<utwor><rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/schiller-dziewica-orleanska/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Schiller, Fryderyk</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Dziewica Orleańska</dc:title>
<dc:contributor.translator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Odyniec, Antoni Edward</dc:contributor.translator>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Sekuła, Aleksandra</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Ołtusek, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Romantyzm</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Dramat</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Tragedia</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Wydano z finansowym wsparciem Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej. Eine Publikation im Rahmen des Projektes Wolne Lektury. Herausgegeben mit finanzieller Unterstützung der Stiftung für deutsch-polnische Zusammenarbeit.</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/schiller-dziewica-orleanska</dc:identifier.url>
<dc:source.URL xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://www.pbi.edu.pl/book_reader.php?p=6182</dc:source.URL>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fryderyk Schiller, Dziewica Orleańska. Tragedja romantyczna w pięciu aktach z prologiem, tłum A.E. Odyniec, Instytut Wydawniczy "Bibljoteka Polska", Warszawa.</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Antoni Edward Odyniec zm. 1885</dc:rights>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">1956</dc:date.pd>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2014-01-04</dc:date>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:relation.hasFormat id="pdf" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/pdf/schiller-dziewica-orleanska.pdf</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-0852-2</meta>
<meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta>
<dc:relation.hasFormat id="html" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/schiller-dziewica-orleanska.html</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-1826-2</meta>
<meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta>
<dc:relation.hasFormat id="txt" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/txt/schiller-dziewica-orleanska.txt</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-2781-3</meta>
<meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta>
<dc:relation.hasFormat id="epub" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/epub/schiller-dziewica-orleanska.epub</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-3848-2</meta>
<meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta>
<dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/mobi/schiller-dziewica-orleanska.mobi</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-4934-1</meta>
<meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/use/7318.jpg</dc:relation.coverImage.url>
    <dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Joanna d'Arc w więzieniu, Wiktoria Goryńska (1902-1945), domena publiczna</dc:relation.coverImage.attribution>
    <dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/7318/</dc:relation.coverImage.source>
    <category.legimi>Dramat</category.legimi>
    <category.thema>1DDF</category.thema>
    <category.thema>3KLY</category.thema>
    <category.thema.main>DD.WL-D</category.thema.main>
    </rdf:Description>
</rdf:RDF><dramat_wierszowany_l><autor_utworu>Fryderyk Schiller</autor_utworu>


<abstrakt>
<akap><tytul_dziela>Dziewica Orleańska</tytul_dziela> to dramat wierszem autorstwa Fryderyka Schillera z 1801 roku. Opowiada losy Joanny D'Arc, począwszy od jej przystąpienia do armii francuskiej.</akap>


 
<akap>Joanna D'Arc, przez Kościół katolicki uznana za świętą, była bardzo młodą, pobożną kobietą, która złożyła śluby czystości i przystąpiła do wojska. Schiller nie odtwarza życiorysu Joanny w sposób dokładny, w akcję dramatu wplata wątek miłosny i rozterki z tym związane, zmienia także okoliczności śmierci głównej bohaterki. Dramat pozostaje pełnym patosu utworem, podkreślającym bohaterskość Joanny.</akap>


  
<akap>Fryderyk Schiller to niemiecki poeta, filozof, dramaturg drugiej połowy XVIII wieku. Był przedstawicielem tzw. okresu Sturm und Drang, czyli Burzy i naporu. Zasłynął przede wszystkim jako autor <tytul_dziela>Zbójców</tytul_dziela>, <tytul_dziela>Dziewicy Orleańskiej</tytul_dziela> i <tytul_dziela>Ody do radości</tytul_dziela>. Jego twórczośc była inspiracją m.in. dla Adama Mickiewicza.</akap>


 </abstrakt>
<nazwa_utworu>Dziewica Orleańska</nazwa_utworu>


<nota_red>
<akap>Uwspółcześnienia</akap>

<akap>Pisownia joty, np.: tragedja -> tragedia; Burgundji -> Burgundii, Klaudjan -> Klaudian, djabeł -> diabeł itp.</akap>


<akap>Pisownia łączna/rozdzielna, np.: nakształt -> na kształt, napół -> na pół, wkońcu -> w końcu; niema -> nie ma; zdala -> z dala itp.</akap>



<akap>Pisownia wielką/małą literą: cyganka -> Cyganka;</akap>


<akap>Inne: nienawidzieć -> nienawidzić.</akap>




<akap>Poprawiono błędy źródła: zwrok -> wzrok; znajomemu świata -> znajomemu światu; Mnie jednej szczęścia tych wszystkich nie wzrusza -> Mnie jednej szczęście (...).</akap>





</nota_red>



<podtytul>Tragedia romantyczna
w pięciu aktach z prologiem</podtytul>


<lista_osob>
<naglowek_listy>OSOBY:</naglowek_listy>



<lista_osoba><osoba>KAROL VII</osoba>, król francuski</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>KRÓLOWA IZABELA,</osoba> jego matka</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>AGNIESZKA SOREL</osoba>, jego kochanka</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>FILIP</osoba>, zwany Dobrym, książę Burgundii</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>HRABIA DUNOIS</osoba>, poboczny syn księcia Orleanu</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>LA HIRE</osoba>, <osoba>DU CHATEL</osoba>, oficerowie królewscy</lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>ARCYBISKUP</osoba> z Reims</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>CHATILLON</osoba>, rycerz z Burgundii</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>RAOUL</osoba>, rycerz z Lotaryngii</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>TALBOT</osoba>, wódz naczelny Anglików</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>LIONEL</osoba>, <osoba>FASTOLF</osoba>, wodzowie angielscy</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>MONTGOMERY</osoba>, rycerz z Walii</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>RADCY MIEJSCY</osoba> z Orleanu</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>HEROLD ANGIELSKI</osoba></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>TEOBALD D'ARC</osoba>, zamożny wieśniak</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>ANNA</osoba>, <osoba>ANIELA</osoba>, <osoba>JOANNA</osoba>, jego córki</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>STEFAN</osoba>, <osoba>KLAUDIAN</osoba>, <osoba>RAJMUND</osoba>, młodzi pasterze z Dom-Remy</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>BERTRAND</osoba>, wieśniak</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>RYCERZ CZARNY</osoba></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>WĘGLARZ</osoba> i <osoba>JEGO ŻONA</osoba></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Żołnierze</osoba></lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Lud</osoba></lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Służba królewska</osoba></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Księża</osoba></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Zakonnicy</osoba></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Marszałkowie</osoba></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Członkowie magistratu</osoba></lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>Dworzanie</osoba> i <osoba>orszak koronacyjny</osoba></lista_osoba>
</lista_osob>





<miejsce_czas>Rzecz dzieje się w latach 1429--1431.</miejsce_czas>




<naglowek_akt>PROLOG</naglowek_akt>





<didaskalia>Wiejska okolica.</didaskalia>



<didaskalia>Na prawo widać obraz Najświętszej Panny w kaplicy,
na lewo wysoki dąb.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA I</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Teobald D'Arc</osoba>, <osoba>jego trzy córki</osoba>, <osoba>trzej
pasterze</osoba></didaskalia>



<naglowek_osoba>TEOBALD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Tak jest, sąsiedzi, dziś jeszcze się zwiemy/
Synami wolnej, francuskiej ojczyzny;/
Dziś jeszcze swoim nazywać możemy/
Kraj ten, krwią ojców i znojem ich żyzny./
Ale któż zgadnie, jakich jutro panów/
Znosić nam przyjdzie? Zewsząd od Loary,/
Tratując końmi plony naszych łanów,/
Anglik zwycięskie potrząsa sztandary./
Niewierny Paryż czci go śród swych progów/
I Dagoberta, dotąd nieskażoną,/
Świętą, odwieczną, rycerską koroną/
Wieńczy niemowlę z pokolenia wrogów./
A król nasz prawy --- o, hańbo i wstydzie! ---/
Wnuk królów naszych, Pański pomazaniec,/
Lud swój o wsparcie próżno błagać idzie,/
W państwach swych własnych błądzi, jak wygnaniec./
A przeciw niemu, wpośród krwi i gruzów,/
Najbliższy z krewnych, najpierwszy z Francuzów,/
Ha! własna matka --- potwór pełen zgrozy! ---/
Nieprzyjacielskie prowadzi obozy./
Wioski i miasta jedną wielką łuną/
Świecą ich drodze; a dym i popioły,/
Kłębiąc się na kształt czarnej chmury, suną,/
Ćmiąc kirem niebo i kraj nasz wesoły./
--- A więc, sąsiedzi, zgodnie z wolą nieba/
Dziś zabezpieczyć chcę i przedsięwziąłem/
Los córek moich, bo dziś to im trzeba/
Męża obrońcy; a dzielona społem/
Miłość pomaga znieść wspólną niedolę.</strofa></kwestia>


<didaskalia>do <osoba>pierwszego z pasterzy</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Zbliż się, Stefanie! Wiem, że kochasz Annę./
Z pastwiskiem mojem graniczy twe pole;/
Wzrośliście razem: przywiązanie ranne<pe><slowo_obce>ranny</slowo_obce> --- tu: wczesny.</pe>/
Szczęśliwe wróży stadło.</strofa></kwestia>


<kwestia><strofa><wers_cd><didask_tekst>do <osoba>drugiego</osoba></didask_tekst> Klaudianie!</wers_cd>/
Cóż to? Drżysz cały i mojej Anieli/
Twarz, widzę, zbladła. Skąd to nieufanie?/
Zaliż myślicie, że ojciec rozdzieli,/
Co Bóg połączył dlatego, że łanu,/
Że skarbu nie masz równego jej wianu?/
Któż dziś ma skarby? --- Dom, stodoła, trzody,/
Są pastwą ognia lub pierwszego wroga;/
Ale dłoń męża, śmiała na przygody,/
Ale pierś męża, co nie zna, co trwoga,/
To skarb, co żadnej nie boi się szkody,/
To puklerz lepszy niż zamki i grody!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANIELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Ojcze!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KLAUDIAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Anielo!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANIELA</naglowek_osoba>




<didaskalia>ściskając <osoba>Joannę</osoba></didaskalia>


<kwestia><strofa>
Siostro moja droga!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TEOBALD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Każdej z nich daję tyle, com zostawił/
Pola sam sobie, i trzodę w wyprawie,/
Dom i zagrodę. Bóg mnie błogosławił,/
Z Bogiem, jak ojciec, ja was błogosławię.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANNA</naglowek_osoba>




<didaskalia>ściskając <osoba>Joannę</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Czyż i ty ojca nie zechcesz pocieszyć?/
Młodsza z sióstr starszych niechby przykład brała.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TEOBALD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Idźcie! --- Ślub jutro, potrzeba się śpieszyć./
Gościem na godach będzie wioska cała.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Obie pary biorą się za ręce i odchodzą.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA II</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>Teobald</osoba>, <osoba>Rajmund</osoba>, <osoba>Joanna</osoba></didaskalia>



<naglowek_osoba>TEOBALD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Joanno, czemu nie idziesz ich torem?/
Widok ich szczęścia cieszy starość moję;/
Ty, ty mię tylko trapisz swym uporem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RAJMUND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Dość, ojcze! Przestań martwić dziecię swoje.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TEOBALD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Oto jest młodzian, ozdoba wsi całej,/
Pilny, poczciwy! Już to trzecie żniwo,/
Jak tając boleść, pokorny a stały,/
W sercu ku tobie żywi miłość tkliwą./
A ty, ty zimna, zasklepiona w sobie,/
Ulżyć mu nawet nie umiesz cierpienia./
Ani widziałem, by kto inny w tobie/
Obudził tkliwsze czucia lub wzruszenia./
A jednak widzę, że piękność dziewicza/
Zewsząd ku tobie ciągnie serca ludzi;/
Anielska słodycz twojego oblicza,/
Blask twego oka podziwienie budzi./
Bóg cię obsypał, jako drzewo kwiatem,/
Dary swojemi; lecz czyliż dożyję,/
Że miłość kiedyś, jako słońce latem,/
Szczęścia twojego owoc z nich wywije?/
Bo serce zimne, nieczułe za młodu/
Lub znaczy ciężką pomyłkę natury,/
Lub wbrew jej woli popełnia grzech, który/
Zwarzy je samo tchem własnego chłodu.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RAJMUND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Krzywdzisz ją, ojcze! Miłość twej Joanny/
Nie jest to owoc powszedniego drzewa./
Szybko, jak rozkwitł, przemija kwiat ranny,/
Co ma trwać wiecznie, powoli dojrzewa./
Myśl jej dziś jeszcze, jak ptak na swobodzie,/
Buja po świecie, po wysokiem niebie./
Bojąc się zniżyć ku wiejskiej zagrodzie,/
Gdzie mieszka troska, myśląca o chlebie./
Widzę ją nieraz, gdy na wzniosłych górach/
Idzie za trzodą lub na skał urwisku,/
Na wpół ukryta w mgły porannej chmurach,/
Duma, podobna wietrznemu zjawisku./
Jest coś w jej twarzy, w postaci, w jej ruchach./
Co mimowolną cześć i trwogę budzi,/
I mimowolna myśl o wyższych duchach/
Łączy ją z niemi i wznosi nad ludzi.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TEOBALD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>I to jest właśnie, co mię trwoży o nią./
Obca śród swoich; smutna, gdzie się śmieją;/
Posępne lasy, odludne ustronie,/
To jej zabawa. Nim kury zapieją,/
Zrywa się z łoża i w strasznej godzinie,/
Gdy każdy człowiek rad szuka człowieka,/
Cóż ją tak ciągnie w najdziksze pustynie,/
Że jak ptak nocny od ludzi ucieka?/
I wiem, że nieraz na rozstajnych drogach/
Rozmawia z echem, czy z wiatru powiewem;/
I nie pamięta o ojca przestrogach,/
Godziny trawi pod tem zgubnem drzewem,/
Gdzie przed wiekami swe krwawe ofiary/
Święcił druida, a dziś nikt z sąsiadów/
Za skarby świata nie siadłby w mrok szary./
Bo któż nie słyszał od ojców i dziadów/
Strasznych powieści i podań? Kto nie wie,/
Jakie tu szatan widziadła i mary/
Wywodził nieraz lub jakie na drzewie/
Słyszano głosy? Mógłbym nie dać wiary,/
Lecz sam, pamiętam, gdym był jeszcze młody,/
Wracając tędy --- ja, ja sam widziałem/
Widmo-niewiastę olbrzymiej urody,/
Cała okryta jakby płótnem białem,/
Stała pod drzewem i skinieniem dłoni/
Zwała mię k'sobie<pe><slowo_obce>k'sobie</slowo_obce> (daw.) --- ku sobie, do siebie.</pe>; lecz ufałem w Bogu,/
Szybko, nie patrząc, przebiegłem koło niej/
<wyroznienie>I na pół martwy</wyroznienie> padłem na mym progu.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RAJMUND</naglowek_osoba>




<didaskalia>wskazując na obraz w kaplicy</didaskalia>



<kwestia><strofa>Lecz skąd wiesz, ojcze, że ów obraz święty,/
Źródło niebieskiej łaski i otuchy,/
Nie ma dla córki twej większej ponęty/
Niż to złowrogie drzewo z swemi duchy?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TEOBALD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie, nie, niestety! Długo tak mniemałem,/
<begin id="b1389205223883-3642796775"/><motyw id="m1389205223883-3642796775">Sen</motyw>Lecz sen mi odkrył prawdę tajemnicy./
Trzykroć się zdało, że ją w Reims widziałem,/
Zasiadającą na królów stolicy./
Siedm gwiazd jej skronie otaczało kołem,/
A z berła w ręku trzy lilije białe,/
Jak z pnia żywego wykwitały społem./
<begin id="b1389205251272-1541937703"/><motyw id="m1389205251272-1541937703">Pycha, Pozycja społeczna, Grzech, Szatan</motyw>Biskupi, wodze, wojsko zda się całe,/
Ja, sam król nawet, bili przed nią czołem,/
A okrzyk ludu ogłaszał jej chwałę./
<end id="e1389205223883-3642796775"/>Skądże to? Czyliż spodziewać się mogę,/
By w mej lepiance taki blask się zjawił?/
Nie! Bóg to we śnie zesłał mi przestrogę,/
W widzeniu pychę myśli jej objawił./
Wstyd jej niskiego stanu poniewierki/
I, że zbyt wiele wzięła z ręki Pana,/
Że się zna wyższą nad inne pasterki,/
Nie chce znać granic duma rozigrana./
A grzech to przecież, co aniołów chóry/
Potrącił w przepaść i najpierwszych ludzi/
Wygnał z bram raju, i aż do tej pory/
Przezeń to szatan najłatwiej nas łudzi.<end id="e1389205251272-1541937703"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RAJMUND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Mylisz się, ojcze! Bo w czemże jej pycha?/
Kto tu jej równy? A przecież znajdź drugą,/
Co by tak skromna, pokorna i cicha,/
Zdała się wszystkich najuboższych sługą!/
Kto z nas ją widział, by, w pracy leniwa,/
Od powinności zraziła się trudem?/
Czyż pod jej ręką twe trzody i żniwa/
Jakby widocznym nie mnożą się cudem?/
W każdym jej czynie znać wpływ łaski bożej,/
Co na nią zlewa szczęście niepojęte.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TEOBALD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Tak, niepojęte! I toć to mię trwoży,/
Nie wszystko bowiem nadludzkie jest święte./
Lecz dosyć o tem! Chciałżebym oskarżać,/
Ojciec swe dziecię? Lecz milczeć nie mogę./
Nie! Jedno zawsze będę ci powtarzać:/
Pomnij na Boga, na ojca przestrogę!/
Nie chodź tu sama ni we dnie, ni w nocy,/
Nie błądź po polach przy księżyca blasku;/
Nie zbieraj nocnych ziół, nie śledź ich mocy,/
Ani kreśl znaków na wietrze, ni piasku!/
Bo wiedz, o córko, że ducha jaskini/
Każda występna myśl nasza ośmiela./
<begin id="b1388841014226-738701455"/><motyw id="m1388841014226-738701455">Samotnik, Samotność, Szatan, Kuszenie</motyw>Nie stroń od ludzi! Pomnij, że w pustyni/
Szatan śmiał nawet zwodzić Zbawiciela.<end id="e1388841014226-738701455"/></strofa></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA III</naglowek_scena>


<didaskalia>Ciż i <osoba>Bertrand</osoba> (wchodzi, trzymając hełm w ręku)</didaskalia>



<naglowek_osoba>RAJMUND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Patrz! Bertrand wraca! Cóż to? Z hełmem w dłoni?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BERTRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Dziwno wam, widzę, że wracam tak zbrojny.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TEOBALD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Skąd masz ten szyszak? W spokojnej ustroni/
Znakiem złej wróżby zda się godło wojny.</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Joanna</osoba>, która dotąd milcząco i obojętnie stała na stronie, zbliża się i słucha z uwagą.</didaskalia>



<naglowek_osoba>BERTRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Słuchajcie! Jest w tem jakby trochę cudu./
Byłem w Vaucouleurs. W mieście, na ulicy,/
Na rynku, wszędzie tłum i ciżba ludu:/
Orlean bowiem napadli Anglicy,/
I, kto mógł, stamtąd ucieka w te strony./
Patrząc więc na nich, idę zamyślony;/
Aż na zakręcie zjawia się przede mną/
Jakaś Cyganka; urody olbrzyma,/
Czarna, okryta jakąś płachtą ciemną,/
Idzie wprost do mnie, a hełm w ręku trzyma/
I, wzrok swój we mnie wlepiwszy, powiada:/
«Wiem, szukasz hełmu, masz! Tanio go przedam»./
«A mnież to na co? --- rzekłem --- co mi nada?/
Jam, Bogu dzięki, nie żołnierz, nic nie dam»./
A ona znowu: «Bracie, czas wojenny!/
Hełm dziś pewniejszą ochroną dla głowy/
Niż dach miedziany albo mur kamienny!»/
I krok w krok za mną, z podobnemi słowy,/
Idzie przez miasto i hełm swój podaje./
Zniecierpliwiła mię w końcu: więc staję,/
Biorę go w ręce: myśląc, że jak zganię,/
Da mi już spokój; lecz patrzę, robota/
Cudna, i kruszec, i droga pozłota./
Rycerz go mógłby użyć za ubranie./
Gdy go więc ważę i próbuję dźwięku,/
Coś mi się nagle migło przed oczyma;/
Spojrzę: Cyganki przede mną już nie ma;/
Szukam, na próżno! Hełm został w mem ręku.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<didaskalia>szybko i gwałtownie sięgając po niego</didaskalia>



<kwestia><strofa>Daj mi go!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BERTRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Na co? Blask wojennej stali/
Dziko odbija na dziewiczem czole.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<didaskalia>wyrywając mu hełm</didaskalia>



<kwestia><strofa>Daj mi go, mówię! Dla mnie go przysłali!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TEOBALD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Co tej dziewczynie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RAJMUND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Zostaw jej swą wolę,</wers_cd>/
Strój ten rycerski przystoi dziewicy,/
W której też piersiach tchnie serce rycerza./
Któż nie pamięta w naszej okolicy,/
Jak dzieckiem prawie pokonała zwierza,/
Wilka-hienę, który tak bezkarnie/
Pustoszył nasze trzody i owczarnie?/
Z rąk młodzi naszej wypadała dzida/
Na widok jego; pierzchali, a ona,/
Jakby w nią z góry wstąpił duch Dawida;/
Dziewica, sama, lecz nieustraszona,/
Z pasterską tylko łaską w słabej ręce,/
Puszcza się w pogoń za mordercą trzody/
I młode jagnię, co już niósł w paszczęce,/
Beczącej matce powraca bez szkody!/
O, czyjekolwiek hełm ten zdobił skronie,/
Godniejszych nie mógł!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TEOBALD</naglowek_osoba>





<didaskalia>do <osoba>Bertranda</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Cóż opowiadali</wers_cd>/
Ci z Orleanu? Gdzie król? W jakiej stronie/
Jest wojsko nasze?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BERTRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Bóg się niech użali</wers_cd>/
Ziemi francuskiej, bo dłoń Jego kary/
Cięży nad nami! Znowuśmy przegrali/
Dwie krwawe bitwy. Anglik wzdłuż Loary/
Stanął obozem... rabuje i pali,/
I obiegł zewsząd mury Orleanu.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TEOBALD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Boże, strzeż króla!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BERTRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Mówią, co widzieli,</wers_cd>/
Że jak szarańcza, gdy padnie śród łanu,/
Jak pszczoły w ulu, rój nieprzyjacieli/
Nieprzeliczony, jak oko zasięga,/
Zaczernił wkoło równiny i wzgórza./
Cała Burgunda zebrana potęga,/
Od gór szwajcarskich do zimnego morza:/
Ludzie różnego narodu i stanu,/
Różnych języków, zgromadzeni razem,/
Przysięgli, mówią, zgubę Orleanu/
I chcą go zniszczyć ogniem i żelazem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TEOBALD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O, straszne czasy! Gdy się brat krew brata,/
Ziomek krew ziomka przelewać ośmiela!/
Mściwy Burgundzie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BERTRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Gorszy wzór dla świata:</wers_cd>/
Matka królewska, dumna Izabela,/
Jest też z Filipem. Konno, w pełnej zbroi,/
Przejeżdża szyki; błaga i zaklina/
Wszystkich o pomstę niby krzywdy swojej./
Matka!... o pomstę przeciw swego syna<pe><slowo_obce>pomstę przeciw swego syna</slowo_obce> --- dziś: (...) przeciw swemu synowi.</pe>!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TEOBALD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Oby skończyła jak owa, do której/
Tak jest podobną z pychy i imienia,/
Sprośna Jezabel!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BERTRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Straszny Salisbury/
Stoi na czele wojsk i oblężenia./
Przy nim Lionel i tygrys, niesyty/
Krwi naszej, Talbot. Trzy wysokie wieże/
Wznieśli przed miastem: na jednej rozbity/
Namiot ich wodza, z którego on strzeże/
Poruszeń miasta; z dwóch drugich dzień cały/
Ogniste kule miota na kształt gromów./
Połowę miasta gruzy zasypały,/
Mieszkańcy giną pod zwaliskiem domów./
Sam katedralny ów kościół wspaniały/
Najświętszej Panny od gęstych wyłomów/
Grozi upadkiem; a prochowe miny,/
Ten wymysł piekieł, podkopane wszędzie./
I nikt tam nie wie dnia ani godziny,/
Gdy na sąd straszny powołany będzie.</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Joanna</osoba> przysłuchuje się z natężoną uwagą i wkłada hełm
na głowę.</didaskalia>



<naglowek_osoba>TEOBALD</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Lecz gdzież są nasi waleczni obrońcy,/
La Hire i Santrailles, i niezwyciężony/
Dunois? Gdzie są, że tryumfujący/
Wróg tak się wdziera w nasz kraj opuszczony?/
Gdzie król? Czyż zawsze jako zimny świadek/
Patrzy na państwa, na miast swych upadek?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BERTRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Król z dworem bawi w Chinon, lecz snać<pe><slowo_obce>snać</slowo_obce> (daw.) --- widocznie, prawdopodobnie.</pe> nie ma/
Dość wojska z sobą, by wyjść przeciw wroga./
Lecz, choćby wyszedł, czyż garstka dotrzyma/
Pola tysiącom, gdy strach, jak od Boga,/
Jako zaraza powiał w serca ludzi/
I w najmężniejszych krew i zapał mrozi?/
Próżno głos wodzów nadzieję w nich budzi,/
Ojczyzna błaga i monarcha grozi./
Jak trzoda owiec, gdy ją zwierz napadnie,/
Francuz, niepomny swej sławy od wieka,/
Kupi się<pe><slowo_obce>kupi się</slowo_obce> (daw.) --- skupiać się, gromadzić się.</pe> tylko i pierzcha bezładnie,/
Lub, zgiąwszy szyję, na miecz wroga czeka!/
Jeden się tylko znalazł, jak słyszałem,/
Co zebrał kilka chorągwi konnicy,/
I, w pomoc króla z tym małym oddziałem/
Ciągnąc, po naszej błądzi okolicy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>




<didaskalia>prędko</didaskalia>


<kwestia><strofa>Jak imię jego?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BERTRAND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Baudricour. --- Lecz czyli</wers_cd>/
Zdoła się przerznąć i pogoń omyli?.../
Wątpię, bo zewsząd ściskają go wrogi.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>



 

<kwestia><strofa>Wiesz, gdzie on teraz?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BERTRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>O dzień ledwo drogi</wers_cd>/
Od Vaucouleurs'u.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TEOBALD</naglowek_osoba>





<didaskalia>do <osoba>Joanny</osoba></didaskalia>


<kwestia><strofa>Skąd ci to pytanie/
W rzeczach, co wcale nie tyczą się ciebie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BERTRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Że wróg tak mocny, a król nasz nie w stanie/
Dać nam odsieczy ni wsparcia w potrzebie,/
W Vaucouleurs przeto dziś mają uchwalić,/
Że Burgundowi poddać się należy./
Bo tak i miasto może się ocalić/
Od angielskiego jarzma i łupieży,/
I nam spod władzy pokrewnego księcia/
Łatwiej powrócić do prawego pana,/
Gdy, sytych wreszcie wspólnego zawzięcia,/
Złączy znów kiedyś zgoda pożądana.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>




<didaskalia>z zapałem</didaskalia>



<kwestia><strofa>Żadnych układów! Żadnego przymierza!/
Bo przyszła chwila, że wstanie obrońca./
Pod Orleanem wróg kresu domierza./
Dzień chwały jego chyli się do końca!/
Dojrzał na zgubę, jako plenna niwa,/
I już żniwiarka z krwawym sierpem w ręce/
Zbliża się... Przyjdzie... i z wzgardą pozrywa/
Z gwiazd dumy jego rozwieszone wieńce!/
Nabierzcież serca, ludzie małej wiary,/
Bo nim ten księżyc dojdzie pełni swojej,/
Żaden angielski koń z nurtów Loary,/
Żaden krwią naszą wróg się nie napoi!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BERTRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Minął czas cudów!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nie! Przyszedł czas cudu!</wers_cd>/
Biała gołąbka wzleci orła lotem,/
Spadnie na sępów, chciwych krwi jej ludu,/
Skruszy Burgunda zdrajcę i z Talbotem,/
Bluźniercą nieba, i z owym ponurym/
Łupieżcą świątyń, dzikim Salisburym,/
I z tym Fastolfem, i z tymi wszystkiemi/
Najezdnikami naszej pięknej ziemi/
Łamać się będzie --- i wszystkich wyżenie<pe><slowo_obce>wyżenie</slowo_obce> (daw.) --- wygoni.</pe>,/
Jako lew trzody lub tygrys jelenie!/
Bo Pan z nią będzie, bo, jak wiatr palący,/
Duch Jego przed nią, bo On jej prawicy/
Da siłę śmierci i w słabej dziewicy/
Okaże światu, że On wszechmogący!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TEOBALD</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Co za duch, przebóg! opętał dziewicę?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RAJMUND</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Hełm to w niej budzi ten zapał wojenny./
Ale patrz, ojcze! Patrz na jej źrenice,/
Co w nich za jasność! Co za blask promienny!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Kraj by nasz upadł? Kraj zwycięstw i chwały,/
Raj krajów świata, wybrany od Boga?/
Dzieci by jego wiecznie dźwigać miały/
Hańbiące więzy zamorskiego wroga?/
Nie! Tu runęła moc poganów dzika,/
Krew męczenników oblała tę ziemię;/
Tu leżą prochy świętego Ludwika,/
Skąd odzyskano grób w Jeruzalemie!...</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>BERTRAND</naglowek_osoba>




<didaskalia>z podziwieniem</didaskalia>



<kwestia><strofa>Któż by nie wierzył, że mówi natchniona?/
Bóg ci, sąsiedzie, dał cudowne dziecię!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Naszychże królów odwieczna korona/
Pójdzie w pogardę lub zniknie na świecie?/
Gdzie są królowie, by jej byli godni,/
Prócz królów naszych? --- Rolnika obrońcy,/
Opiekunowie wszystkiego, prócz zbrodni;/
Dawce i Stróże swobód; panujący/
Z Bogiem po ludzku; sędziowie łagodni,/
Straszni rycerze, lecz nienastający/
Na właść sąsiada, ni ludu szczęśliwość!/
W cieniu ich tronu trzy lilije białe/
Rozkwitły: Wiara, Miłość, Sprawiedliwość,/
A woń ich święta tchnie na państwo całe!.../
Czyliż król, obcej wychowaniec ziemi,/
Którego przodków nie tu prochy leżą,/
Co dzieckiem z dziećmi nie igrał naszemi,/
Młodzieńcem z naszą nie kochał młodzieżą,/
Któremu słowa naszej pięknej mowy/
Czczym tylko dźwiękiem, pamięć wielkich czynów/
Przeszłości naszej, chwały narodowej,/
Nie zabrzmi w duszy jak pieśń cherubinów: ---/
Będzież on ojcem swej ojczyźnie nowej?/
Lub czyż w niej dla się znajdzie miłość synów?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TEOBALD</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Boże, zachowaj Francyję i króla!/
Lecz nie nam dumać o losach mocarzy:/
Wieśniak pilnuje swej chaty i pola/
I czeka, komu Bóg zwycięstwo zdarzy./
Bo losem bitew boska rządzi wola,/
Bo los narodów Bóg w swej ręce waży./
Dla nas ten będzie pomazaniec boży,/
Kto w Reims koronę królów naszych włoży!/
Lecz czas do pracy! --- W naszym niskim stanie/
Dość myśleć tylko o jutrze. Królowie/
I radcy królów niech myślą o zmianie/
Przyszłości świata, bo na ich to głowie/
Leży świat cały. Mniejsza nasza troska./
Co bądź się dzieje, my możem spokojnie/
Patrzeć na przyszłość, bo ta ziemia boska,/
Co nam uprawiać kazał, choć ją zbrojnie/
Najdzie i zdepce wróg, choć dom i wioska/
Ulecą z dymem, ona znów nam hojnie/
Nagrodzi stratę. Bo, gdzie szczera praca,/
Gdzie ufność w Bogu, szczęście prędko wraca.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Odchodzą wszyscy prócz <osoba>Joanny</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA IV</naglowek_scena>

<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>




<didaskalia>sama</didaskalia>


<kwestia><strofa>Góry wy moje, wy pola rodzinne,/
<wers_wciety typ="1">Joanna wiecznie, wiecznie żegna was!</wers_wciety>/
Przeszły jej lata, jej mary dziecinne./
<wers_wciety typ="1">Swobody serca przeszedł dla niej czas.</wers_wciety>/
Z wami me były zabawy niewinne:/
<wers_wciety typ="1">Tu mi z wiatrami mroczny śpiewał las;</wers_wciety>/
Tu zdrój, kryształy przetaczając płynne,/
<wers_wciety typ="1">Dźwiękiem harmonii słodki zwabiał wczas<pe><slowo_obce>wczas</slowo_obce> (daw.) --- odpoczynek.</pe>;</wers_wciety>/
Tu, łąk tych wonnym owiana oddechem,/
Pieśnią z tych dolin rozmawiałam echem.</strofa></kwestia>


<kwestia><strofa>Kwitnijcie w ciszy i miłej pogodzie,/
<wers_wciety typ="1">Mnie tam w kraj burzy i piorunów zwą!</wers_wciety>/
Trzody wy moje, igrajcie w swobodzie,/
<wers_wciety typ="1">Pasterka wasza traci wolę swą!</wers_wciety>/
Innej ja teraz przewodniczyć trzodzie/
<wers_wciety typ="1">Pójdę na pola, ludzką zlane krwią!</wers_wciety>/
Pcha mię i ciągnie moc wyższego ducha,/
Nie żądza sławy, nie szczęścia otucha.</strofa></kwestia>


<kwestia><strofa>Bo Ten, co niegdyś ogniem na Horebie/
<wers_wciety typ="1">W duszę Mojżesza swoją wolę tchnął</wers_wciety>/
I Izajasza, pacholę, do siebie/
<wers_wciety typ="1">Wzniósł i z przyszłości chmurę przed nim zdjął,</wers_wciety>/
On, wszechmogący na ziemi i niebie,/
<wers_wciety typ="1">On mnie, pasterkę, za swą sługę wziął.</wers_wciety>/
I z drzewa tego tchem wiatru rzekł do mnie:/
«Idź i na ziemi daj świadectwo o mnie!</strofa></kwestia>


<kwestia><strofa>Uzbrój twe serce, jak twą pierś dziewiczą,/
<wers_wciety typ="1">Piersi i serce w twardą odziej stal!</wers_wciety>/
A wzgardź miłością i ziemską słodyczą,/
<wers_wciety typ="1">Zamrzyj na ziemskie wesele i żal!</wers_wciety>/
Ani się chwałą daj unieść zwodniczą,/
<wers_wciety typ="1">Ale mnie tylko każdem dziełem chwal!</wers_wciety>/
Bo ja to będę, co sławy wojennej/
Na skronie twoje dam wieniec promienny.</strofa></kwestia>


<kwestia><strofa>I, gdy wróg hardy moc Francyji zetrze,/
<wers_wciety typ="1">Gdy zadrżą przed nim rycerze i król,</wers_wciety>/
Ty mą chorągiew roztoczysz na wietrze,/
<wers_wciety typ="1">Ty, jak żniwiarka plony bujnych pól,</wers_wciety>/
Zmieciesz ich wojska, a strach jak powietrze/
<wers_wciety typ="1">Wejdzie w ich piersi; pomścisz wstyd i ból</wers_wciety>/
Ojczyzny twojej i, przez cię zbawioną,/
W Reims króla swego uwieńczysz koroną!»</strofa></kwestia>


<kwestia><strofa>Bóg znak swej woli miał mi zesłać w porę ---/
<wers_wciety typ="1">Hełm ten jest znakiem. On go zesłał mnie!</wers_wciety>/
Nieziemski ogień we krwi mojej gore./
<wers_wciety typ="1">Nieziemski? męstwo w piersiach moich tchnie.</wers_wciety>/
Ty mi daj, Panie, stałość i pokorę,/
<wers_wciety typ="1">Bym mogła godnie spełnić dzieło Twe!</wers_wciety>/
Głos trąb wojennych już słyszę w mem uchu:/
Stało się! Wiedź mię, tajemniczy Duchu!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi.</didaskalia>



<naglowek_akt>AKT PIERWSZY</naglowek_akt>





<didaskalia>Obóz <osoba>króla Karola</osoba> pod Chinon.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA I</naglowek_scena>



<didaskalia><osoba>Dunois</osoba> i <osoba>Du Chatel</osoba></didaskalia>




<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie! Zostać dłużej nie chcę i nie mogę,/
Opuszczam króla, co się sam opuszcza./
Cóż bym tu czyni!? Radę i przestrogę/
Obrazą tronu zwie dworaków tłuszcza./
A we mnie serce zalewa się łzami,/
Widząc, jak wrogi dzielą naszą ziemię,/
Jak ku nim miasta wychodzą z kluczami,/
Jak lud nasz cierpi i --- jak tu król drzemie!/
Słyszę, że bliska zguba Orleanu:/
Rzucam się na koń; z brzegów oceanu/
Pędzę, przybywam, drżąc, zali już może/
Król nie zwiódł bitwy, pewny, że już stoi/
Na czele wojska; a on tu, na dworze,/
Z trubadurami swoją arfę stroi,/
Śpiewa ballady lub u stóp Agnieszki/
Wzdycha i świetne wyprawia biesiady./
Jakby na świecie nie było zamieszki!.../
To nadto! Idę w konetabla ślady:/
Opuszczam wojsko i kraj! Ale biada!/
Biada nam wszystkim!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DU CHATEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Cicho! Król na progu.</wers_cd></strofa></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA II</naglowek_scena>


<didaskalia>Ciż i <osoba>król Karol</osoba></didaskalia>



<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Konetabl miecz swój odesłał i składa/
Urząd swój w ręce nasze. Dzięki Bogu!/
Mniej będzie jednym<pe><slowo_obce>mniej (...) jednym</slowo_obce> --- dziś: mniej o jednego.</pe>, co z całego świata/
Nieradzi, wszystkim mistrzować by chcieli.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie tak mnie małą zda się jego strata,/
Mąż taki dzisiaj wart tysiąc minstreli...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Dunois, mówisz przez ducha przekory:/
Póki był z nami, waśniłeś z nim nieraz.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Prawda, że lubił i rad wszczynał spory,/
Nie wiedząc nigdy, co wybrać; lecz teraz/
Wybrał najlepsze i w czas się oddala/
Z miejsc, w których pobyt bez sławy i celu.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Dunois zawsze szlachetny: wychwala/
Tylko za oczy! Słuchaj, Du Chatelu,/
Od króla René przybyli posłowie,/
Króla wesołych pieśni i pasterzy;/
Trzeba ich przyjąć: wszyscy trzej bardowie,/
Każdemu złoty łańcuch dać należy.</strofa></kwestia>


<didaskalia>do <osoba>Dunois</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>
Czego się śmiejesz?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>



 

<kwestia><strofa><wers_cd>Że łatwo królowi</wers_cd>/
Ze słów królewskich wić złote łańcuchy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<didaskalia>do <osoba>Du Chatela</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>
Cóż to?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DU CHATEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Niestety! Gorzką prawdę mówi./
Skarb twój, o królu, od dawna już suchy!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>To się postaraj skąd nie bądź! Śpiewacy/
Nie mogą od nas odejść nieuczczeni./
Oni nam słodzą trud królewskiej pracy,/
Ich sprawą berło laurem się zieleni./
Duch ich sam twórca swych wietrznych pałacy,/
Rządzi z nich sławą w czasie i przestrzeni./
Stąd się wieszcz z królem równać może śmiele:/
Obadwaj stoją na ludzkości czele.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DU CHATEL</naglowek_osoba>



 

<kwestia><strofa>Królu i panie, oszczędzałem ciebie,/
Póki sam mogłem dać pomoc i radę,/
Lecz dziś wzgląd musi ustąpić potrzebie,/
Nie stać cię, panie, ach, nie na biesiadę,/
Nie na podarki, lecz na chleb powszedni!/
Niepłatne wojsko burzy się; niejedni/
Broń już rzucili; ledwie wiem co ranku,/
Jak dzień opatrzyć twój i dworzan twoich.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Obmyśl więc sposób: zastaw w jakim banku/
Dochody celne lub które z dóbr moich.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DU CHATEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Cło na trzy lata zastawione z góry.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ziem przecież pięknych mamy jeszcze wszędzie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Tak, póki zechce Bóg i Salisbury!/
I niech no jeszcze Orlean zdobędzie,/
Wtenczas ci chyba z królem René w parze/
Wziąć kijek w rękę... i grać na fujarze.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Zawsze swój dowcip ostrzysz na tym królu ---/
On przecież jeden pomni nas w złym czasie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Mała pociecha, gdy zamiast wojsk w polu,/
Nasz sprzymierzeniec sam swe owce pasie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Jest to żart tylko, zabawa niewinna!/
Nęci go urok pasterskiej prostoty,/
Ich szczera radość, ich miłość niewinna./
Chce sobie w życiu przypomnieć wiek złoty./
Lecz, co prawdziwie wielkiego zamierza,/
To jest zwrot owych bohaterskich czasów,/
Gdy miłość była natchnieniem rycerza,/
A piękność celem i sędzią zapasów./
W tych czasach starca żyje duch młodzieńczy,/
I, jak je dawne pieśni przekazały,/
Chciałby je wskrzesić, wznieść jak gmach wspaniały,/
Z mgły przezroczystej i kolorów tęczy./
Dwór swój uczynił tych wieków obrazem,/
Gdzie rycerz musi hołdować piękności,/
Gdzie piękność tkliwa i skromna zarazem,/
A sąd osobny przestrzega wierności./
Sąd ten dziś właśnie, za króla rozkazem,/
Śle mi dyploma na Księcia Miłości.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Któż jej potęgę czuć może nade mnie,/
Com jest jej razem dowodem i czynem?/
Przez nią krew książąt płynie tylko we mnie/
I Orleańskim nazywam się synem./
Lecz w ojcu moim mam wzór, jak należy/
Skarbić jej łaski, w ojcu moim, który,/
Jak serca niewiast, na czele rycerzy/
Umiał zdobywać nieprzyjaciół mury./
Jeśliż więc, królu, chcesz piastować godnie/
Nowy twój urząd, ucz się jego czynów!/
Wdziej hełm na skronie, a dłoń z sercem zgodnie/
Niech nam przypomną sławę paladynów!/
Bo, jak czytałem, nie owiec pasterze,/
Jak ów król René, za okrągłym stołem,/
Lecz w twardych zbrojach i laurach rycerze/
Z królem Arturem biesiadali społem./
Bo, kto niewiasty obronić nie zdoła,/
Nie wart jej serca! Teraz czas, o królu!/
Potrzeba nagli i powinność woła:/
Wystąp jak rycerz i na bitew polu/
Walcz o tron przodków, o cześć twej ojczyzny!/
A, gdy ją zbawim i wroga pobijem,/
My sami wtedy twe znoje i blizny/
Otrzem laurami i mirtem okryjem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<didaskalia>do <osoba>Pazia</osoba>, który wchodzi</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Cóż?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PAŹ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Z Orleanu przybyli posłowie./
Proszą o wejście.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Wprowadź!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Paź</osoba> odchodzi</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Chcą pomocy ---</wers_cd>/
Jakąż im damy?</strofa></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA III</naglowek_scena>


<didaskalia>Ciż i <osoba>trzej radcy</osoba> z Orleanu</didaskalia>



<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Witam was, panowie!</wers_cd>/
Cóż nam niesiecie? Czy wrogów przemocy/
Miasto się jeszcze opiera? Czy zdoła/
Oprzeć się długo?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RADCA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Królu nasz i panie,</wers_cd>/
Miasto do ciebie o ratunek woła,/
W tobie ostatnie złożyło ufanie!/
Zewnętrzne szańce runęły, załoga/
Przez pół zginęła na murach lub w mieście/
Wymiera z głodu, a cała moc wroga/
Bije do szturmu dzień i noc, że wreszcie/
Musim się poddać lub zginąć. Wódz zatem,/
Rochepierre hrabia, łącznie z magistratem,/
Weszli w umowę z wrogiem, której mocą,/
Jeśli w przeciągu całych dni dwunastu/
Wojska nam, króla, nie przyślesz z pomocą/
Lub skąd żywności nie opatrzysz miastu ---/
Miasto się podda.</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Dunois</osoba> wzdryga się z gniewem.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Czas krótki.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RADCA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>O panie!</wers_cd>/
Ślą nas ku tobie bracia i ziomkowie,/
By do twych uszu doszło ich wołanie,/
Byś w czas<pe><slowo_obce>w czas</slowo_obce> --- tu: na czas, póki czas.</pe> nieszczęsnej zabieżał<pe><slowo_obce>zabieżać</slowo_obce> --- zapobiec.</pe> umowie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Jakże mógł Santrailles przystać na haniebną?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RADCA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Póki żył Santrailles, ufano w orężu.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Santrailles nie żyje?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RADCA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Legł śmiercią chwalebną</wers_cd>/
Za kraj i króla.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ach, w tym jednym mężu</wers_cd>/
Straciłem wojsko!</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Rycerz</osoba> wchodzi i rozmawia cicho z <osoba>Dunois</osoba>, który porywa się przerażony.</didaskalia>



<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Zdrajcy!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
<wers_cd>Co się stało?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Wojsko się szkockie buntować zaczyna/
O żołd zaległy i zapowiedziało,/
Że rzuci oręż. Lord Duglas zaklina/
O prędką radę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<didaskalia>do <osoba>du Chatela</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>A więc jaka rada?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DU CHATEL</naglowek_osoba>





<didaskalia>wzruszając ramionami</didaskalia>



<kwestia><strofa>Niestety! Żadnej!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nie zechcąż poczekać?</wers_cd>/
Przedam, zastawię wszystko!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DU CHATEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nic nie nada<pe><slowo_obce>nic nie nada</slowo_obce> --- to nic nie da.</pe>!</wers_cd>/
Nie będą wierzyć. --- Bo cóż im przyrzekać?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>To są najlepsze ze wszystkich wojsk moich./
Cóż poczniem bez nich?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RADCA</naglowek_osoba>




<didaskalia>padając na kolana</didaskalia>



<kwestia><strofa>Pomnij o nas, królu!/
W nas jest ostatnie przedmurze państw twoich:/
Jeśli upadniem, nie oprzesz się w polu!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>




<didaskalia>z rozpaczą</didaskalia>



<kwestia><strofa>Co mam uczynić? Widzicie, słyszycie!/
Czyliż mi zboże wyrośnie na dłoni/
Lub wojsko z ziemi? Mam i oddam życie,/
Lecz skąd wziąć złota, żołnierzy i broni?</strofa></kwestia>


<didaskalia>Postrzega wchodzącą <osoba>Agnieszkę Sorel</osoba> i z otwartemi
ramionami rzuca się na jej spotkanie.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA IV</naglowek_scena>


<didaskalia>Ciż i <osoba>Agnieszka Sorel</osoba> (ze szkatułą w ręku)</didaskalia>



<naglowek_osoba>KRÓL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O, pójdź najmilsza, mój stróżu aniele!/
Pójdź! Niech twe słowa mą rozpacz ukoją!/
Z tobą mi wszędzie pokój i wesele,/
Nic nie stracone, pókiś ty jest moją!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<didaskalia>rozglądając się naokoło wzrokiem pytającym i bojaźliwym</didaskalia>



<kwestia><strofa>Prawdaż to? Mówcie! Prawdaż, co słyszałam?/
Wojsko się burzy?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DU CHATEL</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Niestety!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Karolu!</wers_cd>/
Ja tobie serce, ja siebie oddałam,/
A tyś nie zwierzył twych potrzeb i bolu!</strofa></kwestia>


<didaskalia>do <osoba>du Chatela</osoba>, podając mu szkatułę</didaskalia>



<kwestia><strofa>Masz! Tu jest złoto, tu drogie kamienie:/
Przedaj, stop wszystko, a zapłać żołnierzy!/
Mam jeszcze zamki, mam bogate mienie,/
Bierz, przedaj, śpiesz się, nim pora ubieży!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Zmusza go do odejścia.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>



 

<kwestia><strofa>I cóż wy na to, przyjaciele moi?/
Jestżem ubogi, gdy takiego serca/
Miłość posiadam? Czyż jej nie przystoi/
Cześć, co mam dla niej? Niejeden oszczerca,/
Wiem, szukał dumy w jej miłości ku mnie,/
Lecz, godna rodem, wyższa sama sobą,/
Dość niechby tronu pożądała dumnie,/
Najpotężniejszych byłaby ozdobą./
Lecz ona gardzi tronem; ziemskie dary/
Nogą pomiata i w tem jest jej pycha,/
Że, wszystkie dla mnie poniósłszy ofiary,/
Wszystkie wzajemne, prócz serca, odpycha./
I teraz --- patrzcie! --- na obronę moją/
Oddała resztę, <didask_tekst>do <osoba>Dunois</osoba></didask_tekst> Czujesz wielkość w czynie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Czuję to, żeście szaleni oboje:/
Ciebie nie zbawi, sama tylko zginie./
W dom gorejący rzuca skarby swoje!.../
Leje w bezdenne Danaid naczynie!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O, nie wierz jemu! Sto razy dla ciebie/
Krew swą poświęcał, a na mnie się gniewa,/
Że ci strój błahy oddaję w potrzebie,/
Chce, bym bez ciebie być mogła szczęśliwa!/
Nie, nie, Karolu! Precz od nas blask zwodny,/
Precz miękkość zbytku w niebezpieczeństw chwili!/
Daj wzór poświęceń, jeśli chcesz być godny,/
By się za ciebie drudzy poświęcili./
Dwór swój zmień w obóz! Pierś odziej żelazem!/
Znoś głód i trudy! Płać życiem i zdrowiem!/
Niech żołnierz widzi, że i król ich razem/
Wiatr ma przykryciem, a ziemię wezgłowiem./
Wtenczas w ich piersiach znajdziesz tarcz niezłomną./
Dokażą cudów, bo siebie zapomną!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>




<didaskalia>z uśmiechem</didaskalia>



<kwestia><strofa>Teraz pojmuję tajemnicze słowa,/
Com z ust natchnionej niegdyś prorokini/
Słyszał w Clermoncie: że mię białogłowa/
Zbawi, zwycięzcą i królem uczyni./
Wierzyłem wróżbie, lecz do jej spełnienia/
Czekałem matki, aż swój gniew rozbroi,/
Lecz tyś jest anioł mego przeznaczenia,/
Bóg mi zbawczynię dał w najmilszej mojej!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Miecz twych przyjaciół przepowiednię ziści.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>



 

<kwestia><strofa>W niezgodzie wrogów mam także nadzieję./
Wiem, że od dawna żar skrytej zawiści/
W sercu Burgunda i Anglików tleje./
La Hire’a przetoż wysłałem do księcia,/
Azali, pomny na krwi naszej związki,/
Nie złoży z serca mściwego zawzięcia/
I w dawne ku nam wróci obowiązki? ---/
Co chwila nazad oczekuję gońca.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DU CHATEL</naglowek_osoba>





<didaskalia>u okna</didaskalia>



<kwestia><strofa>Widzę go właśnie, jak pędzi do bramy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Tem lepiej! Prędzej dowiemy się końca,/
Czego się lękać lub spodziewać mamy.</strofa></kwestia>


<naglowek_scena>SCENA V</naglowek_scena>


<didaskalia>Ciż i <osoba>La Hire</osoba></didaskalia>



<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<didaskalia>idąc naprzeciw niemu</didaskalia>



<kwestia><strofa>Witaj nam! Jakież przynosisz nowiny?/
Jestże nadzieja?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LA HIRE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Tak! W Bogu i w broni!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Co? Burgund nie chce naprawić swej winy?/
Odrzuca zgodę? Cóż powiedział o niej?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LA HIRE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Przed wszystkiem innem, nim dalszej umowie/
Nakłoni ucha, chce, byś Du Chatela,/
Co go zabójcą ojca swego zowie,/
Wydał mu w ręce.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ja dać przyjaciela</wers_cd>/
Na zemstę wrogom! Cóż, jeśli odmówię?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LA HIRE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Układ zerwany.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Nazbyt się ośmiela!</wers_cd>/
Czy żeś go wyzwał, by jako mąż z mężem,/
Mimo krwi związków i stanu różnicę,/
Sam spór swój ze mną rozstrzygnął orężem?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LA HIRE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Złożyłem przed nim twoją rękawicę,/
Mówiąc, że zstąpisz z wysokości tronu,/
By kraj swój przed nim swą piersią zasłonić,/
I, choć niewinny ojca jego zgonu,/
Czci swej chcesz mieczem od zarzutów bronić./
Lecz odpowiedział, że nie ma potrzeby/
Wieść bojów o to, czego jest już panem./
Gdy zaś koniecznie chcesz tego, ażeby/
Walczyć z nim, znajdziesz go pod Orleanem./
To mówiąc, usta przygryzał zawzięcie,/
I z tem do innych oddalił się gości.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Żadenże<pe><slowo_obce>żadenże</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą -że; znaczenie: czy żaden.</pe> za mną w moim parlamencie/
Nie wzniósł się czystej głos sprawiedliwości?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LA HIRE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Głuszy go wściekłość stronnicza. Parlament/
Ród twój i ciebie pozbawił korony.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O biedny kraju, gdzie, ufny w praw zamęt,/
Gmin chce obalać i stanowić trony!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Cóż matka moja? Byłżeś<pe><slowo_obce>byłżeś</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą -że-; znaczenie: czy byłeś.</pe> u niej?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LA HIRE</naglowek_osoba>



<didaskalia>po chwili namysłu</didaskalia>




<kwestia><strofa><wers_cd>Panie,</wers_cd>/
Byłem w Saint-Denis, gdy przywłaszczyciela/
Święcono królem. Strojni Paryżanie,/
Jak w dzień godowy, z okrzykiem wesela/
Stali po drodze, a gminna hałastra/
Śród muru włóczni i puklerzy stalnych/
Ciągnęła powóz Henryka Lankastra/
Pod cieniem łuków i bram tryumfalnych./
Król-dziecko omal nie płakał z przestrachu,/
Gdy lud z szalonym witał go zapałem./
Angielskie wojska przy kościelnym gmachu/
Stały pod bronią. Wszedłem i widziałem,/
Jak siadł na świętej Ludwika stolicy./
Po bokach stali dumni jego stryje,/
Bedford i Gloster, a u stóp lennicy/
Na klęczkach, kornie nachylając szyje,/
Hołd mu składali. Burgund na ich czele!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
O zdrajca!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LA HIRE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Dziecię patrzyło nieśmiele,</wers_cd>/
I, wchodząc na tron, potknęło się w kroku./
«Zły znak, zła wróżba!» szeptano dokoła,/
Śmiech nawet powstał; gdy wtem nagle z boku/
Matka twa, panie, weszła do kościoła.../
I...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Mów!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LA HIRE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>I, w pomoc podawszy mu dłonie,</wers_cd>/
Sama go na twym posadziła tronie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
O matko, matko!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LA HIRE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Widziałem: lud cały</wers_cd>/
Wzdrygnął się na to i nawet Anglicy/
Spuścili oczy. Sam Burgund zuchwały/
Oblał się wstydem, a w każdej źrenicy/
Znać było zgrozę. Zapewne dostrzegła,/
Wzrok jej zaiskrzył i, skinieniem ręki/
Dając znak, groźnem lud okiem przebiegła,/
«Francuzi! --- rzekła --- mnie składajcie dzięki,/
Że w pień spróchniały waszych królów domu/
Zaszczepiam gałęź laurowego wieńca/
I tron wasz świetny ochraniam od sromu,/
By na nim wami rządził syn szaleńca!»</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Król</osoba> zakrywa twarz --- <osoba>Agnieszka</osoba> bieży ku niemu i bierze go w swoje objęcia --- wszyscy obecni okazują wzgardę
i przerażenie.</didaskalia>



<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Tygrzyca<pe><slowo_obce>tygrzyca</slowo_obce> --- dziś: tygrysica.</pe>! Potwór! A! furyja z piekła!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>




<didaskalia>po pauzie do <osoba>radców</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Widzicie sami, w jakim rzeczy stanie./
Śpieszcie, by próżno krew ludzka nie ciekła,/
Powiedzieć waszym braciom w Orleanie,/
Że ich uwalniam od wierności ku mnie,/
I na Burgunda, radzę, by się zdali./
Zawzięty na mnie, postępuje dumnie,/
Lecz zwą go Dobrym, on miasto ocali.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Jak to? Czyż innych nie znajdziesz już środków?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RADCA</naglowek_osoba>





<didaskalia>klękając</didaskalia>



<kwestia><strofa>Nie! Słów tych, królu, nie odniesiem ziomkom./
Sławę z wierności wzięliśmy od przodków/
I nieskażoną zostawim potomkom./
Ty nam swej tylko nie cofnij opieki,/
A zginiem raczej!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie wstydże<pe><slowo_obce>nie wstydże</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą -że; znaczenie: czy nie wstyd.</pe> ci, królu,/
Że wolisz hańbą okryć się na wieki,/
Niż oko w oko wrogom zajrzeć w polu,/
Że poniewierasz miast Francyji perłą,/
Co, jako ona, przodków twoich berło/
Zdobiło z wieków?...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Dość już krwi płynęło!</wers_cd>/
Bóg snać swą rękę ociężył nade mną./
We wszystkich bitwach wojsko me pierzchnęło,/
Najwaleczniejsi zginęli daremno;/
Parlament wyzuł mię z tronu; stolica/
Z bezwstydną pompą święci tryumf wroga;/
Najbliższy krewny, ha! własna rodzica/
Zguby mej pragną; lud przejęła trwoga!/
Mamliż<pe><slowo_obce>mamliż</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą pytającą -li- oraz wzmacniającą -że (skróconą do -ż); znaczenie: czyż mam.</pe> krew jeszcze, jak próżną ofiarę,/
Lać dla mej dumy? Nie, ustąpmy raczej!/
Opór daremny! --- Przejdźmy za Loarę/
Czekać i znosić, co nam Bóg przeznaczy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie dopuść, Boże, byś spełnił twe słowa,/
Byś tak sam sobie i ojczyźnie skłamał!/
Nie! Nie z twej duszy pochodzi ta mowa:/
Sprośny czyn matki twoją stałość złamał!/
Lecz wiem, że męska wnet wróci otucha,/
I znów, jak puklerz, moc twojego ducha/
Zostawisz losom!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>




<didaskalia>ponuro</didaskalia>


<kwestia><strofa>Nie! Dłoń przeznaczenia/
Widna w tem wszystkiem: Bóg od mego domu/
Twarz swą odwrócił; matki złorzeczenia/
Wzięły swój skutek! Pasmo klęsk i sromu<pe><slowo_obce>srom</slowo_obce> (daw.) --- wstyd, hańba.</pe>/
Snuje się z dawna: ojciec mój w szaleństwie/
Wiek skończył, bracia pomarli w lat kwiecie,/
A ja!... Ach, próżno, próżno ufać w męstwie!/
Plemię Walezych upadło na świecie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>W tobie, Karolu, zakwitnie na nowo!/
Wierz tylko w siebie! O, nie bez zamiaru/
Bóg cię ocalił, gdy i nad twą głową/
Wisiał cień śmierci, i z Jego to daru/
Dzierżysz to berło, co trzech pierworodnych/
Posiąść wprzód miało. Bo On w duszy twojej,/
W uczuciach twoich słodkich i łagodnych,/
Upatrzył balsam, co kiedyś zagoi/
Rany ojczyzny i w sercach niezgodnych/
Uśmierzy gniewy i zemstę rozbroi!/
Tyś jest wybrany, by w cieniu oliwy/
Dźwignąć i wsławić swój naród szczęśliwy!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ja? Nie, niestety! W tej burzliwej toni,/
Z której ojczyźnie nie wyniść bez cudu,/
Ster jej silniejszej potrzebuje dłoni./
Ach, i ja może byłbym ojcem ludu,/
Co by mię poznał, co by chciał mię wspierać/
I miłość płacił miłością wzajemną!/
Ale nie umiem serc mieczem otwierać,/
Które nienawiść zamyka przede mną.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Lud dał się uwieść, namiętność go łudzi!/
Ale dzień bliski, że, z mlekiem wyssana,/
W sercach się Franków na nowo obudzi/
Dziedziczna miłość dla prawego pana;/
Obudzi dawna dwóch ludów nienawiść,/
Co je na wieki jak morze rozdziela,/
A dumnych wodzów niezgoda i zawiść/
Musi osłabić moc nieprzyjaciela./
Wytrwaj więc tylko i nie cofaj kroku!/
Każdy ślad wrogów niech krew ich naznaczy!/
A nade wszystko, jak źrenicy w oku,/
Strzeż Orleanu! Popalić każ raczej/
Mosty i łodzie, poniszczyć przeprawy,/
Niżbyś swą hańbę i żywot tułaczy/
Niósł za Loarę, ten Styks twojej sławy!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Com mógł, zrobiłem! Pojedynczym bojem,/
Rycerz z rycerzem, chciałem spór mój skończyć,/
Pokój okupić chciałem życiem mojem./
Lecz mamże darmo krew mych ludów sączyć?/
Mamże, jak owa nieprawdziwa matka,/
Dozwolić raczej, by wróg krwawym mieczem/
Płatał me kraje, niszczył do ostatka?/
Nie! By je zbawić, sami się ich zrzeczem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Toż mowa króla? To zapał młodzieńca?/
To zamiar, który mężowi przystoi?/
Najlichszy z gminu krew, życie poświęca/
Zdaniu, miłości, nienawiści swojej./
Strona jest wszystkiem, gdy domowej wojny/
Sztandar powionął. Starzec i niewiasta/
Chwyta za oręż; rzemieślnik spokojny/
Kruszy swój warsztat; kupiec pali miasta;/
Rolnik swe własne zasiewy wyniszcza,/
By ci zaszkodzić lub pomóc w potrzebie./
Nikt nie oszczędza drugich, ani siebie./
Walcząc za swoje bogi lub bożyszcza./
A ty! Król! Miałbyś z litości niemęskiej/
Praw się swych zrzekać, odrzucać nadzieje,/
By skrócić wojny nieuchronne klęski?/
Nie! Niech się wojna sama wyszaleje!/
Nie tyś ją zaczął, a że lud za króla/
Krew swą lać musi, w tem jest niebios wola,/
W tem prawo świata! I biada narodom,/
Co by swym królom, swej czci i swobodom,/
Krwi swej lub mienia szczędziły w ofierze!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<didaskalia>do <osoba>radców</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Próżno czekacie! Bóg was niechaj strzeże!/
Ja nic nie mogę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>



 

<kwestia><strofa><wers_cd>Niechże Bóg zwycięstwa</wers_cd>/
Tak się na wieki odwróci od ciebie,/
Jak ty od kraju w dniach niebezpieczeństwa!/
Ale pamiętaj, że zgubisz sam siebie./
Że cię nie Burgund, nie moc Albionu,/
Lecz własna małość strąca z ojców tronu!/
Francyji trzeba króla-bohatera,/
A ty!... Żegnam cię!</strofa></kwestia>





<didaskalia>do <osoba>radców</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Król się was wypiera.../
Lecz ja, w tej ojca mojego dziedzinie,/
Idę się z wami zagrzebać w ruinie.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Chce odchodzić, <osoba>Agnieszka</osoba> go zatrzymuje.</didaskalia>



<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>do <osoba>króla</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>O, nie dopuszczaj, aby odszedł w gniewie!/
Zbyt ostry w słowach, prawda! Lecz któż nie wie,/
Jakim jest w sercu, jak w każdej potrzebie/
Ostatnią kroplę krwi odda za ciebie?/
Pójdź, pójdź, Dunois! Wyznaj, że w zapale/
Nadtoś powiedział! A ty mu wspaniale/
Przebacz z prędkości niemyślane słowo!/
O pójdźcie, pójdźcie! Niech złączę na nowo/
Dłonie i serca wasze, nim zawzięty/
Gniew je zajątrzy i drobną dziś szparę/
Zamieni w przepaść!</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Dunois</osoba> pogląda na króla, zdając się oczekiwać na jego
odpowiedź.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KRÓL</naglowek_osoba>





<didaskalia>do <osoba>du Chatela</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Każ mój dwór i sprzęty</wers_cd>/
Przenieść na łodzie! Idziem za Loarę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>





<didaskalia>prędko do <osoba>Agnieszki</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Żegnaj!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Odwraca się śpiesznie i odchodzi; za nim <osoba>radcy</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<didaskalia>załamuje ręce</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>O, teraz, tośmy pozostali</wers_cd>/
Jedni<pe><slowo_obce>jedni</slowo_obce> --- tu: osamotnieni.</pe> prawdziwie! On był nam podporą!/
Idź, śpiesz, La Hirze! Błagaj go, azali<pe><slowo_obce>azali</slowo_obce> (daw.) --- czy.</pe>/
Nie da się zmiękczyć i wróć go nam skoro<pe><slowo_obce>skoro</slowo_obce> (daw.) --- szybko, prędko.</pe>!</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>La Hire</osoba> odchodzi.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA VI</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>Karol</osoba>, <osoba>Agnieszka</osoba>, <osoba>Du Chatel</osoba></didaskalia>



<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Także to wielkiem dobrem jest korona,/
Iżby ją tylko utrzymać na czole,/
Znieść miałbym raczej, by nieukrócona/
Duma mi czyjaś krępowała wolę!/
Zdać się na łaskę zuchwałych wasali,/
By żyć, czuć, myśleć gwoli ich skinieniu?/
O! to jest boleść, co rdzeń duszy pali,/
To ciężej, niźli ulec przeznaczeniu!</strofa></kwestia>


<didaskalia>do <osoba>du Chatela</osoba>, który się jeszcze waha</didaskalia>



<kwestia><strofa>Czyń, com rozkazał!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DU CHATEL</naglowek_osoba>





<didaskalia>padając na kolana</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Panie!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Przedsięwzięcia</wers_cd>/
Mego nie zmienię! Ogłoś to na dworze!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DU CHATEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Królu, przejednaj burgundzkiego księcia!/
To jeszcze jedno, co cię zbawić może.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ty mi to radzisz? A on twojej głowy/
Żąda za pieczęć do naszej umowy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DU CHATEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Masz ją, o królu! Krew mą nie dopiero/
Jam ci poświęcił i zarówno z chlubą,/
Pod mieczem wroga czy kata siekierą,/
Umrę za ciebie --- byleś moją zgubą/
Ukoił księcia, bylebym w spuściźnie/
Zostawił pokój tobie i ojczyźnie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>




<didaskalia>spoglądając na niego chwilę w milczeniu i ze wzruszeniem</didaskalia>



<kwestia><strofa>Do tegoż przyszło, że ci, co mą duszę/
Znają najbliżej, że ci hańby drogę/
Śmią mi wskazywać? I mówią, że muszę/
Iść nią... i myślą, że zechcę i mogę?/
O, teraz czuję, że wszystko stracone,/
Gdy i mój honor ufność ludzi stracił!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DU CHATEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Rozważ!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Dość o tem! Za świata koronę</wers_cd>/
Krwią bym przyjaciół moich nie zapłacił!/
Idź, spełń, com kazał! Niech się niemieszkanie<pe><slowo_obce>niemieszkanie</slowo_obce> (daw.) --- nie mieszkając; bez zwłoki.</pe>/
Gotują w podróż!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DU CHATEL</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Wola twoja, panie!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Powstaje i odchodzi; <osoba>Agnieszka</osoba> płacze rzewnie.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA VII</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Karol</osoba> i <osoba>Agnieszka</osoba></didaskalia>



<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<didaskalia>chwytając ją za ręce</didaskalia>



<kwestia><strofa>Nie płacz, o luba! Wszak i tam, za rzeką,/
Francyja jeszcze i milsze daleko/
Niebo i ziemia! Tam na łonie twojem/
Odetchnę znowu szczęściem i pokojem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O dniu nieszczęsny! Dniu żalu i sromu!/
Król z państwa swego ucieka przed wrogiem;/
Syn nie śmie bronić ojców swoich domu/
Lub pod rodzinnym zagrzebać się progiem!.../
Stało się! Idźmy na życie tułacze!/
Francyjo moja, już cię nie zobaczę!</strofa></kwestia>


<naglowek_scena>SCENA VIII</naglowek_scena>





<didaskalia>Ciż i <osoba>La Hire</osoba></didaskalia>



<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Wracasz sam jeden?... Nie dał się więc użyć?</strofa></kwestia>


<didaskalia>wpatrując się w niego</didaskalia>



<kwestia><strofa>Lecz cóż to? Przebóg! La Hirze, co znaczy/
Ten wzrok twój dziwny? Mów, co z niego wróżyć?/
Nowe nieszczęście?...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LA HIRE</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Koniec nieszczęść raczej!</wers_cd>/
Minęła burza, słońce zajaśniało!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Co? Jak? Mów, błagam!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LA HIRE</naglowek_osoba>




<didaskalia>do <osoba>króla</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Każ, by się wrócili</wers_cd>/
Posłowie orleańscy!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Cóż się stało?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LA HIRE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Stoczono bitwę! Myśmy zwyciężyli!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>My?... O niebieska muzyko tej wieści!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>La Hire! Czyż prawda? Czy nie czcza ułuda?/
Powtórz, bo nie śmiem wierzyć twej powieści!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LA HIRE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O, w większe wkrótce uwierzycie cuda!/
Lecz arcybiskup sam ci o nich, panie,/
Opowie lepiej; z nim na pojednanie/
Dunois wraca.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O, piękne zarody/
Zwycięstwa, z których tak rychło dostajem/
Owoców nieba: pokoju i zgody!</strofa></kwestia>



<naglowek_scena>SCENA IX</naglowek_scena>


<didaskalia>Ciż, <osoba>Arcybiskup</osoba> z Reims, <osoba>Dunois</osoba>, <osoba>Du Chatel</osoba>
i <osoba>Raul</osoba> (rycerz w zbroi)</didaskalia>



<naglowek_osoba>ARCYBISKUP</naglowek_osoba>





<didaskalia>prowadząc <osoba>Dunois</osoba> do króla i łącząc ich ręce</didaskalia>



<kwestia><strofa>Zgoda, książęta! Podajcie dłoń wzajem!/
Nie dziś czas pomnieć o ziemskiej rozterce,/
Gdy Bóg nad wami czyni cuda swoje.</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Dunois</osoba> obejmuje króla.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Odmęt słów waszych pochłania me serce,/
Chciałbym uwierzyć i wierzyć się boję./
Co? Jak się stało? --- W krótkiej, jasnej mowie/
Powiedzcie! Błagam, każę!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARCYBISKUP</naglowek_osoba>




<didaskalia>wskazując na <osoba>Raula</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>On opowie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RAUL</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Było nas wszystkich chorągwi szesnaście,/
Które szlachetny Baudricourt zgromadził,/
I, odpierając angielskie napaście,/
Ku tobie, królu, na odsiecz prowadził./
Lecz gdy, przeszedłszy Vermatońskie wzgórza,/
Schodzim w dolinę, gdzie się kręci Yonna,/
Patrzym: przed nami z lasu się wynurza/
Kolumna wrogów piesza, potem konna./
Chcemy się cofnąć, aż widzim, za nami/
Drugie ich wojsko już wzgórza osiadło./
Tak między dwoma zamknięci ogniami,/
Najodważniejszym z nas serce upadło./
Chcą złożyć oręż i daremnie wodze/
Szukają jeszcze rady, której nie ma./
Gdy wtem --- w powszechnym nieładzie i trwodze/
Cud się nam dziwny jawi przed oczyma!/
Z gaju, wprost ku nam, wychodzi Dziewica/
W błyszczącym hełmie jak bogini wojny,/
Piękna jak anioł, choć groźne jej lica/
Tchnęły postrachem, a wzrok, acz spokojny,/
Gorzał jak ogniem; wiatr włosy rozwiewał,/
A blask poziomy zachodniego słońca/
Dziwną jasnością jej postać odziewał./
Szła ku nam, na kształt niebieskiego gońca/
I głosem, który wskróś wszystkich przeniknął:/
«Francuzi! --- rzekła --- próżno się boicie!/
Dość już wróg wami pomiatać nawyknął,/
Dziś jest kies jego! Wierzcie, a ujrzycie!/
Nic to, że okrył doliny i wzgórza./
Bóg cud obiecał i cud wam uczyni!/
Niech będzie silny jako fale morza,/
Niech będzie liczny jak piaski w pustyni./
Naprzód! Dziś z wami jest Bóg i Dziewica!/
Duch Jego za was uzbroił jej ramię./
Za mną, Francuzi!». To rzekłszy, pochwyca/
Z rąk chorążego rozwinięte znamię/
I z niem najpierwsza bieży w stronę wroga./
Co krwi w nas było, zawrzała płomieniem./
Wszyscy jak jeden, za posłanką Boga/
Lecim z orężem, a wróg z podziwieniem/
Patrzy się na nas, stojąc nieruchomy./
Lecz wtem --- jak gdyby głos trąb ostatecznych/
Posłyszał nagle, jakby niewidomy/
Anioł swym mieczem zmiótł wszystkich walecznych:/
Zachwiał się, widzim, mięsza się i pierzcha,/
Broń i rynsztunek miecąc poza siebie;/
Jedni na wzgórza, by dosiąc ich wierzcha,/
Drudzy ku rzece, a my, ku potrzebie/
Sprawiwszy hufce, tu i tam za niemi!/
Rzeź się prawdziwa, nie bitwa, zaczęła./
Tysiąc ich z górą poległo na ziemi./
Nie licząc tego, co rzeka połknęła./
Z nas ani jeden nie zginął!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Cud boski!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>I cud ten, mówisz, stał się przez Dziewicę?/
Któż, skąd jest ona?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RAUL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Różne czynią wnioski.</wers_cd>/
Lecz ona sama swoją tajemnicę,/
Rzekła, że tylko królowi objawi./
Natchnioną z nieba zowie sama siebie/
I zapowiada, że Orlean zbawi,/
Wprzód nim się księżyc odmieni na niebie./
Wojsko, lud cały, wierzy w nią i wszędzie/
Rwie się do broni.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Słychać za sceną dzwony i szczęk oręża.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Cóż to? Trąby? Dzwony?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RAUL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>To ona z wojskiem! Za chwilę tu będzie./
Lud jej jak świętej oddaje pokłony.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>




<didaskalia>do <osoba>du Chatela</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Każ ją wnet przyjąć!</strofa></kwestia>

<didaskalia>do <osoba>Arcybiskupa</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Ty mię ucz, kapłanie,</wers_cd>/
Co myśleć o tem? Bóg cud swój okazał,/
Gdy cud już tylko zbawić nas był w stanie./
Tego by żaden człowiek nie okazał,/
Lecz mogęż wierzyć, że dla mnie to czyni?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>GŁOSY ZA SCENĄ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Chwała Dziewicy! Cześć, chwała zbawczyni!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>To ona!/
<wers_cd><didask_tekst>do <osoba>Dunois</osoba></didask_tekst> Usiądź na miejscu królewskiem!</wers_cd>/
Obaczym, zali prorokować umie./
Jeśli jest duchem natchniona niebieskim,/
Pozna naprawdę i znajdzie mię w tłumie.</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Dunois</osoba> siada, <osoba>król</osoba> staje przy nim po prawej ręce, obok króla <osoba>Agnieszka Sorel</osoba>, dalej <osoba>Arcybiskup</osoba>, inni ustawiają się po obu stronach, tak że środek sceny zostaje próżny.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA X</naglowek_scena>


<didaskalia>Ciż i <osoba>Joanna</osoba> w towarzystwie <osoba>radców</osoba> i wielu
<osoba>rycerzy</osoba>, którzy zapełniają głąb sceny, ze szlachetną
powagą postępuje naprzód i przegląda stojących wokoło.</didaskalia>




<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>





<didaskalia>po długiem, uroczystem milczeniu</didaskalia>



<kwestia><strofa>Tyś to, cudowna?...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>




<didaskalia>przerywa mu, z wyniosłością patrząc na niego</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Synu Orleana,</wers_cd>/
Doświadczasz Boga! Nie to miejsce twoje!/
Jam jest do tego wyższego posłana.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Idzie pewnym krokiem do króla, ugina przed nim kolano i powstaje natychmiast, cofając się --- wszyscy obecni okazują zdumienie; <osoba>Dunois</osoba> opuszcza krzesło i przed królem pozostaje puste miejsce.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Skąd mię znasz? Pierwszy raz widzisz twarz moją.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Widziałam ciebie, gdy cię nikt, prócz Boga,/
Nie widział więcej.</strofa></kwestia>


<didaskalia>zbliża się do <osoba>króla</osoba> i mówi tajemniczo</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Pomnisz, przeszłej nocy,</wers_cd>/
Gdy wiatr trząsł domem, a rozpacz i trwoga/
Walczyła w tobie z nadzieją pomocy,/
Upadłeś krzyżem i w pokorze ducha/
Błagałeś Boga, a łez twych strumienie/
Zlały podłogę. Każ, niech nikt nie słucha,/
A treść ci twojej modlitwy wymienię.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Co zwierzam Bogu, przed ludźmi nie kryję ---/
--- Wymień!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Trojakie były twoje modły:/
Naprzód: jeżeli dawne winy czyje,/
Królów czy ludu, na ten kraj przywiodły/
Zgubną tę wojnę, ty, gdy tego trzeba,/
Oddać się za nie chciałeś na ofiarę/
I o to tylko błagałeś u nieba,/
By twej ojczyźnie odpuściło karę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>




<didaskalia>cofając się z przerażeniem</didaskalia>



<kwestia><strofa>Kto, skąd ty jesteś, istoto cudowna?</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wszyscy okazują zdumienie.</didaskalia>



<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Druga twa była modlitwa: jeżeli/
Tak zechce niebios wola nieodzowna,/
Abyś utracił tron i co dzierżeli/
Przodkowie twoi, prosiłeś ziszczenia/
Trzech tylko życzeń, trzech dóbr na tym świecie./
Za pierwsze kładłeś spokojność sumienia,/
Za drugie szczerość przyjaciół, za trzecie/
Miłość Agnieszki.</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>król</osoba> zakrywa twarz, łkając gwałtownie --- największe poruszenie między obecnymi --- po pauzie</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Mamże mówić dalej?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>






<kwestia><strofa>Dość, dość! Już wierzę. Tyś z Boga natchniona!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARCYBISKUP</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Lecz kto, skąd jesteś? Mów, niedocieczona<pe><slowo_obce>niedocieczony</slowo_obce> (daw.) --- nieodgadniony, tajemniczy; por. <slowo_obce>dociekać</slowo_obce>: badać, domyślać się.</pe>!/
Kto są szczęśliwi, co ci życie dali?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Wielebny ojcze, zowią mię Joanną,/
Ojciec mój z włości królewskiej Dom-Remy,/
Ubogi wieśniak, pracą nieustanną/
Uprawia z Bogiem własny kawał ziemi./
Tam ja z dzieciństwa, pasąc jego trzody,/
Słyszałam nieraz, jak opowiadali/
O tych wyspiarzach, co przyszli zza wody,/
I kraj nasz cichy mieczem najechali,/
I jak ich nasza przyjęła stolica,/
Jak król ich naszą okrył się koroną./
Jak królów naszych prawego dziedzica/
Chcą wygnać z kraju! To, gdy mi mówiono,/
Nieraz w skrytości, padłszy na kolana/
I płacząc głośno, wołałam do Boga,/
By nam obcego nie narzucał pana,/
By nas uchronił od niewoli wroga./
A niedaleko od wrót naszej wioski/
Stoi na wzgórzu niewielka kaplica,/
A w niej cudowny obraz Matki Boskiej,/
Gdzie trzykroć w roku cała okolica/
Idzie pielgrzymką i składa ofiary./
A tuż naprzeciw rośnie dąb sędziwy,/
O którym różnie i młody, i stary,/
A wszyscy różne powiadają dziwy./
Pod cieniem jego, sama nie wiem czemu,/
Tak mi swobodnie, tak rozkosznie było,/
Że serce gwałtem ciągnęło ku niemu./
I, ile razy czasem się zdarzyło/
Stracić gdzie w górach jagnię albo owcę,/
Jak skoro przyszłam spocząć w jego cieniu,/
Wnet mi sen między najdziksze manowce,/
Gdzie je mam znaleźć, wskazywał w widzeniu./
Jednego razu, gdy próżno w noc ciemną,/
Siedząc tak pod nim, marzyłam na jawie,/
Bogarodzica stanęła przede mną/
Z chorągwią w ręku i z mieczem, lecz prawie/
Z kształtu i stroju podobna pasterce,/
I rzekła głosem, co mi poszedł w serce:/
«Jam jest, Joanno! Powstań, rzuć swą trzodę!/
Pan cię opatrzył za narzędzie cudu!/
Sztandar ten wzniesiesz za kraju swobodę,/
Mieczem tym pomścisz krzywdy twego ludu,/
Pokonasz wrogów i, przez cię zbawioną,/
W Reims króla swego uwieńczysz koroną!»/
Ja wszakże rzekłam: «Cóż ja zdziałać mogę,/
Słaba pasterka, bez sił do oręża?»/
A Ona na to: «Uspokój tę trwogę!/
W czystości serca jest moc, co zwycięża/
Bramy piekielne. Tę tylko przestrogę/
Pamiętaj: chroń się przed miłością męża!/
Zresztą miej wiarę i idź prostą drogą,/
Wszak i ja byłam pasterką ubogą!»./
<wers_wciety typ="1">To rzekłszy, dłonią dotknęła mych oczu,</wers_wciety>/
I, kiedy za nią spojrzałam do góry,/
Ujrzałam w niebios błękitnem przezroczu/
Nieprzeliczone Serafinów chóry,/
A każdy w ręku miał liliję białą,/
A dziwne echo na powietrzu brzmiało./
Noc w noc trzy razy, przed jutrzenką ranną,/
Miałam toż samo Najświętszej widzenie./
Schodziła z niebios, wołając: «Joanno!/
Idź! Zbaw twój naród! Spełń twe przeznaczenie!»/
Lecz, gdy raz trzeci stanęła przy drzewie,/
Wzrok jej był groźny i rzekła mi w gniewie:/
«Wiedz, posłuszeństwo jest wyrok niewieści!/
Cierpieć tu musi i być sługą wszędzie./
Ale się serce oczyszcza w boleści:/
Kto się tu korzy, tam podwyższon będzie!»/
I, gdy ostatnie domawiała słowa,/
Z ramion jej spadło pasterskie odzienie,/
I w całym blasku, jak Niebios Królowa,/
Stała przede mną: błyskawic promienie/
Skroń jej wieńczyły, i chociaż surowa,/
Litośne ku mnie zwróciła wejrzenie,/
I na złocistym wzniesiona obłoku/
W krainie chwały znikła memu oku.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wszyscy mocno wzruszeni --- <osoba>Agnieszka</osoba>, łkając, ukrywa twarz na piersiach <osoba>króla</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ARCYBISKUP</naglowek_osoba>





<didaskalia>po długiem milczeniu</didaskalia>



<kwestia><strofa>Przed niepojętą wolą przeznaczenia/
Rozum się ludzki uniża i korzy./
Czyn jej już dowiódł prawdy objawienia:/
Zdziałać go przez nią mógł tylko duch boży.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Panie, jam grzesznik! Jaż mogłem zasłużyć/
Na dar tak wielki, co z Twej ręki biorę?.../
Uczże<pe><slowo_obce>uczże</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą wzmacniającą -że.</pe> mię teraz, jak mam łask twych użyć!/
Wszystkowidzący, Ty znasz mą pokorę!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Pokora serca prowadzi do Boga,/
Z wiarą w moc Jego człek piekło przemoże.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>A więc mi wróżysz, że zwyciężym wroga?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Francyją<pe><slowo_obce>Francyją</slowo_obce> --- dziś forma D.lp: Francję.</pe> całą pod twe stopy złożę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Orlean, mówisz, nie będzie stracony?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Loara pierwej cofnie się do źródła.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>I w Reims dostąpię mych przodków korony?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Przez tysiąc przeszkód ja cię będę wiodła.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wszyscy obecni <osoba>rycerze</osoba> wstrząsają z łoskotem włóczniami i tarczami i okazują znaki zapału i odwagi.</didaskalia>



<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Postaw Dziewicę wodzem wojsku swemu!/
Wzrok jej nam w trudach i bitew zapędzie,/
Jak gwiazda królom do Jeruzalemu,/
Do Reims i zwycięstw przewodniczyć będzie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LA HIRE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Wróg nie zaufa mocy tego świata,/
Gdy moc niebieską obaczy widomie./
Jej zwierz<pe><slowo_obce>zwierzyć</slowo_obce> --- tu: powierzyć.</pe> twe wojsko, a trwoga skrzydlata/
Uprzedzać będzie pogrom po pogromie.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wszyscy <osoba>rycerze</osoba> uderzają tarczą o tarczę i postępują
naprzód.</didaskalia>

 

<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Tak jest! Ty, święta, ty wiedź wojska moje!/
Książę i rycerz niech twej słucha woli!/
Oto miecz, którym od wieków na boje/
Hetmanił Frankom namiestnik ich króli./
Dziś go konetabl odrzucił od siebie./
Odtąd, natchniona, ty go dźwigaj w polu!/
I niech się szerzej rozsławi przez ciebie/
Mocą niebieską!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Nie, panie i królu!/
Nie tem my ziemskiej wielkości narzędziem,/
Tak jak nieziemską potęgą i siłą,/
Lecz innym mieczem tryumfować będziem,/
Jak mi widzenie ducha objawiło.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Gdzież on jest?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa><wers_cd>Poszlij<pe><slowo_obce>poszlij</slowo_obce> (daw., reg.) --- dziś: poślij.</pe> do miasta Fierbois.</wers_cd>/
Tam pod kościołem świętej Katarzyny/
Jest sklep<pe><slowo_obce>sklep</slowo_obce> (daw.) --- pomieszczenie sklepione; piwnica.</pe>, gdzie stosy oręża i zbroi/
Leżą z lat dawnych, tam jest ów jedyny/
Miecz, w którym siła tajemna się mieści./
Poznać go łatwo, bo na rękojeści/
Ma trzy lilije nabijane złotem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>




<didaskalia>do <osoba>du Chatela</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Śpiesz! I niech goniec orlim pędzi lotem!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Chorągiew także każ mi zrobić białą/
Z obrazem Niebios Królowej w obłoku,/
Z dzieckiem Jezusem, a dziecię by miało/
Świat w swojej dłoni, a bóstwo we wzroku./
A całe niebo aby się zdawało/
Jak z głów aniołów skupionych w natłoku./
Bo taki obraz jaśniał na znamieniu,/
Które Najświętsza trzymała w widzeniu.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>
Wszystko się stanie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<didaskalia>do <osoba>Arcybiskupa</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Teraz ty mnie, ojcze,</wers_cd>/
Błogosławieństwo daj w imię Kościoła!/
Dziewica, idę na dzieło zabójcze.../
Litość wstrzymuje, lecz powinność woła:/
Ona w tej walce będzie duch mój wspierać.</strofa></kwestia>


<didaskalia>uklęka przed nim</didaskalia>



<naglowek_osoba>ARCYBISKUP</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Córko, tyś przyszła dawać, nie odbierać/
Błogosławieństwa! W kim jest Pańska siła,/
Nie potrzebuje pomocy grzeszników.</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Joanna</osoba> powstaje</didaskalia>



<naglowek_osoba>PAŹ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Herold przysłany z obozu Anglików/
Chce wnijść<pe><slowo_obce>wnijść</slowo_obce> (daw.) --- wejść.</pe>.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Niech wnijdzie! Bóg go tu przysyła.</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Król</osoba> daje znak przyzwolenia --- <osoba>Paź</osoba> odchodzi.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA XI</naglowek_scena>


<didaskalia>Ciż i <osoba>Herold Angielski</osoba></didaskalia>




<naglowek_osoba>DU CHATEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Z czem i od kogo przychodzisz do króla?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HEROLD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Mów do hrabiego Ponthieu, do Karola:/
Król wasz jest w naszym obozie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Zuchwały!</wers_cd>/
Gdyby nie miejsce i nie szata gońca,/
Sprośny twój język jak żmiję w kawały...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Przestań, Dunois! Mów, czekamy końca.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HEROLD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Wódz nasz, żałując krwi, co nadaremnie/
Płynie i płynąć musi w Orleanie,/
Nim da znak szturmu, raz jeszcze przeze mnie/
W spokojne z tobą chce wejść pojednanie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>On ze mną?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<didaskalia>występując</didaskalia>


<kwestia><strofa>Królu, ja na miejscu twojem/
Mówić z nim będę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KRÓL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Mów, natchniona z góry!</wers_cd>/
Mów i rządź sama wojną i pokojem!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<didaskalia>do <osoba>Herolda</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Kto mówi przez cię?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HEROLD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Wódz nasz, Salisbury.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Kłamiesz, Heroldzie, bo tylko żyjący/
Mówić przez żywych może, nie umarły.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HEROLD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O, wódz nasz żyje! I, zdrowiem kwitnący,/
Na zgubę waszą, jako olbrzym karły,/
Gromi swych wrogów.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Żył, kiedyś odchodził.</wers_cd>/
Lecz Pan go dotknął: olbrzym w prochu leży./
Wystrzał go z miasta dziś rano ugodził,/
Gdy je z swej średniej przepatrywał wieży./
Ty się uśmiechasz, że ci oddalone/
Rzeczy obwieszczam... Nie żądam twej wiary,/
Lecz wspomnij o mnie, gdy z pompą niesione/
Spotkasz w obozie pogrzebowy mary!/
Teraz zdaj sprawę z polecenia twego.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>HEROLD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Jeśli tak wszystko przenikasz, bez tego/
Wiedzieć je musisz.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nawet nie chcę wiedzieć!</wers_cd>/
Ale ty słuchaj, co ja mam powiedzieć!/
Słuchaj i w wiernej rzecz powtórz osnowie/
Tym, coć przystali, bo do nich to mówię./
Królu angielski, książęta Bedfordu/
I Glocesteru! Bóg się upomina/
Rachunku od was z naszej krwi i mordu./
Bóg sąd swój zaczął, bo przyszła godzina!/
Przyszła Dziewica, której Pan poruczy/
Moc swą nad wami! Ona do was mówi:/
Zrzeczcie się naszej korony i kluczy/
Miast i ziem naszych i pokój ludowi/
Naszemu dajcie --- a idźcie w pokoju!/
Albowiem biada, biada wam, wodzowie!/
I ludziom waszym biada, gdy do boju/
Stanie Dziewica! Bo ja to wam mówię:/
Że Pan nie dla was Francyję przeznaczył,/
Ani nas stworzył do wiecznej niewoli!/
Lecz on, on dziedzic, on wnuk naszych króli,/
Co go Bóg w próbach poznał i doświadczył,/
On siądzie z chwałą na ojców stolicy!/
Idź i te słowa odnieś twemu panu!/
Lecz nim pośpieszysz, już sztandar Dziewicy/
Powiewać będzie z murów Orleanu.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi, z nią wszyscy --- zasłona spada.</didaskalia>



<naglowek_akt>AKT DRUGI</naglowek_akt>





<didaskalia>Okolica otoczona skałami.</didaskalia>

<naglowek_scena>SCENA I</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>Talbot</osoba> i <osoba>Lionel</osoba>, wodzowie angielscy, <osoba>Filip</osoba>, książę Burgundii; <osoba>Fastolf</osoba>, <osoba>Chatillon</osoba>, z wojskiem i chorągwiami</didaskalia>



<naglowek_osoba>TALBOT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Tu, w skał tych cieniu stańmy i warowny/
Zatoczmy obóz; azali nie zbierzem/
Wojsk, które popłoch jako wiatr gwałtowny/
Rozproszył wczoraj.</strofa></kwestia>


<didaskalia>do <osoba>Fastolfa</osoba></didaskalia>


<kwestia><strofa>Idź, osadź żołnierzem/
Szczyt i wąwozy skał! Choć w tej ustroni,/
W tej ciemnej nocy, jeśli chyba skrzydeł/
Wróg mieć nie będzie, żartuję z pogoni./
Przecież ostrożność! Strach nie zna wędzideł,/
I lada powód ima zwyciężonych.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Rycerz <osoba>Fastolf</osoba> z żołnierzami odchodzi.</didaskalia>



<naglowek_osoba>LIONEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Dość o tem, wodzu! Krew się pali we mnie,/
Słysząc to słowo. Po tylu wsławionych/
Zwycięstwach naszych pierzchnąć tak nikczemnie!/
O Orleanie! Orleanie! W tobie/
Grób chwały naszej! Lecz czyż przyszłe wieki/
Uwierzyć zechcą? Kto wystawi sobie,/
Aby zwycięzcy pod Azincourt, Crequi,/
Pierzchli --- i przed kim? --- przed jedną niewiastą!/
Nie! Musim zdobyć to przeklęte miasto!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FILIP</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>To nas niech cieszy, że nie ludzka siła,/
Ale nas szatan przemógł z ludźmi w zmowie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TALBOT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Tak, szatan głupstwa! Czyżby i wodzowie/
Dzielili wiarę, co gmin omamiła?/
Nie! Przesąd nadto jest błahą pokrywą/
Tchórstwa<pe><slowo_obce>tchórstwo</slowo_obce> --- tchórzostwo.</pe> wojsk twoich! To bitwę przegrało.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FILIP</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Popłoch był wszędzie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TALBOT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nie, nie, jako żywo!</wers_cd>/
Wojsko twe naprzód zgubny przykład dało./
Wpadliście do nas, wołając, że piekło,/
Że sam Lucyper przeciw nam się wiąże./
To nas zmięszało.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LIONEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Jużciż<pe><slowo_obce>jużciż</slowo_obce> --- juści; przecież.</pe> wyznaj, książę,</wers_cd>/
Że skrzydło twoje najpierwej uciekło.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FILIP</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Bo na nie najprzód uderzyli wrogi.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TALBOT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Wiedzieli dobrze, kto im nie dostoi/
I drugim jeszcze da przyczynę trwogi.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FILIP</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Co? Więc przegrana ma być z winy mojej?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LIONEL</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Gdybyśmy swoje tylko wojska mieli,/
Orlean naszej nie widziałby klęski.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FILIP</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Tak, gdyż wy byście jego nie widzieli!/
Kto wam w głąb kraju otwarł wstęp zwycięski?/
Kto zjednał serca Franków i w Paryżu/
Króla waszego osadził na tronie?/
Jako Bóg żywy, gdyby nie te dłonie/
Wwiodły was tutaj, nikt by z was w pobliżu/
Nie widział dymu z francuskich kominów!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LIONEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Gdyby dość było wielkich słów, nie czynów,/
Burgund sam jeden byłby panem świata.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FILIP</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Boli was, widzę, Orleanu strata,/
Lecz z czyjej winy? Gdy mieszkańcy chcieli/
Mnie poddać miasto, kto z lichej zawiści/
Zerwał układy?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TALBOT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Chciałżbyś<pe><slowo_obce>chciałżbyś</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą wzmacniającą -że-, skróconą do -ż-; znaczenie: czy chciałbyś, czyż chciałbyś.</pe>, byśmy leli</wers_cd>/
Krew ludów naszych dla twojej korzyści?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FILIP</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Gdybymże<pe><slowo_obce>gdybymże</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą wzmacniającą -że.</pe> odszedł, co by z wami było?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LIONEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O, nic gorszego jak pod Azincourtem,/
Gdzie wojsko nasze samo poradziło/
Z całem francusko-burgundzkiem, nad którem/
Tyś sam przewodził.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FILIP</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Jednak me przymierze</wers_cd>/
Snać wam potrzebne było, gdy mi za nie/
Regent wasz tyle poświęcił w ofierze.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TALBOT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ha, nawet naszą cześć przy Orleanie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FILIP</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>To już za wiele, lordzie! To za wiele!/
Rozmowa taka zostanie pamiętną./
Na to żem rzucił swoich i na czele/
Mem nieskażonem wyrył zdrady piętno,/
By mi wróg wobec urągać mógł śmiele,/
A jam to znosił duszą obojętną?.../
Nie, nie, lordowie! Toć, gdy los przeznaczył,/
Bym zawsze tylko służył niewdzięcznemu,/
Toć lepiej, żeby brat bratu przebaczył,/
Bym wrócił służyć królowi mojemu.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TALBOT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O, rzecz nienową powiadasz nam, książę!/
Wiemy, żeś zaczął z La Hirem układy,/
Że skryty spisek przeciw nam się wiąże,/
Lecz mamy sposób ustrzec się od zdrady.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FILIP</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ha, śmierć i piekło! Idź, śpiesz, Chatillonie!/
Dziś jeszcze idziem ku naszej granicy./
Każ zwijać obóz! Niech ludzie i konie/
Stają do szyku! Żegnam was, Anglicy!</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Chatillon</osoba> odchodzi.</didaskalia>





<naglowek_osoba>LIONEL</naglowek_osoba>







<kwestia><strofa>Szczęśliwa droga! Nigdy miecz Anglików/
Nie słynął szerzej, jak kiedy w potrzebie/
Bez pomocników i bez przewodników/
Sami w swej sprawie walczyli za siebie./
Bo na co kłamać zgodę przyjacielską,/
Gdy nas wstręt wieczny rozdziela jak morze,/
Gdy czujem, że krew francuska z angielską/
Z ran chyba w bitwach połączyć się może?</strofa></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA II</naglowek_scena>

<didaskalia>Ciż i <osoba>Królowa Izabela</osoba>, za nią <osoba>Paź</osoba></didaskalia>



<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Cóż to ja słyszę? Co za wpływ złowrogi/
Gwiazdy nieszczęsnej pomięszał wam zmysły?/
Toż czas do swarów, gdy zwycięskie wrogi/
Jak grom spaść mogą na nas, a od ścisłej/
Jedności waszej, śród powszechnej trwogi,/
Jedyne wojska nadzieje zawisły?.../
Nie, książę, cofnij porywcze rozkazy!/
A ty, Talbocie, nie wstydź się przebłagać/
Gniew przyjaciela!/
<wers_cd><didask_tekst>do <osoba>Lionela</osoba></didask_tekst> Pójdź mi dopomagać</wers_cd>/
Przywrócić zgodę i zatrzeć urazy!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LIONEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ja? Nie, milady! Mnie to obojętnie,/
Czy się to zgodą, czy niezgodą skończy./
Owszem, co z sobą trzyma się niechętnie,/
Najlepiej zrobi, kiedy się rozłączy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Ha, teraz widzę, że piekielne czary,/
Jak w bitwie na nas, i tu się sprzysięgły./
Kto wszczął najpierwszy te szalone swary?/
Skąd się te żmije w sercach wam wylęgły?</strofa></kwestia>


<didaskalia>do <osoba>Talbota</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Tyż byś to, wodzu?! Niepomny korzyści,/
Co kraj twój jego powinien przymierzu,/
Chciał wzniecać iskrę dawnej nienawiści/
I serce Franka oburzał w rycerzu?/
Lecz cóż poczniecie bez jego ramienia?/
On tron wasz dźwignął i on w każdej porze/
Samą potęgą swojego imienia,/
Byleby zechciał, obalić go może./
Albowiem wiedzcie, niech Anglija cała/
Falami morza na Francyją biegnie:/
Francyja zgodna dostoi jak skała/
I sama siebie chyba w jarzmo zegnie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TALBOT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Któż by prawdziwej nie cenił przyjaźni?/
Lecz przed fałszywą strzec się rozum każe.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FILIP</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Temu, w kim wdzięczność dumę tylko drażni,/
Nietrudno kłamać bezwstydne potwarze.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Co? Książę, tyż byś twój rozum i serce/
Mógł tak poniżyć? Tak zbyć uczuć syna,/
Byś ojca twego uściskał mordercę,/
Byś się powierzył przyjaźni delfina?/
Aza<pe><slowo_obce>aza</slowo_obce> (daw.) --- czy.</pe> ci, myślisz, przebaczy w swej dumie,/
Żeś go był wtrącił i dźwignął z przepaści?/
Aza nie będzie obmyślał, jak umie,/
By ci na przyszłość uszczuplić tej właści<pe><slowo_obce>właść</slowo_obce> --- własność; włość.</pe>?/
Nie, nie, Filipie! Bądź księciem i synem,/
A będziesz wyższym od obrazy lichej!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FILIP</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nigdym nie myślał o zgodzie z delfinem,/
Ale nie ścierpię cudzoziemców pychy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O, pójdź! Zapomnij niebacznego słowa!/
Wczorajsza klęska serce wodza boli,/
A gorycz myśli łatwo zdradzi mowa;/
Niesprawiedliwym być łatwo w niedoli./
Ale dość o tem! Czas zgasić w iskierce/
Zgubny ów pożar, nim go wiatr rozdmucha.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TALBOT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Co mówisz, książę? Gdzie jest prawe serce,/
Tam rozum chętnie zdrowej rady słucha./
Królowa mądrze dla nas obu radzi./
A więc masz! Zgoda zależy od ciebie./
Uznanie błędu niechaj błąd zagładzi!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FILIP</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Niech i tak będzie! Ulegam potrzebie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Zgoda, wodzowie! I niech uścisk bratni/
Świętszem niż dotąd spoi was ogniwem,/
By spór ten zgubny był odtąd ostatni!</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Filip</osoba> i <osoba>Talbot</osoba> ściskają się.</didaskalia>



<naglowek_osoba>LIONEL</naglowek_osoba>





<didaskalia>patrząc na nich, na stronie</didaskalia>



<kwestia><strofa>Nietrwała zgoda za furyi wpływem!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Los bitwy wprawdzie ostał się przy wrogu./
Lecz niech nas męska pokrzepi otucha!/
Na próżno delfin, nieufny snać w Bogu,/
Przyzywa w pomoc przeklętego ducha,/
Straci swą duszę, jak swój kraj i władzę!/
Niewiasta stoi na wojsk jego czele;/
Chcecie? Ja wasze wojska poprowadzę/
I wzorem lepiej niż czarem ośmielę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LIONEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O, nie, nie! Raczej wracaj do Paryża!/
Anglik w broń ufa, nie w sztuki niewieście.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TALBOT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Tak, wracaj! W wojsku przesąd się rozszerza,/
Że nam twa bytność przyniosła nieszczęście.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FILIP</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Widok twój tutaj osłabia żołnierza/
I dla cię samej przyzwoiciej w mieście.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<didaskalia>patrząc na nich z podziwieniem</didaskalia>



<kwestia><strofa>Cóż to ma znaczyć? Co te słowa wróżą?/
I ty, Burgundzie, przeciw mnie jak oni?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FILIP</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Tak! Żołnierz nie śmie ufać w pomoc bożą,/
Póki rozumie, że twej sprawy broni.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Czyście szaleni? Ledwom między wami/
Zgodę zawarła, łączycie się na mnie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TALBOT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Jedź pani z Bogiem! Gdy zostaniem sami,/
Czarta się lękać nie będziem przynajmniej.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Czyliż nie jestem przyjaciółką waszą?/
Czyż sprawa wasza nie jest także moją?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TALBOT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Tak! Ale sprawa twoja nie jest naszą!/
My toczym wojnę za ojczyznę swoją.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FILIP</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ojciec mój poległ z naprawy<pe><slowo_obce>naprawa</slowo_obce> --- tu: namowa; por. <slowo_obce>prawić</slowo_obce>: mówić.</pe> delfina:/
Synowska czułość moją zemstę budzi.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TALBOT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Lecz twoja, pani, zawziętość na syna/
Obraża Boga i oburza ludzi!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Syna? Przeklęty niech będzie na wieki!/
On śmiał mię sądzić!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FILIP</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Mścił się ojca swego.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>On mię potępił! Wygnał w kraj daleki!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TALBOT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Prawo i naród domagał się tego.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ha, teraz skutku przekleństw mych doświadczy!/
I, niżbym miała wyrzec przebaczenie,/
Niżby miał posiąść tron ojców, niech raczej...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TALBOT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Wolisz poświęcić swą cześć i zbawienie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Wy, słabe dusze! Wy czuć nie możecie,/
Co jest za siła w matki nienawiści!/
Co mi cześć świata? Mój cel na tym świecie/
Jest: niech się nad nim zemsta moja ziści!/
Lecz wy, wy drudzy, co go wojujecie,/
Co, prócz łakomstwa, dumy i zawiści,/
Dało wam oręż przeciw mego syna?/
Skąd prawo wasze? W czem jest jego wina/
Przeciw bądź komu, prócz mnie? Obłudnicy!/
Chcecie świat mamić słowy barwionemi./
Lecz czyż świat nie wie, że jak rozbójnicy/
Przyszliście dzielić łupy cudzej ziemi,/
Lać krew dla zysku? Ha, a tenże książę,/
Co sobie imię Dobrego wykłamał!/
Z wrogiem na własną ojczyznę się wiąże,/
Ziomkom, królowi, Bogu wiarę złamał,/
Przez co? Przez zemstę? Nieprawda! --- Przez chciwość,/
Przez zazdrość tylko! A słuchać was przecie:/
Co trzecie słowo w ustach: sprawiedliwość,/
Choć czyn wasz każdy woła, że kłamiecie!/
Ja, ja przynajmniej obłudą się brzydzę/
I gardzę wami! Lubię wolność moją,/
Mam krew, mam serce; kocham, nienawidzę,/
Lecz, jaka jestem, wyznać się nie boję.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TALBOT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Tej sławy, pani, nikt ci nie zaprzeczy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>I nie przed wami będę się tłumaczyć!/
Uczucie dla was jest słowem bez rzeczy./
Żegnam was! Oby nigdy nie zobaczyć!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA III</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>Talbot</osoba>, <osoba>Filip</osoba> i <osoba>Lionel</osoba></didaskalia>



<naglowek_osoba>TALBOT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>To mi niewiasta!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LIONEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>A teraz, czas drogi!</wers_cd>/
Radźcie, co czynić, co przedsięwziąć mamy!/
Cofać się, czyli<pe><slowo_obce>czyli</slowo_obce> --- tu: czy z partykułą wzmacniającą -li; znaczenie: czy też.</pe>, ochłonąwszy z trwogi,/
Iść wstecz, wczorajszej powetować plamy?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FILIP</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nadtośmy słabi<pe><slowo_obce>nadtośmy słabi</slowo_obce> --- skrócone: nadto jesteśmy słabi.</pe>, popłoch nazbyt świeży!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TALBOT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Popłoch ten powstał z płonnej wyobraźni;/
Lecz niech się z widmem oko w oko zmierzy,/
Żołnierz przesądnej wnet zbędzie bojaźni./
Moja więc rada: dodawszy odwagi,/
Zgromadzić wojsko i wieść do rozprawy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FILIP</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Rozważcie tylko!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LIONEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Co tu do rozwagi,</wers_cd>/
Gdy trzeba umrzeć lub pomścić niesławy!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TALBOT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Tak jest, stanęło: z pierwszych kurów pianiem/
Wrócim za rzeką na spotkanie wroga./
Ja sam, najpierwszy, z tem widmem szataniem/
Zmierzyć się muszę i z pomocą Boga,/
Czy się mnie czekać odważy szalona,/
Ufam, że skończy swe gusła i czary,/
Czy pierzchać będzie: wojsko się przekona,/
Jak zabobonnej ulękło się mary.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LIONEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie, nie! Mnie, wodzu, zostaw bój ten łatwy!/
A ja ci ręczę: bez dobycia broni,/
Wobec wojsk obu, ten postrach dla dziatwy/
Jak lalkę żywcem uniosę w mej dłoni.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FILIP</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Wieleś obiecał!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TALBOT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ze mną pojedynek</wers_cd>/
Nie tak łagodne wróży jej uściski./
Lecz czas, wodzowie! Czas pójść na spoczynek!/
O świcie w drogę, a świt już jest bliski!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Odchodzą.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA IV</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>Joanna</osoba> z chorągwią w ręku, w hełmie i pancerzu, zresztą<pe><slowo_obce>zresztą</slowo_obce> (daw.) --- poza tym.</pe>
w szatach niewieścich, <osoba>Dunois</osoba>, <osoba>La Hire</osoba>, <osoba>rycerze</osoba> i <osoba>wojsko</osoba> ukazują się na wierzchołku skał; zstępują z wolna i zapełniają scenę.</didaskalia>




<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<didaskalia>do <osoba>rycerzy</osoba>, którzy ją otaczają, podczas gdy <osoba>wojsko</osoba> ciągnie dalej naprzód</didaskalia>



<kwestia><strofa>Skały przebyte! Tu są ich obozy./
Na nic nam teraz noc i tajemnica!/
Niech z trąb i z piersi głos śmierci i zgrozy/
Zbudzi ich! Hasłem jest: Bóg i Dziewica!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WSZYSCY</naglowek_osoba>





<didaskalia>uderzając mieczami o tarcze</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Bóg i Dziewica!
</strofa></kwestia>


<didaskalia>trąby i kotły</didaskalia>



<naglowek_osoba>STRAŻE</naglowek_osoba>




<didaskalia>za sceną</didaskalia>



<kwestia><strofa>Do broni! do broni!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>A teraz ognia! Zapalić namioty!/
Przy blasku łuny, gdy ich strach rozgoni,/
Wpadną nam oślep na miecze i groty./
Za mną!</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>żołnierze</osoba> wybiegają, ona chce podążyć za nimi.</didaskalia>



<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>





<didaskalia>zatrzymując ją</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Joanno, uczyniłaś swoje!</wers_cd>/
Przewiodłaś wojsko niedeptanym szlakiem,/
Nam teraz zostaw krwawe kończyć boje.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LA HIRE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Przodkuj przed nami ze zwycięstwa znakiem./
Lecz nie bierz sama zabójczego miecza!/
Los wojny ślepy i modłów nie słucha./
Dość nas, gdzie siła wystarczy człowiecza!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Kto mi śmie radzić, kto wstrzymywać ducha,/
Co mnie prowadzi? W nim wasze zwycięstwo!/
Strzała tam leci, gdzie ją wypuszczono:/
Ja tam iść muszę, gdzie niebezpieczeństwo!/
Nie tu, nie dziś mi zginąć przeznaczono!/
Póki wróg w kraju, a król nie na tronie,/
Ten, co mię posłał, walczy w mej obronie!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi.</didaskalia>



<naglowek_osoba>LA HIRE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Dunois, bądźmy blisko ku odsieczy/
I puklerz dla niej złóżmy z naszych mieczy!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Odchodzą.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA V</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>Angielscy żołnierze</osoba> uciekają przez scenę, potem
<osoba>Talbot</osoba></didaskalia>



<naglowek_osoba>ŻOŁNIERZ PIERWSZY</naglowek_osoba>






<kwestia><strofa>Śmierć, śmierć nam wszystkim! Dziewica w obozie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ŻOŁNIERZ DRUGI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>To niepodobna! Śród skał, o tej porze?...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ŻOŁNIERZ TRZECI</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Z obłoków spadła na ognistym wozie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ŻOŁNIERZ PIERWSZY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie walczyć z diabłem!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>INNI ŻOŁNIERZE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ratuj się, kto może!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Uciekają.</didaskalia>



<naglowek_osoba>TALBOT</naglowek_osoba>





<didaskalia>wbiegając</didaskalia>



<kwestia><strofa>Stójcie! Nie słyszą! Strach pozbył wędzidła,/
Stargany urok czci i posłuszeństwa!/
Jak gdyby piekło swe wszystkie straszydła/
Rzuciło w pogoń: jeden wir szaleństwa/
Ogarnął wszystkich, mężny i nikczemny/
Pierzcha zarówno, znikąd do oręża/
Garstki nie zebrać, głos wodzów daremny!/
Wróg bez oporu rani i zwycięża!/
Jaż tylko jeden pomiędzy wszystkimi/
Zdrowe mam zmysły? Mnież jednego pali/
Wstyd za ich wszystkich? Uciekać przed tymi,/
Cośmy w dwudziestu bitwach pokonali!.../
I któż jest ona? Nietknięta żelazem,/
Niezwyciężona! Na czyj wzrok Gorgony/
Najśmielsi nasi kamienieją głazem,/
A lwią odwagą tchnie Frank ośmielony?/
Kuglarkaż<pe><slowo_obce>kuglarkaż (...) wydrze</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą -że, skróconą do -ż; znaczenie: czy kuglarka wydrze.</pe> cudów kłamanych obrazem/
Wydrze mi z ręku tylu zwycięstw plony?/
Moc bohaterów złamie czarownica?...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ŻOŁNIERZ</naglowek_osoba>





<didaskalia>wpadając</didaskalia>



<kwestia><strofa>Dziewica! Wodzu, ratuj się! Dziewica!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TALBOT</naglowek_osoba>





<didaskalia>przebijając go</didaskalia>



<kwestia><strofa>Ha, nikczemniku! Masz za twą przestrogę!/
I śmierć każdemu, co roznosi trwogę!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA VI</naglowek_scena>


<didaskalia>Rozległy widok.</didaskalia>



<didaskalia>Widać obóz angielski w płomieniach --- głos trąb, ucieczka i pogoń --- po chwili wchodzi <osoba>Montgomery</osoba>.</didaskalia>




<naglowek_osoba>MONTGOMERY</naglowek_osoba>





<didaskalia>sam</didaskalia>



<kwestia><strofa>Gdzież się udam, nieszczęsny? Jak ujdę pogoni?/
Tu wódz zapamiętały z krwawym mieczem w dłoni/
Grozi swoim i gwałtem zwraca na miecz wroga,/
Tam ona! Niepożyta<pe><slowo_obce>niepożyty</slowo_obce> --- nieugięty, srogi, niezwyciężony.</pe>, jak mór i pożoga,/
Szerzy śmierć! O, ja nędzny! O, na cóż mi było/
Iść za burzliwe morze! Serce mię łudziło/
Nadzieją łatwej sławy na francuskiej wojnie./
A teraz! O, czemu żem nie został spokojnie/
W domu moim rodzinnym, gdzie mię matka tkliwa,/
Płacząc, zatrzymać chciała, gdzie mię próżno wzywa/
Maryja moja!...</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Joanna</osoba> ukazuje się w oddaleniu</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Przebóg, to ona! Z płomieni,</wers_cd>/
Na tle czerwonej łuny wznosi się śród cieni,/
Jak z gorejących piekieł czarne widmo nocy!/
Ujrzała mię! W mej duszy czuję wzrok jej mocy!/
Biada mi! Nogi moje w pętach jej uroku/
Wikłają się i mdleją, wzrok mój w jej widoku/
Utkwił zaczarowany! O, straszne katusze:/
Bać się śmierci i wiedzieć, że ją ponieść muszę!</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Joanna</osoba> postępuje nieco ku niemu i zatrzymuje się</didaskalia>



<kwestia><strofa>Zbliża się! Precz ode mnie, nieszczęśliwa broni!/
Miecz mój jej nie pożyje, tarcz mię nie zasłoni;/
Moc piekieł walczy przez nią! Lecz przecież ma duszę,/
Jest niewiastą: w jej sercu może litość wzruszę.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Podczas gdy chce iść na jej spotkanie, <osoba>Joanna</osoba> szybko zbliża się ku niemu.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA VII</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Joanna</osoba> i <osoba>Montgomery</osoba></didaskalia>



<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Zginąłeś! Krew angielska w żyłach twoich płynie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MONTGOMERY</naglowek_osoba>





<didaskalia>padając na kolana</didaskalia>



<kwestia><strofa>Wstrzymaj się! Jam bezbronny! U nóg twych jedynie/
Chcą błagać ocalenia. Widzisz młodość moją,/
Ulituj się! Raz pierwszy wyszedłem na boje,/
Czcza chwała mię uwiodła. Przebacz mej młodości!/
Weź mię jeńcem! Mój ojciec, pan bogatych włości,/
W pięknym Waliji kraju, nad brzegiem Sawerny,/
Da złota, ile zechcesz, da okup niezmierny,/
Gdy się dowie, że żywy uszedłem pogromu./
Jam syn jego jedyny, ostatni szczep domu!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nieszczęsny, zły twój anioł dał cię w moje ręce!/
Prędzej byś w krokodylej ocalał paszczęce,/
W szponach tygrysich, litość wyżebrał u lwicy./
Dzieci jej wprzód zabiwszy! Lecz, kto miecz Dziewicy/
Ujrzał, ten zginąć musi. Próżna twa otucha!/
Jam nie jest z tego świata; wyższa wola ducha/
Rządzi mną, nieugięta; nie może ujść żywy,/
Kogo mi raz w moc poda wojny bóg straszliwy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MONTGOMERY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Dzika jest mowa twoja, lecz słodycz oblicza/
Pociąga mię ku tobie: piękność twa dziewicza/
Nie wróży okrucieństwa. Przez litość płci twojej/
Zbaw mię, miej miłosierdzie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nie wzywaj płci mojej,</wers_cd>/
Nie myśl, żem jest niewiastą! Jam jest duch bez ciała,/
Ślepe narzędzie woli, co mi iść kazała/
Krew przelewać na ziemi. Żadna płeć nie moją!/
Gotuj się umrzeć! Serca nie ma pod tą zbroją.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MONTGOMERY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O, przez świętej miłości wszechmogące prawo,/
Które Bóg wlał w nas wszystkich, cofnij dłoń twą krwawą!/
Jam zaręczony w kraju! W pierwszej wiośnie życia,/
Piękna jak ty, anielska, mojego przybycia/
Czeka w domu kochanka. O, jeśliś już może/
Doznała, co jest miłość, jeżeli, jak wróżę,/
Pragniesz szczęścia przez miłość --- nie rozdzielaj srogo/
Dwojga serc, co bez siebie wzajem żyć nie mogą!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Obcych mi wzywasz bożyszcz, których ja świętości/
Nie znam, ani potęgi. Nie w imię miłości/
Ubłagasz mię. Jej ogień byłby zbrodnią we mnie./
Walcz jak mąż i umieraj, bo żebrzesz daremnie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MONTGOMERY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>A więc w imię rodziców zlituj się nad memi!/
W opustoszałym domu, laty sędziwemi/
Schyleni, tęsknią po mnie. Ach, tyś sama pewnie/
Zostawiła rodziców, co cię płaczą rzewnie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nieszczęsny, przypomniałeś, ile u nas matek/
Pozostało bez dzieci, ile małych dziatek/
Sierotami bez ojców, ile wdów strapionych,/
Ile łez nieotartych i serc zakrwawionych/
Miecz wasz u nas uczynił! Ha, teraz doświadczą/
Żony wasze i matki, z jaką my rozpaczą/
Płakałyśmy nad krajem i braćmi naszemi!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MONTGOMERY</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O, jak ciężko umierać nie na swojej ziemi!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Któż was wezwał na cudzą, by jej bujne łany/
Kopytami tratować, by pod dach słomiany/
Niskiej chaty rolnika i w zamożne grody/
Nieść ogień i żelazo i z naszej swobody/
Urągać się, i swoich narzucać nam króli?.../
Myśleliście, zuchwali, że jarzmo niewoli/
Zegnie nas i poniży, że kraj dawnej sławy/
Przywiążecie jak łódkę do swej hardej nawy!/
Nie wiedzieliście, głupi, że nasz herb królewski/
Tkwi u stóp tronu Boga, że wprzód sklep niebieski/
Z gwiazd wam obrać, niżeli jeden zagon żyzny,/
Jedną wioskę od naszej oderwać ojczyzny!.../
Ale przyszedł dzień zemsty! Żaden z was przez wodę/
Wielkiego morza, które jak wieczną przegrodę/
Bóg między nas położył, a wyście złamali./
Żaden żywy nie wróci! Broń się! Muszę dalej.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>MONTGOMERY</naglowek_osoba>





<didaskalia>puszczając jej rękę</didaskalia>



<kwestia><strofa>Teraz czuję, że umrę; błagać cię daremnie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Tak! Lecz umrzyj jak rycerz! Po co drżeć nikczemnie/
Przed śmiercią, przed konieczną? Los nasz w ręku Boga./
Patrz na mnie! Któż ja jestem? Pasterka uboga,/
Słaba dziewica; dłoń ma nie nawykła broni./
Przecież z cichego domu, z samotnej ustroni/
Wyrwana, z łona ojca, z sióstr kochanych grona,/
Muszę tutaj, nie swoją wolą prowadzona,/
Wam na zgubę i sobie nie na radość, muszę/
Być jak widmem postrachu; zatwardzić mą duszę,/
Brodzić we krwi i w końcu nie ujść śmierci grotu,/
Bo nie błyśnie i dla mnie miły dzień powrotu/
Do mej strzechy rodzinnej! Wiele jeszcze, wiele/
Wdów na mnie płakać będzie, wielu z was uścielę/
Łoże w zimnej mogile; lecz i mnie dosięże/
Dłoń mego przeznaczenia! Bierz więc swe oręże,/
Broń się, walcz! Nie unikniesz, co ci Bóg przeznacza,/
Lecz biada nędznikowi, co drży i rozpacza!</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>MONTGOMERY</naglowek_osoba>





<didaskalia>wstając</didaskalia>



<kwestia><strofa>Ha, gdyś i ty śmiertelna, gdy cię dłoń człowiecza/
Dosiąc może, obaczym, czy dla mego miecza/
Bóg nie przeznaczył chwały posłać cię do piekła!/
Ja teraz pragnę boju! Ja, furyjo wściekła!/
Ja! I Bóg mi jest wsparciem! W Nim moja otucha!/
Ty broń się i zwij w pomoc piekielnego ducha!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Porywa miecz i tarczę i naciera na nią --- bojowa muzyka rozbrzmiewa w dali --- po krótkiej walce <osoba>Montgomery</osoba> upada.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA VIII</naglowek_scena>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<didaskalia>sama</didaskalia>



<kwestia><strofa>Stało się! Przeznaczenie, nie jam go zabiła!</strofa></kwestia>


<didaskalia>oddala się od niego i stoi w zamyśleniu</didaskalia>



<kwestia><strofa>Duchu, jakżeś ty straszny! Jak twa dziwna siła/
Potężnie działa we mnie! W dłoni mej tyś męstwo,/
W sumieniu tyś powinność, w sercu okrucieństwo!/
Dusza płacze z litości, dłoń drży, jakby miała/
Burzyć ołtarz w świątyni, gdy ze krwi i z ciała/
Stanie przed nią przeciwnik; a wiem, że upadnie./
Że krew lunie mu z piersi, że twarz śmiercią zbladnie!/
Sam błysk miecza mię trwoży, jak łyskanie nieba/
Poprzednicze<pe><slowo_obce>poprzedniczy</slowo_obce> --- poprzedzający.</pe> piorunu; a jednak, gdy trzeba,/
Czuję w sobie moc cudzą i w mej dłoni drżącej/
Miecz zabija sam przez się, jakby duch żyjący.</strofa></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA IX</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>Joanna</osoba> i <osoba>Rycerz</osoba> (ze spuszczoną przyłbicą)</didaskalia>



<naglowek_osoba>RYCERZ</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Ha, tu żeś wreszcie, posłanko szatana!/
Tu kres twych guseł i próżna ich siła!/
Broń się, przeklęta, i do swego pana/
Idź po zapłatę za złe, coś zbroiła!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Szaleńcze, na śmierć idziesz w moje ręce!/
Lecz tyś nie Anglik! Tyś syn naszej ziemi!/
Burgundzkie barwy i herby książęce!.../
Ostrz mego miecza schyla się przed niemi.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RYCERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ty mi pochlebiasz, piekielna megero!/
Broń się! Choć czuję, że za twe zaklęcia/
Umrzeć ci raczej pod kata siekierą,/
A nie pod mieczem burgundzkiego księcia!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Tyś więc ów książę?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RYCERZ</naglowek_osoba>





<didaskalia>podnosząc przyłbicę</didaskalia>


<kwestia><strofa>Jam jest na twą zgubę!/
Gmin dotąd pierzchał przed twoim orężem,/
Lecz nie mnie zwiodą twoje kłamstwa grube./
Mąż jest przed tobą!</strofa></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA X</naglowek_scena>


<didaskalia>Ciż, <osoba>Dunois</osoba> i <osoba>La Hire</osoba></didaskalia>



<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Mąż niech walczy z mężem,</wers_cd>/
Nie z niewiastami!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LA HIRE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nim świętej Dziewicy</wers_cd>/
Skroni dosięgniesz, nas wprzód zabić trzeba!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FILIP</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie ja się zlęknę guseł czarownicy,/
Ni was, co dla niej zrzekliście się nieba!/
Lecz wstyd ci wieczny, synu Orleana!/
Wstyd ci, La Hirze, że swój miecz zwycięski/
Czynicie tarczą sprośnych sztuk szatana,/
A z siebie giermków wiedźmy czarnoksięskiej!/
Pogardzam wami i czekam. Do broni!/
Z kim Bóg, ten w czarta nie będzie jasyrze.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Gotują się do walki --- <osoba>Joanna</osoba> staje wpośrodku.</didaskalia>



<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Stójcie!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FILIP</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ha, nędzna, strach ci mojej dłoni!</wers_cd></strofa></kwestia>


<didaskalia>naciera na <osoba>Dunois</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Broń się, bo zginiesz!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Rozłącz ich, La Hirze!</wers_cd>/
Dość już z stron obu bratniej krwi przelano./
Dość! Lecz nie oręż tę walkę rozstrzygnie./
Inaczej o tem w gwiazdach napisano!/
I biada temu, kto go pierwszy dźwignie,/
Kto nie uwierzy i kto nie usłucha/
Z ust moich głosu wszechmocnego ducha!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Po co wstrzymujesz cios mój sprawiedliwy?/
Krew niechaj zdrajcy wstyd Francyji zmaże!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<didaskalia>rozłączając ich, staje znowu wpośrodku</didaskalia>



<kwestia><strofa>Złóżcie broń! Mówię, Bóg, Pan litościwy,/
Nie chce krwi waszej, mnie z nim mówić każe./
Co chcesz, Filipie? Zważ i przeciw komu/
Stoisz z orężem w bratobójczej dłoni?/
On, jak ty, książę francuskiego domu,/
On jest twój ziomek i towarzysz broni!/
Jam też nie obca: córka jednej ziemi./
Wszyscy, na których następujesz głowę,/
Twoi są. Powróć, stań pomiędzy niemi,/
A poznasz wszystkich! Serca ich gotowe/
Kochać cię, ręce uściskać, kolana/
Zgiąć się przed tobą, bo nawet w potrzebie/
Święta nam w tobie krew naszego pana,/
Oręż nasz ostrza mieć nie śmie dla ciebie!/
O, pójdź! Wróć do nas! Czyż dla cię bez ceny/
Są cześć i miłość, serc najdroższe dary?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FILIP</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Dość, dość, obłudna! Śpiew zdradnej syreny/
Insze w głąb piekła niech wabi ofiary!/
Mnie nie ułudzą szatańskie mamidła:/
Przezorny rozum zatkał moje uszy/
I oczu twoich zalotnicze sidła./
Jak z gładkiej zbroi, zemkną się z mej duszy!/
Teraz my z sobą, Dunois! Do broni!/
Mąż z mężem walczy żelazem, nie słowy...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Złą snać<pe><slowo_obce>snać</slowo_obce> (daw.) --- widocznie, prawdopodobnie.</pe> ma sprawę, kto się prawdy chroni./
Wysłuchaj pierwej! Jam zawsze gotowy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Patrz wkoło, książę, i sądź, czy nas trwoga,/
Czy nas potrzeba u stóp twoich zgina?/
Jednym płomieniem gore obóz wroga,/
Trupem się jego zasłała równina,/
Głos trąb wojennych, jako piorun Boga,/
Rozprasza resztę: naszą jest godzina!/
Jako zwycięzcy, sławą i weselem/
Chcemy się z dawnym dzielić przyjacielem./
O, wracaj do nas! Dość mściwej niechęci!/
Z nami jest słuszność i błogosławieństwo./
Wy nie widzicie, lecz duchowie święci/
Walczą za nami! Bóg nam dał zwycięstwo./
Bóg ci przeze mnie swą wolę ogłasza,/
Przeze mnieć<pe><slowo_obce>mnieć</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą wzmacniającą -ci, skróconą do -ć; znaczenie: to mnie, to mnie właśnie.</pe> Jego chce dźwignąć prawica./
Jak ten nasz sztandar, biała sprawa nasza;/
Godłem i hasłem jej: Bóg i Dziewica!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FILIP</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Umiem znać kłamstwa mamiące wykręty,/
Ale jej mowa prosta jest, jak dziecka!/
Czyżby i pozór niewinności święty/
Wykłamać mogła piekieł moc zdradziecka?/
Nie słucham więcej! Dunois, do broni!/
Ucho me, czuję, jest słabsze od dłoni.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Zwiesz mię szatanką! Szatańskież<pe><slowo_obce>szatańskież</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą -że, skróconą do -ż; znaczenie: czy szatańskie.</pe> to dzieło/
Rozbrajać zemstę, koić serc trucizny?/
Piekłoż<pe><slowo_obce>piekłoż</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą -że, skróconą do -ż; znaczenie: czy piekło.</pe> chce zgody? Onoż<pe><slowo_obce>onoż</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą -że, skróconą do -ż; znaczenie: czy ono.</pe> mię natchnęło/
Żądzą pokoju, miłością ojczyzny?/
Lub się więc zmienił porządek natury,/
Że dobrą sprawę wspierać muszą piekła:/
Albo, jeżeli jest prawdą, com rzekła,/
Skąd me natchnienie, jeżeli nie z góry?/
Kto zstąpił ku mnie, ku biednej pasterce,/
I męstwo w piersiach dziewicy rozniecił,/
Nadludzki zamiar tchnął w dziecinne serce/
I duszę światłem nadziemskiem oświecił?/
Jam nie wzrastała przed królów obliczem,/
Obca mym ustom sztuka słów mamiąca;/
Przecież, gdy trzeba, gdy tchem tajemniczym/
Duch mię owionie, jakby w blasku słońca/
Widzę przed sobą cały świat widomy,/
Wiem wszystkie rzeczy, czuję mimo woli/
Przeszłość i przyszłość narodów i króli,/
A słowa moje wstrząsają jak gromy!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FILIP</naglowek_osoba>





<didaskalia>głęboko poruszony podnosi na nią oczy i przygląda jej ze zdziwieniem i rozrzewnieniem</didaskalia>



<kwestia><strofa>Co mi się dzieje? Co za dziwna zmiana!/
Mocże<pe><slowo_obce>mocże</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą -że; znaczenie: czy moc.</pe> to czarów to wzruszenie budzi?/
Nie! Ta mię postać, ten mię wzrok nie łudzi!/
Serce mi mówi: tyś z nieba zesłana!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>On już wzruszony! Stało się! Wzruszony!/
Twoja w tem, Panie, a nie moja siła!/
Chmura się gniewu we łzy roztopiła,/
Pogodą serca świeci wzrok natchniony!/
Precz z tym orężem! Łączmy łzy ze łzami!/
On płacze! Boże, dzięki Ci! --- On z nami!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Miecz i chorągiew wypadają z jej dłoni; bieży do niego z otwartemi ramionami i ściska go z namiętną gwałtownością --- <osoba>La Hire</osoba> i <osoba>Dunois</osoba> rzucają również miecze i śpieszą
uściskać <osoba>księcia</osoba>.</didaskalia>




<naglowek_akt>AKT TRZECI</naglowek_akt>





<didaskalia>Obóz królewski w Chalons nad Marną.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA I</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>Dunois</osoba> i <osoba>La Hire</osoba></didaskalia>



<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Jesteśmy bracia, towarzysze broni,/
Tyleśmy razem wspólnej krwi przeleli,/
Nierozerwani w złej i dobrej toni ---/
Nasże<pe><slowo_obce>nasże</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą -że; znaczenie: czy nas.</pe> dziś miłość kobiety rozdzieli?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LA HIRE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Posłuchaj, książę!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Wiem, kochasz Dziewicę,</wers_cd>/
Idziesz twą miłość objawić królowi,/
Prosić go o nią. Król ci nie odmówi:/
Król zna twą wierność, twą dzielną prawicę./
Lecz ja, wiedz o tem: wprzód, niźli ją cudzą/
Ujrzę, La Hirze!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LA HIRE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Wysłuchaj mię, książę!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie wdzięki lica oczy moje łudzą,/
Nie płochy urok serce moje wiąże./
Serce to, w bojach zdziczałe od młodu,/
Ze strzał miłości urąga pod zbroją./
Lecz ta cudowna zbawczyni narodu,/
Ta bohaterka, ta być musi moją!/
Przysiągłem sobie przed obliczem nieba,/
Bo siłę tylko zdoła pojąć siła,/
A w duszy mojej czuję, że jej trzeba/
Współczucia drugiej, co by równą była.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LA HIRE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Któż by twych zasług był tak nieświadomy,/
Iżby śmiał z tobą stawać do zawodu?/
Ale zważ, książę, czy stan jej poziomy/
Godzien jest twego imienia i rodu?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Mojego rodu? Ona jest dziecięciem/
Boskiej natury śród ziemskich padołów!/
Onaż<pe><slowo_obce>onaż</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą -że, skróconą do -ż; znaczenie: czy ona.</pe> by równać nie śmiała się z księciem,/
Oblubienica niebieskich aniołów,/
Którą nad wszystkie ziemskich koron blaski/
Otacza jaśniej święty promień łaski,/
Co wszelką wielkość, wszelką jasność ziemi/
Widzi poziomą pod stopami swemi?/
O, tam, gdzie ona na niedoścignionej/
Swej wysokości świeci śród gwiazd koła,/
Tam --- weź za szczeble wszystkie świata trony ---/
Dojść nie potrafisz bez skrzydeł anioła!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LA HIRE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Król więc rozstrzygnie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nie! Jej własna wola!</wers_cd>/
Ona, co wolność wróciła krajowi,/
O losie swoim niech sama stanowi!</strofa></kwestia>


<naglowek_scena>SCENA II</naglowek_scena>





<didaskalia>Ciż, <osoba>Król</osoba>, <osoba>Arcybiskup</osoba>, <osoba>Agnieszka Sorel</osoba>, <osoba>du Chatel</osoba> i <osoba>Chatillon</osoba></didaskalia>



<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>




<didaskalia>do <osoba>Chatillona</osoba></didaskalia>







<kwestia><strofa>Sam więc przybędzie uznać mię za króla?/
Hołd mi swój złożyć?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHATILLON</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Dziś jeszcze tu stanie.</wers_cd>/
Wysłał mię przodem, ażebym ci, panie,/
Niósł jego lenną cześć i pozdrowienie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O, piękne słońce dnia, co nam przynosi/
Pokój i zgodę, i krzywd przebaczenie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHATILLON</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Dwustu rycerzy składa orszak księcia,/
Z nimi przed tobą kolano uniży./
Rozumie jednak, że gdy się już zbliży,/
Ty jak brat brata przyjmiesz go w objęcia.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Niczego w życiu nie pragnę goręcej.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHATILLON</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Książę też prosi, by o tem, co było,/
Teraz i nigdy nie wspominać więcej.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Serce mu moje wszystko przebaczyło.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHATILLON</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Przebaczyć równie raczysz wszystkim, którzy/
Z nim przeciw tobie śmieli podnieść bronie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Francyja wszystkim serce swe otworzy,/
Wszystkich jak dzieci przytuli na łonie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHATILLON</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Z matką też twoją, jeśli żądać będzie,/
Przyzwolić, panie, zechcesz na ugodę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Oby chęć syna mieć chciała na względzie!/
Ona to ze mną, nie ja z nią spór wiodę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHATILLON</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Dwunastu świadków z pierwszych mężów kraju/
Z obu stron wspólne zaręczą przymierze.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Niech i tak będzie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHATILLON</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd><begin id="b1389291704786-3871565307"/><motyw id="m1389291704786-3871565307">Obyczaje, Przysięga</motyw>A podług zwyczaju,</wers_cd>/
Gdy arcybiskup przy świętej ofierze/
Między was jedną hostyję rozdzieli,/
Sami przysięgą stwierdzicie układy.<end id="e1389291704786-3871565307"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Niech mi tak święci pomogą anieli,/
Jak w sercu mojem nie ma cienia zdrady!/
Cóż jeszcze książę żąda po mnie<pe><slowo_obce>żąda po mnie</slowo_obce> --- dziś: żąda ode mnie.</pe>?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHATILLON</naglowek_osoba>





<didaskalia>rzucając spojrzenie na <osoba>du Chatela</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Panie,/
Widzę tu męża, którego spotkanie/
Mogłoby zatruć pierwszych wzruszeń chwile!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Rozumiem./
<wers_cd><didask_tekst>do <osoba>du Chatela</osoba></didask_tekst> Musisz odejść, du Chatelu!</wers_cd></strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>du Chatel</osoba> oddala się w milczeniu --- <osoba>Król</osoba> przeprowadza go oczyma, na koniec śpieszy za nim i ściska go</didaskalia>



<kwestia><strofa>Nie miej mi za złe! Ach, ty mi nie tyle/
Poświęcić chciałeś, wierny przyjacielu!</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>du Chatel</osoba> odchodzi</didaskalia>



<naglowek_osoba>CHATILLON</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Resztę warunków ten pargamin<pe><slowo_obce>pargamin</slowo_obce> --- dziś: pergamin.</pe> mieści.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<didaskalia>do <osoba>Arcybiskupa</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Przyjmuję wszystkie, nie badając treści./
Zwrot przyjaciela cóż godnie opłaci?</strofa></kwestia>


<didaskalia>do <osoba>Dunois</osoba> i <osoba>La Hire</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Wy ze stem jeźdźców idźcie spotkać braci!/
Hełmy swe kwieciem niech stroją żołnierze,/
A miasto postać godową przybierze./
Podczas gdy święty głos dzwonów ogłosi,/
Że Burgund pokój Francyji przynosi!</strofa></kwestia>


<didaskalia>głos trąb za sceną --- <osoba>Paź</osoba> wchodzi</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Co to jest?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PAŹ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Książę burgundzki przybywa.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Śpieszmy go spotkać!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi z <osoba>La Hirem</osoba> i <osoba>Chatillonem</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>O chwilo szczęśliwa!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<didaskalia>do <osoba>Agnieszki</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Ty płaczesz, luba! Ach, i we mnie serce/
Ściska się, myśląc, ile krwi rodzinnej,/
Ile łez przelać musiał lud niewinny,/
Nim on kres bratniej położył rozterce./
Lecz nie dziś o tem! Dzień po nocy błyska,/
Po burzy słońce i nam zajaśnieje.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARCYBISKUP</naglowek_osoba>





<didaskalia>u okna</didaskalia>



<kwestia><strofa>Co za tłum! Orszak ledwo się przeciska./
Otóż i Filip! Lud na kształt mrowiska/
Kupi się wkoło, z radości szaleje,/
Klęczą przed koniem, podnoszą ramiona!/
Ha, cóż to? Z konia porwali na ręce!/
Niosą w tryumfie! A kwiaty i wieńce/
Zaćmiły niebo jak chmura zielona.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Dobry lud! Jakże prędko zapomina/
Krzywd swych i kraju, krwi ojców i dzieci!/
Miłość się jego, jak gniew, ogniem nieci,/
Wszystkiem dla niego obecna godzina!/
Dość łez, najmilsza! Uzbrój serce w stałość./
Wróć pokój twarzy! Bo wszystko w tej porze,/
Zbyteczna radość, jak zbyteczna żałość,/
Równie go zdrażnić jak zawstydzić może.</strofa></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA III</naglowek_scena>


<didaskalia>Ciż, <osoba>Filip</osoba>, <osoba>Dunois</osoba>, <osoba>La Hire</osoba>, <osoba>Chatillon</osoba> i dwaj inni <osoba>rycerze</osoba> z orszaku księcia</didaskalia>



<didaskalia><osoba>Filip</osoba> zatrzymuje się w miejscu --- <osoba>Król</osoba> chce iść na jego spotkanie, ale go <osoba>książę</osoba> uprzedza, a w chwili, gdy chce ugiąć przed nim kolano, król bierze go w swe objęcia.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Pośpiech twój tylko uprzedził nas, książę!/
Chciałem cię spotkać, lecz szybkie masz konie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FILIP</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie dziw! Do mojej powinności dążę.</strofa></kwestia>


<didaskalia>ściska i całuje w czoło <osoba>Agnieszkę</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Wybacz, kuzynko, ale w mojej stronie/
Jest to obyczaj, któremu bez sporu/
Piękność ulega.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Podług naszych wieści</wers_cd>/
Na dworze twoim szukać trzeba wzoru/
Wdzięcznej godności i krasy niewieściej.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FILIP</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ze wszystkich skarbów burgundzkiej krainy/
To jest najdroższe, czem ją niebo darzy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Lecz ty sam, książę, przyznaj się do winy,/
Albo się musisz oczyścić z potwarzy./
Że lekceważąc miłość i jej wiarę,/
Nie wierzysz w wierność.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FILIP</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Najcięższą swą karę</wers_cd>/
Ma samo w sobie każde odszczepieństwo!/
Błogo ci, królu, żeś się w tem z natchnienia/
Pięknego serca ustrzegł doświadczenia!</strofa></kwestia>


<didaskalia>postrzega <osoba>Arcybiskupa</osoba>, podaje mu rękę</didaskalia>



<kwestia><strofa>Witaj, pasterzu! Twe błogosławieństwo/
Niech stwierdzi węzły braterskiego związku!/
Dawnom cię widział, bo, chcąc spotkać ciebie,/
Trzeba iść, widzę, drogą obowiązku.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARCYBISKUP</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O dniu radosny! Teraz mię do siebie/
Pan niech powoła! Cóż bym więcej żądał/
Widzieć na ziemi, gdym ten dzień oglądał?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FILIP</naglowek_osoba>





<didaskalia>do <osoba>Agnieszki</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Mówią, kuzynko, żeś swe diamenty/
Przedać kazała, by mię ścigać zbrojnie./
O, nie wiedziałem, że duch tak zawzięty/
Mieszka w twem sercu. Lecz już koniec wojnie!/
Wraca się wszystko, co było stracone:/
Pociechy serca i ozdoby stroju./
Patrz, twe klejnoty są też znalezione!...</strofa></kwestia>


<didaskalia>bierze z rąk dworzanina szkatułkę i podaje ją otwartą <osoba>Agnieszce</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Na wojnę ze mną były przeznaczone,/
Przyjm je ode mnie za godło pokoju!</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Agnieszka</osoba> waha się, spoglądając na <osoba>króla</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Przyjm! Jest to zakład podwójnej świętości:/
Braterskiej zgody i szczerej miłości.</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Agnieszka</osoba>, płacząc, usuwa się na stronę, <osoba>król</osoba> także usiłuje ukryć silne wzruszenie i wszyscy patrzą z mocnem wzruszeniem na obydwóch książąt.</didaskalia>



<naglowek_osoba>FILIP</naglowek_osoba>





<didaskalia>spojrzawszy po kolei na wszystkich, rzuca się w objęcia <osoba>króla</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Królu mój!</strofa></kwestia>


<didaskalia>W tejże chwili trzej <osoba>burgundzcy rycerze</osoba> ściskają się z <osoba>Arcybiskupem</osoba>, <osoba>Dunois</osoba> i <osoba>La Hirem</osoba> --- <osoba>Król</osoba> i <osoba>Filip</osoba> pozostają
przez czas niejaki we wzajemnych uściskach.</didaskalia>



<naglowek_osoba>FILIP</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Jaż<pe><slowo_obce>jaż</slowo_obce> --- konstrucja z partykułą -że, skróconą do -ż; znaczenie: czy ja.</pe> cię mogłem nienawidzić?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Dość!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FILIP</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nie! Występek powinien się wstydzić!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Dość! Wszystko przeszło, wszystko przebaczono!/
Był to błąd losu, wpływ gwiazdy złowrogiej.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FILIP</naglowek_osoba>





<didaskalia>biorąc go za rękę</didaskalia>



<kwestia><strofa>Naprawię wszystko, wierzaj mi, naprawię!/
Francyję całą złożę pod twe nogi,/
Żadnej wsi, żadnej lepianki ubogiej/
Nie będzie braknąć twych przodków dzierżawie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Gdyśmy złączeni, któż nas zachwiać zdoła.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FILIP</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ach, nie wiesz, królu, jak ciężkie zgryzoty/
Truły mi duszę śród twych wrogów koła!</strofa></kwestia>


<didaskalia>wskazując na <osoba>Agnieszkę</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Czemuś mi tego nie przysłał anioła?/
Sam by jej widok wrócił mię do cnoty./
Lecz teraz, teraz żaden podstęp wroga,/
Żadna moc piekieł, nic nas nie rozdwoi!/
Tutaj się kończy moich błędów droga/
Pokój mój, czuję, jest na piersi twojej!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARCYBISKUP</naglowek_osoba>





<didaskalia>stając pomiędzy nimi</didaskalia>



<kwestia><strofa>A więc, książęta, pokój między wami!/
Francyja znowu, jak feniks z popiołu,/
Wzniesie się, blizny zakryje laurami:/
Praca i ziemia bogata darami/
Wrócą zamożność i miastu, i siołu<pe><slowo_obce>sioło</slowo_obce> --- wieś.</pe>./
Lecz ci, co przez was i dla was zginęli,/
Tysiące ziomków, czyż z mogił swych wstaną?/
Lecz łzy, co przez was i dla was wylano,/
Któż je powróci tym, co je wyleli?/
Zakwitnie może przyszłe pokolenie,/
Lecz przeszłe przez was było łupem zbójców;/
Pomyślność synów nie wskrzesi ich ojców,/
Krew ich na wasze opadła sumienie!/
Obyż<pe><slowo_obce>obyż</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą wzmacniającą -że, skróconą do -ż; por.: któż, cóż itp.</pe> z niej przecie wyszła wam przestroga./
By, nim spór kiedy zaczniecie orężny,/
Pomnieli naprzód na ludzi i Boga!/
Bo wojnę łatwo rozkiełzna potężny,/
Lecz wojna nie jest jako sokół, który,/
Pojmawszy zdobycz, posłusznemi pióry/
Wraca do łowca na dzwonek mosiężny./
Nie! Sęp to dziki, co się krwią rozjada/
I gardzi głosem człowieka --- i biada/
Tym, co go puszczą! A nie zawsze z nieba/
Cudowna pomoc zstępuje, gdy trzeba.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FILIP</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Tak, królu, anioł walczy przy twym boku!/
Lecz gdzież jest ona?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Kędy jest Dziewica?</wers_cd>/
Czyżby się szczęścia chroniła widoku,/
Co nam jej własna zjednała prawica?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARCYBISKUP</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie dla niej, panie, zgiełk dworskiej zabawy./
Gdy jej powinność nie woła na bitwy,/
Gdy nic nie może dla Francyji sławy,/
W ustroniu za nią przesyła modlitwy,/
I w Bogu tylko, przez Boga natchniona,/
Żyje dla Boga.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Lecz otóż i ona!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_scena>SCENA IV</naglowek_scena>


<didaskalia>Ciż i <osoba>Joanna</osoba> (w pancerzu, ale bez hełmu i z wieńcem
we włosach)</didaskalia>



<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Pójdź, pójdź, kapłanko w tym świątecznym stroju,/
Pójdź stwierdzić związek spojony przez ciebie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FILIP</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Onaż<pe><slowo_obce>onaż</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą -że, skróconą do -ż; znaczenie: czy ona.</pe> to? Niegdyś tak groźna w potrzebie,/
Tak dziś łagodna jak anioł pokoju!/
Widzisz, spełniłem, com obiecał tobie./
Nie wart żem dzięków?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>O, dziękuj sam sobie!</wers_cd>/
O, dziękuj Panu, że dziś gwiazdą jasną/
Jaśniejesz przed Nim; ty, coś wczoraj jeszcze,/
Groźna kometa, nad ojczyzna własną/
Rozsiewał światło krwawe i złowieszcze.</strofa></kwestia>


<didaskalia>patrząc dokoła</didaskalia>



<kwestia><strofa>Wszyscy tu, widzę, radzi i weseli,/
A tam smutnego spotkałam w przedsieniu,/
Co się kryć musi i szczęścia nie dzieli!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FILIP</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Któż jest tak winnym, że się nie ośmieli/
Dziś nawet w naszem ufać przebaczeniu?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Możeż<pe><slowo_obce>możeż</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą -że, skróconą do -ż; znaczenie: czy może.</pe> on ufać? O, powiedz, że może,/
I niech się w pełni twa zasługa ziści!/
Bo, gdy chcesz godnie spełnić dzieło boże,/
Pełń je do końca! Kropla nienawiści/
Sam zdrój zbawienia zamienia w truciznę./
Zdaj miłosierdziu twej zemsty spuściznę!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FILIP</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Teraz rozumiem.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>I przebaczysz, książę?</wers_cd>/
Tak, tak! Przebaczysz! Pójdź tu, du Chatelu!</strofa></kwestia>


<didaskalia>otwiera drzwi i wprowadza <osoba>du Chatela</osoba>, który
zatrzymuje się opodal</didaskalia>



<kwestia><strofa><begin id="b1389292812167-1118602041"/><motyw id="m1389292812167-1118602041">Miłosierdzie</motyw>Kto tu odpuścił winowajcom wielu,/
Z wielu go grzechów Pan w niebie rozwiąże.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FILIP</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Joanno, wszystko uczynię dla ciebie,/
Ale ty nie wiesz, jakiej chcesz ofiary!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Wiem, że jak słońce dla wszystkich na niebie,/
Jak rosa z nieba, jak wszystkie swe dary/
Niebo zarówno dla wszystkich swych dzieci ---/
Tak miłosierdzie, które jest od Boga,/
Na wszystkich spada i dla wszystkich świeci./
Wiem, że przebaczyć i miłować wroga/
Jest to zwycięstwo nad wszystkie zwycięstwa./
Natchnienie łaski, boskość człowieczeństwa!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba><end id="e1389292812167-1118602041"/>FILIP</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O niepojęta, skąd ci moc nade mną?</strofa></kwestia>


<didaskalia>do <osoba>du Chatela</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Zbliż się! Przebaczam! Duchu mego ojca,/
Przebacz mi równie, że twój wróg zabójca/
Ściska dłoń syna, co cię pomścić miała!/
A wy, bogowie śmierci, których ramię/
Sięga szeroko, niech wasz gniew nie pała,/
Żem wam złożony ślub mej zemsty łamię!/
W waszych tam państwach, gdzie serce nie bije,/
Wszystko niezmienne, niezachwiane, wieczne;/
Lecz póki człowiek tu czuje i żyje,/
Wpływ chwili musi rodzić czucia sprzeczne.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<didaskalia>do <osoba>Joanny</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa><begin id="b1389293008944-1049150231"/><motyw id="m1389293008944-1049150231">Król, Lud</motyw>Com ci nie winien, posłanniczko Boga!/
Tyś zawróciła koło mej fortuny;/
Ty mi powracasz brata; ty z rąk wroga/
Wydzierasz berło; ty wojny pioruny/
Gasisz nad nami! Któryż z ziemskich króli/
Tyle dobrodziejstw jak warte odpłaci?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Bądź ludzkim w szczęściu, jakeś był w niedoli!/
Boga za ojca, bliźnich miej za braci!/
Najuboższemu spośród twego ludu/
Czyń sprawiedliwość! Strzeż praw i swobody,/
A nie pogardzaj niskim! Bo od trzody/
Bóg tobie zesłał spełnicielkę cudu!/
Francyja tobie ukorzy się cała/
I będziesz ojcem królów pokolenia;/
I wielka będzie ich moc i ich chwała,/
Dopóki pycha serca i myślenia/
Nie zbluźni Bogu i ludem nie wzgardzi./
Bo wtenczas!... Wtenczas i Bóg się zatwardzi,/
I skąd ci pomoc, spod wieśniaczej strzechy,/
Wyzwie mścicieli za mocarzów grzechy!<end id="e1389293008944-1049150231"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FILIP</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Gdy ci otwarte przeznaczenia księgi,/
Czytaj z nich, święta, przyszłość mego domu!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Obok królewskich tron jego potęgi/
Chce wznieść się wyżej; nie lęka się gromu/
Boga, ni ludzi. Grom przecież uderzy,/
Grom przeznaczenia! Lecz się nie bój zbytnio!/
Dom twój nie upadł! Nie z miecza rycerzy,/
Z łona dziewicy szczep jego odkwitnie/
I na dwóch tronach w pełni majestatu/
Króluje, widzę, znajomemu światu,/
Ha, i nowemu, który wola boża/
Kryje dziś jeszcze za zasłoną morza!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O, mów, czy węzeł, co nas dzisiaj wiąże,/
W przyszłe też wieki dwa bratnie narody/
Połączać będzie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>O królu! O książę!</wers_cd>/
Mocarze ziemi, strzeżcie się niezgody!/
Nie budźcie jędzy! Niech w swych lochach drzemie!/
Bo, raz zbudzoną, kto zdoła powstrzymać?/
Z jadu jej smocze rozrodzi się plemię,/
Z pożaru pożar będzie się rozdymać!/
Dość! Obłok stanął u przyszłości progu./
Cieszcie się z <wyroznienie>dzisiaj, jutro</wyroznienie> zwierzcie Bogu!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Święta Dziewico, ty wiesz myśli moje,/
Powiedz, co przyszłe rokują mi lata?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Duch widzi tylko wielkie dzieje świata,/
Własnym twym losem rządzi serce twoje.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Lecz jakież szczęście, jakie ziemskie blaski,/
Jaka nagroda będzie godną ciebie?/
Ty, coś nam zlała zdrój niebieskiej łaski!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Szczęście prawdziwe mieszka z Ojcem w niebie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Lecz dać ci ziemskie, należy od króla./
On cię uczyni celem czci narodu,/
On! I wnet jego dopełni się wola./
Klęknij, Joanno,</strofa></kwestia>


<didaskalia>dobywa miecza i dotyka ją nim z lekka po ramieniu</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>i z niskości rodu</wers_cd>/
Wstań! Ja, król, ciebie i twój ród, i w grobie/
Prochy twych przodków uszlachcam zarazem!/
Lilije białe będą herbem tobie,/
Jak są cnót twoich godłem i obrazem./
A nikt z rycerzy, ni książąt, przed tobą/
Nikt, prócz krwi królów, nie ma mieć pierwszeństwa./
Związek twój będzie najwyższych ozdobą,/
A mnie, królowi, zdaj swadźbę<pe><slowo_obce>swadźba</slowo_obce> --- swatanie; wybieranie przyszłego małżonka a. przyszłej małżonki.</pe> małżeństwa!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>





<didaskalia>występując</didaskalia>



<kwestia><strofa>Serce ją moje wybrało już wprzódy,/
Nimeś ją, panie, w blask twej łaski odział<pe><slowo_obce>nimeś ją (...) odział</slowo_obce> --- konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: nim ją odziałeś.</pe>./
I jeślim godzien tak wielkiej nagrody,/
By los mój z ręką chciała przyjąć w podział,/
Was samych, królu, i ty, mężu boży,/
Wzywam na świadków mej szczerej przysiędze.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Cuda po cudach Bóg nam w tobie mnożył/
Cóż niepodobnem będzie twej potędze,/
Gdy nawet jego, miłości szydercę,/
Zhołdować mogłaś?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LA HIRE</naglowek_osoba>





<didaskalia>występując</didaskalia>


<kwestia><strofa>Znam Dziewicy serce:/
Pierwszą jej cnotą jest pokora święta./
I, jak bądź warta czci, którą odbiera,/
Nie ją ułudzi wielkości ponęta,/
Nie od niej wzgardy dozna miłość szczera./
Więc chociem prosty rycerz, wybacz, książę,/
Wybór jej serca niech nasz los rozwiąże.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>I ty, La Hirze?... Dziewico, dla Boga!/
Ledwieś pomogła przejednać mi wroga,/
Chceszże<pe><slowo_obce>chceszże</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą -że; znaczenie: czy chcesz.</pe> poróżnić przyjaciół mych? Oba/
Godni są ciebie; dla obudwóch<pe><slowo_obce>obudwóch</slowo_obce> --- dziś: obydwu.</pe> jedna/
Życzliwość moja. Po co długa próba?/
Mów, kto szczęśliwy, co twe serce zjedna?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<didaskalia>zbliżając się</didaskalia>



<kwestia><strofa>Nagłość twa, królu, przeraża Dziewicę,/
Rumieniec wstydu widzę na jej czole./
Daj czas, niech sama zbada tajemnicę/
Serca swojego! Ani ją w tem kole/
Wyjawić może. Zostawcie nas same!/
Siostrze przed siostrą powróci swoboda,/
Ufność przemoże nieśmiałości tamę./
Wyrok jej serca ja ogłoszę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KRÓL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Zgoda!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<didaskalia>Chce odchodzić.</didaskalia>



<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie, królu, zostań! Nie rumieniec sromu,/
Nie żar miłości czoło moje pali./
Nic do zwierzenia nie mam tu nikomu,/
Co bym nierada, by drudzy słuchali./
Umiem czuć wdzięcznie cześć, co mię spotkała;/
Alem nie na to wzięła miecz śmiertelny,/
Bym krwią mych bliźnich sobie kupić miała/
Książęcą mitrę albo mirt weselny./
O nie, mój królu! Wielkie dzieło boże,/
Co mi na ziemi spełnić przeznaczono,/
Czysta dziewica tylko spełnić może./
Żadnemu z mężów nie mogę być żoną.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARCYBISKUP</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Azaliż<pe><slowo_obce>azaliż</slowo_obce> (daw.) --- czyż (zaimek pytający czy z partykułą wzmacniającą -że, skróconą do -ż).</pe> nie wiesz, że na ulgę troski/
Pierwszemu z mężów Bóg niewiastę stworzył?/
W głosie natury jest głos woli boskiej./
Gdy dojdziesz celu, co ci Bóg założył,/
Rychło, odwykłszy od miecza i zbroi,/
Piękniejszy zawód obaczysz przed sobą,/
Byś cnót niewieścich dała wzór płci twojej,/
Jak byłaś mężom wzorem i ozdobą.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ojcze, któż zgadnie przyszłą wolę ducha?/
Lecz, gdy czas przyjdzie, a poznam, co trzeba,/
Serce go moje z pokorą usłucha./
Tymczasem spełńmy pierwszą wolę nieba!/
Król nie jest jeszcze pomazańcem Boga,/
Olej mu święty nie namaścił czoła;/
Do Reims nam drogę zaszło wojsko wroga,/
Tam, bracia, za mną! Tam powinność woła!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<didaskalia>chwytając ją za rękę</didaskalia>



<kwestia><strofa>Jedna myśl, widzę, rządzi sercem twojem./
Miłość się przed nią ozwać nie ośmiela./
Lecz, gdy kraj cały zakwitnie pokojem,/
A w serca ludzi wróci duch wesela,/
Wierz mi, że wtenczas twe serce niewieście/
Wzbudzi też w sobie uczucia dziś śpiące./
I, coś zaczęła, zbawiając tysiące,/
Szczęściem jednego zakończysz nareszcie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Delfinie, tak żeś syt już bożej łaski,/
Że chcesz w proch ziemski rzucić jej narzędzie?/
Także cię rażą wyższych światów blaski,/
Że ziemię tylko mieć umiesz na względzie?/
O, ślepe serca! Ludzie małej wiary!/
Niebo przed wami działa na odkryte;/
Cuda po cudach świadczą jego dary,/
A wy w tem tylko widzicie --- kobietę!.../
Gdzież jest kobieta? Gdzie jest ziemska siła,/
Aby uczynić, co Pan przez mię czyni?/
Biadaż mi, biada, gdybym się ważyła/
Myśleć o sobie, i, cudu sprawczyni,/
Ziemskim rozumem mierzyć moje życie!/
Biada wam wszystkim, którzy mię kusicie!/
Lecz Pan jest ze mną! On mię wziął w opiekę!.../
Słyszę głos Jego! Do broni, mój królu!</strofa></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA V</naglowek_scena>


<didaskalia>Ciż i <osoba>rycerz</osoba> (wpadając z pośpiechem)</didaskalia>



<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Cóż nam przynosisz?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RYCERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Wróg przeszedł przez rzekę</wers_cd>/
I szyk bojowy rozwija na polu.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<didaskalia>natchniona</didaskalia>



<kwestia><strofa>Do broni! mówię. Dziś kres jego pysze!/
Sami na oślep idą w nasze ręce./
Za mną, kto Francuz!</strofa></kwestia>


<didaskalia>wybiega</didaskalia>



<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Idźmy, towarzysze!</wers_cd>/
Niech mą koronę zwycięstwem uświęcę!/
Sam, jako żołnierz, chcę walczyć na czele.</strofa></kwestia>


<didaskalia>do <osoba>Agnieszki</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Bądź zdrowa, luba! Nie płacz!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>O, nie płaczę,</wers_cd>/
Nie drżę o ciebie! Bóg nazbyt już wiele/
Uczynił dla nas, by tylko rozpacze/
Zsyłać miał w końcu. Jemu ufam śmiele,/
Że cię w Reims dzisiaj zwycięzcą zobaczę.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Słychać głos trąb wojennych, który podczas przemiany dekoracji coraz w większą wrzawę przechodzi, naśladując zgiełk i zamięszanie bitwy --- orkiestra łączy się z nim przy otwartej scenie, wraz z odgłosem wojennych instrumentów za sceną.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA VI</naglowek_scena>


<didaskalia>Scena zamienia się w obszerne, otwarte pole, otoczone drzewami.</didaskalia>




<didaskalia>Podczas muzyki widać w głębi szybko przebiegających
żołnierzy.</didaskalia>



<didaskalia><osoba>Talbot</osoba>, wsparty na <osoba>Fastolfie</osoba> i otoczony żołnierzami, wkrótce potem <osoba>Lionel</osoba></didaskalia>




<naglowek_osoba>TALBOT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Dość! Pod tem drzewem złóż mię, przyjacielu!/
Wracaj do bitwy! Nic mi już nie trzeba,/
A umrzeć umiem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LIONEL</naglowek_osoba>





<didaskalia>wchodząc</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Co widzę? O nieba!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FASTOLF</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Na smutny widok trafiasz, Lionelu!/
Wódz nasz umiera.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LIONEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nie daj tego Boże!</wers_cd></strofa></kwestia>


<didaskalia>do <osoba>Talbota</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Dziś nam najbardziej potrzebna twa siła./
Wstań, wodzu! Doświadcz, co moc woli może!/
Powstań i rozkaż naturze, by żyła!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TALBOT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Próżno! Nie zmienić, co zły los przeznaczy!/
Tron nasz, dźwigniony tylu prac ogromem,/
Wali się w gruzy; próżno bój rozpaczy/
Wiodłem do końca; patrz, rażony gromem/
Leżę, bym nie wstał. Reims jest już stracony,/
Brońcie Paryża!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LIONEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Paryż sprzymierzony</wers_cd>/
Z delfinem. Właśnie odebrałem gońca.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TALBOT</naglowek_osoba>





<didaskalia>odrywając zawiązki<pe><slowo_obce>zawiązka</slowo_obce> --- tu: opatrunek, bandaż.</pe> ran</didaskalia>



<kwestia><strofa>A więc, krwi moja, upływaj do końca./
Bo już mi światło obrzydło słoneczne!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LIONEL</naglowek_osoba>





<didaskalia>do <osoba>Fastolfa</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Śpiesz unieść wodza na miejsce bezpieczne!/
Wróg z całą na nas następuje siłą.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TALBOT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O, głupstwo gminu! Tyś mię zwyciężyło!/
Ty!... I nie ludziom walczyć z mocą twoją,/
Przed którą same bogi nie dostoją!/
Lecz ty, rozumie, światło niebios tronu,/
Ty, sprawco świata, ty, bóstwo człowiecze,/
I cóż ty jesteś, gdy szał zabobonu/
Porwie cię z sobą i w przepaść zawlecze?/
Przekleństwo temu, co w krainie myśli/
Szuka wielkości, trwoni moc i lata/
I wierzy planom, gdy je mądrze skréśli!/
Bo szał i głupstwo --- to są władcy świata!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LIONEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Przestań, milordzie! Krótkie są twe chwile./
Myśl o wieczności! Pojednaj się z Bogiem!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TALBOT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Gdybyż przynajmniej męskiej ulec sile,/
Upaść w zapasach z godnym siebie wrogiem!.../
Lecz stać się pastwą głupstwa i obłudy!/
O, to dotkliwsze od śmierci tysiąca!.../
Czyż wszystkie nasze ofiary i trudy/
Nie były warte choć lepszego końca?...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LIONEL</naglowek_osoba>





<didaskalia>podając mu rękę</didaskalia>



<kwestia><strofa>Żegnaj, milordzie! Hołd łez i modlitwy/
Złożę ci w czasie, gdy mię los ocali./
Teraz powinność zwie mię na plac bitwy,/
Gdzie los ojczyzny waży się na szali./
Żegnaj, Talbocie! Tak, do powitania/
Na lepszym świecie, gdzie nie ma rozstania!</strofa></kwestia>


<didaskalia>odchodzi</didaskalia>



<naglowek_osoba>TALBOT</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Stało się! Trzeba spłacić dług natury,/
Oddać żywiołom to, co z nich powstało!/
Chwila nie minie, a z Talbota, który/
Świat niegdyś cały napełnił swą chwałą,/
Zostanie tylko --- proch! Tak kończy człowiek!/
A cała korzyść światła, co dziedziczym,/
Jest, że ze wzgardą, przed zawarciem powiek,/
Widzim, że wszystko było tylko niczem!...</strofa></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA VII</naglowek_scena>


<didaskalia>Ciż, <osoba>Król</osoba>, <osoba>Filip</osoba>, <osoba>Dunois</osoba>, <osoba>du Chatel</osoba> i <osoba>żołnierze francuscy</osoba></didaskalia>



<naglowek_osoba>FILIP</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Zwycięstwo nasze!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>




<didaskalia>postrzegając <osoba>Talbota</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Patrzcie, ktoś umiera!</wers_cd>/
Śpieszcie dać pomoc, gdy już nie daremnie.</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>żołnierze</osoba> z orszaku króla zbliżają się do umierającego.</didaskalia>



<naglowek_osoba>FASTOLF</naglowek_osoba>





<didaskalia>zastępując im drogę</didaskalia>



<kwestia><strofa>Precz stąd! Szanujcie zwłoki bohatera,/
Przed którym w życiu drżeliście nikczemnie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FILIP</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Co widzę? Talbot!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FASTOLF</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Oddal się, Filipie!</wers_cd>/
Niech zgonu męża wzrok zdrajcy nie brudzi!</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Talbot</osoba> wlepia wzrok w <osoba>Filipa</osoba> i kona.</didaskalia>



<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Toż ten, tak ufny w męstwie i dowcipie,/
Że za nic ważył i Boga, i ludzi?/
Straszny Talbocie, jak ci teraz mało/
Ziemi potrzeba! A dziś jeszcze rano/
Francyji całej nie dosyć się zdało!</strofa></kwestia>


<didaskalia>do <osoba>króla</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Teraz cię królem witać mogę śmiało,/
Bo szczęście zawsze groziło odmianą,/
Póki duch żywy poruszał to ciało.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<didaskalia>przyjrzawszy się milcząco zmarłemu</didaskalia>



<kwestia><strofa>Nie my, moc wyższa zmogła cię, rycerzu!/
Na ziemi Franków, jak na swym puklerzu,/
Coś i konając, nie chciał puścić z dłoni,/
Ległeś, byś spoczął! I ona cię przyjmie/
Do swego łona. Tu, gdzie kres twej broni,/
Tu grób ci wzniesiem, a samo twe imię,/
Sam ten grób, w środku państw naszych dzierżawy,/
Stanie za pomnik twych czynów i sławy.</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>żołnierze</osoba> podnoszą trupa i wynoszą go.</didaskalia>



<naglowek_osoba>FASTOLF</naglowek_osoba>





<didaskalia>oddając miecz</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Przyjm, panie! Jestem twym jeńcem.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<didaskalia>oddając mu miecz</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Nie, wcale!</wers_cd>/
Świętą powinność umiem czcić i w wojnie./
Idźcie i wierni wodza swego chwale,/
Cześć mu ostatnią oddajcie spokojnie!/
Ty, du Chatelu, śpiesz, nie tracąc chwili,/
Śpiesz do Agnieszki! Uspokój jej trwogę!/
Powiedz, że żyjem, żeśmy zwyciężyli,/
Że ją w Reims czekam. Ty jej wskażesz drogę.</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>du Chatel</osoba> odchodzi.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA VIII</naglowek_scena>


<didaskalia>Ciż i <osoba>La Hire</osoba></didaskalia>



<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Gdzież jest Dziewica?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LA HIRE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Właśnie pytać chciałem.</wers_cd>/
Przy tobie była wpośród bitwy pola.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>W twojej ją straży zostawić mniemałem,/
Gdym z jazdą poszedł na obronę króla.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FILIP</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Przed chwilą jeszcze śród zastępów wroga/
Widziałem z dala jej chorągiew białą!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Biada nam! Gdzież jest? Jakaś myśl złowroga/
Trwoży mię o nią; drżę, by nazbyt śmiało/
Nie wpadła w tłumy, gdy nikt nie był przy niej.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Do broni! Śpieszmy na odsiecz zbawczyni!</strofa></kwestia>


<didaskalia>odchodzą</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA IX</naglowek_scena>


<didaskalia>Inna, pusta okolica na placu bitwy.</didaskalia>



<didaskalia>W oddaleniu widać wieże miasta Reims, oświecone słońcem. <osoba>Rycerz</osoba> w czarnej zbroi, ze spuszczoną przyłbicą. <osoba>Joanna</osoba> ściga go aż na przód sceny, gdzie on staje i czeka na nią.</didaskalia>



<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ha, nędzny! Teraz doszłam twych podstępów!/
Chciałeś ocalić resztę twoich braci,/
Uwieść mię z dala od waszych zastępów./
Lecz krew mi twoja tę zdradę zapłaci!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CZARNY RYCERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Po cóż mię ścigasz? Po coś tak, jak widzę,/
Zawzięta na mnie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Bo cię nienawidzę.</wers_cd>/
Bo jak noc piekieł, której nosisz barwę,/
Sama twa postać wściekłość budzi we mnie./
Zedrzyj z twej twarzy tę szatańską larwę<pe><slowo_obce>larwa</slowo_obce> (daw.) --- maska.</pe>,/
Co cię mym oczom chce ukryć daremnie!/
Mów, ktoś jest? Gdybym nie widziała w boju,/
Jak tuż przede mną, choć nie moim grotem,/
Legł mężny Talbot, z postaci i stroju/
Mogłabym wnosić, żeś ty jest Talbotem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CZARNY RYCERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nicże<pe><slowo_obce>nicże</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą -że; znaczenie: czy nic.</pe> ci wewnątrz nie mówi głos ducha?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ha, skąd wiesz o tem, że mi złem zagraża?/
Lecz duch mój tylko głosu Boga słucha!/
Groźba złych duchów czystych nie przeraża.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CZARNY RYCERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Joanno, słuchaj! Duch ci prawdę wróży:/
Oto Reims! Nie wchodź! Złóż oręż przed bramą!/
Szczęście nikomu do końca nie służy;/
Puść je od siebie, nim odbiegnie samo!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>I któż ty jesteś, co mi na pół drogi/
Radzisz opuścić nieskończone dzieło?/
Mnież<pe><slowo_obce>mnież</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą -że, skróconą do -ż; znaczenie: czy mnie.</pe> to rozumiesz zachwiać widmem trwogi,/
Mnie, którą niebo swem mestwem natchnęło?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CZARNY RYCERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Siła się tobie nie oprze człowiecza,/
Lecz jest moc wyższa, co i tobą władnie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Żadna, prócz boskiej! I nie złożę miecza,/
Aż tron Lankastra w proch się nie rozpadnie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CZARNY RYCERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Złóż broń, powtarzam, ostrzegam raz jeszcze!/
Nie wchodź do miasta!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Milcz, widmo piekielne!</wers_cd>/
Mów, kto ci natchnął te groźby złowieszcze?/
Mów lub giń!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Podnosi miecz jak do cięcia.</didaskalia>



<naglowek_osoba>CZARNY RYCERZ</naglowek_osoba>





<didaskalia>dotykając ręką <osoba>Joannę</osoba>, która staje nieruchoma</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Zabij to, co jest śmiertelne!</wers_cd></strofa></kwestia>


<didaskalia>Nagła ciemność --- uderzenie piorunu --- <osoba>Rycerz</osoba> znika.</didaskalia>



<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<didaskalia>początkowo zdumiona, wraca niebawem do siebie</didaskalia>



<kwestia><strofa>To nie był człowiek! Zwodna mara piekła/
Wyszła z przepaści, by mi zachwiać serce,/
Bym się mej świętej powinności zrzekła!/
Lecz mnież<pe><slowo_obce>mnież</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą -że, skróconą do -ż; znaczenie: czy mnie.</pe> to, Boga mojego rycerce,/
Mnież to wszechmocnej nie ufać potędze?/
O, niech się cała moc piekieł sprzysięże,/
Pan mój jest ze mną! Wierna mej przysiędze/
W Nim ufać będę i przezeń zwyciężę!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Chce odchodzić.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA X</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>Lionel</osoba> i <osoba>Joanna</osoba></didaskalia>



<naglowek_osoba>LIONEL</naglowek_osoba>





<didaskalia>wchodząc</didaskalia>



<kwestia><strofa>Przeklęta, broń się! Bo jedno z nas obu/
Zginąć tu musi. Krew tysiąca braci,/
Szlachetny Talbot z przedwczesnego grobu/
Woła o pomstę; miecz ci mój odpłaci!/
I byś wiedziała, zwodzicielko podła,/
Że mię nie splątasz w guseł twoich matni:/
Jam jest Lionel, wojska wódz ostatni!/
Walcz i klnij chwilę, co cię ze mną zwiodła!</strofa></kwestia>


<didaskalia>naciera na nią --- po krótkiej chwili <osoba>Joanna</osoba> wytrąca
mu miecz z ręki</didaskalia>



<kwestia><strofa>Niewierne szczęście!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Pasuje się z nią.</didaskalia>



<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<didaskalia>porywa go z tyłu za pióropusz hełmu i zdziera mu hełm z głowy tak, że twarz jego odsłania, prawą ręką podnosi miecz jak do ciosu</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Miej więc, czegoś żądał!</wers_cd></strofa></kwestia>


<didaskalia>W tej chwili spogląda mu w oczy; wzrok jego mięsza ją nagle i jakby przeraża. Staje nieporuszona i powoli opuszcza rękę.</didaskalia>



<naglowek_osoba>LIONEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Uderz, przeklęta! Próżno będziesz czekać!/
Nie przyjdzie nigdy dzień, co by oglądał/
Pokorę moją. Uderz!</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Joanna</osoba> daje mu znak ręką, aby się oddalił</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Mam uciekać?</wers_cd>/
Przed tobą? Nigdy! Stokroć umrzeć raczej!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<didaskalia>z odwróconą twarzą</didaskalia>



<kwestia><strofa>Nie chcę pamiętać, żeś był w mojej mocy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LIONEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie! Gardzę tobą! Nie chcę twej pomocy!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Zabij mię, a uciekaj!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LIONEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Cóż to znaczy?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<didaskalia>zakrywając twarz rękoma</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Biada mi!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LIONEL</naglowek_osoba>





<didaskalia>zbliżając się do niej</didaskalia>



<kwestia><strofa>Mówią, że każdego jeńca/
Zabijać zwykłaś. Czemuż mnie jednego/
Ocalasz?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<didaskalia>w gwałtownem poruszeniu podnosi miecz, ale, spojrzawszy mu w oczy, znowu go opuszcza</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Boże, wspieraj mię!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LIONEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Jakiego</wers_cd>/
Śmiesz wzywać Boga? Nasz Bóg nie uświęca/
Czarów piekielnych!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<didaskalia>w najgwałtowniejszem przerażeniu</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Cóżem uczyniła!...</wers_cd>/
Ślub mój złamany!...</strofa></kwestia>


<didaskalia>Załamuje ręce z rozpaczą.</didaskalia>



<naglowek_osoba>LIONEL</naglowek_osoba>





<didaskalia>spoglądając na nią z politowaniem i zbliżając się do niej</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Co się dzieje ze mną? ---</wers_cd>/
Ty płaczesz! Jakaś niepojęta siła/
Gniew mój rozbraja! Czuję, że daremno/
Chcę nienawidzić! Ktoś ty, tajemnicza?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Uciekaj!...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LIONEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Piękność twojego oblicza</wers_cd>/
Chwyta mi serce. Chcę cię zbawić, muszę!.../
Pójdź ze mną! Zerwij piekielne sojusze!.../
Rzuć ten miecz!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>




<didaskalia>z przerażeniem</didaskalia>


<kwestia><strofa>
Ja mam iść z tobą?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LIONEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Czas drogi!</wers_cd>/
Nie trać go! Idźmy!/
<didask_tekst>pokazuje rękojeść swego miecza</didask_tekst> Na to znamię krzyża/
Zaklinam, każę: rzuć ten miecz złowrogi!/
Idźmy!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Porywa ją za rękę.</didaskalia>



<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Co widzę? Dunois się zbliża!/
Uchodź, nieszczęsny! Czuję, że twej zguby/
Przeżyć nie zdołam.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LIONEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Jestżem ci więc luby?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Święci niebiescy!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LIONEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Spotkamyż się jeszcze?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Nie! Nigdy, nigdy!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LIONEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Spotkamy się! --- Ręczę.</wers_cd>/
Przeczucia serca nie mylą mię wieszcze./
Twój miecz na zakład!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wydziera jej miecz.</didaskalia>



<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Co czynisz, szaleńcze!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LIONEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Kocham cię! Ufaj rycerskiemu słowu:/
Będę cię szukał, spotkamy się znowu!...</strofa></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA XI</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>La Hire</osoba>, <osoba>Dunois</osoba> i <osoba>Joanna</osoba></didaskalia>



<naglowek_osoba>LA HIRE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
To ona! Żyje!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Wszędzie cię szukamy.</wers_cd></strofa></kwestia>




<naglowek_osoba>LA HIRE</naglowek_osoba>





<didaskalia>patrząc w stronę, gdzie odszedł <osoba>Lionel</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Któż to uchodzi? Ha, znam go z daleka,/
To jest Lionel!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Mniejsza, niech ucieka!/
Zwycięstwo nasze! Reims otwiera bramy./
Lud cały tłumnie z radości wyrazem/
Spotyka króla! Pójdź z nami, Joanno!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LA HIRE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Cóż to jest? Przebóg! Dziewica jest ranną!/
Krew jej upływa!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Oby z życiem razem!</wers_cd></strofa></kwestia>


<didaskalia>Upada zemdlona na ręce <osoba>La Hira</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_akt>AKT CZWARTY</naglowek_akt>






<didaskalia>Wspaniale ozdobiona sala; kolumny otoczone girlandami. Za sceną słychać oboje i flety.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA I</naglowek_scena>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<didaskalia>sama</didaskalia>



<kwestia><strofa>Umilkł szczęk broni, przeszła groza wojny,/
Po krwawych znojach wraca pokój miły./
Do świątyń Pańskich lud tłoczy się strojny./
Ganki i ołtarz kwieciem się okryły./
Wszędzie wesołość albo wczas spokojny/
Nęcą po mieście lud z dala przybyły;/
Reims nie ogarnie niezliczonych gości/
Na wielkie święto chwały i radości.</strofa></kwestia>


<kwestia><strofa>A wszystkie serca jednem czuciem gorą,/
A z wszystkich oczu bije blask wesela./
Co gniew i zemsta dzieliły przed porą,/
Razem dziś szczęście i radość podziela./
Frank, co drżał tylko i cierpiał z pokorą,/
Olbrzymem wzniósł się nad nieprzyjaciela./
Francyja, krusząc pęta swej niewoli,/
Wita na tronie potomka swych króli!</strofa></kwestia>


<kwestia><strofa>A ja! Ja jedna! Ja, com to zdziałała!/
Mnie jednej szczęście tych wszystkich nie wzrusza!/
Moc potężniejsza serce mi wyrwała,/
W obozie wrogów uwięzła ma dusza!/
W proch mię poniża dawana mi chwała,/
Hołdem jej zgryzot jątrzy się katusza./
Stronię od braci, uciekam z ich koła,/
By ukryć rozpacz i wstyd mego czoła!</strofa></kwestia>


<kwestia><strofa><wers_wciety typ="1">Kto? Ja? W piersi mej dziewiczej</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">Nosić obraz męża? Ja?...</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">Światłoż<pe><slowo_obce>światłoż</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą -że, skróconą do -ż; znaczenie: czy światło.</pe> łaski tajemniczej</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">W ziemskiem czuciu zgasnąć ma?</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">Ja, ludu mego pasterka,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">Ja, Boga mego rycerka,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">Ja --- goreć miłością wroga?...</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">I nie ściągnęż<pe><slowo_obce>nie ściągnęż</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą -że, skróconą do -ż; znaczenie: czy nie ściągnę.</pe> niebios gromu?</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">I nie spłonęż<pe><slowo_obce>nie spłonęż</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą -że, skróconą do -ż; znaczenie: czy nie spłonę.</pe> ogniem sromu,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">Przed okiem ludzi i Boga?</wers_wciety></strofa></kwestia>


<didaskalia>muzyka przechodzi z wolna w miękką, rzewną melodię</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_wciety typ="1">Biada! Biada! Co za tony!</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">Dźwięk ich, czuję, urzekł mnie.</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">W każdym, zda się, ulubiony</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">Głos z wiatrami ku mnie tchnie!</wers_wciety></strofa></kwestia>


<kwestia><strofa>Oby mnie porwał szał wojny człowieczej!/
Oby usłyszeć świst strzał i szczęk mieczy!/
śród nich by może na nowo ożyła/
Duszy mej siła!/
<wers_wciety typ="1">Lecz te dźwięki! Lecz te nuty!</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">Myśl ich echem tylko brzmi.</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">Dusza mdleje od tęsknoty,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">Serce taje w żalu łzy!</wers_wciety></strofa></kwestia>


<didaskalia>po pauzie z żywością</didaskalia>



<kwestia><strofa>Miałażem<pe><slowo_obce>miałażem</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą -że-; znaczenie: czy miałam.</pe> zabić? Mogłażem<pe><slowo_obce>mogłażem</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą -że-; znaczenie: czy mogłam.</pe> go zabić,/
Widząc te oczy, ten wyraz oblicza?.../
O, wprzód bym na się cios wolała zwabić!/
Zbrodniąż jest<pe><slowo_obce>zbrodniąż jest</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą -że, skróconą do -ż; znaczenie: czy jest zbrodnią.</pe> ludzkość i litość dziewicza?/
Ha, ludzkość, litość! Czuła żeś je wprzódy,/
Gdy cię posłano nieść mord na morderce?/
Czuła żeś litość, gdy Walijczyk młody/
Błagał cię o nią? Milcz, milcz, podłe serce!/
Nie kłam przed Bogiem! On zna prawdy skrytość./
Nie kłam nikczemnie! To nie była litość!...</strofa></kwestia>


<kwestia><strofa>Na cóż mi było patrzeć w jego lice?/
Bóg chce mieć ślepe woli swej narzędzia./
Jam śmiała spojrzeć! Przeklęte źrenice!/
Z ojca i stróża został tylko sędzia!</strofa></kwestia>


<didaskalia>głos fletów odzywa się znowu. --- <osoba>Joanna</osoba> pogrąża się
w smutną zadumę</didaskalia>



<kwestia><strofa>Obym cię nigdy, lasko pastusza,/
Nie zamieniła na miecz wojowniczy!/
Czemuż cię, czemu prosta moja dusza/
Słuchać musiała, dębie tajemniczy?!/
Królowo Niebios, oby twój przeczysty/
Nigdy przede mną nie zjawił się blask!/
Odbierz go, odbierz twój wieniec gwiaździsty!/
Jam jest grzesznica, niegodna twych łask.</strofa></kwestia>


<kwestia><strofa><wers_wciety typ="1">Jam widziała śmiertelnemi</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">Chwałę niebios oczyma;</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">Przecież cel mój jest na ziemi,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">W niebie dla mnie go nie ma!</wers_wciety></strofa></kwestia>


<kwestia><strofa><wers_wciety typ="1">Ciężkie, ciężkie powołanie,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">O Wszechmocny, na mnieś włożył<pe><slowo_obce>na mnieś włożył</slowo_obce> --- konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: na mnie wołżyłeś.</pe>!</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">Jaż<pe><slowo_obce>jaż</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą -że, skróconą do -ż; znaczenie: czy ja.</pe> zatwardzić jestem w stanie</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">Serce, któreś tkliwem stworzył?</wers_wciety></strofa></kwestia>


<kwestia><strofa><wers_wciety typ="1">Chcesz okazać moc twą światu,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">Masz twe duchy, masz anioły!</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">Ich z twej chwały majestatu</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">Na śmiertelne ślij padoły!</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">Im zleć woli twojej czyny!</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">Im, wybranym, co bez winy,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">Co bez serca, nieskalani,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">Nieśmiertelni, niezachwiani</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">Ziemską trwogą, ni rozpaczą,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">Ani czują, ani płaczą!</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">Nie dziewicy, nie pasterce,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">Kładź ten ciężar na jej serce!</wers_wciety></strofa></kwestia>




<kwestia><strofa><wers_wciety typ="1">Co mi do losów, krajów i króli?</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">Co mi do ludów niezgody?</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">Swobodna, rada z ubogiej doli,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">Wesoło pasłam me trzody.</wers_wciety></strofa></kwestia>








<kwestia><strofa><wers_wciety typ="1">Tyś mię wyrwał spod mej strzechy</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">Ty na krwawy popchnął bój!</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">Mojeż<pe><slowo_obce>mojeż</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą -że, skróconą do -ż; znaczenie: czy moje.</pe> za to będą grzechy?...</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">Ach, to nie był wybór mój!</wers_wciety></strofa></kwestia>






<naglowek_scena>SCENA II</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>Agnieszka Sorel</osoba> i <osoba>Joanna</osoba></didaskalia>



<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<didaskalia>wbiega w najwyższem poruszeniu i, postrzegając <osoba>Joannę</osoba>, rzuca się jej na szyję; lecz nagle cofa się i upada na kolana przed nią</didaskalia>



<kwestia><strofa>Nie, nie tak! W prochu...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<didaskalia>usiłując ją podnieść</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Co czynisz?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Wesele,</wers_cd>/
Zbytek wesela przepełnił mą duszę./
Szukam cię; z Bogiem podzielić je muszę,/
Niewidomego czczę w tobie, aniele!/
Pójdź, skończ twe dzieło, ty, sprawczyni cudu!/
Król, pan mój, Karol, śród swych parów koła,/
Wodzowie, wojsko, tłum radosny ludu/
Czekają na cię, by iść do kościoła./
Ja to widziałam! Ja słyszałam z dala/
Okrzyk tryumfu narodu i miasta!/
O, zbytek szczęścia tłoczy mię, przywala!.../
Ratuj mię, wspieraj, bom słaba niewiasta.</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Joanna</osoba> podnosi ją z wolna w milczeniu --- <osoba>Agnieszka</osoba> wpatruje się w nią i po chwili</didaskalia>



<kwestia><strofa>Aleś ty smutna? Szczęścia, coś nam dała,/
Nie dzielisz sama? Nie dziw! Twoja dusza,/
Co nieśmiertelny blask niebios widziała,/
Ziemską się naszą radością nie wzrusza.</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Joanna</osoba> ujmuje ją gwałtownie za rękę, ale wnet ją znowu
opuszcza</didaskalia>



<kwestia><strofa>O, gdybyś chciała czuć sercem kobiety!.../
Lecz precz ten oręż! Precz hełm z twego czoła!/
Nie gardź słodszemi płci twojej zalety!/
Miłość się zbliżyć nie śmie i nie zdoła,/
Póki w twych ręku lśni miecz archanioła.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Czego chcesz po mnie?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Złóż oręż i zbroję,</wers_cd>/
Daj się miłości z twem sercem oswoić!/
Stań się niewiastą!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ja mam się rozbroić?</wers_cd>/
Teraz? O, wiedź mię na mordy i boje!/
Na groty wrogów! Tam ja się rozbroję,/
Tam! Ale teraz! Murem, nie żelazem,/
Kryć mi się od was... i od siebie razem!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Dunois kocha ciebie. Ach, czyż szczera/
Miłość serc takich ma goreć daremnie?/
Pięknie jest zyskać miłość bohatera,/
Lecz piękniej stokroć kochać go wzajemnie!</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Joanna</osoba> odwraca się ze wstrętem</didaskalia>



<kwestia><strofa>Wzdrygasz się? Cóż to? Miałażbyś<pe><slowo_obce>miałażbyś</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą -że-, skróconą do -ż-; znaczenie: czy miałabyś.</pe> się brzydzić/
Hołdem rycerza? Nie! Możesz odrzucić,/
Możesz nie kochać: lecz go nienawidzić!.../
Nie! Nigdy, nigdy! Nienawiść ocucić/
Może ten tylko, co nam chce wydzierać/
Cel uczuć naszych. Ty go jeszcze nie masz,/
Lecz w najgodniejszych, chciej, możesz wybierać!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Żałuj mię! Jestem biedniejsza, niż mniemasz.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ty? I cóż jeszcze braknie szczęściu twemu?/
Stargałaś kraju niewolnicze pęta,/
Król przez cię stoi zwycięzcą śród Remu,/
Tyś jest boginią twej ojczyzny, święta!/
Milion serc dla cię jednem czuciem płonie./
Król w całym blasku swego majestatu/
Nie jest tak wielkim jak ty, której skronie/
Bóg opromienił swą łaską tajemną!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Milcz! Dość! O ziemio, rozstąp się pode mną!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Joanno! Przebóg! Cóż ta rozpacz dzika/
Znaczy w twych ustach? Ach, komuż z nas, komu/
Czuć dzisiaj radość, gdy cię żal przenika?/
Mnie to, mnie trzeba płonąć ogniem sromu./
Mnie, com przy tobie tak niska i mała,/
Że nie śmiem spojrzeć do twej wysokości!/
Bo znaj mą słabość! Nie ojczyzny chwała,/
Nie szczęście braci, nie tryumf jedności,/
Nie to, nie, wzrusza duszę moją biedną!/
Nim tylko jednym i sobą zajęta,/
We wszystkiem widzi, czuje tylko jedno:/
On pan tych ludów, on cel tego święta!/
Jemu koronę i laurowy wianek/
Zesłało niebo! On mój, mój kochanek!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O, tyś szczęśliwa! Szczęśliwa dziewico!/
Kochasz, gdzie wszystko kocha razem z tobą./
Miłość twa nie drży przed ludzką źrenicą,/
Ona ci szczęściem i razem ozdobą./
Słyszysz ten okrzyk, to radości echo,/
One bolesnym nie rażą cię wstrętem./
Pociecha braci jest twoją pociechą,/
Święto narodu jest twych uczuć świętem./
We wszystkiem tylko masz nowe ogniwo/
Szczęścia twojego z ojczyzną szczęśliwą;/
A on, najwyższy, jak słońce na niebie,/
Świecąc dla wszystkich, kocha tylko ciebie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>







<didaskalia>rzucając się jej na szyję</didaskalia>





<kwestia><strofa>Joanno, jam się myliła! Ty czujesz,/
Ty znasz, co miłość! Ty mnie tak pojmujesz!/
Wszystkieś tajniki mej duszy przenikła./
Dotąd cię tylko czcić byłam nawykła,/
Teraz cię kocham! O, gdybyż wzajemnie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<didaskalia>wyrywając się jej z objęć</didaskalia>



<kwestia><strofa>Odstąp, nieszczęsna! Uciekaj ode mnie!/
Chroń się zabójczej tchu mego zarazy,/
Idź, bądź szczęśliwa!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Dziwne twe wyrazy!</wers_cd>/
Badać ich nie śmie dusza, czcią przejęta./
Aleś ty dla mnie zawsze niepojęta!/
Nie dziw! Któż z ludzi zrozumie lub zgadnie,/
Co w duszy świętych ukrywa się na dnie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Świętych? Niebaczna! Tyś czysta, tyś święta!/
Gdybyś zajrzała w otchłań mego serca,/
Każdy twój wyraz zdałby się bluźnierca!</strofa></kwestia>


<naglowek_scena>SCENA III</naglowek_scena>





<didaskalia>Też, <osoba>Dunois</osoba>, <osoba>du Chatel</osoba> i <osoba>La Hire</osoba> (z chorągwią <osoba>Joanny</osoba>)</didaskalia>



<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Szukamy ciebie, Joanno! Król żąda,/
Byś pierwsza przed nim święte niosła znamię,/
Bo, jak sam czuje, chce, niech świat ogląda,/
Że twoje tylko zbawiło go ramię.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LA HIRE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Oto chorągiew! Śpiesz, bo chwila droga!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ja iść przed królem? Ja ją nieść?...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Któż inny</wers_cd>/
Śmiałby się mniemać, że jest dość niewinny,/
By miał tknąć znamię posłanniczki Boga?/
Tyś z niem do zwycięstw przodkowała w boju,/
Ty nam wskaż drogę szczęścia i pokoju!</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>La Hire</osoba> chce jej podać chorągiew --- <osoba>Joanna</osoba> odwraca się z drżeniem.</didaskalia>



<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Precz z nią! Precz!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LA HIRE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Cóż to? Czyż ci nie znajomy</wers_cd>/
Sztandar twój własny! Obraz Matki Bożej?</strofa></kwestia>


<didaskalia>Rozwija chorągiew.</didaskalia>



<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<didaskalia>poglądając z przerażeniem na nią</didaskalia>



<kwestia><strofa>Ach, tak! To Ona! Patrzcie, jak się sroży!/
Jak z ócz jej biją płomieniste gromy!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Co ci jest? Przebóg! Urojeń mamidło./
Czcza jakaś mara obłąkała ciebie./
Patrz, wszak to tylko ziemskie malowidło,/
Sama Najświętsza z aniołami w niebie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Przyszła żeś znowu, by gromić grzesznicę?/
Karz, karz! Jam winna! Jam cierpieć gotowa!/
Ale te gniewu twego błyskawice.../
Któż je wytrzyma?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Przebóg! Co za mowa!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LA HIRE</naglowek_osoba>





<didaskalia>zdziwiony do <osoba>du Chatela</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>
Cóż sądzisz o tem?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DU CHATEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nie śmiem rzec, co myślę,</wers_cd>/
Lecz nie od dzisiaj już mię ta myśl trwoży.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Jaka myśl?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DU CHATEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Sam jej nie chcę badać ściśle.</wers_cd>/
Bóg daj, niech tylko król koronę włoży!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LA HIRE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Jak to? Czyż powiew tajemniczej trwogi/
Z sztandaru twego i ciebie pochłania?/
O, niechaj przed nim drżą Francyji wrogi!/
Nam on jest zawsze godłem zmartwychwstania!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Tak! Prawdę mówisz! Tak! Niechaj drżą wrogi!</strofa></kwestia>


<didaskalia>słychać marsz koronacyjny za sceną</didaskalia>



<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Bierz więc chorągiew! Śpiesz, bo czas jest drogi!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Zmuszają ją do wzięcia chorągwi --- <osoba>Joanna</osoba> porywa ją
na koniec z gwałtownością i odchodzi; wszyscy za nią.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA IV</naglowek_scena>


<didaskalia>Otwarty plac przed kościołem katedralnym.</didaskalia>



<didaskalia>Tłum ludu zapełnia głąb sceny; ze środka jego wychodzą <osoba>Bertrand</osoba>, <osoba>Stefan</osoba> i <osoba>Klaudian</osoba>. Słychać z daleka muzykę koronacyjnego marszu.</didaskalia>



<naglowek_osoba>BERTRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Słyszycie granie? To oni! Już blisko!/
Pójdźmy pod kościół! Tam najlepiej z boku/
Będziemy widzieć całe widowisko.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>STEFAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Gdzie tam! Nie sposób przecisnąć się w tłoku!/
Zostańmy lepiej, gdzie stoim; toć przecie/
I stąd coś ujrzym.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KLAUDIAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Jak żyję na świecie,</wers_cd>/
Nigdym nie widział tyle razem ludu.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BERTRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Cóż za dziw? Któż by nie chciał widzieć cudu,/
Nie święcić święta narodowej sławy?/
A rzecz też słuszna, aby król nasz prawy/
Nie mniejszy przecież miał orszak, niżeli,/
Co go w Saint-Denis królem zrobić chcieli;/
I by mu każdy, w czyich piersiach bije/
Serce francuskie, krzyknął dziś: ,,Niech żyje!".</strofa></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA V</naglowek_scena>


<didaskalia>Ciż, <osoba>Anna</osoba> i <osoba>Aniela</osoba> (podchodzą do nich)</didaskalia>



<naglowek_osoba>ANIELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ach, moja Anno, będziem ją widziały!/
Serce me, czuję, to raz drży, to skacze.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ujrzym ją w blasku wielkości i chwały!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANIELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Wiesz ty co, siostro? Póki nie zobaczę,/
Nie mogę jakoś wierzyć w sobie szczerze,/
Żeby ta, którą cały świat ogłasza,/
Której słuchają sam król i rycerze,/
Żeby to była ona, siostra nasza!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Marsz słychać coraz bliżej.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Wątpisz? Za chwilę obaczymy same.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BERTRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Już idą! Przeszli tryumfalną bramę!</strofa></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA VI</naglowek_scena>


<didaskalia>Muzycy z obojami i fletami idą na czele orszaku. --- Za nimi <osoba>dzieci</osoba>, ubrane biało, z palmami w ręku. --- Za niemi dwaj <osoba>heroldowie</osoba>. --- Dalej poczet <osoba>halabardzistów</osoba>. --- <osoba>Członkowie magistratu</osoba>
w uroczystych togach. --- Dwaj <osoba>marszałkowie</osoba> z laskami w ręku. --- <osoba>Książę burgundzki</osoba>, niosąc miecz koronacyjny. --- <osoba>Dunois</osoba> z berłem. --- Inni <osoba>dygnitarze</osoba> z koroną, jabłkiem i laską sądową, inni z ofiarnemi darami. --- Za nimi <osoba>rycerze</osoba> ze swojemi godłami. --- <osoba>Chłopcy chóralni</osoba> z kadzielnicami. --- Dwaj <osoba>biskupi</osoba> ze świętą ampułką. --- <osoba>Arcybiskup</osoba> z krucyfiksem w ręku. --- Za nim <osoba>Joanna</osoba> z chorągwią; idzie z wolna niepewnym krokiem ze spuszczoną głową, siostry na jej widok dają sobie nawzajem znaki radości i podziwienia. --- Za nią <osoba>król</osoba> pod baldachimem, niesionym przez czterech <osoba>baronów</osoba>. --- Dalej <osoba>dworzanie</osoba> i <osoba>żołnierze</osoba> zamykający orszak. --- Po wejściu pochodu do kościoła muzyka ustaje.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA VII</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>Anna</osoba>, <osoba>Aniela</osoba>, <osoba>Klaudian</osoba>, <osoba>Stefan</osoba> i <osoba>Bertrand</osoba></didaskalia>



<naglowek_osoba>ANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Widziałeś siostrę?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KLAUDIAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ta, co szła we zbroi?</wers_cd>/
Z chorągwią w ręku?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Tak jest, tak! To ona!</wers_cd>/
Nie myśli pewno, że ją widzą swoi.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANIELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ależ, mój Boże, jaka zamyślona!/
Jak cała drżąca! Jakby czuła trwogę./
Widząc ją, nawet cieszyć się nie mogę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Kto by mógł myśleć, znając ją w Dom-Remy,/
Gdy za trzodami chodziła po polu,/
Że ją tak ujrzym oczyma naszemi,/
W takiej świetności i pierwszą po królu?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANIELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Pamiętasz przecie, co się ojcu śniło,/
Że w Reims jej będziem kłaniać się w kościele./
Toż Reims, to kościół... Wszystko się spełniło!/
Lecz w śnie tym było i złych marzeń wiele./
Ach, strach mię o nią, że jest tak wysoko!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BERTRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Cóż tu stoimy? Trzeba wejść do środka,/
Widzieć, jak króla w purpurę obloką.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Tam może łatwiej dojrzy nas lub spotka.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANIELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Darmo! Tłok taki! Ludzi jak w mrowisku!/
Wracajmy raczej! Wszak żeśmy widziały/
Siostrę, dość na tem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Jak to? Bez uścisku?</wers_cd>/
Bez powitania?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANIELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Czyż będziemy śmiały</wers_cd>/
Zbliżyć się do niej w tej prostej odzieży?/
Ach, nie! Już ona do nas nie należy./
Miejsce jej teraz z królmi i panami!/
Któż my jesteśmy, by się równać do niej?/
Obcą nam była, będąc jeszcze z nami.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Myślisz, że wzgardzi, że się nas zapłoni?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>BERTRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Wzgardzić?... Król królem, a nikim nie gardzi,/
Wita się z każdym, a onaż<pe><slowo_obce>onaż</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą wzmacniającą -że, skróconą do -ż; por. któż, cóż, gdzież itp.</pe> tem bardziej!.../
Bo niechaj będzie, jak chce, wywyższona,/
Król przecież zawsze jest wyższy jak ona.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Z głębi kościoła słychać huk trąb i kotłów.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KLAUDIAN</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ależ się śpieszmy, bo już późno będzie,/
A żal byłoby nie być na obrzędzie.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Oddalają się w głąb sceny i gubią się w tłumie.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA VIII</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>Teobald</osoba> wchodzi, ubrany czarno. --- <osoba>Rajmund</osoba> idzie za nim i chce go zatrzymać.</didaskalia>



<naglowek_osoba>RAJMUND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie idź tam, ojcze! Zostańmy na boku,/
Trudno ci będzie między taką rzeszą./
Albo wracajmy! Z twoim smutkiem w oku/
Co tu masz czynić, gdzie się wszyscy cieszą?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TEOBALD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Widziałeś moje nieszczęśliwe dziecię?/
Czy uważałeś?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RAJMUND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Dość o tem!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TEOBALD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>O biada!</wers_cd>/
Czy uważałeś? Czy widziałeś przecie,/
Jak drżała, idąc? Jak smutna, jak blada?/
Nieszczęsna! Czuje sama, czego warta./
Lecz jeszcze pora! Ratować ją muszę.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Chce iść.</didaskalia>



<naglowek_osoba>RAJMUND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Stój! Co chcesz czynić?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TEOBALD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Skruszyć jarzmo czarta,</wers_cd>/
Gwałtem do Boga nawrócić jej duszę!/
Strącić ją z szczytu wielkości i grzechu,/
Której swe wieczne szczęście poświęciła!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RAJMUND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ach, ojcze, bój się zbytniego pośpiechu!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TEOBALD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Mniejsza o ciało, byle dusza żyła!</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Joanna</osoba> wybiega z kościoła bez chorągwi. <osoba>Lud</osoba> ciśnie się ku niej; klękają przed nią, całują jej szaty; natłok zatrzymuje ją w głębi sceny.</didaskalia>



<naglowek_osoba>TEOBALD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>To ona! Patrzaj, ucieka z kościoła!/
Trwoga ją wnętrzna z świętych miejsc wygania./
Patrz, jaka blada! Trąba archanioła/
Brzmi już w jej duszy na sąd zmartwychwstania!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RAJMUND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Bądź zdrów, okrutny! Idziesz krzywo świadczyć./
Żal twój ma za nic przyjaciela słowo./
Bądź zdrów! Ach, na toż miałem ją zobaczyć,/
Abym czuł tylko, że tracę na nowo!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi.</didaskalia>




<didaskalia><osoba>Teobald</osoba> odchodzi w przeciwną stronę sceny.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA IX</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>Joanna</osoba>, <osoba>lud</osoba>, potem <osoba>Anna</osoba> i <osoba>Aniela</osoba></didaskalia>



<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<didaskalia>wydziera się z tłumu i postępuje szybko na przód sceny</didaskalia>



<kwestia><strofa>Nie mogłam zostać! Nie! Organ mię głuszy,/
Jak huk piorunów; kościół zda się cały/
Wali się na mnie; piekło w mojej duszy!/
O, nie mnie teraz nieść mój sztandar biały!/
Tam na ołtarzu oddałam go Bogu.../
Tu jakoś lepiej! Tu oddychać mogę;/
Tu śmielej!... O nie! Nie myśleć o wrogu,/
Nie! Pragnę tylko uspokoić trwogę./
Czy mi się zdało? Czy przed chwilą w tłoku/
Widziałem siostry? Byłoż<pe><slowo_obce>byłoż</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą -że, skróconą do -ż; znaczenie: czy było.</pe> to w istocie?/
Czy tylko widmo, pożądane oku,/
Przyszło urągać czy ulżyć tęsknocie?/
Ach, tak, tak! Po co łudzić się daremnie?/
One daleko, daleko ode mnie!/
Jak moje szczęście, moja młodość ranna!...</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Anna</osoba> i <osoba>Aniela</osoba> wchodzą.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ANNA</naglowek_osoba>





<didaskalia>do <osoba>Anieli</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Patrz, patrz, to ona!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANIELA</naglowek_osoba>




<didaskalia>biegnąc ku <osoba>Joannie</osoba></didaskalia>


<kwestia><strofa>To nasza Joanna!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>To wy! O siostry, o najmilsze moje!/
Więc to nie mara? Nie! Sen mię nie łudzi!/
O, co za rozkosz spotkać serca swoje/
Śród tej pustyni nieznajomych ludzi!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>A co, Anielo? Czy się nas wyrzeka?/
Czy gardzi nami?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>I wy z tak daleka</wers_cd>/
Przyszłyście do mnie, com was opuściła?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANIELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Boska w tem wola, a nie twoja była.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Sława dzieł twoich napełnia świat cały,/
Bóg cię uczynił swoich łask obrazem;/
I myśmy przyszły widzieć blask twej chwały,/
I to nie same!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<didaskalia>prędko</didaskalia>



<kwestia><strofa>Co? Ojciec jest razem?/
Gdzież on? Gdzie, mówcie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nie, ojca tu nie ma.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie ma? Dlaczego? Czy może trwa w gniewie?/
Nie chce mię widzieć przed swemi oczyma?/
Może złorzeczy?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANIELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>O nie! Lecz on nie wie,</wers_cd>/
Że tu jesteśmy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nie wie? Cóż to znaczy?</wers_cd>/
Wy się mięszacie? Gdzież on jest? Dla Boga!/
Mówcie, czy żyje? ...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Żyje i przebaczy</wers_cd>/
Wszystko! Lecz odkąd poszłaś, siostro droga,/
Ojciec nasz...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANIELA</naglowek_osoba>





<didaskalia>dając znak, aby milczała</didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Anno!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Stał się więcej jeszcze</wers_cd>/
Smutnym niż dawniej.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Smutnym z winy mojej!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANIELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Znasz ojca umysł i myśli złowieszcze:/
Los go twój trwoży. Lecz się uspokoi,/
Gdy mu powiemy, że jesteś szczęśliwa.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Bo wszakże jesteś? Na czemże ci zbywa?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O tak! Na niczem! Niczego nie żądam,/
Kiedy was widzę, gdy z ust waszych słyszę,/
Że mię kochacie, i, zda się, oglądam/
Nasze rozkoszne, rodzinne zacisze,/
Gdzie w cieniu ojca i waszej opieki,/
Chodząc za trzodą po zielonym gaju,/
Byłam szczęśliwa, szczęśliwa, jak w raju,/
I jak już nigdy nie będę na wieki!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Ukrywa twarz na piersiach <osoba>Anieli</osoba>, <osoba>Stefan</osoba>, <osoba>Klaudian</osoba> i <osoba>Bertrand</osoba> wchodzą i z nieśmiałością zatrzymują się z daleka.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Chodźcie tu, chodźcie! Wszystko się spełniło!/
Siostra nie dumna, nie ma nas za cudze.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Ci zbliżają się i chcą podać jej rękę; <osoba>Joanna</osoba> wpatruje się w nich bystro i wpada w głębokie zamyślenie.</didaskalia>



<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Gdzież to ja jestem? Czyż to wszystko było/
Snem tylko marnym? A teraz się budzę?/
O, tak, tak! Pewnie! Musiałam, jak nieraz,/
Zasnąć pod drzewem i marzyć... a teraz!.../
Lecz mówcież<pe><slowo_obce>mówcież</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą wzmacniającą -że, skróconą do -ż.</pe>, mówcie! Jesteśmyż w Dom-Remy?/
Wasże<pe><slowo_obce>wasże</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą -że; znaczenie: czy was, czyż was.</pe> to widzę przed oczyma memi?/
Czyż więc te króle, te mordy, te boje,/
Były snem tylko? Ach, bo myśli moje/
Dziwnie splątane! Nic nie wiem, nie pomnę.../
Dąb ten mię urzekł! Gdzież są te ogromne/
Wojska? Te tłumy radosnego ludu?/
Byłoż<pe><slowo_obce>byłoż</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą -że, skróconą do -ż; znaczenie: czy było.</pe> to wszystko dziełem snu, czy cudu?/
Mnież to mówiono, że Francyję zbawię?...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANIELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Tak! I zbawiłaś, zbawiłaś na jawie!/
Przed tobą pierzchli jej nieprzyjaciele./
To jest Reims --- patrzaj! Król jest w tym kościele./
Król, co przez ciebie posiadł państwo swoje!/
To nie sen, siostro! Patrz, widzisz swą zbroję!</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Joanna</osoba> chwyta się ręką za piersi, przychodzi do przytomności i wzdryga się z przerażeniem.</didaskalia>




<naglowek_osoba>BERTRAND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Jam ci hełm przyniósł. Pamiętasz to przecie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie dziw, że wszystko snem być ci się zdaje./
Bo, co przez ciebie Bóg zdziałał na świecie,/
Ludzkim rozumem pojąć się nie daje.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<didaskalia>prędko</didaskalia>



<kwestia><strofa>Idźmy stąd, idźmy! Uciekajmy razem!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANIELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Ty chcesz iść z nami?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ach, ci obcy ludzie</wers_cd>/
Czcią swoją dla mnie gorzej niż żelazem/
Rażą me serce: hołd niosą ułudzie!/
Ale wy moi! Wy mię lepiej znacie!/
Wyście mię znali jako słabe dziecię,/
Jako pasterkę w niskiej, wiejskiej chacie!/
Wy mię kochacie, ale nie wielbicie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Maszże<pe><slowo_obce>maszże</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą -że; znaczenie: czy masz.</pe> dość serca rzucić taką chwałę?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O, precz ode mnie, precz te blaski liche!/
Wam chcę poświęcić życie moje całe,/
Służyć, jak sługa, by odkupić pychę,/
Co się tak bardzo na nas wynieść chciała.</strofa></kwestia>


<didaskalia>słychać trąby</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA X</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>Król</osoba> wychodzi z kościoła w ubiorze koronacyjnym,
<osoba>Agnieszka Sorel</osoba>, <osoba>Arcybiskup</osoba>, <osoba>Filip</osoba>, <osoba>Dunois</osoba>, <osoba>La Hire</osoba>, <osoba>du Chatel</osoba>, <osoba>rycerze</osoba>, <osoba>dworzanie</osoba>, <osoba>lud</osoba></didaskalia>




<naglowek_osoba>OKRZYKI LUDU</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Niech żyje Karol siódmy! Chwała! Chwała!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Trąby i kotły --- na znak <osoba>króla</osoba> <osoba>heroldowie</osoba>, podnosząc laski, nakazują milczenie.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Dzięki, mój ludu! Dzięki ci! Korona,/
Którą Bóg dzisiaj dał na skronie nasze,/
Twoim jest znojem i krwią okupiona,/
Lecz ja ją wieńcem oliwnym opaszę!/
Dzięki tym wszystkim, co praw jej bronili,/
A wrogom łaska i krzywd zapomnienie!/
Bóg nam przebaczył i nasze w tej chwili/
Pierwsze niech będzie słowo: przebaczenie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Niech żyje Karol łaskawy! Niech żyje!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Przez łaskę tylko bożą, a nie czyją,/
Wszyscy królowie, poprzednicy moi,/
Tron swój dzierżyli, lecz jam z Jego dłoni/
Wziął go widoczniej. Patrzcie! Oto stoi/
Zesłanka niebios! Jej to dziełem broni/
Zwycięstwo nasze, jej syn waszych króli/
Winien swe berło; ona z pęt niewoli/
Lud swój wywiodła; jej więc przed wszystkiemi/
Cześć naszą dajmy i odtąd w modlitwach,/
Obok świętego patrona tej ziemi,/
Kładźmy jej imię w pokoju i bitwach/
I ołtarz dla niej zbudujmy w świątyni!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LUD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Chwała Dziewicy! Cześć, chwała zbawczyni!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<didaskalia>do <osoba>Joanny</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Jeśliś ty ze krwi i z ciała, Dziewico,/
Mów, jakich darów, jakiej żądasz łaski?/
Największa, małą stanie się dla ciebie./
Lecz, jeśli twoja ojczyzna jest w niebie,/
Jeżeli tylko przed ludzką źrenicą/
Ukrywasz w ciele archanielskie blaski,/
Zjaw się, czem jesteś! Bo, nie mogąc dociec/
Natury twojej, chwiejem się i trwożym./
Zjaw się! --- A w prochu przed posłańcem bożym/
Padniem na twarze.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Ogólne milczenie --- wszystkich oczy zwrócone na <osoba>Joannę</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<didaskalia>spostrzegając <osoba>Teobalda</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Nieba! To mój ojciec!</wers_cd></strofa></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA XI</naglowek_scena>


<didaskalia>Ciż i <osoba>Teobald</osoba> (wychodzi z tłumu i zatrzymuje się
naprzeciw <osoba>Joanny</osoba>)</didaskalia>



<naglowek_osoba>WIELE GŁOSÓW</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Jej ojciec!
</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>TEOBALD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Tak jest! Ojciec nieszczęśliwy,</wers_cd>/
Najnieszczęśliwszy, jaki był na świecie!/
Ojciec, któremu sąd Boga straszliwy/
Każe oskarżać swe najmilsze dziecię!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FILIP</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ha! Cóż to?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DU CHATEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Tu się wyda tajemnica.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TEOBALD</naglowek_osoba>





<didaskalia>do <osoba>króla</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Zwiedziony królu! Zaślepiony ludu!/
Myślisz, że boska dźwiga cię prawica?/
Nie! Jest to dzieło czarta, a nie cudu!...</strofa></kwestia>


<didaskalia>wszyscy cofają się z przestrachem</didaskalia>



<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
On jest szalony!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TEOBALD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nie! Wyście szaleni!</wers_cd>/
Wy, co myślicie, że Bóg majestatu/
Dla lichej dziewki prawa swoje zmieni,/
Że przez jej pychę objawi się światu!.../
Ale obaczym, czy kuglarka podła/
Będzie się ważyć wobec ojca swego!</strofa></kwestia>


<didaskalia>do <osoba>Joanny</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>W Imię Najświętsze w Trójcy Jedynego/
Pytam cię: jest żeś święta i niewinna?</strofa></kwestia>


<didaskalia>Przerażenie i cisza powszechna --- wszystkich oczy zwrócone na <osoba>Joannę</osoba>, która stoi nieporuszona.</didaskalia>



<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O, nieba! Milczy!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TEOBALD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Bo milczeć powinna,</wers_cd>/
Bo milczeć musi przed strasznem imieniem,/
Przed którem nawet drżą otchłanie piekła./
Ona natchniona! Pod przeklętym cieniem/
Drzewa druidów, gdzie krew ludzka ciekła,/
Gdzie moc swą dotąd szerzy duch piekielny,/
Tam z nim bezbożne zawarła przymierze/
I całą wieczność duszy nieśmiertelnej/
Za czczy blask świata oddała w ofierze.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FILIP</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Dziwna rzecz wprawdzie! Lecz ojciec dziecięcia/
Świadom najlepiej, trudno nie dać wiary.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Co? Wierzyć w gminu szalone pojęcia,/
W zabobonnika chorowite mary?...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<didaskalia>do <osoba>Joanny</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>O, mów, mów! Przerwij to straszne milczenie!/
My ci wierzymy, my ufamy w tobie,/
Ale rzecz słowo! Zbij czcze oskarżenie!/
Winnaś to Bogu, królowi i sobie.</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Joanna</osoba> stoi nieporuszona --- <osoba>Agnieszka</osoba> oddala się od niej z przestrachem.</didaskalia>



<naglowek_osoba>LA HIRE</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Strach ją oniemił. Bo i kogoż z ludzi/
Na taką skargę przestrach nie ogarnie?</strofa></kwestia>


<didaskalia>zbliża się do niej</didaskalia>



<kwestia><strofa>Ale, Joanno, niech się duch twój zbudzi!/
Jest w niewinności moc, na którą marnie/
Wszystkie swe jady wywrze potwarz wściekła./
Ufaj jej, przemów! I w szlachetnym gniewie/
Skarć lud, co widział twe czyny, a nie wie,/
Kto je mógł zdziałać: duch z nieba czy z piekła?</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Joanna</osoba> stoi nieporuszona --- <osoba>La Hire</osoba> odstępuje od niej ze zgrozą --- poruszenie wzrasta.</didaskalia>



<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Co są te szmery? Czego chce gromada?/
Ona niewinna! Na mą cześć rycerza/
Ja ręczą za nią! A kto nie dowierza,</strofa></kwestia>


<didaskalia>rzucając rękawicę</didaskalia>



<kwestia><strofa>Niech ją podniesie i niech mi fałsz zada!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Gwałtowne uderzenie piorunu; wszyscy stoją przerażeni.</didaskalia>



<naglowek_osoba>TEOBALD</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Przez tego Boga, który grzmi na niebie,/
Mów, czyś niewinna, czyś z Boga natchnięta?/
Czy duch zwodziciel nie obłąkał ciebie?/
Milczysz, nieszczęsna! A więc bądź przeklęta!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Drugie, mocniejsze uderzenie piorunu --- lud pierzcha na wszystkie strony.</didaskalia>



<naglowek_osoba>FILIP</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Boże, ty naucz, co nam czynić trzeba!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DU CHATEL</naglowek_osoba>





<didaskalia>do <osoba>króla</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Pójdź! Pójdź stąd, królu! Ustąp woli nieba!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARCYBISKUP</naglowek_osoba>





<didaskalia>do <osoba>Joanny</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Nie w imię Boga gniewu, lecz litości,/
Pytam cię, córko, co ci mówić broni;/
Uczucie winy czy gniew niewinności?/
Jeśliś niewinna, weź krzyż z mojej dłoni.</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Joanna</osoba> stoi nieporuszona --- nowe gwałtowne uderzenie
piorunu --- <osoba>Król</osoba>, <osoba>Agnieszka Sorel</osoba>, <osoba>Arcybiskup</osoba>, <osoba>Filip</osoba>, <osoba>La Hire</osoba> i <osoba>du Chatel</osoba> odchodzą.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA XII</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>Dunois</osoba> i <osoba>Joanna</osoba></didaskalia>



<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Teraz tyś moją! Uwierzyłem w ciebie/
Od pierwszej chwili i dotychczas wierzę/
Więcej niż wszystkim tym znakom na niebie,/
Których się uląkł lud, król i rycerze./
Nie! Tyś niewinna! Gniew krzywdzonej cnoty/
Zamknął twe usta; gardzisz sądem zgrai,/
Aniś jej mogła, bez wnętrznej sromoty,/
Objawiać świętość, co się w duszy tai./
I oto wszyscy odbiegli nikczemnie,/
Lecz jam ci został; złóż twą ufność we mnie!/
Nie chcę słów nawet: jeden znak twej dłoni,/
Jedno spojrzenie --- dość mi będzie na tem./
Miecz cię mój tarczą przed światem zasłoni;/
Jak mię twój wybór zaszczyci przed światem.</strofa></kwestia>


<didaskalia>Podaje jej rękę, <osoba>Joanna</osoba> odwraca się z drżeniem --- <osoba>Dunois</osoba> patrzy na nią z przerażeniem.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA XIII</naglowek_scena>


<didaskalia>Ciż i <osoba>du Chatel</osoba>, potem <osoba>Rajmund</osoba></didaskalia>



<naglowek_osoba>DU CHATEL</naglowek_osoba>





<didaskalia>wracając</didaskalia>



<kwestia><strofa>Słuchaj, Joanno d'Arc! Król ci dozwala/
Opuścić miasto wolno i bezpiecznie./
Bez krzywd i zniewag. Idź więc i żyj z dala,/
Żyj tak, byś potem nie cierpiała wiecznie!/
Dunois! Ze mną! My wszyscy błagamy,/
Król każe, wracaj! Spełń niebios przestrogę.</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Dunois</osoba> budzi się nagle z zamyślania, spogląda jeszcze raz
na <osoba>Joannę</osoba> i odchodzi z <osoba>du Chatelem</osoba> --- <osoba>Joanna</osoba> zostaje sama --- po chwili ukazuje się <osoba>Rajmund</osoba> i czas niejaki, stojąc z daleka, patrzy się na nią z cichą boleścią, na koniec zbliża się do niej i bierze ją za rękę.</didaskalia>



<naglowek_osoba>RAJMUND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Śpiesz stąd, śpiesz, póki otwarte są bramy./
Ja idę z tobą, ja ci wskażę drogę.</strofa></kwestia>


<didaskalia>W tej chwili <osoba>Joanna</osoba> okazuje pierwszy znak czucia, spogląda bystro na niego i wznosi oczy ku niebu; po czem porywa go silnie za rękę i odchodzą razem.</didaskalia>


<naglowek_akt>AKT PIĄTY</naglowek_akt>


<didaskalia>Dzika puszcza.</didaskalia>



<didaskalia>W odległości widać chaty węglarzy --- ciemność zupełna --- burza, grzmoty i błyskawice --- z daleka słychać strzelanie.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA I</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>Węglarz</osoba> i jego <osoba>żona</osoba></didaskalia>



<naglowek_osoba>WĘGLARZ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Co za okropny szturm! Co za ulewa!/
Niebo się zdaje stopi w błyskawicach/
Lub spłynie z deszczem. Najsilniejsze drzewa,/
Nieporuszone w zwykłych nawałnicach,/
Gną się jak trzciny lub się kruszą w borze./
Istny dzień sądny! A jednak, mój Boże,/
Że też ta walka żywiołów zawzięta/
Złości człowieczej złagodzić nie może!/
Słyszysz te z wiatru i gromów hałasem/
Strzały po strzałach! To ludzkie modlitwy!/
Obadwa wojska stoją tuż za lasem,/
I lada chwila przyjść musi do bitwy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ŻONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Boże, zmiłuj się! A już tak spokojne/
Były te strony; wróg był uciekł z pola./
Cóż jest, że znowu śmie podnosić wojnę?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WĘGLARZ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Jest to, że znowu nie boi się króla./
Wszystko jak z płatka szło nam przy Dziewicy,/
Było i szczęście, była i odwaga;/
Lecz jak w Reims naród zląkł się czarownicy,/
Wszystko znów na wspak; czart już nie pomaga,/
A król! Ha! prawda, że to się nie godzi/
Trzymać z szatanem! Jednak...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ŻONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ktoś nadchodzi!</wers_cd></strofa></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA II</naglowek_scena>


<didaskalia>Ciż, <osoba>Rajmund</osoba> i <osoba>Joanna</osoba></didaskalia>



<naglowek_osoba>RAJMUND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Widzę tu chaty, widzę ludzkie twarze,/
Pójdź! Tu się schronim: iść nie możesz dłużej./
Trzy dni o głodzie i śród takiej burzy!/
Ludzie ci, widzę, są biedni węglarze.../
Gościnność zawsze jest w ubogich domu.</strofa></kwestia>


<didaskalia>burza ustaje, wypogodza się i wyjaśnia</didaskalia>



<kwestia><strofa>Prosim was o gościnność w imię boże!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WĘGLARZ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nie odmówiłem jej nigdy nikomu,/
Waszem jest wszystko, co mój dom mieć może.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ŻONA</naglowek_osoba>





<didaskalia>wpatrując się w <osoba>Joannę</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Cóż to się znaczy? Niewiasta we zbroi?/
Lecz prawda, prawda, że w dzisiejszych czasach/
Oręż i zbroja każdemu przystoi/
I że w niej może bezpieczniej niż w lasach./
Wszakciż<pe><slowo_obce>wszakciż</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą wzmacniającą -ci- oraz -że skróconą do -ż; dziś: wszakże, wszak ci.</pe> to sama królowa, jak wiecie ---/
Odpuść jej, Panie! --- w obozie Anglików/
Chodzi we zbroi; a i u nas przecie/
Dziewica była wodzem wojowników.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WĘGLARZ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ot, przestań bajać, a idź obacz lepiej,/
Nie ma tam czego, co ich trud pokrzepi?</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Żona</osoba> odchodzi do chaty</didaskalia>



<naglowek_osoba>RAJMUND</naglowek_osoba>





<didaskalia>do <osoba>Joanny</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Widzisz, nie wszyscy ludzie nieużyci./
Wszędzie człek znajdzie wsparcie i pociechę./
Rozwesel myśli! Patrz! Słońce już świeci,/
Szturm się uciszył. Pójdź spocząć pod strzechę!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WĘGLARZ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Chcecie iść pewno do obozu króla,/
Żeście tak zbrojni? Lecz idźcież<pe><slowo_obce>idźcież</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą wzmacniającą -że, skróconą do -ż.</pe> ostrożnie!/
Obóz angielski stoi tuż od pola,/
A czaty jego krzyżują się różnie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RAJMUND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Cóż radzisz czynić?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WĘGLARZ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Spocząć tu tymczasem.</wers_cd>/
Syn nasz wnet z miasta być musi z powrotem./
Wie on najskrytsze ścieżki między lasem,/
Co chyba sarny deptały przelotem./
Bądźcie spokojni! On was przeprowadzi.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RAJMUND</naglowek_osoba>





<didaskalia>do <osoba>Joanny</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Złóż już tę zbroję! Bronić nie obroni,/
A tylko znuży lub, co gorsza, zdradzi.</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Joanna</osoba> daje znak odmowny.</didaskalia>



<naglowek_osoba>WĘGLARZ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ktoś idzie! Cicho! Skryjmy się w ustroni!</strofa></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA III</naglowek_scena>


<didaskalia>Ciż, <osoba>żona węglarza</osoba> powraca z chaty z kubkiem
w ręku, potem ich <osoba>syn</osoba></didaskalia>



<naglowek_osoba>ŻONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>To syn nasz, Franek, wraca, widzę, z miasta.</strofa></kwestia>


<didaskalia>do <osoba>Joanny</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Napij się kroplę, to cię wnet posili.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WĘGLARZ</naglowek_osoba>





<didaskalia>do wchodzącego <osoba>syna</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>
No, cóż tam w mieście?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYN</naglowek_osoba>





<didaskalia>postrzegając <osoba>Joannę</osoba></didaskalia>

 

<kwestia><strofa>Cóż to za niewiasta?</strofa></kwestia>


<didaskalia>zbliża się szybko ku niej, właśnie gdy ona kubek do ust przykłada, poznaje ją, wyrywa kubek i woła z przerażeniem</didaskalia>



<kwestia><strofa>Ach, ojcze, matko! Coście wy zrobili?/
To czarownica! Zgubicie się sami!/
Precz z nią!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WĘGLARZ I JEGO ŻONA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ach Boże! Zmiłuj się nad nami!</wers_cd></strofa></kwestia>


<didaskalia>Żegnają się i uciekają.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA IV</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>Joanna</osoba> i <osoba>Rajmund</osoba></didaskalia>



<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<didaskalia>spokojnie i łagodnie</didaskalia>



<kwestia><strofa>Widzisz! Przekleństwo ściga za mną wszędzie./
Idź i ty! Po co masz cierpieć daremno?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RAJMUND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ja miałbym odejść? Któż przy tobie będzie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O, bądź spokojny! Jest, kto pójdzie ze mną!/
Słyszałeś głos tych gromów? Przyjacielu,/
One mi rzekły, że mam przewodników./
Co mię, chcąc, nie chcąc, prowadzą do celu.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RAJMUND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Gdzież się obrócisz? Tu obóz Anglików,/
Co krwi twej pragną; tam nasi, co ciebie/
Sami skazali na wstyd i wygnanie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Nie bój się! Wszystko widzą tam na niebie,/
I to się tylko, co stać musi, stanie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RAJMUND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Któż cię pożywi? Kto obronić zdoła/
Od dzikich zwierząt, dzikszych jeszcze ludzi?/
W kim znajdziesz pomoc, gdy cię życie strudzi?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Znam wszystkie zdrowe i pożywne zioła,/
Znam biegi planet, po nich w nocach ciemnych/
Znajdę mą drogę. Szmer zdrojów podziemnych/
Słyszę mem uchem! Niewiele, co trzeba,/
Sama natura daje człowiekowi.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RAJMUND</naglowek_osoba>





<didaskalia>biorąc ją za rękę</didaskalia>



<kwestia><strofa>Joanno, przebacz, co przyjaciel powie!/
Czyżby nie pora przejednać gniew nieba,/
Zmyć grzech pokutą i na łonie wiary?...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Jak to? I ty mnie sądzisz godną kary?...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RAJMUND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ach, czyż nie muszę? To milczenie twoje...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O, to już nadto! Ty jeden na świecie,/
Ty mój ostatni, co niedolę moją/
Podzielasz ze mną: myślałam, że przecie/
Ty mię znasz lepiej!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RAJMUND</naglowek_osoba>





<didaskalia>ze zdziwieniem</didaskalia>


<kwestia><strofa>Czyżbyś więc nie była/
W zmowie ze złemi?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ja w zmowie ze złemi?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RAJMUND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>I wszystkie cuda, któreś uczyniła,/
Czyniłaś z Bogiem i Jego świętemi?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Z kimże by innym?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RAJMUND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>I trwałaś w milczeniu,</wers_cd>/
Gdy jedno słowo mogło zbawić ciebie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Milcząc, uległam memu przeznaczeniu,/
Które tu na mnie zesłał Pan mój w niebie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RAJMUND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Zniosłaś gniew ojca w niesłusznym zapędzie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Co szło od ojca, znać przyszło od Boga./
To też ojcowska próba tylko będzie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RAJMUND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>A też pioruny? A twa niema trwoga?...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Niebo mówiło, jam milczeć musiała.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RAJMUND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>I mogłaś ścierpieć, że Francyja cała/
Będzie podzielać błąd i omamienie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O, nie! To nie był błąd, lecz dopuszczenie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RAJMUND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Więc tyś niewinna! I taką sromotę/
Zniosłaś cierpliwie!... O, teraz pojmuję,/
Teraz się korzę i wielbię twą cnotę./
Kto to mógł zrobić, z tym już Bóg współczuje!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Toż więc rozumiesz, iżby mię posłano,/
Gdybym nie ślepo czciła Jego wolę?/
Ani śmiej sądzić, że gdy mię wygnano,/
Gdy mię skazano na wstyd i niedolę,/
Bóg mię opuścił! Nie! On mi przebaczył/
I tylko nowy cud swej łaski czyni./
Potrzebę serca mojego obaczył,/
Wejść samej w siebie kazał na pustyni!/
Gdy mię światowe otaczały blaski,/
Wtenczas to, wtenczas, w sercu wrzały burze!/
Teraz w ciemnościach świta promień łaski./
Zamęt żywiołów w widomej naturze,/
Co zdał się w gruzy roztrząść świat poziomy,/
Cud odrodzenia w duszy mojej ziścił./
Myśli wezbrały nad swój cel znikomy,/
Jak to powietrze, duch się mój oczyścił,/
I to, bez czego byłam mniej niż niczem./
Moc Jego, czuję, wraca w piersi moje.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RAJMUND</naglowek_osoba>






<kwestia><strofa>O, pójdźmy, pójdźmy przed świata obliczem/
Ogłosić prawdę i niewinność twoją!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Kto błąd dopuścił, ten go sam rozjaśni./
Lecz jak i kiedy? Nikt prócz Jego nie wie./
Czas wszakże przyjdzie, że ziomkowie właśni,/
Co mię dziś z wzgardą odepchnęli w gniewie,/
Uznają prawdę i z gorzką rozpaczą/
Razem nade mną i sobą zapłaczą.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RAJMUND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Co? Miałbym czekać, aż traf kiedyś zrządzi!...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<didaskalia>biorąc go za rękę</didaskalia>



<kwestia><strofa>Wszystko chcesz mierzyć na rozum człowieczy,/
Co się sam tylko sędzią świata sądzi!/
Lecz ja widziałam blask nadziemskich rzeczy./
Ja ci powiadam: jak gwiazdy na niebie,/
Jak ziarna piasku w oceanach na dnie,/
Bóg z nas każdego policzył u Siebie,/
Bez woli Jego włos z głowy nie spadnie./
Widzisz to słońce u kresów zachodu?/
Jak to jest pewno, że znów jutro wejdzie/
I świecić będzie, tak wierz bez zawodu,/
Że prędzej, później, dzień prawdy nadejdzie!</strofa></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA V</naglowek_scena>

<didaskalia>Ciż i <osoba>Królowa Izabela</osoba> z <osoba>żołnierzami</osoba></didaskalia>



<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<didaskalia>jeszcze za sceną</didaskalia>



<kwestia><strofa>Tędy na lewo! Tu jest droga nasza.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RAJMUND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Przebóg! Anglicy!</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>żołnierze</osoba> wchodzą i, postrzegając <osoba>Joannę</osoba>, zatrzymują się i cofają się w nieładzie.</didaskalia>



<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<didaskalia>do <osoba>żołnierzy</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>
<wers_cd>Czegoście stanęli?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ŻOŁNIERZE</naglowek_osoba>






<kwestia><strofa>
Boże, zmiłuj się!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Cóż was tak przestrasza,</wers_cd>/
Jakbyście czarta samego ujrzeli?</strofa></kwestia>


<didaskalia>przedziera się przez tłum <osoba>żołnierzy</osoba> i cofa się, postrzegając <osoba>Joannę</osoba></didaskalia>




<kwestia><strofa>Cóż to ja widzę? Ha! ona to, ona!</strofa></kwestia>



<didaskalia>opanowuje się szybko i postępuje naprzód ku <osoba>Joannie</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Poddaj się, nędzna!</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Rajmund</osoba> uchodzi, czyniąc znaki rozpaczy.</didaskalia>



<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<didaskalia>do <osoba>żołnierzy</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>
Okuć ją w łańcuchy!
</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>żołnierze</osoba> zbliżają się z bojaźnią; <osoba>Joanna</osoba> sama im ręce do okucia podaje</didaskalia>



<kwestia><strofa>Toż jest ta mężna, ta niezwyciężona?/
Ha, niech cię teraz wyzwolą złe duchy!/
Patrzcie! Widzicie tę, coście mniemali/
Wyższą nad ludzi i nad siłę wszelką!/
Patrzcie, nikczemni, i niech was wstyd spali!/
Małość to wasza czyniła ją wielką;/
Strach wasz i podłość --- to były jej czary!/
Precz z nią z mych oczu! Niech widzą w obozie,/
Przed kim rzucali i broń, i sztandary./
Do Lionela wieść ją na powrozie!/
Niechaj się pomści śmierci przyjaciela./
Ja wnet przybędę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Mnie do Lionela!</wers_cd>/
Nie! Nigdy, nigdy! Każ raczej sto razy/
Śmierć mi tu zadać!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<didaskalia>do <osoba>żołnierzy</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Wiecie me rozkazy</strofa></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA VI</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>Joanna</osoba> i <osoba>żołnierze</osoba></didaskalia>



<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<didaskalia>do <osoba>żołnierzy</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Anglicy! Wyż<pe><slowo_obce>wyż</slowo_obce> --- tu: konstrukcja z partykułą -że, skróconą do -ż; znaczenie: czy wy.</pe> to ścierpicie, bym żywa/
Wyszła z rąk waszych? Ja to, ja, pomnicie,/
Morze krwi waszej przelałam i, mściwa,/
Bezbronnym jeńcom wydzierałam życie./
Macie mię teraz! Zemsta sprawiedliwa!/
Bierzcie ją, radzę; bo gdy ocalicie,/
Wierzcie mi, porę stracicie przychylną./
Nie zawsze będę, jak jestem, bezsilną.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DOWÓDCA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Dość tego! Pełńcie rozkazy królowej.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Cóż jeszcze po mnie chcesz, o Niepojęty!/
Mamże<pe><slowo_obce>mamże</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą -że; znaczenie: czy mam.</pe> na nowo wpaść w grzechu okowy?/
Daszże<pe><slowo_obce>daszże</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą -że; znaczenie: czy dasz.</pe> mi siłę zmóc pokus ponęty?/
Biada mi! Czuję, że pytam daremno:/
Duch milczy we mnie i niebo nade mną!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi z <osoba>żołnierzami</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA VII</naglowek_scena>


<didaskalia>Obóz francuski.</didaskalia>



<didaskalia><osoba>Dunois</osoba> między <osoba>Arcybiskupem</osoba> i <osoba>du Chatelem</osoba></didaskalia>



<naglowek_osoba>ARCYBISKUP</naglowek_osoba>




<kwestia><strofa>Raz przecie, książę, zwalcz posępność myśli!/
Chceszże<pe><slowo_obce>chceszże</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą; znaczenie: czy chcesz.</pe> twój naród opuszczać w potrzebie,/
Dziś, gdyśmy znowu na ten koniec przyszli,/
Że musim upaść i zginąć bez ciebie?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Zginąć? Któż winien, że Francyja ginie,/
Że jak łeb smoczy wróg się znów odradza?/
Ja was mam bronić? Kto wygnał zbawczynię,/
Ten was niech broni, ten niech dziś zaradza!/
Jam tylko jeden, a tych jest tak wielu!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DU CHATEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Książę, ojczyzna wzywa twojej broni.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ty milcz! Rad twoich nie chcę, Du Chatelu!/
Ty byłeś pierwszy, któryś zwątpił o niej.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARCYBISKUP</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Któż z nas nie zwątpił? Kto z nas nie wykroczył,/
Gdy samo niebo przeciw niej się zdało?/
Przestrach obłąkał, przesąd nas omroczył!/
Lecz omamienie nazbyt krótko trwało./
Pomnimy teraz, jaką była z nami,/
Jej świętą skromność, jej anielskie cnoty!/
Niesłuszność naszą uznaliśmy sami,/
Gniewąe twój jeszcze ma zwiększać zgryzoty?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ona fałszywa!... Gdyby tajemnicza/
Prawda się chciała ukazać na ziemi,/
Wziąć by musiała rysy jej oblicza!/
Jeśli są jeszcze między śmiertelnemi/
Szczerość, niewinność, czystość nieskażona ---/
To ich obrazem jedna chyba ona!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARCYBISKUP</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Bóg sam zna prawdę; bo rozum człowieczy/
Dojść jej w tym razie na próżno się kusi./
Lecz jak bądź kolwiek obrócą się rzeczy,/
To jedno z dwojga w końcu wypaść musi:/
Że, albo w pomoc przyzwaliśmy czary,/
Albośmy świętą wygnali niegodnie./
A to czy owo są to równe zbrodnie,/
Które pozostać nie mogą bez kary.</strofa></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA VIII</naglowek_scena>


<didaskalia>Ciż i <osoba>Giermek</osoba>, --- potem <osoba>Rajmund</osoba></didaskalia>



<naglowek_osoba>GIERMEK</naglowek_osoba>





<didaskalia>do <osoba>Dunois</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Wieśniak tu jakiś z waszą wysokością/
Chce mówić. Mówi, że jest od Dziewicy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Śpiesz! Wiedź go tutaj!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARCYBISKUP</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>O, z jakąż radością</wers_cd>/
Ujrzymy wreszcie koniec tajemnicy!</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Giermek</osoba> otwiera drzwi, <osoba>Rajmund</osoba> wchodzi.</didaskalia>



<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>





<didaskalia>idąc naprzeciw niemu</didaskalia>



<kwestia><strofa>Tyś od Dziewicy? Gdzież jest, mów, gdzie ona?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RAJMUND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O, szczęście moje, żem was znalazł wreszcie,/
Szlachetny książę i że tu jesteście,/
Ojcze wielebny! W was cnoty obrona.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Gdzież jest Dziewica?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARCYBISKUP</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Powiedz nam, mój synu!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RAJMUND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ach, panie, ona nie jest czarownicą!/
Niesłuszny wyrok był króla i gminu./
Świadczę się Bogiem i Bogarodzicą:/
Ona niewinna!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>O, wiem, że niewinna!</wers_cd>/
Lecz gdzież jest ona?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RAJMUND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ach, panie jedyny!</wers_cd>/
Toć, gdy wam o niej przyszła już myśl inna,/
Brońcież jej, brońcie, bo zginie bez winy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Zginie? Nieszczęsny, mów, co się z nią stało?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>RAJMUND</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>W Lesie Ardeńskim, gdzieśmy się chronili,/
Wojsko angielskie jeńcem ją zabrało!/
Sam byłem świadkiem, jak ją prowadzili.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARCYBISKUP</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O, nieszczęśliwa!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DUNOIS</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Do broni! Do broni!</wers_cd>/
Kto Francuz, za mną! Ogniem i żelazem/
Idźmy ją zbawić albo zginąć razem!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ARCYBISKUP</naglowek_osoba>





<didaskalia>wznosząc ręce ku niebu</didaskalia>



<kwestia><strofa>Boże, błogosław sile jego dłoni!</strofa></kwestia>


<didaskalia>odchodzą wszyscy</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA IX</naglowek_scena>


<didaskalia>Wieża strażnicza z oknem u góry.</didaskalia>



<didaskalia><osoba>Joanna</osoba>, <osoba>Lionel</osoba>, <osoba>Fastolf</osoba> i <osoba>Izabela</osoba></didaskalia>



<naglowek_osoba>FASTOLF</naglowek_osoba>





<didaskalia>wchodząc z pośpiechem</didaskalia>



<kwestia><strofa>Nie ma sposobu! Bunt coraz się szerzy,/
Tłum krwi jej pragnie. Nie oprzem się dłużej,/
I albo głowę jej zrzućmy z tej wieży,/
Lub ją wnet wojsko zdobędzie i zburzy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>




<didaskalia>wchodząc</didaskalia>



<kwestia><strofa>Ratuj się, wodzu! Już stawią drabiny./
Co tu się wahać? Ratunek jedyny:/
Wydać ją; zbrodnię niech krwią swą odpłaci,/
Inaczej zginiem z rąk własnych współbraci.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LIONEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ha, niech szturmują! Uchodź stąd, królowo!/
Bo ja się raczej w tych gruzach zagrzebię,/
Niż ulec zgrai! Joanno, rzecz słowo,/
Rzecz, żeś jest moją, a jak Bóg na niebie,/
Choćby świat cały chciał być twoim katem,/
Walki za ciebie nie zlęknę się z światem!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Czyś ty szalony?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LIONEL</naglowek_osoba>





<didaskalia>do <osoba>Joanny</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Twoi cię wygnali,</wers_cd>/
Twoi skazali na wstyd i sromotę./
Podli! O twoją wprzód rękę żebrali,/
A potem wierzyć nie śmieli w twą cnotę!/
Lecz jam ci został. Ja wszystkim dostoję./
Ja, twój obrońca! Niegdyś życie moje,/
Dałaś mi wierzyć, że ci było drogiem./
A jam natenczas był tylko twym wrogiem!/
Dziś, prócz mnie, innych nie masz przyjacieli./
Wszystko nas łączy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nie! Wszystko nas dzieli!</wers_cd>/
Wróg ludu mego zawsze będzie moim!/
Lecz, gdy się ku mnie serce twoje skłania,/
Dowiedź to czynem! A stronom oboim/
Przyjaźń ta będzie godłem pojednania./
Cofnij twe wojsko! Zaniechaj napaści!/
Oswobódź jeńców! Wróć nam nasze właści./
Wróć łup nieprawy i przysięgą szczerze/
Zatwierdź umowę! A wtedy ci wzajem/
Król mój przeze mnie zaręczy przymierze/
I Bóg grom zemsty wstrzyma nad twym krajem.</strofa></kwestia>



<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Zuchwała! W więzach chcesz nam dawać prawa!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>I śpiesz się, radzę, aby czas nie minął!/
Bóg wam niewiecznie w moc Francyję dawa;/
Nie przez gniew nad nią będzie wiecznie słynął!/
W proch już runęła broni waszej sława,/
Pod mieczem naszym kwiat rycerstwa zginął;/
Śpiesz się, powiadam! Bo i reszcie biada!/
Wyrok wasz: pokój lub śmierć i zagłada!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<didaskalia>do <osoba>Lionela</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>I tyż bezkarnie zniesiesz te bluźnierstwa?</strofa></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA X</naglowek_scena>


<didaskalia>Ciż i <osoba>Dowódca</osoba> (wchodząc śpiesznie)</didaskalia>



<naglowek_osoba>DOWÓDCA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Wodzu! W imieniu wojska i rycerstwa/
Błagamy, przebacz uniesienia chwilę!/
Francuzi na nas idą w całej sile,/
Bronią ich cała połyska równina./
Wróć nam hetmanić!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<didaskalia>natchniona</didaskalia>



<kwestia><strofa>Przyszła więc godzina!/
Sprawiedliwości twej stało się zadość!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FASTOLF</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nieszczęsna, poskrom tę niewczesną radość./
Wprzód nim my zginiem, głowie twojej biada!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Lud mój zwycięży, a ja umrę rada!/
Umrę szczęśliwa, że ich dość beze mnie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LIONEL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nędzni! W stu bitwach pierzchali nikczemnie,/
Nim ta cudowna stanęła za nimi!/
Toć prócz niej jednej pogardzam wszystkimi!/
Pójdźmy, Fastolfie! Uczują po chwili,/
Żeśmy ci sami, co pod Crequi byli./
Ty ją, królowo, miej tutaj w swej straży,/
Nim Bóg czy szatan los bitwy przeważy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FASTOLF</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Co? Czarownicę chcesz w tyle zostawić?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Tak cię więc trwoży bezbronna niewiasta?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LIONEL</naglowek_osoba>





<didaskalia>do <osoba>Joanny</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Słowo, że sama nie zechcesz się zbawić?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ja?... Z każdą chwilą chęć swobody wzrasta.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Hola! W potrójne okuć ją łańcuchy!/
Że stąd nie ujdzie, ja wam ręczę głową.</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>żołnierze</osoba> okuwają ciało i ramiona <osoba>Joanny</osoba> w ciężkie łańcuchy</didaskalia>



<naglowek_osoba>LIONEL</naglowek_osoba>





<didaskalia>do <osoba>Joanny</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Zmuszasz nas! Widzisz, próżne twe otuchy!/
Lecz jeszcze pora! Jedno twoje słowo,/
A wnet ci sami, co krwi twojej pragną,/
U stóp twych w prochu harde czoła nagną.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FASTOLF</naglowek_osoba>





<didaskalia>natarczywie</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Czas śpieszyć, wodzu!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<didaskalia>do <osoba>Fastolfa</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Śpiesz, śpiesz, śmierć cię wzywa!</wers_cd></strofa></kwestia>


<didaskalia>Słychać głos trąb --- <osoba>Lionel</osoba> wybiega.</didaskalia>



<naglowek_osoba>FASTOLF</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Królowo! Pomnij, gdyby się los wojny/
Przeciw nam zwrócił...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<didaskalia>dobywając sztylet</didaskalia>



<kwestia><strofa>O to bądź spokojny,/
Klęski wojsk naszych nie obaczy żywa.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FASTOLF</naglowek_osoba>





<didaskalia>do <osoba>Joanny</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Słyszałaś? Teraz módl się za twojemi!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Odchodzi.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA XI</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>Izabela</osoba>, <osoba>Joanna</osoba> i <osoba>Żołnierze</osoba></didaskalia>



<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ja się nie modlić? Żadna moc na ziemi,/
Żadna twa groźba nie wzbroni mi tego!/
Boże, to trąby! To pieśń ludu mego!/
Śmiało, mój ludu! Z tobą ramię boże,/
Z tobą Dziewica! Ach, ona nie może,/
Nie może swego sztandaru rozwinąć,/
Nie może z wami zwyciężać lub ginąć!/
Lecz duch jej wolny z niewolniczej cieśni/
Buja nad wami z echem waszych pieśni!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<didaskalia>do jednego z <osoba>żołnierzy</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Wstąp tam ku oknu i patrz, co się dzieje!</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>żołnierz</osoba> wstępuje ku oknu w górze.</didaskalia>



<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Śmiało, mój ludu! Śmiało! Miej nadzieję!/
Bóg nie opuści twojej dobrej sprawy!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Co widzisz?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ŻOŁNIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Widzę obłoki kurzawy,</wers_cd>/
Lecz nic w niej dojrzeć nie mogę na błoniu./
Ha! Widzę, widzę! Już się zwarli z nami./
Jakiś szaleniec na arabskim koniu,/
W tygrysiej skórze leci z żandarmami.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Dunois! Boże, Twa moc niech go wspiera!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ŻOŁNIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Jazda burgundzka na nasz most naciera.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Przekleństwo zdrajcom!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ŻOŁNIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Lord Fastolf go broni.</wers_cd>/
Co za rzeź! Widzę: zeskakują z koni,/
Wręcz się ścinają.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nie widzisz delfina?</wers_cd>/
Znaków królewskich?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ŻOŁNIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Nie! Cała równina</wers_cd>/
Znowu się kurzu zakryła obłokiem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Oby on mojem mógł poglądać okiem/
Lub jam tak mogła, jak on, patrzeć z góry!/
Wzrok by mój przebił te mgły i te chmury./
Nic by tam, nic by nie skryło się przed nim!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ŻOŁNIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Bój najzaciętszy wre przy szańcu średnim./
Wszyscy tam nasi.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>A nasz sztandar?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ŻOŁNIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>W górze!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Oby mi spojrzeć, choć przez szparę w murze!/
Wzrok by mój bitwą rządził na wsze strony!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ŻOŁNIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nieba! Co widzę! Wódz nasz otoczony!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<didaskalia>podnosząc sztylet na <osoba>Joannę</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>
Giń!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ŻOŁNIERZ</naglowek_osoba>





<didaskalia>prędko</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Już jest wolny! Widzę w chmurach pyłu</wers_cd>/
Lord Fastolf z jazdą zabiega im z tyłu./
Już, już są blisko, ledwie mały przedział!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<didaskalia>opuszczając sztylet</didaskalia>



<kwestia><strofa>Ha! Twój to anioł, a nie on powiedział!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ŻOŁNIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Pierzchają --- widzę --- pierzchają!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
<wers_cd>Kto?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ŻOŁNIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Oni!</wers_cd>/
Tłum się w bezładzie rozsypał po błoni./
Lord sprawił szyki i w pogoń się puścił.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Boże mój, Boże, takżeś mię opuścił?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ŻOŁNIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Kogoś rannego prowadzą w tę stronę./
Wódz, widać, jakiś, bo tłum za nim bieży.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Nasz czy francuski?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ŻOŁNIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Czoło ma zwieszone,</wers_cd>/
A w tłoku dojrzeć nie mogę odzieży./
Ha, cóż to? Omdlał? Hełm zdjęli mu z głowy ---/
Dunois!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<didaskalia>z kurczowym wysiłkiem wstrząsając kajdanami</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Boże! Skrusz mi te okowy!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ŻOŁNIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Patrz, patrz! Ktoś w płaszczu błękitnym ze złotem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<didaskalia>żywo</didaskalia>



<kwestia><strofa>
To król!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ŻOŁNIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Koń jego, dosięgniony grotem,/
Wspina się, nasi opadli go z bliska.</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>Joanna</osoba> śledzi te słowa w namiętnem poruszeniu</didaskalia>




<kwestia><strofa>Broni się --- widzę --- miecz raz po raz błyska./
Znikł!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Czyż Bóg teraz cudu nie uczyni?!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<didaskalia>śmiejąc się szyderczo</didaskalia>



<kwestia><strofa>Teraz masz porę, zbawiaj go, zbawczyni!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<didaskalia>w najgwałtowniejszem poruszeniu rzuca się na kolana i modli się gwałtownym naglącym głosem</didaskalia>



<kwestia><strofa>Słuchaj mię, Boże! Bo wzywam Ciebie,/
Ojcze na niebie,/
Duszą wierzącą,/
Wiarą gorącą!/
Ach, nie dla siebie wzywam Cię, Panie!/
Nad ludem moim miej zlitowanie!/
Ty sieć pajęczą w stalne obręcze,/
Ty więzy zmienisz w sieci pajęcze,/
Boś Ty Wszechmocny! Bo to się stanie,/
Co Ty chcesz, Panie!/
Samson wydany na urąganie,/
W więzach u wrogów, jak ja w tej chwili,/
Wołał do Ciebie: oni szydzili,/
A on Ci ufał, stary i ślepy!/
I dałeś siłę, że twarde sklepy/
Zrzucił na wrogów, boś Pan nad pany!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ŻOŁNIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Tryumf nasz! Tryumf!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Cóż jest?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ŻOŁNIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Król pojmany!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Ha, zginął wreszcie nienawistny wróg!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<didaskalia>porywając się z ziemi</didaskalia>



<kwestia><strofa>Francyja żyje, bo ze mną jest Bóg!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Wstrząsa oburącz i rozrywa łańcuchy --- w tejże chwili rzuca się na stojącego u drzwi <osoba>żołnierza</osoba>, wyrywa mu z rąk miecz i wybiega --- wszyscy zostają w osłupieniu.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA XII</naglowek_scena>


<didaskalia>Ciż sami prócz <osoba>Joanny</osoba></didaskalia>



<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<didaskalia>po długiem milczeniu</didaskalia>



<kwestia><strofa>Prawdaż<pe><slowo_obce>prawdaż</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą -że, skróconą do -ż; znaczenie: czy prawda.</pe> to była? Czy mi się to śniło?/
Jak mogła zerwać potrójne łańcuchy?/
Nie! Ludzką tego nie zdołała siłą!/
Widzisz ją?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ŻOŁNIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Widzę. Zda się, że złe duchy/
Pędzą ją wichrem! Już tonie w natłoku,/
Rozrywa szyki, bystrzejsza od wzroku/
Jest tu, jest ówdzie... wszędzie zda się razem!/
Jak błyskawicą wywija żelazem!/
Francuzi ku niej zbiegają się, stają,/
Pędzą na naszych. Zmięszali się zgrają;/
Biada nam! Nasi ustępują z pola!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Przeklęta!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ŻOŁNIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Wpadła na wiodących króla!</wers_cd>/
Co za rzeź! Boże, lord Fastolf upada!/
Lionel wzięty!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Dość! Nie kończ!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>ŻOŁNIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>O biada!</wers_cd>/
Królowo, uchodź, ich jazda tu bieży!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Schodzi.</didaskalia>



<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<didaskalia>dobywając miecza</didaskalia>



<kwestia><strofa>Brońcież się<pe><slowo_obce>brońcież się</slowo_obce> --- konstrukcja z partykułą wzmacniającą -że, skróconą do -ż.</pe>, nędzni!</strofa></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA XIII</naglowek_scena>


<didaskalia>Ciż i <osoba>La Hire</osoba> z wojskiem</didaskalia>



<didaskalia><osoba>żołnierze angielscy</osoba> składają broń przed wchodzącym.</didaskalia>



<naglowek_osoba>LA HIRE</naglowek_osoba>




<didaskalia>zbliżając się ze czcią</didaskalia>



<kwestia><strofa>Poddaj się, królowo!/
Najpierwsi z waszych wodzów i rycerzy/
Są w ręku naszym. Zdaj się na me słowo!/
Mów, gdzie chcesz mieszkać w państwach twego syna?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>IZABELA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Wiedź, gdzie chcesz --- byle nie spotkać delfina!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Oddaje miecz i odchodzi z <osoba>La Hirem</osoba> i <osoba>żołnierzami</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA XIV</naglowek_scena>


<didaskalia>Scena zmienia się w plac bitwy.</didaskalia>



<didaskalia><osoba>Żołnierze francuscy</osoba> z rozwiniętemi chorągwiami napełniają głąb sceny --- na przodzie król i książę burgundzki <osoba>Filip</osoba>; na ręku ich obudwóch <osoba>Joanna</osoba>, śmiertelnie raniona, bez znaku życia --- postępują z wolna naprzód
--- <osoba>Agnieszka Sorel</osoba> przybiega.</didaskalia>



<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<didaskalia>rzucając się <osoba>królowi</osoba> na piersi</didaskalia>



<kwestia><strofa>Królu mój! Panie! Tyżeś mi wrócony?/
Przy tobie tryumf!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<didaskalia>wskazując na <osoba>Joannę</osoba></didaskalia>



<kwestia><strofa>Patrz, czem okupiony!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Joanna! Boże, umiera!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FILIP</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Widzicie</wers_cd>/
Zejście anioła! Jak znużone dziecię/
Usypia, zda się. Jak piękna! Jak cicha!/
Pokój już niebios z jej twarzy oddycha!/
Serce ustało, lecz jeszcze krwi drganie/
Zdradza znak życia.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Ach, już nie powstanie!</wers_cd>/
Nie wróci do nas dusza wniebowzięta,/
Nie ujrzy naszych zgryzot i żałoby!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AGNIESZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>
Otwiera oczy! Żyje!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FILIP</naglowek_osoba>





<didaskalia>z podziwieniem</didaskalia>



<kwestia><strofa><wers_cd>Czyż i groby</wers_cd>/
Zwalczyć potrafi jej moc niepojęta?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<didaskalia>powstaje, spogląda wkoło</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Gdzież to ja jestem?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>FILIP</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Śród twoich, Dziewico!</wers_cd>/
Śród ludu twego!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Król twój wspiera ciebie!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<didaskalia>wpatrując się długo i uporczywie w niego</didaskalia>



<kwestia><strofa>Nie! Ja nie byłam nigdy czarownicą!/
Nie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>O, tyś czysta, jak anieli w niebie!/
Nas to błąd uwiódł, nas, niegodnych cudu!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<didaskalia>uśmiechając się łagodnie, rozgląda się dokoła</didaskalia>



<kwestia><strofa>Prawdaż to, prawda, żem śród mego ludu?/
Że mną nie gardzą, nie winią o czary?.../
Tak, tak! To król nasz! To nasze sztandary!/
Gdzież jest mój sztandar? Dajcie mi go w dłonie!/
Pan mi go zwierzył; z nim przy Jego tronie/
Stanąć powinnam, bom go nie skalała...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAROL</naglowek_osoba>





<didaskalia>odwracając twarz</didaskalia>



<kwestia><strofa>
Dajcie jej sztandar!
</strofa></kwestia>


<didaskalia><osoba>żołnierze</osoba> podają rozwiniętą chorągiew --- <osoba>Joanna</osoba> bierze ją w ręce i stoi chwilę --- różana jasność ukazuje się na niebie.</didaskalia>



<naglowek_osoba>JOANNA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa><wers_cd>Całe niebo pała</wers_cd>/
Blaskiem swej chwały! Widzicie, widzicie/
Tę jasną tęczę na niebios błękicie?/
To droga moja! Tam widzę --- to Ona!/
Z Synem na ręku śród aniołów grona/
Zstępują ku mnie! O Nieogarniona!/
O Pani moja! O, jakąż rozkoszą/
Pierś moja pełna! Chmury mię unoszą!.../
Jasność mię od Niej otacza słoneczna!/
Krótka jest boleść --- ale radość wieczna!</strofa></kwestia>


<didaskalia>Chorągiew wymyka się z jej ręku<pe><slowo_obce>z jej ręku</slowo_obce> (daw.) --- dziś: z jej ręki.</pe>; sama upada na nią bez życia --- wszyscy stoją milcząco w najgłębszem rozrzewnieniu --- na znak <osoba>króla</osoba> wszystkie chorągwie schylają się nad <osoba>Joanną</osoba>, tak że niemi całkiem zakrytą zostaje.</didaskalia>


</dramat_wierszowany_l></utwor>