<utwor><rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#"><rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/przybyszewski-snieg/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Przybyszewski, Stanisław</dc:creator>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2017-12-08</dc:date>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl).</dc:description>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/przybyszewski-snieg/</dc:identifier.url>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Stanisław Przybyszewski zm. 1927</dc:rights>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">1998</dc:date.pd>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Stanisław Przybyszewski, Śnieg, Stefan Demby druk. Piotra Laskauera i S-ki, Warszawa, 1903.</dc:source>
<dc:source.URL xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=11982&amp;from=FBC</dc:source.URL>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Dramat</dc:subject.type>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Modernizm</dc:subject.period>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Dramat współczesny</dc:subject.genre>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Śnieg</dc:title>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>

<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Głuszak, Sylwia</dc:contributor.editor>

<dc:contributor.funding xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Robert Lachowski</dc:contributor.funding>
<dc:contributor.funding xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">veges</dc:contributor.funding>
<dc:contributor.funding xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Małgosia</dc:contributor.funding>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fedorowicz, Magda</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kopeć, Aleksandra</dc:contributor.technical_editor>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/image/5855.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Snowflake macro, AKX_@Flickr, CC BY 2.0</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/5855</dc:relation.coverImage.source>
<dc:relation.hasFormat id="pdf" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/pdf/przybyszewski-snieg.pdf</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-5340-9</meta>
<meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta>
<dc:relation.hasFormat id="html" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/przybyszewski-snieg.html</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-5341-6</meta>
<meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta>
<dc:relation.hasFormat id="txt" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/txt/przybyszewski-snieg.txt</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-5342-3</meta>
<meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta>
<dc:relation.hasFormat id="epub" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/epub/przybyszewski-snieg.epub</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-5343-0</meta>
<meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta>
<dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/mobi/przybyszewski-snieg.mobi</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-5344-7</meta>
<meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta>
<category.thema.main>DD.WL-S</category.thema.main>
    <category.thema>3MP</category.thema>
    <category.thema>1DTP</category.thema>
    </rdf:Description></rdf:RDF>
<dramat_wspolczesny>


<abstrakt>

<akap><tytul_dziela>Śnieg</tytul_dziela> Stanisława Przybyszewskiego to realistyczno-symboliczny dramat wystawiony po raz pierwszy w 1903 r. Prezentuje wątki i postaci typowe dla epoki modernizmu.</akap> 
<akap>Na scenie spotykają się nerwowy wrażliwy dekadent Kazimierz, jego ogarnięty pasją życiową, witalny brat Tadeusz --- ofiara nieszczęśliwej niszczącej miłości do kobiety fatalnej (Ewy) --- oraz szlachetna i naiwna Bronka (żona Tadeusza). Bronka, chcąc nie chcąc, samą swoją kobiecością i pragnieniem stworzenia domu podcina skrzydła mężowi, który w skrytości ducha tęskni za dawnymi uniesieniami i byłą kochanką Ewą. Akcja dzieje się w ziemiańskim dworku, zimą. Kazimierz i Ewa są gośćmi Bronki i Tadeusza --- w realistycznej warstwie dramatu Kazimierz skrycie kocha Bronkę (miłością niespełnioną i idealną), a Ewa Tadeusza (w sposób zaborczy i niszczący). Każde z nich ma interes w tym, aby prawda wyszła na jaw. Jak łatwo się domyślić, finał nie może być szczęśliwy, co od razu można odczytać w warstwie symbolicznej. Prawdę o kondycji bohaterów ukrywa w sposób symboliczny śnieg --- wzmianki o jego opadaniu i odgarnianiu wpływają na dynamikę dramatu. Ostatecznie okazuje się, że odkrycie prawdy (odśnieżanie stawu) nie prowadzi do wyzwolenia, chyba że za nie uznamy samobójczą śmierć.</akap>









</abstrakt>



<autor_utworu>Stanisław Przybyszewski</autor_utworu>


<nazwa_utworu>Śnieg</nazwa_utworu>


<nota_red>


<akap>Uwspółcześnienia</akap>


<akap>pisownia łączna / rozdzielna: bądź-że > bądżże; pozwól-że > pozwólże
co raz > coraz; cobyś > co byś; gdziebym > gdzie bym; niema > nie ma; z za > zza; nietylko > nie tylko; przedewszystkim > przede wszystkim; tobym > to bym; czemużby > czemuż by; jakto > jak to; zapóźno > za późno; zwolna > z wolna; na prawdę > naprawdę; codzień > co dzień; mimowoli > mimo woli; niebardzo > nie bardzo; po za > poza; dlaczegobym > dlaczego bym; nie zdolny > niezdolny; napowrót > na powrót; jaknaprzyładniej > jak najprzykładniej; naoścież > na oścież; itp.</akap>


<akap>pisownia wielką / małą literą: żyd > Żyd; murzyn > Murzyn; wielki piątek > Wielki Piątek; wielka sobota > Wielka Sobota; itp.</akap>


<akap>pisownia joty: galerje > galerie, oranżerja > oranżeria; anomalja > anomalia
żonglerją > żonglerią; teorji > teorii; serjo > serio; melancholja > melancholia; portjery > portiery; Epipsychidjonami > Epipsychidionami; kopją > kopią; itp
</akap>



<akap>leksyka i pisownia poszczególnych wyrazów: przypruszył > przyprószył; dwuch > dwóch; giestami > gestami; Conquistadorów > konkwistadorów, ślep' > ślep, szezląg > szezlong. </akap>



<akap>interpunkcja, np.: kapryśną, jak tyran > kapryśną jak tyran; przez cały wieczór, jak półtora nieszczęścia > przez cały wieczór jak półtora nieszczęścia; A twoje oczy, jak węgle, płoną > A twoje oczy jak węgle płoną; ja bym chciała latać, latać wysoko, jak ptak > ja bym chciała latać, latać wysoko jak ptak (...); itp. [usunięcie przecinka przed "jak"];
Prostuje się, mocny i silny i nagle z wesołym śmiechem głośno klaszcze w ręce > Prostuje się, mocny i silny, i nagle z wesołym śmiechem głośno klaszcze w ręce; A pamiętasz, gdym cię tak schwycił i na piersi podrzucił
i obnosił dokoła pokoju? > A pamiętasz, gdym cię tak schwycił i na piersi podrzucił, i obnosił dokoła pokoju?; Widzisz, ja bym chciała latać, latać wysoko, jak ptak, a tylko tak biję skrzydłami o ziemię i tak tęsknię i tak pragnę, pragnę się wzbić, a skrzydła, jak ołów... > Widzisz, ja bym chciała latać, latać wysoko jak ptak, a tylko tak biję skrzydłami o ziemię i tak tęsknię, i tak pragnę, pragnę się wzbić, a skrzydła jak ołów...; itp. [dodanie przecinka przed drugim "i"];
(...) jeżeli na przykład pijak odzwyczaja się od wódki i chce się przekonać, czy się rzeczywiście odzwyczaił, to, pomimo wstrętu, wypija raz po raz (...) > (...) jeżeli na przykład pijak odzwyczaja się od wódki i chce się przekonać, czy się rzeczywiście odzwyczaił, to pomimo wstrętu wypija raz po raz (...); I na to też powiesiłeś w pracowni obraz, przeze mnie malowany, który ci darowałam? > I na to też powiesiłeś w pracowni obraz przeze mnie malowany, który ci darowałam? [usunięcie zbędnych przecinków]; 

A czymże jest życie? snem we śnie... > A czymże jest życie? Snem we śnie...;
Ewciu! Ewciu! zdawało mi się, że coś mnie ściga > Ewciu! Ewciu! Zdawało mi się, że coś mnie ściga; Och, Jak Tadeusz się ucieszy  > Och, jak Tadeusz się ucieszy! [wstawienie dużych liter po kropce, mała litera po przecinku]; 
Zmiany w zapisie didaskaliów > likwidacja nawiasów, didaskalia wewnątrztekstowe od nowego akapitu, aby odróżnić je od dialogów.</akap>







</nota_red>


<nota_red>
<akap>Błąd źródła: cala > cała</akap>


</nota_red>






<lista_osob>
<naglowek_listy>OSOBY</naglowek_listy>

<lista_osoba>TADEUSZ</lista_osoba>
<lista_osoba>BRONKA --- jego żona.</lista_osoba>
<lista_osoba>EWA --- jej przyjaciółka.</lista_osoba>
<lista_osoba>KAZIMIERZ --- brat Tadeusza.</lista_osoba>
<lista_osoba>MAKRYNA</lista_osoba>
<lista_osoba>LOKAJ</lista_osoba>
</lista_osob>

<naglowek_akt>AKT PIERWSZY</naglowek_akt>

<naglowek_scena>SCENA I</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>KAZIMIERZ---</osoba><osoba>BRONKA</osoba></didaskalia>



<didaskalia>Widz patrzy na wytworny pokój jadalny, z którego poprzez wielkie, wysokie okna i przez oszkloną, zimową oranżerię, widać nagie, szronem okryte drzewa ogrodu
i płaty gęste śniegu. W kącie wielki staroświecki komin, obok polana sosnowe,
które  Kazimierz dorzuca nerwowym ruchem raz po raz do ognia. Bronka stoi przy oknie, niespokojnie zapatrzona w śnieżycę.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>






<kwestia><akap>Coś ty taka niespokojna? Nie bądźże dzieciakiem. Czego
się lękasz?</akap></kwestia>




<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Ale, bój się Boga, Kaziu, czy nie widzisz, jaka śnieżyca?
Prawie cały dzień sypie i sypie. Zaspy się potworzyły. Tam za
miastem droga bez drzew na jaki kilometr. Niechże stangret
pobłądzi. Sanki się w rów przewrócą...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>




<didaskalia>przerywa jej</didaskalia>



<kwestia><akap>I cóż z tego? Tadeusz wypadnie w rów. Będzie mu
miękko.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>O, jakiś ty brzydki.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>No, nie gniewaj się. Ale patrzę rzeczywiście na was, jak na
dwoje dzieciaków. Wasz stosunek --- to rzadka anomalia. Rok już
jesteście pobrani, a bawicie się w takie czułostki, jakbyście się
dopiero wczoraj poznali.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ależ to, to właśnie robi nasze życie tak pięknym.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Oczywiście, oczywiście. Ale powiedz mi, kochana Bronko,
ile miłosnych listów otrzymałaś od twego Tadzia przez ten jeden tydzień, odkąd go w domu nie ma?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ach, gdybyś wiedział, jaki on piękny list mi napisał! Gdybyś wiedział, jak ja te listy kocham. Tak pięknych słów nikt nie
umie powiedzieć.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>No --- o słowa nietrudno. Ale Tadeusz cię rzeczywiście kocha.</akap></kwestia>
 
<didask_tekst>zamyślony</didask_tekst>

<kwestia><akap>Tak, on cię bardzo kocha. Zazdroszczę wam
waszej miłości i waszego szczęścia.</akap></kwestia>
<didask_tekst>po chwili</didask_tekst>
<kwestia><akap><begin id="b1511693370655-565360268"/><motyw id="m1511693370655-565360268">Nuda</motyw>Całkiem
się tu przy was rozmazgaję. Coraz częściej śnią mi się
sentymentalne idylle o jakimś zakątku, gdzie bym przy ukochanej, pieszczonej i pieszczącej kobiecie mógł swobodnie
pracować. Znużyła, znudziła mnie ta wieczna włóczęga
po całym świecie. Zresztą to wszystko blaga. Wrażenie
artystyczne, muzea, teatr, cyrk, Włochy, Paryż --- to blaga, blaga,
blaga. Tylko coraz większa nuda. Wszędzie jedno i to samo,
i tak człowiek wlecze się z kąta w kąt z tą samą ustawiczną
nudą...<end id="e1511693370655-565360268"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Kaziu, Kaziu, jakiś ty smutny. Takiego bezdennego smutku jeszcze nie widziałam.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A tak.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A gdybyś się zakochał, Kaziu, co?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Chyba w tobie. Tak, czy tak, już mi do tego niedaleko.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>


<kwestia>

<didaskalia>żartując</didaskalia>



<akap>Ej, ty głuptasie, co byś ty robił z taką prostą dziewczyną,
jak ja. Takie proste, szlacheckie dziewczę to nie dla ciebie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>

<kwestia><didaskalia>ironicznie</didaskalia>


<akap><begin id="b1511694603771-2211068782"/><motyw id="m1511694603771-2211068782">Kobieta, Mizoginia</motyw>Otóż właśnie dla mnie. Mam dosyć tych głupich, próżnych
samiczek pawich, które grają rolę demonów i pieprzą ją mozolną i niesmaczną żonglerią temperamentu i namiętności, dosyć
tych maślankowatych i ckliwych aniołów natchnienia. Dosyć
tych zgarbionych wiedźm, co się rozbijają na łysej górze nauki,
wiedzy i pracy społecznej. Och, wierz mi szczerze, strasznie
zmęczony jestem tymi Epipsychidionami<pe><slowo_obce>Epipsychidion</slowo_obce> --- tytuł utworu <tytul_dziela>Epipsychidion. Wiersze poświęcone szlachetnej, a nieszczęśliwej Emilii Viviani, zamkniętej obecnie w klasztorze św. Anny w Pizie</tytul_dziela> autorstwa  Percy'ego Shelleya (1792--1822)  ang. poety i dramaturga, jednego z najważniejszych twórców angielskiego romantyzmu.</pe>, połowami i połowiczkami dusz męskich.<end id="e1511694603771-2211068782"/></akap></kwestia>
<kwestia>
<didaskalia>Pociera czoło i rzuca nerwowo parę gałęzi do kominka, chodzi wokół pokoju.</didaskalia>
<akap>Oto właśnie, czego mi potrzeba, takiej prostej dziewczyny, takiej białej, szlacheckiej
dziewczyny, tak... wieczory całe spędzać z nią razem przy
kominie, z taką niepokalaną, nieświadomą ni grzechu, ni cnoty.
Czuć kobietę przy sobie, która nie zna ani zasad, ani teorii, ani
kierunków, ani żadnych izmów, tylko jest sercem, gorącym, czystym sercem. Ha! zapomniałoby się wtedy o bladze i nudzie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Och, jak ty się okłamujesz. Dwa dni bawiłaby cię taka
szlachecka dziewczyna, a potem... No, a co potem, to już sobie w duszy dośpiewaj...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Tak sądzisz?... Ale to dziwna, że ja z taką prostą dziewczyną, jak się nazwałaś, przez cały dzień rozmawiam, ze wszystkiego się jej spowiadam, każdą myśl z nią dzielę i nie tylko
że ani na sekundę nie uczułem nudy, ale przeciwnie, nigdy nie
zaznałem tak dobrych, kochanych dni, jak tu u brata i razem z tobą...</akap></kwestia>
<didask_tekst>lekko</didask_tekst> 
<kwestia><akap>Wiesz, Bronka, ja się na serio w tobie pokocham.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>






<kwestia><didaskalia>naśladując ton jego mowy</didaskalia>



<akap>Gdybyś nie mówił tego wszystkiego tak znudzony, troszkę
smutny, a przede wszystkim zamyślony o całkiem innych sprawach, to bym cię gotowa posądzić o jakiś flircik, który ze mną
chciałbyś rozpocząć.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>




<kwestia><didaskalia>śmiejąc się</didaskalia>


<akap><begin id="b1511694689280-3709052326"/><motyw id="m1511694689280-3709052326">Flirt</motyw>A czemuż by nie moja piękna bratowo? Sztuka takiego
niewinnego podniecania siebie i drugich może być bardzo piękną i wytworną... to tak, jakby się człowiek napił kieliszek
ognistego Amontilado<pe><slowo_obce>Amontilado</slowo_obce> (właśc.
 <slowo_obce>Amontillado</slowo_obce>) --- odmiana <slowo_obce>sherry</slowo_obce>, hiszpańskiego wzmocnionego wina.</pe>.<end id="e1511694689280-3709052326"/></akap></kwestia>



<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Ja nie mam ochoty kosztować tego ognistego Amontilado.</akap></kwestia>
<didask_tekst>roztargniona</didask_tekst> 
<kwestia><akap>Ale co to ma znaczyć, że Tadeusz nie przyjeżdża? Powiadam ci, Kaziu, że stangret rzeczywiście sanki
w rów przewrócił.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ale nie bądź tak niecierpliwa, sanna jest utrudniona, śnieg
głęboki, no, a przecież koni nie można na śmierć zajeździć.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia>
<akap>No tak, masz słuszność. Swoją drogą, Kaziu, ty twoim
znudzeniem i twoją zimną melancholią tak człowieka rozdrażniasz, tak przygnębiasz, że...</akap>


 <didask_tekst>urywa.</didask_tekst></kwestia>



<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>No, że co? Że co?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Że gotowam pobiec i obudzić Ewę... Nie pojmuję, dlaczego ona wiecznie śpi?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A może i nie śpi.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Więc unika nas.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie, ale czuje, że nam lepiej bez niej.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Brzydki jesteś. To była zawsze moja najbliższa, najserdeczniejsza przyjaciółka. Nie masz wyobrażenia, jak jestem
szczęśliwa, że wreszcie przyjechała, dwa lata jej nie widziałam.
Ale wiesz, Kaziu, doszczętnie się zmieniła. Nie wiedziałam, że
w tak krótkim czasie natura ludzka może się tak całkiem na ręby<pe><slowo_obce>na ręby</slowo_obce> (daw.) --- na odwrót, na nice.</pe> przewrócić.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Jak to, zmieniła się?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>




<kwestia><didaskalia>trochę zakłopotana</didaskalia>


<akap>Widzisz... ja właściwie mam taki... wstyd pensjonarki...
o tym wszystkim mówić. No, ale tobie wszystko powiedzieć
można, bo ty jakbyś nie był mężczyzną.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Bardzo słuszna uwaga. Ale opowiedz mi coś o pannie
Ewie, to mnie bardzo zaciekawia.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap><begin id="b1511694756798-3553617719"/><motyw id="m1511694756798-3553617719">Przyjaźń</motyw>Widzisz, ona sierota i bardzo bogata. I to całe jej nieszczęście, że każdy swój kaprys zadowolnić<pe><slowo_obce>zadowolnić</slowo_obce> --- dziś popr.: zadowolić.</pe> mogła... Ale nie o tym
chciałam mówić. Byłyśmy razem na pensji i łączyła nas dziwna
jakaś miłość. Ona kochała mnie do szaleństwa, tak, że miłość
jej czasami była dla mnie udręczeniem i męką. To znowu była
tak nieskończenie dobrą, była jagnięciem, z którym się bawić
mogłam: niewolnicą, która myśli na mym czole czytała, to znowu kapryśną jak tyran, zazdrosną o każdą myśl moją, o każde
drgnienie serca.<end id="e1511694756798-3553617719"/></akap></kwestia>

<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>No i co potem?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Opiekun odebrał ją po śmierci swojej żony z pensjonatu
i odtąd stała się panią swej woli, swego majątku, swej melancholii,
a może i nudy... Ot, widzisz, Kaziu, to byłaby żona dla ciebie.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Hm, hm. Ale jeszcze nic o tej zmianie nie mówiłaś, która
tak nagle w niej zaszła.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>No, widzisz, widzisz, jaka ja roztrzepana. Zdania dokończyć nie mogę.</akap></kwestia><didask_tekst>zamyśla się</didask_tekst> 
<kwestia><akap>Otóż mimo wszystkich swych
kaprysów i gwałtownych wybuchów była ogromnie wesoła, rej
między nami wszystkimi wodziła. Wszystko i wszystkich
umiała wykpić, w pole wyprowadzić A teraz... tak dokładnie
sobie sprawy nie zdaję, tylko czuję, że... wiesz, Kaziu, wstydzę się przyznać; że mi jest jakaś obca... Nie jestem już z nią
tak swobodna, jak byłam, i takie mam jakieś nieuchwytne uczucie lęku i... Ach, jaka ona piękna, widziałeś, jaka ona piękna?
Widziałeś?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie patrzałem dotychczas na nią.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Człowieku, czyś ty ślepy? Nie, rzeczywiście przestałeś być
mężczyzną.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Przypuszczam, że masz słuszność, ale twój gość poczyna
mnie interesować. No i czemu przypisujesz tę zmianę? Złamanemu sercu? Zawiedzionej miłości?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ona?... Nie --- nie --- mój Kaziu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Jak możesz to tak na pewno twierdzić?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Bo znam wszystkich młodych ludzi, którzy ją otaczali ---
wiem, że się tylko nimi bawiła, a jedyny człowiek, który ją zajmował, to był Tadeusz; ale przeciwnie coś ich od siebie odpychało.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Jak to, Tadeusz ją znał?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Oczywiście, znał ją, zanim mnie poznał.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>



 
<kwestia>
<didaskalia>lekko</didaskalia>


<akap>No i nie pokochali się w sobie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



 
<kwestia>
<didaskalia>cofa się, jakby czymś nagle przykro dotknięta</didaskalia>



<akap>Więc ty sądzisz, że byłabym ją tak gorąco i tak serdecznie
do nas w gościnę prosiła, gdyby nie ta absolutna pewność, że
byli sobie zupełnie obcy?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Tak, to prawda, a raczej może być prawdą, bo tak dalece
serca niewieściego nie znam.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Lękam się tylko, czy jakiej przykrości Tadeuszowi nie
zrobiłam, że bez jego wiedzy tak ją nagle, gwałtownie do siebie zaprosiłam. Może chciałby przynajmniej przez parę dni po
powrocie być tylko z nami razem... Dla mnie jest ona milszą
od siostry, kocham ją nade wszystko, ale dla Tadeusza jest
obcą.</akap></kwestia>


<didaskalia>Słychać dzwonki u sanek zajeżdżających na podwórze.</didaskalia>




<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>




<kwestia><didaskalia>z radosnym wykrzykiem</didaskalia>

<akap>Tadek jedzie! Tadek jedzie! O, wreszcie!</akap> <didask_tekst>Wybiega przez
drzwi na lewo.</didask_tekst></kwestia>


<naglowek_scena>SCENA II</naglowek_scena>

<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>




<kwestia><didaskalia>Siedzi i patrzy z niewymownym smutkiem za nią, kręci
niespokojnie wąsa, dorzuca gałęzi do kominka, chodzi wszerz i wzdłuż
pokoju, przystaje, chwyta się za głowę i mówi cichym szeptem:</didaskalia>



<akap>Tak, tak --- za późno --- za późno.</akap>

<didaskalia>Siada, pali papierosa, apatyczny, zamyślony. --- W przedpokoju słychać
głos Bronki: ,,Mój Tadek najdroższy, mój Tadek?". Kazimierz drgnął
gwałtownie. --- Głos Tadeusza: ,,Ach, jak ja za tobą tęskniłem". Twarz
Kazimierza kurczy się bolesnym, przykrym uśmiechem.</didaskalia></kwestia>



<naglowek_scena>SCENA III</naglowek_scena>

<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Chodź, chodź, kochanie moje; jak ty przemarzłeś --- chodź,
ogrzejesz się przy kominku.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ale mnie wcale nie jest zimno, dziecko drogie.</akap></kwestia> 
<didask_tekst>Wita się z Kazimierzem.</didask_tekst>
<kwestia><akap>No, Kaziu kochany, strzegłeś dobrze domu?
Nie zawracałeś Bronce głowy metafizyką i sztuką?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Gdzież tam, starałem się przede wszystkim Bronkę przygotować na to, że się już od was nie ruszę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A co, dobrze ci tu?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ale chodźże, Tadziu, chodź do kominka, tyś taki cały
przeziębnięty.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Pięknie ci dziękuję za twój kominek, ale z rozkoszą po
tym mrozie zjadłbym coś, bom bardzo głodny.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Dobrze, dobrze, w tej chwili</akap>
 <didask_tekst>wybiega.</didask_tekst></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA IV</naglowek_scena>

<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>wesoły i szczęśliwy</didaskalia>


<akap><begin id="b1511695033400-1985437626"/><motyw id="m1511695033400-1985437626">Nuda, Szczęście</motyw>A co, Kaziu, znalazłem szczęście i spokój. Nigdym nie
śmiał nawet zamarzyć o takim raju. A zanim Bronkę poznałem, zdawało mi się, żem już wszystkie siły do życia stracił.
Serce było suchą jak wiór, dusza obolała i ta straszliwa, piekielna nasza nuda rodowa z wolna już się kładła na mnie, jak ciężka zmora.<end id="e1511695033400-1985437626"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap><begin id="b1511695060760-3514068020"/><motyw id="m1511695060760-3514068020">Nuda</motyw>A wiem, wiem, w jakim strasznym, beznadziejnym stanie
znajdowałeś się wówczas. Każdy twój list czytałem z niepokojem, bom lękał się wyczytać: ,,Bądź zdrów, kochany bracie, zanudzam się na śmierć, więc przenoszę się na łono wieczności..." Właściwie się nie lękałem, bo na nudę to jedyny
środek. Ale zawsze to nieprzyjemnie podobny list od brata
swego odebrać...<end id="e1511695060760-3514068020"/></akap></kwestia> <didask_tekst>nagle</didask_tekst> <kwestia><akap>Ale powiedz mi, dlaczego ty, którego
znałem takim dziarskim, kochanym chłopakiem, takim pełnym życia i siły, popadłeś w tę piekielną rozterkę? Mnie
się nie dziwić; bo byłem mazgajem i niedołęgą od dziecka,
ale ty, ty?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Długo musiałbym ci o tym mówić, znudziłbyś się opowiadaniem tych strasznych męczarni, które przeżyłem. Byłbym
zmarniał, gdybym nie był Bronki poznał.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>




<kwestia><didaskalia>niedbale</didaskalia>



<akap>Czy kobieta była tego przyczyną?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Tak i nie... Czy ja wiem... Nieokreślona jakaś tęsknota,
za kim i za czym --- nie wiem.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Czy kobieta ta była zła? Przewrotna?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie, przeciwnie. Ona tylko straciła zdolność do życia.
Zamęcza siebie i innych. Opanowało ją jakieś obłędne pragnienie zniszczenia. Ach, jak ja się męczyłem!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>No, i co potem?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Potem?... Hm... Chciała być niewolnicą, a musiała być
panią. A ja za bardzo lękałem się utracić ją, a okiełzać jej nie
umiałem. Pogardzałem sobą. Nienawidziłem jej i siebie. Na
nic się nie zdało.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>No --- i...?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Skończyła się rozpaczna ballada.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>No i odtąd nigdy jej już nie widziałeś?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ostatni znak życia dostałem w dzień ślubu. Otrzymałem
od niej tak serdeczny, gorący i wylany list, że o wszystkich
krzywdach zapomniałem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A może to był tylko zły i mściwy podstęp kobiecy?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>O, nie. Była Bronki przyjaciółką, kochała ją namiętną miłością i była rzeczywiście szczęśliwą, że Bronka wychodzi za
człowieka, którego ona, jak pisała, co najwyżej mogłaby unieszczęśliwić.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>badawczo</didaskalia>


<akap>I już jej potem nie widziałeś?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>I nigdy o niej nie myślisz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ.</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie. W moim sercu i mózgu tylko dla Bronki miejsce.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A gdybyś ją nagle ujrzał?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>zamyślony</didaskalia>


<akap>Gdybym ją ujrzał? Nie... to by już na mnie żadnego wrażenia nie zrobiła. Miłość ku niej dawno się już spopieliła.
A zresztą, czy ja wiem, czy to miłość była. Może to tylko junacza ambicja człowieka, który nigdy oporu nie doznał, i który
się do szału tym rozdrażnił, że nie mógł zdobyć zupełnie kobiety, którą chciał posiąść. Dodaj do tego wstyd, jaki czułem
przed samym sobą, uczucie niepewności i niezaspokojonych
pragnień, a może będziesz miał dokładny obraz ówczesnego
stanu mojej duszy.</akap></kwestia> <didask_tekst>Wstaje, przechadza się po pokoju.</didask_tekst> <kwestia><akap>Gdybym ją ujrzał... tak nagle... hm... Może by tam coś na dnie
mojej duszy drgnęło...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Zdaje się --- że nie jesteś bardzo pewnym siebie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Gdybym Bronki nie miał przy sobie. Ale widzisz, ja z moją energiczną i silną naturą nie czułem się dobrze w tych średniowiecznych, zimnych i smutnych murach, w których tamta
tylko żyć umiała. Tam straszyło po nocach. Tam zagościły
widma i mary. Energia topiła się jak wosk w ogniu. A ta
wściekła melancholia wyżerała mi tuk<pe><slowo_obce>tuk</slowo_obce> --- szpik kostny.</pe> z kości. A patrz: mój łeb
stworzony na to, by się w słońcu kąpać, a moje pięści na to, by
z większą jeszcze potęgą ode mnie iść w zapasy, jeżeliby tego
zaszła potrzeba.</akap></kwestia>
<didask_tekst>Prostuje się, mocny i silny, i nagle z wesołym
śmiechem głośno klaszcze w ręce.</didask_tekst>
<kwestia><akap>A bywajże, Bronka, bywaj!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>zza sceny</didaskalia>



<akap>Zaraz --- zaraz.</akap></kwestia>




<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Gdzieś ty Bronkę poznał?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A u wuja mojego. W lesie, jechała konno, koń jej się spłoszył czymś przestraszony. Patrzę, dziwię się takiemu szalonemu pędowi, alem zrozumiał, że takiego galopu amazonka nie
pragnęła, chociaż się bardzo dzielnie trzymała. W jaki sposób
konia osadziłem na miejscu, tego już nie wiem. Odleżałem awanturę przez parę tygodni, alem zyskał Bronkę, spokój i szczęście.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>



 

<kwestia><didaskalia>z ironicznym uśmiechem</didaskalia>



<akap>Ciekawa przygoda.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A tak, ciekawa. Tak ciekawa, że dopókim o tych przygodach czytał w romansach, bo z rozpacznej nudy czytywałem nieraz romanse, nie myślałem, że takie historie i w życiu zdarzyć się mogą.</akap></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA V</naglowek_scena>

<didaskalia>Wchodzi Bronka, a za nią lokaj z tacą pełną przekąsek i nalewek.</didaskalia>



<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>Tuląc się pieszczotliwie do Tadeusza, głaszcze go ręką
po twarzy.</didaskalia>



<akap>Jakiś ty niecierpliwy. Przecież ja sama chciałam ci to
wszystko przyrządzić.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ale na co tak dużo?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Do kolacji jeszcze daleko, jedz --- jedz.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>nalewa wódkę i pije de Kazimierza, je zakąski i mówi
jedząc</didaskalia>


<akap>A też to śnieżyca, że świata przed oczami nie widać. Zaspy po pas.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ach, jak ja się o ciebie lękałam.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>żartem</didaskalia>


<akap>A tak, najstraszniejsze obrazy twoich mąk i cierpień pod
przewróconymi sankami majaczyły jej się przed oczami.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>




<kwestia>
<didaskalia>obejmuje jej głowę</didaskalia>



<akap>O, ty, niepoprawny dzieciaku, ani na krok się od ciebie
ruszyć nie mogę.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><strofa>Bo wiem, że przy mnie nic ci się złego nie stanie.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>



 

<kwestia><didaskalia>zrywa się nagle</didaskalia>



<akap>Ależ to dziwne! Pamięć moja gorsza niż u kury. Zaraz
zaraz przyjdę</akap>
 <didask_tekst>idzie ku drzwiom.</didask_tekst></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Dokąd idziesz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Zaraz, zaraz, kochanie... niespodzianka</akap>
 <didask_tekst>Znika w przedpokoju.</didask_tekst>

<didaskalia>Za sceną silny głos Tadeusza: Paweł, Paweł!</didaskalia></kwestia>



<naglowek_scena>SCENA VI</naglowek_scena>

<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>wesoła jak dziecko</didaskalia>


<akap>Pewno mi znowu zrobił jaką kosztowną niespodziankę.
Muszę się na prawdę na niego pogniewać, bo już mam w bród
aksamitów, jedwabi, tych kosztownych materii, którymi mnie
zasypuje.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Kocha cię, a dla kochającego mężczyzny to wielka rozkosz takie niespodzianki robić. Ale słuchaj, Bronka, tyś mu też
taką niespodziankę zrobiła. Myślałem teraz nad tym, czy mu
będzie przyjemna. Tadeusz teraz taki szczęśliwy, a to szczęście
we dwoje jest zazdrosne i egoistyczne. Lękam się czasami, że
ja wam zawadzam, a cóż dopiero kobieta, która, jak mówiłaś,
jest Tadeuszowi obcą...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>




<kwestia><didaskalia>żywo</didaskalia>


<akap>Nie... nie... właśnie nie. W tym tkwi cała nasza przebiegłość kobieca. Jeżeli się chce zachować miłość mężczyzny,
to trzeba go raz po raz od siebie odsuwać, raz po raz samopas
go puścić. Dobrze zrobiłam, dobrze zrobiłam. Ja z Ewą będę
się bawiła, grała, czytała, a on niech się włóczy po polowaniu,
odwiedza sąsiadów, targuje się z Żydami o ceny zboża i wraca
co dzień z większą jeszcze tęsknotą.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>ze smutną ironią</didaskalia>



<akap>Nie myślałem, żebyś umiała się posługiwać tak wyrafinowaną taktyką.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>




<kwestia><didaskalia>ze śmiechem</didaskalia>


<akap>Wcale nie wyrafinowaną, tylko dobrze wypróbowaną przez
nasze matki i babki.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Dobrze, dobrze, tylko się lękam, żeby coś Tadeuszowi dziś
humoru nie popsuło. Kocham go, gdy widzę w nim tę siłę
i ten rozmach życiowy, i tę spokojną równowagę człowieka
pewnego siebie, którą posiadł przy tobie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>O Tadeusza się nie lękaj. Bylebyś ty tylko nie chodził
przez cały wieczór jak półtora nieszczęścia, i bylebyś mnie samej humoru nie psuł. Przeproś, pocałuj w rękę.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>


<didaskalia>trzyma jej rękę, ale nie całuje i patrzy jej w oczy</didaskalia>



<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>No, co to ma znaczyć?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nic, pozwalam sobie tylko na ten luksus, by potrzymać
twoją dobrą, kochaną, ciepłą rączkę dziecka. To tak, jakby mi
coś wokoło serca tajało.</akap></kwestia>
<didask_tekst>Całuje ją w rękę. Bronka patrzy na
niego przeciągle.</didask_tekst>

<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ty, Kaziu, jesteś rzeczywiście bardzo smutny i znużony.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Tak to bywa, jeżeli się człowiek nie narodzi pod tym czepkiem szczęścia, pod którym się Tadeusz urodził.</akap></kwestia>
 
<naglowek_scena>SCENA VII</naglowek_scena>


<kwestia><didaskalia>Wchodzi Tadeusz, rozwija kosztowny jedwabny szal u nóg Bronki.</didaskalia>


<akap>Tym szalem powinienem był zasiać drogę od sanek aż do
progu naszego domu, gdyś przed chwilą wybiegła na moje
spotkanie. Tymczasem ja, ostatni z ostatnich, zapakowałem tę
cudowną tkaninę pod siedzenie i całkiem o niej zapomniałem.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>rzuca mu się na szyję</didaskalia>


<akap>Mój złoty, mój ty słodki, mój ty niepoprawny rozrzutniku!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>patrzy na nich chwilkę, potem wstaje</didaskalia>


<akap>No zostawiam was waszemu szczęściu, ja tymczasem parę
listów napiszę.</akap></kwestia> <didask_tekst>do Bronki</didask_tekst> 
<kwestia><akap>A na kolację, na tę wielką uroczystość, trzeba będzie chyba frak przywdziać.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A jakbyś ty mi się śmiał inaczej na oczy pokazać?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A więc do widzenia!</akap></kwestia>
<didask_tekst>Wychodzi, zatrzymuje się chwilę przy
oknie i mruczy. </didask_tekst>
<kwestia><akap>Och, kiedyż ten śnieg padać przestanie!</akap></kwestia>
<didask_tekst>Obraca się do Tadeusza:</didask_tekst> <kwestia><akap>Ej, Tadeuszu, jakiś ty szczęśliwy, że śnieg
ci duszy smucić nie potrzebuje <didask_tekst>wychodzi</didask_tekst>.</akap></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA VIII</naglowek_scena>

<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>




<kwestia><didaskalia>patrząc za Kazimierzem</didaskalia>

<akap><begin id="b1511695360457-802184914"/><motyw id="m1511695360457-802184914">Melancholia</motyw>Co Kaziowi brak? On taki dziwnie smutny, zamyślony.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Źle ci z nim? Jeszcześ się do niego nie przyzwyczaiła?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ach, wiesz przecie, jak mi dobrze. On tak działa, jak to
łagodne, bezżarne słońce jesienne. Trochę z nim smutno, ale
dobrze i cicho.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A tak, tak. Ród nasz ginie. On i ja, myśmy ostatnie, słabe,
jesienne latorośle na starym, a kiedyś tak krzepkim pniu naszego rodu.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>W Kazimierzu ród wasz ginie, tak, ale nie w tobie. Ach,
jakiś ty silny, mocny, jak ci szczęście i moc z twarzy bije.<end id="e1511695360457-802184914"/></akap></kwestia>

<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>



<kwestia><didaskalia>obejmuje ją, prowadzi do kominka i sadza obok siebie</didaskalia>

 <akap>To twoja miłość, twoja miłość dała mi tę moc i siłę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A twoje oczy jak węgle płoną, jakbyś cały świat chciał
zagarnąć, to znowu takie słodkie i dobre,</akap></kwestia> <didask_tekst>bierze jego głowę,
tuli do piersi i całuje jego oczy</didask_tekst>
<kwestia><akap>żebym je mogła całować ---
całować bez końca --- bez pamięci...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>




<kwestia><didaskalia>kładzie głowę na jej piersi</didaskalia>


<akap>Ty moje szczęście jedyne, jak ja kocham tę twoją piękną
miłość.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>




<kwestia><didaskalia>bawi się jego włosami</didaskalia>

 
<akap>Ach, jakie ty masz dziwnie miękkie włosy. Wiesz, mam
wrażenie, że się włosów nie dotykam, tylko jakiejś nieskończenie miękkiej, puszystej roślinności... Wiesz, przed dworem
mego ojca był kłąb takiej delikatnej, puszystej trawy, nie uwierzysz, z jaką rozkoszą tarzałam się w niej. Tak bym się w twoich włosach tarzać chciała.</akap>
 <didask_tekst>Całuje jego włosy.</didask_tekst></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A pamiętasz, jak się wtedy koń pod tobą spłoszył?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Byłam w śmiertelnym lęku, straciłam przytomność, a równocześnie czułam dziwną rozkosz być niesioną przez to silne,
nieokiełznane, harde, piękne zwierzę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A pamiętasz, gdym cię tak schwycił i na piersi podrzucił,
i obnosił dokoła pokoju?</akap>
 <didask_tekst>Bierze ją na kolana, ona obejmuje
rękoma jego szyję.</didask_tekst></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Mój ty --- ty jedyny. Podobno jest jakiś zwyczaj, że młoda
dziewczyna powinna przy ołtarzu płakać, rozpaczać, alem ja nie
płakała --- krzyczeć, krzyczeć pragnęłam ze szczęścia i uniesienia,
krzyczeć z radości, że niezadługo popędzimy sankami w uprzęży twych dzikich ogierów do ciebie, do twego domu...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Pamiętasz tę noc styczniową, niebo się skrzyło, zmarzły
śnieg się skrzył, a konie pędziły, że całe pianą były zlane.</akap></kwestia>

<didask_tekst>Obejmuje ją coraz silniej.</didask_tekst>

<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>Och, przytul mnie tak, przytul do siebie, tak jak wtedy,
gdyś mnie całą pod twoje wilczury<pe><slowo_obce>wilczura</slowo_obce> --- wyprawiona skóra z wilka używana jako okrycie.</pe> schował.</akap></kwestia> <didask_tekst>Odsuwa się nagle od niego.</didask_tekst><kwestia><akap>Ale powiedz, dlaczegoś ty, gdyśmy już w domu
stanęli, dostał nagle takiego zimnego, stalowego błysku w oczach?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Kładłem krzyżyk na moją przeszłość.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Jakąś ty miał przeszłość?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Jaką przeszłość... Ho... bogatą i strasznie smutną przeszłość... Całą Golgotę męczarni i bólu, całą Gehennę wewnętrznych walk, szamotań się ze sobą, upadków, rozpaczy, pogardy
dla siebie i całego świata...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Kochałeś kiedy?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Czy ja wiem, czy to była miłość? Może być, że mi się zdawało, że kocham. Nie chcę stawiać teorii, co jest miłością, a co
nią nie jest, ale zdaje mi się, że w każdej miłości musi być duma, królewska pewność siebie i tej istoty, którą się kocha, a tę
pewność uczułem jedynie przy tobie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>głaszcze go</didaskalia>



<kwestia><akap>Tadek, bądź szczerym. Mówiłam dziś z Kazimierzem dużo
o Ewie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>




<kwestia><didaskalia>zdziwiony, trochę chmurny</didaskalia>



<akap>O Ewie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Tak, o Ewie. Co się pan mój tak zachmurzył?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie, tylko mi się przypomniało, że już w pierwszych tygodniach po ślubie chciałaś się przed nią pochwalić naszym
szczęściem, a ja niczego nie pragnę, tylko żyć z tobą, jedynie
z tobą, bo szczęście w miłości jest niezmiernie delikatne i może
być zakłócone lada drobnostką.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



 

<kwestia><didaskalia>lękliwie</didaskalia>


<akap>Jaką?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Najczęściej atmosferą obcego człowieka. A ty wiesz, że
Ewa bardzo się zmieniła... Kazimierz cichy i smutny, słusznie
powiedziałaś, działa dobrze i łagodnie jak słońce jesienne, ale
ona jak krater wygasły na pozór, ogień z niego lada chwila wybuchnąć może.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Skąd ją tak dobrze znasz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Skąd? Przecież wiesz, że ją raz po raz widywałem. Zaciekawiła mnie, jak Kazimierza jeszcze do niedawna zaciekawiał jakiś nieznany obraz albo jakiś okaz egzotyczny, kwiat
lub zwierzę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>




<kwestia><didaskalia>nieśmiało i lękliwie</didaskalia>


<akap>Tadziu! Tadziu!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>




<kwestia><didaskalia>zdziwiony</didaskalia>


<akap>No, co, moje dziecko, co?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Widzisz, słyszałam, że miłość słabnie, gdy ludzie zawsze
są ze sobą razem, że potrzeba im chwilowego rozłączenia, że trzeba im raz po raz iść samopas, by miłość w ustawicznej świeżości podtrzymać i by z większą jeszcze tęsknotą do
siebie wracali... Nie wiem, co mi tę myśl podsunęło, ale ja
chciałabym, byś teraz na polowanie jeździł, byś sąsiadów odwiedzał... a znowu nie mogłabym tak sama cały dzień siedzieć,
na ciebie czekać...</akap></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA IX</naglowek_scena>

<didaskalia>Odchylają się ciężkie portiery prowadzące do przybocznego pokoju
i w drzwiach staje Ewa. Patrzy, trupioblada, z wyrazem zaciekłego
smutku na Tadeusza i Bronkę, którzy, zwróceni w stronę kominka,
nie widzą jej.</didaskalia>



<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Czy mam słuszność, Tadziu, co? Powiedz, wszak tak?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ależ, dziecko drogie, skąd ci się takie myśli wzięły? Czyż
może człowiek po całorocznym pożyciu więcej kobietę kochać,
niż ja cię kocham, i więcej za nią tęsknić niż ja za tobą?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Tadziu, twoje listy, twoje najukochańsze, drogie listy...
A ten ostatni --- taki piękny, jeszcze go na piersiach noszę.</akap></kwestia>

<didask_tekst>Wyjmuje list zza stanika i całuje go gorąco.</didask_tekst>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>



 
<kwestia><didaskalia>która się na chwilę wycofała za portierę przyległego pokoju
stanowiącego zimową oranżerię, przechadza się tam i z powrotem
w nerwowym niepokoju. Nagle:</didaskalia>



<akap>Słyszę głosy w pokoju. Dywany wasze za miękkie, byście
mogli moje kroki posłyszeć.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>



 

<kwestia><didaskalia>zrywa się</didaskalia>



<akap>Co to? Kto to?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Można wejść?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Tadek, co ci się stało?</akap></kwestia> <didask_tekst>Patrzy na niego przeciągle i idzie
ku drzwiom.</didask_tekst> <kwestia><akap>Ale chodźże, chodźże, Ewo, chodź. Och, jak Tadeusz się ucieszy!</akap></kwestia> <didask_tekst>Rozchyla na oścież portiery. Tadeusz patrzy jakby śnił. Ewa wchodzi i równocześnie kurtyna zapada.</didask_tekst>


<nota>
<akap>Koniec aktu pierwszego.</akap>


</nota>

<naglowek_akt>AKT DRUGI</naglowek_akt>

<naglowek_scena>SCENA I</naglowek_scena>

<didaskalia>Ten sam pokój. Zmrok popołudnia zimowego. Za oknem skrzy się biały całun
śniegu, na kominku ogień. Scena przez chwilę pusta. Po chwili wchodzą: Tadeusz i Ewa.</didaskalia>






<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>




<kwestia><didaskalia>podbiega do kominka i grzeje sobie ręce</didaskalia>



<akap>Och, jak mi zimno, jak mi zimno, a zdawało mi się, że się
przy was rozgrzeję.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ty się nigdzie nie rozgrzejesz.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Co? Przecież na to przyjechałam, żeby przy waszym
szczęściu moje serce rozgrzać.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>



 

<kwestia><didaskalia>ironicznie</didaskalia>


<akap>Aby je móc nagrzać, trzeba nasamprzód je mieć.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>




<kwestia><didaskalia>przeciągle</didaskalia>



<akap>Ta-a-k?...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A tak... Ale dajmy temu wreszcie spokój. Przez cały czas
naszej przechadzki,</akap></kwestia><didask_tekst>patrzy na zegarek</didask_tekst><kwestia><akap>a trwało to przeszło
trzy godziny, dosyć już chyba komplementów sobie nagadaliśmy, może zaczniemy o czym innym mówić.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Zacznij ty... ale naprzód każ światło zapalić... tu zmrok,
melancholijny ogień na kominku... skrzący blask śniegu za
oknami, te miękkie dywany, portiery... Ha --- ha... to niebezpieczne --- to budzi niepokój, wznieca tęsknotę...</akap></kwestia> <didask_tekst>Zamyślona,
ogląda się dokoła.</didask_tekst><kwestia><akap>Czyś ty sam to mieszkanie urządzał?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Sam.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Z całą świadomością tego, co robisz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Z całą.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A wiesz, że twoje mieszkanie jest kopią mojego.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Wiem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A dlaczegoś to zrobił?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>By moich sił spróbować, przekonać się, żem już odwykł,
zapomniał, zdusił zmorę w sobie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>




<kwestia><didaskalia>uśmiechając się</didaskalia>


<akap>I na to też powiesiłeś w pracowni obraz przeze mnie malowany, który ci darowałam?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Byłaś w mojej pracowni?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Przez noc całą w przeddzień twego przyjazdu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>I coś tam robiła?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Com ja robiła?... Byłam szczęśliwa, że mnie kochasz
i za mną tęsknisz.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Tym razem mocno się pomyliłaś.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie, nie, ja się nie pomyliłam. Twoja pracownia wygląda
raczej na tę świątynię, w której godzinami całymi odrywasz się
od twojego szczęścia, od twego ciepłego zakątka, od koralowych ust Bronki, aby tam szarpać sobie serce i tęsknić
za tym, co ci dziwną rozkosz sprawia, wszystkimi siłami
pragnąć tego, co ci krew w szał wpędza. Och! pragnąć, tęsknić, tęsknić...</akap></kwestia>


<kwestia/>

<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Za czym?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Za tym, co ci ból i pragnienie niezaspokojone sprawia.
Tyś do walki stworzony --- tyś marzył kiedyś być wodzem, nowe
światy tworzyć. Przystanąć na to tylko, by śród trupów i rumowisk zdjąć szyszak z głowy, by tylko uznojone czoło
obetrzeć... Nie dla ciebie ciche zakątki, miękkie dywany,
wesołe kominki. Dobre to dla twego brata, któremu dusza spopielała.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>patrzy na nią poważnie</didaskalia>


<akap>Przede wszystkim, powiedz mi, po coś tu przyjechała? Bo
przecież chyba nie masz takich zbrodniczych instynktów, by
przemocą burzyć szczęście dwojga ludzi, i to człowieka, któremu o mało co życia nie zniszczyłaś.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>




<kwestia><didaskalia>śmiejąc się pusto</didaskalia>

 

<akap>O mało co... Jaka szkoda, żem cię tak prędko z moich
rąk wypuściła.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Tyś mnie nie puszczała, ja się sam oderwałem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>




<kwestia><didaskalia>zamyślona patrzy nieruchomie w ogień</didaskalia>

 
<akap>Tak, to prawda. Podziwiałam twoją siłę i wtedy dopiero
cię pokochałam...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>śmieje się szyderczo</didaskalia>


<akap>Wiem już, wiem. Ale pozwól tylko, bo mi ustawicznie
przerywasz. Odpowiedz mi wreszcie na moje pytanie: po coś
tu przyjechała?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>To nie wiesz, że Bronka usilnie mnie prosiła? Że może nawet uciekła się do niewinnego kłamstwa, by mnie tu sprowadzić: pisała mi, że jest chora.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie powinnaś była przyjeżdżać.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>



 

<kwestia><didaskalia>zdziwiona</didaskalia>

 
<akap>Dlaczego? Przecież mnie ustawicznie wołałeś, przecież
ustawicznie za mną tęskniłeś!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ja za tobą tęskniłem, ja ciebie wołałem!? Ależ ja zupełnie
o tobie zapomniałem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>smutno</didaskalia>



<akap>Tyś o mnie nie zapomniał. Cały twój dom jest mną przesiąknięty. Jak tylko przekroczyłam próg twego domu, czułam,
że to mój dom, że tu niepodzielnie panuję, że sama jedna wypełniam wszystko naokół.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ha... ha... myślisz o meblach. No, więc ci powiem, że
umyślnie starałem się wzorować na twoich pokojach, bo, widzisz,
jeżeli na przykład pijak odzwyczaja się od wódki i chce się
przekonać, czy się rzeczywiście odzwyczaił, to pomimo wstrętu
wypija raz po raz jeden, dwa kieliszki. Jeżeli nie zapragnie całej
flaszki, to znak, że się z pęt nałogu wyzwolił. Rozumiesz? Umyślnie tak się urządziłem, by wszystko mi ciebie przypominało...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>złośliwie</didaskalia>



<akap>A jednak...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Jednak nigdy o tobie nie myślałem, nawet we śnie mi się
nie zamajaczyłaś.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>



 

<kwestia><didaskalia>dorzuca gałęzi do ognia, jakby nie słyszała, co Tadeusz
mówi</didaskalia>


<akap>Nacierpiałeś się, biedaku. W twojej duszy musiała być
straszna kłótnia i swar, i rozterka. Mieć wszystkie warunki do
szczęścia i być bogatym, mieć wszystko na skinienie, przy tym
żonę, która kocha i którą się kocha... A kochasz ty ją rzeczywiście? Możeś ty tylko syt walki i bólu, i cierpień, a teraz
przez chwilę śród trupów i rumowisk zdjąłeś bojowy szyszak
i ocierasz potem uznojone czoło?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>




<kwestia><didaskalia>szyderczo</didaskalia>

<akap>Bawiły mnie kiedyś twoje przenośnie, dziś mi już nic nie
mówią.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>nie zważając</didaskalia>

 
<akap>Tyś tylko dlatego szczęśliwy, by móc spocząć w najzieleńszej z dolin, by góry szturmować...</akap></kwestia> <didask_tekst>Odwraca się znowu zamyślona do komina.</didask_tekst><kwestia><akap>Ach, jakbym ja cię wtedy kochała.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Słuchaj, Ewa, ty musisz opuścić mój dom. Przestańmy
się bawić w domyślniki i niedopowiedziane słówka. Wiesz, jak
cię kochałem. Śnieg, biały, miękki śnieg, przyprószył wszystkie 
wspomnienia, i ból, i walki, i cierpienia, a gdy śnieg zniknie...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>No, to i cóż?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>To byłoby źle.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Dla kogo?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Dla ciebie, dla mnie, a przede wszystkim dla Bronki.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>




<kwestia><didaskalia>przeciera sobie czoło</didaskalia>


<akap>Dla Bronki, dla Bronki. Och, ja ją bardzo kocham...</akap></kwestia> <didask_tekst>po
chwili</didask_tekst><kwestia><akap>Bronka będzie bardzo nieszczęśliwą...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>




<kwestia><didaskalia>podchodzi ku niej i siada obok niej</didaskalia>


<akap>Słuchaj, ale słuchaj dobrze i postaraj się zrozumieć to, co
ci powiem. Masz zwyczaj udawać, że nie słyszysz, ale teraz
bądź łaskawa poświęcić ten piękny zwyczaj, bo ta zabawka nie
na miejscu.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>obojętnie</didaskalia>

 
<akap>Słucham i postaram się zrozumieć.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Przyznam się szczerze, że jestem rzeczywiście rozdrażniony i zaniepokojony, więcej ci jeszcze powiem, często nawet myślałem o tobie, tęskniłem nawet za tym cierpieniem, któreś mi
dawała, być może tęskniłem za tą męką, którą przy tobie przeżyłem, ale teraz zostaw mnie w spokoju. Bronkę kocham, przy
Bronce zostanę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap><begin id="b1511695742033-435893161"/><motyw id="m1511695742033-435893161">Kobieta demoniczna</motyw>Zostaniesz, to ją zamęczysz. Rany w twoim sercu odnowiły się, lecisz w ogień jak ćma, od chwili, jak posłyszałeś mój
głos za tą kotarą, runął od razu ten pałac z kart, który tak mozolnie i z takim trudem wybudowałeś, a nazwałeś swoim
szczęściem.</akap></kwestia><didask_tekst>ironicznie</didask_tekst><kwestia><akap>He... he... mnie nie okłamiesz. Tobie ciasno tu w tym cichym, ciepłym zakątku. W tobie rwie się
wszystko, zapory łamać, światy zdobywać! Tyś ostatni z tego
wielkiego, pięknego rodu konkwistadorów, którym głupi zakątek, zwany Europą, nie wystarczał.<end id="e1511695742033-435893161"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>zgryźliwie</didaskalia>


<akap>Pięknie dziękuję za te nowe światy, które mogę zdobyć
tym, że wyrżnę jakieś niewinne, głupie stado baranów.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>To nie to. Trzeba nasamprzód morze ujarzmić, góry rozkopać, trzeba przejść wszystkie męczarnie i wszystkie rozkosze,
by się ten nowy świat przed oczyma odsłonił, a to, że przypadkowo taki konkwistador żelazną nogą nastąpi na jakiś kwiat,
cóż to znaczy.</akap></kwestia><didask_tekst>przeciągle i jakby ospale</didask_tekst><kwestia><akap>Cóż z tego,
że wytnie się, choćby najpiękniejszy las, by oczy swoje nowym
i nieznanym jeszcze cudem upoić...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>I cóż dalej... dalej...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Z wolna... z wolna...</akap></kwestia> <didask_tekst>Nagle śmieje się.</didask_tekst><kwestia><akap>Ha... ha... jak
się w tobie ustawicznie burzy namiętna, żarna krew konkwistadora.</akap></kwestia> <didask_tekst>patrzy na niego i znowu opada</didask_tekst> <kwestia><akap>Trzeba naprzód morze
ujarzmić, góry rozkopać, żelazną stopą zgnieść jakiś kwiat.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>




<kwestia><didaskalia>groźnie</didaskalia>


<akap>O Bronce myślisz?</akap></kwestia>





<didaskalia><osoba>EWA</osoba> milczy, rozgrzebuje łopatką ogień i dorzuca świeżych gałęzi.</didaskalia>



<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>




<didaskalia>tajemniczo</didaskalia>



<kwestia><akap>O Bronce?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>




<kwestia><didaskalia>obojętnie</didaskalia>


<akap>Zgadłeś.</akap></kwestia>


<didaskalia>Milczenie, podczas którego Tadeusz wzburzony przechadza się
po pokoju.</didaskalia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>



<didaskalia>podchodzi ku niej</didaskalia>



<kwestia><akap>Ewo, proszę cię, błagam, zostaw nas w spokoju.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ależ ty już spokoju mieć nie będziesz.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Wiem, wiem już o tym, ale Bronka go będzie przynajmniej miała.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Widzisz, Tadeuszu, tyś już oślepł na wszystko, co cię otacza. Czy nie widziałeś, jak cię śledziła niespokojnymi oczyma,
jak jej oczy wylękłe jak spłoszone jaskółki spoczywały na mnie
i na tobie... Och, ja ją bardzo kocham... Nie widziałeś, jak
była podniecona tym nienaturalnym podrażnieniem, jak się ustawicznie zwracała do Kazimierza, jakby u niego pomocy szukać
chciała...</akap></kwestia>

<didaskalia>Milczenie, Tadeusz chodzi ustawicznie wzdłuż i wszerz pokoju.</didaskalia>



<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Hm... sądzisz więc, żem na to stworzony, by nowe światy zdobywać. Po co?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>By żyć pięknie i być pięknym.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A jeżeli się nie umie zdobyć?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>To legnie się, i to jest pięknym.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A jeżeli to wszystko jest daremną szarpaniną, bezmyślnym
niszczeniem siebie i wszystkiego naokół?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>I to jest piękne. Człowiek, który się szarpie i targa, męczy
i pragnie czegoś, chociaż nie osiągnie nigdy celu, jest piękny.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A jeżeli pragnie tylko ciszy, spokoju, cichego zakątka, ciepłego kominka?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>To dla Kazimierza.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A dla mnie?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>patrzy przeciągle na niego i uśmiecha się</didaskalia>



<akap>Dla ciebie? --- ja --- tylko ja --- jedyna ja.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba><begin id="b1511695794026-1127762136"/><motyw id="m1511695794026-1127762136">Kobieta demoniczna</motyw>TADEUSZ</naglowek_osoba>




<kwestia><didaskalia>zatrzymuje się przed nią; stłumionym głosem</didaskalia>


<akap>Dlaczego, dlaczego wtedy, gdym wszystko kładł u twych
stóp, wtedy, gdym z tobą i przez ciebie mógł był zdobyć te
nowe światy, o których mi teraz mówisz, dlaczegoś mnie wtedy
odpychała i odrzucała?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Boś nie umiał być moim panem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A teraz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Teraz cię kocham, kocham za to, żeś chciał o mnie zapomnieć, za to, żeś chciał się przełamać, bo tylko silni umieją się
przełamać. Kocham cię całą tęsknotą i lękiem, że nie zechcesz być moim.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba><end id="e1511695794026-1127762136"/>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>śmieje się nerwowo</didaskalia>

 

<akap>Trzeba lampę zapalić. Bronka lada chwila nadejdzie. Gotowa twoje literackie urojenia urzeczywistnić i mnie posadzić,
że spędzani z tobą słodkie <slowo_obce>heures de confidence<pe><slowo_obce>heures de confidence</slowo_obce> (fr.) --- godziny zaufania.</pe></slowo_obce>.</akap>

 <didask_tekst>Zapala
lampę. Milczenie.</didask_tekst></kwestia>

<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>obojętnie</didaskalia>


<akap>Długo się tak po świecie włóczyłeś?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>patrzy na nią zdziwiony, ale wpada w ten sam ton</didaskalia>
<akap>A długo, prawie dwa lata.</akap></kwestia>





<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Podobno w Afryce byłeś?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>




<kwestia><didaskalia>szyderczo</didaskalia>


<akap>Byłem, ale tam wszystko, co było do odkrycia, to już
Stanley<pe><slowo_obce>Stanley Henry Morton, właśc. John Rowlands </slowo_obce> (1841--1904) --- pisarz, dziennikarz, badacz Afryki. Brał udział m.in. w krwawej kolonizacji Kongo. </pe> odkrył, a ja się zabawiałem polowaniem na tygrysy...
Masz rację... ha... ha... ha... Ja jestem stworzony na konkwistadora. Kiedy w moich oczach tygrys dwóch Murzynów
rozszarpał, tom doprawdy nie miał uczucia triumfu...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>



<kwestia><didaskalia>szyderczo</didaskalia>

 
<akap>Tylko?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>I... najprostsza myśl przeleciała mi przez głowę, że teraz
na mnie kolej przyjdzie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>



 

<kwestia><didaskalia>drwiąco</didaskalia>



<akap>I nie miałeś broni przy sobie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>




<kwestia><didaskalia>tym samym tonem</didaskalia>

 
<akap>Naboje zamokły.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>I nie lękałeś się śmierci?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Pragnąłem jej. Toć to także piękne --- być rozszarpanym
przez jakieś królewskie zwierzę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Tak, to piękne... Ale słyszę, że Bronka wraca.</akap></kwestia>
 <didask_tekst>Słychać,
jak drzwi od przedpokoju się otwierają; głośna rozmowa Bronki z Kazimierzem.</didask_tekst>

<naglowek_scena>SCENA II</naglowek_scena>


<didaskalia>Bronka i Kazimierz wchodzą.</didaskalia>





<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>




<kwestia><didaskalia>sztucznie podniecona</didaskalia>


<akap>Ach, gdybyście wiedzieli, co za cudna jazda była. Och, te
skry śniegu zmarzłego na lodzie, księżyc, księżyc... ach, jakie
to cudowne. Co, Kaziu, sam mówiłeś, że to cudowne.</akap></kwestia> <didask_tekst>zwrócona do Ewy </didask_tekst><kwestia><akap>Jutro koniecznie musisz iść z nami, to wszystko
jakby dla ciebie stworzone: śnieg, księżyc i Kazio, Kazio. Ha...
ha... ha... patrz, Kazio taki znudzony, a nie widziałam człowieka, który by się tak pięknie ślizgał.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Bronka, jak zwykle, przesadza, wcale tak cudownie nie
było. Staw nie był cały zamieciony, a kochana moja bratowa
bawiła się tym, żeby brnąć w śniegu po kolana.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>




<kwestia><didaskalia>roztargniona</didaskalia>


<akap>Ach, jak on kłamie, jak on kłamie... O ty niedobry...</akap></kwestia>
<didask_tekst>nagle do Tadeusza</didask_tekst>
<kwestia><akap>Tadziu, możeś niezadowolony, że tak
długo pozwoliłam sobie wolności używać? Ale widzisz, kochanie, wiedziałam, że jesteś z moją drogą Ewą, chciałam umyślnie, byście razem zostali, chciałam, żebyś wreszcie po roku zrzucił ten kitel chreczkosieja i z Ewą pobujał tam, gdzie mnie
biednej za wysoko.</akap></kwestia> <didask_tekst>Tuli się do Ewy.</didask_tekst><kwestia><akap>Och, jakaś ty, Ewo, szczęśliwa, tyś całkiem inna niż my wszystkie. Ach, jak cię dobrze
pamiętam, wtedy, gdy po moich zaręczynach przyjechałam
do ciebie. Słyszysz, Tadziu? Pokój był taki sam, taki samiuteńki, jak ten, w którym teraz siedzimy...</akap></kwestia><didask_tekst>jakby się ze
snu budziła</didask_tekst><kwestia><akap>Ewa, to dziwne, ten pokój był zupełnie tak samo
umeblowany jak nasz.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ależ, Broniu, cóż w tym dziwnego, to chyba już zupełnie
przypadkowe.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>




<kwestia><didaskalia>zimno</didaskalia>


<akap>Widocznie ten sam tapicer urządzał mieszkanie panny Ewy
i moje.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Hm... oczywiście. Pamiętasz, Ewciu, jak siedziałyśmy
przy kominku? Patrzyłaś w ogień, a ja ci opowiadałam bez
końca, bez końca, nie wiem już nawet, co paplałam, tyś była
taka dobra, taka cierpliwa...</akap> <didask_tekst>Wybucha nagle śmiechem, Tadeusz podchodzi ku niej czule.</didask_tekst></kwestia>

<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Co tobie, dziecko kochane, coś ty dziś taka nerwowa?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Widzisz, ja bym chciała latać, latać wysoko jak ptak, a tylko
tak biję skrzydłami o ziemię i tak tęsknię, i tak pragnę, pragnę
się wzbić, a skrzydła jak ołów...</akap></kwestia> <didask_tekst>do Ewy</didask_tekst><kwestia><akap>Ach, Ewo, jakaś
ty szczęśliwa.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Widzisz, nie mówiłem ci, że taki forsowny sport jest
niezdrowy? Tyle cię nabłagałem, naprosiłem, nie chciałaś mnie
słuchać, a teraz będziesz musiała tę całą romantyczną ślizgawkę odpokutować.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



 


<kwestia><didaskalia>uparcie</didaskalia>


<akap>Otóż nie, właśnie nie, ja mam dosyć tych nerwowych przypadłości, jestem głupie, rozkapryszone dziecko</akap>
 <didask_tekst>Wybucha nagle
płaczem, wybiega do przyległego pokoju. Ewa się zrywa, chce
iść za nią. </didask_tekst></kwestia>



<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Niech pani tu pozostanie, ja ją sam wkrótce uspokoję.</akap>

<didask_tekst>Wychodzi za Bronką.</didask_tekst></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA III</naglowek_scena>

<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>




<kwestia><didaskalia>niespokojny</didaskalia>


<akap>Bronka chyba chora, cały dzień była niespokojna, taka jakaś sztucznie podniecona...</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>EWA.</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Sama jestem zdziwiona, nie widziałam jej jeszcze takiej.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>



 
<kwestia>
<didaskalia>nagle</didaskalia>


<akap>Ale pani zauważyła, że Bronka od wczoraj się zmieniła?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Przed chwilą powiedziałam to samo bratu pana.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Zauważyła pani jej niepokój wczoraj podczas wieczerzy
i dziś przez cały dzień?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Właśnie, zdziwiona jestem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>I nie przypuszcza pani, co by mogło być przyczyną tej
nagłej zmiany?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Hm... Ale pani zauważyła pewno, że i Tadeusz nieswój,
zamyślony, roztargniony...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Innego go nie znałam.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ale ja za to: przyjechał wesoły, szczęśliwy, stęskniony za
Bronką, dawno go już nie widziałem tak pewnego siły i wiary
w siebie i swe szczęście.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Więc co?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>




<kwestia><didaskalia>patrząc bystro na nią</didaskalia>


<akap>Otóż nie rozumiem takiego nagłego przełomu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Pan, zdaje mi się, mnie przypisuje winę tej nagłej zmiany
humoru?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Czy zauważyła pani, że Bronka dziś na śniadanie przyszła
z zaczerwienionymi oczyma? Mógłbym przysiąc, że całą noc
płakała.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Pan sądzi, że ja temu jestem winna?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap><begin id="b1511696108401-2096822809"/><motyw id="m1511696108401-2096822809">Przeczucie</motyw>Ale gdzież tam, ani mi przez głowę nie przeszło panią
o coś posądzać... Otóż tu chodzi zupełnie o co innego... Nie
chciałbym, aby pani choć na sekundę myślała, że ja mam zamiar
panią badać, ale od wczoraj tak dziwnie i widocznie sytuacja
się zmieniła... Czuję w powietrzu jakąś mglistą zagadkę, którą
rad bym rozwiązać... Widzi pani, jestem człowiekiem nerwowym, a tacy ludzie nie znoszą parności przed burzą.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Parności przed burzą?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Tak, tak, wszystko jedno jak to nazwiemy, w każdym razie, jest coś w powietrzu, co taka wrażliwa dusza jak Bronka
instynktem odczuwa... O, słyszy pani, jak płacze?</akap>


<didaskalia><end id="e1511696108401-2096822809"/>W przyległym pokoju widać Tadeusza, jak tuli Bronkę do siebie i stara
się ją uspokoić. Milczenie.</didaskalia></kwestia>


<didaskalia><osoba>KAZIMIERZ</osoba> nasłuchując z coraz większym niepokojem.</didaskalia>



<didaskalia><osoba>EWA</osoba> zrywa się i chodzi również niespokojnie po pokoju.</didaskalia>



<didaskalia><osoba>KAZIMIERZ</osoba> idzie za nią.</didaskalia>



<kwestia><akap>Słyszy pani?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Cicho... cicho...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>


<kwestia>
<didaskalia>bierze ją za rękę, prowadzi ku oknu</didaskalia>


<akap>Bądźmy szczerzy, ja pani nie znam, ale to, co słyszałem od
Bronki i od Tadeusza wystarczy mi, by sobie dość jasne pojęcie o duszy pani odtworzyć.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>




<kwestia><didaskalia>obojętnie</didaskalia>


<akap>Panie, nie męcz mnie pan teraz. Ja wiem przecież wszystko, co mi pan chce powiedzieć.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nie, nie, pani tego nie wie... Ja nigdy się nie mieszałem
do niczyich spraw, nawet do takich, które moich najbliższych,
najukochańszych, a więc Bronki i Tadeusza dotyczą...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Więc mówmy otwarcie: pan wie od Tadeusza, że jego
i mnie łączyły ścisłe stosunki, wiem, że często do pana listy pisywał, w których oczywiście odsłonił przed panem stan swojej
duszy sprzed trzech, czterech lat. Pan wie o tym, że mnie kochał. Pan wie również, że taką miłość śnieg przyprószyć może,
ale na to, by ją ogrzać, silniejszą i namiętniejszą jeszcze uczynić.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>To właśnie chciałem powiedzieć.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Bronka opowiadała panu, że ją szalenie kochałam, że byłyśmy nierozdzielne w pensjonacie. Wszak to wszystko panu
powiedziała?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Tak. Wczoraj długo o tym mówiła.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Szczery pan jesteś, więc i ja będę szczerą. W parę lat później przyjechała jeszcze do mnie jako narzeczona Tadeusza,
rozkoszna, szczęśliwa, och, tak szczęśliwa, że chociaż moje serce darło się na strzępy, pogodziłam się z tą myślą, że zostanie
żoną człowieka, którego ja tak namiętnie kochałam.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba><begin id="b1511696206067-37306512"/><motyw id="m1511696206067-37306512">Kobieta demoniczna</motyw>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Pani go kochała?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Tak, wtedy, gdym go utraciła...</akap></kwestia> <didask_tekst>Patrzą chwilę na siebie.</didask_tekst>
<kwestia><akap>A teraz pan chce się zapytać, dlaczego przyjeżdżam burzyć
szczęście mojej przyjaciółki, nieprawdaż?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Może być, że przez chwilę nasunęło mi się takie pytanie,
ale to przecież zupełnie niedorzeczne... mówię otwarcie, że
zbytniej sympatii do pani nie żywię. Nie, nie, nie to chciałem
powiedzieć. Tylko, że mamy bardzo mało wspólnych cech, ale
to mi nie przeszkadza być sprawiedliwym...</akap></kwestia><didask_tekst>nagle</didask_tekst><kwestia><akap>Pani
zawsze tęskniła?</akap></kwestia>


<didaskalia><osoba>EWA</osoba> głowę oparła o szyby okna, milczy.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Pani zawsze rwała się do czegoś, o czym pani wiedziała,
że dosięgnąć nie może.</akap></kwestia>


<didaskalia><osoba>EWA</osoba> odwraca się ku niemu i milczy.</didaskalia>

 
<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Całym pragnieniem życia pani --- związać i wlec za
sobą człowieka, który z nigdy nieugaszoną tęsknotą na oślep
za panią pójdzie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>gorąco</didaskalia>



<akap>Tak.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba><end id="e1511696206067-37306512"/>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>


<kwestia>
<didaskalia>bystro</didaskalia>



<akap>I tym człowiekiem jest Tadeusz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>z siłą</didaskalia>



<akap>Tak!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>

<kwestia>
<didaskalia>bystro</didaskalia>



<akap>A Bronka?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Słyszy pan, jak się teraz szczęśliwie śmieje... Wie pan,
co teraz nastąpi?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>No?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Wejdzie Bronka, rzuci mi się na szyję i będzie mnie tak
gorąco, gorąco przepraszać, że scenę zrobiła... Panie... księżyc
świeci --- podaj mi pan moje futro... przejdźmy się trochę...
znajdziemy może jeszcze szczersze akcenty w naszych zwierzeniach</akap></kwestia><didask_tekst>Patrzy długo na Kazimierza.</didask_tekst><kwestia><akap>Pan --- wszak się pan nie
zaprze tego?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Czego?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Pan Bronkę kocha!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>


<kwestia>
<didaskalia>patrzy przeciągle na nią</didaskalia>

 

<akap>Tak.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Słyszy pan jej śmiech? Och ten piękny, srebrny, dziewczęcy śmiech.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Chodźmy już, chodźmy.</akap></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA IV</naglowek_scena>


<didaskalia>Bronka i Tadeusz wchodzą, trzymając się pod rękę, weseli i szczęśliwi --- na pozór.</didaskalia>





<naglowek_osoba><begin id="b1511696389637-1167645074"/><motyw id="m1511696389637-1167645074">Przeczucie, Omen, Śmierć</motyw>BRONKA</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>do Ewy</didaskalia>

 
<akap>Droga, kochana moja Ewciu. Tak dawno przecież już mnie
znasz. Wyście wszyscy byli za dobrzy dla mnie. Tyś mnie
psuła swoją dobrocią. Tadeusz doszczętnie mnie zepsuł. Ewuchna, ty wiesz, że ja jestem wariatka, mam takie chwile, w których
jestem całkiem niepoczytalna.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Czemuś taka smutna, za co ty mnie przepraszasz?</akap></kwestia><didask_tekst>Głaszcze ją po twarzy.</didask_tekst><kwestia><akap>Och, ty mimozo moja, jakaś ty nerwowa
i przeczulona...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Dzieciakowi można było wybaczyć, że nie może zapanować
nad swoimi kaprysami, ale mnie --- nie wolno.</akap></kwestia><didask_tekst> nerwowo, szybko
i bezładnie</didask_tekst><kwestia><akap>Widzisz, czasem mnie takie ciężkie myśli opadają.
Nie, to nie to, to nie to. To tak jest, jak wtedy... Nie, to nie
jest właściwie przeczucie nieszczęścia... to tylko dalekie, dalekie wspomnienie tych strasznych godzin, jakie dzieckiem przeżyłam, kiedy nadaremnie po całym folwarku szukałam mej siostry. Wiedziałam, że się coś złego z nią stało. Czułam to, czułam. Las cały obszukałam, cały brzeg rzeki obleciałam, wróciłam przerażona i zdyszana do domu.</akap></kwestia> <didask_tekst>Coraz więcej przerażona,
tuli się coraz silniej do Ewy.</didask_tekst><kwestia><akap>Ewciu! Ewciu! Zdawało mi się,
że coś mnie ściga, że coś mnie targa za włosy... padłam przed
werandą w trawę. Twarz całą wtuliłam w dłonie, aby nie spojrzeć za siebie, a oni szli... szli...<wyroznienie/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Kto?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Chłopi, a przy nich niańka moja, i nieśli na noszach moją
ukochaną siostrę... utopiła się w stawie...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>mimo woli</didaskalia>


<akap>W stawie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Tak --- tak --- w stawie.</akap></kwestia><didask_tekst>do Tadeusza</didask_tekst><kwestia><akap>Każ zasypać ten staw.
Ustawicznie przypomina mi się ten czarny, głęboki ślep naszego stawu...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>Uspokój się Bronka, uspokój się, zrobię wszystko, czego
zapragniesz. Chcesz, to wszystko tu naokół z ziemią zrównam.</akap></kwestia>
<didask_tekst>Nagle poirytowany, patrząc bystro na Ewę, czego Bronka,
przytulona do Ewy, widzieć nie może.</didask_tekst><kwestia><akap>Tak, zrobię to. Stawy
ziemią zasypię, drzewa powycinam...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A może pan i śnieg z ziemi zmieść każe? Och dzieci,
dzieci... Teraz na pana Tadeusza przyszła kolej podrażnienia.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba><end id="e1511696389637-1167645074"/>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Tadziu, czym ja cię dziś podrażniłam?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ależ, Bronuś kochana, tyś mnie niczym nie podrażniła,
wiesz tylko, żem zawsze smutny, gdy widzę, że o tych wszystkich bolesnych wrażeniach swego dzieciństwa przy mnie zapomnieć nie możesz.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>głaszcząc ją po twarzy</didaskalia>

 
<akap>Zapomnij, zapomnij. Pozostawcie mnie, panowie na chwilę
z Bronką, uspokoi się przy mnie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Pani ma słuszność, chodź, Tadeuszu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Uspokój się, uspokój, Bronuś.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Patrz, już jestem spokojna, ale idźcie już, mnie tu z Ewą
będzie dobrze, ona jedyna umiała mnie zawsze uspokoić.</akap></kwestia>

<didaskalia>Kazimierz i Tadeusz wychodzą.</didaskalia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>


<kwestia>

<didaskalia>zwraca się przy drzwiach</didaskalia>



<akap>Panno Ewo, pani miała ochotę przejść się po parku!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>O, później, później, jak Bronka już całkiem będzie spokojna.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A to pójdziemy wszyscy razem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie, nie, kochanie, ja chcę ci być miłym gościem, młodemu małżeństwu gość może bardzo przeszkadzać, gdy za dużo
zmusza ich do tego, by go bawić.</akap></kwestia> <didask_tekst>wciąż ją głaszcze</didask_tekst><kwestia><akap>Ciebie czarny ślep stawu straszy, a tu tak miluchno w tym kąciku
z mężem razem.</akap></kwestia>

<didaskalia>Kazimierz wychodzi już przy pierwszych słowach.</didaskalia>

<naglowek_scena>SCENA V</naglowek_scena>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ewciu, czy ja jestem bardzo nieznośna?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>zamyślona</didaskalia>

 
<akap>Nie, nie, tylko mnie dziwi ten twój nagły wybuch.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nie bierz mi niczego za złe, Ewciu.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>EWA.</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie. Nawet wtedy...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>jakby odgadując jej myśl</didaskalia>



<kwestia><akap>Kiedy?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nawet wtedy, gdyby ta zmiana, która zaszła w tobie...</akap></kwestia>
<didask_tekst>urywa</didask_tekst><kwestia><akap>Bądź szczerą, ty masz jakiś nieokreślony lęk... może
to nie lęk, ale nie widzę tego zaufania, które miałaś zawsze do
mnie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>


<kwestia>
<didaskalia>po chwili</didaskalia>



<akap>Jestem szczera, wszystko ci szczerze powiem... Widzisz,
tyś się tak zmieniła...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>


<kwestia>

<didaskalia>uśmiechając się</didaskalia>


<akap>Zmieniłam się?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Tak mi trudno doszukać się w tobie mojej ukochanej Ewy
sprzed paru lat. Mam chwile, że mi się zdaje, iż cała wieczność spłynęła od tego czasu, kiedyś mnie tak serdecznie do siebie tuliła i moją radość odczuwała, że Tadeusz bierze mnie za
żonę.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>mimo woli</didaskalia>


<akap>Tak, to już cała wieczność spłynęła.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Widzisz, ja patrzę tak bezradnie i z takim lękiem na dno
tej wieczności. Widzisz, widzisz, dlatego mi się ten czarny ślep<pe><slowo_obce>ślep</slowo_obce> (daw.) --- ślepie, oko.</pe>
stawu przypomniał.</akap></kwestia> <didask_tekst>Ewa głaszcze ją po włosach.</didask_tekst><kwestia><akap>Może
się trochę zaziębiłam. Może nie jestem całkiem przytomna,
ale dotknięcie twych rąk czuję inne, inne niż dawniej. Dawniej
było to, jakbyś mnie miłości stygmatem przepalić chciała, bo
wiesz, są dotknięcia, które parzą jak rozpalone żelazo, a teraz
takie obce i dalekie... Wiesz, wiesz. O, czekaj tylko: to jakby
tęsknota jesieni z kasztanowych alei żółte listowie zgarniała...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Tęsknota?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap><begin id="b1511696574199-1192393779"/><motyw id="m1511696574199-1192393779">Tęsknota, Strach</motyw>Tak, tęsknota! Ach, jak mnie przeraża twoja tęsknota! Pamiętasz, gdyśmy były razem w pensjonacie, lękałam się twojej
gwałtownej i zazdrosnej miłości, teraz się twojej tęsknoty obawiam. Powiedz mi tylko, Ewa, dlaczego ja się zawsze ciebie
lękać musiałam?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Posłuchaj mnie, ty jesteś teraz rozdrażniona, ale ja wszystko w tobie rozumiem. Nie czuję świadomie najmniejszej zmiany wobec ciebie, ale może być, że rzeczywiście się zmieniłam...
Nie jesteś moją, niepodzielnie moją, jak dawniej... ty kochasz
męża, może nieświadomie lękasz się czegoś nieuchwytnego...
A ja wiem.<end id="e1511696574199-1192393779"/></akap></kwestia><didask_tekst>Nagle śmieje się.</didask_tekst><kwestia><akap>A może ty, kochanie, jesteś zazdrosną? No, co? Powiedz mi szczerze.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie, nie, nie jestem zazdrosną, ale rzeczywiście czegoś się
lękam...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Czego?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Twojej piękności...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Co to znaczy?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap><begin id="b1511696694399-3269732382"/><motyw id="m1511696694399-3269732382">Kobieta demoniczna</motyw>Co to znaczy? Widzisz, mogłaby być kobieta piękną,
o, najpiękniejszą ze wszystkich kobiet na świecie, a nigdy bym
się nie lękała, bo wiem, że Tadeusz ani okiem na taką piękność nie rzuci. Aleś ty inaczej piękna... Przy tobie budzą się
tęsknoty i pragnienia, których się nie znało. Ty możesz przykuć
i ciągnąć za sobą człowieka, choć nie wiesz, że ktoś w twoje
ślady idzie, a on znów nie wie, dokąd go twój urok zaprowadzi... a jednak idzie na ślepo... przed siebie... dalej... dalej...<end id="e1511696694399-3269732382"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>I dokąd?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ja nie wiem, nie wiem. Widzisz, ja tego wszystkiego
nie rozumiem, ja tylko umiem czuć. Coś mi całą duszę
rozpiera, głowę mi rozsadza, a ja nie wiem, co to jest...</akap></kwestia>
<didask_tekst>zamyślona</didask_tekst><kwestia><akap>Kazio mówił mi dzisiaj, że jest jakiś punkt,
w którym wszystkie sprzeczności z sobą się zlewają... nie pamiętam dobrze, jak on to powiedział, ale coś takiego, że sfera
nieskończenie wielka staje się płaszczyzną, a ja myślałam o tym,
że ten czarny lej stawu może się tak w nieskończoność pogłębić, że to, co było dołem, zlewa się z niebem...</akap></kwestia><didask_tekst>zamyślona</didask_tekst><kwestia><akap>Dokąd? Albo w czarną otchłań stawu, albo wzwyż, wzwyż, ku
majestatowi nieba...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Skąd ci te myśli?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



 <kwestia>
<didaskalia>patrzy nagle bystro na nią, a potem się uśmiecha</didaskalia>

 

<akap>Tak, tak, Ewciu, nie możemy siebie odnaleźć...</akap></kwestia><didask_tekst>nagle
tkliwie</didask_tekst><kwestia><akap>Patrz, teraz, kiedy się coś jaśniejszego wyłoniło z moich przeczuć, lęków, kiedy poczynam odgadywać to, co w głębi
mojej nurtowało, a na wierzch wydobyć się nie mogło, teraz
tak ci jestem wdzięczną... znowu wydajesz mi się bliższą... Ale
dziwne... i we mnie poczyna się jakaś tęsknota budzić... A może
ja za słaba, by móc tęsknić? By móc znieść męczarnię tęsknoty?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Za czym ty możesz tęsknić? Czyż wszystkie twoje tęsknoty nie zostały już spełnione?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Jedna jeszcze nie.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Wiesz jaka? Znasz ją?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Jeszcze nie, jeszcze nie!</akap></kwestia>


<didaskalia>Milczenie.</didaskalia>

 
<naglowek_scena>SCENA VI</naglowek_scena>

<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>wchodzi, niespokojny do Bronki</didaskalia>



<akap>No, już się kochana moja bratowa uspokoiła?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>przeskakując nagle do wesołości</didaskalia>


<akap>Idź sobie, chcesz mnie znowu podrażnić. Dosyć już mam
twojej filozofii o tych sprzecznościach, które się w jakimś punkcie ze sobą zlać muszą.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>



<kwestia>

<didaskalia>żartobliwie</didaskalia>


<akap>Nie bardzo ściśle się wyraziłaś, ale swoją drogą sama na
sobie możesz ten fakt zauważyć. Przed chwilą smutna, kapryśna, już jesteś teraz wesoła...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Tobie tego doprawdy nie mam do zawdzięczenia, bo ty
swoją znudzoną miną możesz człowieka do rozpaczy doprowadzić?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Czekaj, jutro jeszcze więcej znudzoną minę u mnie zobaczysz.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Pięknie dziękuję.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>



 
<kwestia>
<didaskalia>do Ewy</didaskalia>


<akap>No, może się pani teraz ze mną przejdzie. Tadeusza zaprzągłem na chwilę do roboty w jakiejś majątkowej sprawie,
o której żadnego nie mam wyobrażenia.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A ty, Bronka, zapomnij twych urojeń, spocznij, spocznij...</akap>
<didask_tekst>obejmuje Bronkę, kładzie ją na szezlongu i przykrywa szalem.</didask_tekst> </kwestia>

<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Och, jak mi dobrze, jak mi dobrze.</akap>


<didaskalia>Ewa i Kazimierz wychodzą.</didaskalia></kwestia>

 
<naglowek_scena>SCENA VII</naglowek_scena>

<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>leży chwilę, podnosi się z wolna na szezlongu, nasłuchuje
trwożnie, potem zza stanika wyjmuje list, patrzy na niego, całuje
go, zakrywa twarz listem i płacze cicho.</didaskalia>
<akap>Tadziu, mój Tadziu jedyny!</akap></kwestia>


<didaskalia>Zasłona spada.</didaskalia>

<naglowek_akt>AKT TRZECI</naglowek_akt>
<naglowek_scena>SCENA I</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>BRONKA,</osoba> <osoba>TADEUSZ</osoba></didaskalia>




<didaskalia>Przez okna, jasno oświetlone, widać, jak z wolna idą przez oszkloną oranżerię do
salonu. Wczesny poranek. Słońce czerwieni się na śniegu poza oknami. Bronka
wchodzi pierwsza, opiera się o szezlong.</didaskalia>

 


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nigdzie spokoju, nigdzie spokoju znaleźć nie mogę.
Nigdzie, nigdzie. A tak się chciałam do ciebie przytulić i ukojenie przy tobie znaleźć... Tadziu --- Tadziu... Co się z nami
stało?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ależ, dziecko drogie, kochane... Czy nie możesz zrozumieć, że jesteś podrażniona? Czyś zapomniała już, jak płakałaś, gdym na jeden tydzień odjeżdżał od ciebie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>O nie, nie. To było co innego... Wtedy to był tylko taki
żal rozpieszczonej kobiety i obawa tej strasznej tęsknoty, gdy
cię przez tydzień cały, pomyśl tylko, przez tydzień cały widzieć
przy sobie nie będę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A teraz, cóż teraz? Przecież jestem przy tobie, dniem i nocą jestem przy tobie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A dusza twoja gdzie błąka?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Moja dusza?</akap></kwestia> <didask_tekst>poważnie</didask_tekst><kwestia><akap>Zawsze i zawsze przy tobie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>




<kwestia>
<didaskalia>gwałtownie</didaskalia>


<akap>Przy mnie? Powiedz mi raz jeszcze; że zawsze; zawsze
dusza twoja przy mnie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>


<kwestia>
<didaskalia>mocno</didaskalia>



<akap>Zawsze!</akap></kwestia>
<didask_tekst>Chodzi wzdłuż i wszerz pokoju, głęboko zamonyślony, Bronka śledzi jego ruchy.</didask_tekst>

<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Zawsze przy mnie?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba><begin id="b1511696805174-3404883520"/><motyw id="m1511696805174-3404883520">Tęsknota</motyw>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Mówię ci szczerze, żem raz po raz dawniej już czuł taką
wielką tęsknotę, która mi serce i mózg szarpała...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>
 <kwestia>
<didaskalia>przerywa gwałtownie</didaskalia>

<akap>Tęsknotę!? I ty czułeś tęsknotę. Za czym, za czym ty czułeś tęsknotę?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Uspokój się, Bronuś, wiesz nadto dobrze, jak cię kocham.
Tęsknoty za nikim czuć nie mogłem, prócz...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



 <kwestia>
<didaskalia>z krzykiem</didaskalia>


<akap>Prócz... powiedz mi!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>głaszcze ją</didaskalia>

 
<akap>Prócz... za tęsknotą...<end id="e1511696805174-3404883520"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>wstaje</didaskalia>

 
<akap>Co? --- tęsknotę za tęsknotą!! Co to ma znaczyć?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap><begin id="b1511696858931-2921114288"/><motyw id="m1511696858931-2921114288">Tęsknota, Nuda, Idealista</motyw>Nie bądź tylko tak przerażona. Pozwólże z sobą spokojnie pomówić... Siądź, Broniu, moja ukochana, siądź, ja ci
wszystko opowiem... tęsknota za tęsknotą... hm... hm. Ot,
widzisz, jak byłem młody, tom szarpał ziemię z tęsknoty, nie
wiedziałem, co począć, bom tęsknił, by spełnić coś tak wielkiego, mocnego i pięknego, czego dotychczas żaden człowiek
nie spełnił...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A może ja ci przeszkodziłam?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie, nie, Bronka, nie. To dawno, dawno już temu... Czułem wtedy taki nadmiar sił, że zdawało mi się, że cały świat ze
siebie wyłonię... Ha... ha... ha... Chłonąłem w siebie naukę,
grzebałem w odwiecznych śmieciach wiedzy ludzkiej, świat cały
zjechałem, by spełnić zakon w duszy mej wypisany, stworzyć
jakiś wielki czyn...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>I ja, ja marna kobieta przeszkodziłam ci w tym?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Och nie, stokroć razy nie --- to zupełnie co innego. Kazimierz i ja, myśmy ostatni z naszego rodu... Kazimierz tęsknoty
nie znał, a może ją znał... Ja nic nie wiem o Kazimierzu...</akap></kwestia>
<didask_tekst>Chwila milczenia.</didask_tekst>

<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Mów, mów dalej.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nic więcej nie mam do powiedzenia.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Tadziu! Czyś ty przy mnie utracił tę tęsknotę?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Widzisz --- jak ja ci mam na twoje pytanie odpowiedzieć?
Ja</akap></kwestia> <didask_tekst>jąkając się</didask_tekst><kwestia><akap>uczułem nagle taką niemoc w sobie, byłem znużony, zrezygnowany --- i czułem takie nieskończenie wielkie
pragnienie spokoju, ukojenia...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba><end id="e1511696858931-2921114288"/>BRONKA</naglowek_osoba><kwestia><akap>A więc ja byłam tylko tą niemą poduszką pod twą skołataną głowę?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>



<kwestia>

<didaskalia>smutno</didaskalia>


<akap>Czemu ty, Bronka, rzucasz się tak na mnie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ja się na ciebie nie rzucam, ale we mnie burzy się wszystko na myśl, żem była dotychczas tylko twoim pieścidełkiem,
twoją towarzyszką, z którą tak miło było gawędzić w tym piekielnym, przeklętym kątku przy kominie...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Uspokój się, Bronka, uspokój. Dlaczego nie możesz słuchać spokojnie tego, co ci mówię. Przecież ja nic więcej nie
chciałem powiedzieć nad to, że przy tobie znalazłem spokój
i szczęście, że przy tobie zapomniałem tęsknić, boś ty wszelką
moją tęsknotę zaspokoić zdołała.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>patrzy na niego długo i chwyta go za ręce</didaskalia>

 
<akap>A dlaczegoś począł tęsknić za twoją tęsknotą?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>z cichym uśmiechem</didaskalia>



<kwestia><akap>Dlaczego ty teraz tęsknisz za tym, żeś nigdy przedtem nie
tęskniła?</akap><didask_tekst>Milczenie.</didask_tekst></kwestia>

<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



 
<kwestia>
<didaskalia>zamyślona</didaskalia>


<akap>A prawda.</akap></kwestia><didask_tekst>po chwili</didask_tekst><kwestia><akap>Pytałeś się mnie przed chwilą,
dlaczego teraz jestem smutna i podrażniona, teraz, kiedy już
wróciłeś taki mocny, taki szczęśliwy, taki piekielnie stęskniony... za twoją Ewą!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>




<kwestia>
<didaskalia>przerażony</didaskalia>

 
<akap>Ewą?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>nie hamując się już</didaskalia> 
<akap>Ewą! Ewą! Tak, Ewą! Sądzisz, żem nie widziała, jak
drgnąłeś, jak się przeraziłeś, gdy ona stanęła tam na progu naszego domu? Sądzisz, że ja tylko na to jestem, by być twoim pieścidełkiem, poduszką pod twą zmęczoną głowę, i nie czuć, nie
czuć tej straszliwej tęsknoty, która ciebie ode mnie odrywa!?</akap></kwestia>
<didask_tekst>Szarpie go, ale nagle opada bezsilna i patrzy na niego zdumiona i prawie nieprzytomna.</didask_tekst><kwestia><akap>Tadziu, przepraszam cię, zdaje
mi się, żem robiła ci wyrzuty z twojej tęsknoty... wiesz, to niesprawiedliwe wyrzuty, bo i moja tęsknota wybiegła daleko
poza ciebie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>tajemniczo</didaskalia>


<akap>Bronka, za czym?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>




<kwestia>
<didaskalia>z silnym wybuchem</didaskalia>

 
<akap>Za Ewą, za Ewą, za Ewą!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>


<kwestia>
<didaskalia>tajemniczo</didaskalia>


<akap>To i ciebie też zaraziła?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>


<kwestia>
<didaskalia>opadając</didaskalia>


<akap>Tak i mnie też...</akap></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA II</naglowek_scena>

<didaskalia>Kazimierz wchodzi, patrzy zdziwiony.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Co, wyście już na nogach? Cóż tak wcześnie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>siląc się na swobodę</didaskalia>

 
<akap>Właśnie chciałem się ciebie zapytać: Ty już na nogach?
Co tak wcześnie?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Hm, ja czytałem całą noc, potem chciałem się orzeźwić,
poszedłem na przechadzkę. Wracając z parku, widzę ze zdumieniem światło w oknach salonu, wstąpiłem zobaczyć, co się
tu stało niezwykłego, a teraz pójdę spać.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Nic, nic się nie stało. Co się miało stać? Tylko te wasze
zagadnienia o celach życia, o wyjściu samego z siebie, szukanie
czegoś, co się uchwycić nie da, a co może wcale nie istnieje,
tak mnie ze snu wybiły i tak rozdrażniły, że całkiem Tadeuszowi spać nie pozwoliłam.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>troskliwie</didaskalia>


<akap>A może, Bronuś, teraz położysz się spać?</akap></kwestia>

<didask_tekst>Całuje ją w rękę.</didask_tekst>
<kwestia><akap>Idź, idź Bronuś, połóż się; widzisz, ja także spocznę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



<didaskalia>żywo</didaskalia>

 

<kwestia><akap>Nie, nie... i ty Kaziu, też zostań, zostań. Nam tak dobrze
z tobą...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>


<didaskalia>śmieje się z przymusem</didaskalia>



<kwestia><akap>Słyszysz, Tadeuszu? Teraz, jak ty tu jesteś, to Bronce dobrze ze mną, teraz jestem parawanikiem, to znowu wygodnym
mebelkiem, który dyskretnie sam siebie usuwa, wie, kiedy
wejść, kiedy wyjść...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ty, niegodziwy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>



<didaskalia>do Tadeusza</didaskalia>

<kwestia><akap>A gdy ciebie nie było, to powiedziała, żem nieznośny, żem
wniósł atmosferę nudy i zmęczenia w twój dom, co chwila biegła budzić pannę Ewę...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>nagle z udanym zdumieniem</didaskalia>


<akap>Wiesz, Tadeusz, jakie to niepojęte. Przez cały czas, jak
ciebie tu nie było, to Ewa cierpiała na ustawiczną senność, cały
dzień spala.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>

<kwestia>

<didaskalia>roztargniony</didaskalia>

<akap>Spała?... Cały dzień spała? Hm...</akap></kwestia><didask_tekst>Wstaje, idzie wzdłuż
i wszerz pokoju.</didask_tekst><kwestia><akap>Więc słuchaj, Kaziu, ten twój interes majątkowy rzeczywiście bardzo zagmatwany. Myślę i myślę ustawicznie, albo brak jakichś papierów, albo też rachunki się nie
zgadzają.</akap></kwestia> <didask_tekst>wesoło</didask_tekst><kwestia><akap>Słuchaj, Bronka, ubierz się, każ przygotować
śniadanie, każ zaprząc do sanek, potem co koń wyskoczy poprzez pole, poprzez lasy...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>Tak, tak... poprzez pole --- poprzez lasy --- och, jak to piękne,</akap></kwestia>
<didask_tekst>rozwiązuje gwałtownym ruchem włosy</didask_tekst><kwestia><akap>a w tym wietrze, w tym
pędzie, moje włosy, patrz, tak, o tak.</akap></kwestia><didask_tekst>Rozwiewa swoje włosy, zakręca je znowu szybko, zrywa się.</didask_tekst><kwestia><akap>I tak całą piersią wdychać,
wchłaniać w siebie tę otchłań niebieską przed nami.</akap></kwestia><didask_tekst>Oddycha
głęboko i wyciąga ramiona... nagle z filuternym uśmiechem do
Tadeusza.</didask_tekst><kwestia><akap>Patrz tylko, jaki Kazimierz zdziwiony, on myślał,
że ja całkiem nie umiem tęsknić za burzą wichru, za niebieską
otchłanią...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Ależ, przeciwnie, ja nie patrzyłem zdumiony, ja tylko zazdroszczę ludziom, którzy za czymś jeszcze tęsknić umieją.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Słyszysz, Tadziu, ach jaki on naiwny, zazdrości ludziom,
którzy tęsknią. No, ale idź, Tadziu, idź, załatw tę sprawę, to
chyba długo nie potrwa.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Pół godziny najwyżej.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>sztucznie</didaskalia>


<akap>A ja będę tymczasem uczyła Kazia tęsknić.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>Dobry pomysł, dobry pomysł.</akap></kwestia>
<didask_tekst>Wychodzi.</didask_tekst>

<naglowek_scena>SCENA III</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>BRONKA,</osoba> <osoba>KAZIMIERZ</osoba></didaskalia>







<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



<kwestia>

<didaskalia>podchodzi ku portierom, przez które Tadeusz wyszedł,
rozgląda się, a potem podchodzi do Kazimierza i chwyta go za rękę.</didaskalia>

 
<akap>Czy ty wiesz, dokąd on teraz poszedł?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Wiem.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Ty wiesz? Ty tego nie możesz wiedzieć Czy ty sądzisz, że
on poszedł twoje sprawy załatwiać?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Wiem, że nie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



 <kwestia>
<didaskalia>z mocą</didaskalia>

 

<akap>Do Ewy poszedł, do Ewy, do Ewy!</akap></kwestia>


<didaskalia>Milczenie.</didaskalia>

 


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>To tak być musi?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap><begin id="b1511697190547-3989297324"/><motyw id="m1511697190547-3989297324">Kondycja ludzka, Tęsknota, Kobieta demoniczna</motyw>Ha, taki los człowieczy, jak człowieka szarpnie taka straszna tęsknota, by wyjść poza siebie i wszystko, gdy żadne szczęście, żadna rozkosz nie wypełni duszy, nie jest w stanie ujarzmić
tego wewnętrznego niepokoju, okiełzać tego wściekłego rozpędu, który gna, gna i gna człowieka na oślep, po trupach, po
ofiarach swej zbrodni, przed siebie naprzód...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>przestraszona</didaskalia>



<kwestia><akap>To silniejsze niż huragan, co odwieczne dęby z korzeniami wyrywa?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Silniejsze.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nieprzezwyciężalne?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>


<kwestia>
<didaskalia>tajemniczo</didaskalia>

 

<akap>Ale silniejsze od Ewy, nieprawda?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>potrząsa głową</didaskalia>


<akap>Niestety, nie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>


<kwestia>
<didaskalia>zrywa się</didaskalia>

<akap>Nie, mówisz, nie.</akap></kwestia><didask_tekst>zrozpaczona</didask_tekst><kwestia><akap>Powiedz mi, czemu nie,
czemu nie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Bo Ewa jest tą tęsknotą. On za nią nie tęskni, on może jej wcale nie widzi, nic o niej nie wie, ale widzisz to tak,
jakby była w nim, jakby go szarpała, jakby go smagała w jakiś
straszliwy pościg.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Za czym, powiedz mi, za czym?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Tego nikt nie wie, nie wiedział, nie rozumiał ani nie zrozumie. <didask_tekst>Milczenie</didask_tekst>.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Cóż ja pocznę nieszczęśliwa? Och i ja tęsknię, i ja tęsknię,
ale za jego duszą. Boże najdroższy, jaka ja ślepa byłam, jak
moja dusza oślepła od tego szału i teraz dopiero zrozumiała,
że on nigdy do mnie nie należał.<end id="e1511697190547-3989297324"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>smutno</didaskalia>


<akap>Słuchaj, Bronka, ja na oczach twojej duszy tej operacji
robić nie chciałem. Wiedziałem dobrze i widziałem, że on nigdy twoim nie był, dlatego byłem tak smutny. Głęboki smutek
pokrywałem maską nudy i zobojętnienia, co mi się zresztą nie
zawsze udawało, ale myślałem, że się te chmury rozproszą...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Czemuś mi tego nie powiedział, czemuś mi tego zaraz nie
powiedział? Byłabym miała czas ochłonąć, a tak to spadło nagle jak grom. Dusza moja jak piorunem roztrzaskana wierzba,
tysiąc szczap wokół korzeni, które się już też z ziemi wynurzają. Czemuś mi nie powiedział? Czemuś mi oczu nie roztworzył?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Słuchaj mnie, Bronka, spokojnie, zaraz zrozumiesz, dlaczego.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Kaziu, jakiś ty dziwny, co ci się stało?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Co mi się stało? Toś ty też dopiero teraz przejrzała, coś
już od tygodnia powinna była wiedzieć?</akap></kwestia>






<didaskalia><osoba>BRONKA</osoba> nieśmiało patrzy na niego wylęknionymi oczyma.</didaskalia>

 

<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap><begin id="b1511697425545-2970530759"/><motyw id="m1511697425545-2970530759">Miłość niespełniona</motyw>Nie lękaj się, Bronka, nic strasznego... Powiem ci prosto
i szczerze. Z wolna w ciągu długich tygodni pokochałem cię
moją pierwszą miłością, bom, Bronka, nigdy dotąd nie kochał.
A dusza moja była zimna, biała i czysta jak ten śnieg, tam, na
polu. Dlaczegom cię pokochał, dlaczego z godziny na godzinę
miłość moja się pogłębiała i silniej, silniej się we mnie rozrasta,
toś może zrozumiała z tego wszystkiego, com ci o sobie mówił.
Zresztą, to zupełnie obojętne...</akap></kwestia><didask_tekst>Patrzy na nią z cichym uśmiechem.</didask_tekst><kwestia><akap>tylko nie bądź tak przerażona. Mogłabyś wtedy z przerażeniem się cofać i z pokoju uciekać, gdybym ja liczył na twoją wzajemność, ale ja na nią nie liczę ani też jej nie chcę. Chociażbym wiedział, żeś mi wzajemna, tobym ani na chwilę się
nie wahał wzajemność twoją ze wstrętem odrzucić. Nie dlatego, żeś moją bratową, ale dlatego, że dusza twoja o inną się
otarła, silniejszą może od mojej.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Cicho, Kaziu, ja ciebie nie rozumiem.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>zmęczony</didaskalia>


<akap>To nic nie szkodzi, umiem myśleć dzień i noc o tobie, kochać cię i pieścić, i umiem nie myśleć o tym, że jesteś żoną
mego brata, i umiem ani na chwilę, choćby najodleglejszą myślą
nie zbrukać ciebie w godności pani domu moich praojców
i żony mego brata, którego tak samo kocham, jak ty.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>


<didaskalia>podchodzi ku niemu i głaszcze cicho jego włosy</didaskalia>

 
<kwestia><akap>Nie mów już o tym, nie mów.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Oczywiście, że ci już o mojej miłości mówić nie będę.
Tylko rozumiesz tę tęsknotę człowieka, który przeważnie żył
w mętach, w brudach życia, w całym tym błocie, co się światem i życiem nazywa? Zapragnąłem schwycić to błędne światło, co mknie nad tym bagnem i kałużą życia, chciałem odczuć
tę rozkosz, gdy wypowiem to słowo ,,kocham".</akap>


<didaskalia>Milczenie, trzymają się za ręce i siedzą obok siebie. Po długiej
chwili.<end id="e1511697425545-2970530759"/></didaskalia></kwestia>



<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Jestem szczęśliwy, że zrobiłem taki piękny obrachunek
z całym moim życiem... Jedna moja troska, jeden straszny ból:
jak ty to ścierpisz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>przerażona</didaskalia>


<akap>Co ścierpię, co?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Słuchaj, Bronka, z rozkoszą patrzałem, jak człowiek w tobie w ciągu ostatnich dni rósł i potężniał, jak walczyłaś z sobą,
z jakim strasznym trudem jęłaś sobie uświadamiać wszystko to,
co na dnie twej duszy drzemało. Cieszyłem się już, nie jak
człowiek, który kocha, ale jak artysta, gdyś nowe słowa tworzyła
dla wszystkiego tego, co dusza twoja w tych cierpieniach rodziła... Bronka, bądź silną i piękną, pochwyć w górze w sam
czas ten obuch, który ci ma głowę zmiażdżyć.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>rozdrażniona</didaskalia>


<akap>Co mnie może zmiażdżyć?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>

<kwestia>

<didaskalia>twardo</didaskalia>



<akap>Tadeusz twoim nie był i nie będzie. Dusza jego poleci,
a chcesz trupa mieć przy sobie, to miej.</akap> </kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Kłamiesz.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>


<kwestia>

<didaskalia>smutno</didaskalia>
<akap>Gdybym nie gardził twoją wzajemnością, to może bym się
do tak nędznych środków uciekał; gdybym ciebie nie kochał,
gdybym nie miał tej krwi w sobie, która we mnie płynie, to
może bym się cieszył, że ci mogę serce rozranić. Nie mówiłem
ci tego wszystkiego, chociaż o wszystkim wiedziałem, a teraz,
gdy już nic zmienić się nie da, pragnąłbym zahartować twoją
duszę...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>


<kwestia>

<didaskalia>patrzy na pół błędnie na Kazimierza</didaskalia>
<akap>Więc dobrze! Będę teraz silną, będę piękną. A ty, ty mi
pomożesz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>W czym ja ci mogę pomóc?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



 <kwestia>
<didaskalia>z tłumionym krzykiem</didaskalia>



<akap>Ja ją zabiję, zabiję, zabiję! I ty mi pomożesz!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ja --- nie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>śmieje się wzgardliwie</didaskalia>


<akap>I ty, ty powiedziałeś, że mnie kochasz? I ty, z którego
słów wyczuwałam, że wszystko jesteś w stanie dla mnie zrobić
i każdą ofiarę dla mnie z siebie ponieść, teraz się cofasz?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Ja się wcale nie cofam, nie pojmuję tylko, dlaczego bym
miał przykładać rękę do takiej bezcelowej i bezmyślnej zbrodni, którą może co najwyżej obłęd samiczki podyktować, ale
nigdy prawdziwa siła i piękność kobiety.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>coraz gwałtowniej</didaskalia>

 
<akap>Człowieku, co ty mówisz; czy ty nie masz krwi i serca?
Powiedz, jak ty kochasz, czym ty kochasz? Ta twoja miłość
nie jest niczym więcej, jak tylko pieszczeniem się dźwiękiem
pięknych słów i niczym więcej, jak tylko rozkoszą sennych rojeń i majaczeń.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>patrzy na nią przeciągle</didaskalia>

 
<akap>Obłędny ból przemawia przez ciebie, a zresztą masz słuszność, niezdolny jestem, a może za silny do waszej krwiożerczej miłości, jej krwiożerczej cnoty i jej krwiożerczej zbrodni...</akap>
<didask_tekst>Podnosi się i z wolna idzie ku wyjściu. Bronka patrzy za nim,
potem podbiega do niego, chwyta go za rękę i ciągnie na powrót
do pokoju.</didask_tekst> </kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie odchodź, nie odchodź, mój bracie jedyny. Widzisz,
już oprzytomniałam, tyś, tyś jeden przemówił do mojej duszy.
Widzisz, ja też mam duszę, Kaziu, taką skołataną duszę, ale
dosyć dużą na to, by ogarnąć całą piękność i dobroć twoich
słów, by pomieścić chociaż cząstkę twojego smutku i twojej
tęsknoty. Bo, powiedz szczerze, Kaziu, ty też tęsknisz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Teraz nie, teraz nie. Przez ciebie dokonała się we mnie
moja tęsknota.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



<kwestia>

<didaskalia>powtarza bezmyślnie</didaskalia>

<akap>Przeze mnie... przeze mnie... przeze mnie...</akap> </kwestia> <didask_tekst>nagle
Przeskakuje do wesołości.</didask_tekst><kwestia><akap>Kaziu, czyś ty mi rzeczywiście
mówił, że mnie kochasz?</akap> </kwestia>

<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>zamyślony</didaskalia>

 
<akap>Mówiłem.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>I mówiłeś, że gardziłbyś mną, gdybym ci się odwzajemniła?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Mówiłem.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>I mówiłeś, żeś za dumny, za czysty, by najlżejszą myślą
pożądania skalać panią domu twych praojców i żonę brata
twego?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Mówiłem --- i to jest całą treścią mej duszy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>chwyta go nagle za ręce</didaskalia>

 
<akap>Och, ty, bracie mój.</akap></kwestia>
 <didask_tekst>Obejmuje nagle jego szyję, tuli jego
głowę do swych piersi, potem przechyla się na ramię Kazimierza na pól sennie.</didask_tekst><kwestia><akap>Tak mi się dusza wyczerpała, takam senna,
tak bym chciała, byś mnie kołysał, kołysał bez końca, do takiego cichego, wiecznego snu, boś taki nieskończenie, nieskończenie dobry...</akap></kwestia>
 <didask_tekst>Nagle zrywa się.</didask_tekst><kwestia><akap>Kaziu, ty wiesz, czym ja jestem?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>Wiem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Powiedz mi, powiedz, czym jestem?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Białym, czystym śniegiem, który na zmarzłą grudę ziemi
opadnie, ugrzeje, otuli tego trupa, dopóki nie odżyje, budzić się nie pocznie, i z ciepłego już łona, z ziarn, zda się
zmarzłych ziarn, nowe, świeże kiełki puszczać pocznie...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>w zamyśleniu</didaskalia>


<akap>A zdawało się, że to ziarno w ziemię zasiane dawno już
wymarzło.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Wymarzło w mrozie, wygniło w błocie...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ziarno kiełkuje, a śnieg taje... Masz rację --- jestem śniegiem.</akap></kwestia>
<didask_tekst>Zrywa się nagle.</didask_tekst><kwestia><akap>Dlaczego Ewa nie śpi? Słyszysz?</akap></kwestia>


<didaskalia>Kazimierz nasłuchuje.</didaskalia>



<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Słyszysz? Teraz idzie po schodach na dół... Za chwilę
tu będzie.</akap></kwestia> 
<didask_tekst>Przechodzi nagle do sztucznej wesołości.</didask_tekst><kwestia><akap>Ach, Kaziu, jaka ja dziwnie wesoła i szczęśliwa.</akap></kwestia> <didask_tekst>Obejmuje go w ramiona stara się go przechylać w tę i ową stronę.</didask_tekst><kwestia><akap>Lulu, lulu,
mój maleńki, lulu... No, śpijże wreszcie, niesforny dzieciaku.</akap></kwestia><didask_tekst>W drzwiach staje Ewa i patrzy pozornie rozbawiona na scenę.</didask_tekst>



<naglowek_scena>SCENA IV</naglowek_scena>

<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>


<kwestia>
<didaskalia>patrzy na nią</didaskalia>


<akap>Lulu, lulu, mój maleńki. No, nie chcesz spać, to powiedz
przynajmniej pannie Ewie: dzień dobry!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>


<kwestia>
<didaskalia>ze sztuczną wesołością</didaskalia>


<akap>Dzień dobry, pani.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>


<kwestia>
<didaskalia>wita Ewę</didaskalia>

 

<akap>Pomyśl tylko, Ewciu, jak zerwaliśmy się dziś wszyscy
wcześnie. Zdaje mi się, że to dzień Bożego Narodzenia... U nas
był taki zwyczaj, że ten dzień dzieciom rózgami przypominano, dlatego tak rychło zrywaliśmy się z łóżek.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ależ, bój się Boga, to w Wielki Piątek, czy w Wielką
Sobotę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>E, to wszystko jedno... Patrz tylko na tego mego wielkiego, łagodnego, dobrego niedźwiedzia. Ach, to poczciwe Kazimierzysko...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>



<kwestia><akap><begin id="b1511697913130-2055310602"/><motyw id="m1511697913130-2055310602">Omen</motyw>Bronka obudziła się dziś w wybornym usposobieniu.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Masz słuszność... zdaje mi się, że jestem młodym dzieciakiem, gdym jeszcze pięła się na najwyższe szczyty topoli nad
tym przeklętym czarnym stawem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>I znowu ten czarny staw?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>


<kwestia>

<didaskalia>macha ręką</didaskalia>


<akap>E --- wszystko jedno. Staw, nie staw, brzytwa czy szubienica, pod kołami pociągu czy też jak najprzykładniej w świecie
w swoim łóżeczku... Śmierć śmiercią. Wszystko jedno, jak
i kiedy...<end id="e1511697913130-2055310602"/></akap></kwestia> <didask_tekst>urywa nagle</didask_tekst><kwestia><akap>Patrz tylko, Ewciu, to poczciwe
Kazimierzysko wygląda jak rosochata topola, ach nie, jak ten
mój olbrzymi wuj, na którego plecach tak często otrząsałam
sobie wnętrzności.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Coś ty taka wesoła?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><didaskalia>chwyta ją za ręce, pieszczotliwie</didaskalia>
<akap>Widzisz, Ewciu, ja mam często takie jakieś głupie smutki,
głupie tęsknoty, którymi sobie i innym życie zatruwam, ale to
wszystko mija i wtedy jestem podwójnie wesoła...</akap></kwestia> <didask_tekst>trochę zmęczona</didask_tekst><kwestia><akap>Ale patrz tylko, ten Kazimierz do niczego. Ach, jaki ty,
Kaziu nudny, jaki nudny... Ewo, wiesz co, gdybyśmy tak razem teraz wybiegły do ogrodu, śnieg po pas głęboki... Och,
co za rozkosz brnąć w tym śniegu, rozrywać go piersią i nogami, by tylko, co prędzej zakiełkowała ta martwa, a teraz już odchuchana ozimina...</akap></kwestia>
 

<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>




<kwestia>
<didaskalia>udaje, że nie zważa, pobłażliwie</didaskalia>

 <akap>Bronka znowu szaleje. Teraz, w śnieg, w porannej sukni,
w pantofelkach?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>No i cóż z tego, jam zahartowana. A tyś przecie już
ubrana... Chodź, kochana Ewciu, tyś taka zimna, tak marzniesz, a ja cię tak w śniegu rozgrzeję. Całymi garściami śniegu
będę tarła twoją twarz, będę myła śniegiem twoje włosy, ach,
gdybyś ty wiedziała, jak śnieg umie przytulić, odchuchać, rozgrzać zziębnięte ręce i wymarzłe serce...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie, Bronko,</akap></kwestia><didask_tekst>zawsze z tym samym tajemniczym uśmiechem</didask_tekst><kwestia><akap>ja nie potrzebuję śniegu, mnie dobrze z moimi zziębniętymi rękami i zmarzłym sercem. Mojej duszy jeszcze żaden
śnieg nie potrzebował przyprószać, by ją ogrzać.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>




<kwestia>
<didaskalia>patrzy na nią przeciągle</didaskalia>

 <akap>Nie? Rzeczywiście nie?... No, to chodź, Kaziu, to razem w śnieg polecimy, a pozwolisz się kulać w śniegu? Takiego cudnego bałwana z ciebie zrobię.</akap></kwestia><didask_tekst>ilustruje gestami</didask_tekst><kwestia><akap>Tu ci
dwa węgle włożę, będziesz miał oczy, tu ci kawałek błota przylepię, będziesz miał nos, a tu zrobię tak i będziesz miał usta,
taką fajkę ci do ust włożę... Och Ewciu, Ewciu, że ty
z nami iść nie chcesz. No, chodżże, Kaziu, chodź</akap></kwestia><didask_tekst>Ciągnie Kazimierza za sobą.</didask_tekst><kwestia><akap>Ewciu, Tadeusz tu zaraz przyjdzie.</akap></kwestia><didask_tekst>Wybiega
do przedsionka razem z Kazimierzem.</didask_tekst>


<didaskalia>Głos Bronki z przedpokoju.</didaskalia>



<kwestia><akap>Tadeusz! Tadeusz! Ewa sama, przygotujcie nam śniadanie.</akap></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA V</naglowek_scena>


<didaskalia>Ewa sama --- podchodzi ku oknu, patrzy chwilę, uderzając palcami
w szybę, zimna i surowa, podchodzi do kominka, rozgrzebuje haczykiem żar, potem siada nieruchoma, wpatrzona w ogień.</didaskalia>




<naglowek_scena>SCENA VI</naglowek_scena>





<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia>
<didaskalia>wchodzi, rozgląda się po pokoju, podchodzi do Ewy, bierze
fotel i siada obok</didaskalia>
<akap>Powiedzieć ci dzień dobry?</akap></kwestia>



<didaskalia><osoba>EWA</osoba> milczy.</didaskalia>





<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Spytać się ciebie, kto mnie wołał?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>


<kwestia>
<didaskalia>podnosi sennie głowę</didaskalia>

 
<akap>Bronka cię wołała. Pobiegła w rannej sukni i w pantofelkach bawić się z Kazimierzem w śniegu... Mówiła, że to pięknie brodzić w śniegu po pas, rozrywać swoją piersią fale śniegu... Nie lękasz się, że się zaziębi?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>jakby we śnie</didaskalia>


<akap>To wszystko jedno.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Nie jesteś zazdrosny o Kazimierza?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>



<didaskalia>patrzy na nią, ale nic nie odpowiada</didaskalia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Gdzie byłeś teraz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Sam z sobą.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Przy mnie, ze mną?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>



<didaskalia>wściekły</didaskalia>

 

<kwestia><akap>Nie, mówię ci: byłem sam z sobą.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>

<didaskalia>głaszcze go po rękach</didaskalia>

<kwestia><akap>Dlaczego się tak wściekasz, że odtąd już raz na zawsze
musisz zostać ze mną i wiecznie być przy mnie.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Być z tobą? Przy tobie? Śmierć mi stokroć razy milsza.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>zamyślona</didaskalia>

 
<akap><begin id="b1511698044762-1382928560"/><motyw id="m1511698044762-1382928560">Kobieta demoniczna</motyw>Gdym weszła w twój dom --- ach nie nie, nie o tym chciałam mówić. Tak, ta chwila... To była jedna tylko chwila...
Wtedy, gdyś wrócił, a ja stałam w tym oto pokoju, nie słyszałam coście mówili z sobą, ale czułam, że jesteście szczęśliwi,
zawahałam się chwilę, zanim przestąpiłam Romowe<pe><slowo_obce>Romowe</slowo_obce> --- miejsce święte, centrum kultu w religii Bałtów.</pe> waszego
szczęścia i spokoju.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>

 
<kwestia>
<didaskalia>jakby się ze snu budził</didaskalia>
<akap>Gdzie Bronka?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Bronka poszła sama i z dobrej woli rozorywać śnieg, by
ozimina zasiana w grudzie zmarzłej twojej duszy prędzej kiełkować mogła.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>




<kwestia>
<didaskalia>waha się, patrzy na nią, patrzy w ogień, a potem nagle</didaskalia>

<akap>Czegóż więc chcesz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>




<kwestia>
<didaskalia>twardo</didaskalia>

 <akap>Czego? Ty jeszcze nie wiesz, czego?</akap>


<didaskalia>Chwila milczenia.</didaskalia></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>To się nigdy nie stanie!</akap></kwestia><didask_tekst>wściekły</didask_tekst><kwestia><akap>Prędzej ci głowę skruszę, prędzej cię jak robaka zdepczę, sam sobie z tęsknoty za
tobą, ty wściekły szatanie, łeb rozbiję, zanim bym pozwolił,
żeby się to stać miało.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>




<kwestia>
<didaskalia>patrzy z zachwytem na niego</didaskalia>

<akap>Jakiś ty piękny, że mnie taką straszną siłą kochasz.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>chwyta ją za ręce</didaskalia>

<akap>Nienawidzę cię.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>EWA.</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>Wiem o tym i tym więcej kocham twoją miłość.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Nie wypieram się mojej miłości, nie wypieram się mojej
strasznej, strasznej tęsknoty za tobą, ale tej ofiary dla ciebie
nie poniosę, i to, przysięgam ci, nigdy, nigdy się nie stanie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>Stać się musi.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>przerażony z tłumionym okrzykiem</didaskalia>

<akap>Raz jeszcze ci powiadam, nigdy, nigdy.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>EWA</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>nieruchoma, z szeroko rozwartymi oczyma</didaskalia>


<akap>Dziś jeszcze się stanie.<end id="e1511698044762-1382928560"/></akap>


<didaskalia>Słychać gwar na korytarza, parę kłócących się głosów.</didaskalia></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>nasłuchuje</didaskalia>

 
<akap>Co to ma znaczyć?</akap>
 <didask_tekst>dzwoni. </didask_tekst>

<didaskalia>Po chwili wchodzi lokaj.</didaskalia></kwestia>


<naglowek_scena>SCENA VII</naglowek_scena>

<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Co to za hałas i kłótnia?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LOKAJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Wielmożny panie, to przyszła jakaś kobieta i chce się koniecznie z wielmożną panią widzieć.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>Dlaczego nie kazałeś jej puścić do kuchni i poczekać?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>LOKAJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Powiedziałem jej, ale ona nie chce iść do kuchni; mówi, że
ma takie same prawo do wielmożnej pani, jak rodzona jej matka.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>


<kwestia>
<didaskalia>przeciera sobie czoło</didaskalia>


<akap>Wpuść ją</akap>
 <didask_tekst>Lokaj wychodzi. </didask_tekst></kwestia>

<didaskalia>Pauza.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA VIII</naglowek_scena>

<didaskalia>Wchodzi obca kobieta, posępna, rozgląda się, a potem mówi spokojnie,
bez śladu uniżoności.</didaskalia>




 

<naglowek_osoba>MAKRYNA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie chciano mnie tędy wpuścić, kazano mi wejść do
kuchni i czekać, ale ja mam prawo wchodzić tymi drzwiami,
przez które do domu pana panowie i panie, a choćby najwięksi
mocarze tego świata wchodzą.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>




<kwestia>
<didaskalia>podchodzi przerażony do niej</didaskalia>


<akap>Co to ma znaczyć?</akap></kwestia>






<didaskalia><osoba>EWA</osoba> tyłem odwrócona do Tadeusza i do Makryny wybucha nagie
śmiechem.</didaskalia>


<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>



<kwestia>

<didaskalia>nie słysząc śmiechu Ewy, chwyta za rękę Makrynę
w coraz większym lęku</didaskalia>
<akap>Mówcie przecież, co to ma znaczyć.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MAKRYNA</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>wskazuje palcem na Ewę i mówi bardzo spokojnie
i poważnie</didaskalia>

<akap>Ja tę panią znam i ona mnie dobrze zna.</akap></kwestia><didask_tekst>Ewa przestaje
się śmiać, ogląda się nagle i mierzą się spojrzeniem.</didask_tekst><kwestia><akap>Pan pozwoli, że ja tu sobie w kącie usiądę i poczekam, aż moja pani przyjdzie, żona pańska --- to najdroższe dziecko moje, które wypieściłam i wychowałam.</akap></kwestia><didask_tekst>Siada w kącie, przy drzwiach, Tadeusz cofa się ku Ewie, ale Ewa, już znowu odwrócona do komina, nie widzi go. Nagle wbiega Bronka, cała ośnieżona,
rzuca się na Tadeusza i obejmuje go z całej siły ramionami.</didask_tekst>

<naglowek_scena>SCENA IX</naglowek_scena>

<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Rozgrzej mnie, Tadziu. W ogień mnie włóż, drżę na całym ciele. Tadziu, rozgrzej mnie.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>TADEUSZ</naglowek_osoba>


<kwestia>

<didaskalia>uwalnia się z jej uścisku</didaskalia>

<akap>Niańka twoja przyszła.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



<didaskalia>odskakuje przerażona od Tadeusza, rozgląda się dokoła,
widzi nagle kobietę, która z swego miejsca powstała, rzuca się
ku niej</didaskalia>


<kwestia><akap>Ty, ty, moja jedyna, ty, matko moja kochana! Ach, jak
dobrze, żeś przyszła! O, jak dobrze, że tu jesteś!</akap></kwestia>


<didaskalia>Zasłona spada.</didaskalia>



<didaskalia>Koniec aktu trzeciego.</didaskalia>

<naglowek_akt>AKT CZWARTY</naglowek_akt>

<naglowek_scena>SCENA I</naglowek_scena>


<didaskalia>Za oknami bieleje śnieg w mroku popołudniowym późnej zimy, na scenę wchodzi
z wolna Bronka zbolała i jakby męką oszołomiona, trzyma w ręku zmięty list, podchodzi ku oknu, patrzy długo w park, a potem rozwija list, głaszcze go rękami
i czyta, tyłem do publiczności odwrócona.</didaskalia>






<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>

 
<didaskalia>cichym szeptem czyta</didaskalia>

 
<kwestia><akap>,,Moja ty jedyna, najukochańsza Bronko..."</akap></kwestia> 
<didask_tekst>Opuszcza list i kwili.</didask_tekst><kwestia><akap>,,jedyna Bronka, mój Boże... A tak, tak, jedyna. Prawda, prawda, jedyna, jedyna na całym świecie.</akap></kwestia><didask_tekst>Odwraca się.</didask_tekst><kwestia><akap>Tak,
to rzeczywiście prawda. Ja teraz rzeczywiście sama jedna na
świecie... A! Makryna, Makryna!</akap></kwestia> <didask_tekst>Dzwoni, patrzy błędnie przed
siebie.</didask_tekst><kwestia><akap>Makryna, piastunka --- siostrę też wypiastowała, potem
do trumienki włożyła... och, ten staw, ten czarny staw...</akap></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA II</naglowek_scena>

<naglowek_osoba>LOKAJ</naglowek_osoba>


<kwestia>
<didaskalia>wchodzi</didaskalia>
<akap>Wielmożna pani dzwoniła?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Tak, każ niech ludzie zmiotą śnieg ze stawu...</akap></kwestia>


<didaskalia><osoba>LOKAJ</osoba> stoi i milczy.</didaskalia>

 
<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>niecierpliwie</didaskalia>

 
<akap>Czegóż czekasz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LOKAJ</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Wielmożna pani, była tak straszna zamieć przed paru godzinami, że śnieg leży na metr wysoki, robota parę godzin
potrwa.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>niecierpliwie</didaskalia>
<akap>Co to ma znaczyć. Całą wieś zwołaj, staw musi być czysty jak szkło i każ przeręble wyrąbać, rybaka zawołaj, każ przygotować pochodnie, dziś będzie połów ryb.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LOKAJ</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Zrobię, jak wielmożna pani rozkazała.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>

<kwestia>
<didaskalia>bardzo rozdrażniona</didaskalia>

 
<akap>Ale to musi być zaraz, zaraz, zaraz!</akap></kwestia>



<didaskalia><osoba>LOKAJ</osoba> kłania się i chce wychodzić.</didaskalia>



<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Gdzie pan Kazimierz?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>LOKAJ</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Zamknął się w swoim pokoju i kazał powiedzieć...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Co kazał powiedzieć?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LOKAJ</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Że dziś już nie zejdzie, bo musi pracować.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>przeciągle</didaskalia>
<akap>Ta-ak? Więc poprosisz go, żeby za chwilę zechciał tu
zejść.</akap></kwestia>


<didaskalia><osoba>LOKAJ</osoba> kłania się i chce znowu odchodzić.</didaskalia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>A widziałeś pana?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LOKAJ</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Wielmożny pan poszedł przed chwilą do lasu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>


<kwestia>

<didaskalia>niespokojnie</didaskalia>
<akap>Sam?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LOKAJ</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>Nie, z panią, która tu u nas jest.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>patrzy na niego</didaskalia>



<akap>Aha, no dobrze...</akap></kwestia> <didask_tekst>zamyślona</didask_tekst><kwestia><akap>Poproś Makrynę, żeby do mnie przyszła, a pamiętaj, żeby jak najszybciej zmieciono
śnieg ze stawu, wyrąbano przeręble i przygotowano pochodnie, 
a Makrynę poproś, niech zaraz przyjdzie.</akap></kwestia>


<didaskalia>Lokaj wychodzi. </didaskalia>

<naglowek_scena>SCENA III</naglowek_scena>

<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



<kwestia>
 <didaskalia>sama, chwyta, się za głowę i chodzi po pokoju</didaskalia>

<akap>Sama, sama, sama... On poszedł z Ewą... Kazio się zamknął... w całym domu Makryna i ja... ha... ha... ha...</akap></kwestia><didask_tekst>Chodzi po pokoju.</didask_tekst><kwestia><akap>I dwa dni temu byłam jego jedną, jedyną,
a dziś, a dziś...</akap></kwestia> 
<didask_tekst>znowu rozwija list i czyta cicho</didask_tekst><kwestia><akap>,,tydzień zaledwie minął, a ja tak strasznie stęskniony za tobą, tak ciebie
spragniony...</akap></kwestia><didask_tekst>rzuca list na ziemię</didask_tekst><kwestia><akap>kłamstwo! kłamstwo!</akap></kwestia> 
<didask_tekst>Po
chwili namysłu schyla się i podnosi list, całuje go.</didask_tekst><kwestia><akap>Nie, nie, to
nie kłamstwo.</akap></kwestia><didask_tekst>Pieści list, siada na otomanie.</didask_tekst><kwestia><akap>Tak Bóg chciał,
tak Bóg chciał...</akap></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA IV</naglowek_scena>

<didaskalia>Wchodzi Makryna i stoi cicho przy drzwiach.</didaskalia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>nie widząc Makryny, opada coraz więcej</didaskalia>
<akap>Tak Bóg chciał.</akap>
<didaskalia>Milczenie. </didaskalia></kwestia>



<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



<didaskalia>zrywa się nagle z przerażeniem</didaskalia>

<kwestia><akap>Kto tu jest?</akap></kwestia><didask_tekst>Ujrzała nagle Makrynę.</didask_tekst><kwestia><akap>Ach, to ty, Makryno, dobrze, dobrze, że tu jesteś.</akap></kwestia><didask_tekst>Podchodzi ku niej, bierze
ją za rękę i sadza obok siebie.</didask_tekst><kwestia><akap>To bardzo dobrze, żeś przyszła, Makryno, bardzo dobrze...</akap></kwestia><didask_tekst>Patrzy nagle bystro na Makrynę. </didask_tekst><kwestia><akap>Powiedz mi tylko, skąd ci nagle ta myśl przyszła, iść
tyle dni w taką zawieję, w taki mróz, aby mnie odwiedzić? Tyle
lat nie myślałaś o tym, by zobaczyć to dziecko, dla którego od
chwili sieroctwa byłaś najlepszą matką, skąd nagle?...</akap></kwestia><didask_tekst>Przerywa i patrzy zdumiona na Makrynę.</didask_tekst>

<naglowek_osoba>MAKRYNA</naglowek_osoba>


<kwestia>

<didaskalia>zamyślona</didaskalia>
<akap>O, to nie było nagle. Wychuchałam cię, strzegłam jak
źrenicy w oku, byłam dla ciebie taką, że lepszą nie mogłaby być
rodzona matka dla dziecka.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>Od kołyski mnie chowałaś... i gdy byłam taką małą, maleńką --- swoim mlekiem mnie karmiłaś --- wiesz, Makryna,
nic a nic się nie postarzałaś i jesteś taka sama spokojna, dobra i cicha.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>MAKRYNA</naglowek_osoba>


<kwestia>
<didaskalia>kiwa głową</didaskalia>


<akap>Spokojna, dobra i cicha.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Makryna, czy pamiętasz, jak ostrożnie wyjmowałaś mnie
z kołyski, gdym była niespokojna, i całymi nocami chodziłaś ze
mną po pokoju i chuchałaś, i tuliłaś.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MAKRYNA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Pamiętam cię przed tym, zanim cię do kołyski złożyłam.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



<kwestia>
 
<didaskalia>nagle</didaskalia>


<akap>Co ty mówisz?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba><begin id="b1511698432066-2653952111"/><motyw id="m1511698432066-2653952111">Śmierć, Strach, Kondycja ludzka</motyw>MAKRYNA</naglowek_osoba>




<kwestia>
<didaskalia>spokojnie</didaskalia>

<akap>Znam cię, zanim na świat przyszłaś. Tuliłam cię, pieściłam, całowałam, by cię do życia ocknąć.</akap></kwestia><didask_tekst>zamyślona</didask_tekst><kwestia><akap>Teraz
przychodzę, by te same powieki, które moim pocałunkiem do
życia budziłam, zamknąć, zamknąć... ale już nie pocałunkiem,
tylko tymi, tymi palcami...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



<didaskalia>zrywa się</didaskalia>



<kwestia><akap>Czy ja śnię?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>MAKRYNA</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Czy ty śnisz? A czymże jest życie? Snem we śnie... To
samo światło gwiazdy jakiejś, które cię do życia budzi, wędruje,
wędruje błędne i nieświadome swych przeznaczeń ani przeznaczeń ludzi, na których swą łaskę zlewało, gdy na świat przychodzili, a potem wraca po wielu, wielu latach, by zniszczyć
życie, które wskrzesiło.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



<didaskalia>posuwa się z wolna do dzwonka</didaskalia>



<naglowek_osoba>MAKRYNA</naglowek_osoba>


<kwestia>

<didaskalia>z uśmiechem</didaskalia>

 
<akap>Czemu ty się mnie lękasz? Chcesz wołać swoich lokai.
Może byś mnie stąd wypędzić chciała...? <didask_tekst>Chwyta Bronkę za
rękę</didask_tekst>.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>


<kwestia>

<didaskalia>z przerażeniem</didaskalia>
<akap>Jaka twoja ręka zimna, jaka zimna...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MAKRYNA</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>patrzy na nią czule</didaskalia>
<akap>Bronka, jak mi teraz swego ojca przypominasz... Wtedy
siedział w swojej pracowni, siedział, a nagle jakby piorun weń
uderzył, zerwał się...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Czemu się zerwał?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MAKRYNA</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Twoja siostra się utopiła...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Co? co? co?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MAKRYNA</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Twoja siostra się utopiła. Sama ją ze stawu wyłowiłam,
z takiego samiuteńkiego, jak ten wasz przed oknami. Wzięłam
na rękę biedne trupiątko: chuchałam, ogrzewałam, tuliłam, całowałam --- nic nie pomogło... Obudziłam ją do życia pocałunkiem, a zgasłe powieki palcami moimi zamykałam... Twój ojciec stał we drzwiach werandy jak słup kamienny, tyś leżała
twarzą w trawę wtulona, gdy z tym moim kosztownym ciężarem przeszłam obok ciebie.<end id="e1511698432066-2653952111"/></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>

<kwestia>

<didaskalia>patrzy na Makrynę wpół błędnie</didaskalia>


<akap>Makryna, zdaje mi się, że jestem chora, nie rozumiem
tego, co mówisz. Na to obudziłaś siostrę moją i mnie pocałunkiem swoim do życia, by potem nam zimnymi palcami powieki zamknąć? Wszak tak powiedziałaś? Nieprawda? A potem mówiłaś, że są takie gwiazdy, które ludzi budzą do życia,
idą dalej błędną drogą ciemnych przeznaczeń i wracają znowu,
by zniszczyć życie swym własnym światłem wskrzeszone? Tak
powiedziałaś? Ach, jakie piękne bajki opowiadasz... O, opowiedz mi tę jedną; czekaj --- czekaj... ja taka dziwnie senna...
Prawda! Są takie gwiazdy, które rwą, ciągną, szarpią człowieka,
trzeba iść za nimi wzwyż ku niebu, w dół ku otchłani; wszerz
po wszystkich oceanach, ale trzeba iść za nimi, trzeba...</akap></kwestia><didask_tekst>Tuli się
do Makryny.</didask_tekst><kwestia><akap>On poszedł za swoją gwiazdą, a ja, Makryno,
ja... samiuteńka; wszak weźmiesz mnie na swoje ręce i poniesiesz mnie w swoich ramionach, by złożyć mnie u stóp mojego
ojca. Siostrę zobaczę... matkę zobaczę... Makryno, tyś taka spokojna i dobra, i cicha... Och, jaka ja senna... Siedź przy mnie,
Makryno...</akap></kwestia><didask_tekst>Słania się, wyciąga się na otomanie. Zamyka oczy.</didask_tekst>



<didaskalia><osoba>MAKRYNA</osoba> wstaje po cichu, patrzy na nią, a potem wychodzi
poważnie z pokoju.</didaskalia>

 

<didaskalia>Chwila głębokiego milczenia. Bronka zdaje się spać, wchodzi
Kazimierz, podchodzi do Bronki.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA V</naglowek_scena>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Bronka, co tobie jest?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



<kwestia>

<didaskalia>jak ze snu zbudzona</didaskalia>
<akap>Och, Kaziu, Kaziu, jak to dobrze, żeś przyszedł.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Broniu, czy ty spałaś?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Nie wiem, nie wiem, nie wiem. Moja głowa taka ciężka, a ja taka sama, samiuteńka. Tadeusz poszedł z Ewą do lasu,
a ja taka sama. Kaziu, czemu ja taka sama?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>


<kwestia>

<didaskalia>i lękiem</didaskalia>

<akap>Przecież Makryna była tu przy tobie?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



<kwestia>

<didaskalia>przecierając oczy i skronie</didaskalia>
<akap>Makryna? Co ty mi mówisz? Makryna? Śniła mi się
Makryna, śnił mi się mój ojciec, śniła mi się moja matka...
Kaziu, Kaziu, moja matka mi się śniła! Wiesz, jak to było:
szłam, szłam, szłam jakimś pustym, stromym ugorem. Wokół
w szarym mroku tylko krzyże majaczą, a naraz, na drodze, siedzi jakaś kobieta, nie widziałam, nie słyszałam nic, tylko czułam, że tam moja matka siedzi i tuli do łona jedno zmarłe dziecko. Ha --- ha --- ha! Kaziu, czemuś ty taki przerażony? Słuchaj --- i patrzy, jak drugie dziecko błądzi bosymi nogami poprzez
cierniste ścieżki i ścieżyny... z mozołem w górę, w górę. I tak
idę i idę, jakby mnie ktoś wlókł przed siebie. A wtem matka
moja opuszcza dziecko, które do siebie tuliła i wyciąga do
mnie ramiona, a ja już śmiertelnie znużona rzucam się na pierś
matki... naraz, naraz, jakby wiatr całun mgły z niej zwiał, i leżę w strasznym, żelaznym uścisku kości i piszczeli trupich...
O...!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Broniu, Broniu, tyś chora.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ha... ha... ha... chora, chora. Co to znaczy być chorą?!</akap></kwestia>
<didask_tekst>Patrzy na Kazimierza długo, a potem mówi tajemniczo.</didask_tekst><kwestia><akap>Kaziu,
Kaziu, mówiłeś mi dziś rano, że mnie kochasz. Czy mi się śniło,
czy to rzeczywiście prawda, żeś mi mówił, że mnie kochasz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A tak, tak, mówiłem ci i raz jeszcze ci to powtarzam, że
cię kocham.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Ach, jak to dobrze, że ty mnie kochasz. Ty mnie nie opuścisz. Kaziu? Wszak nie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>A wiesz ty, dlaczego mnie Tadeusz opuścił?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Wiem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>I ja też wiem. Wszak tak, Kaziu, nieprawdaż?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Co?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Ja byłam śniegiem, takim dobrym białym śniegiem, co tuli
biedną ziemię, rozgrzewa ją, czy nie tak, Kaziu?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>




<kwestia>
<didaskalia>zamyślony.</didaskalia>

<akap>Tak... A może byłaś dobrą, kojącą ręką, co przytuliła jakiegoś zranionego ptaka... tak mu było dobrze przy tobie, dopóki był chory, a teraz mu skrzydła nowym pierzem porosły ---
mięśnie wzmocniały i gotuje się do lotu... gotować się nie potrzebuje, bo już strzepnął swoje skrzydła...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>przerażona</didaskalia>


<akap>Nie mów, nie mów tego!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>




<didaskalia>rozdrażniony</didaskalia>

<kwestia><akap>Otóż właśnie będę o tym mówił. Tadeusz odleci od ciebie
z Ewą.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Z Ewą? Z Ewą? Kto to jest Ewa? Czym ona jest!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Kto to jest, czym ona jest? Moim snem, twoją bolesną
zmorą, a piekielnym pragnieniem Tadeusza. Tym, otóż tym jest
Ewa.</akap></kwestia><didask_tekst>uśmiecha się</didask_tekst><kwestia><akap>Jeszcze nie rozumiesz? Więc słuchaj: Ewa
jest moim snem, bo potrzebowałem jej na to, by cię ujrzeć
w całej twej sile i piękności. Dla ciebie jest Ewa lękiem i przerażeniem, bo czujesz, że cię w czarną otchłań rozpaczy prowadzi, czujesz, że ci porywa Tadeusza, dla którego jest piekielnym pragnieniem jakiejś wielkiej mocy i potęgi, jest niepokojącą tęsknotą, która go zawsze rwała wzwyż --- wzwyż ku
niebu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



 

<kwestia>
<didaskalia>zrywa się i prostuje</didaskalia>

 
<akap>Patrz, jam silna, jam dosyć mocna i zimna, by ją i jego
zniszczyć, stratować! Ja silniejsza od nich wszystkich. Ja rozszarpię i zabiję ją, bo ja jestem jedyną, jedyną jego tęsknotą!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>Oszczep jego tęsknoty wybiegł poza ciebie.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



<kwestia>
 
<didaskalia>oszalała</didaskalia>
<akap>Ale, Kaziu, patrz na mnie, patrz! Patrz, jam też młoda,
piękna... wieczność całą powtarzał mi to słowo: jakaś ty piękna. Dlaczego jego tęsknota ma wybiec poza mnie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>




<kwestia>
<didaskalia>ujmuje jej ręce i mówi cicho, i łagodnie</didaskalia>

<akap>Dla mnie jesteś piękną i wielkim a świętym ukojeniem...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



<kwestia>

<didaskalia>patrzy na niego, a potem nagle</didaskalia>
<akap>Kusisz mnie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>Nie, Bronka, nie, już ci dziś rano powiedziałem, że gardziłbym tobą, gdybyś mi była wzajemną, ale ja cię kocham taką
piękną, jaką jesteś w całej twojej niemocy i rozpaczy... Coś
złego się dzieje w tym domu, a ja chcę ci być bratem, przyjacielem, czym chcesz...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Kaziu, czy ty naprawdę to mówisz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Nie znasz mnie na tyle?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



<kwestia>

<didaskalia>głaszcze go</didaskalia>
<akap>Znam cię, Kaziu, znam. Ja jedna, jedyna na świecie, i tyś
jeden, jedyny... ciebie nie kocham, ale kocham twoją dobrą,
piękną miłość. Powiedz mi, Kaziu, co to znaczy, żem taka
senna, taka zmęczona?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>


<kwestia>

<didaskalia>tkliwie</didaskalia>

<akap>Całą noc nie spałaś.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Och, jak ja go męczyłam i jak on mnie męczył.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Co ci mówi!?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>Nic, nic, nic. By! dobry, był słodki, był kochany, zrozumiałam tylko, że oszczep jego tęsknoty padł daleko, daleko poza mną.</akap></kwestia>

<didask_tekst>nagle z krzykiem</didask_tekst><kwestia><akap>Kaziu, gdzie Tadeusz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Poszedł z Ewą do lasu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



 <didask_tekst>nagle, zamyślona</didask_tekst>

<kwestia><akap>Poprzez lasy, poprzez góry, poprzez morza... Ach, i poprzez Bronkę, poprzez tę jedyną, ukochaną Bronkę, a teraz taką
osamotnioną Bronkę, dokąd? dokąd?!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>




<kwestia>
<didaskalia>głaszcze jej ręce</didaskalia>

<akap>Nie wiem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Kaziu, Kaziu, czy mi się śniło, ale zdaje mi się, że Makryna tu była?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Otarłem się o nią w korytarzu.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>Ta-a-k? Otarłeś się o nią?... Powiedz, czym ty
jesteś?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>




<kwestia>
<didaskalia>uśmiecha się tajemniczo</didaskalia>

<akap>Ha... może bratem Makryny, bo nikt ciebie tak nie kochał i nie kocha, jak Makryna i ja.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>To prawda, to prawda.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>Prawda, z daleka przyszła Makryna do ciebie, z daleka
przyszedłem ja do ciebie, by ci powiedzieć, że cię kocham...</akap>


<didaskalia>Milczenie.</didaskalia></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Tak, tak, ty i Makryna.</akap></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA VI</naglowek_scena>

<didaskalia>Lokaj wchodzi. </didaskalia>


<naglowek_osoba>LOKAJ</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Wielmożna pani, śnieg odmieciony.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>Och, jak ci jestem za to wdzięczna... Przeręble wyrąbane?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LOKAJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Tak.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Rybaków kazałeś zwołać?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LOKAJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Tak.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Pochodnie przygotowane?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LOKAJ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Tak, wielmożna pani.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Dziękuję. Możesz iść.</akap></kwestia>
 <didask_tekst>Lokaj wychodzi. </didask_tekst>

<naglowek_scena>SCENA VII</naglowek_scena>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Co to ma znaczyć?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>Nic nie ma znaczyć, idę na połów ryb...</akap></kwestia> <didask_tekst>badawczo</didask_tekst><kwestia><akap>Kaziu, idziesz ze mną?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Pojdę, gdzie chcesz.</akap></kwestia>


<didaskalia>Milczenie.</didaskalia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>nagle wesoła</didaskalia>
<akap>Pamiętasz naszą cudowną przejażdżkę po stawie wczoraj
i przedwczoraj?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>zamyślony i w dal wpatrzony</didaskalia>


<akap>Pamiętam.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>szybko, potem coraz wolniej</didaskalia>
<akap>Coś tak się nagle zamyślił i tak wpatrzył w siną dal, dal
śniegu i w te czarne ugory, na których zakiełkuje zielona ozimina, gdy śnieg zniknie...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>


<kwestia>

<didaskalia>gdyby echo</didaskalia>

<akap>Gdy śnieg zniknie...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Kaziu, ty mnie rzeczywiście kochasz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ.</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Kocham!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ale ty wiesz, że ja tylko Tadeusza kocham?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Wiem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>I tyś taki piękny, że mógłbyś mną gardzić, gdybym ci była
wzajemną?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ.</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>A tak, gardziłbym tobą, gdybyś mi jednym, jedynym ruchem wzajemność okazała.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>Ale gdybym cię o coś bardzo, bardzo prosiła, czy jesteś
w stanie to spełnić?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ.</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>Co?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>badawczo</didaskalia>


<akap>Nawet to?</akap>


<didaskalia>Chwila milczenia, patrzą długo na siebie. </didaskalia></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>


<kwestia>
<didaskalia>zamyślony</didaskalia>


<akap>Wszystko, wszystko.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>


<kwestia>

<didaskalia>nagle</didaskalia>

<akap>Gdzie są łyżwy?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>Na co łyżwy?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Dla pozoru, dla pozoru...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Dobrze. Jak chcesz.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Niech się stanie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Hm. Niech się stanie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>w najwyższym przerażeniu</didaskalia>

 
<akap>Ma się stać?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Tak!</akap></kwestia><didask_tekst>uśmiecha się</didask_tekst><kwestia><akap>Ale po cóż kazałaś zwoływać rybaków?
Na co ludzie? Pochodnie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>


<kwestia>

<didaskalia>patrzy na Kazimierza</didaskalia>
<akap>Prawda, prawda! Przecież to można wszystko tak zrobić,
że nikt nie będzie wiedział. Ha, ha, ha, co za głupi pomysł!
Gotowi jeszcze człowieka w ostatniej chwili wyratować ---
ha, ha, ha --- och, co za głupią komedyjkę podyktowało mi moje
rozżalone serce... <didask_tekst>Dzwoni</didask_tekst>.</akap></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA VIII</naglowek_scena>

<didaskalia>Lokaj wchodzi.</didaskalia>


<naglowek_osoba>LOKAJ</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>Co wielmożna pani rozkaże?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>Powiedz, że nie będzie dziś połowu ryb. Jutro rano --- jutro rano --- rozumiesz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LOKAJ</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>zdziwiony</didaskalia>

 
<akap>A już wszystko przygotowane.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>To bardzo dobrze. Ale dopiero jutro rano odbędzie się
połów ryb --- ha, ha, niezwykłych ryb...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>LOKAJ</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Więc pochodnie niepotrzebne?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Czyś mnie jeszcze nie zrozumiał?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>LOKAJ</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Rozumiem, wielmożna pani. Ale staw już zamieciony.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Bardzo dobrze.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LOKAJ</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>Przeręble wyrąbane.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Jeszcze lepiej.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LOKAJ</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>Więc odwołać?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Przecież ci to już tysiąc razy powiedziałam.</akap></kwestia>





<didaskalia><osoba>LOKAJ</osoba> kłania się i wychodzi.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA IX</naglowek_scena>

<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>Więc chodźmy!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>Chodźmy! --- Tobie przecież wszystko jedno, czy tu, czy
tam będziesz się nudził? <didask_tekst>Śmieje się histerycznie. </didask_tekst></akap></kwestia>

<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>


<kwestia><akap>Jak najzupełniej --- no a zresztą moją osobą upozoruję jak najpiękniej dziwny, a raczej bardzo zwyczajny wypadek, że
dwoje ludzi dostaje się pod przerębel. <didask_tekst>Śmieją się.</didask_tekst></akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>Nawet testamentu pisać nie potrzebujemy...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>



<kwestia>
<didaskalia>zbiera się nerwowo</didaskalia>

 
<akap>Ha, ha, ha --- bez testamentu, bez testamentu... Już jesteś
gotów?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KAZIMIERZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Dawno już.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BRONKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Chodźmy, chodźmy... <didask_tekst>Ogląda się dokoła, żegna pokój
wzrokiem --- wychodzą</didask_tekst>.</akap></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA X</naglowek_scena>

<didaskalia>Scena przez chwilę pusta. Wchodzi Makryna, rozgląda się po wszystkich kątach.</didaskalia>



<naglowek_osoba>MAKRYNA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Poszli, już poszli... Moje żniwo... moje żniwo... jedną
niosłam na moich rękach... a teraz drugą... drugą...</akap></kwestia>
<didask_tekst>Podchodzi do otomany, obchodząc z wolna dokoła pokój.</didask_tekst><kwestia><akap>Tu siedział
ten kochany, biały gołąbek... tu... A ją najwięcej kochałam...</akap></kwestia>

<didask_tekst>Obchodzi dalej pokój, po kolei dotyka mebli.</didask_tekst><kwestia><akap>Tu... tu moja
gołębica kryła swoje łzy.</akap></kwestia>
<didask_tekst>Podchodzi do fotelu.</didask_tekst><kwestia><akap>Tu jeszcze dziś
rano siedziała Bronka... Bronka... Bronka... I już nie wróci,
nie wróci... I ten piękny sokół nie wróci... Tak stać się musiało... Białe widmo jej matki chodzi po pałacu i woła... woła... Nie wrócą już, nie wrócą już nigdy... A teraz ja tu już pozostanę...</akap></kwestia>


<didaskalia>Siada nieruchoma i pozostaje.</didaskalia>



<didaskalia>Zasłona spada.</didaskalia>





</dramat_wspolczesny></utwor>