<utwor>
<rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/schiller-oblubienica-z-messyny/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Schiller, Fryderyk</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Oblubienica z Messyny</dc:title>
<dc:contributor.translator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Budzyński, Michał</dc:contributor.translator>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kotwica, Wojciech</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kozioł, Paweł</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kotwica, Wojciech</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Romantyzm</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Dramat</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Tragedia</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja cyfrowa wykonana przez Fundację Nowoczesna Polska. Wydano z finansowym wsparciem Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej. Eine Publikation im Rahmen des Projektes Wolne Lektury. Herausgegeben mit finanzieller Unterstützung der Stiftung für deutsch-polnische Zusammenarbeit.</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/schiller-oblubienica-z-messyny</dc:identifier.url>
<dc:source.URL xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://polona.pl/item/661510/4/</dc:source.URL>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fryderyk Schiller, Dzieła dramatyczne Fryderyka Szyllera, tom I, tłum. Michał Budzyński, nakł. Księgarni Zagranicznej, Lipsk 1850.</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Michał Budzyński zm. 1864</dc:rights>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">1935</dc:date.pd>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2013-12-18</dc:date>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/media/dynamic/cover/image/2729.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">The ripple of the stream, coniferconifer@Flickr, CC BY 2.0</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/2729</dc:relation.coverImage.source>
<dc:relation.hasFormat id="pdf" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/pdf/schiller-oblubienica-z-messyny.pdf</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-0855-3</meta>
<meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta>
<dc:relation.hasFormat id="html" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/schiller-oblubienica-z-messyny.html</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-1829-3</meta>
<meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta>
<dc:relation.hasFormat id="txt" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/txt/schiller-oblubienica-z-messyny.txt</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-2784-4</meta>
<meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta>
<dc:relation.hasFormat id="epub" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/epub/schiller-oblubienica-z-messyny.epub</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-3851-2</meta>
<meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta>
<dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/mobi/schiller-oblubienica-z-messyny.mobi</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-4937-2</meta>
<meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta>
<category.thema>1DFG</category.thema>
    <category.thema>3MN</category.thema>
    <category.thema.main>DD.WL-R</category.thema.main>
    </rdf:Description>
</rdf:RDF>
<dramat_wierszowany_l>
<abstrakt>
<akap>Ku radości księżnej Messyny, Donny Izabelli, jej synowie --- Don Manuel i Don Cezar --- po wielu latach niezgody zakopują topór wojenny.</akap>


 
<akap>Wydaje się, że między braćmi będzie wieczna zgoda, jednak te optymistyczne wizje rozmywają się, gdy na horyzoncie pojawia się pewna piękna kobieta.</akap>


 
<akap><tytul_dziela>Oblubienica z Messyny</tytul_dziela> to dramat autorstwa Fryderyka Schillera z 1803 roku. Łączy tematykę średniowiecznego romansu z formą tragedii antycznej. Schiller usiłuje też łączyć teatr antyczny z jemu współczesnym.</akap>


 
<akap>Fryderyk Schiller to niemiecki poeta, filozof, dramaturg drugiej połowy XVIII wieku. Był przedstawicielem tzw. okresu Sturm und Drang, czyli Burzy i naporu. Zasłynął przede wszystkim jako autor <tytul_dziela>Zbójców</tytul_dziela>, <tytul_dziela>Dziewicy Orleańskiej</tytul_dziela> i <tytul_dziela>Ody do radości</tytul_dziela>. Jego twórczośc była inspiracją m.in. dla Adama Mickiewicza.</akap>


 </abstrakt>
<nota_red>
<akap>Uwspółcześnienia:</akap>

<akap>Poprawiono interpunkcję, dwukropki w większości zastępując przecinkami.</akap>

<akap>Pisownia łączna/rozdzielna, np.:
niemogli -> nie mogli,
nieuczyni -> nie uczyni,
niedosyć -> nie dosyć,
niema -> nie ma,
skąd innąd -> skądinąd,
przedemną -> przede mną,
odemnie -> ode mnie,
bezustanku -> bez ustanku,
nakoniec -> na koniec,
dla tego -> dlatego,
w koło -> wkoło,
na około -> naokoło,
w tenczas -> wtenczas.
</akap>


<akap>Pisownia spółgłosek dźwięcznych i bezdźwięcznych, np.:
zkąd -> skąd,
ztąd -> stąd,
blizko -> blisko,
świętokradzca -> świętokradca.
</akap>

<akap>Inne:
probójmy -> probujmy,
skąd innąd -> skądinąd,
imie -> imię,
plemie -> plemię,
dziecie -> dziecię,
kradzierz -> kradzież.
</akap>

<akap>Ujednolicenie pisowni:
Beatryxa -> Beatrixa.
</akap>

<akap>Poprawione błędy źródła:
przad -> przed, niezawiścią -> nienawiścią
Fleksja: mię-> mnie, jednem -> jednym
okrótne -> okrutne.</akap>

</nota_red>


<autor_utworu>Fryderyk Schiller</autor_utworu>

<nazwa_utworu>Oblubienica z Messyny</nazwa_utworu>

<podtytul>Tragedia z chórami</podtytul>



<lista_osob>

<naglowek_listy>OSOBY:</naglowek_listy>

<lista_osoba><osoba>Donna Izabella</osoba>, księżna Messyny.</lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Don Manuel</osoba>, jej syn.</lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Don Cezar</osoba>, jej syn.</lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Beatrixa</osoba>.</lista_osoba>
<lista_osoba><osoba>Diego</osoba>.</lista_osoba>
<lista_osoba>Posłańce.</lista_osoba>

<lista_osoba>Chór złożony z przybocznej świty dwóch braci.</lista_osoba>
<lista_osoba>Najstarsi Messyny. Osoby nieme.</lista_osoba>


</lista_osob>

<miejsce_czas>Scena przedstawia salę z kolumnami. Po obu stronach drzwi --- a wielkie środkowe podwoje prowadzą do kaplicy</miejsce_czas>



<didaskalia><osoba>Donna Izabella</osoba> w grubej żałobie. Najstarsi Messyny otaczają ją.</didaskalia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Mężowie starzy mądrością i laty/
Nie z własnej woli, lecz dla spraw ojczyzny/
Opuszczam niewiast milczące komnaty/
I twarz odsłaniam przed wzrokiem męczyzny./
Bo wdowie smutnej po małżonka stracie/
Co był jej życia i światłem, i chwałą,/
Posępne lice w pogrzebowej szacie/
I w cichych marach ukrywać przystało./
Ale tej chwili stanowczej głos tajny/
Niepowstrzymanie, potężnie mnie woła/
Od niewiast domu samotnego koła,/
Na świat wzrokowi memu niezwyczajny./
<wers_wciety typ="1">Księżyc dwa razy zmienił się od chwili</wers_wciety>/
Jakeśmy męża popioły książęce/
Do ostatniego spoczynku złożyli./
On rządy miasta trzymał w silnej ręce,/
W jego obronie stawiał mężne czoło/
Przeciwko światu grożącemu wkoło./
Król wasz i władca leży w przodków grobie,/
Ale duch jego żyje okazały/
<begin id="b1386883388645-2670840696"/><motyw id="m1386883388645-2670840696">Brat, Nienawiść</motyw>W dwóch synach pełnych bohaterskiej chwały,/
Waszego miasta dumie i ozdobie./
Wyście widzieli, jak dzieci wzrastały,/
Lecz razem z nimi, z tajemniczej woli,/
Niezrozumienie wzrastało powoli,/
Węzłów braterskich rozrywając zgodę,/
Trując igraszek dziecinnych swobodę,/
Aż się w nienawiść zamieniło z wiekiem.<end id="e1386883388645-2670840696"/>/
Obydwóch pierś ta wykarmiła mlekiem,/
Tkliwość matczyna jednakową była,/
Jednako matkę obydwa kochali/
I gdy we wszystkim walka ich dzieliła,/
W tym jednym czuciu razem się spotkali./
<wers_wciety typ="1">Wprawdzie gdy ojciec dzierżył kraju rządy,/</wers_wciety>/
Jego straszliwe, ale słuszne sądy/
Trzymały w karbach surowych zarówno/
Obydwóch braci porywczość gwałtowną./
On jarzmem silnym w milczenie pokorne/
Naginał synów umysły niesforne./
Zbrojni nie mogli zbliżać się ku sobie/
Ani pod jednym noc przepędzać dachem./
Tak surowością mądrą w każdej próbie/
Straszliwy wybuch opóźnił w nich strachem./
Ale nienawiść, tak dawno poczęta/
W dzikim ich łonie, została nietknięta./
Potężny siłą nie uczyni kroku/
Żeby odwrócić cichy bieg strumienia,/
Kiedy on mocą swojego ramienia/
Może zatrzymać groźny pęd potoku./
Co miało wypaść, wypadło niebawem:/
Gdy głowa ojca w grobie się układła/
I dłoń potężna bezsilnie opadła,/
Dawny gniew braci ożył w boju krwawym,/
Tak jak zarzewie chwilę przytłumione/
Wybucha w ogniu wiatrem rozniecone./
Powtarzam, czego nikt z was nie ukrywa;/
Niezgoda braci Messynę rozdziela,/
Najświętsze związki natury rozrywa,/
Do krwawej walki mieszkańców ośmiela./
Miecz na miecz pada, miasto placem bojów,/
Krew zlała nawet ściany tych pokojów./
<wers_wciety typ="1">Wy prawa kraju zgwałcone widzicie,</wers_wciety>/
Mnie męki serca zatruwają życie./
Wy tylko ludu czujecie niedolę,/
A nie zważacie na matczyne bole ---/
Oto jest mowa, z jaką przychodzicie:/
,,Widzisz, że długo twoich synów zwada/
Walkę domową śle do naszych progów./
Kraj zagrożony od złego sąsiada/
Jednością tylko może wyprzeć wrogów./
Ty jesteś matką, więc tobie przystoi/
Wynaleźć sposób przywrócenia zgody./
Po co nas, cichych mieszkańców zagrody,/
Długa nienawiść panów niepokoi?/
Czyliż my zgubne mamy znosić szkody,/
Że twoje dzieci nie ustają w sporze? ---/
My sami bez nich radę sobie damy;/
Innemu panu otworzymy bramy,/
Który nas zbawić i zechce, i może". /
Takąście mową, ludzie skamieniali,/
Troskliwi tylko o wasz byt i całość/
Trudy krajowe na to serce zdali ---/
Jak gdyby długie cierpienia i żałość,/
Jak gdyby matki tęskne niepokoje/
Nie dosyć łono obciążały moje! ---/
W zamiarach moich bez wielkiej nadziei/
<begin id="b1386883640445-3425285632"/><motyw id="m1386883640445-3425285632">Matka</motyw>Rzucam się z matki piersią zakrwawioną/
W walkę pomiędzy synami wznieconą/
Zgody wołając --- błagam po kolei/
Niepowstrzymana bez trudu i strachu/
Aż uprosiłam matczynym wołaniem:/
Że tu, w Messynie, ojcowskim ich gmachu/
Witać się będą przyjaznym spotkaniem./
Tego nie było od śmierci książęcia./
Dzisiaj co chwila czekam, by mi posły/
O wjeździe synów obydwóch doniosły;/
Bądźcie gotowi do panów przyjęcia/
Ze czcią należną dla synów książęcia./
Miejcie powinność tylko na pamięci,/
Waszymi sprawy my będziem zajęci./
Zgubne krajowi i wam, Messeńczykom,/
Niszczące walki moich synów były ---/
Dziś zgodni znajdą w sobie dosyć siły/
Przeciw całego świata najezdnikom/
W obronie kraju waszego uderzyć/
I słuszność sobie z was samych wymierzyć.<end id="e1386883640445-3425285632"/></strofa></kwestia>

<didaskalia>Starce odchodzą w milczeniu z ręką na piersiach.
<osoba>Izabella</osoba> daje znak staremu słudze.</didaskalia>



<didaskalia><osoba>Izabella</osoba>, <osoba>Diego</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Diego!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIEGO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Co księżna rozkaże?</wers_cd>
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Mój sługo,</wers_cd>/
Przybliż się do mnie, sługo mój poczciwy,/
Ty ból mój, cierpienia podzielałeś długo,/
Podzielże dzisiaj i szczęście szczęśliwy. ---/
Jam twojej wiernej piersi powierzyła/
Bolesną, słodką tajemnicę świętą;/
Dzisiaj szczęśliwa chwila się zbliżyła,/
Że z niej zasłona może być odjętą./
Długom ja silne natury wzruszenie/
We wnętrzu łona mojego tłumiła,/
Bo mi groziło straszne przeznaczenie./
Dziś wolnym głosem odezwać się mogę/
I uspokoić serce bolejące;/
Pokoje długo pustkowiem stojące/
Obejmą dzisiaj wszystko, co mi drogie./
Obróć więc prędzej krok twój ciężki laty/
Do ścian klasztoru znajomego tobie,/
Gdzie przechowany był skarb mój bogaty./
Tyś go sam ukrył ku szczęśliwej dobie,/
Smutną przysługę oddając stroskanej./
Pospiesz więc teraz i powróć bez zwłoki/
Zakład od serca tak długo czekany.</strofa>

<didaskalia>Słychać głos trąby.</didaskalia>

<strofa>Spiesz; niechaj radość odmłodni twe kroki ---/
Słyszę już brzmienie wojennego rogu,/
Co mi oznajmia powrót moich dzieci.</strofa>

<didaskalia><osoba>Diego</osoba> odchodzi. Słychać z przeciwnej strony coraz głośniejszą muzykę.</didaskalia>

<strofa>Messyna w ruchu --- słuchaj, od bram progu/
Zmieszanych głosów dziki szmer tu leci./
To oni --- piersi macierzyńskiej bicia/
W krew swą przyjmują bliskość ich przybycia./
To oni sami! Dzieci moje, dzieci!</strofa>
</kwestia>


<didaskalia>Wychodzi spiesznie.</didaskalia>



<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>

<didaskalia>Składa się z dwóch półchórów, które w tej samej chwili wchodzą z dwóch przeciwnych stron, okrążają scenę, a potem szykują się w szereg po tych stronach, skąd weszli. Jeden półchór złożony jest ze starszych, drugi z młodszych --- obaj znakami i odzieniem się różnią. Skoro dwa chóry ustanowią się na przeciwko siebie. --- Muzyka ustaje a naczelnicy chórów mówią. (Chór ten podług nadesłanej uwagi autora do dyrekcji teatralnej złożony jest z Kajetana, Manfreda, Tristana i ośmiu rycerzy Don Manuela. Drugi z Bohemunda, Rogera, Hippolita i dziewięciu rycerzy Don Cezara. --- W nawiasach oznaczone, kiedy każda z tych osób ma mówić).</didaskalia>



<naglowek_osoba>1. CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Bądź nam pozdrowiona/
Budowo gościnna,/
Naszych możnych panów/
Kolebko rodzinna/
Na licznych kolumnach wspaniale wzniesiona!/
W pochwie schowany/
Niech się oręż skrywa;/
Przed bramą spętany/
Niechaj odpoczywa/
Wężowłosego boju skrwawiony mord srogi;/
Bo sal tych gościnnych/
Święte dla nas progi/
Strzeże przysięga, syn Eryniona,/
Bóg najstraszniejszy piekielnego łona.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>2. CHÓR (BOHEMUND)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Gniewne się w piersiach serce moje wzdyma,/
Pięście bez walki nie mogą się ostać;/
Bo łeb Meduzy widzę przed oczyma,/
Mojego wroga nienawistną postać./
Zaledwie w żyłach krew się wrząca trzyma;/
Mamże przyjaznym uczcić jego słowem,/
Czy pójść za moim popędem bojowym?/
Ale mnie tylko bojaźliwym czyni/
Tych gmachów świętych potężna władczyni,/
Straszna Eumenida<pe><slowo_obce>Eumenida</slowo_obce> --- inaczej: Erynia, w mit. gr. Erynie były wysłanniczkami Fatum, mścicielkami tropiącymi zbrodniarzy; przedstawiane były z wężami we włosach i skrzydłami; z imienia znane są trzy: Alekto (Niestrudzona), Tysyfone (Mścicielka) i Megera (Wroga).</pe>, pokoju bogini.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>1. CHÓR KAJETAN</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Mędrszy stan duszy przystoi wiekowi;/
Najrozumniejszy najpierwej pozdrowi.</strofa>
<didaskalia>Do drugiego Chóru.</didaskalia>
<strofa>Wam więc pozdrowienie/
Co dzielicie razem/
Braterskim obrazem/
Jednakie wzruszenie./
Wam, co tego gmachu/
Bogom opiekuńczym/
Kłaniacie się w strachu./
Gdy się przyjaźnie witają książęta,/
Niech i nam słowa zamienić pokoju/
Pozwoli zgoda dla obu stron święta,/
Słowa przyjazne słodkie są po znoju;/
Lecz gdy na wolnym spotkamy się razem/
Niech krwawa zawiść odnowi się w boju,/
Naszą odwagę probujmy żelazem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CAŁY CHÓR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Lecz gdy na wolnym spotkamy się razem/
Niech krwawa zawiść odnowi się w boju,/
Naszą odwagę probujmy żelazem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1386888348162-1375946223"/><motyw id="m1386888348162-1375946223">Walka, Sługa, Obowiązek</motyw>1. CHÓR (BERENGAR)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie tobie gniew mój, tyś nie moim wrogiem;/
Jedno nam miasto jest rodzinnym progiem,/
Oni skądinąd wiodą imię swoje./
Lecz gdy ród książąt na siebie nastawa,/
Słudzy iść muszą na mordercze boje ---/
Tak chce porządek, tak chcą ludów prawa.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>2. CHÓR (BOHEMUND)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Niechaj brat bratu przyczynę wywodzi,/
Czemu na siebie wiodą szyki zbrojne/
Do krwawej walki --- mnie to nie obchodzi;/
Ale my za nich prowadzimy wojnę ---/
Bo ten nie mężny, ten się hańbą kala/
Kto pana swego znieważać pozwala.<end id="e1386888348162-1375946223"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CAŁY CHÓR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ale my za nich prowadzimy wojnę ---/
Bo ten nie mężny, ten się hańbą kala/
Kto pana swego znieważać pozwala.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JEDEN Z CHÓRU (BERENGAR)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Słuchajcie, jakie miałem myśli nowe,/
Kiedym przeciągał, w wolnej od prac chwili,/
Między szumiące ulice zbożowe./
Gdy bez ustanku grał w nas boju gniew,/
My między sobą nigdy nie radzili;/
Bo nas głuszyła wrząca w żyłach krew./
Czyż to nie nasze te zboża zasiane?/
Te wiązy winnym liściem oplatane/
Nie sąż naszego słońca dzieci drogie?/
Czemuż radosne spokoju użycie/
Nie ma nam uprząść dnie ciche i błogie,/
Wolne od trosków<pe><slowo_obce>trosków</slowo_obce> --- dziś popr. forma D.lm: trosk.</pe> śmiejące się życie?/
Czemuż szalonych dzieli walka krwawa/
Za plemię obce, nieznanego rodu?/
Oni nie mają do tej ziemi prawa;/
Gdzieś od czerwonych obłoków zachodu/
Morska ich do nas przypłynęła nawa<pe><slowo_obce>nawa</slowo_obce> (daw.) --- okręt.</pe>/
Przodkowie nasi, bo temu czas długi,/
Wzięli przybyszów w gościnne schronienia;/
A dziś my z wolnych najemnicze sługi,/
Poddani nędzni obcego plemienia!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGI (MANFRED)</naglowek_osoba>


<kwestia><strofa>Prawda --- mieszkamy na szczęśliwej ziemi/
Gdzie słońce, nieba przebiegając kraje,/
Złoci jej niwy promieńmi<pe><slowo_obce>promieńmi</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: promieniami.</pe> jasnemi/
I nam bogactwa do użycia daje./
Ale wał żaden brzegów nie zamyka ---/
A wzdęte morza sęsiedniego fale/
Dają nas często na łup rozbójnika,/
Co wyspę naszą pustoszy zuchwale./
Domowa kosa co roku uderza/
O zgubny oręż obcego żołnierza./
My niewolniczą nosimy obrożę,/
A kraj swych synów zasłonić nie może./
Nie stąd, gdzie złota Ceres<pe><slowo_obce>Ceres</slowo_obce> (mit. rzym) --- bogini płodności, rolnictwa i urodzaju.</pe> się uśmiecha/
I Pan<pe><slowo_obce>Pan</slowo_obce> (mit. gr.) --- bóg pasterzy, przedstawiany z koźlimi nogami, jego rzymski odpowiednik to Faun.</pe> dostrzega bujną w kwiaty ziemię,/
Lecz skąd żelazo warstwy gór napycha,/
Wychodzi groźne panujących plemię.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>1. CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nierówno skarby rozdzielone w dani/
Pomiędzy ludzi gromadą przechodną;/
Ale natura, sprawiedliwa pani,/
Nam dała w dziale pełność zawsze płodną,/
Im moc potężną i wolę wszechrodną./
Zbrojni w potęgę straszną majestatu/
Namiętnej duszy nasycają szały/
I grzmotem władzy zagrażają światu./
Ale z wierzchołka olbrzymiego chwały/
W przepaść głęboką upada zuchwały ---/
Dlatego lepiej, że na tym padole/
Mogę się ukryć w moją cichą dolę./
Te groźne, burzą zrodzone potoki/
Wylęgłe z gradu ziarek niezliczonych,/
Z czarnych obłoków w deszcze rozpuszczonych/
Posępnym szumem grzmią z góry wysokiej./
Woda ich w groźne wały<pe><slowo_obce>wał</slowo_obce> (daw.) --- fala.</pe> się nadyma,/
Mosty i groble razem z nimi płyną;/
Nic tych potężnych władców nie zatrzyma./
Lecz jedna chwila zawiodła ich w życie;/
Ślady potoku straszne przed godziną/
Po drobnych piaskach karłowato giną,/
Ruiny tylko świadczą o ich bycie./
Zdobywce wchodzą, potem idą dalej ---/
My, ich poddani, będziem w miejscu stali.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Tylne drzwi otwierają się, pomiędzy <osoba>Don Manuelem</osoba> a <osoba>Don Cezarem</osoba> ukazuje się <osoba>Izabella</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>OBYDWA CHÓRY (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Pokłon ci i chwała:/
Żeś nam zajaśniała/
Jak słońce wschodowe./
Na kolanach czcimy pysznę twoją głowę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>1. CHÓR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Piękna jest księżyca/
Jasność łagodniejsza/
Między gwiazd gromadą co nocy przyświeca./
Lecz matka piękniejsza/
Miłością przeczystą/
Między dwóch synów potęgą ognistą./
Takiego obrazu/
Na kuli ziemskiej nie znajdziesz i razu./
Na żywota szczycie/
Wznosząc jasne czoło/
Ona piękności zamyka koło./
Bo matka tkliwa i ród jej młodzieńczy/
Doskonałości koroną świat wieńczy./
Kościół nie mówi w przedwiecznym zakonie/
O nic piękniejszym<pe><slowo_obce>o nic piękniejszym</slowo_obce> --- dziś popr.: o niczym piękniejszym.</pe> na niebieskim tronie:/
A taż sztuka płodna,/
Od nieba pochodna,/
Czy coś wyższego ma w swojej krainie/
Jak matkę przy synie<pe><slowo_obce>synie</slowo_obce> --- dziś popr. forma Msc.lp: synu.</pe>.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>2. CHÓR (BOHEMUND)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><begin id="b1386928878467-3626492340"/><motyw id="m1386928878467-3626492340">Matka</motyw>Patrzy szczęśliwa, jak rośnie z jej łona/
Kwitnące drzewo, na którego szczycie/
Jaśnieje wiecznej płodności korona;/
Bo pokoleniu ona dała życie,/
Co z słońcem razem czasom się ostoi/
I wiek bieżący w imię swe ustroi.<end id="e1386928878467-3626492340"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>(ROGER)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Przejdą pokolenia,/
Przebrzmią imiona;/
Noc zapomnienia/
Skrzydła roztoczy/
Na ludzkie plemiona. ---/
Królów tylko głowy/
Przybiorą blask nowy,/
Uderzy w nie słońce/
Złotym swym promieniem/
Jakby w wierzchołki świata sterczące.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<didaskalia>wychodząc naprzód z synami.</didaskalia>
<kwestia><strofa>Pojrzyj, królowo w niebieskiej koronie,/
Do tego serca przyłóż twoje dłonie ---/
Nie, to nie duma tak w nim bić zaczyna;/
Matka o szczęściu własnym zapomina,/
Gdy się przegląda w świetnym blasku syna./
Pierwszy raz, odkąd zawiodłam was w życie,/
Mogę się całym sercem rozweselić;/
Bo dotąd każdej radości użycie/
Musiałam z żalem na dwie części dzielić/
I zapominać jedno moje dziecię,/
Gdy mi się przyszło przy drugim weselić./
O! miłość moja była zawsze jedna,/
Choć się synowie niezgodą dwoili!/
Mówcie, czy dzisiaj mogę, matka biedna,/
Oddać się sercem upojenia chwili?</strofa>

<didaskalia><begin id="b1386929110386-3836209480"/><motyw id="m1386929110386-3836209480">Matka, Brat, Miłość, Nienawiść</motyw>Do <osoba>Don Manuela</osoba>.</didaskalia>

<strofa>Gdy brata twego ściskam dłoń przyjaźnie/
Czy tym zazdrości twojej nie rozdrażnię?</strofa>

<didaskalia>Do <osoba>Don Cezara</osoba>.</didaskalia>

<strofa>Na nim gdy spocznie tęskne oko moje,/
Czyż to nie kradzież wyrządzona tobie?/
Moją miłością, ja się nawet boję,/
Czy nienawiści większej nie sposobię.<end id="e1386929110386-3836209480"/></strofa>

<didaskalia>Po krótkiej chwili patrząc na obu.</didaskalia>

<strofa>Mówcie: co wasze oznajmia przybycie?/
W jakich uczuciach przyszliście w te progi?/
Czy z nienawiścią, tak jak dawniej wrogi,/
Do ojcowskiego domu przychodzicie?/
Miałażby wojna u miasta podwojów,/
Na krótką chwilę wstrzymana przysięgą,/
Zgrzytać zębami do dawnych rozbojów,/
Żeby wybuchnąć z straszniejszą potęgą,/
Skoro z matczynych wyjdziecie pokojów?</strofa>
</kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR (BOHEMUND)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wojna czy pokój? --- nikt się nie dowie,/
Co kryją ciemne przyszłych zdarzeń fale!/
Lecz nim wyjdziemy, przeważą się szale,/
My na oboje zbrojni i gotowi.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<didaskalia>oglądając się naokoło.</didaskalia>
<kwestia><strofa>Wkoło mnie widok przedstawia się strachu;/
Co ma oznaczać ta gromada zbrojna?/
Czy na tym miejscu, w macierzyńskim gmachu/
Za waszą sprawą wytoczy się wojna?/
Po co zuchwale obcy tłum się zbiera,/
Gdzie matka serce przed dziećmi otwiera?/
Czy i tu nawet, przy matczynym łonie,/
Śmiecie się lękać podejścia i zdrady,/
Że plecy wasze stawiacie w obronie?/
Te się za wami snujące gromady,/
Waszego gniewu skorzy wichrzyciele,/
Nie są, o wierzcie, wasi przyjaciele./
Oni zbawiennej nie podadzą rady;/
Bo jak by mogli serce swe darować/
Obcych przychodniów natrętnej rodzinie,/
Co dom obrała w ich ojców dziedzinie/
I nad synami zaczęła panować?/
Wierzcie mi, wolnym chce być każdy z ludzi/
I pod własnymi prawami się chować;/
Rząd cudzoziemca zazdrość w sercu budzi./
W waszej potędze, w poddanych bojaźni/
Leży rękojmia<pe><slowo_obce>rękojmia</slowo_obce> (daw.) --- gwarancja.</pe> wątłej ich przyjaźni./
Znajcie to plemię chytre i okrutne:/
Gdy nas przygody dotykają smutne,/
Oni radości mszczą się śmiechem skrytym/
Nad naszym szczęściem i potężnym bytem./
Upadek władców, zgon wysokiej głowy/
Treścią ich piosnek, przedmiotem rozmowy/
Która od synów wnukom przekazana,/
Zimowe noce zajmuje do rana./
Synowie moi! Ziemia ta fałszywa/
Nie ma przyjaźni --- każdy sobie sprzyja,/
A kruche, wiotkie są wszystkie ogniwa/
Które przelotna chwila szczęścia zbija./
Kaprys rozplata, co sam kaprys zwija,/
Natura tylko jedna jest prawdziwa;/
Ona się trzyma na wieczystej osi/
Gdy resztę burza żywota unosi./
Uczucie serca daje przyjaciela,/
Jeżeli przyjaźń korzyści udziela./
<begin id="b1386929453903-344858902"/><motyw id="m1386929453903-344858902">Brat</motyw>Szczęśliwy, komu wśród samotni świata/
Traf urodzenia dał czułego brata./
Dar ten od chimer szczęścia nie pochodzi;/
Jemu przyjaciel z kolebki się rodzi/
I przeciw ziemi pełnej kłamstw i wojny,/
Staje dwoistym pośrednictwem zbrojny.<end id="e1386929453903-344858902"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Szlachetne słowa! Ja uwielbiać muszę/
Duch, co napełnia jej królewską duszę./
Zamiar człowieczy i człowiecza sprawa/
Przed jej myślami w jasnym świetle stawa. ---/
Nas tylko pędzi dzikie przeznaczenie/
Na życia puste, bezcelne przestrzenie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>Don Cezara</osoba>.</didaskalia>



<kwestia><strofa>Ty, co na brata dobywasz oręża,/
Patrzaj: czy jeden pomiędzy tą zgrają/
Ma tak szlachetną, jak on, postać męża?</strofa>

<didaskalia>Do <osoba>Don Manuela</osoba>.</didaskalia>

<strofa>Któryż z przyjaciół, co cię otaczają,/
Z twoim się bratem porównać odważy?/
Każdy jest lat swych wzorowym obliczem,/
Jeden drugiemu niepodobny z twarzy,/
Jeden drugiemu nie ustąpi w niczem/
A żaden z wami nie zechce się spierać. ---/
O dumo próżna, zazdrości szalona!/
Gdyby z tysiąca przyszło ci wybierać,/
Jego byś tylko wziął za przyjaciela,/
Jego jednego przycisnął do łona ---/
Dziś, gdy go tobie natura udziela,/
Za towarzysza przeznacza od młodu,/
Ty, świętokradca krwi własnego rodu,/
Dar nieba dumną odpychasz odmową/
I gorszych ludzi otaczasz się zgrają,/
Ludzi, co ciebie za obcego mają.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Słuchaj mnie, matko!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ja ci powiem słowo.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Smutna się zwada nigdy nie oddali/
Wołając zawsze: to moje, to twoje;/
Winę i zemstę kładąc w jednej szali./
Kto wie, skąd przyszły siarkowate zdroje/
W strumień ognisty wylane obficie?/
Ogniów podziemnych wszędzie znajdziesz życie,/
Lawa na zdrowej ziemi się układa,/
Kto po niej chodzi, zniszczeniu podpada.</strofa>
<strofa>Jeszcze wam jedno do serca przełożę:/
<begin id="b1386929837917-2377370978"/><motyw id="m1386929837917-2377370978">Dziecko, Konflikt</motyw>Złe, które człowiek dojrzałego wieku/
Rozważnie zrządza na drugim człowieku,/
Ciężko się zatrzeć i przebaczyć może;/
Bo on chce zemstę swoją uspokoić ---/
I chęć tę, dzieło rozważonej rady,/
Czas długoletni nie potrafi zgoić./
Lecz pierwsze źródło waszej ciężkiej zwady/
Zasięga pory igraszek dziecinnych,/
I to was właśnie powinno rozbroić./
Pytajcie tylko, co was poróżniło? ---/
Nie wiecie pewnie --- a choćby tak było,/
Wstydzić się uraz wypadnie niewinnych./
Lecz pierwsza zwada, gdyście dziećmi byli,/
Mnożąc się ciągle w łańcuchu zwad innych/
Niezrozumienie sprowadza tej chwili ---/
Bo dotąd wszystkie sprawy między wami/
Są podejrzenia i zemsty synami./
Dziś, gdy jesteście w dojrzałych lat porze,/
Czyż kłótnia dzieci przeciągać się może?<end id="e1386929837917-2377370978"/></strofa>

<didaskalia>biorąc obydwóch za ręce.</didaskalia>

<strofa>Moi synowie! niechaj ta godzina/
Ukończy spory w źródle swoim ciemne;/
Bo jednakowa z obu stron jest wina./
W wspaniałomyślnej i szlachetnej dumie/
Puśćcie w niepamięć urazy wzajemne;/
Ten jest zwycięzca, kto przebaczać umie./
W grobie ojcowskim schowajcie od świata/
Starą nienawiść dziecinnego lata;/
Niech życie wasze, zgodą odnowione,/
Będzie miłości pięknej poświęcone.</strofa>
</kwestia>


<didaskalia>Ustępuje o jeden krok, jakby dać im sposobność zbliżenia się do siebie --- ale bracia ze spuszczonymi oczyma nie śmią pojrzeć na siebie.</didaskalia>


<naglowek_osoba>CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><begin id="b1386929927034-2853687840"/><motyw id="m1386929927034-2853687840">Sługa</motyw>Zdrowej od matki posłuchajcie rady;/
Z jej ust wychodzi dobroczynne słowo./
Dosyć już, dosyć, skończcie długie zwady,/
Albo gdy chcecie, wiedźcie bój na nowo./
Co wam przyjemne, mnie się słusznym zdaje;/
Bo wy panami, ja sługą zostaję.<end id="e1386929927034-2853687840"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<didaskalia>Długo czekając zbliżenia się braci, w milczeniu stała, na koniec odzywa się z bolesnym uczuciem.</didaskalia>
<kwestia><strofa>Już nie wiem --- próżne słowa mowy mojej/
I siła błagań moich wyczerpnięta<pe><slowo_obce>wyczerpnięty</slowo_obce> --- dziś popr.: wyczerpany.</pe>;/
W grobie ten leży, co na was kładł pęta/
Matka bezwładnie między dziećmi stoi./
Idźcie --- otwarta chęciom waszym droga/
Zły duch was woła do zgubnej topieli ---/
Kalajcie ołtarz domowego Boga!/
Niech te sklepienia, gdzieście życie wzięli,/
Morderczych mieczów odbijają szczęki./
Tu, przed moimi, przed matki oczyma/
Gińcie nie z cudzej, ale z własnej ręki./
Ciało o ciało, ramię pod ramieniem,/
Sprężystość w ruchach, zajadłość w źrenicy/
Jako Tebańscy dawni zapaśnicy/
Ściskajcie siebie zawziętym ściśnieniem./
Życie za życie wydzierając sobie,/
Piersi nawzajem przeszyjcie żelazem,/
Żeby niezgoda trwała jeszcze w grobie:/
Niech płomień krwawy, gdy będziecie razem/
Na jednym stosie pogrzebnym leżeli,/
Na dwa oddzielne słupy się rozdzieli/
I płonie życia waszego obrazem.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi --- Bracia w jednakim zawsze stoją oddaleniu.</didaskalia>



<didaskalia><osoba>Dwaj bracia</osoba> --- i <osoba>dwa Chóry</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Te słowa tylko z ust jej wyleciały;/
One jednakże w piersi moje z lodu/
Brzmieniem swym raźne uczucie wstrzymały./
Ja nie przelałem krwi własnego rodu,/
Nic nie przelałem, ręce na krzyż kładę ---/
Ale wy, bracia, skończcie krwawą zwadę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<didaskalia>nie patrząc na <osoba>Don Manuela</osoba>.</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Ty jesteś starszy --- zacznij mówić do mnie,/
Pierw rodzonemu ustąpię bez wstydu.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<didaskalia>w podobnej postawie.</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Daj dobre słowo --- pójdę za przykładem/
Szlachetnym, który poda mi brat młodszy.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie dla przyczyny, żebym się winniejszym,/
Lub słabszym sądził w przekonaniu moim.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Kto zna Cezara, podłym go nie nazwie,/
Gdyby był słabszym, przemawiałby dumniej.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Czy tak istotnie sądzisz o twym bracie?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Ty się uniżyć, ja kłamać nie umiem.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Pogardy serce moje nie wytrzyma;/
Lecz w walek<pe><slowo_obce>walek</slowo_obce> --- dziś popr. forma D.lm: walk.</pe> naszych najżywszym zapędzie/
Umiałeś godnie pamiętać o bracie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Mam dowód jawny, żeś nie chciał mej śmierci;/
Mnich się najmował zabić mnie kryjomo,/
Tyś go odepchnął i ukarał zdrajcę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<didaskalia>przystępując bliżej.</didaskalia>
<kwestia><strofa>Gdybym cię wprzódy znał tak doskonale/
Wiele by złego nie przyszło do skutku.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Gdybym był zgłębił twoje serce zgodne,/
Niejedną boleść oszczędziłbym matce.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Mnie przedstawiano ciebie dumnym wielce.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>To jest przekleństwo wysoko stojących:/
Że słuch ich niższym łatwo się otwiera.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<didaskalia>żywo.</didaskalia>
<kwestia><strofa>Tak jest, na sługi pada zawsze wina.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Oni to serca oddalili nasze.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Słowa jednego szeptali drugiemu.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Truli czyn każdy fałszywym wykładem.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Żywili rany, miasto<pe><slowo_obce>miasto</slowo_obce> (daw.) --- zamiast.</pe> je zagoić.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wzniecali płomień, miasto go ugasić.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Nas oszukano, uwiedziono obu.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Ich namiętności byliśmy narzędziem.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jestże to prawda, że oni niewierni?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>I fałszu pełni --- zawierz słowom matki.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Niechaj więc ścisnę tę braterską rękę.
</strofa></kwestia>
<didaskalia>Podaje rękę.</didaskalia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<didaskalia>żywo ją obejmując.</didaskalia>
<kwestia><strofa>Ona najbliższą będzie mi na święcie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Patrzę na ciebie i w zdziwieniu cały/
Odkrywam rysy naszej drogiej matki.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>I ja w twym licu widzę podobieństwo,/
Które mnie jeszcze cudowniej uderza.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jestże to prawda, żeś przyjaznym słowem/
Do mnie, młodszego brata, chciał przemówić?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>W tobież ja, cichym, łagodnym młodzieńcu,/
Nienawistnego uważałem<pe><slowo_obce>uważać</slowo_obce> (daw.) --- zauważać, dostrzegać.</pe> brata?</strofa></kwestia>


<didaskalia>Krótkie milczenie.</didaskalia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Arabskie konie po ojcu zostałe/
Chciałeś zatrzymać --- ja ci odmówiłem.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Jeśli je lubisz, nie chcę o nich myśleć.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
O nie! weź konie, weź powóz ojcowski ---/
Zabierz je --- błagam, zaklinam cię bracie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Chętnie je wezmę, jeśli zechcesz przyjąć/
Zamek na morzu --- przedmiot naszych sporów.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Dla siebie nie chcę --- lecz obadwa razem/
Wspólnie, bratersko mieszkajmy w tym miejscu.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Niechaj tak będzie, po co nam oddzielne/
Trzymać własności, gdy serca są zgodne.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Po co osobno mamy żyć od siebie,/
Kiedy w jedności każdy jest bogatszy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Już nic osobno, lecz razem żyjemy.
</strofa></kwestia>
<didaskalia>Spieszy w jego objęcie.</didaskalia>



<naglowek_osoba>1. CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<didaskalia>do Drugiego</didaskalia>
<kwestia><strofa>Czego się okiem mierzymy złowrogim,/
Gdy już książęta przyjaźń sobie dali?/
Idźmy co prędzej za przykładem błogim,/
Niech między nami pokój się ustali./
Będziemyż z sobą wiecznie się ścierali?/
Oni są braćmi, związani krwią rodu,/
A my synowie jednego narodu!</strofa></kwestia>
<didaskalia>Obadwa Chóry ściskają się.</didaskalia>


<naglowek_osoba>GONIEC</naglowek_osoba>
<didaskalia>zbliża się.</didaskalia>


<naglowek_osoba>2. CHÓR (BOHEMUND)</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>Don Cezara</osoba></didaskalia>
<kwestia><strofa>Goniec się zbliża do drzwi pałacowych,/
Ciesz się Cezarze, bo z jasnego lica/
Wieść pożądana dla ciebie przyświeca.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GONIEC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Bądź pozdrowiony --- i niech pozdrowione/
Będzie to miasto z przekleństw uwolnione./
Radością moje oko się weseli,/
Że książąt, których jak nieprzyjacieli<pe><slowo_obce>nieprzyjacieli</slowo_obce> --- dziś popr. forma D.lm: nieprzyjaciół.</pe>/
Widziałem wprzódy w morderczej pogoni,/
Dziś przyjaźń święta wiąże dłoń do dłoni.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Miłość powstała z zażartej niezgody/
Jak z płomienistych ogniów Feniks<pe><slowo_obce>feniks</slowo_obce> --- legendarny ptak, ginący w płomieniach i odradzający się z popiołów.</pe> młody.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GONIEC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Do tego szczęścia nowe ci przynoszę;/
Kij mój poselski rozpuścił liść wiosny.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<didaskalia>biorąc go na stronę.</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Mów --- co przynosisz?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GONIEC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Jeden dzień radosny</wers_cd>/
Wszystkie dla ciebie zgromadził rozkosze./
Ta, którąś stracił, którąś szukał długo,/
Wynaleziona w bliskości przebywa.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wynaleziona? --- gdzie? Mów, wierny sługo?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GONIEC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
W Messynie --- w środku miasta się ukrywa.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<didaskalia>pół obrócony do pierwszego Chóru.</didaskalia>
<kwestia><strofa>Żywym rumieńcem lice czerwienieje/
I oko jego płomieniem jaśnieje ---/
Nie wiem<pe><slowo_obce>wiedzieć</slowo_obce> --- tu: znać.</pe> przyczyny --- lecz ten znak wesela/
I mojej duszy radości udziela.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>Gońca</osoba>.</didaskalia>
<kwestia><strofa>Chodź ze mną --- prowadź --- bądź zdrów, Manuelu,/
W objęciach matki znowu się znajdziemy;/
Mnie droga wiedzie do ważnego celu.</strofa></kwestia>
<didaskalia>Chce odchodzić.</didaskalia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Idź --- nie odwlekaj; szczęścia ci na drogę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<didaskalia>po namyśle wraca jeszcze.</didaskalia>
<kwestia><strofa>Don Manuelu! Ta radosna chwila/
Więcej mnie, cieszy niż wymówić mogę./
Z drżącego serca słodka wróżba strzela,/
Że po bratersku kochać się będziemy./
Popęd przyjaźni, tak długi czas niemy,/
Nowego słońca nowe światło zrodzi/
I utracone dnie życia nagrodzi.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Piękny kwiat piękne owoce wyrodzi.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
To nie jest dobrze, uznaję mą winę,/
Że się tak prędko z objęć twych wyrywam ---/
Lecz nie mniej czuję, chociaż tę godzinę/
Wzniosłą i piękną gwałtownie przerywam.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Idź za tą chwilą, która ciebie czeka;/
Bo takie chwile, co miłości płyną,/
Na całe życie wpływają człowieka.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Opowiem tobie, co mnie z tych miejsc woła.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Zostaw mi serce, zabierz tajemnicę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Nas tajemnica rozdzielić nie zdoła,/
Wkrótce ci ciemność ostatnią wyświecę.
</strofa>

<didaskalia>Do Chóru.</didaskalia>

<strofa>Wam oznajmuję, żebyście wiedzieli,/
Na wieki zwada nasza pojednana./
Uważać będę za nieprzyjacieli/
I nienawidzić jak piekieł szatana/
Tych, co zarzewie przygaszone zgodą/
W nowego sporu płomienie rozwiodą./
Mojej wdzięczności pewnie nie pozyska/
Kto mi złe słowo przyniesie od brata./
Źle zrozumiana usłużność od świata/
Do serca gorycz słów przelotnych ciska./
Słowo porywcze wyrzeczone w gniewie/
Jadu zgubnego w duszę nie wkorzenia;/
Ale złowione uchem podejrzenia/
Czołga się długo jak powoju krzewie,/
Póki tysiącem zrodzonych gałęzi/
W ramiona swoje serca nie uwięzi./
Takim sposobem zamieszanie dzieli/
Najlepszych ludzi, czułych przyjacieli.</strofa></kwestia>
<didaskalia>Ściska brata i odchodzi w towarzystwie drugiego Chóru.</didaskalia>



<didaskalia><osoba>Don Manuel</osoba> i <osoba>Chór pierwszy</osoba></didaskalia>



<naglowek_osoba>CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Widząc cię, Panie, zdziwionym być muszę/
I ledwie poznać mogę twoją duszę./
Twojego brata miłość taka szczera/
Zaledwie skąpą nagrodzona mową,/
On ci swe serce przyjaźnie otwiera/
Ty stoisz niemy, otwierasz powieki/
Jako lunatyk z pochyloną głową,/
Obecny ciałem, a duszą daleki./
Kto cię obaczy, serce twe oskarży/
O obojętność i chęci złowrogie;/
Lecz ja nieczułym nazwać cię nie mogę,/
Bo uśmiech wdzięczny gra na twojej twarzy/
I oko szczęściem niezwyczajnym żarzy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Co odpowiedzieć mam na twoją mowę?/
Brat mój przyjazne mógł znaleźć wyrazy;/
W nim nienawiści zniknęły obrazy/
I serce uczuć zmieniło osnowę./
Ale ja gniewu nie czułem i chwili,/
Ledwie wiem, o co walkęśmy toczyli,/
Ponad znikome poziomości świata/
Skrzydłem wesela dusza moja wzlata;/
W otaczającym mnie blasku swobody/
Zniknęły chmury minionego lata,/
Zniknęły życia ponure przygody./
Patrzę na gmach ten, na pyszne sklepienie/
I w myślach moich wystawiam zdziwienie/
I miły przestrach narzeczonej mojej,/
Gdy ją do zamku wprowadzę podwoi,/
W najpierwszą panię i księżnę zamienię.</strofa>
<strofa><begin id="b1386932749202-2794066493"/><motyw id="m1386932749202-2794066493">Piękno, Bogactwo</motyw>Dziś jeszcze we mnie uwielbia kochanka,/
Obcego w swoje przyjęła objęcia/
I nie czekała weselnego wianka/
Od Manuela, Messyny książęcia./
Jak słodko duszy, swoją ulubioną/
Uwieńczyć jasną wielkości koroną./
Dawno pragnąłem tego zachwycenia,/
A choć jej urok nigdy się nie zmienia,/
Niech jednak piękność wielkością się zdobi ---/
Złota oprawa droższym brylant robi.<end id="e1386932749202-2794066493"/></strofa>
</kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Pierwszy raz twoje wyznanie słyszałem;/
Bo już od dawna badawcze źrenice/
Pragnęły poznać twoje tajemnice;/
Lecz co ty kryłeś, ja pytać nie śmiałem./
Ciebie nie nęcą ani żwawe łowy,/
Ani bieg konia, ani lot sokoła./
Skoro przygaśnie promień zachodowy/
Ty się wymykasz od dworzanów koła/
I żaden z Chóru, co był z tobą zbrojny/
W niebezpieczeństwach i łowów, i wojny,/
Nie śmie ci w skrytej drodze towarzyszyć./
Czemuż nie mamy o twym szczęściu słyszeć?/
Co potężnego do tajemnic zmusza?/
Wszak od bojaźni wolna twoja dusza.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Szczęście ma skrzydła i prędko ulata,/
Skoro przed okiem nie zamkniesz go świata./
Milczenie stanąć powinno na straży;/
Bo szczęście długo zatrzymać nie można/
Jeśli przed czasem szczebiotliwość próżna/
Jego zasłonę podnieść się odważy./
Lecz dzisiaj, celu mego niedaleki/
Nie chcę was dłuższym udręczać milczeniem./
Z najpierwszym słońca rannego promieniem/
Już ona moją zostanie na wieki./
Zazdrość szatana czoło swe uchyli ---/
Nie będę do niej ukradkiem przybywać,/
Owoc miłości tajemniczo zrywać,/
W ucieczce szukać szczęścia mego chwili./
Odtąd w mem życiu dzień jutra nadobny/
Będzie do <wyroznienie>dzisiaj</wyroznienie> pięknego podobny./
Nie tak mi szybko dzień słodki upłynie/
Jak błyskawica, co w ciemności ginie,/
Ale powolnie, jako piasek drobny/
W czystej klepsydrze lub strumyk w dolinie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Niech nasze ucho nazwisko usłyszy/
Tej, co twe serce uszczęśliwia w ciszy,/
Byśmy zazdroszcząc, los twój uwielbiali/
I narzeczonej księcia cześć oddali./
Powiedz nam, w jakiej kryjesz ją ustroni?/
Myśmy w wesołej, myśliwskiej pogoni/
Wzdłuż i wszerz wyspę całą przebiegali,/
A nigdzie słychu nie powzięli o niej,/
Tak że mi wkrótce mogło przyjść do głowy,/
Że ją skrył obłok czarownej osnowy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Co było skrytym, dziś przyjdzie do wieści./
Słuchajcie tylko przygód moich treści:/
<begin id="b1386933016706-3799912244"/><motyw id="m1386933016706-3799912244">Polowanie, Ucieczka</motyw>Było to w czasie, temu pięć miesięcy,/
Gdy jeszcze ojciec w tym kraju panował/
I mocą groźnej potęgi książęcej/
Młodzież uporną niewolą krępował./
Innej na świecie nie znałem zabawy/
Jak szczękać bronią, zarzucać obławy./
Jużeśmy podłuż górzystego lasu/
Do wieczornego polowali czasu,/
Gdy mnie gonitwa jednej łani białej/
Z dala od świty odłączyła całej./
Trwożne zwierzątko ucieka przez jary,/
Bezdrożne krzaki i długie obszary;/
Na jeden pocisk bieży wciąż przede mną<end id="e1386933016706-3799912244"/> ---/
Ale gdy strzała celu nie dotyka/
Rumak go dobiec kusi się daremno,/
Łania u bramy ogrodowej znika./
Skaczę na ziemię, nie żałuję kroku,/
Już ręka moja ostrą dzidę mierzy/
Gdy oto dziwny cud się zjawia oku:/
Zwierzątko u nóg zakonnicy leży,/
A ona dłonią białą i pieszczoną/
Tuli do siebie łanię przelęknioną./
Niemy, poglądam na widok uroczy/
Bezwładnie ostrej dobywając strzały;/
Ale dziewica wznosi wielkie oczy,/
Żebrząc litości dla swej łani białej./
W tej chwili sobą staliśmy zajęci ---/
Jak długo? Nie wiem --- czas wypadł z pamięci./
Ale jej oczy głęboko utkwione/
Na serce moje rzuciły zasłonę./
Com ja jej mówił, co ona odrzekła,/
Darmo ode mnie opisu czekacie;/
Bo ta rozmowa w czas przeszły uciekła,/
Jak snów dziecinnych szarawe postacie./
Gdy przytomności odzyskałem siły/
Drżące jej piersi przy piersiach mych biły./
Wtem dzwonek głosu uroczystym brzmieniem/
Do wieczornego pacierza przyzywa,/
Dziewica niknie przed moim spojrzeniem/
Jak duch, co w lekkich wiatrach się rozpływa,/
Daremnie gonię za jej błędnym cieniem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Bojaźnią, panie, bije nasze łono:/
Rabunkiem grzesznym ręce masz dotknięte;/
Chciałeś posiadać Boga narzeczoną,/
A śluby mniszek straszne są i święte.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Odtąd przed sobą miałem jedną drogę;/
Żądze niestałe weszły w ciasne koło/
I życie było w treści nieubogie./
Jak pielgrzym na wschód zwraca swoje czoło/
Gdzie mu ma błysnąć słońce wybawienia,/
Tak ja zwracałem chęci i spojrzenia/
W jeden punkt jasny górnego sklepienia./
Słońce nie weszło, nie zapadło w morze/
Żeby kochanki nie widział kochanek:/
Cicho spleciony był serc naszych wianek,/
I tylko wszystko widzące przestworze/
Nasze tajniki wypowiedzieć może./
To były chwile szczęściem malowane!/
Grzeszny rabunek ode mnie daleki,/
Serce jej żadnym ślubem niezwiązane,/
Mnie się pierwszemu oddała na wieki.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Więc klasztor miejscem był tylko ukrycia/
Cichej młodości --- a nie grobem życia?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Jak zakład święty przyjął ją dom Boży/
I kiedyś znowu w prawe ręce złoży.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Z jakiego rodu krew swoją wywodzi?/
Bo od szlachetnych szlachetne pochodzi.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Zakryta sobie samej w tajemnice,/
Rosła nie znając, gdzie dom i rodzice.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Czyli wskazówka jaka nie zawiodła/
Do jej początku nieznanego źródła?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jedyny człowiek, powiernik rodzinie,/
Zaświadcza, że w niej szlachetna krew płynie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Kto jest ten człowiek? --- nie taj nic przede mną,/
Inaczej rada zostanie daremną.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>To sługa stary, czasem wysyłany/
Skrycie do córki od matki nieznanej.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Nic że od starca wybadać nie można?/
Starość lękliwa, w mowie nieostrożna.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie śmiałem mojej wiedzy zaspokoić,/
Żeby harmonii szczęścia nie rozbroić.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Gdy on dziewicę nawiedza w klasztorze,/
Jego rozmowy jaka treść być może?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Rok w rok zanosi pocieszenie do niej,/
Że przyjdzie chwila, co ciemność odsłoni.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tej chwili, co ma wszystko wytłomaczyć,/
Czy nie mógł starzec wyraźnie oznaczyć?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Od kilku czasów zagraża dziewicy,/
Że już jest bliski koniec tajemnicy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jak to zagraża? --- czy rozumiesz, panie,/
Że niepomyślne przyjdzie rozwiązanie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Zmiana szczęśliwych nigdy nie zbogaci,/
Gdzie zysku nie ma, tam się często traci.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Odkrycie może być zbawienne tobie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Może pogrążyć szczęście moje w grobie,/
Dlatego prędko zaszedłem mu drogę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Jak to, o panie, w piersi rzuczasz trwogę ---/
Prędkiego kroku przypuścić nie mogę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>W przyszłym miesiącu wymówił się sługa/
Słówkiem mówiącym jasno do pojęcia,/
Że czas się zbliża i chwila niedługa/
Wróci ją znowu w rodziny objęcia;/
Ale z wyraźnej wczorajszej rozmowy/
Wiem, że ze wschodem dzisiejszego słońca/
Los jej tajemny miał stanąć u końca./
Dlatego prędko zamiar był gotowy,/
Wpadłem do bramy o nocnej godzinie/
I uwiezioną ukryłem w Messynie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Straszna, zuchwała, zabójcza godzina!/
Przebacz mi, panie, naganę surową,/
Lecz starość mądra musi karać mową,/
Gdy się gwałtowna młodość zapomina.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Blisko klasztoru panien miłosiernych,/
W ciszy ogrodu zakrytej przed światem,/
Właśnie z jej objęć wyrwałem się wiernych,/
Żeby przyspieszyć zgodę z moim bratem./
W tęsknocie pędząc samotne godziny,/
Nigdy lękliwej nie przyjdzie do głowy/
Wyjść z tego miejsca księżniczką Messyny,/
I na wspaniałej podstawie tronowej/
Ukazać się wśród zebranej drużyny./
Ale inaczej nie ujrzy mnie ona,/
Jak w pysznych szatach, z wielkością na czole/
I w waszym, chóru rycerskiego, kole./
Nie chcę, ażeby moja narzeczona/
Z wstydem sieroty, z pokorą klasztoru/
Do matki mojej przychodziła dworu./
Więc ją jak córę książęcego rodu/
Do ojców moich zaprowadzę grodu.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Powiedz, czekamy twojego rozkazu.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Gdy mnie te chwile z objęć jej wyrwały,/
Nią tylko jedną chcę się zająć cały./
Spieszcie więc ze mną do miasta bazarów./
Gdzie Maurytanin na sprzedaż wyścieła/
Zbiór najbogatszy ze wschodu towarów/
Drogie materie i sztuk arcydzieła./
Wybierzcie naprzód trzewiki złocone,/
Ozdobę stroju i nogi ochronę;/
Na suknią, żeby odbijała świetnie,/
Weźcie tkaninę indyjskiego kraju/
Jasno błyszczącą jak śniegi na Etnie,/
Jak światło dzienne pogodnego maju ---/
Niech ona członków dziewiczych budowę/
Owiewa lekko jak wiatry rankowe./
Pasek co ciało w samym stanie ściska/
I skromnym piersiom daje kształt powabny,/
Uszyty gładko z purpury jedwabnej/
Deseniem złotych niteczek niech błyska./
U szyi droga zatrzyma cykada/
Płaszcz, który z ramion w gęstych fałdach pada:/
Niech i on blaskiem świeci się purpury!/
O bransoletkach pomnijcie gustownych,/
Wybierzcie pereł i koralów sznury/
Najpierwsze z morza podarków cudownych./
Niech się we włosach promieni korona/
Z drogich kamieni sztucznie wyrobiona,/
Gdzie by harmonii składając budowę/
Szmaragd krzyżował rubiny ogniowe./
Mglista zasłona, spadając od czoła,/
Niech na kształt jasnej chmurki porankowej/
Lekką jej postać owionie dokoła./
Do ukończenia weselnego stroju/
Włóżcie jej wianek mirtowego zwoju.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wszystko się stanie, jak książę rozkaże,/
Bo strój gotowy znajdziemy w bazarze.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Najpiękniejszego co żywo rumaka/
Ze stajni mojej wyprowadzić trzeba,/
Niech się maść biała łyszczy na nim taka,/
Jak na dwóch koniach słonecznego Feba<pe><slowo_obce>Feb</slowo_obce> (mit. gr.) --- przydomek Apolla, boga słońca.</pe>./
Czaprak<pe><slowo_obce>czaprak</slowo_obce> --- okrycie konia umieszczane pod siodłem.</pe> pąsowy niech pod siodłem będzie/
A drogi kamień na cuglach<pe><slowo_obce>cugle</slowo_obce> --- lejce.</pe> i rzędzie<pe><slowo_obce>rząd</slowo_obce> --- ozdobna uprząż końska do jazdy wierzchem.</pe>,/
Bo na nim moja królowa usiędzie./
Wy, obleczeni w rycerskie ubranie,/
Bądźcie gotowi, przy odgłosie rogów,/
Księżnę wprowadzić do zamkowych progów./
Spieszmy urządzić wszystko na spotkanie/
Dwóch pójdzie za mną --- reszta tu zostanie/
Pomnijcie jeszcze: o naszej rozmowie,/
Bez mojej woli niech się nikt nie dowie.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi, a za nim dwóch z Chóru.</didaskalia>


<naglowek_osoba>CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Gdy już książęta skończyli wojnę/
Powiedz: co teraz stanie się z nas?/
Trzeba zapełnić chwilę spokojne/
I zabić długi bez końca czas./
Każdego ranku człek się kłopota,/
Marzy w nadziei, lub w strachu drży,/
Żeby znieść łatwiej ciężar żywota,/
Męczącą duszę jednakość dni/
I co dzień innym wiatru powiewem/
Kołysać życia nietrwałym drzewem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JEDEN Z CHÓRU (MANFRED)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Piękny jest pokój --- jak chłopczyk młody/
Leży nad strugiem<pe><slowo_obce>strugiem</slowo_obce> --- dziś w r.ż.: strugą.</pe> spokojnej wody,/
Przy nim owieczki raźnie skaczące/
Szczypią od słońca trawki błyszczące./
Słodka melodia jego flecika/
Przerywa echem samotną ciszę;/
Przy zachodzącym blasku promyka/
Jego szmer wody do snu kołysze./
<begin id="b1386934032955-1929852981"/><motyw id="m1386934032955-1929852981">Wojna</motyw>Ale i wojna, co los człowieka/
Na tę i ową stronę porusza,/
Winnego hołdu od ludzi czeka;/
Bo lubi czynny ruch moja dusza ---/
Lubi to wieczne chwianie, drżenie, chybotanie/
Na drzemiącym, huczącym szczęścia oceanie./
Człowiek w pokoju troski podziela,/
Bezczynne życie jest męstwa grobem.---/
<begin id="b1386934128416-2576049526"/><motyw id="m1386934128416-2576049526">Prawo</motyw>Prawo w lękliwym ma przyjaciela,/
I jakim można szuka sposobem/
Na niewieściuchów pozamieniać ludzi.<end id="e1386934128416-2576049526"/>/
Dopiero wojna śpiącą siłę budzi,/
Z jej łona czyny niezwyczajne stają/
I moc odwagi bojaźliwym dają.<end id="e1386934032955-1929852981"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGI Z CHÓRU (BERENGAR)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><begin id="b1386934112119-2174433388"/><motyw id="m1386934112119-2174433388">Miłość</motyw>Czyliż nie mamy Wenery<pe><slowo_obce>Wenera</slowo_obce> a. <slowo_obce>Wenus</slowo_obce> (mit. gr.) --- bogini miłości.</pe> kościoła?/
Piękność świat cały do piersi swej wola./
W niej się nadzieja, w niej strach rodzi skryty,/
Król ten, kto umie wpaść w oko kobiety!/
Miłość porusza, napawa rozkoszą,/
Tak że się żywe rumieńce podnoszą./
Upodobana córa upojenia/
Zwodzi powabnie młodociane lata,/
I snuje złote obrazy marzenia/
W zwyczajne życie i w byt smutny świata.<end id="e1386934112119-2174433388"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TRZECI Z CHÓRU (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Niech kwiat zielonej rozwija się wiośnie,/
Niech piękność wieńce wesołe uplata/
Takim, u których włos młodzieńczy rośnie./
Ale z siwizną my, ludzie wiekowi/
Poważniejszemu dajmy cześć Bogowi.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY Z CHÓRU (MANFRED)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><begin id="b1386934209749-2164544909"/><motyw id="m1386934209749-2164544909">Polowanie</motyw>Niech nas Dyjana<pe><slowo_obce>Diana</slowo_obce> --- dziewicza bogini łowów, odpowiednik gr. Artemidy.</pe>, przyjaciółka łowów,/
W bory i gąszcze zawiedzie zdziczałe,/
Szukajmy w lasach cienistych parowów/
Skaczmy ochotnie ze skały na skałę./
Bo polowanie podobne do bojów,/
Jest smutnej wojny wesołym kochankiem;/
Budzi cię ze snu szarawym porankiem,/
A gdy grzmot huknie z myśliwskich obojów,/
Lecisz co żywo w doliny mgliste,/
W góry, przepaście, lasy cieniste,/
I wywleczone członki z pościeli/
Nurzasz w świeżego wiatru kąpieli.<end id="e1386934209749-2164544909"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGI (BERENGAR)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><begin id="b1386934360387-1674797346"/><motyw id="m1386934360387-1674797346">Morze</motyw>Niechaj się dola powierzy nasza/
Wiecznie szumiącej błękitów Pani,/
Co zwierciadłami wody zaprasza/
Do nieskończonej swojej otchłani./
Na oceanie fali tańczącej/
Budujmy żywo zamek płynący./
Kto kryształowe zielone pole/
Uprawia wartkim okrętu spodem,/
Poślubił sobie szczęśliwą dolę,/
Świat zrobił swojej własności grodem./
On bez zasiewu zbiera plon obfity;/
Bo sine morze jest nadziei domem,/
Królestwem trafów z chimerą kobiety./
Żebrak się spotka z bogactwa ogromem,/
Bogacz siermięgą powróci okryty./
Jak groźna burza szybkim myśli lotem/
Kompas wiatrowy przebiega w około,/
Tak się przemiennym los kręci obrotem/
I chmurzy szczęścia rozjaśnione czoło./
Na falach wszystko podobne do fali,/
Kto dzisiaj zyskał, jutro strat się żali.<end id="e1386934360387-1674797346"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TRZECI Z CHÓRU (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><begin id="b1386934759913-3986984478"/><motyw id="m1386934759913-3986984478">Los</motyw>Ale nie tylko na fal krainie,/
Nie tylko w morzu szumnej dziedzinie,/
Na ziemi nawet, co mocno stoi/
Na dawnych, starych słupach wieczności,/
Niestałe szczęście długo nie gości./
Ta zgoda braci mnie niepokoi,/
Ani jej wierzyć serce się ośmiela./
Na lawie, która szczyty gór rozdziela/
Budować chatę uchowaj mnie Boże!/
Dawna nienawiść zagłębiła szpony/
I czyn niejeden został popełniony,/
O którym serce zapomnieć nie może./
Końca wypadków nie widziałem jeszcze,/
A już mnie trapią przeczucia sny wieszcze./
Nie chcę zgadywać, ale mnie przeraża/
Ta tajemnica, ten związek złowrogi,/
Miłości kręte, nieznajome drogi,/
Grzeszny rabunek świętego ołtarza./
Człek sprawiedliwy prostą drogą chodzi;/
Zły tylko zasiew złe owoce rodzi.<end id="e1386934759913-3986984478"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>(BERENGAR)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><begin id="b1386934810784-769027417"/><motyw id="m1386934810784-769027417">Przekleństwo</motyw>Wszystkim wiadomo, że nasz książę stary,/
Podejściem<pe><slowo_obce>podejście</slowo_obce> --- fortel, podstęp.</pe> związek zawarł z swoją żoną,/
Bo ona ojcu była przeznaczoną./
Toteż zwiedziony wołał bożej kary,/
W gniewie na łoże grzesznego małżeństwa/
Rzucił okropne nasienie przekleństwa./
Zbrodnie nieznane, przejmujące strachem/
Pod tego domu skrywają się dachem.<end id="e1386934810784-769027417"/></strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Źle się zaczęły dzieje tej rodziny,/
I ze złym, wierzcie, spotkają się końcem,/
Bo namiętności zaślepionej czyny/
Krwawo skarane zostaną pod słońcem./
To nie przypadek, ani ślepy los/
Że bracia ręce podnosili zbrojne:/
Na matki łono spadł przekleństwa cios,/
Musiała zrodzić nienawiść i wojnę./
Ale niech wszystko noc pokryje głucha,/
Bo bożek zemsty rozmowy podsłucha./
Płakać nieszczęścia będzie dosyć pory,/
Gdy je na scenę wywiedzie czas skory.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Chór odchodzi.</didaskalia>



<didaskalia>Scena zmienia się w ogród, z którego widok wychodzi na morze --- z przylegającej ogrodowej sali ukazuje się <osoba>Beatrixa</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<didaskalia>przebiega na jedną i na drugą stronę sceny jakby szukając kogo --- nagle staje i przysłuchuje się.</didaskalia>
<kwestia><strofa>To nie on idzie --- wiatr tylko swawolny/
Szeleszcząc jodły po wierzchołkach bodzie;/
Słońce przechyla głowę na zachodzie;/
Leniwym krokiem bieży czas powolny ---/
I mnie przejmuje straszliwe wzruszenie/
Bezfarbne nawet przeraża milczenie./
W całej przestrzeni wzrok nic nie obaczy ---/
Ach! 0n mnie samą zostawił w rozpaczy./
W bliskości słyszę jakby szczęk oręża,/
Miasto szumiące mieszkańców natłokiem;/
Tam dalej wielkie morze się wytęża/
I w brzegi bije fali swoich skokiem./
W sercu mym burza strachów się rozlewa ---/
Wirem rzucona jako listek drzewa/
Gubię się drobna w niezmiernej przestrzeni./
<wers_wciety typ="1">Czemu z klasztorną rozstałam się chatą? ---</wers_wciety>/
Tam niestęskniona w objęciach swobody,/
Miałam pierś cichą jak łąk jasne wody./
W życzenia próżną, lecz w radość bogatą,/
Teraz na fale żywota porwana/
Biegnę w olbrzymim uściśnieniu świata./
Zerwałam węzły dziecinnego lata,/
Ufając lekkim przysięgom młodziana./
<wers_wciety typ="1">Ach! com ja poczęła?</wers_wciety>/
Czym zmysły zajęła?/
Czy napad szalony/
Wziął mnie w swoje szpony?/
Rozdarłam zasłonę/
Skromności dziewiczej;/
<wers_wciety typ="1">Wybiłam bramy klasztoru święcone!</wers_wciety>/
Czy mnie oślepił piekła czar zwodniczy?/
W grzesznej ucieczce od klasztornych krat/
Za zwodzicielem śmiałym poszłam w świat./
<wers_wciety typ="1">O przyjdź, mój kochanku!</wers_wciety>/
Nieś ulgę sumieniu;/
Pierś drży bez ustanku/
W bólu i cierpieniu./
Gdzie tak długo bawisz<pe><slowo_obce>bawić</slowo_obce> (daw.) --- przebywać.</pe>?/
O chodź, mój kochanku/
Pokój sercu sprawisz!/
<wers_wciety typ="1">Czyż nie pokładać ufności w człowieku,</wers_wciety>/
Co jeden w świecie przytulił mnie biedną?/
Bo jeszcze w dziecka chwiejącym się wieku/
Los mnie surowy wyrwał samą jedną/
Od matki mojej tkliwego objęcia./
Pamiętam tylko w igraszkach dziecięcia/
Tę, co mi dała ujrzeć światło dzienne;/
Ale jej obraz znikł jak mary senne./
<wers_wciety typ="1">Wzrastałam pośród głuchego zacisza</wers_wciety>/
W samotnych ścianach mając towarzysza;/
Aż oto stanął u bramy kościelnej/
Jak bożek piękny, jak bohater dzielny!/
O, moich uczuć nie oddadzą słowa ---/
Z obcego świata przyszedł mi nieznany/
I węzeł stanął niczym niezerwany,/
Jakby znajomość była już wiekowa./
<wers_wciety typ="1">Przebacz ty, przebacz, coś mi życie dała,</wers_wciety>/
Że nie czekając przeznaczonej doli/
Samam bez ciebie los mój obierała;/
Lecz on mnie znalazł, nie miałam swej woli./
Bóg się przeciśnie w zamknięte podwoje;/
On znalazł drogę Perseusza<pe><slowo_obce>Perseusz</slowo_obce> (mit. gr.) --- syn Zeusa i Danae, heros, zabójca Meduzy.</pe> wieży,/
Zły duch ofiarę umiał dostać swoję./
Niechaj na pustych skałach ona leży,/
Niech się przywiąże do kolumn Atlasu,/
Rumak skrzydlaty i tam ją dobieży./
<wers_wciety typ="1">Nie chcę wspominać ubiegłego czasu,</wers_wciety>/
Nie mam ojczyzny, żeby tęsknić do niej;/
A więc kochając chcę w kochanej dłoni/
Złożyć me szczęście --- bo gdzież szczęście gości/
Czystsze, piękniejsze, jeśli nie w miłości?/
<wers_wciety typ="1">Nie znam i nie chcę nigdy się weselić</wers_wciety>/
Z tymi, przez których życie we mnie bije,/
Jeśli mnie mają z kochankiem rozdzielić ---/
Niechaj mnie wieczna zagadka pokryje,/
Wiem tylko o tym: że dla ciebie żyję.</strofa>

<didaskalia>Przysłuchując się.</didaskalia>

<strofa>Ot lubego głosu dźwięk/
--- Nie, to echa smutny jęk/
Co powtarza szumy morza,/
Bijącego w skał podnóża,/
Nie lubego to jest dźwięk./
Biada, biada, gdzie on bawi,/
Mnie dreszcz zimny piersi trawi!/
Coraz głębiej słońce tonie,/
Coraz pustsze to ustronie,/
Coraz ciężej serce bije ---/
Gdzie on bawi, gdzie się kryje?</strofa>


<didaskalia>Z niespokojnością przechodzi się.</didaskalia>

<strofa><wers_wciety typ="1">Za ogrodu tego mury</wers_wciety>/
Nic mnie więcej nie powoła./
Mnie przenika żal ponury/
Żem wejść śmiała do kościoła;/
Lecz na jutrznię gdy wołali,/
Z głębi piersi mej głębokiej/
Jakaś siła wiodła kroki/
Do przybytku świętej sali,/
Tam upadłam na kolana/
Cześć oddała matce pana./
Gdyby odkrył mnie ciekawy?/
Świat ten pełny tajnych wrogów,/
Chytrość czyha u drzwi progów/
I zastawia swoje sprawy,/
Młode dziewczę żeby zdradzić,/
W sidła zguby zaprowadzić./
Wiem jak w ten czas strach się budzi,/
Jeszcze pomnę owe chwile/
Gdym śmiałości miała tyle/
Wejść pomiędzy tłumy ludzi./
Tam w kościele w dniu parady/
Gdy grzebali księcia ciało:/
Od niechybnej mej zagłady/
Niebo tylko zachowało./
Młodzian stanął przy mym boku/
Z płomienistym żarem w oku,/
Spojrzeniami, co wraziły/
Strach we wszystkie ciała żyły/
Pojrzał w serca głąb najskrytszą./
Dziś gdy wspomnę, strach przeszywa/
Piersi moje bez ustanka;/
Cichej winy bojaźliwa/
Nie śmiem pojrzeć w twarz kochanka.</strofa>

<didaskalia>Przysłuchując się.</didaskalia>

<strofa>Głosy się rozchodzą;/
Teraz mnie nie zwodzą/
Błędne marzenia,/
To jego tchnienia,/
Kochanka mojego./
Coraz bliżej biegą,/
Lecę stęskniona/
W jego ramiona,/
Do piersi jego.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Z wyciągniętymi rękami bieży w głąb ogrodu i spotyka wchodzącego Don Cezara.</didaskalia>




<didaskalia><osoba>Chór</osoba>, <osoba>Don Cezar</osoba>, <osoba>Beatrixa</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<didaskalia>Cofając się ze strachem.</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Biada, o biada, co mi się przedstawia?
</strofa></kwestia>


<didaskalia>W tej chwili wchodzi Chór.</didaskalia>



<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie bój się, piękna!</strofa>
<didaskalia>Do Chóru.</didaskalia>
<strofa>
<wers_cd>Brzęk wojennej stali</wers_cd>/
Tkliwą dziewicę bojaźnią nabawia ---/
Ustąpcie zaraz i czekajcie w dali!
</strofa>
<didaskalia>Do <osoba>Beatrixy</osoba>.</didaskalia>
<strofa>
Nie bój się --- piękność i wstyd dla mnie święty.
</strofa>

<didaskalia>Chór się oddalił --- <osoba>Don Cezar</osoba> zbliża się do niej i porywa za rękę.</didaskalia>

<strofa>Gdzie byłaś? jaki bożek niepojęty/
Tak ciebie długo ukrywał przede mną?/
Ja cię szukałem, śledziłem daremno./
Odkąd raz pierwszy na księcia pogrzebie/
Stanęłaś przy mnie w anioła postawie,/
W głębi mej duszy miałem tylko ciebie/
Czym marzył we śnie, czym czuwał na jawie./
Ty wiesz, jak straszną dotknęłaś mnie męką ---/
Zdradziłem miłość niemym ust szeptaniem,/
Oka mojego płomienistym graniem/
I w twojej ręce drżącą moją ręką./
Dnia uroczystość zatrzymała mowę,/
W cichej modlitwie pochyliłem głowę ---/
Ale gdy kapłan skończył mszę pobożną,/
Jam szukał ciebie i szukał na próżno./
Twojego czaru siła niepojęta/
Na serce moje nałożyła pęta./
Odtąd za tobą biegłem, moja droga,/
Wszędzie, gdzie wolno wejść skromnej dziewicy;/
Do bram pałaców, do świątyni Boga,/
Do miasta cichej i hucznej ulicy./
Daremna praca, daremny trud długi!/
Aż oto dzisiaj Bóg mi dał wesele;/
Stokroć szczęśliwsza czujność mego sługi/
Odkryła ciebie w sąsiednim kościele.</strofa>

<didaskalia><osoba>Beatrixa</osoba>, która przez cały czas drżąca i z odwróconą twarzą słucha <osoba>Don Cezara</osoba>, daje w tej chwili znak zadziwienia.</didaskalia>

<strofa>Mam ciebie znowu --- i niech życie skończę/
Wprzód niźli kiedy z tobą się rozłączę./
Żebym z szczęśliwych korzystał wypadków,/
Zniszczył od piekła zazdrość nastawioną,/
Oto w obliczu tych rycerskich świadków/
Ogłaszam ciebie prawą moją żoną.</strofa>

<didaskalia>Przedstawia ją Chórowi.</didaskalia>

<strofa>Nie chcę wyśledzać twego urodzenia ---/
Skoro cię wolnym wyborem posiędę/
O ród i miano pytać się nie będę./
Mnie przekonały oczów twych spojrzenia/
Ze ród twój świetny i dusza twa taka ---/
A choćbyś wyszła z lepianki żebraka,/
Jesteś władczynią życia mego doli/
Bo odkąd ciebie widzę --- nie mam woli./
Losami mymi mogę rozporządzić ---/
Żebyś o władzy mojej mogła sądzić,/
Żebyś wiedziała, że wysoko stoję/
I mam potęgę w olbrzymim ramieniu/
Aż do mnie podnieść ulubioną moję:/
Dość, gdy usłyszysz o moim imieniu./
Jestem Don Cezar i wśród tego grodu/
Nikogo nie ma świetniejszego rodu.</strofa>

<didaskalia><osoba>Beatrixa</osoba> daje znak przestrachu --- <osoba>Don Cezar</osoba> postrzega i mówi po krótkicm milczeniu.</didaskalia>

<strofa>Chwalę cię widząc, jak drżysz przestraszona:/
W cichej skromności jest wdzięków korona ---/
Bo piękność sama przed sobą ukryta/
W własnej potędze zgubę swoją czyta./
Ja stąd odchodzę --- zostawiam cię, żeby/
Z bojaźni twoja ocknęła się dusza:/
Nowość, choć błoga, zawsze strachem wzrusza.</strofa>

<didaskalia>Do Chóru.</didaskalia>

<strofa>Wy zaś pospieszcie pokłon złożyć w dani/
Mojej małżonce i was wszystkich pani./
Głoście jej przyszłą wielkość i swobodę ---/
Ja wkrótce wracam i w kole rycerzy/
Żonę do domu ojców mych powiodę,/
Jak mnie przystoi i jak jej należy.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Odchodzi.</didaskalia>


<didaskalia><osoba>Beatrixa</osoba> i <osoba>Chór</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>CHÓR (BOHEMUND)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Cześć ci dziewico/
Księżniczek perło,/
Tobie się świecą,/
Tryumf i berło./
Pokłon należy/
Kwitnącej matronie/
Która pocznie w łonie/
Ród przyszłych rycerzy!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>(ROGER)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Cześć ci troista!/
Z gwiazdą wróżby błogiej/
Wchodzisz promienista/
W domu tego progi/
Gdzie gości Boga dłoń błogosławiona,/
Gdzie wieńce sławy wiją się na ścianie;/
Gdzie berło złote i państwa korona/
Z ojca na syna idą nieprzerwanie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>(BOHEMUND)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Twoje przybycie/
Da szczęścia życie/
Bogom domowym,/
Ludziom wiekowym/
Szanowanym w kraju./
U drzwi cię powita/
Hebe<pe><slowo_obce>Hebe</slowo_obce> (mit. gr.) --- córka Zeusa i Hery, personifikacja młodości.</pe> okryta/
Zielenią maju ---/
I władczyni świata/
Wiktoria<pe><slowo_obce>Wiktoria</slowo_obce> (mit. rzym.) --- bogini zwycięstwa.</pe> skrzydlata,/
Co na ojcowskiej dłoni wisząca/
Trzepocze skrzydłem do zwycięstw słońca.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>(ROGER)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>W książąt naszych rodzie/
W niezmiennej pogodzie/
Błyszczy rozjaśniona/
Piękności korona./
Idąc do wieczności/
Stara daje młodej/
Zasłonę skromności,/
Przepaskę urody./
Ale cud natury/
Dziś nawiedził nas:/
Widzim kwiatek córy,/
Nim kwiat matki zgasł.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<didaskalia>ocucając się z przestrachu.</didaskalia>
<kwestia><strofa>O biada mi, biada!/
Do jakiego domu/
Beatrixa wpada?/
Między wszystkimi,/
Co żyją na ziemi/
Tego najwięcej lękam się rodu!/
Teraz pojąć muszę/
To straszne wzruszenie,/
Tajemnicze drżenie/
Trapiące duszę/
Skorom usłyszała/
Imię tej rodziny,/
Co jadem gadziny/
Przeciw swoim pała/
Niszczy własną krew./
Gdy o braciach mi mówiono,/
Strach przeszywał drżące łono ---/
A dziś losu mego gniew/
Rzuca biedną, opuszczoną/
W nienawiści wiecznej wir/
Pod nieszczęścia zgubny styr<pe><slowo_obce>styr</slowo_obce> --- dzis popr.: ster.</pe>.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wybiega do ogrodowej sali.</didaskalia>


<naglowek_osoba>CHÓR (BOHEMUND)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Zadroszczę tobie, Bogom miły synie,/
Władco szczęśliwy w potęgi dziedzinie!/
Najcudowniejsze jest twoim udziałem ---/
Wszystko, co ziemia nazywa wspaniałem,/
Musi ci kwiatek przynieść w daninie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>(ROGER)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Z pereł, co nurek w morzu wygrzebie,/
On najpiękniejszą niesie dla siebie./
Zysk odniesiony za wspólną pracą/
Władcy największą przynosi płacę!/
Gdy los na sługi zdobycz rozdaje,/
Największy udział jemu zostaje.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>(BOHEMUND)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Najdroższy klejnot dziś mu daje świat ---/
Niech do wszystkiego prawo sobie rości,/
W tym tylko jednym serce mu zazdrości:/
On w dom swój wiedzie kobiet naszych kwiat,/
I tę, co wszystkich zachwycała oczy,/
On sam ramieniem miłości otoczy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>(ROGER)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Zuchwały korsarz na brzegi wysiada/
Wyspę spokojną żelazem napada,/
Zabiera z sobą i męże, i żony;/
Lecz w namiętności dzikiej nasycony/
Nie śmie dotykać najpiękniejszej twarzy,/
Bo ona tylko królowi się żarzy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>(BOHEMUND)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Chodźmy przy wejściu stanąć na straży,/
Pilnować świętych progów tego domu/
Do tajemnicy nie dać wejść nikomu ---/
Żeby pan sługę swego pochwalił,/
Że mu najdroższe dobro ocalił.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Chór oddala się w głąb sceny.</didaskalia>



<didaskalia>Pokój w pałacu.</didaskalia>

<didaskalia><osoba>Donna Izabella</osoba> pomiędzy <osoba>Don Manuelem</osoba> i <osoba>Don Cezarem</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Cieszmy się długo pożądaną dobą,/
Co dziś nam blaskiem uroczystym świeci:/
Jak ja te ręce łączę razem z sobą,/
Tak połączone serca moich dzieci./
Pierwszy raz w kole prawdziwej przyjaźni/
Matka przemówić może bez bojaźni./
Tłum obcych świadków już nas nie podsłucha,/
Szczęk zbroi mego nie uderzy ucha./
Jak sowy nocne, smutnej wróżby gońce,/
Z pogorzeliska długiej ich siedziby/
Wzlatują gwarnie, chmurząc jasne słońce,/
Skoro do pustej przez czas długi skiby/
Wraca wesołych mieszkańców gromada/
I nowych domów posadę zakłada:/
Tak z tego grodu do strasznego piekła/
Stara nienawiść dwóch braci uciekła,/
I prędkim za nim popędziły krokiem/
Trup podejrzenia z wydrążonym okiem,/
Złość zezowata i zazdrość zaciekła./
W ich miejsce pokój z ufnością i zgodą/
Radosny uśmiech w progi nasze wiodą.</strofa>
<didaskalia>Wstrzymuje się.</didaskalia>
<strofa><begin id="b1386936811999-3608371239"/><motyw id="m1386936811999-3608371239">Siostra</motyw>Dzień ten nie tylko szczęście nam uplata,/
Że z was każdemu wraca znowu brata,/
Ale i siostra przybędzie do domu./
Zwracacie na mnie oczy zadziwione?/
Tak z tajemnicy nieznanej nikomu/
Czas jest, ażebym odjęła zasłonę./
Siostra wam żyje --- ja memu mężowi/
Najmłodsze jeszcze urodziłam dziecię ---/
Nim się przybliży dzień ten ku końcowi,/
Do braterskiego serca ją przyjmiecie.<end id="e1386936811999-3608371239"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Co mówisz, matko? Siostra nasza żyje/
I dotąd jeszcze przed nami się kryje?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wprawdzie mówiono, gdyśmy dziećmi byli,/
O siostrze, która umarła w powiciu.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Źle wam mówiono, ona jest przy życiu.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Czemuż ją do tej ukrywałaś chwili?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><begin id="b1386938913815-1210230698"/><motyw id="m1386938913815-1210230698">Córka, Proroctwo, Sen</motyw>Powiem przyczynę mojego milczenia;/
Słuchajcie tylko przeszłych lat zdarzenia:/
Byliście dziećmi, a już was dzieliła/
Niezgoda, która bogdaj nie wróciła./
Rodzice, patrząc na zwady codzienne,/
Strapionym sercem nad wami boleli./
W tym ojciec dziwne miał zjawisko senne,/
Jemu się zdało, że z ślubnej pościeli/
Rosły dwa laury, a pomiędzy nimi/
Lilia schylała listki swe do ziemi./
Dziwnym sposobem kwiatek się zapalił,/
Płomień ogarnął i drzewa, i ściany,/
I rosnąc w pożar wichrem podniecany/
Wszystko pod domu gruzami zawalił./
Przejęty strachem książę się zapytał/
Araba, który biegle w gwiazdach czytał,/
Jakie znaczenie to zjawisko kryje?/
Arab wyłożył: jeśli moje brzemię/
Urodzi córkę, ona mu zabije/
Synów i zniszczy rodu jego plemię./
Gdy córka przyszła, ojciec wasz niedługo/
Rozkazał w morze rzucić biedne dziecię./
Zamiar był krwawy, lecz ja z wiernym sługą/
Mojej dziewczynie zachowałam życie.<end id="e1386938913815-1210230698"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Cześć mu, że wstrzymał dziecięcia zagładę ---/
Miłość matczyna znajdzie zawsze radę!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie tylko w sercu miałam powód silny/
Zachować córkę od zguby niemylnej,/
I mnie, skorom ją na świat urodziła,/
<begin id="b1386939182441-2879980605"/><motyw id="m1386939182441-2879980605">Sen, Proroctwo</motyw>Dziwna wyrocznia w śnie się objawiła:/
Na łące pośród pogodnego czasu/
Igrało dziecię anielskiej postawy,/
Lew groźny wybiegł z sąsiedniego lasu/
W wściekłej paszczęce niosąc połów krwawy./
Ułaskawiony dziecięcia widokiem,/
Łaszcząc się, zdobycz kładzie mu na łonie;/
W tej samej chwili orzeł pod obłokiem/
Wzlatywał z sarną uwięzioną w szponie ---/
Ledwie na łąkę pojrzał bystrym okiem/
Sarna leżała na dziecięcia łonie ---/
I lew, i orzeł, niegdyś tak zajadli/
W nogach dzieciny cicho się układli./
Pobożny kapłan, ulubieniec nieba,/
Przy którym serce miało pocieszenie/
Skoro go ziemska dotknęła potrzeba,/
Tak wytłumaczył senne objawienie:/
Urodzę córkę, której przeznaczenie/
Będzie wojenny szał braci złagodzić/
I ich niesnaski miłością pogodzić.<end id="e1386939182441-2879980605"/>/
Zamknęłam w sercu słowa przepowiedni/
I wierząc więcej objawieniu Boga/
Niźli kłamliwej zabobonów bredni,/
Sprawiłam tyle, że mi córka droga,/
Zakład nadziei i niebieskiej łaski,/
Została wasze pogodzić niesnaski.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Myśmy bez siostry serca pogodzili;/
Lecz przez nią miłość nasza się usili<pe><slowo_obce>usilić</slowo_obce> --- wzmocnić.</pe>.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Biedną sierotę, od matki daleko,/
Cudza dłoń i cudze wykarmiło mleko./
Bojąc się gniewu waszego rodzica/
Nie mogłam nawet obaczyć jej lica;/
Bo on, dręczony podejrzenia snami,/
Wszystkie me drogi zastawiał szpiegami.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ale już trzeci miesiąc nam upływa,/
Jak ojciec w cichym grobie odpoczywa,/
Jakaż ci, matko, stawała przeszkoda/
Wydobyć córkę z cichego ukrycia,/
Pociechę rozlać w tęskne chwile życia?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>I cóż, jeżeli nie wasza niezgoda?/
Zaledwie ojca zanieśli do grobu,/
Ona zaczęła wasze serca trawić/
I pojednania nie dała sposobu./
Czyż mogłam siostrę między wami stawić?/
Wśród waszych sporów burzliwej godziny/
Was nie dochodził głos mowy matczynej./
I jakbym śmiała spokojną dziewicę,/
Mojej nadziei ostatnią kotwicę,/
Rzucać na wściekłość niezgodnej rodziny?/
Wprzód chciałam widzieć pojednanych braci,/
A potem, szczęście uwieńczając błogie,/
Przywieść im siostrę w anioła postaci./
Dzisiaj wy zgodni, dziś ją wrócić mogę./
Sługa, któremu znajome ukrycie,/
Przyjdzie oznajmić radosne przybycie./
Dzisiaj ją matka przytuli do łona,/
Dziś ją braterskie uścisną ramiona.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ale nie tylko naszej siostry samej/
Przyjdzie się cieszyć matczynym uściskiem ---/
Szczęście przez wszystkie wejdzie do nas bramy,/
I opuszczone tak długo pokoje/
Będą wesela kwitnącem siedliskiem./
Usłyszysz matko tajemnice moje./
Dałaś mi siostrę, a ja dziś w zamianę/
U twego progu z drugą córką stanę./
O matko moja! Pobłogosław syna,/
Bo serce jego znalazło nagrodę:/
Zanim wieczorna zbliży się godzina/
Małżonkę moją do nóg ci przywiodę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Do matczynego przycisnę objęcia/
Wybór mojego starszego dziecięcia./
Niech na jej ścieżkach złota radość wschodzi,/
Niech kwiatem szczęścia życie uwieńczone/
Przywiązanemu synowi nagrodzi/
Za najpiękniejszą dla matki koronę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie zlewaj matko, łask twoich szczodrotę/
Tylko na syna najstarszego głowę;/
Bo jeśli miłość w serce wlewa cnotę,/
To i ja w twoje progi pałacowe/
Przywiodę córkę, co mnie nauczyła/
Znać, jak potężna miłości jest siła./
Nim więc wieczorna zbliży się godzina,/
Powitasz matko żonę twego syna.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Miłości, mocą uzbrojona bożą!/
Słusznie cię zowią królową przyrody./
Przed tobą groźne żywioły się korzą,/
Ty nieprzyjaznych łączysz węzłem zgody./
Któż twej wielkości nie ujrzał wśród świata?/
Niepokonany przez nikogo wprzódy/
Wzięłaś w okowy dziki umysł brata.</strofa>
<didaskalia>ściskając <osoba>Don Cezara</osoba>.</didaskalia>
<strofa>
Dziś wierzę sobie --- i z nadzieją całą/
Do braterskiego przyciskam cię łona./
Niechaj wątpliwość w duszy mojej skona,/
Bo twoje serce miłość już poznało.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Błogosławiona ta chwila szczęśliwa,/
Co piersi mojej, brzemiennej cierpieniem,/
Pozwala zagrać wolnym odetchnieniem ---/
Ród mój na silnych kolumnach spoczywa/
I ducha mego jaśniejące oko/
Patrzy spokojnie na przyszłość szeroką./
Ja wczoraj w wdowy pogrzebowej szacie/
Jak pustelnica samotna, bez dzieci,/
Po głuchej, tęsknej chodziłam komnacie ---/
A dzisiaj dla mnie blask młodzieńczy świeci,/
W rozkwitającym piękności uroku/
Trzy córki staną przy matczynym boku./
Ze wszystkich niewiast na świata obszarze/
Niechaj choć jedna matka się pokaże/
Jak ja szczęśliwa z przeznaczeń wyroku./
Lecz jakich książąt królewskie dziewice/
Jaśnieją w kraju tego okolice,/
O których matce waszej nie mówiono?/
Bo wiem, że moich dwóch synów wyborem/
Świetność krwi naszej nie będzie splamioną.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dziś tylko nie chciej domysłem za skorym/
Rozdzierać szczęścia mego tajemnicy;/
Później ci wszystko wiadomym zostanie./
Najlepiej, matko, od oblubienicy/
Usłyszeć możesz o rodzie i mianie;/
Lecz wierz, że skoro przybędzie do dworu,/
Uznasz ją godną mojego wyboru.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Widzę, że ojca umysłem i duchem/
Syn mój najstarszy został obdarzony ---/
I tamten w swoich myślach zagłębiony/
Krył się przed ludzi spojrzeniem i słuchem;/
Lubił tajemne wysnuć przedsięwzięcie/
I w głębi duszy zachować go święcie./
Żądana zwłoka w niczym nie zawadzi;/
Lecz syn mój Cezar w matczyne objęcie/
Zapewne córkę królów przyprowadzi?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie mam zwyczaju kryć się w tajemnicy,/
Jak oko moje swobodnie spoziera,/
Tak dusza moja otwarta i szczera./
Chcesz matko wiedzieć nazwisko dziewicy?/
Wyznam ci z całą duszy mej szczerotą<pe><slowo_obce>szczerota</slowo_obce> --- dziś popr.: szczerość.</pe>,/
Żem jeszcze siebie nie zapytał o to./
Kto pyta słońca, skąd blask jego lica?/
Co wszystkim świeci i siebie oświeca./
Z jasności, którą oko jej rozwodzi,/
Widać, że ona od światła pochodzi./
Na wzrok dziewicy pojrzałem mroczy/
W serce jej serca utopiłem oczy ---/
Z czystego blasku ja perłę ocenię,/
Lecz jej nazwiska nigdy nie wymienię.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jak to, mój synu? --- wyświeć to zdarzenie;/
Pierwszemu silnych uczuć popędowi/
Posłuszny byłeś jak Boga głosowi./
Przebaczę żywość młodzieńczego wieku,/
Lecz nie szaleństwo w dojrzałym człowieku./
Mów, co twój wybór wytłumaczyć może?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Mówisz mi, matko, o moim wyborze?/
Jestże to wybór, kiedy gwiazd opieka/
W chwili przeznaczeń wyprzedza człowieka?/
Nie za kochanką wyszedłem tej doby<pe><slowo_obce>tej doby</slowo_obce> (daw.) --- w tym czasie.</pe>,/
W domu umarłych, w świątyni żałoby/
Taka poziomość od myśli ucieka./
Jednak gdy w modłach pogrążony stałem/
Już ona była, choć jej nie szukałem./
Mnie obojętne, bez żadnej zasługi/
Było białogłów szczebiotliwe koło;/
Bo oprócz ciebie nie znalazłem drugiej/
Która by moje pochyliła czoło./
W dniu tym, gdy zwłoki ojcowskie grzebali,/
Idąc za twojej mądrości wyrokiem/
My, między ludu ukryci natłokiem,/
W nieznanych szatach na uboczy<pe><slowo_obce>na uboczy</slowo_obce> --- dziś popr.: na uboczu.</pe> stali ---/
Żeby gwałtowność swarnego zapędu/
Nie śmiała przerwać świetności obrzędu./
<begin id="b1386947424805-3052152302"/><motyw id="m1386947424805-3052152302">Żałoba, Miłość</motyw>Czarną krepą obito przybytek kościoła;/
Dwadzieścia geniuszów świecąc pochodniami/
Przy środkowym ołtarzu stanęło do koła./
Trumna na katafalku wspartym kolumnami/
Pokryta była kirem krzyżowanym biało ---/
Na niej złożyli berło piastowane z chwałą,/
Naszych książąt koronę, rycerskie ostrogi/
I miecz ojca z temblakiem sutym w kamień drogi./
Gdy wszyscy w cichych modłach szukali pociechy,/
Niewidzianych organów zahuczały miechy/
Echo budząc sklepienia --- z wysokiego chóru/
Śpiew dobranych stu głosów ozwał się do wtóru./
Tymczasem pośród dźwięków pogrzebnej żałoby/
Trumna z ciałem w podziemne zapadła się groby:/
Na ziemi tylko ziemskie zostały oznaki/
I kir czarny w szerokie rozciągnięty szlaki./
Ale duch uwolniony od świata poziomu,/
Leciał na białych skrzydłach anielskiego brzmienia,/
Chcąc się dostać co prędzej do wieczności domu,/
Do łaski zbawienia./
To wszystko, matko, zbieram do pamięci:/
Żebyś uznała, czy w tej chwili świętej/
Mogły światowe zajmować mnie chęci./
A jednak życia władca niepojęty/
W owej godzinie pobożnie zaczętej/
Promień miłości chciał zapalić we mnie ---/
Jakim sposobem --- pytać się daremnie.<end id="e1386947424805-3052152302"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dokończ, mój synu! niech wszystko usłyszę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Skąd ona przyszła, z jakiego wyroku/
Przerwała mojej pobożności ciszę,/
Tego ci matko, nigdy nie opiszę ---/
Lecz ledwiem postrzegł ją przy moim boku,/
Już jej bliskości nieznajoma siła/
Do głębi duszę moją poruszyła./
Nie ust różowych uśmiech czarowniczy,/
Nie cudne wdzięki na twarzy grające,/
Nie postać w kształty ulana wabiące;/
To byt jej matko, mroczny, tajemniczy/
Skrytych wyroków rozkładając księgę,/
I myśl, i serce wziął w swoją potęgę./
Gdym dech mój wmieszał w jej tchnienia czarowne/
Dusze się nasze dotknęły bezmowne;/
Obcą mi była, a jednakże znana!/
W piersiach mych jasność błysła dobroczynna:/
Ach! Rzekłem wtenczas padłszy na kolana,/
Ona jest dla mnie albo żadna inna.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>W mowie twej boski miłości jest promień/
Co wpada w duszę, wznieca żar i płomień./
Gdy zgodne serca łączą się do siebie/
Próżny tam opór i wybór daremny,/
Człek nie rozwiąże, co Bóg związał w niebie./
Zgadzam się z bratem --- jego los tajemny/
Mojego losu opowiedział dzieje./
Z tego uczucia zdjąłeś obłok ciemny,/
Co duszy mojej ożywia nadzieje.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tak chcą wyroki, żeby moje dzieci/
Odrębną drogą przeszli życia morze./
Wezbrany potok gdy z gór szczytnych leci/
Sam bieg wybiera, sam uścieła łoże/
I w wściekłym pędzie nie uważa drogi/
Którą roztropne udeptały nogi./
Gdy więc tak każe niezmienna potrzeba,/
Z pokorą serca poddaję się woli/
Niepowstrzymanej, silnej władzy nieba/
Co snuje ciemną przędzę naszej doli./
W uczuciach synów nadzieję mieć muszę ---/
Jak ród ich świetny, tak wielkie ich dusze.</strofa></kwestia>



<didaskalia><osoba>Ciż</osoba> i <osoba>Diego</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Patrzaj  --- ot sługę postrzegam wiernego ---/
Bliżej tu, bliżej poczciwy Diego!/
Gdzie córka moja? Oni już słyszeli!/
Milczenie twoje na nic nie posłuży,/
Powiedz, gdzie ona, nie ukrywaj dłużej;/
Niech nas największe szczęście rozweseli.</strofa>
<didaskalia>Chce wyjść z nim.</didaskalia>
<strofa>Jak to? Wstrzymujesz? Nie masz w ustach mowy?/
Wzrok twój zbłąkany nieszczęście ogłasza!/
Co tobie? --- mnie dreszcz ziębi gorączkowy./
Gdzie ona? --- gdzie jest Beatrixa nasza?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<didaskalia>uderzony nazwiskiem na stronie.</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Co? Beatrix!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIEGO</naglowek_osoba>
<didaskalia>wstrzymując chcącą wychodzić <osoba>Izabellę</osoba>.</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Zostań!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Och! Mnie trwoga</wers_cd>/
W ściśnionych piersiach dech zaparty trzyma.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIEGO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Nie ma jej ze mną --- córki twojej nie ma.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Mów, co się stało? Mów, na imię Boga!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Mów? Nieszczęśliwy, gdzie siostra przebywa?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIEGO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Korsarze siostrę waszą pochwycili!/
Bogdaj bym nigdy nie dożył tej chwili!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Ucisz się, matko!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Matko, bądź cierpliwa</wers_cd>/
Aż on ci wszystko do końca opowie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIEGO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Szedłem posłuszny na twoje rozkazy,/
Ku znajomemu dobrze klasztorowi/
Po ścieżce, którąm chodził tyle razy./
Po raz ostatni wyprawiony w posły/
Skrzydła radości szybko mnie uniosły.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Do rzeczy!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Prędzej!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIEGO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Gdym klasztor powitał</wers_cd>/
I o księżniczkę co żywo zapytał,/
W oczach przytomnych<pe><slowo_obce>przytomny</slowo_obce> (daw.) --- obecny.</pe> widzę przerażenie/
I słyszę z dreszczem straszne wydarzenie.</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Izabella</osoba> blada i drżąca upada na krzesło --- <osoba>Don Manuel</osoba> bieży ją cucić i ciągle przy matce zostaje.</didaskalia>



<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Maury porwali, powiadasz Diego?/
Kto widział Maurów, kto był świadkiem tego?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIEGO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Okręt zbójecki zarzucił kotwicę/
Tam, gdzie klasztoru leżą okolice.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wiele się statków w nasze porty chroni,/
Żeby ujść wichrów burzliwych pogoni./
Gdzie jest ten okręt?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIEGO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Skoro błysła zorza,/
Już go widziano w dalekości morza.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Czy mówią jeszcze o jakiej łupieży?/
Maurom nie dosyć na jednej kradzieży.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIEGO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Zabrali woły trzodą się pasące/
Na niedalekiej od tej strony łące.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jak mogli zbójce wziąć ją bez oporu/
Z opasanego murami klasztoru?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIEGO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Mury klasztorne łatwo przebyć można/
Po gęstych szczeblach sznurowej drabiny.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Jakże do celi weszli bez przyczyny?/
Surowe prawa ma mniszka pobożna.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIEGO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie wdziawszy jeszcze zakonniczej szaty,/
Mogła na wolne wychodzić zza kraty.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Czy siostra nasza, powiedz mi Diego,/
Zwykła używać często prawa tego?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIEGO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Często ją w ciszy widziano ogrodu ---/
Dzisiaj raz pierwszy znikła bez powodu.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<didaskalia>po namyśle.</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Gdy zbójca do niej tak się zbliżył wolno,/
To ona była do ucieczki zdolną.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<didaskalia>powstając.</didaskalia>
<kwestia><strofa>Nie --- to rabunek, to przemoc zuchwała,/
Znane jej były obowiązki ostre,/
Żeby się uwieść dobrowolnie dała./
Synowie moi! chciałam wam dać siostrę/
A teraz od was wyglądam nadziei ---/
Pod siłą waszą niech się wszystko zgina;/
Wy nie ścierpicie, żeby ta dziewczyna/
Miała być łupem zuchwałych złodziei./
Chwyćcie za bronie, żagle rozwijajcie,/
Na całą wyspę baczność waszą rzućcie;/
Za rozbójnikiem morza przebiegajcie,/
Wywalczcie siostrę, a mnie córkę wróćcie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Dalej do zemsty, dalej do dzieła.
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi --- <osoba>Don Manuel</osoba> zaś budząc się z głębkiego roztargnienia zwraca się niespokojny do <osoba>Diega</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Od kiedy, mówisz, z klasztoru zniknęła?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIEGO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Już jej nie mogli wyszukać dziś rano.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<didaskalia>do matki</didaskalia>
<kwestia><strofa>
I Beatrixą córkę twoją zwano?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tak --- to jej imię --- nie pytaj o więcj.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O matko! Jeszcze jedno wiedzieć muszę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Spiesz się za brata przykładem co prędzej.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Gdzie ona była? Zaklinam na Boga!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<didaskalia>zmuszając go do odejścia.</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Patrz na łzy moje, na moje katusze!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Mów, jaka do niej prowadziła droga?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Przecież nie w ziemi była pochowana.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIEGO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O! Teraz straszna przejmuje mnie trwoga.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Trwoga? Skądże trwoga niespodziana?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIEGO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Tego porwania ja przyczyną całą.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>O nieszczęśliwy! Odkryj, co się stało?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIEGO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jam nic nie mówił --- bo nie chciałem ciebie/
Może zbytecznym troszczyć niepokojem;/
Ale na księcia naszego pogrzebie,/
Gdy lud ciekawy gromadził się rojem,/
Księżniczka ze łzą błagała mnie w oku/
Żeby być świadkiem smutnego widoku ---/
Ja, nieszczęśliwy, uprosić się dałem/
I żałobnymi przyodziawszy szaty/
Zaprowadziłem na obchód bogaty./
Tam między ludu tłumnym zgromadzeniem,/
Chociaż ją suknia skrywała żałobna,/
Może ją zbójca wyśledził spojrzeniem ---/
Bo jej piękności ukryć niepodobna.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<didaskalia>na stronie.</didaskalia>
<kwestia><strofa>Teraz pierś moja z bólu uwolniona;/
Z tego, co mówi, to nie była ona.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Starcze, tyś twoją oszukał władczynię.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIEGO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Pani! Jam myślał, że dobrze uczynię./
Głos ja natury, potęgę krwi rodu/
Ujrzałem w chęci widzenia obchodu./
Mnie się zdawało, że nieba wyroki/
Chciały tym dziwnym, tajemnym sposobem/
Córkę postawić nad ojcowskim grobem./
A tak pobożne wypełniając dzieło/
Szlachetne czucie zły skutek poczęło.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<didaskalia>na stronie.</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Czego tu stoję w udręczeniu krwawem? ---/
Wnet ja rozproszę tę niepewność ciemną.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<didaskalia>który powrócił.</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Przebacz mi bracie, pospieszę niebawem.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Ze mną nie pójdziesz, nikt nie pójdzie ze mną.
</strofa></kwestia>
<didaskalia>Odchodzi.</didaskalia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<didaskalia>z zadziwieniem patrząc na odchodzącego</didaskalia>
<kwestia><strofa>Powiedz mi, matko, co się bratu stało?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Takim go nigdy serce me nie znało.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Powracam znowu, bo w żarliwej chęci,/
Może daleką wybierając drogę,/
Zapytać ciebie wyszło mi z pamięci/
O znak, po którym siostrę poznać mogę,/
Jak dojdę śladu, gdy mi nikt nie powie/
Skąd rozbójnicy porwali niebogę?/
Naucz mnie, matko, jak się klasztor zowie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Klasztor ma świętej Cecylii nazwisko ---/
On jak milczących dusz ciche siedlisko/
Stoi za borem, którego gęstwina/
Po grzbietach Etny powoli się wspina.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ufaj nam, matko, weź uśmiech pogodny,/
Córka powróci w objęcia matczyne,/
Choćbym jej szukał przez ziemie i wody./
Tylko się, matko, troszczę o jedyne:/
U obcych moją zostawiam dziewczynę,/
W twojej opieki bezpiecznym siedlisku/
Niechaj się zakład mego szczęścia mieści ---/
W jej troskliwości, w jej serca uścisku/
Zapomnisz smutku, zapomnisz boleści.</strofa></kwestia>
<didaskalia>Odchodzi.</didaskalia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Kiedyż przekleństwo rozwiąże się stare,/
Co nad tym domem ma wypełnić karę?/
Zły duch z nadziei mojej się naśmiewa,/
W zazdrości wściekłej nigdy nie spoczywa./
Tak bliską byłam bezpiecznego brzegu,/
Tak zaufaną w szczęścia słodkim biegu!/
Wiatr do cichego układł się noclegu,/
Blaskiem wieczora zachodowe słońce/
Pokryło lądy w dali migające,/
Aż oto wicher z obłoków wysłany/
Porwał mnie znowu na morza bałwany.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Odchodzi.</didaskalia>



<didaskalia>Scena przedstawia ogród jak wprzódy.</didaskalia>


<didaskalia><osoba>Obadwa Chóry</osoba>, potem <osoba>Beatrixa</osoba>.</didaskalia>



<didaskalia>Chór <osoba>Don Manuela</osoba> wchodzi w szatach uroczystych z przypiętemi wiankami --- chłopcy wnoszą podarki ślubu opisane wyżej. Chór <osoba>Don Cezara</osoba> chce wstępu zabronić.</didaskalia>



<naglowek_osoba>PIERWSZY CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dobrze uczynisz, gdy stąd pójdziesz precz.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGI CHÓR (BOHEMUND)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Jak mi kto lepszy przełoży tę rzecz.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Widzisz, żeś przyszedł w niepotrzebny czas.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGI CHÓR (BOHEMUND)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Właśnie zostanę, żeby dogryźć was.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tu moje miejsce --- kto mnie wyprze stąd?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGI CHÓR (BOHEMUND)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Ja to uczynię, mnie tu dano rząd.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Jeśli tu jestem, Don Manuel tak chciał.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGI CHÓR (BOHEMUND)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
A mnie Don Cezar ten sam rozkaz dał.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Starszemu młodszy ustępuje brat.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGI CHÓR (BOHEMUND)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Kto pierwszy wchodzi, ten zabiera świat.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Obrzydły wrogu! Oddal się stąd precz.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGI CHÓR (BOHEMUND)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie wprzód, aż z mieczem spróbuje się miecz.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Mamże u wszystkich spotykać cię dróg?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGI CHÓR (BOHEMUND)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Zajdę ci w oczy, skoro będę mógł.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Co tu masz słuchać, co pilnować masz?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGI CHÓR (BOHEMUND)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Czego tu szukasz, czego pana grasz?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Moja odpowiedź nie dla ciebie, nie ---
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGI CHÓR (BOHEMUND)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Ja jednym słówkiem nie zaszczycę cię.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Hardy młodzieńcze! Stary szanuj wiek.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGI CHÓR (BOHEMUND)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>W męstwie ja równie doświadczony człek.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<didaskalia>wpadając.</didaskalia>
<kwestia><strofa>Biada mi! Czego chcą te dzikie tłumy?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<didaskalia>do drugiego.</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Pogardzam tobą, szydzę z twojej dumy.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGI CHÓR (BOHEMUND)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ten pan mężniejszy, który nami włada.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jeśli on przyjdzie, o biada mi, biada!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Kłamiesz --- Don Manuel wszędzie go zwycięża.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGI CHÓR (BOHEMUND)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Don Cezar zawsze miał chwałę oręża.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Teraz on przyjdzie, to jest jego czas.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Gdyby nie pokój, pognębiłbym was.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGI CHÓR (BOHEMUND)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Bojaźń, nie pokój zatrzymuje bój.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Bogdaj by on był tysiąc mil daleko.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Prawo mnie lęka, nie groźny wzrok twój.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGI CHÓR (BOHEMUND)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Prawo jest zawsze lękliwych opieką.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Zacznij, ja gotów.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGI CHÓR (BOHEMUND)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_wciety typ="1">Nagie miecze nasze.</wers_wciety>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Stoją do boju, dobyte pałasze./
Wstrzymajcie jego, wy potęgi nieba!/
Niechaj przeszkody zajdą mu u drogi,/
Nałożą sidła, łańcuchy na nogi/
Żeby zapomniał, że mu przyjść tu trzeba./
Wy, aniołowie których jam prosiła/
Przywieść go prędzej pod waszą opiekę ---/
Nie pamiętajcie, o com się modliła,/
Weźcie go raczej daleko, daleko!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wybiega do sali ogrodowej --- gdy <osoba>Chóry</osoba> napadają
na siebie, ukazuje się <osoba>Don Manuel</osoba>.</didaskalia>



<didaskalia><osoba>Don Manuel</osoba>, <osoba>Chór</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Co widzę? Stójcie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY CHÓR (KAJETAN, BERENGAR, MANFRED)</naglowek_osoba>
<didaskalia>do
drugiego.</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_wciety typ="1">Chodźcie do mnie, do mnie.</wers_wciety>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGI CHÓR (BOHEMUND, ROGER, HIPOLIT)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Niechaj ich na śmierć pałasze zasieką.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<didaskalia>Staje pomiędzy nimi z dobytym orężem.</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Stójcie!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_wciety typ="1">Książę!</wers_wciety></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGI CHÓR (BOHEMUND)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_wciety typ="1">Brat, trzymajcie się skromnie!</wers_wciety>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Kto pierwszy mrugnie zajadłą powieką,/
Lub zechce groźbą wzywać przeciwnika,/
Ten trupem padnie wśród tego trawnika./
Jaki duch wściekły, jaka myśl szalona/
Każe wam dawne wzniecać niepokoje?/
Pomiędzy nami wojna ukończona;/
Mówcie: kto pierwszy śmiał rozpocząć boje?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY CHÓR (KAJETAN, BERENGAR)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Oni tu stali...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGI CHÓR (ROGER, BOHEMUND)</naglowek_osoba>
<didaskalia>przerywając.</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Oni się zbliżyli...</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<didaskalia>do pierwszego Chóru.</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Ty mów!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Mój książę! Właśnieśmy tej chwili</wers_cd>/
Przynieśli twoje podarki weselne,/
Jak widzisz, w szaty ubrani weselne,/
Ufni świętości przymierza, spokojnie/
Wiedliśmy drogę, nie myśląc o wojnie ---/
Aż oto oni stanęli u wchodu,/
Chcąc nam zabronić wejścia do ogrodu.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wściekli! Od waszej rozbójniczej broni/
Nie ma bezpiecznej i wolnej ustroni ---/
Tu, w niewinności zacisze spokojne,/
Chcieliście nawet zanieść spór i wojnę.</strofa>
<didaskalia>Do drugiego Chóru</didaskalia>
<strofa>Wyjdzie stąd zaraz --- mam tu tajemnice/
Których niegodne są wasze źrenice.</strofa>
<didaskalia>Gdy ten się ociąga.</didaskalia>
<strofa>Wyjdź rozkazuję w miejscu twego pana;/
Bo my jak bracia --- jesteśmy od rana ---/
Myślą i sercem połączeni razem,/
Rozkaz ode mnie jest jego rozkazem..</strofa>
<didaskalia>Do pierwszego Chóru.</didaskalia>
<strofa>
Tv masz tu zostać i pilnować bramy.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGI CHÓR (BOHEMUND)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd><begin id="b1387202930270-1519300543"/><motyw id="m1387202930270-1519300543">Pan, Sługa, Walka</motyw>Co my począć mamy?</wers_cd>/
Prawda, że nasi książęta są w zgodzie ---/
A chciej się tylko w wielkich panów rodzie/
Do sporów mieszać, do niezgody wciskać,/
Zamiast wdzięczności karę możesz zyskać./
Gdy możnym walka naprzykrzy się długa,/
Płaszcz winowajcy nosi zawsze sługa;/
Na nich nie spadnie ni wina, ni zdrada ---/
Niech się więc skończy przez nich samych zwada,/
Wy posłuchajcie, taka moja rada!<end id="e1387202930270-1519300543"/></strofa></kwestia>


<didaskalia>Drugi Chór oddala się, pierwszy odchodzi w głąb sceny. --- W tej chwili wpada <osoba>Beatrixa</osoba> i rzuca się
w objęcia <osoba>Don Manuela</osoba>.</didaskalia>




<didaskalia><osoba>Beatrixa</osoba>, <osoba>Don Manuel</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wracasz na koniec, okrutny kochanku,/
Tak długo bawisz --- a ja bez ustanku/
Ku tobie moje wyciągając ręce/
Oddaną byłam bojaźni i męce./
Lecz nic już o tym --- u twojego łona/
Moja opieka i moja obrona./
Oni już poszli, możemy uciekać./
Chodź, już nie można jednej chwili zwlekać.</strofa>
<didaskalia>Chcąc go pociągnąć za sobą, przypatruje się bliżej jego twarzy.</didaskalia>
<strofa>Co twemu sercu? --- cichy, zadumany,/
Tak mnie przyjmujesz poważnie, tajemnie./
Gdy ja cię ściskam, uciekasz ode mnie ---/
Czyż to Don Manuel, mój mąż, mój kochany?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Beatrixo!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie --- teraz nie mów słowa,</wers_cd>/
Nie w porę nasza przyszłaby rozmowa./
Spieszmy się, spieszmy --- każda chwila drogą.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Stój i odpowiadaj.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Do ucieczki, dalej,</wers_cd>/
Zanim nadejdą ci ludzie zuchwali.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Czekaj, ci ludzie szkodzić ci nie mogą.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O! Ty ich nie znasz --- uciekaj daleko.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Nie miej bojaźni pod moją opieką.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Wierz mi, tu możni ludzie się mieszają.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Kochanko! Nie ma możniejszych ode mnie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Cóż ty sam poczniesz z taką zbrojnych zgrają?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Sam! Ludzie, co cię trwożą nadaremnie...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie znasz ich, nie wiesz, komu oni służą.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Mnie oni służą, ja jestem ich panem.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ty? Serce moje drży przestrachu burzą.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><begin id="b1387203072599-2753015199"/><motyw id="m1387203072599-2753015199">Tajemnica</motyw>Z kochanka twego obeznaj się stanem:/
Ja tym nie jestem, czym ci byłem rano,/
Biednym rycerzem z nieznajomą zbroją/
Który przez miłość zyskał miłość twoją./
Ród mój wysoki --- potęgę i miano/
Kryłem dotychczas przed moją kochaną.<end id="e1387203072599-2753015199"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ty nie Don Manuel? Któż ty jesteś taki?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Jestem Don Manuel; ale nikt w tym mieście/
Wyższych dostojeństw nie nosi oznaki ---/
Księcia Messyny znaj we mnie nareszcie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jak to, ty byłbyś Don Cezara bratem?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Jam brat Cezara.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Cezar tobie bratem?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>I w tym znajdujesz bojaźni przyczynę?/
Czy znasz Cezara, znasz moją rodzinę?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Toż Don Manuela widzą moje oczy,/
Brata, co z bratem długą walkę toczy?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Od dzisiaj zgodą połączeni razem/
Jesteśmy braćmi sercem i wyrazem.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Od dzisiaj braćmi!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Powiedz, co to znaczy,</wers_cd>/
Co te na licu wzruszenie tłomaczy?/
O moim rodzie czy wiesz jeszcze więcej/
Niżeli imię i tytuł książęcy?/
Jam ci się odkrył, bądźże mi wzajemną,/
Czy nic tajnego nie miałeś przede mną?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Co myślisz? --- jakież ja mam tajemnice?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O matce twojej nic jeszcze nie słyszę ---/
Powiedz, kto ona? --- czy poznasz jej lice/
Gdy go pokażę lub słowem opiszę?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Zna moją matkę i nic nie powiada?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jeśli znam, biada tobie i mnie biada!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>W tej chwili pamięć moja ożywiona/
Woła jej postać z głębokości łona./
Widzę ją, widzę jak bóstwo nadobną,/
W dobroci słońca jasności podobną./
Włos hebanowy spadając w pierścienie/
Na śnieżną szyję rzuca lekkie cienie,/
Oko jej wielką zamknięte oprawą/
Pod kształtnym czołem czerni się jaskrawo,/
A głos harmonią duszy napełniony/
Trąca o śpiące serca mego strony/
I budzi we mnie...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>O biada mi, biada!</wers_cd>/
Poznaję matkę z tego co powiada.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Uciekłam od niej, gdy tego poranku/
Los mnie na wieki miał do matki wrócić./
Wszystko dla ciebie mogłam, mój kochanku,/
Wszystko ja mogłam, nawet matkę rzucić.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
W księżnie Messyny znajdziesz matkę twoją,/
Pójdziemy do niej, ona czeka ciebie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Do matki twojej, do Cezara matki?/
O nigdy, nigdy --- przez Boga na niebie!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Drżysz Beatrixo? Mów, z jakiej przyczyny,/
Co ten strach znaczy; znasz księżnę Messyny?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
O nieszczęśliwe, o straszne odkrycie;/
Bogdaj bym wprzódy utraciła życie!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Skąd w ciebie biją te przestrachu gromy?/
Wprzód nieznanego, dziś mnie witasz księciem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O! Bądź mi znowu, jak wprzód, nieznajomy,/
Na puszczę, pójdę za twoim objęciem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<didaskalia>za sceną.</didaskalia>
<kwestia><strofa>Skąd tu te tłumy ludu zgromadzone?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ten głos! Mój Boże, w jaką skryć się stronę?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Znasz, Beatrixo, głos tego rycerza?/
Nie --- on raz pierwszy ucho ci uderza.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O, prędzej uciekaj --- chwili tu nie czekaj.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jak to? uciekać? --- to głos mego brata!/
Szukając za mną w tę ustroń przylata./
Dziwi mnie tylko, jak mógł wiedzieć o niej.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Uciekaj prędzej od jego pogoni,/
Przez wszystkich świętych, przez Boga na niebie,/
Niech on w tym miejscu nie zastanie ciebie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Moja kochanko! Szalejesz z bojaźni;/
Mówię, że węzeł złączył nas przyjaźni.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Od tej godziny zbaw mnie, dobry Boże!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Czy to podobna? Jaka myśl straszliwa/
W tej chwili drżącą pierś moją przeszywa!/
Głos mego brata znajomy ci może?/
O Beatrixo! nie śmiem pytać ciebie,/
Powiedz: ty byłaś na ojca pogrzebie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Biada mi, biada!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Byłaś tam przytomna<pe><slowo_obce>przytomny</slowo_obce> (daw.) --- obecny.</pe>?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Nie swarz się na mnie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Byłaś, nieszczęśliwa?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Byłam.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Okropność.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Przebacz mi, mój miły,</wers_cd>/
Zgłuszyć ciekawość nie miałam dość siły./
Tyś słyszał moje gorące błagania!/
Lecz twoja cichość, posępność dumania/
Przerwały mowę, usta oniemiły,/
Odtąd złe gwiazdy ciągle mi w pamięci/
Stawiały serca niezgłuszone chęci./
Sługa mi swojej udzielił pomocy ---/
A tak, mój miły, nie słuchając ciebie,/
Mimo twej woli byłam na pogrzebie.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wiesza mu się na szyi --- a wtem wchodzi <osoba>Don Cezar</osoba> od całego Chóru towarzyszony.</didaskalia>



<didaskalia><osoba>Dwaj Bracia</osoba>, <osoba>Dwa Chóry</osoba> i <osoba>Beatrixa</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>DRUGI CHÓR (BOHEMUND)</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>Don Cezara</osoba>.</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Nie chcesz nam wierzyć --- patrz na własne oczy!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<didaskalia>wchodzi szybkim krokiem i na widok brata cofa się z przerażeniem.</didaskalia>
<kwestia><strofa>Złudo piekielna! Ściska go za szyję.</strofa>
<didaskalia>Przystępując bliżej, do <osoba>Don Manuela</osoba>.</didaskalia>
<strofa><begin id="b1387206958017-3416177242"/><motyw id="m1387206958017-3416177242">Morderstwo</motyw>Wężu! Czy taka w tobie miłość bije?/
Na to ci zgody braterskiej potrzeba?/
O! Ta nienawiść była głosem nieba!/
Idź w piekło, duszo jadowitej żmije!<end id="e1387206958017-3416177242"/></strofa></kwestia>

<didaskalia>Przebija go.</didaskalia>


<naglowek_osoba>DON MANUEL</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Umieram --- moja Beatrixo! --- bracie!
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Pada --- <osoba>Beatrixa</osoba> omdlewa.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Zabójstwo! Spieszcie, porwijcie za bronie!/
We krwi niech zemsta za czyn krwawy tonie!</strofa></kwestia>

<didaskalia>Dobywają mieczów.</didaskalia>


<naglowek_osoba>DRUGI CHÓR (BOHEMUND)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Chwała nam, chwała, zakończona zwada./
W Messynie jeden tylko książę włada.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY CHÓR (KAJETAN, BERENGAR, MANFRED)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Zemsta! Zabójca niech poniesie karę!/
Niech zabitemu idzie na ofiarę!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGI CHÓR (BOHEMUND, ROGER, HIPOLIT)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>My z tobą, panie, nie bój się niczego.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<didaskalia>dumnie między nich wchodząc.</didaskalia>
<kwestia><strofa>Precz stąd, ja wroga zabiłem mojego./
On szczerość serca oszustwem zakrwawił,/
Sidła z braterskiej miłości nastawił./
Okropne czynu mojego spojrzenie;/
Ale tak chciało niebios przeznaczenie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>Biada ci, biada, o moja Messyno!/
W murach twych strugi krwi niewinnej płyną./
Biada wam starce, młodzieńce i matki,/
Biada wam, jeszcze niezrodzone dziatki.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Skarga za późna --- tu bieżcie z pomocą
</strofa>
<didaskalia>wskazując na <osoba>Beatrixę</osoba>.</didaskalia>
<strofa>Ocućcie biedną z głuchego omdlenia./
Do zamku matki zanieście co prędzej,/
Niechaj nie patrzy na miejsce zniszczenia./
Ja biegnę siostrę wynaleźć straconą./
Powiedźcie matce, że ja ją przysyłam.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Odchodzi. Drugi Chór wynosi omdlałą <osoba>Beatrixę</osoba> na krześle. Pierwszy Chór zostaje przy zwłokach, które w półkole otoczone są przez chłopców przybyłych z podarkami ślubnymi.</didaskalia>


<naglowek_osoba>CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ja wytłomaczyć i pojąć nie mogę/
Jak się tak prędko spełniły wyroki./
Widziałem w myślach podwojone kroki/
Mary zniszczenia, co usłała drogę/
Czynowi strachu i krwawej posoki./
Bojaźń po ciele rozlewa się całem,/
Gdy widzę jak się bieg przeznaczeń toczy,/
Jak na spełnienie patrzą moje oczy/
Tego, co tylko w przeczuciu widziałem./
Pomnąc na straszne obecności dzieje/
Trętwieją<pe><slowo_obce>trętwieć</slowo_obce> --- dziś popr.: drętwieć.</pe> członki, krew lodowacieje./
Drzewo, co niosło ofiarę zbroczoną,/
Niech nigdy życia nie błyszczy koroną,/
Niech nie rozwija wiosennej zieleni/
Ani użycza podróżnemu cieni,/
Bo to, co pokarm bierze z krwawej strugi/
Martwym powinno oddawać posługi.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY Z CHÓRU (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Biada, o biada zbrodniarzowi będzie/
Co się dał uwieść w szalonym zapędzie./
Za chwilę w ziemskie czeluście i szpary/
Wsięknie bez znaku krew twojej ofiary;/
Ale pod ziemią w głębinie grobowej,/
Bez blasku słońca, bez śpiewu, bez mowy/
Córki Temidy<pe><slowo_obce>Temida</slowo_obce> (mit. rz.) --- bogini sprawiedliwości.</pe> zasiadły wspaniale/
W ręku trzymając nieomylną szalę,/
A w czarnych kotłach pracowicie żwawo/
Za zbrodnię zemstę przyrządzają krwawą.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGI (BERENGAR)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Z tej ziemi, blaskiem oświeconej słońca,/
Prędko przepada każdy czyn zbrodniarzy/
Jak gest przelotny rozlany na twarzy;/
Ale w wyrokach rządzących bez końca/
Ciemno i skrycie czynem śmiertelnika,/
Bez śladu nic się nie gubi, nie znika./
Czas jest kwitnącą wiecznie doliną,/
Natura wielką życia krainą,/
A wszystko, co się w ich łonie znachodzi/
Zasiewa ziarno albo owoc rodzi.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TRZECI (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Biada zabójcy, co na tym padole/
Morderczym ziarnem zasiał swoje pole!/
Czyn rozbójniczy inne ma w marzeniu/
A inne oczy po swoim spełnieniu./
Gdy w piersiach zemsty uczucia się warzą/
On śmiało mężnie przychodzi do łona ---/
Ale gdy padnie ofiara zbroczona/
Zachodzi drogę z pobielałą twarzą./
Te same furie, co zjadliwe żmije/
Pozawieszały na Oresta<pe><slowo_obce>Orestes</slowo_obce> (mit. gr.) --- syn Agamemnona i Klitajmestry, matkobójca, który pomścił w ten sposób zabójstwo ojca.</pe> szyję,/
Kusiły syna do zabójstwa matki./
Przez słodkie słowa, przez śmiech w ustach gładki/
Tak jego serce umiały otoczyć,/
Że poszedł ręce w krwi matczynej broczyć./
Ale jak tylko uderzać przestała/
Pierś, co mu życie, co pokarm dawała,/
Te same dziewice/
Do jego zagłady/
Zawołały gady./
Syn poznał ich lice,/
Poznał uśmiech gładki/
Co go zachęcał do zabójstwa matki/
I co na wieki od owej godziny/
Szczypie mu ciało żądłami gadziny;/
Pędzi przez morza, w pogoni nie spocznie/
Aż do kościoła delfickiej wyroczni.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Chór odchodzi, na marach niosąc ciało <osoba>Don Manuela</osoba>.</didaskalia>



<didaskalia>Sala w zamku.</didaskalia>

<didaskalia>Noc --- Scena oświecona wiszącą pośrodku lampą.</didaskalia>

<didaskalia><osoba>Izabella</osoba> i <osoba>Diego</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Od synów moich czy nie przyszły posły,/
Co by o córce straconej doniosły?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIEGO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie jeszcze, pani, lecz miej zaufanie,/
Że śmiałość braci siostrę wydostanie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O, jak się serce moje niepokoi!/
Cios ten odwrócić stało w mocy mojej.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIEGO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Niechaj ten wyrzut serca ci nie rani ---/
Czyliż co uszło twej baczności, pani?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Bogdaj bym wcześniej wzięła ją do siebie/
Jak mi tajemna doradzała trwoga.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIEGO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Tyś pani, mądrej uległa potrzebie,/
Skutek był w ręku potężnego Boga.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Mnie każdą radość cierpienie pokrywa ---/
Gdyby nie zbójcy, byłabym szczęśliwa!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIEGO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Spoźnione szczęście jaśniej ci zaświeci ---/
Tymczasem, pani, ciesz się zgodą dzieci.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Przed moim okiem brat brata uścisnął ---/
Jeszcze mi widok taki nie zabłysnął.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIEGO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Z serca pochodzi ta braterska zgoda,/
Bo sztuki fałszu nie zna pierś ich młoda.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Z radością widzę, że ich tkliwa dusza/
Łagodnych uczuć przyjmuje wrażenia/
I że ten przedmiot, co w nich miłość wzrusza/
Jest razem celem czci i uwielbienia./
Ustawy prawa mając na pamięci,/
Umieją w karbach trzymać dzikie chęci,/
Namiętność nawet młodzieńczego łona/
Świeci skromnością cichą osłoniona./
Diego, szczerą prawdę ci wynurzę,/
Gdy serc ich pączek rozkwitać zaczynał/
Strach nieraz bólem piersi moje ścinał;/
Bo miłość w serca gwałtownej naturze/
Często grożące nagromadza burze./
Gdyby w niezgody żary niebezpieczne/
Płomień zazdrości miał jeszcze ugodzić,/
Gdyby ich czucia zawsze z sobą sprzeczne/
W jednej miłości miały się znachodzić.../
Myśl sama budzi w sercu bole wieczne!/
Szczęściem tę nawet chmurę piorunową/
Czarnym obłokiem wiszącą nad głową/
Anioł dobroci przeprowadził z cicha,/
I dał, że wolno pierś moja oddycha.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIEGO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Ciesz się twym dziełem. Ty uczuciem tkliwem,/
Cichym rozsądkiem dokazałaś więcej/
Niż ojciec władzą potęgi książęcej./
Tobie i razem cześć gwiazdom szczęśliwym.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wiele ja, więcej szczęście dokazało./
Niełatwo było taką tajemnicę/
Tak długo chować przed Messyną całą,/
Niełatwo było oszukać źrenice/
Podejrzliwego małżonka i księcia/
I tłumić w sercu ten popęd matczyny,/
Co jak zamknięty ogień, co godziny/
Chciał wzlecieć wolno z niewoli objęcia.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIEGO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ta łaska szczęścia robi ci nadzieje/
Że wszystko podług życzeń zajaśnieje.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><begin id="b1387229652604-2170315081"/><motyw id="m1387229652604-2170315081">Los</motyw>Nie chcę wychwalać gwiazdy przeznaczenia,/
Aż ujrzę koniec całego zdarzenia./
Bo córki mojej ucieczka ostrzega/
Że mnie zły geniusz jeszcze nie odbiega.<end id="e1387229652604-2170315081"/>/
Zgań mnie lub pochwal --- lecz dla ciebie, sługo/
Znany z wierności, nie mam tajemnicy ---/
Gdy oni służą straconej dziewicy,/
Bezczynnie czekać nie mogłam tak długo./
Gdzie sztuka ludzi nie jest dostateczna,/
Często nam radzi potęga przedwieczna. ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIEGO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Powiedz mi pani, co mi wiedzieć wolno.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Na Etnie mieszka pustelnik pobożny/
Z dawna u ludu zwany Starcem góry ---/
On od plemienia człowieczego różny,/
Mieszkając bliżej nieba i natury/
Umysł swój ziemski z poziomego grzechu/
Oczyścił w lekszym powietrza oddechu,/
I patrzał długo z górnego ukrycia/
Na niepojętą grę ludzkiego życia./
Znane mu domu naszego zdarzenia,/
Jego gorące i pobożne modły/
Niejedne niebios przekleństwo odwiodły./
Do samotnego na górach schronienia/
Wyszedł posłannik młodym wiekiem hoży,/
Żeby o córce dowiedział się skorzej./
Jego powrotu wyglądam co chwili.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIEGO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Jeśli mnie, pani, stary wzrok nie myli,/
Wraca już spiesznie twój wysłannik młody./
Jego usłużność godna jest nagrody.
</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Goniec</osoba> i <osoba>Poprzedzający</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Czy złe, czy dobre przynosisz mi wieści,/
Niechaj się wszystko na ustach twych wieści./
Jaką odpowiedź dał ci Starzec góry?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GONIEC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Kazał oznajmić powrót waszej córy.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Szczęśliwe usta! Pociechy aniele,/
Ty zawsze radość niosłeś mi do łona./
Przez kogóż córka była znaleziona?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GONIEC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Syn twój najstarszy dostał los ten w dziele.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Don Man'el matce taką radość sprawił!/
Bóg mi to dziecię zawsze błogosławił./
<begin id="b1387230559627-1835946223"/><motyw id="m1387230559627-1835946223">Dar</motyw>Starzec czy raczył wziąć gromnicę w darze,/
Żeby świętego przystroić ołtarze? ---/
Bo darów, które cieszą umysł próżny,/
Nie chce przyjmować pustelnik pobożny.<end id="e1387230559627-1835946223"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GONIEC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><begin id="b1387230550130-2104874289"/><motyw id="m1387230550130-2104874289">Omen</motyw>W milczeniu przyjął przysłaną gromnicę,/
Lecz na ołtarzu ledwie ją zapalił,/
Płomień gwałtowny ogarnął kaplicę,/
Gdzie starzec Boga blisko sto lat chwalił.<end id="e1387230550130-2104874289"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Co mówisz? --- jakie okropne zjawisko!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GONIEC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Pustelnik, biada, wołając trzy razy/
Ustąpił z góry --- a mnie dał rozkazy:/
Nie iść za śladem samotnego kroku/
I poza siebie nie obracać wzroku./
Posłuszny jemu, gnany widmem strachów,/
Przybyłem spiesznie do zamkowych gmachów.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Śpieszność tak wielka rzuca moją duszę/
W nową wątpliwość i w nowe katusze./
Pustelnik mówił, że córka stracona/
Przez Don Man'ela była znaleziona:/
Jakąż mi radość ta wieść przynieść może,/
Gdy wspomnę straszny wypadek na górze?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GONIEC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Obróć się, pani --- obaczysz tej chwili,/
Że słowo Starca sprawdzać się zaczyna,/
Ot twoja córka, lub mnie oko myli/
Wraca z rycerską świtą twego syna.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Chór drugi wchodzi i stawia na przodzie sceny krzesło, na którym <osoba>Beatrixa</osoba> bez życia i ruchu złożona.</didaskalia>


<didaskalia><osoba>Izabella</osoba>, <osoba>Diego</osoba>, <osoba>Goniec</osoba>, <osoba>Beatrixa</osoba>, <osoba>Chór</osoba>.
(Bohemund, Roger, Hipolit i innych dziewięciu rycerzy Don Cezara).</didaskalia>


<naglowek_osoba>CHÓR (BOHEMUND)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Pana naszego spełniając rozkazy,/
Do nóg twych, pani, dziewica przybyła,/
Tak nam polecił i te rzekł wyrazy:/
Powiedzcie, że ją Don Cezar przysyła.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<didaskalia>z wyciągniętymi rękami spieszy do córki i cofa się z przestrachu.</didaskalia>
<kwestia><strofa>O Boże! Ona blada i bez tchnienia!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR (BOHEMUND)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie --- ona żyje, zbudzi się powoli ---/
Czekajmy, aż się ocknie z przerażenia/
Trzymającego zmysły jej w niewoli.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Znowuż cię widzieć mogę, dziecię moje,/
Trosków matczynych i boleści dziecię!/
Tak że powracasz w rodzinne podwoje? ---/
Ja moim życiem przywołam ci życie,/
Do matczynego cisnąć będę łona,/
Aż krew od zimna śmierci uwolniona/
Sercu twojemu da gorętsze bicie.</strofa>
<didaskalia>Do Chóru.</didaskalia>
<strofa>Opowiedz! Powiedz, co to wszystko znaczy?/
Gdzie ją znalazłeś, jaki strach ją trzyma/
W tym stanie cierpień i niemej rozpaczy?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR (BOHEMUND)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Mnie nie zapytuj --- u mnie mowy nie ma./
Syn twój Don Cezar lepiej będzie wiedzieć,/
Bo on ją przysłał w matczyne podwoje.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Syn mój Don Man'el, tak chciałeś powiedzieć.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR (BOHEMUND)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Syn twój Don Cezar przysłał dziecię twoje.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<didaskalia>do Gońca.</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Wszak Don Man'ela wymienił wieszcz stary?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GONIEC</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Tak --- o nim wspomniał w przepowiedni swojej.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Który bądź z synów miał córkę wybawić/
On moje serce ucieszył bez miary,/
Serce go za to będzie błogosławić./
Czyż i tę jeszcze chwilę radującą/
Której czekałam, błagałam gorąco/
Zazdrosny geniusz chce jadem zaprawić?/
Ja muszę szczęście tłumić pośród trwogi:/
Córka wróciła w rodzicielskie progi,/
Ale w grobowej i bezwładnej ciszy/
Nie widzi matki, głosu jej nie słyszy,/
Na radość moją trzyma nieme lice./
Popatrzcie na mnie, wy lube źrenice!/
Nabierzcie ciepła, drobniuchne rączęta;/
Ty, martwa piersi, ocuć w sobie życie,/
Zagraj radością w dniu wielkiego święta./
Patrzaj, Diego, to jest moje dziecię,/
Dziecię stracone, dziecię wybawione:/
Przyznać go mogę w oczach wszystkich ludzi.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR (BOHEMUND)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Dziwny i nowy strach się we mnie budzi;/
Czekam ciekawie, jaki koniec będzie/
Gdy się pokaże, że wszyscy są w błędzie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<didaskalia>do Chóru, na którego twarzach widać niespokojność i przestrach.</didaskalia>
<kwestia><strofa>Serca nieczułe, serca nieprzebite!/
Pierś wasza miedzi otoczona zbroją,/
Ciało morskimi skałami pokryte,/
Wy zniszczyć chcecie cichą radość moją./
Daremnie szukam w licznym waszym gronie/
Oka, na którym łza litości płonie./
Gdzie moje dzieci, gdzie moi synowie?/
Ich serce matce współczuciem odpowie;/
Bo na tym miejscu, tak mi się wydaje/
Jakby mnie pustyń otoczyły zgraje,/
Jakby straszydła morskie przyszły w zmowie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIEGO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Otwiera oczy, podnosi się --- żyje!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Niechże najpierwej ujrzy matki lice.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIEGO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ze strachem znowu zamyka źrzenice.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<didaskalia>do Chóru.</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Idźcie, wzrok obcych znowu ją zabije.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR (BOHEMUND)</naglowek_osoba>
<didaskalia>ustępując</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Przed jej oczyma chętnie się ukryję.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIEGO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Wzrok swój zdziwiony po licu twym wodzi.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Gdzie jestem? --- twarz ta zdaje mi się znana.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Powoli --- cicho --- do zmysłów przychodzi.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIEGO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Co ona czyni? --- pada na kolana.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<didaskalia>na kolanach.</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Piękna, anielska matki mojej twarz!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Chodź, moje dziecię, w matczyne ramiona.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Do nóg twych padam, winną córkę skarz.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Gdy ty powracasz, wina przebaczona.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DIEGO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Patrz pani na mnie, znasz ten siwy włos?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Wiernego sługi znajomy mi głos!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Lat twych dziecinnych obrońca jedyny.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Więc znowu jestem na łonie rodziny!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Nic cię nie wyrwie od niej, chyba zgon.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Czy mnie do obcych nie zapędzisz stron?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Nigdy --- spełniona już wola wyroku.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Więc ja istotnie jestem przy twym boku/
I wszystko we śnie jawiło się oku?/
O matko moja! Straszny sen mną władał,/
Widziałam jego, jak bez życia padał! ---/
Jakie mnie tutaj przyniosły wypadki?/
Nic nie pamiętam, chwała Ci, jedyny!/
Że się spokojnie znachodzę przy tobie,/
Że wybawiona powracam do matki./
Chcieli mnie zawieść do księżny Messyny,/
O! Wolę raczej znajdować się w grobie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Ocknij się, córko! --- wszak księżna Messyny...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O! Nie chciej tego wspominać nazwiska;/
To imię śmiercią członki moje ściska.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Słuchaj mnie córko... ta księżna Messyny...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Do niej należą niezgodni synowie,/
Jeden się Man'el, drugi Cezar zowie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Jestem ta sama, poznaj we mnie matkę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Co mówisz? Jakie wymówiłaś słowo?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Jestem twą matką i księżną Messyny.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Matka Man'ela i matka Cezara?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
I twoja razem --- mówisz o twych braciach.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Biada mi, biada --- straszliwe odkrycie!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Co ci się stało? Co cię straszyć może?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<didaskalia>patrząc w około postrzega Chór.</didaskalia>
<kwestia><strofa>Teraz poznaję --- tak, to oni sami!/
Teraz mnie senne złudzenie nie mami./
Ja ich widziałam w tej okropnej chwili!/
Mówcie, nieszczęśni! Gdzieście go ukryli?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
O biada, biada!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Kogo ukryli? --- bezmowni stoicie?/
Twarz wasza mówi, że ją rozumiecie./
O, z oczów waszych, z urwanego głosu/
Czytam wyrocznię okropnego losu./
Mówcie --- chcę zaraz wiedzieć, co mnie czeka;/
Czego zwracacie wzrok wasz na podwoje?/
Co to za śpiewy biją w ucho moje?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR (BOHEMUND)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Dowiesz się pani --- chwila niedaleka!/
Na serce twoje przywdziej zbroję dzielną,/
Przenieś po męsku tę boleść śmiertelną.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Co się przybliża? --- jaki cios mnie czeka?/
Po zamku śpiewy żałobne rozwodzą ---/
Gdzie są synowie? --- czemu nie przychodzą?</strofa></kwestia>


<didaskalia>Pierwsze pół Chóru wnosi na marach trup <osoba>Manuela</osoba> pokryty czarnym kirem i stawia go na wolnej stronie sceny.</didaskalia>



<didaskalia><osoba>Izabella</osoba>, <osoba>Beatrixa</osoba>, <osoba>Diego</osoba> i <osoba>Dwa Chóry</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>PIERWSZY CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><begin id="b1387231740197-617121526"/><motyw id="m1387231740197-617121526">Los</motyw>Po miasta ulicy/
Przy boku tęsknicy/
Nieszczęście bieży./
Obchodzi z daleka/
Mieszkania człowieka./
Dzisiaj uderzy/
O jedne podwoje,/
Jutro ciosy swoje/
Do drugich wymierzy ---/
A nie opuści żadnego domu,/
A nie przebaczy nigdy nikomu./
Nieszczęście swym grotem/
Pierwej albo potem/
Każdy próg nawiedzi,/
Gdzie żywego widzi.<end id="e1387231740197-617121526"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>(BERENGAR)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_wciety typ="1">Gdy listki opadną</wers_wciety>/
W późnej jesieni,/
Gdy w grób się pokładną/
Starce schyleni,/
Natura łaskawa/
Natenczas uznaje/
Dawne swoje prawa,/
Odwieczne zwyczaje,/
I nic się nie dzieje,/
Przed czym człek truchleje./
Ale tu człowieka/
I okropność czeka:/
Zabójstwo rozrywa/
Najświętsze ogniwa,/
Do stygowej<pe><slowo_obce>stygowy</slowo_obce> (mit. gr.) --- styksowy (od nazwy rzeki płynącej w krainie umarłych).</pe> lodzi/
Kwiat wiosennej młodzi/
Straszna śmierć porywa.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>(KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_wciety typ="1"><begin id="b1387231935979-205307916"/><motyw id="m1387231935979-205307916">Kondycja ludzka</motyw>Gdy chmury zaciemnią nieba błękity</wers_wciety>/
Gdy głucho zagrzmi piorun ukryty,/
Natenczas człowiek śmiertelny czuje,/
Że nim przeznaczeń ręka kieruje./
Ale w pogodnej nawet naturze/
Uderza piorun, powstają burze./
Pośród żywota szczęśliwej doby/
Możesz nieszczęścia doznać żałoby!/
Niechaj więc serce twoje nie lata/
Za krótką, zwodną próżnością świata!/
Kto dziś ma własność, jutro ją utraci ---/
Kto szczęścia doznał, bólem go upłaci.<end id="e1387231935979-205307916"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Co ja usłyszę? --- co ten kir okrywa?
</strofa>
<didaskalia>Zbliża się do mar i cofa się znowu.</didaskalia>
<strofa>
Strach niewidomy zbliża moje kroki/
I znów oddala lodowatą dłonią.
</strofa>
<didaskalia>Do <osoba>Beatrixy</osoba>, która pomiędzy nią a marami stanęła.</didaskalia>
<strofa>
O pozwól! co jest niechaj mi odsłonią.
</strofa>
<didaskalia>Podnosi kir.</didaskalia>
<strofa>Boże wszechmocny! Syna mego zwłoki.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR (KAJETAN, BERENGAR, MANFRED)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Matko nieszczęsna! Syna twego ciało!/
Samaś straszliwe słowo wymówiła,/
Ono z ust moich wypełzać nie śmiało.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Mój syn! Mój Man'el! Boże litościwy/
Także<pe><slowo_obce>Także</slowo_obce> --- ,,tak" z partykułą wzmacniającą -że.</pe> ja moje mam oglądać dziecię!/
Musiałeś wracać do matki nieżywy,/
Żeby zachować siostry twojej życie./
Gdzie był Don Cezar, gdzie twój brat pogonił,/
Że cię od ciosów zabójczych nie bronił?/
<begin id="b1387232056574-2324725556"/><motyw id="m1387232056574-2324725556">Przekleństwo</motyw>Przekleństwo ręce, co go uderzyła,/
Przekleństwo matce, co zbójcę powiła,/
Przekleństwo czarne niech skrzydła rozpina/
Nad rodem całym zbójcy mego syna.<end id="e1387232056574-2324725556"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Biada, o biada! Biada, o biada!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wy, duchy nieba, takeście wróżyli,/
Także<pe><slowo_obce>Także</slowo_obce> --- ,,tak" z partykułą wzmacniającą -że.</pe> wyrocznia prawdę nam wykłada?/
Biada tym, biada, co jej zawierzyli./
Po co uprzednio lękać się i marzyć,/
Gdy takim końcem Bóg nas chciał obdarzyć?/
Wy, których do mnie sprowadziła trwoga,/
Co w bólu moim nakarmiacie wzroki/
Patrzcie, jak kłamią i sny, i proroki,/
Patrzcie, jak ufać można słowom Boga:/
Gdy czułam łono córką tą brzemienne/
Ojciec jej dziwne miał zjawisko senne:/
Jemu się zdało, że z ślubnej pościeli/
Rosły dwa laury, przy nich lilia w bieli./
Liliję ogień cudowny zapalił/
I rosnąc w płomień, dom w gruzach obalił./
Przejęty strachem mąż się wypytywał/
Araba, który lot ptaków zgadywał,/
Jakie znaczenie to zjawisko kryje?/
Czarownik odrzekł: jeśli moje brzemię/
Urodzi córkę --- ona mu zabije/
Synów i zniszczy całe domu plemię.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Co mówisz, pani? Biada, biada, biada!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ojciec dlatego kazał zabić dziecię;/
Lecz ja biednemu zachowałam życie./
W dziecinnym wieku córka urodzona/
Wyrwaną była z matczynego łona,/
Żeby jej bracia przez nią nie pomarli./
A teraz zbójce życie mu wydarli,/
Krew wytoczona na nią nie upada.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Biada, o biada! Biada, o biada!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nieufne słowom pogańskiego sługi/
Słodszą nadzieję serce przeczuwało;/
Bo przepowiedział w on czas człowiek drugi/
Co mi się szczerą prawdą wydawało./
Mówił, że córka, która się narodzi,/
Kiedyś mi synów miłością pogodzi./
<begin id="b1387232853050-2092388261"/><motyw id="m1387232853050-2092388261">Proroctwo</motyw>Dwie więc wyrocznie między sobą sprzeczne/
Zlały zarazem na głowę dziecinną/
Słodką nadzieję i przekleństwo wieczne./
Przekleństwo biednej dotknąć nie powinno,/
Nadziei spełnić nie miała sposobu./
Kłamstwo więc, kłamstwo wyszło od nich obu!/
Prorok swą sztuką nigdy nie zgaduje;/
Jest oszukanym, albo oszukuje./
Prawdziwa przyszłość zakryta dla ciebie,/
Czy dłoń twa w mętach piekielnych nurkuje,/
Czy szuka w światłach łyszczących na niebie.<end id="e1387232853050-2092388261"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Biada, o biada, co wyrzekłaś pani!/
Umiarkuj, wstrzymaj słowa twe zuchwałe,/
Wyrocznia widzi w przyszłych lat otchłani;/
Koniec zanuci prawdomównym chwalę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie wstrzymam mowy --- tak jak serce każe/
Na głos o mojej będę mówić męce./
Po co my święte zwiedzamy ołtarze,/
Po co do nieba podnosimy ręce?/
Bogów wysoko siedzących złagodzić/
Jedno co księżyc chcieć strzałą ugodzić./
Przyszłości tajnej zasłon nie odkryjesz,/
Modlitwą twardych niebios nie przebijesz./
Czy w tę, czy w tamtą stronę lecą ptaki,/
Tam czy gdzie indziej gwiazd gromada sięga,/
Zamknięta dla nas jest natury księga;/
Sny nasze kłamią, oszukują znaki.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DRUGI CHÓR (BOHEMUND)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Stój nieszczęśliwa, o biada ci, biada!/
Nie widzisz słońca, blask jego nie wpada/
Do ciemnych oczów. Bogowie są w niebie,/
Oni straszliwie otoczyli ciebie.
</strofa></kwestia>

<naglowek_osoba>(WSZYSCY RYCERZE)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Bogowie są w niebie/
Oni straszliwie otoczyli ciebie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Po coś, o matko! wybawiła dziecię?/
Czemuś go przekleństw nie oddała zgubie/
Grożącej zanim odebrałam życie?/
Czemuś sądziła być mędrszą w rachubie/
Od tych proroków, co bliskość spajają/
Z odległym czasem, w przyszłości czytają?/
Ty Bogom śmierci wydarłaś ofiarę,/
I mnie, i tobie, nam wszystkim na szkodę;/
Dziś oni wchodzą odebrać, za karę/
Większą w dwójnasób, w trójnasób nagrodę./
Ja ci nie mogę dziękować za życie/
Bólami, łzami zalane obficie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<didaskalia>w żywym poruszeniu patrząc na podwoje.</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Otwórzcie się rany!/
Niech ze krwi wylanej/
Tryskają w obłoki/
Czarnych wód potoki!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>(BERENGAR)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Słyszę nóg miedzianych/
Po podłodze brzęk,/
Wężów z piekła gnanych/
Sykający dźwięk./
Ach! to furiów<pe><slowo_obce>furiów</slowo_obce> --- dziś popr. forma B.lm: furii.</pe> jęk.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>(KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ściany tego domu,/
Walcie się od gromu;/
Zapadaj, podłogo,/
Pod straszliwą nogą;/
Czarnych dymów pary/
Wychodźcie z pieczary/
I obwińcie w chmury,/
Jasny blask natury!/
A wy, domu Bogi,/
Ustępujcie z drogi;/
Bo staną w rodzinie/
Tej zemsty Boginie!</strofa></kwestia>



<didaskalia><osoba>Ciż</osoba> i <osoba>Don Cezar</osoba>.</didaskalia>

<didaskalia>Za wejściem jego --- Chór spiesznie rozdziela się i on sam pośrodku sceny zostaje.</didaskalia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
O biada, to on!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<didaskalia>zbliża się do niego.</didaskalia>/
<wers_cd>Synu mój Cezary!</wers_cd>/
Także cię widzę --- pojrzyj na te mary;/
Patrz na cios ręką zbrodniczą zadany.
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Prowadzi go do trumny.</didaskalia>



<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<didaskalia>cofa się ze strachem, twarz zasłaniając.</didaskalia>



<naglowek_osoba>PIERWSZY CHÓR (KAJETAN, BERENGAR)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Otwórzcie się, rany!/
Niech ze krwi wylanej/
Tryskają w obłoki/
Czarnych wód potoki!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Strach w twoich oczach --- lice pobielało!/
Ach! To jest wszystko, co tobie zostało/
Po twoim bracie --- i moje nadzieje/
Razem z tym prochem wiatr grobów rozwieje./
Waszej miłości, waszej świętej zgody/
W samym nasieniu kwiat piękny więdnieje,/
Choć owocowej nie zrodził jagody.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Pociesz się matko --- nas związek połączył/
Szczerego serca --- Bóg go krwią zakończył.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ja wiem, żeś kochał całą duszą brata ---/
Z radością wasze widziałam przymierze,/
Chciałeś go kochać w szczerej serca wierze,/
Hojnie nagrodzić utracone lata ---/
Zbójca miłości waszej cios zadaje,/
Teraz ci tylko zemsta pozostaje.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Chodź, chodź! To miejsce nie dla twojej duszy;/
Wyrwij się z tego widoku katuszy.</strofa></kwestia>
<didaskalia>Chce ją wyprowadzić.</didaskalia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<didaskalia>wiesza mu się na szyi.</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Ty jeszcze żyjesz, mój jedyny synie<pe><slowo_obce>synie</slowo_obce> --- dziś popr. forma Msc.lp: synu.</pe>!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>

<kwestia><strofa>
Co robisz, matko!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Niechaj łza ta płynie</wers_cd>/
Na moje piersi --- o matko jedyna!/
Jeszcze śmierć tobie nie wydarła syna,/
Bo jego miłość będzie wiecznym żarem/
Palić się w twoim dziecięciu Cezarym.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY CHÓR (KAJETAN, BERENGAR, MANFRED)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><begin id="b1387233546515-2780376381"/><motyw id="m1387233546515-2780376381">Krew</motyw>Otwórzcie się, rany/
Wznieście głosy swoje!/
Niech w czarnym potoku/
Tryskają krwi zdroje!<end id="e1387233546515-2780376381"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<didaskalia>biorąc za rękę <osoba>Beatrixę</osoba> i <osoba>Cezara</osoba></didaskalia>
<kwestia><strofa>O, moje dzieci!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Jakże się raduję</wers_cd>/
Że ją przyciskasz matczynym objęciem./
Niech ona odtąd będzie twym dziecięciem/
Siostra...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Tobie ja za córkę dziękuję.</wers_cd>/
Wiernie danego słowa dotrzymałeś/
I siostrę twoją do matki przysłałeś.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<didaskalia>zdziwiony.</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Kogo przysłałem?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ją przysłałeś, synu!</wers_cd>/
Tę, którą widzisz przed twymi oczyma.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ta siostra moja!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Żadnej innej nie ma.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Ta siostra moja?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Którąś przysłał, synu!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
I siostra jego?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Biada, biada, biada!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
O matko moja!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Drżącą mnie widzicie!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Przeklęty ten dzień, w którym wziąłem życie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Co ci jest? Boże!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>



<kwestia><strofa><wers_cd>Przeklęte to brzemię,</wers_cd>/
Co mnie grzesznego wydało na ziemię!/
Przeklęta skrytość, za której przyczyną/
Zmazałam ręce taką krwawą winą!/
Niech pada piorun, co ci pierś rozbije,/
Dłużej straszliwej zbrodni nie ukryję:/
Dowiedz się, matko, że widząc ich razem/
Brata mojego przebiłem żelazem./
Jeżeli nie znasz narzeczonej mojej,/
Patrz na nią --- ona przed tobą tu stoi! ---/
Ją przydybałem w jego uściśnieniu ---/
Teraz wiesz, matko, o całym zdarzeniu./
Jeżeli ona siostrą jest dwóch braci,/
To straszną zbrodnię na moim sumieniu/
Długa pokuta i żal nie odpłaci.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR (BOHEMUND)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O najsmutniejszej słyszałaś żałobie ---/
Nic już tajnego nie zostało tobie./
<begin id="b1387233696771-2240530563"/><motyw id="m1387233696771-2240530563">Los</motyw>Tak się spełniło, jak głosili wieszcze,/
Bo nikt przeznaczeń nie uniknął jeszcze,/
A kto odwrócić chce losów koleje,/
Musi sam kończyć, co niebo zasieje.<end id="e1387233696771-2240530563"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Co mnie obchodzi, czy wasi Bogowie/
Byli kłamliwi, czy rzetelni w słowie?/
Ja wiem, że przez nich ta pierś nieszczęśliwa/
Najboleśniejszą raną się okrywa./
Chociaż ich na mnie pioruny uderzą,/
Tej blizny serca więcej nie rozszerzą./
Kto się na świecie niczego nie lęka,/
Temu niestraszna groźna Bogów ręka./
Syn mój najdroższy leży martwy w grobie,/
Żywego nie chcę więcej mieć przy sobie./
Niechaj przepada! --- to nie moje dziecię,/
Bazyliszkowi dałam kiedyś życie;/
Własnego łona wykarmiłam mlekiem/
Żeby był potem brata rozbójnikiem./
Chodź, moja córko! Pójdziem w kraj daleki,/
Niechaj tu zemsty zamieszkują Bogi ---/
Zbrodnia mnie niegdyś zawiodła w te progi/
Zbrodnia mnie dzisiaj wygania na wieki./
Z niechęcią weszłam, przebywałam w trwodze,/
Z rozpaczą matki na zawsze odchodzę./
Niewinnie zniosłam ból i żale krwawe ---/
Lecz wieszcz ma prawdę, bogi mają sławę.</strofa></kwestia>

<didaskalia>Odchodzi. Za nią <osoba>Diego</osoba>.</didaskalia>



<didaskalia><osoba>Beatrixa</osoba>, <osoba>Don Cezar</osoba>, <osoba>Chór</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<didaskalia>zatrzymując <osoba>Beatrixę</osoba>.</didaskalia>
<kwestia><strofa>Wstrzymaj się siostro, nie opuszczaj brata!/
Niech serca matki uciska mnie strata,/
Niech krew ta woła o pomstę do Boga,/
Niech potępiony zostanę od świata!/
Ty tylko jedna, siostro moja droga,/
Ty nie przeklinaj! Bo twego przekleństwa/
Znieść moja dusza nie ma dosyć męstwa.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<didaskalia>odwraca twarz i wskazuje na mary.</didaskalia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Kochanka twego nie jestem morderca!/
Brata ja sobie i tobie wydarłem./
Dzisiaj żyjący, tak ci bliski serca/
Jak ten, którego oglądasz umarłym.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<didaskalia>głośno płacze.</didaskalia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Płacz, płacz nad bratem; i ja po tej stracie,/
Ja razem z tobą łzą zapłaczę rzewną!/
Tylko kochanka nie śmiej płakać w bracie,/
Tego pierwszeństwa nie przeniosę pewno./
Zostaw mi jedną pociechę, ostatnią,/
Ostatnią w żalu nieprzebranej mierze:/
Że ja do serca twego tak należę,/
Jak on zabity moją ręką bratnią./
Spełniona na nas ta wyrocznia krwawa/
Równe nam daje nieszczęście i prawa./
Troje rodzeństwa w zgubny los wplątane/
Muszą być jednym żalem opłakane./
Gdy więc pomyślę, że łza twoja szczera/
Nie na grób brata, lecz kochanka pada,/
Natenczas czuję, że mi zazdrość blada/
W boleściach ulgę ostatnią wydziera./
Nie tak radośnie, jakbym życzył sobie,/
Złożę ofiarę na braterskim grobie;/
Ale się zgonem moim nie zastraszę./
Duch mój spokojnie wzniesie się do Boga,/
Bylebym wiedział, że ty, siostra droga,/
W jeden popielnik złożysz prochy nasze.</strofa>
<didaskalia>Obejmując ją ramieniem, mówi z żywą namiętnością.</didaskalia>
<strofa>Ciebie pierś moja ukochała wrząca,/
Choć jeszcze tajne było pokrewieństwo ---/
Za moją miłość bez granic, bez końca/
Noszę okropne zabójcy przekleństwo./
Żem ciebie kochał, zgrzeszyłem u świata;/
Lecz dziś, gdy we mnie widzisz tylko brata,/
Dzisiaj od ciebie wymagam litości/
Jako świętego długu powinności.</strofa>
<didaskalia>Poziera na nią śledzącym wzrokiem i z bolesnym oczekiwaniem --- a widząc ją płaczącą odwraca się gwałtownie.</didaskalia>
<strofa>Nie --- na łzy twoje ja patrzeć nie mogę,/
Przy tym umarłym w sercu czuję trwogę,/
Wątpliwość straszna rozdziera mi życie./
Zostaw mnie w błędzie --- płacz cicho i skrycie./
Nie wracaj do mnie --- uciekam co prędzej ---/
Ciebie i matki nie chcę widzieć więcej,/
Ona mnie nigdy, nigdy nie kochała!/
W bólu jej dusza otwarła się cała:/
Jego nazwała lepszym swoim synem,/
Kłamstwo więc było codziennym jej czynem!/
I ty fałszywą jesteś tak, jak ona!/
Do udawania nie muś<pe><slowo_obce>musić</slowo_obce> (daw.) --- zmuszać.</pe> twego łona;/
Pokaż nienawiść chowaną tajemnie ---/
Mnie już nie ujrzysz. Idź, o idź ode mnie!</strofa></kwestia>

<didaskalia>Oddala się. <osoba>Beatrixa</osoba> zostaje jakiś czas w niepewności i walce sprzecznych uczuć --- potem oddala się.</didaskalia>


<naglowek_osoba>CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Stokroć szczęśliwe mijają godziny,/
Temu, co pośród spokojnej doliny,/
W dali od życia niebezpiecznej chmury/
Leży jak dziecko na łonie natury!/
Bo mnie w pałacach smutek serce ciśnie/
Patrząc<pe><slowo_obce>patrząc</slowo_obce> --- błąd składni, winno być: gdy patrzę.</pe>, jak pany spadają z wysoka,/
Jak ich pomyślność ledwie chwilą błyśnie,/
Już wiedzie boleść w jednym mgnieniu oka. ---/
<wers_wciety typ="1">I ten szczęśliwe usłał sobie łoże,</wers_wciety>/
Kto od burzliwej życia tego fali/
W czas przestrzeżony duszę swą ocali/
I w cichym, głuchym zamieszka klasztorze;/
Kto odrzuciwszy wszystkie ziemskie sprawy,/
Umie zagłuszyć bodzącą chęć sławy,/
Uciszy w łonie rozkosze szalone/
I żądze zawsze głodne i spragnione./
Jego natenczas namiętność burzliwa/
Na dzikie wichry życia nie porywa;/
Nigdy on w swojej spokojnej zaciszy/
Smutnego głosu ludzi nie usłyszy./
Do miernych tylko wysokości świata,/
Pomiędzy grodów zadymione głazy/
Wchodzi cierpienie i zbrodnia przylata ---/
Lecz miecz wyniosłych stroni jak zarazy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>(BERENGAR, BOHEMUND, MANFRED)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wolność jest w górach --- tam dołów wyziewy/
Nie dojdą czyste zatruwać powiewy./
Świat ten jest piękny, doskonały wszędzie,/
Gdzie człek z cierpieniem swoim nie zasiędzie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>(CAŁY CHÓR)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Wolność jest w górach itd. itd.</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Don Cezar</osoba>, <osoba>Chór</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<didaskalia>spokojniejszym głosem.</didaskalia>
<kwestia><strofa>Po raz ostatni woli mej słuchajcie:/
Ciało to drogie grobowi oddajcie ---/
To cześć ostatnia dla umarłych ludzi./
W waszej pamięci zapewne się budzi/
Obrzęd żałobny, gdyż niedawnej chwili/
Ciało książęcia ziemiąście pokryli./
Zaledwie przebrzmiał głos żałobnej trąby,/
Już inne ciało tamte w głąb przywala,/
Jedna się świeca przy drugiej zapala/
I na grobowych schodach katakomby/
Schodzą się z sobą pogrzebne orszaki./
Niechaj więc obchód przygotują taki,/
W tym samym miejscu, gdzie ojciec spoczywa ---/
Niechaj jak wprzódy wszystko się odbywa/
Cicho, spokojnie i przy drzwiach zamkniętych.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR (BOHEMUND)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Prędko się stanie zadość woli twojej;/
Jeszcze katafalk przy ołtarzu stoi/
Jako pamiątka tych obrzędów świętych ---/
I wzniesionego strasznej śmierci dzieła/
Dotąd się żadna ręka nie dotknęła.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><begin id="b1387235068511-3781444955"/><motyw id="m1387235068511-3781444955">Omen</motyw>Zła była wróżba, że umarłych lochy/
W domu żyjących zaraz nie zamknięto,/
Ale gdy ojca pochowano prochy/
Czemu nieszczęsny katafalk nie zdjęto?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR (BOHEMUND)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Burzliwe czasy, między wami wojna,/
W której Messyna wystąpiła zbrojna/
Gdzie indziej naszą uwagę zwróciły,/
Pustej świątyni drzwi zamknięte były.<end id="e1387235068511-3781444955"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Spiesznie do dzieła, nim północ uderzy,/
Ukończcie całą pracę jak należy./
Niech jutro słońce porankowym wschodem/
Zastanie dom ten ze krwi oczyszczony/
I świeci jasno nad szczęśliwym rodem.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Drugi Chór oddala się ze zwłokami <osoba>Don Manuela</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>PIERWSZY CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Czy mam pobożne sprowadzić zakony/
Podług dawnego kościoła zwyczaju,/
Żeby z ich piersi hymn błogosławiony/
Duszę zmarłego wprowadził do raju?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Na naszym grobie niech ich pieśni święte/
Brzmią po czas wieczny przy blaskach pochodni ---/
Dziś im nie wchodzić w te progi przeklęte,/
Bo świętość czysta nie przystała zbrodni.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1387235144139-1882927316"/><motyw id="m1387235144139-1882927316">Samobójstwo</motyw>CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O krwawym czynie nie chciej myśleć, panie,/
Nie wznoś na siebie żelaza rozpaczy!/
Między żywymi sędzia twój nie stanie,/
A żałującym Bóg winę przebaczy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Między żywymi sądu na mnie nie ma,/
Wiem, i dlatego sam siebie ukarzę ---/
Niebo pokutę za żal szczery trzyma,/
Ale czyn krwawy krwią się tylko maże.<end id="e1387235144139-1882927316"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Rozpacz w tym domu winieneś złagodzić,/
A nie cierpienia do cierpień przywodzić.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Przez śmierć upadnie klątwa nieszczęśliwa,/
Bo samobójstwo rwie losów ogniwa.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Musisz żyć, panie, dla kraju posługi/
Gdy z twojej ręki poległ władca drugi.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ja bogom śmierci dług zapłacę winny;/
Niech o żyjących troszczy się kto inny.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Póty nadzieja, póki słońce błyska---/
Od śmierci tylko nic człowiek nie zyska.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Przed powinnością sługi uchyl czoła ---/
Ja idę z duchem, który na mnie woła./
Dla kogo szczęście dary swe otwiera,/
Niech w głębie duszy mojej nie spoziera./
Jeśli cię władca pana nie zatrważa,/
To przeklętego lękaj się zbrodniarza/
I szanuj głowę nieszczęściem dotkniętą,/
Bo ona nawet dla Bogów jest świętą./
Kto tyle doznał, ile ja doznaję/
Przed śmiertelnymi rachunku nie zdaje.</strofa></kwestia>



<didaskalia><osoba>Donna Izabella</osoba>, <osoba>Don Cezar</osoba>, <osoba>Chór</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<didaskalia>wchodzi powolnym krokiem, niepewny wzrok rzuca na <osoba>Don Cezara</osoba> --- zbliża się na koniec do niego i spokojnym mówi głosem.</didaskalia>
<kwestia><strofa>Już moje oczy ujrzeć cię nie miały,/
Tak w duszy mojej przyrzekłam zbolałej;/
Lecz zamiar matki, z naturą niezgodny/
Przechodzi prędko jak wiatr niepogodny./
Synu! Z pustego mieszkania boleści/
Mnie tu przywiodły nieszczęśliwe wieści./
Mamże im wierzyć? --- czyż to prawda szczera,/
Że mi dzień jeden dwóch synów zabiera?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Widzisz w nim serce niezgiętej odwagi,/
Gotowe wstąpić do zmarłych mogiły./
Użyj ty, pani, matczynej powagi/
I próśb matczynych wzruszającej siły,/
Bo moje słowa daremnie dzwoniły.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Synu! Ja cofam potępienia mowę/
Którą z rozpaczy ślepa i szalona,/
Na twoją drogą zawołałam głowę./
Matka nie może dziecię swego łona/
Zrodzone bólem i cierpieniem mnogiem/
Potępić wiecznie przed ludźmi i Bogiem./
Niebo tych grzesznych modłów nie wykona,/
One, brzemienne łzami przebaczenia,/
Odbić się muszą od jego sklepienia./
O żyj, mój synu! Wolę ja zapewne/
Widzieć jednego dziecięcia mordercę/
Niźli nad dwojgiem łzy wylewać rzewne.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie myślisz, matko, co chce twoje serce;/
I mnie, i sobie gotujesz męczarnie./
Ja żyć na ziemi nie mogę bezkarnie ---/
Gdybyś ty nawet miała dosyć męstwa/
Patrzeć na moje oblicze przekleństwa,/
To ja nie zniosę na bezmownej twarzy/
Wyrzutu, którym rozpacz mnie obdarzy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nigdy cię wyrzut nie zrani żałosny,/
Skargi nie będzie ni cichej, ni głośnej./
W smutku się boleść rozleje łagodnie,/
Będziemy wspólnym cierpieniem i łzami/
Płakać nieszczęścia i ukrywać zbrodnię.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<didaskalia>biorąc jej rękę łagodnym głosem.</didaskalia>
<kwestia><strofa>I tak się stanie! --- zapłaczesz nad nami;/
W smutku się boleść rozleje łagodnie/
Wtenczas, gdy będą pod tym samym głazem/
Spoczywać zbójca i zabity razem./
Na naszym grobie gdy kamień pamiątki/
Uczci obydwóch pochowane szczątki,/
Z głowy mej klątwa bezbronna uleci/
I ty jednako wspomnisz twoje dzieci./
Łza, co z pięknego oka ci popłynie/
Będzie po jednym i po drugim synie ---/
Bo śmierć jest mocnym pośrednikiem ludzi,/
Ona płonący ogień gniewu studzi,/
Gasi nienawiść --- tam litość w żałobie,/
Jak obraz siostry płaczącej na grobie,/
Do urny smutnej łagodnie się schyla/
I cichym prochom łzami się przymila./
Dlatego nie broń, żebym obmył zgonem/
Klątwę wiszącą nad zbrodniczym łonem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><begin id="b1387235696857-1952780416"/><motyw id="m1387235696857-1952780416">Religia</motyw>Łaska religii otworem ci stoi,/
Ona strapione serce uspokoi./
Niejedną winę miłosierdzie maże/
Gdy grzesznik zwiedzi Loretty ołtarze./
Błogosławieństwo nieba odpoczywa/
Na grobie świętym, co grzech wszelki zmywa./
Modły pobożnych ludzi są skuteczne,/
Bo ich zasługi mają łaski wieczne ---/
W miejscu, gdzie ręce zbrodnią się zmazały,/
Można zbudować kościół okazały.<end id="e1387235696857-1952780416"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Morderczą strzałę wyjmiesz z głębi łona,/
Lecz rana przez to nie będzie zgojona./
Niech kto chce pędzi żywot pognieciony/
Ostrą pokutą oczyszczając grzechy,/
Ja w sercu czując pozrywane strony<pe><slowo_obce>strony</slowo_obce> --- dziś popr. forma B.lm: struny.</pe>/
Na ziemi, matko, nie znajdę pociechy./
Ja muszę wolnym duchem ożywiony/
Brać w siebie czyste powietrza oddechy,/
I między ludzi gromadą wesołą/
Podnosić dumne i pogodne czoło./
Mnie jeszcze wtenczas zazdrość życie truła,/
Gdyś ty dla obu równą miłość czuła./
Czyż dziś nie doznam męki udręczenia,/
Gdy w twoim żalu jedna łza na twarzy/
Zmarłego brata pierwszeństwem obdarzy?/
Śmierć ma potężną siłę oczyszczenia,/
Ona u wiecznych pałaców swych bramy/
Śmiertelność w cnoty dyjament zamienia,/
Z słabej ludzkości ściera brudne plamy./
On teraz stoi nade mną wysoko/
Jak gwiazdy złote nad ziemską powłoką./
Jeżeli zazdrość dzieliła dwóch braci,/
Gdy w ziemskiej obaj byliśmy postaci,/
To dzisiaj ona serce mi roztoczy;/
Dzisiaj, gdy wieczność zagrała mu w oczy,/
Gdy go bez sporu religia człowieka,/
Jak Boga, świętą pamięcią obleka.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>To żeście na to ujrzeli Messynę,/
Żeby ostatnią obaczyć godzinę?/
Jam was zwołała do zgody przymierza,/
A los złowrogi słodkie sny matczyne/
W przeciwną stronę nadziei uderza.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O, nie bluźń, matko! spełnione wyroki./
Z nadzieją zgody biegliśmy ku tobie,/
I oto cicho spoczną nasze zwłoki/
Zgodą złączone, w wiecznym śmierci grobie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O żyj, mój synu! W tej cudzej krainie,/
Gdzie dla mnie twarze obce i nieznane,/
Ja twardym ludzi szyderstwem zostanę,/
Gdy mnie opieka synów moich minie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Gdy świat bez serca cześć wypowie tobie,/
Chroń się od niego i na naszym grobie/
Zawołaj, matko, synów twoich cieni:/
My wtenczas, w duchy Boże zamienieni,/
Przyjdziemy pomoc nieść twojej żałobie./
Jak gwiazdy bliźnie na nieba obłoku/
Wśród burzy świecą żeglarzom zbłąkanym,/
Tak my do twego przylecimy boku/
Pociechą siłę dać piersiom stroskanym.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O żyj, mój synu! Żyj dla matki twojej!/
Stracie tak wielkiej pierś się nie ostoi!</strofa></kwestia>


<didaskalia>z namiętnym wzruszeniem obejmuje go za szyję --- <osoba>Don Cezar</osoba> łagodnie wyrywa się z jej uścisku i z odwróconą twarzą podaje jej rękę.</didaskalia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Bądź zdrowa, matko!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Widzę z bolesnym uczuciem rozpaczy,/
Ze nic głos matki u ciebie nie znaczy./
Może kto inny prośbą swą wyjedna/
Więcej od ciebie niźli matka biedna.
</strofa>
<didaskalia>idzie ku drzwiom.</didaskalia>
<strofa>Chodź, moja córko! Gdy zimny trup brata/
Tak go potężnie przyciąga do grobu,/
To może siostra, kochanka ich obu,/
W blask czarujący piękności bogata/
Nadzieją złotą zwabi go do świata.</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Beatrixa</osoba> ukazuje się we drzwiach. <osoba>Donna Izabella</osoba>, <osoba>Don Cezar</osoba>, <osoba>Chór</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<didaskalia>na widok siostry wzruszony twarz sobie zakrywa.</didaskalia>
<kwestia><strofa>
O matko, matko! Coś ty wymyśliła?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<didaskalia>przyprowadzając <osoba>Beatrixę</osoba>.</didaskalia>
<kwestia><strofa>Jam go prosiła, daremnie prosiła;/
Ty teraz błagaj, zaklinaj, niech żyje.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Strasznie próbujesz chęci moje czyste!/
Do nowej walki wiedziesz moją duszę/
Tak, że na drodze do nocy wieczystej/
Za blaskiem słońca więcej tęsknić muszę./
Tu anioł życia strojny w raju wdzięki/
Staje przede mną i z bogatej ręki/
Sypie mi tysiąc kwiatów oko ćmiących,/
Tysiąc owoców życiem woniejących./
W promieniach słońca serce się ocuca,/
Martwa pierś moja w życie się zamienia/
Woła nadzieję i żądzę istnienia.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELLA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Błagaj go, błagaj: niech nas nie porzuca,/
Podpory naszej z sobą nie unosi ---/
Gdy ty nie możesz, nikt go nie uprosi.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Jeśli umarły chce od nas ofiary,/
To pozwól, matko, niech ja się poświęcę./
Nim w sobie życia mogłam uczuć żary,/
Już mnie w zabójcze przeznaczono ręce./
Klątwa wisząca nad rodzinnym domem/
Czeka, by swoim ugodzić mnie gromem:/
Bożej własności kradzież popełnicie/
To, którym żyję, zachowując życie./
Ja sama matko, jam brata zabiła ---/
Uśpione furie niezgody zbudziła ---/
Mnie więc za sądem i Bogów, i świata/
Poświęćcie cieniom umarłego brata.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>O biedna matko! Każde z twoich dzieci/
Do domu zmarłych na wyścigi leci ---/
A ciebie samą zostawia wśród świata/
Bez rad przyjaciół, bez miłości dzieci.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Dla matki naszej zachowaj się, bracie!/
Dla niej synowska potrzebniejsza siła ---/
Jam dziś dopiero do domu przybyła,/
Łatwiej po mojej ukoi się stracie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<didaskalia>z tkliwością głęboko dotkniętą.</didaskalia>
<kwestia><strofa>
My żyć możemy, czy życie zakończyć/
Byle jej tylko z kochankiem się złączyć.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Zazdrością nawet prochy brata gonisz?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
On życiem błogiem żyje w twej żałobie,/
Ja martwym będę na ziemi i w grobie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
O bracie!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<didaskalia>z wyrazem najżywszej namiętności.</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Siostro! Czy dla mnie łzy ronisz?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIXA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Żyj i broń matkę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<didaskalia>upuszcza jej rękę i cofa się.</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Matkę tylko jedną?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BEATRIX</naglowek_osoba>
<didaskalia>schylając się na pierś jego.</didaskalia>
<kwestia><strofa>Żyj, bracie, dla niej --- i ciesz siostrę biedną.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHÓR (BOHEMUND)</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Zwycięstwo przy niej; prośbom siostry tkliwej/
Nie mógł się oprzeć umysł jego żywy./
Matko! Nadzieja błyska w twej żałobie:/
On wybrał życie --- syna wrócił tobie.</strofa></kwestia>



<didaskalia>W tej chwili słychać śpiew chóralny --- środkowe podwoje otwierają się i widać w kościele katafalk z trumną licznymi kandelabrami otoczony.</didaskalia>


<naglowek_osoba>DON CEZAR</naglowek_osoba>
<didaskalia>obrócony do trumny.</didaskalia>
<kwestia><strofa>Nie, bracie! Twojej nie stracisz ofiary,/
Prochy twe święte wzniesione na mary/
Wołają na mnie silniej, głosem groźby,/
Niż płacze matki, niż kochanki prośby./
Trzymam w objęciu mojego ramienia/
Co los człowieka w los Bogów zamienia ---/
Ale czyż zbójca ma szczęśliwe chwile/
Pędzić na ziemi --- a ty bez pomszczenia/
Trupieć niewinny w głębokiej mogile?/
Niech nas przedwieczna zachowa opieka,/
Żeby los taki był działem człowieka./
Jam widział --- łzy jej płynęły nam obu,/
Spokojny idę za tobą do grobu.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Przebija się sztyletem i zatacza się pod nogi siostry, która pada w objęcia matki.</didaskalia>


<naglowek_osoba>CHÓR (KAJETAN)</naglowek_osoba>
<didaskalia>po krótkim milczeniu.</didaskalia>
<kwestia><strofa>Stoję strachem przejęty bez tchnienia, bez głosu;/
Nie wiem, czy go żałować, czy zazdrościć losu?/
Jedna mi tylko prawda błyszczy wśród chaosu:/
Życie nie jest największym bogactwem człowieka,/
Ale w zbrodni największe nieszczęście go czeka.</strofa></kwestia>


</dramat_wierszowany_l>
</utwor>