<utwor>
<rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/rogoszownadzieci-pana-majstra/">
<dc:creator xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Rogoszówna, Zofia</dc:creator>
<dc:title xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Dzieci pana majstra</dc:title>
<dc:contributor.editor xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Makaruk, Katarzyna</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Kotwica, Wojciech</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Kopeć, Aleksandra</dc:contributor.technical_editor>
<dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">2017-02-28</dc:date>
<dc:description xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl) we współpracy z Biurem Rzecznika Praw Dziecka.</dc:description>
<dc:identifier.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/rogoszowna-dzieci-pana-majstra/</dc:identifier.url>
<dc:publisher xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:publisher xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Biuro Rzecznika Praw Dziecka</dc:publisher>
<dc:rights xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Domena publiczna - Zofia Rogoszówna zm. 1921</dc:rights>
<dc:date.pd xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">1992</dc:date.pd>
<dc:source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Zofja Rogoszówna, Dzieci pana majstra, druk W. L. Anczyc i Spółka, Kraków 1921.</dc:source>
<dc:source.URL xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">https://polona.pl/item/28830376/0/</dc:source.URL>
<dc:subject.period xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Dwudziestolecie międzywojenne</dc:subject.period>
<dc:subject.type xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Epika</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Baśń</dc:subject.genre>
<dc:format xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">xml</dc:format>
<dc:type xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">text</dc:type>
<dc:type xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="en">text</dc:type>
<dc:language xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">pol</dc:language>
<dc:relation.hasFormat xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" id="pdf">http://wolnelektury.pl/media/book/pdf/rogoszowna-dzieci-pana-majstra.pdf</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-0817-1</meta>
<meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta>
<dc:relation.hasFormat xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" id="html">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/rogoszowna-dzieci-pana-majstra.html</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-1792-0</meta>
<meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta>
<dc:relation.hasFormat xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" id="txt">http://wolnelektury.pl/media/book/txt/rogoszowna-dzieci-pana-majstra.txt</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-2747-9</meta>
<meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta>
<dc:relation.hasFormat xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" id="epub">http://wolnelektury.pl/media/book/epub/rogoszowna-dzieci-pana-majstra.epub</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-3813-0</meta>
<meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta>
<dc:relation.hasFormat xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" id="mobi">http://wolnelektury.pl/media/book/mobi/rogoszowna-dzieci-pana-majstra.mobi</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-4899-3</meta>
<meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/use/6957.jpg</dc:relation.coverImage.url>
    <dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">&lt;div class="fn"&gt;
&lt;span style="font-weight:bold"&gt;Children at the Window&lt;/span&gt;
&lt;/div&gt;, JarektUploadBot, domena publiczna</dc:relation.coverImage.attribution>
    <dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/6957</dc:relation.coverImage.source>
<category.legimi>Książki dla dzieci</category.legimi>
    </rdf:Description></rdf:RDF>
<liryka_l>

<abstrakt>
<akap><tytul_dziela>Dzieci pana majstra</tytul_dziela> (1921) Zofii Rogoszówny to wierszowana opowieść o przygodach szóstki rozbrykanych potomków majstra Tygodnia i Imć Niedzieli z bardzo wątpliwym z dzisiejszego punktu widzenia przesłaniem: ,,Cudza własność to rzecz święta".</akap>

<akap>Strach przed karą ze strony ojca --- pijaka i gwałtownika --- oraz nieprzewidywalnej matki sprawia, że wesoła gromadka wyrusza w świat i trafia do zaczarowanego ogrodu Cud-królewny. Tam, ulegając pokusie (ale przede wszystkim pod wpływem głodu!), rzuca się łapczywie na bogactwo owoców wszelkich. W porządku, za stratowanie krzewy i trawy, za połamane gałęzie dzieciakom należała się reprymenda, ale żeby zaraz zamieniać je w świnki?!</akap>

<akap>Opowieść Rogoszówny ratują anarchiczne skłonności dzieciarni, pewien rys ekologiczny (i miłość do świnek!), a także bardzo zabawna postać małej bohaterki --- Sobótki, zdrobniale: Butki.</akap>
</abstrakt>


<nota_red>
<akap>Uwspółcześnienia</akap>

<akap>Pisownia łączna / rozłączna: a no &gt; ano, codzień &gt; co dzień, jakto &gt; jak to, nakształt &gt; na kształt, oczem &gt; o czym, odrazu &gt; od razu, otem &gt; o tym, po pod &gt; popod, poco &gt; po co, poczem &gt; po czym, potrochu &gt; po trochu, przytem &gt; przy tym, tożto &gt; toż to, w niebogłosy &gt; wniebogłosy, wkońcu &gt; w końcu, wkółko &gt; w kółko, wlot &gt; w lot, wpół &gt; w pół, z nad &gt; znad, z pod &gt; spod, z pomiędzy &gt; spomiędzy, z poza &gt; spoza, z za &gt; zza, zamało &gt; za mało, zato &gt; za to, zbliska &gt; z bliska, zdala &gt; z dala, zwolna &gt; z wolna, coby &gt; co by, radby &gt; rad by, tobym &gt; to bym, nie głupia &gt; niegłupia, nielada &gt; nie lada, niema &gt; nie ma, niemniej &gt; nie mniej, Baba-Jędza &gt; Baba Jędza, blado-lica &gt; bladolica, chodź-że &gt; chodźże, łupu, cupu &gt; łupu-cupu, odkąd-że &gt; odkądże, pan-brat &gt; pan brat.</akap>

<akap>Pisownia wielką / małą literą: cyganie &gt; Cyganie.</akap>

<akap>Pisownia joty: dj &gt; di (np. djamenty &gt; diamenty), lj &gt; li (np. lilje &gt; lilie), nj &gt; ni (np. pelargonji &gt; pelargonii), rj &gt; ri (np.Marjo &gt; Mario).</akap>

<akap>Spółgłoski dźwięczne / bezdźwięczne: z poza &gt; spoza, z pod &gt; spod, z pomiędzy &gt; spomiędzy .</akap>

<akap>Fleksja: np. czem &gt; czym, niemi &gt; nimi, czarodziejskiem &gt; czarodziejskim.</akap>

<akap>Pisownia poszczególnych słów: mięka &gt; miękka, ubrańka &gt; ubranka, dziecie &gt; dziecię, przeźroczysta &gt; przezroczysta, tłuściuszek &gt; tłuścioszek, tłomaczyć &gt; tłumaczyć, ponsy &gt; pąsy, frendzli &gt; frędzli, okienicę &gt; okiennicę, Jakóba &gt; Jakuba, nieboże &gt; niebożę.</akap>

<akap>Interpunkcja:</akap>

<akap>usunięto kropki po numerze rozdziału;</akap>

<akap>usunięto przecinki przed ,,jak" w porównaniach (np. młodszy znów[,] jak pomidorek);</akap>

<akap>usunięto przecinek przed ,,prócz" (nic[,] prócz śledzi);</akap>

<akap>usunięto przecinek przed ,,ani" (już nie pyta/ ani dociec chce zagadki);</akap>

<akap>usunięto przecinek przed ,,lub" (większych pragnień[,] lub marzenia);</akap>

<akap>usunięto przecinek przed ,,niż" niewprowadzającym zdania (milszy waści[,] niż rodzony synek pański);</akap>

<akap>usunięto przecinki niemające uzasadnienia (np. kiedy z dachu niby wałek[,] wprost do matki spadł fartucha);</akap>

<akap>usunięto przecinek przed pauzą (śpi cichutko[,] --- );</akap>

<akap>usunięto przecinek w wyrażeniu ,,tak[,] jak";</akap>

<akap>usunięto przecinki przed nawiasem (np. w głos zaszlocha[,](majster dłonią przytka uszy).);</akap>

<akap>przesunięto przecinek za nawias (to Sobota jest krąglutka[,]/(wszystko zmiata doskonale),);</akap>

<akap>wstawiono przecinki, żeby oddzielić zdania złożone podrzędnie (np. nie stracił omal ducha, kiedy z dachu niby wałek) i współrzędnie (np. i powtarza ich imiona,/ i całuje w ryjki, w ślepki...);</akap>

<akap>wstawiono przecinki, żeby oddzielić imiesłowy przysłówkowe (np. lecz ogromny czyniąc zamęt, wszystkie nikną z oczu tatki);</akap>

<akap>wstawiono przecinki, żeby oddzielić dopowiedzenia i wtrącenia (np. niech popatrzy, proszę, które);</akap>

<akap>wstawiono przecinek po ,,ot" (Ot, chłopięce to figielki);</akap>

<akap>wstawiono kropki zamykające zdanie (np. Bo z Tygodnia majster tęgi: ,,Furdum, burdum, mocium panie!".);</akap>

<akap>wstawiono zamknięcie cudzysłowu (wraz podnoszą lament, krzyki: ,,Mamo! mamo! na ratunek!".);</akap>

<akap>ujęto myśli w cudzysłów (np. ,,Czy to prawda? czy to bajka?'', zapatrzone myślą dzieci);</akap>

<akap>ujęto w cudzysłów okrzyk (z krzykiem: ,,Poddaj się forteco!");</akap>

<akap>zamieniono znak zapytania na wykrzyknik (Ale Butka się w minutkę/ dowie, co ,,śwalgocą" o niej!);</akap>

<akap>wobec niekonsekwencji w stosowaniu pauz i cudzysłowów wyodrębniających wypowiedzi dialogowe ujednolicono zapis zgodnie z obowiązującą współcześnie normą, tzn. zastosowano albo pauzę (Choć się jeszcze srożyć stara:/ --- [,,]Furdum, burdum, mocium panie!["]), albo cudzysłów ([---],,Tatko taki! mama taka!"/ Każde z dzieci rzuci słówko.../);
zamknięto też pauzą wszystkie wypowiedzi dialogowe, po których następuje dopowiedzenie (np. --- Precz, hultaje! precz, zbytnice! ---/ huknie jeno majster z góry.);</akap>

<akap>wprowadzono konsekwentnie zapis początku wersu małą literą, jeśli tak wynika ze składni (np.--- Jak zobacy mnie na balu,/ to ten mak ze złości pęknie!).</akap>
</nota_red>



<autor_utworu>Zofia Rogoszówna</autor_utworu>

<nazwa_utworu>Dzieci pana majstra</nazwa_utworu>



<naglowek_rozdzial>Rozdział I. Tatko, mama, dzieci</naglowek_rozdzial>

<strofa>
Majster Tydzień, chwat nad chwaty,/
będzie temu lat już wiele,/
ujrzał, świeżą niby kwiaty,/
młodą pannę --- Imć<pe><slowo_obce>imć</slowo_obce> (daw.) --- skrócona forma grzecznościowego ,,jej/jego miłość", ,,jej-/jegomość".</pe> Niedzielę.
</strofa>

<strofa>
Duchem<pe><slowo_obce>duchem</slowo_obce> (daw.) --- szybko, bez zwłoki.</pe> posłał do niej swaty;/
było trochę ceregieli,/
lecz że chwat<pe><slowo_obce>chwat</slowo_obce> (daw.) --- ktoś dzielny, odważny, zaradny.</pe> to był nad chwaty,/
więc spodobał się Niedzieli.
</strofa>

<strofa>
Jak się zwykle potem zdarza,/
już organy grzmią w kościele,/
to Imć Tydzień od ołtarza/
wiedzie żonkę --- Imć Niedzielę./
<zastepnik_wersu>. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .</zastepnik_wersu>
</strofa>

<strofa>
Dziatek dał im Bóg sześcioro,/
nie za wiele, nie za mało;/
córki z matki wdzięk swój biorą,/
chłopcy zuchy gębą całą.
</strofa>

<strofa>Syn najstarszy jak antałek<pe><slowo_obce>antałek</slowo_obce> --- beczułka na wino lub piwo.</pe>;/
młodszy znów jak pomidorek,/
pierwszy --- zwie się: Poniedziałek,/
drugi --- mamin pieszczoch: Wtorek.</strofa>

<strofa>Piątek, tym się mama biedzi ---/
na nic prośby jej i trudy;/
Piątek nie je nic prócz śledzi/
i dlatego jak śledź chudy.</strofa>

<strofa>Mniejsza odeń o dwa cale<pe><slowo_obce>cal</slowo_obce> --- jednostka miary (2,54 cm) dziś używana już tylko w krajach anglosaskich.</pe>/
to Sobota jest krąglutka/
(wszystko zmiata doskonale),/
a rodzeństwo zwie ją: ,,Butka"./
<zastepnik_wersu>. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .</zastepnik_wersu></strofa>


<strofa>
Wtorek majtki zdarł na płocie,/
Czwartek się po rynnie wspina,/
Piątek zgubił trzewik<pe><slowo_obce>trzewik</slowo_obce> (daw.) --- but.</pe> w błocie,/
Środa wpadła do komina.
</strofa>

<strofa>A prym wiedzie<pe><slowo_obce>wieść prym</slowo_obce> --- być w czymś pierwszym, przewodzić.</pe> Poniedziałek!/
Toż<pe><slowo_obce>toż</slowo_obce> --- tu: przecież.</pe> nie stracił omal ducha,/
kiedy z dachu niby wałek/
wprost do matki spadł fartucha.</strofa>

<strofa>Za urwisów starszych piątką/
i Sobotka też głupiutka/
wszystko robi jak małpiątko,/
chociaż taka jest malutka!</strofa>

<strofa>
Głośno śmieją się sąsiadki,/
że poczciwa Imć majstrowa/
na hultajów, na gagatki<pe><slowo_obce>gagatek</slowo_obce> --- ziółko, ananas.</pe>/
wszystkie dzieci swe wychowa.
</strofa>

<strofa>
Pod jej okiem śmiało broi/
rozhukana ta czereda,/
bo się matki nic nie boi. ---/
Gorsza bywa z ojcem bieda.
</strofa>

<strofa>Bo z Tygodnia majster tęgi:/
,,Furdum, burdum, mocium panie<pe><slowo_obce>mocium panie</slowo_obce> (daw.) --- zniekształcona forma grzecznościowego ,,miłościwy panie".</pe>!"./
Kto zawinił --- bez mitręgi<pe><slowo_obce>bez mitręgi</slowo_obce> --- bez zwłoki.</pe>/
na warsztacie bierze lanie.</strofa>

<strofa>Lecz gdy widzą swawolniki,/
że im grozi basarunek<pe><slowo_obce>basarunek</slowo_obce> (daw.) --- lanie.</pe>,/
wraz podnoszą lament, krzyki:/
,,Mamo! mamo! na ratunek!".</strofa>

<strofa>A już matka zadyszana/
dłoń karzącą wstrzymać leci./
--- Na toż<pe><slowo_obce>na toż</slowo_obce> (daw.) --- po to.</pe> wyszłam za waćpana<pe><slowo_obce>waćpan</slowo_obce> (daw.) --- forma skrócona od ,,waszmość pan".</pe>,/
byś niewinne dręczył dzieci?</strofa>

<strofa>--- Żono! toć mu wziąłem z garści/
rozstrzaskany zegar gdański.../
--- Jak to!? zegar milszy waści<pe><slowo_obce>waść</slowo_obce> (daw.) --- skrócona forma grzecznościowego ,,wasza miłość".</pe>/
niż rodzony synek pański?</strofa>

<strofa>--- Duszko<pe><slowo_obce>duszko</slowo_obce> (daw.) --- zwrot wskazujący na serdeczne uczucia wobec drugiej osoby (dziś powiedzielibyśmy: ,,skarbie", ,,kochanie").</pe>! lecą ze mnie spodnie,/
Wtorek pociął moje szelki.../
--- Chciał mieć lejce niezawodnie!/
Ot, chłopięce to figielki.</strofa>

<strofa>
--- Spójrz na buzie twych dziewczątek,/
miód wykradły ze spiżarki.../
--- O, te wejdą w każdy kątek,/
będą dobre z nich kucharki.
</strofa>

<strofa>
--- Pieprz mi wsypał do tabaki/
twój synalek, żono, trzeci./
--- I chcesz karać za żart taki?/
Toć to mężu jeszcze dzieci!...
</strofa>

<strofa>--- Muszą, muszą wziąć raz baty,/
Ty je, matko, nadto<pe><slowo_obce>nadto</slowo_obce> --- tu: za bardzo.</pe> psujesz!/
--- Tydziu! rzekłeś mi przed laty,/
że nad życie mnie miłujesz!</strofa>

<strofa>Tu majstrowa w głos zaszlocha/
(majster dłonią przytka uszy)./
Tydzień bardzo żonę kocha,/
łzom jej ulżyć radby z duszy.</strofa>

<strofa>Choć się jeszcze srożyć stara:/
--- Furdum, burdum, mocium panie!/
W zapomnienie idzie kara,/
dyscyplina<pe><slowo_obce>dyscyplina</slowo_obce> --- tu: rózga.</pe> już na ścianie.</strofa>

<strofa>--- Precz, hultaje! precz, zbytnice! ---/
huknie jeno majster z góry./
--- Bo jak które z was przychwycę,/
to obłupię je ze skóry!</strofa>

<strofa>Na gorący ten traktament<pe><slowo_obce>traktament</slowo_obce> (daw.) --- tu: sposób potraktowania.</pe>/
nie czekają lube dziatki<pe><slowo_obce>dziatki</slowo_obce> (daw.) --- dzieci.</pe>,/
lecz ogromny czyniąc zamęt,/
wszystkie nikną z oczu tatki.</strofa>

<strofa>Gdy Niedziela to zobaczy,/
drzwi zamyka po cichutku/
i mężulka miodkiem raczy,/
gładząc rączką po podbródku.</strofa>


<naglowek_rozdzial>Rozdział II. Jak się zakończyła wesoła zabawa</naglowek_rozdzial>

<strofa>
Lecą dziatki w wielkim pędzie,/
każde z tęgą chleba kromą,/
aż przycupły<pe><slowo_obce>przycupły</slowo_obce> --- dziś popr.: przycupnęły.</pe> w polnej grzędzie/
zasłonięte górką stromą.
</strofa>

<strofa>--- Ano było strachu trocha<pe><slowo_obce>było strachu trocha</slowo_obce> (daw.) --- było strachu trochę.</pe> ---/
Poniedziałek, jedząc, rzecze;/
--- szczęściem tatko mamę kocha,/
więc nam zwykle się upiecze.</strofa>

<strofa>--- Muszę jednak przyznać sama ---/
(w Środzie budzi się sumienie)/
--- że ta nasza biedna mama/
wielkie z nami ma strapienie<pe><slowo_obce>strapienie</slowo_obce> --- zmartwienie, kłopot.</pe>.</strofa>

<strofa>--- E, bo tatko nadto srogi! ---/
bąknie Wtorek z kwaśną miną,/
--- za żart każdy, Boże drogi,/
zaraz straszy dyscypliną.</strofa>

<strofa>,,Tatko taki! mama taka!"/
Każde z dzieci rzuci słówko.../
Wtem Sobótka spoza krzaka/
rzeknie, kręcąc płową główką:</strofa>

<strofa>--- Źebym takie dzieci miała,/
cio nić nie chcią śłuchać taty,/
to bym siama im wśypała/
na walśtacie doble baty!</strofa>

<strofa>--- Nikt nie pyta ciebie, Butko!/
więc najlepiej milcz, maleństwo! ---/
Tak z dzieciną zwięźle, krótko/
rozprawiło się rodzeństwo.</strofa>

<strofa>--- Jednak słuszność ma Sobotka ---/
po namyśle Środa powie;/
--- mama taka dobra, słodka,/
a nam wiecznie figle w głowie.</strofa>

<strofa>--- Co tam wdawać się<pe><slowo_obce>wdawać się</slowo_obce> --- tu: zadawać się.</pe> z szkrabami<pe><slowo_obce>z szkrabami</slowo_obce> --- dziś popr.: ze szkrabami.</pe>! ---/
Poniedziałek huknie z śmiechem<pe><slowo_obce>z śmiechem</slowo_obce> --- ze śmiechem.</pe>,/
--- toć rodzice mówią sami,/
że zabawa nie jest grzechem.</strofa>

<strofa>
Lecz dziewczęta przecie<pe><slowo_obce>przecie</slowo_obce> (daw.) --- przecież.</pe> tchórze,/
stąd morały o poprawie./
Siedźcie zatem tu, na górze,/
a my zjedziem w dół, po trawie...
</strofa>

<strofa>--- Wiwat<pe><slowo_obce>Wiwat</slowo_obce> --- okrzyk radości.</pe>! --- krzykną chłopcy. --- Brawo!/
I szalona zjeżdża czwórka;/
ten na lewo, ten na prawo,/
echem śmiechów tętni górka.</strofa>

<strofa>W płacz dziewczynki: --- I my z wami,/
nie boimy się ni troszki!/
--- Nie wdajemy się z babami,/
co udawać chcą świętoszki!</strofa>

<strofa>Gdy usłyszy to Sobótka,/
szybko z łez ociera oczy/
i jak piłka okrąglutka/
już za braćmi w dół się toczy.</strofa>

<strofa>Środa waha się przez chwilę,/
lecz gdy cała piątka hula,/
czyż wypada zostać w tyle?/
więc się także na dół stula.</strofa>

<strofa>--- Jest Sobótka! Jest i Środa,/
a to zuchy dziewczyniska!/
I tu każdy z braci doda:/
--- No, siostrzyczki! dajcie pyska!</strofa>

<strofa>
Wszyscy razem, wszyscy w zgodzie/
pną się użyć cudnej sanny,/
każdy pragnie być na przodzie:/
pędzą chłopcy! pędzą panny!
</strofa>

<strofa>Toż to radość! to zabawa!/
ziemia kręci się dokoła,/
jak aksamit miękka trawa,/
a jak ślicznie pachną zioła!</strofa>

<strofa>Hejże z górki na pazurki!/
Hulaj dusza bez kontusza<pe><slowo_obce>kontusz</slowo_obce> (daw.) --- staropolski strój męski.</pe>!/
W takim pędzie lecą z górki,/
aż w urwisach rośnie dusza!</strofa>

<strofa>Trach! roztargał<pe><slowo_obce>roztargać się</slowo_obce> --- tu: podrzeć się, rozedrzeć się.</pe> się fartuszek,/
tu tasiemka! tam guziki!/
Ten potoczył się na brzuszek,/
śmiechy, wrzaski, piski, krzyki!</strofa>

<strofa>Aż się słonko śmieje w górze/
i spogląda w dół ciekawie;/
aż skowronek ścichł w lazurze,/
przypatrując się zabawie.</strofa>

<strofa>Dzieciom pot już z czoła kapie,/
dyszy Środa, dyszy Wtorek;/
ten jak miech kowalski sapie,/
ten wywiesił swój ozorek.</strofa>

<strofa>--- To mi jazda! to parada!/
Tchu nie mogę złapać w płuca.../
Poniedziałek ciężko siada/
lecz natychmiast w bok się rzuca.</strofa>

<strofa>--- Dzieci! --- na rodzeństwo kiwnie ---/
niech popatrzy, proszę, które/
czemu tak mi jakoś dziwnie,/
jakbym wziął od tatka w skórę?</strofa>

<strofa>Gwałtu rety! spojrzą dziatki:/
z hajdawerków<pe><slowo_obce>hajdawery</slowo_obce> (daw.) --- szerokie spodnie.</pe> pana brata/
jeno strzępy, jeno szmatki,/
na nic, zdarta cała szata.</strofa>

<strofa>Na ten widok każdy czuje,/
(oto skutki są swawoli! ),/
że go też coś piecze, kłuje,/
że go też coś trochę boli.</strofa>

<strofa>Spójrzcie tylko na ich miny!/
,,Dziura! dziura!" --- słychać krzyki,/
w strzępach nawet koszuliny!/
Wszystko do cna zdarły smyki.</strofa>

<strofa>Ach, bo cudna jazda owa,/
co się zdała jedną chwilką,/
a dla ubrań tak niezdrowa,/
trzy godziny trwała tylko.</strofa>

<strofa>
Jak pokazać się tak komu?/
choć do mysiej skryj się dziury.../
Jeśli ojciec będzie w domu/
toż dobierze się do skóry!
</strofa>

<strofa>
Zaczem<pe><slowo_obce>zaczem</slowo_obce> (daw.) --- dlatego, skutkiem tego.</pe> wszystkie w płacz dziateczki,/
kiedy gruby Czwartek wrzaśnie:/
--- Góra zdarła nam majteczki!/
Niech ją za to każdy trzaśnie!
</strofa>

<strofa>
Na to walka w mig zawrzała,/
każdy ziemię bije, łupie,/
gdy znów rzeknie Butka mała:/
--- Wy jeśteście baldzio głupie!
</strofa>

<strofa>
Prawda! spojrzą na się dziatki ---/
cóż im z bicia góry przyjdzie?/
Czyż naprawi to ich szatki?/
Co tu robić? hańbo! wstydzie!
</strofa>

<strofa>Najpierw zatem dwie siostrzyczki/
z buzią w pąsach, z łezką w oku/
ciągną z trudem swe spódniczki/
i spinają je na boku.</strofa>

<strofa>Z braćmi gorszy jest ambaras<pe><slowo_obce>ambaras</slowo_obce> (daw.) --- kłopot.</pe>.../
Czym zastąpić zdarte szmatki?/
a wtem Środa: --- Mam coś dla was!/
z liści wam porobię łatki!</strofa>

<strofa>Ach ty mądra! ty poczciwa!/
już przy malcach Środa siada,/
liść za liściem rączką zrywa,/
dziwne łaty z nich układa.</strofa>

<strofa>
Gdy podniosły się grubaski,/
śmiech każdego porwał pusty./
--- Mój liść wklęsły! a mój płaski!/
Mój z łopuchu! mój z kapusty!
</strofa>

<strofa>
Lecz czy Środy dobre chęci/
zechce uznać srogi tata?/
czy rad będzie z tych pieczęci/
zieloniutkich jak sałata?
</strofa>

<strofa>--- Do dom<pe><slowo_obce>do dom</slowo_obce> --- dziś popr.: do domu.</pe> nie ma wracać po co,/
bo tam zaraz bomba pęknie;/
trzeba skryć się gdzie<pe><slowo_obce>gdzie</slowo_obce> --- dziś popr.: gdzieś.</pe> przed nocą ---/
Poniedziałek dzieciom rzeknie.</strofa>

<strofa>Na południe właśnie dzwonią,/
gdy spod górki w lęku, wstydzie,/
przytrzymując liście dłonią,/
na włóczęgę dziatwa idzie.</strofa>


<naglowek_rozdzial>Rozdział III. Czego się Środa dowiedziała od mądrego kruka</naglowek_rozdzial>

<strofa>Idą, idą w szarym pyle,/
utrudzone wlokąc nogi;/
aż uszedłszy blisko milę,/
na rozstajne przyszły drogi.</strofa>

<strofa>Gdzie się zwrócić? W którą stronę?/
Słońce tak nieznośnie pali;/
dzieci głodne, pomęczone,/
żadne iść nie może dalej.</strofa>

<strofa>
Płyną łezki z ócz<pe><slowo_obce>ócz</slowo_obce> --- dziś popr.: oczu.</pe> Sobótce:/
--- Stlasnie pusty dziś mój bzusek!.../
Piątek piszczy: --- Umrzem wkrótce!/
Czwartek buczy: --- Ja chcę klusek!
</strofa>

<strofa>Wreszcie między wrzosów krzaki,/
pod skrzypiącym drogowskazem,/
jak Cyganie, jak żebraki/
wszyscy się pokładli razem.</strofa>

<strofa>Podłożywszy pod się rączki,/
wnet zasnęły małe smyki;/
jeden widzi przez sen: pączki,/
drugi widzi: naleśniki.</strofa>

<strofa>I gdy leżą tak pokotem<pe><slowo_obce>pokotem</slowo_obce> --- jedno obok drugiego, razem.</pe>,/
gdzieś z zachodniej nieba strony/
z wielkim szumem i łopotem/
nadleciały dwa gawrony.</strofa>

<strofa>Większy spytał się mniejszego/
(bo to gawron był i wrona<pe><slowo_obce>gawron był i wrona</slowo_obce> --- gawron i wrona to dwa różne gatunki ptaków, choć oba należą do rodziny krukowatych.</pe>),/
--- Czyś słyszała co nowego?/
żonko moja ulubiona?</strofa>

<strofa><wers_wciety typ="1">Wrona na to: Kra! kra! kra!</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">jest nowina jedna zła,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">lecz nie powtórz jej nikomu ---</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">dzieci majstra</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">pokryjomu</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">wyszły z domu.</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">Nie wróciły na południe.</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">Wilk je może</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">pożarł w borze,</wers_wciety>/
albo wpadły w jaką studnię./
Majster rwie na głowie włosy,/
matka szlocha wniebogłosy ---/
bo już pewność jest niezbita,/
że z urwisów majstra kwita!</strofa>

<strofa>Gdy tak wrona, kracząc, gada,/
Środa niby mały duszek/
pod drogowskaz się zakrada/
i nastawia <pe><slowo_obce>nastawia</slowo_obce> --- dziś popr.: nadstawia.</pe> pilnie uszek.</strofa>

<strofa>--- Ha! --- rzekł gawron --- tak się zdarza,/
gdy kto dzieciom zbyt pobłaża./
Niechże jejmość więc pamięta/
dobrze chować gawronięta.</strofa>

<strofa>Bo to, proszę jejmość żony,/
kto chce dzielne mieć gawrony,/
tęgie w dziobie, tęgie w duchu,/
musi uczyć je posłuchu.</strofa>

<strofa>Skoczy wrona obrażona:/
--- Po co waść to mówisz do mnie?/
toć rzecz dawno dowiedziona,/
że ja dziatki chowam skromnie.</strofa>

<strofa>Ostro trzymam wszystkie w łapie<pe><slowo_obce>łapie</slowo_obce> --- zarówno wrony, jak i gawrony mają raczej nogi i pazury niż łapy.</pe>,/
każde mores<pe><slowo_obce>mores</slowo_obce> --- karność.</pe> dobrze zna,/
gdy na psocie które złapię/
zaraz łaję: ,,Kra! kra! kra!".</strofa>

<strofa><wers_wciety typ="1">Zafurczały, zakrakały</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">i z łopotem uleciały.</wers_wciety></strofa>

<strofa>--- To naprawdę nie do wiary ---/
Środa, oczka trąc, powiada,/
--- toć z tą wroną gawron stary/
niby tatko z mamą gada.</strofa>

<strofa>
Ach, gawronkom małym dobrze,/
choć się bawią przez dzień cały,/
ich ubranko się nie podrze/
i nie będą basów<pe><slowo_obce>basy</slowo_obce> (daw.) --- lanie.</pe> brały.
</strofa>

<strofa>Gdy tak Środa smutnie biada,/
kryjąc w rączkach oczka łzawe,/
chmara ptasząt z góry spada,/
czyniąc wielki zgiełk i wrzawę.</strofa>

<strofa>
Skądże naraz tyle ptaszków?/
a to wróble, dudki, trznadle/
z dwóch maleńkich gawronaszków/
śmieją się i kpią zajadle.
</strofa>

<strofa>--- Patrzcie! patrzcie! gawronaszki/
pogubiły ogonaszki!/
Ojca, mamy nie słuchały,/
w przyjaźń się z kocurem wdały./
<wers_wciety typ="3">Kot niecnota</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">hyc! zza płota</wers_wciety>/
poturbował gawronaszki,/
poukręcał ogonaszki!</strofa>

<strofa>Tu ćwierknęła Imć dzierlatka<pe><slowo_obce>dzierlatka</slowo_obce> --- tu: gatunek skowronka.</pe>:/
--- Kto nie słucha mamy, tatka,/
<wers_wciety typ="3">dudy stroi,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">bo się boi,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">że mu tatko</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">kurtę skroi<pe><slowo_obce>skroić kurtę</slowo_obce> (daw.) --- obić kogoś.</pe>!</wers_wciety>/
Bez ogonka chodzić wstyd!/
Ćwirku, ćwirku, wit! wit! wit!</strofa>

<strofa>I z świegotem, śmiechem, wrzawą/
poleciały w lewo, w prawo.</strofa>

<strofa>
A nieszczęsne dwa gawronki/
z wstydu się pod pierzem płonią,/
kryją kuse swe ogonki/
i łzy gorzkie w trawę ronią.
</strofa>

<strofa>
Pokiwała Środa głową/
i do siebie rzekła z cicha:/
--- Wszystkim dzieciom jednakowo,/
wszystkich dola równie licha.
</strofa>

<strofa><begin id="b1488280386521-543063585"/><motyw id="m1488280386521-543063585">Kruk</motyw>Wtem spod nieba ktoś zawoła:/
--- A wy skąd tu, wiercipięty?/
I nadleciał kruk jak smoła,/
a miał oczy jak diamenty.<end id="e1488280386521-543063585"/></strofa>

<strofa><begin id="b1488280397888-3247200584"/><motyw id="m1488280397888-3247200584">Kruk</motyw>Gawronaszki hyc! na nóżki:/
--- Wujku kruku, wujku stary,/
ty na służbie jesteś wróżki,<end id="e1488280397888-3247200584"/>/
co zna różne mądre czary;/
popatrz, jaka łysa skórka,/
to nam kocur wydarł piórka!</strofa>

<strofa>Poproś, poproś ją wujaszku,/
niech nam da po ogonaszku./
Będziem kochać cię bez miary,/
bo się strasznie boim kary.</strofa>

<strofa>Gdy się dziatwa kruka czepia,/
z wrzosów znów wystrzeli główka./
Środa w kruka oczka wlepia,/
nie chcąc stracić ani słówka.</strofa>

<strofa><begin id="b1488280415798-2172071777"/><motyw id="m1488280415798-2172071777">Kruk</motyw>Kruk miał wujków przymiot rzadki,/
gawronięta psuł po trochu;/
nieraz wstawiał się u matki,/
kiedy klęczeć miały w grochu...<end id="e1488280415798-2172071777"/></strofa>

<strofa>Więc się z wolna w łeb poskrobie./
--- Hm, więc macie dostać łaźnię,/
a pan ojciec tęgo dziobie.../
Tu gawronki pisły: --- Właśnie!...</strofa>

<strofa>--- <begin id="b1488282794284-953187407"/><motyw id="m1488282794284-953187407">Czarownica</motyw>Hm, urwisy z was nie lada,/
lecz się znajdzie może rada;/
ja zawracać się<pe><slowo_obce>zawracać się</slowo_obce> --- dziś popr.: zawrócić, wrócić.</pe> nie mogę,/
bo w daleką lecę drogę,/
lecz te muszki, moje służki,/
zaprowadzą was do wróżki./
Gdy skrobniecie dwakroć w bramę,/
drzwi otworzą się wam same./
W sad możecie wejść bezpiecznie,/
byle cicho, byle grzecznie./
Wróżka nigdy nie odmawia,/
jeśli gość się grzecznie sprawia./
Więc wam przykazuję srodze,/
nic nie wolno tknąć po drodze!/
Niech się nawet wam nie przyśni/
skubnąć choćby jednej wiśni,/
fig, daktyli albo gruszki,/
bo stracicie łaskę wróżki.<end id="e1488282794284-953187407"/></strofa>

<strofa>Pamiętajcie gawronięta:/
,,Cudza własność to rzecz święta!/
Kto w łakomstwie nie zna miary,/
nie uniknie srogiej kary./
<slowo_obce>Adieu</slowo_obce> smyki! dzioby w górę!",/
i kruk wzbił się popod<pe><slowo_obce>popod</slowo_obce> (daw.) --- pod.</pe> chmurę.</strofa>

<strofa>Klasną w skrzydła dwa gawronki:/
--- Będziem znowu mieć ogonki!/
Chwilkę pościć, toć to fraszka/
dla mądrego gawronaszka!/
I już dzióbkiem w dzióbek kują,/
i uciesznie podskakują.</strofa>

<strofa>Środa nie mniej od nich rada/
wszystkie dzieci w kupkę zgania;/
co słyszała opowiada,/
i by w drogę szły, nakłania.</strofa>

<strofa>--- Gdy dwa razy skrobniem w bramę,/
drzwi otworzą się nam same;/
przez tę bramę w sad wejdziemy,/
wróżce dziury pokażemy./
Ona tak je ślicznie złata,/
że nie pozna nic nasz tata./
Tylko niech się wam nie przyśni/
skubnąć choćby jednej wiśni,/
bo kruk mówił: ,,Gawronięta!/
cudza własność to rzecz święta!"./
To wam nakazuję srodze,/
nic nie wolno tknąć po drodze!</strofa>


<naglowek_rozdzial>Rozdział IV. Jaką drogą dzieci pana majstra dostały się do ogrodu wróżki</naglowek_rozdzial>

<strofa>
Poprzez pola, poprzez łąki/
zapatrzone w złote muszki/
biegną raźno dwa gawronki,/
wyciągając cienkie nóżki.
</strofa>

<strofa>A na ziemi troszkę dalej,/
depcąc kwiaty, depcąc zioła,/
banda pana majstra wali/
roześmiana i wesoła.</strofa>

<strofa>Błyszczą oczka, płoną uszka,/
radość z każdej tryska twarzy./
--- Jak też przyjmie nas ta wróżka?/
Czym ugości? czym obdarzy?</strofa>

<strofa>Na wyścigi wszystkie prawią,/
jakie to tam będą czary,/
jak ubranka się naprawią,/
jak unikną w domu kary...</strofa>

<strofa>Chmurna tylko czegoś Butka ---/
a gdy proszą, by szła prędzej,/
trząść zaczyna się jej bródka:/
--- Nie chciem iść do Baby Jędzy</strofa>

<strofa>U niej domek jest z pielnika,/
z domku baba źła wyleci/
i dźwi na kluc poziamyka,/
i poźjada wsyśtkie dzieci!</strofa>

<strofa>--- Ha! ha! ha! to bajki przecie,/
nic się nie bój, tchórzu mały,/
Bab Jędz nie ma na tym świecie! ---/
Chórem dzieci się zaśmiały.</strofa>

<strofa>
Znów o wróżce gadu, gadu.../
--- Gdybyż raz już trafić do niej!/
--- Toć my przecież bez obiadu!/
Pędzą, aż im w uszach dzwoni.
</strofa>

<strofa>
Wtem gromadka krzyknie: --- Co to?/
I z podziwu staje drżąca;/
to mur szklany z bramą złotą/
lśni jak klejnot w blaskach słońca.
</strofa>

<strofa>Alabastry i kryształy/
wonnych kwiatów sploty wieńczą;/
ponad nimi sad wspaniały/
w słońcu gra kolorów tęczą.</strofa>

<strofa>Niżej ogród jak mozajka/
barw tysiącem się rozkwieci ---/
,,Czy to prawda? czy to bajka?'',/
zapatrzone myślą dzieci.</strofa>

<strofa>
Ścichły śmiechy i igraszki ---/
dzieciom drżą z wzruszenia nóżki;/
dziób otwarły gawronaszki:/
--- Jakże cudnie jest u wróżki!
</strofa>

<strofa>
Trącą chłopcy się po cichu,/
każdy naprzód iść się wzdraga;/
w czarodziejskim tym przepychu/
prysła naraz ich odwaga.
</strofa>

<strofa>
(Bo ichmoście oczywiście/
przypomnieli sobie liście).
</strofa>

<strofa>Więc dumają zuchy cztery,/
że gdy wejdą jak Cyganie/
z podartymi hajdawery,/
kto wie, co się z nimi stanie?</strofa>

<strofa>
Środa prosi, ręce składa,/
przypomina słowa kruka ---/
oni swoje: --- Nie wy-pa-da!/
Niech kto<pe><slowo_obce>kto</slowo_obce> --- tu dziś popr.: ktoś.</pe> inny szczęścia szuka.
</strofa>

<strofa>Gdy tak szepcą, gdy tak radzą,/
w kropkę ozwie się Sobótka:/
--- Niech nas wlonki źaplowadzą,/
chciem do kwiatków i oglódka!</strofa>

<strofa>
--- Dobrze --- rzekną chłopcy cicho ---/
niech gawronki idą w przedzie,/
nuż<pe><slowo_obce>nuż</slowo_obce> (daw.) --- wyraz niepewności, podejrzliwości.</pe> bram strzeże jakie<pe><slowo_obce>jakie</slowo_obce> --- dziś popr.: jakieś.</pe> licho?/
Patrzmy, jak się im powiedzie...
</strofa>

<strofa>Ptaszki wcale się nie bały/
dziwów, czarów, ni złych mocy/
(za to chętnie unikały/
chłopców, co strzelają z procy).</strofa>

<strofa>Więc zerk oczkiem w lewo, w prawo,/
a ujrzawszy, że są same,/
hyc! hyc! hyc! na nóżkach żwawo,/
i skrob, skrob pazurkiem w bramę.</strofa>

<strofa>
Bums! rozwarły się podwoje<pe><slowo_obce>podwoje</slowo_obce> --- wielkie, dwuskrzydłowe drzwi.</pe>,/
odskoczyły na bok dzieci./
Beknął Piątek: --- Ja się boję!/
A Sobótka naprzód leci.
</strofa>

<strofa>Nim kto<pe><slowo_obce>kto</slowo_obce> --- tu dziś popr.: ktoś.</pe> pojął, co się dzieje,/
--- Idem do tej Baby Jędzi!/
Tak dziecina się zaśmieje/
i jak kulka w ogród pędzi.</strofa>

<strofa>
--- Stój! Stój! --- krzykną dzieci ostro./
Błysła w słońcu plama złota,/
bums! i za malutką siostrą/
już się zwarły wielkie wrota.
</strofa>

<strofa>
--- Czekaj! Puszczaj! Wielki panie!/
Dzieci nagły strach opęta./
Nuż Sobótce się co<pe><slowo_obce>co</slowo_obce> --- tu dziś popr.: coś.</pe> stanie?/
a tu brama zatrzaśnięta!
</strofa>

<strofa>
Hurmem<pe><slowo_obce>hurmem</slowo_obce> (daw.) --- wszyscy razem, kupą.</pe> rzuci się dzieciarnia,/
szturm przypuszcza jeden, drugi;/
chłopców taki szał ogarnia,/
że z nich potu płyną strugi.
</strofa>

<strofa>(Trzeba przyznać, że gromada/
bardzo swoją Butkę kocha)/
ale próżno krzyczy: ,,Zdrada!",/
próżno Środa głośno szlocha.</strofa>

<strofa>Próżno każdy kopie, stuka,/
z gniewu, żalu i urazy/
zapomnieli zleceń kruka,/
żeby skrobnąć w drzwi dwa razy!</strofa>

<strofa>Gruz, kamienie gradem lecą,/
razy biją coraz gęściej;/
z krzykiem: ,,Poddaj się forteco!",/
walą, aż im puchną pięście<pe><slowo_obce>pięście</slowo_obce> --- dziś popr.: pięści.</pe>.</strofa>

<strofa>A zuchwała brama złota/
jak świeciła, świeci w słońcu.../
Odejść z niczym? toć sromota!/
Jednak... atak słabnie w końcu.</strofa>

<strofa>--- Niech ją tysiąc kaczek kopnie! ---/
zagrzmi wreszcie Poniedziałek./
--- Górą przeleźć najroztropniej!/
I pod mur już biegnie śmiałek.</strofa>

<strofa>Lecz tu nowa czeka bieda;/
po szkle wchodzić rzecz niełatwa;/
tak się nie da i tak nie da./
,,Co tu zrobić?", myśli dziatwa.</strofa>

<strofa>Na dobitek tam, na górze,/
z ślicznych kwiatów barwy zorzy/
na przejrzystym jak szkło murze/
taki napis się utworzy:</strofa>
<poezja_cyt>

<strofa><slowo_obce>Kto uczciwy,</slowo_obce>/
<slowo_obce>bramą wchodzi;</slowo_obce>/
<slowo_obce>przez mur</slowo_obce>/
<slowo_obce>wchodzi</slowo_obce>/
<slowo_obce>jeno złodziej!</slowo_obce></strofa></poezja_cyt>

<strofa>
Środa czuje nagłą trwogę;/
--- Chłopcy! --- głośno się odzywa,/
przez mur przejść wam nie pomogę,/
to jest droga nieuczciwa!
</strofa>

<strofa>--- Proszę! co mi za pogróżka! ---/
Wtorek jej odburknie w złości./
--- To niech mądra jejmość wróżka/
bramą wpuszcza swoich gości.</strofa>

<strofa>
Środa swoje, chłopcy swoje,/
gdy wtem Piątek cienko piśnie:/
--- Ajajajaj! dzieci moje!/
ajajajaj! tam są wiśnie!
</strofa>

<strofa>
Prawda! wisien strumień cały/
przez mur ku nim się przelewa;/
i myśl rodzi w dziatwie małej,/
jakby dostać się do drzewa?
</strofa>

<strofa>Tak im pilno napaść brzuszki,/
że już żadne nie pamięta,/
że Sobótka jest u wróżki/
i że ,,cudza własność święta!".</strofa>

<strofa>Gdy się troszkę Środa waha,/
Poniedziałek huknie z góry:/
--- Kto ma boja, kto ma stracha,/
niech do kreciej wlezie dziury!</strofa>

<strofa>Chłopcy! zrobić mi drabinę!/
za mną! śmiało! na okopy!/
co tam zważać na dziewczynę!/
Hurra, naprzód! za mną, chłopy!</strofa>

<strofa>Raz, dwa, trzy! i jest drabina!/
Patrzcie, młodsi dwaj na spodzie,/
a po Czwartku się wyspina<pe><slowo_obce>wyspina</slowo_obce> --- dziś popr.: wspina.</pe>/
ich wódz jak najtęższy złodziej.</strofa>

<strofa>
Już dosięgnąć ma krawędzi,/
już, już, już wyciąga palce.../
Wtem pcich! Wtorka nos zaswędzi/
i na ziemi wszystkie malce.
</strofa>

<strofa>Gdy dźwignęły się junaki<pe><slowo_obce>junak</slowo_obce> --- śmiałek, odważny chłopak.</pe>,/
ten miał do krwi zdarty łokieć,/
tamten guza, ten siniaki,/
temu zadarł się paznokieć...</strofa>

<strofa>Widząc, że są płaczu bliscy,/
dobra Środa rzeknie żywo:/
--- Jeszcze raz się pnijmy wszyscy,/
to za trudno być uczciwą!</strofa>

<strofa>
Lecz przysięga sobie w duszy,/
że usłucha przestróg kruka/
i w ogrodzie nic nie ruszy,/
aż siostrzyczkę swą odszuka.
</strofa>

<strofa>
W mig stanęła nowa wieża,/
z Środą sprawa poszła gładziej,/
bo w niespełna pół pacierza<pe><slowo_obce>pacierz</slowo_obce> --- dawniej także jednostka czasu (tyle, ile trzeba, żeby odmówić chrześcijańską modlitwę <tytul_dziela>Ojcze nasz</tytul_dziela>).</pe>/
dziatwa majstra już jest w sadzie.
</strofa>


<naglowek_rozdzial>Rozdział V. Jakie dziwy napotkała Sobótka w zaczarowanym ogrodzie i co z tego wynikło</naglowek_rozdzial>

<strofa>A tymczasem mała Butka,/
nie czekając starszych dzieci,/
jak kłębuszek okrąglutka/
za wronkami w ogród leci.</strofa>

<strofa>
Próżno jednak woła bobo:/
--- Pocekajcie gawlonaski,/
macie Butkę wziąć ze sobą!/
Już jej z oczu znikły ptaszki.
</strofa>

<strofa>Nie ma wronek? Mniejsza o to!/
Butka śmiało kroczy dalej,/
w słońcu świeci główką złotą/
i tak sama siebie chwali:</strofa>

<strofa><wers_wciety typ="1">--- Mówili chlopcy,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">źe śą palobcy<pe><slowo_obce>parobek</slowo_obce> --- dawniej robotnik, którego zatrudniano do pracy w gospodarstwie.</pe>,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">a źe dziewcęta</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">źmokłe kulcęta.</wers_wciety></strofa>

<strofa><wers_wciety typ="1">Tymciasem chłopcy</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">źa blamą śtoją,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">śami nie wiedzą,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">cego się boją.</wers_wciety></strofa>

<strofa><wers_wciety typ="1">A mała Butka</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">bać się nie będzie,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">gdzie tylko źechce,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">pobiegnie wsędzie.</wers_wciety></strofa>

<strofa><wers_wciety typ="1">Butka jest mała,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">chłopcy są duze,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">Butka odwazna,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">a chłopcy tchóze!</wers_wciety></strofa>

<strofa>Tu się Butka w głos zaśmieje,/
rączką ujmie się pod boczki/
i tak idzie przez aleje,/
wytrzeszczając krągłe oczki.</strofa>

<strofa>
Co tu cudów! Co tu blasku!/
Przez gąszcz liści hen, z wysoka,/
słońce igra, w złotym piasku/
znacząc jasne, świetlne oka.
</strofa>

<strofa>Tyle kwiatków, trawki tyle!/
brzęczą pszczółki, buczą muszki,/
rojem kręcą się motyle/
jak stubarwne lekkie duszki.</strofa>

<strofa>Pachną fiołki, lilie, bratki,/
nóżką świerszcz o skrzydło bzyka,/
a tu w róży wonnej płatki/
bąk --- włochaty pyszczuś wtyka.</strofa>

<strofa>
Zachwycona, uśmiechnięta/
wkoło kwiatów Butka drepce,/
założyła w tył rączęta/
i do samej siebie szepce:
</strofa>

<strofa><wers_wciety typ="1">--- Ślicne te kwiatki!</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">aź Butkę kusi,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">źeby ich ulwać</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">i dać mamusi.</wers_wciety></strofa>

<strofa><wers_wciety typ="1">Ale kluk mówił,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">Butka pamięta,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">źe cudza własność</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">to jest źec święta!</wers_wciety></strofa>

<strofa><wers_wciety typ="1">Jakby Sobótka</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">kwiatek ulwała,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="">toby ją Jędza</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">w wolek złapała.</wers_wciety></strofa>

<strofa><wers_wciety typ="">A u tej Jędzy</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">spicasta bloda,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ=""> zjadłaby Butkę,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">a Butki śkoda!</wers_wciety></strofa>

<strofa>
Na uwagę tę malutkiej/
z grządek, klombów i rabatki/
szmerek rozległ się cichutki ---/
to parsknęły śmiechem kwiatki.
</strofa>

<strofa>Aż dygocą lilie białe,/
malwy, dzwonki, astry, laki:/
--- Cóż za śmieszne dzidzi małe?/
i skąd ma rozumek taki?</strofa>

<strofa>Widzi Butka: coś się dzieje!/
Skoro Butka główką ruszy,/
żaden kwiatek się nie śmieje,/
wszystkie stoją jak bez duszy.</strofa>

<strofa>
Ale niech się zwróci boczkiem,/
zaraz sąsiad na sąsiada/
kiwa listkiem, mruga oczkiem,/
coś mu szepce, coś mu gada.
</strofa>

<strofa>Wszystko to zgniewało Butkę;/
--- Źe mnie śmieją się nićponie!/
Ale Butka się w minutkę/
dowie, co ,,śwalgocą" o niej!</strofa>

<strofa>Więc ziewnąwszy buzią całą,/
na fartuszku główkę składa./
--- Stlaśnie mi się spać zachciało ---/
głośno kwiatkom zapowiada.</strofa>

<strofa>(Lecz naprawdę sprytne dzidzi/
wszystko słyszy, wszystko widzi).</strofa>

<strofa>Cisza... Butkę słonko praży,/
muszek nad nią lata chmara.../
Wtem... zadzwoni przy jej twarzy/
głosik niby brzęk komara.</strofa>

<strofa>Przez zmrużone rzęsy powiek/
widzi --- kwiat się ku niej schyla./
--- Cyt!... już zasnął młody człowiek ---/
szepnął śliczny dzwonek lila.</strofa>

<strofa>--- Hi! hi! --- kwiatki się zaśmiały ---/
to nie żaden człowiek przecie;/
to dziewczynka, bobuś mały,/
milusieńkie ludzkie dziecię!</strofa>

<strofa>--- Jakież dobre to maleństwo,/
że nam życia nie zabrało ---/
i czuprynki swojej gęstwą/
gwoździk musnął ją nieśmiało.</strofa>

<strofa>--- Nuż dziecinie tej się uda/
odczarować nas na chwilę?/
Wciąż stać w miejscu taka nuda! ---/
Żółte ozwą się żonkile.</strofa>

<strofa>
--- Bal wydałaby wspaniały/
nasza śliczna pani wróżka,/
tożbyście się wyhulały! ---/
storczyk malwom rzekł do uszka.
</strofa>

<strofa>Na to lament się podniesie,/
pisną kwiatki w nagłym żalu:/
--- Tak nam strasznie tańczyć chce się!/
Balu! balu! balu! balu!</strofa>

<strofa>Widowisko to nie lada.../
Co też jeszcze będzie dalej?/
A wtem łysy mak zagada:/
--- Pannom zawsze w głowie bale!</strofa>

<strofa>I kiwnąwszy ciężką głową,/
dodał: --- Siedźcie lepiej w grzędzie,/
bo wam na to daję słowo ---/
chleba z mąki tej nie będzie!</strofa>

<strofa>Gdy się dzieciak w sad dostanie,/
już go tu nie ujrzym więcej;/
bo łakomstwo, moje panie,/
to największy wróg dziecięcy!</strofa>

<strofa>Skoro jabłek, śliwek, gruszek/
do jej rąk się schyli tysiąc ---/
mała napcha nimi brzuszek./
To wam, panny, mogę przysiąc!</strofa>

<strofa>Ledwie skończył, spod fartuszka/
krzyknie Butka: --- A ty dziadzie!/
Wala ci od mego brzuska!/
Butka nic nie lusy w sadzie!</strofa>

<strofa>Jak mi jesce piśnies słówko,/
to cię zalaz, śtary błaśnie,/
Butka wylwie i makówką/
z całej siły o ziem plaśnie!</strofa>

<strofa>
Zmilkły <pe><slowo_obce>zmilkły</slowo_obce> --- dziś popr.: zamilkły.</pe> kwiatki przerażone,/
drżą do głębi swych serduszek;/
szczęściem Butka w inną stronę/
drepce, gniewnie mnąc fartuszek.
</strofa>

<strofa>Płonie buźka jej z koralu,/
wreszcie, marszcząc brewki, rzeknie:/
--- Jak zobacy mnie na balu,/
to ten mak ze złości pęknie!</strofa>

<strofa>Idzie --- uszła kroków parę,/
raptem słyszy: wronki kraczą;/
siedzą jak dwie grudki szare,/
piórka stroszą i w głos płaczą.</strofa>

<strofa>Gdy nadbiegła zadyszana,/
gawronaszki pisły<pe><slowo_obce>pisły</slowo_obce> --- dziś popr.: pisnęły.</pe> cienko:/
--- Ach, panienko ukochana,/
zasłoń ślepki nam sukienką.</strofa>

<strofa>Wróżka tak już niedaleko,/
pałac widny jak na dłoni,/
a nam w dzioby łezki cieką,/
bo doń sad przystępu broni.</strofa>

<strofa>
A w nim pokus różnych tyle!/
Pełno wisien, winogronków;/
przejść przez sad o własnej sile/
to nie w mocy jest gawronków!
</strofa>

<strofa>Tyś, panienko, większa, starsza,/
poradź, ulżyj naszej męce,/
nam tak brzuszki grają marsza! ---/
Tu ją z płaczem dzióbły<pe><slowo_obce>dzióbły</slowo_obce> --- dziś popr.: dziobnęły.</pe> w ręce.</strofa>

<strofa>--- Dobze --- rzeknie im Sobotka ---/
śkolo tak plosicie gzecnie,/
to was złego nic nie spotka,/
z Butką będzie wam bezpiecnie.</strofa>

<strofa>Jak pokazą się pokusy,/
Butka się nie źlęknie wcale,/
tylko im wytalga usy/
i pobiegnie plędko dalej!</strofa>

<strofa>I ogromnie ucieszona/
bierze wronki popod paszki./
--- Ach potężna to persona! ---/
ze czcią<pe><slowo_obce>ze czcią</slowo_obce> --- dziś popr.: z czcią.</pe> szepczą gawronaszki.</strofa>

<strofa>I już idzie trójka cała,/
Z gawronkami Butka mała.</strofa>

<strofa>Przeszli szpaler i aleje,/
a za nimi szemrzą drzewa:/
--- Co się dzieje? Co się dzieje?/
Dziecku sad się przejść zachciewa!</strofa>

<strofa>Zawróć, zawróć, niebożątko,/
bo cię woń owoców skusi;/
kto skosztuje ich, dzieciątko,/
pokutować długo musi.</strofa>

<strofa>--- Silna wola wiele może/
głos od ziemi stęknął głuchy;/
--- Idź do wróżki, idź, niebożę,/
proś niech zdejmie czar z ropuchy!</strofa>

<strofa>--- Nie da rady! rady! rady!/
jak my wpadnie do pułapki/
w sadzie zdrady! zdrady! zdrady! ---/
zaskrzeczały w trawie żabki.</strofa>

<strofa>Tak zaklęte dłonią wróżki/
z cicha się skarżyły duszki,/
lecz tłuściutkiej Butki naszej/
nic nie dziwi, nic nie straszy.</strofa>

<strofa>
Drep, drep, wchodzą nóżki śmiałe/
w ścieżkę krętą i wąziutką,/
aż tu pisną wronki małe:/
--- Już sad pachnie! ratuj Butko!
</strofa>

<strofa>
I spłoszone dwa gawronki/
myk, dwa łebki w dwie kieszonki.
</strofa>

<strofa>Patrzy Butka, nie ma sadu/
jeno w gąszczu tym, na końcu,/
w gęstych liściach winogradu<pe><slowo_obce>winograd</slowo_obce> (daw.) --- winorośl.</pe>/
coś jak gwiazdka błyszczy w słońcu.</strofa>

<strofa>Biegnie Butka, płotek złoty,/
w płotku świecą srebrne drzwiczki;/
klamka --- brylant cud roboty!/
w niej się słońca skrzą promyczki.</strofa>

<strofa>A nuż sparzy? Butka dmucha,/
potem rączkę na niej kładzie,/
klucz przekręca, z miną zucha/
drzwi popycha i jest w sadzie!</strofa>

<strofa>Nagła jasność ją zalała,/
nieruchomo chwilkę stoi;/
cudów, które tam ujrzała,/
żadna główka nie wyroi<pe><slowo_obce>wyroić</slowo_obce> --- tu: wyobrazić sobie.</pe>.</strofa>

<strofa>W złotej zorzy się rumieni/
z migotliwych gwiazd utkany/
w róż girlandach i zieleni/
pałac tęczą malowany.</strofa>

<strofa>
Tysiąc iskier się w nim pali,/
sto wieżyczek w niebo strzela ---/
wodotrysków pieśń się żali,/
z komnat tęskna brzmi kapela.
</strofa>

<strofa>
Zasłuchała się dziecina/
i z zdziwioną<pe><slowo_obce>z zdziwioną</slowo_obce> --- dziś popr.: ze zdziwioną.</pe> szepnie minką:/
--- Pewnie bal się juz zacyna,/
bo ktoś klęci katalynką...
</strofa>

<strofa>I Sobótki grube nóżki/
pędzą już przez złote dróżki,/
lecz czar mocą swą zdradziecką/
zatrzymuje w biegu dziecko,/
ukazując dziwy wszędzie,/
jakie jeno<pe><slowo_obce>jeno</slowo_obce> (daw.) --- tylko.</pe> baśń wyprzędzie...</strofa>

<strofa>Raptem rośnie w okrąg Butki/
ogród jak dla liliputki.</strofa>

<strofa>W szmaragdowym puchu trawki/
stoją drzewka jak zabawki./
Każdy krzaczek i drzewina/
pod owocem się ugina.</strofa>

<strofa>Gdy owocki Butkę zoczą,/
bums! z gałązek ku niej skoczą./
Tłumnie, jakby na wesele,/
wonne toczą się morele ---/
krągłe jabłka, pulchne gruszki/
prezentują kraśne<pe><slowo_obce>kraśny</slowo_obce> (daw.) --- tu: czerwony.</pe> brzuszki,/
pomarańczki złota kula/
do jej nóżki się przytula./
Wśród chichotek<pe><slowo_obce>chichotek</slowo_obce> --- dziś popr.: chichotków.</pe>, krygów<pe><slowo_obce>krygi</slowo_obce> (daw.) --- przesadne, przerysowane ruchy.</pe>, śmieszków/
pląsa w słońcu garść orzeszków./
Tu brzoskwinia wdzięcznie dyga,/
tam się pcha słodziutka figa;/
tłum migdałów przed nią klęka,/
wtem trach! skórka na nich pęka,/
ukazując spod pieluszek/
ziarnka ryte w kształt serduszek./
Kto tam jeszcze się nie ciśnie ---/
winogronka, śliwki, wiśnie.../
ten ją muska, ta ją łechce./
--- Może mnie panienka zechce?/
--- Skosztuj, skosztuj mnie, dziewuszko,/
jam wyborne jest jabłuszko!/
--- Niech panienka mu nie wierzy,/
nie ma jak ananas świeży./
--- Niech panienka mnie posłucha,/
jestem grucha jak poducha!/
--- Mnie pokosztuj, mnie panienko,/
nie pogardzajże wisienką!</strofa>

<strofa>
Cuda! cuda! dziwy! dziwy!/
sad jak z bajki, a prawdziwy.
</strofa>

<strofa>Aż Sobótka oczka ciśnie,/
czy ten cudny czar nie pryśnie?/
Aż rumieni się dziecinka,/
aż w głowince jej się kręci,/
aż do ust jej płynie ślinka,/
tak owoców woń ją nęci.</strofa>

<strofa>W upojeniu w rączki klaśnie/
i owockom tak powiada:/
--- Butka tak was kocha śtlaśnie,/
ze od lazu was poźjada!</strofa>

<strofa>Na to jabłka, gruszki, figi/
dalej piszczeć na wyścigi:/
--- Weź mnie, weź mnie, prędzej, nuże!/
nie namyślajże się dłużej!/
--- Mnie, mnie pierwszą! --- Mnie pierwszego!/
--- Mnie zjedz pierwej, a nie jego!</strofa>

<strofa>I Sobótka uśmiechnięta/
już wyciąga swe rączęta,/
gdy wtem wyjrzą z jej kieszonki/
przerażone dwa gawronki/
i zakraczą: --- Olaboga!/
to pokusy, Butko droga./
Odpędź, odpędź je prędziutko/
i do wróżki goń, Sobótko!/
Tam odrosną nam ogonki... ---/
i myk znowu do kieszonki.</strofa>

<strofa>
Co? Więc ogród ten śliczniutki/
to nie dla niej, nie dla Butki?/
Te prześliczne małe cacka/
to jest podstęp, to zasadzka?
</strofa>

<strofa>Butka rączką potrze czoło.../
Nagle sobie przypomina,/
co kwiatuszkom szeptał wkoło/
mak, szkaradny dziadowina.</strofa>

<strofa>,,Skoro jabłek, śliwek, gruszek/
do jej rąk się schyli tysiąc ---/
mała napcha nimi brzuszek./
To wam, panny, mogę przysiąc!"</strofa>

<strofa>Takie o niej robił plotki,/
Tak natrząsał się z Sobotki!</strofa>

<strofa>I zgniewana<pe><slowo_obce>zgniewana</slowo_obce> --- dziś popr.: zagniewana.</pe> tym ogromnie/
na owoce jak nie wrzaśnie:/
--- Chodźcie tylko bliżej do mnie,/
to was Butka kijem tsaśnie!</strofa>

<strofa>Butka kijem was wypędzi,/
idźcie śobie plec, pokusy,/
idźcie plec do Baby Jędzi,/
Butka w sadzie nic nie lusy!</strofa>

<strofa>Drgnął diablików ludek mały,/
lecz gdy wrzasła<pe><slowo_obce>wrzasła</slowo_obce> --- dziś popr.: wrzasnęła.</pe> jeszcze głośniej,/
gdy jej nóżki zatuptały ---/
czmychnął przed nią, gdzie pieprz rośnie!</strofa>

<strofa>
W mgnieniu oka z dziwów sadu/
nie zostało ani śladu.
</strofa>

<strofa>Słońce szczerym złotem prószy ---/
stoi Butka jak bez duszy...</strofa>

<strofa>Jak wpierw zorzą się rumieni/
z migotliwych gwiazd utkany/
w róż girlandach i zieleni/
pałac tęczą malowany.</strofa>

<strofa>
Jak wpierw fontann pieśń się żali,/
sto wieżyczek w niebo strzela,/
a z błękitnej jakiejś dali/
niewidzialna gra kapela.
</strofa>

<strofa>
Wszystko, wszystko jest jak wprzódy<pe><slowo_obce>wprzódy</slowo_obce> (daw.) --- wcześniej, najpierw.</pe>!/
Tylko zniknął cud nad cudy,/
czarodziejski dziw nad dziwy,/
sad jak z bajki --- a prawdziwy!
</strofa>

<strofa>Wtedy raptem czuje Butka,/
że jest biedna i malutka,/
że ją strasznie oszukali,/
coś jej dali --- i zabrali.../
Że jej radość była zwodna,/
że zmęczona jest i głodna,/
że jej z ocząt łezki cieką<pe><slowo_obce>cieką</slowo_obce> --- dziś popr.: ciekną.</pe>/
i że dzieci są daleko./
Czuje, jak to źle być samej/
i że tęskno jej do mamy.</strofa>

<strofa>
Próżno malcy dwa gawronie/
skaczą wkoło jej osóbki/
i serdecznie kraczą do niej,/
rozdziawiając żółte dzióbki.
</strofa>

<strofa>
Butka tak jest nieszczęśliwa,/
że wybuchnąć płaczem musi;/
krzyk z jej piersi się wyrywa:/
Do mamusi! Do mamusi!
</strofa>

<strofa><begin id="b1488282894684-3121259952"/><motyw id="m1488282894684-3121259952">Czarownica</motyw>Gdy tak łzami buźkę rosi,/
łkając coraz to żałośniej,/
ktoś znad ziemi ją unosi,/
ktoś przytula ją miłośnie.</strofa>

<strofa>Zapach kwiatów ją owiewa,/
czyjś głos szepce, czyjś głos śpiewa:/
--- Cyt, dziecino, cyt, dziecino,/
niechaj łezki już nie płyną.</strofa>

<strofa>
No, uspokój się stokrotko,/
pokaż mi swą buzię słodką,/
otwórz oczka, stań na nóżki,/
spójrz --- w pałacu jesteś wróżki.<end id="e1488282894684-3121259952"/>
</strofa>


<naglowek_rozdzial>Rozdział VI. Jak się bawiła Sobótka w kryształowym pałacu wróżki</naglowek_rozdzial>

<strofa>
Dookoła zamku wróżki/
fantastyczne rosną drzewa,/
po komnatach błądzą duszki,/
ten przeciąga się, ten ziewa.
</strofa>

<strofa>Przez makaty i zasłony/
nie przenika nigdy słońce,/
w mroku pałac pogrążony.../
Siedzą duszki zziębłe, drżące.</strofa>

<strofa>Co im dziwy! co im cuda!/
skoro ciemność pierś im tłoczy,/
z wszystkich ścian wyziera nuda,/
śpiączką wciąż zachodzą oczy.</strofa>

<strofa>
Co im złoto i klejnoty,/
co im skarby i dostatki,/
kiedy serce mrze z tęsknoty/
za pieszczotą ojca, matki.
</strofa>

<strofa>
Ach, bo wszystkie te ludziki,/
ptaki, żaby, muchy, świerszcze,/
to są małe pokutniki,/
z których czar nie opadł jeszcze.
</strofa>

<strofa>I czekają tak od wieka,/
aż się dziwny cud przydarzy,/
że zobaczą twarz człowieka,/
co swobodą je obdarzy./
<zastepnik_wersu>. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .</zastepnik_wersu></strofa>

<strofa>Wtem... szmer jakiś słychać z dala,/
co się dzieje? co się dzieje?/
Pogrążona w cieniu sala/
dziwnym światłem promienieje.</strofa>

<strofa>
Zorzą płoną wszystkie ściany,/
lśnią marmury i kryształy,/
pałac jak odczarowany/
brylantami skrzy się cały.
</strofa>

<strofa>
Czarodziejski blask przenika/
w najciemniejszą głąb komnaty,/
jakaś słodka gra muzyka;/
szemrzą drzewa, pachną kwiaty.
</strofa>

<strofa>Zapatrzone, zasłuchane/
w tęczę światła, w czar muzyki ---/
noski cisną we drzwi szklane/
małe duszki --- pokutniki.</strofa>

<strofa>
Rozwierają się podwoje/
i cudowne, gorejące/
przez krużganki<pe><slowo_obce>krużganek</slowo_obce> --- otwarty korytarz wokół dziedzińca (czyli podwórza) dużej budowli.</pe> i pokoje/
promieniste wpada słońce.
</strofa>

<strofa>W słońcu, mniejsza od mikroba<pe><slowo_obce>mikrob</slowo_obce> --- najmniejszy organizm żywy.</pe>,/
krągła, biała i tłuściutka,/
jakaś toczy się osoba.../
Patrzą duszki --- to Sobótka!</strofa>

<strofa>Głośno tupią jej nóżęta,/
w buzi gruby tkwi paluszek/
i tak idzie uśmiechnięta,/
wypinając krągły brzuszek.</strofa>

<strofa>
Za Sobótką w środek sali/
para wronek śmiało wali.
</strofa>

<strofa><begin id="b1488282925689-2684776568"/><motyw id="m1488282925689-2684776568">Czarownica</motyw>Dalej, w cudne strojna szaty,/
jasna, cicha i powiewna,/
woniejąca niby kwiaty/
płynie wróżka, Cud-królewna.<end id="e1488282925689-2684776568"/></strofa>

<strofa>A za nimi w słońca łunie/
dwór królewski wróżki sunie./
Idą ptaki, idą żaby,/
krety, raki, myszy, kraby./
Postękując z głębi brzucha,/
wolno toczy się ropucha./
Ślimak cienkie stawia nogi,/
śliną znacząc srebrne drogi./
Strojny w szatę swą godową/
mak potrząsa łysą głową./
Popod łapkę z sową zmierza/
kot o skrzydłach nietoperza./
Sunie także jeż kolczaty,/
idą zioła, grzyby, kwiaty,/
dziwadełka i karliki<pe><slowo_obce>karlik</slowo_obce> --- tu: mały skrzat, karzełek.</pe>/
podskakują w takt muzyki.</strofa>

<strofa>Sunie, sunie orszak wróżki,/
krasnoludki, widma, duszki.</strofa>

<strofa>
Idzie śmieszny, barwny, żywy/
świat jak z bajki --- a prawdziwy.
</strofa>

<strofa>W krąg komnaty siadłszy w cieniu,/
patrzą duszki w środek sali,/
kędy<pe><slowo_obce>kędy</slowo_obce> (daw.) --- tu: gdzie.</pe> stoi na wzniesieniu/
tron z pian morskich i korali.</strofa>

<strofa>I z uciechy klaszczą w dłonie,/
bo rozśmiana, okrąglutka/
na złocistym siada tronie/
rozczochrana mała Butka.</strofa>

<strofa>Ale raptem milkną dziwa,/
cichną szepty i chichotki,/
<begin id="b1488282964751-1815344179"/><motyw id="m1488282964751-1815344179">Czarownica</motyw>bo głos wróżki się odzywa,/
głos poważny, dźwięczny, słodki:</strofa>

<strofa>--- Pokutników ludku mały,/
karły, gady i poczwary,/
spójrzcie na ten blask wspaniały!/
On wam wieści koniec kary.</strofa>

<strofa>To maleńkie ludzkie bobo/
blask słoneczny wniosło z sobą.</strofa>

<strofa>
W moim szklanym pałacyku/
było smutno, było ciemno;/
łez wylaliście bez liku ---/
lecz płakaliście daremno!
</strofa>

<strofa>Bo z was każdy w mym ogrodzie/
był schwytany z piętnem: ,,Złodziej!".</strofa>

<strofa>
A ksiąg świętych mówią prawa:/
że kto cudzą własność ruszy,/
tego dola będzie łzawa,/
aż żal tryśnie z głębi duszy.
</strofa>

<strofa>
Lecz za sprawą tej dzieciny/
odpuszczone wasze winy.
</strofa>

<strofa>
Choć kusiły ją owoce,/
choć jej drogę zaszły tłumem,/
pokonała wszystkie moce/
silną wolą i rozumem.
</strofa>

<strofa>
Jeszcze w fałdach swej kieszonki/
ocaliła dwa gawronki.
</strofa>

<strofa>
Bohaterska ta dziecina/
zasłużyła na nagrodę./
Szczęścia bije wam godzina!/
Ona zwróci wam swobodę.
</strofa>

<strofa>
Lecz dla słodkiej mej dziewuszki/
będzie pierwej<pe><slowo_obce>pierwej</slowo_obce> (daw.) --- najpierw.</pe> bal u wróżki!
</strofa>

<strofa>Tyś, Sobótko, tu królową!/
Co najśmielsza myśl wyprzędzie,/
każdy rozkaz, każde słowo/
wypełnione dzisiaj będzie.</strofa>

<strofa>Więc mów, czego ci potrzeba,/
czego pragniesz najgoręcej?/
Choćbyś gwiazdki chciała z nieba,/
to ją złożę w twoje ręce.</strofa>

<strofa>Mów, najsłodsze me serduszko,/
mów, dziecino złotowłosa...<end id="e1488282964751-1815344179"/>/
A Sobótka, bębniąc nóżką:/
--- Tseba Butce utseć nosa<pe><slowo_obce>utseć nosa</slowo_obce> --- dziś raczej: wytrzeć nos; wyrażenie ,,utrzeć nosa" ma współcześnie inne znaczenie: 'dać komuś nauczkę'.</pe>!</strofa>

<strofa>Na ten rozkaz niespodziany/
takim pałac gruchnął śmiechem,/
że zadźwiękły<pe><slowo_obce>zadźwięknąć</slowo_obce> (daw.) --- zadźwięczeć.</pe> wszystkie ściany/
rozdzwonionym długim echem.</strofa>

<strofa>W mig utarła wróżka nosek/
chustką złotem haftowaną,/
po czym zabrzmiał cienki głosek:/
--- Chciem pielogów ze śmietaną!</strofa>

<strofa><begin id="b1488281466130-3776511617"/><motyw id="m1488281466130-3776511617">Czarodziejski pierścień</motyw>W ręku wróżki pierścień błyska<end id="e1488281466130-3776511617"/>/
i ze szparki pod przypieckiem<pe><slowo_obce>przypiecek</slowo_obce> --- w starych domach siedzisko wokół pieca.</pe>/
wyskakuje wielka miska/
i ustawia się przed dzieckiem.</strofa>

<strofa>Co za micha! Wielkie bogi!/
Zlękła się powiewna wróżka,/
ale Butka je pierogi,/
aż się trzęsą małe uszka.</strofa>

<strofa>
Dwa gawronki w rogach stołu/
pałaszują z nią pospołu.
</strofa>

<strofa>Gdy skończyła miskę całą,/
wyskrobała łyżką do dna,/
rzekła: --- Butce to za mało,/
Butka jeszcze baldzo głodna!</strofa>

<strofa>W lot skoczyły wszystkie duszki,/
straszydełka, kłapouszki/
i kraśnięta, i chochliki,/
dziwoludki i karliki.</strofa>

<strofa>
Ten maleńkiej bohaterce/
z marcepanu niesie serce,/
tam dziwaczne, wielkie kraby/
cukrowane toczą baby.
</strofa>

<strofa>
Jadą placki, makowniki,/
przekładańce i serniki./
Ten owoców z koszem bieży,/
ten pomadki<pe><slowo_obce>pomadka</slowo_obce> --- tu w zn.: miękki cukierek.</pe> sypie z dzieży.
</strofa>

<strofa>Ci znów niosą konfiturki,/
lody, torty i mazurki./
By nie mówić już obszerniej,/
pałac zmienił się w cukiernię!/
O czym jeno myśl zamarzy,/
wszystkim wróżka Butkę darzy.</strofa>

<strofa>A że nasza panna mała/
uraczyła się obficie,/
że wszystkiego skosztowała,/
o tym chyba nie wątpicie.</strofa>

<strofa>Skaczą duszki wkoło Butki,/
jak dogodzić jej, nie wiedzą./
I znów zabrzmiał rozkaz krótki:/
--- Telaz niech juz stlachy jedzą!</strofa>

<strofa>
Toż zaczęła się biesiada!/
Pędzą duszki i karliki/
i już każdy garścią zjada/
przewyborne smakołyki.
</strofa>

<strofa>Tętni cały pałac szklany/
od wykrzyków<pe><slowo_obce>wykrzyk</slowo_obce> (daw.) --- okrzyk.</pe> i radości,/
a nasz bobuś rozczochrany/
wszystkich raczy, wszystkich gości.</strofa>

<strofa>Lecz maluchna ta osoba/
raptem wzdycha z głębi brzuszka:/
<begin id="b1488283002357-880433755"/><motyw id="m1488283002357-880433755">Czarownica</motyw>--- Czy ci się co nie podoba? ---/
niespokojnie pyta wróżka.</strofa>

<strofa>Ach, bo pragnie duszą całą,/
by dzieciątko z nią zostało.</strofa>

<strofa>I spogląda w zachwyceniu/
na tłuściutką małą Butkę,<end id="e1488283002357-880433755"/>/
co przycupła<pe><slowo_obce>przycupła</slowo_obce> --- dziś popr.: przycupnęła.</pe> sobie w cieniu,/
na rączynach wsparłszy bródkę.</strofa>

<strofa>A Sobótka tak jej prawi:/
--- Butce się juz tloskę nudzi,/
bo tu z Butką nikt nie bawi,/
nie ma dzieci, nie ma ludzi...</strofa>

<strofa>I z swawolnym<pe><slowo_obce>z swawolnym</slowo_obce> --- dziś popr.: ze swawolnym.</pe> śmieszkiem doda:/
--- Jak tu psyjdą nasze dzieci,/
Wtolek, Czwaltek, Piątek, Śloda,/
to twój pałac się lozleci.</strofa>

<strofa>U nas lepsa jest stodoła,/
tam się mozna chować w sianie ---/
i mamusia wsystkich woła/
na obiadek, na śniadanie.</strofa>

<strofa>W oknach pełno pelalgonii,/
losnom fuksje i milciki/
i tak ślicnie na halmonii/
glajom nase celadniki<pe><slowo_obce>czeladnik</slowo_obce> --- rzemieślnik, który przestał być uczniem, ale jeszcze nie jest majstrem.</pe>!</strofa>

<strofa>Bo mój tatuś jest pan majstel,/
a ja jestem jego cólka./
I tak wsędzie pachnie klajstel,/
i tlociny siom, i wiólka!</strofa>

<strofa>
Uśmiech zniknął z jej twarzyczki ---/
snać<pe><slowo_obce>snać, snadź</slowo_obce> (daw.) --- widać, widocznie.</pe> do mamy i do tata<pe><slowo_obce>do tata</slowo_obce> --- dziś popr.: do taty.</pe>/
całą siłą swej duszyczki/
z kryształowych sal ulata.
</strofa>

<strofa>
<begin id="b1488283029018-2364529438"/><motyw id="m1488283029018-2364529438">Czarownica</motyw>I pojęła dobra wróżka/
dziecięcego moc serduszka.
</strofa>

<strofa>Przygarnęła ją do łona:/
--- Jeszcze tylko chwilkę krótką/
zostań ze mną, ty spieszczona,/
wdzięczna moja niezabudko.</strofa>

<strofa>Prędko przejdzie czar godziny/
i porzucisz mnie, maleństwo,/
i powrócisz do rodziny,/
ujrzysz mamę i rodzeństwo.</strofa>

<strofa>
Tu w przejrzyste klasła<pe><slowo_obce>klasła</slowo_obce> --- dziś popr.: klasnęła.</pe> dłonie:/
--- Niech muzyka spłynie w salę,/
niechaj tysiąc gwiazd zapłonie!/
Bal zaczyna się nad bale!
<end id="e1488283029018-2364529438"/></strofa>

<strofa>
Bije w zamku dzwon wesela,/
dworska zbiega się kapela.
</strofa>

<strofa>
Niosą bębny i klarnety/
trąby, skrzypce, basy, flety.
</strofa>

<strofa>
W środku sali duszki-kwiaty/
stroją Butkę w świetne szaty.
</strofa>

<strofa>Przezroczysta z mgieł tkanina/
drobną postać jej opina.</strofa>

<strofa>Do jej plecków dziwadełka/
przyklejają dwa skrzydełka.</strofa>

<strofa>
A na nóżki miast trzewików/
ciżmy<pe><slowo_obce>ciżma</slowo_obce> (daw.) --- miękki bucik.</pe> kładą z brylancików.
</strofa>

<strofa>
Krążek złoty na czub głowy/
i strój Butki już gotowy.
</strofa>

<strofa>
Wystąpiła na przód sali/
i ozwała się w te słowa:/
--- Telaz niech mnie każdy chwali,/
Telaz Butka jest klólowa!
</strofa>

<strofa>I zdumiała się nie lada,/
gdy maczysko łyse, stare/
niski pokłon przed nią składa,/
prosząc, by z nim poszła w parę.</strofa>

<strofa>Mak, co niby rósł na grzędzie,/
a plotkował o niej wszędzie!</strofa>

<strofa>Tym zuchwalstwem urażona/
Butka rzekła dumnie, sucho:/
--- Idź plec, pałko wygolona!/
Będzies tańcyć dziś z lopuchą.</strofa>

<strofa>
I pan mak skonfundowany<pe><slowo_obce>skonfundowany</slowo_obce> --- tu: zawstydzony.</pe>/
iść z ropuchą musi w tany.
</strofa>

<strofa>
A Sobótka pląs zaczyna/
z duszkiem krągłym niby gałka,/
co troszeczkę przypomina/
jej braciszka --- Poniedziałka.
</strofa>

<strofa>
Raptem salę czar przenika,/
to oberka rżnie muzyka.
</strofa>

<strofa>Wszystkie duszki, wszystkie dziwa/
czarodziejski ton przyzywa./
Tańczy ślimak z złotą<pe><slowo_obce>z złotą</slowo_obce> --- dziś popr.: ze złotą.</pe> muszką,/
a pomidor tańczy z gruszką,/
zgrabne żabki z świerszczykami/
obejmują się łapkami.</strofa>

<strofa>Tańczą ptaki i zwierzęta,/
skaczą śmiesznie gawronięta,/
którym błyszczą się jaskrawie<pe><slowo_obce>jaskrawie</slowo_obce> --- dziś popr.: jaskrawo.</pe>/
śliczne dwa ogonki pawie./
Strój ten piękny, okazały/
na dzisiejszy bal przybrały.</strofa>

<strofa>Tańczy z duszkiem mała Butka/
roześmiana, różowiutka,/
ciżemkami chlupie, tupce,/
a jej tancerz tnie hołupce<pe><slowo_obce>hołupiec, hołubiec</slowo_obce> --- figura taneczna w tańcach ludowych.</pe>!</strofa>

<strofa>Aż Sobótka zawrót czuje,/
tak tłuścioszek z nią wiruje.</strofa>

<strofa>Tańczy wdzięcznie ryba z rakiem,/
a pietruszka z pasternakiem,/
Tańczy dudek z panią sową/
i mak skacze z łysą głową./
A ropucha tak z nim pląsa,/
aż mu ze łba mak wytrząsa!</strofa>

<strofa>
Krąg zatacza brać zaklęta,/
tańczą duszki i kraśnięta,/
kwiaty, grzyby, widma, dziwa,/
skacze nawet miotła krzywa!
</strofa>

<strofa>
Pałac mieni się jak w bańce,/
płyną tony, płyną tańce,/
lekkie szaty wiatr rozwiewa,/
wszystko pachnie, wszystko śpiewa,/
ściany krwawią się rubinem,/
to fioletem, to bursztynem.
</strofa>

<strofa>
Grają skrzypce i piszczałki,/
bębny, flety i cymbałki.
</strofa>

<strofa>Tańczy, tańczy w krąg komnaty/
rój stubarwny, rój skrzydlaty,/
pląs zawodzi w świateł tęczy,/
a muzyka gra i dźwięczy./
<zastepnik_wersu>. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .</zastepnik_wersu></strofa>

<strofa>Nad ogrodem, hen, na dworze,/
zachodzące płoną zorze.</strofa>


<naglowek_rozdzial>Rozdział VII. Jak się zachowali w ogrodzie wróżki nieproszeni goście i jaka ich za to spotkała kara</naglowek_rozdzial>

<strofa>
Sad stał w myślach pogrążony,/
strojny, bujny, rozłożysty;/
kryjąc w liściach wyzłocony/
owoc --- wonny i soczysty.
</strofa>

<strofa>Słońcu niosąc dziękczynienie,/
sad zapada w słodką ciszę./
Trawę długie znaczą cienie,/
żaden liść się nie kołysze.</strofa>

<strofa>
Wtem coś kłębi się nad murem/
i w czarownej tej ustroni/
coś zawrzasło takim chórem,/
że mi jeszcze w uszach dzwoni.
</strofa>

<strofa>
Jakaż wrzasków tych przyczyna?/
Każdy mi pytanie zada./
A to w ogród jak lawina/
pana majstra banda wpada.
</strofa>

<strofa>
Poniedziałek na ich czele/
po indyjsku jak nie świśnie,/
jak nie huknie: --- Na morele!/
na brzoskwinie! hej, na wiśnie!
</strofa>

<strofa>
Za starszego brata śladem/
już zgłodniałe basałyki<pe><slowo_obce>basałyk</slowo_obce> (daw.) --- psotne dziecko.</pe>/
pędzą naprzód zwartem stadem/
zbrojne w kije i patyki.
</strofa>

<strofa>W mig na grusze, na jabłonie/
pnie się chciwych malców rzesza,/
ten pień chwycił w obie dłonie,/
ten się u gałęzi wiesza.</strofa>

<strofa>
Sińce? Guzy? Bagatela<pe><slowo_obce>bagatela</slowo_obce> --- tu: nic ważnego.</pe>!/
Skoro owoc gradem leci/
i kobiercem się rozściela/
pod żarłocznym wzrokiem dzieci.
</strofa>

<strofa>Toż to radość! To wesele!/
Ten pod drzewem milczkiem kuca,/
w usta wielkie pcha morele,/
a pestkami w dzieci rzuca.</strofa>

<strofa>
Tamci dwoje popod murem/
winogrona szarpią wonne,/
co się wiją długim sznurem/
ciężkie, słodkie i bezbronne.
</strofa>

<strofa>Czwartek pełen animuszu/
(ten z łakomstwa zawsze słynie)/
szuka ziarnek niżej uszu/
pogrążony w wielką dynię.</strofa>

<strofa>
A najstarszy pan dobrodziej<pe><slowo_obce>pan dobrodziej</slowo_obce> (daw.) --- zwrot grzecznościowy.</pe>/
taki rozmach w sobie czuje,/
że co tylko jest w ogrodzie/
zjada, łamie i tratuje.
</strofa>

<strofa>Młodsi za nim drą się, piszczą,/
choć wypchali już kieszenie,/
jeszcze depcą, jeszcze niszczą,/
jeszcze sieją spustoszenie.</strofa>

<strofa>W chwilkę później nie do wiary,/
co uczynił ich szał dziki;/
jakby przeszły tu Tatary<pe><slowo_obce>Tatarzy</slowo_obce> --- nazwa ludów tureckich; w XV--XVII wieku Tatarzy najeżdżali tereny należące wówczas do Polski, rabowali bogactwa i uprowadzali mieszkańców.</pe>,/
jakby przeszły rozbójniki.</strofa>

<strofa>Sad, co w skarbów swych ozdobie/
stał pachnący, barwny, strojny,/
teraz chyli się w żałobie,/
jakby tknięty dłonią wojny.</strofa>

<strofa>
Wszędzie szczerby, wszędzie rany,/
tam prześwieca zdarta kora,/
tu winograd podeptany,/
tam się zwiesza gałąź chora.
</strofa>

<strofa>W tym bezmyślnym spustoszeniu/
tak się wszystko odmieniło,/
że aż słońce w przerażeniu/
chmurką sobie twarz zakryło.</strofa>

<strofa>
A dzieciarnia objedzona,/
ocierając czoła w pocie,/
słodkim łupem objuczona/
myśli wreszcie o odwrocie.
</strofa>

<strofa>Bo pan brat im tak powiada:/
--- Gdy nas wróżka tu zastanie,/
to choć sama się objada,/
nam z pewnością sprawi lanie...</strofa>

<strofa>
Uciec?... Hm, to sprawa łatwa,/
droga przez mur przecież krótka,/
lecz... tu na się spojrzy dziatwa ---/
gdzież podziała się Sobótka?!
</strofa>

<strofa>
Radzi zatem zespół cały,/
aż tu... hukły gdzieś wystrzały.
</strofa>

<strofa>(To dla Butki-bohaterki/
zapalono fajerwerki).</strofa>

<strofa>Wtorka lęk ogarnął srogi;/
skoczył niby kamień z procy:/
--- Dzieci! prędko za pas nogi!/
uciekajmy, co w nas mocy!</strofa>

<strofa>Lecz... czy naraz ich zaklęto?/
coś ich chwyta w splot gałęzi,/
coś ich siłą niepojętą/
skuwa, szarpie, trzyma, więzi.</strofa>

<strofa>
<begin id="b1488283065456-3143449005"/><motyw id="m1488283065456-3143449005">Czarownica</motyw>Przez sad w blasków aureoli/
wróżka zbliża się powoli...
</strofa>

<strofa>
Idzie z twarzą oniemiałą,/
łuna gniewu ją oblewa:/
--- Co się z moim sadem stało?/
moje biedne, drogie drzewa!
<end id="e1488283065456-3143449005"/></strofa>

<strofa>
Na te słowa nieszczęśliwy/
sad rozjęczał się boleśnie:/
płaczą grusze, płaczą śliwy/
i jabłonki i czereśnie.
</strofa>

<strofa>Aż wisienka smukła, tkliwa/
umęczoną główkę kłoni/
i cichutko się odzywa:/
--- To sprawili, wróżko, oni!</strofa>

<strofa><begin id="b1488283113373-7519389"/><motyw id="m1488283113373-7519389">Czarownica</motyw>Zaczem piękna Cud-królewna/
twarz obraca pałającą/
i spostrzega, groźna, gniewna,/
winowajców bandę drżącą.</strofa>

<strofa>--- Nigdyż dla mnie przez minutę/
gwiazda szczęścia nie zaświeci?/
Życie będzie zawsze strute/
przez swawolę chciwych dzieci?</strofa>

<strofa>
I znów sad mój ukochany/
będzie chory i kaleki,/
niezgojone zawsze rany/
krwawić będą całe wieki!
</strofa>

<strofa>Ach, zgrzeszyliście nad miarę,/
lecz wam znaną jest nauka:/
,,Kto przewini, weźmie karę,/
znajdzie guza, kto go szuka!".<end id="e1488283113373-7519389"/></strofa>

<strofa>
<begin id="b1488282327660-2387852633"/><motyw id="m1488282327660-2387852633">Czarodziejski pierścień</motyw>Tu z pierścieniem wzniosła rękę:/
--- <begin id="b1488282587584-2501515261"/><motyw id="m1488282587584-2501515261">Przemiana, Czarownica</motyw>Za nikczemny wasz uczynek,/
za drzew biednych srogą mękę/
zmieniam was w gromadę świnek!
<end id="e1488282327660-2387852633"/></strofa>

<strofa>
Patrzą dzieci w osłupieniu,/
strach ubielił im twarzyczki./
Już z ich nóżek w okamgnieniu/
świńskie robią się raciczki.
</strofa>

<strofa>
Gdzie ich ręce? gdzie ich szyje?/
próżno łkają z głębi duszy:/
zamiast nosów mają ryje,/
z boków brzydkie kłapią uszy.
</strofa>

<strofa>
A przez dziury hajdawerków/
głupio, śmiesznie i szyderczo/
pozwijane w kształt świderków/
ogoneczki świńskie sterczą.
<end id="e1488282587584-2501515261"/></strofa>

<strofa><begin id="b1488283135724-3424532869"/><motyw id="m1488283135724-3424532869">Czarownica</motyw>Wróżka ku nim rękę skinie<pe><slowo_obce>rękę skinie</slowo_obce> --- dziś raczej: ręką skinie.</pe>:/
--- Gdy sumienie się w was wzbudzi<pe><slowo_obce>wzbudzić</slowo_obce> --- tu w dawnym znaczeniu: zbudzić.</pe>,/
to i kary czar przeminie.../
Idźcie teraz precz --- do ludzi!<end id="e1488283135724-3424532869"/></strofa>

<strofa>Zrozpaczone strasznym losem/
chcą dziateczki dobyć krzyku/
i wraz jękły<pe><slowo_obce>jękły</slowo_obce> --- dziś popr.: jęknęły.</pe> świńskim głosem:/
--- Krum, krum, kwiku! kwiku! kwiku!</strofa>

<strofa>Ledwie rozległ się w przestrzeni/
przeraźliwy kwik prosiątek,/
ktoś spomiędzy traw zieleni/
w sadu wtacza się zakątek.</strofa>

<strofa>
To prześlicznie ustrojona/
krągła, biała i tłuściutka,/
rojem duszków otoczona/
co tchu pędzi --- mała Butka.
</strofa>

<strofa>Już przebiegła sad dziewczyna/
i złoconą pędzi dróżką,/
krzycząc: --- Gdzieś tu kwicy świnka,/
pokaz świnkę Butce, wlózko!</strofa>

<strofa>
Usłyszawszy głos siostrzyczki,/
już prosiątka całą zgrają/
ryjki, uszy i raciczki/
ku malutkiej wyciągają.
</strofa>

<strofa>Butka wlepia w nie oczęta,/
z rozdziawioną patrzy buźką ---/
aż zakrzyknie: --- Te plosięta/
to siom nase dzieci, wlózko!</strofa>

<strofa>O, tu Cwaltek jest, bęcwałek<pe><slowo_obce>bęcwałek</slowo_obce> --- głuptasek.</pe>,/
a tu Śloda jest milutka,/
a tu duzy Poniedziałek!/
Wsystkich, wsystkich ma Sobótka!</strofa>

<strofa>
I przed wróżką przerażoną/
już w ramionka świnki chwyta,/
a prosiątek śmieszne grono/
z kwikiem, piskiem Butkę wita.
</strofa>

<strofa>Taka radość niepojęta/
rozjaśniła malców twarze,/
że już żadne nie pamięta/
o przewinie i o karze.</strofa>

<strofa>
A maleńka im szczebiota<pe><slowo_obce>szczebiota</slowo_obce> --- dziś popr.: szczebiocze.</pe>:/
jak to była w ślicznej sali,/
jak tam wszystko jest ze złota,/
jak pierogów Butce dali...
</strofa>

<strofa>
--- I jest taki tlon z kolalu,/
i mak łysy był na gzędzie,/
i ja byłam tam na balu,/
i znów Butka tańczyć będzie!
</strofa>

<strofa>I mnie wlózka tak chwaliła/
psed wsystkimi stlasydłami,/
zem nic w sadzie nie lusyła!/
--- kończy, plaszcząc rączętami.</strofa>

<strofa>
Ledwie słowa te wyrzekła,/
lament wkoło się podnosi;/
dzieciom struga łez pociekła/
i różowe pyszczki rosi.
</strofa>

<strofa>(Tak łakomstwo swoje, zda się,/
opłakuje<pe><slowo_obce>opłakuje</slowo_obce> --- prawdopodobnie błąd autorki albo zecera, wydaje się bowiem, że powinno być: opłakują (dzieci).</pe> po niewczasie).</strofa>

<strofa>
I tak wszystkie kwiczą rzewnie,/
że to Butkę niepokoi ---/
więc się zwraca ku królewnie,/
co milcząca przy niej stoi.
</strofa>

<strofa>--- Wlózko, powiedz mi w tej chwili,/
cego oni wsystkie placą?/
cego ryjki w łapki skryli/
i na Butkę się nie patsą?</strofa>

<strofa><begin id="b1488283185578-1072807642"/><motyw id="m1488283185578-1072807642">Czarownica</motyw>Na to wróżka, smutna, blada,/
na jej główce rękę kładzie/
i ze smutkiem opowiada,/
co robiły dzieci w sadzie.</strofa>

<strofa>
--- Kres położyć chcąc swawoli,/
zamieniłam je w prosięta,/
lecz jeżeli cię to boli,/
to twa wola dla mnie święta.
<end id="e1488283185578-1072807642"/></strofa>

<strofa>Tyś, Sobótko, dziś królową,/
<begin id="b1488281488336-3291219133"/><motyw id="m1488281488336-3291219133">Czarodziejski pierścień</motyw>pierścień w twoje ręce zdaję,<end id="e1488281488336-3291219133"/>/
rzeknij tylko jedno słowo,/
a co rzekniesz, niech się staje!</strofa>

<strofa>
Tu na pulchną Butki rączkę/
nałożyła swą obrączkę.
</strofa>

<strofa>
Patrzą świnki w Butkę chciwie,/
ich zbawienie jest w jej ręku,/
więc krumkają<pe><slowo_obce>krumkają</slowo_obce> --- dziś popr.: chrumkają.</pe> niecierpliwie,/
ryjkiem kręcąc, pełne lęku.
</strofa>

<strofa>
Z mowy wróżki Butka mała/
tyle tylko zrozumiała,/
że na każde jej żądanie,/
co zapragnie, to się stanie.
</strofa>

<strofa>
<begin id="b1488282628775-2372846914"/><motyw id="m1488282628775-2372846914">Przemiana</motyw>Popatrzyła na świneczki ---/
ach, jak one kwiczą ślicznie,/
jakie mają ogoneczki,/
i jak krzywią się komicznie!
</strofa>

<strofa>
I wraz cienkim głoskiem dzwoni,/
z roześmianą krzycząc minką:/
--- Chciem być taka jak i oni,/
Butka chcie być także świnką!
</strofa>

<strofa>
Ledwie kończy tę myśl pustą,/
już się zmienia w świnkę szóstą.<end id="e1488282628775-2372846914"/>
</strofa>

<strofa>
Próżno wróżka zrozpaczona/
ręce wzniosła w jej obronie,/
Butka w prosię zamieniona/
z kwikiem skacze już koło niej.
</strofa>

<strofa><begin id="b1488282362318-18717771"/><motyw id="m1488282362318-18717771">Czarodziejski pierścień, Czarownica</motyw>Bladość wróżki twarz okryła,/
bo uczuła z nagłym drżeniem,/
że cudowna czarów siła/
opuściła ją z pierścieniem.</strofa>

<strofa>
Co to będzie?! Wielki Boże!/
Wszak maleństwo to niewinne/
tysiąc nieszczęść ściągnąć może/
przez zachcenia swe dziecinne.
</strofa>

<strofa>Cud-królewna płaczu bliska/
na pierścionek z trwogą patrzy/
i w ramionach Butkę ściska,/
coś jej szepce, coś tłumaczy.<end id="e1488282362318-18717771"/></strofa>

<strofa>I namówić chce koniecznie,/
by wracała z nią do sali,/
bo tam będzie jej bezpiecznie/
wśród marmurów i korali.</strofa>

<strofa><begin id="b1488282380605-1978395087"/><motyw id="m1488282380605-1978395087">Czarodziejski pierścień, Czarownica</motyw>Wreszcie zbladłe chyląc lica,/
o pierścionek szeptem prosi;/
ale mała swawolnica/
tylko śmiechem się zanosi.</strofa>

<strofa>Obejrzała się ku bramie/
i raciczką dzieci trąca:/
--- Butka chcie to zanieść mamie,/
chodźcie, bo już Butka śpiąca.<end id="e1488282380605-1978395087"/></strofa>

<strofa>--- Kwik! --- zawrzasły wraz wisusy<pe><slowo_obce>wisus</slowo_obce> (daw.) --- urwis.</pe>,/
banda o nic się nie pyta,/
w ogród żwawe daje susy/
i do domu rwie z kopyta!</strofa>

<strofa>Zrozumiawszy, co się święci,/
--- Kra! kra! --- pisły<pe><slowo_obce>pisły</slowo_obce> --- dziś popr.: pisnęły.</pe> dwa gawronki/
i za Butką bez pamięci/
gnają, wznosząc swe ogonki.</strofa>

<strofa>
<begin id="b1488282393094-1974605345"/><motyw id="m1488282393094-1974605345">Czarodziejski pierścień, Czarownica</motyw>Nim się wróżka obejrzała,/
nim pojęła, co się stało,/
już z pierścionkiem Butka mała/
znikła w bramie z bandą całą.
<end id="e1488282393094-1974605345"/></strofa>


<naglowek_rozdzial>Rozdział VIII. W którym strapiona wróżka ożywia czarnoksięskie zwierciadło</naglowek_rozdzial>

<strofa>W szklanym zamku na makatach/
smuga kładzie się księżyca./
<begin id="b1488283264060-1587860827"/><motyw id="m1488283264060-1587860827">Czarownica</motyw>W czarodziejskich, zwiewnych szatach/
leży wróżka bladolica.</strofa>

<strofa>Wzdłuż jej ramion złotą falą/
spływa włos diademem spięty;/
nigdzie światła się nie palą,/
w mroku pałac legł zaklęty.<end id="e1488283264060-1587860827"/></strofa>

<strofa>A dokoła świetnej sali/
pozwijani jak kłębuszki/
śpią mieszkańcy zamku mali,/
dziwoludki, karły, duszki.</strofa>

<strofa>
Cisza wkoło; blask miesiąca/
srebrem spływa przez sklepienie,/
duma wróżka bolejąca,/
w fantastyczne patrząc cienie.
</strofa>

<strofa><begin id="b1488280473883-1739069768"/><motyw id="m1488280473883-1739069768">Kruk</motyw>Wtem coś drgnęło u kotary,/
błysły złotej frędzli skręty/
i ukazał się kruk stary,/
kruk z oczami jak diamenty.<end id="e1488280473883-1739069768"/></strofa>

<strofa><begin id="b1488280488912-389885160"/><motyw id="m1488280488912-389885160">Kruk</motyw>Krągłym ślepiem powiódł wkoło/
i w łeb czarny się zastuka:/
--- Czegoś tutaj niewesoło.../
Nie oszukać Imci Kruka.<end id="e1488280488912-389885160"/></strofa>

<strofa>
Do królewny podszedł żywo,/
ukłon złożył jej misterny/
i z powagą wyrzekł tkliwą:/
--- Oto jest twój sługa wierny.
</strofa>

<strofa>Tu popatrzył w twarz jej białą/
i zapytał: --- Co się stało?</strofa>

<strofa>
Wróżka smutnie uśmiechnięta/
wysunęła dłoń z koronek./
--- <begin id="b1488282407859-3327777127"/><motyw id="m1488282407859-3327777127">Czarodziejski pierścień, Czarownica</motyw>Prysła moja moc zaklęta,/
utraciłam mój pierścionek.
<end id="e1488282407859-3327777127"/></strofa>

<strofa>--- Kra! kra! --- padło w zamku ciszę. ---/
Cud-królewno, co ja słyszę?</strofa>

<strofa>--- Cyt, cyt, bo nas kto podsłucha ---/
szepnie wróżka, kryjąc lice./
--- Drogi kruku, nachyl ucha,/
zwierzę ci mą tajemnicę.</strofa>

<strofa><begin id="b1488283297825-3220898407"/><motyw id="m1488283297825-3220898407">Czarownica</motyw>W mrocznej sali pani blada,/
sploty włosów mnąc z rozpaczy,<end id="e1488283297825-3220898407"/>/
coś krukowi szeptem gada,/
a kruk słucha, a kruk patrzy.</strofa>

<strofa>
Gdy mu barwnie nakreśliła,/
jak Sobótka dwa gawronki/
przez jej sad przeprowadziła/
skryte w fałdach swej kieszonki.
</strofa>

<strofa>I jak z Butką ptaszki kuse<pe><slowo_obce>kusy</slowo_obce> --- krótki; tu: bez ogona.</pe>/
odegnały precz pokusę...</strofa>

<strofa><begin id="b1488280524968-1255832552"/><motyw id="m1488280524968-1255832552">Kruk</motyw>Kruk odsapnął ze wzruszenia,/
po czym modą staroświecką/
w łeb się skrobnął od niechcenia/
i rzekł: --- Mądre, mądr-r-re dziecko!<end id="e1488280524968-1255832552"/></strofa>

<strofa>A gdy dwaj figlarze mali,/
dziób otarłszy ze śmietany,/
w pawie stroje się przebrali/
i wesołe wszczęli tany ---/
<begin id="b1488280538951-3015407967"/><motyw id="m1488280538951-3015407967">Kruk</motyw>kruk roześmiał się z uciechą/
aż dźwięknęło w sali echo:<end id="e1488280538951-3015407967"/></strofa>

<strofa>
<begin id="b1488280549078-780079693"/><motyw id="m1488280549078-780079693">Kruk</motyw>--- Kra! kra! a to sprytne sztuki!/
Mądre jak prawdziwe kruki!/
Toż to matka dziób rozdziawi,/
gdy zobaczy ich strój pawi!
<end id="e1488280549078-780079693"/></strofa>

<strofa>I skrzydłami zaszeleści,/
I znów słucha opowieści.</strofa>

<strofa><begin id="b1488280563085-891976396"/><motyw id="m1488280563085-891976396">Kruk</motyw>To pochyla swój łeb kruczy,/
to z podziwu wzrok wyłupia,/
to podgardle gładząc, mruczy:/
--- Hm... ta Butka też niegłupia...<end id="e1488280563085-891976396"/></strofa>

<strofa>Lecz gdy wróżka w trwożnej męce/
jękła<pe><slowo_obce>jękła</slowo_obce> --- dziś popr.: jęknęła.</pe>, łamiąc białe ręce,/
że najmilsze jej dzieciątko/
zamieniło się w prosiątko,/
<begin id="b1488282424578-3321441151"/><motyw id="m1488282424578-3321441151">Czarodziejski pierścień, Czarownica</motyw>że pierścionek jej porwało<end id="e1488282424578-3321441151"/>/
i z rodzeństwem w dal pognało/
i że biedne to maleństwo/
może wpaść w niebezpieczeństwo,/
bo magicznych potęg siły/
nie rozumie dzidziuś miły...</strofa>

<strofa><begin id="b1488280577036-3333321619"/><motyw id="m1488280577036-3333321619">Kruk</motyw>Kruk poderwał się na nogi:/
--- Cud-królewno, zbądź się trwogi!/
Kruk ma łeb nie od parady,/
zaraz leci na wywiady/
i kpem byłby, gdyby wkrótce/
nie miał wieści o Sobótce./
Niech się pani ma nie smuci./
Kruk z pierścionkiem w lot powróci.<end id="e1488280577036-3333321619"/></strofa>

<strofa>
Cześć ci składa sługa wierny!
</strofa>

<strofa>Błysnął frędzli splot misterny,/
drgnęły fałdy u kotary/
i jak widmo znikł kruk stary.</strofa>

<strofa><begin id="b1488283334511-3623524511"/><motyw id="m1488283334511-3623524511">Czarownica</motyw>Słucha wróżka w szklanej sali,/
jak szum skrzydeł cichnie w dali.</strofa>

<strofa>I tak marzy drżąca, trwożna:/
--- Gdybyż tak zobaczyć można,/
gdzie jest moja niezabudka,/
okrąglutka, mała Butka!/
Gdybyż ujrzeć choć z daleka,/
co maleńką w domu czeka?!/
Czy co<pe><slowo_obce>co</slowo_obce> --- tu dziś popr.: coś.</pe> dziecku się nie stanie,/
gdy ją ujrzą w tej przemianie?/
I co powie dzidzia słodka,/
jeśli mego kruka spotka?<end id="e1488283334511-3623524511"/></strofa>

<strofa>Gdy tak stoi, cisnąc czoło/
i o los Sobótki pyta,/
nagle jasne, świetlne koło/
u jej drobnych stóp wykwita.</strofa>

<strofa>
<begin id="b1488281074716-1181720566"/><motyw id="m1488281074716-1181720566">Lustro, Czarownica</motyw>Księżyc swoją tarczą zbladłą/
w krągłe zajrzał przezieradło.
</strofa>

<strofa>
(W dawnych czasach takie miano/
nader trafnie lustrom dano).
<end id="e1488281074716-1181720566"/></strofa>

<strofa>
<begin id="b1488283354982-3012685390"/><motyw id="m1488283354982-3012685390">Czarownica</motyw>Pamięć jakiejś tajemnicy/
twarz rozjaśnia Cud-dziewicy.
</strofa>

<strofa>Przyciskając dłonią serce,/
cicha, lekka jak widziadło<end id="e1488283354982-3012685390"/>/
sunie z wolna przez kobierce<pe><slowo_obce>kobierzec</slowo_obce> --- gruba tkanina, którą ozdabiano ściany lub przykrywano podłogi.</pe>/
<begin id="b1488281114417-1725416646"/><motyw id="m1488281114417-1725416646">Lustro, Czarownica</motyw>i zdejmuje z ścian<pe><slowo_obce>z ścian</slowo_obce> --- dziś popr.: ze ścian.</pe> zwierciadło.</strofa>

<strofa>Jeśli pamięć jej nie myli,/
w lustrze owym w każdej chwili/
ujrzeć może, co się plecie/
na dalekim, ludzkim świecie.</strofa>

<strofa>
Byle zbudzić moc zaklętą/
na pieczęci siedm<pe><slowo_obce>siedm</slowo_obce> --- dziś popr.: siedem.</pe> zamkniętą!
<end id="e1488281114417-1725416646"/></strofa>

<strofa>
<begin id="b1488283388964-2676850347"/><motyw id="m1488283388964-2676850347">Czarownica</motyw>Bije serce Cud-dziewicy,/
w lustrze topi błysk źrenicy.
</strofa>

<strofa>Włosów wonnych aureola/
jej przecudną twarz okola<pe><slowo_obce>okola</slowo_obce> --- dziś popr.: okala.</pe>.</strofa>

<strofa>
W czarnoksięskich zmagań walce/
prężą się jej zwinne palce...
</strofa>

<strofa>
Kreślą dziwne jakieś znaki:/
koła, węże i zygzaki.
</strofa>

<strofa>
Rozchylone krwawe wargi/
szepcą groźby, szepcą skargi.
</strofa>

<strofa>
Szemrzą wciąż tą samą nutką:/
--- Mów, co dzieje się z Sobótką!
<end id="e1488283388964-2676850347"/></strofa>

<strofa>
<begin id="b1488281143216-1943281046"/><motyw id="m1488281143216-1943281046">Lustro, Czarownica</motyw>Owe prośby i rozkazy/
wróżka siedm wyrzekła razy.
</strofa>

<strofa>
I zbudziła moc zaklętą,/
na pieczęci siedm zamkniętą!
</strofa>

<strofa>
Ze zwierciadła tafli szklistej/
trysnął iskier snop ognisty.
</strofa>

<strofa>Lustro głośno zachrapało/
i wyrzekło z miną gniewną:/
--- Cóż się tam, u licha, stało?/
Czego budzisz mnie, królewno?<end id="e1488281143216-1943281046"/></strofa>

<strofa>--- Przez czarodziejstw moc zwycięską,/
moc magiczną, czarnoksięską,/
rozkazuję tobie krótko:/
Mów, co dzieje się z Sobótką!</strofa>

<strofa>
Czeka chwilę Cud-dziewica ---/
<begin id="b1488281172733-359992773"/><motyw id="m1488281172733-359992773">Lustro</motyw>w lustrze tworzy się mgławica.
</strofa>

<strofa>Lustro sapie, mruczy, stęka,/
a wtem pieczęć siódma pęka/
i na czystym szkle bez skazy/
ukazują się obrazy.</strofa>

<strofa>
Mkną po tafli zwierciadlanej,/
barw tysiącem malowanej.
</strofa>

<strofa>
Jakby w bajce, jakby w kinie/
wszystko widać w tej godzinie.
</strofa>

<strofa>
A co więcej... w nocnej ciszy/
Cud-królewna głosy słyszy.
</strofa>

<strofa>Z lustra głosy płyną do niej/
jak w najlepszym gramofonie.</strofa>

<strofa>Wszystko, wszystko, co się plecie/
na dalekim, ludzkim świecie ---/
wszystko, co by wiedzieć chciała,/
widzi, słyszy wróżka biała./
<zastepnik_wersu>. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .</zastepnik_wersu></strofa>

<strofa>
Płynie księżyc coraz bladszy/
Cud-królewna w lustro patrzy.
<end id="e1488281172733-359992773"/></strofa>


<naglowek_rozdzial>Rozdział IX. Co zobaczyła wróżka w czarnoksięskim zwierciadle</naglowek_rozdzial>

<strofa>W domku majstra u przedmieści,/
co się bieli hen, daleko ---/
słychać głośny płacz niewieści;/
to z majstrowej ócz<pe><slowo_obce>ócz</slowo_obce> --- dziś popr.: oczu.</pe> łzy cieką.</strofa>

<strofa>Choć spóźniona już godzina,/
nikt nie zasiadł do wieczerzy;/
płacze matka u komina,/
krając chleba bochen świeży.</strofa>

<strofa>
Jeśli jeszcze i noc zleci/
i nie wrócą się do domu/
jej najmilsze, słodkie dzieci?/
komu chleb ten odda? komu?
</strofa>

<strofa>Bochen wypadł z drżącej dłoni,/
twarz ukrywszy w brzeg fartucha,/
matka łzy bolesne roni/
i znów czeka, i znów słucha.</strofa>

<strofa>
Od południa czeladnicy,/
mąż i sąsiad jaki taki/
wciąż szukają w okolicy,/
czy nie trafią na ślad jaki<pe><slowo_obce>jaki</slowo_obce> --- dziś popr.: jakiś.</pe>?
</strofa>

<strofa>
<begin id="b1488281325020-653690365"/><motyw id="m1488281325020-653690365">Pijaństwo</motyw>Aż pan majster, strapion srodze,/
poszedł szukać drogich dzieci/
do gospody --- co przy drodze/
wielkich liter złotem świeci.
</strofa>

<strofa>
,,Tu jest wiszynk pot ko Gutkiem/
gdzie spżedają Piw o Zwódkiem".
</strofa>

<strofa>
Ojcu snuło się po głowie,/
że się tam o dzieciach dowie,/
zaczem w kącie zasiadł ciszkiem<pe><slowo_obce>ciszkiem</slowo_obce> (daw.) --- po cichu.</pe>,/
trąbiąc kielich za kieliszkiem.
</strofa>

<strofa>
I tak martwił się głęboko:/
--- Furdum, burdum, mocium panie!/
Aż mgłą zaszło jego oko/
i --- rozległo się chrapanie.<end id="e1488281325020-653690365"/>
</strofa>

<strofa>Gdy tak w zgiełku i hałasie/
majster Tydzień śpi, aż miło,/
spójrzmy z wróżką, co w tym czasie/
w domu jego się zdarzyło.</strofa>

<strofa>
W ciągłej pracy, w ciągłym ruchu/
drepce zacna Imć Niedziela./
Teraz piernat<pe><slowo_obce>piernat</slowo_obce> --- tu: materac.</pe> niesie z puchu/
i na łóżku go rozściela.
</strofa>

<strofa>Aż jęknęła: --- Dobry Boże!/
i ty Matko, Mario święta!/
Daj niech się już tak nie trwożę,/
Niech się znajdą me pisklęta!</strofa>

<strofa>To błagalnie wznosi dłonie:/
--- O Antoni z Padwy święty<pe><slowo_obce>Antoni z Padwy święty</slowo_obce> --- Antonii Padewski, właśc. Fernando Martins de Bulhões (1195--1231), święty Kościoła katolickiego i patron rzeczy zgubionych.</pe>!/
Ty niebieski nasz patronie!/
Spraw w Twej łasce niepojętej</strofa>

<strofa>
niech odnajdę moją zgubę!/
Niech się wrócą dziatki lube,/
a ja ku Twej wiecznej chwale/
biednym oddam me korale!
</strofa>

<strofa>I nie mogąc przyrzec więcej,/
chwyta w dłonie piernat z pierza/
i w bolesnej serca męce/
puch pobija w takt pacierza.</strofa>

<strofa>(I tu, widno jak na dłoni,/
Święty pomógł jej Antoni).</strofa>

<strofa>
Bo wtem... Co to? Wielki Boże!/
Słychać jakiś kwik u bramy/
i znajomy głos na dworze/
pisnął cienko: --- Chciem do mamy!
</strofa>

<strofa>
Butka? dzieci? Matka blednie,/
takie szczęście nią owładło<pe><slowo_obce>owładło</slowo_obce> --- dziś popr.: owładnęło.</pe>,/
że w radości swej bezwiednie/
biegnie, ciągnąc --- prześcieradło!
</strofa>

<strofa>Wtem trzasnęły drzwi z łoskotem/
i przed drżącą z szczęścia<pe><slowo_obce>z szczęścia</slowo_obce> --- dziś popr.: ze szczęścia.</pe> matką/
zakurzone, zlane potem/
staje... krągłych prosiąt stadko.</strofa>

<strofa>
Panno święta! O anieli!/
a dziateczki zgodną gamą/
jak nie kwikną ku Niedzieli:/
--- Krum, krum, mamo! mamo! mamo!
</strofa>

<strofa>A prosiątko z minką Butki/
już za szyję matkę dusi,/
ryjek tuli okrąglutki,/
piszcząc: --- Butka u mamusi!</strofa>

<strofa>Drgnęło serce dobrej matki,/
już nie patrzy, już nie pyta/
ani dociec chce zagadki,/
tylko ściska, tylko wita.</strofa>

<strofa>Tylko tuli upojona/
świńskie ryjki, świńskie łebki/
i powtarza ich imiona,/
i całuje w ryjki, w ślepki...</strofa>

<strofa>Twarz jej liże sześć ozorków;/
słychać piski, słychać śmiechy,/
a ogonki u rozporków/
kręcą młyńca w znak uciechy!</strofa>

<strofa>Przygarnąwszy wszystkie społem/
niby kokosz swe pisklęta,/
matka sadza je za stołem,/
błogim szczęściem wskroś przejęta.</strofa>

<strofa>
Toż kwik rozległ się w izdebce,/
gdy im wniosła z kaszą mleka./
Dziatwa krząka, mlaska, chłepce,/
aż jej płyn po ryjkach ścieka.
</strofa>

<strofa>
I majstrowa sama nie wie,/
gdy tak tłoczą się przy misie,/
czy w pokoju jest, czy w chlewie?/
czy jej wszystko tylko śni się?
</strofa>

<strofa>Wtem głos Butki się podniesie/
(małą pchają wciąż do ściany),/
--- Pseciez Butce tez jeść chce się,/
dosyć macie juz, gałgany!</strofa>

<strofa>
Matka oczom swym nie wierzy,/
bo prosiątka w tej minutce/
odskakują od wieczerzy,/
robiąc miejsce małej Butce.
</strofa>

<strofa>A Sobótka, niczym dama,/
łebkiem kiwa im łaskawie:/
--- Jak się dobze najem sama,/
to tloseckę wam źośtawie.</strofa>

<strofa>
Chodźcie ź Butką papać ptaski,/
chodźcie plędko, gawlonaski!
</strofa>

<strofa>
Na to z kąta popod ławą/
para ptasząt kształtu kruka/
wyskakuje na stół żwawo/
i dziobami w miskę stuka.
</strofa>

<strofa>To naprawdę nie do wiary!/
Ze zdumieniem matka patrzy ---/
--- Czy to sen jest? czy to czary?/
mówcie, dzieci, co to znaczy?</strofa>

<strofa>
Na to dziatwa wszczyna kłótnię,/
wszystkie drą się, krzyczą naraz/
i tak plotą bałamutnie<pe><slowo_obce>bałamutnie</slowo_obce> --- tu: mętnie, niejasno.</pe>,/
taki robią zgiełk i hałas,
</strofa>

<strofa>że majstrowa nic nie słyszy,/
jakby tartak miała w głowie,/
aż znów Butka ich uciszy:/
--- Niech najlepiej Śloda powie!</strofa>

<strofa>
Cud naprawdę, co się dzieje:/
na głos małej wieprzków stadko/
ryjki zwiera i... niemieje!/
patrząc w Butkę z miną rzadką.
</strofa>

<strofa>
Tylko świnka z noskiem Środy/
na kolanach matki siada/
i niezwykłe ich przygody/
Imć Niedzieli opowiada.
</strofa>

<strofa>
Jak gawronki dwa spotkali,/
którym obdarł kot ogonki,/
jak ubranka potargali/
i do wróżki szli przez łąki;/
jak za wielką złotą bramą/
zostawili Butkę samą/
i tak się o Butkę bali,/
że przez mur się w sad dostali/
i owoców widząc tyle,/
przystanęli tam na chwilę...
</strofa>

<strofa>Tu wstyd zdławił małą świnkę/
i jąkając się, powiada:/
--- Gdyśmy zjedli odrobinkę,/
przyszła jakaś pani blada/
i... i strasznie się złościła,/
i... i w świnki nas zmieniła...</strofa>

<strofa>
Raptem Butka sprawiedliwa/
potok słów przerywa Środzie:/
--- To jest plawda nieplawdziwa,/
tak nie było w tym oglodzie!
</strofa>

<strofa>Oni ładny bal źrobili,/
wsystko zjedli, polamali,/
takie, mamo, glube byli,/
bo tak stlaśnie się napchali.</strofa>

<strofa>Wlóźka baldzo się maltwila,/
dobze ze ich nie wybila,/
bo mnie nić nie źośtawili,/
tylko wsystko poniscyli!</strofa>

<strofa>
Próżno dziatwa Butkę straszy,/
chce jej przerwać, kwiczy, tupie ---/
Butka z ryjkiem pełnym kaszy/
kończy: --- Oni baldzio głupie!
</strofa>

<strofa>
I z pogardą dzieci zmierzy.../
Na to banda w bek uderzy.
</strofa>

<strofa>
Płacze gorzko i majstrowa.../
Jezu Chryste, co się dzieje!?/
Na toż ona dzieci chowa,/
by wyrosły z nich złodzieje?
</strofa>

<strofa>I swawolą ich przejęta/
rzekła do nich we łzach cała:/
--- Cudza własność to rzecz święta,/
słuszna kara was spotkała.</strofa>

<strofa>Ach, mówiłam nieraz, dziatki,/
kto nie słucha ojca, matki,/
ten psiej skóry słuchać musi,/
bo go diabeł zawsze skusi.</strofa>

<strofa>
Ot i przyszła kara Boska,/
teraz kształty prosiąt macie ---/
i tu nagle się zatroska:/
--- Jak ja was pokażę tacie?
</strofa>

<strofa>
Wzmógł się na to płacz dziateczek:/
szlocha matka z twarzą zbladłą,/
a że wszystkim brak chusteczek,/
więc łzy leją --- w prześcieradło.
</strofa>

<strofa><begin id="b1488282438882-624647215"/><motyw id="m1488282438882-624647215">Czarodziejski pierścień</motyw>Potem chciała Środa dalej/
opowiedzieć o pierścieniu,<end id="e1488282438882-624647215"/>/
lecz nie dało się to wcale ---/
bo po ciężkiem odetchnieniu</strofa>

<strofa>małe licho, mrużąc oczy,/
rzekło: --- Telaz Butka syta,/
niech juz Śloda nie tlajkocy,/
Butka będzie spać i kwita!</strofa>

<strofa>A sio! dość juz macie kaski,/
idźcie na piec, gawlonaski!</strofa>

<strofa>Ledwie rzekła to dziecina,/
Środa zdanie w pół ucina,/
a na piecu dwa gawronki/
roztaczają swe ogonki.</strofa>

<strofa>
Próżno matka prosi, pyta,/
bractwo stoi oniemiałe,/
a Sobótka jak zabita/
śpi --- zwiesiwszy uszka małe.
</strofa>

<strofa>Lęk ogarnął Imć majstrową,/
skłopotaną chyli głowę/
i zgarnąwszy stadko razem,/
przed ołtarzyk z dziećmi zmierza,/
by jak co dzień przed obrazem/
klęknąć z nimi do pacierza.</strofa>

<strofa>
I drży z trwogi, czy zła siła/
serc jej piskląt nie zmieniła?
</strofa>

<strofa>Lecz po chwili z ulgą widzi/
(choć ich łkanie rwie jej duszę),/
że się dziatwa psot swych wstydzi,/
że uklękła w wielkiej skrusze</strofa>

<strofa>
i że w myśli litanijki<pe><slowo_obce>litania</slowo_obce> --- rodzaj modlitwy.</pe>/
szepce, we łzach kąpiąc ryjki.
</strofa>

<strofa>
Więc dodaje malcom ducha:/
--- Kto zamyśla o poprawie,/
tego pewnie Bóg wysłucha/
i przebaczy mu łaskawie.
</strofa>

<strofa>Może wam i karę skróci ---/
śpijcie, drogie niebożęta!/
Może tatko dziś nie wróci.../
Wejrzyj na nie, Panno święta!</strofa>

<strofa>
Z tej pociechy wielce rada/
banda biednych, małych świnek/
wkrótce w słodki sen zapada,/
nos wetknąwszy w puch pierzynek.
</strofa>

<strofa>Z Butką trudu jest najwięcej ---/
ani drgnęła jej powieka,/
kiedy wziąwszy ją za ręce,/
matka z niej sukienki zwleka.</strofa>

<strofa>Sapie przy tym tak szczęśliwie,/
że majstrowa ją przyciska/
i całuje w pyszczek tkliwie.../
Wtem, gdy na nią patrząc z bliska,</strofa>

<strofa>rysów szuka swej dziecinki,/
<begin id="b1488282460176-1183584723"/><motyw id="m1488282460176-1183584723">Czarodziejski pierścień</motyw>widzi --- że pierścionek złoty/
pulchną łapkę małej świnki/
wężowymi objął sploty.</strofa>

<strofa>
Znów niepokój matkę ściśnie;/
smutnie patrzy na Sobótkę:/
Czyżby mała lekkomyślnie/
skradła komu tę błyskotkę?
</strofa>

<strofa>
Boże drogi! Boże miły,/
co te smyki nabroiły!
</strofa>

<strofa>Z wolna pierścień drżącą dłonią/
ściąga --- kładzie pod obrazem,/
gdzie Padewski się Antonio/
chyli, z dobrych ócz wyrazem.<end id="e1488282460176-1183584723"/></strofa>

<strofa>Lecz gdy wraca od łóżeczka,/
w którym szósta śpi świneczka,/
raptem oczy słoni ręką,/
bo ujrzała przez okienko,</strofa>

<strofa>
że ptak jakiś w pierścień wlepia/
dwa świecące, krągłe ślepia.
</strofa>

<strofa>Szybko, krzyża czyniąc znaki,/
zatrzaskuje okiennicę;/
mary to? czy wilkołaki?/
wszędzie dziwy, tajemnice...</strofa>

<strofa>
Lecz już zgadnąć się nie sili,/
czego chce ten opętaniec?/
Wzdycha, nisko głowę chyli/
i odmawia swój Różaniec<pe><slowo_obce>Różaniec</slowo_obce> --- tu: modlitwa w Kościele katolickim.</pe>.
</strofa>

<strofa>Gdy tak klęczy na podłodze,/
zadrzemało się niebodze./
<zastepnik_wersu>. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .</zastepnik_wersu>/
<begin id="b1488281384016-2678010873"/><motyw id="m1488281384016-2678010873">Pijaństwo</motyw>Wtem do uszu Imć Niedzieli/
dobiegł jakiś głos z gościńca,/
majster, ile sił w gardzieli,/
śpiewa, laską czyniąc młyńca:</strofa>

<strofa><wers_wciety typ="">Pije Kuba do Jakuba,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="">Jakub do Michała,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="">Pijesz ty, piję ja,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="">Kompanija<pe><slowo_obce>kompanija</slowo_obce> --- dziś popr.: kompania.</pe> cała!</wers_wciety></strofa>

<strofa>
Matka porwie się na nogi,/
szybko w światło lampy dmucha,/
bo już majster wchodzi w progi,/
wyśpiewując z miną zucha:
</strofa>

<strofa><wers_wciety typ="1">A kto nie wypije,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">tego we dwa<pe><slowo_obce>we dwa</slowo_obce> --- dziś popr.: w dwa.</pe> kije:</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">łupu-cupu po kożuchu!</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">Tego we dwa kije!</wers_wciety></strofa>

<strofa>
Tu się majster w animuszu<pe><slowo_obce>w animuszu</slowo_obce> --- pobudzony, energicznie.</pe>/
w izbę wtoczył w kapeluszu.
</strofa>

<strofa>Ledwie jednak spojrzał wkoło,/
poznał swoją połowicę,/
zdjął kapelusz, otarł czoło/
i strapiło mu się lice<pe><slowo_obce>lice</slowo_obce> (daw.) --- lico, twarz.</pe>.</strofa>

<strofa>--- Oj, żonusiu, oj, Niedziółko,/
tak i chodzę, chodzę w kółko./
A tu niby księżyc świeci,/
a ja szukam, szukam dzieci,/
tak i chodzę, chodzę, chodzę,/
a tam świeci się przy drodze,/
i wypiłem kieliszeczek/
tak za zdrowie mych dziateczek,/
i za twoje, mamo, zdrowie.../
I... i szum mam teraz w głowie!/
Jeden duży i dwa małe/
i zalałem troszkę pałę<pe><slowo_obce>zalać (...) pałę</slowo_obce> (pot.) --- upić się.</pe>./
Widzisz, żonciu, to nie dziwy,/
gdy kto<pe><slowo_obce>kto</slowo_obce> --- tu dziś popr.: ktoś.</pe> taki nieszczęśliwy!</strofa>

<strofa>
Tu pan majster w głos zaszlocha,/
toć on dziatki z serca kocha!
</strofa>

<strofa>--- Cyt, cyt, Tydziu... drogi, miły,/
Bóg wysłuchał prośby matki,/
dzieci nasze powróciły,/
troszkę tam zniszczyły szatki,/
różne przejścia miały, tatku,/
bo zbłądziły na ostatku.</strofa>

<strofa>
Wielki z tego był ambaras,/
tylko... stygnie nam wieczerza;/
chodź, opowiem wszystko zaraz.../
Ciągnie majstra do alkierza.
</strofa>

<strofa>Ale majster szczęśliw wielce/
ręce składa: --- A wisielce!/
Moje małe, drogie smyki!/
Jutro, tego, dam im wnyki<pe><slowo_obce>wnyki</slowo_obce> (daw.) --- lanie.</pe>;/
jutro, tego, będzie lanie,/
furdum, burdum, mocium panie!</strofa>

<strofa>
Ale dzisiaj, panie tego,/
ucałuję raz każdego!
</strofa>

<strofa>Żona go za połę chwyta:/
--- Nie, nie Tydziu, chodźże ze mną,/
ujrzysz dzieci, gdy zaświta,/
teraz przecież w izbie ciemno./
Zrobisz rwetes<pe><slowo_obce>rwetes</slowo_obce> --- hałas, zamieszanie.</pe>, zrobisz hałas/
i pobudzisz dziatki zaraz!</strofa>

<strofa>
I gwałtowną czując trwogę,/
dłońmi mu zagradza drogę.
</strofa>

<strofa>Ale majster ją odpycha:/
--- Duszko moja, cóż, u licha,/
cóż takiego im się stanie,/
choć ich zbudzę, mocium panie?</strofa>

<strofa>Pocałuję raz każdego,/
raz przytulę ich do serca./
Przeciem ojciec, panie tego,/
a nie żaden ludożerca!</strofa>

<strofa>O straszliwej męki chwila!/
Widzi matka, jak się schyla/
i jak wielkie swe wąsiska/
w puch poduszki białej wciska.</strofa>

<strofa>
Pocałował --- bez hałasu;/
ale zamiast lic atłasu/
na buziakach swych dziewczynek/
wyczuł ostry włos szczecinek.
</strofa>

<strofa>
Czyżby go zamroczył trunek?.../
Drugi składa pocałunek/
i znów, rzecz to niepojęta,/
w usta kłuje szczeć<pe><slowo_obce>szczeć</slowo_obce> --- szczecina.</pe> przeklęta.
</strofa>

<strofa>Szybko się do chłopców zwraca,/
po poduszkach dłońmi maca/
i z okropnym strachem w duszy/
czuje świńskie ryjki, uszy,/
świńskie karczki, świńskie brzuszki/
ułożone na poduszki.</strofa>

<strofa>
Otulone i nakryte/
śpią prosięta jak zabite.
</strofa>

<strofa>Wtedy krzyknął majster: --- Żono!/
Uczyniłaś rzecz szaloną!/
Odkądże ci się zachciewa/
mieć za dzieci świnie z chlewa!</strofa>

<strofa>Precz mi z łóżka, precz, prosiaki,/
ja się wam tu dam we znaki!/
I gniew taki w majstrze zbiera<pe><slowo_obce>zbiera</slowo_obce> --- dziś popr.: wzbiera.</pe>,/
że pierzynki z malców zdziera,/
a że w głowie okowita<pe><slowo_obce>okowita</slowo_obce> (daw.) --- wódka.</pe>/
szumi --- nóż ze stołu chwyta./
Z nożem leci do Sobótki!<end id="e1488281384016-2678010873"/>/
<begin id="b1488281221772-2767083309"/><motyw id="m1488281221772-2767083309">Lustro</motyw>Jeden błysk jak mgnienie krótki/
i... coś hukło<pe><slowo_obce>hukło</slowo_obce> --- dziś popr.: huknęło.</pe> na kształt gromu,/
aż się wstrząsła chatka cała.../
<zastepnik_wersu>. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .</zastepnik_wersu></strofa>

<strofa><begin id="b1488283437017-423973862"/><motyw id="m1488283437017-423973862">Czarownica</motyw>To w królewny szklanym domu/
wiotka postać się zachwiała ---/
o marmury lustro jękło/
i w sto części się rozpękło,/
a królewna na kobierce/
padła, dłońmi cisnąc serce.<end id="e1488283437017-423973862"/><end id="e1488281221772-2767083309"/>/
<zastepnik_wersu>. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .</zastepnik_wersu></strofa>

<strofa>
<begin id="b1488280604851-3216877476"/><motyw id="m1488280604851-3216877476">Kruk</motyw>I już nie wie wróżka biała,/
że ocalił jej maleńką/
kruk --- co szybciej niźli strzała/
przez wyrwane wpadł okienko.
<end id="e1488280604851-3216877476"/></strofa>

<strofa>
<begin id="b1488280614634-3045063440"/><motyw id="m1488280614634-3045063440">Kruk</motyw>Że zakrakał na pułapie/
tuż nad głową jej dziecięcia/
<begin id="b1488281420940-1773116865"/><motyw id="m1488281420940-1773116865">Czarodziejski pierścień</motyw>i pierścionek dzierżąc w łapie,/
w głos wymówił te zaklęcia:
<end id="e1488281420940-1773116865"/><end id="e1488280614634-3045063440"/></strofa>

<strofa><begin id="b1488280623145-3730240374"/><motyw id="m1488280623145-3730240374">Kruk</motyw>,,Na usilne me żądanie,/
Cud-królewny rozkazanie,/
zanim pamięć słów uleci,/
niech się świnki zmienią w dzieci!".<end id="e1488280623145-3730240374"/></strofa>

<strofa>
Że na wronki skinął potem/
i że znikli z piór łopotem.
</strofa>

<strofa>
Nie wie też, że majster biedny/
krzyża zrobił ruch bezwiedny,/
że ujrzawszy czarne ptaki,/
nóż wypuścił z drżącej dłoni,/
myśląc, że to są majaki,/
że mu wódka w uszach dzwoni...
</strofa>

<strofa>Bo gdy spojrzał znów na łoże/
ujrzał małe swe niebożę,/
jak zwinięte na kształt kulki/
śpi podparte rączynami/
i owite w biel koszulki/
razem z Środą i chłopcami.</strofa>

<strofa>Wtedy z twarzą łzami zlaną/
padł przed żoną na kolano,/
krzycząc: --- Nigdy, żono luba,/
nie zaleję więcej czuba!</strofa>

<strofa>
A Niedziela rozrzewniona/
czule wzięła go w ramiona.
</strofa>

<strofa>Po czym mąż i żona społem<pe><slowo_obce>społem</slowo_obce> (daw.) --- razem.</pe>/
z rozjaśnionym klękli czołem/
i pobożne wznieśli pienie/
za dziateczek ocalenie.</strofa>

<strofa>A gdy wreszcie z klęczek wstali,/
znów serdecznie się ściskali/
i pokładli się z kolei/
pełni szczęścia i nadziei.</strofa>

<strofa>
Cyt... usnęła majstrów para,/
Słychać jeno tyk zegara.
</strofa>


<naglowek_rozdzial>Rozdział X. Jaki gość nawiedził domek państwa majstrów i co w snach Butki wyczytał</naglowek_rozdzial>

<strofa>
Śpią Imć Tydzień i Niedziela,/
postulały dziatki oczy;/
noc nad domkiem się rozściela,/
noc ciemnością izbę mroczy.
</strofa>

<strofa>
Drży płomyczek lampki słaby,/
płynie letniej nocy gwara,/
gdzieś kumkają sennie żaby ---/
w izbie słychać tyk zegara.
</strofa>

<strofa>
Wtem na jego białej tarczy/
poruszyła się wskazówka.../
W pudle głośno coś zawarczy/
i wyskoczy ptasia główka.
</strofa>

<strofa>
Kuku! kuku! kuku! drze się/
aż się głos po izbie niesie;/
wykukała północ z śmiechem<pe><slowo_obce>z śmiechem</slowo_obce> --- dziś popr.: ze śmiechem.</pe>/
i w głąb skryła się z pośpiechem.
</strofa>

<strofa>
Coś w zegarze głucho trzasło<pe><slowo_obce>trzasło</slowo_obce> --- dziś popr.: trzasnęło.</pe>/
i... światełko lampki zgasło.
</strofa>

<strofa>
<begin id="b1488283516347-2483031307"/><motyw id="m1488283516347-2483031307">Czarownica</motyw>Wtedy nagle, w wnętrzu<pe><slowo_obce>w wnętrzu</slowo_obce> --- dziś popr.: we wnętrzu.</pe> chaty/
zapachniały cudnie kwiaty/
i spłynęła w nocną ciszę/
z niewidzialnych dłoni grajka/
pieśń --- co tuli i kołysze,/
pieśń czarowna niby bajka./
Pieśń, co barwę bierze z tęczy,/
pieśń, co pąki róż rozchyla,/
co na strunach serca dźwięczy/
i na skrzydłach gra motyla./
Pieśń, co koi i weseli ---/
Z pieśnią spływa --- pani w bieli.
</strofa>

<strofa>Sunie jasna i przeźrocza<pe><slowo_obce>przeźrocza</slowo_obce> (daw.) --- przezroczysta.</pe>,/
lekka, cicha i powiewna,/
jak pachnący kwiat --- urocza,/
kryształowa Cud-królewna./
Uśmiechnięta czule, słodko/
lice chyli nad Sobótką.</strofa>

<strofa>Wolno bierze ją w ramiona/
i na brzegu łoża siada,/
i przytula ją do łona,/
i najdroższe liczko bada.</strofa>

<strofa>
Miękkie włosy pięknej wróżki/
oplatają niby wieńce/
Butki plecki, Butki nóżki,/
całe ciałko jej dziecięce.
</strofa>

<strofa>W złocie włosów jak w kolebce/
śpi najmilsza jej dziewuszka;/
wróżka tuli ją i szepce/
w bijącego takt serduszka:</strofa>

<strofa>
<wers_wciety typ="1">Butko maleńka,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">słodka dziecino,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">przyszłam do ciebie</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">cichą godziną.</wers_wciety>
</strofa>

<strofa><wers_wciety typ="1">Przyszłam do ciebie,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">ptaszku maleńki,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">by ci wyszeptać</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">słowa podzięki.</wers_wciety></strofa>

<strofa>
<wers_wciety typ="1">Za twoją sprawą,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">dzidziusiu miły,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">wszystkie me więźnie<pe><slowo_obce>wszystkie me więźnie</slowo_obce> --- dziś popr.: wszyscy moi więźniowie.</pe></wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">w dom<pe><slowo_obce>w dom</slowo_obce> --- dziś popr.: do domu.</pe> powróciły.</wers_wciety>
</strofa>

<strofa>
<wers_wciety typ="1">Już mi ich smutek</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">serca nie truje,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">więc się radosna</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">i wolna czuję.</wers_wciety>
</strofa>

<strofa><wers_wciety typ="1">I chodzić będę</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">w wonnym ogrodzie,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">i snuć marzenia</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">w cichym zachodzie,</wers_wciety></strofa>

<strofa>
<wers_wciety typ="1">że nauczone</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">na twym przykładzie</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">przybiegną dziatki</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">igrać w mym sadzie.</wers_wciety>
</strofa>

<strofa><wers_wciety typ="1">Przez złote wrota</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">jak szczęścia gońce</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">wbiegną i wniosą</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">radość i słońce!</wers_wciety></strofa>

<strofa>
<wers_wciety typ="1">I pusty pałac</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">rozdzwoni echem,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">dziecięcym gwarem,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">dziecięcym śmiechem.</wers_wciety>
</strofa>

<strofa>
<wers_wciety typ="1">I zamyślone</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">utoną oczy</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">w dziecięcej duszy</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">toni przeźroczej...</wers_wciety>
</strofa>

<strofa>
<wers_wciety typ="1">Aż znów odlecą</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">ptaszęta złote</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">i w dal poniosą</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">moją tęsknotę...</wers_wciety>
</strofa>

<strofa>Tak w różowe Butki uszka/
cichym głosem szemrze wróżka/
i znów garnie ją, i tuli/
w woniejących włosów luli.</strofa>

<strofa><wers_wciety typ="1">Czymże cię, Butko</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">wdzięczna, nagrodzę?</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">Czymże dzieciństwa</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">lata osłodzę?</wers_wciety></strofa>

<strofa>
<wers_wciety typ="1">Dni twych minionych</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">niech pamięć wskrześnie<pe><slowo_obce>niech pamięć wskrześnie</slowo_obce> --- dziś popr.: niech się pamięć wskrzesi.</pe>,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">marzenia twoje</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">ukaż mi we śnie.</wers_wciety>
</strofa>

<strofa><wers_wciety typ="1">Za hart twój, Butko,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">za twoje męstwo</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="1">wszystko, co<pe><slowo_obce>co</slowo_obce> --- tu dziś popr.: czego.</pe> pragniesz,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="2">dam ci maleństwo.<end id="e1488283516347-2483031307"/></wers_wciety></strofa>

<strofa><begin id="b1488282311618-678322573"/><motyw id="m1488282311618-678322573">Czarodziejski pierścień</motyw>W pierścień zdobną, lekką ręką/
nad jej czółkiem krąg zatoczy<end id="e1488282311618-678322573"/>/
i przygarnie znów maleńką,/
i w zamknięte patrzy oczy.</strofa>

<strofa>
Lecz nie może u dzieciny/
snów rozplątać gmatwaniny,/
bo każdziutkie jej życzenie/
znika --- niby oka mknienie<pe><slowo_obce>oka mknienie</slowo_obce> --- dziś raczej: oka mgnienie.</pe>.
</strofa>

<strofa>
<zastepnik_wersu>. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .</zastepnik_wersu>/
<zastepnik_wersu>. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .</zastepnik_wersu>/
Parę łyżek miodu w garnku ---/
nieskończona kiedyś bajka ---/
jakaś lalka na jarmarku ---/
piernik w kształcie Mikołajka ---/
znalezione jajko kurki ---/
jakieś szkiełko, jakieś sznurki ---/
rzemiennego sprzączka paska ---/
jakiś guzik, strzęp obrazka.../
<zastepnik_wersu>. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .</zastepnik_wersu>/
<zastepnik_wersu>. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .</zastepnik_wersu>
</strofa>

<strofa>
(Skarby, które chłopcy mali/
zwykle Butce wydzierali).
</strofa>

<strofa>
To w jej snach się teraz kręci,/
to jedynie ma w pamięci.
</strofa>

<strofa>
<begin id="b1488283534410-488030108"/><motyw id="m1488283534410-488030108">Czarownica</motyw>Patrzy wróżka zadumana ---/
Butka śmieszy ją i wzrusza;/
jakże-bo<pe><slowo_obce>jakże-bo</slowo_obce> --- dziś popr.: jakże.</pe> skomplikowana/
jest małego dziecka dusza!
<end id="e1488283534410-488030108"/></strofa>

<strofa>Lecz te strzępki, te błyskotki,/
toć to rzeczy bez znaczenia.../
Czyż nie znajdzie u Sobótki/
większych pragnień lub marzenia?</strofa>

<strofa>Wtem spostrzegła, że różowa/
buźka dziecka się uśmiecha,/
ustka szepcą jakieś słowa,/
w całym ciałku drży uciecha.</strofa>

<strofa>Gdzieś chcą biegnąć małe nóżki,/
w włosów plącząc się atłasie,/
a rozwarte jej paluszki/
coś uchwycić pragną, zda się.</strofa>

<strofa>
(To w ogródek --- co malutki/
wyrósł nagle wkoło Butki/
i owocem ciężkim gnie się,/
sen tłuściutką Butkę niesie).
</strofa>

<strofa>
Biegnie, biegnie za morelką,/
za brzoskwinią, za jabłuszkiem,/
to znów gruszkę goni wielką/
z smakowitym<pe><slowo_obce>z smakowitym</slowo_obce> --- dziś popr.: ze smakowitym.</pe>, kraśnym brzuszkiem.
</strofa>

<strofa>
Już się zdaje, że dzieweczka/
w buzi słodycz soku czuje,/
tak jej drobne drżą usteczka,/
tak języczkiem coś smakuje.
</strofa>

<strofa>Ale obraz w dal ucieka!/
Wokół Butki głucha pustka,/
żal twarzyczkę jej powleka,/
w podkóweczkę zgięła ustka/
i z wyrazem smutku, nudy ---/
śpi cichutko --- tak jak wprzódy.</strofa>

<strofa><begin id="b1488283554983-1664221328"/><motyw id="m1488283554983-1664221328">Czarownica</motyw>Za to twarz królewny biała/
niby zorza zróżowiała,/
bo wyraźnie teraz widzi/
za czym tęskni małe dzidzi.</strofa>

<strofa>Na buzieńkę swej dzieciny/
pocałunków spada gradem.../
W dołek wkłada ją pierzyny/
i uchodzi --- duchów śladem.<end id="e1488283554983-1664221328"/>/
<zastepnik_wersu>. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .</zastepnik_wersu>/
<zastepnik_wersu>. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .</zastepnik_wersu></strofa>


<strofa>Pierwsze kury pieją w dali./
<zastepnik_wersu>. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .</zastepnik_wersu>/
Lampka się jak pierwej pali,/
a w mrok izby przez okienko/
zaglądają: świt z jutrzenką.</strofa>


<naglowek_rozdzial>Rozdział XI. W którym marzenie Sobótki zamienia się w rzeczywistość</naglowek_rozdzial>

<strofa>Słońce stało już wysoko,/
gdy dźwignęła się z pościeli,/
przecierając senne oko,/
postać zacnej<pe><slowo_obce>zacny</slowo_obce> --- prawy, godny zaufania i szacunku.</pe> Imć Niedzieli.</strofa>

<strofa>
Co to? Siódma już godzina?/
Skądże jej się tak zaspało!/
Tu z wysiłkiem przypomina,/
co w wczorajszym<pe><slowo_obce>w wczorajszym</slowo_obce> --- dziś popr.: we wczorajszym.</pe> dniu się stało.
</strofa>

<strofa>
Co to było? Wielki Boże!/
Czy to prawda, czy sen może?/
Aż uwierzyć trudno prawie,/
że to działo się na jawie...
</strofa>

<strofa>
Okiem rzuca na posłanie:/
śpią najmilsze jej dziateczki;/
a tu leży ich ubranie ---/
zdarte suknie<pe><slowo_obce>suknie</slowo_obce> --- tu daw.: ubrania.</pe> i majteczki.
</strofa>

<strofa>
Toż ją znowu czeka praca!/
Co za dziury! co za dziury!/
Suknie bada i przewraca,/
czoło jej zaległy chmury.
</strofa>

<strofa>Oj, przebrały smyki miarę!/
Już majstrowej nic nie wzruszy,/
niech dostaną dobrą karę,/
niech im ojciec da za uszy.</strofa>

<strofa>Niech pocierpią raz dziateczki,/
skoro nie ma na nie rady.../
A wtem zbladła... nuż z wycieczki/
pozostały inne ślady?</strofa>

<strofa>Imć majstrową przeszły dreszcze;/
dłonią sięga w głąb pierzynek/
i... wyciąga --- ciepłe jeszcze/
skórki sześciu małych świnek.</strofa>

<strofa>
Szybko, modląc się po cichu,/
po drabinie w górę pnie się/
i do skrzyni, co na strychu,/
dowód hańby dziatek niesie.
</strofa>

<strofa>Wielka w niej wezbrała ulga,/
gdy zapadło wieko skrzynki,/
i pośpiesznie w dół się kulga<pe><slowo_obce>kulgać się</slowo_obce> (z ros.) --- turlać się, toczyć.</pe>,/
jakby za nią gnały... świnki!/
<zastepnik_wersu>. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .</zastepnik_wersu></strofa>

<strofa>
A tymczasem, tak jak co dnia,/
hałas zerwał się na dole;/
to dziateczki Imć Tygodnia/
rozpoczęły już swawolę.
</strofa>

<strofa>Tu poduszka w górę lata,/
aż się sypie wkoło pierze,/
ten warkocze siostrom splata,/
tych dwóch się za czuby bierze.</strofa>

<strofa>
Zgiełk przerwało wejście matki;/
oj, surową ma dziś minę./
W rękach trzyma ich manatki/
i... rzemienną dyscyplinę.
</strofa>

<strofa>
Wszystkie rzeczy te w paradzie<pe><slowo_obce>w paradzie</slowo_obce> --- tu: uroczyście.</pe>/
na zydelku<pe><slowo_obce>zydel</slowo_obce> (daw.) --- stołek.</pe> majstra kładzie.
</strofa>

<strofa>
Pospuszczały główki zuchy;/
nikt nie śmieje się, nie szepce,/
słychać brzęk lecącej muchy.../
makiem zasiał w ich izdebce.
</strofa>

<strofa>
Czy nie boskie to skaranie?/
Jak zamówił, będzie lanie!
</strofa>

<strofa>Lecz że ojciec jeszcze chrapie,/
banda matkę w krąg otoczy;/
każdy ją za szyję łapie,/
każdy jej zagląda w oczy.</strofa>

<strofa>
--- Mamo! mamciu! rybko! kiciu!/
ocal dzieci przed kłopotem,/
nie zbroimy nigdy w życiu,/
tylko nie mów ojcu o tem<pe><slowo_obce>tem</slowo_obce> --- dziś popr.: tym.</pe>!
</strofa>

<strofa>--- Daj, mateczko, szatki inne!</strofa>

<strofa>
Czwartek chlipnie, Piątek jęknie ---/
I na prośby ich dziecinne/
serce matki jak wosk mięknie.
</strofa>

<strofa>
Takie miłe te nicponie<pe><slowo_obce>nicpoń</slowo_obce> --- urwis.</pe>!/
Tyle rączek ją oplata,/
tak się tulą, garną do niej.../
Niech tam! suknie im wyłata.
</strofa>

<strofa>I poczciwa Imć Niedziela/
nowe szatki im rozdziela.</strofa>

<strofa>Toż to radość! toż to pycha!/
Duszą dziatki Imć majstrową,/
aż z radości każdy prycha,/
przywdziewając suknię nową.</strofa>

<strofa>
Właśnie był to dzień świąteczny;/
(zwykle w święto uroczyste/
każdy stara się być grzeczny/
i mieć twarz i ręce czyste).
</strofa>

<strofa>Grzeczne są i majstrów dzieci./
Chłopcy gęste mają miny<pe><slowo_obce>gęste mają miny</slowo_obce> (daw. przen.) --- są pewni siebie lub takich udają.</pe> ---/
każdy pozór ma waszeci<pe><slowo_obce>waszeć</slowo_obce> (daw.) --- tytuł grzecznościowy; mieć pozór waszeci: wyglądać jak wielki pan.</pe>/
od nóg bosych do czupryny!</strofa>

<strofa>
Mała Butka z miną hardą/
kręci się jak krągła kulka,/
bo wspaniałą swą kokardą/
oczarować chce ojczulka.
</strofa>

<strofa>--- Tato! --- krzyczy --- na śniadanie!/
Wśtawaj tato, mocium panie! ---/
I w zamknięte drzwi alkierza<pe><slowo_obce>alkierz</slowo_obce> (daw.) --- mała sypialnia.</pe>/
piąstką raz po raz uderza.</strofa>

<strofa>
Lecz się próżno Butka trudzi:/
majstra --- nic dziś nie obudzi.
</strofa>

<strofa>Urażona tym dziecina/
już odbiegła do okienka,/
po krzesełku się wyspina<pe><slowo_obce>wyspina</slowo_obce> --- dziś popr.: wspina.</pe>/
i w otwartym oknie klęka.</strofa>

<strofa>
Aż tu w rączki jak nie klaśnie,/
jak nie krzyknie, jak nie wrzaśnie,/
jak nie piśnie jak najgłośniej:/
--- Patscie, patscie, co tam lośnie!
</strofa>

<strofa>
Oglód, oglód mój malutki!/
Oglód psysed do Sobótki!/
Mamo! mamo! dzieci! dzieci!/
I jak piłka na dwór leci.
</strofa>

<strofa>
Zatupały dziatek pięty,/
wzniósł się ciemny obłok kurzu;/
pędzą --- a tu świat zaklęty/
czar roztoczył na podwórzu.
</strofa>

<strofa>Sad prześliczny, karłowaty,/
z owocami przepysznemi<pe><slowo_obce>przepysznemi</slowo_obce> --- dziś popr.: przepysznymi.</pe>,/
raptem wkoło białej chaty/
wyrósł --- niby grzyb spod ziemi.</strofa>

<strofa>Patrzą dzieci, matka patrzy,/
wśród gałązek coś szeleści.../
To na korze od szkła gładszej/
złoty napis wszystkim wieści:</strofa>

<strofa><begin id="b1488283580456-423306235"/><motyw id="m1488283580456-423306235">Czarownica</motyw>,,Za szlachetność jej serduszka/
Butce w dani składa --- wróżka".<end id="e1488283580456-423306235"/></strofa>

<strofa>Matka Butkę w pół porywa,/
łez potokiem twarz jej zlewa,/
upojona i szczęśliwa/
w czarodziejskie patrzy drzewa/
i krzyż znacząc nad jej czołkiem,/
woła: --- Butko! tyś aniołkiem!</strofa>

<strofa>Piszczą dzieci, szlocha matka,/
biegnie ta i ta sąsiadka,/
pędzą dziewki, czeladniki,/
,,Hurra!", drą się uliczniki.</strofa>

<strofa>
Każdy gapi się i pyta,/
każdy złoty napis czyta.
</strofa>

<strofa>A maleńka bohaterka/
to na sad swój z dumą zerka,/
to na gałąź ponad daszkiem,/
gdzie gawronek z gawronaszkiem/
dziobem kręcą w lewo, w prawo,/
kracząc Butce: --- Brrrawo! brrrawo!</strofa>

<strofa>Słysząc tyle zgiełku, wrzawy/
majster rzucił też posłanie/
I wychylił nos ciekawy,/
i zakrzyknął: --- Mocium panie!/
i z ust mu wypadła fajka.../
<zastepnik_wersu>. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .</zastepnik_wersu>/
I skończona moja bajka.</strofa>


</liryka_l></utwor>