<utwor>
<rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/schulz-sklepy-cynamonowe-traktat-o-manekinach-dokonczenie/">
<dc:creator xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Schulz, Bruno</dc:creator>
<dc:title xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Traktat o Manekinach. Dokończenie</dc:title>
<dc:relation.isPartOf xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/schulz-sklepy-cynamonowe</dc:relation.isPartOf>
<dc:contributor.editor xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Kozioł, Paweł</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Rawska, Aneta</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Dwudziestolecie międzywojenne</dc:subject.period>
<dc:subject.type xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Epika</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Opowiadanie</dc:subject.genre>
<dc:description xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja wykonana przez Fundację Nowoczesna Polska.</dc:description>
<dc:identifier.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/sklepy-cynamonowe-traktat-o-manekinach-dokonczenie</dc:identifier.url>
<dc:source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Bruno Schulz, Sklepy cynamonowe; Sanatorium Pod Klepsydrą, red. Zofia Smyk, Biblioteka Klasyki, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 1996</dc:source>
<dc:rights xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Domena publiczna - Bruno Schulz zm. 1942</dc:rights>
<dc:date.pd xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">2013</dc:date.pd>
<dc:format xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">xml</dc:format>
<dc:type xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">text</dc:type>
<dc:type xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="en">text</dc:type>
<dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">2012-11-12</dc:date>
<dc:language xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">pol</dc:language>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/media/dynamic/cover/image/2064.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Brockhaus &amp;amp; Efron Encyclopedic Dictionary, Double--M@Flickr, CC BY 2.0</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/2064</dc:relation.coverImage.source>
</rdf:Description>
</rdf:RDF>

<opowiadanie>

<autor_utworu id="e1">Bruno Schulz</autor_utworu>


<dzielo_nadrzedne id="e2">Sklepy cynamonowe</dzielo_nadrzedne>



<nazwa_utworu id="e3">Traktat o Manekinach</nazwa_utworu>
<podtytul id="e4">Dokończenie</podtytul>

<akap id="e5">Któregoś z następnych wieczorów ojciec mój w te słowa ciągnął dalej swą prelekcję<pe><slowo_obce>prelekcja</slowo_obce> --- przemowa, wykład.</pe>:</akap>


<akap_dialog id="e6">--- Nie o tych nieporozumieniach ucieleśnionych, nie o tych smutnych parodiach, moje panie, owocach prostackiej i wulgarnej powściągliwości --- chciałem mówić, zapowiadając mą rzecz o manekinach. Miałem na myśli coś innego.</akap_dialog>


<akap id="e7"><begin id="b1356749342869-3834514958"/>
<motyw id="m1356749342869-3834514958">Stworzenie, Lalka, Fałsz</motyw>
Tu ojciec zaczął budować przed naszymi oczyma obraz tej wymarzonej przez niego <slowo_obce>generatio aequivoca</slowo_obce><pe><slowo_obce>generatio aequivoca</slowo_obce> a. <slowo_obce>samorództwo</slowo_obce> --- teoria mówiąca tym, że niektóre organizmy mogą powstawać same z siebie, bez udziału innych organizmów żywych (np. muchy powstające bezpośrednio z gnijącego mięsa), ostatecznie obalona przez Ludwika Pasteura.</pe>, jakiegoś pokolenia istot na wpół tylko ograniczonych, jakiejś pseudowegetacji<pe><slowo_obce>pseudowegetacja</slowo_obce> --- tu: naśladownictwo roślin.</pe> i pseudofauny<pe><slowo_obce>pseudofauna</slowo_obce> --- naśladownictwo organizmów zwierzęcych.</pe>, rezultatów fantastycznej fermentacji materii.</akap>


<akap id="e8">Były to twory podobne z pozoru do istot żywych, do kręgowców, skorupiaków, członkonogów<pe><slowo_obce>członkonogi</slowo_obce> (daw.) --- stawonogi (owady i pajęczaki).</pe>, lecz pozór ten mylił. Były to w istocie istoty amorfne<pe><slowo_obce>amorfny</slowo_obce> a. <slowo_obce>amorficzny</slowo_obce> --- o nieokreślonym kształcie.</pe>, bez wewnętrznej struktury, płody imitatywnej<pe><slowo_obce>imitatywny</slowo_obce> --- naśladowniczy.</pe> tendencji materii, która, obdarzona pamięcią, powtarza z przyzwyczajenia raz przyjęte kształty. Skala morfologii<pe><slowo_obce>morfologia</slowo_obce> --- kształt zewnętrzny.</pe>, której podlega materia, jest w ogóle ograniczona i pewien zasób form powtarza się wciąż na różnych kondygnacjach bytu.</akap>


<akap id="e9">Istoty te --- ruchliwe, wrażliwe na bodźce, a jednak dalekie od prawdziwego życia --- można było otrzymać, zawieszając pewne skomplikowane koloidy<pe><slowo_obce>koloid</slowo_obce> --- tu: zawiesina drobnych cząsteczek ciała stałego w ciekłym ośrodku.</pe> w roztworach soli kuchennej. Koloidy te po kilku dniach formowały się, organizowały w pewne zagęszczenie substancji, przypominające niższe formy fauny.<end id="e1356749342869-3834514958"/>
</akap>


<akap id="e10">U istot tak powstałych można było stwierdzić proces oddychania, przemianę materii, ale analiza chemiczna nie wykazywała w nich nawet śladu połączeń białkowych ani w ogóle związków węgla.</akap>


<akap id="e11"><begin id="b1356749395686-3391896831"/>
<motyw id="m1356749395686-3391896831">Dom, Stworzenie, Marzenie, Fałsz</motyw>
Wszelako prymitywne te formy były niczym w porównaniu z bogactwem kształtów i wspaniałością pseudofauny i flory, która pojawia się niekiedy w pewnych ściśle określonych środowiskach. Środowiskami tymi są stare mieszkania, przesycone emanacjami wielu żywotów i zdarzeń --- zużyte atmosfery, bogate w specyficzne ingrediencje<pe><slowo_obce>ingrediencja</slowo_obce> --- składnik.</pe> marzeń ludzkich --- rumowiska, obfitujące w humus<pe><slowo_obce>humus</slowo_obce> --- organiczna warstwa gleby.</pe> wspomnień, tęsknot, jałowej nudy. Na takiej glebie owa pseudowegetacja kiełkowała szybko i powierzchownie, pasożytowała obficie i efemerycznie, pędziła krótkotrwałe generacje, które rozkwitały raptownie i świetnie, ażeby wnet zgasnąć i zwiędnąć.</akap>


<akap id="e12">Tapety muszą być w takich mieszkaniach już bardzo zużyte i znudzone nieustanną wędrówką po wszystkich kadencjach rytmów; nic dziwnego, że schodzą na manowce dalekich, ryzykownych rojeń. Rdzeń mebli, ich substancja musi już być rozluźniona, zdegenerowana i podległa występnym pokusom: wtedy na tej chorej, zmęczonej i zdziczałej glebie wykwita, jak piękna wysypka, nalot fantastyczny, kolorowa, bujająca pleśń.<end id="e1356749395686-3391896831"/>
</akap>


<akap_dialog id="e13">--- Wiedzą panie --- mówił ojciec mój --- że w starych mieszkaniach bywają pokoje, o których się zapomina. Nie odwiedzane miesiącami, więdną w opuszczeniu między starymi murami i zdarza się, że zasklepiają się w sobie, zarastają cegłą i, raz na zawsze stracone dla naszej pamięci, powoli tracą też swą egzystencję. Drzwi, prowadzące do nich z jakiegoś podestu tylnych schodów, mogą być tak długo przeoczane przez domowników, aż wrastają, wchodzą w ścianę, która zaciera ich ślad w fantastycznym rysunku pęknięć i rys.</akap_dialog>


<akap_dialog id="e14">--- Wszedłem raz --- mówił ojciec mój --- wczesnym rankiem na schyłku zimy, po wielu miesiącach nieobecności, do takiego na wpół zapomnianego traktu i zdumiony byłem wyglądem tych pokojów.</akap_dialog>


<akap id="e15">Z wszystkich szpar w podłodze, z wszystkich gzymsów i framug<pe><slowo_obce>framuga</slowo_obce> --- rama, w której osadzone są drzwi lub okno.</pe> wystrzelały cienkie pędy i napełniały szare powietrze migotliwą koronką filigranowego<pe><slowo_obce>filigran</slowo_obce> --- ornament z cienkich drucików.</pe> listowia, ażurową<pe><slowo_obce>ażur</slowo_obce> --- wzór tworzony przez układ otworów.</pe> gęstwiną jakiejś cieplarni, pełnej szeptów, lśnień, kołysań, jakiejś fałszywej i błogiej wiosny. Dookoła łóżka, pod wieloramienną lampą, wzdłuż szaf chwiały się kępy delikatnych drzew, rozpryskiwały w górze w świetliste korony, w fontanny koronkowego listowia, bijące aż pod malowane niebo sufitu rozpylonym chlorofilem. W przyśpieszonym procesie kwitnienia kiełkowały w tym listowiu ogromne, białe i różowe kwiaty, pączkowały w oczach, bujały od środka różowym miąższem i przelewały się przez brzegi, gubiąc płatki i rozpadając się w prędkim przekwitaniu.</akap>


<akap_dialog id="e16">--- Byłem szczęśliwy --- mówił mój ojciec --- z tego niespodzianego rozkwitu, który napełnił powietrze migotliwym szelestem, łagodnym szumem, przesypującym się jak kolorowe confetti<pe><slowo_obce>confetti</slowo_obce> --- drobne kawałki papieru służące do obsypywania się podczas balów, zabaw karnawałowych itp.</pe> przez cienkie rózgi gałązek.</akap_dialog>


<akap id="e17">Widziałem, jak z drgania powietrza, z fermentacji zbyt bogatej aury wydziela się i materializuje to pośpieszne kwitnienie, przelewanie się i rozpadanie fantastycznych oleandrów<pe><slowo_obce>oleander</slowo_obce> --- wiecznie zielony krzew.</pe>, które napełniły pokój rzadką, leniwą śnieżycą wielkich, różowych kiści kwietnych.</akap>


<akap_dialog id="e18">--- Nim zapadł wieczór --- kończył ojciec --- nie było już śladu tego świetnego rozkwitu. Cała złudna ta fatamorgana była tylko mistyfikacją, wypadkiem dziwnej symulacji materii, która podszywa się pod pozór życia.</akap_dialog>


<akap id="e19">Ojciec mój był dnia tego dziwnie ożywiony, spojrzenia jego, chytre, ironiczne spojrzenia, tryskały werwą i humorem. Potem, nagle poważniejąc, znów rozpatrywał nieskończoną skalę form i odcieni, jakie przybierała wielkokształtna materia. Fascynowały go formy graniczne, wątpliwe i problematyczne, jak ektoplazma<pe><slowo_obce>ektoplazma</slowo_obce> --- substancja pojawiająca się w przy zjawiskach paranormalnych, np. wydzielana przez duchy.</pe> somnambulików<pe><slowo_obce>somnambulik</slowo_obce> --- lunatyk.</pe>, pseudomateria, emanacja<pe><slowo_obce>emanacja</slowo_obce> --- uzewnętrznienie się czegoś.</pe> kataleptyczna<pe><slowo_obce>katalepsja</slowo_obce> --- odrętwienie.</pe> mózgu, która w pewnych wypadkach rozrastała się z ust śpiącego na cały stół, napełniała cały pokój, jako bujająca, rzadka tkanka, astralne<pe><slowo_obce>astralny</slowo_obce> --- niematerialny.</pe> ciało, na pograniczu ciała i ducha.</akap>


<akap_dialog id="e20"><begin id="b1356749651748-2692867121"/>
<motyw id="m1356749651748-2692867121">Cierpienie</motyw>
--- Kto wie --- mówił --- ile jest cierpiących, okaleczonych, fragmentarycznych postaci życia, jak sztucznie sklecone, gwoździami na gwałt zbite życie szaf i stołów, ukrzyżowanego drzewa, cichych męczenników okrutnej pomysłowości ludzkiej. Straszliwe transplantacje obcych i nienawidzących się ras drzewa, skucie ich w jedną nieszczęśliwą osobowość.</akap_dialog>


<akap id="e21">Ile starej, mądrej męki jest w bejcowanych słojach, żyłach i fladrach<pe><slowo_obce>fladra</slowo_obce> --- sztuczny rysunek słojów na drewnie.</pe> naszych starych, zaufanych szaf. Kto rozpozna w nich stare, zheblowane, wypolerowane do niepoznaki rysy, uśmiechy, spojrzenia!<end id="e1356749651748-2692867121"/>
</akap>


<akap id="e22">Twarz mego ojca, gdy to mówił, rozeszła się zamyśloną lineaturą<pe><slowo_obce>lineatura</slowo_obce> --- układ linii.</pe> zmarszczek, stała się podobna do sęków i słojów starej deski, z której zheblowano wszystkie wspomnienia.
Przez chwilę myśleliśmy, że ojciec popadnie w stan drętwoty, który nawiedzał go czasem, ale ocknął się nagle, opamiętał i tak ciągnął dalej:</akap>


<akap_dialog id="e23">--- Dawne, mistyczne plemiona balsamowały swych umarłych. W ścianach ich mieszkań były wprawione, wmurowane ciała, twarze; w salonie stał ojciec --- wypchany, wygarbowana żona nieboszczyka była dywanem pod stołem. Znałem pewnego kapitana, który miał w swej kajucie lampę--meluzynę<pe><slowo_obce>meluzyna</slowo_obce> --- tu: kobieta z ogonem ryby lub węża.</pe>, zrobioną przez manilskich<pe><slowo_obce>manilski</slowo_obce> --- pochodzący z Manili, stolicy Filipin.</pe> balsamistów z jego zamordowanej kochanki. Na głowie miała ogromne rogi jelenie.</akap_dialog>


<akap id="e24">W ciszy kajuty głowa ta, rozpięta między gałęziami rogów u stropu, powoli otwierała rzęsy oczu; na rozchylonych ustach lśniła błonka śliny, pękająca od cichego szeptu. Głowonogi, żółwie i ogromne kraby, zawieszone na belkach sufitu jako kandelabry i pająki<pe><slowo_obce>pająk</slowo_obce> --- wieloramienny żyrandol.</pe>, przebierały w tej ciszy bez końca nogami, szły i szły na miejscu...</akap>


<akap id="e25">Twarz mego ojca przybrała naraz wyraz troski i smutku, gdy myśli jego na drogach nie wiedzieć jakich asocjacji<pe><slowo_obce>asocjacja</slowo_obce> --- skojarzenie.</pe> przeszły do nowych przykładów:</akap>


<akap_dialog id="e26"><begin id="b1356749601385-3949167018"/>
<motyw id="m1356749601385-3949167018"/>
--- Czy mam przemilczeć --- mówił przyciszonym głosem --- że brat mój na skutek długiej i nieuleczalnej choroby zamienił się stopniowo w zwój kiszek gumowych, że biedna moja kuzynka dniem i nocą nosiła go na poduszkach, nucąc nieszczęśliwemu stworzeniu nieskończone kołysanki nocy zimowych? Czy może być coś smutniejszego niż człowiek zamieniony w kiszkę hegarową<pe><slowo_obce>kiszka hegarowa</slowo_obce> --- urządzenie służące do lewatywy.</pe>? Co za rozczarowanie dla rodziców, co za dezorientacja dla ich uczuć, co za rozwianie wszystkich nadziei związanych z obiecującym młodzieńcem! A jednak wierna miłość biednej kuzynki towarzyszyła mu i w tej przemianie.<end id="e1356749601385-3949167018"/>
</akap_dialog>


<akap_dialog id="e27">--- Ach! nie mogę już dłużej, nie mogę tego słuchać! --- jęknęła Polda, przechylając się na krześle. --- Ucisz go,
Adelo...</akap_dialog>


<akap id="e28"><begin id="b1356749568572-483400671"/>
<motyw id="m1356749568572-483400671">Kobieta, Pożądanie, Zdrada</motyw>
Dziewczęta wstały, Adela podeszła do ojca i wyciągniętym palcem uczyniła ruch zaznaczający łaskotanie. Ojciec stropił się, zamilkł i zaczął, pełen przerażenia, cofać się tyłem przed kiwającym się palcem Adeli. Ta szła za nim ciągle, grożąc mu jadowicie palcem, i wypierała go krok za krokiem z pokoju. Paulina ziewnęła, przeciągnęła się. Obie z Poldą, wsparte o siebie ramionami, spojrzały sobie w oczy z uśmiechem.<end id="e1356749568572-483400671"/>
</akap>





</opowiadanie>
</utwor>