<utwor>
  <rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
    <rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/reymont-rewolucja-1905-notatki/">
      <dc:creator xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Reymont, Władysław Stanisław</dc:creator>
      <dc:title xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Rewolucja 1905</dc:title>
      <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2025-06-12</dc:date>
      <dc:date.pd xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">1996</dc:date.pd>
      <dc:publisher xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Wolne Lektury</dc:publisher>
      <dc:language xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
      <dc:source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Władysław St. Reymont, Rewolucja 1905: notatki, Wydawnictwo Literackie, </dc:source>
      <dc:identifier.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/reymont-rewolucja-1905/</dc:identifier.url>
      <dc:rights xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Władysław St. Reymont zm. 1925</dc:rights>
    <dc:description xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Publikacja zrealizowana w ramach biblioteki Wolne Lektury (www.wolnelektury.pl).</dc:description>
    <dc:contributor.technical_editor xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Pałasz, Tomasz</dc:contributor.technical_editor>
    <dc:contributor.editor xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Skrzekut, Aleksander</dc:contributor.editor>
    <dc:contributor.editor xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">Sekuła, Aleksandra</dc:contributor.editor>
    <dc:subject.period xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Pozytywizm</dc:subject.period>
    <dc:subject.type xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Epika</dc:subject.type>
    <dc:subject.genre xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Pamiętnik</dc:subject.genre>
    <dc:source.URL xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xml:lang="pl">https://polona.pl/preview/dc7dd4fe-ece2-4136-8016-b894c5c8be75</dc:source.URL>
    <dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/use/7952.jpg</dc:relation.coverImage.url>
    <dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Demonstracja uliczna 1905 r., Władysław Skoczylas, domena publiczna</dc:relation.coverImage.attribution>
    <dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/7952/</dc:relation.coverImage.source>
    <dc:relation.hasFormat xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" id="mobi">https://wolnelektury.pl/media/book/htmlmobi/reymont-rewolucja-1905.html</dc:relation.hasFormat><meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-8085-6</meta><meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta><meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta><dc:relation.hasFormat xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" id="mobi">https://wolnelektury.pl/media/book/txtmobi/reymont-rewolucja-1905.txt</dc:relation.hasFormat><meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-8086-3</meta><meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta><meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta><dc:relation.hasFormat xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" id="mobi">https://wolnelektury.pl/media/book/pdfmobi/reymont-rewolucja-1905.pdf</dc:relation.hasFormat><meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-8087-0</meta><meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta><meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta><dc:relation.hasFormat xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" id="mobi">https://wolnelektury.pl/media/book/epubmobi/reymont-rewolucja-1905.epub</dc:relation.hasFormat><meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-8088-7</meta><meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta><meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta><dc:relation.hasFormat xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" id="mobi">https://wolnelektury.pl/media/book/mobimobi/reymont-rewolucja-1905.mobi</dc:relation.hasFormat><meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-8089-4</meta><meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta><meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta></rdf:Description>
  </rdf:RDF>
  <powiesc>
    
<autor_utworu>Władysław Stanisław Reymont</autor_utworu>

    <nota_red>
<akap>Informacja o dokonanych zmianach</akap>
<akap>I. Poprawiono błędy źródła: Skałłon &gt; Skałon; jakieś specjalne ręce, [...] co chwila zrywały się do przekleństwa &gt; co chwila zrywały się przekleństwa (błąd logiczny);</akap>
<akap>II. Wprowadzono uwspółcześnienia w następującym zakresie:</akap>

<akap>Pisownia małą/dużą literą: hotelu Europejskiego &gt; Hotelu Europejskiego; placu Trzech Krzyży &gt; Placu Trzech Krzyży; dziura w niebie się nie zrobi! --- zaśmiała się strasznie &gt; dziura w niebie się nie zrobi! --- Zaśmiała się strasznie; A jeśli to prawda, to cóż? --- budzi czyjś głos złowrogi &gt; A jeśli to prawda, to cóż? --- Budzi czyjś głos złowrogi; Powstanie Kościuszkowskie &gt; powstanie kościuszkowskie (zmiana w celu ujednolicenia pisowni podobnych nazw zdarzeń dziejowych, por. rewolucja, powstanie listopadowe etc.).</akap>
<akap>Pisownia łączna/rozdzielna: zwolna &gt; z wolna; Ażeby was cholera &gt; A żeby was (...).</akap>
<akap>Pisownia joty: zahypnotyzowany &gt; zahipnotyzowany</akap>
<akap>Składnia, np.: leży wznak &gt; leży na wznak </akap>

<akap>Zmodernizowano interpunkcję zgodnie z obowiązującymi zasadami.</akap>

<akap>Poprawiono błąd źródła: ni do szczęścia, no do śmierci. &gt; (...) ni do śmierci.</akap>

</nota_red>



    

    


<abstrakt><akap>Miasto gniewu --- Warszawa 1905 w <tytul_dziela>Notatkach</tytul_dziela> Władysława Reymonta. </akap><akap>Władysław Reymont był świadkiem wydarzeń rewolucji 1905 roku w stolicy Polski. Wydarzenia te bywają postrzegane jako trzecie powstanie polskie w zaborze rosyjskim. Rozumienie takie potwierdzają pisane na gorąco notatki naocznego świadka, utrwalające zdarzenia, ale też emocje i skojarzenia. Jest to zapis przebudzenia społeczeństwa polskiego ku wolności. Po powstaniu listopadowym 1831 r. i styczniowym 1863 r. była to największa fala sprzeciwu wobec władzy carskiej, tym razem obejmująca postulaty ekonomiczne i społeczne oraz angażująca różne klasy i grupy, w tym szerokie masy ludowe. </akap><akap>
Strajki i demonstracje zaczęły nasilać się w Królestwie Polskim na wieść o ,,krwawej niedzieli" w Petersburgu, gdzie 22 stycznia (9 stycznia wg kalendarza juliańskiego) została zbrojnie spacyfikowana pokojowa, prowadzona przez prawosławnego księdza Gieorgija Gapona demonstracja robotników, chcących przedstawić carowi petycję w sprawie poprawy swego losu (w wyniku ostrzału i szturmów kawalerii śmierć poniosło ponad 100 osób, a trzy razy tyle było rannych). W Warszawie już w styczniu 1905 w starciach z wojskiem carskim zginęło ok. 100 demonstrantów, dalszych 25 ofiar przyniosła demonstracja pierwszomajowa. Wrzenie ogarnęło przede wszystkim ośrodki miejskie i robotnicze w kraju (strajk włókniarzy w Łodzi, fabryk i kopalni w Sosnowcu, Dąbrowie, Ostrowcu, Radomiu i Kamiennej), ale miały miejsce także protesty pracowników rolnych (np. robotników folwarcznych w Łaniętach) i inteligencji, głównie urzędniczej; młodzież domagała się nauki w języku ojczystym (strajk szkolny towarzyszył strajkowi powszechnemu). Rewolucja w Królestwie Polskim była inspirowana przede wszystkim przez partie lewicowe: PPS i SDKPiL. Domagano się wolności obywatelskich i autonomii narodowej dla Królestwa Polskiego, wprowadzenia języka polskiego jako wykładowego do szkół i na uniwersytety; sprzeciwiano się poborowi Polaków i wysyłaniu ich na front trwającej wojny rosyjsko-japońskiej; postulaty społeczne obejmowały ograniczenie samowoli pracodawców (fabrycznych i rolnych), ośmiogodzinny dzień pracy, poprawę warunków pracy i podwyższenia płac robotników, na wsi walczono o lasy i pastwiska (kwestia serwitutów znana jako wątek z powieści <tytul_dziela>Chłopi</tytul_dziela>). Strona carska na strajk powszechny zareagowała wprowadzeniem stanu wojennego, strzelaniem do uczestników strajków i wieców oraz policyjnymi represjami.</akap><akap>Kiedy po wielu miesiącach zamętu i przemocy w kraju 30 października 1905 r. dochodzi do ogłoszenia manifestu konstytucyjnego przez cara Mikołaja II, budzi się nadzieja na realizację postulatów narodowych i uzyskanie autonomii, a na ulice stolicy wychodzą demonstracje. W nocy z 1 na 2 listopada w Warszawie na Placu Teatralnym zostaje krwawo stłumiona manifestacja. Po tej masakrze, w niedzielę 5 listopada w proteście przez ulice stolicy przemaszerowało ponad 200 000 osób.</akap><akap>Reymont rozpoczyna swoje zapiski tydzień wcześniej, w niedzielę 29 października 1905 r. Zapisuje obserwacje, sceny rodzajowe, zdarzenia i plotki, ale też nadzieje i uczucia --- własne i innych mieszkańców miasta. Jego tekst ma charakter reportażu, nawet reportażu wojennego, miejscami cechuje go  naturalizm (np. w opisach nędzy), ale dominuje poetyckość prozy noblisty. Reymont stosuje liczne środki stylistyczne, pisze metaforycznie: ,,bełkotały rynny", ,,war gniewu", ,,plugawe gadziny zwątpień", ,,Tylko cylindry znajdowały łaskę, czyste rękawiczki były prawomyślne, a karety nietykalne". Autor, wrażliwy na krzywdę ludzką, pozwala sobie na otwartą krytykę postępowania wyższych sfer: z gniewem podkreśla, że kiedy jedni żalą się, że na skutek strajków od tygodnia nie ma w stolicy ostryg --- inni od kilku miesięcy nie mają czym nakarmić głodujących dzieci, jak schorowana proletariuszka, której jeszcze w maju ,,utrupili" męża. </akap><akap>W życiu prywatnym Reymont już od schyłku XIX w. utrzymywał bliskie relacje i korespondencję z Romanem Dmowskim, najważniejsza powieść noblisty, <tytul_dziela>Chłopi</tytul_dziela>, ukazywała się od 1902 w odcinkach w ,,Słowie Polskim", lwowskim organie Stronnictwa Demokratyczno-Narodowego, a późniejszy akces do Ligi Narodowej umocnił jeszcze te związki. Jednakże, choć sympatyzował z endecją, która stała na stanowisku, że zajścia uliczne i strajki 1905 r. należy bezwzględnie stłumić jako ferment socjalistyczny --- zauważalny jest w <tytul_dziela>Notatkach</tytul_dziela> Reymonta rozdźwięk pomiędzy aktywnością autora w życiu prywatnym a stanowiskiem narratora, którego  cechuje empatia, zrozumienie, współczucie dla doli i dla postulatów robotników, niekiedy zaś szczere oburzenie na sytych i bezmyślnych. Widać to choćby w scenie o ironicznym wydźwięku, w którym przytacza słowa pewnej damy: 
,,Straszne czasy... I znowu przepadł cały sezon!... --- jęknęła druga. --- Bo policja powinna ich zmusić do roboty...". </akap><akap>Jako chwilę wzniosłą i symboliczną notuje Reymont tę, kiedy dwa pochody: jeden śpiewający <tytul_dziela>Czerwony sztandar</tytul_dziela>, a drugi z <tytul_dziela>Mazurkiem Dąbrowskiego</tytul_dziela> na ustach --- łączą się we wspólny pochód i dalej maszerują razem. W tym momencie autor <tytul_dziela>Notatek</tytul_dziela> rozumie racje i uczucia obu manifestacji, obu tradycji. I nadzieję na niepodległość Polski widzi w tym właśnie ich złączeniu.</akap><akap>Czy i to wydarzenie podsumować należałoby gorzkim cytatem: ,,Rzewne facecyjki, a potem kolacyjki! Zadeklamuj <tytul_dziela>Odę do młodości</tytul_dziela> przed lufami, przemów nią do bagnetów!"? Rewolucja 1905 roku przyniosła korzyści przede wszystkim endecji: to jej przedstawiciele, z Dmowskim na czele, weszli do nowo utworzonej Dumy rosyjskiej. Przed działaczami ruchu socjalistycznego, podzielonego odtąd na Frakcję Rewolucyjną PPS i PPS Lewicę, była dalsza walka.</akap><akap>
Tekst pod tytułem <tytul_dziela>Kartki z notatnika</tytul_dziela> został opublikowany ,,Tygodniku Ilustrowanym" (nr 45, rocznik 1905), przedrukowywano go później również pod tytułem <tytul_dziela>Z konstytucyjnych dni. Notatki</tytul_dziela>. Podstawą niniejszej publikacji jest broszurowe wydanie z 1947 r.</akap><akap>Dziennik Władysława Stanisława Reymonta <tytul_dziela>Rewolucja 1905. Notatki</tytul_dziela> jest dostępny jako e-book w formatach EPUB i MOBI oraz jako PDF.</akap></abstrakt>









    
    
    <nazwa_utworu>Rewolucja 1905</nazwa_utworu>


    <podtytul>Notatki</podtytul>
    
    

<naglowek_rozdzial>Warszawa, 29. października 1905 r.</naglowek_rozdzial>
    
    <akap>Ogólny strajk.</akap>
    <akap><begin id="b1764005294224-3858644935"/><motyw id="m1764005294224-3858644935">Bohaterstwo, Wiara</motyw>W całym świecie środek tak niebezpieczny już zamknięto do szaf z napisem: ,,<slowo_obce>Medicamenta Heroica<pe><slowo_obce>Medicamenta Heroica</slowo_obce> --- bardzo silny lek, którego użycie stanowi duże ryzyko; tu również w znaczeniu dosłownym i przenośnym zarazem: lekarstwo heroiczne (poprzez heroizm, wymagające heroizmu).</pe></slowo_obce>".</akap>
    <akap>Ale i to prawda, że nie tyle lekarstwo, ile wiara w nie zbawia...</akap>
    <akap>Tylko czy my potrafimy wierzyć i pragnąć z taką potęgą, że aż się stanie cud?...<end id="e1764005294224-3858644935"/></akap>
    <separator_linia/>
    <akap>Ulice ogłuchły, sklepy zamknięte, gazety nie wyszły, życie jakby zamarło, a raczej, jakby przytaiło oddech i zbiera<pe><slowo_obce>zbiera</slowo_obce> --- tu: wzbiera.</pe> w głębiach...</akap>
    <separator_linia/>
    <akap>Mam wrażenie, że niby oślepli i spętani balansujemy na linie rozpiętej nad przepaścią --- chcemy przejść na tamtą, jasną stronę...</akap>
    <akap><begin id="b1764005275721-2953608637"/><motyw id="m1764005275721-2953608637">Szaleństwo</motyw>A wiadomo, że tylko szaleńcom udają się rzeczy zgoła niewykonalne.</akap>
    <akap>Więc oszalejmy --- i niech się stanie dzień wytęskniony...<end id="e1764005275721-2953608637"/></akap>
    <separator_linia/>
    <akap><begin id="b1764005334576-3597538977"/><motyw id="m1764005334576-3597538977">Lud, Bunt</motyw>Ten ruch mas wydaje mi się złowrogo ponury. Jest to, jakby tak znana po więzieniach rosyjskich ,,gołodowka<pe><slowo_obce>gołodowka</slowo_obce> (ros.) --- strajk głodowy. </pe>", rozszerzona na cały naród i przyjęta dobrowolnie przez wszystkich.<end id="e1764005334576-3597538977"/></akap>
    <akap><begin id="b1764005379342-415185573"/><motyw id="m1764005379342-415185573">Rewolucja</motyw>Walka biernym oporem i zwyciężanie bezwładem.</akap>
    <akap>Jedyna broń narodu nigdy nierozkuwanego.</akap>
    <akap>Walczymy nią tak samo, choć nam jest obca, niewyrosła z naszego organizmu, bo i rewolucja musi mieć twarz rasy, która ją robi...<end id="e1764005379342-415185573"/></akap>
  <separator_linia/>
  <akap>Żyjemy w strasznym oczekiwaniu.</akap>
<akap>Może jeszcze dzisiaj przyjdą wiadomości, może jutro, a może nigdy.</akap>
  
  


<naglowek_rozdzial>Niedziela</naglowek_rozdzial>


<akap>Przykry i smutny dzień, deszcz mży bezustannie, posępne niebo przygniata niby taflą ołowiu, miasto w grobowej ciszy, sklepy zamknięte, ani jednej dorożki, mgły jak przegniłe łachmany przysłaniają świat, zimno i jakoś strasznie na ulicach, ale na trotuarach<pe><slowo_obce>trotuar</slowo_obce> (daw.) --- dziś: chodnik.</pe> tłumy --- ponure, czarne rojowisko mrowi się pod ścianami, bez śmiechów, bez zwykłej wrzawy, prawie bez słowa...</akap>
  <akap>Nabrzmiałe gniewem milczenie przepływa nieskończoną falą, nieme usta drżą, a rozgorzałe oczy błądzą przyczajone po sznurach patroli krążących ulicami; bagnety połyskują złowrogo; niekiedy środkiem pustych ulic przelatują kozacy; niekiedy jak wicher niosą się całe szwadrony dragonów lub bryzga błotem ,,linijka<pe><slowo_obce>linijka</slowo_obce> --- tu: pojazd jednokonny o wąskim, podłużnym siedzeniu. Woźnica powoził, siedząc bokiem lub okrakiem.</pe>".</akap>
  <akap>I co chwila spotykają się wraże oczy, twarze się kurczą, grzbiety się prężą, serca biją szybciej i długo tłumiony krzyk wydziera się z piersi, ale po mgnieniu tłum znowu idzie, przewala się falą, płynie, tylko że coraz cichszy i coraz posępniejszy.</akap>
  <akap>Godziny wloką się wolno i ciężko, jak wieki, jakby ten dzień nie miał się nigdy skończyć.</akap>
  <akap>A wiadomości nie ma żadnych i znikąd!</akap>
  <separator_linia/>
  <akap>Trwożne wieści krążą jak kruki, plotki roją się, niepokój wzrasta.</akap>
  <akap>Podobno delegaci rozstrzelani, podobno będzie ogłoszony stan oblężenia, podobno Prusacy gotowi do wkroczenia, podobno idą bezustanne aresztowania.
Tysiąc ,,podobno", a coraz trwożniejszych, rośnie w lawinę i zalewa, że już oddychać nie można.
</akap><akap>
I co najstraszniejsza<pe><slowo_obce>co najstraszniejsza</slowo_obce> --- dziś: co najstraszniejsze.</pe>, że to wszystko możebne<pe><slowo_obce>możebne</slowo_obce> (daw.) --- dziś: możliwe.</pe>.</akap>
  <separator_linia/>
  <akap>Nie podobna<pe><slowo_obce>nie podobna</slowo_obce> (daw.) --- dziś: nie jest możliwe.</pe> wysiedzieć w domu.</akap>
  <separator_linia/>
  <akap>Wszystkie kawiarnie zamknięte.</akap>
  <akap>Idziemy znowu na ulicę, mrok już zapadał, tłumy na Krakowskim Przedmieściu<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q1786375"/>, trzeba się było przepychać, patroli jeszcze przybywało.</akap>
  <akap>Jeszcze było ciężej i posępniej niźli w dzień. </akap>
  <akap>Wszyscy w gorączce oczekiwania, nowiny latają jak błyskawice, proklamacje<pe><slowo_obce>proklamacja</slowo_obce> --- publiczne oświadczenie dużej wagi. </pe> idą z rąk do rąk, zdenerwowanie się podnosi, niepokój ogarnia, że jeśli ktoś głośniej krzyknął lub jakaś brama huknęła, tłum
przystawał bezwiednie, cisnął się pod domy, rozglądał się z lękiem i nasłuchiwał --- bo się zdawało, że z krańców miasta dochodzą głosy armat, że jakiś krzyk, jakby krzyk mordowanych, leci w mrokach, skarży się...</akap>
  <akap>Nie, nie, jeszcze spokojnie, śmierć zadrzemała chwilę...</akap>
  <akap><begin id="b1764010545209-783082535"/><motyw id="m1764010545209-783082535">Jesień, Miasto, Żołnierz, Przemoc, Pozycja społeczna</motyw>Październikowy dzień konał w błocie i deszczu, bełkotały rynny, ulice dławiła zimna i wilgotna noc, tyko latarnie, jakby linia szyldwachów<pe><slowo_obce>szyldwach</slowo_obce> (niem.) --- wartownik, strażnik. </pe>, stróżowały, żółty brzask lśnił w opadających kroplach deszczu i pełzał po rozedrganej, nieskończonej fali parasolów<pe><slowo_obce>parasolów</slowo_obce> (daw.) --- dziś: parasoli. </pe>, a całymi ulicami i wzdłuż trotuarów ciągnęły się rozkołysane lasy bagnetów, przysuwały się coraz blizej i coraz groźniej, aż naraz, na jakiś znak, 
sto żelaznych sieci przegrodziło chodniki...</akap>
  <akap>Co kilka kroków patrol ogarniał jakąś gromadkę, łowił przemykających się pod ścianami, wyciągał z bram, nastawiał więcierz<pe><slowo_obce>więcierz</slowo_obce> --- pułapka na ryby w kształcie leja, najczęściej z wikliny lub tkaniny. Często używana przez kłusowników.</pe> na nadchodzących, zaciskał się kręgiem i jakieś specjalne ręce, z żarłocznością, a niesłychaną wprawą, obmacywały kieszenie i dziwnie miłośnie błądziły po ludzkich kształtach, co chwila zrywały się przekleństwa, czasem śmiech urągliwy, czasem tylko pioruny spojrzeń, a niekiedy krzyk zduszony, szamotanie, i głuchy, tępy odgłos bijących kolb. Żelazny płot obciskał złowionych i wywodził na środek ulicy.</akap>
  <akap>Od Hotelu Europejskiego<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q1324986"/><pe><slowo_obce>Hotelu Europejski</slowo_obce> --- hotel w Warszawie, przy Krakowskim Przedmieściu, zbudowany w połowie XIX w.  W XX w. pełnił różne funkcje (po wojnie mieściła się w nim akademia wojskowa, dzisiaj swoją siedzibę mają w nim zagraniczne placówki dyplomatyczne).</pe> do Placu Trzech Krzyży<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q1627287"/> pięć razy musiałem pokazywać paszport. Puszczali mnie jakoś, ale kto nie miał legitymacji lub kto ją nawet miał, ale nie podobał się z miny, kto szedł w pelerynie, kto miał zbyt wielki kapelusz lub za długie włosy --- podejrzany! Brać go! Tylko cylindry znajdowały łaskę, czyste rękawiczki były prawomyślne, a karety nietykalne.<end id="e1764010545209-783082535"/></akap>
  <akap>Policja pracowała nad wszelką pochwałę...</akap>
  <akap>Ale tłum nie uciekał, odpowiadał na przemoc milczącą, wyniosłą wzgardą.</akap>
  <akap>Czułem, widziałem, jakie tam w sercach wzbierają moce, jaki war gniewu zalewa dusze.</akap>
  

<naglowek_rozdzial>Poniedziałek</naglowek_rozdzial>







  <akap>Nic jeszcze. Nie ma rozwiązania. Walka trwa.</akap>
  <akap>Od zmagania się potężnego dwóch sił ziemia drży.</akap>
  <akap><begin id="b1763131879964-2975160830"/><motyw id="m1763131879964-2975160830">Rewolucja</motyw>Bój wre bez pardonu, bez miłosierdzia, w ponurym milczeniu śmierci, nikt łaski nie żąda, czasem jeno zagruchoczą salwy, zerwie się krzyk mordowanych, i znowu cisza zmagań, głuchy odgłos szamotań --- polip oplątał rekina i dusi z wolna, dusi na śmierć wieczną.<end id="e1763131879964-2975160830"/></akap>
  <akap>Dzień suchy i jaśniejszy, na ulicach pustki.</akap>
  <akap>W kawiarniach tłok, nastrój ponury, zastraszające wieści spadają lodowatym strumieniem.</akap>
  
<akap_dialog>--- Rząd zmoże! Strajk już pęka, rozłazi się.</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Dusimy się własnymi rękoma! --- kraczą złowrogie głosy.</akap_dialog>

<separator_linia/>

  <akap>Uciekłem, ale i w domu niepodobna usiedzieć:
robota leci z rąk, każdy głos z ulicy przeraża, co chwila ktoś wpada z najnowszą wiadomością i co chwila jest się w niebie, i spada się również
co chwila na samo dno rozpaczy.</akap>
  <separator_linia/>
  <akap>Lepiej na świecie, pomiędzy ludźmi, którzy wierzą i pragną.</akap>
 
<akap_dialog>--- Czekać spokojnie, wytrwać --- mówi ulica.</akap_dialog>

 <akap>Idę na włóczęgę, gdzie oczy poniosą.</akap>
 <akap><begin id="b1764011361538-1246191765"/><motyw id="m1764011361538-1246191765">Miasto</motyw>Aleje Ujazdowskie<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q2546737"/> martwe, nieco trupie, twarze zalęknione, ruchy niepewne, w oknach zasłony; Nowy Świat<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q1109610"/> wzburzony --- jakże?... handel przecież ustał; Krakowskie Przedmieście zdeterminowane, trzeźwiejsze, ale bez nadziei; Marszałkowska<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q1888750"/> tłumna, oczy świecą pewnością, prawie gwar, jęczą tylko właściciele; święta własność nie cierpi awantur...</akap>
 
<akap_dialog>--- Cały parter przerobiłem na sklepy, a teraz co? kto mi wynajmie? Deskami musiałem pozabijać... --- skażył mi się jeden.</akap_dialog>



 <akap>Stare Miasto<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q1139084"/> podobne do ula, kipi wrzawą i ruchem. W kościołach pełno zapłakanych twarzy. Dzielnica wzburzona, po bramach kłótnie, lud zdenerwowany nędzą i głodem.<end id="e1764011361538-1246191765"/></akap>
 
<akap_dialog>--- Na śmierć iść każą --- pójdę, ale z głodu nie chcę zdychać!</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Jeść już nie ma, węgle po dwa ruble, wszystko w zastawie<pe><slowo_obce>w zastawie</slowo_obce> --- przedmioty oddane pod zastaw stanowią zabezpieczenie zwrotu pożyczki pieniężnej (np. w lombardzie).</pe>.</akap_dialog>




<akap_dialog>--- A robić nie pozwalają: mojemu wczoraj porżnęli robotę!</akap_dialog>




<akap_dialog>--- Mnie maszynę rozbili --- skarży się jakiś blady człowiek.</akap_dialog>



 
<akap_dialog>--- Niech do mie tylko przyjdą, wrzątkiem będę lała...</akap_dialog>



 <akap>Na Placu Zamkowym<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q1092468"/> natknąłem się na kondukt żałobny. Jednokonny karawanik, prosta trumna, a za nią kobieta zapłakana i kilkoro dzieci, trzymających się za ręce.</akap>
 
<akap_dialog>--- W cerkule umarł, panie, no. Nawet go nie dali obejrzeć po śmierci, no... --- tłumaczy mi cicho jakaś stara, wynędzniała kobieta.</akap_dialog>



 
<akap_dialog>--- Jest Bóg sprawiedliwy, jest --- szeptała bladymi wargami.</akap_dialog>



 <akap>Nalewki<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q9365699"/><pe><slowo_obce>Nalewki</slowo_obce> --- ulica w Warszawie.</pe> ludne, po bramach pełno, przed domami ruchliwe gromady, niepokój, gwar szeptów i krwawe spojrzenia na gęste posterunki...</akap>
 <akap><begin id="b1764011612319-154913601"/><motyw id="m1764011612319-154913601">Robotnik, Bunt, Walka</motyw>Idę na krańce miasta. Dzielna<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q9365097"/>, Smocza<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q9365952"/>, Chłodna<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q9365045"/>, Żelazna<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q9366400"/><pe><slowo_obce>Dzielna, Smocza...</slowo_obce> --- ulice w Warszawie.</pe> --- sam prawie lud roboczy, spokój zupełny, wiara bezwzględna, twarze zacięte, blade, uśmiechy zdecydowania, nastrój walki, a nędza wstrząsająca.</akap>
 
<akap_dialog>--- Wytrzymamy! --- mówi mi ktoś o zielonej twarzy głodomora.</akap_dialog>



 <akap>Straszliwe napięcie nerwów; w przerażającej cichości, bez gestów, bez wrzawy, bez chwalb, wiedzie się ta walka skutych, którzy w najgłębszym milczeniu, smagani nędzą, mocują się z kajdanami.</akap>
 
<akap_dialog>--- Zabiją --- to i cóż? Stracę tylko te puste kiszki.</akap_dialog>



 
<akap_dialog>--- A może naszym dzieciom będzie lepiej --- mówią mi spokojnie.</akap_dialog>



 <akap>Dziwni ludzie: oczy jasne, twarze poczciwe, łachmany na grzbietach, głodni, wynędzniali, a królewsko chojni, bo gotowi ceną krwi i życia zapłacić za wspólną sprawę...</akap>
 
<akap_dialog>--- Mam dziennie złotówkę na nas sześcioro, ale nie ustąpię!</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Żeby była jedność, nikt by nas nie przemógł! --- szepcą mi cicho.<end id="e1764011612319-154913601"/></akap_dialog>



 
<akap_dialog>--- Ale ci, co brzucha już nie mogą udźwignąć, o naród nie dbają.</akap_dialog>


 
 <separator_linia/>
 <akap><begin id="b1763131921651-3973650612"/><motyw id="m1763131921651-3973650612">Głód</motyw>W jakiejś suterenie na środku stał garnek, pięcioro dzieci cisnęło się, wyjadając z niego zimne kartofle, w kącie na barłogu siedziała matka, ledwo przyodziana w łachmany.<end id="e1763131921651-3973650612"/></akap>
 
<akap_dialog>--- Mojego utrupili mi jeszcze w maju, a teraz pan widzi... --- rzekła, wskazując nędzę wyjącą z każdego kąta.</akap_dialog>



 <akap>Dzieci podniosły na mnie oczy, zrobiło się cicho, że dały się słyszeć krople wilgoci padającej z sufitu.</akap>
 
<akap_dialog>--- Zdychamy z głodu... niezadługo<pe><slowo_obce>niezadługo</slowo_obce> (daw.) --- dziś: wkrótce, za chwilę.</pe>... I co to komu zaszkodzi?... przecież dziura w niebie się nie zrobi! --- Zaśmiała się strasznie.</akap_dialog>



 <akap>Naraz porwała jedno z dzieci i wyłupując je z łachmanów, zaczęła nim trząść, niby workiem zetlałych kości, a krzyczeć:</akap>
 
<akap_dialog>--- To człowiek, panie, co? To człowiek? A żeby was cholera!...</akap_dialog>



 <separator_linia/>
 <akap>A potem, przed Hotelem Europejskim, spotkałem
znajomego.</akap>
 
<akap_dialog>--- Wiesz?... --- od tygodnia nie ma ostryg --- skarżył się żałośnie.</akap_dialog>




<akap>Bodaj ci chleba zabrakło, jak tamtym!...</akap>



<separator_linia/> 
 <akap>W cukierni, przy sąsiednim stoliku, jakieś dwie panie, dwie strojne, pachnące i cacane<pe><slowo_obce>cacany</slowo_obce> --- piękny, grzeczny; od: cacy-cacy.</pe> papużki o ufryzowanych łebkach piesków pokojowych, żaliły się przed sobą:</akap>
 
<akap_dialog>--- Okropność, co wyrabiają ci ludzie! Przecież płacę i od trzech dni nie mogę dostać świeżych bułek.</akap_dialog>

 
<akap_dialog>--- Straszne czasy... I znowu przepadł cały sezon!... --- jęknęła druga. --- Bo policja powinna ich zmusić do roboty...</akap_dialog>

<separator_linia/>

 <akap><begin id="b1764011913887-870514634"/><motyw id="m1764011913887-870514634">Głupota, Samolubstwo, Walka, Obraz świata</motyw>Głupota i egoizm to kamień węgielny życia. Ktokolwiek kiedy walczył, z tym walczył; ktokolwiek będzie walczył w przyszłości --- od tego zginie, bo to siła nieprzemożona...<end id="e1764011913887-870514634"/></akap>
 
 <separator_linia/>
 <akap><begin id="b1764011944076-680819221"/><motyw id="m1764011944076-680819221">Kawiarnia</motyw>Kawiarnia --- to wolna trybuna dla wszelkiego cywilizowanego analfebetyzmu. Wszyscy tam stanowią o wszystkim i bez apelacji...<end id="e1764011944076-680819221"/></akap>
 <separator_linia/>
 
 <akap>Znowu na ulicy!</akap>
 <akap>Burza polityczna zmienia zupełnie fizjonomię ulic, bo gdzie się to podziały korowody triumfalne gum<pe><slowo_obce>guma</slowo_obce> --- tu: pojazd na ogumowanych kołach.</pe>, pędzących na złamanie karku? gdzie owi cyniczni utrzymankowie, porozwalani w powozach? gdzie owe
kokoty strojne i całe to próżniacze hultajstwo obryzgujące przechodniów?</akap>
 <separator_linia/>
 <akap>Ani jednej wiadomości pewnej.</akap>
 <akap>A trwożny nastrój rośnie, szarpie, dławi już, świeci we wszystkich oczach gorączką, przegryza serca... Boże, jak ten czas się wlecze...</akap>
 <separator_linia/>
 <akap>O zmroku znalazłem się znowu w kawiarni, w gronie kilku przyjaciół. Nastrój stawał się już nie do wytrzymania, trwogą przesycała się atmosfera,  mówiono cicho, jakby przy łożu konającego. Tylko ,,rozsądni" podnosili żabi, skrzeczący głos:</akap>
    
<akap_dialog>--- A nie mówiłem, nie ostrzegałem, że się to psu na budę nie zda...</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Psiakrew, żebyś sobie duszę wypluł pod własne nogi!</akap_dialog>

<akap>Naraz gwar się podniósł, jakiś zadyszany pan mówi:</akap>


<akap_dialog>--- Triepow<pe><slowo_obce>Triepow, Aleksandr</slowo_obce> (1862--1928) --- rosyjski polityk, w 1905 r. zastępca sekretarza stanu Rady Państwa, później minister transportu (1915) i premier Imperium Rosyjskiego (1916).</pe> usunięty! Bułygin<pe><slowo_obce>Bułygin, Aleksandr</slowo_obce> (1851--1919) --- rosyjski polityk, w trakcie rewolucji 1905 r. minister spraw wewnętrznych.</pe> dymisja! Ministerium<pe><slowo_obce>Ministerium</slowo_obce> --- tu: rząd (rosyjski), duma państwowa.</pe> liberalne!</akap_dialog>


 <akap>Buchnęło tysiąc komentarzy, tysiąc przypuszczeń zakotłowało i tysiąc wątpliwości zaczęło osnuwać wszystkich, gdy znowu jakiś blady pan, w cylindrze na bakier, wpadł z wiadomością:
</akap>
 
<akap_dialog>--- Strajk zgnieciony, delegaci uwięzieni, Triepow<pe><slowo_obce>Triepow, Dmitrij</slowo_obce> (1855--1906) --- rosyjski wojskowy, generał-gubernator petersburski, odpowiedzialny za policję carską. Wyjątkowo brutalny i bezkompromisowy, rozkazywał strzelać do protestujących i wspierał bezlitosne represje. </pe> dyktatura, represje!...</akap_dialog>


 <akap>Grobowe milczenie zaległo, twarze się ukryły za płachty starych gazet, jakaś staruszka ociera łzy, a ów pan już ciszej upewnia o pewnych źródłach swoich wieści przerażających.</akap>
    <separator_linia/>
 <akap>Policja nas wyprosiła: kazali zamykać kawiarnię o szóstej wieczorem.</akap>
 <separator_linia/>
 <akap>Nie mogliśmy się rozejść, bo nikt nie miał odwagi pozostać sam na sam z rozpaczą. Chronimy się więc gdzie indziej, w jakimś zacisznym pokoju. Restauracja posępnie pusta, garsoni<pe><slowo_obce>garson</slowo_obce> (fr.) --- kelner.</pe> drzemią po kątach, gaz syczy sennie i nuda wyje od pustych stołów.</akap>
 <akap>Nikt nie mówi. Zmora legła na sercach i szarpie ostrymi pazurami.</akap>
 <akap_dialog>--- A jeśli to prawda, to cóż? --- Budzi czyjś głos złowrogi.</akap_dialog>
 <akap>Milczenie długie, lękliwie tajone myśli rozpierają czaszki, oczy gasną, każdy zstępuje w najtajniejszą głąb siebie, tam, gdzie leży przyczajony strach i syczą plugawe gadziny zwątpień, aż ktoś, kogo przywykliśmy uważać za samą ,,obojętność" na wszystkie sprawy świata, porwał się namiętnym ruchem:</akap>

<poezja_cyt><strofa>
,,Hej! ramię do ramienia! Wspólnymi łancuchy/
opaszmy ziemskie kolisko!"
</strofa></poezja_cyt>



 <akap><tytul_dziela>Oda do młodości<pe><slowo_obce>Oda do młodości</slowo_obce> --- utwór napisany przez Adama Mickiewicza 26 grudnia 1820 r. Pierwszy polski utwór koncentrujący się na młodości jako sile sprawczej i podstawie nowego porządku świata. Oda stała się hymnem tajnego stowarzyszenia studentów Uniwersytetu Wileńskiego.</pe></tytul_dziela> chlusnęła ognistą strugą.
Nieśmiertelny krzyk wstrząsnął do głębi, zapalił krew i uniósł jak huragan.</akap>
 <akap_dialog>--- ,,Dalej z posad, bryło świata!" --- huczał głos, i piorunne słowa biły w struchlałe serca, przekuwały je na jedno pragnienie, na jedną moc walki i zwyciężenia. Łzy lśniły w oczach, krew grała, święty dreszcz wstrząsał i oszalałe uniesienie wołało:</akap_dialog>
 <akap_dialog>--- Z ludem! Do walki! Razem!</akap_dialog>
 <akap>Sceptyczny, drwiący głos padł, jak strzał karabinowy:</akap>
 
 <akap_dialog>--- <begin id="b1764013158297-1174643472"/><motyw id="m1764013158297-1174643472">Powstanie, Wolność, Klęska, Rozczarowanie, Rozpacz</motyw>Rzewne facecyjki<pe><slowo_obce>facecja</slowo_obce> --- żart.</pe>, a potem kolacyjki! Zadeklamuj <tytul_dziela>Odę do młodości</tytul_dziela> przed lufami, przemów nią do bagnetów! --- drwił złośliwie.</akap_dialog>
 <akap>Opadły skrzydła, czar prysnął, ohydna twarz rzeczywistości wżarła się w nas lodowatymi ślepiami, przyszło zmęczenie, zniechęcenie, a potem bezwład, a potem przemądre, wystrojone w logikę tchórzostwo zaczęło każdemu szeptać swoje nieśmiertelne antyfony<pe><slowo_obce>antyfona</slowo_obce> --- krótki tekst modlitewny, część hymnu lub psalmu, śpiewana lub recytowana naprzemiennie przez dwa chóry. </pe>, a on, wsparty o stół, zaczął znowu mówić, ale ciężko, jakby każde słowo odrywał z cząstką serca:</akap>
 
<akap_dialog>--- Nie czekajcie na nie, bo wszystko na próżno: powstanie kościuszkowskie! Protest szlachetnych szaleńców! Ekspiacja<pe><slowo_obce>ekspiacja</slowo_obce> --- zadośćuczynienie.</pe> za zbrodnie i podłość ojców, szarże, stosy trupów, nadludzkie wysiłki --- na próżno!</akap_dialog>


<akap_dialog>Trzydziesty rok. Idea na przedzie: ,,za naszą i waszą wolność<pe><slowo_obce>za naszą i waszą wolność</slowo_obce> --- hasło, widniejące na sztandarach, niesionych w trakcie manifestacji (25 stycznia 1831) ku czci rosyjskich spiskowców, którzy doprowadzili do antycarskiego powstania 26 grudnia 1825 r. Później podobnych sztandarów używano pod koniec powstania listopadowego, w czasie komuny paryskiej, rewolucji 1905 r. i rewolucji październikowej.</pe>"... wojska regularne! Genialni dowódcy, armaty, męstwo niezachwiane, wszystkie szanse w ręku, pół ludności w ofierze --- na próżno!</akap_dialog>

 
<akap_dialog>Czterdziesty ósmy rok<pe><slowo_obce>czterdziesty ósmy rok</slowo_obce> --- wybuch Wiosny Ludów (1848--1849), serii powstań ludowych i narodowych, która objęła prawie całą Europę, zapoczątkowana przez rewolucję lutową we Francji.</pe>. Kondotierzy<pe><slowo_obce>kondotier</slowo_obce> --- najemnik, tu: obrońca.</pe> wolności dla całej Europy! Trybuni ludów! Walka za wszystkich! W Badenie<pe><slowo_obce>Baden</slowo_obce>, właśc. <slowo_obce>Wielkie Księstwo Badeńskie</slowo_obce> --- historyczne państwo, leżące w południowo-zachodnich Niemczech (1806--1918). Na jego terenie doszło w marcu 1848 r. do zamieszek, które uważa się za początek Wiosny Ludów na terenach niemieckich. Naczelnym wodzem rewolucyjnej armii w powstaniu badeńskim, po wzięciu udziału w powstaniu wielkopolskim i powstaniu na Sycylii, w czerwcu 1849 r. został Ludwik Mierosławski.</pe>, na barykadach Paryża, na Węgrzech, w Niemczech --- wszędzie, gdzie były kajdany do zerwania,  wszędzie, gdzie przemoc panowała --- wszędzie lała się nasza krew i nasze trupy legły na fundamenty wolności, ale dla nas --- na próżno.</akap_dialog>


<akap_dialog>Sześćdziesiąty trzeci<pe><slowo_obce>sześćdziesiąty trzeci</slowo_obce> --- od 22 stycznia 1863 r. do października 1864 r. trwało powstanie styczniowe.</pe>! Osiemnaście miesięcy Termopilów<pe><slowo_obce>bitwa pod Termopilami</slowo_obce> --- bitwa pomiędzy Grecją a Persją (ok. 480 roku p.n.e.), zaliczana do II wojny perskiej, w wyniku ogromnej przewagi liczebnej Persów zakończona porażką Grecji. Tu: symbol walki obronnej z dużo potężniejszym przeciwnikiem.    </pe>. Krwawe poty śmiertelnej gorączki. Rozpaczliwy pojedynek z przeznaczeniem. Cuda poświęceń, hekatomby ofiar, morze cierpień! Dziesiątki tysięcy popędzonych na Sybir! Dziesiątki tysięcy rozwianych po świecie --- na wieczystą mękę tęsknoty --- na próżno!</akap_dialog>


<akap_dialog>I pospolite ruszenia braci szlachty, i chłopi ,,z rękami od pługa", i armie regularne, i spiski, i ruchawki --- na próżno wszystko, na próżno!<end id="e1764013158297-1174643472"/></akap_dialog>

 
<akap_dialog>Przeklęci jesteśmy, bo przeklęty jest cały ród człowieczy!</akap_dialog>


<akap_dialog>Tak widać chce On!</akap_dialog>


<akap_dialog>A wy strajkiem pragniecie zwyciężyć fatum!</akap_dialog>



 <akap>Szydził, a łzy płynęły mu z oczu, i ból nim miotał i rozpacz!</akap>
 
<akap_dialog>--- Prawdę straszną przypommiałeś, ale i to jest prawdą, że każde pokolenie będzie wstawało do walki o wolność, do ostatniego człowieka, do ostatniego tchu, do ostatniej kropli krwi, aż musi się ugiąć samo przeznaczenie, musi! --- wołał ,,obojętny".</akap_dialog>


<separator_linia/>
 
 <akap>,,Bądźcie jak kamienie ręką Boga rzucane na szaniec<pe><slowo_obce>Bądźcie jak kamienie ręką Boga rzucane na szaniec</slowo_obce> --- właśc. <slowo_obce>Bądźcie jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec</slowo_obce>, cytat z wiersza <tytul_dziela>Testament mój</tytul_dziela> Juliusza Słowackiego (przełom 1839--1840 r.).</pe>" --- nakazywał Słowacki, a Kamimura<pe><slowo_obce>Kamimura, Hikonojō</slowo_obce> (1849--1916) --- japoński wojskowy, w trakcie wojny rosyjsko-japońskiej w randze admirała Cesarskiej Marynarki Wojennej, dowódca floty, odnoszącej zwycięstwa nad rosyjskimi okrętami wojennymi.     </pe>, niedawno, wczoraj prawie, wyprawiał kwiat swojego narodu: </akap>
 <akap_dialog>--- Idźcie na swoje trumny-brandery<pe><slowo_obce>brander</slowo_obce> --- okręt wypełniony ładunkami łatwopalnymi i wybuchowymi, kierowany w stronę wrogich jednostek w celu wzniecenia na nich pożaru lub natychmiastowego zniszczenia. Nazwę tę nosiły też jednostki celowo zatapiane na płytkich lecz strategicznie ważnych szlakach wodnych. </pe>, idźcie i zgińcie co do jednego, zgińcie dla ojczyzny.</akap_dialog>
    <separator_linia/>
    
 <akap>Ktoś leciał przez puste pokoje ku nam.</akap>
 <akap_dialog>--- Nadzwyczajny dodatek ,,Kuriera<pe><slowo_obce>Kurier Warszawski</slowo_obce> --- dziennik wydawany w latach 1821--1939 w Warszawie, organ prasowy Stronnictwa Chrześcijańsko-Narodowego.</pe>"! --- wrzeszczał
posłaniec z płatami mokrej jeszcze bibuły<pe><slowo_obce>bibuła</slowo_obce> --- tu w dwóch znaczeniach: bibuła jako materiał, na którym drukowano tekst, ale też jako potoczna (funkcjonująca do dziś) nazwa każdego wydawnictwa podziemnego.</pe> w ręku.</akap_dialog>
 <akap>,,Konstytucja<pe><slowo_obce>Konstytucja</slowo_obce> --- też: manifest konstytucyjny, manifest październikowy. Ukaz carski z 30 października 1905 r., w którym władca zobowiązał się do przestrzegania praw obywatelskich, powołania dwuizbowego parlamentu, składającego się z rady państwa (izba wyższa) i dumy państwowej (izba niższa, wybieralna) i konstrukcji rządu z premierem na czele.</pe> zdecydowana, jeszcze radzą nad nią, 
ale wkrótce już będzie ogłoszona!"</akap>
 <akap>Oto ta wieść wstrząsająca, wieść dopiero zapowiednia<pe><slowo_obce>wieść zapowiednia</slowo_obce> (daw.) --- zapowiedź.</pe>! Każdy się czepiał oczyma tych mokrych jeszcze
liter, każdy je pił spragnionym sercem, ale każdy jeszcze się bał zawodu.</akap>
 <akap>Rozmowa szła bezładna i gorączkowa, wszyscy mówili naraz, gdy w jakąś godzinę potem spadł nowy dodatek:</akap>
 <akap_dialog>--- ,,Manifest. Konstytucja!"</akap_dialog>
 <akap>Sprawdzamy w redakcji jasno oświetlonej: gwar tam już radosny, krzyki, ludzie pijani radością, nieprzytomni.</akap>
 <akap_dialog>--- Prawda, prawda! --- potwierdzają wszyscy.</akap_dialog>
 <separator_linia/>
    
 <akap>Pozostaliśmy tylko we dwóch, biła czwarta rano, kiedyśmy wyszli na Krakowskie. <begin id="b1764013558553-2605874607"/><motyw id="m1764013558553-2605874607">Miasto, Noc</motyw>Miasto spało. Ulice leżały w popielnej przysłonie przedświtu, gwiazdy świeciły mgławo, puste chodniki leżały jak śpiące węże, nigdzie w oknach ani jednego światła, głęboka cisza kamieni śpiących, drzewa obwisłe w sennym bezwładzie, na rogach ulic świeciły bagnety i szare zmęczone postacie żołnierzy tuliły się do murów.<end id="e1764013558553-2605874607"/></akap>
 <akap_dialog>--- Najwyższy manifest! Konstytucja! --- krzyczeli gdzieniegdzie.</akap_dialog>
 <akap>Ale miasto ani drgnęło.</akap>
 <akap>Tak... miasto wciąż spało ciężkim snem katakumb, i głosy obwołujące manifest padały w martwą ciszę, jak zwiędłe kwiaty na płyty grobowe, jak poschnięte liście szemrały bez echa...</akap>
 <separator_linia/>
    
 <akap>Siedemdziesiąt pięć lat temu<pe><slowo_obce>siedemdziesiąt pięć lat temu</slowo_obce> --- w nocy z 29 na 30 listopada 1830 r. wybuchło powstanie listopadowe.</pe>, w taką samą noc listopadową, tymi samymi ulicami, i w godzinie może tej samej, rozlegały się potężne, zwiastujące głosy podchorążych.</akap>
 <akap_dialog><begin id="b1764013757301-3434122078"/><motyw id="m1764013757301-3434122078">Powstanie, Polska, Polak, Bohaterstwo, Kłótnia, Samolubstwo</motyw>--- Do broni, obywatele! Za wolność! Do broni!</akap_dialog>
 <akap>Ale nie wszyscy porwali się na ten krzyk orłów, do boju za wolność, za naród, za jasne jutro dla wszystkich.</akap>
 <akap>Nie wszyscy uwierzyli, że nadeszła godzina cudu...</akap>
 <akap>I nim powstała zmartwychwstająca... kłócili się o panowanie nad nią...</akap>
 <akap>I nim zrzuciła kajdany --- rwali ją w strzępy, a każdy chciał ją mieć tylko dla siebie i tylko dla swoich.</akap>
 <akap>A wróg czyhał u bram!<end id="e1764013757301-3434122078"/></akap>
 <akap>I na próżno bohaterstwa, rzeki krwi, tytaniczne wysiłki, hekatomby cierpień i poświęceń --- na wskrzeszaną znowu zwaliła się płyta grobowa, i wróg przysiadł na straży żywcem pogrzebanej...</akap>
 <akap>Czyżby teraz miało być tak samo?</akap>
 <separator_linia/>
    
 <akap><begin id="b1764013849467-3700153933"/><motyw id="m1764013849467-3700153933">Miasto, Sen, Interes, Niewola</motyw>Miasto śpi, tylko echa żołdackich kroków rozlegają się w pustych ulicach, a stare, przedwieczne mury, zbryzgane krwią tylu pokoleń, leżą w sennej ciszy głuche i nieme --- a mówią już tylko, marzą o handlu i przemyśle; może o nowych rynkach zbytu śnią słodko pod opiekuńczym lśnieniem złotych kopuł i strażą bagnetów...
<end id="e1764013849467-3700153933"/></akap><akap>
Czyżby i teraz wszystko miało być ,,na próżno"?</akap>
 <separator_linia/>
    
 <akap>Wolność! Wstawajcie! Nadchodzą nowe dni! </akap><akap>
Nuże<pe><slowo_obce>nuże</slowo_obce> (daw.) --- dziś: dalej (zwrot ponaglający).</pe> ospali, nuże leniwi, nuże małego serca!
</akap>
    <akap>Już dnieje. Ofiarny siew krwi okrywa zieloną runią zdeptane pola --- pokryjcie je żarem serc, osłońcie przed mrozami, skrzepcie wątłe źdźbła krwią serdeczną --- niechaj dojrzeją, niechaj prędzej nadejdzie żniwny czas wesela i radości!</akap>
 
 <separator_linia/>
 <akap>Naraz, na rogu Żurawiej<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q9366404"/> i Placu Trzech Krzyży, patrol się zjawił, bagnety jadowitymi żądłami zastąpiły nam drogę, i ochrypły głos zaskrzeczał:</akap>
 <akap_dialog>--- Czewo szlajetieś! Poszli won, a to w uczastok<pe><slowo_obce>Czewo szlajetieś! Poszli won, a to w uczastok</slowo_obce> (ros.) --- Czego się szlajacie? Wynoście się stąd, bo jak nie, to na komisariat.</pe>... itd.</akap_dialog>
 <akap>To była pierwsza sygnaturka ,,wolności".</akap>
 

<naglowek_rozdzial>Środa 1 listopada</naglowek_rozdzial>





<akap>Więc to naprawdę wolność? --- pytają dokoła usta i oczy.
</akap>
    <akap>Może i naprawdę --- nie widać jeszcze szarżującej kawalerii.</akap>
    <akap>Może i naprawdę --- nie słychać salw ni jęków. Tak dziwnie cicho w mieście, jakby sama śmierć, z podniesioną kosą do ciosu, zasłuchała się w radośnie trwożny rytm serc ludzkich, jakby sama śmierć nie śmiała płoszyć mrzenia o nadziei...</akap>
    <akap>Jeszcze dość wcześnie, dziewiąta godzina rano, ale czemu tak pusto i martwo na ulicach?</akap>
    <akap>Pogoda i sucho, niebieskawe powietrze oprzędza miasto, niekiedy wygląda słońce, iż tysiąc szyb rozbłyska i tysiące grotów słonecznych przebija szare, smutne i puste ulice.</akap>
 <akap>Wszystko pozamykane, ani jednej dorożki, nieskończony sznur wojsk sinym łańcuchem przegradza wyloty ulic, otacza place, strzeże gmachów publicznych i jakby w ciężkie kajdany zakuwa całe miasto.</akap>
    <separator_linia/>
    
 <akap><begin id="b1764014516598-2314781070"/><motyw id="m1764014516598-2314781070">Tłum, Miasto, Wiadomość, Nadzieja</motyw>Ale choć z wolna, lecz niepowstrzymanie miasto wylega na ulice, bramy wyrzucają co chwila całe gromady, mrowią się trotuary, szare place czernieją, cichy szmer roztrząsa się w powietrzu; twarze jeszcze niespokojne i zgorączkowane, w oczach płomienie, serca rozpiera krzyk ledwie powstrzymywany, manifest w każdym ręku, płachty papieru, jak olbrzymie motyle, trzepocą się wśród czarnej ciżby; czytają po rogach ulic, czytają po bramach, czytają wszędzie, lecą błyskawicowe uśmiechy, westchnienia się zrywają, gdzie już łzy świecą u rzęs, gdzie już weselny okrzyk pada, zaś indziej jakaś wynędzniała twarz się rozsłonecznia i przygięty grzbiet się prostuje, i zdeptana ludzka dostojność się podnosi...<end id="e1764014516598-2314781070"/></akap>
 <akap_dialog>--- Najwyższy manifest! --- dzwonią na wszystkie strony dziecinne głosy roznosicieli, a nad trotuarem leci wysoki chłopak i krzyczy na całe gardło, potrząsając plikiem gazet:
</akap_dialog>
    

<akap_dialog>--- Straszna konstytucja w Warszawie!</akap_dialog>



<akap>Tak samo krzyczał niedawno ,,Straszny wybuch bomby!" albo ,,Straszna bitwa na morzu".</akap>
    
    <akap>I przeleciał, śmiech za nim buchnął nerwowy, ale po chwili złowroga cisza opadła, spojrzenia się zamroczyły, lęk ściska serca, boć jeszcze kolby pracują, jeszcze kopyta końskie tratują, jeszcze krzyk trwogi się zrywa w ulicach i raz po raz jakaś gromada pierzcha przed nastawionymi bagnetami, jeszcze salwy gruchocą i przelatują ambulansowe wozy, ale mimo to miasto wzbiera... wzmaga się głuchy szum, jakby fal na przypływie... rośnie, potężnieje z minuty na minutę... już drżą mury... miasto się budzi... powstaje i wybucha...</akap>
 <akap>Nareszcie! Katakumby przemówiły głosem żywych.</akap>
 <akap><begin id="b1764014599487-802544739"/><motyw id="m1764014599487-802544739">Warszawa</motyw>Serce Warszawy zahuczało jak dzwon na wielkie święto wolności:</akap>
 <akap_dialog>--- Jestem i będę!<end id="e1764014599487-802544739"/></akap_dialog>
    <separator_linia/>
    
 <akap>,,I słychać było płacz ogromny zmartwychwstania" --- można wołać za Kordianem.</akap>
 <separator_linia/>
    
 <akap><begin id="b1764014665359-1158295164"/><motyw id="m1764014665359-1158295164">Miasto, Tłum, Wolność</motyw>Miasto już pijane uniesieniem. Wszędzie nieprzeliczone tłumy, ciasno na trotuarach, tłumy idą środkiem ulic, tłumy się zbierają na placach, wrzawa rośnie, śmiechy strzelają jak race, radość ponosi, gdzieś już przygodni mówcy krzyczą z ramion, nie ma stanów, nie ma różnic, twarze się palą jak słońca, gdzieś już w bocznych ulicach krwawi się znak bojowy i trzepoce się jak ptak do podniebnego lotu, śpiewy buchają triumfalne i biją ku niebu zwycięskim chorałem.</akap>
 <akap_dialog>--- Wolność! Wolność!</akap_dialog>
    
    <akap>Miasto już powstaje. Miasto już mówi. Miasto już śpiewa, podnosi głowę do słońca, wyciąga ręce, oddycha, żyje pełną piersią!... A tłumy coraz większe i płyną rzekami, wzburzone szczęściem, rozkołysane nadzieją, płaczą, śmieją się i modlą zarazem...<end id="e1764014665359-1158295164"/></akap>
 <separator_linia/>
    
 <akap>Podobno stan wojenny zniesiony istotnie, patroli coraz mniej na ulicach --- ale czy na długo?</akap>
    <separator_linia/>
    
 <akap>W południe wszedłem do jakiegoś kościoła: tłok
niesłychany, uroczysty nastrój nabożeństwa, ksiądz ledwie dojrzany<pe><slowo_obce>ledwie dojrzany</slowo_obce> --- dziś: ledwie widoczny.</pe> w witrażowych mrokach odprawiał mszę, dymy kadzideł rozwłóczyły się sinymi włóknami nad ciżbą głów, organy wiodły cichą, przejmującą gędźbę, szept modłów szemrał jak rosa opadająca na suche liście, niekiedy srebrny świergot dzwonków się zrywał, gdy naraz stała się cisza śmiertelna, i ktoś na chórze zaintonował: ,,Boże, coś Polskę...<pe><slowo_obce>Boże, coś Polskę...</slowo_obce> --- pierwszy wers polskiej pieśni patriotycznej, wywodzącej się z hymnu <tytul_dziela>Boże, zachowaj króla</tytul_dziela> (tekst: Alojzy Feliński, muzyka: Jan Nepomucen Piotr Kaszewski) napisanej w 1816 r., początkowo jako hołd dla cara Aleksandra I. Później wersy odnoszące się do władcy zostały zmienione na polskie treści patriotyczne, a muzyka została uproszczona. Pieśń była brana pod uwagę w czasie ustanawiania Hymnu Polskiego.</pe>"</akap>
 <akap>Tłum się zakołysał, skłębił, zmieszał, jakby do ucieczki, gdy grom padnie, ale po chwili runął na kolana, palący wicher westchnień zahuczał, tysiące gwiazd rozbłysło w oczach, tysiące rąk wyniosło się ku ołtarzowi i tysiące piersi zawtórowało:</akap>

 
<poezja_cyt><strofa>
,,Ojczyznę, wolność, racz nam wrócić, Panie!"
</strofa></poezja_cyt>



 <akap>I widziałem, jak z tego łanu głów pochylonych biły słupy ogniste uniesień, miłości, łez, wiary, szlochań serdecznych, i płynęły jękiem żebrzącym do stóp Ukrzyżowanego, i tam się kładły pokornie z bezgraniczną ufnością.</akap>
 <akap>I widziałem, jak z tych serc wierzących wynosiła się niepokalana dusza Polski, i okutymi<pe><slowo_obce>okuty</slowo_obce> (daw.) --- dziś: skuty.</pe> jeszcze rękami błogosławiła na ciężki trud walki, za ostatni, zwycięski bój i za wolność!...</akap>
    <separator_linia/>
    
 

<naglowek_rozdzial>Po południu</naglowek_rozdzial>





 <akap>Warszawa wygląda jak w ,,pierwszym dniu stworzenia". </akap>
 <akap>Chaos wszędzie i we wszystkich najzupełniejszy.</akap>
 <akap>Na każdej prawie ulicy już mowy, partyjne sztandary i śpiewy.</akap>
 <akap>Na każdym prawie miejscu nieopowiedziane wybuchy entuzjazmu, radości, uniesień, całują się nieznajomi, bratają się obcy sobie i dalecy.</akap>
 <akap_dialog>--- Jedność, obywatele, i braterstwo --- już krzyczą co gorętsi.</akap_dialog>
 <separator_linia/>
    
 <akap>Na Marszałkowskiej, na Krakowskim i Nowym Świecie trudno się już przecisnąć, nieprzeliczona ciżba posuwa się krok za krokiem, faluje, kołysze się, a wciąż jeszcze przybiera, gdyż bocznice, jak wartkie dopływy, nieustannie wyrzucają nowe tłumy, że już się zdają drżeć mury rozpierane, wrzawa potężnieje co chwila --- jakby morze ludzkie wylało z hukiem i burzy się spienione w ciasnych ulicach.</akap>
 <separator_linia/>
    
 <akap>Przed kościołem św. Krzyża<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q1440735"/> olbrzymi tłum prze się i kłębi, ktoś niewidzialny dał znak i wszyscy padli na kolana. Rozszlochany śpiew zerwał się jakby z wnętrza ziemi, uniósł się upalną wichurą ponad wieże i mury, a ze wszystkich okien, ze wszystkich balkonów i bram zerwały się oddzielne głosy, płacze, wołania i spływały w przepotężny chór, nabrzmiały smutnym jękiem błagań.</akap>
 <separator_linia/>
    
 <akap><begin id="b1764015174984-1391829779"/><motyw id="m1764015174984-1391829779">Miasto, Tłum</motyw>Na bocznych ulicach, w zaułkach, na placach, w szarych tunelach nieskończonych domów, wszędzie, gdzie dojrzeć --- tłumy, mowy i śpiewy.</akap>
 <separator_linia/>
    
 <akap>Chciałbym wszystko widzieć, wszystko słyszeć
i wszystko przeżyć, co czują te masy, te domy, te ulice, aby wziąć w siebie na wieki pamięć dnia tego ,,jedynego".<end id="e1764015174984-1391829779"/>
</akap>
 <separator_linia/>   
    
    <akap>Już upadam ze znużenia, ale nowy pochód mnie porywa, nowy śpiew przyciąga, nowa radość krzepi zwątlałe siły, i znowu idę...</akap>
 <separator_linia/>
 <akap><begin id="b1764015215936-295400389"/><motyw id="m1764015215936-295400389">Miasto, Śpiew</motyw>Rozśpiewała się Warszawa; każda ulica intonuje pieśń swoją, każda ulica podnosi swój głos, każda ulica wybucha innym hymnem --- że kiedy zmierzch się zrobił, to się już zdawało, że to śpiewają mury i ludzie, drzewa i place, ziemia i niebo, w jeden głęboki, 
przejmujący głos wesela i radości.<end id="e1764015215936-295400389"/></akap>
 <separator_linia/>
 <akap><begin id="b1764015353120-3163618030"/><motyw id="m1764015353120-3163618030">Robotnik, Śpiew, Siła, Polak</motyw>W ostatnich brzaskach dnia Lesznem<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q9365568"/>, od okopów, płyną zwarte i karne kohorty ludu roboczego, na przedzie czerwienią się sztandary; idą mocno, aż ziemia dudni pod stopami, i dumny, hartowny w bojach śpiew grzmi niebosiężny:</akap>
 
<poezja_cyt><strofa>
,,Nasz sztandar buja ponad trony...<pe><slowo_obce>Nasz sztandar buja ponad trony...</slowo_obce> --- właśc. <slowo_obce>Nasz sztandar płynie ponad trony...</slowo_obce>, pierwszy wers <tytul_dziela>Czerwonego Sztandaru</tytul_dziela>, pieśni szwajcarskich anarchistów, napisanej w 1877 r. Pieśń później stała się hymnem ogólnoeuropejskich ruchów robotniczych (zakazanym w zaborze rosyjskim). Polski tekst napisał Bolesław Czerwieński (1851--1888) w 1881 r.</pe>"
</strofa></poezja_cyt>



 <akap>Bije orkan potężnych głosów, a każda strofka, jak brzęk pękających kajdan, a każdy rytm, jak huk kilofów w granity, jak piorun gniewu i jak słodki hejnał o świtaniu wiośnianym; idą bladzi, wynędzniali a dumni, w łachmanach walki, idą wpatrzeni
w sztandary, jak w zorze świtu, idą niezmożonym świętym hufem trudu i walki...</akap>
 <akap>A z drugiej strony, naprzeciw, nadciąga inny pochód, tysiączna rzesza zwarta w szeregi, a nad głowami, na amarantach biały orzeł rozwija władcze skrzydła, królewski ptak wiedzie, jak wiódł ojców i pradziadów, a pod nim, ramię przy ramieniu, mężczyźni, kobiety, dzieci i starcy kupią się jak pod puklerzem<pe><slowo_obce>puklerz</slowo_obce> --- okrągła, wypukła tarcza rycerska.</pe>, z nieśmiertelną pieśnią Legionów na ustach:
</akap>

<poezja_cyt><strofa>
,,Marsz, marsz Dąbrowski!/
Z ziemi włoskiej do polskiej<pe><slowo_obce>Marsz, marsz Dąbrowski!
Z ziemi włoskiej do polskiej</slowo_obce> --- właśc. <wyroznienie>z ziemi włoskiej do Polski</wyroznienie>: pierwsze słowa <tytul_dziela>Mazurka Dąbrowskiego</tytul_dziela>, pieśni, do której słowa napisał Józef Wybicki w trakcie formowania się Legionów Polskich we Włoszech w 1797 r. (autor muzyki pozostaje nieznany). Początkowo pieśń była jedną z wielu wojskowych pieśni patriotycznych, ale szybko stała się popularna w kraju i za granicą. W lutym 1927 r. została uznana jako Hymn Państwowy Rzeczpospolitej Polskiej.</pe>". 
</strofa></poezja_cyt>



 <akap>Hej! jakby zafurkotały ułańskie chorągiewki, lśnią się kaski, chwieją się kity, szczękają kopyta o kamienie progów Pirenejów, wiara wali czwórkami w świat obcy i wrogi, niejeden łzę ociera i daje głos tej strasznej, nieutulonej tęsknocie za ojczyzną daleką, za ojczyzną w niewoli.</akap>
 <akap>Pochody się spotykają, sztandary się chylą, łączą się dłonie.</akap>
 <akap_dialog>--- Niech żyje wolność! Niech żyje Polska!<end id="e1764015353120-3163618030"/></akap_dialog>
 <akap>Długo huczą echa w omroczałych, pomilkłych ulicach.</akap>
    <separator_linia/>
    
 <akap>Jak w czarodziejskim kalejdoskopie zmieniają się obrazy, sceny, ludzie, znaki bojowe, hasła, ale chwila wciąż jedna, cudna, przenajświętsza chwila zmartwychwstania!</akap>
 <akap>I tak przechodzą całe godziny.</akap>
 <separator_linia/>
    
    <akap>Partie już zaczynają śnić na jawie swoje sny
o potędze.</akap>
 <akap>Im dalej od środka miasta, tym więcej mów, zionących nienawiścią, tym większy przedział i różnice jaskrawsze. Mówią wszędzie, po bramach, z parterowych okien, na ramionach słuchaczów siedzą mówcy i grzmią piorunami, nienawiść podnosi głos, groźby padają jak kamienie, wiekowy głód przyzywa sytych na sąd, skarży się krzywda!</akap>
 <akap>Na Złotej<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q9366321"/> jakiś trybun ochrypły, blady, wyczerpany, krzyczy, wstrząsając pięściami:</akap>
 <akap_dialog>--- Precz z Polską! Śmierć burżujom! Śmierć katom! 
</akap_dialog>
    <akap>A tłum jakby zahipnotyzowany, wtóruje potężnie:</akap>
    <akap_dialog>--- Śmierć! Śmierć! --- i podnosi groźne pięści, i ciska pioruny oczyma, i śpiewa z uniesieniem <tytul_dziela>Warszawiankę<pe><slowo_obce>Warszawianka</slowo_obce> --- socjalistyczna pieśń rewolucyjna, napisana przez Wacława Święcickiego w 1879 r. Tytuł nadano dopiero podczas pochodu pierwszomajowego w 1905 r. Pieśń stała się hymnem robotników w czasie rewolucji 1905 r.</pe></tytul_dziela>, ale skoro trybun skończył, dojrzawszy pochód narodowy, tam hurmą wali, tam znowu krzyczy:</akap_dialog>
 <akap_dialog>--- Niech żyje Polska!</akap_dialog>
 <akap>Jak człowiek, którego wypuszczono z lochu na światło i powietrze, że w pierwszej chwili szaleje, nieprzytomny ze szczęścia.</akap>
 <separator_linia/>
    
 <akap>Chodzę jakiś czas za jakimś starszym panem, który zapłakany, spotniały, nieprzytomny, biega od pochodu do pochodu, zakłada ciągle binokle, osłania dłonią ucho i pyta:</akap>
 <akap_dialog>--- Co śpiewają? <tytul_dziela>Czerwony sztandar</tytul_dziela>! Dobrze, bracia. Śpiewajcie z Bogiem! Ja z wami!</akap_dialog>
 <akap>I drepcze, potyka się co chwila, i śpiewa z całej mocy, ale zostaje coraz bardziej; tłum go znosi pod ściany, że przystaje, nabiera tchu, ociera czoło; ściera łzy, ledwie już dyszy, ale gdy posłyszy nową gromadę, do niej się przyłącza i również z całego serca śpiewa:</akap>
 
<strofa>
,,Jeszcze nie zginęła..."
</strofa>



 <separator_linia/>
 <akap>Patrole przesuwają się cicho, obchodzą pochody z dala, jak głodne wilki, oficerowie odwracają oczy, policja się pochowała.</akap>
 <separator_linia/>
 <akap>Na Mokotowskiej<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q9365673"/>, przed jednym z domów stoi trzech żandarmów, a przed nimi, ująwszy się hardo pod boki, wykrzykuje wyniośle, tylko krzynkę<pe><slowo_obce>krzynka</slowo_obce> (daw.) --- dziś: odrobinka; <slowo_obce>krzynkę</slowo_obce>: troszkę.</pe> napita<pe><slowo_obce>napita</slowo_obce> --- podpita; pod wpływem alkoholu.</pe> babina:</akap>
 <akap_dialog>--- Ja to sobie mogę pić co dzień gorzałkę, ale ty, chamie, napij się chociaż dzisiaj, kiedy cię spuścili z obroży!</akap_dialog>
 <akap>Żandarmi uśmiechali się dosyć kwaśno z pociesznej kobieciny.</akap>
 <separator_linia/>
    
 <akap>Było jeszcze dość wcześnie, kiedym powracał do
domu.</akap>
 <akap>Suche i zimne mgły wisiały w powietrzu, cisza już ogarniała miasto, ale we mnie wciąż jeszcze brzmiały śpiewy i krzyki...</akap>
 <akap>Pod murami kościoła św. Aleksandra<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q3354467"/> ktoś śpiewał cichym, jękliwym głosem: ,,Kto się w opiekę...<pe><slowo_obce>Kto się w opiekę [odda Panu swemu]...</slowo_obce> --- pierwsze słowa <tytul_dziela>Psalmu 91</tytul_dziela> z <tytul_dziela>Księgi Psalmów</tytul_dziela> (Starego Testamentu) w tłumaczeniu Jana Kochanowskiego i wydanego w Psałterzu Dawidowym w 1579 r.</pe>", a na schodach i w cieniu kolumn żaliły się jakieś spazmatyczne, bolesne płacze.</akap>
 <akap>Przejął mnie do głębi ten płacz niespodziany i jakiś dziwny, nagły niepokój zawrócił mnie z powrotem do miasta.</akap>
 <akap>Na Brackiej<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q9364993"/> i Mazowieckiej <ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q24662364"/>było prawie pusto, 
gdzieniegdzie i najspokojniej rozmawiano przed bramami.</akap>
 <akap><begin id="b1764016112410-2046376964"/><motyw id="m1764016112410-2046376964">Morderstwo</motyw>Miałem już skręcić na Królewską<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q9365538"/>, gdy jakiś ryk nieludzki wstrząsnął powietrzem.</akap>
 <akap>Od Wierzbowej<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q33601728"/> wybiegł jakiś człowiek z okropnym krzykiem, a za nim drugi, trzeci, dziesiąty, uciekali już całymi kupami, biegli z porwaną odzieżą, zakrwawieni, bez czapek, z obłąkaniem w oczach, niektórzy przysłaniali głowy rękoma, uciekając ze strasznym wrzaskiem, padali z wyczerpania, pełzali na czworakach, gnani przerażeniem i rozpaczą.</akap>
 <akap_dialog>--- Mordują na placu Teatralnym<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q3390703"/><pe><slowo_obce>masakra na placu Teatralnym</slowo_obce> --- w trakcie demonstracji 1 listopada 1905 r. tłum, chcąc uwolnić więźniów politycznych, wdarł się do aresztu. Wojsko carskie zaczęło strzelać. Zginęło ok. 40 demonstrantów, a ponad 150 zostało rannych.  </pe>! --- rozniosło się lotem błyskawicy.</akap_dialog>
    
    <separator_linia/>
 <akap>Nie jestem zdolny o tym pisać. Widziałem potem tę rzeźnię ludzką, krew mi się ścina na wspomnienie, wzgarda dusi, gniew obezprzytomnia. Ohydny mord bezbronnych! Zbrodnia z góry ułożona i wykonana na zimno. Zbrodnia wołająca o pomstę!<end id="e1764016112410-2046376964"/></akap>
 <akap>Są rzeczy, których zapomnieć ani przebaczyć nie
wolno!</akap>
    <separator_linia/>
    
 <akap>A oto spis z tego dnia do zapamiętania:
</akap>
    <akap>Mordowali na Złotej!</akap>

 <akap>Mordowali na Przechodniej<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q103080162"/>!</akap>
    <akap>Mordowali na placu Bankowym<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q1017591"/>!</akap>
 <akap>Tak się oto zakończył ten pierwszy dzień wolności.</akap>
    <akap>Śmierć zmówiła nad nim swoje krwawe pacierze...</akap>
 
<naglowek_rozdzial>Czwartek</naglowek_rozdzial>





 <akap>Dzień prawie wiosenny, ciepło i jasno, blade, wyczerpane słońce sieje omdlałe brzaski, powietrze przesycone błękitem, lasy za Wisłą ledwie dojrzane w białawych tumanach, dzwony biją po kościołach, ostatnie liście padają z drzew, i dziwnie cicha, przejmująca smutkiem melancholia rozwłóczy się<pe><slowo_obce>rozwłóczy się</slowo_obce> (daw.) --- dziś: rozpościera się.</pe> nad miastem.</akap>
 
 <akap>Z wczorajszego pogromu na placu Teatralnym przychodzą coraz straszniejsze szczegóły.</akap>
 <akap>A na rogach surowe odezwy. Żołdak wygraża uzbrojoną pięścią, jakby tym chciał usprawiedliwić mord wczorajszy.</akap>
 <akap>Miasto niemieje z gniewu i zgrozy.</akap>
 <akap>Próbowałem zasiąść do roboty --- nie podobna: w głowie mam szum i zgiełk, echo wczorajszego dnia.</akap>
 <separator_linia/>
    
 <akap>Olbrzymi pochód przeciągnął Nowym Światem<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q1109610"/>, księża go wiedli i kilkanaście amarantowych sztandarów pławiło się w słońcu i trzepotało od huku śpiewów.</akap>
 <akap>W Filharmonii<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q122234405"/> wiec, a niedaleko, przed ,,Gońcem"<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q106237930"/><pe><slowo_obce>przed ,,Gońcem"</slowo_obce> --- chodzi o dziennik <slowo_obce>Goniec poranny</slowo_obce> wydawany od 1901 r. do 1918 r. Redakcja pisma mieściła się przy ulicy Zgoda nr 5.</pe> drugi, może nawet liczniejszy i wrzaskliwszy. Cały dzień tam krzyczą, mówią, śpiewają i kłócą się zawzięcie.</akap>
 <akap_dialog>--- Śmierć im! Niech żyją!</akap_dialog>
    <akap>I tak w kółko...</akap>
    <separator_linia/>
    
 <akap>Szał już ogarnia partie, sztaby stronnictw zabijają się językami, a lud umiera na ulicach od wrażych kul i bagnetów.
</akap><akap>
Śmierć się wałęsa po mieście i uderza z okropną bezmyślnością.</akap>
 
    
    
<naglowek_rozdzial>Piątek</naglowek_rozdzial>



 <akap>Dwie nadzwyczajne wiadomości. Trepow uwolniony i Królestwu ma być dana autonomia! Czyli: jeden fakt i jedna zielona obietnica!</akap>
 <akap>A tymczasem coraz więcej mordów, coraz gęściej sypią się salwy, coraz więcej żałobnych konduktów ciągnie na cmentarze.</akap>
 <separator_linia/>
    
 <akap><begin id="b1764017040520-2546209167"/><motyw id="m1764017040520-2546209167">Tłum, Polityka</motyw>Byłem na ogólnym wiecu i nie pójdę już na żaden więcej.</akap>
 <akap>Targowica próżności, popisów i ambicyjek. Tragiczna farsa prowadzona przez tych, którzy mogą przekrzyczeć tłumy. Wielka licytacja frazesów i obietnic. Stu mówców, a wciąż to samo, te same gesty, te same liczmany<pe><slowo_obce>liczman</slowo_obce> --- frazes, puste słowo.</pe>, te same pozy, i te same brawa i krzyki wyjców zapychających sale...
</akap>
    <akap>Wolę ludowe wiece pod gołym niebem, są bowiem czynem uświadamiania, pełnym godności i powagi.
Prawda: tam przemawia sam lud, tam woła sama krzywda i ból serdeczny, nie zaś fonografy ludzkie, obżarte broszurkami i pijane żadzą popisów.<end id="e1764017040520-2546209167"/></akap>
 <separator_linia/>
 
 <akap><begin id="b1764017075991-1463531329"/><motyw id="m1764017075991-1463531329">Słowo, Choroba</motyw>Stęchłe frazesy groźniejsze są dla świata niźli dżuma. <end id="e1764017075991-1463531329"/></akap>
 <separator_linia/>
    
 <akap><begin id="b1764017122951-1828684468"/><motyw id="m1764017122951-1828684468">Trup</motyw>Na Krakowskim Przedmieściu spotykam straszny korowód.</akap>
 <akap>Na małym ręcznym wózku leży zabity Żyd, leży na wznak, piersi ma obnażone, pokryte krwią zakrzepłą i porwane w ohydne strzępy, głowę przechylił w tył, oczy ma szeroko otwarte, usta rozchylone, jakby jeszcze śpiewał w uniesieniu, jakby jeszcze szedł w pochodzie.</akap>
 <akap>Dostał pięć kul i bagnetem w brzuch.</akap>
 <akap>Wiozą go wolno, niby podarty w bojach sztandar wolności.</akap>
 <akap>Jest jak zastygły krzyk!</akap>
 <akap>Otacza go ponury tłum, w milczeniu śmierci idzie... Jakieś kobiety czepiają się wózka i wyją rozpacznie, a stary, siwy Żyd, z rozwianymi włosami, suchy, prosty, straszny w majestacie bólu, idzie obok trotuarem, wyciąga do przechodzących żołnierzy zakrwawione ręce i woła cichym, zamierającym głosem:</akap>
 <akap_dialog>--- To wasze dzieło! To wasza robota!</akap_dialog>
 <akap>Przerażenie chwyta za serca, odkrywają się głowy, chylą się pobladłe twarze, kilka kobiet przyklękło na trotuarze, żałobna, posępna cisza sieje się dokoła, bo oto umarły przechodzi w swej chwale śmierci za wolność. Trup uśmiecha się, woła ranami, Śpiewa śmiercią ostatni, potężny hymn nowych dni.<end id="e1764017122951-1828684468"/></akap>
 <akap>Nie potrafię go zapomnieć do śmierci.</akap>
    <separator_linia/>
    
 <akap>Te dni ciągną się, jak sen dręczący, jak sen, 
z którego nie można się obudzić, ni do szczęścia, ni do śmierci.
</akap><akap>
Jest się tylko wahadłem w rękach losu.</akap>
 <akap>Od jutrzenki do pogrzebowych pochodów kołysze fala.</akap>
 <separator_linia/>
    
    
 
<naglowek_rozdzial>Sobota</naglowek_rozdzial>




 <akap>Na murach nowe, złowrogie ogłoszenia.</akap>
 <akap>Znowu grożą, bo znowu mordowali bezbronnych.</akap>
 <akap>W sercach trwoga i niepokój. Ciągłe pogłoski o ,,czarnej sotni<pe><slowo_obce>czarna sotnia</slowo_obce> --- skrajnie nacjonalistyczny ruch powstały w trakcie rewolucji 1905 r. w Rosji, popierał monarchię absolutną, sprzeciwiał się jakimkolwiek reformom i postulował przemocową rusyfikację narodów zależnych od Rosji. </pe>".</akap>
 <akap>Może nikt nie wierzy w możliwość pogromów, podobnych do kijowskich, ale wszyscy się obawiają.</akap>
 <akap>Prowokatorowie<pe><slowo_obce>prowokatorowie</slowo_obce> (daw.) --- dziś: prowokatorzy. </pe> przecież działają i jak hieny węszą żer.</akap>
 <akap>A mordy w dalszym ciągu.</akap>
 <akap>Cały dzień dzisiejszy grzebano niezliczone ofiary, a na jutro już czekają swojej kolei nowi.</akap>
 <akap><begin id="b1764017341820-3669086907"/><motyw id="m1764017341820-3669086907">Głód, Bunt, Lud</motyw>Strajk także w dalszym ciągu, koleje stoją, brakuje już chleba, brakuje pieniędzy, nędza szerzy się z przerażającą szybkością, ale lud znosi ją z bohaterskim stoicyzmem.</akap>
 <akap>Przecież wystawy magazynów przeważnie niezasłonione<pe><slowo_obce>niezasłonione</slowo_obce> (daw.) --- dziś: niezasłonięte.</pe>, przez lustrzane szyby lśnią się drogie materie, śmieje się urągliwie złoto, wabią stosy przysmaków, nęcą skarby, a lud głodny, lud w nędzy, lud ledwie już powłóczy nogami i przechodzi mimo obojętnie, i dumnie, i nigdzie gwałtu, ni rabunku!<end id="e1764017341820-3669086907"/></akap>
 <akap>Zaiste, że to bohaterska wyniosłość i święta cierpliwość!</akap>
 
    
    
    
<naglowek_rozdzial>Niedziela</naglowek_rozdzial>




 <akap>Niezapomniany, święty dzień braterstwa!</akap>
 <akap>Umilkły salwy, żołnierze prawie zniknęli z ulic. W uroczystej ciszy niedzieli zabrzmiały dzwony wszystkich kościołów.</akap>
 <akap>Wyszedł pochód z kościoła św. Jana, z katedry.</akap>
 <akap>Morze ludzkie wylewało się z wolna na Krakowskie, amarantowe sztandary chwiały się nad zwartą falą głów, wynosiły się ze wszystkich stron, ze wszystkich bocznych ulic leciały orły i szumiały proporce.</akap>
 <akap>Pod pomnikiem Mickiewicza pierwsze mowy.</akap>
 <akap>Staje się cisza, słychać tylko radosne płacze i łopot chorągwi, orkiestra zaczyna grać, i naraz, ze wszystkich piersi, ze wszystkich serc zrywa się pieśń-huragan, pieśń-modlitwa:</akap>

<poezja_cyt><strofa>
 Boże, coś Polskę...
</strofa></poezja_cyt>



 <akap>Trzysta tysięcy ją śpiewa jednym, niebosiężnym głosem uniesień.</akap>
 <akap>Trzysta tysięcy wynosi ją z siebie, jak najświętszy sakrament narodu.</akap>
 <akap>Ruszyli w pochód, idą, płyną, wzbierają, prą się niezmożoną mocą za pieśnią, która nabrzmiała krwią wszystkich serc, bije ku niebu słupem, błyska i grzmi jak krzak ognisty...</akap>
 <akap>Sztandary się krwawią w słońcu, rozwijają, trzepocą, a orły Racławic<pe><slowo_obce>bitwa pod Racławicami</slowo_obce> --- 4 kwietnia 1794 r. (w trakcie powstania kościuszkowskiego) pod Racławicami (woj. małopolskie) starły się armie Polski (pod dowództwem Tadeusza Kościuszki) i Rosji (pod dowództwem Aleksandra Tomasowa). Bitwa skończyła się porażką Rosjan.</pe>, orły Legionów<pe><slowo_obce>Legiony Polskie we Włoszech</slowo_obce> --- polskie oddziały zbrojne utworzone w 1797 r., walczące pod dowództwem Jana Henryka Dąbrowskiego u boku armii włoskiej i francuskiej.</pe>, orły Grochowa<pe><slowo_obce>bitwa o Olszynkę Grochowską</slowo_obce> --- jedna z większych bitew powstania listopadowego. 24 lutego 1831 r. pod warszawską Pragą starły się oddziały polskiej armii (dowodzonej przez Józefa Chłopickiego) z siłami rosyjskimi (dowodzonymi przez Iwana Dybicza). Bitwa nie została rozstrzygnięta, ale sukcesem było odepchnięcie oddziałów rosyjskich od granic Warszawy.</pe> i orły powstańcze przodem się niosą, i do słońca, do nieśmiertelnego życia prowadzą.</akap>
 <akap>Cała Warszawa idzie w karnym ordynku<pe><slowo_obce>ordynek</slowo_obce> (daw.) --- zwykle o oddziałach wojskowych, idących w zwartym szeregu.</pe>. Stanęli wszyscy, ramię przy ramieniu, i wszystka<pe><slowo_obce>wszystka</slowo_obce> (daw.) --- dziś: cała. </pe> dusza narodu śpiewa:</akap>

<poezja_cyt><strofa>
 Ojczyznę, wolność racz nam wrócić, Panie!...
</strofa></poezja_cyt>



 <akap>Jęk krwawi się w tym głosie setek tysięcy.</akap>
 <akap>To skarży się sto lat niewoli, to płacze ból niezapomniany, to błaga rozpacz, to wołają pustki Sybiru, mogiły pobitych, to brzmią skrzypy szubienic, to śpiewa cierpienie i krzywda...</akap>
 <akap>Każde słowo ścieka jak kropla krwi męczeńskiej, i każde słowo jest nieśmiertelną żądzą życia...</akap>
 <akap>Godziny przechodzą, a pieśń ta ciągle płynie, wzbija się, leci na całą ziemię, wskrzesza, przypomina, płacze, żali się i spowija Warszawę w amarantową wstęgę, przetykaną białymi orłami, jakby w wiecznie żywą strugę krwi przelanej za wolność przez całe pokolenia.</akap>
 
 <separator_linia/>
    
 <akap>Do nocy trwał pochód, a później, kiedy miasto usnęło, kiedy ogłuchły ulice, to w mgłach jakby się rozwijał korowód pomarłych. Tłumy widm zdały się płynąć ze wszystkich stron świata: z kazamat wychodziły, z lodowatych pustyń się podnosiły, z tajg, spod szubienic, z zapomnianych mogił, z głębi mórz, z lochów, z pól --- i pieśń śmiertelnego milczenia zadrgała w nocnej ciszy, pieśń krwi ofiarnej, przelanej za naród się podniosła... krzepiąca żywych pieśń zmartwychpowstania.</akap>
 <separator_linia/>
    
 <nota><akap>Koniec.</akap></nota>
 <nota><akap>(Pisane w roku 1905)</akap></nota>
    
 
<naglowek_rozdzial>Kilka słów o rewolucji 1905 roku</naglowek_rozdzial>




 <akap>Gdy w czasie wojny rosyjsko-japońskiej (1904--1905)
Japończycy poczęli odnosić same zwycięstwa nad przeciwnikiem, rozpoczęły się w Rosji gwałtowne rozruchy robotnicze, przygotowane przez żywioły opozycyjne. Zostały one krwawo stłumione; gdy jednak wybuchł strajk powszechny, a nawet rozpoczęły się bunty w wojsku, rząd począł ustępować. Ówczesny car, Mikołaj II zdecydował się na wydanie ,,manifestu" zapowiadającego utworzenie ,,parlamentu" (,,Dumy" 30 X 1905). Gdy rozpoczął się rozłam między rewolucjonistami a liberałami, rząd wykorzystał ten moment, by na nowo rozpocząć krwawe prześladowania.</akap>
 <akap>Rewolucja rosyjska odbiła się głośnym echem na ziemiach polskich zaboru rosyjskiego, które jednak nie zdobyły się na jednolitą działalność. Istniał tu bowiem znaczny przedział i rozdźwięk między stronnictwami politycznymi, uniemożliwiający celowy i zwarty wysiłek. Socjaliści polscy, nie mogąc dojść
do porozumienia ze stronnictwem ,,narodowo demokratycznym", uzgodnili swe plany z socjalistami rosyjskimi i rozpoczęli rozruchy i strajki, na wzór tego, co działo się w Rosji. Stronnictwa umiarkowane agitowały za autonomią, urządzając publiczne zebrania i mnifestacje. Rząd rosyjski zrazu tolerował te manifestacje o charakterze narodowym (wielki pochód w Warszawie 5. listopada 1905 r.), wkrótce jednak ówczesny generał-gubernator Warszawy, Skałon<pe><slowo_obce>Skałon, Gieorgij</slowo_obce> (1847--1914) --- rosyjski wojskowy, w trakcie rewolucji 1905 r.  generał-gubernator warszawski, zabiegał o wprowadzenie stanu wojennego w Królestwie Polskim, w wyniku którego otrzymał wolną rękę w zakresie karania protestujących bez wyroku sądowego, z czego bardzo często korzystał.</pe> ogłosił ,,stan wojenny" i wydał rozkaz rozpędzania wszelkich manifestacji przy użyciu broni. Znów rozpoczęły się krwawe represje.
Wywołało to ostrą reakcję ze strony Polskiej Partii Socjalistycznej<pe><slowo_obce>Polska Partia Socjalistyczna</slowo_obce> --- też: PPS, lewicowa partia polska, założona w 1892 r. głosiła poglądy niepodległościowe i socjalistyczne.</pe>, która wzmocniła walkę partyzancką, napadając na patrole wojskowe i policyjne, pociągi kolejowe, kasy rządowe itp.
Lecz w łonie partii wytworzył się rozłam, a powstanie przerodziło się w tzw. ,,bojówkę", tj. sporadyczne zamachy zbrojne.</akap>

 <akap>Koniec wojny rosyjsko-japońskiej, zwycięstwo reakcji w Rosji i represje rządowe zgnębiły ostatecznie bojowców, z których znaczna część znalazła się w więzieniach, część schroniła w Małopolsce.</akap>
     <sekcja_swiatlo/>
    
 <akap>Zupełnym niepowodzeniem skończyły się usiłowania uzyskania autonomii ,,Królestwa<pe><slowo_obce>Królestwo</slowo_obce> --- Królestwo Polskie, nazwa nadana przez kongres wiedeński (1814--1815) dawnym ziemiom polskim, zależnym od Imperium Rosyjskiego (zabór rosyjski). Określenie użyte przez autora w cudzysłowie, ponieważ podpisany z Rosją statut organiczny (1832 r.) stwierdzał, że faktycznym władcą Polski jest car Mikołaj I Romanow. </pe>". Działalność stronnictw umiarkowanych, świetnie zorganizowany strajk dzieci szkolnych i bojkot uniwersytetu warszawskiego<pe><slowo_obce>Strajk szkolny</slowo_obce> --- strajk zapoczątkowany przez studentów Uniwersytetu Warszawskiego i Politechniki w styczniu 1905 r. W lutym do strajku dołączyli uczniowie szkół średnich i zawodowych a po kilku tygodniach strajkowały jednostki oświaty we wszystkich większych miastach polski.  Strajkujący domagali się przywrócenia języka polskiego jako wykładowego, demokratyzacji kryteriów naboru, prawa kobiet do wyższego wykształcenia.</pe> doprowadziły do powstania <wyroznienie>polskiego szkolnictwa prywatnego</wyroznienie>, co pozwalało na wprowadzenie do szkół ojczystego języka wykładowego.</akap>
    <akap>Była to naówczas wielka zdobycz.</akap>
 
 </powiesc>
</utwor>