<utwor><rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/przybyszewski-miasto/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Przybyszewski, Stanisław</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Miasto</dc:title>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kowalska, Dorota</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Modernizm</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Dramat</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Tragedia</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). </dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/przybyszewski-miasto</dc:identifier.url>
<dc:source.URL xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=8380&amp;from=FBC</dc:source.URL>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Stanisław Przybyszewski, Miasto. Legenda w 4-ch aktach, nakł. Księgarni Leona Idzikowskiego, Kraków-Warszawa 1914.</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Stanisław Przybyszewski zm. 1927</dc:rights>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">1998</dc:date.pd>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2015-10-28</dc:date>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/image/4785.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">The New York City skyline just before sunrise December 17, 2011, Anthony Quintano@Flickr, CC BY 2.0</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/4785</dc:relation.coverImage.source>
<dc:contributor.funding xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Małgorzata Lewandowska</dc:contributor.funding>
<dc:contributor.funding xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Grażyna Łebecka</dc:contributor.funding>
<dc:contributor.funding xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Igor Osipiuk</dc:contributor.funding>
<dc:contributor.funding xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">M</dc:contributor.funding>
<developmentStage>0.3</developmentStage>
<dc:relation.hasFormat id="pdf" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/pdf/przybyszewski-miasto.pdf</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-0769-3</meta>
<meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta>
<dc:relation.hasFormat id="html" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/przybyszewski-miasto.html</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-1748-7</meta>
<meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta>
<dc:relation.hasFormat id="txt" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/txt/przybyszewski-miasto.txt</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-2703-5</meta>
<meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta>
<dc:relation.hasFormat id="epub" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/epub/przybyszewski-miasto.epub</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-3765-2</meta>
<meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta>
<dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/mobi/przybyszewski-miasto.mobi</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-4851-1</meta>
<meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta>
<category.thema.main>DD.WL-D</category.thema.main>
    <category.thema>FN</category.thema>
    <category.thema>FS</category.thema>
    <category.thema>1DTP</category.thema>
    <category.thema>3MP</category.thema>
    </rdf:Description>
</rdf:RDF><dramat_wierszowany_l>
<abstrakt>


<akap>Być władcą to móc wszystko. Być władcą to musieć wszystko poświęcić.</akap>




<akap>Potężny uzurpator, Mścisław, sprowadza na swój dwór młodszego brata, Leszka, prawowitego władcę Miasta. Piękna Kinga pogardza Mścisławem i tęskni za Leszkiem, ten jednak musi wybierać: ręka ukochanej czy starania o koronę.</akap>





<akap>Kingę kochają wszyscy: rywalizujący ze sobą bracia, młody Damian, ofiarny syn wojewody, a także jej zaufana powiernica Wita, obiecująca własnym życiem ryzykować dla przyjaciółki. Za oknami zamku rozpościera się jednak Miasto o czterech bramach, którym rządzić może tylko ten, kto gotów jest na każde bohaterstwo i na każdą podłość. Miasto kusi i pociąga, Miasto stanowi przedmiot pożądania braci, Miasto pragnie zwycięzcy, zdecydowanego na wszystko.</akap>





<akap>Stanisław Przybyszewski buduje tragiczny konflikt na wzór antycznych dramatów. Ukazuje ciasny splot wysokich ideałów i najniższych dążeń, który musi prowadzić do katastrofy.</akap>



</abstrakt>
<autor_utworu>Stanisław Przybyszewski</autor_utworu>



<nazwa_utworu>Miasto</nazwa_utworu>

<nota_red><akap>Poprawiono błędy źródła: MSCISŁAW -> MŚCISŁAW, stoje -> stoją, łpsouszny -> posłuszny, rozpromieniowego -> rozpromienionego; Szeluta -> Szaluta, kamieny -> kamienny, ą -> ją, wiedziałam -> wiedziałem (w kwestii Damiana).</akap>

<akap>Usunięto powtórzony nagłówek Sceny I w Akcie I.</akap>


</nota_red>


<podtytul>Legenda w 4-ch aktach</podtytul>


<lista_osob>
<naglowek_listy>OSOBY:</naglowek_listy>



<lista_osoba><osoba>KSIĄŻĘ LESZEK</osoba>, prawowity władca miasta.</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>MŚCISŁAW</osoba>, naturalny syn ojca Leszka, uzurpator miasta.</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>RENATA</osoba>, babka Leszka, matka ojca jego.</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>KINGA</osoba>, stryjeczna siostra Leszka.</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>ZYGWART</osoba>, najmożniejszy pan na dworze Mścisława.</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>HALSZKA</osoba>, siostra Zygwarta.</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>WYSZOMIR</osoba>, wojewoda, rycerz.</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>DAMIAN</osoba>, syn jego, rycerz.</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>GNIEWOSZ</osoba>, rycerz.</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>BOLKO</osoba> z Mysłowic, rycerz.</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>SZALUTA</osoba>, rycerz.</lista_osoba>


<lista_osoba><osoba>WITA</osoba>, powiernica Kingi.</lista_osoba>

<lista_osoba>Rycerze, damy dworskie, paziowie, giermki, heroldzi,
służebne i żołnierze.
</lista_osoba>
</lista_osob>











<naglowek_akt>AKT I</naglowek_akt>





<didaskalia>Scena: świetlica zamku książęcego na przełomie XII i XIII
wieku. Poprzez szerokie romańskie arkady pałacu widać
czerwoną symfonię dachów starożytnego miasta, które się
rozścieliło u stóp zamku położonego na wzniesieniu. Dzień
upalny słońcem lipcowem, więc wszystkie kotary, zasłaniające
szerokie arkady, są rozsunięte, tak, że widz ma ustawicznie
przed oczyma daleką perspektywę miasta, a raczej hardego
grodu. Po lewej i po prawej stronie komnaty, zamkniętej
w głębi arkadami, duże wejścia, zasłonięte ciężkiemi kotarami, a prowadzącemi do przyległych komnat. Czas późnego popołudnia. Słońce ma się ku zachodowi, ale jeszcze
w pełnym blasku, całe miasto tonie w purpurze i złoci się
w fioletach i w całej ogromnej fanfarze światła gasnącego dnia.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA I</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>KSIĄŻĘ MŚCISŁAW</osoba> i <osoba>ZYGWART</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>





<didaskalia>na pozór oddany, ale buńczuczno i hardo.</didaskalia>



<kwestia><akap>Wasza mość książęca miała już dosyć dowodów
mej wierności, a i tym razem zrobiłem wszystko, co
w mej mocy było. Nie jest to wątpliwem, gdy powiem,
że samego djabła umiałbym w pole wywieść, ale dusza
tego młodzieniaszka dla mnie zamknięta na tysiąc spustów i zgoła niezrozumiała.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Czyś postępował według rad moich?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>cynicznie.</didaskalia>



<kwestia><akap>Wasza książęca mość wie aż nadto dobrze, że we
wszelakiej sztuce chytrego podstępu, najkunsztowniejszych przebiegów, jestem niezrównanym mistrzem...
<didask_tekst>poufale</didask_tekst> wszak tysiąc razy chwiała się głowa na moim
karku, zaczem mogłeś się panie tak szeroko rozeprzeć
na tym stolcu książęcym.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<didaskalia>patrzy nań z ukosa, nakazująco.</didaskalia>



<kwestia><akap>Milcz!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie wypominam tego, panie, boć na nic nie zdałyby
się najwięcej kręte drogi, które ryłem do serc twoich
poddanych, na nic nie zdałyby się pułapki i wilcze doły,
które kopałem dla niechętnych i opornych, gdyby nie
twa mężna, iście książęca moc --- a jeżeli z mych ust
coś się wyrwało, co twoją niechęć wzbudziło, to jedynie
to, żem...</akap></kwestia>
 
<didaskalia>urywa</didaskalia>



<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>niespokojny.</didaskalia>



<kwestia><akap>Wiem, już wiem!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Jestem, co prawda, łotrem, jak to ludzie nazywają...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>pogardliwie.</didaskalia>



<kwestia><akap>Aż nadto jestem o tem przekonany...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>




<didaskalia>szyderczo.</didaskalia>



<kwestia><akap>O ile oczywiście moją miłość i przywiązanie do
waszej książęcej mości można nazwać łotrostwem...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ha, ha, ha!</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>




<didaskalia>bezczelnie.</didaskalia>



<kwestia><akap>A wierność moja, tak wielka, że nie wahałbym
się mojej duszy djabłu zaprzedać chytrym służalstwem
i chęcią zysku...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>




<didaskalia>przerywa gniewnie.</didaskalia>



<kwestia><akap>Jeszcze ci mało?!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>




<didaskalia>składnie.</didaskalia>



<kwestia><akap>Obsypałeś mnie panie łaskami bez miary i liku,
ale jałową rzeczą mi się wydaje, wyliczać ci, panie,
moje zaiste łotrowskie usługi, którem w twej służbie
poczynił.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<didaskalia>patrzy na niego podejrzliwie i z pewnym lękiem.</didaskalia>



<kwestia><akap>Miarkuj się w twych słowach, kryje się poza niemi
harda niechęć i bunt.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>z lekkim uśmiechem.</didaskalia>



<kwestia><akap>Panie! Gdyby ktoś lata całe miał smażyć swój
mózg, aby wynaleźć sposób, by doświadczyć mej miłości i wierności dla Ciebie, zaiste nie znalazłby takiego,
któregobym chętnie na sobie wypróbować nie pozwolił.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>




<didaskalia>przerywa.</didaskalia>



<kwestia><akap>Dosyć już, dosyć --- Co wiesz o królewiczu?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>




<didaskalia>obojętnie.</didaskalia>



<kwestia><akap>Nic, zupełnie nic.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>gniewnie.</didaskalia>



<kwestia><akap>Jakto? nic?!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>flegmatycznie.</didaskalia>



<kwestia><akap>Próbowałem wszystkich dróg, by się do skrytnych
komnat jego duszy dostać. Okazywałem mu przyjaźń
tak gorącą i oddaną, jakiejby mu żaden śmiertelnik
okazać nie mógł: na włosku wisiało moje życie, gdy
go z ciężkim trudem dostałem w zasadzkę, która mu
niechybną śmiercią groziła, a ja z cięższym jeszcze trudem z niej go wyratowałem, bo aby dać dowód mego
wiernego oddania, nasadziłem skrytobójcę, którego potem sam na miejscu ubiłem, by królewicza ratować...
Czyż to nie dosyć mości książe? Na nic się nie zdało,
uśmiechał się wdzięcznie, dziękował wylanie, nagrodził
hojnie, ale do skrytek swej duszy nie przypuścił.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>zniecierpliwiony.</didaskalia>



<kwestia><akap>I to wszystko?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>O nie, panie... Zastawiałem dla niego uczty, o których się nawet Lukulusowi nie śniło --- chętnie przyjmował moje zaproszenia --- pił przez noc całą najcięższe wina, a gdy się już wszyscy pijani pod stół zwalali, on trzeźwy wychodził, pilnował wart po murach i,
nie mówiąc słowa i nikomu nie schlebiając, jednał sobie
serca żołnierzy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>




<didaskalia>coraz więcej rozburzony.</didaskalia>



<kwestia><akap>A o najgłówniejszej przynęcie zapomniałeś?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>




<didaskalia>z obojętną swobodą.</didaskalia>



<kwestia><akap>O nie, panie, żaden choćby najwięcej przeżyty
rozpustnik nie oparłby się takim pokusom, na jakie ja
go wystawiałem. Ale rzecz dziwna: z cichym, obojętnym
i prawie szyderczym uśmiechem patrzył na najwięcej
ponętne kobiety, głaskał, gdy mu się łasiły i uśmiechał
się dobrotliwie, gdy już --- już --- jakby się zdało ---
miała go która usidlić, a potem pokłonił się raz, drugi
i trzeci --- podszedł do jednej, poradził, by się lepiej
odziała, inaczej naraża się na zaziębienie --- tamtej znów
powiedział, że przejrzyste tiule i lekkie tkaniny nie
układają się tak dobrze na jej wspaniałych biodrach, jak
ciężkie brokaty: jednem słowem kpił sobie z wszystkiego: jak najwyraźniej kpił.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>




<didaskalia>niespokojnie, wahająco.</didaskalia>



<kwestia><akap>A cóż powiedział, gdyś mu oznajmił, że wzywam
go na mój dwór?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Pokłonił się i powiedział, że uważa sobie zaproszenie Twoje za nadmiar zaszczytu i z chęcią Twój rozkaz spełni.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>




<didaskalia>porywczo.</didaskalia>



<kwestia><akap>Rozkaz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>To też zaraz się poprawił, miłościwy panie, powiedział, że pragnie również poznać swego brata, aczkolwiek nie rodzonego.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>




<didaskalia>wzburzony.</didaskalia>



<kwestia><akap>Co?! Co?!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Temi słowy się wyraził.</akap></kwestia>
 
<didaskalia>Pauza. Mścisław chodzi silnie podniecony, ale hamuje się.</didaskalia>



<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>To wszystko?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>




<didaskalia>spokojnie.</didaskalia>



<kwestia><akap>Raz tylko udało mi się pochwycić na błysk momentu coś, czem zdradził, co w głębi jego duszy się
dokonuje, albo się już dokonało.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>




<didaskalia>niespokojny.</didaskalia>



<kwestia><akap>Co takiego?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Może się mylę, może dlatego to dojrzałem, żem tak
gorąco czegoś się w nim dopatrzeć pragnął i tajemnice
jego duszy poznać, ale gdy mu napomknąłem, że spotka
na waszym dworze księżniczkę Kingę, córkę jego stryja,
a którą sławetny władyka, stary książę na swym dworze
razem z młodym królewiczem wychowywał --- to przeleciało coś gorącym ogniem po jego twarzy, a potem
zastygło... Powiedział, że cieszy się, ujrzeć najbliższą
krewną --- jak po długim namyśle dodał --- a nierównie
droższą mu towarzyszkę lat dziecinnych.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>



 

<didaskalia>w silnym podnieceniu, chwyta <osoba>Zygwarta</osoba> za ramię.</didaskalia>



<kwestia><akap>To, to powiedział?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>




<didaskalia>spokojnie.</didaskalia>



<kwestia><akap>Nic więcej ponad to, ale w oczach jego rozkwieciły się dziwne płomyki, których przedtem nigdy tam
nie widziałem 
<didask_tekst>skłania się</didask_tekst>, może dlatego, przyznaję
szczerze, że w nich czytać nie umiem.</akap></kwestia>
 
<didaskalia>Pauza.</didaskalia>



<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<didaskalia>obiega w najwyższem wzburzeniu komnatę, nagle przystaje
przed <osoba>Zygwartem</osoba>, ciężko dyszy.</didaskalia>



<kwestia><akap>Ty, ty, mówiłeś mi, że jesteś łotrem, a ja widzę,
że nim nie jesteś. Powiedziałeś, że umiesz kłamać,
a widzę, że kłamstwem się dławisz, że za tysiącem
masek się kryjesz, ale w tej chwili musisz być szczerym!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>po namyśle hardo.</didaskalia>



<kwestia><akap>Będę nim!</akap></kwestia>
 
<didaskalia>Znowu ciężka chwila milczenia i wyczekiwania, podczas której <osoba>Mścisław</osoba> obiega niespokojnie komnatę, jakby się lękał pytać, ale z nagłem postanowieniem
staje przed <osoba>Zygwartem</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>MSCISŁAW</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>z zapartym oddechem.</didaskalia>



<kwestia><akap>To oni --- oni... <didask_tekst>wybucha</didask_tekst> oni się kochają?!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie wiem, panie, <didask_tekst>waha się chwilę</didask_tekst> kazałeś mi
być szczerym i zrzucić maskę? tak?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Tak!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A więc ci powiem szczerze, żeś księżniczkę Kingę
sprowadził na twój dwór na zgubę swoją, zaślepiony
miłością ku niej.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>




<didaskalia>gwałtownie.</didaskalia>



<kwestia><akap>Milcz! <didask_tekst>chodzi ciężkim krokiem i znowu przystaje
przed <osoba>Zygwartem</osoba></didask_tekst> Ona go kocha?!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie wiem, panie, ale com zdołał wymiarkować, to
jedynie to, że w oczach jego na wspomnienie Kingi
rozpaliły się dziwne płomyki i wydało mi się, jakoby
chętnie na wasz dwór z tej przyczyny przyjeżdżał.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<didaskalia>pochmurnie, z dalekim zamysłem.</didaskalia>



<kwestia><akap>Tak, tak, tego, właśnie tego chciałem <didask_tekst>po chwili
niepewnie i chytrze trze czoło dłonią.</didask_tekst> Cóż ja to chciałem
ci powiedzieć? Aha! Aha! <didask_tekst>prawie szeptem</didask_tekst> Słuchaj,
ty masz bardzo piękną siostrę --- widziałem ją niedawno,
bardzo piękna i jak mi się wydaje... rozumiesz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>




<didaskalia>wrogo.</didaskalia>



<kwestia><akap>Wasza miłość raczy przestać!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>z szyderczą dobrotliwością.</didaskalia>



<kwestia><akap>O co ci chodzi? To, że masz piękną siostrę, a
znowu wiesz dobrze, że wszystkie serca niewieście
lgną do tego pięknego młodzieniaszka, a, o ile mnie
pamięć nie myli, toś przed chwilą powiedział, że niema
ani zbrodni ani łotrostwa, któregobyś dla mnie popełnić nie mógł...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>





<didaskalia>patrzy na niego długo, a potem:</didaskalia>

 

<kwestia><akap>Więc co?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<didaskalia>twardo i jakby od niechcenia.</didaskalia>



<kwestia><akap>Nic!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>I ja staram się nic nie rozumieć.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<didaskalia>rozdrażniony z szyderczym śmiechem.</didaskalia>



<kwestia><akap>Jakto? nagle nic nie rozumiesz? A niedawno
chełpiłeś się, że ci żaden łotr nie dorówna?! <didask_tekst>sycząco</didask_tekst>

Więc raz ci jeszcze powtarzam: twoja siostra piękna,
twoja siostra bardzo piękna, rozumiesz teraz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>wściekły.</didaskalia>



<kwestia><akap>Żądaj odemnie, panie, czego chcesz, ale rajfurem
siostry mej nie będę!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<didaskalia>podchodzi, uśmiechnięty, lisim krokiem ku niemu.</didaskalia>



<kwestia><akap>He, he? Coś ty powiedział?</akap></kwestia>

<didaskalia>patrzy wyczekująco
na <osoba>Zygwarta</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>opanowany.</didaskalia>



<kwestia><akap>Ja? nic! jeżeli miłościwa wasza łaskawość zapragnęła w nieskończonej swej dobroci, aby moja siostra zasiadła obok królewicza Leszka na waszym stolcu
królewskim, to przystoi mi wyrazić wam moją wdzięczność.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<didaskalia>zaskoczony --- potem śmieje się i patrzy wrogo na <osoba>Zygwarta</osoba>.</didaskalia>



<kwestia><akap>Dowcipny jesteś Zygwarcie i jaki nieporównanie
sprytny <didask_tekst>z głuchem postanowieniem</didask_tekst> Bacz tylko o rycerzyku, czy twoja głowa dość silnie na twym karku
siedzi.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>





<didaskalia>kłania się głęboko z udaną pokorą.</didaskalia>



<kwestia><akap>A gdyby się nawet chwiać miała, chętnie ją u stóp
miłościwego pana złożę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<didaskalia>patrzy chwilę, uśmiecha się i popada w roztargnienie.</didaskalia>



<kwestia><akap>A i to dobrze powiedziane... <didask_tekst>przechadza się zamyślony i znowu podchodzi do <osoba>Zygwarta</osoba>, surowo i nakazująco.</didask_tekst> Nie zapominaj, że masz piękną siostrę! <didask_tekst>Pauza</didask_tekst>
Teraz wiesz, co masz robić. Zdaje mi się, że grzywę
jeżysz, ale cokolwiek mówisz, lub czynisz, radzę ci
bacz końca i nie waż się o tem zapomnieć, że piękną
masz siostrę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Posłusznym sługą twoim jestem, ale racz pozwolić, by sługa twój mógł odejść w spokoju.</akap></kwestia>
 <didaskalia>Mierzą się
długą chwilę oczyma.</didaskalia>

<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>jak nieprzytomny.</didaskalia>



<kwestia><akap>A jednak, jednak, być może jeden, <didask_tekst>przeciera czoło.</didask_tekst>
w całem mieście tyś jeden...</akap></kwestia>
 
<didaskalia>urywa, bo wchodzi księżniczka <osoba>Kinga</osoba> z służebną Witą.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA II</naglowek_scena>

<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<didaskalia>spostrzegłszy <osoba>Mścisława</osoba> zatrzymuje się w drzwiach, za
nią postępuje powiernica i służebna jej <osoba>Wita</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>




<didaskalia>zdumiony.</didaskalia>



<kwestia><akap>Jakiż wielki zaszczyt mnie spotyka, iż księżniczka
raczyła po raz pierwszy, przekroczyć podwoje mojej
komnaty...? Zaiste, ważna okoliczność musiała was,
księżniczko, do tego zmusić.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>




<didaskalia>wyniośle.</didaskalia>



<kwestia><akap>Dowiedziałam się, że bliski mój krewny, książę
Leszek, z którym się na dworze jego ojca chowałam,
przebywa na dworze waszej książęcej mości, chciałabym go widzieć i z nim pomówić.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<didaskalia>patrzy na nią z dziwnym uśmiechem.</didaskalia>



<kwestia><akap>I ja już sam o tem pomyślałem --- stanie się według twej woli, księżniczko --- uprzedziliście tylko mój zamiar, bo już kazałem księcia Leszka prosić, by zechciał
właśnie w tej godzinie swego <didask_tekst>z naciskiem</didask_tekst> brata odwiedzić.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>z ukrytą pogardą.</didaskalia>



<kwestia><akap>Brata?!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>




<didaskalia>uśmiecha się szyderczo.</didaskalia>



<kwestia><akap>Oczywiście! Jeden ojciec ale inne matki --- i cóż to
ma z całą sprawą wspólnego? Ale to są rzeczy jedynie
nasz ród obchodzące... Pozwólcie, księżniczko, przedstawić sobie mego znakomitego rycerza i, o ile wymiarkować zdołałem, mego najwierniejszego sługę Zygwarta...
ponoć jedyny w całem mojem państwie, który się mnie
nie lęka, ani też za srogiego tyrana nie uważa, a nawet twierdzi, że mnie miłuje.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Po swojemu, książę, po swojemu...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Dobrze i tak być miłowanym, choćby i tak --- jak
ktoś głodny to i okruchami się zadawalnia.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Gorzką jest, królu twoja mowa, ale bywa i tak,
że widzi się próżnię tam, gdzie przez brzegi się przelewa.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Pewno --- pewno, gdy się w sobie czuje taką pustkę,
i próżnię, której nic wypełnić nie może... Masz słuszność Zygwarcie --- idź w spokoju... <didask_tekst>roztargniony</didask_tekst> i wybacz jeśli jakieś gorzkie słowo powiedziałem: nie o tobie
myślałem.</akap></kwestia>


<didaskalia><osoba>Zygwart</osoba> kłania się i wychodzi.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA III</naglowek_scena>

<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Zechcijcie księżniczko odprawić swą służebną, nietylko służebną, ale, jak do uszu mych doszło, najbliższą
powiernicę, bo nie chciałbym, by rzeczy, tyczące 
<didask_tekst>z naciskiem</didask_tekst> naszego rodu --- obce, przynajmniej dla mnie --- obce uszy wysłuchały.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>



<didaskalia>daje <osoba>Wicie</osoba> znak, <osoba>Wita</osoba> z głębokim ukłonem wychodzi.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA IV</naglowek_scena>

<didaskalia>Chwila milczenia. --- <osoba>Mścisław</osoba> chodzi roztargniony wokół
komnaty --- nagle z uśmiechem.</didaskalia>



<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Raczcie usiąć, księżniczko.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<didaskalia>siada i milczy, ale śledzi każden ruch jego.</didaskalia>



<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<didaskalia>obrzuca długiem spojrzeniem <osoba>Kingę</osoba> --- przystaje przed nią.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Czy Wasza Książęca mość czeka jakiego słowa
odemnie, ma mi coś do rozkazania, lub chce mnie ukarać za jakieś niewczesne słowo? Słowo, które może bezwiednie wyrzekłam?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ha, ha, ha... Co też wy, księżniczko, sobie wyobrażacie?! Wprawdzie tam coś niecoś w nieporządku
z moim rodowodem...
<didask_tekst>cynicznie</didask_tekst>

ale Zygwart, jedyny
mój przyjaciel w całem państwie --- a wierzyć mu muszę,
że mnie miłuje --- twierdzi, że krew królewska nie plami, i ja miałem sam na tyle mocy i siły, że objąłem
tron mego ojca, mimo, że mnie bastardem zowią... 
<didask_tekst>nieznacznie uśmiechnięty</didask_tekst>

i wy, księżniczko, też musicie się
z tem liczyć, że mojej władzy podlegacie...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>




<didaskalia>zrywa się.</didaskalia>



<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<didaskalia>sadza ją z powrotem na krześle.</didaskalia>



<kwestia><akap>Tylko nie tak gwałtownie --- książę Leszek tu zaraz nadejdzie... Ja wiem, aż nadto dobrze, żeście tylko
dlatego tu przyszli, boście zapragnęli ujrzeć mego brata
Leszka.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>




<didaskalia>z wzgardliwem zdumieniem.</didaskalia>



<kwestia><akap>O jakim bracie mówicie, książę?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>O bracie Leszku, jak najoczywistszym moim bracie.
Wprawdzie przypadek zdarzył, że nasze matki inaczej
się mienią --- ale to niema nic do rzeczy. Może to tylko
dziwny zbieg okoliczności --- ha, ha, ha --- a może i konieczność --- bo ja wiem --- ja tego wiedzieć nie mogę --- w każdym razie do waszego rodu przynależę i jestem
waszym opiekunem poniekąd, jako pierworodny...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>zrywa się.</didaskalia>



<kwestia><akap>Nie potrzebuję opiekunów!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>podbiega ku niej.</didaskalia>



<kwestia><akap>Wybaczcie! księżniczka --- uniosła się niepotrzebnie --- ja całkiem o czem innem myślałem --- jestem rozdrażniony przykremi wieściami --- nie lękajcie się mnie --- wyście wystraszona --- wybaczcie. Zygwart powiedział,
że bywam czasami gorzki --- tak --- to mi się raz po raz
zdarza --- nie wiem dlaczego i czemu 
<didask_tekst>bierze ją za rękę</didask_tekst>.
Wierzcie mi, że przemawiało przezemnie li tylko jakieś
przesadne pragnienie, by wszystkim było dobrze ze mną,
żeby na mnie ludzie nie patrzyli z przestrachem --- ale...
no, o miłowaniu nie mówię, ale z pewną przychylnością
i z tem przeświadczeniem, że djabeł nie taki zły, jak
go malują --- Ja nic więcej ponadto...</akap></kwestia>
 
<didaskalia>opada w nagłej, ciężkiej zadumie.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>




<didaskalia>z odcieniem współczucia.</didaskalia>



<kwestia><akap>Dziwną jest wasza mowa, mości książę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<didaskalia>patrzy się na nią chwilę i uśmiecha się.</didaskalia>



<kwestia><akap>To już mi Zygwart powiedział <didask_tekst>poważnieje nagle i
zachmurza się, a nagle z ironią.</didask_tekst> Księżniczka wybaczy,
że zapomniałem o tem, iż oczekujecie niecierpliwie księcia Leszka, więc nie dziw, że gdy mnie spotkał ten
głęboki zaszczyt, bym mógł ujrzeć Jej piękne oblicze,
posłyszeć Jej wyniosłe słowa, musiałem wprzódy przypomnieć sobie że ja, sierota, prawem mego pierworodztwa muszę być opiekunem sierot...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>




<didaskalia>wstaje wyniośle.</didaskalia>



<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Cóż znowu, księżniczko? Padło znowu jakieś niebaczne słowo, którem cię uraziłem?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>patrzy na niego hardo i milczy.</didaskalia>



<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Wybaczcie, raz jeszcze, wybaczcie --- wyraziłem
się nieoględnie --- mówiłem o sierotach, a wyście możniejsi od najmożniejszych możnowładców... Przecież ja
wiem, wiem, żeście pragnęli Leszka ujrzeć, jego widokiem się nacieszyć, przypomnieć sobie lata dzieciństwa
z nim razem na dworze jego i mego ojca spędzonych ---
i dlatego sprowadziłem go na mój dwór.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>




<didaskalia>surowo.</didaskalia>



<kwestia><akap>Nie dlatego go szukam, by cieszyć moje oczy jego
widokiem i przypominać dzieciństwo, na dworze stryja
mego spędzone, ale dlatego, by go prosić o wstawienie
się za mną do waszej książęcej mości...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>




<didaskalia>zdumiony.</didaskalia>



<kwestia><akap>O co?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>




<didaskalia>wybucha.</didaskalia>



<kwestia><akap>Obmierzł mi ten przepych, którym mnie otaczacie,
duszą mnie kwiaty i wonności któremi moja komnata
zatruta, nogi moje się plączą w zbyt kosztownych
i miękkich kobiercach, nudzą mnie niepotrzebne służebnice --- krzyk pawiów i rajskich ptaków sen mi zakłóca, a tu jest klucz od szkatuły, której jeszcze nie
otworzyłam, a kosztowności, w niej zawartych, oglądać
nie pragnę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<didaskalia>patrzy na nią w zamyśleniu.</didaskalia>



<kwestia><akap>Wybaczcie, księżniczko --- jestem głęboko zasmucony
moją niedołężną gorliwością. Pragnąłbym, by wam tu
na moim dworze było jak najlepiej --- ja nie znam się
na sprawach niewieścich --- mówiono mi, że to wszystko jest dla oczu i reszty zmysłów wysoce urodzonych księżniczek miłem, i ich dostojnego pochodzenia
godnem. Nie moją to winą, że mnie w błąd wprowadzono. Pośrednictwa księcia Leszka, z którym razem wychowaną byłaś, nie było na to potrzeba. By pawiom i
rajskim ptakom kazać mojemu kucharzowi karki poukręcać --- zdadzą się na pieczyste na stół królewski ---
by kwiaty podeptać i powyrzucać --- gdy pogniją będą
doskonałą mierzwą, miękkie kobierce przydadzą się pod
czułe i powabne kolana służebnic, gdy zechcą na klęczkach wyrażać panu swemu czołobitność swoją: by to
wszystko spełnić nie potrzeba zaiste niczyjego pośrednictwa.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Dość książę, tych niecnych szyderstw...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>




<didaskalia>poważnie.</didaskalia>



<kwestia><akap>Mylicie się, księżniczko --- ja nie szydzę --- ja jestem
na wasze rozkazy --- nie potrzebujecie prosić: rozkazujcie, księżniczko, a w mig jej rozkazy spełnione zostaną.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Pastwicie się nademną? Taki możny i silny władca chce się pastwić nad bezwładną niewiastą?!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>




<didaskalia>ostro.</didaskalia>



<kwestia><akap>Dosyć! Nie myślę się pastwić --- <didask_tekst>nagle</didask_tekst> nie wiem
tylko, czem dogodzić? <didask_tekst>twardo</didask_tekst>. Nijakiej krzywdy księżniczce nie czynię. Wam się zdaje, żem was, ciebie i Leszka, sprowadził tu w niewolę --- mylicie się --- chciałem
was mieć przy sobie --- by... <didask_tekst>urywa, uśmiecha się</didask_tekst>. Nie
lękajcie się, żadna krzywda wam się nie stanie --- dopóki nie zapomnicie, że ja --- ja pierworodny --- tu w
tem państwie jestem panem i władcą.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Grozisz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie, nie grożę, ale przypominam, <didask_tekst>chodzi wzburzony,
po chwili opanowany --- zimno</didask_tekst>. Jestem powolny rozkazom księżniczki. Jakiej zmiany żądasz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Dobrotliwym jesteś --- zbyt dobrotliwym. Przytłaczasz mnie nadmiarem swej dobroci.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie jestem ani dobrotliwym, ani dobrym, ani nawet wspaniałomyślnym --- najlepszym dowodem, że nie
mam ochoty pozbywać się władzy, która, jako pierworodnemu, nie z łaski Boga, ale po ojcu moim naturalnym prawem odziedziczyłem --- chcę tylko młodszego
mego brata zarówno jak ciebie, już nie jako krewnych,
bo tego krewieństwa uznać nie chcecie, ale jako miłych
moich gości jak najlepiej wedle sił moich podjąć.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Więc daj mi celę --- prostą celę --- by wreszcie moja
niewola się skończyła: prosty, taki zupełnie prosty klęcznik --- i sznur i włosiennicę, bym mogła Boga przebłagać za grzechy brata mego ojca.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<didaskalia>patrzy na nią długo, nagle wybucha śmiechem.</didaskalia>



<kwestia><akap>Ha, ha, ha! jak doskonale to powiedziałaś --- i jak
głęboko tkwi niewidzialny korzeń, który syci niebotyczną koronę palmy twej nienawiści ku mnie --- ha, ha, ha...
chciałaś powiedzieć: stryja twego, który i mnie spłodził...
Nie zrywaj się, księżniczko Kingo --- gdybyś wiedziała,
jak jesteś piękną w tej chwili --- jak królewską dumą pała
twe oblicze... I o jakiej to niewoli mówisz? Niewola to,
że cię otoczyłem zbytkiem i bogactwem, którem gardzisz bo nie Leszek, ale ja, ja je posiadłem? --- niewola
że pozwoliłem zatrzymać służebną twoją Witę, o której aż nadto dobrze wiem, że mnie z wszystkich sił
nienawidzi --- a może niewola, żem sprowadził towarzysza twych lat dziecinnych, księcia Leszka, który w
tej chwili tu się zjawi, aby ci swym widokiem rozjaśnił twą niewolę? Ha, ha, ha!</akap></kwestia>
 
<didaskalia>bije pałką w tarcz --- wpada
paź do komnaty.</didaskalia>



<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>W tej chwili wprowadź tu księcia Leszka!</akap></kwestia>

<didaskalia>paź wybiega.</didaskalia>



<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<didaskalia>przystaje chwilę przed <osoba>Kingą</osoba>, z szyderczym bólem.</didaskalia>



<kwestia><akap>Och, jak jesteś teraz podziwu godną! jak błyszczą
twoje oczy, jak płoną lica, jak nozdrza twoje się rozdęły, jak gdyby wietrzyły woń świeżej krwi mojej ---
gdybyś to widziała, samabyś siebie, księżniczko, podziwiać musiała! Ha, ha, ha!</akap></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA V</naglowek_scena>

<didaskalia>Wchodzi <osoba>Leszek</osoba> --- patrzy zdumiony i ogarnia oczyma <osoba>Kingę</osoba>
i <osoba>Mścisława</osoba>, kłania się głęboko i przystaje z udaną pokorą.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>




<didaskalia>zrywa się.</didaskalia>



<kwestia><akap>Leszku! Leszku!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<didaskalia>nieśmiało, głosem cichym przytłumionym.</didaskalia>



<kwestia><akap>To ty Kingo?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ja, Ja!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>




<didaskalia>chyli się, by jej rękę pocałować.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<didaskalia>wyciąga do niego serdecznie obie ręce.</didaskalia>



<kwestia><akap>Zapomniałeś mnie? To ja --- ja --- Kinga!</akap></kwestia>


<didaskalia><osoba>Mścisław</osoba> patrzy się na całą scenę z tajonym bólem.</didaskalia>



<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>nieśmiało.</didaskalia>



<kwestia><akap>Tak cię dawno nie widziałem --- nie śmiem moim
oczom wierzyć, że to ty --- ty...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>




<didaskalia>prawie równoczesnie.</didaskalia>



<kwestia><akap>Tak dawno cię nie widziałam, że oczom moim
nie wierzę... To ty Leszku?!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>






<kwestia><akap>Ja --- ja Kingo...</akap></kwestia>



<didaskalia>ogląda się niespokojnie na <osoba>Mścisława</osoba>,
puszcza jej ręce --- znowu w pokornej, nieśmiałej postawie.
<osoba>Mścisław</osoba> patrzy bacznie na całą scenę i <osoba>Leszka</osoba> z jakimś
złowrogim uśmiechem, cicho podchodzi do <osoba>Leszka</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Jakże się wasza książęca mość czuje na moim
dworze?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Niezgorzej, królu --- wcale nienajgorzej. --- Wybaczcie powściągliwe słowa moje, ale zaledwie tydzień
upłynął, jak raczyliście mnie do siebie powołać.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MSCISŁAW</naglowek_osoba>





<didaskalia>roztargniony --- jakby myślał o czem innem.</didaskalia>



<kwestia><akap>Witam was serdecznie. Zbyt poważne i nie cierpiące zwłoki sprawy nie pozwoliły mi dotychczas was
powitać, ale wieści, które mnie o was doszły, pozwalają mi żywić nadzieję, że staniecie się silną i pewną
podporą mego --- rozumiecie? --- mego tronu. Cóż tak zdziwieni na mnie patrzycie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ja? zdziwiony? Słucham, królu, uważnie wszystko,
co mi na wagę mego rozumu kładziecie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie wymagam, ani chcę, byście... trzeba być w
tych ważnych sprawach otwartym, bo... aha! cóż ja to
chciałem wam rzec? <didask_tekst>przeciera czoło i siada.</didask_tekst> Wiesz ---
pewno, i wiedzieć musisz... no tak! Mamy wspólnego
ojca... <didask_tekst>Wyczekująco patrzy, jakie wrażenie jego słowa na
<osoba>Leszka</osoba> wywarły. --- Z naciskiem</didask_tekst> wspólnego ojca!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>




<didaskalia>kłania się i milczy.</didaskalia>



<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>z piorunem w oku.</didaskalia>



<kwestia><akap>Zanim tyś na świat przyszedł, już ja byłem jego
synem!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>




<didaskalia>znowu kłania się i milczy.</didaskalia>



<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ha, ha, ha... To ci może nie na rękę? Co? <didask_tekst>hamuje się</didask_tekst> O prawa pokrewieństwa ani z księżniczką
Kingą ubiegać się nie mam chęci, ani czasu --- prawo
mnie nic nie obchodzi, bo ja --- ja sam stanowię prawo
i jestem prawem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<didaskalia>znowu ze spuszczonemi skromnie oczyma, kłania się.</didaskalia>



<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<didaskalia>patrzy długo to na <osoba>Leszka</osoba>, to na <osoba>Kingę</osoba>, która z zaciętym
uporem patrzy na <osoba>Leszka</osoba> --- potem wstaje uroczyście.</didaskalia>



<kwestia><akap>Tu ja panuję prawem mego pierworodztwa, jam
tu królem. Cokolwiek odemnie, swego króla zażądacie,
nie zaznacie hojniejszej ręki...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>




<didaskalia>nie mogąc się dłużej hamować.</didaskalia>



<kwestia><akap>Cokolwiek raczymy od ciebie przyjąć...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Milcz!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<didaskalia>daje znaki <osoba>Kindze</osoba>, by się opanowała, <osoba>Kinga</osoba> cofa się, 
hamując gniew.</didaskalia>



<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Jakeś to powiedział przed chwilą? Kładę słowa na
wagę rozumu? tak powiedziałeś?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Tak powiedziałem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Aczkolwiek mi przykro już na progu powitać cię
słowem, które nie licuje z otwartem i szczerem obliczem mej gościnności, to jednakowo powiedzieć ci muszę, że będę ci najmiłościwszym panem...</akap></kwestia>
 
<didaskalia>i patrzy wyczekująco.</didaskalia>



<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>z pochylaną lekko głową, milczy.</didaskalia>



<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Panem i bratem --- rozumiesz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<didaskalia>kłania się, nie zmieniając wyrazu twarzy ni pozy.</didaskalia>



<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>z naciskiem.</didaskalia>



<kwestia><akap>O ile nie zapragniesz przekroczyć progu mojej
władzy, mojej mocy i mych praw. Baczysz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Baczę pilnie na każde słowo waszej mości.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Pamiętaj, że ja tu jestem władcą i panem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>




<didaskalia>jak echo.</didaskalia>



<kwestia><akap>Władcą i panem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<didaskalia>siada i wlepia w <osoba>Leszka</osoba> oczy, po chwili.</didaskalia>



<kwestia><akap>Leszku!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>




<didaskalia>tym samym głosem.</didaskalia>



<kwestia><akap>Do usług twoich, panie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<didaskalia>patrzy coraz uporczywiej na niego.</didaskalia>



<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>




<didaskalia>po chwili.</didaskalia>



<kwestia><akap>Co wasza mość...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>uśmiecha się.</didaskalia>



<kwestia><akap>Nic --- zupełnie nic <didask_tekst>(mruczy).</didask_tekst> No tak --- tak... <didask_tekst>patrzy
na <osoba>Kingę</osoba></didask_tekst> każę przygotować celę, Kingo --- i klęcznik
twardy i włosiennicę... <didask_tekst>patrzy przed się zamyślony, nagle, jakby ochłonął z ciężkiego snu:</didask_tekst> Teraz pozostawiam
was samych --- Dawnoście się nie widzieli... <didask_tekst>podchodzi
do <osoba>Leszka</osoba></didask_tekst>: Wybacz, jeśli z ust moich padło jakieś twarde słowo --- wszak nie miałeś dotychczas powodu skarżyć się na mnie --- przyznaj...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie, królu!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A ty Kingo?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>kłania się i uparcie milczy.</didaskalia>



<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Czemu milczysz? Czym cię kiedykolwiek uraził?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Milczenie moje najdoskonalszem świadectwem, że
nie mam innego życzenia, prócz tego, by zostać razem
z towarzyszem moich najrychlejszych lat, którego tak
dawno nie widziałam.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>patrzy na nią długo.</didaskalia>



<kwestia><akap>Stanie się według waszego życzenia <didask_tekst>do <osoba>Leszka</osoba>:</didask_tekst>
Za chwil parę zawoła cię mój herold do sali tronowej,
zwołałem tam możnych i panów mego grodu, by cię
godnie uczcić i w poczet moich rycerzów zaliczyć.</akap></kwestia>


<didaskalia>wychodzi.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA VI</naglowek_scena>


<didaskalia><osoba>LESZEK</osoba> i <osoba>KINGA</osoba></didaskalia>



<didaskalia>patrzą chwilę na siebie.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>






<kwestia><akap>Leszku --- bracie mój --- <didask_tekst>podchodzi ku niemu</didask_tekst>: Coś
ty taki nieśmiały, to przecież ja, Kinga, towarzyszka
twoich lat najmłodszych...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>schyla głowę.</didaskalia>



<kwestia><akap>Twoja piękność onieśmiela mnie --- pozwól <didask_tekst>przeciera czoło</didask_tekst>, niech sobie uprzytomnię, że najnieuchwytniejszy sen staje się zjawą... Małą dziewczynką byłaś,
gdy nas wola tego --- tego naszego pana i władcy rozłączyła --- pamiętam cię małem drobnem dzieckiem ---
dziś widzę cię... <didask_tekst>zmieszany</didask_tekst> Jestem tak olśniony... nie,
nie to... ja cię taką zawsze w snach widziałem i znowu
nie taką...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Leszku --- gdybyś wiedział, jak moje serce za tobą
wołało --- tyś --- <didask_tekst>patrzy na niego</didask_tekst> jabym ci chciała wszystko powiedzieć, a język mój się plącze, ja nie wiem --- nic już nie wiem --- ja tylko miałam jedną myśl, jedno
pragnienie: Leszek --- Leszek! <didask_tekst>śmieje się i płacze i rzuca mu się na szyję --- nagle</didask_tekst>: Coś taki wylękniony? Nie
jesteś szczęśliw, żeś razem ze mną?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>




<didaskalia>patrzy na nią uporczywie.</didaskalia>



<kwestia><akap>Jakaś ty piękna!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Dziwi cię to?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Czyż to grzech, że nawet w mych najwięcej stęsknionych snach nie widziałem cię tak piękną?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Szczęśliwa jestem tem, co mi mówisz. Gdyby mi
to kto inny mówił... ten --- nasz król --- zapragnęłabym
być brzydką, jak noc, ale dla ciebie, Leszku...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>




<didaskalia>tuli ją i milczy.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Czemu nic nie mówisz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Tęskniłem za tobą, nie mogę teraz uwierzyć, że
to ty, ty... Kinga przy mnie!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>




<didaskalia>śmieje się płacząc.</didaskalia>



<kwestia><akap>Leszku jedyny! Gdybym ja była w stanie pojąć to
szczęście, że cię widzę --- ciebie --- och jaki ty --- <didask_tekst>urywa</didask_tekst> jakiś ty mi nieskończenie bliski i... i... obcy --- Czemu
patrzysz na mnie tak obco? Czemuś taki strwożony...?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie --- nie --- jeszcze nie mogę uwierzyć, że to, za
czem tak gorąco tęskniłem... że ten sen stał się ciałem
<didask_tekst>odwraca się od niej i patrzy poprzez arkady krużganka
na w dali zarysowany widok miasta</didask_tekst> Widzisz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Widzę! Wszystko widzę, co chcesz, bym widziała...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>




<didaskalia>zamyślony.</didaskalia>



<kwestia><akap>To nasze miasto.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nasze? To przecież jego...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Czyje?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Jego!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ha, ha, ha... Jego, jego --- O nie! To nasze --- on je
tylko dzierżawi do czasu --- do czasu...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie rozumiem cię.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>To miasto nasze! Moje! Wypuściłem je w dzierżawę, to moje miasto! Ty go nie pamiętasz, boś jeszcze dzieckiem była, ale ja pomnę każdy zakątek, każdą bramę, każdą basztę otaczających go murów. Tam,
gdzie sterczy ta wyniosła wieża --- widzisz? Tam ojciec
mój przyjmował obce poselstwa --- tam mu składano kosztowne podarki, by sobie przyjaźń jego zaskarbić --- tam
na rynku, pod tą wieżą, rozbrzmiewały okrzyki i wiwaty
na cześć ukochanego króla, tam się odbywały turnieje
i zabawy rycerskie --- tam, widzisz tę basztę? Było oblężenie --- ojciec drwił sobie z wroga --- wziął mnie na
ręce, pokazał mi cały ogromny obóz pod murami
miasta i powiedział: jutro tu ich nie będzie --- dobrze
się przypatrz --- i jutro ich już śladu nie było --- a
tam --- tam za tą bramą te łąki i lasy, widzisz? Ośmiu
lat nie miałem, a już dosiadałem najdzikszego rumaka
ze stajen królewskich --- miałem ich dziesięć i na
klęczkach ojca prosiłem, by mi wraz z sobą w pole
przeciwko wrogom naszego miasta pozwolił wyruszyć
i ty --- ty...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nic, już nic --- teraz wiem: to nasze miasto --- nasze!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Jakie ono piękne, dumne! Takiem go już dawno
nie widziałem: wyblakło mi w pamięci, a teraz w gorętszych jeszcze barwach odżyło --- widzę je przed sobą, a nigdy tak za niem nie tęskniłem <didask_tekst>patrzy w uniesieniu</didask_tekst>. Och tu --- tu razem z nią --- tak! razem z nią
chłonąć ten wielki cud --- patrzeć na te mury, co z taką
macierzyńską pieczołowitością przywarły do miasta,
patrzeć w głąb na wijącą się dolinę, na ciemne wody
fos, na wysokie leszczyną i dzikim bzem porosłe wały,
tę przednią, wierną straż, co mego świętego miasta,
miasta mych ojców strzeże --- och, nocami całemi siedzieć tu z nią razem i patrzeć... z nią razem...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Z kim? z kim razem?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A w czasach wielkich tryumfów nieść ją na rękach, gdyby święty sakrament.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Kogo? kogo?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A w czasach pokoju i beztroski chadzać z nią
w cienistym parku zamkowym, w miesięcznych nocach
szeptać jej słowa tak ciche i słodkie, jak poszum blasków gwiezdnych...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nudzi mnie to miasto --- obmierzło mi i zbyt się
opatrzyło --- chodźmy stąd --- poproszę jutro króla, by
mi pozwolił wrócić do klasztoru, z którego nie wiem
dlaczego tu mnie przywleczono.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>nie zważa.</didaskalia>



<kwestia><akap>Tu z nią razem --- z nią tu usiąść syt bojów i
chwały i tulić ją do siebie i szeptać jej tylko: patrz:
to nasze miasto...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>




<didaskalia>zrywa się.</didaskalia>



<kwestia><akap>Czyje?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nasze!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>O kim mówisz?!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<didaskalia>Jakby się ocknął z dalekich snów, zdumiony.</didaskalia>



<kwestia><akap>O kim ja mówię?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Leszku!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>



 

<didaskalia>zrywa się.</didaskalia>



<kwestia><akap>Tyś nie wiedziała o kim ja mówię? <didask_tekst>gwałtowanie</didask_tekst> O tobie i o mnie!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>O mnie mówiłeś? Ze mną to wszystko --- to... to
w blasku --- w tryumfie --- w sytej potędze --- ze mną?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>w zamyśleniu dalekiem.</didaskalia>



<kwestia><akap>Z tobą, Kingo --- tylko z tobą!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Leszku! panie jedyny --- władco... Może my śnimy?
<didask_tekst>przeciera czoło</didask_tekst> jakiś ciężki, bolesny, a tak nieskończenie rozkoszny sen... Och, jak tu parno! --- chodź --- wyjdźmy stąd.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>zupełnie trzeźwo.</didaskalia>



<kwestia><akap>Nie mogę --- lada chwila nadejdzie tu posłaniec
króla, który mnie ma zawezwać do sali tronowej.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Przecież tyś tu królem!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Jeszcze nie --- jeszcze nie... Niezadługo...</akap></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA VII</naglowek_scena>

<didaskalia>Drzwi się zwolna rozchylają --- w drzwiach staje siwowłosa, surowa, majestatyczna stara matrona i zwolna i
tajemniczo wchodzi do komnaty.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KSIĘŻNA RENATA</naglowek_osoba>





<didaskalia>zwrócona do <osoba>Leszka</osoba>.</didaskalia>



<kwestia><akap>Szczęśliwe oczy moje, że danem im było ujrzeć
raz jeszcze swego wnuka.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>cofa się zdumiony.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KSIĘŻNA RENATA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie dziwię się, iż mnie nie poznajesz --- dzieckiem
byłeś wówczas... <didask_tekst>spostrzega <osoba>Kingę</osoba></didask_tekst> A --- a... i ty tu jesteś --- <didask_tekst>patrzy długo na <osoba>Kingę</osoba>.</didask_tekst> Wszystko przedemną
ukrywali, ale wojewoda Wyszomir tajemnicę mi wyjawił. <didask_tekst>Do Leszka zwrócona</didask_tekst> że tu jesteś... <didask_tekst>zamyślona do
<osoba>Kingi</osoba></didask_tekst>. A po co ciebie, dziecko, tu więżą? <didask_tekst>śmieje się
cicho</didask_tekst> pewnoś im na coś potrzebna... No --- chodźże,
Leszku, stare moje oczy tęskniły, by cię ujrzeć.</akap></kwestia>
 
<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<didaskalia>idzie ku niej, ale lękliwie, jakby widmo widział przed sobą ---
całuje jej ręce.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KSIĘŻNA RENATA</naglowek_osoba>





<didaskalia>głaszcze jego głowę i coś niewyraźnie mruczy, nagle
łagodnie do <osoba>Kingi</osoba>.</didaskalia>



<kwestia><akap>Oddal się stąd, dziecko, tyle --- tyle lat nie widziałam mojego jedynego wnuka na --- dworze Mścisława ---
mówiono mi, że on daleko, ale ja od kilku dni już
czułam, że on tu jest.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>




<didaskalia>strwożona.</didaskalia>



<kwestia><akap>Czemuż mnie oddalacie --- czyż nie należę i ja do
waszego rodu?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĘŻNA RENATA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Są rzeczy, które tylko z ust do ust iść mogą,
które tylko jednemu z rodu powierzyć można --- ja sama
związana jestem tajemnicą, którą tylko jedynemu z rodu
powierzyć mogę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>




<didaskalia>bezradnie.</didaskalia>



<kwestia><akap>Leszku!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>




<didaskalia>spokojnie ale stanowczo.</didaskalia>



<kwestia><akap>Trzeba uszanować wolę tej, która była matką
mego ojca.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĘŻNA RENATA</naglowek_osoba>




<didaskalia>wyniośle.</didaskalia>



<kwestia><akap>Więcej nad to!</akap></kwestia>

<didaskalia>urasta nagle do siły majestatu i
władzy.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<didaskalia>cofa się ku wyjściu, składa głęboki pokłon i wychodzi.</didaskalia>



<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<didaskalia>chce ku niej podejść, ale księżna przykuwa go rozkazującym
wzrokiem.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA VIII</naglowek_scena>

<naglowek_osoba>KSIĘŻNA RENATA</naglowek_osoba>





<didaskalia>siada na krześle, patrzy długo na <osoba>Leszka</osoba> --- tajemniczo.</didaskalia>



<kwestia><akap>Leszku --- bliżej --- bliżej tu ku mnie --- patrz! tymi
palcami wystukiwałam minuty i sekundy, kiedy cię
stęsknione oczy moje znowu ujrzą... A moje oczy
słabły i ślepły, ale rozkazałam im jeszcze tyle mocy
zatrzymać, by obraz twój pochwycić i już po całą
wieczność wkuć w siebie mogły --- słyszysz mnie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>klęka u jej stóp.</didaskalia>



<kwestia><akap>Czego żądacie odemnie, babko?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĘŻNA RENATA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ofiary, wnuku!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>




<didaskalia>zrywa się.</didaskalia>



<kwestia><akap>Ofiary?!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĘŻNA RENATA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Czas twój nadszedł --- będziesz panem tego grodu
i miasta, jeżeli spełnisz tę jedną ofiarę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Jaką myślicie --- babko?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĘŻNA RENATA</naglowek_osoba>




<didaskalia>ciszej.</didaskalia>



<kwestia><akap>Mścisław --- ten bastard przeklęty, miłuje Kingę --- ty zjednaj sobie Zygwarta, a Zygwart ma piękną siostrę, i pragnie, by jego piękna, dumna siostra zasiadła
na stolcu książęcym.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>




<didaskalia>przerażony.</didaskalia>



<kwestia><akap>Kinga ma być ofiarą --- czemu? dlaczego?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĘŻNA RENATA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Bo inaczej być nie może.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>




<didaskalia>milczy w ciężkiej rozterce.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KSIĘŻNA RENATA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Mów!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>milczy.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KSIĘŻNA RENATA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Będziesz niepodzielnie panował nad tem miastem --- a ten bastard... <didask_tekst>zrywa się z płonącemi oczyma</didask_tekst>
podstępem, fałszem, zdradą i zbrodnią przywłaszczył
sobie po śmierci twego ojca, który zginął, broniąc wolności tego miasta, władzę i dziedzictwo i odebrał, na
twoje życie czyhał, ale ja czuwałam --- w tem świętem mieście zaklęta jest dusza twoich ojców i praojców przez wieki wieków --- do odwiecznego łańcucha
przyczepiło się niegodne z innego nieszlachetnego metalu ogniwo --- skrusz je! skrusz na proch!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>trwożnie.</didaskalia>



<kwestia><akap>A nadszedł już czas?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĘŻNA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nadszedł --- tylko ofiary potrzeba! Ja wiem, że
Kingę miłujesz --- ale musisz się poświęcić --- musisz ją
ofiarować dla tego --- co wieczne i nieprzemijające...
Kinga tu jest zawadą --- a on umyślnie tu ją sprowadził, wiedząc, że się od dziecka kochacie --- i tem
chciał odwrócić twoje oczy i serce od tego --- co świętszem ci ponad wszystko być powinno --- by miasto twoich ojców wziąść pod swoje panowanie --- on chciał wam
być swatem, by z swej drogi wszystkie usunąć przeszkody, a sam się nieopatrznie zaplątał w sieci, które
na ciebie nastawił. Ogień żądzy go trawi, już mózg
jego się mąci, a gdy Kinga ten dwór opuści... Coś się
tak zatrząsł?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>opanowany</didaskalia>



<kwestia><akap>Nic --- nic --- mów tylko dalej, babko.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĘŻNA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>twardo.</didaskalia>



<kwestia><akap>Kinga ten dwór opuścić musi --- i skoro Halszkę
pojmiesz za żonę...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>zrywa się.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KSIĘŻNA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Tak być musi! Bez Zygwarta nic zdzierżyć nie
zdołasz. Zygwart nie jedną, ale tysiąc rąk ci poda, jeśli
siostrę jego poślubisz.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Babko! I to jeszcze Kinga znieść musi?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĘŻNA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Wiem, że to wielka ofiara, którą ponosisz, ale
byłbyś niegodnym twych ojców, gdybyś dla jednej
dziewki miał poświęcić skarb najdroższy --- miasto nasze! Tyle razy czułam się już tak chorą, że zdało mi
się, iż nie dożyję tej chwili, w której mściciela krzywd
rodu naszego ujrzę, ale zawszem zdołała ubiegające
siły w sobie zakuć, by --- <didask_tekst>wstaje</didask_tekst> --- by prawdziwego
władcę tego świętego miasta powitać...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>




<didaskalia>wpatruje się w nią zamyślony.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KSIĘŻNA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Czemu milczysz? Serce twoje za słabe i za tchórzliwe, by ponieść tę ofiarę? Och, jak maleńką mi się
ona zdaje wobec tego, co masz do spełnienia --- co ci
spełnić jest przykazanem.</akap></kwestia>
 
<didaskalia>siada w krześle.</didaskalia>



<didaskalia>Milczenie.</didaskalia>

<naglowek_scena>SCENA IX</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Herold</osoba> wchodzi.</didaskalia>


<naglowek_osoba>HEROLD</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Jego królewska mość prosi księcia Leszka na wysoką radę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Jeszcze czas.</akap></kwestia>


<didaskalia><osoba>Herold</osoba> wychodzi.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA X</naglowek_scena>





<naglowek_osoba>KSIĘŻNA</naglowek_osoba>





<didaskalia>dźwiga się z krzesła --- surowo i nakazująco.</didaskalia>



<kwestia><akap>Bacz, co ci powiedziałam: --- ofiary trzeba --- ofiary!
Nie ja ci to mówię --- ale całe wieki przezemnie mówią!
Jeżeli chcesz być pachołkiem na dworze bękarta, to
nim bądź --- ale wiedz, że wtedy pamięć twoja dla mnie
i przodków twoich jest przeklęta!</akap></kwestia>

<didaskalia>wychodzi.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA XI</naglowek_scena>





<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<didaskalia>patrzy za nią, jak za jakiemś znikającem widmem, zrywa
się --- w najwyższem wzburzeniu załamuje ręce i biega po
komnacie.</didaskalia>



<kwestia><akap>Ofiary trzeba, ofiary! <didask_tekst>chwilę chodzi, potem przystaje
z ciężkiem postanowieniem</didask_tekst>: I tak być musi!</akap></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA XII</naglowek_scena>

<didaskalia>Wbiega <osoba>Kinga</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>




<didaskalia>w gorączkowym niepokoju.</didaskalia>



<kwestia><akap>Co ci księżna mówiła? Czemuście kazali mi odejść
podczas waszej rozmowy? <didask_tekst>coraz niespokojniej i szybciej</didask_tekst>:
Coś się tak zmienił --- czemu twoje czoło takie poorane?
Jaką tajemnicę chowasz przedemną na dnie twojej
duszy?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>wymijająco.</didaskalia>



<kwestia><akap>Nic --- nic --- ważyłem tylko w moich myślach przyszłe losy tego miasta.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<didaskalia>patrzy na niego z rozpacznym smutkiem.</didaskalia>



<kwestia><akap>Nie --- nie --- Leszku! Tyś o czem innem myślał ---
moje oczy stały się w długiej samotni jasnowidzące ---
<didask_tekst>nagle znowu porywczo</didask_tekst>: Co ci księżna mówiła? powiedz
mi!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<didaskalia>zmaga się z sobą --- a potem wybucha nagle i chwyta ją
za ręce.</didaskalia>



<kwestia><akap>Chcesz wiedzieć, co mi księżna, babka moja, powiedziała?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Chcę i muszę!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>To samo, coś i ty posłyszała <didask_tekst>twardo</didask_tekst>. Są rzeczy,
które tylko z ust do ust iść mogą --- które jednemu
tylko z rodu powierzyć i zdradzić można, --- jednemu
tylko... a wola mej babki jest świętą.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Powiedz mi, co ci powiedziała!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>




<didaskalia>mnie jej ręce w swoich i milczy.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Mów, mów!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Są rzeczy, które tylko z ust do ust iść mogą.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<didaskalia>stoi chwilę jak skamieniała, potem, jakby w jasnowidzącem przeczuciu przed czemś uciekać chciała --- chce wyrwać ręce z uścisku dłoni <osoba>Leszka</osoba>.</didaskalia>



<kwestia><akap>Nic nie masz mi do powiedzenia?!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<didaskalia>nie puszcza jej rąk --- ochrypłym głosem.</didaskalia>



<kwestia><akap>Nic!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nic?! nic!?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<didaskalia>teraz już stanowczy i opanowany.</didaskalia>



<kwestia><akap>Nic!</akap></kwestia>


<naglowek_scena>SCENA XIII</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Herold</osoba> wchodzi.</didaskalia>



<naglowek_osoba>HEROLD</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Mości Książę...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>niecierpliwie.</didaskalia>



<kwestia><akap>Idę, już idę</akap></kwestia>
 
<didaskalia>przystaje chwilę przed <osoba>Kingą</osoba>, jakby
chciał coś powiedzieć, ale odwraca się i wychodzi, poprzedzony
przez <osoba>herolda</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA XIV</naglowek_scena>





<didaskalia><osoba>Kinga</osoba> sama.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<didaskalia>patrzy przez chwilę za wychodzącym <osoba>Leszkiem</osoba>, który niknie za kotarą, patrzy błędnie przed się, wyciąga ramię,
jakby się o coś oprzeć chciała, zatacza się ku ścianie i
macając ścianę rękoma, robi kilka kroków i osuwa się z
szeroko, w błędnej rozpaczy rozwartymi oczyma, na obok
stojące krzesło.</didaskalia>



<didaskalia>Kurtyna zapada.</didaskalia>



<naglowek_akt>AKT II</naglowek_akt>





<didaskalia>Obszerne podwórze zamku romańskiego na przełomie gotyku, z obydwóch stron krużganka z romańskimi filarami,
poprzez które widać ogród --- w głębi skrzydło zamku, w
którym poprzez wielki portal i przedzielone filarami okna
romańskie, widna wielka sala przyjęć, ponad nią balkon,
dla przyglądających się dam. Całe podwórze zasłane kobiercami i suknem kosztownem --- z prawej strony na podwyższeniu tron, nad którym zwiesza się wśród makat drogich, na czerwonym brokacie wyhaftowany herb miasta:
lew, który w paszczy trzyma w dwie strony rozchodzące
się miecze. Portal prowadzący do sali biesiadnej zasłonięty
bogato wyszytą draperją, balkony i filary owite wieńcami
i zielenią. Tu i ówdzie krzątają się dworzanie i giermkowie
i kończą przygotowanie do uroczystości. Cały obraz oświetlony jaskrawem, zachodzącem słońcem, potem w ciągu aktu
zapada zmrok, wschodzi księżyc i służba zapala pochodnie.</didaskalia>

<naglowek_scena>SCENA I</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>ZYGWART</osoba> i <osoba>WYSZOMIR</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Książę Mścisław nic nie podejrzewa, umiałem
doszczętnie uśpić jego czujność --- przytem tak opętany
nieszczęsną miłością do księżniczki Kingi, żeby posiąść jej względy, czyni wszystko, co mu tylko podszepną. Silny to władca, ale duszę jego toczy czerw
namiętności: to, co starzy Grecy koszulą Nesussa zwali --- a co nawet wielkiego Herkulesa siły do cna spaliło.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WYSZOMIR</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie baw sią w opowieści, a mów, jak sprawa stoi...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>Pewno, że dobrze stać musi, jeżeli książę, który
dosyć miał dowodów, jak mu jesteś niechętny, uroczyście cię na dzisiejszą ucztę zaprosił. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WYSZOMIR</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Mówiłeś już księżnej za jaką ceną przyjdę Leszkowi z pomocą?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Mówiłem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WYSZOMIR</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A wtrąciłeś mimochodem, że w danym razie
mógłbym i Mścisława poprzeć?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Tego jej mówić nie potrzebowałem --- za dobrze
cię zna, wie aż nadto dobrze, że z wojewodą Wyszomirem nie przelewki.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WYSZOMIR</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A twoja siostra zasiądzie obok Leszka na stolcu
książęcym?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A jakżeżbym inaczej chciał zdradzać mego miłościwego pana --- przecież nie dla pięknych oczu Leszka.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WYSZOMIR</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>I księżna wie o twym planie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nietylko wie, ale sama go Leszkowi podsunęła.
Mścisława się już nie lękam, jego dusza zatruta, a
oczy mu coraz więcej bielmem miłości zachodzą, ale
jednego strzedz się musimy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WYSZOMIR</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Kogo?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Właśnie Leszka... jego dusza, jak dno morza, nic
na nim dojrzeć nie można --- niezgłębiona --- ależ właśnie
nadchodzi...</akap></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA II</naglowek_scena>

<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>




<didaskalia>z udanem zdumieniem.</didaskalia>



<kwestia> <akap> Czyżby mnie oczy mylić miały? Kniaź Wyszomir! </akap> </kwestia>

<naglowek_osoba>WYSZOMIR</naglowek_osoba>
<didaskalia>kłania się głęboko.</didaskalia>
<kwestia><akap>Ja wierny sługa ojca waszego, i szczęśllw, że
wolno mi było ujrzeć syna jego, prawowitego dziedzica tego grodu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>z wylaniem.</didaskalia>



<kwestia><akap>Och, jakbym pragnął was drogi kniaziu godnie
ugościć, drogę, którąście tu dotąd jechali kosztownem
suknem wysłać <didask_tekst>z przesadną pokorą</didask_tekst>, ale ja biedny, ubożuchny --- żyję tu z łaski mego miłościwego pana brata,
który mnie raczył na swój dwór powołać...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>śmieje się z udaną wesołością.</didaskalia>



<kwestia><akap>Dobrze, żebyście się i wy serdecznie śmiali <didask_tekst>podczas ich śmiechu szepcze</didask_tekst> czasem ściany, chociażby najgrubsze, mają uszy, a dobrze, gdy w rubasznym śmiechu
skryje się tajemnica słów...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<didaskalia>patrzy na niego jakoby rozbawiony i wszyscy trzej wybuchają śmiechem.</didaskalia>



<naglowek_osoba>WYSZOMIR</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>I ja, miły książę, jestem ubożuchny, całkiem podupadłem, przyjechałem na zaszczytne wezwanie naszego
miłościwego pana zaledwie w dwadzieścia koni.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>




<didaskalia>śmieje się, potem półgłosem.</didaskalia>



<kwestia><akap>Pięćset co najlepszego rycerstwa ma na swoje
skinienie.</akap></kwestia>
<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>

<kwestia><akap>Czem-że ja się wam, dostojny panie, zdołam odwdzięczyć za tak wielki dowód przywiązania, i za to,
żeście raczyli przybyć na tę wielką uroczystość, jaką
dla mnie mój pan i brat łaskawie wyprawić raczył ---</akap></kwestia>


<didaskalia>odwraca się, nadchodzi wojewoda <osoba>Szaluta</osoba>.</didaskalia>



<kwestia><akap>Och, i wy zacny wojewodo --- pomnę, pomnę,
jeszczeście mnie, za czasów ojca mego, uczyli wojennego rzemiosła.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SZALUTA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Może i nie napróżno...</akap></kwestia>
 
<didaskalia>witają się.</didaskalia>



<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>O, jak dobrze pomnę, jakieście, drogi wojewodo,
uczyli mnie szablę ostrzyć...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SZALUTA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Tak, że aż iskry pryskają, a ani jednej szczerby
nie znaleść.</akap></kwestia>


<didaskalia>wszyscy śmieją się głośno.</didaskalia>



<naglowek_osoba>SZALUTA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Partacką robotą był szczerbiec Śmiałego --- nasze
miecze o żadne bramy się nie wyszczerbią.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<didaskalia>nagle, jakby zaskoczony, podbiega do nadchodzącego burgrafa sąsiedniego zamku: <osoba>Bolka</osoba> z <osoba>Mysłowic</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ależ na Boga, nie spodziewałam się tak wielkiego
zaszczytu --- witajcie mi, witajcie --- jakżem szczęśliw,
żeście i Wy przybyli na tę uroczystość...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BOLKO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ośmieliłem się podejść bliżej, zwabiony waszym
śmiechem --- o czem to dostojni rycerze tak wesołą rozmowę prowadzicie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Szaluta twierdzi, że teraz są miecze tak ostrzone,
że się na żadnych bramach nie wyszczerbią, <didask_tekst>ciszej</didask_tekst>
nawet najwięcej strzeżonych...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BOLKO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ha, ha, ha! To nic jeszcze; słyszałem nieraz o
jakimś zawadjackim rycerzyku niemieckim, który, by
umknąć, wraz z koniem skoczył z wysokiego muru i
przesadził głęboką fosę, my zaś mamy konie, które
potrafią przesadzić fosę i wskoczyć na mury zamku.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Co tam o koniach i mieczach mówicie, u mnie teraz uczta na myśli, i twierdzę, że najlepiej piec swą
pieczeń pod czujnem okiem pana.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BOLKO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Już to Zygwartowi nikt dowcipem nie dorówna...</akap></kwestia>


<didaskalia>śmieją się wszyscy, podczas tego słychać pierwsze fanfary</didaskalia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nic dziwnego, że na wasz widok, dostojni panowie, raduje się moje serce, gdyż oto proszę was na
ojców chrzestnych mego chrztu rycerskiego. Już widzę
heroldów, poprzedzających orszak mego miłościwego
pana i brata --- raczcie stanąć po dwóch z każdej strony
tronu, a ja w pokorze odczekam chwili, w której mnie
pan mój łaskawie powoła...</akap></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA III</naglowek_scena>

<didaskalia>Wchodzi orszak, poprzedzający księcia w uroczystym ceremoniale, na balkonie zasiadają damy dostojnych rodów
i ich dworki. Z prawej strony tronu stoją <osoba>Zygwart</osoba> i <osoba>Wyszomir</osoba> --- z lewej; <osoba>Bolko z Mysłowic</osoba> i <osoba>Szaluta</osoba> --- w środku
rycerstwa, które się na odgłos fanfar w podwórzu zgromadziło, staje w układnej, a skromnej postawie <osoba>Leszek</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Książę Leszku, raczcie przystąpić przed tron swego
miłościwego pana i brata.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<didaskalia>patrzy na niego chwilę przenikliwie, ale kiedy <osoba>Leszek</osoba> podchodzi i przed tronem przyklęka, ujmuje jego głowę i całuje go, podnosi go i sam wstaje. Chwilę błądzą jego oczy
na balkonie wśród dam, ujrzał <osoba>Kingę</osoba> i jeden moment spotykają się ich oczy --- potem przebiega czujnym, badawczym
wzrokiem zastępy rycerzy.</didaskalia>



<kwestia><akap>Szczęśliw jestem, że mogę wam przedstawić mego brata młodszego, miłego mi księcia Leszka, który
posłuszny memu wezwaniu, na dwór mój przybył.
Gorącym sercem go przyjąłem i pytam was dostojni
rycerze mego księstwa, ażali uznajecie go godnym
by wstąpił w wasze szeregi?...</akap></kwestia>

 

<didaskalia>występuje <osoba>Zygwart</osoba>.</didaskalia>







<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Godniejszego nad niego, nie znamy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Pytam się was, czy uznajecie, ażali jest na tyle
mężnym, odwagi i rozumu pełen, by u mego boku
wspólnego wroga mógł zwalczać?</akap></kwestia>


<didaskalia>występuje <osoba>Szaluta</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>SZALUTA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Rozum jego nad wiek jego młodzieńczy dojrzały,
bystry, a ramię jego silne i chrobre, a moc jego mogąca mierzyć się z każdym z nas.</akap></kwestia>

 
<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>przeciera czoło.</didaskalia>



<kwestia><akap>Czy w duszy jego panuje szczerość, wierność i
miłość?</akap></kwestia>


<didaskalia>występuje <osoba>Wyszomir</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>WYSZOMIR</naglowek_osoba>




<didaskalia>hardo.</didaskalia>



<kwestia><akap>Gdyby w sercu księcia Leszka nie było szczerości,
miłości i wierności, gdyby je skaziła chociaż jedna
myśl podstępu lub fałszu, nie byłby się udał pod
waszą miłościwą opiekę braterską.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>patrzy na niego badawczo.</didaskalia>



<kwestia><akap>Powiedziałeś --- i ufny jestem twoim słowom.</akap></kwestia>


<didaskalia>chwila milczenia.</didaskalia>



<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Czy w razie niebezpieczeństwa mego życia zdolen jest za pana i brata swego przelać krew swoją do
ostatniej kropli?</akap></kwestia>


<didaskalia>występuje <osoba>Bolko z Mysłowic</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>BOLKO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Gdyby ktoś z nas śmiał o tem wątpić, wyrządziłby
księciu Leszkowi tak ciężką zniewagę, że książę mógłby
go pozwać w szaranki.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĄŻĘ MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A więc, tym oto mieczem, pasuję go na rycerza.</akap></kwestia>


<didaskalia><osoba>Leszek</osoba> przyklęka --- <osoba>Mścisław</osoba> uderza go mieczem według
zwyczaju --- podczas tego głośne fanfary i okrzyki na
cześć <osoba>Leszka</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<didaskalia>patrzy ponuro po obecnych --- potem uśmiecha się tajemniczo
do <osoba>Leszka</osoba>.</didaskalia>



<kwestia><akap>Teraz mógłbym zażądać od ciebie przysięgi na
wierność, ale nie chcę cię uważać za mego wasala
tylko za brata --- żądaniem przysięgi znieważyłbym nie
tylko ciebie, ale i siebie.</akap></kwestia>


<didaskalia>Głośne okrzyki: ,,Sprawiedliwie powiedział" --- inne: ,,słowo
godne władcy" --- inne: ,,przysięgi, przysięgi na miasto!".</didaskalia>



<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<didaskalia>nadsłuchuje --- znowu się uśmiecha.</didaskalia>



<kwestia><akap>Słyszysz, Leszku? <didask_tekst>kładzie miecz na kolana</didask_tekst> towarzysze twoi żądają przysięgi na miasto!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<didaskalia>klęka, kładzie palce na mieczu: głośnym, pewnym głosem.</didaskalia>



<kwestia><akap>Przysięgam dla miasta tego przodków moich oddać wolność, szczęście, cześć rycerską i życie do
ostatniej kropli krwi. Tak mi Boże dopomóż!</akap></kwestia>


<didaskalia>Jednogłośne okrzyki: Amen! Amen! Niech żyje książę Leszek!</didaskalia>



<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<didaskalia>wstaje złowrogo wyprostowany, a gdy okrzyki milkną: z
ujmującym uśmiechem.</didaskalia>



<kwestia><akap>Zdaje się, że miłego sercu naszemu brata, godniej na moim dworze i w tem mojem mieście powitać
nie mogłem. <didask_tekst><osoba>Leszek</osoba> kłania się głęboko.</didask_tekst> A teraz szlachetne
panie, oraz dostojników i rycerzy mego księstwa proszę na biesiadę, zbyt ubogą, niestety, przy tak wielkiej uroczystości.</akap></kwestia>


<didaskalia>Skinął ręką i w tym samym porządku, co poprzednio idzie
cały orszak do sali biesiadnej, a za niem całe rycerstwo,
z balkonu powstają damy i też udają się do sali.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA IV</naglowek_scena>

<didaskalia>Idący na końcu orszaku <osoba>Szaluta</osoba> i <osoba>Bolko</osoba> przystają nagle,
patrzą po sobie niespokojnie, i jakby zawstydzeni.</didaskalia>



<naglowek_osoba>SZALUTA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Patrz! jakoś dziwnie krwawo słońce dziś zachodzi.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BOLKO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>To jednak niemiło smażyć pieczeń pod śpiącemi
oczyma pana...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SZALUTA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>szyderczo.</didaskalia>



<kwestia><akap>A kto ci powiedział, że on śpi? Nie widziałeś, jak jego oczy przenikały, gdyby świdrem nasze serca
i wątroby --- nie widziałeś, jak się złowrogo prężył,
jak się tajemniczo uśmiechał?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BOLKO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Moje serce twarde, jak spiż, nie litości, ani trwogi, nie znam żadnego zmiłowania w otwartem polu,
twarz w twarz z wrogiem, ale za plecami knuć --- zacz
to rycerska rzecz? Jak on tak stał w łunie tego --- ot zachodzącego słońca --- wyniosły i chmurny i tak przez
wszystkich nas opuszczony...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SZALUTA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie bredź! Ja co innego uczułem, gdym go ujrzał
takim wspaniałym i groźnym i z tymi złowrogimi błyskami w oczach --- mrowię mnie przeszło: tak jak przemocą i gwałtem swej mocnej dłoni przywłaszczył sobie
to miasto --- tak jednem jej skinieniem mógłby nas
wrzucić do najgłębszych lochów tego zamku.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BOLKO</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Leszek go uprzedzi... Przeraża mnie skrytość i chytrość tego młodzieniaszka. Nie przysięgał Mścisławowi,
ale przez jednego z zaufanych kazał się domagać przysięgi na miasto, którą też skwapliwie złożył --- teraz
ma ręce wobec Mścisława rozwiązane...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>SZALUTA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Chodźmy --- kamień puszczony w ruch, teraz już
go nic nie powstrzyma --- ale patrz tylko, jak słońce
dzisiaj dziwnie krwawo zachodzi...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>BOLKO</naglowek_osoba>





<didaskalia>przystaje, patrzy chwilę ale nic nie mówi. Obydwaj idą
zwolna krużgankami ku zamkowi i zwolna nikną w cieniu,
z sali biesiadnej dochodzą odgłosy fletni, harf, piszczałek,
trąb.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA V</naglowek_scena>

<didaskalia>Scena chwilę pusta --- zasłona portalu do sali biesiadnej
teraz szeroko rozsunięta, mrok coraz gęściej zapada, jarzą
się pochodnie. Widać przez okna i drzwi pląsające pary,
i biesiadujących gości, raz po raz rozlegają się wiwaty,
raz po raz śpiew i harfy.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA VI</naglowek_scena>

<didaskalia>Krużgankiem prowadzącym od bocznego skrzydła wchodzą
na scenę <osoba>Zygwart</osoba> i <osoba>Wyszomir</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Teraz trzeba spiesznie działać.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WYSZOMIR</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>By zdobycz nie umknęła.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Jeśli chcesz jaźwca z nory wywabić, pokaż mu
tylko samiczkę --- a sam z niej wyleci.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WYSZOMIR</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ha, ha, ha! A któż tego dokona?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WYSZOMIR</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Doskonały dowcip --- A jak się go z nory wywabiło?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>To już ją znajdzie przez innego zajętą.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WYSZOMIR</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A jeżeli jaźwiec podstęp przewącha?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Zanadto kochaniem oślepiony: w Biblii świętej
jest mowa o Samsonie, olbrzymie i mocarzu, któremu
kobieta tylko jeden włos wyrwała, a całą moc utracił...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WYSZOMIR</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Tak, żądza go oślepiła.</akap></kwestia>
 
<didaskalia>nikną w cieniu.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA VII</naglowek_scena>

<didaskalia>Przeciwległym krużgankiem wchodzą <osoba>Kinga</osoba> i <osoba>Wita</osoba> i siadają w cieniu na kamiennej ławce. Księżyc tymczasem
wschodzi i zaczyna oświetlać podwórze zamkowe.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>




<didaskalia>zakrywa dłonią oczy.</didaskalia>



<kwestia><akap>Nie zdzierżę, nie zdzierżę! Podczas całej dzisiejszej uczty ani razu na mnie nie spojrzał...</akap></kwestia>

<didaskalia>odkrywa
twarz i chmurnie patrzy przed się.</didaskalia>



<naglowek_osoba>WITA</naglowek_osoba>




<didaskalia>chwilę bezradna, głaszcze jej ręce.</didaskalia>



<kwestia><akap>Księżniczko droga, rozchmurzcie na Boga wasze
czoło. Serce mi się krwawi, gdy na was patrzę. Słyszę,
jak płaczecie po nocach, i ja z wami porówno płaczę;
gorliwie modły zanosicie do Boga, a i moje niemniej
są żarliwe, by u Boga wyżebrać odmienienie waszego
smutku...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>




<didaskalia>obejmuje ją za szyję.</didaskalia>



<kwestia><akap>Mów mi Ty, Wito, wszak nieraz ci mówiłam, żeś
mi raczej siostrą, niż służebną.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WITA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie śmiem, księżniczko.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>




<didaskalia>uporczywie.</didaskalia>



<kwestia><akap>Mów mi Ty. Tyś sama na świecie, jam sierota,
tylko stokroć nieszczęśliwsza od ciebie.</akap></kwestia>


<didaskalia>zasłania dłonią oczy.</didaskalia>



<naglowek_osoba>WITA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ja niczego nie pragnę, jak tylko ci służyć, księżniczko; nie znam większej rozkoszy, jak rozczesywać twoje cudne włosy, splatać ich przepych w długie
warkocze, przebierać twą smukłą postać w kosztowne
szaty --- poić moje oczy twą pięknością, którejby nawet
najwytworniejszy truwer opisać nie był w stanie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>




<didaskalia>przerywa.</didaskalia>



<kwestia><akap>Na co mi się moja piękność zdała?!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WITA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Serce mi się kraje, gdy widzę, jak z waszych
kwitnących jagód wszystka krew spełzła, jak gwiazdy
waszych oczu blask tracą, i jakby mgłą zachodzą...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Dla kogoż mam być piękną? Raz już miesiąc się
obrócił, a przez cały ten czas, który wiecznością bólu
i rozpaczy mi się wydaje, ani razu do mnie nie podszedł --- unika mnie, usuwa się z mojej drogi; gdym
raz w obłąkanym bólu wybiegła mu naprzeciw, by go
zapytać, co jego serce odemnie odwróciło, udał, że
mnie nie widzi i szybko znikł w zamku... Wito! Wito!
Jak to boli!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WITA</naglowek_osoba>




<didaskalia>ponuro.</didaskalia>



<kwestia><akap>Halszka go opętała.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>




<didaskalia>z nienawiścią.</didaskalia>



<kwestia><akap>Halszka!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WITA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>powtarza.</didaskalia>



<kwestia><akap>Halszka, siostra przemożnego Zygwarta.</akap></kwestia>
 
<didaskalia>Chwila milczenia, podczas której <osoba>Kinga</osoba> uporczywie patrzy na
<osoba>Witę</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Wito!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WITA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Słucham cię, pani.</akap></kwestia>

<didaskalia>W naprężonym oczekiwaniu.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA VIII</naglowek_scena>





<didaskalia>Na podwórze zamkowe, jasno światłem księżyca oblane,
jak również łuną rzęsiście oświetlonej sali biesiadnej, po
schodach portalu wychodzą <osoba>Leszek</osoba> i <osoba>Halszka</osoba>, strojni, urodziwi, rozpromienieni i podnieceni.</didaskalia>



<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Widziałem setki pięknych dziewic w tem państwie:
Jedną urodziwszą od drugiej, ale równie pięknej, jak
wy, cudna Halszko, nie widziałem...</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Kinga</osoba> w cieniu,
niewidziana z podwórza, zrywa się, jakby się rzucić chciała. <osoba>Wita</osoba> przerażona chwyta ją za ręce --- <osoba>Kinga</osoba> opada
ciężko i przyciska rękoma piersi.</didaskalia>



<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Książę! raczycie mi mówić słowa miłe i słodkie
dla ucha niewiasty, ale uwierzyć w nie nie mogę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Skromność przystoi mowie niewieściej, jest nawet cennym klejnotem jej duszy, ale cóż winno słońce,
że blask swój na cały świat rozpościera?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Jakże odurza mnie woń tych kwiatów w tej parnej nocy, ale więcej jeszcze odurzają mnie wasze słowa, książę...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Błogosławiona zaiste ta parna noc, która wzbiera
uczuciem i żarem miłości wybucha.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>(poruszona).</didaskalia>



<kwestia><akap>Miłości? O jakiej wy, książę, miłości mówicie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>O jakiej? <didask_tekst>patrzy jej głęboko i miłośnie w oczy i całuje jej rękę.</didask_tekst> Raczcie pójść ze mną, cudna Halszko, do
tego cienistego ogrodu, tam wśród woni różanych krzaków, w mroku pachnących lip będę mam mówił o tej
miłości, której jesteście ciekawą...</akap></kwestia>
 
<didaskalia>schodzą przez krużganek do ogrodu.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA IX</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Kinga</osoba> zrywa się znowu, jakby za nimi pobiedz chciała
ale kamienieje, staje chwilę z otwartemi szeroko oczyma i z
rozchylonymi ustami, z których żaden krzyk wydobyć się
nie może --- opada bezwładnie na ławkę --- <osoba>Wita</osoba> klęka u jej
nóg i obejmuje jej kolana, podczas tego ukazuje się trzy
postacie, a raczej ich cienie.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA X</naglowek_scena>

<didaskalia>Szeptem.</didaskalia>



<kwestia><strofa>I cień Jaźwiec coś węszy./
II ,, Spieszyć trzeba./
III ,, A jeżeli ona dobrowolnie nie zechce?/
IV ,, Przemocą trzeba --- inaczej z gniazda się go nie wywabi.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>WITA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Pani moja, księżniczko, błagam was...</akap></kwestia>
<kwestia><akap>II postać <didask_tekst>nadsłuchując.</didask_tekst> Tu ktoś jest --- a! to ona</akap></kwestia>


<didaskalia>znikają.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA XI</naglowek_scena>

<naglowek_osoba>WITA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Pani moja, pani!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>




<didask_tekst>Jakby się nagle obudziła --- chwyta <osoba>Witę</osoba> za rękę.</didask_tekst>

<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Mówiłaś, że ukochałaś mnie nad swoje życie ---
prawda to?</akap></kwestia>


<didaskalia><osoba>Wita</osoba> milczy.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>




<didaskalia>porywczo.</didaskalia>



<kwestia><akap>Czemu milczysz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WITA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Aż nazbyt głośne moje milczenie.</akap></kwestia>


<didaskalia>patrzy na <osoba>Kingę</osoba> głęboko i posępnie.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>przerażona.</didaskalia>



<kwestia><akap>Co? co?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WITA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ukochałam ciebie nad życie moje.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>I to --- <didask_tekst>brak jej tchu</didask_tekst> to byłabyś w stanie dla mnie
uczynić?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>WITA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Jeszcze tej nocy.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>okala ramieniem jej szyję.</didaskalia>



<kwestia><akap>Nie --- nie --- nie!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WITA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Słyszałaś pani moje myśli?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Cicho --- cicho --- nie chcę ich słyszeć, chociaż aż
nazbyt głośno się rozgadały, <didask_tekst>nagle porywczo</didask_tekst> Podejdź
do ogrodu --- zobacz, czy tam jeszcze są --- <didask_tekst><osoba>Wita</osoba> wychyla się z krużganka ku ogrodom</didask_tekst> Nie! nie! nie patrz!
<didask_tekst>przysiada na kamiennej ławce</didask_tekst> Skradła --- skradła mi
jego serce...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WITA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>tajemniczo.</didaskalia>



<kwestia><akap>Jeszcze nocy dzisiejszej...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>zrywa się.</didaskalia>

 

<kwestia><akap>Nie chcę! nie chcę! Rozumiesz? Nie chcę! On już
moim i tak nigdy nie będzie!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WITA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>po chwili.</didaskalia>



<kwestia><akap>Książę Mścisław miłuje cię, pani...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<didaskalia>patrzy na nią jakby nie rozumiała.</didaskalia>



<kwestia><akap>Nie chcę! nie chcę!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WITA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Tak cię miłuje, pani, że za jedno dobre słowo
twoje, oddałby z rozkoszą wszystkie skarby świata.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie chcę! <didask_tekst>walczy z myślami, nagle</didask_tekst> parno tu i
ciężko --- <didask_tekst>chwyta się za piersi</didask_tekst> pewno burza nadchodzi...
całe niebo jakby rozżarzone --- spojrzyj raz jeszcze w
ogród --- <didask_tekst><osoba>Wita</osoba> wychyla się z krużganku w ogród</didask_tekst> Widzisz ich?!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WITA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Widzę, gdyby parę gruchających gołębi...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Kłamiesz!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WITA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Przekonaj się sama...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>(nie rusza się z miejsca).</didaskalia>



<kwestia><akap>Coś powiedziała? Czym ja cię dobrze zrozumiała ---
dzisiejszej nocy jeszcze?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WITA</naglowek_osoba>




<didaskalia>przeciągle.</didaskalia>



<kwestia><akap>Tak!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>




<didaskalia>jak w gorączce.</didaskalia>



<kwestia><akap>Bliżej, jeszcze bliżej do mego ucha...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WITA</naglowek_osoba>




<didaskalia>nachyla się do jej ucha.</didaskalia>



<kwestia><akap>Tak --- tak! bo was miłuję, pani, i na waszą mękę
patrzeć nie mogę... <didask_tekst>ponuro</didask_tekst> dzisiejszej nocy jeszcze...</akap></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA XII</naglowek_scena>

<didaskalia>Do krużganku wchodzi stara <osoba>Księżna Renata</osoba> poprzedzona
przez pachołka, który niesie pochodnię.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KSIĘŻNA RENATA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Szukam cię po całym zamku, a tu całkiem przypadkiem spotykam cię w tem zacisznem ustroniu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>




<didaskalia>wstaje i składa głęboki pokłon.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KSIĘŻNA RENATA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A wiedz, jakie szczęście, żem zabrała z sobą pachołka z pochodnią --- inaczej bym tu w cieniu twego
oblicza poznać nie zdołała... <didask_tekst>przygląda się bacznie
<osoba>Kindze</osoba></didask_tekst> A --- a... istotnie księżniczka Kinga...</akap></kwestia>


<didaskalia>pachołek tymczasem wtyka pochodnię w żelazną obręcz
przytwierdzoną do filaru i odchodzi --- światło płonącej pochodni i światło księżyca, oraz blask oświetlonej sali padający z portalu i okien sali biesiadnej, zlewają się w jeden
upiorny akord.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KSIĘŻNA RENATA</naglowek_osoba>





<didaskalia>siada --- bierze <osoba>Kingę</osoba> za rękę i sadza ją obok siebie ---
patrzy na <osoba>Witę</osoba>.</didaskalia>



<kwestia><akap>A kto to ta dziewoja?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Służebna moja i powiernica.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĘŻNA RENATA</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Wita... słyszałam o niej, słyszałam, ale może ją
teraz odprawić raczysz.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WITA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>dumnie.</didaskalia>



<kwestia><akap>Mnie odprawiać nie potrzeba, bo dawno  przyszedł na mnie czas, by stąd odejść</akap></kwestia>
 
<didaskalia>kłania się i z przeciągłem spojrzeniem na <osoba>Kingę</osoba> wychodzi.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA XIII</naglowek_scena>

<naglowek_osoba>RENATA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>z przekąsem.</didaskalia>



<kwestia><akap>Hardą i tajemniczą masz powierniczkę --- i cóż
miała znaczyć jej mowa --- że dawno przyszedł na nią
czas --- by stąd odejść?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie wiem, księżno, musiała się czuć urażoną, żeś
jej stąd odejść kazała --- ja zaś waszym rozkazom powolną być muszę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KSIĘŻNA RENATA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>I wasza mowa jest dziwna --- przyszłam po to, by
cię zapytać, księżniczko Kingo, czemu zniknęliście tak
nagle z sali biesiadnej --- a niczyjej uwagi nie uszło,
że książę Mścisław coraz pilniej was szuka i coraz
chmurniej patrzy, że was tam niema...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>szyderczo.</didaskalia>



<kwestia><akap>Tak?! Miejsca tam dla mnie niema... <didask_tekst>wyniośle</didask_tekst>
miejsce moje przy stole biesiadnym zajęte przez kogo
innego... a tam, gdzie Halszka, siostra Zygwarta dworuje, nie godzi się mnie, księżniczce Kindze, zasiadać.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RENATA</naglowek_osoba>




<didaskalia>chytrze.</didaskalia>



<kwestia><akap>Dla czegoż to? przecież Halszka to latorośl najprzedniejszego tu rodu --- tu w państwie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>z gorzkiem szyderstwem.</didaskalia>



<kwestia><akap>Wiem, wiem, jak również i to, że jest najpiękniejszą z dziewic w tem księstwie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RENATA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Więc, tem mniej cię rozumiem, księżniczko.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A więc wam wszystko powiem: mówiliście raz,
księżno, że waszymi starymi palcami wystukiwaliście
minuty i sekundy, do tej chwili, w której Leszka wasze stare oczy ujrzą --- i ja to samo czyniłam moimi
młodymi palcami i liczyłam godziny, zaczem moje
młode, miłości spragnione oczy go ujrzą, jego, któremu
od dziecka byłam przyrzeczoną.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>RENATA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>I co dalej?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>




<didaskalia>z wybuchem.</didaskalia>



<kwestia><akap>Co dalej? Leszek przybył i Leszek powtarzał mi
słowa miłości --- Leszek z zachwytem wskazywał to
miasto, w którym on i ja przy jego boku zapanować
mieliśmy --- aż oto od chwili tej tajemnej rozmowy
waszej z nim, księżno, od której mnie usunęliście --- serce swoje odemnie odwrócił --- doszczętnie się zmienił.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RENATA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie był jeszcze ujrzał podówczas Halszki --- młode serce płoche... Zresztą, cóż ja wiedzieć mogę?...
<didask_tekst>zamyślona nagle tajemniczo</didask_tekst>. Widzisz to miasto w białym blasku księżyca, w rozżarzonej parności dni upalnych?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Widziałam je wtedy, gdy mi je Leszek w miłości
wskazywał, z obietnicą, że z nim razem nad niem zawładnę --- teraz go nie widzę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RENATA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie widzisz go? <didask_tekst>zrywa się.</didask_tekst> Nie bluźnij! nie bluźnij:
<didask_tekst>tajemniczo i uroczyście</didask_tekst> --- Wiesz, czem jest to miasto? To
ciągłość naszego rodu, to nierozerwalny łańcuch mijających i tych, które przyjść mają, pokoleń, to wola
wieków całych, która się w olbrzymi dąb rozrosła, a
której korzenie Mścisław podcina, rozumiesz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Więc co?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RENATA</naglowek_osoba>




<didaskalia>po długim namyśle.</didaskalia>



<kwestia><akap>Ty wiesz, że jedyny dostojnik, wiernie Mścisławowi oddany, to Zygwart?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Wiem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RENATA</naglowek_osoba>






<kwestia><akap>Leszek ukochał nadewszystko to miasto --- może,
aby uśpić czujność Mścisława i jego najwierniejszego
sługi, udaje miłość do siostry jego. --- Nie wiem, nie
znam dróg jego zamysłów, ale zdaje mi się, że pozatem wszystkiem coś innego się kryje...</akap>




<didaskalia>Patrzy coraz bystrzej i chciwiej na Kingę.</didaskalia>



<akap>Twoja obecność może pokrzyżować jego zamysły ---
Mścisław podejrzliwy --- dopóki my tu przebywamy,
podwoi swą chytrą czujność --- przytem Mścisław cię
kocha i wiem, jak szalał z zazdrości o Leszka --- nie
będzie ciebie, to się uspokoi --- będzie przytem widział
dalsze zaloty Leszka do siostry swego zausznika, czujność jego tem bardziej uśpiona będzie, i --- i... może
Leszek stanie się jego doradzcą i...</akap></kwestia>





<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>I co potem?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>RENATA</naglowek_osoba>






<kwestia><akap>Pytasz, co potem? <didask_tekst>szeptem tajemniczym</didask_tekst>. Co potem? miasto będzie nasze, a Halszka będzie słała łoże
ślubne dla ciebie i Leszka...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>




<didaskalia>żywiej.</didaskalia>



<kwestia><akap>Więc cóż mam począć?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RENATA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Opuścić teraz to miasto --- razem ze mną je opuścić, aż do chwili, w której ten wielki czyn się dokona --- ja mam zamek na wysokiej skale nad bystrą rzeką ---
niczem przepych tych komnat wobec tych, w których
tam królować będziesz...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Co więcej?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RENATA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Mam tam rozległe ogrody, gęste, ciemne lasy całe
mile się ciągnące --- będziesz miała tam wszystko, czego
zapragniesz...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Co więcej?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RENATA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Pozostaniesz tam, aż do tej wielkiej chwili...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>I cóż dalej?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RENATA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Tu czujesz się upokorzoną zalotami Leszka do
Halszki, kłamliwemi wprawdzie --- przysięgam ci --- bo
tylko tą drogą dojdzie do świętego celu --- ale to cię
rani, a tam będziesz miała spokój i wolność i błogie
wyczekiwanie tej wielkiej chwili, w której na tronie
twoich też praojców zasiądziesz wraz z Leszkiem ---</akap></kwestia>


<didaskalia>mimowoli plącze się.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>szyderczo.</didaskalia>



<kwestia><akap>Miłą i gładką, chociaż zawiłą jest wasza mowa.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RENATA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Szydzisz?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie! nie szydzę, gdzieżbym się ważyła --- ale ja
tu jednak pozostanę!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RENATA</naglowek_osoba>




<didaskalia>z hamowaną wściekłością.</didaskalia>



<kwestia><akap>Tu pozostaniesz? Czyż nie ranią cię zaloty Leszka,
którego kochasz, do innej? Czyż nie obrzydł ci widok
tego obmierzłego bękarta?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Skąd wiecie, księżno, czy Leszka jeszcze kocham?
Skąd możecie wiedzieć, że widok Mścisława jest mi
obmierzły?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RENATA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>zrywa się.</didaskalia>



<kwestia><akap>Tyś, to powiedziała? Ty?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>




<didaskalia>dumnie.</didaskalia>



<kwestia><akap>Ja!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RENATA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>z najwyższem oburzeniem.</didaskalia>



<kwestia><akap>Ty z naszego rodu, chowana na dworze starego
władyki, ojca Leszka, tyś to powiedziała?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ja!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RENATA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Więc milsze ci panowanie obmierzłego bękarta,
aniżeli Leszka?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>gorzko.</didaskalia>



<kwestia><akap>Milsze mi moje panowanie przy boku Mścisława,
aniżeli Halszki przy boku Leszka --- <didask_tekst>szydząc</didask_tekst> Nie zmylą mnie wasze gładkie słowa, księżno, ja tu pozostanę!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RENATA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>z wściekłością.</didaskalia>



<kwestia><akap>Przekleństwo na ciebie, kochanko bękarta!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<didaskalia>wybucha rozpaczliwym, szyderczym, pełnym jadu śmiechem.</didaskalia>



<naglowek_osoba>RENATA</naglowek_osoba>





<didaskalia>chce jeszcze coś powiedzieć --- ale słania się --- i podtrzymana przez pachołka, który na jej krzyk wbiegł --- wychodzi
ku zamkom.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA XIV</naglowek_scena>

<didaskalia><osoba>Kinga</osoba> sama, wstaje z ławki --- opuścił ją sztuczny spokój i
hardość --- chodzi wzburzona z załamanemi rękoma po krużganku --- staje nagle w pełnem świetle, patrzy poprzez kolumny, ogrody w dal na miasto --- wyciąga ku niemu groźnie zaciśniętą pięść.</didaskalia>



<kwestia><akap>O miasto! przeklęte miasto! zażarty, mściwy, nieubłagany Molochu, który mnie za życia chcesz pochłonąć! <didask_tekst>z dziką rozpaczliwą energią</didask_tekst> Nie! nie! nie!</akap></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA XV</naglowek_scena>

<didaskalia>Na scenę, wracając z ogrodów, wchodzą <osoba>Halszka</osoba> i <osoba>Leszek</osoba> ---
na odgłos rozpromienionego śmiechu <osoba>Halszki</osoba>, odwraca się
<osoba>Kinga</osoba> i tak stanęli wszyscy troje oko w oko --- chwila ciężkiego milczenia, podczas którego <osoba>Kinga</osoba> jak w lunatycznym śnie podchodzi krok za krokiem bliżej i bliżej w stronę
<osoba>Leszka</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A! a! książę Leszek... <didask_tekst>spojrzała na <osoba>Halszkę</osoba> tak, że
ta mimowoli się cofa.</didask_tekst> Co za niespodziane spotkanie...
I w samą porę --- chciałam się właśnie z tobą pożegnać...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>zmieszana.</didaskalia>



<kwestia><akap>To księżniczka opuszcza nas? wyjeżdża?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Żegnanie cię, najpiękniejsza z dziewic, nie koniecznie musi mieć coś wspólnego z wyjazdem --- ale raczcie mnie pozostawić chwilę z księciem Leszkiem, sam
na sam.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>z dumą.</didaskalia>



<kwestia><akap>Jeżeli taką jest wola księcia... nie miłoć to
wprawdzie rozłączać się z tym, który niedługo według
swej woli ma zostać mi miłościwym mężem i panem...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>drgnęła.</didaskalia>



<kwestia><akap>Prawdać to?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>twardo.</didaskalia>



<kwestia><akap>Prawda!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<didaskalia>skuliła się, jakby ją mróz przeszył i ręce załopotały, a potem stoi, jak skamieniała.</didaskalia>



<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>





<didaskalia>spojrzała zdumiona na <osoba>Kingę</osoba> i <osoba>Leszka</osoba>.</didaskalia>



<kwestia><akap>Ale szanuję życzenie księżniczki, jego siostry i
pozostawiam ją z nim samą...</akap></kwestia>

<didaskalia>kłania się głęboko i z
godnością idzie ku sali biesiadnej.</didaskalia>


<!--TRIM:3-->


<naglowek_scena>SCENA XVI</naglowek_scena>

<didaskalia>Chwilę patrzą na siebie.</didaskalia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>zimno i stanowczo.</didaskalia>



<kwestia><akap>Cóż mi macie do powiedzenia, księżniczko?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<didaskalia>patrzy na niego ciężkiemi oczyma --- po chwili --- jak ze snu.</didaskalia>



<kwestia><akap>Z kim mówię?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Z tym, za którego władzą i panowaniem to święte miasto woła i krzyczy, z tym, od którego żąda ono,
by się nie nachylił przed najcięższą ofiarą, by tylko
miasto dla rodu naszego z powrotem zdobyć... a wola
duszy tego miasta jest tysiąckrotnie silniejsza od naszych pragnień... losy zapadły --- żegnam was.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Czekajcie! <didask_tekst>groźnie --- świszczącym szeptem</didask_tekst>. Tyś mi
mówił, że mnie miłujesz?!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<didaskalia>widać --- że nie bez bólu i trudu, ale zupełnie opanowany
i spokojny.</didaskalia>

<kwestia><akap>Ja!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Tyś mi mówił, że to miasto wskrzesisz do naszej potęgi, a na tronie jego zasiądziesz wraz ze mną?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ja!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<didaskalia>patrzy na niego z szeroko rozwartemi oczyma, tchu pochwycić nie może.</didaskalia>



<kwestia><akap>I co? --- co? co?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Jeżeli nie jesteś w stanie pojąć tej ofiary, którą,
z mego serca czynię, by według mego przeznaczenia
to miasto odzyskać, nie jesteś godną naszego rodu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>nagle tajemniczo.</didaskalia>



<kwestia><akap>Czego chce miasto odemnie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>surowo.</didaskalia>



<kwestia><akap>Byś je opuściła!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>




<didaskalia>słabnie znowu i śmieje się szyderczo.</didaskalia>



<kwestia><akap>Ha, ha, ha! Byś mógł na tronie obok siebie posadzić Halszkę? Nigdy! wtrąćcie mnie do najgłębszego
lochu o chlebie i wodzie --- ale ja tu pozostanę!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<didaskalia>wstaje --- chwila głębokiego poruszenia --- potem namysłu;
wreszcie postanowienia.</didaskalia>



<kwestia><akap>To wasze ostatnie słowo, księżniczko?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>




<didaskalia>zaciekle.</didaskalia>



<kwestia><akap>Ostatnie!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Więc żegnam was!</akap></kwestia>
 
<didaskalia>wychodzi.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA XVII</naglowek_scena>

<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<didaskalia>patrzy chwilę jak nieprzytomna za odchodzącym --- przeciera oczy.</didaskalia>



<kwestia><akap>Kto to był? Czyżby Leszek? Ten Leszek, za którym tak tęskniłam, do którego tak rwało się moje serce,
gdy tu przybył i miłość mi kłamał?</akap></kwestia>
 
<didaskalia>Słania się, idąc
zwolna krok za krokiem ku drugiej ławce, i tam opada
ciężko.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA XVIII</naglowek_scena>

<didaskalia>Z portalu głównego sali biesiadnej wychodzi <osoba>Mścisław</osoba>, na
schodach ogląda się bystro i niespokojnie dookoła --- ujrzał
wreszcie <osoba>Kingę</osoba> i spiesznie zbiega z schodów i podchodzi
ku niej.</didaskalia>



<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Księżniczko Kingo, wyście tutaj?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<didaskalia>jakby się budziła ciężko --- z trudem podnosi na niego
oczy --- a potem wstaje i machinalnie składa głęboki ukłon.</didaskalia>



<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>patrzy w nią długo.</didaskalia>



<kwestia><akap>Na co ten dworski ceremonjał? Po to może, by
mi głębszą jeszcze odrazę okazać? Przywykłem do
niej --- nie potrzebujecie się na nią tak wysilać, księżniczko...</akap></kwestia>


<didaskalia>Pauza.</didaskalia>



<kwestia><akap>Pragnąłem uświetnić ucztę na cześć Leszka waszą
obecnością, ale wyście zechcieli zniknąć --- od starej
księżnej dowiedziałem się dopiero, gdzieście się skryli --- nie ważyłem się po was posłać moich giermków --- sam
przychodzę --- sam wolałem stanąć przed wami, jako
brat starszy Leszka, pierworodny syn waszego stryja...</akap></kwestia>


<didaskalia><osoba>Kinga</osoba> milczy zamyślona.</didaskalia>



<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>




<didaskalia>z gorzką ironią.</didaskalia>



<kwestia><akap>Jakto? Co za cud? nie oburzacie się, żem się nazwał synem waszego stryja? Oczy wasze nie ciskają
już na mnie błyskawic, że ważyłem się nazwać bratem
Leszka?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>




<didaskalia>podnosi oczy na niego w zamyśleniu.</didaskalia>



<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Czyżby zelżała wyniosła pogarda, którąście mnie
zawsze darzyć raczyli? <didask_tekst>czeka z wzrastającą goryczą</didask_tekst>. A
może wasze milczenie i obojętność cięższą jeszcze pogardę ma dla mnie wyrażać, aniżeli wasze harde i
wyniosłe słowa? Może chcecie mi okazać waszem milczeniem, że mówię do zastygłego w marmury posągu,
o który słowa moje obślizgują się, gdyby siekanina
gradem nawałnicy o granitową skałę? Cóż tak na mnie
patrzycie, jakbyście mnie po raz pierwszy widzieli?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nieraz byłeś przy mnie, ale poraz pierwszy cię
widzę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Co --- co powiedziałaś?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Po raz pierwszy cię widzę i pierwszy raz słyszę
twoje słowa.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>O, jak ci wdzięczny jestem, Kingo, że wreszcie
otworzyłaś uszy na moje słowa, że pozwoliłaś oczom
swoim widzieć mnie. Słowa moje, których wysłuchać
raczysz będą proste, jak prosta i pewna jest droga
mej woli <didask_tekst>z trudem walczy z wzruszeniem</didask_tekst>. Jestem tu
panem i pozostanę nim, mimo, że czuję, iż ciężkie
chmury nademną się gromadzą, ale władztwa mego
ni bogu ni djabłu wydrzeć sobie nie pozwolę; jestem
panem i nie mam potrzeby taić się z tem, co mój mózg
i serce porusza, zbyt możny jestem, bym musiał krętemi ścieżkami chodzić --- <didask_tekst>szybciej i namiętnie</didask_tekst> a więc
wam powiem, że jedno wasze dobre słowo, aż nadto
by mi starczyło za pokłony i hołdy wszystkich ziem,
nad którymi panuję i --- <didask_tekst>hardo</didask_tekst> póki życia panować
będę --- najbogatszy haracz oddałbym za jeden promyk
waszego przyjaznego uśmiechu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>




<didask_tekst>przerywa nawpół chciwie, nawpół szyderstwem.</didask_tekst>

<kwestia><akap>A miasto? Oddałbyś to miasto?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>jakby nie słyszał, ciągnie dalej.</didaskalia>



<kwestia><akap>A wiedząc, że Leszka kochasz --- tak wiem, wiem!
To też, gdym widział, że lica wasze bledną i oczy wasze w tęsknicy gasną, wezwałem Leszka na mój dwór,
chociaż wiem --- chociaż wiedziałem... <didask_tekst>urywa i poprawia
się</didask_tekst> nie! nie, nie wiem i nic nie widziałem --- skłamałem, księżniczko --- wydawało mi się tylko i <didask_tekst>przeciera
czoło</didask_tekst> co mi się wydawało? Aha! że radość wam sprawię, gdy go jak najgodniej podejmę --- wezwałem najdostojniejszych na tę dzisiejszą ucztę --- i, aby go już
ponad wszelką miarę uczcić, nie odbierałem od niego
przysięgi na wierność, gdym go dziś pasował na rycerza...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>




<didaskalia>zimno i dumnie.</didaskalia>



<kwestia><akap>O jakim Leszku, mówicie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<didaskalia>nie może ukryć zdumionej radości.</didaskalia>



<kwestia><akap>Nie zrozumiałem cię, księżniczko?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Czy o tym, którego niegdyś kochałam, czy o tym,
co z siostrą Zygwarta chadza? Tamten umarł, a tego
nie znam.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>




<didaskalia>uśmiecha się boleśnie.</didaskalia>



<kwestia><akap>Nieprawdę mówicie, księżniczko --- ból i zazdrość
mąci czysty kryształ waszej duszy...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>




<didaskalia>patrzy na niego ostro.</didaskalia>



<kwestia><akap>Mylicie się, książę <didask_tekst>po chwili</didask_tekst> Mówiliście, że jeden
uśmiech mój przyjazny, jedne dobre słowo starczyłoby wam za pokłony, hołdy ziem wszelakich?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Mówiłem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>




<didaskalia>z naciskiem.</didaskalia>



<kwestia><akap>A miasto? Oddałbyś miasto za mój przyjaźny uśmiech, za moje dobre słowo?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<didaskalia>twardo.</didaskalia>

<kwestia><akap>Nie! Prędzejbym serce żywcem wraz z tobą pozwolił sobie z piersi wydrzeć, zaczembym to miasto
oddał.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Pomimo, że, jak mówisz, kochasz mnie, miasta nie
oddałbyś za mnie?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Wiedziałam o tem --- wiedziałam, że kto to miasto
raz posiadł --- nie oderwie odeń swej duszy --- ale poczekaj: Zygwart twoim najwierniejszym poddanym najsilniejszym filarem twego państwa --- prawda?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Sądzę...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A gdybym zażądała, byś z swego dworu siostrę
jego wypędził?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Dziś jeszcze <didask_tekst>z naciskiem</didask_tekst> zawisnąłbym na krawędzi przepaści, ale dość mej mocy, by się na to
ważyć: nie zawahałbym się ani jednej chwili.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Upokorzyłabym się nad wszelką miarę, gdybym
od ciebie tego żądała, ale widzę, żeś prawdziwym synem książęcym.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>




<didaskalia>podejrzliwie.</didaskalia>



<kwestia><akap>Stroicie ze mnie żarty, księżniczko?!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>



 

<didaskalia>poważnie.</didaskalia>



<kwestia><akap>Mylisz się --- <didask_tekst>z nagłem postanowieniem podaje mu
rękę</didask_tekst> Prowadź mnie do sali biesiadnej --- siądę przy
twoim boku.</akap></kwestia>


<didaskalia><osoba>Mścisław</osoba> patrzy na nią z niedowierzaniem, wreszcie całuje
jej rękę uroczyście i z dumą prowadzi ją do sali biesiadnej
przez podwórzec po schodach ku portalowi wiodących,
skąd pada światło na w zmroku już tonący podwórzec i
krużganki.</didaskalia>



<didaskalia>Kurtyna zapada.</didaskalia>


<naglowek_akt>AKT III</naglowek_akt>





<didaskalia>Obszerna komnata --- w głębi drzwi, zasłonięte ciężką kotarą,
prowadzące do sypialni księcia, z prawej drzwi prowadzące
na kręte schody do baszty, z lewej drzwi do przyległego
krużganku. Z jednej i drugiej strony drzwi, prowadzących
do sypialni, siedzą nawpół śpiący żołnierze --- opodal na
przedzie siedzi na stołku <osoba>Damian</osoba>, syn wojewody <osoba>Wyszomira</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>DAMIAN</naglowek_osoba>




<didaskalia>budzi się, rozgląda dookoła.</didaskalia>



<kwestia><akap>Jakbym jakiś szmer słyszał? <didask_tekst>przeciera oczy, podchodzi do okna i odsłania kotary u okien, znowu zasłania
kotary</didask_tekst>. Dzień się budzi --- słońce krwawiej jeszcze,
jak wczoraj zachodziło --- dziś nad miastem wstaje...
<didask_tekst>nadsłuchuje</didask_tekst>. Nic! zdawało mi się tylko... <didask_tekst>siada znowu
na stołku i zapada w niespokojny sen. Mówi przez
sen</didask_tekst> Kazali mi --- <didask_tekst>pauza</didask_tekst> och! słodki nakaz! miłuję
ją --- nie --- nie! nie będę zdrajcą... Co oni mi kazali?
Słodko o tem zapomnąć... <didask_tekst>budzi się znowu i przeciera
oczy</didask_tekst> Słyszałem, jak przez sen mówiłem --- czuwaj ---
czuwaj! Nic tak nie zdradza duszy człeczej, jak
sen --- <didask_tekst>patrzy na żołnierzy śpiących</didask_tekst> Jak im zazdroszczę --- gdyby mnie było wolno tak spać! znużony
jestem --- głowa chwieje się na tym karku --- ale sen
zdrajca --- mnie spać nie wolno... <didask_tekst>zapada w sen --- ale
zrywa się</didask_tekst> Zbudź się --- zapomniałeś, co ci kazano? zapomniałeś, jaką przysięgą z twoim rodzicem, z burgrafem, Zygwartem i z Szalutą się związałeś!? <didask_tekst>prostuje
się w krześle, palce rąk wplótł jedne w drugie</didask_tekst>. Nie mogę ---
nie mogę! <didask_tekst>rozbudza się</didask_tekst> Czuwaj! Coś poprzysiągł dokonać musisz... <didask_tekst>zrywa się i niespokojnie przechadza się
po komnacie</didask_tekst> Mógłbym teraz wejść do jego komnaty...
<didask_tekst>chwyta bezwiednie za miecz przy swym boku</didask_tekst> Nie --- nie!
Toby pierwszy lepszy opryszek uczynić zdołał --- najmita, knecht niemiecki, ale nie ja... <didask_tekst>siada znowu w krześle</didask_tekst>
Pochwycę w pas, porwę na konia --- <didask_tekst>w zamyśleniu</didask_tekst> nie
zdzierżę. Będzie krzyczeć o pomoc --- będę musiał jej usta
zakneblować --- nie zdzierżę! Będzie mnie szarpać paznogciami, gryźć mnie --- o słodka męczarnio! Ale pamiętaj,
coś poprzysiągł! <didask_tekst>Znowu odsłania kotary w oknie</didask_tekst> To,
jakby struga krwi lała się na posadzkę! <didask_tekst>zasłania kotary
zatacza się</didask_tekst> Oczy moje łuniły się o świcie, o poranku,
o zmierzchu bezbrzeżnym miłowaniem wokół niej, jakżeby teraz mogły hardym nakazem w nią uderzyć?!
z większą tkliwością nie wyjęłyby ramiona matki
dziecka ukochanego z kolebki, jakby moje ją na me
piersi podjąć chciały --- i jakże tu teraz niemi przytroczyć do siodła, skrępować, by się nie wyrwała tę, och!
tę słodką gołębicę?! <didask_tekst>załamuje ręce aż w stawach trzeszczą</didask_tekst>
Nie zdzierżę...</akap></kwestia>

<didaskalia>Nadsłuchuje --- przez boczną kotarę z krużganku wchodzi
<osoba>Kinga</osoba>, słania się, opiera rękoma o ścianę komnaty, czepia
się kotary --- <osoba>Damian</osoba> zrywa się, odsuwa kotarę u okna i w
krwawem świetle wschodzącego słońca widzi <osoba>Kingę</osoba>.</didaskalia>
<naglowek_scena>SCENA II</naglowek_scena>

<didaskalia>Chwila ciężkiego zdumienia.</didaskalia>



<naglowek_osoba>DAMIAN</naglowek_osoba>





<didaskalia>wyciąga bezwiednie ręce i przyklęka na jedno kolano.</didaskalia>



<kwestia><akap>Księżniczko --- Kingo!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>




<didaskalia>patrzy przerażona na niego.</didaskalia>



<kwestia><akap>Ktoś ty?!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DAMIAN</naglowek_osoba>




<kwestia><akap>Syn wojewody Wyszomira...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<didaskalia>patrzy na niego długo, szukając w pamięci.</didaskalia>



<kwestia><akap>Ten sam, który się z księciem Leszkiem chował
na dworze mego stryja?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DAMIAN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ten sam!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ten sam, który mnie wyratował z głębokiej fosy,
do której wpadłam podczas zbyt swawolnej zabawy?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DAMIAN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ten sam!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A ci?</akap></kwestia>

<didaskalia>wskazuje na głęboko śpiących żołnierzy.</didaskalia>



<naglowek_osoba>DAMIAN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Czuwamy nad spokojem snu księcia Mścisława.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Zbudź ich i odpraw!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DAMIAN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie wolno mi, pani.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>




<didaskalia>uporczywie.</didaskalia>



<kwestia><akap>Odpraw ich! Odpowiedzialność biorę na siebie...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DAMIAN</naglowek_osoba>





<didaskalia>budzi żołnierzy --- daje im znak --- żołnierze wychodzą.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA III</naglowek_scena>

<naglowek_osoba>DAMIAN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Co rozkażecie, księżniczko?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Idź, obudź księcia!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DAMIAN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Obudzić księcia, który zaledwie o północy w ciężkim zmęczeniu położył się do snu?!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>uporczywie.</didaskalia>



<kwestia><akap>Idź! obudź księcia, i powiedz mu, że Kinga na
niego czeka.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DAMIAN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Jeżeli rozkazujecie, księżniczko.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Rozkazuję! --- co prawda wolałabym uprzejmie poprosić --- nie łatwoć towarzyszowi zabaw dziecinnych
rozkazywać --- zwłaszcza takiemu, który mnie z głębokiej fosy wyciągnął.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DAMIAN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Słyszę w waszym głosie odcień szyderstwa --- a
przecież na to nie zasłużyłem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Mylisz się! --- Skądżeby mnie, która na tym dworze
jestem tylko panną dworską, mogłoby stać na szyderstwo? Z czego szydzić? Zapomniałam się przez chwilę --- wiem, że tu nic rozkazywać nie mogę, a zatem proszę
was, byście zechcieli obudzić czemprędzej księcia Mścisława, i powiedzieć mu, że Kinga czeka nań w bardzo
ważnej sprawie --- i raczże mu przypomnieć, że księżniczka Kinga po raz pierwszy do niego z prośbą przychodzi.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DAMIAN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Czy wolno uprzedzić księcia z jaką prośbą?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<didaskalia>z dumą.</didaskalia>


<kwestia><akap>Starczy, że przychodzę z prośbą --- z jaką? o tem
się sam książę dowie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DAMIAN</naglowek_osoba>




<didaskalia>zakłopotany.</didaskalia>



<kwestia><akap>Mam wyraźny nakaz, by budzić księcia pana tylko w najgwałtowniejszej potrzebie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>




<didaskalia>niecierpliwie.</didaskalia>



<kwestia><akap>Ta najgwałtowniejsza potrzeba właśnie zaszła ---
idź! inaczej...</akap></kwestia>
 
<didaskalia>chce sama wejść do sypialni. Damian zastępuje jej drogę.</didaskalia>



<naglowek_osoba>DAMIAN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Opamiętajcie się, księżniczko! Idę!</akap></kwestia>


<didaskalia>wychodzi.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA IV</naglowek_scena>

<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<didaskalia>sama chodzi wzburzona --- siada --- wstaje --- szarpnęła kotarę, którą jest jeszcze nawpół przysłonięte szerokie okno
przedzielone kolumnami --- przez okno widać wychylające się
z czerwonej mgły wschodzącego słońca wieże kościołów, dachy wież, baszt, cała symfonja czerwonych dachów miasta
w dolinie, ponad wszystkiem góruje smukła, wysoka wieża
ratusza... <osoba>Kinga</osoba> patrzy długo, twarz jej się mieni, kurczy
w ciężkim bólu.</didaskalia>



<kwestia><akap>Przeklęte miasto! stokroć razy przeklęte! A miasto
one miało być rajem i rozkoszną przystanią, w którem
dusza moja w dumnem panowaniu swe skrzydła od
jednego krańca do drugiego rozciągnąćby mogła...
A miasto ono miało być falą, na której miałam spocząć i
płynąć, płynąć ku nieznanym, a wieczystą szczęśliwością rozkwieconym wybrzeżom, a miasto one miało być
świętym chramem, w którem najtajniejsze cuda miłości
się dokonują --- Ha, ha, ha --- <didask_tekst>z nienawiścią</didask_tekst> przeklęte
miasto --- stokroć razy przeklęte!</akap></kwestia>
 
<didaskalia>patrzy w dal i nie
słyszy wejścia <osoba>Damiana</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA V</naglowek_scena><naglowek_osoba>DAMIAN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Księżniczko...</akap></kwestia>


<didaskalia>Pauza.</didaskalia>



<naglowek_osoba>DAMIAN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Księżniczko...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>




<didaskalia>Nie odwracając się.</didaskalia>



<kwestia><akap>Cóż mi powiesz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DAMIAN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Książę nadejdzie w tej chwili...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>




<didaskalia>zamyślona.</didaskalia>



<kwestia><akap>Pomnę was teraz --- mówiliście mi, chłopięciem
jeszcze będąc --- a --- a... coście wy mi mówili? Aha!
prawda! chcieliście mnie przed się na konia w poprzek
na kulbakę położyć i pędzić --- w szeroki świat...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DAMIAN</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>drgnął.</didaskalia>



<kwestia><akap>Nie pomnę, księżniczko...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>




<didaskalia>odwraca się ze śmiechem.</didaskalia>



<kwestia><akap>Nie pomnisz tak pięknych rzeczy? Nie pomnisz,
żeś powiedział, że to miasto może być dla mnie albo
błogosławionem szczęściem, albo przekleństwem, przed
którem wy mnie ratować chcecie...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DAMIAN</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>głucho.</didaskalia>



<kwestia><akap>Nie pomnę!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A ja wczoraj wasz głos słyszałam --- <didask_tekst>patrzy na niego
przenikliwie</didask_tekst> ja wasz głos słyszałam w ciężkiej pomroce.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DAMIAN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Mylicie się, księżniczko...</akap></kwestia>


<didaskalia>roztwiera się kotara --- u wejścia staje <osoba>Mścisław</osoba> --- patrzy
niespokojnie na <osoba>Kingę</osoba> i <osoba>Damiana</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA VI</naglowek_scena>

<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Cóż to sprowadza was do mnie, księżniczko, o tak
rychłej porze?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Zaraz się dowiecie --- A --- a... <didask_tekst>wskazując na <osoba>Damiana</osoba></didask_tekst> aczkolwiek ten młodzian wyratował mnie z głębokiej fosy, gdym dzieckiem jeszcze była --- wolę sprawę
moją wobec księcia samego wytoczyć.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DAMIAN</naglowek_osoba>





<didaskalia>nie czekając rozkazu księcia, kłania się i wychodzi.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA VII</naglowek_scena>

<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Wolno mi usiąść, książę?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Czy przyszliście, księżniczko, o tak rychłej porze
by niewcześne żarty ze mnie stroić?</akap></kwestia>


<didaskalia>Milczenie.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<didaskalia>patrzy na niego długo --- odgarnia włosy z czoła --- a potem mówi zadumana, przed się patrząca.</didaskalia>



<kwestia><akap>Wybacz, książę, że się ośmieliłam tak rychłą porą spokój wasz zakłócić, ale stawiam się dobrowolnie
przed wasz sąd, ponieważ jestem winną skrytobójstwa,
zamierzonego przezemnie na Halszkę, siostrę Zygwarta. </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Zdaje się, że nocna zmora mnie jeszcze trapi...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie książę! To rzeczywistość. Zamach skrytobójczy się nie udał, ale niesłusznie została o nie posądzona moja wierna służebna i powiernica --- Wita --- przed
godziną została schwytana, bo zamach, dzięki księciu
Leszkowi, został udaremniony --- a Wita wrzucona do
głębokiego lochu. A ponieważ Wita, jak właśnie wam
mówiłam, jest niewinną, a tylko ja jedynie za czyn
jej odpowiadam, dobrowolnie stawiam się przed wasz
sąd --- i raz jeszcze wybaczcie, że o tak rychłej porze was z łoża zerwałam, ale niepokój o mą wierną
Witę, zwlekać mi nie pozwalał.</akap></kwestia>


<didaskalia>Milczenie.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>




<didaskalia>po chwili.</didaskalia>



<kwestia><akap>Nie przyszłam żebrać twej łaski --- przeciwnie:
w oczy ci splunę, jeżeli miast Wity, która jest niewinną
nie każesz w tej chwili mnie uwięzić!</akap></kwestia>


<didaskalia>Milczenie.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie słyszysz, co ci mówię? Ja --- ja --- Wiecie sztylet wsunęłam do ręki, ja Witę zaklęłam na jej wierność ku mnie, by Halszkę dziś jeszcze zabiła, ja jej
podszepnęłam, w którym zakręcie krużganka ma na
nią czyhać --- ja! ja!</akap></kwestia>


<didaskalia>Milczenie.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie słyszysz? A może słyszeć nie chcesz? Ha, ha,
ha... więc ci powiem: za chwilę zbierze się tu rycerstwo --- najprzedniejsi towarzysze Zygwarta --- będą od
ciebie żądali sądu nad Witą --- wtedy ja wystąpię i powiem, że ja to uczyniłam, że Wita jest moim narzędziem tylko, jeżeli możny książę Mścisław skaże niewinną Witę na męki, to mu trzykrotnie splunę w oczy,
i wszystkim tym, którzy jego sąd uznają.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>




<didaskalia>podnosi ciężko powieki.</didaskalia>



<kwestia><akap>Skończyłaś, księżniczko?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>




<didaskalia>coraz więcej wzburzona.</didaskalia>



<kwestia><akap>Szydzisz?! <didask_tekst>krzyczy</didask_tekst> Sądzić mnie masz!</akap></kwestia>
 
<didaskalia>chce uderzyć pałką w tarcz --- <osoba>Mścisław</osoba> ją powstrzymuje.</didaskalia>



<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Co zamierzasz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Pachołków twoich zwołać, by mnie do lochu odprowadzili, a Witę zeń wypuścili!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Wita będzie za chwilę wolną.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>namiętnie.</didaskalia>



<kwestia><akap>Nie chcę --- nie potrzebuję łaski!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ani Wita jej nie potrzebuje --- bo jest niewinną,
jak mówisz --- ani ty --- bo Ciebie, jako przynależnej do
mego rodu sądzić nie mogę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>natarczywie.</didaskalia>



<kwestia><akap>A możebyś zważył, że Zygwart jest najpotężniejszym panem w całem twojem władztwie...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Wiem o tem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A możebyś wziął na rozum, że mszcząc swą
siostrę, z tronu cię zwalić może?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>




<didaskalia>z uśmiechem.</didaskalia>



<kwestia><akap>Jestem silniejszy od Zygwarta.</akap></kwestia>


<didaskalia>Milczenie --- oczy ich spowiły się w tajemniczem oczekiwaniu.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Słyszałeś? Mówię ci ,,ty", ale raz jeszcze ci powtarzam: w oczy ci splunę, jeżeli na chwilę pomyślisz,
żem przyszła żebrać twej łaski...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie wiem, o czem mówisz? Ty? łaski mojej?
A przecież to dusza moja zamierała w bezgłośnym krzyku za łaską twojego ,,ty"...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Niegodne to szyderstwo twej duszy, ale ci je wybaczam, bo dusza twoja zbolała i rozraniona...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>patrzy na nią przenikliwie.</didaskalia>



<kwestia><akap>Istotnie księżniczko, jakieście to powiedzieli? Moja
dusza jest zbolała, rozraniona i podejrzliwa --- nikomu
nie wierzę, gdy się z pochlebnem słowem do mnie
zwraca --- ale waszej hardej duszy wierzę.</akap></kwestia>


<didaskalia>Znowu milczenie, błąkające się na oślep w ciemności.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>tajemniczo.</didaskalia>



<kwestia><akap>Mówiono mi, żeś mnie umiłował nadewszystko...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Wita będzie wolną, mimo Zygwarta.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Prawda to, że umiłowałeś mnie więcej nad to miasto?</akap></kwestia>


<didaskalia>Milczenie.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Milczysz? Nie jesteś pewien? <didask_tekst>pauza</didask_tekst> Milczysz?
Powiedz, że mnie więcej ukochałeś! <didask_tekst>pauza</didask_tekst> jeszcze
milczysz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>O tem, ni tobie ni mnie, mówić nie wolno. Miasto
z tobą najwyższe szczęście, ale i bez ciebie miasto
musi być moje.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>




<didaskalia>patrzy na niego z wytężeniem.</didaskalia>



<kwestia><akap>Przeklęte miasto! A! a! nie myślałam, że to miasto
może być droższem odemnie nawet dla tego, który mi
przed chwilą powiedział, że dusza jego zamierała w
bezgłośnym krzyku za wielką łaskę mego ,,Ty".</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>




<didaskalia>podchodzi ku niej.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>




<didaskalia>cofa się.</didaskalia>



<kwestia><akap>Teraz już wszystko wiem. Żegnam cię książę ---
ja tylko wiedzieć chciałam, czy jest ktoś, ktoby mnie
więcej ukochał, jak to miasto... <didask_tekst>waha się</didask_tekst> o jedno cię
proszę: zbyt usilnie mnie nagabywano, bym to miasto
opuściła: nie czuję się tu bezpieczną.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<didaskalia>uderza, milcząc, pałką w tarcz.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA VIII</naglowek_scena>

<didaskalia>Wchodzi <osoba>Damian</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>DAMIAN</naglowek_osoba>



<kwestia><akap>Książę rozkaże?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Czuwać masz nad bezpieczeństwem księżniczki
Kingi --- tobie jednemu ufam --- a i księżniczka zdaje
się dawno cię znać --- mówiła, wszakże, przed chwilą,
żeś ją z głębokiej fosy wyratował, gdy dzieckiem jeszcze była...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DAMIAN</naglowek_osoba>





<didaskalia>nizko się pochyla, łamiąc się ze sobą.</didaskalia>



<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Wdzięcznie przyjmuję wasze usługi --- może znowu przyjdzie wam uratować mnie z głębokiej fosy ---
<didask_tekst>przy wyjściu tajemniczo do <osoba>Mścisława</osoba></didask_tekst>. To miasto ani
twojem, ani jego nie będzie!</akap></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA IX</naglowek_scena>

<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<didaskalia>sam --- patrzy na wychodzącą <osoba>Kingę</osoba>, chwilę stoi zamyślony
i powtarza słowa ostatnie <osoba>Kingi</osoba>: ,,To miasto ani twojem,
ani jego nie będzie..." --- zatacza się ku oknom, odsłania
kotary, i widzi poprzez okna w gorącym już blasku
słońca, baszty, wieże, rondle, bastiony --- cofa się nagle
przerażony.</didaskalia>



<kwestia><akap>To miasto... <didask_tekst>przeciera oczy</didask_tekst> miasto zdaje się szydzić ze mnie! <didask_tekst>nagle nieprzytomny, wściekły</didask_tekst> w krwawym
trudzie cię zdobyłem i jesteś moje --- moje! <didask_tekst>coraz baczniej wpatruje się w mury i dachy i wieże</didask_tekst>. Nie duś mnie
tak strasznie --- zmoro --- zmoro! <didask_tekst>cofa się, i opada na
krzesło</didask_tekst> Zwaliło się na moje piersi i gniecie i dusi ---
<didask_tekst>chwyta się za piersi i głowę</didask_tekst> Pocom ja tego miasta zapragnął --- pocom broczył w krwi, pocom sumienie obarczał jedną zbrodnie za drugą, by je zdobyć... poco?
poco? <didask_tekst>zrywa się jakby uciekać chciał w śmiertelnym przerażeniu</didask_tekst> Co to? co? ruszyło się z miejsca, z posad i
fundamentów odwiecznych ruszyły się wieże bramy,
mury i idą --- idą <didask_tekst>opanowuje się i nagle z wyniosłą dumą</didask_tekst> Co? Jam ciebie nie godzien?! Ha --- ha --- ha! byłobyś potężniejsze odemnie? Miasto, którego tak pożądałem chciwie, czemuż zwalasz się na moje piersi?
Czemuż stałoś mi się zmorą, czemu zmysły moje mącisz i sen mi odbierasz i drżącą trwogą me serce napełniasz? Niegodzien ciebie jestem --- mówisz --- któż
godniejszy odemnie?! On? może on?! jemu przypadałoś
w dziedzictwie --- a jam cię zdobywać musiał w krwawych zapasach --- i jam --- jam niegodzien?! Po tom ciebie tak pragnął, byś mnie teraz w ziemię wtłaczało!
<didask_tekst>krzyczy</didask_tekst> Moje jesteś! moje! <didask_tekst>ogląda się przerażony</didask_tekst>. Kto
tu się śmieje? Kto się tak piekielnym skowytem roześmiał?</akap></kwestia>
 

<naglowek_scena>SCENA X</naglowek_scena>

<didaskalia>Wchodzi <osoba>Zygwart</osoba> --- <osoba>Mścisław</osoba> patrzy nań chwilę nieprzytomnie --- po chwili.</didaskalia>



<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A, a! to ty Zygwarcie --- tyś ponoć jedyny, który
mnie w całem mem władztwie ukochał --- już zdala cię
poznałem po twoim śmiechu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>





<didaskalia>patrzy na niego badawczo.</didaskalia>



<kwestia><akap>Nie ośmieliłbym się mego wejścia i mej prośby
ogłaszać śmiechem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Doskonale --- doskonale... to pewnie miasto się
śmiało --- jak ci się zdaje? śmiejące miasto? Miasto, które się w krwawym znoju zdobyło, a które teraz szydzi i śmieje się z zdobywcy swego?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ciemną i zagadkową jest osnowa mowy waszej ---
wydaje mi się, że raczycie, książę, żarty stroić z najwierniejszego swego sługi.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<didaskalia>chwyta go za ramię.</didaskalia>



<kwestia><akap>Żarty? przypatrzże się: nie widzisz, jak te mury
i baszty i wieże z posad ruszyły i idą i szyderczo do
mnie w śmiechu zęby szczerzą? potokami i kaskadami światła śmieje się, a poza tym śmiechem skryło się
złowrogo w czarnych kirach cienia, ruszyło z głębokich fundamentów i idzie --- idzie... ale oczywiście ty
tego widzieć nie możesz, boś ty mi oddany i umiłowałeś mnie --- i... i... <didask_tekst>poufale</didask_tekst> wybacz mi --- jestem istotnie
zbyt dzisiaj wesoły, ale mam ku temu przyczyn, przyczyn nadto wiele...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Miłościwy książę...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Wiem, już wiem --- a raczej winszują ci z całego serca:
serce siostry twojej Halszki skłoniło się ku Leszkowi...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>





<didaskalia>ostro.</didaskalia>



<kwestia><akap>Książę?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>




<didaskalia>przerywa.</didaskalia>



<kwestia><akap>Aha! Wiem już o co chodzi --- aha! co dopiero
słyszałem: jakaś tam Wita, służebna księżniczki Kingi
zrobiła skrytobójczy zamach na siostrę twą Halszkę...
babskie historje...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>groźnie.</didaskalia>



<kwestia><akap>Książę, pohamujcie swe niewczesne żarty.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Żarty? Co ty dziś bezustannie upatrujesz w mej
mowie żarty? Czyż to coś tak niesłychanego, że w
urodziwym Leszku, miłościwym bracie moim, każda
podwika się durzy, i jedna o drugą zazdrosna? Wita,
ujrzawszy, że Leszek oddał swe serce pięknej Halszce,
postanowiła pomścić się na niej. <didask_tekst>Klepie go poufnie po
ramieniu</didask_tekst>. Daj spokój, to proste babskie historje, a winien temu wszystkiemu gładki i dworny Leszek, przecież, jak wiadomo <didask_tekst>dusi się śmiechem</didask_tekst> nawet księżniczka Kinga go miłuje.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>O tem wie cały dwór, jak również o tem, że Wita
tylko za namową księżniczki Kingi w skrytobójczym
zamiarze na moję siostrę się zaczaiła...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Dla tego Wita na wolność wypuszczoną zostanie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>




<didaskalia>groźnie.</didaskalia>



<kwestia><akap>Nie zrozumiałem, co książę raczył powiedzieć...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Wita zostanie wypuszczoną na wolność.</akap></kwestia>

 
<didaskalia>Chwila ciężkiego milczenia --- oczy ich złowrogo się mierzą.</didaskalia>



<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Książę raczy baczyć, że tu o moję siostrę chodzi.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Tę samą właśnie, którą wam radziłem dać Leszkowi za... żonę --- i jestem szczęśliw, że małżeństwo
się skojarzy --- mam wiernego w tobie sługę i będę
miał przy boku wiernego brata...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Książę raczy baraszkować, a ja żądam sprawiedliwości!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Sprawiedliwości? Jakiej sprawiedliwości? jeżeli
Wita była przez księżniczkę namówioną, to jest niewinna, a z Kingą co ja mogę począć? zresztą to mnie
nic nie obchodzi.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Bacz książę, byś nie pożałował swoich słów.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Coś powiedział?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>




<didaskalia>hardo.</didaskalia>



<kwestia><akap>Upominam księcia, by nie musiał pożałować niewczesnych słów swoich.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<didaskalia>zbliża się do niego zwolna, jak pantera.</didaskalia>



<kwestia><akap>Coś ty odważył się mi powiedzieć?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>milczy.</didaskalia>



<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>patrzy bystro na niego.</didaskalia>



<kwestia><akap>Prawda --- gdybyś miał fałsz w sercu, tobyś go
tak jawnie nie okazywał --- wybaczam ci twą hardą
mowę --- czego żądasz odemnie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Sprawiedliwości!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Jakie śmieszne żądanie! <didask_tekst>prowadzi go ku oknu</didask_tekst>,
patrz --- patrz! Całe miasto rechocze z naszych głupich
zatargów, żądań, pragnień, chciwości władzy i zemsty ---
ha, ha, ha!</akap></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA XI</naglowek_scena>

<didaskalia>Wchodzi <osoba>Leszek</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<didaskalia>staje przy wejściu i kłania się ceremonialnie.</didaskalia>



<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<didaskalia>wybiega ku niemu z udaną serdecznością.</didaskalia>



<kwestia><akap>Co widzę? Książę Leszek?!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Wybaczcie, bracie!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Co? co? może się przesłyszałem? Bratem mnie
nazwaliście?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Tak kazaliście się nazywać miłościwy książę, i
mocą tego tytułu zdawało mi się, że bez oznajmienia
heroldów i giermków mogę stanąć przed wami.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>




<didaskalia>rozgorączkowany.</didaskalia>



<kwestia><akap>Witaj mi, witaj --- miły bracie --- ponoć cię przykrość spotkała --- jakaś służebna twej stryjecznej siostry popełniła zamach na życie twej oblubienicy, a
siostry Zygwarta, pięknej Halszki... właśnie o tym zdarzeniu niemiłem mówiliśmy tu długo i szeroko z umiłowanym mym Zygwartem --- ale racz usiąść, proszę!
<didask_tekst>zapobiegliwie</didask_tekst> ot! tu obok mnie --- Co cię tu sprowadza
Leszku miły? Czyżbyś i ty jakiejś sprawiedliwości odemnie żądał?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie o sprawiedliwość i pomstę przyszedłem was
prosić, ale o miłościwe zezwolenie na poślubienie Halszki, pięknej siostry Zygwarta. A spieszno mi wobec
ostatniego zdarzenia, czujną pieczę nad przyszłą małżonką mą roztoczyć...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>do <osoba>Zygwarta</osoba>.</didaskalia>



<kwestia><akap>A ty co na to?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>




<didaskalia>zimno i spokojnie.</didaskalia>



<kwestia><akap>Większy zaszczyt i honor rodu mego spotkać nie
mógł, jak ten, który w tej chwili mnie i siostrę moją
spotyka.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Jak się cieszę --- jak się cieszę --- <didask_tekst>zaciera gorączkowo ręce</didask_tekst>, ale wobec tak niesłychanego zaszczytu chyba
już nie wymagasz, bym na Wicie dokonał zemsty ---
<didask_tekst>z naciskiem</didask_tekst> Szczęśliw jestem, że mogę Wicie wrócić
wolność --- a i książę Leszek, brat mój miły, w swojej
wspaniałomyślności uzna i pochwali łaskę moją okazaną jakiejś dziewce, która w zapamiętałej zazdrości
o piękną Halszkę na jej życie się targnęła --- przecież
znam, Leszku, twoje wielkie serce --- <didask_tekst>bije pałką w tarcz</didask_tekst>
wiem, żeś nie przyszedł tylko po to, by prosić o zezwolenie na poślubienie pięknej Halszki, ale w podarunku ślubnym pragniesz uwolnienia Wity...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>jakby nie słyszał, milczy.</didaskalia>



<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Milczysz --- nie chcesz zdradzić pięknych porywów twego serca --- widzisz, jak cię przeniknąłem,
i szczęśliw jestem, że się na tobie nie zawiodłem.</akap></kwestia>


<didaskalia><osoba>Leszek</osoba>, jakby myślał o czem innem, milczy.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA XII</naglowek_scena>

<didaskalia>Wchodzi <osoba>Herold</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Zejdź w tej chwili do nadzorcy więzień, i powiedz mu, że książę Leszek prosi o łaskę dla Wity,
służebnej i powiernicy księżniczki Kingi --- niech natychmiast zostanie na wolność wypuszczoną. Zrozumiałeś?!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HEROLD</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Zrozumiałem panie ---</akap></kwestia>
 
<didaskalia>wychodzi.</didaskalia>
<naglowek_scena>SCENA XIII</naglowek_scena>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A co? drogi bracie, wszak odgadłem tajniki twego
serca? <didask_tekst><osoba>Leszek</osoba> stoi skupiony i zamyślany i milczy</didask_tekst>. A i
tobie, Zygwarcie, musiało zmięknąć serce w radosnem
poczuciu splendoru, chwały i zaszczytu, który cię spotyka --- przecież już nie obstajesz przy mojej sprawiedliwości, z której, patrz, całe miasto się śmieje --- wszystkie wieże, baszty, blanki rozchmurz i ty swe czoło
i śmiej się razem z murami, dachami, wieżami, na
których słońce takim blaskiem spoczywa.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>ZYGWART</naglowek_osoba>




<didaskalia>dwuznacznie.</didaskalia>



<kwestia><akap>Istotnie, miłościwy panie, wobec tej błogiej, śmiejącej się, nadziejnej szczęśliwości rodzicielki słońca,
stopniała skorupa zatwardziałości mego serca, i pomsty
na biednej Wicie nie poszukuję.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>bystro.</didaskalia>



<kwestia><akap>A widzisz --- jak doskonale przenikam serca i nerwy ludzkie --- wiedziałem, że widok, słońcem rozszczęśliwionego miasta cię wzruszy --- patrz --- widzisz? teraz miasto ma już zbożny wygląd --- już nie szydzi,
już się nie śmieje --- a teraz idź w spokoju, wierny mój
sługo i przyjacielu...</akap></kwestia>


<didaskalia><osoba>ZYGWART</osoba> wychodzi.</didaskalia>

<naglowek_scena>SCENA XIV</naglowek_scena>


<didaskalia>Dwóch braci zagłębia się oczyma w siebie: jeden rozgorączkowany, rozrzucony, drugi skupiony, zimny.</didaskalia>



<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>




<didaskalia>po długiej chwili.</didaskalia>



<kwestia><akap>Teraz wreszcie jesteśmy razem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>




<didaskalia>jak echo.</didaskalia>



<kwestia><akap>Taka wasza wola książęca.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Co się tam przechadza w ciemnych krużgankach
twej duszy?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>




<didaskalia>obojętnie.</didaskalia>



<kwestia><akap>Nic, o czem bym nie wiedział.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ha, ha, ha --- i ja chciał bym to wiedzieć, czego
najprzebieglejszy sługa mój Zygwart, wymiarkować
nie umiał --- wybacz mi, bracie, moje śmiałe pytanie...
<didask_tekst>zamyślony</didask_tekst> Mówiono, żeście miłowali księżniczkę Kingę
--- wybaczcie, że się o to pytam, aleście nazwali mnie
bratem, a bratu wiedzieć wolno...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Gdybym miłował Kingę, nie prosiłbym was o pozwolenie zaślubienia Halszki --- tę snać umiłowałem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<didaskalia>waży głowę na jednę i drugą stronę --- uśmiecha się z bólem.</didaskalia>



<kwestia><akap>Mocną masz duszę i niedostępną --- ale ja słyszę
wyraźnie, jak się po jej krużgankach coś przechadza,
coś, co mi jest wrogiem...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Przecież nazwałem was bratem...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>




<didaskalia>podejrzliwie.</didaskalia>



<kwestia><akap>A może mi się tylko tak zdaje --- ale ja czuję, że
tam w krużgankach twej duszy tajemnicze i wrogie
mi cienie się snują.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>O czem mówicie, książę?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>z wytężonem zamyśleniem.</didaskalia>



<kwestia><akap>Była tu rychłym rankiem księżniczka Kinga --- mówiła mi --- a może kto inny mi mówił, że dusza moja
zraniona i zbolała... <didask_tekst>wpatruje się bacznie w <osoba>Leszka</osoba></didask_tekst>
rozumiesz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie, książę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>zrywa się.</didaskalia>



<kwestia><akap>Nie? nie? Jam zmożon tą piekielną walką z tobą!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Jaką walką? ja z księciem mym nie walczę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>




<didaskalia>szyderczo.</didaskalia>



<kwestia><akap>Krętą masz duszę i krętemi ścieżkami do niej
wejścia szukać muszę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>




<didaskalia>uśmiecha się lekko.</didaskalia>



<kwestia><akap>Byleby książę w tym labiryncie nitki Arjadny
nie zgubił.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>śmieje się zgryźliwie.</didaskalia>



<kwestia><akap>Doskonale to powiedziałeś z tą nitką Arjadny --- a
może Kingi? Co? może Kingi?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Kingi? <didask_tekst>po chwili</didask_tekst> Jeżeli ona dała księciu nitkę
do labiryntu mej duszy --- to nitka niepewna, nad wyraz cienka i rwąca się...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A przecież ją miłowałeś! </akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nad wyraz cienka i rwąca się nitka Arjadny ---
Kingi.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ha, ha, ha... Ty w twojej wielkiej wspaniałomyślności przyszedłeś prosić o łaskę dla Wity...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>




<didaskalia>zimno.</didaskalia>



<kwestia><akap>Nie, proszę o zezwolenie zaślubienia Halszki.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nic więcej? Ha, ha, ha! Jakiś ty przebiegły, nad
wszelką miarę przebiegły --- przychodzisz prosić o piękną rączkę Halszki, a żądasz łaski dla Wity --- a ponieważ cię miłuję, mówię ci, że Wita jest już wolną.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Całkiem nie jestem w stanie pojąć, o czem książę
mówi.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Jakto? Czyż istotnie mógłbym się tak doszczętnie
zagubić w labiryncie twej duszy --- przecież się nie
mylę: tylko wielkoduszna myśl uwolnienia Wity, powiernicy, twej siostry stryjecznej, Kingi, tu cię sprowadziła?...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Myli się książę --- sprowadził mnie zamiar poślubienia Halszki, która, gdy małżonką moją zostanie, od
skrytobójczych zamachów wolną będzie.</akap></kwestia>


<didaskalia>Milczenie.</didaskalia>



<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Odnalazłem wreszcie ścieżkę do twej duszy ha!
ha! <didask_tekst>śmieje się dziko</didask_tekst> Takeś Kingę ukochał, że z tej umiłowanej ofiarę ponieść pragniesz --- dla <didask_tekst>dyszy ciężko a
potem krzyczy</didask_tekst> dla... miasta!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>zimno.</didaskalia>



<kwestia><akap>Książę jest w błędzie, posądzając mnie o kręte
ścieżki --- moja droga jest prosta i ani na chwilę z niej
nie zbaczam --- z najprostszej mej drogi...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>




<didaskalia>w uniesieniu gniewu.</didaskalia>



<kwestia><akap>By miasto posiąść!?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Zgubiłeś się, miłościwy książę, w labiryntach
mej duszy, których wcale niema.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Idź teraz --- bacz tylko, by się szczeble drabiny,
po której się wspinasz, pod tobą nie załamały.</akap></kwestia>


<didaskalia><osoba>Leszek</osoba> kłania się i wychodzi.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA XV</naglowek_scena>

<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<didaskalia>sam, patrzy za odchodzącym, ciężko znużony.</didaskalia>



<kwestia><akap>A miasto jest i będzie mojem! <didask_tekst>W rozchylającej się
kotarze ukazuje się księżna <osoba>Renata</osoba> --- oczy ich spotykają
się --- <osoba>Mścisław</osoba> zatacza się przerażony.</didask_tekst> Ktoś ty?</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>RENATA</naglowek_osoba>






<kwestia><akap>Zdobyłeś je, aleś go obronić nie umiał. Cztery
bramy miałeś w tem mieście: ta na wschód, na oścież
była otwarta złotu i purpurze zarania nowych, życiodajnych mocy --- zamknąłeś ją pychą.</akap>




<akap>Ta na południe --- znojnym, ale bogatym plonom
żniwianego, rozrodczego słońca: zamknąłeś ją chciwością władzy i panowania.</akap>




<akap>Tą na zachód wkraczał cichy i święty zmrok spokoju, rozpływania się w boskich tajemnicach wszechświata --- zamknąłeś ją nieczystą żądzą ślepą.</akap>




<akap>A bramą na północ położoną stłaczała się cisza
sennych marzeń, ukojenia bólu i cierpień wszelakich:
zamknąłeś ją niecnym podstępem i chytrą zdradą.
Źle broniłeś bram swego miasta w swej ślepej zapalczywości --- źle! Mienisz się możnym, bogatym i władcą, żeś miasto to zdobył --- a tyś nędzny i ślepy i niemocny --- patrz, patrz, godzina słońca --- a miasto tonie
w krwawej pomroce, gaśnie --- ginie...</akap></kwestia>





<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<didaskalia>zrywa się, biegnie do okna, do drugiego, przeciera oczy,
rozgląda się, zjawa znika, księżna ginie w mroku schodów
prowadzących do baszty.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA XVI</naglowek_scena>

<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<didaskalia>rozgląda się naokół, otrząsa, jakby chciał ciężką zmorę z
siebie zrzucić.</didaskalia>



<kwestia><akap>Co to było? Kto tu był?</akap></kwestia>
 
<didaskalia>bije pałką w tarcz --- wbiega
<osoba>Herold</osoba>.</didaskalia>

<naglowek_scena>SCENA XVII</naglowek_scena>

<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Kto wyszedł stąd przed chwilą?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HEROLD</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>zdumiony.</didaskalia>



<kwestia><akap>Książę Leszek wyszedł stąd przed chwilą.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Leszek-Leszek?! <didask_tekst>jakby się ze snu budził głębokiego
nadsłuchuje --- nagle</didask_tekst>. Co to za niezwykły gwar na podwórcach zamkowych --- skąd ten gwar, nawoływania,
tętent kopyt końskich i krzyki? <didask_tekst>czeka, <osoba>Herold</osoba> przestraszony milczy</didask_tekst>. Czemu milczysz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HEROLD</naglowek_osoba>




<didask_tekst>patrzy błagalnie i wylękniony na księcia.</didask_tekst>

<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<didaskalia>jak porwany przeczuciem.</didaskalia>



<kwestia><akap>Mów! mów natychmiast, co się stało?!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HEROLD</naglowek_osoba>





<didaskalia>otwiera usta, jąka się, ale nie waży się mówić.</didaskalia>



<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>szarpie nim.</didaskalia>



<kwestia><akap>Mów! mów!</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>HEROLD</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Księżniczka Kinga została porwaną z zamku i za
mury miasta wywiezioną.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<didaskalia>toczy błędnym okiem wokół siebie, trzęsie ramionami <osoba>Herolda</osoba>.</didaskalia>



<kwestia><akap>Coś powiedział --- co?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HEROLD</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>I książę Leszek gotuje całą wyprawę rycerską, by
księżniczkę chociażby z pod ziemi wydobyć.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>MŚCISŁAW</naglowek_osoba>





<didaskalia>puszcza go, staje chwilę, jak skamieniały, a potem porywa
się i wybiegając krzyczy.</didaskalia>



<kwestia><akap>Na koń --- na koń --- kto żyw --- ze mną na koń?</akap></kwestia>


<didaskalia>wybiega za nim <osoba>Herold</osoba>.</didaskalia>



<didaskalia>Kurtyna zapada.</didaskalia>

<naglowek_akt>AKT IV</naglowek_akt>






<didaskalia>Podwórze zamkowe. Po lewej stronie zamyka je wieża i
ostatnie skrzydło zamku, całe okolone jest blankami wysokimi z kamienia, po prawej stronie widać schody kamienne prowadzące na mur i wykrój w nim, z którego można
dojrzeć w dole położone miasto aż poza jego mury. Na
środku podwórza stoi stara rozłożysta lipa, pod nią kamienny stolec książęcy, na którym książę zamku odbywał sądy i narady z rycerstwem, po jego bokach stołki dla dostojników. U szczytu schodów na murach stoi <osoba>Halszka</osoba>, a
poniżej na stopniach siedzi księżna <osoba>Renata</osoba>, z poza murów dolatuje daleki zgiełk bitwy.</didaskalia>



<naglowek_scena>SCENA I</naglowek_scena>
<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>w najwyższem podnieceniu.</didaskalia>



<kwestia><akap>Leszek na białym koniu, krwią zbryzgany, na
przedzie --- chmurą, burzą, huraganem zwalił się na
wojsko Mścisława.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RENATA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Co widzisz jeszcze moja córko?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>woła w uniesieniu.</didaskalia>



<kwestia><akap>Leszku! Leszku mój! <didask_tekst>powiewa chustką</didask_tekst> Niszczącym klinem werżnął się w zastępy wroga... <didask_tekst>z zapartym oddechem</didask_tekst> teraz się odnaleźli, rzucili się na siebie...</akap></kwestia>


<didaskalia>śledzi chciwie przebieg walki, raz po raz wydaje okrzyki
przerażenia, lęku, to znowu najwyższego uniesienia, a
wreszcie usuwa się u nóg <osoba>Renaty</osoba>, chwyta powietrze, śmieje
się i płacze w uniesieniu szczęścia.</didaskalia>



<naglowek_osoba>RENATA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Moje oczy ślepną, snać już więcej widzieć nie potrzebują --- coś widziała, córko?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>szybko, bezładnie.</didaskalia>



<kwestia><akap>Trzykroć na siebie się rzucili w zaciekłych zapasach, kopie podruzgotali, trzykroć zwarły się ich konie
i dębem stanęły, a potem schwycili za czekany --- koń
Mścisława padł łbem o ziemię, a Mścisław zwalił się
z siodła z roztrzaskaną czaszką...</akap></kwestia>


<didaskalia>słychać surmy zwycięskie, wbiega znowu na mury, powiewa chustką.</didaskalia>



<naglowek_osoba>RENATA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Co widzisz, Halszko?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>odwraca się do niej.</didaskalia>



<kwestia><akap>Zwycięstwo! zwycięstwo! Mścisław nie żyje ---
garść jego wojska goni, jak oszalała w popłochu przedsię, na oślep <didask_tekst>powiewa chustką</didask_tekst>. Leszku! jasny mój! ukochany! A on na przedzie gna ich, jak stado obłąkanych
owiec --- och! raz jeszcze żygnął krwią Mścisław --- teraz
leży rozciągnięty na ziemi --- patrzeć nie mogę...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RENATA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie patrz! nie patrz, moja córko! Ślepota go nawiedziła, a miał ci on cztery bramy w zamku swej duszy i na wschód zarania słońca, i na jego moc zwycięską południa, i na zachód pokoju i na północ spoczynku...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>wylękła.</didaskalia>



<kwestia><akap>Cóż mówicie, księżno? Nie cieszycie się zwycięstwem ukochanego wnuka?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RENATA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Oczy moje oślepłe teraz już nic nie widzą --- tylko
widzący człowiek radować się może...</akap></kwestia>
 
<didaskalia>całuje ją w czoło i idzie ku zamkowi.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA II</naglowek_scena>

<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>





<didaskalia>patrzy za znikającą w skrzydle zamku Renatą --- wchodzi
raz jeszcze na wykrój między blankami, przykłada dłoń
do oczu, ale już nic nie widzi --- schodzi na dół oślepiona światłem pożarnem, przypatruje się rycerzowi, który przed nią
staje --- a który już od początku bacznie całą scenę śledził.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA III</naglowek_scena>

<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A to wy, Gniewoszu --- w pierwszej chwili miałam
oczy, jak porażone światłem <didask_tekst>podniecona</didask_tekst> książę Leszek
zwyciężył!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GNIEWOSZ</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>z głębokim ukłonem.</didaskalia>



<kwestia><akap>Wiedziałem to, zaczem w bój ten wyruszył.</akap></kwestia>




<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Czemuż więc tak ponurem witacie mnie obliczem ---
nie radujecie się jego zwycięstwem?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GNIEWOSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Radość moja nie zna granic, ale i troska, jak ciężka chmura, spadła na mą duszę...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Jakaż troska przygniata duszę tak chrobrego rycerza?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GNIEWOSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie wiem, czy mogę się ośmielić zamroczyć twą
radosną duszę, dostojna pani, wyjawieniem przyczyny
mych trosk i obaw.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>W laurowy wieniec zwycięstwa księcia Leszka,
mego najukochańszego małżonka i miłościwego pana
chcecie wpleść czarną wstęgę złowróżebnych przeczuć?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GNIEWOSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie to! jak najodleglejszym jest mi ten zamiar w
tej radosnej chwili, w której porówni z wami, dostojna pani, uszczęśliwion jestem nowym władcą i miłościwym panem, prośbę raczej u stóp waszych złożyć
pragnę...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>niecierpliwie.</didaskalia>



<kwestia><akap>Mówcie!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GNIEWOSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Doznałem ze strony księcia Leszka tej wielkiej
łaski, że podczas swej wyprawy zwycięskiej przeciw
księciu Mścisławowi, raczył poruczyć mojej właśnie
pieczy bezpieczeństwo wasze, najdostojniejsza pani.
A teraz, gdy książę Leszek wrócił z wycieczki, gdy
książę Mścisław legł w pojedynku, czy wolno mi do
ciebie, księżno, wnieść prośbę o łaskę?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie jestem jeszcze księżną, więc nie mogę być
szczodrą w rozdawaniu łask, ale słucham was, rycerzu, i pytam o co prosicie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GNIEWOSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>O nic innego, jak tylko o to jedno, byście wyjednali
u swego dostojnego małżonka dla mnie tę łaskę,
bym mógł i nadal nad bezpieczeństwem twem pani,
czuwać.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>zdumiona.</didaskalia>



<kwestia><akap>Jakto? nie rozumiem Was --- czyż teraz, gdy książę Leszek objął w posiadanie miasto i zamek, gdy za
dni kilka przyjmie mnie za żonę i obok niego na tronie
książęcym zasiądę --- jeszcze nie będę bezpieczną? Jakiejże obrony potrzebuję, prócz jego silnego ramienia,
jakiejże straży prócz tarczy jego miłości?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GNIEWOSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Przyznaję, dostojna pani, że ramię księcia Leszka
jest chrobre i potężne, potężniejsze niż kiedykolwiek,
bo wzmocnione potęgą waszego brata Zygwarta i kniazia Wyszomira --- nie wątpię, że teraz jego miłości dość
silne, by odbić wszystkie pociski, a jednakże... <didask_tekst>przyklęka na jedno kolano i pochyla kornie głowę</didask_tekst> błagam was,
miłościwa pani, byście zechcieli u przyszłego małżonka
wyjednać mi tę łaskę, bym i nadal mógł czuwać nad
bezpieczeństwem waszego życia.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>





<didaskalia>zmącona w swej radości i spokoju.</didaskalia>



<kwestia><akap>Mnie grozi niebezpieczeństwo życia? Mnie, umiłowanej małżonce księcia Leszka?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GNIEWOSZ</naglowek_osoba>





<didaskalia>wstaje z nagłem postanowieniem i śmiało.</didaskalia>



<kwestia><akap>Dopóki księżniczka Kinga pozostaje na tym zamku.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>przerywa porywczo.</didaskalia>



<kwestia><akap>Jakto? księżniczka Kinga tu --- w tym zamku? Śnicie chyba, rycerzu --- księżniczka Kinga została w odległym zamku księżnej Renaty osadzoną.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GNIEWOSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie śnię! księżniczka Kinga nie została z niego
wywiezioną --- syn Wyszomira, Damian, miał ten rozkaz pod przysięgą wykonać, ale go nie spełnił --- wraz
z garstką oddanych sobie towarzyszy wszczął w zamku popłoch i przestrach, wywabił tym fortelem księcia
Mścisława za miasto --- ale Kinga jest tu --- na zamku...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>zrywa się.</didaskalia>



<kwestia><akap>To być nie może!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GNIEWOSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Klnę się na moją cześć rycerską.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>





<didaskalia>patrzy na niego i dyszy ciężko, chcąc się opanować.</didaskalia>



<kwestia><akap>A --- a... <didask_tekst>urywa nagle</didask_tekst> książę Leszek wie o tem?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GNIEWOSZ</naglowek_osoba>




<didaskalia>słania się.</didaskalia>



<kwestia><akap>Gdyby to było tajemnicą jedynie księcia Leszka
pana mego miłościwego, toby ją chyba obcęgami z mego gardła wyrwać można --- ale to wie całe miasto.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>w najwyższem wzburzeniu.</didaskalia>



<kwestia><akap>Pytam ci się, czy on o tem wie...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GNIEWOSZ</naglowek_osoba>




<didaskalia>milczy.</didaskalia>



<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Odpowiedz --- rozkazuję ci!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GNIEWOSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Skąd ja to wiedzieć mogę? Zwykle sam pan najgorzej jest obsługiwany, wszyscy wiedzą o wszystkiem,
tylko pan nie wie nic!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Odpowiadaj! Wie on, że Kinga na zamku?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GNIEWOSZ</naglowek_osoba>




<didaskalia>wymijająco.</didaskalia>



<kwestia><akap>Pozwólcie mi pani czuwać nad bezpieczeństwem
waszego życia, mimo silnego ramienia i obronnej tarczy miłości waszego przyszłego małżonka.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>nagle.</didaskalia>


 
<kwestia><akap>Kto dawał rozkaz porwania i uprowadzenia stąd
Kingi?!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GNIEWOSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie wiem --- to jedno tylko wiem, że bez księcia
Leszka woli rozkaz ten nie mógł by być spełnionym.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>dziko.</didaskalia>



<kwestia><akap>I ona tu jest?!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GNIEWOSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Już wam to mówiłem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>przeciera czoło.</didaskalia>



<kwestia><akap>A ta --- ta...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GNIEWOSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Jej powiernica Wita? Ta, która was, pani, skrytobójczo zamordować chciała?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ta --- ta? Cóż z nią?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GNIEWOSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Słyszałem, że książę Mścisław na prośbę księżniczki chciał ją uwolnić, ale niewiem, czy zdążył to
uczynić w obłąkanym pościgu za porwaną Kingą --- ale
jej tu niema!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>opanowana.</didaskalia>



<kwestia><akap>Mówicie, że bez woli i wiedzy księcia nic by się
w tem mieście i zamku stać nie mogło?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GNIEWOSZ</naglowek_osoba>




<didaskalia>wykrętnie.</didaskalia>



<kwestia><akap>Tegom nie powiedział, ale sądzę, że książę Leszek musiałby coś wiedzieć o losach swej najbliższej krewniaczki i o tej, która nasłała morderczynię
na przyszłą jego małżonkę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>





<didaskalia>broni się podejrzeniom, ale w sobie drżąca cała.</didaskalia>



<kwestia><akap>Jad sączysz w moje serce!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GNIEWOSZ</naglowek_osoba>




<didaskalia>kornie.</didaskalia>



<kwestia><akap>Pozwólcie, pani, bym mógł czuwać nad wami!
Może natarczywą wydaje się wam moja gorliwość,
z jaką wam me usługi i ramię ofiaruję. Wiem, że książę Leszek zwycięski teraz i wszechwładny pan tego
miasta, aż nadto przed wszelkim wrogiem was obronić może, ale nie przed ukrytym dla niego --- a ponieważ książę o tem nie wie, że księżniczka Kinga się
w tym zamku ukrywa --- a wiedzieć nie może, bo by
z miłości i pieczołowitości o was, pani, tego ścierpieć
nie mógł, więc <didask_tekst>rozkłada ramiona</didask_tekst> więc...</akap></kwestia>

<didaskalia>urywa.</didaskalia>



<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>hamując się złowrogo.</didaskalia>



<kwestia><akap>Mów dalej, mów!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GNIEWOSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie śmiem, pani. Jestem wam najwięcej oddanym
sługą, ale z chwilą, gdyście mi powiedzieli, że sączę
jad w waszą duszę, słowa poprzez zęby nie wypuszczę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>tracąc panowanie, gwałtownie.</didaskalia>



<kwestia><akap>Teraz musicie mi wszystko powiedzieć! Musicie!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GNIEWOSZ</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ulegam waszej woli, u stóp waszych się ścielę,
pani, lękam się waszej niełaski, więcej, jak potępienia
wiecznego, ale cóż ja wam powiedzieć mogę... pokątne
gadanie... jakieś posłuchy... ciche szmery od ucha do
ucha po mrocznych świetlicach --- przebąkiwania o tem,
że książę Leszek, zaczem was porwał, miłował księżniczkę Kingę...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>





<didaskalia>porywa się.</didaskalia>



<kwestia><akap>Kłamiesz! kłamiesz!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GNIEWOSZ</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>uroczyście.</didaskalia>



<kwestia><akap>Nie pojmuję was, pani. Zmusiliście mnie mówić,
co wiem, a potem rzucacie na moją cześć rycerską
największą zniewagę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>nie słysząc, co mówi <osoba>Gniewosz</osoba>.</didaskalia>



<kwestia><akap>Aha! teraz rozumiem! teraz wiem... <didask_tekst>opanowuje się
całą siłą</didask_tekst>, A! a... cóż ja to powiedziałam? Przecież ja
co innego powiedzieć wam chciałam --- <didask_tekst>opanowana z
udaną swobodą</didask_tekst> jak doskonale się składa --- jakie szczęście będzie pokazać księciu Leszkowi tą, którą mniemał być porwaną i daleko uprowadzoną... czyż większą radość sprawić bym mu mogła przy tryumfalnym
powitaniu... jak wybaczeniem swych krzywd... Ty wiesz,
gdzie się Kinga ukrywa?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GNIEWOSZ</naglowek_osoba>





<didaskalia>pokrywając jowialnością cynizm.</didaskalia>



<kwestia><akap>Wiem!... Wyczytałem w starych księgach, że pewien król powiedział, iż niema tak ciasnej bramy,
przez którą by osioł, obładowany złotem się nie przedostał --- i tą samą drogą przedostałem się do serca
najwierniejszego giermka Damiana --- ależ otóż i Damian sam.</akap></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA IV</naglowek_scena>

<didaskalia>Wchodzi spiesznie <osoba>Damian</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>





<didaskalia>z udaną radością i uprzejmością gorączkową.</didaskalia>



<kwestia><akap>O! wojewodzic Damian! Dawno was nie widziałam!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DAMIAN</naglowek_osoba>




<didaskalia>z głębokim ukłonem.</didaskalia>



<kwestia><akap>Przezemnie, miłościwa pani i przyszła władczyni
nasza, przysyła ci książę Leszek, pan nasz, radośną
wieść o swojem walnem zwycięstwie nad księciem
Mścisławem. Legł Mścisław w pojedynku z naszym
księciem, a garstka jego rycerzy w błędnym popłochu
rozsypana na wszystkie wiatry.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Tu, z tych murów widziałam na własne oczy,
to, o czem mi mówisz.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DAMIAN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ale inną jeszcze wieść dostojna pani, wam przynoszę: po ukończonej bitwie książę Leszek w radosnym upojeniu zwycięstwa i tryumfu ogłosił wobec
całego wojska, że jako jego przyszła wybrana małżonka,
jesteście panią tego miasta i całego dostojnego rycerstwa.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Jestem księciu Leszkowi całem sercem wdzięczna
za jego gorliwą chęć okazania mi wobec całego rycerstwa swej miłości i pieczołowitości, oraz staraniu,
by me serce rozradować --- z duszą przyglądałam się
z tych murów krwawym zapasom, które się pod murami tego miasta odbywały, a z których książę Leszek
wyszedł zwycięsko i z chwałą, ale radość moją tryumfem mego przyszłego małżonka mąci troska o losy
krewnej jego najbliższej i księżniczki Kingi.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DAMIAN</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>patrzy niespokojnie.</didaskalia>



<kwestia><akap>O kim, miłościwa pani, mówić raczycie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Przecież wyraźnie rzekłam, że o księżniczce Kindze, której krzywdę mi uczynioną dawno wybaczyłam.
Słyszałam, że waszej opiece poręczoną została z tym
wyraźnym rozkazem, aby ją wywieźć daleko za miasto do odległego zamku księżnej Renaty, aby nie potrzebowała być świadkiem krwawej rozterki między
jej braćmi, aby niczem serca jej nie zasmucić, nawet
skrytobójczynią Witę, powiernicę jej, na wolność puszczono... <didask_tekst>wpatruje się bacznie i z mocą w <osoba>Damiana</osoba>, podchodzi do niego.</didask_tekst> Wdzięczną wam jestem za waszą radośną wieść, ale rozumiecie, że pragnęłabym się dowiedzieć, gdzież w istocie przebywa tak bliska krewna
mego przyszłego małżonka --- by się z nią radośną
wieścią podzielić i powołać ją na zamek do powitalnego orszaku.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DAMIAN</naglowek_osoba>




<didaskalia>z hardą zaciętością.</didaskalia>



<kwestia><akap>Miałem rozkaz porwać księżniczkę Kingę i wywieźć i rozkaz ten spełniłem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>zwraca się do <osoba>Gniewosza</osoba>.</didaskalia>



<kwestia><akap>A cóż? czy nie mówiłam, że to puste gadanie gawiedzi?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GNIEWOSZ</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>oparty o miecz, pewny siebie.</didaskalia>



<kwestia><akap>Mówiłem, że księżniczka Kinga jest tu na zamku ---
a jeżeli ktośkolwiek chciałby zadać kłam memu słowu,
wyrządzi mi najcięższą obelgę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>





<didaskalia>do <osoba>Damiana</osoba>.</didaskalia>

<kwestia><akap>Cóż ty na to, rycerzu?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DAMIAN</naglowek_osoba>





<didaskalia>ściąga rękawicę żelazną i rzuca pod nogi <osoba>Gniewosza</osoba>.</didaskalia>



<kwestia><akap>Zdrajco!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ależ wojewodzicu --- byłabym nieszczęśliwą, gdyby
moje niebaczne pytanie miało być przyczyną waśni
między dwoma tak zacnymi rycerzami...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GNIEWOSZ</naglowek_osoba>




<didaskalia>zrywa swoją rękawicę.</didaskalia>



<kwestia><akap>Krzywoprzysiężco! Sługo podwiki, którą w ślepej
żądzy ukrył tu na zamku i śmie mi kłam zadawać...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>





<didaskalia>śmieje się z przesadą i szyderstwem.</didaskalia>



<kwestia><akap>Ależ baczcie, godni rycerze, że tu niema powodu
do jakiejś waśni --- przeciwnie, tylko wdzięczną wam
być muszę, żeście dobremi wieściami uspokoili moje
serce, stroskane o losy księżniczki Kingi --- jednego tylko
nie rozumiem, dla czego was rycerz Gniewosz nazwał krzywoprzysiężcą?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DAMIAN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Za to krwią swoją odpowie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>





<didaskalia>patrzy na <osoba>Gniewosza</osoba>, który się na głos roześmiał.</didaskalia>



<kwestia><akap>A może <didask_tekst>podchodzi bliżej do <osoba>Damiana</osoba></didask_tekst> może nie
spełniliście zaprzysiężonego księciu Leszkowi rozkazu?
Mówcie mi szczerze, bo serce moje istotnie stroskane
o losy księżniczki Kingi.</akap></kwestia>


<didaskalia><osoba>Damian</osoba> milczy.</didaskalia>



<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>z naganą.</didaskalia>



<kwestia><akap>Wyrwało wam się słowo zelżywe, jak ślina splunięta w twarz godnemu rycerzowi Gniewoszowi: zdrajca!
jakieżby on mógł tajemnice zdradzać, gdyby ich nie
było? <didask_tekst>śmieje się głośno</didask_tekst>. Ach --- ach! Jakich niezręcznych
powierników wybrał sobie książę Leszek! Tu Damian,
który na zamku ukrył księżniczkę Kingę, chociaż wie,
że największą radością dla mnie byłoby ujrzeć ją, uczestniczkę tryumfu księcia --- <didask_tekst>udaje zastanowienie</didask_tekst>. Aha!
teraz rozumiem, to wojewodzic chciwy łask księcia
pozazdrościł mi tego szczęścia, bym pierwsza mogła
księciu Kingę ukazać --- prawda wojewodzicu? chciałeś
ją sam w tryumfalnym orszaku poprowadzić?</akap></kwestia>


<didaskalia>Damian milczy.</didaskalia>



<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>dobrodusznie.</didaskalia>



<kwestia><akap>A widzicie, że odgadłam wasze zamiary. Mieliście
najlepsze chęci i za to was tamten <didask_tekst>wskazuje na <osoba>Gniewosza</osoba></didask_tekst> nazwał krzywoprzysiężcą. Ha, ha, ha! Ale jakkolwiek wysoce cenię waszą miłość dla księcia, to przyznać musicie, że ja mam pierwszeństwo zgotowania mu
tej niespodzianki <didask_tekst>żartobliwie</didask_tekst>. A żebyście mnie ubiedz
nie mogli --- pozostaniecie tu aż do nadejścia księcia
Leszka.</akap></kwestia>


<didaskalia>Twarz i postać <osoba>Damiana</osoba> wyraża najwyższe przerażenie.</didaskalia>



<naglowek_osoba>DAMIAN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ależ, dostojna pani, książę kazał mi spieszyć z powrotem z wieścią o waszem zdrowiu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>szyderczo.</didaskalia>



<kwestia><akap>Nie, nie! Lękam się, że zbytnią gorliwością moglibyście mi całą radość popsuć --- a zresztą książę tu niebawem nadejdzie... <didask_tekst>patrzy wzgardliwie na <osoba>Gniewosza</osoba></didask_tekst>.
A ten, którego zdrajcą nazwałeś może nie wiedział o
twoim zamiarze, a znając moją troskę o księżniczkę
Kingę, mimowoli, nie w złej wierze, wszystko wygadał --- a może chciał sobie moje łaski zaskarbić na przyszłość --- no tego już mu za złe brać nie mogę --- ale
ja sądzę, że on się tylko chełpił, iż wie, gdzieście wy
wojewodzicu Kingę ukryli... he, he, he! <didask_tekst>do <osoba>Gniewosza</osoba></didask_tekst>
Dajcie mi dowód gorliwy rycerzu, żeście zasłużyli na
przyszłe względy księżnej: odszukajcie skrzętnie ukrytą Kingę, przywiedźcie ją do tej małej komnaty na
wieży, przyległej do tego podwórca --- ukażcie ją księciu na pierwsze moje skinienie --- a <didask_tekst>szyderczo</didask_tekst> kto wie?
może i kanclerzem zostaniecie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GNIEWOSZ</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>nie traci pewności siebie.</didaskalia>



<kwestia><akap>Przykrą i nad wyraz bolesną dla mnie jest wasza mowa, pani, ale dam wam dowód, którego żądacie: niebawem wraz z księżniczką Kingą będę oczekiwał w tej małej komnacie na wasze dalsze rozkazy</akap></kwestia>


<didaskalia>chce odejść.</didaskalia>



<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>wzgardliwie.</didaskalia>



<kwestia><akap>Raczcie spojrzeć na rękawicę, którą wam rycerz
Damian rzucił, a którą podnieść zapomnieliście.</akap></kwestia>


<didaskalia><osoba>Gniewosz</osoba> podnosi rękawicę i wychodzi.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA V</naglowek_scena>

<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>do <osoba>Damiana</osoba>.</didaskalia>



<kwestia><akap>Wybaczcie, rycerzu, że wam przykrość sprawiam,
iż nie wy pierwsi ukażecie księżniczkę Kingę Leszkowi, w każdym razie nie omieszkam księciu powiedzieć
o waszej ku niemu miłości i o waszych gorliwych staraniach, by mu w dniu jego chwały radośną niespodziankę zrobić... <didask_tekst>słychać zdala fanfary zbliżającego się
zastępu księcia <osoba>Leszka</osoba> przez miasto, radośne, powitalne
okrzyki w mieście</didask_tekst>. O! słyszycie? już się książę zbliża...
<didask_tekst>patrzy z wytężeniem z murów, gdzie wbiegła</didask_tekst> już wije się
migotliwy, błyszczący wąż rycerstwa witany radośnie
przez mieszkańców miasta. <didask_tekst>Zwraca się do <osoba>Damiana</osoba></didask_tekst>.
Długo na księcia nie będziecie czekać --- dość rychło
jeszcze dowie się o mojem zdrowiu. <didask_tekst><osoba>Damian</osoba> złamany
i ponury stoi oparty na mieczu</didask_tekst>. Miejsca tu dosyć --- spocznijcie --- wydajecie mi się być chorym ---</akap></kwestia>
 
<didaskalia><osoba>Damian</osoba> cofa
się w głąb za narożnik baszty.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA VI</naglowek_scena>

<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>





<didaskalia>podchodzi na przód sceny --- gniew, ból, męka, wzburzenie
zmieniają się na przemian na jej twarzy, łamie ręce, chwyta się za głowę.</didaskalia>



<kwestia><akap>O haniebna zdrado! O hańbiące upokorzenie ---
zemszczę to --- pomszczę!</akap></kwestia>
 
<didaskalia>zaciska pięście i obchodzi
szybko podwórze.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA VII</naglowek_scena>

<didaskalia>Wchodzi księżna <osoba>Renata</osoba>, prowadzona przez służebną,
podchodzi do <osoba>Halszki</osoba>, służebna staje opodal.</didaskalia>



<naglowek_osoba>RENATA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Słyszałam odgłos zwycięskich fanfar --- chciałam
go przyjąć w świetlicy, ale tu w blasku słońca lepiej
go widzieć będę. --- Oślepły moje oczy, ale jego syna
prawowitego tego miasta, jego zwycięzcę, mściciela
krzywd naszego rodu, rozpoznać jeszcze są w stanie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>opanowana.</didaskalia>



<kwestia><akap>Istotnie dobrze zrobiliście, babko, w komnatach
zmrok --- a tu... nigdy jeszcze takim blaskiem nie rozsłoneczniło się niebo nad tem miastem, jak dziś w dniu
Leszka tryumfu.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RENATA</naglowek_osoba>




<didaskalia>nadsłuchuje.</didaskalia>



<kwestia><akap>Posłyszałam jakiś zgrzyt w słowach twych, córko...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Mylicie się, księżno --- to nie zgrzyt --- to radośny
łomot krwi mego serca w oczekiwaniu przyszłego mego małżonka i pana tego miasta, który mnie niegodną
wybrał sobię za żonę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RENATA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Godniejszej nie znalazłby w całem państwie...
tylko coś pociemniało, noc zasnuwa oczy mej duszy ---
chwilę zdało mi się, że ujrzałam naokół słońca czarny
krąg.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nigdy zaiste nie skryło się słońce radośniejszym
blaskiem, jak dziś nad tym miastem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RENATA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Jak dobrze, córko, żem zeszła ku tobie --- tam w
komnatach zamku radość moją i duszę mroczyły czarne plamy, które się po słońcu przesuwały --- a tu z tobą
słońce śmieje się wielką łaską i szczęściem.</akap></kwestia>


<didaskalia>Słychać coraz już bliżej fanfary, oznajmiające wjazd <osoba>Leszka</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>RENATA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>w uniesieniu.</didaskalia>




<kwestia><akap>Jedzie, jedzie na białym koniu, odziany purpurą
krwi i chwałą ukoronowany!</akap>




<akap>Ciesz się bramo na wschód, bo wschodzi ponad
tobą gwiazda zaranna czystej, rozrodczej mocy --- Ciesz
się ty na południe zwrócona, bo miasto twoje rozkwieci się teraz szczęściem, bogactwem i chwałą --- i ty na
zachód, bo w pył i w miecz skruszoną została zdrada
i chciwość i podstęp i fałsz wszelaki --- A ty na północ,
bo pod chrobremi skrzydłami tego, co do ciebie wjeżdża, miasto spokojnie i zbożnie spoczynku po trudach
zażyć może, a snu jego ukojnego nie będzie mącić
mściwa zbrodnia, żądza ślepa i rozterka!</akap></kwestia>



 
<didaskalia>opada wyczerpana w ręce <osoba>Halszki</osoba>, która ją podtrzymuje, prowadzi i
sadza na ławce pod lipą --- Fanfary, tentent koni i pochód
rycerstwa zbliża się tuż.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA VIII</naglowek_scena>

<didaskalia>Przez bramę w skrzydle zamku, wkracza <osoba>Leszek</osoba> zwycięski
wyniosły, rozpromieniony --- tuż za nim <osoba>Zygwart</osoba> i wojewoda <osoba>Wyszomir</osoba>, dalej <osoba>Szaluta</osoba>, <osoba>Bolko z Mysłowic</osoba> i burggraf.</didaskalia>



<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>





<didaskalia>na widok <osoba>Leszka</osoba> mieni się radością i bólem i cofa parę
kroków za księżnę <osoba>Renatę</osoba>, która stoi z wyciągniętymi rękoma, <osoba>Leszek</osoba> podchodzi do <osoba>Renaty</osoba>, klęka przed nią.</didaskalia>



<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Błogosław, babko!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>RENATA</naglowek_osoba>





<didaskalia>kładzie ręce na jego czole --- uroczysta chwila --- wszyscy
odsłaniają głowy.</didaskalia>




<kwestia><akap>Błogosławię cię za twoją świętą miłość do tego miasta, dla którego najcięższą oporę złożyć byś był gotów.</akap>




<akap>Błogosławię cię za siłę, męstwo i moc, z jaką wytrwałeś i miasto to z rąk niemocnego bękarta wydarłeś, a przy jego bramach postawiłeś straże, których
moce piekielne nie przemogą... <didask_tekst>zrywa się, wyciąga w
ekstatycznem natchnieniu ramiona swoje ku miastu i woła</didask_tekst>:</akap>




<akap>Bądź błogosławione ty miasto moje w bólu i
udręce świętej i błogosławione w szczęściu, bogactwie
i chwale --- i błogosławione ty ginące w mrokach ciemnych przeznaczeń, których nie widzę, bo na oczy mej
duszy noc zapadła i widzieć już nic nie mogę. --- <didask_tekst>opada słania się, podbiega <osoba>Halszka</osoba>, podtrzymuje ją, skinęła na
służebną, stojącą opodal</didask_tekst>. Teraz prowadź mnie do komnaty --- <didask_tekst>mruczy</didask_tekst> dzięki ci Wiekuisty i Wszechmocny,
żeś mi tej chwili dożyć pozwolił.</akap></kwestia>


<didaskalia>Wychodzi, podtrzymywana przez służebną. Wszyscy w skupieniu patrzą za nią.</didaskalia>




<naglowek_scena>SCENA IX</naglowek_scena>

<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>podchodzi do <osoba>Halszki</osoba>.</didaskalia>



<kwestia><akap>Współuczestnicy mojego zwycięstwa, dostojni towarzysze i rycerze radujcie się wraz ze mną. Ta oto
wybrana pani mego serca, piękna Halszka, siostra
dzielnego Zygwarta oddała mi swe serce i rękę. Zaczem dopełnią się śluby nasze przed ołtarzem, powitajcie ją dzielni rycerze, jako umiłowaną małżonkę
moją i księżnę. Od tej chwili jest miłościwą panią waszą i tego miasta.</akap></kwestia>
 
<didaskalia>Klęka przed nią obyczajem rycerskim
na jedno kolano i całuje jej rękę, obecni rycerze czynią to
samo --- podczas całej sceny tej <osoba>Halszka</osoba> stoi bez ruchu,
tylko bolesny, zagadkowy uśmiech błądzi na jej ustach --- rycerze rozpraszają się w gwarnej rozmowie po obszernem
podwórzu.</didaskalia>



<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<didaskalia>w nagłym porywie chwyta <osoba>Halszkę</osoba> za ręce.</didaskalia>



<kwestia><akap>Bywały chwile, w których was widziałem tylko
piękną, najpiękniejszą z dziewic tego państwa, ale
dziś była chwila, w której rozlałaś się w mej duszy
potężną smugą, mocodajnego światła, gdym już słabnąć poczynał w tej ciężkiej walce, a za tą świętą łaskę
mało tego, co u stóp twych złożyć mogę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>z chmurą smutku na czole.</didaskalia>



<kwestia><akap>Była chwila, gdym patrząc z tych murów w dół
na pole walki, ujrzała cię, jakeś burzą i huraganem
spadł zwycięsko na wojsko Mścisława --- była to chwila takiego szczęścia, iż zdawało mi się, że ogrom jego
piersi mi rozsadza --- i za to <didask_tekst>z naciskiem</didask_tekst> szczęście
zbyt mało tego, co wam z siebie dać mogę...</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Nie mów tak, Halszko, bo miałem chwilę, że zdało
mi się, że całe miasto na mnie woła, bym je wraz z
tobą wyrwał z rąk wroga --- chwila, gdziem czuł, że
nietylko ja sam ciebie Halszko moja, ale to miasto nas
zaślubia i nierozerwalnie łączy, i to zdwajało moje
siły, że nie jednego, ale dziesiątki wrogów mógłbym
był pokonać --- czem ja ci moją wdzięczność okażę?
gdzież znajdę podarunek ślubny godny ciebie?</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Miałam chwilę tak niezmiernego szczęścia, gdyś
Mścisława pokonał --- że dusza moja rzuciła się ku temu
miastu w twoje objęcia z jednym krzykiem wniebowzięcia: Leszku! mój Leszku! <didask_tekst>z ukrytym smutkiem i goryczą</didask_tekst> ale czułam w głębokiej pokorze, że to za mały
dar, serce moje dla słonecznego bohatera, jakim ty
jesteś, więc...</akap></kwestia>
 
<didaskalia>patrzy mu z mocą w oczy, jakby do samego dna duszy jego przedrzeć się chciała i boleśnie się uśmiecha.</didaskalia>



<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>zaniepokojony.</didaskalia>



<kwestia><akap>Co znaczy twój uśmiech --- co twój zimny wzrok --- Halszko --- co ukrywa się pod waszą kwietną mową?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>coraz więcej podniecona.</didaskalia>



<kwestia><akap>Nic ponad podziw dla waszej waleczności i męstwa, nic ponad pragnienie, by dzień waszej chwały
usłonecznić większym jeszcze blaskiem, jak ten, jaki
się nad miastem teraz żarzy, i większem jeszcze szczęściem, jakieby mogło dać wam wasze zwycięstwo i
serce moje, złożone wam w ofierze...</akap></kwestia>
 
<didaskalia>dyszy ciężko.</didaskalia>



<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>




<didaskalia>z wzrastającym niepokojem.</didaskalia>



<kwestia><akap>Co to wszystko ma znaczyć --- Halszko!?</akap></kwestia>

<didaskalia>chwyta
ją za rękę.</didaskalia>



<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>




<didaskalia>wyrywa ręce, wzburzona.</didaskalia>



<kwestia><akap>Więc --- więc odszukałam tu na zamku księżniczkę Kingę --- wydobyłam ją z tego skromnego ukrycia i zaraz ją waszym oczom ukażę...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>




<didaskalia>w najwyższem wzburzeniu.</didaskalia>



<kwestia><akap>Co? co? Kinga na zamku? wszak miała być umieszczona w odległym zamku Renaty, na krańcach mego
państwa? <didask_tekst>jakby nagłym przeczuciem tknięty, obraca się
dookoła, szukając niespokojnie oczyma.</didask_tekst> Gdzie Damian,
syn Wyszomira? Przechodząc widziałem jego postać ---
<didask_tekst>gromkim głosem</didask_tekst> Damianie, synu wojewody Wyszomira,
zbliż się!</akap></kwestia>
 
<didaskalia>głos ten rozlega się tak groźnie i stanowczo, że
rycerze, którzy stali u wykroju blanków w żywej rozmowie,
wskazując sobie pole bitwy, odwracają się i gromadzą naokół księcia --- Z ławy w głębi za basztą dźwiga się ciężko
<osoba>Damian</osoba>, kroczy przez podwórzec i staje przed <osoba>Leszkiem</osoba>
ponury i przybity, ale zdecydowany, jak ten, który wie, że
już żadnego ratunku niema.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA XI</naglowek_scena>
<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<didaskalia>patrzy na niego surowo i z wyrzutem.</didaskalia>



<kwestia><akap>Jaki rozkaz ci dałem?</akap></kwestia>
 
<didaskalia><osoba>Halszka</osoba> z głową lekko naprzód pochyloną cała w słuch i oczy zamieniona.</didaskalia>



<naglowek_osoba>DAMIAN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Wasza książęca mość dała mi rozkaz, bym księżniczkę Kingę porwał i do odległego zamku księżnej
Renaty ją zawiódł.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Halszka</osoba> drgnęła.</didaskalia>



<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Przysięgłeś rozkaz ten spełnić?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DAMIAN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Przysięgłem wobec księcia, księżnej Renaty, ojca
mego i Zygwarta.</akap></kwestia>

<didaskalia><osoba>Halszka</osoba> coraz więcej przerażona.</didaskalia>



<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Dotrzymałeś przysięgi?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DAMIAN</naglowek_osoba>




<didaskalia>złamany.</didaskalia>



<kwestia><akap>Nie zdzierżyłem.</akap></kwestia>
 
<didaskalia><osoba>Halszki</osoba> oczy skierowują się z
prośbą niemą o przebaczenie na <osoba>Leszka</osoba> --- składa ręce w
krzyż na piersiach i tak pozostaje.</didaskalia>



<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>surowo.</didaskalia>



<kwestia><akap>Więc dla czego przysięgę składałeś, jeżeliś wiedział, że jej dotrzymać nie możesz?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DAMIAN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Gdym przysięgę składał nie widziałem jeszcze,
że dusza moja do tego czynu za słaba, jeszcze nie
byłem ujrzał księżniczki Kingi --- której tak dawno nie
widziałem --- nie wiedziałem, że piękność jej ubezwładni
siłę mego ramienia --- nie wiedziałem, że rzewna prośba
jej stopi hart mego serca na wosk, ani wiedziałem, że
władcze jej spojrzenia będzie dla mnie nakazem świętszym, jak przysięgi --- i mnie rycerza przemieni na
sługę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>




<didaskalia>z dzikiem szyderstwem.</didaskalia>



<kwestia><akap>Słabą masz duszę, jeśli ją krasa dziewki na ręku
przewrócić zdołała --- Czemuż te ramiona, których moc
jedno spojrzenie podwiki skruszyć zdołało, nie chwyciły za lutnię, miast za miecz rycerski?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DAMIAN</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>spuszcza głowę.</didaskalia>



<kwestia><akap>Zasłużyłem na waszą obelgę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>z surową powagą.</didaskalia>



<kwestia><akap>Czy wiesz, że swoim czynem, mogłeś był zniweczyć wszystkie moje zamysły, cały trud --- że Kinga
mogła była wszystko zdradzić i w sam czas uprzedzić
Mścisława?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DAMIAN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Przez łuczników mych kazałem rozgłosić w mieście na zamku, że księżniczka została porwana.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Gdzie ukryłeś księżniczkę?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DAMIAN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Na zamku, w baszcie!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Czy nie wiedziałeś, że księżniczka Kinga jest winną skrytobójczego zamachu na tę, która małżonką moją i panią tego miasta zostanie?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DAMIAN</naglowek_osoba>




<didaskalia>milczy.</didaskalia>



<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Czy wiesz, że ulegając swej słabości i niemocy,
ulegając nakazom księżniczki Kingi, i wpuszczając ją
tu na zamek, popełniłeś zdradę?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DAMIAN</naglowek_osoba>




<didaskalia>przerażony.</didaskalia>



<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Czy wiesz, co za to czeka?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DAMIAN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Stoję w obliczu śmierci...</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<didaskalia>odwraca się od niego z bolesną wzgardą --- zimno do <osoba>Herolda</osoba> stojącego u bram do skrzydła zamku.</didaskalia>



<kwestia><akap>Zwołać mi tu wszystko rycerstwo, jakie na zamku mym gości.</akap></kwestia>

<naglowek_scena>SCENA XII</naglowek_scena>


<didaskalia>Rycerstwo tłumnie wali się w podwórzec zamkowy i gromadzi się w krąg naokół lipy i stolca książęcego, na którym zasiada <osoba>Leszek</osoba>. --- Na jego znak <osoba>Zygwart</osoba> prowadzi
<osoba>Halszkę</osoba> i staje z nią po prawej stronie --- po lewej <osoba>Wyszomir</osoba>, <osoba>Szaluta</osoba>, <osoba>Bolko z Mysłowic</osoba>, a gdy się wszystko rycerstwo w półkrąg ustawiło --- zwolna podchodzi przed tron
<osoba>Damian</osoba> i staje posępnie, z pochyloną z lekka głową, obu rękoma wsparty o wysoki miecz.</didaskalia>



<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<didaskalia>wodzi chwilę oczyma po zgromadzonych.</didaskalia>




<kwestia><akap>Widzę zdumienie na waszych twarzach, że w tym
dniu zwycięstwa i chwały zwołuję was na sądy... ale,
zaledwie, jako władca w tę bramy wstąpiłem, zdrada
się tu zagnieść dziś chciała. A niedołężny to gospodarz



który w sam czas nie wytrzebi kąkola z łanu pszenicy. </akap>
<akap>A stokroć niedołężniejszy władca, który w czas
nie zapobieże, by jadowite ziarno fałszu, zawiści i zdrady w bujny kwiat się nie rozrosło.</akap>




<didaskalia>Chwila pauzy milczącego oczekiwania.</didaskalia>



<akap>Cztery bramy ma to miasto, źle strzegł je Mścisław, więc ledz musiał --- jeśli i mnie ten sam los spotkać niema, muszę bram swego miasta strzedz godniej ---
i gorliwiej, a najgorliwiej tej bramy, przez którą w zwycięskim pochodzie do tego świętego miasta wkroczyliśmy.</akap>




<akap>Bo jest to brama nieustannej czujności, hartownej
mocy, bacznej i zimnej rozwagi, nieustraszonej waleczności i męstwa po trzykroć razy, w ogniu niebezpieczeństw wszelakich, hartownego spiżu serca, którego
żar stu słońc imać się nie zdoła.</akap>




<didaskalia>Szmer potakiwania wśrod zgromadzonych.</didaskalia>



<akap>Straż tej bramy poręczyłem synowi Wyszomira,
wielkiego władyki, któremu tu na tym miejscu hołd
składam za jego zasługi, i głęboką boleść, że syn jego
jedyny Damian nie poszedł, jak tego po nim oczekiwałem, śladem ojca, że wielką popełnił winę, tak, że
go przed sąd niezwłocznie powołać muszę.</akap></kwestia>





<naglowek_osoba>WYSZOMIR</naglowek_osoba>





<didaskalia>drżący z oburzenia i wzruszenia --- ale pewnym głosem.</didaskalia>



<kwestia><akap>Sądź --- sądź go po sprawiedliwości!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>






<kwestia><akap>Damian, syn księcia Wyszomira złożył mi przysięgę wobec najprzedniejszych mych rycerzy, oraz ojca
swego, że nakaz mój wiernie spełni, ale nakaz księżniczki Kingi, która, jak wiadomo, winna była skrytobójczego zamachu, wykonanego przez powiernicę jej
Witę, na siostrę dzielnego Zygwarta, a moją przyszłą
małżonkę, był mu świętszy nad wszelkie przysięgi.</akap>




<didaskalia>Szmer oburzenia.</didaskalia>



<akap>Żali godzien jest rycerskiego miana ten, któremu
straż nad najważniejszą bramą północną poruczoną była, a którego ramiona stają się bezwładne wobec urodziwych lic niewiasty, serce, które wierność i czujność
przysięgało w mocy swej zachwiane, gdy nań padło
zdradliwe spojrzenie jej oczu, a kroki stają się powolne zdradzie wobec jednego wyniosłego nakazu tej
niegodnej, przed którą bramę miał strzedz?</akap>




<didaskalia>Głosy:</didaskalia>

 
<akap>Nie godzien! nie godzien!</akap></kwestia>





<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>zimno i z mocą.</didaskalia>



<kwestia><akap>Oskarżam zatem Damiana, syna wojewody Wyszomira o krzywoprzysięstwo i zdradę, bo księżniczkę
Kingę, którą poprzysiągł wywieść do odległego zamku
ukrył tu w tym mieście i grodzie, aby wkraczając
przez południową bramę, która miała być bramą szczęścia, bogactwa i życiodajnego światła, a niosąc w swem
sercu ślepą żądzę i obłędną zawiść, mogła podać ręce
zdradzie i miastu przynieść zniszczenie i zagładę.</akap></kwestia>


<didaskalia>Głośne wykrzyki oburzenia i grozy.</didaskalia>



<naglowek_osoba>WYSZOMIR</naglowek_osoba>





<didaskalia>drżąc cały podchodzi do <osoba>Damiana</osoba>, staje przed nim opartym na mieczu rycerskim, wyrywa mu go, rzuca wściekły
o ziemię.</didaskalia>



<kwestia><akap>Tym czynem mażę z czoła tego, który przed chwilą jeszcze synem moim się mienił, święty znak rycerstwa!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DAMIAN</naglowek_osoba>





<didaskalia>zachwiał się cały --- spojrzał posępnie na ojca, ogląda się
błędnie dookoła --- pada na kolana przed księciem.</didaskalia>



<kwestia><akap>Jestem winien śmierci i poniosę ją --- ale przedtem
o jedną łaskę was błagam.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Mów!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DAMIAN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Rzuciłem rycerzowi Gniewoszowi za obelgę rękawicę, pozwólcie, bym się przed śmiercią, na ubitej ziemi mógł z nim potykać.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>




<didaskalia>lodowato.</didaskalia>



<kwestia><akap>Jakżeż mam pozwolić, skoroś przez własnego rodzica godności rycerskiej pozbawion został.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>DAMIAN</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>To wasza ostatnia wola?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Wola waszego rodzica.</akap></kwestia>



<naglowek_osoba>DAMIAN</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>rozpacznie do ojca.</didaskalia>



<kwestia><akap>Pozbawiliście mnie ojcze sami znaku świętego rycerstwa, więc ja krwią swoją plamę tę z mego życia
mażę!</akap></kwestia>

<didaskalia>Błyskawicznie wydobywa sztylet z za pasa i wbija
go sobie w serce. Runął na ziemię, chwilę drga, potem
stygnie. Rycerstwo, jak w ziemię wryte z skamieniałej
grozy i przerażenia, <osoba>Halszka</osoba> krzyknęła i zakryła w żalu i
grozie oczy rękoma --- z grona rycerzy ruszyło się paru, by
trupa na tarczy podnieść --- nagle występuje <osoba>Wyszomir</osoba>, podchodzi do syna w groźnym majestacie.</didaskalia>

<naglowek_osoba>WYSZOMIR</naglowek_osoba>






<kwestia><akap>Wara od niego! Wara! <didask_tekst>zachwiał się, runął na kolana, czołgając się szuka za czemś, odnalazł wreszcie miecz
rycerski, który przed chwilę był synowi wyrwał, całuje go
i kładzie zmarłemu na piersi i szepce:</didask_tekst> Nie chciałem twej
śmierci... <didask_tekst>łka</didask_tekst> ale sam ją wybrałeś i zmazałeś winę...
<didask_tekst>zrywa się w groźnej mocy, jakby się lękał oporu</didask_tekst>. Sam
mu znak rycerstwa odebrał i ja mu go powracam!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>



 <didask_tekst>spokojnie.</didask_tekst>

<kwestia><akap>Takać wasza wola!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WYSZOMIR</naglowek_osoba>





<didaskalia>Dyszy ciężko, rozgląda się błędnie dookoła. --- widać wysiłek myśli, po ciężkiej walce przystępuje do Leszka ---
oczy ich zwarły się ciężko ze sobą</didaskalia>



<kwestia><akap>Mówiliście o tym, któregoście postawili na straży
przy bramie północnej, a on wpadł w sieci podstępu,
fałszu i ślepej żądzy i popełnił krzywoprzysięstwo i
zdradę, za które sam sobie sprawiedliwość wymierzył
--- pokażcie mi teraz tą, która przez południową bramę
wtargnąć chciała, a niosąc w sercu obłędny szał ślepej żądzy, jad zawiści i zdrady, zatruła nią czyste, rycerskie serce mego syna i w kałużę najohydniejszej
zbrodni go wepchnęła --- pokażcie mi ją...</akap></kwestia>
 
<didaskalia>czeka chwilę.</didaskalia>



<naglowek_osoba>WYSZOMIR</naglowek_osoba>





<didaskalia>coraz mocniej i natarczywiej.</didaskalia>



<kwestia><akap>Ja, wojewoda Wyszomir, powołuję księżniczkę
Kingę przed sąd, jako, że jest winną hańby i śmierci
mego syna.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<didaskalia>spokojnie i stanowczo.</didaskalia>



<kwestia><akap>Stanie się według waszej woli! <didask_tekst>Zwraca się do herolda, w twarzy wszystkich wyczekiwanie, <osoba>Halszka</osoba> w najwyższym naprężeniu nadsłuchuje</didask_tekst> przyprowadzić księżniczkę Kingę i stawić ją przed sąd!</akap></kwestia>
 
<didaskalia>chwila bezwiednego oglądania się, wysuwa się lekko <osoba>Halszka</osoba>.</didaskalia>



<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>W małej komnacie, tu w tej baszcie, rycerz Gniewosz, któremu giermek Damiana zdradził tajemnicę,
wraz z księżniczką Kingą czeka rozkazów.</akap></kwestia>


<didaskalia>Chwila wyczekiwania.</didaskalia>


<naglowek_scena>SCENA XIII</naglowek_scena>

<didaskalia>Nagłe zamieszanie --- rozstępują się szeregi rycerzy, a
wskroś idzie spokojna na pozór, ale z złowrogim błyskiem
w oczach księżniczka <osoba>Kinga</osoba>, za nią kroczy z opuszczoną
głową <osoba>Gniewosz</osoba>. Ujrzała nagle trupa <osoba>Damiana</osoba>, przystaje,
jak skamieniała, i patrzy nań zdumiona. Nagle przystępuje do niej wojewoda <osoba>Wyszomir</osoba> i groźny i straszny chwyta ją za rękę i ciągnie do zwłok <osoba>Damiana</osoba> --- wskazuje niemym giestem na syna.</didaskalia>



<naglowek_osoba>WYSZOMIR</naglowek_osoba>



 
<kwestia><akap>Śmierć jego niech na ciebie spadnie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<didaskalia>wyrywa mu gniewnie rękę i cofa się w bok.</didaskalia>



<naglowek_osoba>WYSZOMIR</naglowek_osoba>





<didaskalia>daje znać, wynoszą zwłoki <osoba>Damiana</osoba>, ujrzał nagle <osoba>Gniewosza</osoba>.</didaskalia>



<kwestia><akap>Syn mój przed śmiercią błagał księcia, by mu
wolno było z wami się potykać --- ja za niego podejmuję rękawicę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>GNIEWOSZ</naglowek_osoba>





<didaskalia>kłania się i wchodzi w szeregi rycerzy.</didaskalia>



<naglowek_osoba>WYSZOMIR</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>z tajoną groźbą do <osoba>Leszka</osoba>.</didaskalia>



<kwestia><akap>A teraz książę, sądź, tak, jak mego syna sądziłeś.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>wstaje stanowczy i zimny.</didaskalia>



<kwestia><akap>Księżniczko Kingo --- przed sąd was wzywam ---
przystąpcie bliżej!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<didaskalia>podchodzi hardo i wyniośle --- oczy, ich się spotykają, ale
zimne oczy <osoba>Leszka</osoba> wytrzymują napór spojrzenia <osoba>Kingi</osoba>,
z którego tryska szyderstwo, mściwość, bezsilna zażartość.</didaskalia>



<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ciężkiemi zaiste zbrodniami obarczyliście waszą
duszę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>szyderczo.</didaskalia>



<kwestia><akap>Wylicz je, książę.</akap></kwestia>

<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Oskarżam was zatem o zamiar skrytobójstwa,
któremu uledz miała Halszka, przyszła małżonka moja,
a który to zamiar z woli Boga --- udaremniłem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Słusznie widzicie we mnie skrytobójczynię, bo Wita była tylko ślepem narzędziem w mym ręku, i cieszę się że ją książę Mścisław uwolnić kazał.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A więc przyznajecie się do tej winy?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Żałuję tylko, że zamach się nie udał.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>





<didaskalia>rzuca <osoba>Kindze</osoba> spojrzenie pełne lekceważenia i litościwej
wzgardy, podchodzi do <osoba>Leszka</osoba>.</didaskalia>



<kwestia><akap>Miłościwy książę, czy mogę w tym dniu chwały
i blasku --- w dniu rozproszenia się mroków przed
jasnym światłem prawdy --- prosić cię o jednę łaskę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Mówcie, Halszko, każde wasze życzenie spełnionem zostanie.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Jeśli więc chodzi o winę wobec mnie popełnioną,
zechcijcie wybaczyć księżniczce Kindze ten niebaczny
krok, wywołany chwilowym obłędem szału zazdrości,
szarpiącą niemocą --- puszczam w niepamięć krzywdę,
jaką mi księżniczka wyrządzić chciała, a przed którą
zasłoniliście mnie tarczą waszej miłości, która i nadal
przed wszelkiem złem bronić mnie będzie i osłaniać.
O łaskę proszę dla księżniczki Kingi!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<didaskalia>śmieje się szyderczym śmiechem niemocnej złości.</didaskalia>



<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Miejcie litość nad nią, a zaiste godna litości.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>




<didaskalia>w nąjwyższem wzburzeniu.</didaskalia>



<kwestia><akap>Pluję na litość twą żmijo!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Wybaczcie jej te słowa, boć nie wie, co mówi.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<didaskalia>przeprowadza ją ręką do jej stołka.</didaskalia>



<kwestia><akap>Niema łaski dla tej, która żałuje, że swych zbrodniczych zamiarów spełnić nie zdołała, z której słów
zieje taka nienawiść, że jednej chwili nie byłbym pewien waszego, drogiego mi życia. Halszko --- <didask_tekst>nieubłaganie</didask_tekst>. Dalej oskarża was, księżniczko Kingo, wojewoda
Wyszomir, żeście podstępnie i chytrze omotali prawe
i rycerskie serce jego syna, tak, że złamał daną mi
przysięgę, że was wywiezie do odległego zamku księżnej, byście nie mogli knuć dalszych, dla miasta zgubnych spisków.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>




<didaskalia>zatacza się, patrzy błędnie.</didaskalia>



<kwestia><akap>To tyś, tyś dał ten rozkaz sam?</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ja sam!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A! a! <didask_tekst>znowu się zachwiała, ale opanowuje się.</didask_tekst>
Mów dalej!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Kazaliście się ukryć w tym zamku, by dalej czyhać na życie moje lub Halszki, ufni opiece Mścisława,
pomyliliście się. Jak widzicie, ja tu jestem władcą ---
a Mścisław legł w pojedynku na polu bitwy z mej ręki.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<didaskalia>patrzy, jakby nie rozumiała, wreszcie wybucha w bezsilnym gniewie.</didaskalia>



<kwestia><akap>Bratobójco!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>




<didaskalia>z zimnym szyderstwem.</didaskalia>



<kwestia><akap>Był czas, kiedyście Mścisława za brata uznać nie
chcieli, a jeżeliście go teraz za tegoż uznali, musiały
być ku temu przyczyny, dla których najwyższy czas
był położyć kres waszym wspólnym knowaniom przeciw mnie i memu miastu. W sam czas przejrzałem,
że Mścisław nie był mi bratem, a wrogiem, a wy wraz
z nim.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WYSZOMIR</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Sądź teraz, sądź po sprawiedliwości, jakoś mego
syna sądził!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Mógłbym spełnić prośbę tej, która wybraną małżonką moją zostanie, a która krzywdę ci wybaczyła,
mógłbym jej dać ciebie w ślubnym podarunku, by łaskę i litość nad tobą spełniła --- ale nie godna jesteś
być tym podarunkiem.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>



 
<didaskalia>wije się z wściekłego bólu.</didaskalia>



<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>I ramię moje dość silne, miłość dość czujna, by
miasto i tą, która mi na równi z nim droga od wszelkich zbrodniczych pocisków obronić, ale wkroczyłem
na to zwycięsko w to miasto, by dać mu spokój i
mir, a nie waśń i rozterkę.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WYSZOMIR</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Sądź, sądź, jakoś mego syna sądził.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Dla tego niema dla was łaski, ni litości! Zasłużył by na nią raczej syn Wyszomira, Damian, który
zaplątany w wasze sieci i żądzą i szałem zaślepiony
nie wiedział, co czyni --- a jednak ojciec własny uznał
go niegodnym znaku rycerstwa --- a on sam na śmierć
się osądził. --- Ale wyście niegodni wyzwolenia śmierci --- was inna cięższa kara spotka: <didask_tekst>podniesionym głosem</didask_tekst> wygnaną jesteś księżniczko Kingo, z tego miasta po wsze
czasy, i osadzoną będziesz w dalekim klasztorze, aż
do skończenia swego życia, by ubezwładniona była
twa pycha, by unicestwione były twe zbrodnicze zamiary, i by w pokucie rozpamiętywać mogła swe winy.</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>WYSZOMIR</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>A śmierć i hańba mego syna niech ci nie da zaznać spoczynku, ni ciszy!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<didaskalia>rzuca się ku <osoba>Leszkowi</osoba> w obłędnej wściekłości.</didaskalia>



<kwestia><akap>Ty mnie ubezwładnić! Ty mnie żywcem w grób
zakopać!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>LESZEK</naglowek_osoba>




<didaskalia>odwraca się do pachołków.</didaskalia>



<kwestia><akap>Wyprowadźcie ją!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>KINGA</naglowek_osoba>





<kwestia><akap>Ty unicestwić moje zamiary! <didask_tekst>przyczajonym jednym skokiem rzuca się ku niemu, wydobywa sztylet z za
stanika i jednym błyskawicznym ruchem wbija go w pierś
<osoba>Leszka</osoba></didask_tekst>. Masz zwycięstwo! Masz miasto!</akap></kwestia>

<didaskalia>cofa się wstecz
i słania w rękach rycerzy, którzy ją już podchwycili.
Chwila skamieniałego milczenia --- nikt nie jest w stanie pojąć, co się stało --- <osoba>Leszek</osoba> się chwieje, robi parę kroków, chwyta się za serce i pada na ziemię. Jeden okrzyk
grozy:</didaskalia> 


<kwestia><akap>Zabiła go! zabiła!</akap></kwestia>


<naglowek_osoba>HALSZKA</naglowek_osoba>





<didaskalia>rzuca się na piersi <osoba>Leszka</osoba> w obłąkanej rozpaczy, chwilę
pozostaje twarzą na jego piersi, potem podnosi się w obłąkanej miłości, bierze jego głowę w dłonie, unosi ją nieco.</didaskalia>



<kwestia><akap>Zabity?? Nie, ty żyjesz! zwycięscą w twem świętem mieście --- a do twych przysłoniętych źrenic zadziera
się blask jego chwały!</akap></kwestia>


<didaskalia>Rycerze zdejmują szyszaki z głów i przyklękają, chwila
skupienia.</didaskalia>

</dramat_wierszowany_l></utwor>