<utwor>
<rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/shakespeare-dwaj-panowie-z-werony/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Shakespeare, William</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Dwaj panowie z Werony</dc:title>
<dc:contributor.translator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Koźmian, Stanisław</dc:contributor.translator>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kotwica, Wojciech</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Modrzejewski, Emanuel</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Renesans</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Dramat</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Dramat szekspirowski</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja cyfrowa wykonana przez fundacje Nowoczesna Polska z egzemparza pochodzącego ze zbiorów Doroty Kowalskiej. Utwór powstał w ramach "Planu współpracy z Polonią i Polakami za granicą w 2014 roku" realizowanego za pośrednictwem MSZ w roku 2014. Zezwala się na dowolne wykorzystanie utworu, pod warunkiem zachowania ww. informacji, w tym informacji o stosowanej licencji, o posiadaczach praw oraz o "Planie współpracy z Polonią i Polakami za granicą w 2014 r.".</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/dwaj-panowie-z-werony</dc:identifier.url>
<dc:source.URL xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"/>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">William Shakespeare, Komedie, tom I, tłum. Stanisław Koźmian, Leon Ulrich, wstęp Róża Jabłkowska, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1964.</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Stanisław Koźmian zm. 1922</dc:rights>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">1993</dc:date.pd>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2015-01-07</dc:date>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:relation.hasFormat id="pdf" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/pdf/dwaj-panowie-z-werony.pdf</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-0973-4</meta>
<meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta>
<dc:relation.hasFormat id="html" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/dwaj-panowie-z-werony.html</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-1936-8</meta>
<meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta>
<dc:relation.hasFormat id="txt" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/txt/dwaj-panowie-z-werony.txt</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-2891-9</meta>
<meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta>
<dc:relation.hasFormat id="epub" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/epub/dwaj-panowie-z-werony.epub</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-3969-4</meta>
<meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta>
<dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/mobi/dwaj-panowie-z-werony.mobi</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-5055-2</meta>
<meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/use/7277.jpg</dc:relation.coverImage.url>
    <dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">He is a stone, Walter Crane  (1845–1915), domena publiczna</dc:relation.coverImage.attribution>
    <dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/7277/</dc:relation.coverImage.source>
    <category.legimi>Dramat</category.legimi>
    <category.thema.main>DDA</category.thema.main>
    <category.thema>DDL</category.thema>
    <category.thema>5PX-GB-S</category.thema>
    
    </rdf:Description>
</rdf:RDF>
<dramat_wierszowany_lp>

<abstrakt>
<akap>Walencjo, młody mężczyzna żądny nowych doświadczeń życiowych, wyrusza do
Mediolanu. Jego przyjaciel Protej skrycie kocha się w Julii, nie chce jej
opuszczać i pomimo namów Walencja pozostaje w Weronie.</akap>
<akap>Julia także skrycie
kocha Proteja, wreszcie wyznają sobie miłość. Niestety wkrótce jego ojciec
postanawia wysłać go do Mediolanu, by towarzyszył Walencjowi na dworze
księcia. Kochankowie żegnają się, przyrzekając sobie wierność, jednak po
przybyciu Proteja do Mediolanu sytuacja się komplikuje...</akap>
<akap>
Jedna z pierwszych sztuk Szekspira, komedia romantyczna poruszająca problem
konfliktu pomiędzy męską przyjaźnią a miłosnym afektem. Wyróżnia się postać
Lancy, błazeńskiego służącego Proteja, mówiącego żywą, potoczną prozą.</akap>


</abstrakt>


<nota_red>

<akap>Uwspółcześnienia:</akap>

<akap>Pisownia łączna/rozdzielna, np.:
nie stracony -> niestracony;
nie mieszkanych -> niemieszkanych.</akap>

<akap>Dostosowano interpunkcję do współczesnych zasad, pozostawiając zapis emocjonalny, wykrzykniki i pytajniki wstawiane w funkcji przecinków w środku zdania. Uwspółcześniono pisownię wielką literą po wykrzyknikach i pytajnikach.</akap>

<akap>Poprawiono błędy źródła:
krnąbne -> krnąbrne;
wyginany -> wygnany;
Ześ -> Żeś;
Nie idzie zatem -> Nie idzie za tym;
nieomieszkam -> nie omieszkam;
Cóż to zo kondel -> Cóż to za kondel;
zbesławienia -> zbezsławienia;</akap>

</nota_red>


<autor_utworu>William Shakespeare</autor_utworu>

<nazwa_utworu>Dwaj panowie z Werony</nazwa_utworu>

<lista_osob>

<naglowek_listy>OSOBY</naglowek_listy>

<lista_osoba><osoba>Książę</osoba> --- ojciec <osoba>Sylwii</osoba></lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Walencjo</osoba> --- pan z Werony</lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Protej</osoba> --- pan z Werony</lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Antonio</osoba> --- ojciec <osoba>Proteja</osoba></lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Turio</osoba> --- śmieszny współzawodnik <osoba>Walencja</osoba></lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Eglamur</osoba> --- towarzysz <osoba>Sylwii</osoba></lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Śpiech</osoba> --- sługa <osoba>Walencja</osoba></lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Lanca</osoba> --- sługa <osoba>Proteja</osoba></lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Pantino</osoba> --- sługa <osoba>Antonia</osoba></lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Gospodarz</osoba></lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Bandyci</osoba></lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Julia</osoba></lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Sylwia</osoba></lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Lucetta</osoba> --- służebna <osoba>Julii</osoba></lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Pachołki</osoba>, <osoba>muzykanci</osoba></lista_osoba>

</lista_osob>

<miejsce_czas>Scena w Weronie, Mediolanie i na pograniczu mantuańskim.</miejsce_czas>




<naglowek_akt>AKT PIERWSZY</naglowek_akt>



<naglowek_scena>SCENA PIERWSZA</naglowek_scena>

<didaskalia>Rynek w Weronie.
Wchodzi <osoba>Walencjo</osoba> i <osoba>Protej</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Przestań odradzać, miły mój Proteju./
<begin id="b1418665953507-1102388437"/><motyw id="m1418665953507-1102388437">Młodość, Miłość</motyw>Domowa młodzież ma rozum domowy./
Gdyby nie miłość, która twe dni młode/
Do lubych<pe><slowo_obce>luby</slowo_obce> (daw.) --- miły, przyjemny, kochany.</pe> wejrzeń kochanki przykuła,/
Ja bym cię raczej chciał mieć towarzyszem,/
Byś poznał dziwy świata za granicą,/
Zamiast tu w domu, tkwiąc w gnuśnym<pe><slowo_obce>gnuśny</slowo_obce> --- leniwy, niechętny działaniu.</pe> ospalstwie<pe><slowo_obce>ospalstwo</slowo_obce> (daw.) --- ospałość, skłonność do ciągłego spania.</pe>,/
Marnować młodość próżniactwem bez celu./
Lecz ty się kochasz --- kochaj! Szczęść ci Boże,/
Szczęść i mnie, kiedy miłość mię<pe><slowo_obce>mię</slowo_obce> --- daw. forma  D. i B. zaimka w pozycji nieakcentowanej, analogiczna np. do <slowo_obce>cię</slowo_obce>; dziś: mnie.</pe> przemoże.<end id="e1418665953507-1102388437"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Chcesz gwałtem jechać? Bądź więc zdrów, Walencjo!/
Twego Proteja pomnij<pe><slowo_obce>pomnieć</slowo_obce> (daw.) --- pamiętać, przypominać sobie.</pe>, gdy w podróży/
Ujrzysz rzecz jaką rzadką i ciekawą./
Chciej, bym był twego szczęścia uczestnikiem,/
Gdy szczęście spotkasz --- a w ciężkich trafunkach<pe><slowo_obce>trafunek</slowo_obce> (daw.) --- traf, przypadek.</pe>,/
Jeżeli kiedy w przygodę<pe><slowo_obce>przygoda</slowo_obce> --- tu: nagłe zdarzenie, niebezpieczeństwo.</pe> popadniesz,/
Troskę twą świętym polecaj mym modłom,/
Gdyż bogomodlcą<pe><slowo_obce>bogomodlca</slowo_obce> (daw.) --- modlący się do Boga.</pe> będę twym, Walencjo.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Czy się w miłosnej za mnie modląc księdze?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Modląc się w księdze, którąm umiłował<pe><slowo_obce>którąm umiłował</slowo_obce> --- konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: którą umiłowałem.</pe>.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
W płytkiej powieści o głębokim szale,/
Jako<pe><slowo_obce>jako</slowo_obce> (daw., gw.) --- jak.</pe> Leander<pe><slowo_obce>Leander i Hero</slowo_obce> (mit. gr.) --- tragiczni kochankowie, mieszkający po przeciwnych brzegach cieśniny Hellespont. Hero z woli rodziców została kapłanką Afrodyty i mieszkała na wieży w Sestos, po europejskiej stronie cieśniny; Leander mieszkał w Abydos, na przeciwległym brzegu. Zakochani umówili się, że Leander będzie każdej nocy przypływał do Hero wpław przez Hellespont, po czym powracał nad ranem do swego miasta. By wskazać drogę ukochanemu, Hero zapalała lampę na wieży. Pewnej burzliwej nocy lampa zagasła, miotany przez fale Leander zgubił drogę i utonął. Kiedy Hero zobaczyła jego wyrzucone na brzeg ciało, rzuciła się z wieży.</pe> przepłynął Hellespont<pe><slowo_obce>Hellespont</slowo_obce> --- cieśnina między Półwyspem Bałkańskim a Azją Mniejszą, łącząca Morze Egejskie z morzem Marmara, ob. Dardanele.</pe>?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Treść to głęboka głębszych jeszcze uczuć,/
Bo mu wezbrała miłość za trzewiki.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Prawda. A tyś w niej zabrnął aż za buty,/
Choć Hellespontu nigdyś nie przepłynął.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Co, aż za buty? Chceszże<pe><slowo_obce>chceszże</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą -że; znaczenie: czy chcesz.</pe> szyć mi buty?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie chcę, bo zbyłeś<pe><slowo_obce>zbyć</slowo_obce> (daw.) --- stracić.</pe> buty...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Co?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1419329353581-348166424"/><motyw id="m1419329353581-348166424">Miłość, Szaleństwo</motyw>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Czci zbyłeś,</wers_cd>/
Że się tam kochasz, gdzie wzgardę za jęki ---/
Wstręt za dreszcz westchnień --- dwadzieścia bezsennych,/
Mdłych, czczych masz nocy za jeden błysk szczęścia./
Wygrasz --- to może klęską twa wygrana;/
Przegrasz --- to straszne zdobywasz męczarnie;/
Bądź co bądź, albo rozumem szał kupisz,/
Albo szałowi twój rozum ulegnie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Więc z twych założeń wnosisz, żem szaleniec.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Więc z położenia pono<pe><slowo_obce>pono</slowo_obce> (daw., gw.) --- ponoć, podobno.</pe> nim zostaniesz.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Miłość wyśmiewasz, jam przecież nie miłość.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Miłość twym władcą, bo tobą wskroś włada,/
A ten, co w jarzmo<pe><slowo_obce>jarzmo</slowo_obce> --- rodzaj prymitywnej uprzęży dla bydła roboczego, przen.: niewola.</pe> tak się dał głupocie,/
Mniemam, że w poczet mędrców się nie wpisze.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Lecz wieszcze mówią, że jak w najkraśniejszym/
Pączku tkwi żrący robak, tak i żrąca/
Miłość w umysłach najwznioślejszych mieszka.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>I wieszcze mówią, że jak robak ścina/
Co najrychlejsze pączki, nim rozkwitną,/
Tak miłość młode i wątłe umysły/
Zmienia w szaleństwo, kalecząc je w pączku,/
W samym zawiązku niszcząc ich zieloność/
I piękne przyszłych owoców nadzieje.<end id="e1419329353581-348166424"/>/
Lecz po cóż tracę czas, by radzić tobie,/
Co jesteś tkliwej żądzy zwolennikiem./
Bądź zdrów raz jeszcze. Ojciec mię po drodze/
Czeka, by ujrzeć, jak wsiądę na barkę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
I ja, Walencjo, tam cię odprowadzę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Luby Proteju, nie. Tu się rozstańmy./
Do Mediolanu donoś mi przez listy/
O twym w zalotach szczęściu i o wszystkim,/
Co się tu zdarzy w mej nieobecności,/
A ja cię również nawiedzę moimi.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Wszech ci powodzeń życzę w Mediolanie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tyleż ci w domu, za czym<pe><slowo_obce>za czym</slowo_obce> (daw.) --- po czym; więc, zatem, wobec tego.</pe> już cię żegnam.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Odchodzi.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>On sławę ściga, ja miłość. Przyjaciół/
On swych opuszcza, by im chlubę przynieść,/
Ja siebie, swoich, wszystko --- dla miłości./
Tyś mię zmieniła, Julio, tyś przyczyną,/
Że czas mój trwonię, żem ustał w naukach,/
Że z rad przychylnych, ze świata szyderca,/
Tracę w snach płonnych<pe><slowo_obce>płonny</slowo_obce> (daw.) --- jałowy, nic nieznaczący.</pe> hart duszy i serca.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wchodzi <osoba>Śpiech</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Szczęść ci, Proteju. Gdzie mój pan, czy nie wiesz?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Wraz<pe><slowo_obce>wraz</slowo_obce> (daw.) --- zaraz.</pe> szedł na barkę wsiąść do Mediolanu.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Więc wsiadł już, ręczę sto przeciw jednemu./
Jam istny baran, żem w tył podał barki.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Często tak baran zabłąka się w tyle,/
Skoro się pasterz oddali na chwilę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Stąd więc wywodzisz, że mój pan pasterzem,/
A ja baranem.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Tak, tak, rzecz to znana.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Więc moje rogi są jego rogami,/
Czyli<pe><slowo_obce>czyli</slowo_obce> --- <wyroznienie>czy</wyroznienie> z partykułą -li.</pe> śpię w nocy, czy się budzę z rana.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Głupia odpowiedź i godna barana.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
To jeszcze silniej dowodzi, żem baran.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Prawda, jak również, że twój pan pasterzem.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
O nie, zaprzeczyć temu mogę pewną okolicznością.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
To sęk, gdyż ja ci tego inną dowiodę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pasterz szuka barana, a nie baran pasterza, lecz ja mego pana szukam, a mój pan mię nie szuka, stąd widać, żem nie baran.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Baran dla paszy chodzi za pasterzem, pasterz dla strawy nie chodzi za baranem. Ty gwoli<pe><slowo_obce>gwoli czemuś a. komuś</slowo_obce> (daw.) --- dla, z powodu czegoś a. kogoś.</pe> twym zasługom chodzisz za twym panem, twój pan według<pe><slowo_obce>według</slowo_obce> --- tu daw.: w związku z czymś, z powodu czegoś.</pe> zasług nie chodzi za tobą, stąd więc jesteś baranem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jeszcze jeden taki dowód, a zabeczę: bee!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Lecz słuchaj, czyś mój list Julii doręczył?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A jużci<pe><slowo_obce>jużci</slowo_obce> (daw. gw.) --- oczywiście, pewnie.</pe>, panie; ja, zgubiony baran, list twój oddałem onej<pe><slowo_obce>onej</slowo_obce> (daw.) --- tej.</pe>, wytrefionemu<pe><slowo_obce>trefiony</slowo_obce> (daw.) --- ufryzowany, ułożony w loki.</pe> barankowi, a ona, wytrefiony baranek, mnie, zgubionemu baranowi, nic za trud nie dała.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Brak mi tu pastwiska dla tak licznej trzody baranków.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jeśli brak, a grunt przeciążony, to ją lepiej wybrakuj.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Znów się zgubiłeś, raczej tobie marsz do kata.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co, masz dukata? O, mniej dukata starczy mi za to, żem list nosił.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie rozumiesz; do kata znaczy: do oprawcy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Ej, z dukata w oprawcę --- to mała poprawa,/
Nie bierz listów od gacha<pe><slowo_obce>gach</slowo_obce> (daw., gw.) --- kochanek.</pe>, co tak mało dawa<pe><slowo_obce>dawa</slowo_obce> (daw.) ---  daw. forma 3 os. lp cz.ter.; dziś: daje.</pe>.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Lecz czyż po odebraniu mego pisma nie skinęła, nie rzekła nic?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<didaskalia>potakując głową</didaskalia>
<kwestia><akap>Po nim.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nic i po nim, to razem będzie nicponiem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie zrozumiałeś mię, panie, jam ci mówił, że skinęła. Ty się pytasz, czy po odebraniu tego pisma nie skinęła, nie rzekła nic. Po nim, odpowiadam, jużci<pe><slowo_obce>jużci</slowo_obce> (daw., gw.) --- oczywiście, pewnie.</pe> nie przed nim.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co społem<pe><slowo_obce>społem</slowo_obce> (daw.) --- wspólnie, razem.</pe> wzięte, staje się nicponiem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Teraz więc, gdyś w składaniu tyle zażył trudów, weź to za twe trudy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, tobie się to należy za wręczenie listu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>No, widzę, że cierpliwie muszę cię znosić.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jak to znosić mię musisz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nosząc twój list uczciwie, a za trud niczego nie otrzymując prócz nazwania nicponiem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dalibóg<pe><slowo_obce>dalibóg</slowo_obce> (daw.) --- doprawdy, słowo daję; wykrzyknienie podkreślające prawdziwość wypowiedzi.</pe>, rączy masz dowcip.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A jednak twej opieszałej kieski dognać nie może.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>No, no, otwórz twą tajemnicę pokrótce. Cóż ona rzekła?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Otwórz twą kieskę, aby twój pieniądz i moja tajemnica mogły się razem objawić.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Masz więc za twój trud. Cóż rzekła?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zaprawdę mniemam, panie, że jej zdobyć nie zdołasz.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co, czyś tyle z niej wydobył?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Mnie się nic, panie, nie udało z niej wydobyć, nic, ani nawet jednego dukata za wręczenie listu. A ponieważ ona tak twardą była względem mnie, com wyznanie twego serca jej przyniósł, bodaj czy również twardą się nie okaże tobie, gdy ci wyjawi swoje<pe><slowo_obce>bodaj czy również twardą się nie okaże tobie, gdy ci wyjawi swoje</slowo_obce> --- w późn., wyd. popr. tłumaczenie na: ,,bodaj, czy również twardą się nie okaże tobie, gdy jej wyjawisz swoje".</pe>. Nie dawaj jej żadnego zadatku, chyba kamienie, gdyż ona twarda jak stal.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Cóż, nic więc nie rzekła?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nic, ani nawet: ,,Weź to za twe trudy". Dzięki ci, że chcąc wydać się hojnym, dałeś mi dydka<pe><slowo_obce>dydek</slowo_obce> (daw.) --- drobna moneta.</pe>, więc, wet za wet, noś sam twe listy na przyszłość. Za czym idę polecić cię memu panu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Idź, by ochronić barkę od rozbicia,/
Gdyż, niosąc ciebie, zatonąć nie może./
Czeka cię bowiem suchsza śmierć na lądzie./
Muszę innego wyprawić posłańca./
Może mych Julia czytać nie raczyła/
Słów, otrzymanych tak niegodną pocztą.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wychodzą w przeciwne strony.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA DRUGA</naglowek_scena>

<didaskalia>Ogród przy domu <osoba>Julii</osoba>.
Wchodzi <osoba>Julia</osoba> i <osoba>Lucetta</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Lecz mów, Lucetto, gdyśmy teraz same,/
Czyli<pe><slowo_obce>czyli</slowo_obce> ---  konstrukcja z partykułą -li w funkcji wzmacniającej; analogiczna do: czyż.</pe> mi radzisz poddać się miłości?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCETTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Czemu nie, pani, byle ulec bacznie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Z całej nadobnej<pe><slowo_obce>nadobny</slowo_obce> (daw.) --- ładny, pełen powabu.</pe> rzeszy zalotników,/
Którzy codziennie słówka do mnie mierzą,/
Kogoż miłości najgodniejszym sądzisz?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCETTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Racz ich nazwiska wymienić, a prostym,/
Płytkim mym sądem myśl ci mą otworzę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Cóż o nadobnym sądzisz Eglamurze?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCETTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Choć mąż wymowny, postać gładka<pe><slowo_obce>gładki</slowo_obce> (daw.) --- urodziwy, piękny.</pe>, miła,/
Nie byłby dla mnie, gdybym tobą była.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Jak ci się bogacz Merkacjo podoba?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCETTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Majątek śliczny, lecz mierna osoba.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Jakaż o tkliwym Proteju twa rada?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCETTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
O Boże, jakiż szał nad nami włada!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Co? Skąd gniew taki jego imię rodzi?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCETTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Przebacz mi, pani, to wstyd, czy się godzi,/
Bym ja, tak nędzne, tak liche stworzenie/
Śmiała przymawiać takich panów cenie?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Sądź i Proteja, innych osądziwszy.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCETTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Więc: z tylu zacnych, mniemam, najpoczciwszy.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Racja?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCETTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie inna jak racja kobieca:</wers_cd>/
Tak sądzę o nim, bo tak o nim sądzę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>I chcesz, bym jemu dała miłość moją?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCETTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Tak, gdy ci nie strach, że ją stracisz marnie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
On jeden z wszystkich nie błagał mnie zgoła<pe><slowo_obce>zgoła</slowo_obce> --- całkiem, zupełnie.</pe>.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCETTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Jak on cię kocha, żaden tak nie zdoła.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Ta małomówność drobną miłość zdradza.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCETTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
W ogniu tłumionym najdzielniejsza władza.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<begin id="b1418109487398-197167670"/><motyw id="m1418109487398-197167670">Miłość</motyw>Kto nie objawia miłości, nie kocha.
<end id="e1418109487398-197167670"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCETTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<begin id="b1418109500381-2770696826"/><motyw id="m1418109500381-2770696826">Miłość</motyw>Głośną przed ludźmi tylko miłość płocha<pe><slowo_obce>płochy</slowo_obce> (daw.) --- lekkomyślny; niestały.</pe>.
<end id="e1418109500381-2770696826"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Chciałabym jego znać myśli.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCETTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Przeczytaj</wers_cd>/
To pismo, pani.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>,,Do Julii". Od kogo?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCETTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
To list pokaże.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Mów, kto ci go wręczył?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCETTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Paź to Walencja, wysłan<pe><slowo_obce>wysłan</slowo_obce> --- wysłany (daw. krótka forma przym.).</pe> przez Proteja,/
Szedł ci go oddać, jam się nawinęła/
I przebacz, żem go w twym imieniu wzięła.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
No, na mą skromność! wybornaś<pe><slowo_obce>wybornaś</slowo_obce> --- skrócenie od: wyborna [jeste]ś.</pe> stręczarka<pe><slowo_obce>stręczarka</slowo_obce> --- stręczycielka.</pe>./
Tyż to<pe><slowo_obce>tyż to</slowo_obce> --- konstrukcja z z partykułą -że, skróconą do -ż; znaczenie: czy to ty.</pe> śmiesz płoche przechowywać pisma,/
Na moją młodość zmawiać się, knuć spiski?/
Śliczny to urząd, wierz mi, wzniosła godność,/
A tyś urzędnik na to miejsce właśnie./
Weź stąd to pismo, pamiętaj je zwrócić/
Lub mi się więcej nie pokaż na oczy.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCETTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Lepszej wart płacy ten, co miłość krzepi<pe><slowo_obce>krzepić</slowo_obce> --- wzmacniać.</pe>.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Odejdź!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCETTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Byś mogła rozmyślić się lepiej.</wers_cd>
</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wychodzi.</didaskalia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Trzeba mi było list przejrzeć przynajmniej!/
Teraz wstyd byłby przyzwać ją na powrót/
I w błąd ją kusić, który tuż zgromiłam./
Jakaż niezdara, że wiedząc, żem dziewczę,/
Gwałtem mi listu przed oczy nie wparła./
,,Nie" --- mówi dziewczę przez skromność, a pragnie,/
Aby natrętnik<pe><slowo_obce>natrętnik</slowo_obce> --- natręt.</pe> w tym słówku ,,tak" słyszał./
Wstyd! Jakże chwiejną jest ta głupia miłość!/
Zadraśnie mamkę, jak krnąbrne niemowlę,/
I wnet w pokorze rózgę ucałuje./
Jakżem stąd szorstko wygnała<pe><slowo_obce>Jakżem stąd szorstko wygnała</slowo_obce> --- przykład konstrukcji z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: jakże stąd szorstko wygnałam.</pe> Lucettę,/
Właśnie gdym chętnie mieć ją tu pragnęła!/
W jakiż gniew srogi zmarszczyłam me czoło,/
Gdy wewnątrz radość wiodła serce w uśmiech!/
Teraz mą karą przyzwać znów Lucettę/
I za grzech przeszły błagać przebaczenia./
Oho! Lucetto!
</strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Lucetta</osoba> powracając, upuszcza list.</didaskalia>


<naglowek_osoba>LUCETTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Czego pani żąda?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Dają już obiad?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCETTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>O, gdyby już dano!</wers_cd>/
Byś mogła na nim stępić ząbki, które/
Na mnie tak ostrzysz.
</strofa></kwestia>

<didaskalia>Podnosi list.</didaskalia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Cóżeś tam podjęła<pe><slowo_obce>podjąć</slowo_obce> --- tu: podnieść.</pe></wers_cd>/
Tak troskliwie?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCETTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nic.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Więc przecz<pe><slowo_obce>przecz</slowo_obce> (daw.) --- dlaczego, po co.</pe> się schylałaś?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCETTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
By podjąć papier, co mi wypadł z ręki.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Więc papier niczym?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCETTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>W niczym mię nie tyczy.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Ten, kogo tyczy, niech go sobie szuka.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCETTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Kogo on tyczy, tego nie oszuka,/
Byle tłumacza fałszywego nie miał.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Pewnie gach jakiś pisze ci wierszami.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCETTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Bym je należną wyśpiewała nutą./
Daj, daj mi nutę. Wszak ton przybrać umiesz.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Podobne bzdurstwa<pe><slowo_obce>bzdurstwo</slowo_obce> (daw.) --- bzdura, głupstwo, drobiazg.</pe> niezgodne z mym tonem./
Zanuć je na ton: ,,Rączy błysk miłości".
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCETTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Nader to ciężkie na tak rączą nutę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ciężkie? Alboż to nie fuga<pe><slowo_obce>fuga</slowo_obce> --- utwór polifoniczny, w którym różne głosy (a. instrumenty) kolejno przejmują temat muzyczny.</pe> na głosy?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCETTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Prosta melodia, wyśpiewaj ją solo.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
A czemuż nie ty?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCETTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Dla mnie za wysoko.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>No, daj twą piosenkę.</strofa>

<didaskalia>Usiłuje porwać list. <osoba>Lucetta</osoba> spiesznie ukrywa go za plecami i ucieka.</didaskalia>

<strofa><wers_cd>Nie chceszże, filutko<pe><slowo_obce>filutka</slowo_obce> (daw.) --- żartownisia.</pe>?</wers_cd></strofa></kwestia>

<didaskalia>Goni ją.</didaskalia>


<naglowek_osoba>LUCETTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie zmieniaj tonu, gniewaj się, a śpiewaj,</strofa>
<didaskalia><osoba>Julia</osoba> ją chwyta.</didaskalia>
<strofa>Chociaż mi nie w smak ów twój ton poprzedni.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie w smak? A czemu?</strofa></kwestia>

<didaskalia>Szczypie ją.</didaskalia>


<naglowek_osoba>LUCETTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Bo major<pe><slowo_obce>major</slowo_obce> (muz.) --- skala majorowa, durowa.</pe> zbyt ostry.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Sporna filutko!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCETTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Zbyt w mdły minor<pe><slowo_obce>minor</slowo_obce> (muz.) --- skala minorowa, molowa.</pe> spadasz,</wers_cd>/
Psujesz harmonię zbyt cienkim dyszkantem<pe><slowo_obce>dyszkant</slowo_obce> --- wysoki, piskliwy głos.</pe>,/
A dla niej tenor<pe><slowo_obce>tenor</slowo_obce> (muz.) --- w  dawnej muzyce chóralnej jeden z czterech głównych rodzajów głosu ludzkiego, wyższy od basu, ale niższy od sopranu i altu.</pe> konieczny w tej piosnce.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Tenor ty głuszysz twym niesfornym basem<pe><slowo_obce>bas</slowo_obce> (muz.) --- najniższy z rodzajów głosu ludzkiego.</pe>.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCETTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Tak, bo basuję<pe><slowo_obce>basować</slowo_obce> (daw.) --- potakiwać, schlebiać.</pe> wciąż w sprawie Proteja.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Takim paplarstwem<pe><slowo_obce>paplarstwo</slowo_obce> (daw.) --- paplanina.</pe> nie chcę się już trapić./
Oto masz koniec i z tym na dobitkę.</strofa>
<didaskalia>drze list w kawałki</didaskalia>
<strofa>Precz, precz mi z oczu! Zostaw tu te świstki./
Czyż cię na złość mi palce do nich świerzbią?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCETTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Niby się gniewa, a byłaby rada<pe><slowo_obce>rad</slowo_obce> (daw.) --- zadowolony; chętny, przychylny.</pe>,/
Gdyby ją taki drugi list rozzłościł.</strofa></kwestia>
<didaskalia>Odchodzi.</didaskalia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Czemuż i na ten złościć się nie mogę!/
Przebrzydłe ręce! żeście zedrzeć śmiały/
Słowa tak lube. Zjadliwe szerszenie!/
Wy, które miodem karmiąc się tak słodkim,/
Wbijacie żądła w pszczoły, co go dają,/
Każdy papierek przeproszę całusem./
Patrz, napisane: ,,Dobra Julio!" Gdzie tam,/
Niedobra Julio! W pomście za niewdzięczność/
Ciskam twe imię na ostre kamienie,/
Wzgardliwie depcząc twą przekorną dumę./
Patrz dalej: ,,Protej miłością zraniony"./
O biedne imię! me łono<pe><slowo_obce>łono</slowo_obce> --- tu: pierś.</pe> jak łoże/
Utuli ciebie, aż rana się zgoi./
Lecz niech ją tkliwy wprzód ten całus zbada./
Znów powtórzone: ,,Protej" --- dwa, trzy razy./
Ucisz się, wietrze, nie porwij ni słowa,/
Aż znajdę każdy listek z tego listu/
Krom<pe><slowo_obce>krom</slowo_obce> (daw.) --- oprócz.</pe> własnej nazwy. Tę niech wicher jaki/
Na stromą, straszną, przepaścistą skałę/
Niesie i stamtąd w wściekłe morze strąci./
Patrz, w jednym wierszu dwakroć<pe><slowo_obce>dwakroć</slowo_obce> --- dwukrotnie, dwa razy.</pe> jego imię:/
,,Nieszczęsny Protej, Protej zakochany,/
Do lubej Julii". To zaraz odedrę,/
A jednak szkoda, gdyż on z mym tak pięknie/
Kojarzy swoje żałosne imiona./
Razem je złożę. Teraz się całujcie,/
Ściskajcie, swarzcie<pe><slowo_obce>swarzyć się</slowo_obce> (daw.) --- dyskutować, rozmawiać; kłócić się.</pe> i róbcie, co chcecie.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wchodzi <osoba>Lucetta</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>LUCETTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Już obiad gotów. Ojciec pani czeka.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Idźmy więc, idźmy.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCETTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Mająż<pe><slowo_obce>mająż</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą -że; znaczenie: czy mają.</pe> tu te świstki</wers_cd>/
Zostać jak plotki, by co wygadały?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Unieś je raczej, jeśli je poważasz.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCETTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Gdym ci je niosła, uniosłaś się na mnie./
Jednak je zbiorę, by tu nie przeziębły.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Widzę, masz do nich pociąg nieprzeparty.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCETTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Mów, pani, co chcesz, jeżeli co widzisz./
I ja też widzę, choć sądzisz, żem ślepa.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Idźmy już, proszę.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wychodzą.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA TRZECIA</naglowek_scena>

<didaskalia>Komnata w domu <osoba>Antonia</osoba>.
Wchodzi <osoba>Antonio</osoba> i <osoba>Pantino</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Powiedz, Pantino, jakąż ważną sprawą/
Mój brat tak długo trzymał cię w krużganku?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PANTINO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
O swym bratanku, twym synu, Proteju,/
Prawił<pe><slowo_obce>prawić</slowo_obce> (daw.) --- mówić, opowiadać.</pe>.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Cóż o nim?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PANTINO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Dziwił się, że, panie,</wers_cd>/
Marnować młodość pozwalasz mu w domu,/
Gdy inni ludzie mniejszego znaczenia/
Ślą po zaszczyty synów za granicę;/
Jednych na wojnę w zapasy z fortuną<pe><slowo_obce>fortuna</slowo_obce> --- los.</pe>,/
Drugich, by gdzieś tam wyspy odkrywali,/
Innych na skrzętne w naukach wszechnice<pe><slowo_obce>wszechnica</slowo_obce> (daw.) --- uczelnia, uniwersytet.</pe>./
A do każdego lub wszystkich tych zajęć/
Mówił, że syn twój Protej jest sposobny<pe><slowo_obce>sposobny</slowo_obce> (daw.) --- odpowiedni, nadający się; uzdolniony w danym kierunku.</pe>,/
I prosił, abym na ciebie nalegał,/
By więcej czasu już nie tracił w domu;/
Wielki mu zarzut zostałby na przyszłość,/
Gdyby za młodu nie odbył podróży.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Niewiele na to nalegać ci trzeba,/
Na co kowałem<pe><slowo_obce>kować</slowo_obce> (daw.) --- kuć.</pe> przez cały ten miesiąc./
Dobrzem rozważył, ile czasu traci/
I jak nie może doskonałym zostać,/
Chyba że świat go dozna i wyuczy./
Bo doświadczenie trudem się nabywa,/
A doskonali szybkim biegiem czasu./
Więc gdzież go posłać, powiedz, gdzież najlepiej?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PANTINO.</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wszakże wiesz, panie, że jego towarzysz,/
Młody Walencjo, bawi przy cesarzu<pe><slowo_obce>Młody Walencjo, bawi przy cesarzu</slowo_obce> --- jednak w dalszej części sztuki Walencjo przebywa na dworze księcia, a nie cesarza.</pe>,/
Na jego dworze monarszym.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Wiem dobrze.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PANTINO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Słusznie byłoby tam go wysłać, panie./
Tam się w turniejach, w grach rycerskich wprawi,/
Pozna się z szlachtą, gładkich mów nasłucha,/
Tam z bliska ujrzy każdy zawód godny/
Jego młodości i krwi znakomitej.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>W smak mi twa rada, dobre zdanie dajesz;/
Jakoż na dowód, ile w nim smakuję,/
Ujrzysz natychmiast pełne wykonanie,/
Gdyż co najśpieszniej, jak nagłość wymaga,/
Na dwór cesarski wyprawię Proteja.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PANTINO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Racz mnie posłuchać: jutro don Alonso,/
Z innymi pany<pe><slowo_obce>pany</slowo_obce> --- dziś popr. forma N. lm: panami.</pe> zacnego imienia,/
Wyjeżdża złożyć hołd swój cesarzowi/
I woli jego służby swe polecić.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dobra drużyna, z nią Protej pojedzie.</strofa>
<didaskalia>Wchodzi <osoba>Protej</osoba>, czytając list.</didaskalia>
<strofa>Ot i on w porę, zaraz z nim pogadam.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Luba miłości! i słowa, i życie!/
Tu jest jej ręka, pośrednik jej serca,/
Tu ślub miłości, zakład<pe><slowo_obce>zakład</slowo_obce> (daw.) --- zastaw, rękojmia; por.: zakładnik.</pe> jej honoru./
O, gdyby nasi ojcowie zechcieli/
Przyklasnąć naszej skłonności i nasze/
Szczęście zatwierdzić wspólnym przyzwoleniem!/
O boska Julio!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Cóż to za list czytasz?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Wybacz mi, panie, to jest od Walencja/
Parę słów czułej pamięci. Przyjaciel,/
Co się z nim widział, oddał mi je właśnie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Pozwól list przejrzeć, dowiedzieć się nowin.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Nie ma w nim żadnych. Donosi mi tylko,/
Jak szczęśnie<pe><slowo_obce>szczęśnie</slowo_obce> (daw.) --- szczęśliwie.</pe> żyje, jak jest ulubionym/
I zaszczycanym co dzień od cesarza<pe><slowo_obce>jest (...) zaszczycanym (...) od cesarza</slowo_obce> --- dziś: jest zaszczycany przez cesarza.</pe>/
I jak mię pragnie mieć wspólnikiem w szczęściu.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Powiedz mi, jakżeś przyjął to życzenie?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Jak syn zależny od twej woli, panie,/
A nie od jego życzeń przyjacielskich.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Z jego życzeniem ma wola się zgadza./
Nie dziw się, nie dziw, że tak nagle działam,/
Co chcę, to będzie --- i na tym jest koniec./
Jam postanowił, że czas jakiś spędzisz/
Razem z Walencjem na dworze cesarza,/
Jaką on pomoc odbiera od swoich,/
Takie zasiłki będziesz miał ode mnie:/
Więc się przygotuj, gdyż jutro odjedziesz./
Nie ma wymówki, bom ja nieugięty.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Panie, tak prędko wybrać się nie zdołam./
Dzień lub dwa jeszcze racz się zastanowić.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANTONIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Czego brak będzie, wyśle się za tobą./
Nie mów mi więcej ni słowa o zwłoce./
Jutro wyjedziesz. Pójdź, Pantino, pomóż,/
Zajmij się co tchu wyprawą Proteja.</strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Antonio</osoba> i <osoba>Pantino</osoba> odchodzą.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>By się nie sparzyć, unikałem ognia/
I wpadłem w morze, w którym utonąłem./
Bałem się ojcu pokazać list Julii,/
By się miłości mojej nie sprzeciwił,/
A on wyciosał z mej własnej wymówki/
Najtwardszą moim pragnieniom zaporę./
Jakżeż ta wiosna miłości podobna/
Do zmiennej ranka kwietniowego chwały:/
Raz się wychyli słońce w pełnej krasie<pe><slowo_obce>krasa</slowo_obce> --- uroda, piękno.</pe>/
I znów wnet chmura pochłonie blask cały.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wraca <osoba>Pantino</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PANTINO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Panie Proteju, pójdź, ojciec cię woła./
Pójdź, bo mu śpieszno, staw się na rozkazy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Muszę, więc serce poddaje się zgoła,/
A jednak mówi ,,nie" po tysiąc razy.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wychodzą.</didaskalia>




<naglowek_akt>AKT DRUGI</naglowek_akt>



<naglowek_scena>SCENA PIERWSZA</naglowek_scena>

<didaskalia>Ulica w Mediolanie.
Wchodzi <osoba>Walencjo</osoba> i <osoba>Śpiech</osoba>. <osoba>Walencjo</osoba> upuszcza rękawiczkę.</didaskalia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Twa rękawiczka, panie, patrz.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ja własne</wers_cd>/
Noszę na rękach lub przy mej osobie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Więc może twoja, gdyż także osobna.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Daj, niech obejrzę... Teraz moja... Dzięki!/
Luba ozdobo jej anielskiej ręki!/
Ach, Sylwio, Sylwio!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Madam<pe><slowo_obce>madam</slowo_obce> (ang., z fr. <slowo_obce>madame</slowo_obce>, od <slowo_obce>ma dame</slowo_obce>: moja damo) --- pani.</pe> Sylwio, madam Sylwio!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co ty robisz, śmiałku?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wołam, bo inaczej ona nie usłyszy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A któż ci kazał ją przyzywać?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Własna twa godność, panie, albom cię nie zrozumiał.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zawsześ<pe><slowo_obce>zawsześ</slowo_obce> --- skrócenie od: zawsze [jeste]ś.</pe> zanadto pośpieszny.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A jednak niedawno co dostałem po uszach, żem był powolnym<pe><slowo_obce>żem był powolnym</slowo_obce> --- dziś raczej: żem był powolny (że byłem powolny).</pe> zanadto.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Mniejsza o to. Powiedz mi, czy znasz Sylwię?</akap></kwestia>
<naglowek_osoba/>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czy tę, w której się kochasz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>I skądże ty wiesz, że ja się kocham?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zaiste<pe><slowo_obce>zaiste</slowo_obce> (daw.) --- partykuła podkreślająca prawdziwość zdania.</pe> po szczególnych tych znakach: Naprzód<pe><slowo_obce>naprzód</slowo_obce> --- wcześniej, po pierwsze, przede wszystkim.</pe> uczyłeś się tak jak Protej załamywać ręce, niby jaki malkontent, lubować w miłosnej piosnce jak szczygieł, chodzić samotnie jak człowiek tknięty zarazą, wzdychać jak student, kiedy abecadło zgubi<pe><slowo_obce>wzdychać jak student, kiedy abecadło zgubi</slowo_obce> --- w późn. wyd. popr. tłumaczenie na: ,,wzdychać jak żaczek, kiedy abecadło zgubi".</pe>, płakać jak młode dziewczę, gdy starą babkę pochowa, pościć jak skazany na dietę, nie spać jak sknera z obawy złodzieja<pe><slowo_obce>z obawy złodzieja</slowo_obce> --- dziś: z obawy przed złodziejem.</pe>, wyć żałośnie jak żebrak w Dzień Zaduszny. Dawniej zwykł byłeś<pe><slowo_obce>zwykł byłeś</slowo_obce> --- daw. forma czasu zaprzeszłego; dziś: zwykłeś (dawniej, wcześniej).</pe>, kiedyś się śmiał, piać jak kogut, gdyś chodził, stąpałeś jak lew, gdyś pościł, to tylko zaraz po obiedzie, gdyś smutnie spoglądał, to jeno<pe><slowo_obce>jeno</slowo_obce> (daw.) --- tylko.</pe> wtedy, gdyś nie miał pieniędzy. A teraz całkiem przeistoczyła cię kochanka, tak że gdy spojrzę na cię<pe><slowo_obce>na cię</slowo_obce> (daw.) --- dziś por.: na ciebie.</pe>, zaledwie wystawić<pe><slowo_obce>wystawić sobie</slowo_obce> (daw.) --- wyobrazić sobie.</pe> sobie mogę, żeś ty mój dawny pan.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>I czyż to wszystko spostrzec można we mnie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wszystko to widać bez ciebie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Beze mnie? To być nie może.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Bez czy przez ciebie, to jedno, bo bez ciebie nie byłoby takiego dudka<pe><slowo_obce>dudek</slowo_obce> (daw., pot.) --- głupek.</pe> jak ty na świecie, a tyle opiłeś się tych szaleństw, że one wszystkie przez ciebie przezierają jak brudna woda przez szklane naczynie<pe><slowo_obce>one wszystkie przez ciebie przezierają jak brudna woda przez szklane naczynie</slowo_obce> --- w późn. wyd. popr. tłumaczenie na: ,,one wszystkie przez ciebie przezierają jak mocz przez szklany nocnik".</pe>, tak że każde oko, co na cię spojrzy, staje się doktorem, by robić spostrzeżenia nad twą chorobą.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Lecz powiedz, znasz ty moją Sylwię?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czy tę, w którą tak wlepiasz oczy, gdy siedzi przy wieczerzy?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czyś i to spostrzegł? O niej samej mówię.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie znam jej, panie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jak to? Znasz ją po moim spozieraniu<pe><slowo_obce>spozierać</slowo_obce> (daw.) --- spoglądać.</pe>, a jednak jej nie znasz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie dziw, bo tak strasznie namalowana.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To tyś malowany, że nie widzisz jej piękności.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Widzę, aż nadto dobrze!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co aż nadto?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Że nie tak piękna, jak ją malujesz.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Owszem, wszędzie wyróżnia się pięknością nad wszelką miarę, a jej uprzejmości są bez liczby<pe><slowo_obce>bez liczby</slowo_obce> --- tu: bez liku, niezliczone.</pe>.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie przeczę, bo pierwsza wyróżowana, a drugie wyrachowane.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jak to wyróżowana? Jak to wyrachowane?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Bo żeby się wydać piękną, tyle kładzie różu, iż nikt na jej piękność rachować<pe><slowo_obce>rachować na coś</slowo_obce> (daw.) --- dziś: liczyć na coś.</pe> nie może.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czyż mię za nic rachujesz<pe><slowo_obce>rachować za coś</slowo_obce> (daw.) --- uważać za coś.</pe>? Przecież ja tak wysoko jej wdzięki cenię.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tyś jej nie widział, odkąd w cenie tak strasznie spadła.<pe><slowo_obce>Tyś jej nie widział, odkąd w cenie tak strasznie spadła.</slowo_obce> --- w późn. wyd. popr. tłumaczenie na: ,,Tyś jej nie widział, odkąd się tak strasznie zmieniła".</pe></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Od jakże dawna tak strasznie się zmieniła?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Od czasu jak ją pokochałeś.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jam ją pokochał od pierwszej chwili i zawsze ją piękną widzę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jeśli ją kochasz, to jej widzieć nie możesz.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A to jakim sposobem?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Bo miłość jest ślepa. O, gdybyś miał moje oczy lub gdyby twe własne posiadały przenikliwość, z jaką dawniej zwykłeś był<pe><slowo_obce>zwykłeś był</slowo_obce> --- daw. forma czasu zaprzeszłego; dziś: zwykłeś (dawniej, wcześniej).</pe> drwić z Proteja, że chodził bez podwiązek.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Cóż bym wtedy obaczył<pe><slowo_obce>obaczyć</slowo_obce> (daw.) --- zobaczyć.</pe>?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Twe dzisiejsze szaleństwo, a jej straszną zmianę. Gdyż on, że się kochał, nie miał oczu, by pończochę podwiązką okręcić, a tobie, że się kochasz, brak oczu nawet do włożenia pończochy na nogę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Więc i ty może się kochasz, chłopcze, gdyż dziś rano nie miałeś oczu do oczyszczenia mych trzewików.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Prawda, zanadtom się zakochał<pe><slowo_obce>zanadtom się zakochał</slowo_obce> --- przykład konstrukcji z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: zanadto się zakochałem.</pe> w poduszce. Dzięki ci, żeś mię skropił za mą miłość, teraz bowiem mogę śmielej przyganiać twojej.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Koniec końców, stoję w jarzmie miłości.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wolałbym, żebyś usiadł i pozbył się jej co prędzej.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wczoraj wieczór kazała mi napisać wiersze do jakiejś osoby, którą kocha.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>I tyś napisał?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Napisałem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Koślawe pewnie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, chłopcze, wysadziłem się<pe><slowo_obce>wysadzać się</slowo_obce> (daw.) --- starać się, zwł. nadmiernie.</pe>, ilem tylko zdołał. Cyt! Oto ona.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Sylwia</osoba> wchodzi ze służącą.</didaskalia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Śliczne jasełka! O przepyszna lalko!/
Teraz on zacznie tłumaczyć jej ruchy.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Tysiąc ci razy dobry dzień, ma pani.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<didaskalia>na stronie</didaskalia>
<kwestia><strofa>
I dobry wieczór. Dalej, milion komplementów!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Walencjo, służko, tobie dwa tysiące.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<didaskalia>na stronie</didaskalia>
<kwestia><strofa>
On jej winien dać odsetkę<pe><slowo_obce>odsetka</slowo_obce> (daw.) --- procent od kwoty; dziś tylko w lm: odsetki.</pe>, a tu ona mu ją daje.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jakeś kazała<pe><slowo_obce>Jakeś kazała</slowo_obce> --- przykład konstrukcji z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: jak kazałaś.</pe>, list ci napisałem/
Do jakiejś tajnej osoby bez nazwy./
Nader mi przykrą byłaby ta praca,/
Gdyby nie moja powinność dla pani.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Dzięki ci, służko<pe><slowo_obce>służka</slowo_obce> (daw.) --- zdr. od <wyroznienie>sługa</wyroznienie>; stosowane bez względu na płeć osoby.</pe>, jak mistrz się spisałeś.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Lecz wierz mi, pani, niełatwo to przyszło./
Nie wiedząc bowiem, komu list przeznaczasz,/
Kładłem na oślep same ogólniki.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Może zbyt cenisz taki ogrom trudów?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Nie --- gdyć<pe><slowo_obce>gdyć</slowo_obce> --- skrócenie od: gdy ci.</pe> się przyda, napiszę ci, pani,/
Racz tylko kazać, tysiąc razy więcej./
Jednak...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Zwrot piękny! Zgaduję następstwo:</wers_cd>/
,,Jednak nie powiem", ,,jednak nie dbam o to",/
Jednak list zabierz, jednak dzięki tobie,/
W czym znak, że więcej trudzić cię nie będę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
A jednak będziesz --- a jednak, a jednak...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Co, pani? Czyż ci to się nie podoba?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>I owszem, wiersze zgrabnie napisane;/
Lecz że niechętnie, przeto<pe><slowo_obce>przeto</slowo_obce> (daw.) --- więc, zatem.</pe> weź je sobie ---/
Weź, proszę.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Podaje mu list.</didaskalia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Pani, one są dla ciebie.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tak, tyś na moją napisał je prośbę,/
Lecz ja ich nie chcę, dla ciebie są one./
Znacznie w nich więcej chciałabym tkliwości.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Bierze list.<pe><slowo_obce>Bierze list</slowo_obce> --- zapewne mowa o Walencju; w oryginale nie ma tutaj didaskaliów.</pe></didaskalia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Jeżeli zechcesz, napiszę ci inne.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
A gdy napiszesz, przeczytaj je za mnie./
Wszystko to jedno, czy cię wzruszą, czy nie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Jeśli w nich sobie podobam<pe><slowo_obce>podobać sobie w czymś</slowo_obce> (daw.) --- mieć w czymś upodobanie; gustować w czymś.</pe>, cóż potem?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>W podobnym razie, weź je za twą pracę./
Za czym, mój służko, dobry dzień ci życzę.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wychodzi.</didaskalia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O żarcie niepojęty! Któż cię zbada, zmierzy?/
Skrytyś jak nos na twarzy lub kurek na wieży./
Mój pan wzdycha, a ona, widząc trwożną postać,/
Sama uczy, jak z ucznia ma jej mistrzem zostać./
Trudno o lepszy koncept<pe><slowo_obce>koncept</slowo_obce> --- pomysł.</pe> w tak nagłej potrzebie,/
Gdyż pan mój, list ten pisząc, pisał sam do siebie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Cóż tam sam z sobą rozumujesz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nic, tylko sobie rymuję. Tobie, panie, cały rozum zostawiam.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ku czemu?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ku usposobieniu się na posła od Sylwii.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A do kogo?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Do ciebie samego. Ona bowiem umizga się<pe><slowo_obce>umizgać się</slowo_obce> (daw.) --- zalecać się.</pe> do ciebie pod przenośnią.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pod jaką przenośnią?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Przenosząc wyrazy listu na ciebie samego.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Przecież do mnie nie pisała?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Na cóż miała pisać, kiedy cię nastroiła, żeś sam do siebie napisał. A co, czy trudno ci jeszcze rozwiązać serię zagadnień, które ci zadała?<pe><slowo_obce>czy trudno ci jeszcze rozwiązać serię zagadnień, które ci zadała?</slowo_obce> --- w późn. wyd. popr. tłumaczenie na: ,,czy trudno ci jeszcze rozwiązać to żartobliwe zadanie, które ci zadała?".</pe></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wierz mi, że trudno.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Któż by ci na serio wierzył? Lecz czyś na serio od niej żadnego przy tym zadaniu nie dostał zadatku?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie, gdyż mię odprawiła z kwitkiem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Prawda, bo z listem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Z listem, który napisałem do jej przyjaciela.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A którym skwitowała się z tobą, więc na tym koniec, i kwita.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Oby to jeszcze na gorsze nie wyszło.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Już i tak, ręczę, nie lada zgorszenie:/
,,Na częste twoje listy, ona, choć im rada,/
Przez skromność lub brak czasu nic nie odpowiada./
Zresztą, aby posłaniec nie odkrył jej myśli,/
Niech kochanek odpowiedź sam do siebie kryśli<pe><slowo_obce>kryślić</slowo_obce> (daw.) --- kreślić, pisać.</pe>"./
Mówię jak z druku, bom to w druku znalazł./
Lecz nad czym dumasz? Panie, czas na obiad.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jam już po obiedzie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ej, posłuchaj, panie, chociaż miłość jest kameleonem, a przeto może żyć powietrzem<pe><slowo_obce>miłość jest kameleonem, a przeto może żyć powietrzem</slowo_obce> --- staroż. autor rzym. Pliniusz stwierdził, że kameleony nie jedzą ani nie piją jak inne stworzenia, lecz odżywiają się samym powietrzem (<tytul_dziela>Historia naturalna</tytul_dziela>, VIII 51); ta cecha wyróżniała kameleony wśród innych stworzeń w średniowiecznych bestiariuszach, powoływano się na nią także później.</pe>, jam człowiek, żywię się potrawami, mięsa potrzebuję. Nie bądź jak twoja kochanka. Daj się poruszyć.</akap></kwestia>

<didaskalia>Odchodzą.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA DRUGA</naglowek_scena>

<didaskalia>Ulica w Weronie obok domu <osoba>Julii</osoba>.
<osoba>Protej</osoba> i <osoba>Julia</osoba> na ławie pod drzewami.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
O luba Julio, uzbrój się w cierpliwość.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Muszę, gdyż na to innej rady nie ma.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Wrócę niechybnie, skoro tylko zdołam.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wrócisz tym prędzej, gdy się nie odwrócisz./
Ten upominek zachowaj od Julii.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Daje mu pierścionek.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Zróbmy zamianę, weź ten za twe śluby.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Niech ją zatwierdzi pocałunek luby.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Oto ma ręka, że wiernym ci będę,/
A gdy mię znajdzie w dniu godzina taka,/
W której, o Julio, nie westchnę do ciebie,/
Niech mię następna za moją niepamięć/
Udręczy jaką straszliwą przygodą./
Ojciec mię czeka. Nie proś. Toń już nagli,/
Lecz nie toń łez twych, ta, owszem, gotowa/
Tu mię zatrzymać dłużej, niż mi wolno./
Bądź zdrowa, Julio!</strofa>

<didaskalia>Uścisk; <osoba>Julia</osoba> odchodzi zapłakana.</didaskalia>

<strofa><wers_cd>Poszła, nic nie mówiąc!</wers_cd>/
<begin id="b1418143319981-890129826"/><motyw id="m1418143319981-890129826">Miłość</motyw>Prawdziwa miłość milczeniem przemawia,/
Bo prawdę piękniej zdobi czyn niż słowo<end id="e1418143319981-890129826"/>.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wchodzi <osoba>Pantino</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PANTINO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Czekają na cię, już wszystko gotowe.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Idę. Rozstanie odjęło nam mowę.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wychodzi.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA TRZECIA</naglowek_scena>

<didaskalia>Tamże. Ulica.
Wchodzi <osoba>Lanca</osoba>, wiodąc na sznurku psa, którego przywiązuje do drzewa.</didaskalia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Oj, caluteńka godzina upłynie, nim płakać przestanę. Wszystek ród Lanców odznacza się właśnie tą samą wadą. Jam też moją cząstkę w spadku dostał, jako syn wytrawny, i jadę z panem Protejem na dwór cesarski. Nie ma na świecie tak twardego stworzenia jak ten pies mój, Krab. Moja matka szlocha, ojciec utyskuje, siostra beczy, nasza dziewka wyje, kotka załamuje łapki, zgoła, cały dom w strasznej rozpaczy, a jednak ten dzikiego serca kondel<pe><slowo_obce>kondel</slowo_obce> (daw.) --- kundel.</pe> ani jednej łzy nie uronił. <begin id="b1490866940103-1267070680"/><motyw id="m1490866940103-1267070680">Antysemityzm</motyw>To kamień, głaz prawdziwy, nie ma w nim więcej litości niż w psie jakim. Żyd nawet byłby płakał, patrząc na nasze rozstanie.<end id="e1490866940103-1267070680"/><pe><slowo_obce>Żyd nawet byłby płakał, patrząc na nasze rozstanie</slowo_obce> --- odzwierciedlone panujące w epoce Szekspira uprzedzenia o moralnej niższości Żydów w porównaniu z chrześcijanami, tu: o braku współczucia.</pe> Co mówię, ślepa moja babka, rozstając się ze mną, oczy wypłakała. Ot, przedstawię wam, jak to było.</akap>
<didaskalia>zdejmuje buty</didaskalia>
<akap>Niech ten trzewik będzie moim ojcem. Nie, ten lewy trzewik będzie moim ojcem. Nie, nie, ten lewy trzewik jest moją matką. Nie, ani tak, ani owak być nie może. A jednak tak jest, tak jest, bo ma gorszą podeszwę. Ten dziurawy trzewik jest więc moją matką, a ten moim ojcem. Niech mię piorun trzaśnie, jeśli tak nie jest.</akap>
<didaskalia>kładzie buty na ławie</didaskalia>
<akap>Teraz, panie, ta laska jest moją siostrą, bo, zważ dobrze, biała jak lilia, a smagła jak trzcina. Ten kapelusz jest Hanką, naszą dziewką<pe><slowo_obce>dziewka</slowo_obce> (daw.) --- dziewczyna; służąca.</pe>. Ja zaś jestem psem. Nie, pies jest sam sobą, a jam także pies, o! Pies jest mną, a i ja jestem sam sobą --- wyśmienicie, wyśmienicie! Teraz przychodzę do ojca: ,,Ojcze, twoje błogosławieństwo!" Teraz niech trzewik od wielkiego płaczu nie rzeknie ni słowa. Teraz należy mi uściskać ojca, ale on wciąż ryczy.</akap>
<didaskalia>całuje jeden but</didaskalia>
<akap>Teraz idę do matki, o! gdyby mogła przemówić, ale ona z obłąkania jak drewno. Przecież pocałuję ją</akap>
<didaskalia>całuje drugi but</didaskalia>
<akap>Tak, to ona, to mojej matki oddech, czy tędy, czy owędy. Teraz zbliżam się do mej siostry. Słuchaj, jak jęczy. A przez ten cały czas pies ani jednej łzy nie roni, ani jednego słówka nie przemawia. A patrz, jakim strumieniem po tym pyle płyną łzy moje!</akap></kwestia>

<didaskalia>Wchodzi <osoba>Pantino</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PANTINO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Spiesz się, śpiesz, Lanco, prędzej na barkę. Twój pan już odpływa. Będziesz go musiał chyba czółnem i wiosłem gonić. Cóż ci to, czego płaczesz, człowieku? Prędzej, mazgaju, nie pieść się, bo jeśli tu dłużej guzdrać się będziesz, woda cię odpłynie<pe><slowo_obce>woda cię odpłynie</slowo_obce> --- dziś: woda ci odpłynie; tu w znaczeniu: skończy się sprzyjający żegludze przypływ, a zacznie odpływ.</pe>, i na nic ci się to pieszczenie nie zda.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, tak, zgadłeś, to jest razem<pe><slowo_obce>razem</slowo_obce> (daw.) --- zarazem, jednocześnie.</pe> i pies, i szczenię, i na nic mi się nie zda, więc nie dbam, jeśli je stracę, bo to najnieczulsze<pe><slowo_obce>najnieczulsze</slowo_obce> --- dziś: najbardziej nieczułe.</pe> pies-szczenię, jakie kiedy u człowieka piszczało na sznurku.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PANTINO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co znaczy najnieczulsze pieszczenie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A jużci to moje pies-szczenię na sznurku, ten mój pies Krab.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PANTINO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Głupiś, jam mówił, że jeśli się tu dłużej z sobą pieścić będziesz, stracisz przyjazną toń<pe><slowo_obce>toń</slowo_obce> --- tu: stan morza, pływ.</pe> na wodzie, tracąc tę toń, stracisz podróż, tracąc podróż, stracisz swego pana, a tracąc pana, stracisz swą służbę, a tracąc... Cóż to się znaczy, czemu mi gębę zatykasz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Bo się boję, żebyś nie stracił języka.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PANTINO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Gdzieżbym miał go stracić?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>W tak długich jak te gadkach.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PANTINO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co? w gatkach?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Stracić toń i podróż, i pana, i służbę, i pieszczenie, i szczenię!</akap>
<didaskalia>spuszcza psa ze sznurka</didaskalia>
<akap>To za wiele, mój bracie. O, gdyby rzeka do dna wyschła, zdołałbym ją napełnić moimi łzami. Gdyby wiatr ustał, moje westchnienia pognałyby łódkę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PANTINO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ruszaj mi zaraz, gamoniu! Kazano mi co tchu cię przyzwać.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Możesz sobie przezywać mię, jeśli śmiesz.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PANTINO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A co, nie pójdziesz mi stąd?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Kiedy trzeba, to trzeba, więc pójdę.</akap></kwestia>

<didaskalia>Odchodzą.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA CZWARTA</naglowek_scena>

<didaskalia>Mediolan. Komnata w pałacu książęcym.
<osoba>Walencjo</osoba> i <osoba>Sylwia</osoba> siedzą razem, rozmawiając; za <osoba>Walencjem</osoba> <osoba>Śpiech</osoba>; <osoba>Turio</osoba>, cudacznie ubrany, obserwuje ich z daleka.</didaskalia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Służko<pe><slowo_obce>służka</slowo_obce> (daw.) --- zdr. od <wyroznienie>sługa</wyroznienie>; tu: kawaler pozostający na usługi damy.</pe> mój!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Pani moja!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Patrz, panie, Turio na ciebie się marszczy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To z miłości, chłopcze.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ale nie ku tobie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A więc ku mej pani.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Byłoby dobrze, gdybyś go przetrzepał.</akap></kwestia>

<didaskalia>Wychodzi.</didaskalia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Służko, tyś w złym humorze.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zaiste, pani, tak się wydaję<pe><slowo_obce>tak się wydaję</slowo_obce> --- takim się wydaję; na takiego wyglądam.</pe>.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czyż wydajesz się tym, czym nie jesteś?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>I to być może.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TURIO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak czynią obłudnicy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak i ty czynisz.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TURIO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czymże się zdaję, czym bym nie był w istocie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Mądrym.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TURIO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jakiż na odwrót masz dowód, że nim nie jestem?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Twoją głupotę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TURIO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Przez cóż widzisz moją głupotę?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Szacując cię po twej szacie, widzę twą głupotę przez twą chudą kapotę, więc jesteś kaput<pe><slowo_obce>kaput</slowo_obce> (pot., ndm) --- koniec, przepadło; przepadł, zginął.</pe>.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TURIO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Przecież ona dubeltowa<pe><slowo_obce>dubeltowy</slowo_obce> --- podwójny; tu: z dwóch warstw tkaniny.</pe>.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Więc dubeltowa i twa głupota.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TURIO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ważysz się to mówić?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Co, Turio, ty się zżymasz<pe><slowo_obce>zżymać się</slowo_obce> --- gniewać się, oburzać się; reagować niecierpliwie.</pe>, mienisz się na twarzy?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wybacz mu, pani, gdyż on jest rodzajem kameleona.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TURIO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Który miałby większą ochotę krwi twojej skosztować niż żyć twoim powietrzem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czy tak powiedziałeś?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TURIO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tak, i już na ten raz kończę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dobrze wiem o tym, że zawsze prędzej kończysz, niż poczynasz.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tęgi słów nabój, panowie, i szybko wystrzelony.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>W istocie, pani. Dziękujemy dawcy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Któż nim jest, służko?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ty sama, luba pani, boś ty dała ognia. Turio cały swój dowcip pożycza z twoich oczu i to, co pożycza, wydaje przez grzeczność w twoim towarzystwie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TURIO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jeśli, mospanie<pe><slowo_obce>mospan</slowo_obce> (daw.) --- forma grzecznościowa, skrót od: mości pan (miłościwy pan), równoważna dzisiejszemu zwrotowi <wyroznienie>pan</wyroznienie>.</pe>, w sporach ze mną słowo za słowo wydawać będziesz, prędko zrobię twój dowcip bankrutem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Niewątpliwie, mospanie, posiadasz niemały słów zapas, ale zdaje mi się, brak ci wszelkiej innej monety dla twych pachołków, bo widać po ich liberii, aż do gołego wytartej, że tylko gołymi słówkami ich żywisz.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dość już, panowie, dość tego; oto mój ojciec nadchodzi.</akap></kwestia>


<didaskalia>Wchodzi <osoba>Książę</osoba> z listem w ręku.</didaskalia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Liczne, snadź<pe><slowo_obce>snadź</slowo_obce> --- widocznie, zapewne, najwyraźniej.</pe>, córko, masz tu towarzystwo./
Walencjo, ojciec twój w dobrym jest zdrowiu./
Cóż na list powiesz, pełen dobrych nowin,/
Od twoich z domu?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Mą wdzięczność mieć będzie</wers_cd>/
Każdy, co stamtąd radość mi przyniesie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Znasz don Antonia? Wszak on tobie rodak?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Znam, mości książę, znam go doskonale,/
Mąż wielkich zalet i pełen wziętości<pe><slowo_obce>wziętość</slowo_obce> --- powodzenie, popularność.</pe>./
A sława jego równa się zasłudze.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Wszak on ma syna?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Syna, który godzien</wers_cd>/
Ojca znaczenie i cześć odziedziczyć.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Czy znasz go dobrze?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Jak siebie samego,</wers_cd>/
Gdyż, od dzieciństwa zawsze towarzysze,/
Wspólnieśmy nasze spędzali godziny./
Ale ja byłem pustym sowizdrzałem<pe><slowo_obce>sowizdrzał</slowo_obce> --- człowiek niepoważny.</pe>,/
Co, dary czasu marnując, nie umiał/
Młodość w anielską odziać doskonałość./
Przeciwnie Protej, bo tak mu na imię,/
Z dni swych korzystał, odniósł plon bogaty./
Jego wiek młody, doświadczenie stare,/
Na czole wiosna, ale sąd dojrzały./
Zgoła --- gdyż jego przymiotom nie zrówna/
Żadna z tych pochwał, które tu mu daję ---/
Mąż to skończony<pe><slowo_obce>skończony</slowo_obce> --- tu: doskonały.</pe> z postaci i z duszy,/
Z całą okrasą<pe><slowo_obce>okrasa</slowo_obce> (daw.) --- ozdoba, upiększenie.</pe>, co szlachcica zdobi.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Zaprawdę, jeśli twoje słowa stwierdzi<pe><slowo_obce>stwierdzić</slowo_obce> --- tu:  potwierdzić.</pe>,/
Godzien miłości jakiej cesarzowej,/
Godzien być rajcą<pe><slowo_obce>rajca</slowo_obce> --- tu: doradca.</pe> jakiego cesarza./
Otóż ten młodzian do mnie przybył właśnie/
Z zaleceniami od wielu magnatów,/
I tu czas jakiś przepędzić zamyśla./
Mniemam, że niezła dla ciebie nowina.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Z wszystkich mych życzeń spełnia się najmilsze.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Więc wedle<pe><slowo_obce>wedle</slowo_obce> (daw., gw.) --- według.</pe> zasług chciejcie go powitać./
Tobie to, Sylwio, tobie, Turio, mówię,/
Walencja bowiem zachęcać nie trzeba./
Idę, by gościa przysłać wam niebawem.</strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Książę</osoba> odchodzi.</didaskalia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
To młodzian, który, jak mówiłem pani,/
Miał przybyć ze mną, ale mu kochanka/
Zamknęła oczy w krysztale swych spojrzeń.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Znać<pe><slowo_obce>znać</slowo_obce> --- widać; widocznie.</pe>, że je teraz uwolniła z więzów,/
Biorąc na wierność jaki zakład inny.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>One są pewnie jej więźniami zawsze.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Więc musi ślepym być, a jeśli ślepy,/
Jakżeż do ciebie znaleźć drogę zdołał?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Wszak miłość miewa dwadzieścia par oczu.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TURIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Mówią, że miłość nie ma oczu wcale.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Na takich, jak ty, Turio, miłośników,/
Miłość się w lichy przedmiot nie wpatruje.</strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Turio</osoba> wychodzi.</didaskalia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dajcie już pokój. Oto on nadchodzi.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wchodzi <osoba>Protej</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Witaj mi, drogi Proteju. Stwierdź<pe><slowo_obce>stwierdzić</slowo_obce> (daw.) --- umocnić, wzmocnić.</pe>, pani,/
Szczególną łaską powitanie gościa.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Zacność rękojmią dobrego przyjęcia,/
Jeśli to młodzian, o którym tak często/
Wieści pragnąłeś.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>On sam, luba pani.</wers_cd>/
Niech społem ze mną będzie sługą twoim.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Zbyt licha pani na takiego sługę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Bynajmniej. Jam to zbyt niegodny sługa,/
Niewart spojrzenia tak dostojnej pani.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
O brak godności przestańcie się spierać./
Odtąd go, pani, uważaj twym sługą<pe><slowo_obce>uważaj twym sługą</slowo_obce> --- dziś popr.: uważaj za twego sługę.</pe>.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Wierność mą chlubą, innej nie mam zgoła.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Wierności nigdy nie brakło nagrody,/
Więc miłym gościem bądź niegodnej pani.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Krom ciebie każdy, kto by tak rzekł, zginie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Żeś miłym gościem?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Nie, żeś ty niegodna.</wers_cd></strofa></kwestia>

<didaskalia>Wchodzi <osoba>Pachołek</osoba>, <osoba>Turio</osoba> powraca.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PACHOŁEK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Pani, twój ojciec pragnie mówić z tobą.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Idę na rozkaz.</strofa>
<didaskalia><osoba>Pachołek</osoba> wychodzi.</didaskalia>
<strofa><wers_cd>Pójdź, pójdź, Turio, ze mną.</wers_cd>/
Witaj raz jeszcze, witaj, nowy sługo./
Teraz pomówcie o sprawach domowych,/
A gdy skończycie, dajcie znać o sobie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Oba się stawim<pe><slowo_obce>Oba się stawim</slowo_obce> --- dziś: obaj się stawimy.</pe> do twych usług, pani.</strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Sylwia</osoba>, <osoba>Turio</osoba> i <osoba>Śpiech</osoba> odchodzą.</didaskalia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
A więc mi powiedz, jak się mają nasi?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Twoi wybornie, ściskają cię wszyscy.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
A twoi?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Wszystkich zostawiłem zdrowych.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Jakżeż twa luba? Jakżeć<pe><slowo_obce>jakżeć</slowo_obce> --- skrócenie od: jakże ci.</pe> miłość sprzyja?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Mych spraw miłosnych tyś nierad<pe><slowo_obce>nierad</slowo_obce> (daw.) --- niechętny.</pe> był słuchać./
Wiem, że nie lubisz rozmów o kochaniu.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Ach, mój Proteju, jam mój żywot zmienił,/
Odbył pokutę za wzgardę miłości./
Srogo mię skarał jej duch samowładny/
Gorzkimi posty, pokutnymi jęki<pe><slowo_obce>Gorzkimi posty, pokutnymi jęki</slowo_obce> --- dziś popr.: gorzkimi postami, pokutnymi jękami.</pe>,/
Żarem łez w nocy, dreszczem westchnień we dnie;/
Bo miłość, mszcząc się, żem nią wprzód pogardzał,/
Sen z ujarzmionych mych oczu wygnała/
I nad własnego serca utrapieniem/
Kazała czuwać. O luby Proteju,/
Możnym jest władcą miłość i tak srogo/
Mię udręczyła, iż wyznać ci muszę,/
Że żadna boleść nie zrówna jej karom,/
A jej poddaństwu żadna rozkosz w świecie./
Teraz, prócz o niej, innych rozmów nie znam/
I mogę śniadać, jeść obiad, wieczerzać/
I spać na samym tylko słowie: miłość.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dość łatwo los twój z twych oczu wyczytać./
Toż<pe><slowo_obce>toż</slowo_obce> --- zaimek <wyroznienie>to</wyroznienie> z partykułą -że, skróconą do -ż; znaczenie: czy to.</pe> było bóstwo, które tak uwielbiasz?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Tak, ona właśnie. Powiedz, czyli<pe><slowo_obce>czyli</slowo_obce> ---  konstrukcja z partykułą -li w funkcji wzmacniającej; analogiczna do: czyż.</pe> nie jest/
Niebios aniołem.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie, lecz ziemskim cudem.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Nazwij ją boską.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie chcę jej pochlebiać.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Więc mnie pochlebiaj. Miłość z pochwał rada.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Kiedym był chory, tyś mi gorzkie dawał/
Lekarstwo, teraz przyjm<pe><slowo_obce>przyjm</slowo_obce> --- dziś popr.: przyjmij.</pe> takież ode mnie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Prawdę więc o niej powiedz. Gdy nie boska,/
Chciej ją przynajmniej uznać czymś najwyższym,/
Królową ziemi nad wszystkie stworzenia.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Krom mej kochanki.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Luby! krom niczyjej,</wers_cd>/
Chyba miłości chcesz mojej uchybić.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Wszakże mam prawo dać własnej pierwszeństwo?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ja ci pierwszeństwo nadać jej pomogę:/
Bo ją ozdobi ten wysoki zaszczyt,/
Że będzie suknię mej pani unosić,/
By pocałunku rąbkowi przypadkiem/
Mizerna ziemia nie skradła, a dumna/
Tak wielkim szczęściem, nie przestała rodzić,/
Gardząc kwiatami, tym przepychem lata,/
I srogiej zimy nie zmieniła w wieczność.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Cóż to za szumne, Walencjo, przechwałki?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wybacz, Proteju, co mówię, jest niczym/
Przy niej, co wszelką wartość w nic obraca./
Jedyna w świecie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Więc zostaw jedyną.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ni za świat cały. Moją jest, mą własną./
Jam tak bogaty tym drogim klejnotem/
Jak mórz dwadzieścia, chociażby ich piasek/
Był z samych pereł, skały szczerym złotem,/
Woda nektarem. Wybacz, że, zajęty/
Własną miłością, mniej myślę o tobie./
Mój rywal, głupiec, tylko stąd jej ojcu/
Miły, że dobra ma wielkie, a sknera,/
Poszedł z nią, muszę więc pognać za nimi,/
Bo wiesz, że miłość jest pełną zazdrości.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Kochaż<pe><slowo_obce>kochaż</slowo_obce> --- przykład konstrukcji z partykułą pytającą -że, skróconą do -ż; znaczenie: czy kocha.</pe> cię ona?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Kocha, jam się skrycie</wers_cd>/
Już z nią zaręczył; co więcej, już mamy/
Godzinę ślubu oraz plan ucieczki/
Zręcznie wybrany; mam drabkę<pe><slowo_obce>drabka</slowo_obce> (reg., pot.) --- drabina.</pe> ze sznura,/
By wejść w jej okno; zgoła wszystkie środki/
Ku memu szczęściu przyjęte, gotowe./
Dobry Proteju, pójdź do mej komnaty,/
By mi w tej sprawie dopomóc twą radą.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Sam idź tam naprzód, wnet złączę się z tobą./
Muszę do portu biec, by na ląd dostać/
To, co z mych rzeczy naglej<pe><slowo_obce>naglej</slowo_obce> --- bardziej nagle; tu: pilnie.</pe> mi potrzebne,/
A potem zaraz pośpieszę ci służyć.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Czy ani chwili nie stracisz?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Nie stracę.</wers_cd></strofa>
<didaskalia><osoba>Walencjo</osoba> wychodzi.</didaskalia>
<strofa>Jak jeden płomień tłumi płomień drugi/
Lub jak gwóźdź siłą inny gwóźdź wypiera,/
Tak i pamiątka mej dawnej miłości/
Uszła, gdym ujrzał nagle przedmiot nowy./
Z jejże<pe><slowo_obce>jejże</slowo_obce> --- przykład konstrukcji z partykułą wzmacniającą -że; znaczenie: właśnie jej.</pe> to liców czy z Walencja pochwał,/
Z jej cudnej krasy czy z mej niestałości,/
Wnikł<pe><slowo_obce>wnikł</slowo_obce> --- dziś popr.: wniknął.</pe> we mnie obłęd, że tak w myślach błądzę?/
Piękna --- i Julia piękna, którą kocham,/
Nie, którąm kochał<pe><slowo_obce>którąm kochał</slowo_obce> --- przykład konstrukcji z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: którą kochałem.</pe>, gdyż ma miłość spełzła/
I jak kształt z wosku, stawiony przy ogniu,/
Traci ślad wszystek tego, czym wprzód była./
Coś i ma przyjaźń dla Walencja stygnie./
Już mu nie sprzyjam, jak zwykłem był<pe><slowo_obce>zwykłem był</slowo_obce> --- daw. forma czasu zaprzeszłego; dziś: zwykłem (dawniej, wcześniej).</pe> sprzyjać./
Za wiele jego dziewicę miłując,/
Nie dziw, że w nim się miłuję tak mało./
Jakżeż z namysłem będę szalał za nią,/
Gdy bez namysłu tak ją czcić poczynam./
Ledwie jej obraz przemknął się przede mną,/
A we mnie światło rozumu już przyćmił,/
Cóż gdy się wpatrzę w pełną doskonałość,/
Nie znajdę rady, bym nie oślepł zgoła./
Błędny mój pociąg, gdy zdołam, ukrócę/
Lub, by ją posiąść, mam sposób w mej sztuce.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Odchodzi.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA PIĄTA</naglowek_scena>

<didaskalia>Ulica w Mediolanie blisko przystani; w pobliżu piwiarnia.
Wchodzi <osoba>Śpiech</osoba> i <osoba>Lanca</osoba> z psem.</didaskalia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Na uczciwość, Lanco, całym cię sercem witam w Mediolanie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie kłam, luby młodziku, gdyż mię całym sercem nie witasz. Zawsze mi się widzi, że póty człowiek niestracony, póki nie wisi, ani też gdziekolwiek całym sercem powitany, póki pewna kwota nie brzęknie i szynkarka nie powie: ,,witaj".</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ej, ty szalona pałko, nie bój się, zaraz z tobą pójdę ,,Pod Wiechę", gdzie za jedną pięciogroszówkę znajdziesz tysiąc powitań. Lecz wprzód powiedz mi, jakże twój pan rozstał się z panną Julią?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zaprawdę, jak się wprzód zwarli na serio, tak się potem w żarcie nader grzecznie rozstali.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ale czy ona pójdzie za niego?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czemu? To może on się z nią ożeni?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>I to nie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Więc cóż, czy się rozpadli?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Gdzie tam. Oboje caluteńcy jak ryba.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jakżeż przeto z nimi sprawa stoi?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Oto tak: kiedy z nim dobrze stoi, to i z nią stoi dobrze.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jakiż ty osieł<pe><slowo_obce>osieł</slowo_obce> (daw.) --- dziś popr.: osioł.</pe>, nic z ciebie dostać nie mogę ani dostać<pe><slowo_obce>dostać</slowo_obce> --- tu: dosięgnąć.</pe> do znaczenia twych konceptów.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jakiż ty bałwan, że nie możesz. Patrz, ta moja pałka zawsze dostać zdolna.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czy w tym, co mówisz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>I w tym także, co robię. Spójrz, jakkolwiek się na niej oprę, ona i mi zawsze dostoi<pe><slowo_obce>dostać</slowo_obce> --- tu: wytrwać stojąc, nie ustąpić, utrzymać pozycję.</pe>.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Widzę, widzę, równie jak i ty dostojna.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wszystko to jedno, bo co mi dostać zdolne, gdy się opieram, to może i dostać do znaczenia w tym, co mówię.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ale żart na stronę, czy będzie co z tego małżeństwa?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Mego psa się spytaj. Jeśli ci powie ,,tak", to będzie, jeśli powie ,,nie", to będzie, jeśli machnie ogonem i nic nie powie, to także będzie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Stąd więc wniosek, że bądź co bądź, a będzie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Takiej tajemnicy nigdy się ode mnie nie dowiesz, chyba przez przypowieść.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Rad jestem, że i tak się jej dowiem. Lecz, Lanco, co powiesz na to, że mój pan stał się wiernym poplecznikiem miłości.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jam go inszym<pe><slowo_obce>inszy</slowo_obce> (daw., gw.) --- inny.</pe> nigdy nie znał.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jak co?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jak wierutnym<pe><slowo_obce>wierutny</slowo_obce> --- prawdziwy, całkowity, odznaczający się daną cechą (zwykle negatywną) w najwyższym stopniu.</pe> ulicznikiem, właśnie jak o nim powiadasz.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czemu przekręcasz, kapcanie<pe><slowo_obce>kapcan</slowo_obce> (z jid.) --- niedołęga, niezdara.</pe>.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Przecież, dudku, nie o tobie, ale o twoim panu to mówię.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Powtarzam ci, że mój pan stał się zapalonym kochankiem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A cóż mi do tego? Nie dbam, choćby się i spalił w miłości. Jeśli chcesz pójść ze mną na wódkę, to dobrze. Jeśli nie, toś jest Hebrajczykiem, Żydem i niegodny zwać się chrześcijaninem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A to czemu?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Bo nie posiadasz nawet tyle chrześcijańskiej miłości, aby pójść z chrześcijaninem na ochrzczoną<pe><slowo_obce>ochrzczone</slowo_obce> (pot.) --- o wódce, piwie itp.: rozcieńczone wodą, zwykle w lokalu, bez ujawniania klientom.</pe> wódkę. Co, czy pójdziesz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>No, jestem już na twe usługi.</akap></kwestia>

<didaskalia>Wychodzą do piwiarni.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA SZÓSTA</naglowek_scena>

<didaskalia>Wchodzi <osoba>Protej</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<didaskalia>idąc powoli ku przystani</didaskalia>
<kwestia><strofa>Złamię przysięgę, gdy Julię porzucę,/
Złamię przysięgę, wielbiąc piękną Sylwię,/
Strasznie ją złamię, krzywdząc przyjaciela./
Władza, co w pierwszą wiodła mię przysięgę,/
Do tej potrójnej dopuszcza mię zdrady./
Jak przysięgałem na miłości rozkaz,/
Tak na jej rozkaz dziś się odprzysięgam,/
Więc gdyś w tym grzeszna, luba kusicielko,/
Nastręcz wymówkę skuszonemu słudze./
Wprzód czciłem gwiazdę, dziś słońce. Wszak wolno/
Rozmyślnie zrywać nierozmyślne śluby?/
Na nic i dowcip<pe><slowo_obce>dowcip</slowo_obce> (daw.) --- inteligencja, spryt, rozum.</pe>, gdy brak silnej woli,/
Aby dowcipem złe na dobre zmienić./
Wstydź się, wstydź, płochy, zelżywy<pe><slowo_obce>zelżywy</slowo_obce> (daw.) --- obraźliwy.</pe> języku,/
Zwać złem tę, której wszechwładztwu składałeś/
Tak często przysiąg serdecznych tysiące./
Przestaję kochać, choć przestać nie mogę,/
Lecz tam przestaję, gdziem kochać powinien./
Tracę mą Julię i Walencja tracę,/
Ale inaczej straciłbym sam siebie;/
A gdy ich stracę, przez tę stratę zyskam/
Sylwię za Julię, siebie za Walencja./
Wszakżem sam sobie droższy niż przyjaciel,/
Gdyż własna miłość najpierwsza ze wszystkich./
Ach, świadkiem niebo, co Sylwii wdzięk dało,/
Iż przy niej Julia czarną Etiopką<pe><slowo_obce>przy niej Julia czarną Etiopką</slowo_obce> --- w czasach Szekspira za piękne uważano tylko blondynki o jasnej skórze; śniada, ciemna cera uchodziła za brzydką.</pe>./
Że Julia żyje, zapomnę przez pamięć,/
Jako umarła już ma miłość ku niej./
Będę za wroga uważał Walencja,/
Walcząc o Sylwię jak o droższy przedmiot./
Dziś już bym nie mógł zostać wiernym sobie,/
Gdybym nie użył zdrady przeciw niemu./
Wszak on tej nocy ma drabką ze sznura/
Do boskiej Sylwii dostać się przez okno./
I jam w tym spisku, z nim, ja, współzalotnik!/
Otóż natychmiast dam wiedzieć jej ojcu/
O ich tak skrycie zmówionej ucieczce./
On, zdjęty gniewem, wypędzi Walencja,/
Bo swoją córkę Turiowi przeznacza./
Gdy tamten ujdzie, mdłe<pe><slowo_obce>mdły</slowo_obce> (daw.) --- słaby.</pe> Turia zabiegi/
Wnet zręczną sztuką skrzyżuję. Miłości!/
Przyśpiesz mą sprawę, daj mi skrzydła rącze,/
Jak dałaś dowcip, co te sidła plącze.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Odchodzi.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA SIÓDMA</naglowek_scena>

<didaskalia>Werona. Pokój w domu <osoba>Julii</osoba>.
<osoba>Julia</osoba> studiuje mapę, <osoba>Lucetta</osoba> szyje.</didaskalia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Poradź, Lucetto, pomóż, dziewczę lube,/
Na wieczną nawet miłość cię zaklinam./
Wszak tyś tablicą, na której me wszystkie/
Myśli spisane jawnie i wyryte./
Naucz mię, podaj sposób niezawodny,/
Jak mam przedsięwziąć bez ujmy w honorze,/
Podróż za moim najdroższym Protejem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCETTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Niestety, droga nużąca i długa.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Szczerze pobożny pielgrzym się nie znuży,/
Gdy wątłym krokiem przemierza królestwa,/
Tym mniej ta, której miłość skrzydła daje,/
Gdy przy tym przedmiot pogoni tak drogi/
I takich boskich przymiotów jak Protej.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCETTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Lepiej się wstrzymaj, wnet Protej powróci.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wiesz, że wzrok jego pokarmem mej duszy./
Użal się głodu, który przecierpiałam,/
Tak długo łaknąc drogiego pokarmu./
<begin id="b1418201754270-2574175368"/><motyw id="m1418201754270-2574175368">Miłość</motyw>O, gdybyś znała drażliwość miłości,/
Prędzej byś ogień szła zapalać śniegiem/
Niż żar miłości zagaszać słowami.<end id="e1418201754270-2574175368"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCETTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Nie chcę ja gasić płomienia twych uczuć,/
Lecz chcę zbyteczną wstrzymać ognia wściekłość,/
By nie rozgorzał nad krańce rozumu.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tym silniej płonie, im silniej tamujesz./
Potok, co bieży<pe><slowo_obce>bieżyć</slowo_obce> (daw.) --- biec, śpieszyć, iść.</pe> z uroczym szelestem,/
Jeśli wstrzymany, szaleje bez miary;/
Lecz kiedy w biegu nic mu nie przeszkadza,/
Po tęczowanych<pe><slowo_obce>tęczować</slowo_obce> (daw.) --- mienić się barwami tęczy.</pe> słodko gra kamykach,/
I każde ziółko w pielgrzymce dognane/
Wdzięcznym fal swoich pocałunkiem chwyta./
A tak się wijąc, w igraszkach ochoczy,/
Licznymi skręty <pe><slowo_obce>skręty</slowo_obce> --- dziś popr. forma N. lm: skrętami.</pe> w dzikie morze kroczy./
Więc puść mię, błagam, nie wstrzymuj mię w biegu./
Będę cierpliwa jak łagodny strumień,/
Każdy krok ciężki będzie mi igraszką,/
Aż mię ostatni połączy z kochankiem./
Tam przy nim spocznę jak po długich trudach/
Błogosławiona dusza pośród raju.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1418226243662-2005076799"/><motyw id="m1418226243662-2005076799">Przebranie</motyw>LUCETTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Lecz w jakim chceszże wybrać się ubiorze?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Nie jak kobieta, bo zalotnych ludzi/
I zajść swawolnych<pe><slowo_obce>swawolny</slowo_obce> (daw.) --- niezbyt przyzwoity, nieskromny, niemoralny.</pe> chciałabym uniknąć./
Luba Lucetto, wybierz mi strój taki,/
Jaki skromnemu paziowi przystoi.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCETTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
A zatem, pani, musisz obciąć włosy.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie. Ja w jedwabne zwinę je warkocze,/
Sztucznie je kryjąc splotami ze wstążek./
Wszakże fantazja ujdzie młodzianowi,/
Nawet starszemu, niż jakim ja będę?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCETTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Jakimże krojem mam ci spodnie zrobić?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
To tak przystaje jak: ,,Powiedz jegomość/
Jakiej spódnicę chcesz mieć objętości?"/
Zrób je, Lucetto, jak ci się podoba.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCETTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>A więc ci trzeba zrobić je z fartuszkiem<pt><slowo_obce>z fartuszkiem</slowo_obce> --- tj. z przednią klapą zasłaniającą rozporek (w oryg. jest <slowo_obce>codpiece</slowo_obce>: mieszek).</pt>?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Wstydź się, Lucetto, krój to niestosowny.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCETTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Niewarte szpilki spodnie bez fartuszka./
Gdyż ten niezbędny do wpinania szpilek.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O, jak mię kochasz, wybierz mi, Lucetto,/
Co znajdziesz<pe><slowo_obce>znaleźć coś jakimś</slowo_obce> (daw.) --- uznać coś za jakieś; ocenić jako.</pe> składnym i najprzyzwoitszym.<end id="e1418226243662-2005076799"/>/
Lecz powiedz, dziewczę, jak mię świat osądzi/
Za przedsięwzięcie tak płochej podróży?/
Nader się lękam, czy mnie nie oczerni.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCETTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Jeśli tak myślisz, zostań lepiej w domu.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Nie, nie zostanę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCETTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Więc się oszczerstw nie bój,</wers_cd>/
Idź, a gdy Protej twą podróż pochwali,/
Skoro cię ujrzy, mniejsza, czy na razie/
Kto ją tu zgani. Lecz wielce się trwożę,/
Że i on wcale rad ci tam nie będzie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ze wszystkich trwóg mych najmniejsza to trwoga./
Tysiące przysiąg, ocean łez jego/
I niezmierzonej miłości świadectwa/
Ręczą, że Protej przyjmie mnie z radością.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCETTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>U zwodzicieli<pe><slowo_obce>zwodziciel</slowo_obce> (daw.) --- ten, który zwodzi.</pe> zwykłe to przybory<pe><slowo_obce>przybory</slowo_obce> --- daw. narzędzia do czegoś a. ozdoby, przybranie; tu przen.: metody, sposoby.</pe>.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Podli, co biorą je ku podłym celom!/
Lecz Protej zrodzon<pe><slowo_obce>zrodzon</slowo_obce> --- zrodzony (daw. krótka forma przym.).</pe> pod wpływem gwiazd szczerszych./
W nim słowo ślubem, przysięga wyrocznią,/
Miłość prawością, myśli nieskalane,/
Łzy --- serca posły przeczyste, a serce/
Tak zdrad dalekie jak niebiosa ziemi.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUCETTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Proś niebios, abyś takim go znalazła.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O, jak mię kochasz, nie czyń mu tej krzywdy./
Nie podejrzewaj tak jego stałości./
Wielbiąc go, stań się mej miłości godną./
Lecz teraz ze mną pójdź do mej komnaty,/
By spisać wszystko, co mi wziąć należy,/
I w pożądaną podróż mię opatrzyć<pe><slowo_obce>opatrzyć</slowo_obce> (daw.) --- zaopatrzyć, przygotować.</pe>./
Wszystko, co moje, twojej zdaję straży:/
Sprzęty, majątek i mą dobrą sławę./
Za to mię tylko wypraw stąd najspieszniej./
Pójdź, nic już nie mów, lecz zwiń się co żywo<pe><slowo_obce>co żywo</slowo_obce> (daw.) --- jak najszybciej.</pe>,/
Gdyż mię ta zwłoka wielce niecierpliwi.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Odchodzą.</didaskalia>




<naglowek_akt>AKT TRZECI</naglowek_akt>



<naglowek_scena>SCENA PIERWSZA</naglowek_scena>

<didaskalia>Pałac <osoba>Księcia</osoba> w Mediolanie.
Wchodzi <osoba>Książę</osoba>, <osoba>Turio</osoba> i <osoba>Protej</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Proszę cię, Turio, zostaw nas na chwilę,/
Gdyż coś tajnego mamy do narady.</strofa>
<didaskalia><osoba>Turio</osoba> wychodzi.</didaskalia>
<strofa>Mów więc, Proteju, czego chcesz ode mnie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>To, co ci odkryć mam, łaskawy książę,/
Prawem przyjaźni winien bym zataić;/
Lecz kiedy wspomnę na twe hojne łaski,/
Tak niegodnemu jak ja użyczone,/
Wdzięczność mię nagli, by ci to wyjawić,/
Co by mi żaden skarb świata nie wydarł./
Wiedz, godny książę, że dzisiejszej nocy/
Mój druh Walencjo ma wykraść twą córkę./
Sam mi się zwierzył z uknutego spisku./
Wiem, żeś Turiowi dać ją postanowił,/
Choć go twa luba córka nienawidzi./
Lecz gdyby ci ją skradziono w ten sposób,/
Wiele by zmartwień zatruło twą starość./
Więc z obowiązku wolę przyjaciela/
Skrzyżować skrycie powzięte zamiary,/
Niż tając spisek, zwalić na twą głowę/
Ogrom utrapień. Tym trzeba zapobiec,/
Aby w za wczesny grób cię nie wtrąciły.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dzięki, Proteju, za prawą troskliwość,/
W zamian, do usług masz mię, póki żyję./
Te ich miłostki jam często spostrzegał,/
Kiedy mniemali, że spałem głęboko./
I jużem nieraz zamyślał Walencja/
Z jej towarzystwa i dworu wykluczyć,/
Lecz by nie zgrzeszyć mylnym podejrzeniem/
I nie ohydzić<pe><slowo_obce>ohydzić</slowo_obce> (daw.) --- obmierzić, zohydzać; hańbić.</pe> niewinnie człowieka/
(Porywczość, jakiej jam się chronił zawsze<pe><slowo_obce>Porywczość, jakiej jam się chronił zawsze</slowo_obce> --- porywczość, jakiej unikałem zawsze.</pe>),/
Wciąż go uprzejmym przyjmowałem wzrokiem,/
By snadniej<pe><slowo_obce>snadnie</slowo_obce> (daw.) --- łatwo.</pe> odkryć, co mi tu objawiasz./
Jaka zaś moja w tym bojaźń, posłuchaj:/
Świadom, jak łacno<pe><slowo_obce>łacno</slowo_obce> (daw.) --- łatwo.</pe> zwieść młodość niebaczną,/
Co noc zamykam Sylwię w wyższej wieży,/
Od której zawsze klucz chowam przy sobie,/
Przeto nikt stamtąd wykraść jej nie zdoła.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>I na to, książę, wynaleźli sposób./
On ma się dostać w okno jej komnaty,/
By ją sprowadzić po drabce ze sznura./
W tej chwili właśnie poszedł po tę drabkę/
I tędy będzie wracał z nią niebawem./
Tu więc, gdy zechcesz, będziesz mógł go schwytać./
Lecz, dobry panie, zrób to tak przebiegle,/
By mojej zdrady nikt się nie domyślił,/
Bo nie nienawiść ku przyjacielowi,/
Lecz mi ma miłość ku tobie kazała/
Odkryć ten spisek.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Na mą cześć, on nigdy</wers_cd>/
Wiedzieć nie będzie, żeś mi dał wskazówkę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Żegnam cię, książę. Walencjo nadchodzi.</strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Protej</osoba> oddala się. Wchodzi <osoba>Walencjo</osoba> w płaszczu i w butach z cholewami.</didaskalia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Gdzież to, Walencjo, gdzie tak bieżysz spiesznie?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wybacz mi, książę, czeka mię posłaniec,/
Co ma me listy zabrać do przyjaciół,/
Więc tak mi spieszno, by mu je doręczyć.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Czy bardzo ważne?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Ich treścią jeno, żem jest w dobrym zdrowiu,/
Szczęsny z pobytu na tym świetnym dworze.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nic więc nagłego. Zostań ze mną chwilę./
Chciałbym o sprawach, co mię blisko tyczą,/
Pomówić z tobą, lecz sekret zachowaj./
Pewnie wiesz o tym, żem pragnął połączyć/
Z mą córką mego przyjaciela Turio.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wiem dobrze, książę. Zaiste bogaty,/
Zaszczytny związek. Młodzian pełen przy tym/
Cnót, zasług, zalet i przymiotów godnych/
Takiej małżonki jak twa piękna córka./
Czyż jej nie możesz nakłonić ku niemu?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie mogę. Dzika, posępna, przekorna,/
Dumna, uparta, krnąbrna, samowolna,/
Ni w niej miłości jak w dziecku serdecznym,/
Ni w niej bojaźni jak w uległym ojcu<pe><slowo_obce>Ni w niej bojaźni jak w uległym ojcu</slowo_obce> --- w późn. wyd. popr. tłumaczenie na: ,,Ni w niej bojaźni winnej przecież ojcu".</pe>./
Mamże<pe><slowo_obce>mamże</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą pytającą -że; znaczenie: czy mam.</pe> ci wyznać? Ta Sylwii wyniosłość,/
Gdym przejrzał, miłość mą odjęła od niej./
I jakom tuszył<pe><slowo_obce>tuszyć</slowo_obce> (daw.) --- mieć nadzieję.</pe>, że życia ostatek/
Spędzę na łonie jej pieszczot dziecięcych,/
Tak teraz pojąć żonę postanawiam,/
A córkę wygnać; niech, kto chce, ją weźmie/
I niech uroda za posag jej starczy,/
Gdyż ona ni mnie, ni mych dóbr nie ceni.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
I cóż w tej sprawie, książę, żądasz po mnie<pe><slowo_obce>żądasz po mnie</slowo_obce> --- dziś: żądasz ode mnie.</pe>?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jest w Mediolanie dziewczę, które kocham,/
Cóż począć, kiedy wzdragliwe<pe><slowo_obce>wzdragliwy</slowo_obce> --- dziś: wzdragający się; niechętny do zrobienia czegoś.</pe>, wybredne/
I całą starca wymowę ma za nic./
Więc chciałbym teraz wziąć ciebie za mistrza,/
Bom już od dawna zapomniał umizgów<pe><slowo_obce>umizgi</slowo_obce> (daw.) --- zaloty.</pe>,/
Przy tym dziś czasu ukształcenie<pe><slowo_obce>ukształcenie</slowo_obce> (daw.) --- ukształtowanie; wykształcenie.</pe> inne./
Podaj mi sposób, w jaki mam się sprawić,/
By zwrócić na się<pe><slowo_obce>na się</slowo_obce> --- dziś: na siebie.</pe> słoneczne jej oko.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1418230313704-3688463880"/><motyw id="m1418230313704-3688463880">Kobieta, Mężczyzna, Miłość, Dar</motyw>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Skłoń ją darami, jeśli słów nie ceni,/
Gdyż niemy klejnot prędzej swą niemową<pe><slowo_obce>niemowa</slowo_obce> (daw.) --- niemożność mówienia, niemota.</pe>/
Wzruszy kobietę niż przelotne słowo.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Słałem już dary, ale nimi gardzi.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Znak to u kobiet, że pragną tym bardziej./
Poślij jej inne. Nie dbaj, że się wzdraga./
Żywsza tam miłość, gdzie zrazu zniewaga./
Jeśli się zmarszczy, to nie ze złej chęci,/
Lecz że cię w miłość gwałtowniejszą nęci./
Choć wpada w gniewy, nie uważaj<pe><slowo_obce>nie uważaj</slowo_obce> --- tu: nie zważaj, nie zwracaj uwagi.</pe> na nie,/
Dziewczę szaleje, gdy samo zostanie.<end id="e1418230313704-3688463880"/>/
Cokolwiek rzeknie, w jednym trwaj sposobie,/
Gdyż ,,Daj mi pokój<pe><slowo_obce>dać komuś pokój</slowo_obce> --- dziś: dać komuś spokój.</pe>", nie znaczy ,,Idź sobie"./
Schlebiaj, chwal, wynoś, wielb jej wdzięki, zgoła,/
Choć twarz jej czarna, mów, że twarz anioła./
Niewart mężczyzną zwać się, kto nie umie/
Zdobyć kobiety, schlebiając jej dumie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Lecz tę, o której tu mówię, rodzina/
Jednemu z zacnych młodzieńców przyrzekła/
I tak surowo strzeże ją przed ludźmi,/
Że nikt w dzień do niej przystępu nie znajdzie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Więc przystęp do niej trzeba znaleźć w nocy.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Lecz drzwi zamknięte, a klucz w dobrej pieczy<pe><slowo_obce>piecza</slowo_obce> --- opieka.</pe>,/
Tak że i w nocy nikt do niej nie dojdzie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
To fraszka --- wszakże można wejść przez okno.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tak jej komnata wysoko nad ziemią./
A mur tak stromy, że nie dając życia/
Na szwank widoczny, nikt się nań nie wdrapie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Drabką misternie ze sznura splecioną,/
Z dwoma zgiętymi hakami do rzutu,/
Łacno i wieżę drugiej Hero zdobyć,/
Jeśli odwagi Leandrowi nie brak.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
A więc mi poradź, jako dzielny młodzian,/
Gdzie by to można dostać takiej drabki?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Powiedz mi naprzód, kiedy chcesz jej użyć?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Dzisiejszej nocy, gdyż miłość jak dziecię/
Drży do wszystkiego, co się jej nadarzy.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Na siódmą mogę drabki się wystarać.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Lecz zważ, sam jeden chcę podjąć wyprawę,/
Więc jakżeż drabkę zanieść tam najskładniej?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Będzie tak lekka, panie, że ją zdołasz/
Zanieść pod płaszczem jakiejkolwiek miary.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Płaszcz tej długości co twój czyż się przyda?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Czemu nie, książę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Więc mi płaszcz twój pokaż.</wers_cd>/
Tej samej miary muszę inny dostać.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Płaszcz jakikolwiek przyda się ku temu.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie wiem, jak w płaszczu wydawać się będę./
Więc proszę, pozwól wprzód mi swój przymierzyć./
Cóż to za liścik? Do kogo?</strofa>

<didaskalia>Zrywa płaszcz <osoba>Walencja</osoba>; drabinka i list wypadają na ziemię.</didaskalia>

<strofa><wers_cd>,,Do Sylwii"?</wers_cd>/
A tu? Tu przyrząd wraz do mej wyprawy./
Na ten raz pieczęć ośmielę się złamać.</strofa>

<didaskalia><osoba>Książę</osoba> czyta</didaskalia>

<strofa>,,Co noc się myśli moje ku Sylwii unoszą./
O, czemuż ja, co skrzydła daję im w tę drogę,/
Tak cicho, lekko wzlatać, by gościć z rozkoszą,/
Gdzie one próżno goszczą, ja, ich pan, nie mogę?/
W twoje przeczyste łono tulą się me posły<pe><slowo_obce>posły</slowo_obce> --- dziś popr. lm: posłowie.</pe>,/
A ja król, król ich, skoro wzlecieć im pozwolę,/
Klnę własne łaski, które w tyle łask je wzniosły,/
Bo jakżeż rad bym posiąść szczęsną sług mych dolę./
Klnę siebie, że im dając zbyt swobodne wodze,/
Wpuszczam w gród, gdzie sam pragnę stanąć na załodze<pe><slowo_obce>stanąć na załodze</slowo_obce> --- dziś: stanąć jako załoga.</pe>"./
A tu co dalej?/
<wers_cd>,,Sylwio, dziś cię oswobodzę!"</wers_cd>/
Ślicznie --- i oto już drabka do dzieła./
Co? Faetonie<pe><slowo_obce>Faeton</slowo_obce>  (mit. gr.) --- syn boga słońca Heliosa oraz Okeanidy Klimene, której mężem był śmiertelnik, król Etiopii, Merops. Na prośbę Faetona Helios pozwolił mu przez jeden dzień powozić rydwanem słońca. Kiedy Faeton ruszył w drogę, okazało się, że nie potrafi kontrolować koni, które poniosły i zjechały z ustalonej trasy. Ponieważ światu groziło spalenie, Zeus zmuszony był zabić Faetona piorunem.</pe> --- boś ty syn Meropsa.../
Co? Czy kierować chcesz niebios rydwanem,/
By świat zapalić w zuchwałym szaleństwie?/
Sięgasz po gwiazdy, że świecą nad tobą?/
Precz, podły wtręcie, zbyt śmiały służalcze ---/
Uśmiechy<pe><slowo_obce>uśmiechy</slowo_obce> --- dziś popr. forma N. lm: uśmiechami.</pe> twymi łaś się równym sobie!/
Moja ci raczej względność<pe><slowo_obce>względność</slowo_obce> (tu daw.) ---  okazywanie względów, przychylności; wspaniałomyślność.</pe> niż twa wartość/
Daje przywilej, byś z życiem stąd uszedł./
Wdzięcznym bądź za to więcej niż za wszystkie,/
Wszystkie --- zbyt liczne --- łaski, com zlał<pe><slowo_obce>zlać łaski na kogoś</slowo_obce> --- dziś raczej: obsypać kogoś łaskami.</pe> na cię./
Lecz jeśli będziesz ociągał się dłużej/
W mym państwie, niźli czasu na to trzeba,/
By mój dwór w rączym pośpiechu opuścić,/
Gniew mój, przez Boga! przekroczy o wiele/
Mą dawną miłość ku córce i tobie.</strofa>

<didaskalia><osoba>Walencjo</osoba> rzuca się do jego stóp.</didaskalia>

<strofa>Precz! słuchać nie chcę twych próżnych wymówek,/
Wraz stąd uciekaj, gdy cenisz twe życie.</strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Książę</osoba> odchodzi.</didaskalia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ach! śmierć, śmierć raczej niż życie w męczarniach!/
Śmierć jest wygnaniem od siebie samego;/
A Sylwia mną jest, więc, wygnany od niej,/
Tracę sam siebie. Zabójcze wygnanie!/
Jakiż blask blaskiem, gdy Sylwii nie widzę,/
Rozkosz rozkoszą, gdy jej nie ma przy mnie?/
Chyba, obecną sobie wystawiając,/
Będę żył cieniem jej boskich powabów,/
Jeśli przy Sylwii nie będę z wieczora./
Już śpiew słowika zda mi się bez dźwięku,/
Jeśli w dzień Sylwii mojej nie obaczę,/
Dla moich oczu już i dnia nie będzie./
Ona mym życiem i mój byt się kończy,/
Gdy czarujący jej wpływ zaprzestaje/
Karmić mię, tulić, oświecać, ożywiać./
Nie ujdę śmierci, uchodząc przed srogim/
Księcia wyrokiem. Umrę, gdy zostanę,/
Lecz stąd uchodząc, uciekam od życia.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wchodzi <osoba>Protej</osoba> i <osoba>Lanca</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Goń, goń, goń, chłopcze, wynajdź mi go zaraz.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Oho! oho!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Cóżeś tam spostrzegł?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Właśnie rodaka, którego gonimy, każdy bowiem włosek na jego głowie jest włoskiem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czy to Walencjo?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Któż więc, czy duch jego?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>I to nie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Cóż więc?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nic.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czyż nic może gadać? Panie, mamże uderzyć?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>W kogo chcesz uderzyć?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>W nic.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Nie waż się, ty chamie!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Cóż to szkodzi w nic uderzyć? Pozwól, panie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Mówię, daj pokój. Słówko, mój Walencjo.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dziś uszu nie mam i dla dobrych nowin,/
Gdyż złych tak wiele już je ogarnęło.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Więc me nowiny pokryję milczeniem ---/
Złe bowiem, smutne i przykro dźwięczące.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Może umarła Sylwia?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie, Walencjo.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Prawda. Już w Sylwii raju nie Walencjo./
Czyż mnie się już wyrzekła?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie, Walencjo.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Gdy się wyrzekła, jużem nie Walencjo./
Jakież twe wieści?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Książę obwieścił, żeś pan wygnany.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Żeś ty wygnany od Sylwii, ode mnie,/
Co cię tak kocham. Oto wieści moje.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dość tym nieszczęściem już się nakarmiłem./
Z nadmiaru mógłby powstać przesyt we mnie./
Lecz czyż wie Sylwia, że jestem wygnany?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wie i w ofierze, by wyrok przebłagać /
(Gdyż nieodzowny<pt><slowo_obce>nieodzowny</slowo_obce> --- tj. nieodwołalny.</pt> --- w pełnej stoi mocy),/
Wylała morze roztopionych pereł,/
Łzami przezwanych. Na klęczkach w pokorze/
Zrosiła nimi srogie ojca stopy,/
Tak w porę białe załamując ręce,/
Jakby tam właśnie pobladły z boleści./
Lecz ni wzniesione ręce jej przezrocze<pe><slowo_obce>przezroczy</slowo_obce> (daw.) --- przezroczysty.</pe>,/
Zgięte kolana, westchnienia żałosne,/
Głębokie jęki, ni łzy srebrnopłynne/
Zdołały wzruszyć nieczułego ojca./
Umrze Walencjo, jeśli da się schwytać./
Przy tym jej prośby tak go rozjątrzyły,/
Gdy o twój powrót błagała pokornie,/
Że do ścisłego więzienia ją wtrącił,/
Gorzko jej grożąc, że zeń już nie wyjdzie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dość, chyba słowo następne, co rzekniesz,/
Ma moc zjadliwą, by odjąć mi życie./
O! wtedy, błagam, zagrzmij nim w me ucho,/
Jak <slowo_obce>requiem</slowo_obce><pe><slowo_obce>requiem</slowo_obce> (łac.) --- odpoczynek; wieczny odpoczynek, modlitwa za zmarłych.</pe> dla mej boleści bez granic.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Przestań narzekać, na co nie masz rady,/
Lecz szukaj rady w tym, na co narzekasz./
Wszelkiego dobra czas ojciec i piastun./
Gdybyś tu został, nie ujrzysz twej lubej,/
A zwłoka może pozbawić cię życia./
<begin id="b1418241397535-3753403560"/><motyw id="m1418241397535-3753403560">Kochanek, Nadzieja</motyw>Pielgrzymim kijem kochanków: nadzieja./
Z nią idź, nią zwalczysz myśli rozpaczliwe.<end id="e1418241397535-3753403560"/>/
Daleki --- możesz gościć tu listami./
Te składać będę, jeśli mi je zwierzysz<pe><slowo_obce>zwierzyć</slowo_obce> (daw.) --- powierzyć.</pe>,/
Na mlecznobiałym łonie twej kochanki.</strofa>
<didaskalia><osoba>Walencjo</osoba> wstaje.</didaskalia>
<strofa>Teraz nam czasu brak na skargi same,/
Pójdź, przeprowadzę cię przez miasta bramę./
Nim się rozstaniem, rozbierzem obszernie/
Wszystko, co spraw twych miłosnych się tyczy./
Jak Sylwię kochasz, pójdź, i choćbyś wcale/
Nie dbał o siebie, uchodź przed nieszczęściem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Każ memu chłopcu, Lanco, gdy go ujrzysz,/
Pośpieszyć za mną do północnej bramy.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Ruszaj po niego, Lanco. Pójdź, Walencjo.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O droga Sylwio! Nieszczęsny Walencjo!</strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Walencjo</osoba> i <osoba>Protej</osoba> odchodzą.</didaskalia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Żem głupiec, to prawda, a jednak mi nie brak rozumu, by poznać, że mój pan trochę hultaj. Jeśli hultaj, wszystko to jedno, czy trochę, czy cały. Jeszcze się taki człowiek nie urodził, co by wiedział, że i ja się kocham, a przecież kocham się na zabój. Czwórka koni nie wyciągnęłaby tego sekretu ze mnie ani też tego, kto jest tym ktosiem, w kim się kocham. A jednak tym ktosiem jest kobieta. Lecz jaka kobieta, tego sam nie wiem. A jednak to dziewczyna mleczarka. A jednak nie dziewczyna, gdyż już kumoszki na chrzcinach miewała. Jednak dziewczyna, bo jest dziewką u swego pana i służy mu za najem. Więcej ona posiada przymiotów niż jaka taksica, co już wiele na prostonożną chrześcijankę<pe><slowo_obce>Więcej ona posiada przymiotów niż jaka taksica, co już wiele na prostonożną chrześcijankę</slowo_obce> --- w późn. wyd. popr. tłumaczenie na: ,,Więcej ona posiada przymiotów niż jaki wyżeł, co już wiele na prostą chrześcijankę".</pe>.</akap>
<didaskalia>wyjmuje papier</didaskalia>
<akap>Oto kotalok<pe><slowo_obce>kotalok</slowo_obce> --- zniekszt.: katalog.</pe> jej zdolności. <slowo_obce>Imprimis</slowo_obce><pe><slowo_obce>imprimis</slowo_obce> (ang. z łac.) --- przede wszystkim, po pierwsze.</pe>: ,,może dźwigać i przynieść". Wszak i koń więcej nie zdoła. O nie, koń tylko dźwiga, ale przynieść niczego nie potrafi, więc ona lepsza od kobyły. <slowo_obce>Item</slowo_obce><pe><slowo_obce>item</slowo_obce> (łac.) --- również; ponadto.</pe>: ,,umie doić krowy". Zważ dobrze, co to za wyborna cnota w dziewce z czystymi rękoma.</akap></kwestia>

<didaskalia>Wchodzi <osoba>Śpiech</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jak się masz, sinior<pe><slowo_obce>sinior</slowo_obce> (wł.) --- pan.</pe> Lanco, jakie wieści u waszmości?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wasz nie na moście, ale już na morzu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jak widzę, nie pozbyłeś się dawnej przywary, zawsze słowa przekręcasz. Pytam, jakie wieści w twoim papierze?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Najczarniejsze ze wszystkich, jakieś kiedykolwiek słyszał.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jakżeż czarne, człowieku?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czarne jak atrament.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dajże mi je przeczytać.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Idź sobie, ośla głowo, wszak ty czytać nie umiesz.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Kłamiesz, bo umiem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Poczekaj, zaraz cię wypróbuję. Powiedz mi: kto cię pouczył?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Kto mię począł? Jużci syn mego dziadka.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nieprawda, głupi nygusie<pe><slowo_obce>nygus</slowo_obce> (daw. pot.) --- leń, człowiek wymigujący się od pracy.</pe>, bo to córka twej babki<pe><slowo_obce>bo to córka twej babki</slowo_obce> --- w późn. wyd. poprawiono tłumaczenie na: ,,bo syn twej babki".</pe>. A więc się okazało, że czytać nie umiesz.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Ty mię, dudku, wypróbuj na twym papierze.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Masz</akap>
<didaskalia>daje mu list</didaskalia>
<akap>i niech ci święty Mikołaj szczęści.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap><slowo_obce>Imprimis</slowo_obce>: ,,Umie doić krowy".</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Bez wątpienia, tęgo doić umie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap><slowo_obce>Item</slowo_obce>: ,,Warzy dobre piwo".</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Stąd przysłowie: Jakiegoś sobie piwa nawarzył, takie wypij.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap><slowo_obce>Item</slowo_obce>: ,,Sporo szyje".</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To jakbyś powiedział: sporą ma szyję.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap><slowo_obce>Item</slowo_obce>: ,,Umie podrabiać pięty w pończochach".</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Przewyborna rzecz dla wiercipięty. Nie będzie potrzebował nadrabiać miną kolo niej, kiedy ona zdoła mu pięty podrabiać.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap><slowo_obce>Item</slowo_obce>: ,,Umie prać i chędożyć<pe><slowo_obce>chędożyć</slowo_obce> (daw.) --- doprowadzać do czystości, porządku; sprzątać; <slowo_obce>chędożyć kogoś</slowo_obce>: o mężczyźnie: odbywać stosunek seksualny z kimś.</pe>".</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Szczególna cnota, gdyż wtedy nie będzie potrzeba ani prać jej, ani chędożyć.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>,,Umie prząść na kołowrocie".</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Byle tylko z kołowrotu nie umarła, sama sobie wyprzędzie na życie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap><slowo_obce>Item</slowo_obce>: ,,Posiada wiele cnót bezimiennych".</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jeśli dzieci bezimiennych, to rzecz inna, bo te, nie znając swoich ojców, są bezimiennymi niecnotami.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Więc teraz idą jej niecnoty.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jej cnotom na pięty następując.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap><slowo_obce>Item</slowo_obce>: ,,Nie trzeba jej całować, póki na czczo, a to z przyczyny jej oddechu".</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Mniejsza o to, tę wadę można naprawić śniadaniem. Czytaj dalej.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap><slowo_obce>Item</slowo_obce>: ,,Słodką ma buzię".</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To nagradza za kwaśny oddech.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap><slowo_obce>Item</slowo_obce>: ,,Śpiąc, gada przez sen".</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>I to ujdzie, byle tylko nie spała, gadając.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap><slowo_obce>Item</slowo_obce>: ,,Powolna jest w mowie".</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jakiż to łotr, co śmiał to położyć między przywary? Powolność w mowie jest jedyną cnotą kobiety. Proszę, wymaż to stąd, a umieść powyżej jako główną cnotę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap><slowo_obce>Item</slowo_obce>: ,,Próżną jest".</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Także wymaż, wszakże to spadek po Ewie i odjętym być jej nie może.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap><slowo_obce>Item</slowo_obce>: ,,Nie ma zębów".</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tym lepiej, bo ja kromkę lubię.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap><slowo_obce>Item</slowo_obce>: ,,Klnie jak jędza".</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wtedy to najlepsze, że nie ma zębów, by kąsać.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>,,Często trunek przechwala".</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jeżeli trunek dobry, powinna go chwalić. Jeżeli ona nie będzie chwalić, to ja będę, bo dobre rzeczy chwalić należy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap><slowo_obce>Item</slowo_obce>: ,,Zbyt jest hojną".</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>W mowie nie, gdyż tam napisano, że w niej za powolna. Workiem nie zdoła, bo ja go dobrze chować będę. A w innym jeszcze względzie, mogłoby być, ale temu nie poradzę. Czytaj dalej.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap><slowo_obce>Item</slowo_obce>: ,,Ma więcej włosów niż rozumu, więcej wad niż włosów, a więcej pieniędzy niż wad".</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Zatrzymaj się tu. Muszę ją mieć. Dwa czy trzy razy była ona moją i nie moją w tym ostatnim paragrafie. Powtórz go raz jeszcze.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap><slowo_obce>Item</slowo_obce>: ,,Ma więcej włosów niż rozumu".</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Więcej włosów niż rozumu. Być to może. Zaraz tego dowiodę. Solniczka obejmuje sól, a więc jest większą od soli. Włosy, które rozum pokrywają, znaczą więcej niż rozum, gdyż w większym kryje się mniejsze. Cóż dalej?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>,,I więcej wad niż włosów".</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To rzecz przerażająca. O, gdyby tego tu nie było!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>,,I więcej pieniędzy niż wad".</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dość już, jedno to słówko wszystkie wady czyni miłymi. Więc ją sobie wezmę, a jeśli z tego wyniknie małżeństwo, gdyż nic na świecie nie jest niepodobne<pe><slowo_obce>niepodobne</slowo_obce> (daw.) --- nieprawdopodobne, niemożliwe.</pe>...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Cóż wtedy?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wtedy ci powiem, że twój pan czeka na ciebie u północnej bramy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Na mnie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Na głupca, jakim jesteś. Jeśli kiedy czekał na kogo innego, to niezawodnie na mądrzejszego od ciebie człowieka.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Mam iść do niego?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Nie iść, ale biegnąć, boś tak długo tu mitrężył, że tylko biegnąc co tchu, zdołasz się sprawić.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Czemużeś mi tego prędzej nie powiedział? Niech cię tam z twymi miłosnymi listami!</akap></kwestia>

<didaskalia>Wybiega.</didaskalia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dostanie teraz basy<pe><slowo_obce>basy</slowo_obce> (daw.) --- cięgi, razy.</pe> za to, że mój list czytał. Gamoń bez wychowania, co w cudze sekrety wgląda! Pójdę z nim, aby się nacieszyć cięgami, które ten chłopiec otrzyma.</akap></kwestia>

<didaskalia>Wychodzi.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA DRUGA</naglowek_scena>

<didaskalia>Komnata w pałacu książęcym.
Wchodzi <osoba>Książę</osoba> i <osoba>Turio</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie trwóż się, Turio, Sylwia cię pokocha/
Teraz, gdy z ócz<pe><slowo_obce>ócz</slowo_obce> (daw.) --- dziś popr. forma D. l.mn: oczu.</pe> jej Walencjo wygnany.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TURIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Odkąd wygnany, ona mię unika/
Z coraz dotkliwszą wzgardą i szyderstwem,/
Tak że rozpaczam, bym ją posiadł kiedy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Słaby to wycisk<pe><slowo_obce>wycisk</slowo_obce> (daw.) --- coś, co zostało wyciśnięte a. wyleciało, wyprysło na zewnątrz.</pe> miłości, jak postać/
Wykuta w lodzie. Dość godziny ciepła,/
By kształt straciła i w wodę stajała./
Wnet czas zamarzłe stopi Sylwii myśli/
I zatrze pamięć o niecnym Walencju.</strofa>
<didaskalia>Wchodzi <osoba>Protej</osoba>.</didaskalia>
<strofa>Cóż, czy, Proteju, wedle mych rozkazów/
Już się twój rodak oddalił?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Już, książę.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Strasznie mą córkę martwi to rozstanie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Troskę tę, książę, wkrótce czas umorzy.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tak i ja myślę. Turio temu przeczy./
Dobry sąd, który o tobie powziąłem/
(Boś dał, Proteju, dowody zacności)/
Do bliższej z tobą nagli mię narady.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Skoro się, książę, sprzeniewierzę tobie,/
Niech cię oglądać, niech i żyć przestanę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Wiesz, jakbym chętnie pragnął uskutecznić/
Małżeństwo między mą córką a Turiem.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Wiem, mości książę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>I mniemam, żeś świadom,</wers_cd>/
Jak wręcz przeciwną ona jest mej woli.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Była nią, póki gościł tu Walencjo.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie, wciąż się krnąbrnie upiera przy swoim./
Cóż zrobić, iżby Walencja me dziewczę/
Mogło zapomnieć, a Turia pokochać?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Najlepszy sposób oczernić Walencja,/
Zadać<pe><slowo_obce>zadać zdradę</slowo_obce> --- zarzucić zdradę.</pe> mu zdradę, tchórzostwo, ród niski,/
Trzy wady wielce kobietom obmierzłe<pe><slowo_obce>obmierzły</slowo_obce> --- budzący wstręt lub niechęć.</pe>.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Gotowa mniemać, że to wymysł złości.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Gotowa, gdyby jego wróg to mówił./
Więc niech to wskaże dowolnie ktoś taki,/
Co w jej mniemaniu jest mu przyjacielem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Więc ty się musisz podjąć tej obmowy.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Podjąć się tego nie mógłbym bez wstrętu./
Zbyt to niegodny urząd<pe><slowo_obce>urząd</slowo_obce> (daw.)  --- obowiązek, powinność, funkcja.</pe> dla szlachcica,/
Zwłaszcza gdy własny przyjaciel ofiarą.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Gdzie dobrym słowem nie zdołasz mu pomóc,/
Tam mu twa potwarz nigdy nie zaszkodzi./
Przynieść ci ujmy ten urząd nie może,/
Gdyż cię przyjaciel prosi, byś go przyjął.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Przemogłeś, panie, jeśli tylko trzeba,/
Bym jej nagadał na jego niekorzyść,/
Niedługo potrwa jej miłość ku niemu./
Lecz gdy jej miłość odsnuję z Walencja,/
Nie idzie za tym, że Turia pokocha.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TURIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Więc odwijając od niego jej miłość,/
By tej nie splątać, nie zmarnować, na nic,/
Staraj się przewić ją na moją cewkę<pe><slowo_obce>cewka</slowo_obce> --- tu: szpulka do nawijania przędzy lub nici.</pe>./
Łacno to zdziałasz, wynosząc mię tyle,/
O ile wartość Walencja poniżysz.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Rzecz tę, Proteju, śmiało ci zwierzamy,/
Zwłaszcza że dobrze wiemy od Walencja,/
Żeś jest miłości stałym zwolennikiem./
Niezdolnym złamać nagle twoją wiarę/
I zmienić duszę. Na tej to rękojmi/
Dam ci tam przystęp, gdzie z Sylwią obszernie/
Będziesz mógł radzić. Choć zła, gniewna, smutna,/
Przyjmie cię chętnie przez wzgląd na Walencja,/
Tam twą namową zdołasz ją nakłonić/
W miłość dla Turia, wzgardę dla Walencja.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O ile zdołam, nie omieszkam spełnić./
Ale ty, Turio, nie dość ostro działasz./
Zastaw lep na nią, schwyć serce ponętą/
Rzewnych sonetów, których składne rymy/
Niech będą pełne najgorętszych przysiąg.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Wielka poezji nieborodnej władza!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Śpiewaj, że składasz na ołtarz jej wdzięków/
Twe łzy, westchnienia i serce w ofierze,/
Pisz, póki starczy atrament, gdy wyschnie,/
Rozwiedź<pe><slowo_obce>rozwiedź</slowo_obce> --- tu: rozcieńcz.</pe> go łzami. Objaw w tkliwym wierszu/
Dzielność twych uczuć. Drgały wieszcze struny/
Mężnego serca na Orfeja<pe><slowo_obce>Orfej</slowo_obce>, dziś: <slowo_obce>Orfeusz</slowo_obce> (mit. gr.) --- niezrównany tracki śpiewak i poeta, swoim śpiewem uspokajał dzikie bestie i poruszał nawet rzeczy nieożywione.</pe> lutni,/
Której dźwięk złoty zmiękczyć stal i głazy,/
Przyswajał rysie, kazał lewiatanom<pe><slowo_obce>Lewiatan</slowo_obce> (bibl.) --- legendarny potężny potwór morski.</pe>/
Opuszczać głębie i pląsać na piaskach!/
Po tych posępnych i rzewnych elegiach<pe><slowo_obce>elegia</slowo_obce> --- utwór liryczny o tematyce żałobnej, pożegnalnej.</pe>/
Sprowadź wśród nocy dobraną orkiestrę/
Pod okno lubej. Zgódź muzykę z treścią/
Twych tęsknych trenów. Głucha nocy cisza/
Podniesie urok skarg słodkich a smętnych./
Inaczej zgoła nie zyskasz jej serca.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Widać z twych nauk, żeś świadom, co miłość.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TURIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Spełnię twą radę wraz dzisiejszej nocy,/
A więc, mój wodzu, najmilszy Proteju,/
Pójdźmy niebawem do miasta, by wybrać/
Jak najbieglejszych w muzyce artystów./
Mam już i sonet, który mi posłuży,/
By dać początek twej wybornej radzie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Przeto, panowie, do dzieła!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Wybaczysz, książę, jeśli po wieczerzy/
Zaraz pójdziemy wykonać nasz zamiar.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Idźcie natychmiast. Już ja wam wybaczę.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wychodzą.</didaskalia>




<naglowek_akt>AKT CZWARTY</naglowek_akt>



<naglowek_scena>SCENA PIERWSZA</naglowek_scena>

<didaskalia>Droga biegnąca przez las. Trzej bandyci z łukami i strzałami w ręku czyhają w gąszczu. Zbliża się <osoba>Walencjo</osoba> i <osoba>Śpiech</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY BANDYTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Hej! Baczność, bracia! Podróżny się zbliża.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGI BANDYTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Choćby dziesięciu, wręcz uderzcie na nich.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wchodzą <osoba>Walencjo</osoba> i <osoba>Śpiech</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>TRZECI BANDYTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Stój! Oddaj wszystko, złóż, co masz przy sobie,/
Lub cię zmusimy siąść, by cię obszukać.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Już po nas, panie. To są owe łotry,/
Których się wszyscy podróżni tak boją.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
O przyjaciele!...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY BANDYTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie, my wrogi<pe><slowo_obce>wrogi</slowo_obce> --- dziś popr. forma M. lm: wrogowie.</pe> twoje.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGI BANDYTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Wstrzymaj się nieco. Wprzód go wysłuchajmy.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TRZECI BANDYTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Gdyż, na mą brodę, przyzwoity człowiek.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wiedzcie, że mało mam do postradania./
Jestem człowiekiem znękanym niedolą,/
Moim bogactwem ta odzież uboga./
Jeśli ją z mego ciała zewleczecie,/
Weźmiecie cały mój skarb i chudobę<pe><slowo_obce>chudoba</slowo_obce> (daw.) --- dobytek.</pe>.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGI BANDYTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Dokąd dążysz?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Do Werony.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY BANDYTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Skąd przybywasz?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Z Mediolanu.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TRZECI BANDYTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Długoś tam bawił?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Szesnaście miesięcy,</wers_cd>/
I mógłbym dłużej był zostać, lecz w drogę/
Nagle mi zaszła przekorna fortuna.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY BANDYTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Co, czyś wygnany?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Wygnany!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGI BANDYTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>A za co?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ciężko to wyznać. Zabiłem człowieka,/
Zgon jego dotąd wielce opłakuję,/
Lecz padł z mej ręki w szlachetnym spotkaniu,/
Nie podłą zdradą lub niecnym podejściem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY BANDYTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie martw się, jeśli zginął w taki sposób./
Lecz czyś wygnany za tak drobną winę?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Za nią, i wyrok zdał mi się łagodny.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY BANDYTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Umiesz języki?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Zysk ten odniosłem z podróży za młodu,/
Inaczej byłbym często w złej przygodzie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TRZECI BANDYTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Na łysą czaszkę opasłego mnicha,/
Co z Robin Hoodem włóczył się, przysięgam,/
Że on wart zostać królem naszej szajki.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY BANDYTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Wart, więc słuchajcie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Panie, przystań do nich.</wers_cd>/
To jakiś zacny gatunek rabusiów.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Cicho! ty głupcze!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGI BANDYTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Najpierw nam powiedz: maszże co przed sobą?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Nic prócz nadziei w trafunkach fortuny.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TRZECI BANDYTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>I z nas, wiedz o tym, są szlachtą niektórzy,/
Dzikimi szały bezrządnej<pe><slowo_obce>bezrządny</slowo_obce> (daw.) --- anarchiczny; nieporządny; nierządny.</pe> młodości/
Wyparci z koła poważanych ludzi./
Jam oto został wygnany z Werony,/
Żem uknuł spisek, by wykraść dziewicę,/
Dziedziczkę blisko z księciem spokrewnioną.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGI BANDYTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
A ja z Mantui za to, że w zapędzie/
Przeszyłem serce pewnego młodziana.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY BANDYTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>I ja za równie błahe wykroczenia./
Ale do rzeczy. Tak szczerze ci nasze/
Wyznajem winy, raz, by wytłumaczyć/
Nasz grzeszny żywot, po wtóre<pe><slowo_obce>wtóry</slowo_obce> (daw.) --- drugi.</pe>, że widzim,/
Jak dzielna postać zdobi cię, a wreszcie,/
Że znasz języki i żeś pełen zalet,/
Jakich potrzeba naszemu rzemiosłu.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGI BANDYTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Właśnie że jesteś, jak i my, wygnańcem,/
Więc przede wszystkim pytamy się ciebie,/
Chciałżebyś<pe><slowo_obce>chciałżebyś</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą -że; znaczenie: czy chciałbyś.</pe> zostać naszym jenerałem<pe><slowo_obce> jenerał</slowo_obce> (daw.) --- dziś popr.: generał; tu ogólnie: dowódca.</pe>/
I czyniąc cnotę z potrzeby, żyć z nami/
W tej dzikiej puszczy?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TRZECI BANDYTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Cóż powiesz na to? Chceszże przystać do nas?/
Zgódź się i zostań dowódcą nam wszystkim./
My ci hołdować, słuchać cię będziemy,/
Kochać jak wodza i króla naszego.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY BANDYTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Lecz umrzesz, jeśli naszym hołdem wzgardzisz.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGI BANDYTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Umrzesz, byś z naszej nie chełpił się prośby.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Więc ją przyjmuję i żyć będę z wami,/
Byleście nigdy krzywd nie wyrządzali/
Słabym niewiastom i biednym wędrowcom.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TRZECI BANDYTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie, my się brzydzim tak podłymi czyny<pe><slowo_obce>czyny</slowo_obce> --- dziś popr. forma N. lm: czynami.</pe>./
Pójdź, wraz do naszej zawiedziem cię rzeszy/
I wszystkie nasze bogactwa ci wskażem./
One, wraz z nami, są na twe rozkazy.
</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wychodzą.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA DRUGA</naglowek_scena>

<didaskalia>Mediolan. Mur z furtką za pałacem <osoba>Księcia</osoba>. Kawałek ogrodu oddziela
mur od wieży; na zewnątrz zadrzewiona dróżka. Noc księżycowa.
<osoba>Protej</osoba> otwiera furtkę i wchodzi do ogrodu.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wprzód Walencjowi jam się sprzeniewierzył,/
A teraz Turia również krzywdzić muszę,/
Gdyż pod pozorem, że za nim przemówię,/
Znalazłszy przystęp, własną wiodę miłość./
Lecz piękna Sylwia zbyt prawa, zbyt święta,/
Bym ją lichymi mógł przekupić dary<pe><slowo_obce>dary</slowo_obce> --- dziś popr. forma N. lm: darami.</pe>./
Kiedy niezłomną przysięgam jej wierność,/
Rzuca mi w oczy, żem zdradził Walencja./
Kiedy jej wdziękom korne<pe><slowo_obce>korny</slowo_obce> --- pokorny.</pe> składam hołdy,/
Każe mi pomnieć, jakim wiarołomstwem/
Stargałem miłość Julii ślubowaną./
Lecz mimo wszystkich gwałtownych jej szyderstw,/
A i najmniejsze grobem jest nadziei,/
W miarę jej wzgardy ma miłość się wzmaga/
I jak szczeniątko wciąż łasi się do niej.</strofa>
<didaskalia>Wchodzi <osoba>Turio</osoba> i muzykanci.</didaskalia>
<strofa>Otóż i Turio. Idźmyż pod jej okno/
Zbudzić jej ucho muzyką wieczorną.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TURIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Jużeś, Proteju, wczołgał się przed nami?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><begin id="b1418303571393-2024178074"/><motyw id="m1418303571393-2024178074">Miłość</motyw>Wiesz, miły Turio, że miłość w zabiegach/
Wczołgać się musi tam, gdzie wejść nie może.<end id="e1418303571393-2024178074"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TURIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Lecz tuszę sobie, że nie tu twa miłość.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Tu, gdyż inaczej byłbym stąd daleko.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TURIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Czy Sylwię kochasz?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Sylwię, lecz dla ciebie.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TURIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Więc dzięki tobie. Teraz instrumenty/
Nastrójmy. Rześko do dzieła za chwilę!</strofa></kwestia>

<didaskalia>Na uboczu ukazuje się <osoba>Gospodarz</osoba> z <osoba>Julią</osoba> przebraną po męsku.</didaskalia>


<naglowek_osoba>GOSPODARZ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Cóż to, mój młody gościu, zda mi się, żeś alkoholiczny<pe><slowo_obce>alkoholiczny</slowo_obce> --- przekręcone: melancholiczny (w oryg.: <slowo_obce>allycholly</slowo_obce>, zamiast <slowo_obce>melancholy</slowo_obce>).</pe>. Czemu? powiedz, proszę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jużci temu, mój gospodarzu, że wesołym być nie mogę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOSPODARZ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>No, musisz nam być wesołym. Zaprowadzę cię, gdzie usłyszysz muzykę i ujrzysz młodziana, o którego się wypytujesz.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Lecz czyż głos jego usłyszę?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOSPODARZ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Usłyszysz niezawodnie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>To właśnie muzyką mi będzie.</akap></kwestia>

<didaskalia>Słychać muzykę.</didaskalia>


<naglowek_osoba>GOSPODARZ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Słuchaj, słuchaj.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jestże on między nimi?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOSPODARZ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jest, ale cicho, słuchajmy.</akap></kwestia>
<didaskalia>śpiew</didaskalia>
<kwestia><strofa>Czym jest Sylwia? W czym jej siła,/
Że jej sławą brzmi świat cały?/
Dobra, piękna, mądra, miła,/
Nieba jej te wdzięki dały,/
By wielbioną wszędzie była.</strofa>

<strofa><wers_wciety typ="2">A jak piękna, tak i tkliwa,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Gdyż uroda siostrą cnoty.</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Miłość w oczy jej przybywa,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">By uleczyć się z ślepoty.</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Uleczona, w nich spoczywa.</wers_wciety></strofa>
<strofa>Więc w niej sławny wzór niewieści./
Sylwia wszystko ćmi swą chwałą./
Mdły świat w sobie nic nie mieści,/
Co by z nią się równać śmiało./
Wijmy wieńce ku jej cześci!</strofa>
</kwestia>


<naglowek_osoba>GOSPODARZ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Cóż to? Smutniejszyś teraz, niż wprzód byłeś? Co ci jest? Czyż ci muzyka nie sprzyja?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Mylisz się, to muzykant mi nie sprzyja.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOSPODARZ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>A to czemu, mój piękny młodzieniaszku?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Bo gra fałszywie, ojcze.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOSPODARZ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Jak to? Czy gra fałszywie na strunach?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Owszem, a jednak tak fałszuje<pe><slowo_obce>Owszem, a jednak tak fałszuje</slowo_obce> --- w późn. wyd. poprawiono tłumaczenie na: ,,O, nie, a jednak tak fałszuje".</pe>, że targa mego serca struny.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOSPODARZ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Snadź czułe masz ucho.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>O! chciałbym być głuchym, gdyż czułe ucho tłumi serce moje.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOSPODARZ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Widzę, że nie lubisz muzyki?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Wcale nie, kiedy tak rozdziera.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOSPODARZ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Słuchaj, jaka luba w melodii zmiana.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Właśnie to ta zmiana mię razi.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOSPODARZ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Chciałżebyś, aby zawsze jedno grali?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tak, jeden jedno zawsze grać powinien./
Lecz czyliż<pe><slowo_obce>czyliż</slowo_obce> --- <wyroznienie>czy</wyroznienie> z partykułą pytającą -li i wzmacniającą -ż; znaczenie: czyż.</pe> Protej, o którym mówimy,/
Często odwiedza dostojną tę panią?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GOSPODARZ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Powtórzę ci, co mi Lanca, jego sługa, powiedział: kocha ją nad wszelką miarę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Gdzież jest Lanca?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOSPODARZ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Po swego psa poszedł, bo mu pan kazał zanieść go jutro w podarku tej oto kochance.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Cicho! Usuńmy się na bok! Towarzystwo się rozchodzi.</akap></kwestia>

<didaskalia>Kryją się za krzakiem.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie bój się, Turio, przemówię tak zręcznie,/
Że powiesz o mnie: ,,To mistrz w przebiegłości".</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TURIO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Gdzież się spotkamy?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Przy źródle świętego Grzegorza.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TURIO</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Bądź zdrów.</akap></kwestia>

<didaskalia>Wychodzi <osoba>Turio</osoba> i muzykanci. <osoba>Sylwia</osoba> ukazuje się w oknie u góry.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Mej pięknej pani życzę dobry wieczór.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Za tę muzykę dzięki wam, panowie./
Któż to się ozwał?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Człowiek, którego mogłabyś po głosie/
Wnet poznać, gdybyś serce jego znała.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Protej, jak mniemam.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Tak, miła pani, jam Protej, twój sługa.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Jakaż twa wola?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>By ująć twą wolę.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Zaraz ją ujmiesz, gdyż ma wola taka,/
Żebyś do domu co tchu spać pośpieszył./
Chytry, fałszywy, wiarołomny zdrajco!/
Czyż mię tak płytką, bezrozumną sądzisz<pe><slowo_obce>sądzić kimś, czymś</slowo_obce> (daw.) --- uważać za kogoś, za coś.</pe>,/
Iżbym się dała podejść twym pochlebstwom,/
Tobie, coś twymi śluby<pe><slowo_obce>śluby</slowo_obce> --- dziś popr. forma N. lm: ślubami.</pe> zwiódł tak wielu?/
Wróć, wróć i skruchą przebłagaj kochankę./
Ja zaś na bladą tę królową nocy<pe><slowo_obce>blada (...) królowa nocy</slowo_obce> --- księżyc.</pe>/
Przysięgam, że twych nigdy próśb nie przyjmę,/
I gardzę hołdem twym niecnym i tobą./
Nawet niemało już sobie wyrzucam,/
Że na rozmowie z tobą czas tu trwonię.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Przyznaję, luba, żem kochał dziewicę,/
Lecz ta umarła.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>


<naglowek_osoba>ŚPIECH</naglowek_osoba>
<didaskalia>na stronie</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Fałsz by się odkrył, gdybym się ozwała./
Bogiem a prawdą, dziewczę to nie w grobie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Niech i tak będzie. Jednak twój przyjaciel,/
Walencjo, żyje. Żem mu zaręczona,/
Sam wiesz najlepiej. Jakże nie wstyd tobie/
Krzywdzić go zwrotem twych zabiegów ku mnie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Słyszę, że również umarł i Walencjo.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Wystawże sobie<pe><slowo_obce>wystawić sobie</slowo_obce> (daw.) ---  wyobrazić sobie.</pe>, żem i ja umarła./
Bądź bowiem pewien: z nim w grobie ma miłość.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Pozwól mi, luba, wygrzebać ją z ziemi.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Idź na grób Julii, wywiedź zeń jej miłość/
Albo przynajmniej pochowaj w nim swoją.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<didaskalia>na stronie</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Tego nie słyszy.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jeżeli, pani, twe serce tak twarde,/
Za miłość przecie racz mi dać twój portret,/
Ten portret, który wisi w twej komnacie./
Doń będę gwarzył<pe><slowo_obce>gwarzyć</slowo_obce> (daw.) --- mówić, powiadać; prowadzić poufałą rozmowę, gawędzić.</pe>, doń wzdychał i płakał,/
Bo gdyś innemu oddała istotę/
Twą rzeczywistą, jam jest tylko cieniem,/
Więc będę wiernie i twój cień miłował.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<didaskalia>na stronie</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Gdyby był ciałem, zdradziłbyś go pewnie/
I w cień przemienił, jakim teraz jestem.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wzdrygam się, panie, zostać twym bożyszczem;/
Lecz gdy obłudzie twej właśnie przystało/
Uwielbiać cienie, czcić kształty ułudne,/
Dostaniesz portret, możesz jutro przysłać./
Zatem śpij dobrze.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jako śpią nędzarze,/
Których z porankiem czeka rusztowanie.</strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Protej</osoba> wychodzi.</didaskalia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Pójdziemyż już stąd? Słuchaj, gospodarzu!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GOSPODARZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Jak mi Bóg miły, spałem tak głęboko.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Powiedz mi, proszę, gdzie Protej nocuje?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GOSPODARZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Jużci w mym domu. Wszak to już dzień prawie?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie, jeszcze nie dzień, lecz nigdym tak długiej,/
Tak ciężkiej nocy nie spędził na jawie.
</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wychodzą.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA TRZECIA</naglowek_scena>

<didaskalia>Taż sama.
Wchodzi <osoba>Eglamur</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>EGLAMUR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Oto godzina, którą naznaczyła/
Sylwia, bym przyszedł poznać jej życzenia,/
Bo w jakiejś ważnej chce mnie użyć sprawie./
Pani, ho! pani!</strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Sylwia</osoba> ukazuje się w oknie u góry.</didaskalia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Któż tam mię wzywa?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EGLAMUR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Sługa i przyjaciel,</wers_cd>/
Który się stawia na twoje rozkazy.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Przyjm, Eglamurze, tysiące: dzień dobry.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EGLAMUR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>I tyleż życzę tobie, zacna pani./
Tak tu raniutko, zgodnie z twym rozkazem,/
Przychodzę, pani, dowiedzieć się, w jakiej/
Łaskawie pragniesz użyć mię posłudze.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O Eglamurze, wiem, żeś zacny człowiek,/
Nie przecz, przysięgam, że to nie pochlebstwo,/
Waleczny, mądry, czuły, wykształcony./
Wszak jesteś świadom, jak silnym uczuciem/
Ku wygnanemu Walencjowi pałam,/
I jak mię ojciec nagli w śluby z Turiem,/
Pyszałkiem, którym ma dusza się brzydzi./
I ty znasz miłość. Słyszałam twe słowa,/
Że ból ci żaden tak serca nie przeszył,/
Jak gdy ci wierna umarła kochanka,/
Na której grobie przysiągłeś bezżeństwo./
Otóż podążyć pragnę do Walencja,/
Do Mantui, kędy<pe><slowo_obce>kędy</slowo_obce> (daw.) --- gdzie, dokąd, którędy.</pe>, jak słyszę, przebywa./
A że w tę stronę drogi niebezpieczne,/
Żądam zacnego towarzystwa twego/
I na twą wiarę i honor się zdaję./
Gniewem mię ojca nie strasz, Eglamurze,/
Lecz zważ mą boleść, zważ boleść niewiasty,/
Pomnij na słuszny powód mej ucieczki,/
Gdyż przed bezbożnym chcę umknąć zamęściem<pe><slowo_obce>zamęście</slowo_obce> (daw.) --- zamążpójście, małżeństwo (dla kobiety).</pe>,/
Jakie tak srogo świat i niebo chłoszcze./
Wzywam więc ciebie z całej serca głębi,/
Tak pełnej smutków jako morze piasku,/
Byś mi w tej drodze raczył towarzyszyć./
Gdy nie chcesz, ukryj, com ci tu zwierzyła,/
Bym się w tę podróż mogła puścić sama.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EGLAMUR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Twe troski, pani, budzą litość we mnie,/
A że znam dobrze cnotliwe ich źródło,/
Chętnym ci sercem towarzyszyć będę,/
Tak mało dbając, cokolwiek mię spotka,/
Jak wiele wszelkich życzę ci powodzeń./
Kiedy chcesz w drogę?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Dziś wieczór o zmierzchu.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EGLAMUR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Gdzież cię mam spotkać?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>U mnicha Patryka,</wers_cd>/
W celi, gdzie pragnę świętą odbyć spowiedź.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EGLAMUR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Możesz być pewną, że cię nie zawiodę./
Tymczasem, pani, dobry dzień ci życzę.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Oddala się ścieżką.</didaskalia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ja ci nawzajem, dobry Eglamurze.</strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Sylwia</osoba> zamyka okno.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA CZWARTA</naglowek_scena>

<didaskalia>Taż sama, po sześciu godzinach.
Wchodzi <osoba>Lanca</osoba> z psem i rzuca się pod krzak, jęcząc.</didaskalia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap><begin id="b1419796116544-1046179889"/><motyw id="m1419796116544-1046179889">Pies</motyw>Kiedy pies, co ma człowiekowi służyć, zacznie jak kondel płatać mu figle, zważ dobrze, jaka to wtedy bieda. Oto ten, któregom od szczenięcia wychował, ten, któregom uratował od wody, gdy troje czy czworo jego ślepych braciszków i siostrzyczek topiono! Wymusztrowałem go tak, że każdy bez wahania mógłby powiedzieć: ,,I ja bym psa tak musztrował". Otóż poszedłem ofiarować go pani Sylwii w podarku od mego pana, lecz zaledwie wstąpiłem na próg jadalnego jej pokoju, aż tu on smyk do jej półmiska i caps za udo kapłona<pe><slowo_obce>kapłon</slowo_obce> --- kastrowany kogut, tuczony na mięso.</pe>. Cóż to za niecna rzecz, kiedy kondel nie umie się dobrze w każdym towarzystwie zachować! Takiego chciałbym mieć, co by, że tak rzeknę, podjął się być psem prawdziwym, być, że tak powiem, psem do wszystkiego. Gdybym nie miał więcej niż on dowcipu i gdybym nie był wziął<pe><slowo_obce>gdybym nie był wziął</slowo_obce> --- przykład użycia czasu zaprzeszłego, wyrażającego czynność wcześniejszą niż opisana czasem przeszłym lub, jak w tym przypadku, niezrealizowaną możliwość; dziś: gdybym nie wziął.</pe> jego winy na siebie, nie wątpię, że byłby wisiał, byłby dyndał, jakem człowiek, osądźcie sami. Wpada mi pod stół księcia, między trzy czy cztery dobrze wychowane pieski. Jeszcze nie wyszła, żeby nie skłamać, jedna marna chwilka, aż tu go już wszyscy w pokoju poczuli. ,,Precz z psem!" --- rzecze jeden. ,,Cóż to za kondel?" --- rzecze drugi. ,,Wypędzić go kijem!" --- rzecze trzeci. ,,Powiesić go!" --- rzecze książę. Znając już ten zapach, domyśliłem się od razu, że to mój Krab, i co tchu zbliżam się do człowieka, który psy ćwiczy. ,,Przyjacielu --- ozwę się --- chceszże tego psa wyćwiczyć?" ,,A jużci" --- odpowiada. ,,Strasznie byś go skrzywdził --- ozwę się znowu --- gdyż to ja zrobiłem, o czym wiesz". A wtem on bez dalszych ceregielów<pe><slowo_obce>ceregielów</slowo_obce> --- dziś popr. forma D. lm: ceregieli.</pe> zaczyna mię chłostać i z pokoju wypędza. Znalazłżebyś<pe><slowo_obce>Znalazłżebyś</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą -że; znaczenie: czy znalazłbyś.</pe> wielu panów, co by tak nadstawili plecy za sługę swego? Nie dość, klnę się, żem już siedział w dybach<pe><slowo_obce>dyby</slowo_obce> --- kłoda z otworami na ręce i nogi więźnia.</pe> za placki, które pokradł. Gdyby nie ja, czekał go stryczek. Jużem stał i na pręgierzu<pe><slowo_obce>pręgierz</slowo_obce> --- słup, do którego daw. przywiązywano winowajców w celu publicznego wymierzenia im kary.</pe> za gęsi, które podusił. Inaczej, byłby dyndał. Teraz ty o tym ani wspomnisz! Ale ja pamiętam i ową sztuczkę, którąś mi wypłatał przy pożegnaniu z panią Sylwią. Czyżem ci nie kazał, abyś dobrze na mnie zważał, niczego nie robił, czego ja nie robię. A kiedyżeś to mię widział, żebym nogę podnosił i skrapiał spódniczkę szlachcianki. Widziałżeś mię kiedy, żebym takich figlów się dopuszczał?<end id="e1419796116544-1046179889"/></akap></kwestia>

<didaskalia>Wchodzi <osoba>Protej</osoba> i <osoba>Julia</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Zwiesz się Sebastian? Dość mi się podobasz./
Wkrótce też w pewnej użyję cię sprawie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
W czymkolwiek zechcesz, spełnię, ile zdołam.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tuszę, że spełnisz.</strofa>
<didaskalia>do <osoba>Lancy</osoba></didaskalia>
<strofa><wers_cd>A ty, podły chamie,</wers_cd>/
Gdzieżeś to przez te dwa dni się wałęsał?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Dalibóg, panie, byłem u pani Sylwii z psem, którego kazałeś zanieść jej w podarunku.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>I cóż ona na mój klejnocik mówi?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Z przeproszeniem, ona mówi, że twój pies jest kondlem, i kazała ci powiedzieć, że taki podarek wart chyba kondlich dzięków.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Przecież psa mego przyjęła.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Gdzie tam, nie przyjęła. Oto go na powrót tu przyprowadziłem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tyś więc jej tego ode mnie ofiarował?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LANCA</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Tego panie, gdyż tamtą wiewiórkę skradli mi chłopcy hycla na rynku. Musiałem więc jej ofiarować własnego, a że on jest jakie dziesięć razy od twego większym, stąd też podarunek tym większy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Idź precz stąd sobie, ruszaj psa odszukać/
Lub mi się więcej na oczy nie pokaż./
Precz, mówię. Czyliż na przekór mi stoisz,/
Gapiu, co wiecznie nabawiasz mię wstydu?</strofa>
<didaskalia><osoba>Lanca</osoba> odchodzi.</didaskalia>
<strofa>W moją cię służbę wziąłem, Sebastianie,/
Częścią, że brak mi, jak widzisz, pachołka,/
Który by umiał roztropnie się sprawić,/
Gdyż tamten gamoń niewart zaufania,/
A główniej jeszcze, że twarz twa i układ<pe><slowo_obce>układ</slowo_obce> (daw.) --- ułożenie, sposób zachowania się.</pe>/
Świadczą, iż wyższe, jeśli się nie mylę,/
Masz wychowanie, prawość i zdolności./
Dla nich to, pomnij, przyjmuję cię w służbę./
A teraz biegnij, weź ten pierścień z sobą/
I pani Sylwii go oddaj. O szczerze/
Ta mię kochała, której był podarkiem!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Lecz tyś nie kochał, gdy jej dar porzucasz./
Może umarła?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie. Mniemam, że żyje.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Niestety!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Czemuż powiadasz: niestety?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Litość mię nad nią przejmuje do głębi.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
I skądże powód twej litości nad nią?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Gdyż mi się zdaje, że ona tak silnie/
Kochała ciebie, jak ty Sylwię kochasz./
Ona czci tego, co o niej zapomniał,/
Ty tę uwielbiasz, co nie dba o ciebie./
Szkoda, że miłość tak wiąże na opak./
Więc myśląc o tym, westchnąłem: Niestety!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Razem z pierścieniem oddaj jej ten liścik./
Oto jej pokój. Powiedz jej, że proszę,/
By mi przysłała portret obiecany./
A gdy to sprawisz, wróć do mej komnaty,/
W której mię znajdziesz smutnym i samotnym.</strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Protej</osoba> odchodzi.</didaskalia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jakżeżby mało niewiast wzięło na się/
Takie poselstwo! Ach! biedny Proteju,/
Zrobiłeś lisa pasterzem twych jagniąt./
Nie, jam to biedna, bo przecz się lituję/
Nad tym, co całym sercem mną pogardza!/
On, że ją kocha, więc dla mnie ma wzgardę;/
Ja, że go kocham, dlań litość mieć muszę./
Ten mu pierścionek dałam przy rozstaniu,/
By tym troskliwiej pomnił na mą miłość./
A teraz muszę, nieszczęśliwy poseł,/
Wymagać, czego nie pragnę otrzymać,/
Nieść dar w nadziei, że spotka odmowę,/
I sławić prawość godną zbezsławienia<pe><slowo_obce>zbezsławienie</slowo_obce> --- pozbawienie sławy, zniesławienie.</pe>./
Dowiodłam, ilem mu wierną kochanką,/
Ale mu wiernym sługą być nie mogę,/
Chyba się zdrajcą stając samej sobie./
Jednak przemówię za nim, lecz tak zimno,/
Jak (niebo świadkiem) pragnę, by nie wygrał.</strofa>
<didaskalia>Wchodzi <osoba>Sylwia</osoba> ze służącą.</didaskalia>
<strofa>Dzień dobry pani, zaprowadź mię, proszę,/
Tam, gdzie by można mówić z panią Sylwią.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
I cóż byś rzekł jej, gdybym ja nią była?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Jeśli nią jesteś, błagam o cierpliwość,/
Byś wysłuchała to, z czym tu przychodzę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Któż cię przysyła do mnie?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Pan mój, Protej.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Och! on przysyła po portret.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Tak, pani.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Urszulo, przynieś wizerunek z góry.</strofa>
<didaskalia>do <osoba>Julii</osoba></didaskalia>
<strofa>Oddasz go panu i powiesz ode mnie,/
Że Julia, której zmiennik<pe><slowo_obce>zmiennik</slowo_obce> (daw.) --- człowiek zmienny w uczuciach.</pe> zapomina,/
Komnacie jego przystałaby godniej/
Niżeli cień ten.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Racz, nadobna pani,</wers_cd>/
List ten przeczytać... Lecz wybacz, jam inne/
Oddał ci, pani, pismo przez pomyłkę,/
Oto list, który miałem tobie wręczyć.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Na tamten spojrzeć pozwól mi raz jeszcze.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Nie mogę, wybacz.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Więc masz, weź go sobie.</wers_cd>/
Lecz ani spojrzę na list twego pana.</strofa>
<didaskalia>drze list</didaskalia>
<strofa>Wiem, że nadziany mnóstwem próżnych zaklęć/
I pełen nowych przysiąg, które starga/
Tak łacno, jak tu rozdzieram ten papier.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
On ci zarazem przysyła ten pierścień.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wstyd dlań tym większy, że go mnie przysyła,/
Bom tysiąc razy słyszała, jak mówił,/
Że go od Julii dostał przy rozstaniu./
Lecz choć go zhańbił swym palcem zdradzieckim,/
Nie zadam Julii takiej krzywdy moim.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Za to ci ona dziękuje.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Co mówisz?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Że ci dziękuje za współczucie dla niej./
Biedna dziewica! Zbyt ją pan mój krzywdzi.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Czy znasz ją?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Prawie tak dobrze jak siebie.</wers_cd>/
Jak mi Bóg miły, myśląc o jej troskach,/
Mało sto razy gorzko już płakałem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Czyż ona mniema, że nie wróci do niej?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Mniema, i w tym to powód jej boleści.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Wszak jest nadzwyczaj piękną?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Była piękniejszą, niźli jest obecnie,/
Póki wierzyła, że ją pan mój kocha,/
Mogła, mym zdaniem, sprostać ci w urodzie,/
Lecz odkąd zgoła lustra zaniedbała,/
I odrzuciła słońcochronną maskę,/
Powietrze ścięło róże na jej licach/
I tak zwarzyło białość lilii na nich,/
Że teraz niemniej ode mnie pożółkła.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Jakże wysoka?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Prawie mego wzrostu;</wers_cd>/
Bo gdy dawano zwykłe widowiska/
W Zielone Świątki, na prośbę młodzieży/
Przyjąłem rolę kobiety na siebie/
I w pani Julii przebrałem się suknię./
Ta, zdaniem wszystkich, tak mi przystawała,/
Jak gdyby na nią brano miarę ze mnie./
Stąd wiem, że Julia niemal mego wzrostu./
Wtedym<pe><slowo_obce>Wtedym to (...) wycisnął</slowo_obce> --- przykład konstrukcji z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: wtedy to (...) wycisnąłem.</pe> to z ócz jej strumień łez wycisnął,/
Bo grałem rolę żałosną Ariadny<pe><slowo_obce>Ariadna</slowo_obce> (mit. gr.) --- królewna kreteńska zakochana w Tezeuszu, pomogła mu wydostać się z labiryntu Minotaura, dając mu kłębek nici do zaznaczenia drogi powrotnej; Tezeusz obiecał ją poślubić i zabrał ze sobą w drogę powrotną do Aten, lecz porzucił śpiącą na wyspie Naksos.</pe>,/
Wyrzekającej na Tezeuszowe/
I wiarołomstwo, i niecną ucieczkę./
W żywej grze mojej tyle łez wzbierało,/
Że biedna pani, wzruszona do głębi,/
Gorzko płakała, a jam całą duszą,/
Jak życie kocham, podzielał jej smutek.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wdzięczność ci winno, miły mój młodzianie,/
Biedne, samotne, opuszczone dziewczę./
I mnie twe słowa aż do łez wzruszają,/
Przyjm mą sakiewkę, weź ten dar w nagrodę,/
Że lubej pani tak serdecznie sprzyjasz./
Bądź zdrów.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Złoży ci dzięki, gdy ją poznasz kiedy.</strofa>
<didaskalia><osoba>Sylwia</osoba> odchodzi.</didaskalia>
<strofa>Zacna to pani, tkliwa i nadobna!/
Tuszę, że Protej względów jej nie zyska,/
Gdy miłość Julii taką cześć w niej budzi./
O jakżeż miłość zwodzi sama siebie!/
Oto jej portret. Niech mu się przypatrzę./
Myślę, że gdybym taki ubiór wdziała,/
Twarz ma byłaby równie jak jej piękną,/
A jednak malarz nieco jej pochlebił,/
Chyba że nazbyt ja pochlebiam sobie./
Jej włosy jasne, moje szczerozłote./
Jeśli on widzi w tym całą różnicę,/
Przywdzieję włosy takiej jak ta barwy./
Jej oczy modre jak szkło. Również moje./
Lecz czoło niskie, a moje tak wzniosłe./
Jakiż w niej urok, cóż go w niej ujmuje,/
Czym bym go również ująć nie zdołała,/
Gdyby nie ślepym była miłość bóstwem./
Pójdź, cieniu, podnieś cień ten, to twój rywal!/
Martwy obrazie, on cię będzie wielbił,/
Całował, kochał, świętą czcią otaczał./
Gdyby był rozum w jego bałwochwalstwie,/
Mnie zamiast ciebie stawiłby na ołtarz./
Jednak ci sprzyjam przez wzgląd, że w tej pani/
Przyjaźń znalazłam. Inaczej, przez Boga,/
Twe niewidzące wydarłabym oczy,/
By cię już Protej nie zdołał miłować.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Odchodzi z obrazem.</didaskalia>




<naglowek_akt>AKT PIĄTY</naglowek_akt>



<naglowek_scena>SCENA PIERWSZA</naglowek_scena>

<didaskalia>Mediolan. Klasztorne podwórze. Wieczór.
<osoba>Eglamur</osoba> czeka na <osoba>Sylwię</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>EGLAMUR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><begin id="b1418318512801-703526694"/><motyw id="m1418318512801-703526694">Miłość, Czas</motyw>Słońce poczyna złocić zachód niebios,/
I już godzina prawie, w której z Sylwią/
W mnicha Patryka celi zejść się miałem./
Przyjdzie, jak rzekła. Kochankowie bowiem/
Tylko uprzedzać godzinę umieją,/
Sam nawet pośpiech ostrym nagląc bodźcem.<end id="e1418318512801-703526694"/>/
Otóż i ona. Dobry wieczór pani.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wchodzi <osoba>Sylwia</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Amen, o, amen! Dobry Eglamurze,/
Śpieszmy ku furtce klasztornego muru,/
Lękam się bowiem, że szpiegi mię tropią.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EGLAMUR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie bój się. Nie ma stąd trzech mil do lasu./
Ujdziem, jeżeli dotrzem tam zawczasu.
</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wychodzą.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA DRUGA</naglowek_scena>

<didaskalia>Komnata w pałacu <osoba>Księcia</osoba>.
<osoba>Turio</osoba>, <osoba>Protej</osoba> i <osoba>Julia</osoba> (jako <osoba>Sebastian</osoba>).</didaskalia>


<naglowek_osoba>TURIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
I cóż, Proteju, Sylwia na me prośby?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wprawdziem ją, panie, znalazł łagodniejszą,/
Lecz w twej osobie upatruje wady.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TURIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Nogi za długie?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie, lecz nader szczupłe.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TURIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Przywdzieję buty, co je zaokrąglą.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<didaskalia>na stronie</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Ostrożną miłość któż znagli ostrogą?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TURIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Cóż o mej twarzy powiada?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Że biała.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TURIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Kłamie, filutka, bo mam twarz czarniawą.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wszak perły białe, a dawnym przysłowiem:/
,,Często niewieście Murzyn perłą zda się".</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<didaskalia>na stronie</didaskalia>
<kwestia><strofa>Perłą, co perły z jej oczu wyciska./
Lepiej oślepnąć niż się w nim zaślepić.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TURIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Jakżeż się moja mowa jej wydaje?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Źle, kiedy mówisz o wojnie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TURIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Lecz dobrze,</wers_cd>/
Gdy o pokoju i miłości mówię?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<didaskalia>na stronie</didaskalia>
<kwestia><strofa>
A jeszcze lepiej, gdy dajesz jej pokój.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TURIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
I cóż o mojej odwadze powiada?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Och, o tym, panie, zupełnie nie wątpi.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<didaskalia>na stronie</didaskalia>
<kwestia><strofa>Miałażby wątpić, znając twe tchórzostwo?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TURIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
I cóż o moim urodzeniu mówi?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Mówi, że świetnym słyniesz pochodzeniem.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<didaskalia>na stronie</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Prawda, bo zszedłeś z szlachcica na głupca.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TURIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Czyż dobrze zważa na własności moje?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Litość ją bierze nad nimi.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TURIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>A czemu?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<didaskalia>na stronie</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Że taki jak ty osieł je posiada.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Żeś je zastawił.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Patrzcie, oto książę.</wers_cd></strofa></kwestia>

<didaskalia>Wchodzi <osoba>Książę</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Jakież, Proteju, jakżeż się masz, Turio?/
Kto z was ostatni widział Eglamura?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TURIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Nie ja.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>I nie ja.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Widzieliście Sylwię?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Ani jej także.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>A zatem uciekła,</wers_cd>/
Snadź do Walencja. Wzięła Eglamura./
Trudno już wątpić. Zszedł ich mnich Wawrzyniec,/
Gdy pokutując, wędrował po lesie./
Dobrze go poznał i jej się domyślał./
Lecz nie był pewnym, gdyż ją kryła maska./
Prócz tego miała wieczór się spowiadać/
W Patryka celi, ale tam nie przyszła,/
Wszystko to zda się stwierdzać jej ucieczkę./
Więc proszę, czasu nie trwońcie w naradach,/
Lecz żywo na koń i zjedźcie się ze mną/
Przy pochyłości u podnóża góry,/
Na mantuańskiej drodze, którą zbiegli./
Śpieszcie się, mili młodzianie, i za mną!</strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Książę</osoba> odchodzi śpiesznie.</didaskalia>


<naglowek_osoba>TURIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Otóż rzecz śliczna być krnąbrną dziewczyną,/
Szczęście ją ściga, a ona umyka!/
Mną gna chęć zemsty ku Eglamurowi/
Raczej niż miłość ku niebacznej Sylwii.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wychodzi.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Mnie wiedzie raczej ma miłość do Sylwii/
Niźli zawziętość na jej towarzysza.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wychodzi.</didaskalia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ja zaś tam śpieszę skrzyżować tę miłość,/
Nie szkodzić Sylwii, co przez miłość zbiegła.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wychodzi</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA TRZECIA</naglowek_scena>

<didaskalia>Las.
<osoba>Sylwia</osoba> i bandyci.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY BANDYTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Pójdź, bądź cierpliwą. Musimy cię stawić/
Przed naszym wodzem.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Tysiąc mię klęsk innych</wers_cd>/
Już nauczyło, jak tę znieść cierpliwie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGI BANDYTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Ruszaj z nią prędzej.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY BANDYTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Gdzież jest młodzieniec, co jej towarzyszył?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TRZECI BANDYTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Rącze ma nogi, a więc nas przegonił,/
Lecz go ścigają Mojżesz i Waleriusz./
Ty ją w zachodnią stronę lasu zawiedź,/
Tam znajdziesz wodza. My ruszym za zbiegiem./
Umknąć nie może, knieja obsadzona.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY BANDYTA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Pójdź, niech do groty wodza cię zawiodę./
Nie bój się, nie bój, on prawą ma duszę/
I nie obejdzie się niecnie z kobietą.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O mój Walencjo, dla ciebie to znoszę.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wchodzą do lasu.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA CZWARTA</naglowek_scena>

<didaskalia>Inna część lasu.
Zbliża się <osoba>Walencjo</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>W człowieku zwyczaj wnet przechodzi w nałóg./
W tej ciemnej puszczy, w niemieszkanych gajach/
Lżej mi niż w ludnych i kwitnących miastach./
Tu siedzieć mogę samotny, bez świadków,/
I śpiewać moje nieszczęścia i smutki/
Zgodnie z rzewliwym słowika kwileniem./
O ty, co w moim zwykłaś mieszkać łonie,/
Zbyt długo domu pustką nie zostawiaj,/
By gmach nie począł chylić się w ruinę/
I bez pamiątki<pe><slowo_obce>pamiątka</slowo_obce> (daw.) --- pamięć o czymś, wspomnienie.</pe>, czym wprzód był, nie runął./
Twą obecnością podeprzyj mię, Sylwio!/
Twego pasterza pociesz, nimfo luba!</strofa>

<didaskalia>Słychać wrzawę</didaskalia>

<strofa>Cóż to za zgiełki, jakaż tu dziś wrzawa?/
To bracia moi, których wola prawem,/
Za jakimś biednym polują wędrowcem./
Choć mię kochają, nieraz mi zbyt trudno/
Wstrzymać ich w porę od zelżywych gwałtów./
Ustąp, Walencjo. Któż to tam nadchodzi?</strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Walencjo</osoba> usuwa się na bok. Wchodzi <osoba>Protej</osoba>, <osoba>Sylwia</osoba> i <osoba>Julia</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jam tę usługę oddał tobie, pani/
(Choć twego sługi poświęceń nie cenisz),/
Stawiając życie, by cię wydrzeć temu,/
Co byłby zgwałcił twój honor i miłość./
Racz mi w nagrodę dać jedno spojrzenie./
Mniejszego daru żądać niepodobna,/
I jestem pewien, że mniej dać nie możesz.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<didaskalia>na stronie</didaskalia>
<kwestia><strofa>Snem mi się zdaje, co widzę i słyszę,/
Miłości! daj mi cierpliwość, bym zdołał/
Wstrzymać się chwilę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>O, jakżem nieszczęsna!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Byłaś nieszczęsną, pani, nimem przybył<pe><slowo_obce>nimem przybył</slowo_obce> --- konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: nim przybyłem.</pe>,/
Lecz mym przybyciem szczęście ci wróciłem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Tym nieszczęśliwszam<pe><slowo_obce>nieszczęśliwszam</slowo_obce> --- skrócenie od: nieszczęśliwsza [jeste]m.</pe>, żeś się zbliżył do mnie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<didaskalia>na stronie</didaskalia>
<kwestia><strofa>
I ja, ilekroć do ciebie się zbliża.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Gdyby mię porwał jaki lew zgłodniały,/
Lżej by mi było dać się pożreć bestii,/
Niż Protejowi zawdzięczać ratunek./
Świadkiem bądź niebo, jak Walencja kocham,/
Jego mi życie tak drogie jak dusza,/
A również tyle (więcej nikt nie zdoła)/
Gardzę Protejem zmiennym, wiarołomnym./
Więc idź precz, dłużej nie nalegaj na mnie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>W jakiż bym hazard<pe><slowo_obce>hazard</slowo_obce> (daw.) --- niebezpieczeństwo.</pe>, choćby wiódł w śmierć samą,/
Za jedno lube nie pobiegł spojrzenie?/
Miłość tu znosi klątwę znów stwierdzoną,/
Że nie kochacie tych, co dla was płoną.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tej, co cię kocha, ty nie kochasz pono./
Wspomnij na Julię, twą pierwszą kochankę./
Tyś jej ślubował tysiącami przysiąg/
Niezłomną wiarę. Wszystkie te przysięgi/
Zepchnąłeś w zdradę, by się zwrócić do mnie./
Straciłeś wiarę, chyba że dwie miałeś,/
Gorsze od jednej. Lepiej żadnej nie mieć/
Niźli podwójną. Zacnemu dość jednej./
Wszakżeś i przyjaźń zdradził.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Któż w miłości</wers_cd>/
Dba o przyjaciół?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Wszyscy prócz Proteja.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1418321042100-3459312019"/><motyw id="m1418321042100-3459312019">Pożądanie, Przemoc</motyw>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O, gdy łagodny duch tkliwych wyrazów/
Żadną już miarą zmiękczyć cię nic może,/
Zbrojną cię ręką jak żołnierz zdobędę,/
Spełniając miłość wbrew prawom miłości./
Przymuszę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYLWIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Nieba!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<didaskalia>chwytając ją</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ulegniesz mej żądzy!<end id="e1418321042100-3459312019"/></wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Łotrze, precz z ręką zuchwałą i sprośną<pe><slowo_obce>sprośny</slowo_obce> (daw.) --- występny; bezwstydny.</pe>!</strofa>
<didaskalia>rzucając się na niego</didaskalia>
<strofa>Ty przyjacielu złej mody!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Walencjo!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Niczym przyjaciel bez wiary i serca/
(Dziś takim każdy). <begin id="b1418322384085-3794119687"/><motyw id="m1418322384085-3794119687">Przyjaźń, Zdrada</motyw>Zwiodłeś me nadzieje,/
Zdradny<pe><slowo_obce>zdradny</slowo_obce> (daw.) --- zdradziecki.</pe> człowieku! Ledwiem zdołał własnym/
Uwierzyć oczom. Gdybym dziś śmiał twierdzić,/
Że mi choć jeden pozostał przyjaciel,/
Ty byś zaprzeczył. Komuż teraz ufać,/
Gdy prawa ręka własne zdradza łono?/
Żal mi, że odtąd wierzyć ci nie mogę/
I świat z twej winy obcym poczytuję./
Najgłębsza rana z przyjacielskiej dłoni./
Przeklęty czasie, w którym dłoń ta rani/
Srożej niż zemstą wrogowie zagrzani!<end id="e1418322384085-3794119687"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jakże mię zbrodnia i wstyd upokarza!/
Wybacz, Walencjo; jeśli żal serdeczny/
Jest dostatecznym okupem obrazy,/
Tu ci go składam. O ilem wykroczył,/
O tyleż cierpię.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Przyjmuję ten okup.</wers_cd>/
I znów cię zacnym uznaję człowiekiem./
<begin id="b1418322491902-1957782830"/><motyw id="m1418322491902-1957782830">Miłosierdzie</motyw>Kto nie przebacza skruszonym, ten nie jest/
Z nieba ni z ziemi. Te rozbraja skrucha,/
Gniew w Bogu koi żal kornego ducha<end id="e1418322491902-1957782830"/>,/
Więc by ci przyjaźń z całą wrócić siłą,/
Wszystko ci zdaję, co mym w Sylwii było.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<didaskalia>mdlejąc</didaskalia>
<kwestia><strofa>
O ja nieszczęsna!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Baczcie na pachołka.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Cóż to ci, chłopcze, co ci jest, figlarzu?/
Patrz w oczy, gadaj.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Pan mój mi rozkazał</wers_cd>/
Złożyć ten pierścień w ręce pani Sylwii,/
A jam z niedbalstwa nie sprawił rozkazu.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Gdzież jest ten pierścień, chłopcze?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<didaskalia>oddaje pierścień</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ten tu właśnie.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Niech mu się przyjrzę. Wszak to pierścień, który/
Dałem był Julii.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<didaskalia>dając inny pierścień</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Wybacz, jam się zmylił.</wers_cd>/
Ten, ten jest pierścień, któryś posłał Sylwii.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Lecz skądże tamten masz? Wszakżem go Julii/
Dał przy rozstaniu.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Mam od Julii samej,</wers_cd>/
I sama Julia dziś tu z nim przybywa.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Jak to? Julia?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Patrz, widzisz tę przed sobą,</wers_cd>/
Co była celem wszystkich twoich przysiąg/
I co je w głębi serca przechowała,/
A tyś to serce przebił tyle razy./
Niech cię, Proteju, ta suknia zapłoni<pe><slowo_obce>zapłonić</slowo_obce> (daw.) ---  zaczerwienić, oblać rumieńcem.</pe>./
Wstydź się, żem wdziała strój nieprzyzwoity,/
Jeśli przebranie wstydzić miłość może./
Bo skromność mniejszą poczytuje plamą,/
Kiedy kobieta zmienia strój odzienia,/
Niż gdy mężczyzna swoje serce zmienia.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Prawda, mężczyzna byłby doskonałym,<pe><slowo_obce>Prawda, mężczyzna byłby doskonałym</slowo_obce> ---  w późn. wyd. zweryfikowano tłumaczenie, wstawiając przed tym wersem powtórzenie słów Proteja po Sylwii: "Niż gdy mężczyzna swoje serce zmienia...".</pe>/
Gdyby miał stałość, lecz go błąd ten jeden/
Przez wszystkie grzechów prowadzi koleje./
Niestałość --- ledwie pocznie, już się chwieje./
Wszystko, czym urok lica Sylwii darzy,/
Teraz wabniejszym<pe><slowo_obce>wabny</slowo_obce> (daw.) --- dziś: powabny, pociągający.</pe> widzę w Julii twarzy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Podajcie ręce. Niech mam szczęście w trwałą/
Złączyć je zgodę. Ciężko ściska serce/
Widok kochanków w tak długiej rozterce<pe><slowo_obce>rozterka</slowo_obce> (daw.) --- spór, konflikt.</pe>.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PROTEJ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Świadcz, niebo, iżem osiągnął<pe><slowo_obce>iżem osiągnął</slowo_obce> --- konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: iż osiągnąłem.</pe> na wieki/
Wszystkie życzenia.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>I ja również moje.</wers_cd></strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Bandyci</osoba> przywodzą <osoba>Księcia</osoba> i <osoba>Turia</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>BANDYCI</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Zdobycz, o! zdobycz!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Stójcie, to nasz książę.</wers_cd>/
Wita cię, książę, człowiek z łask wyzuty,/
Wita wygnaniec Walencjo.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Walencjo!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TURIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Tam widzę Sylwię, a Sylwia jest moją.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Usuń się, Turio, lub cię na śmierć chwycę,/
Nie wkraczaj w mojej wściekłości granice,/
Nie zwij jej twoją, bo jeśli raz jeszcze.../
Już cię Mediolan więcej nie obaczy./
Tak oto ona. Lecz się tknąć jej nie waż./
Biada ci, jeśli nawet dmuchniesz na nią!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TURIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ja, ja, Walencjo, nie dbam o nią wcale./
Szaleńcem mienię tego, co naraża/
Życie za dziewczę, które go nie kocha./
Więc się jej zrzekam. Niechaj będzie twoją.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tym wyrodniejszy i podlejszy jesteś,/
Że tyle o nią podjąwszy zabiegów,/
W tak nierycerski porzucasz ją sposób./
Jak czczę mych przodków, tak twoją, Walencjo,/
Dzielność podziwiam, uznając cię godnym/
Nawet miłości jakiej cesarzowej./
Wszystkie me dawne zapominam żale,/
Znoszę spór wszelki, na dwór cię przyzywam./
W miarę twych zasług żądaj stanowiska,/
A ja w te słowa podpiszę: Walencjo,/
Tyś zacny młodzian, z szlachetnego rodu,/
Więc weź twą Sylwię, boś na nią zasłużył.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dzięki ci, książę, spełniasz szczęście moje./
A teraz błagam, byś przez wzgląd na córkę/
Udzielił łaski, o którą mam prosić.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Przez wzgląd na ciebie dam, cokolwiek żądasz.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Oto wygnańcy, których los dzieliłem,/
Mężowie pełni wysokich przymiotów./
Racz im przebaczyć, co tu nabroili,/
Oraz z wygnania nakaż ich odwołać,/
Gdyż poprawieni, łagodni i sprawni,/
I zdatni, książę, do ważnych poruczeń<pe><slowo_obce>poruczenie</slowo_obce> --- powierzenie komuś zaufanemu wykonania czegoś.</pe>.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Przemogłeś. Wszystkim wraz z tobą przebaczam./
Ty rozrządź nimi, bo znasz ich zdolności./
Pójdźmy i wszystkie zakończmy niesnaski/
Uciechą, pompą i świetnymi gody<pe><slowo_obce>gody</slowo_obce> --- dziś popr. forma N. lm: godami.</pe>.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>A w ciągu drogi ośmielę się, książę,/
Nieraz cię naszą rozśmieszyć rozmową./
Cóż byś na przykład sądził o tym paziu?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Snadź skromny chłopiec<pe><slowo_obce>Snadź skromny chłopiec</slowo_obce> --- w późn. wyd. popr. tłumaczenie na: ,,Wiele ma wdzięku".</pe>. Patrz, jak się rumieni!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Skromniejszy, ręczę, niż chłopcu przystało<pe><slowo_obce>Skromniejszy, ręczę, niż chłopcu przystało</slowo_obce> --- w późn. wyd. popr. tłumaczenie na: ,,Na pewno więcej, niż chłopcu przystało".</pe>.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Cóż przez te słowa rozumiesz?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WALENCJO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jeżeli zechcesz, opowiem po drodze./
Często cię zdziwią dzieje przygód naszych./
Pójdź, pójdź, Proteju. Za karę usłyszysz/
Jawnie odsnuty wątek twych miłostek./
Potem dzień mego ślubu będzie twoim,/
Jeden dom, uczta, jedno wspólne szczęście.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wychodzą.</didaskalia>

</dramat_wierszowany_lp>
</utwor>