacu ukryta,/
Chcesz ją widzieć?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Co mówisz! Królowa zezwoli?</wers_cd></strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>PAŹ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Zezwoliła!
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Widzieć ją! Kiedy?</wers_cd></strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>PAŹ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Za godzinę.</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Sama ci to mówiła?
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>PAŹ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Spełniam jej rozkazy.</wers_cd></strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O gwiazdo! Świeć mi, gwiazdo! Na morze wypłynę,/
Niech łódź moję strzaskają wodokryte głazy,/
Nie dbam o nic, zaczęły sprawdzać się wyroki.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>PAŹ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Panie! Panie! Rozpogódź ten smutek głęboki,/
Strwożyć możesz królową tych nieszczęść widziadłem,/
A cień twojego czoła na jej czoło spadnie.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<didaskalia>z ironią.</didaskalia>



<kwestia><strofa>Co? Rozpogodzić czoło, paziu? To tak snadnie<pe><slowo_obce>snadnie</slowo_obce> (daw.) --- łatwo.</pe>./
Idę, całą godzinę strawię<pe><slowo_obce>strawić</slowo_obce> --- tu: spędzić.</pe> przed zwierciadłem. /
To łatwo twarz ułożyć. Uśmiech gorzki twarzy/
Nie jest owocem cierpień! Igraszka dziecinna./
Twarz moja była niegdyś jak dziecka niewinna,/
Będę się śmiał jak dziecko, co o świecie marzy./
O! Paziu, łatwo zatrzeć na czole te rysy?/
Tak jak na pergaminie zaloty pisane/
Można przemazać! Zetrzeć, nowe kłaść napisy./
Przemażę pismo czoła --- zniknie przemazane./
Bywaj zdrów!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi.</didaskalia>




<naglowek_osoba>PAŹ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Jak gorzkimi przeraził mnie słowy;</wers_cd>/
Spieszę teraz do Rizzia z rozkazem królowej.
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wybiega.</didaskalia>




<naglowek_scena>SCENA III</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>HENKYK</osoba>, <osoba>MORTON</osoba> i <osoba>LINDSAJ</osoba>. Wchodzą spiesznie.</didaskalia>




<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Więc to prawda, Mortonie! Rizzio nam uchodzi?
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MORTON</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Źle nam wróży ten odjazd, zbyt nastąpił nagle./
Już służba jego sprzęty przenosi do łodzi/
I przeprawia na okręt pod francuskie żagle./
Trzeba śpieszyć --- nie wiemy, jakie ma zamiary?/
Pod lilijami Francji bezpiecznie odpłynie.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Co! Miałżeby uniknąć zasłużonej kary?/
Nim się na okręt schroni, niech na brzegu zginie.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>LINDSAJ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Spieszmy więc!
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Czekaj! Czekaj! Niech dobrze rozważę.</wers_cd>/
Zanadto nas daleko zapędy uwiodły./
Czyliż sam we krwi zbiega dłoń królewską zmażę?/
Na brzegu, gdzie tłum majtków, gdzie tłum ludu podły/
Będzie wskazywał palcem... Jaka myśl straszliwa!/
Będzie wskazywał, będzie urągał mej twarzy, /
Jeżeli twarz poblednie. Kto wie, co się zdarzy?/
Rizzio opuszcza brzegi --- niech sobie odpływa!/
Jego trup zakopany --- tu, blisko królowej,/
Więcej mi będzie szkodził, niż sam Rizzio żywy,/
Skoro się stąd oddali.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>LINDSAJ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Panie! Skończmy łowy!</wers_cd>/
Już prawie wpół dognany ów jeleń pierzchliwy.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Nie, nie, niechaj odjeżdża.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MORTON</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Tak, niech z Bogiem płynie,</wers_cd>/
Niech po krajach rozszerza twoję sławę, panie,/
Jeszcześ nie był dość znany francuskiej krainie./
Harfiarz na dobrowolne skazany wygnanie/
Da cię poznać Francuzom. Na królewskim dworze/
Kadzić mu będą, prosić na królewskie sale,/
Błagać o jego przyjaźń --- pomocną być może./
On trzyma serce Marii, trzyma rządu szalę,/
A Henryk?
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Co chcesz mówić?</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MORTON</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Że Henryk w tym kraju</wers_cd>/
Jest królem.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Jestem królem! Czy słyszysz, Lindsaju?</wers_cd>/
Co on śmie mówić?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MORTON</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Lindsaj tym słowom zawierza.</wers_cd>/
Napiwszy się dowoli płochych kadzidł dymu,/
Uda się może Rizzio do dworu papieża;/
Ujrzysz go wkrótce w kraju --- przyjedzie tu z Rzymu,/
I kapelusz czerwony przywiezie na głowie;/
Z twarzy bardzo podobny Rizzio do Wolseja./
Padniemy przed nim na twarz, a sam Darnlej powie,/
Że już zemsty ostatnia zniknęła nadzieja.
</strofa></kwestia>
 
<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Przestań! Już idę!...</strofa></kwestia>


<didaskalia>Chcą wychodzić, w progu spotykają <osoba>Duglasa</osoba>.</didaskalia>




<naglowek_scena>SCENA IV</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>HENRYK</osoba>, <osoba>MOHTON</osoba>, <osoba>LINDSAJ</osoba> <osoba>DUGLAS</osoba>.</didaskalia>




<naglowek_osoba>DUGLAS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Stójcie! Już Rizzio odpłynął.</wers_cd></strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nieba! Więc moja zemsta spełnić się nie może?/
Już bym się był nie wahał!... Pójdę ponad morze,/
Każę okręt zatrzymać.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>DUGLAS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Już żagle rozwinął.</wers_cd>/
Jam winien! Teraz na mnie mścijcie się, rycerze,/
Oto piersi odkryte i miecz obnażony,/
Ta krew warta krwi Rizzia. Jestem tak spodlony,/
Że ludziom już nie wierzę, i sobie nie wierzę./
Sam chciałem przeciąć żywot tak podłej osnowy,/
Lecz kto wie? Może marna zatrzyma mnie trwoga./
Bałem się zabić Rizzia w obliczu królowej,/
Będę się bał zabijać siebie w oczach Boga./
Życie Włocha zostało na moim sumieniu;/
Myślałem, że ten harfiarz wierny przyrzeczeniu/
Jutro jak rycerz bronią ze mną się rozprawi./
Ufajcie teraz ludziom? Znoszę brzemię sromu,/
Gdy szukam wyjść z tych nieszczęść ciężkiego ogromu,/
Od wstydu aż do grobu widzę mały przedział;/
Któż mnie przed okiem wzgardy na świecie zasłoni?/
Przynajmniej uciekając, gdyby był powiedział,/
Że nie waszych sztyletów, mojej zląkł się broni,/
Może bym żyć mógł jeszcze.</strofa></kwestia>



<naglowek_scena>SCENA V</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>HENRYK</osoba>, <osoba>MORTON</osoba>, <osoba>LINDSAJ</osoba>, <osoba>DUGLAS</osoba>, <osoba>PAŹ</osoba>.</didaskalia>




<naglowek_osoba>DUGLAS</naglowek_osoba>





<didaskalia>chwyta za piersi wbiegającego <osoba>Pazia</osoba>.</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Paziu! Paź ten zginie.</wers_cd>/ 
Ja go zabiję... Pazia tak kocha królowa/
Jak Rizzia./
<didask_tekst><begin id="b1408703847168-345792413"/><motyw id="m1408703847168-345792413">List</motyw>Postrzegając pismo w rękach pazia, wyrywa je</didask_tekst>/
<wers_cd>Cóż to znaczy? na tym pergaminie</wers_cd>/
Widzę jakieś skreślone niewyraźnie słowa,/
Czytajcie...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>PAŹ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>List --- królowej oddać mi kazano,</wers_cd>/
Nie czytajcie! Nie macie prawa!</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>LINDSAJ</naglowek_osoba>





<didaskalia>biorąc z rąk <osoba>Duglasa</osoba> pismo.</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Prawem siła.</wers_cd>/
<didask_tekst>Czyta</didask_tekst>/
,,Dzięki tobie, królowo, żeś mi pozwoliła/
Wieczór z tobą przepędzić dzisiaj", podpisano:/
Rizzio.<end id="e1408703847168-345792413"/></strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>DUGLAS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Rizzio? Rizzio! Czyś dobrze wyczytał?</wers_cd></strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>LINDSAJ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>W klasztorze</wers_cd>/
Czytać mnie nauczono, pojąłem nauki.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Więc Rizzio dziś ma wieczór przepędzić na dworze?/
To pewno jaka zdrada, jakie włoskie sztuki?/
Lecz nie --- musiał pozostać, zmyliły nas czaty./
Lindsaju, zamknij pazia do mojej komnaty,/
Żeby nie zdradził, żeby nie mógł nam przeszkadzać.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>PAŹ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Żeby nie zdradził? Od was nauczę się zdradzać./
Duglasie! Wstyd ci wyrył znamiona na czole,/
Daj mi miecz równej miary, jak miecz przy twym boku,/
A czarną zdradę we krwi obmyję potoku.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>LINDSAJ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Paziu mój, jesteś dziecko!... O! Młody sokole,/
Ty jeszcze pierwsze pióra utracasz na wiosnę./
Pójdź ze mną.</strofa></kwestia>
 
<naglowek_osoba>PAŹ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Pamiętajcie! Ja kiedyś dorosnę.</wers_cd></strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Lindsaj</osoba> wyprowadza pazia.</didaskalia>




<naglowek_osoba>DUGLAS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Więc Rizzio zginąć musi!
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Kiedy?</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>DUGLAS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Dzisiaj zginie!</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Gdzie?
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>DUGLAS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ty się wahasz jeszcze? Gdzie? W tronowej sali.</wers_cd>/
U nóg królowej --- niech go w szaty swe zawinie,/
I tam go znajdzie jeszcze ostrze mojej stali.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Lecz w obliczu królowej spełnić czyn tak krwawy,/
To mnie od niej na wieki! Na wieki oddzieli!</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>DUGLAS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ha! Więc idź i znoś brzemię wzgardy i niesławy,/
Wzgarda nie ośmieliła, nic cię nie ośmieli,/
Idź pełzać przed królową w udanej pokorze,/
Lecz wiedz --- kobieta kochać człowieka nie może,/
Skoro śmiała nim gardzić.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Gardzić? Nigdy w świecie!</wers_cd>/
Dziś będę śmiałym... dzisiaj męstwa dam dowody,/
Chodźmy więc po sztylety święcone w Lorecie,/
Potem potajemnymi wprowadzę was wschody<pe><slowo_obce>wschody</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: schodami.</pe>.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi z <osoba>Duglusem</osoba>.</didaskalia>




<naglowek_osoba>MORTON</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Poszli --- nie pójdę z nimi. Maria się nie dowie,/
Że z zabójcami Rizzia i Morton był w zmowie.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi w stronę przeciwną.</didaskalia>

 <naglowek_scena>SCENA VI</naglowek_scena>


<didaskalia>Pokój <osoba>Marii</osoba>, jak w scenie VI. aktu II.</didaskalia>




<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<didaskalia>sama, siedzi nad krosnami.</didaskalia>



<kwestia><strofa>Sama jestem. Gdzież paź mój? dotąd nie powraca./
Czymże czas sobie skrócę? Tak pomału płynie!/
Najmilsza ta godzina, gdy mnie zajmie praca,/
Kiedy się kwiat na płótnie pod igłą rozwinie,/
Gdy jak wiejska dziewica siądę za krosnami./
Lecz jak mało tych godzin, wiecznie! Wiecznie w tłumie/
Podejrzliwych, nieczułych; ich łzy nie są łzami,/
Uśmiech nie jest uśmiechem, nikt mnie nie rozumie./
Gdybym tak oświecona blaskami klejnotów/
Zeszła do niskiej chaty, gdzie lud mój przebywa,/
I spytała wieśniaka, czy królowa Szkotów/
Jest szczęśliwa? Odpowie: musi być szczęśliwa!/
Byłem niegdyś w stolicy, widziałem pałace,/
Widziałem oświecone okna jej komnaty;/
A ja nędzny do grobu skazany na pracę,/
Mchem i zielem porasta strzecha mojej chaty,/
W pocie czoła uprawiam te skaliste góry;/
Widziałem groby królów, na grobach marmury,/
A prosty grób wieśniaka ciemny wrzos pokrywa:/
Tak, królowa szczęśliwa --- musi być szczęśliwa.</strofa></kwestia>



<naglowek_scena>SCENA VII</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>MARIA</osoba>, <osoba>RIZZIO</osoba>.</didaskalia>




<naglowek_osoba>RIZZIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Jakież mam składać dzięki? Widzę cię, królowo!/
U stóp twoich przepędzę ostatnią godzinę,/
Każdą chwilę bym życia okupił połową./
Mario! Jakżem szczęśliwy! Ja jutro odpłynę,/
Ale to jutro, jutro, to kres zbyt daleki./
O pani! Mario moja! Tak się szczęściem łudzę,/
Jak gdyby wieczór szczęścia miał trwać długie wieki./
O! Kiedyż z zachwycenia, ze snu się przebudzę?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Serce mi ogarnęła tęsknota nieznana,/
Wesołość nawet twoja smuci mnie, przeraża.</strofa></kwestia>
 
<naglowek_osoba>RIZZIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Królowo! Co ja powiem, niech cię nie obraża./
Zawsze bym tu pozostał do jutra, do rana,/
Na jutro Duglasowi dałem przyrzeczenie,/
Że się z nim widzieć będę, dotrzymałbym słowa.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Rizzio... to być nie może?
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>RIZZIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Zamiaru nie zmienię.</wers_cd>/
Ale to nadto smutna na dzisiaj rozmowa./
Pani! Aż do szaleństwa jestem dziś wesoły,/
O moim oddaleniu myślałem z uśmiechem./
<begin id="b1408704597670-1564189293"/><motyw id="m1408704597670-1564189293">Miłość niespełniona</motyw>Słyszę! Słyszę śpiew Tassa powtarzany echem,/
Zda mi się, że już płynę na łonie gondoły<pe><slowo_obce>gondoły</slowo_obce> --- dziś popr. forma D.lp: gondoli.</pe>/
Czarnym wybitej kirem, jak na łonie trumny;/
Okna pałaców długim świecą się szeregiem,/
Ścieląc po wodzie jasne światłości kolumny;/
Łódź moja płynie szybko, płynie z fali biegiem;/
A nade mną, daleko, na błękicie ciemnym/
Posępnym światłem księżyc roztacza się złoty,/
I w duszy czuję dzikie uczucie tęsknoty;/
Dla serca trawionego ogniem niewzajemnym/
Potrzeba takich cierpień, niech się karmi łzami.<end id="e1408704597670-1564189293"/></strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O! Rizzio, serce twoje niewesoło marzy,/
Póki jesteśmy młodzi, wszystko jest przed nami.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>RIZZO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Za mną wszystko zostało. Uśmiech mojej twarzy/
Jeśli kiedy rozkwitnie, prędko, prędko skona!/
Można za szkłami różę rozkwiecić w jesieni,/
Lecz jakże będzie smutna, blada, wysilona./
Ale po co się smucę? wszystko się odmieni!/
Powrócę kiedyś! Wrócę! Czemuż bym nie wrócił!/
Czemu?... Świat jest przepaścią, kto się w przepaść rzucił,/
Może nigdy nie wrócić... Nie, to niepodobna<pe><slowo_obce>niepodobna</slowo_obce> (daw.) --- nieprawdopodobne, niemożliwe.</pe>,/
Ja będę kiedyś w Szkocji, w tych samych komnatach,/
Sala ta, co się smutkiem wydaje żałobna, /
Zabrzmi znów wesołością, rozjaśnią się mury/
Tłumem zamaskowanych dworzan w jasnych szatach.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O Rizzio! Patrzaj! Patrzaj na ten dwór ponury,/
Tu niewinne zabawy lud grzechami zowie;/
Szemrać będą dworzanie.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>RIZZIO</naglowek_osoba>





<didaskalia>z wzrastającą wesołością.</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Szmer zgłuszą oklaski,</wers_cd>/
Połowa nawet dworzan może przyjść bez maski,/
Gdy który spyta: ,,Znasz mnie?" każdy mu odpowie:/
,,Nie znam cię, masko", ani zbłądzi w odpowiedzi./
Ten, kto się śmieje, zawsze płaczących zwycięża./
Młodzież francuska tłumem ten zamek odwiedzi,/
Wtenczas szczęśliwy!...</strofa></kwestia>


<didaskalia>Słychać szczęk broni.</didaskalia>




<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Słyszysz! Jakiś szczęk oręża?</wers_cd></strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>RIZZIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O nie, to moja harfa wisząca na ścianie,/
Tknięta powiewem wiatru, smutnym jękła brzmieniem./
Harfo! Przyjmuję z czuciem twoje pożegnanie,/
Ty mnie jedna tak żegnasz, smutno i z westchnieniem.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<didaskalia>z niespokoynością.</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Lecz gdzież się paź mój bawi?
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>RIZZIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Pani, rozjaśń czoło!</wers_cd>/
Niech ja zastąpię pazia. --- Całe moje życie/
Nie byłem tak szczęśliwy, szczęśliwy jak dziecię./
<didask_tekst>Siada na małym stołku pazia, u stóp <osoba>Marii</osoba>.</didask_tekst>/
Siądę przy twoich stopach... Jak mi tu wesoło!/
Nie chciałbym teraz umrzeć.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>O! Co ci się marzy?</wers_cd>/
Umrzeć tak młodo, z sercem tak pełnym nadziei.</strofa></kwestia>
 
<naglowek_osoba>RIZZIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nadziei? Chciałem na twej wyczytać ją twarzy;/
Czytałem wszystkie, wszystkie uczucia z kolei --- /
Nadziei tam nie było... Pani! Nie chmurz lica,/
Niech paź z twarzy królowej gniewu nie wyczyta,/
Paź dziecko, z wody chciałby dostać twarz księżyca.../
Pani! Piękny ci wieniec we włosach rozkwita,/
Daj mi róż kilka.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Rizzio! Na co ci te kwiaty?</wers_cd></strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>RIZZIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>We Włoszech, na ołtarzów święconym marmurze/
Zawieszę ten dar drogi, nad złoto bogaty,/
Pokazywać je będą, patrzcie! Oto róże/
Marii<pe><slowo_obce>Marii</slowo_obce> --- z uwagi na rytm należy czytać na trzy sylaby (Ma-ry-i).</pe> Stuart Szkockiej, anioła w koronie.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<didaskalia>dając mu kwiaty.</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Nie odmówię twej prośbie, lecz zamiaru bronię,/
Weź te kwiaty, lecz kwiaty niegodne ołtarza.
</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Henryk</osoba> wchodzi tajemnymi wschodami i staje za krzesłem <osoba>Marii</osoba> niepostrzeżony.</didaskalia>




<naglowek_osoba>RIZZIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Pani! Jestem twym paziem --- Paź ciebie zaklina,/
Daj mu ten wachlarz, powiew twojego wachlarza/
Ma jakąś woń czarowną, woń, co przypomina/
To gór szkockich powietrze; nieraz w kraj daleki/
Przyniesie zapach róży, co ciebie otacza,/
Wtenczas zamknę na chwilę złudzone powieki,/
Marzyć będę...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<didaskalia>z uśmiechem.</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Królowa paziowi przebacza;</wers_cd>/
Rizzio nie śmiałby do niej użyć takiej mowy./
Paziu! Czy mi nie zechcesz korony zdjąć z głowy?/
Dobrze, żeś nie zapragnął purpurowej szaty!/
Dobrze, żeś na wachlarzu przestał.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Daje mu wachlarz.</didaskalia>




<naglowek_osoba>RIZZIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Dzięki tobie!</wers_cd>
</strofa></kwestia>
 <naglowek_scena>SCENA VIII</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>MARIA</osoba>, <osoba>RIZZIO</osoba>, <osoba>HENRYK</osoba>, stojący zawsze za krzesłem <osoba>Marii</osoba>, <osoba>DUGLAS</osoba>, <osoba>LINDSAJ</osoba>.</didaskalia>




<naglowek_osoba>DUGLAS</naglowek_osoba>





<didaskalia>uzbrojony sztyletem, chwyta <osoba>Rizzia</osoba> za piersi.</didaskalia>




<kwestia><strofa>Właśnie dziś rano trzymał i wachlarz, i kwiaty,/
Z kwiatami i z wachlarzem teraz legnie w grobie.</strofa></kwestia>







<naglowek_osoba>RIZZIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Królowo!...
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<didaskalia>powstając.</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Stój, Duglasie! Skądże ta odwaga?</wers_cd>/
Ty w komnacie królowej! Czy gardzisz królową?/
Stój! stój! Duglasie, odejdź! Królowa cię błaga./
Nie!... mogę rozkazywać... Precz! Odpowiesz głową!/
Rizzio! Chodź do mnie.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>DUGLAS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Próżno wołasz go do siebie,</wers_cd>/
Duglas trzyma go w dłoni, nie uniknie zgonu./
<didask_tekst>Do <osoba>Rizzia</osoba>.</didask_tekst>/
Módl się, za chwilę będziesz lub w piekle, lub w niebie.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Duglasie! Precz stąd! Precz stąd! Splamisz stopnie tronu./
Pomyśl! Próżno mnie będziesz błagał przy skonaniu,/
Kat ci zerwie ostrogi i twarz splami dłonią;/
W obliczu ludu zelży kat na rusztowaniu.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>DUGLAS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Próżno grozisz, królowo! Wiesz, że władam bronią./
Skoro Duglas na zamku kaganiec zapali,/
Zbiegną się zbrojne tłumy poddanych wasali./
Mam się lękać kobiety? Po co wszczynać boje?/
Na tym samym okręcie, na którym miał płynąć,/
Odjadę w kraj Francuzów, wnet porzucam zbroję,/
Mogę się w ten płaszcz jego jedwabny zawinąć,/
Wezmę te strusie pióra, wezmę ten miecz złoty,/
Podłego Włocha dobrze wyuczę się roli;/
Wnet mnie zgraja francuskich trefnisiów okoli, /
Na dworze królów zdradne rozpocznę zaloty;/
Będę pierwszym przy ucztą zastawionym stole,/
Wkradnę się w łaski możnych --- harfiarzem zostanę.../
Chyba mnie zdradzi kropla krwi na moim czole,/
Lub te szaty splamione, pióra połamane./
Giń, Włochu!... Nie, sztyletem nie mogę uderzyć,/
Nigdy nie zabijałem sztyletem.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Odrzuca sztylet.</didaskalia>




<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>O Boże!</wers_cd>/
Duglasie! Ach Duglasie! --- nie, nie mogę wierzyć,/
Żebyś ty go śmiał zabić.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>DUGLAS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Przekonam cię może,</wers_cd>/
Duglas słowy zelżony, mieczem spełnia groźby.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Duglasie! Nieszczęśliwa zniżę się do prośby.../
Nigdy krwi nie widziałam!... widok mi nieznany!/
Oddal --- oddal ode mnie te krwawe obrazy!</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>DUGLAS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Chciałbym, żeby tu były zwierciadlane ściany,/
Abyś śmierć jego mogła widzieć tysiąc razy!/
Chciałbym, żeby jęk Rizzia echem powtarzany/
Zabrzmiał, abyś go mogła słyszeć tysiąc razy!/
Niechaj krew jego wsięknie głęboko w te głazy,/
Niech zostawi na wieki zbrodni plamę ciemną.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Bierze od <osoba>Henryka</osoba> szpadę i przebija <osoba>Rizzia</osoba>.</didaskalia>




<naglowek_osoba>RIZZIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Mario! och! Mario!... Boże, zmiłuj się nade mną./
Och! och! och!...
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Kona.</didaskalia>




<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Rizzio!... Boże! Zmiłuj się nade mną.</wers_cd>/
Stójcie! błagam was --- jeszcze jęknął, jam słyszała./
O! Gdyby tu był Henryk!... Tak cicho jak w grobie,/
Gdzież Henryk? Henryk! Mąż mój!</strofa></kwestia>
 
<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<didaskalia>nachylając się, cicho.</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Jestem tu, przy tobie.</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<didaskalia>odwracając się z wolna.</didaskalia>



<kwestia><strofa>Był przy mnie? Henryk! Mąż mój? Boże mój!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Pada na poręcz krzesła.</didaskalia>




<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>






<kwestia><strofa>
<wers_cd>Omdlała.</wers_cd>/
Wynieście jego zwłoki.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>DUGLAS</naglowek_osoba>





<didaskalia>ponuro.</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Przyszedłem zabijać,</wers_cd>/
Lecz nie wynosić zwłoki --- wołajcie grabarzy.
</strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Lindsaj</osoba> wyciąga trupa z sali i wraca.</didaskalia>




<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<didaskalia>do <osoba>Duglasa</osoba>.</didaskalia>



<kwestia><strofa>Duglasie! Straszna teraz bladość twojej twarzy./
Czyliż męstwo rycerza zwykło tak przemijać?/
Miałeś wdziać jego szaty?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>DUGLAS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Krwią czarną skalane?</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Ciebie dręczy zabójstwo?
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>DUGLAS</naglowek_osoba>





<didaskalia>zbliżając się, patrzy <osoba>Henrykowi</osoba> w oczy.</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Henryku! A ciebie?...</wers_cd>/
Słuchaj! I twoje ręce krwią Rizzia zmazane,/
Ty zabiłeś człowieka! I wejdź teraz w siebie?.../
Czy miałeś jaki powód zemsty lub urazy?/
A jesteś tak spokojny! Patrz, jaka różnica,/
Ja pomściłem się czarnej na honorze skazy,/
A jestem tak wzburzony! Rozpogódź więc lica.../
My się bardzo różnimy --- idź teraz do łoża,/
Będziesz miał noc spokojną --- gdy się zbudzisz rano,/
Życzę, aby na niebie powstająca zorza/
Ujrzała twarz Darnleja jak dzisiaj rumianą./
Królowo! Przebacz! Przebacz! Idę w kraj daleki,/
Wygnaniec, zbójca podły, niosę piętno zbrodni.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi.</didaskalia>

 
<naglowek_osoba>LINDSAJ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Ci rycerze --- imienia rycerzów niegodni.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Słuchaj! Królowa wkrótce otworzy powieki,/
Uciekajmy z tej sali.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>LINDSAJ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Chodź! Jedźmy na łowy...</wers_cd></strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Lindsaju! Ty znasz może uczucia królowej?/
Będzie mnie nienawidzić?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>LINDSAJ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Zbądź niewczesnej trwogi!</wers_cd>/
Chodź! Chodź, królu! Chodź ze mną, słyszę czyjeś kroki!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wyprowadza gwałtem ociągającego się króla.</didaskalia>




<naglowek_scena>SCENA IX</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>MARIA</osoba> omdlona. <osoba>BOTWEL</osoba>.</didaskalia>




<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Królowa --- czy usnęła? Sen nadto głęboki./
Skąd ta krew? Po raz pierwszy wstępuję w te progi,/
A już tu we krwi brodzę? Ktoś zbrodni dokonał,/
Spełnił czyn tajemniczy, zbrodnię bez nazwiska.../
Świateł przygasłych promień błękitnawy błyska,/
Sztylety na podłodze? sztylety! --- któż skonał?/
Może król!...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Och!...</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Królowa budzi się...</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<didaskalia>z pomięszaniem.</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Duglasie!</wers_cd>/
Ach, miej litość!... gdzież jestem? Boże, jak tu ciemno./
Za późnom się zbudziła! Tak jest! Już po czasie... /
Jestem przy tobie... Boże, zmiłuj się nade mną!.../
On był przy mnie, mąż, Henryk, był przy mnie --- zabijał.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<didaskalia>z zadziwieniem.</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Henryk zabijał?. ..
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba><begin id="b1408707158873-2299276968"/><motyw id="m1408707158873-2299276968">Zemsta</motyw>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Może krew plami te szaty?</wers_cd>/
Widzę go --- pod sztyletem w cierpieniach się zwijał.../
Precz! Precz! O łzo natrętna... Mamże płakać straty?/
Mścić się potrzeba --- drżyjcie! Czyż krew płacić łzami?/
Krew za krew --- drżyjcie! Zemsta straszliwa nad wami!/
Już śmierć weszła do zamku, będą zbrodnie nowe.<end id="e1408707158873-2299276968"/></strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Jakaż to straszna boleść przenika królowę?
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Tyś Rizzia krwią zmazany?
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>O! Nie, chyba własną...</wers_cd></strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Tyżeś to w tej godzinie? Słuchaj! W jakim celu?/
O! Niech teraz te światła, te pochodnie zgasną!/
Żeby mój wstyd ukryły... Kocham cię, Botwelu!/
Nie jest to czas ukrywać i taić uczucia,/
Rzucam się na twe łono, już jestem zgubiona!</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O Mario! Śmierć cię chyba wydrze z tego łona./
Czy żądasz zemsty? Powiedz! Zabójstwa? Otrucia?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie, nic nie żądam --- chodź przed ołtarz Pana,/
Połączę z tobą dłonie, gdym serce złączyła./
Lecz nie, ta ręka z krwawą ręką powiązana,/
On żyje jeszcze!... Boże! Cóżem wymówiła!</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wyrywa się z rąk <osoba>Botwela</osoba> i ucieka.</didaskalia>

 

<naglowek_scena>SCENA X</naglowek_scena>


<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<didaskalia>sam.</didaskalia>



<kwestia><strofa>On żyje jeszcze?... W dobrą trafiłem godzinę./
Wieki trzeba by czekać na takie wyznanie,/
A teraz ją zdradziły rozpacz, obłąkanie./
Myśl zemsty w niej ukrytą jako kwiat rozwinę;/
Piękny kwiat, choć zatrute owoce wyradza./
Teraz chyba szatana wyrwie mi ją władza!/
Serce się moje kobiet łzami nie rozczula.../
Chce, żebym myśl jej odgadł? Nie, ja nie rozumiem!/
Aż mi powie: Botwelu! Zabij! Zabij króla!/
Za mniejszą cenę nie chcę zabijać --- nie umiem.</strofa></kwestia>




<naglowek_akt>AKT IV</naglowek_akt>





<naglowek_scena>SCENA I</naglowek_scena>


<didaskalia>Pokoje królowej.

<osoba>MARIA</osoba>, <osoba>BOTWEL</osoba>.</didaskalia>




<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Dziś jestem spokojniejszą, czystych modlitw władza/
Usypia wszystkie troski i uśmierza bole;/
Czas, cierpliwość najsroższe rany ułagadza./
Wszystko znieść można.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Wszystko?</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Troski i niedolę...</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
I wzgardę?
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Dosyć! Dosyć zniosłam na kobietę!</wers_cd>/
Jestem na tronie, ale z sercem zakrwawionem. </strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>O Mario! ty się nadto łudzisz blaskiem, tronem./
Ten tron, to proste deski szkarłatem przykryte;/
Już zeń zdjęto szkarłaty, zasłano całuny;/
Obejrzyj się, na tronie nie dostaje<pe><slowo_obce>nie dostawać</slowo_obce> (daw.) --- brakować.</pe> truny<pe><slowo_obce>truna</slowo_obce> --- dziś popr.: trumna.</pe>./
Widziałem w kraju Franków, gdy król wielki skona,/
Postać jemu podobną wnet z wosku utworzą,/
Przykryją szkarłatami, na mary położą;/
Dziwnie od martwej twarzy odbija korona;/
Przeraża ludzi wstrętem ta postać woskowa,/
Ustrojona w klejnoty, przy trumny żałobie;/
Nie obrażaj się, Mario, lecz Szkotów królowa/
Podobna do tej maski leżącej na grobie.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Cóż uczynię?
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ha! Módl się! Przebaczaj!</wers_cd></strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Przebaczyć!</wers_cd>/
Komu przebaczyć?
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Wszystkim.</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Chciej mi wytłumaczyć!</wers_cd></strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<didaskalia>się żegna.</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Czego się żegnasz?
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Pani! Odmawiam pacierze,</wers_cd>/
Słyszę dzwon po umarłym.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Co? Dzwon, po kim dzwony?</wers_cd></strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Po śmierci Rizzia.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Boleść zaledwo uśmierzę,</wers_cd>/
I modlitwą zagłuszę jęk w piersiach tłumiony,/
Szatan budzi mnie ze snu.
</strofa></kwestia>
 
<naglowek_osoba><begin id="b1408707847681-2736610080"/><motyw id="m1408707847681-2736610080">Pogrzeb</motyw>BOTWEL</naglowek_osoba>





<didaskalia>patrząc przez okno.</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Patrz, pani! Tam z dala</wers_cd>/
Snuje się tłum pogrzebu, idą czarne cugi,/
Płatna wymowa cnoty zmarłego wychwala;/
A za trumną przyjaciół orszak smutny, długi,/
Ale ten najwierniejszy, który w trumnie zaśnie./
Każdy, z domu wychodząc, trzymał świecę jasną,/
Połowa już pogasła, inne teraz gasną./
Patrz! Jedna jeszcze miga --- i ta wkrótce zgaśnie;/
Na chwilę mu ciemnego grobu nie oświecą,/
I pamięć ich zagasa z tą gasnącą świecą./
Śpij. Rizzio, wszyscy, wszyscy ciebie zapomnieli!/
Czyż nie dosyć? Zmówili wieczne odpocznienie.<end id="e1408707847681-2736610080"/></strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Słuchaj! Słuchaj! Kobieta na cóż się ośmieli?/
Patrz, Botwelu! Ten obraz wiszący na ścienie<pe><slowo_obce>na ścienie</slowo_obce> --- dziś popr. forma Msc.lp: na ścianie.</pe>,/
Jak w nim dobrze trafiona blada twarz Henryka,/
Ściga za mną oczyma... Nie zniosę tej twarzy!/
Patrz! za mną się obraca, wzrokiem mnie przenika./
O! Ten wzrok! Nie jest dziełem ludzi i malarzy,/
Na obraz szatan przeniósł myśl moją, sumienie,/
I serce moje dręczy boleścią okrutną.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Cha! cha! Więc ci niemiłe Darnleja spojrzenie?/
Można obraz zasłonić.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie --- rozedrzyj płótno!</wers_cd>/
Rozedrzyj je sztyletem --- na co te obrazy?/
Ja go mam w sercu.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Pani! Spełnię twe rozkazy,</wers_cd>/
Czy będziesz spokojniejszą?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<didaskalia>niecierpliwie.</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Spełnisz moje chęci?</wers_cd>/
Co wyrzekłeś?
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Tak, zniszczę ten obraz Darnleja.</wers_cd> 
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>MARTA</naglowek_osoba>





<didaskalia>z przytłumionym westchnieniem.</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Obraz!
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Tak chciałaś?</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Prawda, wyszło mi z pamięci,</wers_cd>/
Chciałam zgonu obrazu./
<didask_tekst>Na stronie.</didask_tekst>/
<wers_cd>Zniknęła nadzieja!</wers_cd>/
On mnie nie pojmie, ja się wyrzec nie ośmielę.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Pani! Więc dziś się z tobą na wieki rozdzielę,/
Przyszedłem cię pożegnać.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<didaskalia>z rozpaczą.</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Co mówisz? Mój drogi!</wers_cd>/
Dla nieszczęśliwej cios to nazbyt! nazbyt srogi!/
Nie wytrzymam!</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>O pani! Mam zostać przy tobie?</wers_cd>/
Każesz mi zostać? Jesteś królową, masz władzę./
Dziś więc grób mój przy Rizzia każę kopać grobie,/
Przeciw sztyletom słaba obrona w odwadze.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ty mi serce rozdzierasz --- piekło teraz we mnie!/
Zemścić się! Zemścić! Cóż mi teraz pozostaje?/
Zemścij się!</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nad Duglasem mścić się! To daremnie,</wers_cd>/
Duglas z Lindsajem oba uszli w obce kraje.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Idź! Szukaj ich! Nie, zostań! Zostań tu! Miej litość!/
Chciej mnie zrozumieć! Bbłagam! Czyliż duszy skrytość/
Mam wyjawić słowami? Choć wiem, że ta mowa/
Sumienie mi obarczy, z echem nie upłynie./
Powinien zginąć!</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Kto?</wers_cd>
</strofa></kwestia>
 
<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<didaskalia>długo pasując się z sobą.</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>On!</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Kto?</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Król!</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Zginie!</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O! Ty jesteś jak echo, powtarzasz me słowa,/
Ja chciałabym, ażeby bez echa skonały./
Lecz tak, już przeważyłam jednę stronę szali,/
Tak, już się pierwsze węzły skrytości przerwały,/
Dalej! Dalej iść trzeba, idę dalej! Dalej!/
Nie wiem, gdzie zajdę? Słuchaj! Jesteś taki blady,/
Jakbyś mi chciał wyrzucać?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Królowo! Ja zbladłem?</wers_cd>/
To może dawnych cierpień pozostały ślady.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba><begin id="b1408708636118-1557533657"/><motyw id="m1408708636118-1557533657">Tajemnica</motyw>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Botwelu! Niech twe czoło nie będzie zwierciadłem,/
W którym czarność mych zbrodni czytam z przerażeniem/
Mamże twe świetne myśli przykryć zbrodni cieniem?/
Zapomnij słów niebacznych! Ja marzyłam we śnie;/
Zapomnij o snach moich! Nie zwierz ich nikomu!<end id="e1408708636118-1557533657"/></strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Królowo! On dziś zginie.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<didaskalia>z przerażeniem.</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Dziś? To nadto wcześnie!</wers_cd></strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Gdzie Henryk?
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Niedaleko, w małym wiejskim domu.</wers_cd>/
Mówią, że chory.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Chory?... Chory umrzeć może.</wers_cd>/ 
Nie lękaj się, dziś Henryk pod sztyletem skona,/
Oddalę podejrzenie, chorobą się złożę<pe><slowo_obce>złożyć się</slowo_obce> --- tu: zasłonić się (np. w szermierce).</pe>./
Lecz dopomóc mi trzeba. Jako wierna żona/
Powinnaś go odwiedzić jeszcze dziś z wieczora,/
Dasz mu w lekarstwie napój, co go uśpi w nocy.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O! To, czego ty żądasz, nie jest w mojej mocy:/
Ja mam go widzieć dzisiaj? Widziałam go wczora,/
Jutro mam widzieć trupem --- widzieć dziś nie mogę!</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Odwiedź go --- zniszczysz wszelkie podejrzenia, trwogę,/
Bez tego spać nie będzie, uchroni się zgonu.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Daj więc! daj mi ten napój --- zejdę z mego tronu,/
I przez tę noc straszliwą żaden z mych poddanych/
Nie będzie równie podłym i występnym.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<didaskalia>wyjmuje truciznę, którą pokazywał u astrologa.</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Pani!</wers_cd>/
Oto napój wyjęty z ziół mi dobrze znanych./
Niech Henryk spełni do dna, choć może smak zgani./
Sen dla chorego w bolach wielką jest przysługą.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Więc Henryk gdy wypije?
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Zaśnie...</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Na jak długo?</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie wiem.../
<didask_tekst>Odwracając się.</didask_tekst>/
<wers_cd>Skoro napoju użyje królowa,</wers_cd>/
Mój sztylet niepotrzebny./
<didask_tekst>Do <osoba>Marii</osoba>.</didask_tekst>/
<wers_cd>Królowo! Bądź zdrowa!</wers_cd></strofa></kwestia>

<didaskalia>Odchodzi.</didaskalia>



 
<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<didaskalia>sama.</didaskalia>



<kwestia><strofa>Uważałam go pilnie, przez rysy oblicza/
Chciałam czytać aż w sercu, odkryć by cień zdrady./
Smutny był? Twarz Botwela zawsze tajemnicza;/
Blady był? Wszak on zawsze posępny i blady./
Nie, to nie jest trucizna; i któż się nie wzruszy,/
Powierzając kochance narzędzie otrucia?/
Chybaby nie miał w sercu żadnej iskry czucia?/
Chybabym okiem duszy nie czytała w duszy?</strofa></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi.</didaskalia>




<naglowek_scena>SCENA II</naglowek_scena>


<didaskalia>Teatr wystawia wnątrze wiejskiego domu, pomieszkanie <osoba>Henryka</osoba>.

<osoba>HENRYK</osoba>, <osoba>NICK</osoba>.</didaskalia>




<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Błąkam się jak wyklęty, słuszna kara boża,/
Zbłąkana wyobraźnia blade widma roi,/
Zgryzoty przy wezgłowiach stoją mego łoża.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>NICK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O! Nie, przypatrz się, królu, tylko błazen stoi.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Tak, błazen tylko, wszyscy już mnie opuścili./
Oświecam widma bladą umysłu pochodnią,/
Każdy kamień korony obciążyłem zbrodnią,/
Ich ciężar głowę moję do grobu nachyli;/
Przeważa mnie korona.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>NICK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>I ja równie błądzę.</wers_cd>/
Oto czapka w królewskich pokojach wytarta,/
Dotąd na niej zdobyte wieszałem pieniądze;/
Wkrótce czapka od błazna będzie więcej warta,/
I wkrótce mnie samego ciężarem przeważy./
Nie trzeba nadto wielkich ciężarów na głowie,/
Dość rozumu i głupstwa.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba><begin id="b1408709535681-685654367"/><motyw id="m1408709535681-685654367">Oko, Sumienie</motyw>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Paziu! W twojej mowie</wers_cd>/
Więcej widać rozsądku, niż śmiechu na twarzy. /
Ale gdy mnie widmami myśl drżąca otoczy,/
Jak ich nie widzieć? Ich wzrok serce mi rozkruszy./
Jak ich nie widzieć, Nicku?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>NICK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Panie! Zamknij oczy...</wers_cd></strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
One nie przed oczyma --- one w mojej duszy!/
Widzę je, tak jak ciebie; jak me własne cienie/
Ścigają za mną.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>NICK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Panie! Zagaś lampę w nocy,</wers_cd>/
Mnie nie ujrzysz przed sobą... Zagaś twe sumienie,/
Widm nie ujrzysz przed sobą...<end id="e1408709535681-685654367"/></strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>To nie w mojej mocy!</wers_cd>/
Szalony jesteś! Zgasić sumienie jak świecę?/
<didask_tekst>Wpatrując się w głąb pokoju.</didask_tekst>/
Patrz! Tam stoi, w posępnej ubrany żałobie,/
Jak gdyby chciał wyjawić śmierci tajemnicę?/
Milczący, krwawy, blady, woła mnie ku sobie.../
Wszak mu sztylety ciało rozdarły na ćwierci?/
A on wstał z grobu świeży, jak z kołyski dziecię.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>NICK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
O panie! Rizzio błaznów lubił całe życie,/
Może więc przyszedł tutaj szukać ich po śmierci?/
Dziwię się, że nie ze mną, lecz z tobą rozmawia,/
Musisz być do mnie królu podobnym w tej chwili.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<didaskalia>nie słuchając słów <osoba>Nicka</osoba>.</didaskalia>



<kwestia><strofa>Precz! Precz, Rizzio! Twój widok serce mi zakrwawią./
Wszystko bym oddał, byle życie ci wrócili!/
Nie obwiniaj mnie, odejdź, niech spokojny zasnę;/
Ty może chcesz snu mego? Spać nie możesz w grobie;/
Więc i tam spać nie można?. .. Życie oddam tobie,/
Lecz wróć mi sen! Nie wracaj! Życie oddam własne./
Twoje lica tak blade i ten wzrok rozwarty! /
<didask_tekst>Śmieje się dziko z obłąkaniem.</didask_tekst>/
Cha! cha! cha! To mi zmysły do reszty pomiesza.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>NICK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ten cień lepiej cię, królu, ode mnie rozśmiesza,/
Więc go przyjmij za błazna --- nigdy moje żarty/
Z ust twoich nie wyrwały tak szczerego śmiechu.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Czego chcesz, Rizzio? Krwawe wskazujesz mi szaty?/
Może ciebie zabiłem skalanego w grzechu?/
Powiedz mi? Jestem królem! Ja jestem bogaty!/
Dam na mszę! Powiedz tylko, ile mszy potrzeba?/
Zakupię msze na tydzień, miesiąc, rok, wiek cały;/
Choćbyś był zbójcą, modły przebłagają nieba,/
Głos księży słyszeć będziesz w grobie już spróchniały./
Ha! Jeszcze słychać harfę!</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>NICK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Uspokój się, panie!</wers_cd>/
To przywidzenie strachu... Królowa tu zmierza...
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Królowa!. .. Jakież będzie nasze powitanie?/
Zabije wzgardą, wzgarda jak sztylet uderza.
</strofa></kwestia>



<naglowek_scena>SCENA III</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>MARIA</osoba>, <osoba>HENRYK</osoba>, <osoba>NICK</osoba>.</didaskalia>




<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Henryku! Ja sądziłam, że cię tu zastanę/
Wśród zgrai twoich dworzan! Tyś samotny, blady,/
Powiedz, czyś ty nie chory? Oczy obłąkane,/
Na twarzy widać jeszcze bezsenności ślady.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<didaskalia>z rozpaczą.</didaskalia>



<kwestia><strofa>
O Mario!
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>







<didaskalia>przerywając.</didaskalia>





<kwestia><strofa><wers_cd>Uspokój się! Tyś chory, mój luby!</wers_cd>/
Połóż się, zaśnij, widać bezsenność ci szkodzi.</strofa></kwestia>
 
<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O Mario! Jestem winien! Winien Rizzia zguby!</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>






<didaskalia>z udaną obojętnością</didaskalia>





<kwestia><strofa>Ja nie wiedziałam o tym, cóż mnie to obchodzi?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ty mi przebaczasz? Powiedz!</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>I cóż mam przebaczyć?</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Śmierć jego.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Czyją?</wers_cd></strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<didaskalia>z przymuszeniem.</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Rizzia...</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Jużem zapomniała.</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Chciałem się uniewinnić, czyn mój wytłumaczyć,/
Lecz ten Włoch nie wart, abyś o nim pamiętała.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>NICK</naglowek_osoba>





<didaskalia>do <osoba>Henryka</osoba>.</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Włoch nie wart, abyś o nim pamiętał, Henryku./
Powtórzę ci te słowa, twoje słowa własne,/
Gdy nie będziesz mógł zasnąć.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<didaskalia>do <osoba>Nicka</osoba>.</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Precz! Precz, nędzny Nicku!</wers_cd>/
<didask_tekst>Do <osoba>Marii</osoba>.</didask_tekst>/
Przebaczyłaś mi, teraz już spokojny zasnę.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Trzeba sen sztuką zwabić, gdy od łoża stroni,/
Przyniosłam senny napój, poznasz jego siłę./
Sen cię po nim skrzydłami lekkimi osłoni,/
Zaśniesz jak małe dziecko, będziesz miał sny miłe./
Wmieszam go do lekarstwa.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<didaskalia>do <osoba>Marii</osoba>, która wlewa napój w czarę stojącą przy łożu.</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Dzięki ci, królowo!</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>NICK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Zadrżała, przed mym okiem nic się nie ukryje./
<didask_tekst>Do <osoba>Marii</osoba> cicho.</didask_tekst>/
Pani, podziel się z królem napoju połową,/
Bo kto wie, gdy król twoje lekarstwa wypije,/
Może ci się podobny napój w nocy przyda.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<didaskalia>spojrzała na <osoba>Nicka</osoba> i odwróciła się ze wzgardą.</didaskalia>



<kwestia><strofa>O jakże trudna rola; lecz tak, kończyć trzeba!/
Każde spojrzenie zdradzi, każde słowo wyda,/
A myśl mnie już wydała przed obliczem nieba./
Oby się prędzej! prędzej! Wyrwać z tej komnaty.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O Mario! Czemu nosisz te żałobne szaty?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Tyś chory, chciałam przez to mój smutek wyrazić.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>NICK</naglowek_osoba>





<didaskalia>na stronie.</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Więc na to szat potrzeba.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<didaskalia>z czułością do <osoba>Marii</osoba>.</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ja cierpię tak mało,</wers_cd>/
Zwiększono wielkość cierpień, chciano cię przerazić.../
Teraz z mojej słabości nic już nie zostało,/
Skoroś mi przebaczyła.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Bądź zdrów!</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Jeszcze wcześnie!</wers_cd>/
Gdzie idziesz? Zostań chwilę, jeszcze jedno słowo!/
Wyznam ci szczerze, nieraz dręczę się boleśnie,/
Nieraz cię obraziłem, przebacz mi, królowo!/
<didask_tekst>Klęka przed nią.</didask_tekst>/
Przebiegnij wszystkie chwile, któreśmy przeżyli,/
Jeśli nas jaka w życiu czarna chwila dzieli?/
Błagam cię! Utrać pamięć tej nieszczęsnej chwili.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<didaskalia>odwracając się z drżeniem.</didaskalia>



<kwestia><strofa>Przeprasza, jakby leżał w śmiertelnej pościeli./
Człowiek, co może jutra, jutra nie zobaczy,/
U stóp moich klęczący błaga przebaczenia;/
Gdy jemu nie przebaczę, czy mi Bóg przebaczy?/
Wstań, Henryku! O, przebacz! Przebacz mi wzajemnie.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ty błagasz przebaczenia? Błagasz go ode mnie?/
Powiedz mi, jakie w tobie mam odpuścić winy?/
Ja ci nawzajem serce do głębi otworzę.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Bądź zdrów --- prędko mi z tobą ubiegły godziny.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<didaskalia>z czułością..</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Kiedyż się zobaczymy?
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<didaskalia>drącym głosem.</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie wiem --- jutro może?</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ty mnie tak zimno żegnasz? Czyliż świeże śluby/
Przebaczenia, miłości, znikły między nami?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<didaskalia>całuje go w czoło</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Bądź zdrów!...
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<didaskalia>z przerażeniem.</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Tak mnie zimnymi dotknęłaś ustami,</wers_cd>/
Dreszcz mnie przebiegł.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<didaskalia>z gorzkim uśmiechem.</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ty jesteś w gorączce, mój luby.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi</didaskalia>




<naglowek_scena>SCENA IV</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>HENRYK</osoba>, <osoba>NICK</osoba>.</didaskalia>




<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O Mario! Mój aniele! Boże, dzięki tobie!/
Nawróciłeś jej serce, kocha mnie tak szczerze.</strofa></kwestia>
 
<naglowek_osoba>NICK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Ty wierzysz, temu królu?
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Tak jest, wierzę! Wierzę!</wers_cd>/
Rizzio jeden nas dzielił --- Rizzio teraz w grobie./
Wszystko się odmieniło, już jestem szczęśliwy./
Czy widziałeś jej uśmiech? Uśmiech szczery, tkliwy;/
Z pogodnym czołem przy niej zasiądę na tronie./
Ciesz się! Ciesz się, Duglasie! Zyskam przebaczenie,/
Ja ciebie moim płaszczem królewskim osłonię./
Ciesz się, mój wierny Nicku! Zgasiłem sumienie,/
Już nie o bladych widmach, lecz o szczęściu marzę;/
<begin id="b1408711042262-567134390"/><motyw id="m1408711042262-567134390">Król, Błazen, Trucizna</motyw>Ciebie, Nicku, darami sowicie obdarzę,/
Czapkę złotem napełnię, sprawię ubiór nowy.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>NICK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Spraw mi żałobę.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Po kim masz chodzić w żałobie?</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>NICK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Spełń ten puchar. W nim znajdziesz lekarstwo królowej,/
A wtenczas błazen wdzieje żałobę po tobie.<end id="e1408711042262-567134390"/></strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Precz! Precz! Jesteś podobny do piekielnej jędzy!/
Podły i podejrzliwy, kąsasz, trujesz jadem./
Precz! Idź się błąkać, żebrać i umierać w nędzy!/
Lecz nie, śmierć twoja będzie dla innych przykładem;/
Obieraj rodzaj śmierci.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>NICK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Trudno mi obierać,</wers_cd>/
Głupstwo jest wieczne, głupstwo nie może umierać,/
Od wieków z nieprzerwanej wypływa osnowy./
Chciałbym skonać pod mieczem, ale kat zawoła:/
Nicku! Gdzie twoja głowa? Wszak ty nie masz głowy,/
Cha! cha! Nieprawdaż, królu, że to myśl wesoła/
Nie mieć głowy. Więc węzeł założyć na szyję?/
Lecz ja jestem tak lekki, sam wiatr mnie utrzyma;/
Nie, ja wisieć nie mogę, dla mnie śmierci nie ma, /
Chyba --- to śmierć najleksza, ten puchar wypiję./
Żądasz więc mojej śmierci?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Precz, straszna poczwaro!</wers_cd>/
Nędzny! Takąż to wdzięczność niesiesz panu w darze?/
Sumienie niech ci będzie zasłużoną karą./
Wyganiam cię ze dworu.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>NICK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ja sam się ukarzę.</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<didaskalia>Wypija prędko puchar nalany przez królową.</didaskalia>




<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Co czynisz?
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>NICK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nic, wypiłem królowej napoje;</wers_cd>/
Zasnę jak małe dziecko, będę miał sny miłe.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Zadrżałem mimowolnie, lecz czegóż się boję?/
On tylko zaśnie.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>NICK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Zasnę, gdy znajdę mogiłę!</wers_cd>/
I tej może odmówią./
<didask_tekst>Blednie, siada przy królu i głowę na dłoniach opiera.</didask_tekst>/
<wers_cd>Przed daleką drogą</wers_cd>/
Powrócę jeszcze myślą w rodziców mieszkanie./
Widzę tam, w końcu sioła, tę chatę ubogą,/
Sczerniałe dymem ściany i obraz na ścianie;/
A przy obrazie lampa, pies wrót chaty strzeże,/
Nad chatą dąb spróchniałe podnosi konary./
O Boże! Widzę, widzę --- tam mój ojciec stary/
Na progu pług naprawia i mówi pacierze./
Oto matka ze łzami usiadła do przędzy,/
Śpiewa pieśń jak przy mojej kołysce śpiewała./
O! któżby! Któż by sądził, że pod dachem nędzy/
Urodzi się istota, co się będzie śmiała.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Pierwszy raz wpadasz, Nicku, w tak czarną tęsknotę;/
Ty byłeś tak wesoły.
</strofa></kwestia>
 
<naglowek_osoba>NICK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Tak, byłem tułaczem.</wers_cd>/
Któż by przyjął do domu płaczącą sierotę:/
Panowie mogą smutek głosić jękiem, płaczem,/
Nędzarz śmiać się potrafi --- potrzebuje chleba.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Powiedz! Co ci jest, Nicku! Ten napój! O Boże!/
Może jaki ratunek?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>NICK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Już mi nic nie trzeba.</wers_cd>/
Słuchaj, królu! Z dzieciństwa chowany na dworze,/
Służyłem za igraszkę --- śmieli się dworzanie,/
A ja widziałem wzgardę w ich śmiechu... Na Boga!/
I ja też miałem serce! Tak jak pies u proga,/
Jak twój pies się do ciebie przywiązałem, panie./
Wiedząc, jako śmiech rzadko królom towarzyszy,/
Chciałem, ażeby zawsze towarzyszył tobie;/
Teraz król już mojego głosu nie usłyszy,/
Chyba się będzie jeszcze śmiał na moim grobie,/
I dzwonki mu przypomną dzwony na pogrzebie.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>On umiera! Królowo, okropna to zdrada!/
Nicku! Nicku! I cóż mam uczynić dla ciebie?/
Oczy twoje ściemniały i twarz śmiercią blada.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>NICK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Królu! Zawieś na czapce kilka sztuk pieniędzy,/
Odeślij ją rodzicom. Złotem się pocieszą,/
Może pocieszą, może poratują w nędzy;/
A czapkę w niskiej chacie na ścianie zawieszą,/
I będzie im niekiedy przypominać syna;/
Niech matka, przędąc pod nią, tę pieśń przypomina,/
Którą niegdyś w kołysce śpiewała nade mną./
O Boże! Jak mi słabo --- jak mi w oczach ciemno.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nicku! Ty mnie rozczulasz! Patrz, łzy moje płyną.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>NICK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Królu! Nigdy nie byłem łez twoich przyczyną, /
Czemuż wesołość moja z życiem obumiera?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O nie śmiej się! Ten uśmiech smutny, wymuszony,/
Do głębi mnie przenika, serce mi rozdziera./
Umierasz za mnie, wierny, wzgardą nagrodzony.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba><begin id="b1408711572650-2147426667"/><motyw id="m1408711572650-2147426667">Błazen, Pogrzeb</motyw>NICK</naglowek_osoba>





<didaskalia>wesoło.</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Nagródź mi. Wybierz czterech najuczeńszych ludzi,/
Niech niosą trumnę błazna, niechaj głupstwo noszą;/
A gdy się każdy dobrze ciężarem utrudzi,/
Tylko ciężarem głupstwa --- po kraju ogłoszą,/
Że Nick umarły więcej waży niż Nick żywy./
Tyś się uśmiechnął, panie! o jakżem szczęśliwy!/
Chciałem cię jeszcze widzieć z uśmiechem na twarzy./
Przebacz mi, panie, wszystko, zamykam powieki,/
Już cię widzieć nie będę --- tak mi się coś marzy,/
Tak słabo...
<end id="e1408711572650-2147426667"/></strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nicku!</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>NICK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Żegnam! Żegnam cię na wieki!</wers_cd></strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Przyjacielu mój! Synu!</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba><begin id="b1408712004911-3406841920"/><motyw id="m1408712004911-3406841920">Błazen, Śmierć</motyw>NICK</naglowek_osoba>





<didaskalia>podnosząc głowę, z obłąkaniem.</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Synu! Któż mnie woła?</wers_cd>/
Czy to mój ojciec? --- Próżno! Tak ciemno dokoła./
Już was widzieć nie mogę --- muszę was porzucić!/
Och! Zostawcie mi miejsce, przyjdę tam do chaty,/
Odpocznę --- ja myślałem zawsze do was wrócić./
O matko! Matko moja! Daj mi inne szaty,/
Matko! Jak mi źle było na świecie. Och!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Pada u nóg króla i kona.<end id="e1408712004911-3406841920"/></didaskalia>




<naglowek_osoba>HENRYK</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Skonał!...</wers_cd>/
To przyjaciel ostatni! Żono tkliwa, czuła,/
Patrz! To twój senny napój tej zbrodni dokonał,/
Tyś go otruła... myślisz, żeś męża otruła?/
Nie, Henryk żyje, tylko został sam na ziemi,/
Sam został --- wszystko jedno, jakby zasnął w grobie./
Gdyś mnie pocałowała, piekło było w tobie,/
Dlatego całowałaś ustami zimnymi.../
<didask_tekst><begin id="b1408713988418-847723021"/><motyw id="m1408713988418-847723021">Trup</motyw>Bierze lampę i oświeca nią twarz <osoba>Nicka</osoba>.</didask_tekst>/
Zobaczę go raz jeszcze... Jak twarz jego zbladła!/
Zsiniałe usta --- twarde usłał sobie łoże./
O nieba! Iskra z lampy na twarz mu upadla,/
Szalony! Ja ją gaszę --- on jej czuć nie może,/
Nic już nie czuje.... Skończył. Tu rozpacz daremna!<end id="e1408713988418-847723021"/>/
Trzeba się gdzie uchronić przed zdradą kobiety./
Ujść przed nią --- gdzież uchodzić? Wokoło noc ciemna;/
Może tu koło domu ukryte sztylety?/
Czegóż się nie dopuszczą? Na co nie odważą?/
Nie ma większej poczwary na ziemskim przestworzu./
<didask_tekst>Po chwili.</didask_tekst>/
Zostanę tu! Obaczę, z jaką jutro twarzą/
Przyjdzie szukać zmarłego męża na tym łożu./
A twarz jej uda bladość --- może ubielona?/
Może jęk jej usłyszę za drzwiami komnaty,/
Pewna jest mojej śmierci, wprzód nim się przekona,/
Czy ja umarłem, będzie płakać mojej straty./
Wtenczas ją jednym! Jednym spojrzeniem zabiję./
<didask_tekst>Stawia lampę u głów <osoba>Nicka</osoba>.</didask_tekst>/
Więc Bóg czuwa nade mną i od śmierci strzeże./
Postawię przy nim lampę, całunem nakryję,/
Będę nad zmarłym w nocy odmawiał pacierze./
Tak samotny przy zmarłym i w noc taką ciemną,/
Sam jeden... Boże! Boże! Zmiłuj się nade mną.</strofa></kwestia>




<naglowek_akt>AKT V</naglowek_akt>






<didaskalia>Teatr wystawia salę gotycką. W głębi wielki hebanowy krucyfiks, przed nim
zawieszona lampa srebrna. Noc. Przez okna wpada blask księżyca.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA I</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>MARIA</osoba>, <osoba>PAŹ</osoba>.</didaskalia>




<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Paziu! Wszak już wybiła godzina północy? /
Pogaś wszystkie pochodnie, zasłoń okna sali,/
Nikt wiedzieć nie powinien, że ja czuwam w nocy.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>PAŹ</naglowek_osoba>





<didaskalia>gasi pochodnie i pokazuje na lampę przed krucyfiksem</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Czy i tę lampę zgasić?
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Lampa niech się pali.</wers_cd>/
Jej blask mnie przed obcymi zdradzić nie powinien,/
Chyba przed Bogiem zdradzi, ale boskie oko/
I w cieniach nocy widzi winnego.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>PAŹ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Któż winien?</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Czy król wypił lekarstwo? Zasnąłże głęboko?/
W Botwelu powolnego<pe><slowo_obce>powolny</slowo_obce> (daw.) --- posłuszny.</pe> znalazłam mściciela;/
Gdzież się on dotąd bawi<pe><slowo_obce>bawić</slowo_obce> (daw.) --- przebywać.</pe>?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>PAŹ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Widziałem Botwela;</wers_cd>/
Błąkał się w zacienionej drzewami ustroni,/
Koło wiejskiego domu, gdzie Henryk przebywa.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARTA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Widziałeś! Miałże sztylet?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>PAŹ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Żadnej nie miał broni,</wers_cd>/
Ale twarz jego była blada i straszliwa.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Jakże nagle czas płynie! Jak straszna odmiana;/
Teraźniejszość zatruła! Przyszłość zatruć może!/
Niedawno w kraju Franków, na królewskim dworze,/
Kochałam wszystkich, równo od wszystkich kochana;/
Z dziecinnym śmiechem nowe widziałam klejnoty,/
Z dziecinnym śmiechem ciche słyszałam westchnienie,/
Z uśmiechem przed zwierciadłem trefiłam<pe><slowo_obce>trefić</slowo_obce> --- fryzować, układać w loki.</pe> włos złoty,/
Przeplatając różami trefione pierścienie./
A dziś...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>PAŹ</naglowek_osoba>





<didaskalia>przynosząc zwierciadło.</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Dzisiaj, królowo, spojrzyj w to zwierciadło,</wers_cd>/
Czy mogłaś być piękniejszą?</strofa></kwestia>
 
<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>O! Tyś mnie obraził,</wers_cd>/
Pokazując w zwierciedle moję twarz wybladłą.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>PAŹ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>To może blask kryształu oczy twoje raził?/
Lecz tu ciemność głęboka, jedna lampa płonie.../
Czy ci przykre to światło? Ja lampę zasłonię.../
Pani! Ty mnie przerażasz! Coraz bardziej blada;/
Czymże ten czarny smutek serca rozweselę?/
Lubisz powieści? Oto ciekawa ballada,/
Dotąd krąży śpiewana między szkockim gminem./
Pozwól, królowo! Milczysz? A więc się ośmielę.../
Posłuchaj! Stara matka tak rozmawia z synem:</strofa></kwestia>



<didaskalia>Królowa siedzi zamyślona, paź dziecinnym głosem mówi następującą balladę.</didaskalia>



<poezja_cyt><strofa>Synu mój! Synu! Czemu od rana/
Jesteś tak smutny? Twarz obłąkana,/
<wers_wciety typ="1">Miecz krwawą splamiony skazą?</wers_wciety>/
O matko! Syn twój zabił sokoła,/
Dlatego dzisiaj twarz niewesoła,/
<wers_wciety typ="1">Dlatego we krwi żelazo.</wers_wciety></strofa>


<strofa>Synu mój! Synu! Po twym sokole/
Nie miałbyś takich zgryzot na czole/
<wers_wciety typ="1">I miecz nie taki czerwony?</wers_wciety>/
O matko! Matko! Zabiłem konia!/
On mnie tak szybko nosił przez błonia,/
<wers_wciety typ="1">Z wiatrami biegał w przegony.</wers_wciety></strofa>


<strofa>Synu mój! Synu! Źleś się obronił,/
Może byś po twym koniu łzy ronił,/
<wers_wciety typ="1">Bladości inna przyczyna?</wers_wciety>/
O matko! Matko! Ojca zabiłem!/
Bladością zgryzot czoło splamiłem,/
<wers_wciety typ="1">I we krwi ojca --- miecz syna.</wers_wciety></strofa>


<strofa>Synu mój! Synu! Po takim czynie/
Gdzież się obrócisz? W jakiej krainie/
<wers_wciety typ="1">Schronisz się, synu mój miły?</wers_wciety>/ 
O matko! Matko! Na świata kraniec/
Pójdę wzgardzony, tułacz, wygnaniec,/
<wers_wciety typ="1">Spokojnej szukać mogiły.</wers_wciety></strofa>


<strofa>Synu mój! Synu! Idź w obce strony!/
Lecz cóż zostawisz dla dzieci, żony,/
<wers_wciety typ="1">Pod obce uchodząc nieba?</wers_wciety>/
O matko! Matko! Niech na nich spada/
W dziedzictwie nędza, pod próg sąsiada/
<wers_wciety typ="1">Niech idą, niech żebrzą chleba.</wers_wciety></strofa>


<strofa>Synu mój! Synu! W czarnej żałobie/
Została matka, i cóż po sobie/
<wers_wciety typ="1">Zostawi matce zabójca?</wers_wciety>/
O matko moja! O matko miła!/
Przekleństwo tobie! Tyś mnie namówiła,/
<wers_wciety typ="1">Żem zabił ojca.</wers_wciety></strofa></poezja_cyt>





<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<didaskalia>obudzona nagle z zamyślenia.</didaskalia>



<kwestia><strofa>Przekleństwo? Co? przekleństwo mnie, żem namówiła/
Na zabicie --- coś wyrzekł? Ojca! Męża! Króla!/
Paziu, czyś do mnie mówił? Twoich przekleństw siła/
Zabija mnie!...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>PAŹ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ballada smutna, mnie rozczula</wers_cd>/
A ciebie przeraziła?... Dziś cierpi królowa.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARTA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Paziu mój! Kto ci w usta włożył takie słowa?/
Ty mnie przeklinasz! Kto cię nauczył przeklinać?/
Jam dotąd przed tym paziem czarny zamiar kryła,/
Nie śmiałam go przerazić, nie śmiałam wspominać./
Przekleństwo! Tak, przekleństwo mnie, żem namówiła/
Na zabicie --- to Botwel mówi do mnie, Boże!/
To Botwel mówi!</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>PAŹ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Pojąć nie mogę przyczyny,</wers_cd>/
Czym ją mogłem obrazić?</strofa></kwestia>
 

<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>







<kwestia><strofa>
<wers_cd>On pojąć nie może?</wers_cd>/
A właśnie mnie przeklinał, wyrzucał mi winy./
Dziecko, jeszcze tak młode, a tak się ukrywa.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>PAŹ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Królowo, oto Botwel w te progi przybywa.
</strofa></kwestia>



<naglowek_scena>SCENA II</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>MARIA</osoba>, <osoba>PAŹ</osoba>, <osoba>BOTWEL</osoba>.</didaskalia>




<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<didaskalia>wpatrując się w <osoba>Botwela</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Botwelu!... Cóż to? Milczysz?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Czas wszystko odkryje,</wers_cd>/
Czas złym jest powiernikiem...
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Botwelu!... On --- żyje?.</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Żyje? Nie wiem, królowo --- dotąd już mógł skonać...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Co? Więc zaczętej zbrodni nie mogłeś dokonać?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Nie widziałem dziś króla...
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Więc żyć będzie?. ..</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Zginie...</wers_cd>/
Może już zginął?...
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Jak to? Ty go nie widziałeś?...</wers_cd></strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Aleś ty go widziała... 
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Czyż wzrokiem jedynie</wers_cd>/
Mogłam go zabić?...
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Możeś chciała?</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie, ty chciałeś!</wers_cd>/
Lecz ja zabić nie mogłam wzrokiem... O Botwelu!/
Jeżeliś na mnie liczył, uchybiłeś celu,/
Tak, jedynie obłudy zmazałam się grzechem.../
Ja się do niego śmiałam...
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<didaskalia>szyderczo.</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Zabiłaś uśmiechem,</wers_cd>/
Dosyć, żeś go zabiła... Nie badaj, królowo,/
Teraz potrzeba zgładzić naszej zbrodni ślady;/
Król głęboko zasypia --- lecz pod jego głową/
Siarka z saletrą zdradne usłały posady./
Daj mi pochodnię...
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Luby! Dziś miesiąc<pe><slowo_obce>miesiąc</slowo_obce> (daw.) --- księżyc.</pe> na niebie,</wers_cd>/
Na co ci światło?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Umarł... pogrzebać go trzeba...</wers_cd>/
W gruzach własnego domu Henryka pogrzebię...
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Lecz on żyje!...
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Więc żywy uleci do nieba...</wers_cd>/
Pod jego domem mina burząca spoczywa/
I czeka iskry... Ognia! ognia!</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nieszczęśliwa!</wers_cd>/
Cóż uczynię?...
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<didaskalia>z wzrastającą gwałtownością.</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Daj ognia!...</wers_cd>
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ciebie gruz przywali!...</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Ognia!...
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Zgasły pochodnie...</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<didaskalia>pokazując lampę.</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Tam lampa się pali,</wers_cd>/
Posłuży mi...
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Tam moja domowa kaplica...</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Paziu! Daj mi tę lampę...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>To lampa z ołtarza!</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Nieraz kościelna lampa pogrzebom przyświeca,/
Wszakże idę na cmentarz, grzebać wśród cmentarza...
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba><begin id="b1408719229628-3684000759"/><motyw id="m1408719229628-3684000759">Chrystus, Modlitwa</motyw>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Czyliż nigdy ucieczki nie szukałeś w Panu?/
Patrz! Przy świetle tej lampy błyszczy krzyż ze spiżu/
I Chrystus hebanowy --- on cierpi na krzyżu!/
Zdaje mi się, że zbladło to czoło z hebanu!/
On widzi nasze myśli, słyszy każde słowo.../
Boże!.../
<didask_tekst>Klęka przed ołtarzem.</didask_tekst>/
<wers_cd>O śmierć Henryka modlisz się, królowo?</wers_cd>/
Wysłuchane modlitwy... Może w tej godzinie/
Henryk kona...<end id="e1408719229628-3684000759"/></strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<didaskalia>zrywając się z przed ołtarza.</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Co mówisz? Henryk teraz kona?</wers_cd>/
A ja się modlę?
</strofa></kwestia>
 
<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<didaskalia>zdejmując lampę.</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Śpieszę, niech ślad zbrodni zginie.</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O Botwelu! Botwelu! To lampa święcona...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Wróci! Wróci przed ołtarz, choć ją we krwi zmażem.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Lampa przed ołtarz wróci we krwi?
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Marna trwoga!</wers_cd>/
Jeśli po zbrodni staniesz przed obliczem Boga,/
Lampa po zbrodni może świecić przed ołtarzem:/
Lampa to tylko marne rąk naszych narzędzie,/
I mniej Boga przerazi, bo mniej winną będzie.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O Boże! Cóż uczynię w udręczeniu srogiem?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Czytaj książkę modlitwy.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Tak ciemno w tej sali!...</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<didaskalia>z szyderstwem.</didaskalia>



<kwestia><strofa>Więc udawaj, że czytasz, udawaj przed Bogiem!/
Jeśli Bóg nie pochwali, człowiek cię pochwali./
Niejeden powie: patrzcie! Ma świętość anioła!/
Ta kobieta przed śmiercią już świętą zostanie,/
Promień światłości wkrótce wystrzeli z jej czoła;/
Patrzcie! Ona się modli za męża skonanie.../
O Mario! Porzuć trwogę i płoche przesądy,/
Jeżeli Bóg ma sądzić? Już zapadły sądy;/
Bądź spokojną! Ta lampa zdjęta z przed ołtarzy/
Przeważonej już szali dalej nie przeważy./
Żegnam cię!...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Stój, Botwelu!</wers_cd>
</strofa></kwestia>
 
<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Bądź zdrowa!</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Zaklinam!</wers_cd>/
Stój --- już Darnleja wszelkich uraz zapominam.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Lecz wahać się nie możesz.
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi.</didaskalia>




<naglowek_scena>SCENA III</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>MARIA</osoba>, <osoba>PAŹ</osoba>.</didaskalia>




<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Poszedł... Nie wstrzymałam...</wers_cd>/
Czuję, że mogłam wstrzymać... Czarne moje serce!/
Mogłam go jednem słowem wstrzymać --- i nie chciałam./
Niech teraz dla nas ślubne rozścielą kobierce.../
O! Nie! Nie dla mnie szczęście. Paziu, powiedz szczerze,/
Ja okropną być muszę?...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>PAŹ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Pani! Jesteś blada.</wers_cd></strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Klęknij tam, przed ołtarzem, mów za mnie pacierze.../
<didask_tekst>Paź odchodzi przed ołtarz, lecz niespokojny patrzy na królową.</didask_tekst>/
<begin id="b1408719840702-1217962494"/><motyw id="m1408719840702-1217962494">Proroctwo</motyw>Na moje oczy jakiś sen trudzący spada,/
Marzę i czuwam... barwę przybrały marzenia.../
Tron i świateł tysiące... ja siedzę na tronie.../
Teraz wszystko ciemnieje... w purpurze, w koronie/
Idę --- o Boże! Boże! To mury więzienia.../
Któż mnie wtrącił w te mury, żywą zamknął w grobie./
Wokoło jeszcze wiernych przyjaciół drużyna,/
Dlaczegóż płaczą? Czemu ubrani w żałobie?/
I ksiądz nade mną czarne grzechy przypomina,/
Jakież grzechy?... dzisiejszą noc... dzisiejsze zbrodnie!.../
Teraz... wszyscy odeszli, kapłan się oddala,/
Wchodzę do jakiejś sali? To tronowa sala./
Posępnym blaskiem płoną tysiączne pochodnie, /
Na moim tronie obca zasiadła kobieta.../
Boże! Sala tronowa, a kirem wybita?/
Zamiast kwiatów, ubrana w żałobne cyprysy.../
Klękać mi każą --- po co?... modlić się do Boga?/
Ach!!!</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>PAŹ</naglowek_osoba>





<didaskalia>przybliżając się.</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Pani! W tych marzeniach widzę główne rysy</wers_cd>/
Przepowiedzeń dziwacznych twego astrologa.<end id="e1408719840702-1217962494"/></strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Lecz czemuż w tej godzinie stają mi na myśli?/
Umysł je przybrał w jasne obrazu kolory,/
Postaci ich odbija, wszystkie twarze kreśli.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>PAŹ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Pani moja! Masz umysł obłąkany, chory.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Czy nic nie słyszysz, paziu?
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>PAŹ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Wkoło głuche cisze,</wers_cd>/
Tylko echo pałacu słowom odpowiada,/
Tylko wiatr gałęziami modrzewiów kołysze,/
I przez gotyckie okna blady księżyc pada.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Co? Księżyc świeci? Jaka blada przy księżycu/
Musi być twarz Botwela? Na ponurym licu/
Głęboki zamysł zbrodni uśpiony spoczywa;/
Za nim księżyc na trawie długie kładnie<pe><slowo_obce>kładnie</slowo_obce> --- dziś popr.: kładzie.</pe> cienie;/
Błąka się --- w dłoniach lampy ognisko ukrywa,/
Aby jej nie zgasiło silne wiatru tchnienie.../
O! Tak, bogdaj by zgasła! Wróci z twarzą ciemną,/
Lecz przynajmniej nie ujrzę zbrodni na tej twarzy./
Nie, nie, lampa nie zgaśnie, sam wiatr ją rozżarzy./
Henryk zginie!... O Boże! Zmiłuj się nade mną!/
<didask_tekst>Po chwili, z wzrastającym przerażeniem.</didask_tekst>/
To Rizzia! Rizzia słowa! Czyż ta noc wróciła?.../
Patrzcie --- on się w te szaty królewskie otula.../
Nigdy krwi nie widziałam!. .. szat mi nie splamiła... /
Stój, Duglasie! Patrz, paziu! Patrz tam za mnie, w cieniu,/
Czy tam kto stoi za mną?...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>PAŹ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Kto?</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nia ma tam króla?...</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>PAŹ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
To mara utworzona w twoim przywidzeniu...
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Słyszysz, powtarza: --- jestem! Jestem tu przy tobie!/
Jest przy mnie? Tu, w tej sali, jeszcze w takiej porze?/
Lękam się spojrzeć za mnie... powinien spać w grobie/
A on jest teraz przy mnie! Nie, to być nie może!/
Lecz jeszcze czas! O paziu! On żyje! Król żyje!/
Śpiesz! Zatrzymaj Botwela, śpiesz, mój paziu drogi!/
O Paziu! Ty zadrżałeś? Z radości? Czy z trwogi?/
Śpiesz! Śpiesz! Ja nieszczęśliwa! On króla zabije.../
Na miłość Boga! Śpiesz się...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>PAŹ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Botwel nie posłucha.</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Prawda... Nieś mu ode mnie, nieś ten pierścień złoty.../
Wszak jeszcze czas! Czas jeszcze. Wszędy cichość głucha./
Nie, król umrzeć nie może, nie zniosę zgryzoty.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>PAŹ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Śpieszę...</wers_cd></strofa></kwestia>

<didaskalia>Biegnie do drzwi, lecz nagle chwieje się i drży u progu.</didaskalia>






<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>O Boże! Boże! Śpiesz, mój paziu miły!</wers_cd>/
Czegóż czekasz?...
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>PAŹ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Królowo moja! Nie mam siły,</wers_cd>/
Tak mi słabo...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Śpiesz, paziu!...</wers_cd>
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>PAŹ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Już idę, królowo!</wers_cd>/
Już idę! idę!... Och! och!...
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Pada.</didaskalia>




<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Paziu! Drogie dziecię!</wers_cd>/
Paziu! Przemów, mój drogi! Przemów jedno słowo!/
I miałżeby on umrzeć, umrzeć w wieku kwiecie?/
Nie... on umrzeć nie może.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>PAŹ</naglowek_osoba>





<didaskalia>słabym głosem.</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Te bole przeminą...</wers_cd>/
Senny jestem... Królowo, kochasz mnie?
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Jak syna!</wers_cd>/
Paziu! Obudź się, drogi! Weź tę kroplę wina,/
Może ciebie orzeźwi?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>PAŹ</naglowek_osoba>





<didaskalia>drżącym głosem.</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Już piłem dziś wino...</wers_cd>/
Mario moja! Och! Och! Och!...</strofa></kwestia>


<didaskalia>Kona.</didaskalia>




<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Paziu! Moje życie!</wers_cd>/
Paziu mój! Wołam, budzę, a on się nie budzi?/
Boże! Za moje zbrodnie skarałeś to dziecię!/
Powiew zbrodni koło mnie już zabija ludzi,/
A mnie zabić nie może, jak niegodną kary./
<didask_tekst>Klęka na stopniach przed krucyfiksem.</didask_tekst>/
Boże! Błagam cię! Przyjmij mnie na twoje łono,/
Przywykłam spokojności szukać na dnie wiary./
Na cóżeś moje czoło uwieńczył koroną?/
Na cóż mnie szata ziemskiej wielkości okryła?/
Blask marzenia już zniknął, gdym tę noc przeżyła!/
<didask_tekst>Słychać wybuch miny.</didask_tekst>/
Ach!!!/
<didask_tekst>Po  chwili zrywa się i biegnie do okna.</didask_tekst>/
<wers_cd>Widzę! Widzę! Kłęby dymu i płomieni,</wers_cd>/
A tam, w czarnych obłokach, jakiś duch straszliwy/
Ulatuje do nieba, chmurzy się i mieni;/
To Henryk! Henryk! ja go poznałam --- nieżywy!.../
<didask_tekst>Odwraca się od okna i znów cofa się z przestrachem.</didask_tekst>/
I tu znów Henryk! Henryk przede mną w tej sali!/
Widziałam go przed chwilą, był blady i chory,/
A teraz takie jasne na licu kolory,/
Jakby żył jeszcze --- oko płomieniem się pali.../
Precz! Precz ode mnie! Szukasz ślubnego pierścienia?/
Oto go masz! Już odejdź --- nie jestem twą żoną./
Ach Henryku! Henryku! Nie masz ty sumienia!/
Dręczyć tak duszę tylu mękami dręczoną!.../
Ach, zlituj się nade mną --- jestem nieszczęśliwa!/
Chcesz może widzieć moje udręczenia, nędzę,/
Patrz na twarz moję --- z oczu strumień łez nie spływa;/
Lecz ja cierpię, przysięgam! Nie wierzysz przysiędze?/
Wszak jeszcześ słowom moim ufał przed godziną.</strofa></kwestia>



<naglowek_scena>SCENA IV</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>MARTA</osoba>, <osoba>BOTWEL</osoba>.</didaskalia>




<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<didaskalia>wchodzi ze zgaszoną lampą.</didaskalia>



<kwestia><strofa>O Mario! Uchodź! Uchodź!</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Patrz! patrz!... tam przede mną.</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Tak, widzę, na podłodze krwi strumienie płyną.../
Krew Rizzia.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie, nie widzę krwi, w sali tak ciemno,</wers_cd>/
Ale w ciemnościach widzę postać martwą, bladą./
Zdradę króla czarniejszą zmazaliśmy zdradą,/
Musiałam mu przebaczyć, on mi nie przebaczy!/
Patrz tam!
</strofa></kwestia>
 
<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>To paź nieżywy.</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Boże! Paź nieżywy!...</wers_cd>/
Botwelu, co to znaczy?...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<didaskalia>z dzikim śmiechem.</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Cha! cha! Co to znaczy?</wers_cd>/
Wiedział o naszej zbrodni... umarł...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nieszczęśliwy!</wers_cd>/
O! Botwelu! Botwelu! Nie jesteś aniołem!/
Inny stworzyłam obraz niegdyś w moim sercu,/
Precz! precz ode mnie, zbójco z tym wybladłym czołem!</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Chodź ze mną!
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Gdzie?</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Odpoczniesz na ślubnym kobiercu...</wers_cd>/
Teraz idźmy się błąkać... słyszysz te okrzyki?/
To lud nas ściga mściwy... wkrótce motłoch dziki,/
Uzbrojony, napełni królewskie pokoje./
O Mario! Uchodź! Uchodź!</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<didaskalia>odstępując od niego z przerażeniem.</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ja się ciebie boję!</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Serca zbrodnią skalane zbrodni się nie boją,/
Słuchaj; otrułaś króla, jesteś moją!
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Twoją?...</wers_cd>/
O! Nie, Botwelu! Ty mnie skłonisz do szaleństwa.</strofa></kwestia>
 
<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Straszne okrzyki ludu w tę noc zbrodni ciemną.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Cóż w tych okrzykach słyszysz? Co słyszysz?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BOTWEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Przekleństwa.</wers_cd>/
Chodź, Mario! Uciekajmy! Chodź ze mną! Chodź ze mną!</strofa></kwestia>



<nota><akap>1830.</akap></nota>


 </dramat_wierszowany_l></utwor>