<utwor><rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/sienkiewicz-jako-sie-pan-lubomirski-nawrocil/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Sienkiewicz, Henryk</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Jako się pan Lubomirski nawrócił i kościół w Tarnawie zbudował</dc:title>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Ołtusek, Paulina</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kozioł, Paweł</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Ołtusek, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Pozytywizm</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Epika</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Nowela</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja cyfrowa wykonana przez fundację Nowoczesna Polska z egzemplarza pochodzącego ze zbiorów Marty Niedziałkowskiej. Dofinansowano ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach Programu Narodowego Centrum Kultury - Kultura - Interwencje.</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/sienkiewicz-jako-sie-pan-lubomirski-nawrocil</dc:identifier.url>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Henryk Sienkiewicz, Baśnie i legendy, wybór, wstęp, przypisy Tomasz Jodełko-Burzecki, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1986.</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Henryk Sienkiewicz zm. 1916</dc:rights>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">1987</dc:date.pd>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2013-04-10</dc:date>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/media/dynamic/cover/image/2489.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Church Bells, shioshvili@Flickr, CC BY-SA 2.0</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/2489</dc:relation.coverImage.source>
<dc:relation.hasFormat id="pdf" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/pdf/sienkiewicz-jako-sie-pan-lubomirski-nawrocil.pdf</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-0883-6</meta>
<meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta>
<dc:relation.hasFormat id="html" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/sienkiewicz-jako-sie-pan-lubomirski-nawrocil.html</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-1855-2</meta>
<meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta>
<dc:relation.hasFormat id="txt" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/txt/sienkiewicz-jako-sie-pan-lubomirski-nawrocil.txt</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-2810-0</meta>
<meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta>
<dc:relation.hasFormat id="epub" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/epub/sienkiewicz-jako-sie-pan-lubomirski-nawrocil.epub</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-3879-6</meta>
<meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta>
<dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/mobi/sienkiewicz-jako-sie-pan-lubomirski-nawrocil.mobi</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-4965-5</meta>
<meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta>
<category.thema.main>FS.WL-N </category.thema.main>
    </rdf:Description>
</rdf:RDF><opowiadanie>


<abstrakt>
<akap><tytul_dziela>Jako się pan Lubomirski nawrócił i kościół w Tarnawie zbudował</tytul_dziela> to legenda ludowa opracowana przez Henryka Sienkiewicza.</akap>


 
<akap>Jej główny bohater był wyznania luterańskiego, jednak usłyszał, że Dzieciątku Jezus nie są mili wyznawcy jego odłamu oraz inni heretycy. Lubomirski bardzo chciałby pojechać do Betlejem i zapytać Dzieciątko o to osobiście, jednak nie ma niestety pieniędzy na taką wyprawę. Pewnego razu dowiaduje się od wędrownego dziada, że na szczycie pobliskiej Babiej Góry jest czarownica, przyszła matka antychrysta, która mogłaby udzielić mu takiej odpowiedzi.</akap>




<akap>Henryk Sienkiewicz, jeden z najbardziej znanych polskich powieściopisarzy epoki pozytywizmu, jest również autorem nowel o tematyce historycznej, religijnej i podróżniczej. Za całokształt twórczości w 1905 roku otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury.</akap>


</abstrakt>

<autor_utworu>Henryk Sienkiewicz</autor_utworu>




<nazwa_utworu>Jako się pan Lubomirski nawrócił i kościół w Tarnawie
zbudował</nazwa_utworu>


<podtytul>Wedle podania ludowego</podtytul>

<akap>Kiedy się Pan Jezus w Betlejem narodził, pan Lubomirski z Tarnawy był
jeszcze lutrem<pe><slowo_obce>luter</slowo_obce> (pot.) --- chrześcijanin wyznania ewangelicko-augsburskiego, założonego przez Marcina Lutra.</pe>. Ale że człek był mądry i przemyślny, a zasłyszał, że Dzieciątko Jezus bardzo nierade widzi lutrów i rozmaitych innych heretyków,
zaczął więc w głowę zachodzić, jak by się przekonać, czy to prawda.</akap>


<akap>Stangret, Krakowiak, co go w cztery konie woził, mówił mu, że najprostsza
rzecz będzie do bryki założyć, pojechać do Betlejem i tam dokumentnie
Najświętsze Dzieciątko wypytać. Na nieszczęście pan Lubomirski długo
przedtem z Turkami wojował<pe><slowo_obce>Z Turkami wojował</slowo_obce> --- wojny takie trwały przez cały wiek XVII (baśń oczywiście ignoruje chronologię, skoro Lubomirski chce spotkać Dzieciątko Jezus).</pe> i tyle pieniędzy na wojsko wydał, że w końcu i
Tarnawę u Żydów zadłużył, z której to przyczyny nie miał na drogę nie tylko
do Betlejem, ale nawet i do Krakowa.</akap>


<akap>Myśli tedy i myśli, jak by tu sobie poradzić, aż jednego dnia przychodzi do
niego stary wędrowny dziad i powiada mu tak:</akap>


<akap_dialog><begin id="b1370269535205-3255364014"/><motyw id="m1370269535205-3255364014">Pieniądz, Czarownica</motyw>--- Daleko stąd --- powiada --- na zachód słońca jest Babia Góra<pe><slowo_obce>Babia Góra</slowo_obce> --- najwyższy szczyt Beskidu Zachodniego (1725 m n.p.m.).</pe>, taka wysoka,
że cień od niej na siedem mil pada. Na samym wierzchu tej góry mieszka
okrutnie bogata czarownica, która dla Jancychrysta<pe><slowo_obce>Jancychryst</slowo_obce> --- Antychryst.</pe> koszulę szyje. Co rok
jeden tylko ścieg wolno jej zrobić, ale kiedy koszulę skończy, wtedy się
Jancychryst z niej narodzi i ze świętą wiarą wojować zacznie. Puścić --- powiada --- to wiedźma każdego ku sobie puści i pieniędzy pozwoli mu zabrać,
ile dźwignie, jeno<pe><slowo_obce>jeno</slowo_obce> (daw.) --- tylko.</pe> nigdy ludzie nie widzieli, żeby kto wrócił.</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Czemu tak? --- pyta pan Lubomirski.</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Dlatego --- mówi dziad --- że jej straszne smoki i rozmaite gady strzegą, więc
jak kto wraca, to go gonią, a jak dogonią, nim z cienia wyjedzie, to na drobne
szmaty go rozedrą.<end id="e1370269535205-3255364014"/></akap_dialog>


<akap>Począł się pan Lubomirski w głowę drapać, bo bardzo mu się te smoki i
gady nie spodobały, a pieniądze chciał mieć. Ale po odejściu dziada przyszło
mu do głowy, że skoro są tacy, którzy i samego diabła potrafią w pole
wywieść, to przecie na tę gadzinę z Babiej Góry musi być jakiś sposób. Głowił
się dzień, głowił drugi i trzeci, wreszcie powiedział sobie: ,,Albo starosta, albo
kapucyn<pe><slowo_obce>Albo starosta, albo kapucyn</slowo_obce> --- przysłowie oznaczające wybór między sukcesem (starostwo) a przekreśleniem szans na powodzenie życiowe (wstąpieniem do zakonu żebraczego).</pe>" --- i pojechał.</akap>


<akap>Wziął siedem koni dobrych, ścigłych, i pierwszego przywiązał do drzewa w
tym miejscu, w którym się cień od Babiej Góry kończy, drugiego o milę wyżej,
trzeciego znowu o milę --- i tak aż do szóstego, dopiero na siódmego wsiadł i ku
czarownicy na nim pojechał.</akap>


<akap>Jedzie tedy i rozgląda się na prawo, rozgląda na lewo, aż tu leżą jak kłody,
między kosówką<pe><slowo_obce>kosówka</slowo_obce> --- kosodrzewina.</pe>, to smoki paskudne o trzech głowach, to węże ogromne, to
rozmaite żmije i padalce. Ten i ów podniesie czasem łeb, zasyczy, zębami
kłapnie, ale nie mówią mu nic.</akap>


<akap_dialog>--- Hej! --- myśli pan Lubomirski --- żeby to były zwyczajne smoki i wężary,
można by im mieczem łby porozwalać, ale przeciw piekielnym mocom
szabla na nic --- i trzeba chyba z babą coś wskórać, bo inaczej żywy nie
wrócę.</akap_dialog>


<akap>Dojechał wreszcie do szczytu i patrzy: siedzi straszna jędza piekielnica,
koszulę szyje. Zsiadł pan Lubomirski z konia, pokłonił jej się po kawalersku i
tak grzecznie do niej powiada:</akap>


<akap_dialog>--- Jak się masz --- powiada --- stary wiechciu od butów! Przyjechałem tu po
twoje skarby, bom swoje na wojnę wydał, a teraz mi na drogę potrzeba. Dasz --- dobrze, nie dasz --- też dobrze, jeno nie marudź, bo mi okrutnie pilno.</akap_dialog>


<akap>Roześmiała się na to baba tak, że aż pan Lubomirski ostatni jej jedyny
trzonowy ząb zobaczył, i mówi:</akap>


<akap_dialog>--- Oj-jej, dlaczego nie, oto widzisz tu w workach koło mnie złoto, perły i
diamenty, bierz, ile chcesz, ale pierwej napij się ze mną wina prze zdrowie<pe><slowo_obce>prze zdrowie</slowo_obce> --- dziś popr.: na zdrowie.</pe>.</akap_dialog>


<akap>I wzięła zaraz dwie szklenice, nalała z jednego gąsiora<pe><slowo_obce>gąsior</slowo_obce> --- pękata butla z wąską szyjką.</pe> do jednej, z drugiego
do drugiej i powiada:</akap>


<akap_dialog>--- Chaim!</akap_dialog>


<akap>Ale pan Lubomirski, któren, jako się rzekło, był człek mądry i przemyślny,
wnet pomiarkował<pe><slowo_obce>pomiarkować</slowo_obce> (daw.) --- zorientować się.</pe>, że skoro baba nie z tego samego gąsiora w obie szklenice
leje, to musi być w tym jakaś podrywka<pe><slowo_obce>podrywka</slowo_obce> (daw., pot.) --- podstęp.</pe>. Począł tedy głową kręcić i patrzeć
tak, jakby co za babą zobaczył.</akap>


<akap_dialog>--- Czego się rozglądasz? --- pyta baba.</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Bo się mgły rozstąpiły i krzyże na kościołach w jakowymś mieście
widać.</akap_dialog>


<akap>Zlękła się wiedźma.</akap>


<akap_dialog>--- Gdzie? --- pyta.</akap_dialog>


<akap_dialog>--- A za twoimi plecami.</akap_dialog>


<akap>Baba obróciła się całkiem i przykryła oczy ręką, a pan Lubomirski prędko
przemienił szklenice.</akap>


<akap_dialog>--- Ej, co też gadasz? Mgła jak żur gęsta --- mówi jędza, a on na to:</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Tak mi się uwidziało.</akap_dialog>


<akap>Wzięła jędza znów szklenicę.</akap>


<akap_dialog>--- Chaim!</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Siulim!</akap_dialog>


<akap>Wypili.</akap>


<akap>Ledwo wypili --- bęc baba na plecy i usnęła twardym snem.</akap>


<akap>A pan Lubomirski łap za złoto, cap za perły i diamenty, na koń i w nogi.
Leci, leci, dopada do tego konia, co był o milę uwiązany --- hop na siodło --- i w
cwał dalej.</akap>


<akap>A tymczasem rozbudziła się piekielnica, bo dla niej trzeba było mocniejszej
jeszcze przyprawy --- i nuż się drzeć:</akap>


<akap_dialog><begin id="b1370269568578-437183164"/><motyw id="m1370269568578-437183164">Ucieczka</motyw>--- Huź, smoki, huź, węże, huź, żmijce i padalce! Gońcie i rwijcie tego
rycerza, co ze skarbami mego przyszłego syna Jancychrysta ucieka!</akap_dialog>


<akap>Dopiero kiedy nie zakłębi się w górach, kiedy nie ruszą się potwory, aż się
bór począł jak od wiatru kołysać. Dopadają pierwszego konia, rwą go na
drobne szmaty, że tylko kości w zębach im chruszczą --- zjadły.</akap>


<akap>Pędzą dalej, bo baba krzyczy na mitręgę<pe><slowo_obce>mitręga</slowo_obce> (daw.) --- trud, męcząca i daremna praca.</pe> --- aż oto drugi koń. Rozerwały go
też, jako mogły, najprędzej i zżarły razem z siodłem. Widzą potem trzeciego --- zżarły, widzą czwartego --- zżarły. Ale że zamarudziły coś niecoś przy każdym,
więc gdy zżarły szóstego, już pan Lubomirski wyskoczył na siódmym z cienia,
który Babia Góra na siedem mil od południa ku północy rzuca.</akap>


<akap>Obrócił się tedy ku nim i nuż drwić:</akap>


<akap_dialog>--- Całujcież teraz psa w nos!<end id="e1370269568578-437183164"/></akap_dialog>


<akap>A one wspinają się, kłębią, szczerzą zęby, charczą, ale im za cień nie wolno.
Jedna tylko żaba hycnęła z takim rozpędem, że już się nie mogła wstrzymać i
skoczyła panu Lubomirskiemu na ramię. Ale on się jej bynajmniej nie przestraszył, naprzód dlatego, że się wcale żab nie bał, a po wtóre, że gdy słońce na
nią padło, poczęła na poczekaniu dębieć.</akap>


<akap_dialog>--- Tuś, ropucho! --- powiedział do niej pan Lubomirski.</akap_dialog>


<akap>A ona jęła go prosić pokornie:</akap>


<akap_dialog>--- Wrzuć mnie --- prawi --- do cienia, bo inaczej skamienieję ze szczętem, a ja
ci za to powiem prawdę na każde pytanie, które mi zadasz.</akap_dialog>


<akap>Zamyślił się więc rycerz przez chwilę, a potem rzekł do niej:</akap>


<akap_dialog>--- Z piekłaś jest?</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Z piekła.</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Powiedz mi tedy, jakiej wiary najbardziej się w piekle boicie?</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Taką rzecz do ucha ci tylko mogę powiedzieć, bo gdyby to gadziny
usłyszały, to choćbyś mnie potem w cień wrzucił, zaraz by mnie zagryzły.</akap_dialog>


<akap>I poczęła mu szeptać do ucha, a pan Lubomirski słuchał, słuchał, po czym
wziąwszy żabę rzucił ją na powrót do cienia i tak rzekł do swojej własnej
duszy:</akap>


<akap_dialog>--- To już teraz nie potrzebowałbym do Betlejem jechać, Dzieciątka o
prawdziwą wiarę pytać, ale pojadę, by Mu się czołem do świętych nóżek
pokłonić.</akap_dialog>


<akap>Po drodze obaczył, że trzej królowie na piechotę tam idą, więc im się do
kolaski przysiąść pozwolił, za co podziękowali pięknie i obiecywali syna, co
mu się miał narodzić, do chrztu trzymać.</akap>


<akap>A w Tarnawie, za skarby Babie-Jędzy zabrane, stanął wielki kościół, w
którym dotychczas nabożeństwo na chwałę Bożą się odprawia.</akap>

</opowiadanie></utwor>