<utwor><rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/rolando_biala_ksiazka_piesn_wija/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Rolando, Bianka</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Pieśń trzydziesta piąta. Pieśń Wija</dc:title>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kozioł, Paweł</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kopeć, Aleksandra</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Szejko, Jan</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Współczesność</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Liryka</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Wiersz</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja cyfrowa wykonana przez fundację Nowoczesna Polska z egzemplarza pochodzącego ze zbiorów autora. Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/rolando-piesn-trzydziesta-piata-piesn-wija</dc:identifier.url>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Bianka Rolando, Biała książka, Wydawnictwo Święty Wojciech, Poznan 2009.</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Licencja Wolnej Sztuki 1.3</dc:rights>
<dc:rights.license xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://artlibre.org/licence/lal/pl/</dc:rights.license>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2017-07-26</dc:date>

<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/image/5772.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Oops!, steve p2008@Flickr, CC BY 2.0</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/5772</dc:relation.coverImage.source>
</rdf:Description>
</rdf:RDF><liryka_l>
<autor_utworu>Bianka Rolando</autor_utworu>

<dzielo_nadrzedne>Biała książka</dzielo_nadrzedne>



<dzielo_nadrzedne>Piekło </dzielo_nadrzedne>




<nazwa_utworu>Pieśń trzydziesta piąta. Pieśń Wija</nazwa_utworu>



<didaskalia>chóralnie ludzkim głosem</didaskalia>



<strofa>
Padnijcie na kolana, pozdrówcie z piekła Pana, w pląsach/
Z tłustą falą me ćwierkanie zalewa wasze gardła pąsowe/
Czyż ktoś jest większy z was ode mnie, niech teraz wystąpi/
Wszystkie dusze wasze nie potrafią pełzać tak jak ja, uroczo/
Pan wielkiego majestatu, król nad króle wasze, nad królowe/
Na wszystkich scenach świata mam przystawione mikrofony/
wzburzając tłumy do pieśni wojennych oraz ekstatycznych/
Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy spragnieni mych gron jesteście/
ja was przyjmę i dam wam władzę na ziemi, nad latyfundiami/
nie wymagając od was żadnych męczeńskich gimnastyk, rozdaję/
Chcę zarobaczyć te wasze mleczne spojrzenie, różowe policzki/
zanim poznacie mą wijącą się naturę, opisującą się na sobie/
Pulchne cherubiny ludzkie, zniszczę te nóżki przebierane/
W czerniach, szarościach lub tęczach barwnych, przyjdę do was/
Znam ja te wszystkie wyrażenia nagradzające i usypiające/
aż raz niespodziewanie zdarzy się wam śmierć jak deszczowa pora/
Posypani proszkiem do pieczenia wzrośniecie wysoko, potem w dół/
strzepnę te wasze sztucznie wyciągnięcia, och, zakalcami będziecie/
Podziwiajcie, jakże wielką nienawiścią was darzę w systemie ratalnym/
Ja także, jak bóg, rozlewam się, żerując na waszym rozgnieceniu/
Na waszych zemdlałych, zaśluzionych pyskach karpiowych składam całusy/
szukające powietrza, łapcie rytmicznie śmierć w swe oskrzela płaskie/
Pan wielkiego majestatu głosi dziś całemu światu śmierć/
W mych ustach wieczna wzgarda, a w środku lepiej się nie pytać/
Lepiej o to nie pytać mych ministrantów i padlinożernych dostojników/
Oni nawet nie podejrzewają, z jakich głębokości nigdy nie zawołam/
tylko antypsalmy wyśpiewuję, bawiąc się ich odwracaniem/
Widocznie jestem nowym typem psalmisty, Dawida charczącego/
wzbudzając w sobie Saula gniewnego, niszczącego instrumenty/
Śpiewam po to, by niweczyć śpiewanie, to taka błyskotliwa gra z poezją/
Któż za to mi wręczy nagrody doroczne z okazji dożynek wojennych?/
Któż mi wypisze dyplomy uznania dla mych innowacyjnych rozwiązań?/
Cóż mi dacie na pamiątkę waszej śmierci, wazony kryształowe/
bombonierki zapakowane w wasze nekrologi ze wstęgami/
wieczny odpoczynek racz mu dać, czarny Panie, będziecie śpiewać?/
Sami wbiegacie w me pachy kudłate, uciekając od Niego/
Poczęstuję się waszymi bombonierkami, zjadając wszystko/
i was/
Oto królestwo uczynione na znak rozliczenia administracyjnego/
Jaskinia Sezama, gdzie tysiące rozbójników ciągle się tutaj chroni/
Głazy-płazy pilnują wejścia do tego pałacu, tylko ja znam hasło/
Na hasło te uchylają się szczeliny i można skraść coś z ziemi znów/
porywać was do worków jutowych, przewozić nocami zaklętymi/
Przed oblicze przychodzicie sami, szepcąc w lęku swe imiona dawne/
nadawał wam inny te imiona, emanuele męskie, nutelle żeńskie/
Ja was wytapiam, na me płaszcze, na jesionki w słodkich odcieniach/
potem przejdę się w nich po centrach handlowych, powodując zazdrość/
Po centrach świata przechadzam się, dzieląc was/
jaśnie oświecony, faszystowski gla-mór/
prawie morelowy
</strofa>


</liryka_l></utwor>