<utwor>
<rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/slowacki-fantazy/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Słowacki, Juliusz</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fantazy</dc:title>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kozioł, Paweł</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Czech, Katarzyna</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Romantyzm</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Dramat</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Tragedia</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). </dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/slowacki-fantazy</dc:identifier.url>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Juliusz Słowacki, Pisma Juliusza Słowackiego, Tom III, nakł. Gebethnera i Wolffa, Warszawa 1909.</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Juliusz Słowacki zm. 1849</dc:rights>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">1920</dc:date.pd>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2016-09-02</dc:date>
<dc:audience xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">L</dc:audience>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:contributor.funding xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Tomasz Trzmiel</dc:contributor.funding>
<dc:contributor.funding xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Justice</dc:contributor.funding>
<developmentStage>0.3</developmentStage>
<dc:relation.hasFormat id="pdf" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/pdf/slowacki-fantazy.pdf</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-0931-4</meta>
<meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta>
<dc:relation.hasFormat id="html" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/slowacki-fantazy.html</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-1899-6</meta>
<meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta>
<dc:relation.hasFormat id="txt" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/txt/slowacki-fantazy.txt</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-2854-4</meta>
<meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta>
<dc:relation.hasFormat id="epub" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/epub/slowacki-fantazy.epub</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-3927-4</meta>
<meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta>
<dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/mobi/slowacki-fantazy.mobi</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-5013-2</meta>
<meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/use/7033.jpg</dc:relation.coverImage.url>
    <dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Hanna Daszyńska i Juliusz Osterwa w roli Fantazego w jednej ze scen sztuki (1932 r.), autor nieznany, domena publiczna</dc:relation.coverImage.attribution>
    <dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/7033</dc:relation.coverImage.source>
<category.legimi>Dramat</category.legimi>
    <category.thema.main>DD.WL-D</category.thema.main>
    <category.thema>DD.WL-DR</category.thema>
    <category.thema>1DTN</category.thema>
    <category.thema>3MN</category.thema>
    </rdf:Description>
</rdf:RDF>
<dramat_wierszowany_l>
<abstrakt>
<akap><tytul_dziela>Fantazy</tytul_dziela> --- nieukończony dramat Juliusza Słowackiego, napisany prawdopodobnie na przełomie 1844/1845. Jest on zaliczany do tragikomedii.</akap>


 
<akap>Fabuła dotyczy starań o zaaranżowanie małżeństwa między hrabią Fantazym a Dianą, córką zrujnowanego hrabiego Respekta. Sytuację komplikuje przybycie dawnej kochanki Fantazego, Idalii, oraz Jana, zesłańca syberyjskiego, którego kocha Diana. Fabuła, przypominająca komedię obyczajową, zmienia się w tragedię za sprawą sceny śmierci Majora, rosyjskiego żołnierza opiekującego się Janem. Dodatkowo Słowacki przemyca w dramacie elementy swojej filozofii genezyjskiej.</akap>



</abstrakt>

<autor_utworu>Juliusz Słowacki</autor_utworu>



<nazwa_utworu>Fantazy</nazwa_utworu>

<nota_red><akap>Błąd źródła: HRĄBINA > HRABINA; Mylisz > Myślisz (co? --- i torbą po kawałek chleba); STALLA > STELLA; fal > fala (na brzeg rzuciła); ze > (to się zdaje) że; W tym w twoim zapale > W tym twoim zapale; Ze > Że (tu...pod lawą tą...); RR. RESPEKT > HR. RESPEKT; Ze > Że (taki afront); ulanem > ułanem; śmialo > śmiało; upior > upiór;</akap></nota_red>

<podtytul>Dramat
w pięciu aktach</podtytul>







<lista_osob>
<naglowek_listy>OSOBY:</naglowek_listy>



<lista_osoba><osoba>HRABIA RESPEKT</osoba>, były marszałek powiatowy,</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>HRABINA RESPEKTOWA</osoba>, jego żona,</lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>DIANA</osoba>, <osoba>STELLA</osoba>, ich córki</lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>HRABIA FANTAZY DAFNICKI</osoba>,</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>RZECZNICKI</osoba>, marszałek powiatowy, jego przyjaciel,</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>HRABINA IDALIA</osoba>, rozwódka, sąsiadka Respektów,</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>KSIĄDZ LOGA</osoba>, kapelan,</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>WOŁDEMAR HAWRYŁOWICZ</osoba>, rodem Czerkies, stary major rosyjski,</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>JAN</osoba>, zesłany na Sybir w sołdaty,</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>KAJETAN</osoba>, kamerdyner hr. Respektów,</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>HELENKA</osoba>, pokojowa Idalii,</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>KAŁMUK</osoba>, sługa majora.</lista_osoba>
</lista_osob>





<miejsce_czas>Rzecz dzieje się na Podolu, około r. 1841 --- w trzech pierwszych aktach w domu hr. Respektów, w obu ostatnich --- w majętności hr. Idalii.</miejsce_czas>





<naglowek_akt>AKT PIERWSZY</naglowek_akt>




<naglowek_scena>SCENA PIERWSZA</naglowek_scena>


<didaskalia>W domu hr. Respektów.</didaskalia>



<didaskalia><osoba>FANTAZY</osoba> i <osoba>RZECZNICKI</osoba>. Później <osoba>HR. RESPEKT</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Widziałeś Wasan, jakie w przedpokoju/
Hamadryjady, Laokonty, Psylle/
W ojca Adama przenajświętszym stroju/
Stoją, z lokajstwem w zgodzie? --- A nie tyle/
Lokajów, ile posągów! --- a wszyscy/
Postaci większej, niźli chce natura:/
Bo ci lokaje są sufitów bliscy/
Głowami, a ich olbrzymia struktura/
Herkulesowe przypomina członki./
Sądzę więc, że i panny tu znajdziemy/
Jako Dryjady albo Amazonki,/
Nadludzkie. --- Ślepy więc będę lub niemy,/
A ty, rozsądny, patrz za mnie i gadaj;/
Co człowieczego znajdziesz pod boskością/
Kształtu, wydobądź, ojca wyspowiadaj/
Z politycznego sumienia, z Jejmością/
Wejdź w jak najbliższe stosunki, aż ci się/
Przyzna, pod jakie jarzmo zegnie zięcia; ---/
Słowem: jak gdybyś zjechał na komisją./
Gadaj, rób i patrz; a ja się w dziecięcia/
Roli dam wszystkim, gdzie chcą, za nos wodzić.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Lecz ciebie znają.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Cóż? Że kilka listów,</wers_cd>/
Które w gorączce można było spłodzić,/
Przepisać nawet przez płatnych kopistów,/
Samemu nawet pisać nie umiejąc ---/
Że kilka listów, które na Podolu/
Panny czytały wyuczone, mdlejąc/
I krzycząc: --- ach! ten list na Kapitolu/
Był napisany! a ten z Wezuwiusza/
Leciał jak gołąb aż na Ukrainę!/
Że wykrzykniki te; ach co za dusza!/
Ach! co za ogień!..........................<pr>Tu koniec karty w rękopisie wydarty. (Przyp. p. Małec.).</pr>/
Brzmiały tu stokroć razy: --- to ja, hrabia/
Fantazjusz, głupim być już nie mam prawa?/
A cóż to, powiedz, jest opinia babia?/
Czy to szacunku godna rzecz? czy strawa,/
Na której serce tyje? czy poduszka,/
Na której głowa leży? --- Mój Rzecznicki,/
Ty mój swat, ty mój --- raczej moja drużka./
Bo się jak panna spłonię, w jezuicki/
Talerz wlepiwszy me panieńskie wzroki.../
Ty mnie zachwalaj, wynoś pod lazury,/
Ponad Wezuwiusz, nad Alby, obłoki!/
Mów, żem napisał poemat ponury/
O czterech wiatrach; złoć mnie jak barana!/
A mnie pozwól się troszeczkę zagapić/
I z siebie lakier byroński szatana/
Zrzucić...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Fantazy, możesz się poszkapić</wers_cd>/
I źle wyjść ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>



<kwestia><strofa><wers_cd>Jak to?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>



<kwestia><strofa><wers_cd>Pierwsze złe wrażenie</wers_cd>/
Trudno się ściera...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>przerywając niecierpliwie.</didaskalia>







<kwestia><strofa><wers_cd>Nie dbaj, nie dbaj o to!</wers_cd>/
Jeśli zakocham się, to się odmienię; / 
Jeśli nie... / 
<didask_tekst>Widząc wchodzącego <osoba>HR. RESPEKTA.</osoba></didask_tekst>/
<wers_cd>Hrabia Respekt.</wers_cd></strofa></kwestia>







<naglowek_osoba>HR. RESPEKT</naglowek_osoba>


<kwestia><strofa><wers_cd>Jak to? co to?</wers_cd>/
Sami? nikogo na wasze przyjęcie?/
Sami?... Przepraszam was za moje baby./
Przynajmniej tu was...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>na stronie do <osoba>Fantazego</osoba>.</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie chodź mi po pięcie!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HR. RESPEKT</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Przynajmniej tu was moje główne sztaby/
Przedpokojowe...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do <osoba>Rzecznickiego</osoba>.</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Rekomendujże mnie!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Hrabia Fantazy, mój przyjaciel.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HR. RESPEKT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Miły</wers_cd>/
Będzie mi w domu gość: ziemia o ziemię/
Nasze dwa dwory, a bogdajby były/
Serce o serce nasze dwa stosunki!/
Lecz gdzież to moja żona i figlarne/
Córki? gdzież moje kobiety? Korónki/
Mówią, czy jakie gdzie romanse czarne/
Gryzą po kątach i żółć w sobie płodzą?/
<didask_tekst>Do lokaja.</didask_tekst>/
Kajetan! gości zaanonsuj paniom!/
Ha! otóż przecie i są --- otóż wchodzą.</strofa></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA DRUGA</naglowek_scena>

<didaskalia>Wchodzą <osoba>HRABINA RESPEKTOWA</osoba>, <osoba>DIANA</osoba> i <osoba>STELLA</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>HR. RESPEKT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Hrabia Dafnicki --- </strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Pana opisaniom</wers_cd>/
Rzymu winniśmy bardzo miłe chwile!/
Znamy go dobrze: taki ogień w piórze/
I tyle serca, entuzjazmu tyle!/
Ach! listy Pana... to są na marmurze/
Pisane lawą! czy prawda Dianno?/
Te dwie fontanny, co przed Watykanem/
Jak duchy, tęczą opasane ranną ---/
Ten krzyż drewniany w Cyrku --- ach! my z Panem/
Dawno się znamy, dawno!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>To być może,</wers_cd>/
Żeśmy się znali przed śmiercią...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Słyszałam,</wers_cd>/
Że Pan jest mistyk --- teraz się założę,/
Że Pan jest mistyk. --- Ach, jak ja się bałam,/
Że Pana znajdę mistycznym.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HR. RESPEKT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Marianno,</wers_cd>/
Nie zaczynajże zaraz z gościem kłótni!/
Proszę was za mną, proszę. Ty Dianno/
Zagrasz nam; a was ostrzegam, że smutni/
Ludzie są w mojem sercu podejrzani/
O brak szczerości!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wychodzą wszyscy oprócz <osoba>Hrabiny</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA TRZECIA</naglowek_scena>

<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Kajetanie!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Lokaj wchodzi.</didaskalia>



<naglowek_osoba>LOKAJ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Pani,</wers_cd>/
Co Pani każe?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Każ zapędzić trzody</wers_cd>/
Na małą łąkę w ogrodzie! Niech stary/
Anton zapuści swoję sieć do wody/
I sam pod wierzbą siądzie obok pary/
Chłopiąt plotących koszyki --- jak w Tassie./
Opodal żeńców postawić gromadę/
I niech śpiewają! Anna niechaj pasie/
Kozy na skałach... Ach! puścić kaskadę!/
Pamiętaj, puścić kaskadę wieczorem,/
Wprzód nim wstaniemy od stołu... Ach, jeszcze/
Powiedz Dubynie, niech stanie za dworem/
I pieśń Padury śpiewa!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LOKAJ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ale deszcze</wers_cd>/
Popsuły rurę w kaskadzie --- ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nowina!</wers_cd>/
No, to nie puszczać wody...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LOKAJ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ale, Pani...</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Ale! co ale?!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LOKAJ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ale dziś Dubyna</wers_cd>/
Pojechał kupić cukru i araku/
Do Berdyczowa ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>No, to się bez dumy</wers_cd>/
Obejdzie; ale pomnij o rybaku ---/
Pomnij o trzodach i...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LOKAJ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Summa do summy:</wers_cd>/
Rybak i trzody.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>I małe chłopięta,</wers_cd>/
Które koszyki plotą.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LOKAJ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>I koszyki.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>I żeńce!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LOKAJ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ale pszenica pożęta!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Mój Kajetanie, rób, co chcesz. Ten dziki/
Ogród angielski, to kłopot prawdziwy!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LOKAJ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Zawsze w nim czegoś brak: to się altana/
Załamie, burza krzyż umyślnie krzywy/
Zwali --- o mało co nie zabił Pana.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi.</didaskalia>



<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ach, jaka, jaka z tym ogrodem biada!/
Stelko!</strofa></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA CZWARTA</naglowek_scena>

<naglowek_osoba>STELLA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>za sceną.</didaskalia>


<kwestia><strofa>Co?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Stelko, chodź tutaj!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STELLA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>wchodzi</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Co mamo?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Czy pan Fantazy już z Dianką gada?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STELLA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Zostaw, Stelko, ją w salonie samą,</wers_cd>/
A ty idź dziadka odwiedź, potem biało/
Ubierz się cała, i wiesz --- tam nad stawem,/
Pod brzozą naszą płaczką --- stań pod skałą/
I wab łabędzie; bo my niezabawem/
Wyjdziemy z gośćmi pod dąb Wernyhory/
Pić kawę...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STELLA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Dobrze, mamo; ale potem</wers_cd>/
Pozwolisz mi pójść z Hanką na nieszpory?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Dobrze... Lecz cóż to widzę? Ach, pod płotem/
Kibitka jakaś i konne Baszkiry! ---/

<didask_tekst>Do wchodzącego <osoba>LOKAJA</osoba>.</didask_tekst>

Co to?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LOKAJ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Oficer moskiewski, gwardzista.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Proś! --- ach! drżę cała... Nie wiesz, czy kwatery/
Żąda?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LOKAJ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nic nie wiem.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Proś!... Matko przeczysta!</wers_cd>/
Jeśli to jaki feldjegier... drżę cała.../
Idź, ostrzeż ojca, Stelko!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Stella wybiega.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA PIĄTA</naglowek_scena>

<didaskalia>Wchodzi <osoba>MAJOR</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Witam Pana...</wers_cd>/
Kogoż mam honor?...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MAJOR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Pani nie poznała?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ach! Pan Woldemar! Ach! cóż za kochana/
Siurpryza! --- Mężu! Steluniu! Dyjanko!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wbiegają <osoba>WOŁANI</osoba>, a z nimi <osoba>FANTAZY</osoba> i <osoba>RZECZNICKI</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>HR. RESPEKT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Co to jest?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Patrzcie! nasz dawny znajomy!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HR. RESPEKT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ach Major! przyjąć-że go pełną szklanką!/
Iluminować-że mój dach poziomy!/
Cukrem wysypać srebrnym mój dziedziniec/
I zamienić mu w Sybir! --- Mój ty drogi!/
<didask_tekst>Ściska go.</didask_tekst>/
Teraz-że widzisz: ot ja, Ukrainiec,/
Już nie twój więzień! już tobie bez trwogi/
Patrzę za mundur, czy zeń nie wyziera/
Jaki róg biały carskiego ukazu.../
Panowie! w rękach tego oficera/
Był mój los; a on --- mówię, ani razu/
Nie dał mi uczuć niewoli! i owszem ---/
Gdym z żoną, z dziećmi, w pobliżu Tobolska/
Siedział, zasłany tam jakoby w zdrowszem/
Dla mnie powietrzu, aby dżuma polska/
Nie zaraziła mej skóry (bo wiecie,/
Żem takiej rządu pieczołowitości/
O moje zdrowie, jako tu w powiecie/
Pierwszy urzędnik, doznał): --- on, litości/
Pełny, widząc mnie z córkami i z żoną/
W małej wioszczynie, w dziurawej stodole,/
Był nam pomocą wtenczas i obroną,/
Tak, że nas wściekłe sybirskie Eole/
Nie rozdmuchały.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MAJOR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Szczęsny, żeście w zdrowiu.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>A jak się ma pop Osip?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MAJOR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Pijany z duszą!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STELLA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
A moje gile czerwone?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MAJOR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>W pustkowiu</wers_cd>/
Świszczą po drzewach i w róże się puszą,/
Smutne, że nie ma Panny na Sybirze!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STELLA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>A oswojone szczygiełki?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MAJOR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Jak w raju</wers_cd>/
U kaznaczeja...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIANA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>A trzy polskie krzyże?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MAJOR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Stoją.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>A Pani Potopof.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MAJOR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Przy czaju ---</wers_cd>/
W zielonej sukni.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>I zawsze w zielonej?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MAJOR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>I w kokoszniku ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STELLA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Z którego ja chciałam</wers_cd>/
Zrobić gniazdeczko suczce oszczenionej!/
Ach, jak tam zimno być musi! zadrżałam/
Myśląc, jak zimno tam Pani Potopof!/
Dianko, a nasz?...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIANA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Kto nasz?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STELLA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Kto? --- nasz drogi,</wers_cd>/
Nasz biedny Pan Jan, co na czele chłopów/
Z kosą wzięty był. On taki ubogi,/
A taki dobry! aresztant --- i taki/
Piękny, jak Michał Anioł na obrazie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MAJOR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ten wasz przyjaciel dał nam się we znaki:/
Buntował nam lud --- a dziś na Kaukazie/
Bije się, w proste posłany sołdaty.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STELLA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Patrzaj Dianko!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Dość, Steluniu! prowadź</wers_cd>/
Pana Majora do polskiej herbaty,/
Którą przyrzekłaś jego uczęstować/
Za kwas sybirski.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wychodzą wszyscy oprócz Fantazego i Rzecznickiego.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA SZÓSTA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>FANTAZY</osoba> i <osoba>RZECZNICKI</osoba>, przy końcu <osoba>STELLA</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>O nas zapomnieli!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Gniewasz się?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>O! nie.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Lecz trochę zazdrościsz.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Czego?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Diany spojrzeń i łez Sttelli.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Jeszcze nie kocham.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ale już się złościsz.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Wcale nie! --- Ale powiedz mi, Rzecznicki,/
Kto to jest ów to pan Jan, wzięty z kosą?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Jakiś kosynier...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Jesteś jak delficki</wers_cd>/
Posąg: --- wyrocznie twoje prosto niosą/
W sam cel i w samo serce prawdy; ale/
Rad bym dowiedzieć się, jaki to smutny/
Upiór nad srebrne gdzieś sybirskie fale/
Pierś pokazuje i łańcuch okrutny/
Wstrząsa, i w panien tych ładnej pamięci/
Staje z ranioną piersią i z brylantem/
Tej łzy, co mu się w oczach mglistych kręci,/
Próżno roniona. Z takim aresztantem/
Adonis nie mógłby walczyć o miłość/
Szlachetnej Polki!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Przecudna tyrada:</wers_cd>/
Periody długie...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ta dawna zażyłość</wers_cd>/
Sybirska --- chmura ta błękitno-blada/
Szronu złotego, która go obwiewa ---/
Te pod nim jary, pełne wilczych kości ---/
Te nad nim czarne sosny, straszne drzewa,/
I to nieszczęście czarne...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>I w czarności</wers_cd>/
Kominie białą napisane kredą/
Imię Diany...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Przeklęty człowieku,</wers_cd>/
Któremu jeszcze dziś świątynie w Knido/
Dostarczą wody kastalskiej! O! ćwieku/
Z byronowego krzyża! O! baranie,/
O którym niegdyś w mistycznem widzeniu/
Śnił Sanczo Pansa, w niebie niespodzianie/
Ujrzawszy bydło! O! ty, co w płomieniu/
Wiekowym głupstwa jesteś Salamandrą/
I w ogniu będąc, tyjesz, o Rzecznicki!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O nieszczęśliwy wieszczu!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>O Kasandro</wers_cd>/
Przedkontraktowa!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>O ty, potrzebnicki</wers_cd>/
Zdrowego sensu!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>O ty, sekaturo!</wers_cd>/
Patrz --- poszli wszyscy na ogród, a o nas/
Ani kto wspomniał!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Bo ty jesteś pióro,</wers_cd>/
Które sonety pisze... <slowo_obce>et andronas</slowo_obce>/
<slowo_obce>Scribit</slowo_obce> --- i bawisz ludzi, gdy się nudzą,/
A nudzisz, gdy się bawią.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>To być może...</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Abyś się widział sam, weź głowę cudzą/
I włóż na swój kark.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>A moją położę</wers_cd>/
Na twoim?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>W karty przegraj twoją głowę.</wers_cd>/
Jeśli na stawkę szulery pozwolą/
Stawić wiatr, a nie pieniądze gotowe./
Lecz pierwej złap ją tak, jak wróbla --- solą/
Na ogon, bo ci z rąk samych wyleci!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Prawdę ty mówisz: same jakieś światła/
Chodzą po mojej głowie --- jak u dzieci ---/
Zielone, jasne, czerwone --- jak na tła/
Złote rzucone przez Wenecjanina/
Świętych postaci; różne jakieś tony,/
Z których ton każdy mi coś przypomina/
Smutnego, a ma niewytłómaczony/
Urok dla ducha. W powietrzu mi dzwonią/
Różne pamiątki miejsc; koło mnie chodzą,/
Każda ze swoją twarzą, swoją wonią,/
Zmieniona w Nimfę, w postać... Ach! jak szkodzą/
Uczuciom myśli nadto rozwinięte!/
Zda się, upiory piękniejsze, że smętne ---/
Zdaje się, kwiaty smętniejsze, że ścięte ---/
Zda się, że bóstwa --- tak, krwią nie namiętne,/
Ale grzejące słonecznością lica --- /
W wieńcach, w kameliach z gwiazd, których kolory/
Niepewne jako półtęcze księżyca/
Srebrzeją... Myśli me --- już pół-upiory,/
A jeszcze myśli...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Bądź zdrów, bałaguło,</wers_cd>/
Który handlujesz końmi Apolina!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Stój!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>A co?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Serce moje coś uczuło.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Fenomen!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>



<kwestia><strofa><wers_cd>Słuchaj: --- ta w czerni dziewczyna,</wers_cd>/
Ta wybielona wiatrem na Sybirze/
Diana, która czarnemi oczyma/
Widzi tam jakieś mogiły i krzyże,/
Słyszy tam jakieś łańcuchy, i trzyma/
Ręce na piersiach, jak posąg słuchania/
I bolu --- słuchaj! --- ta Diana dumna,/
Co pod piorunem tu zatradowania,/
Pod ruinami gmachu, jak kolumna/
Ostatnia trzyma wysoko swe czoło ---/
Ta, która patrząc na matki aktorstwo/
I na twarz ojca --- zbladłą, a wesołą/
Dla ludzi... czuje całe gladiatorstwo/
Nędzy domowej, ze światem walczącej ---/
Ona, co na mnie jako narzeczona/
Patrzeć tu musi, a w duszy gorącej/
Czuje, że będzie majątkiem kupiona,/
A cierpliwością wypłacić się musi ---/
Ta panna --- czuję, że to podłość we mnie!/
Ale mnie jakiś szatan wnętrzny kusi/
Popełnić taką podłość i nikczemnie/
Kupić ją złotych polskich pół-milionem!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Rzecz ułożona.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Tak --- lecz jakim tonem</wers_cd>/
Mówić z nią?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Tonem kupca trzeciej gildy.</wers_cd></strofa></kwestia>


<didaskalia>Przychodzi <osoba>STELLA</osoba></didaskalia>



<naglowek_osoba>STELLA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Mama przysyła mi zaprosić Panów/
Pod dąb, na małą wysepkę Matyldy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Z romansu Cottin...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STELLA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Bo do trzech kurhanów</wers_cd>/
Pójdziemy potem na spacer.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Cudownie!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Fantazy</osoba> i <osoba>Rzecznicki</osoba> wychodzą.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA SIÓDMA</naglowek_scena>


<naglowek_osoba>STELLA</naglowek_osoba>



 <didaskalia>sama.</didaskalia>



<kwestia><strofa>Smutni dziś wszyscy! Dianka --- tak blada,/
Jakby opłatek, wzdryga się gwałtownie/
I drży jak w febrze i z nóg, zda się, pada;/
Papa nie mówi anegdot, a mama ---/
Kiedy spojrzałam na nią: tom się zlękła!/
Taka przy oczach szafirowa plama/
I taka wielka łza w jej oczach pękła/
I taka twarz się wydaje stroskana!.../
<didask_tekst>Wbiega do pokoju <osoba>JAN</osoba>.</didask_tekst>/
Ach! jakiś Baszkir! Baszkir! ach! w drzwi wpada!/
Baszkir!... Czego Pan chce! Ach! proszę Pana,/
Ja jestem sama...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Stelka mi nie rada?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STELLA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ach! Pan Jan?!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Cyt! cyt!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STELLA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ach! Pan Jan przebrany?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Moja Steluniu, cicho!... Jak urosła!/
Jaki z niej kwiatek biały i różany!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STELLA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Puść mnie, ażebym Diance doniosła,/
Że tutaj jesteś...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Moja dobrodziejko,</wers_cd>/
Mój aniołeczku, o tem ani słowa!/
Pamiętaj, że mnie prosiłaś na mleko/
I miód z pasieki twojej, jak królowa/
Rusałek, kwiatów podolskich caryna./
Bądźże mi teraz wierną i zaklętą,/
Jak czar --- bo dla mnie ta cała kraina/
Musi być tylko snem i wizją świętą,/
Na którą muszę patrzeć tak jak we śnie ---/
Z uśmiechem, ale w milczeniu... O! biada/
Tym, co stracili Ojczyznę!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STELLA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Boleśnie</wers_cd>/
Gadasz --- i słyszę, jak za ciebie gada/
Głuchy sybirski wiatr, co tak okropnie/
Wył, w szyby bijąc brzęczące...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Milutka!</wers_cd>/
Proszę cię --- teraz postępuj roztropnie,/
Widząc mnie tutaj: jedna bowiem krótka/
Radość mogłaby mnie i dom wasz cały/
Strącić w nieszczęście...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STELLA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Pan zawsze w niewoli?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Zawsze ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STELLA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>I wraca znów na Sybir biały?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Wracam.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STELLA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>I Pan mi mówić nie pozwoli,</wers_cd>/
Że Pan przyjechał?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Zgubiłabyś obu</wers_cd>/
Mnie i Majora!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STELLA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Cóż mam robić?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAM</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Oto</wers_cd>/
Ja, Stello, szukam jakiego sposobu,/
Abym Dianie tę obrączkę złotą,/
Zgubioną... dawno w śniegu, dziś wieczorem/
Oddał. --- O wschodzie słońca wyjeżdżamy!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STELLA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Jakże to zrobić? --- Ach! oto za dworem/
Jest staw i łódka, którą my pływamy ---/
Niekiedy same nawet tylko panny ---/
Na drugą stronę do ładnej pasieki./
Lasek należy cały do Dianny;/
Lecz teraz, jak nam tutaj mnichy Greki/
Wzięli kościółek i parafią, w dworku/
Pasiecznym mieszka nasz ksiądz, ojciec Loga. ---/
Otóż w tym --- jak dziś zwiemy go --- klasztorku/
Często z Dianką prosiłyśmy Boga/
Za ciebie, biedny Panie Janie; często/
Wieczorem, kiedy w łąkach derkacz krzyczy,/
A staw nakryty mgłą srebrną i gęstą,/
Pełny różowych smug, a głos słowiczy/
Po czarnym lasku girlandami spada/
Z dębów aż na staw, i za stawem jęczy:/
Często Dianka księdzu Lodze gada/
O tobie, o tej śnieżno złotej tęczy,/
Która świeciła, gdyście wy cyganki/
Na Sybirze się o wasz los pytali. ---/
Nie wiem, czy równie ty nas, dwie wygnanki,/
Pamiętał? --- Jak ty westchnąłeś! --- Cóż dalej?.../
Cóż ja mówiłam? Ha!... więc do tej chaty,/
Jeśli chcesz, siostrę moją zaprowadzę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ale nic nie mów!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STELLA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nic...</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ptaszku skrzydlaty!</wers_cd>/
Zawsze jak widzę, masz rusałki władzę/
Nad twoją siostrą.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STELLA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>O! zawsze mnie słucha!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Więc dobrze: będę wieczorem w pasiece.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wychodzi.</didaskalia>




<naglowek_osoba>STELLA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Powiem Diance, że zobaczy ducha./
<didask_tekst>Żywo.</didask_tekst>/
Ducha zobaczy! ach! zaraz polecę/
I powiem Diani, że ducha zobaczy.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Chce wychodzić --- wchodzi hrabina Idalia.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA ÓSMA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>STELLA</osoba> i <osoba>HRABINA IDALIA</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Stelko!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STELLA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ach! Pani hrabina ---</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Gdzie mama?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STELLA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Niech Pani chwilę tu zaczekać raczy!/
Pobiegnę, powiem...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Stój! --- ja pójdę sama?</wers_cd>/
Powiedz mi...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STELLA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Pani jesteś cała drżąca.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>To nic... serce mi bije... jestem chora:/
Z podróży jestem... z wielkiego gorąca./ 
Prędko jechałam pomimo doktora/
Rad... mimo własne stokrotne zakazy./
<didask_tekst>Na stronie.</didask_tekst>/
O nieszczęśliwa ja!... ach, i szalona! ---/
<didask_tekst>Głośno.</didask_tekst>/
Czy są tu goście?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STELLA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Jest hrabia Fantazy</wers_cd>/
Z panem Rzecznickim.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Czy niepostrzeżona</wers_cd>/
Mogłabym, powiedz, podejść tam, gdzie oni/
Są teraz wszyscy?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STELLA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Wszyscy są nad wodą...</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Czy mnie tam jakie ukrycie zasłoni?/
Powiedz --- czy jakie drzewa tam dowiodą/
Aż do nich --- blisko --- abym niewidziana/
Mogła dać jaki znak twej mamie? Stello!/
Patrzaj ty, jak drżą pode mną kolana,/
Jak moje oczy.../ 
<didask_tekst>Na stronie.</didask_tekst>/
<wers_cd>Ach! piorunem strzelą</wers_cd>/
Na czoło tego zmiennika! sztyletem/
Przebiją serce jego!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STELLA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Chodźmy, Pani!</wers_cd>/
Staniemy za drzew tych oto bukietem/
W kłąbach georgiń ---</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wychodzą.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA DZIEWIĄTA</naglowek_scena>

<didaskalia>Pod dębem w ogrodzie.</didaskalia>
<didaskalia><osoba>HRABIA</osoba> i <osoba>HRABINA RESPEKTOWIE</osoba>, <osoba>DIANA</osoba>, <osoba>MAJOR</osoba>, <osoba>FANTAZY</osoba>
i <osoba>RZECZNICKI</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>DIANA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>nalewając w filiżanki.</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Pan Major herbaty?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MAJOR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Dawno ja takie widział jasne kwiaty/
I takie drzewa!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Bez kultury rosną.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MAJOR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Wasz kraj ogrodem zdaje się i wiosną/
Temu, kto stoi w śniegach garnizonem./
Nie dziw, że tęskno wam do waszej ziemi,/
Że wy wzdychali do niej pełnem łonem./
Ja to czuł dobrze!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do <osoba>Fantazego</osoba> będącego w zamyśleniu.</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Z uszkami złotemi</wers_cd>/
Ta filiżanka grotesque się należy/
Panu Hrabiemu. Panie Hrabio, proszę</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Fantazy!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Niechaj piorun mię uderzy!</wers_cd>/
Chociaż amulet koralowy noszę/
Od złego oka, słyszałem za sobą/
Szelest... i znany krok... czyśćcowej duszy!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ta dusza miłą być musi osobą,/
Że tak w Hrabiego sercu wszystko głuszy/
I tak daleko od nas odprowadza/
Myśli... i w taką nieprzytomność wtrąca!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Przepraszam Panią --- to mi nie przeszkadza/
Być tu --- jak światło bladego miesiąca/
Nie szkodzi lampom.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Więc Pan Hrabia z nami?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Duszą i ciałem, sercem i oczyma!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
I nie zostało nic teraz z duchami?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ani włos jeden!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIANA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>podając filiżankę nieprzytomnemu Fantazemu.</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Ale czy Pan trzyma?</wers_cd>/
Niechże Pan trzyma! Ach! Pan puszcza z ręki!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Filiżanka pada i tłucze się.</didaskalia>



<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>To nic! Dyjanko, nalej Panu drugą!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Na Chrystusowe zaklinam się męki,/
Że nie umyślnie! --- Jestem Pani sługą/
Najpokorniejszym --- przepraszam Ją za to;/
Ale w tej chwili... gdybyś była Pani/
W oczy mi lała gorącą herbatą:/
Byłbym nie poczuł./
<didask_tekst>Na stronie.</didask_tekst>/
<wers_cd>Sami tu szatani</wers_cd>/
Grają komedię ze mną najsmutniejszą.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Dianko, nalejże Panu Hrabiemu,/
Ale herbatę daj mu jak najlżejszą./
Daj cień herbaty.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Cień jej? a to czemu?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Szanuję nerwy Pana.../
<didask_tekst>Widać za plecami <osoba>Fantazego</osoba> stojącą śród zarośli <osoba>Idalię</osoba>.</didask_tekst>/
<wers_cd>Co ja widzę?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Co to jest? komuż ukłon ten, Hrabino?</strofa></kwestia>


<didaskalia>Kłania głową.</didaskalia>



<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nic... Stelka widząc na jednej łodydze/
Kwiat rzadki --- za tą w gwiazdach georginią ---/
Gestem pytała, czy zerwać pozwolę,/
A jam jej na to odkłoniła głową.../
Dawno Pan z Rzymu przybył na Podole?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Pół roku ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Któż tam z naszych?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Daję słowo,</wers_cd>/
Że oprócz kilku wielkich dziwolągów/
Suchych, co jeden za drugim się wleką,/
Powysychani na kształt wodociągów/
I wydają się ruinom opieką,/
Jak mech i chwasty: nie ma w całym Rzymie,/
Kogo bym wspomniał.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Przecież dla nas sielan</wers_cd>/
Wszystko ciekawe.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Przy ruinach drzemie</wers_cd>/
Jeden katolik Polak --- i szambelan/
Cesarskiej Mości, wielki filharmonik:/
Rogaty złotą lirą Apolina,/
Śpiewa, ale tak, jak Egerii ponik/
Mrucząc: niteczka głosu tylko sina/
Z ust mu wypływa, młynów nie obróci,/
A jednak ciurka wciąż włoską ruladą;/
Milczenia anioł w nim siedzi i nuci;/
Pitagor z całą swych uczni gromadą/
Milczącą siedzi w nim; a rzec by można,/
Że swojej szkolnej zasady nie łamie. ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Któż więcej?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Jedna hrabina pobożna,</wers_cd>/
Której spadają loki aż na ramię,/
A w każdym włosa pierścieniu ukryty/
Albo kanonik, albo Monsignore.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Dewotka. --- Jakież są więcej kobiety?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Najwięcej blade są i bardzo chore,/
Ruiny kobiet, resztki Karlisbadu,/
Wód stalaktyty, zgasłe Wezuwiusze.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Zacytuj mi Pan jedną dla przykładu!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ach! jest tam, chora do głębi na duszę,/
Znajoma Pani --- Hrabina Idalia,/
Rodzaj Pani Staël --- machina parowa/
pisząca listy...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Czy ładna?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Jej talia</wers_cd>/
Jest do połowy z mgły, druga połowa/
Bez kości, sprężyn, samą siłą skrętu/
Idąca naprzód --- zresztą w oczach cała...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Piękne?
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Dwie czarne plamy atramentu</wers_cd>/
Na prześcieradle białem...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Taka biała?!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Jak prześcieradło.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>I takie ma oczy?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Jakby atrament.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Widzę ją przed sobą!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Kto prześcieradło to sztyletem zbroczy:/
Popełni --- wielką poezję... z osobą,/
Która by dała dziś dziesięć lat życia/
Za jaką scenę głodną i tragiczną. ---/
Jej trzeba rany, usta ma do picia/
Trucizny; --- byłaby osobą śliczną,/
Mając rozdarte serce lub sumienie,/
Do miesięcznego modląca się blasku./
Nieszczęściem --- takie biednej przeznaczenie ---/
Że jako okręt rozbity na piasku/
Siedzi i czeka; lecz żądane burze/
Nigdy ją z ziemi zabrać nie przychodzą./
Gdym przybył, chciała mnie poznać: ja służę/
Chętnie kobietom, ale się nie godzę/
Być Danaidy beczką, w którą leją/
Wszystkie serc swoich rdzawych niedokwasy. ---/
Przychodzę: --- była zajęta ideą,/
Że miłość wszędy i po wszystkie czasy/
Była święconą, bo w treści jest wiarą/
I jedynie się zasadza na wierze. ---/
Na to krzyknąłem bardzo wielkie ,,haro!"/
I powiedziałem mojej Pani szczerze,/
Że miłość nie jest taką narkotyczną,/
Niedowiedzioną istotą; --- że trzeba,/
Aby tę gwiazdę zobaczyła śliczną/
Przez alabastry płci jakiego Feba/
Świecącą, w oczu sterze i na koralu/
Ust gorączkowych... Gdym to rzekł, westchnienie/
Z burnusowego wyrwało się szalu,/
A ten szal --- amiant --- owinął płomienie/
I przepalony, srebrniał w moich oczach,/
Amiant prawdziwy! --- Tu rzekłem, że widzę/
Na jej błękitno kruczanych warkoczach/
Gwiazdę nieszczęścia. --- Myślała, że szydzę,/
Z początku; ale widząc, że ja na tem/
Stanąłem, jako okręt na kotwicy,/
Rzekła: --- Ach! Pan mi będziesz duszą bratem!/
Pan jeden --- w jednej czucia błyskawicy/
Pojąłeś, co ja cierpię, co ja czuję,/
Na jaką jestem samotność wskazana.../
Rzekłem, że sercem się nad nią lituję,/
Że mi potrzebna jest dusza siostrzana,/
Jak rękawiczce nieparzystej druga/
Z tej samej pary i z tego numeru.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Przepraszam Pana --- Stelka na mnie mruga.
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wychodzi ku <osoba>Idalii</osoba> i odchodzi z nią razem.
<osoba>Respekt</osoba> bierze <osoba>Majora</osoba> pod ramię i odchodzą w inną stronę ogrodu.</didaskalia>



<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>na stronie do <osoba>Fantazego</osoba>.</didaskalia>



<kwestia><strofa>Teraz, Fantazy, z drugiego krateru/
Sypnij Dianie w oczy!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Idź do diabła!...</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do <osoba>Diany</osoba>.</didaskalia>



<kwestia><strofa>Zapewne Mamie Pani co się stało ---/
Może tam w domu Stelunia zasłabła:/
Pójdę zobaczę./
<didask_tekst>Do <osoba>Fantazego</osoba>.</didask_tekst>/
<wers_cd>Przypuść szturm, a śmiało!</wers_cd></strofa></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA DZIESIĄTA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>FANTAZY</osoba> i <osoba>DIANA</osoba> sami.</didaskalia>



<naglowek_osoba>DIANA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Chce Pan herbaty?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIANA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Chce Pan odwiedzić</wers_cd>/
Moją ptaszkarnię?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nie --- pozwól mi Pani</wers_cd>/
Przy samowarze tym, co zaczął cedzić/
Ukrop --- pozwól mi z Plutona otchłani/
Wydobyć słowo, które na cmentarzu/
Żywych jest, jako trupia głowa w kwiatach.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIANA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Pan mówi?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Prosto mówię --- o mariażu.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIANA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Ha!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Czy mam klęknąć?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIANA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>W tych namiętnych światach,</wers_cd>/
W których Pan żyjesz, klękanie nie w modzie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Zaprawdę --- trochę już się zestarzało.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIANA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Więc...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Więc, hrabianko?...</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIANA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>W słowach tych na spodzie</wers_cd>/
Jest oświadczenie...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Cukier...</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIANA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>To za śmiało,</wers_cd>/
Mój Panie Hrabio! Wcale po kupiecku/
Zbliżyłeś się Pan po towar. Gdzież łokieć?/
I gdzie są szalki? --- Szlacheckiemu dziecku/
Bóg dał --- patrz, hrabio --- nawet ten paznokieć/
U palca, jako rubin gdzieś obmyty/
Krwią przodków, a gdzieś wzięty na Wezyrze!/
Me łzy --- patrz, są jak perły Amfitryty,/
Bom obrażona we łzach. --- W tym szafirze/
Oka mojego znajdziesz niby mętne/
Łzami rodowych myśli zdrojowisko./
Wszystko, co mogło w spadku dziecko smętne/
Wziąć po umarłych: całe serc ognisko,/
Z szlachetnościami wszystkimi --- i całą/
Myśli ich piękność --- ja mam po nich w spadku;/
A ten mój posag ich --- to moje ciało!/
Gdybym więc nawet kładła na ostatku/
Duszę, i o niej nie mówiła wcale,/
Traktując z tobą o siebie na funty: ---/
To jeszcze by mi ust jasne korale,/
To jeszcze oczy te, co straszne bunty/
Podnoszą, ogniem i łzami ciskając,/
Kazały dumną być w targu i trudną. ---/
Jak to? --- więc chciałeś, hrabio, nie klękając/
Jak przed Madonną na stepie odludną/
Rafaelową, zrumienić jej lice/
I grubijaństwem cud otrzymać święty,/
Że się łzami jej napełnią źrenice/
Lub z płótna tryśnie krew? --- Więc żeś ty wzięty,/
Żeś w okolicy sławny, że się ludzka/
Miłość za tobą goni, żeś pomięty/
Jak dziwna jaka perła kałakucka,/
Tem droższa, że ma kształt nieodgadnięty/
I do perły jest niepodobna wcale,/
Ale jest jako monstrum dziwne, drogie:/
To już myślałeś, że ja się zapalę/
Do tego dziwu, jak dziecko ubogie/
Pierwszy raz brylant słoneczny widzące/
Na twej koszuli? --- Bo wyznasz mi, Hrabio,/
Że Endymiona mirty i miesiące/
Niepotrzebne ci były tu, gdzie grabią/
Siano tak podłych, jak ja, pełne kwiatków!.../
Dobrze więc! oto odpowiem ci szczerze,/
Tem szczerzej, że tu jesteśmy bez świadków;/
Ojciec mój daje mnie tobie, a bierze/
Twoje pieniądze. Przebacz, że wyraźnie/
Mówię... Mój ojciec ma ojcowskie długi,/
A sam jest winien pół miliona w kaźnie,/
A jutro wszystkim chłopom biorą pługi/
I w każdej chacie stawiają żołnierza./
Więc jeśli chaty te jutro posłyszę,/
Że krzyczą: Boże: a Bóg nie uderza/
Piorunem; jeśli duch, co we mnie dysze,/
Modlitwą o! tej wioski nie obroni;/
Jeśli mnie chłopki okrążą i padną/
Do nóg, jak gdybym z gwiazdami na skroni/
Stała w niebiosach, a ja męką żadną/
Nie będę mogła wyratować ludu;/
Jeśli Bóg z mego jedynie nieszczęścia/
Chce siły, która, podobna do cudu,/
Ten lud obroni: --- to się do zamęścia/
Z Panem... przychylę.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wychodzi.</didaskalia>



<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Co za duch! o Jezu!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>wychodząc z za drzew.</didaskalia>



<kwestia><strofa>A cóż? --- za drzewem stałem...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Wichry! burze!</wers_cd>/
Jestem szalony!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Napij się Xeresu.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Rzecznicki! w mojej duchowej naturze/
Wielka się stała, ogromna przemiana!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Wiwat! --- A cóż rzecz czy do skutku doszła?/
Czy panna w tobie szczerze zakochana?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Duchowi memu dała w pysk i poszła!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Wiwat!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Lecz partia ta nierozegrana!</wers_cd></strofa></kwestia>


<didaskalia>Wybiega.</didaskalia>



<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Poleciał; --- dziwnie ten Fantazjusz żyje:/
Z babami się jak na pałasze bije.</strofa></kwestia>




<naglowek_akt>AKT DRUGI</naglowek_akt>




<naglowek_scena>SCENA PIERWSZA</naglowek_scena>

<didaskalia>Z jednej strony widać domek księdza Logi, z drugiej sztuczną
grotę otwartą; środek sceny zajmuje ogród, pełny w głębi skał
połamanych, mostków wiszących i kwiatów.</didaskalia>



<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba> 
<didaskalia>sama.</didaskalia>




<kwestia><strofa>Nie! nie! Ja w domu tym, gdzie oni żyją,/
Nie będę... tylko wytchnę sobie z drogi/
I tu, gdzie różne powoje się wiją/
Około sosen, w domku Księdza Logi/
Pomieszkam. --- Niech te źródła, gdzie Dianna/
Widziała swą twarz, widzą me oblicze;/
Niech widzą, że ja chociaż w serce ranna,/
Bez trucizn jestem... Nie! --- ja jej nie życzę/
Żadnej tortury! Ja egzaltowana,/
Mówią: --- dlatego właśnie przebaczyłam/
I w osty moje kolące ubrana ---/
W osty, które ja łzami uiskrzyłam ---/
Podobna jestem... do jakiej Rzymianki/
Lub Florentynki, co poety słucha/
I ma kolczate na warkoczach wianki,/
Jak gdyby burza, powstająca z ducha,/
Tłómaczyła się wieńca rozczochraniem/
I kolcem liści zjeżonych na głowie. ---/
Poetą moim jest przeszłość: śpiewaniem/
Mego poety, jestem tu w połowie/
Smutna i razem na poły radosna/
Jestem, że mnie ta pieśń nad nich podnosi. ---/
Widzę, że trzeba mi będzie wziąć krosna,/
Jak dawnej Polsce; i ten duch, co prosi/
O piękność, a chciał niegdyś miesiąc złoty/
Uczynić swoim zwykłym domownikiem ---/
Trzeba go, widzę, pięknością prostoty/
Upoić; i mieć nad moim stolikiem/
Zamiast miesiąca twarz prababki białą,/
Groźną --- świętości lampę, twarz umarłą.../
Tak, tak! --- wrzeciono będzie mi burczało/
I tańcząc złote me dywany darło,/
A ja pomyślę patrząc: tak się kręci/
Świat --- tak tańcuje każdy modniś młody!/
Taką niteczkę z jedwabnej pamięci/
Snuje za sobą! tak się w jedwab mody/
Obwija, i tak --- ot z rąk mi wylata/
I już... ode mnie wziął ruch, a mnie nie zna!.../
Zaprawdę, że tak będę drwić ze świata,/
Przędąc jedwabie ---</strofa></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA DRUGA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>STELLA</osoba> i <osoba>JAN</osoba> wchodzą z przeciwnych stron, nie widząc Idalii.</didaskalia>



<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Stelleczko lubieżna!</wers_cd>/
A cóż?..</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ktoś idzie! --- skryjmy się do groty.</wers_cd></strofa></kwestia>


<didaskalia>Wchodzi do groty.</didaskalia>



<naglowek_osoba>STELLA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Niech Pan Jan do mnie po rusku nie gada.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Słuchaj --- to język jest mojej tęsknoty,/
Język, który mi z piersi tak wypada,/
Jak pies, i wyje --- wyje, jak przy trumnie,/
A czasem w ustach jak karabin szczęknie...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STELLA</naglowek_osoba>


<kwestia><strofa>Dobrze --- lecz Pan tu na gościnie u mnie,/
W mojej pasiece: ............ /
<zastepnik_wersu>............</zastepnik_wersu></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Gdzież jest Diana?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STELLA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Z bardzo wielkim żalem</wers_cd>/
Nie mogła tu przyjść.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ha!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STELLA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Humla wariacją</wers_cd>/
Na fortepianie gra...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>I tu nie przyjdzie?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STELLA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie wiem; jak skończy, to może spacerem.../
Bo wiesz, że ona jutro za mąż idzie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Jutro?!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STELLA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Cóż ci to?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Prawda! --- to jest zerem</wers_cd>/
W moim rachunku... Jutro więc --- drżę cały ---/
Dyjana za mąż idzie... a za kogo?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STELLA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ach, jak szczęknęły dziwnie twoje strzały/
W kołczanie! --- Słuchaj --- teraz z wielką trwogą/
Patrzę na ciebie --- teraz ty zupełny/
Baszkir --- ach, czarny teraz Baszkir z ciebie!/
Czemu ty patrzysz tak na księżyc pełny!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>To nic, Steluniu; szukałem na niebie/
Tych gwiazd --- tych siedmiu gwiazd, związanych razem,/
Które ty niegdyś, astronomka złota,/
Pokazałaś mi nad strasznym obrazem/
Zmrożonej nędzy, zgasłego żywota,/
Śnieżnego piekła. --- Tutaj być powinny,/
W tej stronie niebios --- te skrzypce z gwiazd --- skrzypce,/
Po których ty jak aniołek niewinny/
Wodziłaś smyczkiem. Twej pasieki lipce/
Nie są tak słodkie, jako ta muzyka,/
Która na gwiazdach po tobie została;/
I kiedym siadał pośród mogilnika,/
To na Sybirze mi tam grała --- grała ---/
Grała --- jak wasz głos, panny.../
<didask_tekst>Na stronie.</didask_tekst>/
<wers_cd>Czy w łeb strzelę</wers_cd>/
Sobie? Czy pójdę po żołniersku spić się? ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STELLA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Skrzypeczka ta z gwiazd?</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Na siostry wesele</wers_cd>/
Sprowadź ją z nieba!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STELLA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Więc ty musisz kryć się?</wers_cd>/
Więc ty nie przyjdziesz jutro do kościoła?/
Więc ty...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>O! biedny! biedny! biedny! biedny,</wers_cd>/
Który ojczyznę straci!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STELLA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nie kryj czoła!</wers_cd>/
My z Dianią pacierz kończyły powszedny/
Twojem imieniem; ty byłeś tu z nami/
Każdej niedzieli i każdego piątku;/
Dianka twojemi gadała słowami,/
Na chrzcinach chłopskich każdemu dzieciątku/
Dawała imię Jan... Dianka dzisiaj szlocha,/
Dianka dziś blada, Dianka dzisiaj chora:/
O! ty wiesz, ty wiesz, że cię Dianka kocha!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ha!</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>STELLA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ale mama z papą przyszli wczora,</wers_cd>/
Na łóżku siedli, mnie kazali iść precz,/
Zamknęli na klucz drzwi --- i coś tam siostrze/
Gadali. Ona krzyczała: To miecz!/
Trucizny dajcie! Sama nóż wyostrzę/
I sobie gardło poderżnę po ślubie! ---/
A mama z papę do niej: Jesteś głupia!/
Gadasz, jak gdybyś żyła w jakiej grubie/
Albo w romansach! --- A tu nędza trupia!/
A tu rodziny naszej honor trzeba/
Ratować! --- A ty, głupia fircynelo,/
Myślisz co? --- i torbą po kawałek chleba/
Naprzód, a starych nas dwoje ze Stellą/
Za tobą, grać po kawiarniach w Kijowie/
Na starych harfach? --- Tu zaczęła mama/
Mdleć --- i mój papa załamał na głowie/
Ręce --- i nie wiem, co... Ale ja sama/
Pod drzwiami płakać zaczęłam i ryczeć,/
Aż po mnie biedna Dyjanka wybiegła,/
Wzięła na ręce i zaczęła krzyczeć:/
--- Wezmę krzyż! wezmę krzyż! --- i prześcieradła/
Wlokąc, na ręku mnie w ogród wyniosła,/
Jak obłąkana krzycząc; --- Wezmę krzyża,/
Bo widzę, żem tu w domu na to rosła!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>To tak?... Więc niechaj do mnie się nie zbliża/
Ta męczennica!... --- Stelko, daj mi rączkę ---/
Proszę cię... teraz... na wszystko zaklinam,/
Weź --- oto widzisz tę złotą obrączkę!/
Czekaj --- bo jeszcze czegoś zapominam ---/
Weź... i ten suchy pierwiosnek, urwany/
W dalekiej ziemi łez, do której wrócę/
Kończyć mój straszny czas... dźwigać kajdany./
Cóż mi więc z tego, że tu w piersi rzucę/
Więcej boleści i otworzę rany,/
Zamiast... o! Stelko, dokończ tych wyrazów!.../
I te --- oto masz --- drogie dla mnie dary/
Schowaj!... I kiedyś, później --- gdy z obrazów/
Przeszłości żołdak, wasz przyjaciel stary,/
Na umilenie jakiego wieczora/
Wtrąci się nagle do waszej rozmowy;/
Gdy ten dom czarny z postacią upiora,/
Cały sybirską zorzą purpurowy,/
W oczach wam stanie; gdy to wszystko dawno,/
Co kiedyś serca biedne dręczyło,/
Stanie się marą: --- ty wtenczas te jawne/
Ślady przeszłości --- z twarzą taką miłą,/
Jak anioł, który w niebie przypomina/
Boleści nasze, już dawno przebyte ---/
Rzucisz przed siostrą twoją do komina/
I w skrach pokażesz --- czarne --- łez już syte/
I obrócone w popiół...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STELLA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Więc już z tobą --- ---</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Więcej już ze mną nic...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STELLA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Lecz cię zobaczę?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>W tym domu żadną nie jestem osobą,/
Ale mundurem! Mniej niż człowiek znaczę,/
A więcej żądałbym, niż król niebieski!/
Więc wolę nie mieć nic --- niż mieć pod miarą./
Nawet już, Stelko, te perłowe łezki,/
Które ty, co mi serduszkiem i wiarą/
Dotrwałaś, sączysz odwrócona bokiem ---/
Że są z litości, to mi są obrazą! ---/
Idź, Stelko --- ja tu sobie nad potokiem/
Legnę i strzałek mych będę żelazo/
Ostrzył, bo w biedzie przywykłem do pracy ---/
Jest mi kochanką! --- mam także piosenki,/
Które śpiewamy sobie my żołdacy,/
A w których jest --- brud śmiechu i są jęki.../
Bądź zdrowa! ---</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Stella</osoba> odchodzi.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA TRZECIA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>JAN</osoba>, <osoba>IDALIA</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Poszła!... O! cudowna scena!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>kładzie się i śpiewa, Idalia słucha, postępując zwolna i 
cicho naprzód.</didaskalia>




<poezja_cyt><kwestia><strofa>
<wers_wciety typ="2">Hej! hej! --- Kaukaz nasz!</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Hej! hej --- kopalnia cyn!</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Hej! matka gorzałka!</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Hej! kochanka mi pałka!</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Hej ojczyzny ja syn!</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">Kto idiot? --- Swoj! --- Ty mój? ja nie wasz! ---</wers_wciety></strofa></kwestia></poezja_cyt>



<kwestia><strofa>
--- Dobrze ta straszna pieśń tu z echem wyje. ---/
Jeszcze raz niechaj mi jaka Kamena/
Da głos i schwyci mnie razem za szyję,/
Abym zacharkał i wył jak hyjena. ---</strofa></kwestia>

<poezja_cyt><kwestia>
<strofa><wers_wciety typ="1">Hej! hej! trzymaj straż!</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">Hej! hej! zabębnił grzmot!</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">Hej! hej! siostra gorzałka!</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">A śmierć generałka!</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">Hej na konia, taj wlot!</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">Kto idiot? --- Swoj! --- Ty mój? ja nie wasz!</wers_wciety></strofa></kwestia>
</poezja_cyt>

<kwestia><strofa>
Jaka cudowna pieśń! --- szczekają skały,/
Jakby stu wilków otworzyło paszcze/
I razem z głosem czarną krwią rzygały./
Po pieśni jęczy powietrze i klaszcze,/
Jak czarownica...</strofa></kwestia>




<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>
 
<didaskalia>niepostrzeżona przez <osoba>Jana</osoba>.</didaskalia>




<kwestia><strofa><wers_cd>A on u strumienia</wers_cd>/
Niby cudowny rycerz z Ariosta:/
Głowę mu srebrny kołczan opromienia,/
I zda się, ciepłe to powietrze chłosta/
Energią głosu. Sylaby ostatnie/
Jeszcze grzmią. --- Ach! to jedna z dusz ranionych,/
Jedna z dusz, które są mi dawno bratnie.../
Znam go --- ach! i tych wyłogów czerwonych/
Dotknę się --- nie tak, jak ten świat francuski,/
Ale się dotknę, jak relikwi świętych...</strofa></kwestia>



<didaskalia>Podchodzi ku niemu.</didaskalia>





<naglowek_osoba>JAK</naglowek_osoba>


<kwestia><strofa>
Kto takoj?
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Polka!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nu tak szto?! ja Ruskij!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>



<kwestia><strofa>Czy wielu takich jest na Sybir wziętych,/
Jak ty? --- Przebacz mi, że cię prosto <wyroznienie>tykam</wyroznienie>,/
A nie obrzucam cię światowym ,,Panem"./
W tem ,,ty" ja wiele --- ja wiele zamykam!/

I więcej daję ci nad ludzi stanem/
Wyższości, niż świat da Jaśnie Wielmożnym.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nu --- ja nie znaju szto!... ja z moim Chanem/
Z majorem... tak my tu za podorożnem/
Zjechali pocztą.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA.</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Biedny ty, człowieku,</wers_cd>/
Że się wystrzegać musisz własnej mowy!/
I ciągle być za serce --- na tym ćwieku/
Twojego krzyża! Jam mniejszej połowy/
Historii twojej wysłuchała, w grocie/
Ukrytą będąc: --- domyślam się reszty.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Jeśli tak, powiem Pani, że w istocie/
Śpiewałem z bolu i z męki.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>


<kwestia><strofa><wers_cd>A wiesz ty,</wers_cd>/
Że ja słuchając przysięgłam na ciernie/
Chrystusa, że tej boleści pół biorę,/
I będę tobie tutaj służyć wiernie/
Sercem, co we mnie także bolem gore,/
Także ranione. --- Nie pytaj o więcej,/
Ale wiedz, że tu jedne mamy cele:/
Ty ustępujesz --- bo kochasz goręcej,/
Boś jest mężczyzną, bo masz mocy wiele/
I szlachetność ci męska nie pozwala/
Za prawo serca przeciw prawom ziemi/
Bunt podnieść. Lecz ja --- ja --- mnie tu krwi fala/
Na brzeg rzuciła, żaglami złotymi/
Płynącą; tu ja próchnieję --- ja, dawniej/
Różanym gwiazdom i kwiatom kochanka,/
Ja, rozgłoszona już miłością sławniej,/
Niźli niejedna Neapolitanka/
Sztyletem romans kończąca --- a przecie/
Tak porzucona, jak Basia lub Rózia,/
W której się cała palestra w powiecie/
Kocha i wierszem dzwoni, że jej buzia/
Jest pełna cukru!... Horor! mówię tobie./
Bo że ojczyzna ta mrze, to się zdaje,/
Że wszystkie kwiaty więdną na tym grobie/
I wszystko państwo ginie --- a lokaje/
W panów ubrawszy się, wiodą romanse,/
Serca zdobyte czepiąc u zegarka;/
Potem poezje piszą i bilanse/
Handlowe... Taka wielka gospodarka/
W głowie tych ludzi teraz, że na wszystko/
Jest czas i miejsce: to też wszystko blade;/
Każdy jest panem, paniczem i chłystką,/
Każdy od kuchty swego bierze radę,/
A gdy co czyni, to siebie się pyta,/
Czy kamerdyner się tam gdzie na boku/
Nie śmieje. --- Słuchaj! ja jestem kobieta:/
To co mam w sercu, to widzisz i w oku ---/
Wzgardę, ogromną wzgardę, błyskawicę!/
Otóż tą wzgardą... z tą wzgardą, o Boże!/
Z tą wzgardą ja to wpadłam w nawałnicę/
Nieszczęścia --- i coś rzucam w mgłę --- coś tworzę ---/
Coś --- sama nie wiem; ale jestem pewna,/
Że przyjdzie jaki wypadek, zdarzenie,/
Które tonącej mi jak kawał drewna/
Pomoże. A nie? --- ha! to mam schronienie/
Nie między ludźmi!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Darujesz mi Pani,</wers_cd>/
Lecz jeśli tutaj jest jaka kobieca/
Zemsta...</strofa></kwestia>




<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>z śmiechem szydersko-bolesnym.</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>To ona się nie ukołczani! ---</wers_cd>/
Co? --- to ty, rycerz, nie spadniesz z księżyca/
Na Ariostowym koniu, i kochanki/
Jak sokół sobie nie weźmiesz z dziedzińca?/
To za mnie bić się ty nie pójdziesz w szranki?/
Cha! cha! cha! --- ludzie myślą, że prócz sińca/
Nic ofiarować nie można kobiecie!/
Jeżeli nie dasz ręki --- daj modlitwę,/
Daj serce, sercem mi pomagaj skrycie!/
Myśl twoją zawieś tak jako rybitwę/
Nade mną --- sercem bijącą, krzykliwą!/
Niechaj mnie broni, niech wiem, że nade mną/
Jest kto mój --- z parą skrzydeł sprawiedliwą,/
Z szalą, która tu przez rękę nikczemną/
Pofałszowaną nie była. I więcej,/
Więcej żądałabym jeszcze od ciebie ---/
Ale to ledwo za kilka tysięcy/
Lat człowiek będzie mógł dać zaraz z siebie/
Na pierwszą prośbę, anielską a szczerą...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Cóż to za taka prośba?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>O pokorę...</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>A! to jest dla mnie, Pani, wielkie zero!/
Ja, który teraz z kazny co rok biorę/
Na żołd pół rubla, a resztę u chłopa/
Muszę wyżebrać, mam pokory tyle...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie masz jej dosyć!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Patrzaj: moja stopa</wers_cd>/
Wygląda z buta...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Słuchaj: ja się schylę</wers_cd>/
I pocałuję tę krzyczącą ranę/
Twojego buta --- jeśli mi dasz słowo...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Że...?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Słuchaj! --- wioski te są zrujnowane,</wers_cd>/
Połową jedną szlachcie, a połową/
Skarbowi dłużne; --- słuchaj! ślub Diany/
Jest oto takiem buta załataniem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
A więc jest święty!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Towar z niej nie tanny</wers_cd>/
Zrobiono długiem bardzo targowaniem!/
Na pól miliona zbito panny cenę/
I teraz idzie z domu w pół-milionie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Niedrogo!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Prosto idź na targu scenę</wers_cd>/
I mów, że siostra ci jedna po zgonie/
Na zagranicznym banku zostawiła/
Tyle, ile ci ludzie chcą za córkę.../
Ja jestem twoją siostrą!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Pani miła!</wers_cd>/
To przypomina mi ,,Z gorki na gorkę",/
Piosenkę ruską...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Oko moje śledzi/
Twe czoło --- i twarz zda się nieczłowiecza.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie, nie! --- Coś w sercu to polskiego siedzi,/
Coś w sercu siedzi tutaj i zaprzecza/
Takiego czynu --- jakieś straszne ,,veto",/
Przeciw któremu nic --- świat cały! --- Nawet/
Gdybyś nie była, o Pani, kobietą;/
Czuję, że musiałbym zaraz wet-za-wet/
Na twoją złotą kulę odpowiedzieć/
Ciężką, żebracką kulą --- ołowianą.../
Co to los! --- Można nad strumieniem siedzieć/
I kwiatów wonią oddychać różaną/
I mieć w boleści ulgę od natury,/
Co wszystkie, zda się, części zna bolące/
I wie, gdzie dotknąć kości, a gdzie skóry./
Lecz człowiek, choćby wyższy nad tysiące/
Ludzi, choć z chęcią najlepszą się zbliży,/
Choć, jak ty, Pani, od róż weźmie woni/
W słowach: --- to zaraz czemś albo poniży,/
Albo łzę taką nad człekiem uroni,/
Że ona jemu pali na wskróś czoło/
I czerni wstydem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>






<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ha! widzisz, jak trudno</wers_cd>/
Wejść w czarodziejskie tych aniołów koło,/
Dla których taki czyn nie byłby trudną/
Pokorą brata...
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Na Boga! na Boga!</wers_cd>/
Opuść mnie, Pani --- to jest dar szalonej!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Bo ja szaloną jestem; bo złowroga/
Gwiazda świeciła wcześnie urodzonej/
Pomiędzy ludźmi, którzy jeszcze rosną,/
Nie śmiejąc kroku zstąpić z bitej drogi./
Tak! --- twa szlachetność jest cudowną wiosną/
Dojrzalszych twych lat: każdy dziś ubogi ---/
Nie lokaj, ani piszczyk, wierz mi, Panie ---/
Tak jak ty, rzuciłby mi złotem w oczy!.../
Nie idzie za tem, by to odrzucanie/
Było boskością: ono tak się toczy/
Po bitej drodze ludzkiego zwyczaju,/
Juk stara Państwa Rzecznickich kareta...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Tego już, Pani, ja nie panimaju/
I śmiech mnie bierze ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Śmiech? że ja, kobieta,</wers_cd>/
Moim majątkiem rzucam tak jak błotem,/
A sama choćbym poszła za klucznicę?...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Kto Pani jesteś?!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Jestem tu przelotem</wers_cd>/
Przelatujący anioł: błyskawicę/
Rzuciłam w oczy tobie --- i znikniona/
Jestem dla oczu twych, jak błysk na niebie...</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Stój!</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie idź za mną!...</strofa></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi.</didaskalia>



<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>To jakaś szalona!</wers_cd>/
Ale oddałaby, widzę, w potrzebie/
Duszę --- choć diabłu! Co do mnie, to może/
Złoto więc rzucić swoje --- --- i do stawu,/
Bo mnie jak więźnia karmią ręce boże.../
Jednak --- ja nie wiem --- ona mi wszczepiła/
W to serce jakiś gniew na tego człeka,/
Który tu... który, jak pieniężna siła,/
Jak wódz od swych wojsk dukatowych czeka/
Zwycięstwa, a sam spokojnie i cicho ---/
Nic wytężywszy żadnej serca władzy ---/
Weźmie ją... Pójdę --- bo jakieś mi licho/
Ubrązowane, jak ja, trochą sadzy,/
Wściekle, jak Baszkir gdzieś odzwierciedlony ---/
Pokazuje swe zęby zgrzytające./
O! co bym nie dał za plac rozmierzony/
W dziesiątek kroków, a w ręku gorące/
Dwa pistolety! --- O! gdyby nie słowo,/
Które ode mnie Major wziął, że będę/
Jako baranek i nic własną głową/
Nie przedsięwezmę, ale na komendę/
Jako machina będę się obracał/
I wszystko czynił, co mi on rozkaże; ---/
O! jakżebym dziś te lalki wywracał/
I tym światowym ludziom zajrzał w twarze/
Spokojnie --- ale marmurowo, krwawo,/
Jak niegdyś w gardło harmat pod Warszawą...</strofa></kwestia>


<didaskalia>Siada i czyści broń.</didaskalia>

<naglowek_scena>SCENA CZWARTA</naglowek_scena>

<didaskalia>Wchodzi <osoba>KSIĄDZ LOGA</osoba>.</didaskalia>




<naglowek_osoba>KSIĄDZ LOGA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Pobiegła... Męka to jakaś okrutna,/
Która tę panią tak po lasach goni!/
Chciałem przyjść z radą --- a ona fiut za dom/
I poleciała nad staw jak cyranka./
A byłbym tu dał miejsce kilku radom/
Dobrym, pokazał jej śmierć i kochanka/
W świetle właściwym... Czego chce ode mnie/
Ten ruski żołdak?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Pomówić z Waćpanem.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ LOGA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Polak?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Tak, Polak.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ LOGA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>I Waćpan nikczemnie ---</wers_cd>/
Po polsku czysto mówiący, więc stanem/
Zapewne nie chłop rekrutowy, ale/
Szlachcic --- w moskiewskiej służbie, z dobrej woli?.../
Czego Waćpan chcesz?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>W tym twoim zapale</wers_cd>/
Czuć, że na twojej, mój staruszku, roli/
Nie rośnie zdrada. Więc się tobie zwierzę/
Pod tajemnicą jakoby spowiedzi,/
Żem szlachcic, w proste posłany żołnierze/
Za rewolucją, że tu we mnie siedzi/
Polska; że tutaj przybyłem sekretnie,/
Abym się pozbył jednego ciężaru,/
Który przez czasy mnie dziesięcioletnie/
Dręczył i na kształt straszliwego czaru/
Myśl moją ciągle wypijał z płomienia,/
Serce mi z ognia mojego wyniszczał.../
Proszę cię, księże, byś z tego pierścienia...</strofa></kwestia>


<didaskalia>Zdejmuje pierścień z palca i daje go Ks. Lodze.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KSIĄDZ LOGA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>opatrując.</didaskalia>



<kwestia><strofa>Złoty pierścionek ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Który mi tak błyszczał,</wers_cd>/
Jak gwiazda niegdyś świecąca na kucją/
W domu rodzinnym...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ LOGA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Cóż z pierścionka tego...</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Proszę, ażebyś zrobił restytucją,/
Bo go ukradłem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ LOGA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nie!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Na Boga mego!</wers_cd>/
Bo go ukradłem...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ LOGA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Z męką ty straszliwą</wers_cd>/
Mówisz! --- a ja ci mówię, ojciec stary:/
Przede mną oto nie przysięgaj krzywo,/
Bo ja ten pierścień znam, bom go u fary/
Dawniej poświęcił.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Więc wiesz, że jest wzięty?</wers_cd>/
Że dziś do niego nie mam, Ojcze, prawa!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄDZ LOGA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Dobrze: wypełnisz obowiązek święty./
Niechaj ci, synu mój, wiara i sława/
I patria będą pomyślne i dadzą/
Swoje trzy wieńce, wieńce te zwyczajne,/
Które na grobie wielkich ludzi sadzą/
Te trzy kochanki. Bo ci to nie tajne,/
Że ludzie wprzód do trumny odprowadzą ---/
Potem kochają. Cierp więc podłóg stanu,/
A znoś cierpienia podług wielkiej duszy;/
A ja pamiętać będę o Waćpanu/
W moich pacierzach...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>I perłami prószy</wers_cd>/
Ze źrenic, jak król jaki ze skarbnicy.../
Bądź zdrów, staruszku! --- Dobrzy w Polsce ludzie!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KSIĄDZ LOGA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Otóż sumienie tej młodej dziewicy,/
Która zrobiła ślub w sybirskiej budzie,/
Wolne jest. --- Pójdę i pierścionek zwrócę.</strofa></kwestia>



<naglowek_akt>AKT TRZECI</naglowek_akt>




<naglowek_scena>SCENA PIERWSZA</naglowek_scena>

<didaskalia>Salon, jak w Akcie pierwszym.</didaskalia>



<didaskalia><osoba>FANTAZY</osoba> i <osoba>RZECZNICKI</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Rzecznicki! Dasia tu jest, albo była.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>A ba!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Czułem ją po zapachu.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>A ba!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Mówię ci, że się już nad emną mściła/
Przez tego czarta golijata, draba,/
Baszkira: --- już jej wenecki sztylecik/
Uczułem --- i wiatr z jej ust pełny szpilek/
Już mnie obleciał --- już miałem pasztecik/
Z jej kuchni --- już, już ten zemsty motylek/
Zrzucił poczwarkę swoję i tu lata,/
Zrobiwszy traktak z ludźmi na mą zgubę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Mści się nad tobą?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Tak jako harmata,</wers_cd>/
Nabita puszką ćwieków.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Daj mi próbę,</wers_cd>/
Bo nie uwierzę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ten Baszkir najęty,</wers_cd>/
Dziś właśnie połknąć mnie chce jak Jonasza./
Dziś właśnie, kiedy ranne dyjamenty,/
Stały na kwiatach...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Słuchaj: niech ta kasza</wers_cd>/
Z gwiazd, z dyjamentów, z kwiatów...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Jesteś gapem!</wers_cd>/
Otóż ci powiem prosto: dziś stoimy/
Na ganku --- Baszkir z ogromnym harapem,/
W futrach, jak bożek gdzieś sybirskiej zimy,/
Ujeżdża konie --- panny z ganku patrzą,/
Starosta swoje anegdoty plecie...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ty stoisz z twarzą od księżyca bladszą,/
Jak Manfred...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>A ty, mój swat, przy bukiecie</wers_cd>/
Jak Gaweł...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>No! kończ ---</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Wtem Baszkir niecnota</wers_cd>/
Naprzód mi konia prawie na pierś wsadza/
Ogonem --- zmykać przymusza, od błota/
Spędza jak wróbla, pałaszem zawadza/
I moje złote na piersiach binokle/
O ciągnie ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>No! to wszystko jest przypadek.</wers_cd>/
Takie zdarzenie mieli Temistokle/
Na olimpijskich grach. --- Ustępuj z kładek,/
Kiedy przez błoto konie idą kłusa./
Baszkir nie winien nic.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ale mi potem</wers_cd>/
Bestia mojego zabił Spartakusa!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Jak to?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Kiedy mnie już obrzucił błotem,</wers_cd>/
Diabeł podszepnął jakiś pannie Stelli,/
Że do Majora przybiegła i prosi:/
,,Niechaj, Majorze, Baszkir z łuku strzeli!"/
Ojciec tę prośbę natychmiast podnosi,/
Prawi uczoną wielką dysertacją/
O sławnem z łuku strzelaniu Baszkirów,/
Dowodząc, że zna strzał przez elewacją./
Schodzą się panny, do niebios szafirów/
Odprowadzają tę strzałę oczyma;/
Ja sam aż w gwiazdy okiem idę za nią,/
Widzę, jak srebrna się na niebie trzyma,/
Maleńka --- komar pod niebieską banią ---/
Potem przechyla --- skręca --- w ziemię mierzy/
Główeczką srebrną, daje świdra, młyńca ---/
Spadła: patrzże, gdzie? --- Mój Spartakus leży,/
Mój wyżeł leży na środku dziedzińca,/
Drgając łapami! --- Czy ty byś uwierzył/
Albo spodziewał się? --- W niebiosa godził,/
A szelma w mego Spartaka wymierzył!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Rzecz prosta; Spartak po dziedzińcu chodził ---/
To los...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Lecz psów tam --- ---</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>przerywa.</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Więc Baszkir miał racją,</wers_cd>/
Że najpiękniejszy wybrał cel --- Fantazy,/
Strzelając, widzisz, tak przez elewacją,/
Trzeba mieć piękność celem...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Po sto razy</wers_cd>/
Mówię ci, że w tem czuć rękę Idasi.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Strzeliła z łuku?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>No! zgryzłem to w sobie.</wers_cd>/
Wtem Stelka, co się do każdego łasi,/
A coś z diabełka on w swojej osobie,/
Pyta Baszkira, jak się to przez barki/
Ów kołczan wkłada? czy ciężki? czy z blachy?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>No? I ten Baszkir...?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Syn jakiejś tatarki!</wers_cd>/
Zdjął kołczan i mnie --- co jemu pod pachy,/
Byłem, a właśnie wylazłem był z kąta/
I stałem przy nim z maleńką dziewczynką ---/
Przez głowę rzuci nagle jak chomąta/
Ten kołczan, pasy te żółtawą glinką/
Pomalowane: i nagle przed okiem/
Panien zniknąłem, jakby syn Latony,/
Okryty białej kurzawy obłokiem ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>I obryzgany i ochomącony/
Jak koń ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>I straszny wstał na ganku klamor,</wers_cd>/
A gdy opadł kurz, tom się przy łajdaku/
Baszkirze --- ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Pannom pokazał, jak Amor</wers_cd>/
W kusym tużurku, w sążnistym sajdaku/
I ożółcony pasem ładownicy!/
A ba!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Idalka więc w zmowie z tym chłopem!</wers_cd>/
Przysięgnę, że gdzieś stała w okolicy/
Na wieży lub na dębie z teleskopem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>A ba!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ty zawsze a! ba!</wers_cd></strofa></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA DRUGA</naglowek_scena>

<didaskalia>Wchodzi <osoba>HRABIA RESPEKT</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>HR. RESPEKT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Cóż, Panowie?!</wers_cd>/
Major nadzwyczaj smutny z tych wypadków/
Z żołdakiem się tym obejdzie surowie./
Kochałeś może tego psa? bez świadków/
Może i parę łez nad nim zroniłeś?/
Niech cię pocieszy to, że moja żona,/
Której ty dawno głowę zawróciłeś/
Twymi listami, już jest zatrudniona/
Obraniem miejsca pięknego w ogrodzie/
Na grób dla twego psa i monumenta./
Gdybyście byli z moją córką w zgodzie/
Lepszej: to może by jakie mementa/
Znalazła w książce angielskiej i napis/
Godny. --- Lecz z moją córką coś ty, Hrabio/
Chciałbym was widzieć jak lazuli-lapis/
Błękitnych! chciałbym to, pod czwartą schabią/
Zobaczyć, czy ty masz serce?... Masz serce ---/
Ale zobaczyć chciałbym, czy się wreszcie...?/
Wiesz, Hrabio, ojcem jestem... a kobierce/
Nagotowane...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>A my tu po kweście</wers_cd>/
Waszych serc...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HR. RESPEKT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Niechże pan Fantazy gada,</wers_cd>/
Jeżeli można, bez żadnych floresów/
Choć chwilę!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>na <osoba>Rzecznickiego</osoba> wskazując.</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Ten Pan mój podpis posiada.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HR. RESPEKT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Cha! cha! nie lubisz, widzę, interesów ---/
Dobrze --- idź, same róże zrywaj, a my/
Weźmiemy ciebie w siatkę --- weźmiem w siatkę/
I myśli twoje ładne pochwytamy/
W piękne więzienie. --- Masz ojca i matkę:/
We mnie masz ojca, matkę --- w mojej żonie;/
<didask_tekst>Do Rzecznickiego.</didask_tekst>/
A my, jak ludzie ziemi, chodźmy pisać.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wychodzi z Rzecznickim.</didaskalia>



<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Czoło mi jeszcze całe wstydem płonie/
Za tego starca. --- Jak on się kołysać/
Musiał --- uśmiechać i na pół dowcipnie/
A na pół serio rzucać mi na szyję/
Tę córkę! --- Krew tak czerwona nie lipnie/
Do rąk zabójcy, ani modre żmije/
Nie okręcają takimi uściski/
Laokontowych ramion, jak on zięcia! ---/
To dziwna! --- Jak on żebraka był bliski ---/
Jak cały drżący porwał mnie w objęcia ---/
Jak od psa zaczął, a skończył na sobie:/
Niby wyraźnie mówiąc: nad psem płaczę ---/
Więc płacz nade mną! --- Kiedy te łzy obie,/
Co w oczach jego błysnęły, tłómaczę:/
To mu odpuszczam uśmiech ów fałszywy,/
Którym się zakrył przede mną jak maską.</strofa></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA TRZECIA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>HRABINA RESPEKTOWA</osoba> wchodzi.</didaskalia>



<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Hrabio!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Jej sługa!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Mąż mój... dzień szczęśliwy!</wers_cd>/
Sądzę, że pan Bóg nam swą świętą łaską/
Pomoże... Hrabio! we łzach jestem cała, /
Widzisz mnie drżącą: nie dziw się --- ja matka!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Pani mnie mocno tem zobowiązała,/
Żeś mnie tu wzięła pierwszego za świadka/
Tych łez. Umiem je cenić.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Niech Pan będzie</wers_cd>/
Pewny, że moja Diana zrozumie/
To serce jego; i chociaż nie wszędzie/
--- Bo ona latać po gwiazdach nie umie ---/
Poleci za nim: to przecież Go w żadnym/
Złym losie córka moja nie opuści./
Ona ci będzie, Hrabio, kwiatem ładnym/
W domu; przed twoją błyskawicą spuści/
Oczy, i będzie płakała --- nie wiedząc,/
Skąd te łzy, czemu się po licach toczą./
Nigdy cię ona nie obrazi, śledząc/
Twoich czynności; ani z twą proroczą/
Przyszłości myślą będzie się kłóciła ---/
Ani z przeszłością twych złotych pamiątek/
W bój wstąpi. Dla nas ona wszystkich była/
Jak w domu jaki czarodziejski kątek,/
Gdzie jest najlepiej --- smutnym!... Ale, Panie,/
Ja, matka... muszę przewidywać za nią/
I muszę matki to przewidywanie/
Powierzyć tobie...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Od tej chwili z Panią</wers_cd>/
Nie powinienem mieć ładnych tajemnic.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O tak! --- nieprawdaż? --- otwarci oboje/
Wpuścimy oczy do najskrytszych ciemnic/
Naszego czucia. --- Hrabio, ja się boję,/
Że tu... pod lawą tą --- jakaś Westalka/
Rzymska ma ogień jeszcze nie zagasły...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do siebie.</didaskalia>



<kwestia><strofa>Jak widzę, była tu moja Idalka./
<didask_tekst>Głośne.</didask_tekst>/
Pani, tym ogniem się serdecznym pasły/
Różne... cóż powiem? różne salamandry/
I w ogniu żyły...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>I są jeszcze żywe?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie wiem. --- Nimfy się takie w oleandry/
Zmieniały dawniej --- albo nieszczęśliwe/
W źródła płaczące, lecz w ręku poety/
Dafne zmieniała się zazwyczaj w laury./
Powinny by dziś to polskie kobiety/
Dobrze rozważyć...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Wy jesteście Giaury,</wers_cd>/
Wy wszyscy Giaury! wy zawsze wracacie/
Do pierwszych waszych snów --- na śmierci łożu...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Czy tu przybyła?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Jest.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Gdzie?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>W małej chacie</wers_cd>/
U księdza Logi.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Chora?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Jak na morzu!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Co?... ma chorobę morską?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ciągle mdleje.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Pójdę --- to moje fatum ta kobieta!
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wybiega.</didaskalia>



<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Mężu! Diano! Stelko!</strofa></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA CZWARTA</naglowek_scena>

<didaskalia>Wchodzą wołani wszyscy --- z nimi <osoba>MAJOR</osoba> i <osoba>RZECZNICKI</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>HR. RESPEKT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Co się dzieje?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Poleciał do niej!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HR. RESPEKT</naglowek_osoba>






<kwestia><strofa>
<wers_cd>Wojna więc odkryta! ---</wers_cd>/ 
Jak się to skończy?
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ach! jak się to skończy?</wers_cd>/
Nieszczęście jakieś wyniknie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MAJOR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Paniska!</wers_cd>/
Czart złączył --- Moskal tę parę rozłączy./
Bo ja zrozumiał z mego stanowiska,/
O co tu chodzi; tak dziś ja z Baszkirem/
Moim niewiele sobie pogadawszy,/
Zrozumiał, że tu mariaż --- a tam wirem/
Jakaś kobieta kręci... Tak ja krwawszy/
Był żalem, niż wy, że mój Baszkir w zmowie/
Z tamtą kobietą drwił z waszego zięcia./
Więc ja rozwidnił Baszkirowi w głowie,/
Że on zobaczył waszego dziecięcia/
Nieszczęście, i sam zapłakał nad wami/
I przyrzekł pomóc wam przeciw tej furii./
Tak jeśli wam to nic, tak my to sami/
Zrobimy sztukę. Tak ja na dyżuryi/
Przy sobie teraz zatrzymał Kałmuka,/
A Baszkirowi kazał jechać w pole./
Tak od tej pani hrabiny poszuka/
I odprowadzi przez całe Podole/
Babę do domu.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HR. RESPEKT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>To gwałt!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MAJOR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nasza sztuka!</wers_cd>/
Co wam do tego?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Lecz, Panie Majorze!...</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MAJOR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>No! ja mam dekret na nią, że w jej domu/
Jest Włoch, Franmason!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HR. RESPEKT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ale w moim domu</wers_cd>/
Taki rapt...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MAJOR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Co? ja źle zrobił?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nikomu</wers_cd>/
Do głowy ani przyszło, byś Pan sobie/
Tak śmiał postąpić.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MAJOR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Tak ja źle się sprawił?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Majorze, lepiej abyś był nas obie/
Zaaresztował!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HR. RESPEKT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Mnie przed sądem stawił!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STELLA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nas kazał odwieźć wszystkich do Kijowa...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HR. RESPEKT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Mnie starca kazał chwycić na kibitkę...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MAJOR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nu! cóż ja zrobił?!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nic już! ani słowa!</wers_cd>/
Mężu, każ zaprząc! --- Dianko, włóż świtkę/
Czarną, podszytą łabędziami! --- Stelko,/
Przynieś mi boa! --- sama włóż szlafroczek!/
Tak jak kompanią tu jesteśmy wielką,/
Jedźmy!</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Hrabia</osoba> idzie do drzwi; służba się krząta; panny wychodzą i wchodzą przebrane.</didaskalia>



<naglowek_osoba>MAJOR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ot piwa nawarzył!...</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>W tłómoczek</wers_cd>/
Włóżcie czem trzeźwić!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Prawda! --- Kajetanie!</wers_cd>/
Włóż do powozu --- o! te dwa flakony./
Jedźmy!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MAJOR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ja zaraz tam dopędzę Panie</wers_cd>/
Z moim Baszkirem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LOKAJ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Powóz zaprzężony! ---</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Jedźmy kompanią całą w przeprosiny!/
Pan Major konno niechaj przodem rusza!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MAJOR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nu tak! ja przodem! ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HR. RESPEKT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Przez lasek brzeziny!</wers_cd></strofa></kwestia>


<didaskalia>Wszyscy oprócz Rzecznickiego wychodzą z pospiechem.</didaskalia>



<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>A ja na mego czekam Fantazjusza.</strofa></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA PIĄTA</naglowek_scena>

<didaskalia>Wpada <osoba>FANTAZY</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Rzecznicki!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Co to?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Konia!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Intercyza</wers_cd>/
Już podpisana...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Słuchaj: w moich oczach</wers_cd>/
Porwał ją przez pół! chwycił jak narcyza!/
Róże, co były w jej czarnych warkoczach,/
Wytrząsał! uniósł jak wicher! --- Rumaka/
I pistoletów!!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Stój!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Póki na siodle</wers_cd>/
Dosiedzi jedna kosteczka Polaka,/
To będzie rąbać!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Bah!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Jeśli ją podle</wers_cd>/
Opuszczę, to mi w twarz pluń! --- Do widzenia!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Poczekaj! jakże to było?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Podchodzę ---</wers_cd>/
Widzę ją z dala --- nad brzegiem strumienia/
Smętnie idącą: --- już się na pół godzę/
Z tą dawną myśli moich Pelejadą ---/
Wtem --- patrzę: jakiś Kałmuk przed nią staje ---/
Pokorny zda się z razu --- czy z doradą/
Czy z prośbą?... Słucham, co? --- wtem klasły gaje:/
Dała mu ręką w twarz --- do oczu skacze ---/
On ją porywa wpół, jak zwierz unosi.../
Horor!! puść --- konia sam, biegnę, kulbaczę ---/
Lecę... Jeżeli ten Major się zgłosi/
O swego człego do sądu, daj parol/
Za mnie, że człowiek ten wymazan z pułku/
Znajdzie się w piekle!...</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wybiega.</didaskalia>



<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Widzę, że wziął rzecz z poetycznej strony!/
A więc ja szłapię także --- dla trzeźwienia/
Różnych mdlejących; a zaś dla obrony/
Od diabła, z którym już walczyć nie mogę,/
Wezmę na bryczkę moją księdza Logę.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Chce wychodzić, wchodzi <osoba>IDALIA</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA SZÓSTA</naglowek_scena>

<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ha! Pan Rzecznicki?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>zdziwiony.</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Co widzę?!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Dlaczego</wers_cd>/
Oczy Pan sobie przecierasz? --- Zapewne/
Cieniem się, marą wydaję dla niego!.../
Obadwa macie serca bardzo rzewne:/
Płaczecie trupów, nim umrą; a żywych/
Macie za mary, gdy wam stają w oczy.../
Cóż więc? natrętna jestem dla szczęśliwych?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Czy ja śnię?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Cóż to?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Róże z jej warkoczy</wers_cd>/
Mówił Fantazy --- powylatywały!/
Baszkir uchwycił ją w pół, jak narcyza!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Gdzież są ci państwo? --- i gdzie jest dwór cały?/
Słyszałam, że już młodych intercyza/
Jest podpisana: --- wszystkie serca mocy/
Zebrałam --- świadkiem szczęścia być przychodzę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>z szyderstwem.</didaskalia>



<kwestia><strofa>
To więc ten Kałmuk...?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Co za Kałmuk?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nocy/
Szecherazady!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>wzgardliwie.</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Czy tu Panu szkodzę</wers_cd>/
W jakich intrygach?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Bynajmniej! nie widzę,</wers_cd>/
Abyś mi Pani teraz w czem szkodziła./
Sam jestem tylko w ogromnej intrydze:/
Przed chwilą Pani Hrabina tu była/
Porwaną...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Jakto? ja?! --- przez kogo, proszę?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Przez.. przez... przez.../
<didask_tekst>Do siebie.</didask_tekst>/
<wers_cd>W zmowie jest baba z Kałmukiem ---</wers_cd>/
<didask_tekst>Głośno.</didask_tekst>/
Pani, jak widzę, masz wielkie rozkosze/
Jak dawniej, rządzić amorowym łukiem,/
Wszystko zamieniać jak pędzel Albana/
W obrazek pełny róż i Kupidynów ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Co to za Sfinx jest nowy? --- Proszę Pana/
Mówić tu prozą!</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Śród róż i jaśminów</wers_cd>/
Stojąc, jak słońce, co oku doskwiera ---/
Z oczu olśnionych kochankowi zniknąć ---/
Zniknąć z Centaurem, tak jak Dejanira ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Jak Dejanira?... Pan musiał nawyknąć/
Lub do poezji, albo też do wódki/
I spirytusu --- żałuję Go mocno!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Widać, że Pani czas wystarczył krótki/
Na tę przejażdżkę, zdrowiu tak pomocną/
I fantastyczną ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Czy Pan do mnie gada?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Pytam się Pani, czy koń dobrze niesie?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Jaki koń?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Centaur.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Jestem bardzo rada,</wers_cd>/
Że Pan tak mocny mitolog --- w zakresie/
Swojego głupstwa.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Jam także szczęśliwy,</wers_cd>/
Że Pani wracasz bez żadnego szwanku.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Dziękuję, że Pan dla mnie taki tkliwy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>A gdzie jest Nessus?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Czy pan?... Mój kochanku,</wers_cd>/
Zawsześ lokajski spełniał obowiązek:/
Gdy Fanio w Rzymie był, toś od służącej/
Mojej dostawał dla niego podwiązek,/
Róż, co na balu na piersi gorącej/
Uwiędły; stałeś jako szpieg, przy bramie/
Czekając, abyś doniósł, gdzie wyjadę.../
A ja mówiłam: oto psie ma znamię/
Ten człowiek --- wierny jest! i nad gromadę/
Ludzi wiernością wyższy jest ten człowiek;/
A więc ma dobre serce, myśli świetne./
Choć więc spod twoich szarych, wężych powiek/
Odrażająca szła skra; nieszlachetne/
Choć z ciebie jakieś pary wychodziły/
I odrażały mnie instynktem ducha: ---/
Tylem zdobyła, że mi stał się miły/
Twój widok i głos dla mojego ucha/
Umiłowany. --- Miej więc dziś torturę/
Z tej jednej męki, która żre głęboko/
Tą myślą: żeś był podniesiony w górę,/
Że w jednej stałeś opinii wysoko,/
Że w jednej myśli ty byłeś istotą/
Wyższą nad ludzi, żem była gotowa/
Klęknąć przed tobą: --- a ty byłeś błoto,/
Jednego nie wart spojrzenia i słowa,/
Chodzący dowód, że mój sąd o świecie/
Był sądem młodej kobiety --- pomyłką!/
Teraz tu jesteś marszałkiem w powiecie:/
Jego pieniądze wzniosły cię! Z posyłką/
Już cię nie pośle po mego trzewika/
Albo po zwiędły kwiat --- pan teraz z ciebie!/
Lecz to, co ludziom serce tu odmyka,/
Szczęście... to ciebie tak, jak kreta grzebie/
W intrygi --- w lochy idące podziemnie ---/
W pochlebstwa, które ci u niego służą. ---/
Cóż? --- czemu teraz Pan już nie drwisz ze mnie?/
Jakąż to mnie Pan po stepach podróżą/
Prześladowałeś?... Mów! --- uwieńczę laurem/
Komiczny talent Pana. Cóż? --- ciekawa,/
Z jakim mnie tu Pan wyprawiasz Centaurem?!.../
Milczysz?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Więc to jest ta koszula krwawa,</wers_cd>/
Którą dał Nessus?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Cóż, ciągle te żarty?!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Wybacz mi Pani! --- Cha! cha! cha! --- nie mogę ---/
dozwól mi Pani, że będę otwarty/
I spytam; dobrą Pani miałaś drogę?/
Czy trakt byt bity i gładki i suchy?/
Czy zdala widać było Kapitole?/
Ach!... jak to się te nazywają muchy/
Świecące, proszę Pani... czy lucziole/
Za konia grzywą leciały jak grzywa/
Z gwiazd? --- Wszak podobno tak bywa w Italii ---/
Słowem, czy Centaur ten, który porywa/
Z konia chwytając dziewicę w pół talii ---/
Czy nie obraził?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Więc Panu się zdaje,</wers_cd>/
Ze ja porwaną byłam?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Tak wieść niesie.</wers_cd>/
Zresztą patrz Pani --- państwo i lokaje/
Wszystko rozbiegło się oto po lesie...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Gdzie?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Całe nasze poszło towarzystwo</wers_cd>/
W pogoń za Panią --- sprzyja pora ranna ---/
Fantazy nawet tak jak na myśliwstwo/
Wziął trąbkę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>I on?!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>A panna Diana</wers_cd>/
Wzięła lornetkę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ha!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>I Pani Fanio</wers_cd>/
Wziął pistolety.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Zrozumieć nie mogę.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ja także, wierny sługa, chciałem za Nią/
Pędzić się jak wiatr, wziąwszy księdza Logę,/
Nie wiedząc, czy ślub, czy pogrzeb wypadnie/
Z natury rzeczy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>I Pan sam we dworze?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Samiutki!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>I dwór wyjechał gromadnie?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Wszyscy! i Baszkir nawet przy Majorze/
Poczwałowali.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Więc i Pańska żona?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Jak to!?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>I żona Pańska z nimi razem?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ja tutaj jest na kształt Korydona,/
Tęskniący za jej dalekim obrazem./
Szczęście to dla niej, bo z tą katolicką/
Duszą, o Pani słysząca przygodzie...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Jak to? --- ja z panią Omfalią Rzecznicką/
Tu przed godziną gadałam w ogrodzie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>zmięszany.</didaskalia>



<kwestia><strofa>Pani żartuje...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nie żartuję wcale!</wers_cd>/
Owszem mówiła, że ci chce siurpryzę/
Zrobić: --- ubrała się w błękitne szale/
I w blondynową wielką moją kryzę ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>I w Pani kryzę?! --- </strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nawet wyznać muszę,</wers_cd>/
Że Pana chciała podejść w moim stroju/

I pomieniała się na kapelusze/
Ze mną.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>I pieszo szła?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Jak dla podboju</wers_cd>/
Serca Pańskiego!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Szła pieszo?... ogrodem?...</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Przez parkan do mnie skoczyła z powozu.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Prru! prru! prru!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Że mnie naśladuje chodem,</wers_cd>/
To wiesz...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do siebie.</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Czuję dreszcz --- prru! ściętym od mrozu!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Czy Panu słabo?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>To nic...</wers_cd>/
<didask_tekst>Do siebie.</didask_tekst>/
<wers_cd>Z mego łona</wers_cd>/
Wychodzą mrówki, za serce mnie chwyta/
<didask_tekst>Głośno</didask_tekst>/
Czy Pani pewna, że to moja żona!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Jak to?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Może to kto?... jaka wizyta?...</wers_cd>/
Ktoś wzrostem do niej podobny?... jej talia/
Nie jest znacząca...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ja panu powiadam</wers_cd>/
Wyraźnie: Pani Rzecznicka Omfalia,/
Z którą ja...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Więc --- więc --- więc do nóg upadam!</wers_cd></strofa></kwestia>


<didaskalia>Chce wychodzić.</didaskalia>



<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Gdzież Pan?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Niech Pani Hrabina przebaczy! ---</wers_cd>/
Droga mi każda chwila i minuta./
<didask_tekst>Do siebie.</didask_tekst>/
Ten Kałmuk... moja żona... sto kartaczy!!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ha! więc tu jakaś intryga popsuta --- ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Tak, tak! intryga jakaś ---/
<didask_tekst>Krzyczy przez okno.</didask_tekst>/
<wers_cd>Wyprząc z bryczki,</wers_cd>/
A włożyć siodło!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Pan jest niespokojny?</wers_cd>
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ale czy Pani pewna?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Przez uliczki</wers_cd>/
Te jaśminowe szła...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>I Kałmuk zbrojny?...</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Co?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Kałmuk zbrojny podjechał?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>śmieje się.</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Cha! cha! cha!</wers_cd>/
Teraz rozumiem!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Tak, Pani rozumie,</wers_cd>/
Że taki afront...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Przejażdżka!.. Gdzieś macha</wers_cd>/
Z Kałmukiem, jak wiatr ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>przez okno.</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Ten szelma nie umie</wers_cd>/
Położyć siodła!... podepnij strzemiona!/
Ale jeszcze raz błagam na kolanach,/
Czy Pani pewna, że to moja żona,/
Którą --- ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Tak --- którą ---</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Niesie po kurhanach.</wers_cd>/
Nie! nie, nie! --- bo to przechodzi granice/
Wszelkiej na świecie znanej... tak nie było!.../
Ale ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Być mogło!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>krzyczy w okno.</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Wkładaj-że terlicę!</wers_cd>/
Na Boga! Czy ty masz serce, Hawryło?!/
Cóż ty tam myślisz?!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Więc Pan także kłusa</wers_cd>/
Jako Kupidyn w obrazku Albana?...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Pani widziałaś ją?...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nim przez Nessusa</wers_cd>/
Była porwaną...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Pani dzisiaj z rana</wers_cd>/
Widziałaś?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Dzisiaj.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Czy spytać pozwoli,</wers_cd>/
Jak to być może dawno?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Niezbyt dawno!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Karczmy dwie! --- jeśli jechali powoli,/
To przy tych karczmach... To jest bardzo jawno,/
Że jeszcze nie są w lesie... Tak, być muszą/
Przy karczmach... Gdyby tam jaki znajomy/
Był taki dobry!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nim do lasu ruszą...</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ha! Pani ze mnie drwisz?... Niech trzasną gromy/
We mnie i w moją hańbę!!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wybiega.</didaskalia>



<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Przecież --- człowiek!</wers_cd>/
Gdy ból mu wszystkie zęby powyrywał,/
Zacierpiał sercem, krwią --- i trysnął z powiek/
Iskrą człowieka. --- Lecz jak długo pływał/
W błocie i patrzeć nie pozwolił z góry/
Na konwulsyjne swoje śmieszne męki!/
Ja, nawykniona śród każdej tortury/
Nadziei z serca, a trucizny z ręki,/
Za wszem gotowa powitać wypadek/
Uśmiechem --- albo śmiertelną bladością./
Lecz ten rozsądny i kościany dziadek/
Za swą porwaną poleciał Jejmością/
Już bez rozumu --- na wychudłej szkapie,/
Butów cholewy pokazując szare. ---/
I to się zowie świat zimny, co chrapie!/
Kiedy mu serce, miłość albo wiarę/
Wspomnisz --- wszystko to romansem nazywa!/
A gdy sam w romans wpadnie --- kawał błota --- /
Jak żyd na koniu wychudłym się kiwa!/
Gdyby na drodze stały, podruzgota/
Apolinowe posągi! i wróci/
Z małżonką w ręku, jako Hesperyda/
Z jabłkiem. --- O ten świat --- że anioły smuci,/
Nie dziw! --- Mnie samą wzgarda i ohyda/
Bierze, gdy widzę, że takie gadziny/
Rozsądkiem przeciw egzaltacji świszczą?/
A jakież to w tym domu były czyny/
Ludzi, co sercem i rozumem błyszczą?/
Przedali córkę --- mnie, natrętną marę,/
Chcieli oddalić --- jak? --- afrontowaną!/
Tak że mi chyba wziąć habity szare/
I za klasztorną trzeba było ścianą/
Przeżyć ostatek... Precz, serca przedajne! ---/
Za was rumienię się, jak róża sromu. ---/
Szczęście, że blisko konie mam rozstajne./
Powrócę --- sama --- do smętnego domu/
Z moją niedolą i z mojem cierpieniem/
Dawnem, lecz mędrsza stokroć doświadczeniem.</strofa></kwestia>



<naglowek_akt>AKT CZWARTY</naglowek_akt>




<naglowek_scena>SCENA PIERWSZA<pr>Cała scena I i początek drugiej przekreślone są w autografie
poety. (Przyp. Małec.).</pr></naglowek_scena>

<didaskalia>Mieszkanie hrabiny Idalii.</didaskalia>



<didaskalia><osoba>RZECZNICKI</osoba> i <osoba>HELENKA</osoba>, która uprząta pokój.</didaskalia>



<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Helusiu, widzisz --- do waszego domu/
Musiałem z moją żoną --- była chora./
Proszę, nie mów też Panienka nikomu,/
Że ja tu konno z nią. Tego wieczora/
Miałem przypadek --- powóz mi się złamał;/
Musiałem na koń wziąć --- żona mi słabła.../
Czy doktór już był?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HELENKA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do siebie.</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>O! to się wykłamał!</wers_cd>/
Żona w malignie mówi, że przez diabła/
Była porwaną...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Co mówisz Acanna?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HELENKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Mówię, że Pani Marszałkowa chora.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Tak, chora trochę. Ta przejażdżka ranna.../
Ona ma nerwy słabe... do wieczora/
Na koniu... aura zła... więc nieco słaba.../
To to kobieta delikatna, święta!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HELENKA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>na stronie.</didaskalia>



<kwestia><strofa>O! delikatna ta czerwona baba! ---/
Prawda, że teraz tak jak z krzyża zdjęta/
I rozczochrana...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Patrzaj no Acanna,</wers_cd>/
Czyj to jest powóz?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HELENKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Jedzie Pani nasza!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Idź, proszę, czy tam mojej żonie wanna/
Przygotowana? Niech się nie rozgłasza/
Ta awantura między służącymi.../
Idź --- ja tu Panią przyjmę i powitam.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Helenka odchodzi --- wchodzi <osoba>IDALIA</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA DRUGA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>IDALIA</osoba> --- <osoba>RZECZNICKI</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>nie spostrzegając <osoba>Rzecznickiego</osoba>.</didaskalia>



<kwestia><strofa>O! jak tu miło! drzewami ciemnymi/
Pozasłaniane okna --- piersią chwytam/
Powietrze pełne kwiatów.../
<didask_tekst>Zobaczywszy <osoba>Rzecznickiego</osoba>.</didask_tekst>/
<wers_cd>Co?! Pan u mnie?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Pani, pod samym jej domem... wypadło/
Do Niej zajechać...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>I żona?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Jak w trumnie,</wers_cd>/
Jako grobowe, okropne widziadło.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Tak?...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Tak, Wielmożna Mościa Dobrodziejko,</wers_cd>/
Tutaj, na moich przyniesiona rękach.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Gdzież ją Pan?... lecz nie! nie jestem tak dziką,/
Ażebym w Pana wycierpianych mękach/
Szukała zemsty. Czyś Pan mógł zasłonić/
Przed ciekawością sług?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Pani, ja sądzę...</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Że?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Że nie wiedzą...</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Chciałabym obronić</wers_cd>/
Pana, więc muszę... Nessus?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Wziął pieniądze.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>To słuchaj mnie Pan! --- Awantura taka/
Dla was, którzy ta jesteście na świecie/
Nakrochmaleni --- każdy pół Polaka,/
A pół aktora we własnym powiecie, /
Jak na aptecznych pułkach różne flaszki/
Z etykietami: ten polityk dzielny ---/
Ten sensat --- a ten dowcipny na fraszki <pr>Aż póty scena ta przekreślona w rękopisie. (Przyp. Małec.).</pr>./
Wam by, powiadam, niosła cios śmiertelny/
Śmieszność, zabiłaby was na wiek wieków,/
Na dzieci wasze spadła i na wnuki!/
Bo z was można drwić, lecz tak jak z kaleków ---/
Nie potrącając nigdy krzywej sztuki/
Waszego ciała. --- Twoje więc kalectwo/
W dowcipkowaniu było: --- a tyś ranny/
W ten garb rozumu na całe sąsiedztwo/
Sławny!... Rogaty miesiącem Dianny,/
Zgubiony człowiek! jeśli ja na siebie/
Nie wezmę garbu twego, i niosąca/
Ciężar, ciężaru tak nie upotrzebię,/
Że skrzydlatością i blaskiem miesiąca/
Moje ramiona dumne u wachlarzy/
I upiękni mnie, zamiast ciebie zabić. ---/
Pozbądź więc, proszę, Pan tej smętnej twarzy,/
Ja Mu przyrzekam przynajmniej osłabić/
Pierwsze wrażenie --- oczu mych szafiry/
I postać moję ułożywszy zgodnie/
Ze smutną rolą nowej Dejaniry...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie! To nie może być! --- ja udowodnię,/
Że jestem człowiek!</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Lecz, szanowny Panie,</wers_cd>/
Tu przyjechałeś z żoną, twoją bryczką./
Kałmuk pieniądze dostał --- i dostanie/
Rozkaz milczenia. --- Ja stoję z pożyczką/
Mego honoru --- ty szlachcic, bierz sumę,/
Ani się pytaj! --- bierz ją bez procentu!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ja także, Pani, mam tu swoję dumę/
I tę rzecz biorę także z fundamentu...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Lecz patrz! Hrabiostwo Respektowie jadą: ---/
A więc ty powiesz im, że twoja żona...?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Ja nie wymówię tego.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Więc tą radą,</wers_cd>/
Którą ci dałam, nie gardź! --- Rzecz skończona!/
Ja byłam w stepie przez ciebie odbitą ---/
Ja jestem teraz w łóżku mojem chora.../
Mów --- żartuj ze mnie --- baw ich --- bądź kobietą,/
Baw ich plotkami...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Lecz tego wieczora</wers_cd>/
Ja moję zrobię rzecz...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Dobrze, pozwalam,</wers_cd>/
Lecz do wieczora ja rzecz moję zrobię/
I te małżeństwa wasze porozwalam ---/
Albo... odejdę was, a wy na grobie/
Grajcie komedją.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi.</didaskalia>



<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Zda się dobra rada:</wers_cd>/
Na czas niech ona będzie tu na celu/
Żartom. Ja potem zrobię rzecz nie lada;/
Bo trzeba, żeby na obywatelu/
Nie było plamy ---</strofa></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA TRZECIA</naglowek_scena>

<didaskalia>Państwo <osoba>RESPEKTOWIE</osoba> wchodzą z  <osoba>DIANĄ</osoba> i <osoba>STELLĄ</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>HR. RESPEKT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Witaj mi, Rzecznicki! ---</wers_cd>/
A cóż tu? mówią --- chora!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Tak, tą jazdą ---</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HR. RESPEKT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Cyt! cyt!... to jej dom --- to kościół delficki!/
Widzisz --- przywiozłem całe moje gniazdo./
I Major z nami, ale go ukryłem/
Poza kulisy; w sam czas wyprowadzę/
Na perypecją... Ja z nim długo żyłem;/
To prosty człowiek, dobry --- ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Czy ma władzę</wers_cd>/
We wszystkich członkach?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Co?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Czy ją oszczędzał?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Tak, dosyć --- ---
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HR. RESPEKT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Czy gdzie nie zawadził w lesie?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Nie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STELLA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Więc nie bardzo rumaka rozpędzał?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HR. RESPEKT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Dosyć --- widzicie, iż stanął przy kresie./
To dosyć... lecz nas nabawił kłopotu:/
Wszyscy w cierniowej jesteśmy koronie! ---/
Widzisz, Rzecznicki, takiego powrotu/
Nikt by nie życzył swojej własnej żonie./
W głębi --- taka rzecz jest niemałej wagi!.../
Co to jest?!... krew się na to każda burzy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Gdzie jest Fantazy?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HR. RESPEKT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Brakło mu odwagi!</wers_cd>/
W ogrodzie chodzi --- wena mu tam służy ---/
Coś komponuje.../
<didask_tekst>Do żony.</didask_tekst>/
<wers_cd>Wypraw do ogrodu</wers_cd>/
Dianę, niech ze Stelką idą obie...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Czy położyli jej na głowę lodu?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Tak, położyli.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HR. RESPEKT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Przywieźliśmy tobie</wers_cd>/
Kapelusz ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Jak to?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HR. RESPEKT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Przestrzelony z łuka,</wers_cd>/
Strzałą rogaty --- tak, strzałą rogaty!/
Widzisz --- był rozkaz dany dla Kałmuka,/
Ażeby leciał jak Amor skrzydlaty,/
A nie dał tobie odbić tej hrabiny ---/
Major mu to sam wyraźnie powielił./
Otóż on widząc twe rycerskie czyny,/
Gdyś go dopadał: przymierzył i strzelił ---/
Jak gdyby na twój rycerski kartelusz/
Odpowiadając --- prosto tobie z łuka./
Szczęście, że trafił cię tylko w kapelusz!/
Stelusiu, niech go Kajetan poszuka,/
Niech tu przyniesie./
<didask_tekst><osoba>Stella</osoba> wychodzi.</didask_tekst>/
<wers_cd>Pokazać ci chcemy,</wers_cd>/
Że twój rycerski czyn nie uszedł oka;/
I ubierzemy ciebie, ubierzemy/
W strzały --- ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Rzecz to jest zanadto wysoka,</wers_cd>/
Aby żartować...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HR. RESPEKT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>No --- ty jesteś skromny,</wers_cd>/
Ja wiem; ty skromny jesteś. Cały w locie ---/
Możeś był nawet sobie nieprzytomny,/
Gdy cię ten Kałmuk --- ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>przerywa.</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Tak, Hrabio, w istocie!...</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HR. RESPEKT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Gdy cię ten Kałmuk ubrał, ubrał w strzały ---/
Numida jakiś --- ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Więc Pan wie?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HR. RESPEKT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Numida,</wers_cd>/
Mówię ci, jeździec jesteś doskonały!/
Widzisz --- talent się taki zaraz wyda,/
Mój ty kochany Rzecznicki!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Co, Hrabio?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HR. RESPEKT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Daj, niech cię z serca uściskam!... Szałaput!/
Jeżeli w tobie lata nie osłabią/
Tej żyłki, to gdzieś zrobisz <slowo_obce>verte-caput</slowo_obce>./
Orlando! --- gonił się jak za podradem!/
Orlando!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Hrabia się powtarza...</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HR. RESPEKT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Drogi!</wers_cd></strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do siebie.</didaskalia>



<kwestia><strofa>Zemszczę się!/
<didask_tekst>Głośno.</didask_tekst>/
<wers_cd>Czy Hrabia jadąc moim śladem</wers_cd>/
Nie znalazł... czy gdzie nie postawił nogi/
Na tym papierze..? Otóż to przypadek!/
Intercyza mi wypadła z kieszeni.</strofa></kwestia>




<naglowek_osoba>HR. RESPEKT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Cóż! ty sam stoisz jak układów świadek ---/
Rzecz małej wagi --- papier się odmieni ---/
Lekka odmiana! Nową intercyzę/
Przypieczętujesz litewską Pogonią./
Tak! Pogoń teraz weźmiesz za dewizę,/
Pogoń ognistą --- z uwieńczoną skronią../
Lecz widzę, że zły jesteś... a to zwykła/
Rzecz w ludziach, co się heroizmu wstydzą ---/
Wstydzą i tak się czerwienią jak ćwikła,/
Kiedy się nagle w laurach jasnych widzą,/
A niby niemi gardzą... Moja żono,/
Pójdźmy na ogród z dziećmi, nim Hrabina/
Zgodzi się naszą postać zasmuconą/
Oglądać.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wychodzą.</didaskalia>



<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Piekło! piekło!... Starowina</wers_cd>/
Pod paznogcie mi w nogi wbija drzazgi!/
Na mękach jestem!...</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wbiega <osoba>FANTAZY</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA CZWARTA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>RZECZNICKI</osoba> --- <osoba>FANTAZY</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Rzecznicki, jestem trup!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Co to się znaczy?!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>rzuca się w fotel.</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Okropny, mówię, miałem pojedynek!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI!</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Z kim?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Z tym Moskalem...</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Tysiąc sto kartaczy!!</wers_cd>/
Bez sekundantów?!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Wieczny odpoczynek</wers_cd>/
Mów za mnie... jestem trup!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Na Pana Boga!</wers_cd>/
Gdzieżeś raniony? jesteś żywy, cały!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Mówię ci, że już moja prawa noga/
W grobie... i moje złote ideały/
Biorą twarz czaszki. W myślach moich zamęt/
<didask_tekst>Wskazując na biurko.</didask_tekst>/
Masz papier? siadaj, proszę i bierz pióro:/
Chciałbym... w trzech słowach tutaj mój testament/
Napisać...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Słuchaj...</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Pisz! ---</wers_cd>/
<didask_tekst><osoba>Rzecznicki</osoba> siada i bierze pióro do ręki.</didask_tekst>/
<wers_cd>Milijon z górą</wers_cd>/
Mego majątku, kiedy się spienięży ---/
Zamienić w złoto, w jeden zlać pierścionek/
Spleciony kształtem saturnowych węży ---/
Poświęcić --- wyryć na nim: <wyroznienie>trup małżonek</wyroznienie>/
<wyroznienie>Swej narzeczonej</wyroznienie> --- I Pannie Dyjannie/
Wtoczyć go. Jeśli nie weźmie --- w staw rzucić!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>wstając.</didaskalia>



<kwestia><strofa>Czyś ty oszalał?!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ja tej młodej pannie</wers_cd>/
Winienem wiele, --- Gdybym mógł powrócić/
Z grobu, to życie zacząłbym inaczej,/
Prościej --- i młody starałbym się o nią./
Jutro --- jak ona w trumnie mię zobaczy:/
To pewny jestem, że mnie siostry dłonią/
Uściśnie... Ale ostatnia godzina/
Moja... innym się tu duchom należy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Panie Fantazy! w imię Ojca, Syna.../
Gdybym cię nie znał...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Dość! czas szybko bieży..</wers_cd>/
Do grobu spieszno --- a strach!... Nie idź za mną!/
Bo gdybyś i szedł: to nie trafisz wcale;/
śmierć ma tebańską stolicę stubramną:/
Jedne są bramy jak krwawe korale/
Czerwone --- inne są jak perły białe;/
I białe, bez ran, duchy przez nie wchodzą./
Bądź zdrów!... Królestwo mego ducha całe/
Niezbuntowane, ale z ciała już się płodzą/
Robaki... i te w ustach słowa zimne/
Są robakami...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Niech cię sto piorunów!!...</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ha! ha! ha! teraz pod laurami drzemnę/
I Plutonowych dosiędę biegunów/
We śnie... Rzymianin jestem...</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wychodzi.</didaskalia>



<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Co to znaczy?!</wers_cd>/
Na Boga! muszę widzieć się z Majorem/
Twarz w twarz: on mi to wszystko wytłómaczy/
I pod właściwym te rzeczy kolorem/
Musi obaczyć ze mną, i traktować/
Jak ze człowiekiem...</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wchodzi <osoba>IDALIA</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA PIĄTA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>RZECZNICKI</osoba> --- <osoba>IDALIA</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>A cóż?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Niechaj Pani</wers_cd>/
Leci! Fantazy coś zaczął wariować.../
Wszyscy w tym domu jak powariowani!/
Ja także myślę po wariacku skończyć./
Do nóg upadam!..</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wychodzi.</didaskalia>



<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Co mówił? --- Fantazy</wers_cd>/
Wariuje? --- Cóż to? --- Ach, jak łatwo złączyć/
Miłość z szaleństwem! Są to dwa wyrazy/
Nierozłączone. --- Wariacja więc wraca/
Do tych różanych uczuć, owiniętych/
Girlandą kwiatów i gwiazd, i zbogaca/
Krainę duchów, moc pieśni natchniętych/
Rzucając wiatrom... Ach! gdyby godzina/
Tego żywota, gdy mnie ciągle poił/
Z serca, jak z czary! --- Gdy na kształt murzyna/
Otellowego --- w sztylet się uzbroił/
I przyłożywszy mi do piersi --- czekał,/
Czy w oczach moich strach, czy uśmiech będzie?/
A uśmiech z oczu moich nie uciekał,/
Ale jak pająk, który z blasku przędzie/
Swe pajęczyny złote na szafirze/
Jakiego kwiatu: podobnie mi radość,/
Że się przez jego śmierć do nieba zbliżę,/
Opromieniała oczy. --- O! jak bladość/
Śmierci daleka była od tej bieli,/
Którą on wtenczas zwał alabastrową!/
O! jak mi dobrze było, na pościeli/
Granitów rzymskich --- z pochyloną głową/
Nad nim, oddychać różami Cezarów/
I widzieć, jak się w tym człowieku rodzi/
Nowy ideał wieków, pełny czarów,/
Który mu całą przyszłość rozpogodzi,/
Jeśli nie skala się tem ludzi błotem/
I nie zapragnie spić się moszczem wina.</strofa></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA SZÓSTA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>HELENKA</osoba> wchodzi.</didaskalia>



<naglowek_osoba>HELENKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Pani nie przyjmie więc Hrabiny?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Potem.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HELENKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Koniecznie Panią chce widzieć Hrabina,/
Ze łzami prosi.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Więc wpuść ją, Helenko;</wers_cd>/
A gdyby chciał tu wejść i pan Fantazy,/
To... to mnie ostrzeż wprzód jaką piosenką,/
Albo przed drzwiami kaszlnij kilka razy./
A teraz wpuść tę Walterskotkę...</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Helenka</osoba> wychodzi.</didaskalia>



<didaskalia>Wchodzi <osoba>HRABINA RESPEKTOWA</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Droga!</wers_cd>/
Moimi łzami zlana --- krew bym dała!/
Bogdaj by tutaj nigdy moja noga/
Nigdy, ach! nigdy więcej nie postała:/
Jeśli ja winna co, że tobie, duszo/
Anielska, taki sztylet!... Ja to czuję.../
Wszystkie się żółci we mnie tem poruszą,/
Bo ja kobieta, bo mnie także truje/
Ten świat, przeciwko nam ciągle i wszędy/
Na wspak idący... Ja tego Majora ---/
Gdyby nie mój mąż --- to bym do komendy/
W łańcuszkach była odesłała wczora/
Z mojego domu! --- O! kraj nieszczęśliwy,/
Gdzie Moskal, widzisz, pijany robi burdy,/
A my musimy cierpieć!... Jak Bóg żywy,/
Polacy dawniej byli haraburdy,/
Lecz teraz... są mniej, niż...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nie płacz, Hrabino,</wers_cd>/
I nie utyskuj: moja reputacja/
Jest taką dzisiaj odzłoconą cyną/
I woskiem...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ja wiem, że ci aprobacja</wers_cd>/
Ludzi niczem jest; bo ty --- w sobie złota,/
W sobie zamknięta, jak brylant bez ceny ---/
Pogardzasz każdą garścią tego błota,/
Którem świat... Lecz ten z nad Oki czy Leny/
Major --- prawdziwy jakiś barbarzyniec ---/
Wstyd mi, że w moim domu --- wstyd mi wielki!/
To ja zelżona! Wyjdę na gościniec/
I siędę w karczmie, bo obywatelki/
Dom stał się karczmą...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Odmieńmy rozmowę,</wers_cd>/
Proszę... Powiedz mi, gdzie wyprawę szyto/
Dla twej Dyjanki?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ach! ja tracę głowę!</wers_cd>/
Ten mariaż!... Głowę mi, Pani, nakryto/
Jak kuropatwie... jam ani wiedziała, /
Że pan Fantazy... nie jest sercem wolny.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
On wolny.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>I tyż to mówisz, Idalko?! ---</wers_cd>/
On! co powinien był, a był niezdolny,/
Uznać, że tobie będąca rywalką/
Moja Diana --- bez pochlebstwa gadam ---/
Gaśnie, jak świeca gaśnie w słońca blasku.../
O nie! Ja jemu teraz w oczy zadam/
Fałsz! --- Nie myśl, proszę, że my go w zatrzasku/
Trzymamy, jako złowionego szczygła;/
On wolny ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Wolny?... wszakże już kontrakta</wers_cd>/
Pomiędzy wami ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>O nie! tyś prześcigła</wers_cd>/
Za rzeczywistość. Czyżby jakieś akta/
Mogły poprzedzić czyn, gdzie miłość sama.../
Ty to rozumiesz --- mariaż jest osnuty/
Na sercu ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>O tak, na sercu.</wers_cd></strofa></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA SIÓDMA</naglowek_scena>

<didaskalia>Wpada <osoba>STELLA</osoba> na scenę. <osoba>HRABINA RESPEKTOWA</osoba> --- <osoba>IDALIA</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>STELLA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Niech Mama</wers_cd>/
Leci!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Co?!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STELLA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Dianka --- ---</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Co?...</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wybiega ze <osoba>Stelką</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Mariaż popsuty</wers_cd>/
Sercem! --- Zeszła się Dianka z panem Janem ---/
Sztambuch przejrzała i zeszła się w sieni/
Twarz w twarz z tym pięknym brązowym ułanem,/
Co teraz nosi koszulę z pierścieni/
I burkę --- straszny na miłości scenie/
Aktor.../
<didask_tekst>Wbiega <osoba>HELENKA</osoba>.</didask_tekst>/
<wers_cd>Helenko, cóż?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HELENKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Panna omdlała</wers_cd>/
I padła głową swoją na kamienie./
Gdy ją podjęto, z czoła krew się lała,/
Zbladła jak kreda, a łkała jak dziecko.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ale nie mocno ranna?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HELENKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nie! przytomna...</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do siebie.</didaskalia>




<kwestia><strofa>
Czuję, że scena ta była zdradziecką;/
Ten sztambuch --- potem on --- taka ogromna/
Nagłość --- i takie przejście.../
<didask_tekst>Głośno.</didask_tekst>/
<wers_cd>Daj mi burnus!</wers_cd>/
Lecz nie --- ja się tam teraz nie pokażę;/
Tu będę, jak ten brązowy Saturnus,/
Co nieruchomy siedzi na zegarze/
I pod nogami swymi ma godziny/
Obracające się...
</strofa></kwestia>


<naglowek_scena>SCENA OSMA</naglowek_scena>

<didaskalia>Wchodzi <osoba>LOKAJ</osoba> i niesie karteczki i sztylet.</didaskalia>



<naglowek_osoba>LOKAJ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Pani, ten bilet...</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Co widzę?! --- Boże! Boże mój jedyny!/
<didask_tekst>Czyta.</didask_tekst>/
Daj burnus!... Ha! ha! ten wenecki sztylet/
Tu?! Jezus! Maria!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wybiega ze sztyletem, a bilet zostawia.</didaskalia>



<naglowek_osoba>HELENKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Co to?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LOKAJ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Pan Fantazy</wers_cd>/
Dał mi i kazał pani oddać w ręce.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Helenka bierze bilet i czyta go.</didaskalia>



<naglowek_osoba>HELENKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Niezrozumiale są dla mnie wyrazy!/
Próżno ten papier w rękach gnę i kręcę./
Muszę biec za nią.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LOKAJ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Daj, niech ja przeczytam!</wers_cd>/
,,Schadzka ostatnia dusz naszych na ziemi/
Dziś o północy..."</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HELENKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Pana Boga pytam,</wers_cd>/
Czy jest tutaj sens?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LOKAJ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>,,Czarami złotymi</wers_cd>/
Ostatni toast dziś --- lub z tobą razem/
Piję aniołom --- albo też samotny..." ---/
Święty Józefie! za każdym wyrazem/
Wykrzyknik, a list taki był wilgotny,/
Że na nim moje palce znać wyraźnie/
Wydrukowane. --- Diabli jacyś wodzą/
Pióra tym panom: piszą niepokaźnie/
W gzygzaki./
<didask_tekst>Czyta.</didask_tekst>/
<wers_cd>,,Tam, gdzie na świecie się schodzą</wers_cd>/
Wszyscy i wiecznie zostają --- gdzie Juliet/
Obudziła się i zasnęła --- czekam".</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HELENKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Muszę wziąć pani ten łabędzi duliet/
I zanieść, bo to rosa. Psy powściekam,/
Ażeby panią odstraszyć na zawsze/
Od tych przechadzek nocnych po pustyni./
Bo to stworzenie dla ludzi łaskawsze,/
Niż zwykle bywa taka monarchini/
Zła, jak diablica! --- U państwa Rzecznickich/
Nie można służyć dla zimna a głodu./
A gdzie jest też dom w rękach jezuickich,/
To także trzeba płakać bez powodu/
Co piątek, albo oczy trzeć cebulą,/
Gdy człowiek idzie na mszę za hrabiną. ---/
A tu się ludzie w domu jakoś tulą/
I...</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wpada <osoba>HRABIA RESPEKT</osoba> --- za nim <osoba>MAJOR</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA DZIEWIĄTA</naglowek_scena>

<naglowek_osoba>HR. RESPEKT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Gdzie jest Pani?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HELENKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie wiem.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HR. RESPEKT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nad dziewczyną</wers_cd>/
Moją śmierć wisi!... Proszę was, doktora!/
<didask_tekst><osoba>Helenka</osoba> i Lokaj wychodzą.</didask_tekst>/
Majorze! --- z naszą ty, widzisz, krainą/
Nie jesteś w tonie: jednego wieczora,/
A tyleś mi tu napsuł! --- Po co było/
Tego człowieka przywozić?! --- Że dzieci/
Poznawszy się tam, sentymentu siłą/
Były porwane środ śniegów, zamieci/
I strasznych, białych sybirskich hororów.../
Że sobie tęczę usnuli z sympatii:/
To trzebaż było tu do naszych dworów/
Z tej Antologii czy tam Chrestomatii/
Wyrwaną kartkę?!... Jednem słowem, mówię,/
Żeś Major mi tu --- może z serca --- aleś/
Ćwieków nasypał strasznych pod obuwie!/
Ten Sybir --- to to straszna jakaś zaleś/
I kraj przeklęty!!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MAJOR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nu! Hrabia bogaty ---</wers_cd>/
Tak puskaj, niechaj córka sercem bierze!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HR. RESPEKT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Co mi tam gadasz? Dobryś do harmaty,/
Ale nie do serc! --- Mówię tobie szczerze,/
Że... niech cię wszyscy diabli, mój Majorze!/
Zięć mi się gotów ten zerwać z kontraktu!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MAJOR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Który zięć?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HR. RESPEKT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Wszak wiesz, że mam zięcia...</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MAJOR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Może?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HR. RESPEKT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Jak to? --- przytomny podpisowi aktu/
Ślubnego, wątpisz, że ja wkrótce będę/
Kołysał wnuki?... Co? wątpisz?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MAJOR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Jej Bogu,</wers_cd>/
Ja wątpię.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HR. RESPEKT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Cha! cha! cha! zięcia pozbędę?...</wers_cd>/
A to jak?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MAJOR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nu! jak? --- Tak karta na rogu</wers_cd>/
Kiedy zagięta przegra: tak prepały/
Diengi. --- Nu wot tak zięć Panu Hrabiemu/
Może się ze mną grając, przegrał cały.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HR. RESPEKT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Co to jest?! --- jak to?! --- po co?! --- jak i czemu?!/
Zięć mój z Majorem grał? i o co chodzi?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MAJOR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nu tak, o zięcia chodzi.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HR. RESPEKT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Zgrał się w karty?!</wers_cd>/
Głową mi tylko kiwasz Pan Dobrodziej;/
Mów proszę... proszę, bądź ze mną otwarty!/
Nie wiesz, ile w tem mego interesu,/
I jaki kamień na mem sercu leży!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MAJOR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nu, tak weź hrabia tu z pugilaresu/
Ten kontrakt: mój pysk do niego należy,/
A do mnie jego łeb --- wygrany w karty./
Nu! tak Hrabiemu ja ten łeb daruję,/
A z pyska mego ręką honor zdarty/
Znajdę u Boga!/
<didask_tekst>Oddaje mu papier.</didask_tekst>/
<wers_cd>Niech Pan Hrabia czuje,</wers_cd>/
Że ja nie człowiek zły; --- głupstwem zaszkodził,/
A swoim własnym honorem zapłacił.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HR. RESPEKT</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>przeczytawszy dany mu papier.</didaskalia>



<kwestia><strofa>Piorun szaleństwa w tych ludzi ugodził ---/
Mózgi pomięszał. --- Zięć mój głowę stracił!/
Marianno! zięć nasz truje się! Marianno,/
Zięć nasz zabija się!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wybiega.</didaskalia>



<naglowek_osoba>MAJOR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Wot i teatry!</wers_cd></strofa></kwestia>


<didaskalia>Wchodzi <osoba>JAN</osoba></didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA DZIESTĄTA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>JAN</osoba> i <osoba>MAJOR</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Majorze!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MAJOR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>A szto? obaczył się z panną?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Jedźmy w sybirskie nasze mgły i wiatry!/
Major mi będziesz ojcem --- tak jak dawniej ---/
I przyjacielem. --- Ten świat to zagadka!/
Gdybyś ty widział, jak tam najzabawniej,/
Najwścieklej na mnie wrzeszczała ta matka:/
--- ,,Dzieckoś mi zabił! --- idź precz! nie stój blisko,/
Podły!... bo śmierdzisz tu prostym żołdakiem,/
Bo cuchniesz, cuchniesz tak, jak lokaisko!/
Bo cię czuć wódką prostą i tombakiem/
Spleśniałym! precz mi z oczu!" --- Tyle brudu,/
Tyle znalazła przekleństw ta kobieta,/
Że ja, com słyszał niegdyś wycie ludu/
Wieszającego, ludu, co w jelita/
Drgające ręce kładł.../
<wers_cd>Na takie krzyki</wers_cd>/
Córka omdlała podniosła powieki/
I wzrok rzuciła na nią taki dziki,/
A na mnie taki anielski, że wieki/
Będę pamiętał, jakie są balsamy/
W rozmiłowanych oczach u dziewczyny!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MAJOR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nu, my w Sybirze tobie dziewcząt damy/
Piękniejszych...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Jedźmy, jedźmy z tej krainy,</wers_cd>/
Która mi we snach była szczęścia rajem ---/
Matką! --- a teraz jest taką macochą! ---/
Słuchaj: nazwała wygnańca lokajem/
I w to bolesne me serce tak płocho/
Wrzuciła ziarno gniewu...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MAJOR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Tak duj babu!</wers_cd>/
A ja pomogę... Wot, wot! --- polskie grafy!/
A kazał ty już Kałmukowi drabu,/
Żeby zaprzęgał?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Już.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MAJOR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nu, tak waksztafy</wers_cd>/
Zakurym w trubkach, taj na pożegnanie/
Temu szlachectwu dym!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Jedźmy, Majorze!</wers_cd>/
Temu, kto wpadnie raz w nieszczęścia morze,/
Trzeba iść na dno i dać falom głowę. ---/
Oczęta sine we łzach --- bądźcie zdrowe!...</strofa></kwestia>



<naglowek_akt>AKT PIĄTY</naglowek_akt>




<naglowek_scena>SCENA PIERWSZA</naglowek_scena>

<didaskalia>Cmentarz --- w głębi kaplica zamknięta. Miesięczna noc.</didaskalia>



<didaskalia>Wchodzą <osoba>FANTAZY</osoba> i <osoba>IDALIA.</osoba></didaskalia>



<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Oto są Idy marcowe Cezara/
Śmiertelne --- bo ty jesteś moją Idą./
Cóż? dotrzymałem słowa... Godzin para/
Ostatnich --- z tobą! Gwiazdy nasze przyjdą,/
Miesiąc nasz złoty już jest i dotrzymał/
Słowa --- na ucztę śmierci przyszedł pierwszy./
Świat mnie był w takie łańcuchy poimał,/
Że teraz pewnie mój sen będzie szerszy,/
Gdy oddam ducha. Tony moje drżące/
Były boleścią ducha ostateczną. ---/
Siądź tu. W twych oczach widzę dwa miesiące/
Błękitne: --- będziesz mi harmonią wieczną,/
A oczy wiecznem źródłem światła będą:/
Wypiję wszystkie złote z nieb promienie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ten cmentarz zawsze był najmilszą grzędą/
Mego ogrodu. --- Patrz, jakie tam cienie/
Czarne pod gęstwą lip! i głazów twarze/
I na czarności krzyżów niewidzialnych/
Głowice trupie..</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ja ci tam pokażę</wers_cd>/
Tęczowe duchy, twarze bóstw fatalnych,/
Które mi zawsze w nocy były blisko/
I to zrobiły, żem tak głupio --- marnie/
Życie me rzucił.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Co tam za zjawisko?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nic! to są we mgle chodzące latarnie;/
Pewnie szukają nas.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Daruj mi, Fanio,</wers_cd>/
Jeszcze raz spytam ciebie... spytam ciebie ---/
Bo wszakże życia nie można tak tanio/
Oddawać ludziom! bo wszakże na niebie/
My zapisani jesteśmy u Boga/
I tu aż --- przezeń tu przyprowadzeni. ---/
Słuchaj --- zdejmuje mnie tu jakaś trwoga ---/
Tyś drgnął: jesteśmy oboje ruszeni/
Skrzydłami śmierci... Przyszłość ta bez kształtu/
Okropność swoję ma. Słuchaj mnie, Panie:/
Ja nie doznałam tu żadnego gwałtu./
I ta przyczyna śmierci, to porwanie ---/
Tak los uczynił, że obelga cała/
Spadła na inną zupełnie osobę./
Jam więc jest winna --- winna, żem skłamała;/
Jam winna, żem tu całą jedną dobę/
Chciała aktorką być i podług świata/
Fałszem dopomóc sobie na tej ziemi.../
Owszem posłuchaj: ta śmierć, która lata/
Jak nocny motyl, skrzydły kościanymi/
Gruchocąc, marną jest --- i nam urąga/
Jak dzieciom głupim; --- boś nie za mnie mścił się,/
Ale za jakąś furią --- dziwoląga ---/
Za Rzecznickiego, który podły krył się/
Ze swą obelgą, ze swoją kuchcianą/
Żoną, z łachmanem swoim przewietrzonym,/
Który ja w domu dziś znalazłam rano/
W wannie z rumianku, z fontaziem czerwonym/
Na czepcu, z krzykiem i z twarzą koguta,/
Na cały cichy dom krzyczącą: gwałtu!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Cha! cha! cha! Pani Rzecznicka popsuta!/
Cha! cha! cha! --- Gdyby sam Rzecznicki stał tu/
I o truciznę prosił, to nie dałbym/
Łezki opiatu! --- Cha! cha! żyj, Brutusie!/
Cha! cha! cha! jeszcze raz z Rzecznickim chciałbym/
Zejść się na ziemi i w tym famulusie/
Mego Faustyzmu niewydrwioną stronę/
Wydrwić, ażeby drwin posągiem stanął/
Na moim grobie. Cha! cha! cha! utonę/
We łzach serdecznych! --- Cha! Kałmuk archanioł,/
Porywający z ręku Jezuitom/
Panią Rzecznicką --- i w galop --- i w galop!.../
Cha! cha! cha!  śmiech mój gwiazdom i błękitom./
Wiwat typ wszystkich dewotek i salop,/
Pani Rzecznicka która była duchem,/
W pielgrzymce!! Diabli! diabli! cha! cha! cha! cha!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ten śmiech --- ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Uderzył po głowie obuchem</wers_cd>/
W posąg piękności --- i w szarego stracha/
Zamienił tę śmierć, która przy nas stała/
Niby cudowna postać z alabastrów,/
W gwiazdach, motylach i w miesiącach cała,/
Z kobiercem maków, dziewanny i astrów/
Pod cichą stopą. --- Patrz, jakich komików/
Wydaje Polska: aż do grobu śmieszą!/
O! o koncercie śmiechu i słowików,/
Graj!... Otoczona dziwolągów rzeszą,/
Straszliwa, w czepcu --- nowa Dejanira/
Poprzedza orszak nasz, dwie nasze trumny,/
I krzyczy: za mnie ginie syn Zefira/
Z córką Aurory!!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>O! szał nierozumny!...</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Co? wybijam cię ze snu? --- Masz! w tej lasce,/
W tej złotej gałce jest snu na lat tysiąc...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Więc to trucizna?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Tak! w cukrowej masce</wers_cd>/
Zamaskowana złość! można by przysiąc,/
Że rzecz uczciwa.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>I nie ma ratunku?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Jest!..</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
<wers_cd>A więc użyj go, żyj dla Ojczyzny!!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Na to --- o! na to trzeba by trafunku/
Wielkiego.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Aby...?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Aby na siwizny</wers_cd>/
Majora głowy, która jak Eolid/
Harfa pod mojem policzkiem odjękła,/
Spadł albo piorun albo aerolit/
Przed... przed kwadransem!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Jak to?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Aby pękła</wers_cd>/
Harfa, na której ja honoru strunę/
Urwałem... Kontrakt --- widzisz --- jest wyraźny,/
Że północ jednę dziś zapełni trunę ---/
Na stemplowanem papierze; do kaźny/
Weszło pół rubla za ten papier, który/
Poważnym kiedyś będzie dokumentem.../
Daj laskę!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Wieszczu! do góry! do góry!</wers_cd>/
Śmierć jest okropnym, słuchaj, sakramentem./
Nie jedz trucizny z taką twarzą.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Co to?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Po szatańsku się tobie twarz skrzywiła.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nieprawda... śmierć jest tą kolumną złotą/
Powietrza. O! w tem powietrzu jest siła!.../
O! to powietrze i ciepłe, i wonne,/
O! to ramiony mymi ogarnięte,/
Ma w sobie duchy piękne i niezgonne,/
Jak ja, wyrwane z ciał, dawno poczęte,/
Pełne miłości jak ja, niewidziane,/
A kształtem swoim świat rozpierające./
Czekaj, przy tobie tak za chwilę stanę/
Powietrzem...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Widzisz me piersi dyszące?!...</wers_cd>/
O! znajdź, znajdź jakie słowo większej mocy,/
Aby mnie w ciemnej śmierci rozmiłować!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Patrz --- ta kaplica z krzyżem złotym, w nocy/
Stojąca jak duch, zacznie tu panować/
Ducha naszego siłą... i z kamieni/
Miłością świata lać sakramentalnie!/
Jutro ten kościół tak się w nas wpromieni,/
Jak w smętne światło, i będzie fatalnie/
Działał na smutne duchy, serca młode ---/
Jak pieśń, która nam dzieciom w piersiach dzwoni./
Chodź! do kaplicy cię tej ciemnej wiodę./
Astarte!... o ty, bez lauru na skroni/
Nieznanego tu ducha Beatricze,/
Którą porwałem i aniołom niosę,/
Chodź, chodź! i w Madonn się wpatruj oblicze/
I w zachwyceniu świętem daj pod kosę/
Miesięczną śmierci cichej twoję głowę!/
Co mówię? --- na niej stań, jak na miesiącu,/
A on skrzydlaty z nami w światy nowe/
Uleci --- i w słońc ognistych gorącu/
Postawi czoła nasze na granicy/
Ostatniej, kędy ludzki duch dolata.../
Chodź! chodź! chodź do tej, o siostro, kaplicy!/
Chodź ze mną! stamtąd nie wyjdziesz bez brata,/
Ani bez siostry ja  --- chociaż oboje/
Bez ciał wyjdziemy...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Duchu! w ręce twoje,</wers_cd>/
W twe usta ducha mego! ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Z błyskawicy</wers_cd>/
Twe usta, duchu mój!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Chodź do kaplicy,</wers_cd>/
Niech świat za nami pędzi!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Słychać bliski strzał.</didaskalia>



<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Stój! co słyszę?</wers_cd>/
Strzelono...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Słuchaj! jęk ---</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOS MAJORA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Pomiłuj Boże!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Co to jest? kto śmie tę miesięczną ciszę...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOS RZECZNICKIEGO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ratunku!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nie idź!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOS RZECZNICKIEGO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ohe!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Na ugorze ---</wers_cd>/
Blisko cmentarza...
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>GŁOS RZECZNICKIEGO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Kto tu w Boga wierzy,</wers_cd>/
Niech mi pomoże! --- ho!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Rzecznicki krzyczy.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOS HR. RESPEKTA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>za sceną.</didaskalia>



<kwestia><strofa>Strzelono!.. niechaj kto na cmentarz bieży!/
Stamtąd strzał ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Hrabia! --- Zegarek mi liczy</wers_cd>/
Pięć minut życia... Miałyżby te chwile/
Z gadułą starcem tym przeminąć marnie?</strofa></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA DRUGA</naglowek_scena>

<didaskalia>Wpada <osoba>HR. RESPEKT</osoba> i służba z pochodniami --- rozwidnia się głąb sceny.</didaskalia>



<naglowek_osoba>HR. RESPEKT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Tu był strzał --- tu są!... tu! tu! na mogile/
Widzę białego coś... tu! tu latarnie!/
Tu Pan Fantazy jest z Panią Hrabiną./
Tu! tu! --- oboje żywi, Bogu chwała!/
Co robisz? dziecko, stój... Młodzieńce giną,/
Idąc na wały, reduty i działa,/
A nie tak, jak ty! ---/
<didask_tekst>Daje mu skrypt <osoba>Majora</osoba>.</didask_tekst>/
<wers_cd>Struj się tym papierem</wers_cd>/
I tajemnicę połknij --- i żyj z nami!/
<didask_tekst>Spostrzega Majora leżącego we krwi.</didask_tekst>/
Cóż to znów?...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Niechaj kto pójdzie z giwerem</wers_cd>/
Po wodę!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MAJOR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nu? ja trup... pod chorągwiami</wers_cd>/
Boharodycy... jak człowiek honoru/
Dał satysfakcją... i za honor ginę.../
<didask_tekst>Do <osoba>Fantazego</osoba>.</didask_tekst>/
Nu, tak nie będzie teraz z nami sporu/
O trumnę. Panie Hrabio... Na godzinę/
Dwunastą ja się zamelduję Bogu,/
A ty zmów za mnie pacierz --- ściśnij ruku,/
Praszczaj! --- ha, szkoda, że ja się nie mogu/
Tłómaczyć jaśniej. --- Ja twojego stuku/
Po twarzy nie czuł już... Czuł? --- to zapomniał:/
A nie zapomniał --- to odpustył z duszy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ach! jak ten człowiek cudownie zogromniał/
W śmierci godzinie --- prosty...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MAJOR</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do Idalii.</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Łzami pruszy</wers_cd>/
Duszeczka moja... daj ruku!... nie płacz ty!/
Ja stary człowiek --- czas do grobu dawno...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Sprowadzić powóz!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MAJOR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nu! nu! nu! a zacz ty</wers_cd>/
Do Chrysta myślisz wozom?... Sławno! sławno!/
Wot i żart!... trupa sadzą do karety./
<didask_tekst>Do <osoba>Respekta</osoba>.</didask_tekst>/
Hrabio! na ucho proszę coś...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HR. RESPEKT</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>po chwili rozmowy.</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Rzecznicki,</wers_cd>/
Sprowadź, tu, sprowadź tu moje kobiety./
Pan Major, jako człowiek katolicki --- ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MAJOR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Grecki!...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HR. RESPEKT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Chce z moją widzieć się rodziną</wers_cd>/
I niektóre swej myśli testamenta/
Objawić...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MAJOR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nu tak! Niech matka z dziewczyną</wers_cd>/
Przyjdzie i niechaj to sobie pamięta,/
Że ja, człek prosty --- na śmiertelnym progu/
Tak będę prosić o śmiertelną łaskę...</strofa></kwestia>


<didaskalia>Rzecznicki odchodzi.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA TRZECIA</naglowek_scena>

<didaskalia>Wpada <osoba>JAN</osoba> i <osoba>KAŁMUK</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Gdzie Major?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HR. RESPEKT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Tutaj na grobie ---</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MAJOR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Przy Bogu.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Co to jest?! Pustą znalazłem kolaskę/
W karczmie. Wyprawił mnie Major z posyłką./
Sam wyprawiony przodem, byłbym gonił/
Aż do Tobolska, gdyby nie przeczucie/
I strach... Co to jest? Głowę tak pokłonił,/
Jak... jak... jak...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MAJOR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ruku daj.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do <osoba>Idalii</osoba>.</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Nasze otrucie</wers_cd>/
Było błazeństwem! Patrz, patrz! jak bez jęku/
Przez ręce, oni gadają do siebie.../
Patrz, patrz: dziesięć lat sybirskich w tych ręku/
Ściśniętych jak wosk...</strofa></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA CZWARTA</naglowek_scena>

<didaskalia>Wpada <osoba>HRABINA</osoba> z córkami --- <osoba>RZECZNICKI</osoba> z dala za niemi.</didaskalia>



<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>O święci na niebie!</wers_cd>/
Co to jest?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HR. RESPEKT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Cicho! okropny wypadek:</wers_cd>/
W pojedynku nasz Major zastrzelony!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Patrzaj, list!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HR. RESPEKT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Co to jest?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Umarł nasz dziadek...</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HR. RESPEKT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Co?!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Dzisiaj w nocy.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HR. RESPEKT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ha!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RZECZNICKI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Jesteś czerwony,</wers_cd>/
Jak upiór.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HR. RESPEKT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Krew mi uderzyła w głowę</wers_cd>/
Jakby siekierą.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Pokryj to wrażenie!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HR. RESPEKT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>To jest odmiana wielka! i domowe/
Rzeczy --- ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Schowajże, mówię, list w kieszenie</wers_cd>/
I nie pokazuj twarzy, bo ci z oczu/
Ta śmierć wygląda i pójdzie pod wnioski.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HR. RESPEKT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Czy wiedzą dzieci?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nie. ---</wers_cd>/
<didask_tekst>Głośno.</didask_tekst>/
<wers_cd>Może go w koczu</wers_cd>/
Można położyć?...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Cyt! Ten sen przedboski,</wers_cd>/
Który mu igra uśmiechem na twarzy,/
Gdy anioł śmierci siwym włosem rusza,/
Szanuj! On teraz o czemś takiem marzy,/
Że pewnie, pewnie cała jego dusza/
Jest jako słońce. --- Cyt! oczy otwiera./
Majorze! oto jest z dziećmi Hrabina...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MAJOR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Dajcie mi wody potiahnut' z giwera!/
<didask_tekst>Pije.</didask_tekst>/
Nu tak --- jeszcze świat... W imię Ojca, Syna/
I Ducha!... Proszę Hrabiny tu bliżej/
I dzieci proszę tu --- koło mogiły.../
Nie mógł ja ludzi kochać ani szczerzej,/
Ani otwarciej, jak was. Syn Hawryły/
Wołdemar Major, wasz dawny znajomy,/
Serdecznie wasze serca umiłował./
Ot i odwiedził wasze dobre domy/
Przyjaciel --- i tu u was zanocował/
Aż do prysudnych dni --- Kałmuk! szkatuła! ---/
<didask_tekst>Kałmuk odchodzi.</didask_tekst>/
Słuchaj Hrabina. Ja czerkieski plennik,/
Porwany kiedyś dzieciątkiem z auła,/
Taj zmoskalony --- Grek, łotr i moszennik/
(Odpusti mnie Boh!) Byłby i generał/
Już, tak jak drudzy, by nie Murawiewy,/
Z którymi ja był --- człowiek i liberał,/
Dopóki żyli... Dziś pod tymi drzewy/
Ranny, ot wspomniał ja ich sobie czule,/
Na własną patrząc krew. Ach! pod senatem/
Gdyby ja był miał w sercu tutaj kulę,/
Byłoby lepiej --- ufff! ze mną i z światem.../
Ufff! Apostołów! ufff! ufff! Apostolczyk...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Majorze!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Cicho, Pani!...</wers_cd></strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MAJOR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ot ten kolczyk</wers_cd>/
Od Apostoła ja miał starej matki,/
Której kawałek przyniósł wtenczas drzewa/
Od szubienicy, ufff! ufff! ufff! staruszka ---/
Nu, tak ja potem przez Arakczejewa/
Wyrobił sobie, że był bez łańcuszka/
Posłan w sybirskie komendy w degradzie,/
W upokorzeniu... Jak wy mnie poznali,/
To ja w domeczku tam małym i w sadzie/
Cały dzień trubku kurzył, a wy stali,/
Patrząc na smutek mój, że ja milczący/
Nie odpowiadał wam, gdzie serce boli. ---/
Wot liberalność tu, jak żar gorący ---/
Wot czarny smutek był, wot mej niedoli/
Była przyczyna! --- Tak gdy panna śpiewa/
Piosenki smutne, to ja stojąc w kącie/
Wspomniał, bywało, sobie Bestużewa, /
Taj potem wspomniał, że ja stał przy loncie/
I nie wypalił... Taka boleść była/
Na sercu mojem wężem i kamieniem!/
Kiedyście znali wy już mnie Hawryła,/
Ja tam przed wami stał z upokorzeniem/
I z trwogą, że wy mną biednym gardzicie/
Jak starym, siwym, durnym liberałem./
<zastepnik_wersu>.........................................</zastepnik_wersu>/
<zastepnik_wersu>........................................</zastepnik_wersu>/
<zastepnik_wersu>.........................................</zastepnik_wersu>/
<zastepnik_wersu>.........................................</zastepnik_wersu>/
<zastepnik_wersu>.........................................</zastepnik_wersu>/
<zastepnik_wersu>.........................................</zastepnik_wersu>/
<zastepnik_wersu>......................</zastepnik_wersu></strofa></kwestia>




<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Na Boga, Majorze!</wers_cd>/
Krew ci się rzuca z rany --- mów spokojnie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MAJOR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Tu, tak to wszystko wielkie sądy Boże!/
Bo ja był kiedyś na tureckiej wojnie,/
Z Persami się bił, w kwarantanach służył,/
I śmierci palcem dotykał --- nie blady!/
<zastepnik_wersu>.....................</zastepnik_wersu>/
<zastepnik_wersu>.....................</zastepnik_wersu>/
<zastepnik_wersu>..........</zastepnik_wersu></strofa></kwestia>


<didaskalia>Kałmuk wraca na scenę ze szkatułą.</didaskalia>



<naglowek_osoba>HR. RESPEKT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Cóż to? chory gada?</wers_cd>/
Zabronić jemu... cóż? zabronić mowy!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MAJOR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nu, niech Pan Hrabia tu poważnie siada/
I słucha, bo ja człowiek już grobowy/
Mówię ostatkiem duszy. --- Na Sybirze/
Ja miał jednego sercem przyjaciela./
Tak my z nim często chodzili pod krzyże,/
Na których imię Rumina, Pestela/
I drugich --- z tyłu jednego kościoła/
Postawili my --- na cichą pamiątkę.../
Tak tam mojego pamięć Apostoła,/
Którego kochał ja i lat dziesiątkę/
Bez niego musiał żyć!... i byłby skonał,/
Gdyby żył dziesięć lat bez przyjaciela!/
Nu, on zmocował mnie, sercem pokonał!/
Apostoła ja stracił, a Chrzciciela/
Dostał, katoryj mnie ochrestił łzami.../
Tak cóż ja jemu dam, jak mnie nie stanie?.../
<didask_tekst>Do <osoba>Diany</osoba>.</didask_tekst>/
Dziewoczka, siuda! nu tak ty, z różami/
Na ustach, stań tu ot przy tym ułanie/
I tu rodzicom pokińcieś oboje,/
A ja, ja z wami trzeci --- Kałmuk, siuda!/
<didask_tekst>Wstając.</didask_tekst>/
Nu ot ja, chociaż ranny, ot ja stoję/
I wam do kolan ot.../
<didask_tekst>Klęka.</didask_tekst>/
Na boskie cuda!/
Nie odmawiajcie!... przez krew moją proszę,/
Nie odmawiajcie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HR. RESPEKT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Lecz tu związki rodu --- ---
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MAJOR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Słuchaj! --- Ja zebrał wielkie, wielkie grosze,/
A sam żył z gaży, z mojego ogrodu,/
Z domu... No --- niegdyś w kwarantanach, srogi/
Dla kupców, nu tak przyjął podwieczorek/
I okręt sobie przepuścił przez nogi/
Z żaglami, z masztem, a chwycił za worek,/
Jak za kotwicę --- Nu tak i basetla/
I skrzypce na to wesele u żyda/
Leżą w Hamburgu. --- Graf! wot bankocetla ---/
<didask_tekst>Do Kałmuka.</didask_tekst>/
Stupaj, stupaj procz! Niech Graf córkę wyda!/
My milionery... pfu!!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HR. RESPEKT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Panie Majorze!/
Tu pieniądz, chociaż w dosyć znacznej sumie,/
Jest niczem --- ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MAJOR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nu ja znaju.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HRABINA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ach mój Boże!</wers_cd>/
Pan Major może myśli i rozumie --- ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MAJOR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nu ja nie myślę nic...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HR. RESPEKT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Bo nasze słowo</wers_cd>/
Ma pan Fantazy ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MAJOR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nu tak! pan Fantazy ---</wers_cd>/
Ja przed nim pójdę moją siwą głową/
W proch...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Stój na Boga! --- W proch?... Twoje rozkazy</wers_cd>/
Są jak aniołów./
<didask_tekst>Do <osoba>Diany</osoba>.</didask_tekst>/
<wers_cd>Ręka ta szlachetna</wers_cd>/
Nie była jeszcze moją --- dotąd wolna!/
Oczarowałaś mnie, jak gwiazda świetna,/
Sądzę, że Pani będziesz sercem zdolna/
Ocenić powód, dla którego muszę/
Tę rękę z mych rąk wypuścić na zawsze! ---/
<didask_tekst>Do Idalii.</didask_tekst>/
Brat twój, Hrabino --- dziś do Rzymu ruszę/
I sądzę, że twe serce, najłaskawsze/
Z serc, po królewsku obejdzie się ze mną,/
Mniej biorąc, niż dać mogę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IDALIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Chcę szacunku.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FANTAZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Pani! przez tę śmierć, tak krwawą i ciemną,/
Jestem człowiekiem ochrzczon!... Pocałunku/
W serce ten człowiek wart... Żegnaj, Majorze!/
Przyślę doktora mego... miej nadzieję!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MAJOR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nu tak już teraz Pan Hrabia nie może/
Odmówić córki. Krew ze mnie się leje ---/
Ot, z boku mego krew strumieniem leci/
I prosi --- prosi łaski, zmiłowania!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HR. RESPEKT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Majorze! --- no to weź sobie te dzieci...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MAJOR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ha! ot i z Janem moim moja Dania/
Na wieki! --- Więcej nie mogę!... W pigułce/
Tej pistoletniej sto ognistych mieczy../
Dania --- Jan --- Dania --- poszukaj w szkatułce.../
Mnie się do niebios już...</strofa></kwestia>


<didaskalia>Umiera.</didaskalia>





</dramat_wierszowany_l> </utwor>