<utwor>
<rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/slowacki-anhelli/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Słowacki, Juliusz</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Anhelli</dc:title>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Paul, Magdalena</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kowalska, Dorota</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Niedziałkowska, Marta</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Romantyzm</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Liryka</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Poemat</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja  zrealizowana  w  ramach  projektu  Wolne  Lektury  (http://wolnelektury.pl).  Reprodukcja  cyfrowa  wykonana  przez  Bibliotekę Narodową z egzemplarza  pochodzącego  ze  zbiorów BN.</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/slowacki-anhelli</dc:identifier.url>
<dc:source.URL xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"/>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Juliusz Słowacki, Pisma, t. 1, nakł. księgarni Gubrynowicza i Schmidta, Lwów 1880</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Juliusz Słowacki zm. 1849</dc:rights>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">1920</dc:date.pd>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-05-07</dc:date>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language><dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/image/5595.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Oops!, Daria Lipova@Flickr, CC BY 2.0</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/5595</dc:relation.coverImage.source>

<dc:relation.hasFormat id="pdf" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/pdf/slowacki-anhelli.pdf</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-0927-7</meta>
<meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta>
<dc:relation.hasFormat id="html" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/slowacki-anhelli.html</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-1896-5</meta>
<meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta>
<dc:relation.hasFormat id="txt" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/txt/slowacki-anhelli.txt</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-2851-3</meta>
<meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta>
<dc:relation.hasFormat id="epub" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/epub/slowacki-anhelli.epub</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-3923-6</meta>
<meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta>
<dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/mobi/slowacki-anhelli.mobi</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-5009-5</meta>
<meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta>
<category.thema.main>DD.WL-R</category.thema.main>
    <category.thema>1FCS</category.thema>
    <category.thema>3MN</category.thema>
    </rdf:Description>
</rdf:RDF>
<liryka_l>
<abstrakt>
<akap>Młodzieniec imieniem Anhelli odbywa wędrówkę po Sybirze. Jego przewodnikiem po tej tragicznej krainie polskich zesłańców jest Szaman, razem przemierzają sybirskie pustynie, cmentarze, lasy i kopalnie, patrzą na niedolę zesłańców. Ich wędrówka jest niczym wyprawa do dziewięciu kręgów piekielnych, która miała miejsce u Dantego.</akap>


 

<akap><tytul_dziela>Anhelli</tytul_dziela> to odpowiedź na <tytul_dziela>Księgi narodu polskiego</tytul_dziela> Adama Mickiewicza. Słowacki napisał <tytul_dziela>Anhellego</tytul_dziela> w 1837 roku, poemat został opublikowany rok później. Utwór charakteryzuje styl biblijny, porusza problem mesjanizmu --- jednostki lub pokolenia. Dzieło wielokrotnie inspirowało przedstawicieli różnych dziecin sztuki, m.in. malarza Jacka Malczewskiego i kompozytora Ludomira Różyckiego.</akap>


</abstrakt>
<autor_utworu>Juliusz Słowacki</autor_utworu>

<nazwa_utworu>Anhelli</nazwa_utworu>


<nota_red><akap>Uwspółcześniono pisownię wielką literą: ziemię Sybirską > Ziemię Sybirską; lud Sybirski > Lud Sybirski; wygnańców Barskich > wygnańców barskich; morze Genezaretańskie > Morze Genezaretańskie; z żydami i z cyganami > z Żydami i z Cyganami;</akap>


<akap>Uwspółcześniono pisownię łączną / rozdzielną: któryby > który by; dla czego > dlaczego; niepamiętam > nie pamiętam; gdzieindziej > gdzie indziej itp.</akap>




<akap>Zachowano bez zmian pisownię z é pochylonym, pisownię w nazwie <wyroznienie>Syberya</wyroznienie> oraz daw. formy fleksyjne typu <wyroznienie>tém</wyroznienie>, <wyroznienie>śniegowém</wyroznienie>, <wyroznienie>mię</wyroznienie> --- ze względu na szczególny charakter utworu, stylizowany na archaiczną polszczyznę biblijną.</akap>


<akap>Uwspółcześniono interpunkcję, np.: Lecz niech będzie jak żądasz > Lecz niech będzie, jak żądasz; A zbudziwszy się Anhelli, usiadł  i zapytał, co się z nim stało? > A zbudziwszy się, Anhelli usiadł i zapytał, co się z nim stało. Nie uwspółcześniano interpunkcji w zdaniach typu: A przybliżywszy się Anhelli ku owemu Aniołowi, spojrzał na niego;</akap>


<akap>Poprawiono błąd źródła: Szamam > Szaman.</akap>




</nota_red>
 

<dedykacja>

<strofa>Stefanowi H./
na pamiątkę spotkania się w Ziemi Świętej i pod górami/
Libanu</strofa>

</dedykacja>

<naglowek_rozdzial>Rozdział I</naglowek_rozdzial>

<akap><begin id="b1336477491249-1039705912"/><motyw id="m1336477491249-1039705912">Wygnanie, Dom, Syberia</motyw>Przyszli wygnańcy na Ziemię Sybirską<pe><slowo_obce>sybirski</slowo_obce> (z ros.) --- syberyjski.</pe>, i obrawszy miejsce szerokie, zbudowali dom
drewniany, aby zamieszkać razem w zgodzie i w miłości braterskiéj; było zaś ich
około tysiąca ludzi z różnego stanu.</akap>

<akap>A rząd dostarczył im niewiast, aby się żenili, albowiem dekret mówił, że posłani
są na zaludnienie.</akap>

<akap>Przez jakiś czas był pomiędzy nimi wielki porządek i wielki smutek, albowiem nie
mogli zapomnieć, że są wygnańcami i że już nie zobaczą ojczyzny; chyba Bóg
zechce...</akap>

<akap><begin id="b1336477599039-3935660123"/><motyw id="m1336477599039-3935660123">Mędrzec, Patriota</motyw>A gdy już zbudowali dom i każdy się zajął swoją pracą, oprócz ludzi, którzy
chcieli, aby je<pe><slowo_obce>je</slowo_obce> (tu daw.) --- dziś popr. forma B. lm r.m-os.: ich (tj. ludzi; tu jest to celowa archaizacja).</pe> nazywano mądrymi i zostawali w bezczynności, mówiąc: oto myślimy
o zbawieniu ojczyzny, ujrzeli raz wielką gromadę ptaków czarnych, lecącą z
północy.<end id="e1336477599039-3935660123"/></akap>

<akap>Za ptakami zaś ukazał się obóz, jakoby i tabor<pe><slowo_obce>tabor</slowo_obce> --- szereg wozów, z których na postojach tworzy się obóz, aby podróżującym łatwiej było się bronić; w taborach obozowały ludy koczownicze oraz wojska w pochodzie.</pe>, i sanie zaprzężone psami, i trzoda
renów<pe><slowo_obce>ren</slowo_obce> --- renifer.</pe> z gałęzistymi rogami, i ludzie na łyżwach niosący oszczepy; był to cały Lud
Sybirski.<end id="e1336477491249-1039705912"/></akap>

<akap><begin id="b1340972422602-2585367055"/><motyw id="m1340972422602-2585367055">Przywódca, Kapłan</motyw>Na czele zaś szedł król ludu, a zarazem ksiądz, ubrany podług zwyczaju w futrach
i w koralach, na głowie zaś miał wieniec z wężów nieżywych zamiast korony.</akap>

<akap>Więc mocarz ów, przybliżywszy się do gromady wygnańców, przemówił językiem ich
ziemi: Witajcie!</akap>

<akap><begin id="b1336477677818-2952072256"/><motyw id="m1336477677818-2952072256">Ojczyzna, Tęsknota</motyw>Oto ja znałem ojców waszych także nieszczęśliwych i widziałem, jak żyli
bogobojnie i umierali, mówiąc: Ojczyzno! Ojczyzno!<end id="e1336477677818-2952072256"/></akap>

<akap>Więc chcę być przyjacielem waszym i zrobić przymierze między wami a moim ludem,
abyście byli w ziemi gościnnej i w kraju dobrze życzących.</akap>

<akap>A z ojców waszych już nie żyje żaden, oprócz jednego, który jest już stary i
mnie sprzyja; a mieszka stąd daleko w samotnéj chacie.</akap>

<akap><begin id="b1340970572050-2143372441"/><motyw id="m1340970572050-2143372441">Mędrzec, Obcy, Przyjaźń</motyw>Jeżeli chcecie, aby przyjaciel ojców waszych był przewodnikiem waszym, zostanę z wami i lud mój opuszczę; albowiem wy jesteście nieszczęśliwsi.</akap>

<akap>Mówił jeszcze dłużéj starzec ów, i uszanowali go, i zaprosili do swojéj szopy.</akap>

<akap>I zrobiono przymierze z Ludem Sybirskim, który się rozszedł i zamieszkał w
swoich śnieżnych siołach<pe><slowo_obce>sioło</slowo_obce> (daw.) --- wieś.</pe>; a król jego został z wygnańcami, aby je<pe><slowo_obce>je</slowo_obce> (tu daw.) --- dziś popr.forma B. lm r.m-os.: ich (tj. wygnańców; tu jest to celowa archaizacja).</pe> pocieszał.</akap>

<akap><begin id="b1340970631066-2048861772"/><motyw id="m1340970631066-2048861772">Mądrość, Nacjonalizm</motyw>I dziwiono się mądrości jego, mówiąc: oto jéj zapewne od ojców naszych nabył, a
słowa jego są od przodków naszych.</akap>


<akap>Nazywano go zaś Szamanem, tak albowiem nazywa Lud Sybirski królów i księży
swoich, którzy są czarownikami.<end id="e1340972422602-2585367055"/><end id="e1340970631066-2048861772"/><end id="e1340970572050-2143372441"/></akap>



<naglowek_rozdzial>Rozdział II</naglowek_rozdzial>

<akap><begin id="b1340970426106-3860920006"/><motyw id="m1340970426106-3860920006">Melancholia, Tęsknota, Wygnanie, Emigrant, Los</motyw>Rozpatrzywszy się Szaman w sercach owéj zgrai wygnańców, rzekł sam w sobie:
zaprawdę, nie znalazłem tu, czegom szukał, oto serca ich słabe są i dadzą się
podbić smutkowi.</akap> 


<akap>Dobrzy byliby z nich ludzie w szczęściu, ale je<pe><slowo_obce>je</slowo_obce> (tu daw.) --- dziś popr. forma B. lm r.m-os.: ich (tj. ludzi; tu jest to celowa archaizacja).</pe> nędza przemieni w ludzi złych i
szkodliwych. Co uczyniłeś, Boże!</akap>


<akap>Azaż<pe><slowo_obce>azaż</slowo_obce> a. <slowo_obce>aza</slowo_obce> (starop.) --- czy, czyż.</pe> każdemu kwiatowi<pe><slowo_obce>kwiatowi</slowo_obce> --- dziś popr. forma C. lp: kwiatu.</pe> nie dajesz dokwitać tam, gdzie mu jest ziemia i życie
właściwe? Dlaczegóż ci ludzie mają ginąć?<end id="e1340970426106-3860920006"/></akap>


<akap><begin id="b1340970727411-2239272783"/><motyw id="m1340970727411-2239272783">Proroctwo, Ofiara</motyw><begin id="b1341929721002-2743569536"/><motyw id="m1341929721002-2743569536">Uczeń</motyw>Wybiorę więc jednego z nich i ukocham go jak syna, a umierając oddam mu ciężar
mój, i większy ciężar niż mogą unieść inni, aby w nim było odkupienie.</akap>


<akap>I pokażę mu wszystkie nieszczęścia téj ziemi, a potem zostawię samego w
ciemności wielkiéj z brzemieniem myśli i tęsknot na sercu.</akap>


<akap>To powiedziawszy, przywołał do siebie młodzieńca imieniem Anhelli i, położywszy
na nim ręce, wlał w niego miłość serdeczną dla ludzi i litość.</akap>


<akap>A obróciwszy się do gromady, rzekł: odejdę z tym młodzieńcem, abym mu pokazał
wiele rzeczy bolesnych, a wy zostaniecie sami uczyć się, jak znosić głód, nędzę
i smutek.<end id="e1341929721002-2743569536"/></akap>


<akap><begin id="b1340970965402-573089514"/><motyw id="m1340970965402-573089514">Nadzieja, Grób, Odrodzenie</motyw>Ale miejcie nadzieję; bo nadzieja przyjdzie z was do przyszłych pokoleń i ożywi
je; ale jeśli w was umrze, to przyszłe pokolenia będą z ludzi martwych.</akap>


<akap>A to, o czém pomyślicie, wypełni się i wielka radość będzie na ziemi w on<pe><slowo_obce>on</slowo_obce> (daw.) --- ten.</pe> dzień
zmartwychwstania.</akap>


<akap>Lecz wy będziecie w grobach, i całuny<pe><slowo_obce>całun</slowo_obce> --- tkanina, którą okrywa się zwłoki.</pe> będą na was spróchniałe; wszakże wasze
groby będą święte, a nawet Bóg od ciał waszych odwróci robaki, i ubierze was w
umarłych dumną powagę... Będziecie piękni,<end id="e1340970727411-2239272783"/></akap>


<akap>Tak jak ojcowie wasi, którzy są w grobach; bo spojrzyjcie na każdą czaszkę ich;
nie zgrzyta ani cierpi, lecz spokojną jest i zdaje się mówić: dobrzem uczyniła.</akap>


<akap><begin id="b1340971145282-2457687592"/><motyw id="m1340971145282-2457687592">Los, Kondycja ludzka</motyw>Czuwajcie nad sobą, bo jesteście jak ludzie stojący na podniesieniu; a ci, co
przyjdą, widzieć was będą.<end id="e1340970965402-573089514"/></akap>


<akap><begin id="b1340971160762-1831719541"/><motyw id="m1340971160762-1831719541">Dusza, Tajemnica</motyw>Oto powiedziałbym wam tajemnicę, że jednych dusze idą w słońce, a drugich dusze
oddalają się od słońca na ciemne gwiazdy, lecz nie zrozumiecie mnie!</akap>


<akap>Powiedziałbym wam, dlaczego żyjecie i dlaczego się rodzą miliony dusz nowych,
i na jaki cel dane jest ciało; lecz nie pojmiecie mnie!</akap>


<akap><begin id="b1336478099868-992041254"/><motyw id="m1336478099868-992041254">Śmierć</motyw>Lecz mówię wam, bądźcie spokojni nie o jutro, lecz o dzień, który będzie jutrem
śmierci waszéj.</akap>


<akap>A gorsze jest jutro życia, niż jutro śmierci. Choć nie tak myślą ludzie podli i
ludzie małego serca.<end id="e1340971160762-1831719541"/><end id="e1340971145282-2457687592"/></akap>


<akap><begin id="b1340971318754-490324546"/><motyw id="m1340971318754-490324546">Prorok, Cud</motyw><begin id="b1341930578267-3994975103"/><motyw id="m1341930578267-3994975103">Zwątpienie</motyw>Rzekły więc do Szamana zgraje: któż ci dał władzę nauczać o życiu i o śmierci?
Oto mamy między sobą księży, do nich należy słowo boskie.<end id="e1336478099868-992041254"/></akap>


<akap>Na to im odpowiedział Szaman: słyszeliście o Mojżeszu i o cudach, które czynił?
Jam jest Mojżesz między Sybirskim Ludem, a cudy czyniłem straszniejsze, niż
tamten, co przed wiekami.</akap>


<akap>A nie wyszedłże z zorzy północnéj Anioł, kiedym go wywołał z płomieni? Spytajcie
ludu mojego.</akap>


<akap>Na moje słowo ten śnieg stał się krwią, a to słońce sczerniało jak węgiel; wiele
bowiem we mnie jest Boga.</akap>


<akap><begin id="b1340971370766-419892858"/><motyw id="m1340971370766-419892858">Naród, Dziecko, Odrodzenie</motyw>Lecz nie kuście mnie o cudy; albowiem jesteście ludem starym, a wskrzesić was
cudem jest.<end id="e1341930578267-3994975103"/> Oto proście Boga,</akap>


<akap>Aby was wskrzesił, mówię, i dobył z mogiły, i uczynił was narodem, który drugi
raz kładziony jest w kołysce i spowity, by wyrósł prosty i nie skrzywiony na
ciele.</akap>


<akap>Tak mówił Szaman i nie śmieli mu odpowiedzieć wygnańce<pe><slowo_obce>wygnańce</slowo_obce> --- dziś popr. forma M. lm: wygnańcy.</pe>; lecz przyrzekli z Ludem
Sybirskim chować przymierze.<end id="e1340971370766-419892858"/><end id="e1340971318754-490324546"/></akap>

<naglowek_rozdzial>Rozdział III</naglowek_rozdzial>

<akap>A oto raz nocą obudził Szaman Anhellego, mówiąc mu: nie śpij, ale chodź ze mną,
albowiem są rzeczy ważne na pustyni.</akap>


<akap>Wdziawszy więc białą szatę, Anhelli udał się za starcem, i szli przy blasku
gwiazd.</akap>


<akap><begin id="b1340974191019-734662412"/><motyw id="m1340974191019-734662412">Chleb, Religia, Szantaż</motyw><begin id="b1340974366563-3148435362"/><motyw id="m1340974366563-3148435362">Dziecko</motyw><begin id="b1340974491443-3220020509"/><motyw id="m1340974491443-3220020509">Ksiądz</motyw>Niedaleko więc zaszedłszy, ujrzeli obóz cały małych dzieciątek i pacholąt<pe><slowo_obce>pacholę</slowo_obce> (daw.) --- chłopiec.</pe> gnanych na Sybir, które odpoczywały przy ogniu.</akap>


<akap><begin id="b1341931534659-3657731204"/><motyw id="m1341931534659-3657731204">Głód</motyw>A we środku gromadki siedział pop na tatarskim koniu, mający u siodła dwa kosze
z chlebem.</akap>


<akap><begin id="b1341931024339-1466017302"/><motyw id="m1341931024339-1466017302">Wierzenia, Wierność</motyw>I zaczął owe dzieciątka nauczać podług nowéj wiary ruskiéj i podług nowego
katechizmu.</akap>


<akap>I pytał dzieci o rzeczy niegodne, a pacholęta odpowiadały mu, przymilając się,
albowiem miał u siodła kosze z chlebem i mógł je nakarmić; a były głodne.</akap>


<akap>Więc obróciwszy się ku Anhellemu, Szaman rzekł: powiedz! nie przebrałże miary
ten ksiądz, zasiewając złe ziarno i każąc<pe><slowo_obce>kazić</slowo_obce> (daw.) --- psuć, brudzić.</pe> czystość dusz tych maleńkich?</akap>


<akap><begin id="b1341931558844-3555290131"/><motyw id="m1341931558844-3555290131">Car</motyw>Oto zapomniały już płakać po matkach swoich i tu się wdzięczą do chleba jak małe
szczeniątka; szczekając rzeczy złe i które są przeciwko wierze.</akap>


<akap>Powiadając, że Car jest głową wiary i że w nim jest Bóg, i że nic nie może
rozkazać przeciwko Duchowi Świętemu, nakazując nawet rzeczy podobne zbrodniom,
albowiem w nim jest Duch Święty.<end id="e1341931558844-3555290131"/></akap>


<akap><begin id="b1340974039275-2755009304"/><motyw id="m1340974039275-2755009304">Ogień, Kara, Cud, Śmierć, Koń, Czary</motyw>Użyję więc przeciwko temu księdzu ognia niebieskiego, aby go spalić, i stracę go
w oczach dzieciątek.<end id="e1341931024339-1466017302"/><end id="e1340974191019-734662412"/></akap>


<akap>A skoro wyrzekł Szaman słowo przekleństwa, zapalił się ów pop na koniu i wyszły
mu z piersi płomienie, które się złączyły w powietrzu nad głową.<end id="e1341931534659-3657731204"/></akap> 


<akap>I przelękniony koń unosić go zaczął po stepie palącego się; a potem wzdrygnąwszy się, zrzucił z siebie węgiel siedzący na siodle do ostatka.<end id="e1340974491443-3220020509"/></akap>


<akap>A oto na owém próchnie człowieka chodziły skry... jak owe iskierki, które są na
spalonym papierze błędne i snujące się w różne strony.<end id="e1340974039275-2755009304"/></akap>


<akap>Przybliżywszy się więc Szaman ku dzieciątkom, rzekł: nie lękajcie się; Bóg z
wami.</akap>


<akap>Ogień przestraszył was jak gołąbki śpiące, aleście zasypiały w domie<pe><slowo_obce>domie</slowo_obce> --- dziś popr. forma Msc. lp: domu.</pe> pożaru i
ciałka wasze już więdły.</akap>


<akap>I wyciągały do starca rączki owe dzieciny, krzycząc: staruszku, weź nas z sobą!</akap>


<akap><begin id="b1336478541422-3249107425"/><motyw id="m1336478541422-3249107425">Śmierć, Los</motyw>I rzekł Szaman: gdzież was zaprowadzę? Oto ja idę w drogę śmierci, chcecież, abym
was wziął i ukrył pod płaszczem, i wysypał was z poły mojéj przed Panem Bogiem.<end id="e1336478541422-3249107425"/></akap>


<akap>Odpowiedziały mu dzieciątka: weź nas i zaprowadź nas szerokimi gościńcami aż do
matek naszych.</akap>


<akap><begin id="b1336478582508-1042705040"/><motyw id="m1336478582508-1042705040">Polak, Patriota</motyw>I wszystkie krzyczeć zaczęły z wielką dumą: my Polaki<pe><slowo_obce>my Polaki</slowo_obce> --- dziś popr.: my Polacy; my jesteśmy Polakami.</pe>, odprowadź nas do ojczyzny
i do matek naszych, aż Szaman począł płakać, uśmiechając się...<end id="e1336478582508-1042705040"/></akap>


<akap>I nie mógł odejść, bo mu jedna dziecina usnęła na płaszczu, i na pole płaszcza
jego, wtenczas gdy rozmawiał.</akap>


<akap>A przybywszy, kozacy<pe><slowo_obce>kozacy</slowo_obce> --- tu: konni żołnierze carscy.</pe> patrzali w zadumieniu na owe dzieło; i zaczęli odganiać
dzieciątka od ludzi obcych, nie śmiejąc jednak bić żadne, pamiętni na ów ogień.<end id="e1340974366563-3148435362"/></akap>

<naglowek_rozdzial>Rozdział IV</naglowek_rozdzial>

<akap>I przechodził Szaman z Anhellim pustymi drogami Syberyi, gdzie stały turmy<pe><slowo_obce>turma</slowo_obce> --- więzienie, szczególnie carskie (lub sowieckie).</pe>.</akap> 


<akap><begin id="b1340975759348-3371889454"/><motyw id="m1340975759348-3371889454">Więzień</motyw>I widzieli twarze niektórych więźni<pe><slowo_obce>więźni</slowo_obce> --- dziś popr. forma D. lm: więźniów.</pe> przez kraty patrzących się na niebo smutne i
blade.</akap>


<akap><begin id="b1340975826940-1768217487"/><motyw id="m1340975826940-1768217487">Trup, Zmartwychwstanie, Cud</motyw>A przy jednéj z onych turm spotkali ludzi niosących trumny, i zatrzymał je
Szaman, każąc otworzyć.</akap>


<akap>Więc gdy zdjęto trumien wieka, wzdrygnął się Anhelli, widząc, że umarli byli
jeszcze w łańcuchach, i rzekł: Szamanie, oto się boję, żeby nie zmartwychwstali
ci umęczeni.</akap>


<akap>Obudź którego z nich, albowiem masz siłę cudów; obudź tego starca z siwą brodą i
z białymi włosami, bo mi się zdaje, żem go znał żywym.</akap>


<akap>A Szaman, spojrzawszy surowo, rzekł: cóż więc? Oto go wskrzeszę, a ty go znów
zabijesz. Zaprawdę, i dwa razy go wskrzeszę i dwa razy od ciebie śmierć weźmie.</akap>


<akap><begin id="b1340975874244-3996147944"/><motyw id="m1340975874244-3996147944">Smutek, Śmierć, Bezpieczeństwo</motyw>Lecz niech będzie, jak żądasz, abyś wiedział, że śmierć nas ochrania od smutków,
które już się były w drogę ku nam wybrały, a znalazły nas martwymi.<end id="e1340975874244-3996147944"/></akap>


<akap>Tak mówiąc, spojrzał Szaman na starca w trumnie i rzekł: wstań! A ciało w
łańcuchach podniosło się i usiadło, patrząc się na ludzi jak człowiek śpiący.</akap>


<akap>A poznawszy go wtenczas, Anhelli rzekł: witaj, człowieku możny niegdyś w radzie i
jeden z najmędrszych.</akap>


<akap><begin id="b1336478765332-1953240428"/><motyw id="m1336478765332-1953240428">Więzienie, Władza, Wina, Kłamstwo, Podstęp</motyw>Cóż więc przywiodło ciebie w więzieniu, abyś się spłaszczył przed władzą i
czynił owe wyznanie winy, o którym słyszeliśmy?</akap>


<akap><begin id="b1340975943108-1913242656"/><motyw id="m1340975943108-1913242656">Naród</motyw>Dlaczego zaparłeś się serca twojego i przeszłości twojéj? Czy ci mękami
odebrano rozum i pamięć? Cóżeś uczynił!</akap>


<akap>Zaszkodziłeś nam; albowiem dziś mówią do nas ludzie obcy: oto przewodnicy wasi
zapierają się i zmieniają serca dla narodu, a tylko ludzie mali trwają w
stałości.</akap> 


<akap>Ta więc stałość małych uporem jest, gdy ludzie pierwsi w narodzie uznają błąd
swój, nie spodziewając się nawet przebaczenia.</akap>


<akap>A gdy to mówił Anhelli, stało się podług słów Szamana, że wskrzeszony ów,
jęknąwszy, umarł na nowo.</akap>


<akap>Rzekł więc Szaman: zabiłeś go, Anhelli, powtarzając ludzkie obmowy i
oszczerstwo, o którym nie wiedział przed śmiercią.<end id="e1340975943108-1913242656"/><end id="e1336478765332-1953240428"/><end id="e1340975759348-3371889454"/></akap>


<akap>Lecz ja go wskrzeszę raz drugi, a ty się strzeż, abyś go powtórnie o śmierć nie
przyprawił.</akap>


<akap>To powiedziawszy, zbudził umarłego, i podniósł się ów człowiek w trumnie, łzy
wylewając z otwartych powiek.</akap>


<akap>I rzekł doń Anhelli: przebacz, bom nie wiedział, że mówię obmowę i oszczerstwo.</akap>


<akap><begin id="b1336485629943-1035007465"/><motyw id="m1336485629943-1035007465">Ptak</motyw><begin id="b1341995822236-1788278377"/><motyw id="m1341995822236-1788278377">Brat</motyw>Oto widziałem cię w radzie narodu z bratem twoim i widziałem wasze dwie głowy
zawsze razem, a białością podobne dwom gołębiom, które razem zlatują na proso.</akap>


<akap>Bo zaprawdę, że jak dwaj gołębiowie<pe><slowo_obce>dwaj gołębiowie</slowo_obce> --- dziś popr. forma lm: dwa gołębie.</pe> zlatywaliście na urnę projektów i
wyłuszczaliście ziarno praw; a na plewy<pe><slowo_obce>plewy</slowo_obce> --- odpadki pozostające po młóceniu zboża.</pe> wasze zlatywali się maleńcy wróblowie<pe><slowo_obce>maleńcy wróblowie</slowo_obce> --- dziś popr. forma M. lm: maleńkie wróble.</pe>,
świergocąc o rzeczach mniejszéj wagi.</akap>


<akap>Przebacz mi, że was równam ptakom bożym i rzeczom błahym; ale białość wasza i
prostota tak każe.<end id="e1336485629943-1035007465"/></akap>


<akap>O nieszczęśliwi! Oto jeden na cmentarzu Sybirskim szuka spocznienia<pe><slowo_obce>spocznienie</slowo_obce> --- dziś: spoczynek, odpoczynek.</pe>, a drugi
leży pod różami i cyprysami<pe><slowo_obce>cyprys</slowo_obce> --- drzewo iglaste rosnące w płd. Europie; często ozdabiano cyprysami cmentarze, uważane są więc za symbol smutku i zadumy.</pe> Sekwany<pe><slowo_obce>Sekwana</slowo_obce> --- rzeka w płn. Francji, przepływająca przez Paryż.</pe>. Biedni gołębiowie i rozłączeni, i umarli!</akap>


<akap>Usłyszawszy owe słowa, wskrzeszony krzyknął: mój brat! i powalił się w trumnie, i
umarł.</akap>


<akap>A Szaman rzekł do Anhellego: na cóżeś mu powiedział o śmierci brata? Oto chwila,
a dowiedziałby się od Boga i spotkałby się z bratem miłym w krainie
niebieskiéj.<end id="e1341995822236-1788278377"/></akap> 


<akap>Stało się! Niech zakryją te trumny i zaniosą je na cmentarz. A ty nie proś mnie więcéj, abym wskrzeszał tych, którzy śpią i odpoczywają.<end id="e1340975826940-1768217487"/></akap>

<naglowek_rozdzial>Rozdział V</naglowek_rozdzial>

<akap>I tak odbywali Szaman z Anhellim wędrówkę po ziemi smutnéj i po gościńcach
pustych, i pod szumiącymi lasami Syberyi, spotykając ludzi cierpiących i
pocieszając ich.</akap>


<akap>A oto jednego wieczora przechodzili około cichéj i stojącéj wody, nad którą
rosło kilka wierzb lamentujących i mało sosen.</akap>


<akap><begin id="b1340976824141-882525368"/><motyw id="m1340976824141-882525368">Melancholia, Ryba, Niebo, Religia, Prorok</motyw>A Szaman, ujrzawszy wyskakujące rybki ku zorzy wieczornéj, rzekł: oto widzisz tę
płotkę<pe><slowo_obce>płotka</slowo_obce> --- drobna srebrno-biała ryba z czerwonymi płetwami.</pe>, co przeleciała przez powietrze i znów utonęła.</akap>


<akap>A teraz opowiada siostrom swoim na dnie, że zobaczyła niebo, i opowiada o niebie
różne rzeczy, i z tego ma sławę między inszymi rybkami.</akap>


<akap>Słuchając więc powieści o niebiosach, zapłyną do sieci i jutro będą sprzedawane
na rynku.</akap>


<akap>Nie jestże to nauka dla ludzi i dla tych, którzy za ludźmi rozpowiadającymi o
Bogu i o niebiosach wędrują girlandami, a tak dają się ułowić sieciom ludzkim i
sprzedawani są.</akap>


<akap>A chorobą zgubną, mówię, jest melancholia i zamyślenie się zbytnie o rzeczach
duszy.</akap>


<akap>Dwie są bowiem melancholie: jedna jest z mocy, druga ze słabości; pierwsza jest
skrzydłami ludzi wysokich, druga kamieniem ludzi topiących się.</akap>


<akap>Mówię ci o tém, albowiem poddajesz się smutkowi i tracisz nadzieję.<end id="e1340976824141-882525368"/></akap> 


<akap><begin id="b1340977037692-2819942419"/><motyw id="m1340977037692-2819942419">Przywódca</motyw>Tak mówiąc, nadeszli na gromadę Sybirców, którzy łowili ryby w jeziorze. A rybacy
owi, spostrzegłszy Szamana, przybiegli ku niemu, mówiąc: Królu nasz! Opuściłeś
nas dla ludzi obcych i smutni jesteśmy, nie widząc ciebie między nami.</akap>


<akap>Zostań przez tę noc, a zastawimy wieczerzę i pościelemy ci łoże w łodzi.</akap>


<akap>Usiadł więc Szaman na ziemi, a kobiety i dzieci rybaków otoczyły go i zadawały
mu różne pytania, na które Szaman odpowiadał z uśmiechem, bo były błahe.</akap>


<akap>Lecz po wieczerzy, gdy wstał księżyc i rozciągnął swoje światło po gładkiéj
wodzie, jakoby gościniec złoty ku południowi,</akap>


<akap><begin id="b1340977245141-2164773600"/><motyw id="m1340977245141-2164773600">Dusza, Anioł, Cud</motyw>Kobiety i dzieci zaczęły gadać smutniéj, mówiąc: oto opuściłeś nas i nie robisz
więcéj cudów między nami.</akap>


<akap>Więc zaczęliśmy wątpić o rzeczach wiary, i wątpimy nawet, czy jest w nas jaka
dusza.<end id="e1340977037692-2819942419"/></akap>


<akap>Na to Szaman, uśmiechnąwszy się, rzekł: chcecież, abym duszę pokazał oczom waszym?</akap>


<akap>A wszystkie dzieci i kobiety zawołały zgodnie: chcemy! Uczyń to!</akap>


<akap><begin id="b1341996928117-629987948"/><motyw id="m1341996928117-629987948">Dziecko</motyw>Obróciwszy się więc Szaman do Anhellego, rzekł: cóż uczynię z tą zgrają kawek?
Chceszli<pe><slowo_obce>chceszli</slowo_obce> (daw.) --- czy chcesz; tu: jeśli zechcesz.</pe>, abym ciebie uśpił i, duszę twoją wywoławszy z ciała, pokazał ją tym
ludziom?</akap>


<akap>Anhelli odpowiedział mu: czyń jak ci się podoba, jestem w twojéj mocy.</akap>


<akap>Przywoławszy więc Szaman jedno dzieciątko z gromady, posadził je na piersiach
Anhellemu, który się był położył<pe><slowo_obce>który się był położył</slowo_obce> --- forma daw. czasu zaprzeszłego, wyrażająca czynność wcześniejszą od wydarzeń opisywanych w czasie przeszłym: Anhelli położył się wcześniej, zanim Szaman posadził dziecko na jego piersiach.</pe> jak do snu, i rzekł do owego dzieciątka:</akap>


<akap>Oto połóż twe rączki na czole tego młodzieńca i zawołaj go trzy razy imieniem
Anhelli!</akap> 


<akap>I stało się, że na dziecka wołanie wyszedł z Anhellego duch mający postać
piękną i barwy rozmaite, i skrzydła białe na ramionach.</akap>


<akap>A ujrzawszy się wolnym, poszedł ów anioł na wodę i po słupie światłości
księżycowéj odchodził na południe.</akap>


<akap>Gdy więc już był daleko i na środku stawu, rozkazał Szaman owéj dziecinie
zawołać duszę, aby wróciła.</akap>


<akap><begin id="b1341997626775-2138032101"/><motyw id="m1341997626775-2138032101">Ciało</motyw>I obejrzał się duch jasny na wołanie dziecka, i powracał leniwo po złotéj fali,
wlokąc po niéj końce skrzydeł obwisłych ze smutku.<end id="e1341996928117-629987948"/></akap>


<akap>A gdy mu rozkazał Szaman wstąpić w ciało człowieka, jęknął jak harfa rozbita i
wzdrygnął się; lecz posłuchał.<end id="e1341997626775-2138032101"/></akap>


<akap>A zbudziwszy<pe><slowo_obce>A zbudziwszy się, Anhelli usiadł</slowo_obce> --- uwspółcześniono interpunkcję w zdaniach zawierających imiesłowy czynne. W wydaniu źródłowym przecinek przyporządkowywał podmiot do imiesłowu, a nie do orzeczenia: <wyroznienie>A zbudziwszy się Anhelli, usiadł</wyroznienie>.</pe> się, Anhelli usiadł i zapytał, co się z nim stało.</akap>


<akap><begin id="b1341997664685-1309982623"/><motyw id="m1341997664685-1309982623">Przywódca, Piękno</motyw>Odpowiedzieli mu rybacy: Panie! Widzieliśmy duszę twoją i prosimy cię, bądź
królem naszym! Albowiem nie w takiéj jasności ubrani są królowie chińscy, jak
dusza, która jest z twego ciała.</akap>


<akap>A nie widzieliśmy nic jaśniejszego na ziemi oprócz słońca i nic jaśniéj
migającego oprócz gwiazd, które są różowe i sine.</akap>


<akap>Skrzydeł takich nie mają łabędzie przelatujące w maju przez ziemię naszą.</akap>


<akap>A nawet uczuliśmy woń, jakby woń tysiąca kwiatów i zapach konwalii.<end id="e1340977537837-1642652865"/></akap>


<akap>Słysząc o tém, Anhelli obrócił się do Szamana i rzekł: prawdaż to jest? A Szaman
rzekł: prawda, opętanyś<pe><slowo_obce>opętanyś jest</slowo_obce> --- dziś: jesteś opętany.</pe> jest przez anioła.<end id="e1341997664685-1309982623"/></akap>


<akap><begin id="b1340977694396-76375408"/><motyw id="m1340977694396-76375408">Tęsknota</motyw>Cóż więc, zapytał Anhelli, uczyniła dusza moja, będąc wolną? Powiedz, bo
nie pamiętam.</akap> 


<akap>Odpowiedział mu Szaman: oto poszła po tym gościńcu złotym, co jest na wodzie od
księżyca, i uciekała w tamtą stronę jak człowiek, co się śpieszy.</akap>


<akap>A na te słowa spuścił głowę Anhelli i zamyśliwszy się, zaczął płakać, mówiąc: oto
chciała powrócić do ojczyzny.<end id="e1340977694396-76375408"/><end id="e1340977245141-2164773600"/></akap>

<naglowek_rozdzial>Rozdział VI</naglowek_rozdzial>

<akap>Uspokoiwszy więc Szaman płacz w Anhellim, opuścił rybaków i odszedł w pustynie.</akap>


<akap><begin id="b1340978506173-269052902"/><motyw id="m1340978506173-269052902">Dom</motyw><begin id="b1340978545869-781432327"/><motyw id="m1340978545869-781432327">Wygnanie, Emigrant</motyw><begin id="b1340978600117-472322517"/><motyw id="m1340978600117-472322517">Pamięć</motyw>A księżyc jeszcze był wysoko, gdy zaszli do chaty starego człowieka, który
przywitał Szamana jak dawnego przyjaciela. Był to jeden z wygnańców barskich<pe><slowo_obce>wygnańcy barscy</slowo_obce> --- po upadku konfederacji barskiej (1768--1772) na Syberię zostało zesłanych ponad 14 tys. konfederatów, resztę przymusowo wcielono do armii rosyjskiej. <slowo_obce>Konfederacja barska</slowo_obce> --- zbrojny związek polskiej szlachty, zorganizowany w Barze na Podolu przez szlachtę polską, niezadowoloną z praw narzucanych Polsce przez Imperium Rosyjskie, a popieranych przez króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, m.in. z prawa o równouprawnieniu innowierców.</pe>...
Ostatni.</akap>


<akap>Chata jego, ocieniona szeroką jabłonią i pełna gniazd gołębich, i śpiewająca od
świerszczów, ustronna była i spokojna.</akap>


<akap>I postawił ów starzec przed gośćmi cynowy dzban, chleby i jabłka czerwone, a
potem zaczął, jak zwykle, rozmowę o dawnych czasach i o ludziach już umarłych.</akap>


<akap>Nie wiedział zaś nic, że nowe pokolenie w Polsce i nowi byli rycerze, i nowi
męczennicy; i nie chciał wiedzieć o tém, będąc człowiekiem przeszłości.<end id="e1340978506173-269052902"/></akap>


<akap>A nie było już w nim żadnéj pamięci, ale była pamięć o rzeczach, które mu się
zdarzyły za młodu; lecz o dniu wczorajszym nie wiedział i nie myślał o jutrze.<end id="e1340978600117-472322517"/></akap>


<akap>A utrzymywał się z robaczków, które nazywają czerwcem<pe><slowo_obce>czerwiec</slowo_obce> --- owad, z którego pozyskiwano daw. czerwony barwnik.</pe>; i z nich płacił podatek
Carowi, a był właśnie dzień składania daniny.</akap>


<akap><begin id="b1342000599655-1092034126"/><motyw id="m1342000599655-1092034126">Urzędnik, Chciwość</motyw>Jakoż o godzinie późnéj zajechał przed chatę celnik i, napiwszy się ze dzbana,
dopomniał się o rzecz winną.</akap> 


<akap>Stary więc ów człowiek obnażył się ze wszystkiego<pe><slowo_obce>obnażył się ze wszystkiego</slowo_obce> --- tj. oddał wszystko, co miał.</pe>, aby wystarczył podatkowi i
sługę onego zbogacił.<end id="e1340978545869-781432327"/></akap>


<akap><begin id="b1340978992845-2109998556"/><motyw id="m1340978992845-2109998556">Cud, Jabłko, Drzewo</motyw>A zabrawszy wszystko, celnik wychodził z chaty, mówiąc: oto masz jabłoń owocami
okrytą, muszę z niéj wziąć dziesięcinę<pe><slowo_obce>dziesięcina</slowo_obce> --- daw. podatek, wynoszący 10% wartości zbiorów a. dochodów.</pe>.</akap>


<akap>To powiedziawszy, sługom swoim rozkazał trząść drzewo stare i rozrosłe, a Szaman
do Anhellego rzekł:</akap>


<akap>Pójdź i stań pod jabłonią, a nic nie mów do tych, co trzęsą drzewem, aż się moc
boska pokaże.</akap>


<akap>Poszedł więc Anhelli i stanął pod ulewą jabłek czerwonych, jak człowiek
spokojny.</akap>


<akap><begin id="b1340979111717-2956406205"/><motyw id="m1340979111717-2956406205">Gwiazda</motyw>A oto jabłoń okryła się wielką jasnością, a owoce na niéj stały się gwiazdami i,
błyszcząc bardzo, nie upadały więcéj.</akap>


<akap>I gołębie śpiące obudziły się, myśląc, że już jest godzina ranna i, umywszy
pióra, wyleciały w powietrze różane.</akap>


<akap>Więc światłość owa przeraziła celniki<pe><slowo_obce>celniki</slowo_obce> --- dziś popr. forma B. lm: celników.</pe> tak, że zostawiwszy cały podatek, uciekli
w przestrachu i, wsiadłszy na wóz, odjechali.</akap>


<akap>A Szaman, zawoławszy Anhellego, rzekł: chodźmy stąd, albowiem gospodarz pytać
nas będzie, jaką władzą to czynimy, a to jest tajemnicą i znaczenie tych gwiazd
tajemnicą jest.<end id="e1342000599655-1092034126"/></akap>


<akap>Tak mówiąc, otoczył się ciemnością z Anhellim i wyszli.<end id="e1340979111717-2956406205"/><end id="e1340978992845-2109998556"/></akap>

<naglowek_rozdzial>Rozdział VII</naglowek_rozdzial>

<akap><begin id="b1340979267861-3828352540"/><motyw id="m1340979267861-3828352540">Więzień, Patriota</motyw>I rzekł Szaman: oto już nie będziemy cudów okazywać, ani mocy Bożéj, która w nas
jest, ale płakać będziemy; bo zaszliśmy do ludzi, którzy nie widzą słońca.</akap>


<akap><begin id="b1336486919201-2502906042"/><motyw id="m1336486919201-2502906042">Nauka, Nadzieja</motyw>Ani nauk im dawać należy, bo ich więcéj nauczyło nieszczęście; ani nadziei im
dawać będziemy, bo nie uwierzą. W dekrecie, co je<pe><slowo_obce>je</slowo_obce> (tu daw.) --- dziś popr. forma B. lm r.m-os.: ich (tj. ludzi; tu jest to celowa archaizacja).</pe> potępił, napisano było: na
wieki!...</akap>


<akap><begin id="b1340979339869-3590059904"/><motyw id="m1340979339869-3590059904">Sen, Więzienie, Tęsknota</motyw>Oto są kopalnie Sybiru!<end id="e1336486919201-2502906042"/></akap>


<akap>Stąpaj tu ostrożnie, bo ta ziemia brukowana jest ludźmi śpiącymi. Słyszysz? Oto
oddychają głośno, a niektórzy z nich jęczą i gadają przez sen.</akap>


<akap>Jeden o matce swojéj, drugi o siostrach i braciach, a trzeci o domie<pe><slowo_obce>domie</slowo_obce> --- dziś popr. forma Msc. lp: domu.</pe> swoim i o
téj, którą miłował sercem, i o łanach, gdzie mu się zboże kłaniało jak panu
swemu, i szczęśliwi są teraz przez sen... lecz się obudzą.</akap>


<akap><begin id="b1336487024368-3164266522"/><motyw id="m1336487024368-3164266522">Zbrodniarz, Cisza</motyw>W innych kopalniach wyją zbrodniarze, lecz ta jest tylko grobem synów ojczyzny i
pełna cichości.<end id="e1340979339869-3590059904"/><end id="e1336487024368-3164266522"/></akap>


<akap>Łańcuch, co tu szczęka, smutny ma głos, a w sklepieniu są różne echa, i jedno
echo, które mówi: żałuję was.<end id="e1340979267861-3828352540"/></akap>


<akap>Gdy się litował Szaman, weszli strażnicy i żołnierze z lampami budzić śpiące<pe><slowo_obce>śpiące</slowo_obce> --- dziś popr. forma B. lm r.m-os.: śpiących.</pe> do
pracy.</akap>


<akap>Powstali więc wszyscy z ziemi i rozbudzili się, i szli jak owce ze spuszczonymi
głowami, oprócz jednego, który nie wstał, bo był umarł<pe><slowo_obce>był umarł</slowo_obce> --- daw. forma czasu zaprzeszłego, wyrażająca czynność wcześniejszą od wydarzeń opisywanych w czasie przeszłym: umarł, zanim przyszli go obudzić.</pe> we śnie.</akap>


<akap>Więc przystąpiwszy Anhelli do tych, co szli na pracę z młotami, zapytał jednego
z nich cichym głosem: kto był ten umarły i z jakiéj choroby skończył.</akap> 


<akap><begin id="b1342005233896-1476683968"/><motyw id="m1342005233896-1476683968">Patriota</motyw>Na to mu odpowiedział człowiek blady i aresztant... <begin id="b1342005210840-3802511818"/><motyw id="m1342005210840-3802511818">Ksiądz</motyw>Ten, o którego pytasz,
księdzem był, ja go znałem; spowiadał żonę moją i dzieci w ojczyźnie.</akap>


<akap>A gdy przyszła wojna, siadł na koń z krzyżem w ręku i z bosymi nogami; a gdy był
ogień, przed szeregami stał, krzycząc: za ojczyznę!... za ojczyznę!</akap>


<akap>I przywołał go biskup i wydał katom w ręce, ale wprzódy zdjął z niego
poświęcenie na rynku miejskim i wypuścił z rąk pastorał<pe><slowo_obce>pastorał</slowo_obce> --- długa laska, symbol władzy biskupiej.</pe>, i omdlał.</akap>


<akap>A katy pochwycili człowieka bożego i wepchnęli go w ciasną siermięgę<pe><slowo_obce>siermięga</slowo_obce> --- wierzchnie ubranie noszone przez chłopów w dawnej Polsce.</pe>, a potem go
w niéj zamknęli z trudnością, bo był otyły ten człowiek, i stał bez ruchu jak
rzecz martwa.</akap>


<akap>Więc przywieziono go do kopalni, udawał, że mu jest dobrze na sercu; alem ja
widział, że był blady i smutny.<end id="e1342005233896-1476683968"/></akap>


<akap><begin id="b1340980250046-1083713453"/><motyw id="m1340980250046-1083713453">Samobójstwo, Trucizna</motyw><begin id="b1340980311461-1847228390"/><motyw id="m1340980311461-1847228390">Szaleństwo, Rozpacz, Modlitwa</motyw><begin id="b1342003600272-1051144527"/><motyw id="m1342003600272-1051144527">Choroba</motyw>I poddał się rozpaczy, i sechł jak stare drzewo. A przystąpiwszy raz do niego,
rzekłem: bój się Boga! Dlaczego się gryziesz?</akap>


<akap>I rzekł mi z wielką tajemnicą jak człowiek obłąkany: zapomniałem wyrazów
pacierza... I pogroziwszy mi palcem, abym był cicho, odszedł.</akap>


<akap>I zobaczyłem go raz, że brał w ciemności ołów zgniły i truciznę ową pożywał<pe><slowo_obce>pożywać</slowo_obce> (daw.) --- spożywać.</pe>.<end id="e1340980311461-1847228390"/></akap>


<akap>A po kilku dniach rumieniec ceglany wyszedł mu na twarz, a ciało opadło na
kościach jak zmoczone płótno namiotu, oczy zaś miał błyszczące.</akap>


<akap>A dziś nie wiem, jak umarł, bo oto spałem przy nim, a nie słyszałem, aby choć
westchnął.</akap>


<akap><end id="e1342003600272-1051144527"/>A jeżeli macie serce, żałujcie go, bo go znam, był człowiek uczciwy.</akap> 


<akap>Więc Anhelli obróciwszy się do Szamana, rzekł: to samobójca!<end id="e1342005210840-3802511818"/></akap>


<akap>Lecz Szaman zasłonił oczy i, podniósłszy kawałek ołowiu z ziemi, rzekł: ten ołów
zabójcą jest i doradzcą<pe><slowo_obce>doradzca</slowo_obce> --- dziś popr.: doradca.</pe> złym. Bo mówił: weź mnie i zjedz, jam jest końcem i
spokojnością.</akap>


<akap>Ten ołów oszukańcem jest, bo się udał przed człowiekiem za Boga<pe><slowo_obce>się udał przed człowiekiem za Boga</slowo_obce> --- dziś: udał przed człowiekiem Boga; udawał, że jest Bogiem.</pe>, który sam tylko
cierpienie kończy na wieki i serce uspokaja.</akap>


<akap><begin id="b1336487535311-1502327757"/><motyw id="m1336487535311-1502327757">Wiatr</motyw><begin id="b1342004641952-2885338383"/><motyw id="m1342004641952-2885338383">Śmierć</motyw>A przeklęty, kto przed najmniejszym wichrem pada na ziemię i łamie się!...
Podobny strzaskanéj kolumnie.</akap>


<akap>Lecz przed wichry<pe><slowo_obce>wichry</slowo_obce> --- dziś popr. forma N. lm: wichrami.</pe> silnymi wam padać wolno... Będziecie żałowani.<end id="e1336487535311-1502327757"/></akap>


<akap>Cóż więc! Odmówią wam poświęconego cmentarza? Kto wie, jaki jest sen w
nie poświęconéj mogile?</akap>


<akap>Wszakże lepiéj jest umierać w gromadce dzieci i wnucząt, które płaczą, i patrzeć
na rozwijanie się drzew wiosennych, i mieć godzinę cichą.<end id="e1342004641952-2885338383"/></akap>


<akap>Gdy tak mówił Szaman, otoczyli go kołem nędzarze i rzekli: Dobrze nauczasz,
jesteś człowiekiem z serca, a może przysłanym od Boga.<end id="e1340980250046-1083713453"/></akap>


<akap><begin id="b1336487580788-2478916987"/><motyw id="m1336487580788-2478916987">Praca, Śmierć, Katastrofa</motyw>Więc oto wiedz, że przed pięcią<pe><slowo_obce>pięcią</slowo_obce> --- dziś: pięciu a. pięcioma.</pe> dniami upadła skała i zawaliła jeden z
korytarzów<pe><slowo_obce>korytarzów</slowo_obce> --- dziś popr. forma D. lm: korytarzy.</pe>, gdzie pracował człowiek pewny stary z pięcią synami, a strażnicy nie
chcą jéj rozwalić prochem, mówiąc: to długa praca, niech umrze.</akap>


<akap>A my stajemy co dnia przy owéj skale słuchać, czy jeszcze żyją, lecz nie słychać
nic w téj jaskini, nawet jęku.</akap>


<akap><begin id="b1342005848272-154689365"/><motyw id="m1342005848272-154689365">Modlitwa</motyw>Jeżeliś jest człowiek boży, odwal kamień, może jeszcze żyje ojciec lub które z
dzieci jego.</akap>


<akap>Spraw przynajmniéj zadziwienie katom naszym, uwolniwszy tych ludzi, albowiem
pomrą z głodu.</akap>


<akap>Przyprowadzili więc Szamana ku owéj skale i stało się wielkie milczenie, a
Szaman, podniósłszy oczy w górę, modlił się.</akap>


<akap>I przyszedł wiatr podziemny, i wywrócił skałę, tak że otworzyła się czeluść
ciemna i głęboka, a żaden w nią nie śmiał wstąpić najpierwszy.</akap>


<akap>Więc Szaman, wziąwszy kaganiec<pe><slowo_obce>kaganiec</slowo_obce> --- tu: prymitywna lampka; żelazny koszyczek, w którym paliło się ogień.</pe>, wszedł do lochu po rozwalonych kamieniach, a za
nim Anhelli i więźniowie.</akap>


<akap><begin id="b1342005880768-3554480396"/><motyw id="m1342005880768-3554480396">Trup, Ojciec</motyw>I okropny ujrzeli widok! Oto na ciele najmłodszego syna leżał ojciec, jak pies,
co położy łapy na kości i gniewny jest.</akap>


<akap>A oczy tego ojca otwarte błyszczały jak szkło, a czworo innych umarłych leżało w
bliskości, leżąc jedni na drugich.</akap>


<akap>I spojrzawszy na nie<pe><slowo_obce>na nie</slowo_obce> --- dziś popr. forma: na nich.</pe>, Szaman rzekł: co uczyniłem? Oto ojciec żyje, a synowie
pomarli już. Dlaczegożem się modlił!<end id="e1342005880768-3554480396"/><end id="e1342005848272-154689365"/><end id="e1336487580788-2478916987"/></akap>


<akap>Tak mówiąc, wyszedł z lochu, a połowa zgrai szła za nim.</akap>

<naglowek_rozdzial>Rozdział VIII</naglowek_rozdzial>

<akap>A przechodząc daléj, ujrzeli wiele ludzi bladych i umęczonych, których imiona
wiadome są w ojczyźnie.</akap>


<akap>I przyszli nad jezioro podziemne, i postępowali brzegami ciemnéj wody, która się
nie ruszała, a złota była gdzieniegdzie od światła kagańców.</akap>


<akap>I rzekł Szaman: jestże to Morze Genezaretańskie<pe><slowo_obce>Morze Genezaretańskie</slowo_obce> --- jez. Genezaret a. Jezioro Tyberiadzkie, największe jezioro słodkowodne w Izraelu. Wg <tytul_dziela>Biblii</tytul_dziela> spomiędzy rybaków nad tym jeziorem Jezus powołał pierwszych apostołów.</pe> Polaków? A ci ludzie sąż<pe><slowo_obce>sąż</slowo_obce> (daw.) --- tu: czyż są (a.: są przecież).</pe>
rybakami nieszczęścia?</akap> 


<akap>Jeden więc z tych, którzy siedzieli smutni nad brzegami czarnéj wody z twarzą
zadumaną, odpowiedział: pozwalają nam odpoczywać, albowiem dziś są imieniny
królewskie i dzień wytchnienia.</akap>


<akap>Więc usiadamy<pe><slowo_obce>usiadamy</slowo_obce> --- dziś popr.: siadamy.</pe> tu nad ciemną wodą dumać i rozmyślać, i odpoczywać; bo serca nasze
są strudzone gorzéj niż ciała.</akap>


<akap><begin id="b1342007562665-1666013040"/><motyw id="m1342007562665-1666013040">Prorok, Przeczucie, Powstanie</motyw>A oto utraciliśmy niedawno naszego proroka, którego ta skała była miejscem
ulubionym i te wody miłymi mu były.</akap>


<akap>Człowiek to był blady, z błękitnymi oczyma, wychudły i pełny ognia.</akap>


<akap>A oto przed siedmiu laty ogarnął go pewnéj nocy duch proroctwa i uczuł
wstrząśnienie, które było w ojczyźnie, i rozpowiadał nam przez noc całą to, co
widział, śmiejąc się i płacząc.</akap>


<akap>A dopiéro o poranku zasmucił się i krzyknął: oto zmartwychwstali, lecz nie mogą
odwalić mogiły! I to powiedziawszy, upadł martwy. A myśmy tu postawili jemu ten
krzyż drewniany.</akap>


<akap><begin id="b1342007607969-3708810473"/><motyw id="m1342007607969-3708810473">Szaleniec</motyw>A we dwa lata późniéj powiedzieli nam nowi wygnańcy, co się stało, i
policzywszy noce, poznaliśmy, że ów prorok nam prawdę mówił; więc chcieliśmy go
uczcić, lecz już był w ziemi.</akap>


<akap>Szanujemy więc ten krzyż, nie mówiąc więcéj: oto człowiek, który leży pod nim,
był wariatem i obłąkanym, i godnym śmiechu.<end id="e1342007607969-3708810473"/><end id="e1342007562665-1666013040"/> Cóż mówicie na to?...</akap>


<akap>A obróciwszy się Szaman ku Anhellemu rzekł: czemuś się tak zamyślił nad tą
czarną wodą, co z łez jest ludzkich? Czy o tym proroku dumasz, czy o sobie?</akap>


<akap>Gdy mówił, rozeszło się wielkie echo od wybuchu miny i powtarzało się nad
głowami, bijąc jak dzwon podziemny. I rzekł Szaman: oto jest dzwonienie po
umarłym proroku! Oto jest Anioł pański dla tych, którzy nie widzą słońca. Módlmy się.</akap>


<akap><begin id="b1342007404865-1252228566"/><motyw id="m1342007404865-1252228566">Los, Kondycja ludzka, Poświęcenie, Ofiara, Cierpienie</motyw>I podniosłszy oczy, rzekł: Boże! Boże! Prosimy Cię, aby nasza męka była
odkupieniem.</akap>


<akap>A nie będziemy Cię już błagać, abyś powrócił słońce oczom naszym i powietrze
piersiom naszym, bo wiemy, że Twój sąd nad nami jest zapadły... Lecz
nowo narodzeni niewinnymi są. Zlituj się, Boże!</akap>


<akap><begin id="b1342007435873-3928378745"/><motyw id="m1342007435873-3928378745">Radość</motyw>A przebacz nam, że ze smutkiem krzyż dźwigamy i nie weselimy się jak męczennicy;
bo nie powiedziałeś, czy męka nasza policzoną nam będzie za ofiarę: lecz powiedz, a rozweselimy się.<end id="e1342007435873-3928378745"/></akap>


<akap>Bo cóż jest życie, aby go żałować? Czy to jest Anioł dobry, który nas opuszcza w
godzinie śmierci?</akap>


<akap>Gorąco krwi jest ogniem ofiary, a ofiarą są chęci nasze. Szczęśliwi, którzy się
mogą za lud poświęcić.<end id="e1342007404865-1252228566"/></akap>


<akap>I rzekli na to nędzarze: oto prawdę mówi ten człowiek; albowiem nieszczęśliwszą
jest od nas ta niewiasta, która tu za mężem przybyła i cierpi za serce
człowieka.</akap>


<akap>Chodźcie, a pokażemy wam tę wilgotną jamę, gdzie żyje ta męczennica z małżonkiem
swoim.</akap>


<akap><begin id="b1342008658058-3575944688"/><motyw id="m1342008658058-3575944688">Żona, Dama, Poświęcenie, Wygnanie</motyw>Wielką panią i księżną była, a dziś jest jako służebnica żebraka.</akap>


<akap>A niegodzien jest litości ten, którego ona ukochała; albowiem, klęknąwszy przed
Cesarzem, błagał o życie i dano mu je, pogardziwszy nim.</akap>


<akap>Tak mówiąc, przyszli pod ścianę i przez kratę ujrzeli owych dwoje małżonków.</akap>


<akap>Niewiasta klęczała przed mężem i w misie wody obmywała jego nogi; powracał
bowiem z pracy jak wyrobnik.</akap>


<akap>A woda w misie zaczerwieniła się krwią jego i niewiasta nie brzydziła się mężem
i krwią, a była młoda i piękna jak Anieli niebiescy.</akap>


<akap><end id="e1342008658058-3575944688"/>Tych dwoje ludzi byli Cesarscy.</akap>

<naglowek_rozdzial>Rozdział IX</naglowek_rozdzial>

<akap><begin id="b1341612306645-3245101079"/><motyw id="m1341612306645-3245101079">Kara</motyw>A gdy już miał Szaman wychodzić z Anhellim na gwiazdy, pocieszywszy niektóre
więźnie<pe><slowo_obce>niektóre
więźnie</slowo_obce> --- dziś popr. forma B. lm: niektórych więźniów.</pe>, usłyszał szczęk wielki w jednym z korytarzów.</akap>


<akap>Więc obróciwszy się do jednego z tych, co szli za nim, spytał go: co by to było,
ów szczęk żelaza i bicie? A zaś aresztant odpowiedział: karzą jednego z nas.</akap>


<akap>Zapewne starca, który wczoraj nie chciał pracować dla święta boskiego, pędzą
przez łańcuchy.</akap>


<akap>A udawszy się na miejsce męki, Szaman z Anhellim ujrzeli w korytarzu dwa szeregi
ludzi stojących z łańcuchami w ręku, każdy w postawie człowieka, co się zamierza
uderzyć.</akap>


<akap>I ujrzeli postępujących naprzód dwóch żołnierzy z lampami, a we środku za nimi
obnażonego po pas człowieka z brodą siwą.</akap>


<akap><begin id="b1342008943746-2815931433"/><motyw id="m1342008943746-2815931433">Ojciec, Syn</motyw>A za każdym krokiem, gdy się przybliżał, słychać było uderzenie łańcucha i
szczęk drugi wychodzący z chudéj piersi bitego starca.</akap>


<akap>Gdy zaś już był u końca kary i zostawało mu zaledwie dziesięć kroków lub mało
więcéj, usłyszał Anhelli dwa uderzenia słabsze, jakoby dane przez ludzi
litośnych<pe><slowo_obce>litośny</slowo_obce> (daw.) --- litościwy, współczujący.</pe>.</akap> 


<akap>Lecz starzec, odebrawszy je, upadł krzyżem na ziemi i był martwy.</akap>


<akap>Więc owi dwaj młodzieńcy, którzy go uderzyli litośnie, padli mu na ramiona i
położyli się na trupie, wołając jeden i drugi: mój ojcze!...<end id="e1342008943746-2815931433"/><end id="e1341612306645-3245101079"/></akap>


<akap>I odwrócił się Szaman, a spojrzawszy na Anhellego, nakrył mu głowę połą szaty
swojéj.</akap>


<akap>I kazał się wynieść duchom niebieskim, a otworzywszy oczy, Anhelli zobaczył
śnieg i gwiazdy.</akap>


<akap>I przekonany był, że widzenie kopalni snem było, albowiem nie wiedział, jak z
nich wyszedł.</akap>

<naglowek_rozdzial>Rozdział X</naglowek_rozdzial>

<akap><begin id="b1342009945226-2987657018"/><motyw id="m1342009945226-2987657018">Kłótnia, Walka klas</motyw><begin id="b1342009979714-2698984336"/><motyw id="m1342009979714-2698984336">Patriota</motyw>A oto wygnańcy owi w szopie śniegowéj, w niebytności Szamana, kłócić się zaczęli
pomiędzy sobą i podzielili się na trzy gromady; a każda z nich myślała o
zbawieniu ojczyzny.</akap>


<akap><begin id="b1342009921282-3510893186"/><motyw id="m1342009921282-3510893186">Szlachcic</motyw>Więc pierwsza na czele miała Grafa Skir, który utrzymywał stronę tych, co się
przebiorą w kontusze<pe><slowo_obce>kontusz</slowo_obce> --- męski płaszcz z rozciętymi rękawami, noszony daw. przez szlachtę; tu: symbol sarmatyzmu i szlacheckiego konserwatyzmu.</pe> i nazywać się będą szlachtą, jakby z Lachem<pe><slowo_obce>Lach</slowo_obce> --- właśc. Lech, mityczny praojciec polskiego narodu; Lachami nazywano niekiedy dawniej Polaków, np. na Ukrainie.</pe> na nowo przybyli
do kraju pustego.</akap>


<akap>A druga miała na czele żołnierza chudego, imieniem Skartabellę, który chciał
ziemię podzielić i ogłosić wolność chłopów i równość szlachty z Żydami i z
Cyganami.<end id="e1342009921282-3510893186"/></akap>


<akap><begin id="b1342010046882-486306047"/><motyw id="m1342010046882-486306047">Wierzenia</motyw>A trzecia na czele swojem miała księdza Bonifata, który chciał kraj zbawić
modlitwą i na ocalenie kraju podawał sposób jedyny: iść i ginąć, nie broniąc się,
jak męczennicy.</akap>


<akap>Te więc trzy gromady zaczęły być między sobą niezgodne w duchu i kłócić się
poczęły o zasady.</akap> 


<akap>A oto druga owa gromada, uzbroiwszy się w siekiery, wyszła w pole, odgrażając
się, że u pierwszych dowie się, jaka jest krew<pe><slowo_obce>odgrażając
się, że u pierwszych dowie się, jaka jest krew</slowo_obce> --- aluzja do przekonania o błękitnym kolorze krwi szlacheckiej.</pe>, drugim zaś da to, czego żądają:
męczeństwo.<end id="e1342009979714-2698984336"/></akap>


<akap><begin id="b1342010242370-2368646176"/><motyw id="m1342010242370-2368646176">Sąd</motyw>Lecz nim przyszło do walki, a umysły już były rozgrzane, zgodzono się za poradą
któregoś z tych, co był z trzeciéj gromady, aby rzecz tę przez sąd Boga
rozstrzygnąć.</akap>


<akap><begin id="b1342009876282-1769747852"/><motyw id="m1342009876282-1769747852">Chrystus</motyw><begin id="b1342009901026-176574580"/><motyw id="m1342009901026-176574580">Rycerz</motyw>I rzekł do nich ów doradzca: oto postawmy trzy krzyże na naśladownictwo męki
Pana naszego, i na tych trzech drzewach przybijmy po jednemu z najmocniejszych w
każdéj gromadzie rycerzy; a kto najdłużéj żyć będzie, przy tym zwycięztwo<pe><slowo_obce>zwycięztwo</slowo_obce> --- dziś popr.: zwycięstwo.</pe>.</akap>


<akap><begin id="b1342010099915-2483827110"/><motyw id="m1342010099915-2483827110">Śmierć bohaterska, Szaleństwo</motyw>A że umysły tych ludzi były jakoby w stanie pijanym, znaleźli się trzej rycerze,
którzy za swoje przekonanie śmierć ponieść chcieli i być ukrzyżowanymi, jako
Chrystus Pan przed wiekami.</akap>


<akap>Postawiono więc trzy krzyże z najwyższego, jakie było w tym kraju, drzewa i
wystąpili trzej męczennicy po jednemu z każdéj gromady; wszakże nie wybrani
losem, lecz z własnéj woli. Nie byli to gromad wodzowie, lecz jedni z
najmniejszych.</akap>


<akap><begin id="b1342010016226-3770428466"/><motyw id="m1342010016226-3770428466">Niebo</motyw>Kiedy więc cieśle postawili krzyże na wysokiém wzgórzu śniegowém, odezwał się
głos z nieba jakoby wicher, pytając: co czynicie? Lecz go ci ludzie nie
przelękli się.</akap>


<akap>I zawieszono na krzyżach ludzie owe obłąkane<pe><slowo_obce>ludzie owe obłąkane</slowo_obce> --- dziś popr. forma B. lm: ludzi owych obłąkanych; tych obłąkanych ludzi.</pe>, i przybito im ręce ćwiekami<pe><slowo_obce>ćwiek</slowo_obce> --- duży gwóźdź.</pe>; a ten,
co był na prawo, krzyczał: równość! a ten co był z lewéj, krzyczał: krew! wiszący
zaś pośrodku mówił: wiara!<end id="e1342010046882-486306047"/><end id="e1342009945226-2987657018"/><end id="e1342009901026-176574580"/></akap>


<akap><begin id="b1342010073770-3570903365"/><motyw id="m1342010073770-3570903365">Noc</motyw><begin id="b1342010497264-428040522"/><motyw id="m1342010497264-428040522">Strach</motyw>I tłumy stały w milczeniu pod krzyżami, czekając, co się stanie, i tak je noc
zastała na śniegu, a była wielka ciemność i okropne milczenie.</akap>


<akap>Aż o północy zorza borealna<pe><slowo_obce>borealny</slowo_obce> --- północny; <slowo_obce>zorza borealna</slowo_obce> --- zorza polarna.</pe> rozciągnęła się na całéj niebios połowicy i ogniste
wystrzeliły z niéj miecze; a wszystko stało się czerwone i te krzyże z
męczennikami.<end id="e1342010016226-3770428466"/></akap> 


<akap>Wtenczas strach jakiś ogarnął tłumy i rzekły: źle czynimy! Godziż<pe><slowo_obce>godziż się</slowo_obce> (daw.) --- czy się godzi; czy to jest właściwe.</pe> się, aby za
nasze wiary ci ludzie ginęli niewinnie?</akap>


<akap>I przeraziły się zgraje, mówiąc do siebie: oto umierają i nie skarżą się.</akap>


<akap><begin id="b1342010782202-587858074"/><motyw id="m1342010782202-587858074">Trup</motyw>Rzekli więc do tych, co byli ukrzyżowani: chcecie, a zdejmiemy was? Lecz ci im
nic nie odpowiedzieli, będąc już umarłymi.<end id="e1342010099915-2483827110"/><end id="e1342009876282-1769747852"/></akap>


<akap>A poznawszy to, rozbiegły się zgraje pełne przerażenia, a żaden z tych, co
uciekali, nie odwrócił głowy, aby spojrzeć na martwe i umęczone<pe><slowo_obce>na martwe i umęczone</slowo_obce> --- dziś popr. forma B. lm r.m-os.: na martwych i umęczonych.</pe>. Zorza je<pe><slowo_obce>je</slowo_obce> (tu daw.) --- dziś popr. forma B. lm r.m-os.: ich (tj. ludzi; tu jest to celowa archaizacja).</pe>
czerwieniła, zostali sami.<end id="e1342010497264-428040522"/><end id="e1342010242370-2368646176"/><end id="e1342010073770-3570903365"/></akap>


<akap>A właśnie wtenczas Szaman z Anhellim powracali z wędrówki podziemnéj i zadziwili
się, postrzegłszy<pe><slowo_obce>postrzec</slowo_obce> --- dziś: spostrzec; zobaczyć; zauważyć.</pe> na ognistych niebiosach trzy czarne krzyże, i rzekli z
przestrachem: co się stało?</akap>


<akap>A przyszedłszy bliżéj, strwożyli się, widząc na krzyżach ciała trupów, i poznali
w nich swoje znajome<pe><slowo_obce>swoje znajome</slowo_obce> --- dziś popr. forma B. lm r.m-os.: swoich znajomych.</pe>; więc Szaman, usiadłszy pod krzyżami, płakał...</akap>


<akap><begin id="b1342010759011-1475667326"/><motyw id="m1342010759011-1475667326">Grzech</motyw>A powstawszy, rzekł do Anhellego: oto mi Duch boży oznajmił winę tego ludu i
wiem, dlaczego tych ludzi ukrzyżowano; lecz ażeby ciała ich nie ucierpiały
jakiéj nowéj sromoty, zdejmiemy je i zaniesiemy na cmentarz.</akap>


<akap>Niech mają spoczynek w ziemi, albowiem w dobréj wierze na śmierć się wydali i
nie będzie im to na potępienie, ale na zagładę grzechów. Krzyż je<pe><slowo_obce>je</slowo_obce> (tu daw.) --- dziś popr. forma B. lm r.m-os.: ich (tj. ludzi; tu jest to celowa archaizacja).</pe> oczyścił.<end id="e1342010782202-587858074"/><end id="e1342010759011-1475667326"/></akap>


<akap>Tak mówiąc, zdejmowali owe zmarzłe i skościałe<pe><slowo_obce>skościały</slowo_obce> --- dziś: skostniały; zamarznięty, zesztywniały z zimna.</pe> na krzyżu i przenosili je na
dawne grobowisko wygnańców.</akap>

<naglowek_rozdzial>Rozdział XI</naglowek_rozdzial>

<akap><begin id="b1342014467692-1885976308"/><motyw id="m1342014467692-1885976308">Cmentarz</motyw><begin id="b1342014544692-461439154"/><motyw id="m1342014544692-461439154">Anioł</motyw>A gdy się zbliżali ku cmentarzowi, Anhelli usłyszał hymn skarżących się mogił i
jakoby skargę popiołów na Boga.</akap>


<akap>Lecz skoro się jęki podniosły, Anioł siedzący na szczycie wzgórza skinął
skrzydłami i uciszył je.</akap>


<akap>I trzy razy to uczynił, albowiem po trzykroć rozpłakały się mogiły.</akap>


<akap>I zapytał się Anhelli Szamana... co to za Anioł z białymi skrzydłami i ze smutną
gwiazdą na włosach, przed którym ucichają grobowce?</akap>


<akap>Lecz nic mu nie odpowiedział starzec: zasypywał bowiem śniegiem ciała umarłych i
był zatrudniony.<end id="e1342014467692-1885976308"/></akap>


<akap>A przybliżywszy się Anhelli ku owemu Aniołowi, spojrzał na niego i upadł jak
człowiek martwy.<end id="e1342014544692-461439154"/></akap>


<akap>Skończywszy więc Szaman grzebanie umarłych, szukał go oczyma i, nie widząc
nigdzie, szedł na wzgórze.</akap>


<akap>A natrafiwszy ciało Anhellego, spotknął<pe><slowo_obce>spotknąć się</slowo_obce> --- dziś: potknąć się.</pe> się na niém i krzyknął boleśnie; ale
poznawszy, że młodzieniec żyje, ucieszył się.</akap>


<akap>Wziął go zatem za rękę i rzekł: wstań! Nie jest jeszcze czas spoczynku.</akap>


<akap>A powstawszy, Anhelli oglądał się wokoło i spuścił przed Szamanem głowę jak
człowiek, co się wstydzi, mówiąc:</akap>


<akap><begin id="b1342014669932-2793810908"/><motyw id="m1342014669932-2793810908">Miłość platoniczna, Młodość, Wspomnienia</motyw>Otom zobaczył Anioła podobnego téj niewieście, którą kochałem z całéj duszy
mojéj, będąc jeszcze dzieckiem.</akap> 


<akap>A miłowałem ją w czystości serca mego; dlatego łzy mię zalewają, kiedy myślę o
niéj i o mojéj młodości.</akap>


<akap><begin id="b1336488866283-2441859351"/><motyw id="m1336488866283-2441859351">Ptak, Pocałunek</motyw>Bo oto byłem przy niéj jak ptak swojski, co się boi, i nie wziąłem nawet
pocałowania od jéj ust koralowych, choć byłem blisko; jak gołąb, mówię, siedzący
na ramieniu dziewczyny.<end id="e1336488866283-2441859351"/></akap>


<akap><begin id="b1342014702324-1048640348"/><motyw id="m1342014702324-1048640348">Pamięć, Przemijanie</motyw>Dziś już to snem jest. Oto szafirowe niebo i gwiazdy białe patrzą na mnie: sąż<pe><slowo_obce>sąż</slowo_obce> (daw.) --- tu: czy są (a.: są przecież).</pe>
to gwiazdy te same, które mnie widziały młodym i szczęśliwym?</akap>


<akap>Dlaczegoż nie powstanie wicher, co mię z ziemi zwieje i zaniesie w krainę
cichą! Dlaczego ja żyję?</akap>


<akap>Oto już jednego włosa nie ma na mojéj głowie z tych, które były dawniéj, oto się
nawet kości we mnie odnowiły, a ja zawsze pamiętam.<end id="e1342014669932-2793810908"/></akap>


<akap>A nie ma jednéj kawki<pe><slowo_obce>kawka</slowo_obce> --- nieduży, czarno-szary ptak z rodziny krukowatych.</pe> w powietrzu, która by nie spała przez jedną noc życia w
spokojnym gnieździe. Lecz o mnie Bóg zapomniał. Chciałbym umrzeć.</akap>


<akap>Bo zdaje mi się, że gdy będę umarłym, to sam Bóg pożałuje tego, co ze mną
uczynił, myśląc: że oto już nie narodzę się raz drugi.</akap>


<akap><begin id="b1336488954069-2461788437"/><motyw id="m1336488954069-2461788437">Narodziny, Zmartwychwstanie, Matka, Odrodzenie, Grób</motyw>Wszak rodzić się nie jest to, co zmartwychwstać; trumna nas odda, lecz nie
spojrzy na nas jak matka.<end id="e1342014702324-1048640348"/><end id="e1336488954069-2461788437"/></akap>


<akap><begin id="b1342014601180-3922515945"/><motyw id="m1342014601180-3922515945">Anioł</motyw>Oto mi więc smutno, że ujrzałem tego Anioła, i wolałbym był wczoraj umrzeć.</akap>


<akap><begin id="b1336488978496-2621000906"/><motyw id="m1336488978496-2621000906">Szatan</motyw>A Szaman, zapatrzywszy się w gwiazdy, rzekł: zaprawdę, że jak dawniéj wiele było
opętanych przez czarty, tak dziś wielu jest opętanych przez czyste Anioły.<end id="e1336488978496-2621000906"/></akap>


<akap>Cóż zrobię! Oto wypędzę wszystkie te duchy z ciał, i pozwolę, aby weszły w
lilie wodne, i rozleciały się po gwiazdach różanych, i zamieszkały w tém, co jest najpiękniejszego, a opuściły ludzi.</akap>


<akap><begin id="b1342014516380-2556192750"/><motyw id="m1342014516380-2556192750">Cmentarz</motyw>A wieszli<pe><slowo_obce>wieszli</slowo_obce> (daw.) --- czy wiesz.</pe>, kto to jest ten Anioł smutny na cmentarzu? Oto się zowie Eloe, a urodził się ze łzy Chrystusowéj na Golgocie, z téj łzy, która wylana była nad
narodami.</akap>


<akap>Gdzie indziéj napisano jest o Anielicy téj i wnuczce Maryi Panny... jak
zgrzeszyła, ulitowawszy się nad męką ciemnych Cherubinów<pe><slowo_obce>cherubiny</slowo_obce> (mit.) --- anioły wyższego rzędu.</pe> i umiłowała jednego z
nich, i poleciała za nim w ciemność.</akap>


<akap><begin id="b1342013449892-3089003944"/><motyw id="m1342013449892-3089003944">Opieka</motyw>A teraz jest wygnaną, jak wy jesteście wygnani, i ukochała mogiły wasze, i
piastunką jest grobowców, mówiąc kościom: nie skarżcie się, lecz śpijcie!</akap>


<akap>Ona odpędza reny, kiedy przyjdą mech wyciągać spod głowy trupów, ona jest
pasterką renów.</akap>


<akap>Przywyknij do niéj za życia, albowiem będzie na mogile twojéj stąpać przy blasku
księżyca; przywyknij do głosu jéj, abyś się nie obudził, gdy mówić będzie.<end id="e1342014601180-3922515945"/></akap>


<akap><begin id="b1342013515364-224668414"/><motyw id="m1342013515364-224668414">Syberia</motyw>Zaprawdę, że dla tych, co są smutni, ta kraina piękną jest i niebezludną;
albowiem tu śnieg nie plami skrzydeł anielskich, a gwiazdy te są piękne.<end id="e1342013449892-3089003944"/></akap>


<akap><begin id="b1342014805220-163027998"/><motyw id="m1342014805220-163027998">Ptak</motyw>Tu przylatują mewy, i gnieżdżą się, i kochają się, nie myśląc, że jest jaka
piękniejsza ojczyzna.</akap>


<akap><begin id="b1342014972668-3359785453"/><motyw id="m1342014972668-3359785453">Grób</motyw>Tak mówił i podniósł jednę<pe><slowo_obce>jednę</slowo_obce> --- dziś popr. forma B. lp: jedną.</pe> z czaszek tych, które leżały odkryte; a w niéj było
rodzeństwo małych ptasząt.</akap>


<akap>I wyciągały główki przez miejsce, gdzie były oczy ludzkie, i pełna była
płaczącéj troski kość śpiącego człowieka.<end id="e1342013515364-224668414"/></akap>


<akap><begin id="b1342014857652-3789561770"/><motyw id="m1342014857652-3789561770">Duch</motyw>A wziąwszy ją, rozgniewany Anhelli rzucił o ziemię, mówiąc: Precz, kościele
zhańbiony.</akap> 


<akap>A płomień, z ziemi wyszedłszy, stanął przed nim w kształcie jakoby ludzkim, i w
ubraniu biskupim, z infułą<pe><slowo_obce>infuła</slowo_obce> --- wysoka, podwójna czapka biskupia.</pe> i z krzyżem na głowie, a wszystko ogniste.</akap>


<akap>I rzekł z wielką zgrozą: oto przyszliście ruszać umarłe; czyż nie dosyć trupom
wichry mieć nad sobą i zapomnienie?<end id="e1342014805220-163027998"/></akap>


<akap>Ręce moje łamały hostią<pe><slowo_obce>hostią</slowo_obce> --- dziś popr. forma B. lp: hostię.</pe>, a teraz je wyciągnę nad wami i przeklnę, mówiąc:
bądźcie przeklęci, burzyciele grobów.<end id="e1342014516380-2556192750"/></akap>


<akap>Azaż<pe><slowo_obce>azaż</slowo_obce> (starop.) --- czy, czyż.</pe> nie dosyć wycierpiałem na moim tronie, i na biskupim oparty pastorale,
modląc się za kraj, który miał ginąć jak człowiek potępiony.</akap>


<akap><begin id="b1342015001452-490158879"/><motyw id="m1342015001452-490158879">Wygnanie</motyw>Kiedy Kimbar<pe><slowo_obce>Józef Kimbar</slowo_obce> (ok. 1750 -- po 1800) --- stolnik upicki, poseł na sejm w 1793 r. W mowie sejmowej wyraził przekonanie, że król i wszyscy posłowie powinni wybrać dobrowolnie syberyjskie wygnanie, zamiast godzić się na upokarzające układy z Rosją, prowadzące do rozbiorów Polski.</pe> wywołał Sybir i postawił go przed obliczem sejmu bladego, mówiąc:
oto jest krzyż,</akap>


<akap>Nie poszedłemże na wygnanie jak człowiek czysty? Któż mi co zarzuci i grobowi
mojemu? <begin id="b1342015128444-3122106860"/><motyw id="m1342015128444-3122106860">Trup</motyw>Oto umarłem i zapomniano o mnie; czegóż więcéj chcecie od ludzi, co
umarli?</akap>


<akap>Widzicie tę białą ziemię, jam tu mieszkał; widzicie kości te, ja żyłem z nimi.<end id="e1342015001452-490158879"/></akap>


<akap><begin id="b1342015054772-3201388250"/><motyw id="m1342015054772-3201388250">Ptak</motyw><begin id="b1342015150012-1586323345"/><motyw id="m1342015150012-1586323345">Świątynia</motyw>A to jest moja kość, ta kość spróchniała. Ludzie ją niegdyś szanowali, a dawniéj
jeszcze całowała ją matka moja, a dzisiaj mewa w téj czaszce uwiła gniazdo i
mieszka; dajcie wy pokój białemu ptakowi Boga.<end id="e1342015128444-3122106860"/></akap>


<akap>Ja znałem matkę jego matki, gdzież jest? Gdzie są gile, które przylatywały
ubierać róż girlandami suche drzewa Syberyi, abym sobie przypomniał jabłonie
sadów moich w ziemi ojczystéj.<end id="e1342015054772-3201388250"/></akap>


<akap>Tak skarżył się; i przepraszał go Anhelli za obelgę kości jego, mówiąc: oto ja
wkrótce przyjdę położyć się z wami, nie klnij mnie.</akap> 


<akap>Myślałem, że się smucisz za wzgardę kości twojéj... Jestże to świątynia pełna
ptasiego wrzasku? Lecz niech tak będzie, jak się Bogu podobało.<end id="e1342015150012-1586323345"/></akap>


<akap>A nie powiem ci, co się stało z nazwiskiem rodu twojego, bo nie mógłbyś zasnąć,
choć jesteś umarłym, i poszedłbyś, jęcząc, po świecie.</akap>


<akap>A teraz przestań być latarnią grobu własnego i zrzuć ogniste szaty, i rozbierz
się z płomieni.</akap>


<akap>Gdy to mówił, utopił się duch w śniegu i stało się ciemno, gdy zgasnął.</akap>


<akap>Więc pobiegł za nim Anhelli, wołając: powiedz mi nazwiska tych ludzi, którzy tu
spoczywają przy tobie.</akap>


<akap>Skoro to wyrzekł, usłyszał spod ziemi jakoby głosem tym, co był w ogniu,
wychodzący długi szereg imion już zapomnianych.<end id="e1342014857652-3789561770"/></akap>


<akap>I obudził Anhellego Szaman, mówiąc: wróćmy do ludzi, grobowce bowiem powiedziały
nam swoje tajemnice.<end id="e1342014972668-3359785453"/></akap>


<akap>I zeszli ze wzgórza mogił, modląc się.</akap>


<naglowek_rozdzial>Rozdział XII</naglowek_rozdzial>

<akap>A gdy przyszli pod dom wygnańców, usłyszeli zgiełk wielki i śmiech, i wrzaski,
i szczękanie kielichów, i brudne pieśni; a stanąwszy Szaman pod oknami, słuchał,
nim wszedł do téj jaskini nieszczęścia.</akap>


<akap>A gdy się ukazał pośród zgrai, ucichła; poznano bowiem człowieka silnego w Bogu i nie śmiano mu się urągać.</akap>


<akap>A podniósłszy Szaman oczy błyszczące, zaczął mówić, zapalając się w smutku.</akap>


<akap>Cóżeście uczynili, rzekł, beze mnie? Widziałem waszą Golgotę. Biada wam!</akap>


<akap>A nie zostanę z wami, lecz to, co powiem, zostanie z wami. Bądźcie potępieni,
kłótliwi ludzie.</akap>


<akap>Wichry rozsiewają dębu nasiona i roznoszą je po ziemi, lecz wichry te będą
przeklęte, co wasze mowy i rady do ojczyzny zaniosą. Pomrzecie.</akap>


<akap>Zbliża się wielki dzień, a żaden nie dożyje wieczora dnia tego. Zbliża się dzień sybirski i słońce zatracenia.</akap>


<akap>Dlaczegożeście nie słuchali rad moich i nie żyli spokojnie w zgodzie i miłości
braterskiéj, jak przystoi na ludzi, którzy nie mają ojczyzny?</akap>


<akap><begin id="b1342072142996-169412255"/><motyw id="m1342072142996-169412255">Okrucieństwo</motyw>Oto obraziliście ludy téj ziemi, i z oszczepami stoją, czyhając na was; psy ich nawet czyhają, aby z was którego rozedrzeć.</akap>


<akap>Spotkałże z was kto kiedy Ostiaka<pe><slowo_obce>Ostiak</slowo_obce> a. <slowo_obce>Chant</slowo_obce> --- członek narodu zamieszkującego zach. Syberię.</pe> i obszedł się z nim łagodnie i po ludzku?
Zaprawdę, koło psa nie przeszedł żaden, nie uderzywszy go nogą jak węża. O
ludzie bez pamięci i serca!<end id="e1342072142996-169412255"/></akap>


<akap>Więc wstanie słońce i dzień przyniesie straszniejszy niż ciemność, a ciszę
okropniejszą niż są burze na morzu, będziecie się lękać sami siebie.</akap>


<akap>A śnieg ten stanie się morzem, a fala jego zieloną będzie, a dom wasz ginącym
będzie okrętem.</akap>


<akap>Wyostrzcie wasze topory, bo potrzebne wam będą; a kto z was umie zabijać, jest
człowiek pożyteczny.</akap>


<akap><begin id="b1336721319761-62572312"/><motyw id="m1336721319761-62572312">Krew</motyw>Zbliża się wielkanoc i krzyż czerwony napiszecie na waszych wrotach, lecz jaką
krwią? Zaprawdę, nie krwią baranka.</akap> 


<akap><begin id="b1342072708323-3481955932"/><motyw id="m1342072708323-3481955932">Zemsta</motyw>Gdy to mówił Szaman, niektórzy się przelękli, lecz jeden z pijanych, chwyciwszy
za dzban gliniany, rzucił go na proroka i włos mu krwią poczerwienił.<end id="e1336721319761-62572312"/></akap>


<akap>Ująwszy więc za topór, Anhelli chciał się zemścić, ale go zatrzymał Szaman,
mówiąc: bądź cierpliwy.</akap>


<akap>Kto tu za rok powróci, będzie płakał nad nimi; dlaczegóż brać zemstę z tych,
którzy jutro będą rzeczą godną litości?</akap>


<akap>Boże! Nie karz ich.</akap>


<akap><begin id="b1342072912187-3713942167"/><motyw id="m1342072912187-3713942167">Uczta</motyw>Tak mówił, a jeden ze zgrai zawołał: czarowniku! Urzekłeś nas, oto dzban był
pełny i wysechł.</akap>


<akap>A inni, zajrzawszy w dzbany, potwierdzili to zgodnie, mówiąc: odczaruj nas albo
cię ukarzemy śmiercią.</akap>


<akap>I stał się wielki wrzask, i groźne podniosły się przeklinania; a jeden, wziąwszy
nóż, wraził go w piersi Szamana, mówiąc: oczarowałeś nas.<end id="e1342072912187-3713942167"/><end id="e1342072708323-3481955932"/></akap>


<akap>Upadł starzec na ręce Anhellego, a ten go wyniósł z chaty i pomogła mu młoda
niewiasta, Ellenai, która kiedyś była zbrodniarką.</akap>


<akap>A gdy wyszli na miejsce oświecone gwiazdami, przemówił starzec: nieście mnie
blisko grobowców, bo już zasnę.</akap>


<akap>Położyli go więc na jednéj z mogił i zimno śniegu ożywiło go, a kobieta owinęła
nogi jego włosami i trzymała je na łonie.</akap>


<akap>I otworzywszy oczy, starzec zawołał po trzykroć: Anhelli! Anhelli! Anhelli! A
głos jego był smutny.</akap> 


<akap>I rzekł mu: weź reny moje i pójdź na północ, znajdziesz mieszkanie w śniegu i
spokojność. A będziesz żył mlekiem renów.</akap>


<akap>Weź z sobą tę niewiastę i niech ci ona będzie siostrą; ona mię ukochała w
godzinę śmierci, więc nie chcę, aby zginęła jak tamci.</akap>


<akap>Cóż ci mówić będę! Oto śmierć będzie mówić za mnie i wyręczy mię. Ja cię
kochałem.</akap>


<akap>Boś czysty był jak lilia biorąca z wody liście i kolory niewinne, boś mi był
jak syn dobry.</akap>


<akap>Nie smuć się aż do śmierci po zgonie ojczyzny twojéj... Ani płacz, myśląc, że
jéj nie zobaczysz; wszystko jest snem smutnym.</akap>


<akap><begin id="b1342072777836-581573658"/><motyw id="m1342072777836-581573658">Zwierzęta</motyw>Gdy tak mówił, usłyszał Anhelli stąpanie po śniegu i rzekł: ktoś nadchodzi, czy
to śmierć stąpa głośno?</akap>


<akap>Lecz był to ren, który stanąwszy nad umierającym panem, zadziwione oczy napełnił
wielkimi łzami; i odwrócił się od niego Szaman, płacząc.</akap>


<akap>A po chwili, przystąpiwszy doń Anhelli, wziął go za rękę i poczuł, że była
martwa.</akap>


<akap>Więc pochował starca w śniegu i, obróciwszy się do niewiasty, rzekł: chceszli
mnie wziąść<pe><slowo_obce>wziąść</slowo_obce> --- dziś popr.: wziąć.</pe> za brata? Chodź ze mną. A ta mu do nóg upadła, mówiąc: Aniele mój.</akap>


<akap>Podniósł ją z ziemi Anhelli i udali się oboje na północ, a za nimi szli renowie<pe><slowo_obce>szli renowie</slowo_obce> --- dziś popr. forma: szły reny.</pe>
Szamana, wiedząc, że za nowymi idą panami.<end id="e1342072777836-581573658"/></akap>


<akap>A zaś Anhelli milczał, bo miał serce pełne łez i boleści.</akap>




<naglowek_rozdzial>Rozdział XIII</naglowek_rozdzial>

<akap>Odeszli więc, Anhelli z ową niewiastą i z renami Szamana, na daleką pustynię
północną, a znalazłszy pustą chatę w lodzie wykutą, zamieszkali w niéj.</akap>


<akap><begin id="b1342074024419-3677321081"/><motyw id="m1342074024419-3677321081">Pokora, Pokuta</motyw>A po krótkiem pożyciu Anhelli przyzwyczajał się nazywać siostry imieniem
zbrodniarkę tę i pokutnicę.</akap>


<akap>Ona mu była sługą i uścielała łoże liściami<pe><slowo_obce>liściami</slowo_obce> --- dziś popr. forma N. lm: liśćmi.</pe> i doiła reny wieczorem, a rano
wypędzała je na paszę.</akap>


<akap><begin id="b1342073949555-2007736374"/><motyw id="m1342073949555-2007736374">Modlitwa, Smutek, Ciało, Piękno, Uroda</motyw><begin id="b1342073986812-3410927972"/><motyw id="m1342073986812-3410927972">Nadzieja</motyw>Serce jéj od modlitwy ciągłéj stało się pełne łez, smutków i niebieskich
nadziei, i wypiękniało na niéj ciało.</akap>


<akap>Oczy rozpromieniły się blaskiem cudownym i ufnością w Bogu; a włosy stały się
długie i podobne szacie obszernéj, kiedy się w nie ubrała, i podobne namiotowi
biednego pielgrzyma.<end id="e1342073949555-2007736374"/></akap>


<akap>I dziwił się Anhelli, że była spokojną o przyszłość, popełniwszy niegdyś
zbrodnię wielką, a nawet krwią mając zmazane ręce.</akap>


<akap>I dziwił się, że skarga jéj była maleńką i skarżącą się jak płacz niewinnéj
dzieciny, kiedy zazdrościła ptakom skrzydeł niebieskich, widząc jak rybitwy
białe wędrują ku słońcu złotemu i toną w promieniach.</akap>


<akap>A lękała się zmazać słowami nieczystymi, mówiąc: oto nas dwoje na ogromnéj
pustyni, więc nas Bóg pewnie słucha i na nas patrzy; a jeśli o rzeczy dobre
prosić go będziemy, to nie opuści nas.<end id="e1342073986812-3410927972"/></akap>


<akap><end id="e1342074024419-3677321081"/><begin id="b1342074065099-2655960416"/><motyw id="m1342074065099-2655960416">Słońce, Światło</motyw>Przyszedł więc dzień sybirski<pe><slowo_obce>dzień sybirski</slowo_obce> --- tu: dzień polarny.</pe>, a słońce nie zachodziło, lecz biegało niebem, jak
koń w zawodzie z płomienistą grzywą i z białym czołem.</akap>


<akap>Straszliwe światło nie kończyło się nigdy, a huk lodów był jakoby głos boży
odzywający się na wysokościach do ludzi nędznych i opuszczonych.<end id="e1342074065099-2655960416"/></akap>


<akap>A długi smutek i tęsknoty przyprawiły o śmierć ową wygnankę i położyła się na
łożu liścianym pomiędzy renami swoimi, aby umrzeć.</akap>


<akap>A był zachód słońca; albowiem od niejakiego czasu zaczęły się noce w ziemi
sybirskiéj i słońce coraz dłużéj zostawało pod ziemią.</akap>


<akap>Obróciwszy więc ku Anhellemu szafirowe oczy zalane łzami wielkimi, rzekła
Ellenai: umiłowałam ciebie, bracie mój, i opuszczam.</akap>


<akap>A powiedziawszy, gdzie ją miał pochować, że pod sosną, która była w smutnym
parowie, leżeć pragnie, rzekła: czémże ja będę po śmierci?</akap>


<akap><begin id="b1342073443348-264975574"/><motyw id="m1342073443348-264975574">Pająk</motyw>Oto chciałabym być jaką rzeczą żyjącą przy tobie Anhelli, pajączkiem nawet,
który jest miły więźniowi i schodzi jeść z jego ręki po złotym promyku
słonecznym.<end id="e1342073443348-264975574"/></akap>


<akap>Jam się przywiązała do ciebie jak siostra i jak matka twoja, i więcéj jeszcze...
Ale grobowiec wszystko kończy...</akap>


<akap>Nie zapominaj o mnie, bo któż o mnie będzie pamiętał po śmierci, chyba ren,
któregom doiła, zalewając się łzami.</akap>


<akap>Jeżeli wiesz, gdzie ludzie idą po śmierci, to mi powiedz, bo niespokojna jestem,
choć mam nadzieję w Bogu.</akap>


<akap><begin id="b1342074175644-1337149656"/><motyw id="m1342074175644-1337149656">Śmierć</motyw>Oto ja polecę do krainy twojéj rodzinnéj i obaczę dom twój, sługi twoje i
rodzice twoje, jeżeli jeszcze żyją.</akap>


<akap>I nawet miejsce to, gdzie stało twoje łóżeczko dziecinne, mała niegdyś kołyska
twoja.</akap>


<akap>Ty powiesz, że to są myśli gminne<pe><slowo_obce>gminny</slowo_obce> (tu daw.) --- pospolity, niski; ludowy, zabobonny.</pe>, że człowiek po śmierci nie lata... Cóż! Kiedy
z taką myślą śmierć piękniejsza.<end id="e1342074175644-1337149656"/></akap> 


<akap>A oto patrzaj, nad łożem mojém ta szyba lodu słońcem czerwona, z dwoma
skrzydłami promieni: nie jestże to Anioł złoty stojący nade mną?</akap>


<akap>Reny wyciągają mech spod mojéj pościeli i skubią łoże śmierci, jedząc... Biedne
reny moje, żegnam was.</akap>


<akap>A teraz podniosę oczy do Królowéj Niebieskiéj i będę się modliła do Niéj.</akap>


<akap><begin id="b1342074227892-1146172525"/><motyw id="m1342074227892-1146172525">Śmierć, Kwiaty</motyw>Zaczęła więc tu umierająca mówić litanije<pe><slowo_obce>litanija</slowo_obce> --- dziś: litania.</pe> do Matki Chrystusowéj, i właśnie
wymówiwszy <wyroznienie>Różo złota!</wyroznienie> skonała.</akap>


<akap>I na znak cudu upadła róża żywa na białe piersi umarłéj i leżała na nich, a w
jamie rozeszła się od niéj woń różana i mocna.</akap>


<akap>Nie śmiał więc Anhelli ruszyć ciała umarłéj, ani złożyć rąk, które były
wyciągnięte, lecz usiadłszy na końcu łoża, płakał.</akap>


<akap><begin id="b1342074263487-2669955573"/><motyw id="m1342074263487-2669955573">Szatan</motyw>A oto jakoby o północy stał się wielki szelest, i myślał Anhelli, że reny
szeleszczą, wyjadając mech spod łoża śmierci; lecz inna była przyczyna.</akap>


<akap>Chmura jakoby duchów ciemnych zatrzymała się nad jamą, śmiejąc się głośno, a
ciemne twarze pokazały się przez rozszczepione lodu sklepienie i krzyczały:
naszą jest!</akap>


<akap>Lecz róża owa cudowna, dostawszy skrzydeł gołębich, podleciała w górę i
spojrzała na nie oczyma niewinnego Aniołka.</akap>


<akap><begin id="b1342074451364-461241031"/><motyw id="m1342074451364-461241031">Pogrzeb, Anioł</motyw>Ciemne więc owe duchy i chmura ich wzniosła się z dachu, krzycząc w ciemném
powietrzu smutne przeklinania, i stała się znów cichość, jaka przystoi w
miejscu, gdzie trup spoczywa.<end id="e1342074263487-2669955573"/><end id="e1342074227892-1146172525"/></akap>


<akap>We trzy zaś godziny po północy usłyszał Anhelli stukanie do drzwi, które były z
lodu, i odwaliwszy bryłę, wyszedł na księżyc.</akap> 


<akap>I zobaczył owego Anioła, który mu był przypomniał miłość dla niewiasty i
pierwszą jego miłość na ziemi; więc spuściwszy przed nim głowę, stał cicho.</akap>


<akap>I rzekła do niego Eloe: wynieś mi tu umarłą twoją siostrę, ja wezmę ją i
pochowam litośnie; moją jest.</akap>


<akap>Odszedłszy więc Anhelli do jamy, wziął na ręce trupa, wyniósł i położył go na
śniegu przed Aniołem.</akap>


<akap><begin id="b1342113611197-55194260"/><motyw id="m1342113611197-55194260">Żałoba</motyw>A Eloe, uklęknąwszy nad śpiącą, podłożyła pod nią z obojéj strony końce skrzydeł
łabędzich i zawiązała je pod umarłą.</akap>


<akap>I z pełnymi trupa skrzydłami, wstawszy na księżyc, odeszła.</akap>


<akap>Wrócił więc Anhelli do jamy pustéj, i spojrzawszy na ściany zajęczał, bo już jéj
nie było.<end id="e1342113611197-55194260"/><end id="e1342074451364-461241031"/></akap>


<naglowek_rozdzial>Rozdział XIV</naglowek_rozdzial>

<akap>Około więc onego czasu, gdy ziemia zaczyna się od słońca odwracać i zasypia w
ciemnościach,</akap>


<akap>Zawołał Jehowa dwa odwieczne Cherubiny przed tron swój i rzekł: idźcie na
równinę Syberyi.</akap>


<akap>A patrząc w światło boże, zrozumieli Aniołowie, jaka była wola Pana, i zeszli w
krainę mglistą, ukrywszy w sobie światłość.</akap>


<akap>I przyszli na miejsce, gdzie była posieleńców<pe><slowo_obce>posieleniec</slowo_obce> (z ros.) --- osadnik, osiedleniec; tu: zesłaniec.</pe> szopa, lecz nie znaleźli śladu
jéj, wicher ją był bowiem powalił.</akap>


<akap>A z owych tysiąca zostało jakoby dziesięciu ludzi bladych i strasznych z postaci.</akap>


<akap><begin id="b1342076008959-553851492"/><motyw id="m1342076008959-553851492">Ofiara, Trup, Głód</motyw>A przybliżywszy się, Aniołowie ujrzeli ich przy stosie wielkim z drzewa, na
którym leżał trup człowieczy.</akap>


<akap>I wzdrygnąwszy się, rzekli: ludzie, co czynicie? Azaż<pe><slowo_obce>azaż</slowo_obce> (starop.) --- przecież; czyż.</pe> to jest ofiara bogom
piekielnym.</akap>


<akap>Odpowiedział im na to człowiek najstarszy: zaprawdę, że ofiarą naszą jest trup,
a bogiem, który go przyjmie, jest głód.<end id="e1342076008959-553851492"/></akap>


<akap>Zrobiliśmy rzecz równą z naszego społeczeństwa, a rządził nami los, nie zaś
żaden pan ziemski ani króle.</akap>


<akap>A cóż więc mieliśmy czynić z wnętrznościami naszymi i z gniazdem węży, które
nam gryzło wnętrzności.</akap>


<akap>Czy Bóg pamiętał o nas? I dał nam umrzeć w ojczyźnie i w ziemi, gdzieśmy się
urodzili?</akap>


<akap>Nie! Uczynił nas ludem Kaimów<pe><slowo_obce>Kaim</slowo_obce> --- daw. oboczna postać imienia Kaina, zabójcy swojego brata, Abla; <slowo_obce>lud Kaimów</slowo_obce> --- bratobójcy.</pe> i ludem Samojedów<pe><slowo_obce>Samojedzi</slowo_obce> --- wspólna nazwa kilku narodów zamieszkujących zach. Syberię.</pe>. Przeklęty!</akap>


<akap><begin id="b1342076139871-3496661748"/><motyw id="m1342076139871-3496661748">Niebo, Bóg, Omen, Gniew, Ludożerca</motyw>Tak mówił ów człowiek i ocierał usta, na których była krew świeża! A na to zaś
Anieli:</akap>


<akap>Nawróćcie się, rzekli, i proście Boga! Albowiem pokażemy wam znak jego gniewu
ten sam, który był niegdyś znakiem przebaczenia.</akap>


<akap>I roześmieli się głośno ci ludzie, nie wiedząc, że z Aniołami rozmawiali, i
rzekli: jakiż jest znak?</akap>


<akap>A wyciągnąwszy rękę, Anieli pokazali na wielką tęczę, która przebiegła i
położyła się na połowicy chmurnych niebios, mówiąc: oto ten jest.</akap>


<akap>I straszliwe przerażenie zdjęło te ludojady na widok rzeczy tak pięknéj i
błyszczącéj, któréj Bóg użył na znak swego rozgniewania.</akap> 


<akap>A usta ich były otwarte, a języki czarne jak węgiel, a oczy ich, jakoby
szklanne<pe><slowo_obce>szklanne</slowo_obce> --- dziś popr.: szklane.</pe>, nie odwracały się od niebieskich kolorów.</akap>


<akap>I w zadziwieniu wyrzekli imię Chrystusa i poupadali martwi.<end id="e1342076139871-3496661748"/></akap>


<naglowek_rozdzial>Rozdział XV</naglowek_rozdzial>


<akap><begin id="b1342083254954-349064667"/><motyw id="m1342083254954-349064667">Anioł, Proroctwo</motyw>Tego samego dnia, przed wschodem słońca, siedział Anhelli na bryle lodu, na
miejscu pustém, i ujrzał zbliżających się ku sobie dwóch młodzieńców.</akap>


<akap>Po wietrze lekkim, który szedł od nich, poczuł, że byli od Boga, i czekał, co mu
zwiastować będą, spodziewając się, że śmierć.</akap>


<akap>A gdy go pozdrowili jak ziemscy ludzie, rzekł: poznałem was, nie kryjcie się;
Aniołami jesteście.</akap>


<akap>Przychodzicie li pocieszyć mnie? Czy sprzeczać się ze smutkiem, który się
nauczył w samotności milczenia?</akap>


<akap>I rzekli mu ci młodzieńcy: oto przyszliśmy ci zwiastować, że dzisiejsze słońce
wstanie jeszcze, lecz jutrzejsze nie pokaże się nad ziemią.</akap>


<akap>Przyszliśmy ci zwiastować ciemność zimową i większą okropność, niż jacy ludzie
doznali kiedy; samotność w ciemnościach.</akap>


<akap>Przyszliśmy ci zwiastować, że bracia twoi pomarli, jedząc trupy i będąc wściekli
od krwi ludzkiéj: a ty jesteś ostatni.</akap>


<akap>A jesteśmy ci sami, którzy przed wiekiem przyszli do chaty kołodzieja<pe><slowo_obce>A jesteśmy ci sami, którzy przed wiekiem przyszli do chaty kołodzieja</slowo_obce> --- nawiązanie do mitu o Piaście Kołodzieju i początkach państwa polskiego.</pe> i usiedli
za jego stołem, w cieniu lip pachnących.</akap> 


<akap>Lud wasz wtenczas był jako człowiek, który się budzi i powiada sobie: oto mnie
rzecz miła czeka o południu i weselić się będę wieczorem.</akap>


<akap><begin id="b1342083336041-470589230"/><motyw id="m1342083336041-470589230">Strach, Rozpacz</motyw>Zwiastowaliśmy wam nadzieję, a teraz przyszliśmy zwiastować koniec i
nieszczęście, a Bóg nie kazał nam wyjawić przeszłości.<end id="e1342083254954-349064667"/></akap>


<akap>I rzekł im odpowiadając Anhelli: zaprawdę, urągacie mi, mówiąc o Piaście i o
początku, wtenczas kiedy ja czekam śmierci, a w życiu moim widziałem tylko
nędzę?</akap>


<akap>Czy przyszliście przerazić mnie, wołając: ciemności nadchodzą! Na cóż wam
przerażać tego, co cierpi? Nie dosyćże jest przerażenia w grobowcu?</akap>


<akap><begin id="b1342083468470-1213663204"/><motyw id="m1342083468470-1213663204">Poświęcenie, Ofiara, Patriota</motyw><begin id="b1342083525662-2714037575"/><motyw id="m1342083525662-2714037575">Smutek</motyw>Życie moje zaczęło się od przerażenia. Ojciec mój umarł śmiercią synów ojczyzny,
zamordowany; a matka moja umarła z boleści po nim, a jam był pogrobowcem<pe><slowo_obce>pogrobowiec</slowo_obce> --- dziecko urodzone po śmierci ojca.</pe>.</akap>


<akap><begin id="b1336723107256-299762609"/><motyw id="m1336723107256-299762609">Kwiaty, Grób</motyw><begin id="b1342113133365-2067681927"/><motyw id="m1342113133365-2067681927">Sierota</motyw>Pierwsza lilia na grobie ojca mego jest moją rówienniczką<pe><slowo_obce>rówienniczka</slowo_obce> --- dziś: rówieśniczka.</pe>, a pierwsza róża na
grobie matki mojéj była mi siostrą młodszą.<end id="e1336723107256-299762609"/></akap>


<akap>Oto mię w kołysce owionęła woń krwi ojcowskiéj, i wyrosłem z twarzą smutną i
przelęknioną.</akap>


<akap>A gdym usiadał dzieckiem na kolanach u ludzi obcych, to gadałem wyrazami
przerażenia z ciemnością, a liść jesienny szumiący z wichrami rozumiałem, co
szeptał.<end id="e1342113133365-2067681927"/></akap>


<akap>Nad kołyską moją był przestrach; więc niech przynajmniéj sam smutek cichy będzie
w godzinę śmierci.<end id="e1342083525662-2714037575"/><end id="e1342083336041-470589230"/></akap>


<akap>Idźcie! I powiedźcie Bogu, że jeżeli ofiara duszy przyjętą jest, oddaję ją i
zgadzam się, aby umarła.<end id="e1342083468470-1213663204"/></akap>


<akap>Taki mam smutek w sercu, że mi światła anielskie w przyszłości natrętnymi są, a
obojętny jestem na wieczność, a nawet znużony jestem i chcę zasnąć.</akap> 


<akap>A choć Bóg wie, że jestem czysty na duszy i nieskalany żadnym grzechem podłym --- oto powiedzcie mu, że jeżeli chce ofiary z duszy mojéj, to ją dam.</akap>


<akap>I przerwali mu Anieli, mówiąc: gubisz się, żądanie człowieka jest sądem na
niego.</akap>


<akap>A wieszli<pe><slowo_obce>wieszli</slowo_obce> (daw.) --- czy wiesz.</pe> ty, czy od spokojności twojéj nie zależy żywot jaki, a może żywot i
los milionów.</akap>


<akap>Możeś jest wybrany na ofiarę spokojną, a chcesz się zamienić w piorun gwałtowny
i być rzuconym w ciemność dla przestrachu zgrai?</akap>


<akap>I ukorzył się Anhelli, mówiąc: Anieli, przebaczcie mi! Uniosłem się, i skrzydła
myśli moich uniosły mnie.</akap>


<akap><begin id="b1342083625364-1900092465"/><motyw id="m1342083625364-1900092465">Emigrant, Wygnanie, Samotność</motyw>Więc będę cierpiał jak dawniéj: oto język mój rodzinny i mowa ludzka zostanie we
mnie, jak harfa z porwanymi strunami... Do kogoż mówić będę?...</akap>


<akap>Ciemność będzie towarzyszem moim i krajem moim.</akap>


<akap>A oczy moje jak służebnice, które przestają pracować dla braku oliwy w lampie
wieczornéj.</akap>


<akap>A wzrok mój jak gołębie latające po nocy, które się tłuką o drzewa i skały
piersią zlęknioną.</akap>


<akap>Płomieniste koła urodzą się w mózgu moim i staną przed oczyma jak wierne sługi 
idące z latarniami przed panem.</akap>


<akap>I wyciągnę ręce w ciemności, aby ułowić którą z plam płomienistych, jak człowiek
obłąkany.</akap>


<akap>Lecz okropności ziemi są niczém, zgryzota moja dla ojczyzny okropniejszą jest.
Cóż uczynić?</akap> 


<akap>O! Dajcie mi moc miliona ludzi, a potem mękę miliona tych, którzy są w piekle.</akap>


<akap><begin id="b1342113319792-2728884346"/><motyw id="m1342113319792-2728884346">Kondycja ludzka</motyw>Czemużem się targał i męczył dla rzeczy będącéj szaleństwem? Czemu nie żyłem
spokojnie?</akap>


<akap>Rzuciłem się w rzekę nieszczęścia i fala jéj zaniosła mnie daleko i już nie
wrócę --- nigdy!</akap>


<akap>A znowu przerwali mu Anieli, mówiąc: oto się raz uniosłeś aż do bluźnierstwa
przeciwko duszy własnéj, a teraz bluźnisz przeciwko woli, która była w tobie,
kiedyś się poświęcił za ojczyznę.<end id="e1342083625364-1900092465"/></akap>


<akap>Jestże jaki zły duch w najczystszych sercach ludzi, który je mięsza<pe><slowo_obce>mięszać</slowo_obce> --- dziś popr.: mieszać.</pe> i przerzuca
za kres dobrego?</akap>


<akap>Ostrzegamy więc ciebie z woli boskiéj, że za niewiele godzin umrzesz, przeto
bądź spokojniejszy.</akap>


<akap>Usłyszawszy to, Anhelli spuścił głowę i poddał się woli boskiéj. A zaś Aniołowie
odeszli.<end id="e1342113319792-2728884346"/></akap>

<naglowek_rozdzial>Rozdział XVI</naglowek_rozdzial>

<akap>A zostawszy sam, Anhelli zawołał smutnym głosem: więc koniec już!</akap>


<akap>Cóż robiłem na ziemi? Byłże to sen?</akap>


<akap><begin id="b1342113371143-587122345"/><motyw id="m1342113371143-587122345">Słońce, Śmierć</motyw>A gdy rozmyślał Anhelli o tajemnicach przyszłych, zaczerwieniło się niebo i
wybuchnęło wspaniałe słońce; a stanąwszy na kręgu ziemskim, nie podniosło się,
czerwone jak ogień.</akap>


<akap><begin id="b1342113203839-3067823981"/><motyw id="m1342113203839-3067823981">Ptak, Tęsknota</motyw>Korzystały z dnia krótkiego ptaki niebieskie i białe mewy, którym Bóg uciekać
kazał przed ciemnością, i wielkimi tłumami leciały, jęcząc.</akap> 


<akap>Więc spojrzał na nie Anhelli i zawołał: gdzie wy lecicie, o mewy?</akap>


<akap>I zdawało mu się, że w jęku ptaków usłyszał głos odpowiadający mu: lecimy do
ojczyzny twojéj!</akap>


<akap>Czy każesz nam pozdrowić kogo? Czy usiadłszy nad jakim miłym domem, zapiać w
nocy pieśń nieszczęścia?</akap>


<akap>Aby się obudziła matka twoja lub który z krewnych twoich i zaczęli płakać w
ciemności z przerażenia,</akap>


<akap>Myśląc o synie<pe><slowo_obce>synie</slowo_obce> --- dziś popr. forma N. lp: synu.</pe>, którego pożarła kraina grobowcowa, i o bracie, którego
pochłonęło nieszczęście.</akap>


<akap>Taki był głos ptaków i rozkruszyło się serce w Anhellim, i upadł.</akap>


<akap>A słońce utonęło pod ziemią, i tylko jeszcze najwyżéj lecące ptaki świetniały na
szafirowym niebie jak róż białych girlandy ulatujące ku południowi.</akap>


<akap>Anhelli był umarły.<end id="e1342113371143-587122345"/><end id="e1342113203839-3067823981"/></akap>


<naglowek_rozdzial>Rozdział XVII</naglowek_rozdzial>

<akap>W ciemności, która była potem, rozwidniła się wielka zorza południowa<pe><slowo_obce>zorza południowa</slowo_obce> --- tu: zorza polarna.</pe> i pożar
chmur.</akap>


<akap>A księżyc znużony spuszczał się w płomienie niebios, jakoby gołąb biały,
spadający wieczorem na chatę czerwoną od słońca zachodu.</akap>


<akap><begin id="b1342113412980-1456600385"/><motyw id="m1342113412980-1456600385">Żałoba</motyw>Eloe siedziała nad ciałem zmarłego, z gwiazdą melancholiczną na rozpuszczonych
włosach.</akap> 


<akap>I oto nagle z płomienistéj zorzy wystąpił rycerz na koniu, zbrojny cały i
leciał z okropnym tententem<pe><slowo_obce>tentent</slowo_obce> --- dziś popr.: tętent.</pe>.</akap>


<akap>Śnieg szedł przed nim i przed piersią konia, jak fala zapieniona przed łodzią.</akap>


<akap>A w ręku rycerza była chorągiew, a na niéj trzy ogniste litery paliły się.</akap>


<akap>I przyleciawszy ów rycerz nad trupa, zawołał grzmiącym głosem: tu był żołnierz,
niech wstanie!</akap>


<akap><begin id="b1342113551819-3808590518"/><motyw id="m1342113551819-3808590518">Rewolucja, Walka</motyw>Niech siada na koń, ja go poniosę prędzéj niż burza tam, gdzie się rozweseli w
ogniu.</akap>


<akap>Oto zmartwychwstają narody! Oto z trupów są bruki miast! Oto lud przeważa!</akap>


<akap>Nad krwawymi rzekami i na krużgankach pałacowych stoją bladzi królowie,
trzymając szaty na piersiach szkarłatne, aby zakryć pierś przed kulą świszczącą
i przed wichrem zemsty ludzkiéj.</akap>


<akap>Korony ich ulatują z głów jak orły niebieskie i czaszki królów są odkryte.</akap>


<akap>Bóg rzuca pioruny na głowy siwe i na obnażone z koron czoła.</akap>


<akap>Kto ma duszę, niech wstanie! Niech żyje! Bo jest czas żywota dla ludzi silnych.</akap>


<akap>Tak mówił rycerz, a Eloe, powstawszy znad trupa, rzekła: rycerzu, nie budź go, bo
śpi.<end id="e1342113551819-3808590518"/></akap>


<akap>On był przeznaczony na ofiarę, nawet na ofiarę serca. Rycerzu, leć daléj, nie
budź go.</akap>


<akap>Jam jest w części odpowiedzialna, że serce jego nie było tak czyste jak
diamentowe źródło i tak wonne jak lilie wiosenne.</akap>


<akap>To ciało do mnie należy, i to serce moim było. Rycerzu, koń twój tętni, leć
daléj!</akap>


<akap>I poleciał ów rycerz ognisty z szumem jakoby burzy wielkiéj; a Eloe usiadła nad
ciałem martwego.</akap>


<akap>I uradowała się, że serce jego nie obudziło się na głos rycerza i że już
spoczywał.<end id="e1342113412980-1456600385"/></akap>


<nota><akap>1835</akap></nota>


</liryka_l>
</utwor>