<utwor><rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/rolando_biala_ksiazka_blu_spiewa_o_smierci_ricarda/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Rolando, Bianka</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Pieśń czterdziesta druga. Blu śpiewa oa śmierci Ricarda</dc:title>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kozioł, Paweł</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kopeć, Aleksandra</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Szejko, Jan</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Współczesność</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Liryka</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Wiersz</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja cyfrowa wykonana przez fundację Nowoczesna Polska z egzemplarza pochodzącego ze zbiorów autora. Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/rolando-piesn-czterdziesta-druga-blu-spiewa-o-smierci-ricarda</dc:identifier.url>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Bianka Rolando, Biała książka, Wydawnictwo Święty Wojciech, Poznan 2009.</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Licencja Wolnej Sztuki 1.3</dc:rights>
<dc:rights.license xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://artlibre.org/licence/lal/pl/</dc:rights.license>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2017-07-26</dc:date>

<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/image/5772.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Oops!, steve p2008@Flickr, CC BY 2.0</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/5772</dc:relation.coverImage.source>
</rdf:Description>
</rdf:RDF><liryka_l>
<autor_utworu>Bianka Rolando</autor_utworu>

<dzielo_nadrzedne>Biała książka</dzielo_nadrzedne>



<dzielo_nadrzedne>Niebo</dzielo_nadrzedne>




<nazwa_utworu>Pieśń czterdziesta druga. Blu śpiewa o śmierci Ricarda</nazwa_utworu>



<strofa>
Nie jest łatwo nosić brzemię zachrypniętego głosu/
Czy mam stanąć tak jak ty, domalować sobie twoje rysy/
bardziej przekonująco zagrać twoją rolę ducha?/
Niech więc będę twoim głośnikiem, twoją tubą głuchą/
będę tłumaczem twojego milczenia, tak jak kiedyś/
Teraz będę cię tłumaczyć, jeśli pozwolisz jeszcze raz/
Byłeś wiecznie rozmazywany przez swojego ojca/
który jednym ruchem przekreślił ciebie, twój łupież/
przydługie ręce, chude nogi, zmrużone oczy/
Nikomu się nie chciało rozczytywać niechlujnych słów/
znaczenia ich ulegały destrukcji, coraz większej korozji/
język stawał się dla ciebie coraz bardziej bezużyteczny/
W końcu zamilkłeś, postanowiłeś to sobie na zawsze/
Twój głos stawał się coraz smutniejszy i gorzki niewybaczalnie/
Coraz więcej byłeś podziurawiony przez ostrza strzykawek/
ten właśnie las piniowy sprawił, że stałeś się durszlakiem/
dlatego wszystko przepływało, nie czując żadnych oporów/
W miejskim szalecie leżałeś i umierałeś, dosyć to zabawne/
na pewno melodramatyczne, sentymentalne tak zdychać/
za ostatnie pieniądze ukradzione z torebki/
uszytej z wężowej skóry/
Widziałeś kolorowe ściany, przenikałeś przez nie/
dzięki dziurawej chemii, przenikałeś przez meblościanki/
Byłeś tą nieważną literą alfabetu, tą ostatnią, tą zbędną/
dla porządku słów, dla języka, konstrukcji ze sklejki/
Leżałeś, opalając się w pełnym lśnieniu lampki łazienkowej/
opierając swoją przyciężką głowę na śmierdzącym sraczu/
Dworcowałeś przez wiele tygodni, więc cuchnąłeś/
swoją obsikaną fizjologią, śliną ściekającą z ust jak jad/
Byłeś taki zmęczony paradą wenecką tych głosów/
we śnie twoje serce, niepewne kolejnych uderzeń/
przestało ci wreszcie służyć cicho w środku, zmarło/
Opadłeś upozowany na posadzkę, kierując swe oczy/
na sztuczne oświetlenie, ono zdawało się gasnąć/
Posadzka, na której leżałeś, była mozaiką szczególną/
przedstawiającą historię zbawienia w wersji light/
w wersji dla korzystających z miejskiej łazienki/
Postacie wszystkie szczerzą białe, amerykańskie zęby/
Ich kolor komponuje się z kolorem umywalek/
gdzie szatan to uśmiechnięty kolega z klasy/
z nosa wyjada dziwne rzeczy, poci się ze strachu/
swąd jego lęku przed nauczycielem czuć wszędzie/
Chrystus to gwiazda kina popularnego we Włoszech/
na którego polują lafiryndy i rzesze dziennikarzy/
chcą robić sobie zdjęcie z nim w tle, z autografem/
mieć kolejne, niezbite świadectwo jego istnienia/
zbadane przez chemików ustalających daty powstania/
pocieszyć wszystkich ateistów, że to fałszerstwo/
kolejny zuchwały triumf nauki nad wierzeniami/
Murzynów, dzieci, starców drżących, sikających w ławkach/
oświetlając sztucznym oświetleniem nieprzenikniony mrok/
za pomocą wszelkich nam dostępnych zdobyczy techniki/
Pozostaną im tylko te białe zęby szczerzące się/
z hasłem dbaj o swój promienny uśmiech pośmiertny/
Taka mozaika popularnonaukowa w miejskim szalecie/
na którą nie mogłeś już patrzeć, na niej umierałeś
</strofa>




<strofa>
Poczułeś wtedy ryk trzeźwego chłodu, wymagania/
Usłyszałeś, że jesteś niedostateczny z plusem/
złowiony za pomocą niedurszlaka/
został ci włożony do niekieszeni rebus/
rebus do wypowiedzenia/
Ty sam nie mogłeś wypowiedzieć jego rozwiązania/
nie miałeś tego daru języka, za karę i bezszelestność/
Mogła to tylko twoja siostra, skryta w milczeniu/
Musiałeś ją prosić w sposób niezrozumiały o pomoc/
Echo po ciele jeszcze raz odbiło się w sennej rzeczywistości/
tak stałeś w przepoconym podkoszulku, ucząc się mówić/
od początku, krztusząc się, deformując wszystko śmiesznie/
wymówić słowo między znaczeniami, literować je/
to słowo jest dmuchanym kołem z PCV/
kołem ratunkowym, rzuconym, wypychającym cię/
Tylko jedno słowo, które nie istnieje z powodu wad/
wymowy, seplenienia wszystkich języków, dialektów/
Analiza zbawicielska każdej sekundy twojego życia/
twój każdy spłowiały włos został zbawiony z osobna/
Zbawiony jest także ten cyniczny w twoim przypadku napis/
na wypranej i przebarwionej od innych podkoszulce/
żeby Paradise Tours dobrze się kojarzyły z niebem/
Zachęcić wycieczki szkolne do odwiedzenia tych okolic/
które są ciągle niedocenione, mało reklamowane w TV/
Zbawienie miłosierne dryfuje niczym meduza w wodzie/
możesz go nie zauważyć, choć mieni się, odbijając ciebie/
Jego galaretowatą strukturę trudno uchwycić w wodzie/
Uczyni cię miłosiernym, uczyni wszystko na nowo/
Uczyni cię ostatnim plażowiczem przed przypływem/
Oto teraz dziury po kornikach zostały zaimpregnowane/
będziesz teraz mógł wyglądać jak stary, stylowy antyk/
Handlarze będą się zabijać o ciebie, jeden już umarł
</strofa>




<strofa>
Niech więc nastanie już twoje milczenie i niech tylko ciche/
świsty wiatru w tobie jeszcze pozostawią jakiś pogłos
</strofa>


</liryka_l></utwor>