<utwor>
<rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/sienkiewicz-toast/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Sienkiewicz, Henryk</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Toast</dc:title>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Orzechowska, Dorota</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Sekuła, Aleksandra</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Orzechowska, Dorota</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Pozytywizm</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Epika</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Opowiadanie</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja cyfrowa wykonana przez Fundację Nowoczesna Polska z książki udostępnionej przez Martę Niedziałkowską. Dofinansowano ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach Programu Narodowego Centrum Kultury - Kultura - Interwencje.</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/sienkiewicz-toast</dc:identifier.url>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Henryk Sienkiewicz, Baśnie i Legendy, wybór i wstęp - Tomasz Jodełka-Burzecki, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1986.</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Henryk Sienkiewicz, zm. 1916</dc:rights>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">1987</dc:date.pd>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2013-04-09</dc:date>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language><dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/media/dynamic/cover/image/2429.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">search the light, [le]doo (francis)@Flickr, CC BY 2.0</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/2429</dc:relation.coverImage.source>
<dc:relation.hasFormat id="pdf" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/pdf/sienkiewicz-toast.pdf</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-0914-7</meta>
<meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta>
<dc:relation.hasFormat id="html" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/sienkiewicz-toast.html</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-1883-5</meta>
<meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta>
<dc:relation.hasFormat id="txt" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/txt/sienkiewicz-toast.txt</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-2838-4</meta>
<meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta>
<dc:relation.hasFormat id="epub" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/epub/sienkiewicz-toast.epub</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-3910-6</meta>
<meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta>
<dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/mobi/sienkiewicz-toast.mobi</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-4996-9</meta>
<meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta>
<category.thema.main>FJH</category.thema.main>
    <category.thema>1DTP</category.thema>
    <category.thema>3MG</category.thema>
    </rdf:Description>
</rdf:RDF>
<opowiadanie>




<abstrakt>
<akap>Grupa żołnierzy, przedstawicieli różnych pułków, odpoczywa przy ognisku. W pewnej chwili mężczyźni dostrzegają spadającą gwiazdę.</akap>


 
<akap>Wywiązuje się rozmowa o tym, czyja to gwiazda spadła --- czyją śmierć zwiastuje. Rozmowa szybko przeradza się spór, podczas którego pada wyzwanie na pojedynek. Wojaków jednak zaskakuje atak nieprzyjaciela.</akap>


 

<akap>Nowela Henryka Sienkiewicza <tytul_dziela>Toast</tytul_dziela> ukazała się w pierwodruku w wydawnictwie <tytul_dziela>Scena polska w Łodzi w r. 1844--1901</tytul_dziela> w 1901 roku. Utwór luźno nawiązuje do <tytul_dziela>Trylogii</tytul_dziela> --- to scenka z życia słynnej postaci Sienkiewicza --- Zagłoby. Autor ukazuje w niej skłonność do przepychanek słownych oraz drażliwość związaną z walką o dobre imię wojaków i porywczość, ale także waleczność i współpracę na polu bitwy.</akap>


</abstrakt>


<autor_utworu>Henryk Sienkiewicz</autor_utworu>


<nazwa_utworu>Toast</nazwa_utworu>




<akap>Było ich około pięćdziesięciu. Mieli jechać na nocny podjazd, ale tymczasem siedzieli przy ognisku i spożywszy kilka baranów, których smakowity
zapach czuć było w powietrzu, popijali gorzałką. A zdarzyło się tak dziwnie,
że choć była ich garść nieznaczna, zebrali się ludzie z różnych stron Rzeczypospolitej, jako to: wolentarze<pe><slowo_obce>wolentarz</slowo_obce> (daw.) --- ochotnik, służący w wojsku bez żołdu.</pe> spod pana Muraszki i spod pana Zboińskiego
z Mazowsza, i spod pana Prokszy, któren kresowym ochotnikom przewodził.
Komenderowano po kilkunastu z chorągwi dlatego, że każdy pułkownik
chciał mieć w podjeździe swoich ludzi.</akap>


<akap>Rej przy ognisku wodził, jak zwykle, pan Zagłoba, ale nie był w dobrym
humorze, albowiem lubił się wywczasować<pe><slowo_obce>wywczasować się</slowo_obce> (daw.) --- wypocząć.</pe>, a tu tymczasem trzeba było
czekać komendy, a potem siadać na koń i ciągnąć pod nieprzyjaciela. Pieczony udziec barani i dwie lub trzy kwaterki gorzałki pokrzepiły wprawdzie
nieco ducha w starym wojowniku, jednakże nie przestał ludziom dogryzać, co
omal nie stało się przyczyną ciężkiej niezgody i wielce ostrych pojedynków.
Bo gdy tak siedzieli popijając, trafiło się, że nad przygasłym ogniskiem
oberwała się na nocnym niebie gwiazda i ciągnąc za sobą świetlistą strugę
zgasła gdzieś w ciemnościach blisko ziemi.
Co widząc pan Pluta, Mazur, stary żołnierz spod Zboińskiego, przeżegnał
się i rzekł:</akap>


<akap_dialog>--- Może to gwiazda którego z nas.</akap_dialog>


<akap>Lecz Zagłoba dmuchnął przed siebie po wypiciu nowej kwaterki, odsapnął
i rzekł:</akap>

<akap_dialog> --- Nie waścina.</akap_dialog>


<akap_dialog>--- A czemu to?</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Bo Mazurowie ciemną gwiazdę mają, a ta była jasna.</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Niejednemu już, co tej gwieździe przymawiał, świeczki stanęły w
oczach.</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Świeczki tym potrzeba, którzy się ślepo rodzą.</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Nie daj, panie Pluta, przymawiać Mazurom --- zawołał pan Skulski, który
lubo<pe><slowo_obce>lubo</slowo_obce> (daw.) --- chociaż.</pe> łęczyczanin służył z nimi od dawnych lat.</akap_dialog>


<akap>Więc pan Pluta --- cięta szabla, ale jeszcze ciętszy język, wraz odparł:</akap>

<akap>--- Mazur ślepo się rodzi, ale za to jak przewidzi, to kpa<pe><slowo_obce>kiep</slowo_obce> (daw.) --- dureń, głupiec.</pe> i przez deskę
rozezna.</akap>


<akap>Myśleli tedy wszyscy, że pan Zagłoba raz przecie nie znajdzie odpowiedzi,
ale on począł tylko przytakiwać głową i rzekł:</akap>


<akap_dialog>--- Słusznie! Słusznie! Ma się rozumieć! Swój swego i przez deskę rozezna.
</akap_dialog>

<akap>Na to śmiech wielki powstał koło ogniska, a najgłośniej śmiał się pan
Sipajło spod Oszmiany.</akap>




<akap_dialog>--- Boże ty mój --- mówił. --- Ot, zapomniał języka w gębie. A ja by się nie dał
tak skonfundować nawet i panu Zagłobie. Nie wiedzieć co! Niechby tylko!...
</akap_dialog>

<akap>Tu pan Zagłoba, czując się poniekąd wyzwanym, spojrzał na niego niezbyt
życzliwie, a pan Pluta, rad, że może na kogoś złość wywrzeć, huknął:</akap>




<akap_dialog>--- Milczałbyś, boćwino! Nie tobie, któryś prochu nie wąchał, zabierać głos
między starymi żołnierzami.</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Nie wąchał albo i wąchał --- odpowiedział z flegmą Sipajło. --- Lepiej ja się
może i częściej od waszmości potykał.</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Prawdę mówi! --- zawołał Zagłoba. --- Przecież to oszmiański szlachcic, co w
jednym bucie, a w jednym łapciu chodzi. W takowym stroju, zwłaszcza w
zimie na grudzie, musiał się często nie tylko potykać, ale i zgoła przewracać.
</akap_dialog>

<akap>Tu znów roześmieli się wszyscy, a pan Sipajło, więcej wrażliwy niż wymowny, trzasnął z cicha szablą i rzekł:</akap>




<akap_dialog>--- Kto mnie poprosi, temu nie odmówię.</akap_dialog>


<akap>Lecz witebszczanin, pan Portanty, począł go mitygować:</akap>


<akap_dialog>--- Nie gniewaj się waść i nie ujmuj za głupią modą.</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Lepiej konserwować<pe><slowo_obce>konserwować</slowo_obce> (daw.) --- tu: zachować.</pe> taką modę, niż mieć czarne podniebienie<pe><slowo_obce>mieć czarne podniebienie</slowo_obce> --- być złośliwym, napastliwym.</pe> jako
witebszczanie --- odpowiedział Sipajło.</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Lepsze czarne podniebienie niż głupia głowa!</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Co, u dytka<pe><slowo_obce>u dytka</slowo_obce> --- tu: u diabła; <slowo_obce>dytko</slowo_obce>: demon w mitologii słowiańskiej.</pe>! --- zawołał pan Tretiak spod Humania --- dość mi tych swarów
przed wyprawą!</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Czego się waść wtrącasz? --- zapytał part Skulski, łęczyczanin.</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Bo mi się podoba!</akap_dialog>


<akap_dialog>--- A mnie się nie podoba. Patrzcie go! Humańczuk... Potrafią i waści
przymówić.</akap_dialog>


<akap_dialog>--- To przymów.</akap_dialog>


<akap_dialog>--- A dobrze! Bre! Bre! Humański dureń, co z cudzego woza <slowo_obce>bere</slowo_obce>, na swój
<slowo_obce>kłade<pe><slowo_obce>bere (...)
kłade</slowo_obce> (rus.) --- bierze, kładzie.</pe></slowo_obce>.</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Stulże gębę, piskorku! Siedem razy kaczka cię połknęła i siedemeś razy się
wyśliznął.</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Ty się zaś nic wyśliźniesz... Parol<pe><slowo_obce>parol</slowo_obce> --- dosł. z fr.: słowo; słowo szlacheckie zobowiązujące do dotrzymania obietnicy, tu: wezwanie do stawienia się na pojedynek.</pe>!</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Dobrze! Parol! Jutro!</akap_dialog>


<akap_dialog>--- To i ja kogo poproszę! --- rzekł Pluta.</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Lepiej moich wnuków --- odparł pan Zagłoba.</akap_dialog>


<akap_dialog>--- A jaż to ostatni? --- zapytał pan Sipajło.</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Kogo waść prosisz?</akap_dialog>


<akap_dialog>--- At! co wybierać... wszystkich, i kwita!</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Baczność! --- zawołał Zagłoba.</akap_dialog>


<akap>Jakoż do ognia zbliżył się oficer spod chorągwi pana Radrożewskiego, a
jednocześnie ozwało się ciche trąbienie przez musztuk<pe><slowo_obce>musztuk</slowo_obce> właśc. <slowo_obce>munsztuk</slowo_obce> (daw.) --- ustnik.</pe>.</akap>


<akap_dialog>--- Na koń! --- skomenderował oficer.</akap_dialog>


<akap>Po czym do pana Zagłoby:</akap>


<akap_dialog>--- Siła<pe><slowo_obce>siła</slowo_obce> (daw.) --- wiele.</pe> na tym podjeździe zależy, więc staraj się waść dostać koniecznie
języka<pe><slowo_obce>dostać (...) języka</slowo_obce> --- dowiedzieć się; zdobyć informacje.</pe>, choćbyś też sam miał polec z połową ludzi.</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Dobrze --- odpowiedział stary rycerz --- lubo<pe><slowo_obce>lubo</slowo_obce> --- chociaż.</pe> muszę waści rzec, że takie
polecenie łatwiej komuś dać, niż samemu spełnić!</akap_dialog>


<akap>Oficer ruszył ramionami i zawrócił, a oni pojechali. Noc była gwiaździsta,
ale bez księżyca. Za majdanem<pe><slowo_obce>majdan</slowo_obce> --- plac, szczególnie w obozie wojskowym.</pe> pół mili borku, dalej niezmierne łąki, na nich,
jako zwykle latem, biały, nisko leżący tuman<pe><slowo_obce>tuman</slowo_obce> --- mgła.</pe>, niby morze bez końca. Wąska,
pachnąca torfem droga biegła przez owe łęgi, aż hen ku dalszym borom,
między którymi stał nieprzyjaciel.</akap>


<akap>Gdy wjechali w tuman, ledwie człek człeka mógł dojrzeć, a o kilka kroków
nie było widać nic.</akap>


<akap_dialog>--- Choć w pysk daj! --- mruknął Zagłoba.</akap_dialog>


<akap>Ujechali milę i drugą. W tumanie i mroku nie było słychać nic prócz
parskania koni.</akap>


<akap>Aż tu naraz trzej ludzie, którzy jechali w przedniej straży, wrócili w cwał,
krzycząc:</akap>


<akap_dialog>--- Nieprzyjaciel! Nieprzyjaciel!</akap_dialog>


<akap>Tuż za nimi słychać było tętent nadbiegającej jazdy. Pan Zagłoba zdarł
bachmata i krzyknął:</akap>


<akap_dialog>--- Bij!</akap_dialog>


<akap>I po chwili zwarli się tak, iż mogli się rękami za piersi chwytać. We mgle
rozległ się szczęk szabel, a czasem huk samopału, czasem kwik koński i
okrzyki walczących. Pan Zagłoba rykiem żubrowym przerażał ludzi w ciemnościach, ale i miotał się okrutnie, gdyż straszny to był żołnierz, gdy go
zanadto do muru przyparto.</akap>


<akap>Pan Skulski ciął jadowicie, po łęczycku, tuż koło pana Tretiaka. Pana
Portantego chlaśnięto przez policzek i byłby zginął, gdyby nie pan Sipajło,
który odbiwszy drugi cios, sztychem nieprzyjaciela w gardło ugodził. Pan
Pluta, stary i cięty żołnierz, wił się wśród skrzętu jak wąż w mrowisku --- i bił w
całe kupy, jak jastrząb w stado dzikich kaczek.</akap>


<akap>I wzajem jeden ratował życie drugiemu, a wtem wstał powiew. Tuman
zrzedł trochę. Mogli się lepiej widzieć.</akap>


<akap>Więc przyrosło im serca i poczęli pokrzykiwać, aby tym lepiej każdy mógł
rozpoznać, co się z towarzyszem dzieje i kogo ma przy sobie. Pierwszy pan
Sipajło, który Plucie żywot zawdzięczał, krzyknął z głębi serca w tumanie:</akap>


<akap_dialog>--- Górą Mazury!</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Żywie Oszmiana! --- odgłosił Pluta.</akap_dialog>


<akap>A inni, nie chcąc się dać wyprzedzić, nuż wołać:</akap>


<akap_dialog>--- Sława Łęczycy!</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Chwała witebszczanom!</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Górą Humań!</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Wiwat Rzeczpospolita!</akap_dialog>


<akap>Ale tymczasem natarto na nich z boków --- ba --- i z tyłu, tak że wpadli jako
wilkowi w gardziel. Że jednak byli z różnych stron, przeto wstydzili się siebie
wzajem, więc żaden nie prosił pardonu, i bili się do upadłego --- bez nadziei, ale
na śmierć.</akap>


<akap>Byliby też wszyscy polegli, gdyby nie to, że pan Zboiński wiedząc, iż w
małej liczbie i w nocy nietrudno o przygodę, pociągnął za nimi w trzysta
Mazurów, chłopów dobrych. Ów odegnał nieprzyjaciela, złamał, rozbił,
część wyścinał, część zagarnął i uwolnił podjazd sprzed przemocy.
Lecz nie mógł powstrzymać zdziwienia widząc ich robotę --- gdyż istotnie,
po desperacku się bijąc, naszatkowali ludzi jak kapusty.</akap>


<akap_dialog>--- Już chyba i aniołowie nie potykaliby się grzeczniej --- rzekł.</akap_dialog>


<akap>Za czym wrócili radośnie do obozu.</akap>


<akap>Ale choć świt uczynił się, nim dojechali, nie poszli spać, a to od wielkiej
uciechy i dlatego, że poczęto ich zaraz częstować. Oni zaś jedli i pili wysławiając jeden drugiego i słuchając pana Zagłoby, który coś skromnie o Termopilach<pe><slowo_obce>Termopile</slowo_obce> --- symbol bohaterskiej postawy niewielkiej grupy obrońców przyjmujących na siebie zadanie powstrzymania przeważających sił wroga ze świadomością, że poniosą w tym starciu śmierć; tu: użyty iron.; pierwotnie Termopile to nazwa wąwozu w Tesalii stanowiącego przejście w kierunku Grecji środkowej i z tego powodu będącego miejscem, gdzie stoczono wiele bitew na przestrzeni wieków, z których najsławniejszą, tą, która uzyskała rangę symbolu, była obrona Termopilów przez trzystu Spartan pod wodzą króla Leonidasa w 480 r. p.n.e., próbujących powstrzymać marsz wojsk perskich pod wodzą Kserksesa na Ateny; wszyscy obrońcy zginęli.</pe> wspominał.</akap>


<akap>Aż gdy już dobrze podpili, pan Portanty przyłożył nagle palec do ust i
rzekł:</akap>


<akap_dialog>--- Ba, a nasz parol? Jakoż z nim będzie?</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Parol? Zjadł go nieprzyjaciel.</akap_dialog>


<akap_dialog>--- I trochę mu niezdrowo --- dodał Zagłoba.</akap_dialog>


<akap>A wtem pan Pluta, który się pokrzepił lepiej od innych, począł uderzać się
dłońmi po piersiach, aż rozległo się w izbie --- i wołać żałosnym głosem:</akap>


<akap_dialog>--- Ja na stare lata miałbym Kainem<pe><slowo_obce>Kain</slowo_obce> --- w Biblii: pierwszy zabójca, morderca własnego brata, Abla.</pe> zostać i rozlewać niewinną krew Abla?
na stare lata? ja? Pluta?</akap_dialog>


<akap>I zawył wielkim płaczem, co usłyszawszy inni, kiedy bo nie rykną --- aż
ludzie spod innych chorągwi zaczęli ich otaczać, ciekawi, co im się mogło
wydarzyć.</akap>


<akap>Tymczasem powstał pan Zagłoba i podniósłszy z niezmierną powagą garniec miodu rzekł:</akap>


<akap_dialog>--- Komilitoni<pe><slowo_obce>komiliton</slowo_obce> (z łac., daw.) --- towarzysz broni.</pe> moi, dzieci <slowo_obce>eiusdem matris</slowo_obce><pe><slowo_obce>eiusdem matris</slowo_obce> (łac.) --- tej samej matki.</pe>! Dwa jeno słowa powiem, ale
kiep, kto mi nie przywtórzy: <wyroznienie>Kochajmy się</wyroznienie>!</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Kochajmy się! --- powtórzyły wszystkie usta.</akap_dialog>


<akap>A w tejże chwili na rogach majdanu poczęto trąbić --- nie przez musztuk, ale
rozgłośnie, jak czyniono zwykle przed wielką bitwą.</akap>




</opowiadanie>
</utwor>