<utwor><rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/rolando_biala_ksiazka_bruna_storia/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Rolando, Bianka</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Pieśń trzecia. Bruna storia</dc:title>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kozioł, Paweł</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kopeć, Aleksandra</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Szejko, Jan</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Współczesność</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Liryka</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Wiersz</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja cyfrowa wykonana przez fundację Nowoczesna Polska z egzemplarza pochodzącego ze zbiorów autora. Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/rolando-piesn-trzecia-bruna-storia</dc:identifier.url>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Bianka Rolando, Biała książka, Wydawnictwo Święty Wojciech, Poznan 2009.</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Licencja Wolnej Sztuki 1.3</dc:rights>
<dc:rights.license xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://artlibre.org/licence/lal/pl/</dc:rights.license>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2017-07-26</dc:date>

<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/image/5772.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Oops!, steve p2008@Flickr, CC BY 2.0</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/5772</dc:relation.coverImage.source>
</rdf:Description>
</rdf:RDF>
<liryka_l>
<autor_utworu>Bianka Rolando</autor_utworu>

<dzielo_nadrzedne>Biała książka</dzielo_nadrzedne>



<dzielo_nadrzedne>Piekło</dzielo_nadrzedne>



<nazwa_utworu>Pieśń trzecia
Bruna storia</nazwa_utworu>



<strofa>Trzecia pozostałość po rozstrzygnięciu/
po próbach ognia, wody i pryzmatu/
upadła najgłębiej w siebie, w obłęd/
z którego nie ma wyjścia ewakuacyjnego/
choć wejść była mnogość zachęcająca/
Jestem częścią odrzucającą oblubieńca/
Trzepotał on swoimi rzęsami w moją stronę/
z frędzlami, z jasnym uwielbieniem k'mnie/
Jego obietnice szeptane niech porwą zwierzęta/
stwory leśne, które lubią te słoniny na patykach/
Mając je w pyskach, obserwowały mój rozprysk/
Odrzuciło mnie daleko od niego, w norę/
krecią dziuplę szalonego, ślepego posuwania się/
tylko naprzód, bez zawracania i odwracania się/
Tony ziemi zakrywają moje górnicze szczebioty/
w nieodkrytych do tej pory głębinach gnilnych/
Upojona denaturatem filtrowanym przez watę/
z trupią czaszką na okładce objawiam się wam/
nieprzenajświętsza, nieprzenajświętszy mój śmiech/
Chciałbyś może, abym była dziewicą waleczną/
konającą w imię boga milczącego za chmurkami/
które maluje chaos i przypadek zmyślnie złośliwy?/
Wolę być Bruną, z jej ust para zimna ucieka/
w wielkie przestrzenie ciepła, miękkości waszej/
Gdy cesarstwo kwitło girlandami, krwią krzepliwą/
byłam nałożnicą rzymskich cesarzowych i cesarzy/
Głaskali swe tygrysy po głowach, głaskali mnie/
Miałam wielką władzę panowania, zabijania/
Władam wielkimi tronami, potęgami, armiami/
Mordowałam swe służki wdzięczne, nieśmiałe/
Trucizny kwieciste w sprayach rozpylanych/
W me łoże wsiąkały coraz to nowsze smaki i soki/
Mój kielich ciągle był nadpity mimo przepełnienia/
Wymyślałam krwawe uczty, gdzie mordowano dziewice/
niewolnicy ginęli podczas hucznych, gwiaździstych nocy/
Osobiście ich biczowałam, doprowadzałam do ujadania/
Osobiście, z zaangażowaniem obłędnym biłam jaśminy/
Wbijałam ich miękkie ciała w glebę, w marmur/
a wtedy kosmyki włosów uciekały mi spod koka/
Me jedwabne tuniki czerwonymi wzorami okrywały się/
Tak wygląda Maxima-Optima, Szalona zwana Wielką/
Ssij mnie mocno, truj się mym sokiem cierpkim/
z bzu czarnego i nasion odrzuconych za gorycz/
Panny składane mi w comiesięcznych ofiarach/
bym była łaskawa dla ich miast dopiero utkanych/
W najczarniejszych arkadach przechodziłam, tupiąc/
niszcząc, gwałcąc wszystkie porządki zastane/
doryckie, korynckie i porządki jońskie też/
Nokturnowe szaleństwa do wczesnych godzin/
z bufiastymi sukniami, z poduszkami w ramionach/
Bym się zdała bardziej bóstwem, co nienawidzą go/
Oskarżana przez kuzynów, synów za spółkowanie/
z literami przekrzywionymi i z przecinkami w nocy/
Dowodami na to miały być kosze martwych maślaków/
z którymi powracałam jako morderczyni skryta/
Chcieli mnie ująć za zbrodnie i zasztyletować/
ale moje gniewne, czarne spojrzenie spod czoła/
prześwietlało ich spiski na moje ciało i władzę/
zatruwszy ich, cały świat zatruwając, patrzyłam/
patrzyłam na agonię pełni i tej niby-nieśmiertelności/
młodzieży, kwiatów, małych piesków, owadów/
Te ramiona zgarniały wszystko dla siebie, dla mnie/
Stałam się prawie legendą, żmijową panią ptaków/
choć ma postura wykluczała aż takie okrucieństwo/
Oleje wylewane pod me stopy, ścierane włosami/
Popełniali samobójstwa przy białych winach/
oni opiewający nieskończone, niedokończone</strofa>




<strofa>
A ja chichotałam, patrząc, jak zdycha świat/
piszczący i wznoszący ostatnie spojrzenia po litość/
Na mych pobielonych pudrem dłoniach zdychasz/
Teraz ty zdychasz
</strofa>


</liryka_l>



</utwor>