<utwor>
<rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/przybyszewski-z-wigilij/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Przybyszewski, Stanisław</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Z ,,Wigilii"</dc:title>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kozioł, Paweł</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kowska, Karolina</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Rawska, Aneta</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Modernizm</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Liryka</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Poemat prozą</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja cyfrowa wykonana przez fundację Nowoczesna Polska z egzemplarza pochodzącego ze zbiorów Łukasza Jachowicza. Eine Publikation im Rahmen des Projektes Wolne Lektury. Herausgegeben mit finanzieller Unterstützung der Stiftung für deutsch-polnische Zusammenarbeit.</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/przybyszewski-z-wigilii</dc:identifier.url>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Młoda Polska. Wybór poezyj, oprac. Tadeusz Boy-Żeleński, wyd. drugie, Wydawnictwo Zakładu Narodowego imienia Ossolińskich, Wrocław 1947.</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Stanisław Przybyszewski zm. 1927</dc:rights>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">1998</dc:date.pd>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2013-01-15</dc:date>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:relation.hasFormat id="pdf" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/pdf/przybyszewski-z-wigilii.pdf</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-0777-8</meta>
<meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta>
<dc:relation.hasFormat id="html" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/przybyszewski-z-wigilii.html</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-1756-2</meta>
<meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta>
<dc:relation.hasFormat id="txt" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/txt/przybyszewski-z-wigilii.txt</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-2711-0</meta>
<meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta>
<dc:relation.hasFormat id="epub" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/epub/przybyszewski-z-wigilii.epub</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-3773-7</meta>
<meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta>
<dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/mobi/przybyszewski-z-wigilii.mobi</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-4859-7</meta>
<meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/use/7438.jpg</dc:relation.coverImage.url>
    <dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Pocztówka z 1927, nieznany, domena publiczna</dc:relation.coverImage.attribution>
    <dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/7438/</dc:relation.coverImage.source>
    <category.thema.main>DC.WL-P</category.thema.main>
    <category.thema>FRF</category.thema>
    <category.thema>1DTP</category.thema>
    <category.thema>3MN</category.thema>
    </rdf:Description>
</rdf:RDF>


<liryka_l>

<uwaga><akap>Zmiany automatyczne: zlep wersja 1.03</akap><strofa>
niem > nim (emi) (1) /
</strofa></uwaga>

<abstrakt>
<akap>Utwór <tytul_dziela>Z Wigilij</tytul_dziela> to zapis tęsknoty za ukochaną.</akap>

<akap>Mężczyzna przebywa w kościele wiejskim, jednak jego myśli nie są skupione na modlitwie i przeżyciach religijnych, a na wspomnieniu kobiety, którą wciąż kocha. Jego rozważania są pełne żalu i bólu. Gdy obcuje z naturą, jej piękno również przywodzi mu na myśl ukochaną, ciemność i mrok natomiast nieodłącznie kojarzy się z cierpieniem po jej utraceniu.</akap>

<akap>Publikowany poemat prozą to fragment II części utworu Stanisława Przybyszewskiego napisanego w 1894 roku w języku niemieckim, później przetłumaczonego przez autora. Całość dzieła składała się z IX części.</akap>

<akap>Stanisław Przybyszewski to jeden z najważniejszych twórców okresu Młodej Polski, prekursor polskiego modernizmu, kontrowersyjny dramaturg, eseista, przedstawiciel tzw. cyganerii krakowskiej.</akap>


</abstrakt>
<nota_red><akap>ZMODERNIZOWANO</akap>

<akap>*interpunkcję:</akap>

<akap>cisza w głuchym jakoby podziemnym odgłosie organów. --> cisza w głuchym, jakoby podziemnym, odgłosie organów.</akap>

<akap>łagodziłaś kojąc smutek mej duszy --> łagodziłaś, kojąc smutek mej duszy</akap>

<akap>*pisownię łączną/rozdzielną: zwolna --> z wolna</akap>

<akap>*pisownię joty: liniją --> linią; Z Wigilij --> Z Wigilii</akap>

<akap>*zmiany leksykalno-ortograficzne: bolu --> bólu</akap>

<akap>poprawiono błąd druku źródła: letnej --> letniej (istnieje wprawdzie taka forma gwarowa na pojezierzu chełmińsko-dobrzyńskim, ale nie jest spotykana w innych dziełach Przybyszewskiego).</akap> </nota_red>





<autor_utworu>Stanisław Przybyszewski</autor_utworu>





<nazwa_utworu>Z <tytul_dziela>Wigilii<pe><slowo_obce>Wigilie </slowo_obce> (niem. <slowo_obce>Vigilien</slowo_obce>) --- utwór napisany przez Przybyszewskiego po niemiecku w r. 1894, a później przetłumaczony przez samego autora na język polski. Dzieło podzielone było na IX części. Tutaj publikujemy fragmenty II części.</pe> (fragmenty)</tytul_dziela></nazwa_utworu>

<akap><begin id="b1363688066357-3709283559"/><motyw id="m1363688066357-3709283559">Miłość</motyw>Siedzę i myślę, czemu cię kochać musiałem.<end id="e1363688066357-3709283559"/></akap>

<akap>Serce rozpala się wspomnieniem, jaśnieje przebłyskami ognia, co w najtajniejszej głębi mej duszy się żarzy.</akap>

<akap>Zmrok wieczorny w kościele wiejskim. Głęboka cisza. Cisza oczekiwania czai się na sklepieniach i ścianach, cisza w parnym upojeniu kadzideł, cisza w głuchym, jakoby podziemnym, odgłosie organów.</akap>

<akap>Kamienne filary rzucają gęste cienie, ostre i czarne plamy przy głównym ołtarzu, co się w blasku setek świec jarzy, niejasne i rozpłynięte w średniej nawie, a pod chórem rozlane w ciepłych pieszczotach półzmroku. A jakby odległe drganie powietrza rośnie coś i płynie przez kościół, wznosi się jakby ciche westchnienie, pręży się jak tygrys przysadzony do skoku, a naraz<pe><slowo_obce>naraz</slowo_obce> (daw.) --- nagle.</pe> pęka cisza, ryknęły organy, a z żelaznych objęć ciszy i czekania wyrywa się pieśń straszna, potężna, pieśń co mury rozpiera i groby rozsadza, pieśń bólu i dnia sądnego:</akap>

<akap><slowo_obce>Salve Regina<pe><slowo_obce>Salve Regina</slowo_obce> (łac. <slowo_obce>Witaj Królowo</slowo_obce>) --- katolicka pieśń (antyfona) śpiewana ku czci Najświętszej Maryi Panny.</pe></slowo_obce>.</akap>

<akap>I znowu noc. Iskrzy się niebo, o iskrzy się jak olbrzymia przestrzeń przed dworcami wielkich miast. Miliony świateł, jeden olbrzymi las rozpalonych pochodni, światła i światełka wichrzą, piętrzą się w górę, spływają w jedno ognisko --- a w dali kwieci się łąka różnobarwnych palących się kwiatów.</akap>

<akap>A woń róż rozkwitłych płynie gdyby jaśnienie mgieł w parnej nocy letniej. I widzę tłum ludzi z jarzącymi się świecami, a ponad nim zwiesza nieszczęście czarne skrzydła upiora. I znowu śpiew, straszny, bolesny; śpiew, co serce szarpie i mózg przepala.</akap>

<akap>A pieśń staje się linią, oddech wiosny przybiera kształty, nastrój duszy stroi się w tęczowe barwy, a skłębiony chaos barw, dziwnie poplątane kształty i linie, oddech i woń: to wszystko tak różne, tak rozmaite, ale we wszystkim brzmi ten sam ton nastroju, ten sam akord, co wraz<pe><slowo_obce>wraz</slowo_obce> --- równocześnie, razem; tu: wciąż.</pe> w inne się formy wciela.</akap>

<akap>Bo w głębiach duszy przemienia się drżące wzruszenie i nabożna skrucha mrocznych kościołów w miękkie a drobne kształty twego ciała, a odległe drganie ciszy i westchnień stapia się w cichym zamyśleniu twych oczu --- głucha pieśń smutku i bólu: toć to tęsknota twego głosu.</akap>

<akap>Pomnę: dzieckiem jeszcze jestem.</akap>

<akap>Niebieskie dale przede mną, bladoniebieskie, żarem płonące dale. Słońce przepala ziemię, trawi zieloność, stoi nad jeziorem miliardem ostrych skaczących płomyków, a nade mną wybiega topól bystrym wierzchołkiem w błękit niebios.</akap>

<akap>A me oczy błądzą w bladoniebieskich dalach, w drgającym żarze do biała roztopionego słońca. To drganie, ten żar letniego słońca widziałem kiedyś wokół twych oczu, gdyś się w parnym spowiciu naszych ciał do mnie tuliła.</akap>

<akap>Tam przede mną obraz, któryś tak bardzo kochała: szeroki step burzanów<pe><slowo_obce>burzany</slowo_obce> --- gęste zarośla; chwasty, osty, bujnie porastające stepy.</pe>, pożółkła trawa, spiekłe zielsko. Małe bagno porosłe sitowiem w zmroku wieczornym. Wyschłe gałęzie wierzb obwisły nad brudną wodą, a gdzieś w mglistej dali na wpół rozpadła chata.</akap>

<akap>A smutek stepów, posępna jesień, syta bólu i tęsknoty, szeroka duma spieczonych burzanów --- toś Ty!</akap>

<akap><begin id="b1363708483434-2522997493"/><motyw id="m1363708483434-2522997493">Słońce, Śmierć, Krew</motyw>I widzę niebo, jak gore we wszystkich blaskach. Kłębią się tęczowe chmury, na krańcach nieba leją się strugi roztopionego złota, zapadłe słońce tryska w górę krwawą pożogą, a od zachodu do wschodu piętrzy się wściekła kaskada purpury i ognia. Z wolna gasną purpury i ognie, tylko jedna szeroka rana krwawi się na olbrzymim czole nieba.<end id="e1363708483434-2522997493"/></akap>

<akap>Patrzę na niebo i na skon<pe><slowo_obce>skon</slowo_obce> --- skonanie.</pe> białego dnia. A rana rośnie i wgłębia się w ciemny błękit, zmienia się w otchłań stęchłej krwi, coraz głębsza wrasta w niebo czarna cień<pr><slowo_obce>czarna cień...</slowo_obce> --- Przybyszewski używa słowa <slowo_obce>cień</slowo_obce> w rodzaju żeńskim, która to forma występowała na początku XX w. w Wielkopolsce.</pr> ziemi, rozdarta drgającym przebłyskiem ostatnich promieni, aż wreszcie wszystko zanika i gaśnie w ciężkich, czarnych oponach nocy.</akap>

<akap>A blask zachodu, krwawe łuny na ciemnych błękitach, ta chmurna zmiana, przebłysk i zanik --- toś Ty.</akap>

<akap><begin id="b1363693279742-1615944911"/><motyw id="m1363693279742-1615944911">Natura, Wąż, Ogień, Grzech</motyw>I słyszę pieśń: jeden ciemny głęboki ton, a na nim rozlane niebieskawe cętki światła. I płynie ton cicho i poważnie jak strumień górski, z obu stron niebotyczne ściany nagich skał. Naraz jak błyskawica prześlizgnął się wąż chciwych pragnień, lubieżnego śmiechu i spłonął w gorącym krzyku rozkoszy.<end id="e1363693279742-1615944911"/></akap>

<akap>O, nieraz wytrysły te węże z twych oczu w spokojne głębie mego serca. Oplotły je w nęcących pieszczotach, tarły się o nie lubieżną rozkoszą i kładły się w jego namiętnym żarze do snu.</akap>

<akap>Ciebie tylko, ciebie jedyną odtwarzała wiecznie moja dusza, w każdym kształcie, każdej myśli i każdym nastroju. Tyś mi dostroiła wszechświat do tego jednego tonu i ja stałem się Tobą.</akap>

<akap>A żeś była kształtem mojej pieśni, a żeś była linią mej tęsknoty i mych pragnień, a żeś była barwą i tonem i wonią mej duszy, musiałem cię kochać.</akap>

<akap><begin id="b1363694156517-1087612573"/><motyw id="m1363694156517-1087612573">Miłość, Natura</motyw>Zaczem<pe><slowo_obce>zaczem</slowo_obce> (daw.) --- zanim.</pe> cię ujrzałem, już byłaś we mnie. Zaczem cię do serca tuliłem, drgałaś w mych pieśniach, płonęłaś w blaskach mych barw, a jak zorza wieczorna łagodziłaś, kojąc smutek mej duszy, koiłaś i wświecałaś we mnie twe źrenice, a z życia mego splatałaś jaśniejącymi rękoma szerokie dumy<pe><slowo_obce>duma</slowo_obce> --- tu: smutna, elegijna pieśń.</pe> mych pól rodzimych.<end id="e1363694156517-1087612573"/></akap>

<akap>I kocham cię! Kocham cię jako moją sztukę, kocham cię jako całą moją odwieczną przeszłość, kocham cię jako tchnienie mej ziemi rodzinnej, jako upojenie i zachwyt kościelnej zadumy, boś była moją wiosną i mojej potęgi kwitnącą pychą, byłaś mi purpurowym przeczuciem rannych brzasków i drżącym niepokojem rwącego się dnia.</akap>

<akap><begin id="b1363694210042-2305192048"/><motyw id="m1363694210042-2305192048">Tęsknota</motyw>I kocham cię jeszcze, boś dała mi cierpienie i tęsknotę --- tęsknotę, co myśli twórcy kojarzy, ręce ku Bogu wyciąga, mózg trawi żądzą poznania, bolesną a odwieczną tęsknotę bytu, wieczny niepokój a rozkosz.<end id="e1363694210042-2305192048"/></akap>

<akap>Zapomniałem o tobie, zagasł mi przepych twego ciała, zanikła żądza. Tylko to jedno pozostało, czym cię pragnąłem, czym cię wypieściłem, czym się dusza moja przetrawia: tęsknota.</akap>

<akap>Ty, ty, odwieczna kochanko moja!</akap>

<akap><sekcja_asterysk/></akap>

<akap><begin id="b1363696268724-291849432"/><motyw id="m1363696268724-291849432">Matka Boska, Kobieta</motyw>Wokół Twej głowy wieniec zwiędłych kwiatów gdyby korona czarnych słońc, a Twe oblicze płonie żałobą zastygłych gwiazd.</akap>

<akap>U nóg Twych kona burza mego żywota, gasnącą falą oblewa Twe stopy chory płód mej duszy ---</akap>

<akap>Szarymi skrzydły okrąża Cię obłęd mych ciemnych przeznaczeń --- kolebko Ty moja, grobie Ty mój!<end id="e1363696268724-291849432"/></akap>

<akap>Z czarnych mgławic mego początku wyrosłaś w chmurne nieb stropy, w słabej muszli perłowej mego bytu płyniesz w głuche bezkresy, Ty bolesna piękności, coś jest ponad wszechpięknością ---</akap>

<akap>Tęsknoto Ty!</akap>


<sekcja_swiatlo/>

<akap>I czemuż stałaś mi się grobem, czemuż płonące Twe pienia, którymi innych rwiesz w niepojęte krainy piękna, kraczą w mej duszy złowrogie wróżby, a czerwone pochodnie, które innym stawiasz po drodze ku wzgórzu szczęścia, czemuż gromniczną żałobą obstawiły mi łoże?</akap>

<akap>Byłaś mej braci słowem Boga, co z Niczego światy wyrzuca, byłaś jej żebrem Adama, co święte cuda w sobie nosi, byłaś jej wiecznością i bezgraniczem potęgi --- tylko w moją głowę wwierciłaś suche kolce cierniowego wieńca ---</akap>

<sekcja_swiatlo/>
<akap>Ty bolesna piękności, coś jest ponad wszechpięknością,</akap>

<akap>Tęsknoto Ty!</akap>

<akap>A przecież stało napisane, że moja dusza, syta Twej boskiej siły, odrodzi od nowa w nowej potędze i piękności świat cały i wszechstworzenie ---</akap>

<akap_dialog>--- Bo i jemu i mnie dany ten sam początek ---</akap_dialog>

<akap>Stało napisane, że dusza moja będzie mocą Twojej wszechmocy, powietrzem, które wszechstworzenie nową rozkoszą upoi, obejmie wszechświaty, porozrywa pieczęcie ich tajemnic, a nad gwiazdami od jednej do drugiej rozpostrze się gdyby płaszcz królewski, a na nim spocznie Twój święty majestat Odkupienia.</akap>

<akap>I jeszcze stało napisane, że oddasz się w moc moją, dasz się ująć ślubną obręczą mego słowa, rozświetlisz mi dźwięki, co spod mych rąk wypłyną, w słoneczne dale mych pól rodzimych, roztętnisz barwy moje tą siłą i życiem, jakim drga wiosna we wiecznych porodach.</akap>

<akap>Spoza ciemnych gór miałaś wzejść krwawym słońcem nad Twym nowym królestwem i nigdy już nie zapadać, bo w nowym Twym królestwie słońce nie zapada.</akap>

<akap>Moją męką, moją Gehenną<pr><slowo_obce>Gehenna</slowo_obce> (z hebr. ) --- piekło.</pr> miałaś się odkupić na nową przyszłość, na Nowy Zakon.</akap>

<sekcja_swiatlo/>
<akap>A otóż patrz! Tu króluję, jak Pan Zastępów, Ja, Twoje odkupienie, i piekło Twoje!</akap>

<akap>Patrz! Majestat mój opanował wszechbyty. Ja, Twoje ostatnie słowo, co nieskończoną i przepotężną ręką pisze w ciemnościach przyszłości Czyn z Boga urodzony, Czyn Nowego Testamentu, Czyn rozerwania wszelkich pieczęci.</akap>

<akap>Tu siedzę na mym tronie i myślę, czym by Cię odkupić można.</akap>

<sekcja_swiatlo/>
<akap>A teraz widzę Cię!</akap>

<akap>Wokół Twej głowy wieniec tysiąca nagich błyskawic, burze lat tysiąca rozszarpały Twoje włosy i cała wieczność szczęścia i rozpaczy ludzkiej rozpasała się w Tobie. Płyniesz na tęczach rozszalałych mocy, a wola Twa gdyby otchłań kipiących sił.</akap>

<akap>O daj mi akord, co by objął Twoją moc. Daj mi to wszechmocne słowo, daj mi to Stań się! pierwszego dnia, co by Cię wypowiedzieć mogło.</akap>

<akap><begin id="b1363694768598-2726987948"/><motyw id="m1363694768598-2726987948">Słowo, Słońce, Śpiew</motyw>Ten akord, to słowo, co światy z ich torów postrąca, akord, co się jednym olbrzymim słońcem, jedną olbrzymią pożogą słońca od jednego krańca do drugiego na niebie rozleje --- och, akord ten! och, słowo to!<end id="e1363694768598-2726987948"/></akap>

<akap>Silniej, bliżej, straszniej! Ha! Kto zna to słowo, kto zna ten akord?</akap>

<akap>Ja, ja znam tę pieśń, Ja, syn Twej burzy, Ja, syn Twojej rozpaczy, Twoich wiecznych obłędów!</akap>

<akap>Daj mi tę nową pieśń --- silniej, bliżej! Bliżej jeszcze!</akap>

<akap>Rozlej się na światów przestworza strugami krzyczących błyskawic, rozszalej się orkanem<pe><slowo_obce>orkan</slowo_obce> --- gwałtowny i silny wiatr, wichura, huragan.</pe>, co góry piasku pod niebo rzuca, rozpioruń się grozą Jehowy, gdy ze Synai<pe><slowo_obce>Synaj</slowo_obce> --- (bibl.) góra w Egipcie, na której Mojżesz otrzymał od Boga kamienne tablice z wyrytymi dziesięcioma przykazaniami. Przybyszewski używa nazwy góry w rodzaju żeńskim.</pe> swe gromy ciskał: Jam jest Pan Bóg Twój.</akap>

<akap><begin id="b1363695691794-470961066"/><motyw id="m1363695691794-470961066">Koniec świata, Śmierć</motyw>Już słyszę wściekłą wichrzycę skrzydeł tej pieśni, już kłębi się orkan jej mocy w moich żyłach, już prężę się, rosnę, wybiegam głową w niebo, już pękają fale, już przebłysk bezgranic<pe><slowo_obce>przebłysk bezgranic </slowo_obce> --- tu: przebłysk, prześwit miejsca, którego nie blokują żadne granice.</pe>, już oddech wieczności już...<end id="e1363695691794-470961066"/></akap>


</liryka_l>
</utwor>