<utwor><rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/rolando_biala_ksiazka_urania_spiewa_glosem_odwroconym/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Rolando, Bianka</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Pieśń trzynasta. Urania śpiewa głosem odwróconym</dc:title>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kozioł, Paweł</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kopeć, Aleksandra</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Szejko, Jan</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Współczesność</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Liryka</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Wiersz</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja cyfrowa wykonana przez fundację Nowoczesna Polska z egzemplarza pochodzącego ze zbiorów autora. Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/rolando-piesn-trzynasta-urania-spiewa-glosem-odwroconym</dc:identifier.url>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Bianka Rolando, Biała książka, Wydawnictwo Święty Wojciech, Poznan 2009.</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Licencja Wolnej Sztuki 1.3</dc:rights>
<dc:rights.license xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://artlibre.org/licence/lal/pl/</dc:rights.license>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2017-07-18</dc:date>

<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/image/5772.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Oops!, steve p2008@Flickr, CC BY 2.0</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/5772</dc:relation.coverImage.source>
</rdf:Description>
</rdf:RDF><liryka_l>
<autor_utworu>Bianka Rolando</autor_utworu>


<dzielo_nadrzedne>Biała książka</dzielo_nadrzedne>



<dzielo_nadrzedne>Piekło</dzielo_nadrzedne>



<nazwa_utworu>Pieśń trzynasta. Urania śpiewa głosem odwróconym</nazwa_utworu>



<strofa>
Szepcząc słowa rozpryśnięte, wykrzykując odstępy/
ćwierćnuty i ósemki w częściach szesnastych/
tych dawnych, ludowych, śpiewanych historii/
Urania jestem, jestem pełna swej siły okrutnej/
Nawet tu, zobacz moje zniszczone, krępe dziąsła/
dziury wydłubane we mnie z precyzją mistrza/
Niosąc długie sukna ze wzorami płaczliwymi/
idę do ciebie, przeżuwając siebie, z pełną buzią/
Urania była kiedyś sierotą zawszawioną podle/
Nie była słaba jak inne, ale się wywyższyła nad/
Uwierzyła w wojnę i najgłośniej krzyczała/
wykrzywiając twarz w grymasie wielkiej siły/
W pierwszym rzędzie tych najsilniejszych, Ja/
szybko dostałam od mych kochanków szorstkich/
dyspozycje życia i śmierci w mych kieszeniach/
plątały się one ze sobą, gubiłam je w kaprysach/
Inspektorka obozu pracy we wschodniej Ukrainie/
tam gdzie Urania miała w każdym mieście pomnik/
W każdym mieście powiatowym mój pomnik/
Siedząc na podwyższeniach, władałam kobietami/
Przynależały do mnie dziewczynki od 4 do 16 lat/
druga grupa 16--60 lat, poza limitami nie istniały/
Musiały oszukiwać mnie strojami, spuszczonymi oczami/
Chodziło o zdolność do kreatywnej pracy i siłę wyciskaną/
by budować utopijne ruiny, jakąś tajną bazę na piekło/
Staruszki nagie, kobiety rozkwitające, dzieci w barakach/
Ja spoglądałam na nie surowym wzrokiem karcącym/
Matki, siostry, kochanki bogów zwiędniętych pod butem/
zdychają w hurtowni drobiu zziębniętego i białego ze strachu/
Urania urządzała sobie wspaniałe uczty zakrapiane winem/
gdzie wszystkie zapraszała, wyciągając z baraków chłodnych/
w tej przedostatniej wieczerzy, widzą ją tylko kobiety ciężarne/
patrzą zaciśnięte z bólu głodu swego i dzieci schowanych/
omdlewają, piszczą, nigdy później nie słyszałam takiego pisku/
Kolacja z masłem, szynką, ciepłym chlebem, miodem kapiącym/
Oto były me siostry, zakonnice skazane na mnie, na Uranię/
Siostry pod wezwaniem najokrutniejszej, bez serca miłosiernego/
Biłam ich gładkie oblicza, ciągle się odradzające po nocy/
Rajskie ptaki, feniksy, takie piękne, prawie jak nietknięte/
suki o modrych i czarnych spojrzeniach, bite po głowach/
tam podobnież umiejscowiona jest dusza ludzka, podobnież/
Czy można być tak okrutnym jak ja, co ubieram się w ich ból/
Biodra szerokie, przepasane dekoracyjnie wrzaskiem i śmiercią/
Co za chorały antygregoriańskie mi towarzyszyły wtedy/
gdy strzelałam do łabędzic uciekających w lasy, chronią się tam/
wraz z małymi dziećmi, nie uciekną nigdy przed Zapobiegliwą/
Czuwałam, aby ich serca z piernika pękały z boleści, kruszały/
rozmiękając od łez/
Urania jest popromienna i zdeformowana, nie ma słabości/
Nie ma we mnie pięty Achillesa ukrytej w kaloszach ciężkich/
Trwało to lata, choć nie liczyłam tych niezbyt oświetlonych chwil/
Ostatecznie wszystkie kobiety zostały kupione przez Szwedów/
zapłacili masłem i mięsem różowego łososia za 20 wagonów/
Pojechały ściśnięte i szczęśliwe, trzymające się za ręce razem/
Machałam więc im chusteczką, nienawidząc ich coraz bardziej/
ale wybrałam sobie sztuki z tego tłumu, by służyły mi do końca/
panny niby mądre czekające na swego oblubieńca, aż przyjdzie/
ale wyręczyłam go w tym jego opóźnionym przychodzeniu/
Zabijałam je, strzelając im w łagodnie rozmazane oblicza/
strzelając w ich miękkie karki, co do całowania i pieszczot służą/
Zostałam w końcu schowana przed kontratakiem do miasta szarego/
Schowana troskliwie do schludnej nory przez dawnych przyjaciół/
pamiętali doskonale pieśni w moim wykonaniu sprzed lat/
W małym przydzielonym mieszkanku żyłam jeszcze długo/
czytając dzienniki i kręcąc przy tym głową ze zdziwienia/
Urania pomału przestała promieniować, choć pozostałam w głębi/
na zawsze wywyższona przez tamte dawne nimfy, przez ich śmierć/
śmierć błogosławionych, ta wyjątkowość skryta, niepowtarzalna/
Zmarłam w swoim mieszkaniu samotnie w mroku postępującym/
Po tygodniach ktoś odkrył mój posunięty rozkład, rozkładówkę/
gdy smród w okolicy nie pozwalał już spożywać kolacji postnych/
Usnęłam w trującym powietrzu popuszczanym/
śmierć na skutek nieszczelnej instalacji gazowej/
Pan dozorca zapisał w notatniku jedenaste przykazanie/
nie zapomnę sprawdzić kuchenki złowrogiej przed snem/
Gdy się obudziłam, uderzyła mnie mnogość oddechów/
rozpoznałam je w ciemności przepełnionej nimi/
szept przezwyciężający mą grubą powłokę prześwitywał/
Usunęłam go swym żelaznym ramieniem, znów było silne/
ramię odrzucające litość, ornamenty strachliwe i blade/
Marszowym krokiem kolosa weszłam tam, gdzie skały/
Intensywniej wszystko teraz czuję wszystko i rozpoznaję/
Jestem związana nokturnami, co kiedyś były mi śpiewane/
przez te, które nienawidziłam za tę ulotność, za dusze/
Ja niczym klucz nutowy rozpoczynający ich ciąg melodii/
ostrość zapisu nutowego, przepisanego czytelniej/
Nie pominięty zostanie żaden detal, żaden szczegół/
Ten utwór sama sobie dedykuję, dla Uranii skowyt wijący/
156 zgodnie z katalogiem Kehla<pe><slowo_obce>katalog Kehla</slowo_obce> --- spis dzieł Wolfganga Amadeusza Mozarta.</pe> albo diabli wiedzą kogo/
zaciśnięta liniami, na których to wszystko zostało opisane
</strofa>


</liryka_l></utwor>