<utwor><rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/przerwa-tetmajer-pour-passer-le-temps-oktawa/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Przerwa-Tetmajer, Kazimierz</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Pour passer le temps</dc:title>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kozioł, Paweł</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Ługowska, Maria</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Niedziałkowska, Marta</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Ługowska, Maria</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Modernizm</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Liryka</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Wiersz</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja cyfrowa wykonana przez Bibliotekę Narodową z egzemplarza pochodzącego ze zbiorów BN.</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/przerwa-tetmajer-pour-passer-le-temps-oktawa</dc:identifier.url>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kazimierz Przerwa-Tetmajer, Wybór poezji, nakł. Gebethnera i Wolffa, Warszawa-Kraków 1897</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Kazimierz Przerwa-Tetmajer zm. 1940</dc:rights>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2011</dc:date.pd>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-10-11</dc:date>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/media/dynamic/cover/image/1800.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Grand Entrance, Steve Snodgrass@Flickr, CC BY 2.0</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/1800</dc:relation.coverImage.source>
<category.thema.main>DCA</category.thema.main>
    
    <category.thema>1DTP</category.thema>
    <category.thema>3MN</category.thema>
    </rdf:Description>
</rdf:RDF>
<liryka_l>

<autor_utworu>Kazimierz Przerwa-Tetmajer</autor_utworu>


<nazwa_utworu><slowo_obce>Pour passer le temps<pe><slowo_obce>pour passer le temps</slowo_obce> (fr.)--- dla zabicia czasu.</pe></slowo_obce></nazwa_utworu>

<podtytul>Oktawą</podtytul>


<nota_red>

<akap>Dokonane poprawki i uwspółcześnienia</akap>



<akap>Pisownia joty, np.: krescencyę -> krescencję, lilije -> lilie</akap>
<akap>Pisownia łączna i rozdzielna, np.:niema -> nie ma, naprzykład -> na przykład</akap>
<akap>Pisownia samogłosek nosowych: ponsem -> pąsem, </akap>
<akap>Inerpunkcja, np.: Nudzisz się żonko -> Nudzisz się, żonko</akap>
<akap>Pisownia wielką literą, np.: Ach! jeszcze miękką - Ach! Jeszcze miękką</akap>
<akap>trwogę niosąc, i jak trumna smutne -> trwogę niosące, i jak trumna smutne (bł. rytmu).</akap>
</nota_red>




<strofa><begin id="b1341404811954-3953224491"/><motyw id="m1341404811954-3953224491">Kobieta, Młodość</motyw>Nigdy mu ramion pierwsza nie otwarła,/
choć się łaskawie obejmować dała;/
nigdy, gdy szepnął z ściśniętego gardła/
,,kocham" --- nie rzekła nic, tylko słuchała./
Jemu się z bólu dusza w sztuki darła,/
bo nic w niej znaleźć nie mógł oprócz ciała,/
i to, co pomnieć<pe><slowo_obce>pomnieć</slowo_obce> (daw.) --- pamiętać.</pe> musiał nieustannie,/
o ile szukać wypadało w pannie.</strofa>




<strofa>Albowiem panną była, a za wiano<pe><slowo_obce>wiano</slowo_obce> --- posag.</pe>,/
prócz dwóch wsi, miała urodę Dyjanny<pe><slowo_obce>Diana</slowo_obce> (mit. rz.) --- bogini łowów i przyrody.</pe>./
Młodzież w niej cała była zakochaną,/
wszystkie jej również nie cierpiały panny./
Rodziców dawno w grobie pochowano,/
w klasztorze wiek swój przeżyła poranny,/
gdzie się, w sekrecie przed swą przełożoną,/
najczęściej w żonę i męża bawiono.</strofa>




<strofa>Potem, gdy suknię już zrzuciła krótką,/
gdy się jej wiosna zaczęła siedmnasta,/
w Warszawie z ciotką mieszkała rozwódką/
i poznawała obyczaje miasta./
Była ,,naiwną" i trochę ,,filutką<pe><slowo_obce>filutka</slowo_obce> (daw.) --- żartownisia.</pe>",/
lubiła jeszcze bardzo szczerze ciasta --- ---/
tymczasem, jak jest powszechnie przyjętem,/
posag jej gdzieś się zapodział ze szczętem.<end id="e1341404811954-3953224491"/></strofa>




<strofa>
Mówią, że jej opiekun kamienicę/
i wioskę kupił gdzieś około Bałty.../
Zwyczajna potwarz. Śliczną siostrzenicę/
mając u siebie, ciotka jęła<pe><slowo_obce>jąć</slowo_obce> (daw.) --- zacząć.</pe> rauty<pe><slowo_obce>raut</slowo_obce> --- oficjalne przyjęcie bez tańców.</pe>/
i bale dawać, różne tajemnice/
toaletowe kłaść na różne kształty,/
myśląc, i słusznie, że z jednego rożna/
często pieczenie dwie zdjąć naraz można.
</strofa>




<strofa><begin id="b1341404935907-2646498047"/><motyw id="m1341404935907-2646498047">Małżeństwo</motyw>Miała trzydzieści pięć lat i Wilhelma/
Kufkego --- był to z zawodu piwowar ---/
na oku; wprawdzie ,,jak but była szelma",/
lecz sto tysięcy czysto niósł mu browar. /
Eheu! Jak często człowiek próżny cel ma!/
Kufke był kupcem i wiedział, co towar,/
a co tandeta --- --- oświadczył się wkrótce,/
lecz siostrzenicy, nie ciotce-rozwódce.</strofa>




<strofa>
<begin id="b1341478711472-2003223821"/><motyw id="m1341478711472-2003223821">Kochanek romantyczny</motyw>Przyjęła... Próżno do nóg jej się ciskał/
kochanek --- --- miał wieś, ale tylko jedną.../
Prócz plam na spodniach, nic więcej nie zyskał;/
widział, że nawet lica jej nie bledną,/
gdy jemu w sztuki mózg pod czaszką pryskał/
i gdy rękami cisnął głowę biedną.../
Więc zrozpaczony poszedł precz, a ona/
dostała swą rubrykę: Kufke-żona.
<end id="e1341404935907-2646498047"/></strofa>




<strofa><begin id="b1341404964203-1852608310"/><motyw id="m1341404964203-1852608310">Szlachcic</motyw>Po tym wypadku on zerwał ze światem/
i cały chłopom oddał się u siebie./
Był im i ojcem zarazem, i bratem,/
bronił ich, karmił na swym własnym chlebie ---/
za to psu jego chłopi oczy batem/
wybili, potem ukradli mu źrebię ---/
(psu, bo szedł drogą; źrebię, bo się dało) ---/
wreszcie spalili mu krescencję<pe><slowo_obce>krescencja</slowo_obce> (daw.) --- roczne plony.</pe> całą.</strofa>




<strofa>To zniechęciło go i osiadł w mieście,/
gdzie z artystami żył, bo lubił sztukę./
Jednego, rubli mu na miesiąc dwieście/
dając, wyprawił do Włoch na naukę./
Lecz nagle z banku pewnego w Trieście/
dano mu słodką do wypłat prynukę<pe><slowo_obce>prynuka</slowo_obce> (z ukr. a. ros.) --- zachęta.</pe>,/
każąc zapłacić przez pozwy naglące/
na sfałszowany podpis dwa tysiące.</strofa>




<strofa><begin id="b1341478768297-1714303722"/><motyw id="m1341478768297-1714303722">Dekadent</motyw>To go zmieszało tak, że horoskopów/
już nie pytając żadnych, co mu radzą,/
wyrzekł się swojskich panien, sztuk i chłopów,/
okno idei zasmarował sadzą,/
jeszcze raz złotu przypatrzył się snopów,/
jeszcze raz spojrzał, jak kartofle sadzą,/
i z swym ojczystym rozstawszy się polem,/
zakupił willę gdzieś pod Neapolem.
<end id="e1341478711472-2003223821"/><end id="e1341404964203-1852608310"/></strofa>




<strofa>Tę willę wielkim otoczył parkanem,/
parkan zaś cały oplótł żywopłotem;/
wewnątrz park kwieciem ustroił różanem,/
pąsem kaktusów i pomarańcz złotem;/
postawił namiot pod chłodnym platanem,/
zawiesił miękki hamak pod namiotem,/
i wodzie w lilie ubrawszy krawędzie,/
flamingi na nią puścił i łabędzie.</strofa>




<strofa>
W alejach parku, w cyprysowych cieniach,/
rozstawił białe boginie kamienne;/
na okwieconych stały podniesieniach/
prześliczne, nagie, nieruchome, senne.../
Srebrzyste w srebrnych księżyca promieniach,/
w promiennej słońca jasności promienne,/
na tle drzew ciemnych bieliły się cudnie,/
blade wśród nocy, świetlane w południe.
</strofa>




<strofa><begin id="b1341405050020-1334021041"/><motyw id="m1341405050020-1334021041">Ojczyzna</motyw>Z parku miał widok na morza błękity,/
na ściany Capri, co się lśnią i bielą,/
na Wezuwiusza płomieniste kity,/
na w mgłach różanych widny<pe><slowo_obce>widny</slowo_obce> --- tu: widoczny.</pe> Sant'Angelo --- ---/
widok miał bardzo piękny i odkryty,/
i nieraz, siedząc nad morską topielą,/
cieszył się, patrząc na przejrzysty lazur,/
że żaden w parku tym nie bywa Mazur.</strofa>




<strofa>
Miał także własną łódkę, którą czasem/
płynął na morze, kiedy woda gładka/
była tęczami świecącym atłasem./
Zawsze mew za nim leciała gromadka,/
którym jeść rzucał, i nad łodzią pasem/
krążyły śnieżnym, że łódź jako chatka/
zdała się polska pod gołębi sznurem,/
jak łąk zielenią, oblana lazurem.
<end id="e1341405050020-1334021041"/></strofa>




<strofa><begin id="b1341405067603-186411558"/><motyw id="m1341405067603-186411558">Nuda</motyw>Tam, na wznak leżąc ku niebu oczyma,/
nieraz dni całe przepędzał samotnie,/
myśląc, że przeszło lato, przyjdzie zima,/
albo też myśląc to samo odwrotnie./
Myślał, że czego braknie, tego nie ma,/
że tysiąc razy znaczy tysiąckrotnie,/
że fasolowy sos robi się z fasol/
i że od deszczu ochrania parasol.</strofa>




<strofa>
Czasem też bawił się wspomnień zabawą,/
niejedną złoto- znał i czarno-brewą --- /
z tych jedna miała pierś lewą i prawą,/
a druga miała pierś prawą i lewą.../
Tą przeżuwaną znudziwszy się strawą,/
patrzał bezmyślnie za skrzydlatą mewą,/
albo na nieba patrzał błękit czysty,/
albo na spinek swoich ametysty.
<end id="e1341478768297-1714303722"/><end id="e1341405067603-186411558"/></strofa>




<strofa><begin id="b1341405104451-2422532698"/><motyw id="m1341405104451-2422532698">Wspomnienia</motyw>A czasem leżąc w łodzi, mimowoli/
wracał pamięcią w swoje dawne strony,/
do swoich łanów i do swych topoli,/
do swoich wiklin --- i do Kufke-żony,/
która tymczasem Kufkemu kark woli/
obejmowała białymi ramiony.../
Tak sądził, chwiejną kołysany łódką,/
nie wiedząc, że to trwało bardzo krótko...</strofa>




<strofa>
<begin id="b1341478839857-1482144144"/><motyw id="m1341478839857-1482144144">Kochanek romantyczny, Tęsknota</motyw>I wyciągały mu się ku niej ręce/
i pierś pękała z żalu i tęsknoty.../
Widział jej usta krasne i dziewczęce/
i szafir oczu raz srebrny, raz złoty.../
Widział jej blade, przejrzyste rumieńce,/
półciemnych włosów miękkie, bujne sploty,/
i urokami czarujące łono --- ---/
i wkoło wodę pustą, nieskończoną...
<end id="e1341478839857-1482144144"/><end id="e1341405104451-2422532698"/></strofa>




<strofa>
Ogromną wodę, po której okręty/
szły, białym żaglem świecąc się pod słońce;/
przestwór niezmierny i nieogarnięty,/
gdzie dusze smutne, błędne i tęskniące,/
jako mar<pe><slowo_obce>mara</slowo_obce> --- widmo.</pe> poczet włóczą się zaklęty/
i bóle swoje i skargi palące/
topią w bezdennej głuszy i otchłani,/
idąc, jak ludzie z ojczyzny wygnani...
</strofa>




<strofa><begin id="b1341405137435-1292399004"/><motyw id="m1341405137435-1292399004">Kobieta, Kochanek romantyczny</motyw><begin id="b1349781100912-1325491806"/><motyw id="m1349781100912-1325491806">List</motyw>Pani Kufkowa wiedziała najpewniej,/
że jest kochana wciąż i bez pamięci/
z wszystkim, co dobre, i wszystkim, co złe w niej,/
nawet myślała o tym nie bez chęci;/
sądząc, że wielce się przez to ,,królewni",/
,,anielkowuje", podnosi i święci,/
i że z Henrykiem, co gdzieś dla niej kona,/
jest ponad wiele kobiet --- wyróżniona.<end id="e1341405137435-1292399004"/></strofa>




<strofa><begin id="b1341405179411-2268872851"/><motyw id="m1341405179411-2268872851">Miłość romantyczna</motyw>W jej biurku leżał list. Miał z Bazylei/
pieczęć, pisany być musiał w wagonie./
List ten brzmiał: ,,Pani! Więc reszta nadziei/
jak kamień w wodzie niezgłębionej tonie?!/
Więc tak?! Huczące wśród śnieżnej zawiei/
Alpy mi zdają się walić na skronie --- ---/
Więc tak?!... Napróżnom serce wydarł z piersi/
i do nóg cisnął ci... Lecz czyż my pierwsi?...<end id="e1349781100912-1325491806"/></strofa>




<strofa>I tylko nie wiem, czemu w mojej duszy/
jest ból, jak gdyby pierwszy ból na ziemi?/
Czemu to serce tak się rwie i kruszy,/
jakby wszystkiemi mękami ludzkiemi/
cierpiało we mnie... Czemu tej katuszy/
we mnie zwyczajna ta myśl nie oniemi,/
że serca mrą z boleści, lecz powoli,/
zapominają o tym, co je boli?</strofa>




<strofa>Tylko w nich smutek pozostaje cichy/
i dziwna smętność marzeń --- --- bo ja to wiem,/
lecz dziś jest we mnie bunt i piekło pychy,/
i żal, serdeczny żal... Ach! nie wypowiem/
ile jest we mnie żalu... Ot, jak lichy/
robak ci do nóg pełzłem --- --- życiem, zdrowiem,/
krwią, mózgiem, sercem byłbym o twe szczęście/
walczył... wolałaś z bogatszym zamęście...</strofa>




<strofa>
Ja sam już nawet nie wiem dobrze, kto to/
bezmiłosiernie z mych rąk cię wyrywa?/
Nic nie wiem, czuję tylko, że mię gniotą,/
że jakaś krzywda mię łamie straszliwa,/
że mi się serce bólem i tęsknotą/
rwie, że z mych piersi krew ucieka żywa,/
że... sam już nie wiem, co piszę... pod czołem/
wszystko mi nagle stało się popiołem.
</strofa>




<strofa>Zrobiłaś duszę mą jedną ruiną,/
pełną strzaskanych kolumn, gruzu, łomu,/
najświętszy ołtarz mój oplwałaś śliną,/
z kraju wygnałaś mnie i z mego domu --- ---/
wszystkie me czucia, wiedz, przez ciebie giną,/
nie znam już prawdy, nie znam wstydu, sromu<pe><slowo_obce>srom</slowo_obce> --- wstyd.</pe>,/
nie wiem, co żadne święte słowo znaczy,/
nie znam na świecie nic --- oprócz rozpaczy...</strofa>




<strofa>
Jak pies u nóg twych chciałem leżeć, stopy/
całować twoje i jeszcze to sobie/
mieć za raj szczęścia... Dziś --- pół Europy/
dzieli nas... O ty!... Wszakżem twoje obie/
ręce na szyi miał... Jak światła snopy/
na łąkę lecą o porannej dobie:/
tak mi z twych oczu szedł blask w głębię ducha.../
Dziś co?... Ta pustka Alp dokoła głucha...
</strofa>




<strofa><begin id="b1341405279195-3545735312"/><motyw id="m1341405279195-3545735312">Seks</motyw>Pamiętasz? Nie raz to i nie dwa razy/
mdlałaś w ramionach moich, o Irenko,/
niezrozumiałe mi szepcąc wyrazy/
i włosy moje plącząc drżącą ręką.../
Chciałażeś tylko zmysłowej ekstazy?/
Upojeń? Szału? Tak?... Ach! Jeszcze miękką/
twą kibić czuję tu, na moim ręku,/
przegiętą, w włosów rozsypanych pęku...<end id="e1341405279195-3545735312"/></strofa>




<strofa>
I czuję ciepło twego ciała jeszcze,/
ciepło twych westchnień i spojrzeń, o droga!/
Jeszcze na rękach cię tu mam i pieszczę,/
pieszczę, całuję... Na żywego Boga!/
Jak ból to serce w rozpalone kleszcze/
chwyta, jak burza grzmi po Alpach sroga,/
jak się te góry po jeziorach dwoją:/
tak ci przysięgam dziś, że będziesz moją!..."
<end id="e1341405179411-2268872851"/></strofa>




<strofa><begin id="b1341405321436-2546290196"/><motyw id="m1341405321436-2546290196">Małżeństwo</motyw>Ten list rok leżał u pani Kufkowej/
w biurku; przez ten czas Henryk na wsi bawił<pe><slowo_obce>bawić</slowo_obce> (daw.) --- przebywać.</pe>,/
potem wyjechał, zaś ona miodowy/
czas przepędzała w Nizzy, gdzie się pławił/
pan Kufke w morzu i kwiatach. W okowy/
Amor go srogie wziął i srodze dławił,/
bo wśród akacyj chodząc i wśród bluszczu,/
pan Kufke stracił dziesięć funtów tłuszczu.</strofa>




<strofa>A żona nie utyła... Rok upływa,/
pani Irena jest zawsze powiewna./
Mówią, że trochę ma wstrętu do --- --- piwa.../
Mówią --- --- lecz rzecz to nie jest wcale pewna.../
Ludzka złośliwość jest taka złośliwa.../
Dość, że po świecie chodzi jak królewna,/
a przy niej, kufa<pe><slowo_obce>kufa</slowo_obce> --- rodzaj dużej, drewnianej beczki.</pe> z piwem przy kolumnie,/
jej mąż, pan Kufke, poważnie i dumnie.<end id="e1341405321436-2546290196"/></strofa>




<strofa>(Miał sto tysięcy rocznie.)<begin id="b1341478951273-3540455958"/><motyw id="m1341478951273-3540455958">List</motyw> Nieczytany/
list leżał w biurku; lecz raz, gdy na balet/
mąż poszedł, ona swej garderobianej/
chcąc wybrać jedną ze starych toalet<pe><slowo_obce>toaleta</slowo_obce> --- elegancka suknia na specjalne okazje.</pe>,/
w swym buduarze<pe><slowo_obce>buduar</slowo_obce> --- pokój kobiecy, przeznaczony głównie do wypoczynku.</pe>, w którym wszystkie ściany/
świecą tęczami wachlarzów i palet,/
otwarła biurko, gdzie kluczyki kładzie,/
i list przypadkiem spostrzegła w szufladzie.</strofa>




<strofa>Wzięła i zbladła trochę i z powrotem/
chciała położyć --- wyjęła z koperty/
i jęła czytać te słowa, z łoskotem/
wielkim pisane, bez logiki, <wyroznienie>per ty</wyroznienie>./
Zarumieniła się, znów zbladła, potem/
zgarnąwszy nowych ,,Mód paryskich" sterty,/
usiadła na fotelu z listem w ręku,/
przegięta, w włosów rozsypanych pęku.</strofa>




<strofa>Siedziała długo, w tył schyliła głowę,/
list na kolana padł, ręce jej zwisły;/
przez twarz jej bladą szły ognie pąsowe,/
i pierś wznosiła się w sukni obcisłej./
Dreszcze ją jakieś wstrząsały nerwowe/
i w oczach jakby dwie wielkie łzy błysły --- ---/
przycięła usta i nogę na nogę/
kładąc, westchnęła... List spadł na podłogę.<end id="e1341478951273-3540455958"/></strofa>




<strofa><begin id="b1341478998913-998248415"/><motyw id="m1341478998913-998248415">Nuda</motyw>Siedziała długo. Wtem ozwał się dzwonek --- ---/
drgnęła, wydęła usta, marszcząc czoło,/
i list włożyła między stos koronek./
Mąż wrócił. Wyszła z twarzą niewesołą,/
siadła do stołu i, biorąc za trzonek/
widelca, naprzód przyjrzała się wkoło/
ścianom, obrazom, zwierciadłu, papudze,/
a potem rzekła z wolna: ,,Ja się nudzę".</strofa>




<strofa>,,Nudzisz się, żonko?! Mieć takie pokoje!/
Nikt nie ma mebli ładniejszych w Warszawie!/
Nudzisz się?!" --- ,,Nudzę." --- ,,Chcesz, to, serce moje,/
nowe obicie do salonu sprawię?"/
,,Nie." --- No to może pojedziem oboje/
na przykład do Berlina? Nie? To wstawię/
w twoją rubrykę --- --- nie? To nie mam --- słów już!/
Cóż chcesz?" --- ,,Chcę widzieć Baje i Wezuwiusz".</strofa>




<strofa>,,Baje? Lecz baja<pe><slowo_obce>baja</slowo_obce> --- rodzaj miękkiej bawełnianej tkaniny.</pe> jest dawno niemodną,/
nikt już nie nosi bai i --- ---" Spod oka/
patrząc, Irena rzekła na to chłodno:/
,,Baje --- to, mężu, jest morska zatoka,/
nie sukno; chcę tam brać kurację wodną./
A zaś Wezuwiusz --- to góra wysoka,/
wulkan, nad Neapolem. Pojedziemy?"/
Mąż skinął głową czerwony i niemy.<end id="e1341478998913-998248415"/></strofa>




<strofa><begin id="b1341479024824-3696620945"/><motyw id="m1341479024824-3696620945">Dekadent</motyw>Tymczasem Henryk znudził się w swej willi/
i na operę poszedł: grano <tytul_dziela>Mignon<pe><slowo_obce>Mignon</slowo_obce> --- opera, której kompozytorem jest Ambroise Thomas, z librettem opartym na <tytul_dziela>Wilhelmie Meistrze</tytul_dziela> Goethego, premierę miała w r. 1866.</pe></tytul_dziela>./
Wtem, gdy w antrakcie<pe><slowo_obce>antrakt</slowo_obce> --- przerwa między aktami.</pe> widze brawo bili,/
łaskawą darząc artystów opinią,/
spojrzał do góry --- i w tejże go chwili/
dreszcz przebiegł: ujrzał za jakąś Wirginią/
rzymską, cud --- --- chyba poszła na paradyz<pe><slowo_obce>paradyz</slowo_obce> (daw.) --- galeria.</pe>/
Eunice --- (czytał był właśnie Quo <tytul_dziela>vadis</tytul_dziela>).<end id="e1341479024824-3696620945"/></strofa>




<strofa><begin id="b1341405428531-3238043453"/><motyw id="m1341405428531-3238043453">Młodość, Upadek, Handel</motyw>Jak się zapoznał z nimi, mniejsza o to;/
dość, że niedługo cudny skarb dziewczęcy/
nabył od matki gotówką za złoto,/
dając w ludwikach franków pięć tysięcy./
Dziewczyna poszła do willi z ochotą,/
był to zaiste dla niej los książęcy,/
a nadto matka ze stryjem Briganti/
chcieli ją sprzedać w ,,Casa Fioravanti".</strofa>




<strofa>Viola poszła z domu z obcym panem/
w brudnej sukience, w podartej koszuli;/
tam wszystko było już przygotowanem,/
kąpiel jej dali, odziali, obuli; /
dali jej pokój zasłany dywanem,/
mnóstwo batystów, koronek i tiuli,/
kilka zwierciadeł, kanapę z poduszką,/
dwa kandelabry i francuskie łóżko.</strofa>




<strofa>Jedno zwierciadło miała z lewej strony,/
drugie po prawej, trzecie u sufitu./
Tapicer nawet był tym zachwycony/
i w sufit haki bił pełen zachwytu./
Miała też ganek na morze rzucony,/
na wodę z różu, srebra i błękitu,/
cichą, głęboką, pustą i niezmierną,/
i w szafie asti<pe><slowo_obce>asti</slowo_obce> --- rodzaj włoskiego wina.</pe>, szampan i falerno<pe><slowo_obce>falerno</slowo_obce> --- rodzaj włoskiego wina.</pe>.
<end id="e1341405428531-3238043453"/></strofa>




<strofa>
Było w południe. Siedzieli oboje/
w parku nad morzem. Jej płynęły z głowy/
złotawych włosów wite w loki zwoje/
na smukłych ramion kształt alabastrowy./
Nosiła w domu na pół greckie stroje,/
które jej wdzięki kryły do połowy,/
i teraz, w białej tuniki rozcięciu,/
widać jej było białe biodro w zgięciu.
</strofa>




<strofa><begin id="b1341405471691-2100774243"/><motyw id="m1341405471691-2100774243">Przemijanie</motyw>Na morze oczy obróciła duże,/
łagodne, smętne, czyste oczy Psychy<pe><slowo_obce>Psyche</slowo_obce> (mit. gr.) --- urodziwa kochanka Erosa, przekonała do siebie zazdrosną Afrodytę swoim łagodnym charakterem.</pe>, /
i wodząc nimi po złotym lazurze,/
miała w nich morza uśpionego cichy,/
błękitny uśmiech. <begin id="b1349784989846-2182178516"/><motyw id="m1349784989846-2182178516">Kwiaty</motyw>W drobnej dłoni róże/
trzymała, wielkie więdnące kielichy,/
co miały w blasku więdnących szkarłatów/
ten dziwny smutek konających kwiatów.
<end id="e1341405471691-2100774243"/></strofa>




<strofa><begin id="b1341405488651-3568941645"/><motyw id="m1341405488651-3568941645">Uroda</motyw>W białej tunice, w wianku róż na głowie,/
z różami w dłoni, cicha, zamyślona,/
była jak nimfy gdzieś w greckiej dąbrowie,/
zrodzone z baśni. A fala złocona/
jej białe stopy brała za wezgłowie<pe><slowo_obce>wezgłowie</slowo_obce> --- storna łóżka, po której kładzie się głowę.</pe>,/
lub zawisała perłą u jej łona,/
albo na róże i włos rozwinięty/
wielkie i jasne siała dyjamenty.<end id="e1349784989846-2182178516"/></strofa>




<strofa><begin id="b1341475463776-152616188"/><motyw id="m1341475463776-152616188">Seks</motyw>Henryk ramieniem otoczył jej szyję,/
lubieżną szyję marzącej Charyty<pe><slowo_obce>Charyty</slowo_obce> (mit. gr.) --- boginie piękna, wdzięku i radości.</pe>,/
i czuł, jak serce u dziewczyny bije/
w piersi okrągłej, pełnej, półodkrytej./
Ile się żaru pod tą piersią kryje/
wiedział, i wiedział, jak jej ócz błękity/
mdleją spod powiek, gdy na pół zemdlona/
w tył się przechyla, otwarłszy ramiona.
<end id="e1341475463776-152616188"/><end id="e1341405488651-3568941645"/></strofa>




<strofa>
Przed nimi morze grało zmienną tęczą/
przesrebrzanego w lazur fioletu,/
pokryte gazą oparu pajęczą,/
co od w łuk giętych gór modrego grzbietu,/
hen, ponad siną zatoki obręczą,/
wisiała drżąca, jakby dźwiękiem fletu/
kędyś wśród laurów ukrytego Pana/
w błękitne rytmy sennie kołysana.
</strofa>




<strofa>Siedzieli cicho, wsłuchani w milczenie/
odległych pustek, w bezmiar wód wpatrzeni,/
samotni, cisi, bez ruchu dwa cienie,/
wyszłe z cyprysów tajemnej zieleni./
Tylko swe zgodne jednotonne tchnienie/
słyszeli, wzajem do się przytuleni./
<begin id="b1341405536252-1958899787"/><motyw id="m1341405536252-1958899787">Przemijanie</motyw>Tej chwili Henryk znad róży kielicha:/
,,<slowo_obce>Verweile doch, du bist so schön!...</slowo_obce><pe><slowo_obce>Verweile doch, du bist so schön!...</slowo_obce> (niem.) --- Trwaj! Jesteś tak piękna!</pe>" rzekł z cicha.</strofa>




<strofa>,,<slowo_obce>Verweile doch!...</slowo_obce>" Poza nim cmentarz życia,/
powiędłe myśli, albo wbite w błoto,/
wszystko stracone i nic do zdobycia,/
i serce próżną stargane tęsknotą.../
Przed nim?... Z przeszłości ciemnego ukrycia/
jutro --- twarz bladą śmiertelną martwotą/
wychyla, widmo straszne i pokutne,/
trwogę niosące, i jak trumna smutne.</strofa>




<strofa><begin id="b1341405565859-1664637384"/><motyw id="m1341405565859-1664637384">Starość</motyw>,,<slowo_obce>Verweile doch!...</slowo_obce>" Bo oto wczesna idzie/
starość i nędza ciała, co trupieje;/
starość w swej całej grozie i ohydzie,/
starość, co lodem przerażenia wieje,/
starość, kąpana w fizycznym bezwstydzie,/
wstrętna, okropna; starość, która leje/
na nędzne ciało ludzkie kubeł kału/
i robi zgniłe próchno z ,,ideału".</strofa>




<strofa>Starość, co łamie, druzgoce i depce,/
starość, co nurza w szpetności po uszy,/
starość, co żywą krew po kropli chłepce,/
starość, co serce zabija, mózg suszy,/
starość, co pierwsza nad dzieckiem w kolebce/
staje i krokiem się odeń nie ruszy/
i jak śmierć za nim bezustannie chodzi --- ---/
wybrańcy bogów umierają młodzi.
<end id="e1341405565859-1664637384"/></strofa>




<strofa>,,<slowo_obce>Verweile doch!...</slowo_obce>" Daremnie... Przeszła chwila,/
przeszła i więcej nigdy nie powróci,/
nigdy już więcej... Czuł, że się pochyla/
w nim coś ku ziemi, zasępia i smuci. /
Czar znikł, jak lotnych obłoków flotylla,/
gdy je po morzu w nicość wiatr rozrzuci./
Zrozumiał, że w tej chwili do zenitu/
doszło u niego uczucie dosytu.</strofa>




<strofa>
Zrozumiał, że już więcej tu na ziemi/
wydobyć nic już nie zdoła z użycia,/
zanim go starość z szczękami trupiemi/
chwyci, z ciemnego wypełzła ukrycia./
Tu, nad wodami siedząc błękitnemi,/
swą najpiękniejszą miał godzinę życia,/
pośród natury jak cud, przy kobiecie/
jak wybujałe w słońcu polne kwiecie...
<end id="e1341405536252-1958899787"/></strofa>




<strofa><begin id="b1341405584979-1758567529"/><motyw id="m1341405584979-1758567529">Samobójstwo</motyw>I wolnym ruchem wyjął z kamizelki/
papierek, w którym nosił cyjankali<pe><slowo_obce>cyjankali</slowo_obce> --- cyjanek potasu, silna trucizna.</pe>;/
spojrzał --- --- na ręku miał zwitek niewielki --- ---/
wzdrygnął się --- --- po tym już nic nie ocali ---/
jednak czy warto żyć bez żądzy wszelkiej,/
bez pragnień, złudzeń, nadziei?...<end id="e1341405584979-1758567529"/> W oddali/
zobaczył nagle w parku, wśród topoli,/
panią Irenę, idącą powoli.</strofa>




<strofa>
Pani Irena szła, a Henryk wstawał,/
nie będąc pewny, czy widzi na jawie,/
czy też złudzenie go bierze na kawał/
i ambetuje<pe><slowo_obce>ambetować</slowo_obce> (z fr. <slowo_obce>embêter</slowo_obce>) --- denerwować, zawracać głowę.</pe>, jak mówią w Warszawie./
Ona! Tak, ona! Czyżby nie poznawał?!/
Ta sama gibkość i smukłość w postawie,/
te same ruchy, rysy... Święte bogi!/
Irena! Ona!... Zerwał się na nogi.
</strofa>




<strofa>
Wraz z nim zerwała się z ławki Viola,/
która dotychczas patrzała na morze./
Stanęła smukła, gibka jak topola,/
a na twarz wyszły jej rumieńców róże ---/
zażenowała ją szatek swawola,/
które wiatr lekki podnosił ku górze,/
więc się ogarnia rączkami, pół dzika,/
pół przestraszona patrząc na Henryka.
</strofa>




<strofa>
<begin id="b1341405649515-1954052696"/><motyw id="m1341405649515-1954052696">Zdrada</motyw>Pani Irena stała blada cała ---/
w jej oczach tysiąc zaświeciło błysków,/
zda się, że nagle na głaz skamieniała/
i była jak statua z wodotrysków/
albo monument... List, który trzymała/
w ręku, od palców kurczowych uścisków/
zwinął się w biały, pomięty papilot<pe><slowo_obce>papilot</slowo_obce> --- kawałek zwiniętego papieru, na którym zakręca się loki.</pe> ---/
a usta były jej, jak działa wylot,/
</strofa>




<strofa>dopóki lontu kanonier nie zniży.../
Straszliwy otwór... Wtem krew jej na lice/
buchnęła, o krok jeszcze przyszła bliżej/
i na Henryka oczów błyskawice/
zwracając, oczów, jak sierć kolcozwiérzy,/
list odrzuciła precz na fal śnieżyce/
i, lady Makbet ruch z trzeciego aktu/
czyniąc, przez zęby rzekła: ,,To pan tak tu?!...</strofa>




<strofa>To, gdy ja myślę, że pan schnie z żałoby/
i o mnie tylko myśli, za mną jęczy,/
pan tu z dziewczyną włoską?!... Boże! Kto by/
pomyślał?!... To ja!... A pan tu się wdzięczy/
do jakiejś Włoszki! Ja!... Nie! To warto by/
w powieść!... Ja myślę, że on się tu męczy,/
że on tu kona od przeszło dwunastu/
miesięcy --- a on tu... <slowo_obce>Non! Ça surpasse tout</slowo_obce>!<pe><end id="e1341405649515-1954052696"/><slowo_obce>Non! Ça surpasse tout!</slowo_obce> (fr.) --- Nie! To przekracza wszelkie pojęcie!</pe></strofa>




<strofa>Ha! to zaiste godne pana, w taki/
ubliżyć sposób bezbronnej kobiecie!/
Poznaję pana --- --- zawsześ pan jednaki ---/
nic się nie zmienia widać na tym świecie!/
Poznałabym cię wszędzie --- ach! Te krzaki!/
Jeszcze się podrę gdzie! --- Postępujecie/
zawsze jednako z nami --- po tym kroku/
pana poznałabym w największym tłoku!</strofa>




<strofa>Lecz teraz kwita z nami! Już na wieki!/
Słyszysz pan? <slowo_obce>C'est fini --- fini à jamais!</slowo_obce>/
<slowo_obce>Je ne veux plus vous voir! Où suis-je? Chez qui?<pe><slowo_obce>C'est fini, fini à jamais!
Je ne veux plus vous voir! Où suis-je? Chez qui?</slowo_obce> (fr.) --- Wszystko skończone, skończone na zawsze! Nie chcę pana więcej widzieć! Gdzie ja jestem? U kogo?</pe></slowo_obce>/
W jakąż rozpusty straszną wpadłam jamę!/
Wyprowadź mię pan stąd! Ja bez opieki!/
Mój mąż, ten bałw... to jest... Przez taką damę!/
Przez taką... tak się dać skompromitować!/
<slowo_obce>Non! C'est trop!</slowo_obce><pe><slowo_obce>Non! C'est trop!</slowo_obce> (fr.) --- Nie! To za wiele!</pe> Zaraz pan mnie stąd wyprowadź!</strofa>




<strofa>Albo... ah! ah! ah!..." --- krzyknęła i padła/
prosto ku Henrykowi --- ledwo złapał ---/
Viola na to patrzała pobladła,/
a deszcz jej cichych kropel z sukni kapał,/
wreszcie spytała, czy by prześcieradła/
nie przynieść, widząc, że Henryk już sapał,/
i położywszy tę signorę na niem,/
zanieść ją do pokoju przed skonaniem?</strofa>




<strofa><begin id="b1341405730429-401988052"/><motyw id="m1341405730429-401988052">Namiętność</motyw>Henryk powoli przytomniał --- --- na rękach/
miał swoją dawną, kochaną, straconą,/
dawną Irenkę o tych samych wdziękach,/
które mu duszę czyniły szaloną; /
włosy jej znowu rozsnuły się w pękach,/
gdy przewiesiła w tył głowę zemdloną,/
spod gorsu piersi wyjrzały z ostrożna,/
wstydliwie, jakby pytając: czy można?...</strofa>




<strofa>
<begin id="b1349787196304-1025093047"/><motyw id="m1349787196304-1025093047">Pocałunek</motyw>Na rękach czuł ją swych całą zwieszoną,/
czuł ciepło ciała jej i jej oddechu,/
przy piersi czuł jej falujące łono,/
czuł krew tętniącą w jej żyłach w pośpiechu,/
czuł swoją dawną, kochaną, straconą ---/
a ona z wolna, w smętnym półuśmiechu,/
pół powiek wzniesie i pół ust rozchyli/
zbladłych, podobnych półrozwartej lilii ---
</strofa>




<strofa>i patrzy... Wszystko pierzchło mu sprzed oczu,/
cierpienia, męka, gniew i wszystko potem ---/
zanurzył palce w jej gęstym warkoczu,/
co się pod słońca światło błyszczał złotem,/
schylił twarz --- --- w oczu jej mglistym przezroczu/
zadrgało światło --- --- nagle rąk mu splotem/
objęła szyję --- i czoło im z czołem,/
usta z ustami spoiły się społem...</strofa>




<strofa>Jak długo trwał ten czar --- --- któż takie chwile/
liczy --- --- lecz nawet Henryk uczuł życie.../
On, co przed chwilą chciał się skryć w mogile/
przed nudą: tonął, jak chłopak, w zachwycie,/
jak chłopak, gdy już poczuł się na sile/
schwycić dziewczynę wpół, w owsie lub w życie,/
i w tył przegiąwszy, nieledwie ku ziemi,/
spoił jej usta z ustami swojemi.<end id="e1349787196304-1025093047"/></strofa>




<strofa>O gdyby chwila pierwszego objęcia/
mogła być wieczną!... Któż tego nie pomni?/
Te tajemnicze, te nieznane wgięcia,/
te skryte czary kształtów... Któż zapomni?/
Pierwsze zbliżenie ust do ust dziewczęcia,/
co oszaleni i unieprzytomni,/
pierwsza płomienna rozkosz nocą późną.../
,,<slowo_obce>Verweile doch! du bist so schön!</slowo_obce>"... Na próżno...<end id="e1341405730429-401988052"/></strofa>



</liryka_l>




</utwor>