<utwor><rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/rilke__requiem_za_przyjaciolke/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Rilke, Rainer Maria</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Requiem za przyjaciółkę</dc:title>
<dc:contributor.translator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Napierski, Stefan</dc:contributor.translator><dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kowalska, Dorota</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Król, Michał</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Niedziałkowska, Marta</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Modernizm</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Liryka</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Wiersz</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja  zrealizowana  w  ramach  projektu  Wolne  Lektury  (http://wolnelektury.pl).  Reprodukcja  cyfrowa  wykonana  przez  Bibliotekę  Śląską  z  egzemplarza  pochodzącego  ze  zbiorów  BŚ.</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/requiem-za-przyjaciolke</dc:identifier.url>
<dc:source.URL xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://www.sbc.org.pl/dlibra/docmetadata?id=24335</dc:source.URL>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Liryka niemiecka, tłum. Stefan Napierski, Bibljoteka Kameny, Lublin 1936</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna -  Stefan Napierski zm. 1940</dc:rights>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2011</dc:date.pd>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2011-09-01</dc:date>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language><dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/media/dynamic/cover/image/1435.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Nose and flowers, fotologic@Flickr, CC BY 2.0</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/1435</dc:relation.coverImage.source>
<category.thema.main>DCA</category.thema.main>
    <category.thema>6RA</category.thema>
    </rdf:Description>
</rdf:RDF>



<liryka_l><autor_utworu>Rainer Maria Rilke</autor_utworu>




<nazwa_utworu>Requiem za przyjaciółkę</nazwa_utworu>

<nota_red>



<akap>pisownia łączna i rozdzielna: zwolna > z wolna; spowrotem > z powrotem; zdala > z dala; niema > nie ma; poczem > po czym; poprostu > po prostu</akap>

<akap>pisownia joty: opinji > opinii</akap>

<akap>pisownia s/z: spowrotem > z powrotem</akap>

<akap>fleksja: tem > tym; wszystkiem > wszystkim itp.; strzępa > strzępu</akap>


<akap>leksyka: wymyśleć > wymyślić</akap>




<akap>interpunkcja - usunięto przecinek przed pauzą: , ---; dodano przecinek: wraca i pili, i wkracza</akap>

<akap>Wprowadzono poprawki zawarte w erracie.</akap>
</nota_red>

<strofa><begin id="b1336381954830-1249310890"/><motyw id="m1336381954830-1249310890">Duch</motyw>O, mam umarłych moich, i zwracałem/
im własną wolność, i zdumiony byłem,/
jak utuleni są, jak w tym umarciu/
zadomowieni szybko, sprawiedliwi,/
jak od opinii swej różni. Ty jeno,/
ty wracasz; muskasz mnie, okrążasz, pragniesz/
potrącić o coś, by zabrzmiało tobą,/
by cię zdradziło.<end id="e1336381954830-1249310890"/> Och, ty nie wydzieraj,/
czego się uczę z wolna. Ja mam słuszność;/
mylisz się, kiedy, wzruszona, zatęsknisz/
za jaką rzeczą. My ją przemieniamy;/
tutaj jej nie ma; rzutujemy z głębi/
bytu naszego ją, odzwierciadlamy/
ją tutaj, gdy ją tylko rozpoznamy.</strofa>


<strofa>Znacznie cię dalej sądziłem. Przelęka<pe><slowo_obce>przelękać</slowo_obce> --- zatrważać.</pe>/
mnie, że to właśnie ty błądzisz i krążysz,/
któraś przeobraziła więcej, niźli/
jaka kobieta inna. Nie to, żeśmy/
strwożyli się, kiedyś umarła; nie,/
że mocna śmierć twa ciemno nas przecięła,/
to, co aż było dotąd, odrywając/
raptem od tego, co nadeszło potem:/
to nas obchodzi: to włączyć w ordynek<pe><slowo_obce>ordynek</slowo_obce> (z niem. <slowo_obce>Ordnung</slowo_obce>) --- porządek, kolejność.</pe>/
jest pracą naszą, którą czynim<pe><slowo_obce>czynim</slowo_obce> --- dziś popr. forma 1 os. lm cz.ter.: czynimy.</pe> z wszystkim./
Lecz, żeś się sama stworzyła i teraz/
drgasz trwogą tam, gdzie lęku już nie zaznać,/
że z twej wieczności tracisz okruszynę/
i wkraczasz tutaj, przyjaciółko, tutaj,/
gdzie wszystko jeszcze nie jest; że w wszechświecie/
raz pierwszy rozdrobniona, połowiczna,/
drabiny nieskończonych natur tak/
nie uchwyciłaś, jak rzecz wszelką tutaj;/
to, że z koliska, co cię już przyjęło,/
ciążenia siła głucha niepokoju/
jakiegoś ściąga cię w dół w czas znaczony ---/ 
nocą mnie często budzi, jak włamywacz./
Ach, gdybym wyrzec mógł, że jeno raczysz,/
że z łaskawości przybywasz, z nadmiaru,/
gdyż takaś<pe><slowo_obce>takaś</slowo_obce> --- taka jesteś.</pe> sama w sobie upewniona,/
że stąpasz wokół, jak dziecko bez drżenia/
przed miejscem, w którym ukrzywdzić je mogą ---/
lecz nie: ty prosisz. To mnie tak przerzyna/
po same kości i szarpie, jak piła./
Ten wyrzut, który skrywałabyś, widmo,/
zapamiętała mi, kiedy się nocą/
w płuca me cofam, w trzewia, w tę ostatnią/
nędzną komorę tego serca mego,/
ten wyrzut nie byłby aż tak okrutny,/
jak to chodzenie po prośbie. Cóż prosisz?</strofa>


<strofa><begin id="b1336381851830-1202676699"/><motyw id="m1336381851830-1202676699">Podróż, Życie jako wędrówka</motyw>Powiedz, pojechaćże mam? Czyż gdziekolwiek/
pozostawiłaś przedmiot, co się dręczy,/
i pragnie iść za tobą? Czyliż mam się/
w kraj udać, niezaznany, choć był tobie/
tak krewny, jak połowa druga zmysłów?/
Na rzekach jego chcę żeglować, pragnę/
przybić do brzegu, o dawny obyczaj/
pytać, gawędzić z kobietami we drzwiach/
i patrzeć, jak swe dzieci przywołują./
I zapamiętać chcę, jak krajobrazem/
przy dawnej się robocie otulają/
na łąkach i na polach; chcę zażądać,/
by przed oblicze stawiono mnie króla,/
i chcę kapłanów podżegać przekupstwem,/
by mnie rzucili przed najsroższe bóstwo,/
po czym odeszli, drzwi świątyń zawarli.<end id="e1336381851830-1202676699"/>/
<begin id="b1336383180080-3617862613"/><motyw id="m1336383180080-3617862613">Zwierzęta</motyw>Zapragnę jeszcze, gdy dowiem się wiele,/
po prostu przypatrywać się zwierzętom,/
aby cokolwiek z ich ruchów w me stawy/
spłynęło; krótkie zechcę mieć istnienie/
w ich oczach, co mnie chwilę zatrzymają/
i z wolna cicho uwolnią, bez sądu.<end id="e1336383180080-3617862613"/>/
Chcę, aby ogrodnicy po imieniu/
wiele mi kwiatów nazwali, bym w szczątkach/
tych pięknych nazwań jakby drobną resztkę/
ich wielolitych<pe><slowo_obce>wielolity</slowo_obce> --- różnorodny.</pe> zachować mógł woni./
<begin id="b1336383360341-1875959075"/><motyw id="m1336383360341-1875959075">Owoc, Jabłko</motyw>I chcę owoce kupować, owoce,/
gdzie jest raz jeszcze ziemia --- aż po niebo.</strofa>


<strofa>Gdyż pojmowałaś to: prężne owoce./
Na czary układałaś je przed siebie/
i barw ciężarem je równoważyłaś./
I, jak owoce, widziałaś podobnie/
kobiety, oraz dzieci, równie z wnętrza/
pędzone w kształty, w kształty ich istnienia./
<begin id="b1336383411756-311613514"/><motyw id="m1336383411756-311613514">Lustro, Skromność</motyw>Ujrzałaś siebie wreszcie, jako owoc,/
wyjęłaś siebie z sukien, przed zwierciadło/
siebie zaniosłaś, w nie się zapuściłaś/
z wyjątkiem twego patrzenia; zostało/
ono tam, przed nim, wielkie, i nie rzekło:/
otom jest ja<pe><slowo_obce>otom jest ja</slowo_obce> --- oto jestem ja.</pe>; przeciwnie: oto jest./
Tak ciekawości wyzbyte przy końcu/
było patrzenie twe, ubóstwa pełne,/
że nie pragnęło nawet ciebie: święte.<end id="e1336383411756-311613514"/><end id="e1336383360341-1875959075"/></strofa>


<strofa>Tak cię zachować pragnę, jakeś sama/
w lustrze się ustawiła<pe><slowo_obce>jakeś sama w lustrze się ustawiła</slowo_obce> --- jak sama ustawiłaś się w lustrze.</pe>, w wnętrzu głębi/
i od wszystkiego z dala. Czemuż schodzisz inna?/
Dlaczegóż odwołujesz siebie? Czemu/
wmówić mi pragniesz, że w kulach bursztynu/
wokół twej szyi coś niecoś ciężaru/
było: ciężkości, której nigdy nie ma/
w obrazach, które zaświat już ukoił;/
przecz<pe><slowo_obce>przecz</slowo_obce> (daw.) --- dlaczego.</pe> mi postawą zwiastujesz złą wróżbę;/
cóż nakazuje ci kontury ciała/
wykładać, jakby linie jakiej dłoni,/
iż widzieć muszę je pełne przeznaczeń?</strofa>


<strofa><begin id="b1337681167545-86177527"/><motyw id="m1337681167545-86177527">Duch</motyw>O, podejdź w światło świecy. Wpatrywania/
w zmarłych nie strwożę się. Kiedy nadchodzą,/
w naszym spojrzeniu zatrzymać się mają/
prawo, podobnie, jak inne przedmioty.<end id="e1337681167545-86177527"/></strofa>


<strofa><begin id="b1337681250824-2284209160"/><motyw id="m1337681250824-2284209160">Kwiaty</motyw>Chodź tutaj; pozwól, chwilę się uciszmy./
Spójrzże na różę tę na moim biurku;/
czyż nie jest światło wokół niej tak samo/
onieśmielone, jak wokoło ciebie:/
i jej tak samo trwać by tu nie wolno./
Powinna zostać była tam w ogrodzie,/
nieprzemieszana ze mną, lub zawiędnąć<pe><slowo_obce>zawiędnąć</slowo_obce> --- zwiędnąć.</pe> ---/
i oto trwa tak: czym jej ma świadomość<pe><slowo_obce>czym jej ma świadomość</slowo_obce> --- czym jest dla niej moja świadomość.</pe>?<end id="e1337681250824-2284209160"/>/
Nie przeraź się, gdy pojmę teraz, ach,/
oto się dźwiga we mnie: zrozumienie,/
muszę je przyjąć, chociażbym miał umrzeć./
Pojąć, że jesteś tutaj. Już pojmuję./
Jak ślepiec po omacku rzecz pojmuje,/
czuję twój los i nie znam dlań<pe><slowo_obce>dlań</slowo_obce> (daw.) --- dla niego.</pe> imienia./
<begin id="b1337681372072-2705633480"/><motyw id="m1337681372072-2705633480">Łzy</motyw>Pozwól, iż razem będziemy się żalić,/
że ktoś cię wyjął z lustra. Zdołasz płakać?/
Nie umiesz. Napływ, moc łez przemieniłaś/
w dojrzałe, trwałe zapatrzenie twoje,/
i z trudem każdy twój sok przesączyłaś/
w istnienie silne, co wznosi się, krąży,/
i równowagę utrzyma, na oślep.<end id="e1337681372072-2705633480"/>/
<begin id="b1316514981915-344465164"/><motyw id="m1316514981915-344465164">Śmierć</motyw>A wtedy traf cię, twój traf już ostatni,/
wyrwał, zawrócił z twego najdalszego/
postępu w świat ów, gdzie soki wciąż <wyroznienie>pragną</wyroznienie>./
Nie całkiem wydarł; naprzód kawalątko,/
lecz wokół tego strzępu, gdy z dnia na dzień/
tak rzeczywistość obrastać poczęła,/
że zaczął ciążyć, wówczas całą siebie/
zużyć musiałaś; temu się poddałaś:/
z mozołem wyłamałaś się w okruchach/
z prawa, albowiem całej siebie było/
ci trzeba. Wtedy siebie przekopałaś/
i wygrzebałaś z ciepłej ciemnej gleby/
twojego serca zaledwie zielone/
nasienie, z niego zakiełkować miała/
śmierć; własna śmierć twa, śmierć dla twego życia./
I jadłaś je, te ziarna twojej śmierci,/
jak wszystkie inne, spożyłaś jej ziarna,/
i miałaś w sobie posmak jej słodyczy,/
tej nieczekanej, miałaś słodkie wargi,/
ty: co już z wewnątrz, w zmysłach, byłaś słodka.<end id="e1316514981915-344465164"/>/
O, pozwól nam się skarżyć. Wieszże, jako/
z niezrównanego krążenia krew twoja/
niechętnie, wzdragająca się, wracała,/
gdyś odwołała ją? Jak, pomieszana,/
niewielki obieg ciała znów podjęła;/
jako, nieufna wielce i zdumiona,/
w łożysko płci przenikła<pe><slowo_obce>przenikła</slowo_obce> --- przeniknęła.</pe> i tam, nagle,/
znużyła się powrotem swym olbrzymim?/
Tyś przynaglała ją, naprzód ją gnała,/
szarpałaś ją do miejsca grozy, jak/
stado się zwierząt ciągnie do ołtarza;/
przy czym pragnęłaś, by radosna była./
I wymusiłaś to wreszcie: szczęśliwa/
była, nadbiegła i wszerz się rozlała./
Tobie, przywykłej do innych miar, że to/
na chwilę tylko, zdało się: a przecie/
w strumieniu czasu brnęłaś: czas jest długi./
I czas przypływa i wzbiera, i czas/
jest jako nawrót przewlekłej choroby./
Jak krótkie było twe życie, jeżeli/
przyrównasz je godzinom, gdyś siedziała/
i liczne moce rozlicznej przyszłości/
zginałaś, milcząc, ku zarodzi dziecka,/
co w los się przemieniło znów. Bolesny trudzie!/
O, praco ponad siłę wszelką! Tyś/
dzień po dniu ją czyniła, tyś się wlokła/
i z kołowrotka wyciągałaś piękny/
wzór, wszystkie nici wiążąca odmiennie/
twoje. A wreszcie, już przy samym końcu,/
odwagi ci starczyło do zabawy!</strofa>


<strofa>Albowiem, kiedy dokonane było,/
nagrody zapragnęłaś, jako dzieci,/
co słodko-gorzką wypiły herbatę,/
która ozdrawia może. Tak się nagradzałaś:/
od wszystkich ludzi bowiem zbyt daleko/
nawet i teraz byłaś; nikt by nie potrafił/
miłej dla ciebie wymyślić nagrody./
Wiedziałaś o tym. Zasiadłaś na łożu,/
przed tobą stało zwierciadło, to, które/
wróciło tobie wszystko. Oto teraz/
to wszystko było tobą, a tam wewnątrz/
tylko złudzenie, owa piękna złuda/
kobiety wszelkiej, co chętnie w klejnoty/
stroi się, włosy czesze i poprawia.</strofa>


<strofa><begin id="b1316515039580-3586449548"/><motyw id="m1316515039580-3586449548">Śmierć, Tęsknota</motyw><begin id="b1337682494586-1670592970"/><motyw id="m1337682494586-1670592970">Poród</motyw>I tak umarłaś, jak niegdyś kobiety/
marły, umarłaś w ciepłym swoim domu/
położnic śmiercią, co pragną z powrotem/
zamknąć się i już nie mogą, albowiem/
ta ciemność, którą urodziły wespół,/
raz jeszcze wraca i pili, i wkracza.<end id="e1337682494586-1670592970"/>/
<begin id="b1337682082578-2742551918"/><motyw id="m1337682082578-2742551918">Żałoba, Obyczaje</motyw>A czyliż wtedy by nie należało/
jednak odnaleźć było płaczek? Kobiet,/
co za pieniądze wrzeszczą, które można/
płacić, by całą noc szlochały w ciszy?/
Obrządków! My nie mamy dość obrządków./
Wszystko przemija, przegadane wszystko./
Tedy, umarła, nadejść musisz, ze mną/
by powetować skargi. Słyszysz, jak się skarżę?<end id="e1337682082578-2742551918"/>/
Pragnąłbym głos mój narzucić, jak chustę,/
na druzgi<pe><slowo_obce>druzga</slowo_obce> --- drzazga.</pe> twojej śmierci i ją szarpać,/
aż się rozleci w kawały, i wszystko,/
co mówię teraz, niechajby w łachmanach/
przed głos ten przeszło, trzęsące się z zimna;/
gdybyż na skargach poprzestać. Lecz oto:/
oskarżam. Nie jednego tego, który/
ciebie z twej własnej wydobył łupiny/
(już nie odróżnię go, jest on jak wszyscy),/
lecz wszystkich w nim oskarżam jednym: męża.<end id="e1316515039580-3586449548"/></strofa>


<strofa>Jeśli gdziekolwiek we mnie bardzo dawne/
dziecięctwo w głębi wznosi się, a nie znam/
go jeszcze, może najczystsze dziecięctwo/
dzieciństwa mego: niechaj nie wiem o nim./
Nie patrząc, pragnę urobić Anioła/
zeń, po czym rzucić w najpierwsze szeregi/
Aniołów w krzyku, by przypomnieć Bogu.</strofa>


<strofa><begin id="b1337682244794-2972538961"/><motyw id="m1337682244794-2972538961">Małżeństwo</motyw>Gdyż to cierpienie trwa już nadto długo/
i nikt nie zdoła mu sprostać; za ciężkie/
jest dla nas zaplątane to cierpienie/
zafałszowanej miłości, co, wsparte/
na przedawnieniu i na nawyknieniu,/
prawem się zwie, a karmi się bezprawiem./
Gdzież jest mężczyzna, który miałby prawo/
do posiadania? Któż posiadać zdoła,/
co samo siebie nie ma, jeno czasem/
pochwyci siebie błogo, by odrzucić,/
jak dziecko piłkę?<end id="e1337682244794-2972538961"/> Jako wódz podobnie/
nie zdoła Niki<pe><slowo_obce>Nika</slowo_obce>, własc. <slowo_obce>Nike</slowo_obce> (mit. gr.) --- bogini zwycięstwa; tu: galion, figura na dziobie okrętu, może także symbol losu, szczęścia w morskiej podróży lub walce.</pe> na dziobie okrętu/
wstrzymać, tajemna lekkość jej boskości/
gdy nagle wznosi ją w jasny wichr<pe><slowo_obce>wichr</slowo_obce> --- popr.: wicher.</pe> morski:/
podobnie nikt z nas nie może kobiety/
przywołać, która już nas nie postrzega,/
i na wąziutkim pasemku istnienia/
odchodzi cudem, niepokaleczona:/
chyba, że zrodziłby się ów złoczyńcą./
Gdyż t o jest winą, jeśli co jest winą:/
wolności tego, co się ukochało,/
O całą wolność własną nie pomnożyć,/
na którą zdobyć się można. My przecie,/
kiedy miłujem<pe><slowo_obce>miłujem</slowo_obce> --- miłujemy.</pe>, mamy jedno tylko:/
wzajem opuścić siebie; że się dzierżym<pe><slowo_obce>dzierżym</slowo_obce> --- dzierżymy.</pe>,/
to jest nam łatwo, uczyć się nie trzeba.</strofa>


<strofa>Czyż tutaj jesteś jeszcze? W jakim kącie? ---/
Tyś o tym wszystkim tak wiele wiedziała/
i tyleś mogła<pe><slowo_obce>tyleś mogła</slowo_obce> --- tyle mogłaś.</pe>, skoroś tak odeszła,/
jak dzień wschodzący, otwarta wszystkiemu./
Kobiety cierpią, kochać --- to być samym,/
artyści zaś niekiedy pośród pracy/
to przeczuwają, że przetwarzać muszą,/
kiedy kochają. <begin id="b1337682554881-3465662790"/><motyw id="m1337682554881-3465662790">Sława</motyw>A tyś rozpoczęła/
jedno i drugie; to bowiem i tamto/
w tym się zawiera, co teraz twa sława/
paczy, ta sława, która cię okrada./
Ach, tyś daleka była wszelkiej chwale./
Tyś niepozorna była; swą urodę/
przyjęłaś lekko w siebie, jak chorągiew/
zwija się w szary ranek w dniu roboczym,/
i tylko pracy długiej tyś pragnęła ---/
co nie jest dokonana, mimo wszystko.<end id="e1337682554881-3465662790"/></strofa>


<strofa>Jeśliś<pe><slowo_obce>jeśliś jest</slowo_obce> --- jeśli jesteś.</pe> jest jeszcze tu, jeśli w ciemności/
tej jakie miejsce jest, kędy<pe><slowo_obce>kędy</slowo_obce> (daw.) --- gdzie.</pe> wrażliwie/
zjawa twa współdrga płaskim falom dźwięku,/
które rozbudza głos samotny nocą/
w prądzie wysokiej komnaty, <begin id="b1337682680792-2486015251"/><motyw id="m1337682680792-2486015251">Modlitwa, Kondycja ludzka, Artysta</motyw>o, słuchaj,/
pomóż mi. Widzisz, my się tak zsuwamy,/
nie wiedząc kiedy, z powrotem z postępu/
naszego w coś, czego nie zamierzamy;/
zaplątujemy się w tym, jako we śnie,/
i umieramy w tym, nieprzebudzeni./
Nikt nie wykroczył poza to. Każdemu,/
kto krew swą dźwignął w dzieło, które przetrwa,/
zdarzyć się może, że go nie utrzyma/
na wysokości już i że opadnie/
własnym ciężarem, bez wszelkiej wartości./
Skrywa się bowiem gdzieś pradawna wrogość/
pomiędzy życiem a olbrzymią pracą./
Obym ją pojął, wspomóż --- ty mnie --- rzekła.<end id="e1337682680792-2486015251"/></strofa>


<strofa><begin id="b1337682801914-2509433485"/><motyw id="m1337682801914-2509433485">Tęsknota, Żałoba, Duch</motyw>Nie wracaj. Jeśli wydołasz, pozostań/
umarła pośród umarłych. Umarli/
są zatrudnieni. Ale tak mi pomóż,/
by nie rozproszyć się na cały wszechświat,/
najdalsze jak wspomaga czasem: we mnie.<end id="e1337682801914-2509433485"/></strofa></liryka_l></utwor>