<utwor>
<rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/shakespeare-miarka-za-miarke/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Shakespeare, William</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Miarka za miarkę</dc:title>
<dc:contributor.translator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Ulrich, Leon</dc:contributor.translator>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kraszewski, Józef Ignacy</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kozioł, Paweł</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Budzyńska, Sylwia</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Budzyńska, Sylwia</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Renesans</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Dramat</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Dramat szekspirowski</dc:subject.genre>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Komedia</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja cyfrowa wykonana przez fundację Nowoczesna Polska z egzemplarza pochodzącego ze zbiorów Doroty Kowalskiej.</dc:description>
<dc:contributor.funding xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Paweł Siemiątkowski</dc:contributor.funding>
<dc:contributor.funding xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Ruslan Kowalczuk</dc:contributor.funding>
<dc:contributor.funding xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Wanda</dc:contributor.funding>
<dc:contributor.funding xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xxx</dc:contributor.funding>
<dc:contributor.funding xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Michalina Pacholska</dc:contributor.funding>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/miarka-za-miarke</dc:identifier.url>
<dc:source.URL xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"/>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">William Shakespeare, Komedie, tom I, tłum. L. Ulrich, S. Koźmian, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1964.</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - tłumacz Leon Ulrich zm. 1885</dc:rights>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">1956</dc:date.pd>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2016-05-10</dc:date>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<developmentStage>0.3</developmentStage>
<dc:relation.hasFormat id="pdf" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/pdf/miarka-za-miarke.pdf</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-0982-6</meta>
<meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta>
<dc:relation.hasFormat id="html" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/miarka-za-miarke.html</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-1945-0</meta>
<meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta>
<dc:relation.hasFormat id="txt" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/txt/miarka-za-miarke.txt</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-2900-8</meta>
<meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta>
<dc:relation.hasFormat id="epub" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/epub/miarka-za-miarke.epub</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-3978-6</meta>
<meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta>
<dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/mobi/miarka-za-miarke.mobi</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-5064-4</meta>
<meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta>
<category.legimi>Dramat</category.legimi>
    <dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/use/7280.jpg</dc:relation.coverImage.url>
    <dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Mariana, John William Waterhouse (1849–1917), domena publiczna</dc:relation.coverImage.attribution>
    <dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/7280/</dc:relation.coverImage.source>
    <category.thema.main>DDA</category.thema.main>
    <category.thema>DDL</category.thema>
    <category.thema>FBC</category.thema>
    <category.thema>5PX-GB-S</category.thema>
    </rdf:Description>
</rdf:RDF>

<dramat_wierszowany_l>

<abstrakt>
<akap><tytul_dziela>Miarka za miarkę</tytul_dziela> --- komedia Williama Shakespeare'a z roku 1603.</akap>


 
<akap>Akcja osadzona jest w Wiedniu, którego książę deklaruje opuszczenie miasta (w rzeczywistości pozostając w nim w przebraniu zakonnika), a swoją władzę tymczasowo oddaje w ręce surowego sędziego Angela. Ten swoją pierwszą decyzją odnawia stare prawo karzące śmiercią za cudzołóstwo. Wkrótce jednak sam pragnie złamać to prawo, gdy przychodzi do niego Izabela, piękna siostra skazanego na śmierć Klaudia. Komplikacje fabularne rozwiązuje w końcu przebrany książę.</akap>


 </abstrakt>

<autor_utworu>William Shakespeare</autor_utworu>



<nazwa_utworu>Miarka za miarkę</nazwa_utworu>




<lista_osob>
<naglowek_listy>OSOBY</naglowek_listy>



<lista_osoba><osoba>Wincencjo</osoba> --- książę</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Angelo</osoba> --- namiestnik w nieobecności <osoba>Księcia</osoba></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Eskalus</osoba> --- stary pan, kolega <osoba>Angela</osoba> w namiestnikostwie</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Klaudio</osoba> --- młody szlachcic</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Lucjo</osoba> --- dziwak</lista_osoba>


<lista_osoba>Dwóch innych podobnego charakteru szlachciców</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Stróż więzienia</osoba></lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Tomasz</osoba> --- mnich</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Piotr</osoba> --- mnich</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Sędzia</osoba></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Łokieć</osoba> --- głupowaty sługa policyjny</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Pianka</osoba> --- głupowaty szlachcic</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Pompej</osoba> --- służący <osoba>Pani Przepieczonej</osoba></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Abhorson</osoba> --- kat</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Barnardyn</osoba> --- rozpustny więzień</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Izabela</osoba> --- siostra <osoba>Klaudia</osoba></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Mariana</osoba> --- narzeczona <osoba>Angela</osoba></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Julia</osoba> --- kochanka <osoba>Klaudia</osoba></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Franciszka</osoba> --- zakonnica</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Pani Przepieczona</osoba> --- rajfurka</lista_osoba>


<lista_osoba>Panowie, szlachta, straż, oficerowie, służba.</lista_osoba>


</lista_osob>





<miejsce_czas>Scena w Wiedniu.</miejsce_czas>




<naglowek_akt>AKT PIERWSZY</naglowek_akt>





<naglowek_scena>SCENA PIERWSZA</naglowek_scena>

<didaskalia>Pokój w pałacu <osoba>Księcia</osoba>.
Wchodzą <osoba>Książę</osoba>, <osoba>Eskalus</osoba>, panowie, służba.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Eskalus...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Panie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Chcieć ci wykładać rządu tajemnice,/
Byłoby tylko słowa marnotrawić,/
Bo wiem, że twoja w rzeczach tych nauka/
Prześciga wszystko, co mógłbym powiedzieć;/
Jedno więc tylko teraz mi zostaje:/
Przyrzucić władzę do twojej zasługi,/
Wolne ci pole działania zostawić./
Nie znam prawnika dosyć ćwiczonego/
Samotną pracą i długą praktyką,/
Co by cię przeszedł znajomością ludzi/
I ustaw naszych, i prawnych terminów./
Papier ten nasze zawiera zlecenia,/
A pragnę, żebyś wiernie się ich trzymał./
Niechaj Angelo stawi się przed nami./
<didask_tekst>Wychodzi sługa.</didask_tekst>/
Jak sądzisz, naszą zastąpi osobę?/
Trzeba ci wiedzieć, że go wybieramy/
Naszym zastępcą na czas oddalenia./
Naszym postrachem i łaską odziany,/
Wszystkie przybory władzy naszej weźmie./
Co o tym myślisz?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Jeśli mąż jest w Wiedniu</wers_cd>/
Godny tej łaski i takich honorów,/
Mężem tym jeden Angelo.
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wchodzi <osoba>Angelo</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Przychodzi.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Zawsze książęcym rozkazom posłuszny,/
Przybiegam, panie, po twoje zlecenia.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Słuchaj, Angelo, życie twoje całe/
Głośnym jest świadkiem duszy twej przymiotów,/
Lecz sam nie jesteś swych cnót właścicielem,/
Nie masz więc prawa w cieniu ich marnować!/
Co my z pochodnią, niebo robi z nami;/
Jak dla niej samej nie palim pochodni,/
Tak cnoty nasze, gdyby na jaw nie szły,/
Śpią w naszej duszy, jak gdyby nie były./
Duch nasz odbiera piękne dary nieba,/
Tylko ażeby piękności był twórcą;/
Natura bowiem nigdy nie pożycza,/
Choćby skrupułu swej doskonałości,/
Żeby zarazem, gospodarna pani,/
Od swych dłużników, jak chciwy wierzyciel,/
Nie wymagała dzięków i procentów./
Lecz na co długie mowy do człowieka,/
Co zna tak dobrze wielkość mych poruczeń?/
Przyjm więc, Angelo, w mej nieobecności/
Władzę mą całą; śmierć i przebaczenie/
W twym będą sercu i na twym języku./
Stary Eskalus, choć pierwszy wybrany,/
Twym jest podwładnym. To twa nominacja.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Racz, panie, metal mój wprzód wypróbować,/
Nim tak szlachetny, wielki wizerunek/
Na nim wyciśniesz.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>


<kwestia><strofa><wers_cd>Nie szukaj wybiegów;</wers_cd>/
Nasz wybór długich skutkiem jest rozmysłów,/
Przyjmij więc honor, który ci dajemy./
Odjazd nasz śpieszny nie daje nam czasu/
O ważnych z tobą rozmówić się sprawach; /
Lecz gdy pozwolą czas i interesa,/
Damy ci listem wiadomość o sobie,/
Jak wy listownie wszystko opowiecie,/
Co się tu dzieje. Teraz bądźcie zdrowi!/
A mam nadzieję, że wiernie i pilnie/
Będziecie pełnić powierzoną władzę.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Pozwól nam, panie, byśmy cię część drogi/
Odprowadzili.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Pośpiech nie dozwala.</wers_cd>/
Zresztą, na honor, nie troszczcie się o nic;/
Całą wam moją powierzyłem władzę,/
Możecie prawo ostrzyć lub łagodzić,/
Jak to myśl wasza za stosowne uzna./
Dajcie mi rękę. Odjeżdżam tajemnie;/
Choć lud mój kocham, mam jakąś odrazę/
Na próżne dawać mu się widowisko/
Ni mi do smaku, chociaż w dobrej chęci,/
Głośne oklaski i krzykliwe ,,wiwat"!/
Liche mam zdanie o rozumie ludzi,/
Co za takimi gonią się fraszkami./
Raz jeszcze jeden bywajcie mi zdrowi!</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>







<kwestia><strofa>
Niechaj Bóg waszym poszczęści zamiarom!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
I niech szczęśliwie do domu was wróci!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Dzięki wam za to; bywajcie mi zdrowi!
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wychodzi.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Pozwól mi, panie, szczerze z sobą mówić,/
Albowiem wiele na tym mi zależy,/
Bym poznał całą władzy mej rozciągłość./
Wiem, że mam władzę, lecz jaka jej siła,/
Jaka natura, nie rozumiem jeszcze.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
I ja nie więcej. Odejdźmy na stronę,/
A cała nasza w sprawie tej wątpliwość/
Skończy się wkrótce.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Jestem na rozkazy.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wychodzą.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA DRUGA</naglowek_scena>


<didaskalia>Ulica.
Wchodzą <osoba>Lucjo</osoba> i dwaj szlachcice.</didaskalia>



<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Jeśli książę z innymi książętami nie pogodzi się z królem węgierskim, to wszyscy książęta rzucą się na króla.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY SZLACHCIC</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Niech nam da niebo swój pokój, ale nie pokój króla węgierskiego!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>DRUGI SZLACHCIC</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Amen.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Kończysz jak pobożny korsarz, który wypłynął na morze z dziesięcioma przykazaniami, ale wyskrobał jedno z tablicy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGI SZLACHCIC</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie kradnij?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>To właśnie przykazanie wyskrobał.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY SZLACHCIC</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Bo to przykazanie nakazywało kapitanowi i jego ludziom wyrzec
się własnego rzemiosła; boć, żeby kraść, wypłynęli. Nie ma
między nami jednego żołnierza, który by odmawiając modlitwy
przed obiadem, smakował w prośbie, która błaga o pokój.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGI SZLACHCIC</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie słyszałem jednego żołnierza sarkającego na tę modlitwę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Coś mi się wszystko zdaje, że nie byłeś tam nigdy, gdzie odmawiają modlitwy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGI SZLACHCIC</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nigdy? Przynajmniej tuzin razy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY SZLACHCIC</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A na jaką nutę śpiewanych?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Na jaką chcesz nutę i w jakim chcesz języku.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY SZLACHCIC</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A ja bym jeszcze dodał: i w jakiej chcesz religii.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A czemu nie? Modlitwa jest modlitwą na przekór wszystkim
dysputom; jak na przykład: z ciebie łotr wierutny mimo wszelkich cnót.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY SZLACHCIC</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Przypuśćmy. Z jednej jesteśmy sztuki, jednymi wystrzyżeni nożycami.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Zgoda, toć krajka i aksamit jedną robią sztukę: ty jesteś krajką.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY SZLACHCIC</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A ty aksamitem. To prawda, trzy razy postrzyżonym aksamitem.
Ja też wolę być krajką angielskiego szaraczku niż jak ty strzyżonym na francuski aksamit<pe><slowo_obce>strzyżony na francuski aksamit</slowo_obce> --- tu: z włosami wypadającymi wskutek choroby wenerycznej.</pe>. Czy się jasno wytłumaczyłem?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Bardzo jasno. Z mowy twej widzę, że nie bez kosztów przyszedłeś do takiej nauki. Twoje własne zeznanie uczy mnie, jak
pić twoje zdrowie: zawsze pierwszy, a nigdy po tobie i nigdy
z twojej szklanki.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>PIERWSZY SZLACHCIC</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Zdaje mi się, że sam sobie zaszkodziłem. Jak sądzisz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGI SZLACHCIC</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie ma wątpliwości, a to czyś zdrów, czy robaczywy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Patrzcie, patrzcie, zbliża się pani Uśmierznicka.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY SZLACHCIC</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Pod jej dachem tyle kupiłem chorób, że mi wypadają...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>DRUGI SZLACHCIC</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Na ile?</akap></kwestia>
 


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Zgadnij.</akap></kwestia>
 


<naglowek_osoba>DRUGI SZLACHCIC</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Na trzy tysiące talarów rocznie.</akap></kwestia>
 


<naglowek_osoba>PIERWSZY SZLACHCIC</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>I trochę więcej.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>



 

<kwestia><akap>Francuską koronę w dodatku.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY SZLACHCIC</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Tylko choroby we mnie widzisz, ale się mylisz, jam czerstwy jak
rydz.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>Nie przeczę; ale twoje: czerstwy, nie znaczy: zdrowy, ale wyschły. Kości twoje wyschły; bezbożność ucztowała na tobie.</akap></kwestia>


<didaskalia>Wchodzi <osoba>Rajfurka</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>PIERWSZY SZLACHCIC</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Witamy! W którym dziś biodrze głębsza scyjatyka?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RAJFURKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Dobrze, dobrze, tylko że nie pora teraz żartować; aresztowano
tam i poprowadzono do więzienia człowieka, który wart takich
jak wy wszyscy pięć tysięcy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY SZLACHCIC</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Kogo? Powiedz, proszę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RAJFURKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Kogoż, jeśli nie Klaudia, sinior Klaudia.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY SZLACHCIC</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Klaudio w więzieniu? To być nie może!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>RAJFURKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A ja wiem, że to jest. Widziałam sama, jak go aresztowano, jak
go poprowadzono; ale co gorsza, za trzy dni utną mu głowę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Mimo naszych żartów nie chciałbym, żeby go to spotkało. Czy
jesteś tego pewna?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RAJFURKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Zbyt tylko pewna; a za to jedynie, że pani Julii zrobił dziecko.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Zaczynam wierzyć, że to być może; dwie już godziny minęły, jak
miał przyjść do mnie, a on zawsze był słowny.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGI SZLACHCIC</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Prócz tego, zgadza się to, jak wiesz, z tym, cośmy przed chwilą
mówili.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY SZLACHCIC</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A przede wszystkim zgadza się to z ostatnią proklamacją.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Spieszmy wywiedzieć się o prawdzie.</akap></kwestia>


<didaskalia>Wychodzi <osoba>Lucjo</osoba> i szlachcic.</didaskalia>



<naglowek_osoba>RAJFURKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Tak więc trochę przez wojnę, trochę przez potnicę<pe><slowo_obce>potnica</slowo_obce> --- tu: kąpiel parowa (uznawana za metodę leczenia syfilisu).</pe>, trochę przez
szubienicę, a trochę przez ubóstwo, dość, że straciłam całą
klientelę.
<didask_tekst>Wchodzi <osoba>Pompej</osoba>.</didask_tekst>
A ty tu po co? Co za nowiny przynosisz?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Prowadzą tam człowieka do więzienia.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RAJFURKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Co on zrobił?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Panią...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RAJFURKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ale jakie jego przewinienie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Łowił pstrągi nie w swej rzece.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RAJFURKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Co? Czy jakiej pannie zrobił dziecko?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie, ale z panny zrobił panią. Jak to, czy nie słyszałaś o proklamacji?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RAJFURKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>O jakiej proklamacji, człowieku?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Że wszystkie domy<pe><slowo_obce>domy</slowo_obce> --- tu: domy schadzek.</pe> na przedmieściach Wiednia będą zburzone?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RAJFURKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A co zrobią z domami w samym mieście?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Zostawią je na zasiew; a i one także ten sam los byłby spotkał,
gdyby nie jeden mądry obywatel, który się wstawił za nimi.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RAJFURKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Jak to, wszystkie nasze domy schadzek na przedmieściach mają
być zburzone?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Z ziemią zrównane.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RAJFURKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A to mi zmiana w rzeczypospolitej! A ze mną co się stanie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ba, ba, nie lękaj się niczego. Dobremu konsyliarzowi nie braknie
nigdy na klientach. Zmieniając mieszkanie, nie potrzebujesz
zmieniać rzemiosła, a ja zawsze twoim będę pomocnikiem. Nie
trać serca, zmiłują się nad tobą ludzie; ty, co prawie straciłaś
oczy na publicznej służbie, znajdziesz u ludzi poważanie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RAJFURKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Co nam tu wypadnie robić, chłopcze mój, Tomaszu? Idźmy do
domu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Właśnie nadchodzi sinior Klaudio pod strażą dozorcy więzienia,
a z tamtej strony zbliża się, widzę, pani Julia.</akap></kwestia>


<didaskalia>Wychodzą.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA TRZECIA</naglowek_scena>


<didaskalia>Klasztor.
Wchodzą <osoba>Stróż więzienia</osoba>, <osoba>Klaudio</osoba>, <osoba>Julia</osoba>, straż, <osoba>Lucjo</osoba>,
dwaj szlachcice.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KLAUDIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Czemu po mieście wodzisz mnie jak dziwo?/
Wedle rozkazu zamknij mnie w więzieniu.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>






<kwestia><strofa>
Co robię, panie, nie robię w złej myśli,/
Ale z wyraźnych poleceń Angela.
</strofa></kwestia>






<naglowek_osoba>KLAUDIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Tak więc półbożek Władza samowolnie/
Żelazną ręką uciskać nas może,/
Kogo chce, może łaskami osypać,/
Bez miłosierdzia, kogo chce, katować,/
Ale się zawsze zowie: Sprawiedliwość.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Jaki jest powód, mój Klaudio, twojego uwięzienia?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KLAUDIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Zbytek wolności, mój Lucjo, wolności./
Jak przesycenie postu jest rodzicem,/
Tak i swawola niewoli jest matką. /
Jak szczur swą trutkę pożera łakomie,/
Tak serce ludzkie, zguby swojej chciwe, /
Truciznę własną pije --- i umiera.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Gdybym był pewny, że pod kluczem tak będę mądrze rozprawiał,/
posłałbym po którego z moich wierzycieli. Żeby jednak nie kłamać, wyznam, że przenoszę prawić duby na wolności niż moralizować w więzieniu. Jaki twój występek Klaudio?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KLAUDIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Mówić o tym byłoby nowym występkiem.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Co? Mężobójstwo?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KLAUDIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Nie.
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Wszeteczeństwo?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KLAUDIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Nazwij tak rzecz, jeśli ci się podoba.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
W drogę, panie, czas nagli.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>KLAUDIO</naglowek_osoba>






<kwestia><strofa>
Jeszcze słowo, dobry przyjacielu. Lucjo, chciałbym ci powiedzieć/
jedno słowo.
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Bierze go na stronę.</didaskalia>



<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Sto, jeśli ci się przydać na co mogę. Czy taki los czeka wszeteczeństwo?
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>KLAUDIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Mnie taki spotkał. Do mej Julii łoża/
Kontrakt zupełne nadawał mi prawo./
Wszak znasz ją; ona ślubną jest mi żoną;/
Jeśli brak jeszcze pewnych formalności,/
Te odłożyłem dlatego jedynie, /
By wyrwać posag z szkatuły jej krewnych;/
Przed nimi sprawę ukryliśmy całą, /
Póki nam lepszych nie pokażą chęci. /
Lecz los zawzięty na osobie Julii /
Zbyt jasno nasze wypisał zamęście.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Czy zaszła w ciążę?
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>KLAUDIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Tak jest, na nieszczęście</wers_cd>/
Nowy namiestnik, czy to zaślepiony/
Blaskiem potęgi uchwyconej świeżo,/
Czy, naród cały biorąc za rumaka,/
Chciał mu dać uczuć władzy swej ostrogę/
W tej zaraz chwili, w której siodła dosiadł;/
Czy miejsce samo tyranii jest gniazdem,/
Czy też osoba, co na nim zasiadła,/
Nie wiem, wiem tylko, że nowy namiestnik/
Rozbudził wszystkie prawa zapleśniałe,/
Które, jak zbroja rdzą czasu okryta,/
Od tak już dawna wisiały na ścianie,/
Że dziewiętnaście przeszło lat ubiegło,/
Jak się ich żadna nie dotknęła ręka;/
Aż nagle, żeby zrobić sobie imię, /
Drzemiące prawo do mnie zastosował,/
Tak tylko, żeby zrobić sobie imię.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie wątpię o tym. Twoja głowa tak słabo teraz na twoim karku/
się trzyma, że zakochana mleczarka strąciłaby ją westchnieniem./
Wyślij za księciem; załóż do niego apelację.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KLAUDIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Chciałem, lecz księcia niepodobna znaleźć./
Proszę cię, Lucjo, zrób mi jedną łaskę;/
Dziś siostra moja wchodzi do klasztoru,/
Aby rozpocząć próby nowicjatu;/
Śpiesz do niej, opisz me niebezpieczeństwo,/
Proś w mym imieniu, niechaj mi wyszuka/
Przy namiestniku surowym obrońców,/
Błagaj, niech sama do niego pośpieszy;/
Niemało liczę na jej pośrednictwo,/
Bo jest w młodości milcząca wymowa/
Na serca mężów silnie działająca,/
A przy tym sztukę posiada szczęśliwą,/
Że kiedy zechce, budzi przekonanie/
Rozumnym słowem w słuchaczów swych myśli.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>






<kwestia><akap>Daj Boże, aby się jej to udało tak dla pociechy podobnych tobie,
którzy inaczej pod surowym staliby prawem, jak dla uratowania
twojego życia, które bym widział z żalem tak głupio przegrane
w jednej partii mariasza.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KLAUDIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Dziękuję ci, dobry przyjacielu Lucjo.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Nim dwie godzin upłynie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KLAUDIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Stróżu, idźmy teraz.
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wychodzą.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA CZWARTA</naglowek_scena>


<didaskalia>Klasztor.
Wchodzi <osoba>Książę</osoba> i <osoba>Mnich Tomasz</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Nie, święty ojcze, myśl odrzuć podobną;/
Nie chciej przypuszczać, że miłości strzała/
Może dosięgnąć zbrojne męża serce./
Jeżeli żądam u ciebie schronienia,/
To w poważniejszych, dojrzalszych zamiarach/
Niż płoche cele gorącej młodości.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MNICH</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Wolnoż mi pytać o te tajemnice?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Nikt lepiej nie wie jak ty, święty ojcze,/
Żem zawsze lubił życie na ustroniu,/
Że zawsze w niskiej były u mnie cenie/
Huczne zebrania, gdzie szalona młodzież/
Z dziecinną pychą marnowała skarby./
Mąż niezachwiany, surowy i czysty,/
Angelo, w Wiedniu władzę moją dzierży;/
On i lud cały są dziś przekonani,/
Że wyruszyłem tajemnie do Polski,/
Bo sam z umysłu wieść tę rozpuściłem./
Chcesz teraz wiedzieć dla jakich powodów?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MNICH</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Chętnie, mój książę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Są u nas ustawy,</wers_cd>/
Są u nas prawa ostre i surowe/
(Brykliwym koniom potrzebne wędzidło),/
Których czternaście lat nie rozbudziłem,/
Jak lew w jaskini, starością przykuty,/
Co przestał szukać pastwy pośród kniei./
Lecz kiedy ojciec w zbytku pobłażania/
Związane rózgi przed dziećmi postawi/
Raczej na groźbę niż na ich użycie,/
Wnet rózga budzi szyderstwo, nie postrach./
Tak prawa nasze, nie zastosowane,/
Są jak umarłe; zuchwała swawola/
Bezkarnie ciągnie za nos sprawiedliwość,/
Dziecko swą mamkę bije, przyzwoitość/
Znikła do szczętu.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MNICH</naglowek_osoba>




 
<kwestia><strofa>
<wers_cd>W twojej było mocy</wers_cd>/
Sprawiedliwości rozwiązać znów pęta./
Kara z twej ręki większy by wśród ludzi/
Zrobiła postrach. 
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Lękam się, zbyt wielki.</wers_cd>/
Z mej winy lud się na swawolę puścił,/
Tyranią teraz z mej byłoby strony/
Karać za grzechy, które wywołałem, /
Bo kto nie karze winy przy spełnieniu, /
Ten upoważnia do spełnienia winy./
Dlategom władzę Angelowi zwierzył; /
Pod moją tarczą śmiało może karcić, /
A mnie od ciężkich zasłonić wyrzutów./
By jego rządom przypatrzeć się bliżej, /
Niby braciszek twojego zakonu/
Odwiedzę władcę i lud mu podległy./
Daj mi więc habit i naucz mnie, proszę,/
Jak się mam trzymać, bym uszedł za mnicha./
W wolniejszej chwili obszerniej wyłożę/
Moje powody; teraz jeszcze słowo:/
Angelo, człowiek sumienny, surowy/
I zawsze baczny na zawistnych sądy,/
Ledwo chce przyznać, że ma krew w swych żyłach, /
Że kawał chleba nad kamień przenosi;/
Obaczę, czyli władza zmienia ludzi,/
Czy pozór często mylną ufność budzi.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wychodzą.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA PIĄTA</naglowek_scena>


<didaskalia>Klasztor zakonnic.
Wchodzą <osoba>Izabela</osoba> i <osoba>Franciszka</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Nie macie żadnych innych przywilejów?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FRANCISZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Czy tych nie dosyć?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>O, aż nadto dosyć,</wers_cd>/
Uchowaj Boże, bym pragnęła więcej;/
Chciałabym raczej surowszej reguły/
Dla sióstr pod świętej Klary inwokacją.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>


<didaskalia>za sceną</didaskalia>


<kwestia><strofa>
Pokój tym ścianom! Hola!
</strofa></kwestia>




<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Kto tam woła?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FRANCISZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>To głos mężczyzny. Słodka Izabelo,/
Otwórz mu furtkę, spytaj, czego pragnie;/
Jeszcze ci wolno, nie przyjęłaś ślubów;/
Bo gdy je przyjmiesz, nie będziesz już mogła,/
Jak ja nie mogę, z mężczyzną rozmawiać/
Bez obecności matki przeoryszy,/
A wtedy nawet nie wolno ci będzie/
W ciągu rozmowy oblicza odsłonić/
Lub słowa wyrzec, jeśli kwef odchylisz./
Raz jeszcze woła. Idź się z nim rozmówić.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wychodzi.</didaskalia>



<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Pokój i szczęście z tobą! Kto mnie woła?
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wchodzi <osoba>Lucjo</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Witaj, dziewico! Bo lic twoich róże/
Są mi świadkami, że jesteś dziewicą. /
Czy możesz wielką wyświadczyć mi łaskę,/
Dać mi sposobność mówić z Izabelą./
Nowicyjuszką w tych murach, a siostrą/
Nieszczęśliwego brata Klaudiusza?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nieszczęśliwego? A z jakich powodów?/
Pozwól mi, proszę, pytanie to zrobić,/
Bo ja tą siostrą jestem Izabelą.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Piękna dziewico, twój brat cię pozdrawia,/
A w krótkich słowach --- brat twój jest w więzieniu.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Biada mi, biada! Za jakie przestępstwo?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Przestępstwo, które, gdybym ja był sędzią,/
Karę by jego zmieniło na dzięki:/
Swojej kochance zrobił prezent z dziecka.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Proszę cię, panie, racz żarty te skończyć.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
To czysta prawda. Choć moim zwyczajem/
Przy młodych pannach żartami się bawić,/
Wśród których język daleko od serca,/
Nie chciałbym z tobą wolności tej użyć,/
Bo mi się zdajesz niebieskim stworzeniem,/
Przez ślub zrzeczenia duchem nieśmiertelnym,/
Przy którym szczerość jest mi powinnością,/
Jakby przy świętym.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Jeśli ze mnie szydzisz,</wers_cd>/
Jesteś bluźniercą.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Wierzaj memu słowu</wers_cd>/
I słuchaj prawdy, która tej jest treści:/
Twój brat kochankę do łona przycisnął;/
Lecz kto się karmi, ten się i napełnia;/
Jak pole długim odłogiem leżące,/
Jeśli posiane w porę, plon przynosi,/
Tak jej dziś łono jasny daje dowód/
Skrzętnej uprawy swego gospodarza.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Jakaś kobieta w ciąży jego sprawą?/
Czy to nie Julia, a moja kuzynka?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Czy jest twą krewną?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Tylko przez przybranie.</wers_cd>/
Dziewczyny w szkole dają sobie miana,/
Które ich uczuć szczerym są wyrazem.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Tak jest, to Julia.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Niech ją więc zaślubi.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>W tym cała trudność. Jest temu dni kilka,/
Jak książę w dziwny oddalił się sposób;/
Dawał nadzieje kilku młodym panom,/
I mnie w ich liczbie, władzy i urzędów,/
Aż my tu dzisiaj słyszymy od ludzi,/
Dla których nie ma tajemnicy stanu,/
Że obietnica ta była odległa/
O nieskończoność od jego zamiarów./
Na jego miejscu z całą jego władzą/
Stoi Angelo, mąż, w którego żyłach/
Zamiast krwi płynie tylko śnieg stopiony;/
On nie czuł nigdy zmysłowości żądła,/
Postem i pracą, na duszy swej korzyść,/
Przytępia ostrze natury popędów./
Żeby przestraszyć swawolę, co z dawna/
Przed srogim prawem igrała bezkarnie/
Jak przed lwem myszka, on odkopał prawo,/
Które twojego brata śmiercią karze;/
Na jego mocy do turmy go wtrącił,/
A dla przykładu chce bez miłosierdzia/
Całą surowość jego na nim spełnić./
Ostatni promień nadziei nam zgaśnie,/
Jeśli nie zdołasz tkliwą twoją prośbą/
Wzruszyć Angela; w tym mnie właśnie celu/
Brat twój przysyła.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Czy pewno nastaje</wers_cd>/
Na jego życie?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Już wyrok nań wydał,</wers_cd>/
A jak słyszałem, rozkaz egzekucji/
Był wyprawiony.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>O ja nieszczęśliwa!</wers_cd>/
Cóż ja dla niego zrobić będę w stanie?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Próbuj sił swoich.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Sił moich? Niestety!</wers_cd>/
Ja wątpię bardzo...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Wątpienie to zdrajca,</wers_cd>/
Który zwycięstwo często z rąk wydziera,/
Kiedy nas trwogą odwodzi od próby./
Idź do Angela, naucz go, że ludzie,/
Gdy dziewczę prosi, szczodrzy są jak bogi,/
Gdy dziewczę klęknie, kiedy łzę wyleje,/
Każda jej prośba jest tylko rozkazem.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Obaczę, panie, co mogę dlań zrobić.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
A nie trać czasu.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nie zabawię dłużej</wers_cd>/
Niż trzeba, żeby matkę zawiadomić./
Poleć mnie bratu, sam przyjmij me dzięki./
Tej jeszcze nocy przyślę wam wiadomość,/
Jaki osiągną skutek me zabiegi.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Żegnam cię teraz.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Bądź zdrów, dobry panie.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wychodzą.</didaskalia>



<naglowek_akt>AKT DRUGI</naglowek_akt>




<naglowek_scena>SCENA PIERWSZA</naglowek_scena>

<didaskalia>Sala w domu <osoba>Angela</osoba>.
Wchodzą <osoba>Angelo</osoba>, <osoba>Eskalus</osoba>, <osoba>Sędzia</osoba>, <osoba>Stróż więzienia</osoba>, służba.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie róbmy z prawa śmiesznego straszydła,/
Co miało ptaki drapieżne odganiać,/
A które wkrótce przez przyzwyczajenie/
Stało się grzędą zamiast być postrachem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Zgoda, zaostrzmy miecz sprawiedliwości,/
By lekko zaciąć, nie żeby zabijać./
Ach, ten młodzieniec, za którym się wstawiam,/
Jest synem ojca wysokiej zasługi./
Rozważ sam, panie (choć wierzę, że ciągle/
Życie twe biegło prostą drogą cnoty),/
Czyli w wybuchu twoich namiętności,/
Gdyby czas, miejsce twym sprzyjało żądzom,/
Gdyby podszepty twej krwi rozpalonej/
Znalazły pewną do celów swych drogę,/
O, rozważ, czyli nie uległbyś czasem/
Pokusom, które potępiasz w nim dzisiaj,/
Czy by cię prawa nie dosięgła srogość.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Inną jest rzeczą pokus być przedmiotem,/
A inną rzeczą pokusom tym ulec./
Wiem ja, że nieraz w dwunastu przysięgłych/
O życiu więźnia mających stanowić,/
Zasiada stokroć wierutniejszy złodziej/
Niż ten, którego ma dotknąć ich wyrok;/
Lecz sprawiedliwość jawne chwyta zbrodnie;/
Rzecz obojętna dla prawa, że złodziej/
Złodzieja sądzi. Gdy obaczę klejnot,/
Zapewne skrzętnie podejmę go z ziemi,/
Lecz klejnot, który oczów moich uszedł,/
Rozgniotę stopą bez myśli i żalu./
To jego winy wcale nie umniejsza,/
Że grzech podobny i ja popełniłem,/
To może tylko służyć za prawidło/
(Jeżeli kiedy ja, sędzia surowy,/
Stanę się winnym podobnego czynu),/
Aby ta sama dosięgła mnie kara/
Bez żadnych względów. On więc musi umrzeć.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Niechaj się stanie wedle twej mądrości.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Gdzie stróż więzienia?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Jestem na rozkazy.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Dopilnuj, żeby jutro o dziewiątej/
Wyrok spełniono. Daj mu spowiednika,/
Niech się na drogę dobrze przygotuje,/
Bo to ostatnia jest jego pielgrzymka.
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wychodzi <osoba>Stróż</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
I nam, i jemu racz przebaczyć Boże!/
Grzech wznosi jednych, innych cnota traci:/
Jeden bezkarnie ciągle grzeszyć może,/
Inny grzech jeden gardłem swoim płaci.
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wchodzą <osoba>Łokieć</osoba>, <osoba>Pianka</osoba>, <osoba>Pompej</osoba> i straż.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ŁOKIEĆ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Dalej, odstawcie ich tu. Jeśli to są dobrzy ludzie w rzeczypospolitej, co marnie czas marnują po domach publicznych, to ja się nie znam na prawie. Odstawcie ich tu.</akap></kwestia>
 

<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Cóż to, mości panie? Jak się nazywasz i po co tu przychodzisz?</akap></kwestia>
 

<naglowek_osoba>ŁOKIEĆ</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Z pozwoleniem waszej dostojności, jestem ubogi konstabel jego 
książęcej mości, a nazywam się Łokieć. Stoję na sprawiedliwości 
i przyprowadzam przed waszą dostojność dwóch znanych dobroczyńców.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Dobroczyńców? Cóż to za dobroczyńcy? Czy nie chcesz czasem
powiedzieć złoczyńców?</akap></kwestia>
 

<naglowek_osoba>ŁOKIEĆ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Jeśli tak się waszej dostojności podoba. Nie wiem ja dobrze,
czym oni są, ale to wiem i tego jestem pewny, że wierutne
z nich hultaje, że nie ma w nich okruszyny bezbożności, którą
dobry chrześcijan mieć powinien.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Sprawa doskonale wyłożona; dowodzi mądrości urzędnika.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ciągnij rzecz dalej. Co to za ludzie? Imię twoje Łokieć; czemu
nie mówisz, panie Łokciu?</akap></kwestia>
 

<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie może, dostojny panie, do tego trzeba światła, a u niego
tylko łokcie świecą.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A ty co za jeden?</akap></kwestia>
 

<naglowek_osoba>ŁOKIEĆ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>On, panie? To szynkarczyk, panie, a półrajfur, sługa złej niewiasty, której dom, jak powiadają, rozwalono na przedmieściu,
a która teraz trzyma łazienki, choć nie radziłbym nikomu szukać w nich czystości.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Skąd wiesz o tym?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŁOKIEĆ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Żona moja, panie, którą przed niebem i waszą dostojnością prostytuję...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Jak to? Twoją żonę?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŁOKIEĆ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Tak jest, panie, bo to, dzięki Bogu, uczciwa jest niewiasta.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>I dlatego ją prostytujesz?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>ŁOKIEĆ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>I siebie samego tak dobrze jak ją prostytuję, że jeśli ten dom nie
jest domem wszeteczności, to tym gorzej dla niej, bo to nic
warte domisko.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ale skąd wiesz o tym, konstablu?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŁOKIEĆ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Skąd wiem? Od mojej żony, która, gdyby miała cielesne depozycje, mogłaby się tam była dopuścić porubstwa, cudzołóstwa
i wszystkich nieczystości.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Z podszeptów tej kobiety?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŁOKIEĆ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Tak jest, panie, z podszeptów pani Przepieczonej; ale jak mu
w twarz plunęła, obaczył dopiero, z kim ma do czynienia.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Z pozwoleniem waszej dostojności, nie tak stoi sprawa.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŁOKIEĆ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Dowiedź tego przed tymi hajdamakami, ty honorowy człowieku, dowiedź tego.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS </naglowek_osoba><didaskalia>do <osoba>Angela</osoba></didaskalia>





<kwestia><akap>Uważaj na jego przekładnię.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Przyszła ona do nas brzemienna, bo się jej zachciało, z pańskim przeproszeniem, gotowanych śliwek. Mieliśmy podówczas dwie
tylko w całym domu, a i te, w owym odległym czasie, leżały, że
tak powiem, na talerzyku od wetów wartującym mniej więcej
trzy grosze. Wasza dostojność widziała zapewne tego rodzaju
talerzyki; nie chińska to porcelana, ale fajans niezgorszy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Do rzeczy, do rzeczy, mniejsza o talerzyk.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>To prawda, talerzyk niewart niucha tabaki. Wasza dostojność
ma w tym zupełną rację, a więc do rzeczy. Otóż więc, jak już
powiedziałem, ta pani Łokciowa, będąc, jak już powiedziałem,
brzemienną, miała żywot odęty, a zachciało się jej gotowanych
śliwek, a że nie mieliśmy więcej jak dwie na talerzyku, jak to
już powiedziałem, bo pan Pianka, ten sam właśnie tu człowiek,
zjadł resztę, jak powiedziałem, i jak powiedziałem, zapłacił za
nie uczciwie, bo jak pewnie zapamiętasz, panie Pianko, nie miałem ci wydać reszty trzech groszy...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PIANKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>To prawda, nie miałeś.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Bardzo dobrze; gdy więc, jak zapamiętasz, w tę właśnie porę
gryzłeś pestki śliwek wyż rzeczonych...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PIANKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>To prawda, gryzłem podówczas pestki.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Więc dobrze, a ja ci mówiłem, jeśli zapamiętasz, że ten jeden
i tamten drugi nie wyleczą się z wiadomej ci rzeczy, jeśli nie
pójdą na ścisłą dietę, jak ci powiedziałem...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PIANKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Wszystko prawda.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Więc dobrze...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Do rzeczy; nudny z ciebie błazen; do rzeczy. Coście zrobili
żonie Łokcia, że przychodzi na skargę? Opowiedz, coście jej zrobili. Przystąp do rzeczy.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Wasza dostojność nie może jeszcze do niej przystąpić.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ani też myślę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A jednak przystąpi do niej wasza dostojność, z waszej dostojności przyzwoleniem. Błagam, niech wasza dostojność raczy spojrzeć na tego tu Piankę; człowiek ten ma osiemdziesiąt funtów
intraty, a jego ojciec umarł w dzień Wszystkich Świętych. Czy nie w dzień Wszystkich Świętych, panie Pianko?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>PIANKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>W wilię Wszystkich Świętych.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A, tak jest, w wilię Wszystkich Świętych. Spodziewam się, że
to mi są prawdy. Otóż więc, jak powiedziałem, siedział pan
Pianka na stołeczku w izbie Winogradu, w której, jak wiadomo,
najwięcej sobie upodobałeś. Czy to prawda?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>PIANKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Prawda, bo to ciepła izba i doskonała na zimę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Dobrze więc; spodziewam się, że to mi są prawdy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>






<kwestia><strofa>
Widzę, że będziesz bajał przez noc ruską/
W porze, gdy noce ciągną się najdłużej./
Ja muszę odejść; zostawiam ci sprawę,/
A mam nadzieję, że znajdziesz powody,/
Aby na chłostę wszystkich razem skazać.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>I ja tak myślę. Więc żegnam cię, panie.

<didask_tekst>Wychodzi <osoba>Angelo</osoba>.</didask_tekst>
Wróćmy teraz do rzeczy. Coście zrobili żonie Łokcia? Raz jeszcze pytam.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Raz, panie? Nic jej raz nie zrobiliśmy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŁOKIEĆ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Błagam cię, panie, zapytaj, co hultaj ten żonie mojej zrobił.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>I ja także błagam cię, panie, zapytaj mnie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Więc pytam, co zrobił jej ten jegomość.</akap></kwestia>
 

<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Błagam cię, panie, przyjrzyj się twarzy tego jegomościa. Dobry
panie Pianko, spojrzyj na jego dostojność, proszę cię o to w dobrej myśli. Czy przypatrzyła się wasza dostojność jego twarzy?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Przypatrzyłem się jej dobrze.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Błagam cię, panie, przypatrz się jej tylko dobrze.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Już to zrobiłem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Czy wasza dostojność widzi co złego w jego twarzy?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nic wcale.</akap></kwestia>

 
<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Otóż ja gotów przysiąc na Biblię, że co w nim najgorsze, to
twarz jego; jeśli więc co w nim najgorsze, to twarz jego, jakżeby mógł pan Pianka zrobić co złego żonie konstabla? Pragnąłbym, żeby mi na to pytanie wasza dostojność odpowiedział.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ma rację. Cóż ty na to, konstablu?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŁOKIEĆ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Naprzód, z pozwoleniem waszej dostojności, dom tamten jest
respektowany, po wtóre, jegomość ten jest respektowany, a na
koniec, pani jego jest respektowana kobieta.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A ja, panie, na tę rękę przysięgam, że żona jego więcej jest
respektowana jak my wszyscy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŁOKIEĆ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Łżesz, hultaju, łżesz, obrzydły hultaju, nie przyszedł jeszcze czas,
w którym by żona moja była respektowana przez mężczyznę,
kobietę lub dziecię.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Panie, panie, ona była z nim respektowana, nim jeszcze wziął
ją za żonę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Kto tu jest mądrzejszy? Sprawiedliwość czy niegodziwość? --- Czy to prawda?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŁOKIEĆ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A, ty łotrze! a ty hajdamaku! ty złośliwy Hannibalu<pe><slowo_obce>Hannibalu</slowo_obce> --- właśc.: kanibalu.</pe>! Ja z nią
respektowany, nim ją wziąłem za żonę? Jeśli się pokaże, że ja
byłem z nią respektowany albo ona ze mną, to niech mnie wasza
dostojność nie uważa więcej za urzędnika jego książęcej mości.
Dowiedź tego, złośliwy Hannibalu, albo ci wytoczę proces
o gwałt publiczny.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A gdyby ci jeszcze dał w gębę, mógłbyś dołączyć proces o potwarz!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŁOKIEĆ</naglowek_osoba>



 

<kwestia><akap>To prawda; dziękuję waszej dostojności za radę. Co mi każe
wasza dostojność zrobić z tym hultajem?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Żeby ci powiedzieć prawdę, mój konstablu, skoro ten człowiek dopuścił się rzeczy, które byś denuncjował, gdybyś mógł, pozwól, niech brnie w nich dalej, póki się nie dowiesz, co to za
rzeczy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŁOKIEĆ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Dziękuję waszej dostojności za wyrok. Widzisz, rozpustny hultaju, na co ci przyszło, musisz brnąć teraz, hultaju, tak jest, musisz brnąć, hultaju, w twoich rzeczach.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS </naglowek_osoba><didaskalia>do <osoba>Pianki</osoba></didaskalia>





<kwestia><akap>Gdzie się rodziłeś, przyjacielu?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PIANKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Tu w Wiedniu, panie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Czy masz osiemdziesiąt funtów rocznej intraty?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PIANKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Mam, z pozwoleniem waszej dostojności.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS </naglowek_osoba>


<didaskalia>do <osoba>Pompeja</osoba></didaskalia>


<kwestia><akap>Jakie twoje rzemiosło?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Szynkarczyk, szynkarczyk w służbie u biednej wdowy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nazwisko twojej pani?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Pani Przepieczona.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Czy miała więcej niż jednego męża?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Dziewięciu, panie, ostatni był Przepieczony.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Dziewięciu! --- Zbliż się tu, panie Pianko. Panie Pianko, nie życzyłbym sobie, żebyś zabierał znajomość z szynkarczykami, oni
cię odszumują, panie Pianko, a ty ich poprowadzisz na szubienicę.
Idź teraz z Bogiem i niech nie słyszę o tobie więcej.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PIANKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Dziękuję waszej dostojności. Co do mnie, moja noga nie postanie
w szynkowni, żeby mnie tam kto nie pociągnął.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Dosyć na tym, panie Pianko, żegnam cię.
<didask_tekst>Wychodzi <osoba>Pianka.</osoba></didask_tekst>
Teraz na ciebie kolej, panie szynkarczyku. Twoje nazwisko, panie szynkarczyku?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Pompejusz.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Pompejusz, a potem?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Zad, z przeproszeniem waszej dostojności.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Sprawiedliwie cię nazwano od rzeczy, którą celujesz, tak więc
w najbestliwszym znaczeniu wyrazu jesteś Pompejusz Wielki.
Pompejuszu, jesteś trochę rajfurem, choć osłaniasz twoje rzemiosło szynkarskim fartuchem. Czy nie prawda? Bądź ze mną
szczery, nic na tym nie stracisz.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Uznaję, panie, że biedny ze mnie chudeusz, że chcę na kawałek
chleba zarobić.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Chcesz na kawałek chleba zarobić, Pompejuszu, rajfurując? Co
myślisz o twoim rzemiośle? Czy to prawne rzemiosło?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Gdyby prawo pozwoliło.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ale prawo nie pozwoliło; rzemiosło to zakazane w Wiedniu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Czy wasza dostojność zamierza owałaszyć i okapłonić wszystką
młodzież naszego miasta?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Bynajmniej.</akap></kwestia>
 

<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>To wedle mojego biednego sądu młodzież pójdzie, gdzie chodziła. Niech tylko wasza dostojność weźmie w dobrą ryzę jejmościanki i birbantów, a nie będzie miała potrzeby obawiać się
rajfurów.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Przedsięwzięte są już środki zaradcze, możesz wierzyć mojemu
słowu: miecz i szubienica.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Jeżeli tylko przez lat dziesięć będziecie ścinać i wieszać tego
rodzaju przestępców, to radzę wam zawczasu za granicą świeży
transport głów zapisać. Niech to prawo utrzyma się w Wiedniu
przez lat dziesięć, to ja najpiękniejszy dom wynajmę po trojaku
od łokcia fasady. Jeśli wasza dostojność dnia tego dożyje, niech
powie: Pompejusz mi to przepowiedział.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Dziękuję ci, dobry Pompejuszu, a słuchaj, co ci powiem w nagrodę twoich przepowiedni: Strzeż się, żebym cię znowu nie
obaczył przed sobą oskarżonego o cokolwiek bądź, choćby tylko
o dalszy pobyt w twoim dzisiejszym mieszkaniu, bo inaczej przepędzę cię do twoich namiotów i będę dla ciebie niemiłosiernym
Cezarem, a tłumacząc się jaśniej, każę cię wychłostać. Na teraz,
żegnam cię, Pompejuszu.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>






<kwestia><akap>Dziękuję waszej dostojności za dobrą radę; o ile jej usłucham,
będzie to zależało od ciała i fortuny. Wychłostać! Chłop cham
swego niech wychłoszcze osła: Kij nie odstraszy męża od jego
rzemiosła.</akap></kwestia>


<didaskalia>Wychodzi.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Zbliż się, panie Łokciu, zbliż się, panie konstablu. Od jak dawna
piastujesz godność konstabla?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŁOKIEĆ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Od siedmiu lat i sześciu miesięcy, panie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Domyślałem się z twojej zręczności w pełnieniu urzędu, że go
sprawowałeś czas długi. Powiadasz więc, całych lat siedem?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>ŁOKIEĆ</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>I sześć miesięcy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ach, niemały to być musiał krzyż dla ciebie! Źle, że tak często
obarczasz się tą godnością. Czy nie ma w twoim cyrkule zdolnych
do tego ludzi?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>ŁOKIEĆ</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Mało, panie, mających dość sprytu do takich rzeczy; wybrani
radzi wybierają mnie na zastępcę. Podejmuję się obowiązku za
trochę grosiwa, a starczę wszystkiemu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Słuchaj, przynieś mi listę imienną sześciu lub siedmiu najzdolniejszych ludzi twojej parafii.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>ŁOKIEĆ</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Do mieszkania waszej dostojności?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Do mojego mieszkania. Żegnam cię.
<didask_tekst>Wychodzi <osoba>Łokieć</osoba>.</didask_tekst>
Która teraz, jak sądzisz, godzina?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SĘDZIA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Jedenasta.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Proszę cię z sobą na obiad.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SĘDZIA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Pokornie dziękuję.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>






<kwestia><strofa>Wyrok na Klaudia głęboko mnie smuci,/
Lecz nie ma na to rady.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>SĘDZIA</naglowek_osoba>






<kwestia><strofa>
Zbyt się surowym okazał Angelo.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>






<kwestia><strofa>
Surowość jednak była koniecznością./
Nie zawsze, co się miłosierdziem zdaje,/
Jest miłosierdziem. Zawsze przebaczenie/
Nowych i gorszych występków jest ojcem./
A przecie --- przecie --- o biedny nasz Klaudio!/
Nie ma lekarstwa. Czas już, śpieszmy, panie.
</strofa></kwestia>



<didaskalia>Wychodzą.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA DRUGA</naglowek_scena>


<didaskalia>Inna sala w pałacu <osoba>Angela</osoba>.
Wchodzą <osoba>Stróż więzienia</osoba> i <osoba>Sługa</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>SŁUGA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Angelo teraz daje posłuchanie:/
Lecz wkrótce wyjdzie, idę go uprzedzić.
</strofa></kwestia>



<didaskalia>Wychodzi.</didaskalia>



<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Raz jeszcze spytam, jaka jego wola;/
Może przebaczy --- to grzech jakby we śnie,/
Grzech wspólny wszystkim i sektom, i wiekom,/
A on za grzech ten gardłem ma zapłacić!
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wchodzi <osoba>Angelo</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Czego chcesz, stróżu?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Czy twą zawsze wolą,</wers_cd>/
By Klaudia głowa spadła jutro rano?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Czyś nie odebrał już moich rozkazów?/
Co się ma znaczyć powtórne pytanie?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Popędliwości zbytku się obawiam;/
Przebacz mi, panie, jeśli śmiem powiedzieć:/
Były przypadki, że po egzekucji/
Trybunał swego żałował wyroku.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
To rzecz jest moja, ty rób, co ci każą,/
Lub złóż twój urząd, nie będziemy płakać/
Po twojej stracie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>O, przebacz mi, panie.</wers_cd>/
A co z płaczącą Julią mamy począć?/
Jej czas się zbliża.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Wynajdź jej schronienie</wers_cd>/
Z jej położeniem zgodniejsze, a śpiesz się.
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wchodzi <osoba>Sługa</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>SŁUGA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>U progu błaga siostra skazanego/
O posłuchanie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Czy Klaudio ma siostrę?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Ma, panie, siostrę, pełną cnót dziewicę,/
Która ma wkrótce wstąpić do klasztoru/
Lub już wstąpiła.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Możesz ją wprowadzić.</wers_cd>/
<didask_tekst>Wychodzi <osoba>Sługa</osoba>.</didask_tekst>/
Dojrzyj, ażeby dano poróbnicy/
Co jej potrzeba, ale nic nad miarę./
Wydam potrzebne do tego rozkazy.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wchodzą <osoba>Lucjo</osoba> i <osoba>Izabela</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Składam me służby.
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Chce odchodzić.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Zatrzymaj się chwilę.</wers_cd>/
<didask_tekst>do <osoba>Izabeli</osoba></didask_tekst>/
Po co przychodzisz?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Przychodzę ze łzami</wers_cd>/
O miłosierdzie błagać cię, o panie!/
Racz mnie wysłuchać.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Słucham, czego żądasz?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Jest grzech od wszystkich grzechów obrzydliwszy,/
Który bym chciała, by praw miecz surowy/
Z ziemi wyplenił, w którego obronie/
Słowa jednego nie rzekłabym nigdy,/
Gdyby z mą wolą nie walczyło serce.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Tłumacz się jaśniej.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ach, panie, mam brata,</wers_cd>/
Twoim wyrokiem na śmierć skazanego./
Niech grzech, nie człowiek będzie potępiony.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STRÓŻ </naglowek_osoba><didaskalia>na stronie</didaskalia>





<kwestia><strofa>
Natchnij cię Boże przekonania siłą!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Mam grzech potępić, przebaczyć grzesznikom?/
Już przed uczynkiem grzech jest potępiony,/
A mój by urząd wszelką wagę stracił,/
Gdybym grzech tylko surowo potępiał,/
A grzesznikowi dawał przebaczenie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Surowe prawo, chociaż sprawiedliwe!/
Miałam więc brata. Bóg z tobą, o panie!
</strofa></kwestia>

<didaskalia>Chce wychodzić.</didaskalia>



<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba> <didaskalia>do <osoba>Izabeli</osoba></didaskalia>






<kwestia><strofa>Nic trać już serca; powtórz jeszcze prośbę,/
Uklęknij, zawieś się na jego płaszczu;/
Zbyt jesteś zimna; gdyby szło o szpilkę,/
Mniej byś niż teraz nie była natrętną./
Powtórz twą prośbę.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>


<kwestia><strofa>
<wers_cd>A więc umrzeć musi?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Nie ma ratunku.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>O, jest, jest ratunek;</wers_cd>/
Możesz przebaczyć, a litości słowo/
Nie zbudzi smutku na niebie ni ziemi.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie chcę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>A gdybyś chciał, panie, czy możesz?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Tego nie mogę, czego zrobić nie chcę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Lecz czy byś nie mógł --- a bez krzywdy świata ---/
Nie mógł przebaczyć, gdyby twoje serce/
Litość uczuło, którą czuje moje?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Wyrok już zapadł, wszystko już za późno.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba> <didaskalia>do <osoba>Izabeli</osoba></didaskalia>





<kwestia><strofa>
Zbyt jesteś zimna.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Wszystko już za późno?</wers_cd>/
Kto wyrzekł słowo, może je odwołać./
O, wierz mi, panie, znak żaden godności,/
Królów korona lub miecz namiestnika,/
Sędziów gronostaj, hetmanów buława,/
Nie tyle zdobią ich co miłosierdzie./
Gdybyś, o panie, był na jego miejscu,/
A on na twoim, gdybyś jak on zgrzeszył,/
Nie byłby sędzią tak jak ty surowym.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Skończ, proszę; odejdź.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Gdyby Bóg łaskawy</wers_cd>/
Twą mi dał władzę, tyś był Izabelą,/
Czy bym tak twoją prośbę odepchnęła?/
Ja bym ci słowem wskazała różnicę/
Pomiędzy sędzią a pomiędzy więźniem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba> <didaskalia>do <osoba>Izabeli</osoba></didaskalia>





<kwestia><strofa>Dalej, mów dalej! Trafiłaś w słabiznę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Praw tylko naszych twój brat jest ofiarą;/
Na próżno ze mną słowa twe marnujesz.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ach! Pomnij, panie, że ród ludzki cały/
Pierwszego grzechu padł także ofiarą,/
A ten, co mógłby uwiecznić upadek,/
W samym upadku znalazł wybawienie./
Czym byłbyś, panie, gdyby sędziów Sędzia/
Chciał tylko wedle zasług twych cię sądzić?/
O, pomyśl o tym, pomyśl, a z ust twoich/
Wypłynie wdzięczne słowo miłosierdzia,/
Jakbyś na nowo odżył odkupieniem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Piękna dziewico, raz jeszcze powtarzam,/
Nie ja, lecz prawo brata twego sądzi;/
Gdyby mym krewnym, bratem był lub synem,/
Temu samemu uległby losowi./
On jutro umrze.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Jutro! To zbyt nagle!</wers_cd>/
Ach, nazbyt nagle! O, przebacz mu, panie!/
On na śmierć jeszcze nie przygotowany./
Na stół nasz ptactwo zabijamy w porę;/
Ty niebu służyć z mniejszą chcesz bacznością,/
Niż kucharz naszym grzesznym służy ciałom?/
O dobry panie, rozważ w twojej myśli,/
Kto dotąd życiem płacił ten występek,/
Choć go się tylu dopuściło!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Dobrze!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Prawo to spało, ale nie umarło./
Występnych liczbę zmniejszyłaby trwoga,/
Gdyby, kto pierwszy śmiał przestąpić prawo,/
Gardłem zapłacił. Dziś prawo zbudzone/
Notuje czyny i na wzór proroka/
Patrzy w zwierciadło, w którym jasno widzi/
Zbrodnie, gotowe lub dziś pobłażaniem,/
Albo w następnych pojawić się latach,/
I czujnie w samym niszczy je zarodku.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Bądź miłosierny!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Mego miłosierdzia</wers_cd>/
Najlepszym świadkiem moja sprawiedliwość,/
Która litośnie ratuje tysiące,/
Gnana do grzechów zbytkiem pobłażania,/
A łaską nawet jest dla winowajcy,/
Co, życiem płacąc jeden grzech spełniony,/
Ginie i więcej grzeszyć już nie może./
Dość na tym, odejdź; twój brat umrze jutro.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Pierwszy wydajesz wyrok tak surowy,/
On surowości tej pierwszą ofiarą./
Dobrze jest, panie, mieć olbrzymią siłę,/
Lecz jest tyranią jak olbrzym używać/
Siły tej.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Pysznie, mówisz jak należy.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Gdyby potężni ludzie w swoich dłoniach/
Mieli Jowisza grzmoty, nigdy Jowisz/
W swoim by niebie nie ostał spokojnie./
Lada urzędnik słaby, karłowaty,/
Wiecznym by grzmotem niebiosa ogłuszał./
Grzmoty! Wciąż grzmoty! Miłosierny Boże,/
Ty częściej swoim siarczystym piorunem/
Kruszysz pień dębu twardy i sękaty/
Niż gibkie mirtu gałązki, lecz człowiek,/
Dumny potęgą na chwilę mu daną,/
A swojej szklanej niepomny kruchości,/
Jak małpa w gniewie, przed wysokim niebem,/
Tak dziwne stroi wybryki i susy,/
Że łzy boleści sączy chór aniołów,/
A gdyby chór ten ludzkie miał szyderstwo,/
Całe by niebo śmiechem swym napełnił.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba> <didaskalia>na stronie do <osoba>Izabeli</osoba></didaskalia>





<kwestia><strofa>O, jeszcze, jeszcze! Mięknąć już zaczyna.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>
 <didask_tekst>na stronie</didask_tekst>




<kwestia><strofa>
Dozwól, o Boże, by go przebłagała!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Nie możem bliźnich wagą naszą mierzyć;/
Wolno jest wielkim ludziom z świętych szydzić,/
Lecz co dowcipem u nich, to w maluczkich/
Jest profanacją.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Wybornie! Ciąg dalszy!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Co w ustach wodza gniew tylko oznacza,/
W ustach żołnierza czystym jest bluźnierstwem.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba> <didaskalia>na stronie do <osoba>Izabeli</osoba></didaskalia>





<kwestia><strofa>Skąd wiesz to wszystko? Ale ciągnij dalej!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
W jakim mi celu prawisz te maksymy?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Bo władza, panie, choć jak my omylna,/
Ma jednak w sobie razem i lekarstwo,/
Którym wielkości wady może leczyć./
Uderz się w piersi, zagłąb się sam w sobie/
Spytaj się serca, czy w nim nie ma śladu/
Grzechu, za który brat mój płaci głową./
Gdy serce zezna winę przyrodzoną,/
Niech językowi i myślom twym wzbroni/
Na życie brata mojego nastawać.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba> <didaskalia>na stronie</didaskalia>





<kwestia><strofa>
Tyle rozumu w tym wszystkim, co mówi,/
Że się mój rozum chwiać we mnie zaczyna./
Bądź zdrowa!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Panie, zatrzymaj się jeszcze!</wers_cd>
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Pomyślę o tym, wróć tu jutro rano.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Słuchaj, jakimi przekupię cię skarby.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Co? Mnie przekupisz?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Tak jest, ciebie, panie,</wers_cd>/
Skarby, którymi z niebem się podzielisz.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O, co za szczęście! Bez tego dodatku/
Psułaby wszystko.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie złotą monetą,</wers_cd>/
Nie klejnotami, których wartość leży/
W kaprysie ludzkim, lecz czystą modlitwą,/
Co przed tron boski, skrzydlata, dociera/
Przed wschodem słońca. Niewinną modlitwą/
Poszczących dziewic, które się wyrzekły/
Myśli o wszystkim, co z czasem przemija.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Dobrze, przyjdź jutro.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Idźmy, jest nadzieja.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Niechaj Bóg waszą dostojność zachowa!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba> <didaskalia>na stronie</didaskalia>





<kwestia><strofa>
Amen! Bo czuję, że pokusa modłom/
Drogę zabiega.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>O której godzinie</wers_cd>/
Mam się tu stawić?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Byle przed południem.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Niech Bóg was strzeże!
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wychodzą <osoba>Lucjo</osoba>, <osoba>Izabela</osoba> i <osoba>Stróż</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>O, niech Bóg mnie strzeże,</wers_cd>/
Strzeże od ciebie, nawet od twej cnoty!/
Cóż to jest? Jej to czy moja jest wina?/
Ha! Kto winniejszy! Kto? Czyli kusiciel,/
Czyli kuszony? Nie, nie, to nie ona,/
Ona nie kusi, lecz ja, przy fiołku/
Stojąc na słońcu, na jego promieniach,/
Nie jak kwiat wonię, lecz jak ścierwo gniję./
Czemu na zmysły nasze silniej działa/
Kobiety cnota niż jej lekkomyślność?/
Czemu, gdy tyle pustych mamy gruntów,/
Pragniemy jeszcze i świątynię zburzyć,/
By na jej gruzach dom grzechu budować?/
O zgroza, zgroza! Co robisz, Angelo?/
Czym jesteś? Czemu pragniesz jej do grzechu,/
Który był dla niej podnietą do cnoty?/
Niech brat jej żyje; złodziej ma wymówkę,/
Gdy się sam sędzia kradzieży dopuszcza./
Co? Czy ją kocham, kiedy tak gorąco/
Pragnę raz jeszcze jej słodki głos słyszeć/
I grzać się pragnę przy ócz jej płomieniach?/
O czymże marzę? O chytry nasz wrogu,/
Który, świętego złapać chcąc na haczyk,/
Świętą zanętę włożyć potrafiłeś!/
Ze wszystkich pokus najniebezpieczniejsza,/
Co nas miłością cnoty na grzech pędzi./
Nigdy mi dotąd rozpustna kobieta/
Podwójną wędką sztuki i natury/
Nie rozbudziła śpiącej zmysłowości,/
A ta dziewica podbija mnie cnotą!/
Do dziś, gdy parę kochanków widziałem,/
Tylkom się dziwił, tylko uśmiechałem.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wychodzi.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA TRZECIA</naglowek_scena>

<didaskalia>Izba w więzieniu.
Wchodzą <osoba>Książę</osoba> przebrany za mnicha, <osoba>Stróż więzienia</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Witam cię, stróżu! Wszak ze stróżem mówię?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Tak jest, mój ojcze, jakie twe żądanie?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Prawa zakonu, miłość chrześcijańska/
Mury więzienia nawiedzać mi każą,/
By nieść pociechę duszom utrapionym./
Wedle zwyczaju otwórz mi ich wrota,/
Opowiedz zbrodni każdego naturę,/
Bym dał stosowną każdemu naukę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Zrobię i więcej, jeśli więcej trzeba./
<didask_tekst>Wchodzi <osoba>Julia</osoba>.</didask_tekst>/
Patrz, oto wchodzi jedna z uwięzionych,/
Co wpadła w ogień swej własnej młodości/
I w nim spaliła czyste swoje imię./
W ciąży jest, widzisz; jej współwinowajca/
Na śmierć skazany; gorący młodzieniec/
Gotowszy grzech swój raz jeszcze powtórzyć/
Niż popełniony swą zapłacić głową.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>







<kwestia><strofa>
Kiedy ma umrzeć?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Jutro, jak się zdaje.</wers_cd>/
<didask_tekst>do <osoba>Julii</osoba></didask_tekst>/
Zaczekaj chwilę, wszystko już gotowe./
Wnet do nowego wyślę cię mieszkania.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Czyli żałujesz za grzech, który dźwigasz?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Żałuję; hańbę mą z pokorą znoszę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Zrobimy razem rachunek sumienia,/
Obaczym, czyli szczera twa pokuta,/
Czyli pozorna.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Słucham cię, mój ojcze.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Czy kochasz męża, nieszczęść twoich sprawcę?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Kocham, jak kocham sprawcę jego nieszczęść.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Więc grzech wasz wielki był, widzę, spełniony/
Za wspólną zgodą?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Za wspólną, mój ojcze.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Gdy tak, to większe twoje przewinienie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Wiem o tym, ojcze, i żałuję za nie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>To dobrze, córko, lecz czy żal twój czasem/
Nie skutkiem hańby, którą grzech sprowadził?/
Żal taki o nas, nie o niebie, myśli/
I nie jest bożej miłości owocem,/
Lecz naszej trwogi.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Jak za zły uczynek</wers_cd>/
Za grzech żałuję i z radością teraz/
Hańbę mą znoszę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Wytrwaj w tym uczuciu.</wers_cd>/
Jutro ma umrzeć twój współwinowajca,/
Idę go właśnie na śmierć przygotować./
<slowo_obce>Benedicite</slowo_obce>! Pan z tobą.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wychodzi.</didaskalia>



<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>On jutro,</wers_cd>/
Jutro ma umrzeć! Jak okrutna litość,/
Co mi zostawia życie, które odtąd/
Będzie mi tylko bolesnym konaniem!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Los jego smutny serce mi zakrwawia.
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wychodzą.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA CZWARTA</naglowek_scena>

<didaskalia>Pokój w domu <osoba>Angela</osoba>.
Wchodzi <osoba>Angelo</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Gdy chcę się modlić lub myśleć, modlitwy/
I myśl ku różnym ulatują stronom./
Niebo ma tylko próżne moje słowa,/
Ma wyobraźnia nie słucha języka,/
Przy Izabeli zarzuca kotwicę./
Niebo w mych ustach, jakbym jego imię/
Przeżuwał tylko, lecz w sercu panuje/
I ciągle rośnie namiętność bez granic./
Rząd, dotąd myśli mych jedyny przedmiot,/
Jest dla mnie teraz jakby dobra księga,/
Ciągłym czytaniem sucha i nudząca:/
Moją powagę, którąm tak był dumny/
(Niechaj mnie ludzkie nie dosłyszy ucho!)/
Moją powagę mógłbym dziś wymienić/
Za lada piórko, wietrzyków igraszkę./
O wielka formy i miejsca potęgo!/
Jak często twoją powłoką i suknią/
Nie tylko głupców odurzasz, lecz nawet/
I mędrców dusze wiążesz pozorami!/
Krew krwią jest zawsze; napisz ,,dobry anioł"/
Na diabła rogu, a ujrzysz, dla tłumu/
Rogi przestaną diabła być znamieniem./
<didask_tekst>Wchodzi <osoba>Sługa</osoba>.</didask_tekst>/
Co mi przynosisz?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SŁUGA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Siostra Izabela</wers_cd>/
O posłuchanie prosi. 
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Wskaż jej drogę.</wers_cd>/
<didask_tekst>Wychodzi <osoba>Sługa</osoba>.</didask_tekst>/
O Boże! Czemu żył moich krew wszystka/
Do serca bieży, władzę mu odbiera,/
I wszystkie moje krępuje zdolności?/
Tak omdlałego głupi tłum zabija,/
Każdy chce pomóc, a tylko tamuje/
Powietrze, które mogłoby go jeszcze/
Do zmysłów wrócić; tak lud nierozważny,/
A do swojego przywiązany króla,/
By się pokazał, swe rzuca warsztaty,/
Tłoczy się wkoło, tak że się na koniec/
Natrętna miłość obrazą wydaje./
<didask_tekst>Wchodzi <osoba>Izabela</osoba>.</didask_tekst>/
Piękna dziewico, po co tu przychodzisz?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
O twej ostatniej dowiedzieć się woli.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Wolałbym raczej, żebyś bez pytania/
Wiedziała o niej. Brat twój żyć nie może.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Czy tak? Niech niebo zachowa cię, panie.
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Chce wychodzić.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Żyć jednak może na chwilę, a nawet/
Żyć jeszcze może jak ty lub ja długo:/
A jednak musi umrzeć.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Przez twój wyrok?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Tak jest.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Więc, panie, racz mi dzień powiedzieć,</wers_cd>/
By, korzystając z krótkiej chwili zwłoki,/
Brat mój choć duszę uratować zdołał.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ha, szpetne grzechy! Byłoby to samo/
Przebaczyć temu, który skradł naturze/
Postać człowieka już ukształtowaną,/
Co ułaskawić występne słodycze,/
Które fałszywym wybijać śmią stemplem/
Obraz niebieski; nie trudniej jest bowiem/
Fałszywie wydrzeć życie prawnie dane,/
Co odlać nowe na fałszywą formę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Tak napisano w niebie, nie na ziemi.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>To twoje zdanie? Zaraz obaczymy:/
Powiedz, co wolisz, czy by twemu bratu/
Wydarło życie prawo sprawiedliwe,/
Czy też dla brata twojego ratunku/
Ciało twe oddać słodkiej nieczystości,/
Jak ta oddała, którą on zniesławił?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Lepiej poświęcić ciało niźli duszę,/
Wierzaj mi, panie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Lecz o twojej duszy/
Nie ma tu mowy. Z grzechów przymuszonych,/
Choć robią liczbę, nie zdajemy liczby.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Jak to rozumiesz?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie zaręczam za to,</wers_cd>/
Bo mógłbym przeczyć temu, co wyrzekłem./
Odpowiedz jednak: Ja, jak tłumacz prawa,/
Na śmierć skazuję twojego dziś brata,/
Czyliżby nie był grzech dobrym uczynkiem,/
By tego brata życie uratować?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
O, grzech ten popełń, a ja bez obawy,/
Na mój go duszy rachunek zapiszę:/
To nie grzech będzie, lecz dobry uczynek.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Jeżeli pragniesz dopuścić się grzechu/
I na twej duszy rachunek go wpisać,/
Chęć miłosierna twój grzech równoważy.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Jeśli o życie jego błagać grzechem,/
Niechaj przed niebem za grzech ten odpowiem;/
Jeśli jest grzechem błagań mych wysłuchać,/
W moich modlitwach prosić będę Boga,/
By grzech ten dodał do wszystkich mych grzechów,/
A liczby z niego od ciebie nie żądał.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie, słuchaj; myśl twa nie idzie mej śladem/
Zbytkiem prostoty szczerej czy udanej;/
Jesteś niedobrą, jeśli ją udajesz.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Niechże więc będę prostą i niedobrą,/
Bylem w pokorze ducha ci wyznała,/
Żem nie jest lepszą.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Tak mądrość chce świecić</wers_cd>/
W całej swej chwale, kiedy się poniża,/
Tak czarna maska przymusza nas marzyć/
O wdziękach stokroć razy potężniejszych/
Niż wdzięki w całym jaśniejące blasku ---/
Lecz słuchaj, muszę tłumaczyć się jaśniej,/
Abyś na koniec myśl mą zrozumiała./
Brat musi umrzeć.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Wiem.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Jego występek</wers_cd>/
Wyraźne prawo śmiercią każe płacić.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Wiem.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Teraz przypuść, że dla ocalenia</wers_cd>/
Żadnych już innych nie znajdziesz dlań środków.../
(Wszystko, co mówię, mówię w przypuszczeniu)/
Jak żebyś sama, skazanego siostra,/
Od tej osoby chciwie pożądana,/
Której wpływ w sądach lub godność wysoka/
Może z praw matni wyrwać twego brata,/
Jeżeli żaden inny ludzki środek/
Nie może brata twojego ocalić/
I jeśli skarbów ciała twego nie dasz/
Tej przypuszczonej przeze mnie osobie,/
Surowe prawo pójdzie w wykonanie,/
Co byś zrobiła?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Gotowam jest zrobić</wers_cd>/
Dla brata mego, co dla siebie samej:/
Na śmierć skazana, przód bym się ubrała,/
Jakby w rubiny, w krwawe znaki bicza,/
Przódy bym cichej zapragnęła trumny,/
Jak pragną łoża bolejące członki,/
Nim bym me ciało na wstyd miała wydać.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Więc brat twój umrze.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Strata mniej kosztowna:</wers_cd>/
Lepiej, że brat mój chwilową śmierć zniesie,/
Niż żeby siostra, aby go odkupić,/
Miała na wieki umrzeć.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Powiedz teraz,</wers_cd>/
Czyli nie jesteś okrutna jak prawo,/
Które potępiasz.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nie w jednym się domu</wers_cd>/
Haniebny wykup życia mego brata/
I dobrowolne rodzi przebaczenie;/
Prawna też łaska nie może być siostrą/
Grzesznej frymarki.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>A jednak przed chwilą,</wers_cd>/
Zda mi się, brałaś prawo za tyrana;/
Jego występek był raczej pustotą/
Niż szpetnym grzechem.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>O, przebacz mi, panie!</wers_cd>/
Zdarza się nieraz, że chcąc łaskę zyskać,/
Nie zawsze słowem naszą myśl tłumaczym;/
Wymawiam trochę grzech, którym się brzydzę,/
Na korzyść tego, który mi jest drogi.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Wszyscyśmy słabi.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Niech więc brat mój umrze,</wers_cd>/
Jeśli on jeden grzechem się tym skalał.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Kobieta także jest słaba.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>O, prawda!</wers_cd>/
Słaba i krucha jak kruche zwierciadło,/
W którym jej słabe odbija się ciało./
Kobiety! Boże! Czystą ich naturę/
Mężczyźni psują dla własnej korzyści./
Sto razy powtórz, że jesteśmy słabe,/
Bo duch nasz wiotki, jak wiotkie jest ciało/
Wierzy zbyt łatwo przysięgom fałszywym.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Gdy, twoim zdaniem, płeć twoja tak słaba,/
Gdy i my także nie więcej sił mamy,/
By opór stawić napaściom pokusy,/
Więc, śmielszy teraz, biorę cię za słowo:/
Bądź tym, czym jesteś, to jest, bądź kobietą;/
Jeśliś jest więcej, kobietą nie jesteś./
Jeśli nią jesteś, jak piękność twa świadczy,/
Pokaż to dzisiaj i poddaj się prawu,/
Przywdziej kobietom barwę przeznaczoną.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Jeden mam tylko język, i ty, panie,/
Mów teraz ze mną, jak mówiłeś wprzódy.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Więc powiem jasno --- kocham cię.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>O panie,</wers_cd>/
I brat mój kochał Julię, a powiadasz,/
Że umrzeć za to musi.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>On nie umrze,</wers_cd>/
Nie, Izabelo, jeśli chcesz mnie kochać.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Cnota ci twoja przywilej ten daje,/
Że, aby innych cnotę wypróbować,/
Bierzesz na chwilę pozory występku.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Wierz mi na honor, mówię ci, co myślę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Mały ten honor, gdzie takie są myśli./
O zgubny zamiar! Pozory, pozory!/
Słuchaj, Angelo, odkryję, czym jesteś:/
Podpisz natychmiast brata przebaczenie/
Lub z całych piersi całą twą brzydotę/
Światu opowiem.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>A kto ci uwierzy?</wers_cd>/
Czyste me imię, surowość żywota/
I słowo moje, i moje znaczenie/
Odejmą wiarę twoim oskarżeniom,/
Które świat weźmie za występną potwarz./
Gdy raz zacząłem, puszczam wolne cugle/
Mej zmysłowości szalonym popędom;/
Skończ próżny opór, ustąp moim żądzom,/
Pożegnaj skromność, zbyteczny rumieniec,/
Który odpycha to, czego sam pragnie./
Żeby ocalić brata, twoje ciało/
Woli mej oddaj, bo inaczej --- umrze,/
A śmierć tę, dzięki twemu oporowi,/
Długie, okrutne poprzedzą męczarnie./
Odpowiedz jutro. Pomnij, że dla niego/
Miłość mnie moja zmieni na tyrana,/
Pomnij, że kłamstwo moje w sądach ludzi/
Od twojej prawdy większą wiarę znajdzie.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wychodzi.</didaskalia>



<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Do kogoż teraz skargę mą poniosę?/
Kto mi uwierzy, gdy mu prawdę powiem?/
O zgubne usta, w których ten sam język/
Może potępić i może przebaczyć!/
Po swojej woli nagina ustawy/
I sprawiedliwość, i niesprawiedliwość/
Ciągnie za sobą na haczyku żądzy!/
Pójdę do brata, choć krewkością zgrzeszył./
W sercu ma dosyć uczucia honoru,/
Że gdyby trzeba było głów dwadzieścia,/
Chętniej by wszystkie na krwawy pień oddał,/
Nim by zezwolił, aby jego siostra/
Na zgrozę taką oddała swe ciało./
Niech umrze; moja niechaj żyje cnota;/
Droższa ma czystość od jego żywota./
Angela żądze wyjawić mu muszę,/
Ażeby na śmierć przygotował duszę.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wychodzi.</didaskalia>




<naglowek_akt>AKT TRZECI</naglowek_akt>




<naglowek_scena>SCENA PIERWSZA</naglowek_scena>

<didaskalia>Izba w więzieniu.
Wchodzą <osoba>Książę</osoba>, <osoba>Klaudio</osoba> i <osoba>Stróż</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Więc myślisz, że ci Angelo przebaczy?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KLAUDIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Jedynym biednych lekarstwem --- nadzieja./
Z nadzieją życia jestem gotów umrzeć.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Na śmierć się gotuj, a śmierć albo życie/
Słodsze ci będą. Z życiem tak rozumuj:/
Jeśli cię stracę, stracę rzecz, o którą/
Jeden się tylko może głupiec troszczyć./
Bo czymże jesteś? Tylko lekkim tchnieniem,/
Wszystkich niebieskich wpływów niewolnikiem,/
Co dom twój ciągłym napełniają bólem,/
Tylko igraszką śmierci jesteś wieczną./
Całą twą troską, jak od niej uciekać,/
A uciekając, do niej tylko lecisz./
Wszelka szlachetność daleko od ciebie,/
Bo pospolitość wszystkich twych rozkoszy/
Jest rodzicielką; nie masz i odwagi,/
Bo drżysz przed żądłem lichego robaka;/
Sen jest najlepszym twoim wypoczynkiem./
Często go szukasz, a przecie nikczemnie/
Śmierci się lękasz, która snem jest tylko./
Nie jesteś samo sobą, bo cię składa/
Tysiąc atomów z prochu wydzielonych./
Na chwilę nawet nie jesteś szczęśliwe,/
Bo gonisz za tym, czego nie posiadasz,/
A nie dbasz o to, co w twym posiadaniu./
Nie jesteś stałe, każdy bowiem księżyc/
Dziwne przemiany w tobie wywołuje./
Jesteś ubogie, choć bogactwa dzierżysz,/
Bo jako osieł pod złotem się gnący/
W krótkiej podróży niesiesz ciężkie skarby,/
Aż śmierć je zdejmie; nie masz przyjacieli,/
Bo twe wnętrzności, które zwą cię ojcem,/
Ten czysty wypływ własnych swoich lędźwi,/
Klną trąd, podagrę, febry i katary,/
Że tak powoli do końca cię wiodą;/
Nie masz młodości ni starego wieku,/
Ale, podobne do snu po obiedzie,/
Jesteś ich tylko przelotnym marzeniem;/
Bo twoja młodość, jak wiekowy nędzarz,/
Koślawych starców o jałmużnę prosi,/
A gdy bogactwo przyjdzie ze starością,/
Nie masz piękności, ognia, uczuć, członków,/
Aby bogactwo wdzięki jakie miało./
Cóż się więc mieści w tym, co zwiemy życiem?/
O, tysiąc śmierci w tym się życiu kryje,/
A my, szaleni, śmierci się lękamy,/
Co w końcu godzi wszystkie te sprzeczności.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KLAUDIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Dzięki ci, ojcze! Błagając o życie,/
Jak widzę teraz, śmierci tylko szukam,/
Szukając śmierci, wynajduję życie./
Niech więc śmierć przyjdzie!
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wchodzi <osoba>Izabela</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>







<kwestia><strofa>
<wers_cd>Pokój wam i łaska!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Życzenie warte dobrego przyjęcia./
Witaj więc!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Wkrótce znowu cię nawiedzę.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KLAUDIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Święty mój ojcze, z serca ci dziękuję.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Kilka słów bratu chciałabym powiedzieć.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Przychodzisz w porę. Klaudio, twoja siostra.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>


<kwestia><strofa>
Słowo, mój stróżu.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ile chcesz, mój ojcze.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Ukryj mnie, proszę, podczas ich rozmowy/
Tak, żebym każde słowo mógł usłyszeć.
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wychodzą <osoba>Książę</osoba> i <osoba>Stróż</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KLAUDIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Jaką mi, siostro, pociechę przynosisz?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Pociechę dobrą, bardzo, bardzo dobrą:/
Angelo, w niebie mając interesa,/
W wyborze dał ci nad wszystkich pierwszeństwo,/
Tam na stałego wyprawia cię posła./
Więc do podróży gotuj się co prędzej,/
Jutro wyruszasz.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KLAUDIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Czy nie ma ratunku?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Jest jeden, który ocalając głowę,/
Serce rozedrze.
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>KLAUDIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Lecz czy jest ratunek?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
O, jest ratunek, możesz żyć, mój bracie;/
Diabelska litość w sędziego jest duszy,/
Jeśli ją przyjmiesz, życie uratujesz,/
Ale łańcuchy do śmierci zachowasz.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KLAUDIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Wieczne więzienie?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Tak, wieczne więzienie.</wers_cd>/
Choćbyś mógł nawet świat cały przebiegać,/
Na chwilę z ciasnej nie wymkniesz się jamy.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KLAUDIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Ale ratunku powiedz mi naturę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Jego naturę? Jeżeli go przyjmiesz,/
Poszarpiesz honor, który cię odziewa,/
I będziesz nagi.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KLAUDIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Objaw mi warunki.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Lękam się, bracie, i drżę, abyś czasem,/
Wiedziony życia gorączkową żądzą,/
Przez miłość sześciu lub siedmiu zim więcej/
Na pastwę nie dał wiecznego honoru,/
Śmieszli ty umrzeć? Tylko w czczej obawie/
Gorzkie uczucie śmierci głównie leży,/
A biedny chrabąszcz, nogą rozdeptany,/
Cielesną mękę tak boleśnie czuje/
Jak konający olbrzym.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KLAUDIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Siostro moja,</wers_cd>/
Krzywdzisz mnie ciężko; nie w kwiecistych słowach/
Gdy trzeba, męskiej szukam rezolucji./
Gdy umrzeć muszę, wieczne śmierci cienie/
Jak narzeczoną do serca przycisnę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>To brat mój mówił, z ojcowskiego grobu/
Słowa te wyszły. Tak jest, umrzeć musisz,/
Bo serce twoje zbyt szlachetnie bije,/
Abyś podłością ratować chciał życie./
Ha, ten pozorny świętoszek, namiestnik!/
Co ostrą twarzą i mierzonym słowem/
Przeraża młodość, szaleństwo rozgania/
Jak sokół kury --- on diabeł jest tylko!/
Ach, gdyby można duszy jego błoto/
Na jaw pokazać, świat ujrzałby tylko/
Bez dna kałużę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KLAUDIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Poważny Angelo?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O, ta powaga to piekła jest barwa,/
Osłaniająca jak kapłańska szata/
Przeklęte ciało. Czy uwierzysz, bracie,/
Że gdybym moje dała mu dziewictwo,/
Wyszedłbyś wolny?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KLAUDIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie, to być nie może!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Za grzech ten ciężki gotów ci dać prawo/
Grzeszyć na nowo. Jeżeli tej nocy/
Nie spełnię, co się i wymówić wzdrygam,/
Umrzesz, mój bracie.</strofa></kwestia>
 

<naglowek_osoba>KLAUDIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie, tego nie zrobisz.</wers_cd>
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O, gdyby tylko szło o moje życie!/
Dla twej wolności ja bym je jak szpilkę/
Chętnie rzuciła.</strofa></kwestia> 

<naglowek_osoba>KLAUDIO</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Dzięki, droga siostro.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Więc się na jutro przygotuj do śmierci.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KLAUDIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Tak jest. Więc człowiek ten ma namiętności,/
Gdy szczypie prawo, które chce na innych/
Surowo pełnić? To nie grzech, zapewne,/
Lub z siedmiu grzechów śmiertelnych najmniejszy.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Który z śmiertelnych grzechów jest najmniejszy?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KLAUDIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Inaczej bowiem jak człowiek tak mądry/
Chciałby dla jednej chwilowej rozkoszy/
Na wieczne męki narażać swą duszę?/
O Izabelo!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Co mówić chcesz, bracie?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KLAUDIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Śmierć to rzecz straszna.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Życie bez honoru</wers_cd>/
Rzecz jest nieznośna.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KLAUDIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Droga Izabelo,</wers_cd>/
O, pomyśl, umrzeć! Pójść, nikt nie wie dokąd,/
I leżeć w zimnej trumnie, gnić powoli,/
Zamienić ciało żywe i gorące/
Na gliny garstkę, gdy duch wywołany/
Albo się kąpie pośród fal ognistych,/
Albo drży w wiecznych, zamarzniętych lodach/
Lub, w niewidzialnych uwięziony wiatrach,/
W gwałtownym pędzie nad wiszącym światem,/
Krąży bez końca --- lub zostać nędzniejszym/
Od najnędzniejszych istot, co wśród wycia/
Czarne, bezkształtne ciągle tworzą myśli!/
O, to zbyt straszne! Na ziemi tej życie,/
Jakkolwiek ciężkie, smutne, opłakane,/
Starość, choroba, nędza i więzienie,/
Jasnym są rajem porównane z śmiercią.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
O, biada!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KLAUDIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Pozwól mi żyć, droga siostro!</wers_cd>/
Grzech popełniony dla ratunku brata/
W swojej dobroci przebacza natura,/
Na cnotę zmienia.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>O, bydlę przeklęte!</wers_cd>/
Podły nędzniku, tchórzu wiarołomny,/
Chcesz się wybawić kosztem mojej cnoty?/
Powiedz, czy nie jest prawie kazirodztwem/
Żywota szukać w hańbie własnej siostry?/
Co ja mam myśleć? Przebacz mi, o Boże!/
Lecz wierność matki zda mi się wątpliwa,/
Bo niepodobna, by z krwi mego ojca/
Taka wyrodna strzeliła latorośl./
Nie rachuj na mnie; umrzyj i przepadnij!/
Gdyby mi tylko schylić się wypadło,/
By cię ocalić, i schylić się nie chcę./
Dla twojej śmierci modłów mam tysiące,/
Lecz nie mam słowa dla twojego życia.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KLAUDIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Słuchaj mnie tylko, droga Izabelo!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
O zgrozo, zgrozo! Grzech twój jest rzemiosłem,/
A nie przypadkiem, i litość dla ciebie/
Byłaby nowych występków rajfurką./
Im prędzej umrzesz, tym lepiej.
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>KLAUDIO</naglowek_osoba>


<kwestia><strofa>
<wers_cd>O siostro!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wchodzi <osoba>Książę</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Pozwól mi powiedzieć jedno słowo, młoda siostro, jedno tylko
słowo.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Czego żądasz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Jeśli masz chwilę wolnego czasu, pragnąłbym się z tobą rozmówić; łaska, o którą proszę, będzie i dla ciebie korzystna.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie mam chwili do stracenia; czas, który tu spędzam, muszę
kraść innym obowiązkom, gotowa jednak jestem posłuchać cię
na chwilę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba> <didaskalia>do <osoba>Klaudia</osoba> na stronie</didaskalia>





<kwestia><akap>Mój synu, podsłuchałem, co zaszło między tobą a twoją siostrą.
Angelo nie miał nigdy zamiaru uwiedzenia jej, chciał tylko
cnoty jej doświadczyć, ćwiczyć się w sztuce sądzenia ludzkiej
natury. Siostra twoja, pełna uczuć prawdziwego honoru i cnoty,
dała mu odmowną odpowiedź, którą on z największą usłyszał
radością. Jestem spowiednikiem Angela i wiem, że to prawda, na
śmierć się więc przygotuj. Nie łudź się próżną nadzieją, jutro musisz umrzeć; więc na kolana i bądź gotowy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KLAUDIO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Pozwól mi prosić siostrę o przebaczenie. Życie mi tak obmierzło,
że co prędzej pozbyć się go pragnę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Wytrwaj w tym uczuciu. Bądź zdrów!</akap></kwestia>


<didaskalia>Wychodzi <osoba>Klaudio</osoba>. Wchodzi <osoba>Stróż</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Stróżu, mam ci coś powiedzieć.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Jaka twoja wola, ojcze?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Oddal się, jak przyszedłeś; zostaw mnie na chwilę z tą dziewicą;
mój charakter i mój habit ręczą ci, że nic jej nie zagraża w moim
towarzystwie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Bardzo chętnie.</akap></kwestia>


<didaskalia>Wychodzi.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ręka, która ci dała piękność, dała ci także i dobroć. Dobroć,
która frymarczy wdziękami, wkrótce zmarnotrawi wdzięki piękności, ale cnota, która jest duszą twojej istoty, zachowa także
piękność twojego ciała na zawsze. Napaść Angela na ciebie doszła
przypadkiem mojej wiadomości i gdyby słabość ludzkiej natury
nie dała już licznych przykładów podobnego upadku, dziwiłby
mnie Angelo. Co zrobić zamierzasz, aby zadosyć uczynić namiestnikowi i brata ocalić?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Idę mu objawić moje postanowienie: wolę, żeby brat mój umarł
wedle prawa, niż żeby syn mój urodził się na przekór prawa.
Ale jak bardzo dobry książę na Angelu się oszukał! Jeśli wróci
kiedykolwiek, a zdołam otrzymać posłuchanie, albo nadaremnie
usta otworzę, albo mu rządy jego namiestnika odsłonię.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Myśl bardzo dobra, ale jak rzeczy dziś stoją, łatwo się będzie
obronić Angelowi przeciw twoim oskarżeniom, utrzymując, że
chciał tylko wziąć cię na próbę. Daj ucho moim radom, bo mojej
żądzy dobrze czynienia przedstawia się lekarstwo. Przekonany
jestem, że możesz najniewinniej wyświadczyć zasłużoną łaskę
biednej, pokrzywdzonej kobiecie, wyzwolić brata od surowości
prawa bez żadnej plamy dla twojej wdzięcznej osoby, a oddać
miłą usługę nieobecnemu księciu, jeśli kiedy wróci, a przypadkiem o sprawie tej usłyszy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Słucham, co masz dalej powiedzieć, gotowam zrobić wszystko, co
w prawdzie mojego ducha za niewinne uznam.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Cnota jest odważna i dobroć nie zna trwogi. Czy nie słyszałaś
kiedy o niejakiej Marianie, siostrze Fryderyka, wielkiego kapitana, który zginął na morzu?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Słyszałam, a dobre słowa towarzyszyły jej nazwisku.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ją właśnie Angelo miał wziąć za żonę; już się odbyły zaręczyny,
nawet dzień ślubu był oznaczony. Między zrękowinami a uroczystością brat jej Fryderyk rozbił się na morzu, a z nim i z okrętem przepadł zarazem i posag jego siostry. Patrz, ile nieszczęść
zwaliło się na biedną Marianę: straciła szlachetnego i sławnego
brata, który czuł dla niej najtkliwsze i najszczersze przywiązanie,
straciła z nim razem najlepszą cząstkę swojej fortuny, swój posag,
straciła na koniec zaręczonego małżonka, tego pozornego świętoszka Angela.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Byćże to może? Więc ją opuścił Angelo?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Opuścił ją we łzach, z których ani jednej słowem pociechy nie
osuszył; połknął wszystkie swoje przysięgi pod pozorem, że odkrył rzeczy krzywdzące jej honor, słowem, zostawił ją w żałobie,
którą jeszcze po stracie jego nosi, a na łzy jej kamienny, choć
nimi oblany, obcy jest litości.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Jaką łaskę oddałaby śmierć tej biednej dziewicy, zabierając ją
z tego świata! Co za zepsucie w życiu, gdy człowiek ten jeszcze
żyje! Lecz jaka może być dla niej korzyść z tego, co tu zaszło?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nietrudno ci będzie uleczyć złamanie jego wiary, a lekarstwo
to i brata twojego ocali, i czystości twojej nie naruszy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Wytłumacz mi, jakim sposobem, mój ojcze.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Dziewica, o której mówię, zachowała w sercu całą pierwszą
miłość dla niego; niesprawiedliwe jego okrucieństwo, które, biorąc
rzeczy na rozum, powinno było miłość tę zagasić, jak tama na
potoku, tylko ją potężniejszą i niesforniejszą zrobiło. Idź do Angela, oświadcz pozorną gotowość do posłuszeństwa jego żądaniom, przystań na wszystko, połóż tylko za warunek, że twoje
z nim spotkanie będzie krótkie, odbędzie się w godzinie ciemności
i milczenia, w stosownym do tego miejscu. Warunki te raz przyjęte, reszta pójdzie jak z płatka. Uprzedzimy tę pokrzywdzoną
dziewicę, aby za ciebie poszła na umówione miejsce. Jeśli tajemnica tego spotkania na jaw kiedy wyjdzie, może zmusić Angela
do naprawienia wyrządzonej jej krzywdy. Tym więc sposobem brat
twój będzie ocalony, honor twój nietknięty, Mariana pocieszona,
a występny namiestnik odkryty. Sam uwiadomię o wszystkim młodą dziewicę i do przedsięwzięcia ją przygotuję. Jeżeli gotowa jesteś wszystko wedle możności wykonać, podwójna z tego korzyść
ochroni nasze oszukaństwo od nagany. Co o tym myślisz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Myśl sama pociechą mnie napełnia, a spodziewam się, że szczęśliwy skutek uwieńczy wykonanie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Wiele od ciebie zależy. Śpiesz do Angela; jeśli się będzie domagał spełnienia przyrzeczeń tej nocy, przyrzecz posłuszeństwo.
Ja tymczasem biegnę do Świętego Łukasza, gdzie w samotnej
chatce mieszka niepocieszona Mariana. Tam mnie znajdziesz.
Śpiesz się z Angelem, aby co prędzej wszystko ukończyć.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Dziękuję ci za te zbawienne rady i żegnam cię, dobry ojcze.</akap></kwestia>



<didaskalia>Wychodzą.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA DRUGA</naglowek_scena>

<didaskalia>Ulica przed więzieniem.
Wchodzą <osoba>Książę</osoba>, przebrany za mnicha, <osoba>Łokieć</osoba>, <osoba>Pompej</osoba>, straż
policyjna.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ŁOKIEĆ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Słuchaj, jeśli nie ma na to lekarstwa, jeśli chcesz gwałtem kupować i sprzedawać mężczyzn i kobiety, jak bydlęta, wkrótce
świat cały będzie musiał pić białego i czerwonego bękarta<pe><slowo_obce>pić białego i czerwonego bękarta</slowo_obce> --- istniało wino hiszp. o nazwie ,,Bastard".</pe>.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>O Boże, cóż to za gawiedź?!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Radość z tego świata uciekła od czasu, jak z dwóch lichwiarzy
weselszy był zrujnowany, a gorszy prawem był upoważniony do
przywdziania płaszcza z futrem, żeby mu było ciepło; płaszcz
podbity był lisem i barankami na znak, że oszustwo bogatsze od
uczciwości może się stroić tym godłem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŁOKIEĆ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>No, dalej w drogę, mopanku. Pan z tobą, dobry ojcze braciszku.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>I z tobą, dobry braciszku ojcze. W czym ci ten człowiek zawinił?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŁOKIEĆ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Człowiek ten pogwałcił prawo, a prócz tego, panie, zdaje się nam,
że to złodziej, bo znaleźliśmy na nim dziwnej natury wytrych,
któryśmy posłali do namiestnika.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Obrzydły potwór, rajfur, grzeszny rajfur!/
Grzech, do którego jesteś pośrednikiem,/
Chlebem jest twoim; czyś pomyślał kiedy:/
Co się to znaczy grzbiet swój przyodziewać/
I brzuch napełniać z tak brudnego źródła?/
Sam sobie powiedz: z ich dotknięć zwierzęcych/
I jem, i piję, ubieram się, żyję./
Możeszli wierzyć, że życiem jest życie/
Od tak smrodliwej zależne kałuży?/
Popraw się, popraw, póki jeszcze pora.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Prawda, panie, że to śmierdząca trochę kałuża, jednakże podejmuję się dowieść...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Jeśli ci diabeł podsunął dowody,/
By grzech obronić, to dowód, że jesteś/
Własnością diabła. Precz z nim do więzienia!/
Nim takie bydlę dobrą pójdzie drogą,/
Trzeba mu dodać chłostę do nauki.
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ŁOKIEĆ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Musi się stawić przed namiestnikiem, który mu dobrą dał już
przestrogę. Namiestnik nie może ścierpieć rajfurów. Jeśli się pokaże, że to jego rzemiosło, lepiej by mu było pójść milę za sprawunkami niż pokazać mu się na oczy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O, bodaj byli ludzie, za co chcą uchodzić,/
Bez grzechu albo, grzeszni, nie pragnęli zwodzić!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wchodzi <osoba>Lucjo</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ŁOKIEĆ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Wkrótce będzie miał na szyi, co ty, braciszku, na brzuchu --- postronek.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nadchodzi sukurs! Złożę kaucję; oto jest szlachcic, a mój dobry
przyjaciel.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Co tu nowego, szlachetny Pompejuszu? Jak to, przy wozie Cezara? czy cię w tryumfie prowadzą? Co, czy nie ma już posągów
Pigmaliona, świeżo w kobiety zmienionych, które by można nabyć,
wkładając rękę do kieszeni, a wyciągając ją stuloną? Co na to
odpowiesz, hę? Co mówisz o tej nucie, o tym temacie, o tej metodzie? Czy ci język w ostatnim deszczu utonął? hę? Co mówisz,
brukowcze? Czy świat idzie zawsze po staremu? Dokąd droga?
Czy smutna, a krótka? No, jakże dziś stoją rzeczy?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Świat zawsze jednakowy! Coraz gorszy i gorszy!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A jak się ma drogi mojemu sercu kąsek, twoja pani? Czy zawsze
prokuruje, hę?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Żeby ci powiedzieć prawdę, panie, już zjadła wszystek swój pekefleisz i sama siedzi teraz w solówce<pe><slowo_obce>siedzi teraz w solówce</slowo_obce> --- słone kąpiele uważano za metodę leczenia chorób wenerycznych.</pe>.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Bardzo dobrze, nic sprawiedliwszego, tak być powinno. Dziewczyna zawsze świeża, a rajfurka zawsze solona, to nieuniknione
następstwo, tak być powinno. A ty, Pompejuszu, idziesz do więzienia?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Tak jest, panie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nic w tym złego, Pompejuszu. Bądź zdrów! Idź z Bogiem! Powiedz, że to ja cię tam posłałem. Czy za długi, Pompejuszu, czy
za co innego?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Za rajfurstwo, za rajfurstwo!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Więc co prędzej z nim do więzienia. Jeśli więzienie należy się
rajfurom, ma do niego najlepsze prawo, bo to rajfur niewątpliwy, rajfur starożytny, rajfur z dziada pradziada. Bądź zdrów,
Pompejuszu! Poleć mnie więzieniu, Pompejuszu; zostaniesz tam
dobrym gospodarzem, będziesz pilnował domu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Spodziewam się, panie, że nie zechcesz mi odmówić twojego poręczenia.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ani dać go myślę, Pompejuszu, nie w modzie to teraz. Poproszę
ich nawet, Pompejuszu, aby przedłużyli twoje więzienie, jeśli go
nie będziesz znosił cierpliwie, bo będzie to znak, że masz za gorący temperament. Bądź zdrów, wierny Pompejuszu! Pan z tobą,
ojcze!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>I z tobą.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Czy Brygita zawsze się maluje, hę?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŁOKIEĆ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Dalej, mopanku, w drogę!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Więc mi odmawiasz, panie, twojego poręczenia?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Na teraz przynajmniej, Pompejuszu. Co za nowiny na świecie,
mój ojcze, co za nowiny?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>ŁOKIEĆ</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>Dalej, mopanku, w drogę!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Idź do psiarni, Pompejuszu, idź śmiało.</akap></kwestia>


<didaskalia>Wychodzą <osoba>Łokieć</osoba>, <osoba>Pompej</osoba>, straż.</didaskalia>

 
<kwestia><akap>Co za nowiny, ojcze? Co nowego słyszałeś o księciu?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Żadnej nie słyszałem o nim nowiny. A ty czy możesz mi co o nim powiedzieć?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Jedni powiadają, że jest u cesarza rosyjskiego, inni, że jest w Rzymie; a tobie jak się zdaje? Gdzie on teraz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie wiem wcale; lecz gdzie bądź jest, życzę mu szczęścia.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Fantastyczny był to wybryk z jego strony wykraść się z własnego
księstwa, a osiąść na rzemiośle wagabundy, do którego się nie
rodził. Angelo w jego nieobecności dobrze się rozpanoszył, tylko
że poszedł trochę za daleko.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Dobrze zrobił.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Trochę więcej pobłażania jurności nie zrobiłoby mu krzywdy;
trochę on za cierpki do tego artykułu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>






<kwestia><akap>Występek ten zbyt się rozpowszechnił; surowość musi go wyleczyć.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie przeczę, że występek ten liczną ma familię i wysokie koligacje, ale niepodobna do szczętu go wyplenić, ojcze, dopóki jeść i pić nie zabronisz. Powiadają, że ten Angelo nie rodził się z mężczyzny i niewiasty wedle zwyczajnej formy stworzenia: czy to
prawda? Co o tym myślisz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A w jakiż rodził się sposób?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Jedni utrzymują, że go wyikrzyła syrena, inni, że był poczęty
przez dwóch stokfiszów; ale co jest niewątpliwe to to, że kiedy
wypuszcza wodę, uryna jego ścina się na lód; wiem z pewnością,
że to prawda, jak prawda niezawodna, że jest rodzaju nijakiego.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Zabawny z ciebie człowiek; sam nie wiesz, co pleciesz.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Pomyśl tylko, co za okrucieństwo z jego strony za bunt rozporka
wydzierać człowiekowi życie! Czy nieobecny książę zrobiłby co
podobnego? Nim by jednego człowieka powiesił za to, że spłodził
stu bękartów, on by dał raczej na mamki dla tysiąca, bo on ma
trochę w tych sprawach doświadczenia, zna tę służbę, dlatego też
czuje dla niej miłosierdzie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nigdy nie słyszałem, aby nieobecny książę zbyt był kobietom
oddany; nie jego to słabość.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Mylisz się, mój ojcze.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>To być nie może.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Co, książę nie miał do kobiet słabości? Choćby do pięćdziesięcioletniej żebraczki. Zwyczajem jego było rzucać jej dukata na miseczkę. Książę miał swoje przywidzenia; lubił się też zalewać,
mogę cię o tym zapewnić.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Krzywdzisz go niewątpliwie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Byłem jednym z jego poufałych. Nurkowaty to był jegomość, mój
pan książę, i zdaje mi się, że zgaduję przyczynę jego oddalenia się.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Powiedz, proszę, jaka może być tego przyczyna?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie, daruj, ale ten sekret musi mi zostać za zębami. To jednak
mogę ci powiedzieć, że wielka liczba poddanych przyznaje księciu rozum.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Rozum? Wszak nie ma wątpliwości, że go posiadał.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>To człowiek powierzchowny, nieuk i wiatrołów.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Jest tu z twojej strony albo zazdrość, albo szaleństwo, albo omyłka. Cały potok jego żywota i sprawy, którymi sterował, powinny
mu w potrzebie lepsze zapewnić imię. Niech mu tylko własne
jego czyny za świadków służą, a zazdrośni nawet przyznają, że to
mąż uczony, statysta i żołnierz. Albo więc mówisz bez świadomości, albo tę świadomość, jeśli ją posiadasz, złośliwość twoja
ogromnie przyćmiła.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Znam go, mój ojcze, i kocham go.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Miłość mówi z lepszą znajomością, a z większą miłością znajomość.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ba, ba, wiem ja, co wiem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie sądzę, skoro sam nie wiesz, co mówisz. Jeśli kiedykolwiek
książę wróci (o co modły zanoszę codziennie), w jego przytomności odpowiesz za to, co mówisz; jeśli powiedziałeś prawdę, będziesz miał zapewne odwagę w oczy mu ją powtórzyć; moim
będzie obowiązkiem zawezwać cię do tego; proszę cię więc, powiedz mi twoje nazwisko.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nazywam się Lucjo, a książę zna mnie dobrze.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Pozna cię lepiej, bylem dożył, aby mu naszą rozmowę opowiedzieć.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie boję się ciebie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Bo myślisz, że książę nie wróci, albo sobie wyobrażasz, że jestem
zbyt słabym przeciwnikiem; mogę ci jednak trochę dokuczyć
i wiem, że się wszystkiego odprzysiężesz.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Dam się powiesić wprzódy. Mylisz się w twoim o mnie sądzie,
o mój ojcze. Lecz skończmy rzecz tę na teraz. Możeszli mi powiedzieć, czy Klaudio umrze jutro?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Dlaczego miałby umrzeć, mój panie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Dlaczego? Dlatego że butelkę za pomocą lejka napełnił. Chciałbym, żeby książę, o którym mówiliśmy, co prędzej wrócił, inaczej
bowiem ten wykapłoniony namiestnik wstrzemięźliwością całe państwo wyludni. Wróblom nawet nie wolno pod jego dachem się
gnieździć, zbyt są jurne. Sam książę sądziłby w ciemności czyny
ciemności, a nie wyprowadzał ich na światło dzienne. Jakże
pragnę, aby wrócił! Biedny ten Klaudio skazany na śmierć za
podgięcie fartuszka! Bądź zdrów, dobry ojcze, a proszę cię, módl
się za mną. Książę, raz ci jeszcze powtarzam, jadłby w piątek
baraninę. Choć minęły już jego dobre czasy, jeszcze jednak, wierzaj mi, gotów się cmoktać z żebraczką, którą czuć czosnkiem
i berłowym chlebem. Powiedz, że ja ci to powiedziałem. Bądź
zdrów!</akap></kwestia>


<didaskalia>Wychodzi.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Z największych królów złośnik się natrząsa,/
Najbielszą cnotę zawiść z tyłu kąsa;/
Gdzie król klucz znajdzie, co szczelnie zamyka/
Żółć ściekającą z potwarzy języka?/
Lecz ktoś nadchodzi.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wchodzą <osoba>Eskalus</osoba>, <osoba>Stróż więzienia</osoba>, <osoba>Rajfurka</osoba>, straż.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Precz z nią do więzienia.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RAJFURKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Dobry mój panie, bądź dobrym i dla mnie. Dostojność wasza
ma u ludzi imię człowieka miłosiernego, dobry mój panie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Po dwóch i trzech ostrzeżeniach zawsze to samo przestępstwo?
Toć na ten widok samo miłosierdzie kląć by zaczęło i zmieniło
się na tyranię.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Rajfurka ta praktykuje od lat jedenastu, z przeproszeniem waszej
dostojności.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>RAJFURKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Dobry panie, to niejaki Lucjo mnie denuncjował. Zrobił dziecko
Kasi Trzymaj-go-nisko jeszcze za czasów książęcia; obiecał się
z nią ożenić; dziecko będzie miało rok i trzy miesiące na świętego
Filipa i Jakuba, chowało się u mnie, a patrzcie, jak mi za to
płaci.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Wiem, że to rozpustny jegomość; zawezwać go, żeby się stawił
przed nami. Tymczasem precz z nią do więzienia. Precz z nią!
Ani słowa więcej.

<didask_tekst>Wychodzą <osoba>Rajfurka</osoba> i straż.</didask_tekst>
Stróżu, brat mój Angelo jest nieugięty. Klaudio musi umrzeć jutro.
Poślij mu księdza i dopilnuj, żeby miał wszystko, co chrześcijańska miłość nakazuje. Gdyby brat mój chciał się był moją litością
kierować, nie przyszłoby mu na ten koniec.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ten właśnie braciszek był już u niego i na śmierć go dysponował.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Dobry wieczór, dobry ojcze.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Błogosławieństwo boże z tobą!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Skąd jesteś, mój ojcze?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie z tego kraju, chociaż czas niejaki/
Zostać tu muszę; z mojego klasztoru/
Ojca świętego rozkaz mnie oddalił/
W świątobliwości jego interesach.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Co słychać nowego na świecie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nic nowego, chyba to, że uczciwość tak na gorączkę zapadła, iż
tylko śmierć może ją wyleczyć; sama tylko nowość poszukiwana,
a tak niebezpieczną jest rzeczą zestarzeć się w jakiej bądź profesji, jak korzystną zmieniać co chwila rzemiosło. Ledwo jest dosyć szczerości na ziemi, aby towarzystwo zachować, tyle jednak zaręczeń, że wszyscy przeklinają stowarzyszenia: na tej zagadce
obraca się cała mądrość świata. Dość to stara nowina, a przecie
codzienna to nowina. Proszę cię teraz, panie, powiedz mi, jaki
był charakter książęcia?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Był to mąż, który wszystkimi siłami starał się poznać sam siebie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>W czym szukał głównie rozrywki?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Cieszył się raczej widząc innych wesele, niż rozweselał się rzeczami, którymi weselić go chciano: pan wielkiej wstrzemięźliwości. Lecz zostawmy go jego przeznaczeniom, prosząc Boga, aby przeznaczenia te były szczęśliwe. A teraz pozwól mi zapytać, w jakim usposobieniu znalazłeś Klaudia? Mówiono mi, że go dysponowałeś.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Sam wyznaje, że sędzia nie był względem niego niesprawiedliwy;
z dobrowolną pokorą poddaje się wyrokowi prawa; jednakże pod
wpływem ludzkiej słabości łudził się jeszcze zwodną nadzieją życia, lecz powoli moimi przestrogami wybiłem mu ją z głowy
i teraz na śmierć jest przygotowany.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Dopełniłeś obowiązków twojego stanu względem nieba i względem więźnia. Z mojej strony do ostatnich granic wyrozumiałości
pracowałem w interesie tego szlachcica, lecz sędziego sprawiedliwość tak surową znalazłem, iż musiałem mu w końcu powiedzieć,
że jest naprawdę wcieloną sprawiedliwością.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Jeśli własne jego życie zgadza się z surowością jego sądów, surowość ta mu przystoi; ale jeśli zbłądzi przypadkiem, sam wyda
wyrok na siebie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Idę odwiedzić więźnia. Bądź zdrów!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Pokój z tobą!/
<didask_tekst>Wychodzą <osoba>Eskalus</osoba> i <osoba>Stróż</osoba>.</didask_tekst>/
Kto trzymać w ręku miecz nieba się kusi,/
Jeśli surowy, i święty być musi;/
Wzór życia drugim twardą cnoty drogą/
Iść zawsze musi nieznużoną nogą,/
Przeciw występnym chcąc stanowić karę,/
Na swoich własnych słabościach brać miarę./
O, hańba temu, co na śmierć skazuje/
Występek, w którym sam równie smakuje!/
Potrójna hańba dla tego Angela,/
Co, swój hodując, innych grzech wypiela!/
Jak czarną duszę człowiek nieraz zdoła/
Chować pod jasną postacią anioła!/
Jak często zbrodnia, strojna pozorami,/
Płaszczykiem cnoty zwiedziony świat mami,/
I w słabe swojej pajęczyny nici/
Godność, powagę i władzę uchwyci!/
Tej nocy zbrodnię podstępem założę,/
Oszukanego Angela położę/
Przy nieszczęśliwej narzeczonej boku,/
Którą opuścił w gorzkich łez potoku./
Tak oszukaństwo oszukaństwem zmażę,/
I starych przysiąg dochować mu każę.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wychodzi.</didaskalia>



<naglowek_akt>AKT CZWARTY</naglowek_akt>




<naglowek_scena>SCENA PIERWSZA</naglowek_scena>

<didaskalia>Pokój w domu <osoba>Mariany</osoba>.
<osoba>Mariana</osoba>, <osoba>Paź</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>PAŹ</naglowek_osoba> <didaskalia>śpiewa</didaskalia>





<poezja_cyt><kwestia><strofa>
O, odwróć usta, co mi fałszywe/
Przysięgi słodko kłamały,/
I oczy, których płomienie żywe/
Jutrzenkę oszukiwały,/
Lecz zwróć całunki, uczuć zadatki,/
<wers_wciety typ="6">uczuć zadatki,</wers_wciety>/
Miłości naszej fałszywe świadki,/
<wers_wciety typ="6">fałszywe świadki!</wers_wciety>
</strofa></kwestia></poezja_cyt>




<naglowek_osoba>MARIANA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Skończ twoje pieśni i opuść komnatę,/
Bo mąż nadchodzi, co słowem pociechy/
Cierpień mych burzę nieraz ukołysał./
<didask_tekst>Wychodzi <osoba>Paź</osoba>. Wchodzi <osoba>Książę</osoba>.</didask_tekst>/
Przebacz mi, ojcze, jeśli mnie znalazłeś/
Łakomym uchem pieśni słuchającą;/
Wierzaj mi jednak, śpiewu słodkie fale/
Nie leczą ducha, choć łagodzą żale.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Przebaczam, chociaż nieraz pieśni siła/
Złe czasem w dobre, dobre w złe zmieniła./
Powiedz mi, proszę, czy się tu nie pytał kto dziś o mnie?/
O tej właśnie godzinie miałem tu spotkać się z pewną osobą.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MARIANA</naglowek_osoba>







<kwestia><akap>Nikt się nie pytał, ojcze: cały dzień tu siedziałam.</akap></kwestia>





<didaskalia>Wchodzi <osoba>Izabela</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Zawsze wierzę twojemu słowu. Właśnie teraz pora. Oddal się,
proszę, na chwilę. Być może, że cię niebawem zawołam w sprawie
nie bez korzyści dla ciebie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIANA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Zawsze mnie znajdziesz posłuszną.</akap></kwestia>



<didaskalia>Wychodzi.</didaskalia>






<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Witaj mi, siostro, a jakie nowiny/
Od uczciwego niesiesz namiestnika?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Ma on ogródek murem otoczony,/
Zachodnią stronę osłania winnica,/
Prowadzi do niej brama tarcicowa,/
Która tym wielkim otwiera się kluczem,/
A ten znów kluczyk furtkę ma otworzyć,/
Która z winnicy do ogrodu wiedzie;/
Tam mu przyrzekłam tajemnie się stawić,/
Tam czeka na mnie o głuchej północy.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Czy tylko sama zdołasz drogę znaleźć?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Z pilną bacznością na wszystko zważałam,/
Gdy szepcząc z całą grzechu gorącością,/
Sam mi dwa razy wszystko czynem wskazał.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Czyście na jaki znak się nie zmówili,/
Który przy wejściu zdać mu będzie trzeba?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Nie. Wśród ciemności wejść mam do ogrodu,/
A tam mój pobyt nie może być długi,/
Bo powiedziałam, że mam służebnicę,/
Która u bramy na mój powrót czeka,/
W tym przekonaniu, że tajemna podróż/
Jest w brata mego opłakanej sprawie.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>To wszystko dobrze. Dotąd o tej rzeczy/
Jednego słowa nie wie Mariana;/
Czas ją objaśnić. Hola, Mariano!/
<didask_tekst>Wchodzi <osoba>Mariana</osoba>.</didask_tekst>/
Zabierz znajomość z młodą tą dziewicą,/
Chętną ci służyć.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIANA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>To moje życzenie.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Czy wierzysz w moją życzliwą przychylność?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIANA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Wierzę, bo tego dałeś mi dowody.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ściśnij więc rękę młodej towarzyszki,/
Która gotową ma dla ciebie powieść./
Ja czekam na was, lecz nie traćcie czasu,/
Bo noc wilgotna niedługo zapadnie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIANA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Czy chcesz pójść ze mną?
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wychodzą <osoba>Mariana</osoba> i <osoba>Izabela</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>O władzo, potęgo,</wers_cd>/
Ócz tysiąc błędnych w ciebie się wlepiło!/
Tysiące sprzecznych a fałszywych wieści/
O każdym czynie twym wśród tłumu krąży!/
Tysiączne ludzkich dowcipów wybryki/
Robią cię ojcem swych szalonych marzeń,/
W swych wyobraźniach męczą cię bez końca!/
<didask_tekst>Wchodzą <osoba>Mariana</osoba> i <osoba>Izabela</osoba>.</didask_tekst>/
Czy już z powrotem? Czy zgoda na wszystko?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Chętnie się, ojcze, sprawy tej podejmie,/
Jeśli ty radzisz.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ja nie tylko radzę,</wers_cd>/
Lecz błagam o to.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Niewiele masz mówić,</wers_cd>/
Tylko odchodząc, cichym szepnij głosem:/
,,Pamiętaj o mym bracie!"
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIANA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Bądź spokojna.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>I ty spokojną bądź, o! córko moja,/
Bo on jest twoim mężem zaręczonym,/
Wasze spotkanie nie może być grzechem,/
A praw twych świętość podstęp nasz rozgrzesza./
Do dzieła teraz, idźmy! Czas ucieka:/
Siać wprzódy musi, kto na żniwo czeka.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wychodzą.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA DRUGA</naglowek_scena>

<didaskalia>Izba w więzieniu.
Wchodzą <osoba>Stróż</osoba> i <osoba>Pompej</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Sam tu, mopanku! Czy potrafiłbyś uciąć głowę człowiekowi?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Potrafię, jeśli to kawaler, ale nie potrafię, jeśli żonaty, bo żonaty
jest głową swojej żony, a nigdy nie potrafię uciąć głowy kobiecie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Skończ tylko twoje koncepta, a daj mi jasną odpowiedź. Jutro
rano Klaudio i Barnardyn mają być egzekutowani. Mamy tu
w więzieniu zwyczajnego kata, który potrzebuje pomocnika; jeśli
się chcesz podjąć tej służby, otrzymasz wolność, w przeciwnym
razie wysiedzisz w turmie czas twój cały, a przy wyjściu dostaniesz
niemiłosierne cięgi, bo byłeś znanym rajfurem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Byłem, panie, nieprawnym rajfurem od niepamiętnych czasów,
podejmę się chętnie prawnym zostać katem. Chciałbym tylko, żeby
poprzednio mój kolega dał mi potrzebne instrukcje.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Hola! Abhorson! Gdzie jest Abhorson! Przybywaj!</akap></kwestia>


<didaskalia>Wchodzi <osoba>Abhorson</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ABHORSON</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Czy wołasz mnie, panie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Oto człowiek, który jutro będzie twoim pomocnikiem przy egzekucji. Jeśli ci to po myśli, ułóż się z nim rocznie i niech tu z tobą
zostanie; jeśli nie chcesz, to weź go na ten raz, a odpraw go
potem. Nie może ci robić trudności przez wzgląd na swoje dobre
imię, był rajfurem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ABHORSON</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Rajfurem, panie? O zgrozo! Człowiek ten poda w dyskredyt naszą
sztukę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Bądź spokojny, jedną macie wagę, a piórko przechyli szalę.</akap></kwestia>


<didaskalia>Wychodzi.</didaskalia>



<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Jak to, dobry panie (bo jesteś dobry, choć źle ci patrzy z oczu),
więc nazywasz twoje rzemiosło sztuką?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ABHORSON</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Tak je nazywam, bo jest sztuką.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Malarstwo, słyszałem, jest sztuką; a że panienki, uczestniczki
mojego rzemiosła, na malarstwie się znają, mogę śmiało utrzymywać, że moje rzemiosło jest sztuką, ale jaka może być sztuka
w wieszaniu, tego, choćbym miał wisieć, pojąć nie jestem w stanie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ABHORSON</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Powtarzam, że to jest sztuka.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Jak tego dowiedziesz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ABHORSON</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Suknia każdego uczciwego człowieka przystaje złodziejowi...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Bo jeśli za ciasna dla złodzieja, uczciwemu człowiekowi zdaje się
dość przestronna, a jeśli za przestronna dla złodzieja, złodziejowi
zdaje się dosyć ciasna, tak więc suknia każdego uczciwego człowieka przystaje złodziejowi.</akap></kwestia>


<didaskalia>Wchodzi <osoba>Stróż</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Czyście się ugodzili?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Przyjmuję u niego służbę, bo widzę, że rzemiosło oprawcy pokutniejsze od rzemiosła rajfura: oprawca prosi częściej o przebaczenie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Miej więc na pogotowiu pień i topór jutro o czwartej godzinie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ABHORSON</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Chodź ze mną, rajfurze, dam ci naukę mej sztuki, chodź ze mną.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Znajdziesz we mnie gorliwego ucznia, panie, i mam nadzieję, że
jeśli zapotrzebujesz mnie kiedy na własną usługę, nie powstydzisz
się mojej roboty, bo twoja dla mnie dobroć zasługuje na wzajemność.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Przyślij mi Klaudia tu i Barnardyna./
<didask_tekst>Wychodzą <osoba>Pompej</osoba> z <osoba>Abhorsonem</osoba>.</didask_tekst>/
Żal mi jednego, drugi zbrodniarz z katem/
Bez łez mych pójdzie, choćby był mym bratem./
<didask_tekst>Wchodzi <osoba>Klaudio</osoba>.</didask_tekst>/
Widzisz? To rozkaz twojej egzekucji./
Jest teraz północ, a o ósmej rano/
Posłać cię muszę w grono nieśmiertelnych./
Gdzie jest Barnardyn?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KLAUDIO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Tak usnął głęboko</wers_cd>/
I tak spokojnie, jak znużony pielgrzym./
Nie chce się zbudzić.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Kto by go naprawił?</wers_cd>/
Niech i tak będzie. Ty na śmierć się gotuj./
Lecz cicho! Słuchaj! Co krzyki te znaczą?/
<didask_tekst>Słychać stukanie za sceną.</didask_tekst>/
Bodaj Bóg zesłał pociechę twej duszy./
<didask_tekst>Wychodzi <osoba>Klaudio</osoba>.</didask_tekst>/
Idę już, zaraz. Mam jeszcze nadzieję,/
Że to jest łaska albo odroczenie./
<didask_tekst>Wchodzi <osoba>Książę</osoba>.</didask_tekst>/
Witam cię, ojcze!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>






<kwestia><strofa>
<wers_cd>Niechaj, dobry stróżu,</wers_cd>/
Najlepsze nocy duchy cię otoczą!/
Czyli przed chwilą nikt się tu nie zgłosił?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Od wczorajszego wieczora nikt wcale.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ni Izabela?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>To przyjdzie wkrótce.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Jakie dla Klaudia przynosisz nowiny?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Trochę nadziei.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Cierpki nasz namiestnik.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie, nie, bo dotąd całe jego życie/
Z sprawiedliwością jego było w zgodzie,/
I w duszy jego święta wstrzemięźliwość/
Podbija żądze, które w drugich karci;/
Dopiero kiedy w ten grzech sam popadnie,/
Będziesz go słusznie tyranem nazywał:/
Dotąd jest tylko sędzią sprawiedliwym./
<didask_tekst>Słychać stukanie za sceną.</didask_tekst>/
A, już przychodzą. Czy słyszysz stukanie?/
<didask_tekst>Wychodzi <osoba>Stróż</osoba>.</didask_tekst>/
Uczciwy człowiek! Rzadko cień litości/
W żelaznych sercach więzień stróżów gości./
Cóż to za wrzawa? Śpieszno jest tej ręce,/
Co z taką siłą w więzienia drzwi tłucze.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wchodzi <osoba>Stróż</osoba> i mówi do osoby za sceną.</didaskalia>





<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Tam musi czekać, aż nadejdzie klucznik, który go wpuści;
posłałem go zbudzić.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Czy nic nowego względem losu Klaudia?/
Zawsze na jutro?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ach, nic, nic nowego.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Choć ranek bliski, wierz mi jednak, stróżu,/
Przed wschodem słońca nowy przyjdzie rozkaz.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Może słyszałeś jakie o tym wieści?/
Nie sądzę jednak, bym odebrał rozkaz/
Biednego Klaudia wstrzymać egzekucję./
Dotąd przynajmniej nie było przykładu,/
A sam Angelo na sędziowskim krześle/
Odmienny wyrok publicznie ogłosił./
<didask_tekst>Wchodzi <osoba>Posłaniec</osoba>.</didask_tekst>/
Oto jest właśnie sługa namiestnika.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Pewno przynosi Klaudia przebaczenie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>POSŁANIEC</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Pan mój przysyła ci to pismo, a ustnie oświadczyć mi polecił,
abyś co do czasu, sprawy i wszystkich szczegółów na jedną jotę
nie oddalił się od danych w nim rozkazów. A teraz, dzień dobry!
bo zdaje mi się, że dzień niedaleko.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Wypełnię rozkazy.</akap></kwestia>


<didaskalia>Wychodzi <osoba>Posłaniec</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba> <didaskalia>na stronie</didaskalia>





<kwestia><strofa>
To przebaczenie kupił grzech krzyczący, /
Którym się splamił sam przebaczający./
Łatwo tam zbrodnia rządy rozpościera,/
Gdzie ją urzędu powaga podpiera./
Gdzie grzech ma łaskę, tam powszednia łaska/
Przez miłość grzechu i grzesznika głaska./
Co tam nowego?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Tak ci mówiłem, ojcze, Angelo mając, zdaje się, w podejrzeniu
moją gorliwość, budzi ją tym niezwykłym napomnieniem. Nie
pomału mnie to dziwi, bo nigdy dotąd tego nie robił.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Odczytaj mi, proszę, jego pismo.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba> <didaskalia>czyta</didaskalia>





<kwestia><akap>,,Mimo wszystkich przeciwnych wieści, które dojść cię mogą,
dopilnuj, aby Klaudio był egzekutowany o czwartej godzinie,
a Barnardyn po południu. Dla większej pewności przyślij mi głowę Klaudia o piątej. Pamiętaj, aby rozkaz ten wykonany był co
do joty, bo więcej mi na tym zależy, niż w tej chwili powiedzieć
ci jestem w stanie. Za niedokładne wykonanie włożonego na ciebie
obowiązku głową mi odpowiesz". Co mówisz na to, mój ojcze?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Kto jest ten Barnardyn, którego egzekucja ma mieć miejsce po południu?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Jest to Cygan z urodzenia, lecz tu się wychował i urósł. Od lat
dziewięciu jest już w więzieniu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Jak się to stało, że nieobecny książę albo na wolność go nie
wypuścił, albo egzekutować nie kazał? Mówiono mi, że to był
jego zwyczaj.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Przyjaciele więźnia otrzymywali zawsze odroczenie. Zresztą
zbrodnia jego do czasów rządów Angela nie była stanowczo dowiedzioną.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A teraz na jaw wyszła?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Wszystko odkryte i on sam się przyznaje.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Czy okazał w więzieniu żal jaki za swoje zbrodnie? Czy okazuje
skruchę?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Śmierć nie straszniejsza dla niego niż sen dla pijaka. Na wszystko
obojętny, patrzy bez trwogi na przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Gotowy na wszystko, ze śmierci się śmieje.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Potrzeba mu dobrej rady.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie chce słuchać żadnej. Od dawna używał pewnej wolności
w więzieniu, ale gdyby nawet dano mu sposobność ucieczki, nie
chciałby z niej korzystać. Upija się kilka razy na dzień, jeśli nie
leży pijany całe dnie. Budziliśmy go nieraz, pokazując fałszywy
rozkaz egzekucji, jakby chcąc go prowadzić na rusztowanie; nie
zrobiło to na nim najmniejszego wrażenia.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Wkrótce pomówimy o nim obszerniej. Stróżu, na twoim czole stoi
napisane: Uczciwość i Stałość. Jeśli się pomyliłem w czytaniu, to
mnie zawiodło moje stare doświadczenie. Ale ufny w nieomylność
mojego sądu, wszystko na los stawić się odważam. Klaudio, do
którego egzekucji rozkaz trzymasz w ręku, nie więcej przeciw
prawu zawinił niż Angelo, który go na śmierć skazał: aby ci tego
jasno dowieść, proszę cię tylko o cztery dni zwłoki. Czy chcesz
mi wyświadczyć wielką, choć niebezpieczną łaskę?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Jaką?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Odłóż egzekucję.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ach, mój ojcze, jakże to mogę zrobić? Czas mój ograniczony,
rozkaz wyraźny, pod surową karą mam głowę do Angela odesłać;
los Klaudia mi grozi za najmniejsze nieposłuszeństwo.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Na mój ślub zakonny, za wszystko odpowiadam, byłeś chciał radą
moją się kierować. Każ dziś rano uciąć głowę Barnardynowi
i poślij ją do Angela.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Angelo widział obydwu i rysy rozpozna.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Wielki ze śmierci przeobrażca, a jeszcze dopomóc jej możesz.
Ogól mu głowę, ostrzyż brodę i powiedz, że zrobiłeś to wskutek
ostatniej prośby umierającego. Wszak wiesz, że się to często zdarza. Jeśli cię spotka za to co innego jak podziękowanie i łaska,
przysięgam na mojego świętego patrona, że cię uratuję kosztem
własnego żywota.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Przebacz mi, dobry ojcze, lecz to się przeciwia mojej przysiędze.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Czy księciu, czy namiestnikowi wierność przysięgłeś?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Księciu i jego pełnomocnikom.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Czy będziesz się sądził wolnym od wszelkiej winy, jeśli książę
uzna sprawiedliwość twojego postępowania?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ale jakie w tym prawdopodobieństwo?</akap></kwestia>
 

<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie prawdopodobieństwo, ale pewność. Gdy jednak widzę twój
przestrach, gdy ani mój habit, ani moja uczciwość, ani moje przedkładania nic z tobą wskórać nie mogą, pójdę dalej, niż zamierzałem, aby ci odjąć wszelką obawę. Patrz, oto ręka i pieczęć książęca. Znasz niewątpliwie jego pismo i pieczęć nie jest ci zapewne
obca.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Znam je dobrze.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>List ten donosi o powrocie książęcia, odczytasz go później uważnie
i dowiesz się, że za dwa dni tu będzie. Angelo nic o tym nie
wie, bo dziś właśnie odebrał listy dziwnej treści, może o śmierci
książęcia, może o jego wstąpieniu do jakiego klasztoru, w każdym
razie nic o tym, co się tu zawiera. Lecz patrz, już gwiazda poranna budzi pasterza. Przestań się dziwić, jak się to wszystko
stało; wszelka trudność łatwa jest temu, kto zna jej sekret. Zawołaj oprawcę i precz z głową Barnardyna! Wyspowiadam go
natychmiast i przygotuję do lepszej ojczyzny. Widzę twoje zdziwienie; list ten wytłumaczy ci wszystko. Idźmy, bo już prawie
dzień biały.</akap></kwestia>


<didaskalia>Wychodzą.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA TRZECIA</naglowek_scena>


<didaskalia>Inna izba więzienia.
Wchodzi <osoba>Pompej</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Mam tu tyle znajomości, co w naszym magazynie; myślałby kto,
że to własny dom pani Przepieczonej, bo co krok spotykam jakiego z jej starych klientów. Mamy tu najprzód młodego pana
Postrzeleńca; dostał się on tu za ładunek bibuły i starego imbiru,
oceniony na sto dziewięćdziesiąt siedem funtów szterlingów, a który mu przyniósł pięć grzywien gotowizną; ale nic w tym dziwnego,
imbir nie był podówczas poszukiwany, bo wszystkie stare kobiety
powymierały. Mamy tu także niejakiego panicza nazwiskiem Hołupiec; dostał się do nas na żądanie sławetnego Trzywłosa, bławatnika, za cztery ubrania atłasowe brzoskwiniowego koloru, bo był
twardy jak brzoskwiniowa pestka do zapłaty. Siedzi tu następnie
młody Kostka, młody pan Przysięgalski i pan Miedziostrogski,
i pan Głodosłupski, człowiek od szabli i sztyletu, i młody pan
Psujdziedzicki, co zabił tłustego Pudynga, i pan fechtmistrz Rębaczewski, i nieustraszony pan Rzemyczek, wielki podróżnik, i szalony Półkwartek, co zakłuł pana Garnca, i, jeśli się nie mylę,
czterdziestu innych wielkich amatorów i znawców naszego towaru,
a którym dziś przyszło żyć z miłosierdzia bożego.</akap></kwestia>


<didaskalia>Wchodzi <osoba>Abhorson</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ABHORSON</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Przyprowadź mi tu natychmiast Barnardyna.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Panie Barnardyn! Wstawaj! Bo musisz iść na szubienicę. Panie
Barnardyn!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ABHORSON</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Barnardyn, wstawaj!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BARNARDYN</naglowek_osoba> <didask_tekst>za sceną</didask_tekst>





<kwestia><akap>Bodajeście ochrypli! Kto tam tak wrzeszczy? co wy za ludzie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Twoi przyjaciele, oprawcy. Wyświadcz nam jedną łaskę, wstań
i chodź z nami na szubienicę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BARNARDYN</naglowek_osoba> <didaskalia>za sceną</didaskalia>





<kwestia><akap>Precz mi stąd, łajdaki! Spać mi się chce.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ABHORSON</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Powiedz mu, że musi wstać, i to natychmiast.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Proszę cię, panie Barnardyn, obudź się, nim cię powieszą, a śpij
potem, póki ci się spodoba.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ABHORSON</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Idź po niego i przyprowadź go tu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Przychodzi, sam przychodzi! Słyszę, jak jego słoma chrzęści.</akap></kwestia>


<didaskalia>Wchodzi <osoba>Barnardyn</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ABHORSON</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Czy topór już na pniu, mopanku?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Wszystko gotowe, panie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BARNARDYN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A, witam, panie Abhorson; co tam nowego?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ABHORSON</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Szczerze bym pragnął, mój panie, żebyś się wziął do modlitwy,
bo patrz, przyszedł rozkaz egzekucji.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BARNARDYN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A, ty łajdaku! Piłem noc całą, nie jest przygotowany.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>POMPEJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Więc tym lepiej, panie, bo kto noc całą pije, a powieszony jest
rano, może spać tym twardziej cały dzień następujący.</akap></kwestia>


<didaskalia>Wchodzi <osoba>Książę</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ABHORSON</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Patrz, panie, nadchodzi twój ojciec duchowny; czy jeszcze myślisz,
że to żarty?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Natchniony chrześcijańską miłością, słysząc, jak nagle ten świat
masz opuścić, przynoszę ci radę i pociechę, przychodzę modlić
się z tobą.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BARNARDYN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Żartujesz, braciszku. Piłem na zabój przez noc całą, potrzeba mi
więcej czasu na przygotowanie. Chyba mi drągami głowę roztrzaskają, bo dobrowolnie nie zgodzę się na egzekucję, możesz
być tego pewny.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A jednak musisz, więc błagam cię, panie, myśl o podróży, która
na cię czeka.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>BARNARDYN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Przysięgam, że nie chcę dziś umrzeć mimo twoich wszystkich
perswazji.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ale słuchaj tylko...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BARNARDYN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ani słowa więcej. Jeśli mi masz co do powiedzenia, chodź do
mojej ciupy, z której nie myślę się dziś na krok oddalić.</akap></kwestia>


<didaskalia>Wychodzi. Wchodzi <osoba>Stróż więzienia</osoba>.</didaskalia>




<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>






<kwestia><strofa>
O bydlę, umrzeć ani żyć niezdolne!/
Idźcie, prowadźcie go na rusztowanie.
</strofa></kwestia>



<didaskalia>Wychodzą <osoba>Abhorson</osoba> i <osoba>Pompej</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>






<kwestia><strofa>
W jakim znalazłeś stanie więźnia, ojcze?
</strofa></kwestia>




<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Człowiek ten nie jest dziś na śmierć gotowy./
Na świat go tamten słać w obecnym stanie/
Byłoby zbrodnią.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Słuchaj mnie, mój ojcze:</wers_cd>/
Właśnie dziś rano na zgniłą gorączkę/
Umarł w więzieniu niejaki Rakocy,/
Głośny pirata, był on Klaudia wieku,/
Ich włos i broda jednej były farby;/
Co mówisz, czyli nie byłoby dobrze/
Dać czas pokuty temu grzesznikowi,/
A zaspokoić żądania Angela/
Widokiem głowy do Klaudia podobnej?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
O, niebo samo na pomoc nam przyszło!/
Śpiesz się! Godzina, którą ci wyznaczył,/
Już niedaleko; dopilnuj, by wszystko/
Wedle się jego spełniło rozkazów,/
Ja tu powrócę, gdy się na dzień zbierze,/
Na śmierć to dzikie przygotować zwierzę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Ojcze mój, wszystko wykonam bez zwłoki./
Barnardyn musi umrzeć po południu./
Co zrobić z Klaudiem, by mnie uratować/
Od niebezpieczeństw głowie mej grożących,/
Gdy się dowiedzą, że on jeszcze żyje?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Słuchaj mej rady; zamknij w ciemnych lochach/
Obu tych więźniów, a bądź przekonany,/
Że zanim słońce dwa razy pozdrowi/
Jasnym obliczem ziemi tej mieszkańców,/
I twoja także skończy się obawa.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Chętnie się, ojcze, twą kieruję radą.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Więc spiesz się, głowę poślij do Angela./
<didask_tekst>Wychodzi <osoba>Stróż</osoba>.</didask_tekst>/
Ja list tymczasem do niego napiszę,/
Stróż mu go wręczy, w nim go zawiadomię,/
Że nagle wracam, że dla ważnych przyczyn/
Mój wjazd się odbyć musi uroczyście;/
Wezwę go, żeby szedł na me spotkanie/
Milę za miasto, do świętego źródła,/
Stamtąd ordynkiem, procesjonalnie/
Do bram się miasta wspólnie posuniemy.
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wchodzi <osoba>Stróż</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Oto jest głowa, sam mu ją poniosę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Wybornie. Wracaj, jak możesz najprędzej,/
Bo chciałbym z tobą pogadać o rzeczach/
Dla twego tylko ucha przeznaczonych.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Wrócę niebawem.
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wychodzi.</didaskalia>



<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba> <didaskalia>za sceną</didaskalia>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Pokój święty z wami!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
To Izabela, zapewne nadbiega/
Pytać, czy przyszło brata przebaczenie./
Nic jednak o jej nie powiem jej szczęściu,/
Aby pociecha tym słodszą się zdała,/
Im mniej już na nią w swej ciężkiej niedoli/
Rachować będzie.
</strofa></kwestia>




<didaskalia>Wchodzi <osoba>Izabela</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Daruj, dobry ojcze!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Dzień dobry, córko czysta i nadobna!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Tym lepszy, gdy go mąż tak święty życzy./
Przysłał namiestnik brata przebaczenie?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>On go wyzwolił od wszystkich trosk ziemi,/
Już jego głowa jest w domu Angela.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
To być nie może.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>To jest jednak, córko.</wers_cd>/
Mądrości twojej dowiedź cierpliwością.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Biegnę do niego, oczy mu wydrapię.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Straż cię nie wpuści przed jego oblicze.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O biedny Klaudio! Biedna Izabelo!/
Okrutny świecie! Przeklęty Angelo!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Wszystkie te żale tobie nie pomogą/
I nie zaszkodzą jemu, skończ je przeto,/
A niebu zostaw pomstę za twe krzywdy./
Słuchaj mnie teraz, a każde me słowo/
Wkrótce się sprawdzi: książę jutro wraca ---/
Osusz łzy twoje --- mnich z mego klasztoru, /
Jego spowiednik, donosi mi o tym./
Już uprzedzeni Eskalus, Angelo, /
Wyjdą za bramy na jego spotkanie,/
Aby mu oddać władzę powierzoną./
Jeżeli możesz, prowadź mądrość twoją/
Tą dobrą ścieżką, którą ci pokażę,/
A znajdziesz pomstę, której w duszy pragniesz,/
I łaskę księcia, i sławę u świata.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Twą radą, ojcze, kierować się pragnę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Więc list ten zanieś do braciszka Piotra/
(W nim mnie uprzedził o księcia powrocie),/
Znak ten oddając, powiedz, że tej nocy/
Czekać go będę w domu Mariany,/
Tam mu opowiem jej i twoją sprawę,/
On was powiedzie przed księcia oblicze,/
Tam śmiało, w oczy, skarż przed nim Angela./
Tajemne śluby wiążą mnie, biedaka,/
Bronią iść z tobą. Teraz śpiesz się z listem,/
Otrzyj łzy gorzkie --- weź do serca radość,/
A jeśli błędną powiodę cię drogą,/
Przestań mieć wiarę w świętym mym zakonie./
Któż to nadchodzi?
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wchodzi <osoba>Lucjo</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ojcze, dobry wieczór!</wers_cd>/
Gdzie stróż więzienia?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Wyszedł; wkrótce wróci.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>O piękna Izabelo! Serce moje blednieje na widok twoich czerwonych oczu. Cierpliwości! I mnie jej potrzeba, i ja na obiad i wieczerzę poprzestać muszę na garści otrąb i szklance wody;
ze strachu o głowę nie śmiem napełnić brzucha, bo po jednej
dobrej uczcie wzięłaby mnie pokusa. Lecz powiadają, że jutro
wraca książę. Na uczciwość, Izabelo, kochałem twojego brata;
gdyby stary ten dziwak książę, miłośnik czarnych kątów, został
był w domu, on żyłby teraz.</akap></kwestia>


<didaskalia>Wychodzi <osoba>Izabela</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Książę niewielką winien ci wdzięczność, mój panie, za sąd twój
o nim, tylko na szczęście, obraz niepodobny.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie znasz tak dobrze księcia jak ja, mój ojcze; lepszy z niego
strzelec, niż ci się zdaje.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Dobrze, dobrze, odpowiesz kiedyś za to wszystko. Bądź zdrów!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Czekaj chwilę; pójdę z tobą i opowiem ci jeszcze parę pięknych
historyjek o naszym księciu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Już i tak opowiedziałeś mi ich więcej niż potrzeba, jeśli są
prawdziwe; jeśli nie --- to i jednej byłoby za wiele.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Stawiono mnie raz przed jego oblicze za to, że jakiejś dziewce
zrobiłem dziecko.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Czy to była prawda?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Niewątpliwa prawda, ale musiałem się wszystkiego wyprzysiąc,
bo inaczej byłby mnie ożenił z tym zgniłym niesplikiem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Towarzystwo twoje więcej wesołe jest niż uczciwe. Bądź zdrów!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Na uczciwość, pójdę z tobą przynajmniej do rogu ulicy, a jeśli
cię gniewają tłuste powiastki, nie będziesz ich miał zbyt wiele.
Trzeba ci wiedzieć, kochany braciszku, że należę do familii
łopianów; nie puszczam, jak się raz przyczepię.</akap></kwestia>


<didaskalia>Wychodzą.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA CZWARTA</naglowek_scena>

<didaskalia>Pokój w domu <osoba>Angela</osoba>.
Wchodzą <osoba>Angelo</osoba> i <osoba>Eskalus</osoba>.</didaskalia>

 

<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Każdy nowy list jego jest w sprzeczności z poprzedzającymi.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>W sposób najdziwniejszy i najbezładniejszy. Postępowanie jego
nosi piętno obłąkania; daj tylko Boże, aby mu się w głowie nie
pomieszało! Dlaczego mamy się z nim spotkać u bram miasta,
tam mu oddać naszą władzę?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ani się domyślam.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Dlaczego nakazał ogłosić godzinę przed swoim przybyciem, że
każdy chcący zanieść skargę na jaką niesprawiedliwość winien mu
wręczyć prośbę na ulicy?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Daje tego powód: chce od razu położyć koniec wszelkim zażaleniom, zasłonić nas na przyszłość od skarg, które odtąd posłuchania nie znajdą.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Niech i tak będzie. Ogłoś wolę księcia./
Do twego domu przyjdę jutro rano,/
Tymczasem poślij do panów i Rady,/
Z którymi ruszym na przyjęcie księcia.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Zajmę się wszystkim.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>A teraz dobranoc!</wers_cd>/

<didaskalia>Wychodzi <osoba>Eskalus</osoba>.</didaskalia>/
Ten czyn me wszystkie odebrał mi władze,/
Sparaliżował wszelkie me działania./
Zwiedzione dziewczę! Przez kogo? Przez męża,/
Co srogo karcił zbrodnie tej natury!/
Gdyby wstydliwość ust jej nie zamknęła,/
Jaką by skargą mogła mnie przywalić!/
Ale jej rozum nie pozwala mówić,/
Bo cnoty mojej taka jest powaga,/
Że kto by na nią chuchnąć się poważył,/
Marnie przepadnie. Klaudio żyłby teraz,/
Gdyby nie trwoga, że niesforny młokos/
Zapragnie kiedyś pomścić się za życie,/
Kupione drogo siostry jego hańbą./
Co bym dał jednak, gdyby on żył jeszcze!/
Lecz gdy się raz kto z drogi cnoty skręci,/
Wszystko źle idzie mimo dobrych chęci.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wychodzi.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA PIĄTA</naglowek_scena>

<didaskalia>Pole za miastem.
Wchodzą <osoba>Książę</osoba> we własnym ubiorze, <osoba>Mnich Piotr</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
List mi ten wręczysz przy stosownej porze./
<didask_tekst>daje mu list</didask_tekst>/
Stróż wie o naszych planach i zamiarach./
Trzymaj się wiernie danych ci instrukcji/
I zmierzaj ciągle do naszego celu,/
Choćby ci przyszło w wypadków natłoku/
Porzucić jeden, chwycić inny środek./
Idź, Flawiuszowi powiedz, gdzie mnie znajdzie,/
Uprzedź Rolanda, Walentyna, Krassa,/
Każ im do bramy sprowadzić trębaczy,/
Lecz przede wszystkim przyślij mi Flawiusza.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MNICH PIOTR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Nie tracąc czasu, wypełnię rozkazy.
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wychodzi. Wchodzi <osoba>Wariusz</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Dzięki za pośpiech, dobry mój Wariuszu./
Chodź teraz ze mną, za niedługą chwilę/
Przyjdzie nas drugi pozdrowić przyjaciel.
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wychodzą.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA SZÓSTA</naglowek_scena>

<didaskalia>Ulica niedaleko bramy.
Wchodzą <osoba>Izabela</osoba> i <osoba>Mariana</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Wstręt jakiś czuję mówić z ogródkami,/
Całą bym prawdę wolała powiedzieć;/
Lecz oskarżenie do ciebie należy,/
Ja z mojej strony zrobię, co przykazał,/
Aby tajemne spełnić jego cele.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIANA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Słuchaj go wiernie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Dodał oprócz tego,</wers_cd>/
Żebym słuchała bez dziwu i trwogi,/
Jeśli przypadkiem za stosowne uzna/
Stanąć w obronie mego przeciwnika./
Gorzkie lekarstwo słodkie wyda skutki.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIANA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Ojciec Piotr...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Cicho! Widzę, że nadchodzi.</wers_cd></strofa></kwestia>


<didaskalia>Wchodzi <osoba>Mnich Piotr</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>MNICH PIOTR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Znalazłem dla was doskonałe miejsce;/
Musi was książę obaczyć w pochodzie./
Lecz już się trąby rozległy dwa razy,/
Osiedli bramy miasta dostojnicy,/
I lada chwila pokaże się książę./
I my też śpieszmy, bo czas jest nam drogi.
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wychodzą.</didaskalia>

 

<naglowek_akt>AKT PIĄTY</naglowek_akt>




<naglowek_scena>SCENA PIERWSZA</naglowek_scena>

<didaskalia>Publiczny plac przy bramie miasta.
<osoba>Mariana</osoba> zakwefiona, <osoba>Izabela</osoba> i <osoba>Mnich Piotr</osoba> w odległości; wchodzą z przeciwnych stron <osoba>Książę</osoba>, <osoba>Wariusz</osoba>, panowie; <osoba>Angelo</osoba>, <osoba>Eskalus</osoba>, <osoba>Lucjo</osoba>, <osoba>Stróż</osoba>, oficerowie, mieszczanie.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba> <didaskalia>do <osoba>Angela</osoba></didaskalia>





<kwestia><strofa>
Zacny mój bracie, szczęśliwe spotkanie!

<didask_tekst>do <osoba>Eskala</osoba></didask_tekst>
Rad cię znów widzę, stary przyjacielu!</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ANGELO I ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Szczęśliwy powrót waszej dostojności!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Z całego serca obu wam dziękuję./
Zewsząd jednakie odbieram świadectwa,/
Że wielka była wasza sprawiedliwość./
Dziś wam publicznie składam za to dzięki,/
Przyszłej nagrody ubogi zadatek.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Dług tylko moich powiększasz dziękczynień.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O, głośno twoja przemawia zasługa!/
Byłoby krzywdą, gdybym się ją ważył/
Jak tajemnicę zamknąć w głębi serca;/
Jej się należy obrona spiżowa/
Od zębów czasu, pyłu zapomnienia./
Daj mi twą rękę; niechaj lud mój widzi/
W zewnętrznych znakach duszy mojej myśli,/
A ty, Eskalus, stań po drugiej stronie,/
Niech mnie podeprą dwa moje filary.</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Piotr</osoba> i <osoba>Izabela</osoba> posuwają się naprzód.</didaskalia>



<naglowek_osoba>MNICH PIOTR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Teraz czas, klęknij i przemów doń głośno.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Sprawiedliwości, książę mój i panie!/
Łaskawe oko rzuć na pokrzywdzoną,/
Czemu nie mogę powiedzieć: dziewicę!/
O dobry książę, nie sromoć twych oczu,/
Na inny przedmiot zwracając je wprzódy,/
Zanim wysłuchasz głosu wołającej/
O sprawiedliwość, świętą sprawiedliwość,/
Tak, sprawiedliwość!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Krzywdy twe opowiedz:</wers_cd>/
W czym kto cię skrzywdził? Mów śmiało! Angelo/
Tu sprawiedliwość wymierzy ci całą./
Krótko więc swoją opowiedz mu skargę.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Książę i panie, słowa mi twe każą/
Mego zbawienia szukać u szatana./
Sam mnie wysłuchaj, bo co mam powiedzieć,/
Karę mi ściągnie, gdy nie znajdzie wiary,/
Lub cię przymusi krzywdę mą naprawić./
Więc tu natychmiast wysłuchaj mnie, książę!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Rozum jej, panie, pomieszał się trochę,/
Znam ją, bo była kiedyś u mnie z prośbą/
O życie brata, które musiał stracić/
Pod mieczem prawa.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>O, pod mieczem prawa!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
I dziwne rzeczy gotowa jest prawić.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
O, bardzo dziwne! Dziwne, lecz prawdziwe,/
Że ten Angelo jest krzywoprzysięzcą,/
Czy to nie dziwne? Czy to rzecz nie dziwna,/
Że jest mordercą, że jest obłudnikiem/
I cudzołożnym złodziejem? Że dziewic/
Jest gwałcicielem, czy to rzecz nie dziwna?/
Czy to nie dziwna?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>O, sto razy dziwna.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Jeśli jest pewna, że to jest Angelo,/
To jest pewniejszą dziwna moja powieść,/
Stokroć pewniejszą, bo prawda jest prawdą/
Do końca czasów.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Weźcie tę biedaczkę.</wers_cd>/
Wyraźnie plecie w obłąkaniu zmysłów.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Książę, zaklinam cię na twoją wiarę/
W świat inny, lepszy nad ten świat boleści,/
Nie gardź mą prośbą w błędnym przekonaniu,/
Że mi szaleństwo zmysły pomąciło;/
Nie rób w pośpiechu niemożebną rzeczy,/
Która jest tylko nieprawdopodobną./
Być bowiem może, że łotr najgrzeszniejszy,/
Jakiego jeszcze ziemia nie nosiła,/
Może mieć minę świętą jak Angelo;/
Jak to być może równie, że Angelo,/
Mimo tytułów, form i swych godności,/
Może być arcyłotrem. Wierzaj, książę,/
Jeżeli mniej jest od tego, jest niczym,/
Ale jest więcej, tylko że słów więcej/
Nie mogę znaleźć na jego złośliwość.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Jeśli ta dziewka szalona, jak sądzę,/
Na honor, sens jest dziwny w jej szaleństwie,/
Tak myśl się jedna z drugą myślą wiąże,/
Jak nigdym jeszcze w szaleństwie nie słyszał.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
O książę, błagam, sąd twój porzuć błędny,/
Mimo sprzeczności nie wątp o rozumie;/
Lecz niech twój własny rozum dopomoże/
Odsłonić prawdę tam, gdzie kryć się zdaje,/
A z kłamstwa prawdy obedrze pozory.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Nieraz mniej bywa sensu w słowach ludzi,/
Których nikt nigdy za szaleńców nie brał./
Co chcesz powiedzieć?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Jestem siotrą Klaudia,</wers_cd>/
Którego na śmierć Angelo ten skazał/
Za grzech porubstwa. Do mego klasztoru/
Brat nieszczęśliwy przysłał mi w poselstwie/
Pewnego Lucja.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>To jest mnie, mój książę.</wers_cd>/
Poszedłem do niej na żądanie Klaudia/
Z prośbą, ażeby próbowała szczęścia,/
I u Angela błagała o życie/
Biednego brata.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>To on był.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>O słowo</wers_cd>/
Nikt cię nie prosił.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Prawda, mości książę,</wers_cd>/
Jak i milczenia nikt mi nie nakazał.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>To ja ci teraz zalecam milczenie;/
Zapisz to sobie, a kiedy z kolei/
O twoich sprawach mówić nam wypadnie,/
Proś Boga, żebyś czysty miał rachunek.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Za wszystko ręczę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ręcz lepiej za siebie;</wers_cd>/
Powtarzam jeszcze, miej się na baczności.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
On część mej sprawy powiedział.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>A dobrze.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Może i dobrze, lecz teraz źle robisz/
Mówiąc przed czasem. Ciągnij twoją powieść.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Kiedym więc przyszła do tego nędznika...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Wyraz zda mi się trochę za szalony. 
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Nie, książę, wyraz tylko sprawiedliwy. 
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Byleś go mogła dowieść; lecz mów dalej.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Skracam rzecz, książę. Nie chcę opowiadać,/
Jakie na klęczkach prośby doń zaniosłam,/
Jak mnie odepchnął, co odpowiedziałam/
(Bo długi, długi czas trwała rozmowa),/
Lecz przystępuję do szpetnego końca,/
Choć w każdym słowie boleść jest i hańba./
Za głowę brata w zwierzęcej rozpuście/
Zapragnął ciała mojego czystości./
Miłość braterska po długim wahaniu/
Tryumfowała nad moim honorem./
Uległam, książę, lecz nazajutrz rano,/
Kiedy chuć swoją występną nasycił,/
Ponowił rozkaz śmierci mego brata.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Jak cała powieść ta prawdopodobna!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
O, gdyby była tak prawdopodobna,/
Jak jest prawdziwa!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Szalona dziewczyno,</wers_cd>/
Przez Boga, sama nie wiesz, co mi pleciesz,/
Albo cię jakaś piekielna intryga/
Na jego honor nastawać skłoniła./
Jego uczciwość jest dotąd bez plamy,/
A potem, jest to przeciw rozumowi,/
Aby tak srogo karcić chciał występek,/
Którego sam się przed chwilą dopuścił./
Gdyby był grzeszny, zamiast śmiercią karać,/
Brata by twego własną ważył wagą./
Ani też wątpię, że cię ktoś podżegnął./
Wyznaj mi prawdę, mów, za czyją radą/
Przychodzisz do mnie z tą fałszywą skargą.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>I na tym koniec? Więc ty, wielki Boże,/
Natchnij mnie teraz świętą cierpliwością,/
A spraw, by zbrodnia pozorami skryta /
Wyjść mogła na jaw, kiedy czas dojrzeje!/
Odchodzę. Niech ci Bóg przebaczy, panie,/
Że moja krzywda bez pomsty zostanie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O, bardzo wierzę, że byś odejść chciała./
Sierżancie, dziewkę mi tę aresztować./
Mamże pozwolić, by oddech zatruty/
Na wierne sługi czarną potwarz miotał?/
To jest wyraźny praktyk tajnych skutek./
Kto wiedział o twym tu przyjściu i skargach?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Braciszek Ludwik. Czemuż go tu nie ma!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Pewno spowiednik. Czy komu tu znany?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Ja go znam, książę. To mnich wszędowścibski;/
Nigdy ten bratek nie był po mej myśli,/
Gdyby nie habit, za pewne wyrazy/
Przeciw książęcej mości powiedziane/
Byłby ode mnie dobre dostał cięgi.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Przeciw mnie słowa? A to mi braciszek!/
On to podmówił tę biedną dziewczynę,/
By oszkalować mego namiestnika./
Wyszukać mnicha!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Przeszłej właśnie nocy</wers_cd>/
I ją, i mnicha widziałem w więzieniu./
Mnich to ladaco, wielki świszczypałka.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MNICH PIOTR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Bóg z tobą, książę! Słyszałem wyrazy,/
Którymi uszy twe oszukać chciano./
Najprzód, ta dziewka twego namiestnika/
Niesprawiedliwie oskarżać przychodzi,/
Bo on tak wolny od grzesznej z nią sprawy,/
Jak dziecię jeszcze w łonie matki śpiące.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Ani wątpiłem. Czy znasz tego mnicha,/
Ojca Ludwika, o którym mówiła?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MNICH PIOTR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Znam, panie. Mąż to pobożny i święty,/
Nie świszczypałka ani wszędowścibski,/
Jak to jegomość ten chce utrzymywać./
Zaręczam, nigdy nierozważnym słowem/
Waszej książęcej nie obraził mości.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Wierzaj mi, panie, obraził, i ciężko.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MNICH PIOTR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
W swym czasie sam się uniewinnić przyjdzie,/
Dziś na gorączkę w celi swej boleje./
Na jego prośbę (dowiedział się bowiem,/
Że na Angela ma tę skargę zanieść)/
Przybyłem tutaj, by w jego imieniu/
Powtórzyć słowa, których on rzetelność/
Stwierdzić przysięgą i świadkami gotów/
Na twoje pierwsze, książę mój, wezwanie./
A najprzód, żeby od publicznej skargi/
Usprawiedliwić niewinnego pana,/
Postawię świadka, który, oko w oko,/
Fałsz jej zarzuci i zmusi do wyznań.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Dobry braciszku, powtórz jego słowa./
<didask_tekst>Straż wyprowadza <osoba>Izabelę</osoba>; zbliża się <osoba>Mariana</osoba>, zakwefiona.</didask_tekst>/
Angelo, czy się nie uśmiechasz na to?/
O Boże, co za szaleństwo nędzników!/
Przynieście krzesła. Siądź przy mnie, Angelo,/
Chcę być bezstronny; zostanę na boku,/
Sam będziesz sędzią skargi przeciw sobie./
Czy to jest świadek? Niech wprzód się odsłoni,/
A świadczy potem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIANA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Przebacz mi, mój książę,</wers_cd>/
Tylko na męża mojego rozkazy/
Twarz mą odsłonię.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Czy jesteś mężatką?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIANA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Nie.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>A więc panną?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIANA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie, nie jestem panną.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Więc jesteś wdową?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIANA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie wdową, mój książę.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Co? Ni mężatką, ni panną, ni wdową?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
To może jest szurgotką, mości książę; niejedna z takich jejmościanek nie jest ani panną, ani wdową, ani mężatką.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Zamknijcie gębę temu paplaczowi;/
Jakżebym pragnął, by miał jaką sprawę,/
Aby w swej własnej sprawie perorował!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Bardzo dobrze, mości książę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIANA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Wyznaję, nigdy nie byłam zamężną,/
Wyznaję także, że nie jestem panną;/
Poznałam męża, chociaż mąż mój nie wie,/
Że i on także poznał mnie za żonę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>To chyba był pijany, mości książę, trudno inaczej tajemnicę tę
wytłumaczyć.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Pragnąłbym dla miłości milczenia, żebyś i ty był pijany.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Bardzo dobrze, mości książę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Lecz to w Angela sprawie nie jest świadek.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIANA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Przebacz mi, książę. Ta młoda kobieta,/
Która go skarżyć przyszła o porubstwo,/
Oskarża razem i mojego męża,/
A czas oznacza, w którym, jak dowiodę,/
Sama go w moim trzymałam objęciu/
I miałam jego miłości dowody.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Czyż jeszcze kogo oprócz mnie oskarża?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIANA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Nie sądzę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Jednak mówisz o twym mężu.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIANA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O mężu, lecz tym mężem jest Angelo,/
On myśli, że on nigdy mnie nie poznał,/
Pewny, że tylko poznał Izabelę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<naglowek_osoba/>




<kwestia><strofa>A, to już nadto! Pokaż mi oblicze.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIANA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Na rozkaz męża zdejmuję zasłonę./
<didask_tekst>odsłania się</didask_tekst>/
Czy twarz poznajesz, okrutny Angelo,/
Która, jak kiedyś nieraz przysięgałeś,/
Czułych twych spojrzeń nie była niegodną?/
To ręka, którą w twej trzymałeś ręce./
Wiarę ślubując, i patrz, to jest ciało,/
Co Izabeli podjęło się roli/
I w twej altanie za nią wystąpiło.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Znasz tę kobietę?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Cieleśnie, jak mówi.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Ni słowa więcej!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Dość na tym, mój książę.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Wyznaję, książę, że znam tę kobietę./
Pięć lat już temu była między nami/
O stadle mowa, lecz się rzecz zerwała,/
Częścią, że wiano nie było spłacone/
Wedle układów, lecz głównie dlatego,/
Że cień podejrzeń upadł na jej cnotę./
Lecz odtąd, książę, przez pięciu lat przeciąg,/
Na honor, słowa z nią nie przemówiłem,/
Anim ją widział, ni o niej słyszałem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIANA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Jak prawda, że nam z nieba światło spada,/
Że dźwięk i słowa rodzi oddech piersi,/
Że prawda cnotą, że rozum jest w prawdzie,/
Tak to jest prawda, miłościwy książę,/
Że jestem żoną jego zaręczoną,/
Jeśli przysięgi są znakiem zrękowin,/
Że mnie w ogrodzie swoim w przeszły wtorek,/
Jak żonę poznał; jeżeli to kłamstwo,/
Z ziemi, na której klęczę, niech nie wstanę,/
Niech do niej wiecznie zostanę przykuta/
Jak martwy kamień!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Dotąd śmiać się mogłem,</wers_cd>/
Lecz się przebrała cierpliwości miarka./
Teraz, mój książę, domagam się sądu,/
Bo jasno widzę, że te puste dziewki/
Są podszczuwaczy mędrszych, potężniejszych/
Prostym narzędziem; pozwól mi więc, panie,/
Bym się zapuścił aż na dno tych praktyk.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Z całego serca pozwalam, a karę/
Wedle twej woli naznaczę występnym./
Szalony mnichu, przewrotna kobieto,/
W zmowie z tą, którą zamknąć już kazałem,/
Czy wam się zdaje, że wasze przysięgi/
Choćby na wszystkich świętych po kolei/
Potrafią kredyt człowieka osłabić,/
Którego cnota prób już tyle przeszła?/
I ty, Eskalu, siądź przy jego boku,/
A twoją radą pomóż mu uprzejmie/
Całej intrygi odkryć szpetne źródło,/
Zaraz drugiego wyszukać mi mnicha,/
Który ją podszczuł.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MNICH PIOTR</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Bodaj tu był teraz!</wers_cd>/
On tym kobietom skargę zanieść radził./
Stróż ten o miejscu jego wie pobytu./
On go wynajdzie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Przyprowadź go zaraz.</wers_cd>/
<didask_tekst>Wychodzi <osoba>Stróż</osoba>.</didask_tekst>/
Ty mój szlachetny, ty zacny mój bracie,/
Któremu tyle zależy na prawdzie,/
Pomścij twą krzywdę, jak sam chcesz, surowo./
Teraz na krótką opuszczam was chwilę;/
Lecz wy zostańcie, póki potwarz cała/
Nie wyjdzie na jaw, nie ulegnie karze.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Całą tę sprawę pilnie roztrząśniemy./
<didask_tekst>Wychodzi <osoba>Książę</osoba>.</didask_tekst>/
Czy nie mówiłeś, signor Lucjo, że wedle tego, co wiesz o mnichu/
Ludwiku, jest to człowiek bez czci i wiary?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap><slowo_obce>Cucullus non facit monachum<pe><slowo_obce>Cucullus non facit monachum</slowo_obce> (łac.) --- kaptur nie czyni mnichem.</pe></slowo_obce>; nic na nim uczciwego prócz habitu; mówił przy tym o księciu w najnieprzyzwoitszych wyrazach.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>






<kwestia><akap>Prosimy cię, zostań tu do jego przybycia i twoją skargę powtórz
mu oko w oko, bo się pokaże, jak mi się zdaje, że mnich ten
okrzyczanym jest człowiekiem.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Drugiego takiego w całym Wiedniu nie znajdziesz, daję słowo.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba> <didaskalia>do sługi</didaskalia>





<kwestia><akap>Przyprowadź tu raz jeszcze Izabelę, chciałbym się z nią rozmówić.
<didask_tekst>Wychodzi sługa. Do <osoba>Angela</osoba>.</didask_tekst>
Pozwól mi, panie, żebym jej zrobił parę pytań; obaczysz, jak ją
przyprę do ściany.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Nie lepiej jednak od niego, wedle jej zeznania.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Co mówisz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Zdaje mi się, panie, że gdybyś ją przyparł sam na sam, wyspowiadałaby się prędzej, bo, być może, że przy świadkach wstyd
jej będzie.</akap></kwestia>


<didaskalia>Wchodzą <osoba>Izabela</osoba> pod strażą, <osoba>Książę</osoba> w habicie mnicha,
<osoba>Stróż więzienia</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Wezmę się z nią do rzeczy omackiem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>To najlepszy sposób, najłatwiej kobietę przeniknąć o północy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba> <didask_tekst>do <osoba>Izabeli</osoba></didask_tekst>





<kwestia><akap>Zbliż się tu, mościa panno. Oto kobieta, która przeczy wszystkiemu, coś powiedziała.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Panie, panie, widzę, zbliża się wisus, o którym mówiłem; tu, tu
przychodzi ze stróżem więzienia.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>W samą porę; nie odzywaj się do niego, póki cię nie zawezwę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Cyt!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Zbliż się tu, panie. Czy to ty podmówiłeś te kobiety do rzucenia
potwarzy na Angela? Wyznały, że to była twoja rada.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>To fałsz.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Jak to? Czy wiesz ty, przed kim stoisz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Poszanowanie waszej dostojności!/
Niech szanowany diabeł nawet będzie,/
Gdy na ognistym swoim siedzi tronie./
Gdzie książę? Przed nim chcę się wytłumaczyć.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
W nas widzisz księcia, tłumacz się przed nami./
A pomnij, żebyś mówił do nas szczerze.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Przynajmniej śmiało. Biedne niewiniątka,/
Toż w lisiej jamie szukacie jagnięcia?/
A więc żegnajcie krzywd waszych naprawę;/
Znikł książę? Znikła i wasza wygrana./
Źle, że sam książę słuchać was nie raczył,/
Powierzył wyrok łotra tego ustom,/
Przeciw któremu skargę zanosicie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
To jest wisielec, o którym mówiłem.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Jak to, bezbożny i bezwstydny mnichu,/
Nie dość, żeś podszczuł biedne te niewiasty,/
By dostojnego oskarżyły męża,/
Jeszcze ci trzeba bezecnym językiem/
Łotrem go w jego obecności nazwać,/
Zuchwałą myślą wyżej jeszcze sięgnąć,/
Oskarżać księcia o niesprawiedliwość?/
Precz z nim! Natychmiast wziąć go na tortury;/
Staw ci po stawie będziemy wywijać,/
Aż na jaw cała wyjdzie tajemnica./
Źle zrobił książę!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie bądź tak gorący,</wers_cd>/
Wiedz, że się książę nie więcej odważy/
Jeden mój palec ze stawu wywichnąć/
Niż na tortury wziąć własną osobę./
Nie tum się rodził, nie jegom poddany;/
W sprawach Kościoła przybyłem do Wiednia;/
Widziałem zbrodnie jakby w kotle wrzące,/
Aż wykipiały; prawo na grzech każdy,/
Ale grzech każdy tak protegowany,/
Że wszystkie wasze ustawy i kary/
Są pośmiewiskiem jak w balwierza sklepie/
Porozwieszane jak trofea zęby.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Precz do więzienia z tym rządu potwarcą!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Jakie masz przeciw niemu skargi, Lucjo?/
Czy to jest człowiek, o którym mówiłeś?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
To on, dostojny panie. Zbliż się tu, uczciwcze, postrzyżona pało,/
czy znasz mnie?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Poznaję cię po głosie; spotkałem cię w więzieniu podczas nieobecności księcia.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A, spotkałeś mnie w więzieniu? A czy przypominasz sobie, co
i mi tam mówiłeś o księciu?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Bardzo dobrze.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A, przypominasz sobie bardzo dobrze; więc książę jest zawsze
birbant, postrzeleniec i tchórz, jak mi mówiłeś podówczas.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Musimy wprzódy zamienić role, mój panie, nim to będzie moje
zdanie o księciu, bo to ty tak go nazywałeś, i jeszcze coś więcej,
coś gorzej.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A, łotrze przeklęty! Czy ci nie dałem szczutka za twoje słowa?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Przysięgam, że kocham księcia jak samego siebie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Patrzcie, jak ten hultaj chciałby się teraz wycofać z tarapaty,
w którą wpadł przez swoje zbrodnicze mowy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Z tego rodzaju ludźmi nie ma się co rozprawiać; precz z nim do
więzienia! Gdzie stróż? Precz z nim do więzienia! A zarygluj mi
go, jak należy. Zamknij mu gębę. Zabierz także te dwa szurgoty i trzeciego ich powiernika.</akap></kwestia>


<didaskalia><osoba>Stróż</osoba> kładzie rękę na <osoba>Księcia</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Zaczekaj, zaczekaj chwilę, przyjacielu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Co? Stawia opór? Dopomóż mu, Lucjo.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>W drogę, paniczu! W drogę, paniczu! W drogę, paniczu! Co,
paniczu, co, postrzyżona pałko, hajdamaku i łgarzu, co, musisz być
zakapturowany? Koniecznie? Pokaż nam twoje hultajskie oblicze,
twoją wilczą mordkę, a potem dyndaj godzinę na szubienicy. Czy
go nie odsuniesz?</akap></kwestia>


<didaskalia>Zrywa mnichowi kaptur i odsłania <osoba>Księcia</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Tyś pierwszym łotrem, który zrobił księcia./
<didask_tekst>do <osoba>Stróża</osoba></didask_tekst>/
Za trzech tych więźniów ja daję rękojmię./
<didask_tekst>do <osoba>Lucja</osoba></didask_tekst>/
Paniczu, milczkiem nie wynoś się, proszę,/
Bo mnich ma jeszcze coś z tobą pomówić./
Pod straż go weźcie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>To coś stryczkiem pachnie.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba> <didask_tekst>do <osoba>Eskala</osoba></didask_tekst>





<kwestia><strofa>
Usiądź. Przebaczam wszystko, co mówiłeś./
<didask_tekst>do <osoba>Angela</osoba></didask_tekst>/
Pozwolisz teraz, że zajmę twe miejsce./
Czy znajdziesz słowo, myśl lub jaki wykręt,/
Który by teraz mógł przyjść ci na pomoc?/
Jeśli masz, spiesz się, bo będzie za późno,/
Skoro ja całą moją powieść skończę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Ja bym od mojej winniejszy był winy,/
Gdybym śmiał jeszcze spodziewać się, książę,/
Że tajemnicą zbrodnia ma zostanie,/
Gdy oko twoje, jak boża źrenica,/
Wszystkie praktyki moje przeniknęło./
Nie chciej przeciągać sądu na mą hańbę;/
Wyznanie moje niech wszystko zakończy;/
A bezpośredni wyrok i śmierć moja ---/
Oto jedyna łaska, której żądam.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Odpowiedz wprzódy --- zbliż się, Mariano ---/
Czy z tą kobietą byłeś zaręczony?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Byłem, mój książę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>A więc ją natychmiast,</wers_cd>/
Bez żadnej zwłoki, pojmij za swą żonę./
Połącz ich, mnichu, a po ceremonii/
Powróć tu z nimi. Dopilnuj ich, stróżu.
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wychodzą <osoba>Angelo</osoba>, <osoba>Mariana</osoba>, <osoba>Mnich Piotr</osoba> i <osoba>Stróż
więzienia</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Bardziej mnie jego zadziwia niesława/
Niżeli dziwny odkrycia jej sposób.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Przybliż się teraz, piękna Izabelo,/
Twój mnich przed chwilą księciem jest twym teraz;/
Ale jak wprzódy twym byłem obrońcą,/
Tak dziś z odzieżą nie zmieniłem serca/
I zawsze jestem sprawie twojej wierny.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Przebacz mi, panie, że, twoja poddanka,/
Śmiałam twą godność ukrytą kłopotać.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Wszystko przebaczam, i ty, drogie dziewczę,/
Z twojej mi strony równą pokaż względność./
Wiem, że śmierć brata ciąży ci na sercu./
Może się dziwisz, dlaczego się kryłem,/
Czemu, chcąc życie jego uratować,/
Wolałem skryty na śmierć jego patrzeć/
Niż jawnie z moją wystąpić potęgą./
Szlachetne dziewczę, wszystkie moje plany/
Zmąciła zbytnia śmierci jego nagłość,/
Której leniwszą przypuszczałem stopę./
Pokój mu teraz! Bo lepsze to życie,/
W którym już śmierci lękać się nie trzeba,/
Niż życie pełne utrapień i trwogi./
Niech cię pocieszy myśl ta, Izabelo,/
Że brat twój teraz szczęśliwy.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Daj Boże!
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wchodzą <osoba>Mariana</osoba>, <osoba>Angelo</osoba>, <osoba>Mnich Piotr</osoba>, <osoba>Stróż więzienia</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Teraz przez miłość Mariany przebacz/
Nowożeńcowi, który się przybliża,/
Który w rozpustnej myśli śmiał pokrzywdzić/
Twój czysty honor, tak dobrze broniony./
Lecz jak on na śmierć twego skazał brata,/
Dwa razy zbrodniarz, bo zgwałcił dwa razy/
I świętą czystość, i świętą przysięgę,/
Że uratuje Klaudia twego życie,/
Tak przeciw niemu woła teraz prawo/
Przez jego usta: Angelo za Klaudia!/
Pośpiech za pośpiech i za karę kara,/
Głowa za głowę i za miarę miara./
Tak jest, Angelo, twoja zbrodnia jawna,/
Choćbyś śmiał przeczyć, na nic się to nie zda./
Na pniu tym samym głowę twą położysz,/
Na którym Klaudio, a z równym pośpiechem./
Precz z nim!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIANA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>O książę, łaskawy mój książę,</wers_cd>/
Chceszli więc zmienić ślub mój na szyderstwo?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>






<kwestia><strofa>Jego, nie moją sprawą to szyderstwo,/
Ślub mi się zdawał konieczną potrzebą,/
Aby twój czysty honor uratować,/
Bo zarzut, że cię niezamężną poznał,/
Mógłby w przyszłości zatruć twoje szczęście./
Majątek jego, chociaż spada na mnie/
Przez konfiskatę, daję ci na wiano,/
Żebyś lepszego kupić mogła męża.</strofa></kwestia>






<naglowek_osoba>MARIANA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie, książę, nie chcę, nie pragnę lepszego.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Nie błagaj darmo, wyrok mój niezmienny.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIANA</naglowek_osoba> <didaskalia>klęka</didaskalia>





<kwestia><strofa>
Łaskawy panie...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Czas tracisz na próżno.</wers_cd>/
Precz z nim i na śmierć!/
<didask_tekst>do <osoba>Lucja</osoba></didask_tekst>/
<wers_cd>Teraz twoja kolej.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIANA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O książę! Wstaw się za mną, Izabelo!/
Pożycz mi kolan teraz, a na wieki/
Siebie, me wszystko służbie twej poświęcę!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Czemu szalonym dręczysz ją błaganiem?/
Gdyby uklękła przez litość dla ciebie,/
Duch by jej brata z kamiennego łoża/
Powstał i gniewny od stóp ją mych porwał.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIANA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Klęknij, o klęknij przy mnie, Izabelo!/
Milcząc dłoń podnieś, a ja mówić będę./
Mówią, że nawet najcnotliwsi ludzie/
Z wad są zlepieni i dla wad swych właśnie/
Zdają się lepsi; i tak jest z mym mężem./
O, czy mi twoich nie pożyczysz kolan?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
On Klaudia głowę swoją płaci głową.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba> <didaskalia>klęka</didaskalia>





<kwestia><strofa>Racz, panie, sądzić tego winowajcę,/
Jak gdyby jeszcze brat mój był przy życiu;/
Ja prawie wierzę w czynów jego szczerość/
Do chwili, w której oko na mnie rzucił;/
A jeśli tak jest, daruj mu, o panie!/
Sąd sprawiedliwy na mego padł brata,/
Bo czyn popełnił, który życiem spłacił:/
Lecz złej Angelo nie dokonał myśli;/
Racz w zapomnieniu pogrzebać zamiary,/
Które przepadły, nim dobiegły mety;/
Ale myśl ludzka nie jest jeszcze czynem,/
A zamiar jego był myślą.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MARIANA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nic więcej.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Próżne twe prośby; wstań, powtarzam jeszcze./
Nowy występek na myśl mi przychodzi:/
Powiedz mi, stróżu, co było powodem,/
Że głowa Klaudia o niezwykłym czasie/
Pod mieczem spadła?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Odebrałem rozkaz.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Czyś miał z urzędu zlecenie szczególne?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Nie, książę, tajny rozkaz odebrałem.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Więc za to służbę twoją dzisiaj tracisz;/
Oddaj mi klucze.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Przebacz mi, mój panie!</wers_cd>/
I mnie się rozkaz nieprawny wydawał,/
Wątpiłem jednak; w mojej niepewności/
Żal mnie ogarnął, a jak dowód żalu/
Żyje w więzieniu człowiek, który także/
Umrzeć miał wskutek ustnego rozkazu.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Jego nazwisko?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>


<kwestia><strofa>
<wers_cd>Zowie się Barnardyn.</wers_cd>
</strofa></kwestia>




<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Czemuś podobnie z Klaudiem nie postąpił?/
Przywiedź go tutaj, niechaj go obaczę.
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wychodzi <osoba>Stróż</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ESKALUS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Jakże mi smutno, że człowiek tak mądry/
I tak uczony jak ty, o Angelo,/
Tak mógł pobłądzić w swej krwi gorącości,/
Potem tak mało miarkować się w sądzie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANGELO</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Mnie równie smutno, żem ten sprawił smutek,/
A w sercu moim tkwi żał tak głęboki,/
Że nie o łaskę, ale o śmierć błagam,/
Bo tysiąc razy na śmierć zasłużyłem.
</strofa></kwestia>

<didask_tekst>Wchodzą <osoba>Stróż więzienia</osoba>, <osoba>Barnardyn</osoba>, <osoba>Klaudio</osoba> z zasłoniętą twarzą, <osoba>Julia</osoba>.</didask_tekst>

<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Gdzie jest Barnardyn?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>To on jest, mój książę.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O tym człowieku mówił mi braciszek./
Harda, jak słyszę, w ciele twoim dusza,/
Niczego za tym światem się nie lęka;/
I wedle twojej żyłeś dotąd wiary./
Wyrok twój zapadł, ale ci przebaczam/
Ziemskie twe grzechy i tylko wymagam,/
Żebyś korzystał z mego miłosierdzia/
I lepsze sobie przygotował czasy./
Ty, mnichu, przyjdź mu twą radą na pomoc;/
Tobie go zwierzam. A to co za człowiek/
Zakapturzony?</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>STRÓŻ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>To inny jest więzień,</wers_cd>/
Któregom także w dniu tym uratował,/
W którym miał umrzeć Klaudio, a do Klaudia/
Tak jest podobny jak do kropli kropla.
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Odsłania <osoba>Klaudia</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba> <didaskalia>do <osoba>Izabeli</osoba></didaskalia>





<kwestia><strofa>
Jeśli do brata twojego podobny,/
Przez pamięć brata i jemu przebaczam./
Daj mi twą rękę, powiedz, żeś jest moją/
Jak on mym bratem. Ale o tym później./
Angelo czuje, że jest ocalony,/
Płomyk radości widzę w jego oczach./
Zły czyn, Angelo, na dobre ci wyszedł;/
Kochaj twą żonę, bo lepsza od ciebie./
Serce mi w piersiach radzi miłosierdzie,/
Jednemu tylko nie mogę przebaczyć./
<didask_tekst>do <osoba>Lucja</osoba></didask_tekst>/
Ty, ty, mopanku, coś tak dobrze wiedział,/
Że jestem tchórzem, osłem i szaleńcem,/
Że jestem cały z rozpusty zlepionym,/
Czymże na tyle pochwał zasłużyłem?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Na uczciwość, mój książę, wszystko na żart tylko mówiłem. Jeśli
chcesz mnie za to powiesić, nic łatwiejszego, ale co do mnie,
jeśli to być może, wolałbym zamienić szubienicę na chłostę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Nie, najprzód chłosta, potem szubienica./
Poprzednio, stróżu, ogłoś po ulicach,/
Że jeśli jaką łotr ten skrzywdził dziewkę/
(A sam niedawno wyznał pod przysięgą,/
Że jego sprawą jedna była matką),/
Niech się tu stawi, a my zaręczamy,/
Że ją natychmiast wziąć musi za żonę,/
Następnie chłosta, w końcu szubienica.
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Błagam cię, książę, nie żeń mnie z wytłukiem. Wszak sam powiedziałeś przed chwilą, że cię zrobiłem księciem, dobry panie,
nie chciej w nagrodę robić mnie rogalem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Na honor, musisz pojąć ją za żonę./
Na ten raz twoim przebaczam potwarzom/
I resztę kary odpuszczam łaskawie./
Zamknij go teraz i zrób, co kazałem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCJO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Zmuszać człowieka do pojęcia za żonę wytłuka jest to skazać go
na śmierć, chłostę i postronek.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Potwarz na księcia zasługuje na to./
Pamiętaj, Klaudio, że musisz naprawić/
Krzywdę niewinnej dziewce wyrządzoną./
Niech ci Bóg szczęści, dobra Mariano!/
Bądź wdzięczny, kochaj swą żonę, Angelo,/
Jak jej spowiednik znam wszystkie jej cnoty./
Za twoją dobroć dzięki ci, Eskalu./
W przyszłości lepsza czeka cię nagroda,/
I tobie, stróżu, dzięki za gorliwość!/
Godniejsze ciebie znajdziemy ci miejsce./
Przebacz, Angelo, że zwiódł cię i posłał/
Za Klaudia głowę, głowę Rakocego;/
Błąd się ten zresztą sam usprawiedliwia./
A teraz tobie, droga Izabelo,/
Mam zrobić wniosek dla ciebie korzystny:/
Jeśli przychylne znajdę posłuchanie,/
Twoje i moje naszym pozostanie./
Do zamku teraz, by wam opowiedzieć,/
Co jeszcze ciemne, co wam trzeba wiedzieć.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wychodzą.</didaskalia>








</dramat_wierszowany_l></utwor>