<utwor>
 <rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
 <rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/shakespeare-kupiec-wenecki/">
 <dc:creator xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Shakespeare, William</dc:creator>
 <dc:title xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Kupiec wenecki</dc:title>
 <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">2024-06-05</dc:date>
 <dc:publisher xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Fundacja Wolne Lektury</dc:publisher>
 <dc:language xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">pol</dc:language>
 <dc:identifier.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/shakespeare-kupiec-wenecki/</dc:identifier.url>
 <dc:rights xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Domena publiczna - Leon Urlich zm. 1885</dc:rights>
 <dc:contributor.technical_editor xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
    <dc:contributor.editor xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Kotwica, Wojciech</dc:contributor.editor>
    <dc:subject.period xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Renesans</dc:subject.period>
    <dc:subject.type xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Dramat</dc:subject.type>
    <dc:subject.genre xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">tragedia</dc:subject.genre>
    <dc:contributor.translator xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Ulrich, Leon</dc:contributor.translator>
    <dc:source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">William Shakespeare, Kupiec wenecki. Dramat w 5 aktach, tłum. L. Urlich, Nakład Gebethnera i Wolfa, Warszawa-Kraków [1919]</dc:source>
    <dc:source.URL xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">https://polona.pl/item-view/0eae58ab-c18c-4f42-801f-4c172945f1a5?page=4</dc:source.URL>
    <dc:description xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Publikacja zrealizowana w ramach biblioteki Wolne Lektury (wolnelektury.pl). Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego.</dc:description>
    <dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/use/7579.jpg</dc:relation.coverImage.url>
    <dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Bassanio, Linton James Dromgole (1840-1916), domena publiczna</dc:relation.coverImage.attribution>
    <dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/7579/</dc:relation.coverImage.source>
    <dc:date.pd xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">1956</dc:date.pd>
    <category.thema>1DST</category.thema>
    <category.thema>3MD</category.thema>
    <category.thema.main>DD.WL-D</category.thema.main>
    <category.thema>DD.WL-DW</category.thema>
    <dc:relation.hasFormat xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" id="mobi">https://wolnelektury.pl/media/book/htmlmobi/shakespeare-kupiec-wenecki.html</dc:relation.hasFormat><meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-7553-1</meta><meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta><meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta><dc:relation.hasFormat xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" id="mobi">https://wolnelektury.pl/media/book/txtmobi/shakespeare-kupiec-wenecki.txt</dc:relation.hasFormat><meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-7554-8</meta><meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta><meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta><dc:relation.hasFormat xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" id="mobi">https://wolnelektury.pl/media/book/pdfmobi/shakespeare-kupiec-wenecki.pdf</dc:relation.hasFormat><meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-7555-5</meta><meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta><meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta><dc:relation.hasFormat xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" id="mobi">https://wolnelektury.pl/media/book/epubmobi/shakespeare-kupiec-wenecki.epub</dc:relation.hasFormat><meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-7556-2</meta><meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta><meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta><dc:relation.hasFormat xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" id="mobi">https://wolnelektury.pl/media/book/mobimobi/shakespeare-kupiec-wenecki.mobi</dc:relation.hasFormat><meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-7557-9</meta><meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta><meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta></rdf:Description>
 </rdf:RDF>

<dramat_wierszowany_l>



<uwaga><akap>https://polona.pl/item-view/0eae58ab-c18c-4f42-801f-4c172945f1a5?page=45</akap></uwaga>

<uwaga><akap>brak skanu i OCR strony 7, uzupełniono tekstem z tego samego wydania; brak skanu i OCR stron 48-49, uzupełniono tekstem z wyd. 1912:
https://polona.pl/item-view/b2101174-3ea3-41fc-a3bd-5ea656ff73a4?page=218</akap></uwaga>

<abstrakt>
<akap>Sztuka Williama Szekspira rozgrywająca się w Wenecji i w posiadłości Belmont, gdzieś nad północnym Adriatykiem, w czasach współczesnych autorowi. Chociaż tradycyjnie zalicza się ją do komedii (w tej grupie została umieszczona w tzw. pierwszym folio) i posiada pewne cechy komedii romatycznych, najbardziej pamiętana jest ze scen dramatycznych, związanych z postacią Shylocka.</akap>

<akap>Zamożny wenecki kupiec Antonio wyprawił swoje statki w dalekie podróże handlowe i niepokoi się o ich losy: stanowią praktycznie cały jego majątek. Przyjaciel Antonia, młody, lekkomyślny Bassanio, żyjąc ponad stan, roztrwonił wszystko i popadł w długi. Na szczęście ma wspaniały pomysł. W posiadłości Belmont mieszka majętna młoda dama, Porcja, panna, o której rękę ubiegają się zalotnicy nawet z odległych krain. Gdyby Bassanio został jej mężem... Ale udając się w konkury, trzeba się odpowiednio zaprezentować. Na prośbę Bassania Antonio udaje się z nim po pożyczkę do Żyda Shylocka, ojca pięknej, młodej Jessiki. Shylock, którym Antonio pogardza i którego wielokrotnie publicznie obrażał i dręczył, zgadza się pożyczyć pieniądze, stawia jednak bardzo osobliwy i niebezpieczny warunek...</akap>

<akap>Nie ma pewności, jaki pojedynczy utwór czy wydarzenie zainspirowały Szekspira do napisania <tytul_dziela>Kupca weneckiego</tytul_dziela>. Być może powodem podjęcia takiej tematyki i wprowadzenia żydowskiego bogacza jako jednej z głównych postaci dramatu był wielki sukces wystawionej kilka lat wcześniej sztuki <tytul_dziela>The Jew of Malta</tytul_dziela> (Żyd maltański) Christophera Marlowe'a. Niewątpliwie jednak pomysły fabularne i motywy Szekspir zaczerpnął z wcześniejszych dzieł innych autorów, co było typowe zarówno dla epoki, jak i dla jego własnej twórczości dramatycznej. Większość fabuły, cała historia niezwykłej pożyczki, zaciągniętej w związku z ubieganiem się o rękę panny, łącznie z udziałem w sądzie damy z Belmont w przebraniu prawnika i wątkiem podarowanego pierścienia ---  pochodzi z  pierwszej noweli czwartego dnia włoskiego zbioru nowel Giovanniego Fiorentino pt. <tytul_dziela>Il Pecorone</tytul_dziela>. Pierwotną próbę, jaką w opowiadaniu musiał przejść kandydat na męża, Szekspir zastąpił ciekawszym pomysłem z trzema szkatułkami, wziętym z przetłumaczonego wydania <tytul_dziela>Gesta Romanorum</tytul_dziela>, popularnego średniowiecznego zbioru opowiastek różnego pochodzenia.</akap>

<akap><tytul_dziela>Kupiec wenecki</tytul_dziela> został napisany pomiędzy rokiem 1596 (aluzja do statku St Andrew) a rokiem 1598 (wpis do rejestru książek). Książka Fiorentina ukazała się w druku w roku 1558, powstała jednak w innej epoce, pomiędzy rokiem 1378 i 1385. Co interesujące, w dramacie Szekspira przejawiają się poglądy i postawy sięgające średniowiecza.</akap>

<akap>Po załamaniu się państwa rzymskiego na Zachodzie miasta i handel podupadły, podstawą gospodarki średniowiecznej było rolnictwo, uprawa i hodowla. Posiadana ziemia stanowiła najważniejsze źródło dochodów. Z tego powodu system feudalny państw chrześcijańskich nie pozostawiał w swoich strukturach wiele miejsca dla Żydów. Lokalni władcy zakazywali Żydom posiadania ziemi, w niektórych przypadkach nawet zamieszkiwania na terenach wiejskich. Wraz z rozwojem miast i rzemiosła powstawały cechy miejskie, do których również ich nie dopuszczano. Pozostał im handel oraz jeszcze jedno źródło zarobkowania.</akap>

<akap>Ponieważ na dochód i pracę patrzono z perspektywy rolnictwa, pobieranie jakichkolwiek odsetek od pożyczonych pieniędzy uznawano za niemoralne, sprzeczne z naturą, grzeszne i tym samym zakazane dla chrześcijan. Bez względu na wysokość oprocentowania działalność taką nazywano lichwą. Zakaz nie dotyczył jednak Żydów... Z drugiej strony, bogacenie się żydowskich pożyczkodawców oraz zadłużenie chrześcijańskich książąt i kupców, jak też okazjonalnych pożyczkobiorców stały się stałym źródłem napięć. Nasilał się antysemityzm nowego rodzaju, o podłożu przede wszystkim ekonomicznym.</akap><akap>Ślady tych średniowiecznych poglądów na pożyczki zachowały się w wypowiedziach bohaterów <tytul_dziela>Kupca weneckiego</tytul_dziela>. Antonio wypomina Shylockowi pożyczanie na procent ,,niepłodnych metali", pieniędzy ze złota i srebra, które w przeciwieństwie do zboża lub bydła nie rozmnażają się i nie rodzą nowych monet, więc żądanie zwrotu większej ilości pieniędzy niż pożyczona jest nieuczciwe. Shylock skarży się, że jego uczciwe zarobki Antonio nazywa lichwą. Uważny widz spostrzeże, że w sztuce nie ma wzmianki o kwocie odsetek od pożyczki Shylocka ani o wysokości oprocentowania...</akap>

<akap>Charakterystyczne, że w całej sztuce Szekspira nie pojawiają się antysemickie oskarżenia o treści religijnej, a jedynie ekonomicznej, i że wbrew różnym dawnym interpretacjom trudno autora posądzać o antysemicki wydźwięk dramatu. Przeciwnie, z właściwym sobie talentem Szekspir przedstawia złożoność tematu i psychologiczne pobudki głównych postaci z obu zwaśnionych stron.</akap><akap>Mimo że tytułowym bohaterem <tytul_dziela>Kupca weneckiego</tytul_dziela> jest Antonio, w sztuce kilkakrotnie więcej miejsca zajmują wypowiedzi Porcji, a także Bassania i Shylocka. Dziedziczka Belmont, tak piękna i miła w obejściu dama, to nie tylko antysemitka i rasistka, która z góry odrzuca myśl, że mogłaby zostać żoną księcia Maroka, zanim go jeszcze spotkała. Pogardza też zalotnikami z innych krajów europejskich, za ich plecami wyśmiewając ich za cechy stereotypowo przypisywane ich narodom. Szekspir przedstawia ją jako hipokrytkę, która w pierwszym akcie stwierdza, że łatwiej jej udzielać rad, jak słusznie postępować, niż okiełznać swoje uczucia i stosować się do nich. Rzeczywiście, w akcie czwartym, w mowie sądowej apeluje do Shylocka o poniechanie mściwości i miłosierdzie, po czym, kiedy sprawa przybiera obrót dla niego niekorzystny, sama dokonuje na nim zemsty i nie okazuje mu ani śladu miłosierdzia. Rola litościwego przypada doży. Wbrew uwagom Gracjano, przyjaciela Antonia, którego nie satysfakcjonuje utrata majątku przez Shylocka i chce, aby go powieszono. Z kolei Antonio lżył i nękał Shylocka jako lichwiarza, ale w potrzebie przychodzi do niego po pożyczkę. Kiedy jednak Shylock zwraca mu uwagę na jego dotychczasowe zachowanie, Antonio bez namysłu odpowiada mu, że nadal jest gotów go kopać i opluwać. Pozostaje dla niego wrogiem. Kiedy Shylock przegrywa proces, Antonio ,,wielkodusznie" wymusza na nim natychmiastowe przyjęcie chrztu i przekazanie majątku w testamencie córce i jej chrześcijańskiemu mężowi, córce, która go okradła, uciekła z kochankiem i zmieniła wiarę.</akap>

<akap>Jak w zestawieniu z tymi chrześcijańskimi postaciami sztuki zostaje ukazany Shylock? Portret stereotypowego Żyda jako chciwego i bezwzględnego lichwiarza został przez Szekspira potraktowany jako zaledwie materiał początkowy do charakterystyki złożonej, tragicznej postaci. Wykonywany przez niego zawód i antysemickie społeczeństwo Wenecji spowodowały, że Shylock jest twardy i nieustępliwy. Wielokrotnie poniżany przez Antonia, który nawet prosząc o pieniądze, jawnie nim gardzi i nie zamierza zmienić swojego postępowania, Shylock w udzieleniu mu pożyczki widzi okazję do zemsty na swoim prześladowcy. Czara goryczy przelewa się, kiedy córka okrada go i ucieka z chrześcijaninem, a Salerio i Solanio szydzą z niego w żywe oczy. Shylock reaguje emocjonalną, gorzką mową: ,,Alboż Żyd nie ma oczu? Alboż Żyd nie ma rąk, członków, organów, zmysłów, uczuć i namiętności? (...) Gdy nas ukłujesz, czy nam krew nie ciecze?". Też jesteśmy ludźmi, powiada, dlaczego nam to robicie? Jesteśmy sobie podobni. Jeśli skrzywdzony chrześcijanin ma prawo do zemsty, to ja mam także, takiej odpłaty mnie uczyliście. Zaślepiony pragnieniem nieubłaganej zemsty Shylock staje się człowiekiem złym, ale czy jednocześnie niewartym zrozumienia i współczucia?</akap>

<akap>Jak inne sztuki Szekspira, <tytul_dziela>Kupca weneckiego</tytul_dziela> wielokrotnie wystawiano na deskach teatrów całego świata, powstały też liczne adaptacje radiowe, telewizyjne i filmowe. Wyróżnia się wśród nich pierwsza pełnometrażowa ekranizacja dźwiękowa, film z roku 2004 w reżyserii Michaela Radforda, z Alem Pacino w roli Shylocka.</akap>

</abstrakt>

<nota_red>
<akap>Poprawiono błędy źródła:
powól &gt; pozwól;
Loreneo &gt; Lorenco &gt; Lorenzo;
ani odrzucać &gt; ani odrzucić;
pienądze &gt; pieniądze;
Frakfurcie &gt; Frankfurcie;
Znajdzież &gt; Znajdziesz;
Lancellot &gt; Lancelot.</akap>


<akap>Uwspółcześnienia:</akap>

<akap>* pisownia łączna/rozdzielna, np.:
niema (=brak) &gt; nie ma;
jakto &gt; jak to;
nakoniec &gt; na koniec;
codzień &gt; co dzień;
nadewszystko &gt; nade wszystko;
któżby &gt; któż by;
z pomiędzy &gt; spomiędzy;
z pod &gt; spod;
nie trudno &gt; nietrudno;
</akap>

<akap>* pisownia wielką i małą literą, np.:
janusowe &gt; Janusowe;
biblia &gt; Biblia;
czarny poniedziałek &gt; Czarny Poniedziałek;
</akap>

<akap>* pisownia joty, np.:
Wenecya &gt; Wenecja;
Szkocya &gt; Szkocja;
dyabeł &gt; diabeł;
loterya &gt; loteria;
donacya &gt; donacja;
notaryusz &gt; notariusz;
dyament &gt; diament;
</akap>

<akap>* fleksja, np:
tem &gt; tym;
czemś &gt; czymś;
mem &gt; mym;
mojem &gt; moim;
wszystkiem &gt; wszystkim;
chłodnemi &gt; chłodnymi;
morskiemi &gt; morskimi;
moję &gt; moją;
</akap>

<akap>* dźwięczność i bezdźwięczność:
blizko &gt; blisko;
nizko &gt; nisko;
przysiądz &gt; przysiąc;
hołupce &gt; hołubce;
</akap>

<akap>* inne zmiany pisowni oraz drobne zmiany form wyrazów, np.:
Jakób &gt; Jakub ;
doktór &gt; doktor;
błachy &gt; błahy;
ośmdziesiąt &gt; osiemdziesiąt;
marszczki &gt; zmarszczki;
źrobek (gw.) &gt; źrebak;
okuć (konia) &gt; podkuć;
przódy &gt; wprzódy;
i tam dalej &gt; i tak dalej;
samotnie przechodzi &gt; samotnie przechadza;
w twych ręku &gt; w twych rękach.
</akap>

<akap>Imiona postaci zapisano w postaci bardziej zbliżonej do oryginału:
Salarino &gt; Salerio /Solanio (wg pierwszego folio);
Szajlok &gt; Shylock;
Lorenco &gt; Lorenzo;
Jessyka &gt; Jessica;
Neryssa &gt; Nerissa.</akap>

<akap>Rozwinięto skrót: na str. &gt; na stronie.</akap>

<akap>Zmieniono składnię większości zdań z orzecznikiem przymiotnikowym w narzędniku, np.: umrę czystą &gt; umrę czysta; pozostawiając ją tam, gdzie wymaga tego występujący w oryginale rym (<slowo_obce>strife/wife</slowo_obce> &gt; zwiedzioną/żoną).</akap>

<akap>Poprawki, zmiany i uzupełnienia tłum. na podst. tekstu ang., zmiany szyku, dodatki i skrócenia z uwagi na rytm:
Jako oceanu &gt; Jak oceanu (rytm);
Niejeden statek (...) W niejednem miejscu (<slowo_obce>not in one bottom trusted, Nor to one place</slowo_obce>) &gt; Nie jeden statek (...) Nie w jednym miejscu (ujednoznacznienie);
nie da bez wątpienia, szczęśliwego losu tylko temu, który szczerze kochać cię będzie (<slowo_obce>will, no doubt, never be chosen by any rightly but one who you shall rightly love</slowo_obce>) &gt; nie da, bez wątpienia, szczęśliwy los tylko temu, który szczerze kochać cię będzie;
[opuszczone przez tłumacza] (<slowo_obce>How now! what news?</slowo_obce>) &gt; Cóż tam za wieści?;
Bankier z mojego pokolenia, Tubal (<slowo_obce>Tubal, a wealthy Hebrew of my tribe</slowo_obce>) &gt; Bankier z mojego plemienia, tak, Tubal (zmiana wyrazu oraz dodane ,,tak" dla rytmu);
Brać lub dawać pieniądze na procent &gt; Brać albo dawać pieniądze na procent (rytm);
Że ani dajesz, ani bierzesz procentów &gt; Że ani płacisz, ni bierzesz procentów (rytm);
Jeśli nie jest kradzieży owocem &gt; Jeżeli nie jest owocem kradzieży (rytm);
Jakub był sługą za przygodną płacę (<slowo_obce>This was a venture, sir, that Jacob serv'd for</slowo_obce>) &gt; Takie ryzyko Jakub podjął, służąc;
równie rozmnażam je szybko &gt; równie szybko je rozmnażam;
Jest jako rozbójnik z uśmiechem na twarzy &gt; Jest jak rozbójnik z uśmiechem na twarzy (rytm);
potrzeba mi teraz pieniędzy (<slowo_obce>we would have moneys</slowo_obce>) &gt; potrzeba nam teraz pieniędzy;
Więc zgoda: oblig taki podpiszę &gt; Więc zgoda: oblig taki ci podpiszę (rytm);
[opuszczone przez tłumacza] (<slowo_obce>Where Phoebus' fire scarce thaws the icicles</slowo_obce>) &gt; Gdzie ogień Feba ledwie topi lody;
Zrobię więc na nim parę doświadczeń (<slowo_obce>I will try confusions with him</slowo_obce>) &gt; Wezmę go trochę pod wniosek;
nastroję minę (<slowo_obce>will I raise the waters</slowo_obce>) &gt; wywołam łzy;
to nie Lancelot (<slowo_obce>you are not Launcelot</slowo_obce>) &gt; ty nie Lancelot;
mógłbyś każdy mój palec na moich żebrach rachować (<slowo_obce>you may tell every finger I have with my ribs</slowo_obce>) &gt; mógłbyś wszystkie palce żebrami porachować;
mała żon bagatela &gt; mała żon grupka;
Zbytkiem rozpusty (<slowo_obce>Something too liberal</slowo_obce>) &gt; nazbyt swobodne;
,,Ołtarzyka" (<slowo_obce>prayer-books</slowo_obce>) &gt; psałterzyka (ołtarzyk=nieczyt. odniesienie do słowa z tytułu daw. katolickich modlitewników);
rozpusty szatę najweselszą (<slowo_obce>boldest suit of mirth</slowo_obce>) &gt; swawoli szatę najweselszą;
[opuszczone przez tłumacza] (<slowo_obce>Exeunt</slowo_obce>) &gt; Wychodzą (na końcu sceny 2 aktu II);
Co go choć z cząstki nudoty &gt; Co go choć z nudy cząsteczki;
Wszak dopiero co czwarta wybiła,/ Mamy jeszcze całe dwie godziny &gt; Wszakże dopiero co czwarta wybiła,
Mamy więc jeszcze całe dwie godziny (rytm);
jest cztery lata temu po południu we wstępną środę (<slowo_obce>falling out that year on Ash-Wednesday was four year in the afternoon</slowo_obce>) &gt; co przypadał tego roku wtedy, kiedy cztery lata temu była Środa Popielcowa po południu;
Chrześcijanina ujrzysz na ulicy /Godnego spojrzeń pięknej Żydowicy (<slowo_obce>There will come a Christian by, Will be worth a Jewess' eye</slowo_obce>; słowo <slowo_obce>Jewess</slowo_obce> neutralne) &gt; Chrześcijanina ujrzysz tam z wysoka, / Godnego pięknej Żydóweczki oka;
Powiedział tylko: pani, bądź mi zdrowa! &gt; Powiedział mi tylko: »Pani, bądź mi zdrowa!« (rytm);
Oto poddasze, pod którym (<slowo_obce>This is the penthouse</slowo_obce>) &gt; Oto jest okap, pod którym;
Byłoby potwornie &gt; Byłoby potworne;
Znalazłbyś inne słowa &gt; Znalazłyby inne słowa;
Ludziom twej cery niech szczęście twe służy (<slowo_obce>Let all of his complexion choose me so</slowo_obce> &gt; Ludziom tej cery niech tak szczęście służy;
Bo za wszystko drogo mu zapłaci &gt; Bo za to wszystko drogo mu zapłaci (rytm);
Nie widzi tylko, co mu w oczy bije (<slowo_obce>Not learning <wyroznienie>more than</wyroznienie> the fond eye doth teach</slowo_obce>) &gt; I widzi tylko, co mu w oczy bije;
Ileż podłego znalazłbym metalu (<slowo_obce>How much low peasantry would then be glean'd</slowo_obce>) Ileż podłego znalazłbym pospólstwa;
To jest, prócz grzecznych słów i zaleceń &gt; To jest, prócz grzecznych i słów, i zaleceń (rytm);
Chciałbym, żeby tym razem kłamała, jak wdowa, która chce wmówić w sąsiadki (<slowo_obce>I would she were as lying a gossip in that as ever knapped ginger, or made her neighbours believe</slowo_obce>) &gt; Chciałbym, żeby tym razem kłamała, jak żująca imbir plotkara, która chce wmówić w sąsiadki;
że się zbliża postać Żyda (<slowo_obce>for here he comes in the likeness of a Jew</slowo_obce>) &gt; (...) w postaci Żyda;
Które najwięcej nabrały towaru (<slowo_obce>that wear most of it</slowo_obce>) &gt; Które najwięcej mają go na sobie;
Zdradnego morza, albo szarfą uroczą &gt; Zdradnego morza lub szarfą uroczą (rytm);
[opuszczone przez tłumacza] (<slowo_obce>Ner. What! and stake down? Gra. No; we shall ne'er win at that sport, and stake down</slowo_obce>) &gt; 
NERISSA: Co?! O to zakład ma stanąć?... GRACJANO: Nie wygramy tego zakładu, jeśli nie stanie.
Solanio (akt III, scena 2) &gt; Salerio;
nieprzyjaciół (<slowo_obce>intercessors</slowo_obce>) &gt; pośredników;
co na czas zgłosili się do mnie (<slowo_obce>that have at times made moan to me</slowo_obce>) &gt; co czasem zgłaszali się do mnie;
Tak stale znosząc męża twego odjazd &gt; Z taką stałością znosząc odjazd męża;
gatunkiem (...) nadziei &gt; rodzajem (...) nadziei;
grzechy ojca nawiedzone będą na dzieciach (<slowo_obce>the sins of
the father are to be laid upon the children</slowo_obce>) &gt; grzechy ojca spadają na dzieci;
ale wtedy grzechy mojej matki byłyby na mnie nawiedzone (<slowo_obce>so the sins of my mother should be visited upon me</slowo_obce>) &gt; nawiedziłyby mnie grzechy mojej matki;
Śpiesz się do Padwy &gt; Śpiesz z nim do Padwy;
a zresztą od czegóż byłaby Murzynką, gdyby nie nosiła ciąży? &gt; [pominięto fragment jako rasistowsko-mizoginiczny, nieodpowiadający oryginałowi i niezawierający gry słów, którą miałby wnosić po oryginale]
Słuchaj twych pochwał, póki masz apetyt (<slowo_obce>let me praise you while I have a stomach</slowo_obce>) &gt; Słuchaj mych pochwał, póki mam apetyt;
Pierwsza uraza maż rodzić nienawiść? (<slowo_obce>Every offence is not a hate at first</slowo_obce>) &gt; Każda uraza ma rodzić nienawiść?;
większą ofiaruje sumę (<slowo_obce>there's thrice thy money offer'd thee</slowo_obce>) &gt; większą ofiarują sumę;
przyjacieli nie miał (<slowo_obce>had not once a love</slowo_obce>) &gt; przyjaciela nie miał;
ofiarę za oczy &gt; ofiarę zaoczną;
Iż cudzoziemiec każdy, przekonany, Że lub pośrednio albo bezpośrednio (<slowo_obce>If it be prov'd against an alien That by direct or indirect attempts</slowo_obce>) &gt; Iż gdy dowiedzie się cudzoziemcowi, Że bezpośrednio albo też pośrednio;
Na zwykły procent zatrzymam u siebie (<slowo_obce>let me have The other half in use, to render it</slowo_obce>) &gt; Na przechowanie zatrzymam u siebie;
wstyd mnie &gt; wstyd mi;
pana Lorenzo i pani Lorenzo &gt; pana Lorenzo, pana Lorenzo;
rozpustne stado (<slowo_obce>wild and wanton herd</slowo_obce>) &gt; swawolne stado;
od królika (<slowo_obce>than the wren</slowo_obce>) &gt; od strzyżyka;
To jest, dziewczyna wyrosła na męża (<slowo_obce>Ay, if a woman live to be a man</slowo_obce>) &gt; Tak, gdy dziewczyna wyrośnie na męża;
przysiąc gotowa na niego &gt; przysiąc gotowa za niego;
Nie ten przynajmniej, który ja ci dałam (<slowo_obce>Not that, I hope, which you receiv'd of me</slowo_obce>) &gt; Nie ten, przypuszczam, który ja ci dałam;
Pomimo tego, witam cię z radością <slowo_obce>Sir, grieve not you; you are welcome notwithstanding</slowo_obce> &gt; Nie trap się. Mimo to miło cię widzieć.</akap>

<akap>Dostosowano interpunkcję do współczesnych zasad.</akap>
</nota_red>

<autor_utworu>William Shakespeare</autor_utworu>

<nazwa_utworu>Kupiec wenecki</nazwa_utworu>

<podtytul>Dramat w pięciu aktach</podtytul>

<lista_osob>
<naglowek_listy>OSOBY:</naglowek_listy>

<lista_osoba><osoba>Doża wenecki</osoba></lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Książę Maroka</osoba></lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Książę Aragonii</osoba></lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Antonio</osoba>, kupiec wenecki</lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Bassanio</osoba>, przyjaciel Antonia</lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Gracjano</osoba> |</lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Solanio</osoba> |</lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Salerio</osoba> | przyjaciele Antonia i Bassania</lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Lorenzo</osoba>, zakochany w Jessice</lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Shylock</osoba>, Żyd</lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Tubal</osoba>, Żyd, przyjaciel Shylocka</lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Lancelot Gobbo</osoba>, błazen, sługa Shylocka</lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Stary Gobbo</osoba>, ojciec Lancelota</lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Leonardo</osoba>, sługa Bassania</lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Baltazar</osoba> |</lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Stefano</osoba> | słudzy Porcji</lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Porcja</osoba>, bogata dziedziczka</lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Nerissa</osoba>, jej służąca</lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Jessica</osoba>, córka Shylocka</lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Panowie weneccy</osoba>, <osoba>urzędnicy trybunału</osoba>, <osoba>odźwierny więzienia</osoba>, <osoba>słudzy</osoba>.</lista_osoba>
</lista_osob>

<miejsce_czas>Scena częścią w Wenecji, częścią w Belmont, majątku <osoba>Porcji</osoba> na stałym lądzie.</miejsce_czas>




<naglowek_akt>AKT PIERWSZY</naglowek_akt>



<naglowek_scena>SCENA I</naglowek_scena>

<didaskalia>Ulica w Wenecji<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q641"/>.</didaskalia>

<didaskalia>Wchodzą <osoba>Antonio</osoba>, <osoba>Salerio</osoba> i <osoba>Solanio</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Prawdziwie, nie wiem, dlaczegom tak smutny;/
I siebie, i was, jak mówicie, nudzę;/
Ale jak na mnie spadła ta tęsknota,/
Z czego się składa, jak się wyrodziła,/
Sam nie wiem dotąd./
Smutek ten wszystkie myśli mi tak mąci,/
Że sam się nieraz ledwo poznać mogę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SALERIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<begin id="b1718617584217-357040038"/><motyw id="m1718617584217-357040038">Okręt</motyw>Myśl twa z morskimi tłucze się falami,/
Gdzie twe okręty z rozpuszczonym żaglem,/
Jak oceanu bogaci mieszczanie/
Lub, że tak powiem, morskie dziwowisko,/
Z pogardą patrzą na kramarskie barki,/
Które pokorne biją im pokłony,/
Gdy je tkanymi mijają skrzydłami.
<end id="e1718617584217-357040038"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOLANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><begin id="b1718617605370-1256275074"/><motyw id="m1718617605370-1256275074">Handel, Okręt, Niebezpieczeństwo, Strach</motyw>Gdybym ja wodzie swe powierzał mienie,/
Wierzaj mi, lepsza uczuć moich cząstka/
Tam by za moją pobiegła nadzieją;/
I ciągle trawę wyrywałbym z ziemi,/
Ażeby odkryć, skąd wiatr teraz wieje;/
Po mapach ślepił porty, groble, tamy;/
I wszystko, co mym statkom grozić może,/
W duszy by mojej smutek rozbudzało.<end id="e1718617605370-1256275074"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SALERIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><begin id="b1718617764420-2777095867"/><motyw id="m1718617764420-2777095867">Handel, Okręt, Niebezpieczeństwo, Strach</motyw>Sam oddech, którym studziłbym mą zupę,/
Febryczne<pe><slowo_obce>febryczny</slowo_obce> --- taki jak w febrze, tj. gorączce połączonej z silnymi dreszczami.</pe> zimno w serce by mi wlewał/
Na myśl, co może wielki wiatr wśród morza./
Nie mógłbym patrzeć na klepsydry piasek/
I wraz<pe><slowo_obce>wraz</slowo_obce> (daw.) --- zarazem, równocześnie.</pe> nie myśleć o morskich mieliznach,/
Nie widzieć, jak tam bogaty mój ,,Andrzej"<pe><slowo_obce>bogaty mój ,,Andrzej"</slowo_obce> --- mowa o statku; nazwa jest aluzją do hiszpańskiego galeonu zdobytego przez Anglików podczas morskiego rajdu na Kadyks (1596), przemianowanego z ,,San Andres" na ,,Saint Andrew".</pe>/
Niżej swych boków pochylonym masztem/
Grób swój całuje. Nie stawiłbym nogi/
W kamiennych ścianach świętego kościoła/
I wraz nie myślał o skałach podwodnych,/
O które statek mój trącając piersią,/
Wonne korzenie rozsiałby po morzu,/
Fale ryczące w jedwab mój ustroił;/
Słowem, przed chwilą być panem tak wielkim,/
Po chwili --- niczym.<end id="e1718617764420-2777095867"/> Kiedy o tym myślę,/
Czyż mogę zaraz nie myśleć i o tym,/
Że jeśli moja sprawdzi się obawa,/
Długiego smutku dnie na mnie czekają?/
Daremno przeczyć. Antonio jest smutny,/
Bo myśli o swych towarach na morzu.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie, przyjaciele. Dzięki mojej doli/
Nie jeden statek majątek mój niesie,/
Nie w jednym miejscu, i co bądź wypadnie,/
Rok ten mojego losu nie jest panem./
Smutków mych źródłem nie myśl o towarach.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SALERIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
To może miłość?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Co za przypuszczenie!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SALERIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ani też miłość? Więc pozwól powiedzieć:/
Dlategoś smutny, żeś nie jest wesoły;/
I równie łatwo byłoby ci tańczyć,/
Mówić, żeś wesół, bo nie jesteś smutny./
Przysięgam na dwie Janusowe<pe><slowo_obce>Janus</slowo_obce> (mit. rzym.) --- bóg początków, przejść i zmian, opiekun drzwi, bram i mostów, zwyczajowo przedstawiany z dwiema twarzami.</pe> głowy,/
Natura lepi zabawne figury:/
U jednych radość ciągle z ócz wygląda,/
Śmieją się ciągle, jak gdyby papugi/


Na kobzy<pe><slowo_obce>kobza</slowo_obce> --- tu: dudy, instrument muzyczny złożony z miecha skórzanego i przytwierdzonych do niego piszczałek.</pe> odgłos; drudzy, z kwaśną miną,/
Nigdy w uśmiechu zębów nie pokażą,/
Choć Nestor<pe><slowo_obce>Nestor</slowo_obce> (mit. gr.) --- król Pylos, najstarszy uczestnik wojny trojańskiej, symbol wieku i związanego z nim doświadczenia.</pe> świadczy, że żart śmiechu godny.
</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wchodzą <osoba>Bassanio</osoba>, <osoba>Lorenzo</osoba> i <osoba>Gracjano</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>SOLANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Otóż szlachetny twój krewny Bassanio,/
Gracjan, Lorenzo. Bywajcie więc zdrowi,/
W lepszym was teraz zostawiamy kole.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SALERIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Gdyby nie przyszli godniejsi ode mnie, /
Byłbym tu został, żeby cię rozerwać.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Waszą obecność zawsze drogo cenię./
Przypuszczam teraz, że wam interesa/
Korzystać każą z pierwszej sposobności.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SALERIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Więc do widzenia, łaskawi panowie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Kiedyż się znowu pośmiejemy społem<pe><slowo_obce>społem</slowo_obce> (daw.) --- wspólnie, razem.</pe>?/
Rzadcy z was goście od pewnego czasu.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SALERIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Będziem korzystać z pierwszej sposobności.
</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wychodzą <osoba>Salerio</osoba> i <osoba>Solanio</osoba>.</didaskalia>

<naglowek_osoba>Lorenzo</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>Bassania</osoba></didaskalia>
<kwestia><strofa>
Skoro znalazłeś Antonia, odchodzim,/
Ale pamiętaj, że razem na obiad/
Spotkać się mamy.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Nie chybię<pe><slowo_obce>nie chybić</slowo_obce> (daw.) --- dotrzymać czegoś, nie zawieść.</pe> godziny.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GRACJANO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Antonio, w twarzy twej czytam cierpienie;/
Światowe rzeczy zbyt wysoko cenisz:/
Traci je, kto je kupuje tak drogo./
Wierzaj mi, wielka, dziwna w tobie zmiana.
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><begin id="b1717604968558-1204288199"/><motyw id="m1717604968558-1204288199">Theatrum mundi</motyw>I ja też świat ten, ile wart jest, cenię,/
Jak scenę, kędy każdy gra swą rolę;/
A mnie tragiczna rola się dostała.
<end id="e1717604968558-1204288199"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GRACJANO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<begin id="b1718617936305-2022865738"/><motyw id="m1718617936305-2022865738">Carpe diem</motyw>To ja znów śmieszka wolę przyjąć rolę:/
Niech przyjdą zmarszczki wśród tańców i śmiechu./
Wolę, niech wino śledzionę przepali,/
Niż żeby serce zmroziły westchnienia.<end id="e1718617936305-2022865738"/>/
Czemuż ma człowiek z gorącą krwią w żyłach/
Siedzieć jak posąg starego pradziadka/
I spać, czuwając, ciągle w złym humorze,/
Zawlec się w końcu w królestwo żółtaczki?/
Słuchaj, Antonio, a słowa te przyjaźń/
Natchnęła szczera: są na ziemi ludzie,/
Na których twarzy, jak stojącej wodzie,/
Rozmyślna ciszy zsiada się skorupa,/
Aby ich ubrać w mądrość i powagę,/
Nadać im pozór głębokości myśli;/
Zda<pe><slowo_obce>zda się</slowo_obce> --- zdaje się, wydaje się.</pe> się, że prawią<pe><slowo_obce>prawić</slowo_obce> (daw.) --- mówić, opowiadać.</pe>: »Jam jest pan Wyrocznia,/
A gdy ja mówię, niech i pies nie szczeka«./
O, mój Antonio, niemało znam ludzi,/
Którzy dlatego za mądrych uchodzą,/
Że ciągle milczą; a nie wątpię wcale,/
Że byle tylko otworzyli usta,/
Będą przeszkodą zbawieniu słuchacza,/
Bo swoim bliźnim głupców da on imię<pe><slowo_obce>Będą przeszkodą zbawieniu słuchacza, bo swoim bliźnim głupców da on imię</slowo_obce> --- odniesienie do wersetu biblijnego Mt 5,22: ,,A kto by rzekł bratu swemu: Raka, będzie winien rady. A kto by rzekł: Głupcze, będzie winien ognia piekielnego" (tłum. Jakuba Wujka).</pe>./
Lecz później o tym pogadamy dłużej;/
Teraz cię proszę, na ten smutny haczyk/
Nie łów kiełbika<pe><slowo_obce>kiełbik</slowo_obce> (zdr.), <slowo_obce>kiełb</slowo_obce> --- ryba słodkowodna z rodziny karpiowatych.</pe> głupców --- próżnej chwały./
Śpieszmy, Lorenzo. Bądź zdrów, przyjacielu,/
Moje kazanie skończę po obiedzie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Więc zostawiamy cię aż do obiadu./
I ja być muszę jednym z niemych mędrców,/
Gracjano bowiem mówić mi nie daje.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GRACJANO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Żyj tylko ze mną ze dwa lata dłużej,/
A brzmień własnego zapomnisz języka.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
I mnie by przedmiot ten gadułą zrobił.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GRACJANO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Co daj ci Boże! Ja chwalę milczenie/
Tylko w wędzonym wołowym ozorze,/
Tylko w dziewczynie, co nie jest na sprzedaż<pe><slowo_obce>w dziewczynie, co nie jest na sprzedaż</slowo_obce> --- w znaczeniu: ,,niesprzedawalnej, nienadającej się do sprzedaży", tj. niezamężnej kobiecie, która przekroczyła zwykły wiek zawierania małżeństwa, podstarzałej.</pe>.
</strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Gracjano</osoba> i <osoba>Lorenzo</osoba> odchodzą.</didaskalia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>I cóż to wszystko znaczy?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Gracjano plecie nie do rzeczy bardziej niż ktokolwiek w całej Wenecji. <begin id="b1718617980966-351028470"/><motyw id="m1718617980966-351028470">Rozum, Głupota</motyw>Rozsądne myśli u niego jak dwa ziarnka pszenicy w dwóch korcach<pe><slowo_obce>korzec</slowo_obce> --- dawna jednostka objętości towarów sypkich; także: naczynie służące do przechowywania zboża.</pe> plew schowane; trzeba ci szukać dzień cały, nim je znajdziesz, a gdy znajdziesz, zobaczysz, że nie było czego szukać.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ANTONIO<end id="e1718617980966-351028470"/></naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Powiedz mi teraz, co to za kobieta,/
Do której tajną ślubujesz pielgrzymkę?/
Wszak dziś mi wszystko wyjawić przyrzekłeś.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Wiesz o tym dobrze, kochany Antonio,/
Jak zadłużyłem dziedziczny majątek,/
Życie na wyższą trochę wiodąc skalę,/
Niż dozwalały szczupłe me dochody./
A nie myśl, proszę, bym się na to żalił,/
Że mi z dawnego spuścić trzeba tonu./
Dziś myślę tylko, jak bym mógł z honorem/
Wypłacić długi, w które mnie lat młodych/
Zbytnia rozrzutność ciężko uwikłała./
Tobie najwięcej winienem w miłości,/
Tobie w pieniądzach; w przyjaźń twoją ufny,/
Dziś ci wyjawię plany i zamiary,/
Jak się uiścić ze wszystkich chcę długów.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Dobry Bassanio, mów ze mną otwarcie;/
A jeśli plan twój, jak życie twe dotąd,/
Z drogi honoru nie zejdzie w manowce,/
Moja szkatuła, osoba, me wszystko/
Stoi otwarte na twoje rozkazy.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Kiedym był dzieckiem, a straciłem strzałę,/
W tęż samą stronę wystrzeliłem drugą,/
Z tą samą siłą, lecz większą bacznością<pe><slowo_obce>baczność</slowo_obce> --- uwaga, czujność.</pe>,/
A tak, na stratę narażając obie,/
Nieraz mi obie znaleźć się udało./
Dziecinny przykład dlatego przywodzę,/
Że co mam mówić, równie jest niewinne./
Wielem<pe><slowo_obce>Wielem ci winien</slowo_obce> --- skrócone od: Wiele [jeste]m ci winien.</pe> ci winien; jak pusty<pe><slowo_obce>pusty</slowo_obce> (daw.) --- lekkomyślny.</pe> młodzieniec,/
Wszystkom to stracił; lecz jeżeli zechcesz/
W tę samą stronę strzałę cisnąć drugą,/
Ja, z niej mojego nie spuszczając oka,/
Nie wątpię wcale, że lub obie znajdę/
Albo przynajmniej drugą ci powrócę,/
Za pierwszą wdzięcznym zostając dłużnikiem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Wszak znasz mnie dobrze i tylko czas tracisz,/
Do mego serca mówiąc z ogródkami./
Szczerze ci wyznam, że mnie krzywdzisz więcej,/
Wątpiąc na chwilę o mej gotowości,/
Niż gdybyś całe me zmarnował mienie./
Powiedz otwarcie, co w twoim mniemaniu/
Dla twej usługi zrobić jestem zdolny,/
A jestem gotów. Czekam na odpowiedź.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jest w Belmont<pe><slowo_obce>Belmont</slowo_obce> --- nazwa siedziby bogatej dziedziczki zapożyczona przez Szekspira z jego głównego źródła do <tytul_dziela>Kupca weneckiego</tytul_dziela>: pierwszej noweli czwartego dnia ze zbioru <tytul_dziela>Il Pecorone</tytul_dziela> Ser Giovanniego Fiorentino.</pe> młoda, bogata dziedziczka,/
Piękna, piękniejsza nad wszelkie wyrazy,/
A cnoty pełna. Kiedyś z jej źrenicy/
Nieme poselstwo, szczęsny<pe><slowo_obce>szczęsny</slowo_obce> --- szczęśliwy, obdarzony szczęściem.</pe>, odebrałem./
<begin id="b1718618121787-1230056833"/><motyw id="m1718618121787-1230056833">Uroda</motyw>Imię jej Porcja; a mierzyć się godna/
Z córką Katona, Brutusową Porcją<pe><slowo_obce>Porcja</slowo_obce> (ok. 70--ok. 43 p.n.e.) --- córka Katona Młodszego, żona Marka Brutusa, jednego z przywódców spisku przeciwko Juliuszowi Cezarowi; przez Plutarcha opisywana jako młoda i piękna; Szekspir sportretował ją w tragedii <tytul_dziela>Juliusz Cezar</tytul_dziela>, napisanej kilka lat po <tytul_dziela>Kupcu weneckim</tytul_dziela>.</pe>./
Piękność jej znana całemu jest światu,/
Bo cztery wiatry, z czterech końców ziemi,/
Zwiewają do niej świetnych zalotników./
Jasne jej włosy wiją się na skroniach/
W bogatych splotach, jakby złote runo,/
Zmieniają Belmont na kolchidzkie brzegi<pe><slowo_obce>Kolchida</slowo_obce> --- hist. kraina na płd.-wsch. wybrzeżu Morza Czarnego, na terenie dzisiejszej zach. Gruzji; w mit. gr. znana jako cel wyprawy Argonautów: miejsce, gdzie znajdowało się ofiarowane bogu Zeusowi, zawieszone na drzewie i pilnowane przez smoka <slowo_obce>złote runo</slowo_obce>, tj. złota skóra cudownego barana.</pe>,/
Do których Jazon<pe><slowo_obce>Jazon</slowo_obce> (mit. gr.) --- przywódca wyprawy Argonautów (od nazwy statku ,,Argo") po złote runo do Kolchidy.</pe> niejeden się puszcza.<end id="e1718618121787-1230056833"/>/
O, gdybym tylko wynalazł sposoby/
Dotrzymać placu mym współzalotnikom,/
Jakieś przeczucie szepcze mi do ucha,/
Że tam, że w Belmont szczęście na mnie czeka.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wiesz, że na morzu całe moje mienie,/
Że nie mam teraz w domu gotowizny<pe><slowo_obce>gotowizna</slowo_obce> (daw., pot.) --- pieniądze w gotówce.</pe>/
Ani sposobów zebrać jej dość śpiesznie,/
Lecz próbuj, co mój kredyt w mieście może;/
Wszystkie ofiary ponieść jestem gotów,/
Byle cię godnie do Belmont wyprawić./
Szukajmy tylko, gdzie gotowy pieniądz,/
A ja pożyczki znajdę już sposoby/
Na mą rękojmię lub dla mej osoby.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wychodzą.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA II</naglowek_scena>

<didaskalia>Belmont. Pokój w domu <osoba>Porcji</osoba>.</didaskalia>

<didaskalia><osoba>Porcja</osoba> i <osoba>Nerissa</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wierzaj mi, Nerisso, ten wielki świat znudził już małą moją osobę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NERISSA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wcale by mnie to nie dziwiło, droga pani, gdyby twoje utrapienia równie były liczne jak twoje pomyślności. A jednak, wnosząc z tego, co widzę, przekonywam się, że przesyt równie jak głód szkodzi zdrowiu. <begin id="b1717660570589-1938414235"/><motyw id="m1717660570589-1938414235">Umiarkowanie</motyw>Niemałe to więc szczęście stać w pośrodku: dostatek siwieje wcześniej, lecz mierność żyje dłużej.<end id="e1717660570589-1938414235"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dobre i dobrze wyrażone maksymy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NERISSA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Byłyby lepsze, gdyby się stosowano do nich lepiej.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap><begin id="b1718618190957-1274790997"/><motyw id="m1718618190957-1274790997">Wiedza, Czyn</motyw>Gdyby wykonać tak łatwo było, jak wiedzieć, co do wykonania dobre, od dawna kaplice zmieniłyby się w kościoły, a ubogich lepianki w książęce pałace.<end id="e1718618190957-1274790997"/> Dobry ten pleban, który własne pełni nauki. Łatwiej mi radzić dwudziestu, jak postępować należy, niż być jedną z dwudziestu, gotową iść za moją radą. <begin id="b1718618606267-3221911989"/><motyw id="m1718618606267-3221911989">Rozum, Uczucie</motyw>Mózg może dla krwi pisać prawa, lecz gorący temperament zimne przepisy przeskoczy; jak zając, szalona młodość przesadzi sidła koślawca, dobrej rady. <end id="e1718618606267-3221911989"/>Ale wszystkie te piękne rozumowania nie będą mi pomocą w wyborze małżonka. Ach, nieszczęśliwa! Co ja mówię o wyborze, gdy mi nie wolno ani wybrać, kogo pragnę, ani odrzucić, kogo nienawidzę. Tak więc wola żyjącej córki poddać się musi woli umarłego ojca. Nie jestże to, Nerisso, twarda dola, że ani wybrać, ani odrzucić nie mogę?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NERISSA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ojciec twój, pani, zawsze był cnotliwy, a święte osoby w godzinę śmierci mają dobre natchnienia. <begin id="b1718618293582-1947368269"/><motyw id="m1718618293582-1947368269">Los, Małżeństwo</motyw>Loteria więc, którą wymyślił w tych trzech szkatułkach ze złota, srebra i ołowiu, z których, kto po jego myśli wybierze, ciebie wybierze, da, bez wątpienia, szczęśliwy los tylko temu, który szczerze kochać cię będzie.<end id="e1718618293582-1947368269"/> Ale jestże w twoim sercu gorętsze jakie uczucie dla któregokolwiek z przytomnych<pe><slowo_obce>przytomny</slowo_obce> (daw.) --- obecny, uczestniczący w sprawie.</pe> tu książęcych twoich zalotników?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Mianuj<pe><slowo_obce>mianować</slowo_obce> (daw.) --- nadawać miano, imię; tu: wymieniać po imieniu.</pe> ich po kolei, a na każdego imię dam ci jego opis; z opisu bierz uczuć moich miarę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NERISSA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Naprzód jest tu książę neapolitański<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q2634"/>.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To prawdziwy źrebak w stajni wychowany; nie mówi o niczym, tylko o swoim koniu, a główną ze swoich doskonałości widzi w tym, że go sam potrafi podkuć. Boję się, czy jego pani matka nie zapatrzyła się na kowala.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NERISSA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Następnie jest tu hrabia Palatyn<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q326359"/><pe><slowo_obce>hrabia Palatyn</slowo_obce> --- tj. hrabia z Palatynatu Reńskiego (niem. <slowo_obce>Rheinpfalz</slowo_obce>), krainy hist. w zach. Niemczech na zachód od Renu; w czasach Szekspira na terenach Palatynatu panował kalwinizm, nurt protestantyzmu przyjmujący, że ludzie od chwili urodzenia są przeznaczeni przez Boga albo do zbawienia, albo do potępienia, stąd stereotypowe przedstawienie postaci jako smutnej i zrezygnowanej.</pe>.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ten marszczy się tyko, jakby chciał mówić: ,,Jeśli mnie nie chcesz, wybieraj". Słucha wesołych powieści, a nie uśmiecha się. Lękam się, aby na stare lata nie został płaczącym filozofem<pe><slowo_obce>płaczący filozof</slowo_obce> --- Heraklit z Efezu (ok. 540--ok. 480 p.n.e.), filozof grecki, zaliczany do jońskiej szkoły filozofii przyrody; z powodu swojego pesymizmu i niechęci do ludzi nazywany ,,płaczącym" filozofem.</pe>, gdy za młodu tak w smutku jest niepomiarkowany. Wolałabym raczej wziąć za męża trupią głowę z piszczelą w zębach niż z dwóch tych jednego. Od obu zachowaj mnie Panie!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NERISSA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A cóż mówisz o szlachcicu francuskim<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q142"/>, monsieur le Bon?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Bóg go stworzył, niech więc uchodzi za człowieka. Wiem ja, że to grzech jest szydzić, ale on! On lepszego ma konia niż Neapolitańczyk, lepszy zły nałóg marszczenia czoła od hrabi Palatyna; posiada wszystkich ludzi przymioty, choć nie jest człowiekiem; niech drozd świśnie, on już wybija hołubce<pe><slowo_obce>hołubiec</slowo_obce> --- figura w tańcu polegająca na uderzeniu obcasem o obcas podczas podskoku.</pe>; gotów fechtować<pe><slowo_obce>fechtować się</slowo_obce> --- uprawiać szermierkę, walczyć na broń białą, np. szpady, szable.</pe> się z własnym cieniem. Biorąc go za męża, wzięłabym dwudziestu mężów. Gdyby mną wzgardził, przebaczyłabym mu chętnie, bo choćby mnie kochał do szaleństwa, nie znajdzie nigdy wzajemności.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NERISSA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A co mówisz o Falconbridge'u, młodym baronie angielskim<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q21"/>?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wiesz, że do niego nie mówię wcale, bo się nie możemy zrozumieć. On nie umie ani po łacinie, ani po francusku, ani po włosku, a co do mnie, możesz przysiąc w trybunale, że nie umiem za grosz po angielsku. Ładny z niego obrazek, ale, niestety, któż potrafi z lalką rozmawiać? A jak dziwacznie ubrany! Zdaje mi się, że we Włoszech kupił kamizelkę, rajtuzy we Francji, w Niemczech kapelusz, a maniery wszędzie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NERISSA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co myślisz o młodym lordzie szkockim<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q22"/>, jego sąsiedzie<pe><slowo_obce>lordzie szkockim, jego sąsiedzie</slowo_obce> --- w oryginale <slowo_obce>neighbour</slowo_obce>, co oznacza również bliźniego: Francuzi stawali po stronie Szkotów w ich częstych konfliktach z Anglią.</pe>?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Że ma wielką miłość chrześcijańską, bo u Anglika pożyczył policzka, a przysiągł, że odda, gdy będzie w możności; myślę, że Francuz był mu poręczycielem i dla pewności swoją także pieczęć przyłożył.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NERISSA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jak ci się podoba młody Niemiec, synowiec<pe><slowo_obce>synowiec</slowo_obce> (daw.) --- bratanek.</pe> księcia saskiego<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q1202"/>?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Bardzo mało rano, kiedy trzeźwy, a najmniej po południu, kiedy pijany. W najprzychylniejszych dla siebie okolicznościach trochę gorszy od człowieka, w najprzeciwniejszych trochę lepszy od bydlęcia. W najgorszym razie mam otuchę, że mu się wymknąć potrafię.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NERISSA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Gdyby jednak chciał wybierać, a wybrał szczęśliwą szkatułkę, pogwałciłabyś wolę ojca, gdybyś go przyjąć nie chciała.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Toteż dla bezpieczeństwa postaw kufel wina reńskiego na innej, bo wiem, że gdyby sam diabeł siedział wewnątrz, a zewnątrz ta pokusa, wybierze ją. Gotowa jestem zrobić wszystko wprzódy<pe><slowo_obce>wprzódy</slowo_obce> (przestarz.) --- najpierw, przedtem.</pe>, Nerisso, nim rękę moją oddam gąbce.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NERISSA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie lękaj się, pani, by którykolwiek z tych pretendentów twoim został mężem. Już mnie uwiadomili o swoim postanowieniu, że wrócą do domów i dręczyć cię zalotami przestaną, jeżeli dla otrzymania twojej ręki trzeba koniecznie, stosownie do woli twojego ojca, między szkatułkami wybierać.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Choćbym dożyła wieku Sybilli<pe><slowo_obce>Sybilla</slowo_obce> (mit. rzym.) --- wieszczka przepowiadająca przyszłość, kapłanka wyroczni Apollina w Cumae w Italii, której przypisywano autorstwo ksiąg z przepowiedniami dotyczącymi losów Rzymu. Sybilla wyprosiła od zakochanego w niej Apolla tyle lat życia, ile ziaren piasku zmieści w dłoni, ale ponieważ potem odrzuciła zaloty boga, a nie prosiła go o wieczną młodość, w ciągu tysiąca lat coraz bardziej starzała się i kurczyła.</pe>, umrę czysta jak Diana<pe><slowo_obce>Diana</slowo_obce> (mit. rzym.) --- dziewicza bogini łowów i księżyca, odpowiednik gr. Artemidy.</pe>, jeśli nie znajdę męża według ojcowskiego rozkazu. Cieszę się, że ta część zalotników tyle pokazała rozsądku, bo nie ma jednego między nimi, o którego odjeździe nie marzyłabym z rozkoszą. Niechże Bóg szczęśliwie ich prowadzi!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NERISSA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czy nie przypominasz sobie, pani, młodego Wenecjanina, ćwiczonego w książkach, a żołnierza, który tu przybył, jeszcze za życia twojego ojca, w towarzystwie markiza Montferratu<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q19868"/><pe><slowo_obce>Montferrat</slowo_obce> a. <slowo_obce>Monferrato</slowo_obce> --- hist. region Piemontu w płn. Włoszech, rządzony przez markizów, a następnie książąt.</pe>?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>O, bardzo dobrze; zdaje mi się, że się nazywa Bassanio?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NERISSA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>On właśnie. Ze wszystkich mężczyzn, na których biedne moje oczy poglądały kiedykolwiek, on najgodniejszy pięknej żony.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pamiętam go dobrze; o ile pamiętam, pochwały twojej godny.</akap></kwestia>
<didaskalia>Wchodzi <osoba>Służący</osoba>.</didaskalia>
<kwestia><akap>Cóż tam za wieści?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>SŁUŻĄCY</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czterej cudzoziemcy pytają się o panią, chcą ją pożegnać. Przyjechał także goniec piątego, księcia Maroka<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q1028"/>, z doniesieniem, że książę, pan jego, wieczorem tu przybywa.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Gdybym tak szczerze powitać mogła piątego, jak mogę czterech pierwszych pożegnać, cieszyłabym się z jego przyjazdu. <begin id="b1717688108217-2556999454"/><motyw id="m1717688108217-2556999454">Rasizm</motyw>Jeśli ma przymioty świętego, a cerę diabła<pe><slowo_obce>Jeśli ma (...) cerę diabła...</slowo_obce> --- w czasach Szekspira uważano, że diabły mają czarną skórę; Porcja daje wyraz swojej niechęci wobec osób o ciemnej skórze, zanim jeszcze zobaczyła księcia Maroka.</pe>, wolałabym go za spowiednika niż za zalotnika.<end id="e1717688108217-2556999454"/></akap>
<strofa>Idźmy, Nerisso. Prowadź nas do sali./
Gość nowy zjeżdża, nim ci odjechali.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wychodzą.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA III</naglowek_scena>

<didaskalia>Publiczny plac w Wenecji.</didaskalia>

<didaskalia><osoba>Bassanio</osoba> i <osoba>Shylock</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Trzy tysiące dukatów<pe><slowo_obce>dukat</slowo_obce> --- dawna złota moneta, będąca w obiegu do XIX w.</pe>, dobrze.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak jest, na trzy miesiące.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Na trzy miesiące, dobrze.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Za które, jak ci już powiedziałem, ręczy Antonio.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Za które ręczy Antonio, dobrze.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czy możesz oddać mi tę przysługę? Czy chcesz zrobić mi tę przyjemność? Czy dasz mi na koniec odpowiedź?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Trzy tysiące dukatów, na trzy miesiące, na zaręczenie Antonia.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Twoja odpowiedź?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Antonio jest dobry człowiek.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Albożeś kiedykolwiek słyszał co przeciw niemu?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>O nie, nie, nigdy! Jeślim powiedział, że Antonio jest dobry człowiek, to rozumiem przez to, że jego zaręczenie jest dostateczne. Ale jego zamożność tylko domniemana. Jeden z jego okrętów w drodze do Trypolisu<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q3579"/><pe><slowo_obce>Trypolis</slowo_obce> --- duże miasto portowe na afrykańskim brzegu M. Śródziemnego, ważne centrum handlowe; ob. stolica Libii.</pe>, drugi do Indii<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q668"/>, a jak słyszałem na Rialto<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q1190585"/><pe><slowo_obce>Rialto</slowo_obce> --- handlowo-finansowe centrum Wenecji, powstałe w XI w. na lewym brzegu Canal Grande, połączone z dzielnicą na wschodnim brzegu charakterystycznym mostem Rialto, do XIX w. jedynym stałym mostem w Wenecji.</pe>, trzeci jest w Meksyku<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q96"/>, czwarty płynie do Anglii, inne rozproszone po innych stronach świata. <begin id="b1718618711266-3068138527"/><motyw id="m1718618711266-3068138527">Okręt, Niebezpieczeństwo</motyw>Ale okręty to deski, a majtkowie to ludzie; są też szczury lądowe i szczury wodne, złodzieje lądowi i złodzieje morscy, to jest rozbójnicy; a prócz tego niebezpieczna jest woda i wiatry, i skały.<end id="e1718618711266-3068138527"/> Mimo tego jednak zaręczenie jego dostateczne; trzy tysiące dukatów --- myślę, że mogę przyjąć jego oblig<pe><slowo_obce>oblig</slowo_obce> --- skrypt dłużny: wystawiane przez dłużnika pisemne potwierdzenie długu.</pe>.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Możesz bez obawy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Chciałbym nie mieć obawy; ale żebym nie miał obawy, potrzebuję namysłu. Czy mogę mówić z Antoniem?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jeśli chcesz z nami dziś obiadować.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><akap><begin id="b1718618724776-3283253411"/><motyw id="m1718618724776-3283253411">Żyd, Religia</motyw>Tak, i wąchać wieprzowinę, i jeść to pomieszkanie<pe><slowo_obce>pomieszkanie</slowo_obce> (daw.) --- mieszkanie; dom.</pe>, w które wasz prorok Nazarejczyk<pe><slowo_obce>wasz prorok Nazarejczyk</slowo_obce> --- tj. Jezus z Nazaretu.</pe> wpędził diabła!<pe><slowo_obce>Tak, i wąchać wieprzowinę, i jeść to pomieszkanie, w które wasz prorok Nazarejczyk wpędził diabła!</slowo_obce> --- odniesienie do opowieści z ewangelii, w których Jezus wypędza złe duchy z ludzi, by weszły w trzodę świń (Mk 5, 2--13; Mt 8,28--32); z powodu religijnego zakazu żydzi, w przeciwieństwie do chrześcijan, nie mogą jeść wieprzowiny.</pe> Będę kupował z wami, sprzedawał z wami, przechadzał się z wami i tak dalej, ale nie chcę jeść z wami, pić z wami ani modlić się z wami.<end id="e1718618724776-3283253411"/> Co tam nowego na Rialto? Kto się do nas przybliża?</akap></kwestia>

<didaskalia>Wchodzi <osoba>Antonio</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To Antonio.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<didaskalia>na stronie</didaskalia>
<kwestia><strofa>Co za fałszywa mina publikana<pe><slowo_obce>publikan</slowo_obce> (łac. <slowo_obce>publicanus</slowo_obce>) --- w starożytnym Rzymie: prywatny dzierżawca podatków, ceł i in. dochodów publicznych, dokonujący ich poboru na rzecz państwa; termin w tekstach biblijnych tłumaczony jako celnik; przen.: zdzierca; <slowo_obce>fałszywa mina publikana</slowo_obce>: być może odniesienie do Łk 18,10--14, sceny w której w świątyni modlą się faryzeusz i celnik (faryzeusze stanowili w starożytności stronnictwo religijno-polityczne, które następnie, po zburzeniu świątyni i zaniku innych ugrupowań religijno-politycznych, miało decydujący wpływ na ukształtowanie judaizmu rabinicznego).</pe>!/
<begin id="b1718618763074-471763431"/><motyw id="m1718618763074-471763431">Pieniądz</motyw>On chrześcijanin, już go nienawidzę,/
Lecz stokroć więcej, że w głupiej prostocie/
Darmo pieniądze biednym rozpożycza<pe><slowo_obce>Darmo pieniądze biednym rozpożycza i zniża procent na giełdzie weneckiej</slowo_obce> --- od czasów starożytnych Kościół katolicki surowo potępiał pobieranie odsetek od pożyczek jako niemoralne i nakładał karę ekskomuniki na każdego chrześcijanina, który by pożyczał pieniądze na procent.</pe>/
I zniża procent na giełdzie weneckiej.<end id="e1718618763074-471763431"/>/
O, jeśli kiedy chwycę go za biodro<pe><slowo_obce>kiedy chwycę go za biodro</slowo_obce> --- jak w zapasach, mocowaniu się; wyrażenie nawiązujące do sceny biblijnej, w której patriarcha Jakub całą noc walczył z tajemniczą nadludzką istotą (Bogiem lub aniołem), która nie mogąc go pokonać, dotknięciem uszkodziła mu staw biodrowy, a po walce nadała mu nowe imię: Izrael (Rdz 32, 25--29).</pe>,/
Dawną urazę nakarmię do syta!/
<begin id="b1718618780593-2995681227"/><motyw id="m1718618780593-2995681227">Żyd, Pieniądz, Antysemityzm</motyw>On nienawidzi święte plemię nasze,/
I szydzi ze mnie pośród kupców tłumu,/
Ze mnie i moich godziwych zarobków,/
Które zwie lichwą<pe><slowo_obce>moich godziwych zarobków,
które zwie lichwą</slowo_obce> --- dawniej w chrześcijaństwie lichwą nazywano pobieranie jakichkolwiek odsetek od pożyczki i bez względu na ich wielkość uznawano je za niemoralne; od ok. XVI w. zaczęto stopniowo dopuszczać pobieranie odsetek od pożyczek, wskutek czego termin <slowo_obce>lichwa</slowo_obce> nabrał znaczenia nieuczciwej praktyki pożyczania pieniędzy na wygórowany procent osobom znajdującym się w trudnym położeniu.</pe>.<end id="e1718618780593-2995681227"/> Niech przekleństwo spadnie/
Na ród mój cały, jeśli mu przebaczę!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Shylock, czy słyszysz?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Właśnie teraz myślę,</wers_cd>/
Jak stoją rzeczy z moją gotowizną./
O ile mogę z pamięci zmiarkować<pe><slowo_obce>miarkować</slowo_obce> (daw.) --- domyślać się, wnioskować; orientować się.</pe>,/
Nie będę w stanie całych trzech tysięcy/
Zebrać natychmiast; ale cóż to znaczy?/
Bankier z mojego plemienia, tak, Tubal,/
Doda mi więcej. Na ile miesięcy/
Ma być pożyczka?</strofa>
<didaskalia>do <osoba>Antonia</osoba></didaskalia>
<strofa><wers_cd>Uniżony sługa!</wers_cd>/
Właśnie o panu była teraz mowa.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Choć to mym nigdy zwyczajem nie było/
Brać albo dawać pieniądze na procent,/
Dziś dla naglących potrzeb przyjaciela/
Zwyczaj ten łamię.</strofa>
<didaskalia>do <osoba>Bassania</osoba></didaskalia>
<strofa><wers_cd>Czy wie, co ci trzeba?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Wiem, trzy tysiące trzeba mu dukatów.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Na trzy miesiące.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Prawda, zapomniałem;</wers_cd>/
Na trzy miesiące, jak mi pan powiada./
Co do obligu --- o, tak --- słuchaj, panie,/
Wszak mi mówiłeś, jeśli się nie mylę,/
Że ani płacisz, ni bierzesz procentów?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Do dziś przynajmniej taki był mój zwyczaj.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Gdy Jakub<pe><slowo_obce>Jakub</slowo_obce> --- postać z biblijnej <tytul_dziela>Księgi Rodzaju</tytul_dziela>, syn Izaaka i Rebeki, wnuk Abrahama, patriarcha, ojciec 12 synów, od których wywodzono tzw. dwanaście plemion Izraela; historia opowiadana przez Shylocka pochodzi z Rdz 30,25--43.</pe> wuja Labana pasł trzody,/
Jakub ten, z świętej linii Abrahama/
(Przez mądrą sztukę swej roztropnej matki)<pe><slowo_obce>Jakub ten, z świętej linii Abrahama (Przez mądrą sztukę swej roztropnej matki)... trzecim był dziedzicem</slowo_obce> --- matka Jakuba, Rebeka, pomogła mu podstępem zdobyć ojcowskie błogosławieństwo przeznaczone dla syna pierworodnego jako dziedzica, które z urodzenia należało się jego starszemu bratu Ezawowi (Rdz 27).</pe>/
Był trzecim, tak jest, trzecim był dziedzicem.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
I cóż stąd? Czyliż Jakub brał procenty?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie, nie brał, to jest raczej bezpośrednio/
Nie brał procentu, lecz słuchaj, co robił./
Kiedy z Labanem, wujem, się ułożył,/
Że z trzody wszystkie pstrokate jagnięta/
Dla niego będą, pod koniec jesieni,/
Kiedy do owiec przypuszczono tryki<pe><slowo_obce>tryk</slowo_obce> --- samiec owcy, baran.</pe>/
I gdy wełniste matki płód poczęły,/
Rozumny pasterz drzew pewne gałęzie/
Z kory obłupał i tak obłupane/
Przed kotnych<pe><slowo_obce>kotna</slowo_obce> --- będąca w ciąży; o kotce, zajęczycy lub owcy.</pe> owiec wystawił oczami;/
A kiedy przyszedł czas, młode jagnięta/
Były pstrokate, były Jakubowe./
Tak rósł w bogactwo mąż błogosławiony,/
Bo wszelki dochód jest błogosławieństwem,/
Jeżeli nie jest owocem kradzieży.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Takie ryzyko Jakub podjął, służąc/
Za rzecz od jego niezawisłą woli,/
Lecz kierowaną bożym tylko palcem./
Jak to, więc tekst ten bronić ma lichwiarzy?/
Lub czy twe złoto owcą jest i trykiem?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie wiem, lecz równie szybko je rozmnażam./
Słuchaj mnie, panie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd><begin id="b1718618864867-2994612679"/><motyw id="m1718618864867-2994612679">Książka, Wiara, Diabeł</motyw>Uważaj, Bassanio,</wers_cd>/
Że Biblię może i diabeł cytować.<end id="e1718618864867-2994612679"/>/
Zła dusza święte przywodząca teksty/
Jest jak rozbójnik z uśmiechem na twarzy/
Lub piękne jabłko, ale zgniłe w jądrze./
O, jakże piękną fałsz przybiera postać!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Hm, trzy tysiące --- okrągła to sumka!/
A trzy miesiące z dwunastu to zrobi...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Powiedz, możemyż<pe><slowo_obce>możemyż</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą -że, skróconą do -ż; znaczenie: czy możemy.</pe> na ciebie rachować<pe><slowo_obce>rachować na kogoś</slowo_obce> --- dziś: liczyć na kogoś.</pe>?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<begin id="b1718618971987-1001400443"/><motyw id="m1718618971987-1001400443">Antysemityzm, Pieniądz</motyw>Panie Antonio, nie raz, nie dwa razy/
Szydziłeś sobie ze mnie na Rialto,/
Ze mnie, z pieniędzy moich i procentów;/
<begin id="b1718696565332-2009518396"/><motyw id="m1718696565332-2009518396">Żyd, Los</motyw>Ja wszystko jednak znosiłem cierpliwie,/
Bo Izraela<pe><slowo_obce>Izrael</slowo_obce> --- przen.: naród żydowski; potomkowie patriarchy Jakuba, któremu Bóg zmienił imię na Izrael.</pe> przeznaczeniem cierpieć.<end id="e1718696565332-2009518396"/>/
Zwałeś mnie kundlem, niewiernym rabusiem,/
Plwałeś na moją żydowską opończę<pe><slowo_obce>opończa</slowo_obce> --- bszerny płaszcz bez rękawów, z kapturem.</pe>/
Za to, żem mojej używał własności./
Dziś, zda się, mojej trzeba ci pomocy;/
Dobrze więc, dzisiaj przychodzisz i mówisz:/
»Shylock, potrzeba nam teraz pieniędzy«./
Tak mówisz do mnie, ty, co plwałeś na mnie,/
Deptałeś po mnie, odganiałeś nogą,/
Jak psa od progu. Teraz chcesz pieniędzy!/
A ja co na to? Mamże odpowiedzieć:/
»Jak to być może, by miał pies pieniądze,/
By mógł pożyczyć kundel trzy tysiące?«/
Lub czy z pokłonem, głosem niewolnika,/
Wstrzymując oddech w uczuciu pokory,/
Mam odpowiedzieć: »Panie w przeszłą środę/
Plunąłeś na mnie, przed kilkoma dniami/
Psem mnie nazwałeś, potrąciłeś nogą;/
Za tyle łaski daję ci pieniądze«?
<end id="e1718618971987-1001400443"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<begin id="b1718619007464-2827607271"/><motyw id="m1718619007464-2827607271">Antysemityzm, Pieniądz, Wróg, Zemsta</motyw>Jak dawniej byłem, tak dziś jestem gotów,/
Nogą cię kopać i pluć ci na brodę./
Jeśli nam zechcesz pożyczyć pieniędzy,/
To nie pożyczaj jak przyjacielowi,/
Bo kiedyż przyjaźń niepłodne metale<pe><slowo_obce>niepłodne metale</slowo_obce> --- pieniądze ze złota i srebra, które w przeciwieństwie do zboża lub bydła są bezpłodne, tj. nie rozmnażają się i nie rodzą nowych monet; w średniowiecznym społeczeństwie, w którym podstawą gospodarki było rolnictwo i hodowla, ,,niepłodność metali" stanowiła argument przeciwko pożyczaniu na pieniędzy procent, czyli żądaniu zwrotu większej ilości pieniędzy niż pożyczona; wraz z rozwojem handlu argument ten stopniowo tracił na znaczeniu.</pe>/
Rozmnażać pragnie w przyjaciela ręku?/
Lecz daj je raczej nieprzyjacielowi,/
Na którym, jeśli na czas nie wypłaci,/
Będziesz miał prawo zemstę swą nasycić.
<end id="e1718619007464-2827607271"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Na co te gniewy? Ja z całego serca/
Chciałbym na waszą zarobić przychylność,/
Zabyć<pe><slowo_obce>zabyć</slowo_obce> (daw.) --- zapomnieć.</pe> krzywd starych i starej urazy,/
Wyliczyć sumę, nie żądać procentu:/
A wy tu nawet słuchać mnie nie chcecie;/
Możnaż<pe><slowo_obce>możnaż</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą -że, skróconą do -ż; znaczenie: czyż można.</pe> przyjaźni komu lepiej dowieść?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Byłby to dowód prawdziwej przyjaźni.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Otóż ten dowód Shylock dać jest gotów./
Teraz chodź ze mną pan do notariusza/
I podpisz oblig, w nim, jakby dla żartu,/
Wyraź, że jeśli na tę lub tę datę,/
Tam lub tam, wiernie nie zapłacisz sumy,/
Na jaką w swym się podpiszesz obligu,/
Oddasz mi jeden funt<pe><slowo_obce>funt</slowo_obce> --- dawna jednostka wagi, równa ok. 0,5 kg.</pe> twojego mięsa,/
Który odkraję, gdzie mi się spodoba,
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Więc zgoda: oblig taki ci podpiszę/
I powiem jeszcze: uczciwy Żyd z ciebie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Ja nie przystaję na takie warunki,/

Wolę na zawsze w nędzy mojej zostać.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Dobry Bassanio, daremnie się trwożysz;/
Za dwa miesiące (to jest przed terminem/
Na miesiąc cały) statki me wracają/
Z sumą od długu dziewięć razy większą.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<begin id="b1718619126385-2530888254"/><motyw id="m1718619126385-2530888254">Zaufanie</motyw>O, Abrahamie, jak ci chrześcijanie,/
Własnego serca twardością uczeni,/
I cudze myśli mają w podejrzeniu.<end id="e1718619126385-2530888254"/>/
Toż mi powiedzcie, gdy na termin chybi,/
Jaką mi korzyść oblig ten zapewnia?/
Funt mięsa z ciała jego odkrojony/
Mniej wart daleko niż funt baraniny./
Co robię, robię dla waszej przyjaźni./
Przyjmuje, dobrze; nie, to bądźcie zdrowi;/
<begin id="b1718619210908-2276168207"/><motyw id="m1718619210908-2276168207">Żyd, Krzywda</motyw>Proszę was tylko, nie krzywdźcie mnie odtąd.<end id="e1718619210908-2276168207"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Twoje warunki chętnie podpisuję.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Więc czekaj na mnie pan u notariusza,/
Zabawny oblig każ mu przygotować,/
A ja tymczasem biegnę po dukaty,/
Zajrzę do domu, który zostawiłem/
W niepewnej straży wierutnego łotra,/
I wnet powracam.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Śpiesz się, dobry Żydzie.</wers_cd>/
<begin id="b1718619239480-2222030111"/><motyw id="m1718619239480-2222030111">Antysemityzm</motyw>Żyd ten się przechrzci --- żyć począł uczciwie.
<end id="e1718619239480-2222030111"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Gdzie myśl łotrowska, groźna mowa święta.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wierzaj, mi wszystko skończy się szczęśliwie,/
Miesiąc przed czasem wrócą me okręty.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wychodzą.</didaskalia>




<naglowek_akt>AKT DRUGI</naglowek_akt>



<naglowek_scena>SCENA I</naglowek_scena>

<didaskalia>Belmont. Pokój w domu <osoba>Porcji</osoba>.</didaskalia>

<didaskalia>Przy odgłosie trąb wchodzą <osoba>Książę Maroka</osoba> i jego świta, wszyscy w bieli; <osoba>Porcja</osoba> z <osoba>Nerissą</osoba> i dworem.</didaskalia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ MAROKA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dla mojej cery nie miej do mnie wstrętu;/
To ciemny kolor palącego słońca<pe><slowo_obce>to ciemny kolor palącego słońca</slowo_obce> --- przypuszczenie, że ciemniejszy kolor skóry mieszkańców krain położonych bardziej na południu wynika z bardziej gorącego klimatu i jest rodzajem stałej opalenizny, powstało już w starożytności; obecnie wiadomo, że za jaśniejszą lub ciemniejszą wrodzoną barwę cery odpowiada ten sam obecny w organizmie pigment, co za przejściową zmianę zabarwienia skóry wskutek działania promieni słonecznych: melanina.</pe>,/
W którego bliskim urosłem sąsiedztwie./
Niech tu najbielszy przyjdzie syn północy,/
Gdzie ogień Feba<pe><slowo_obce>Feb</slowo_obce> a. <slowo_obce>Febus</slowo_obce> (mit. gr., mit. rzym.) --- zlatynizowana forma słowa <slowo_obce>Fojbos</slowo_obce> (gr.: promienny), przydomka Apolla, boga światła i słońca.</pe> ledwie topi lody ---/
Dla twej miłości żyły otworzymy,/
A ujrzysz, czyja krew czerwieńsza będzie./
Wierzaj mi, pani, na widok tej twarzy/
Waleczni drżeli i dla niej miłością/
Piękne mej ziemi płonęły dziewice./
Nie chciałbym zmienić mojego koloru,/
Chyba w nadziei skradzenia twych myśli.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>W moim wyborze nie słucham jedynie/
Błahych podszeptów dziewiczego oka;/
Prócz tego moich przeznaczeń loteria/
Wszelkie wyboru odjęła mi prawo./
Gdyby mnie ojca nie zmuszała wola/
Do dania ręki mojej temu tylko,/
Który mnie wygra w sposób ci wiadomy,/
Waleczny książę, równe miałbyś prawo/
Do moich uczuć jak inni przybysze,/
Których do dzisiaj w mym domu widziałam.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ MAROKA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>I za te nawet dziękuję ci słowa./
Prowadź mnie teraz do twoich szkatułek,/
Pozwól mi próbę fortuny<pe><slowo_obce>fortuna</slowo_obce> --- los; szczęście, powodzenie.</pe> mej zrobić./
Przysięgam, pani, na ostrze tej szabli,/
Od której sofi<pe><slowo_obce>sofi</slowo_obce> --- dawne europejskie określenie władcy Persji (szacha), powstałe przez zniekształcenie nazwy perskiej dynastii Safawidów (1501--1736).</pe> i perski legł książę,/
Trzykroć pierzchnęły wojska Solimana<pe><slowo_obce>Soliman</slowo_obce>, dziś popr.: <slowo_obce>Sulejman Wspaniały</slowo_obce> (1494--1566) --- wybitny sułtan osmański, wielki zdobywca, reformator państwa, mecenas kultury; za jego panowania Imperium Osmańskie osiągnęło szczyt swojej potęgi.</pe>,/
Że gotów jestem, aby cię pozyskać,/
Najśmielszych źrenic wytrzymać spojrzenie,/
Najśmielsze serca przewyższyć odwagą,/
Szczenię od piersi niedźwiedzicy wydrzeć/
I ze lwa szydzić, gdy zgłodniały ryczy./
<begin id="b1718619309985-2780794514"/><motyw id="m1718619309985-2780794514">Los</motyw>Ale, ach! kiedy Lichas<pe><slowo_obce>Lichas</slowo_obce> (mit. gr.) --- sługa Heraklesa (w mit. rzym. Herkulesa).</pe> z Herkulesem<pe><slowo_obce>Herkules</slowo_obce> (mit. rzym.) a. <slowo_obce>Herakles</slowo_obce> (mit. gr.) --- heros, mityczny siłacz, zasłynął wykonaniem 12 trudnych i niebezpiecznych zadań.</pe>,/
Kto z nich dzielniejszy, w kostki chcą rozstrzygnąć,/
Rzut może lepszy z słabszej wypaść ręki,/
I giermek może Alcyda<pe><slowo_obce>Alcyd</slowo_obce> a. <slowo_obce>Alkides</slowo_obce> (mit. gr.) --- Herakles (w mit. rzym. Herkules), jako oficjalnie syn śmiertelniczki Alkmeny i jej męża, króla Amfitriona, syna Alkajosa (Alceusza).</pe> zwyciężyć./
I ja tak, pani, ślepych losów dziełem<pe><slowo_obce>ślepych losów dziełem</slowo_obce> --- tzn. wskutek działania ślepego losu.</pe>,/
Utracić mogę, co mniej godny zyska,/
I umrzeć z żalu.<end id="e1718619309985-2780794514"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Musisz jednak, książę,</wers_cd>/
Albo natychmiast wyrzec się wyboru/
Lub wprzódy przysiąc, że jeśli się zmylisz,/
Nigdy już później do żadnej kobiety,/
Nigdy nie rzekniesz słowa o zamęściu./
Namyśl się dobrze.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ MAROKA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Idźmy do szkatułek!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Lecz wprzódy, książę, śpieszmy do świątyni,/
A po obiedzie wybór będzie wolny.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ MAROKA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Niech los przyjazny wiedzie moją rękę/
Na szczęście wieczne albo wieczną mękę!
</strofa></kwestia>

<didaskalia>Trąby. Wychodzą.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA II</naglowek_scena>

<didaskalia>Ulica w Wenecji.</didaskalia>

<didaskalia><osoba>Lancelot</osoba> i <osoba>Gobbo</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>LANCELOT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Bez wątpienia, sumienie pozwoli mi drapnąć od tego Żyda, mojego pana. Diabeł stoi mi przy boku i kusi mnie, mówiąc: ,,Gobbo, Lancelocie Gobbo", albo: ,,dobry Gobbo", albo: ,,dobry Lancelocie Gobbo, dalej nogi za pas i zmykaj!" Ale sumienie woła: ,,Nie, strzeż się, uczciwy Gobbo --- albo jak wyżej --- uczciwy Lancelocie Gobbo, nie uciekaj, gardź ucieczką z nogami za pasem!" Ale szatan, niezmieszany, wciąż prawi swoje: ,,Pakuj manatki! Dalej! --- woła szatan --- w drogę! --- woła szatan --- przez Boga<pe><slowo_obce>przez Boga</slowo_obce> (daw.) --- dziś: na Boga (wykrzyknienie).</pe>, nabierz serca! --- woła szatan --- i zmykaj!". Ale sumienie moje, wieszając się na szyi mojego serca, mówi do mnie bardzo mądrze: ,,Uczciwy mój przyjacielu Lancelocie, ty, co jesteś synem uczciwego człowieka, albo raczej synem uczciwej niewiasty --- (bo ojciec mój, wyznać muszę, trochę czymś trąci i z czasem dostał pewnego smaku), więc tedy sumienie mówi: --- Lancelocie, nie ruszaj!". ,,Ruszaj!" --- mówi szatan. ,,Nie ruszaj!" --- powtarza sumienie. ,,Sumienie --- mówię ja --- i ty radzisz dobrze; szatanie" --- mówię ja --- i ty radzisz dobrze". <begin id="b1718619376497-921881819"/><motyw id="m1718619376497-921881819">Sługa, Ucieczka, Sumienie, Żyd, Diabeł, Antysemityzm, Szatan</motyw>Idąc za głosem sumienia, zostałbym z Żydem, moim panem, który --- odpuść Panie! --- jest rodzajem diabła, ale uciekając od Żyda, poszedłbym za głosem szatana, który, uczciwszy uszy, jest diabłem we własnej osobie. Zapewne, i Żyd też diabłem jest wcielonym, i, na sumienie, sumienie moje twardym jest sumieniem, gdy mi radzi zostać z Żydem. Szatan daje mi przyjaźniejszą radę.<end id="e1718619376497-921881819"/> Ucieknę, szatanie, moje pięty na twoje rozkazy, ucieknę.</akap></kwestia>

<didaskalia>Wchodzi stary <osoba>Gobbo</osoba> z koszykiem.</didaskalia>


<naglowek_osoba>GOBBO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Hej, młody paniczu, powiedz mi, proszę, którędy droga do pana Żyda?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCELOT</naglowek_osoba>
<didaskalia>na stronie</didaskalia>
<kwestia><akap>O nieba, to prawowity mój ojciec! Ale że bielmem zaszły mu oczy, nie poznaje mnie. Wezmę go trochę pod wniosek<pe><slowo_obce>Wezmę go trochę pod wniosek</slowo_obce> --- w oryg.: <slowo_obce>I will try confusions with him</slowo_obce> (dosł.: wypróbuję z nim zamieszań); Lancelot lubi posługiwać się trudnymi słowami, ale je przekręca lub myli: w tym przypadku powinno być <slowo_obce>try conclusions</slowo_obce>: wdać się w dyskusję.</pe>.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOBBO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Młody paniczu, powiedz, proszę, którędy droga do pana Żyda.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCELOT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Przy pierwszym skręcie weź się na prawo, ale przy najpierwszym skręcie na lewo; ale pamiętaj, żebyś przy najbliższym skręcie nie brał się ani na prawo, ani na lewo, lecz poszedł prosto bokiem do żydowskiego domu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOBBO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>No, Boże drogi, ciężka będzie sprawa do niego trafić. Nie mógłżebyś mi powiedzieć, czy niejaki Lancelot, który z nim mieszka, mieszka z nim, czy nie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCELOT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czy mówisz o młodym panu Lancelocie? <didask_tekst>na stronie</didask_tekst> Baczność, teraz wywołam łzy. Czy mówisz o młodym panu Lancelocie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOBBO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie paniczu, ale o synu chudego pachołka. Ojciec jego, choć ja to mówię, jest uczciwy, bardzo biedny człowiek, choć zdrów dotąd, dzięki Bogu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCELOT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Niech ojciec jego, czym chce, będzie, my teraz mówimy o młodym panu Lancelocie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOBBO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>O pańskim słudze i Lancelocie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCELOT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Więc proszę cię, <slowo_obce>ergo</slowo_obce><pe><slowo_obce>ergo</slowo_obce> (łac.) --- więc; spójnik używany tradycyjnie przy budowaniu dowodu logicznego, np. w filozofii lub w prawie.</pe>, staruszku, proszę cię, powiedz, czy mówisz o młodym panu Lancelocie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOBBO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>O Lancelocie, z pańskim przeproszeniem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCELOT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap><slowo_obce>Ergo</slowo_obce>, o panu Lancelocie. Ojcze, nie mów o panu Lancelocie. Młody ten pan przez zrządzenie losów i przeznaczeń, i podobnych dziwacznych wokabuł<pe><slowo_obce>wokabuły</slowo_obce> (daw.) --- słówka wyjaśniane w słowniku (wokabularzu), szczególnie cudzoziemskie; tu: dziwaczne powiedzenia, przysłowia.</pe>, i trzech sióstr<pe><slowo_obce>trzy siostry</slowo_obce> --- tu: Parki (mit. rzym.), trzy boginie przeznaczenia, zajmujące się nicią ludzkiego losu.</pe>, i innych gałęzi umiejętności, zaprawdę, pan ten umarł, albo, jakbyś po prostu powiedział, przeniósł się do wieczności.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOBBO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Uchowaj Boże! Chłopak ten był kijem mojej starości, moją podporą.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCELOT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Mamże minę pałki lub drąga, kija lub podpory? Czy poznajesz mnie, ojcze?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOBBO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, nie poznaję cię, młody paniczu, ale powiedz mi, proszę, czy mój chłopiec --- Panie świeć nad jego duszą! --- umarł czy żyje?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCELOT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie poznajesz mnie, ojcze?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOBBO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ach, paniczu, oczy moje bielmem zaszły; nie poznaję cię.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCELOT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Choćbyś miał i zdrowe oczy, mógłbyś się łatwo omylić; mądry ojciec, który zna własne dzieci. Słuchaj, staruszku, powiem ci nowinę o twoim synu: daj mi twoje błogosławieństwo; prawda wyjdzie na jaw; zabójstwo nie może się długo utaić, choć syn człowieczy<pe><slowo_obce>syn człowieczy</slowo_obce> --- charakterystyczne wyrażenie biblijne, dosłownie oznaczające człowieka w ogólności, w ewangeliach używane wyłącznie przez Jezusa, zawsze w trzeciej osobie liczby pojedynczej, w odniesieniu do samego siebie.</pe> może, ale na koniec prawda wyjdzie na jaw.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOBBO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Proszę cię, wstań, paniczu, bo jestem pewny, że ty nie Lancelot, mój chłopak.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCELOT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Proszę cię, skończmy te żarty; daj mi twoje błogosławieństwo. Ja jestem Lancelot, chłopak twój kiedyś, syn twój dzisiaj, a twoje dziecię na przyszłość.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOBBO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie mogę wierzyć, żebyś był moim synem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCELOT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie wiem, co o tym myśleć; ale wiem, że nazywam się Lancelot, że jestem Żyda pachołkiem, i jestem pewny, że Magda, żona twoja, moją jest matką.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOBBO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Prawda, że imię jej Magda. Jeśli ty Lancelot, to mogę przysiąc, że ty ciało i krew moja. Niech będzie błogosławione imię Pańskie, jakże ci broda porosła!<pe><slowo_obce>jakże ci broda porosła!</slowo_obce> --- zgodnie z tradycją sceniczną, być może sięgającą czasów samego Szekspira, klęczący przed ojcem Lancelot obraca się do niego tyłem, a niewidomy Gobbo maca jego głowę i bierze jego długie włosy za brodę.</pe> Wszak ty masz więcej włosów na podbródku niż Dobbin, moja szkapa, na ogonie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCELOT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To chyba ogon jego na wspak rośnie, bo jestem pewny, że więcej miał włosia na ogonie niż ja na twarzy, kiedym go ostatni raz widział.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOBBO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Chryste, jak się zmieniłeś! A z panem twoim jak jesteś? Przynoszę mu podarek. Jak teraz z nim jesteś?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCELOT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, niezgorzej. Ale co do mnie, kiedy już na tym stanęło, że mam dać drapaka, nie stanę, aż dobry kawał ziemi udrapię. <begin id="b1718619491735-1525614803"/><motyw id="m1718619491735-1525614803">Żyd, Skąpiec, Sługa</motyw>Prawdziwy Żyd z mojego pana. Przynosisz mu podarek? Przynieś mu stryczek. Uschłem na jego służbie; mógłbyś mi wszystkie palce żebrami porachować<pe><slowo_obce>wszystkie palce żebrami porachować</slowo_obce> --- Lancelot przekręca, mając na myśli: wszystkie żebra palcami porachować.</pe>.<end id="e1718619491735-1525614803"/> Rad jestem, ojcze, że przyszedłeś: daj twój podarek pewnemu panu Bassanio; to mi pan, który daje przepyszną nową barwę<pe><slowo_obce>barwa</slowo_obce> --- tu: liberia, oficjalny uniform noszony przez służbę na dworach wielkich panów, zwykle o kolorach charakterystycznych dla herbu pana lub pani domu.</pe>! Jeśli u niego służby nie znajdę, będę pędził, póki mi ziemi stanie<pe><slowo_obce>stać</slowo_obce> (daw.) --- wystarczać.</pe>. Co za szczęście! To on się zbliża. Do niego, ojcze, bo jestem Żydem, jeśli temu Żydowi służyć będę dłużej.</akap></kwestia>

<didaskalia>Wchodzi <osoba>Bassanio</osoba>, za nim <osoba>Leonardo</osoba> i służba.</didaskalia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Możesz tak zrobić; staraj się tylko, żeby wieczerza była gotowa najpóźniej na godzinę piątą. Odeślij te listy, komu trzeba, daj barwę do roboty i proś Gracjana, żeby natychmiast do mnie przyszedł.</akap></kwestia>

<didaskalia>Jeden ze sług wychodzi.</didaskalia>


<naglowek_osoba>LANCELOT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Mówże do niego, ojcze!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOBBO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Niech Pan Bóg ześle wszystkie błogosławieństwa na jaśnie wielmożnego pana!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dziękuję. Czy masz co do mnie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOBBO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Oto mój syn, jaśnie panie, biedny chłopak...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCELOT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie biedny chłopak, panie, ale pachołek bogatego Żyda, który by pragnął, panie, jak to mój ojciec wyspecyfikuje...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOBBO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wielką ma infekcję<pe><slowo_obce>Wielką ma infekcję (...) służyć</slowo_obce> --- zamiast: wielką ma intencję służyć; Gobbo i Lancelot, rozmawiając z ,,wielmożnym panem" Bassaniem, starają się używać ,,pańskich", mądrych słów, którymi sami się na co dzień nie posługują i je przekręcają.</pe>, panie, że tak powiem, służyć.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCELOT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Krótko mówiąc, służę Żydowi, a pragnę, jak to mój ojciec wyspecyfikuje...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOBBO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pan jego i on, z przeproszeniem jaśnie pana, żyją jak pies z kotem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCELOT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Słowem, aby opowiedzieć prawdę, Żyd mnie pokrzywdził i spowodował, jak to mój ojciec, będąc, jak spodziewam się, staruszkiem, jaśnie panu wyruferuje<pe><slowo_obce>wyruferuje</slowo_obce> --- przekręcone: zreferuje, tj. przedstawi sprawę, opowie w uporządkowany sposób.</pe>...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOBBO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Przyniosłem parę gołąbków, którą chciałbym ofiarować jaśnie panu, a moja prośba....</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCELOT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Krótko mówiąc, prośba jest w despekcie<pe><slowo_obce>despekt</slowo_obce> (daw.) --- uchybienie, obraza; tu zamiast zamierzonego <slowo_obce>respekt</slowo_obce>: szacunek, wzgląd na kogoś; <slowo_obce>w despekcie do mej osoby</slowo_obce> zamiast: ze względu na mnie, dotycząca mnie.</pe> do mej osoby, jak się jaśnie pan dowie od tego uczciwego staruszka, a choć ja to mówię, choć staruszka, chudego przecie pachołka, mojego ojca.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Niechże jeden mówi za obu. Czego żądasz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCELOT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Służby u pana.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOBBO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To jest defekt<pe><slowo_obce>defekt</slowo_obce> --- wada, uszkodzenie; tu zamiast zamierzonego <slowo_obce>efekt</slowo_obce>: skutek, rezultat.</pe> naszej prośby.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Znam ciebie dobrze; masz, czego żądałeś./
Shylock o tobie mówił mi przed chwilą./
<begin id="b1718619603062-1432359312"/><motyw id="m1718619603062-1432359312">Żyd, Bogactwo, Bieda, Sługa, Antysemityzm</motyw>Masz u mnie służbę, jeżeli przenosisz<pe><slowo_obce>przenosić</slowo_obce> (daw.) --- bardziej cenić, dawać pierwszeństwo; woleć.</pe>/
Opuścić Żyda bogacza mieszkanie,/
A pójść za biednym tak jak ja szlachcicem.
<end id="e1718619603062-1432359312"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCELOT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Stare przysłowie rozdzieliło się dobrze między mojego pana Shylocka a jaśnie pana: pan ma błogosławieństwo Boże, a on ma dostatek.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Dobrześ powiedział. Staruszku, idź z synem,/
Niech z swoim dawnym pożegna się panem,/
A potem śpieszcie do mojego domu.
</strofa>
<didaskalia>do służby</didaskalia>
<strofa>
Dajcie mu barwę od innych bogatszą.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCELOT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ojcze, wygrana! Nie, nie mogę znaleźć służby, nie, nie mam w gębie języka!</akap>
<didaskalia>patrząc na swoją dłoń</didaskalia>
<akap>Dobrze, znajdź mi człowieka we Włoszech z piękniejszą dłonią. Patrz tylko: tu ciągnie się prosta linia życia; tu mała żon grupka, niestety! Piętnaście żon to nic --- jedenaście wdów a dziesięć panien to zwykła porcja dla jednego męża. A prócz tego potem: trzy razy uratowany od mokrej śmierci, raz w niebezpieczeństwie życia od ostrza pierzyny --- to zwykłe ludzkie koleje! Jeśli prawda, że fortuna jest niewiastą, to uczciwe z niej kobiecisko. W drogę, ojcze! Pożegnanie z Żydem odbędzie się w mgnieniu oka.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Lancelot</osoba> i stary <osoba>Gobbo</osoba> wychodzą.</didaskalia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Myśl tylko o tym, dobry Leonardo./
Gdy wszystko zbierzesz, wszystko upakujesz,/
Wracaj do domu, bo wiesz, że wieczorem/
Moich najlepszych częstuję przyjaciół.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONARDO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Będę się śpieszył, o ile wydołam.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GRACJANO</naglowek_osoba>
<didaskalia>wchodząc</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Gdzie pan twój?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONARDO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Tam się samotnie przechadza.</wers_cd></strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Leonardo</osoba> wychodzi.</didaskalia>


<naglowek_osoba>GRACJANO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Signor<pe><slowo_obce>signor</slowo_obce> (wł.) --- pan.</pe> Bassanio!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>O drogi Gracjano!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GRACJANO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Mam cię o łaskę prosić.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Otrzymałeś.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GRACJANO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Muszę do Belmont jechać z tobą razem.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Więc musisz. Słuchaj jednak, mój Gracjano,/
Zbyt jesteś dziki, zbyt śmiały w wyrazach,/
Co wszystko, prawda, bardzo ci do twarzy/
I w oczach naszych wadą nawet nie jest./
Lecz gdzieś<pe><slowo_obce>gdzieś mniej znany</slowo_obce> --- tu skrócone: gdzie [jeste]ś mniej znany.</pe> mniej znany, to wydać się może/
Nazbyt swobodne; staraj się więc studzić/
Kilku chłodnymi skromności kroplami/
Wrzący twój umysł, żeby twoja śmiałość,/
Na mój rachunek czasem zapisana,/
Wszystkich nadziei moich nie zniszczyła.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GRACJANO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jeśli skromnej nie przywdzieję miny,/
Jeśli kląć będę częściej, niż potrzeba,/
Jeśli nie będę psałterzyka<pe><slowo_obce>psałterz</slowo_obce> --- książka z psalmami biblijnymi, używana jako modlitewnik, śpiewnik lub przeznaczona do celów liturgicznych; w oryg.: <slowo_obce>prayer-books</slowo_obce>: modlitewnik.</pe> nosił,/
A przy modlitwach jeśli moich oczu/
Nie spuszczę skromnie i nie westchnę: amen!/
Jeśli nie będę chował praw grzeczności,/
Jak mąż ćwiczony w formach uroczystych,/
Aby na względy babki swej zarobić,/
Nie wierz mi nigdy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Będziemy widzieli.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GRACJANO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ale dzisiejszą tylko noc wyjmuję<pe><slowo_obce>wyjmuję</slowo_obce> --- tu: wyłączam, wykluczam.</pe>:/
Z dzisiejszej nocy nie przesądzaj jutra.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Byłaby szkoda. I owszem, tej nocy/
Przywdziej swawoli szatę najweselszą,/
Bo mam przyjaciół, którzy chcą się bawić./
Bądź zdrów; mam jeszcze roboty niemało.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GRACJANO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Ja do Lorenza i przyjaciół śpieszę;/
Lecz nie chybimy godziny wieczerzy.
</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wychodzą.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA III</naglowek_scena>

<didaskalia>Wenecja. Pokój w domu <osoba>Shylocka</osoba>.</didaskalia>

<didaskalia><osoba>Jessica</osoba> i <osoba>Lancelot</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>JESSICA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Smutno mi bardzo, że tak ojca rzucasz./
Dom nasz jest piekłem, a tyś był diabełkiem,/
Co go choć z nudy cząsteczki okradał./
Lecz bywaj zdrowy! Dukat ten dla ciebie./
Słuchaj, jak tylko zobaczysz Lorenza,/
Który dziś z nowym twym panem wieczerza,/
Proszę cię, list ten oddaj mu tajemnie./
A teraz bądź zdrów! Nie chcę, by mój ojciec/
Widział nas razem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCELOT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap><begin id="b1718619742620-807601205"/><motyw id="m1718619742620-807601205">Rozstanie, Łzy, Słowo</motyw>Bądź zdrowa! Łzy są moim językiem.<end id="e1718619742620-807601205"/> Najpiękniejsza poganko, najsłodsza Żydóweczko! Jeżeli jaki chrześcijanin figla nie wypłata, żeby cię zyskać, omyliłbym się grubo. Ale bądź zdrowa! W głupich kroplach<pe><slowo_obce>w głupich kroplach</slowo_obce> --- w kroplach łez.</pe> tonie trochę męski mój umysł. Bądź zdrowa!</akap></kwestia>

<didaskalia>Wychodzi.</didaskalia>


<naglowek_osoba>JESSICA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Bywaj mi zdrowy, dobry Lancelocie./
O, co za ciężki grzech na mym sumieniu,/
Że ojca mego córką się być wstydzę!/
Ale choć jestem krwi jego dziecięciem,/
Nie jestem córką jego charakteru./
Lorenzo, jeśli nie jestem zwiedzioną,/
Wnet chrześcijanką będę i twą żoną.
</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wychodzi.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA IV</naglowek_scena>

<didaskalia>Wenecja. Ulica.</didaskalia>

<didaskalia><osoba>Gracjano</osoba>, <osoba>Lorenzo</osoba>, <osoba>Salerio</osoba> i <osoba>Solanto</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Podczas wieczerzy wymkniemy się skrycie,/
W moim mieszkaniu maski pobierzemy/
I za godzinę będziemy z powrotem.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GRACJANO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Jeszcze nam braknie wiele przygotowań.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOLARINO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Nie mamy jeszcze giermków do pochodni.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOLANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Jeżeli wszystko nie jest jak należy,/
Mym zdaniem, lepiej rzecz całą odłożyć.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Wszakże dopiero co czwarta wybiła,/
Mamy więc jeszcze całe dwie godziny.</strofa>
<didaskalia>Wchodzi <osoba>Lancelot</osoba> z listem.</didaskalia>
<strofa>Jakie nowiny niesiesz, przyjacielu?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCELOT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Niech pan ten list odpieczętuje, może tam znajdzie jakie nowiny.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<begin id="b1718619844859-2636375776"/><motyw id="m1718619844859-2636375776">List, Uroda</motyw>Ach, znam tę rękę! O, piękna to ręka!/
I bielsza, bielsza aniżeli papier,/
Na którym pisze.
<end id="e1718619844859-2636375776"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GRACJANO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nowiny miłości.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCELOT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Z pozwoleniem wielmożnego pana.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Gdzie idziesz?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCELOT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zaprosić mojego dawnego pana Żyda na wieczerzę do mojego nowego pana chrześcijanina.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Weź to dla siebie. A pięknej Jessice/
Powiedz tajemnie, niechaj na mnie liczy.
</strofa>
<didaskalia>Wychodzi <osoba>Lancelot</osoba>.</didaskalia>
<strofa>
Proszę, czy będzie co z tej maskarady?/
Co do mnie, mam już giermka do pochodni.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SALERIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Ja mego idę szukać.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOLANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>I ja także.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
W domu Gracjana zbierzemy się wszyscy.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SALERIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Rzecz ułożona.
</strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Salerio</osoba> i <osoba>Solanio</osoba> wychodzą.</didaskalia>


<naglowek_osoba>GRACJANO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Czy list od Jessiki?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<begin id="b1718619932012-1272763619"/><motyw id="m1718619932012-1272763619">List, Żyd, Córka, Ucieczka, Bogactwo, Antysemityzm</motyw>Powiem ci wszystko. W liście tym mi pisze,/
Jak ją mam wykraść z ojcowskiego domu;/
Co bierze w złocie, a co w diamentach,/
Jakiego pazia ubiór ma gotowy./
Jeśli się Żyd ten do nieba dostanie,/
To przez zasługi słodkiej swojej córki;/
A gdy ją troska w życiu kiedy spotka,/
To chyba tylko dlatego jedynie,/
Że jest potomstwem niewiernego Żyda./
A teraz idźmy; list przeczytasz w drodze.<end id="e1718619932012-1272763619"/>/
Jessica będzie mej pochodni giermkiem.
</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wychodzą.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA V</naglowek_scena>

<didaskalia>Przed domem Shylocka.</didaskalia>

<didaskalia><osoba>Shylock</osoba> i <osoba>Lancelot</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Na własne oczy zobaczysz różnicę/
Między Shylockiem starym a Bassaniem. ---/
Hej, ho! Jessica! --- Nie będziesz się spasał,/
Jak w moim domu. --- Czy słyszysz, Jessica? ---/
I spał, i chrapał, i darł piękną odzież. ---/
Jessica, śpiesz się!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCELOT</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Hejże tam, Jessica!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
A to co znowu? Kto wrzeszczeć ci kazał?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCELOT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wasza wielebność miała zwyczaj ciągle łajać mnie za to, że nie mogłem nic zrobić bez rozkazu.</akap></kwestia>

<didaskalia>Wchodzi <osoba>Jessica</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>JESSICA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Wołasz mnie, ojcze? Co masz mi rozkazać?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Jessico, jestem na obiad proszony./
Weź moje klucze. <begin id="b1718620037026-1653284354"/><motyw id="m1718620037026-1653284354">Żyd, Pochlebstwo, Uczta, Nienawiść, Pieniądz</motyw>Ale czemuż idę?/
Z pochlebstwa proszą mnie, a nie z przyjaźni./
Lecz pójdę jednak, pójdę z nienawiści,/
Rozrzutnych chrześcijan pójdę jeść fortunę.<end id="e1718620037026-1653284354"/>/
Ty, moje dziecko, dobrze pilnuj domu./
Z niechęcią idę; <begin id="b1718701844911-709507798"/><motyw id="m1718701844911-709507798">Sen</motyw>dla mej spokojności/
Jakieś tu groźne warzy się nieszczęście,/
Bo mi się śniło o workach pieniędzy<end id="e1718701844911-709507798"/>.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCELOT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Proszę cię, śpiesz się, mój panie, bo mojego pana niecierpliwi twoja nieobecność.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jak mnie jego.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCELOT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jest między nimi zmowa. Nie mówię, że zobaczysz maskaradę; jeśli zobaczysz jednak, to nie darmo puściła mi się krew z nosa, o szóstej rano, w ostatni Czarny Poniedziałek<pe><slowo_obce>Czarny Poniedziałek</slowo_obce> --- tu: Poniedziałek Wielkanocny. Podczas wojny stuletniej, 13 kwietnia 1360, w poniedziałek, drugi dzień świąt wielkanocnych, 10-tysięczne wojsko Edwarda III rozbiło obóz pod Chartres, żeby oblegać miasto; nagle rozpętała się burza z silnym wiatrem, piorunami i ogromnym gradem, a temperatura gwałtownie spadła; wśród żołnierzy wybuchła panika, grad i intensywne zimno zabiły prawie tysiąc Anglików, utracono kilka tysięcy koni. Odtąd Poniedziałek Wielkanocny nazywano Czarnym Poniedziałkiem.</pe>, co przypadł tego roku wtedy, kiedy cztery lata temu była Środa Popielcowa<pe><slowo_obce>Środa Popielcowa</slowo_obce> a. <slowo_obce>Popielec</slowo_obce> --- w kalendarzu katolickim pierwszy dzień wielkiego postu, przypadający na 46 dni kalendarzowych przed Niedzielą Wielkanocną.</pe> po południu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Co? Maskarada? Słuchaj mnie, Jessico,/
Drzwi mi zarygluj, a jeśli usłyszysz/
Odgłos bębenków, piszczałek świstanie,/
<begin id="b1718620129012-1553948895"/><motyw id="m1718620129012-1553948895">Religia, Dom</motyw>Pamiętaj, proszę, okna nie otwieraj/
I na ulicę nie wychylaj głowy,/
Aby szalonych chrześcijan, pośród gwaru,/
Lakierowanym przyglądać się twarzom./
Zatkaj mi uszy domu, to jest okna,/
Ażeby puste wariatów tych wrzaski/
Skromnej komnaty ścian nie obrażały.<end id="e1718620129012-1553948895"/>/
Nie mam ochoty ucztować dziś w mieście,/
Nie mam, przysięgam na laskę Jakuba,/
Lecz pójdę. Ruszaj i powiedz, że przyjdę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCELOT</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Pójdę i powiem. A ty, młoda panno,/
Pomimo przestróg wychyl oknem głowę;/
Chrześcijanina ujrzysz tam z wysoka,/
Godnego pięknej Żydóweczki oka.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wychodzi.</didaskalia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Co ci Hagary<pe><slowo_obce>Hagar</slowo_obce> --- postać biblijna z <tytul_dziela>Księgi Rodzaju</tytul_dziela>, egipska niewolnica Sary, żony patriarchy Abrahama, która z powodu długiej bezdzietności swojej pani urodziła mu syna; po urodzeniu przez Sarę Izaaka, przodka plemion izraelskich, Hagar z synem została wypędzona; <slowo_obce> Hagary potomek ten</slowo_obce>: Shylock zapewne sugeruje, że Lancelot jest jak potomek Hagar, gdyż mieszkał w domu swego żydowskiego pana, ale teraz go opuszcza.</pe> potomek ten szeptał?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JESSICA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Powiedział tylko: »Pani, bądź mi zdrowa!«
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<begin id="b1718702265131-1739537908"/><motyw id="m1718702265131-1739537908">Sługa, Pan</motyw>Dobre chłopczysko, tylko żarłok straszny,/
Ciężki do pracy, a we dnie śpi więcej/
Niż żbik wśród boru. Nie chcę w moim ulu/
Trutni hodować<end id="e1718702265131-1739537908"/>, chętnie go też dałem/
Rozpustnikowi, któremu, daj Panie,/
Niech dopomoże do przemarnowania/
Sum pożyczonych. Bądź zdrowa, Jessico;/
Może być bardzo, że za chwilę wrócę./
Zrób, jak mówiłem: zamknij drzwi na rygiel,/
Bo strzeżonego Pan Bóg, mówią, strzeże;/
Mądry naukę i z przysłowia bierze.
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wychodzi.</didaskalia>
<naglowek_osoba>JESSICA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Bądź zdrów! Jeżeli losy mnie nie zwiodą,/
Ja tracę ojca, a ty córkę młodą.
</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wychodzi.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA VI</naglowek_scena>

<didaskalia>Ulica. Przed domem <osoba>Shylocka</osoba>.</didaskalia>

<didaskalia><osoba>Gracjano</osoba> i <osoba>Salerio</osoba> w maskach.</didaskalia>


<naglowek_osoba>GRACJANO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Oto jest okap, pod którym Lorenzo/
Zejść miał się z nami.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SALERIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Już przeszła godzina.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GRACJANO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Bardzo się dziwię, że go jeszcze nie ma./
<begin id="b1717913099084-99820644"/><motyw id="m1717913099084-99820644">Kochanek, Czas</motyw>Kochanek zwykle przed zegarem bieży<pe><slowo_obce>bieżyć</slowo_obce> (daw.) --- biec, spieszyć, podążać.</pe>.<end id="e1717913099084-99820644"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SALERIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<begin id="b1717913591310-3647715085"/><motyw id="m1717913591310-3647715085">Miłość, Wierność</motyw>Dziewięćkroć chyżej<pe><slowo_obce>chyżej</slowo_obce> --- tu: bardziej chyżo, szybciej.</pe> Wenery<pe><slowo_obce>Wenera</slowo_obce> a. <slowo_obce>Wenus</slowo_obce> (mit. rzym.) --- bogini miłości i piękna, odpowiednik greckiej Afrodyty; towarzyszyły jej gołębie, kojarzone z miłością.</pe> gołębie/
Lecą zatwierdzać nowych uczuć węzły/
Niźli dochować raz już danej wiary.
<end id="e1717913591310-3647715085"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GRACJANO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Tak zawsze będzie. <begin id="b1718620232060-2897937799"/><motyw id="m1718620232060-2897937799">Uczta</motyw>Któż wstaje od uczty/
Z tym apetytem, z którym zasiadł do niej?<end id="e1718620232060-2897937799"/>/
Gdzie rumak, który z równym będzie ogniem/
Wracał po drodze, którą raz przemierzył?/
Każdy z nas ziemi tej wszystkich piękności/
Pragnie goręcej, niżeli używa./
<begin id="b1717913752780-1402506333"/><motyw id="m1717913752780-1402506333">Okręt</motyw>Jak młody panicz lub jak marnotrawnik/
Wypływa z portu okręt strojny w flagi,/
Gnany zalotnych wiatrów uściskami;/
Ale powraca jak syn marnotrawny,/
Z podartym żaglem, z piersią skołataną,/
Obdarty z bander przez swych zalotników.
<end id="e1717913752780-1402506333"/></strofa></kwestia>
<didaskalia>Wchodzi <osoba>Lorenzo</osoba>.</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Otóż Lorenzo. Później więcej o tym.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Ach, przyjaciele, przebaczcie spóźnienie;/
Nie mnie, lecz moje wińcie interesy./
Kiedy kraść żony kolej na was przyjdzie,/
Jestem gotowy równie długo czekać./
Tu Żyd, mój ojciec, mieszka. Hej! Czy słyszysz?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JESSICA</naglowek_osoba>
<didaskalia>w oknie, ubrana po męsku</didaskalia>
<kwestia><strofa>Kto tam? Odpowiedz dla mojej pewności,/
Choć przysiąc mogę, że głos ten znam dobrze.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Lorenzo, twoja miłość.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>JESSICA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
O tak, Lorenzo! O tak, miłość moja!/
Bo kogóż więcej kocham? A oprócz ciebie/
Któż wie, Lorenzo, czyli<pe><slowo_obce>czyli</slowo_obce> (daw.) --- konstrukcja z partykułą -li; znaczenie: czy też, czy aby.</pe> jestem twoja?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Niebo i twoje myśli są świadkami,/
Że jesteś moja.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JESSICA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Lorenzo, co prędzej</wers_cd>/
Weź tę szkatułkę; warta bacznej straży./
Dziękuję nocy, że mnie nikt nie widzi,/
Bo sama własnej przemiany się wstydzę./
<begin id="b1717914208066-2768611685"/><motyw id="m1717914208066-2768611685">Miłość, Szaleństwo</motyw>Lecz miłość ślepa; młodzi kochankowie/
Nie mogą widzieć własnych pięknych szaleństw<end id="e1717914208066-2768611685"/>,/
A gdyby mogli, sam nawet Kupido<pe><slowo_obce>Kupido</slowo_obce> a. <slowo_obce>Kupidyn</slowo_obce> (mit. rzym.) --- bóg miłości, przedstawiany jako mały chłopiec z łukiem i strzałami.</pe>,/
Widząc mnie chłopcem, płonąłby ze wstydu.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Śpiesz się, bo musisz moją nieść pochodnię.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JESSICA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Jak to, czy własnej hańbie mam przyświecać?/
I tak już dosyć jest hańba ta jasna./
Służbę jawności polecasz mi, drogi,/
A mnie potrzeba cienia i ukrycia.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Dosyć cię kryje twoja piękna odzież/
Młodego chłopca. Lecz się śpiesz, kochana,/
Bo noc ucieka, a na nas Bassanio/
Od dawna czeka w przyjaciół swych kole.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JESSICA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Idę drzwi zamknąć, więcej dukatami/
Palce ozłocić i za chwilę wrócę.
</strofa></kwestia>

<didaskalia>Znika.</didaskalia>

<naglowek_osoba>GRACJANO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Na honor, co za wierna z niej niewierna!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<begin id="b1718620364128-855300609"/><motyw id="m1718620364128-855300609">Kochanek, Miłość</motyw>Niech zginę, jeśli nie kocham jej z duszy;/
Bo jest roztropna, ile sądzić mogę,/
Bo piękna, jeśli oczy me nie kłamią,/
I wierna, czego dowody mi dała;/
A jak roztropna i piękna, i wierna/
W mym wiernym sercu władać będzie wiecznie.
<end id="e1718620364128-855300609"/></strofa></kwestia>

<didaskalia>Wchodzi <osoba>Jessica</osoba>.</didaskalia>
<kwestia><strofa>Jesteś gotowa? Podwójmy więc kroki,/
Bo maskarada nie cierpi już zwłoki.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wychodzi z <osoba>Jessicą</osoba> i <osoba>Saleriem</osoba>. Wchodzi <osoba>Antonio</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Kto tam?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GRACJANO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Antonio? Czy też głos mnie zwodzi?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Wstydźcie się, wstydźcie! Gdzie reszta przyjaciół?/
Już po dziewiątej; was tylko brakuje./
Nic z maskarady. Wiatr pomyślny wieje,/
Bassanio siada na okręt za chwilę:/
Dwudziestu posłów wypchnąłem za wami.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GRACJANO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie ja się smucę, że płyniem tak nagle;/
Już rozwinięte chciałbym widzieć żagle.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wychodzą.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA VII</naglowek_scena>

<didaskalia>Belmont. Sala w domu <osoba>Porcji</osoba>.</didaskalia>

<didaskalia>Przy odgłosie trąb wchodzą <osoba>Porcja</osoba>, <osoba>Książę Maroka</osoba> i ich orszaki.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Rozsuń firanki i pokaż szkatułki./
Szlachetny książę, wybieraj w nich teraz.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ MAROKA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Pierwsza ze złota, a na niej te słowa:/
»Mnie biorąc, weźmiesz, czego wielu pragnie«./
Druga jest srebrna z taką obietnicą:/
»Mnie biorąc, weźmiesz, ile zasługujesz«./
Trzecia z ciężkiego ołowiu, z napisem:/
»Mnie biorąc, wszystko na szwank musisz stawić<pe><slowo_obce>stawić</slowo_obce> --- tu: postawić, zaryzykować.</pe>«./
Po czymże poznam, żem wybrał szczęśliwie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>W jednej szkatułce jest portret mój, książę;/
Gdy tę wybierzesz, żoną jestem twoją.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ MAROKA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Kieruj mną, Boże! Wszystkie te napisy/
Raz jeszcze jeden rozważmy głęboko./
Cóż ta szkatułka ołowiana mówi?/
»Mnie biorąc wszystko na szwank musisz stawić«./
Co, wszystko stawić? A za co? za ołów?/
Napis ten grozi. Kto wszystko naraża,/
Naraża w wielkich nadziejach wygranej./
Nie do ołowiu myśl się zniży złota;/
Nie dla ołowiu wszystko na szwank stawię./
Co mówi srebro w swej dziewiczej bieli?/
»Mnie biorąc, weźmiesz, ile zasługujesz«./
Pomyśl, Maroku! Ile zasługujesz!/
Zważ własną cenę sprawiedliwą ręką;/
Jeśli sam twoją stanowić masz wartość,/
Wart jesteś wiele; a jednak to wiele/
Jestże już godne tak pięknej nagrody?/
Wątpiąc jednakże o mojej zasłudze,/
Sam siebie własną potępiam śmiałością./
Ilem zasłużył! Na nią zasłużyłem/
Przez urodzenie i przez posiadłości,/
Przez moje cnoty, moje wychowanie,/
A nade wszystko przez miłość mą ku niej./
Gdybym tu przestał, gdybym srebrną wybrał?/
Rozważmy jednak jeszcze złotej napis./
»Mnie biorąc, weźmiesz, czego wielu pragnie«./
A więc ją wezmę; jej świat cały pragnie./
Z czterech stron świata schodzą się pielgrzymi/
Całować ołtarz tej pięknej śmiertelnej./
Hyrkańskie<pe><slowo_obce>Hyrkania</slowo_obce> --- kraina hist. obejmująca ziemie na płd.-wsch. od Morza Kaspijskiego, w ob. płn. Iranie, w starożytności stanowiące satrapię (prowincję) perską; w literaturze łacińskiej i u Szekspira często wymieniana jako odległe miejsce, gdzie żyją krwiożercze tygrysy.</pe> puszcze<pe><slowo_obce>puszcza</slowo_obce> (daw.) --- pustkowie, pusty, dziki teren.</pe> i arabskie piaski/
Są teraz bitym gościńcem, po którym/
Śpieszą książęta ujrzeć piękną Porcję./
<begin id="b1718620448288-1289057064"/><motyw id="m1718620448288-1289057064">Morze, Niebezpieczeństwo, Strach</motyw>Wodne królestwa, co usty<pe><slowo_obce>usty</slowo_obce> (daw.) --- dziś popr. forma N. lm: ustami.</pe> dumnymi/
W twarz plują niebu<pe><slowo_obce>Wodne królestwa, co (...) w twarz plują niebu</slowo_obce> --- tzn. morza i i oceany, których wzburzone fale wznoszą się aż do nieba.</pe>, nie mają dość grozy,/
Aby odstraszyć błądzących żeglarzy<end id="e1718620448288-1289057064"/>,/
Co po nich, jakby po mruczącej strudze,/
Płyną, ażeby ujrzeć piękną Porcję./
W jednej z nich boski jej obraz spoczywa./
Czy wśród ołowiu? Niech będzie przeklęty,/
Kto śmie tak sądzić! Byłoby potworne,/
W tak ciemnym grobie blasku tyle zamknąć./
Lub miałbym myśleć, że zamknięta w srebrze/
Dziesięćkroć tańszym od czystego złota?/
O grzeszne myśli! Kiedyż perła taka/
W gorszej od złota świeciła oprawie?/
W Anglii jest pieniądz z postacią anioła<pe><slowo_obce>W Anglii jest pieniądz z postacią anioła...</slowo_obce> --- złota moneta angielska z wizerunkiem archanioła Michała zabijającego smoka, bita od 1465 do 1642; traktowana jako talizman.</pe>/
Na złocie rytą, tylko na powierzchni;/
Ale tu anioł na złotej pościeli/
Uśpiony leży. Skończyłem wahanie;/
Daj klucz, tum wybrał<pe><slowo_obce>tum wybrał</slowo_obce> --- konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: tu wybrałem.</pe>, niech się, co chce, stanie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Jeśli w szkatułce tej portret mój leży,/
Żoną twą jestem.
</strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Książę Maroka</osoba> otwiera szkatułkę.</didaskalia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ MAROKA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Na ognie piekielne!</wers_cd>/
Co widzę, tylko hydny<pe><slowo_obce>hydny</slowo_obce> (daw.) --- ohydny, wstrętny.</pe> szkielet śmierci,/
A w pustych oczach papier się bieleje./
I cóż mi powie?</strofa>
<didaskalia>czyta:</didaskalia>

<poezja_cyt><strofa>»Nie wszystko ma wagę złota,/
Co jak złoto czyste świeci;/
Niejeden kosztem żywota/
Za jasnym pozorem leci./
W złotym grobie robak gości./
Gdybyś rozum dał krewkości<pe><slowo_obce>krewkość</slowo_obce> --- tu ogólnie: popędliwość, łatwe poddawanie się emocjom.</pe>,/
Młode serce, stara głowa/
Znalazłyby inne słowa./
Teraz opuść te podwoje<pe><slowo_obce>podwoje</slowo_obce> (książk.) --- duże, dwuskrzydłowe drzwi wejściowe; <slowo_obce>opuścić podwoje</slowo_obce>: wyjść z budynku.</pe>,/
Bo zimne zaloty twoje«.</strofa></poezja_cyt>

<strofa>Wszystko stracone! Niechże moja głowa/
Od dnia ucieka, wiecznie wita cienia!/
Bądź zdrowa, Porcjo! Wśród duszy cierpienia/
Żegnać nie umiem. Na wieki bądź zdrowa!
</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wychodzi.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Zasuń firanki. Szczęśliwej podróży!/
<begin id="b1718620546344-435647502"/><motyw id="m1718620546344-435647502">Rasizm</motyw>Ludziom tej cery niech tak szczęście służy!<pe><slowo_obce>Ludziom tej cery niech tak szczęście służy!</slowo_obce> --- w oryg.: <slowo_obce>Let all of his complexion choose me so</slowo_obce> (Niech wszyscy jego karnacji wybierają mnie tak samo). Porcja życzy sobie, żeby wszyscy ciemnoskórzy kandydaci do jej ręki zgadywali równie błędnie.</pe><end id="e1718620546344-435647502"/></strofa></kwestia>

<didaskalia>Wychodzi.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA VIII</naglowek_scena>

<didaskalia>Ulica w Wenecji.</didaskalia>

<didaskalia><osoba>Salerio</osoba> i <osoba>Solanio</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>SALERIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Widziałem okręt Bassania pod żaglem,/

Z nim na pokładzie stał i nasz Gracjano,/

Lecz jestem pewny, nie było Lorenza.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOLANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Ten Żyd przeklęty krzykiem zbudził dożę<pe><slowo_obce>doża</slowo_obce> --- naczelnik państwa w Republice Weneckiej, obierany dożywotnio.</pe>,/

Poszedł z nim okręt Bassania przetrząsać.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SALERIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Poszedł za późno; okręt był pod żaglem./
Lecz w samym porcie zapewnił ktoś dożę,/
Że z swą kochanką, Jessicą, Lorenza/
Widział w gondoli na jakimś kanale;/
Antonio także przysiągł uroczyście,/
Że ich nie było na Bassania statku.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOLANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
N<begin id="b1718620606612-85029024"/><motyw id="m1718620606612-85029024">Żyd, Ojciec, Córka, Ucieczka, Pieniądz, Antysemityzm</motyw>igdym nie słyszał tak sprzecznych, tak dziwnych,/
Tak pomieszanych namiętności krzyków,/
Jak były tego psa Żyda wołania:/
»O moja córka! o moje dukaty!/
Z chrześcijaninem uciekła! ma córka!/
Me chrześcijańskie dukaty! ma córka!/
Sprawiedliwości! o moje dukaty!/
Worek z pieczęcią, dwa worki dukatów,/
Samych dublonów<pe><slowo_obce>dublon</slowo_obce> --- tu: <slowo_obce>double ducat</slowo_obce>, tj. podwójny dukat, moneta o dwukrotnej wadze dukata, warta dwa dukaty.</pe>! przez córkę skradzione!/
Przy tym klejnoty, dwa drogie kamienie,/
Drogie kamienie! przez córkę skradzione!/
Sprawiedliwości! Znajdź mi córkę moją,/
A z nią dukaty me, klejnoty moje!«
<end id="e1718620606612-85029024"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SALERIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Toż dzieci za nim biegają i krzyczą:/
»Moje klejnoty, ma córka, dukaty!«
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOLANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Niechże Antonio terminu nie chybi,/
Bo za to wszystko drogo mu zapłaci.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SALERIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Słuszna uwaga. Rozmawiałem wczoraj/
Z francuskim kupcem, który mi powiedział,/
Że na rękawie morskim, co rozdziela/
Francję od Anglii<pe><slowo_obce>na rękawie morskim, co rozdziela Francję od Anglii</slowo_obce> --- tj. w szerokiej cieśninie morskiej zwanej kanałem La Manche, co po francusku oznacza dosłownie: rękaw.</pe>, niedawno zatonął/
Wenecki okręt z bogatym ładunkiem./
Słysząc to, w duszy do nieba westchnąłem:/
Byle Antonio statku nie był panem!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOLANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Powinien byś mu nowinę tę zanieść,/
Ostrożnie tylko, by go zbyt nie zmartwić.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SALERIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Duszy piękniejszej nie nosi ta ziemia./
Widziałem, kiedy żegnał się z Bassaniem./
Bassanio mówił, że o ile zdoła,/
Powrót przyśpieszy; ale on mu na to:/
»Nie naglij tylko interesów dla mnie,/
Czekaj cierpliwie, aż czas twój dojrzeje./
Co się zaś tyczy układów mych z Żydem,/
Niech myśl ta twojej nie chmurzy miłości./
Baw się i całą twoją obróć baczność/
Ku twym zalotom, miłosnym oznakom,/
Które ci w Belmont jedynie przystoją«./
Gdy mówił, łzy mu błyszczały w źrenicach;/
Podał mu rękę z odwróconą twarzą,/
A z głębokiego uczucia wyrazem/
Ścisnął mu dłonie --- i tak się rozstali.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOLANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Dla niego tylko życie zda się kochać./
Idźmy do niego, szukajmy rozrywek,/
Które by mogły wygnać czarne myśli/
Z jego umysłu.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SALERIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Nie traćmy więc czasu.</wers_cd></strofa></kwestia>

<didaskalia>Wychodzą.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA IX</naglowek_scena>

<didaskalia>Belmont. Sala w domu <osoba>Porcji</osoba>.</didaskalia>

<didaskalia><osoba>Nerissa</osoba> i <osoba>Służący</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>NERISSA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O, śpiesz się, śpiesz się, rozsuń te firanki,/
Bo już wykonał książę aragoński<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q204920"/><pe><slowo_obce>Aragonia</slowo_obce> --- region hist. w płn.-wsch. Hiszpanii, dawniej samodzielne królestwo; w XV w. utworzyła z Kastylią zjednoczone królestwo Hiszpanii, w którym do pocz. XVIII w. zachowała odrębność ustrojową.</pe>/
Swoją przysięgę i wybierać dąży.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Przy odgłosie trąb wchodzą <osoba>Porcja</osoba>, <osoba>Książę Aragoński</osoba> i ich
orszaki.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Szlachetny książę, oto są szkatułki./
Jeśli tę, w której portret mój, wybierzesz,/
Ksiądz na nas czeka u ślubnych ołtarzy;/
Lecz jeśli zbłądzisz, to pałac ten, książę,/
Musisz bez zwłoki na zawsze opuścić.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ ARAGOŃSKI</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Do trzech przysięgą związałem się rzeczy:/
Naprzód, nikomu nigdy nie wyjawić,/
Którą szkatułkę wybrałem; po wtóre,/
Jeśli się w moim wyborze omylę,/
Nie szukać innej dziewicy za żonę;/
Na koniec, jeśli zawiodą mnie losy,/
Natychmiast dom ten opuścić na zawsze.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Na te warunki każdy przysiąc musi,/
Co mnie, niegodną, za żonę chce dostać.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ ARAGOŃSKI</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Teraz, fortuno, wspieraj me nadzieje!/
Widzę tu złoto, srebro, podły ołów./
»Mnie biorąc, wszystko na szwank musisz stawić«./
Przódy jaśniejszy blask musisz rozniecać,/
Zanim dla ciebie wszystko na szwank stawię./
Zobaczmy teraz, co powiada złoto:/
»Mnie biorąc, weźmiesz, czego wielu pragnie«./
Wielu, lecz może ten napis przez wielu/
Rozumie <begin id="b1718620727414-678088113"/><motyw id="m1718620727414-678088113">Tłum</motyw>tłumy głupiego motłochu,/
Który z pozorów o wyborze sądzi/
I widzi tylko, co mu w oczy bije,/
W głąb nie przenika, ale jak jaskółka/
Na zewnątrz muru gniazdo swe buduje,/
Na wielkiej drodze przygody i burzy.<end id="e1718620727414-678088113"/>/
<begin id="b1718620781007-3611771677"/><motyw id="m1718620781007-3611771677">Tłum</motyw>Nie ja wybiorę, czego wielu pragnie,/
Bo nie chcę razem z barbarzyńską tłuszczą,/
Z pospolitymi umysły iść w parze.<end id="e1718620781007-3611771677"/>/
Do ciebie teraz, srebrny idę skarbie;/
Powiedz mi jeszcze raz, jaki twój napis./
»Mnie biorąc, weźmiesz, ile zasługujesz«./
Głębokie słowo! Bo i któż by gonił/
Za uśmiechami zwodniczej fortuny,/
Gdyby znaczony nie był zasług piętnem?/
<begin id="b1718620866526-1194917249"/><motyw id="m1718620866526-1194917249">Czyn</motyw>Niech nikt godności znamion nie przybiera,/
Jeśli zasługa prawa mu nie daje./
O, gdyby ziemie, stopnie i urzędy/
Nie były ręką sprzedajną dzielone!/
Gdyby honory płaciła zasługa!/
Iluż, co stoi z odsłonionym czołem,/
Wdziałoby czapki! Iluż, co rozkazy/
Dzisiaj wydaje, słuchać by musiało!<end id="e1718620866526-1194917249"/>/
Ileż podłego znalazłbym pospólstwa/
W czystego niegdyś honoru nasionach!/
A ile znowu wyrwałbym honoru/
I z plew, i z gruzów zawistnego czasu!/
Lecz do wyboru! Szkatułka ta mówi:/
»Mnie biorąc, weźmiesz, ile zasługujesz«./
Co zasłużyłem, biorę. Daj mi klucze,/
Niech się natychmiast rozstrzygną me losy.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Wybór twój niewart tak długiej rozwagi.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ ARAGOŃSKI</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Co widzę? Szpetny idioty portret,/
Z obłędnym okiem, papier trzyma w ręku./
Jakżeś do pięknej niepodobny Porcji,/
Do mej nadziei i do zasług moich!/
»Mnie biorąc, weźmiesz, ile zasługujesz«./
Tylkoż na głupca głowę zasłużyłem?/
Toż me zasługi? Toż moja wygrana?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Błądzić i sądzić, książę, są dwie role/
Różnej natury.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ ARAGOŃSKI</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Co powiada karta?</wers_cd></strofa>
<didaskalia>czyta:</didaskalia>

<poezja_cyt><strofa>»Jak metal, co jest bez skazy,/
Tak być musi siedem razy/
Hartowany sąd człowieczy,/
Aby dobrze wybrać wszędzie;/
<begin id="b1718620980882-3033492692"/><motyw id="m1718620980882-3033492692">Cień, Pozory</motyw>Ten, co bierze cień za rzeczy,/
Dola jego cieniem będzie.<end id="e1718620980882-3033492692"/>/
Znasz ty głupstwo posrebrzone?/
Takim głupstwem było twoje:/
Jakąkolwiek pojmiesz żonę,/
Będziesz nosił głowę moję<pe><slowo_obce>moję</slowo_obce> (daw.) --- dziś popr. forma B. lp: moją.</pe>,/
A więc opuść te podwoje«.</strofa></poezja_cyt>

<strofa>
Gdybym w tym domu pragnął zostać dłużej,/
Dawnej głupocie przydam<pe><slowo_obce>przydać</slowo_obce> (daw.) --- dodać, dołożyć.</pe> tylko nową;/
Wjechałem tutaj z jedną głupią głową,/
Ale ze dwiema powrócę z podróży./
Dotrzymam wiernie danego ci słowa,/
W milczeniu cierpiąc. Porcjo, bywaj zdrowa!
</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wychodzi.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<begin id="b1718003194424-47423602"/><motyw id="m1718003194424-47423602">Głupiec, Rozum, Upadek</motyw>Spaliła świeca skrzydełka motyle./
Przemądre głupcy! Którym dały nieba/
Dowcipu<pe><slowo_obce>dowcip</slowo_obce> (daw.) --- bystry umysł, rozum.</pe> w głowach tylko właśnie tyle,/
Ile do zguby własnej im potrzeba.
<end id="e1718003194424-47423602"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>NERISSA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Raz jeszcze stare przysłowie sprawdzone:/
Stryczek i żona z góry przeznaczone.
</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wchodzi <osoba>Służący</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>SŁUŻĄCY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Gdzie nasza pani?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Co masz za nowiny?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SŁUŻĄCY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Przed bramą zamku tej chwili zsiadł z konia/
Młody Wenetczyk, który zapowiada/
Swojego pana niebawne<pe><slowo_obce>niebawne</slowo_obce> (daw.) --- takie, które nastąpi niebawem, wkrótce.</pe> przybycie;/
Przynosi razem<pe><slowo_obce>razem</slowo_obce> (daw.) --- dziś: jednocześnie, zarazem.</pe> piękne pozdrowienie./
To jest, prócz grzecznych i słów, i zaleceń,/
Bogate dary. Dotąd nie widziałem/
Równie pięknego posłańca miłości./
Nigdy dzień słodszy w kwietniu nie zabłysnął,/
Zapowiadając bliskie drogie lato,/
Jak ten przed panem swoim młody biegun.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
O, dosyć na tym, bo lękam się bardzo,/
Abyś nie dodał, że krewnym jest twoim,/
Gdy tak marnujesz dowcip swój świąteczny./
Śpieszmy, Nerisso; posłaniec tak grzeczny/
Wart, żeby jego przyjąć powitanie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>NERISSA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Niech to Bassanio będzie, daj, o Panie!
</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wychodzą.</didaskalia>




<naglowek_akt>AKT TRZECI</naglowek_akt>



<naglowek_scena>SCENA I</naglowek_scena>

<didaskalia>Ulica w Wenecji.</didaskalia>

<didaskalia><osoba>Solanio</osoba> i <osoba>Salerio</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>SOLANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co nowego na Rialto?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SALERIO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Utrzymuje się dotąd pogłoska, że bogato ładowny okręt Antonia rozbił się na kanale w miejscu zwanym, zdaje mi się, Goodwins<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q1494482"/><pe><slowo_obce>Goodwins Sands</slowo_obce> --- piaszczysta mielizna u wschodniego wybrzeża Anglii, w pobliżu głównych szlaków żeglugowych.</pe>. Niebezpieczna to i fatalna mielizna, w której kadłuby wielu wysmukłych okrętów leżą pogrzebane, jeśli kumoszka wieść nie kłamie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SOLANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Chciałbym, żeby tym razem kłamała, jak żująca imbir<pe><slowo_obce>żująca imbir</slowo_obce> --- żucie imbiru miało przywracać apetyt seksualny starszym kobietom.</pe> plotkara, która chce wmówić w sąsiadki, że płacze po śmierci trzeciego męża. Prawda jednak, żeby mówić bez ogródek, a nie mijać się z prostym gościńcem szczerości, prawda, że dobry Antonio, uczciwy Antonio --- o, gdybym znalazł przymiotnik godny nazwisku jego towarzyszyć!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SALERIO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Skończ, proszę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SOLANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ha, nie wiesz, o co pytasz, ale skończę --- stracił okręt.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SALERIO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Gdyby się na tym straty jego skończyły!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SOLANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap><begin id="b1718005746505-1581336685"/><motyw id="m1718005746505-1581336685">Modlitwa, Diabeł, Żyd, Antysemityzm</motyw>,,Amen!" wołam co prędzej, żeby diabeł nie zaszedł drogi w modlitwie, bo widzę, że się zbliża w postaci Żyda.<end id="e1718005746505-1581336685"/></akap>

<didaskalia>Wchodzi <osoba>Shylock</osoba>.</didaskalia>

<akap>Dzień dobry, Shylocku. Co za nowiny między kupcami?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wyście wiedzieli --- nikt lepiej, och! nikt od was lepiej --- wyście wiedzieli o ucieczce mojej córki.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SALERIO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Bez wątpienia. Ja przynajmniej znałem krawca, który jej uszył skrzydła do lotu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SOLANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A Shylock wiedział także ze swej strony, że ptaszek porósł już w pierze; a w naturze podlotków, że odlatują z gniazda.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Potępiona za to!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SALERIO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Bez wątpienia, jeśli diabeł jest jej sędzią.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ciało moje i krew moja zbuntowane!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SOLANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wstydź się! Stare ścierwo buntuje się jeszcze w twoim wieku?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Mówię o córce, która jest ciałem i krwią moją.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SALERIO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Większa jest różnica między twoim a jej ciałem niż między hebanem<pe><slowo_obce>heban</slowo_obce> --- cenne drewno egzotyczne o naturalnym czarnym kolorze, bardzo twarde i ciężkie.</pe> a słoniową kością; większa między krwią waszą niż między czerwonym a reńskim winem<pe><slowo_obce>reńskie wina</slowo_obce> --- białe wina wytrawne produkowane w winnicach położonych w dolinach otaczających rzekę Ren w Niemczech.</pe>. Ale powiedz, czy słyszałeś o jakich statkach Antonia na morzu?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>I tu znowu zły interes. Bankrut, marnotrawnik, który ledwo śmie głowę na Rialto pokazać; żebrak, który zwykle tak wymuskany na plac przychodził. Niech baczy<pe><slowo_obce>baczyć</slowo_obce> (daw.) --- zwracać uwagę; pilnować.</pe> na swój oblig, zwykle mnie lichwiarzem nazywał; niech baczy na swój oblig, zwykle pieniądze przez chrześcijańską miłość rozpożyczał; niech baczy na swój oblig.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SALERIO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pewny jestem, że jeśli się nie uiści, nie weźmiesz przecie jego mięsa; i na cóż by ci się przydało?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Na rybią ponętę. <begin id="b1718010178505-2993179470"/><motyw id="m1718010178505-2993179470">Żyd, Krzywda, Zemsta</motyw>Jeśli nie nasyci nikogo, to nasyci moją zemstę. Zniesławił mnie, przeszkodził pół miliona zarobić, śmiał się ze strat moich, szydził z moich zysków, gardził moim narodem, moje spekulacje krzyżował, ziębił moich przyjaciół, moich nieprzyjaciół zagrzewał --- a dla jakich powodów? Bo jestem Żydem. Alboż Żyd nie ma oczu? Alboż Żyd nie ma rąk, członków, organów, zmysłów, uczuć i namiętności? Alboż się nie żywi tym samym pokarmem, ran nie odbiera od tej samej broni, nie ulega tym samym chorobom, nie leczy się tymi samymi lekarstwami, nie grzeje się i nie oziębia tym samym latem i tą samą zimą co chrześcijanin? Gdy nas ukłujesz, czy nam krew nie ciecze? Czy nie śmiejemy się, kiedy nas łechcesz? Kiedy nam truciznę zadasz, czy nie umieramy? A gdy nas pokrzywdzisz, nie mamyż<pe><slowo_obce>mamyż</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą -że, skróconą do -ż; znaczenie: czy mamy, czyż mamy.</pe> pomsty szukać? Podobni wam we wszystkim --- i w tym będziemy podobni. Pokrzywdzony przez Żyda chrześcijanin czym swoją pokorę objawia? Zemstą. Żyd przez chrześcijanina pokrzywdzony, wierny chrześcijańskiemu przykładowi, czym swojej cierpliwości dowiedzie? Zemstą. Złość, której mnie uczycie, do was zastosuję, a źle by było, gdybym nie ulepszył nauki.<end id="e1718010178505-2993179470"/></akap></kwestia>

<didaskalia>Wchodzi <osoba>Służący</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>SŁUŻĄCY</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pan mój, Antonio, czeka na was u siebie i pragnie z wami mówić.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SALERIO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Właśnie szukaliśmy go wszędzie.</akap></kwestia>

<didaskalia>Wchodzi <osoba>Tubal</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>SOLANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Otóż i drugi z plemienia; trzeciego im nie dobierzesz, chyba sam diabeł stanie się Żydem.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Salerio</osoba> i <osoba>Solanio</osoba> wychodzą.</didaskalia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>I cóż, Tubalu? Jakie nowiny z Genui<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q1449"/> mi przynosisz? Czy znalazłeś moją córkę?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TUBAL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Słyszałem o niej często, lecz nie mogłem jej znaleźć.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><akap><begin id="b1718621205296-3543228611"/><motyw id="m1718621205296-3543228611">Skąpiec, Pieniądz, Córka, Ucieczka</motyw>Ach, ach, ach! Przepadł diament, który mnie we Frankfurcie<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q1794"/><pe><slowo_obce>Frankfurt nad Menem</slowo_obce> --- miasto niemieckie w Hesji; od średniowiecza ważny ośrodek handlowy z wielkimi targami.</pe> dwa tysiące dukatów kosztował! Teraz dopiero spadło przekleństwo na nasz naród; nie czułem go dotąd. Jeden diament --- dwa tysiące dukatów! a prócz tego inne drogie klejnoty! Chciałbym córkę trupem u nóg mych widzieć, a klejnoty w jej uszach; chciałbym, żeby w trumnie u nóg mych leżała, a klejnoty były w trumnie! Żadnej o nich wiadomości! Jak to? A ja tu nie wiem już, jak wiele na szukanie ich wydałem! Strata goni za stratą! Złodziej uniósł tyle, a tyle na znalezienie złodzieja! a żadnego zadośćuczynienia, żadnej zemsty!<end id="e1718621205296-3543228611"/> Nie ma nieszczęścia, tylko na moich barkach, nie ma westchnień, tylko w moich piersiach, nie ma łez, tylko w moich oczach.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TUBAL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>O nie, i na innych spadają nieszczęścia. Antonio, jak słyszałem w Genui...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co, co? Nieszczęście, nieszczęście?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TUBAL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Stracił bogaty okręt, wracający z Trypolisu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dzięki Bogu, dzięki Bogu! Ale czy to tylko prawda? Czy prawda?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TUBAL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Rozmawiałem z majtkami, którzy uratowali się z rozbicia.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dziękuję ci, uczciwy Tubalu. Dobre nowiny, dobre nowiny! Ha, ha! Gdzie, w Genui?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TUBAL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Córka twoja przetrwoniła w Genui, jak słyszałem, w jednej nocy osiemdziesiąt dukatów.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><akap><begin id="b1718621285507-2709771200"/><motyw id="m1718621285507-2709771200">Skąpiec, Pieniądz</motyw>Utopiłeś mi sztylet w sercu. Nie zobaczę się już nigdy z moim złotem! Osiemdziesiąt dukatów na raz! Osiemdziesiąt dukatów!<end id="e1718621285507-2709771200"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TUBAL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Przybyłem do Wenecji w towarzystwie kilku wierzycieli Antonia; wszyscy zapewniają, że musi zbankrutować.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co za radość! Będę go dręczył, będę go męczył. Co za radość!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TUBAL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jeden z nich pokazywał mi pierścień, który dostał od twojej córki za małpę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ha, żeby ją!... Męczysz mnie, Tubalu. To był mój turkus; dostałem go od Lii, kiedym był jeszcze kawalerem. Za całą puszczę małp byłbym go nie dał.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TUBAL</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ale Antonio niezawodnie zrujnowany.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Prawda, wielka prawda! Idź, Tubalu, najmij mi woźnego<pe><slowo_obce>woźny</slowo_obce> --- tu: pracownik sądowy pośredniczący pomiędzy stronami sporu oraz między sądem a stronami, zajmujący się m.in. dostarczaniem pozwów, ściąganiem zasądzonych kar, dokonywaniem aresztowań.</pe>, zamów go na dwa tygodnie przed terminem. Wydrę mu serce, jeśli się nie uiści. Bylem się jego pozbył z Wenecji, będę mógł, jakie zechcę, kontrakty zawierać. Idź, Tubalu. Znajdziesz mnie w bożnicy; idź dobry Tubalu; w bożnicy, Tubalu.</akap></kwestia>

<didaskalia>Wychodzą.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA II</naglowek_scena>

<didaskalia>Belmont. Sala w domu <osoba>Porcji</osoba>.</didaskalia>

<didaskalia><osoba>Bassanio</osoba>, <osoba>Porcja</osoba>, <osoba>Gracjano</osoba>, <osoba>Nerissa</osoba>, dwór.
Widać odsłonięte szkatułki.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wstrzymaj się, proszę, dzień lub dwa dni jeszcze;/
Bo jeśli w nagłym zmylisz się wyborze,/
Utracam miłe twoje towarzystwo./
Coś mi tu szepce (ale to nie miłość),/
Że bym cię stracić nie chciała; wiesz dobrze,/
Podobnej rady nie daje nienawiść./
Bojąc się, żebyś źle mnie nie zrozumiał,/
Choć <begin id="b1718012725850-3429204619"/><motyw id="m1718012725850-3429204619">Dziewictwo, Młodość, Kobieta, Słowo</motyw>dziewic myśli dziewic są językiem<end id="e1718012725850-3429204619"/>,/
Chciałabym parę wstrzymać cię miesięcy,/
Nim pójdziesz ręki mej szukać w wyborze./
Wprawdzie bym mogła wskazać ci szkatułkę,/
Ale to byłoby krzywoprzysięgać,/
A nie chcę winną być krzywoprzysięstwa./
Wiec możesz w twoim pobłądzić wyborze,/
A wtedy, wtedy wolałabym zgrzeszyć/
I krzywoprzysiąc. <begin id="b1718012939751-3925719357"/><motyw id="m1718012939751-3925719357">Miłość, Oko, Wzrok</motyw>Przeklęte twe oczy/
Swoim mnie czarem rozcięły na dwoje;/
Część jedna twoja i druga jest twoja,/
Chcę mówić: moja, lecz moje jest twoje,/
Więc wszystko twoje.<end id="e1718012939751-3925719357"/> O, czasy okrutne,/
Co właściciela od praw jego dzielą,/
I chociaż twojej --- bronią zostać twoją!/
Jeśli tak będzie, niech do piekła za to/
Nie ja, lecz moja zapadnie fortuna!/
Tak długo mówię, tylko by czas zwlekać,/
Wybór twój wstrzymać.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Pozwól mi wybierać,</wers_cd>/
Bo teraz żyję jakby na męczarniach.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jak na męczarniach? Więc wyznaj, Bassanio,/
Jaka się zdrada z twą miłością miesza.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ach, tylko szpetna zdrada wątpliwości,/
Czy zdołam posiąść, co kocham tak wiernie;/
<begin id="b1718621318795-3200437166"/><motyw id="m1718621318795-3200437166">Miłość, Zdrada</motyw>Bo równie łatwo śnieg z ogniem sprzyjaźnić/
Jak miłość moją zjednoczyć ze zdradą.<end id="e1718621318795-3200437166"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ty może mówisz jak człek na męczarniach,/
W boleściach mówić, co kto chce, gotowy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Zaręcz mi życie, a wyznam ci prawdę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Więc żyj, a wyznaj.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Raczej »żyj, a kochaj«</wers_cd>/
Jest całą treścią mego wyznania./
Drogie męczarnie, kiedy kat mój własny/
Sam mi zbawienia podsuwa odpowiedź!/
Lecz pozwól moim rozstrzygnąć się losom.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Zamknięta jestem w jednej z tych szkatułek;/
Jeśli mnie kochasz, odkryjesz mnie łatwo./
A teraz wszyscy na bok się usuńcie./
Niech wyborowi pieśni towarzyszą;/
Jeśli pobłądzi, niech jak łabędź kona,/
Mdleje wśród pieśni<pe><slowo_obce>niech jak łabędź kona,
mdleje wśród pieśni</slowo_obce> --- nawiązanie sięgającego starożytności przekonania, że łabędzie śpiewają tylko w ostatnich chwilach przed śmiercią.</pe>. Żeby porównanie/
Było zupełne, łzy me strugą będą/
I mokrym grobem jego; jeśli wygra,/
Pieśń wtedy będzie jako trąb odgłosy,/
Kiedy poddani w dzień koronowania/
Swego nowego witają monarchę;/
Jak słodkie tony, które w dniu poranku/
Z rozkosznych marzeń budzą oblubieńca/
I do ołtarza wołają. Już idzie,/
Z równą powagą, lecz większą miłością/
Niż młody Alcyd<pe><slowo_obce>lecz większą miłością niż młody Alcyd...</slowo_obce> --- Herakles (Herkules) za młodu zgodnie z umową uratował trojańską królewnę Hezjone, przykutą do skały i oddaną na pożarcie potworowi morskiemu; podjął się tego pod warunkiem, że jej ojciec odda mu w nagrodę parę cudownych koni, jakie otrzymał od Zeusa.</pe>, gdy płaczącą Troję/
Od dziewiczego wyzwolił haraczu,/
Który potworze morskiej opłacała./
Jam jest ofiarą; to dardańskie<pe><slowo_obce>dardańskie</slowo_obce> (mit. gr.) --- trojańskie; od imienia Dardanosa, przodka Trojan.</pe> córki,/
Co, trwogą blade, przyszły widzieć koniec/
Strasznej rozprawy. Śmiało, Herkulesie!/
Żyj, a ja żyję. Na bój patrząc srogi,/
Więcej się lękam niż szermierz mój drogi.</strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Bassanio</osoba> rozważa w milczeniu napisy szkatułek. Muzyka.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PIEŚŃ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Powiedz, gdzie się miłość rodzi?/
Czy w głowie, czy w sercu wschodzi?/
Co ją żywi, co ją płodzi?/
<wers_wciety typ="2">Powiedz! Powiedz!</wers_wciety>/
W jasnych oczach urodzona,/
Blaskiem oczu wykarmiona,/
A w kolebce swojej kona./
<wers_wciety typ="2">Więc miłości głośmy zgon;</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Ja zaczynam: don, dyn, don!</wers_wciety></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WSZYSCY</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_wciety typ="4">Don, dyn, don!</wers_wciety></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Boć<pe><slowo_obce>boć</slowo_obce> (daw.) --- bo przecież.</pe> blask pozorny może nicość słonić<pe><slowo_obce>słonić</slowo_obce> (daw.) --- zasłaniać.</pe>,/
Świat ciągle zwodzi ozdobna powłoka./
Bo w sądach naszych gdzież jest tak zła sprawa,/
Która by, słodkim okraszona słówkiem,/
Wad swych nie skryła? A jestże w religii/
Herezja taka, co nie ma kapłana/
Z poważną miną zawsze gotowego/
Pobłogosławić i tekstem ją stwierdzić<pe><slowo_obce>stwierdzić</slowo_obce> (daw.) --- potwierdzić, zatwierdzić.</pe>,/
Pięknym ubraniem słonić jej ohydę?/
Nie ma występku, który by zarazem/
Na zewnątrz cnoty jakiej nie miał piętna./
Iluż to tchórzów, których pierś zwodnicza/
Jest wałem z piasku; choć na twarzy noszą/
Brodę Alcyda lub gniewnego Marsa<pe><slowo_obce>Mars</slowo_obce> (mit. rzym.) --- bóg wojny.</pe>,/
To serce mają tak białe jak mleko...<pe><slowo_obce>serce mają tak białe jak mleko...</slowo_obce> --- tzn. lękliwe; ze strachu serca im bledną, tak jak twarz staje się blada.</pe>/
Tylko narosty<pe><slowo_obce>narost</slowo_obce> --- to, co narosło na czymś.</pe> odwagi przybrali,/
Aby świat trwożyć. Przyjrzyj się piękności,/
A znajdziesz, że jest na wagę kupiona,/
Że towar cuda z kobietami robi,/
Że te się właśnie najlżejsze wydają,/
Które najwięcej mają go na sobie./
Te złote, jak wąż wijące się sploty,/
Z którymi wiatry rozkosznie igrają,/
Blaskiem zwiedzione, wprzódy należały/
Do czaszki, która dawno w grobie leży./
Tak więc strój tylko zwodniczym jest brzegiem/
Zdradnego morza lub szarfą uroczą/
Indyjską piękność<pe><slowo_obce>Indyjską piękność</slowo_obce> --- tj. śniadą, czarnowłosą kobietę z Indii (lub z Indii Zachodnich, czyli Karaibów); określenia ,,piękność" Bassanio używa tutaj z przekąsem, ironicznie: w czasach Szekspira za piękne uważano tylko blondynki o jasnej skórze, śniada, ciemna cera uchodziła za brzydką.</pe> przed okiem słoniącą,/
Pozorną prawdą, przez którą czas chytry /
I mędrców zwodzi. Więc, błyszczące złoto, /
Mijam cię, twardy Midasa<pe><slowo_obce>Midas</slowo_obce> (mit. gr.) --- król Frygii; na swoją prośbę otrzymał od boga Dionizosa dar zamieniania w złoto wszystkiego, czego dotknął; kiedy zorientował się, że chleb i wino również zamieniają się w złoto i grozi mu śmierć głodowa, wybłagał cofnięcie daru.</pe> pokarmie, /
I ciebie, blady, zwykły pośredniku /
Ludzkich układów. Ty, biedny ołowiu, /
Co raczej grozisz, niźli obiecujesz, /
Ja nad wymowę cenię twoją bladość, /
Ciebie wybieram, daj mi złotą radość!</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jak wszystkie inne uczucia topnieją! /
Rozpacz, co już się żegnała z nadzieją, /
Trwoga i zazdrość z źrenicą zieloną! /
Hamuj, miłości, radość twą szaloną! /
Sącz po kropelce rozkosz do mej duszy, /
Albo jej zbytek wątłe ciało skruszy! /
Lękam się zbytku<pe><slowo_obce>zbytek</slowo_obce> --- tu: nadmiar.</pe>.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<didaskalia>otwierając ołowianą szkatułkę</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>O Boże, co widzę?</wers_cd>/ 
<begin id="b1718027993179-1888075006"/><motyw id="m1718027993179-1888075006">Oko, Uroda</motyw>Porcji oblicze! I jakiż półbożek /
Na ziemię zstąpił? Czy oko jej mruga? /
Lub czyli tylko w oczu moich stoku /
Ruszać się zdaje? Usta jej rozdziela /
Cukrowy oddech; tak słodka przegroda /
Tak słodkich dzielić powinna przyjaciół. /
Włosy jej malarz, jak pająk, powikłał, /
Złote ich sploty przemienił w tkaninę, /
Co ludzkie serca niezawodniej chwyta /
Niż sieć pajęcza muchy i komary. /
Jej oczy! Jakże oddać mógł te oczy? /
Kiedy z nich jedno, wiernie przedstawione, /
Dość miało siły ukraść jego oba /
I w środku pracy zatrzymać malarza? <end id="e1718027993179-1888075006"/>/
Lecz jak pochwały me niżej są wdzięków /
Tego tu cienia, tak daleko znowu /
Ten cień jest niżej wdzięków swego wzoru. /
Lecz pismo jakiż los mi zapowiada?</strofa>

<didaskalia>czyta:</didaskalia>

<poezja_cyt><strofa>»Ty, coś nie sądził z pozoru, /
Wniosłeś szczęście do wyboru. /
Skarbem takim wzbogacony, /
Czego szukać ci potrzeba? /
Jeśliś rad jest z takiej żony, /
Z takich błogosławieństw nieba, /
Na jej licach koralowych /
Wyciśń pieczęć swych praw nowych«.</strofa></poezja_cyt>

<strofa>Jak słodki rozkaz! Posłuszeństwo skore.</strofa>

<didaskalia>całuje ją</didaskalia>

<strofa>Na rozkaz, pani, i daję, i biorę. /
Jak na igrzyskach, kiedy szermierz młody /
Czuje w zapasach, że jest wart nagrody, /
Gdy grzmot oklasków wstrząsł teatru ściany, /
Niepewne oko toczy jak pijany, /
Niby się się pyta: »Mnież to powitanie?«, /
W równym, o piękna, wątpliwości stanie, /
Ufności nie mam w moim szczęściu nowym, /
Póki ty, droga, nie stwierdzisz go słowem.</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><begin id="b1718621484976-2693451700"/><motyw id="m1718621484976-2693451700">Miłość</motyw>Bassanio, widzisz mnie teraz przed sobą /
Taką, jak jestem. Choć dla siebie samej /
O nic bym więcej nie prosiła nieba, /
Dla ciebie jednak pragnęłabym stać się /
Stokroć piękniejszą, tysiąckroć bogatszą; /
Żeby w twych oczach większą zyskać cenę, /
Chciałabym wszelki prześcignąć rachunek /
W cnotach, piękności, skarbach, przyjaciołach. <end id="e1718621484976-2693451700"/>/
Ale, ach! cała wartości mej suma /
Wynosi --- zero. Bo i cóż ją składa<pe><slowo_obce>składać coś</slowo_obce> (daw.) --- stanowić coś, tworzyć coś; składać się na coś.</pe>? /
Dziewczyna prosta i bez doświadczenia, /
Szczęśliwa tylko, że młoda jest jeszcze, /
Kształcić się zdolna; a stokroć szczęśliwsza, /
Że ma zdolności, które kształcić może, /
A najszczęśliwsza, że giętki swój umysł /
Pod twój, Bassanio, oddaje kierunek, /
Byś jej był panem, rządcą jej i królem. /
Ja i co moje teraz się przemienia /
W ciebie i twoje. Krótką chwilę temu /
Tego pałacu, sług tych byłam panią, /
Własną królową; lecz teraz, już teraz /
Ten dom, ci słudzy, a nawet ja sama,/
Wszystko to twoje, wszystko ci oddaję/
Wraz z tym pierścieniem. Jeśli pierścień stracisz/
Albo dasz komu, to będzie mi znakiem,/
Że twoja dla mnie miłość przeminęła,/
Że będę mogła skarżyć się na ciebie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Słowa twe, pani, niemym mnie zrobiły,/
Tylko w mych żyłach krew ci odpowiada./
W mych wszystkich myślach takie zamieszanie,/
Jakie się rodzi po wymownym głosie/
Drogiego księcia wśród szemrzących tłumów,/
Gdy szmer tysiąców, pomieszany razem,/
Rośnie w ton dziki głośnego wesela,/
Wyraźnych uczuć znamię niewyraźne./
<begin id="b1718621554919-1382097484"/><motyw id="m1718621554919-1382097484">Przysięga, Wierność</motyw>Pierścień ten z palca tylko z życiem spadnie;/
Mów wtedy śmiało: »Bassanio mój skonał«.<end id="e1718621554919-1382097484"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>NERISSA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Pani ma, panie, teraz na nas kolej,/
Cośmy na wasze patrzyli wesele:/
Więc szczęść wam Boże, mój panie, ma pani.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GRACJANO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dobry Bassanio i ty, dobra pani,/
Niech wszystkie wasze spełnią się życzenia,/
Bo i wy moich spełnienia pragniecie./
Gdy czas nadejdzie, w którym zamierzacie/
Ślubować sobie wiarę, pozwolicie,/
Że i ja z żoną stanę przed ołtarzem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
I owszem, jeśli żonę tę znalazłeś.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GRACJANO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Dzięki ci, panie; tobie ją winienem./
Źrenice moje tak jak twoje, bystre;/
Tyś ujrzał panią, ja jej powiernicę;/
W jednym spojrzeniu, jak ty, pokochałem,/
Bo, jak ty, równie zwłoki nienawidzę./
Twój los był w tamtych zamknięty szkatułkach;/
Tam moje także były przeznaczenia./
Bo gdy w umizgach<pe><slowo_obce>umizgi</slowo_obce> --- zaloty.</pe> poty na mnie biły,/
Gdy mi schło w gardle wśród przysiąg miłosnych,/
Po długiej walce otrzymałem przecie/
Słowo nadziei --- jeśli godna wiara ---/
Że mi odpłaci miłość wzajemnością,/
Byleś ty zdołał wygrać pani rękę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>Nerissy</osoba></didaskalia>
<kwestia><strofa>
A ty co na to?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>NERISSA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Wszystko prawda, pani,</wers_cd>/
Byle to z twoją zgadzało się wolą.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
A ty, Gracjano, czy chcesz w wierze dotrwać?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GRACJANO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Chcę, na mój honor.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ślub wasz, Gracjano,</wers_cd>/
Niemało blasku i naszemu przyda.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GRACJANO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Załóżmy się z nimi, kto będzie miał pierwszego chłopca, o tysiąc dukatów.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NERISSA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co? O to zakład ma stanąć?...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GRACJANO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie wygramy tego zakładu, jeśli nie stanie.</akap>
<strofa>Lecz któż to? Ze swą niewierną Lorenzo,/
A z nimi stary przyjaciel Salerio.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wchodzą <osoba>Lorenzo</osoba>, <osoba>Jessica</osoba>, <osoba>Salerio</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Witaj, Lorenzo! Witaj mi, Salerio!/
Jeśli mi młode szczęście prawo daje/
Witać was tutaj. Przebacz, droga Porcjo,/
Jeśli tak witam dwóch moich współziomków,/
Starych przyjaciół.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>I ja, razem z tobą,</wers_cd>/
Przyjaciół twoich szczerym witam sercem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dzięki ci, pani. Co do mnie, Bassanio,/
Nie miałem myśli odwiedzić cię tutaj,/
Ale gdym spotkał Saleria wśród drogi,/
Nie mogłem jego oprzeć się życzeniom.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOLANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Prawda, a miałem do tego natręctwa/
Ważne powody. Dobry nasz Antonio/
Twej się poleca pamięci.
</strofa></kwestia>

<didaskalia>Oddaje mu list.</didaskalia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Salerio,</wers_cd>/
Nim list otworzę, zaspokój mnie wprzódy,/
Mów mi o zdrowiu mego przyjaciela.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SALERIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Jeśli jest chory, to chyba na duszy,/
Chyba na duszy, jeżeli jest zdrowy./
List powie resztę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BRACYANO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Proszę cię, Nerisso,</wers_cd>/
Idź i powitaj tę obcą kobietę./
Daj dłoń, Salerio. I cóż tam w Wenecji?/
Co tam porabia królewski nasz kupiec?/
Wiem, że go nasza ucieszy pomyślność:/
Jak nowy Jazon zyskaliśmy runo.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SALERIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Bodaj to było runo, które stracił!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<begin id="b1718621721322-3574154363"/><motyw id="m1718621721322-3574154363">List</motyw>Papier ten musi niezwykłej być treści:/
Wszystek rumieniec z jego liców kradnie./
Czy przyjaciela śmierć? Bo cóż innego/
Tak nagle może twarz całą przemienić/
Silnego męża? Coraz, coraz gorzej!/
Pozwól, Bassanio, jestem twą połową,/
Mam przeto prawo do jednej połowy/
Utrapień twoich.
<end id="e1718621721322-3574154363"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Słodka moja Porcjo,</wers_cd>/
Ach, to są słowa najczarniejszej treści,/
Co kiedykolwiek papier pokalały!/
Kiedym ci pierwszy raz miłość mą wyznał,/
Nie kryłem prawdy, że całym mym skarbem/
Była w mych żyłach moja krew szlachecka./
Mówiłem szczerze. Jednak, droga moja,/
Ujrzysz, że nawet ceniąc się tak nisko,/
Jeszcze zbyt wiele samochwalstwa miałem./
Mówiąc, że mienie moje było niczym,/
Winienem dodać: było mniej niż niczym,/
Bo zaciągnąłem dług u przyjaciela,/
Który, by mojej dogodzić potrzebie,/
Z śmiertelnym wrogiem wejść musiał w układy./
Ten list, jak mego przyjaciela ciało,/
Każde w nim słowo jest otwartą raną,/
Z której krew ciecze! Lecz powiedz, Salerio,/
Czy wszystkie statki, czy wszystkie przepadły?/
Z Anglii, Trypolis, Meksyku, Lizbony<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q597"/>,/
Indii, Algieru<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q3561"/><pe><slowo_obce>Algier</slowo_obce> --- duże miasto portowe w płn.-zach. Afryce, ob. stolica Algierii; od XVI do XIX w. należące do Imperium osmańskiego.</pe>? Czy żaden nie uszedł/
Morderczych dotknień skał przykrytych wodą?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SALERIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Żaden, Bassanio. Zdaje się prócz tego,/
Że gdyby nawet i miał dziś pieniądze,/
Żyd by ich przyjąć nie chciał. Nigdym jeszcze/
Nie widział wilka pod człeka postacią,/
Co by łakomszy był na krew bliźniego./
We dnie i w nocy uprzykrza się doży,/
Oskarża prawa rzeczypospolitej<pe><slowo_obce>rzeczpospolita</slowo_obce> --- tu ogólnie: republika.</pe>,/
Jeśli odmówią mu sprawiedliwości./
Dwudziestu kupców, doża i najpierwsi/
Senatorowie próżno go błagali,/
Zawsze i zawsze on powtarza swoje:/
Prawo i kontrakt, i złamane słowo.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JESSICA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><begin id="b1718621872132-2718888188"/><motyw id="m1718621872132-2718888188">Zemsta</motyw>Pamiętam, kiedy jeszcze byłam w domu,/
Jak przed Tubalem i Chusem przysięgał,/
Że woli mięsa jego drobną cząstkę/
Niźli dwadzieścia razy wartość sumy,/
Którą mu winien<end id="e1718621872132-2718888188"/>; wiem zbyt dobrze tylko,/
Że jeśli prawo zapory nie stawi,/
Twardy los będzie biednego Antonia.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Twójże przyjaciel w takich jest kłopotach?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
O, mój najlepszy, najdroższy przyjaciel,/
Szlachetne serce, dusza nieznużona/
W czynieniu dobrze! Jak Włochy szerokie,/
Mąż nie oddycha, którego by czyny/
Wskrzeszały lepiej stary rzymski honor.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Jak wielką sumę zaciągnął u Żyda?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Trzy mu tysiące winien jest dukatów,/
A winien za mnie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Jak to? I nic więcej?</wers_cd>/
Więc sześć mu zapłać, byle oblig zniszczyć;/
Lub podwój, potrój sumę, jeśli trzeba,/
Wprzód nim przyjaciel tak dobry, tak rzadki,/
Włos jeden straci dla mego Bassania./
Naprzód w kościele daj mi żony imię,/
Do przyjaciela potem, do Wenecji!/
Bo nie położysz głowy przy twej żonie,/
Póki w twej duszy niepokój ten gości./
Będziesz miał złota dosyć, jeśli trzeba,/
Aby dwadzieścia razy dług ten spłacić./
Zapłać, a potem wracaj z przyjacielem./
Ja tu z Nerissą, jakby dwie dziewice,/
Jakby dwie wdowy czekać was będziemy./
Śpieszmy! Bo musisz w dzień ślubu mnie rzucić;/
Pozdrów przyjaciół, a przestań się smucić;/
Drogi mi będziesz, boś drogo kupiony./
Ale odczytaj mi list przyjaciela.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<didaskalia>czyta</didaskalia>
<kwestia><akap>,,Kochany Bassanio, wszystkie moje okręty przepadły; moi wierzyciele co dzień niemiłosierniejsi, moje położenie co dzień gorsze. Termin wypłaty Żydowi już przeminął; a że dopełniając następnych warunków, żyć nie mogę, wszystkie rachunki między nami będą pokwitowane<pe><slowo_obce>rachunki między nami będą pokwitowane</slowo_obce> (daw.) --- tzn. uznane za rozliczone; dziś w tym znaczeniu: <slowo_obce>skwitować</slowo_obce>, zwolnić kogoś z zobowiązań, wydając pokwitowanie.</pe>, bylem cię ujrzał raz jeszcze przed śmiercią. Mimo tego jednak słuchaj własnego tylko natchnienia; jeśli cię przyjaźń nie będzie naglić do powrotu, niech cię mój list nie nagli".</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Mój drogi, odłóż wszystkie interesy /
A śpiesz się.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Droga, żegnam się więc z tobą;</wers_cd>/
Śpieszę do miasta, do mych przyjacieli;/
Nie będzie winą snu ani pościeli,/
Jeśli choć jedną powrót spóźnię dobą.
</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wychodzą.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA III</naglowek_scena>

<didaskalia>Ulica w Wenecji.</didaskalia>

<didaskalia><osoba>Shylock</osoba>, <osoba>Solanio</osoba>, <osoba>Antonio</osoba> i stróż więzienia.</didaskalia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Stróżu, bądź baczny. Nie mów o litości./
Głupi, kto pieniądz gratis<pe><slowo_obce>gratis</slowo_obce> (z łac.) --- bezpłatnie, darmo.</pe> rozpożycza./
Stróżu, bądź baczny.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Słuchaj mnie, Shylocku...</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><begin id="b1718621957682-3129126782"/><motyw id="m1718621957682-3129126782">Żyd, Zemsta, Pies</motyw>Chcę mieć mój oblig, muszę mieć mój oblig,/
Przysiągłem na to --- próżna gadanina./
Psem mnie nazwałeś, przód nim miałeś powód;/
Gdy więc psem jestem, strzeż się moich zębów.<end id="e1718621957682-3129126782"/>/
Doża wymierzyć musi sprawiedliwość./
Dziwię się, stróżu, że tak lekkomyślnie/
Na więźnia prośbę po mieście z nim chodzisz.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Proszę cię, słuchaj mnie, dobry Shylocku...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Muszę mieć oblig, a nie chcę cię słuchać./
Muszę mieć oblig --- nie mów do mnie więcej./
Nie chcę być miękkim, zapłakanym głupcem,/
Potrząsać głową, wzdychać i ustąpić/
Mych chrześcijańskich pośredników prośbom./
Próżne gadanie --- muszę mieć mój oblig!</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wychodzi.</didaskalia>


<naglowek_osoba>SALERIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<begin id="b1718628688816-274338106"/><motyw id="m1718628688816-274338106">Antysemityzm</motyw>Żyd ten przeklęty, ach, to pies najtwardszy,/
Co kiedykolwiek żył pomiędzy ludźmi!
<end id="e1718628688816-274338106"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dość tego; próśb tych daremnych już dosyć!/
Śmierci mej pragnie, wiem dobrze dlaczego:/
Nieraz ja z szponów jego wyzwoliłem/
Biednych, co czasem zgłaszali się do mnie;/
Stąd ta nienawiść.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOLANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Doża nie zezwoli</wers_cd>/
Na wykonanie takiego obligu.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<begin id="b1718628717998-123742911"/><motyw id="m1718628717998-123742911">Prawo, Handel, Zaufanie, Obcy</motyw>Doża hamować biegu praw nie może,/
By cudzoziemcom nie dać w podejrzenie/
Sprawiedliwości naszych trybunałów,/
Pomny, że miasta naszego bogactwo/
Spoczywa całe na ufności kupców.<end id="e1718628717998-123742911"/>/
Straty i troski tak mnie wycieńczyły,/
Że mi zaledwo funt mięsa zostanie/
Na wierzyciela mojego dług krwawy./
Stróżu, wracajmy. Bylebym przed śmiercią/
Bassania ujrzał, o resztę nie stoję<pe><slowo_obce>nie stoję</slowo_obce> (daw.) --- nie dbam.</pe>.
</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wychodzą.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA IV</naglowek_scena>

<didaskalia>Belmont. Pokój w domu <osoba>Porcji</osoba>.</didaskalia>

<didaskalia><osoba>Porcja</osoba>, <osoba>Nerissa</osoba>, <osoba>Lorenzo</osoba>, <osoba>Jessica</osoba> i <osoba>Baltazar</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Pani, choć mówiąc, skromność twą obrażę,/
Wyznam, że w myślach szczytne masz pojęcie/
Boskiej przyjaźni, czego dziś dowodzisz,/
Z taką stałością<pe><slowo_obce>stałość</slowo_obce> --- spokój, niewzruszoność.</pe> znosząc odjazd męża./
A gdybyś jeszcze wiedziała, o pani,/
Ile szlachetnej pomagasz osobie,/
Ile do męża twego przywiązanej,/
Wiem, że byś w sercu więcej czuła dumy,/
Więcej, niż dobroć pospolita wzbudza.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Nie żałowałam nigdy dobrych czynów/
I dziś nie będę. <begin id="b1718628799838-2322141200"/><motyw id="m1718628799838-2322141200">Przyjaźń, Małżeństwo</motyw>W towarzyszach bowiem,/
Którzy pospołu dnie żywota pędzą,/
Których myśl jedno jarzmo<pe><slowo_obce>jarzmo</slowo_obce> --- drewniana rama umieszczona na szyjach wołów, aby trzymać je razem podczas pracy.</pe> uczuć sprzęga,/
Musi być równa miara i stosunek/
Ducha, zwyczajów, chęci i skłonności<end id="e1718628799838-2322141200"/>;/
To mi więc każe sądzić, że Antonio,/
Jako serdeczny przyjaciel Bassania,/
Musi być jemu podobny; w tym razie/
<begin id="b1718628867866-60739995"/><motyw id="m1718628867866-60739995">Antysemityzm, Okrucieństwo</motyw>Jakże niewielkim, jak ubogim kosztem/
Duszę pokrewną mojej wykupiłam/
Od piekielnego okrucieństwa Żyda.<end id="e1718628867866-60739995"/>/
Ale to wszystko zbyt tchnie samochwalstwem,/
Więc przejdźmy raczej do innej rozmowy./
Słuchaj mnie teraz, Lorenzo, w twych rękach/
Zostawiam cały zarząd mego domu/
Aż do powrotu Bassania. <begin id="b1718628896395-3111389897"/><motyw id="m1718628896395-3111389897">Żona</motyw>Co do mnie,/
Tajną przysięgą niebu ślubowałam,/
Że na modlitwach i na rozmyślaniu/
Z Nerissą, jedną tylko towarzyszką,/
Czas będę pędzić do powrotu męża.<end id="e1718628896395-3111389897"/>/
Jest cichy klasztor, odległy dwie mile<pe><slowo_obce>mila</slowo_obce> --- tu: stara mila angielska, dawna miara odległości równa ok. 2 km.</pe>,/
Tam się zamkniemy. Nie odmawiaj, proszę,/
Usługi, którą przyjaźń i konieczność/
Wkładają na cię<pe><slowo_obce>na cię</slowo_obce> --- dziś popr.: na ciebie.</pe>.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Pani, całym sercem</wers_cd>/
Słusznych rozkazów zawszem słuchać gotów.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Mój dwór, o mojej uprzedzony woli,/
Będzie poważał ciebie i Jessicę/
Jak mnie i męża mojego, Bassania./
Więc bądźcie zdrowi aż do zobaczenia!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Szczęśliwe myśli niech ci towarzyszą!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JESSICA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Niech radość spłynie na serce twe, pani!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dobre życzenia życzeniem odpłacam:/
Bądźcie szczęśliwi! Jessico, bądź zdrowa!</strofa>
<didaskalia><osoba>Lorenzo</osoba> i <osoba>Jessica</osoba> wychodzą.</didaskalia>
<strofa>Słuchaj, Baltazar: zawsześ był mi wierny,/
Bądź nim i teraz. Weź list ten i zaraz,/
O ile tylko siły twoje starczą,/
Śpiesz z nim do Padwy<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q617"/>, tam oddaj go w ręce/
Mego krewnego, doktora Bellario,/
A ubiór, który da ci, i papiery/
Z równym pośpiechem przynieś do przewozu/
Na wielkim trakcie weneckim; śpiesz tylko/
A wracaj; ja tam przed tobą już będę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BALTAZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Bądź pewna, pani, że nie stracę czasu.
</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wychodzi.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Śpieszmy, Nerisso. Mam na myśli dzieło,/
O którym pewno nie śniłaś; małżonków/
Ujrzymy prędzej, niż się spodziewają.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>NERISSA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
A oni będąż nas widzieć?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Zapewne,</wers_cd>/
Lecz tak przebrane, iż będą mniemali,/
Że mamy wszystko, na czym nam dziś zbywa./
<begin id="b1718628993991-805246645"/><motyw id="m1718628993991-805246645">Przebranie</motyw>O zakład, że gdy wdziejemy przebranie,/
Ja będę chłopcem piękniejszym od ciebie,/
Z dzielniejszą gracją nosić będą sztylet,/
Piskliwym głosem wyrostka rozmawiać,/
Wąziuchne kroki na chód zmieniać męski,/
Prawić o bójkach jak młodzik chełpliwy,/
Kłamać, jak wielkie kochały mnie damy,/
Jak je w grób moja wpychała oziębłość;/
»Nie moja wina --- dołożę ze skruchą ---/
Byłoby lepiej, gdybym ich nie zabił«./
Dodam dwadzieścia innych kłamstw wierutnych,/
Tak że słuchacze zdziwieni powiedzą:/
»Młokos ten ze szkół wymknął się przed rokiem«./
Mam w głowie mojej tysiąc różnych figlów,/
Które im płatać zamierzam.<end id="e1718628993991-805246645"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>NERISSA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Więc w mężczyzn</wers_cd>/
Zmienić się mamy?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Fe, co za pytanie!</wers_cd>/
A gdyby jaki słyszał nas rozpustnik?/
Lecz idźmy, powóz u bramy nas czeka,/
Śród drogi resztę planów ci wyłożę./
Pamiętaj, że nim gwiazdy zaczną świecić,/
Dziesięć mil drogi musimy przelecieć.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wychodzą.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA V</naglowek_scena>

<didaskalia>Belmont. Ogród.</didaskalia>

<didaskalia><osoba>Lancelot</osoba> i <osoba>Jessica</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>LANCELOT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap><begin id="b1718629194404-1182081133"/><motyw id="m1718629194404-1182081133">Antysemityzm, Religia</motyw>Bez wątpienia, bo słuchaj, grzechy ojca spadają na dzieci<pe><slowo_obce>grzechy ojca spadają na dzieci</slowo_obce> --- wielokrotnie wyrażany w księgach biblijnych pogląd, że przewiny ojców są przez Boga karane na ich dzieciach i kolejnych pokoleniach (np. Wj 34,7; Lb 14,18; Pwt 5,9); w niektórych tekstach biblijnych prezentowany jest pogląd przeciwny, o indywidualnej odpowiedzialności za grzech.</pe> i dlatego to boję się o ciebie. Byłem zawsze z tobą szczery i w tym więc przedmiocie nie zataję ci prawdy; nie trać przeto serca, bo zdaje mi się, że jesteś potępiona. Jedna tylko pozostaje ci nadzieja ratunku, a i ta nawet jest rodzajem bękarciej nadziei.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>JESSICA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Cóż to za nadzieja, proszę?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCELOT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co za nadzieja? Możesz się trochę spodziewać, że cię nie twój ojciec spłodził, że nie jesteś córką Żyda.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>JESSICA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Byłaby to niezawodnie bękarcia nadzieja. Wtedy nawiedziłyby mnie grzechy mojej matki.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCELOT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To prawda. Widzę więc, że jesteś potępiona po kądzieli i po mieczu<pe><slowo_obce>po kądzieli i po mieczu</slowo_obce> --- zarówno po matce, jak i po ojcu (ogólnie: po rodzinie ze strony matki i ze strony ojca); <slowo_obce>kądziel</slowo_obce>: pęk włókien przygotowanych do przędzenia, dawniej symbol płci żeńskiej.</pe>.<end id="e1718629194404-1182081133"/> Kiedy chcę uciekać od Scylili<pe><slowo_obce>Scylla i Charybda</slowo_obce> (mit. gr.) --- dwa potwory morskie, opisane przez Homera w <tytul_dziela>Odysei</tytul_dziela>, czyhające na żeglarzy w wąskiej cieśninie: jeden po jednej, drugi po drugiej stronie cieśniny.</pe>, twojego ojca, wpadam w Charybdę, twoją matkę. Na obu drogach przepadłaś.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>JESSICA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap><begin id="b1718629210688-3445859978"/><motyw id="m1718629210688-3445859978">Wiara, Jedzenie</motyw>Mój mąż mnie zbawi<pe><slowo_obce>Mój mąż mnie zbawi</slowo_obce> --- być może odniesienie do 1 Kor 7,14, gdzie stwierdza się, że niewierząca żona osiągnie świętość dzięki wierzącemu mężowi.</pe>, on mnie zrobił chrześcijanką.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCELOT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>I bardzo źle zrobił. I tak już było dosyć chrześcijan, właśnie ilu się mogło wyżywić uczciwie jedni przy drugich. Ta fabrykacja chrześcijan podniesie cenę wieprzowiny. Jeśli wszyscy zostaniemy wieprzojadami, nie długo człowiek za żadne pieniądze kawałka szperki<pe><slowo_obce>szperka</slowo_obce> --- słonina, płat tłuszczu wieprzowego.</pe> nie dostanie.<end id="e1718629210688-3445859978"/></akap></kwestia>

<didaskalia>Wchodzi <osoba>Lorenzo</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>JESSICA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Powiem to wszystko mojemu mężowi, który właśnie nadchodzi.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zacznę być zazdrosny, Lancelocie, jeśli tak po kątach będziesz z żoną moją rozmawiał.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>JESSICA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie masz się czego obawiać, Lorenzo! Lancelot jest w otwartej ze mną wojnie. Powiada mi bez ogródki, że nie ma dla mnie miłosierdzia w niebie, bo jestem córką Żyda, a ciebie nazywa złym obywatelem rzeczypospolitej, bo nawracając Żydów, podnosisz cenę wieprzowiny.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Łatwiej mi z tego będzie usprawiedliwić się przed rzecząpospolitą niż tobie z uwiedzenia Murzynki<pe><slowo_obce>Murzynka</slowo_obce> --- tu w oryginale <slowo_obce>Moor</slowo_obce>, czyli Mauryjka (muzułmańska kobieta z Afryki Płn. lub Płw. Iberyjskiego), zapewne czarnoskóra służąca; w odpowiedzi Lancelot wykorzystuje grę słów, podobieństwo brzemienia do słowa <slowo_obce>more</slowo_obce> (więcej): <slowo_obce>It is much that the Moor should be more than reason</slowo_obce> itd.</pe>, która przez ciebie zaszła w ciążę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCELOT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Słusznie, aby zyskała w objętości, co straciła w uczciwości.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap><begin id="b1718629295819-2130067360"/><motyw id="m1718629295819-2130067360">Słowo, Milczenie</motyw>Jak każdy błazen igrać może ze słowami! Zdaje mi się, że niedługo milczenie będzie najlepszą zaletą dowcipu, a mowa tylko w papugach będzie miała wartość. <end id="e1718629295819-2130067360"/>Idź teraz i powiedz sługom, żeby się gotowali do obiadu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCELOT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wszyscy od dawna gotowi, wszyscy mają żołądki.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ach, co za koncepcista<pe><slowo_obce>koncepcista</slowo_obce> (daw.) --- człowiek miewający dowcipne koncepty, pomysły; dowcipniś, żartowniś.</pe>! Więc powiedz, niech przygotują obiad.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCELOT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Już przygotowany, brak tylko zastawy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To zastaw.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCELOT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co i u kogo?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Coraz nieznośniejszy! Czy chcesz od razu pokazać wszystkie skarby twojego dowcipu? Proszę cię, zrozum po prostu proste wyrazy. Idź do twoich towarzyszy, niech stół nakryją, zastawią potrawy, bo chcemy zaraz obiadować.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCELOT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Stół, panie, będzie zastawiony, potrawy będą nakryte, a co do pańskiego obiadowania, to zależy od humoru i fantazji.</akap></kwestia>

<didaskalia>Wychodzi.</didaskalia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Co za gaduła bez myśli i sensu!/
Błazen ten w swojej zaszczepił pamięci/
Armię konceptów. Znam niemało błaznów/
Na wyższym niż on postawionych szczeblu,/
Koncepcikami tak jak on wypchanych,/
Co śmiesznym słowem pragną sens zastąpić./
Słodka Jessico, powiedz mi otwarcie,/
Jak ci się żona Bassania podoba?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JESSICA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Brak mi słów na to. Słusznie się należy,/
Aby cnotliwe Bassanio wiódł życie,/
<begin id="b1718188574448-2562510105"/><motyw id="m1718188574448-2562510105">Żona, Szczęście, Niebo</motyw>Bo w żonie mając błogosławieństw tyle,/
Rozkosze nieba znalazł już na ziemi;/
Jeśli na ziemi ceny ich nie pozna,/
Nie wart jest, żeby i w niebie je znalazł.<end id="e1718188574448-2562510105"/>/
Gdyby dwa bóstwa o zakład niebieski/
Dwie postawiły ziemi tej niewiasty,/
A Porcja jedną z nich była, do drugiej/
Skarb jeszcze jaki dodać by musiały:/
Świat biedny drugiej Porcji nie posiada.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Czym śród żon Porcja, tym ja pośród mężów.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JESSICA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
O, co do tego, pytaj mnie o zdanie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Tylko nie teraz, idźmy przód na obiad.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JESSICA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Słuchaj mych pochwał, póki mam apetyt.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie, nie, zachowaj to aż do obiadu,/
Żebym mógł strawić razem z potrawami/
Wszystko, co powiesz.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JESSICA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Usłyszysz nowiny.</wers_cd></strofa></kwestia>

<didaskalia>Wychodzą.</didaskalia>




<naglowek_akt>AKT CZWARTY</naglowek_akt>



<naglowek_scena>SCENA I</naglowek_scena>

<didaskalia>Wenecja. Trybunał.</didaskalia>

<didaskalia><osoba>Doża</osoba>, senatorowie, <osoba>Antonio</osoba>, <osoba>Bassanio</osoba>, <osoba>Gracjano</osoba>, <osoba>Solanio</osoba>, <osoba>Salerio</osoba> i inni.</didaskalia>


<naglowek_osoba>DOŻA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Gdzie jest Antonio?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Czekam na rozkazy.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DOŻA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Z boleścią widzę, że masz odpowiedzieć/
Na kamiennego przeciwnika skargi,/
W którego nędznym sercu nadaremnie/
Szukałbyś kropli ludzkiego uczucia.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Książę, wiem dobrze, ileś zażył trudów,/
By żądań jego surowość złagodzić;/
Ale gdy w chęciach swoich trwa upornie<pe><slowo_obce>upornie</slowo_obce> (daw.) --- uporczywie.</pe>,/
Skoro prawnymi nie mogę środkami/
Wyrwać się z szponów jego nienawiści,/
Niechaj cierpliwość tarczą moją będzie./
Jestem gotowy spokojnym umysłem/
Wytrzymać jego wściekłości męczarnie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DOŻA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Niech Żyd się teraz przed trybunał stawi.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SOLANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Żyd czeka przy drzwiach na sędziów rozkazy.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wchodzi <osoba>Shylock</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>DOŻA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Zróbcie mu miejsce. Przybliż się, Shylocku!/
To jest i świata, i moje mniemanie,/
Że choć się srożysz do ostatniej chwili,/
W końcu pokażesz większe miłosierdzie,/
Niż jest pozorne twoje okrucieństwo;/
Że chociaż teraz, wedle słów obligu,/
Chcesz z ciała jego funt mięsa wykroić,/
Nie tylko prawa twojego się zrzeczesz,/
Lecz, uczuć ludzkich duchem przenikniony,/
Odstąpisz jednej części kapitału,/
Litosnym okiem rzucając na straty,/
Które na jego zwaliły się barki,/
Pożarły mienie królewskiego kupca,/
Zbudziły litość nad jego niedolą/
W żelaznych piersiach i kamiennych sercach/
Synów Tartarii<pe><slowo_obce>Tartaria</slowo_obce> --- dawna europejska nazwa rozległej części Azji, obejmującej ziemie na wschód od M. Kaspijskiego i Uralu oraz na północ od Persji, Indii i Chin, terenów zamieszkiwanych m.in. przez plemiona Tatarów.</pe>, niećwiczonych nigdy/
W szlachetnej szkole uczuć delikatnych./
Czekamy na twą litosną odpowiedź.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Książę, wiadome ci są me zamiary./
Ja na nasz święty szabas<pe><slowo_obce>szabas</slowo_obce> a. <slowo_obce>szabat</slowo_obce> --- sobota, siódmy dzień tygodnia obchodzony w judaizmie jako święto.</pe> poprzysiągłem,/
Że mieć to muszę, co mi oblig daje./
Odmowa twoja groźbą razem będzie/
I prawom waszym, i waszej wolności./
Jeśli mnie spytasz, dlaczego przenoszę/
Funt złego ścierwa nad moje pieniądze,/
Choć odpowiedzieć nie mam obowiązku,/
Lecz cóż, gdy powiem: to me przywidzenie;/
Odpowiedź taka nie będzież wam dosyć?/
Czyliż gdy w domu moim szczur plądruje,/
Dać mi nie wolno, jeśli mam ochotę,/
Dziesięć tysięcy dukatów za trutkę?/
I ta odpowiedź jeszczeż wam nie dosyć?/
Jedni znieść kota widoku nie mogą,/
Kwiczącej świni ci nie mogą słuchać<pe><slowo_obce>Kwiczącej świni ci nie mogą słuchać</slowo_obce> --- w oryg. <slowo_obce>Some men there are love not a gaping pig</slowo_obce>, ogólnie: ,,nie lubią", przy czym <slowo_obce>gaping pig</slowo_obce> może też oznaczać upieczoną świnię na półmisku, z owocem w pysku.</pe>,/
Inni, gdy kobza zaskrzypi im w uszach,/
Daremnie pragną zatrzymać urynę,/
Bo antypatii i sympatii władza/
Po swojej woli myśli ich nastraja./
I ja też powiem w mojej odpowiedzi:/
Jak ty nie możesz dobrej dać przyczyny,/
Dlaczego jeden znieść nie może kota,/
Kwiczącej świni ten nie może słuchać,/
A tamten kobzy, by się pomścić nie chciał/
Na mimowolnej słabości przyczynie,/
Tak ja nie mogę dać wam i dać nie chcę/
Innej przyczyny mojego uporu,/
Jak zastarzałą moją doń nienawiść./
Odpowiedź moja jestże dostateczna?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Taka odpowiedź, kamienny człowieku,/
Dzikich popędów nie usprawiedliwia.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Nic mnie nie zmusza, abym w odpowiedziach/
Pragnął na twoją zasłużyć pochwałę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Mamyż zabijać, czego nie kochamy?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<begin id="b1718275983994-1139801318"/><motyw id="m1718275983994-1139801318">Nienawiść, Śmierć</motyw>Któż nie chce zabić, czego nienawidzi?
<end id="e1718275983994-1139801318"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Każda uraza ma rodzić nienawiść?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Chcesz więc, by dwakroć ten sam wąż cię ukłuł?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<begin id="b1718629406589-298337238"/><motyw id="m1718629406589-298337238">Antysemityzm</motyw>Nie zapominaj, że spierasz się z Żydem;/
Że równie łatwo mógłbyś nad wybrzeżem/
Rozkazać fali rosnącej ustąpić,/
Że z równym skutkiem mógłbyś wilka pytać,/
Dlaczego jagnię od owcy wydziera,/
Równie byś łatwo leśnym kazał sosnom,/
Aby bez szumu kołysały czoła,/
Gdy je niebieskie trącają oddechy;/
Łatwiej byś spełnił najtrudniejsze dzieło,/
Niż tego Żyda twarde zmiękczył serce.<end id="e1718629406589-298337238"/>/
Więc cię zaklinam, przestań próżno błagać/
I dozwól, proszę, ażeby bez zwłoki/
Sąd wydał wyrok, a Żyd dostał swoje.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Za trzy tysiące daję sześć, Shylocku.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Z sześciu tysięcy gdyby każdy dukat/
Na sześć się nowych dukatów rozdzielił,/
Jeszcze bym moich praw ci nie odstąpił.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DOŻA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<begin id="b1718276353100-1631207639"/><motyw id="m1718276353100-1631207639">Miłosierdzie</motyw>Jeśli dla bliźnich miłosierdzia nie masz,/
Jak możesz liczyć sam na miłosierdzie?
<end id="e1718276353100-1631207639"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Żyjąc uczciwie, czego mam się lękać?/
Wszak macie u was kupnych niewolników,/
Których jak osłów, jak psów lub jak koni/
Do niewolniczych posług używacie,/
Bo to wasz pieniądz. Mamże wam powiedzieć:/
Dziedziczki wasze dajcie im za żony;/
Wróćcie im wolność; niech pościel ich będzie/
Miękka jak wasza; niech ich podniebieniu/
Równie wykwintne pochlebiają dania./
Wy odpowiecie: to własność jest nasza./
To samo teraz i ja odpowiadam./
Mięso, o które przed wami się spieram,/
Drogo kupiłem, moją jest własnością./
Jeżeli przegram, hańba prawom waszym!/
Wyroki wasze czczą są gadaniną./
Wymagam sądu: czyliż mi go dacie?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DOŻA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Mocą praw moich odraczam trybunał,/
Dopóki doktor uczony, Bellario,/
Którego zdania w sprawie tej zasięgam,/
Nie będzie z nami.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SALERIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Książę, właśnie z Padwy</wers_cd>/
Przybył posłaniec z listami doktora.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DOŻA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Przynieś mi listy, zawołaj posłańca.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Drogi Antonio, dobrej bądź otuchy;/
Przód Żyd zabierze mą krew, mięso, kości,/
Zanim ty dla mnie krwi kropelkę stracisz.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jam jest śród trzody zarażoną owcą,/
Na śmierć skazaną; jak najsłabszy owoc/
Najpierwszy spada, tak ja niechaj spadnę,/
A ty nie możesz nic lepszego zrobić,/
Jak żyć i dla mnie nagrobek napisać.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wchodzi <osoba>Nerissa</osoba> w ubiorze dependenta<pe> <slowo_obce>dependent</slowo_obce> (daw.) --- praktykant lub pomocnik u adwokata lub notariusza.</pe>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>DOŻA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Czy od Bellaria, czy z Padwy przybywasz?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>NERISSA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Książę, Bellaria niosę pozdrowienie.
</strofa></kwestia>

<didaskalia>Oddaje list.</didaskalia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Dlaczego nóż twój tak żarliwie ostrzysz?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
By dług wykroić na bankruta ciele.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GRACJANO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie na rzemieniu, ale na sumieniu/
Nóż ten zaostrzasz; ale żaden metal,/
Nie, żaden, nawet katowska siekiera/
Połowy ostrza złości twojej nie ma./
Żadna więc prośba wzruszyć cię nie zdoła?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Żadna, przynajmniej, którą ty zanosisz.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GRACJANO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Bądźże przeklęty, psie nieubłagany!/
Twe życie sądów wieczną jest satyrą!/
Prawie zachwiałeś moją silną wiarę,/
Przyjąć mnie zmuszasz Pitagora<pe><slowo_obce>Pitagoras</slowo_obce> (ok. 570--ok. 495 p.n.e.) --- grecki matematyk i filozof, domniemany założyciel ruchu filozoficzno-religijnego i naukowego zwanego pitagoreizmem; pitagorejczycy wierzyli w wędrówkę dusz: wielokrotne odradzenie się człowieka po śmierci biologicznej przez wcielanie się jego duszy w inne ciało.</pe> zdanie,/
Że się zwierzęce przelewają dusze/
W człowieka ciało; że psia twoja dusza/
W wilku mieszkała, gdy go powieszono,/
Wpłynęła w ciebie prosto z szubienicy,/
Gdyś jeszcze w matki przeklętym był łonie,/
Bo wszystkie twoje skłonności i żądze/
Są wilcze, krwawe, głodne i żarłoczne.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Póki szyderstwem nie zniszczysz obligu,/
Daremnie krzykiem płuca twoje męczysz./
Radzę ci z serca, dowcip twój połataj,/
Bo jest dziurawy. Domagam się sądu.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DOŻA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Bellario listem poleca doktora/
Młodego, ale pełnego nauki./
Gdzie jest ten doktor?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>NERISSA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Czeka niedaleko</wers_cd>/
Na twą odpowiedź i twoje rozkazy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DOŻA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Niech się więc śpieszy. Spomiędzy was kilku/
Niech go uprzejmie wprowadzi do sali./
Tymczasem listu słuchajmy Bellaria.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SEKRETARZ</naglowek_osoba>
<didaskalia>czyta</didaskalia>
<kwestia><akap>,,Książę, w dzień odebrania waszego listu złożony byłem ciężką chorobą. Ale razem z waszym posłańcem przybył do mnie z Rzymu w odwiedziny młody doktor, nazwiskiem Baltazar. Opowiedziałem mu całą sprawę Żyda i kupca Antonia. Przerzuciliśmy ksiąg niemało; Baltazar wie moje zdanie, a dopełniając je własną nauką, której głębokości dostatecznie zalecić nie jestem w stanie, śpieszy w moim zastępstwie, aby żądaniu waszemu zadosyć uczynić. Proszę was, niech brak lat nie naraża go na brak waszego szacunku, bo nigdy jeszcze widzieć mi się nie zdarzyło z tak młodym ciałem tak starej głowy. Polecam go więc waszej uprzejmości, przekonany, że próba będzie dla niego lepszą niż moje słowa rekomendacją".</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DOŻA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Tak pisze do nas uczony Bellario./
Właśnie i młody doktor nasz przychodzi.</strofa>
<didaskalia>Wchodzi <osoba>Porcja</osoba> w ubiorze doktora prawa.</didaskalia>
<strofa>Daj rękę. Stary przysłał cię Bellario?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Tak jest.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DOŻA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Więc witaj! Siądź przy moim boku.</wers_cd>/
Znaszli<pe><slowo_obce>znaszli</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą -li; znaczenie: czy znasz.</pe> treść sprawy, która tu się toczy,/
W której dziś wyrok trybunał ma wydać?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Wszystkie szczegóły znane mi dokładnie./
Teraz gdzie Żyd jest, gdzie kupiec Antonio?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DOŻA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Antonio, Shylock, przybliżcie się oba.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Imię twe Shylock?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Shylock imię moje.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Dziwnej natury proces wytoczyłeś,/
Lecz w takiej formie, że weneckie prawa/
Oprzeć się twoim nie mogą żądaniom.</strofa>
<didaskalia>do <osoba>Antonia</osoba></didaskalia>
<strofa>Tobie zagraża to niebezpieczeństwo?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Tak jest, mnie, panie!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Czy uznajesz oblig?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Uznaję.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Żydzie, bądź więc miłosierny.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
A czemu, proszę, mam być miłosierny?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><begin id="b1718280047099-2138809119"/><motyw id="m1718280047099-2138809119">Miłosierdzie, Władza, Król, Bóg, Sprawiedliwość</motyw>Dla miłosierdzia nikt przymusu nie ma;/
Ono jak kropla niebieskiego deszczu/
Spływa na ziemię, dwakroć błogosławi:/
Tego, co daje, i tego, co bierze./
Ono z potężnych jest najpotężniejsze;/
Przystoi królom lepiej niż korona./
Berło ich świadczy doczesną potęgę,/
Obudza w sercach bojaźń majestatu/
I groźne myśli o królów potędze;/
Lecz miłosierdzie od władzy tej wyższe,/
W królewskich sercach jego panowanie;/
Ono jest Boga samego przymiotem:/
Najpodobniejszy jest Bogu król ziemski,/
Gdy sprawiedliwość słodzi miłosierdziem.<end id="e1718280047099-2138809119"/>/
Dlatego, Żydzie, choć prawo za tobą,/
<begin id="b1718280124502-188867699"/><motyw id="m1718280124502-188867699">Sprawiedliwość, Sąd, Zbawienie, Miłosierdzie</motyw>Pomnij, że nikt z nas zbawienia nie znajdzie/
W sprawiedliwości sądzie nieugiętym./
W modlitwach Boga o litość błagamy;/
Czyż ta modlitwa nie uczy nas razem,/
Żeśmy bliźniemu winni miłosierdzie?<end id="e1718280124502-188867699"/>/
Mówię tak długo, aby cię przebłagać,/
Bo jeśli zechcesz uprzeć się przy prawie,/
Trybunał musi Antonia potępić.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Zdam w swoim czasie liczbę z moich czynów;/
Teraz chcę sądu wedle słów obligu.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Czy nie jest w stanie uiścić się z długu?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>I owszem. Ja mu w przytomności sądu/
Daję podwójną sumę; gdy to mało,/
Dziesięćkroć więcej zapłacić przyrzekam/
Pod ręki, serca, pod głowy utratą./
Jeśli mu na tym nie dosyć, to widać,/
Że nad uczciwym złość dziś tryumfuje./
Powagą twoją złam prawo, wykonaj /
Z niewielką krzywdą wielką sprawiedliwość/
I ugnij diabła okrutnego wolę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie mogę. <begin id="b1718280235445-565473990"/><motyw id="m1718280235445-565473990">Prawo</motyw>Nie ma w Wenecji potęgi/
Mogącej łamać stanowione prawo./
Sąd taki byłby złym tylko przykładem,/
Za którym liczna gromada nadużyć/
W prawa by nasze wkradła się.<end id="e1718280235445-565473990"/> Nie mogę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Daniel<pe><slowo_obce>Daniel</slowo_obce> --- bohater biblijnej <tytul_dziela>Księgi Daniela</tytul_dziela>, prorok żydowski; znany m.in. z mądrości, jaką wykazał się jako młodzieniec, osądzając sprawę cnotliwej Zuzanny oskarżonej przez dwóch lubieżnych starców o cudzołóstwo (Dan 13).</pe>, o Daniel przyszedł nas rozsądzić!/
O mądry sędzio, jakże cię uwielbiam!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Pozwól mi, proszę, oblig ten odczytać.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Oto jest, zacny, przewielebny sędzio!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Trzykroć ci większą ofiarują sumę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Przysięga moja w niebie zapisana;/
Krzywoprzysięstwem mamże się obciążyć?/
Tego nie zrobię za Wenecję całą.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Oblig jest jasny; niewątpliwe prawo/
Żydowi służy funt mięsa wykroić/
Z Antonia piersi, spod samego serca./
Ale, Shylocku, pokaż miłosierdzie,/
Weź, co ci dają; dozwól oblig podrzeć.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jak go zapłaci wedle jego treści./
Widzę, że jesteś dostojnym doktorem,/
<begin id="b1718629578117-1756166346"/><motyw id="m1718629578117-1756166346">Prawo, Sąd</motyw>Prawo znasz dobrze, jasno je wykładasz,/
A więc cię teraz wzywam w imię prawa,/
Którego jesteś potężnym filarem,/
Przystąp do sądu. Na duszę przysięgam,/
Nie ma języka zdolnego mnie zachwiać/
W moich zamiarach, a przy mnie jest prawo.<end id="e1718629578117-1756166346"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
I ja z mej strony błagam was, sędziowie,/
Wydajcie wyrok.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Wyrok tej jest treści:</wers_cd>/
Do noża jego pierś przygotuj twoją.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Szlachetny sędzio! Wyborny młodzieńcze!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Bo i duch prawa, i jego litera/
Upoważniają wykonanie kary,/
Którą twój oblig wyraźnie zastrzega.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
To wielka prawda. O przemądry sędzio!/
Jakże twój rozum lata twe prześciga!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Odsłoń więc piersi.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Tak jest, odsłoń piersi:</wers_cd>/
Tak mówi oblig; czy nie, zacny sędzio?/
»Najbliżej serca«, to są własne słowa.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Czyli<pe><slowo_obce>czyli</slowo_obce> (daw.) --- konstrukcja z partykułą -li; znaczenie: czy też, czy aby.</pe> masz wagi, by mięso odważyć?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Mam je gotowe.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Zarazem, Shylocku,</wers_cd>/
Miej w pogotowiu dobrego chirurga,/
By go krwi ujście o śmierć nie przywiodło.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Czyś i to także w obligu wyczytał?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Choć oblig żadnej nie ma o tym wzmianki,/
Zrób to przez proste ludzkości uczucie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Warunku tego darmo w piśmie szukam.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
A ty, Antonio, czy masz co powiedzieć?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Tylko słów kilka. Umrzeć jestem gotów./
Bądź zdrów, Bassanio, daj mi twoją rękę;/
Niech dola moja łez ci nie wyciska./

<begin id="b1718730096823-684434032"/><motyw id="m1718730096823-684434032">Los, Upadek, Starość, Śmierć</motyw>Uznaj w tym wszystkim fortuny przychylność/
Większą niż zwykle. Kiedy bowiem innych/
Przymusza bogactw swych przeżyć ruinę,/

Z zapadłym okiem, pomarszczonym czołem/
Patrzeć na nędzę samotnej starości,/

Mnie naraz z długich wyzwala męczarni.<end id="e1718730096823-684434032"/>/
Poleć mnie pięknej żony twej pamięci,/
Powiedz jej koniec procesu Antonia,/

Mów, jak cię kochał, powiedz, jak umierał,/
A potem żądaj, niech rozsądzi sama,/

Czyli Bassanio przyjaciela nie miał./

Nie żałuj, proszę, że stracić mnie musisz;/
Ja, dług twój płacąc, życia nie żałuję./
Byleby Żyd ten pchnął nóż dość głęboko,/
Dług mój, bez trwogi, chętnym płacę sercem.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Wiesz, mój Antonio, że pojąłem żonę,/
Która mi droższa niźli moje życie;/
Lecz życie, żona, ale świat ten cały/
Mniej mi są drogie od twego żywota/
I chciałbym wszystko utracić, poświęcić/
Temu tu diabłu, byle cię ocalić.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Gdyby twa żona słyszała ofiarę,/
Nie wiem, jak bardzo byłaby ci wdzięczna.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GRACJANO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
I ja mam żonę, którą z duszy kocham,/
Lecz chciałbym, żeby w niebie teraz była,/
Błagała Boga, by psa tego zmiękczył.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>NERISSA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dobrze, że robisz ofiarę zaoczną,/
Boby inaczej wojna była w domu.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<didaskalia>na stronie</didaskalia>
<kwestia><strofa><begin id="b1718629642912-3083513633"/><motyw id="m1718629642912-3083513633">Religia</motyw>To chrześcijańscy męże. Ja mam córkę,/
Wolałbym, żeby z rodu Barabasza<pe><slowo_obce>Barabasz</slowo_obce> --- w księgach <slowo_obce>Nowego Testamentu</slowo_obce>: przestępca winny ciężkiej zbrodni, współwięzień Jezusa, głosem ludu uwolniony od kary ukrzyżowania.</pe>/
Dostała męża niż chrześcijanina.<end id="e1718629642912-3083513633"/></strofa>
<didaskalia>głośno</didaskalia>
<strofa>Lecz czas tracimy na próżno. Do rzeczy!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Funt jego mięsa własnością jest twoją;/
Tak prawo mówi, a stwierdza trybunał.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
O wielki sędzio!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Wykroisz je z piersi;</wers_cd>/
Tak prawo mówi, a stwierdza trybunał.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
O sędzio mądry! uczony! Do dzieła!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Poczekaj chwilę --- jedno jeszcze słowo./
Oblig nie daje ci krwi ani kropli;/
Funt jeden mięsa, powiada wyraźnie./
Weźże, co twoje, weź jeden funt mięsa;/
Lecz biorąc mięso, jeżeli rozlejesz/
Krwi chrześcijańskiej choć jedną kropelkę,/
Wszystkie twe dobra prawo konfiskuje/
Na rzecz Wenecji.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GRACJANO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Uczony sędzia! Shylock, co za sędzia!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Czy to jest prawo?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Pokażę artykuł.</wers_cd>/
Sprawiedliwości domagasz się ciągle,/
Dam ci jej więcej, niżeli sam żądasz.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GRACJANO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Uczony sędzia! Hę, czy nie uczony?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Więc wolę, niech mi potrójnie zapłaci/
I z Bogiem idzie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Oto są pieniądze.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie; sprawiedliwość musim mu wymierzyć;/
Chciał jego mięsa, niechże mięso weźmie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GRACJANO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O wielki sędzia! Żydzie, mądry sędzia!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Dlatego śpiesz się zabrać twoje mięso,/
Lecz strzeż się rozlać krew albo odkroić/
Mniej albo więcej jak jeden funt mięsa;/
Bo jeśli weźmiesz albo mniej lub więcej,/
Choćby o setną tylko cząstkę grama,/
Ba, choćby tylko i o włosa wagę,/
Czekają na cię śmierć i konfiskata.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GRACJANO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
O, drugi Daniel! Żydzie, drugi Daniel!/
Teraz, niewierny, złapałem cię w szpony.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Czemu się wahasz, Shylocku? Do dzieła!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Zwróć mi kapitał, a kwituję z reszty.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Czekam od dawna z sumą odliczoną.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Nie chciał jej przyjąć w przytomności sądu,/
Sprawiedliwością niech się teraz cieszy.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GRACJANO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
O Daniel, Daniel, Żydzie, drugi Daniel!/
Dzięki ci za to, żeś to imię znalazł!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Nie mogęż dostać choćby kapitału?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Dostaniesz tylko, co oblig waruje,/
A biada tobie, jeśli weźmiesz więcej!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
A więc niech diabeł zapłaci mu za mnie!/
Ja się wyrzekam praw moich.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Poczekaj!</wers_cd>/
Jeszcze wszystkiego nie skończyłeś z prawem./
W weneckich prawach stoi zapisane,/
Iż gdy dowiedzie się cudzoziemcowi,/
Że bezpośrednio albo też pośrednio/
Godził na życie Wenecji mieszkańca,/
Dóbr swych połowę na rzecz jego traci;/
Drugą połowę skarb publiczny bierze,/
A w końcu życiem samym winowajcy/
Doża dowolnie może rozporządzić./
Dziś ten artykuł potępia cię, Żydzie,/
Bo z procedury całej się wykrywa,/
Że tak pośrednio, jak i bezpośrednio/
Groziłeś życiu obżałowanego<pe><slowo_obce>obżałowany</slowo_obce> (daw.) --- oskarżony o coś; podsądny.</pe>;/
Dlatego wyżej przytoczona kara/
Dosięga ciebie i twe posiadłości./
O miłosierdzie błagaj u stóp doży.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GRACJANO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Błagaj, niech ci się powiesić dozwoli./
Ale gdyś cały utracił majątek,/
Gdy nie masz grosza na kupno postronka,/
A więc publicznym kosztem będziesz wisiał.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DOŻA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Byś uczuć naszych sam poznał różnicę,/
Wprzód niźli błagasz, daruję ci życie./
Twych dóbr połowę zabiera Antonio,/
Ale część tego, co do skarbu wpływa,/
Jeszcze pokorą możesz uratować.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Z Antonia części nic odjąć nie wolno.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Nie, zabierz życie; nie błagam o życie;/
Dom mój zabierasz, zabierając słupy,/
Co go wspierają; wydzierasz mi życie,/
Gdy mi z rąk bierzesz wszystko to, czym żyję.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>Antonia</osoba></didaskalia>
<kwestia><strofa>A ty, czym twoją pokażesz mu litość?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GRACJANO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Daj mu postronek gratis, lecz nic więcej.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><begin id="b1718629780185-1886453001"/><motyw id="m1718629780185-1886453001">Sąd</motyw>Niech wyrok sądu, miłosierdzie doży/
Wrócą Żydowi połowę majątku./
Drugą połowę, aż do jego śmierci,/
Na przechowanie zatrzymam u siebie,/
A potem wszystko temu wiernie spłacę,/
Który niedawno córkę jego wykradł./
Dwa jednak inne dołożę warunki:/
Za tyle łaski chrzest przyjmie natychmiast/
I w trybunale urzędownie stwierdzi/
Donację<pe><slowo_obce>donacja</slowo_obce> (z łac.) --- darowizna.</pe> wszystkich swoich posiadłości/
Córce i swemu synowi Lorenzo.<end id="e1718629780185-1886453001"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DOŻA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jeśli warunków obu nie dopełni,/
Ja odwołuję słowo przebaczenia.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Żydzie, czy na to przystajesz?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Przystaję.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Więc, sekretarzu, akt wygotuj śpiesznie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SHYLOCK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Pozwólcie teraz, żebym się oddalił,/
Bo mi jest słabo. Akt przyślijcie za mną,/
Podpiszę w domu.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DOŻA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Możesz się oddalić.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GRACJANO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dwóch chrzestnych ojców do chrztu cię powiedzie;/
Gdybym był sędzią, dodałbym dziesięciu<pe><slowo_obce>Dwóch chrzestnych (...) Gdybym był sędzią, dodałbym dziesięciu</slowo_obce> --- tradycyjnie w anglosaskim systemie prawnym o winie lub niewinności osoby oskarżonej w procesie karnym decyduje ława przysięgłych, złożona z 12 osób (sędzia wyznacza tylko wymiar kary, jeśli przysięgli orzekną winę); współczesny Szekspirowi komediopisarz Ben Johnson w komedii <tytul_dziela>The Devil is an Ass</tytul_dziela> nazywa przysięgłych ,,chrzestnymi ojcami wedle prawa" (akt V, scena 5), to samo określenie pojawia się w <tytul_dziela>The Muse's Looking-Glass</tytul_dziela> (1630) Thomasa Randolpha oraz u Williama Bulleyna w jego <tytul_dziela>A Dialogue bothe pleasaunte and pietifull (...) against the fever Pestilence</tytul_dziela> (1564).</pe>,/
Żeby powiedli cię na szubienicę.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wychodzi <osoba>Shylock</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>DOŻA</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>Porcji</osoba></didaskalia>
<kwestia><strofa>
Racz dzisiaj przyjąć obiad w moim domu.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Z żalem nie mogę przyjąć zaproszenia,/
Bo mnie do Padwy obowiązek woła;/
Wenecję muszę bez zwłoki opuścić.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DOŻA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Boleję, że tak nagle nas opuszczasz.</strofa>
<didaskalia>do <osoba>Antonia</osoba></didaskalia>
<strofa>Pokaż się wdzięcznym temu doktorowi,/
Bo wielkiej ceny oddał ci usługę.
</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wychodzą <osoba>Doża</osoba>, senatorowie i służba.</didaskalia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Drogi doktorze, ja i mój przyjaciel/
Przez mądrość twoją uszliśmy szczęśliwie/
Okrutnej kary; za twoje zabiegi/
Zechciej uprzejmie z naszej przyjąć ręki/
Te trzy tysiące dukatów Shylocka<pe><slowo_obce>Te trzy tysiące dukatów Shylocka</slowo_obce> --- tj. kwotę pożyczoną od Shylocka, która wcześniej miała mu być zwrócona.</pe>.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
A oprócz tego na zawsze bądź pewny/
Naszej wdzięczności i miłości naszej.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Sumienie nasze najlepiej nas płaci./
Szczęśliwy, że was mogłem uratować,/
W moim sumieniu jestem zapłacony./
Moją nauką nigdym nie frymarczył<pe><slowo_obce>frymarczyć</slowo_obce> (daw.) --- kupczyć, handlować.</pe>./
Przyjaźń mi waszą zachowajcie, proszę,/
A teraz bądźcie zdrowi i szczęśliwi!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Kochany sędzio, jedno jeszcze słowo./
Przyjmij co od nas, już nie jak zapłatę,/
Lecz jak pamiątkę. Dozwól mi dwie łaski:/
Śmiałość mi przebacz, daru nie odmawiaj.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Trudno odmówić tylu naleganiom./
Dla twej miłości przyjmę na pamiątkę/
Twe rękawiczki i pierścień ten z palca./
Nie cofaj ręki, na tym poprzestanę,/
A ty zapewne nie zechcesz odmówić.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ten pierścień, sędzio, zbyt małej jest wagi/
I wstyd mi taką dawać ci drobnostkę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Ja znowu nie chcę nic innego przyjąć,/
A szczerze pragnę dostać, o co proszę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Ten pierścień droższy dla mnie nad swą cenę./
Najdroższy brylant, który w całym mieście/
Przez obwieszczenia znaleźć mi się uda,/
Dam ci w podarku, ten zostaw mi tylko.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Szczodry, jak widzę, jesteś w obietnicach./
Tyś mnie nauczył żebrać, teraz uczysz,/
Jak żebrakowi trzeba odpowiadać.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Słuchaj, ten pierścień dostałem od żony,/
Której przysiągłem, kładąc go na palec,/
Że go nie sprzedam, nie dam ani stracę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Dobra wymówka, aby dar zatrzymać./
Jeśli twa żona przy zdrowych jest zmysłach,/
Wie, za co pierścień dostałem w nagrodę,/
Niedługo w sercu zachowa urazę./
Lecz dosyć na tym; bywajcie mi zdrowi!
</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wychodzą <osoba>Porcja</osoba> i <osoba>Nerissa</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Dobry Bassanio, daj mu ten pierścionek./
Niech miłość moja i jego zasługi/
Ten raz rozkazy żony twej przeważą.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Śpiesz się, Gracjano, ponieś mu pierścionek,/
A jeśli możesz, przyprowadź go z sobą,/
W Antonia domu będziemy czekali.
</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wychodzą.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA II</naglowek_scena>

<didaskalia>Wenecja. Ulica.</didaskalia>

<didaskalia>Wchodzą <osoba>Porcja</osoba> i <osoba>Nerissa</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Wyszukaj Żyda; niechaj akt podpisze,/
A wracaj śpiesznie. Wyjeżdżamy w nocy/
I powrót mężów dniem wyprzedzim całym./
Miły gościniec<pe><slowo_obce>gościniec</slowo_obce> --- tu: prezent przywieziony z podróży.</pe> niesiem dla Lorenza.
</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wchodzi <osoba>Gracjano</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>GRACJANO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Piękny doktorze, szczęście, żem cię znalazł./
Pan mój, Bassanio, po lepszym namyśle/
Daje ci pierścień i na obiad prosi.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Pierścień z wdzięcznością przyjmuję, obiadu/
Przyjąć nie mogę; przeproś go ode mnie./
Proszę cię także, pokaż, jeśli możesz,/
Sekretarzowi memu dom Shylocka.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GRACJANO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Chętnie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>NERISSA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa><wers_cd>Wprzód z panem chwilę chcę pomówić.</wers_cd></strofa>
<didaskalia>na stronie do <osoba>Porcji</osoba></didaskalia>
<strofa>Spróbuję pierścień wyłudzić od męża,/
Który na palcu wiecznie nosić przysiągł.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dostaniesz, ręczę. Będą po staremu/
Kląć się, że dali mężczyznom pierścionki,/
Lecz my bezczelność spłacim bezczelnością,/
A klęciem klęcie. Wiesz, gdzie się zejść mamy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>NERISSA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Prowadź mnie teraz do Shylocka domu.
</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wychodzą.</didaskalia>




<naglowek_akt>AKT PIĄTY</naglowek_akt>



<naglowek_scena>SCENA I</naglowek_scena>

<didaskalia>Belmont. Aleja prowadząca do domu <osoba>Porcji</osoba>.</didaskalia>

<didaskalia><osoba>Lorenzo</osoba> i <osoba>Jessica</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><begin id="b1718343920193-2588605199"/><motyw id="m1718343920193-2588605199">Księżyc, Noc, Wiatr, Drzewo, Pocałunek, Miłość, Tęsknota</motyw>Jak jasny księżyc! W takiej jak ta nocy,/
Kiedy wiatr słodki drzew całował szczyty,/
One całunków nie zdradzały szumem,/
Troilus<pe><slowo_obce>Troilus</slowo_obce> (mit. gr.) --- młody książę Troi, syn Priama; wg legendy średniowiecznej zakochany w Kresydzie, wzór wiernego kochanka; po innych autorach (m.in. Bocaccio, Chaucer) rozwiniętą wersję tej historii miłosnej przedstawił także Szekspir, w sztuce <tytul_dziela>Troilus i Kresyda</tytul_dziela> (1602).</pe> stąpał po trojańskich murach/
I słał westchnienia ku greckim obozom/
Do swej Kresydy<pe><slowo_obce>Kresyda</slowo_obce> --- postać ze średniowiecznych i renesansowych opowieści o wojnie trojańskiej: Trojanka, córka kapłana Kalchasa, ukochana księcia Troilusa, w ramach wymiany zakładników wysłana do obozu Greków.</pe>.<end id="e1718343920193-2588605199"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JESSICA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>W takiej jak ta nocy</wers_cd>/
Tysbe<pe><slowo_obce>Tysbe</slowo_obce> (mit. gr.) --- bohaterka jednej z opowieści poematu <tytul_dziela>Przemiany</tytul_dziela> Owidiusza: ukochana Pyrama. Kochankowie należeli do zwaśnionych rodzin, porozumiewali się potajemnie przez szparę w murze. Tysbe, która przyszła pierwsza na umówione spotkanie, zobaczyła lwa i uciekła, gubiąc przy tym okrycie. Pyram, widząc poszarpaną szatę i sądząc, że Tysbe zginęła, popełnił samobójstwo. Gdy Tysbe odkryła jego ciało, również odebrała sobie życie. Romantyczna opowieść o Pyramie i Tysbe, bardzo popularna w średniowieczu i renesansie, znalazła odbicie w dramacie Szekspira <tytul_dziela>Romeo i Julia</tytul_dziela> (1597).</pe>, z traw rosę lękliwie strząsając,/
Lwa groźnym cieniem nagle przerażona,/
Z trwogą pierzchnęła.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>W takiej jak ta nocy</wers_cd>/
Dydona<pe><slowo_obce>Dydona</slowo_obce> --- legendarna królewna fenicka, założycielka i królowa Kartaginy; w <tytul_dziela>Eneidzie</tytul_dziela> Wergiliusza zakochana w Eneaszu, trojańskim księciu, który uciekł z płonącej Troi ze swoim ojcem, synem i garstką towarzyszy; chciała oddać mu swą rękę i władzę nad miastem, ale mimo jej próśb posłuszny woli bogów Eneasz porzucił ją i odpłynął do Italii, by założyć tam nowe państwo; zrozpaczona Dydona przeklęła go i popełniła samobójstwo; <slowo_obce>w ręku z gałązką wierzbową</slowo_obce>: symbolem żałoby po stracie kochanka.</pe>, w ręku z gałązką wierzbową,/
Na pustym brzegu wzywała kochanka,/
Ażeby wrócił.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JESSICA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>W takiej jak ta nocy</wers_cd>/
Medea<pe><slowo_obce>Medea</slowo_obce> (mit. gr.) --- czarodziejka, córka króla Kolchidy, zakochana w Jazonie, pomogła mu zdobyć złotego runo, po czym uciekła z nim i została jego żoną; na prośbę Jazona swoimi czarami przywróciła młodość jego ojcu Ajzonowi (łac. <slowo_obce>Aeson</slowo_obce>).</pe> zioła czarowne zbierała,/
Którymi ciału starego Ezona/
Wróciła młodość.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>W takiej jak ta nocy</wers_cd>/
Dom opuściła ojcowski Jessica/
I biegła z swoim rozrzutnym kochankiem/
W Belmont się schronić.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JESSICA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>W takiej jak ta nocy</wers_cd>/
Młody Lorenzo miłość jej przysięgał,/
Wykradł jej duszę tysiącami przysiąg,/
Przysiąg fałszywych.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>W takiej jak ta nocy</wers_cd>/
Piękna Jessica, malutka złośnica,/
Kochanka swego ciężko spotwarzyła;/
On jej przebaczył.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JESSICA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Przenocowałabym</wers_cd>/
Wszystkie twe noce, ale ktoś nadchodzi.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wchodzi <osoba>Stefano</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<begin id="b1718349223030-3096055422"/><motyw id="m1718349223030-3096055422">Noc, Milczenie</motyw>Któż się tak śpieszy wśród milczenia nocy?
<end id="e1718349223030-3096055422"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Swój, wasz przyjaciel.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Imię, przyjacielu.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jestem Stefano, przynoszę wiadomość,/
Że pani moja jeszcze przed świtaniem/
Do Belmont wróci. Teraz u stóp krzyża/
Klęczy w pokorze i zanosi modły/
O dnie szczęśliwe swojego zamęścia.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Kto z nią przybywa?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFANO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nikt oprócz Nerissy</wers_cd>/
I pustelnika. Czy pan już powrócił?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Nie, dotąd żadnej o nim wiadomości./
Teraz, Jessico, wracajmy do domu,/
Pomyślmy, jakby piękną panią naszą/
W chwili powrotu witać uroczyście.
</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wchodzi <osoba>Lancelot</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>LANCELOT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Hola, ho! Hola, ho! Hola, ho!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Kto tam woła?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCELOT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Hola, ho! Czy nie widziałeś przypadkiem pana Lorenzo, pana Lorenzo? Hola, ho!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Przestań wrzeszczeć, człowieku, tu jestem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCELOT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Hola, ho! A gdzie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCELOT</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Więc mu powiedz, że przyszła poczta od mojego pana z pełnym rogiem<pe><slowo_obce>z pełnym rogiem</slowo_obce> --- nawiązanie do mitycznego rogu obfitości, stale napełniającego się pożywieniem.</pe> dobrych nowin. Pan mój wraca przed świtaniem.</akap></kwestia>

<didaskalia>Wychodzi.</didaskalia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Idźmy, o droga, w domu na nich czekać./
Ale nie, po co w murach się zamykać?/
Dobry Stefano, zapowiedz służącym,/
Że lada chwila pani się pokaże./
Każ wyjść kapeli na wolne powietrze.</strofa>

<didaskalia>Wychodzi <osoba>Stefano</osoba>.</didaskalia>

<strofa>Jak słodko drzemie światło na pagórku!/
<begin id="b1718352084904-1038481151"/><motyw id="m1718352084904-1038481151">Muzyka, Noc</motyw>Tu siądźmy, tutaj niech muzyki fale/
W uszy nam płyną; nocy miękka cichość/
Słodkiej harmonii przystoi najlepiej.<end id="e1718352084904-1038481151"/>/
<begin id="b1718352223826-3759589338"/><motyw id="m1718352223826-3759589338">Niebo, Gwiazda, Muzyka</motyw>Usiądź, Jessico; spojrzyj, jak sklep<pe><slowo_obce>sklep</slowo_obce> (daw.) --- sklepienie.</pe> nieba/
Jasno wybity złotymi gwiazdami;/
Najmniejsza kula wśród gwiazd tych tysiąca/
W biegu swym śpiewa<pe><slowo_obce>Najmniejsza kula wśród gwiazd tych tysiąca w biegu swym śpiewa...</slowo_obce> --- mowa o tzw. <slowo_obce>harmonii sfer</slowo_obce>, przepełniającej kosmos, niesłyszalnej dla ludzi muzyce; wg dawnej koncepcji pitagorejczyków, popularnej aż do XVII w., orbity (sfery) ciał niebieskich pozostają ze sobą w takich samych prostych stosunkach liczbowych jak dźwięki muzyki, zatem wszechświat rozbrzmiewa nieustającą harmonią, której ludzie nie słyszą, gdyż żyją wśród niej od urodzenia.</pe> jak anioł niebieski,/
Wtórując chórom młodych cherubinów<pe><slowo_obce>cherubini</slowo_obce> --- występujące w Biblii potężne istoty nadprzyrodzone, skrzydlaci strażnicy, pomagający Bogu w rządzeniu światem; wg tradycji mają młodzieńcze, ludzkie rysy, stoją wysoko w niebiańskiej hierarchii.</pe>./
Taka harmonia w nieśmiertelnych duszach;/
Ale dopóki w tym błocie znikomym/
Duch nasz zamknięty, nie możem jej słyszeć.<end id="e1718352223826-3759589338"/></strofa>

<didaskalia>Wchodzi muzyka.</didaskalia>

<strofa>Zacznijcie, hymnem rozbudźcie Dianę<pe><slowo_obce>Diana</slowo_obce> (mit. rzym.) --- dziewicza bogini łowów i księżyca, odpowiednik gr. Artemidy; tu w jej imieniu głoska ,,i" czytana jako zgłoskotwórcza: Di-a-na.</pe>,/
Najsłodsze tony ślijcie w pani uszy,/
Niech ją muzyka przyciągnie do domu.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Muzyka.</didaskalia>


<naglowek_osoba>JESSICA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Słodka muzyka wesele mi kradnie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Bo twoje myśli pod władzę swą bierze./
<begin id="b1718352912844-1566663883"/><motyw id="m1718352912844-1566663883">Koń, Zabawa, Muzyka</motyw>Rzuć tylko oczy na swawolne stado/
Nieujeżdżonych, dzikich, młodych źrebiąt,/
Jak rżą, jak skaczą po łąkach szalone,/
Posłuszne tylko krwi gorącej w żyłach;/
Lecz niech przypadkiem usłyszą głos trąby/
Lub jakikolwiek dźwięk uszami schwycą,/
Ujrzysz, jak całe wstrzymuje się stado,/
Z dzikiej źrenicy łagodność wygląda,/
Słodkiej muzyki zbudzona potęgą.<end id="e1718352912844-1566663883"/>/
<begin id="b1718353054030-2498088255"/><motyw id="m1718353054030-2498088255">Muzyka</motyw>Stąd to poeci mówią, że Orfeusz<pe><slowo_obce>Orfeusz</slowo_obce> (mit. gr.) --- niezrównany tracki śpiewak i poeta, swoim śpiewem uspokajał dzikie bestie i poruszał nawet rzeczy nieożywione.</pe>/
Ciągnął za sobą lasy, wody, skały,/
Bo nie ma duszy tak wściekłej, tak twardej,/
By jej na chwilę nie zmiękczyły pieśni.<end id="e1718353054030-2498088255"/>/
<begin id="b1718353071058-3971391704"/><motyw id="m1718353071058-3971391704">Muzyka, Zło</motyw>Człowiek, co nie ma w swych piersiach muzyki,/
Którego rzewne nie wzruszają tony,/
Do zdrad, podstępów, grabieży jest skłonny,/
Duch jego ciężki jak ciemności nocne,/
A myśli jego tak jak Ereb<pe><slowo_obce>Ereb</slowo_obce> (mit. gr.; z gr. <slowo_obce>erebos</slowo_obce>: mrok) --- bóg ciemności, a także określenie podziemnej krainy zmarłych (Hadesu) albo najgłębszej i najciemniejszej jej części (Tartaru).</pe> czarne.<end id="e1718353071058-3971391704"/>/
Takiemu nigdy nie ufaj. Słuchajmy!
</strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Porcja</osoba> i <osoba>Nerissa</osoba> pokazują się w odległości.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
To światło w moim goreje<pe><slowo_obce>gorzeć</slowo_obce> (daw.) --- palić się, płonąć.</pe> przedsieniu<pe><slowo_obce>przedsień</slowo_obce> --- przednia część sieni, przedsionek.</pe>,/
Uboga lampa jak daleko błyszczy!/
Pośród złych ludzi tak czyn dobry świeci./
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>NERISSA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Gdy księżyc jaśniał, nie znać<pe><slowo_obce>nie znać</slowo_obce> --- tu: nie widać.</pe> było lampy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Tak większa chwała mniejszą chwałę gasi./
Namiestnik króla króla blaskiem świeci,/
Nim król przybędzie; wtedy jego światłość/
Znika jak strugi wędrujące fale/
Wśród oceanu. Lecz słuchaj, muzyka!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>NERISSA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
To zwykła domu twojego kapela.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<begin id="b1718354096746-1003010385"/><motyw id="m1718354096746-1003010385">Noc, Muzyka</motyw>Wszystko, jak widzę, względnie tylko dobre./
Muzyka w nocy słodsza mi się zdaje.
<end id="e1718354096746-1003010385"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>NERISSA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Bo głucha cichość wdzięku jej przyczynia.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dla obojętnych, roztargnionych uszu/
Wrona tak słodko jak skowronek śpiewa,/
I słowik nawet, gdyby we dnie nucił/
Wśród gęsi gęgu, może od strzyżyka<pe><slowo_obce>strzyżyk</slowo_obce> --- mały ruchliwy ptak, pospolity w zaroślach.</pe>/
Lepszym nie wydałby się muzykantem./
Rzecz każda, tylko gdy w porę się jawi,/
Doskonałości otrzymuje palmę./
Cichość! Jak księżyc śpi z Endymionem<pe><slowo_obce>Endymion</slowo_obce> (mit. gr.) --- piękny pasterz, ukochany bogini księżyca Selene; na jej prośbę Zeus obdarzył go wieczną młodością i pogrążył w wiecznym śnie w grocie, w której go odtąd odwiedzała w księżycowe noce; tu w jego imieniu ,,i" czytane jako zgłoskotwórcze: En-dy-mi-o-nem.</pe>/
I nie chce, żeby zbudziła go wrzawa.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Ustaje muzyka.</didaskalia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Głos to jest Porcji albo słuch mnie zwodzi.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Poznał mnie, widzę, jak ślepy kukułkę ---/
Po szpetnym głosie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>O, witaj nam, pani!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Za mężów zdrowie błagałyśmy Boga,/
Może te modły powrót ich przyśpieszą./
Czy już wrócili?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Nie wrócili jeszcze,</wers_cd>/
Lecz ich posłaniec przed chwilą oznajmił,/
Że są już blisko.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Śpiesz się więc, Nerisso,</wers_cd>/
Nakaż służącym, niech nie robią wzmianki,/
Żeśmy na chwilę dom ten opuściły;/
A i wam także milczenie zalecam.
</strofa></kwestia>

<didaskalia>Słychać odgłos trąbki.</didaskalia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
To mąż twój, pani, słyszę jego trąbkę./
O nas się nie bój, nie mrukniemy słowa.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<begin id="b1718363968005-1764128935"/><motyw id="m1718363968005-1764128935">Noc, Choroba, Cierpienie, Cień</motyw>Noc ta się zdaje tylko dniem w chorobie,/
Bledszym z cierpienia; dzień tak się wydaje,/
Kiedy się słońce utuli za chmury.
<end id="e1718363968005-1764128935"/></strofa></kwestia>

<didaskalia>Wchodzą <osoba>Antonio</osoba>, <osoba>Bassanio</osoba>, <osoba>Gracjano</osoba> i ich służba.</didaskalia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Z antypodami<pe><slowo_obce>antypodowie</slowo_obce> (z gr. <slowo_obce>antipodes</slowo_obce>: naprzeciw stopy) --- ludzie mieszkający na antypodach, tj. po przeciwnej stronie kuli ziemskiej.</pe> dzień byśmy nasz mieli,/
Gdybyś za słońce wschodzić tylko chciała<pe><slowo_obce>Gdybyś za słońce wschodzić tylko chciała</slowo_obce> --- tzn. gdybyś zechciała wschodzić zamiast słońca, zastępować je.</pe>.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<begin id="b1718364309199-750930984"/><motyw id="m1718364309199-750930984">Żona, Słońce, Światło, Mąż, Noc</motyw>Niech będę słońcem, lecz tylko dla ciebie:/
Żona, co wszystkim zarówno chce świecić,/
Nad mężem tylko noc zawiesi czarną.<end id="e1718364309199-750930984"/>/

Lecz niech się wszystko z bożą dzieje wolą!/
Witaj, o mężu, witaj w twoim domu!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dzięki ci. Witaj mego przyjaciela;/
To jest Antonio, drogi mój Antonio,/
Któremu tylem jest obowiązany.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
O, bardzo wiele, bo on, jak słyszałam,/
Ciężkie za ciebie wziął zobowiązanie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Już mi za wszystko sowicie zapłacił.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jak są nam miłe twoje odwiedziny,/
Nie czczym wyrazem dowiodę ci, panie,/
Dlatego grzecznych oświadczeń ci skąpię.</strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Gracjano</osoba> i <osoba>Nerissa</osoba> rozmawiają na stronie.</didaskalia>


<naglowek_osoba>GRACJANO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Krzywdzisz mnie, świadkiem ten księżyc na niebie,/
Sekretarzowi sędzi go oddałem./
Chciałbym w rzezańca<pe><slowo_obce>rzezaniec</slowo_obce> (daw.) --- eunuch, kastrat.</pe> zmienić pisarczyka,/
Gdy cię ta sprawa tak mocno dotyka.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Jak to? Już wojna? Co ją zapaliło?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GRACJANO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Złota obrączka, ubogi pierścionek,/
Który mi dała, którego dewiza<pe><slowo_obce>dewiza</slowo_obce> --- tu: wyryty na przedmiocie krótki napis z myślą przewodnią.</pe>/
Nie większą miała poetyczną wartość/
Od nożownika dewizy na trzonku:/
»Kochaj mnie szczerze, a nie zgub mnie, proszę«.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>NERISSA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Co o poezji pleciesz, o wartości?/
Czy nie przysiągłeś, kiedy ci go dałam,/
Że go nie zdejmiesz z palca aż do śmierci,/
Że go po śmierci do grobu zabierzesz?/
Jeśli nie dla mnie, to dla przysiąg własnych/
Trzeba ci było wiernie go zachować./
Sekretarzowi dał go! Ten sekretarz/
Nie będzie nigdy włosa miał na brodzie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GRACJANO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Będzie, byleby wyrósł na mężczyznę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>NERISSA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tak, gdy dziewczyna wyrośnie na męża.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GRACJANO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Klnę się na duszę, pierścień ten oddałem/
Biednemu dziecku, małemu chłopięciu,/
Twojego wzrostu, sędzi wyrostkowi;/
Nie chciał innego poczestnego<pe><slowo_obce>poczestne</slowo_obce> --- podarunek honorowy; honorarium, wynagrodzenie; od słowa <slowo_obce>cześć</slowo_obce>: szacunek, poważanie.</pe> przyjąć./
Powiedz sumiennie, mógłżem mu odmówić?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Otwarcie powiem, niedobrze zrobiłeś,/
Żeś dał tak łatwo pierwszy prezent żony,/
Rzecz, którąś włożył na palec śród przysiąg,/
Wiernością przybił do twojego ciała./
Ja także dałam pierścień kochankowi,/
On także przysiągł zachować go wiernie/
I jestem przysiąc gotowa za niego,/
Że by go z palca nie zdjął, nie odstąpił/
Za świata skarby. Wierzaj mi, Gracjano,/
Dałeś twej żonie słuszny powód żalu./
Ja na jej miejscu straciłabym rozum.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<didaskalia>na stronie</didaskalia>
<kwestia><strofa>Ach, czemuż sobie nie uciąłem ręki,/
Abym mógł przysiąc, że ją utraciłem,/
Pierścienia broniąc!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GRACJANO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Bassanio dał także</wers_cd>/
Pierścień sędziemu, który nań zasłużył,/
O który prosił; a jego sekretarz,/
Co się umęczył, akta redagując,/
O mój się uparł; ni jeden, ni drugi/
Nie chciał innego przyjąć honorarium.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jakiż to pierścień dałeś mu, Bassanio?/
Nie ten, przypuszczam, który ja ci dałam?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Gdybym chciał kłamstwo do błędu przyrzucić,/
Przeczyłbym temu. Lecz widzisz mój palec;/
Palec jest nagi, zniknął z niego pierścień,</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Jak z twego serca i prawda, i wiara./
Niebo mi świadkiem, że do twego łoża/
Nie wstąpię, póki nie ujrzę pierścionka.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Gdybyś wiedziała, komu dałem pierścień,/
Gdybyś wiedziała, za kogom dał pierścień,/
Gdybyś wiedziała, za co dałem pierścień,/
Z jaką niechęcią odstąpiłem pierścień,/
Gdy nie chciał przyjąć nic, ten tylko pierścień,/
Wiem, że by zaraz gniewy twe ostygły.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Gdybyś znał cnoty, które miał ten pierścień,/
Gdybyś znał wartość tej, co dała pierścień,/
Honor, co wzywał, byś zachował pierścień,/
Nie tak byś łatwo z palca zsunął pierścień;/
Bo gdzie jest człowiek tyle bezrozumny,/
Aby upornie stał przy swym żądaniu,/
Gdybyś był bronił szczerze i gorliwie,/
Jak świętej rzeczy, mego podarunku?/
Tak jak Nerissa, i ja też przysięgam,/
Że mój dziś pierścień jakaś ma kobieta.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Nie, na mój honor, nie, na moją duszę,/
Nie, nie kobieta, ale doktor prawa,/
Który z pogardą złoto me odrzucił,/
O pierścień prosił; odmówiłem naprzód;/
Widziałem, z jaką urazą odchodził/
Ten, który drogie mego przyjaciela/
Ocalił życie. I cóż miałem robić?/
Kochana, pierścień musiałem mu posłać,/
Zmuszony wstydem i sumienia głosem./
Miałżem oszpecić niewdzięczności plamą/
Czysty mój honor? Przebacz mi, o droga!/
Ale przysięgam na te jasne gwiazdy,/
Że gdybyś była przytomna, ty sama/
Zdjęłabyś pierścień i dała go sędzi.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Niechże ten doktor w strony te nie zjeżdża./
Gdy dostał klejnot, którym tak kochała,/
Któryś miał chować dla mojej miłości,/
I ja też będę równie szczodrobliwa,/
Dla niego będzie wszystko, co jest moje,/
Nawet me ciało i mężowskie łoże./
Poznać go, wierzaj, nietrudno mi będzie./
Strzeż mnie jak Argus<pe><slowo_obce>Argos</slowo_obce> (mit. gr.), łac. <slowo_obce>Argus</slowo_obce> --- stuoki, zawsze czuwający olbrzym, pilnujący nimfy Io na rozkaz bogini Hery.</pe>, nie opuszczaj domu,/
Bo ile razy zostawisz mnie samą,/
Przysięgam na mój honor dotąd czysty,/
Że bez doktora spać się nie położę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>NERISSA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
I ja nie myślę spać bez sekretarza./
Wiesz, co cię czeka, jeśli się oddalisz.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GRACJANO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Niechże sekretarz nie wpadnie mi w ręce:/
Jeśli go złapię, pióro mu ukręcę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Ja nieszczęśliwą sporów tych przyczyną.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie trap się. Mimo to miło cię widzieć.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Daruj mi, Porcjo, błąd ten przymuszony,/
A w przytomności tych wszystkich przyjaciół/
Przysięgam, droga, na jasne twe oczy,/
W których się widzę...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Słyszycie, co mówi?</wers_cd>/
We dwu mych oczach podwójnie się widzi,/
Raz w każdym oku; mam wierzyć przysiędze,/
Którą wykonał na swe dwie postacie?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Błąd mi ten przebacz! Przysięgam na duszę,/
Że ci raz drugi nie złamię przysięgi.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Dla jego szczęścia życie naraziłem,/
A od mąk strasznych ten mnie uratował,/
Który dziś pierścień Bassania posiada./
Teraz powtórnie głową moją ręczę,/
Że mąż twój więcej nie złamie ci wiary.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Bądź mu rękojmią; daj mu ten pierścionek/
I zaleć, żeby lepiej go pilnował.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Weź i przysięgnij zachować go wiernie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ach! To pierścionek, który sędzi dałem!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Mnie go dał sędzia. Daruj mi, Bassanio,/
Lecz doktor ze mną spał za ten pierścionek.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>NERISSA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Przebacz mi także, dobry mój Gracjano,/
Lecz ów wyrostek, sekretarz doktora,/
Za ten pierścionek noc przepędził ze mną.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GRACJANO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
To coś wygląda, jakby szarwark<pe><slowo_obce>szarwark</slowo_obce> --- przymusowe świadczenia w robociźnie wykonywane przez ludność wiejską dla publicznego pożytku, najczęściej przy budowie i naprawie dróg, mostów i wałów przeciwpowodziowych.</pe> w lecie,/
Gdy dobrą drogę lud naprawiać śpieszy./
Mamyż mieć rogi, nim na nie zasłużym?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Mów trochę skromniej. Sprawa ta was dziwi;/
Oto list, który rzecz wyjaśni całą;/
Jest to list z Padwy, pisze go Bellario./
Tam wyczytacie, że Porcja doktorem,/
Nerissa była jego sekretarzem./
Że wkrótce po was dom ten opuściłam,/
Wróciłam tylko na chwilę przed wami,/
To wam potwierdzi Lorenza zeznanie./
Raz jeszcze witaj, Antonio! Dla ciebie/
Mam stokroć lepsze nowiny w zapasie,/
Niż się spodziewasz; list ten otwórz tylko,/
A w nim wyczytasz, że trzy twe okręty/
Wbiegły do portu z bogatym ładunkiem./
Jakim przypadkiem list ten wpadł mi w ręce,/
Nie pytaj teraz.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Z dziwu oniemiałem.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Byłaś doktorem, a jam cię nie poznał!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GRACJANO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Tenli sekretarz rogi mi przyprawi?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>NERISSA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
On sam, a wtedy dotrzyma ci słowa,/
Kiedy na męża wyrośnie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BASSANIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Doktorze,</wers_cd>/
Będziesz mi słodkim nocy towarzyszem,/
A gdy odjadę, śpijże z moją żoną.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dałaś mi życie i z czego żyć dajesz,/
Bo tu niemylne wyczytuję wieści,/
Że me okręty wróciły szczęśliwie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Słuchaj, Lorenzo, młody mój sekretarz/
Ma i dla ciebie dobre wiadomości.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>NERISSA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Za które żadnych kosztów nie wymaga./
Masz akt zapisu, którym Żyd bogaty/
Wszystkie wam skarby leguje<pe><slowo_obce>legować</slowo_obce> (daw.) --- zapisywać w testamencie.</pe> po śmierci.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LORENZO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O piękne panie, wy spuszczacie mannę<pe><slowo_obce>manna</slowo_obce> --- w Biblii: pokarm, który został zesłany Izraelitom przez Boga w trakcie ich wędrówki przez pustynię po ucieczce z Egiptu (Wj 16,14--15; Lb 11,7--9).</pe>/
Na pustą drogę zgłodniałego ludu.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PORCJA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Już świta prawie; widać z waszych oczu,/
Że wszystko jeszcze nie dosyć wam jasne;/
Idźmy do domu; tam z nas wywód słowny/
Możecie ciągnąć i wszystko wyświecić.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GRACJANO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Niech i tak będzie. Pierwszy wywód słowny,/
Który z mej pięknej wyciągam Nerissy,/
Jest, czy chce czekać przyszłego wieczora,/
Czy też spać woli, choć już świtu pora;/
A gdy dzień przyjdzie, nocy będę wzywać,/
Bym z sekretarzem akta mógł spisywać./
Odtąd zaś, póki stanie mi istnienia,/
Jak własnych źrenic będę strzegł pierścienia.
</strofa></kwestia>

</dramat_wierszowany_l></utwor>