<utwor><rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/rolando_biala_ksiazka_punta_corvo/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Rolando, Bianka</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Pieśń trzydziesta druga. Punta Corvo</dc:title>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kozioł, Paweł</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kopeć, Aleksandra</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Szejko, Jan</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Współczesność</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Liryka</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Wiersz</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja cyfrowa wykonana przez fundację Nowoczesna Polska z egzemplarza pochodzącego ze zbiorów autora. Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/rolando-piesn-trzydziesta-druga-punta-corvo</dc:identifier.url>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Bianka Rolando, Biała książka, Wydawnictwo Święty Wojciech, Poznan 2009.</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Licencja Wolnej Sztuki 1.3</dc:rights>
<dc:rights.license xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://artlibre.org/licence/lal/pl/</dc:rights.license>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2017-07-18</dc:date>

<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/image/5772.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Oops!, steve p2008@Flickr, CC BY 2.0</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/5772</dc:relation.coverImage.source>
</rdf:Description>
</rdf:RDF><liryka_l>
<autor_utworu>Bianka Rolando</autor_utworu>

<dzielo_nadrzedne>Biała książka</dzielo_nadrzedne>



<dzielo_nadrzedne>Piekło</dzielo_nadrzedne>



<nazwa_utworu>Pieśń trzydziesta druga. Punta Corvo</nazwa_utworu>



<strofa>Sztuczne kwiaty czarnym plastikiem pachnące/
schowam się w nich jako bruna i tam będę spijać/
z ich rozżarzonych pręcików szafran krokusowy/
Stąd będę obserwować panoramiczne niszczenie/
Wyrzucają tu mnie padlinożerne, przyglądając się/
Biegnę wciąż do tyłu, do tyłu uciekając przed nimi/
tam gdzie są czarne wybrzeża i plaże rozszarpane/
Dawne ujście rzeki Magry do morza jest wyschnięte/
Punta Corvo nad przepaściami, ostatni kawałek ziemi/
we wspomnieniu jej pylistości próbuję się zakopać/
usypać sobie jakąkolwiek mogiłę, byle jak przykryć/
Wleczona na pogubionych szczeblach kości swoich/
wznoszę swój wzrok z wysiłkiem nieludzkim/
Widzę z daleka miejsce dawnego połączenia wodnego/
Koryto rzeki szerokiej wkopane odwrotnie/
brzegi zakleszczone dawnymi okowami kalcytu/
antykaniony imponujące na tle ciągłego zachodzenia/
Zwapnione, zwątpione skały gną się w kierunkach oddolnych/
Są prehistoryczne dowody na to, że kiedyś tutaj były granice/
Wielkie katastrofy geologiczne oddzieliły tamami ujścia/
Rzeka tłusta, kiedyś czerpiąca z morza, miała tu swoją deltę/
te małe i większe dopływy miały swe imiona pradawne/
Magra zawróciła swój kierunek, rodząc ziarno bolesne/
od środka zatamowana, utracona z woli, w gniewie/
kanał wyschnięty, w nim tylko szkielety udawały dawny nurt/
Jakże to dawne czasy, w których jej dal rozpływała się w toni/
Głębokie koryto wskazuje na dawne, odrzucone zależności/
Pozostały jednak ślady w dawnych połączeniach wodnych/
Teraz sztuczna substancja płynie, lustrami odbija kanciastymi/
najtragiczniejsze szczątki po historiach rozsypane pod stoły/
Zasłaniam swe oblicza z przerażenia tymi powidokami/
Bagna wyrzucające z siebie nieprzetłumaczalne odchody/
Nie da się o nich powiedzieć w żadnych językach poplątanych/
Nie ma już tłumaczy, żeby tę starożytność zaklętą pojąć/
Widzę w ostrości wielkiej wyciągające się plaże w dole/
rozgrzane nienawiścią do oświetlenia nawet sztucznego/
Szukają ofiar, zazwyczaj spadają one spychane z Punta Corvo/
spadają one jak kwiaty wiecznie nieżywe i trwające/
na dywany spadają, pod stepujące, pod jaskrawe stopy/
tych, którym się udało zbudowanie tamy wiecznej/
Odwrócone imiona strumieni, kiedyś wpływających/
Dziś kanałami gnilnymi się zwą i ciągle się rozkopują/
kosztem nadających się do tego dostatecznie twardych narzędzi/
i w wiecznym, przekornym udawaniu swych głębin wabią/
A tam jest tylko parę minimetrów płynu, a reszta to szlam/
stoi, nic nie wytrąca jego chemii zawiązanej w sobie/
Pływają w nich nieżywe istoty zatkane wiecznym tłuszczem/
z przerażeniem obserwujące te dziwne pojemniki od środka/
Wiem, że zostanę zrzucona zaraz pod ich stopy z tej skały/
Będę leżeć na plaży wyłamana, gnieciona przez ich paradę/
Będę leżeć na ich betonach, malowanych emulsją światłoczułą/
Misterne to kłamstwo spowodowane odległością, że to nie plaża/
w której zanurzasz swój ciężar, w miękkości jej odpoczywasz/
To wszystko malarstwo iluzjonistyczne, wrażenie perspektywy/
Te odległości też są niewielkie, wszystko ściśnięte w sobie/
gnieżdżące i włażące na siebie, i rozpychane ostrymi łokciami/
Jak to wszystko może się mieścić w tak małym punkcie?/
Jego granice nierozszerzalne, tkane z włóczki ciernistej/
Jeszcze wokół tych skorup wydrążonych boleścią i śmiercią/
podąża wieczna procesja, pochód z wieloma uczestnikami/
dawnymi głowami roztrzaskują się o nisko założone stropy/
Rysują kontury, ściągając swym wzrokiem wszystko w pobliżu/
wszystkie resztki wyobrażające sobie zbyt wiele/
Rozciągane na krosnach niewyobrażalnych barwią sobą tkaninę/
Spadam na kawałek mej twarzy, na beton, słyszę już ich tupoty/
gęste, zbite w jednorodny pokaz siły, militarnych możliwości/
w milionach egzemplarzy powielane, odbijane boleśnie/
W kalcytowych zębach kruszą śmietanową porcelanę/
z dawnej rodzinnej zastawy wytłukiwanej regularnie</strofa>


</liryka_l></utwor>