<utwor>
<rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/prus-cienie/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Prus, Bolesław</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Cienie</dc:title>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kozioł, Paweł</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kotwica, Wojciech</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kozioł, Agnieszka</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Rawska, Aneta</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Pozytywizm</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Epika</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Nowela</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja cyfrowa wykonana przez Fundację Nowoczesna Polska z egzemplarza pochodzącego ze zbiorów Doroty Kowalskiej.</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/prus-cienie</dc:identifier.url>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Bolesław Prus, Nowele Warszawskie, Stowarzyszenie Pisarzy Polskich, Londyn 1946</dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Bolesław Prus zm. 1912</dc:rights>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">1983</dc:date.pd>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2013-01-10</dc:date>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/media/dynamic/cover/image/2103.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Untitled, Kuba Bożanowski@Flickr, CC BY 2.0</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/2103</dc:relation.coverImage.source>
<dc:relation.hasFormat id="pdf" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/pdf/prus-cienie.pdf</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-0725-9</meta>
<meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta>
<dc:relation.hasFormat id="html" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/prus-cienie.html</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-1707-4</meta>
<meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta>
<dc:relation.hasFormat id="txt" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/txt/prus-cienie.txt</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-2662-5</meta>
<meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta>
<dc:relation.hasFormat id="epub" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/epub/prus-cienie.epub</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-3721-8</meta>
<meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta>
<dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/media/book/mobi/prus-cienie.mobi</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-4807-8</meta>
<meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta>
<category.thema.main>FS.WL-N</category.thema.main>
    <category.thema>1DTP</category.thema>
    <category.thema>3MN</category.thema>
    </rdf:Description>
</rdf:RDF>
<opowiadanie>
<abstrakt>
<akap>,,Kiedy gaśnie słońce, armia zmroków gęstymi szeregami wysuwa się ze swych ucieczek, cicha i ostrożna. Zapełnia korytarze domów, sienie i źle oświecone schody".</akap>




<akap>Wieczór, starcie dnia z nocą, triumf ciemności. Mrok wkrada się wszędzie, jedyna nadzieja w latarniku, który rozpala uliczne światła. Kim jest i czy można go odnaleźć?
Poetyckie, zachęcające do refleksji opowiadanie, odbiegające od standardowego wyobrażenia o prozie Prusa.</akap>




<akap>Bolesław Prus (właściwie Aleksander Głowacki) był świetnym obserwatorem, co znalazło odzwierciedlenie w jego twórczości --- nikt tak jak on nie opisywał nastrojów i mechanizmów społecznych. Współpracował z wieloma gazetami, m.in. ,,Niwą" i ,,Tygodnikiem Ilustrowanym", a ukazujące się w ,,Kurierze Warszawskim", opisujące życie miasta, ,,Kroniki" cieszyły się dużą popularnością. Większość jego utworów była publikowana najpierw na łamach prasy. Brał udział w licznych inicjatywach społecznych i oświatowych.</akap>


 </abstrakt>

<autor_utworu>Bolesław Prus</autor_utworu>






<nazwa_utworu>Cienie</nazwa_utworu>



<akap>Kiedy na niebie dogasają blaski słońca, z ziemi wynurza się
zmierzch. Zmierzch --- wielka armia nocy, o tysiącach niewidzialnych kolumn i miliardach żołnierzy. Potężna armia,
która od niepamiętnych czasów pasuje się<pe><slowo_obce>pasować się</slowo_obce> --- walczyć, zmagać się (por.: zapasy).</pe> ze światłem, pierzcha
każdego poranku, zwycięża każdego wieczoru, panuje od zachodu
do wschodu słońca, a w dzień, rozbita, chowa się po kryjówkach
i czeka.</akap>


<akap>Czeka w górskich przepaściach i miejskich piwnicach, w gąszczu
lasu i w głębi ciemnych jezior. Czeka, kryjąc się w przedwiecznych
jaskiniach ziemi, w kopalniach, po rowach, w kątach domów,
w załamkach murów. Rozproszona i na pozór nieobecna, wypełnia
jednak wszystkie skrytki. Jest w każdej szczelinie kory drzew,
w fałdach ludzkiego odzienia, leży pod najmniejszym ziarnem
piasku, czepia się najcieńszej nici pajęczej i czeka. Wypłoszona
z jednego miejsca, w oka mgnieniu przenosi się na inne,
korzystając z lada sposobności, aby powrócić tam, skąd ją
wygnano, wedrzeć się na niezajęte stanowiska i zalać ziemię.</akap>


<akap>Kiedy gaśnie słońce, armia zmroków gęstymi szeregami
wysuwa się ze swych ucieczek, cicha i ostrożna. Zapełnia
korytarze domów, sienie i źle oświecone schody; spod szaf i
stołów wypełza na środek pokojów i obsiada firanki; przez
lufty piwnic i szyby okien wysuwa się na ulice, w głuchym
milczeniu szturmuje ściany i dachy, i zaczajona na szczytach,
cierpliwie czeka, aż na zachodzie zbledną różowe obłoki.</akap>


<akap><begin id="b1361623006282-3338937867"/><motyw id="m1361623006282-3338937867">Noc, Światło</motyw>Jeszcze chwilka, i nagle zerwie się olbrzymi wybuch ciemności,
sięgającej od ziemi do nieba. Zwierzęta skryją się po legowiskach,
człowiek ucieknie do domu; życie, jak roślina bez wody, skurczy
się i pocznie usychać. Barwy i kształty rozpłyną się w nicestwie;
trwoga, błąd i występek obejmą panowanie nad światem.</akap>


<akap>W takiej chwili na pustoszejących ulicach Warszawy ukazuje
się dziwna postać ludzka, z drobnym płomykiem nad głową.
Szybko biegnie przez chodnik, jakby ją ścigały ciemności, przy
każdej latarni zatrzymuje się na mgnienie i roznieciwszy wesołe
światło, znika jak cień.<end id="e1361623006282-3338937867"/></akap>


<akap>I tak każdego dnia w roku. Czy na polach wiosna dyszy
zapachem kwiatów, czy sroży się lipcowa burza, czy rozhukane
na ulicach jesienne wichry motają tumanami kurzu, czy w
powietrzu kłębią się zimowe śniegi --- on zawsze, skoro tylko
nadejdzie wieczór, ze swym płomykiem przebiega miejskie
chodniki, roznieca światło, a potem znika, jak cień.</akap>


<akap>Skąd się ty bierzesz, człowieku, i gdzie kryjesz się, że nie
znamy twoich rysów, ani słyszymy głosu? Czy masz ty żonę
albo matkę, która czeka twego powrotu? Albo dzieci, które
postawiwszy w kącie twoją latarkę, wdzierają ci się na kolana
i obejmują cię za szyję? Czy ty masz przyjaciół, którym
opowiadasz swoje pociechy i zgryzoty, albo choć znajomych,
z którymi możesz porozmawiać bodaj o codziennych zdarzeniach?</akap>


<akap>Czy ty w ogóle posiadasz jaki dom, w którym by cię znaleźć
można? imię, którym można by ciebie zawołać? potrzeby i
uczucia, które by cię robiły takim, jak my, człowiekiem? Czyli<pe><slowo_obce>czyli</slowo_obce> --- czy z partykułą -li.</pe>
też jesteś naprawdę istotą bezkształtną, milczącą i nieujętą, co
ukazuje się tylko o zmroku, roznieca światło, a potem znika,
jak cień?</akap>


<akap>Odpowiedziano mi, że jest naprawdę człowiek, a nawet dano
jego adres. Poszedłem do wskazanego domu i zapytałem stróża:</akap>


<akap_dialog>--- Czy u was mieszka ten, co zapala latarnie po ulicach?</akap_dialog>


<akap_dialog>--- U nas.</akap_dialog>


<akap_dialog>--- A gdzie?</akap_dialog>


<akap_dialog>--- W tamtej komórce.</akap_dialog>


<akap>Komórka była zamknięta. Spojrzałem przez okna, alem tylko
zobaczył tapczan przy ścianie, a obok niego na wysokim kiju
latarkę. Latarnika nie było.</akap>


<akap_dialog>--- Powiedz mi przynajmniej, jak on wygląda?</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Kto go tam wie! --- odparł stróż, wzruszając ramionami. --- Sam go nawet dobrze nie znam --- dodał --- bo po dniu nigdy
w izbie nie siedzi.</akap_dialog>


<akap>W pół roku przyszedłem drugi raz.</akap>


<akap_dialog>--- A dziś nie ma w domu latarnika?</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Oho! --- rzekł stróż --- nie ma i nie będzie. Wczoraj go
pochowali. Umarł.</akap_dialog>


<akap>Stróż zamyślił się.</akap>


<akap>Zapytawszy o kilka szczegółów, pojechałem na cmentarz.</akap>


<akap_dialog>--- Pokażcie mi, grabarzu, gdzie tu wczoraj pochowano
latarnika?</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Latarnika?... --- powtórzył. --- Kto go tam wie! Trzydziestu pasażerów było wczoraj.</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Ależ on pochowany w oddziale najuboższych.</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Takich zwaliło się dwudziestu pięciu.</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Ale on leżał w niemalowanej trumnie.</akap_dialog>


<akap_dialog>--- Takich zwieźli szesnaście.</akap_dialog>


<akap>Tym sposobem nie poznałem ani twarzy, ani nazwiska, ani
nawet nie widziałem jego grobu. I został tym po śmierci, czym
był za życia: istotą widzialną tylko o zmroku, niemą i
niepochwytną, jak cień.</akap>


<akap><begin id="b1361622991466-3799908507"/><motyw id="m1361622991466-3799908507">Kondycja ludzka</motyw>W pomroce życia, gdzie po omacku błądzi nieszczęsny rodzaj
ludzki, gdzie jedni rozbijają się o zawady<pe><slowo_obce>zawada</slowo_obce> --- przeszkoda.</pe>, inni spadają w otchłań,
a pewnej drogi nikt nie zna; gdzie na skrępowanego przesądami
człowieka poluje zły przypadek, nędza i nienawiść --- po ciemnych
manowcach życia również uwijają się latarnicy. Każdy niesie
drobny płomyk nad głową, każdy na swojej ścieżce roznieca
światło, żyje nie poznany, trudzi się nie oceniony, a potem
znika, jak cień...<end id="e1361622991466-3799908507"/></akap>





</opowiadanie>
</utwor>