<utwor><rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/sienkiewicz-z-kurzem-krwi-bratniej/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Sienkiewicz, Henryk</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Z kurzem krwi bratniej...</dc:title>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Orzechowska, Dorota</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Sekuła, Aleksandra</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Orzechowska, Dorota</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Pozytywizm</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Epika</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Opowiadanie</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja  zrealizowana  w  ramach  projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja cyfrowa wykonana przez Fundację Nowoczesna Polska z książki udostępnionej przez Martę Niedziałkowską. Dofinansowano ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach Programu Narodowego Centrum Kultury - Kultura - Interwencje.</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/sienkiewicz-z-kurzem-krwi-bratniej</dc:identifier.url>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Henryk Sienkiewicz, Baśnie i Legendy, wybór i wstęp - Tomasz Jodełka-Burzecki, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1986.</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Henryk Sienkiewicz, zm. 1916</dc:rights>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">1987</dc:date.pd>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2013-04-09</dc:date>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language><dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/image/5721.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Cloisters at Porto Cathedral, Ken and Nyetta@Flickr, CC BY 2.0</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/5721</dc:relation.coverImage.source>

<dc:relation.hasFormat id="pdf" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/pdf/sienkiewicz-z-kurzem-krwi-bratniej.pdf</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-0923-9</meta>
<meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta>
<dc:relation.hasFormat id="html" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/sienkiewicz-z-kurzem-krwi-bratniej.html</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-1892-7</meta>
<meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta>
<dc:relation.hasFormat id="txt" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/txt/sienkiewicz-z-kurzem-krwi-bratniej.txt</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-2847-6</meta>
<meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta>
<dc:relation.hasFormat id="epub" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/epub/sienkiewicz-z-kurzem-krwi-bratniej.epub</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-3919-9</meta>
<meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta>
<dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/mobi/sienkiewicz-z-kurzem-krwi-bratniej.mobi</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-5005-7</meta>
<meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta>
<category.thema>1DTP</category.thema>
    <category.thema.main>FS.WL-N</category.thema.main>
    </rdf:Description>
</rdf:RDF>
<opowiadanie>

<abstrakt>
<akap>Podczas spotkania księdza Kamińskiego ze szlachtą i żołnierzami pojawia się temat miłości wobec nieprzyjaciela.</akap>


 
<akap>Kwestia ta jest bardzo trudna do zrozumienia dla wojaków, którzy przyzwyczajeni są do tego, by wrogowi zadawać śmierć. Ksiądz Kamiński, by pouczyć swoich towarzyszy opowiada o swoim doświadczeniu. Polecił kiedyś zabić grupę Żydów i był przekonany, że Chrystus będzie zadowolony z takiej ofiary. W nocy jednak przyśnił mu się pewien sen, który sprawił, że Kamiński musiał stanąć przed trudnym pytaniem...</akap>


 
<akap><tytul_dziela>Z kurzem krwi bratniej</tytul_dziela> to nowela Henryka Sienkiewicza, w której autor rozważa ważny problem chrześcijańskiej postawy wobec nieprzyjaciół i próby przełamania nienawiści. Porusza również kwestię zbiorowej odpowiedzialności --- czy za złe uczynki swoich rodaków, zwłaszcza z przeszłości, muszą cierpieć niewinni współcześni? Utwór jest ważną wskazówką nie tylko dla XIX-wiecznego społeczeństwa polskiego, ale nie traci na aktualności również dzisiaj.</akap>


 </abstrakt>



<autor_utworu>Henryk Sienkiewicz</autor_utworu>



<nazwa_utworu>Z kurzem krwi bratniej<pe><slowo_obce>Z kurzem krwi bratniej</slowo_obce> --- jest to fragment powieści <tytul_dziela>Pan Wołodyjowski</tytul_dziela>.</pe>...</nazwa_utworu>



<akap>Ksiądz Kamiński, za młodych lat żołnierz i kawaler wielkiej fantazji,
siedział pod starość w Uszycy i parafię restaurował. Ale że kościół był w
zgliszczach, a parafian brakło, zajeżdżał ów proboszcz bez owieczek do
Chreptiowa i po całych tygodniach tam przesiadując, rycerstwo pobożnymi
naukami budował.</akap>


<akap>Wysłuchawszy więc z uwagą opowieści pana Muszalskiego, w kilka wieczorów później tak ozwał się do zgromadzonych:</akap>


<akap_dialog>--- Lubiłem ja zawsze słuchać takowych opowiadań, w których żałosne
przygody szczęśliwy swój koniec mają, gdyż widoczna<pe><slowo_obce>widoczna</slowo_obce> (daw.) --- widoczne jest.</pe> z nich, że kogo boża
ręka piastuje, tego z łowczych obieży<pe><slowo_obce>obież</slowo_obce> --- matnia; zasadzka.</pe> wyzuć każdego czasu potrafi i choćby z
Krymu pod spokojny dach zaprowadzi.</akap_dialog>


<akap>Dlatego niech każdy z waściów raz na zawsze to sobie zakonotuje<pe><slowo_obce>zakonotować</slowo_obce> --- tu: zapamiętać.</pe>, iż dla
Pana Boga nie masz nic niepodobnego<pe><slowo_obce>niepodobny</slowo_obce> (daw.) --- tu: nieprawdopodobny.</pe>, i niechże w najcięższych nawet
terminach<pe><slowo_obce>termin</slowo_obce> (daw.) --- tu: doświadczenie, cierpienie, tarapaty.</pe> ufności w Jego miłosierdzie nie traci.</akap>


<akap>Ot, co jest!</akap>


<akap>Chwali się to panu Muszalskiemu, że prostego człeka braterską miłością
pokochał. Przykład tego dał nam sam Zbawiciel, który, z królewskiej krwi
pochodząc, przecie prostaków kochał, wielu z nich apostołami mianował i do
promocji<pe><slowo_obce>promocja</slowo_obce> --- tu: wywyższenie.</pe> im dopomógł, tak że owi teraz w senacie niebieskim zasiadają.
Lecz co inszego jest miłość prywatna, a co inszego generalna jednej nacji<pe><slowo_obce>nacja</slowo_obce> --- naród.</pe>
ku drugiej, którą to generalną Pan nasz Zbawiciel nie mniej pilnie obserwować<pe><slowo_obce>obserwować</slowo_obce> (daw., z łac. <slowo_obce>observare</slowo_obce>) --- tu: zachowywać, strzec, szanować.</pe> nakazał. A gdzie ona? Kiedy, człeku, rozglądniesz się po świecie, to taka
wszędy zawziętość w sercach, jakoby ludzie diabelskich, nie boskich przykazań słuchali.</akap>


<akap_dialog>--- Mój jegomość --- odrzekł pan Zagłoba --- trudno nas przekonasz, abyśmy
Turczyna, Tatara lub innych barbarów<pe><slowo_obce>barbarowie</slowo_obce> --- barbarzyńcy; dzicy.</pe> miłować mieli, którymi i sam Pan
Bóg zgoła brzydzić się musi.</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Do tego ja waści nie namawiam, jeno to utrzymuję, że dzieci <slowo_obce>eiusdem
matris<pe><slowo_obce>eiusdem matris</slowo_obce> (łac.) --- tej samej matki.</pe></slowo_obce> kochać się powinny, a owóż zamiast tego <begin id="b1372754686054-1884192111"/><motyw id="m1372754686054-1884192111">Wina</motyw>od chmielnicczyzny<pe><slowo_obce>chmielnicczyzna</slowo_obce> --- powstanie Kozaków pod wodzą Chmielnickiego w 1648 r.</pe>, czyli
od trzydziestu lat, wszystkie te kraje z krwi nie osychają.</akap_dialog>


<akap_dialog>--- A z czyjej winy?</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Kto się pierwszy do niej przyzna, temu pierwszemu Bóg ją odpuści.<end id="e1372754686054-1884192111"/></akap_dialog>


<akap_dialog>--- Jegomość dziś szatki duchowne nosisz, a za młodu bijałeś rebelizantów<pe><slowo_obce>rebelizant</slowo_obce> --- rebeliant, buntownik.</pe>
jakośmy słyszeli, wcale niezgorzej...</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Bijałem, bom był powinien, jako żołnierz, i nie to mój grzech, ale to, żem
ich przy tym jako zarazy nienawidził. Miałem swoje prywatne racje, o których nie będę wspominał, bo to dawne czasy i rany owe zaschły. W tym się
kajam<pe><slowo_obce>kajać się</slowo_obce> --- uznawać swoje winy.</pe>, żem nad powinność czynił. Miałem pod swoją komendą sto ludzi z
chorągwi pana Niewodowskiego i często luzem chodząc z nimim palił<pe><slowo_obce>z nimim palił</slowo_obce> --- konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika: z nimi paliłem.</pe>, ścinał,
wieszał... Waszmościowie wiecie, jakie to były czasy. Palili i ścinali Tatarzy,
przez Chmiela<pe><slowo_obce>Chmiel</slowo_obce> --- Chmielnicki.</pe> na pomoc wezwani, paliliśmy i ścinali my. Kozactwo też wodę
a ziemię tylko wszędy zostawiało, gorszych jeszcze dopuszczając się od nas i
od Tatarów okrucieństw. Nie masz nic straszniejszego nad wojnę domową...
Co to były za czasy, tego nikt nie wypowie, dość że my i oni byliśmy do psów
wściekłych niż do ludzi podobniejsi... Raz dano znać do naszej komendy, że
hultajstwo pana Rusieckiego w jego fortalicji<pe><slowo_obce>fortalicja</slowo_obce> (z łac. <slowo_obce>fortalicium</slowo_obce>) --- niewielka budowla o cechach obronnych: dwór na wzniesieniu, strażnica z wieżą a. zameczek.

</pe> oblega. Posłano mnie z moimi
ludźmi na ratunek. Przyszedłem za późno. Fortalicja była już z ziemią
zrównana. Napadłem jednak na chłopstwo pijane i znacznie wyciąłem, część
się tylko w zbożu zataiła; tych kazałem żywcem brać, by ich dla przykładu
obwiesić. Ale gdzie? Łatwiej było zamierzyć, niż dokonać: w całej wsi nie
zostało ani jednego budynku, ani jednego drzewa, nawet hryćkowe grusze na
miedzach samotnie stojące były pościnane. Nie miałem czasu szubienicy
stawiać; lasu też, jako to w kraju stepowym, nigdzie w pobliżu. Co robić?
Biorę ja moich jeńców i idę. Już też przecie znajdę gdzie jaki dębczak rosochaty. Idę milę, idę dwie --- step i step, choć kulą potoczyć. Trafiamy wreszcie
na ślady jakiejś wioski, było to pod wieczór, patrzę, oglądam się: tu i owdzie
kupa węgli, a zresztą siwy popiół; znowu nic! Na wzgórku maluchnym krzyż
przecie został, duży, dębowy, niedawno widać uczyniony, bo drzewo nic
jeszcze nie sczerniało i świeciło się przy zorzy, jakoby z ognia. Chrystus był na
nim z blachy wycięty i tak właśnie pomalowany, że dopiero z boku zaszedłszy
i cienkość blachy widząc, poznałeś, iż nie prawdziwe ciało wisi; ale z przodu
twarz miał jakoby żywą, od boleści jeno nieco przybladłą, i cierniową koronę,
i oczy do góry podniesione z okrutnym smutkiem i żałością. Gdym tedy ujrzał
ów krzyż, mignęła mi przez głowę myśl: ,,Ot drzewo, inszego nie masz" --- alem się zaraz zląkł. W imię Ojca i Syna! Na krzyżu ich nie będę wieszał! Ale
rozumiałem, że ucieszę oczy Chrystusowe, gdy w jego obliczności każę tych,
którzy tyle krwi niewinnej przelali, pościnać, i mówię tak:</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Panie miły, niechże Ci się zdaje, że to owi Żydowinowie, którzy Ciebie na
krzyż przybili, bo ci od nich nie lepsi.</akap_dialog>


<akap>Wtem kazałem ich po jednemu porywać, na mogiłkę pod krzyż podprowadzać i ścinać. Byli między nimi starzy, siwi chłopi i pacholęta. Pierwszy
tedy, którego przyprowadzono, mówi:</akap>


<akap_dialog>--- Przez mękę Pańską, przez tego Chrystusa, pomiłuj, panie!</akap_dialog>


<akap>A ja na to:</akap>


<akap_dialog>--- Po szyi go!</akap_dialog>


<akap>Dragon ciął i ściął...</akap>


<akap>Przyprowadzono drugiego, ten to samo:</akap>


<akap_dialog>--- Przez tego Chrystusa miłosiernego, pomiłuj!</akap_dialog>


<akap>A ja znów:
</akap>

<akap_dialog>--- Po szyi go!
</akap_dialog>

<akap>To samo z trzecim, czwartym, piątym; było ich czternastu, a każdy mnie
przez Chrystusa zaklinał... Już i zorze zgasły, gdyśmy skończyli. Kazałem ich
położyć kręgiem koło stóp krzyża... Głupi! Myślałem, że tym widokiem Syna
Jedynego udelektuję<pe><slowo_obce>udelektować</slowo_obce> (z łac. <slowo_obce>delectare</slowo_obce>) --- sprawić przyjemność, rozkosz.</pe>, oni zaś ruchali czas jakiś to rękami, to nogami, czasem
rzucił się który jako ryba z wody wyjęta, ale krótko tego było; niebawem
wigor<pe><slowo_obce>wigor</slowo_obce> --- siła żywotna.</pe> opuścił ich ciała i leżeli wianuszkiem cicho.</akap>






<akap>Że to już ciemność uczyniła się zupełna, postanowiłem zostać na nocleg,
chociaż ognisk nie było z czego rozpalić. Noc Bóg dał ciepłą, więc moi ludzie
radzi pokładli się na derach<pe><slowo_obce>dera</slowo_obce> --- gruby materiał kładziony pod siodło końskie; rodzaj koca.</pe>, ja zaś poszedłem sobie jeszcze pod krzyż, u nóżek
Chrystusowych zwyczajne pacierze odmówić i miłosierdziu Jego się polecić.
A myślałem, że modlitwa moja tym wdzięczniej zostanie przyjęta, że mi
dzień zeszedł w pracy i w takich uczynkach, które za zasługę sobie poczytywałem.</akap>


<akap>Często się utrudzonemu żołnierzowi przytrafia, że, począwszy wieczorne
pacierze, uśnie. Trafiło się to i mnie. Dragoni widząc, jakom klęczał z głową
opartą o krzyż, rozumieli, żem się w pobożnych rozmyślaniach zatopił, i
żaden mi ich przerywać nie chciał; moje oczy zaś zaraz się przymknęły i sen
dziwny zeszedł na mnie od tego krzyża. Nie powiem, że miałem widzenie,
bom go i był, i jestem niegodzien, ale śpiąc twardo, widziałem jakoby na jawie
całą mękę Pańską... Na widok tedy opresji<pe><slowo_obce>opresja</slowo_obce> (z łac. <slowo_obce>oppressio</slowo_obce>) --- ucisk, pogwałcenie; ciężkie doświadczenie.</pe> Baranka niewinnego skruszało
we mnie serce, śluzy<pe><slowo_obce>śluzy</slowo_obce> (daw.) --- łzy.</pe> puściły mi się z oczu i żałość zdjęła mnie niezmierna.</akap>


<akap_dialog>--- Panie --- mówię --- mam oto garść dobrych pachołków: chceszli<pe><slowo_obce>chceszli</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą -li; znaczenie: czy chcesz.</pe> wiedzieć, co
nasza jazda, skiń jeno głową, a ja tych takich synów, twoich katów, w mig na
szablach rozniosę.</akap_dialog>


<akap>Ledwiem to rzekł, znikło mi wszystko z oczu, został tylko sam krzyż, a na
nim Chrystus krwawymi łzami płaczący... Obejmuję ja więc podnóżek
drzewa świętego i też ślocham<pe><slowo_obce>ślochać</slowo_obce> --- szlochać.</pe>. Jak to długo trwało, nie wiem, ale po pewnym
czasie, uspokoiwszy się nieco, znów rzeknę:</akap>


<akap_dialog>--- Panie, Panie! przecz<pe><slowo_obce>przecz</slowo_obce> --- dlaczego.</pe> żeś wśród zatwardziałych Żydowinów naukę
Twoją świętą opowiadał? Żebyś był z Palestyny do naszej Rzeczypospolitej
przyszedł, pewnie nie bylibyśmy Cię na krzyż przybijali, ale wdzięcznie
przyjęli, wszelakim dobrem obdarzyli i indygenat<pe><slowo_obce>indygenat</slowo_obce> --- przyznanie cudzoziemcowi polskiego szlachectwa.</pe> Ci dali dla tym większego
Twojej boskiej chwały pomnożenia. Czemuś tak nie uczynił, o Panie?
</akap_dialog>

<akap>Rzekłszy, podniosłem oczy ku górze (we śnie to zawsze było, pamiętajcie,
acaństwo<pe><slowo_obce>acaństwo</slowo_obce> --- państwo, panowie.</pe>) i cóż widzę? Oto Pan nasz spogląda na mnie surowie<pe><slowo_obce>surowie</slowo_obce> --- dziś: surowo.</pe>, brwi marszczy i nagle wielkim głosem tak odrzecze<pe><slowo_obce>odrzecze</slowo_obce> --- dziś: odrzeknie.</pe>:</akap>


<akap_dialog>--- Tanie teraz wasze szlachectwo, bo je czasów wojny szwedzkiej każdy łyk<pe><slowo_obce>łyk</slowo_obce> --- pogardliwa nazwa mieszczanina.</pe>
mógł kupić; ale mniejsza z tym! Warciście siebie wzajem i wy, i hultajstwo, a
jedni i drudzy gorsiście od Żydowinów, bo wy mnie tu co dzień na krzyż
przybijacie... Zalim<pe><slowo_obce>zali</slowo_obce> --- czy; <slowo_obce>zalim nie nakazał</slowo_obce>: czy nie nakazałem (konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika).</pe> to nie nakazał miłości nawet dla nieprzyjaciół i przebaczania win, a wy, jakoby wściekłe zwierza, wnętrzności targacie sobie
wzajem. Na co ja patrząc mękę nieznośną cierpię. Ty zaś sam, któryś mnie
chciał odbijać, a potem do Rzeczypospolitej zapraszał, cóżeś uczynił? Oto
trupy tu naokół krzyża mego leżą i krew obryzgała mu podnóże, a przecie byli
między nimi niewinni, pacholęta młode albo ludzie zaślepieni, którzy rozgarnięcia nijakiego nie mając, za innymi jako głupie owce poszli. Miałżeś nad
nimi miłosierdzie, sądziłżeś ich przed śmiercią? Nie! Kazałeś ich wszystkich
pościnać i jeszcześ myślał, że mnie tym ucieszysz. Zaprawdę, co inszego jest
karcić i karać, tak jako ojciec syna karze, tak jako starszy brat młodszego
karci, a co inszego mścić się, sądu nie dawać, miary w karaniu i okrucieństwie
nie znać. Do tego już doszło, że na tej ziemi wilcy miłosierniejsi od ludzi, że tu
trawy krwawą rosą się pocą, wichry nie wieją, ale wyją, rzeki łzami płyną i
ludzie do śmierci ręce wyciągają, mówiąc: ,,Ucieczko nasza!"...</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Panie! --- zawołałem --- zali oni lepsi od nas? Kto największe okrucieństwa
czynił? Kto pogan sprowadzał?...</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Miłujcie ich nawet karząc --- odrzekł Pan --- a wówczas bielmo spadnie z ich
oczu, zatwardziałość ustąpi z serc i miłosierdzie moje będzie nad wami.
Inaczej przyjdzie nawała tatarska i łyka<pe><slowo_obce>łyka</slowo_obce> --- sznury, więzy; tu: niewola.</pe> nałoży wam i im --- i nieprzyjacielowi
będziecie musieli służyć w umartwieniu, w pogardzie, we łzach, aż do dnia, w
którym pokochacie się wspólnie. Jeśli zaś miarę w zawziętości przebierzecie,
tedy nie będzie ani dla jednych, ani dla drugich zmiłowania i poganin posiędzie tę ziemię na wieki wieków!</akap_dialog>


<akap>Struchlałem słuchając takowych zapowiedzi i długi czas słowa nie mogłem
przemówić, dopiero rzuciwszy się na twarz pytałem:</akap>


<akap_dialog>--- Panie, co ja mam czynić, aby grzechy moje zmazać?</akap_dialog>


<akap>Na to Pan rzekł:</akap>


<akap_dialog>--- Idź, powtarzaj słowa moje, głoś miłość!</akap_dialog>


<akap>Po tej odpowiedzi sny moje znikły. Że to noc latem krótka, obudziłem się
już o brzasku i cały rosą okryty. Spojrzę: głowy wiankiem około krzyża leżą,
jeno już posiniałe. Dziwna rzecz, wczoraj radował mnie ten widok, dziś
zgroza mnie chwyciła, zwłaszcza na widok głowy jednego pacholęcia lat
może siedemnastu, które nad miarę było piękne. Kazałem żołnierzom
pogrześć przystojnie ciała pod tym samym krzyżem i odtąd --- byłem już nie
ten.</akap>


<akap>Z początku, bywało, myślałem sobie: sen mara! Ale przecie tkwił on mi w
pamięci i jakoby jestestwo całe coraz bardziej ogarniał. Nie śmiałem suponować<pe><slowo_obce>suponować</slowo_obce> --- przypuszczać.</pe>, żeby sam Pan ze mną gadał, bo --- jakom już rzekł --- nie czułem się
godnym, ale mogło być to, że sumienie, które się było czasu wojny przytaiło w
duszy jako Tatar w trawach, teraz ozwało się nagle, wolę mi boską oznajmując. Poszedłem do spowiedzi: ksiądz potwierdził to mniemanie. ,,Jawna (powiada) wola i przestroga Boża, słuchaj ich, bo będzie z tobą źle".</akap>


<akap>Odtąd począłem głosić miłość.</akap>

<akap>Ale towarzystwo i oficyjerowie śmieli mi się w oczy. ,,A coś to (prawią)
ksiądz, żebyś nam nauki dawał? Małoż to owi psubratowie dyzgustów<pe><slowo_obce>dyzgust</slowo_obce> --- tu: zniewaga.</pe> Bogu
naczynili, mało napalili kościołów, mało nahańbili krzyżów? Mamy się za to
w nich kochać?" Słowem, nikt mnie nie słuchał.
Więc po beresteckiej<pe><slowo_obce>berestecka</slowo_obce> --- bitwa berestecka; zwycięskie dla wojsk polskich pod dowództwem króla Jana Kazimierza starcie z wojskami Chmielnickiego i Tatarami pod dowództwem chana Islama Gireja, które miało miejsce w dniach 28 czerwca --- 10 lipca 1651 r. pod Beresteczkiem na Wołyniu.</pe> wdziałem te oto szatki duchowne, aby z większą
powagą słowo i wolę bożą ogłaszać.
</akap>

<akap>Od dwudziestu przeszło lat czynię to bez spoczynku. Już mi włosy pobielały... Bóg miłościw nie ukarze mnie za to, że głos mój był dotychczas głosem
wołającego na puszczy.</akap>



<akap>Mości panowie, miłujcie nieprzyjaciół waszych, karzcie ich, jako ojciec
karze, karćcie, jako brat starszy karci, inaczej gorze<pe><slowo_obce>gorze</slowo_obce> (daw.) --- biada.</pe> im, ale gorze i wam,
gorze całej Rzeczypospolitej!</akap>



</opowiadanie></utwor>