<utwor><rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/schiller-sprzysiezenie-fieska-w-genui/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Schiller, Fryderyk</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Sprzysiężenie Fieska w Genui</dc:title>
<dc:contributor.translator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Budzyński, Michał</dc:contributor.translator>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kozioł, Paweł</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Ołtusek, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Romantyzm</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Dramat</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Tragedia</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Wydano z finansowym wsparciem Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej. Eine Publikation im Rahmen des Projektes Wolne Lektury. Herausgegeben mit finanzieller Unterstützung der Stiftung für deutsch-polnische Zusammenarbeit.</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/schiller-sprzysiezenie-fieska-w-genui</dc:identifier.url>
<dc:source.URL xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://polona.pl/item/660077/3/</dc:source.URL>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fryderyk Schiller, Sprzysiężenie Fieska w Genui. Tradedya. Przekład Michała Budzyńskiego. Lwów - Złoczów. Nakładem i drukiem księgarni Wilhelma Zukerkandla.</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Michał Budzyński, zm. 1864</dc:rights>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">1935</dc:date.pd>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2013-10-17</dc:date>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/media/dynamic/cover/image/2588.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Time takes its toll, Unhindered by Talent@Flickr, CC BY-SA 2.0</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/2588</dc:relation.coverImage.source>
<dc:relation.hasFormat id="pdf" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/pdf/schiller-sprzysiezenie-fieska-w-genui.pdf</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-0860-7</meta>
<meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta>
<dc:relation.hasFormat id="html" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/schiller-sprzysiezenie-fieska-w-genui.html</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-1834-7</meta>
<meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta>
<dc:relation.hasFormat id="txt" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/txt/schiller-sprzysiezenie-fieska-w-genui.txt</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-2789-9</meta>
<meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta>
<dc:relation.hasFormat id="epub" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/epub/schiller-sprzysiezenie-fieska-w-genui.epub</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-3856-7</meta>
<meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta>
<dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/mobi/schiller-sprzysiezenie-fieska-w-genui.mobi</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-4942-6</meta>
<meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta>
<category.thema.main>DD.WL-R</category.thema.main>
    <category.thema>FS</category.thema>
    <category.thema>DDT</category.thema>
    <category.thema>1DFG</category.thema>
    <category.thema>3ML</category.thema>
    </rdf:Description>
</rdf:RDF><dramat_wspolczesny>

<abstrakt>
<akap>Schedę po rządzącym Genuą księciu Andrzeju ma objąć Gianettino Doria, zapowiadający się na okrutnego tyrana.</akap>


 
<akap>Krzywdy doznaje choćby piękna dziewica, która pewnej nocy zostaje pohańbiona przez aroganckiego przyszłgo władcę. Niejaki Fiesko przygotowuje więc spisek przeciwko Dorii --- chce go jednak obalić i samemu rządzić w sposób nie mniej tyrański niż Doria. Jego inicjatywa rozpoczyna więc szereg intryg dworskich i osobistych, lecz współspiskowcy zaczynają podejrzewać, jaki motyw do całego przedsięwzięcia ma Fiesko...</akap>


 
<akap><tytul_dziela>Sprzysiężenie Fieska w Genui</tytul_dziela> to ballada autorstwa, która powstała w 1784 roku.  Fryderyk Schiller to niemiecki poeta, filozof, dramaturg drugiej połowy XVIII wieku. Był przedstawicielem tzw. okresu Sturm und Drang, czyli Burzy i naporu. Zasłynął przede wszystkim jako autor <tytul_dziela>Zbójców</tytul_dziela>, <tytul_dziela>Dziewicy Orleańskiej</tytul_dziela> i <tytul_dziela>Ody do radości</tytul_dziela>. Jego twórczośc była inspiracją m.in. dla Adama Mickiewicza.</akap>


 </abstrakt>


<autor_utworu>Fryderyk Schiller</autor_utworu>



<nazwa_utworu>Sprzysiężenie Fieska w Genui</nazwa_utworu>


<podtytul>Tragedia</podtytul>

<nota_red>
<akap>Tekst poprawiono zgodnie ze współczesnymi normami językowymi w zakresie ortografii i interpunkcji. Nieco większe zmiany leksykalne wprowadzono w didaskaliach (np. poglądać -> spoglądać).</akap>
</nota_red>

<lista_osob>

<naglowek_listy>OSOBY:</naglowek_listy>




<lista_osoba><osoba>ANDRZEJ DORIA</osoba>, doża Genui.</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>GIANETTINO DORIA</osoba>, jego synowiec.</lista_osoba>



<lista_osoba><osoba>FIESKO</osoba>, hrabia Lawania.</lista_osoba>



<lista_osoba><osoba>WERRINA</osoba>, sprzysiężony. </lista_osoba>



<lista_osoba><osoba>BURGONINO</osoba>, sprzysiężony. </lista_osoba>



<lista_osoba><osoba>KALKANIO</osoba>, sprzysiężony.</lista_osoba>



<lista_osoba><osoba>SAKKO</osoba>, sprzysiężony. </lista_osoba>



<lista_osoba><osoba>LOMELLIN</osoba>, powiernik Gianettina.</lista_osoba>



<lista_osoba><osoba>CENTURIONE</osoba>, malkontent.</lista_osoba>



<lista_osoba><osoba>CIBO</osoba>, malkontent. </lista_osoba>



<lista_osoba><osoba>ASSERATO</osoba>, malkontent.</lista_osoba>



<lista_osoba><osoba>ROMANO</osoba>, malarz.</lista_osoba>



<lista_osoba><osoba>MULEY-HASSAN</osoba>, Murzyn z Tunisu.</lista_osoba>



<lista_osoba><osoba>NIEMIEC</osoba> ze straży Doży.</lista_osoba>



<lista_osoba><osoba>TRZECH OBYWATELI</osoba>. </lista_osoba>



<lista_osoba><osoba>LEONORA</osoba>, żona Fieska.</lista_osoba>



<lista_osoba><osoba>HRABINA JULIA</osoba>, wdowa po Imperialim.</lista_osoba>



<lista_osoba><osoba>BERTA</osoba>, córka Werriny. </lista_osoba>



<lista_osoba><osoba>RÓŻA</osoba>, pokojowa Leonory. </lista_osoba>



<lista_osoba><osoba>ARABELLA</osoba> pokojowa Leonory.</lista_osoba>



<lista_osoba>Szlachta, obywatele, Niemcy, żołnierze, służący, złodzieje.</lista_osoba>


</lista_osob>




<miejsce_czas>Rzecz dzieje się w Genui, 1547 r.</miejsce_czas>


<naglowek_akt>AKT PIERWSZY</naglowek_akt>


<didaskalia>Sala w pałacu Fieska --- słychać z daleka muzykę
i zgiełk biesiadny.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA PIERWSZA</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>Leonora</osoba> w masce. <osoba>Róża</osoba>, <osoba>Arabella</osoba> w pomieszaniu wpadają na scenę.</didaskalia>




<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>





<didaskalia>zrzucając maskę</didaskalia>





<kwestia><akap>Nie więcej! --- ani
słowa --- to jak dzień widoczne.
<didask_tekst>Rzuca się na krzesło. </didask_tekst>
Ach! to ---</akap></kwestia>





<naglowek_osoba>ARABELLA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Łaskawa pani!...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>





<didaskalia>powstając z krzesła</didaskalia>




<kwestia><akap>W moich oczach! na całe miasto głośna rozpustnica! w obliczu
szlachty genueńskiej!
<didask_tekst>Z boleścią. </didask_tekst>
Różo! Bello!
przed mymi oczyma zalanymi łzami!</akap></kwestia>




<naglowek_osoba>RÓŻA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Weź pani tę rzecz za to, czym była
w istocie --- za grzeczność kawalerską. ---</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>Grzeczność kawalerska? --- A ta
ich oczów gra nieustanna? To śledzenie jej
ruchów, ten długi ssący całus na jej obnażonym
ramieniu, tak że ślad jego zębów w czerwono-płomienistym znaku zajaśniał? A to ogłuszenie nieme, kamienne, w którym siedział pogrążony
jak malują zachwycenie, jakby świat cały w około
niego zniknął i on tylko jeden z tą Julią
w wiecznej próżni pozostał. Grzeczność kawalerska? --- Niewinna istoto, coś nigdy nie kochała!
Przynajmniej ze mną nie wiedź sporu: co jest
grzeczność kawalerska, a co jest kochanie!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RÓŻA</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Tym lepiej, pani! Strata małżonka
dziesięciu cicisbeów<pe><slowo_obce>cicisbeo</slowo_obce> (z wł.) --- kawaler wyznający miłość kobiecie zamężnej.</pe> sprowadza.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Strata małżonka? --- Lekkie podniesienie pulsu rozgrzanego, i już Fiesko byłby
stracony? Idź, jadowita szczebiotko --- nigdy się
oczom moim nie pokazuj! --- To żart niewinny ---
może grzeczność przelotna? Nieprawda, moja
czuła Bello?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ARABELLA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>O! Tak bez wątpienia!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<didaskalia>w zadumieniu</didaskalia>


<kwestia><akap>Ale żeby się mniemała
panią jego serca? --- żeby jej imię za każdą
myślą stawało mu w pamięci? --- przemawiało
w każdym głosie natury? --- Ha! co to jest? ---
gdzie ja się zapędzam? Żeby świat cały, piękny,
majestatyczny był dla niego kosztownym brylantem, na którym tylko <wyroznienie>jej obraz</wyroznienie> --- <wyroznienie>jej obraz</wyroznienie>
wyryty? --- Żeby on ją kochał? --- tę Julię
kochał? O daj mi rękę --- wspieraj mnie, Bello!</akap></kwestia>


<didaskalia>Chwila milczenia --- słychać znowu muzykę.</didaskalia>

<kwestia><akap>Słuchaj! Czy to nie głos Fieska z tego się
zgiełku przebija? Możeż on śmiać się, gdy w samotni jego Leonora płacze? O nie, moje dziecko!
To był głos chłopski Gianettina Dorii.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ARABELLA</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>W istocie to głos jego! Przejdźmy,
pani, do drugiego pokoju. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>






<kwestia><akap>Bledniejesz, Bello! kłamiesz --- ja
czytam w twoich oczach, w obliczach Genueńczyków coś --- coś.
<didask_tekst>Zasłaniając twarz.</didask_tekst>
O zaiste! Ci Genueńczycy wiedzą więcej, aniżeli dla ucha
małżonki wiedzieć potrzeba.</akap></kwestia>




<naglowek_osoba>RÓŻA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>O zazdrości wszystko zwiększająca!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<didaskalia>w smętnym rozmarzeniu</didaskalia>


<kwestia><akap>Wonczas, gdy
on Fieskiem był jeszcze --- zjawił się w pomarańczowym gaju, gdzieśmy dziewczęta na igraszki
biegły, kwitnący Apollo<pe><slowo_obce>Apollo</slowo_obce> (mit. gr.) --- przewodnik muz, bóg sztuki, wróżbiarstwa i gwałtownej śmierci.</pe> z męsko pięknym
Antinousem<pe><slowo_obce>Antinous</slowo_obce> --- gr. młodzieniec, oficjalny kochanek cesarza Hadriana.</pe> zlany. Tak dumnym i wspaniałym
postępował krokiem, jak gdyby <wyroznienie>prześwietna
Genua</wyroznienie> na jego młodych kołysała się barkach;
nasze oczy do jego lica się zakradały, ale
spotkawszy błyszczące spojrzenie w lot się
cofały, jakby je kto na świętokradzkim złowił
uczynku. Ach! Bello, jakże z nas każda chwytała
jego spojrzenia, liczyła błyski oka do sąsiadki
posłane. Oczy jego jak złote jabłko niezgody<pe><slowo_obce>złote jabłko niezgody</slowo_obce> (mit. gr.) --- złote jabłko z napisem ,,dla najpiękniejszej" rzucone przez boginię niezgody Eris podczas wesela Tetydy i Peleusa, wywołało spór pomiędzy Herą, Afrodytą i Ateną.</pe>
między nas padały, tkliwe źrenice tlały dzikszym
ogniem, łagodne piersi gwałtowniej tętniły, zazdrość
naszą harmonię rozdarła.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ARABELLA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Przypominam sobie. Cała Genua
niewieścia na odgłos pięknego zwycięstwa buntem
zagrzmiała. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<didaskalia>w uniesieniu</didaskalia>


<kwestia><akap>A dziś go <wyroznienie>moim</wyroznienie> nazywać!
Zuchwała, straszna szczęśliwość! <wyroznienie>Moim</wyroznienie> nazywać męża w Genui największego, który w piękności kończonej wyszedł spod dłuta niewyczerpanego
sztukmistrza, wszystkie płci swojej wielkości
w najcudowniejszej harmonii połączył. --- Słuchajcie, dziewczęta, już teraz przemilczeć nie mogę!
Słuchajcie, dziewczęta, coś wam powierzę,
<didask_tekst>tajemniczo</didask_tekst>
myśl wam jedną powierzę. Gdym przed ołtarzem
przy Fiesku stanęła z dłonią w jego dłoni
złożoną --- miałam myśl, o której myśleć <wyroznienie>kobiecie
nie wolno</wyroznienie>: --- ten Fiesko, którego rękę w twojej
ręce trzymasz --- twój Fiesko --- ale cicho, niech
żaden mężczyzna nie podsłucha, jak się wysoko
nadymamy ździebełkami jego doskonałości --- ten
twój Fiesko --- Biada, jeśli swym uczuciem wyżej
się nie wznosicie! --- <wyroznienie>ten Fiesko nam Genuę
od tyranów zbawi</wyroznienie>.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ARABELLA</naglowek_osoba>




<didaskalia>zdziwiona</didaskalia>


<kwestia><akap>I to widzenie przyszło
dziewicy na dniu jej wesela? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Dziw się, Bello! --- ale tak jest ---
przyszło to oblubienicy w dniu jej szczęścia
weselnego!
<didask_tekst>Żywiej.</didask_tekst>

 Jestem kobietą, ale czuję krwi
mojej szlachetność --- ścierpieć nie mogę, aby ten
dom Doriów nad naszymi przodkami miał górę
zabierać. <begin id="b1379320277018-2787822125"/><motyw id="m1379320277018-2787822125">Władza, Duma</motyw>Ten łagodny Andrzej! --- sprzyjać jemu
dla serca jest rozkoszą --- on --- bodajby się
wiecznie księciem Genui mianował; ale Gianettino
jest jego synowcem, jego dziedzicem --- a Gianettino ma bezczelnie dumne serce. Genua drży
przed nim, a Fiesko --- o, płaczcie nade mną! ---
Fiesko kocha siostrę Gianettina.<end id="e1379320277018-2787822125"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ARABELLA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Biedna, nieszczęśliwa kobieto! </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Idźcie obaczyć to bożyszcze Genui,
jak zasiada w bezwstydnym kole pijaków i rozpustnic, głaszcze im uszy niezgrabnym dowcipem,
bajki o zaklętych księżniczkach opowiada --- oto
macie Fieska. --- Ach, dziewczyno! nie tylko
Genua swojego utraciła bohatera --- ja także
tracę swojego małżonka!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RÓŻA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Mów pani ciszej. Ktoś przez galerię
przechodzi.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<didaskalia>przestraszona</didaskalia>


<kwestia><akap>Fiesko idzie. Uciekajcie!
Uciekajcie! Mój widok mógłby jemu przykrą
chwilę sprawić.</akap></kwestia>

<didaskalia>Wbiega do bocznego pokoju, służące
za nią.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA DRUGA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Gianettino Doria</osoba> zamaskowany, w zielonym płaszczu. <osoba>Murzyn</osoba>. Wchodzą rozmawiając.</didaskalia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Zrozumiałeś mnie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Doskonale.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Maska biała. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Wiem. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Powiadam --- biała maska. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Wiem, wiem, wiem. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>






<kwestia><akap>Słyszysz? jeśli ją masz chybić ---
<didask_tekst>wskazując na pierś</didask_tekst>
to jeno<pe><slowo_obce>jeno</slowo_obce> (daw.) --- tylko.</pe> tu uderz.</akap></kwestia>




<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nie troszcz się, panie! </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Tylko silnym pchnięciem! </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nie będzie się żalił.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Żeby biedny hrabia nie męczył się
długo.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Z przeproszeniem pana --- ileżby
głowa jego mniej więcej ważyć mogła?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Sto cekinów. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<didaskalia>dmuchając w palce</didaskalia>


<kwestia><akap>Pfu! Lekka jak
piórko.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Co tam pomrukujesz? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Mówię, że to lekka robota.</akap></kwestia>






<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Twoja to sprawa. Ten człowiek
jest magnesem. Wszystkie głowy niespokojne
ciągną do niego. Słuchaj, hultaju! Mierz go
sprawnie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Ależ panie! --- Ja uporawszy się
muszę spiesznie do Wenecji smykać.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Weź więc naprzód nagrodę.
<didask_tekst>Rzuca
mu bilet bankowy<pe><slowo_obce>bilet bankowy</slowo_obce> --- pierwowzór banknotu, zobowiązanie banku do wypłacenia określonej kwoty.</pe>. </didask_tekst>
Najdalej we trzy dni powinien
być nieboszczykiem.</akap></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi. </didaskalia>



<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<didaskalia>podnosząc bilet</didaskalia>


<kwestia><akap>To u mnie kredyt!
Jegomość zawierza memu złodziejskiemu słowu
bez żadnego podpisu.</akap></kwestia>

<didaskalia>Odchodzi. </didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA TRZECIA</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>Kalkanio</osoba>, za nim <osoba>Sakko</osoba>. Obaj w czarnych płaszczach. </didaskalia>




<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Postrzegam, że wszystkie moje kroki
śledzisz. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SAKKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Ja zaś uważam, że wszystkie przede mną
ukrywasz. Słuchaj, Kalkanio, od kilku tygodni
coś w rysach twoich zdaje się poruszać, co tchnie
nie samym tylko uczuciem miłości ojczyzny. ---
Sądzę, iż moglibyśmy, braciszku, tajemnice nasze
zamieniać i na handlu nikt by, po ostatecznym
rachunku, nie stracił --- Chcesz być szczerym
przede mną?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Tak nawet dalece, że jeśli uszy
twoje nie mają ochoty do głębi łona mego
wstąpić, serce w pół drogi ustami naprzeciw
ciebie wyskoczy. --- Kocham żonę Fieska.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SAKKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>cofając się zdziwiony</didaskalia>


<kwestia><akap>Tego bym przynajmniej
nigdy nie odgadnął, choćbym wszystkich domysłów przegląd uczynił. --- Wyborem swoim mój
rozum wziąłeś na tortury, lecz go w niwecz
obrócisz, jeżeli ci się poszczęści.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Mówią, że jest przykładem najsurowszej cnoty. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SAKKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Kłamią. Jest całą księgą treści najnudniejszej. Jedno z dwojga Kalkanio, zrzecz się
rzemiosła swego albo uczuć swoich. ---</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Hrabia niewierny, a zazdrość jest
najprzebieglejszą namową. Spisek na Doriów nie
da hrabiemu odetchnąć, a mnie w jego pałacu
gospodarować pozwoli. Gdy on wilka od trzody odpędzać będzie, kuna wpadnie do kurnika.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SAKKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Lepiej nie można, mój bracie! Dzięki, żeś mi tak szybko rumieńca oszczędził. O czym wstyd mi było pomyśleć, teraz głośno przed tobą wypowiedzieć mogę. Oto żebrakiem będę,
jeżeli rząd teraźniejszy nie runie ze szczętem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Czy tak wielkie masz długi? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SAKKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Tak ogromne, że nić życia mego
dziesięć razy ujęta, przy jednej dziesiątej ich
części już by się wysnuła. Zmiana rządu da mi
wolniej odetchnąć i choć do <wyroznienie>zapłacenia</wyroznienie> nie
pomoże, to przynajmniej wierzycielom <wyroznienie>proces</wyroznienie>
obmierzi<pe><slowo_obce>obmierzić</slowo_obce> (daw.) --- obrzydzić.</pe>.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Rozumiem ciebie --- a na końcu
jeżeli Genua przy <wyroznienie>takiej sposobności</wyroznienie> wolność
uzyska, Sakko ojcem ojczyzny się nazwać gotów.
Niechże kto teraz prawi niedorzeczną bajeczkę
o poczciwości, kiedy tu bankructwo hultaja
i rządza rozpustnika rozstrzygają o szczęściu państwa.
Przez Boga, mój Sakko, ja w nas obu podziwiam
mądrą nieba opatrzność, która serce ciała wrzodami członków ulecza. --- Czy Werrina zna
twój zamiar?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SAKKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>O ile patriota wiedzieć powinien.
Genua, jak wiesz, jest wrzecionem, około którego
wszystkie jego myśli toczą się z żelazną wiernością. Sokole jego oko spoczęło w tej chwili na
Fiesku. --- Na tobie także zakłada nadzieję, że
cię poniekąd użyje w śmiałym spisku.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Ma węch wyborny. Spieszmy go
wyszukać i jego uczucie wolności naszym
żarzyć.</akap></kwestia>

<didaskalia>Odchodzą.</didaskalia>

<naglowek_scena>SCENA CZWARTA</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>Julia</osoba> zagniewana. <osoba>Fiesko</osoba> w białym płaszczu za nią.</didaskalia>



<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Laufry<pe><slowo_obce>laufer</slowo_obce> --- goniec.</pe>, lokaje! </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Hrabino, dokąd? Co czynić zamierzasz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nic, nic zgoła. <didask_tekst>Służba wchodzi. </didask_tekst> Niech
powóz zajeżdża.</akap></kwestia>





<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>






<kwestia><akap>Przebacz! Nie dopuszczę. To jest
obraza.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Ej! gdzie tam? --- Pójdź sobie! Drzesz
w kawałki moje garnirowanie! --- Obraza? Kto
mnie tu obrażać może? Pójdźże, pójdź sobie!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>przyklęka na jedno kolano</didaskalia>


<kwestia><akap>Nie wprzód, pani,
aż mi zuchwalca wymienisz!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>




<didaskalia>patrząc na niego z wyciągniętymi rękoma</didaskalia>


<kwestia><akap>Ach! Pięknie! Pięknie, cudownie! Niechże kto hrabinę
Lawania prosi na to zachwycające widowisko! ---
Jak to, hrabio? Gdzież się podział małżonek? Taka
postawa ujść by tylko mogła w sypialnym pokoju
twojej żony, gdyby ta, przerzucając stronice
kalendarza pieszczot, dostrzegła jakiego braku
w swoim rejestrze. Powstańże. Idź do kobiet,
gdzie ci się lepiej powiedzie. Powstańże, hrabio!
Alboż chcesz niegrzeczności żony odpokutować
swoim nadskakiwaniem?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>szybko powstając</didaskalia>


<kwestia><akap>Niegrzeczności? Wobec
ciebie, hrabino?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Zerwać się --- krzesło odepchnąć --- do
stołu tyłem się obrócić --- do stołu, hrabio, przy
którym <wyroznienie>ja</wyroznienie> siedzę!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>To nie do przebaczenia.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>A więcej nic? --- --- Jestże to moją
winą, że hrabia ma oczy w głowie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Wina twojej piękności, pani, że ich
wszędzie nie mam.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Żadnego względu, hrabio, gdzie o honor
idzie. Mnie zemsty potrzeba. Czy jej szukać
u ciebie? czy w piorunach księcia?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>W objęciu miłości, która cię błaga,
żebyś występek zazdrości puściła w niepamięć.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Zazdrość? Zazdrość? Czegoż chce ta
główka? <didask_tekst>W zwierciadle się przezierając. </didask_tekst> Możeż ona większą pochwałę za swój gust otrzymać, niż
że ja w jej wyborze swój własny znajduję?
<didask_tekst>Dumnie. </didask_tekst> Doria i Fiesko! Czy to nie dosyć zaszczytu dla hrabiny Lawania, gdy synowica
księcia jej wyborowi zazdrości? <didask_tekst>Przyjaźnie podaje
rękę hrabiemu do całowania. </didask_tekst> Przypuszczam, hrabio, że
tak jest istotnie.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>z żywością</didaskalia>


<kwestia><akap>Najokrutniejsza --- i mnie
tak udręczać! Wiem ja, boska Julio, że ode mnie
cześć tylko tobie się należy. Rozum nakazuje
zginać korne kolano przed krwią Doriów, ale
serce ubóstwia piękną Julię. Występną jest
miłość moja, ale bohaterską zarazem. Ona ma
dosyć odwagi warowny mur różnicy stanu przełamać i lecieć do ognistego słońca majestatu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Wielkie hrabiowskie kłamstwo, co na
szczudłach kuleje. Język twój ubóstwia mnie,
a serce uderza pod miniaturą innej kobiety. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Mów raczej pani, że niechętnie pod
tym ciężarem uderza i chce go czym prędzej
odrzucić. <didask_tekst>Zdejmuje sylwetę <osoba>Leonory</osoba> na błękitnej wstędze
zawieszoną i oddaje <osoba>Julii</osoba>.</didask_tekst> Postaw twój obraz na
tym ołtarzu, a wolno ci będzie to pogańskie
malowidło zdruzgotać.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>





<didaskalia>chowając czym prędzej miniaturę</didaskalia>


<kwestia><akap>Na mój
honor, wielka ofiara, która na podziękowanie
zasługuje. <didask_tekst>Zawiesza mu swą miniaturę. </didask_tekst> Noś więc,
niewolniku, barwę pana twego.</akap></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi. </didaskalia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Julia mnie kocha! Julia! Bogu ja
nawet nie zazdroszczę. <didask_tekst>Z radością przebiegając salę. </didask_tekst>
Niechaj ta noc będzie bogów biesiadą, uciecha
niechaj wykona mistrzowskie swe dzieło! Hola, jest
tam kto? <didask_tekst>Wielka liczba służących. </didask_tekst> Niechaj po podłogach
moich pokojów leją się cypryjskie nektary, niech
kapela ze snu ołowianego północ wypłoszy,
tysiąc pochodni zapalonych niechaj ćmi ranną
słońca jaskrawość. W godach powszechnych
niech taniec bachancki<pe><slowo_obce>bachancki</slowo_obce> --- tu: ekstatyczny (od imienia Bachusa, rzymskiego boga wina).</pe> królestwo śmierci zawali
w grzmiące gruzy.</akap></kwestia>


<didaskalia>Wybiega. Głośne allegro. Środkowa
zasłona podnosi się i ukazuje wielką oświeconą salę, gdzie
mnóstwo masek tańczy. Po bokach stoły z kartami i napojem, przy nich goście.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA PIĄTA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Gianettino</osoba> wpół pijany. <osoba>Lomellin</osoba>, <osoba>Cibo</osoba>, <osoba>Centurione</osoba>, <osoba>Werrina</osoba>, <osoba>Sakko</osoba>, <osoba>Kalkanio</osoba>, wszyscy w maskach. Wiele dam i szlachty.</didaskalia>

<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>

<didaskalia>głośno krzycząc</didaskalia>



<kwestia><akap><begin id="b1379334699921-2061168029"/><motyw id="m1379334699921-2061168029">Radość</motyw>Brawo! brawo! Wina pienią się wspaniale, nasze tanecznice skaczą wybornie. Niech który z was po Genui roztrąbi,
że dziś jestem w wesołym humorze; mogą się
radować. --- Na ród mój przysięgam; dzień ten
w kalendarzu czerwono naznaczą i napisać muszą:
<wyroznienie>Dziś książę Doria wesoły</wyroznienie>.<end id="e1379334699921-2061168029"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOŚCIE</naglowek_osoba>




<didaskalia>wznosząc toasty</didaskalia>



<kwestia><akap>Niech żyje Rzeczpospolita!</akap></kwestia>




<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<didaskalia>rzuca kielich z całą mocą o podłogę</didaskalia>



<kwestia><akap>Tam
leżą czerepy.</akap></kwestia>


<didaskalia><osoba>Trzy czarne maski</osoba> otaczają <osoba>Gianettina</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>LOMELLIN</naglowek_osoba>




<didaskalia>biorąc księcia na stronę</didaskalia>



<kwestia><akap>Łaskawy panie!
Mówiłeś mi niedawno o pewnej dziewczynie,
którą spotkałeś w kościele S. Lorenzo. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Prawda, mówiłem i muszę z nią
się zapoznać. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LOMELLIN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Mogę tę znajomość nastręczyć
łaskawemu panu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Możesz? --- czy możesz?... Lomellin, niedawno podałeś się na prokuratora.
Będziesz nim.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LOMELLIN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Łaskawy książę, jest to drugie
miejsce w państwie; więcej jak sześćdziesięciu
szlachty dobija się o nie, a wszyscy bogatsi
i znakomitsi niżeli twój najpokorniejszy sługa.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Pioruny i Doria! będziesz prokuratorem. <didask_tekst>Trzy maski przysuwają się. </didask_tekst> Szlachta genueńska! Niechaj spróbuje na szali położyć,
wszystkich przodków swoich i herby wszystkie,
a jeden włosek z siwej brody mego stryja całą
szlachtę genueńską w powietrze wysadzi. Ja
chcę, i ty prokuratorem <wyroznienie>zostaniesz</wyroznienie>. Moja wola
więcej znaczy niżeli głosy całej seniorii<pe><slowo_obce>senioria</slowo_obce> --- rada 10 senatorów wraz z dożą i prokuratorami.</pe>.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>LOMELLIN</naglowek_osoba>




<didaskalia>ciszej</didaskalia>


<kwestia><akap>Dziewczyna jest jedyną córką
niejakiego Werriny. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Dziewczyna jest piękną, i pomimo
wszystkich czartów piekła muszę ją skosztować. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LOMELLIN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Łaskawy panie! Jedyna córka najuporniejszego republikanina.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Pójdź do biesa z swoim republikaninem. Gniew wasala i moja namiętność! Jakby wieża latarni morskiej miała się w gruzach
rozsypać, dlatego że uliczne chłopaki muszlami
na nią ciskają. <didask_tekst>Trzy maski w silnym poruszeniu przysuwają się jeszcze bliżej. </didask_tekst> Czy dlatego książę Andrzej
okrył się bliznami w bitwach tych łapserdaków
republikańskich, żeby jego synowiec musiał żebrać
o względy ich dzieci i oblubienic? Pioruny
i Doria! W tej chęci przełkną sobie ślinkę, albo
na popiołach stryja mego wystawię im szubienicę,
na której ich genueńska wolność na śmierć się
zadławi.</akap></kwestia>


<didaskalia><osoba>Trzy maski</osoba> cofają się.</didaskalia>



<naglowek_osoba>LOMELLIN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Właśnie w tej chwili dziewczyna
jest samą. Jej ojciec tu się znajduje i jest jedną
z trzech masek.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Tym lepiej! Prowadź mnie do niej
natychmiast.</akap></kwestia>






<naglowek_osoba>LOMELLIN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Ale Wasza Wysokość szukać będzie
zalotnicy, a znajdzie tkliwe dziewczę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Gwałt jest najlepszą wymową.
Prowadź mnie co prędzej. Chciałbym obaczyć,
czy pies republikański skoczy na niedźwiedzia
Dorię.
<didask_tekst><osoba>Fiesko</osoba> spotyka go we drzwiach.</didask_tekst>

Gdzie jest hrabina?</akap></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA SZÓSTA</naglowek_scena>

<didaskalia>Poprzedzający. <osoba>Fiesko</osoba>. </didaskalia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Właśnie ją do powozu odprowadziłem.
<didask_tekst>Ściska rękę Gianettina i przykłada ją do piersi. </didask_tekst> Książę,
podwójnie jestem w więzach twoich. Gianettino
nad moją głową i Genuą panuje, jego boska
siostra nad sercem moim.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>LOMELLIN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Z Fieska zupełny zrobił się epikurejczyk<pe><slowo_obce>epikurejczyk</slowo_obce> --- wyznawca filozofii, wedle której celem życia jest odczuwanie przyjemności.</pe>. Wielki świat dużo stracił na nim.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Ale Fiesko nie stracił nic na wielkim
świecie. U mnie <wyroznienie>żyć to marzyć; być mądrym</wyroznienie>,
Lomellinie, to <wyroznienie>marzyć przyjemnie</wyroznienie>. A na to
czyż nie lepiej być na łonie rozkochanej kobiety,
niźli pod piorunami tronu, gdzie koła rządzącej
władzy wiecznie skrzypią w uszach pełnych
hałasu? Niech Gianettino Doria nad Genuą panuje!
Fiesko chce kochać.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Chodź, Lomellin. Północ niezadługo,
zbliża się godzina. Dzięki, Lawania, za ugoszczenie wasze. Jestem zadowolony.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>To wszystko, książę, czego pragnąć mogę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>A więc dobranoc. Jutro zabawa u Doriów, i Fiesko jest zaproszony. Chodź, prokuratorze.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Hej! Światła, muzyki!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<didaskalia>dumnie obok trzech masek przechodząc</didaskalia>



<kwestia><akap>Z drogi przed imieniem księcia!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>JEDNA Z TRZECH MASEK</naglowek_osoba>




<didaskalia>mrucząc</didaskalia>


<kwestia><akap>W piekle ---
ale nie tu w Genui!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GOŚCIE</naglowek_osoba>




<didaskalia>ruszając się</didaskalia>


<kwestia><akap>Książę wychodzi. --- Dobranoc, Lawania!</akap></kwestia>

<didaskalia>Wychodzą tłumnie. </didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA SIÓDMA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Trzy czarne maski</osoba>. <osoba>Fiesko</osoba>. Chwila milczenia. </didaskalia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Postrzegam tu gości, co uciech biesiady
mojej nie dzielą.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MASKI</naglowek_osoba>




<didaskalia>z nieukontentowaniem jedna po drugiej</didaskalia>


<kwestia><akap>Ani
jeden. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Miałżeby, mimo dobrej mej chęci, choć
jeden Genueńczyk wychodzić stąd niezadowolony!
Służba, hej żwawo! niech bal na nowo rozpoczną
i wielkie napełnią kielichy. Nie chciałbym, żeby
ktoś nudów u mnie doświadczał. Każecie, bym
wasze oczy sztucznymi ubawił ogniami? Nie
podoba wam się czasem słuchać śmiechów
mojego arlekina<pe><slowo_obce>arlekin</slowo_obce> --- postać zakochanego sługi z komedii dell'arte.</pe>? Może przy moich pokojówkach
znajdziecie rozrywkę? Albo siądziemy do faraona<pe><slowo_obce>faraon</slowo_obce> --- daw. gra w karty.</pe>,
żeby czas grą zabić?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>JEDNA MASKA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Myśmy go zwykli <wyroznienie>płacić
czynami</wyroznienie>. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Męska odpowiedź --- i to jest Werrina!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<didaskalia>zdejmując maskę</didaskalia>


<kwestia><akap>Fiesko prędzej przyjaciół twoich pod ich maskami znajduje niż oni
Fieska pod jego.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Tego nie rozumiem. Ale co znaczy
krepa<pe><slowo_obce>krepa</slowo_obce> --- czarna tkanina, symbol żałoby.</pe> na twoim ramieniu? Miałżeby Werrina
kogo ze twoich pochować --- a Fiesko o tym
nie wiedzieć?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Wiadomość pogrzebowa nie przyda
się dla Fieska biesiad wesołych.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Ale jeżeli przyjaciel go woła?
<didask_tekst>Cisnąc jego
rękę z uczuciem.</didask_tekst>

 Przyjacielu duszy mojej! Kto
umarł <wyroznienie>nam obu</wyroznienie>?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Prawda --- nam obu, nam obu!
Ale <begin id="b1379339396149-2620977831"/><motyw id="m1379339396149-2620977831">Ojczyzna, Matka</motyw>nie wszyscy synowie noszą żałobę po matce.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Matka twoja od dawna w proch się
obróciła.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<didaskalia>znacząco</didaskalia>


<kwestia><akap>Pamiętam, że Fiesko bratem
mnie nazywał dlatego, żem był synem jego
ojczyzny.<end id="e1379339396149-2620977831"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>żartobliwie</didaskalia>


<kwestia><akap>Ach! Czy to o tym? Na ten
żart więc cała wymierzona mowa? Żałoba po
Genui! A w samej rzeczy, Genua już dogorywa.
Pomysł nowy i jedyny. Nasz krewniak zaczyna
dowcipną być głową.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>On ci to, Fiesko, bez żartu powiedział.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Zapewne, zapewne! Właśnie tak było.
Sucho i płaczliwie. Żart wszystko traci, gdy
żartowniś sam się śmieje --- a tu właśnie pogrzebowa twarz była. Czyżem ja myślał, że
ponury Werrina na stare swoje lata wesołym
szpakiem zostanie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SAKKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Chodź, Werrina! Nigdy on naszym nie
będzie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Tylko wesoło odchodźmy, kolego!
Bądźmy przynajmniej jak ci chytrzy dziedzice, co
szlochając idą za karawanem, a pod chustką
głośno się śmieją. Czy dlatego zła macocha ma
się nam dostać? Choćby i tak było, macocha
niech zrzędzi, a my hulajmy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<didaskalia>żywo poruszony</didaskalia>


<kwestia><akap>Boże na niebie! I nic
nie róbmy? --- Gdzież ty, Fiesko, zaszedłeś? Kędy<pe><slowo_obce>kędy</slowo_obce> (daw.) --- gdzie.</pe>
ja znajdę owego tyranów nieprzyjaciela! Pamiętam
czas, gdzie ty łamania kości na sam widok
korony dostać by mogłeś. --- Upadły synu rzeczypospolitej! Kiedy czas duchy nawet zużywa, na
ciebie spadnie wina, że ja szeląga nie dam za
swoją nieśmiertelność.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Z ciebie gdera wiekuisty. Niech
sobie Genuę schowają do kieszeni i tunezyjskiemu
sprzedają korsarzowi --- co to nas obchodzi?
My cypryjskie pić będziemy wino i piękne
dziewczęta całować.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<didaskalia>surowym patrząc na niego okiem</didaskalia>


<kwestia><akap>Czy to jest twoja prawdziwa, bez żartu odpowiedź?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Czemu nie, przyjacielu? Czy to taka
rozkosz wielka być jedną nogą tego leniwego
wielonożnego zwierzęcia, które rzecząpospolitą
zowiemy? Dziękujmy raczej, jeżeli kto skrzydeł
zechce mu użyczyć i od posług nogi uwolnić.
Gianettino Doria będzie książęciem --- sprawy
krajowe nas więcej troszczyć nie będą.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Fiesko! I to jest twoja prawdziwa,
bez żartu odpowiedź?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Andrzej ogłasza swojego synowca
synem i dziedzicem dóbr swoich, kto będzie
szaleńcem i o dziedzictwo jego władzy się spierać?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<didaskalia>z najwyższym nieukontentowaniem</didaskalia>


<kwestia><akap>Chodźcie
więc, Genueńczycy! </akap></kwestia>

<didaskalia>Opuszcza <osoba>Fieska</osoba>, inni wychodzą
za nim.</didaskalia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Werrina! --- Werrina! --- Ten republikanin twardy jest jak stal. --- </akap></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA ÓSMA</naglowek_scena>



<didaskalia><osoba>Fiesko</osoba>. <osoba>Nieznajoma maska</osoba>.</didaskalia>




<naglowek_osoba>MASKA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Czy masz jedną wolną chwilę, Lawania?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>przystępując do niej</didaskalia>


<kwestia><akap>Dla ciebie godzinę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MASKA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Bądź więc łaskaw wyjść ze mną na miasto.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Mamy pięćdziesiąt minut na dwunastą. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MASKA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Czy zechcesz, hrabio? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Każę zaprząc do powozu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MASKA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>To zbyteczne. Wyślę konia naprzód.
Więcej nie potrzeba, bo mam nadzieję, że tylko
jeden z nas wróci.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>zmieszany</didaskalia>


<kwestia><akap>I...? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MASKA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Za pewną łzę krwawego od ciebie
żądają rachunku. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>A ta łza?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MASKA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Niejakiej hrabiny Lawania. Znam dobrze
tę kobietę i chcę wiedzieć, czym  ona zasłużyła
ofiarą być głupiej niewiasty? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Teraz cię rozumiem. Czy mogę zapytać
o imię tego dziwnego opiekuna?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MASKA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Jest to ten tam, który pannę Cibo
niegdyś ubóstwiał i ustąpił przed narzeczonym
Fieską. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Scipio Burgonino.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<didaskalia>zdejmując maskę</didaskalia>


<kwestia><akap>A który dziś tu
staje zadosyć<pe><slowo_obce>zadosyć</slowo_obce> --- dziś popr. zadość.</pe> uczynić honorowi swojemu, co
ustąpił przed rywalem tak mało wzniosłym, że
przez niego łagodna dusza ponosi męczarnie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>ściska go z uczuciem</didaskalia>


<kwestia><akap>Szlachetny młodzieńcze! Błogosławię cierpienia małżonki mojej,
kiedy tak godną znajomość mi podają. Czuję
wzniosłość twojego gniewu, ale bić się nie będę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1379350797121-3878534899"/><motyw id="m1379350797121-3878534899">Pojedynek</motyw>BURGONINO</naglowek_osoba>




<didaskalia>cofając się</didaskalia>


<kwestia><akap>Hrabia Lawania miałby
się lękać pierwszej próby mojego oręża! </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Burgonino! Z całą potęgą Francji bić
się będę, ale nie z tobą! Szanuję ten drogi zapał
za powód jeszcze droższy. Na wieniec laurowy
chęć twoja zasłużyła, ale czyn byłby dziecinny!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<didaskalia>urażony</didaskalia>


<kwestia><akap>Dziecinny, hrabio! Dziewica
obrażona <wyroznienie>płakać</wyroznienie> tylko może --- do czegóż
mężczyzna?<end id="e1379350797121-3878534899"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Wybornie powiedziane; ale ja bić się
nie będę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<didaskalia>odwraca się i chce odchodzić</didaskalia>


<kwestia><akap>Pogardzę
tobą. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>z żywością</didaskalia>



<kwestia><akap>Na Boga, młodzieńcze! Tego
nie uczynisz, chociażby cnota stracić miała cenę.
<didask_tekst>Biorąc go za rękę. </didask_tekst> Miałeś kiedy dla mnie uczucie,
które --- jakże ja powiem? <wyroznienie>czcią</wyroznienie> nazywa się?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Czyżbym ustąpił człowiekowi, którego bym pierwszym nie uznał z ludzi?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>A więc, przyjacielu! Człowiek, który na
cześć moją zasłużył, długo by czekał, nim bym nim
pogardził. Sądzę, że tkanina mistrza powinna tak
być sztuczną, żeby lekkomyślnemu czeladnikowi
na pierwszy rzut do oka nie wpadła. --- Wracaj
do siebie, Burgonino, i użyj czasu, aby rozważyć,
dlaczego Fiesko tak a nie inaczej działa.
<didask_tekst><osoba>Burgonino</osoba> w milczeniu odchodzi.</didask_tekst>

 Idź, szlachetny młodzieńcze! Jeśli takie serca biją w <wyroznienie>ojczyźnie</wyroznienie>,
Doriom mocno stać trzeba.</akap></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA DZIEWIĄTA</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>Fiesko</osoba>. <osoba>Murzyn</osoba> wchodzi bojaźliwie i starannie na
około się ogląda.</didaskalia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>uważając go pilnym okiem</didaskalia>


<kwestia><akap>Czego tu chcesz
i kto jesteś? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Niewolnik rzeczypospolitej.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Niewola jest podłym rzemiosłem. <didask_tekst>Zawsze
go pilnie śledząc oczyma. </didask_tekst> Czego tu szukasz?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Panie, uczciwym jestem człowiekiem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Ten szyld przyczep do czoła, zbytecznym
nie będzie. --- Czegoż tu szukasz?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<didaskalia>starając się bliżej przystąpić. <osoba>Fiesko</osoba> usuwa się</didaskalia>


<kwestia><akap>Panie, łajdakiem nie jestem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Dobrze, że o tym uwiadamiasz --- ale to
nie dosyć.
<didask_tekst>Z niecierpliwością.</didask_tekst>

 Czego tu szukasz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Czy wy jesteście hrabia Lawania? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>dumnie</didaskalia>


<kwestia><akap>Ślepi w Genui znają mój chód.
--- Na co ci hrabia potrzebny? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Bądźcie ostrożnym, Lawania!</akap></kwestia>

<didaskalia>Ostro
nacierając.</didaskalia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>odskakując na drugą stronę</didaskalia>


<kwestia><akap>Jestem w istocie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<didaskalia>znowu nacierając</didaskalia>


<kwestia><akap>Niedobre mają przeciw
wam zamiary, hrabio Lawania! </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>usuwając się</didaskalia>


<kwestia><akap>Widzę to wyraźnie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Strzeżcie się Dorii. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>poufale zbliżając się do niego</didaskalia>


<kwestia><akap>Przyjacielu!
Może niesprawiedliwy byłem względem ciebie.
Tego imienia lękam się w istocie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Chroń się więc przed nim. Umiecie
czytać?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Zabawne pytanie! Sługiwałeś zapewne
u szlachty. Masz co na piśmie? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Twoje imię, przy kilku innych biednych
grzesznikach. </akap></kwestia>

<didaskalia>Podaje mu papier i stara się blisko niego
umieścić. <osoba>Fiesko</osoba> staje przed zwierciadłem i zyzem<pe><slowo_obce>zyz</slowo_obce> --- dziś popr.: zezem, zezując.</pe> spogląda na papier. <osoba>Murzyn</osoba> obchodzi go wokoło, na koniec
dobywa sztyletu i chce nim przebić.</didaskalia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>odwraca się zręcznie i chwyta za ramię <osoba>Murzyna</osoba></didaskalia>


<kwestia><akap>Powoli, hultaju!</akap></kwestia>

<didaskalia>Wyrywa mu sztylet.</didaskalia>



<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<didaskalia>tupiąc nogą o podłogę</didaskalia>


<kwestia><akap>Tam do diabła!
--- przepraszam! </akap></kwestia>

<didaskalia>Chce uciekać.</didaskalia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>porywa go i głośno woła</didaskalia>



<kwestia><akap>Stefan! Drullo!
Antonio! <didask_tekst>Za gardło trzymając <osoba>Murzyna</osoba>. </didask_tekst> Zatrzymaj się,
dobry przyjacielu! Piekielne łotrostwo!
<didask_tekst>Służący
wpadają.</didask_tekst>

 Zostań i odpowiadaj! Niegodny czyn
popełniłeś. U kogo o twój zarobek upominać się
będziesz?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<didaskalia>po wielu próżnych usiłowaniach wymknięcia
się, z rezygnacją</didaskalia>


<kwestia><akap>Wyżej mnie powiesić nie mogą
jak na szubienicy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>O nie, pociesz się! Na rogach księżyca
nie powieszą pewnie --- jednakże tak wysoko,
że ci się szubienica wyda piórkiem od zębów.
Ale twój wybór był mądro polityczny, i twemu
wrodzonemu dowcipowi przypisać go nie można.
Mów więc, kto cię wynajął?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Możesz mnie, panie, łajdakiem nazywać, ale nazwiskiem głupca lżyć siebie nie
pozwalam.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Patrzajcie, to bydlę ma jeszcze dumę.
Mów mi, ośle, kto cię wynajął? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<didaskalia>namyślając się</didaskalia>


<kwestia><akap>Hum! Więc ja nie sam
głupi byłem? --- Kto mnie wynajął? --- i za sto
nędznych cekinów! --- Kto mnie wynajął? ---
Książę Gianettino.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>urażony przechadzając się wzdłuż pokoju</didaskalia>



<kwestia><akap>Sto
cekinów i nic więcej za głowę Fieska? Wstydź
się, królewiczu Genui! <didask_tekst>Idąc do szkatułki</didask_tekst>. Tu jest,
hultaju, tysiąc cekinów dla ciebie i powiedz
twojemu panu, że z niego skąpy rozbójnik.
<didask_tekst><osoba>Murzyn</osoba> ogląda to od stóp do głowy. </didask_tekst> Namyślasz się?
<didask_tekst><osoba>Murzyn</osoba> bierze pieniądze, kładzie i znowu, znowu podnosi
i ciągle ogląda Fieska z największym zadziwieniem. </didask_tekst> Co
robisz, hultaju?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<didaskalia>rzucając pieniądze na stół</didaskalia>


<kwestia><akap>Panie, ja tych
pieniędzy nie zarobiłem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Łotrze z baranią głową, na szubienicę
zarobiłeś! Rozgniewany słoń tratuje człowieka,
ale nie robaka pełznącego. Kazałbym cię powiesić,
gdyby mnie to co więcej nad dwa słowa
kosztować miało.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<didaskalia>z niskim ukłonem</didaskalia>


<kwestia><akap>Pan zanadto łaskawy! </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Broń Boże, nie dla <wyroznienie>ciebie</wyroznienie>. Podoba mi
się, że takiego łajdaka jak ty, mogę podług
kaprysu zdruzgotać albo ocalić --- dlatego
wolno odejść możesz. Uważaj tylko: twoja
niezręczność jest dla mnie rękojmią<pe><slowo_obce>rękojmia</slowo_obce> (daw.) --- gwarancja.</pe> nieba, żem
ja do czegoś wielkiego przeznaczony --- stąd
łaska moja, stąd twoje uwolnienie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1379408012920-1134694533"/><motyw id="m1379408012920-1134694533">Bóg, Szatan, Przysięga, Honor</motyw>MURZYN</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Uderz w dłoń, Lawania! Piękna
czynność warta jest drugiej. Jeżeli kto na tej
półkuli nosi gardło niepotrzebne tobie --- rozkaż,
a poderżnę go <wyroznienie>bezpłatnie</wyroznienie>.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Grzeczne bydlę --- cudzym gardłem
chce mi odpłacać.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>My nic darmo nie bierzemy, panie,
i u nas honor w duszy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Honor rzeźnika! </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Może on żywszy i silniejszy jak
waszych ludzi honorowych. Oni przysięgi swoje
łamią Panu Bogu, my je święcie dochowujemy
szatanowi.<end id="e1379408012920-1134694533"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Zabawny łotr z ciebie! </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Cieszę się, że macie gust do mnie.
Wystaw mnie hrabio na próby, a poznasz człowieka, co swoje rzemiosło zna <slowo_obce>ekspedite</slowo_obce><pe><slowo_obce>ekspedite</slowo_obce> (z łac.) --- wyśmienicie.</pe>. Wyzwij
mnie, panie --- a z każdego cechu łotrostwa
pokażę świadectwa najdoskonalsze --- od najniższego
do najwyższego.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Cudowne rzeczy! <didask_tekst>Siadając.</didask_tekst> A więc
łotry nawet mają swoje prawa i godności?
Zacznijże od najniższego.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Pfe, łaskawy panie, jest to pogardliwe
wojsko <wyroznienie>długorękich</wyroznienie>. Nędzne rzemiosło, co
jeszcze wielkiego nie wylęgło człowieka --- na
bizuny<pe><slowo_obce>bizun</slowo_obce> --- bat.</pe> i dom poprawy pracuje i wiedzie co
najwięcej do szubienicy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Ponętny cel podróży? Ciekawy jestem
lepszego.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Są to <wyroznienie>szpiegi i podsłuchiwacze</wyroznienie>.
Znakomici panowie, którym magnaci użyczają
swojego posłuchu, iżby do swojej wszechwiedzy
cokolwiek zaczerpnąć. Oni to jak pijawki do
duszy się wgryzą, wysączą truciznę z głębi serca
i podadzą <wyroznienie>komu należy</wyroznienie>.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Znam to --- dalej! </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Kolej przychodzi na <wyroznienie>zbójców</wyroznienie>, na
<wyroznienie>przyprawiaczów trucizn</wyroznienie> i tych wszystkich,
co swoją ofiarę długo upatrują, zanim ją z nienacka z tyłu pochwycą. Lękliwe piecuchy, a jednak
za naukę szatanowi biedną duszą płacą. Tu już
sąd ziemski wyżej się posuwa: łamie ich kości
na koła, głowy ich sprytne na palach wystawia.
Jest to trzecia klasa.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Mówże, kiedy twoja przyjdzie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Pioruny! Tu łaskawy panie, właśnie
jest szczyt chwały. Jam te wszystkie klasy
przechodził. Geniusz mój wcześnie każdą przeskakiwał zaporę. Wczoraj w wieczór dokonałem
mistrzowskiego popisu w trzeciej, przed godziną
frycem<pe><slowo_obce>fryc</slowo_obce> --- czeladnik, początkujący.</pe> zostałem w czwartej.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Któraż więc czwarta?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<didaskalia>żywo i z zapałem</didaskalia>


<kwestia><akap>Tu są ludzie, co
swoją zwierzynę między czterema ścianami wyśledzą, wśród niebezpieczeństw wyrąb dla swojej
drożyny przygotują, prosto w oczy skoczą
i pierwszym ukłonem nie dadzą czasu za
drugi ukłon podziękować. W naszym języku
nazywają się oni piekła ekstrapocztą. Jak tylko
Mefistofela kaprys napadnie, jedno skinienie ---
a ciepła mu z rożna kurzy się pieczeń.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Z ciebie łotr na wszystkie zastawki.
Dawno mi takiego było potrzeba --- podaj mi rękę!
Biorę cię do służby.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Czy to prawda, czy żart?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Prawda najistotniejsza --- tysiąc cekinów
masz na rok. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Top, Lawania! Jestem twoim i do
czarta niech idzie życie prywatne. Używaj mnie
do czego zechcesz. Bierz mnie na wyżła, na
brytana, na lisa, na węża, na kuplera<pe><slowo_obce>kupler</slowo_obce> (daw.) --- stręczyciel.</pe> czy na
kata. Do wszystkich spraw posyłaj; tylko na
duszę moją, do uczciwej nie zaprzęgaj roboty, bo
tam ja jak pniak niezgrabny.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nie troszcz się --- komu ja <wyroznienie>jagnię</wyroznienie>
posyłam, wilka na posła nie wezmę. Zaraz więc
rano Genuę obiegaj i dośledź, jak stoją interesa
państwa. Dowiedz się, co myślą o rządzie, co
o domu Doriów podszeptują. Wybadaj na ostre,
co moi ziomkowie o moim rozpustnym przebąkują życiu, co myślą o moich miłostkach. Zalej
im winem mózgownice, żeby się serca z swoim
uczuciem wylały. --- Tu są pieniądze, syp je
pomiędzy kupcami jedwabiów.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<didaskalia>w niepewności patrzy mu w oczy</didaskalia>


<kwestia><akap>Panie!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nie lękaj się --- nic w tym uczciwego
nie ma. Bież<pe><slowo_obce>bieżeć</slowo_obce> (daw.) --- biec.</pe> i całą twoją hałastrę na pomoc
przyzwij. Na rano przyniesiesz swoje nowiny.</akap></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi.</didaskalia>



<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<didaskalia>idąc za nim</didaskalia>


<kwestia><akap>Spuść się na mnie<pe><slowo_obce>spuść się na mnie</slowo_obce> (daw.) --- zostaw to mnie, polegaj na mnie.</pe>. Teraz
jest czwarta? Jutro o ósmej tyle wiadomości
naznoszę, ile sto uszów<pe><slowo_obce>uszów</slowo_obce> --- dziś popr. forma D.lm: uszu.</pe> nie zdoła usłuchać.</akap></kwestia>

<didaskalia>Odchodzi.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA DZIESIĄTA</naglowek_scena>


<didaskalia>Pokój w domu <osoba>Werriny</osoba>.</didaskalia>



<didaskalia><osoba>Berta</osoba> na sofie z głową rękoma zakrytą. --- <osoba>Werrina</osoba>
wchodząc ponury.</didaskalia>



<naglowek_osoba><begin id="b1379410482941-732668764"/><motyw id="m1379410482941-732668764">Ojciec, Córka</motyw>BERTA</naglowek_osoba>




<didaskalia>przestraszona wstaje</didaskalia>


<kwestia><akap>Boże! To on!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<didaskalia>w milczeniu, spogląda na nią zdziwiony</didaskalia>


<kwestia><akap>Moja
córka ojca się przelękła.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BERTA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Uciekaj! Puszczaj mnie! Ach ty straszny
ojcze!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Straszny dla mego jedynego dziecka? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BERTA</naglowek_osoba>




<didaskalia>z bolesnym wejrzeniem</didaskalia>


<kwestia><akap>Nie! Tobie trzeba
inną mieć córkę.<end id="e1379410482941-732668764"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Czy ci czułość moja dokucza? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BERTA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Ach! Na śmierć, ojcze!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1379410618209-1540360327"/><motyw id="m1379410618209-1540360327">Patriota, Rodzina</motyw>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Jak to? Jakież to, córko, przyjęcie?
Niegdyś gdy do domu z ciężkim jak góra w sercu
wracałem brzemieniem, Berta naprzeciw mnie
leciała i jednym uśmiechem zdejmowała ciężar.
Chodź, uściskaj mnie, córko! Na tym łonie
ognistym niech się rozgrzeje moje serce przy
łożu śmiertelnym ojczyzny przeziębłe. Dziecię
moje! Dziś ja wszystkie uciechy natury pożegnałem i tylko ty jedna pozostałaś dla mnie!<end id="e1379410618209-1540360327"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BERTA</naglowek_osoba>




<didaskalia>spogląda na ojca długim spojrzeniem</didaskalia>


<kwestia><akap>Nieszczęśliwy ojcze! </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<didaskalia>przyciskając ją do siebie</didaskalia>


<kwestia><akap>Berto! jedyne dziecię moje! Berto, moja ostatnia nadziejo!
Wolność Genui przepadła --- Fiesko zgubiony ---
Bądź ty nałożnicą!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BERTA</naglowek_osoba>




<didaskalia>wyrywa się z jego objęcia</didaskalia>


<kwestia><akap>Boże święty --- ty wiesz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<didaskalia>drżący</didaskalia>


<kwestia><akap>Co? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BERTA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Cnota moja dziewicza... </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<didaskalia>z wściekłością</didaskalia>


<kwestia><akap>Co? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BERTA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Tej nocy... </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<didaskalia>jakby w szaleństwie</didaskalia>


<kwestia><akap>Co? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BERTA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Gwałt! </akap></kwestia>

<didaskalia>upadła na kanapę</didaskalia>



<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>



<didaskalia>po długim straszliwym milczeniu, głosem przytłumionym</didaskalia>

<kwestia><akap>Jeszcze raz tylko, córko, raz ostatni
odetchnij i powiedz --- kto?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BERTA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Biada mi! ach! Tej bladości śmiertelnej
nie przybieraj, ojcze! Wspomagaj mnie, Boże! On
jąka się i drży.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nie mogę jednak wiedzieć, moja
córko! kto? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BERTA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Spokojnie, spokojnie, mój drogi, mój
najlepszy ojcze!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Na imię Boga! Kto?</akap></kwestia>

<didaskalia>Chce upaść przed
nią na kolana.</didaskalia>



<naglowek_osoba>BERTA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Maska. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<didaskalia>cofając się</didaskalia>



<kwestia><akap>Nie! To być nie może!
Tej myśli Bóg mi nie przysyła. <didask_tekst>Z szyderskim
uśmiechem. </didask_tekst> Stara głowo, czyliż wszelki jad z jednej
tylko i tej samej ropuchy wybryzga? <didask_tekst>Do <osoba>Berty</osoba>
spokojniej. </didask_tekst> Wzrostu jak mój, czy niższego?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>BERTA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Wyższego.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<didaskalia>prędzej</didaskalia>


<kwestia><akap>Włosy czarne, kędzierzawe?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BERTA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Kędzierzawe, czarne jak węgiel.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<didaskalia>odchodząc od niej chwiejącym się krokiem</didaskalia>



<kwestia><akap>Boże, moja głowa! Moja głowa! --- A głos?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BERTA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Głos gruby i mocny. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>





<didaskalia>żywo</didaskalia>






<kwestia><akap>Jakiego koloru? --- Nie, już
słyszeć nie chcę! --- Płaszcz --- jakiego koloru?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BERTA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Płaszcz zielony, jak mi się zdawało. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<didaskalia>obie ręce trzymając na twarzy upada na
sofę</didaskalia>


<kwestia><akap>Nie bój się, to tylko zawrót głowy, córko. </akap></kwestia>


<didaskalia>Opuszcza ręce, bladość pokrywa twarz jego.</didaskalia>



<naglowek_osoba>BERTA</naglowek_osoba>




<didaskalia>załamując dłonie</didaskalia>


<kwestia><akap>Litościwe nieba! Ja ojca
w tych rysach poznaję.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<didaskalia>z gorzkim uśmiechem po chwili milczenia</didaskalia>





<kwestia><akap>Dobrze ci tak, dobrze ci tak, lękliwy Werrino
--- za mało ci było, że łotr świętość praw naruszał, musiał aż świętości krwi twojej dotykać.
<didask_tekst>Zrywając się. </didask_tekst> Żywo, wołaj mi Mikołaja --- prochu
i ołowiu! --- albo czekaj, co innego przyszło
mi do głowy. Daj mi miecz mój, a sama odmawiaj <tytul_dziela>Ojcze nasz</tytul_dziela>. <didask_tekst>Kładąc rękę na czole. </didask_tekst> Co ja chcę
robić?</akap></kwestia>




<naglowek_osoba>BERTA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Ojcze! Mnie tak okropnie!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Chodź tu, usiądź przy mnie. <didask_tekst>Znacząco.</didask_tekst>
Berto, opowiedz mi, Berto, co zrobił ten siwy
Rzymianin, gdy jego córkę takie --- jakże bo
powiedzieć? tak przystojną, jak ciebie znaleziono...
Słuchaj Berto, co mówił Wirginiusz do swojej
córki znieważonej?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BERTA</naglowek_osoba>




<didaskalia>ze strachem</didaskalia>


<kwestia><akap>Nie wiem, co mówił.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Głupia głowo! --- Nic nie powiedział. <didask_tekst>Za oręż swój chwytając. </didask_tekst> Za nóż porwał
zabójczy.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>BERTA</naglowek_osoba>




<didaskalia>przestraszona rzuca mu się na łono</didaskalia>


<kwestia><akap>Boże mój wielki! Co ty począć chcesz, ojcze?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<didaskalia>rzuca oręż na ziemię</didaskalia>


<kwestia><akap>Nie! --- jeszcze
sprawiedliwość jest w Genui.</akap></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA JEDENASTA</naglowek_scena>

<didaskalia>Poprzedzający. <osoba>Sakko</osoba>. <osoba>Kalkanio</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Werrino! Co żywo gotuj się natychmiast. Dzisiaj wybory rzeczypospolitej zaczynają się. Chodźmy wcześnie do seniorii<pe><slowo_obce>senioria</slowo_obce> --- rada 10 senatorów wraz z dożą i prokuratorami.</pe>, dziewięciu senatorów wybierać. Ulice tłumem ludu
napełnione. Cała szlachta do ratusza dąży.
<didask_tekst>Szyderczo.</didask_tekst> Przecież pójdziesz z nami, na tryumf
nowej spoglądać wolności.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SAKKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Miecz na zemi leży. Werrina dziko
pogląda. Berta ma oczy czerwone.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Przez Boga --- dopiero to postrzegam,
Sakko! Tu jakieś nieszczęście się stało.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<didaskalia>stawiając dwa krzesła</didaskalia>


<kwestia><akap>Siadajcie. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SAKKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Zastraszasz nas, przyjacielu! </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Jeszczem cię takim nigdy nie oglądał.
Gdyby Berta nie płakała, musiałbym pytać, czy
Genua nie przepada.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<didaskalia>straszliwym głosem</didaskalia>


<kwestia><akap>Przepada! --- Siadajcie! </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<didaskalia>gdy obaj usiedli</didaskalia>


<kwestia><akap>Człowieku! Zaklinam cię!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Słuchajcie! </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Jaki domysł przychodzi mi, Sakko! </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Genueńczycy! Wy obaj znacie starożytność imienia mojego. Wasi przodkowie ogony
szat za moimi nosili. Moi ojcowie w bitwach
przewodzili krajowi. Moje matki matkom genueńskim
za przykład służyły. Honor był jedynym dobrem
naszym i syn go po ojcu odziedziczał --- czy
zna kto inaczej?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SAKKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nikt! </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nikt, jak Bóg na niebie! </akap></kwestia>





<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Ostatni jestem z rodu mojego.
W grobie żona spoczywa. Ta córka jest Jej
ostatnią spuścizną. Genueńczycy, wyście świadkami,
jakem ją wychowywał. Czy jest kto, co by wystąpił
i mnie oskarżał, żem swoją Bertą zaniedbywał?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Twoja córka jest w kraju wzorem
cnoty. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Przyjaciele! Jestem stary człowiek.
Gdybym ją utracił, drugiej mieć już nie mogę.
Pamięć ma zniknie. Straciłem ją! Zhańbiony ród
mój!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>OBAJ</naglowek_osoba>




<didaskalia>wzruszeni</didaskalia>


<kwestia><akap>Niech cię Bóg od tego zachowa!</akap></kwestia>



<didaskalia>Berta w jękach, tarza się po sofie.</didaskalia>




<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nie! --- Nie rozpaczaj, córko! Ci
ludzie mężni są i uczciwi. Nad tobą gdy oni
zapłaczą, krew gdzieś toczyć się będzie. Nie
poglądajcie z takim podziwieniem. <didask_tekst>Wolno z naciskiem.</didask_tekst> Kto Genuę ujarzmia, może zgwałcić
dziewicę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>OBAJ</naglowek_osoba>




<didaskalia>powstając z krzeseł</didaskalia>



<kwestia><akap>Gianettino Doria!</akap></kwestia>




<naglowek_osoba>BERTA</naglowek_osoba>





<didaskalia>z krzykiem</didaskalia>

<kwestia><akap>
Zwalcie się mury na mnie!
Mój Scipio!</akap></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA DWUNASTA</naglowek_scena>


<didaskalia>Ciż. <osoba>Burgonino</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Podskocz, dziewczyno --- szczęśliwa wiadomość. Szlachetny Werrino, przyszedłem
niebo swoje na twoich ustach położyć. Od dawna
jut kocham córkę twoją, a nigdy nie śmiałem
o jej rękę prosić, bo całe mienie moje płynęło
na wiotkich statkach. Ale w tej chwili piękny
majątek przybija do portu i jak mówią, niezmierzone wiedzie dla mnie skarby. Jestem bogaty ---
daj mi Boże, ja ją szczęśliwą uczynię.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Berta</osoba> się zasłania. Długa pauza.</didaskalia>



<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Czy masz chęć, młodzieńcze, w błoto
serce swoje rzucić?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<didaskalia>porywa za oręż, ale w tej samej chwili cofa rękę</didaskalia>


<kwestia><akap>To ojciec powiedział.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>To samo ostatni łajdak powie ci
we Włoszech. Czyż zadowalasz się resztkami ze
stołu innych?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Starcze! Nie przywódź mnie do
szaleństwa.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Burgonino! Starzec prawdę mówi. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<didaskalia>w uniesieniu zbliża się do <osoba>Berty</osoba></didaskalia>


<kwestia><akap>Prawdę
mówi? Mnieżby dziewka oszukać miała?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nie tam, Burgonino! <wyroznienie>Dziewica</wyroznienie>
jak anioł czysta.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<didaskalia>staje osłupiały</didaskalia>


<kwestia><akap>Jak zbawienia pragnę! --- czysta, i zhańbiona! Nie pojmuję
tego. Spozieracie na siebie i stoicie w milczeniu.
Jakieś nieszczęście, zbrodnia drży na ustach
waszych. Zaklinam was --- na igraszkę nie ciągnijcie rozumu mojego. Ona byłaby czystą!
Kto mówił, że <wyroznienie>czysta</wyroznienie>?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Moje dziecię winnym nie jest.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>A więc gwałt! <didask_tekst>Podnosi oręż z podłogi.</didask_tekst> Genueńczycy, przez wszystkie zbrodnie
pod słońcem! Gdzie --- gdzież ja zbójcę wynajdę?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Tam, gdzie znajdziesz złodzieja Genui.</akap></kwestia>






<didaskalia><osoba>Burgonino</osoba> w osłupieniu. <osoba>Werrina</osoba> w milczeniu przechadza się, wreszcie wraca.</didaskalia>



<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Jeżelim zrozumiał skinienie twoje,
o przedwieczna Opatrzności, ty chcesz Genuę
przez moją Bertę oswobodzić. <didask_tekst>Przystępuje do niej i z wolna odwija krepę z ramienia swego.</didask_tekst> Dopóki krew
z serca Doriów nie zmyje haniebnej plamy twojego honoru, niech promień dzienny na tę twarz
nie pada. --- Aż do tej chwili <didask_tekst>rzuca krepę na nią</didask_tekst>
ociemnij.</akap></kwestia>


<didaskalia>Milczenie --- wszyscy wzruszeni spoglądają na
niego.</didaskalia>



<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<didaskalia>kładąc uroczyście dłoń swoją na córki głowie</didaskalia>



<kwestia><akap><begin id="b1379420836512-3859776955"/><motyw id="m1379420836512-3859776955">Przekleństwo</motyw>Przeklęte powietrze, co ciebie owieje! Przeklęty
sen, co twoje członki orzeźwi! Przeklęty człowiek,
co litością nędzę twoją nawiedzi! Idź do najgłębszych sklepień mojego domu! Jęcz, skowycz,
męczarnią swoją bieg czasu zwalniaj. <didask_tekst>Przerywanym
głosem.</didask_tekst> Twoje życie niech będzie wijącym się
tarzaniem zdychającego robaka, uporną gruchocącą
walką między bytem i zniszczeniem! --- Niech to
przekleństwo trzyma cię, dopóki Gianettino ostatniego nie wycharczy oddechu. Jeżeli nie ---
ciągnij je za tobą przez wieczność, aż znajdziesz
punkt, gdzie dwa końce jej koła stykają się
z sobą.<end id="e1379420836512-3859776955"/></akap></kwestia>

<didaskalia>Długie milczenie, postrach w twarzach. <osoba>Werrina</osoba>
spogląda na każdego silnym i przenikliwym wzrokiem.</didaskalia>



<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Wyrodny ojcze! Cóżeś ty uczynił?
To okrutne, potworne przekleństwo twojej biednej
niewinnej córce?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Prawda --- to straszliwie, mój czuły
zięciu? --- <didask_tekst>Z najsilniejszym znaczeniem. </didask_tekst> Kto z was
teraz wystąpi i z krwią zimną o przewłoce<pe><slowo_obce>przewłoka</slowo_obce> --- zwłoka, opóźnienie.</pe> paplać
będzie? Dola Genui na moją Bertę rzucona.
Serce moje ojcowskie za powinność obywatela
odpowiada. Kto do tyla<pe><slowo_obce>do tyla</slowo_obce> (daw.) --- tak bardzo.</pe> lękliwym będzie i zechce
zbawienie Genui odwlekać, wiedząc, że to jagnię
niewinne jego bojaźń męką nieskończoną opłacać
musi? Przez Boga, to nie był pomysł głupca!
Wykonałem przysięgę i nad dzieckiem nie zlituję
się swoim, aż Doria upadnie, choćbym miał
coraz nowe męczarnie wymyślać jak pachołek
katowski, choćbym to jagnię niewinne na kanibalskiej zgruchotał katowni. Oni drżą --- bladymi
jak duchy otaczają mnie twarzami! Jeszcze raz,
Scipio! biorę ją w układ --- żebyś ty tyrana
umordował. Na tym drogim węźle trzymam
mocno twoją, moją, waszą powinność. Gnębiciel
Genui upaść musi, albo dziewicę rozpacz umęczy.
Nie odwołam.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<didaskalia>rzucając się do nóg <osoba>Berty</osoba></didaskalia>


<kwestia><akap>Upadnie
on --- za Genuę upadnie --- jako wół ofiarny.
Jak pewno, że oręż ten w sercu Dorii zagłębię,
tak pewno, że na twoich ustach złożę całus
oblubieńczy.</akap></kwestia>

<didaskalia>wstaje</didaskalia>



<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Pierwsza para, którą furie błogosławią! Podajcie sobie ręce. W sercu Dorii zagłębisz swój oręż? Weź ją --- ona twoja.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<didaskalia>przyklęka</didaskalia>


<kwestia><akap>Oto jeszcze jeden klęka
Genueńczyk i straszne swoje żelazo u nóg kładzie niewinności. Niech tak Kalkanio drogę do
nieba znajdzie, jak ten oręż ścieżkę do żywota<pe><slowo_obce>żywot</slowo_obce> --- dawniej także: brzuch, łono.</pe>
Dorii.</akap></kwestia>

<didaskalia>wstaje</didaskalia>



<naglowek_osoba>SAKKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Ostatni, lecz niemniej w postanowieniu
mocny, klęka tu Rafał Sakko. Jeśli ten miecz mój
nagi więzienia Berty nie otworzy, to niechaj
zamknie się ucho Zbawiciela na moją ostatnią
w skonie modlitwę.</akap></kwestia>

<didaskalia>wstaje</didaskalia>



<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<didaskalia>rozweselony</didaskalia>


<kwestia><akap>Genua dziękuje wam przeze mnie, przyjaciele! Idź teraz, córko. Ciesz się, że ojczyzny jesteś wielką ofiarą.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<didaskalia>przyciskając ją</didaskalia>


<kwestia><akap>Idź, ufaj Bogu i Scipionowi. W jednym i tym samym dniu Berta
i Genua będą wolne.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Berta</osoba> oddala się.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA TRZYNASTA</naglowek_scena>


<didaskalia>Pozostali. </didaskalia>



<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nim dalej pójdziemy, jeszcze jedno
słowo, Genueńczycy!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Zgaduję. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Będzież dosyć trzech patriotów
do zgniecenia hydry tyraństwa? Nie trzebaż
lud podburzyć, szlachtę do naszego spisku
przyciągnąć?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Rozumiem! Słuchajcie więc: od
dawna na mojej płacy trzymam malarza, który
całą sztukę wysilił, ażeby upadek Appiusza Klaudiusza<pe><slowo_obce>Appiusz Klaudiusz</slowo_obce> (ok. IV w. p.n.e. -- ok. III w. p.n.e.) --- polityk i prozaik rzymski, pod koniec życia ślepy.</pe> przedstawić. Fiesko jest malarstwa wielbicielem, wspaniałe sceny rozpalają go. Zaniesiemy
obraz do jego pałacu i obaczymy, z jakim uczuciem oglądać go będzie. Może ten widok ducha
jego obudzi --- Może...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Precz z nim! Podwój niebezpieczeństwo, bohater mówi, ale nie liczbę walczących.
Dawno ja w łonie swoim czułem takiego coś,
czego niczym zaspokoić nie mogłem. Teraz
dopiero wiem, co to było. Mam cię, tyranie!</akap></kwestia>


<didaskalia>zasłona spada</didaskalia>



<naglowek_akt>AKT DRUGI</naglowek_akt>





<didaskalia>Przedsala w pałacu <osoba>Fieska</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA PIERWSZA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Leonora</osoba>. <osoba>Arabella</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ARABELLA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nie --- powiadam. Źleś pani widziała --- zazdrość ci brzydkich pożyczyła oczów.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>To był Julii żywy obraz --- nie
wmawiaj daremnie. Moja sylweta na błękitnej
wstędze wisiała, a ta była czerwono płomienista.
Mój los rozstrzygnięty.</akap></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA DRUGA</naglowek_scena>

<didaskalia>Poprzedzające. <osoba>Julia</osoba>. </didaskalia>



<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>




<didaskalia>wchodząc z afektacją</didaskalia>


<kwestia><akap>Hrabia mi pałac
swój ofiarował, ażebym się przypatrzyła paradzie,
ciągnącej do ratusza. Czas mi się będzie za długi
wydawał. Nim zrobią czekoladę, zabawiaj mnie
pani.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Bella</osoba> oddala się i wraca po chwili.</didaskalia>



<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Rozkażesz pani, ażebym towarzystwo
sprosiła?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Zabawne --- jakbym towarzystwa tutaj
szukać miała. Ty, pani, rozrywać mnie będziesz.
<didask_tekst>Przechadzając się.</didask_tekst> Jeżeli do tego zdolną jesteś, pani! Bo wcale mi nie pilno.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ARABELLA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Ale wiele do czynienia miałby ten
murzynek! Jakie okrutnie, rozważ sinioro<pe><slowo_obce>siniora</slowo_obce> (wł.) --- pani.</pe>, pozbawiać perspektywki młodych elegantów tak pięknego
widoku? Ach! A też perły błyszczące, że aż
oczy mogą oślepnąć! Przez Boga wszechmocnego!
Pani całe morze wybrałaś!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>




<didaskalia>przed zwierciadłem</didaskalia>


<kwestia><akap>I to ci się dziwną
rzeczą wydaje, panienko? --- Ale słuchaj no
dziewczę, czyś ty i język swojej pani wynajęła?
Ślicznie, pani! Gości swoich przez sługi zabawiać.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Jest to nieszczęście, sinioro, że
mój zły humor zmniejsza przyjemność twojej
obecności.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Szkaradna nieznajomość świata robi
cię śmieszną i ociężałą. Żywo --- a z dowcipem!
to nie jest sposób przywiązania męża.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap><wyroznienie>Jeden</wyroznienie> tylko sposób znany mi,
hrabino! Twój niech na zawsze zostanie środkiem
sympatycznym!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>




<didaskalia>nie zważając</didaskalia>


<kwestia><akap>A jak się trzymasz, moja
pani! Pfe! Na ciałko twoje więcej potrzeba
wydatków --- trzeba sztuki użyć, gdzie natura
była ci macochą. --- Na twarz trochę różu,
żeby ta bezbarwna namiętność oczów<pe><slowo_obce>oczów</slowo_obce> --- dziś popr. forma D.lm: oczu.</pe> nie raziła.
Biedne stworzenie! Tym sposobem twarzyczka
twoja pewnie kupca nie znajdzie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<didaskalia>wesoło do <osoba>Belli</osoba></didaskalia>


<kwestia><akap>Winszuj mi szczęścia,
dziewczę moje! Niepodobieństwo<pe><slowo_obce>niepodobieństwo</slowo_obce> (daw.) --- coś nieprawdopodobnego, niemożliwego.</pe>, żebym Fieska
mego straciła, albo nie straciłam nic na nim.</akap></kwestia>


<didaskalia><osoba>Bella</osoba> nalewa czekoladę.</didaskalia>



<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>O straceniu coś tam pomrukujesz?
Ale, mój Boże! Skąd ci przyszedł ten napad
tragiczny brać Fieska? Dlaczego piąć się na
tę wysokość, moje dziecko, z której koniecznie
musisz być widzianą, <wyroznienie>porównywaną</wyroznienie> być musisz?
Na mój honor, kochaneczko, musiał to być jakiś
złośnik, albo głupiec, co cię z Fieskiem złączył.
<didask_tekst>Z litością biorąc ją za rękę. </didask_tekst> Poczciwa duszo, człowiek, który w towarzystwach dobrego tonu
chciałby być cierpianym, nigdy twoją partią być
nie mógł.</akap></kwestia>


<didaskalia>Bierze filiżankę.</didaskalia>



<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<didaskalia>uśmiechając się do <osoba>Arabelli</osoba></didaskalia>


<kwestia><akap>Albo w tych
domach dobrego tonu nie życzyłby sobie być
cierpianym?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Hrabia ma postawę --- znajomość świata
--- gust. Hrabia miał szczęście porobić dystyngowane znajomości. Hrabia ma charakter, ogień.
I cóż? Wyrywa się gorący z tego koła świetnego
towarzystwa. Przychodzi do domu. Żona go wita
powszednią czułością, gasi żar jego zimnym,
ślinionym całusem, wydziela mu porcję pieszczot
swoich, jak stołownikowi w oberży. Biedny
małżonek! Tam mu kwitnący ideał się uśmiechał,
tu smak mu brzydzi czułość nudząca. Sinioro, na
Boga! nie straciż on rozumu --- albo cóż
odbierze?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<didaskalia>podając jej filiżankę</didaskalia>


<kwestia><akap>Ciebie pani, jeżeli
go już utracił. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Dobrze. Widać, że ten ugryzek<pe><slowo_obce>ugryzek</slowo_obce> (daw.) --- docinek.</pe> doszedł
ci aż do serca. <wyroznienie>Drżyj</wyroznienie> za ten żart, ale nim to
nastąpi, <wyroznienie>rumień się</wyroznienie>.</akap></kwestia>






<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Umiesz to, sinioro? Ale prawda!
Wszakże to strój gotowalniany<pe><slowo_obce>strój gotowalniany</slowo_obce> --- strój domowy, nieoficjalny.</pe>.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Patrzajcie --- trzeba aż było robaczka
rozgniewać, żeby z niego iskierkę naturalnego dowcipu wydobyć. Na teraz dobrze. To był żart,
pani --- podaj mi rękę twoją, na zgodę! </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<didaskalia>podając jej rękę ze znaczącym wejrzeniem</didaskalia>



<kwestia><akap>Imperiali! --- przed moim <wyroznienie>gniewem</wyroznienie> możesz być
bezpieczną.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>W samej rzeczy, to wspaniale! Ale
hrabino, czy tak być nie powinno? <didask_tekst>Z wolna i śledząc jej spojrzenie. </didask_tekst> Skoro czyjś portret przy sobie
noszę, widać, że oryginał ma dla mnie cenę? Co
myślisz?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<didaskalia>z pomieszaniem rumieniąc się</didaskalia>


<kwestia><akap>Jak powiadasz? Spodziewam się, że wniosek za prędki. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Mnie się samej tak zdaje. <wyroznienie>Serce</wyroznienie> nie
przywołuje zmysłów na pomoc. Prawdziwe uczucie nigdy się za pożyczaną ozdobą nie kryje.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Wielki Boże! Skąd ci ta prawda
przyszła do myśli? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Litość, litość tylko sama. --- Bo widzisz,
wtedy i odwrotnie jest to prawda --- ty Fieska
posiadasz jeszcze dotąd.</akap></kwestia>

<didaskalia>Oddaje <osoba>Leonorze</osoba> jej sylwetę,
śmiejąc się złośliwie.</didaskalia>



<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<didaskalia>unosząc się goryczą</didaskalia>



<kwestia><akap>Moja sylweta?
Tobie? <didask_tekst>Rzuca się na krzesło, przytłoczona boleścią.</didask_tekst>
O, nieszczęsny człowiek!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>




<didaskalia>rozradowana</didaskalia>



<kwestia><akap>Czym ci się odpłaciła? Czym
się odpłaciła? Jak to, moja pani, żadnego przekąsu
w zapasie? Hej, powóz! --- moja czynność
spełniona. <didask_tekst>Do <osoba>Leonory</osoba>, głaszcząc ją pod brodę</didask_tekst>. Pociesz
się, dziecię moje! On mi sylwetę oddał w szaleństwie.</akap></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA TRZECIA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Leonora</osoba>. <osoba>Kalkanio</osoba>. </didaskalia>



<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>W takim zagniewaniu wyszła stąd
Imperiali --- a ty, pani, tak poruszoną jesteś?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<didaskalia>boleśnie</didaskalia>




<kwestia><akap>Nie --- tego nikt nie słyszał jeszcze! </akap></kwestia>




<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Boże na niebie --- czy ty płaczesz,
pani?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Przyjaciel tego okrutnika! --- precz
z moich oczów!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Jakiego okrutnika? --- zastraszasz
mnie. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Męża mojego --- ale nie! Fieska. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Co słyszę? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nic, to tylko łotrostwo, co u was
mężczyzn uchodzi.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<didaskalia>biorąc ją za rękę gwałtownie</didaskalia>


<kwestia><akap>Łaskawa
pani, u mnie jest czułe serce dla płaczącej
cnoty.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Tyś mężczyzna --- twoje serce nie
dla mnie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Dla ciebie jednej, ciebie jednej
pełne... O, gdybyś wiedziała, jak nieskończenie...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Człowieku, kłamiesz! Przed czynem
zapewniasz. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Przysięgam ci!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Krzywoprzysięstwo! Przestań! Zmęczycie rękę Bożą, która przysięgi zapisuje. ---
Mężczyźni, mężczyźni! Gdyby przysięgi wasze
zmieniały się w szatanów, można by z nimi
szturm do nieba przypuścić i aniołów światła
zabrać do niewoli.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Marzysz, hrabino! Gniew twój niesprawiedliwą cię czyni. Czyliż cała płeć za zbrodnię jednego ma odpowiadać?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Człowieku! W jednym całą płeć
uwielbiałam, nie wolnoż mi w nim całą nienawidzieć?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Próbuj, hrabino --- pierwszy raz
serce twe się omyliło --- Znam ja miejsce, gdzie by
ono na tronie zasiadło.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>






<kwestia><akap>Wy byście kłamstwem stwórcę ze świata
wypędzić mogli. --- Nie chcę nic słyszeć o tobie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Tę klątwę dziś jeszcze w <wyroznienie>moim</wyroznienie>
objęciu musiałabyś odwołać.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Dokończ! W <wyroznienie>twoim</wyroznienie>?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>W moim objęciu --- które otwieram,
żeby opuszczoną przyjąć i za straconą miłość
wynagrodzić.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<didaskalia>szyderczo spoglądając na niego</didaskalia>


<kwestia><akap>Miłość? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<didaskalia>klękając</didaskalia>


<kwestia><akap>Tak --- wymówiłem. <wyroznienie>Miłość</wyroznienie>,
Madonna! śmierć i życie na twoich ustach
spoczywa. Jeżeli grzechem jest namiętność moja,
niech dwie ostateczności, cnota i zbrodnia, w jedno
spłyną ogniwo, niebo i piekło niech się w jedno
zleją potępienie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<didaskalia>cofa się z dumą i gniewem</didaskalia>


<kwestia><akap>Czy do tego,
oszukańcze, litość twoja mierzyła? --- W jednym
zgięciu kolana przyjaźń i miłość zdradziłeś. Precz
z moich oczów na zawsze! Przebrzydłe plemię!
Dotąd myślałam, że tylko kobiety oszukujesz;
nie wiedziałam, że na samym sobie dopełniasz
zdradziectwa.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<didaskalia>zmieszany powstaje</didaskalia>


<kwestia><akap>Łaskawa pani!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nie dosyć, że świętą pieczęć zaufania
złamał ten obłudnik, na czyste jeszcze cnoty
przeźrocze zaraźliwym wionął oddechem i chciał
moją niewinność w krzywoprzysięstwo potrącić.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Krzywoprzysięstwo me od ciebie
idzie, pani! </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Rozumiem --- i moja obraza miała
uczucie moje przekupić? Tyś nie wiedział, że
samo nieszczęście wzniosłe: za Fieska <wyroznienie>cierpieć</wyroznienie>,
kobiecie serce uszlachetnia. Słuchaj! Fieska upadek nie podniesie u mnie Kalkania, ludzkość
tylko poniży.</akap></kwestia>

<didaskalia>Odchodzi szybko. </didaskalia>



<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<didaskalia>patrzy na nią w osłupieniu, potem uderza się w czoło</didaskalia>


<kwestia><akap>O, głupia głowo!</akap></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA CZWARTA</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>Murzyn</osoba>. <osoba>Fiesko</osoba>. </didaskalia>






<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Kto stąd wyszedł? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Margrabia Kalkanio. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Na sofie chustka została. Tu była
żona moja.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Właśnie ją spotkałem w silnym
poruszeniu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Chustka jest wilgotna. Chowa ją. Kalkanio tu? Leonora w silnym poruszeniu? W wieczór
zapytam ciebie, co tu się zdarzyło. </akap></kwestia>






<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Panna Bella chętnie słucha, że jasne
ma włosy. Odpowiem. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>A teraz --- oto trzydzieści godzin
upłynęło. Czy moje zlecenia wypełniłeś?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Co do joty, mój panie!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>siadając</didaskalia>


<kwestia><akap>Mów więc, jak tam śpiewają
 o Doriach i teraźniejszym rządzie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Pfe! --- w przeraźliwy sposób. Samo
imię Doriów trzęsie nimi jak febra. Gianettina na
śmierć nienawidzą. Wszyscy szemrzą. Francuzi,
jak mówią, byli szczurami w Genui, kot Doria
je pożarł, a teraz do myszy się dobiera.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>To by mogło być prawdą --- a na kota
nie znają psa żadnego?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<didaskalia>z uśmiechem</didaskalia>


<kwestia><akap>Miasto szeptało długo
i szeroko o pewnym --- o pewnym --- Ejże!
Czyżbym miał imię zapomnieć?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>powstając</didaskalia>


<kwestia><akap>Głupcze? Tak łatwo je zapamiętać, jak trudno nabyć było. Czy Genua więcej
ma, jak jednego?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Tak jak nie ma dwóch hrabiów
Lawania. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>siadając</didaskalia>


<kwestia><akap>To co innego! Cóż tam o moim
hulackim życiu przeszeptują?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<didaskalia>wielkimi oczyma go mierząc</didaskalia>


<kwestia><akap>Słuchaj,
hrabio Lawania! Genua wysoko musi myśleć
o tobie. Strawić nie może, że mąż pierwszego
domu --- pełny rozumu i zdolności, z takim zapałem i wpływem --- pan czterech milionów
funtów, z krwią królewską w żyłach --- mąż
taki jak Fiesko, na którego pierwsze skinienie
wszystkie serca polecą...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>odwraca się z pogardą</didaskalia>


<kwestia><akap>Słyszeć od takiego
hultaja!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Że mąż wielki Genui Genui upadek
przesypia. Wielu żałuje, bardzo wielu przedrzeźnia,
największa liczba potępia ciebie --- a wszyscy
boleją nad ojczyzną, która cię straciła. <wyroznienie>Jezuita
jeden przewąchał, że lis ci spod sukni
wygląda.</wyroznienie></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap><wyroznienie>Lis zwąchał lisa.</wyroznienie> --- Co mówią
o moich miłostkach z hrabiną Imperiali?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>To, co ja wolę zamilczeć!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Mów śmiało. Im śmielsze, tym pożądańsze. Cóż tam pomrukują?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nie pomrukują. We wszystkich kawiarniach, bilardowych salach, oberżach, na
spacerach, na targu, na giełdzie <wyroznienie>krzyczą na
głos...</wyroznienie></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Cóż? Ja ci każę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<didaskalia>cofając się</didaskalia>


<kwestia><akap>Że pan błazen jesteś.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Dobrze! Weź tu cekina za tę wiadomość. Włożyłem na głowę czapkę z dzwonkami,
żeby Genueńczycy mieli co radzić o mnie ---
niebawem tonsurę<pe><slowo_obce>tonsura</slowo_obce> --- wygolony krąg na głowie.</pe> sobie wystrzygę, żeby mnie
za arlekina<pe><slowo_obce>arlekin</slowo_obce> --- postać zakochanego sługi z komedii dell'arte.</pe> wzięli. Jakże kupcy jedwabiów przyjęli moje podarunki?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Błaźnie! wyglądali jak biedni skazani
na...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Błaznie? --- czyś oszalał, hultaju! </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Daruj panie! Miałem oskomę<pe><slowo_obce>oskoma</slowo_obce> (daw.) --- apetyt, ochota.</pe> na
cekina. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>ze śmiechem dając mu jednego</didaskalia>


<kwestia><akap>A więc jak
biedni skazani?...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Na rusztowaniu, gdy im przebaczenie
głoszą. Oni do ciebie duszą i ciałem należą.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>To mnie cieszy! Podburzą lud genueński. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1379434111154-2963528951"/><motyw id="m1379434111154-2963528951">Pieniądz</motyw>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Co to była za scena! Niech mnie
diabli porwą! Niewiele brakowało, żebym
w wielkich cnotach zasmakował. Jak szaleni
rzucili mi się na szyję. Dziewczęta zakochały się
w czarnym kolorze ojca mego i sadzę z mojej
twarzy zlizywały. Pomyślałem sobie --- co to
za wszechmocne to złoto; Murzynów nawet pobielić może.<end id="e1379434111154-2963528951"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Twoja myśl była lepsza jak błoto,
z którego wyszła. --- Przyniesione <wyroznienie>słowa</wyroznienie> twoje
są dobre. Czy można się po nich <wyroznienie>czynu</wyroznienie> spodziewać?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Jak z chmurnych obłoków burzy
grożącej. Schylają głowy do siebie, w tłum się
gromadzą i szepcą: cyt! skoro nieznajomy przechodzi. W całej Genui głucha brzemienność
panuje. --- Ta niechęć jak ciężka chmura wisi
nad rzeczpospolitą --- jeden powiew wiatru,
a grad spadnie i pioruny.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Cicho! Słuchaj, co to za gwar pomieszany?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<didaskalia>patrząc przez okno</didaskalia>


<kwestia><akap>Krzyk wielu ludzi
wracających z ratusza. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Dziś jest <wyroznienie>wybór prokuratora</wyroznienie>. Każ
mojej kariolce<pe><slowo_obce>kariolka</slowo_obce> --- lekki powóz dwukołowy.</pe> zajechać. Posiedzenie nie mogło
jeszcze się ukończyć. Muszę tam polecić. Prawnie
się ukończyć nie mogło. Moja szpada i płaszcz
--- gdzież jest zapinka od płaszcza?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Ukradłem, panie, i zastawiłem. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>To mnie cieszy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>No, jak to? Czyż nagrodę dostanę?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Żeś i płaszcza nie ukradł?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Żem odkrył złodzieja. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Tłum wali się tutaj. Słuchaj! to nie
jest okrzyk zadowolenia. Prędzej! Otwórz bramę
na oścież. Mam przeczucie. Doria jest bezczelnie
zuchwały --- państwo na ostrym końcu igły się
chwieje. Założę się, że senioria się poruszyła.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<didaskalia>krzycząc w oknie</didaskalia>


<kwestia><akap>Co to jest? Na rogu
ulicy Balbi tysiącami tłumu --- halabardy błyszczą
--- miecze dobyte. Hej! Senatorowie pędzą tu. ---</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>To bunt --- leć do nich. Wymień
imię moje. Staraj się, żeby tu przyszli. <didask_tekst><osoba>Murzyn</osoba>
wybiega.</didask_tekst> <begin id="b1379512418720-3738242153"/><motyw id="m1379512418720-3738242153">Rozum, Los</motyw>Co mrówka rozum z trudem do kupy
zbierze, wiatr przypadkowy na jeden raz wszystko
rozprasza.<end id="e1379512418720-3738242153"/></akap></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA PIĄTA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Fiesko</osoba>, <osoba>Centurione</osoba>, <osoba>Cibo</osoba>, <osoba>Asserato</osoba> wpadają
gwałtownie do pokoju.</didaskalia>



<naglowek_osoba>CIBO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Hrabio! Przebacz, że w takim oburzeniu
niezameldowani do ciebie wchodzimy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CENTURIONE</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Znieważony jestem, śmiertelnie znieważony od<pe><slowo_obce>od</slowo_obce> (daw.) --- przez.</pe> synowca książęcego, w obliczu całej
seniorii<pe><slowo_obce>senioria</slowo_obce> --- rada 10 senatorów wraz z dożą i prokuratorami.</pe>.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ASSERATO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Doria brudem zmazał księgę złotą,
w której każdy szlachcic genueński jest kartą. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CENTURIONE</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Dlatego tuśmy przyszli. Cała
szlachta we mnie jest obrażoną. Cała szlachta
musi zemstę moją podzielać. Mścić się honoru
<wyroznienie>własnego</wyroznienie>, pomocy mi nie trzeba.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CIBO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Cała szlachta w nim jest dotknięta. Cała
szlachta ogniem i płomieniami zionąć musi.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ASSERATO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Prawa narodu zdeptane. Republikańskiej wolności zadano cios śmiertelny.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Natężacie całą ciekawość moją. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CIBO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>On był dwudziesty dziewiąty między
wyborcami. Wyciągnął złotą gałkę na wybór
prokuratora. Dwadzieścia ośm głosów było zebranych. Czternaście miałem ja, tyleż Lomellino.
Głosów Dorii i jego brakowało jeszcze.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CENTURIONE</naglowek_osoba>




<didaskalia>przerywając</didaskalia>


<kwestia><akap>Jeszcze brakowało. Wotuję<pe><slowo_obce>wotować</slowo_obce> (daw.) --- głosować.</pe> za Cibo. Doria --- patrz na hańbę honoru
mego --- Doria... </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ASSERATO</naglowek_osoba>




<didaskalia>przerywając</didaskalia>


<kwestia><akap>Nic podobnego nie widziano,
od kiedy ocean Genuę oblewa.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CENTURIONE</naglowek_osoba>




<didaskalia>coraz w większym uniesieniu</didaskalia>


<kwestia><akap>Doria
dobył szpady, którą pod purpurowym płaszczem
trzymał ukrytą, przebił moją gałkę i zawołał do
zgromadzonych:</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CIBO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>,,Senatorowie, gałka nieważna --- przedziurawiona; Lomellino prokuratorem wybrany".</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CENTURIONE</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>,,Lomellino prokuratorem" i na stół
oręż rzucił.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ASSERATO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Zawołał: ,,gałka nieważna" i oręż
rzucił na stół.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>po chwili</didaskalia>


<kwestia><akap>Cóż przedsiębierzecie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CENTURIONE</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Rzeczpospolita w serce ugodzona.
Co przedsiębierzemy?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Centurionie! Sitowie od podmuchu gnie
się, na dęby burzy trzeba. Pytam, co przedsiębierzecie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CIBO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Myślałem, że się pytasz, co Genua przedsiębierze.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Genua? Genua? Precz z nią. Próchno
kruszy się, gdziekolwiek się dotkniesz. Liczycie
na patrycjuszów? Może dlatego, że kwaśne
miny stroją, albo wzruszają ramionami, gdy
o sprawach kraju rzecz się toczy. Precz z nimi!
Ich zapał bohaterski lepnie do pak lewantyńskich<pe><slowo_obce>lewantyński</slowo_obce> --- pochodzący z krajów na wsch. wybrzeżu Morza Śródziemnego.</pe>
towarów, ich dusze ze strachem latają wokoło
ich indyjskiej floty.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CENTURIONE</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Poznaj lepiej patrycjuszów naszych.
Zaledwo dumny czyn Dorii dopełnionym został,
kilka ich set wyleciało na rynek z rozdartymi
sukniami. Cała senioria rozprószyła się.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>drwiąc</didaskalia>


<kwestia><akap>Jak gołębie, gdy sęp na ich
stado się rzuci.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CENTURIONE</naglowek_osoba>




<didaskalia>podniesionym głosem</didaskalia>


<kwestia><akap>Nie! Jak beczki
prochu, gdy lont na nie padnie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CIBO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Lud także jest wściekły --- czego nie
dokaże dzik postrzelony!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>śmiejąc się</didaskalia>


<kwestia><akap>Ślepy, bezrozumny kolos,
co z początku ciężkimi gnatami łoskotu narobi,
wszystko co wyższe i niższe, bliskie i dalekie,
otwartą paszczą połknąć grozi, a w końcu ---
potknie na nici szpagatu. Genueńczycy, daremnie!
Czas panowania na morzu już przeszedł. Genua
się zawaliła pod swoim imieniem. Dziś Genua
tam, gdzie Rzym niezwyciężony, gdy jak piłka
na palant<pe><slowo_obce>palant</slowo_obce> --- kijek do podbijania gumowej piłeczki bądź gra z wykorzystaniem tego rekwizytu.</pe> wątłego młodzieńca Oktawiusza wleciał.
Genua już wolną być nie może. Genuę królewską
trzeba władzą ogrzać. Genui pana trzeba. Schylcie
więc głowy przed wietrznikiem<pe><slowo_obce>wietrznik</slowo_obce> (daw.) --- człowiek lekkomyślny i niestały.</pe> Gianettino!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CENTURIONE</naglowek_osoba>




<didaskalia>uniesiony gniewem</didaskalia>


<kwestia><akap>Chyba się gniewne
pogodzą żywioły i biegun się północny zeskoczy
z południowym. Chodźcie, koledzy! </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Zostańcie! Zostańcie! Nad czym  przemyśliwasz, Cibo?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CIBO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nad niczym, lub nad małym żartem,
który się trzęsieniem ziemi nazwie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>prowadząc ich do statuy</didaskalia>


<kwestia><akap>Patrzcie na tę
statuę!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CENTURIONE</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Jest to Wenus florencka. Do czego
nam ona? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Jednakże wam się podoba?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CIBO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Tak się zdaje, albo chybabyśmy złymi
byli Włochami. Jak w tej chwili pytać o to
możesz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1380799839656-1099473551"/><motyw id="m1380799839656-1099473551">Natura, Sztuka</motyw>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Oto przejedźcie wszystkie części świata
i między żyjącymi rzeźbami kobiecej piękności
szukajcie najszczęśliwszej, gdzie by się zeszły
wszystkie wdzięki marzonej Wenus.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CIBO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>I cóż za nasz trud odniesiemy<pe><slowo_obce>odnieść</slowo_obce> --- tu: otrzymać wynagrodzenie.</pe>?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Tedy wyobraźni dowiedziecie szalbierstwa...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CENTURIONE</naglowek_osoba>




<didaskalia>z niecierpliwością</didaskalia>


<kwestia><akap>Cóż pozyskamy?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Zastarzały proces natury ze sztukmistrzami wygracie.<end id="e1380799839656-1099473551"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CENTURIONE</naglowek_osoba>




<didaskalia>w gniewie</didaskalia>


<kwestia><akap>I cóż potem?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Potem! --- potem? <didask_tekst>Ze śmiechem głośnym.</didask_tekst>
Zapomnicie myśleć, że wolność Genui w ruiny
zapada.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Centurione</osoba>, <osoba>Cibo</osoba>, <osoba>Asserato</osoba> odchodzą.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA SZÓSTA</naglowek_scena>

<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba> <didaskalia>sam. Zgiełk wokoło pałacu.</didaskalia>



<kwestia><akap>Szczęśliwie! Szczęśliwie! W płomieniu słoma
rzeczypospolitej. Ogień już domy i wieże ogarnął!
Rozżarzajmy, rozżarzajmy! Niech pożar całą łuną
zaświeci, a wiatr niszczący wionie spustoszenie.</akap></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA SIÓDMA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Murzyn</osoba> wbiegając z pośpiechem. <osoba>Fiesko</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Tłum za tłumem!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Otwórz na roścież oboje drzwi bramy,
niech wchodzi, kto nogi ma.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Republikanie! Republikanie! Ciągną
swoją wolność pod jarzmem, dychają jak pługowe
woły pod twą pychą arystokratyczną.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Głupcy, myślą, że Fiesko Lawania
będzie <wyroznienie>kończył</wyroznienie>, czego Fiesko Lawania nie <wyroznienie>zaczynał</wyroznienie>? <wyroznienie>Powstanie</wyroznienie> przychodzi w porę. Ale
<wyroznienie>sprzysiężenie</wyroznienie> musi wyjść ode mnie. Walą się
na schody.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<didaskalia>za drzwiami</didaskalia>


<kwestia><akap>Hola! hola! Oni tu z całego domu drzwi zrobią.</akap></kwestia>
<didaskalia>Lud wpada, drzwi się walą.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA ÓSMA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Fiesko</osoba>. <osoba>Dwunastu rzemieślników</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>WSZYSCY</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Zemsta na Doriów! Zemsta na Gianettina!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap><wyroznienie>Z wolna</wyroznienie>, moi ziomkowie! Wasza ufność
we mnie dowodzi serca dobrego, ale mam uszy
delikatne.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WSZYSCY</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Zwalić Doriów! Zwalić stryja i synowca! </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>ze śmiechem licząc ich</didaskalia>


<kwestia><akap>Dwunastu! Znakomite wojsko.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NIEKTÓRZY</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Ci Doria muszą precz! Rząd musi
inny kształt przybrać!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY RZEMIEŚLNIK</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Naszych sędziów pokoju
ze schodów spychać --- ze schodów sędziów
pokoju! </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGI</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Wyobraź sobie, Lawania, ze schodów
za to, że mu się w wyborach sprzeciwili.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WSZYSCY</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Tego ścierpieć nie można. Tego
ścierpieć nie powinno!</akap></kwestia>






<naglowek_osoba>TRZECI</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Za miecz brać w radzie!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Miecz! Znak wojny w izbie pokoju!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGI</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>W szkarłatach do senatu przychodzić,
nie w czarnym stroju jak inni radcy!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Ośmiu rumakami przez miasto przejeżdżać!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WSZYSCY</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Tyran! Zdrajca kraju i rządu!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGI</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Dwustu Niemców do swojej straży od
cesarza kupić. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Cudzoziemcy przeciw dzieciom ojczyzny! Niemcy przeciw Włochom! Żołnierze obok prawa!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WSZYSCY</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Zdrada kraju! Bunt! Genui upadek!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Herb rzeczypospolitej kłaść na powozach!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGI</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Posąg Andrzeja przed pałacem seniorii!</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>WSZYSCY</naglowek_osoba>
<kwestia><akap>Na sztuki Andrzeja! Na tysiąc sztuk
i posąg, i żywego!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Genueńczycy! Dlaczegóż z tym do
mnie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nie powinieneś tego ścierpieć! Powinieneś go moresu nauczyć!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGI</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Z ciebie mądry człowiek; nie powinieneś cierpieć, powinieneś za nas mieć rozum. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>I lepszym od niego jesteś szlachcicem,
i powinieneś oddać mu za to i tego nie ścierpieć!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Wasze zaufanie pochlebia mi bardzo!
Mogęż na nie przez czyny zasłużyć?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WSZYSCY</naglowek_osoba>




<didaskalia>z hałasem</didaskalia>


<kwestia><akap>Bij! Wal! Wyswobódź!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Dobre jednakże słowo przyjmiecie
ode mnie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NIEKTÓRZY</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Mów, Lawania!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>siadając</didaskalia>


<kwestia><akap>Genueńczycy! W królestwie
zwierząt przyszło niegdyś do niepokojów domowych. Stronnictwa biły na stronnictwa, i <wyroznienie>brytan</wyroznienie>
tronem owładnął. Nawykły pod nóż rzeźniczy
bydło zaganiać, po psiemu rządził on w kraju:
warczał, kąsał, ludu swego kości ogryzał. Naród
szemrał --- najśmielsi znieśli się<pe><slowo_obce>znieść się</slowo_obce> (daw.) --- spotkać się celem uzgodnienia rozbieżności.</pe> z sobą i zadławili książęcego kundysa<pe><slowo_obce>kundys</slowo_obce> --- kundel.</pe>. Sejm się otworzył,
aleby wielkie rozwiązać zadanie: jaki rząd byłby
najpożądańszy. Głosy na trzy się strony podzieliły.
Genueńczycy! Za którą byście poszli?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Za ludem, wszyscy za ludem! </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Lud wziął górę --- rząd był demokratyczny. Każdy obywatel dawał głosy swoje,
<wyroznienie>większość</wyroznienie> rozstrzygała. Zaledwo kilka ubiegło
tygodni, nowo sklejonej rzeczypospolitej człowiek
wypowiedział wojnę. Rada się zebrała. Koń, lew,
tygrys, niedźwiedź, słoń i nosorożec wystąpili
i ryknęli na głos: Do <wyroznienie>broni</wyroznienie>! Kolej przyszła na
innych. Baran, zajęć, jeleń, osieł<pe><slowo_obce>osieł</slowo_obce> --- dziś popr.: osioł.</pe>, całe królestwo
owadów, ptaków, ryb, całe tchórzów wojsko
wpadło między nich i zajęczało: <wyroznienie>Pokój</wyroznienie>! Patrzcie,
Genueńczycy! Tchórzów było więcej niż walecznych, głupich <wyroznienie>więcej</wyroznienie> jak mądrych. ---
Większość przekreskowała<pe><slowo_obce>przekreskować</slowo_obce> --- przegłosować.</pe>, zwierzęta złożyły
broń --- człowiek ich państwo plądrował. Ten
więc kształt rządu został odrzucony. Genueńczycy!
Do jakiego teraz bylibyście skłonni?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY I DRUGI</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Do elekcyjnego! Bez sprzeczki,
do elekcyjnego!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Zdanie to podobało się. Sprawy krajowe rozdzieliły się na kilka izb. <wyroznienie>Wilk</wyroznienie> rządził
skarbem, lis był jego sekretarzem. <wyroznienie>Gołębie</wyroznienie>
prowadziły procesy kryminalne, <wyroznienie>tygrysy</wyroznienie> dobrowolne sądy, <wyroznienie>capy</wyroznienie> godziły spory małżeńskie.
<wyroznienie>Zające</wyroznienie> były żołnierzami; <wyroznienie>lwy i słonie</wyroznienie> przy
bagażach; <wyroznienie>osieł</wyroznienie> był posłem, a <wyroznienie>kret</wyroznienie> inspektorem
spraw urzędowych. Genueńczycy, czego spodziewać się możecie po tym mądrym rozdziale? Kogo
wilk nie rozszarpał, lis okpił. Kto mu się wymknął, pod ośle musiał wpaść kopyta. Tygrysy
dusiły niewinność; gołąb ułaskawiał złodziejów
i rozbójników, a w końcu gdy urzędy były
złożone, kret je znajdywał sumiennie sprawowane. --- Zwierzęta zbuntowały się. Wybierzmy
króla! --- zawołały zgodnie --- który by miał pazury
i mózg i <wyroznienie>jeden</wyroznienie> tylko żołądek. <wyroznienie>Jednego</wyroznienie> naczelnika wszyscy słuchali <wyroznienie>jednego</wyroznienie>, Genueńczycy!
--- ale --- <didask_tekst>z dumą przystępując do nich</didask_tekst> ten jeden
był lwem.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WSZYSCY</naglowek_osoba>




<didaskalia>klaszczą w ręce i w górę czapki wyrzucają</didaskalia>



<kwestia><akap>Brawo! brawo! Sprytnie to zrobili.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>I Genua powinna naśladować ---
Genua ma już swojego męża.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie chcę o nim wiedzieć. Idźcie do
domu i na lwa pomnijcie. <didask_tekst>Mieszczanie tłumem wychodzą. </didask_tekst> Wszystko idzie po myśli. Lud i senat
przeciw Doriom --- Lud i senat za Fieskiem.
Hassan! Hassan! --- Trzeba tę nienawiść umocnić,
tan pociąg odświeżyć. Tu, Hassan! Psi synu
piekła! Hassan! Hassan!</akap></kwestia>


<naglowek_scena>SCENA DZIEWIĄTA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Murzyn</osoba>, <osoba>Fiesko</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<didaskalia>dziko</didaskalia>


<kwestia><akap>Pięty palą się jeszcze. Cóż
nowego?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Co rozkażą. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Gdzie mam lecieć naprzód --- gdzie
na ostatku?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Od latania na ten raz cię uwalniam.
Raczej powleką ciebie --- przygotuj się; roztrąbię
natychmiast zabójstwo, któreś chciał popełnić,
i związanego oddam cię inkwizycji.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<didaskalia>cofając się</didaskalia>


<kwestia><akap>Panie! To przeciw umowie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Bądź spokojny --- to tylko dla zabawki.
Wszystko w tej chwili na tym polega, żeby
<wyroznienie>Gianettina napaść na życie moje była
głośną w mieście</wyroznienie>. Będą cię badali.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Mamże wyznać czy zaprzeć się?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Zaprzesz się. Wezmą cię na tortury.
Pierwszą próbę wytrzymasz. Tę bagatelę możesz
przyjąć na konto twego zabójstwa. Na drugiej
wyznasz.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<didaskalia>poruszając głową</didaskalia>


<kwestia><akap>Szatan to figlarz ---
ci panowie mogą mnie na obiad zatrzymać i ja
dla niewinnej zabawki mogę być kołowany<pe><slowo_obce>kołowany</slowo_obce> --- tu: łamany kołem.</pe>.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Wyjdziesz nietknięty --- hrabiowskie
daję ci słowo. Zażądam twojej kary jako należne
mi zadosyćuczynienie<pe><slowo_obce>zadosyćuczynienie</slowo_obce> --- dziś popr.: zadośćuczynienie.</pe> i w oczach całej rzeczypospolitej winę ci przebaczę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Niech i tak będzie. Trochę mi stawy
porozciągają, to mnie zwinniejszym uczyni.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Zadrażnij prędko ramię moje sztyletem
tak, żeby krew wytrysła. Udam, że cię na
uczynku w tej chwili złowiłem. Dobrze! <didask_tekst>Przeraźliwie krzycząc.</didask_tekst> Zbójca! Zbójca! Zbójca! Zabieżcie drogę,
zaprzyjcie<pe><slowo_obce>zaprzeć</slowo_obce> (daw.) --- zamknąć, zablokować.</pe> bramy!</akap></kwestia>

<didaskalia>Wlecze <osoba>murzyna</osoba> za gardło, służący przybiega na scenę.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA DZIESIĄTA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Leonora</osoba>, <osoba>Róża</osoba> wpadają przestraszone.</didaskalia>



<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Zabójstwo! Krzyczeli, zabójstwo! Krzyk
stąd wychodził.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RÓŻA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Fałszywy gwar pewnie, jak to powszednie w Genui.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Krzyczeli: zabójstwo, i lud wyraźnie
powtarzał: ,,Fiesko". Nędzni oszukańce, oczy
moje chcą oszczędzić --- a serce moje ich podchodzi. Prędzej --- bież tam, powiedz mi, gdzie
go ciągną?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RÓŻA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Uspokój się --- Bella już poszła.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Bella jego gasnące spojrzenie jeszcze
uchwyci. Szczeliwa Bella --- biada mi, jego
zabójczyni! Gdyby Fiesko mógł mnie kochać,
nigdy by w świat się nie rzucał, nie rzucał się
na miecz zazdrości. Bella idzie --- precz ---
Ach! nie mów mi nic, Bello!...</akap></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA JEDENASTA</naglowek_scena>

<didaskalia>Poprzedzający. <osoba>Bella</osoba>. </didaskalia>



<naglowek_osoba>BELLA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Hrabia żywy i w zdrowiu. Widziałam,
jak przez miasto cwałował. Jeszcze tak pięknym
nie był pan nasz nigdy. Koń się pod nim nadymał i spędzał wspaniałym kopytem lud cisnący
się do książęcego jeźdźca. Postrzegł mnie, rzucił
okiem na zamek i trzy całuski posłał --- co
zrobić z nimi, sinioro?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<didaskalia>w uniesieniu radości</didaskalia>


<kwestia><akap>Swawolna szczebiotko, odnieś mu nazad<pe><slowo_obce>nazad</slowo_obce> (daw.) --- z powrotem.</pe>.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RÓŻA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Patrzajże pani, otóż znowu szkarłatem
twarz się twoja oblała.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>On serce swoje dla rozpustnic rzuca,
a ja za jednym gonię spojrzeniem? --- O kobiety!
kobiety!</akap></kwestia>

<didaskalia>Odchodzą. </didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA DWUNASTA</naglowek_scena>

<didaskalia>W pałacu <osoba>Andrzeja</osoba>.
<osoba>Gianettino</osoba>, <osoba>Lomellin</osoba> wchodzą szybko.</didaskalia>



<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Niech ryczą za wolnością swoją,
jak lwica za dziećmi. Ja przy moim stoję.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LOMELLIN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Ale łaskawy panie... </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Do szatana idź z swoim ale,
trzygodzinny prokuratorze! Na włosek nie ustąpię.
Niech wieże Genui wstrząsają szczyty twoje,
niech groźne morze twoje <wyroznienie>Nie</wyroznienie> zaryczy. Tego się
buntu nie lękam.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LOMELLIN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Motłoch wprawdzie jest tylko drzewem zapalonym, ale szlachta swoim go wichrem
rozdyma. Cała rzeczpospolita wre gniewem ---
lud i patrycjusze.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Stoję więc jak Nero<pe><slowo_obce>Nero</slowo_obce> --- właśc. Lucjusz Domicjusz (37--68 r. n.e.) --- cesarz rzym. od 54 r. n.e. Był synem konsula Gnejusza Domicjusza Ahenobarbusa i Agrypiny Młodszej, siostry Kaliguli. Kiedy jego matka została żoną cesarza Klaudiusza, ten adoptował Lucjusza, który wówczas przyjął imię Nero Claudius Caesar Augustus Germanicus. Wkrótce Agrypina otruła męża i przejęła władzę, a siedemnastoletni Neron został cesarzem. Stopniowo ograniczał wpływy matki, by w 59 r. n.e. kazać ją skrytobójczo zamordować. Wbrew świadectwu Tacyta, za którym zwykło się podążać, Neron był utalentowanym poetą i aktorem, miłośnikiem kultury i sztuki gr., jego wczesnym wychowawcą był filozof stoicki, Seneka.</pe> na górze i na
błazeński pożar spoglądam.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LOMELLIN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Aż cały tłum buntowny rzuci się
w objęcie jednego naczelnika, który żądzy swej
panowania przygotuje żniwo w spustoszeniu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Kpiny! kpiny! --- Znam tylko
jednego, co by strasznym mógł zostać, ale o nim
już pomyślano.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LOMELLIN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Jego Wysokość!</akap></kwestia>

<didaskalia>Wchodzi <osoba>Andrzej</osoba> --- obaj nisko się kłaniają.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ANDRZEJ</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Sinior Lomellino! moja synowica
chce odjechać.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LOMELLIN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Będę miał łaskę towarzyszenia jej. </akap></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA TRZYNASTA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Andrzej</osoba>. <osoba>Gianettino</osoba>. </didaskalia>



<naglowek_osoba>ANDRZEJ</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Słuchaj, synowcze, niekontent<pe><slowo_obce>niekontent</slowo_obce> (daw.) --- niezadowolony.</pe> jestem
z ciebie. </akap></kwestia>



<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Racz mnie posłuchać, prześwietny
stryju!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ANDRZEJ</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Najlichszego żebraka w Genui, jeśli
tego jest godzien; ale łotra nigdy, choćby był
moim synowcem. Dość mojej łaski, że jak stryj
tylko jawię się przed tobą. Zasłużyłeś księcia
i siniorię słyszeć.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Jedno tylko słowo, najłaskawszy
panie!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ANDRZEJ</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Słuchaj, coś zrobił, a odpowiedz
wtenczas sobie. --- Zwaliłeś budynek, który ja
przez pół wieku z trudem postawiłem --- Pomnik
grobowy twojego stryja, jego jedyną piramidę ---
miłość Genueńczyków. <wyroznienie>Lekkość umysłu</wyroznienie> przebacza ci Andrzej.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Mój stryju i książę...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ANDRZEJ</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nie przerywaj! --- Zniszczyłeś najpiękniejsze arcydzieło rządu, które <wyroznienie>ja sam</wyroznienie> niebu
wydarłem i dałem Genueńczykom, które mnie
tyle nocy, tyle niebezpieczeństw, tyle krwi
kosztowało. Książęcą cześć moją przed całą
Genuą znieważyłeś, boś mojej pracy nie uszanował. Komu ona świętą będzie, gdy nią <wyroznienie>własna</wyroznienie>
<wyroznienie>krew</wyroznienie> moja pogardza? <wyroznienie>To szaleństwo</wyroznienie> stryj ci
przebacza.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<didaskalia>obrażony</didaskalia>


<kwestia><akap>Najłaskawszy panie, tyś
mnie na księcia Genui wychował. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ANDRZEJ</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Milcz! Zdrajcą jesteś państwa, serce
jego życia zraniłeś. Rozważ, chłopcze! Tu trzeba
posłuszeństwa. Dlatego, że pasterz na wieczór
rzucił swoją pracę, tyś myślał, że trzodę opuścił?
Dlatego, że Andrzej siwymi pokrył się włosami,
ty jak chłopak uliczny masz prawa nogami
deptać?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<didaskalia>dumnie</didaskalia>


<kwestia><akap>Z wolna, książę. I w moich
żyłach kipi krew Andrzeja, przed którym Francja
drżała.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ANDRZEJ</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Milcz! Rozkazuję ci. Przywykłem,
żeby morze słuchało, gdy ja głos podniosę.
Oplwałeś majestat sprawiedliwości w środku jej
własnej świątyni. Znasz ty, jak to karzą, buntowniku? Teraz odpowiadaj! <didask_tekst><osoba>Gianettino</osoba> bezmowny
spuszcza wzrok do ziemi.</didask_tekst> Nieszczęśliwy Andrzeju!
W własnym twym sercu wylęgłeś <wyroznienie>robaka</wyroznienie>, co
twoje zasługi roztoczył. Wystawiłem Genueńczykom dom, co z całej przeszłości mógł szydzić,
i własną ręką rzucam do niego <wyroznienie>pierwsze zarzewie pożaru</wyroznienie> --- oto tego. Dziękuj, nierozważny,
siwej mojej głowie, która na rękach krewnych
swoich chce być do grobu niesioną. Dziękuj
mojej bezbożnej miłości, że obrażonemu państwu
z rusztowania nie rzucę głowy buntownika.</akap></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi szybko.</didaskalia>

<naglowek_scena>SCENA CZTERNASTA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Lomellin</osoba> przestraszony bez tchu. <osoba>Gianettino</osoba> spoglądajcy za odchodzącym księciem w płomieniach
i bezmowny.</didaskalia>



<naglowek_osoba>LOMELLIN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Com ja widział, com ja słyszał?
Teraz uciekaj, książę, wszystko stracone.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<didaskalia>z gniewem</didaskalia>


<kwestia><akap>Cóż było do stracenia?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LOMELLIN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Genua, książę! Wracam z rynku.
Lud ciśnie się wokoło Murzyna, którego tam
na powrozie prowadzono. Hrabia Lawania na
czele trzechset szlachty szedł do sądu, gdzie
zbójcę torturowano. Murzyn złapany był na
uczynku w chwili, gdy Fieska chciał życia pozbawić.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<didaskalia>uderzając nogą</didaskalia>


<kwestia><akap>Co? --- czy wszystkie
szatany z piekła dziś wyleciały?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LOMELLIN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Badano ostro, kto go przekupił.
Murzyn nic nie wyznał; wzięto na pierwszą katownię --- nic nie wyznał. Wzięto na drugą ---
powiedział, wszystko powiedział. Łaskawy panie,
o czym myślałeś, gdyś twój honor takiemu łotrowi
na łup oddawał?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<didaskalia>dzikim wzrokiem spoglądając na niego</didaskalia>


<kwestia><akap>Nie
pytaj mnie o nic!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LOMELLIN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Racz słuchać dalej. Zaledwie imię
Doria wymówione było --- wolałbym stokroć
moje nazwisko na szatańskiej tablicy wyczytać,
jak tam twoje usłyszeć --- Fiesko ukazał się
ludowi. Znasz go, tego człowieka, co rozkazując
błaga, tego lichwiarza<pe><slowo_obce>lichwiarz</slowo_obce> --- osoba pożyczająca pieniądze na procent, z reguły zawyżony.</pe> serc tłumu! Całe zgromadzenie wlokło się za nim osłupiałymi, przejętymi
strachem grupami. Mało on mówił, ukazał tylko
ramię zakrwawione --- lud bił się o krople spadające jakby o relikwie, oddano Murzyna jego
woli, a Fiesko --- sztylet w serca nasze! ---
Fiesko go ułaskawił. Teraz dopiero ponure milczenie ludu rozwściekliło się krzykiem straszliwym,
każdy oddech zdawał się gruchotać Dorię ---
z tysiączno-głośnym okrzykiem odprowadzono
Fieska do domu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<didaskalia>z przymuszonym śmiechem</didaskalia>


<kwestia><akap>Okrzyk buntowniczy w gardło mi się wraża. Cesarz Karol!
Tym jednym słowem obalę ich, tak że głos
nawet dzwonu po Genui rozchodzić się nie
będzie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LOMELLIN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Czechy daleko od Włoch leżą.
Jeżeli się Karol pośpieszy, zdąży na czas, żeby
na twojej pogrzebowej stypie uczestniczyć!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<didaskalia>dobywając listu z wielką pieczęcią</didaskalia>


<kwestia><akap>Szczęście tylko, że już tu przybył. Czy się Lomellin
zadziwia? Sądziłże mnie do tyla<pe><slowo_obce>do tyla</slowo_obce> (daw.) --- tak bardzo.</pe> szalonym, żebym
wściekłych republikanów rozdrażniał, gdyby oni
już przekupieni i zdradzeni nie byli?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LOMELLIN</naglowek_osoba>




<didaskalia>zdziwiony</didaskalia>


<kwestia><akap>Nie wiem, co mam myśleć!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Ja myślę, o czym ty nie wiesz.
Przymierze zawarte. Pojutrze dwunastu padnie
senatorów. Doria wstanie królem, a Karol jego
protektorem. Cofasz się?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LOMELLIN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Dwunastu senatorów! Moje serce
jest za małe, aby dwanaście zabójstw rasem
pomieścić.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Głupcze! Tron zabójstwa gładzi.
Rozważyłem widzisz z ministrami Karola, że
Francja w Genui silne ma jeszcze stronnictwa,
które by drugi raz mogły miasto w ręce im oddać,
gdyby ich z korzeniem nie wyniszczono. Trafiło
to do rozumu starego Karola --- podpisał mój
projekt --- a ty napiszesz, co ja podyktuję.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LOMELLIN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Jeszcze nie wiem... </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Siadaj i pisz!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LOMELLIN</naglowek_osoba>




<didaskalia>siadając</didaskalia>


<kwestia><akap>Ale cóż mam pisać?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nazwiska dwunastu kandydatów;
Franciszek Centurione. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LOMELLIN</naglowek_osoba>




<didaskalia>pisząc</didaskalia>


<kwestia><akap>W nagrodę za gałkę swoją
prowadzi orszak pogrzebowy. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Korneliusz Kalwa.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LOMELLIN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Kalwa.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Michał Cibo.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LOMELLIN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Ochłodzenie na apetyt do prokuratorstwa.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Tomasz Asserato z trzema braćmi.</akap></kwestia>


<didaskalia><osoba>Lomellin</osoba> zatrzymuje się w pisaniu.</didaskalia>



<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<didaskalia>z przyciskiem</didaskalia>


<kwestia><akap>Z trzema braćmi. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LOMELLIN</naglowek_osoba>




<didaskalia>pisząc</didaskalia>


<kwestia><akap>Dalej. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Fiesko Lawania. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LOMELLIN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Ostrożnie, ostrożnie. O ten głaz
czarny szyję możesz złamać. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Scipio Burgonino. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LOMELLIN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Gdzie indziej niech idzie się żenić.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Tam, gdzie ja drużbą mu będę.
Rafał Sakko.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LOMELLIN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Jemu by trzeba przebaczenie wyrobić,
aż mi należne pięć tysięcy skudów<pe><slowo_obce>skud</slowo_obce> --- moneta włoska.</pe> zapłaci. ---
<didask_tekst>Pisze. </didask_tekst> Śmierć kwituje długi.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Wincenty Kalkanio. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LOMELLIN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Kalkanio. Dwunastego piszę na moją
odpowiedzialność, inaczej śmiertelny wróg nasz
zapomniany.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Koniec wieńczy dzieło. Józef Werrina. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LOMELLIN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>To była głowa węża. <didask_tekst>Wstaje, pismo zasypuje piaskiem i podaje księciu. </didask_tekst> Śmierć jutro świetny
bal daje i dwunastu genueńskich książąt zaprasza.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba><begin id="b1380720492897-2666702264"/><motyw id="m1380720492897-2666702264">Podstęp</motyw>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<didaskalia>idzie do stołka i podpisuje</didaskalia>


<kwestia><akap>Stało się
--- za dwa dni wybór jest doży. Skoro zgromadzi się senioria<pe><slowo_obce>senioria</slowo_obce> --- rada 10 senatorów wraz z dożą i prokuratorami.</pe>, dwunastu senatorów na znak
chustką podany pod strzałami padnie, gdy tymczasem dwustu Niemców moich szturmem ratusz
osadzą. Jak to się skończy, Gianettino Doria
wejdzie na salę i sobie pokłonić się każe.<end id="e1380720492897-2666702264"/></akap></kwestia>

<didaskalia>Dzwoni. </didaskalia>



<naglowek_osoba>LOMELLIN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>A Andrzej? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<didaskalia>pogardliwie</didaskalia>



<kwestia><akap>Stary już człowiek. ---
<didask_tekst>Służący wchodzi. </didask_tekst> Gdy książę o mnie się zapyta,
powiedzieć, żem na mszę poszedł. <didask_tekst>Służący odchodzi. </didask_tekst>
Szatan, którego mam w ciele, tylko pod maską
świętą <slowo_obce>incognito</slowo_obce><pe><slowo_obce>incognito</slowo_obce> (z łac.) --- ukrywając swoją tożsamość.</pe> zachować może.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>LOMELLIN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Książę! Cóż z pismem zrobić! </akap></kwestia>



<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Weź je do siebie, niech nasze
stronnictwo obiega. Ten list trzeba ekstrapocztą
do Lewanto odesłać. Uwiadamia on Spinolę
o wszystkim i zaprasza, żeby jutro o ósmej
z rana do miasta zawitał.</akap></kwestia>

<didaskalia>Chce odchodzić.</didaskalia>



<naglowek_osoba>LOMELLIN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Dziura w beczce, książę! Fiesko nie
chodzi do senatu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<didaskalia>wracając</didaskalia>


<kwestia><akap>Jednego jeszcze zbójcy
przecież Genua dostarczy? Postaram się o to.</akap></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi do pobocznego pokoju --- <osoba>Lomellin</osoba> oddala się innymi drzwiami.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA PIĘTNASTA</naglowek_scena>

<didaskalia>Przedsala w pałacu <osoba>Fieska</osoba>.
<osoba>Fiesko</osoba> z listami i wekslami. <osoba>Murzyn</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Cztery więc galery już przypłynęły?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>W porcie Dorseny szczęśliwie na
kotwicy spoczywają. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>W porę przychodzą. Skąd pisma? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Z Rzymu, Francji i Piacenzy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>odpieczętowuje listy i przebiega<pe><slowo_obce>przebiega</slowo_obce> --- tu: przegląda.</pe> je</didaskalia>


<kwestia><akap>Witam
was, witam w Genui. <didask_tekst>Z radością.</didask_tekst> Kurierów przyjąć po <wyroznienie>książęcemu</wyroznienie>.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Hum! --- </akap></kwestia>

<didaskalia>Chce odejść.</didaskalia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Czekaj, czekaj! Jest tu pełno dla ciebie
roboty.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Co na rozkazy? Węch wyżła, czy
żądło niedźwiadka<pe><slowo_obce>niedźwiadek</slowo_obce> (daw.) --- skorpion.</pe>?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Na ten raz sidełko ptasznika. Jutro
rano dwa tysiące ludzi przebranych wejdzie
w miasto do służby mojej. Rozsadź na około
przy bramach towarzyszy twoich z rozkazem,
ażeby na przybywających podróżnych mieli
czujne oko. Jedni z nich wejdą jako pielgrzymi do
Lorety wędrujący, drudzy jako zakonnicy, Sawojardzi<pe><slowo_obce>Sawojard</slowo_obce> --- mieszkaniec Sabaudii.</pe> albo aktorowie, inni znowu jako kupcy,
muzykanci; największa część jako wysłużeni żołnierze, którzy mają ochotę genueńskiego chleba
skosztować. Spytać każdego cudzoziemca, gdzie
stanie? --- jeżeli odpowie: <wyroznienie>pod złotym wężem</wyroznienie>,
powitać go przyjaźnie i wskazać moje mieszkanie.
Słuchaj, łotrze! liczę na twoją roztropność.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Licz, panie, na moją przebiegłość.
Jeżeli choć włosek wypuszczę z ręki, pozwalam
żebyż oboje oczu moich nabił do wiatrówki
i strzelił nimi do wróbli.</akap></kwestia>

<didaskalia>Chce odejść.</didaskalia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Czekaj! --- jeszcze jedna robota. Galery
mogą wpaść w oczy ludu. Dośledź, co o nich
mówią. Jeżeli cię zapyta kto, odpowiesz, że <wyroznienie>z dala</wyroznienie>
słyszałeś <wyroznienie>przebąkujących</wyroznienie>, jako twój pan na
Turków ma łowy rozpocząć. Rozumiesz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Rozumiem. Brody obrzezańców leżą
na wierzchu --- a co na spodzie, diabeł wie
tylko.</akap></kwestia>

<didaskalia>Chce odejść.</didaskalia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Powoli --- jeszcze jedna ostrożność.
Gianettino ma nowy powód nienawiści do mnie,
nowy powód ustawiania sideł. Idź, uważaj towarzyszy twoich, czy nie wyśledzisz gdzie nowo
najętego zbójcy. <begin id="b1379960406432-2027609189"/><motyw id="m1379960406432-2027609189">Tajemnica, Błoto</motyw>Doria nawiedza domy podejrzane;
przyczep się do kobiet rozpustnych --- tajemnice
gabinetu kryją się często w fałdach spódnicy.
Przyrzecz im złotem sypiących kupców --- przyrzecz im nawet pana twojego. Wszystko, co
najgodniejsze, możesz w tym błocie zanurzać, byle
do dna się dostać.<end id="e1379960406432-2027609189"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>To, to! mam przystęp do pewnej
Diany Bononi, której przez pięć ćwierci roku
gachów<pe><slowo_obce>gach</slowo_obce> (daw., gw.) --- kochanek.</pe> sprowadzałem. Onegdaj prokurator Lomellin od niej wychodził.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Dobra gratka. Ten Lomellin jest właśnie
główną sprężyną wszystkich szaleństw Dorii.
Jutro rano musisz pójść do niej. Może on jeszcze
dzisiejszej nocy tej cnotliwej Diany<pe><slowo_obce>Diana</slowo_obce> (mit. rzym.) --- bogini łowów i księżyca, odpowiednik gr. Artemidy.</pe> Endymionem<pe><slowo_obce>Endymion</slowo_obce> (mit. gr.) --- ukochany bogini księżyca Semele, ukarany przez Zeusa wiecznym snem.</pe>.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Jeszcze, łaskawy panie, jedna okoliczność. Jeżeli mnie Genueńczycy zapytają ---
a niech diabli porwą, jeśli nie zapytają --- jeśli
zapytają: Co Fiesko myśli? --- chcesz, panie,
kryć się pod twoją maską, --- albo jak każesz,
żebym odpowiedział?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Jak odpowiedzieć? Czekaj! Owoc
jeszcze niedojrzały. Boleść rodzenia poprzedza.
Odpowiesz, że Genua na katowskim klocu leży,
i że twój pan zwie się Jan Ludwik Fiesko.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<didaskalia>wyciągając się radośnie</didaskalia>



<kwestia><akap>O, tym co napłatam, będzie o czym  gadać, na mój honor szubrawski! Dalej do roboty, drogi Hassanie! Naprzód
do winiarza! Jest dla nóg pełna garść roboty ---
trzeba popieścić żołądek, żeby się wstawił do
nóżek. <didask_tekst>Wybiega i wraca znowu. </didask_tekst> A propos, tylko co
nie zapomniałem. Chciałeś wiedzieć, panie, co
między waszą żoną a Kalkaniem zaszło? Panicz
dostał harbuza<pe><slowo_obce>harbuz</slowo_obce> --- tu: odmowa dana zalotnikowi.</pe>, i wszystko na tym się skończyło.</akap></kwestia>



<didaskalia>Wybiega. </didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA SZESNASTA</naglowek_scena>

<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba> <didaskalia>sam</didaskalia>




<kwestia><akap>Żałuję cię, Kalkanio, ale czyż myślisz, że ja
bym dotkliwy artykuł honoru łoża mego na łup
wystawiał, gdyby mi <wyroznienie>cnota małżonki i własna
godność moja</wyroznienie> dostatecznej nie dawały rękojmi?
Ze szwagierka cieszę się jednak --- z ciebie
żołnierz dobry, musisz mi ramię swoje na śmierć
Dorii poślubić. <didask_tekst>Przechadzając się dużym krokiem. </didask_tekst>
Chodź teraz, Dorio, na plac bojowy! Wszystkie
machiny do śmiałego dzieła w obrót puszczone.
Nastrojone wszystkie instrumenta do strasznego
koncertu. Brakuje tylko maskę zdjąć z twarzy
I patriotom genueńskim Fieska pokazać. <didask_tekst>Słychać
chód.</didask_tekst> Wizyta! kto mi może w tej chwili przerywać?</akap></kwestia>


<naglowek_scena>SCENA SIEDMNASTA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Fiesko</osoba>. <osoba>Werrina</osoba>. <osoba>Romano</osoba> z obrazem. <osoba>Sakko</osoba>.
<osoba>Burgonino</osoba>. <osoba>Kalkanio</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>wychodząc naprzeciw nich z wesołą twarzą</didaskalia>



<kwestia><akap>Witam was, godni przyjaciele! Jakież ważne
dzieło w pełnej was liczbie do mnie przyprowadza?
I ty, drogi bracie Werrino? Jużbym cię wkrótce
i poznać nie zdołał, gdybym myślami częściej nie
przebywał z tobą, niźli wzrokiem moim. Wszakżeż
to od ostatniego balu, nie widziałem Werriny
mego?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nie miej mu za złe, Fiesko. Ciężkie
brzemię siwą jego głowę od tego czasu pochyliło.
Ale dosyć już o tym.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie dosyć dla troskliwej przyjaźni.
Powiesz mi obszerniej, gdy sami będziemy. <didask_tekst>Do
<osoba>Burgonina</osoba>. </didask_tekst> Bądź mi pozdrowiony, młody bohaterze,
jeszcze zielona znajomość nasza, a już moja
przyjaźń dośpiała<pe><slowo_obce>dośpiały</slowo_obce> (daw.) --- dojrzały.</pe>. Twoje zdanie czy zmieniłeś
o mnie?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Jestem na drodze. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Werrino! Mówią mi, że ten młodzieniec
twoim zięciem ma zostać. Winszuję całym sercem
takiego wyboru. Raz z nim tylko mówiłem,
a jednak byłbym dumny, gdybym go nazywać
mógł zięciem moim.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Przez ten sąd szczycić się mogę
córką moją.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>do innych</didaskalia>


<kwestia><akap>Sakko? Kalkanio? Rzadkie
zjawiska na pokojach moich. Wstydziłbym się
prawie gościnności mojej, gdyby ją najszlachetniejsze Genui ozdoby pomijać chciały. Pozdrawiam
jeszcze piątego gościa; wprawdzie go nie znam,
ale to godne grono dostatecznie go zaleca. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMANO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap><begin id="b1380005924433-14857136"/><motyw id="m1380005924433-14857136">Artysta</motyw>Jest to po prostu malarz, łaskawy
panie, nazwiskiem Romano, który się kradzieżą
natury wyżywia --- herbu nie ma, sam pędzel
tylko<end id="e1380005924433-14857136"/> --- przychodzi do ciebie <didask_tekst>z głębokim ukłonem</didask_tekst>
kilka rysów wielkich do głowy Brutusa uchwycić.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Daj mi rękę, Romano. Mistrzyni twoja
jest krewną mojego domu --- kocham ją sercem
braterskim. Sztuka jest prawą ręką natury. Ta
stworzenia, a tamta ludzi wydała. Co malujesz,
Romano? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMANO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Sceny z jędrnej starożytności. We
Florencji stoi mój <wyroznienie>Herkules umierający</wyroznienie>, moja
<wyroznienie>Kleopatra</wyroznienie> w Wenecji, <wyroznienie>wściekły Ajaks</wyroznienie><pe><slowo_obce>Ajaks</slowo_obce> --- wojownik grecki, jeden z bohaterów <tytul_dziela>Iliady</tytul_dziela> Homera.</pe> w Rzymie, gdzie w Watykanie bohaterowie dawnego
świata z martwych powstają.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>A obecnie nad czym pędzel twój
pracuje?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMANO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Cisnąłem go, panie! <wyroznienie>Pochodnia
geniusza</wyroznienie> prędzej dogorywa niż <wyroznienie>życia pochodnia</wyroznienie>. Za pewny punkt gdy ujdzie, papierową
tylko zapala koronę. To moja praca ostatnia.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>z zachwyceniem</didaskalia>


<kwestia><akap>Pożądańszą być nie
mogła. Jestem nadzwyczaj wesoły, cała moja
istność święci dziś wzniosły pokój duszy i otwiera
ją pięknej naturze. Postaw twój obraz! Pyszną
on ucztę przysposobi dla mnie. Chodźcie do
koła, moi przyjaciele. Oddajmy się duszą całą
mistrzowi. Postaw twój obraz!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<didaskalia>dając znak innym</didaskalia>


<kwestia><akap>Patrzajcie, Genueńczycy! </akap></kwestia>



<naglowek_osoba>ROMANO</naglowek_osoba>




<didaskalia>ustawiając obraz</didaskalia>



<kwestia><akap>Światło musi z boku
padać. Odsuńcie te firanki! <wyroznienie>Tamte</wyroznienie> zapuśćcie<pe><slowo_obce>zapuścić</slowo_obce> --- tu: zasłonić.</pe>!
Dobrze! <didask_tekst>Staje na boku. </didask_tekst> Jest to historia Wirginii i Appiusza Klaudiusza.</akap></kwestia>



<didaskalia>Długie milczenie, podczas którego wszyscy na malowidło
poglądają.</didaskalia>



<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<didaskalia>w natchnieniu</didaskalia>


<kwestia><akap>Dalejże, siwowłosy ojcze!
Ha! zadrżał tyran. U was bladość, Rzymianie,
kloce bezwładne! Dalejże za nim, Rzymianie!
Nóż ofiarny błyszczy. --- Za mną, wy kloce,
Genueńczycy. Śmierć Dorii! Śmierć! Śmierć!</akap></kwestia>


<didaskalia>Wpada z orężem na obraz.</didaskalia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>z uśmiechem do malarza</didaskalia>


<kwestia><akap>Żądaszże większej
pochwały? Sztuka twoja tego starca w bezbrodego<pe><slowo_obce>bezbrody</slowo_obce> --- tu: młody.</pe> zamienia marzyciela.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Gdzie jestem? Gdzie oni zniknęli?
Zniknęli jak bańki mydlane. Ty tu, Fiesko?
A tyran oddycha jeszcze? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Patrzałeś tyle, a nie miałeś oczów.
Podziwiasz tę Rzymianina głowę? Precz z nią!
Patrz raczej na dziewicę. Ten wyraz twarzy
jakże lubieżny, jakże kobiecy! Patrz na wdzięk
ust więdniejących<pe><slowo_obce>więdniejący</slowo_obce> --- dziś popr.: więdnący.</pe>, na rozkosz gasnącego spojrzenia. Nie do naśladowania, bosko, Romano! ---
A toż śnieżne, światło ćmiące łono jak jest mile
wzniesione falami ostatniego oddechu! Więcej
takich nimf, Romano, a uklęknę przed pomysłami
twymi, naturze pożegnawczy<pe><slowo_obce>pożegnawczy</slowo_obce> --- dziś popr.: pożegnalny.</pe> list napiszę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Werrino! jestże to wspaniałe natchnienie, którego się spodziewałeś?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nie lękaj się, synu. Bóg odrzucił
ramię Fieska i liczyć musi na nasze.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>do malarza</didaskalia>


<kwestia><akap>Tak, to twoja ostatnia praca,
Romano. Wyczerpałeś całą siłę i już pędzla nie
powinieneś dotknąć. Ale przy artyście o dziele
zapominam. Mógłbym stać przed nim i poglądać
i trzęsienia ziemi nie dosłyszeć. Zabierz twój
obraz. Gdybym chciał ci tę głowę Wirginii
opłacić, musiałbym Genuę zastawić. Zabierz twój
obraz!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ROMANO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Sławą płaci się artysta. Obraz ci
daruję. </akap></kwestia>

<didaskalia>Chce odejść.</didaskalia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Trochę cierpliwości, Romano. <didask_tekst>Majestatycznym krokiem przechodzi wzdłuż pokoju i nad czymś
wielkim zdaje się rozmyślać. Czasami spogląda na
obecnych przelotnym i silnym wzrokiem, na koniec bierze
malarza za rękę i prowadzi go przed obraz. </didask_tekst> Przystąp
tu, malarzu! <didask_tekst>Z postawą wyniosłą.</didask_tekst> Tak dumnie spoglądasz dlatego, że życie martwemu płótnu
nadajesz i małym kosztem wielkie czyny unieśmiertelniasz. Chełpisz się zapałem poety, fantazją
zimnej gry marionetek, bez serca, bez siły do
czynów rozgrzewającej. Na płótnie tyranów obalasz, a sam nędznym jesteś niewolnikiem ---
jednym pędzla pociągiem wolność dajesz rzeczompospolitym, a własnych potargać nie możesz
łańcuchów. <wyroznienie>Idź</wyroznienie>! Kuglarstwem jest praca twoja!
<wyroznienie>Udanie</wyroznienie> niech <wyroznienie>czynowi</wyroznienie> ustąpi. <didask_tekst>Z dumą wywracając
obraz. </didask_tekst> Ja <wyroznienie>zdziałałem</wyroznienie>, coś ty wymalował tylko.</akap></kwestia>


<didaskalia>Wszyscy uderzeni. <osoba>Romano</osoba> wynosi swój obraz przerażony.</didaskalia>




<naglowek_scena>SCENA OŚMNASTA</naglowek_scena>

<didaskalia>Ciż oprócz <osoba>Romana</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>przerywając milczenie zdziwionych</didaskalia>



<kwestia><akap>Czyście
myśleli, że lew śpi dlatego, że nie ryczy? Takieście próżni byli sądząc z pewnością, że wyście
tylko jedni czuli Genui łańcuchy, że wy tylko
jedni potargać je chcieli? Wy tylko z daleka
brzęk ich zasłyszeliście, a już je Fiesko rozerwał.
<didask_tekst>Otwiera szkatułę, dobywa pakietu listów i rozrzuca je na
stół. </didask_tekst> Tu żołnierze z Parmy, tu francuskie pieniądze, tu cztery galery od papieża. Czegóż brakowało jeszcze, żeby na tyrana w jego siedlisku
uderzyć? Co mi macie przypomnieć jeszcze? <didask_tekst>Gdy
wszyscy osłupiali milczą, przystępuje do stołu. </didask_tekst> Republikanie! Zręczniejsi jesteście tyranów przeklinać jak
ich w powietrze wysadzać.</akap></kwestia>


<didaskalia>Wszyscy, oprócz <osoba>Werriny</osoba>,
rzucają się do nóg <osoba>Fieska</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Fiesko! Duch mój przed twoim się
zniża --- moje kolano nie może. Wielkim jesteś
człowiekiem. --- Ale wy powstańcie, Genueńczycy!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Cała Genua zżyma się patrząc na
Fieska lubieżnego; cała Genua przeklina Fieska
rozpustnika! Genueńczycy, Genueńczycy! Moje
<wyroznienie>zaloty</wyroznienie> chytrego oszukały tyrana, moje <wyroznienie>szaleństwo</wyroznienie> przenikliwemu rozumowi waszemu zakryło
niebezpieczną <wyroznienie>mądrość</wyroznienie>. Wirem uciech leżało
otoczone zadziwiające dzieło sprzysiężenia. Dosyć
już. Genua przez was mnie pozna. Już zaspokojone moje najżarliwsze chęci.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<didaskalia>rzuca się z żalem na krzesło</didaskalia>


<kwestia><akap>Ja więc
się na nic nie przydam?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Szybko tylko od myśli do czynów
przejdźmy! Wszystkie machiny skierowane. Lądem
i morzem mogę miasto zdobywać. Rzym, Francja i Parma zasłaniają mnie. Szlachta jest zagniewana. Serca ludu do mnie należą. Ukołysałem
w głęboki sen tyranów. Rzeczpospolita do wielkiego gotowa przeobrażenia. Szczęście nam sprzyja.
Nic nie brakuje. --- A Werrina zadumany?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Czekajcie! Mam ja jedno słówko,
co go prędzej wstrząśnie jak<pe><slowo_obce>jak</slowo_obce> --- dziś popr.: niż.</pe> trąba dnia sądnego.
<didask_tekst>Przystępuje do <osoba>Werriny</osoba> i woła. </didask_tekst> Ojcze! Zbudź się.
Twoja Berta w rozpaczy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Kto wołał? ---  Genueńczycy, do
dzieła!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Rozmyślcie się nad wykonaniem planu.
W czasie poważnej rozmowy naszej noc zaszła.
Genua leży w śnie. Tyran znużony dziennymi
grzechami na łoże pada. Czuwajcie nad nią i nad
nim!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nim się rozłączymy, ściśnieniem
dłoni zaprzysiężmy związek bohaterski. <didask_tekst>Podanymi
dłońmi formują koło. </didask_tekst> Tu w jedno wzrasta pięć serc
największych Genui, ażeby najwyższy los Genui
rozstrzygnąć. Gdy runie cała świata budowa
i wyrok sądu związki krwi, związki miłości
rozetnie, ten popiętny<pe><slowo_obce>popiętny</slowo_obce> (daw.) --- złożony z pięciu części.</pe> liść bohaterski zostanie
nietknięty.</akap></kwestia>


<didaskalia>Rozłączają się.</didaskalia>



<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Kiedyż znów się zejdziemy?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Jutro o południu<pe><slowo_obce>o południu</slowo_obce> --- dziś: w południe.</pe> zbierać będę głosy
wasze.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Jutro więc o południu. Dobranoc,
Fiesko! Chodź, Burgonino! Coś nadzwyczajnego
usłyszysz ode mnie.</akap></kwestia>

<didaskalia>Odchodzą obydwaj.</didaskalia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>do innych</didaskalia>


<kwestia><akap>Wyjdźcie tylną bramą, żeby
szpiegi Dorii nie dostrzegły was.</akap></kwestia>

<didaskalia>Wszyscy oddalają się.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA DZIEWIĘTNASTA</naglowek_scena>

<naglowek_osoba><begin id="b1380101160228-2367817324"/><motyw id="m1380101160228-2367817324">Władza, Pokusa</motyw>FIESKO</naglowek_osoba><didaskalia>sam</didaskalia>




<kwestia><akap>Jaka burza w piersiach moich, jaka myśl gra
ciemna! --- Jak ludzie podejrzani, na czarną
zbrodnię czyhający, skradają się na palcach i zarumienione twarze lękliwie do ziemi schylają, tak
przez duszę moją przemykają się pełne kształtów
fantomy. --- Stójcie! stójcie! Niech wam w oczy
zajrzę --- dobra myśl dodaje hartu sercu człowieka
i bohaterstwo na dniu białym jaśnieje. --- Ha!
znam ja was! --- w barwie niecnego kłamcy
chodzicie. Precz! przepadajcie! <didask_tekst>Milczenie --- później
żywiej. </didask_tekst> Fiesko republikanin, Fiesko książę? ---
Powoli! --- Jest tu przepaść ze spadzistą ścianą,
gdzie moc się cnoty zamyka, gdzie się rozdzielają
niebo i piekło. --- Tu właśnie potknęli się bohaterowie --- bohaterowie upadli i świat przekleństwami otoczył ich imiona. --- Tu się właśnie
bohaterowie wahali, bohaterowie dotrwali i półbogami świat ich uznał. <didask_tekst>Żywo.</didask_tekst> Ale one do mnie
należą, te serca całej Genui? Ale moją ręką to tu, to
tam na pasku wodzić mogę tę straszną Genuę? ---
Przeklęta chytrość grzechu, co przed każdym szatanem anioła stawia! Nieszczęśliwa żądzo wyniesienia,
odwieczna zwodzicielko! Aniołowie pocałunkiem zdmuchnęli niebo z szyi twojej, a śmierć
wyszła z ciężarnego żywota. <didask_tekst>Wstrząsając się z przerażeniem. </didask_tekst> Aniołów podeszłaś syrenimi trelami
o nieskończoności; ludzi łowisz złotem, kobietami
i koronami. <didask_tekst>Po namyśle stanowczo. </didask_tekst> Berło zdobyć
wielkim jest dziełem --- odrzucić boskim! ---
Przepadaj, tyranie --- bądź wolna, Genuo! a ja
najszczęśliwszym twoim obywatelem!<end id="e1380101160228-2367817324"/></akap></kwestia>



<naglowek_akt>AKT TRZECI</naglowek_akt>





<didaskalia>Puszcza dzika.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA PIERWSZA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Werrina</osoba>. <osoba>Burgonino</osoba>, wchodzą wśród nocy. </didaskalia>




<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>





<didaskalia>zatrzymując się</didaskalia>


<kwestia><akap>Gdzie mnie prowadzisz, ojcze? Głucha boleść, z którą mnie przywołałeś, dysze jeszcze w ciężkim twoim odetchnieniu.
Przerwij to okropne milczenie. Mów --- ja dalej
nie pójdę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Tu właśnie miejsce. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Okropniejszego znaleźć nie mogłeś?
Ojcze, jeśli to, co mi powiesz, do tego miejsca
podobne, włosy na mojej głowie powstać muszą.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Miejsce to kwitnącą jest łąką w porównaniu do nocy duszy mojej. Chodź za mną
tam, gdzie zgnilizna robactwem ciała toczy i gdzie
śmierć straszne stoły zastawia --- tam, gdzie
skowyczenie dusz potępionych rozradowuje szatanów i gdzie łzy daremne rozpaczy przepływają
przez podziurawione rzeszoto<pe><slowo_obce>rzeszoto</slowo_obce> --- sito o dużych otworach.</pe> wieczności --- tam,
mój synu, gdzie świat chybia swemu przeznaczeniu, a bóstwo swoje herby dobroczynności
gruchoce --- tam ja do ciebie przez zniszczenie
przemówię, a ty ze zgrzytaniem zębów słuchać mnie
będziesz.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Słuchać? Co? Zaklinam ciebie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Młodzieńcze, lękam się --- młodzieńcze, krew twoja czerwieni się jak róża i ciało
twoje wątłe i łagodne --- takie charaktery miękkie
mają uczucia. Przy tym tkliwości płomieniu
topnieje nawet mądrość moja okrutna. Gdyby
mróz starości, albo ból ołowiany podciął był
skrzydeł radosnemu duchowi twemu --- gdyby
czarna, zasiadła krew zamknęła była cierpiącej
ludzkości drogę do serca twojego --- wtenczas
byłbyś usposobiony głos moich cierpień zrozumieć
i podziwiać przedsięwzięcie moje.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Będę go słuchał i moim uczynię.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nie, mój synu! Werrina chce twoje
serce oszczędzić. Scipionie, ciężkie brzemię na tej
piersi leży --- leży na niej myśl przerażająca jak
nocy ciemność --- i tyle straszna, że łono męskie
może pod nią pęknąć. --- Ale czy rozumiesz?
Ja <wyroznienie>sam</wyroznienie> chcę jej <wyroznienie>dokonać</wyroznienie> --- <wyroznienie>sam przenieść</wyroznienie>
nie zdołam. Gdybym był dumny, Scipionie,
powiedziałbym, że to jest udręczenie <wyroznienie>samemu
tylko być wielkim człowiekiem</wyroznienie>. Wielkość
Stwórcy ciężyła, i dlatego wziął on duchy na
powierników swoich. Słuchaj, Scipionie!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Moja dusza pochłania twoją. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Słuchaj, ale nic nie odpowiadaj. Nic,
młodzieńcze --- słyszysz, ani jednego słowa odrzec
mi nie możesz. --- <wyroznienie>Fiesko musi umrzeć!</wyroznienie></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<didaskalia>przerażony</didaskalia>



<kwestia><akap>Umrzeć? Fiesko? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>Umrzeć! Dzięki ci, Boże, że usta to
słowo wyrzekły. Tak, Fiesko musi umrzeć i umrzeć
przeze mnie. Idź teraz --- są czyny, które wyrokom
ludzkim podlegać nie mogą, niebo tylko na
sędziego biorą. Jest to jeden z tych czynów.
Idź --- ani pochwały, ani nagany nie pragnę
twojej. Znam ja sam, ile on mnie kosztuje ---
dosyć więc na tym. Ale --- ty w domysłach
oszaleć mógłbyś. --- Słuchaj więc --- widziałeś
go, jak tryumfująco w naszym zdziwieniu wczoraj
się przezierał. Człowiek, którego uśmiech Włochy
oszukał, potrafiż w Genui sobie równego ścierpieć?
Fiesko strąci tyrana, to jest pewne! Ale Fiesko
dla Genui najniebezpieczniejszym zostanie tyranem
--- to jeszcze pewniejsze.</akap></kwestia>

<didaskalia>Odchodzi szybko. <osoba>Burgonino</osoba> spogląda za nim zdziwiony i bezmowny --- potem z wolna postępuje za nim.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA DRUGA</naglowek_scena>

<didaskalia>Sala w pałacu <osoba>Fieska</osoba>. W środku wielkie szklane
drzwi wychodzące na miasto i morze. Świta.</didaskalia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>






<kwestia><akap>Co to jest? --- księżyc zaszedł. Ranek ognisto
z morza powstaje. Dzikie mary wyobraźni sen
mój przepłoszyły. Cała istność moja około jednego
skurczyła się uczucia. Muszę wyciągnąć się na
wolnym powietrzu. <didask_tekst>Otwiera szklane drzwi. Miasto
i morze rannym brzaskiem poczerwienione. <osoba>Fiesko</osoba> przechadza się z głośnym stąpaniem po pokoju. </didask_tekst> Największym
mężem jestem w Genui całej, a mniejsze dusze
nie miałyby się pod władzę większej gromadzić?
--- Ale obrażam cnotę! <didask_tekst>Milczenie. </didask_tekst> Wzniosła głowa
inne ma pokusy niźli pospolita, czyliż powinna tę
samą z nią cnotę podzielać? Tancerz, co szczupłe
ciało Pigmejczyka ściska, piersi olbrzyma nie
zdoła opasać. <didask_tekst>Słońce wschodzi nad Genuą. </didask_tekst> To miasto
majestatyczne! <didask_tekst>Z wyciągniętymi rękoma. </didask_tekst> Moje jest,
i nad nim jaśnieć jako dzień królewski! ---
wielkie myśli rodzić --- monarszą siłą wrzące
chęci, nienasycone żądze w tym bezdennym
oceanie zanurzać! --- <begin id="b1380106020604-1616610848"/><motyw id="m1380106020604-1616610848">Hańba</motyw>Zapewne --- jeśli dowcip<pe><slowo_obce>dowcip</slowo_obce> (daw.) --- rozum.</pe>
oszukańca oszustwa nie uszlachetnia --- to nagroda uszlachetnia przynajmniej oszukańca. Haniebną jest rzeczą kieszeń splądrować --- zuchwalstwem miliony zabrać, ale niewypowiedzianie
wielką jest koronę ukraść. Hańba <wyroznienie>zmniejsza</wyroznienie>
się <wyroznienie>wzrastającym</wyroznienie> grzechem. <end id="e1380106020604-1616610848"/>--- <didask_tekst>Milczenie. --- Z
dobitnością.<begin id="b1380106046637-3700107004"/><motyw id="m1380106046637-3700107004">Władza</motyw> </didask_tekst> <wyroznienie>Słuchać! --- Panować!</wyroznienie> --- Niezmierna, głowę zawracająca przepaść! Rzucajcie
do niej wszystko, co człowiek ma najdroższego ---
wasze bitwy wygrane, wy zwycięzcy --- wasze
nieśmiertelne dzieła, wy sztukmistrze --- wasze
rozkosze, epikurejczycy --- wasze morza i wyspy,
żeglarze świata! <wyroznienie>Słuchać i panować! Być
albo nie być.</wyroznienie> Ten tylko taki skok rozmierzy,
kto ogromną przepaść od serafa<pe><slowo_obce>seraf</slowo_obce> a. <slowo_obce>serafin</slowo_obce> --- anioł postawiony wysoko w hierarchii chórów anielskich.</pe> do Boga nieskończonego przesadzić zdolny. Stać na tej
strasznej, wspaniałej wysokości, rzucać wzrokiem
uśmiechniętym na rwący potok ludzkości, gdzie
ślepy los --- ten oszust, chytrze koło toczy;
pierwsze usta do kielicha uciech przytykać; nisko
pod sobą uzbrojonego olbrzyma: <wyroznienie>Prawo</wyroznienie> na
dziecka przepasce wodzić; bezkarnie rany mu
zadawać i widzieć, jak jego gniew krótkoręki na
próżno się bije o zapory majestatu; niesforne
namiętności motłochu jak brykające konie lekką
grą wędzideł powstrzymywać; dumę do zaszczytów pnących się wasalów <wyroznienie>jednym</wyroznienie> --- <wyroznienie>jednym</wyroznienie>
tylko odetchnieniem w proch obracać, gdy tymczasem twórcze królów berło sny nawet królewskiej gorączki w życie wprowadzić może!<end id="e1380106046637-3700107004"/> --- Co
za obrazy i jak one zdziwionego ducha za
krańce mocy jego posuwają! --- Jedna chwila
książęcego panowania cały szpik żywota pochłonęła. <wyroznienie>Nie przestrzeń</wyroznienie> życiem zajęta, ale jego
<wyroznienie>treść</wyroznienie> wartość życia stanowi. Rozłóż grzmot
piorunowy na pojedyncze dźwięki, a śpiewem
ich dziecko do snu ukołyszesz; zlej je razem
w jeden huk gwałtowny, a wrzask ten wszechwładny wiekuistym niebem zatrzęsie. --- Postanowiłem!</akap></kwestia>


<naglowek_scena>SCENA TRZECIA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Fiesko</osoba>. <osoba>Leonora</osoba> wchodząc ostrożnie.</didaskalia>



<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Przebacz, hrabio! Lękam się, abym ci
porankowej nie przerwała godziny.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>zmieszany cofa się</didaskalia>


<kwestia><akap>Zapewne, łaskawa
pani!... Schodzisz mnie niespodzianie... </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Kochającego nigdy to nie spotyka. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Hrabino! Narażasz piękność swoją na
nieprzyjazny oddech poranku.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Na cóż mam tę trochę, co pozostała,
<wyroznienie>zgryzotom</wyroznienie> zachowywać?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap><wyroznienie>Zgryzotom</wyroznienie>, moja droga? Mnie się
dotąd zdało, <wyroznienie>że kto nie myśli rządu wywrócić</wyroznienie>, już ma spokojność umysłu!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Może być --- ale ja czuję, że moja
pierś kobieca pęka pod tą spokojnością umysłu.
Przychodzę, mój panie, nic nie znaczącą prośbą
obarczyć ciebie, jeżeli możesz trochę mi czasu
poświęcić. Od siedmiu miesięcy miałam sen dziwny,
jakobym hrabiną Lawania była. Sen zniknął --- 
ale zawrót głowy zostawił. Muszę pamiątki niewinnych lat dzieciństwa przywoływać, żeby mego
ducha od tych żywych marzeń uleczyć. Pozwól
mi zatem, żebym na łono dobrej mojej matki
wróciła.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>pomieszany</didaskalia>


<kwestia><akap>Hrabino! </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Słaba to, rozpieszczona istota, to
moje serce, nad którym litość mieć ci należy.
Najleksze nawet wspomnienie snu mojego mogłoby chorej wyobraźni mojej zaszkodzić. Zwracam więc ostatnie pozostałe pamiątki prawemu
właścicielowi. <didask_tekst>Kładzie na stół kilka drobnostek. </didask_tekst> I ten
sztylet, co moje serce przeszył; <didask_tekst>kładąc list</didask_tekst>. I ten
jeszcze --- <didask_tekst>głośno płacząc chce odejść</didask_tekst> nic sobie nie
zestawiam, same rany tylko!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>bieży za nią i wstrzymuje</didaskalia>


<kwestia><akap>Leonoro! Co za scena! Na Boga zaklinam!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<didaskalia>padając w ramiona jego</didaskalia>


<kwestia><akap>Nie zasłużyłam być małżonką twoją; ale małżonka twoja powinna by na szacunek zasłużyć. --- Jakże syczą
dzisiaj te języki obmowne. Jak zyzem<pe><slowo_obce>zyz</slowo_obce> --- dziś popr.: zez.</pe> poglądają
na mnie genueńskie panie i dziewice: ,,Patrzcie,
tak więdnieje ta próżna kobieta, co Fieska poślubiła!" --- Okrutna kara za moją dumę kobiecą!
Całą płcią moją wzgardziłam w on czas, gdy mnie
Fiesko do ślubnego prowadził ołtarza.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nie! zaiste --- Madonna<pe><slowo_obce>Madonna</slowo_obce> (wł.) --- moja pani.</pe>! Ta scena jest
dziwaczna. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<didaskalia>do siebie</didaskalia>


<kwestia><akap>Dzięki ci, Boże! <didask_tekst>Czerwieni
się i blednie.</didask_tekst> Teraz przybywa mi odwagi.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Dwa tylko dni, hrabino --- a wtenczas
mnie osądzisz. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Poświęcona! O, nie daj mi słów tych
wypowiedzieć, dziewicza światłości! poświęcona
rozpustnicy? Nie! --- spojrzyj na mnie, małżonku
mój! Zaiste, oczy, które całą Genuę w niewolnicze drżenie wprowadzają, muszą w tej chwili
przed łzami jednej kobiety po ziemi się czołgać. ---</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>pomieszany</didaskalia>


<kwestia><akap>Nic więcej, sinioro --- nic
dalej. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<didaskalia>z boleścią i goryczą</didaskalia>


<kwestia><akap>Słabe serce kobiece
rozdzierać, jakże to godne silnej płci męskiej.
Rzuciłam się w objęcia tego człowieka. Przy tym
olbrzymie pieściły się rozkosznie wszystkie moje
słabości kobiece --- oddałam mu niebo moje całe
--- a ten człowiek wspaniały niesie je do
jednej...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>przerywając</didaskalia>


<kwestia><akap>Moja Leonoro! --- Nie! </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Moja Leonoro! Dzięki ci, Boże! Był
to znowu czysty oddźwięk miłości --- powinna bym
ciebie nienawidzić, fałszywy, a jednak tak
chciwie rzucam się na okruchy czułości twojej.
<wyroznienie>Nienawidzić</wyroznienie>? Czyżem ja <wyroznienie>,,nienawidzić"</wyroznienie> powiedziała, Fiesko? Nie wierz temu! <wyroznienie>Umrzeć</wyroznienie>
każe mi twoje krzywoprzysięstwo, ale nigdy nienawidzić. Moje serce oszukane jest.</akap></kwestia>

<didaskalia>słychać głos <osoba>Murzyna</osoba></didaskalia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Leonoro! Spełń moją małą dziecinną
prośbę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Wszystko, mój Fiesko, obojętności
tylko ci odmówię. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Co zechcesz, i jak zechcesz --- <didask_tekst>znacząco</didask_tekst>
tylko nim Genua o dwa dni starszą nie będzie,
nie pytaj, nie potępiaj.</akap></kwestia>

<didaskalia>Odprowadza ją z grzecznością do drugiego pokoju.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA CZWARTA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Murzyn</osoba> zadyszany. <osoba>Fiesko</osoba>. </didaskalia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Skąd tak zadyszany? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Żywo, łaskawy panie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Czy wpadło co do sieci?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Czytaj ten list. Czy istotnie tu
jestem? Sądzę, że Genua o dwanaście ulic stała
się krótszą, albo moje nogi o tyleż dłuższe.
Bledniejesz, panie? Tak, tak --- kartują talię na
figury, a twoja głowa panie jest tarokiem<pe><slowo_obce>tarok</slowo_obce> --- tu: wysoka karta.</pe>. Jak
się wam podoba?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>pomieszany rzucając list na stół</didaskalia>


<kwestia><akap>Do wszystkich katów! Jakeś ty przyszedł do tego listu? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Prawie tak samo, jak Wasza Wysokość do rzeczypospolitej. --- Umyślny kurier
leciał z nim do Lewanto. Zwąchałem pismo --- 
czaję się w wąwozie. Paf! kuna zabita, kurczę
w naszym ręku.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Na ciebie krew jego! Listu tego złotem
opłacić nie można. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Przestanę na srebrze. <didask_tekst>Poważnie i znacząco. </didask_tekst> Hrabio Lawania! Niedawno chętka mnie
brała na głowę twoją. <didask_tekst>Wskazując na list. </didask_tekst> <wyroznienie>Tu znowu
by jej było</wyroznienie>... Spodziewam się teraz, że pan
i sługa psubrat nic sobie nie winni. Resztę
możesz wziąć, hrabio, jako usługę przyjacielską.
<didask_tekst>Podając mu drugi list. </didask_tekst> Numer drugi.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>biorąc list ze zdziwieniem</didaskalia>


<kwestia><akap>Czy szalejesz? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Numer drugi! <didask_tekst>Stając dumnie przed <osoba>Fieskiem</osoba>
i biorąc się pod boki. </didask_tekst> Nie tak głupio lew zrobił, że
myszce darował. Sprytnie to zrobił --- bo któż by
dzisiaj sieć porozgryzał? No! Jakże się to
podoba?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Słuchaj! Ilu ty diabłów trzymasz na
posługach?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Jednego tylko i ten na hrabiowskim
obroku<pe><slowo_obce>obrok</slowo_obce> --- tu: wyżywienie.</pe>.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Dorii podpis własny! Skąd to pismo
dostałeś?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Świeżo z rączek mojej Bononi. Poszedłem tam przeszłej jeszcze nocy, zadzwoniłem
pięknymi słówkami pańskimi i jeszcze piękniejszymi cekinami<pe><slowo_obce>cekin</slowo_obce> --- moneta włoska, później przemianowana na dukata.</pe>. Ostatni dźwięk doszedł do uszów.
Dano mi czas na szóstą godzinę z rana. Pan
hrabia był tam właśnie, jakeście przewidzieli
i <wyroznienie>czarnym na biało</wyroznienie> zapłacił wstępne do fabrykowanego raju.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>w gniewie</didaskalia>


<kwestia><akap>Nędzni kobiet służalce! Rzeczypospolite chcą walić --- przed nałożnicami
milczeć nie umieją. Widzę z tych pism, że Doria
ze swoimi zausznikami zrobił spisek, ażeby mnie
i jedenastu senatorów zamordować, a Gianettina
rządzącym księciem ogłosić!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nie inaczej --- i to w dniu wyborów
na dożę, trzeciego tego miesiąca.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nasza noc skrzętna w matczynym
jeszcze żywocie<pe><slowo_obce>żywot</slowo_obce> (daw.) --- brzuch, łono.</pe> ten dzień udusi. --- Żywo, Hassanie! Sprawy moje dojrzały --- zwołaj innych!
--- Krwawym kawałkiem pola wyprzedzimy tych
panów. Nogi za pas, Hassanie!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Jeszczem całego worka nowin nie
wypróżnił. Dwa tysiące ludzi szczęśliwie ściągnięto.
Zawiodłem ich do kapucyńskiego klasztoru, gdzie
ani nawet promyczek słońca szpiegować nie może.
Pali ich chęć oglądania pana swego --- a dziarskie to chłopcy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Od każdej głowy skud<pe><slowo_obce>skud</slowo_obce> --- moneta włoska.</pe> ci jeden świeci.
Co Genua przebąkiwała o galerach moich?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>W tym jest figiel kapitalny, łaskawy
 panie! czterystu awanturników, których pokój
zawarty między Francją a Hiszpanią na koszu
osadził, przyczepiło się do moich pomocników,
iżby za ich wstawieniem hrabia Fiesko mógł ich
posłać przeciw niewiernym. Zaprosiłem ich na
wieczór do waszego pałacu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>uradowany</didaskalia>


<kwestia><akap>Ledwo ci na szyję nie skoczę,
niecnoto! Mistrzowskie dzieło! Czterystu powiadasz? Już nic Genui nie wybawi. Czterysta
skudów do ciebie należy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<didaskalia>szczerze</didaskalia>


<kwestia><akap>Uderz w dłoń, Fiesko! My
dwaj tak Genuę przerobimy, że prawo miotłami
wyrzucać będą. Nie mówiłem wam jeszcze, że
między załogą tutejszą mam ja szpaków moich,
na których liczyć mogę jak na mój kącik w piekielnym ogniu. Urządziłem więc tak, że przy
każdej bramie przynajmniej sześciu naszych będzie
stało pod wartą --- a to dosyć, ażeby innych
przegadać i wszystkie pięć zmysłów zalać im
winem. Jeżeli więc podoba wam się dzisiejszej
nocy hulankę wyprawić, to warty zastaniesz
spojone.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nic więcej nie mów! Aż do tej godziny
ogromną bryłę sam bez pomocy ludzkiej toczyłem
--- u celu samego ostatni łotr jeszcze mnie
zawstydza? Podaj rękę! Co hrabia ci winien,
książę wypłaci.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Oprócz tego wszystkiego mam tu
liścik od hrabiny Imperiali. --- Skinęła na mnie
z góry na ulicę. Nadzwyczaj była łaskawa.
Pytała szyderczo, czy hrabinę Lawania nie napadła
żółtaczka. Mówiłem, że wasza łaskawość o jedną
tylko rzecz pyta. Mówiłem...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>przeczytawszy list rzucił go na ziemię</didaskalia>


<kwestia><akap>Dobrześ mówił. Cóż ona na to?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Ona mówiła --- że ubolewa nad
losem nieszczęśliwej wdowy i podejmuje się pocieszyć ją, zakazując łaskawemu panu wszelkich
grzeczności na przyszłość. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Które do skończenia świata zapewne
trwać nie będą. Czy już wszystko, co masz
ważnego?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Łaskawy panie! Interesa kobiet natychmiast po politycznych. --- </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>O bez wątpienia --- a szczególniej
takie. Co tam robisz z tym papierkiem? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Chcę jedną szatańską sprawę przez
drugą wyskrobać. --- Te proszki dała mi hrabina,
ażebym waszej żonie co dzień jeden do czekolady
wkładał.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>pobladły cofa się</didaskalia>


<kwestia><akap>Kto ci dał? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Donna Julia, hrabina Imperiali.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>wydzierając mu proszki, gwałtownie</didaskalia>


<kwestia><akap>Jeżeli kłamiesz, łotrze --- każę cię żywcem przyśrubować
do chorągiewki wieży świętego Wawrzyńca,
tak że cię wiatr za jednym powiewem dziewięć
razy do koła obracać będzie. Co, ten proszek?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<didaskalia>niecierpliwie</didaskalia>


<kwestia><akap>Mam w czekoladzie dawać
żonie waszej podług rozkazu hrabiny Julii Imperiali.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>z gniewem najwyższym</didaskalia>



<kwestia><akap>Potwór! potwór!
--- to cudowne stworzenie? --- czy takie piekło
zdolne jest w duszy jednej kobiety się pomieścić?
--- Ale zapominam dzięki ci złożyć, niebiańska
opatrzności, że go niszczysz --- niszczysz za
pomocą drugiego szatana. Dziwne są drogi
twoje. <didask_tekst>Do <osoba>Murzyna</osoba>. </didask_tekst> Przyrzekniesz słuchać i milczeć.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Chętnie. Za milczenie gotówką mi
zapłaciła. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>List ten zaprasza mnie do niej. Pójdę
do ciebie, pani! Namówię cię, żebyś tu przyszła.
--- Dobrze. Przyśpieszaj teraz, co przyśpieszyć
można i zwołaj wszystkich związkowych.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Przewąchałem ten rozkaz i dlatego
każdego z nich na moją odpowiedzialność zamówiłem tu na godzinę dziesiątą.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Słyszę stąpania. To oni. --- Zasłużyłeś,
niecnoto, na osobną szubienicę, na której żaden
jeszcze syn Adamowy nie dyndał. Idź do przedpokoju, aż zadzwonię.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<didaskalia>odchodząc</didaskalia>



<kwestia><akap>Murzyn swoje dzieło sprawił,
Murzyn odejść może.</akap></kwestia>





<naglowek_scena>SCENA PIĄTA</naglowek_scena>

<didaskalia>Wszyscy sprzysiężeni.</didaskalia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>idąc naprzeciw nim</didaskalia>


<kwestia><akap>Burza się zbliża.
Chmury się zlatują. Wchodźcie cicho i spuśćcie
oba zamki.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Ośm<pe><slowo_obce>ośm</slowo_obce> --- dziś popr.: osiem.</pe> drzwi za sobą zaryglowałem.
Podejrzenie na sto kroków nie zbliży się do nas.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nie ma tu zdrajcy, chyba lękliwość nasza.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Lękliwość mojego progu nie przestąpi.
Niech pozdrowiony będzie, kto jeszcze jest
wczorajszym. Zabierzcie miejsca swoje!</akap></kwestia>

<didaskalia>Wszyscy
siadają.</didaskalia>



<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<didaskalia>przechadzając się</didaskalia>


<kwestia><akap>Niechętnie siedzę,
gdy niszczyć myślę. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Genueńczycy! Pamiętna to godzina. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Wezwałeś nas, iżbyśmy się zastanowili nad planem wymordowania tyranów. Pytaj nas. --- Jesteśmy gotowi dać ci odpowiedź.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Naprzód więc pytanie, które dziwnie
brzmi, bo za późno przychodzi. --- Kto ma zginąć?</akap></kwestia>

<didaskalia>Wszyscy milczą.</didaskalia>



<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<didaskalia>wspierajac się o poręcz krzesła, na którym <osoba>Fiesko</osoba> siedzi, głosem znaczącym</didaskalia>


<kwestia><akap>Tyrani! </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Dobra odpowiedź --- Tyrani! --- ale
proszę was, zwróćcie uwagę na całe znaczenie
słowa. Kto jest <wyroznienie>większym</wyroznienie> tyranem, czy ten, co
pokazuje chęć obalenia wolności, czy ten, co ma
przewagę?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Pierwszego nienawidzę, drugiego się
lękam. Andrzej Doria niech ginie! </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<didaskalia>w poruszeniu</didaskalia>


<kwestia><akap>Andrzej? zgrzybiały starzec --- Andrzej, którego ostateczny rachunek
z naturą może pojutrze zapadnie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SAKKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Andrzej, ten starzec łagodny? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap><wyroznienie>Straszną</wyroznienie> jest tego starca łagodność,
mój Sakko, gdy tymczasem duma szalona Gianettina <wyroznienie>śmieszną tylko</wyroznienie>. Andrzej Doria niech
ginie, wyrzekła to mądrość twoja, Werrino!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Łańcuch żelazny, czy jedwabny,
zawsze jest łańcuchem, i Andrzej Doria niech
ginie! </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>idąc do stołu</didaskalia>


<kwestia><akap>Zapadł więc wyrok na
synowca i stryja. Podpiszcie! Wszyscy podpiszcie.
Kto <wyroznienie>padnie</wyroznienie>, jużeśmy postanowili --- a teraz do
równie ważnego zapytania! Jak? Mów najpierwszy,
przyjacielu Kalkanio!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Spełnimy to jak <wyroznienie>żołnierze</wyroznienie>, albo
jak <wyroznienie>buntownicy</wyroznienie>. <wyroznienie>Pierwsze jest niebezpiecznym</wyroznienie>, bo zmusza nas wielu mieć wspólników
--- <wyroznienie>niepewnym</wyroznienie>, bo nie wszystkie serca narodu
pozyskane. Na drugie mamy już pięć dobrych
sztyletów. Za trzy dni jest uroczysta msza w kościele
Św. Wawrzyńca --- obaj Doriowie tam zwykle
odprawiają modły swoje. W bliskości Bóstwa
usypia nawet trwoga tyranów. Skończyłem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>odwrócony</didaskalia>


<kwestia><akap>Kalkanio! Rada twoja rozumna
wstręt budzi. --- Rafale Sakko? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SAKKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Powody Kalkania podobają mi się, jego
wybór mnie oburza. Ale lepiej niech Fiesko
stryja i synowca na ucztę uprosi, gdzie całym
gniewem rzeczypospolitej przyciśnieni wybiorą,
spożyć śmierć na sztyletach naszych, albo w kielichu dobrego cypryjskiego wina. Ten sposób
wygodny przynajmniej.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>z przerażeniem</didaskalia>


<kwestia><akap>Sakko! A jeśli ta kropla
wina, którą umierającym kosztować będą językiem,
w wrzącą się smołę zamieni i smak ci piekła
przypomni --- cóż <wyroznienie>wtenczas, Sakko</wyroznienie>? --- Precz
z tą radą! Mów ty, Werrino.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Otwarte serce otwarte ma czoło.
Skryte zabójstwo do zgrai bandytów nas spycha.
Miecz w ręku godłem jest bohatera. Moim
zdaniem powinniśmy dać głośny sygnał powstania i szczękiem broni zwołać synów Genui do zemsty.</akap></kwestia>

<didaskalia>Powstaje z krzesła --- inni za nim, <osoba>Burgonino</osoba>
rzuca mu się na szyję.</didaskalia>



<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>I ręką uzbrojoną zmusimy szczęście, by nam łaskę dało. Głos to jest honoru i mój.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>I mój. Wstydźcie się, Genueńczycy!
<didask_tekst>Do <osoba>Kalkania</osoba> i <osoba>Sakka</osoba>.</didask_tekst> Szczęście do tej chwili i tak
już dosyć dla nas uczyniło, powinniśmy sami
szukać pracy dla siebie. <wyroznienie>Powstanie więc</wyroznienie>, i to
<wyroznienie>jeszcze dzisiejszej nocy</wyroznienie>, Genueńczycy!</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Werrina</osoba>,
<osoba>Burgonino</osoba> zdziwieni --- inni przeklękli.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Co? Tej nocy? Tyrani jeszcze są
zanadto potężni, a zastęp nasz nieliczny. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SAKKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Tej nocy jeszcze? A nic nie zrobione
--- a słońce bliskie już zachodu? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Uwagi wasze bardzo są słuszne, ale
czytajcie te listy! <didask_tekst>Oddaje im pismo z podpisem <osoba>Gianettina</osoba>, a sam z szyderczym przechodzi się uśmiechem. </didask_tekst>
Bądź zdrowa teraz, Doriów piękna gwiazdo!
Dumnie i jasno iskrzyłaś się nad nami, jak gdybyś cały horyzont genueński wynajęła; widzisz
jednakże, że i słońce na niebie miejsca ustępuje
i z księżycem berło świata podziela. Bądź zdrowa,
Doriów piękna gwiazdo! I Patrokles<pe><slowo_obce>Patrokles</slowo_obce> --- bohater <tytul_dziela>Iliady</tytul_dziela> Homera, wojownik grecki, najlepszy przyjaciel Achillesa, zginął z ręki Hektora podczas ataku na Troję. </pe> umrzeć
musiał, a był większym od ciebie.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<didaskalia>po przeczytaniu</didaskalia>


<kwestia><akap>To okropne! </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Dwunastu za jednym strzałem?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Jutro w pałacu seniorii. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Daj mi tę listę. Cwałem przejadę
Genuę całą, trzymać ją będę do góry, a głazy
za mną poskoczą, zaskowyczą psy na zabójców.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WSZYSCY</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Zemsta! Zemsta! Zemsta! I to tej
nocy jeszcze!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Mam więc was, gdzie mieć chciałem.
Skoro wieczór zapadnie, zaproszę najznakomitszych
malkontentów do siebie na zabawę, a szczególniej wszystkich, którzy na zbójeckiej liście Gianettina wpisani --- oprócz tego Saulów, Dżentilów,
Wiwaldów i Wesodimarów, śmiertelnych domu
Doriów nieprzyjaciół, których zbójca zapomniał
się lękać. Oni zamiar mój otwartym sercem
przyjmą, nie wątpię o tym.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>I ja nie wątpię.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Przede wszystkim musimy się od <wyroznienie>morza</wyroznienie>
upewnić. Galery i majtkowie już są w moich
rękach. Dwadzieścia okrętów Dorii bez lin, bez
ludzi, lekko uzbrojone. Port Dorseny zamknie się,
i wszelka nadzieja ucieczki stracona. Port w naszej mocy, a Genua w łańcuchach.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Niezawodnie! </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Zaraz potem zdobędziemy i osadzimy
cytadele miasta. Najważniejszą jest wieża Św.
Tomasza, która do portu prowadzi i naszą siłę
morską z lądową łączy. Obaj Doriowie zostaną
w własnych pałacach napadnięci i zamordowani.
Na gwałt po wszystkich zatętnią ulicach, uderzą
dzwony i zwołają obywateli, ażeby z nami stanęli
i razem wolność Genui zdobyli. Jeżeli szczęście
nam posłuży, w pałacu seniorii posłyszycie
resztę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Plan jest dobry. Rozważmy, jak role
rozdzielić.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>znacząco</didaskalia>


<kwestia><akap>Genueńczycy! Postawiliście mnie
dobrowolnym wyborem na czele sprzysiężenia.
Czy chcecie dalszych moich słuchać rozkazów?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Skoro będą najlepsze. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Werrina! Znasz ty wielkie słowo, gdy
się w szeregu stoi wojskowym? --- Genueńczycy,
nauczcie go, że ono zowie się <wyroznienie>posłuszeństwem</wyroznienie>.
Jeżeli ja tych głów podług mej woli obracać nie
mogę --- rozumiejcie mnie dobrze --- jeżeli nie
będę wodzem całego sprzysiężenia, sprzysiężenie
traci jednego członka.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Wolność wieczną warto dwiema
godzinami niewolniczej służby opłacić. Będziem
posłuszni.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>To opuśćcie mnie teraz. Jeden z was
zwiedzi miasto i zda mi sprawę, gdzie jest słaba,
a gdzie mocna w twierdzach załoga. Drugi
wyciągnie hasła. Trzeci uzbroi galery. Czwarty
przywiedzie do mojego pałacu dwa tysiące ludzi.
Ja sam wszystko na wieczór przygotuję, a jeśli
szczęście posłuży, bank faraonowy zabiję. Kiedy
dziewiąta uderzy, wszyscy znajdować się powinni
na zamku, gdzie ostatnie rozkazy usłyszą.</akap></kwestia>

<didaskalia>Dzwoni.</didaskalia>



<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Ja biorę port morski na siebie.</akap></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi. </didaskalia>



<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Ja żołnierzy.</akap></kwestia>

<didaskalia>Odchodzi. </didaskalia>



<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Hasła ja wyciągnę.</akap></kwestia>

<didaskalia>Odchodzi.</didaskalia>



<naglowek_osoba>SAKKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Ja Genuę przejrzę.</akap></kwestia>

<didaskalia>Odchodzi.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA SZÓSTA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Fiesko</osoba>, potem <osoba>Murzyn</osoba>. </didaskalia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>siada przy biurze i pisze</didaskalia>


<kwestia><akap>Skręcili się na
słowie <wyroznienie>,,posłuszeństwo"</wyroznienie> jak gąsienica na szpilce
--- ale za późno już, republikanie!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Łaskawy panie... </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>wstaje i daje mu listę</didaskalia>


<kwestia><akap>Wszystkich, których
imiona na tej liście zapisane, zaprosisz na <wyroznienie>komedię</wyroznienie> tu --- w nocy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Na aktorów zapewne. Cena miejsca
gardło kosztować będzie. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>obojętnie i z pogardą</didaskalia>



<kwestia><akap>Skoro tego dopełnisz, dłużej cię w Genui trzymać nie chcę.
<didask_tekst>Odchodząc i ciskając na ziemię sakiewkę ze złotem. </didask_tekst> Jest
to ostatnia praca twoja.</akap></kwestia>


<naglowek_scena>SCENA SIÓDMA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Murzyn</osoba> podnosi worek i patrzy na niego z osłupieniem.</didaskalia>



<kwestia><akap>Czy tak stoimy? ,,Nie chcę cię dłużej w Genui trzymać". To znaczy z chrześcijańskiego na
bisurmański język: <wyroznienie>Gdy ja księciem zostanę,
każę cię, mego dobrego przyjaciela, na
genueńskiej szubienicy powiesić.</wyroznienie> Dobrze!
Troszczy się o to, że ja figle jego znam i honor
jego przez moją gębę przepędzę, skoro księciem
zostanie. Powoli, panie hrabio, ostatni wypadek
jeszcze do rozważenia.
Teraz, stary Dorio, twoja skóra jest na rozkazy
moje! --- Zginąłeś, jeśli cię nie przestrzegę. Ale
gdy pójdę i związek wydam, zachowam księciu
Genui nie mniej jak życie i księstwo --- na podziękowanie nie mniej jak ten kapelusz złota
nasypać musi. <didask_tekst>Chce odchodzić, zatrzymuje się jednak
nagle.</didask_tekst> Ale z wolna, przyjacielu Hassanie! Jesteś na
drodze wielkie głupstwo popełnić. Gdyby
orgii śmierci nie było i coś dobrego spłynęło?
Pfe! Pfe! Moja chciwość jakąś diabelską czynność
chciała wyrządzić! --- Z czego większe złe wyniknie? Czy gdy ja tego Fieska oszukam, czy
gdy tego Dorię oddam pod nóż zabójczy? To dla
mnie za mądre, mój diable! Jeżeli uda się
Fieskowi, Genua może się odrodzić. Nie, to być
nie może. Jeżeli wymknie się Doria, wszystko
zostanie jak przedtem i Genua ma pokój --- to by
jeszcze szpetniej wyglądało! Ale to widowisko,
gdy głowy buntowników do kosza katowskiego
zlatywać będą. <didask_tekst>Na drugą obracając się stronę.</didask_tekst> Ale
ta huczna biesiada rzeźnicza tej nocy, gdy na
jeden figlarny świst Murzyna książęce panki
dusić się będą. Nie, z tego zamieszania chyba
chrześcijanin wyjść może, dla pogańskiego syna
za trudne pytanie. Muszę uczonego się poradzić.</akap></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA ÓSMA</naglowek_scena>

<didaskalia>Sala u hrabiny Imperiali.
<osoba>Julia</osoba> w negliżu. <osoba>Gianettino</osoba> wchodzi rozgniewany.</didaskalia>



<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Dobry wieczór, siostro! </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>




<didaskalia>powstając</didaskalia>


<kwestia><akap>Coś nadzwyczajnego musi
książęcego następcę Genui do siostry jego sprowadzać.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Wszak ciebie, siostro, zawsze motyle,
a mnie osy okrążają. Kto tu poradzi tobie?
Usiądźmy!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Wkrótce zniecierpliwisz mnie. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Siostro, kiedy cię po raz ostatni
Fiesko nawiedzał?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Dziwna rzecz --- jak gdyby moja pamięć podobne fraszki<pe><slowo_obce>fraszka</slowo_obce> (z wł.) --- drobiazg.</pe> zatrzymywała!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Ja o tym muszę wiedzieć koniecznie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>A więc --- wczoraj tu był. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>I <wyroznienie>szczerym</wyroznienie> się pokazywał.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Jak zwykle.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Zawsze dawny <wyroznienie>fantastyk</wyroznienie>?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>




<didaskalia>obrażona</didaskalia>


<kwestia><akap>Panie bracie! </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<didaskalia>mocniejszym głosem</didaskalia>


<kwestia><akap>Słuchaj! Czy
zawsze dawny fantastyk? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>




<didaskalia>wstaje rozgniewana</didaskalia>


<kwestia><akap>Za kogo masz mnie,
bracie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<didaskalia>siedząc na miejscu, z przekąsem</didaskalia>


<kwestia><akap>Za
kawał kobiecego mięsiwa w wielki --- w wielki
dyplom szlachecki zawinięty. Między nami, siostro,
gdy nikt nie podsłuchuje. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Między nami, gdy nikt nie podsłuchuje
--- jesteś swawolna małpa, co na kredycie
twojego stryja, jakby na drewnianym jeździsz
koniku. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Siostrzyczko! Siostrzyczko! --- Nie
gniewaj się --- rad jestem, że Fiesko dawnym
jeszcze jest fantastykiem. O tym tylko wiedzieć
chciałem. Żegnam cię.</akap></kwestia>

<didaskalia>Chce odchodzić.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA DZIEWIĄTA</naglowek_scena>

<didaskalia>Ciż. <osoba>Lomellin</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>LOMELLIN</naglowek_osoba>




<didaskalia>całując rękę <osoba>Julii</osoba></didaskalia>



<kwestia><akap>Przebacz, pani łaskawa,
śmiałości mojej. <didask_tekst>Zwracając się do <osoba>Gianettina</osoba>. </didask_tekst> Pewne
sprawy nie cierpiące zwłoki...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<didaskalia>bierze <osoba>Lomellina</osoba> na stronę. <osoba>Julia</osoba> idzie do
klawikordu i zagniewana przegrywa allegro<pe><slowo_obce>allegro</slowo_obce> --- utwór muzyczny w szybkim tempie.</pe></didaskalia>

<kwestia><akap>Czy wszystko
przyrządzone<pe><slowo_obce>przyrządzić</slowo_obce> --- tu: przygotować.</pe> na jutro?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LOMELLIN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Wszystko, książę. Ale kurier, który
dziś rano do Lewanto poleciał, nie powrócił
jeszcze. Spinoli także nie ma. Jeśli on uwięziony!
--- Jestem w największej niespokojności.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nie troszcz się o nic. Masz listę
u siebie. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LOMELLIN</naglowek_osoba>




<didaskalia>zmieszany</didaskalia>


<kwestia><akap>Łaskawy panie! --- lista...
nie wiem --- musiałem ją we wczorajszej sukni<pe><slowo_obce>suknia</slowo_obce> (daw.) --- strój.</pe>
zapomnieć. --- </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>To dobrze. Gdyby tylko Spinola
powrócił. Fieska jutro rano martwym w łóżku
zastanę. Przyrządziłem wszystko.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LOMELLIN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Ale to straszne zrobi wrażenie. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>W tym właśnie, mój człecze, leży
nasze bezpieczeństwo. Codziennie wydarzające się
nadużycia podnoszą tylko krew obrażonego ---
a do wszystkiego zdolny jest człowiek. Nadzwyczajne zbrodnie strachem swoim w lód go
zamieniają, i niczym wtenczas jest człowiek.
Znasz powieść o głowie Meduzy<pe><slowo_obce>Meduza</slowo_obce> (mit. gr.) --- jedna z trzech Gorgon, zmieniająca spojrzeniem w kamień.</pe>? Sam jej widok
w <wyroznienie>kamienie</wyroznienie> zamieniał. --- A ileż to rzeczy
sprawić można, nim się kamienie rozgrzeją!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LOMELLIN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Daliście, książę, łaskawej siostrze
swojej do zrozumienia!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Pfe! Z nią trzeba, co się tyczy
Fieska, z wielką ostrożnością się obchodzić. Ale
niech tylko owocu skosztuje, za resztkami długo
płakać nie będzie. Chodź! Tego wieczora jeszcze
czekam wojska z Mediolanu i muszę przy bramach wydać rozkazy. <didask_tekst>Do Julii. </didask_tekst> Cóż tam, siostro?
Uśmierzyłaś gniew swój?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Odejdź sobie. --- Z ciebie gość nieokrzesany. </akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Gianettino</osoba> chce odejść i we drzwiach potrąca się z <osoba>Fieskiem</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA DZIESIĄTA</naglowek_scena>

<didaskalia>Ciż i <osoba>Fiesko</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<didaskalia>cofając się</didaskalia>


<kwestia><akap>Ha! </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>zbliżając się do niego z uniżonością</didaskalia>


<kwestia><akap>Książę!
Uwalniasz mnie od nawiedzin, które ci złożyć
miałem. ---</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>I ja, hrabio, nic goręcej nie pragnąłem jak być w towarzystwie twoim.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>zbliża się do <osoba>Julii</osoba> i z uszanowaniem całuje
jej rękę</didaskalia>


<kwestia><akap>U ciebie, siniora, każdy się przyzwyczaja
widzieć nadzieje przewyższone.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Dajże pokój! Dla innej mogłoby to
podwójne mieć znaczenie --- ale aż mnie strach
bierze negliżu mojego. Przebacz, hrabio!</akap></kwestia>

<didaskalia>Chce
odejść do gabinetu.</didaskalia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Zostańże, zostań, łaskawa pani! Dziewice są najpiękniejsze w wieczornym ubraniu
<didask_tekst>uśmiechając się</didask_tekst> jest to strój ich rzemiosła. --- Te
do góry zaczesane włosy pozwól mi, żebym zupełnie rozpuścił.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>Wy mężczyźni, tak lubicie zawieruszać. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>z niewinnym spojrzeniem do <osoba>Gianettina</osoba></didaskalia>


<kwestia><akap>Włosy i rzeczypospolite! Nieprawdaż, że dla nas to
jedno znaczy. Ach! Ta wstążka niedobrze przypięta. Usiądź, piękna hrabino! Twoja Laura umie
oczy oszukiwać, ale nie serca. Pozwól mi na
teraz twoją być garderobianą.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Julia</osoba> siada, <osoba>Fiesko</osoba>
jej ubiór poprawia.</didaskalia>



<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<didaskalia>do <osoba>Lomellina</osoba></didaskalia>


<kwestia><akap>Biedny, spokojniuteńki
człowiek! </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>przy gorsie <osoba>Julii</osoba> poprawiając</didaskalia>


<kwestia><akap>Patrz tylko.
--- To chcę ja zakryć przezornie. Zmysły powinny
zawsze ślepymi być posłami i nie wiedzieć, co
natura i fantazja układają z sobą.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Jakże to lekkie jest zdanie! </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>O wcale nie! Bo zważ tylko pani:
najlepsza nowina traci na wartości swojej, skoro
jest na języku całego miasta. Nasze zmysły są
tylko zaprawną polewką wewnętrznej rzeczypospolitej naszej. Szlachta żywi się niemi, ale nie
gustuje w ich ordynarnym smaku. <didask_tekst>Przyrządził
jej ubiór i do zwierciadła prowadzi. </didask_tekst> No, na honor mój,
ten strój musi być jutro modą w całej Genui.
Pozwolisz hrabino, żebym cię tak przez miasto
prowadził?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Przebiegła głowa! Jakże on chytrze się
sprawił, żeby mnie do chęci swojej namówić!
Ale głowa mnie boli i muszę w domu pozostać.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Przebacz, hrabino --- uczynisz, jak
w woli twojej będzie, ale to wolą twoją być nie
może. --- Dziś o południu przybyła trupa florenckich aktorów i grać będzie w pałacu moim.
Nie mogłem przeszkodzić, ażeby największa część
dam genueńskich nie przyszła na widowisko --- 
ale niezmiernie mnie troszczy, kogo w najpierwszej loży posadzić bez uczynienia niegrzeczności
dotkliwym gościom moim. Jeden tylko sposób
na to. <didask_tekst>Z niskim ukłonem. </didask_tekst> Możesz mi tę łaskę zrobić,
sinioro?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>




<didaskalia>zarumieniona idzie żywo do gabinetu</didaskalia>


<kwestia><akap>Lauro!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<didaskalia>przystępując do <osoba>Fieska</osoba></didaskalia>


<kwestia><akap>Hrabio? Pomnisz
zapewne o nieprzyjemnym zdarzeniu, która niedawno między nami dwoma zaszło. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Chciałbym, książę, żebyśmy o nim
obydwaj zapomnieli. My ludzie działamy względem siebie tak, jak się znamy --- a czyjąż winą,
jeśli nie moją, że mnie przyjaciel mój Doria niezupełnie poznał?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Przynajmniej nie wspomnę o tym
nigdy, żebym was z całego serca nie przepraszał. ---</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>I ja nigdy nie wspomnę, żebym wam
z całego serca nie przebaczył.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Julia</osoba> wchodzi cokolwiek więcej ustrojona.</didaskalia>



<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Właśnie na myśl mi przychodzi, że
podobno hrabia chce na Turków polować.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Dziś w wieczór podejmą kotwice. ---
Z tej przyczyny w niejakiej niespokojności jestem,
z której łaskawa grzeczność przyjaciela mego
Dorii może mnie wyprowadzić.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<didaskalia>z całą grzecznością</didaskalia>


<kwestia><akap>Z największą radością! --- Rozporządzaj całym wpływem moim!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Wyprawa mogłaby w wieczór zbiegowisko sprowadzić do portu i do pałacu mego ---
a książę stryj wasz źle może by tłumaczył...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<didaskalia>dobrodusznie</didaskalia>


<kwestia><akap>Zostaw to mojemu
staraniu. Wysyłaj, a ja ci życzę szczęścia w przedsięwzięciu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>z uśmiechem</didaskalia>


<kwestia><akap>Nieskończenie obowiązany
wam jestem. </akap></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA JEDENASTA</naglowek_scena>

<didaskalia>Poprzedzający. <osoba>Niemiec</osoba> od straży. </didaskalia>



<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Co tam? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NIEMIEC</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Gdym koło wieży Św. Tomasza przechodził, widziałem uzbrojonych żołnierzy w wielkiej liczbie spieszących do portu Dorseny i urządzających galery hrabiego Lawania do podróży
morskiej...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Czy nic ważniejszego? O tym nie
trzeba meldować.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NIEMIEC</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Dobrze. Z klasztoru także Kapucynów
tłum jakiż podejrzany wygląda i skrycie przesuwa
się po rynku. Ich chód i wejrzenie każą się
domyślać, że to są żołnierze.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<didaskalia>z gniewem</didaskalia>



<kwestia><akap>Bodaj to usłużność głupiej głowy! <didask_tekst>Do <osoba>Lomellina</osoba> z zapewnieniem. </didask_tekst> To moi
Mediolańczycy.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>NIEMIEC</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Czy każe Wasza Wysokość zatrzymać
ich? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Zobacz tam Lomellino. <didask_tekst>Do <osoba>Niemca</osoba>
z gniewem. </didask_tekst> Możesz odejść. Dobrze. <didask_tekst>Do <osoba>Lomellina</osoba>. </didask_tekst>
Daj pognać temu niemieckiemu wołowi, żeby pysk
stulił.</akap></kwestia>


<didaskalia><osoba>Lomellin</osoba> odchodzi z <osoba>Niemcem</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>który dotąd był przy <osoba>Julii</osoba>, a jednak nieznacznie w strony <osoba>Gianettina</osoba> spozierał</didaskalia>


<kwestia><akap>Przyjaciel nasz coś
niezadowolony --- czy mogę wiedzieć przyczynę?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nic dziwnego. Wieczne pytania
i meldunki!</akap></kwestia>

<didaskalia>Wychodzi szybko. </didaskalia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>I na nas teatr czeka. Mogęż podać ci
ramię, łaskawa pani?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Cierpliwości! Muszę wprzód płaszczyk
mój narzucić. Tylko żadnej tragedii, hrabio ---
zaraz usypiam.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>złośliwie</didaskalia>


<kwestia><akap>O, można umrzeć ze śmiechu,
hrabino!</akap></kwestia>

<didaskalia>Wyprowadza ją. Zasłona spada.</didaskalia>



<naglowek_akt>AKT CZWARTY</naglowek_akt>





<didaskalia>Noc --- Dziedziniec pałacowy <osoba>Fieska</osoba>. Zapalają latarnie.
Znoszą broń. Skrzydło jedno domu oświetlone.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA PIERWSZA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Burgonino</osoba> wprowadza warty. </didaskalia>



<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Stój! Do wielkiej bramy czterech
żołnierzy. Po dwóch do każdych drzwi zamku.
<didask_tekst>Straże zajmują swoje miejsca. </didask_tekst> Kto chce, wpuszczać;
wyjść nikt nie powinien. Kto gwałtu użyje ---
zakłuć.</akap></kwestia>


<didaskalia>Z pozostałymi żołnierzami idzie do zamku. Warty
przechadzają się --- chwila niema.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA DRUGA</naglowek_scena>

<naglowek_osoba>WARTY</naglowek_osoba>




<didaskalia>wołają przy bramie</didaskalia>


<kwestia><akap>Kto idzie? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CENTURIONE</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Przyjaciel Lawanii.</akap></kwestia>

<didaskalia>Przechodzi w poprzek dziedzińca aż do prawej bramy zamkowej.</didaskalia>



<naglowek_osoba>WARTY</naglowek_osoba>




<didaskalia>przy prawej bramie</didaskalia>


<kwestia><akap>Nazad<pe><slowo_obce>nazad</slowo_obce> (daw.) --- z powrotem.</pe>! </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CENTURIONE</naglowek_osoba>




<didaskalia>zdziwiony idzie do lewej bramy</didaskalia>



<naglowek_osoba>WARTY</naglowek_osoba>




<didaskalia>na lewym boku</didaskalia>


<kwestia><akap>Nazad! </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CENTURIONE</naglowek_osoba>




<didaskalia>zdziwiony milczy --- idzie potem do warty
z lewej strony</didaskalia>


<kwestia><akap>Przyjacielu! Którędy idzie się na
teatr?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WARTA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nie wiem. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CENTURIONE</naglowek_osoba>




<didaskalia>przechodzi się tu i tam z coraz większym
zdziwieniem, udaje się nareszcie do warty z prawej strony</didaskalia>



<kwestia><akap>Przyjacielu, kiedy sztuka się zacznie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WARTA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nie wiem. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CENTURIONE</naglowek_osoba>




<didaskalia>przechadza się --- postrzega broń --- zdumiony</didaskalia>


<kwestia><akap>Przyjacielu! Co to znaczy?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WARTA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nie wiem. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CENTURIONE</naglowek_osoba>




<didaskalia>przestraszony osłania się płaszczem</didaskalia>


<kwestia><akap>Dziwna rzecz!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WARTY</naglowek_osoba>




<didaskalia>przy bramie dziedzińcowej</didaskalia>


<kwestia><akap>Kto idzie!</akap></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA TRZECIA</naglowek_scena>

<didaskalia>Poprzedzający. <osoba>Cibo</osoba>. </didaskalia>



<naglowek_osoba>CIBO</naglowek_osoba>




<didaskalia>wchodząc</didaskalia>


<kwestia><akap>Przyjaciel Lawanii.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CENTURIONE</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Cibo! Gdzie my jesteśmy?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CIBO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Co? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CENTURIONE</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Patrz Cibo, na około. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CIBO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Gdzie? Co? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CENTURIONE</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Wszystkie wejścia obsadzone. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CIBO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Broń tu leży.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CENTURIONE</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nikt nie objaśnia.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CIBO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>To dziwna!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CENTURIONE</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Która godzina?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CIBO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Po ósmej. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CENTURIONE</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Brr... Zimno dokucza. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CIBO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Ósma jest właśnie naznaczona godzina.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CENTURIONE</naglowek_osoba>




<didaskalia>trzęsąc głową</didaskalia>


<kwestia><akap>Coś tu niedobrze
patrzy<pe><slowo_obce>niedobrze
patrzy</slowo_obce> --- tu: źle wygląda.</pe>. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CIBO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Fiesko chce figla wystroić. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CENTURIONE</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Jutro wybór doży! Cibo, tu coś
niedobrze patrzy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CIBO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Cicho! Cicho! Cicho!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CENTURIONE</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Prawe skrzydło pełne świateł. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CIBO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Czy nic nie słyszysz? Czy nic nie
słyszysz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CENTURIONE</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Szmer jakiś przytłumiony --- a prócz
tego...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CIBO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Głuchy szczęk jakby zbroi jedne o drugie
bijących.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CENTURIONE</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Okropność! Okropność!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CIBO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Powóz! --- zatrzymuje się przy bramie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>STRAŻE</naglowek_osoba>




<didaskalia>przy dziedzińcowej bramie</didaskalia>


<kwestia><akap>Kto idzie?</akap></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA CZWARTA</naglowek_scena>

<didaskalia>Poprzedzający. <osoba>Czterech braci Asseratów</osoba>. </didaskalia>



<naglowek_osoba>ASSERATO</naglowek_osoba>




<didaskalia>wchodząc</didaskalia>


<kwestia><akap>Przyjaciel Fieska. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CIBO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>To czterech braci Asseratów. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CENTURIONE</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Dobry wieczór, ziomku! </akap></kwestia>




<naglowek_osoba>ASSERATO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Idziemy na teatr. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CIBO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Szczęścia na drogę!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ASSERATO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Wy nie idziecie z nami na teatr?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CENTURIONE</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Idźcie naprzód. My trochę świeżym
odetchniemy powietrzem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ASSERATO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Wkrótce się zacznie. Chodźcie. </akap></kwestia>

<didaskalia>Postępuje dalej.</didaskalia>



<naglowek_osoba>WARTY</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nazad!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ASSERATO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Gdzie tu droga prowadzi? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CENTURIONE</naglowek_osoba>




<didaskalia>śmiejąc się</didaskalia>


<kwestia><akap>Na zamek. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ASSERATO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Tu jest nieporozumienie. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CIBO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Jasne i dotykalne. </akap></kwestia>

<didaskalia>Muzyka na prawym
skrzydle.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ASSERATO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Słyszycie symfonię? Sztuka się zacznie. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CENTURIONE</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Mnie się zdaje, że już się zaczęła
i my w niej role błaznów grali. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CIBO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nie mam już cierpliwości i idę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ASSERATO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Broń leży!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CIBO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Ot! --- sprzęty aktorskie. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CENTURION</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Mamyż tu stać jak niedołęgi nad
brzegiem Acheronu? Chodźcie do kawiarni! </akap></kwestia>


<didaskalia>Wszyscy sześciu idą ku drzwiom.</didaskalia>



<naglowek_osoba>WARTY</naglowek_osoba>




<didaskalia>silnym głosem</didaskalia>


<kwestia><akap>Nazad!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CENTURIONE</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Piekło i szatany! Jesteśmy więźniami.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CIBO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Mój oręż mówi, że nie na długo.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ASSERATO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Schowaj go, schowaj! Hrabia jest
poczciwym człowiekiem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CIBO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Przedani, zdradzeni jesteśmy. Teatr był
to kawał słoniny, mysz wleciała i łapka zapadła.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ASSERATO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Och! Broń tego Boże! Mnie dreszczem
przejmuje myśl, jak to się rozwiąże.</akap></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA PIĄTA</naglowek_scena>

<didaskalia>Ciż. <osoba>Werrina</osoba> i <osoba>Sakko</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>WARTA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Kto idzie? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Przyjaciel domu.</akap></kwestia>

<didaskalia>Nowych siedmiu szlachty przychodzą za nimi.</didaskalia>



<naglowek_osoba>CIBO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>To jego powiernicy! Wszystko się
wyjaśni. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SAKKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>w rozmowie z <osoba>Werriną</osoba></didaskalia>


<kwestia><akap>Jakem ci mówił:
Leskaro ma wartę przy bramie Świętego Tomasza. Jest to Dorii najlepszy oficer i ślepo do
niego przywiązany.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>To mnie cieszy. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CIBO</naglowek_osoba>




<didaskalia>do <osoba>Werriny</osoba></didaskalia>


<kwestia><akap>Dobrze, że przychodzisz, Werrino. Wywiedziesz<pe><slowo_obce>wywieść</slowo_obce> (daw.) --- wyprowadzić.</pe> nas ze snu dziwnego.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Jak kto? Jak to? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CENTURIONE</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Na komedię zaproszeni jesteśmy. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Jedną więc mamy drogę. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CENTURIONE</naglowek_osoba>




<didaskalia>niecierpliwie</didaskalia>


<kwestia><akap>Tak, drogę, którą każdy
przejść musi --- znam ją. Ale widzisz przecież,
te drzwi osadzone są wartą? Dlaczego osadzone?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CIBO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Na co warty? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CENTURIONE</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Stoimy tu jak pod szubienicą. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Hrabia sam przyjdzie. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CENTURIONE</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Niech się spieszy. Moja cierpliwość
już zmordowana. </akap></kwestia>





<didaskalia>Wszyscy przybyli przechadzają się
w głębi.</didaskalia>



<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<didaskalia>wychodząc z zamku</didaskalia>


<kwestia><akap>Co się tam dzieje
w porcie, Werrino? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Wszystko szczęśliwie na pokładzie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Zamek jest także napełniony żołnierzami.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Już się zbliża do dziewiątej.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Hrabia się spóźnia.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Za wcześnie on przyjdzie dla nadziei
swoich. Burgonino, kostnieję, gdy mi pewna myśl
przychodzi.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Ojcze, nie bądź porywczy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap><wyroznienie>Porywczym</wyroznienie> być niepodobna<pe><slowo_obce>niepodobna</slowo_obce> (daw.) --- nieprawdopodobne, niemożliwe.</pe>, gdzie
<wyroznienie>odkładać nie można</wyroznienie>. Skoro drugiego zabójstwa nie dopełnię, z pierwszego nigdy się nie
uniewinnię.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap><wyroznienie>Kiedyż</wyroznienie> Fiesko ma umrzeć?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Gdy Genua będzie wolną, Fiesko
umrzeć musi. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WARTY</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Kto idzie? </akap></kwestia>


<naglowek_scena>SCENA SZÓSTA</naglowek_scena>





<didaskalia>Ciż. <osoba>Fiesko</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>wchodząc</didaskalia>



<kwestia><akap>Przyjaciel! <didask_tekst>Wszyscy kłaniają się,
warta prezentuje broń. </didask_tekst> Pozdrawiam was, zacni goście
moi! Niecierpliwiliście się, że gospodarz domu tak
długo bawił<pe><slowo_obce>bawić</slowo_obce> (daw.) --- przebywać, tu: zwlekać.</pe>. Przebaczcie. <didask_tekst>Cicho do <osoba>Werriny</osoba>. </didask_tekst> Czy
gotowe?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<didaskalia>do <osoba>Fieska</osoba></didaskalia>


<kwestia><akap>Podług życzenia.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>cicho do <osoba>Burgonina</osoba></didaskalia>


<kwestia><akap>A u ciebie? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Wszystko w pogotowiu. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>do <osoba>Sakka</osoba></didaskalia>


<kwestia><akap>A tu? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SAKKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Wszystko dobrze.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>A Kalkanio? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Jeszcze go nie ma. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>głośno do warty</didaskalia>




<kwestia><akap>Pozamykać!
<didask_tekst>Zdejmuje kapelusz i zbliża się z godnością do zgromadzonych. </didask_tekst>
Pozwoliłem sobie zaprosić was na widowisko
--- ale nie na widzów, lecz żeby wam samym
role porozdawać. Długo już dosyć, przyjaciele
moi, znosiliśmy dumę Gianettina i przywłaszczenia
Andrzeja. Jeżeli chcemy, przyjaciele, Genuę wybawić, nie ma czasu do stracenia. Na jaki koniec<pe><slowo_obce>koniec</slowo_obce> (daw.) --- cel.</pe>,
myślicie, przeznaczono te dwadzieścia galer, które
ojczysty port nasz oblegają? Na jaki koniec
przymierze, które Doriowie zawarli, ta obca broń,
co do serca Genui przyciągnęła? --- Szemraniem
i klątwami już dziś poradzić nie można. Żeby
<wyroznienie>wszystko</wyroznienie> zbawić, <wyroznienie>wszystko</wyroznienie> ważyć potrzeba.
Rozpaczająca choroba rozpaczliwego wymaga
lekarstwa. Jestże jeden w tym zgromadzeniu,
który by tyle zimnej krwi miał, iżby uznał nad
sobą pana w równym sobie? <didask_tekst>Szmer. </didask_tekst> --- Nie ma
tu ani jednego, którego by przodkowie nad kolebką
Genui nie stali. Co? Przez wszystko, co jest
świętym! Co mają wyższego ci dwaj obywatele,
że zuchwałym lotem nad nasze głowy wznieść
się pragną? <didask_tekst>Szmer głośniejszy. </didask_tekst> --- Każdy z was
uroczyście wezwany sprawę Genui wspierać
przeciw jej ciemięzcom. Nikt z was na włos
jeden praw swoich ustąpić nie może, żeby w tej
samej chwili duszy całego państwa nie zdradzał.
<didask_tekst>Gwałtowne poruszenie między słuchaczami, przerywają
mowę <osoba>Fieska</osoba>. Po chwili. </didask_tekst>
Uczuliście --- wszystko więc zyskane. Jużem
przed wami usłał drogę do chwały. Chcecie iść
za mną? --- jam gotów was prowadzić. Te przygotowania, na które niedawno z przerażeniem
spoglądaliście, nowym duchem bohaterskim powinny was natchnąć. Ten przestrach niepewności
w chwalebny zapał niech się przemieni i sprawi,
byście z tymi patriotami i ze mną, jednej
sprawie poślubiwszy, tyranów z gruntu obalili.
Skutek śmiałości sprzyjać będzie, bo moje urządzenia są dobre. Przedsięwzięcie jest słuszne, bo
Genua cierpi. Pomysł nas unieśmiertelnia, bo jest
niebezpieczny i olbrzymi.</akap></kwestia>




<naglowek_osoba>CENTURIONE</naglowek_osoba>




<didaskalia>w gwałtownym poruszeniu</didaskalia>


<kwestia><akap>Dosyć. Genua będzie wolną! Z tym okrzykiem bojowym
choćby przeciw piekłu!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CIBO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>A kogo on ze snu ubudzić nie zdoła,
niech wiekuiście stęka przy rudlu<pe><slowo_obce>rudel</slowo_obce> (daw.) --- ster; tu: wiosło.</pe>, aż go trąba
ostatecznego sądu uwolni.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Prawdziwe słowa męża. Teraz dopiero
zasłużyliście wiedzieć o niebezpieczeństwie, które
nad wami i Genuą zawieszone było. <didask_tekst>Podaje im
listę przez <osoba>Murzyna</osoba> przyniesioną. </didask_tekst> Poświećcie, żołnierze! <didask_tekst>
Szlachta ciśnie się do pochodni i czyta. Do <osoba>Werriny</osoba>. </didask_tekst>
Poszło, jakem sobie życzył, przyjacielu!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nie mów jeszcze tak głośno. Na
lewym skrzydle dostrzegłem twarze blade i chwiejące się kolana.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CENTURIONE</naglowek_osoba>




<didaskalia>wściekły</didaskalia>


<kwestia><akap>Dwunastu senatorów! Szatańsko --- bierzcie za bronie.</akap></kwestia>

<didaskalia>Wszyscy rzucają się
na broń leżącą, wyjąwszy dwóch.</didaskalia>



<naglowek_osoba>CIBO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Jest tam i twoje imię, Burgonino!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Dzisiaj jeszcze z łaski Bożej będzie
na gardle Dorii.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CENTURIONE</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Jeszcze dwa leżą oręże.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CIBO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Co? Co?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CENTURIONE</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Dwóch nie wzięło broni. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ASSERATO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Bracia moi nie mogą znieść krwi
widoku. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CENTURIONE</naglowek_osoba>




<didaskalia>żywo</didaskalia>


<kwestia><akap>Co? Co? Nie mogą znieść
widoku krwi tyrańskiej? Rozedrzeć piecuchów!
Za ziemię rzeczypospolitej wyrzucić tych bękartów.</akap></kwestia>


<didaskalia>Niektórzy z obecnych rzucają się z gniewem na dwóch
obywateli.</didaskalia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>
<didaskalia>rozbraja ich</didaskalia>



<kwestia><akap>Stójcie! Stójcie! Maż<pe><slowo_obce>maż</slowo_obce> --- ma z partykułą pytajną -ż.</pe> Genua służalcom wolność swoją być winna? Maż
złoto nasze przez te złe metale dobry dźwięk
swój tracić? <didask_tekst>Uwalnia porwanych. </didask_tekst> Wy moi panowie,
zechcijcie zająć pokój w moim zamku, dopokąd
nasze sprawy się nie rozstrzygną. <didask_tekst>Do straży. </didask_tekst>
Dwóch więźniów! Odpowiadacie za nich. Na
progu dwie czujne straże!</akap></kwestia>


<didaskalia>Odprowadzają dwóch
<osoba>Asseratów</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>WARTA</naglowek_osoba>




<didaskalia>na bramie</didaskalia>


<kwestia><akap>Kto tam? </akap></kwestia>

<didaskalia>Stukają.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<didaskalia>za bramą</didaskalia>


<kwestia><akap>Otwórzcie! Przyjaciel!
Otwórzcie na Boga!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>To Kalkanio. Co to znaczy: Na
Boga! </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Otwórzcie, żołnierze!</akap></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA SIÓDMA</naglowek_scena>


<didaskalia>Poprzedzający. <osoba>Kalkanio</osoba> bez tchu, przestraszony.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Przepadło! przepadło! Uciekajcie, kto
uciekać może --- wszystko przepadło. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Co przepadło? Czy ich ciała z miedzi a nasze oręże z sitowia?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Trochę rozwagi, Kalkanio! Pomyłka
byłaby tu nieprzebaczoną.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Zdradzeni jesteśmy! Prawda to piekielna! Murzyn twój, Lawania.... ten łajdak ---
Przychodzę z pałacu seniorii... Miał posłuchanie
u księcia.</akap></kwestia>

<didaskalia>Wszyscy blednieją, sam nawet <osoba>Fiesko</osoba>
mieni się.</didaskalia>



<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<didaskalia>do straży odźwiernej</didaskalia>


<kwestia><akap>Żołnierze! Nastawcie halabardy wasze! Ręką kata umierać nie
chcę.</akap></kwestia>

<didaskalia>Wszyscy w nieporządku rozbiegają się.</didaskalia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Gdzie? Co robicie? Pójdź do szatana,
Kalkanio! --- To był fałszywy postrach, panowie!...
Babo! Takie rzeczy przed tymi dziećmi rozgadywać. --- I ty, Werrino? --- ty także, Burgonino ---
gdzie lecisz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Do domu, zabić moją Bertę i znowu
tu wrócić. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>z głośnym śmiechem</didaskalia>


<kwestia><akap>Zostańcie! Stójcie!
Jestże to odwaga pogromców tyrana? --- Wybornie odegrałeś twoją rolę, Kalkanio! --- Czyście
się nie poznali, że ta wiadomość była moim
wymysłem? Kalkanio, mówię, nie byłże to mój
rozkaz, żeby tych Rzymian wypróbować?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>No! Jeżeli ty śmiać się możesz,
muszę wierzyć, albo cię za człowieka nie uważać.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Wstyd wam, mężowie! W tej dziecinnej próbie upaść! Weźcie wasze oręże. Musicie
jak niedźwiedzie walczyć, żeby tę szczerbę
zagładzić. <didask_tekst>Cicho do <osoba>Kalkania</osoba>. </didask_tekst> Czy sam tam byłeś?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Przecisnąłem się przez straż drabantów<pe><slowo_obce>drabant</slowo_obce> (daw.) --- żołnierz straży przybocznej.</pe>, żeby według polecenia dostać hasła do
księcia. --- Właśnie gdym wracał, przyprowadzono
Murzyna.</akap></kwestia>




<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>


<didaskalia>głośno</didaskalia>



<kwestia><akap>Stary więc w łóżku! Spłoszymy
go z pierzyn. <didask_tekst>Cicho. </didask_tekst> Długo gadał z księciem?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Mój przestrach i wasze niebezpieczeństwo zaledwo mi dwie minuty pozwoliły tam
zostać. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>głośno i rześko</didaskalia>


<kwestia><akap>Patrzcie, jak nasi mężowie drżą jeszcze.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie powinienneś był tak prędko im
odkrywać. <didask_tekst>Cicho. </didask_tekst> Ale na Boga, hrabio, do czego
nam to ciężkie kłamstwo przydać się może?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>cicho</didaskalia>



<kwestia><akap>Da nam <wyroznienie>czas</wyroznienie>, przyjacielu, i tak
pierwszy strach przejdzie. <didask_tekst>Głośno. </didask_tekst> Hej! Niech tam
wina przyniosą. <didask_tekst>Cicho. </didask_tekst> Nie widziałeś, czy zbladł
książę? <didask_tekst>Głośno. </didask_tekst> Dalej bracia, wzniesiemy kielich
na taniec dzisiejszej nocy! <didask_tekst>Cicho. </didask_tekst> Widziałeś go,
czy zbladł?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Pierwsze słowo Murzyna musiało
być: <wyroznienie>sprzysiężenie</wyroznienie>, bo stary cofnął się jak
śnieg biały.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>pomieszany</didaskalia>



<kwestia><akap>Hum! Hum! Szatan przebiegły jest --- nie zdradził aż nóż na gardle
waszym. W tej chwili jest on waszym dobrym
aniołem. Murzyn przebiegły. <didask_tekst>Przynoszą wino, <osoba>Fiesko</osoba>
podnosi kielich wobec zgromadzenia i pije. </didask_tekst> Za nasz
los pomyślny, towarzysze!</akap></kwestia>


<didaskalia>Stukają w bramę.</didaskalia>



<naglowek_osoba>WARTA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Kto tam? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOS</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Ordynans<pe><slowo_obce>ordynans</slowo_obce> --- żołnierz pełniący stałą służbę przy wyższym oficerze.</pe> księcia. </akap></kwestia>

<didaskalia>Szlachta rozbiega się
w rozpaczy po dziedzińcu.</didaskalia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>za nimi</didaskalia>


<kwestia><akap>Nie, dzieci! Nie lękajcie się!
Nie lękajcie się! Ja tu jestem. Prędko! Sprzątnijcie
te bronie. Bądźcie mężami, proszę was! Te nawiedziny każą mi mieć nadzieję, że Andrzej
wątpi jeszcze. Wejdźcie do domu. Zbierzcie zmysły!
Otwórzcie, żołnierze.</akap></kwestia>

<didaskalia>Wszyscy oddalają się. Bramę
otworzono.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA ÓSMA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Fiesko</osoba> jakby z zamku wychodził. <osoba>Trzech Niemców</osoba>
przyprowadzają <osoba>Murzyną</osoba> związanego.</didaskalia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Kto mnie na dziedziniec wołał? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NIEMIEC</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Prowadźcie nas do hrabiego!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Hrabia jest tu, kto mnie żąda? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NIEMIEC</naglowek_osoba>




<didaskalia>salutując go</didaskalia>


<kwestia><akap>Książę zasyła dobry wieczór. Tego Murzyna oddaje wam związanego.
Wygadał on wszystko haniebnie. Resztę list wam
powie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>obojętnie list biorąc</didaskalia>



<kwestia><akap>Czyliż ci dzisiaj
galer nie zapowiedziałem? <didask_tekst>Do <osoba>Niemca</osoba>. </didask_tekst> Dobrze,
przyjacielu. Mój hołd winny księciu.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<didaskalia>wołając na <osoba>Niemców</osoba></didaskalia>


<kwestia><akap>I ode mnie także.
Powiedz księciu, że gdyby tu był osła nie posłał,
mógłby się był dowiedzieć, że na zamku jest
dwa tysiące żołnierzy.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Niemcy</osoba> odchodzą. Szlachta wraca.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA DZIEWIĄTA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Fiesko</osoba>. <osoba>Sprzysiężeni</osoba>. <osoba>Murzyn</osoba> w dumnej postawie
pośrodku. </didaskalia>



<naglowek_osoba>SPRZYSIĘŻENI</naglowek_osoba>




<didaskalia>cofają się drżąc na widok <osoba>Murzyna</osoba></didaskalia>


<kwestia><akap>Ha! Co to jest?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>przeczytawszy list z ukrytym gniewem</didaskalia>


<kwestia><akap>Genueńczykowie! Niebezpieczeństwo znikło, ale zarazem i sprzysiężenie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<didaskalia>ze zdziwieniem</didaskalia>


<kwestia><akap>Jak to? Czy już Doriowie pomarli?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>w żywym poruszeniu</didaskalia>



<kwestia><akap>Na Boga! Przygotowany
byłem na całą potęgę wojskową rzeczypospolitej
--- alem tego nie przewidział. Ten starzec pochylony czterema liniami swego listu pobił mi półtrzecia tysiąca ludzi. <didask_tekst>Opuszcza ręce. </didask_tekst> Doria pobił
Fieska!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Wytłumacz się --- myśmy skamienieli.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>czyta</didaskalia>


<kwestia><akap>,,Lawanio! Masz widzę ze mną
jeden los w udziale. Twoje dobrodziejstwa niewdzięcznością płacą. --- Murzyn ostrzega mnie o jakimś spisku --- posyłam go związanego,
i <wyroznienie>bez straży</wyroznienie> spać dzisiaj będę".</akap></kwestia>

<didaskalia>Upuszcza list;
wszyscy spoglądają na siebie.</didaskalia>



<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Cóż ty na to, Fiesko?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Doria w wspaniałomyślności miałby
nade mną górować? <wyroznienie>Jednej</wyroznienie> cnoty miałoby
braknąć w rodzie Fiesków? Nie! Jak prawda, że
żyję --- rozejdźcie się --- ja pójdę i wszystko
wyznam.</akap></kwestia>

<didaskalia>Chce wychodzić.</didaskalia>



<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<didaskalia>zatrzymując go</didaskalia>


<kwestia><akap>Czyś ty oszalał, człowieku? Czynże to zbrodniczy mieliśmy w zamiarze?
Stój! --- Nie byłaż to sprawa ojczyzny? Stój! ---
Chyba tylko na Andrzeja, a nie na tyrana godziłeś? Stój, mówię, uwiężam cię jako zdrajcę
państwa...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SPISKOWI</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Zwiążcie go, obalcie! </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>wyrywa jednemu ze związkowych oręż i robi
sobie wolne przejście</didaskalia>


<kwestia><akap>Z wolna, panowie! Kto z was
pierwszy arkan<pe><slowo_obce>arkan</slowo_obce> --- sznur zakończony pętlą, przypominający lasso.</pe> na szyję tygrysa zarzuci? Patrzcie!
--- oto wolny jestem, i mógłbym pójść gdzie
mi się podoba. Ale zostanę, bom się inaczej
namyślił.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Namyśliłeś się wejść na drogę powinności?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>w gniewie</didaskalia>



<kwestia><akap>Ha! chłopcze, naucz się
pierwej obowiązków twoich względem mnie, i nigdy
mi tak się nie odzywaj. Spokojność, panowie ---
wszystko zostaje, jak wprzódy. <didask_tekst>Do <osoba>Murzyna</osoba>, któremu
rozcina powrozy. </didask_tekst> Masz zasługę, żeś <wyroznienie>do wielkiego
dzieła się przyłożył</wyroznienie>. Uciekaj!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<didaskalia>z gniewem</didaskalia>


<kwestia><akap>Co, co? Ten poganin ma
żyć --- żyć za to, że nas wszystkich zdradził!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Żyć --- choć wam wszystkim strachu
napędził. Precz, łotrze! Staraj się co prędzej
Genuę mieć za plecami --- mogliby na tobie
odwagi swojej dawać dowody.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>To się znaczy, że szatan łotrowi
nigdzie nie da miejsca zagrzać. Uniżony sługa
panów moich. Widzę, że we Włoszech nie
ukręcą postronka dla mnie. Muszę go gdzie
indziej poszukać.</akap></kwestia>

<didaskalia>Odchodzi ze śmiechem.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA DZIESIĄTA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Służący</osoba> i inni poprzedzający oprócz <osoba>Murzyna</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>SŁUŻĄCY</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Hrabina Imperiali już trzy razy pytała
o Waszą Wysokość.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Tam do licha! Komedia w samej
rzeczy powinna już się zacząć. Powiedz, że
przyjdę niezwłocznie. Stój jeszcze! Poprosisz
moją żonę, żeby do koncertowej sali weszła i za
firankami czekała na mnie. <didask_tekst>Służący odchodzi. </didask_tekst> Nakreśliłem na tym papierze role wasze; gdy każdy
swoją wypełni, wszystko będzie skończone. Werrina pójdzie do portu i skoro okręty będą
zdobyte, <wyroznienie>strzałem armatnim da znak</wyroznienie> wybuchu. Odchodzę --- mnie jeszcze wielka czynność
oczekuje. Skoro dzwonek usłyszycie, zechcecie
przyjść do mojej koncertowej sali. Tymczasem
wejdźcie do pałacu i skosztujcie mego cypryjczyka<pe><slowo_obce>cypryjczyk</slowo_obce> --- tu: wino cypryjskie.</pe>.</akap></kwestia>


<didaskalia>Rozchodzą się.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA JEDENASTA</naglowek_scena>

<didaskalia>Sala koncertowa.
<osoba>Leonora</osoba>. <osoba>Arabella</osoba>. <osoba>Róża</osoba>. Wszystkie w niespokojności.</didaskalia>



<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Do koncertowej sali przyjść miał
Fiesko i nie przychodzi. Już po jedenastej. Pałac
huczy straszliwie bronią i ludźmi, a Fiesko nie
przybył.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RÓŻA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Masz się za firanką ukryć --- dlaczego
pan tego żądał?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>On tak chce, Różo! Dosyć więc,
żebym mu posłuszną była, i dosyć, Bello, żeby
żadnej nie mieć bojaźni --- a jednakże, jednakże
tak drżę, moje serce tak strasznie uderza. Na
miłość Boga, nie odchodźcie ode mnie, dziewczęta!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BELLA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Niczego nie obawiaj się. Nasza bojaźń
strzeże ciekawości naszej.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Gdziekolwiek okiem rzucę, spotykam
obce twarze jak u upiorów <wyroznienie>zapadłe</wyroznienie> i <wyroznienie>wykrzywione</wyroznienie>. Kogo zapytam, drży jak na uczynku
złowiony przestępca i ucieka w najczarniejszą
noc, tę <wyroznienie>straszną gospodę złego sumienia</wyroznienie>.
Odpowiadają głosem uciętym, skrytym, który na
drżących ustach zdaje się wątpić, czy mu wolno
śmiałym dźwiękiem zabrzmieć. --- Fiesko? ---
Nie wiem, coś tu strasznego uknuli. Tylko Fieska
mego <didask_tekst>składając ręce</didask_tekst> otoczcie wy, nieba potęgi!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>RÓŻA</naglowek_osoba>




<didaskalia>przelękniona</didaskalia>


<kwestia><akap>Jezus! Coś szeleszcze<pe><slowo_obce>szeleszcze</slowo_obce> --- dziś popr.: szeleści.</pe> w galerii.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BELLA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Żołnierz wartę tam trzyma.</akap></kwestia>

<didaskalia>Straże wołają;
Kto tam? Odpowiedź: ,,dama".</didaskalia>



<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Ludzie idą; za firanki! Prędko!</akap></kwestia>


<didaskalia>Kryją się. </didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA DWUNASTA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Julia</osoba> i <osoba>Fiesko</osoba> w rozmowie z sobą.</didaskalia>



<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>




<didaskalia>roztargniona</didaskalia>


<kwestia><akap>Przestań, hrabio! Grzeczności
twoje już nie wpadają do nieuważnego ucha,
ale do krwi kipiącej. Gdzie jestem? Nie ma tu
nikogo, noc tylko kusząca! Gdzieś ty moje serce
bezbronne namówił?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Gdzie namiętność lękliwa śmielej, a żądze
wolniej<pe><slowo_obce>wolniej</slowo_obce> --- swobodniej.</pe> z żądzami rozmawiać mogą.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Stój, Fiesko! Na wszystko co święte,
ani kroku dalej! Gdyby noc nie była tak ciemną,
obaczyłbyś moje lica rozpłomienione i ulitowałbyś
się nade mną. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Przeciwnie, Julio! Wtenczas właśnie
moje uczucie postrzegłoby ognisty znak uczucia
<wyroznienie>twojego</wyroznienie> i z większą odwagą przebyłoby zaporę.</akap></kwestia>


<didaskalia>Całuje z zapałem jej rękę.</didaskalia>



<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Człowieku, lica twoje żarzą się gorączką tak jak twoja mowa! Biada, na mojej
twarzy także czuję, że dziki zuchwały ogień się
płomieni. Chodźmy do światła, proszę cię. Rozhukane zmysły mogłyby niebezpieczne znaki
ciemności zrozumieć. Te rozognione buntowniki
mogłyby za plecami dnia zawstydzonego bezbożne
swoje igraszki prowadzić. Idź między ludzi,
zaklinam cię.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>natrętniej</didaskalia>


<kwestia><akap>Jakże niepotrzebnie się trwożysz, moja kochanko! Kiedyż władczyni lęka się niewolnika swego?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Bodaj was mężczyzn i wasze wieczne
sprzeczności! Właśnie najniebezpieczniejszymi jesteście zwycięzcami, gdy się naszej własnej
miłości poddajecie. Mamże ci wszystko wyznać,
mój Fiesko? Wyznać, że tylko występność moja
cnoty mojej strzeże, tylko moja duma twoje chęci
wyśmiewała? Że dotąd tylko moje zasady opór
ci stawiały? A skoro nie wierząc przebiegłości
swojej do krwi Julii uciekasz się --- zasady
mnie odbiegają.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>z lekkomyślną śmiałością</didaskalia>


<kwestia><akap>I cóż utracisz przy tej stracie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>




<didaskalia>uniesiona i z zapałem</didaskalia>


<kwestia><akap>Jak to? Co stracę,
gdy klucz do uciech świętości kobiecych za
bezcen oddam, a ty będziesz mógł mnie wstydem
osłonić, skoro tylko zechcesz? Nie mogę mniej
stracić jak wszystko. Żądasz jeszcze więcej się
dowiedzieć, szyderco? Żądasz mieć to wyznanie,
że cała tajemna mądrość płci naszej nędznym
jest tylko urządzeniem, która dąży do zasłonienia najsłabszej strony naszej. Waszymi zaklęciami oblężona, z rumieńcem wyznać to muszę,
chętnie ona pragnie być zdobyta, i przy
pierwszej nieuwadze cnoty nieprzyjaciela zdradziecko wpuszcza do siebie. Wszystkie nasze
kobiece wybiegi walczą o to miejsce niebezpieczne,
jak na szachownicy wszyscy oficerowie wokoło
króla bezbronnego. Podchwycisz go --- mat ---
rozrzuć całą szachownicę. <didask_tekst>Po chwili.</didask_tekst> Masz obraz
naszego chełpliwego ubóstwa. --- Bądź wspaniałomyślny!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>A jednakże, Julio! Gdzie lepiej, jeżeli
nie w mojej nieskończonej miłości ten skarb
możesz złożyć?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Zapewne, nigdzie lepiej i nigdzie gorzej.
--- Słuchaj, Fiesko, jak długo ta nieskończoność
trwać będzie? --- Ach! Nadto nieszczęśliwie grę
prowadziłam, żebym i ostatniego ważyć nie miała.
Ciebie <wyroznienie>uwięzić</wyroznienie> miałam ufność w wdziękach
moich, ale nie dowierzam ich potędze, ażebym
cię na zawsze <wyroznienie>zatrzymać</wyroznienie> mogła. Cóż znowu!
Co ja wygaduję?</akap></kwestia>

<didaskalia>Cofa się i ręką twarz sobie zasłania.</didaskalia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>W jednym tchu dwa wielkie grzechy.
Nieufność w mój gust dobry, albo przestępstwo
stanu przeciw potędze wdzięków twoich. Co
z dwojga trudniejsze jest do przebaczenia?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1380800169191-2283955938"/><motyw id="m1380800169191-2283955938">Cnota</motyw>JULIA</naglowek_osoba>




<didaskalia>urywanym głosem</didaskalia>



<kwestia><akap>Kłamstwo jest tylko
piekieł bronią --- takiej broni Fiesko nie potrzebuje, żeby swoją Julię podbić. <didask_tekst>Upada na sofę ---
po chwili, uroczystym głosem. </didask_tekst> Słuchaj --- jeszcze
jedno słowo, mój Fiesko, pozwól sobie powiedzieć: my jesteśmy <wyroznienie>bohaterkami</wyroznienie>, gdy wiemy,
że nasza cnota jest w <wyroznienie>bezpieczeństwie, dziećmi</wyroznienie>,
gdy jej <wyroznienie>bronimy</wyroznienie>! <didask_tekst>dzikim i osłupiałym wzrokiem pozierając na niego</didask_tekst>, furiami, <wyroznienie>gdy się jej mścimy</wyroznienie>.
Słuchaj, Fiesko, jeśli ty zimnym chcesz mnie zabić
uczuciem?<end id="e1380800169191-2283955938"/></akap></kwestia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>przybiera głos gniewny</didaskalia>



<kwestia><akap>Zimnym? Zimnym?
I czegóż chce ta nienasycona próżność kobiety?
Widzi przed sobą czołgającego się <wyroznienie>mężczyznę</wyroznienie>
i jeszcze wątpi? Ha! budzi się on znowu,
czuję... <didask_tekst>Przechodząc w ton zimny. </didask_tekst> W dobrą porę
przezierają oczy moje. --- I co to było --- o co
ja żebrać chciałem? --- Najdrobniejsze uniżenie
mężczyzny czyż może się najwyższą łaską kobiety opłacić? <didask_tekst>Zbliża się do niej i z zimnym niskim ukłonem. </didask_tekst> Nabierz serca, pani! Jesteś bezpieczną!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>




<didaskalia>uderzona</didaskalia>


<kwestia><akap>Hrabio! --- co za zwrot? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>obojętnie</didaskalia>


<kwestia><akap>Nie, pani! Masz słuszność
największą --- oboje mogliśmy raz tylko nasz
honor na grę postawić. <didask_tekst>Grzecznie całując jej rękę.</didask_tekst>
Będę miał przyjemność złożyć jej moje uszanowanie w gronie towarzystwa.</akap></kwestia>

<didaskalia>Chce odejść.</didaskalia>



<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>




<didaskalia>pędząc za nim zatrzymuje za suknię</didaskalia>


<kwestia><akap>Zostań! Czyś szalony? Zostań --- mamże ci powiedzieć,
z serca wydobyć, czego cała płeć męska na
krześle katowskim wyciągnąć by ze mnie nie była
w stanie? Biada! Ta nawet ciemność nocna za
jasną jest, żebym ukryć mogła ogień piersi moich,
który wyznaniem na usta zaniosłam. Fiesko ---
ja łono całej płci mojej przeszywam --- cały ród
niewieści będzie mnie nienawidził --- Fiesko! Ja
cię uwielbiam!</akap></kwestia>

<didaskalia>Pada przed nim na kolana.</didaskalia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>cofa się trzema krokami, zostawia ją w tym
położeniu i głośno się śmieje</didaskalia>


<kwestia><akap>Mocno żałuję, sinioro!
<didask_tekst>Pociąga za dzwonek, podnosi firankę i wyprowadza <osoba>Leonorę</osoba>. </didask_tekst> Oto moja małżonka --- boska kobieta.</akap></kwestia>



<didaskalia>Rzuca się w objęcia <osoba>Leonory</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>




<didaskalia>z krzykiem z ziemi się podnosząc</didaskalia>


<kwestia><akap>Ach! Bezprzykładnie oszukana!</akap></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA TRZYNASTA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Spiskowi</osoba>. --- <osoba>Damy</osoba> z drugiej strony. <osoba>Fiesko</osoba>,
<osoba>Leonora</osoba> i <osoba>Julia</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Mój mężu, to było zanadto surowo.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Na mniej tak złe serce zasłużyć nie
mogło. <wyroznienie>Twoim</wyroznienie> łzom dłużny byłem to zadosyćuczynienie wyrządzić. <didask_tekst>Do zgromadzenia. </didask_tekst> Nie, moi
panowie i panie, nie zwykłem ja za lada
zręcznością dziecinnym wybuchać płomieniem.
Szaleństwa ludzi muszą mnie długo bawić, zanim
rozgniewać są zdolne. Ale ta na cały gniew mój
zasługuje, bo oto temu aniołowi chciała truciznę
przymieszać.</akap></kwestia>


<didaskalia>Pokazuje proszek zgromadzeniu, które
z oburzeniem odwraca się.</didaskalia>



<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>




<didaskalia>tłumiąc wściekłość swoją</didaskalia>


<kwestia><akap>Dobrze! Dobrze!
--- Bardzo dobrze, mój panie!</akap></kwestia>

<didaskalia>Chce odejść.</didaskalia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>przyprowadzając ją pod ramię na powrót</didaskalia>



<kwestia><akap>Trochę cierpliwości, pani --- jeszcześmy nie skończyli. Oto towarzystwo rade by wiedzieć, jakim
sposobem ja mogłem, wbrew swemu rozumowi,
szalony romans z najgłupszą w Genui istotą
odgrywać.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>




<didaskalia>rzucając się</didaskalia>



<kwestia><akap>To nie do wytrzymania! Ale
drżyj ty! <didask_tekst>Grożąc.</didask_tekst> Dorii władza grzmi jeszcze
w Genui, a ja --- jestem siostrą jego.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Bardzo źle dla ciebie, jeżeli to jest
<wyroznienie>ostatnia ucieczka żółci<pe><slowo_obce>żółć</slowo_obce> --- tu: gniew.</pe> twojej</wyroznienie>. Nieszczęściem,
muszę cię uwiadomić, że Fiesko Lawania z ukradzionego przez twego Oświeconego brata diademu
ukręcił stryczek, którym złodzieja rzeczypospolitej tej nocy jeszcze powiesić ma ochotę, <didask_tekst><osoba>Julia</osoba>
blednieje; <osoba>Fiesko</osoba> śmiejąc się. </didask_tekst> Dajże go! To przyszło
niespodzianie --- otóż wiedz, że <wyroznienie>dlatego</wyroznienie> właśnie
widziałem potrzebę, ciekawe a nieproszone oczy
twojego domu czymeś zatrudnić --- <wyroznienie>dlatego</wyroznienie>
właśnie przebrałem się w tę namiętność arlekińską
--- dlatego ten brylant <didask_tekst>wskazując na <osoba>Leonorę</osoba></didask_tekst> zaniechałem. --- Zwierzyna wbiegła w zastawione
przeze mnie oszukaństwo. Dziękuję, sinioro, za
grzeczność twoją i zwracam ci teatralny mój
ubiór.</akap></kwestia>


<didaskalia>Oddaje sylwetkę z niskim ukłonem.</didaskalia>



<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<didaskalia>tuląc się do <osoba>Fieska</osoba></didaskalia>


<kwestia><akap>Mój Ludowiko --- ona <wyroznienie>płacze</wyroznienie>. Czy drżąc może cię twoja Leonora
błagać?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>




<didaskalia>do <osoba>Leonory</osoba> dumnie</didaskalia>


<kwestia><akap>Milcz ty, przemierzła!</akap></kwestia>

<kwestia><akap/></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>do służącego</didaskalia>


<kwestia><akap>Przyjacielu! Bądź grzecznym
kawalerem i podaj rękę tej damie. Ma ona
ochotę zwiedzić moje więzienie stanu. Na twoją
odpowiedzialność składam, żeby Madonnę nikt
deranżować<pe><slowo_obce>deranżować</slowo_obce> --- krępować, przeszkadzać, nachodzić.</pe> nie śmiał --- tam ciężkie powietrze ---
burza co nastąpi i tej nocy plemię Doriów obali,
mogłaby jejmości strój na głowie popsuć.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>JULIA</naglowek_osoba>




<didaskalia>szlochając</didaskalia>



<kwestia><akap>Przekleństwo na ciebie, czarny
złośliwy pochlebco! <didask_tekst>Do Leonory. </didask_tekst> Nie ciesz się
zwycięstwem swoim --- bo on i <wyroznienie>ciebie</wyroznienie> do
zguby przywiedzie, i <wyroznienie>siebie</wyroznienie> zagubi i --- w rozpaczy skończy.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>do gości</didaskalia>



<kwestia><akap>Byliście świadkami --- brońcie
mojego honoru w Genui. <didask_tekst>Do związkowych. </didask_tekst>
Przyjdziecie po mnie, skoro działo zagrzmi.</akap></kwestia>


<naglowek_scena>SCENA CZTERNASTA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Leonora</osoba>. <osoba>Fiesko</osoba>. </didaskalia>



<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<didaskalia>z widoczną niespokojnością zbliżając się do
<osoba>Fieska</osoba></didaskalia>


<kwestia><akap>Fiesko! --- Fiesko! --- ja cię w połowie
tylko rozumiem, a już drżeć zaczynam.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Leonoro! Kiedyś widziałem ciebie po
lewej stronie z jedną kobietą genueńską ---
w zgromadzeniach szlachty widziałem, że drugie
dopiero pocałowanie ręki tobie przypadało. Leonoro! To mi w oczy kłuło i postanowiłem, że to
być nie powinno --- że tego nie będzie. Słyszysz
wojenny szczęk oręży w pałacu moim? To, czego
się obawiasz, jest prawdą. Idź spać, hrabino ---
jutro cię <wyroznienie>księżną</wyroznienie> obudzę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<didaskalia>załamując ręce pada na krzesło</didaskalia>


<kwestia><akap>Boże! Moje przeczucie! Zgubioną jestem!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1380799919312-2826052677"/><motyw id="m1380799919312-2826052677">Duma</motyw>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>statecznie, z godnością</didaskalia>


<kwestia><akap>Pozwól wszystko
wypowiedzieć, moja miła! Trzech moich przodków
nosiło potrójną koronę --- krew Fiesków tylko
pod purpurą w dobrym zdrowiu bije. Czy twój
małżonek ma tylko odziedziczone rozrzucać promienie? <didask_tekst>Żywiej.</didask_tekst> Co? --- Całą wysokość swoją ma
być winien kuglarskiemu przypadkowi, który
w nieznośnym kaprysie swoim z zabutwiałych
zasług jakiegoś Jana Ludwika Fieska zlepił? Nie,
Leonoro! Za dumny jestem brać w darowiźnie,
na co jeszcze sam zarobić mogę. Dzisiejszej nocy
w grób cisnę przodkom moim świetność z nich
odziedziczoną. <wyroznienie>Hrabiowie</wyroznienie> wymarli --- ród się
<wyroznienie>książąt</wyroznienie> zaczyna!<end id="e1380799919312-2826052677"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<didaskalia>potrząsając głową</didaskalia>



<kwestia><akap>Widzę mojego małżonka w głębokich, śmiertelnych ranach na
ziemię upadającego. <didask_tekst>Boleśniej. </didask_tekst> Widzę niemych
posługaczy grobowych rozdarte ciało mojego
małżonka do mnie niosących. --- <didask_tekst>Przestraszona. </didask_tekst>
Pierwsza --- jedyna kula przez serce Fieska
przelata.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>z czułością biorąc ją za rękę</didaskalia>


<kwestia><akap>Spokojnie,
dziecię moje --- tego nie będzie. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap><begin id="b1380221032491-450298985"/><motyw id="m1380221032491-450298985">Los</motyw>Z takim zapewnieniem Fiesko niebo
wyzywa? --- Gdyby tysiąc tysięczny przypadek
był tylko możebny --- to tysiąc tysięcznym
razem mogłoby być prawdą, że mój małżonek
zgubiony. --- Wyobraź sobie, że o niebo grasz,
Fiesko --- gdyby bilion wygrywających a jeden
był tylko los chybny, byłżebyś tak dalece śmiały,
żebyś kości mieszał i zuchwały zakład chciał
z Bogiem trzymać? Nie, mój małżonku, gdy już
na stole <wyroznienie>całe twoje mienie</wyroznienie>, każdy rzut kości
jest Boga obrazą.<end id="e1380221032491-450298985"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>z uśmiechem</didaskalia>


<kwestia><akap>Nie troszcz się, szczęście
ze mną lepiej stoi.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Tak mówisz? --- a stałeś przy stole
tej niszczącej ducha gry, którą wy rozrywką
nazywacie. --- Szczęście, ten oszukaniec, ciągnął
ulubieńca swego kartami małego zysku, aż gdy
się rozpalił, powstał, banko<pe><slowo_obce>banko</slowo_obce> --- prawdop. odpowiednik pokerowego ,,sprawdzam".</pe> zawołał --- on go
w rozpaczy opuścił. --- O mój małżonku! Ty nie
idziesz, ażebyś się Genueńczykom ukazał, był od
nich uwielbiany. Ze snu republikanów obudzić,
rumakowi kopyta przypomnieć --- nie jest to
przechadzka, Fiesko. Tym buntownikom nie ufaj.
Mądrzy, co cię zachęcili, boją się ciebie. Głupcy,
co cię ubóstwiali, na mało ci się przydadzą.
Ach! Gdzie tylko spojrzę, Fiesko mój zgubiony.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>szybkim krokiem przechadzając się</didaskalia>


<kwestia><akap>Lękliwość najpierwszem jest niebezpieczeństwem. Wielkość musi także mieć jakąś ofiarę. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Wielkość, mój Fiesko? Za co twój
geniusz tak memu sercu niechętny? --- Patrz! ---
Oto dajmy, że ja ufam szczęściu twojemu, że ty
zwyciężysz, chciałam powiedzieć. --- Biada mi
najnieszczęśliwszej z rodzaju mojego! Nieszczęśliwa, gdy upadniesz: gdy tryumf odniesiesz ---
nieszczęśliwsza jeszcze! Nie ma tu wyboru,
o kochanku mój! Skoro księciem nie będzie,
Fiesko zgubiony --- gdy księcia do łona przycisnę, nie mam już małżonka.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Tego nie rozumiem. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap><begin id="b1380517614228-2624675075"/><motyw id="m1380517614228-2624675075">Miłość, Władza</motyw>Ależ, mój Fiesko! W tej burzliwej
strefie tronowej usycha delikatna miłości roślina.
Serce jednego człowieka, choćby i Fiesko był tym
człowiekiem, za ciasne jest, żeby dwa <wyroznienie>bóstwa</wyroznienie>
objąć, <wyroznienie>bóstwa</wyroznienie> tak sobie nieprzyjazne. <wyroznienie>Miłość</wyroznienie>
ma łzy i łzy <wyroznienie>rozumie</wyroznienie>. U <wyroznienie>żądzy panowania</wyroznienie>
miedziane są oczy, gdzie nigdy tkliwość w perłach nie zabłyśnie. <wyroznienie>Miłość jedno</wyroznienie> ma tylko
dobro, wszystkich bogactw się zrzeka; <wyroznienie>żądza
panowania</wyroznienie> i po zrabowaniu całej natury jeszcze
zgłodniała --- <wyroznienie>żądza panowania</wyroznienie> rozwala świat
cały na brzęczące łańcuchami więzienie; <wyroznienie>miłość</wyroznienie>
w każdej pustyni raj swój wyśni. Chciałżebyś na
moim łonie spoczywać, gdy buntowny wasal
do twego państwa zakołacze --- mogłażbym
w twoje objęcia się rzucić, gdyby strach tyrana
za każdą ścianą zabójcę widział i gonił cię od
komnaty do komnaty! <end id="e1380517614228-2624675075"/>A wielkooczne podejrzenie
zmąciłoby w końcu zgodę domowego pożycia ---
może gdy twoja Leonora ożywny ci napój przyniesie, ty ją odtrącisz i za jej czułość nazwiesz
ją przyprawiaczką trucizny.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>w osłupieniu</didaskalia>


<kwestia><akap>Przestań, Leonoro --- okropny
to obraz! </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A jednak jeszcze nie skończony. Rzekłabym sama: poświęć miłość wielkości, poświęć
jej spokojność twoją, byleby Fiesko pozostał ---
ale Boże! Tu cios jest katowski! Rzadko aniołowie
na tron wstępują, mniej jeszcze często tron
opuszczają. Kto ludzi lękać się nie ma potrzeby,
jakże się nad ludźmi ulitować może? Kto ma moc
każdą chęć swoją piorunem uzbroić, daż chęci
swojej łagodne słowo za towarzysza? <didask_tekst>Zatrzymuje
się, potem zbliża ku mężowi i obejmuje dłoń jego. </didask_tekst> <wyroznienie>Książęta</wyroznienie>, 
mój Fiesko, te <wyroznienie>niedojrzałe zamiary</wyroznienie>
chcącej a niemogącej natury, radzi by zawsze
między ludzkością a bóstwem ująć miejsce swoje.
Złe to stworzenia! Gorsi tworzyciele!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>szybko przechadzając się po pokoju</didaskalia>


<kwestia><akap>Przestań, Leonoro! Za mną most zrzucony. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<didaskalia>z czułością, poglądając na niego</didaskalia>



<kwestia><akap>Dlaczego, mój małżonku! Czyny tylko są nieodwrotne. Niegdyś, słyszałam jakeś przysięgał, że
moja piękność wszystkie twoje obaliła zamiary. ---
Fałszywieś przysięgał, pochlebco! --- albo moja
piękność za wcześnie przekwitła. Zapytaj serca, kto
tu zawinił? <didask_tekst>Ogniściej, obejmującąc go obydwoma ramionami. </didask_tekst> <wyroznienie>Wróć</wyroznienie>, mój Fiesko, opamiętaj się! Zaniechaj!
Miłość ci wynagrodzi. Jeżeli moje <wyroznienie>serce</wyroznienie> niezdolne
niezmiernego uciszyć pragnienia, <wyroznienie>korona</wyroznienie> jeszcze
mniej będzie miała mocy. --- Chodź, ja wszystkie
życzenia twoje w pamięci zapiszę, w jednym
pocałunku miłości wszystkie natury stopię czarodziejstwa, dostojnego zbiega niebiańskimi więzami
na wieki do siebie przykuję. Twoje serce jest
nieskończone, niechże i miłość, mój Fiesko, nieskończoną będzie. Czyż uszczęśliwić biedne stworzenie, stworzenie, co niebo przy tej piersi wybrało,
może próżnię w twoim sercu zostawić?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>na wskroś wzruszony</didaskalia>



<kwestia><akap>Leonoro! coś ty
uczyniła? <didask_tekst>Bezsilnie rzuca się w jej objęcia. </didask_tekst> Nie będę
śmiał żadnemu Genueńczykowi na oczy się
pokazać...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<didaskalia>radośnie</didaskalia>


<kwestia><akap>Uciekajmy, Fiesko! W proch
rzućmy te błyszczące nicestwa --- na romantycznych łąkach miłości tylko żyjmy! <didask_tekst>Cisnąc go do serca.</didask_tekst> Dusze nasze, jasne jak błękit nieba nad
nami, czarnym powietrzem smutku oddychać już
nie będą. Życie nasze jako strumyk szemrzący
popłynie melodyjnym biegiem do Boga. </akap></kwestia>

<didaskalia>Słychać
wystrzał armatni. <osoba>Fiesko</osoba> zrywa się. <osoba>Związkowi</osoba> wchodzą
do sali.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA PIĘTNASTA</naglowek_scena>

<naglowek_osoba>ZWIĄZKOWI</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Czas już!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>do <osoba>Leonory</osoba></didaskalia>


<kwestia><akap>Bądź zdrowa! Na wieki,
albo Genua jutro u nóg twoich leży.</akap></kwestia>

<didaskalia>Chce wybiec.</didaskalia>




<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<didaskalia>krzycząc</didaskalia>


<kwestia><akap>Hrabina upada! </akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Leonora</osoba>
w omdleniu. Wszyscy zrywają się do niej, <osoba>Fiesko</osoba> klęka.</didaskalia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>bolesnym głosem</didaskalia>



<kwestia><akap>Leonoro! Ratujcie! na
Boga! ratujcie! <didask_tekst><osoba>Róża</osoba> i <osoba>Bella</osoba> nadbiegają z pomocą. </didask_tekst>
Ona otwiera oczy! <didask_tekst>Zrywając się. </didask_tekst> Chodźcie więc
je przywrzeć<pe><slowo_obce>przywrzeć</slowo_obce> (daw.) --- przymknąć.</pe> Dorii!</akap></kwestia>


<didaskalia><osoba>Związkowi</osoba> wypadają z sali.
Zasłona spada.</didaskalia>




<naglowek_akt>AKT PIĄTY</naglowek_akt>





<didaskalia>Po północy. Wielka Ulica w Genui. Tu i tam dogorywają lampy przy domach. W głębi sceny brama
Świętego Tomasza jeszcze zamknięta. W dalekości
morze. Kilku ludzi z latarniami przechodzi przez
plac --- później patrole i ronty<pe><slowo_obce>ront</slowo_obce> (daw.) --- patrol.</pe>. Wszystko spokojne,
morze tylko nieco burzliwie huczy.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA PIERWSZA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Fiesko</osoba> uzbrojony zatrzymuje się przed pałacem
<osoba>Andrzeja Dorii</osoba>. --- <osoba>Andrzej</osoba> potem.</didaskalia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Stary dotrzymał słowa --- w pałacu
światła pogaszone i straży nie ma. Zadzwonię.
<didask_tekst>Dzwoni. </didask_tekst> Hej, hola! Zbudź się! Zbudź! Doria!
Zdradzony, sprzedany Doria, zbudź się! Hola!
Hola! Hola! Zbudź się!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>ANDRZEJ</naglowek_osoba>




<didaskalia>na balkonie</didaskalia>


<kwestia><akap>Kto dzwonek pociągnął? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>odmienionym głosem</didaskalia>


<kwestia><akap>Nie pytaj! Uciekaj
raczej! Zachodzi już, książę, gwiazda twoja. Genua
przeciw tobie powstaje. Zabójcy twoi blisko, a ty
spać możesz, Andrzeju?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ANDRZEJ</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Pamiętam, gdy groźne morze z moją
,,Belloną" igrało, spód pękał, złamany upadł
maszt najwyższy. --- Andrzej spał spokojnie.
Któż zbójców nasyła?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Człowiek straszniejszy niż groźne morze
twoje --- Jan Ludwik Fiesko.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ANDRZEJ</naglowek_osoba>




<didaskalia>śmiejąc się</didaskalia>


<kwestia><akap>Żartujesz, przyjacielu! --- Żartuj w dzień lepiej --- północ nie jest zwyczajną godziną.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Szydzisz z tego, co cię ostrzega?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ANDRZEJ</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Dziękuję mu i idę do łóżka. Fiesko
zasnął i nie ma czasu o Doriach myśleć.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nieszczęśliwy starcze! Nie ufaj wężowi.
--- Siedm barw tęczowych na grzbiecie mu
połyska --- a skoro się zbliżysz, zawrót śmiertelny ogarnie cię. Wzgardziłeś zdrajcy donosem. 
Radą przyjaciela nie wzgardzaj. Na dziedzińcu 
twoim stoi koń osiodłany. --- Uciekaj czym 
prędzej, z rad przyjaciela nie naśmiewaj się!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ANDRZEJ</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Fiesko myśli szlachetnie. Jam go
nigdy nie obraził --- i Fiesko mnie nie zdradzi.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Myśli szlachetnie i zdradzi cię ---
jednego i drugiego daje ci dowody.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ANDRZEJ</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Mam ja <wyroznienie>straż przyboczną</wyroznienie>, której
Fiesko nie zwali, jeżeli cherubinów<pe><slowo_obce>cherubin</slowo_obce> --- anioł z jednego z wyższych chórów anielskich.</pe> nie ma
w usługach swoich.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>szyderczo</didaskalia>


<kwestia><akap>Mógłbym ją prosić, żeby list 
do wieczności zabrała z sobą.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ANDRZEJ</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nędzny żartownisiu! --- Czyś nigdy nie słyszał, że <wyroznienie>Andrzej Doria ma lat ośmdziesiąt, a Genua --- jest szczęśliwą</wyroznienie>.</akap></kwestia>

<didaskalia>Oddala się.</didaskalia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>patrząc osłupiałym wzrokiem za odchodzącym</didaskalia>




<kwestia><akap>Muszęż tego człowieka pierwej <wyroznienie>strącić</wyroznienie>, nim się
nauczę, że mu ciężko zrównać. <didask_tekst>Zamyślony przechadza się
chwilę. </didask_tekst> Nie! Wspaniałomyślność za wspaniałomyślność oddałem --- kwita z nami, Andrzeju --- a teraz zniszczenie --- idź za gwiazdą
twoją!</akap></kwestia>


<didaskalia>Pospiesza w najdalszą ulicę --- trąbią u wszystkich stron --- walka zacięta przy bramie świętego Tomasza. Zdobytą otwierają i ukazuje się widok na port
morski, gdzie stoją okręty pochodniami oświecone.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA DRUGA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Gianettino Doria</osoba> w szkarłatnym płaszczu. <osoba>Lomellin</osoba>. <osoba>Słudzy</osoba> z pochodniami po przedzie. Wszyscy
w wielkim pośpiechu.</didaskalia>



<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<didaskalia>zatrzymując się</didaskalia>


<kwestia><akap>Kto na gwałt kazał
uderzyć? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LOMELLIN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Na galerach działo strzeliło. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Musieli niewolnicy łańcuchy pozrywać. </akap></kwestia>

<didaskalia>Strzały przy bramie świętego Tomasza.</didaskalia>



<naglowek_osoba>LOMELLIN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Strzały w tamtej stronie!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Brama otwarta! Straż w ruchu!
<didask_tekst>Do sług. </didask_tekst> Żwawo, hultaje! Poświećcie ku portowi.</akap></kwestia>



<didaskalia>Śpieszą do portu.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA TRZECIA</naglowek_scena>

<didaskalia>Poprzedzający. <osoba>Burgonino</osoba> ze związkowymi wracając od bramy Świętego Tomasza.</didaskalia>



<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Sebastian Laskaro waleczny żołnierz.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CENTURIONE</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Bronił się jak niedźwiedź, aż upadł.</akap></kwestia>




<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<didaskalia>cofając się z przerażeniem</didaskalia>


<kwestia><akap>Co słyszę?
--- Stójcie!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Kto tam z pochodniami?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LOMELLIN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>To nieprzyjaciele, książę! Zwróć się w lewo.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<didaskalia>głośniej</didaskalia>


<kwestia><akap>Kto tam z pochodniami? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CENTURIONE</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Stójcie! --- Hasło wasze?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<didaskalia>dobywając oręż</didaskalia>


<kwestia><akap>Uległość i Doria! </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<didaskalia>z wściekłością</didaskalia>



<kwestia><akap>Rozbójniku rzeczypospolitej i mojej narzeczonej! <didask_tekst>Do spiskowych nacierając na <osoba>Gianettina</osoba>. </didask_tekst> Oszczędzimy sobie drogi, bracia!
Szatani sami go wydają.</akap></kwestia>


<didaskalia>Przebija go.</didaskalia>



<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Zabójstwo! Zabójstwo! --- Pomścij
się za mnie, Lomellino!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LOMELLIN I SŁUDZY</naglowek_osoba>




<didaskalia>umykając</didaskalia>


<kwestia><akap>Pomocy! Zabójcy!
Zabójcy!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CENTURIONE</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Zabity. --- Weźcie pod straż hrabiego.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Lomellin</osoba> uwięziony.</didaskalia>



<naglowek_osoba>LOMELLIN</naglowek_osoba>




<didaskalia>na klęczkach</didaskalia>


<kwestia><akap>Darujcie życie! --- przejdę
do was!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Czy ten <wyroznienie>potwór</wyroznienie> żyje jeszcze? ---
Możesz uciekać, piecuchu!</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Lomellin</osoba> wymyka się.</didaskalia>



<naglowek_osoba>CENTURIONE</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Brama Świętego Tomasza w naszych już ręku! Gianettino zginął! --- Bieżcie<pe><slowo_obce>bieżeć</slowo_obce> (daw.) --- biec.</pe> co siła! Donieście o tym Fieskowi!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GIANETTINO</naglowek_osoba>




<didaskalia>usiłując powstać</didaskalia>


<kwestia><akap>Piekło! --- Fiesko!</akap></kwestia>


<didaskalia>Umiera. </didaskalia>



<naglowek_osoba><begin id="b1380628452728-2817959607"/><motyw id="m1380628452728-2817959607">Broń</motyw>BURGONINO</naglowek_osoba>




<didaskalia>wyciągając oręż z trupa</didaskalia>


<kwestia><akap>Wolna już
Genua i Berta moja! Daj mi twój oręż, Centurione, a ten zakrwawiony nieś do kochanki mojej.
Więzienie jej zdobyte. Niedługo przyjdę i ślubny
złożę jej pocałunek.<end id="e1380628452728-2817959607"/></akap></kwestia>

<didaskalia>Rozchodzą się w różne ulice.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA CZWARTA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Andrzej Doria</osoba>. <osoba>Niemcy</osoba>. </didaskalia>



<naglowek_osoba>NIEMIEC</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Tłum tam pociągnął! Siądź na konia,
książę! </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ANDRZEJ</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Niech raz jeszcze na wieże Genui
i na jej niebo popatrzę. Nie, to nie sen, Andrzej
zdradzony.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NIEMIEC</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nieprzyjaciele wokoło! Uciekaj, przechodź granice.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ANDRZEJ</naglowek_osoba>




<didaskalia>rzucając się na trupa synowca</didaskalia>


<kwestia><akap>Tu niechaj
skonam; nie mówcie mi o ucieczce. Tu leży
podpora mojej starości --- droga moja skończona!</akap></kwestia>


<didaskalia><osoba>Kalkanio</osoba> z dala ze związkowymi.</didaskalia>



<naglowek_osoba>NIEMIEC</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Zbójcy! Uciekaj, stary książę! </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ANDRZEJ</naglowek_osoba>




<didaskalia>słysząc głos trąb</didaskalia>



<kwestia><akap>Słuchajcie, cudzoziemcy, słuchajcie! To są Genueńczycy, których
kajdany ja skruszyłem. <didask_tekst>Zakrywa twarz. </didask_tekst> Czy i w waszym kraju tak odpłacają?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>NIEMIEC</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Precz! Precz! Uciekaj! Tymczasem
niemieckie nasze kości będą szczerbiły ich oręże.</akap></kwestia>


<didaskalia><osoba>Kalkanio</osoba> zbliża się.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ANDRZEJ</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Ratujcie się! Mnie zostawcie --- powiedzcie ludom wszystkim straszną wiadomość: że Genueńczycy swojego ojca zabili.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NIEMIEC</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Dalej, do ubicia jeszcze daleko.
Koledzy! Stańcie tu, weźcie księcia do środka.
<didask_tekst>Obstępują go. </didask_tekst> Siecz tego psa włoskiego, żeby znał
uszanowanie dla siwej głowy!...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Kto idzie? --- Co tam jest? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NIEMCY</naglowek_osoba>




<didaskalia>siekąc pałaszami</didaskalia>


<kwestia><akap>Niemieckie cięcia! </akap></kwestia>

<didaskalia>Oddalają się walcząc --- trupa <osoba>Gianettina</osoba> wynoszą.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA PIĄTA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Leonora</osoba> w męskim stroju, za nią <osoba>Arabella</osoba>, obie
wsuwają się z ostrożnością. </didaskalia>



<naglowek_osoba>ARABELLA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Chodź, łaskawa pani, chodźże tu!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Tam grzmi powstanie --- słuchaj, nie
byłże to jęk konającego? --- Biada! Otaczają go!
--- Do serca Fieska wymierzyli śmierć ziejące
rury --- do mojego serca, Bello. Ciągną za
cyngiel --- stójcie! Stójcie! To mój małżonek.</akap></kwestia>


<didaskalia>Wyciąga ręce do góry. </didaskalia>



<naglowek_osoba>ARABELLA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Ależ na Boga!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1380629049746-810445637"/><motyw id="m1380629049746-810445637">Bunt</motyw>LEONORA</naglowek_osoba>




<didaskalia>w marzeniu dzikim, krzyczy</didaskalia>



<kwestia><akap>Fiesko!
Fiesko! --- poza nim sprzymierzeńcy uciekają ---
wierność buntowników niestała. <didask_tekst>Przerażona. </didask_tekst> Mój
małżonek buntowników przywódcą? Bello! O nieba! Mój Fiesko walczy jako buntownik?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>ARABELLA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nie, sinioro, walczy jako Genui
sędzia straszliwy.<end id="e1380629049746-810445637"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>To by było co innego --- i Leonora
się lęka? Najpierwszego republikanina ściska najlękliwsza republikanka? Idź, Arabello, gdy mężowie o kraj walczą, kobiety także godność swoją
czuć winny. <didask_tekst>Głos trąb. </didask_tekst> Biegnę między walczących!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>ARABELLA</naglowek_osoba>




<didaskalia>załamując ręce</didaskalia>


<kwestia><akap>Litościwe nieba! </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Cicho --- o cóż to noga moja zawadziła? Tu jest płaszcz i kapelusz i oręż tu leży.
Podnosi. Oręż ciężki, moja Bello, ale wlec go
mogę i on wstydu swojemu rycerzowi zrobić nie
może.</akap></kwestia>

<didaskalia>Dzwony biją na gwałt.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ARABELLA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Słuchaj pani, słuchaj: dzwony dominikańskiej wieży. Zlituj się, Boże! Jakże to
okropnie!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Mów raczej: jak zachwycająco! W tym
głosie dzwonu na gwałt bijącym mój Fiesko
rozmawia z Genuą. <didask_tekst>Głośniej trąbią. </didask_tekst> Hura! Hura!
Nigdy tak słodko flety mi nie brzmiały. --- I te
trąby przez mego Fieska obudzone. Jakże wyżej
pierś się moja wznosi! Cała Genua w weselu ---
najemnicy skaczą za imieniem jego, a żona
miałaby być lękliwą? <didask_tekst>Na trzech innych wieżach biją
w dzwony. </didask_tekst> Nie, bohaterkę mój bohater obejmie ---
mój Brutus<pe><slowo_obce>Marcus Iunius Brutus</slowo_obce> (85 p.n.e. -- 42 p.n.e.) --- rzymski polityk, posiadający staranne wykształcenie. Popierał Pompejusza przeciw Cezarowi, przeszedł na stronę tego ostatniego, a w końcu uczestniczył w spisku na życie Cezara.</pe> Rzymiankę obejmie. --- <didask_tekst>Nasadza kapelusz i płaszcz szkarłatny wdziewa. </didask_tekst> Jestem Porcja<pe><slowo_obce>Porcja</slowo_obce> --- żona Brutusa.</pe>!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba><begin id="b1380629565375-3119733405"/><motyw id="m1380629565375-3119733405">Szaleństwo</motyw>ARABELLA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Łaskawa pani! Ty nie wiesz, jak
okropne twoje szaleństwa. O nie, ty tego nie
wiesz.</akap></kwestia>

<didaskalia>Dzwony na gwałt i trąby.</didaskalia>



<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nędzna! A ty wszystko to słyszysz
i nie szalejesz?<end id="e1380629565375-3119733405"/> <wyroznienie>Płakać by</wyroznienie> chciały te głazy, że
nóg nie mają i za moim Fieskiem pospieszyć nie
mogą. --- Te pałace marszczą się na budownika,
że je tak mocno do ziemi przytwierdził, że za
Fieskiem moim poskoczyć nie mogą. --- Brzegi
gdyby mogły, rzuciłyby powinność swoją, na łup
morza Genuę by oddały i szłyby tańczyć po
dźwiękach trąb jego. Jak to! Co śmierć z pieluch
wyciąga, w tobie odwagi obudzić niezdolne?
Idź! --- ja znajdę drogę moją.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ARABELLA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Wielki Boże! Przecież tego napadu
nie zechcesz w prawdę zamienić?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<didaskalia>dumnie i bohatersko</didaskalia>


<kwestia><akap>Właśnie że chcę ---
ty niedołężna! --- Gdzie najdzikszy gwar huczy,
gdzie w osobie swojej mój Fiesko walczy...
Czy to Lawania? słyszę pytających --- ten, którego nikt zwyciężyć nie może, co o Genuę
żelazne kości rzuca --- czy to ten Lawania? ---
Genueńczycy, to on sam, odpowiem, to on, mój
mąż --- i ja także mam ranę.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Sakko</osoba> ze sprzysiężonymi</didaskalia>



<naglowek_osoba>SAKKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Kto idzie? Doria czy Fiesko? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LEONORA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Fiesko i wolność! </akap></kwestia>

<didaskalia>Zwraca się w ulicę --- tłum, w natłoku gubi się <osoba>Bella</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA SZÓSTA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Sakko</osoba> z oddziałem, <osoba>Kalkanio</osoba> spotyka się z nim
i z drugim.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Andrzej Doria wymknął się. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SAKKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Patent na najgorsze przyjęcie u Fieska. </akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Niedźwiedzie ci Niemcy; stanęli
wokoło starego jak skały. Nie mogłem go
dojrzeć. Dziewięciu z naszych poległo, ja sam
po lewym uchu dostałem. Jeśli tak <wyroznienie>obcych
tyranów</wyroznienie> strzegą, jakże, do pioruna, muszą oni
<wyroznienie>własnych książąt</wyroznienie> bronić!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SAKKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Mamy już licznych stronników, i wszystkie
bramy w naszych są ręku.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>W cytadeli, słyszę, ostro się biją.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SAKKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Burgonino jest między nimi. Co robi
Werrina? </akap></kwestia><naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Umieścił się między Genuą a morzem
jak brytan piekielny, mysz by tam nie przeszła.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SAKKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Muszę na przedmieściu w gwałt kazać
uderzyć. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Ja popędzę przez Piaza Sarazena.
Zbudź no się, trębaczu!</akap></kwestia>

<didaskalia>Oddalają się przy głosach trąb.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA SIÓDMA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Murzyn</osoba> i <osoba>banda złodziei</osoba> z lontami.</didaskalia>



<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Wiedźcie, kanalie! Ja to tę polewkę
nawarzyłem, a mnie jednej łyżki nie dadzą
pokosztować. Dobrze. Poszczwana psiarnia przyszła mi na rękę --- podpalajmy i rabujmy. Tam
się tłuką o koronę książęcą, my podpalmy
kościoły, żeby zmarzli apostołowie się rozgrzali.</akap></kwestia>


<didaskalia>Rozsypują się po różnych domach.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA ÓSMA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Burgonino</osoba>. <osoba>Berta</osoba> przebrana. </didaskalia>



<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Tu odpocznij, mój chłopcze ---
w tym miejscu bezpiecznie. Czy jesteś gdzie
ranny? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BERTA</naglowek_osoba>




<didaskalia>odmienionym głosem</didaskalia>


<kwestia><akap>Nigdzie. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Wstydź się --- chodź, ja cię zaprowadzę, gdzie można za Genuę rany pozyskać --- i to piękne jako te.</akap></kwestia>

<didaskalia>Obnażając ramię swoje.</didaskalia>



<naglowek_osoba>BERTA</naglowek_osoba>




<didaskalia>cofając się</didaskalia>


<kwestia><akap>O, nieba!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Boisz się? Cóż to, maleńki --- za wcześnieś się na męża przystroił. Ile lat masz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BERTA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Piętnaście! </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>To źle; dla tej nocy pięć lat masz
za mało. Kto jest twój ojciec?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BERTA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Najlepszy Genui obywatel. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Z wolna, mój chłopcze! Tylko <wyroznienie>jeden</wyroznienie>
jest taki --- a jego córka moja narzeczona.
Znasz dom Werriny?</akap></kwestia>






<naglowek_osoba>BERTA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Znam. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<didaskalia>żywo</didaskalia>


<kwestia><akap>I boską jego córkę? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BERTA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Córka jego Berta się nazywa.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Idźże co prędzej i zanieś jej ten
pierścień. Powiedz, że sprawa o ślubny pierścień
--- i że błękitna kokarda mężnie się trzyma.
Idź --- muszę tam... Niebezpieczeństwo jeszcze
nie przeszło.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>BERTA</naglowek_osoba>




<didaskalia>wołając za nim słodkim głosem</didaskalia>


<kwestia><akap>Scipio? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<didaskalia>zatrzymuje się zdziwiony</didaskalia>


<kwestia><akap>Na mój oręż --- ten głos mi znany.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BERTA</naglowek_osoba>




<didaskalia>rzucając mu się na szyję</didaskalia>


<kwestia><akap>Na serce moje
--- jam ci dobrze znana.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Berta! </akap></kwestia>

<didaskalia>Dzwony biją na gwałt w przedmieściu. Zbiegowisko --- oboje gubią się w tłumie.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA DZIEWIĄTA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Fiesko</osoba>. <osoba>Cibo</osoba>. <osoba>Oddział ludzi</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Kto ogień zapalił?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CIBO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Zamek zdobyty. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Kto ogień zapalił? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CIBO</naglowek_osoba>




<didaskalia>do oddziału</didaskalia>


<kwestia><akap>Patrole, gońcie złoczyńcę! </akap></kwestia>


<didaskalia>Niektórzy rozbiegają się. </didaskalia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>w gniewie</didaskalia>



<kwestia><akap>Czy mnie podpalaczem chcą
zrobić? Pospieszcie co prędzej z wiadrami
i sikawkami. <didask_tekst>Inni z oddziału wychodzą. </didask_tekst> Ale Gianettino jest w naszej mocy?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>CIBO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Tak mówią. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Czy <wyroznienie>mówią</wyroznienie> tylko? Kto to mówi? Cibo,
na twój honor, mów czy uciekł?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CIBO</naglowek_osoba>




<didaskalia>z namysłem</didaskalia>


<kwestia><akap>Jeżeli mam ufać moim oczom
więcej niżeli opowiadaniu jednego szlachcica, to
Gianettino żyje.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>O twoją głowę idzie tu, Cibo! </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CIBO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Jeszcze raz --- widziałem go przed
ośmiu minutami <wyroznienie>przy żółtej kitce i w szkarłatnym płaszczu</wyroznienie>.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>w najwyższym gniewie</didaskalia>


<kwestia><akap>Na niebo i piekło
--- słuchaj, Cibo, ja tego Burgonina o głowę
niższym zrobię. Biegaj, Cibo, niech wszystkie
bramy miasta pozamykają, niech wszystkie łodzie
utopią, a tak morzem się nie wymknie. Oto ten
diament, Cibo, najkosztowniejszy na całą Genuę,
Lukę, Wenecję i Pizę, ten diament dostanie,
kto mi pierwszy doniesie, że Gianettino nieżywy.
Śpiesz się, śpiesz, Cibo! <didask_tekst>Cibo wybiega.</didask_tekst></akap></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA DZIESIĄTA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Fiesko</osoba>. <osoba>Sakko</osoba>. <osoba>Murzyn</osoba>. <osoba>Żołnierze</osoba>. </didaskalia>



<naglowek_osoba>SAKKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Zastaliśmy Murzyna, jak zapalony lont
rzucał do jezuickiego kościoła.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Zdrada twoja uszła na sucho, bo
mnie tylko dotykała. Za podpalenie stryczek.
Weźcie go natychmiast i na kościelnej powieście
wieży. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Pfe! Pfe! Pfe! To mi nie na rękę. ---
Czy nic się z tego nie da wytargować?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nie. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<didaskalia>z potulnością</didaskalia>


<kwestia><akap>Poślij mnie na próbę tylko
do galer.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>z gniewem</didaskalia>


<kwestia><akap>Na szubienicę. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Zostanę chrześcijaninem!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Kościół nie potrzebuje wyrzutków
pogaństwa.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Przynajmniej mnie pijanym wypraw do
wieczności.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nie, trzeźwiuteńkim.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Tylko mnie na chrześcijańskim nie
wieszaj kościele!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Szlachcic słowa dotrzymuje --- jam ci
przyrzekł twoją własną szubienicę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SAKKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>pomrukując</didaskalia>


<kwestia><akap>Bez korowodów, poganinie!
Jest jeszcze coś więcej do roboty.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Ale --- na przypadek wszelki ---
gdyby stryczek się urwał...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>do <osoba>Sakko</osoba></didaskalia>


<kwestia><akap>Na podwójnym go sznurze
zawiesić. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MURZYN</naglowek_osoba>




<didaskalia>z rezygnacją</didaskalia>


<kwestia><akap>Cóż robić --- niechże
się diabeł na nadzwyczajne gotuje przyjęcie.</akap></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi z żołnierzami, którzy go w niejakiej odległosci
wieszają.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA JEDENASTA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Fiesko</osoba>. <osoba>Leonora</osoba> ukazuje się w szkarłatnym
płaszczu <osoba>Gianettina</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>postrzega ją, zrywa się i cofa</didaskalia>



<kwestia><akap>Wszakże ja znam to pióro i płaszcz! <didask_tekst>Przybliża się żywo. </didask_tekst> Ja
znam to pióro i płaszcz! <didask_tekst>Z wściekłością przebijając
ją. </didask_tekst> Jeśli trzy życia masz, to powstań <wyroznienie>jeszcze</wyroznienie>
i próbuj kroku.</akap></kwestia>


<didaskalia><osoba>Leonora</osoba> pada z głuchym jękiem.
Słychać marsz zwycięski. Trąby, rogi, oboje.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA DWUNASTA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Fiesko</osoba>, <osoba>Kalkanio</osoba>, <osoba>Sakko</osoba>, <osoba>Centurione</osoba>, <osoba>Cibo</osoba>,
<osoba>Żołnierze</osoba> z muzyką i chorągwiami.</didaskalia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>idąc naprzeciw nich z tryumfującą postawą</didaskalia>



<kwestia><akap>Genueńczycy! Kości rzucone --- tu leży robak
duszy mojej, straszna strawa mojej nienawiści.
Wznieście wasze oręże --- oto Gianettino!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Ja zaś przychodzę ci oznajmić, że
dwie trzecie części Genui przeszło na stronę
twoją i pod Fieska chorągwiami przysięgło...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CIBO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Przeze mnie przysyła Werrina z admiralskiego okrętu pokłon i panowanie nad portem
i morzem...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CENTURIONE</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Przeze mnie gubernator miasta składa
ci swoją buławę i klucze...</akap></kwestia>






<naglowek_osoba>SAKKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>W osobie mojej upada <didask_tekst>klęka</didask_tekst> mniejsza
i większa rada rzeczypospolitej przed panem
swoim na kolana i prosi o łaskę i pobłażanie...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Mnie pozwól, ażebym najpierwszy
wielkiego zwycięzcę w jego murach pozdrowił.
Sława ci! Do ziemi schylcie sztandary przed
<wyroznienie>księciem Genui</wyroznienie>!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WSZYSCY</naglowek_osoba>




<didaskalia>zdejmując kapelusze</didaskalia>


<kwestia><akap>Sława! Sława ci,
<wyroznienie>książę genueński</wyroznienie>!</akap></kwestia>

<didaskalia>Marsz sztandarowy. ---
<osoba>Fiesko</osoba>
przez cały czas stoi w zadumaniu z głową pochyloną</didaskalia>



<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Lud i senat czeka z niecierpliwością,
ażeby naczelnika swojego w purpurze książęcej
powitać. Pozwól nam, prześwietny książę, ażebyśmy cię w tryumfie do seniorii zaprowadzili.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Pozwólcie, niech wprzódy serce zaspokoję moje. Drogą mi osobę musiałem w ciężkiej
trwodze zostawić, osobę, która chwałę tej nocy
ze mną dzielić powinna. <didask_tekst>Ze wzruszeniem do obecnych.</didask_tekst>
Raczcie mi towarzyszyć do waszej miłej księżny.</akap></kwestia>


<didaskalia>Chce odchodzić.</didaskalia>



<naglowek_osoba><begin id="b1380644740398-1492962276"/><motyw id="m1380644740398-1492962276">Trup</motyw>KALKANIO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Czy ten łotr i zbójca ma tu leżeć
i hańbę swoją w tym zakątku ukrywać?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CENTURIONE</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Na halabardzie zatknijcie głowę jego.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CIBO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Rozszarpanym tułowem jego zamiećcie
bruk naszego miasta! <end id="e1380644740398-1492962276"/></akap></kwestia>

<didaskalia>Przyświecają przy trupie.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<didaskalia>przestraszony i z cicha</didaskalia>


<kwestia><akap>Patrzcie, Genueńczycy! Przez Boga! To nie Gianettina twarz.</akap></kwestia>


<didaskalia>Wszyscy w osłupieniu spoglądają na trupa.</didaskalia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>rzuca z boku śledcze spojrzenie na ciało
i cofa się z okropnym wyrazem</didaskalia>


<kwestia><akap>Nie, szatanie ---
nie! To nie twarz Gianettina, szatanie! <didask_tekst>Zataczając
oczy.</didask_tekst> Genua <wyroznienie>moja</wyroznienie>, powiadacie? <wyroznienie>Moja</wyroznienie>? <didask_tekst>Z krzykiem
wściekłym.</didask_tekst> Tumany piekielne! --- to moja żona!</akap></kwestia>


<didaskalia>Pada. Związkowi grupami w martwym stoją milczeniu.</didaskalia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>z wolna się podnosi i głuchym głosem odzywa
się</didaskalia>



<kwestia><akap>Czy ja żonę moją zamordowałem, Genueńczycy? --- Zaklinam was, nie spozierajcie bladzi
jako duchy, na to kuglarstwo natury. --- Dzięki
Bogu, są wypadki, których się <wyroznienie>człowiek</wyroznienie> nie
lęka dlatego, że jest <wyroznienie>człowiekiem tylko</wyroznienie>.
Komu rozkosze nieba nie dostały się w udziale,
ten piekielnych udręczeń przewidzieć nie może ---
a ta pomyłka byłaby czymś więcej jeszcze.
<didask_tekst>Ze straszną spokojnością. </didask_tekst> Genueńczycy! Bogu niech
będą dzięki, to być nie może.</akap></kwestia>


<naglowek_scena>SCENA TRZYNASTA</naglowek_scena>

<didaskalia>Poprzedzający. <osoba>Arabella</osoba> z płaczem. </didaskalia>



<naglowek_osoba>ARABELLA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Niech mnie zabiją --- nic nie mam do stracenia. Zlitujcie się, panowie --- zostawiłam
tu panią moją i nigdzie jej znaleźć nie mogę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>zbliża się do niej i mówi cichym, drżącym głosem</didaskalia>


<kwestia><akap>Czy Leonora nazywała się pani twoja? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ARABELLA</naglowek_osoba>




<didaskalia>z ukontentowaniem</didaskalia>


<kwestia><akap>Bogu chwała, że tu
jesteś, mój najmilszy, mój dobry, łaskawy panie
--- nie gniewaj się na nas, nie mogłyśmy jej
wstrzymać.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Przeklęta! Od czego wstrzymać?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ARABELLA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Żeby nie pobiegła... </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Milcz --- gdzie nie pobiegła?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ARABELLA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Między tłum... </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Bodaj się twój język w krokodyla
przemienił! Jakie jej suknie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ARABELLA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Płaszcz szkarłatny. --- </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>w szaleństwie rzucając się na nią</didaskalia>


<kwestia><akap>Pójdź do dziewiątego koła piekielnego! Skąd płaszcz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ARABELLA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Leżał na ziemi...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>NIEKTÓRZY ZE ZWIĄZKOWYCH</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Gianettino w tym
miejscu był zamordowany...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>z śmiertelną bladością na twarzy do <osoba>Arabelli</osoba></didaskalia>




<kwestia><akap>Twoja pani znaleziona. <didask_tekst><osoba>Arabella</osoba> odchodzi w niespokojności. <osoba>Fiesko</osoba> zmienione oczy wodzi po całym kole,
potem mówi cichym głosem, który aż w grzmiący niekiedy
przechodzi. </didask_tekst> Tak jest istotnie --- istotnie --- i ja
sam byłem narzędziem piekielnego dzieła. Ustąpcie
się ludzkie twarze! Ach! <didask_tekst>ze zgrzytaniem zębów, </didask_tekst>
gdybym <wyroznienie>jego</wyroznienie> budowę świata miał między zębami
tymi --- czuję w sobie siłę naturę całą tak
rozedrzeć, aż by była jęczącym potworem, do męczarni moich podobną! <didask_tekst>Do otaczających. </didask_tekst> Człowieku!
nędzny rodzaju, błogosławisz Boga, dziękujesz za
szczęście, że nie jesteś tym, czym ja --- że jako
ja nie jesteś. --- Sam ja raz ten zadałem.
<didask_tekst>Prędzej, dziko.</didask_tekst> --- Ja? dlaczego ja? Dlaczego nie on razem ze mną? Dlaczego ból mój o ból
współczującej istoty stępić się nie może?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<didaskalia>bojaźliwie</didaskalia>


<kwestia><akap>Mój drogi książę!...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>porywa go, i z dziką radością</didaskalia>



<kwestia><akap>Ach! witajże tu --- Bogu niech będą dzięki! Jest przecie
jeden, którego piorun ten jako mnie zgruchotał.
<didask_tekst>Obejmuje go ze wściekłością. </didask_tekst> Bracie piorunem zgnieciony! Niechaj służy potępienie! --- ona umarła
--- tyś ją także kochał. <didask_tekst>Przyciąga go do trupa
i przychyla jego głowę do niego. </didask_tekst> Ona umarła. Och!
Gdybym mógł stanąć przy wrotach wiecznego
potępienia, zagłębić oko moje w rozliczne męczarnie płodnego w wymysły piekła; gdyby ucho
moje mogło połykać jęk torturowanych grzeszników
--- gdybym ich obaczył: kto wie, może bym
zdołał znieść cierpienie moje. <didask_tekst>Zbliżając się do trupa
z przerażeniem. </didask_tekst> <wyroznienie>Tu leży żona moja zamordowana</wyroznienie>. --- Nie --- to za mało powiedziane. ---
<wyroznienie>Ja, niegodziwiec, zamordowałem żonę moją.</wyroznienie>
Och! Taka zbrodnia zaledwie piekłu podobać się
może. Ono mnie sztucznie uniosło wirem na
najwyższy, spadzisty szczęścia wierzchołek, przyłudziło aż do progów nieba --- a potem ---
potem --- w głąb przepaści... Och! Gdybym oddechem moim mógł zarazę we wnętrze dusz
wionąć --- a <wyroznienie>potem</wyroznienie> --- zabijam żonę własną...
Ale nie, jego dowcip przebieglejszy --- dwoje
oczu oszukują się, i <wyroznienie>zabijam --- żonę moją</wyroznienie>.
<didask_tekst>Ze śmiechem ironicznym. </didask_tekst> Nie jestże to arcydzieło?
<didask_tekst>Sprzysiężeni w ponurym milczeniu opierają się na orężach swoich --- niektórzy płaczą. </didask_tekst> Czy tu kto płacze?
Na Boga! Tak --- <wyroznienie>płaczą ci, co zamordowali
swojego książęcia</wyroznienie>. <didask_tekst>Z boleścią. </didask_tekst> O mówcie, czy
płaczecie nad tą zbrodnią stanu popełnioną przez
śmierć, czy nad niewieścim upadkiem ducha
mojego? <didask_tekst>Tkliwie, stojąc przed trupem. </didask_tekst> Gdzie zabójcy, głazy twarde, w łzy się roztapiają, tam by rozpacz
Fieska miała tylko przeklinać? --- <didask_tekst>Upada na trupa.</didask_tekst>
Przebacz, o Leonoro! Żalu nie wygniewasz
u nieba. Przez długie lata, Leonoro, połykałem
to szczęście jednej godziny, w której Genueńczykom miałem księżnę darować. Jakie rozkosznie
naprzód widziałem rumieniące się skromnością
lica twoje, twoją pierś książęcem odetchnieniem wspaniale dyszącą pod srebrną zasłoną,
i twój głos cichy, który zachwycenia wymówić
nie zdołał. Ha! Jakże upajająco brzmiało w uszach
moich dumne wołanie, i mojej miłości tryumf
odzwierciedlał się w zawiści zwyciężonej. Leonoro!
Oto godzina ta nadeszła. Twój Fiesko jest księciem Genui --- a jednak ostatni jej żebrak
namyślałby się, czy swoją nędzę zamienić za
moją purpurę i moje cierpienia. Żona jego troskę
dzieli --- z kimże ja podzielę mój majestat?</akap></kwestia>



<didaskalia>Płacze --- zakrywa twarz na łonie trupa --- wzruszenie
na wszystkich obecnych.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Cnotliwa to była kobieta! </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>CIBO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Trzeba tę żałobę na jakiś czas przed
ludem zataić --- mogłaby naszym zabrać odwagę,
a jej dodać nieprzyjacielowi.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>powstaje ze spokojem i z mocą</didaskalia>


<kwestia><akap>Słuchajcie,
Genueńczycy! Opatrzność, jeżeli jej wyrok zrozumiałem, zadała mi tę ranę, ażeby moje serce
do bliskiej wielkości doświadczyć. Była to
najcięższa próba; nie lękam się teraz ani udręczeń,
ani radości najwyższej. Chodźcie! <wyroznienie>Genua mnie
czeka</wyroznienie>, jak powiadacie. --- Dam Genui książęcia,
jakiego żaden Europejczyk nie widział. <begin id="b1380715844378-3163277038"/><motyw id="m1380715844378-3163277038">Pogrzeb</motyw>Chodźcie
--- tej nieszczęśliwej księżnie wyprawię pogrzeb
taki, że życie utraci swoich wielbicieli, a<wyroznienie> śmierć</wyroznienie>
jako oblubienica pysznym strojem świecić będzie.<end id="e1380715844378-3163277038"/>
Chodźcie za waszym książęciem.</akap></kwestia>

<didaskalia>Odchodzą przy marszu sztandarowym.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA CZTERNASTA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Andrzej Doria</osoba>. <osoba>Lomellin</osoba>. </didaskalia>



<naglowek_osoba>ANDRZEJ</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Tam ich wesela okrzyki.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LOMELLIN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Szczęście ich upoiło. Bramy miasta
opuszczone. Wszyscy się tłoczą do seniorii.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ANDRZEJ</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Pod moim synowcem tylko potknął
się rumak. Mój synowiec nie żyje --- słuchaj,
Lomellino. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LOMELLIN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Jak to? --- <wyroznienie>Jeszcze? Jeszcze</wyroznienie> książę
ma nadzieję?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ANDRZEJ</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Czy drżysz o życie twoje --- <wyroznienie>przedrzeźniasz</wyroznienie> mnie nazwiskiem księcia, kiedy mi
nawet <wyroznienie>nadziei</wyroznienie> mieć nie wolno.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LOMELLIN</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Najłaskawszy panie! --- Burzliwy
naród leży na szali Fieska --- cóż leży na
twojej?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ANDRZEJ</naglowek_osoba>




<didaskalia>z dumą</didaskalia>


<kwestia><akap>Niebo! </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LOMELLIN</naglowek_osoba>




<didaskalia>pogardliwie</didaskalia>


<kwestia><akap>Od kiedy proch wynaleziono, już aniołowie nie obozują na ziemi. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ANDRZEJ</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nędzna małpo --- rozpaczającemu
starcowi odbierasz i niebo jego. --- <didask_tekst>Głosem rozkazującym.</didask_tekst> Idź! --- Ogłoś, że Andrzej żyje jeszcze.
Andrzej, powiesz im, błaga dzieci swoje, żeby go
w ośmdziesiątym roku życia do cudzoziemców
nie wyganiały --- bo oni Andrzejowi nigdy nie
przebaczą kwitnącego stanu jego ojczyzny. Powiedz im, że Andrzej prosi swoje dzieci o <wyroznienie>tyle</wyroznienie>
ziemi w ojczyźnie dla <wyroznienie>tylu</wyroznienie> kości!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LOMELLIN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Posłuszny jestem, ale o skutku rozpaczam. </akap></kwestia>

<didaskalia>Chce odejść.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ANDRZEJ</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Słuchaj! I weź ten pukiel<pe><slowo_obce>pukiel</slowo_obce> (daw.) --- lok.</pe> pobielałych
włosów --- był on ostatnim na jego głowie
i wypadł tej nocy trzeciego stycznia, gdy Genua
od mego serca się oderwała --- ośmdziesiąt lat
się trzymał i w ośmdziesiątym roku łysą głowę opuścił. Pukiel jest zwiędły, ale ma jeszcze dosyć mocy, żeby spiął purpurę wysmukłemu młodzieńcowi.</akap></kwestia>

<didaskalia>Odchodzi zasłaniając twarz ręką. <osoba>Lomellin</osoba> w przeciwną udaje się ulicę. Słychać tłumne okrzyki przy odgłosie trąb i kotłów.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA PIĘTNASTA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Werrina</osoba> przychodząc z portu. <osoba>Berta</osoba>. <osoba>Burgonino</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Wznoszą okrzyki. Komuż to?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Fieska zapewne książęciem obwołują.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BERTA</naglowek_osoba>




<didaskalia>tuląc się do <osoba>Burgonina</osoba></didaskalia>


<kwestia><akap>Scipionie, mój
ojciec okropny jest! </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Zostawcie mnie, dzieci, samego. O Genuo! Genuo!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Pospólstwo pod niebo go wznosiło, ze wściekłością chciało mieć purpurę. Szlachta ze strachem pozierała, nie śmiała słowa
odrzeknąć.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Mój synu --- zmieniłem złoto wszystko<pe><slowo_obce>wszystko</slowo_obce> --- tu: całe.</pe>, co posiadam i zaniosłem na okręt. Weź swoją
żonę i pędź co prędzej w dal. Może ja do was
przybędę --- a może i nie. Płyńcie do Marsylii,
i <didask_tekst>z ciężkim westchnieniem ściskając ich</didask_tekst> niech was Bóg prowadzi!</akap></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi szybko.</didaskalia>



<naglowek_osoba>BERTA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Na Boga! Nad czym mój ojciec przemyśliwa? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Zrozumiałaś ty ojca? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BERTA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Uciekać! Boże! Uciekać w nocy ślubnej! </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BURGONINO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Tak kazał --- a my posłuszni
będziem. </akap></kwestia>

<didaskalia>Odchodzą ku portowi.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA SZESNASTA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Werrina</osoba>. <osoba>Fiesko</osoba> w książęcym stroju.
Obaj się schodzą.</didaskalia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Werrina! Szczęśliwe spotkanie ---
właśnie wyszedłem, ażeby cię szukać.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>I moja droga była ta sama. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Czy Werrina nie postrzega żadnej
odmiany na swoim przyjacielu? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nie życzę żadnej.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Ale czy żadnej nie widzisz? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<didaskalia>nie patrząc na niego</didaskalia>


<kwestia><akap>Spodziewam się,
że nie! </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Ale ja pytam cię, czy żadnej nie
znajdujesz? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<didaskalia>obzierając go</didaskalia>


<kwestia><akap>Żadnej nie znajduję.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1380718184673-298936251"/><motyw id="m1380718184673-298936251">Władza</motyw>FIESKO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>No --- widzisz, musi to być prawdą,
że nie <wyroznienie>władza</wyroznienie> tyranów tworzy. Odkiedyśmy się
rozłączyli, zostałem Genui książęciem, a Werrina
<didask_tekst>cisnąc go do serca</didask_tekst> jeszcze serdeczniejsze uściśnienie
odbierze ode mnie.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Szkoda tylko, że zimno na nie odpowiedzieć muszę. Widok majestatu wpada jako
krający nóż między mną a książęciem! Jan
Ludwik Fiesko posiadał dobra w sercu moim ---
dziś zdobył Genuę i ja własność moją odbieram.<end id="e1380718184673-298936251"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>pomięszany</didaskalia>


<kwestia><akap>Przebóg! Za jedno księstwo
ta cena byłaby żydowską<pe><slowo_obce>
ta cena byłaby żydowską</slowo_obce> --- to wygórowana cena.</pe>. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<didaskalia>pomrukując ponuro</didaskalia>


<kwestia><akap>Hm! Czy już tak w modzie wolność upadła, że pierwszemu lepszemu rzeczypospolitych za lichy pieniądz narzucają?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>zaciskając usta</didaskalia>


<kwestia><akap>To tylko Fieskowi mogłeś
powiedzieć, nikomu innemu. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>O zapewne! Doskonała to głowa,
która prawdę bez policzka puszcza. Szkoda tylko
że przebiegły gracz w <wyroznienie>jednej</wyroznienie> się karcie pomylił.
Wyrachował całą grę <wyroznienie>zazdrości</wyroznienie>, ale na nieszczęście, z całym dowcipem<pe><slowo_obce>dowcip</slowo_obce> (daw.) --- rozum.</pe> swoim zapomniał
o <wyroznienie>patriotach</wyroznienie>. <didask_tekst>Bardzo znacząco. </didask_tekst> Ciemiężyciel wolności czy wynalazł także haczyk, żeby <wyroznienie>rzymską</wyroznienie>
cnotę złowić? Przysięgam ci na Boga żywego!
Żeby potomność miała kości moje z cmentarza
<wyroznienie>księstwa</wyroznienie> wygrzebać, trzeba, żeby one na kole
katowskim pierwej pogruchotane były.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>z łagodnością biorąc go za rękę</didaskalia>


<kwestia><akap>Czy i wtenczas nawet, gdy książę bratem twoim jest? Gdy
on księstwo swoje zamienia w skarbnicę dobroczynności, która dotychczas u jego niedostatku
żebrać musiała? Werrino, czy i wtenczas nie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>I wtenczas nie. Darowizna kradzieży
od szubienicy nie uwolniła jeszcze złodzieja ---
a zresztą cała ta wspaniałomyślność do Werriny
nie trafi. Mojemu współobywatelowi mógłbym
pozwolić, żeby mi dobre wyrządził --- bo memu
współobywatelowi mógłbym się wzajemnie wypłacić. Dary księcia są łaską, a ja od <wyroznienie>Boga</wyroznienie>
tylko łaskę przyjąć mogę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Łatwiej bym Włochy Atlantykowi wydarł, jak<pe><slowo_obce>jak</slowo_obce> --- tu: niż.</pe> tej głowie upornej jej <wyroznienie>widzimisię</wyroznienie>.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Wydzierać --- nie jest jednakże
najgorszą z umiętności twoich --- o tym mogłaby
cokolwiek opowiedzieć rzeczypospolita, biedne
jagnię, któreś z paszczy wilkowi Dorii wydarł,
byś sam je pochłonął. Ale dość już. Powiedz mi,
książę, co zawinił ten biedak Murzyn, któregoś na
jezuickim klasztorze powiesić kazał? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Łotr podpalał Genuę. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Na prawa jednak ten łotr się nie
targał? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Werrina nadużywa przyjaźni mojej. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Precz z przyjaźnią! Powiadam ci,
że cię nie lubię --- przysięgam, że cię nienawidzę, nienawidzę jak tego węża, co się wkradł do
raju i rodzajowi ludzkiemu zadał pierwszą ranę,
z której pięćdziesiąt już wieków krew mu się
sączy. Słuchaj, Fiesko, nie poddany do pana, nie
przyjaciel do przyjaciela, ale <wyroznienie>człowiek</wyroznienie> do
<wyroznienie>człowieka</wyroznienie> przemawia w tej chwili. Haniebnej
zbrodni dopuściłeś się względem majestatu boskiego, zmuszając cnotę do podania ci ręki
w zdrożnej czynności, używając patriotów Genui do Genui zgwałcenia. Fiesko, myślisz, że ja
tak byłem prostodusznym, żem chytrego podstępcy
nie przeniknął? Na wszystkie straszydła wieczności
zaklinam się tobie, że rad bym z własnych
wnętrzności powróz ukręcić, siebie samego dusić
nim, byle moja ulatująca dusza trysnęła na ciebie
pianą wściekłą ostatniego skonania. Zdrada książęca
gniecie złotą szalę grzechów ludzkich --- aleś ty
niebo ułudził, i sąd świata zawezwie cię przed tron
swój. <didask_tekst><osoba>Fiesko</osoba> bezmowny mierzy go wielkimi oczyma. </didask_tekst>
Nie namyślaj się do żadnej odpowiedzi --- skończyliśmy z sobą. <didask_tekst>Przechadza się chwilę. </didask_tekst> Książę
Genui! na okrętach wczorajszego tyrana poznałem
rodzaj biednych stworzeń, które dawną winę
przeżuwają za każdym rudla<pe><slowo_obce>rudel</slowo_obce> (daw.) --- ster; tu: wiosło.</pe> uderzeniem i łzy
swoje rzucają do oceanu, który jako bogacz
zanadto wysoko stoi, ażeby je liczył. Dobry
książę otwiera swoje rządy litością. Nie mógłbyś
na galery skazanych uwolnić?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>żywo</didaskalia>


<kwestia><akap>Niech w tym pierwsze kroki
będą mojego ucisku. Idź i oznajm wszystkim
przebaczenie! </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>W połowie tylko czynu swego dopełniasz, skoro tracisz prawdziwą rozkosz jego.
Skosztuj jej i idź sam. Wielcy panowie rzadko
są świadkami tych niegodziwości, które sprawują
--- czyż i dobrych dzieł przez drugich tylko
mają dokonywać? Mnie się zdawało, że książę
nie jest tak wysoko, żeby uczuć żebraka nie
miał sam doświadczyć. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Człowieku, straszny jesteś. --- Nie
wiem dlaczego, ale muszę iść za tobą.</akap></kwestia>

<didaskalia>Obydwaj idą
ku morzu.</didaskalia>



<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<didaskalia>zatrzymuje się z głosem bólu</didaskalia>



<kwestia><akap>Ale raz
jeszcze <wyroznienie>uściskaj mnie</wyroznienie>, Fiesko! Nie ma tu nikogo,
co by patrzał na <wyroznienie>płacz</wyroznienie> Werriny, na czułość
książęcia. <didask_tekst>Ciśnie go z uczuciem. </didask_tekst> O zapewne, nigdy
dwa większe serca nie uderzały jedno przy
drugim --- my tak gorąco, my się tak bratersko
kochali. <didask_tekst>Głośno u szyi <osoba>Fieska</osoba> płacząc. </didask_tekst> Fiesko! Fiesko!
Puste w piersi mojej zostawiasz miejsce, i ludzkość
trzy razy nawet wzięta już go nigdy nie posiędzie.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>wzruszony</didaskalia>


<kwestia><akap>O bądź, bądź mi przyjacielem! </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Zrzuć tę purpurę nienawistną, a jestem
nim na zawsze. <begin id="b1380720101545-3131837734"/><motyw id="m1380720101545-3131837734">Król</motyw>Pierwszy król zbójcą być musiał
i wdział szkarłatną purpurę, żeby czerwone plamy
krwi osłonić.<end id="e1380720101545-3131837734"/> Słuchaj, Fiesko --- jam żołnierz,
na łzami skropionych nie znam się policzkach ---
to pierwsze łzy moje --- zrzuć tę purpurę!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Milcz! </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<didaskalia>żywiej</didaskalia>



<kwestia><akap>Fiesko! Zbierz tu wszystkie
korony świata w nagrodę, a tam na postrach
wszystkie jego katownie, żebym przed śmiertelnym zgiął kolana --- nie zegnę. Fiesko!
<didask_tekst>klękając</didask_tekst> to moje pierwsze uklęknienie. --- Odrzuć
tę purpurę!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Powstań i nie gniewaj mnie więcej!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Powstaję i już cię nie gniewam.
<didask_tekst>Stoją na kładce prowadzącej do okrętu. </didask_tekst> Pierwszy krok
należy książęciu.</akap></kwestia>


<didaskalia>Wchodzą na kładkę.</didaskalia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Po co za płaszcz mnie ciągniesz --- ot pada!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<didaskalia>ze straszliwym śmiechem szyderstwa</didaskalia>


<kwestia><akap>Jeśli
purpura spada --- książę za purpurą pójść powinien!</akap></kwestia>

<didaskalia>Spycha go do morza.</didaskalia>



<naglowek_osoba>FIESKO</naglowek_osoba>




<didaskalia>z fal wychylając głowę</didaskalia>


<kwestia><akap>Ratuj, Genuo! Ratuj swego książęcia!</akap></kwestia>

<didaskalia>Tonie. </didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA SIEDEMNASTA</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Kalkanio</osoba>. <osoba>Sakko</osoba>. <osoba>Cibo</osoba>. <osoba>Centurione</osoba>. <osoba>Związkowi</osoba>.
<osoba>Lud</osoba>. Wszyscy w pośpiechu i przerażeniu.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<didaskalia>krzycząc</didaskalia>


<kwestia><akap>Fiesko! Fiesko! Andrzej
powrócił! Pół Genui do Andrzeja bieży<pe><slowo_obce>bieżeć</slowo_obce> (daw.) --- biec.</pe>. Gdzie
jest Fiesko?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<didaskalia>mocnym głosem</didaskalia>


<kwestia><akap><wyroznienie>Utopił się!</wyroznienie></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KALKANIO</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Czy piekło, czy dom szalonych mi
odpowiada? </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WERRINA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>A więc <wyroznienie>utopiony</wyroznienie>, jeśli to brzmi
piękniej. --- Ja idę do Andrzeja.</akap></kwestia>


<didaskalia>Wszyscy w niemych grupach stoją. Zasłona spada.</didaskalia>

</dramat_wspolczesny></utwor>