<utwor><rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/rolando_biala_ksiazka_pralnia_chemiczna/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Rolando, Bianka</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Pieśń pierwsza. Pralnia chemiczna</dc:title>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kozioł, Paweł</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kopeć, Aleksandra</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Szejko, Jan</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Współczesność</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Liryka</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Wiersz</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja cyfrowa wykonana przez fundację Nowoczesna Polska z egzemplarza pochodzącego ze zbiorów autora. Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/rolando-piesn-pierwsza-pralnia-chemiczna</dc:identifier.url>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Bianka Rolando, Biała książka, Wydawnictwo Święty Wojciech, Poznan 2009.</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Licencja Wolnej Sztuki 1.3</dc:rights>
<dc:rights.license xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://artlibre.org/licence/lal/pl/</dc:rights.license>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2017-07-26</dc:date>

<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/image/5772.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Oops!, steve p2008@Flickr, CC BY 2.0</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/5772</dc:relation.coverImage.source>
</rdf:Description>
</rdf:RDF><liryka_l>
<autor_utworu>Bianka Rolando</autor_utworu>


<dzielo_nadrzedne>Biała książka</dzielo_nadrzedne>



<dzielo_nadrzedne>Czyściec</dzielo_nadrzedne>



<nazwa_utworu>Pieśń pierwsza. Pralnia chemiczna</nazwa_utworu>



<motto>
<strofa>
Nic już nie pozostało po dawnych wizerunkach/
po wielkich ucztach, na których maczałeś swe usta/
dostojnie i powoli, dostojnie i powoli
</strofa>


</motto>




<strofa>W pustce, w znużeniu rysują się nowe kształty/
musisz przyzwyczaić swój wzrok do mroku/
by zauważyć ich śladowe muśnięcia na boku/
Oto leżę teraz w ciemności mnogiej, wielokrotnej/
Me usta zawiązane są w kokardy drapowane/
Tak wygląda drugi początek końca/
w zapomnianej przez wszystkich odlewni żeliwa/
które kiedyś miało służyć na zbroje, na mundury/
tych najsłabszych i niezrównoważonych psychicznie/
co to się mieli plątać się właśnie w Czyśćcu/
Niech mi to udowodni ktoś wywazelinowany/
że nie może istnieć druga strona postrzępiona/
Niech weźmie te chrzanione lupy, skanery czułe/
niech wybada wielkie braki wszystkiego/
Stoję, prężę się w chórze dziwnych uczniów/
z przekrzywionymi głowami śpiewają/
Głowy i głosy przekrzywione ze zdziwienia/
sobą w nowych, oczekiwanych funkcjach/
na pasie dzielącym krainy niedostępne/
Szczelne nory schowane, zapomniane/
Syk chłodu i potępienia tylko rozrzedza/
oddychanie innych, niezwykle intensywne/
Idę ze szczotką drucianą na siebie i ciebie/
Uciekaj, uciekaj ode mnie w podskokach/
Widzisz moje oblicze pełne zacietrzewienia/
masz się czego bać, kochanie, masz/
Ostre szczotki, środki pielęgnacji drażniące/
dzierżę w wysuszających się ciągle dłoniach/
Druciana szczotka spoczywa już w kącie/
w pewnym podkuchennym schowku porzucona/
Szczotka druciana w mych dłoniach, berło/
Powoli dostrzegam swoje brudactwo/
Przecieram tory moich własnych wędrówek/
zarastają one bardzo szybko kurzem/
Biorę metalowy druciak do mycia naczyń/
przypalonych garnków ze szwedzkiej stali/
nigdy nie miała się przypalać, a jednak/
Z wielką zawziętością szoruję ich głębokie dno/
zobaczyć, jaka była ich pierwotna kolorystyka/
Z drutu kolczastego korony, suknie me strojne/
pochowanie w garderobach, pochowane w ziemi/
Higieniczna misja pielęgnacji wszystkich/
podmywanie w wodzie rumiankowej, nasiadówka/
Rozdaję więc mydło z osobistego tłuszczu/
z dodatkami pachnących słów zatopionych w nim/
Możecie się teraz mną myć, moim woskowym ciałem/
Płyny rozdaję do tych jeszcze bardziej intymniejszych/
miejsc niż krocza, narażone są na reakcje alergiczne/
na ciągłe informacje o tych drobnoustrojach, bakteriach/
atakują nas one w ramach cichej wojny podjazdowej/
w której jest tu ciągły remis, zero do zera/
Mleczko kokosowe do powierzchni delikatnych/
choć ślady zawsze jakieś zostaną w formie blizn/
Czyść mnie, szoruj szczotkami, gąbkami syntetycznymi/
Szoruj brud czystości tego wiecznego dbania o higienę/
wewnętrzną i osobistą/
Niech więc brudas we mnie jeszcze bardziej czarny/
zaprzeczy mi w każdym słowie, zapełni arbuzami/
Demontaż tak pięknie wysprzątanej konstrukcji/
takiego niezwykle zdyscyplinowanego wysiłku/
z zaciśniętymi zębami i zmęczeniem/
z nadludzkim wysiłkiem poczynionej/
z lubością ją zniweczyć, miękko/
z impetem i namiętnością roztrzaskać w pył/
dla miejsca, gdzie wszystko jest między/
trzeba by znaleźć jeszcze lepszy środek czyszczący/
aby usunąć mnie/
Moje istnienie z mokradeł, z tłuszczów/
moje istnienie z kurzu i bakterii rozpuścić/
w odwiecznie śmierdzącym chlorze</strofa>


</liryka_l></utwor>