<utwor>
<rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
<rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/potocki-transakcja-wojny-chocimskiej/">
<dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Potocki, Wacław</dc:creator>
<dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Transakcja wojny chocimskiej</dc:title>
<dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kozioł, Paweł</dc:contributor.editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Niedziałkowska, Marta</dc:contributor.technical_editor>
<dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Choromańska, Paulina</dc:contributor.technical_editor>
<dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Nowoczesna Polska</dc:publisher>
<dc:subject.period xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Barok</dc:subject.period>
<dc:subject.type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Epika</dc:subject.type>
<dc:subject.genre xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Poemat</dc:subject.genre>
<dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja  zrealizowana  w  ramach  projektu Wolne Lektury (http://wolnelektury.pl). Reprodukcja  cyfrowa  wykonana przez Bibliotekę Elbląską z egzemplarza pochodzącego  ze  zbiorów BE.</dc:description>
<dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/potocki-transakcja-wojny-chocimskiej</dc:identifier.url>
<dc:source.URL xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"/>
<dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Wacław Potocki, Wojna chocimska, nakł. Krakowska Spółka Wydawnicza, druk. W.L. Anczyca i Spółki w Krakowie, Kraków 1924 </dc:source>
<dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Wacław Potocki zm. 1696</dc:rights>
<dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">1767</dc:date.pd>
<dc:format xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">xml</dc:format>
<dc:type xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:type xml:lang="en" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">text</dc:type>
<dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-10-01</dc:date>
<dc:audience xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">L</dc:audience>
<dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
<dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/image/Odbicie_jasyru_fragment.jpg</dc:relation.coverImage.url>
<dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Odbicie jasyru (fragment), Józef Brandt (1841-1915), domena publiczna</dc:relation.coverImage.attribution>
<dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/6421</dc:relation.coverImage.source>
<dc:relation.hasFormat id="pdf" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/pdf/potocki-transakcja-wojny-chocimskiej.pdf</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-6510-5</meta>
<meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta>
<dc:relation.hasFormat id="html" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/potocki-transakcja-wojny-chocimskiej.html</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-6511-2</meta>
<meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta>
<dc:relation.hasFormat id="txt" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/txt/potocki-transakcja-wojny-chocimskiej.txt</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-6512-9</meta>
<meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta>
<dc:relation.hasFormat id="epub" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/epub/potocki-transakcja-wojny-chocimskiej.epub</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-6513-6</meta>
<meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta>
<dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/mobi/potocki-transakcja-wojny-chocimskiej.mobi</dc:relation.hasFormat>
<meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-6514-3</meta>
<meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta>
<meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta>


    
    <category.thema>DCA</category.thema>
    <category.thema>4CL</category.thema>
    <category.thema.main>DNX</category.thema.main>
    <category.thema>DNXH</category.thema>
    <category.thema>NHD</category.thema>
    </rdf:Description>
</rdf:RDF>
<liryka_l>



<abstrakt>
<akap id="e57"><tytul_dziela>Transakcja wojny chocimskiej</tytul_dziela> lub krócej: <tytul_dziela>Wojna chocimska</tytul_dziela> to wierszowany epos opowiadający o zwycięstwie Polski nad Turkami pod Chocimiem w 1621 roku.</akap>


 
<akap id="e58">Treść utworu została oparta o kroniki Jakuba Sobieskiego oraz inne manuskrypty. W dziele występują postaci historyczne (np. Karol Chodkiewicz, Stanisław Lubomirski), jednak autor wprowadza elementy fikcji literackiej, wplata również własne komentarze, dygresje, uzupełnia o mowy wodzów. Opisana historia opowiada o przygotowaniach do bitwy oraz o jej przebiegu (tj. w barokowej polszczyźnie pełnej łacińskich zapożyczeń: ,,transakcji"). Autor podkreśla wielkość narodu polskiego, który pomimo śmierci wodza podczas bitwy stawił czoła kilkukrotnie większemu wojsku najeźdzcy. Wyraża jednak krytykę wobec współczesnej mu Polski i chce obudzić w Polakach dawnego ducha.</akap>


 
<akap id="e59">Wacław Potocki to jeden z najważniejszych polskich autorów okresu baroku. Znany przede wszystkim jako autor <tytul_dziela>Wojny chocimskiej</tytul_dziela> oraz wierszy o charakterze patriotycznym i moralizatorskim.</akap>


 </abstrakt>
<autor_utworu id="e1">Wacław Potocki</autor_utworu>




<nazwa_utworu id="e2">Transakcja wojny chocimskiej</nazwa_utworu>



<nota_red>

<akap id="e60">Opracowanie tekstu oraz większa część przypisów wzorowano na wydaniu pod red. Aleksandra Brücknera z roku 1924. Oparcie się na tej podstawie wymagało jednak uwspółcześnienia zarówno samego tekstu, jak i przypisów. Te ostatnie zostały również doprowadzone do formy typowej dla innych publikacji na stronie Wolnych Lektur; w szczególności hasła w wielu miejscach zostały sformułowane w mianowniku.</akap>





<akap id="e61">W przypisach przyjęto jednak tę samą strategię, co Brückner --- wyjaśniane są zasadniczo kwestie językowe, nie zaś historyczne. Podstawowe informacje o tych ostatnich oferuje wstęp.</akap>





<akap id="e62">Formy: tem, swem, czem itp. konsekwentnie zmieniono na tym, czym, swym. Wyjątek uczyniono dla słów w pozycji rymowej, które przyjmują formę dla rymu najwłaściwszą.</akap>





<akap id="e63">W pozycji rymowej --- i wyłącznie tam --- uwzględniano e pochylone.</akap>





<akap id="e64">Uwspółcześniono również interpunkcję, zwłaszcza w częstych u Potockiego konstrukcjach ,,i X i Y i Z" dodano przecinki.</akap>





<akap id="e65">Z powodów technicznych zrezygnowano niestety z uwzględnienia not marginalnych, informujących o temacie poszczególnych fragmentów utworu. </akap><akap id="e66">
Przykłady innych zmian:</akap>





<akap id="e67">a kończy równie prośbą
o zachowanie pokoju i wolności -> a kończy również prośbą
o zachowanie pokoju i wolności</akap>




<akap id="e68">Pierwsze dwie części, to przygrywka do Chocima -> Pierwsze dwie części --- to przygrywka do Chocima,
dygresy -> dygresje, 300.000 > trzysta tysięcy</akap>




<akap id="e69">usunięcie rekcji ,,czwarta [pieśń] zaczyna opisem jesieni"</akap>



</nota_red>

<naglowek_czesc id="e3">Wstęp</naglowek_czesc>





<naglowek_rozdzial id="e4">I. Dzieje wojny chocimskiej</naglowek_rozdzial>






<akap id="e5">Polskę uważali Turcy od czasów Batorowych za
hołdownika<pe><slowo_obce>hołdownik</slowo_obce> --- lennik.</pe>, ale bardzo niesfornego. Bo i haracz-upominki nadchodziły do Stambułu niestale; i rościła ta
Polska jakieś do hospodarstw<pe><slowo_obce>hospodarstwo</slowo_obce> --- księstwo (zazwyczaj mołdawskie lub wołoskie).</pe>, mianowicie do mołdawskiego, prawa, zsadzając lub wysadzając, z wiedzą bojarów<pe><slowo_obce>bojar</slowo_obce> --- szlachcic ruski, rosyjski lub wołoski.</pe> lub bez niej, hospodarów, wprowadzając tam np.
samowolnie Mohiłów<pe><slowo_obce>Mohiłowie</slowo_obce> --- ród mołdawski, w XVI i XVII w. panujący w tym kraju przy wsparciu Polski; z rodu tego pochodził też metropolita kijowski, Piotr Mohyła, przez prawosławnych uznany za świętego.</pe>, którzy nie mogli sobie rościć najmniejszego tytułu (oprócz poparcia polskiego) do tej
godności. Co jednak najgorsza, jej Kozacy plądrowali
bezkarnie brzegi morza tureckiego, zapędzali się do
Małej Azji i w przedmieścia stambulskie. Prędzej czy
później musiało więc przyjść do rozprawy orężnej, do poskromienia przemocą hardego hołdownika-buntownika.
Przeszkadzało temu widoczne rozprzężenie potęgi wyłącznie wojskowej, jaką była Turcja, i szereg najniedołężniejszych sułtanów --- opojów, żarłoków, idiotów.
Skoro miejsce ich zajął dzielny, ambitny młokos, Osman<pe><slowo_obce>Osman II</slowo_obce> (1604--1622) --- sułtan w latach 1618--1622, zginął w wyniku buntu janczarów, których prześladował, uważając ich za winnych klęski w wojnie z Polską.</pe>,
wojna stała się nieunikniona, gdyż klęska cecorska<pe><slowo_obce>bitwa pod Cecorą</slowo_obce> --- stoczona we wrześniu 1620 r., zakończyła się klęską wojsk polskich, a podczas odwrotu, po rozbiciu przez Turków taboru, zginął hetman Stanisław Żółkiewski.</pe>
uprzątnęła, wedle przekonania Turków, najlepsze siły
polskie. Więc zaciął się Osman w uporze, aby samemu
wyruszyć na wyprawę, która miała go postawić w rzędzie dawnych zdobywców, mianowicie obok Solimana II:
jak ten Węgry, tak on miał wcielić Polskę do swego
państwa; nakazał więc jak największe wysiłki i zebrawszy wojsko, wyruszył na czele jego 21 maja 1621 r.
ze Stambułu. Wojsko było olbrzymie, dochodziło do
liczby 300 tysięcy, ale tylko połowa jego była zdatna do
boju, a wyborowe siły były wcale<pe><slowo_obce>wcale</slowo_obce> (daw.) --- całkiem.</pe> szczupłe, janczarów<pe><slowo_obce>janczarzy</slowo_obce> --- wyborowa piechota turecka (pierwotnie gwardia przyboczna sułtana), formowana z dzieci chrześcijańskich, od młodego wieku przyuczanych do walki.</pe>
np. było tylko około 12 tysięcy; co najważniejsze, nie było
żadnego wodza; młodziutki sułtan władał znakomicie
bronią, był odważny (sam prowadził jeden szturm),
nienawidził chrześcijan, ale nie miał doświadczenia żadnego, a obok niego nie było nikogo. Akcji tureckiej brakowało zupełnie celowości; tłumy sobie przeszkadzały
nawzajem, a dowódcy z zazdrości paraliżowali siły.
Mimo to, szczególniej z powodu katastrofy cecorskiej,
obruszyło się na Polskę nadzwyczajne niebezpieczeństwo; groza imienia tureckiego była jeszcze niezachwiana
i zarozumiały młodzik tuszył<pe><slowo_obce>tuszyć</slowo_obce> (daw.) --- mieć nadzieję.</pe> sobie, że samą tą grozą
porazi hołdownika.</akap>


<akap id="e6">W Polsce brakło wszystkiego: gotowości wojennej
(np. artylerii), pieniędzy, fortec; starano się poruszyć
sąsiadów na pomoc, bez skutku; zaciągać wojsko w kraju
i zagranicą; powołać pospolite ruszenie; zasoby powiększyć licznymi poborami. Czego nie dostawało<pe><slowo_obce>nie dostawać</slowo_obce> (daw.) --- brakować.</pe>, zastąpił hart wodza i męstwo wojska, którego zebrano
około 34 tysięcy, a do nich przybyło około 30 tysięcy Kozaków. Wojsku koronnemu brakło jednak hetmanów:
wielki poległ, Żółkiewski; polny, Koniecpolski, był w niewoli --- więc poszło wojsko koronne pod dowództwo
hetmana litewskiego, Karola Chodkiewicza<pe><slowo_obce>Chodkiewicz, Jan Karol</slowo_obce> (1560--1621) --- wybitny dowódca wojskowy, hetman wielki litewski od 1605.</pe>; polny, Krzysztof Radziwiłł<pe><slowo_obce>Radziwiłł, Krzysztof</slowo_obce> (1585--1640) --- magnat, różnowierca, dowódca wojskowy; wspomniana obrona Inflant była jego pierwszą samodzielną misją.</pe>, miał pilnować Inflant. Chodkiewicz, żołnierz wytrawny, który z najlepszej szkoły wyszedłszy,
własnego geniuszu niepospolite złożył nieraz świadectwa, przedwcześnie z powodu niesposobnego zdrowia
zestarzały, hartem woli i poczuciem obowiązku i honoru, syn wierny kraju i Kościoła, celował nad współczesnymi. Dodany mu do boku podczaszy koronny,
Stanisław Lubomirski (późniejszy wojewoda krakowski,
ojciec buntownika Jerzego) daleko poza nim kroczył
i wiekiem, i zdolnościami, mimo wszelkiej własnej krewkości i dzielności; używał tytułu hetmana polnego. Z ramienia sejmu występowali przy nich komisarze, biorąc
udział we wszystkich znaczniejszych sprawach; był
między nimi Jakub Sobieski<pe><slowo_obce>Sobieski, Jakub</slowo_obce> (1590--1646) --- magnat, polityk, dowódca wojskowy i pamiętnikarz; <tytul_dziela>Transakcya wojny chocimskiej</tytul_dziela> w dużej mierze opera się na jego relacji.</pe> (ojciec króla Jana), przyszły dziejopis tej wojny. Kozakami dowodził niesforny
Borodawka<pe><slowo_obce>Borodawka, Jacko Nerodycz</slowo_obce> (zm. 1621) --- hetman kozacki od 1619.</pe>, którego miejsce zajął wnet Jan Konaszewicz Sahajdaczny<pe><slowo_obce>Sahajdaczny, Jan</slowo_obce>, właśc. <slowo_obce>Konaszewicz-Sahajdaczny, Piotr</slowo_obce> (1570--1622) --- hetman Kozaków regestrowych, brał udział w wielu wojnach po stronie polskiej, zmarł z ran po wyprawie chocimskiej.</pe>, najdzielniejszy obrońca wszelkich
dodatnich tradycji kozackich, na którego odwadze,
doświadczeniu, wierności polegał dwór i hetman, a któremu ufali Kozacy najbardziej.</akap>


<akap id="e7">Wojna zataczała szerokie kręgi; pragnęli do niej
wciągnąć Turcy również Moskwę, ale ta lizała się z ran
i wymówiła się grzecznie. Oba hospodarstwa, mołdawskie i wołoskie (multańskie), zasilały wojskiem i prowiantem obóz turecki; wojewoda siedmiogrodzki, Betlen Gabor<pe><slowo_obce>Betlen Gabor</slowo_obce> (1580-1629) --- krótkotrwały król Węgier (1621--1622), przeciwnik Habsburgów i przywódca powstania przeciw nim.</pe>, z swej strony podjudzał stale Turków do
wojny polskiej, chcąc w ten sposób odciągnąć wszelkie
posiłki, jakie by Zygmunt wysyłał cesarzowi Ferdynandowi<pe><slowo_obce>Ferdynand II Habsburg</slowo_obce> (1578--1637) --- król Czech i Węgier, cesarz niemiecki od 1619.</pe>, bo z nim Betlen wojował. Udawał mimo to przyjaźń dla Polski, ale poprzedni hospodar mołdawski,
Grek Gracjan<pe><slowo_obce>Gracjan</slowo_obce> --- właśc. Kacper Grazziani, hospodar mołdawski, zm. 1620; w istocie był pochodzenia chorwackiego.</pe>, przejął jego listy do Turków i przesłał do
Warszawy; z Warszawy odesłano je Betlenowi, aby mu
wytknąć zdradę; on natychmiast oskarżył Gracjana przed
Portą i Porta nakazała Gracjanowi stawić się w Stambule; ten, zamiast jako manzul (odwołany z urzędu) szyję
oddać pod stryczek, spróbował szczęścia w jawnym
buncie, wciągnął Żółkiewskiego, ale zapłacił to własną
śmiercią jeszcze przed katastrofą cecorską. Nowy hospodar, Grek Aleksander, za nie dosyć walną sprężystość
w wykonywaniu tureckich wymagań został również niebawem złożony z urzędu, a miejsce jego zajął wróg
Polaków, Tomsza<pe><slowo_obce>Stefan Tomşa II</slowo_obce> --- hospodar mołdawski w okresie 1611--1615 i 1621--1623.</pe>; hospodar wołoski, Raduł<pe><slowo_obce>Raduł</slowo_obce>, właśc. <slowo_obce>Radu Mihnea</slowo_obce> (1586--1626) --- hospodar mołdawski w latach 1616-1619 i 1623-1626, którą to władzę sprawował z ramienia Turcji na przemian z hospodarstwem wołoskim.</pe>, odegrał rolę
pośrednika w późniejszych rokowaniach pokojowych.
Powoli przeprawiało się wojsko tureckie przez
Bałkany i Dunaj; dopiero 2 września stanęło na górach naprzeciw Chocima. Wojsko polskie gromadziło
się równie opieszale; o planie pierwotnym, spotkania
Turków nad Dunajem, niebawem nie było mowy, i dopiero około 20 sierpnia przeprawiło się całe przez Dniestr
na ziemię mołdawską, pod Chocim, walcząc z góry z niedostatkiem żywności i amunicji. Mołdawię po Jassy<pe><slowo_obce>Jassy </slowo_obce> --- stolica Mołdawii, obecnie w Rumunii.</pe> wyniszczono, ale Tatarzy poprzecinali rychło połączenia
z krajem i pustoszyli okropnie prowincje ruskie; pospolite ruszenie nie ukazywało się wcale. 1. września przeprawił się i królewicz Władysław przez Dniestr pod
Chocim<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q45883"></ref>, i przybyli Kozacy, ledwie opędziwszy się Turkom
i Tatarom (mirzy<pe><slowo_obce>mirza</slowo_obce> --- tytuł szlachecki, książęcy bądź honorowy w krajach islamskich.</pe> Kantymira<pe><slowo_obce>Kantymir</slowo_obce> (zm. 1637) --- polityk i dowódca tatarski, walczył przeciw Polakom m.in. pod Cecorą i pod Chocimiem.</pe> i samego chana).</akap>



<akap id="e8">Samego przebiegu czterotygodniowych walk nie zamierzamy przedstawiać<pe><slowo_obce>Samego przebiegu czterotygodniowych walk nie zamierzamy przedstawiać</slowo_obce> --- Por. Józef Tretiak, <tytul_dziela>Historia wojny chocimskiej</tytul_dziela>, Kraków 1921 (Biblioteka historyczna krakowskiej sp. wyd.).</pe>. Dzielnie odpierano wszystkie ataki tureckie i przekonano Osmana, że o łatwym zwycięstwie, jakie sobie sam a pochlebcy jemu obiecywali, nie było i mowy, a niewczasy jesienne, słota i zimno morderczo doskwierały jego siłom. W ciągu tych tygodni zaszły walne zmiany: sterany, nie tak wiekiem, jak chorobą, Chodkiewicz umarł, ale duch jego przejmował i dalej dowódców i mimo coraz dokuczliwszych braków nie myślał nikt o ustąpieniu; liczono przecież na króla, który nareszcie w połowie października do Lwowa zjechał, i na pospolite ruszenie, które się, z przerażającą powolnością, przecież skupiać poczynało. U Turków zajął miejsce równie namiętnego, jak nieudolnego wezyra<pe><slowo_obce>wezyr</slowo_obce> --- najważniejszy urzędnik dworu tureckiego, pośrednik w kontaktach między sułtanem a poddanymi.</pe> Husseina<pe><slowo_obce>Ohrili Hüseyin Pasza</slowo_obce> --- wezyr od marca do września 1621, z pochodzenia Albańczyk.</pe>, nowy wezyr, Dilawer<pe><slowo_obce>Dilaver Pasza</slowo_obce> --- wezyr w okresie od 17 września 1621 do 20 maja 1622, zginął wraz z Osmanem II w wyniku buntu janczarów.</pe>, gotowy do traktatów pokojowych przy byle jakim zachowaniu pozorów, to jest nieprzyznaniu się do jawnej klęski. Do takich traktatów była gotowość i po stronie polskiej, wobec wyczerpania zasobów, mianowicie prochów, wobec chorób srożących się w obozie (i królewicz przeleżał całą kampanię na febrę), wobec rozpaczliwej powolności króla i szlachty. Pośredniczył ajent<pe><slowo_obce>ajent</slowo_obce> --- tu: przedstawiciel.</pe> wojewody wołoskiego, Wewelli; wymieniano listy, w końcu wyruszyło poselstwo polskie do obozu tureckiego i po krótkich rozprawach, gdy posłowie niczym się ustraszyć ani nakłonić nie dali, zawarto zawieszenie broni i zgodzono się na wstępne traktaty, które później osobne uroczyste poselstwo (księcia Zbaraskiego w r. 1622) na stałe przemienić miało. Traktaty stanu rzeczy nie zmieniały; co w nich o Kozakach i Tatarach wypisano, nie miało znaczenia. Osman zadowolił się tym, że twierdzę mołdawską, Chocim, Polacy Mołdawianom oddali i sułtanowi wyłączne prawo mianowania hospodarów przyznali; z tego tytułu wyprawił też w grudniu świetny, tryumfalny wjazd do Stambułu. Nierównie większy był tryumf Zygmunta, bo po raz pierwszy, przeciw wszelkim tradycjom tureckim, zawierał sułtan pokój na własnej ziemi. Przebieg kampanii dowiódł Osmanowi niesposobności armii własnej, szczególniej jej jądra, piechoty, janczarów; więc za dzielną poradą mądrego Dilawera zabrał się do wytworzenia nowej armii i zniesienia niewygodnych pretorianów, ale ci przewąchali jego zamiary, i Dilawer, i Osman przypłacili życiem, co dopiero w 200 lat później dało się przeprowadzić.</akap>



<akap id="e9">Zygmunt sarkał na traktaty, że nie czekano z nimi jego przybycia, ale sam tu zawinił najwięcej. Polska przypłaciła zwycięstwo chocimskie utratą Inflant, których ogołocony ze wszystkiego Radziwiłł przeciw Gustawowi Adolfowi obronić nie mógł. Pospolite ruszenie zawiodło zupełnie; po wojnie kokoszej z r. 1537 nastąpiła gęsia z r. 1621; opowiadała o niej spółczesna satyra (<tytul_dziela>Niepospolite ruszenie abo gęsia wojna</tytul_dziela>, 1621); potykało się ono, ale podle<pe><slowo_obce>podle</slowo_obce> (daw.) --- obok.</pe> płota, a ruszało, ale gęsi, gumna i skrzynie. Sami żołnierze chocimscy gorzkiego doznali zawodu; wynędzniałych, chorych, głód, mrozy do reszty dobiły.
Ale sława zwycięstwa chocimskiego, gdyż Turcy mimo olbrzymich przygotowań po raz pierwszy z niczym odeszli, rozeszła się po całym chrześcijaństwie i opromieniła wojsko, wodzów i królewicza, a napełniła dumą słuszną obrońców chrześcijaństwa. W pół wieku później miał Chocim nowym, walniejszym zasłynąć zwycięstwem.</akap>






<naglowek_rozdzial id="e10">II. Wojna chocimska w poezji</naglowek_rozdzial>






<akap id="e11">Poezja współczesna uwieczniła natychmiast zwycięstwo oręża polskiego; nastąpiły szybko po sobie Jana
Bojanowskiego <tytul_dziela>Naumachia<pe><slowo_obce>naumachia</slowo_obce> (z gr.) --- bitwa morska (sic!).</pe> (!!) chocimska</tytul_dziela>, 1622; Marcina Paszkowskiego <tytul_dziela>Chorągiew sauromacka w Wołoszech</tytul_dziela>,
1621 (,,dwu autorów przydłuższe zabawy tej marsowej sprawy wciąż przeczytawszy" napisał jej autor);
Bartłomieja Zimorowica <tytul_dziela>Pamiątka wojny tureckiej</tytul_dziela>, 1623
i inne. Ale to były gazety wierszowane, nie dzieła sztuki.
Pierwszy godniejszy nieco wojny pomnik poetycki wystawił dopiero Samuel Twardowski w epopei <tytul_dziela>o Władysławie Czwartym</tytul_dziela> (1648 r. ), ,,punkt drugi" (str. 51--142)
sprawie chocimskiej poświęciwszy. Panegiryzmem zwichnął nieco jej opis, bo tak coraz Władysława wysuwał, jakby ten osobiście wpłynął na zwycięstwo, gdy
wiemy, że wprawdzie jego obecność w obozie niejedną
trudność (z Kozakami, z Litwą po śmierci Chodkiewiczowa) usunęła, jednakże zwlókł się z łóżka dopiero przy
<tytul_dziela>Te Deum<pe><slowo_obce>Te Deum</slowo_obce> (łac.) --- początek psalmu ,,Ciebie, Boże, wysławiamy", zwyczajowo śpiewanego w podzięce za zwycięstwo.</pe></tytul_dziela> końcowym. Dalej opisał on rzecz acz bardzo
treściwie, ale zupełnie po kronikarsku, nabierając farb
poetyckich na wykład całkiem prozaiczny. Nierównie
piękniejszy pomnik zawdzięczamy pióru Wacława Potockiego.</akap>


<akap id="e12"><tytul_dziela>Wojna chocimska</tytul_dziela> Ignacego Krasickiego natomiast jest
epopeją filigranową (jak i pomnik wilanowski Sobieskiego) i romansową, w stylu Woltera i Tassa, a z dziejami nie liczy się nigdy, bawiąc się w niemożliwe przybory epickie, obowiązujące jeszcze od <tytul_dziela>Eneidy</tytul_dziela> i Włochów;
gładki język, miękkie wysłowienie, banalne wymysły, od
hartu ludzi i czasów odbiegły nieskończenie. Żadnego
związku nie ma również kronika Wacława Potockiego z <tytul_dziela>Osmanem</tytul_dziela> Jana Gundulicia<pe><slowo_obce>Żadnego
związku nie ma również kronika Wacława Potockiego z Osmanem Jana Gundulicia</slowo_obce> --- Najsłynniejszemu utworowi najznakomitszego pieśniarza dubrownickiego (raguzyjskiego) należy się krótka wzmianka. <wyroznienie>Jan Gundulić</wyroznienie> (a. Gondola, 1589--1638) zamierzał jeszcze w r. 1620 przełożyć <tytul_dziela>Jerozolimę</tytul_dziela> Tassa i poświęcić ją Zygmuntowi III; porzucił jednak zamiar zupełnie, może
gdy się dowiedział o polskim jej przekładzie z r. 1618, i pierwsze dwie pieśni przekładu <tytul_dziela>Jerozolimy</tytul_dziela>, powtórzone w świeżym wydaniu dzieł Gunduliciowych Kórblera (Zagrzeb 1919 w dodatku), nie są wcale jego pióra. Zamiast przekładu stworzył <tytul_dziela>Osmana</tytul_dziela> w dwudziestu pieśniach (14 i 15 nie napisał, przeszkodziła mu śmierć). Na <tytul_dziela>Osmana</tytul_dziela> złożyły się dwa dzieła: jedno (pieśń pierwsza i druga oraz od szesnastej do
końca) opowiadało wiernie wedle historii, niemal bez wymysłów poetyckich, zamiar Osmana zniesienia janczarów, ich rokosz i śmierć Osmana. Drugie, pieśni od trzeciej do piętnastej, jest romansową bajędą o Koreckim, Władysławie, Osmanie, o ich żonach i kochankach, o amazonkach i pasterkach, z najzupełniejszą pogardą wszelkiego prawdopodobieństwa: chocimskie walki widzimy na obrazach, rozwieszonych
w królewskiej galerii obrazów warszawskiej, gdy je poseł turecki Ali pasza ogląda; pomysł równie niedorzeczny jak owe posągi królów polskich służące do powieści o dawnych dziejach polskich. Gundulić nie był epikiem --- był lirykiem; <tytul_dziela>Osman</tytul_dziela> wypadł też jako epopeja wcale słabo (obie jego części nie są stopione jednolicie), ale odznacza się pysznym językiem i najszerszym ujęciem przedmiotu oraz licznymi pięknymi, acz zupełnie zmyślonymi epizodami w stylu Tassa i Włochów.</pe>.</akap>


<akap id="e13"><tytul_dziela>Wojnę</tytul_dziela> pisał Potocki w r. 1670, przed upadkiem
Kamieńca<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q193965"></ref> i haniebnymi układami buczackimi, które
obowiązywały Polskę do haraczu tureckiego i do utraty
Podola. Pisał ją wobec coraz groźniejszego niebezpieczeństwa od Turków, gdy się im Doroszeńko z Kozakami poddał, aby wnukom wystawić jako wzór męstwo
dziadów, obudzić ich waleczność, wysławiając wielkie
dzieło oswobodzenia chrześcijaństwa przez jego przedmurze, Polskę, od najpotężniejszego wroga, który wszystkie siły skupił dla jego ostatecznego zhołdowania. Dla
nas jest po prostu niezrozmiałym, jak mógł poeta najbardziej patriotyczne i najaktualniejsze swe dzieło z góry
do zależenia w ,,sepecie" (biurku) przeznaczać i ani
na chwilę nie pomyśleć o jego ogłoszeniu, chociaż tego
właśnie i czasy i ludzie koniecznie by wymagały, zagadkę rozwiążemy, pomnąc, że publiczność współczesna
nie znosiła już wolnego słowa, że poeta nie mógł więc
swobodnie rozprawiać, że krępowała go republikańska
podejrzliwość, wietrząca wszędzie zamachy na stan
szlachecki i jego złote przywileje, tj. na anarchię.
Z obawy przed tą nieprzebłaganą cenzurą obywatelską
wyrzekał się poeta wszelkiej myśli o druku, aby tern
swobodniej rozprawić się z gnuśnością i nierządem
współczesnym. I celu dosiągł. O <tytul_dziela>Wojnie chocimskiej</tytul_dziela> nikt
się nigdy niczego nie dowiedział, oprócz tych kilku
ludzi, szczególniej Lipskich i Pisarskich, którzy oryginał
lub odpisy poematu odczytywali. Najcelniejsze dzieło
epiki siedemnastowiecznej nikomu nie było znane do
r. 1839; nawet J. A. Załuski, którego wiekopomnej
zasłudze winniśmy ocalenie niemal całego, olbrzymiego
spadku poetyckiego po Potockim, który wiedział o wszystkim, co kiedykolwiek po polsku napisano, nic o <tytul_dziela>Wojnie</tytul_dziela> nigdy nie słyszał. A przecież i oprócz Załuskiego
znano i ceniono w XVIII wieku Potockiego, ,,wielkiego
poetę". Tak nazywał go wyraźnie np. Matuszewicz
w swoich <tytul_dziela>Pamiętnikach</tytul_dziela> (III, 25), gdy satyrę Horacego
poświęcał wnuczce --- nie córce! --- poety, Helenie
Morsztynowej, wojewodzinie inflanckiej, najzacniejszej
matronie polskiej.</akap>


<akap id="e14">Usłyszał o tym poemacie świat polski po raz pierwszy dopiero w r. 1839 w ,,Tygodniku Petersburskim" (nr.
22 i 24) od Samuela Nowoszyckiego, posiadacza rękopisu; rękopis przeszedł na własność hr. Józefa Borkowskiego, a ogłosił go drukiem Stanisław Przyłęcki
p. t. <tytul_dziela>Wojna chocimska, poemat bohaterski w X częściach
przez Andrzeja Lipskiego, podwojewodzica sandomierskiego,
podczaszego chełmskiego. Z rękopisu współczesnego wydał
Stanisław Przyłęcki. We Lwowie 1850.</tytul_dziela></akap>


<akap id="e15">Rękopisowi Nowoszyckiego-Przyłęckiego brakło
pierwszej karty, i z przedmowy, z poświęcenia dzieła
J. Lipskiemu, wykombinowali Nowoszycki i Przyłęcki
nazwisko mylne autora (Nowoszycki w ,,Athenaeum" Kraszewskiego, I 1841, wydał ,,ułamek" z <tytul_dziela>Wirginii</tytul_dziela> Potockiego, znaleziony przy owym rękopisie, niby ,,Hieronima Lipskiego z r. 1652"). Dopiero Karol Szajnocha
w szkicu historycznym o Wacławie Potockim ustalił
słusznie jego autorstwo. Po raz wtóry wydano go w ,,Bibljotece najcelniejszych autorów europejskich --- Literatura polska" ,Warszawa 1880 (W. P., <tytul_dziela>Wojna chocimska, poemat w 10 częściach</tytul_dziela> i cztery inne tegoż utwory,
ze wstępem A. Tyszyńskiego o poecie). Prawdziwy tytuł
poematu poznajemy z jednej z kopii rękopiśmiennych
(Ossol. nr. 1348); jest on bardzo obszerny, a zaczyna
się (co potwierdzają aluzje w dedykacji) od słów: <tytul_dziela>Transakcya Wojny chocimskiej</tytul_dziela> itd., jak niżej na str. 1 naszego wydania</akap>





<naglowek_rozdzial id="e16">III. Treść <tytul_dziela>Wojny chocimskiej</tytul_dziela></naglowek_rozdzial>







<akap id="e17">Jan Lipski, starosta czchowski, sądecki i perejasławski (1637--1683), dzielny żołnierz, zięć poety (drugą
jego żoną była Zofia Potocka, r. 1669 --- 1677; po jej
śmierci ożenił się po raz trzeci, tym razem z Sapieżanką, wdową po Lubomirskim), otrzymał w darze od
teścia ten poemat; nie dla niego go napisał, ale w nim
umieszczał zaszczytne wzmianki o Lipskich i Pisarskich
(pierwsza żona starosty była bowiem Pisarska z domu).
Trybem nieodzownym zaczyna poeta od wiersza herbowego na jego Drużynę (odmianę Szreniawy własnej: rzeka
w polu), przekabaconą na italską jakąś Druentia wedle
mody ówczesnej; zepsuł wiersz nieskończonym wyliczaniem wszelakich sławnych rzek świata. Dalej szła obszerna przemowa prozą, zagajona i zakończona wierszami.</akap>






<dlugi_cytat><akap id="e70">,,Z wojną idę do ciebie, o mój Janie złoty"... ---
zaczyna ją poeta --- ,,i niedługo rozmyślałem się, że tę
pracowitem wyrobioną piórem moję lukubracyą ofiaruję
W. Panu testamentem... tę sarmacką Bellonę, wieczny
sławy naszego narodu pomnik, wierną odrysowaną pracą
poświęcam".</akap></dlugi_cytat>





<akap id="e18">Po wycieczce, równie wówczas nieodzownej, przeciw zawiści, szczypiącej wszelakie obce dzieło, przechodzi poeta do wysławiania pisma, co jedyne nieśmiertelność ludziom poręcza; przeciwstawia dawnym,
pogańskim czasom z ich bohaterami i cnotami naszą
marną, acz chrześcijańską teraźniejszość, żałuje szczególniej, że właśnie Polsce brak pisarzów, którzy by świetne
przodków czyny na chwałę narodową wiekopomną
wystawiali, i takie wyliczając wszelakie (szczególniej
Jana Zamojskiego), przechodzi do królów obcych, których zwykłym swym trybem silnie nicuje (nie oszczędzając i Batorego). Że się bez obcych śmiało obejść
możemy, dowodzi właśnie chocimska wojna --- tu
wplata panegiryk na króla Michała i tu już tworzy ów
anagram, <wyroznienie>Jam Lech</wyroznienie> (<wyroznienie>z Michael</wyroznienie>), co powtórzy w samym
poemacie. ,,Transakcyi (sprawy) tedy wojny chocimskiej <wyroznienie>jedno</wyroznienie> przez lat ośmdziesiąt od śmierci Stefana,
jakośmy zza morza przywieźli króla, <wyroznienie>pamięci godne
dzieło</wyroznienie> do rąk ludzkich podaję",bo ,,domowych z Kozaki i z Tatary hałasów wspominać szkoda, za szwedzkie się wstydzić potrzeba; Węgrowie (mowa o Rakoczym) i Moskwa trochę nas ozdobią, i to, kto uważy
smoleńskie trzyletnie oblężenie, jako wiele okazji dzielnych czynów zgubiło, nie masz się z czego chlubić; nie masz dla Boga, bo na koniec upadliśmy i nie tylko Smoleńsk nazad, ale Kijów, Perejasław i inszych niemało
powiatów z całym nam odebrali Zadnieprzem, za to,
żeśmy palili księgi owe Twardowskiego o ich ekspedycjach napisane<pe><slowo_obce>żeśmy palili księgi owe Twardowskiego o ich ekspedycjach napisane</slowo_obce> --- Kronika wierszowana S. Twardowskiego <tytul_dziela>Władysław Czwarty</tytul_dziela> (1649), na skargę posłów moskiewskich, że obrażała honor Moskwy i carski, uległa częściowemu zniszczeniu; <slowo_obce>pro forma</slowo_obce> spalono z niej coś niecoś dla zaspokojenia niesłusznych żądań poselskich. Wraca jednak nieraz Potocki do tego ataku i ubolewa nad losem, co w tak poniżający sposób nagrodził trudy Twardowskiego.</pe>" Nasarkawszy się na pobory, co kraj
zubożyły, na Jana Kazimierza i stronnictwa za <slowo_obce>interregnum<pe><slowo_obce>interregnum</slowo_obce> (łac.) --- bezkrólewie.</pe></slowo_obce>, wysławia nowego króla, i po tym prozaicznym
odstępie od rzeczy wraca do Lipskiego ,,z swoim prezentem", wierszami wychwala przezacny dom Lipskich
i wszystkich Srzeniawitów, dalej dziada, ojca, stryjów
Lipskiego; dalej koleje jego własnego życia i dzielne
spełnianie wszelkich obowiązków, i kończy życzeniami
szczęścia, zaszczytów, nagrody za trudy i najdłuższego
życia.</akap>




<akap id="e19">Ogromny wstęp ten przenosimy w naszym wydaniu na koniec poematu do Dodatku. Razi on nas
dzisiaj niejednym: wiersze herbowe są niesmaczne; proza
przedstawia cienką nitkę polską, na której nanizane
olbrzymie cytacje, zdania i słowa łacińskie, trudno zrozumiałe dla dzisiejszego czytelnika: nawet w kilku przytoczeniach powyżej łacinę usuwaliśmy. Przedrukowujemy go jednakowoż, żeby nie rozrywać całości. Dawniejsi wydawcy zeszpecili haniebnie tekst prozaiczny;
nie rozumieli go wcale i z mądrych a trafnych zdań,
acz niemiłosiernie łaciną przytłoczonych, uczynili jakąś
nieforemną masę; uwzględnienie dwóch niewyzyskanych
dotąd rękopisów pozwoliło nam przywrócić dedykacji
właściwe i zrozumiałe brzmienie.</akap>


<akap id="e20">Czyż poeta nie pomyślał i o innym wstępie,
o innej redakcji jego? Bo sam a sobie słusznie twierdził, że nie był <slowo_obce>extemporaneus</slowo_obce>, tzn. nie zadowalał
się, jak niemal wszyscy skrybenci XVII wieku, pierwszym rzutem, że pracę pociosywał stale. Posiadamy
też rozmaite redakcje innych jego wierszy, np. jego
<tytul_dziela>Pogrom turecki pod Chocimem w r. 1673</tytul_dziela> (zwycięstwo
Sobieskiego) istnieje w brzmieniu krótszym (w <tytul_dziela>Wirydarzu</tytul_dziela> Trembeckiego) i obszerniejszym i poprawniejszym (w rękopisie poznańskim, wydanym przez B.
Erzepkiego); podwójnej redakcji uległ wstęp do <tytul_dziela>Wirginii</tytul_dziela> itd. Wiemy przecież, że Potocki władał i piękną
prozą polską; znakomite jej próby daje rozpoczęty w r.
1669 zbiór p. t. <tytul_dziela>Przypowieści i przysłowia</tytul_dziela>. Nic jednak
nie wiadomo dotąd o jakiejś nowej redakcji czy <tytul_dziela>Wojny
chocimskiej</tytul_dziela>, czy samego do niej wstępu.</akap>


<akap id="e21">Wiemy więc od samego poety, że obruszyło go,
iż Polacy o sobie i własnych sławnych dziełach mało
co wiedzą, a jeszcze mniej piszą, gdy np. Francuzi
,,szczere fabuły i bajki, ludziom próżnującym dla zabawy, romansze<pe><slowo_obce>romansze</slowo_obce> --- Drukujemy <wyroznienie>romansze</wyroznienie>, na podstawie rękopisu z XVIII wieku, niewykluczone jednakże, iż w oryginale (w autografie odpowiednie karty sa wydarte) Potocki pisał: <wyroznienie>romanie</wyroznienie>, słowa bowiem <wyroznienie>romans</wyroznienie> wiek XVIII nie znał; dopiero w drugiej połowie XVIII w. się zjawiło. I Lubomirski mówi o <wyroznienie>romaniach</wyroznienie>, nie o romansach, jak Linde mylnie przepisał.</pe> wielkimi tomami piszą". Wybrał oto
z tej przeszłości właśnie to, co największy zaszczyt
narodowi przyniosło, Chocim, i dzieła w dziesięciu ,,częściach" dokonał. Rozmiary tych części nierówne, najdłuższa (trzecia), liczy 1784 długich wierszy, najkrótsza
(ósma) 694; podział jednak wcale odpowiedni. Zaczyna
dzieło korną prośbą od Stwórcy o zmiłowanie nad chrześcijaństwem i własnym narodem, a kończy również prośbą
o zachowanie pokoju i wolności, rządnej a silnej.
Pierwsze dwie części --- to przygrywka do Chocima;
pierwsza opowiada o przyczynach zatargu, o zachłanności potęgi tureckiej, o Tatarach i Kozakach, o sprawach wołoskich, o Cecorze; druga wprowadza w przygotowania tureckie i polskie, uchwały sejmowe, wysyłanie poselstw o pomoc do krajów ościennych. Część
trzecią zaczyna opisem wiosny i lata 1621 r., pochodu Lubomirskiego, przybycia Chodkiewicza i przeprawy przez
Dniestr, wyczekiwania posiłków, szczególnie Kozaków
i kończy ich tęsknie i trwożliwie upragnionym przybyciem. Czwarta zaczyna [się] opisem jesieni, poświęcona
pierwszym wrześniowym szturmom tureckim; piąta
i szósta dalsze opisują. Siódmą zajęła śmierć Karakasza,
osadzenie nowego wezyra, Dilawera, i śmierć Chodkiewicza. W ósmej obok dalszych i równie bezskutecznych

szturmów nawiązują się pierwsze układy, prowadzone

coraz skuteczniej w dziewiątej, aż w dziesiątej pokoju

dobito i wojska pole walk opuściły. Zwyczajem ówczesnym, stale np. przez Twardowskiego przestrzeganym,

dopisywał Potocki na brzegach kart króciutką tylko

treść każdego ustępu (»ustępem« sam nazywał tylko

dygresje, tj. zboczenia od wątku głównego, i epizody);

»argumenty« te w naszym wydaniu na tym samym miejscu zachowujemy.</akap>







<naglowek_rozdzial id="e22">IV. Źródła</naglowek_rozdzial>






<akap id="e23">Wyliczył je na karcie tytułowej sumiennie poeta.
Uważał za swoje powołanie wierszopiskie, prozę łacińską ,,przysmaczać" rymami polskimi. Za głównego przewodnika obrał Jakuba Sobieskiego, wojewodzica lubelskiego, jednego z komisarzy sejmowych, dodanych wodzom do boku, który wypadki dzienne notował w ,,diaryuszu" (Dzienniku), a później je po łacinie opracował
i wydał pt. <tytul_dziela>Commentariorum belli Chocimensis libri
tres</tytul_dziela>, w Gdańsku 1646 r. Potocki śledzi Sobieskiego
krok za krokiem --- jego wiersz bywa nieraz tylko omówieniem owej prozy --- ale korzystał i z innych źródeł, np. z łacińskiej kroniki biskupa Pawła Piaseckiego
(jemu zawdzięcza opis wycieczki Osmanowej pod Kamieniec i Paniowce, o czym Sobieski zupełnie milczy,
jak i inne źródła współczesne), dalej z obu epopei-kronik
S. Twardowskiego, z <tytul_dziela>Przeważnej Legacji</tytul_dziela> (1638 r. i częściej), jak i z <tytul_dziela>Władysława Czwartego</tytul_dziela> (1649 r.): znał je tak dokładnie, że słowa Twardowskiego tkwiły mu
w pamięci i że je powtarzał; jemu też chyba zawdzięcza
używanie <wyroznienie>prócz</wyroznienie> w znaczeniu <wyroznienie>tylko</wyroznienie>. Obok tych czterech
dzieł zasadniczych polegał i na podaniach rodzinnych,
np. Pisarskich i Lipskich.</akap>


<akap id="e24">Natomiast zmyślał swobodniej wszelkie modlitwy
i wota (śluby) Chodkiewicza i Lubomirskiego, i innych
(Sobieskiego, Lipskiego, Pisarskiego), i Turków przemowy i rady, na polu bitwy i w namiocie, w dywanie
i u sułtana, chociaż i do niektórych z tych mów znachodził<pe><slowo_obce>znachodzić</slowo_obce> --- dziś: znajdować.</pe> w źródłach oparcie i szczegóły. Całkiem jego
własnością są opisy przyrody, pór roku, zajęć dziennych; wycieczki przeciw współczesnym, niewieściuchom,
piecuchom (domatorom), sobkom; przeciw pochlebcom
i obmowcom (u dworów); o znikomości ludzkich przedsięwzięć. Na koniec liczne, nieraz szeroko opowiedziane
anegdoty i aluzje (napomknienia) historyczne, przeważnie z świata starożytnego; tu zapuszcza się poeta
w szczegóły dzisiejszemu czytelnikowi zupełnie obce,
nieraz nadto dziwaczne.</akap>


<akap id="e25">Wylicza np. z powodu Srzeniawy-rzeki wszelkie
i najobskurniejsze<pe><slowo_obce>najobskurniejszy</slowo_obce> --- tu: najmniej znany.</pe> rzeki starożytne, np. ,,niechaj się Cybeliną Almon chełpi łaźnią" (w podrzymskim tym potoczku obmywali kapłani Cybeli jej posąg co roku),
dalej Amphrysus, Lincestis itd., rzeczki w Tessalii
itd., z mitologii znane; za to rzeki Arymaspus złotonośnej wcale nie było; on ją sam zmyślił, był tylko
lud Arymaspów, co gryfom złoto wykradał. W przytaczaniu tych anegdot nieraz się Potocki myli, czy z własnej winy, pomieszawszy nazwy i rzeczy, czy z winy
ogólnie powtarzanej bajędy. Jeden przykład: w księdze siódmej, w. 927--1018, o zgubnym pochlebców
i obmowców wpływie na panujących, trzy anegdoty
przytoczył, wszystkie mylne. Nie Thais wymogła na
Aleksandrze, że spalił Persepolis (on pałac, nie miasto,
i nie dla Taidy spalił); Kallistena, krewnego Arystotelesa, kazał Aleksander obwiesić, ale nie dlatego, że Kallistenes przeczył jego boskiemu pochodzeniu: przeciwnie,
to właśnie Kallistenes tę bajkę zmyślił i szerzył i tym
się szczycił --- zarozumiały i niezręczny historiograf
Aleksandra potknął się na czymś zupełnie innym. Arystypa wreszcie nie kazał ściąć Dionizjusz po obiedzie:
dowcipnemu dworakowi, mistrzowi sztuki życia i odpowiedniej filozofii (hedonizmu, używania mądrego,
filozofii cyrenajskiej, co Potocki z cyniczną pomieszał),
wybaczał Dionizjusz chętnie i najdrażliwsze dowcipy; ---
umarł też Arystyp najprozaiczniej, zachorowawszy podczas powrotu do ojczyzny.</akap>



<akap id="e26">Za takimi to anegdotami upędzał się formalnie
poeta i czyhał na sposobności albo sam je stwarzał,
aby takie pouczające powiastki wtrącać. Zmyśla np.,
że nowy wezyr z nauczycielem Osmanowym opowiadają sobie stare dzieje, niby ,,dni pożycia swego" (musieliby dwieście lat żyć, gdyby to pamiętali), aby tylko
wsadzić bajeczkę o ,,Tamburlanie",obwożącym zwyciężonego Bajazeta w żelaznej klatce, o którą głowę
sobie Bajazet rozbił, gdy żonę i córki na usługach nagie obaczył: ,,stąd prawo, co ich (Turków) carom broni
ożenienia"; --- wszystko najmylniej: bajkę o klatce itd.
wymyślili Grecy; w istocie Tamerlan Bajazetowi wszelkie wyrządzał zaszczyty, acz go, szczególniej po nieudałej ucieczce podkopami ziemnymi, pilnie strzegł;
owego zaś prawa nigdy nie było; zwyczaj bronił sułtanom tylko żenienia się z turkiniami (córkami wezyrów itp.); przeciw temu zwyczajowi właśnie Osman
postępował.</akap>


<akap id="e27">Potocki znał na wylot całe Pismo św. i autorów
klasycznych (łacińskich; po grecku wcale nie umiał),
Liwiusza, Tacyta, Justyna, a z poetów, obok <tytul_dziela>Eneidy</tytul_dziela>
i <tytul_dziela>Georgik</tytul_dziela> Wergiliuszowych, osobliwiej <tytul_dziela>Przemiany</tytul_dziela> i ,,Kalendarz" (<tytul_dziela>Fasti</tytul_dziela>) Owidiuszowe; czytając to, notatki robił
i z nich później obficie korzystał; stąd to nagromadzenie wszelakich nazwisk mitologicznych i innych. Czytał równie uważnie historyków nowszych, Thuana i in.,
ale brakło mu tablic synchronistycznych, porównawczych, więc mylił się co do współczesności wypadków
i osób fatalnie; np. Tamerlan (1400) i nasz Bolesław
Wstydliwy (Pudyk, 1250) są mu współcześni, pomieszał
więc napad Mongołów z XIII w. z późniejszym o półtora wieku. Albo taką popełnia myłkę: Sobieski powoływa u niego w r. 1621 bitwę pod Groningen, którą
Szwedzi przegrali --- po raz pierwszy powinęła się im
wtedy noga w Niemczech --- w r. 1634 dopiero, chociaż właśnie różnowiercy polscy dzieje wojny trzydziestoletniej a szczególniej Gustawa Adolfa bardzo pilnie śledzili (i Potocki przerobił wiersz Przypkowskiego na
Gustawa Adolfa z łaciny na polskie i do straconego
Kamieńca odniósł r. 1672). Dla konceptu z królem
Michałem, mniemanym przyszłym oswobodzicielem
Europy od Turków, naciąga Michała VIII Paleologa,
jakoby po jego trupie Turcy do Europy wkroczyli;
tymczasem Michał ów założył tylko ostatnią carogrodzką dynastię Paleologów (po zniesieniu cesarstwa łacińskiego), a Turcy dopiero w następnym wieku
w Europie się usadowili na stałe. Więc z historycznością tych przykładów bywa nieraz bardzo krucho, jak
i z pisownią nazwisk, dla rymu przekręcanych (np.
<wyroznienie>Selin</wyroznienie> zamiast <wyroznienie>Selim</wyroznienie>, mylnie oprócz tego przezwany
<wyroznienie>zięciem</wyroznienie> zamiast <wyroznienie>wnękiem</wyroznienie> --- wnukiem Mahometa II; był
on zięciem chana tatarskiego, ale synem Bajazeta II,
którego z tronu złożył). Najzabawniej wypadł katalog
narodów wschodnich, jakie niby Osman pod swoje
buńczuki pozaciągał (ks. IV, w. 150 --- 190); jest to
straszna gmatwanina nazw mitologicznych, klasycznych
i nowych wschodnich, gdzie tylko rym i ilość zgłosek
rozstrzygały; dostały się do tego katalogu i narody
celtyckie, np. Cadurci, z trackimi Bisalty; Cyrci, to Liwiuszowy ludek rozbójniczy w Persji, Cyrtii lub Cyrtaei;
Chiny i Indie tu zastąpione wbrew wszelkiej historii;
zaczyna zaś od obu słupów Herkulesowych, Kalpe
i Abila (dzisiejszy Gibraltar i t. d. ). Wobec tej powodzi klasycznej ustępuje zupełnie świat biblijny, chociaż
i on z Karmelem i in. poprzytaczany; Nabuchodonozor,
Sisara, Antioch, Senacherib itd. przewijają się równo
z Sesostrisem, Macedończykiem, Emiliuszami. Cokolwiek bądź, widoczne jest znaczne oczytanie poety, obfitość jego źródeł.</akap>





<naglowek_rozdzial id="e28">V. Plan, styl i język</naglowek_rozdzial>






<akap id="e29"><tytul_dziela>Wojna chocimska</tytul_dziela> nie jest poematem; pozostaje
kroniką wierszowaną; nie gardził jednak poeta wypróbowanymi środkami epickimi. Nie wprowadza nas
wprawdzie <slowo_obce>in medias res</slowo_obce>, jak to powinien epik prawdziwy; zamiast zacząć od 2 września lub później nieco,
poświęca pierwsze dwie księgi przesłankom wojny,
chociaż to wszystko dałoby się wygodnie i później
streścić. Ale jest inwokacja epicka, wezwanie Boga;
są dalej próby kreślenia przyrody, niezłe opisy zmian
pór rocznych i dziennych, dowodzące bystrego oka myśliwego i rolnika, co się zżył z przyrodą; mianowicie
wschód dnia coraz inaczej, a zawsze ładnie opisany.
Co jednak nierównie ważniejsze: poeta charakteryzuje
ludzi, chociaż wyłącznie tylko przez ich mowy. Polacy, Kozacy, Turcy mówią językiem Potockiego, ale
jednolity język nasiąka odmiennymi tonami wedle osoby
mówiącej. Inaczej mówi gorączka Lubomirskiego; inaczej
przezorność Sobieskiego, co nigdy wszystkiego na jedną
kartę nie stawi; inaczej głęboka powaga Chodkiewicza,
animusz rycerski młodego Lipskiego, natchnienie krzyżowca, starego Pisarskiego, dojrzałość rady Muftiego,
zapalczywość niesforna chłopczyka Osmana; --- tylko
Kozaka nie utrafił Potocki: przemawia on do Osmana
nie z chłopska-kozacka, lecz jak rycerz, i słusznie mu
Osman zarzuca: ,,czy nie uczył ty u giaurów<pe><slowo_obce>giaur</slowo_obce> --- niewierny, nie-muzułmanin.</pe> szkoły?"
Z tym jednym wyjątkiem należy te pierwsze próby odmiany charakterystycznej wedle wieku, stanu, temperamentu uznać za bardzo udałe, chociaż Turcy nie używają własnego wschodniego stylu (którego Potocki wcale
nie znał), polskim jedynie się posługują.</akap>


<akap id="e30">Starał się dalej Potocki zachować obiektywność
epika, oddać i nieprzyjacielowi, na co zasłużył, i wyraźnie ten swój zamiar zapowiedział (ks. I. w. 429--433),
chociaż niezupełnie dotrzymał; mianowicie w scenach
z Osmanem obniżał się do zbyt płaskich i grubych
rysów. Od kroniki suchej odbiegał wylewami gorącego
uczucia; jego sarkania na nierząd dawny, na zbytki
nowe, na niewojenność szlachty, jego docinki rodowi
szwedzkiemu, jego panegiryki Michałowi (całkiem niezasłużone, jak to niebawem sam się przekonał), to
wszystko ożywia skutecznie, przerywa jednostajne opowiadanie. Umie je i inaczej urozmaicić: opisami osób
głównych, acz tylko ich zbroi i rumaków (o rysach
twarzy itd. nie ma jeszcze mowy, jakby szlachta przedstawiała się masą zbiorową bez rysów indywidualnych);
dalej ich mowami; opisami przyrody (głównie tylko atmosfery, oświetlenia); anegdotami historycznymi, wspomnieniami (najpiękniejsze w przemowie do Lipskiego str.
390, gdzie wylicza ,,domy szlacheckie" Śrzeniawitów
od Podgórza do Śląska). Nawet opisy szturmów i bitew
nie powtarzają się jednostajnie, jest pewne ich stopniowanie; tu jednak Potocki poniekąd zawodzi. Żaden bowiem batalista XVII w., ani Piotr Kochanowski, ani
Samuel Twardowski, ani Wacław Potocki, osobiście
nie walczyli nigdy, więc te ich opisy trącą raczej literaturą, schematem, niż prawdą-przeżyciem.</akap>


<akap id="e31">O kompozycji nie ma mowy; zastąpił ją układ
chronologiczny, dzień za dniem --- acz nie każdy wymieniony, uwaga na głównych skupiona; więc i o jakimś zawikłaniu akcji, intrygi, nie myślimy; jedność
stworzyły wypadki same; główny ich bohater zstępuje
przedwcześnie do grobu. Styl natomiast epicki, podniosły, uroczysty, godny przedmiotu; miejscami tylko
rubaszność autorska i niewyrobiony smak oszpeciły
zbyt płaskimi konceptami tok zresztą znakomity. Nie
brak ulubionych kalamburów, gry słownej: więc Warna,
klęską pamiętna, woła <wyroznienie>wara</wyroznienie> na Polaków; są anagramy, <wyroznienie>Michael</wyroznienie> --- <wyroznienie>Jam Lech</wyroznienie>; są liczne aluzje herbowe.
Mowy w stylu Liwiuszowym. Epika wyróżnia malowniczość stylu, osiągana głównie przymiotnikami, bez
których rzadki rzeczownik; są obszerne porównania,
znakomite przenośnie, głównie z życia i wrażeń myśliwego, rolnika, gospodarza. Nie dba jednakowoż o stale
epitety; chyba Osman coraz ,,durny" (szalony, zarozumiały); powtarzają się porównania i opisy głównie
dnia wschodzącego; dla dobitności powtarza nieraz
anafora słowa lub całe części zdania.</akap>


<akap id="e32">Największą poematu ozdobą jest jego język. Przestarzałych form, słów, zwrotów w nim mało. Z form
należy wymienić drugie i czwarte przypadki liczby
pojedynczej żeńskiej: prace, baszę, pracą, płacą, zamiast
<wyroznienie>pracy</wyroznienie>, <wyroznienie>baszy</wyroznienie>, <wyroznienie>pracę</wyroznienie>, <wyroznienie>płacę</wyroznienie>; drugie przypadki liczby
mnogiej męskiej <wyroznienie>Tatar</wyroznienie>, <wyroznienie>suchar</wyroznienie>, <wyroznienie>janczar</wyroznienie> zamiast Tatarów itd.; bardzo liczne 6 przypadki na <wyroznienie>-y</wyroznienie>, zamiast
<wyroznienie>-ami</wyroznienie>; <wyroznienie>przed wojski</wyroznienie>, <wyroznienie>pióry</wyroznienie> (piórami), <wyroznienie>z pułki</wyroznienie>, <wyroznienie>pęty</wyroznienie> itd.;
7 przypadki na <wyroznienie>-iech</wyroznienie>: <wyroznienie>w hetmaniech</wyroznienie>, <wyroznienie>raziech</wyroznienie> (razach);
używa jeszcze liczby podwójnej: <wyroznienie>obie stronie</wyroznienie> (strony),
<wyroznienie>siestrze</wyroznienie>, <wyroznienie>córce</wyroznienie>, <wyroznienie>strzelę</wyroznienie> (strzały). I to niemal wszystko
już; <wyroznienie>Azyej</wyroznienie> zamiast Azji, o <wyroznienie>płacej</wyroznienie> itp. do wyjątków
należą, jak i imiesłów <wyroznienie>bojący</wyroznienie>, bojąc (bez się, które Potocki często opuszcza, jak i końcówkę <wyroznienie>-je</wyroznienie>, np. <wyroznienie>sroże</wyroznienie>
zamiast srożeje). <wyroznienie>Ociec</wyroznienie> (ojciec), <wyroznienie>wszytkie</wyroznienie> (wszystkie),
<wyroznienie>barzo</wyroznienie> (ale bardziej), <wyroznienie>aże</wyroznienie> (aż), <wyroznienie>wżdy</wyroznienie> (przecież), to najpospolitsze okazy dawnego języka. Imiesłowu używa całkiem swobodnie, jak Francuzi, jak Pasek, najbardziej
zaś St. Leszczyński i Litwa, np. <wyroznienie>który rano z Hussejnem,
podskarbi trzecie miejsce wziąwszy, zaprasza</wyroznienie> itd.</akap>


<akap id="e33">Form i słów narzeczowych używa dla rymów, nieraz wcale sztucznych, nieraz dosyć pospolitych (powtarzanie np. czasownika złożonego i niełożonego: <wyroznienie>ukaże</wyroznienie>
i <wyroznienie>każe</wyroznienie> rymują), więc <wyroznienie>kościół</wyroznienie>, <wyroznienie>gościoł</wyroznienie> (zamiast gościł
wedle wymowy ludowej pewnych okolic); dla <wyroznienie>cynadry</wyroznienie>
powie <wyroznienie>ladry</wyroznienie>, zamiast <wyroznienie>leiry</wyroznienie> (<slowo_obce>Leiter</slowo_obce>, drabina); zmieni dowolnie pisownię, aby rym dla oka pełny wypadł; w niniejszym wydaniu przywracamy formy poprawne tam, gdzie
nas przekręcenia zbyt rażą, bez względu na rym; usuwamy więc takie formy jak <wyroznienie>gościoł</wyroznienie>, <wyroznienie>rościoł</wyroznienie>, <wyroznienie>dosić</wyroznienie>, <wyroznienie>na czesie</wyroznienie>
(zam. na czasie), <wyroznienie>lepi</wyroznienie>, <wyroznienie>bardzi</wyroznienie>, <wyroznienie>gęści</wyroznienie> itp. (zam. lepiej,
bardziej, gęściej), <wyroznienie>umyśnie</wyroznienie>, <wyroznienie>loźny</wyroznienie>, <wyroznienie>pioron</wyroznienie>, <wyroznienie>z grontu</wyroznienie>, <wyroznienie>sierci</wyroznienie>
(dla rymu, gdzie indziej czytamy poprawnie: umyślnie,
luźnym, piorun, grunt, sierść), <wyroznienie>ony</wyroznienie>, <wyroznienie>ty</wyroznienie>, <wyroznienie>obfity</wyroznienie> itp. (zam.
onej, tej, obfitej), wreszcie gwarowe <wyroznienie>e</wyroznienie> przed <wyroznienie>ł</wyroznienie>, <wyroznienie>r</wyroznienie> (w słowach jak: siła, miły, omyłki, uprzedził, nawiedził, zostawił, Kazimirski, Birże, itp. ).</akap>


<akap id="e34">Potocki mistrz nad językiem nieporównany, bo
owładnął jego bogactwem i z nadzwyczajną lekkością
i zręcznością każdą przezwycięża trudność. Jak blady
język Kochanowskiego wobec jędrności, barwności,
wypukłości, niesłychanej obfitości, która język Potockiego nawet nad Twardowskiego wyniosła! Myśliwy,
gospodarz, rolnik, szafuje skarbem domorosłym, najrzadszych użyje wyrazów dla pełnego wydania obrazu,
myśli, porównania. Lecz słowniczek, dodawany do wydań dawniejszych, zawodzi; nie objaśnia wcale, czego
dzisiejszy czytelnik już nie zrozumie. Np.: (wojsko) <wyroznienie>idzie
na maciory</wyroznienie>; domyślamy się ze związku, że ,,wraca na
leże", ale to przenośnia od pszczół (<wyroznienie>pczołami</wyroznienie> je jeszcze Potocki zowie) i ula; maciora to ich matka, królowa. Albo: fortuna daje coś komu <wyroznienie>na wymiot</wyroznienie>; nazwa
to stała małego daru, jaki ubogi wymiata (wyrzuca),
aby wielki ułowić: i fortuna drobnostką usidli człowieka, aby go tym silniej porazić. W ks. I, w. 220:
<wyroznienie>Prócz że tamecznych krajów ludzie są tworzydła</wyroznienie> znaczy:
<wyroznienie>Oprócz tego</wyroznienie>, że (tak stale Potocki samo <wyroznienie>prócz że</wyroznienie> używa),
są (Polacy) ludźmi tworzydła tamtejszych krajów (tworzywa, osnowy); --- w słowniczku znajdzie czytelnik
tylko: tworzydło, worek, w którym sery wyciskają!
<wyroznienie>Gdzie</wyroznienie> znaczy u Potockiego, jak i u Kochanowskiego
i in., także i <wyroznienie>gdy</wyroznienie>, ale o tym wydawcy nie wiedzą, itd.</akap>


<akap id="e35">Otóż na stronę językową zwrócono w niniejszym
wydaniu baczną uwagę; objaśniano słowa, które na pozór objaśnienia nie wymagają, lecz w istocie dziś są
niezrozumiałe, np. takie <wyroznienie>ustawnie sprawować</wyroznienie> --- słowniczki milczą, że to znaczy: ustawicznie się usprawiedliwiać. Dla wygody czytelnika objaśnia się stale każde
słowo w przypisku, nie w słowniczku; ile więc razy
powtarza się <wyroznienie>imo</wyroznienie>, <wyroznienie>kobuz</wyroznienie> itd, tyle razy objaśnia się
je u dołu, nie odsyła czytelnika do poprzedniego objaśnienia. Dotyczy to szczególnie słów obcych, tureckich
i łacińskich, których aż nadto w poemacie, więc za
każdym razem objaśnia się <wyroznienie>emiry</wyroznienie> (rozkazy), <wyroznienie>propozyt</wyroznienie>
(zamiar) itd.</akap>


<akap id="e36">Co do słów obcych, używa poeta wiele tureckich
(ale przeważnie tylko pospolitych), za przykładem Twardowskiego, dla oddania kolorytu wschodniego. Używa,
jako Podgórzanin i właściciel wsi ruskich, słów i form
ruskich (dla wiersza), np. <wyroznienie>sorom</wyroznienie> i i.; czeskie rzadkie,
najczęstsze <wyroznienie>hustem</wyroznienie>, gęsto (pisze je mylnie i przez <wyroznienie>ch</wyroznienie>,
<wyroznienie>chustem</wyroznienie>, bo jako Polak <wyroznienie>h</wyroznienie> i <wyroznienie>ch</wyroznienie> nie odróżnia). Francuskich nie ma jeszcze, prócz <wyroznienie>randewu</wyroznienie> i <wyroznienie>szarża</wyroznienie> (stopień wojskowy); więcej niemieckich, czasem dla żartu, czasem dla
rymu, np. <wyroznienie>binder</wyroznienie>, <wyroznienie>pluder</wyroznienie>, <wyroznienie>kranki</wyroznienie>, <wyroznienie>szwanki</wyroznienie>, <wyroznienie>wincze</wyroznienie>, <wyroznienie>glance</wyroznienie>,
<wyroznienie>cugi</wyroznienie> im. Nierównie więcej włoskich: <wyroznienie>dziardyn</wyroznienie> (ogród), <wyroznienie>foza</wyroznienie>
(moda), <wyroznienie>galantomo</wyroznienie> (elegant), <wyroznienie>speza</wyroznienie> (wydatek), <wyroznienie>bando</wyroznienie>
(ogłoszenie), <wyroznienie>spasso</wyroznienie> (zabawa), <wyroznienie>tyr</wyroznienie> (tiro, przytyk), <wyroznienie>awizy</wyroznienie>,
<wyroznienie>splendeca</wyroznienie> i <wyroznienie>kontenteca</wyroznienie>, <wyroznienie>rewolta</wyroznienie>, <wyroznienie>seguito</wyroznienie> (orszak) itp.</akap>






<akap id="e37">Najwięcej łacińskich, szczególnie dla wszelkich
pojęć umysłowych, dalej dla wyrazów prawnych ---
ale obfitego szeregu <wyroznienie>kauz</wyroznienie>, <wyroznienie>kwerel</wyroznienie>, <wyroznienie>obligów</wyroznienie>, <wyroznienie>errorów</wyroznienie>, <wyroznienie>komputów</wyroznienie>, <wyroznienie>wotów</wyroznienie>, <wyroznienie>pakt</wyroznienie> (2 przyp. liczby mnogiej!), <wyroznienie>lig</wyroznienie>, <wyroznienie>laudów</wyroznienie>, <wyroznienie>sensów</wyroznienie>, <wyroznienie>magistrów</wyroznienie> itd. itd. nie myślimy wyliczać.
Gorzej, że autor nie pogardza łaciną i dla wyrazów
konkretnych, że powie <wyroznienie>rugi</wyroznienie> zamiast zmarszczków, <wyroznienie>stywa</wyroznienie>
zamiast kozicy, <wyroznienie>spuma</wyroznienie> zamiast piany (pomijam <wyroznienie>sag</wyroznienie>, <wyroznienie>kons</wyroznienie>,
<wyroznienie>fluks</wyroznienie>, <wyroznienie>fast</wyroznienie> i i., objaśniane niżej). Co jednak najgorzej,
dał się autor uwieść łacinie szkolnej i co do składni, i co
do szyku słów, łacińskiego, wolnego, nie polskiego, naturalnego. Ten łaciński szyk słów sprawia największe
trudności dzisiejszemu czytelnikowi, który winien sobie
nieraz policzbować właściwe następstwo słów, np.
(z <tytul_dziela>Pogromu Tureckiego</tytul_dziela>):



<poezja_cyt><strofa id="e71">
Tysiąc sześćset siedmdziesiąt i trzeciemu roku/
Z niewinnym przez Heroda okrutnego końce/
Zabiciem izraelskich niesie niemowlątek,
</strofa></poezja_cyt>





czytaj: 1673 roku niesie (nowy rok) końce z niewinnym (!) zabiciem izraelskich niemowlątek przez itd. I tak
bywa często, to wymaga największej od czytelnika
uwagi. Dalej używanie wedle łaciny zaimków względnych na początku zdań głównych, zamiast wskazujących, <wyroznienie>który</wyroznienie>, <wyroznienie>których</wyroznienie>, co itd. zamiast ten, tych, to
itd. (wedle łacińskiego <slowo_obce>qui</slowo_obce>, <slowo_obce>quod</slowo_obce> itd.). Dalej częsta składnia co do myśli, zamiast formy, np. <wyroznienie>pogaństwo... prowadzą</wyroznienie>, zamiast prowadzi (łacińska konstrukcja
<slowo_obce>ad sensum</slowo_obce>); wreszcie biernik z bezokolicznikiem, np.
<wyroznienie>mniemając swoje być przed sobą Kozaki</wyroznienie> itp., ale to
raczej wyjątkowe. Zresztą, prócz tych skaz drobnych,
język mistrza wydaje, który sobie, swej władzy pewien,
najswobodniej poczyna, nawet Sudermana dla rymu
na <wyroznienie>man Suder</wyroznienie> przekabaci, czasowniki opuszcza, np. <wyroznienie>co
żywo się do robót</wyroznienie> (dodaj: bierze). Zarzucimy mu znowu,
że nieszczęsnego <wyroznienie>który</wyroznienie> zbyt często używa, że nie dba
o urozmaicenie, takie <wyroznienie>zwłaszcza</wyroznienie> i i. nadto powtarza.
Z innych właściwości wymieniamy jeszcze, że stale
używa wedle trybu współczesnego <wyroznienie>Zaporowski</wyroznienie>, <wyroznienie>ostrowski</wyroznienie>
zamiast zaporoski (od Zaporoża), ostroski (od Ostrogu),
<wyroznienie>zaciemiać</wyroznienie>, nie zaciemniać (do zaćmić); że nie kreskuje
<wyroznienie>o</wyroznienie>, cośmy tu wprowadzili.</akap>





<akap id="e38">Piętą Achillesową i rękopisu i wydań dotychczasowych jest przecinkowanie. Potocki tylko o kropki dbał;
jego dwukropek i średnik i i. nieraz tylko przestanek,
cezurę wiersza oznacza; szafuje nadto hojnie znakiem
zapytania. Wydawcy tekstu wcale nie rozumieli dokładniej i ich przecinkowanie stale myśli przeczy, ---
więc zupełnie je zarzuciłem i własne przeprowadziłem,
wedle istotnej myśli, aby jej zrozumienie czytelnikowi
umożliwić. Przy obfitości pomysłów i porównań, np.
z pisma Starego Zakonu (por. modlitwę Lubomirskiego,
ks. VIII, w. 57--70, porównanie z budową Świątyni,
o którym panu podczaszemu się ani śniło), szafował
Potocki co raz nawiasami, ale sam kładł je wyjątkowo
na piśmie --- w tym wydaniu stale je wyrażano. Potocki
sam przerywa podobne wtręty, jeśli obszerniejsze, najprozaiczniejszymi zwrotami, np. <wyroznienie>więc do rzeczy, krótce
rzekszy, ale wracam do miejsca</wyroznienie> (III, 1291), <wyroznienie>dokąd mnie
pióro uniosło</wyroznienie> itp.</akap>


<akap id="e39">Obfitość przysłów i zwrotów przysłowiowych nawet Rejową przewyższa. Są takie, których ani Rysiński
nic zapisał; inne znakomicie jego zbiór przysłów potwierdzają; niejeden zwrot stale się powtarza, np. <wyroznienie>zadąć
sowę</wyroznienie> (zasępić się), <wyroznienie>odtoczyć od czopa</wyroznienie> (oddać za swoje),
<wyroznienie>upijać się na co</wyroznienie> (przedwcześnie liczyć na coś), <wyroznienie>na szydłach siedzieć</wyroznienie> (o sytuacji drażliwej nadto), <wyroznienie>wpaść w ptaki</wyroznienie>
(popłochu narobić, pomieszać szyki) itp.; nawet
z klasycznego świata się odnajdą zwroty, np. <wyroznienie>Ulisses
na Frygi</wyroznienie> (frant na głupich) itp. Nie wystrzega się
Potocki powtarzania obojętnych słów (co ostateczna
redakcja utworu usuwać by winna) w zbyt krótkich
odstępach. Niejedno słowo powtarza w rozmaitym znaczeniu, np. <wyroznienie>rum</wyroznienie> (wykrzyknik: dalej, w drogę; rumowisko, gruzy; wolna droga, przestwór, przejście); <wyroznienie>rugi</wyroznienie>
(zmarszczki, z łac. <slowo_obce>ruga</slowo_obce>; z niem. rugi sądowe; w końcu
i gwar, szum) itp.</akap>


<akap id="e40">Budowa wiersza, ulubionego trzynastozgłoskowca
rymowanego dwójkami, prawidłowa; myśl urywa się
z wierszem, lecz, częściej niż u spółczesnych, przenosi
się i do następnego; średniówka zawsze z końcem słowa
przypada; dwugłoski <wyroznienie>eu</wyroznienie>, <wyroznienie>au</wyroznienie> słów obcych liczy poeta,
wedle wiersza, bądź za jedne, bądź za dwie zgłoski:
<wyroznienie>feud</wyroznienie>, <wyroznienie>kausa</wyroznienie>, <wyroznienie>Europa</wyroznienie> itp. są więc i dwu--, trzy-- i czterozgłoskowe. Rym, znacznie obfitszy, pełniejszy, niż np.
u Kochanowskiego (jego rymów gramatycznych, na
końcówki <wyroznienie>-ować</wyroznienie>, <wyroznienie>-emu</wyroznienie> itp. nie ma już wcale), winien
dla oka jawnie wystąpić, nie tylko dla słuchu, i z tego
powodu poeta nieraz sam <wyroznienie>kawi</wyroznienie> (dziwy stroi), co innym
wyrzucał; w niniejszym wydaniu przywrócono nieraz
formę prawidłową z uszczerbkiem dla rymu; zresztą
zatrzymano dawny język, ale kreskuje się <wyroznienie>ó</wyroznienie> (poeta zna
tylko <wyroznienie>o</wyroznienie>), i pisze się <wyroznienie>i</wyroznienie>, <wyroznienie>y</wyroznienie>, gdzie wypada, zamiast <wyroznienie>ie</wyroznienie>, <wyroznienie>e</wyroznienie>
przed <wyroznienie>m</wyroznienie>, <wyroznienie>nimi</wyroznienie>, nie <wyroznienie>niemi</wyroznienie>; <wyroznienie>którymi</wyroznienie>, nie <wyroznienie>któremi</wyroznienie>. Język
i wiersz nie odbiegają więc znaczniej od współczesnych
znakomitszych pisarzy, Twardowskiego czy Kochowskiego; na uznanie szczególne zasługuje, że złożonych
przymiotników Potocki niemal wcale nie używa, jest
tylko <wyroznienie>orzeł białopióry</wyroznienie> i gdy o słońcu mowa, <wyroznienie>złotobiodre</wyroznienie>,
<wyroznienie>ogniogrzywe</wyroznienie> (jego konie), <wyroznienie>złotolite</wyroznienie> itp.</akap>





<naglowek_rozdzial id="e41">VI. Znaczenie poematu</naglowek_rozdzial>






<akap id="e42">Dla Potockiego --- najbardziej to słoneczny utwór
muzy jego, niesłychanie obfitej; tylko sielanka <tytul_dziela>Libusza</tytul_dziela>,
spółcześnie napisana, jeszcze większą tchnie swobodą,
a nawet swywolą. Powstał bowiem poemat w najszczęśliwszej chwili życia: żaden cios nie ugodził jeszcze
w błogie zacisze domowe, nic nie zamąciło ani nawet
nie zagrażało szczęściu rodzinnemu, a myśl upragniona,
ulubiona, że na koniec przestały ,,kwoki szwedzkie wodzić polskie kaczęta": że Piast osiadł na tronie, a z nim
wrócą Jagiełłowe czasy, opromieniała całe dzieło
i chwile jego tworzenia. Optymizm poety jeszcze niewzruszony.</akap>


<akap id="e43">Dla nas --- najbardziej to jednolity, najdoskonalszy
więc utwór poety. Nazwaliśmy go kroniką, ale wystarczy rzut oka na kronikę Twardowskiego, aby ocenić wyższość Potockiego. Twardowski wciągał sumiennie każdy szczegół, niczym nie wiążący się ani z Władysławem, ani z Chocimem, a więc: pogrzeby cecorskich
ofiar, zamach Piekarskiego, wesele Chodkiewicza itd.;
Potocki wybierał, chociaż miał Twardowskiego przed
oczyma, odrzucał wszystko zbędne. Twardowski nie
ustrzegł się brzydkiego panegiryzmu wobec króla Władysława: ten, choć całą kampanię w łóżku przeleżał,
jest niemal wszędzie obecny i czynny; Potocki prawdę
ciął, a już najbardziej znienawidzonym Szwedom; nie
przemilczał o dezercjach szlachty, o rzezi niewinnych
Wołochów (i sarkał na zbyt łagodne jej ukaranie),
o łupieskich zapędach Kozaków i ciurów. Twardowski pisze sucho, mimo grubo nałożonej szminki literackiej (począwszy od wzywania Muzy, gdy Potocki
od Boga zaczyna, i od porównań i zwrotów szkolnych).
Wykład Potockiego, przeciwnie, nabrzmiał uczuciami
kornej wdzięczności i ufności w łaskę i opatrzność boską; dumy szlachetnej, radości nadmiernej, że należy
do narodu, co takiego dzieła dokonał; zespolili się w nim
gorący miłośnik ojczyzny i katolik szczery. Boć to nie tylko najbardziej patriotyczne, ale i najbardziej katolickie dzieło Potockiego<pe><slowo_obce>najbardziej katolickie dzieło Potockiego</slowo_obce> --- poeta pierwotnie wyznawał arianizm, którego się wyrzekł, by nie być zmuszonym do emigracji.</pe>. Nie tylko uznaje na każdym
kroku palec Boży, ale i przed świętymi (św. Wacławem) się korzy i przed Matką Boską i aniołami; co
do św. Michała, zniża się nawet do płaskiego konceptu,
godnego najlichszego ascetycznego pisarka (św. Michał
zachował tryumf nad Turkiem dla swego ,,drużby", tj.
współimiennika, króla Michała!). Przeciwko duchowieństwu raz tylko zdobył się na uwagę uszczypliwa, na
<wyroznienie>tyr</wyroznienie>, o jego nieofiarności dla ojczyzny, gdy inne jego
dzieła w nierównie dotkliwsze tyry stale obfitują.</akap>


<akap id="e44">Wzniósł się Potocki w tym dziele najwyżej; w trzy
lata później opisał drugi pogrom chocimski (1673 r.),
ale jakże obniżył lot z r. 1671. Szpecą go teraz płaskie
koncepty; szydzi z tych Turków, co się w 1673 r.
nierównie lepiej bili niż w r. 1621; z ich Huseina robi
Gąsiora (wedle ruskiej husi), a z Kaplanbaszy Kapłona,
i rozwodzi się szeroko nad nieprzyzwoitą ,,gadką"
Kochanowskiego o ,,dziale" przyrodzonym! W roku 1621
miał przecież również Husseina przed oczyma, ale o gąsiorze itp. ani pomyślał. <tytul_dziela>Pogrom</tytul_dziela> 1673 r. --- to zwykła
gazeta (,,nadzwyczajny dodatek"), wierszowana; <tytul_dziela>Wojna</tytul_dziela>,
to dzieło sztuki i natchnienia patriotycznego.</akap>


<akap id="e45">To nim owładło --- więc, że sam Polak, zazdrości
poniekąd Litwie, iż Chodkiewicza wydała, i kosztem
Chodkiewicza podwyższa nieco Lubomirskiego, tegoż
monomachię nawet wykomponował; między Kozakami
sławi Sahajdacznego głównie dla wierności niewzruszonej; wprowadzając jego osobę, poświęca jej więcej
wierszów niż wodzom polskim; obok Lipskich i Pisarskich sławi Arciszewskich, eksarian arianów, i różnowierców Anglików (dla Jakuba króla i dla ich floty,
zwycięskiej nad hiszpańską) chlubnie wysławia. Zygmunta wyszydza coraz dotkliwiej: na początku prawi
jeszcze o nim jako o wielkim, bo o królu polskim, ale
czym dalej, tym sroższe docinki; przedrwiwa też wóz
panegiryków, naładowany dla Władysława za granicą.
Natchnienie patriotyczne wybucha jednak także inaczej:
w skargach na opieszałość, próżnowanie, marnotrawstwo,
zbytki, zniewieściałość, brak miłości ojczyzny, sobkostwo współczesnych. Epik ustąpił satyrykowi; dydaktyczna, moralizatorska żyłka nabrzmiewa; poeta, obruszony miernotą i niskością otoczenia, żółci domieszał
do swych lazurów; ogarnia go pesymizm na widok
nędznych potomków sławnych dziadów i pradziadów;
dlatego wystawia im to zwierciadło, aby się w niem
przejrzeli. Nowa to podnieta i pobudka do żywego,
uczuciowego tworzenia. I powstało w końcu dzieło,
z obfitego piśmiennictwa siedemnastowiecznego dziś nam
najbardziej w swej całości dostępne, zrozumiałe, bliskie.</akap>


<akap id="e46">Aby je słusznie ocenić, należy je zestawić z najcelniejszymi poematami słowiańskimi, Gundulicia, Twardowskiego, Kochowskiego (innych nie ma, bo Czechy
już, a Ruś jeszcze milczą) Żaden z nich nie ma tego
rozmachu epickiego; śmiało gardzi Potocki ich podpórkami sztucznymi, ich machiną epicką. Twardowski zaczyna: ,,Muzo, ty to wypowiesz ducha w się natchnąwszy
I kaduków (!) Febowych" itd., ale o natchnieniu nie ma
dalej i śladu; Gundulić i Kochowski poruszają siły nadprzyrodzone, piekielne, o czym u Potockiego głucho;
racjonalista eksarianin gardzi nawet wróżbami nieszczęścia, jakich mu Twardowski obficie dostarczał. Ten
nie opuści niczego; z całego ,,punktu" o chocimskiej
mniejsza połowa (str. 51--93) zawarła to, z czym się
Potocki w pierwszej ,,części" uporał, a miał przecież
Twardowskiego przed oczyma ciągle (od niego przejął
i wotum Lubomirskiego o świątyni itd.). Żółkiewskich i Chodkiewiczów nie znał wiek XVI ani XVIII;
rycerski duch, obcy ziemiańskim tym wiekom, ożywiał
wiek XVII, ożywia, przenika poemat Potockiego: ten
duch, gorące uczucia patriotyczne i chrześcijańskie
(odnoszące powodzenia i klęski do woli opatrzności,
wzywanej kornie a ufnie), język przepyszny, stworzyły
najpiękniejszy, najtrwalszy pomnik chluby narodowej,
Chocima.</akap>


<akap id="e47">Wiek XVI próżno marzył i tęsknił o epopei, szczycie poezji, o polskim Maronie<pe><slowo_obce>Maro</slowo_obce> --- przydomek rzymskiego poety Wergiliusza.</pe>; brakło mu tchu do tego,
bo znał tylko walki parlamentarne i walkę o swobodę
sumienia; szczęk oręża w nim zagłuchł. Ożył w siedmnastym i rozwinęła się bujnie poezja epicka, a szczytem jej pozostanie <tytul_dziela>Wojna chocimska</tytul_dziela>, i dla przedmiotu,
słusznie przez poetę wybranego, i dla stylu, godnego
tej treści wyraziciela.</akap>






<naglowek_rozdzial id="e48">Rękopisy i bibliografia</naglowek_rozdzial>






<akap id="e49">O życiu i twórczości poety por. Wstęp do drugiego
wydania <tytul_dziela>Wyboru poezyj</tytul_dziela> jego, w Bibliotece Narodowej nr. 19.</akap>


<akap id="e50">Gdy malutki kraik dalmacki <tytul_dziela>Osmana</tytul_dziela> Gunduliciowego
(również dopiero w wieku XIX drukowanego) w trzydziestu
kilku odpisach (jeden u Zamoyskich, z biblioteki Stanisława
Augusta) przechował, olbrzymia Polska szlachecka tylko
trzema czy czterema odpisami <tytul_dziela>Wojny</tytul_dziela> się zadowoliła.</akap>


<akap id="e51">Przy opracowaniu niniejszego wydania krytycznego
rozporządzaliśmy trzema rękopisami. Najstarszy, rękopis
Ossolineum nr. 1822, przyjęliśmy za podstawę. Jest on ponad wszelką wątpliwość <wyroznienie>autografem</wyroznienie> Potockiego. Stwierdzamy to, porównywając pismo z szeregiem własnoręcznych
podpisów poety, zachowanych w krakowskim Archiwum
grodzkim i ziemskim. Ale gdyby nawet brakło tego dowodu zewnętrznego, cechy wewnętrzne rękopisu wystarczyłyby dla przekonania, że wyszedł z pod pióra samego
autora; tak mianowicie jest staranny i poprawny, tak konsekwentnie zachowuje te same charakterystyczne właściwości form, ortografii, interpunkcji, jak by tego żaden kopista
zachować w tak ogromnym skrypcie nie potrafił. Jeżeli przedruk Przyłęckiego, na tymże rękopisie oparty, zawierał rozliczne błędy i niekonsekwencje, oraz wiele zbyt jak na Potockiego zmodernizowanych form, skąd nasuwać się musiało
przekonanie, iż rękopis nie wyszedł spod pióra samego
poety, trzeba to położyć jedynie na karb niedostatecznej
staranności przedruku (na którym znów oparło się wydanie
warszawskie). Autograf zawiera tu i ówdzie uzupełnienia
i dodatki grup wierszy, pisane tą samą ręką, ale w późniejszym czasie, które w innych znanych rękopisach są normalnie w tekst wcielone, pod każdym też względem (form
językowych, poprawności brzmienia, ortografii itp.) góruje
nad innymi rękopisami <tytul_dziela>Wojny</tytul_dziela>. Niestety brak w autografie
jedenastu pierwszych kart dedykacji wraz z kartą tytułową,
tudzież karty 197/8.</akap>


<akap id="e52">Z kopii najstarszy jest rękopis biblioteki młynowskiej
Chodkiewiczów, dziś złożony w Muzeum Narodowym w Krakowie, pisany ręką pierwszej połowy XVIII wieku. Posiada
on całą dedykację. Niestety tak bardzo zbutwiał, że korzystać można zaledwie z pierwszych sześciu pieśni; reszta rozpadłaby się, gdyby odwracać karty. Na podstawie studium
dostępnej części przypuścić można, że rękopis ten pochodzi
od innego tekstu niż wyżej opisany autograf, w dedykacji np.
brak kilku wierszy, które w tamtym zostały później na marginesie dopisane, a ma natomiast wiele odmian w wyrazach
i formach, na ogół jednak, wyjąwszy kilka drobnych miejsc,
nie lepszych od tamtego.</akap>


<akap id="e53">Obydwa te rękopisy nabył w r. 1838 adwokat Samuel
Nowoszycki równocześnie od krzemienieckiego Żyda antykwarza, który je wynalazł gdzieś na Podolu; drugi, jako pełniejszy, ofiarował Chodkiewiczom, pierwszy odstąpił hr. Borkowskiemu we Lwowie, gdzie posłużył Przyłęckiemu za
podstawę do pierwszej edycji drukowanej. Przyłęcki jednakowoż wiele form nieuważnie zmodernizował, bardzo wiele
miejsc mylnie odczytał, które to błędy w niniejszym wydaniu poprawiamy. Jest ich zbyt wiele, aby je szczegółowo
wymieniać. Rękopis Chodkiewiczowski przydał się tu i ówdzie jedynie dla upewnienia się co do brzmienia niektórych
zwrotów, oraz do poprawienia niektórych miejsc w dedykacji.</akap>


<akap id="e54">Niewiele usługi, gdy chodzi o sam poemat, oddaje
rękopis trzeci, z Ossolineum nr. 1348; jest to kopia ręką
drugiej połowy XVIII w. (właścicielem jej był w r. 1776
Michał Jordan), pochodząca nie od tekstu Chodkiewiczowskiego, gdyż ma w dedykacji dwa wiersze więcej niż tamten;
ale niewątpliwie przepisana z pierwszego rękopisu, z autografu, którego jednakże język często modernizuje i psuje,
wiersze opuszcza lub przestawia. Natomiast ten właśnie
rękopis przekazuje nam i kartę tytułową, i całą dedykację
(znać, że odpisany został jeszcze, zanim jego oryginał uległ
zdefektowaniu), dzięki czemu możemy w niniejszym wydaniu nadać dedykacji treść zrozumiałą, oczyścić ją z ogromu
błędów dotychczasowych wydań; pozwala wreszcie zastąpić
brak jednej karty w autografie dla ustępu pieśni X w. 666--762.</akap>


<akap id="e55">J. I. Kraszewski oglądał rękopis <tytul_dziela>Wojny</tytul_dziela> znajdujący się
ok. r. 1880 w Cekowie w kaliskiem w posiadaniu zbieracza
Celińskiego; nie powiodło nam się wykryć dzisiejszych losów tegoż rękopisu, którego Celiński miał się jeszcze za
życia pozbyć. Kraszewski, porównawszy jego wstęp z ogłoszonym przez Przyłęckiego, stwierdził, że znajdowało się
w nim więcej o 10 wierszy w poemacie na klejnot Lipskich;
za to brakowało całej dedykacji prozą i wierszem. (Por.
,,Przegląd bibljograficzno-archeologiczny", t I., Warszawa 1881,
str. 31--34)</akap>


<akap id="e56">Całą literaturę o Potockim i o Wojnie wyliczył starannie dr. L. Bernacki w <tytul_dziela>Historji literatury polskiej</tytul_dziela> R. Piłata, III (Lwów 1911), str. 142--146; odtąd nic nie przybyło
ważniejszego; wydania wymieniliśmy we Wstępie, str. XII.</akap>



<!--TRIM:3-->









<naglowek_czesc id="e72">Transakcyja wojny chocimskiej</naglowek_czesc>













<nota><akap id="e77">Gdzie
Osman cesarz turecki wszytkie państw swoich
z Afryki, z Azji i z Europy na Polaki zgromadziwszy siły, za łaską Najwyższego Pana,
roztropnością czułych opatrznych wodzów
a dzielnością rycerstwa polskiego, spadł z imprezy<pe><slowo_obce>impreza</slowo_obce> (daw., z wł.) --- przedsięwzięcie.</pe> swojej i straciwszy sto tysięcy ludzi,
część w polu, część do naszych szturmując,
część własnych broniąc obozów: starego z Koroną polską potwierdziwszy przymierza, <slowo_obce>inglorius</slowo_obce><pe><slowo_obce>inglorius</slowo_obce> (łac.) --- niesławny.</pe> wrócił do Konstantynopola
roku zbawiennego 1621 i stanąwszy pod Chocimem
dnia trzeciego Septemb., odszedł dnia dziesiątego Octob.</akap></nota>





<nota><akap id="e78">Z różnych
jako manuskryptów i diaryuszów<pe><slowo_obce>diariusz</slowo_obce> (daw.) --- dziennik.</pe>, tak z relacyj ludzi starych, którzy tam byli praesentes, zebrana, ale osobliwie z tradycyi
Jw. Jm. Pana Jakóba Sobieskiego, od stanu
rycerskiego w tej ekspedycyi komisarza
a potym kasztelana krakowskiego, z łacińskiego na polskie dostatecznie dla nieśmiertelnej narodu polskiego sławy wierszem przetłomaczona.</akap>
<akap id="e79">Roku pańskiego 1670 dnia Decembra ostatniego.</akap></nota>





<naglowek_czesc id="e73">Wojny chocimskiej
część pierwsza</naglowek_czesc>







<strofa id="e74"><wers_wciety typ="1">Wprzód niźli sarmackiego Marsa krwawe dzieje</wers_wciety>/
Potomnym wiekom Muza na papier wyleje,/
Niż durnego<pr><slowo_obce>durny</slowo_obce> --- tu: szalony.</pr> Turczyna propozyt<pr><slowo_obce>propozyt</slowo_obce> (daw.) --- zamiar.</pr> szkarady<pr><slowo_obce>szkarady</slowo_obce> --- szkaradny.</pr>/
Pisać pocznę w pamiętne Polakom przykłady/
(Który z nimi zuchwale mir<pr><slowo_obce>mir</slowo_obce> --- pokój.</pr> zrzuciwszy stary,/
Chciał ich przykryć haraczem<pr><slowo_obce>haracz</slowo_obce> --- danina.</pr> z Węgry i z Bułgary),/
<begin id="b1339672569199-567029832"/><motyw id="m1339672569199-567029832">Modlitwa</motyw>Boże!, którego nieba, ziemie, morza chwalą,/
Co tak mdłym<pe><slowo_obce>mdły</slowo_obce> (daw.) --- słaby.</pe> piórem jako władniesz groźną stalą,/
<begin id="b1346329238900-1824078662"/><motyw id="m1346329238900-1824078662">Bóg, Zemsta</motyw>Co się mścisz nad ostatnim tego domu węgłem,/
Gdzie kto usty przysięga sercem nieprzysięgłem ---<pe><end id="e1346329238900-1824078662"/><slowo_obce>Co się mścisz nad ostatnim tego domu węgłem,/ 
Gdzie kto usty przysięga sercem nieprzysięgłem ---</slowo_obce> --- podobnie niżej, X 516.</pe>/
Ciebie proszę, abyś to, co ku twojej wdzięce<pr><slowo_obce>wdzięka</slowo_obce> (daw.) --- ozdoba, chwała.</pr>/
W tym królestwie śmiertelne chcą wspominać ręce,/
Szczęścić raczył; <begin id="b1339672593111-539124288"/><motyw id="m1339672593111-539124288">Pycha, Klęska</motyw>boć to jest dzieło twej prawice:/
Hardych tyranów dumy wywracać na nice<pe><slowo_obce>na nice</slowo_obce> (daw.) --- na podszewkę, na opak.</pe>,<end id="e1339672569199-567029832"/>/
Mieszać pysznych i z błotem górne równać myśli,/
Przez tych, którzy swą siłą od ciebie zawiśli./
Spadł Antyoch z imprezy<pr><slowo_obce>impreza</slowo_obce> --- przedsięwzięcie.</pr>, spadł i Herod z krzesła;/
Tamten żywo zgnił, tego gadzina<pr><slowo_obce>gadzina</slowo_obce> (daw.) --- robactwo a. małe zwierzęta.</pr> rozniesła./
Spadł durny Sennacheryb<pe><slowo_obce>Sennacheryb</slowo_obce> (bibl.) --- wojsko Sennacheryba pobił anioł Pański (185, padło w nocy, król uszedł, wedle Ks. Król. IV, 19).</pe>, gdy we trzechset szabel/
Tysięcy musiał pierzchać; spadł Nimrod z swej Babel;/
Spadł z człowieczej natury Nabuchodonozor<pe><slowo_obce>Nabuchodonozor</slowo_obce> --- Nabuchodonozor żarł jak wół trawę (kara za bluźnierstwo, wedle Daniela rozdz. 7).</pe>/
I ten, co Boga bluźnił, trawę łapał ozor./
Spadły mury wysokie, które samem spycha/
Echem trąby Jozue, wielkiego Jerycha.<end id="e1339672593111-539124288"/>/
Spadł wysoki Madyan, kiedy garścią ludzi/
Gedeon go oświeci i ze snu obudzi,/
A on młocek wczorajszy --- cud nie wysłowiony!/
Monarchom z głów dostojnych zdejmował korony./
Padł Holofern Judycie, Sisara Jaheli<pe><slowo_obce>Jahel</slowo_obce> (bibl.) --- zabiła wodza Sisarę, wbiwszy mu gwóźdź w skronie (Ks. Sędz. 4).</pe>,/
Bohatyr mdłej niewieście i szabla kądzieli./
Grzechy nasze, o Panie!, za którymi w tropy/
Na pierwszy świat chodziły ognie i potopy,/
<begin id="b1339013743696-72706834"/><motyw id="m1339013743696-72706834">Krew</motyw>Dziś nie w wodzie (dla tęcze), nie w ogniu z Gomorą,/
Ale się w własnej swojej krwi czyszczą i piorą./
Krwią się myje, krwią poci ten świat jako w łaźni:/
Wszędy pełno niezgody, pełno nieprzyjaźni.<end id="e1339013743696-72706834"/>/
Nawet miłość prywatna między ludźmi zgasła,/
Wszytko z łakomstwem zazdrość nieszczęsna popasła./
Jeżelić kto co radzi, patrz na obie oczy,/
<begin id="b1339672696759-3318547696"/><motyw id="m1339672696759-3318547696">Chciwość</motyw>Bo teraz każdy wodę na swe koło toczy;/
Usty świadcząc ofiary, wywodzi cię w pole/
A niechętnym sercem żga<pe><slowo_obce>żgać</slowo_obce> (daw.) --- kłuć.</pe> i od siebie kole,/
Byle cię jako zażąć<pr><slowo_obce>zażąć</slowo_obce> (daw.) --- zgnieść.</pr> albo cię mógł zażyć;/
Poty<pe><slowo_obce>poty</slowo_obce> --- póty, do tego czasu.</pe> termin przyjaźni, którą wyposażyć<pr><slowo_obce>wyposażyć</slowo_obce> --- opłacić.</pr>/
Jeszcze trzeba; tym kształtem zmyje cię bez ługu<pr><slowo_obce>zmyć bez ługu</slowo_obce> --- daw. przysłowie: oszukać.</pr>;/
Bo jeśli mu się słowa i upomnisz długu,/
Za psa twoja uczynność, krew, przyjaźń, warunek!/
A drugi, rychlej niż dług, weźmie basarunek<pr><slowo_obce>basarunek</slowo_obce> (z niem. <slowo_obce>Besserung</slowo_obce>) --- kara sądowa za okaleczenie.</pr>.<end id="e1339672696759-3318547696"/>/
Wyrzekł się świat szczerości, rzadko między braty/
Znajdziesz ją rodzonymi, nikt nic bez prywaty/
Nie robi, i gdzie mu się praca nie nagrodzi,/
Niech tonie, niech psy drażni, niech o kiju chodzi,/
Bliźniemu nie usłuży, nie poradzi szczerze,/
Cóż by go miał wykupić z pogańskiej obierze<pr><slowo_obce>obierz</slowo_obce> (daw.) --- powróz, łyka, więzy.</pr>?/
<wers_wciety typ="1">Byłoć to, powiedają --- i prawdę podobno,</wers_wciety>/
Póki moje a twoje nie strzygło tak drobno/
Ziemie; póki łakomstwo i przeklęte żądze/
Nie dały miejsca prętu, łanu, łokciu, siądze<pr><slowo_obce>siąga</slowo_obce> (daw.) --- sąg (miara objętości drewna).</pr>;/
Miarą sama potrzeba: gdy natury wedle/
Ani w odzieniu człowiek, w piciu, ani w jedle/
Inszego na tym świecie szukał sobie bytu,/
Okrom<pe><slowo_obce>okrom</slowo_obce> (daw.) --- oprócz.</pe> przyrodzonego<pe><slowo_obce>przyrodzony</slowo_obce> (daw.) --- tu: naturalny (i dlatego należny).</pe> dla ciała dosytu./
Ziemia też dobrowolnie, bez ludzkiej ciemięgi,/
Bez pługu, nie kąkole, chwasty i ostręgi<pr><slowo_obce>ostręga</slowo_obce> (daw. a. reg.) --- jeżyna.</pr>,/
Czyste zboża rodziła: co śnieć<pe><slowo_obce>śnieć</slowo_obce> --- choroba roślin spowodowana przez grzyba.</pe>, co kostrzewa<pe><slowo_obce>kostrzewa</slowo_obce> --- rodzaj trawy.</pe>,/
Nie znał<pe><slowo_obce>znać</slowo_obce> --- tu: wiedzieć.</pe> człek, więc rok cały nieszczepione drzewa,/
Miody, soki, oliwy i rozkoszne figi/
Dawały; owo żyli bez wszelkiej fatygi,/
Takie wiemy Lacyum<pe><slowo_obce>Lacyum</slowo_obce> --- Lacjum, Rzym; tu ze względu na rytm czytamy na trzy sylaby.</pe> z poetyckich liter,/
Kiedy zegnał na ziemię Saturna<pe><slowo_obce>Saturn</slowo_obce> --- w mitologii rzymskiej bóg rolnictwa, pokonany przez Jowisza.</pe> Jupiter./
Toż nie dwaj, nie trzej, co dziś przykład barzo rzadki,/
Lecz wszytek rodzaj ludzki, jakby z jednej matki/
Wyszedł: tak go miłości jednoczyły pęta,/
Że wojny na się nigdy, tylko na zwierzęta/
Drapieżne, nie podnosił; każdy człek był bratem,/
Każdy bliźnim, z niedźwiedziem nieprzyjaźń kudłatem,/
Z wilkiem, lwem i tygrysem i co się na szkodę/
Bestyj lągnie; z tymi człek wieczną miał niezgodę,/
Którym do dzikiej dała natura postury/
Okropny ryk, kły, rogi, raci<pe><slowo_obce>raci</slowo_obce> --- dziś: racice.</pe> i pazury./
Ptacy nosy<pe><slowo_obce>nos</slowo_obce> --- tu: dziób.</pe> i spony przy pierza lekkości;/
Skrzele ma niema ryba i zęby, i ości;/
Żądła gad jadowite, bazyliszek w oku/
Śmiertelną ma zarazę; w nozdrzach jest u smoku<pe><slowo_obce>u smoku</slowo_obce> --- dziś popr. forma D.lp: u smoka.</pe>;/
Wąż kąsa a jeż kole, brzydki pająk truje;/
Tnie osa, mrówka, komar i biedna pchła uje;/
<begin id="b1339013964008-2344454837"/><motyw id="m1339013964008-2344454837">Kondycja ludzka, Walka</motyw>Nagi człowiek, bez broni, bez biegu, bez mocy,/
A wżdy<pr><slowo_obce>wżdy</slowo_obce> (daw.) --- przecież.</pr> teraz ani lwi, ani się tak smocy/
Waśnią na się, jako on na swe własne plemię:/
Bestyje, ognie, wody, wiatry, nawet ziemię/
Stosuje<pr><slowo_obce>stosować</slowo_obce> --- używać.</pr> (tu dowcipy, tu rozumy liczy),/
Gdy ludzi z świata gładzi, gdy bliźnich kaleczy!<end id="e1339013964008-2344454837"/>/
<wers_wciety typ="1">Jeszczeż pogaństwo, jeszcze, co pod Mahometem</wers_wciety>/
Z bydlęty za cielesnym dało się impetem<pr><slowo_obce>impet</slowo_obce> (daw.) --- tu: podnieta.</pr>/
I pobożność i prawo ostrą szablą mierzą/
(Nie dziw, bo nie zna Boga i Jego przymierza),/
Ale my chrześcijanie, jako się sprawimy,/
Ze stokroć bardziej sami z sobą się dławimy,/
Niźli z Chiną Scytowie, niż Turcy a Persi/
Pod jednym zabobonem żyjąc, którym piersi/
I serce bisurmańskie<pe><slowo_obce>bisurmański</slowo_obce> (daw.) --- muzułmański.</pe>, choć ścierwy obrzeżą,/
Obewrzały nikczemną bydlęcą lubieżą./
<wers_wciety typ="1"><begin id="b1339014068016-824400623"/><motyw id="m1339014068016-824400623">Krew, Modlitwa</motyw>Pojźry<pe><slowo_obce>pojźry</slowo_obce> (daw. forma trybu rozkazującego) --- spójrz.</pe>, o wieczny Boże, któryś niegdy tęgiem</wers_wciety>/
Ujął gniew sprawiedliwy przez niebo popręgiem<pe><slowo_obce>popręg</slowo_obce> --- rzemień podtrzymujący siodło.</pe>/
I wiecznieś malowaną zawiązał obręczą<pe><slowo_obce>wiecznieś malowaną zawiązał obręczą</slowo_obce> --- mowa o tęczy.</pe>/
Swój arsenał, skąd grozy Twe nad światem brzęczą ---/
Pojźry na tęczę, którą słońce Twej dobroci/
We krwi i w wodzie świętym rumieńcem stokroci,/
W tej krwi, którą toczyła niedołęga nasza,/
W tej wodzie, co Twych sądów na ludzi przygaszą;/
Przez tę krew, przez tę wodę, która jednym stokiem/
Lała się, wytoczona Syna Twego bokiem,/
Proszą Cię chrześcijanie, Stwórco miłosierny!/
Zamkni<pr><slowo_obce>zamkni</slowo_obce> --- tryb rozkazujący, dziś popr.: zamknij.</pr> krwie w Cię wierzących żałosne cysterny<pr><slowo_obce>cysterny</slowo_obce> --- studnie.</pr>!<end id="e1339014068016-824400623"/>/
Nie racz ich, nie racz, Panie, z twardym Faraonem/
Za wielkie grzechy w morzu zagubiać Czerwonem!/
Niech jej nie toczy srogi bisurmanin czopem,/
Nie racz świata drugi raz zatracać potopem!/
Ale niech nasze serca zwady i niesnaski/
Przeciw sobie wyrzucą, a dla Twojej łaski/
My, pod nowoprzymiernym<pe><slowo_obce>nowoprzymierny</slowo_obce> --- dotyczący nowego przymierza z Bogiem.</pe> którzy żyjem kluczem,/
Tobie krzywdy i swoje urazy poruczem<pe><slowo_obce>poruczyć</slowo_obce> (daw.) --- powierzyć.</pe>./
Ty pokarzesz, kto winien; za Twych ludzi zgodą,/
Spuszczą rogi poganie, którymi nas bodą,/
I jeżeli nie wrócą, co naszą niesforą/
Wzięli, przynamniej więcej już niechaj nie biorą!/
<wers_wciety typ="1">Bo odtąd jako buje<pr><slowo_obce>buje</slowo_obce> (daw.) --- skrzydła.</pr> białopióry orzeł</wers_wciety>/
Pod znaki zbawiennego krzyża upokorzył,/
Odziawszy skroń szczęśliwej wiktoryej bobki<pr><slowo_obce>bobki</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lp ,,bobkami", tj. laurem, wawrzynem.</pr>,/
Pisał pamiętne durnym sąsiadom nagrobki/
I takiemiż przewiwszy złote wieńce zioły,/
Bogu święcone niemi ozdabiał kościoły,/
Skoro mu w Mieczysławie<pe><slowo_obce>Mieczysław</slowo_obce> --- właśc. Mieszko I.</pe> z oczu spadła łuska,/
Skoro z Jagiełłem mitra<pe><slowo_obce>mitra</slowo_obce> --- tu: korona.</pe> litewska i ruska/
(Wraz z nim z błędów pogańskich ten naród wyzuty)/
W Pogoniej<pe><slowo_obce>Pogoń</slowo_obce> --- herb Wielkiego Księstwa Litewskiego.</pe> mu waleczne dała Korybuty<pe><slowo_obce>Korybut</slowo_obce> --- herb Wiśniowieckich.</pe>/
(Dwunastu rodnym<pe><slowo_obce>rodny</slowo_obce> (daw.) --- rodzony.</pe> braciej<pe><slowo_obce>braciej</slowo_obce> --- dziś popr.: braciom.</pe> po ojcu Olgierdzie<pe><slowo_obce>Olgierd</slowo_obce> (zm. 1377) --- wielki książę litewski, syn Giedymina.</pe>,/
Wiarę poznać zdarzyło Boże miłosierdzie)./
Tak Orzeł, którego wzrok blask zniesie najjarszy<pr><slowo_obce>najjarszy</slowo_obce> (daw.) --- najjaśniejszy.</pr>,/
Świętym związkiem z wojennym Pegazem<pe><slowo_obce>wojenny Pegaz</slowo_obce> --- konceptystyczne określenie Pogoni, czyli herbu Litwy.</pe> się zwarszy,/
Którego dzielny osiadł Bellerofon<pe><slowo_obce>Bellerofon</slowo_obce> (mit. gr.) --- pogromca Pegaza.</pe> kłęby,/
Walił trupów pogańskich obszerne poręby./
I już byli tam swoje rozpostarli kopce<pe><slowo_obce>kopce</slowo_obce> --- granice często dawniej oznaczano usypanymi z ziemi kopcami.</pe>,/
Gdzie Dunaj Czarne morze miesza a to obce/
I słodkie biorąc wody w zasolone brzuchy,/
Pieni się i straszliwe sprawuje rozruchy,/
Aż kędy cicha Wisła, krom<pe><slowo_obce>krom</slowo_obce> (daw.) --- oprócz.</pe> szumu, krom zrzuty<pr><slowo_obce>zrzuta</slowo_obce> (daw.) --- ruina.</pr>,/
W bałtyckich porciech<pe><slowo_obce>w bałtyckich porciech</slowo_obce> --- dziś popr. forma Msc.lm: portach.</pe> stawia ładowane szkuty<pr><slowo_obce>szkuty</slowo_obce> --- łodzie.</pr>./
Ale Bóg, który tego świata podkomorzym<pe><slowo_obce>podkomorzy</slowo_obce> --- wysoki urzędnik dworski, zarządzający dobrami publicznymi.</pe>,/
Jednym się nam rozkazał kontentować<pe><slowo_obce>kontentować</slowo_obce> (daw.) --- zadowalać.</pe> morzem;/
Drugie dał Turkom, gdzie się Jupiter stał wołem/
(I godzien stać, taki bóg z bydłem pod okołem<pr><slowo_obce>okół</slowo_obce> (daw.) --- obora, stajnia.</pr>),/
Żeby na dużym karku piękną dziewkę onę,/
Mógł przepławić na czwartą tego świata stronę,/
Której skoro subtelną dotknęła się stopą,/
Natychmiast jej przezwiskiem nazwana Europą./
Tam hardy Ottomanin, obciążywszy pęty/
Azyą<pe><slowo_obce>Azyą</slowo_obce> --- wyraz czytamy na trzy sylaby; dziś popr. forma D.lp: Azję.</pe> i Afrykę, stanowił okręty;/
Tam się w cudzym, o wstydzie, rozpostarszy kącie,/
Łowi ryby, jak stara przypowieść, w odmącie<pe><slowo_obce>Łowi ryby, jak stara przypowieść, w odmącie</slowo_obce> --- przysłowie: łowić ryby w mętnej wodzie.</pe>;/
A co dalej, to głębiej zaciągając włokiem<pr><slowo_obce>włok</slowo_obce> (daw.) --- niewód, sieć na ryby.</pr>,/
Wziął Kandyą<pe><slowo_obce>Kandia</slowo_obce> --- dziś Heraklion, największe miasto na Krecie.</pe> i na Rzym krzywym patrzy okiem,/
Tam Grecya, tam ona macedońska pycha,/
Tam z Tracyą<pe><slowo_obce>Tracja</slowo_obce> --- region geograficzny na pograniczu dzisiejszej Bułgarii, Grecji i Turcji.</pe> Bulgary i pół Węgier wzdycha./
I przez nas jak siano wlókł<pr><slowo_obce>siano wlec przez kogoś</slowo_obce> --- przysłowiowe, o przestrachu.</pr>, bo gdy owce strzygą,/
Drży baran. Obyż taką zjednoczeni ligą<pr><slowo_obce>liga</slowo_obce> --- związek, sojusz.</pr>/
Chrześcijanie, w jakiej są bisurmani sforze ---/
Jużby ich za Czerwone zapędzili morze!/
Ale gdy pojedynkiem<pe><slowo_obce>pojedynkiem</slowo_obce> --- w pojedynkę.</pe> każdy się z nim bije,/
Wszytkich zwycięży, wszytkim da jarzmo na szyje./
Tać to bestyja, strasznej to plemię Gorgony,/
Co wlecze niezliczone jednym łbem ogony/
I przyszedszy do płotu, kędy głowę wsadzi,/
Snadno wszytkie ogony za głową wprowadzi./
<begin id="b1340768026165-2407391999"/><motyw id="m1340768026165-2407391999">Głupota</motyw>Tysiąc głów chrześcijanie, jeden ogon mają,/
Które, kiedy sobie dziur osobnych szukają,/
Choćby co wiedzieć jakim snuli się obrotem,/
Muszą koniecznie ogon zostawić za płotem.<end id="e1340768026165-2407391999"/>/
Stądci, stąd trzeba będzie dać liczbę koniecznie/
Bogu, gdy przyjdzie na świat dekretować wiecznie./
Ta krew, którąście z sobą lali sami hustem<pr><slowo_obce>hustem</slowo_obce> (z czes.) --- gęsto; przez Potockiego pisane mylnie przez ch.</pr>,/
Jawnym wam będzie świadkiem, jawnym nieodpustem/
Że nie raczej, pogańskie farbując nią karki,/
Na więźniów chrześcijańskich zniesiecie jarmarki,/
Gdzie tyle milionów, aż się serce kurczy/
Od żalu, na każdy rok ludzi się poturczy./
<wers_wciety typ="1">Ale mnie cóż po tym brać prowincją<pr><slowo_obce>prowincją</slowo_obce> --- zadanie, obowiązek.</pr> cudzą?</wers_wciety>/
Są ambony, niechże was kaznodzieje budzą/
Z tego snu, w którym wszytkie utopiwszy zmysły,/
Sprosnym zbytkom, skąd grzechy jak z pasma zawisły,/
Swe rady, swe fortuny a szkodę ku szkodzie/
Poddajecie, gdy Turczyn łupi was o wodzie<pr><slowo_obce>o wodzie</slowo_obce> --- bo nie pije wina.</pr>./
Nigdyć męstwo w rozkoszy a cnota we złocie/
Nie może w doskonałej ostać się istocie./
<begin id="b1340768820733-2198354336"/><motyw id="m1340768820733-2198354336">Grzech</motyw>Twarda stal; niechże jedno pójdzie między ognie,/
Tak zwolnieje, że ją młot jako łyko pognie;/
Pieszczota nieszczęśliwa kominem a miechy./
Pycha, zbytki i wszytkie cielesne uciechy;/
W tym węglu, nie będzie-li od rozumu wstrętu,/
Zmięknie, choćby z twardego serce diamentu.<end id="e1340768820733-2198354336"/>/
<begin id="b1339674614879-3041945822"/><motyw id="m1339674614879-3041945822">Walka, Kobieta</motyw>Co siły Samsonowi bierze, co go ślepi?/
Żądza miłości, skoro w piersi mu się wrzepi./
Co miecz Achillesowi, kobzaż wzięła z ręku?/
Żądza miłości winna, że pilnował brzęku,/
Kiedy się drudzy bili; dopiero ją zwładał,/
Skoro w bitwie swojego Patrokla postradał./
Pięknież Herkulesowi, gdy tryumfów pełny,/
Nie wstydał się z dziewczęty wrzeciona i wełny?/
Albo kiedy pijany groźną onę klawę<pr><slowo_obce>klawa</slowo_obce> (daw.) --- buława.</pr>/
Dziecku dał za konika; wrzuciwszy pod ławę/
Lwi łupież<pe><slowo_obce>lwi łupież</slowo_obce> --- skóra złupiona z lwa.</pe>, którym trwożył piekielne napasty,/
Nagi między Satyry wszedł i ich niewiasty?<end id="e1339674614879-3041945822"/>/
Póty się Aleksander o drugi świat pytał,/
Póki męstwem a cnotą rycerską zakwitał;/
Aż gdy w perskich delicyj da się Lernę<pr><slowo_obce>Lerna</slowo_obce> --- błoto, moczary, siedziba Hydry.</pr> cichą,/
Aż on mały z wielkiego, aż szaleje pychą,/
Z której hydra stogłowa zaraźliwą parą/
Cnoty jego plugawą powlokła maszkarą./
Wie świat, co był Hannibal<pe><slowo_obce>Hannibal Barkas</slowo_obce> (247 p.n.e.--183 p.n.e) --- kartagiński dowódca wojskowy, wsławiony serią ostatecznie przegranych wojen z Rzymem.</pe>, co Rzymowi robił,/
Jakie wojska do nogi znosił, wiele pobił/
Zawołanych hetmanów, i nie po raz dymem/
Całe Włochy zaduszał pospołu i z Rzymem;/
Wszytkie kąty spustoszył a od lat piętnastu/
Jako wszedł w Europę, kurzył pod nos miastu;/
Odebrał prowincyje, i już we zwierciedle/
Widział Rzym ciężkie jarzmo, swe tylko osiedle<pr><slowo_obce>osiedle</slowo_obce> --- tu: siedlisko.</pr>/
Trzymając, z nieba sięgał pomocy w tym stosie<pr><slowo_obce>stos</slowo_obce> --- tu: niebezpieczeństwo.</pr>,/
Wszytkie ludzkie sposoby puściwszy imo<pr><slowo_obce>imo</slowo_obce> --- mimo, obok.</pr> się./
Jakoż jużby był brzęczał nieomylnie w pęcie,/
Ale inszy padł w górnym dekret parlamencie./
<begin id="b1341223907266-1855850750"/><motyw id="m1341223907266-1855850750">Bogactwo, Klęska</motyw>Póki ludzi Hannibal w twardych pracach trzymał,/
Póki ich słońce piekło, mroźny wiatr przedymał,/
Co dzień bitwa, co noc straż o wodzie a chlebie,/
Póty wojsko z wodzami wielkim sercem grzebie./
Ledwie wojsko wprowadził do kampańskich<pe><slowo_obce>Kampania</slowo_obce> --- region w południowych Włoszech.</pe> cieni,/
Aż się on lew okrutny z swej sierści wyleni,/
W lot one ostre zęby i ogromne spony/
Na gałęziste rogów jelenich korony/
I na łaskawych łosi kopyta frymarczy<pr><slowo_obce>frymarczyć</slowo_obce> --- tu: odmieniać (zazwyczaj słowo to oznaczało: handlować, kupczyć).</pr>,/
Już rochmanny<pr><slowo_obce>rochmanny</slowo_obce> (daw.) --- łaskawy.</pr>, już grzywy nie jeży, nie warczy,/
Słodkie wina, miękkie sny, złotem tkane szaty,/
Wdzięk owoców rozkosznych, oliwy, sałaty,/
Skruszyły Hannibala, że do swej Kartagi/
Wrócić musiał i z nią wraz wziął śmiertelne plagi.<end id="e1341223907266-1855850750"/>/
Siła inszych przykładów przytoczyłbym i tu/
(Ale mi rzecz mojego nie da propozytu<pr><slowo_obce>propozyt</slowo_obce> (daw.) --- przedsięwzięcie, zadanie.</pr>),/
Jako zawsze stroniła bohatyrska cnota/
Od wszelakich rozkoszy i od składów złota,/
<begin id="b1340768901956-1702679454"/><motyw id="m1340768901956-1702679454">Bogactwo, Niebezpieczeństwo</motyw>Boć i w naszej Ojczyźnie niedawnymi czasy,/
Nim ją Włoszy wiotchymi zarażą hatłasy,/
Surowym zabroniono żołnierzowi godłem,/
Żeby nie srebrnym konia rzędem albo siodłem/
Ani miękkim sam siebie okładał jedwabiem,/
Co nieprzyjacielowi do wygranej wabiem.<end id="e1340768901956-1702679454"/>/
Obrót i dzielność konia, ręka serce zdobi/
Kawalera, w to, w to się niechaj każdy sobi<pr><slowo_obce>sobić</slowo_obce> (daw.) --- sposobić się; por. zasoby.</pr>./
Żelazem Mars do sławy odkłada wrzeciądze<pe><slowo_obce>wrzeciądze</slowo_obce> --- wrota.</pe>;/
Niech się gach<pe><slowo_obce>gach</slowo_obce> (daw., gw.) --- kochanek.</pe> złoci, niech Żyd gromadzi pieniądze./
Najmniej Epaminondy, najmniej to Agryppy,/
Najmniej Emiliusza nie szpeci, że stypy/
Na tych ludzi, których świat nie przestanie sławić,/
Pogrzebie nie było czym dla ubóstwa sprawić,/
Chociaż ilekroć który z tryumfem się wracał,/
Milionami<pe><slowo_obce>milionami</slowo_obce> --- ze względu na rytm czytamy na pięć sylab: milijonami.</pe> skarbiec publiczny zbogacał./
<wers_wciety typ="1">Ale gdzież mnie to pióro rozpędzone zniesło?</wers_wciety>/
Nie moja rzecz zaprawdę, nie moje rzemiesło,/
Wodzom i bitnym pisać żołnierzom reguły,/
Wskrzeszać, których już kości w grobie się rozsuły<pr><slowo_obce>rozsuć</slowo_obce> (daw.) --- rozsypać.</pr>./
Polską naszą Bellonę<pe><slowo_obce>Bellona</slowo_obce> (mit. rzym.) --- bogini wojny, siostra a. żona Marsa.</pe> na teatrum świata/
Sarmackiego prowadzę: teżby jesne<pr><slowo_obce>jesny</slowo_obce> (daw.) --- jedzący, pożerający.</pr> lata/
I czas z ojcy naszymi miał zagrześć<pr><slowo_obce>zagrześć</slowo_obce> (daw.) --- zagrzebać, pochować.</pr> pożerny?/
Nie da Bóg Swej roboty! Otwieraj odźwierny/
Wrota, gdzie na szerokiej mej Ojczyzny sali/
Wielcy bohatyrowie będą się pisali!/
Ale wprzód niż<pe><slowo_obce>niż</slowo_obce> --- tu: zanim.</pe> za progi z tą boginią idę,/
Żebym, miasto<pe><slowo_obce>miasto</slowo_obce> (daw.) --- zamiast.</pe> przysługi, nie padł na ohydę,/
Gdzie mnie straszą tak świeże, jak dawne przykłady,/
Proszę o wzrok i ucho skłonne do mej swady<pr><slowo_obce>swada</slowo_obce> --- tu: umiejętności mówcy a. pisarza.</pr>!/
Lichać, licha; co prawda, to i nie grzech; widzić/
I sama, lecz się szkoda za ubóstwo wstydzić!/
Z nikim się równać nie chce, ani psuje głowy,/
Że za pierwszymi będzie zbierała podkowy<pe><slowo_obce>za pierwszymi będzie zbierała podkowy</slowo_obce> --- będzie podążać w ślad za innymi.</pe>./
Nie trwóż mnie, cny Twardowski<pe><slowo_obce>Samuel ze Skrzypny Twardowski</slowo_obce> (zm. 1661) --- poeta barokowy, autor sielanek, poematów mitologicznych (<tytul_dziela>Nadobna Paskwalina</tytul_dziela>) i historycznych.</pe>, nie pokazuj z żalem/
Prace swojej przed grubym spalonej Moskalem./
I na to-żeś zarobił Władysławie Czwarty?!<pr><slowo_obce>Prace swojej przed grubym spalonej Moskalem./ I na to-żeś zarobił Władysławie Czwarty?!</slowo_obce> --- Na żądanie moskiewskie spalono w Warszawie r. 1649 epopeję Twardowskiego <tytul_dziela>Władysław IV, król polski i szwedzki</tytul_dziela>, jako ubliżającą Moskwie.</pr>/
Proszę, niech Mars, nie Wulkan, bierze moje karty!/
Więc jeżeli Homerus, książę między Greki,/
Maro<pe><slowo_obce>Maro</slowo_obce> --- właśc. Publius Vergilius Maro, zwykle spolszczany jako Wergiliusz (70 p.n.e.--19 p.n.e.), poeta rzymski, autor m. in. eposu heroicznego <tytul_dziela>Eneida</tytul_dziela>, poematu dydaktycznego o rolnictwie <tytul_dziela>Georgiki</tytul_dziela> i zbioru sielanek <tytul_dziela>Bukoliki</tytul_dziela>. </pe> między Latyny, nie mógł ujść opieki,/
Ronsard<pe><slowo_obce>Pierre de Ronsard</slowo_obce> (1524--1585) --- poeta francuskiego renesansu.</pe> między Francuzy, zębatego Moma<pe><slowo_obce>Momus</slowo_obce> (mit. gr. i rz.) --- bóg kpin, drwin i niezasłużonej krytyki, wg niektórych przekazów wygnany z Olimpu.</pe>,/
Zielone drewno gore, nie maż się bać słoma?/
Ale twymi stopami, o wielki Jakubie/
Sobieski, postępując, dobrze wróżę sobie:/
Że jak pod jesionowym, co się go wąż boi,/
Tak cał będę pod cieniem wielmożności twojéj!/
Splendor domu wielkiego, który w tej Korony/
I Marsem i Minerwą niebo bije łony<pe><slowo_obce>łony</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: łunami.</pe>/
Od najpierwszych początków i konsem<pr><slowo_obce>kons</slowo_obce> (skrócone z łac. <slowo_obce>consilium</slowo_obce>) --- rada.</pr> i swadą,/
Zaślepi tę gadzinę swym blaskiem szkaradą;/
Splendor wielkich honorów, które, gdy terminu/
Dostąpią najwyższego, na Janie, twym synu,/
Osiędą. A któż bez łez wspomnieć może Marka,/
Któremu śmierć przed laty dotrzęsła zegarka./
Igrał krwią bohatyrską poganin przeklęty,/
Tocząc ją hustem<pr><slowo_obce>hustem</slowo_obce> (daw., z czes.) --- gęsto.</pr> z więźniów, obciążonych pęty./
I hirkańskie tygrysy, nad które nic pierwej/
Surowszego nie było, i co tylko ścierwy/
Po norwejskich urwiskach i ryfejskich górach/
Na żer nosi szczeniętom w zębach i pazurach,/
Wszytko to Krym w tyrańskiej zrówna okrutności!/
Gdzie przed laty Dianie tauryckiej z gości/
Takie prawo, ten zwyczaj był u pogan stary,/
Iż z ludzi poimanych palono ofiary,/
Wspomniał sobie Nuradyn zwyczaj zaniedbany --- /
Lecz pisze urażony na marmorze rany<pr><slowo_obce>Lecz pisze urażony na marmorze rany </slowo_obce> --- przysłowiowe: ryje głęboko w pamięci.</pr>./
I godzieneś, o wielki Sobieski, że na cię/
Po zeszłym rodzicielu, po kochanym bracie,/
Przywilejowanego trzymając się prawa,/
Wielka spadła koronna laska i buława:/
Laska --- bo też twój patron marszałkował Bogu;/
Buława --- żebyś przytarł bisurmanom rogu,/
Pomścił się śmierci bratniej, którać serce w strefy<pr><slowo_obce>strefy</slowo_obce> (daw.) --- paski.</pr>/
Kraje, nad harpijami i srogimi gryfy./
Dziś twe <wyroznienie>Pole</wyroznienie> kochane, twoja <wyroznienie>Złota Niwa</wyroznienie>/
Niech wygląda źrałych<pe><slowo_obce>źrały</slowo_obce> (daw.) --- dojrzały.</pe> zbóż szczęśliwego żniwa,/
Doczekawszy <wyroznienie>Miesiąca</wyroznienie>, w którym źreją<pe><slowo_obce>źreć</slowo_obce> (daw.) --- dojrzewać.</pe> <wyroznienie>Wiśnie</wyroznienie><pr><slowo_obce>Doczekawszy Miesiąca, w którym źreją Wiśnie (...)</slowo_obce> --- aluzje do herbów Sobieskiego (Janina) i Wiśniowieckich.</pr>:/
Tak rzeczy sporządziła natura umyślnie./
Tegoć życząc, do swej się wracam Muzy, a ty/
Stalne sierpy i kosy ciągni<pe><slowo_obce>ciągni</slowo_obce> --- dziś popr. forma 1.os trybu rozkazującego: ciągnij.</pe> na musaty<pe><slowo_obce>musat</slowo_obce> (z tur.) --- stal do ostrzenia szabel.</pe>/
<wers_wciety typ="1">Już we trzech częściach Turczyn rozpościera świata</wers_wciety>/
Twardy tron, już ciężarem samym insze zgniata/
Królestwa; już Azyja, już ma i Afryka,/
Już ma na karku piękna Europa łyka<pe><slowo_obce>łyka</slowo_obce> --- więzy.</pe>;/
Gdzie nad samym Bosforem ze wszytkich narodów/
Zburzonych najsławniejszy opanował z grodów/
Konstantynopol --- niegdy twój, Paleologu<pe><slowo_obce>Paleologowie</slowo_obce> --- dynastia cesarzy bizantyjskich.</pe>!/
Tam siedzi i samemu nie składając<pr><slowo_obce>składać</slowo_obce> (daw.) --- ustępować.</pr> Bogu,/
Do ostatniej złupiwszy okrąg świata miazgi,/
Wszytkich za nic poczyta, wszytkich za drobiazgi./
Anoż ona mizerna śmieć ludzka, co zrazu/
Budowali koszary po grzbiecie Kaukazu,/
Ubogich skotopasów<pr><slowo_obce>skotopas</slowo_obce> (daw.) --- pastuch.</pr> zgraja czcza<pe><slowo_obce>czczy</slowo_obce> (daw.) --- nic nieznaczący.</pe> i nikła,/
Dzikim tylko niedźwiedziom i wilkom nawykła,/
Z pastucha zbójca, żołnierz ze zbójce, o cuda!/
Ta-li świat miała tedy zhołdować paskuda!/
I są jeszcze cesarze rzymscy? I bez wstydu/
Od tej nędze, od tego wykąsani gidu<pr><slowo_obce>gid</slowo_obce> (daw.) --- robactwo, wszy.</pr>,/
Tym się piszą tytułem? Wstań z popiołu, Kaje<pr><slowo_obce>Kajus</slowo_obce> --- Caius Julius Cezar.</pr>,/
Któremu to przezwisko najpierwej Rzym daje;/
Obacz, jaka odmiana, jako wielkie drwiny:/
Nie mając panowania twego i trzeciny<pe><slowo_obce>trzecina</slowo_obce> (daw.) --- jedna trzecia.</pe>,/
Wdział drugi trzy korony i ma nad cię wiele,/
Coś świat cały a jednę tylko miał na czele<pe><slowo_obce>na czele</slowo_obce> --- na czole.</pe>./
Nie trzebać się było bać, żebyć ją opłotni<pe><slowo_obce>opłotni</slowo_obce> --- sąsiadujący bezpośrednio (,,o płot").</pe>/
Zdjął sąsiad, co by było daleko sromotniéj./
Który skoro się tak już daleko rozszerzył,/
Każdy się z nim przyjaźnił, każdy się przymierzył./
Stąd naprzód z Bajazetem, a potem z Selimem/
(Zięciem ten, a tamten był Mehmetowym synem),/
Kazimierz Jagiełłowicz, który w liczbie trzeci,/
Wieczne zawarł przymierze; po nim jego dzieci,/
Olbracht i Aleksander, przysięgą wzajemną/
Z Turkami się wiązali w przyjaźń nierozjemną./
Tęż z koroną od przodków swych wziął Zygmunt pierwszy,/
Którego w nas żaden wiek sławy nie zawierszy<pr><slowo_obce>zawierszyć</slowo_obce> (daw.) --- zakończyć (od: wierzch).</pr>: /
Tak się jego werżnęły w serca ludzkie cnoty,/
Ze póki świat trwa, one trwać też będą poty;/
Lecz i ta nie ostatnie pewnie miejsce bierze,/
Gdy tak żył w poprzysięgłej z Solimanem wierze,/
Z człekiem sławnym, wojennym, że i dotąd słodka/
Tych pakt<pr><slowo_obce>pakta</slowo_obce> --- śluby, tu: umowa pokojowa.</pr> Turkom pamiątka dla wielkiego przodka./
<wers_wciety typ="1"><begin id="b1341224046155-2648127509"/><motyw id="m1341224046155-2648127509">Konflikt, Sąsiad</motyw>I choć też były czasem okazyje zwady</wers_wciety>/
(Bez czego ledwie może być między sąsiady),/
Ale gdy do pokoju przychylni z stron obu,/
Nie trzeba długo szukać do zgody sposobu;/
Nie brać się za każdą rzecz, a dopieroż małą,/
Kto chce żyć między ludźmi i mieć przyjaźń całą.<end id="e1341224046155-2648127509"/>/
Aczci zaś, <begin id="b1341224081635-1909574074"/><motyw id="m1341224081635-1909574074">Zemsta</motyw>gdy się nie mścisz pierwszej krzywdy owej,/
Gotuj się prędko cierpieć i wyglądaj nowej;/
Zaś kto się mści, dwa razy, mówią, bywa bity:/
Moja rada, z możniejszym nie zadzieraj i ty!<end id="e1341224081635-1909574074"/>/
Zgoła ze złym sąsiadem nigdy bez kłopota!/
Zawsze padnie na nogi, jako rzucisz kota./
<begin id="b1341224101738-2714269694"/><motyw id="m1341224101738-2714269694">Sąsiad, Cierpienie</motyw>Dlatego w żadnym u mnie nie jest dziwowisku,/
Ze on szary Floryjan na pobojowisku/
Gdy w się pchał wytoczone jelita na ziemię,/
Łokietkowi królowi odpowiedział, że mię/
Barziej boli zły sąsiad w mej wiosce, niźli ta/
Rana, przez którą ze mnie wypadły jelita!<end id="e1341224101738-2714269694"/>/
Stąd Jelita Zamoyskich, trzy złożone groty,/
Wieczna pamiątka, wieczny charakter ich cnoty;/
Które gdy się z Księżycem Wiśniowieckich zdadzą<pr><slowo_obce>zdać się</slowo_obce> --- zraić, zręczyć się; matka króla Michała Wiśniowieckiego była z domu Zamoyska.</pr>,/
Na królewskim je tronie Polacy posadzą:/
Więc do zgody sąsiedzej Orła i Pogonie./
Te, co ich sąsiad mierział<pe><slowo_obce>mierzić</slowo_obce> (daw.) --- brzydzić.</pe>, Jelita w koronie./
<wers_wciety typ="1">Ale się ja do rzeczy wracam przedsięwziętej.</wers_wciety>/
I Stefan, i August pokój on zaczęty/
Trzymał nienaruszenie, chociaż żywe serce/
Wrzało w Stefanie na te wszech krajów pożerce;/
Chociaż go Sykstus piąty do tego prowadził,/
Żeby był złamał pakta, żeby się był zwadził;/
Lecz Warna<pe><slowo_obce>Warna</slowo_obce> --- bitwa pod Warną (1444), w której zginął król Władysław Warneńczyk.</pe> rozradzała i stawiała w oczy/
Władysława, który krwią po dziś dzień widoczy<pr><slowo_obce>widoczyć</slowo_obce> (daw.) --- świadczyć.</pr>,/
Że i poganinowi ze złomanej wiary/
W tropy pomsta, niesława, śmierć, trumna, grób, mary./
Wolała, mówię, wara! na Polaki Warna./
Tak-że by nasza była korona niekarna?/
Lecz i Moskwicin krnąbrny, choć sto razy bity,/
Przeszkadzał Stefanowi takie propozyty<pr><slowo_obce>propozyt</slowo_obce> (daw.) --- zamiar.</pr>:/
Co się z nim dziś pojednał, co się z nim sprzyjaźnił,/
Zaś go jutro pogniewał i na się rozdrażnił./
Więc samą utwierdzone przez czas tak niemały/
Starożytością, one dotąd pakta trwały,/
Aż przez skryte skałuby<pr><slowo_obce>skałuba</slowo_obce> (daw.) --- szczelina.</pr> i tajemne dziurki/
Między mężne Polaki a nadęte Turki/
Straszny się wojny krwawej nagle ogień wzniecił,/
Który świat od zachodu do wschodu oświecił./
Co za przyczyna wrzawy i onej turnieje<pr><slowo_obce>turnieja</slowo_obce> (daw.) --- rozruch.</pr>,/
Co pokój tak stateczny, tak długi rozchwieje?/
<begin id="b1341224276059-2608945515"/><motyw id="m1341224276059-2608945515">Pochlebstwo, Cnota</motyw>Powiedz Muzo, to mając pieśni swych prawidłem,/
Ze i swoimże uszom pochlebstwo obrzydłem;/
Cnotę zaś, która samą sławą się nagrodzi,/
Przyznać w nieprzyjacielu i chwalić się godzi!<end id="e1341224276059-2608945515"/>/
Tobie tej czci przedwieczne życzyć chciały losy;/
Stąd twych Snopów<pr><slowo_obce>Snopy</slowo_obce> --- herb Wazów.</pr>, Zygmuncie, kwitnąć będą kłosy/
I tobie, Władysławie, boś tu za Ojczyznę/
Pierwszą pięknej młodości położył ćwiczyznę/
Z Osmanem, który na cię trzy sprowadził światy;/
Aleś ty sercem przeniósł rówiennika laty./
A jako was fortuna złączyła tym placem,/
Świat Kuryacyusa widziałby z Horacem<pe><slowo_obce>Świat Kuryacyusa widziałby z Horacem</slowo_obce> --- aluzja do rzymskiej legendy o pojedynku między braćmi Horacjuszami a braćmi Kuriacjuszami.</pe>,/
Gdyby sercu i ręce puścić chciało lejce/
Zdrowie: boś nie w obozie, ale był w aptece;/
Przytomność<pe><slowo_obce>przytomność</slowo_obce> (daw.) --- obecność.</pe> jednak twoja i twój namiot głuchy/
Serca dodawał i cnym żołnierzom potuchy./
Cóż gdybyś wsiadszy na koń złotą klawą<pr><slowo_obce>klawa</slowo_obce> (daw.) --- buława.</pr> kinął!/
Jak wiał, tak by był Osman i z swym wojskiem zginął./
<wers_wciety typ="1">Ordy naprzód tatarskie posiadszy te kraje,</wers_wciety>/
Gdzie przedtem Tauryka, dziś Krym i Nahaje,/
Urywczy wiodąc żywot, o kobylim zdoju,/
Ani chcą, ani mogą posiedzieć w pokoju;/
Ani handlów prowadzą lądem albo wiosłem;/
Ani się pospolitym parają rzemiosłem;/
Ani ci wsi budują; ani wprzągszy wołu/
Pługiem w ziemi ludzkiego szukają żywiołu./
Dom, talaga<pr><slowo_obce>talaga</slowo_obce> a. <slowo_obce>telega</slowo_obce> (daw.) --- wóz.</pr> pleciona; strój, futro baranie;/
Bankiet, źrebię; w bachmacie<pr><slowo_obce>bachmat</slowo_obce> --- koń tatarski.</pr> ukontentowanie;/
Żon, co trzeba któremu; z niewolników, sługi./
W domu zabawa: derhy<pr><slowo_obce>derha</slowo_obce> --- dera, koc.</pr>, uzdeczki, kańczugi./
Więc czego nie dostaje, jakby słusznym prawem,/
Jeśli ukraść nie mogą, bojem biorą krwawém./
Ta przeklęta szarańcza tak się w Polskę wpasła,/
Że dotąd tamta ściana<pe><slowo_obce>ściana</slowo_obce> --- tu: granica.</pe> nigdy nie wygasła,/
Bo lada w dzień, w bok koniom włożywszy ostrogi,/
Świeżym dymem, świeżymi kopcą ją pożogi./
Tak giną wsi i miasta, a za kożdym razem/
Sto tysięcy dusz weźmie, sto zgładzi żelazem./
O! jako barzo często kwiat koronnej młodzi/
W pojśród ziemie ojczystej w tej tonął powodzi,/
A dziewek krwie szlacheckiej --- ciężki żal bez miary!/
Pełne i dziś pogańskich przekupniów bazary;/
Z niemowiątek zaś owych, z których bite szlaki/
Za nimi, w kilku leciech widzim poturnaki<pe><slowo_obce>poturnak</slowo_obce> --- poturczeniec.</pe>,/
Którzy drogą krwie Pańskiej opłaceni ceną,/
Sprośnego Mahometa uśpieni Syreną,/
Onę myśl chrześcijańską jako paraliżem/
Masłokiem<pr><slowo_obce>masłok</slowo_obce> (tur.) --- napój odurzający (z bieluniu itp.).</pr> zaraziwszy, świętym gardzą krzyżem,/
Starszy z czół chrześcijańskich charakterów cechy,/
Krwią własną przez obrzezkę wpisani do Mechy./
Takieć w Polszcze rabieży<pr><slowo_obce>rabież</slowo_obce> --- grabież, rabunek.</pr> robiły i mordy/
Tatarskie pod skrzydłami tureckimi ordy!/
<wers_wciety typ="1">Z drugą stronę Kozacy, naród także ludny,</wers_wciety>/
Spadszy mskłymi z porohów swego Dniepru sudny,<pe><slowo_obce>mskłe... sudna</slowo_obce> (daw.) --- chyże czajki, czółna.</pe>/
Oświecą Czarne morze i tej, co Podole/
Orda, trwogi nabawią Konstantynopole./
Ci pobrzeżne fortece i portowe zamki,/
Których po dziś dzień starczą okropne ułamki,/
Głębiej niźli na pięć mil wkrąg zapadszy w ziemię,/
Ogniem i mieczem niszczą bisurmańskie plemię./
Często po swych dziardynach<pr><slowo_obce>dziardyn</slowo_obce> (daw., z wł.) --- ogród.</pr>, gdzie się Flora poci/
Balsamem, gdzie rozkoszne pomarańcze złoci,/
Częstokroć po zwierzyńcach przechodząc się hardy/
Sułtan, gdy patrząc na lwy cieszy się i pardy<pr><slowo_obce>pard</slowo_obce> (daw.) --- lampart.</pr>,/
Razem<pr><slowo_obce>razem</slowo_obce> (daw.) --- nagle.</pr> ognie kozackie urażą go w oczy./
Których flota jeżeli na morzu zaskoczy/
Ładowane okręty, zwłaszcza po swym plecu,/
Część ich Neptun ma na dnie, a część Wulkan w piecu./
Aleć i w samych portach, kiedy insperacie<pr><slowo_obce>insperacie</slowo_obce> (z wł.) --- niespodzianie.</pr>/
Zbiegną Kozacy, toż ich potka na Gałacie/
A woda krwią rumieni, o hańba, o wzgarda!/
Pełne dział arsenały, pełna kortygarda<pr><slowo_obce>korty garda</slowo_obce> --- włoskie <slowo_obce>corpo</slowo_obce> (nie corle!) <slowo_obce>di guardia</slowo_obce>, odwach, strażnica.</pr>/
Ustrzępionych janczarów; odlewani z miedzi/
Ryczą smocy<pe><slowo_obce>smok</slowo_obce> --- tu: działo.</pe>: po wieżach wyją hodzie<pr><slowo_obce>hodża</slowo_obce> --- kapłan turecki.</pr> biedzi;/
Wre miasto, ziemia jęczy, a pomorskie skały/
Szkaradych<pr><slowo_obce>szkarady</slowo_obce> --- dziś popr.: szkaradny.</pr> kartaonów<pr><slowo_obce>kartaona</slowo_obce> a. <slowo_obce>kartuna</slowo_obce> --- rodzaj armaty.</pr> echem rozlegały./
Darmo: bo Zaporożec, mając to za bajki,/
Sunie chyżo ku Dniepru obciążone czajki<pe><slowo_obce>czajka</slowo_obce> --- czółno.</pe>,/
I jeżeli za sobą obaczy pościgi,/
Tak z bliska, jak z daleka pokaże im figi./
Takieć się w Polszcze rzeczy, takie w Turcech działy,/
<begin id="b1341225625515-3333163875"/><motyw id="m1341225625515-3333163875">Pokój</motyw>A przecie mir<pe><slowo_obce>mir</slowo_obce> --- pokój.</pe> zostawał na papierach cały./
Była wolna obrona tej i owej stronie./
Częściej jednak Tatarów gromiono w Koronie,/
Gdzie koń konia, chłop chłopa, na morskiej zaś głębi/
Okręt czółnów, ni kania dogania gołębi./
Dobrzem rzekł, że mir cały, ale na papierze;/
Kto by był chciał w obiedwie serca wejźreć szczerze,/
I Turczyn na Kozaki, i Polak na Ordy/
Za pierwszą okazyją wecowali<pr><slowo_obce>wecować</slowo_obce> (daw.) --- ostrzyć.</pr> kordy:<end id="e1341225625515-3333163875"/>/
Żeby ich w ichże gniazdach i w własnym popiele/
Jako szkodliwe wyrżnąć do korzenia ziele./
Turków to osobliwie korciło bez miary,/
Gdy naszy porażali na nogę Tatary,/
Naród udzielny<pr><slowo_obce>udzielny</slowo_obce> --- samoistny.</pr>, bitny, który dotąd głosem/
Wolnym pana obierał, a im ci pod nosem/
Bez wszelkiej pomsty kurzą, co Dniepru porohy/
Osiedli, wzgardzonego pospólstwa motłochy./
<wers_wciety typ="1">Więc się im w ręce prawie okazyja poda,</wers_wciety>/
Kiedy Stefan Potocki, wtenczas wojewoda/
Bracławski, z dawnymi się skrewniwszy Mohiły,/
Którym prawem dziedzicznym Wołochy służyły,/
Chce brata żony swojej na ojcowski stołek,/
Pod którym chytry Tomsza cicho kopał dołek/
Za powodem tureckim, posadzić; a do tej/
Potrzeby wiele się ich da pisać<pr><slowo_obce>pisać</slowo_obce> (daw.) --- zaciągać się do wojska.</pr> z ochoty./
I puścił się do Wołoch swoim tylko dworem/
A ochotnym żywej krwie koronnej wyborem./
Siła na to baczniejszych sarkało w senacie,/
Że się tej wojny podjął swej kwoli prywacie;/
Ale on, gdzie przedwieczne ciągnęły go wrogi<pr><slowo_obce>wróg</slowo_obce> --- tu: los.</pr>,/
Z przedsięwziętej nikomu nie dał się zbić drogi./
Już milę tylko od Jass roztoczył nad Dzieżą/
Rzeką namioty swoje, gdzie z oną młodzieżą/
Szlachetnej krwie sarmackiej --- ciężki żal Koronie ---/
Pierwsza sława niestotyż bez potrzeby tonie,/
Bo Turcy niezliczoną osuwszy<pr><slowo_obce>osuć</slowo_obce> (daw.) --- osypać.</pr> ich zgrają,/
Acz się póki sił, póki broni opędzają,/
Na koniec z znaczną swoją zatłumili szkodą,/
Mało co żywcem z samym wzięli wojewodą./
Prędko po nich Korecki, mając siostrę drugą/
Niefortunnych Mohiłów, nad tąż właśnie strugą,/
Chcąc szwagra Aleksandra stwierdzić<pe><slowo_obce>stwierdzić</slowo_obce> --- tu: utwierdzić, umocnić.</pe> panowanie,/
Który był Turków z Tomszą wybił niesłychanie,/
Wpadł w sidła Imbrajmowi, okrutnemu baszy./
Tak po dwakroć w Wołoszech porażeni naszy./
Książę uszedł; Potocki pod czarne kopuły/
Wrzucony do smrodliwej więźniem Jedykuły<pr><slowo_obce>Jedykuła</slowo_obce> (tur.) --- ,,Siedem wież", więzienie.</pr>,/
Skąd nie pierwej w Ojczyźnie swoje zaległ groby,/
Aż pompie tryumfalnej przyczynił ozdoby/
Okrutnym bisurmanom, którzy już grzebienie/
Stawiają<pe><slowo_obce>grzebień
stawiać</slowo_obce> --- wbijać się w dumę.</pe>: już im polskie imię w lekkiej cenie,/
Którego im większy strach przedtem mieli w oczu,/
Tym durniejszy, jako koń, gdy zbędzie poboczu<pr><slowo_obce>pobocz</slowo_obce> (daw.) --- lejce, cugle.</pr>./
Ani już kupcom wolno w ich postać kolei;/
Nie mogą się w chwyconej ukoić nadziei,/
Że ścianę<pe><slowo_obce>ściana</slowo_obce> --- tu: granica.</pe>, od której ich przestrzegały wróżki,/
Swemu Mahometowi porąbią w podnóżki./
Dodał serca Moskwicin zajątrzony jeszcze,/
Ze się w własnej krwi jego monarchia pleszcze<pr><slowo_obce>pleszcze</slowo_obce> --- dziś popr.: pluszcze.</pr>,/
Bo podtenczas Polacy nieprzerwanym cugiem<pr><slowo_obce>cug</slowo_obce> --- ciąg.</pr>/
Krnąbrny naród moskiewski takim myli ługiem./
Leci poseł za posłem, upominków gęstwa,/
Chwalebne winszowania z Polaków zwycięstwa,/
Prośby i obietnice i wszelkie przynuki<pr><slowo_obce>przynuka</slowo_obce> (daw., reg.)  --- zachęta.</pr>,/
Żeby rznęli między się Koronę na sztuki./
<wers_wciety typ="1">I niewielkiej już było potrzeba namowy:</wers_wciety>/
Bo Achmet, tryumfami świeżymi surowy,/
Posyła Skinderbaszę, wielkiej sławy męża,/
Aby jeszcze z Polaki spróbował oręża;/
Rozdwojone tam siły: zwykłym, da Bóg, szczęściem/
Trupem tego narodu ich pola zagęścim./
Tym basza napuszony leci jako z kusze<pr><slowo_obce>kusza</slowo_obce> --- broń podobna do łuku, zwykle napinana za pomocą korby.</pr>,/
Tusząc<pe><slowo_obce>tuszyć</slowo_obce> (daw.) --- mieć nadzieję.</pe>, że wojska w Moskwie; lecz skoro u Busze/
Obaczył Żółkiewskiego ludzi i armaty,/
Onę ekspedycyją skończyli traktaty./
Wtenczas wzięły Wołochy Turczyna za pana,/
Które dotąd na obie chromały kolana;/
Myśmy się swego prawa już wyrzekli cale<pe><slowo_obce>cale</slowo_obce> (daw.) --- całkiem.</pe>,/
A co prawda, żeśmy go mieli też o male<pe><slowo_obce>mieć coś o male</slowo_obce> (daw.) --- lekceważyć coś.</pe>./
Tak rozumiał Żółkiewski, że mniejsza jest z chromém<pe><slowo_obce>chromy</slowo_obce> --- kulawy.</pe>/
Hołdownikiem<pe><slowo_obce>hołdownik</slowo_obce> --- lennik.</pe> utrata, aniżeli z domem/
Ottomańskim nieprzyjaźń i wojna widoma./
Każdemu psu kość luba, każdemu łakoma,/
A kiedy mu czymkolwiek gębę zatkasz prawiéj,/
Tym się kąskiem, będzie-li chciał szczeknąć, udawi./
To wżdy ledwie Żółkiewski u Turków wyswarzy,/
Ze chrześcijanie tamci będą hospodarzy<pe><slowo_obce>hospodar</slowo_obce> --- książę mołdawski lub wołoski.</pe>./
Ten traktat z Skinderbaszą wtenczas miała Busza./
Czego nam żal, lecz późno na radę z ratusza<pr><slowo_obce>lecz późno na radę z ratusza </slowo_obce> --- przysłowie: z ratusza wracając, zmądrzeli.</pr>!/
Późno i ciebie serce, hetmanie, zaboli,/
Skoroś dał prowincyją pogańskiej niewoli;/
Skoroś stracił przedmurze, za którego cieniem/
Nie zaraz nas przykry wiatr pierwszym doszedł wieniem./
A teraz rychlej wojnę niźli ujźrym posła/
W Koronie; lecz to wszytko Boska ręka niosła!/
Wtem Achmet, pod którym się te toczyły burze,/
Cesarz turecki, oddał winny dług naturze.</strofa>






<strofa id="e75"><wers_wciety typ="1">Straszny dekret zaprawdę i gdyby nie z nieba</wers_wciety>/
Ferowany, okrutnym nazwać by go trzeba,/
Który prawem nieprawnym okrywszy krąg świata,/
Cokolwiek na nim żyje, wszytko w ziemię wmiata./
Tymże musem monarcha, co i gnojek lichy,/
Kiedy czas przyjdzie, lezie pod nię na trzy sztychy<pe><slowo_obce>na trzy sztychy</slowo_obce> --- prawdop.: na głębokość trzech szpadli.</pe>./
Tak z barłogu chudzinę, jako pana z puchu/
Wepchnie do grobowego Lachezys<pr><slowo_obce>Lachesis</slowo_obce> --- jedna z trzech Parek, bogiń snujących i przecinających nić ludzkiego żywota.</pr> zaduchu!</strofa>






<strofa id="e76"><wers_wciety typ="1"><begin id="b1341320080167-2557051696"/><motyw id="m1341320080167-2557051696">Młodość</motyw>Na Achmetowym tronie, ledwie pierwsze progi</wers_wciety>/
Dzieciństwa przestąpiwszy, siadł Osman, co z bogi/
Górną porówna myślą cześć młodości, głupi!/
Nie wie, że równo młodych z starymi śmierć łupi;/
Owszem więcej cielęcych, jako sami wiecie,/
Skórek niźli wołowych bywa na wendecie<pr><slowo_obce>wendeta</slowo_obce> (daw., z wł.) --- targ.</pr>./
Dawne młodych przywary, dawne to są błędy,/
Że zdarszy się z opieki, jako ryba z wędy,/
Blaskiem nowej swobody zaślepiwszy oczy,/
Do swego się zginienia sama młodość toczy;<end id="e1341320080167-2557051696"/>/
Prawdy słuchać nie może; musi-li? To gorzéj/
W sercu go niż trucizna jadowita morzy./
To u nich przyjaciele, to są faworyci/
Owi dworscy legarci<pr><slowo_obce>legart</slowo_obce> (daw.) --- leń.</pr>, owi pasorzyci<pe><slowo_obce>pasorzyt</slowo_obce> --- dawna pisownia, pochodząca od słowa ,,rzyć", oznaczającego tyłek.</pe>:/
Pochlebcy i grubarze<pr><slowo_obce>grubarz</slowo_obce> (daw.) --- grabarz.</pr> --- po naszemu rzekę,/
Którzy wziąwszy na swoję panicza opiekę,/
W koło go jako gęste otaczają strzępki./
Wielkie jego dostatki, mowy i postępki/
Z pokornym podziwieniem od rana do zmierzchu,/
Tylko nie dokładając, w oczy chwalą, wierzchu,/
A jako psi do jatki idąc za baranem,/
Powtarzają: niedługo będziesz wielkim panem!/
Których wszytka robota i w tym kładą zyski,/
Skłamać; zagrać, kto umie; chodzić przed półmiski,/
Póki czują o kocie<pr><slowo_obce>kot</slowo_obce> (daw.) --- mieszek na pieniądze.</pr> i ojcowskim zbiorze./
A gdy reszty w ostatnim przewąchają worze,/
Rozbiegną się i każdy w swoję stronę kinie<pr><slowo_obce>kinąć</slowo_obce> (daw.) --- rzucić się.</pr>,/
A jedynak, jak beczka zbywszy soli, spłynie./
Toż ubitym gościńcem i bez kałauza<pe><slowo_obce>kałauz</slowo_obce> (tur.) --- przewodnik.</pe>/
Trafi lub do zakonu<pr><slowo_obce>zakon</slowo_obce> --- tu: klasztor.</pr> lubo do zantuza<pe><slowo_obce>zantuz</slowo_obce> a. <slowo_obce>zamtuz</slowo_obce> --- dom publiczny.</pe>/
(I toć twarda reguła w dębowej kapicy<pr><slowo_obce>dębowa kapica</slowo_obce> --- dla leczenia przymiotu.</pr>),/
Kędy na Kluniaku chodzą zakonnicy./
<wers_wciety typ="1"><begin id="b1341230657401-3335270056"/><motyw id="m1341230657401-3335270056">Pycha</motyw>Do Osmana wracając, dosyć ten miał buty</wers_wciety>/
Z natury, ale kiedy przystąpiła ku téj/
Opinia, którą w nim zauszni pochlebce/
Budzili, już nie ziemię, samo niebo depce./
Świeżo przeszłe zwycięstwa, oddane pod Buszą/
Wołochy, barziej górną fantazyją puszą<pe><slowo_obce>puszyć</slowo_obce> --- nadymać.</pe>./
Tak szczęśliwe początki monarchiej jego/
Coś mu prognostykują<pr><slowo_obce>prognostykować</slowo_obce> (daw.) --- przepowiadać.</pr>, coś wróżą większego./
Jednym się oceanem, jednym światem nie chce/
Kontentować; tym serce wychełznane łechce,/
Że mu nic bezdrożnego, o co się pokusi;/
Sama nawet natura posłuszna być musi.<end id="e1341230657401-3335270056"/>/
Najwięcej Skinderbasza wojnę mu zalecał,/
I coraz nowy ogień w młodym człeku wzniecał./
Nieprzyjaciel Polakom jawnie i pokątnie,/
Wnet swoje i cesarską tym głowę zaprzątnie,/
Że byle tylko Osman pomyślił o zwadzie/
Z Polaki, garło swoje przy wygranej kładzie./
Aleć jej nie doczekał; po cecorskiej<pe><slowo_obce>cecorskiej</slowo_obce> --- opuszczono: bitwie.</pe> bowiem/
Umarł struty i sławy swej przypłacił zdrowiem./
Czegóż się, czego zazdrość niecnotliwa wzdryga?/
Gdy cnotę jako słońce blady miesiąc<pe><slowo_obce>miesiąc</slowo_obce> --- księżyc.</pe> ściga,/
I miawszy czas po temu, promień jego skąpi,/
Gdy mu na zodiaku w biały dzień zastąpi./
Lecz jako słońce słońcem, skoro miesiąc minie,/
Tak cnota cnotą, zazdrość jako chmura zginie./
Powiedał Skinderbasza, jak Polska nasiadła<pr><slowo_obce>nasiąść</slowo_obce> --- osiąść.</pr>/
Kiedy by pod twe nogi, cesarzu, upadła,/
Ten wyrok już niech cała Europa czyta,/
Że cię monarchą świata całego przywita;/
Najciężej ten płot przebyć i obarczyć skrzydła/
Orła białego, pójdzie ostatek jak z mydła./
Tak Skinder, lecz i Tomsza wielce na to bolał,/
Że Gracyan w Wołoszech, gdyż by się był wolał/
Sam na tym widzieć miejscu, jednak przez traktaty/
Buskie i on musiał przyść do takiej utraty,/
Kędy przy tej Żółkiewski kondycyi stawał,/
Żeby Turczyn Wołochy chrześcijanom dawał,/
Zwłaszcza póki Mohiłów, a gdy tych nie stanie<pe><slowo_obce>nie stanie</slowo_obce> (daw.) --- nie starczy, nie będzie.</pe>,/
Tamteczni brać ten urząd powinni ziemianie./
Więc i sam jawnie radził, i do swojej rady/
Wielu złotem przekupił, żeby przyść do zwady/
Z Polaki, w czym się służyć co możności czuje,/
Skoro Jassy osiędzie, panu ofiaruje./
Ukazował trakt<pr><slowo_obce>trakt</slowo_obce> --- tu: sposób.</pr> wojny; podawał sposoby,/
Że giaur<pr><slowo_obce>giaur</slowo_obce> --- niewierny; tak nazywali Turcy chrześcijan; Potocki stale pisze: gaur.</pr> samej tylko cesarskiej osoby,/
Nierzkąc<pr><slowo_obce>nierzkąc</slowo_obce> (daw.) --- nie mówiąc.</pr> wojska, nie zniesie widzieć tylko okiem,/
Bo go w krąg nieprzejrzanym okrywszy obłokiem,/
Zegnawszy świat do kupy i lądem i morzem,/
Albo zaplujem, albo głodem go wymorzym./
<wers_wciety typ="1">Ali basza podtenczas wielkim był kanclerzem<pr><slowo_obce>kanclerz</slowo_obce> --- właśc. wezyr, główny urzędnik dworu tureckiego.</pr>.</wers_wciety>/
Ten, acz kochał w pokoju i trzymał z przymierzem/
(Nie z racyj, bo ich nie miał, lecz w pieszczocie lubej/
Schowany, bał się wojny i wleźć pod kozuby/
Habiane <pr><slowo_obce>kozuba habiana</slowo_obce> --- kosz z haby, tj. z grubego sukna; namiot.</pr> z onych gmachów i łabęcich<pr><slowo_obce>łabęci</slowo_obce> --- dziś popr.: łabędzi.</pr> puchów;/
Nie będzie się chciało wstać, objeżdżać podsłuchów<pr><slowo_obce>podsłuchy</slowo_obce> a. <slowo_obce>posłuchy</slowo_obce> --- straże, czujki.</pr>,/
Nie zawsze też kryniczną najdzie do sorbetu<pr><slowo_obce>Nie zawsze też kryniczną najdzie do sorbetu</slowo_obce> --- dodaj: wodę; sorbet, napój słodzony.</pr>,/
Czasem wytrwać, czasem się przyjdzie napić mętu) ---/
Co acz wszytko Halego na umyśle nudzi,/
Widząc jednak, że pana tym sobie przyłudzi,/
Przed którym i na klęczkach, i na jednej nodze,/
Równo ze psem, pod stołem który kości głodze<pr><slowo_obce>głodać</slowo_obce> (daw.) --- gryźć.</pr>,/
Ochotnie służyć gotów i wyprawiać dudki<pr><slowo_obce>wyprawiać dudki</slowo_obce> (daw.) --- błaznować.</pr>,/
Drzwiami skrzypać i nosa nadstawiać na szczutki,/
Jako ten, który świeżo z eunuchów zgraje/
Na dywan<pr><slowo_obce>dywan</slowo_obce> (tur.) --- rada państwa.</pr> i cesarskie przełożon szaraje<pr><slowo_obce>szaraj</slowo_obce> --- właśc. seraj, pałac.</pr>:/
Więc też i ten na wojnę stary wałach<pe><slowo_obce>wałach</slowo_obce> --- wykastrowany ogier.</pe> woła,/
A dobrze by dziadowi pilnować kościoła./
<wers_wciety typ="1">Skoro tę radę zawarł swej powagą brody,</wers_wciety>/
Wielki wezyr obsyła nią janczarskie ody<pr><slowo_obce>ody</slowo_obce> (tur.) --- koszary.</pr>,/
Pisze groźne do agów<pe><slowo_obce>aga</slowo_obce> --- pułkownik, wódz.</pe> emiry<pr><slowo_obce>emir</slowo_obce> --- tu: rozkaz.</pr> i begów<pr><slowo_obce>beg</slowo_obce> --- gubernator, generał.</pr>,/
Żeby do Donajowych ściągali się brzegów,/
Żeby, białą wyjąwszy płeć i małe żaki<pe><slowo_obce>żak</slowo_obce> (daw.) --- uczeń a. student.</pe>,/
Co tylko mężczyzn świat ma, gnali na Polaki./
Podtenczas Otwinowski przyjeżdża do Porty;/
Przed wielkim posłem goniec o zwykłe paszporty./
Piotr Ozga trębowelski wyprawion starosta,/
Tusząc, że traktat buski Turczyna ochrosta<pr><slowo_obce>ochrostać</slowo_obce> (daw.) --- uspokoić.</pr>,/
Wróci się pożądany pokój do swej kluby<pr><slowo_obce>do kluby</slowo_obce> (daw.) --- do równowagi.</pr>/
Stratą Wołoch, a mirem<pr><slowo_obce>mir</slowo_obce> (daw.) --- pokój.</pr> powetujem zguby;/
Choćby sarkał, choćby to nie zdało się komu,/
Podleźć, gdzie nie przeskoczym; w ostatku, do domu/
Z uszyma, kiedy zły targ<pr><slowo_obce>do domu z uszyma</slowo_obce> --- kolejno trzy zwroty przysłowiowe (Ze złego targu z uszyma/ do domu itd.).</pr>; lecz gdy grzebień jeży,/
Daj ty kurowi grzędę, on jeszcze chce wieży!/
I Osman, Wołochami odąwszy się bardziej,/
Polski chce i poselstwem i przymierzem wzgardzi./
O ponowę przyjaźni, o te winszowania/
Nowego, z którym Ozga jechał, panowania,/
Tudzież o potwierdzenie pakt Solimanowych,/
Ni-ocz<pr><slowo_obce>ni-ocz</slowo_obce> (daw.) --- o nic.</pr> nie dba, w pochlebców uwierzywszy owych;/
Nawet Otwinowskiemu nie dał i na oczy<pe><slowo_obce>na oczy</slowo_obce> --- domyślnie: przystąpić.</pe>/
I tylko<pr><slowo_obce>tylko</slowo_obce> (daw.) --- omal.</pr> go zły tyran do wieże nie wtłoczy,/
Imo<pr><slowo_obce>imo</slowo_obce> (daw.) --- mimo.</pr> prawa narodów, które są obrońce,/
Które strzegą od gwałtu i posły, i gońce./
<wers_wciety typ="1">Więc już taką ubrdawszy fantazyją w głowie,</wers_wciety>/
Każe, żeby dawali trybut Wołochowie,/
Nie wedle podobieństwa, me wedle słuszności,/
Ale jaki w okrutnej dumie swej urości./
Dopieroż ci chudzięta poznali niewolą/
Pogańską, gdy im każą dźwigać, co nie zdolą<pr><slowo_obce>zdolić</slowo_obce> (daw.) --- zdołać.</pr>;/
Dopiero się obejźrą, skoro już czas minie,/
Na przyjaźń polską, w tak złym Wołosza terminie/
Że ją nie tak ważyli, jako należało,/
Toż kiedy się nie dosyć emirowi<pr><slowo_obce>emir</slowo_obce> (tur.) --- rozkaz.</pr> stało/
Cesarskiemu, gdy widzi, że Gracyan wila<pr><slowo_obce>wilać</slowo_obce> (daw.) --- kręcić.</pr>,/
I że do polskiej ligi<pr><slowo_obce>liga</slowo_obce> --- związek, przymierze, sojusz.</pr> znowu się nachyla,/
Zwłaszcza siedmigrodzkiego kiedy wojewody/
List i jasne do Porty przejąwszy dowody,/
Gdzie Turków na Polaki Betleem podżega/
Dla cesarskiej pomocy, Gracyan przestrzega/
I ten list do Warszawy śle z jawną swą zgubą,/
Bo go zaś<pr><slowo_obce>zaś</slowo_obce> --- z Warszawy.</pr> Betlemowi nieuwagą grubą/
Odesłano, żeby się sam z swej ręki sądził,/
Czym on Gracyanowi złość srogą wyrządził,/
Z okrutną go przesławszy skargą Osmanowi,/
Żeby zganił tak wielką złość hospodarowi./
A ten, więcej nie trawiąc po próżnicy<pr><slowo_obce>po próżnicy</slowo_obce> --- na próżno.</pr> czasu,/
W skok każe Gracyana przywieść do tarasu<pr><slowo_obce>taras</slowo_obce> --- tu: więzienie.</pr>,/
Albo łeb zdjęty z karku powiesić na żerdzi,/
Czem swojej Skinderbasza wierności potwierdzi./
Tedy w kilkuset koni zbiegł do Jass ochoczy,/
A skoro carski wyrok przełoży przed oczy/
Hospodarowi i tę cedułę<pe><slowo_obce>ceduła</slowo_obce> --- tu ogólnie: dokument.</pe> tak smutną:/
Jeśli żywcem iść nie chcesz, daj, że-ć głowę utną,/
Racyom miejsca nie masz, kat gotowy czeka,/
Swoich nie ma przy boku nad dziesiątek człeka;/
Więc, prawi, kiedy takie pana mego zdanie,/
Jutro z tobą do Porty wyjadę w świtanie/
I oddam ci od zamków powierzone klucze,/
Dziś się w drogę gotuję i wielbłądy juczę./
Zrazu Skinder był twardy, lecz skoro uważy,/
Że skarby w kupę zbierze, na tę go przeważy/
Łakomstwo stronę, że da całe odwieczerze/
Frysztu<pr><slowo_obce>odwieczerze frysztu</slowo_obce> --- czas wolny do wieczora (niem. <slowo_obce>Frist</slowo_obce>).</pr>, nim swe Gracyan skarby w kupę zbierze;/
A tymczasem zawiodszy straże na wsze strony,/
Szedł na wczas<pe><slowo_obce>wczas</slowo_obce> (daw.) --- odpoczynek.</pe>, bo był nagłą jazdą utrudzony./
A Gracyan i najmniej nie myśląc o drodze,/
Puści wściekłe gniewowi i żalowi wodze,/
Zbiera wierne bojary<pe><slowo_obce>bojar</slowo_obce> --- szlachcic ruski, rosyjski lub wołoski.</pe> i nim się postrzeże,/
Zrazu cicho pogaństwo po gospodach rzeże;/
Potem, skoro gruchnęły onym gwałtem Jassy,/
Z Skinderbaszą ostatek poszło w dutepasy<pe><slowo_obce>pójść w dutepasy</slowo_obce> --- uciec.</pe>./
<wers_wciety typ="1">Zrobiwszy to Gracyan, wie, co za czym chodzi;</wers_wciety>/
Zna swe siły, którymi tureckiej powodzi/
Nie strzyma, a na tym się nie omyli pewnie,/
Jeśli wpadnie w garść Turkom, że będzie na drewnie<pe><slowo_obce>na drewnie</slowo_obce> (daw., pot.) --- na szubienicy.</pe>./
Więc do Polski jednego za drugim śle posła,/
Dając znać, jaka w Turcech fakcya<pr><slowo_obce>fakcja</slowo_obce> --- stronnictwo.</pr> urosła;/
Żeby się Ozga wrócił, bo tylko nie wsadził/
Gońca Osman; żeby król o obronie radził./
To tak jawnie; cicho zaś z hetmanem rokuje:/
Niech nie czeka, niech znowu Wołochy wetuje;/
Wszytkich obywatelów jeden umysł szczery,/
Nie chcą pod pogańskimi zostawać emiry<pe><slowo_obce>emir</slowo_obce> (tur.) --- rozkaz.</pe>./
Które nim się do końca nad nimi rozpostrą,/
Proszą, żeby ich szablą oswobodzić ostrą;/
Oniżby przy pogaństwie, żal się mocny Boże,/
Mieli na chrześcijany ostrzyć swoje noże?/
Przeto niech z wojskiem idzie; niech Wołochy bierze;/
W ostatku Bóg swych ludzi wysłucha pacierze./
<wers_wciety typ="1">Nie zgoła był Żółkiewski na te prośby głuchy.</wers_wciety>/
Boi się wdać Korony w nowe zawieruchy,/
Zaś mu żal niesłychanie, co zrobił pod Buszą./
Tak go na obie stronie skryte żądze kuszą;/
Nuż przymierze, które sam swą ręką podpisze./
To wszytko obojętną<pr><slowo_obce>obojętny</slowo_obce> --- na obie strony ważony, niepewny.</pr> gdy myślą kołysze,/
Na koniec: «Nie jam złamał te traktaty, rzecze,/
O który widzisz myśli i sprawy człowiecze!/
Tomsza-ż wierutny będzie tym narodem rządzić/
Przeciwko spólnym paktom? Sam to racz rozsądzić!»/
To rzekszy, Dniestr i<pr><slowo_obce>i</slowo_obce> --- zbędne dziś.</pr> z wojskiem przebywszy kwarcianem,/
Siły swe z onym chudym łączy Gracyanem, /
Który także zwiesił nos, obaczywszy nasze/
Posiłki na zastępy straszne Skinderbasze./
Małeć tam było wojsko, ale małość ona/
Sercem Kserksesowego doszła miliona./
Nie Dzieża, nie Cecora, podłe uroczyszcze<pr><slowo_obce>uroczyszcze</slowo_obce> --- ostęp.</pr>,/
Które dziś wieczne imię naszą klęską zyszcze,/
Troja, Rzym i Kartago, Ateny i Tyry,/
Niech się próżno nie chełpią z swymi bohatyry,/
Jakich garść nieopatrznie, ach, pożal się Boże!/
Hetman tu na nierówne naraził poroże<pr><slowo_obce>poroże</slowo_obce> --- rogi (tu o sile obopólnej).</pr>;/
Bo Skinder w ośmiudziesiąt, Dauletgierej we stu/
Tysięcy Tatar nagle przypadł do arestu<pr><slowo_obce>arest</slowo_obce> --- zajęcie, więzienie.</pr>./
Cztery naszych tysiące, ale wziąwszy miarę/
Z pierwszego dnia, woleli sromoty przywarę,/
Których tchórz opanował; tedy ku wieczoru/
Z wodzami do tysięcy uszło ich półtora./
<begin id="b1341320179203-1529289343"/><motyw id="m1341320179203-1529289343">Śmierć, Zdrada, Kara</motyw>Gracyan był najpierwszy z swą Wołoszą, który/
Prut, potem Bukowinę przez wiadome dziury<pr><slowo_obce>dziura</slowo_obce> --- tu: kryjówka.</pr>/
Przebywszy, gdy rozumie, że uszedł z pogromu,/
Wołoszyn, co go ukrył, zabił go w swym domu;/
Którego gdy następcy głowę przyniósł ściętą,/
I on ścięt: nie ujdzie grzech karze suchą piętą.<end id="e1341320179203-1529289343"/>/
Czego gdy zwąchał Skinder, wyprawi w pogonią;/
Tych pobrał, drugich pobił; tych w Prutową tonią/
Nagnał i topił oraz. Jakoweż widziadło<pr><slowo_obce>widziadło</slowo_obce> --- tu: widowisko.</pr>/
Odbieżanym w obozie na serca tam padło,/
Gdy jedni ranni, drudzy wydarszy się z troku<pe><slowo_obce>trok</slowo_obce> --- rzemień służący do przewiązywania czegoś, przen. pułapka.</pe>,/
Nadzy i zmokli, w ciemnym powracali mroku./
Żalowi okrutnemu noc strachu dodaje./
Dopieroż gdy niepewna nowina powstaje,/
Że uszli i hetmani, wszyscy jak w odmęcie/
Biegają, jakoby już w niewoli i w pęcie/
Pogańskim. I ciurowie, wyzuwszy się z grozy,/
Naprzód rabować jęli odbieżane wozy,/
Potem i te, które już swoich miały panów./
Co kiedy wiedzieć doszło żałosnych hetmanów,/
Wskok<pe><slowo_obce>wskok</slowo_obce> (daw.) --- natychmiast.</pe> pochodnie i lane zapaliwszy knoty<pr><slowo_obce>knot</slowo_obce> --- tu: świeca.</pr>,/
Objeżdżali przedniejszych rotmistrzów namioty,/
Aż dzień, co wszytkim rzeczom wraca postać własną,/
Zaświecił nad tym światem słońca lampę jasną./
Toż dopiero Żółkiewski w generalnym kole/
Tych naprzód zgromi, którzy nieopatrznie w pole/
Wyciągnęli tabory z piechotą i z działy:/
Bo się w prawo i w lewo z szykiem nie stykały;/
Skąd sześciu dział i strata czterechset piechoty./
<begin id="b1341320969594-461612493"/><motyw id="m1341320969594-461612493">Ucieczka, Hańba</motyw>Potem się skarżył na tych, którzy bez sromoty<pe><slowo_obce>sromota</slowo_obce> (daw.) --- wstyd.</pe>/
W tym nas polu odbiegli na wieczną narodu/
Niesławę: jedniż piją, uchybiwszy brodu,/
Mętny Prut, drudzy w dybach; liżą rany trzeci;/
Jeśli też który uciekł na domowe śmieci,/
Tu tu mu lepiej było trupem upaść bladym,/
Niż żyć Bogu obrzydłym i światu szkaradym<pe><slowo_obce>szkarady</slowo_obce> --- dziś popr.: szkaradny.</pe>.<end id="e1341320969594-461612493"/>/
Na koniec animuje<pe><slowo_obce>animować</slowo_obce> (daw.) --- dodawać ducha, mobilizować.</pe> swe rycerstwo, żeby/
W Bogu, który do takiej przywiódł ich potrzeby,/
Doświadczając statku<pe><slowo_obce>statek</slowo_obce> (daw.) --- stateczność.</pe> ich, ufność swoję kładli:/
Bez Jego bowiem woli i biedni nie spadli/
Wróblikowie na ziemię, a jeśli ptaszęta,/
Cóż was w pieczy nie ma mieć ręka Jego święta?/
Trwajcież, zacne rycerstwo, na przepych<pr><slowo_obce>na przepych</slowo_obce> (daw.) --- wbrew.</pr> fortunie,/
Której potem każdy z nas śmiele w oczy plunie;/
Trwajcie! Co gwałtownego, prędko się przesili,/
Co ciężej cierpim, zawsze wspomina się miléj!<pe><slowo_obce>Trwajcie! Co gwałtownego, prędko się przesili,/
Co ciężej cierpim, zawsze wspomina się miléj!</slowo_obce> --- por. III, 544.</pe> ---/
<wers_wciety typ="1">Tak Żółkiewski, choć w sercu pełno żółci czuje,</wers_wciety>/
Pokrywa i wesołe czoło pokazuje./
Tu we wszytkich duch wstąpił; tu wszyscy jak znowu/
Do broni, tabor spinać, podnosić ostrowu<pr><slowo_obce>ostrowu</slowo_obce> --- raczej: ostrwi, od: ostr(z)ew, rogatka.</pr>,/
Bo też i Skinderbasza po wczorajszej próbie,/
Trzy tysiące straciwszy, odpoczywał sobie./
Jeszcze był Bóg nie zesłał dziś naszym terminu,/
Że od niezliczonego w tym odmęcie gminu/
Nie zginęli, choć słyszy krzyk, widzi płomienie/
Stert odbiegłych pogaństwo, Pańskie zaślepienie./
Cały tydzień w formalnym jakoby przymierzu,/
Chociaż się w lepszym czuje Skinderbasza pierzu,/
Obie stronie<pe><slowo_obce>obie stronie</slowo_obce> --- liczba podwójna; dziś popr.: obie strony.</pe> siedziały, prócz, że ku wieczoru/
Sam Gałga<pr><slowo_obce>Gałga</slowo_obce> --- lub Kałga, następca tronu.</pr> podjechawszy, wywołał z taboru/
Koreckiego, jako mu przyjaciel traktaty/
Radząc; coć potem, z tymi ginąć desperaty?/
Okupcie się na głowy, co was tu jest, złotem;/
Broń oddajcie, a han was daruje żywotem./
Gdy tak Gałga po starej<pr><slowo_obce>po starej</slowo_obce> --- po starej znajomości.</pr> Koreckiemu zada:/
<begin id="b1341346955245-985616370"/><motyw id="m1341346955245-985616370">Honor, Broń</motyw>Wprzód --- rzecze --- głowy ręka, wprzód swobody strada,/
Niż broń odda; złota nikt na wojnę nie wozi;/
O sierść się wilk targuje, skóry pragnie koziej./
Dasz znośne kondycyje<pe><slowo_obce>kondycja</slowo_obce> (z łac.) --- warunek.</pe>, staniemy w akordzie<pr><slowo_obce>akord</slowo_obce> --- tu: zgoda.</pr>/
Bez krwie rozlania, Turkom tak powiedz i Ordzie./
Inaczej tu na drugim jeden lęże śniatem<pr><slowo_obce>śniat</slowo_obce> --- kłoda.</pr>,/
A zdrowia tak sromotnym nie kupi traktatem! ---<end id="e1341346955245-985616370"/>/
<wers_wciety typ="1">Tu jako pies zajadły rzuci się na szkapie</wers_wciety>/
Gałga i kilka razów szablą w pochwy kłapie;/
A takżeś to durnego<pr><slowo_obce>durnego</slowo_obce> --- szalonego.</pr> giaurze humoru?/
Więc się już nie spodziewaj ze mną rozhoworu<pr><slowo_obce>rozhowor</slowo_obce> (ros. a ukr.) --- rozmowa.</pr>,/
Szabla, szabla nas zgodzi i tę przą<pr><slowo_obce>prza</slowo_obce> (daw.) --- sprawa.</pr> rozstrzygnie! ---/
To rzekszy, sunie cugiem i tylko się mignie./
Ale gdy głód, co żadnych wywodów nie słucha,/
Coraz ludziom i koniom zaziera do brzucha,/
W radę naszy chudzięta udają się wskoki:/
Przyjaciel im odległy, Bóg aż nad obłoki;/
Pola dać już nie masz z kim dla tych, którzy zbiegli;/
Poganie ich dokoła koroną obiegli./
Toż się Bogu oddawszy, acz krokiem niesporém<pe><slowo_obce>niespory</slowo_obce> (aw.) --- niechętny.</pe>,/
Idą śmiele ku polskiej granicy taborem<pe><slowo_obce>tabor</slowo_obce> --- formacja bojowa z połączonych ze sobą wozów.</pe>./
Tysiąc sześćset dwudziesty zbawiennego dobra/
Rok to był, a dzień trzeci miesiąca oktobra,/
W siedm przebrane szeregów skartowano wozy,/
Z pola spięte łańcuchy, a zewnątrz powrozy,/
Ze w jeden raz wszytkie stać, wszytkie iść musiały./
Przód i tył nabitymi opatrzono działy;/
Jezdne konie we środek, bo wszyscy piechotą./
Z obudwu stron taboru rota szła za rotą;/
Korecki z Ferensbachem<pr><slowo_obce>Ferensbachi</slowo_obce> --- właśc. Farensbach.</pr> rozkazował w przodzie,/
We środku Kazanowski, Szemberg na odwodzie./
Tym gdy z miejsca porządkiem, przez wały zrównane,/
Ruszą tabor, pogaństwo zrazu zadumane/
Patrzy, co to za dzieło; toż, jako się zbliżą/
A twardą ich z dział naszy naszpikują spiżą,/
Rozpierzchną się jako dym, a ci w swojej sile/
Dosyć spokojnie uszli dziś półtorej mile./
Całą noc idąc, skoro słońce z morza wstanie,/
Chcą odpocząć, ale się postrzegszy poganie,/
Jako gradem z długiego kiedy prażma<pr><slowo_obce>prażmo</slowo_obce> (daw.) --- upał, spiekota.</pr> spadnie,/
Wieńcem ich ze wszytkich stron osuli<pr><slowo_obce>osuć</slowo_obce> (daw.) --- osypać, tu: otoczyć.</pr> szkaradnie./
Niebo ćmią gęste strzały; od srogiego krzyku/
Tylko się zrozumieją ludzie po języku,/
Bo słyszeć niepodobna; tu i ówdzie wozu/
Macają; utną, jeśli dostaną powrozu;/
Drą się w tabor, jak pczoły, choć im z ula kurzą,/
Tym się barziej w ul cisną, tym więcej się żurzą<pr><slowo_obce>żurzyć się</slowo_obce> (daw.) --- złościć się.</pr>;/
Abowiem naszy męskich skoro pocą skroni,/
Żaden kule z muszkietu darmo nie wyroni,/
Ale co natarczywsze uprzątają męże;/
Jeżeli też którego ręczna broń dosięże,/
Jako nie był na nogach; tak od swojej ściany/
Na kilka stajań<pe><slowo_obce>stajanie</slowo_obce> a. <slowo_obce>stajanie</slowo_obce> --- daw. miara odległości: dystans, po przebyciu którego koń musi się zatrzymać na odpoczynek.</pe> trupem złożyli pogany,/
A już też jasne słońce spadało z kompasu./
Kiedy ludzie szli na wczas<pe><slowo_obce>wczas</slowo_obce> (daw.) --- odpoczynek.</pe>, naszy do niewczasu,/
Rum<pr><slowo_obce>rum</slowo_obce> (daw.) --- nuże, dalej.</pr> w drogę, a poganie tuż przy nich we sforze,/
Póki tylko ostatnie nie zagasły zorze,/
Huczą, krzyczą z daleka, strzelają nawiasem<pr><slowo_obce>nawiasem</slowo_obce> --- z boku.</pr>./
Jeśli też kędy przyjdzie tabor ciągnąć lasem,/
To go albo pożarem po wietrze zapalą,/
Albo go też wzdłuż i wszerz posieką, obalą./
Zboża na pniu i w kopach, sterty, wsi, stodoły,/
Łąki, ugory, wszytko precz poszło w popioły;/
I mosty, i przeprawy pozrucali wskoki<pe><slowo_obce>wskoki</slowo_obce> (daw.) --- szybko.</pe>;/
Czyste rzeki mącili; zaciskali stoki<pr><slowo_obce>zaciskać stoki</slowo_obce> (daw.) --- zatykać źródła.</pr>;/
Ciemne by otworzyli na naszych awerny<pr><slowo_obce>awerna</slowo_obce> --- ogień piekielny.</pr>,/
Taka była zawziętość; taki gniew kacerny<pr><slowo_obce>kacerny</slowo_obce> --- okrutny.</pr>;/
Wstyd potem, że tak wielką ludzi swych nawałą/
Z garści prawie upuszczą ludzi garść tak małą;/
Żal na wet<pr><slowo_obce>na wet</slowo_obce> (daw.) --- na koniec.</pr> zejmie baszę i Dauletgiereja,/
Że to z gęby wypadnie, co połknie nadzieja!/
Tenże gniew i wstyd i żal serca naszych dźwignie/
Do męstwa, ale sława wszytko to wyścignie./
<begin id="b1341347478244-1490733980"/><motyw id="m1341347478244-1490733980">Sława, Strach</motyw>Sławy strach, lecz nie śmierci, bo to nie śmierć u mnie,/
Kto bijąc się z pogany, ciało odda trumnie;/
Lecz strach ciężkiej niewoli i tureckich oków/
Doda serca w potrzebie i podeprze boków.<end id="e1341347478244-1490733980"/>/
Tedy wszytkie trudności na piersiach stalonych,/
Skazę<pe><slowo_obce>skaza</slowo_obce> --- tu: skażenie.</pe> przepraw, ruinę mostów obalonych,/
Głód i ciężkie pragnienie, straż w nocy i we dnie,/
Gorzki dym, którym drugi na poły przewiędnie,/
Wiatry, deszcze i błota, i czym tylko może/
Srożeć jesienne niebo, conocne podróże,/
I zimno, i gorąco, pożary, poręby,/
Mężnym sercem znosili, a jako na dęby/
Choć ciężki bije piorun, nie wskok<pe><slowo_obce>nie wskok</slowo_obce> (daw.) --- nie od razu.</pe> je wywraca:/
I tych nie okróciła żadna dotąd praca./
Wszytko to bohaterskim i chwalebnym gniewem/
Całe ośm dni trzymali; już pod Mohilewem/
O milę tylko byli, już widzą kominy/
Ojczyste, kiedy wieczne spraw ludzkich przyczyny/
W tym ich zaskoczą kresie, gdzie prawie przed broną<pr><slowo_obce>brona</slowo_obce> (daw.) --- brama.</pr>/
Ukochanej Ojczyzny, przepłynąwszy, toną./
Czterdziestu spełna stajań nie byli od Dniestru,/
Już ich Turczyn zwątpiony wypuścił z sekwestru<pr><slowo_obce>sekwestr</slowo_obce> (daw.) --- zajęcie, więzienie.</pr>,/
A kiedy się poganie pozostaną w mili,/
Naszych, dotąd ostrożnych, tym ubezpieczyli,/
Że już nie chcą próbować swoich gonów bierki<pr><slowo_obce>bierka</slowo_obce> a. <slowo_obce>biera</slowo_obce>--- gra, kostka, przen.: los.</pr>,/
Trochę tylko Tatarów śledziło w nazierki<pr><slowo_obce>w nazierki</slowo_obce> (daw.) --- podpatrując.</pr>,/
Kiedy naszy ciurowie uczyniwszy trwogę,/
Tabor porozrywają: potem każdy w nogę,/
Pańskich koni dopadszy, a ci gdy piechotą/
Chcą ze zdrowiem za oną umykać hołotą,/
Jedni się bronić radzą i tabory spinać,/
Drudzy ostatek koni od wozów odcinać,/
I nie dający z siebie pogaństwu obłowu,/
Obronną ręką prosto iść ku Mohilowu./
Nim się hetman rozgarnie, co ma czynić dalej,/
Trzeci już połowicę drogi ujechali;/
Toż gdy wszyscy różnymi wołają nań głosy,/
Lecą Tatarzy, lecą Turcy jako osy,/
I suchą ręką prawie, garść onę, kwiat młodzi,/
Część trupem ściele, a część w niewolą uwodzi/
Z srogim żalem.<begin id="b1341348262268-3244661943"/><motyw id="m1341348262268-3244661943">Hańba, Śmierć bohaterska</motyw> Mógł był żyć, mógł się był i nie dać/
Żółkiewski, lecz się wstydził panu odpowiedać,/
Że wojsko zgubił, że się porwał bez uwagi,/
Że dał sromotne Rzeczypospolitej plagi,/
Wolał przeto bijąc się paść w marsowym polu!/
Głowa jego czas długi w Konstantynopolu,/
Znak pompy i tryumfu, odcięta od szyi,/
U najwyższej wisiała wieże na kopiji./
Tak rzymski Emiliusz<pe><slowo_obce>Emiliusz</slowo_obce> --- czytamy na cztery sylaby: Emilijusz.</pe>, choć z okrutnym żalem,<pr><slowo_obce>U najwyższej wisiała wieże na kopiji/ Tak rzymski Emiliusz, choć z okrutnym żalem</slowo_obce> --- w rękopisie Chodkiewiczowskim brzmią: U najwyższej widziana wisieć na kopiji/ Wieży: tak Emiliusz rzymski, z wielkim żalem...</pr>/
Wolał trupem w przegranej paść pod Hannibalem,/
Niżeli się do miasta wróciwszy i domu,/
Sprawować się wyroku niebieskiego komu.<end id="e1341348262268-3244661943"/>/
<begin id="b1341348304685-2497917549"/><motyw id="m1341348304685-2497917549">Niewola, Zemsta</motyw>Wolał być Koniecpolski żywcem raczej wzięty/
I który czas<pe><slowo_obce>który czas</slowo_obce> (daw.) --- jakiś czas.</pe> pobrząkać dla Ojczyzny pęty,/
Łacniej<pe><slowo_obce>łacno</slowo_obce> (daw.) --- łatwo.</pe> z turmy<pe><slowo_obce>turma</slowo_obce> --- wieża, więzienie.</pe>, niż z trumny powrócić się do niej,/
A kto dziś pęto kładzie, pętem mu oddzwoni;<end id="e1341348304685-2497917549"/>/
Przeto skoro dał spore szabli swej obroki,/
Ciemne oczom pogańskim zakryły go mroki./
Toż całą noc błądziwszy prawie kiedy świta,/
Skinderbaszy Wołosza da, skoro go schwyta./
Tak Warro, pomienionej bitwy<pe><slowo_obce>pomienionej bitwy</slowo_obce> --- mowa o bitwie pod Kannami.</pe> hetman drugi,/
Choć swoją porywczością Rzym wdał w ciasne fugi<pe><slowo_obce>ciasne fugi</slowo_obce> --- trudne położenie.</pe>,/
Że nie zaraz rozpaczał, nie zaraz się trwożył,/
Ale zdrowie ojczyzny z swym zdrowiem położył,/
Chociaż wojsko straciwszy, uciekł po przegranéj,/
A wżdy<pe><slowo_obce>wżdy</slowo_obce> (daw.) --- przecież, jednak.</pe> od wszytkich stanów mile był witany,/
Że ostatniej nadzieje o ziemię nie rzuci,/
Pomniąc, że kogo wieczór fortuna zasmuci,/
Tego rano pocieszy, a kto dziś zaszumi,/
Jutro go, jutro szczęście niestateczne stłumi./
Z jakiejby okazyej tak padła ta biera<pe><slowo_obce>biera</slowo_obce> (daw.) --- kostka, los.</pe>?/
Hetmańska nieostrożność, a swawola szczera/
W ciurach naszych przyczyną, którzy gdy się grozy/
Za zrabowane boją obiecanej wozy/
Przy koronnej granicy, więc uprzedzić wolą,/
Niż którego zawieszą albo też podgolą<pr><slowo_obce>podgolić</slowo_obce> --- tu: uciąć szyję.</pr>./
Kiedy tak obu wodzów różny los potyka,/
Znowu tu nieszczęśliwy Korecki wpadł w łyka,/
I już więcej nie widział swojej ziemi lubej,/
Czcze jej tylko do Korca oddano kadłuby,/
Bo kości, przez dwa roki obnażone z ciała,/
Które Greka jednego cnota dochowała,/
Aż powracał Zbaraski z legacyjej onéj;/
Tak padł ten rycerz z tyłu nożem uderzony./
Więc inszych zacnych wodzów i rotmistrzów siła<pe><slowo_obce>siła</slowo_obce> (daw.) --- wielu.</pe>,/
Których pamięć na piśmie cnota zostawiła/
Przyszłym wiekom, i chociaż zginęli w tej burzy,/
Znowu ich wieczna sława do nieba wynurzy./
Tam Łukasz syn hetmański i z synowcem Janem,/
Żółkiewscy, z tym co ranni wieźli się rydwanem,/
Wzięci; taż Potockiego z nimi Mikołaja,/
Syna Jakubowego, zagarnęła zgraja;/
Tu Marcin Kazanowski żywcem w ręce wpada,/
Co dziś u królewicza buzdyganem włada/
Pod Chocim; tym Bałaban pospołu i z Strusem,/
Winnicki i halicki starostowie musem,/
Tym Strzyżowski z Maleńskim, i Ferensbach trzeci,/
Pułkownicy do oków poszli; w te zamieci/
Sława wojska polskiego tak się nisko przygnie,/
Że jej już opieszały potomek nie dźwignie./
Tam Morstyn Aleksander cnoty swojej znamię,/
Ubroczoną w pogańskiej krwi po samo ramię/
Dał rękę twardym dybom<pr><slowo_obce>dyby</slowo_obce> --- dybki, kłoda z otworami, w które wkładano ręce, pęta.</pr>, dał kajdanom nogi/
I nawiedził smrodliwej Jedykuły progi./
Teć były proscenia<pr><slowo_obce>proscenia</slowo_obce> (łac.) --- przygrywki [przed przedstawieniem teatralnym --- Red. WL)</pr>, że rzekę po nasku<pe><slowo_obce>po nasku</slowo_obce> --- po naszemu.</pe>,/
Posełkowie chocimskiej wojny, której trzasku/
Pełen był świat, bo wszyscy wyciągnąwszy uszy,/
Słuchali, komu tam wżdy fortuna potuszy<pr><slowo_obce>potuszyć</slowo_obce> (daw.) --- dodać serca, odwagi, otuchy.</pr>.</strofa>

<!--TRIM:3-->



<naglowek_czesc id="e80">Wojny chocimskiej
część wtóra</naglowek_czesc>








<strofa id="e81"><begin id="b1341350819861-1178230338"/><motyw id="m1341350819861-1178230338">Gniew</motyw>Dopieroż teraz Osman, co się dotąd wahał,/
Dotąd się rwać przymierza dziadowskiego<pe><slowo_obce>dziadowski</slowo_obce> --- tu: zawarty przez dziada.</pe> strachał,/
Jakoby go na wściekłym rozpasał umyśle,/
Już w Krakowie popasa, już koń poi w Wiśle./
Równie dzik nie po miejscu trafiony od strzelca,/
Żurzy<pr><slowo_obce>żurzyć się</slowo_obce> (daw.) --- gniewać się.</pr> się i sina mu piana kipi z kielca<pe><slowo_obce>kielec</slowo_obce> --- kieł.</pe>,/
Świszczy i szczere iskry nozdrzem pryska srodze,/
Sierść jeży, i na trzaski bliskie drzewo głodze<pr><slowo_obce>głodać</slowo_obce> (daw.) --- gryźć.</pr>./
Tak i on rozdrażniony wszytkie kupi<pe><slowo_obce>kupić</slowo_obce> --- dziś: skupiać.</pe> siły,/
Rad by z imieniem zagrzebł Polaki w mogiły.<end id="e1341350819861-1178230338"/>/
Zda mu się, że już dopiął, czego pragnął zawsze,/
Wojnę przeto obwołać, wojnę każe na wsze/
Świata strony; wojną wschód słońca nagle huknie,/
I sam się jako raróg na ręce wysmuknie./
Pełne strasznych emirów<pr><slowo_obce>emir</slowo_obce> (tur.) --- rozkaz.</pr> w okrutnej zajusze<pe><slowo_obce>zajucha</slowo_obce> (daw.) --- rozjuszenie.</pe>/
Pogańskiej wsi i miasta, dywany<pr><slowo_obce>dywan</slowo_obce> (tur.) --- rada.</pr>, ratusze,/
Dzieci tylko maleńkie a z nimi płeć biała/
Wolna od wojny w państwach tureckich została./
Europie randewu<pr><slowo_obce>randewu</slowo_obce> (z fr.) --- spotkanie (w rękopisie: randewo).</pr> pod murem swej Porty,/
Nie radząc się boginiej<pe><slowo_obce>boginiej</slowo_obce> --- dziś popr. forma D.lp: bogini.</pe> wprzódy Antevorty<pr><slowo_obce>Antevorta</slowo_obce> --- rzymska bogini losu.</pr>,/
Która skutki rad ludzkich z dawności tłumaczy,/
Że najbliższa Stambołu, pyszny cesarz znaczy;/
Azyą i Afrykę ku Donaju zmyka,/
Gdzie kto się tylko brzegiem rzeki onej tyka,/
A zwłaszcza chrześcijanie, o wstyd i żal srogi!/
Muszą mosty budować i naprawiać drogi/
Na chrześcijan. Czemużby ze świętej rozpaczy/
Nie złączyć szable z nami na pogaństwo raczéj?/
Dziambetgierej<pr><slowo_obce>Dziambetgierej</slowo_obce> --- właśc. Dżanbeg-Girej, chan krymski w latach 1610--1623.</pr> hanem był pod ten rozruch w Krymie,/
ten w swojej ku panu usłudze nie drzémie;/
Lecz skoro go od Porty trzecie dojdą wici,/
Skoro na przyszłą pracą bachmaty<pr><slowo_obce>bachmat</slowo_obce> --- koń tatarski.</pr> wysyci,/
Okrzyknąwszy zwyczajnym ordy swe atłanem<pr><slowo_obce>atłan</slowo_obce> --- okrzyk tatarski, ,,do koni!"(od <slowo_obce>at</slowo_obce>, koń).</pr>/
Chce kredencować<pr><slowo_obce>kredencować</slowo_obce> (daw.) --- wychodzić naprzód, wybiegać ze służbą.</pr>, chce się pisać<pr><slowo_obce>pisać się</slowo_obce> (daw.) --- popisywać się.</pr> przed Osmanem./
Który, nim dzień ruszenia dojdzie z Carogrodu,/
Wielki meczet wyznaczy, a że bez dochodu/
Murować go nie może starych ustaw wedle,/
Polskę już widząc swoją jako we zwierciedle,/
Podole z Ukrainą toż na wieczne czasy/
Leguje<pr><slowo_obce>legować</slowo_obce> (daw.) --- zapisywać.</pr> na sprośnego Mahometa spasy<pr><slowo_obce>spasy</slowo_obce> ( z wł. <slowo_obce>spasso</slowo_obce>) --- wczasy, wygody.</pr>;/
Dzieli ziemie koronne, rozrządza urzędy,/
Mając na swych koczotów<pr><slowo_obce>koczot</slowo_obce> --- rajfur.</pr> osobliwe względy./
<begin id="b1341388687549-1927319834"/><motyw id="m1341388687549-1927319834">Ptak, Pochlebstwo</motyw>Tak pospolicie bywa; gdzie się nowa błyśnie/
Do szczęścia okazyja, co żywo się ciśnie./
Piszą rymy papugi, rozprawują sroki,/
Krucy zwycięstw winszują i ledwie nie kwoki/
Nowym kontestem<pr><slowo_obce>kontest</slowo_obce> (daw.) --- oświadczenie.</pr>, nowym witają prezentem<pr><slowo_obce>Piszą rymy papugi (...) nowym witają prezentem</slowo_obce> --- w Rzymie uczono ptaki winszowania cezarom, o czym obszerniej w dedykacji.</pr>./
Toż się działo natenczas z Osmanem nadętem,<end id="e1341388687549-1927319834"/>/
(Co żywo mu winszuje, jakby już widomie/
Tryumfował; co żywo źrebię ono łomie<pr><slowo_obce>co żywo źrebię ono łomie</slowo_obce> --- ,,łamie" przed czasem źrebię, nim dorośnie (przysłowie).</pr>),/
Który na takie plotki i pochlebstwa ślepy,/
Skoro zwiedzie do kupy Kairy z Alepy,/
Obwieszcza wywieszonym końskiej grzywy hasłem,/
Że sam osobą swoją, sercem niezagasłem/
Wyjeżdża: więc kto w łasce cesarskiej korzysta,/
Teraz jest okazyja do niej oczywista;/
Bo wszytkie insze wojny, przez basze, przez agi<pe><slowo_obce>basza, aga</slowo_obce> --- tureccy generałowie i pułkownicy.</pe>/
Odprawował, ta jego godna jest powagi./
Toż się bierze z nim każdy; każdy się tka w juki<pe><slowo_obce>juki</slowo_obce> --- wory na bagaż.</pe>./
Sowite pod nadworne poczty<pr><slowo_obce>sowite poczty</slowo_obce> --- podwójną liczbę żołnierzy.</pr> ślą bonczuki<pr><slowo_obce>bonczuk</slowo_obce> --- tak stale pisze poeta zamiast: buńczuk.</pr>/
Basze i wezyrowie; postawą ochoczą/
Drudzy z groźnych cekauzów<pr><slowo_obce>cekauz</slowo_obce> --- z niem. Zeughaus, arsenał.</pr> kartaony<pr><slowo_obce>kartaony</slowo_obce> --- z niem. Karthaunen, działa.</pr> toczą;/
Brzmiące inszy możdżerze, potężne petardy/
Gotują. Janczaraga<pr><slowo_obce>janczaraga</slowo_obce> --- dowódca janczarów.</pr> pod złocone dardy<pe><slowo_obce>dardy</slowo_obce> --- z wł. <slowo_obce>dardo</slowo_obce>, włócznia.</pe>/
Zwiódszy swych pod żórawiem personatów<pr><slowo_obce>personat</slowo_obce> --- osoba okazała.</pr> pierzem/
Wali się z partyzanem<pr><slowo_obce>partyzan</slowo_obce> --- z niem. <slowo_obce>Partisane</slowo_obce>, spisa, berdysz.</pr> przed świetnym żołnierzem./
Patrz, w co to chrześcijańskie bisurmanin syny/
Obraca, które co rok z winnej dziesięciny/
Nieszczęśliwej od piersi oddarszy macierze,/
Już okrzczone nieczystej do obrzezki bierze/
I tymi --- bo tchórz tchórze, bo Żydy Żyd rodzi ---/
Pod swe jarzmo królestwa chrześcijańskie wodzi./
Sypą się wojska zewsząd to morzem, to lądem,/
Jakim bystry z Abnoby<pr><slowo_obce>Abnoba</slowo_obce> --- łac. nazwa Czarnego Lasu.</pr> Donaj spada prądem./
Poci się Wulkan w Lemnie i ledwie nastarczy/
Kuć szabel, mieczów, grotów, rodeli<pr><slowo_obce>rodela</slowo_obce> --- puklerz drewniany, skórą powleczony, żelazem obity.</pr> i tarczy./
<wers_wciety typ="1">Tak wielkim aparatem i ledwie ku wierze</wers_wciety>/
Podobną gorliwością gdy się Osman bierze,/
Poczesny przed nim Mufty<pr><slowo_obce>Mufti</slowo_obce> --- najwyższy duchowny i sędzia (szejk-ul-islam)/
turecki.</pr>, nad wsze starszy hodzie<pe><slowo_obce>hodzia</slowo_obce> a. <slowo_obce>hodża</slowo_obce> --- duchowny islamski.</pe>,/
Stanął pod srebrnym włosem na głowie i brodzie,/
A ufając powadze swego pastorału,/
Tak się do wojny owej przymówi zapału:/
«I mnieć, wielki cesarzu, od którego dziada/
Na tym-em stawion stopniu, twoja doszła rada,/
(Chociaż tylko meczytu<pr><slowo_obce>meczyt</slowo_obce> --- dziś popr.: meczet.</pr> pilnując i księgi,/
Boga za grzechy ludzkiej błagam niedołęgi),/
Że chcesz stare zruciwszy z Polaki przymierze/
Wojnę wieść. <begin id="b1341389424643-2280483510"/><motyw id="m1341389424643-2280483510">Modlitwa</motyw>Mnieć, przyznam się, należą pacierze,/
Nie Mars; lecz i ty przyznaj i miej to ode mnie,/
Że Mars w polu i Wulkan darmo robi w Lemnie/
Bez Boga; słaboż by się wasze wojny wiodły,/
Gdyby je dobrych ludzi nie wspierały modły!<end id="e1341389424643-2280483510"/>/
Tegoć trudno uwłaczać, co z zdumieniem świata/
Z natury masz, żeś sercem doszedł Amurata;/
Bogdaj doszedł i szczęściem, a z swymi pradziady/
Wieczyste górnych osiadł empirów<pr><slowo_obce>górnych empirów</slowo_obce> --- w średniowieczu <slowo_obce>Empireum</slowo_obce> oznaczało niebo najwyższe,
siedzibę światła i ognia.</pr> osady!/
Tegoć ja bogomodlca winszuję i stary/
Pasterz, który twych ludzi zawieram koszary./
Proszę przy tym, racz szczerej radzie mej dać ucha,/
Aczci na wszytkich młodych ta padła pomucha<pr><slowo_obce>pomucha</slowo_obce> (daw.) --- zaraza, choroba.</pr>,/
Że nieradzi, gdy im kto ich propozyt porze<pr><slowo_obce>propozyt porze</slowo_obce> --- przedsięwzięcie pruje.</pr> ;/
Lecz jako nieraz ginął, kto stał przy uporze,/
Tak i ten nie żałował, kto chciał starych słuchać./
Próżnoż na zimną wodę, sparzywszy się, dmuchać!/
<begin id="b1341389493572-2861246594"/><motyw id="m1341389493572-2861246594">Starość, Mądrość</motyw>Ten garb, wielki Osmanie, te zmarski, te rugi<pr><slowo_obce>rugi</slowo_obce> (daw., z łac. ruga) --- fałdy, zmarszczki.</pr>/
Świadczą, jako już żyję na świecie czas długi;/
Wżdy mi żaden z tak wiela dni nie zszedł jałowy,/
Lecz zawsze co nowego weszło do mej głowy;/
I dziś, chociaż mnie to już śmierć dogania skora,/
Siła rzeczy wiem, których nie umiałem wczora./
Wiek ludzki długa szkoła, w której nasze mózgi/
Wycinają przypadków ustawicznych rózgi;/
Stąd w starych doświadczenie zdrową radę rodzi,/
Której jeśli chcą słuchać, nie pobłądzą młodzi.<end id="e1341389493572-2861246594"/>/
I ty, cesarzu, nie bądź głuchy na me pieśni;/
Nie wzgardzaj, którą widzisz na tej głowie, pleśni:/
Bo choć ci co do smaku twój zausznik powie,/
Skutek rady potwierdza, dawne to przysłowie,/
<wers_wciety typ="1">Mnie się wojna z Polaki nie zda<pr><slowo_obce>nie zda</slowo_obce> --- nie podoba.</pr> z przyczyn wiela:</wers_wciety>/
<begin id="b1341389542600-3550311791"/><motyw id="m1341389542600-3550311791">Przyjaźń</motyw>Zawsze stracić niż nabyć łacniej<pe><slowo_obce>łacniej</slowo_obce> (daw.) --- łatwiej.</pe> przyjaciela;<end id="e1341389542600-3550311791"/>/
Imo<pr><slowo_obce>imo</slowo_obce> (daw.) --- mimo.</pr> to że srogi grzech stare miry<pe><slowo_obce>mir</slowo_obce> (daw.) --- pokój.</pe> łomać,/
A kto wie, jeśli tego nie będziem się sromać<pe><slowo_obce>sromać się</slowo_obce> (daw.) --- wstydzić się.</pe>?/
Kto ręczy za wygraną? Wołoskie igraszki?/
Za brednie to, cesarzu, poczytaj i fraszki./
Niech się tak Skinderbasza barzo nie kokoszy<pr><slowo_obce>kokoszyć się</slowo_obce> (daw.) --- chełpić się, nadymać.</pr>,/
Że cztery stem czterdziestą tysięcy rozpłoszy/
I to słyszę trefunkiem<pe><slowo_obce>trefunek</slowo_obce> --- tu: trafunek, przypadek.</pe>: bo już byli naszy/
O wygranej zwątpili, kiedy k'woli paszy/
Polacy się rozbiegą i spięte tabory,/
Które ich ośm dni bronią, rozerwą ze sfory<pe><slowo_obce>sfora</slowo_obce> --- tu: szyk.</pe>./
Owszem, to niechaj wstrętem będzie i odwodem<pr><slowo_obce>odwodem</slowo_obce> --- w rękopisie: dowodem.</pr>/
Zwady okrom<pe><slowo_obce>okrom</slowo_obce> (daw.) --- bez.</pe> przyczyny z tak bitnym narodem;/
Okrom rzekę przyczyny, choć nie trudno o kij,/
Kto chce psa bić; na dawne pomnicie<pr><slowo_obce>pomnicie</slowo_obce> --- dziś popr. forma trybu rozkazującego: pomnijcie.</pr> proroki,/
Którzy się nam pilno strzec tej kazali dziury,/
Gdzie nam kracze upadek orzeł białopióry./
Nowinaż-to Polakom, choć w poczcie nierównym,/
(Co i sam pomnę, jeszcze nie bywszy duchownym),/
Płoche gromić Tatary? Nieraz w liczbie małéj/
Chmielecki, nieraz ich bił i Zamoyski śmiały:/
Czterma, piącią tysięcy ośmdziesiąt ich czasem/
Aż do brodów Dniestrowych uściełali pasem./
Onić to w Polszcze zamki murowali<pr><slowo_obce>Onić to w Polszcze zamki murowali</slowo_obce> --- Jeńców tatarskich rzeczywiście do tej pracy używano.</pr>, oni,/
I dziś ich tam w kajdanach tysiącami dzwoni./
W takiejże-to Wołosza u nas będzie cenie,/
Że w niepotrzebne jarzmo tej wojny nas wżenie<pr><slowo_obce>wżenie</slowo_obce> --- zagna.</pr>?/
Ród płochy i niewierny, tak chciwy odmiany,/
Że by rad co godzina nowe widział pany;/
Aleć i ci w twoich już, o cesarzu! ręku;/
Dzierż się tylko przymierza pisanego dźwięku./
Niechaj giaur giaurom za twej łaski darem,/
Byleć haracz oddawał, będzie hospodarem:/
<begin id="b1341389999196-43134760"/><motyw id="m1341389999196-43134760">Wiara</motyw>Bo wiara najpewniejsze spraw ludzkich ogniwo;/
Tą żyjemy, to światło, to nasze krzesiwo,/
Z którego gdy choć w różne iskra serca wskoczy,/
W lot je wiecznym miłości płomieniem zjednoczy./
Choć zła, choć dobra, jaką kto wyssie z macierze,/
Każdy by w takiej rad żył i umierał wierze.<end id="e1341389999196-43134760"/>/
Daj miejsce rozumowi i niesytej żądze,/
Choć wielkiego umysłu, przytrzymaj wrzeciądze./
<begin id="b1341390040109-2424100900"/><motyw id="m1341390040109-2424100900">Pozycja społeczna</motyw>Patrz, jak siedzisz wysoko, skąd gdybyć, strzeż Boże!/
Wypaść przyszło, Ikarus, kiedy go raroże/
Nad morzem Ikaryjskim opuściły loty,/
Nie miałby tak strasznego upadku, jako ty!<end id="e1341390040109-2424100900"/>/
Im na wyższym fortuna człeka sadzi stropie,/
Tym chytrzej, tym nieznaczniej dołki pod nim kopie./
Nie większa umiejętność, ufaj starych zdaniu,/
W nabyciu, aniżeli w rzeczy zatrzymaniu./
Często gęba łakoma i ręka niesyta/
To upuści, co trzyma, gdy niepewne chwyta./
Nie liczba wojska bije, ani miast dobywa,/
Ale wojny przyczyna, panie, sprawiedliwa!/
Z tą ktokolwiek się porwie, kto się z domu ruszy,/
Niech za bożą pomocą tryumfować tuszy./
<wers_wciety typ="1">Z Polaki co za zwada? Skąd i o co waśni?</wers_wciety>/
Jeśli słuchać nie będziesz pochlebców swych baśni,/
Wojna to i daleka, i przyczyny słusznej/
Nie ma; nie skłaniaj serca ku plotce zausznej!/
Naród w złoto ubogi, nic nie ma przy zdrowiu/
Prócz chleba, soli, serca, żelaza, ołowiu,/
Serca (mówię, niedarmo czytając ich dzieła;/
Bo dopiero u mnie mąż, gdzie przy sercu siła<pr><slowo_obce>siła</slowo_obce> --- Potocki zgodnie z swą wymową rymuje: sieła.</pr>),/
O które<pr><slowo_obce>które</slowo_obce> --- serce.</pr> u nas łacno z wielkim animuszem,/
Kiedy go kto masłoku przyfarbuje kuszem<pr><slowo_obce>masłoku kuszem</slowo_obce> --- czarą odurzającego trunku.</pr>./
Pierwej cię droga znuży i Bałchany śnieżne,/
Niźli równie<pr><slowo_obce>równie</slowo_obce> --- równiny.</pr> Dniestrowe oglądasz pobrzeżne,/
Gdzie całoletnim chodem utrudzonych ludzi,/
Skoro mróz nieprzywykłej jesieni wystudzi,/
Których wszytkich pieszczone wychowały nieba,/
Broni na nich Polakom dobywać nie trzeba;/
Pomrą jako jaskółki, jako muchy posną,/
Tylko że zaś drugi raz nie ożyją z wiosną./
Sam ich niewczas<pe><slowo_obce>niewczas</slowo_obce> --- niewygoda.</pe> zwojuje, zwłaszcza w takiej kaszy/
Różnych narodów, kiedy począwszy od paszy,/
I ludziom, i bydlętom najmniejszej wygody/
Nie będzie. Szczęśliwy człek, co go cudze szkody/
Uczą rozumu, jako w najpewniejszej szkole,/
I dadzą poznać głupstwa w sąsiedzkim rosole<pr><slowo_obce>w rosole</slowo_obce> --- w przykrości, nieszczęściu.</pr>./
Zegnał Kserkses pół świata na waleczne Greki,/
Popasł całą Azyą, powypijał rzeki;/
Trzech dni na jednym miejscu nie mógł postać daléj,/
Na koniec się sam własną machiną obali,/
I onych ludzi zgubił, i sam się na koniec/
Roztrącił o swej dumy nieuważnej szaniec<pr><slowo_obce>szaniec</slowo_obce> --- w rękopisie dla rymu: szoniec.</pr>./
Ale na cóż tu Persy wspominać i Greki?/
Mamy doma u siebie przykład niedaleki:/
Jeszcze z tymiż Polaki do tej niefortuny/
Naszym przyszło, w kobyle kiedy się kałduny<pe><slowo_obce>kałdun</slowo_obce> --- brzuch.</pe>/
Grzebli przed ciężką zimą, która ich tam zdybie./
Jak wodą żyć ptakowi trudno, wiatrem rybie,/
Tak Turkom pod arabskim rozpieszczonym niebem,/
Zimna Polska chorobą, mróz będzie pogrzebem!/
<begin id="b1341390405852-755475949"/><motyw id="m1341390405852-755475949">Głód</motyw>Uważ-że to, cesarzu, uważ wszytko z gruntu<pr><slowo_obce>z gruntu</slowo_obce> --- w rękopisie: z grontu (dla rymu).</pr>,/
Że ludzi spod miękkiego wiedziesz horyzontu,/
Gdzie<pr><slowo_obce>gdzie</slowo_obce> --- gdy.</pr> za tłuste migdały, słodkie pomarańcze,/
Przyjdzie zbierać po lesie ogryzki szarańcze/
Płonek<pe><slowo_obce>płonka</slowo_obce> --- nieowocująca roślina.</pe> nieużytecznych i cierpkich żołędzi;/
Krótko mówiąc, sam was głód, sam was niewczas znędzi.<end id="e1341390405852-755475949"/>/
Polakom jako za dar, wszytko jako z mydła; /
Prócz, że tamtecznych krajów ludzie są tworzydła<pr><slowo_obce>tworzydła</slowo_obce> --- wytwory, dzieła.</pr>/
(Bo niewczas, wiatry, śniegi, mrozy, słoty, głody,/
Snadniej<pe><slowo_obce>snadnie</slowo_obce> (daw.) --- łatwo.</pe> znoszą, niźli my, północne narody),/
Lecz bijąc się o wiarę i swoje kominy,/
Serce mają przed nami, gdy mają przyczyny/
Do wojny sprawiedliwej; dziesięćkroć się lepiéj/
Chłop w obronie żywota, niż napaśnik<pe><slowo_obce>napaśnik</slowo_obce> --- dziś: zapaśnik.</pe> krzepi./
Zaczem, wielki cesarzu, trzymaj górne loty/
Wspaniałego humoru i żywej ochoty;/
Stój w mecie<pr><slowo_obce>w mecie</slowo_obce> --- łac. meta, cel.</pr> i siedź mocno w swej fortuny siedle<pr><slowo_obce>siedle</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lp: siodle.</pr>./
Masz zdrową radę moję; w niej jak we zwierciedle/
Przejźry się<pr><slowo_obce>przejźry sie</slowo_obce> --- dziś popr. forma 2.os trybu rozkazującego: przejrzyj się.</pr>. W szczerości-li mojej wątpisz? Wzów ty/
Inszych do niej, lecz wspomnisz: dobrze-ć mówił Mufty»/
<wers_wciety typ="1">Powaga to siwizny sprawiła biskupiéj,</wers_wciety>/
Że go Osman, choć młody, porywczy i głupi,/
Tak cierpliwie dosłucha, choć na szydłach siedzi<pr><slowo_obce>na szydłach siedzieć</slowo_obce> --- przysłowie o tym, któremu coś srodze dokucza.</pr>,/
Nie strzymał jednak tego statku<pe><slowo_obce>statek</slowo_obce> (daw.) --- stateczność, rozsądek.</pe> w odpowiedzi./
«Nie tak-em ojcze, prawi, rozumu daleki,/
Żebym go słuchać nie miał, i aczem z opieki/
Wyszedł i wszytko mi się według woli darzy/
Ani by mi potrzeba więcej bakałarzy<pe><slowo_obce>bakałarz</slowo_obce> --- nauczyciel.</pe>,/
<begin id="b1341390862404-126182261"/><motyw id="m1341390862404-126182261">Starość</motyw>Słuchałem cię, choćbym się obszedł bez twej rady./
Acześ ty, zapomniawszy wszytkich starców wady,/
Wielomowności, którą powszechnie grzeszycie,/
Jakobyś na mnie kazał z ambony w meczycie.<end id="e1341390862404-126182261"/>/
Krótko tedy na twoje odpowiem kazanie:/
Tak chcę! To moja wola i Mahomet na nię/
Przypadł<pe><slowo_obce>przypaść</slowo_obce> (daw.) --- zgodzić się.</pe> i przyjął dzisia ode mnie plac goły,/
Gdzie mu szumne z giaurów wystawię kościoły./
<begin id="b1341390909757-284597474"/><motyw id="m1341390909757-284597474">Kapłan</motyw>Powiem jeszcze, aleć to, proszę, niech nie cięży,/
Że najlepiej w kościele dyskurować księży,/
Nie mieszać się w ratusze; przez cóż się rozsuły<pr><slowo_obce>rozsuć</slowo_obce> (daw.) --- rozsypać.</pr>/
Państwa giaurskie, jeśli nie przez kapituły<pr><slowo_obce>kapituła</slowo_obce> --- tu: rada a. zgromadzenie księży.</pr>?/
Miecz mieczem, a plesz pleszem<pr><slowo_obce>plesz</slowo_obce> --- tonsura.</pr>; kto się czemu święci,/
Tego niechaj pilnuje; są też i natręci,/
Którym żebyś ty nie był, rządź sobie w kościele,/
A twoi niech po wieżach księża drą gardziele!<end id="e1341390909757-284597474"/>/
Na tak twardą replikę starzec on zaniemie/
I pójdzie, skoro mu się ukłoni do ziemie,/
<wers_wciety typ="1">Jeszcze Osman z pierwszego nie ochłódł ferworu,</wers_wciety>/
Kiedy Mustafa, wezyr i marszałek dworu,/
Stanie przed nim poważnie laską wsparty srebrną,/
A czując, że z nim wszyscy w onę tonią<pr><slowo_obce>tonią</slowo_obce> --- dziś popr. forma B.lp: toń.</pr> webrną,/
Chce mu jego porywczość jako wybić z głowy,/
Aleć na rozjątrzone trafił z tym narowy./
<begin id="b1341390947323-1867160034"/><motyw id="m1341390947323-1867160034">Wojna, Religia</motyw>Skoro powie o polskiej wojnie swoje zdanie,/
Przypomni, co w ich świętym stoi al-Koranie,/
Kędy Mahomet Turkom surowym zakazem/
Zwady ze dwoma broni nieprzyjaciół razem,<end id="e1341390947323-1867160034"/>/
«Nam wydarł Pers Babilon, wydrze i Egipty,/
tak nas do ostatniej zniszczy zboża szczypty./
Gdy cudzych rzeczy pragnąc nadzieja łakoma/
Traci swe własne, pewnie nie będziem tak doma»./
<wers_wciety typ="1">Rozjadł się na wezyra tyran jako wściekły:</wers_wciety>/
«A wierę<pr><slowo_obce>wierę</slowo_obce> --- zaprawdę.</pr>, nie chce-ć się to z pieca, psie opiekły!/
Takżeś to miał złą wprawę, żeć obrzydło pole<pr><slowo_obce>wprawa... pole</slowo_obce> --- o psie myśliwskim.</pr>,/
I pozwoliłbyś ty gnić na wieki w popiole,/
Niech bies bierze Babilon z tobą, niewieściuchu!/
A tu mu bystry andżar<pr><slowo_obce>andżar</slowo_obce> --- puginał.</pr> chce utopić w brzuchu./
Złoży się i woli raz w ręce odnieść lewéj,/
Niźli śliskie żelazo poczuć między trzewy./
Dotąd się gryzł, dotąd się gniewał, dotąd sapał,/
Aż krwią Osman afektu w sobie zgasił zapał./
W sobie zgasił; lecz w Polszcze zapalił go srodze./
Nie Polska, chrześcijaństwo wszytko było w trwodze;/
Bo skoro się po świecie tak straszna roztrzęsie/
Nowina, jakby serca ukrawał po kęsie<pe><slowo_obce>po kęsie</slowo_obce> --- po kawałku.</pe>./
Inszych wprawdzie z daleka wiedzieć to dochodzi,/
Czyja tonie kobyła, ten najgłębiej brodzi./
<wers_wciety typ="1">Sejm zaraz na Polaki składa Zygmunt trzeci,</wers_wciety>/
Tylko go ta od Porty wiadomość doleci,/
Że starym durny<pe><slowo_obce>durny</slowo_obce> (daw.) --- szalony.</pe> Turczyn wzgardziwszy przymierzem,/
Chce swój miesiąc<pe><slowo_obce>miesiąc</slowo_obce> --- księżyc.</pe> naszego Orła odziać pierzem,/
W jego farby śniegowe, w jego jasne puchy,/
Grubego Mahometa ozdobić makuchy;/
Że, matkę swą żegnając, przysiągł na to, że się/
Nie wróci, aż jej trybut z Polaków przyniesie;/
Że całe karawany, żelaznymi pęty/
Obciążywszy, prowadzi monarcha nadęty,/
W których nogi, pieszczonej przywykłe swobodzie,/
Na pompie tryumfalnej w pysznym Carogrodzie<pe><slowo_obce>Carogród</slowo_obce> --- Konstantynopol.</pe>/
Brzęczeć mają przed bramą sprośnego szaraju./
(Na-toć już spięte stoją mosty na Donaju);/
Że meczet Ottomańskiej wymierzywszy luny<pr><slowo_obce>luna</slowo_obce> (z łac.) --- księżyc.</pr>,/
Chce nowy cesarz w Polszcze spróbować fortuny,/
Jeśliby mógł we dwoje tej odwagi zażyć,/
I sam się wsławić, i swój meczet wyposażyć./
Przeto wszyscy, prywatne porzuciwszy sprawy,/
Bieżą senatorowie na sejm do Warszawy;/
Bieżą od ziem posłowie i Korona czerstwa<pe><slowo_obce>czerstwy</slowo_obce> --- zdrowy, silny.</pe>/
Poczuwa się na siłach dzielnego rycerstwa:/
Tam chce serca i ręki przy szabli i czele<pe><slowo_obce>czele</slowo_obce> --- dziś. popr. forma N. lp: czole.</pe>/
Mężnym zażyć, gdzie krwawy Mars gościniec ściele,/
Gdzie starszych zdanie będzie, a w ich-że kajdany/
Bogu i ludziom zmierzłe<pe><slowo_obce>zmierzły</slowo_obce> (daw.) --- budzący obrzydzenie.</pe> tkać Mahometany./
<wers_wciety typ="1">Więc skoro się zgromadzą, skoro imą<pe><slowo_obce>jąć</slowo_obce> (daw.) --- zacząć.</pe> radzić,</wers_wciety>/
Z jakim nieprzyjacielem przyjdzie się im wadzić,/
Któremu żaden sąsiad z obu stron Bosforu/
Aże do naszej ściany<pe><slowo_obce>ściana</slowo_obce> --- tu: granica.</pe> nie mógł dać odporu;/
Tedy naprzód do Boga, przy świętej ofierze,/
Król i rada pokorne wyprawi pacierze:/
Żeby on, gdyż w jego są ręku wszytkie bitwy,/
Wejźrał na ludzi swoich niegodne modlitwy;/
Wziął to państwo w opiekę, gdzie od lat tysiąca/
Powinna<pe><slowo_obce>powinny</slowo_obce> (daw.) --- należny.</pe> mu się chwała w kościołach poświąca,/
(I na toż by przyjść miały, aby je obrzydły/
Bisurmanin niemymi pozastawiał bydły<pe><slowo_obce>bydły</slowo_obce> --- dziś popr. forma N. lm.: bydlętami.</pe>?);/
<begin id="b1341393872457-1868057578"/><motyw id="m1341393872457-1868057578">Bóg, Opieka</motyw>Żeby Bóg, który umie i może przez ręce,/
Straszne one obrzymy<pr><slowo_obce>obrzym</slowo_obce> --- dziś popr.: olbrzym.</pr> wywracać dziecięce,/
Pojźrał na wściekłe grozy tego Goliata,/
A naszego Dawida, którego armata<pr><slowo_obce>armata</slowo_obce> (daw., z łac.) --- uzbrojenie.</pr> --- /
Pięć kamyczków i proca; lecz przy twej pomocy/
Możem ufać tym piąciom kamykom i procy,/
(Bo węgłowemu każdy rówien z nich kamieniu),/
Co ich jest w Zbawiciela naszego imieniu<pr><slowo_obce>Co ich jest w Zbawiciela naszego imieniu</slowo_obce> --- ,,Jezus" to słowo pięcioliterowe; por. III. w. 197 i 198.</pr>.<end id="e1341393872457-1868057578"/>/
A jeśli też złość nasza zatwardzi twe uszy,/
Jeśli nas sprawiedliwy twój gniew zawieruszy/
(Bo już niejeden naród pod tytułem świętém,/
Chrystusowym, w pogańskich ręku brzęczy pętem):/
Patrz na polskich patronów, patrz na naszych ziomków/
Pokorę, a nie spuszczaj biczów swych ułomków!/
Patrz na świecznik swej chwały, który w tej Koronie/
Ogniem niezagaszonym ku czci twojej płonie!/
I chociaż przez złość naszę, przez nasze niecnoty,/
Częste go w oczu twoich zaciemiają knoty,/
Utni<pr><slowo_obce>utni</slowo_obce> --- dziś popr. forma 2.os lp. trybu rozkazującego:  utnij.</pr> knot, masz nożyce miłosierdzia w ręce!/
Że nie zgasisz, ufamy Jezusowej męce./
<wers_wciety typ="1">Tak gdy się i swe Bogu konsulta<pr><slowo_obce>konsultum</slowo_obce> (z łac.) --- rada.</pr> oddadzą,</wers_wciety>/
O posiłkach najpierwej na tę wojnę radzą,/
I na tym wnet stanęła zgoda wszytkich stanów,/
Żeby do chrześcijańskich posły wysłać panów,/
Na wspólnych nieprzyjaciół, nim będziem na schyłku,/
Pókiśmy jeszcze duży<pr><slowo_obce>duży</slowo_obce> --- silni.</pr>, żądając posiłku./
Przełożyć im przed oczy, jeśli dotąd ślepi,/
Że skoro się do Polski bisurmanin wrzepi/
I zniesie to przedmurze, bez wszelakiej chyby/
Będzie ich suchą ręką zbierał jako grzyby./
Niech na to wszyscy zgodnie swoje dadzą kreski<pe><slowo_obce>kreski</slowo_obce> (starop.)  --- głosy.</pe>,/
Żeby więcej przeklętej nie cierpieć obrzezki;/
Teraz czas i pogoda, byle chcieli szczérze/
(Onić przyczyną wojny, przy złomanym mirze) ---/
Zrucić jarzmo tak ciężkie z Chrystusowych ludzi,/
Których srożej niż ciała ta niewola nudzi,/
Że dusze już z szatańskiej wyjęte tandety,/
Znowu sobie Mahomet zaswaja przeklęty./
Niechajby chrześcijanie prywatne urazy/
Przed męki Boga swego zruciwszy obrazy,/
Świętą ligą<pe><slowo_obce>liga</slowo_obce> --- sojusz.</pe> spojeni na wojnę tak słuszną,/
Wszytkie swe znieśli siły, ofiarą zaduszną<pe><slowo_obce>zaduszny</slowo_obce> --- czyniony za dusze.</pe>./
<wers_wciety typ="1">Z tym tedy wyprawiwszy posły krokiem chyżem</wers_wciety>/
Do wszytkich królów, co są pod zbawiennym krzyżem,/
Acz nie wątpim, że wrota pootwiera Janusz<pe><slowo_obce>wrota pootwiera Janusz</slowo_obce> --- właśc. Janus; w staroż. Rzymie wrota świątyni Janusa otwierano wraz z rozpoczęciem wojny.</pe>,/
(Lecz się na to upijać szkoda<pr><slowo_obce>Lecz się na to upijać szkoda</slowo_obce> --- przysłowie: ufać w coś, polegać na czymś.</pr>, kędy: a nuż/
Będzie, albo nie będzie? szkoda stawiać garka,/
Jeśli dopiero prosić u sąsiada ziarka)./
Tedy o swoich rzeczach samym przyjdzie radzić:/
Kogo obrać hetmanem, skąd ludzi gromadzić,/
A co najpotrzebniejsza do wojny bez mała,/
Skąd zasiągnąć pieniędzy? To im w głowie cwała./
Żółkiewski, wielki hetman, pod Cecorą zginął;/
Który się był najpierwszy w tej toni ochynął<pr><slowo_obce>ochynąć</slowo_obce> (daw.) --- zanurzyć.</pr>,/
I dotąd --- skąd się Turczyn w swej imprezie twierdzi,/
Głowa jego na długiej z wieże wisi żerdzi;/
Stanisław Koniecpolski polny<pe><slowo_obce>polny</slowo_obce> --- hetman polny.</pe>, tamże wzięty,/
Jeszcze brząka w żałosnej Jedykule<pr><slowo_obce>Jedykuła</slowo_obce> --- więzienie siedmiu wież.</pr> pęty;/
Słyszy chociaż pod ziemią, gdy na zguby nasze/
Bismmanin, nadzieją opiły, się kasze<pr><slowo_obce>kasać się</slowo_obce> (daw.) --- porywać się.</pr>./
Obierz sama, ojczyzno! Sama życz buławy,/
Kogo do tak pamiętnej godnym widzisz sprawy;/
Pod którego byś głowy i piersi zaszczytem<pe><slowo_obce>zaszczyt</slowo_obce> (z ros.) --- obrona.</pe>, /
Z chwały bożej, z całości swojej depozytem,/
Bezpieczna zostawała, aż Bóg twój obrońca,/
Zruci miesiąc pod nogi prawdy swojej słońca,/
<wers_wciety typ="1">Wszyscy oczy i serca na jednego zgodnie</wers_wciety>/
Obrócą Chodkiewicza; tak się zda, że młodnie;/
Że dzieła nieśmiertelne, których mu nie szczędzą/
Późne wieki, siwy włos ze skroni mu pędzą;/
Mars z oczu, powaga mu sama bije z twarzy,/
Tak się w nim wielkość męstwa i swoboda parzy<pr><slowo_obce>parzyć się</slowo_obce> --- do pary iść.</pr>,/
Że mu szczere<pe><slowo_obce>szczery</slowo_obce> (daw.) --- prawdziwy.</pe> tryumfy może czytać z czoła./
Kogóż szukać, dla Boga? Ciebie dzisia woła/
Ta wiekopomna praca, waleczny Karolu!/
Jeszcze cię też nie znano w Konstantynopolu./
Poznają, co za ludzie idą z naszej Litwy,/
Kiedy serdeczny Polak wsiędzie na koń przy twéj/
Doskonałej biegłości, o której sąsiedzi/
Niech powiedzą: uparta Moskwa, bitni Szwedzi./
W obozieś się urodził, urosłeś na łęku<pr><slowo_obce>łęk</slowo_obce> --- przednia lub tylna, zwykle podwyższona część siodła.</pr>,/
Odbierajże buławę dziś z królewskich ręku,/
I jeśli tak chcą nieba, ostatniej ćwiczyzny<pr><slowo_obce>ćwiczyzna</slowo_obce> (daw.) --- ćwiczenie, służba.</pr>/
Dopędzisz na usłudze kochanej ojczyzny./
Ogłosiwszy swe imię na wschód słońca cały,/
Będziesz burzył górnymi Turków arsenały./
<begin id="b1341395522525-1354734329"/><motyw id="m1341395522525-1354734329">Rodzina</motyw>Skoro stanął Chodkiewicz wszytkich zdaniem spolnem,/
Zaraz myślić poczęto o hetmanie polnem;/
A że żył Koniecpolski z pierwszego pogromu,/
Trudno to było dawać przywilejem komu;/
Więc do tańca, który Mars spólny stronom zagra,/
Na onę wojnę jego naznaczono szwagra,<end id="e1341395522525-1354734329"/>/
<wers_wciety typ="1">Stanisław Lubomirski, hrabia na Wiśniczu,</wers_wciety>/
<begin id="b1341395557901-1739502373"/><motyw id="m1341395557901-1739502373">Młodość</motyw>Za towarzysza prace był przy Chodkiewiczu,/
Im młodszy, tym też większej godzien jest pochwały/
Z serca i z roztropności --- wielkie specyjały/
W hetmaniech, ale rzadkie, a zwłaszcza pospołu,/
Zwłaszcza w młodych: bo stary i już bliski dołu,/
Przez siedmdziesiąt lat w onej ćwiczywszy się szkole,/
Co za dziw, że i sercem, i rozumem zdole<pr><slowo_obce>zdole</slowo_obce> --- dziś popr.: zdoła.</pr>?/
Ale ten, co dopiero do tej wszedszy szkoły,/
I serca, i rozumu ma z nieprzyjacioły<pr><slowo_obce>ma z nieprzyjacioły</slowo_obce> --- wystarcza go na nieprzyjaciół, dorównuje im.</pr>,/
W wielkiej cenie, bo owoc wypycha przed kwiatem./
Cóż gdy dojźre i dojdzie doświadczenia z latem<pe><slowo_obce>z latem</slowo_obce> --- z wiekiem.</pe>?<end id="e1341395557901-1739502373"/>/
Lecz rzadki ten na świecie owoc skołoźrywy<pr><slowo_obce>skołoźrywy</slowo_obce> (daw.) --- wcześnie dojrzały.</pr>,/
W Polszcze, Bogu bądź chwała, nie wielkie to dziwy,/
Hetman młody i dobry, jakiego nam zdarzył,/
Kiedy się płochy Osman na Polskę zajarzył<pr><slowo_obce>zajarzyć</slowo_obce> (daw.) --- rozgniewać się, rozjątrzyć.</pr>./
<wers_wciety typ="1">Skoro staną hetmani, toż koło pieniędzy</wers_wciety>/
Zdało się tam zakrzątnąć i mówić co prędzej./
Ośm poborów i w Litwie, i w Koronie całej/
Na tę ekspedycyją przyszły do uchwały./
Kwarta<pe><slowo_obce>kwarta</slowo_obce> --- wypłacany kwartalnie żołd.</pe> przy tym sowita<pr><slowo_obce>sowity</slowo_obce> --- obfity, tu: podwójny.</pr> i dwoje czopowe<pe><slowo_obce>czopowe</slowo_obce> (daw.) --- podatek od alkoholu.</pe>,/
<begin id="b1341396540693-2521044364"/><motyw id="m1341396540693-2521044364">Ksiądz, Ojczyzna</motyw>Duchowni też przez laudum<pr><slowo_obce>laudum</slowo_obce> (daw., z łac.) --- uchwała.</pr> swoje synodowe/
Na który do Piotrkowa skoro się zgromadzą,/
Sto pięćdziesiąt tysięcy podskarbiemu dadzą/
Na wojnę sprawiedliwą. Gdzie<pr><slowo_obce>gdzie</slowo_obce> --- gdy.</pr> przy świętej wierze/
Mieli byli dobry rząd zaczynać pasterze,/
Wielka krzywda Ojczyzny, ale tym terminem/
Nie wszyscy grzeszą. Siła<pe><slowo_obce>siła</slowo_obce> (daw.) --- wielu.</pe> ich z świętym Marcinem/
I płaszcze by rzezali<pe><slowo_obce>rzezać</slowo_obce> --- ciąć.</pe> za całość Kościoła./
Są drudzy skąpej ręki i twardego czoła;/
Wolą nieprzyjaciołom na rabunek chować/
Pieniądze tu zebrane, niż suplementować<pr><slowo_obce>suplementować</slowo_obce> (z łac.) --- zasilić, wspomóc.</pr>/
Konającą Ojczyznę, choć widzą na oczy,/
Uciekając, że je tu nieprzyjaciel wtroczy;/
Wolą wieść za granicę i darmo dać komu,/
Niźli węgłów podeprzeć pochyłego domu.<end id="e1341396540693-2521044364"/>/
Atoli półtorakroć sto tysięcy złożą,/
Choć się milionami w ojczyźnie wielmożą,/
Na tak główną potrzebę, gdzie i skarbów strata,/
Obroń Boże, i sami byliby u kata./
<wers_wciety typ="1">To pieniężne posiłki; co się ludzi tycze<pe><slowo_obce>tycze</slowo_obce> --- dziś popr.: tyczy.</pe></wers_wciety>/
Pięćdziesiąt uchwalonych tysięcy naliczę;/
Bo czternaście w kirysach, dwadzieścia w kolczudze<pr><slowo_obce>kolczuga</slowo_obce> --- rodzaj zbroi wykonanej z drobnych metalowych kółek.</pr>/
Tysięcy wyniść miało ku onej usłudze/
I z Litwy, i z Korony, cudzoziemskie do téj/
Liczby i konne pisać pułki i piechoty./
Tyle miały warszawskie natenczas papiery/
Ale cóż, trzyzydlowe gdy się tak i kiery<pr><slowo_obce>kier</slowo_obce> --- liche płótno.</pr>/
Nie kurczą, jak się one zstąpiły komputy<pr><slowo_obce>komput</slowo_obce> --- liczba.</pr>:/
Bowiem więcej nie wyszło w pole ludzi ku téj/
Okazyi, rachując konne i piechury,/
Nad trzydzieści tysięcy i pięć, same ciury,/
I z luźnymi wyjąwszy, z których drugie tyle/
Mógłbyś bezpiecznie pisać w dobrej wojska sile./
Szkoda ich lekceważyć; kędy<pe><slowo_obce>kędy</slowo_obce> (daw.) --- gdzie.</pe> co z zdobyczą,/
Pewnie ani postrzałów, ani ran nie liczą./
Dali próbę odwagi w szwedzkiej onej wrzawie,/
Gdy szturmem Wittemberga dostali w Warszawie,/
Który wczora tryumfy swoje mierzył w strychy;/
Nie wojsko, nie żołnierze, holik<pr><slowo_obce>holik</slowo_obce> --- (tym razem poeta napisał w rękopsie: helik), drab, pachołek.</pr> go wziął lichy./
Aleć i w tę straszliwą z pogaństwem turnieją<pr><slowo_obce>turnieja</slowo_obce> (daw.) --- rozprawa, walka.</pr>/
Nie raz pokazowali, co mogą, co śmieją./
Kozacy też przez swoje deklarują posły,/
Byle się wojska nasze do Wołoch przeniosły,/
We trzydziestu tysięcy i w porządnej sprawie<pe><slowo_obce>sprawa</slowo_obce> (daw.) --- szyk, przygotowanie.</pe>/
Stawią się; tak stanęło u nich na Rusawie!/
<wers_wciety typ="1">Więc oraz na ruszenie pospolite wici<pe><slowo_obce>wici</slowo_obce> --- wezwanie na wojnę.</pe></wers_wciety>/
Wychodzą na tych wszytkich, którzy są okryci/
Przywilejem szlachectwa, aby nie w imieniu,/
Nie w herbie tylko swoim, lecz na tym kamieniu/
Pokazali, że przy krwi jest wrodzona cnota,/
Na którym brantownego<pe><slowo_obce>brantowny</slowo_obce> (daw.) --- (o metalu szlachetnym) czysty, wytopiony.</pe> doświadczają złota./
Jeszcześmy, jeszcze byli nie zgospodarzeli,/
Żebyśmy się tak słusznej wojny wzdrygać mieli./
<begin id="b1341397155029-2544558279"/><motyw id="m1341397155029-2544558279">Szlachcic, Tchórzostwo</motyw>Nie dzisia to (odpuśćcie, jeśli się kto czuje<pr><slowo_obce>czuć się</slowo_obce> --- tu: poczuwać do winy.</pr>),/
Gdzie nam tak dom, tak jego pieszczota smakuje,/
Że kontenci<pe><slowo_obce>kontent</slowo_obce> (daw.) --- zadowolony.</pe> z szlachectwa, co nam idzie rodem,/
Już go żadnym popierać nie chcemy dowodem./
Widzieć ich po jarmarkach i prywatnym feście,/
Gdy się strojno, czeladno, przechodzą po mieście;/
Pódźże z nim do publiki, choć w onejże lamie<pr><slowo_obce>lama</slowo_obce> --- galon, bram, obszewka.</pr>,/
Tak skromny, tak pokorny, że wilk a wilk w jamie;/
Dopieroż gdy ich w pole wytkną trzecie wici,/
Przyjdzie stać na posłuchu<pr><slowo_obce>posłuch</slowo_obce> ---  straż, czujka.</pr> i zmoknąć do nici;/
Nuż podjazdy, nuż ona potrzeba, o której/
Słuchając włosy z czapką wstawają do góry;/
Gdy mu grzbiet kirys<pe><slowo_obce>kirys</slowo_obce> --- pancerz.</pe> orze i jakby za winę/
Szyszak perfumowaną prasuje czuprynę;/
Gdy się przyjdzie narazić na kule, na strzały,/
I stać w miejscu cały dzień jako cel przed działy./
Patrząc, gdy drugich niosą, słysząc świst nieluby,/
Oczy w górę podnosić, Bogu czynić śluby,/
(Stanie-ć za śmierć strach śmierci, owszem jeszcze gorzéj;/
Bo sto razy umiera, jeśli tam kto tchórzy), /
Nie dziw, że mierznie wojna naszym galantomom<pr><slowo_obce>galantom</slowo_obce> (z wł.) --- elegant.</pr>,/
Którzy samym nawykszy od młodości domom,/
Słuchają, rychło w polu będzie po harapie<pr><slowo_obce>po harapie</slowo_obce> (daw.) --- po wszystkim.</pr>,<end id="e1341397155029-2544558279"/>/
Rychło im kto potrzebę<pe><slowo_obce>potrzeba</slowo_obce> (daw.) --- potyczka, bitwa.</pe> przyniesie na mapie;/
Więc żołnierzów obmawiać i hetmanów szczypać./
Da kopę na on pobór; długoż, prawi, sypać/
Darmo będziem pieniądze? Wierę zdaniem mojem,/
Jużby czas Ukrainę widzieć za pokojem!/
Drugi, nie godzien kijem mitręga za bydłem,/
Jagły mierzyć z maślonką do tarku tworzydłem<pr><slowo_obce>tworzydło</slowo_obce> --- forma do wytwarzania serów.</pr>,/
Że wiewiórczym ogonkiem dał opuszyć<pr><slowo_obce>opuszyć</slowo_obce> (daw.) --- futrem obszyć.</pr> kołnierz,/
Aż już wąsy odyma, aż sędzia, aż żołnierz!/
Wdaj że się z nim w rzecz, chociaż nie był dalej bursy,/
Historyje i one usłyszysz dyskursy,/
Już on wiadom porohów, czajek i Kodaku<pr><slowo_obce>Kodak itd.</slowo_obce> --- miejsca na Ukrainie, słynne z wojen kozackich; w. por. niżej III 1105; powinno być: Kudak.</pr>,/
Wiadom złotego, wiadom kuczmańskiego szlaku,/
Gdzie Merło, gdzie Drzypole, gdzie w bezludnej dziczy/
Sina woda z ordami Polaki graniczy,/
Wszytko wie, tego nie wie do siebie nieborak,/
Że sklep dziurawy ledwie stoi za półtorak./
Niechże się jedno jaka królewszczyzna<pe><slowo_obce>królewszczyzna</slowo_obce> (daw.) --- własność państwowa oddawana w dzierżawę w ręce prywatne.</pe> błyśnie,/
Obaczę, jeśli żołnierz przed nim się dociśnie./
Już na nię zadał<pr><slowo_obce>zadać</slowo_obce> (daw.) --- dać zadatek.</pr>, kto tam na tandecie siedzi;/
Pewnie najzasłużeńszy do niej nie uprzedzi./
<wers_wciety typ="1"><begin id="b1341399263109-3407717153"/><motyw id="m1341399263109-3407717153">Szlachcic</motyw>Nie tak było przed laty, gdzie nie pierwej młody</wers_wciety>/
Do szabelki przypadał, aż od wojewody/
Albo króla samego śród walnego festu<pe><slowo_obce>fest</slowo_obce> (daw.) --- święto.</pe>/
Do niej był przypasany, koło lat dwudziestu./
To ozdoba, to mu strój nad wsze aksamity!/
Dotąd część domu; już był Rzeczypospolitéj./
Brał i pierścień żelazny, charakter<pe><slowo_obce>charakter</slowo_obce> (daw.) --- znak.</pe> sromoty,/
Który musiał na palcu swoim nosić poty,/
Aż krwią nieprzyjacielską z obligu<pe><slowo_obce>oblig</slowo_obce> (daw.) --- zobowiązanie.</pe> wyjęty,/
Złoty już nosił sygnet, już siadał z książęty;<end id="e1341399263109-3407717153"/>/
Żelazny na pamiątkę ze zdobytym łupem,/
Kładł Marsowi w kościele w święto przed biskupem./
Dopiero skoro odniósł na swym ciele blizny,/
Prawić o wojnie, radzić około Ojczyzny/
Godziło się; nie, zrósszy przy doiwie krowiem,/
W opiekę brać nieszczęsną Ojczyznę ze zdrowiem./
Dziś!... ale <begin id="b1341399301630-107464415"/><motyw id="m1341399301630-107464415">Nienawiść, Prawda</motyw>lepiej milczeć, bo i sam widziałem,/
Że za prawdą nienawiść, jako cień za ciałem;<end id="e1341399301630-107464415"/>/
Opak wszytko! Bo dziecku małemu do kasze/
Drugi ociec szabelkę i łuczek przypasze./
Toż żeby dom nie zginął, dla onej pociechy,/
Skoro zwiedzi w Warszawie co przedniejsze wiechy<pe><slowo_obce>wiecha</slowo_obce> (daw.) --- karczma (od znaku na szyldzie).</pe>,/
Ożeni go; a ten też jakby wlazł do twierdzy,/
Ani szable przypasze, ani otrze ze rdzy,/
Zasznuruje się w duchnę<pr><slowo_obce>duchna</slowo_obce> (daw.) --- pierzyna.</pr>, i podobnych sobie/
Gapiów jakich, ni Bogu ni ludziom, naskrobie./
Nie zna jak żyw pancerza, nie widział kirysu,/
Albo się gospodarstwa, albo imie flisu<pe><slowo_obce>flis</slowo_obce> --- spławianie towarów na handel.</pe>,/
Lubo siwe czabany<pr><slowo_obce>czaban</slowo_obce> (daw.) --- wół.</pr> za granicę pędzi,/
Lubo też piwo robi i browary smędzi:/
Mało na tym, czy flisem, czy wołmi, czy bzdęgą<pr><slowo_obce>bzdęga</slowo_obce> (daw., pot.) --- wódka.</pr>,/
Czego inszy krwią nie mógł, takowi dosięgą;/
Albo idzie do dworu i tak, świni ucha/
Nie uciąwszy, senator z onego piecucha./
<wers_wciety typ="1">Lecz nie to mój propozyt<pe><slowo_obce>propozyt</slowo_obce> (daw.) --- zamiar.</pe>, ale pod Chocimem</wers_wciety>/
Marsa krwawego dzieła opisować rymem;/
Więc do rzeczy! Już wojska, pieniądze, hetmany,/
Już mamy po Koronie zaciąg obwołany;/
Brzmią bębny po miasteczkach, szeleszczą warstaty,/
Co żywo, się w wojenne sobi<pr><slowo_obce>sobić się</slowo_obce> (daw.) --- przysposabiać.</pr> apparaty;/
Już działa w gisseryjach<pe><slowo_obce>giseria</slowo_obce> --- warsztat ludwisarski.</pe> z twardej leją spiże<pe><slowo_obce>spiża</slowo_obce> --- dziś: spiż.</pe>,/
Już złote po chorągwiach wyszywają krzyże,/
Sypią się z kancellaryi listy przypowiedne/
Na żelaznych usarzów i pancernych jedne,/
Drugie na pieszych albo woluntaryjusze./
A że nie zażywano już naonczas kusze,/
Wszyscy do ręcznej strzelby, do kul i do prochu!/
A on główny gospodarz, nie dosiawszy grochu,/
Zdjąwszy z ściany, dziadowskie każe zszywać toki<pr><slowo_obce>toki</slowo_obce> (daw.) --- rzemienie przytrzymujące kopię.</pr>,/
I wrzaskliwe z szyszaków powygania kwoki,/
Rzekłbyś, że Lemno drugie, gdzie na poły nadzy/
Obrzymi, straszne ścierwy ubrukawszy w sadzy,/
I Brontes, i Styropes z dużym Piragmotem<pr><slowo_obce>Brontes i Styropes z dużym Piragmotem</slowo_obce> --- imiona Cyklopów przejęte z <tytul_dziela>Eneidy</tytul_dziela>.</pr>/
Na przemiany, kowadła ciężkim tłuką młotem./
Lecz jeszcze na posiłki wyciągamy oczy:/
Bo nam tej gry pomogą sąsiedzi ochoczy./
<wers_wciety typ="1">Ociec święty obiecał, skoro cesarz skończy</wers_wciety>/
Wojnę z heretykami (cóż mi po opończy,/
Gdy już zmoknę do nici? ), bo na te imprezy/
Wszytkie zbiory i wszytkie swoje łoży spezy<pr><slowo_obce>spezy</slowo_obce> (daw., z wł.) --- wydatki.</pr>./
Przydał: jako zbijecie Turczyna do szczętu,/
Dam w każdym roku miejsce na pamiątkę świętu./
Toć z Rzymu otrzymali natenczas Polacy,/
To im przyniósł ich poseł Grochowski Achacy./
Podziękowawszy za nie<pr><slowo_obce>za nie</slowo_obce> --- w rękopisie niewyraźnie, może: za nic.</pr> (i to nie poślednia/
Cnota), lepszej nowiny wyglądamy z Wiednia./
<wers_wciety typ="1">Naprzód, że krew przyjaźni najpewniejszym gruntem,</wers_wciety>/
Dwie siestrze<pr><slowo_obce>siestrze</slowo_obce> --- liczba podwójna, dziś popr.: siostry; Anna i Konstancja, siostry Ferdynanda II.</pr> cesarz mając za naszym Zygmuntem,/
Boskiego i ludzkiego uchyliwszy prawa./
Druga, że w Polszcze z jego przyczyny ta wrzawa;/
Bo gdy mu król posiłki śle na Gaborego/
(Który się z Fryderykiem związał był na niego),/
Gabor chcąc się nas z Węgier skaraskać<pr><slowo_obce>skaraskać</slowo_obce> (daw.) --- pozbyć.</pr> co prędzej,/
Cztery piechot tysiące Turkom i pieniędzy/
Posyła, żeby wpadszy niespodzianie w ptaki,/
Z Czech i z Węgier pomocne odwiedli Polaki./
Stąd jako na trzy tuzy<pe><slowo_obce>tuz</slowo_obce> (daw.) --- as.</pe> bez wszelkiej omyłki,/
Tak śmiele na rakuskie każemy posiłki./
Dadzą ci Bogu liczbę, którzy tego krzywi<pr><slowo_obce>krzyw</slowo_obce> --- tu: winny.</pr>,/
Ale niech się tu każdy niewdzięczności zdziwi:/
Za psa krew (jako stara przypowieść natrąca:/
Z bratem na lwa, a z szwagrem ledwie na zająca);/
Za psa nasza uczynność, bo póki świat światem,/
Nigdy Niemiec nie będzie Polakowi bratem./
Nie tylko nam posiłków winnych odmówili./
Lecz werbunku w swej ziemi cale<pe><slowo_obce>cale</slowo_obce> (daw.) --- całkiem.</pe> zabronili,/
A co najboleśniejsza rzecz musi być, że tem,/
Co już wzięli pieniądze, surowym dekretem/
Wracać nazad kazali; zaczem wszyscy trząskiem<pr><slowo_obce>trząskiem</slowo_obce> (daw.) --- truchtem.</pr>/
Uszli i aż się tam gdzieś oparli za Śląskiem./
Albo to wolność nasza, co im w oczu solą,/
Przyczyną, że nas chcieli wterebić<pr><slowo_obce>wterebić</slowo_obce> (daw., reg.) --- wprawić.</pr> w niewolą,/
Albo ze zginionymi, za jakich nas mieli/
W takiej wojnie z Turkami, łączyć się nie chcieli./
Któż o utrapionego<pe><slowo_obce>utrapiony</slowo_obce> --- tu: nieszczęścliwy, zmagający się z kłopotami.</pe> kiedy przyjaźń stoi?/
Każdy mija, każdy się zapowietrzyć boi./
Ten był owoc rakuskiej w onę burzą ligi,/
Do której ze wszytkimi szliśmy na wyścigi;/
Więc mieszać nasze sejmy, nasze interregna<pe><slowo_obce>interregnum</slowo_obce> (z łac.) --- bezkrólewie.</pe>,/
Czyhając, rychło miła wolność nas pożegna,/
Rychło nam karki osieść, mieć czwartą na głowie/
Koronę, skąd spadli dwaj Maksymilanowie<pr><slowo_obce>skąd spadli dwaj Maksymilanowie</slowo_obce> --- co się nie udało obu Maksymilianom (I i II.).</pr>;/
Mało im Węgry, Czechy i niewolnik śląski,/
Któremu pod przysięgą biednej zabić gąski/
W własnym domu nie wolno, aż zapłaci od niéj;/
Ale czego chcą sami, znać, że tego godni./
<wers_wciety typ="1">Hiszpan barzo żałował, że z tym potentatem,</wers_wciety>/
(Który kiedy się ruszy, całym trzęsie światem),/
Polacy się zwadzili, a tym służy właśnie,/
Że niżeli mysz skoczy, dalej kocur trzaśnie./
Dla dawnego przymierza, które trzyma ściśle/
Z Turkami, żadnego nam posiłku nie przyśle./
A ono złote runo i baranek święty,/
Od ciebie nam na związek posłane prezenty,/
Mizerneż to ofiary, malowana liga!/
Patrząc, gdy nas okrutny poganin postrzyga,/
Nie pomóc nam się bronić, nie odegnać wilka/
Od baranka? Czy dosyć, że go złota szpilka/
Na waszych przypnie piersiach? Człeka-ć wywieść w pole/
Łacno<pe><slowo_obce>łacno</slowo_obce> (daw.) --- łatwo.</pe>; lecz kiedyś w serce ta szpilka zakole./
W takiemże-to igrzysku ten charakter macie,/
Ze go sobie za czaczko<pe><slowo_obce>czaczko</slowo_obce> --- dziś: cacko; zabawka.</pe> tylko posyłacie?/
<wers_wciety typ="1">W ten sens i Wenetowie, w ten wszyscy sąsiedzi</wers_wciety>/
Niewdzięczne posłom naszym dają odpowiedzi,/
<begin id="b1341401541637-3161603786"/><motyw id="m1341401541637-3161603786">Lekarz</motyw>Równi owym doktorom, co widząc w malignie<pr><slowo_obce>maligna</slowo_obce> --- gorączka.</pr>/
Chorego, że nie wstanie, że już duszą rzygnie,/
Miasto jakich syropów, co mu jeszcze ciężej,/
Każą mu się z sumnieniem rachować u księży.<end id="e1341401541637-3161603786"/>/
<wers_wciety typ="1">Jeden tylko król swojej dał wizerunk cnoty:</wers_wciety>/
Jakub, co rządził Angle, Hiberny i Szkoty./
Krótko o tym mówiwszy z Ossolińskim Jerzym,/
Który był wrychle<pe><slowo_obce>wrychle</slowo_obce> (daw.) --- wkrótce.</pe> wielkim koronnym kanclerzem,/
Ośm swych ludzi tysięcy, przodek biorąc inszém/
Chrześcijanom, z ochotą i uprzejmym winszem<pr><slowo_obce>winsz</slowo_obce> (daw.) --- życzenie.</pr>/
Wyprawił, opatrzywszy żołdem na rok cały./
Wstydźcie się, katolicy, że was do tej chwały/
I nabożeństwem obcy, i odległy morzem/
Uprzedził i pokazał, że nie z wami tchórzem,/
Acz i droga daleka, i czas barzo ścisły/
Przyczyną, że do skutku nie przyszły zamysły;/
Bo niespełna ćwierć roku trwała ona wojna,/
Lecz stoi<pe><slowo_obce>stoi</slowo_obce> --- tu: wystarcza.</pe> za rzecz samę ochota przystojna./
<wers_wciety typ="1">Tedy się Bogu tylko, któremu swe rzeczy</wers_wciety>/
W świętą dawszy opiekę, Zygmunt ubezpieczy,/
Wiedząc, że tam najprędzej człowieka pociesza,/
Kędy się licha ludzka pomoc nie przymiesza,/
A kto w siłach śmiertelnych swą nadzieję kładzie,/
Dziś, dziś się niech o swoim upewnia upadzie,/
<wers_wciety typ="1"><begin id="b1341401599765-2216747531"/><motyw id="m1341401599765-2216747531">Zima</motyw>Już też rok był na schyłku, już wypadszy z Wagi<pr><slowo_obce>z Wagi</slowo_obce> --- na zodiaku. Od Wagi zaczynają się znaki zodiaku zimowe.</pr>,</wers_wciety>/
Słońce co dzień to szczupłej zagrzewa świat nagi,/
Który zima oskubszy ze wszelakiej krasy,/
Tak bydłu, jako zwierzu zamknęła popasy./
Wszytko z pola zegnała zaraz za swym przyściem,/
Okrom<pe><slowo_obce>okrom</slowo_obce> (daw.) --- oprócz.</pe> co gałązkami albo żyje liściem./
Już i pasterze swoje puścili koszary;/
I ptak poszedł na zwykłe do cieplic opary<pr><slowo_obce>opary</slowo_obce> --- oparzeliska niezamarzające, ale i chwasty.</pr>,/
Prócz tych, co się na nasze spuściwszy urobki,/
Całą zimę po brogach wysysają snopki./
Twardy mróz ujął ziemię, chociażbyś po bagnie/
Kartaony<pr><slowo_obce>kartaony</slowo_obce> --- działa.</pr> prowadził, pewnie się nie zagnie;/
Krzyształowym wątpliwe brody spiął pokostem/
I bystre rzeki szklanym poujmował mostem.<end id="e1341401599765-2216747531"/>/
Biały śnieg jako z woru na ten się świat kida<pr><slowo_obce>kidać się</slowo_obce> (daw.) --- rzucać się.</pr>,/
Bo się słońca z uboczy nic a nic nie wstyda;/
Lecz skoro oszedzieje<pr><slowo_obce>oszedzieć</slowo_obce> (daw.) --- zszarzeć (od: szady, szary), także: posiwieć.</pr>, skoro mrozem spierzchnie,/
W rozliczne glance iskrzy swe lilie<pe><slowo_obce>lilie</slowo_obce> --- czytamy na trzy sylaby: lilije.</pe> wierzchnie./
Więc komu przyszła wojna głowy nie ugryza,/
Delikacko na płytkich saneczkach się śliza./
Świszczą smyczki z daleka gościńcem utartem/
A dropiaty, jak rarog, leci pod lampartem./
Kto myśliwy, po śniegu zwierza z charty tropi,/
Nasz starzec przy kominie grzanki w piwie topi/
A co raz pisanego nachylając garca,/
Już syty tego świata, czeka z gołą marca<pr><slowo_obce>goła</slowo_obce> --- śmierć, bo «marzec zmiata starce».</pr>;/
Nie idą mu w gust żadne przejażdżki i sanki,/
Zjadszy zęby, woli ssać rozmoczone grzanki:/
Toć ostatnia człowiecza uciecha, komu się/
Da Bóg starzeć i późne oglądać prawnusie,/
Krótce rzekszy, gdy słońce wpadło w Kozierogi<pr><slowo_obce>Kozierogi</slowo_obce> --- Koziorożec.</pr>,/
Zima się na podniebne zwaliła podłogi.</strofa>





<!--TRIM:3-->



<naglowek_czesc id="e82">Wojny chocimskiej
część trzecia</naglowek_czesc>









<strofa id="e83"><begin id="b1341402359469-1346595527"/><motyw id="m1341402359469-1346595527">Matka Boska</motyw>Rok nastał tysiąc sześćset pierwszy i dwudziesty,/
Jako na ten świat zaszły niebieskie aresty<pr><slowo_obce>arest</slowo_obce> --- sekwestr, zajęcie.</pr>,/
(Który już szatan prawem odbierał dziedzicznem,/
Aleć go zaraz puścić musiał w rękawicznem<pr><slowo_obce>rękawiczne</slowo_obce> (daw.) --- odsetki na rękę, rękawicę wypłacone.</pr>;/
Bo święta ona Panna, wydawszy na ziemię/
Nieśmiertelnego ojca wiekuiste brzemię,/
Podarła cyrografy otrzymane w raju,/
Za grzech pierwszych rodziców ludzkiego rodzaju,/
I uczyniła koniec łez naszych oblewin,/
Którymiśmy ogryzek popijali Ewin);/
Jako ten Jezus, co się w jej żywocie<pe><slowo_obce>żywot</slowo_obce> (daw.) --- brzuch, łono.</pe> taił,/
Zaprzedanemu światu zbawienie zagaił/
(I dał nam inszą kąpiel, kędy przez krzest wodny/
Z dusz naszych omywamy grzech nią pierworodny),<end id="e1341402359469-1346595527"/>/
<begin id="b1341402417806-951654813"/><motyw id="m1341402417806-951654813">Chrystus, Śmierć</motyw>Jako Bóg, użalony naszej niedołęgi,/
Nie wstydził się człowieczej natury siermięgi/
I nie pierwej ją wyzuł, aż go w onej guni<pe><slowo_obce>gunia</slowo_obce> --- rodzaj kurtki z wełnianego samodziału.</pe>/
Ludzkiego utrapienia ubiją pioruni/
(Żal, strach, wstyd, ból, że go z tak niewczesnego chyżu<pr><slowo_obce>z tak niewczesnego chyżu</slowo_obce> --- z tak niewygodnego domu.</pr>/
Śmierć odrze i sromotnie rozbije na krzyżu,/
Którym razem sama śmierć tak swe stępi noże,/
Że odtąd na śmierć zarżnąć nikogo nie może).<end id="e1341402417806-951654813"/>/
Kiedy wicher wschodowy, ruszywszy świat z gruntu,/
Straszne burze na Polskę rzucił z Hellespontu<pe><slowo_obce>Hellespont</slowo_obce> --- Dardanele, cieśnina między Półwyspem Bałkańskim a Azją Mniejszą.</pe>,/
Chcąc ją zalać, chcąc ją w jej własnej krwi utopić,/
Przyszło się tedy i nam w takim razie stropić<pr><slowo_obce>stropić</slowo_obce> (daw.) --- zmieszać.</pr>/
A puściwszy na stronę niepotrzebne skargi,/
Stawiać tamy na fale i na przyszłe szargi<pr><slowo_obce>szarga</slowo_obce> (daw.) --- szaruga, słota.</pr>./
Więc, że żadnej prócz piersi nie czujemy naszéj,/
To mury, to fortece. Hej, mężny podczaszy<pr><slowo_obce>podczaszy</slowo_obce> --- Lubomirski.</pr>!/
Masz pole, bierz na rękę białopióre ptaki/
I prowadź ku Podolu odważne Polaki./
Jakakolwiek ich liczba, masz orły i krzyże/
Które uganiać mogą i sokoły chyże,/
Nierzkąc<pr><slowo_obce>nierzkąc</slowo_obce> (daw.) --- nie mówiąc, nie tylko.</pr> sowy nikczemne i plugawe gacki,/
Co tylko pod miesięczne latają omacki<pe><slowo_obce>omacki</slowo_obce> --- tu: ciemności.</pe>./
Idź w boży czas w tę stronę, gdzie poganin srogi/
Niesie pustki żałosne, okropne pożogi,/
Niesie płacz matkom naszym i smutne lamenty,/
Obciążywszy karawan<pr><slowo_obce>karawan</slowo_obce> (daw.) --- ciężki wóz ładowny.</pr> kajdany i pęty./
Zdarzy Bóg chrześcijański, te pustki, te ognie/
Że mu w zanadrzu ręka waleczna zażognie<pr><slowo_obce>zażec</slowo_obce> (daw.) --- zapalić.</pr>;/
Zdarzy, że mać pogańska, paździerze i zgrzebie/
Włożywszy na grzbiet, na swych zawyje pogrzebie!/
<wers_wciety typ="1"><begin id="b1341403330990-1554615303"/><motyw id="m1341403330990-1554615303">Wiosna</motyw>Już się wiosna poczęła, już baran ochudły</wers_wciety>/
Otrząsszy gęste z śniegu zimowego kudły,/
Skoro mu słońce wełnę cieplejsze ugara<pe><slowo_obce>ugarać</slowo_obce> (daw.) --- ogrzewać, opiekać.</pe>,/
Po łąkach i zielonych murawach się tara<pe><slowo_obce>tarać się</slowo_obce> --- dziś popr.: tarzać się.</pe>./
Role się znowu ziarnem u oracza dłużą,/
Pierwszego nie wróciwszy; lasy się papużą<pr><slowo_obce>papuzić się</slowo_obce> --- zielenić się, barwić.</pr>;/
Obnażone konary, skoro im wiatr pępki/
Porozdyma, znowu się pstrzą w barwiste strzępki./
Już krzykliwe żurawie, już swe gęsi klucze,/
Jako nasz z śniegu rosa horyzont opłucze,/
Długiem pasmem prowadzą; już wdzięcznymi głosy/
Po kniejach się wesołych przekrzykują kosy,/
A smutny słowik, wiedząc, że mu się nie wróci,/
Tak we dnie, jako w nocy po swej stracie nuci.<end id="e1341403330990-1554615303"/>/
Już się po krzach<pe><slowo_obce>kierz</slowo_obce> (daw.) --- krzak.</pe> pieszczone wabiły kukułki,/
Gdy Lubomirski sobie poruczone<pe><slowo_obce>poruczyć</slowo_obce> (daw.) --- powierzyć.</pe> pułki/
Pod Skałą, gdzie się bystry Zbrucz z krzemieni zdziera,/
Przednią straż trzymający, obozem zawiera./
Gdzie jako doskonały wódz i hetman czuły<pe><slowo_obce>czuły</slowo_obce> --- tu: czujny.</pe>,/
Mając rznięte na sercu Marsowe reguły,/
Na wszytkie razem strony wyprawuje szpiegi./
Więc że już były pewne tatarskie zabiegi,/
Żeby z Wołoszą w Polszcze nie czynili szkody,/
Dniestrowe swym żołnierzem poosadzał brody/
I tak ich razów kilka niespodzianie zbieży,/
Że pogaństwo krwią płaci nieczesne<pe><slowo_obce>nieczesny</slowo_obce> (daw.) --- dokonany w niewłaściwym czasie.</pe> kradzieży./
Gdzie Szymon Kopyczyński i sercem, i siłą/
Nie da nigdy sławy swej zawierać mogiłą,/
Tak ją waleczna ręka ostrą szablą wdruży<pr><slowo_obce>wdrużyć</slowo_obce> (daw.) --- wdrążyć.</pr>,/
Że póki świata, póty w piersiach ludzkich płuży<pr><slowo_obce>płużyć</slowo_obce> (daw.) --- popłacać, sprzyjać.</pr>./
Te kiedy ma z Tatary Lubomirski gony,/
<begin id="b1341407511642-2514351359"/><motyw id="m1341407511642-2514351359">Szpieg</motyw>Przyjechał do obozu poseł niespodziany<pr><slowo_obce>niespodziany</slowo_obce> --- w rękopisie dla rymu: niespodziony.</pr>,/
Po przezwisku Weweli, imieniem Konstanty,/
Z Krety rodem, wiarą Grek, książę między franty<pe><slowo_obce>frant</slowo_obce> (daw.)  --- spryciarz.</pe>,/
Postawą chrześcijanin, lecz gotów dla wziątku<pe><slowo_obce>dla wziątku</slowo_obce> (daw.) --- dla zysku.</pe>/
Boga przedać; tego był niecnota rozsądku!/
Doznał go w legacyi on Zbaraski wielki,/
Że w nim wiary i jednej nie było kropelki.<end id="e1341407511642-2514351359"/>/
Tego Spodar<pe><slowo_obce>spodar</slowo_obce> (neol.) --- hospodar.</pe> wołoski z zmyślonym kontestem<pr><slowo_obce>kontest</slowo_obce> (daw.) --- tu: oświadczenie.</pr>/
Chęci swoich wyprawił przeciwko nam ze stem/
Rozmaitych dowodów, życząc tego szczerze,/
Żeby stare co rychlej odnowić przymierze/
Między Turki a Lachy, nim się w wojnę wkroczy,/
Nim się Mars obojętny<pr><slowo_obce>obojętny</slowo_obce> --- domyślnie: na wynik walki, więc bezstronny i niepewny.</pr> we krwi uposoczy./
Troje prawił nie dziwy: jakim aparatem,/
Jakim duchem szedł Osman, który cale<pr><slowo_obce>cale</slowo_obce> (daw.) --- całkiem.</pr> na tem,/
Jeżeli samą grozą Polaków nie skróci,/
Do szczętu ich z imieniem i z państwem wywróci;/
Nie przestanie swych wodzów do drogi przynukać<pe><slowo_obce>przynukać</slowo_obce> (daw.) --- namawiać, skłaniać.</pe>,/
Bojąc się, żeby mu was nie przyszło gdzie szukać/
Po błotach i wertebach dzikimi manowcy<pe><slowo_obce>manowcy</slowo_obce> --- dziś popr. forma N. lm: manowcami.</pe>;/
Tak na upatrzonego spieszą się więc łowcy./
Miał list od Husseima na Sylistrze baszy,/
Który skoro koronny przeczyta podczaszy,/
Też strachy, też racyje, też rady do zgody,/
Które od wołoskiego były wojewody./
Anośmy się niedługo tego dowiedzieli,/
Ze nie posłem, ale był szpiegiem ten Weweli,/
Aby naszych humory i co mają serca/
W takim razie Polacy, widział przeniewierca;/
Bo się to wszytkim zdały niepodobne rzeczy,/
Żebyśmy kiedy z Turki do takowej przeczy<pr><slowo_obce>przecza</slowo_obce> (daw.) --- zatarg.</pr>/
Ośmielić się ważyli, nierówną potyką<pr><slowo_obce>potyka</slowo_obce> --- potyczka.</pr>/
Porwać się, jako mówią, na słońce z motyką;/
Samym echem do takiej przyjdziem raczej zrzuty<pr><slowo_obce>zrzuta</slowo_obce> (daw.) --- ruina, upadek.</pr>,/
Że Turkom dobrowolnie pozwolim trybuty,/
Drogi pokój opłacim; nie mając się na czem/
Wesprzeć, ujmiem dorocznym Osmana haraczem./
Chciał odjechać Weweli i żądał odprawy,/
Lecz nie mogąc tak głównej Lubomirski sprawy/
Skończyć bez Chodkiewicza; przeto mu rozkaże/
Dó bliskiej wsi przez ten czas pod uczciwe straże,/
Aż wielki hetman ściągnie, przy którego boku/
Ze zgodnego wszytkich rad koronnych wyroku/
Komisarze mieszkali, a tych część z senatu,/
Część rycerstwa do onej wojny aparatu<pr><slowo_obce>aparat</slowo_obce> (daw.) --- wyposażenie.</pr>/
Przydano, zawiązanych warowną przysięgą,/
Że w cnocie ani w zdrowej radzie nie ulęgą./
Przy nich sądy główniejsze, żołnierskie zapłaty,/
Przy nich pokój stanowić i pisać traktaty,/
I dobre, i uczciwe w równej trzymać sforze,/
Owszem, niźli w pożytku, więcej kłaść w honorze./
<wers_wciety typ="1"><begin id="b1341407814215-2991046011"/><motyw id="m1341407814215-2991046011">Młodość, Rozum</motyw>Ciebie naprzód, Jakubie Sobieski, tu liczę.</wers_wciety>/
Pierwszy to był twój stopień, cny wojewodzicze/
Lubelski, do któregoś, chociaż laty młody,/
Wielu starców uprzedził; nie zawszeć u brody/
Rozum bywa, częstokroć ludzie, nadzy skronią,/
Siwych owych satyrów dowcipem dogonią.<end id="e1341407814215-2991046011"/>/
Tu Mikołaj Sieniawski, krajczy tej korony,/
Głowę dla rady mając, ludzi dla obrony;/
Tu Matyjasz Leśniowski, bełzki podkomorzy,/
Czwarty Michał z Tarnowa; i wam się otworzy/
Okazyja do wiecznej sławy w tym terminie,/
Janie z Pawłem, rodzeni bracia na Działynie./
Ci-ć byli komisarze z rycerskiego rzędu./
Senatorowie wszyscy z swych krzeseł urzędu/
Należeli do rady, co byli przytomni./
Żorawińskiego tylko Muza ma przypomni,/
Mąż ręką i rozumem, językiem i piórem,/
Nikomu nie był z Litwy i z Korony wtórem./
<wers_wciety typ="1">Już się wiosna starzała, już jej śliczne glance</wers_wciety>/
Opłowiły gorętsze słoneczne kagańce,/
Już ziemia niezielona, już niski świat żółknie,/
Skoro na zodyjaku Raka Tytan<pr><slowo_obce>Tytan</slowo_obce> --- słońce, wstępujące po Raku w znak Lwa.</pr> połknie,/
I skoro gorliwego Lwa grzywy zagrzeje./
Dotąd upracowany oracz swej nadzieje/
Wyglądając, już ją dziś pełną ręką czerpa,/
Pomykając po niwach zębatego sierpa./
Nie duma więcej słowik, jeśli wierzyć bajce<pr><slowo_obce>bajka</slowo_obce> --- mit starożytny o Filomeli-słowiku, jak w w. i IX,
410, znany z <tytul_dziela>Sobótki</tytul_dziela> Jana Kochanowskiego.</pr>,/
Nie skarży na czystości swojej winowajcę./
I kukułka nie kuka, bo skoro przymusi/
Na swe jaja ptaszynę, potem ją udusi./
(Straszny przykład niewdzięku! za podziękowanie/
Na szubieńcę z piastunką, za myto karanie! )/
<begin id="b1341408086878-1573004697"/><motyw id="m1341408086878-1573004697">Czas</motyw>Już lato nastąpiło, już Flora Cererze/
Dała miejsce; już słońce w swojej doszło sferze/
Najwyższego terminu, z której dzień przyczyny,/
Nie do całej przypuszcza noc godzin trzeciny<pe><slowo_obce>trzecina</slowo_obce> (daw.) --- jedna trzecia.</pe>;/
Dzień ma szesnaście, noc ośm, lecz rostąc<pr><slowo_obce>rostąc</slowo_obce> --- dziś popr.: rosnąc.</pr>pomału,/
W krótkim czasie równego doczeka się działu,/
I swego powetuje, gdy mroźnego grudnia/
Weźmie sobie szesnaście, ośm zostawi u dnia.<end id="e1341408086878-1573004697"/>/
<wers_wciety typ="1">Tedy mając Chodkiewicz podczaszego w czele<pe><slowo_obce>w czele</slowo_obce> (daw.) --- z przodu.</pe>,</wers_wciety>/
I on by nie chciał gruszki zasypiać w popiele,/
Więc Pogonią zbawiennym ozdobiwszy krzyżem,/
Sunie się z Litwą krokiem ku Podolu chyżem./
Łączy się z Lubomirskim i zawiera kołem/
I Orły, i Pogonie pod Rzepnicą siołem,/
Kędy w pułki okryte<pe><slowo_obce>okryty</slowo_obce> (daw.) --- wyposażony.</pe> dzieląc wojska obie,/
Szczuplejszy widzi komput<pe><slowo_obce>komput</slowo_obce> (daw.) --- liczba, zwł. wojska.</pe> i w głowę się skrobie,/
Że daleka warszawska uchwała od skutku;/
Co acz go w sercu korci, tai w czele<pe><slowo_obce>w czele</slowo_obce> --- dziś popr. forma Msc.lp: w czole.</pe> smutku;/
Znaczy miejsce każdemu, kędy kto ma chodzić,/
Lub w ciągnieniu, lub przyjdzie obozy zawodzić;/
Więc urzędy wojskowe, kto był czego godny,/
Za środkowaniem<pr><slowo_obce>środkowaniem</slowo_obce> --- w kopii Ossol.: przodkowaniem.</pr> cnoty rozdaje; dowodny/
Wiernek straży zawodził, Kazimirski drugi,/
I Bogdaszewski trzeci był od tej usługi./
Dolmad, Litwin, oboźnym, jako żołnierz stary,/
Umiał toczyć tabory, szykować kotary<pr><slowo_obce>kotary</slowo_obce> (daw.) --- namioty.</pr>./
Co gdy wszytko sporządzi, dla przestrzeńszej pasze,/
Ruszy wojsko nazajutrz ku miasteczku Brasze,/
Gdzie nad niskimi Dniestru skalistego brzegi/
Pięknym wieńcem namioty rozbito w szeregi,/
A skoro się dzień chylił i już słońce gasło,/
Imię <wyroznienie>Jezus</wyroznienie> najpierwsze otrąbiono hasło./
Nie miał więcej armaty i Dawid w sekundzie,/
Gdy przy konopnej zabił Goliata fundzie<pe><slowo_obce>funda</slowo_obce> (daw.) --- proca.</pe>./
Pod ten cień nasze Orły i Pogonie z Litwy,/
Przez święte swych patronów cisną się modlitwy,/
Który w najgorszą szargę<pe><slowo_obce>szarga</slowo_obce> --- szaruga, burza.</pe>, w najstraszniejszą zrzutę<pr><slowo_obce>zrzuta</slowo_obce> (daw.) --- ruina.</pr>,/
Stanie<pe><slowo_obce>stanąć</slowo_obce> (daw.) --- wystarczyć.</pe> za mur miedziany, warowną redutę./
Oneć to pięć kamyków, pięć liter w tym słowie,/
Przed którymi upadać muszą obrzymowie./
<wers_wciety typ="1">Noc zatem, świat szarymi przyodziawszy skrzydły,</wers_wciety>/
Uspokoiła ludzi z ptastwem, z zwierzmi, z bydły,/
Prócz co się słońca strzegą i swój ich cień straszy,/
Cały dzień spią, a w nocy wychodzą ku paszy,/
Spi obóz, na przyszłe się karasując<pr><slowo_obce>karasować się</slowo_obce> (daw.) --- karaskać się, gotować.</pr> prace/
Mając wkoło posłuchy<pe><slowo_obce>posłuchy</slowo_obce> (daw.) --- straże, czujki.</pe> i we straży place;/
Szumi Dniestr, a gdy woda z skałami się kłopi<pe><slowo_obce>kłopić się</slowo_obce> (daw.) --- bić, tłuc się.</pe>,/
W głębszy sen zmysły ludzkie onym szumem topi./
Ty sam nie śpisz za wszytkich, nie dasz zemgnąć oku,/
Wielki hetmanie! Darmo tłocząc na bok z boku/
Twarde łoże i w głowie pełno mając zgrzytu,/
Równo z strażą ranego oczekujesz świtu./
Próżno pieją Syreny słodko-brzmiące dumy,/
Choćby z morskiej kolebka utoczona spumy<pr><slowo_obce>spuma</slowo_obce> (daw., z wł.) --- piana.</pr>,/
Choćby się na to zmówić obie chciały zarze<pr><slowo_obce>zarza</slowo_obce> --- zorza.</pr>,/
Nie uśpią człeka, kędy w głowie jak w browarze,/
Sto wątpliwości razem, razem tysiąc myśli,/
I w sercu, i w rozumie hetmanowi kréśli./
<wers_wciety typ="1"><begin id="b1341408806934-1472460584"/><motyw id="m1341408806934-1472460584">Świt</motyw>Kiedy Tytan<pr><slowo_obce>Tytan</slowo_obce> --- słońce.</pr>, skończywszy przechadzkę podziemną,</wers_wciety>/
Przez rumianą jutrzenkę obwieszcza noc ciemną,/
Księżyc bladł, gwiazdy gasły, gdy się wschód zabieli/
A zorza purpurowej Febowi<pr><slowo_obce>Feb</slowo_obce> --- przydomek Apolla, boga słońca.</pr> pościeli/
Ustąpi, który tymże impetem na światy/
Ogniste pędzi w szorze iskrzącym bachmaty<pr><slowo_obce>bachmaty</slowo_obce> --- w rękopisie był tu niezrozumiały wyraz Panhaty.</pr>,/
Których jeszcze nad ziemią nie gorzały cugi,/
Z uboczy tylko od ciał cień czyniły długi./
Jeszcze i Flory z mokrych pereł nie rozbierze/
Zefir, kiedy po świętej Chodkiewicz ofierze/
Obsyła senatory i wojskowe rady,/
Zapraszając w osobny namiot do gromady;<end id="e1341408806934-1472460584"/>/
Gdzie dalszej wojny progres, czy się trzymać Brahy,/
Czy się przez Dniestr z obozem przeprawiać w Wałachy,/
Do uwagi podaje i na obie stronie/
Dość potężne racyje były po Koronie./
Jeśli stać w swojej ziemi, żywność bez omyłki,/
I snadniej z Polski w obóz wniść mogą posiłki,/
Bronić poganinowi przez rzekę przeprawy;/
Nie przebrnie, nie przeleci bez mostu, bez ławy./
Z drugą stroną ustawne sąsiedzkie kwerele<pr><slowo_obce>kwerele</slowo_obce> (daw., z łac.) --- skargi.</pr>./
Cóż gdyby się zgarnęli i nieprzyjaciele/
We wnętrzności ojczyste? Pewnie by krom<pe><slowo_obce>krom</slowo_obce> (daw.) --- bez.</pe> wstrętu<pe><slowo_obce>wstręt</slowo_obce> --- tu: odpór, obrona.</pe>/
I Wołyń, i Podole spłonęło do szczętu./
Listy potem z Warszawy gęste poszty<pe><slowo_obce>poszty</slowo_obce> --- dziś popr.: poczty.</pe> niosły,/
Żeby wojska, lub przez most, lub łodzią i wiosły,/
Na drugą stronę Dniestru wcześnie przeprawować,/
Zamek chocimski zmocnić i chlebem spiżować<pr><slowo_obce>spiżować</slowo_obce> (daw.) --- zaopatrywać, zwł. w prowiant.</pr>./
I Kozacy znać dają, że ich zaporohy/
Nie puszczą, dokąd naszy nie wnidą w Wołochy./
Tak sobie sztuczny<pr><slowo_obce>sztuczny</slowo_obce> (daw.) --- przemyślny.</pr> naród na umyśle dumał:/
Nużby się jako Turczyn z Polaki pokumał,/
Kto wie, jeżeliby ci, chcąc nam przytrzeć rogów,/
Nie do naszych te siły obrócili progów/
Dla<pe><slowo_obce>dla</slowo_obce> (daw.) --- z powodu.</pe> tureckiej przyjaźni? Dotąd przeto z niemi/
Łączyć się nie chcą, dokąd Polacy w swej ziemi./
Lecz te wszytkie racyje uważywszy rzędem,/
Miejsce było osobnym dla obozu względem,/
Gdzie, począwszy od rzeki, wesołe cudownie/
Aż do skał nieprzystępnych rozwleką się równie<pr><slowo_obce>równia</slowo_obce> (daw.) --- równina.</pr>,/
Nie bez pagórka jednak i niskiej doliny,/
Które pozaraszczały gęste rokiciny,/
Że chociaż kto otwarcie, chociaż kto fortelem,/
Mógł się na stronie obie<pe><slowo_obce>na stronie obie</slowo_obce> --- na obydwa sposoby (liczba podwójna).</pe> bić z nieprzyjacielem./
Tedy wszyscy stosują w ten sens swoje wota<pe><slowo_obce>wotum</slowo_obce> (daw.) --- głos.</pe>,/
Żeby zamek chocimski osadzić i wrota/
Zalec poganinowi, a na jego gruncie/
Światu twe imię, wielki ogłosić Zygmuncie./
<wers_wciety typ="1">Z tym wstają a już cieśle materyje rąbią,</wers_wciety>/
Już przeprawę trębacze po obozie trąbią,/
Ani się Wewelego dłużej zdało bawić,/
Przeto stanęło zaraz w drogę go wyprawić/
Któremu gdy Chodkiewicz spod uczciwej straże,/
Chociaż z dobrego bytu, stanąć przed się każe,/
Ujźrawszy ten urodę bohatyrską w ciele,/
W twarzy postać Jowisza, Gradywa<pr><slowo_obce>Gradyw</slowo_obce> --- przydomek Marsa, boga wojny.</pr> na czele,/
Zbladł jako trup i naprzód wzrok pokorny chyli,/
Zaś chce upaść pod nogi hetmańskie po chwili./
Poda mu chyżo rękę i tak rzecze skromnie:/
«Nie do Turczynaś bracie, ale przyszedł do mnie;/
Głupi ludzie ten ukłon i czynią, i właszczą<pr><slowo_obce>właszczyć</slowo_obce> --- przywłaszczać.</pr>;/
U nas jednemu Bogu na ziemię się płaszczą./
Tak nierychłej odprawy od mego kolegi,/
Przyczyną są tatarskie w Wołoszech zabiegi,/
Teraz już jedź w boży czas i <begin id="b1341409693239-2304904461"/><motyw id="m1341409693239-2304904461">Wojna, Pokój, Rozum</motyw>to miej ode mnie,/
Że jakom nie przypasał tej broni daremnie,/
Alem nią gotów drogą opądzać Ojczyznę/
(Po to starość i moję niosę tu siwiznę),/
Tak jeśli się przystojne podadzą sposoby/
Do zawarcia miłego pokoju, a kto by/
Cale<pe><slowo_obce>cale</slowo_obce> (daw.) --- całkiem.</pe> w rozum był obran w człowieczym narodzie,/
Żeby wolał na wojnie, niżeli żyć w zgodzie?<end id="e1341409693239-2304904461"/>/
Zawsze bowiem wojenna obojętna bierka<pr><slowo_obce>obojętna bierka</slowo_obce> (daw.) --- los (kostka) dwuznaczny, niepewny.</pr>./
W czym ja z osobnym listem posyłam Szemberka,/
Gońca mego do basze, i tak tuszę sobie,/
Że bezpiecznie na miejsce zajedzie przy tobie»./
A ono że był Szemberg wiadom Turków wszędy,/
Za tą był okazyją wyprawion na względy./
Skoro skończył Chodkiewicz, tak krótko podczaszy:/
«Niech Husseim, niechaj nas hospodar nie straszy./
Pokojem nie gardzimy, ale dla bojaźni/
Zebrać go, barziej nas tym jątrzy, barziej drażni./
Rozumiem, że to wszytko pójdzie nam smarowniej<pe><slowo_obce>smarownie</slowo_obce> (daw.) --- łatwo.</pe>,/
Skoro sobie na bliskiej poigramy równi./
Na te wojska, co piszą, i na te trzy światy,/
My szable, oni mają rydle i łopaty,/
A jeżeli się jeszcze balsamem ukleją,/
Bliższy Chocim niż Egipt jeździć po mumiją./
Zły tryumf przed wygraną, zły i hup przed skokiem<pr><slowo_obce>hup przed skokiem</slowo_obce> --- przysłowie, dziś znane w formie: nie mów hop, dopóki nie przeskoczysz.</pr>,/
Obaczy to Husseim, chociaż jednym okiem/
(Bo był ślepy na drugie), a teraz me listy/
I afekt swemu panu oddaj otworzysty./
Już byś bez wątpliwości oglądał był Jassy,/
Ale pozalegali Tatarowie pasy<pr><slowo_obce>pasy</slowo_obce> --- z wł. passo: przejścia.</pr>»./
<wers_wciety typ="1">Toż skoro Wewelego Chodkiewicz uprzątnie,</wers_wciety>/
Z pilnością się koło swej roboty zakrzątnie./
Nowy cud u wszech ludzi, żeby tyli<pr><slowo_obce>tyli</slowo_obce> (daw.) --- tak wielki.</pr> wzrostem,/
Tak bystry Dniestr pozwolił brzegi spinać mostem,/
Który na nim od świata stworzenia nie postał,/
A teraz jakoby go Chodkiewicz ochrostał<pr><slowo_obce>ochrostać</slowo_obce> (daw.) --- okiełzać, ukrócić.</pr>;/
Jakoż rzecz była zwłaszcza przytrudniejsza<pr><slowo_obce>przytrudniejszy</slowo_obce> (daw.) --- nieco trudniejszy.</pr> zrazu,/
Ale do surowego gdy hetman rozkazu/
Przyda szczodrobliwości, dziesięć razy sporzéj<pe><slowo_obce>sporzej</slowo_obce> (daw.) --- łatwiej.</pe>/
Ona wielka machina w ich się oczach tworzy,/
I acz cierpieć nie mogąc ckliwy strumień siodła/
Tak wodę ściskał, że go kilkakroć przebodła,/
Podda się na ostatek, poznawszy magistra,/
I da osieść hardy kark woda ona bystra./
<wers_wciety typ="1"><begin id="b1341411554951-1566765990"/><motyw id="m1341411554951-1566765990">Rozum, Czas</motyw>Rozum mistrzem wszech rzeczy, czas mistrzem rozumu:</wers_wciety>/
On mostu, on nas łodzi, on nauczył promu./
Czasem człowiek lwy króci i niedźwiedzie uczy,/
Czasem słonie w wojenne beloardy<pr><slowo_obce>beluarda</slowo_obce> --- wieża, machina wojenna.</pr> juczy./
Czas odmieniwszy w pysku przyrodzenie ptasze,/
Dał srokom i papugom czwarzyć<pr><slowo_obce>czwarzyć</slowo_obce> (daw.) --- pleść.</pr> słowa nasze./
Czas wiatry chełzna, które zawarte w chomącie<pr><slowo_obce>w chomącie</slowo_obce> --- poeta pisze: w chomuncie, i stałe chomunto.</pr>,/
Stawią człeka na drugim świata horyzoncie,/
Gdy odąwszy płócienne na galerze buje<pr><slowo_obce>buje</slowo_obce> (daw.) --- skrzydła, tu: żagle.</pr>,/
Wszytkie ziemie i wyspy i morza osnuje.<end id="e1341411554951-1566765990"/>/
Lata skrzydły Dedalus, lata po ojcowsku/
Ikarus, póki słońca warował od wosku./
Działa lać, prochy robić, grzmieć i ognie błyskać,/
Piorun z daleka w miejsce umyślone ciskać,/
Granatów i misternych rac, które do góry/
Wzbiwszy się, tworzą z ognia rozliczne figury,/
Czas nauczył murować, czas murów ruiny,/
Przez potężne petardy i podziemne miny,/
Cyngla ruszy, aż wszytko, co obaczą oczy,/
Tak zwierza jako ptaka, zmyślny strzelec troczy<pr><slowo_obce>troczyć</slowo_obce> --- tu: łowić, zabierać.</pr>./
Czasem człek doszedł nieba i policzył gwiazdy,/
Wie, która w miejscu wryta, która ma pojazdy<pr><slowo_obce>pojazd</slowo_obce> --- tu: bieg.</pr>./
Czas człeku czasy mierzyć i, choć ślepi oczy,/
Wiedzieć którędy, widzieć, jako długo toczy/
Słońce koło nad światem, pokazał, i może/
Pisać przed stem lat, wiele razy swe poroże<pr><slowo_obce>poroże</slowo_obce> --- rogi.</pr>/
Księżyc, świecę którą noc, słońce, którą krasi/
Biały dzień, i w którą noc, w który dzień przygasi./
<begin id="b1341411643976-3558504118"/><motyw id="m1341411643976-3558504118">Czas</motyw>Czas obrotne zegary, kędy przez sprężyny/
Pomiar, przez dzwonki ogłos swój mają godziny,/
Albo cieniem cienkiego prącika wyznacza,/
Albo w krzysztale<pr><slowo_obce>kryształ</slowo_obce> --- zegar słoneczny i klepsydra (z miałkim piaskiem).</pr> piaskiem mieluchnym przetacza./
Czas wiedzieć, kędy ziemia który kruszec kryje,/
Czas znać ludzkie persony, dawne historyje,/
Skoro je w miedzi ręka ćwiczona wydruży<pr><slowo_obce>wydrużyć</slowo_obce> --- wydrążyć.</pr>,/
Skoro je malarz pęnzlem na płótnie wysmuży<pe><slowo_obce>wysmużyć</slowo_obce> --- przedstawić za pomocą kolorowych smug.</pe>,/
Da w tysiąc lat oglądać, co już wszytko z czasem/
W proch poszło za nikczemnej gadziny opasem<pe><slowo_obce>opas</slowo_obce> --- tu: pokarm.</pe>,/
Druk, papier i litery, którymi wykreśli/
Co mówi, co ma w sercu i co człowiek myśli,/
I mogą się rozmawiać, nie ruszywszy usty,/
Mogą widzieć z daleka ludzie inkausty<pr><slowo_obce>inkaust</slowo_obce> --- atrament.</pr>./
Wszytkiemu czas przyczyną.<end id="e1341411643976-3558504118"/> <begin id="b1341411690511-2187687383"/><motyw id="m1341411690511-2187687383">Grzech</motyw>O Boże dobroci!/
Tedyż człowiek żywioły i naturę króci,/
A przez te wszytkie wieki na grzech i złe żydło<pr><slowo_obce>żydło</slowo_obce> (daw., pot.) --- życie.</pr>/
Znaleźć mu się dotychczas nie dało wędzidło!/
Zna zwierze, ryby, ptaki, drzewa, zioła, gady;/
Wie, skąd grom, piorun, skąd deszcz, skąd spadają grady,/
Krotce mówiąc, na ziemi zna się i na niebie;/
Wszędzie mądr, doma głupi, że sam nie zna siebie./
Wiatry chełzna, o cuda! Na cielesne żądze/
Dotąd mu się nie dały wynaleźć wrzeciądze.<end id="e1341411690511-2187687383"/>/
<wers_wciety typ="1">Ale do chocimskiego powracając mostu:</wers_wciety>/
Już stał, już był gotowym przenosić i po stu;/
Już dzień znaczy przeprawy, już za rzekę zmierza,/
Kiedy nieochotnego postrzegszy żołnierza,/
I sam się hetman stropi, i propozyt<pe><slowo_obce>propozyt</slowo_obce> (daw.) --- zamiar.</pe> zwlecze,/
Aż zrozumie i zleczy, co go w sercu piecze./
Wszyscy nosy zwiesili widząc, że nie żarty,/
Że gościniec do Wołoch czeka ich otwarty;/
Sto razem niebezpieczeństw, sto trwóg w oczu stanie,/
Kiedy nastąpi z miłą ojczyzną żegnanie;/
Więc zrazu po namiotach i mówili cicho,/
Potem głośniej, aż górę wzięło ono licho;/
Na koniec się zebrawszy, w jakiej kto był szarży,/
Przed swoim się rotmistrzem jawnie o to skarży;/
Że ich za Dniestr, jakoby na rzeź żeną<pr><slowo_obce>żenąć</slowo_obce> --- gnać.</pr> owce,/
W kraj pusty, między dzikie wołoskie manowce./
«Skąd żywność między zbójcy? Skąd się ma posilić/
Żołnierz, gdy się nie dadzą z obozu wychylić?/
Nie trzeba na nas Turków, dokuczy z zasadzki,/
Z swoimi opryszkami Wołoszyn Bernacki<pr><slowo_obce>Bernacki</slowo_obce> --- właśc. Bernawski, wódz wołoski.</pr>,/
Który wielekroć z nami z tamtę stronę Dniestru/
Igrał, nie mogliśmy się doliczyć z regiestru./
Tedy tą garstką ludzi chcecie pobić Turki?/
Podobno na nich będziem zaglądać przez dziurki/
Z szańców, co to tak barzo hetman każe<pr><slowo_obce>kazać</slowo_obce> --- liczyć.</pr> na nie,/
Póki zębów i suchar spleśniałych nam stanie./
Kto ręczy, że Dniestr mostu z swych karków nie zrzuci,/
Nim się król z pospolitym ruszeniem ocuci,/
Nim się zwleką posiłki, o których coś słychać,/
Że lazą na bałuku<pr><slowo_obce>laźć na bałuku</slowo_obce> --- leźć na czworakach.</pr>, a nam tu usychać/
Dotąd przyjdzie i kroplę ostatnią krwie sączyć./
Cóż choć przyjdą, gdy z nami nie będą się łączyć,/
Chociaż tamto szeroko zalęgą pobrzeże,/
Patrząc tylko, jako nas poganin porzeże,/
Albo cudzym nieszczęściem swej warując głowy,/
Pokiną<pr><slowo_obce>pokinąć</slowo_obce> (daw.) --- porzucić.</pr> nasze wilkom i krukom tułowy,/
Pójdą za Białą wodę<pr><slowo_obce>Biała Woda</slowo_obce> --- Wisła (niem. <slowo_obce>Weissel</slowo_obce>).</pr>; tym też czasem zima,/
Od dalszego progresu pogaństwo przytrzyma./
Praca w ręku, o płacej żaden dotąd nie wie,/
Odkąd mu służba idzie; szabla nie zardzewie/
W ustawicznych obrotach; już w oczach Wołosza,/
A drugi jeszcze nie wziął złomanego grosza!»/
Taka uszu hetmańskich skoro dojdzie skarga,/
Tylko mu się w drobny kęs serce nie potarga./
Czy zaraz twardym chełznać taki bunt munsztukiem,/
Hersztów mieczem skarawszy, drugich tylko fukiem?/
Czyli<pe><slowo_obce>Czyli</slowo_obce> --- czy z partykułą pytajną -li.</pe> wszytkich zebrawszy w generalne koło,/
Przez łaskę i pogodne ma kołysać czoło?/
A z tym rady wojennej sprasza do namiotu/
I ono zamieszanie przełożywszy, co tu/
Dalej czynić, rady chce: czy łaski, czy grozy/
Zażyć ma i wzruszone ułożyć obozy?/
Różne zdania, różne tam wota były, ale/
Gromadzić się nie zdało ludzi w tym zapale,/
Ani ich sądem drażnić; a kiedy z rozpaczy/
Wojsko się jawnym buntem zwiąże i odsaczy,/
Ufając siłom swoim o to się pokusi,/
Czego wątpi uprosić, tuszy<pe><slowo_obce>tuszyć</slowo_obce> (daw.) --- mieć nadzieję.</pe>, że wymusi!/
Więc tak z rady stanęło u hetmana spólnéj,/
Aby Stefan Potocki, pisarz wtenczas polny,/
Kamieniecki starosta, zawiązany ślubem,/
Że to wiernie z Sobieskim odprawi Jakubem,/
Uważywszy ciągnienie, naprzód z stanowiska,/
Komu daleka, komu droga była bliska,/
Ten dzień, w który chorągiew w obozowe place/
Weszła, pierwszy naznaczył jej ćwierci<pe><slowo_obce>ćwierć</slowo_obce> --- wypłacany kwartalnie żołd.</pe> do płace./
Co skoro między roty, rotmistrze i pułki,/
Przez skryte dla zazdrości roześlą cedułki,/
Jakby ręką przewrócił, już się nikt nie smęci,/
Wszyscy weseli, wszyscy stąd byli kontenci,/
Zwłaszcza kiedy w niedługim potwierdzenie czesie/
Prędka poszta z Warszawy tych rzeczy przyniesie./
Jako po ślepej chai<pr><slowo_obce>chaja</slowo_obce> (daw., pot.) --- burza.</pr> i okropnej burzy/
Piękniejszy świat, gdy słońce jasną twarz wynurzy,/
Taką dały pogodę rozesłane kartki,/
Spędziwszy niepotrzebnych skrupułów zawartki<pr><slowo_obce>zawartka</slowo_obce> (daw.) --- zawierucha.</pr>/
Z serc żołnierzów koronnych, kartki, mówię, ony,/
Gdzie był każdy o swoim żołdzie upewniony./
<wers_wciety typ="1">Już śmieli, już posłuszni, nie szepcą, nie mruczą,</wers_wciety>/
Zaprzągają w skarbniki<pr><slowo_obce>skarbnik</slowo_obce> --- wóz do przewozu skarbu, rzeczy, wielki i kryty.</pr> luźne konie juczą,/
Każdy by się rad<pe><slowo_obce>rad</slowo_obce> (daw.) --- chętnie.</pe> widział w lot na stronie drugiej,/
Gdyby można w bród przebyć krzemieniste strugi./
Skoro trąba wesołym ogłosi to echem,/
Do mostu się co żywo pobiera z pospiechem./
Ten jęczy pod ciężarem; Dniestr się z jadu<pr><slowo_obce>z jadu</slowo_obce> --- ze złości.</pr> pieni,/
Wstydzi się okolicznych gór i swych kamieni./
Już się był Lubomirski w Wołoszech rozgościł;/
Nie czekając, rychło Dniestr magister pomościł,/
Zbiwszy drzewo na glenie<pr><slowo_obce>na glenie</slowo_obce> (daw., pot.) --- do kupy, razem.</pr>, którego przystawił /
Po wodzie Chodorowski, pułki swe przeprawił./
Więc nim się wszytko wojsko do obozu zgarnie,/
W żywność się sobi<pr><slowo_obce>sobić się</slowo_obce> --- sposobić się.</pr>, rad by założył spiżarnie,/
Żeby i sam miał dosyć, i za czasem komu/
W potrzebie mógł dogodzić; przeto po kryjomu/
W półtoruset Lipnicki wyprawiony koni,/
Z nim Rychter w piąciudziesiąt na czatę dragonii./
Ci, acz bydeł nagnali i nawieźli zboża,/
Nie była z kontentecą<pe><slowo_obce>kontenteca</slowo_obce> (daw., z wł.) --- zadowolenie.</pe> ona ich podróża<pr><slowo_obce>podróża</slowo_obce> --- dziś popr.: podróż.</pr>;/
Że nim sławną jarmarkiem Sorokę ubiegli,/
Ormianie ich i Grecy zawczasu postrzegli./
Barzo na to Chodkiewicz ubolewał stary,/
Gdyby ziemia wołoska Chrystusowej wiary/
W jednej się liczyć miała z bisurmańską toni,/
Przeto tego pod gardłem przez trąbę zabroni./
<wers_wciety typ="1"><begin id="b1341412213199-1709569867"/><motyw id="m1341412213199-1709569867">Prawo, Wojna</motyw>Piotr Mohiła wołoski to był wojewodzic,</wers_wciety>/
Syn Symona Mohiły, że tuteczny<pr><slowo_obce>tuteczny</slowo_obce> --- rodem tutejszy.</pr> rodzic,/
Skoro zginął Żółkiewski, jego wierny patron,/
Przylgnął do Chodkiewicza: bowiem zmierzał na tron/
Dziedziczny kiedykolwiek, który nań i człeczem,/
I bożym spadał prawem (lecz kędy za mieczem/
Idą rzeczy, tam święta sprawiedliwość wzdycha,/
Tam wszelka sukcesyja bliskiej krwie ucicha,/
Milczy prawo na wojnie)<end id="e1341412213199-1709569867"/>, o któreśmy spadki/
Opłakanych <wyroznienie>Mohiłów</wyroznienie> i dziś wpadli w siatki./
W te Korecki z Potockim i Piasecki trzeci,/
W te <wyroznienie>mogiły</wyroznienie><pr><slowo_obce>mogiły</slowo_obce> --- gra słów, kalambur o Mohile --- mogile.</pr> Żółkiewski pod Cecorą leci./
Tamci przy Aleksandrze, Konstantym, Bohdanie/
Mohiłach, a Żółkiewski już przy Gracyanie./
Tu wisiał Wiśniowiecki, tu w kacernej<pr><slowo_obce>kacerny</slowo_obce> (daw.) --- haniebny, srogi.</pr> męce/
Trzy dni konał na haku, trzy dni na osęce/
Umierał i z naturą mordując się dużą<pr><slowo_obce>duży</slowo_obce> --- tu: silny.</pr>,/
Nie umarł, aż go gęste postrzały donużą./
Trwała jeszcze nadzieja, choć jako na wietrze,/
Że ich dom w tym ostatnim miał się dźwignąć Pietrze./
Ten się jeszcze chudzina trzyma swego sznura,/
I choć go dzisia wiechciem fortuna potura,/
W Bogu i w szabli polskiej ufa, że się dopnie,/
Skąd wypadł, i dziadowskie odziedziczy stopnie./
Widząc, że bez nadzieje powrotu nie tonie/
Co dzień w morzu głębokim ogniogrzywe słonie<pr><slowo_obce>słonie</slowo_obce> --- tu dla rymu: słońce.</pr>;/
Bo skoro noc zwyczajnej dopędzi koleje,/
Znowu świeci i skryte wyjawia złodzieje,/
I nie tak go grubych chmur zamroczą kałduny<pe><slowo_obce>kałdun</slowo_obce> --- brzuch.</pe>,/
Gdy śród dnia ciągną na świat, grom, grad, lić<pr><slowo_obce>lić</slowo_obce> (daw., reg.) --- ulewa.</pr>, pioruny,/
Żeby się zaś z burego wydarszy ołowu,/
Nie miało złotą lampą pałać jako znowu./
Nie zawsze się ćmi ani płomieniste puchy<pr><slowo_obce>puchy</slowo_obce> --- pierze.</pr>/
Zawsze mu czarny księżyc zarzuca makuchy,/
Wydrze się zaraz siestrze, a po sferze modréj/
Pędzi w zupełnym świetle cug swój złotobiodry./
Nie zawsze i ocean, srogim szturmem wzdęty,/
O zakryte skopuły<pe><slowo_obce>skopuła</slowo_obce> (z wł.) --- rafa.</pe> roztrąca okręty,/
Na które kiedy już, już niestrzymanym fluksem<pr><slowo_obce>fluks</slowo_obce> (daw., z łac.) --- bieg.</pr>/
Wpadają, ali Kastor zawita z Polluksem;/
Ucichną potem wichry, a w ślicznej pogodzie/
Pełnym żaglem do swego portu płyną łodzie./
<begin id="b1341412820638-1571838479"/><motyw id="m1341412820638-1571838479">Los, Nadzieja</motyw>Nie trać zaraz otuchy i bądź przy nadziei,/
Kiedy cię zepchnie ślepa fortuna z kolei/
Pomyślnego żywota; nie maszci i trochy/
Statku u tej rodzaju ludzkiego macochy./
Czekaj jeszcze rewolty<pr><slowo_obce>rewolta</slowo_obce> --- obrót, odmiana.</pr>: bo nie tak uwięzła/
Twa dola, żeby z tego wywikłać się węzła/
Nie zdołała stateczność. Kto chce mieć wygraną,/
Trzeba pierwej z fortuną chodzić na wytrwaną<pe><slowo_obce>na wytrwaną</slowo_obce> (daw.) --- na przeczekanie.</pe>.<end id="e1341412820638-1571838479"/>/
Jako nie zaraz bujaj, kiedy cię upierzy;/
Bo barzo często różny obiad od wieczerzy/
(Jeszczem podobno siła<pe><slowo_obce>siła</slowo_obce> (daw.) --- wiele.</pe> zamierzył, w siedm godzin/
Daje pieszczochom swoim po bażantach słodzin)/
Tak też nie truchlej nagle, nie rozpaczaj i tu/
Czekaj, niźli był wieczór, weselszego świtu./
A kto wie, jeżeli cię z tak żałosnej zrzuty<pe><slowo_obce>zrzuta</slowo_obce> (daw.) --- ruina.</pe>/
Znowu rane na nogi nie dźwigną koguty?/
A im barziej, im zmokniesz do ostatniej nici,/
Tym milszym twa cię skutkiem nadzieja wysyci./
I Mohiła, chociaż go zła fortuna topi,/
Wżdy<pe><slowo_obce>wżdy</slowo_obce> (daw.) --- przecież, jednak.</pe> nie zaraz rozpacza, nie zaraz się stropi;/
Opiera się, nie da się zbijać z jednochodzej<pr><slowo_obce>jednochodza</slowo_obce> --- krok koński.</pr>/
Bo im co ciężej cierpim, tym wspominać słodzej<pr><slowo_obce>słodzej</slowo_obce> --- por. I, 870.</pr>;/
Chwyta się i słabego, jako mówią, wiszu<pr><slowo_obce>wisz</slowo_obce> --- trzcina, sitowie.</pr>,/
Tuszy, że z tak podłego niedługo kociszu<pr><slowo_obce>kocisz</slowo_obce> --- kocz, powóz.</pr>,/
Na którym się dziś chudak włóczy przy obozie,/
Siędzie na tryumfalnym przodków swoich wozie./
Ten prośbą u hetmana pokorną zabieży,/
Że wszelakiej w Wołoszech zakaże rabieży<pr><slowo_obce>rabież</slowo_obce> --- grabież, rabunek.</pr>./
Przysięże za swój naród, jako do Korony/
Przychylny; niech go miasto nie niszczą obrony./
Drugi respekt, Szemberg był, co do Husseima/
Z listami wyprawiony; ten hetmana trzyma,/
Żeby się na nim nie mścił swego naród płochy,/
Kiedy będzie powracał nazad przez Wołochy./
<wers_wciety typ="1">Dwunastego dnia aże, jako się poczęło</wers_wciety>/
Nasze wojsko przeprawiać, za Dniestrem stanęło./
Pięknie tam było patrzyć, gdy w onej równinie/
Tylo Krzyżów, tylo się Pogoni rozwinie!/
Tylo Orłów walecznych, na zaszczyt Korony/
Niosąc gotowe skrzydła, wyciagnione spony/
Na ścierwy bisurmańskie, gdzie kruki i sępy/
I pożerne harpije wielkiemi zastępy/
Czując o pewnym żerze<pe><slowo_obce>czując o pewnym żerze</slowo_obce> --- przeczuwając pewny żer.</pe>, tym leciały chciwiéj,/
Im się każdy przy Orłach sarmackich pożywi./
Nie mniejszym i to było patrzającym gustem,/
Gdy się lekkim przechodząc po chorągwiach szustem<pr><slowo_obce>szust</slowo_obce> (daw.) --- szelest.</pr>,/
Tak wspaniale odymał nasze białozory<pr><slowo_obce>białozór</slowo_obce> --- gatunek sokoła, tu: orzeł.</pr>/
Wolny zefir, że znaczne były ich humory./
Jęczy ziemia gęstymi ubita kopyty,/
Czujący krwie cecorskiej mściciele Lechity,/
Że krótkiego tryumiu omylnej nadzieje/
Przypłaci, gdy się swych krwią mieszkańców obleje,/
A na nowe pogaństwa bezecnego groby/
Bierny<pe><slowo_obce>bierny</slowo_obce> --- tu: taki, który bierze.</pe> gardziel i zgniłe gotuje wątroby./
Krzyczą wesołe konie w rzędy, w kity, w forgi<pr><slowo_obce>forga</slowo_obce> (daw.) --- pióropusz.</pr>/
Ustrzępione, z wiatrami mieszają swe gorgi<pr><slowo_obce>gorgi</slowo_obce> --- z wł. trele, rulady (tu o rżeniu).</pr>;/
Tak się zda, lubo w kole obraca się wężej,/
Lub prosto idzie który, że srożej, że ciężej/
Ziemię nieprzyjacielską kopytami depce,/
Zwłaszcza w naszym Podolu urodzone źrebce/
Gotują się z pieszczonej Arabiej łątek<pr><slowo_obce>łątka</slowo_obce> (daw.) --- lalka, marionetka.</pr>/
Pytać, jeśli rogowych podków mają szczątek?/
<wers_wciety typ="1">Chodkiewicz, acz go starość długim wiekiem zgniata,</wers_wciety>/
Serca jednak wielkością sił ciała nadpłata,/
Twarz usiawszy powagą i szedziwe<pr><slowo_obce>szedziwy</slowo_obce> --- siwy (sędziwy).</pr> skronie,/
Na statecznym przed wojski krzepi się hładonie<pr><slowo_obce>hladon</slowo_obce> (daw.) --- koń gładki (tj. piękny).</pr>./
Nie tak Hektor serdeczny, nie tak był wspaniały,/
Kiedy zaległ ocean Agamemnon cały,/
Kajus nie tak roztropny, Pirrus nie tak możny;/
Ręką i mową nie tak Hannibal postrożny,/
Nie tak Kamill szczęśliwy; nie tak jeden ze stu/
Scypio, jako tu był z twarzy, z mowy, z gestu/
Hetman polski roztropny, serdeczny, wspaniały,/
Szczęśliwy i ostrożny; którego chowały/
Na to nieba życzliwe, aby w takiej toni<pe><slowo_obce>w takiej toni</slowo_obce> --- wobec takiego zagrożenia.</pe>/
Orłowi i walecznej hetmanił Pogoni,/
Kiedy młodzik, swej siły nadzieją odęty,/
W jarzmo jedno z drugimi wprządz je chciał bydlęty;/
Bo tych ludźmi zwać szkoda, którzy jako weszli/
W niewolą, tak już robią w chomącie i we szli<pr><slowo_obce>we szli</slowo_obce> --- w uprzęży.</pr>!</strofa>






<strofa id="e84"><wers_wciety typ="1"><begin id="b1341414176159-1560774016"/><motyw id="m1341414176159-1560774016">Młodość, Odwaga</motyw>Igra krew w Lubomirskim: bo młodość krzemięzna<pr><slowo_obce>krzemięzny</slowo_obce> (daw.) --- krzepki.</pr></wers_wciety>/
Żadnych szwanków na ciele, żadnych razów nie zna;/
Jędrznie<pr><slowo_obce>jędrznieć</slowo_obce> (daw.) --- twardnieć.</pr>  mu we lwiej piersi ono serce żywe,/
Im bliżej czuje pole sławy swej szczęśliwe./
W koźle<pe><slowo_obce>patrzeć kozłem</slowo_obce> --- patrzeć groźnie.</pe> Mars urodzony, w oczu, choć nieznaczny,/
Uśmiecha się, gdy czas ma, Kupido sajdaczny<pe><slowo_obce>sajdaczny</slowo_obce> --- posiadający sajdak, tj. kołczan.</pe>.<end id="e1341414176159-1560774016"/>/
Pod nogami koń dzielny i według podoby<pe><slowo_obce>według podoby</slowo_obce> (daw.) --- odpowiedni.</pe>,/
Który do przyrodzonej chodzy<pr><slowo_obce>chodza</slowo_obce> (daw.) --- krok.</pr> i ozdoby,/
Widząc, że złotem gore i co ma za jeźdźca,/
Stać spokojnie nie może, lecz na miejsce z miejsca/
Stąpa, wysmuknionej go szukający nodze,/
Rzuca wodza i munsztuk upieniony głodze<pr><slowo_obce>głodać</slowo_obce> (daw.) --- gryźć.</pr>./
Tak Ksantus pod Achillem, Cillar pod Kastorem,/
Ten kiedy szedł na Sfery<pr><slowo_obce>na sfery</slowo_obce> --- do nieba wyniesiony.</pr>, tamten gdy Hektorem/
Rozgniewany zwycięzca obciążywszy osi,/
Butny jedzie: raz igra, drugi się komosi<pr><slowo_obce>komosić się</slowo_obce> (daw.) --- rzucać, ciskać się.</pr>.</strofa>






<strofa id="e85"><wers_wciety typ="1">Cóż gdy razem wojskowe instrumenty krzykną,</wers_wciety>/
Wszytkim serca skruszone do gruntu przenikną./
<begin id="b1341414231775-3199204269"/><motyw id="m1341414231775-3199204269">Bóg</motyw>Wszyscy ręce i oczy podniósszy ku Bogu,/
Żeby przytarł hardemu tyranowi rogu;/
Nie nam, nie nam, Panie nasz, podłemu stworzeniu,/
Ale daj chwałę wieczną swojemu imieniu!/
Niechaj przyjdzie poganom tu do znajomości/
Imię, na które wszytkie dygocą zwierzchności!/
Straszne imię, na które, kiedy każesz, snadnie<pe><slowo_obce>snadnie</slowo_obce> (daw.) --- łatwo.</pe>/
I ziemskie, i podziemne kolano upadnie.<end id="e1341414231775-3199204269"/>/
Odkupicielu świata, w którego dziś krwawéj/
Pracy się rozpościera Mahomet plugawy,/
Dziś niech padnie, dziś się niech na tym głazie śliźnie!/
Tak starszyzna, tak wojsko westchnie przy starszyźnie,/
Którzy ciała w kirysy twarde obleczeni,/
Skoro szyki na onej objadą przestrzeni,/
Obrócą swoje Orły ku obozu, który/
Już był Dolmad osadził, rozmierzywszy w sznury./
<wers_wciety typ="1">Tak mądry hetman stanął i tyle zostawił</wers_wciety>/
Turkom pola, że ani wszytkich wojsk swych sprawił/
Osman, ani kiedy chciał, prócz lekkiej gonitwy,/
Nie mógł nam dać ogólnej na swym polu bitwy./
Z jednę stronę ostrych skał grzbiety nieprzebyte,/
Z drugą Dniestr, z tyłu lasy i chrósty okryte/
Obóz nasz zawierały; równia była w czele<pe><slowo_obce>w czele</slowo_obce> --- od frontu.</pe>,/
Którą gotów częstować swe nieprzyjaciele;/
Bo ci nad nią osiadszy pagórzyste dziczy,/
Tam na rzeź, jak do jatki spadali rzeźniczéj./
Więc ledwie co w obozie naszy się rozgoszczą,/
Ledwie skrzywione grzbiety od kirysu sproszczą,/
Luźna czeladź to dla drew bieży, to dla słomy,/
Bez straży, bez kałauzów<pr><slowo_obce>kałauz</slowo_obce> (tur.) --- przewodnik.</pr>, w kąt on niewiadomy,/
Najmniej o tym nie myśląc, co nad nimi wisi,/
Kiedy zbójca Bernacki gdzieś się z jamy lisiéj/
Wyrwawszy, z swoimi ich oskoczy opryszki,/
A jako wilk drapieżny wygłodzone kiszki,/
Gdy wpadnie między owce, gorącą krwią poi,/
Zwłaszcza kiedy pasterzów ani się psów boi,/
Dopiero się postrzegą i ci niebożęta,/
Piąciudziesiąt, część na śmierć, część straciwszy w pęta./
Uciekną, pokinąwszy<pe><slowo_obce>pokinąć</slowo_obce> (daw.) --- porzucić.</pe> zdobyczy i juki./
Skoro drogo zapłacą zbójcom od nauki,/
Ostrożniej potem swoje odprawują czaty,/
Mając z sobą dragony i lekkie armaty./
<wers_wciety typ="1">Nazajutrz Kopaczowski, jeszcze spod Rzepnice</wers_wciety>/
Wyprawion, opędziwszy wołoskie granice,/
Sławny żołnierz moskiewski i z serca, i z sprawy,/
Wrócił się do obozu prosto od Soczawy/
We stu koni pancernych; tyleż swych miał Byczek/
Wołoszyn, lecz nam wierny; ci kilka potyczek/
Odprawiwszy szczęśliwie, związanego w łyka/
Sługę hospodarskiego, prowadzą języka<pr><slowo_obce>język</slowo_obce> --- jeniec wypytywany i brany na tortury dla zdobycia informacji o wrogu.</pr>./
Ale i z tego mało Chodkiewicz się sprawił,/
Prócz, że się Osman z wojski przez Donaj przeprawił./
Kiedy takie hetmana dochodzą awizy<pr><slowo_obce>awizo</slowo_obce> --- wiadomość.</pr>,/
Rad by wojska sprowadził, rad by wprawił w ryzy,/
I choć cera wesoła, ale serce w ciszy/
Korci, że o Kozakach nic dotąd nie słyszy./
Nie blizu<pr><slowo_obce>nie blizu</slowo_obce> (daw.) --- daleko.</pr> Konaszewski, rotmistrz lekkiej roty,/
Szedł przeciw nim i o tym żadnej nie masz noty;/
Lwów bawi<pe><slowo_obce>bawić</slowo_obce> (daw.) --- zajmować.</pe> królewica; król w Warszawie siedzi;/
Szlachta się domów trzyma, ni kot gołoledzi;/
Słucha jak zając bębna, rychło wici<pe><slowo_obce>wici</slowo_obce> --- wezwanie na wojnę.</pe> trzecie/
Każą zbrojno każdemu w swym stawać powiecie,/
I na one Tatary, niechaj ich Bóg skarze,/
O samej ciągnąć wodzie i twardym sucharze./
Cóż? Niźli<pe><slowo_obce>niźli</slowo_obce> --- tu: zanim.</pe> się król ruszy, niż się szlachta zcedzi,/
Tymczasem spadnie orda, przeprawy uprzedzi,/
Pasy<pr><slowo_obce>pasy</slowo_obce> (z wł. <slowo_obce>passo</slowo_obce>) --- przejścia.</pr> pozastępuje, że Władysław ani/
Król przejdzie, i mają kim co począć pogani!/
<wers_wciety typ="1">Tego hetman z starszyzną kiedy gryzie móla<pe><slowo_obce>mól</slowo_obce> (daw.) --- troska, zmartwienie.</pe>,</wers_wciety>/
Ali poseł kozacki, który był do króla/
Wyprawion z Zaporoża, pomyślnej odprawy/
Dostawszy, prosto w obóz przyjeżdża z Warszawy./
Tuszy, że swych Kozaków już pod Chodkiewiczem/
Na tym zastanie miejscu, których pewnie niczem/
O łasce i królewskiej przeciw sobie<pe><slowo_obce>przeciw sobie</slowo_obce> (daw.) --- tu: do siebie.</pe> chęci,/
Dla czego był posłany od nich, nie zasmęci./
Konaszewskim się przedtem, teraz od armaty<pr><slowo_obce>armata</slowo_obce> (daw., z łac.) --- uzbrojenie (tu: sajdak, czyli kołczan).</pr>,/
Sajdacznym między swymi zowie się pobraty./
Ten to, przy znacznym wielkiej dzielności dowodzie,/
Dotrzymał wiary, rzadkiej w kozackim narodzie;/
Dał słuszny kontest<pr><slowo_obce>kontest</slowo_obce> (daw.) --- świadectwo.</pr> siły i swojego męstwa,/
Gdy go nieraz pogaństwa otoczyła gęstwa,/
Z ich trupów groble robił, a chociaż na susze,/
Kąpiel sobie i swoim naprawiał w ich jusze<pe><slowo_obce>jucha</slowo_obce> (daw.) --- krew.</pe>./
I teraz, gdy się hetman, gdy się rada miesza,/
Wszytkich prawie ożywia, wszytkich jak rozgrzesza,/
Upewniając, że wojsko z dnieprowego progu/
Nie omieszka przysługi Ojczyźnie i Bogu;/
(Zwłaszcza mając od króla na to przywileje,/
Że nie darmo dla polskiej korony krew leje),/
Przybędzie na to miejsce, gdzie przy świętej wierze/
Umierający niebo w nagrodę odbierze;/
A kto się żywo wróci, stanie<pe><slowo_obce>stanie</slowo_obce> (daw.) --- wystarczy.</pe> za sto ćwierci<pr><slowo_obce>sto ćwierci</slowo_obce> --- ćwierci żołdu, wypłacanego kwartalnie.</pr>/
Sława, co po pogrzebie żyje i po śmierci./
Siła przy tym o pańskiej powiedał dobrocie,/
Siła o swych Kozaków wierze i ochocie,/
U których gdy lat kilka szczęśliwie hetmani,/
Że im doma surowie ich zuchwalstwa gani,/
Zsadzili go z urzędu, a na jego ławce/
Dali miejsce marnemu pijaku Brodawce,/
(Kędyż bez ambicyi dla Boga na ziemi,/
między Kozakami znajdzie się biednemi!),/
Pod którego buławą przeto i leniwo/
I rozsypką szli na to wiecznej sławy żniwo./
Aleć prędko fortuna obróciła wiosłem./
Sajdaczny, który dzisia do króla był posłem,/
Otrzymał zaś buławę i dał się znać światu;/
Brodawka za niecnoty swe szedł pod miecz katu./
<begin id="b1341417168055-322655746"/><motyw id="m1341417168055-322655746">Sława</motyw>Już świat znał Sajdacznego i łodzią, i koniem;/
Już go widał oczyma, nierzkąc słychał o nim/
Wielki cesarz turecki, gdy znalazszy przeście/
Przez dnieprowe porohy, palił mu przedmieście/
Pysznego Carogrodu, którymi pożogi/
Pogańskie zabobony, brzydkie synagogi,/
Płonęły kopcąc dymem bramę<pr><slowo_obce>bramę</slowo_obce> --- poeta pisze: bromę.</pr> onę jasną,/
I tylko muzułmańską krwią te ognie gasną.<end id="e1341417168055-322655746"/>/
Tak gdy oba Azyjej i Europy klucze/
Wiotchym perzem okurzy i w sadzach ubrucze,/
Skoro w głąb na mil kilka wszytkie brzegi zmaca./
Do swoich się porohów z korzyścią powraca./
<wers_wciety typ="1">To tak Turkom Wyrządzał na pojeznej czajce<pe><slowo_obce>pojezna czajka</slowo_obce> --- wiosłem (pojazdą) kierowana łódź (czajka).</pe>;</wers_wciety>/
Koniem zasię Krymczuki gromił i Nahajce<pe><slowo_obce>Nahajce</slowo_obce> --- właśc. Nogajców, Tatarów z Ordy Nogajskiej.</pe>,/
Albo im plon odbijał, gdy szli z ziemie naszej,/
Albo ich stada czatą zajmował na paszy;/
Częstokroć więc bachmaty, bawoły i skopy<pe><slowo_obce>skop</slowo_obce> --- wykastrowany baran.</pe>/
Pod samymi ich bierał prawie Perekopy;/
Często z takiej nowiny u samego hana,/
Chociaż w Bakczysaraju, zadrżały kolana./
Napatrzył się Oczaków choć nie barzo smacznéj/
Krotofile, gdy nieraz odważny Sajdaczny,/
Opędziwszy ich w mieście i zamknąwszy w skrzynce,/
Słał trupem równe pola i długie gościńce./
Aleć nie tylko z Turków i ordy miał serca,/
Doznał go i stokrotny Moskal przeniewierca,/
Gdy prawa swego mieczem Władysław dochodził,/
Lekką rotę Sajdaczny w jego wojsku wodził./
Do tego był Żółkiewski przyprowadził rzeczy,/
Gdy naszy Moskwę wzięli; ani mieć odsieczy/
Przez dwie lecie<pe><slowo_obce>dwie lecie</slowo_obce> --- liczba podwójna, dziś: dwa lata.</pe> nie mogła, owszem z każdej strony/
I nadzieję wszelakiej straciła obrony./
Tedy do zwykłych kunsztów i obłudy siągnie;/
Jako skoro na traktat hetmana wyciągnie,/
Przysięgą mu, że ani zwyczaj, ani wiara,/
Gdy wezmą królewica naszego za cara,/
Nie będzie im wadziła; czego znowu razem/
Potwierdzą przed swojego Mikuły<pr><slowo_obce>Mikuła</slowo_obce> --- Mikołaj, najważniejszy święty prawosławny.</pr> obrazem./
I uwierzył Żółkiewski, i na one miry<pr><slowo_obce>mir</slowo_obce> (daw.) --- pokój, przymierze.</pr>/
Wziąwszy pod pieczęciami nieszczere papiéry,/
Zwiódł wojsko, sam zwiedziony, i żadnego śladu/
Nie zostawił, w stolicy nie mając zakładu./
Stąd prosto szedł do króla i to sobie przyzna,/
Co winna krom zazdrości przyznać mu ojczyzna,/
Że narody szerokie, które z samą dziczą/
Nieużytej natury z północy graniczą,/
Gdzie strasznej monarchiej ogromna machina/
Światu grozi, pod nogi rzucił jego syna./
Nie przez ogień, nie przez miecz, ani przez podarki,/
Rozumem osiadł twarde tamtych ludzi karki./
Wtem wyjmuje od boku z kamchy<pr><slowo_obce>kamcha</slowo_obce> (daw.) --- adamaszek, atłas.</pr> szczerozłotéj/
Ujęte pieczęciami moskiewskie hramoty<pr><slowo_obce>hramoty</slowo_obce> (z rus.) --- pisma (dosł.: litery).</pr>/
I odda z winszowaniem i już mu się marzy,/
Że nasz carem królewic w Moskwie gospodarzy./
I mogło było być co z tego, lecz złe rady/
Trzy lata u smoleńskiej te rzeczy osady/
Trzymały, a Moskwa też tymczasem nasz głupi/
Kredyt<pr><slowo_obce>kredyt</slowo_obce> --- tu: wiara, wiarygodność.</pr> rada do czasu Smoleńskiem okupi./
Nim Władysław do pompy aparaty zbierze,/
Nim żołnierzów, tamtecznej nie ufając wierze,/
Moskwa siodła pozbywszy i z węża zanadrze/
Uwolniwszy, do góry twardy ogon zadrze,/
Grzywę jeży; nie tylko siodłać się już nie da,/
Ale wierzga, co gorsza, już nam odpowieda<pr><slowo_obce>odpowieda</slowo_obce> --- wyzywa do walki.</pr>;/
A my wiersze piszemy, a my się już sadzim/
W koncepty, królewica do Moskwy prowadzim./
Płacze Zygmunt żegnając długiego terminu/
Widzenia się<pe><slowo_obce>Płacze Zygmunt żegnając długiego terminu
Widzenia się</slowo_obce> --- ówczesna składnia dopuszczała połączenie ,,płakać czego" w znaczeniu: płakać z powodu czegoś.</pe>; żałuje po swym miłym synu,/
Aleć go rychło Pan Bóg w tym żalu pocieszył,/
Gdy się nazad<pe><slowo_obce>nazad</slowo_obce> (daw.) --- z powrotem.</pe> do niego Władysław pospieszył./
Moskwa się niecnotliwa z naszej wiary śmieje,/
I tak wiatrem nadziane puknęły nadzieje<pe><slowo_obce>I tak wiatrem nadziane puknęły nadzieje</slowo_obce> --- z Kochanowskiego.</pe>./
Lecz nie zgoła bez pomsty w tym narodzie znacznej,/
Gdzie swego dowiódł męstwa odważny Sajdaczny;/
Spalił Jelsko obronne: tejże znak usługi/
Dał, dobywszy i zamku, i miasta Kaługi./
Skąd inszy wszyscy sławę, on przy sławie liczy/
Całość swego żołnierza, sowite<pr><slowo_obce>sowite</slowo_obce> --- obfite.</pr> zdobyczy./
<wers_wciety typ="1">Aleć więcej moskiewską nie bawiący rzeczą<pe><slowo_obce>więcej moskiewską nie bawiący rzeczą</slowo_obce> --- więcej nie zajmując się tematem Moskwy.</pe> ---</wers_wciety>/ 
Skoro się tak hetmani na sercach poleczą,/
Że przyjdą Zaporowcy i pomogą boju,/
prosi pilno Sajdaczny jakiego konwoju<pr><slowo_obce>konwój</slowo_obce> (z wł.) --- eskorta, straż dodana.</pr>;/
Chce iść przeciwko wojsku i gniewa się srodze,/
Że tak leniwo lezą, że złe mają wodze./
Wnet hetman Hannibalów obu ordynował;/
Mołodecki, że między Kozaki się schował<pr><slowo_obce>się schował</slowo_obce> --- tu: wychował.</pr>,/
Pomógł im tej przejażdżki; więc na Stepanowce/
Z dobrymi szli kałauzy<pr><slowo_obce>kałauz</slowo_obce> (z tur.) --- przewodnik.</pr> prosto przez manowce./
W tenże dzień i Mościński wysłan dla języka./
W kilka mil się z watahą<pr><slowo_obce>wataha</slowo_obce> --- szajka, banda.</pr> zbójecką potyka,/
Swoi czy nieprzyjaciel, nie pierwej się dowie,/
Aż na koniec Wołoszą poznawa po mowie;/
Więc się o nich uderzy, chociaż już mrok padał,/
Gdzie swój swemu nie jednę skoro ranę zadał./
Poszedł nocą na odwrót, sprawiwszy tak wiele;/
I zbójcy-ć, bo ich kilku wziął, nieprzyjaciele./
Lepszym szczęściem Fekiety aż pod Jassy chodził,/
I wódz, i żołnierz dobry; ten się w Węgrzech rodził;/
Gdy lat kilka u Turków na wojnach przesłuży,/
Nie chce swoich chrześcijan prześladować dłużéj;/
Kiedy Skinder z Żółkiewskim traktuje u Busze,/
Przedawszy się, do naszych obozów przykłusze./
I ten się dał znać Moskwie, gdy pod Władysławem/
Swoję wodził chorągiew, lubo w polu krwawem,/
Lubo przy szarym świetle nocnej chodząc gwiazdy,/
I szturmy, i odważne odprawiał podjazdy./
Teraz od Jass wróciwszy prawie jak na dobie/
Przyprowadzi języka, znajomego sobie,/
Jeszcze gdy Turkom służył. Wołoszyn był hoży<pr><slowo_obce>hoży</slowo_obce> --- tu w nietypowym znaczeniu: godziwy, stateczny.</pr>,/
Ten pytany porządnie hetmanom przełoży,/
Że już Osman w Multaniech; że jego hospodar,/
Skoro z żołnierzów wszytkie swe fortece odarł,/
Poszedł przeciwko niemu, a tymczasem w Jassiech/
Na bankiet się gotuje; to ludzie na pasiech<pr><slowo_obce>na pasiech</slowo_obce> --- na przejściach.</pr>/
Osadzeni znać dają, zgoła co godzina/
W Wołoszech się z wojskami spodziewać Turczyna./
<wers_wciety typ="1">Na to kiedy się wszytkie języki zgadzały,</wers_wciety>/
Każe obóz Chodkiewicz osypować wały,/
We spiże się sposobić; kto wie, jeśli zima/
Nie zechce nas potrzymać z Turki u Chocima./
A sam się przecie w sobie potajemnie gryzie,/
Że z tą garścią jak goły osiąka na zyzie<pr><slowo_obce>Że z tą garścią jak goły osiąka na zyzie</slowo_obce> --- przysłowie o niepewnym stanie; <slowo_obce>zyz</slowo_obce> --- rzut kostek.</pr>./
Nieprzyjaciel już pewny, z czym wieść wieść popycha;/
On o żadnych dotychczas posiłkach nie słycha./
To gdy myśli na sercu rozerwany, ali/
Rusinowski się z pułki lisowskimi wali./
Osobne by napisać o nich trzeba księgi:/
Ci szeląga na swoje nie wziąwszy zacięgi,/
Twardą pracą za płacą, sławę za śmierć biorąc,/
<begin id="b1341434601625-2756787712"/><motyw id="m1341434601625-2756787712">Podróż</motyw>Minąwszy Moskwę, poszli w głąb tamten świat porąc<pr><slowo_obce>porąc</slowo_obce> --- prując.</pr>;/
Szablą sobie rum<pr><slowo_obce>rum</slowo_obce> --- miejsce wolne (z niem. Raum).</pr> czynią, dokąd pod kopyty/
Ziemię mają i Tytan<pe><slowo_obce>Tytan</slowo_obce> --- słońce.</pe> świeci złotolity;/
Już im Białe jezioro w tyle i Sybiory,/
Już minęli ryfejskie śniegiem kryte góry,/
Kędy ciepłe sobole i czarne marmurki<pr><slowo_obce>marmurki</slowo_obce> --- lisy czarne, na marmułki (czapki futrzane)
używane; dlatego tak nazwane.</pr>/
W nos bije mierny<pr><slowo_obce>mierny</slowo_obce> --- tu: celny (taki, co dobrze mierzy).</pr> strzelec, ochraniając skórki./
I Jugra, i Permia, gdzie na smukłej łyży/
Człowiek lata po śniegu od sokoła chyżéj,/
Gdzie już wojnę nie z ludźmi, bo ci ich postury<pr><slowo_obce>postura</slowo_obce> --- kształt.</pr>/
Nie znieśli, lecz z niedźwiedźmi i srogimi tury,/
Z potworami morskimi, bez soli, bez chleba,/
O więdłej<pr><slowo_obce>więdły</slowo_obce> --- wędzony, suszony.</pr> tylko rybie wieść było potrzeba./
Dotąd się w dzicze one i pustynie darli,/
Aż się piersiami o lód północny oparli,/
Gdzie w morzu pracowite podbrodziwszy konie,/
Dopiero się ku swojej obejźrą Koronie./
Tam gdy drudzy słuchają skruszonych kier<pe><slowo_obce>kier</slowo_obce> --- chodzi o kry lodowe.</pe> trzasku,/
Lisowski te na miałkim słowa pisał piasku:/
Skoro wskroś na pięćset mil dotąd nieprzebyty/
Kraj moskiewski końskimi stratuje kopyty/
Śmiały Polak, w tym musi bieg stanowić kresie;/
Niechaj to z piaskiem lekki wiatr po świecie niesie!<end id="e1341434601625-2756787712"/>/
I gdyby mógł mieć skrzydła i pławy<pr><slowo_obce>pławy</slowo_obce> (daw.) --- płetwy.</pr> kaczorze,/
Kusiłby się o lody i szerokie morze;/
Wiedziałby, komu to tam jeszcze świeci słońce,/
Kto posiadł ostateczne tamtej ziemi końce./
Stamtąd prosto na Mordwę<pr><slowo_obce>Mordwa</slowo_obce> --- jak Ingra, Permia, ludy fińskie.</pr> i Sudale błotne/
Obrócą ku stolicy, gdzie pakta wykrotne<pr><slowo_obce>wykrotne</slowo_obce> --- tu: zdradliwy, złamany (od wykrotu, wyłomu w lesie).</pr>/
Z Moskwą kończy Żółkiewski; dla czego i oni/
Stąd zaraz do cesarza byli zaciągnioni,/
I tam, robiąc na wieczną sławę swego rodu,/
Służyli, dokąd u nas na wojnę od Wschodu/
W bęben nie uderzono; niechaj o nich powie/
Praga, gdzie z Fryderykiem swym siedli<pr><slowo_obce>siąść</slowo_obce> --- tu: paść.</pr> Czechowie,/
Bracia naszy i miłą straciwszy swobodę,/
Dmuchać każą Polakom i na zimną wodę./
Więc skoro Lisowczycy kiną<pe><slowo_obce>kinąć</slowo_obce> (daw.) --- porzucić.</pe> Rakuszany,/
Trząskiem<pr><slowo_obce>trząskiem</slowo_obce> (daw.) --- truchtem.</pr> się do ojczystej pobierają ściany./
Im barziej wedle czasu<pe><slowo_obce>wedle czasu</slowo_obce> --- w odpowiednim momencie.</pe>, im niespodziewaniej/
Przybyli, tym weselszy wojsko i hetmani./
<wers_wciety typ="1">Jeszcze się im radują, jeszcze nie ukaże</wers_wciety>/
Oboźny miejsca, kiedy od placowej straże/
Bieży jeden za drugim, że z pola posłuchy<pr><slowo_obce>posłuchy</slowo_obce> --- straże, czujki.</pr>/
Widzą tumany, widzą z prochu zawieruchy;/
Ludzie jacyś nad nami. Najmniej to hetmana/
Nie zmiesza, lecz bełzkiego prosi kasztelana/
(Stanisław Żorawiński nim był, i osobą,/
I humorem senator), aby wziąwszy z sobą/
Komu ufa, pod one pomknął się kurzawy;/
Wojsko przyjdzie tymczasem do koni, do sprawy./
Pan<pe><slowo_obce>pan</slowo_obce> (daw.) --- kasztelan.</pe> bełzki, że miał swoję chorągiew na straży,/
Wziąwszy kogo rozumiał, chyżo się odważy;/
Podjedzie pod on tuman i chce kogo złowić,/
Aż swych pozna i słyszy, gdy poczęli mówić./
Czata się powracając do obozu z plonem,/
Gęsty bydeł i owiec ruszyła proch gonem<pr><slowo_obce>gon</slowo_obce> (daw.) --- pęd.</pr>./
Już w polu miał kilka rot, już sprawiał posiłki/
Chodkiewicz, gdy go wywiódł pan bełzki z omyłki./
<wers_wciety typ="1">Po tym zgiełku, jakby się po burzliwym grzmocie</wers_wciety>/
Słońce z chmury wydarło, gdy ujźrym w namiocie/
Hetmańskim Doroszenka, kozackiego posła;/
O którym po obozie gdy się wieść rozniosła,/
Schadzali się rotmistrze i wojskowi starszy,/
A ten czoło z podróżnej kurzawy otarszy:/
«Wódz i wojsko kozackie wielce się tym trapi,/
Że więcej ma trudności, im się barziej kwapi<pe><slowo_obce>kwapić się </slowo_obce> (daw.) --- spieszyć się.</pe>/
Do twojego, hetmanie, na to pole boku;/
Dlategośmy Urynow, dlatego Soroku,/
Że nam wolnego prześcia i bronili szlaku,/
i mieszczan, i miasteczka wycięli do znaku;/
Jużeśmy i pogańskiej utoczyli juchy,/
Szablą sobie rum<pe><slowo_obce>rum</slowo_obce> --- miejsce (z niem. Raum).</pe> czyniąc (o czym, tuszę, słuchy/
Doszły was) zniósszy Tatar trzy zagony razem;/
Bo każdy drogę robić pułk musi żelazem,/
Gdy wojsku tak wielkiemu trudno jednym szlakiem,/
Dla przepraw i żywności, ciągnąć; trudno ptakiem/
Przelecieć, jednak nie wątp, panie, na włos tyli,/
Wojsko cię Zaporowskie nigdy nie omyli,/
Idzie pod twą buławę, gdzie serca i bronie/
Bogu i jako matce tej święci Koronie;/
Idzie, i nie wprzód ujźry Zaporohy swoje,/
Aż zrzuci pod twe nogi tureckie zawoje!»/
<wers_wciety typ="1"><begin id="b1341436309139-36443097"/><motyw id="m1341436309139-36443097">Proroctwo</motyw>Wdzięczen wielce Chodkiewicz i acz życzył sobie</wers_wciety>/
Kozaków już w obozie o tej widzieć dobie,/
Lecz że to być nie mogło, z ochotą ich czeka;/
Prawda że niebezpieczna, że droga daleka,/
I tego się obawia, aby, łowiąc kurki/
Po Wołoszech, nie padli na ordy, na Turki;/
Twardziej by tam rzeczy szły, niźli u Soroki;/
Pewnie by im z sucharów wytrzęśli tłomoki./
I duchem rzekł prorockim: bowiem prawie w te dni/
Wpadli byli do matnie Zaporowcy średni,/
Między ordy a Turki, z której ledwie toni/
Wybrnął Brodawka, skoro kilkuset uroni.<end id="e1341436309139-36443097"/>/
<wers_wciety typ="1">Jeszcze hetman nie doma<pr><slowo_obce>nie doma</slowo_obce> --- tu: nie w spokoju, niekontent.</pr>, jeszcze robi głową,</wers_wciety>/
Co by czynić z tą zwłoką miał Władysławową;/
Nuż orda przewąchawszy, i z tyłu, i w oczy/
Z wojskiem go na złym miejscu, broń Boże, oskoczy,/
Że ani on przejść do nas nie będzie mógł, ani/
My go ratować; przeto do niego wysłani/
Stanisław Żorawiński z Sobieskim Jakubem,/
Żeby go ci w errorze<pr><slowo_obce>error</slowo_obce> (łac.) --- błąd, omyłka.</pr> przestrzegli tak grubem./
Niech się spieszy do kupy, niech się z nami zręczy<pr><slowo_obce>zręczyć</slowo_obce> (daw.) --- złączyć.</pr>,/
Bo już ziemia wołoska pod Osmanem jęczy;/
Niechaj wojska nie trzyma; jeżeli sam chory,/
Jako słychać, znajdzie tam we Lwowie doktory./
A im później to wojsko, które ma przy boku,/
Stanie, i im, i koniom mniej będzie obroku,/
Tedy wozy z czeladzią<pe><slowo_obce>czeladź</slowo_obce> (daw.) --- służba.</pe> zostawiwszy luźną,/
Bieżą konno z obozu, gdzie za wsią Probużną,/
Po zielonej murawie, którą środkiem moczy/
Bystry strumień, królewic namioty roztoczy./
Sześć miał wojska tysięcy samego wyboru./
Okrom<pe><slowo_obce>okrom</slowo_obce> (daw.) --- oprócz.</pe> zwykłej gwardyi i swojego dworu./
Więc żeby winna<pe><slowo_obce>winny</slowo_obce> --- tu: należny.</pe> płaca jasnej doszła cnoty,/
Nie godzi się zamilczeć tych, którzy z ochoty/
Własnym kosztem chorągwie stawili okryte;/
Niech w sercach ludzkich żyją wieki nieprzeżyte./
<wers_wciety typ="1">Tu, tu każdy swe imię pragnął uwielmożyć,</wers_wciety>/
Tu zbiory, zdrowie nawet ochotnie wyłożyć,/
Gdzie przy bożych kościołach, przy panu, przy miłej/
Ojczyźnie trzeba było wszytkiej ruszyć siły./
Nie na marne bankiety, nie na zbytki to wam/
Dał Bóg, nie na przekwintnym<pr><slowo_obce>przekwintny</slowo_obce> --- wykwintny.</pr> stroje białymgłowam,/
Którzy szersze fortuny, którzy zbiór sowity<pr><slowo_obce>sowity</slowo_obce> --- podwójny, suty.</pr>,/
A zwłaszcza macie z chleba Rzeczypospolitéj./
<begin id="b1341436508954-951313558"/><motyw id="m1341436508954-951313558">Pan</motyw>Drugi osiadł pół Polski, że już i tytułu/
Nie masz przedeń w Koronie, więc do protokółu/
Cesarskiego --- o wstydzie! o hańbo! o brednia! ---/
Leci, wziąwszy tysiąców, po grabstwo do Wiednia./
Aż <slowo_obce>comes</slowo_obce><pe><slowo_obce>comes</slowo_obce> --- łac. możny, dostojnik, książę.</pe> albo książę; tak się sadzi drugi,/
Nie bywszy w Ukrainie dalej od Kańczugi,/
Nie widziawszy chorągwie ani broni gołej,/
Chyba na Boże ciało obchodząc kościoły,<end id="e1341436508954-951313558"/>/
<wers_wciety typ="1"><begin id="b1341471793530-2324947818"/><motyw id="m1341471793530-2324947818">Bogactwo, Niebezpieczeństwo</motyw>Jest co widzieć w Krakowie, kiedy na trzy zbyty</wers_wciety>/
Drogimi poobija ściany aksamity,/
Ubrawszy ono łoże na kształt katafalku,/
Śród pokoju postawi od samego balku./
Wkoło fraszki rozliczne, od szkła i kamieni;/
Tym pompa większa, im się która drożej ceni./
Chorągiew-by zaciągnął za każde z tych czaczek<pe><slowo_obce>czaczka</slowo_obce> --- dziś: cacka.</pe>,/
I z większą stokroć sławą, choć przynamniej znaczek<pr><slowo_obce>znaczek</slowo_obce> (daw.) --- oddziałek (od znaku, tj. chorągwi).</pr>/
Wyprawił w Ukrainę, gdzie jako doroczy<pe><slowo_obce>doroczy</slowo_obce> --- coroczny.</pe>/
Haracz, lud chrześcijański pies pogański troczy<pe><slowo_obce>troczyć</slowo_obce> --- wiązać.</pe>.<end id="e1341471793530-2324947818"/>/
Cóż szaty? cóż klejnoty? cóż argenteryje<pr><slowo_obce>argenteria</slowo_obce> --- wyroby ze srebra.</pr>/
Auszpurskie<pe><slowo_obce>auszpurski</slowo_obce> --- prawdop.: augsburski.</pe>? cóż splendece<pr><slowo_obce>splendeca</slowo_obce> --- (z wł.) przepych; to samo oznacza pompa i fast.</pr> i ludne gwardyje?/
Że żaden z królów polskich, aże do trzeciego/
Zygmunta, nie miał pompy, nie miał fastu tego,/
Jaki dziś ma starosta. Cóż o senatorze/
Rozumieć, w jakiej bucie żyje i splendorze!/
<wers_wciety typ="1">Nie łoże, nie łabęcie mchy, nie miękkie szaty</wers_wciety>/
Przodki nasze a stare zdobiły Sarmaty./
Ziemia łóżko, barłóg mech, falandysz<pr><slowo_obce>falandysz</slowo_obce> --- sukno drogie (<slowo_obce>feinlundisch</slowo_obce>) i tanie.</pr> od festu;/
Zwyczajnie karazyi albo też breklestu/
Na kurty zażywano, co większa, o bok cię/
Posadził, chocieś oszył safianem łokcie,/
Największy pan; gdzie cnota rycerska nas braci,/
Ani złotogłów<pe><slowo_obce>złotogłów</slowo_obce> --- droga tkanina ze złotymi nitkami.</pe>, ani tam aksamit płaci/
Pódź-że z nim do rynsztunku, najdziesz tam i krzesła,/
Znajdziesz i marsowego zwierciadła<pr><slowo_obce>krzesła</slowo_obce> i <slowo_obce>zwierciadła</slowo_obce> wojenne --- siodła i puklerze.</pr> rzemiesła:/
Siodła one usarskie, on polerowany/
Puklerz i tarcz, którymi ozdobił swe ściany,/
Które jeśli się kto w nie wpatrzy okiem zdrowem,/
Wyrażają postaci, równe Gradywowem<pe><slowo_obce>Gradyw</slowo_obce> --- przydomek Marsa, boga wojny.</pe>,/
I dadzą met<pe><slowo_obce>dać met</slowo_obce> --- dziś: dać mata, zwyciężyć.</pe> szpalerom; a nuż pełne gromu/
Kirysy, jakiegoż nas nabawią soromu<pr><slowo_obce>sorom</slowo_obce> --- rus. srom, czyli wstyd.</pr>,/
Którym dziś szaty ciężkie, nie rzkąc twarde blachy<pe><slowo_obce>nie rzkąc twarde blachy</slowo_obce> --- nie mówiąc już o twardych zbrojach.</pe>,/
Takeśmy się postrzygli z bohatyrów w gachy<pe><slowo_obce>gach</slowo_obce> (daw.) --- kochanek.</pe>!/
Ale co mówię zbroje, ciężą nam i suknie;/
Wąsy ogoli drugi i tak się wysmuknie;/
Jako jedna z Francuzek, prócz że much<pe><slowo_obce>mucha</slowo_obce> (daw.) --- sztuczny pieprzyk a. brodawka.</pe> na czole/
Nie stawia, ani uszu dla trzęsideł kole;/
Od głowy się do stopy ustrzmi<pr><slowo_obce>ustrzmić</slowo_obce> (daw.) --- nastrzępić.</pr> i uwstęży,/
W ręku mu obuch, szabla u boku mu cięży./
O wszeteczne pieszczoty! o sromotne lochy,/
Jużeśmy wyrównali delikackie Włochy!/
<wers_wciety typ="1">Co gorsza, że i księża nie tylko nie tłumią</wers_wciety>/
Tej w ludziach wyniosłości, ale sami szumią./
Boże! Na to-li mają iść kościelne zbiory?/
Więc na każdą potrzebę wyciągać pobory,/
Jeśli posła wyprawić, jeżeli Tatary,/
Żeby nas nie pobrali, ujmować przez dary./
(Do czego to kożuchy dziś przyszły baranie!)./
Nie zechcemy-li skóry swej nadstawić za nie,/
Musimy się okupić złotem, bo żelazem,/
Dla zbytków, niepodobna<pe><slowo_obce>niepodobna</slowo_obce> (daw.) --- nieprawdopodobne, niemożliwe.</pe>; kilkadziesiąt razem<pe><slowo_obce>razem</slowo_obce> --- naraz.</pe>/
Uchwalamy podatków na onego chłopka,/
Co ledwie rocznią pracą odzieje parobka;/
Ledwie tchnie, ledwie zieje, przecie je dać musi/
I poduszkę przedawszy, gdy go gąsior<pr><slowo_obce>gąsior</slowo_obce> (daw.) --- dyby, więzienie.</pr> dusi./
<begin id="b1341471758586-3533171305"/><motyw id="m1341471758586-3533171305">Żołnierz, Pieniądz</motyw>Żołnierza dla pieniędzy, dla zbytków pieniędzy/
Nie mamy;<end id="e1341471758586-3533171305"/> więc gdy trwoga nastąpi, co prędzéj/
Pospolite ruszenie ogłaszają wici,/
A Tatarzyn jako pies uciekł, gdy uchwyci./
<wers_wciety typ="1">Szukaj-że teraz w polu onego <slowo_obce>comesa</slowo_obce>,</wers_wciety>/
Jeśli doma nie został, to pewnie u lesa<pr><slowo_obce>u lesa</slowo_obce> --- w lesie.</pr>./
Kędyż one gwardyje i hajduków kupy,/
Co wyjadali wszytkie trety<pr><slowo_obce>trety</slowo_obce> --- chodniki w mieście.</pr>, wszytkie krupy,/
Ze się przez kawalkaty i przez one trzody/
Nie mógł czasem docisnąć człowiek do gospody?/
Nie masz prócz chłopców kilku, a co pod chorągwią/
Dragonów, ci dopiero cepami i łągwią<pr><slowo_obce>łągiew</slowo_obce> --- drążek podtrzymujący drabinę wozu, luśnia.</pr>/
Robili; dziś żołnierze. Drugi kieckę<pr><slowo_obce>kiecka</slowo_obce> --- tu: płaszcz żołnierski, z węg. kecse.</pr> głaszcze/
Do nosa; cudowną moc muszą mieć mieć te płaszcze./
Czy nie Eliaszowe, które miasto łodzie,/
Po Jordanowej człeka przeprawiały wodzie?/
Lecz i to stanie za cud, kiedy w lot i w zobki<pr><slowo_obce>w zobki</slowo_obce> (daw.) --- naprędce.</pr>/
Pod płaszczami żołnierze, co bez nich parobki./
Takim prawda Przemysław Morawianów bobem<pr><slowo_obce>bobo</slowo_obce> (daw.) --- straszydło.</pr>,/
Takim Rzymian Hannibal oszukał sposobem;/
Tamten z skóry olszowej narobiwszy cieni<pr><slowo_obce>cienie</slowo_obce> --- tu: kształty, figury.</pr>,/
Ten nawtykawszy wołom na rogi płomieni./
Dziś nie idą te figle, nie płacą te cienie;/
Ręką a sercem żołnierz nieprzyjaciół żenie<pr><slowo_obce>żenąć</slowo_obce> (daw.) --- gonić.</pr>,/
Mydło w oczy, dla Boga, i dziecinne bajki!/
Więc na onę chorągiew nazszywa kitajki;/
Orłów, krzyżów, nabożeństw, herbów swych nakładzie ---/
I Bogu, i królowi, i sobie na zdradzie,/
Byle zbył takowymi Maćkami pańszczyzny,/
Mając sto wsi królewskich, miłośnik ojczyzny!/
Byłe popis odprawił; zginie-li też który,/
Zaraz wszyscy z rotmistrzem idą na maciory<pr><slowo_obce>iść na maciory</slowo_obce> --- wracać do ula (od pszczół wzięte), do domu.</pr>,/
Zawędziwszy w niewczesnym<pr><slowo_obce>niewczesny</slowo_obce> (daw.) --- niewygodny.</pr> obozie cynadry,/
Wrócą się zaś na piece do stywy<pr><slowo_obce>stywa</slowo_obce> --- kozica (styk) u pługa (z łac. <slowo_obce>stiva</slowo_obce>).</pr>, do ladry<pe><slowo_obce>ladra</slowo_obce> (daw.) --- drabina.</pe>./
Teraz by fakcyjować<pr><slowo_obce>fakcjować</slowo_obce> (daw.) --- wichrzyć.</pr> i mieszać sejmiki,/
Nad uboższym przewodzić; nie ma to repliki./
<begin id="b1341472421130-214403726"/><motyw id="m1341472421130-214403726">Strach</motyw>Teraz by szumieć, panie, i mieć butę owę!/
Skurczyłeś się jako wąż, kiedy kryje głowę,/
Wywiozłeś za granicę od mała do wiela;/
Nie warowny-ć i Kraków dla nieprzyjaciela;/
Siedzisz jak mysz na pudle, i w piciu, i w jedle/
Skromny, a koń gotowy zawsze stoi w siedle,/
Przysięgę, że nie gonić; do domu myśl tąży<pr><slowo_obce>tążyć</slowo_obce> (daw.) --- tęsknić, dążyć.</pr>!/
Nie piękniej-że tysiąckroć, gdyby był chorąży/
Stał za tobą, żołnierzów otoczon szeregiem?<end id="e1341472421130-214403726"/>/
A ty, coś Bogu winien przyrodzonym biegiem,/
W oczach pańskich oddawał, farbujący karki/
Ostrą szablą poganom. Żadneć by jarmarki/
Takiego specyjału, choćbyś wszytkie fraszki/
Zakupił, objechawszy Paryż i Damaszki,/
Nie dały, jako gdybyś za miłą ojczyznę/
Podjętą na swym ciele synom przyniósł bliznę./
Zawsze-ć śmierć mrze<pr><slowo_obce>mrzeć</slowo_obce> --- tu: gorąco pragnąć.</pr> na tchórza (jako wilk na źrebię),/
Co mu łydki dygocą, zęby skaczą w gębie./
Lecz by zażył i panów w polu kto marsowem,/
Kiedy by ich z Warszawą wziąwszy i z Krakowem,/
Zaniósł pod Urwiżywot<pr><slowo_obce>Urwiżywot</slowo_obce> --- miejsce niebezpieczne; szlak złoty, tatarski, por. II, w. 528, szlak złoty i kuczmański.</pr> albo gdzie szlak złoty,/
Byliżby tam dragoni, byłyżby piechoty!/
Lecz trudno wilkiem orać; co się łyso lągnie,/
Łyso ginie; kto nie chce, z góry nie pociągnie<pr><slowo_obce>Lecz trudno wilkiem orać; co się łyso lągnie,/
Łyso ginie; kto nie chce, z góry nie pociągnie</slowo_obce> --- same przysłowia, ostatnie: zły koń i z góry itd.</pr>!/
Patrzcież na świątobliwe ojców swych obrazy,/
Które, dokąd świat stoi, nie uznają skazy;/
<wers_wciety typ="1">Patrzcie, a kinąwszy<pr><slowo_obce>kinąć</slowo_obce> (daw.) --- rzucić.</pr> cień marnych ozdób płony</wers_wciety>/
Ich się imcie przykładem sarmackiej Bellony<pe><slowo_obce>Bellona</slowo_obce> --- rzymska bogini wojny, siostra a. żona Marsa.</pe>:/
<begin id="b1341472512130-896670508"/><motyw id="m1341472512130-896670508">Żołnierz</motyw>Bo ci nie mając chleba królewskiego bułki,/
Nie rzkąc roty usarskie, lecz stawiali pułki,/
Nie szarków, nie Rusnaczków, owych skotopasów<pr><slowo_obce>skotopas</slowo_obce> (daw.) --- pastuchów.</pr>;/
Żołnierza ćwiczonego: Węgrów, Szwedów, Sasów,/
Co się rodził w obozie, we krwi go kąpała,/
A trzaskiem muszkietowym matka usypiała;/
Co mu nie zadrży czoło, choć w ogniu, choć w kurzu,/
Za którego piersiami staniesz jak w zamurzu!<end id="e1341472512130-896670508"/>/
<wers_wciety typ="1">Takich miał mężny Wejer regiment pod twardem</wers_wciety>/
Żelazem, takich wiódł dwa: Ernest i z Gerardem/
Denoffowie rodzeni, Kochanowski czwarty;/
Tamci Niemców, co w piki, ten Węgrów, co w barty<pr><slowo_obce>barta</slowo_obce> (daw.) --- siekiera podwójna.</pr>,/
Przy muszkietach z młodości ćwiczeni; tamci się/
Przy Renie, a Węgrowie rodzili przy Cisie./
Szesnaście dział do tego i przyczyna pauzy/
Królewicowi, lwowskie kiedy ich cekauzy<pe><slowo_obce>cekauz</slowo_obce> a. <slowo_obce>cekhauz</slowo_obce> --- magazyn, zbrojownia.</pe>/
Pogotowiu nie miały; więc prochy i kule/
Przy armacie prowadził Bartoszowski czule<pe><slowo_obce>czule</slowo_obce> --- czujnie.</pe>./
Te były cztery pułki ćwiczonej piechoty,/
Drugą zaś stroną konne waliły się roty./
<wers_wciety typ="1">Naprzód Władysławowa, kwiat sarmackiej młodzi,</wers_wciety>/
Którą stary on wojen<pr><slowo_obce>wojen</slowo_obce> (daw.) --- żołnierz, wojownik.</pr> Kazanowski wodzi,/
Gdzie Orzeł białopióry w części swej Europy/
Dzieli syny koronne królewskimi snopy<pe><slowo_obce>snopy</slowo_obce> --- herb dynastii Wazów.</pe>,/
Rozdaje plenne kłosy, a do takiej zobi<pr><slowo_obce>zob</slowo_obce> (daw.) --- karma (ptasia).</pr>/
Każdy się wczas pobiera, każdy się sposobi./
Świetna ta i ozdobna, a to z tej przyczyny,/
Że same senatorskie okrywała syny./
Po tej szedł książę Janusz Wiśniowiecki w tropy,/
Tamta w złoto bogatsza, ta w Marsowe chłopy;/
Starymi kawalery szeregi osadził./
Po nim Tomasz Zamoyski cały pułk prowadził,/
W gorąco uzłocone obleczony blachy;/
Mars a Mars, kiedy ciska śmiertelne zamachy!/
Turek pod nim chodziwy tak się gładko składa,/
Rzekłbyś, że krty<pr><slowo_obce>krta</slowo_obce> --- krzta, odrobina.</pr> kopyty ziemie nie dopada;/
Groźna w ręku buława, której nikt nie ceni/
Ze złota brantownego<pe><slowo_obce>brantowny</slowo_obce> --- (o metalu szlachetnym) wytapiany.</pe>, z wyboru kamieni;/
Pamiątka ojca twego bohatyrskiej cnoty/
Najdroższe diamenty i brant przejdzie złoty./
Obyż cię dziś ojczyzna miała, wielki Janie!/
Na samo imię twoje zdechliby poganie;/
Ale żeś poszedł z ziemie i już mieszkasz w niebie,/
Przecię o swych w niniejszej pamiętaj potrzebie,/
A jakoś strącił Niemca, co świadczy Byczyna,/
Tak pomóż z tegoż stopnia strącić poganina./
Pomóż grozą przezwiska, i ogromnej klawy<pr><slowo_obce>klawa</slowo_obce> (daw.) --- buława.</pr>,/
Niech to ma Tomasz wstępem do ojcowskiej sławy!/
Tedy naprzód usarze za swym pułkownikiem./
Z wesołym trąb i surem<pr><slowo_obce>surma</slowo_obce> --- puzon.</pr> piskliwych okrzykiem;/
Trzysta po nich pancernych szło pod trzema znaki,/
W bandolety<pr><slowo_obce>bandolet</slowo_obce> --- karabinek.</pr> i w świetne przybranych sajdaki./
Za nimi dragonia pod dwoma kornety<pr><slowo_obce>kornet</slowo_obce> (daw.) --- znaczek, sztandar.</pr>/
Chłop w chłopa świeże mając płaszcze i kolety<pr><slowo_obce>kolet</slowo_obce> (daw.) --- kurtka.</pr>./
Po tych wszytkich na końcu czwarte mieli miejsce/
Wołochowie, najskrytszych kątów wynaleźce./
Tu Plichta i Niemira, kasztelani oba,/
Podlaski z sochaczewskim, domów swych ozdoba./
Tu Firlej z Dąbrowice; tu Przyjemski Adam,/
Których za wieczny przykład wnukom ich pokładam./
Działyński z Koniecpolskim i Zygmuntem Tarłem/
Usarzów swych prowadzą, których całem garłem/
Niech nasze pieją Muzy, aby takie pieśni/
Potomków ich ruszyły ze snu, z drzymu, z pleśni!/
<wers_wciety typ="1">Gdy przeszła usaryja, następuje po niej</wers_wciety>/
Pancerny żołnierz, lekszy ze zbroje i koni./
Trzy roty trzej Potoccy prowadzą w kolczudze<pr><slowo_obce>kolczuga</slowo_obce> --- zbroja wykonana ze splecionych ze sobą metalowych kółek.</pr>,/
Choć im siła przy onej nieszczęśliwej strudze/
Ubyło, gdzie z Stefanem, wodzem swego domu,/
Do okrutnego przyszli nad Dzieżą<pe><slowo_obce>nad Dzieżą</slowo_obce> --- w r. 1612.</pe> pogromu./
Tak rzymscy Fabiowie wziąwszy na swe skrzydło/
Ojczystych nieprzyjaciół, skoro wpadli w sidło,/
Trzysta razem zgubili mężów swego rodu,/
Że jeden tylko w Rzymie został dla przypłodu;/
Co go do nieszczęśliwej onej zawieruchy/
Miękkie jeszcze nie chciały wypuścić pieluchy./
Po nich Dzierżek i Gniewosz, po tych się rozwinie/
Zborowski, ostatni już dziedzic na Melsztynie./
Za nimi bardzo dobrą Lipski wiedzie sprawą/
Sto koni Petyhorców<pr><slowo_obce>Petyhorcy</slowo_obce> --- Czerkiesi, Kozacy.</pr> pod krętą Śreniawą<pe><slowo_obce>Śreniawa</slowo_obce> --- herb (przedstawiający bieg rzeki).</pe>,/
Drugie sto, pod takimiż co i owych herby,/
Pracowite Wołochy prowadził i Serby./
Za nim dzielny Czarnecki swoich ludzi wiedzie./
Na końcu, lecz go było położyć na przedzie,/
Żeby inszych kłuł w oczy, tak grzeczny, tak ludzki,/
Tak kochający matkę, Paweł był Wołucki,/
Biskup wrocławski<pr><slowo_obce>wrocławski</slowo_obce> --- tj. włocławski, biskup kujawski.</pr>, który wszytkę swą intratę<pe><slowo_obce>intrata</slowo_obce> (daw.) --- zysk.</pe>/
Łożył na zaciągnionych żołnierzów zapłatę,/
Sam przed boskim ofiary kurząc majestatem,/
Sto usarzów, piechoty dwie z Filipem bratem/
A kasztelanem rawskim, skąd obiema sława,/
Posyła przy młodego boku Władysława,/
Który tylo natenczas ludzi wiódł ku Dniestru./
Aże przydam i drugich do tego regiestru,/
Którzy także sowite własnym sumptem<pr><slowo_obce>sumpt</slowo_obce> (z łac.) --- koszt.</pr> znaki/
Zebrawszy, prowadzili na chocimskie draki<pr><slowo_obce>draka</slowo_obce> --- tu: walka.</pr>/
Przy Zygmuncie; lecz że ten nie szedł dalej Lwowa,/
Nim się skończy z Turkami transakcya<pe><slowo_obce>transakcya</slowo_obce> --- przebieg wojny.</pe> owa,/
I ci pola nie mieli, choć pragnęli srodze,/
Gdzie by szczerej ochocie wyrzucili wodze,/
<wers_wciety typ="1">Sześć miał wojska tysięcy Zygmunt i z okładem,</wers_wciety>/
Pieszych i konnych Niemców, prywatnym nakładem/
Którzy zaś swej ojczyźnie k'woli, k'woli Bogu/
Szli za nim: pierwszy Janusz książę na Ostrogu,/
Sześćset jezdnych i pieszych ludzi w dobrej sprawie<pe><slowo_obce>sprawa</slowo_obce> (daw.) --- szyk, organizacja.</pe>;/
Tylo drugie Dominik książę na Zasławie,/
Pod ćwiczonych rotmistrzów prowadzą dozorem;/
Każdy z nich stał osobnym od króla taborem./
Potem Rafał Leszczyński, bełzki wojewoda;/
W tym senatorska z cnotą zeszła się uroda;/
(Takli<pe><slowo_obce>takli</slowo_obce> --- tak z partykułą wzmacniającą -li.</pe> od czasów dawnych krzewista leszczyna,/
Jako do sarmackiego wszczepiona dziardyna<pr><slowo_obce>dziardyn</slowo_obce> (daw., z wł.) --- ogród.</pr>,/
I gładko, i wspaniało, i wysoko rośnie,/
Że konarzyste dęby przenosi i sośnie)./
Półtorasta usarza świetnymi proporcy/
Okrywszy, dał sprawnemu w regiment dozorcy/
A sam, jako wódz wojny, osobną połacią/
Ku Lwowu wiódł bełzkiego województwa bracią./
Po nim Jakub Sobieski, który nie chcąc niczem/
Sławnych wydawać przodków, acz sam z Chodkiewiczem/
W radzie siada wojennej, i tam sto piechoty,/
Tu sto stawił do onej pancernych roboty./
Tyleż kiedy prowadzi Czartoryski Jerzy/
Usarzów, ledwo wymknął Tatarom z obierzy<pr><slowo_obce>obierz</slowo_obce> (daw.) --- pęta, więzy.</pr>./
W tym regiestrze Pisarski, w tym się Piaseczyński,/
W tym pisze i Szaszkiewic, i Andrzej Maliński./
Za tymi Krzysztof Morstyn pod świetną Leliwą/
Sto pieszych; sto Chrząstowski pod swego Lwa grzywą/
Wyprawił; tym godniejszy dziękczynienia oba,/
Im więcej taką cnotę zaleca chudoba<pe><slowo_obce>chudoba</slowo_obce> (daw.) --- majątek.</pe>./
Radziwiłł mi zostaje na pokrasę prawie:/
I ten był dosyć znaczny, gdy swej k'woli sławie/
Dwieście koni w kirysach, dwieście od pancerzy,/
Sześćset wiedzie piechoty z Dubinek i z Birży./
Tu poczet brandeburski, z winnego feuda<pr><slowo_obce>feudum</slowo_obce> (z łac.) --- lenno.</pr>/
Pod Greben obersterem ośmset idzie luda./
Tu by mi się godziło wspomnieć nasze dziady,/
Których acz na chorągwie, pułki i gromady/
Z kilku wiosek nie stało<pe><slowo_obce>nie stało</slowo_obce> (daw.) --- nie wystarczyło.</pe>, w swym jednak powiecie,/
Kędy dziś ledwo konia albo dwu wygniecie,/
Po kilkudziesiąt jezdy i dobrej piechoty/
Z samej tylko pisali ku ojczyźnie cnoty;/
Albo jeżeli też kto był znaczniejszym kędy/
(Wszytkie w swych miejsca miały powiatach urzędy),/
Nie pod nieśmiertelne się ukrywali znaki,/
Ale z bracią fortuny czekali jednakiej/
I których uprzedzali doma do zastola<pr><slowo_obce>zastole</slowo_obce> (daw.) --- miejsce za stołem (wedle urzędu zasiadane).</pr>,/
Tym się pewnie uprzedzić nie dali do pola./
Ci-ć to są, ci Polacy, którzy wam tę ziemię/
Dali, co ją orzecie; aleście w ich strzemię/
Nie wstąpili; dotąd się w ich świecąc starzyźnie,/
Nie mogliście na nowe zarobić ojczyźnie;/
I owszem nalazłby się jeszcze bękart, który/
Dawszy sobie z nich sprośne przerabiać fałszury,/
I sławę, i pamiętne dzieła wielkich przodków/
Na swe i swych chowają pokrycie wyrodków./
Ano próżno się pyszni, próżno się ten szerzy,/
Kto będąc gołym, w cudze pstrociny się pierzy./
O nieszczęśliwe zbytki, w których jako w morze/
Tonie kamień rzucony i śliskie węgorze;/
Tak wszelka ginie cnota, tak przystojność taje,/
Jako śnieg, gdy mu słońce gorąca dodaje./
<begin id="b1341474934108-160649066"/><motyw id="m1341474934108-160649066">Szlachcic</motyw>Nie takiej też ten klejnot szlachectwa był wagi,/
Póki miał swój szacunek za krwawe odwagi,/
Póki nań wydawano przywileje w polu!/
Nie było jako dzisia w pszenicy kąkolu,/
Wkupionych barzo mało; żaden nie wlazł smykiem./
A któż dziś u nas trzęsie najbardziej sejmikiem?/
Co wiedzieć kto? Wziąwszy <wyroznienie>ski</wyroznienie>, albo od Bracławia,/
Albo się powie z Mozosz, tak siłę rozprawia,/
Przygrzawszy animuszu jakimkolwiek trunkiem./
Spytasz go, gdzie się rodził? Zaraz basarunkiem<pr><slowo_obce>basarunek</slowo_obce> ( z niem.) --- grzywna sądową za obrazę.</pr>/
Potrząsa; zaraz liczy rotmistrze i pułki,/
Gdzie służył, choć za ciurę gdzie skrobał gomółki<pe><slowo_obce>gomółka</slowo_obce> --- bryła sera.</pe>!/
Nie masz się o co gniewać, i to moja rada:/
Chcesz być szlachcicem, pokaż z ksiąg szlachcica dziada;/
Dopiero mi się bracie będziesz liczył równy;/
Rodzą chłopów szlachcianki i szlachtę chłopówny.<end id="e1341474934108-160649066"/>/
<wers_wciety typ="1">Ale wracam do miejsca<pr><slowo_obce>Ale wracam do miejsca</slowo_obce> --- poeta wraca do w. 970.</pr>, gdzie mając tylo słów</wers_wciety>/
Na niemiłość ojczyzny, zostawiłem posłów./
Żorawiński z Sobieskim, ze wszech starszych zgody,/
Zbiegli do królewica prawie jak w zawody;/
Którego powitawszy, proszą, radzą, muszą,/
Żeby się łączył z wojskiem, nim Turcy przykłuszą./
O których wieść wieść, szpiegi doganiają szpiegów,/
Że już pełne Wołochy tatarskich zabiegów./
<begin id="b1341475914475-1451956771"/><motyw id="m1341475914475-1451956771">Król</motyw>Przez miłość chwały bożej i tej spólnej matki,/
Przez koronę ojcowską, której też zadatki/
Ma i on w naszych sercach za rycerskie dzieje,/
Przez te wszytkie ozdoby, przez wszytkie nadzieje,/
Przez żywot, zdrowie i co szacuje się drożej/
Dobra sława, więc dla niej niech wszytko odłoży!/
Niech się z żółwia co prędzej na konia przesiędzie,/
Swoim serca potwierdzi<pe><slowo_obce>potwierdzić</slowo_obce> --- tu: utwierdzić, wzmocnić.</pe> i do nich przybędzie/
Z tak pięknym gronem ludzi; lecz daleko sporzéj/
Animusz im królewska osoba otworzy;/
Sam namiot, między sobą, twój widząc rozpięty,/
Dosyć będą przynuki<pe><slowo_obce>przynuka</slowo_obce> (daw., reg.) --- zachęta.</pe> mieli i ponęty/
Do czynu Marsowego: bo skąd wszytkie wiszą,/
Tym też wszyscy nadzieje obumarłe wskrzeszą,/
Śmierć się w żywot obraca; połowicę bólu/
Tracą rany przy swoim otrzymane królu,<end id="e1341475914475-1451956771"/>/
Więc proszą i po stokroć, aby w tym teatrze/
Wiecznej swej sławy stanął, nim poganin natrze;/
Nim Mahomet niewdzięcznym <wyroznienie>hałła</wyroznienie> zabrzmi echem/
Po ziemi, która świeżo kwitnęła pod Lechem./
Niech Jezus z czystą matką przy świętej ofierze/
W swoim własnym dziedzictwie pierwsze miejsce bierze./
Niech się z tego nie chlubi durny<pr><slowo_obce>durny</slowo_obce> --- zarozumiały, zuchwały, szalony.</pr> Osman, że cię, /
Nie ty go, Władysławie, w spólnym czekasz mecie<pr><slowo_obce>met</slowo_obce> --- cel (zamiast meta).</pr>./
A w ostatku za lekkie kto ręczy ordyńce,/
Jeśli wolne po chwili będą i gościńce?/
Nuż spadną, wezmą pasy<pe><slowo_obce>pas</slowo_obce> (z wł.) --- przejście.</pe>, popsują przeprawy ---/
Dopieroż by koło nas były wielkie kawy<pr><slowo_obce>kawy</slowo_obce> (daw.) --- brednie, bzdury, tu raczej: problemy.</pr>!/
<wers_wciety typ="1">Słuchał posłów królewic, a że stali gęściej</wers_wciety>/
Dworzanie, wstyd go było, i słusznie po części,/
Wdzięczny wspaniałe skronie rumieniec mu zdobił,/
Że na takie swą zwłoką ostrogi zarobił./
Krótko, niegotowością broni swojej kauzy<pr><slowo_obce>kauza</slowo_obce> (z łac.) --- sprawa.</pr>;/
Ostatek winy zwali na lwowskie cekauzy,/
Zaniedbaną armatę, piechoty niezdrowie./
Jakoż sami na oczy widzieli posłowie/
Cienie Niemców ubogich; każdego by z pluder/
Wytrząsł<pr><slowo_obce>wytrząsł</slowo_obce> --- w rękopisie: wytrzął.</pr>: bo gdy ogroda dopadł głodny <wyroznienie>bruder<pe><slowo_obce>bruder</slowo_obce> (niem.) --- brat.</pe></wyroznienie>,/
Żarł bez względu jarzyny niewarzone póty,/
Że mu brzuch w twardy bęben, kiszki poszły w druty./
Stąd ich <wyroznienie>kranki</wyroznienie><pe><slowo_obce>krank</slowo_obce> (z niem.) --- choroba.</pe> zwyczajne, a skoro ociekli<pr><slowo_obce>ociec</slowo_obce> (daw.) --- opuchnąć.</pr>,/
Ledwie że kości skórą powleczone wlekli./
<wers_wciety typ="1">Królewic szczerą miłość wybornymi słowy</wers_wciety>/
Wyświadcza, że Ojczyźnie i zdrowiem gotowy/
Służyć; żeby nie wątpił nikt o jego chęci,/
Sam się koło pośpiechu z pilnością zakręci,/
Chociażby mu i w drodze co Niemców zostawić,/
Będzie się chciał co rychlej do obozu stawić,/
Wywieść się z opacznego mniemania i co tą/
Zwłoką się omieszkało, nadstawić ochotą,/
A jeśliby go w drodze co zaszło tymczasem,/
Tedy pośle Wejera jak najprostszym pasem/
Z piechotą do obozu dla toczenia wału/
(Co i ziścił), sam ciągnie z konnymi pomału./
<wers_wciety typ="1">Z tym posłowie odjadą, a gdy dniem i nocą</wers_wciety>/
Na swe się stanowiska pod Chocim powrócą,/
Awizują<pr><slowo_obce>awizować</slowo_obce> --- powiadamiać.</pr> hetmanów i wojenne rady,/
Jako piękne Władysław prowadzi gromady;/
Jako i sam ochoczy, a z takim żołnierzem/
Orlim by rad przeleciał do obozu pierzem;/
Co, że mówić nie może, świadczy inkaustem/
W liście do Chodkiewicza; lecz nie z takim gustem,/
Jakiego były godne, ich przyjęte głosy./
Wszyscy sowę zadęli<pr><slowo_obce>zadąć sowę</slowo_obce> --- zasępić się.</pr>, powiesili nosy,/
Wszytkim jak dał po uchu, jak psi zjedli krupy:/
Luboś z jednym chciał mówić, luboś wszedł do kupy,/
Smutne wojsko; bo skoro wrony poczną krakać/
Na kogo, to i sroki; że się chciało płakać,/
Widząc tak opieszałych z onego ferworu<pr><slowo_obce>ferwor</slowo_obce> --- zapał.</pr>./
Najwięcej nowin podczas wojny, podczas moru,/
Dawna pieje przypowieść; z tejże dziś przyczyny/
Przyszedł obóz do takiej na sercach ruiny./
Z tej stroskany Chodkiewicz ledwo nie rozpacza,/
Wieść, ale z niepewnego wyszła powiedacza,/
Że wojsko Zaporowskie, na wszytkę potęgę/
Padszy turecką, w drodze straszną wzięło cięgę;/
Że z gruntu padło śniatem<pr><slowo_obce>śniat</slowo_obce> --- pień, kłoda.</pr> do jednej płci męskiej,/
Ani mógł wyniść poseł tak haniebnej klęski./
<wers_wciety typ="1">Wszyscy się turbowali tak żałosną sprawą,</wers_wciety>/
Jakoby im od ciała rękę odciął prawą./
Dopieroż teraz Turczyn rozpościera kuty<pe><slowo_obce>kuty</slowo_obce> (daw.) --- skutki, rzeczy.</pe>,/
Takim wsparty tryumfem, a co jemu buty/
Przybyło, tyle serca postradali naszy,/
Kiedy ich kto obarczy, kiedy ich optaszy<pr><slowo_obce>optaszyć</slowo_obce> --- oskubać.</pr>./
Tu Chodkiewicz Bogu swe ofiaruje wota;/
Potem Kuliczkowskiego z Liszką do namiota/
Zawoła --- lekkich ludzi wodzili ci oba ---/
I rzecze: «Niepotrzebna zda mi się się żałoba,/
Którą Zaporowskiego lutujemy<pr><slowo_obce>lutować</slowo_obce> (daw.) --- żałować (litować).</pr> wojska,/
Bo kto ich trupy liczył? Kto widział pobojska?/
Przeto kawalerowie, nie w jednym mi sęku/
Z rozumu i z walecznych zaleceni ręku,/
Proszę i rozkazuję; z tego mnie rosołu<pr><slowo_obce>rosół</slowo_obce> --- tu: kłopot.</pr>/
Pewnym wyjmcie językiem i z wojskiem pospołu;/
Chciejcie mnie awizować o tamtej fortunie!/
Tu się na podjazd Liszka z Kuliczkowskim sunie;/
Aleć nie o Kozakach z pierwszego noclegu,/
O sobie oznajmują, że na samym brzegu/
Prutowym niezliczona orda ich osaczy;/
Nie ratuje-li, że ich hetman nie obaczy./
Przydadzą<pe><slowo_obce>przydać</slowo_obce> --- dodać.</pe>, co strach każe; bo w takim rozterku/
Oczy wielkie i język bywa bez usterku./
<wers_wciety typ="1">Nowa troska; co gorsza, że potwierdza staréj.</wers_wciety>/
Kiedy mamy tak blisko Turki i Tatary,/
Gdzieżby sobie Kozaków zostawili w tyle,/
Kiedy by ich nie znieśli? Jakoby po żyle<pr><slowo_obce>po żyle uparać (upruwać)</slowo_obce> --- o wielkim lęku i bólu.</pr>/
Uparał Chodkiewicza; idą przezeń mory/
W okrutnym rozerwaniu; dość słaby i chory./
Liszkę trzeba ratować, kogo posłać po nię?/
Jeśli garść małą, pewnie i z Liszką utonie;/
--- Jeżeli pośle więcej, szkoda wojska dwoić./
W czym jeszcze się nie może cale<pr><slowo_obce>cale</slowo_obce> (daw.) --- całkiem.</pr> uspokoić,/
Gdy Liszka Prut przemknąwszy wykradnie się polmi/
I od pieczy smutnego hetmana uwolni,/
Którego barziej strata Kozaków zasmuca./
Jednak ostatniej jeszcze nadzieje nie rzuca,/
Nie da się trosce w potuł<pr><slowo_obce>w potuł</slowo_obce> (daw.) --- w objęcie.</pr>, choć go w serce bodzie,/
I w różnej trzyma czoło od serca swobodzie./
Potem wojennej sprasza do sekretu rady;/
Ukazuje, jako w tym błąd się stał szkarady,/
Że Kozacy bez wodza, [bez] głowy, samopas/
Tłukąc się, razem padli pogaństwu na opas,/
Z czym acz jeszcze chromego<pr><slowo_obce>chromy</slowo_obce> --- poseł pewniejszy, bo powoli idzie.</pr> oczekuje, ale/
Rzadkoż się złe nowiny, rzadko mienią<pe><slowo_obce>mienić</slowo_obce> --- tu: zmieniać.</pe> żale!/
Serce wojsku upadło, nie masz królewicza./
Gdy tak swoje Chodkiewicz kłopoty wylicza,/
Dają znać posłuchowie<pr><slowo_obce>posłuch</slowo_obce> --- straż, czujka.</pr>, że wzburzone prochy/
Czy Tatary, czy zbójce wydają Wołochy./
Larmo<pe><slowo_obce>larmo</slowo_obce> --- alarm.</pe> zatem otrąbią i gotowość każą,/
Lecz gdy się bliżej one tumany pokażą,/
Pod chorągwie uderzą, które nim się ruszą,/
O języka się chyżo ochoczy pokuszą./
<wers_wciety typ="1">Pułk jeden szedł kozacki obciążony łupy,</wers_wciety>/
Co rabował, od swej się oderwawszy kupy./
Ci upewnią, że wojsko tylko o mil kilka;/
Toż naszy psa szarego widzą miasto<pe><slowo_obce>miasto</slowo_obce> (daw.) --- zamiast.</pe> wilka./
Bo Brodawka, kozacki wódz chocimskiej drogi,/
Idąc bez wszelkiej sprawy, bez wszelkiej przestrogi,/
Wlazł Turkom w samo gardło, gdzie albo umierać,/
Albo mu trzeba było środkiem się przedzierać/
Bisurmańskich taborów, a za każdym krokiem/
Szturmować i z onym się pasować obłokiem;/
Bo skoro Osman na nich padnie z niedobaczka<pr><slowo_obce>z niedobaczka</slowo_obce> (daw.) --- z nienacka.</pr>,/
Witaj, rzecze, nie brodząc do wieczerzy kaczka<pr><slowo_obce>Witaj, rzecze, nie brodząc do wieczerzy kaczka</slowo_obce> --- przysłowia o niespodzianej zdobyczy.</pr>!/
Rozumie, że ich połknie i już pierwsze koty,/
K'woli dalszej fortunie wyrzuca za płoty./
Tryumfujesz, Osmanie, nie widziawszy trupa,/
Ano się często wstydzi, kto przed skokiem hupa<pe><slowo_obce>się często wstydzi, kto przed skokiem hupa</slowo_obce> --- obecnie przysłowie to brzmi: nie mów hop, zanim nie przeskoczysz.</pe>;/
Jakbyś już na wygraną trzymał przywileje!/
Częstoż gęsto, skutek swe omyla nadzieje./
<wers_wciety typ="1">Toż wszytkimi siłami i z tyłu, i z przodu,</wers_wciety>/
Nie dając im oddechu, nie dając rozwodu<pr><slowo_obce>rozwód</slowo_obce> --- tu: przestrzeń.</pr>,/
Uderzy na nich tyran nadzieją opiły,/
Że tam już zawrze<pe><slowo_obce>zawrzeć</slowo_obce> --- zamknąć.</pe> imię kozackie w mogiły./
Ale ci widząc się być w niebezpiecznej toni,/
W męstwo bojaźń obrócą; wszyscy zsiędą z koni./
<begin id="b1341476473939-3288520149"/><motyw id="m1341476473939-3288520149">Szczęście, Odwaga, Nadzieja, Śmierć</motyw>Za śmiałymi fortuna obraca swe koła,/
Wszędzie tchórza namaca i na piecu zgoła<pr><slowo_obce>zgoła</slowo_obce> --- w rękopisie goła.</pr>;/
To jest zdrowie w przegranej, z dawnego przysłowia,/
Nie mieć żadnej nadzieje żywota i zdrowia./
A kto swój żywot kładzie, kto go lekce waży,/
Już panem jest twojemu, już siedź jak na straży.<end id="e1341476473939-3288520149"/>/
Toż skoro się potwierdzą i popluną dłoni,/
Czoła przetrą i szłyku<pr><slowo_obce>szłyk</slowo_obce> (daw.) --- rodzaj wysokiej czapki.</pr> posuną po skroni,/
Zepną tabor a działa, których ośm dwadzieścia/
Ciągnęli, tak rozsadzą, że nikędy prześcia/
Nie mógł mieć nieprzyjaciel, którego impetu/
I ostatniej fortuny czekają dekretu./
Toż gdy się Turcy na nich ze wszech stron wyskipią<pr><slowo_obce>wyskipieć się</slowo_obce> (daw.) ---  wyroić się.</pr>,/
Gdy się zbliżą a wozy tu i owdzie szczypią,/
I rozumiejąc, że już z strachu pomartwieli,/
Im owi dłużej trwają, nacierają śmieléj,/
Dopieroż, jako z chmury grad, jako groch z woru,/
Działa i samopały razem z ich taboru/
Śruty z ogniem i kule rzygną w on gmin gęsty./
Lecą na wszytkie strony chłopi jako chmięsty<pr><slowo_obce>chmięst</slowo_obce> (daw.) --- trzaska.</pr>;/
Kurzą się pola w dymie, grzmią lasy w odgłosie<pr><slowo_obce>odgłos</slowo_obce> --- tu: echo.</pr>./
Słysz go durny<pe><slowo_obce>durny</slowo_obce> (daw.) --- szalony.</pe> Osman i proch czuje w nosie,/
A pogaństwo, usławszy ziemię onę ścierwy,/
Ucieka, kto najdalej, kto może najpierwej./
Gryzie się Osman strasznie, włosy na łbie targa,/
Że się dziś pierwszy giaur w jego krwi uszarga,/
Że jako lew dzierżąc się drogi przedsięwziętéj,/
Idzie, choć oszczekany drobnymi szczenięty,/
Zęby tylko pokaże, albo machnie chwostem<pr><slowo_obce>chwost</slowo_obce> (daw.) --- ogon.</pr>,/
Aż mizerne skowery<pr><slowo_obce>skowera</slowo_obce> (daw., reg.) --- pies.</pr> kładą się pomostem./
Bo Kozacy zebrawszy korzyści sowite<pr><slowo_obce>sowity</slowo_obce> (daw.) --- suty, obfity.</pr>,/
Idą w drogę przez one tułowy pobite./
Już im serca przybyło, już im nic nie wadzi/
On dzień cały, aże ich ciemna noc osadzi;/
Ale nazajutrz, skoro czarnej nocy kruki/
Zorza purpurowymi rozżenie<pr><slowo_obce>rozżenąć</slowo_obce> (daw.) --- rozegnać.</pr> bonczuki,/
Skoro Tytan ogniste puści na świat grzywy,/
Znowu szczęścia próbuje cesarz niecierpliwy./
Prosi, grozi, klnie, łaje, obiecuje płacić/
Żołnierzom, a hetmany i basze bogacić;/
Żeby ci psi giaurscy<pr><slowo_obce>giaur</slowo_obce> --- (tur.) niewierny, nie muzułmanin.</pr> jego carskiej głowie/
Nie urągali, raczej woli stracić zdrowie;/
Jakoż jeśli dziś swego zamysłu nie dopnie/
Jutro sam padnie trupem w ich oczu okropnie./
Więc znowu na Kozaki wsiędą, ale nie tem/
I sercem, które wczora było, i impetem/
(Bo kto się raz na szynie rozpalonej sparza,/
Nierychło błędu swego drugi raz powtarza),/
Wrzaskiem tylko okrutnym, że takimi grzmoty/
Na kraj świata zające zagnali i koty./
Wiatry echo roznoszą i onym ich <wyroznienie>hałła</wyroznienie>/
Na kilka mil wołoska ziemia rozlegała./
Wszytkie działa burzące i ogniste sztuki/
Czynią, ale bez szkody, niesłychane huki./
Bali się z nimi zbliżać, lecz tylko nawiasem<pr><slowo_obce>nawiasem</slowo_obce> --- z boku.</pr>/
Strzelali, a serdeczni Kozacy tymczasem,/
Jako żółw w swoim sklepie, jeż w swej ości krępy,/
Rzną się śmiele taborem między ich zastępy./
Więc jeżeli kto natrze, na tym miejscu lęże,/
Gdzie go po boku nośny samopał dosięże./
Ośm dni ich w tym opale, w tym kurzu prowadzi,/
Na koniec widząc Osman, że nic nie poradzi,/
Puści im cug<pr><slowo_obce>cug puścić</slowo_obce> --- oddać przejście.</pr>. O wzgarda wielka, oczywista!/
<begin id="b1341477121779-1186786647"/><motyw id="m1341477121779-1186786647">Zemsta</motyw>Wtem mu poseł daje znać, iże ich czterysta/
Od wojska oderwanych w bliskiej skale dyszy./
Jak znowu tyran ożył, skoro to usłyszy!/
Tedy wziąwszy część wojska z sobą i janczary,/
Jako na pewny obłów do onej pieczary/
Sam bieży; chciwy pomsty, krwawym mordem dycha,/
Gdzie jako w gniaździe ona garstka ludzi licha,/
Nie mogąc mieć ratunku od żadnego człeka,/
Zwątpiwszy o żywocie, śmierci tylko czeka.<end id="e1341477121779-1186786647"/>/
Ciasny był do nich przystęp a dlatego hurmem/
Pogaństwo iść nie mogło, gdy ich brało szturmem./
Więc którą tylko stroną ku nim się wychylą,/
Zaraz im szyki z długich samopałów mylą./
Lubo<pe><slowo_obce>lubo</slowo_obce> (daw.) --- chociaż.</pe> się przed cesarzem chciał popisać który,/
Jako nie był na nogach, na łeb spadał z góry./
Już chciał do nich skałę kuć, już i walić kłody/
Z wyższych miejsc, skoro w swoich ludziach postrzegł szkody/
Durny Osman, gdy między południem a między/
Zachodem, sto janczarów zgubił od tej nędzy/
A samego wyboru; więc żeby nie zbiegli/
W nocy, wszytkie im ścieżki poganie zalegli./
Ci, śmierć już w oczach mając, tylko myślą o tem,/
Żeby się w dobrej sławie rozstawać z żywotem,/
Nacedziwszy pogańskiej, ile mogą, juchy,/
Oddać wielkiemu Stwórcy powierzone duchy./
Więc jeszcze źle<pr><slowo_obce>źle</slowo_obce> --- tu: ledwie.</pr> świtało, jeszcze gwiazdy bladły,/
A już nad głową tyran stanie im zajadły;/
Taż mu baba, też koła<pr><slowo_obce>Taż mu baba, też koła</slowo_obce> --- przysłowie: to samo.</pr>; toż do onej dziury/
Każe ciągnąć armatę przez lasy, przez góry;/
Każe strzelać cały dzień; kule tylko świszczą/
A Turków po staremu Kozacy korzyszczą<pr><slowo_obce>korzyszczyć</slowo_obce> --- łupić.</pr>./
<begin id="b1341477505716-329303370"/><motyw id="m1341477505716-329303370">Głód</motyw>Cztery dni się bronili, chcieli jeszcze dłużéj,/
Ale ich niezłożonym razem<pr><slowo_obce>razem niezłożonym</slowo_obce> --- cięciem, przed którym się nie można obronić.</pr> sam głód znuży./
Dotąd się bisurmanom nie chcą upokorzyć,/
Że ich wystawać<pr><slowo_obce>wystawać</slowo_obce> --- zdobywać samym staniem.</pr> muszą, muszą głodem morzyć;/
Nie żelazo, natura wojuje ich sama!/
Toż skoro każdy swego pośle przed Abrama<pr><slowo_obce>posłać przed Abrama</slowo_obce> --- zabić.</pr>,/
Gdy ich ręce opuszczą, dygocą goleni,/
Przyznają, że przegrali, że już zwyciężeni,/
Puszczą swój zamek luby, a gdzie stał zuchwały/
Osman, rzucą pod nogi zimne samopały.<end id="e1341477505716-329303370"/>/
<wers_wciety typ="1">Tedy jeden, co pierwszy rozum miał i lata:</wers_wciety>/
«Dokąd, wielki monarcho na trzech częściach świata!/
Biliśmy się dla miłej ojczyzny i wiary,/
Dokąd nam ognia w strzelbie, w ciele stało pary;/
Skorośmy to dla spólnej utracili matki,/
Niesiemy-ć, o cesarzu! krwie naszej ostatki,/
Podłej krwie: ale przecie z niej twa miłość może/
Uważyć, co za mężów mnoży Zaporoże./
Czteromkroć stutysięcy, czterysta nas, cztery/
Dni się mężnie broniło, poznasz z naszej cery,/
Że-ć nas brzuch wydał; bo ten, choć to masz trzy światy./
Mocniejsze ma, niźli ty, szturmy i armaty./
<begin id="b1341477567555-3029729188"/><motyw id="m1341477567555-3029729188">Więzień, Kondycja ludzka</motyw>Jakożkolwiek, wygraną masz i więźniów, panie,/
Takich ludzi jakoś sam, i co się im stanie,/
Jeżeli srożeć zechcesz, poczekawszy trochy,/
Toż cię czeka; w też i ty rozsypiesz się prochy;/
Bo żeś człekiem, cesarzu, choćbyś antypody/
W ręku miał, wżdy śmiertelnej nie ujdziesz przygody!<end id="e1341477567555-3029729188"/>/
Trefunkiem<pe><slowo_obce>trefunkiem</slowo_obce> --- być może winno być: trafunkiem, tj. przypadkiem.</pe> wszyscy na świat idziem, ale z świata/
Prawa nas nieprawnego konieczny mus zmiata./
To nie śmierć, kto umiera w bohatyrskiej cnocie,/
Taki żyje po śmierci w piersiach ludzkich; bo cię/
Twoja sława z grobowca po pogrzebie dźwignie,/
Której już świecka zazdrość wiecznie nie poścignie./
Na tę, acz wszytkim, ale najwięcej mieć trzeba/
Wam oko, których na tron wysadziły nieba./
Większa sława, im wyżej siedzicie od ludzi,/
Czeka cnót waszych; ale kto ją opaskudzi/
Ladajakim postępkiem, po marnym żywocie/
Gaśnie; żyjąc w obeldze, umiera w sromocie./
Nie odkupi jej, choć da największe pieniądze./
<begin id="b1341477690987-893516382"/><motyw id="m1341477690987-893516382">Zwycięstwo</motyw>I tu swoim afektom przybieraj wrzeciądze,/
Abyś już zwyciężonych więcej nie ciemiężył,/
Ale siebie samego, cesarzu, zwyciężył./
To walka, najgłówniejszej zrównana potrzebie:/
Zhołdować żądze serca i zwyciężyć siebie!<end id="e1341477690987-893516382"/>/
<wers_wciety typ="1"><begin id="b1341477901731-1335155629"/><motyw id="m1341477901731-1335155629">Gniew, Zemsta</motyw>Śmiał się Osman, ale śmiech z gniewem był na poły,</wers_wciety>/
«Czy nie uczył ty, rzecze, u giaurów szkoły?/
Jakiś mi krasomówca! Wnet za te nauki/
Brzydkim ścierwem gawrony napasiesz i kruki,/
Pokażesz drugim drogę psom, odważny chłopie,/
Których się wilk i z twoją posoki nażłopie!/
Obnażonego potem przywiązać do buku/
Rozkaże, i sam naprzód ustrzela go z łuku;/
Po nim zaraz drugiego; skoro zabił pięci,/
Trochę z gniewu opłonął i do pomsty z chęci/
Wojsku rozda ostatek; <begin id="b1341477929435-2968112967"/><motyw id="m1341477929435-2968112967">Śmierć, Niebo, Sława</motyw>tam jedni w pohończą<pr><slowo_obce>w pohończą</slowo_obce> (daw., reg.) --- na wyścigi.</pr>/
Od dzid, drudzy i szabel swą śmiertelność kończą.<end id="e1341477901731-1335155629"/>/
Kończą śmiertelność, ale onymże zawodem/
W niebie żyć poczynają, gdzie ich ani głodem/
Ani żelazem więcej śmierć już nie namaca,/
A na ziemi żaden wiek sławy ich nie skraca.<end id="e1341477929435-2968112967"/>/
Już tyran tryumfował, już wspaniałej stąpał;/
By go nie wstyd, rad by się w onej krwi i kąpał;/
Syci serce i oczy niewstydliwe pasie;/
Carem bywszy, katowską wziął funkcyją<pr><slowo_obce>funkcja</slowo_obce> --- tu: urząd.</pr> na się./
Tak ci legli mężowie; i ten był pies szary,/
Którym się miasto wilka i Chodkiewicz stary,/
I wojsko turbowało jakoby do nogi/
Pod tak srogie Kozacy podpaść mieli wrogi<pr><slowo_obce>wrogi</slowo_obce> (daw.) --- tu: losy.</pr>./
<wers_wciety typ="1">Aleć i Sajdacznego, co na podjazd chodził,</wers_wciety>/
O włos podobny kłopot w zdrowiu nie uszkodził;/
W nocy napadł na tropy i tureckie szlaki,/
A mniemając swoje być przed sobą Kozaki,/
Puścił się nimi; ale skoro mu dzień oczy/
Otworzy, poznawa błąd, a już go oskoczy/
Orda na wszytkie strony; długo się odwodem<pr><slowo_obce>odwodem</slowo_obce> (daw.) --- cofając się, ustępując.</pr>/
Bronił, choć całonocnym zmordowany chodem,/
Lecz wziąwszy w rękę strzałą i stradawszy konia,/
Uszedł w las, wielkiem szczęściem dopadszy ustronia./
Młodecki z Hannibalmi, choć się im dostało,/
Zgubiwszy kilku swoich, uskrobali<pr><slowo_obce>uskrobać</slowo_obce> (daw., pot.) --- ujść, wycofać się.</pr> cało./
Sajdaczny też część<pe><slowo_obce>część</slowo_obce> --- tu: częściowo.</pe> bólem, część znużony głodem,/
Skoro słońce niski świat zaćmiło zachodem,/
Puścił się po rozumie, a idący<pe><slowo_obce>idący</slowo_obce> --- dziś popr.: idąc.</pe> brzegiem/
Dniestrowym, trafił swoich, stojących noclegiem./
Jeśli on rad Kozakom, i ci mu też radzi./
Zaraz Brodawkę z jego urzędu wysadzi,/
A sam wziąwszy regiment<pr><slowo_obce>regiment</slowo_obce> --- tu: dowództwo.</pr>, już więcej nie krąży,/
Ale prosto pod Chocim do obozu tąży./
<wers_wciety typ="1">Gdy się to w polach dzieje, hetman utrapiony</wers_wciety>/
Na każdy dzień z opryszki odprawuje gony,/
Którzy nam czaty kradli, wypadszy gdzie z kąta,/
I choć ich co z większego pleni, choć ich prząta,/
Nie pomogło to; zbójcy, mając dziury skryte,/
Sami siebie i rzeczy chowali nabyte./
<wers_wciety typ="1">Kiedy Murza Kantimir, kraść raczej Polaki,</wers_wciety>/
Nie wojować nawykszy, złodziejskiemi szlaki/
Przez wołoskie kałauzy<pr><slowo_obce>kałuz</slowo_obce> (daw.) --- przewodnik.</pr> spadł niepostrzeżony,/
Chcący z nami najpierwszej skosztować fortuny,/
Sam w lesie z częścią wojska ulegszy, rozkaże/
Bratu z czoła uderzyć na placowe straże;/
Skoro tam wszyscy oczy obrócą i siły,/
On nic niespodziewany osiędzie im tyły./
Jeszcze słońce nie weszło, jeszcze się za czarną/
Nocą cienie i szare mgły ogonem garną;/
Świtało, kiedy z wrzaskiem i okrutnym krzykiem,/
Powtarzając swym <wyroznienie>hałła</wyroznienie> pogaństwo językiem,/
Pozganiawszy posłuchy<pr><slowo_obce>posłuch</slowo_obce> --- straż, czujka.</pr>, jako osy z bani/
Padną na straż, tym szkodniej, im niespodziewaniéj./
Przecie się im stawili i odwodem zrazu,/
Potem poszli w rozsypkę wszyscy bez obłazu<pr><slowo_obce>bez obłazu</slowo_obce> (daw.) --- wprost.</pr>,/
Aż już pod obozowym kiedy byli szańcem,/
Znowu się na pogaństwo obracali tańcem./
Tam w samej prawie poległ Lubomirskiej bronie/
Uderzony Ordyniec z muszkietu przez skronie./
Larmo<pr><slowo_obce>larmo</slowo_obce> (daw.) --- alarm, trwoga.</pr> zatem trębacze w obozie uderzą;/
Co żywo na koń wsiada, w pole wszyscy mierzą./
Gdy oto z drugiej strony Kantimir jak z proce/
Przypadszy, znowu <wyroznienie>hałła</wyroznienie> okropne bełkoce./
I już by był w obozie pewnie potłukł szyby,/
Bo tam żadnej nie było ostrożności, gdyby/
Nie rota Piotrowskiego kozacka, co brodu/
Bliskiego w nocy strzegła, a gdy się ku wschodu/
Słońce miało, i ona szła na stanowisko,/
A że bezpieczno było i obozu blisko,/
Ni o czym<pr><slowo_obce>ni o czym</slowo_obce> (daw.) --- o niczym.</pr> nie myśleli, tylko żeby nocy/
Niespanej wetowali w kotarach<pr><slowo_obce>kotara</slowo_obce> (daw.) --- namiot.</pr> pod kocy;/
Przeto ich krom trudności i Kantimir pożył<pe><slowo_obce>pożyć</slowo_obce> (daw.) --- pokonać.</pe>;/
Kilku poimał, kilku na placu położył./
Poszło w nogi ostatek; tymczasem piechota,/
Jako w sprawie stanęła, zawaliła wrota./
Widząc Kantimir, że spadł z swej nadzieje i że/
Brat jego już zegnany dotąd stopy liże,/
Idą w pole chorągwie, swych się boi figlów,/
Żeby za nim Polacy nie spuścili ryglów/
I żeby się sam pobił w swoje własne sztuki,/
Gdyby nań zasadzono gdzie w tyle hajduki./
Jakoż się nie omylił; bo hetman w te dziury/
Z długą strzelbą wyprawił wigierskie piechury./
Więc się nie rozmyślając, poszedł nazad w skoki,/
Gdzie mu w gęstwach muszkiety w same kładli boki,/
Że straciwszy co lepszych kilkudziesiąt ludzi,/
Łączy się znowu z bratem, skoro wojsko strudzi./
Wstyd go było, że idąc z swym hanem o przodek,/
Teraz w łasce cesarskiej upadnie na spodek./
Nie Dzieża to tu, nie Prut, kędyście półtorą/
Kroć stem tysięcy bili cztery pod Cecorą./
Zdarzy Bóg i fortuna wyda po nas wrogi<pr><slowo_obce>wrogi</slowo_obce> (daw.) --- losy, wróżby.</pr>,/
Że was takie nad Dniestrem omylą pierogi!/
<wers_wciety typ="1">Już Tytan
na pół nieba wygnawszy kwadrygi<pr><slowo_obce>kwadryga</slowo_obce> --- zaprzęg czterokonny.</pr>,</wers_wciety>/
Skoro im przetrze czoła, puszcza na wyścigi;/
A te kiedy nie ciągną i za nimi lotem/
Pędzą koła ognistym okładane złotem,/
Co im tchu, co w przestronym pary staje prysku,/
Z góry się ku zwykłemu biorą stanowisku./
Południe prawe<pr><slowo_obce>prawy</slowo_obce> (daw.) --- prawdziwy; tu: właśnie.</pr> było i najwyższe stropy/
Słońce trzymając, cień nam zwinęło pod stopy,/
Gdy strudzony Kantimir w całodniowym chodzie,/
Przy Prutowej z swą ordą odpoczywa wodzie,/
A czujący od siebie niedalekie Turki,/
Wychełznywa bachmaty<pr><slowo_obce>bachmat</slowo_obce> (daw.) --- koń.</pr>, zruca z szyje burki;/
Sam spi dopadszy cienia oganistej<pr><slowo_obce>oganisty</slowo_obce> (daw.) --- rozłożysty.</pr> trześnie<pe><slowo_obce>trześnia</slowo_obce> --- czereśnia.</pe>./
O Kozakach ni duchu, którzy z onej cieśnie/
Wyszedszy, na dalsze się chowając roboty,/
Prosto ku Chocimowi prowadzą swe roty./
Więc gdy trafią Tatary nad Prutową tonią,/
Tabor środkiem szykują a skrzydła pokonią<pr><slowo_obce>pokonić</slowo_obce> --- osadzić końmi.</pr>./
Widzi ich już i orda, ale sobie myśli,/
Że to ludzie z obozu tureckiego wyszli./
Toż Kozacy, nim się ci do końca postrzegą,/
Dawszy im z działek ognia, skrzydłami zabiegą/
Z prawej i z lewej strony; tak bez swoich straty,/
Porażą ich i tabor zagęszczą bachmaty,/
Trupem pola uścielą, więźniów biorą, co się/
Podoba; tak z niechcenia zjadła baba prosię;/
A Kantimir, doznawszy swego szczęścia miary,/
Uciekł przemierzły między Turki i Tatary,/
<wers_wciety typ="1">Gdy się tak Zaporożec przed pogaństwem pisze,</wers_wciety>/
Chodkiewicz Bernackiego zbiera towarzysze<pr><slowo_obce>towarzysze Bernawskiego</slowo_obce> --- zbóje wołoskie.</pr>,/
A mając na każdy dzień tej faryny<pr><slowo_obce>faryna</slowo_obce> --- fr. mąka;  tu: rodzaj, gatunek.</pr> jeńce,/
pale nimi osadzać każe i szubieńce./
Aż Szemberg, aż Weweli z większą wojną jadą/
I dalej od czterech mil Osmana nie kładą./
Taił wezyr Szemberka przed cesarzem, który/
Dociekszy od pochlebców, że coś za raptury<pr><slowo_obce>raptura</slowo_obce> --- pismo, list.</pr>/
Od niego do Polaków miały być z pokojem,/
Chciał mu kazać zdjąć głowę pospołu z zawojem./
I by się z hospodarem nie odwiódł przysięgą,/
Klęknąć było obiema przed katem pod pręgą<pr><slowo_obce>pręga</slowo_obce> --- pręgierz.</pr>!/
Przystojnie jednak miany Szemberg od Hussejma,/
W którym acz do pokoju chęć była uprzejma<pr><slowo_obce>uprzejmy</slowo_obce> --- szczery.</pr>,/
Z tak surowym responsem<pr><slowo_obce>respons</slowo_obce> (daw.) --- odpowiedź.</pr> odprawi go, żeby/
Polacy do jutrzejszej mieli się potrzeby,/
Bo pokój w ostrzu broni; niech im żadne miry/
Nie mglą oczu, miejsca tam nie mają papiéry,/
Kędy szable i łuki będą ich krew hustem<pr><slowo_obce>hustem</slowo_obce> (daw., reg.) --- gęsto.</pr>/
Toczyć, nie pisać piórem albo inkaustem<pr><slowo_obce>inkaust</slowo_obce> --- atrament.</pr>./
Albo się niech poddadzą i omyją płaczem/
Daleki trud z nóg naszych; cesarza haraczem/
Wiecznym niech ubłagają i do domu cało/
Powrócą, krwie nie lejąc; mnie by się tak zdało,/
Owszem jako przyjaciel stary życzę szczerze;/
Inaczej niech ich żadne nie błaźni<pr><slowo_obce>błaźni</slowo_obce> --- w rękopisie: blaźni.</pr> przymierze,/
<wers_wciety typ="1">Jeszcze Szemberg domawia, gdy się walą z góry</wers_wciety>/
Pod sprawą Sajdacznego kozackie tabory./
Już milę od Chocima chciał nocować, ale/
Widząc, że nań pogańskie następują fale,/
Choć się już był rozgościł, woli iść do ciszy;/
Przeto, acz jeszcze z drogi ukwapliwej dyszy,/
Poszedł aże pod Chocim; prawie się dzień mroczy,/
Gdy pod naszym obozem tabory roztoczy./
Tam hetman, otoczony swej starszyny wieńcem,/
Ochotnie nad Dniestrowym wita go Kamieńcem./
Ten potwierdził co Szemberg, co prawił Weweli./
Zaczem Chodkiewicz, żeby wszyscy to wiedzieli,/
Trąbić każe przy haśle śród obozu swego,/
Nieprzyjaciel imienia że Chrystusowego/
Już nad nami, już o nim nie trzeba się pytać;/
Tylko się nań gotować, jako go przywitać./
Widziałbyś tam był serce, widziałbyś był męstwo/
Starych onych Sarmatów, jakby już zwycięstwo/
W ręku mieli; jakobyś w pełne dmuchnął ule,/
Ci szable na musaty<pr><slowo_obce>musat</slowo_obce> (daw.) --- stal do ostrzenia.</pr>; strzelbę drudzy w kule/
Dyktują<pr><slowo_obce>dyktować</slowo_obce> --- tu: dychtować, zaopatrywać.</pr>; wre tryumfu, wre wygranej pewien/
Obóz, jakbyś na ogień suchych nakładł drewien,/
Kiedy im ich wodzowie, doświadczeni w raziech/
Marsowych, w pradziadowskich stawiają obraziech/
Rycerską cnotę, której niestrzymane ostrze/
Orła swego od morza do morza rozpostrze./
Rzekłbyś, że to ci wstali z Bolesławem z trumny,/
Co żelazne po końcach ojczystych kolumny/
Stawiali, kiedy na wschód padł Rusin premudry,/
Na zachód pyszny Niemiec krwią zaszargał pludry./
Owo wszyscy z radością wyglądając świtu,/
Czekają nadętego pogaństwa przybytu.</strofa>





<!--TRIM:4-->



<naglowek_czesc id="e86">Wojny chocimskiej
część czwarta</naglowek_czesc>







<strofa id="e87"><begin id="b1341489303066-1345038083"/><motyw id="m1341489303066-1345038083">Jesień</motyw>Już żyzna Ceres<pe><slowo_obce>Ceres</slowo_obce> --- rzymska bogini urodzaju.</pe> wstała, co w kłosiane wieńce/
Sama się i robocze zwykła stroić żeńce,/
Założywszy stodoły, postawiwszy brogi<pe><slowo_obce>bróg</slowo_obce> --- przykryty daszkiem stóg siana.</pe>,/
Żeby miał co paść zimny zwierz on koziorogi<pr><slowo_obce>zimny zwierz koziorogi</slowo_obce> --- koziorożec (zimowy znak zodiaku).</pr>./
Dała miejsce na ziemi bogatej Pomonie<pe><slowo_obce>Pomona</slowo_obce> --- rzymska bogini drzew owocowych.</pe>,/
Która, okrywszy grony dojźrałymi skronie,/
Jesień z sobą prowadzi, kiedy siostra z bratem,/
Noc ze dniem, zarówno się niskim dzielą światem,/
<begin id="b1341489329625-2656275489"/><motyw id="m1341489329625-2656275489">Czas</motyw>Już słońce złotogrzywe stanąwszy na wadze,/
Do jednakiej przypuszcza chłodny księżyc władze;/
Ale długoż tej zgody? Jeden ich dzień dzieli,/
Drugi weźmie mieczowi, przyczyni kądzieli./
Zaraz noc i gnuśny sen szerzą swoje czasy,<end id="e1341489329625-2656275489"/>/
A Bachus wytłoczywszy słodkie wino z prasy,/
Choć przez słońca odległość podniebny świat ziębnie,/
Dmie na pełnym swe bąki i fujary bębnie./
Już i ptastwo pieszczone, we mchy i swe pierza/
Nie ufając, do cieplic przed mrozami zmierza./
Ryba idzie na głębią; wąż się w ziemię ryje;/
Zwierz gęstwy niedostępnej szuka i paryje<pr><slowo_obce>paryja</slowo_obce> --- wertep.</pr>./
Krótko zebrawszy roku schodzącego znaki,/
Jesień była<end id="e1341489303066-1345038083"/>, gdy straszny Osman na Polaki/
Przez ostre skały Hemu ciągnął i Rodopy,/
Jakie niegdy Hannibal wrzącymi ukropy/
Winnego kruszył octu (tej zażył odwagi,/
Robiąc drogę przez Alpy do Rzymu z Kartagi)./
Ani tego zatrzyma trudna na Bałchanie/
Przeprawa; tak ich zbieży, tak nad głową stanie,/
Jako w pół morza, między niebem, między wodą,/
Okręt chmura z okrutną zdybie niepogodą/
Przysiągłby, że do jego ottomańskiej luny<pr><slowo_obce>luna</slowo_obce> (z łac.) --- księżyc.</pr>/
Powinno słońce swoje stosować bieguny<pe><slowo_obce>biegun</slowo_obce> --- koń.</pe>,/
Że go tak lato, jako dzień niegdy poczeka/
Jozuego, gdy dawno gromił Amaleka./
<wers_wciety typ="1">Zabielały się góry i Dniestrowe brzegi</wers_wciety>/
(Rzekłby kto, że na ziemię świeże spadły śniegi),/
Skoro Turcy stanęli, skoro swoje w loty/
Okiem nieprzemierzone rozbili namioty./
Nie toczyli obozu, nie ciągnęli sznurów,/
Ale tak małą garstkę wzgardziwszy giaurów<pe><slowo_obce>giaur</slowo_obce> --- niewierny, nie muzułmanin.</pe>,/
Kędy kto szedł, tam stanął; na mocy się czują,/
Jeśli nas nie wystraszą, to pewnie zaplują./
Nie ma ich tu co bawić, nie chcą się rozgościć,/
Wisła im głowę psuje, jako ją pomościć?/
Gdzie sam cesarz pagórek opanował wyżni,/
Widomie się odyma, źrejomo<pr><slowo_obce>źrejomo</slowo_obce> --- w sposób widoczny.</pr> się pyszni./
Że monarchy Azyi, Afryki, Europy,/
Trzech części świata pana, depcą po nim stopy./
Biedny Dniestr, acz przeciwko orłowi motylem,/
Śmie gardzić Eufratem, śmie się równać z Nilem,/
I ledwo w swym lichota trzyma się pobrzeżu,/
Ale mu właśnie służy: nie kol, miły jeżu<pr><slowo_obce>nie kol, miły jeżu</slowo_obce> --- przysłowie: nie strasznyś, hamuj się.</pr>!/
Skoro Osman obaczył nasze szańce z góry,/
Jako lew krwie pragnący wyciąga pazury,/
Jeży grzywę, po bokach maca się ogonem,/
Jeżeli żubra w polu obaczy przestronem,/
Chce się i on zaraz bić, zaraz chce na nasze/
Wsieść obozy; hetmany zwoławszy i basze,/
Każe wojska szykować, choć już i niesprawą<pe><slowo_obce>niesprawą</slowo_obce> --- nie w szyku.</pe>,/
Dla<pe><slowo_obce>dla</slowo_obce> (daw.) --- z powodu.</pe> pola cieśniejszego, iść na nas obławą./
Kto mu wspomni nie w polskim wieczerzą obozie,/
Choć najwierniejszy sługa, będzie na powrozie./
Tedy o tak haniebnej usłyszawszy karze,/
Biednego ognia składać nie śmieli kucharze./
Nie zdało-ć się to starszym, ale z tak porywczym/
Trudno co radzić panem, bo ich nigdy ni w czym/
Nie słucha, za swą dumą idąc i uporem./
Zawsze drwi; zawsze się mści swych drew<pr><slowo_obce>drwa</slowo_obce> --- tu: brednie, głupstwa.</pr> z nich nad którem./
I teraz, acz to wszyscy dobrze widzą, że by/
Ledwo tak uszło w łowy iść, nie do potrzeby<pe><slowo_obce>potrzeba</slowo_obce> (daw.) --- bitwa, potyczka.</pe>/
(Ale kędy mus rządzi, trudno być ostrożnym),/
Nie zrozumiawszy miejsca, w odzieniu podróżném,/
Nie miawszy słońca, wiatru, nie miawszy fortelu<pe><slowo_obce>fortel</slowo_obce> --- podstęp.</pe>,/
Nie znając serca, ani sił w nieprzyjacielu,/
Bić się z nim, jakby o reszt ślepą kością rzucić,/
Choćby tam<pr><slowo_obce>tam</slowo_obce> --- w obozie polskim.</pr> wszyscy spali, mogą się ocucić;/
Nie bać się, ale ani lekce ważyć trzeba,/
Kto ma serce, broń, rękę i zażywa chleba./
<begin id="b1341493848043-1709364769"/><motyw id="m1341493848043-1709364769">Walka</motyw>Nie mów, gdy idziesz na plac, że będę bił, ale/
Będziem się bić; i Mars ma obojętne<pr><slowo_obce>obojętne</slowo_obce> --- tu: nie sprzyjające żadnej z walczących stron, więc niepewne.</pr> szale.<end id="e1341493848043-1709364769"/>/
Teraz, gdy Osman każe, lub zysk lubo strata/
Walą się wojska, idzie i groźna armata;/
Straszne się bisurmańskie z góry garną roje/
A białe jako gęsi migocą zawoje,/
<wers_wciety typ="1">Janczaraga we środku ustrzmiwszy<pr><slowo_obce>ustrzmić</slowo_obce> (daw.) --- nastrzępić.</pr> w puch pawi</wers_wciety>/
Ogniste swoje pułki na czele postawi,/
Sam dosiadszy białego arabina grzbieta,/
Jako między gwiazdami iskrzy się kometa<pe><slowo_obce>kometa</slowo_obce> --- w dawnej polszczyźnie wyraz ten występował w rodzaju męskim.</pe>,/
W barwistym złotogłowie pod żurawią wiechą;/
Bonczuk<pe><slowo_obce>bonczuk</slowo_obce> --- buńczuk, turecki a. tatarski znak wojskowy wykonany z końskiego włosia.</pe> nad nim z miesiącem<pe><slowo_obce>miesiąc</slowo_obce> --- księżyc.</pe>, ottomańską cechą./
<begin id="b1341494156795-2675849807"/><motyw id="m1341494156795-2675849807">Kradzież</motyw>Dwanaście tylko było tysięcy janczarów,/
Prócz piechot Gaborego i dwu hospodarów<pe><slowo_obce>hospodar</slowo_obce> --- władca mołdawski lub wołoski.</pe>;/
Na dwadzieścia-ć pieniądze spełna z skarbu dano,/
Ale to, co miało być na ośm, ukraszono<pr><slowo_obce>ukraszono</slowo_obce> --- raczej spodziewalibyśmy się: ukradziono.</pr>./
Wszędy pełno nierządu, gdzie nie masz dozoru!/
Każdy kradnie, kto może, każdy tka do woru,/
Ale i u nas, pojźry, kto-li tymi czasy/
Pańskiej bez interesu podejmie się kasy?/
Każdy tam pragnie służyć, kędy okrom<pe><slowo_obce>okrom</slowo_obce> (daw.) --- oprócz.</pe> myta,/
Choć co ukradnie, nikt się o to go nie spyta,<end id="e1341494156795-2675849807"/>/
Nie regiestr do sumnienia, ale jak z ołowiu,/
Do regiestru sumnienie mając pogotowiu./
Na cóż i mówić więcej? Nie w Polszcze, darmo to,/
Na cały świat rozgrzesza wszytkich ludzi złoto!/
<wers_wciety typ="1">W prawo i w lewo janczar<pr><slowo_obce>janczar</slowo_obce> --- dziś popr. forma D.lm: janczarów.</pr> na widoku stały</wers_wciety>/
Nieznane oczom naszym dotąd specyjały,/
Straszne słonie, co trąby okrom mają kielców;/
Każdy swą wieżą<pe><slowo_obce>wieżą</slowo_obce> --- dziś popr. forma B. lp: wieżę.</pe> dźwiga: każda wieża strzelców/
Po trzydziestu zawiera; tak gdzie tylko chodzą/
Rozdrażnione bestyje, nieprzyjaciół szkodzą./
<wers_wciety typ="1">Konne wojska po skrzydłach, wyniosszy swe dzidy,</wers_wciety>/
Patrzą, rychło się do nich sunie giaur gidy<pr><slowo_obce>giaur gidy</slowo_obce> --- obrzydły, ohydny giaur (niewierny).</pr>,/
Albo im każą skoczyć, gdzie z niezmiernej chuci/
Śmiały spahij<pe><slowo_obce>spahij</slowo_obce> --- żołnierz nieregularnej jazdy tureckiej.</pe> na naszych dziryty<pr><slowo_obce>dziryt</slowo_obce> --- włócznia.</pr> wyrzuci./
Wszyscy siedzą od złota, od rzędów, od pukli,/
I nie jako na wojnę daleką wysmukli;/
Nie widziałeś kirysów, nie widział pancerzy,/
Każdy się złotogłowi, jedwabi i pierzy:/
Ogromne skrzydła sępie, forgi<pr><slowo_obce>forga</slowo_obce> --- pióropusz.</pr>, kity, czuby/
Trzęsą się im nade łby, a ono nie luby/
Te prezentować cienie i nikłe ozdoby,/
Kędy wróble takimi z prosa straszą boby<pr><slowo_obce>bobo</slowo_obce> (daw.) --- straszydło.</pr>!/
Wszytko znieśli, wszytko to dziś na się włożyli,/
Z czego świat przez lat tyle zdarli i złupili./
Konie przecie znużone tak dalekim chodem/
Nie onę rzeźwość miały, co im idzie rodem,/
Bo nie pomoże złoto, kogo niewczas zejmie;/
Nie może, chociażby się rad krzepił uprzejmie<pr><slowo_obce>uprzejmie</slowo_obce> --- tu: otwarcie, szczerze.</pr>./
Świeciły się od złota chorągwie gorące<pe><slowo_obce>od złota chorągwie gorące</slowo_obce> --- tj. żółte.</pe>,/
Po których haftowane tureckie miesiące/
Pod złocistą skofią<pr><slowo_obce>skofia</slowo_obce> --- pukiel (tu dla rytmu czytamy na 3 sylaby).</pr> strojnych ludzi grona/
Okryją, a żelazna szydzi z nich Bellona<pe><slowo_obce>Bellona</slowo_obce> --- rzymska bogini wojny, siostra a. żona Marsa.</pe>/
Starych zaś znak, przy drzewcu wystrzępione nitki,/
Pod jakimi widujem i tu niedobitki./
Ale odjąwszy ludzi europskich z czoła,/
Ostatek czerń, szarańcza, motłoch, skomon, smoła<pr><slowo_obce>skomon</slowo_obce> (zgniecienie) i <slowo_obce>smoła</slowo_obce> --- wyrażenia pogardliwe: hałastra, czerń itp.</pr>./
A co to tak wysoce każą na Araby,/
Zbijać dobrzy; i nagi lud to jest, i słaby;/
Handlom tylko przywykły i rzemiesłu raczéj,/
Nie wojnie; choć ci się on w rzeczy<pr><slowo_obce>w rzeczy</slowo_obce> --- niby.</pr> usajdaczy<pe><slowo_obce>usajdaczyć się</slowo_obce> --- wyposażyć się w łuki i kołczany (od sajdak, kołczan).</pe>,/
Z łuku pewnie nie strzeli, woła, krzyczy, szwatrze<pr><slowo_obce>szwatrać</slowo_obce> --- szwargotać, mówić niezrozumiale w obcym a nieprzyjemnie brzmiącym języku.</pr>,/
Ale ucieka zaraz, jak tylko nań natrze./
Jeden nazbyt otyły, drugi wiekiem nużny<pr><slowo_obce>nużny</slowo_obce> (daw., reg.) --- nędzny.</pr>,/
Jaki u nas od kilku lat żebrze jałmużny;/
Bo zapalczywy Osman do tej z nami zwady/
Wszytkę płeć męską, nawet stare wygnał dziady,/
Dla pacierzy podobno, gdyż okrom modlitwy/
Nie zażył ich do wojny pewnie i do bitwy./
<wers_wciety typ="1">W tymże obłoku stali Murzyni cudowni.</wers_wciety>/
Jako się bleszczy<pe><slowo_obce>bleszczeć</slowo_obce> --- dziś: błyszczeć.</pe> iskra w opalonej głowni<pe><slowo_obce>głownia</slowo_obce> --- żarzący się kawałek drewna.</pe>,/
Tak i tym z warg napuchłych, z czerniejszej nad szmelce<pr><slowo_obce>szmelc</slowo_obce> --- ochronna warstwa na powierzchni metalu.</pr>/
Paszczeki, bielsze niż śnieg wyglądały kielce./
Tu się w szeroko białej na wierzchu koszuli,/
Po polach Mamalucy przestronych rozsuli<pr><slowo_obce>rozsuć</slowo_obce> (daw.) --- rozsypać.</pr>,/
Jakoby przy łabęciach postawił kto kruki,/
A gęste się nad nimi wieszają bonczuki./
Tamże wszytkie narody, które jako sznuru/
Długiego się z obu stron trzymają Tauru,/
Gdzie prac Herkulesowych wiekopomne mety,/
I Kalpe, i Abila rosłe wznoszą grzbiety<pe><slowo_obce>I Kalpe i Abila rosłe wznoszą grzbiety</slowo_obce> itd. --- ahistoryczne zestawienie mitycznych i rzeczywistych nazw geograficznych i ludów wschodnich.</pe>,/
Kędy Karmel, na którym, gdy trzy lata rosy/
Nie było, zmiękczył łzami Eliasz niebiosy;/
Kędy Ossa<pe><slowo_obce>Ossa</slowo_obce> --- góra w Grecji, pojawiająca się w mitach o walce między bogami a tytanami.</pe> wysoka, skąd Tyfeus srogi/
Z wojskiem rosłych obrzymów wygnał z nieba bogi./
Lidowie i Pamfili, Kambadzi, Cyreni,/
Elami, Kappadoci, Ponci i Armeni,/
Natolcy i Angurzy. Mingłi, Kurdzi, Serzy,/
Kędy siarką wszeteczna Sodoma się perzy,/
Kędy klej wyrzucają smrodliwe asfalty;/
Kadurcy z Lotofagi, Arkadzi z Bisalty,/
Hirkani, Massageci, Egipt, Macedoni,/
Psylli, Baktrzy, Imawi, Pargiedrzy, Geloni./
Tu łysi Arymfei i Mezopotami,/
Fryksi, Cyrci, Sabei, Kaspii, Albani,/
Gdzie Ganges, gdzie Eufrat, gdzie Tanais z Nilem,/
Gdzie się lerneńska miesza hydra z krokodylem,/
Gdzie Lemno Wulkanowe, gdzie starego raju/
Małe znaki, początki ludzkiego rodzaju./
Tu Babilon i Memfis, Trypol z al-Kairem,/
Wschodni świat, rumem<pr><slowo_obce>rum</slowo_obce> (daw.) --- rumowisko, gruzy.</pr> dzisia zasypany szczerém./
Toż pobliższy Cyrkasi, Rumi i Sylistry,/
Bosnak, Bułgar, Trakowie, którym Donaj bystry/
Wiecznie szumi za uchem; toż Krym i Nahaje/
Jak z woru ordy sypą; gdy emir<pr><slowo_obce>emir</slowo_obce> (tur.) --- rozkaz.</pr> wydaje/
Hardy cesarz do Polski, wzajemnym pochopem/
Budziaki i Bilohrod lecą z Perekopem./
Toż Wołosza z Multany, co przedtem sąsiedzi,/
Dziś nam nieprzyjaciele; Tam się wszytka zcedzi,/
Zgraja ona niezmierna, niezliczona gęstwa,/
Z której Polska ma świadka, póki świata, męstwa./
Cóż pisać o armacie<pe><slowo_obce>armata</slowo_obce> (daw.) --- uzbrojenie.</pe>, gdy samymi działy/
Obóz swój osnowali za szańce, za wały./
Z takim grzmotem, że ledwie podobny do wiary,/
Sam to przyznał Chodkiewicz, wódz i żołnierz stary,/
Który jak się marsowym począł bawić cechem,/
Nigdy tak wielkich, nigdy z tak ogromnym echem/
Sztuk ognistych nie widział, które ziemię z gruntów/
Trzęsły, rzygając kule o sześćdziesiąt funtów./
Toż prochy i granaty, i rozliczne twory/
Na krew ludzką osobne ciągnęły tabory,/
Niestrzymane petardy, windy i możdżerze;/
Pęta nawet i dyby, kajdany, obierze<pr><slowo_obce>obierz</slowo_obce> --- więzy.</pr>,/
Już wygraną w szalonej uprządszy imprezie/
Hardy tyran na karki nietykane wiezie./
<begin id="b1341512969748-2535305539"/><motyw id="m1341512969748-2535305539">Muzyka</motyw>Drą się trąby i surmy<pr>surmy --- puzony.</pr> i w tyle, i w przedzie;/
Ale po lepszych w Wilnie tańcują niedźwiedzie./
Takie wilcy w gromniczny czas, mrozem przejęty,/
Takie wydają świnie zawarte koncenty<pr><slowo_obce>koncent</slowo_obce> (daw.) --- harmonia.</pr>./
Łagodną symfonią tak ślosarz pilnikiem,/
Tak osieł swoim cieszy ludzkie ucho rykiem./
Przytem dzyngi<pr><slowo_obce>dzyngi</slowo_obce> (daw.) --- talerze (instrument perkusyjny).</pr>, piszczałki, flet, kobza i z drumlą,/
Daleko piękniej gęsi gędzą<pr><slowo_obce>gąść (1. os. lp. gędę) </slowo_obce> (daw.) --- śpiewać a. grać.</pr> i psi skomlą<pr><slowo_obce>skomlą</slowo_obce> --- w rękopisie: skumlą.</pr>;/
Jakby drapał po sercu, tak tam była groźna,/
Gdy się czwarzyć<pr><slowo_obce>czwarzyć</slowo_obce> (daw.) --- wydawać głosy, drzeć się, wrzeszczeć.</pr> poczęła kapela przewoźna.<end id="e1341512969748-2535305539"/>/
<wers_wciety typ="1">Że się bydło wspomniało, więc o nim do końca</wers_wciety>/
Powiem. Kiedy-bym spytał gorącego słońca,/
Jeśli go tylo w kupie z ognistego wozu/
Widziało, co dziś Osman zegnał do obozu,/
Przyznałby mi to pewnie Febus<pr><slowo_obce>Febus</slowo_obce> --- przydomek Apolla, boga słońca (Tytan, również u Potockiego patronujący słońcu, pochodzi z zupełnie innego rodu olbrzymów, synów Gei).</pr> złotowłosy,/
Że jako rozpostarto nad ziemią niebiosy,/
Jako on dawno snuje swojej sfery wydział,/
Takiej liczby stad i trzód w gromadzie nie widział./
Mułów naprzód i osłów z różnymi ciężary,/
Potem cielców ćma sroga zaprzężonych w kary<pr><slowo_obce>kara</slowo_obce> (daw.) --- wóz.</pr>./
Nuż tak straszna armata, gdzie i po stu wołów/
Jedne sztukę ciągnęło; cóż kule? cóż ołów?/
Wszytko to swym taborem, jako się już rzekło,/
Kilka mil za wojskami powoli się wlekło./
Porożyste<pr><slowo_obce>porożysty</slowo_obce> --- rogaty.</pr> bawoły, barany i kozły,/
Krowy, których cielęta na wozach się wiozły,/
Owiec i bierek<pr><slowo_obce>bierka</slowo_obce> --- owca.</pr> trzody niezmierzone okiem,/
Razem pasły, razem szły, ale wolnym krokiem./
<begin id="b1341513064412-630112427"/><motyw id="m1341513064412-630112427">Jedzenie</motyw>Nuż maży<pr><slowo_obce>maża</slowo_obce> (daw.) --- ciężki wóz ładowny.</pr>, które rzeczy potrzebne do żydła<pr><slowo_obce>żydło</slowo_obce> --- życie.</pr>/
Wiozły, co miały w jarzmach robotnego bydła!/
Gdzie faryna<pr><slowo_obce>faryna</slowo_obce> (z fr.) --- mąka.</pr> i szorbet<pr><slowo_obce>szorbet</slowo_obce> --- sorbet, konfitury i napój słodki.</pr> i kaffa, co spumy<pr><slowo_obce>spuma</slowo_obce> (daw., z wł.) --- piana, ślina.</pr>/
Trawi w człeku, i we pstrych farfurach<pr><slowo_obce>farfura</slowo_obce> (daw.) --- wyrób fajansowy.</pr> perfumy./
Tak się Osman opatrzył prowiantem sporém,/
Bojąc się, żeby Polska pospołu go z dworem/
Głodem nie umorzyła; czyli słyszał, że tu/
Ryż się nie rodzi? Nie masz kaffy i szorbetu?/
Chleb a piwo, to żywioł<pe><slowo_obce>żywioł</slowo_obce> --- tu: pokarm.</pe>; tłuste mięso z chrzanem,/
Gdy zdrowie jest, bez pieprzu, bez cymentu<pr><slowo_obce>cyment</slowo_obce> --- dziś: cynamon.</pr> panem./
Jakoż, byśmy się chcieli rozgarnąć w tej mierze/
A na wieki z tym wszytkim uczynić przymierze<pr><slowo_obce>uczynić przymierze</slowo_obce> --- dać pokój, odrzec się.</pr>,/
Czego nam niebo i ta ziemia, co nas rodzi,/
Nie dała, dłużej byśmy i starzy i młodzi/
Żyli i każdy by z nas trzech Węgrów przesiedział/
Na świecie. Mądryż niebo uczyniło przedział,/
To wszytko dawszy, czego potrzebował który/
Naród, wedle kompleksji i swojej natury.<end id="e1341513064412-630112427"/>/
Nikt do nas, my na wszytkie posyłamy światy/
Po trunki, po korzenie, szkiełka i bławaty;/
W tym kmiotków naszych poty, w tym ich toną prace:/
Kuchnie żółcić<pr><slowo_obce>żółcić</slowo_obce> --- przyprawiać szafranem.</pr>, a winem oblewać pałace!/
Nie znanoż dawno pieprzu, kanaru<pr><slowo_obce>kanar</slowo_obce> --- cukier.</pr>, cymentu<pr><slowo_obce>cyment</slowo_obce> --- cynamon (z niem. Zimmet).</pr>;/
Apetyt był każdemu miasto kondymentu<pr><slowo_obce>kondyment</slowo_obce> (daw.) --- przyprawa.</pr>./
<begin id="b1341513124732-1190966349"/><motyw id="m1341513124732-1190966349">Siła</motyw>Patrzmyż też, co za ludzi miały tamte wieki,/
Którzy nam tę Ojczyznę dali do opieki!/
<wers_wciety typ="1">Ale że ich mały ślad i tylko w żelezie,</wers_wciety>/
Ledwie że nie z nogami drugi dzisia wlezie/
W szyszak przodka swojego; puklerza nie dźwignie;/
Pod mieczem jako węzeł do ziemie się przygnie;/
Ledwie by i ostrogę uniósł na ramieniu,/
A jako w wczesnym<pr><slowo_obce>wczesny</slowo_obce> --- wygodny.</pr> krześle usiędzie w strzemieniu./
Nuż one rękawice, gdzie na każdy członek/
Nie klejnot, nie manela<pr><slowo_obce>manela</slowo_obce> --- obrączka.</pr>, nie drobny pierścionek/
(Białej to płci spuszczali), ale stalna blacha./
Cóż o zbroi rozumieć? Cóż gdy w niej wałacha<pe><slowo_obce>wałach</slowo_obce> --- wykastrowany ogier.</pe>/
Osiadł, żelaznymi go kierując nagłówki<pr><slowo_obce>nagłówki</slowo_obce> --- cugle; dziś popr. forma N.lm. brzmiałaby: nagłówkami.</pr>?/
Przebóg! Cóż nas w tak drobne przerobiło mrówki?<end id="e1341513124732-1190966349"/>/
Zbytkami nieszczęsnymi, łakomymi garły,/
Samiśmy się w pigmeów<pr><slowo_obce>Pigmejowie</slowo_obce> --- afrykańskie plemię cechujące się niskim wzrostem.</pr> postrzygli i w karły./
Co żywo na nas jeździ i wszyscy nas lubią;/
Wszyscy nas jako własne gąski swoje skubią./
<wers_wciety typ="1">Wziął nam Turczyn Wołochy, jeszcze więcej grozi,</wers_wciety>/
Za swoje musułbasy<pr><slowo_obce>musułbas</slowo_obce> --- materiał bawełniany («besz« z Mosułu, miasta nad Tygrysem, skąd i nazwa muślinu).</pr>, za garść wełny koziéj./
Wzięli świeżo Inflanty z Estonią Szwedzi,/
I złupiwszy nas z srebra, nabawili miedzi./
Ostatek go na Włochy poszło i Francuzy,/
Za wiotche materyjki, forboty<pr><slowo_obce>forbot</slowo_obce> (daw.) --- obszycie.</pr> i guzy./
Niemcy Prusy trzymają, gdzie aż serca bolą,/
Gdyśmy świeżo szlachecką krew dali w niewolą!/
I Węgrzyn, choć nas prawie już wyssał do szczętu<pe><slowo_obce>Węgrzyn, choć nas prawie już wyssał do szczętu</slowo_obce> --- daw. przysłowie: Węgrzyn wyssał nas (tj. doprowadził do ubóstwa) swoimi winami.</pe>,/
Pewnie, że w ryb łowieniu nie zaśpi odmętu<pr><slowo_obce>Pewnie, że w ryb łowieniu nie zaśpi odmętu</slowo_obce> (...) --- por. współczesne przysłowie ,,łowić ryby w mętnej wodzie".</pr>;/
Za każdą okazyją śle posły i pisze,/
Żeby mógł swe wykupić u Korony Spisze<pr><slowo_obce>Spisz</slowo_obce> --- region geograficzny, obecnie na Słowacji, zastawiony przez cesarza Zygmunta w roku 1417, przeszedł w ten sposób pod władzę Polski.</pr>./
Wzięła Moskwa część Litwy i całe Zadnieprze./
A toż wina, hatłasy, sobole i pieprze!/
Nie lepiejże nam było, w starożytym trybie/
Zostając, to jeść, to pić, w tym chodzić, na skibie/
Co się rodzi ojczystej, a durnym<pr><slowo_obce>durnym</slowo_obce> --- Brückner przypuszcza, że to błąd rękopisu, i że powinno być: dumnym.</pr> narodom/
Prawa dawać i wielkim rozkazywać grodom./
Tatarowie, co przedtem za granicę Siną/
Wodę mieli, Podole dzisia i Lwów miną,/
I nie pierwej ustąpią, aż kupiwszy złota,/
Nim się im wykupimy, o wieczna sromota<pe><slowo_obce>sromota</slowo_obce> (daw.) --- wstyd.</pe>!/
Już im Krym Ukrainą, nad Bohem Nahaje;/
Już nawet i meczety tamte widzą kraje;/
Wolno im jako braciej, a my na to śpimy;/
Najdziem jeszcze, czym się im ten rok okupimy,/
Choć też będą w Haliczu zimować i w Bełzie./
Ale-ć mię zniosło pióro, omoczone we łzie/
Orła białopiórego, gdy przeszłe ozdoby/
Wspominając, otwarte na się widzi groby./
Aza wszechmocny stwórca wszytkich rzeczy zdarzy,/
Że, skoro go zaś słońce pierwszej sławy sparzy,/
Choćby dobrze piekielnym uwikłał się Styksem,/
Znowu ożyje, znowu odmłodnie z Feniksem?/
I owszem, jeźli rzeźwym pojźrymy nań okiem,/
Już był skonał, już się był czarnym okrył mrokiem,/
Skoro ptak obcy rodem, wodząc jego dzieci,/
Zdzicze i tych w cudzy kraj w kłopocie odleci<pr><slowo_obce>Zdzicze i tych w cudzy kraj w kłopocie odleci (...)</slowo_obce> --- Jan Kazimierz rzuca tron i Polskę.</pr>./
O jakoż tu ojczymów cisnęło się wiele,/
Którzy gwałtem nad nami chcieli kuratele<pe><slowo_obce>kuratele</slowo_obce> --- dziś popr. forma D.lp: kurateli.</pe>!/
Teraz w Bogu nadzieja, kiedy na swym gniaździe/
Posłał miejsce krzyżowi, księżycu i gwiaździe,/
Zagrzawszy to ciepłymi męstwa swego puchy<pr><slowo_obce>puchy</slowo_obce> --- dziś popr. forma N. lm: puchami (pierzem).</pr>,/
Kędy miał grób dopiero, będzie miał pieluchy;/
Będzie bujał jak znowu po szerokiej sferze,/
A co najemnik stracił, z zyskiem zaś odbierze!/
<wers_wciety typ="1"><begin id="b1341513976300-307602203"/><motyw id="m1341513976300-307602203">Zabobony</motyw>Ale nas Osman woła, który hardzie na trzy</wers_wciety>/
Z wysokiego namiotu swoje światy patrzy;/
Wieszczków, wróżków, kuglarzów, z czarami i z gusły/
Mataczymi nakoło osnuł się powrósły,/
Którym jako aniołom tak wierzy uprzejmie<pr><slowo_obce>uprzejmie</slowo_obce> --- szczerze.</pr>./
I nikt mu łuski z serca ślepego nie zdejmie;/
Sny ich zawsze pisano, choć brednie, choć kawy<pr><slowo_obce>kawy</slowo_obce> (daw.) --- głupstwa.</pr>./
Nigdy nie miał Apollo tyla w Delfie sławy,/
Co ci u bałamuta za swoje oszusty,/
Chociaż daleko mędrsze głowy są kapusty.<end id="e1341513976300-307602203"/>/
Wiedzą w rzeczy<pr><slowo_obce>w rzeczy</slowo_obce> (daw.) --- niby.</pr> szczebioty, wiedzą loty ptasze./
Obiecują zapewne Osmanowi nasze/
Obozy, tylko by się z tym trzeba pospieszać;/
Wszytko wiedzą, prócz tego, że ich każe wieszać/
Za takie prognostyki<pr><slowo_obce>prognostyk</slowo_obce> (daw.) --- przepowiednia.</pr>; gdy sam w pośmiewisku/
Zostanie, tym po garści konopi da w zysku./
Barzo słuszna zapłata na one proroki,/
Za żywota znajome, po śmierci paść sroki./
Tatarów tam nie było; bo po wziętej chłoście,/
O milę stąd nad stawem zostali przy chroście./
Już oni odprawili wczora swe kredence<pr><slowo_obce>kredenca</slowo_obce> (daw., z wł.) --- usługa.</pr>,/
Niechaj też Turcy mają laurowe wieńce./
Ani miejsca mieć mogli sposobnego, gdzie by/
Kosz<pr><slowo_obce>kosz</slowo_obce> (daw.) --- obóz.</pr> stawić i gonione odprawiać potrzeby<pr><slowo_obce>gonione potrzeby</slowo_obce> --- potyczki jeźdźców.</pr>:/
Więc upatrzywszy miejsce, za Osmanem w mili/
Stanęli i tam swoje kotary<pr><slowo_obce>kotary</slowo_obce> (daw.) --- namioty.</pr> rozbili,/
Oprócz kilku tysięcy, którzy z swej ochoty/
Harcami poczynali Marsowe roboty./
<wers_wciety typ="1">Sam stał Osman na górze pod zielonym znakiem,</wers_wciety>/
Opasany po świetnym kaftanie sajdakiem<pe><slowo_obce>sajdak</slowo_obce> --- kołczan.</pe>,/
Skąd mógł wojska obaczyć, jako trzeba, obie,/
Mając grono zwyczajnych pochlebców przy sobie./
Stamtąd ludzi szykuje, niecierpliwy zwłoki/
Posyła na przemiany, żeby jednooki/
Husseim, sylistryjski basza po Skinderze,/
Przy którym był wszytek rząd, następował szczerze,/
Nim się słońce nachyli na giaurskie baby<pr><slowo_obce>giaurskie baby</slowo_obce> --- konie niewiernych, jak u Samuela Twardowskiego.</pr>./
Jak z woru wysypawszy Turki i Araby,/
Razem bando<pr><slowo_obce>bando</slowo_obce> (daw.) --- ogłoszenie.</pr> na dwór swój wyda w onym czasie<pr><slowo_obce>czasie</slowo_obce> --- w rękopisie dla rymu: czesie.</pr>:/
Kto pierwszej wiktoryjej nowinę przyniesie,/
Sto tysięcy we złocie da i konia z rzędem,/
I znacznym go obieca opatrzyć urzędem./
<wers_wciety typ="1"><begin id="b1341514115252-2630231381"/><motyw id="m1341514115252-2630231381">Modlitwa</motyw>Taka straszna zawziętość, takie aparaty</wers_wciety>/
Nie przyniosły Polakom żadnej serca straty,/
Którzy Bogu oddawszy swej nadzieje skutki,/
Skoro hetmańskie kotły ogłoszą pobudki,/
Pod przestronne swych wodzów schodzą się namioty,/
Gdzie kapłani jarzęce zapaliwszy knoty,/
Przed żałosną figurą śmierci Jego smutnéj,/
Ofiarę Mu a oraz akt skruchy pokutny/
Upokorzonym duchem oddają, a przytem/
Żebrzą, żeby raczył być swym ludziom zaszczytem<pe><slowo_obce>zaszczyt</slowo_obce> --- tu: obrona (z ros.).</pe>,/
Gdy poganie jako lwi i okrutni smocy/
Na nich w całego świata następują mocy;/
Aby im ich odpuścił miłościwie winy,/
Choć przynamniej odłożył pomstę na czas iny,/
A tu, kędy wzgląd jego nieśmiertelnej chwały,/
Gniewu sprawiedliwego przytrzymał zapały.<end id="e1341514115252-2630231381"/>/
Każdy potem z osobna, skoro serce skruszy,/
Kładzie w kapłańskie swoje niedostatki uszy;/
Toż czynią i hetmani, a świętym obrokiem/
Wsparszy dusze, wszyscy dnia czekają z widokiem./
<wers_wciety typ="1">Już się niebo bielało; już Febus życzliwy</wers_wciety>/
Wywieszał na horyzont purpurowe grzywy./
W pierwszej się kawalkacie<pr><slowo_obce>kawalkata</slowo_obce> --- z wł. <slowo_obce>cavalcata</slowo_obce>: jazda, jeźdźcy.</pr> wali Zefir gładki<pe><slowo_obce>gładki</slowo_obce> (daw.) --- piękny.</pe>,/
Spądzając z firmamentu bladych gwiazd ostatki,/
I jeśli się jeszcze co szarej nocy pląta,/
Wolniusieńkim ją szumem i lekkim tchem prząta./
Potem szeroka rosa z zebranego łona/
Na niską sypie ziemię mokrych pereł grona./
Dopieroż zostawiwszy złote łoże zorzy,/
Ruszy się słońce z miejsca i wrota otworzy/
Płomienistym dzianetom<pr><slowo_obce>dzianet</slowo_obce> --- rumak.</pr>, które na świat niski/
Pędzi, ognistymi ich ustrzmiwszy<pr><slowo_obce>ustrzmić</slowo_obce> --- nastrzępić, ubrać.</pr> igrzyski;/
Już się ptastwo ozwało, już zupełnem kołem/
Tytan<pr><slowo_obce>Tytan</slowo_obce> --- słońce.</pr> idzie do góry.<begin id="b1341514247148-2915097588"/><motyw id="m1341514247148-2915097588">Jedzenie</motyw> Jeszcze się kościołem/
Chodkiewicz bawił<pe><slowo_obce>bawić się</slowo_obce> (daw.) --- zajmować się.</pe>, kiedy szpieg na szpiegu jedzie,/
Ze się Osman u niego kładzie na obiedzie./
A ten skoro nabożne modlitwy odprawi,/
Wstawszy z kolan na nogi: «Rad mu będę, prawi,/
Tylko niechaj nie mieszka<pe><slowo_obce>mieszkać</slowo_obce> (daw.) --- zwlekać, unikać czegoś, rezygnować z czegoś.</pe>, niech nie kwasi grochu,/
Będzie bigos gorący z ołowiu i z prochu./
Jeżeli też chce zażyć pieczeni podróżnej,/
Gotowi zarębacze czekają i z rożny».<end id="e1341514247148-2915097588"/>/
Toż na się zbroję bierze i świetne paiże<pr><slowo_obce>paiża</slowo_obce> (daw.) --- tarcza.</pr>,/
Rzekłbyś, że mu się nazad wróciły trzy krzyże<pr><slowo_obce>trzy krzyże</slowo_obce> --- lat trzydzieści.</pr>/
Ani lat siedmiudziesiąt twarde blachy gniotły./
Wraz<pe><slowo_obce>wraz</slowo_obce> (daw.) --- zaraz.</pe> każe w swe uderzyć wsiadanego kotły./
Larmo<pr><slowo_obce>larmo</slowo_obce> --- alarm.</pr> zatem po wszytkich obozach się szerzy./
Jedni do zbrój, drudzy się biorą do pancerzy;/
Wszyscy na koń wsiadają i wychodzą z szańcu,/
Rzekłbyś, że na wesele, rzekłbyś, że do tańcu,/
Że już na skroń korony wdziali tryumfalne./
<begin id="b1341514304884-28476257"/><motyw id="m1341514304884-28476257">Muzyka</motyw>Grzmią bębny w regimentach, a kotły tubalne,/
Gdzie żelazny na rzeźwych jeździec koniech siedzi,/
To basem, to dyskantem, rozprawują w miedzi./
Bez wiatru i powietrze pomagało echu./
Kiedy trąby wesołe, surmy bez oddechu,/
Zadumani szyposze<pr><slowo_obce>szyposz</slowo_obce> (daw.) --- trębacz.</pr>, co im staje pary,/
Nucą treny marsowe, w gwardyjach fujary./
O chwalebna ochoto! O kochana młodzi!/
Serce rośnie patrzącym, <end id="e1341514304884-28476257"/>gdy na kształt powodzi/
Bliskie pola osuli<pr><slowo_obce>osuć</slowo_obce> (daw.) --- osypać.</pr> a mężnymi czoły/
Wyrażają zmieszany gniew z radością wpoły<pe><slowo_obce>wpoły</slowo_obce> --- na pół.</pe>./
Zakwitnął barwistymi tamten świat proporcy,/
Że wynurzeni z Dniestru Trytoni i Forcy<pr><slowo_obce>Trytoni i Forcy</slowo_obce> --- bóstwa wodne, niżej (w. 524) po naszemu Topielcami zwane.</pr>/
Na dziwy; bo kiedy je Fawonius<pe><slowo_obce>Fawonius</slowo_obce> --- wiosenny wiatr zachodni.</pe> wije,/
Igrają po powietrzu róże i lilie,/
Nad którymi przybite do kopii<pe><slowo_obce>kopii</slowo_obce> --- dla rytmu czytamy na trzy sylaby.</pe> złotéj/
Równym gronem gorzały wyostrzone groty,/
Odymały się orły po chorągwiach tkane,/
A konie pod pańskimi nogami igrane/
Wyprawują korbety<pr><slowo_obce>korbety</slowo_obce> (daw.) --- skoki.</pr>, sforcują się<pr><slowo_obce>sforcować się</slowo_obce> --- (daw.) wytężać się.</pr> w salty<pr><slowo_obce>salto</slowo_obce> ( z łac. a. z wł.) --- skok.</pr>,/
Dzielniejsze na swych grzbietach czując niźli z Malty/
Kawalery; pryskają, rżą i postać w miejscu/
Nie mogą, czyniąc serce i ochotę w jeźdzcu./
Po dniestrowych piechoty rozwlekły się brzegach,/
Niemieckie szwadronami<pr><slowo_obce>szwadronami</slowo_obce> --- w rękopisie: szwadranami.</pr>, węgierskie w szeregach,/
Rozlicznych barw kolory prezentując oku,/
Jakie słońce w wieczornym maluje obłoku./
<wers_wciety typ="1">Hetmani dawno w głowie formowane szyki,</wers_wciety>/
W radę sobie przybrawszy stare pułkowniki/
I mądre indzingiery<pe><slowo_obce>indzingiery</slowo_obce> --- dziś: inżynierów; chodzi o specjalistów od fortyfikacji.</pe>, jakoby z regiestru,/
Po równinach bystrego rozpostarli Dniestru./
Lewe skrzydło Chodkiewicz wziął pod swoję sprawę,/
Prawe Lubomirskiemu oddał pod buławę./
Na czele swój naprzód pułk, Zienowiczów drugi,/
Trzeci Opalińskiego w rząd postawił długi./
Tamże stał i Sapieha; usarze na przodzie,/
Pancerni we trzech szykach byli na odwodzie;/
Tam Rusinowski z pułki lisowskimi, tamże/
Zaporowskie z swych szańców patrzyły haramże<pr><slowo_obce>haramża</slowo_obce> (daw., reg.) --- zgraja, czerń.</pr>./
<wers_wciety typ="1">Lubomirski postrzegszy, że nań dziurą myszą</wers_wciety>/
Opanowawszy lasy, Tatarowie dyszą,/
Tak skrzydło wyprostował, że zrównał i z szykiem/
Chodkiewiczowym czoło; i jeśliby smykiem/
Chciała co orda broić podczas bitwy z Turki,/
Mógł im dać odpór, mógł ich wegnać w też komórki,/
A prawym skrzydłem rządząc, pięć rot kopijnika/
Na samo właśnie czoło pogaństwu wymyka,/
Swoje i Złotnickiego; w tejże stanął ławie/
Lipski i Rozdrażewski i Janowski w sprawie<pe><slowo_obce>sprawa</slowo_obce> (daw.) --- szyk.</pe>./
W drugiej za nim sekundzie<pr><slowo_obce>sekunda</slowo_obce> --- tu: odwód.</pr> Żorawiński z swojem/
Stoi pułkiem, człek wielki rozumem i bojem./
W trzeciej Stefan Potocki, wielkie drzewa<pe><slowo_obce>drzewo</slowo_obce> (daw.) --- kopia.</pe> w toku/
Niosąc, a Leśniowski mu zaraz wedle boku./
Czwarte trzyma posiłki Jan Ferensbach, który/
Dwie chorągwi rajtarskiej wodził armatury<pr><slowo_obce>armatura</slowo_obce> (daw.) --- uzbrojenie.</pr>./
Piąty Boratyńskiego pułk, dziesięć rot; szósty/
I ostatni posiłek Herborta, starosty/
Skalskiego; wedla niego<pe><slowo_obce>wedla niego</slowo_obce> (daw.) --- obok niego.</pe> jakoby na szparze<pr><slowo_obce>szpar</slowo_obce> --- od metody łowienia ptaków: drążek, na którym przymocowany jest ptak służący jako przynęta.</pr>/
Znaku Stanisławskiego czekają usarze,/
Rychło kruszyć kopije na ich przyjdzie skrzydło/
I rzezać to niezbędne<pr><slowo_obce>niezbędny</slowo_obce> (daw.) --- obrzydły.</pr> bisurmańskie bydło./
Gdy tak jezda po bokach wecuje demesze<pr><slowo_obce>wecować demesze</slowo_obce> (daw.) --- ostrzyć szable.</pr>,/
Wrzały środkiem gwardyje pod Wejerem piesze;/
Tam ogniste armaty, tam wojenne sprzęty,/
Niemieckie i węgierskie stały regimenty./
Tam Lermunt<pr><slowo_obce>Lermunt</slowo_obce> --- w rękopisie stale mylnie: Lernunt.</pr> i Mościński; ten swoje Polaki/
I Węgry ma; ten w pułku Szwedy i Prusaki./
Wszytkie infanteryje<pe><slowo_obce>infanteria</slowo_obce> (daw.) --- piechota.</pe>, jednem rzekszy słowem,/
I działa pod dozorem były Wejerowem,/
I co mogli świeżych sztuk nowi wynaleźce/
Wymyślić, każda tu rzecz swoje miała miejsce:/
Haki i śmigownice, nośne kolubryny,/
Kartaony<pe><slowo_obce>haki i śmigownice, nośne kolubryny,
kartaony</slowo_obce> --- różnego rodzaju działa.</pe> i mniejsze polowe machiny,/
Jako ręczne granaty i dardy<pr><slowo_obce>darda</slowo_obce> (daw.) --- włócznia.</pr> i piki./
W też i pułki dragońskie położono szyki./
Za wszytkimi wojskami przed samym okopem/
Dwaj stanęli Sieniawscy, Mikołaj z Prokopem,/
Z ludzi swoich wyborem, jakoby w rezerwie,/
Jeśli broń Boże Turczyn wszytkie ławy zerwie,/
Żeby tu mógł mieć odpór, gdy na eleary<pr><slowo_obce>elear</slowo_obce> --- harcownik, żołnierz szukający pojedynku przed bitwą, ogólnie: junak.</pr>/
Koronne padnie ślepo. Więc do onej pary/
Tomasza Zamoyskiego przyłączono roty,/
Średzińskiego z Świeżyńskim, wielkiej wodzów cnoty,/
Którym z boku w posiłku postawiony bliski/
Mikołaj Kossakowski a starosta wiski./
Z drugą stronę, gdzie lasy były i werteby<pe><slowo_obce>werteby</slowo_obce> --- dziś: wertepy.</pe>,/
Kilkadziesiąt kozackich rot stanęło, gdzieby<pr><slowo_obce>gdzieby</slowo_obce> (daw.) --- gdyby.</pr>/
Wykradli się Tatarzy z onych skrytych łozów<pe><slowo_obce>łozy</slowo_obce> --- zarośla.</pe>,/
Mieli odpór gotowy od naszych obozów./
Nadto, kędy się tylko dało miejsce użyć/
Do fortelu, tak długo kazał hetman wróżyć<pr><slowo_obce>wróżyć</slowo_obce> (daw.) --- próbować.</pr>,/
Że tam albo ognistą piechotę zasadził,/
Albo działka i lekką armatę wprowadził./
W tym toku wojsko stało przed południem trochy,/
Acz dziwnie dobrą sprawą; wżdy<pe><slowo_obce>wżdy</slowo_obce> (daw.) --- przecież.</pe> jednak przepłochy<pr><slowo_obce>przepłoch</slowo_obce> --- luka, miejsca nie zabezpieczone.</pr>/
Nie małe być musiały między Chodkiewiczem/
W czele<pe><slowo_obce>w czele</slowo_obce> (daw.) --- z przodu.</pe> a Lubomirskim, i barziej się niczem/
Nie mieszał, jako kiedy różny od uchwały/
Warszawskiej wojska one komput<pr><slowo_obce>komput</slowo_obce> (daw.) --- liczba.</pr> w sobie miały,/
A on je już, wsparszy się na królewskiem słowie,/
Przed półroczem szykował w pracowitej głowie./
Teraz kiedy czas minął poprawić erroru<pr><slowo_obce>error</slowo_obce> (z łac.) --- błąd.</pr>,/
Choć go co w sercu korci, dobrego humoru,/
Wesołej fantazyi nabywszy postaci,/
Nikomu i sam w sobie ochoty nie traci;/
Lecz wybrawszy jednego z każdej roty męża,/
Podufałego serca, konia i oręża,/
Takimi się osadzi i gdziekolwiek jedzie,/
Tysiąc takich przy boku albo więcej wiedzie./
Zbroje na nim brunatne lasserują<pe><slowo_obce>lasserować</slowo_obce> (daw.) --- połyskiwać.</pe> szmelce<pe><slowo_obce> szmelc</slowo_obce> --- ochronna powłoka na powierzchni metalu.</pe>;/
Koń dzielny pod nogami, na jakim Topielce/
Surowy Neptun gromi, gdy na morzu szarga;/
Na takim bure wały swym trójzębem targa./
Tak i hetman w powagę cnego czoła rugi<pr><slowo_obce>ruga</slowo_obce> (daw., z łac.) --- zmarszczka.</pr>/
Ubrawszy, skoro szyki objedzie raz drugi,/
Skoro stwierdzi<pe><slowo_obce>stwierdzić</slowo_obce> --- tu: utwierdzić, umocnić.</pe> wątpliwych, serdecznym potuszy<pe><slowo_obce>potuszyć</slowo_obce> (daw.) --- dodać nadziei.</pe>,/
Na bliski kopiec cugiem bucefała<pe><slowo_obce>bucefała</slowo_obce> (daw.) --- rumak (od imienia konia Aleksandra Macedońskiego).</pe> ruszy,/
Kiedy na kształt gradowej, pełnej gromu chmury,/
Zastępy się pogańskie walą ku nam z góry,/
Rug<pr><slowo_obce>rug</slowo_obce> --- głucha wrzawa.</pr> tylko i szmer ludzi, jaki więc w nakrytém/
Ukrop garcu sprawuje, gdy gestym kopytem/
Bita ziemia pod nami jęczy, jakby wzdychać/
Żałośnie chciała; tak coś do nas było słychać./
A skoro wszytkie góry i równie<pr><slowo_obce>równia</slowo_obce> (daw.) --- równina.</pr> po części/
Co ich stawało, ona szarańcza zagęści;/
Skoro Osman, łakomy w swoim sercu miałkiem/
Krwie naszej, chce nas żywo, chce nas połknąć całkiem,/
Obróci się Chodkiewicz czołem na swe szyki,/
Gdzie widząc zgromadzone wszytkie pułkowniki/
I rotmistrze, i wielką część z narodów obu/
Żywej młodzi, starego trzyma się sposobu/
Zawołanych hetmanów, zdjąwszy szyszak z głowy,/
Krótkiej lecz zwięzłej do nich zażyje przemowy:/
<wers_wciety typ="1">«To pole, cne rycerstwo! na którym przezwiska</wers_wciety>/
Polacy przez Marsowe nabyli igrzyska,/
Ani naszej Pogonia starożyta Litwy/
Po morzu swe z pogaństwem toczyła gonitwy;/
Pole, mówię, nie słowa, nie czczej pary dźwięki,/
Ale kocha roboty bohatyrskiej ręki./
Ani mnie ust natura formowała z miodu,/
Ani też tam oracyj trzeba i wywodu,/
Gdzie Bóg, Ojczyzna i Pan swoje składy święte/
W archiwie piersi waszych chowają zamknięte./
Dziś wam się Bóg swej chwały, dziś ołtarzów zwierza;/
Nowego, które stwierdził krwią własną, przymierza;/
Klasztorów płci obojej, kędy świecką tuczą/
Wzgardziwszy, w nabożnych łzach grzechy nasze płóczą,/
W Bogu ślubnej czystości i sercem i usty/
Odpaszczają ust naszych i serca rozpusty;/
<begin id="b1341517716767-1953587932"/><motyw id="m1341517716767-1953587932">Ojczyzna</motyw>Wam Ojczyzna, rodzice, krewne, dzieci małe,/
Płeć niewojenną, dziewki oddaje dojźrałe,/
Też by miały ku żądzy psiej pogańskiej juchy<pe><slowo_obce>jucha</slowo_obce> --- krew.</pe>/
W opłakanej niewoli rodzić Tatarczuchy?/
Wam ubogich poddanych chrześcijańskie gminy,/
Ojczyste na ostatek ściany i kominy/
Pokazuje z daleka matka utrapiona;/
Pod wasze się z tym wszytkim dziś kryje ramiona,/
Do was obie wyciąga ręce wolność złota,/
Niech się sam w swych poganin obierzach<pr><slowo_obce>obierze</slowo_obce> --- pęta.</pr> umota!<end id="e1341517716767-1953587932"/>/
<begin id="b1341518471821-622805740"/><motyw id="m1341518471821-622805740">Król, Szlachcic</motyw>W te ręce król ozdoby swej dostojnej skroni,/
Kiedy mu hardy Osman śmie posiągnąć do niéj,/
Porucza, z których je ma; nadzieje nie traci,/
Że tyran posiężnego<pr><slowo_obce>posiężne</slowo_obce> (daw.) --- zamach.</pr> sowicie przypłaci.<end id="e1341518471821-622805740"/>/
Ja uniżone Bogu czynię dzięki, że mi/
Dał żyć na niskiej do dnia dzisiejszego ziemi;/
Dał na tym stanąć miejscu, skąd jeżeli żywo/
Wrócę, czeka mnie żyzne wiecznej sławy żniwo./
Jeśli też tu Bóg schyłki wieku mego zcedzi,/
I to zysk liczę, gdy mnie nie doma sąsiedzi,/
Lecz tak wiele chrześcijan pod tutecznym niebem,/
I moje martwe kości ozdobi pogrzebem,/
Więc, o kawalerowie, w których serce żywe/
I krew igra, przyczyny mając sprawiedliwe/
Tak koniecznej potrzeby, Litwa i Polanie<pr><slowo_obce>Polanie</slowo_obce> --- Polacy.</pr>,/
Osiądźcie Turkom karki i nastąpcie na nie!/
<begin id="b1341518537293-888673762"/><motyw id="m1341518537293-888673762">Bogactwo</motyw>Niechaj was to nie stracha, niech oczu nie mydli,/
Że się poganin upstrzy, uzłoci, uskrzydli./
Namioty, słonie, muły, wielbłądy i osły,/
To nie bije;<end id="e1341518537293-888673762"/> stąd serca przodkom waszym rosły/
Do szczęśliwych tryumfów; i mięso i pierze,/
Lubią sławę i złoto przy sławie żołnierze./
Mało co tam wojennych; dziady, kupce, Żydy,/
Martauzy<pr><slowo_obce>martauz</slowo_obce> (daw.) --- zbój, handlarz niewolników.</pr> postroili i dali im dzidy;/
Co człek, to tam rzemieślnik; cień ich tylko ma tu/
Osman; każdy zostawił serce u warstatu./
Czy nie Cygani, którzy podłe drumle klepią,/
Bić nas będą, skoro się masłokiem<pr><slowo_obce>masłok</slowo_obce> --- napój odurzający.</pr> zaślepią,/
Których wszytka armata<pr><slowo_obce>armata</slowo_obce> (daw.) --- uzbrojenie.</pr> --- młotek, szydło, dratwa?/
Sama się swoją liczbą ta tłuszcza zagmatwa./
Tedy do tak nikczemnej marnej szewskiej smoły,/
Sarmatów będę równał! Naród, który z szkoły/
Marsowej pierwsze przodki, stare dziady liczy,/
Który wprzód w szabli, niźli w zagonach dziedziczy,/
Którym Chrobry Bolesław, gdy Rusina zeprze,/
Żelazne za granicę postawił na Dnieprze;/
Gdy Niemca, co w fortecach i w swej ufał strzelbie,/
Takież kazał kolumny kopać i na Elbie./
Tylą tedy tryumfów ozdobione dłonie,/
Tylą nieprzyjacielskiej krwie kurzące bronie,/
Skorośmy niespokojne skrócili sąsiady,/
Podnieśmy na Turczyna, z którym dziś do zwady/
Pierwszy raz przychodzimy; Cecory i Dzieże/
Nie wspomnię, żebyśmy z nich mieli tylko świeże/
Do pomsty okazyje, gdzie błąd naszych gruby,/
Świat świadkiem, wstawił na łeb durnym<pr><slowo_obce>durny</slowo_obce> --- zarozumiały, szalony.</pr> Turkom czuby./
Starych mi tu wiktoryj tak wiela nie trzeba/
Wspominać, więc na pomoc, bracia, wziąwszy nieba,/
Te nieba, których dzisia sprawiedliwej kauzy<pr><slowo_obce>kauza</slowo_obce> (daw., z łac.) --- sprawa.</pr>/
Bronicie, polskie mając patrony kałauzy<pr><slowo_obce>kałauz</slowo_obce> (daw., z tur.) --- przewodnik.</pr>,/
Dobądźmy na dzisiejszy dzień chowanej broni,/
A skoro hasło <wyroznienie>Jezus</wyroznienie> po wojsku zadzwoni,/
Nie szczędząc bisurmańskiej nikczemnej posoki,/
Odbierzmy należyte szablom swym obroki./
<begin id="b1341518624516-2387785552"/><motyw id="m1341518624516-2387785552">Strach, Odwaga</motyw>Jeżeli się kto boi, jeśli ufa w nogi,/
Niech patrzy na bystry Dniestr, tatarskie załogi<pr><slowo_obce>załoga</slowo_obce> (daw.) --- tu: zasadzka.</pr>,/
O czym wątpię, a mężnym bohatyrska cnota/
Niechaj do wiecznej sławy pootwiera wrota.<end id="e1341518624516-2387785552"/>/
<begin id="b1341518654173-1394703120"/><motyw id="m1341518654173-1394703120">Modlitwa</motyw>A ty, o wielki Boże! który jednym słowem/
Wodzisz wojsk miliony, przeto obozowem/
Panem się słusznie zowiesz; ty sadzasz na trony,/
Ty królom z głów niewdzięcznych odbierasz korony,/
Pokaż swoję moc w naszej niedołędze lichéj,/
Zepchni nieprzyjacioły swoje dzisia z pychy.<end id="e1341518654173-1394703120"/>/
Oni liczbie tak wielkiej, wozom, koniom, a my/
W tobie tylko, jedyny Boże nasz, ufamy./
Racz podrzeć wielkich grzechów naszych katalogi;/
Weź im serca, a nam daj; pokrusz im ostrogi;/
Niech się im łuki łomią, niech im szabla ztępie,/
Daj cześć swemu imieniu w tym ludzi zastępie!/
<wers_wciety typ="1">Gdy dokończył Chodkiewicz takiej swojej mowy,</wers_wciety>/
Zdało się, że ze słońca promień go ogniowy/
Ogarnął, że na głowie i na skroni białéj/
Włosy mu oszedziałe<pr><slowo_obce>oszedziały</slowo_obce> --- osiwiały.</pr> płomieniem gorzały./
<begin id="b1341519281701-3066656288"/><motyw id="m1341519281701-3066656288">Matka Boska, Odwaga</motyw>Wszyscy wrzących łez rzucą gorące granaty/
Na Turków przed wielkiego Twórce majestaty;/
Wszyscy się chcą z nimi bić, z tak wdzięcznej przynęty/
Zabrzmi głośno po całym wojsku pean<pr><slowo_obce>pean</slowo_obce> --- hymn.</pr> święty/
Bogarodzice; przez nię chcą Syna ubłagać,/
Żeby swoich chciał stwierdzić, nieprzyjaciół strwagać.<end id="e1341519281701-3066656288"/>/
Toż co żywo do skruchy, w czym sumnienie ruszy,/
Bogomyślnym kapłanom cicho kładą w uszy,/
Którzy tam i sam jeżdżąc, jeśli kogo łudzi,/
Od napaści szatańskiej animują ludzi,/
Na tym placu, z którego ognistymi koły/
Człek może z Eliaszem wniść między anioły./
<wers_wciety typ="1">A już <slowo_obce>hałła</slowo_obce> tatarskie, jaki wrzące garce</wers_wciety>/
Bełkot czynią, zagłusza<pe><slowo_obce>A już hałła tatarskie, jaki wrzące garce/
Bełkot czynią, zagłusza</slowo_obce> --- to samo porównanie w w. 534.</pe>; już poczyna harce,/
Już się błyśnie po płaskim bystry bułat<pr><slowo_obce>bułat</slowo_obce> (daw.) --- stal, zwł. stalowe ostrze.</pr> błoniu./
Kto się czuje na ręku i obrotnym koniu/
A co pierwsza w żołnierzu --- na odważnym sercu,/
Chociaż z placu drugiego prowadzą w kobiercu,/
Komu hetman pozwoli, onym chce igrzyskiem/
Sławy nabyć, w ostatku i śmierć liczy zyskiem./
Już strzały, już gorącą krew piły i kule,/
Gdy Morstyn Aleksander przez rok w Jedykule/
Odpocząwszy, jako był na Cecorze wzięty,/
Żeby mu też odbrząkał w Raciborskie<pr><slowo_obce>w Raciborskie</slowo_obce> --- z Raciborska pisali się Morsztynowie.</pr> pęty,/
Wziąwszy harcem na arkan za kark murze<pr><slowo_obce>murza</slowo_obce> --- wódz, książę tatarski.</pr> z Krymu,/
Odda Chodkiewiczowi; ten nim do Chocimu/
Na więzienie odesłan, hetmanów w tym sprawi,/
Że się najpierwszym Osman kawałkiem udawi/
(Tak się w nieokróconym sam zaklął uporze),/
Jeżeli go nie w polskim ukusi taborze,/
I nie pierwej po tym się uspokoi poście,/
Aż tam koniem po trupów naszych wjedzie moście./
Aleć mężni Polacy dobrze sobie wróżą,/
Że trupa na pogany głowami położą;/
Nastrzelali Tatarów, języków nawiedli./
<begin id="b1341519935197-2351267249"/><motyw id="m1341519935197-2351267249">Głód, Omen</motyw>A już czwarta z południa, wszyscy się najedli,/
Sam tylko Osman na czczo, bo, jako się rzekło,/
Wprzód niż jeść, wszytkich nas miał zbić i wegnać w piekło,/
Więc do swoich hetmanów surowe śle grozy:/
Niech się harcem nie bawią, niech biorą obozy/
Giaurskie. Czy mnie głodem chcą umorzyć? Czy to/
Im się igrać chce? Mnie jeść, bodaj ich zabito!<end id="e1341519935197-2351267249"/>/
I w złą wyrzekł godzinę. Nastąpili za tem/
Na kozackie tabory poganie mandatem;/
Barzo im to markotno i w oczy ich kole,/
Że im równe Kozacy zastąpili pole,/
A co rzecz żałośniejsza --- na ich własnym gruncie,/
Przywlókszy rokitowe talażki<pr><slowo_obce>talażki</slowo_obce> (daw.) --- wózki (zdrobnienie od talaga).</pr> w chomoncie./
<wers_wciety typ="1">Sprawą szli upierzeni janczarowie w przody</wers_wciety>/
I Kozakom bez wszelkiej dadzą ognia szkody;/
Abowiem ci skoro swe wózki kryte lipą/
Z bliskiego brzegu rumem<pe><slowo_obce>rum</slowo_obce> (daw.) --- gruz, tu: pich i kamienie.</pe> w półkoszkach nasypą,/
Ukażą na janczary figę, i nim znowu/
Nabiją, dadzą im w brzuch gęstego ołowu/
Z działek szrótem nabitych, z nośnych samopałów./
Wraz na nich jako osy wysypą się z wałów./
Posiłkują swych Turcy, Chodkiewicz swych wzdziera<pr><slowo_obce>wzdzierać</slowo_obce> tu: --- wstrzymywać.</pr>,/
Choć się każdy do onej potrzeby napiera./
Ufa mężnym Kozakom, z Sajdacznym się znosi<pe><slowo_obce>znosić się</slowo_obce> (daw.) --- porozumiewać się.</pe>,/
Gotów mu dać posiłek, jeżeli oń prosi./
Dopieroż się sam z swymi sunie eleary<pr><slowo_obce>elear</slowo_obce> --- harcownik, żołnierz szukający pojedynku przed bitwą, ogólnie: junak.</pr>,/
Szyku nie rozrywając, i razem w janczary,/
Razem w jezdę uderzy, razem każe z boku/
Z ich zasadzek piechocie w pole pomknąć kroku./
Tak kiedy się gra w tamtej bogaci zabawce,/
Przybywa i z tej strony, i z owej na stawce,/
Choć Turków po tysiącu, naszych tylko po stu,/
Lecz jeden bił dziesiąciu. Obaczywszy z chrostu/
Piechoty, choć jeszcze z dział nie strzelano na nie,/
Retyrować się nazad poczęli poganie./
Na koniec wziąwszy chłostę niepoślednią, zbiegli/
Do swoich, co i pola, i góry zalegli./
Już by była i z tymi dziś doszła potrzeba,/
Ale się słońce w morze pokwapiło z nieba./
Jak się ten hałas począł, bisurmańscy smocy<pr><slowo_obce>smocy</slowo_obce> --- tu metaforycznie: działa.</pr>/
Nieporównanym grzmotem aż do samej nocy/
Zagłuszały nasz obóz z barzo małą stratą;/
My Turków sercem, oni przeszli nas armatą./
Sześć koni szeregowych spod hetmańskiej roty,/
Z inszych różnych drugie sześć w one padło grzmoty./
Jeden pachołek, drugi Zawisza tej bitwy/
I Bohdan, i Carowic, Tatarowie z Litwy,/
Żywotem przypłacili; padł i Rusinowski/
Od działa uderzony, pułkownik lisowski;/
Jędrzejowski i Kłuski, Ryszkowski z Klebekiem/
Rotmistrze, i Rakowski rozstał się z tym wiekiem./
Prawda, że i to szkoda, lecz z nieprzyjacielem,/
Którego trupem pola szeroko zabielim<pr><slowo_obce>zabielim</slowo_obce> --- poeta wymawiał i rymował: zabielem.</pr>,/
Złożona, tym snadniej nam żal na sercu koi,/
Że znowu powetujem prędko szkody swojéj,/
Doznawszy dziś i serca, i sił w tym narodzie:/
Bo zawsze bezpieczniejsza łódź na miałkiej wodzie./
Układało pogaństwo w drabiny trup goły/
(Jako rolnik przed deszczem, kiedy do stodoły/
Wozi z wierzchem pod pawąż wysuszone snopki),/
Którzy nam przed godziną pisali nagrobki./
Prowadził leda holik<pr><slowo_obce>holik</slowo_obce> --- hołysz, biedak.</pr>, leda ciura podły,/
W rzędach konie okryte bogatymi siodły,/
Skrzydła, kity, lamparty i tygrysy świeże,/
Kaftany złotoryte, strasznych lwów łupieże<pr><slowo_obce>łupież</slowo_obce> (daw.) --- skóra (złupiona ze zwierzęcia).</pr>,/
Łuki, szable, zawoje, pieniądze i szaty,/
Dywdyki<pr><slowo_obce>dywdyk</slowo_obce> --- bogate przykrycie na konie.</pr> i czapragi<pe><slowo_obce>czaprag</slowo_obce> --- właśc. czaprak, kapa pod siodło przykrywająca konia.</pe> haftowane w kwiaty,/
Bonczuki i chorągwie i rynsztunek iny/
Prostych żołnierzów i źle strzeżonej starszyny./
Pełen tego był obóz; ale drożej trzyma/
Osman tam zabitego baszę Husseima./
Lepiej go było nie kląć; ten-to po Skinderze/
Umarłym na Sylistrze prefekturę bierze;/
Ten dziś władał wojskami, chociaż jednym okiem/
Patrzył, już mu obiedwie wiecznym zaszły mrokiem!/
Brat azyjatyckiego basze żywcem wzięty,/
Ale prędko śmiertelnym bólem od ran zdjęty./
I inszych co mężniejszych, co znaczniejszych wiele,/
Którzy dotąd o polskiej nie słychawszy sile,/
Kiedy chcą przed inszymi dokazować męstwa,/
Barzo wielka od naszych ręku padła gęstwa;/
Nie Węgrzyn tu, nie Niemiec, nie Arabin nagi,/
Inakszej na Polaków potrzeba uwagi./
Nie Budzyń tu, nie Agier<pr><slowo_obce>Agier</slowo_obce> --- właśc. Eger, miasto i twierdza na południowych Węgrzech, dwukrotnie zdobyta przez Turków w XVI w.</pr>, nieme mury, ale/
Co piersi, to forteca, w twardej kuta skale,/
Do kożdej dział burzących trzeba wam i miny./
Takie przedtem rodziła Sarmacyja syny!/
<wers_wciety typ="1">Tatarowie jak rano w onych chróstach legli,</wers_wciety>/
Lubomirskiego aże do wieczora strzegli,/
Żeby się tam nie mieszał, gdzie bliskie swej ściany/
Koniecznie chcieli Turcy znieść Zaporożany,/
Choć mu dusza piszczała i miał okazyje/
Kruszyć o bok pogański sudanne<pr><slowo_obce>sudanny</slowo_obce> (daw.) --- smukły.</pr> kopije/
Dopieroż pyszny Osman trochę pod się z chwostem<pr><slowo_obce>chwost</slowo_obce> (daw.) --- ogon.</pr>./
Skoro cały dzień przetrwał niepotrzebnym postem,/
Siada do swej wieczerze, ale w gębę kęsa/
Nie włoży, choć świeżego dostatek ma mięsa./
Naszy gdy dniem dzisiejszym przyszłe szczęście zmierzą,/
Dwakroć mają weselszą niż obiad wieczerzą,/
A coraz słonecznego wetując upału,/
Kto ma czym, napiją się do siebie pomału./
<wers_wciety typ="1">Chodkiewicz skoro obóz sam w koło objedzie,</wers_wciety>/
Sam posłuchy<pe><slowo_obce>posłuchy</slowo_obce> (daw.) --- straże, czujki.</pe>, sam straże placowe zawiedzie./
Ledwo twardą z starego zbroję zdejmie grzbietu,/
Zaraz rady wojennej sprasza do sekretu,/
A skoro miejsca wszyscy swe zasiędą rzędem/
Wedle lat i kto jakim uczczony urzędem,/
Swoje naprzód krótkimi powie słowy zdanie:/
«Dzień dzisiejszy okazał, co mogą poganie./
O bracia! Ludzie to są mdli, nadzy i goli,/
Samym larmem<pe><slowo_obce>larmo</slowo_obce> --- tu: hałas.</pe>, z którego palec nie zaboli,/
Bić nas chcieli, i samym (mówić muszę z śmiechem)/
Dział burzących z pola nas chcieli zegnać echem./
Liczba im serce czyni i gęste pomiotła<pr><slowo_obce>pomiotło</slowo_obce> --- miotła; tu pogardliwie o pióropuszach a. buńczukach.</pr>,/
Które wiszą nad nimi; sama-by się gniotła/
Ta zgraja, bo nam nigdy nie wyrówna w siły,/
Gdybyśmy im raz w polu obrócili tyły./
Tak mi się zda, żeby się raz z pogaństwem zwadzić,/
Armatę pozasadzać, wojsko wyprowadzić,/
A w ostatku Bóg z nami. Wiem, że przy tym haśle/
Wszytko smarownie, wszytko pójdzie jak po maśle./
Zwłoka na obie stronie<pe><slowo_obce>na obie stronie</slowo_obce> --- liczba podwójna; sens: korzystna dla obu stron.</pe>; im czekamy dłużéj,/
Że się poganin czasem i wielkością znuży,/
Tym nam się rychlej przyda ta przypowieść cudnie:/
Zdechnie chudy tymczasem, niźli tłusty schudnie./
Swoiśmy tu, o bracia! Ani trzeba świadków./
Wiadomiśmy i spiżarń, i naszych dostatków./
Nie takie są, żebyśmy z kim iść na wytrwaną<pe><slowo_obce>na wytrwaną</slowo_obce> (daw.) --- kto kogo przetrzyma.</pe>/
Mieli; nuż Tatarowie, co nie chybi, wstaną,/
Opaszą nas dokoła na wsze strony wieńcem,/
A na ostatek z samym rozprzęgą Kamieńcem,/
Skąd ostatnia nadzieja. <begin id="b1341522891646-261776926"/><motyw id="m1341522891646-261776926">Głód</motyw>Dosyć nas nie słucha/
Żołnierz, niechże jedno mu głód zajźry do brzucha,/
Który, czego przykładów wiele, podczas głodu/
Nie ma uszu, żadnego nie słucha wywodu./
I niedługo dla trawy trzeba będzie wozu/
Kilka pułków w konwoju wysyłać z obozu,/
Żebyśmy nie odpadli na koniec od koni,/
Których większa połowa zębami już dzwoni.<end id="e1341522891646-261776926"/>/
Wiele jest ludzi, których nieprzywykła praca/
W obozie chorobami już za boki maca./
Turcy wczora stanęli, którzy nim w chorobie/
Zdrowymi bywszy, naszy chorzy będą w grobie;/
Oni na wszytkie strony świat mają otwarty,/
Nam się wychylić trudno bez straży, bez warty./
Życzyłbym, żebyśmy się, będąc jeszcze tędzy,/
Spróbowali z tą srogą belluą<pr><slowo_obce>bellua</slowo_obce> (z łac.) --- bestia.</pr> co prędzéj./
Widzę: i Kozacy czcze<pe><slowo_obce>czczy</slowo_obce> (daw.) --- pusty.</pe> przywlekli talagi<pr><slowo_obce>talagi</slowo_obce> --- wozy.</pr>,/
Kto ręczy, że wytrwają? Więc to do uwagi/
Waszej dawszy, przestrzegam, jeśli w tym opale/
Dłużej będziem, że prochów mamy już o male<pe><slowo_obce>o male</slowo_obce> (daw.) --- mało.</pe>./
Wszytko z postanowieniem mija się sejmowem,/
Lecz nas i biedne prochy omylą z ołowem./
<begin id="b1341523530469-3992978917"/><motyw id="m1341523530469-3992978917">Starość, Ambicja</motyw>Mam i ja swą prywatę: starości mej brzemię,/
Która mnie co godzina głębiej tłoczy w ziemię,/
Wątpliwego wyglądam i mroku, i świtu;/
Krótki czas na tym świecie mojego pobytu!/
Życzyłbym, nim ostatnie przyjdzie oczy mrużyć,/
Bogu się i kochanej Ojczyźnie przysłużyć,/
Ale niech mój sentyment, i choć w zimnym ciele/
Żywa chęć, pod wasze się rozumienie ściele,/
A dobry Bóg, cokolwiek z lepszym naszym baczy,/
Niechaj do serc wspaniałych podać wam to raczy!<end id="e1341523530469-3992978917"/>/
<wers_wciety typ="1">Skoro skończył Chodkiewicz, wszyscy, jako siedzą,</wers_wciety>/
Do jego propozytu<pr><slowo_obce>propozyt</slowo_obce> (daw.) --- propozycja.</pr> swe zdanie powiedzą,/
Jedni przeciwko niemu, drudzy mówią za niém./
Bo każda głowa swoim obfituje zdaniem./
Więc gdy się starszy w różne sforcują<pr><slowo_obce>sforcować się</slowo_obce> (daw., z wł.) --- silić się.</pr> wywody,/
Bierze też z miejsca swego głos Sobieski młody./
<wers_wciety typ="1">«I ja, wielki hetmanie! chociaż tyla swady</wers_wciety>/
Nie mam w sobie, żebym miał starszych ganić rady,/
Tak rozumiem, ile człek z dawnych baczy<pe><slowo_obce>baczyć</slowo_obce> (daw.) --- widzieć, zauważać.</pe> dziei<pe><slowo_obce>dziei</slowo_obce> --- dziś popr. forma D.lm: dziejów.</pe>:/
Rzadko stoi w wczorajszej fortuna kolei;/
Owszem dziś da na wymiot<pr><slowo_obce>da na wymiot</slowo_obce> --- ofiaruje niewielki dar w nadziei wielkiego rewanżu.</pr>, aby jutro srożéj/
W niewywikłane śmiałka wegnała obroży./
Tak dziki zwierz, tak ptacy, tak i nieme ryby/
Na ponętę wpadają myśliwcowi w dyby./
Ostrożność z doświadczeniem, doświadczenie z wiekiem/
Chodzi: oboje się to nie rodzi z człowiekiem,/
Oboje-ć z chęcią przyznam, (czego-ć nikt ubliżyć/
Nie może, boć tylo lat dało niebo wyżyć/
W marsowej szkole, ile do prawdziwej próby/
Tak z rozumu, jak z serca potrzeba) a kto by/
Nie przyznał? Lecz apetyt wielki sławy wiecznéj,/
(O którą każdy dobry, każdy stoi grzeczny,/
A zaś kto o nię nie dba, w tem najmniejszej noty/
Umysłu wspaniałego nie masz, ani cnoty),/
Ten cię trochę uwodzi, żebyś tu chciał pieczęć/
Swym bohaterskim dziełom przycisnąć. Nie przeczę-ć/
I ja, wielki hetmanie, niech do kresu bieży/
Sława twa, lecz w rozmyśle tam siła należy,/
Gdzie się nie da dwa razy grzeszyć, gdzie poprawie/
Nie masz miejsca, ale grób i nam, i twej sławie./
A cóż kiedy wspak padnie obojętna bierka<pr><slowo_obce>A cóż kiedy wspak padnie obojętna bierka</slowo_obce> --- kiedy niepewna kostka padnie na korzyść strony przeciwnej?</pr>?/
Rzekłem, że się tu szczęście najradniej<pe><slowo_obce>najradniej</slowo_obce> (daw.) --- najchętniej.</pe> usterka<pr><slowo_obce>usterknąć</slowo_obce> (daw.) --- potknąć się.</pr>./
Niech to zdarzy mocny Bóg, jeśli święta wola,/
Że te pogańskim trupem uścielemy pola;/
Niechaj pod jego sprawą i świętym dozorem/
Złote krzyże pod samym rozwiniem Bosforem;/
Niech kiedyżkolwiek w Jemu poświęconym gmachu/
Imię <wyroznienie>Jezus</wyroznienie> obrzydłe zagłuszy <wyroznienie>hałła-chu!</wyroznienie>/
Ale któż ma przywilej na to i pieczęci?/
Myżbyśmy to tak dobrzy mieli być i święci/
Nad wszytko<pe><slowo_obce>wszytko</slowo_obce> --- tu: całe.</pe> chrześcijaństwo, żebyśmy do razu/
Wygrać i wygnać mogli Turki do Kaukazu?/
Co jeśli Bóg naznaczył, będziemy tam szłapią<pr><slowo_obce>szłapia</slowo_obce> --- kłus.</pr>;/
Głupi-ć to tylko z szkodą do pewnego kwapią<pe><slowo_obce>kwapić się</slowo_obce> (daw.) --- spieszyć się.</pe>!/
A Turkom i w przegranej wszytko pójdzie zwięźléj./
Nużbyśmy w ich taborach na łupie powięźli?/
Nie każdego z siebie mierz, różnie sobie życzy:/
Dobry żołnierz sławy chce, łakomy zdobyczy./
Mają Donaj poganie, mają Czarne morze,/
Którym się od Azyej Europa porze,/
Trudne na nas przeprawy; tymi by się złożyć<pr><slowo_obce>złożyć się</slowo_obce> --- obronić się, zasłonić.</pr>/
Nam mogli, nim drugi raz przyszłoby im ożyć,/
Owszem jeszcze srożej wstać, ni<pe><slowo_obce>ni</slowo_obce> --- niby, jak.</pe> lew rozdrażniony./
Mają całe królestwa, ludzi miliony;/
A nas broń Boże szwanku, w której-że reducie/
Oprzeć się tej szarańczy, tej gwałtownej zrucie<pr><slowo_obce>zruta</slowo_obce> (daw.) --- ruina.</pr>?/
Wisła by nas podobno czy broniły mury?/
Tamtę w sucha dzisiejsze pewnie zbrodzą kury./
W Polszcze co za fortece? Kraków jak pod młotem/
Samych by dział burzących spadł na ziemię grzmotem./
Posiłki skąd? Skądbyśmy zaciąg mieli nowy?/
Owo zgoła, próżno tym i zaprzątać głowy./
Na króla-li każemy? Ten nas nie doczeka;/
Prosto, jak oczy wybrał, za morze ucieka./
Z braciej szlachty niewiele rozumiem pociechy;/
Widziałbyś nie ogromne, kiedy sklęsną, miechy./
Pospolite ruszenie drugi jako żywo/
Nie służył; mów ty: wojna, a on: będzie żniwo./
Drugi pole zależał: znamy swe szkatuły<pe><slowo_obce>znamy swe szkatuły</slowo_obce> ---  troszczymy się tylko o swe zbiory (pieniężne).</pe>./
Tym by też czasem Polskę pogany zasuły<pr><slowo_obce>pogany zasuły</slowo_obce> --- w rękopisie poganie zasuli, dla rymu poprawiono; <slowo_obce>zasuć</slowo_obce> --- zasypać.</pr>./
Jeśli rzeczesz, że sąsiad z posiłkiem przyjedzie?/
Jakobyś też budował na marcowym ledzie<pe><slowo_obce>ledzie</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lp: lodzie.</pe>./
Przysiągłbym, że się teraz wszyscy cieszą śmiele,/
Wilcy polskiej wolności i nieprzyjaciele,/
Boli Niemca Psie pole i Byczyna świeża;/
I sam nic nie uczynił, i zraził papieża./
A Władysław co mówi za dniestrową wodą?/
Wielką by nam i ten był w boju niewygodą,/
Czy się bronić, czy jego, gdyby jednym razem/
W nas i weń uderzyło pogaństwo żelazem?/
Tedy i ja wytrzymać z miejsca mego radzę,/
W czym nie na swoim miałkim rozumie się sadzę./
Sławnych to fortel wodzów, którym nie bez sromu/
Garścią ludzi zastępy przyszły do pogromu,/
Razem na szańc nie stawiać, zwłaszcza gdzie potęgą/
I liczbą adwersarze<pr><slowo_obce>adwersarz</slowo_obce> --- przeciwnik.</pr> twoi cię przesięgą;/
Poczekać okazyjej; same-ć pójdą rzeczy,/
Gdy ten albo się zgłodzi, albo ubezpieczy,/
Tak dwaj Angielczykowie: Drake z Arkourtem,/
Kiedy tamtym przeciwko ich królewnie nurtem/
Pyszny Hiszpan sprowadził niezliczoną flotę,/
Tak durną<pr><slowo_obce>durny</slowo_obce> --- tu raczej: dumny.</pr> napisawszy po masztach ramotę:/
Tobie jarzmo hiszpańskie wyniosły kark złomie,/
Pani, co rzymskie prawa pogardzasz widomie<pe><slowo_obce>widomie</slowo_obce> (daw.) --- w sposób widoczny.</pe>,/
Wsławili się na wieki, okurzywszy dymem/
Hiszpana i takim mu odpisali rymem:/
Ucz się w niewieścim jarzmie karku łomać, panie,/
Co boże łomiesz prawa i nic nie dbasz na nie./
Zgwałconego przymierza i wodą i lądem/
Mści się niebo nad każdym sprawiedliwym sądem<pr><slowo_obce>Gdy ten albo się zgłodzi, albo ubezpieczy (...), Mści się niebo nad każdym sprawiedliwym sądem (...)</slowo_obce> --- r. 1488, katastrofa armady hiszpańskiej, przez Drake'a, Howarda i innych admirałów Elżbiety angielskiej.</pr>./
Tak Albert<pr><slowo_obce>Albert</slowo_obce> --- arcyksiążę Albert w r. 1600 we Flandrii.</pr> pod Nauportem z mężnym Maurycem/
Bitwę przegrał, lud stracił, ranę odniósł licem,/
Kiedy pierwszym powodem uwiedziony głupie,/
Pokwapił się<pe><slowo_obce>pokwapić się</slowo_obce> (daw.) --- pospieszyć się.</pe> z potrzebą, ufający kupie./
Tak Gustaw Horn w Nordlindze dzisia tryumfował<pr><slowo_obce>Tak Gustaw Horn w Nordlindze dzisia tryumfował (...)</slowo_obce> --- pierwsza porażka Szwedów, r. 1644, pod Nordlingen bawarskim.</pr>,/
Jutro przegrał i sam się srebrem okupował./
Ale gdyby tu wszytko wspominać się miało,/
Rychlej by czasu, niźli przykładów nie stało./
Niech tylko ta szarańcza poleży na kupie,/
Zaśmierdzi się, przy tańszym będziem ją mieć skupie;/
Niech ich zimny deszcz spłucze, mroźny auster<pr><slowo_obce>auster</slowo_obce> (daw.) --- wicher południowy.</pr> przejmie,/
Będą-ż tążyć<pr><slowo_obce>tążyć</slowo_obce> (daw.) --- tęsknić.</pr> do swoich warstatów uprzejmie./
Nas mniej, mniej nam też trzeba; czego już poprawić/
Trudno, mogliśmy, mogli lepiej się w tem sprawić;/
Nie szanować Wołoszy, przysposobić spiże<pr><slowo_obce>spiża</slowo_obce> (daw.) --- spyża, prowiant.</pr>;/
Tylkoć-to niedźwiedź żyje, kiedy łapę liże,/
Bo na nieprzyjacielskie dyskrecyja<pe><slowo_obce>dyskrecja</slowo_obce> --- tu: dbłość, ostrożność.</pe> kraje/
Nie czesne miłosierdzie<pe><slowo_obce>nie czesne miłosierdzie</slowo_obce> --- miłosierdzie okazywane w niewłaściwym momencie.</pe>, nie stoi za jaje<pe><slowo_obce>nie stoi za jaje</slowo_obce> (daw., przysł.) --- nie jest nic warte.</pe>,/
Ale co już minęło, tego trudno ścignąć;/
Teraz każ wszytkich szańców nakoło podźwignąć./
Jest prowiant w Kamieńcu; królewic o jutrze/
W obóz wnidzie, nam serca doda, a im utrze./
Cóż gdy we stu tysięcy król ze Lwowa ruszy;/
Choćbyśmy też znużnieli<pr><slowo_obce>znużnieć</slowo_obce> (daw.) --- zubożeć.</pr>, zaż nam nie potuszy<pr><slowo_obce>potuszyć</slowo_obce> (daw.) --- dodać otuchy.</pr>?/
Naprowadzi żywności, prochów i armaty;/
Turcy będą czwarta część, my będziem trzy światy./
Tam w boży czas pódź w pole i trzymane poty<pe><slowo_obce>poty</slowo_obce> --- póty, do tej pory.</pe>/
Krusz szczęśliwie o piersi bisurmańskie groty./
A tymczasem do króla goniec skoczy chyży,/
Niechaj go Lwów nie trzyma, niech się do nas zbliży;/
Niech, spędziwszy z Podola tatarskie zabiegi,/
Stanie nad Dniestrowymi co narychlej brzegi;/
Że nań tylko z wygraną szabla polska czeka./
Inaczej niech sam na się, nie na nas narzeka»./
<wers_wciety typ="1">Wszytkim się podobało Sobieskiego zdanie,</wers_wciety>/
I sam nawet Chodkiewicz z chęcią przypadł<pe><slowo_obce>przypaść</slowo_obce> (daw.) --- zgodzić się.</pe> na nie./
A już Febe<pr><slowo_obce>Febe</slowo_obce> --- księżyc (Diana, siostra Feba, tj. Apolla).</pr> rogami środka nieba siąga/
I z lekka je ku morzu za bratem wyciąga./
Który skoro nazajutrz po niebie kagańca/
Pomknie, Władysław się też ruszy ode Żwańca./
Po szerokim swe szyki rozpostarszy błoniu,/
Sam wprzód na neapolskim wysadzi się koniu;/
Niechaj się go i Flegon i Pirois<pr><slowo_obce>Flegon i Pirois</slowo_obce> --- imiona koni ciągnących słoneczny rydwan.</pr> wstyda,/
Tak chodziwy<pr><slowo_obce>chodziwy</slowo_obce> --- (o koniu) pięknego chodu.</pr>, a śniegu białością nie wyda./
I on, i pan we złocie jako lampa gorzał,/
Kiedy mu glancu<pe><slowo_obce>glanc</slowo_obce> --- tu: blask.</pe> Tytan<pr><slowo_obce>Tytan</slowo_obce> --- słońce.</pr> ognisty przysporzał! /
Gdy na kirys, co równa i glancem, i hartem/
Diament, ciska niebem promienie otwartém./
W tropy za nim kopijnik, któremu pod groty/
Snują się powietrznymi proporce obroty./
Po nich idą pancerni; po pancernych, w sforze/
Z dragony, w świetnej łosiej rajtaryja skórze./
Toż piechota, żelazną głowy kryta blachą;/
Ale jej część niemała została pod Brahą,/
Gdzie tabor i armaty większa połowica/
W okopach z rozkazania stała królewica./
Który skoro wszedł w obóz, skoro mu rozbito/
Namioty, serca naszym przybyło sowito,/
Gdy widzą między sobą, z czyjego ich łona/
Za odwagi nagroda czeka zasłużona./
Naszym serca przybyło; poganie się trwożą,/
Że nas wczora mniej było, wżdy za łaską bożą/
Wzięli słusznie po karku, a swoją posoką/
I gęstym trupem pola przyległe powloką./
Dwojaka przeto radość Chodkiewicza ruszy:/
Jedna, że się w pogańskiej krwi pierwszy ujuszy/
I zrazi z fantazyi Osmana ubrdanéj;/
Druga, że wszedł królewic w obóz pożądany./
Toż co było pociechy, co armaty w wale,/
Każe ognia dać w strasznym na tryumf zapale;/
Drży ziemia, wyją skały i odległe lasy,/
Targają się obłoki srogimi hałasy;/
Zatyka uszy Osman, gdy się tak ośmiela,/
Gdy mu giaur bezpiecznie i na przepych<pe><slowo_obce>na przepych</slowo_obce> (daw.) --- dla popisu, na obelgę.</pe> strzela./
Zwłaszcza, kiedy po wietrze na całe podgórze/
I na jego obozy rozwleką się kurze/
Siarczane, toż się pyta przyczyny i dowie./
<begin id="b1341526050174-1899105051"/><motyw id="m1341526050174-1899105051">Pojedynek</motyw>Wnet wróżka<pe><slowo_obce>wróżka</slowo_obce> ---  tu: wróżba.</pe> nieszczęśliwa zaigra mu w głowie,/
Zwłaszcza słysząc, że w jednym Władysław z nim roku,/
A nuż się trzeba będzie z nim potykać w kroku?/
Nuż go wyzwie na rękę między dwiema szyki?/
Nigdy to nie szpeciło zwłaszcza rówienniki.<end id="e1341526050174-1899105051"/>/
<begin id="b1341526070846-2740546280"/><motyw id="m1341526070846-2740546280">Choroba</motyw>Aleć z konia Władysław przesiadł się na łoże,/
Gdy się nagle gorączką ckliwą rozniemoże./
Czy powietrza odmiana, czy słoneczny upał/
Wszytkie w nim stawy, wszytkie kości z bólem łupał,/
Czy ciężar nieprzywykły hartowanej zbroje;/
Czyli mu wzięło zdrowie razem wszytko troje?/
Zgoła jako wszedł w obóz, jako się rozchorzał,/
Raz ziębnął febrą, drugi raz gorączką gorzał<pe><slowo_obce>gorzeć</slowo_obce> (daw.) --- płonąć.</pe>.<end id="e1341526070846-2740546280"/>/
<wers_wciety typ="1">Więc dziś jeszcze, nim słońce z nieba padnie w morze,</wers_wciety>/
Krzysztof Palczowski skrzydła przybrawszy szaszorze<pr><slowo_obce>szaszorzy</slowo_obce> (daw.) --- orli.</pr>,/
Pomknie lotem ku Lwowu z hetmańskimi listy,/
Poseł i onej wojny świadek oczywisty./
Która i Turkom zmierzła<pe><slowo_obce>zmierznąć</slowo_obce> (daw.) --- obrzydnąć.</pe>, a jako do kuchnie/
Nie wskok pójdzie bity pies, nie zaraz usłuchnie,/
Kiedy mu rzeką ciu-ciu, aż albo zapomni/
Albo zgłodnie i to już postępuje skromniéj;/
Tak i ci, pierwszą rzeźwość straciwszy na sercu,/
Wolą, niźli na koniu, siedzieć na kobiercu./
Nie chce wziąć miętki w rękę, kto zakłuty ostem./
Tymczasem się na Dniestrze wolą bawić mostem./
<wers_wciety typ="1">Ciężka to na Tatary, u których nadzieja</wers_wciety>/
W czasie tylko a w koniu; więc Dziambegiereja,/
Hana ich, srodze boli, ledwie nie umiéra,/
Kiedy nadeń przenosił Osman Kantimira./
Własnego poddanego, murze<pr><slowo_obce>murza</slowo_obce> --- wódz, książę tatarski.</pr> jego z Krymu,/
Choć już lud stracił, choć już uciekł spod Chocimu,/
Posadzić w Sylistryi po baszy zabitym/
Chce, na miejscu nie jemu wierę<pr><slowo_obce>wierę</slowo_obce> (daw.) --- zaprawdę.</pr> należytym./
Przeto wszytko z niechcenia i robi oporem;/
Osobnym stawa koszem<pr><slowo_obce>kosz</slowo_obce> (daw.) --- obóz.</pr>, osobnym taborem;/
Ordynansów nie słucha, ale na pogodę/
Czyha, żeby mógł na swe koło puścić wodę./
Tedy się tureckiego dywanu<pr><slowo_obce>dywan</slowo_obce> (tur.) --- rada.</pr> w tej mierze/
Nie radząc, najmłodszego syna swej macierze,/
Nuradyna z wojsk swoich posyła wyborem,/
Pod starych wojenników<pr><slowo_obce>wojennik</slowo_obce> (daw.) --- wojownik.</pr> dla rady dozorem,/
Żeby pobliższy Wołyń i Podole razem/
I wzdłuż i wszerz plądrował ogniem i żelazem./
Sam jako zrazu w mili od Osmana stanie,/
Na tym miejscu z wybiorkiem haramży<pr><slowo_obce>haramża</slowo_obce> (daw., reg.) --- czerń, motłoch.</pr> zostanie,/
Jednym tylko pańszczyznę odbywając <wyroznienie>hałła</wyroznienie>,/
Bo się orda w potrzeby żadne nie mieszała,/
Widząc, że tu inaczej niźli na Cecorze,/
I Turkom się nie po szwie i Tatarom porze./
<wers_wciety typ="1">Osman też w niespodziane wpadszy labirynty,</wers_wciety>/
Trochę zelży<pr><slowo_obce>zelżyć</slowo_obce> --- tu: ulżyć.</pr> z imprezy, trochę spuści z kwinty./
Że nie pierwszym impetem polski obóz zetrze,/
Już mu Kraków, już z głowy Warszawa wywietrze,/
Którym teraz od nosa pogroziwszy, rzecze:/
«Wżdy być kozie na wozie, choć się jej odwlecze»./
Tymczasem wszytkie zmysły i koncepty zbiera,/
Gwałtem się do naszego obozu napiera,/
Który w jak najcieśniejszym chcąc trzymać sekwestrze<pr><slowo_obce>sekwestr</slowo_obce> (daw.) --- zarząd.</pr>,/
Paszę odjąć, szumny most postawił na Dniestrze,/
Gdzie przeprawiwszy duży swych ludzi kawalec,/
Każe nam od Kamieńca wszytkie pasy<pe><slowo_obce>pas</slowo_obce> (z wł.) --- przejście.</pe> zalec,/
Chcąc odjąć prowianty, chcąc nas wskroś ogłodzić./
I z odwagą tam było i jeździć, i chodzić;/
Bo tak we dnie, jak w nocy na najmniejszym szlaku/
Porozsadzeni strzegli Tatarowie żaku<pr><slowo_obce>żak</slowo_obce> --- tu: zdobycz, łup.</pr>./
I naszy nie próżnują, mając tylo czasu:/
Obóz fortyfikują i dla prozapasu<pr><slowo_obce>prozapas</slowo_obce> --- zapas.</pr>/
Spiże<pr><slowo_obce>spiża</slowo_obce> --- spyża, prowiant.</pr> zwożą i już jej trochę znaczniej szczędzą,/
Póki ich do ostatka ordy nie opędzą./
<wers_wciety typ="1">Tak kiedy nas ze wszech stron Osman atakuje,</wers_wciety>/
Przecie z siebie niekontent, przecie się turbuje<pe><slowo_obce>turbować się</slowo_obce> (daw.) --- martwić się.</pe>,/
Że nas nie razem weźmie, nie zaraz osiędzie,/
Jako to sobie w głowie nadętej uprzędzie./
Zwłoka mu serce korci i choć wygrać pewnie/
Tuszy<pe><slowo_obce>tuszyć</slowo_obce> (daw.) --- mieć nadzieję.</pe>, za cóż mu stoi, kiedy darmo ziewnie,/
Darmo gębę otworzy na kęs odwleczony,/
A czego głupi nie wie, podobno miniony./
Tedy nieopowiedką<pr><slowo_obce>nieopowiedką</slowo_obce> --- nagle, bez uprzedniej wieści; wyraz ten w autografie nieco zamazany, w kopii Ossolińskich brzmi: nieopowiednie.</pr> wszytką siłą każe/
Wojsku swemu uderzyć na placowe straże./
Piotra Opalińskiego, wojewody potem/
Poznańskiego, na straży pułk stał, kiedy grzmotem/
Niespodzianym Turcy się, jako pczoły z uli,/
Nań i na jego ludzi z obozu wysuli<pr><slowo_obce>wysuć</slowo_obce> --- wysypać.</pr>;/
Pospądzali posłuchy<pr><slowo_obce>posłuchy</slowo_obce> --- straże, czujki.</pr>, ale skoro widzą,/
Że straż stoi, że się ich Polacy nie wstydzą,/
Usarze drzewa w tokach, pancerni nabite/
Podniosą bandolety<pr><slowo_obce>bandolet</slowo_obce> (z wł.) --- karabinek.</pr>, a wszyscy dobyte/
Biorą szable na tymblak<pr><slowo_obce>tymblak</slowo_obce> --- temblak, rzemień do zawieszania szabli na nadgarstku.</pr>, Turcy też z ferworu<pr><slowo_obce>ferwor</slowo_obce> --- zapał.</pr>/
Spuścili; wżdy zwykłego nie tracąc humoru,/
Harce zaczną co lżejszy, z okrutnym okrzykiem,/
One ćmy<pe><slowo_obce>ćma</slowo_obce> --- tu: tłum.</pe> nieprzejźrane postawiwszy szykiem./
I z naszych kto ochoczy, nie byli od tego:/
Gdzie z pod znaku towarzysz padł Grzymułtowskiego,/
<begin id="b1341528305231-1219427071"/><motyw id="m1341528305231-1219427071">Grób, Sława</motyw>Tam Krzysztof z Eliaszem, Arciszewscy oba,/
Kędy ich nieśmiertelnej sławy pierwsza próba!/
Odpuśćcie, że was lekkim wspominać śmiem piórem,/
Godni Homera, kiedy Polluksa z Kastorem/
Rycerskimi na górne sfery wiezie dzieły./
Lecz i was nie zamknęły ojczyste mogiły;/
Komu po krajach świata stawiają kolumny,/
Trudno się ma do grobu zmieścić i do trumny!<end id="e1341528305231-1219427071"/>/
Niechaj się przyzna Hiszpan, zapłoniwszy lice/
Wstydem, wielekroć wam się prosił w Ameryce,/
Wielekroć do Zygmunta pisał o przyczynę,/
Żeby was zwiódł, z Holendry w jego mieszaninę;/
Niechaj z sławnym Dania powie Ultrajektem,/
Jakim wam żołd do śmierci syłały respektem,/
Chocieście już w ojczyźnie ostatniej ćwiczyzny<pr><slowo_obce>ćwiczyzna</slowo_obce> --- ćwiczenia.</pr>/
Dni swoich dopądzali; której robocizny/
Smoleńsk świadkiem młodszemu, gdzie pod twardą zbroją/
Dwa tysiąca ludzi miał za komendą swoją./
Starszy, acz ciężką pracą już skrzywiony ciałem,/
Po Przyjemskim armatnym został generałem:/
Po Zygmuncie Przyjemskim; tego, by najskromniéj/
Chciała, wżdy bez łez nigdy Polska nie przypomni./
Ale że ich już z wierzchem pełne są kroniki,/
Powracam podchocimskie między harcowniki./
Między których gdy przyszłej ufając fortunie,/
Dwu Arciszewskich braci rodzonych się sunie,/
Każdy swego obali; tam Krzysztof przez ramię,/
Eliasz w twarzy odniósł cnoty swojej znamię,/
Lecz nie pierwej powrócą, aż basze z Budzyna/
Więźniem przed pułkownika przyprowadzą syna./
<wers_wciety typ="1">Tak kiedy ci igrają, Lubomirski stroną</wers_wciety>/
Ukaże wojsko, które swoją wywiódł broną<pr><slowo_obce>brona</slowo_obce> (daw.) --- brama.</pr>./
Przypadł z swoim Chodkiewicz, mający po temu/
Miejsce, i chyżo daje znać Opalińskiemu,/
Żeby zrazu pomału, potem co tchu w koni,/
Położywszy po sobie chorągwie i broni,/
Ku swym szańcom uchodził, w rzeczy<pr><slowo_obce>w rzeczy</slowo_obce> (daw.) --- niby, rzekomo.</pr> czując trwogę,/
Pogaństwo na ukrytą prowadząc załogę<pr><slowo_obce>załoga</slowo_obce> --- tu: zasadzka.</pr>./
Objedzie ten chorągwie i wraz każe szybką/
Puścić strzelbę, wraz nazad uciekać rozsypką,/
Jakoby już drugi raz nie przyszło im nabić./
Aleć i Turków dalej trudno było zwabić,/
Bowiem chyżo zabitych pozbierawszy ciała,/
Nazad się ona straszna chmura powracała./
Taką z nami kilka dni kiedy idą fozą<pr><slowo_obce>foza</slowo_obce> (z wł.) --- tryb, moda, sposób.</pr>,/
I próżną nas poganie chcą wystraszyć grozą,/
Przy swych stojąc fortelach na nasze nie myślą,/
Prócz że z zwykłym okrzykiem harcownika wyślą./
Naszy też bez potrzeby nie mordując koni,/
Gotowego czekają, Litwa swe Pogoni,/
Białe Orły Polacy osadziwszy w wałach,/
Patrzą na Turki, którzy włóczą się po skałach./
I hetman, gdzie się mu plac, gdzie się miejsce zdarzy,/
Około beloardu<pr><slowo_obce>beloard</slowo_obce> --- szaniec, reduta.</pr> rześko się zajarzy<pr><slowo_obce>zajarzyć się</slowo_obce> --- zapalić się.</pr>./
Kędy, wyrychtowawszy działa między kosze,/
Gdy się zbliży pogaństwo, strąca go po trosze;/
Zwłaszcza jeśli się puszczą za nami w zagony,/
Z Lubomirskiej najlepiej strychuje<pr><slowo_obce>strychować</slowo_obce> (daw.) --- strzelać.</pr> ich brony./
<wers_wciety typ="1">Widząc Osman na koniec, że z niego drwią naszy,</wers_wciety>/
Że ich żadnym z obozu bobem<pr><slowo_obce>bobo</slowo_obce> (daw.) --- straszydło.</pr> nie wystraszy,/
Bić się trzeba koniecznie; toż wziąwszy języka,/
I janczary, i wszytkę tam potęgę zmyka,/
Kędy żadnej obrony, a najniższe wały/
Nasze obozy w tyle od pogaństwa miały./
Na czele postawiwszy zwykłe zgraje one,/
Tam pędzi wszytką siłą tłumy niezliczone./
Już się zbliżą, już tylko przez przekop nie skaczą,/
Kiedy niebezpieczeństwo i naszy obaczą;/
Więc się wzajem krótkimi potwierdziwszy słowy,/
Pierwszy impet od janczar strzymają ogniowy;/
A skoro się ci zbliżą, wraz miernym przykładem<pr><slowo_obce>przykład</slowo_obce> --- tu: broń, strzelby.</pr>/
Wszerz i wzdłuż ich osypą ołowianym gradem./
Legło mostem pogaństwo, wziąwszy w gołe bębny<pe><slowo_obce>bęben</slowo_obce> --- tu: brzuch.</pe>;/
Nigdy większej pasieki w puszczy nieporębnej/
Nie urobią wściekłego Eura<pr><slowo_obce>Eur</slowo_obce> a. <slowo_obce>Euros</slowo_obce> --- wiatr południowo-wschodni.</pr> zawieruchy,/
Sośnie ścieląc i ze pnia śniat<pr><slowo_obce>śniat</slowo_obce> --- kloc.</pr> spychając suchy./
Tamże strzelbę pokiną<pr><slowo_obce>pokinąć</slowo_obce> (daw.) --- porzucić.</pr>, a jako we sforze/
W czerwone się pogańskiej juchy rzucą morze,/
Skoczą z wału i jeśli jeszcze tam kto zieje,/
Pod nogami zwycięzców ostatek krwie leje./
Toż gdy piersi z piersiami zewrą, gdy na palce/
Jedni drugim nastąpią, żywe z ciał kawalce/
Lecą, gdzie z bystrej ręki rzeźny pałasz spadnie,/
Macając dusze w człeku, choćby była na dnie./
Tak na prądzie ciekącej gdy się zetrze wody/
Garniec z garcem, jeden być nie może bez szkody;/
Dopieroż gdy żelazny w takiej przeczy<pr><slowo_obce>przecza</slowo_obce> (daw.) --- spór, walka.</pr> z trzopem<pr><slowo_obce>trzop</slowo_obce> (daw.) --- czerep, garnek.</pr>/
Glinianym, samym zaraz gniecie go pochopem<pe><slowo_obce>pochop</slowo_obce> (daw.) --- zachęta, pobudka, zamiar.</pe>;/
Dosyć ma serca Polak przed Turczynem siła,/
A gdy go jeszcze zbroja hartowna okryła,/
Piersi blachem opatrzył, szyszak głowy strzeże,/
Nie czuje, chociaż go kto kole, chociaż rzeże,/
Gołe brzuchy pogaństwo niesie jako lutnie,/
Goły łeb; cienką szyję do razu mu utnie./
W liczbę ufają, aleć tak wielka czereda/
Oraz<pe><slowo_obce>oraz</slowo_obce> --- tu: naraz, jednocześnie.</pe> się bić nie może, uciec sobie nie da./
Wrzeszczeć dobrzy i gardziel drzeć ze wszytkiej siły,/
Że się im w nich targały wyciągnione żyły./
A już naszy poczęli słabieć w onej rzezi,/
Chociaż ochota, choć ich zwycięstwo krzemiezi<pr><slowo_obce>krzemiezić</slowo_obce> --- wzmacniać, pokrzepiać.</pr>,/
Gdy coraz świeży na śmierć nieprzyjaciel lezie,/
Ćmi pot oczy, a ręka ocięże w żelezie./
Ale czuły<pe><slowo_obce>czuły</slowo_obce> --- tu: czujny.</pe> Chodkiewicz jakoby z rękawa/
Prawie<pr><slowo_obce>prawie</slowo_obce> (daw.) --- właśnie, naprawdę.</pr> na czas potrzebne posiłki im dawa./
Szedł we trzechset Mikołaj Kochanowski człeka,/
Który królewiczowym zdrowiem się opieka<pe><slowo_obce>opiekać się</slowo_obce> --- dziś: opiekować się.</pe>;/
Szedł Wejer z regimentem; ten lonty na Turki/
Kurzy, a tamten niesie przyłożone kurki,/
Toź skoro się im prawie w same boki wrzepią,/
Ognia dadzą po trzykroć i tak ich zaślepią,/
Że uciekać poczęli. I w onej ich kaszy/
Kłuli, bo przytępili rąbając pałaszy./
A gdy się już pod ziemię słońce miało skłamać,/
Nie dał się hetman swoim daleko zaganiać;/
Zasadzki się obawia, choć ci jeszcze chcą bić,/
Każe odwrót z wesołym tryumfem otrąbić./
Dosyć ma łaski bożej i dziękuje za nię,/
Iże spadli drugi raz z imprezy<pr><slowo_obce>impreza</slowo_obce> (daw., z wł.) --- przedsięwzięcie.</pr> poganie,/
Niebieskiej to, nie sobie przyznaje obronie./
Więc ledwo ten świat rane oświeciło słonie<pr><slowo_obce>słonie</slowo_obce> --- słońce (brzmienie dla rymu).</pr>,/
Ledwie dźwignął z pościeli spracowane członki,/
A już mszą świętą drobne ogłaszają dzwonki./
Toż pierwszych pułkowników otoczony gronem,/
Tam szedł, gdzie pod namiotem stał ołtarz przestronem,/
I pokornie skłoniwszy starzałe goleni,/
Uważa, jako się Bóg we krwi swojej wspieni/
Na krzyżu, gdzie go sroga złość ludzka rozbije;/
Jako w ciężkim pragnieniu żółć i ocet pije;/
W jakiej męce umierał, w jakim urąganiu,/
Żeby sprawiedliwemu wyjął nas karaniu./
I jako ten w szczęśliwej zostaje otusze,/
Który umyślnym grzechem nie spyskławszy<pr><slowo_obce>spyskłać</slowo_obce> --- zbrudzić, zmazać.</pr> dusze,/
Ciała nie oszpeciwszy wszeteczną przywarą,/
Tu żywot Stwórcy swemu oddaje ofiarą;/
Nie padszy na chytrego czarta gołoledzi,/
Tu dla jego imienia ochotnie krew zcedzi!/
<wers_wciety typ="1">Jeszcze mszy świętej hetman dobrze nie dosłucha,</wers_wciety>/
Kiedy go z pola nowa dojdzie zawierucha,/
Że pogaństwo, wczorajszej zapomniawszy cięgi,/
Na kozackie tabory szturm prowadzą tęgi./
Tak rozumieli naszy, że po wziętej chłoście/
Mieli który dzień siedzieć w pokoju ci goście,/
Zrachować się przynamniej albo krótkim mirem<pr><slowo_obce>mir</slowo_obce> --- pokój, tu: zawieszenie broni.</pr>/
Trupy zebrać, nie dać ich psom i krukom żerem./
Ale ci im znaczniejszą w sobie klęskę czują,/
Tym bardziej tego tają, tym mniej pokazują;/
Męstwo w twarzy, w sercu strach, noga z głową w zmowie;/
Niech śmierć kto chce smakuje, im najmilsze zdrowie./
Toż gdy ćmę dział burzących w pole wyprowadzą,/
Z niewytrzymanym grzmotem razem ognia dadzą/
Do naszych Zaporożców, i tak sobie tuszą,/
Jeśli ich nie pobiją, że pewnie pogłuszą/
Albo kulmi zasypą; ale ci pod piastą,/
Gnojem nafasowaną, tną siem odenastą<pr><slowo_obce>siem odenasta</slowo_obce> --- gra w kostki lub karty.</pr>,/
Aże skoro się ku nim ta chaja<pr><slowo_obce>chaja</slowo_obce> --- wicher.</pr> zagości./
Wtenczas do samopałów, pokinąwszy<pr><slowo_obce>pokinąć</slowo_obce> --- porzucić.</pr> kości,/
Każdy swego wymierzy i pewnie nie chybi,/
Ale gdzie dusza mieszka, tam mu kulę wścibi:/
Więc kiedy ich zmieszają i zmylą im szyki,/
Suną się do nich w pole z rzeźwymi okrzyki,/
A kto co w ręku trzyma, tym się mężnie pisze:/
Oszczepy, rohatyny<pr><slowo_obce>rohatyna</slowo_obce> (daw.) --- włócznia.</pr>, szable i berdysze<pr><slowo_obce>berdysz</slowo_obce> --- rodzaj topora bojowego.</pr>./
Skoro do nich pod dymem przypadną jak z proce,/
W bród się wszyscy w pogańskiej farbują posoce,/
Działa już milczeć muszą, gdyż by swoich więcéj/
Niźli naszych razili pewnie strzelajęcy,/
I one archandyje<pr><slowo_obce>archandyje</slowo_obce> --- tłumy.</pr>, wyniosszy swe dzidy,/
Stoją w miejscu jak wryte, ani się ohydy/
Ani boją cesarza, gdy przy takim wojsku/
W ich oczu łupią drugich Kozacy po swojsku<pr><slowo_obce>po swojsku</slowo_obce> --- po swojemu.</pr>./
Ale Chodkiewicz jako głodny lew swej tucze<pe><slowo_obce>tucza</slowo_obce> (daw.) --- pokarm.</pe>/
Pilnuje i serce mu nadzieja zatłucze;/
Rozumie, że mu to dziś w ręce nieba dadzą,/
Co jego kolegowie niedawno rozradzą;/
Śle przeto do Kozaków, Sajdacznego prosi:/
Niech nagli, niechaj Turków do upaści kosi;/
Jeśli trzeba posiłków, już za nimi stoją,/
A tych zastępów konnych niech się nic nie boją./
Ma pilne na nich oko i ledwie się ruszą,/
Zaraz o nich zawadzą i kopije kruszą/
Usarze, którzy na to pragną z dusze drogiej,/
I już, już kładą w boki koniom swym ostrogi./
Niewiele trzeba było Kozakom przynuki<pr><slowo_obce>przynuka</slowo_obce> (reg.) --- zachęta.</pr>,/
Tną janczarów z Araby, Serów z Mamaluki,/
Tym serdeczniejsze czynią na Turków impety,/
Że im trzyma Chodkiewicz z usaryją grzbiety<pr><slowo_obce>trzymać komu grzbiet</slowo_obce> --- stać za nim, posiłkować go.</pr>./
Już swe w tyle daleko zostawili szańce,/
Już sromotnie w półpola wyparli pohańce,/
Którzy kiedy żadnego nie mają posiłku,/
Choć im tysiąc chorągwi pilnuje zatyłku,/
Cisnąwszy broń od siebie, usławszy plac trupem,/
Część armaty Kozakom zostawiwszy łupem,/
Dawszy miejsce u siebie staremu przysłowiu,/
Uciekli i nogami poradzlii zdrowiu,/
Jadą na nich Kozacy i nic nie opożdżą<pr><slowo_obce>opoździć</slowo_obce> --- opóźnić.</pr>,/
Skoro im odbieżaną armatę zagwożdżą,/
Bo jej unieść nie mogli, ani było czasu/
Bawić się i słońce też spadało z kompasu./
A Turcy swój nadołek wziąwszy w zęby długi,/
Rzadko który w zawoju, rozpuścili fugi<pr><slowo_obce>fuga</slowo_obce> (z łac.) --- ucieczka.</pr>./
Konne szyki mijają i prosto pod działa/
Do obozu haramża<pr><slowo_obce>haramża</slowo_obce> --- czerń, motłoch.</pr> ona uciekała./
Teraz był czas pomścić się porażki tak brzydkiéj/
Na Kozakach i swoje wesprzeć niedobitki/
Takim wojskiem niezmiernym, na które w pół pola/
Wypinała zatyłki kozacka swawola./
Kilka padło tysięcy Turków, że posiłku/
Nie mieli; i Chodkiewicz, dzień widząc na schyłku,/
Obraca z pola wojsko, a że słońce gasło,/
Każe zwyczajne trąbić po majdanie<pr><slowo_obce>majdan</slowo_obce> --- plac obozowy.</pr> hasło./
Po które gdy się chłopcy i ciurowie schodzą,/
Dawny to u nich zwyczaj, że się za łby wodzą,/
Hałas czynią w obozie, na co część bez<pe><slowo_obce>bez</slowo_obce> (daw.) --- przez.</pe> spary/
Patrzał, część nie mógł radzić i Chodkiewicz stary,/
Chociaż na nich piechota rozsadzona strzegła;/
I hajduki wybiwszy ta ćma się rozbiegła./
<wers_wciety typ="1">Więc, że jeszcze turecki zastęp w miejscu stoi</wers_wciety>/
Bo go nie zwodzą, aż się Osman uspokoi,/
Który się niesłychanie na umyśle miesza,/
Że mu się ta potrzeba nie udała piesza:/
Tedy on niezliczony tłum zuchwałych ciurów/
Rożnów, kijów nabrawszy, rohatyn, kosturów,/
Bieży w pole, o jaka sromotna zniewaga!/
Samym wrzaskiem tak one wielkie wojska strwaga,/
Ze uciekli i że się sami z sobą gnietli,/
A rózgą by ich byli i kańczugiem<pe><slowo_obce>kańczug</slowo_obce> --- bat.</pe> zmietli./
Widząc to luźna czeladź i dorośli chłopi,/
Że przed dziećmi ucieka, że się Turczyn stropi<pe><slowo_obce>stropić się</slowo_obce> --- zakłopotać się.</pe>,/
Suną się krzycząc z wałów, bieżą do nich wskoki/
A hetmani patrzący dzierżą<pe><slowo_obce>dzierżyć</slowo_obce> --- trzymać.</pe> się za boki./
W ostatku się i boją, aby im nie wzięli/
Tyłu Turcy i razem w tabor nie wgarnęli./
Przeto pułkom, na nocną które wyszły strażą,/
Pomknąć się w pole dalej za nimi rozkażą./
Ale ci skoro pogan w placu nie zastaną,/
Tam się wszyscy skupiwszy, szykiem sobie staną./
A Turcy się w obozach mieszają jak mrówki,/
Boją się niespodzianej na się samołówki;/
Działa toczą i trwogę na wsze strony głoszą,/
Na chłopców, którzy skoro do kupy poznoszą/
Zawoje, dzid ułomki, szable oberwane,/
Strzały, łuki i insze rzeczy odbieżane/
(Jako więc pospolicie bywa to w nacisku),/
Sprawą sobie ku swemu idą stanowisku,/
Wypaliwszy, kto miał czym, na tryumf wesoły,/
Toż ożyli poganie, którzy zdechli w poły.</strofa>





<!--TRIM:4-->



<naglowek_czesc id="e88">Wojny chocimskiej
część piąta</naglowek_czesc>







<strofa id="e89">Tak się dziś poprawili Turcy na łeb z pieca/
Po wczorajszej przegranej, czym Chodkiewicz wznieca/
Pierwsze swe w sercu zdanie; znowu rady sprasza/
Do siebie; tu wywody, tu racyje znasza,/
Żeby Turkom dać pole i Marsem otwartém/
Z nimi się bić. Kiedy ci przed dziecinnym żartem/
Tak wszetecznie pierzchnęli, cóż wżdy o nich trzymać?/
Smoła<pr><slowo_obce>smoła</slowo_obce> --- motłoch.</pr>, bydło, ladaco; rzezać, kłuć, brać, imać!/
Ale na to nie dali drudzy rzec i słowa,/
Póki się król nie ruszy ku nim ode Lwowa./
I Chodkiewicz też nie był tak nazbyt uporny,/
Woli sposób bezpieczny, niżeli pozorny<pe><slowo_obce>pozorny</slowo_obce> (daw.) --- efektowny.</pe>./
Więc jak znowu do rydlów: naprzód przed swą broną<pe><slowo_obce>brona</slowo_obce> (daw.) --- brama.</pe>/
Każe osuć<pr><slowo_obce>osuć</slowo_obce> (daw.) --- osypać.</pr> okrągły pagórek koroną/
I gdy tylko roboty dokonał zaczętéj,/
Dwu Denoffów osadził z ich tam regimenty./
Dział także większych kilka do onej reduty/
Wprowadził; jeżeliby nieprzyjaciel ku téj/
Stronie szturmem zamierzał, tu by musiał pierwéj/
Rzeźko czoła zapocić i słać pole ścierwy./
Cerkiew potem drewnianą, ostatek mieściny/
Chocimskiej, w drobne kazał rozebrać ruiny;/
Bo się w nię podczas harców nieprzyjaciel wkradał/
I z niej na zagonionych żołnierzów wypadał./
Stała i druga cerkiew murowana z cegły/
A tę Kochanowskiego piechoty zaległy;/
Miawszy kilka hakownic<pr><slowo_obce>hakownica</slowo_obce> --- działo ręczne, mocowane za pomocą haka.</pr> na sklepieniu całém,/
Sami około muru osuli się wałem./
Kiedy się czuły<pr><slowo_obce>czuły</slowo_obce> --- tu: czujny.</pr> hetman tak fortyfikuje,/
I Osmana to trapi, że długo próżnuje;/
Bo jako nigdy przedtem, teraz siedzi skromniéj,/
Że mu się co z większego podgoją ułomni,/
Zapomnią wziętej chłosty oni jego starzy,/
W rozlicznych doświadczeni raziech<pe><slowo_obce>raziech</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lp: razach; tu w znaczeniu: sytuacjach.</pe>, elearzy<pr><slowo_obce>elear</slowo_obce> --- junak.</pr>./
Toż agów i wezyrów, i baszów, i innéj/
Każe zwołać do siebie wojskowej starszyny,/
A że sam nic dla zwykłej nie mówi powagi,/
Wielkiego sekretarza zażył Kizlaragi,/
Aby krótkimi słowy o wojnie zaczętéj/
Jego carskie w uwagę podał sentymenty./
Więc on, pańskiego boku stojący najbliżéj,/
Tak pocznie, skoro głowy ku ziemi poniży:/
<wers_wciety typ="1"><begin id="b1341526270218-3418447746"/><motyw id="m1341526270218-3418447746">Starość, Mądrość</motyw>«Ten włos, którym wspaniałe skroni wasze kryte,</wers_wciety>/
O mądra rado! lata wydaje przeżyte,/
I poważne po czołach świątobliwych rugi<pr><slowo_obce>ruga</slowo_obce> (daw., z łac.) --- zmarszczka.</pr>/
Cóż, jeżeli nie wasze karbują<pe><slowo_obce>karbować</slowo_obce> --- oznaczać przez nacięcia.</pe> zasługi,/
Które niezwyciężony pan wasz dzisia liczy,/
Gdy w swym domu i w waszych zasługach dziedziczy./
Te ręce, choć im wyjął żelazo wiek stradny<pr><slowo_obce>stradny</slowo_obce> (daw.) --- znużony.</pr>,/
Pełne strachu wiktoryj Bellony<pe><slowo_obce>Bellona</slowo_obce> --- rzymska bogini wojny, siostra a. żona Marsa.</pe> gromadnej,/
Kiedy ten świat pod nimi nie jedenkroć stękał,/
Kiedy się ich zamachu wschód i zachód lękał.<end id="e1341526270218-3418447746"/>/
Te to Adamów<pe><slowo_obce>Adamów</slowo_obce> --- dziś popr. forma dzierżawcza: Adamowy.</pe> rodzaj okróciły mnogi;/
Te Mahometa nad wsze wywyższyły bogi;/
Te króle i korony, jeśli w wieki starsze/
Wejźrym, ottomańskiemu pod nogi monarsze/
Rzucały; owo zgoła, na tej świata szerzy/
I ziemię wasza ręka, i morze uśmierzy./
Przebóg! Cóż nas dziś za los nieszczęsny ozionie?/
Tuż sława tylą wieków nabyta utonie?/
Jakoż na solimańskie śmiele pojźrym znaki?/
Tedy i te uciekać muszą przed Polaki,/
Przed onymi Polaki, których wszytkich czarną/
Płachtą okrył i z królem Amurat pod Warną;/
Których świeżo w Wołoszech Kantimir nad Dzieżą,/
Skinder bił na Cecorze okrutną rubieżą<pr><slowo_obce>rubież</slowo_obce> (reg.) --- tu: zarąbanie (na śmierć).</pr>,/
Gdzie jeden z wodzów wzięty, drugiego w Stambole/
Do dzisia dnia na wieży ożog w gębę kole<pr><slowo_obce>Gdzie jeden z wodzów wzięty, drugiego w Stambole, Do dzisia dnia na wieży ożog w gębę kole</slowo_obce> --- Koniecpolski w niewoli, a głowa Żółkiewskiego na żerdzi.</pr>./
<begin id="b1341526431451-3214579076"/><motyw id="m1341526431451-3214579076">Ucieczka</motyw>Do jakich-że waleczny miesiąc<pe><slowo_obce>miesiąc</slowo_obce> --- księżyc.</pe> przyszedł dziwów/
Z tureckich na tę wojnę wyniesion archiwów<pr><slowo_obce>archiwum</slowo_obce> --- tu: skarbiec.</pr>?/
Co się gonić nauczył, teraz z nim chorąży/
Pierzcha i za inszymi z pola w obóz tąży./
Szczęśliwszy-by był stokroć, jako zdjęty z igły,/
Żeby go myszy w drobne kawałki postrzygły,/
Niż na tę padł ohydę, o wieczna sromoto!<end id="e1341526431451-3214579076"/>/
Po to żeśmy szli w drogę tak daleką, po to/
Pana wyprowadzili, żeby z nim pospołu/
Patrzyć, kiedy giaurzy będą naszych z dołu,/
Trupem pola okrywszy i wzdłużą i wszerzą./
Czekać, że i niedługo na obóz uderzą./
Kędyż one meczety? gdzież nasze fundusze?/
Skądinąd nam posażyć widzę trzeba dusze/
(Szkoda skóry przedawać, póki niedźwiedź chodzi,/
Szkoda łomać źrebięcia<pr><slowo_obce>łomać źrebięcia</slowo_obce> --- por. II 50: każdy ,,łamie" przed czasem źrebię, nim dorośnie (przysłowie).</pr>, niźli się urodzi)./
Aleć próżne lamenty; wszytka ufność w broni./
Jeszcze niechaj i giaur tryumfu nie dzwoni!/
Jeśli wy, w których ręku i honor i zdrowie/
Carskie, będziecie chcieli --- siedli<pr><slowo_obce>siąść</slowo_obce> --- tu: paść.</pr> giaurowie!/
Takie jest pańskie zdanie, żebyśmy o jutrze/
W Kozaki uderzyli; tym gdy rogów utrze,/
Gdy ich z szańców wyżenie<pr><slowo_obce>wyżenąć</slowo_obce> (daw.) --- wygnać.</pr>, a swymi te równie<pr><slowo_obce>równie</slowo_obce> (daw.) --- równiny.</pr>/
Osadzi ludźmi, wszytko pójdzie nam smarownie<pe><slowo_obce>smarownie</slowo_obce> --- tu: gładko (jak z użyciem smaru).</pe>:/
Już musi Polak siedzieć jako groch na bębnie,/
Jak pod siekierą, patrząc rychło-li go rębnie./
Skoro mu bliski sąsiad tak fałdów przysiędzie,/
Już czujniej musi sypiać, jako kur na grzędzie./
Ale by dobrze rzeźwiej i nie tak ozięble/
Pobierać się do trudnej trzeba nam przeręble<pr><slowo_obce>przerębla</slowo_obce> --- tu: przeprawa.</pr>!/
Część na dziwy z obozu wyciąga nas szyje,/
Część jako wryta stoi, trzecia się część bije./
Czemuż nie razem wszyscy, spadszy hurmem z góry,/
Ze wszech stron uderzymy mężnie na te ciury?/
Ze stem się bić jednemu trzeba bez pochyby,/
Jeśli się z nimi będziem stosować i gdyby/
Witać się z nami przyszło, nie bić, za czas mały/
Pewnie by im obiedwie ręce ustawały./
Niech każdy wódz z swym wojskiem odwagi dokaże/
A wezyr niech każdemu wodzowi pokaże/
Miejsce, w którym koniecznie albo mu umierać,/
Albo trzeba tabory kozackie otwierać./
Jeśli w pole wynidą, więc ich jednym bawić,/
Drugim w ich wałach carskie chorągwie postawić,/
Powyrzucawszy stamtąd i krzyże, i ptaki<pr><slowo_obce>ptaki</slowo_obce> --- orły polskie.</pr>,/
Niech ustąpią miesiącom. Kto się znajdzie taki,/
Osman mu obiecuje i stawi się w słowie,/
Że będzie dożywotnym baszą na Krakowie./
O czym jeśli z was który rozumie inaczéj,/
Albo chce przydać, niech sam swe zdanie tłumaczy»./
<wers_wciety typ="1">Tu skończył Kizlaraga, a ci na znak zgody,</wers_wciety>/
Chyląc głowy ku ziemi, długie głaszczą brody,/
Rękę na pierś z westchnieniem położywszy silném,/
Jako pragną zwycięstwa, znakiem nieomylnym./
Tylko przydał Husseim, żeby to w sekrecie/
I w carskim zostawało do jutra namiecie./
«Prawieć-byśmy trafili i z imprezą<pr><slowo_obce>prawie i z imprezą</slowo_obce> --- właśnie z przedsięwzięciem.</pr> ---  rzecze, --- /
Jeśli tego wprzód giaur psim pechem<pr><slowo_obce>pech</slowo_obce> (daw.) --- węch.</pr> dociecze./
I za naszych chrześcijan nikomu nie ślubię/
Pies psa kąsa, a iszcze; kruk, choć kruka dzióbie,/
Oka mu nie wykłuje; znają się na migi/
Giaurzy i wiara ma przyrodzone ligi./
Nieszczęśliwa zaprawdę kondycyja i tu,/
Nie mieć u nieprzyjaciół i u swych kredytu<pr><slowo_obce>kredyt</slowo_obce> --- pewność, zaufanie.</pr>»./
Dawszy zatem carskiemu pokłon majestatu,/
Do swoich się namiotów rozchodzą z senatu./
<wers_wciety typ="1"><begin id="b1341526831377-2986051494"/><motyw id="m1341526831377-2986051494">Sen</motyw>A już świat nocą czerniał; bo oddawszy zorzy</wers_wciety>/
Klucz zachodowy, w morzu słońce się zanurzy<pr><slowo_obce>zanurzy</slowo_obce> --- w rękopisie dla rymu: zanorzy.</pr>./
I ziemia, co dopiero strasznym grzmiała zgrzytem,/
Jako makiem zasuta<pr><slowo_obce>zasuć</slowo_obce> (daw.) --- zasypać.</pr>, spi pod cichym cytem<pr><slowo_obce>cyt</slowo_obce> --- milczenie.</pr>./
Nie spi stary Chodkiewicz, nie spi Osman młody,/
Jeden myśli o drugim; o ludzkie zawody!<end id="e1341526831377-2986051494"/>/
<begin id="b1341526850117-2869064144"/><motyw id="m1341526850117-2869064144">Los</motyw>O próżność! Choćbyś Tatry nieprzebyte ruszał,/
Choćbyś morze szerokie do gruntu osuszał,/
Chociażbyś swoją dumą ten świat przeinaczał,/
Wody, gdzie ziemie, ziemie, gdzie wody, przetaczał,/
Bogu śmiech; bo nie mogąc na swym własnym ciele/
Czarnego włosa białym uczynić, tak wiele/
Przedsiębierzesz, nie wiedząc, że to już jest w druku,/
O co ty głowę biedną trudzisz do rozpuku./
Nie być wam na tych godziech<pe><slowo_obce>godziech</slowo_obce> --- liczba podwójna; dziś popr. forma N.lm: godach.</pe>, gdzie mierzycie oba./
Ciebie, starcze, już bliska dogryzie choroba,/
A młodzik, spadszy przykro z swej nadzieje szczytu,/
I półrocza na świecie nie będzie miał bytu.<end id="e1341526850117-2869064144"/>/
<wers_wciety typ="1">A już rana otwiera Aurora<pe><slowo_obce>Aurora</slowo_obce> --- jutrzenka; tu la rytmu czytamy na cztery sylaby.</pe> wrota,</wers_wciety>/
Gore blaskiem słonecznych koni zorza złota;/
Zgasły gwiazdy, spadła noc, miesiąc na kształt chusty/
Spłótnie<pr><slowo_obce>spłótnieć</slowo_obce> (daw.) --- zbiednieć.</pr>, gdy się cug<pr><slowo_obce>cug</slowo_obce> --- tu: zaprzęg koni słonecznych, rydwan Apolla.</pr> w górę sunie twardousty./
I Chodkiewicz, z którego niech każdy bierze wzorki,/
Prosto z pościeli książki<pe><slowo_obce>książki</slowo_obce> --- do nabożeństwa.</pe> wziąwszy i paciorki,/
Tam szedł, kędy go kapłan czeka u ołtarza,/
I stwórcy swemu chwałę codzienną powtarza;/
Za przeszłą noc dziękuje, na dzień się porucza,/
Bo mu razem i starość, i słabość dokucza./
Osman, chociaż z miękkiego jeszcze nie wstał łóżka,/
Słucha podufałego snu swojego wróżka,/
Który choć mu lada co i psie prawi gówno<pr><slowo_obce>Który choć mu lada co i psie prawi gówno</slowo_obce> --- w rękopisie ostatni wyraz: góry, co oczywiście zaciera sens.</pr>/
(Wierzy jak aniołowi i więcej nierówno),/
I jeżeli pochlebić panu swemu pragnie,/
Co chce, zmyśli; jako chce, tak języka nagnie./
Pokazał to i teraz, gdy zieloną stułą/
Łeb związawszy (jeśli rzecz przerywać fabułą),/
Stanąwszy przed swym carem jakoby na jawi,/
Co mu dopiero przez sen bóg objawił, kawi<pr><slowo_obce>kawić</slowo_obce> (daw.) --- bredzić.</pr>./
«Długą, rzecze, nocy część strawiwszy niespaną/
Na gorącej modlitwie, prawie<pr><slowo_obce>prawie</slowo_obce> (daw.) --- właśnie, naprawdę.</pr> kiedy raną/
Zorzę na świat jutrzenka złotymi warkoczy/
Prowadzi, snu mi trochę wpadło między oczy/
<begin id="b1341526930387-1620481899"/><motyw id="m1341526930387-1620481899">Sen, Omen</motyw>I śni mi się, jeśli się tak śnić człeku może,/
Bo to i teraz widzę, choć mię sen i łoże/
Puściło. Niech Mahomet, z którego zawiśli/
Ziemscy królowie, ku twej obróci to myśli./
Drzewo-m widział wysokie, na którego liście/
Miasto ptaków, ryby się lęgły oczywiście;/
Orzeł potem z zachodu przyleciawszy srogi,/
Gniazdo sobie u jego zbudował odnogi./
Patrzę, co będzie dalej, aż miesiąc bez gwiazdy/
W zielonej stanął sferze nad onymi gniazdy,/
Z którego zimna rosa tak rzęsisto leci,/
Że i orła, i jego zatopiła dzieci./
Grono potem z onegoż wyrosło konaru,/
Pełne jagód rumianych; a tyś, wielki caru,/
Swą go ręką zerwawszy, w ciasnej prasy fugi<pe><slowo_obce>fuga</slowo_obce> (daw.) --- szczelina.</pe>/
Wrzucił i wycisnął krwie purpurowe strugi.»/
Wszyscy zaraz na to się zezwolili razem,/
Że takie sny jawnym są tryumfu obrazem./
Wielkie drzewo, co miasto<pe><slowo_obce>miasto</slowo_obce> --- zamiast.</pe> ptaków lągnie ryby,/
Nie trzeba wątpić o tym, Dniestr jest bez pochyby<pe><slowo_obce>bez pochyby</slowo_obce> (daw.) --- na pewno.</pe>;/
Polak orłem, którego rosą swojej siły/
Bodaj tu ottomańskie księżyce zgubiły!/
A ty, wielki monarcho, takich gron jagody,/
Które śmieją twej ziemie zaraszczać<pr><slowo_obce>zaraszczać</slowo_obce> --- dziś popr.: zarastać.</pr> ogrody,/
Ostrym ściśniesz bułatem<pr><slowo_obce>bułat</slowo_obce> --- stal.</pr> i swego się soku/
W czarnym giaur<pe><slowo_obce>giaur</slowo_obce> --- niewierny, nie muzułmanin.</pe> nasyci awernowym<pr><slowo_obce>awernowy</slowo_obce> (daw.) --- piekielny.</pr> mroku.<end id="e1341526930387-1620481899"/>/
Skąd jako był wesołym, jawnie to pokaże/
Osman, gdy zaraz wojsku w pole ciągnąć każe./
<wers_wciety typ="1">Więc jeszcze rosa nie schła, jeszcze się mgły szare</wers_wciety>/
Nad Dniestrem piętrzą, jeszcze i słońce nie jare,/
Kiedy sto dział burzących cale niespodzianie/
Kozakom Zaporowskim tuż nad głową stanie./
Sypie się z gór pogaństwo straszliwymi wały<pe><slowo_obce>wał</slowo_obce> (daw.) --- fala.</pe>;/
Rzekłbyś, że się ruszyły okoliczne skały;/
Krzyczą, wrzeszczą szkaradzie<pr><slowo_obce>szkaradzie</slowo_obce> --- szkaradnie.</pr>, że w onym bałuchu<pr><slowo_obce>bałuch</slowo_obce> --- wrzawa.</pr>/
I my, i oni zgoła postradali słuchu./
Dadzą potem z dział ognia, a pod takim kurzem/
Chcą się podkraść pod szańce kozackie podgórzem./
A ci widząc potęgę nie po swoich plecu<pr><slowo_obce>nie po swoich plecu</slowo_obce> --- nie na swoje siły.</pr>,/
Gotowego czekają; każdy w ziemnym piecu/
Obstawiwszy się strzelbą, przez nieznaczne dziurki/
Patrzy, rychło-li mu się zdarzy strzelać Turki./
Tymczasem z dział palono bez wszelakiej przerwy,/
Więc skoro na cel przyszły pogańskie katerwy<pr><slowo_obce>katerwa</slowo_obce> (daw.) --- hufiec, pułk.</pr>,/
Ozwą się też Kozacy: bo, jako się rzekło,/
Dwadzieścia ośm dział mieli. Nie straszniejsze piekło/
Ogniem, nie groźniejszy grzmot, gdy się zawiesiwszy/
Brzęczy nad głową, ani piorun przeraźliwszy,/
Gdy z uchylonej chmury przez skryte szczeliny/
Rzuca z trzaskiem na ziemię raz wraz ciężkie kliny./
Jaki ogień, jaki grzmot, jak gęste pioruny/
Walą ludzi pokosem, w dymie i w mgle onéj!/
Choć-ci nie barzo równo postrzały się dzielą;/
Bowiem więcej Kozacy jednym działem ścielą,/
Niż stem Turcy, gdy dotąd i jednego człeka/
Nie zabili, a z nich już w pół pola pasieka<pr><slowo_obce>pasieka</slowo_obce> --- posiecz.</pr>./
Upornie przecie z sobą idą na wytrwaną,/
W pole ich chcą wywabić, żeby drugą ścianą/
Ci, co na to umyślnie od początku strzegli,/
Obnażoną z obrońców, do obozu wbiegli./
To natrą, to ucieką, a nigdy bez znacznéj/
Szkody; ale swych trzyma ostrożny Sajdaczny./
<begin id="b1341527821237-3547208670"/><motyw id="m1341527821237-3547208670">Odwaga, Śmierć</motyw>Na koniec widząc, że już nie po szwie się pruło<pe><slowo_obce>nie po szwie się pruło</slowo_obce> (daw., przysł.) --- nie szło według planów.</pe>,/
Ślepym pogaństwo hurmem na wały się suło<pr><slowo_obce>suć</slowo_obce> (daw.) --- sypać.</pr>/
Ze wszytkich stron nakoło, gdzie co lepszy męże/
Śniatem<pr><slowo_obce>śniat</slowo_obce> --- kłoda.</pr> padli; bo tchórza nierychło dosięże.<end id="e1341527821237-3547208670"/>/
Już się ciały ludzkimi wał wyrównał niski,/
I choć nań ze krwie ciepłej przystęp barzo śliski,/
Drą się Turcy, jeżeli gdzie postrzegą dziury,/
Jedni zębami, drudzy biorąc na pazury./
Zrucają ich Kozacy, już strzelbę pokiną<pr><slowo_obce>pokinąć</slowo_obce> (daw.) --- porzucić.</pr>,/
Wręcz ich sieką pałaszem, kolą rohatyną<pr><slowo_obce>rohatyna</slowo_obce> --- włócznia.</pr>;/
Ale gdy coraz na mord ludzie idą nowi,/
Wskok Sajdaczny daje znać o tym hetmanowi,/
Że Kozacy słabieją i ledwie nadążą/
Bić Turków, gdy ich wkoło taboru okrążą;/
Prosi, żeby zawczasu obmyślał posiłki,/
A jeżeli być może, Turkom szedł w zatyłki<pe><slowo_obce>iść w zatyłki</slowo_obce> (daw.) --- zajść od tyłu.</pe>./
<wers_wciety typ="1">Już czuł<pr><slowo_obce>czuć</slowo_obce> --- tu: czuwać.</pr> o tym Chodkiewicz, wskok przeto za posłem</wers_wciety>/
Wejera śle z Lermuntem; obadwa z wyniosłem/
Sercem, oba niemieckie wodzili piechoty./
Więc Jelski i Rakowski do tejże roboty/
Z swymi poszli Węgrami i pułk Zasławskiego/
Książęcia pieszy przydał do czynu onego./
A sam z gotowym wojskiem, postawiwszy w czele/
Usarzów, na poganów patrzy sobie śmiele,/
Którzy góry szerokim obłokiem zalegli,/
I tych, co do Kozaków szturmowali, strzegli./
Toż gdy przyszła piechota, a przez trzy szeregi/
Dali w twarz ognia Turkom, natychmiast w rozbiegi/
Pójdą, pierzchną i próżno laski o nich tłucze/
Starszyna; bo skoro ich drugi raz przepłucze/
Deszcz ołowiany, który najtęższą przemoczy/
Opończą, i starszynę ta hałastra stłoczy;/
Ucieką. Kozacy też chcą za nimi z wału,/
Ale cóż, gdy nie masz sił z takiego opału;/
Szli Niemcy i Węgrowie, gdy nośne muszkiety/
Wypalą, łby pogaństwu karbując i grzbiety/
<wers_wciety typ="1">Kiedy się tu Kozacy z bisurmany kłócą,</wers_wciety>/
Z drugiej strony swe <wyroznienie>hałła</wyroznienie> Tatarzy bełkocą,/
Gdzie czuły Lubomirski, choć go ten mól<pe><slowo_obce>mól</slowo_obce> (daw.) --- zmartwienie.</pe> dusi./
Tamtej ściany pilnować z wojskiem swoim musi./
Już by się polem potkał, ale cieśnia broni;/
To ma w zysku, co harcem namorduje koni./
Nie zgoła bez uciechy ten mu się dzień toczył,/
Bo wiele razy poszczwał, tyle razy troczył<pe><slowo_obce>troczyć</slowo_obce> --- brać łup (w troki, czyli w sakwy).</pe>;/
Kilkudziesiąt położył, kilku dostał żywcem./
Tak bywa, gdzie we sforze<pr><slowo_obce>we sforze</slowo_obce> (daw.) --- w zgodzie.</pr> fortuna z myśliwcem./
Tam Księski Aleksander, tam Stefan Jarzyna,/
Wielkiego i urodą, i sercem Turczyna/
Odda Lubomirskiemu. Tam Jan Jordan młody,/
Tam Ożarowski swojej dał cnoty dowody,/
I inszych wiele, którzy szablą w bystrych ręku/
Ścinali, albo żywcem brali Turków z łęku<pr><slowo_obce>łęk</slowo_obce> --- przednia część siodła.</pr>./
Toż skoro one działa do obozu zwiodą,/
I te się też zastępy ruszą ledwochodą<pr><slowo_obce>ledwochoda</slowo_obce> --- krok powolny.</pr>,/
Spuściwszy kwintą pierwszą fantazyją szumną;/
Rzekłbyś, że ci na pogrzeb wloką się za trumną./
I hetmani też wojska do obozu nasze/
Na lepszy czas pod kryte prowadzą szałasze<pe><slowo_obce>szałasze</slowo_obce> --- dziś: szałasy.</pe>./
<begin id="b1341528634493-2517595719"/><motyw id="m1341528634493-2517595719">Gniew</motyw>Znowu mrok padł, znowu noc niski świat odziewa,/
Znowu się Osman z jadu puka<pr><slowo_obce>pukać</slowo_obce> --- tu: pękać.</pr> i omdlewa,/
Jakoby mu kto serce na kawałki krajał;/
Dzień swego narodzenia klął, bluźnił i łajał./
Mścić się chce i nie pierwej tę chęć w sobie zgasi,/
Aż albo umrze, albo nam zajdzie od spasi<pr><slowo_obce>od spasi</slowo_obce> --- od szkody (przez wypasienie w polu), sens: przeszkodzi.</pr>.<end id="e1341528634493-2517595719"/>/
<wers_wciety typ="1">My tu Turków, a orda z tamtę stronę wody</wers_wciety>/
Łupi naszych, rabując z żywnością podwody,/
Kiedy albo od Brahy, albo z strony tamtéj/
Prowadzą do obozów polskich prowianty./
I dziś przyszła wiadomość do hetmanów świeża,/
Że orda z Dniestrowego wypadszy pobrzeża,/
Kilka wozów zająwszy z końmi i z czeladzią,/
Pod tureckie tabory z tym się retyradzią<pr><slowo_obce>retyradzić</slowo_obce> --- cofać się, rejterować.</pr>,/
Gdzie z długą oracyją i wielkim szacunkiem,/
Lada ciurę carowi dają upominkiem./
Nie przeto Osman lepszy, mordem dycha szczerém,/
Z nikim, nawet i z samym nie mówi wezyrem,/
Nic go one nie ruszą z Zadniestrza nowiny,/
Gdy do tej jego przyszła impreza<pr><slowo_obce>impreza</slowo_obce> (daw., z wł.) --- przedsięwzięcie.</pr> ruiny./
<wers_wciety typ="1"><begin id="b1341528880892-184809730"/><motyw id="m1341528880892-184809730">Kłamstwo</motyw>Więc po wszytkich obozach i wzdłuż i wszerz każe</wers_wciety>/
Szkarade głosić banda<pr><slowo_obce>bando</slowo_obce> (daw.) --- obwieszczenie.</pr>: kto mu łeb pokaże/
Kozacki, od swojego odcięty tułowu,/
Sto czerwonych we złocie będzie miał obłowu./
Już i naturę w sobie łomie tyran zgryzny,/
Jakby i sam żyć nie chciał, napił się trucizny;/
I skępstwo, i łakomstwo, bywa tego dosyć,/
Ze się przed złością muszą z człowieka wynosić,/
Jako złość przed bojaźnią; toż jako ze smyczy,/
Co żywo się do onej posunie zdobyczy./
Ale orda najbardziej gdziekolwiek zaciecze/
W Podole, wszędzie chłopstwo nieszczęśliwe siecze,/
Udając za kozackie ich niewinne głowy;/
Już na targ przed Osmana znaszają gotowy,/
Na ostatek wozami;<end id="e1341528880892-184809730"/> i cieszy się zrazu;/
Postrzegszy potem, że ci bez wszego obłazu<pr><slowo_obce>bez obłazu</slowo_obce> (daw.) --- bez ceremonii, wprost.</pr>/
Łby, choć od tureckiego oderznięte karku,/
Wożą i na onym mu przedają jarmarku,/
Kozaków nie ubywa, naprzód gotowizny/
Ujmie, a potem żadnej nie płaci głowizny,/
Ale się wraz na swoich, wraz na nieprzyjaciół/
Gniewa; tych by rad<pe><slowo_obce>rad</slowo_obce> (daw.) --- chętnie.</pe> karał, a tamtych zatracił<pr><slowo_obce>zatracił</slowo_obce> --- w rękopisie: zatracioł.</pr>./
<wers_wciety typ="1">Ledwo się słońce jęło nad ziemię podnosić,</wers_wciety>/
Każe wojsku wychodzić, każe szturm ogłosić/
Do kozackich taborów, lub zysk, lubo strata./
Tak mu pomsta, tak mu gniew serce w piersiach płata,/
Choćby wszytkim Turkom być dzisia na przedpieklu,/
Byle dobyć Kozaków; sam na białym seklu<pr><slowo_obce>sekiel</slowo_obce> (daw.) --- dobry koń.</pr>/
Karmiąc wstydem wezyry, basze i swe agi,/
Skoro złotem ciągnione osiędzie czapragi,/
Tam stanął, gdzie o jego ocierając strzemię,/
Kłaniały się chorągwie aż do samej ziemie./
Sajdak<pe><slowo_obce>sajdak</slowo_obce> --- kołczan.</pe> na nim ze złota usadzony w sztuki,/
Wkoło ciągną sołhacy<pr><slowo_obce>sołhacy</slowo_obce> --- straż przyboczna (łuczników sułtańskich).</pr> nałożone łuki,/
A tam swoje rycerstwo napomina rzędem,/
Jedynym żeby mając Mahometa względem/
Ojczyznę, dzieci, żony i cokolwiek może/
Wymyślić, żeby zbójców tych na Zaporoże/
Z garści nie upuszczali; bo im tu należy/
Zapłata za wierutne złości i kradzieży./
Inaczej woli umrzeć, woli głowę łożyć,/
Jeśli dziś nie ma swoich nieprzyjaciół pożyć./
«Idźcież, rzecze, wielkiego świata króciciele,/
Wytnicie i z korzeniem to szkodliwe ziele./
Idźcie śmiele, ja na was będę patrzył z bliska,/
A kto najpierwszy wtargnie do tych psów łożyska,/
Dziś weźmie Sylistryą; a kto drugi po niém,/
Juki złota z ubranym daruję mu koniem./
Tak aż do dziesiątego, każdy swej odwagi/
I męstwa należyte odniesie posagi.»/
Kiedy się do wygranej hardy Turczyn bierze,/
Sześćdziesiąt dział burzących przeciwko kwaterze/
Kozackiej wyrychtuje<pe><slowo_obce>wyrychtować</slowo_obce> (daw.) --- przygotować.</pe>, a zwykłymi tryby/
Rozwlecze nad naszymi swe szyki, że gdyby/
Kozaków posiłkować we złej chcieli toni,/
Od onych wojsk niezmiernych wstręt<pe><slowo_obce>wstręt</slowo_obce> --- tu: odpór.</pe> mieli z ustroni./
<wers_wciety typ="1">Widzi dobrze Chodkiewicz, na co Turczyn godzi;</wers_wciety>/
Więc w pole sześć usarskich chorągwi wywodzi,/
Kędy i sam w tysiącu swojego wyboru/
Czołem do kozackiego obróci taboru,/
A oraz i lisowskie z szańcu ruszy roty./
Tak stał w miejscu, czekając Marsowej roboty./
I podczaszy gotowy w swojej bronie czeka;/
Wejer się z Denoffami szańcami opieka<pe><slowo_obce>opiekać się</slowo_obce> --- dziś popr.: opiekować się.</pe>;/
Lecz nim się wrzawa pocznie, do Kozaków zbieży/
Chodkiewicz i ukaże, co na czym należy;/
Nie da w pole wychodzić, aż gdy się przesilać/
Owa pocznie armata, aż przestanie strzélać,/
Aż się da okazyja, przybliżą poganie,/
Toż wy z czoła, ja z boku wsiędziem, prawi<pe><slowo_obce>prawić</slowo_obce> (daw.) --- mówić.</pe>, na nie./
<wers_wciety typ="1">Wtem Osman niecierpliwy każe palić działa;</wers_wciety>/
Zaćmił słońce gęsty dym, ziemia z gruntu grzmiała,/
Rozlegają się góry i przyległe lasy/
Niewytrzymanym trzaskiem, strasznymi hałasy./
Tak twierdzą, jam tam nie był, że z onego grzmotu/
Kilka ptaków na ziemię spadło, zbywszy lotu;/
Dzieli się Dniestr na dwoje, że mógł każdy snadnie<pe><slowo_obce>snadnie</slowo_obce> (daw.) --- łatwo.</pe>/
Obaczyć mokry piasek i kamyki na dnie./
Jęczą skarpy<pr><slowo_obce>skarpy</slowo_obce> --- tu: wertepy.</pr> głębokie, zapadłe doliny,/
A okopciałe skały równają kominy./
Grom słuch odjął, a oddech siarczyste otręby,/
Wzrok dym, że sobie ludzie palce kładli w gęby./
Twierdził to i Chodkiewicz, że jak począł z młodu/
Wojnę służyć, takiego huku, dymu, smrodu/
Nie uznał, jakim nas dziś głuszy, ślepi, dusi,/
Kiedy się żwawy<pr><slowo_obce>żwawy</slowo_obce> --- tu: zawzięty.</pr> Osman o Kozaków kusi./
Tylko też było szkody z onej srogiej burze;/
Bowiem ci w swoich szańcach siedząc jako w murze,/
Tak szkaradą<pr><slowo_obce>szkarady</slowo_obce> --- szkaradny.</pr> kul gęstwą, która się tam zwali,/
Jednego tylko z swoich junaków stradali<pe><slowo_obce>stradać</slowo_obce> (daw.) --- stracić.</pe>./
A skoro kilka godzin bez wszelkiego skutku/
Grzmi Osman, każe się swym zmykać pomalutku;/
Jeśli się tam jeszcze kto morduje z tym światem,/
Dorznąć go, a te działa wszytkie z aparatem/
Wprowadzić do taboru, wygnać niedobitki,/
A tak podciąć giaurom twardoustym łydki./
Już umilknęły działa, już nie ryczą smocy<pr><slowo_obce>smocy</slowo_obce> --- tu: armaty.</pr>,/
Kiedy tyran zajadły wszytkie wywrze mocy,/
Żeby obóz kozacki, ze czterech stron prawie<pr><slowo_obce>prawie</slowo_obce> (daw.) --- dobrze, skutecznie; tu: szczelnie.</pr>/
Obegnawszy, w tak strasznej wziąć go mógł kurzawie./
Dopieroż Turcy wałem ruszą z góry ku nam,/
Tusząc, że się Kozacy, tak gęstym piorunom/
Oprzeć nie mogąc, albo zginęli do nogi,/
Albo swoich taborów opuścili progi;/
Choć, jako się wspomniało, nie bez bożej łaski,/
Jeden tylko Wasili zabit w one trzaski./
Nie rozsypką, jak pierwej, kolano z kolanem/
<begin id="b1341560002395-3307375299"/><motyw id="m1341560002395-3307375299">Wódz</motyw>Inaczej się chcą pisać dzisia przed Osmanem,/
Który z najwyższych szczytów onej góry długiej./
Będzie sam swych rycerzów karbował<pr><slowo_obce>karbować</slowo_obce> --- zapisywać (pierwotnie chodziło o notowanie za pomocą nacięć na kiju).</pr> zasługi./
Zielona go chorągiew, choć z daleka, znaczy,/
Skąd każdego w tym polu swym okiem obaczy.<end id="e1341560002395-3307375299"/>/
Długo leżą Kozacy, jako więc zwykł łowiec/
Na lisa i wilk, kiedy widzi stado owiec,/
Nie pierwej ten wypada, tamten zmyka z smyczy,/
Aż się zbliżą, aż będą pewni swej zdobyczy;/
Tak Kozacy swego się trzymając fortelu,/
Nie pierwej się objawią, dokąd im na celu/
Nie stanie nieprzyjaciel; toż mu ogień w oczy/
I z dział, i z ręcznej strzelby sypą, a z uboczy/
Zawadzi w nich Chodkiewicz i o gołe brzuchy/
Skruszywszy drzewa, sroższej doda zawieruchy,/
Gdy dobywszy pałaszów, jako lew z przemoru<pr><slowo_obce>przemór</slowo_obce> (daw.) --- wygłodzenie.</pr>,/
Pierwszego bisurmanom przygaszą humoru./
Zapomni się pogaństwo i strasznie się zdziwi,/
Ze Kozacy strzelają i że jeszcze żywi,/
Że ich wszytkich burzące nie pogniotły działa;/
Smutnie przeto zawywszy swoje <wyroznienie>hałła! hałła!</wyroznienie>/
Skoro ci jeszcze do nich wysypą się gradem,/
Naprzód im czoła strachem podchodziły bladem;/
Potem, kiedy Chodkiewicz wsiędzie na ich roje,/
Ze łby<pe><slowo_obce>ze łby</slowo_obce> --- dziś popr.: ze łbów.</pe> im ostrą szablą zdejmuje zawoje,/
Zwątpiwszy o posiłkach, zwyczajnego toru/
Dzierżąc<pe><slowo_obce>dzierżyć</slowo_obce> (daw.) --- trzymać.</pe> się, uciekali do swego taboru./
<begin id="b1341560169851-3265174277"/><motyw id="m1341560169851-3265174277">Strach</motyw>Nie pomoże Mahomet i carska powaga:/
Gdy śmierć chwyta za garło, gdy się serce strwaga,/
Żadne względy nie idą, jeden strach ma oczy./
Jak znowu krwią pogaństwo pole uposoczy,/
Bo naszy i Kozacy, co im staje siły,/
Sieką, kolą, strzelają bojaźliwe tyły.<end id="e1341560169851-3265174277"/>/
<begin id="b1341560199071-2140748552"/><motyw id="m1341560199071-2140748552">Strach, Gniew, Ucieczka</motyw>Targa włosy na głowie, gryzie sobie palce/
Zjadły Osman, żurzy<pr><slowo_obce>żurzyć się</slowo_obce> (daw.) --- srożyć się.</pr> się na swoje ospalce./
Już nie wierzy, żeby był Mahomet na niebie;/
I swych, i nieprzyjaciół, i znowu klnie siebie./
Potem się zapomniawszy, kiwa tylko głową,/
Kiedy Turcy, osobą gardząc cesarzową,/
O jego się tak blisko ocierając strzemię,/
Uciekają, na koniec pięścią tłukąc w ciemię/
Od gniewu, i samemu przyjdzie się rozgrzeszyć,/
Przyjdzie i nieprzyjaciół niestetyż rozśmieszyć,/
A uchyliwszy onej prześwietnej grandece<pr><slowo_obce>grandeca</slowo_obce> --- (z wł.) wspaniałość.</pr>/
Uciec z pola, seklowi<pr><slowo_obce>sekiel</slowo_obce> --- dobry koń.</pr> wyrzuciwszy lejce,/
Zwykłe swoje ozdoby, forgi<pr><slowo_obce>forga</slowo_obce> (daw.) --- pióropusz.</pr>, pierza kinąć<pr><slowo_obce>kinąć</slowo_obce> (daw.) --- rzucić.</pr>,/
Wszytkich by chciał uprzedzić, wszytkich by chciał minąć.<end id="e1341560199071-2140748552"/>/
Ale póki w polu stał, jeszcze się wstydali,/
Jeszcze się jakokolwiek Turcy opierali;/
Skoro uciekł, skoro się do namiotu schował,/
Wszytkich w drogę rozgrzeszył i licencyjował<pr><slowo_obce>licencjować</slowo_obce> --- dać pozwolenie.</pr>./
I armaty odbiegli, część tylko zawczasu/
Umknęli jej puszkarze, nim do dutepasu<pr><slowo_obce>dutepas</slowo_obce> (daw.) --- ucieczka.</pr>/
Przyszło; więc że każde z nich przykute łańcuchem/
Do drzewa, ani radzić mogło się obuchem,/
Koła w trzaski i w drobne porąbawszy sztuki,/
Działa w Dniestr rzucą z skały ze ściętymi buki./
<wers_wciety typ="1">Ale nie tu szczęśliwa wiktoryja stanie;</wers_wciety>/
Bo skoro z pola w obóz uciekli poganie,/
Nie dając im odetchu, ale stopy w stopy/
Kładąc, weszli i naszy za nimi w okopy./
Tam gdzie w pięknej równinie i przez małe pole,/
Tak barzo Zaporożec Turków w oczy kole;/
Tam póki pogan sieką i namioty krwawią,/
Póki łupem nieszczęsnym naszy się nie bawią,/
Póty ci uciekają i by chcieli byli/
Szczęścia zażyć zwycięzce, więcej by sprawili/
Przez ten jeden dzień, niźli przez czterdzieści całe;/
Mogliśmy, mogli skrócić dziś Turki zuchwałe,/
Już namioty zrucają, już konie od kołów/
Biorą, już pędzą stada mułów i bawołów,/
<begin id="b1341560545988-3108645728"/><motyw id="m1341560545988-3108645728">Klęska</motyw>Już się wszyscy sowitą<pr><slowo_obce>sowity</slowo_obce> --- obfity.</pr> obłowią zdobyczą,/
Już w pogańskich obozach imię <wyroznienie>Jezus</wyroznienie> krzyczą;/
Już do wielkich wezyrów, do agów, do baszy/
Wieść przyszła, że już wzięli ich tabory naszy;/
Pełno tumultu, pełno na wsze strony trwogi,/
Ci się juczą na drogę, ci się grzebą w stogi;/
A naszy, nie przestawszy skrzyń i wozów łupić,/
Dali czas, ach dali czas, pogaństwu się skupić!/
Które gdy ich zastanie na paszy i lepie,/
Zajmuje ich rozsypką jak bydło na rzepie./
Kto legł, leży; lecz kto się żywcem dostał w ręce,/
W srogim bólu umierał i w okrutnej męce./
A ostatek skoro się łupami obciąży,/
Pójdzie w nogi i na swe stanowiska tąży./
I tak ci Zaporowcy, z naszych ciurów zgrają,/
Kiedy więcej zdobyczy niż sławy patrzają,/
Skropiwszy bisurmańskie swą krwią stanowisko,/
Przegrali, uczynili z siebie śmiechowisko.<end id="e1341560545988-3108645728"/>/
<wers_wciety typ="1">Już był przed Chodkiewiczem poseł z tak wesołą</wers_wciety>/
Nowiną, że Kozacy z naszych ciurów smołą<pr><slowo_obce>smoła</slowo_obce> --- czerń.</pr>/
Wzięli obóz pogański, i tylko już z nieba/
Łaski bożej, a ludzi na posiłek trzeba./
Z tym śle rączo Sajdaczny do hetmanów, żeby/
Żadną miarą kawałka nie upuszczać z gęby,/
A zwłaszcza kiedy w polu nie ma ich co bawić,/
Niech co rychlej pomogą bisurmanów dawić<pr><slowo_obce>dawić</slowo_obce> (daw.) --- dusić.</pr>./
Przerażony na sercu Chodkiewicz w tej chwili,/
Pojźry w niebo i widzi, że się słońce chyli;/
<begin id="b1341560824983-986422388"/><motyw id="m1341560824983-986422388">Mucha</motyw>Nie zda mu się wojsk ruszać już ku samej nocy,/
Wpaść w labirynty miasto<pe><slowo_obce>miasto</slowo_obce> (daw.) --- zamiast.</pe> niewczesnej<pe><slowo_obce>niewczesny</slowo_obce> (daw.) --- w niewłaściwym momencie.</pe> pomocy,/
Czując to, co się stało, prorockimi duchy<pe><slowo_obce>duchy</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: duchami.</pe>,/
Że Kozactwo z ciurami jak na miedzie muchy,/
Jako ptacy na zobi<pr><slowo_obce>zob</slowo_obce> --- karma dla ptaków, ziarno (tu: wysypywane na przynętę).</pr>, padną na bogatém/
Łupie, a Turcy mogą pokrzepić<pe><slowo_obce>pokrzepić</slowo_obce> --- wzmocnić.</pe> się zatem;<end id="e1341560824983-986422388"/>/
<begin id="b1341560879848-1531297093"/><motyw id="m1341560879848-1531297093">Anioł</motyw>Obroń Boże żałoby z tak nagłej pociechy,/
Im barziej słońce piecze, prędzej zmokną strzechy./
Stąd wierzyć, że wodzowie i boży hetmani/
Święte mają anioły, którzy niewidziani/
W takowych raziech zdrowe dyktują im rady;/
Ale i ten może być pisany w przykłady./
Więc, że jeszcze przed swoją na koniu stał broną,/
Otoczony dzielnego rycerstwa koroną.<end id="e1341560879848-1531297093"/>/
Z serca westchnie i ręce obie w niebo dźwignie,/
A łza mu łzę po twarzy gorąca poścignie./
<begin id="b1341560914711-2133524507"/><motyw id="m1341560914711-2133524507">Modlitwa</motyw>«Twoja chwała, o wielki Stwórco świata! --- rzecze,/
Gdziekolwiek słońce okiem przezornym zaciecze,/
I w niebie, i na ziemi, i na morskiej toni/
Na wieki wieczne swego światła nie uroni./
Tobie, cokolwiek na tym podniebnym obszarze/
Z prochu wstaje; w twej mocy piszą inwentarze<pr><slowo_obce>inwentarz</slowo_obce> --- spis.</pr>/
Wojny nasze; ty na nich cieszysz, ty zasmucasz;/
Ty królów na tron sadzasz, ty ich z tronu zrzucasz,/
Ty, jeśli mówić może proch śmiertelnej nędze,/
Igrasz, Boże, swą siłą w ludzkiej niedołędze;/
Tobą słabi dużeją<pr><slowo_obce>dużeć</slowo_obce> --- nabierać siły.</pr>; dużych mdli<pe><slowo_obce>mdlić</slowo_obce> (daw.) --- osłabiać.</pe> twa siła,/
Co niebo rozpostarła, ziemię zawiesiła,/
Którą świat stoi, którą poczekawszy daléj,/
I niebo się, i ziemia, i morze obali./
Teraz, o wielki Boże, za takowe posły/
Przym<pr><slowo_obce>przym</slowo_obce> --- dziś popr.: przyjm, przyjmij.</pr> dziękę uniżoną, że tyran wyniosły/
Myli się w swej imprezie<pr><slowo_obce>impreza</slowo_obce> (daw., z wł.) --- przedsięwzięcie.</pr>, szwankuje w swej bucie;/
Możeć co rość tysiąc lat, a upaść w minucie.<end id="e1341560914711-2133524507"/>/
Więc, o jedynowłajco, nad rąk swoich tworem,/
Zruć go z pychy do końca z Nabuchodozorem<pr><slowo_obce>Zruć go z pychy do końca z Nabuchodozorem</slowo_obce> --- i dalej: Nabuchodonozor trawę żarł jak wół, por. 1, 21: kara za bluźnierstwo, wedle Daniela rozdz. 7.</pr>,/
Nasyć go tej ohydy, niechaj tymi pęty/
Brzęczy, które zniósł na nas; niech trawę z bydlęty/
Pasie, kto się śmie równać, krwią bywszy i ciałem,/
Z tobą, Bogiem wszechmocnym, wiecznym, doskonałym!/
Spraw należytą sobie cześć garścią swych ludzi,/
Której żaden czas i wiek żaden nie wystudzi;/
Zruć tę sprośną bestyją, co śmie dźwigać piętę/
Ku niebu, na cielesnych wszeteczeństw ponętę/
Świat łudząc; skrusz jej rogi, a schyliwszy grzbieta,/
Zdepc, niech twej czci nie kradnie z Turki Mahometa!»/
<wers_wciety typ="1">Tak się modlił Chodkiewicz; a ogniste słonie<pr><slowo_obce>słonie</slowo_obce> --- słońce (forma wybrana dla rymu).</pr></wers_wciety>/
Zachodzi i w głębokim morzu znowu tonie./
Idzie na wczas co żywo; wszytkich noc ogarnie;/
Już lampy i wieczorne pogasły latarnie;/
Sam tylko Osman nie spi, płacze, biada, nuci;/
Wstyd go samego siebie, że się tak poszpoci;/
Ze sromotnie uchybi przodków swoich sławy,/
Coraz to gorzej miasto szwankuje poprawy./
Na toż przyszedł trud jego i tak trudne drogi?/
Późno w głowie muftego<pe><slowo_obce>mufti</slowo_obce> --- najwyższy kapłan muzułmański.</pe> rozbiera przestrogi<pr><slowo_obce>muftego przestrogi</slowo_obce> --- II, 83 i dalej.</pr>;/
Widzi, że nic tak mocno na świecie nie stało,/
Żeby się od słabszego wywrotu nie bało./
Sto lat twardy dąb roście, a jednej minuty/
Ostrą ścięty siekierą przychodzi do zrzuty./
Żadna rzecz najwyższego dojść nie może szczytu,/
Gdzie by mogła mocno stać; żadna rzecz dosytu/
Nie ma, i skoro w górze swej stanie nadzieje,/
Też ją koła, też nazad cofają koleje;/
Ale sporzej: bo gdzie się człek piął przez półroka,/
We mgnieniu, że tak rzekę, na dno spadnie oka!/
<wers_wciety typ="1">Widzi onych rycerzów i waleczne chłopy,</wers_wciety>/
Których ręką ostatek wziąć miał Europy,/
Z których ręku, nie polskie, ale ziemie całéj,/
Jego cesarskiej skroni laury czekały,/
Gdy sromotnie przed chłopstwem i naszymi ciury,/
Przez swoich się namiotów wywracali sznury,/
I by ich nie ciemna noc zachowała w mroku,/
Trudno by się wysiedzieć mieli i w tłomoku./
Tak duma smutny Osman i nie zmruży oka/
Całą noc; wstyd go srodze, że spadł z tak wysoka,/
Gdzie serca niesytego wyniosły go buje<pr><slowo_obce>buje</slowo_obce> (daw.) --- skrzydła.</pr>./
A już dniowi ciemna noc świata ustępuje./
Skoro ją z nieba słońce promieniste spłasza,/
Chodkiewicz też kolegów do rady zaprasza,/
Gdzie dalszej wojny progres<pr><slowo_obce>progres</slowo_obce> --- postęp.</pr> dawszy do uwagi,/
Powie, że zbyć nie może z serca swego zgagi<pr><slowo_obce>zgaga</slowo_obce> --- tu ogólnie: cierpienie.</pr>,/
Nie może znieść z imienia polskiego ohydy,/
Dokąd się w polu z tymi nie spróbuje Żydy,/
Dokąd Marsem otwartym, puściwszy się ściany/
Obozowej, nie spatrzy<pe><slowo_obce>spatrzyć</slowo_obce> (daw.) --- sprawdzić.</pe> fortuny z pogany;/
Bo jeśli dłużej będziem w tym leżeć rosole<pr><slowo_obce>rosół</slowo_obce> --- tu: przykrość.</pr>,/
Skoro wojsko zgłodzimy, nie będzie z kim w pole;/
I tych, którzy u Brahy niepotrzebnie ślęczą,/
Ruszyć, niech w obóz wnidą, niech się z nami zręczą<pr><slowo_obce>zręczyć</slowo_obce> (daw.) --- złączyć.</pr>./
Tak rozumiał Chodkiewicz, ale na to zgody/
Nie było, żeby Polskę w niepewne zawody/
I jej zdrowie, jakoby gołego na zyzie<pr><slowo_obce>I jej zdrowie, jakoby gołego na zyzie</slowo_obce> --- przysłowie o stanie rozpaczliwym.</pr>,/
Stawiać na niestatecznej fortuny decyzie<pr><slowo_obce>decyz</slowo_obce> --- zarządzenie, decyzja.</pr>./
Czego żałować możesz, a poprawić wiecznie/
Nie możesz, na wątpliwy los nie każ bezpiecznie./
Na to jednak zezwolą, żeby ci, co w Brasze/
Na załodze<pe><slowo_obce>załoga</slowo_obce> (daw.) --- zasadzka.</pe> leżeli, weszli w szańce nasze;/
Drudzy radzili w nocy, kiedy spią poganie,/
Wywieść wojsko z obozu i uderzyć na nie;/
Ani tam straż, ani tam posłuch<pr><slowo_obce>posłuch</slowo_obce> --- straż, czujka.</pr> chodzi w pole,/
Tak bezpieczni w obozie, jako i w Stambole,/
W liczbie wielkiej ufają, trzymając to o niéj,/
Że ich i w nocy samym pozorem obroni;/
Więc nim się ci obaczą, nim ze snu rozmarzną<pr><slowo_obce>ze snu rozmarznąć</slowo_obce> --- rozbudzić się.</pr>,/
Naszy ich jak baranów nakolą i narzną,/
Ani się będą mogli skupić ani sprawić<pe><slowo_obce>sprawić się </slowo_obce> (daw.) --- sformować szyk.</pe>/
Ani w cieśni gotowym Polakom zastawić./
Ciemny ich mrok i nagły strach porazi, bo się/
I we dnie, nie rzkąc<pe><slowo_obce>nie rzkąc</slowo_obce> (daw.) --- nie mówiąc.</pe> w nocy, nie znają po głosie;/
Turcy, Grecy, Arabi i Murzyni czarni/
Różnym mówią językiem; chybaż przy latarni/
Będą się poznawali, a skoro ta zgasła,/
I z twarzy się nie będą mogli znać, i z hasła./
W janczarach ich potęga zawisnęła, i ci,/
Dosyć ich mało było, na poły wybici./
Dzida pieszo nie służy; nie dosiędą koni;/
Czy by siodła, czy suknie wprzód macać, czy broni?/
Co wiedzieć, gdzie się udać wypadszy z pościele,/
Trudno poznać, gdzie swoi, gdzie nieprzyjaciele;/
Żadnej tam gotowości, już to rzecz jest pewna;/
Żadnej nie masz przestrogi; spią wszyscy jak drewna./
Z czym nam się ofiarują, nie lutując<pe><slowo_obce>lutować</slowo_obce> (daw.) --- litować.</pe> pracy,/
I chcą chętnie przodować Polakom Kozacy./
Działa naprzód ubiegą i nic nie opożdżą<pr>opoździć --- dziś: opóźnić.</pr>,/
Gdy je albo obrócą, albo je zagwożdżą,/
Razem sterty zapalą i z beczkami prochy/
I tym ogniem strwożone zaślepią pieszczochy./
Tedy łby rozespane dźwignąwszy od betu,/
Mają naszym żołnierzom dotrzymać impetu?/
Przed którymi choć we dnie, choć w polu, choć w kupie,/
Pierzchają, i trup pada sromotnie na trupie./
Nie żelaza, nie ognia, ale w swym obozie/
Głosów polskich nie zniosą, i aż na przewozie/
Oprą się Donajowym, gdzie i promu chybią,/
Kiedy ich tam dogonią i naszy ich zdybią./
<wers_wciety typ="1">Już niemal wszyscy na to stosują swe wota<pr><slowo_obce>wotum</slowo_obce> (z łac.) --- głos.</pr></wers_wciety>/
Prócz Chodkiewicza; jemu nocna się robota/
Nie podoba, inaczej od inszych rozumie:/
W dzień się chce bić, w nocy kraść wygranej nie umie./
Dał potem i racyje<pr><slowo_obce>racja</slowo_obce> --- tu: przyczyna, powód.</pr>, że ciemności nocne/
Tak nieprzyjacielowi, jako nam pomocne./
Wprzód się pytać, niźli bić; a nuż ów uprzedzi,/
Poznawszy go po głosie, miasto odpowiedzi?/
Noc oczy, uszy weźmie wrzask, że wodzów ani/
Znaków obaczą; a to kto im, proszę, zgani,/
Kiedy zwykłym łakomstwem, dla samej rabieży<pe><slowo_obce>rabież</slowo_obce> (daw.) --- rabunek, grabież.</pe>,/
Wojsko się po tureckich obozach rozbieży?/
Albośmy nie widzieli wczora przed wieczorem,/
Choć we dnie, choć pod starszych i wodzów dozorem,/
Że ledwie weszli w obóz, padli jak na ledzie/
Na łupie, a mężniejszy zginęli na przedzie./
Jeszczeż to jakokolwiek hołocie ujść maże,/
Ale polskich żołnierzów obroń, mocny Boże!/
Kozacy naprzód pójdą? Ci-ć to, że zdobyczą/
Wszytkie zyski i sławę, i korzyści liczą,/
Zaraz srebro łakome zeżmie<pr><slowo_obce>zeżmie</slowo_obce> --- ściśnie (od zżąć, żmę).</pr> serce chłopu./
Kto wie, jeśli gdzie rowu nie masz i przekopu?/
Kto ręczy, że spią wszyscy, że nie masz zasadzki?/
Zawsze zdradzie podległy nocy i omacki,/
I pomóc, i zaszkodzić w obie mogą stronie<pe><slowo_obce>w obie... stronie</slowo_obce> --- liczba podwójna.</pe>,/
A przecie zwykle mniejszą większa kupa żonie<pr><slowo_obce>żonąć</slowo_obce> a. <slowo_obce>żenąć</slowo_obce> --- gonić.</pr>,/
Ile<pe><slowo_obce>ile</slowo_obce> --- o ile.</pe> w mroku; bo we dnie jedna mężna ręka,/
Gdy widzi, kogo bije, stu tchórzów ponęka./
Lepiej, rzecze, mym zdaniem, zabawić się wałem,/
Gdy się wam nie zda, z nimi szykiem potkać całém/
I bohatyrskim trybem, nie w noc, nie ukradkiem/
Zwyciężyć, ale jasne słońce mając świadkiem./
Starych szańców poprawić, nowe suć<pe><slowo_obce>suć</slowo_obce> (daw.) --- sypać.</pe>, gdzie trzeba,/
Aza nam zdarzą lepszą okazyją nieba/
I czego dziś szukamy, samo w ręce wpadnie;/
A ci swoim ciężarem będą, da Bóg, na dnie!/
<wers_wciety typ="1">Tu się rada rozeszła; poganie też cięgą</wers_wciety>/
Tak znaczną ochrostani<pr><slowo_obce>ochrostać</slowo_obce> --- przyciąć (cięgą, cięgami).</pr>, do czasu ulęgą,/
Żałosną nader sprawę, rzecz sromoty pełną,/
Wspomni Muza; trudno słów uwijać bawełną,/
Trudno milczeć, kędy się prawdę pisać rzekło,/
Co na naszych brzydki grzech i hańbę wewlekło./
Naonczas, gdy Polacy minęli Dniestr bystry/
I Osman też już przebył z Donajem Sylistry,/
Wielkie ludzi wołoskich zgarnęło się mnóstwo,/
Opuściwszy majętność i dom, i domostwo,/
Żony tylko a dzieci, a co droższe sprzęty/
W taką burzą, w tak straszne wywieźli odmęty./
Wolą się pod fortuny naszej cieniem tulić,/
Niźli szable z pogany na chrześcijan spólić<pr><slowo_obce>spolić</slowo_obce> (daw.) --- złączyć.</pr>;/
Wolą cierpieć głód, niewczas, zimno, poniewierki,/
Wyglądając w tym polu obojętnej bierki<pr><slowo_obce>Wyglądając w tym polu obojętnej bierki</slowo_obce> --- niepewnego losu (kostki).</pr>/
Marsa krwawego; wolą na ostatek ginąć,/
Niż się wiecznie w pogańskiej niewoli ochynąć<pr><slowo_obce>ochynąć</slowo_obce> (daw.) --- zanurzyć.</pr>./
Więc pod górą, na której zamek stoi stary/
Chocimski, ubożuchne rozbiją kotary<pr><slowo_obce>kotary</slowo_obce> (daw.) --- namioty.</pr>,/
Czekający o wodzie i suchara skórze/
Dekretu, jaki o nich napisano w górze;/
Bo dla<pe><slowo_obce>dla</slowo_obce> (daw.) --- z powodu.</pe> ubóstwa, które zwykło cnocie wadzić<pe><slowo_obce>wadzić</slowo_obce> --- przeszkadzać.</pe>,/
Nie mogli się nikędy do miasta wprowadzić./
<begin id="b1341564483570-3674593112"/><motyw id="m1341564483570-3674593112">Kłamstwo</motyw>Ktoś, ale nie możono dopytać się, kto by/
Był tym ktosiem, chociaż go wszelkimi sposoby/
Szukano, człek bezbożny i zdrajca wierutny,/
Głos po naszym obozie rozsiał tak okrutny,/
Że hetman z komisarzmi w skrytej zawarł radzie/
Wyciąć Wołoszą, co nam tu siedzi na zdradzie;/
Bo ledwie co pomyślim, wszytkiego docieką,/
Wszytko przez pobratymy do Turków wywleką;/
Żaden fortel nie płuży<pr><slowo_obce>plużyć</slowo_obce> (daw.) --- powodzić się.</pr>, żaden do efektu<pr><slowo_obce>efekt</slowo_obce> --- skutek.</pr>/
Nie przyjdzie; więc tych frantów zgolić bez respektu,/
Wyjąć węża z zanadrza i tę wesz z kołnierza./
Takie echo kiedy się po wojsku rozszerza,/
Zaraz i wódz gotowy z tejże wyszedł kuźni.<end id="e1341564483570-3674593112"/>/
Tedy wszyscy ciurowie i pachołcy luźni,/
Wiedząc, że grzech takowy bez pomsty uchodzi,/
Im się nań większa kupa, większa liczba zgodzi,/
Wprzód się schodzą na bazar<pr><slowo_obce>bazar</slowo_obce> --- targ, targowisko.</pr>, gdzie zażywszy gochy<pr><slowo_obce>gocha</slowo_obce> (daw., pot.) --- gorzałka.</pr>,/
Bieżą znosić hultaje --- niewinne Wołochy,/
Którzy Polaki widząc i swoje patrony,/
Do żadnej się chudzięta nie biorą obrony./
Rzucą szable na ziemię tym katom pod nogi;/
Nie wiedzą, przez co padli na tak straszne wrogi<pr><slowo_obce>wrogi</slowo_obce> --- losy.</pr>;/
Nieba, ziemie i wszytkich związków ludzkiej wiary/
Wzywając, o przyczynę pytają tej kary./
Bogiem świadczą niewinność; toż przez wszytkie względy,/
Przez spólnej chrześcijańskiej religiej obrzędy/
Płaczą, żebrzą litości, proszą krótkiej zwłoki,/
Żeby łzami podobno ruszyli opoki;/
Jeżeli już umierać muszą od ich ręki,/
Żeby dzieci i małe obłapili<pr><slowo_obce>obłapić</slowo_obce> --- uściskać.</pr> wnęki<pr><slowo_obce>wnęki</slowo_obce> --- wnuki.</pr>./
Ale serca stalnego, zakamiałych<pr><slowo_obce>zakamiały</slowo_obce> --- zakamieniały.</pr> uszu/
Nie ruszą; na zmyślonym skoro karteluszu<pr><slowo_obce>kartelusz</slowo_obce> (daw.) --- kartka.</pr>/
<begin id="b1341564920025-330458198"/><motyw id="m1341564920025-330458198">Okrucieństwo</motyw>Dekret w rzeczy<pr><slowo_obce>w rzeczy</slowo_obce> (daw.) --- niby.</pr> hetmański herszt onej gawiedzi/
Przeczyta, toż do mordu! Strumieniem się cedzi/
Krew niewinna tych ludzi; niebiosa przenika/
Żałosny krzyk i tronu boskiego się tyka;/
Pomsty woła; lecz na to wszytko hultaj głuchy,/
Jeden wzajem drugiemu dodawszy potuchy,/
Siecze, rąbie bezbronnych; kole, kędy może;/
Nie dba na płacz, na modły, owszem gorzej sroże./
Skoro wytnie mężczyzny i położy śniatem<pr><slowo_obce>śniat</slowo_obce> (daw.) --- kłoda.</pr>,/
Na białą płeć i starców obciążonych latem/
Wywrze ślepą wścieklinę; jakby nieme głąbie<pr><slowo_obce>głąbia</slowo_obce> (daw.) --- głowa kapusty.</pr>/
Równo dziady z babami w krzywe karki rąbie;/
Na łeb drugich zrucano z chocimskiego mostu,/
Kędy już ani maści, ani żywokostu<pr><slowo_obce>żywokost</slowo_obce> --- maść gojąca kości.</pr>/
Potrzeba, bo każdy z nich nie bywając na dnie,/
Po hakach<pr><slowo_obce>haki</slowo_obce> --- tu: skały.</pr> się w kawałki roztrzęsie szkaradnie./
Dziewki, biednych rodziców nieszczęśliwa piecza<pr><slowo_obce>piecza</slowo_obce> --- troska, opieka.</pr>/
(O jakoż często błądzi opatrzność człowiecza,/
Kiedy znika nieszczęściu, nierówno go głębiéj/
Ślepy strach w niespodziane nagania przerębi),/
I te się przed pogaństwem ukrywając z świętą/
Czystością, padły dzisia na żądzą przeklętą/
W oczach ojców i matek, albo na umarłem/
Ich ciele postradały czystości i z garłem./
Tak więc owca, gdy do psa przed wilkiem uciecze,/
Na myśl jej to nie padnie, że się i pies wściecze;/
Tak bojąc się nieboga wilków i niedźwiedzi,/
W garło śmierci i swojej wlazła samojedzi<pr><slowo_obce>samojedź</slowo_obce> a. <slowo_obce>samojed</slowo_obce> --- ludożerca.</pr>./
Oddzierano od piersi niemowiątka ssące/
I bez wszelkiej litości, na co matki drżące/
Z okrutnym serca bolem poglądać musiały,/
W drobne kęsy o twarde roztrącono skały./
Pełno krwie, pełno wszędy konających stęku.<end id="e1341564920025-330458198"/>/
Godna robota wierę<pr><slowo_obce>wierę ---</slowo_obce> zaprawdę.</pr> chrześcijańskich ręku!/
Na koniec się w posoce uszargawszy po pas,/
Zostawują trupy psom i krukom na opas,/
Zrabują, co tylko jest, i pełni korzyści/
Wracają, jakby Turka znieśli, chłopi czyści!/
<begin id="b1341565016790-3051563769"/><motyw id="m1341565016790-3051563769">Wina, Kara</motyw>Rzecz tak haniebną skoro Lubomirski słyszy,/
Wszytkim milczeć rozkaże i chce to mieć w ciszy;/
Niechaj Chodkiewicz sprawy tak szkaradej<pe><slowo_obce>szkarady</slowo_obce> --- dziś: szkaradny.</pe> nie wie,/
Gdyż by na miejscu umarł bez wątpienia w gniewie/
(Kolerze<pr><slowo_obce>kolera</slowo_obce> (daw.) --- cholera, gniew.</pr> był podległy starzec ten z natury);/
Pewnie by do jednego kazał wiesić ciury./
Tak mówił Lubomirski i sam nie bez gniewu/
Każe z nich kilkunastu wnet przysądzić drzewu,/
Przy licu na gorącym porwanych terminie<pe><slowo_obce>przy licu na gorącym porwanych terminie</slowo_obce> --- złapanych na gorącym uczynku.</pe>;/
Aleć nie wyrównała ona kara winie;/
Aż sam Bóg, sprawiedliwy w krótkim czasie sędzi,/
Słuszną plagą krzywdę swą, owych krew opędzi./
Sroższym być podczaszemu sędzim należało,/
Żeby po nim dekretu już nie poprawiało,/
W tak jawnej krzywdzie, niebo; najmniej by nie zgrzeszył/
Największą surowością; ale się pospieszył/
K'woli Chodkiewiczowi, żeby go nie ranił/
W serce; prędko i cicho tak srogi grzech zganił.<end id="e1341565016790-3051563769"/>/
O jednę w Rzymie głowę czterysta głów legło,/
Żeby tylko zabójcę w tym rzędzie dosięgło,/
Kiedy się wszyscy przeli; bo wielkie przykłady/
Bez niesprawiedliwości nie bywają rady./
Nic to pomście za taki eksces nie przeszkadza/
Do słuszności, choć tam co krzywdy się zawadza./
<wers_wciety typ="1">Osman też, skoro kilka dni minie tej burzy,</wers_wciety>/
Znowu się na umyśle miesza, znowu żurzy<pr><slowo_obce>żurzyć się</slowo_obce> (daw.) --- gniewać się.</pr>,/
Wracając do pierwszego serce swe uporu,/
Chce Kozaków koniecznie wykurzyć z taboru;/
A widząc, że ci mocno dzierżą swe osiedle,/
Każe z góry obozu część ruszyć i wedle/
Kozackich wałów ciągnąć na płaskie równiny./
Lecz nalazł bies sąsiady, trafił przenosiny,/
Bo Zaporowcy, dobrze znając tych rycerzów,/
Tylko sobie na szańcach podniosą kołnierzów,/
I w tę stronę nośniejszych przetoczywszy działek,/
Ochotnie grać pomogą dla zabawy gałek;/
Abo czym sąsiadowi sąsiad zwykł wygadzać:/
Dadzą ognia, i poń się nie trzeba przechadzać<pr><slowo_obce>Lecz nalazł bies sąsiady, trafił przenosiny, (...) Dadzą ognia, i poń się nie trzeba przechadzać</slowo_obce> --- przysłowie: swój swego, żartobliwie, jak i wiersze aż do 826.</pr>./
<wers_wciety typ="1">Lecz nie tu jeszcze stanął; czegoś głębiej siąga</wers_wciety>/
Osman głową, gdzie indziej wszytkie myśli sprząga,/
Żeby nas choć przez nogę<pr><slowo_obce>przez nogę</slowo_obce> (daw., pot.) --- chytrością, podstępem.</pr>, gdy nie może jawnie,/
Pokonał, o tym radzi z swoimi ustawnie<pe><slowo_obce>ustawnie</slowo_obce> (daw.) --- ciągle.</pe>./
Więc opryszków podolskich kilkunastu złotem/
Przekupi, i przysięże, że więcej da potem,/
Żeby mogli założyć ognie w nasze sterty./
Nie cesarskie zaprawdę tak szpetne oferty!/
Prawda, żeśmy się Rusi nie strzegli łakoméj;/
W obozie też pełno sian, pełno było słomy;/
Mógłby czego narobić, ten, co mieszki rzeże./
Nigdy szwanku nie uzna<pe><slowo_obce>uznać</slowo_obce> --- tu: zaznać.</pe>, kogo sam Bóg strzeże:/
Bo jeden z tych najmitów, z Rzepnice wsi rodem,/
Wpadł Kozakom w garść, kiedy przed słońca zachodem/
Skradał się do obozu; siarczane też knoty/
Wydały niecnotliwe myśli i roboty./
Potem widząc, że pójdzie na gorętsze pytki<pr><slowo_obce>pytki</slowo_obce> --- tortury.</pr>,/
Że mu pewnie popsują na abuchty<pr><slowo_obce>abuchty</slowo_obce> (daw.) --- kiszki do jedzenia.</pr> łydki,/
Cisnął złoto i wszytkich towarzyszów wydał,/
Których się Osman na to najmować nie wstydał,/
Przyznał się do wszytkiego, co im dał we złocie,/
Co im więcej po takiej obiecał robocie./
<begin id="b1341566349745-1401432018"/><motyw id="m1341566349745-1401432018">Sprawiedliwość</motyw>Odtąd pod garłem w obóz zabroniono Rusi,/
I siła ich niewinnie ginęło; bo musi/
Cokolwiek się przymieszać niesprawiedliwości,/
Gdzie, jakom rzekł, o przykład wielkiej idzie złości.<end id="e1341566349745-1401432018"/>/
Więc otrąbią surowo, żeby razem z hasły/
Wszytkie ognie w obozach i w bazarach<pr><slowo_obce>bazar</slowo_obce> --- targowisko.</pr> gasły./
Wielkiego Osman żalu i sromoty zażył./
Tedy monarcha świata kraść się już odważył,/
On, co się obiecował zaplwać i zaciskać!/
Co gorsza, gdy nic nie mógł i tą drogą zyskać,/
Że słabe ma żelazo, ogniem jako pczoły<pe><slowo_obce>pczoły</slowo_obce> --- dziś popr.: pszczoły.</pe>,/
Lecz kradzionym, wojować chce nieprzyjacioły./
Jeszcze patrzał pryncypał na swoje najmity,/
Gdy po palach wisieli, jakby rzekli: i ty/
Godzieneś z nami pala, szubieńce i knotu;/
Bo ich dobrze widzieć mógł poganin z namiotu,/
<wers_wciety typ="1">Kiedy się naszy takim mieszają rozterkiem,</wers_wciety>/
Weweli, co był dawno przyjechał z Szemberkiem,/
Tęskni w zamku chocimskim, a skoro postrzeże,/
Widząc z wysokiej, co się w polu działo, wieże,/
Że Polacy jak żywo o pokój nie proszą,/
Że Turków na każdy dzień biją, wodzą, płoszą,/
Śle często do hetmana, żeby mógł z odpisem/
Do wezyra odjechać; ale umiał z lisem/
Chodkiewicz; więc skoro czas upatrzy po temu,/
Każe z zamku przed sobą stanąć Wewelemu./
«Kiedyć się --- rzecze --- bracie, przykrzą mury nasze,/
Wolno i dziś w boży czas pod swoje szałasze!/
Do wezyra nie piszę w ustawicznej wrzawie,/
I czas mi trudny nie da, i nie masz co prawie;/
Ustnie mu zdrowia życzę, a jeśli chce szczerze,/
Jako powiadasz, z nami zawierać przymierze,/
Nie gardzimy; w oboje gotowiśmy razem:/
Lub piórem wojnę kończyć, lub ostrym żelazem»./
<wers_wciety typ="1">«I ode mnie się pokłoń, Lubomirski przyda,</wers_wciety>/
Niech z nami jawnie idzie, niech nie grzebie Żyda<pr><slowo_obce>niech nie grzebie żyda</slowo_obce> --- przysłowie o zatajaniu pomysłu lub rzeczy.</pr>;/
Raz pokojem, a drugi obsyła nas mieczem;/
My jako pokojowi, tak wojnie nie przeczym./
Niech nie skacze jak sroka od strzechy do drzewka./
Nie poszła ta ślepemu Hussejmowi siewka<pr><slowo_obce>siewka</slowo_obce> --- gra dziecięca tu w sensie: zmiana miejsca).</pr>,/
Co nam łzami cesarskie myć kazał napiętki, /
Żebyśmy mieć do domów powrót mogli prędki,/
Jeszcze haracz postąpić; a toż on je ziemię,/
A my jak psów bijemy bisurmańskie plemię./
Jeśli wystać<pr><slowo_obce>wystać</slowo_obce> --- tu: przeczekać.</pr> a targiem chce z nas co wziąć potem,/
Niechaj głowy daremnym nie trudzi kłopotem./
Rychłej mu włosy spadną z opleśniałej brody,/
Niż go takie potkają na tym miejscu gody./
Szczodry krwią, lecz nie swoją, radby cudzą łapą/
Grzebł kasztany z popiołu, malowaną kapą/
Grzbiet odziawszy; gdy drugich łupią, woli czekać,/
Patrząc przez perspektywę, jeśli już uciekać./
Ale tak, jeśli nie tchórz, tu na bliskiem błoniu,/
Jeśli chce pieszo, jeśli czekam go, na koniu,/
Na ostrą-li kopią, na pałasz-li goły,/
Przy nim brak<pr><slowo_obce>brak</slowo_obce> --- tu: wybór.</pr>; wszak z rycerskiej wyzwolony szkoły!»/
Z tym odjechał Weweli. a Mars jako znowu/
Przypada do stalnego na ciało okowu./
Na cóż darmo czas trawić? I żołnierz zalega/
Pole, i stradna<pr><slowo_obce>stradny</slowo_obce> (daw.) --- biedny, nędzny.</pr> jesień o zimie przestrzega.</strofa>






<!--TRIM:3-->



<naglowek_czesc id="e90">Wojny chocimskiej
część szósta</naglowek_czesc>







<strofa id="e91">Między naszym obozem a kozackim wałem/
Lermunt się oszańcował z swoim pułkiem całém;/
Przydał<pe><slowo_obce>przydać</slowo_obce> (daw.) --- dodać.</pe> Węgrów do niego litewski marszałek/
I książę na Zasławiu, i Jelski; i działek/
Polnych tam kilka weszło; a gdy nowe cwykle<pr><slowo_obce>cwykiel</slowo_obce> (daw.) --- klin, reduta.</pr>/
Osman w polu obaczy, naprzód każe zwykle/
Straszne toczyć machiny i z odległych krzaków,/
Żeby ich nie odbito, strzelać na Kozaków/
Ale bez wszelkiej szkody; na Denoffy potem/
Ogromnym niespodzianie uderzy obrotem./
Gdy Lermunt z pomienioną tych panów piechotą/
W bok ich sparzy, musieli umykać z sromotą<pe><slowo_obce>sromota</slowo_obce> (daw.) --- wstyd.</pe>,/
Że się darmo o one kusili reduty./
A wżdy przecie humoru nie tracąc i buty,/
Palą z dział przeciw samej Lubomirskiej branie,/
Dosyć z bliska, bo naszy kule po majdanie<pr><slowo_obce>majdan</slowo_obce> --- plac obozowy.</pr>/
Zbierali, a co większa, tak szkodliwe wióry/
Przenosiły i namiot, w którym leżał chory/
Królewic; więcej szwanku w ludziach ani w bydle/
Nie było. Stał Gliniecki na tym prawie skrzydle,/
Trzymając straż placową, wódz usarskiej roty;/
Tego skoro siekane namacają gloty<pr><slowo_obce>siekane gloty</slowo_obce> --- kule, ołów siekany do nabojów.</pr>,/
Skoro zginął Jarczewski towarzysz i koni/
Kilka padło w szeregach, na bok się kęs skłoni./
Turcy też oglądawszy wkoło nasze wały,/
Do swego się obozu wrócili i z działy./
<wers_wciety typ="1">Nazajutrz, skoro Tytan<pr><slowo_obce>Tytan</slowo_obce> --- słońce.</pr> kraje obiegł spodnie</wers_wciety>/
I nad tym horyzontem swe zażegł<pe><slowo_obce>zażec</slowo_obce> (daw.) --- zapalić.</pe> pochodnie,/
Co żywo się do robót, i Mars też swych ludzi/
Ze snu do krwie, do zbroje, przez trąbę obudzi./
Śmierć z kosą na musaty<pr><slowo_obce>musat</slowo_obce> --- stal do ostrzenia.</pr>; nieszczęśliwa Parka/
Niejednemu zbiegłego dotrząsa zegarka./
Rozkazał był Chodkiewicz, tocząc obóz zrazu,/
Wały sypać nakoło, lecz jego rozkazu/
Nie słuchali rotmistrze pieszy, choć im w sznury/
Rozmierzył; jeżeli też począł dłubać który,/
Do połowy nie skończył, że na cztery stopy/
Wgłąb i wszerz tylko były one ich okopy;/
Niepodobna<pe><slowo_obce>niepodobny</slowo_obce> (daw.) --- nieprawdopodobny, niemożliwy.</pe> się im rzecz zdała, żeby nagi/
Poganin miał przyść kiedy do takiej odwagi,/
W wiotkie suknie i w cienkie ubrany koszule,/
Narażać się na ognie, na strzelbę, na kule./
A ci skoro okrzykną Lubomirską bronę<pr><slowo_obce>brona</slowo_obce> (daw.) --- brama.</pr>,/
I wszytkie nasze siły zgarną w tamtę stronę,/
W skok uczynią rewoltę<pr><slowo_obce>rewolta</slowo_obce> --- przewrót, odmiana.</pr>, a zbiwszy obrońce,/
Lotnym wpadną piorunem na wspomnione szańce<pr><slowo_obce>szańce</slowo_obce> --- w rękopisie dla rymu: szońce.</pr>,/
Sladkowski i Życzewski tamtej ściany strzegli,/
Oba pieszy rotmistrze, oba razem legli;/
I chorągwie, i ludzi z ohydą szkaradną/
Stracą; nie przestrzegli ich Turcy, kiedy spadną;/
Bo gdy nie jak w obozie, nie jako na wojnie/
(Ledwie by tak w swym domu uszło żyć spokojnie)/
Poczynają, ni warty, ni strzelby gotowéj/
Mając, spali w kotarach<pr><slowo_obce>kotary</slowo_obce> (daw.) --- namioty.</pr> pod czas południowy./
Piechota też część spi, część na wale się iszcze,/
Choć Turków pełne pole, choć ich bies opiszcze,/
Zimne w budach muszkiety, szable zzasychały;/
Dosyć kiedy chorągwie powtykali w wały./
Tak gdy się ubezpieczą, bez wszelkiego wstrętu<pe><slowo_obce>wstręt</slowo_obce> (daw.) --- tu: opór, obrona.</pe>/
Wsiędą na nich i wytną poganie do szczętu;/
Chorągwie wezmą, a łeb od każdego trupu/
Oderzną, dla pewnego u cara okupu,/
Jakoby nie hajduki i podłe usnachty<pr><slowo_obce>usnacht</slowo_obce> --- stróż domowy, pachołek.</pr>,/
Ale co najprzedniejszej naścinali szlachty./
Już Turcy tryumfują, nie czując odporu;/
Już głębiej do polskiego biorą się taboru;/
Już i insze piechoty tak straszną rubieżą<pr><slowo_obce>rubież</slowo_obce> --- rąbanina.</pr>/
Strwagane uciekają i od szańców bieżą;/
Aż Sieniawski, który straż w placu trzymał dniowym,/
Przypadnie i wracać się każe zbiegom owym;/
Wraz, kędy się pogaństwo suło<pe><slowo_obce>suć się</slowo_obce> (daw.) --- sypać się.</pe> jako z kadzi,/
Długie złożywszy drzewa, o bok im zawadzi,/
Jednych dzieje<pr><slowo_obce>dziać</slowo_obce> --- nadziewać na ,,drzewa" (kopie).</pr>, a drugich tnie ostrym pałaszem;/
Tymczasem huknie trwoga po obozie naszém./
Larmo<pr><slowo_obce>larmo</slowo_obce> --- alarm.</pr> głosi co żywo, już wiedzą hetmani,/
Że dwa rotmistrze z ludźmi już w pień wyścinani./
Rad<pe><slowo_obce>rad</slowo_obce> (daw.) --- chętnie.</pe> by z dusze do tego przybył zamieszania/
Podczaszy; lecz się i sam z pogaństwem ugania,/
Które nań tym bezpieczniej, tym śmielej naciera,/
Że się drugie już w naszych szańcach rozpościera;/
Więc żeby nic i tamci nie mieli przed niemi,/
Uderzą na Wejera siłami wszytkiemi./
Osobnym się był wałem Wejer oszańcował/
Który mu Niderlanczyk Apelman budował,/
Dziwnie dobrą robotą wedle nowej rezy<pr><slowo_obce>reza</slowo_obce> (daw.) --- moda, tryb.</pr>./
Ten gdy nieprzyjacielskiej postrzeże imprezy<pr><slowo_obce>impreza</slowo_obce> (daw., z wł.) --- przedsięwzięcie, zamiar.</pr>,/
Że nań godzi, nie każe swoim się wychylać,/
Nie każe by najbliżej do poganów strzelać,/
Tylko w garści gotowe trzymając muszkiety,/
Czekać, rychło wał wezmą i miną sztakiety./
Jakoż przytarł tą sztuką Wejer ich rozpusty,/
Bo Turcy rozumiejąc, że to już szańc pusty,/
Że go bez krwie dostawszy swoimi osadzą,/
Jakby na gotową rzecz, tak się weń prowadzą./
Więc ledwie łby podniosą, ledwo się ukażą,/
Dadzą im Niemcy ognia i nazad ich zrażą./
Toż skoro w nich napoją piki i sztokady<pr><slowo_obce>sztokada</slowo_obce> (daw.) --- szpada.</pr>,/
Im się mniej Turcy takiej spodziewali zdrady,/
Tym ich więcej zginęło, tym sprośniej uciekli,/
A Niemcy ich jak bydło gnali, kłuli, siekli/
To ci tak; lecz i owi, co poczęli złotem/
W naszym pisać obozie, zamazali błotem;/
Bo gdy się urzynaniem głów hajduczych bawią,/
I te błaznowie stracą, i więcej nie sprawią./
Sypie się ze wszytkich stron żołnierz zajuszony<pe><slowo_obce>zajuszony</slowo_obce> --- rozjuszony, czujący krew.</pe>,/
Konni w pole, a pieszy do wałów obrony;/
Już w sprawie<pe><slowo_obce>w sprawie</slowo_obce> --- w szyku.</pe> regimenty na majdanie<pr><slowo_obce>majdan</slowo_obce> --- plac obozowy.</pr> stoją,/
Już wstręt mają poganie, już więcej nie broją,/
Już ich nazad<pe><slowo_obce>nazad</slowo_obce> --- z powrotem.</pe> przez one tułowy bezgłowe/
Młódź sarmacka za wały żenie<pr><slowo_obce>żenąć</slowo_obce> (daw.) --- gonić.</pr> obozowe/
I gęstymi przyległe ścieląc pola trupy,/
Zrażą Turkom przed skokiem nienadane hupy<pr><slowo_obce>Zrażą Turkom przed skokiem nienadane hupy</slowo_obce> --- przysłowie, dziś znane w brzmieniu: nie mów hop, dopóki nie przeskoczysz.</pr>./
Uciekli i sromotnie naszym dali tyły<pe><slowo_obce>dać tył</slowo_obce> (daw.) --- uciec.</pe>,/
A świeże rany dymem powietrze kurzyły./
Nie przeto Osman smutny, nie przeto truchleje;/
Owszem dziś obumarłe obczerstwia<pe><slowo_obce>obczerstwiać</slowo_obce> (daw.) --- wzmacniać.</pe> nadzieje./
<begin id="b1341557727906-3464481899"/><motyw id="m1341557727906-3464481899">Głupota</motyw>O marność, o nikczemność wszytkich myśli ludzkich!/
Bo gdy ujrzy na kupie tylo łbów hajduckich,/
Dwie chorągwie tak wielkie, jeszcze słyszy przytém,/
Kiedy każdy o swoim powiada zabitym/
Że ten był senatorem, ten był wojewodą,/
Ten rotmistrzem (i błazna łacno<pe><slowo_obce>łacno</slowo_obce> (daw.) --- łatwo.</pe> w pole wiodą;/
Zgoła żadnej tam głowy nie zabito prostéj,/
Lecz same urzędniki, grofy i starosty)/
Wszytkiemu jako dziecię we trzech leciech wierzy/
I już głupi sercem, swej pociechy nie mierzy./
Tedy owych osypie złotem przy pochwale,/
A te łby każe rzędem powtykać na pale.<end id="e1341557727906-3464481899"/>/
Jeśli mu się dostanie jeszcze więzień który,/
Każe poznawać, kto był, z twarzy i z postury<pr><slowo_obce>postura</slowo_obce> --- postawa.</pr>,/
Albo jeśli też kiedy z łuku sobie strzela/
Dla zabawy, inszego już nie szuka cela./
<wers_wciety typ="1">Jeszcze dzień był, jeszcze się nad światem nie trzęsła</wers_wciety>/
Rosa, kiedy Chodkiewicz pozrucane przęsła<pr><slowo_obce>przęsło</slowo_obce> --- wiązanie, warstwa.</pr>/
Szańców swoich naprawił, do której roboty/
Zgarnął wszytkie niemieckie i polskie piechoty./
Zatem słońce zapadło; same tylko zarze<pr><slowo_obce>zarza</slowo_obce> --- dziś: zorza.</pr>/
Świeciły, kiedy spraszać każe komisarze,/
Którym to, co ustawnie<pe><slowo_obce>ustawnie</slowo_obce> --- ustawicznie, ciągle.</pe> w piersiach swoich knuje,/
Żeby dać Turkom pole, znowu proponuje;/
Żeby wszytkie respekty, wszytkie względy minąć,/
W Bogu ufność położyć i raz się ochynąć<pr><slowo_obce>ochynąć</slowo_obce> (daw.) --- skoczyć, zanurzyć.</pr>;/
Już nam ludzie nużnieją<pr><slowo_obce>nużnieć</slowo_obce> (daw.) --- nędznieć.</pr>; już prochu z ołowem/
Nie staje<pe><slowo_obce>nie stawać</slowo_obce> (daw.) --- nie starczać.</pe>; o królu coś słychać aż za Lwowem,/
Który nim z szlachtą stanie nad dniestrowym brzegiem,/
My będziem konie karmić, będziem strzelać śniegiem;/
Co gorsza, siła<pe><slowo_obce>siła</slowo_obce> (daw.) --- wielu.</pe> chorych, siła się wykrada;/
Leda sobie przyczynkę do Kamieńca zada,/
Tyleż Borysa<pr><slowo_obce>Borys</slowo_obce> --- tu: chłop.</pr> widać, i by ich nie trzymał/
Dniestr, by ich i za Dniestrem Tatarzyn nie imał<pe><slowo_obce>imać</slowo_obce> (daw.) --- chwytać.</pe>,/
Ledwie byśmy przy trzeciej części już zostali./
Więc pyta, co by radzić? Co z tym czynić daléj?/
Wszytkie zniosszy racyje, na końcu też powie,/
Jako stary, Chodkiewicz, i jakie ma zdrowie./
Nie zda się komisarzom iść do tej rozpaczy,/
Z pospolitym ruszeniem króla czekać raczéj./
Dopieroż gdy tak wojsko nużne<pe><slowo_obce>nużny</slowo_obce> (daw.) --- zmęczony.</pe>, nieochotne,/
Czego jawnym dowodem ucieczki sromotne;/
Boga kusić nie życzą i wątpliwej kości<pe><slowo_obce>wątpliwej kości</slowo_obce> --- niepewnego losu.</pe>/
Wierzyć<pe><slowo_obce>wierzyć</slowo_obce> --- tu: powierzać.</pe> zdrowia i drogiej Ojczyzny całości./
<begin id="b1341559669986-1118013532"/><motyw id="m1341559669986-1118013532">Lek</motyw>Jeszcze im tak strasznego nie trzeba syropu,/
Po którym zaraz ożyć albo umrzeć chłopu;<end id="e1341559669986-1118013532"/>/
Municyją Kamieniec może nas posilać;/
Puszkarzom<pe><slowo_obce>puszkarz</slowo_obce> (z węg. <slowo_obce>puskás</slowo_obce>) --- tu: artylerzysta. Źródłosłów węgierski oznacza żołnierza uzbrojonego w karabin.</pe> też zakazać bez potrzeby strzelać;/
Szańc nad mostem usypać, a kto nie pokaże/
Twej kartki, niech nikogo nie puszczają straże;/
Obóz dokoła zawrzeć<pe><slowo_obce>zawrzeć</slowo_obce> (daw.) --- zamknąć; tu: otoczyć wałami.</pe>, a tymczasem znowu/
Chyżo posłać rączego do króla ku Lwowu./
I poganin ci sobie już tę wojnę przykrzy,/
Niedługo ten miech sklęśnie; prędko się wyikrzy<pr><slowo_obce>wyikrzyć</slowo_obce> (daw.) --- wyniszczyć.</pr>;/
Kiedy co dzień, jak wiemy, ostatnią potrzebą/
Przyciśnieni, wozami po lasach się grzebą;/
Wytrzymać im, niechaj się jeszcze szturmem bawią;/
Zdarzy Bóg, tylo tylko, co i dotąd sprawią./
Tu się z rady rozeszli, a że już ciemności/
Padły, blachem<pr><slowo_obce>blach</slowo_obce> --- blacha zbroi.</pr> zgniecione rozprostują kości./
<wers_wciety typ="1">Aż Palczowski z królewskim listem jedzie, prawie<pe><slowo_obce>prawie</slowo_obce> (daw.) --- rzeczywiście, naprawdę.</pe></wers_wciety>/
Na dobie<pe><slowo_obce>na dobie</slowo_obce> (daw.) --- w odpowiednim momencie.</pe>; toż się znowu zejdą ku tej sprawie,/
I ten, skoro krótkimi swą posługę słowy/
Zaleci, powie: «<begin id="b1341559830658-190447601"/><motyw id="m1341559830658-190447601">Król, Posłaniec</motyw>że król zabawiał się łowy,/
I właśnie szczwał zająca na Szczerzeckim chroście,/
Kiedym mu list oddawszy, to oznajmił, coście/
Kazali; ten w skórzane skoro pludry włoży,/
W drugą zaraz ogary dolinę założy<pr><slowo_obce>założyć</slowo_obce> --- wypuścić (por. załoga w znaczeniu: zasadzka.</pr>./
Jam też jechał do miasta, zbieganego szkapy<pr><slowo_obce>szkapa</slowo_obce> --- tu w rodzaju męskim: ten szkapa, nie ta szkapa.</pr>/
Nie chcąc przy nim mordować za psy i herapy<pr><slowo_obce>herapy</slowo_obce> --- gony myśliwskie.</pr>;/
Mrokiem wrócił do Lwowa i nazajutrz rano/
List mi ten do gospody odźwiernym przysłano./
Wojska ma trzykroć więcej, niż my, pode Lwowem,/
Z którym spi do południa, potem bawi łowem;/
Że mię ni-ocz nie pytał, jam też nie brał czasu;/
Wsiadłem na koń, schowawszy list do szabeltasu<pr><slowo_obce>szabeltas</slowo_obce> --- niem. Sabeltasche.</pr>;<end id="e1341559830658-190447601"/>/
Iżem jednak zrozumiał z tamtych panów mowy,/
Tęsknią i woleliby niewczas<pe><slowo_obce>niewczas</slowo_obce> (daw.) --- niewygoda.</pe> obozowy,/
Niż się włóczyć za królem k'woli onej sarnie,/
Nieoszacowany czas utrącając marnie»./
Na taką relacyją, ruszywszy ramiony,/
Westchną wszyscy; Sobieski list on<pe><slowo_obce>on</slowo_obce> (daw.) --- ten.</pe> otworzony/
Przeczyta, gdzie się Zygmunt z ich powodu cieszy/
I do nich, jak najprędzej będzie mógł, pospieszy,/
We stu przeszło tysięcy komunnego<pr><slowo_obce>komunny</slowo_obce> (daw.) --- konny.</pr> wojska,/
Z Polski od Międzyrzecza, z Litwy od Bobrójska,/
Byle przyszły powiaty; jakoż jest nowina,/
Ze ich świeżo widziano gdzieś koło Lublina;/
A co piszą o żywność, prochy i ołowie,/
Jest dostatek wszytkiego, byle było zdrowie./
Pojźrą owi po sobie, toż kiwnąwszy głową,/
Wyprawują Jarzynę z legacyją<pe><slowo_obce>legacja</slowo_obce> (daw.) --- poselstwo.</pe> nową;/
<begin id="b1341560419786-2762210753"/><motyw id="m1341560419786-2762210753">List, Król</motyw>Wypisują, jaka jest rzeczy naszych postać,/
Ze trudno tak niezmiernej potencyi<pr><slowo_obce>potencja</slowo_obce> (daw., z łac.) --- moc, potęga.</pr> sprostać/
Tą garścią, którą bardziej nużą niedostatki/
Żywności, niźli Turcy; lecz i tę na jatki/
Mięsne wyda sam Zygmunt, kiedy mu psie gony/
Milsze niż sława dobra, niż całość Korony,/
Niźli syn; przynajmniej ten niech ma respekt jaki,/
Jeśli wzgardził koronę, sławę i Polaki.<end id="e1341560419786-2762210753"/>/
Tędy dnia i rannego nie czekając świtu,/
Puścił cugle końskiemu Jarzyna kopytu,/
Którego we stu koni prowadzi konwoju/
Do Kamieńca, dla ordy zerek<pr><slowo_obce>zerki</slowo_obce> --- przeszpiegi, podpatrywanie.</pr> i rozboju./
<begin id="b1341561119690-1644937282"/><motyw id="m1341561119690-1644937282">Noc</motyw>A już wszyscy śpią, wszytkich sen zasypał makiem,/
Gdzie jedni przyszłe rzeczy figuralnym znakiem,/
A drudzy przeszłe widzą; choć człek zmruży oczy,/
Albo to albo owo na myśl mu się toczy/
<wers_wciety typ="1">Ale skoro nad światem dźwignie głowę szumny</wers_wciety>/
Tytan<pr><slowo_obce>Tytan</slowo_obce> --- słońce.</pr>, herkulesowe minąwszy kolumny,/
Skoro ziemi i wszytkim rzeczom postać wróci,/
Pełen Osman nadzieje, wrzeszczy, zrzędzi, kłóci./
Całą noc mu się marzy, a on do swej woli/
Giaurów ostrą bronią rzeże, ścina, goli;/
A ilekroć się ocknie, każe warty pytać:/
Rychło-li się dzień wróci? Rychło będzie świtać?/
Zda mu się, ze noc roście<pr><slowo_obce>roście</slowo_obce> (daw.) --- rośnie.</pr>, i co oczu przetrze,/
Każe echem grubych trąb zagłuszać powietrze;/
Każe w pole wychodzić wojskom,<end id="e1341561119690-1644937282"/> ale wprzódy/
Tym, co same ścinali wczora wojewody./
Obyż setną część nasz król miał w sobie tej chęci,/
W godniejszej by po dziś dzień zostawał pamięci!/
<wers_wciety typ="1">Znał Chodkiewicz Osmana i co się weń wlewa,</wers_wciety>/
Że jako prędko płacze, tak też prędko śpiewa;/
Jako lada przeciwnym wiatrem się uśmierzy,/
Tak kiedy po nim wionie, zaraz buje<pr><slowo_obce>buje</slowo_obce> (daw.) --- skrzydła, przenośnie: loty.</pr> szerzy./
I dziś pewnie sukcesu wczorajszego zechce/
Spróbować, bo nie wytrwa, bo go w serce łechce./
Tak Chodkiewicz prorockim kiedy duchem wróży,/
Każe się mieć na pilnej ludziom swym ostroży<pr><slowo_obce>ostroża</slowo_obce> --- ostrożność.</pr>;/
Każe trąbić gotowość, poosadzać wały;/
Każe u dział puszkarzom przecierać zapały,/
Zwłaszcza u nieboszczyka Życzewskiego fosy,/
Gdzie wczora Turcy z trupów robili bigosy./
Toż skoro świt<pr><slowo_obce>świt</slowo_obce> --- w rękopisie mylnie: świat.</pr>, pogańskie zastępy osuły<pr><slowo_obce>osuć</slowo_obce> (daw.) --- osypać.</pr>,/
Wziąwszy na postrach słonie, wielbłądy i muły,/
Wygarnąwszy armatę z taboru na głowę<pr><slowo_obce>na głowę</slowo_obce> --- tu: całą.</pr>,/
Ale tej do Kozaków obrócą połowę./
Tam hołdowne piechoty, tam janczary wiodą,/
Kędy w oczy sąsiedzi opłotni ich bodą./
Druga, kiedy robotę będą mieli w domu,/
Pewnie, że na ratunek nie pójdą nikomu./
Lecz trafią na gotowych i wezmą odkosza/
Janczary, Transylwani, Multani, Wołosza./
<wers_wciety typ="1">Chodkiewicz Sieniawskiego znowu Mikołaja</wers_wciety>/
W placu stawia; sam za nim, jakoby z przyłaja<pr><slowo_obce>z przyłaja</slowo_obce> --- z boku (por.: na przełaj).</pr>,/
W piąci u rot kopijnika; z swoją stał na przedzie;/
Lewe skrzydło Zienowicz z Opalińskim wiedzie./
Zienowicz był połockim, Opaliński panem<pr><slowo_obce>pan</slowo_obce> --- kasztelan.</pr>/
Poznańskim, że źretelniej rzekę, kasztelanem./
Prawe Sapieha trzyma, z mężnym Rudominą,/
Czekając, rychło ku nim poganie się chyną<pr><slowo_obce>chynąć się</slowo_obce> (daw.) --- rzucić się.</pr>./
Tak rozumiał Chodkiewicz, ani się omylił./
Żeby po wczorajszemu naszym szyki zmylił,/
O Lubomirską Turczyn uderzy się stronę,/
Gdzie, gdy wszyscy giaurzy pójdą na obronę,/
On tymczasem, lecz lepiej dziś przygotowany,/
Obnażone z obrońców wczora weźmie ściany./
Już tam dział kilkadziesiąt ordynował wcześniej,/
Niechaj ten ustępuje, komu będzie cieśniej./
Jakoż ledwie to hetman do swoich wyrzecze,/
Kiedy pogaństwo dzidy wyniosszy i miecze,/
Uderzą w tamtę stronę wszytką swoją mocą;/
Drudzy na Życzowskiego szaniec się obrócą;/
Już miną w jego placu Sieniawskiego czołem,/
Gdy Chodkiewicz kilkakroć okrzykiem wesołém/
Każe w nich Sieniawskiemu, co może mieć skoku,/
Zawadzić i sam razem przybędzie mu z boku./
<begin id="b1341561261098-57804740"/><motyw id="m1341561261098-57804740">Walka</motyw>Wprzód chrzęst tylko i szelest słychać było cichy,/
Gdy naszy ławą brali pogaństwo na sztychy;/
Żaden swego nie chybi i trzech drugi dzieje<pr><slowo_obce>dziać</slowo_obce> --- nadziewać, przebijać.</pr>,/
Że im ciepłe wątroby kipią na tuleje<pr><slowo_obce>tuleja</slowo_obce> --- osłona ręki u dołu kopii.</pr>;/
Trzask potem i zgrzyt ostry, gdy po same pałki/
Kruszyły się kopije w trupach na kawałki;/
<begin id="b1341561297114-3013862363"/><motyw id="m1341561297114-3013862363">Krew</motyw>Pełno ran, pełno śmierci; więzną konie w mięsie,/
Krew się zsiadła na ziemi galaretą trzęsie;/
Ludzie się niedobici w swoich kiszkach plącą;/
Drudzy chlipią z paszczeki posokę<pe><slowo_obce>posoka</slowo_obce> --- krew.</pe> gorącą.<end id="e1341561297114-3013862363"/>/
Toż gdy przyjdą do ręcznej ci i owi broni,/
Polak rany zadaje, Turczyn tylko dzwoni/
Po zbrojach hartowanych i trzeba mu miejsca/
Pierwej szukać, żeby mógł ukrwawić żeleźca<pr><slowo_obce>żeleźca</slowo_obce> --- w rękopisie dla rymu: żelejsca.</pr>,/
A nasz gdzie tnie, tam rana; gdzie pchnie, dziura w ciele;/
W łeb, w pierś, w brzuch, gdzie się nada, rąbią, kolą śmiele:/
Tak okropnym i Turcy i naszy widziadłem<pe><slowo_obce>widziadło</slowo_obce> --- tu: widowisko.</pe>, /
Między młotem a między zostając kowadłem.<end id="e1341561261098-57804740"/>/
Co na to z dalszych szyków patrzali i z wału,/
Już ledwo w drugim dusza rusza się pomału;/
Raz bledną, drugi płoną; raz nadzieja, drugi/
Strach im serca okrutny w ciasne wprawia fugi<pr><slowo_obce>fuga</slowo_obce> --- tu: szpara.</pr>./
Turcy liczbie i ludzi ufają wyboru;/
Ciż by mieli sromotę dziś uczynić wczoru<pr><slowo_obce>wczoru</slowo_obce> --- dniu wczorajszemu.</pr>,/
Czoło wojska całego, którym świeżą skronie/
Kwitnęły wiktoryją? Nie boją się o nie./
Naszy zaś garść swych widząc w zastępie tak srogiém/
Samym się tylko cieszą<pe><slowo_obce>cieszyć</slowo_obce> --- tu: pocieszać.</pe> miłosiernym Bogiem,/
Który w słabości moc swą pokazuje zwykle,/
Że i tu butnych pogan w ich dumie uwikle<pe><slowo_obce>uwikłać</slowo_obce> --- tu: usidlić.</pe>./
Chodkiewicz, choć go starość, choć go słabość nęka,/
Rzekłbyś, że to nie jego głos, nie jego ręka,/
Tak swoich napomina, nieprzyjaciół bije;/
Gdzie się tylko obróci, lecą głowy z szyje./
Już trzeciego Sieniawski mężny grzeje konia,/
Sam krwią przemókł do nici, kiedy nań z ustronia/
Spadnie Turczyn dorodny w okropnej posturze<pr><slowo_obce>postura</slowo_obce> --- postawa.</pr>:/
A długoż dokazować będziesz, psie giaurze?/
Czas by też przestać! A wraz co siły nań przytnie,/
Ale cóż? Szabla tylko po szyszaku zgrzytnie./
Chce powtórzyć, lecz przyszło rozstawać się z światem:/
Bo mu łeb zdjął i z brodą Sieniawski bułatem<pr><slowo_obce>bułat</slowo_obce> --- stal.</pr>./
Tak Sapieha na prawym z Rudominą boku,/
Tak w lewym z Zienowiczem Opaliński, kroku/
Pomykając, jako więc za staloną kosą/
Suwa się chłop roboczy siekąc trawę z rosą./
Mąż z mężem się zderzają; lecą Turcy z łęku<pr><slowo_obce>łęk</slowo_obce> --- przednia, podwyższona część siodła.</pr>;/
Pełno wzdychania, pełno konających stęku./
Słyszy to Lubomirski i nie czeka dłużéj;/
Jeśli się komu zedrze chciwy chart z obroży,/
Gdy go lis polem mija albo zając kusy,/
Takie czyni serdeczny Lubomirski susy./
Koń pod nim skaragniady krwawe toczy piany,/
Nozdrzem iskry z płomieniem pucha na przemiany./
Zanurzy się w zastępach bisurmańskiej zgraje,/
Ręką bije, przynuką<pr><slowo_obce>przynuka</slowo_obce> (daw., reg.) --- zachęta.</pr> ochoty dodaje,/
A skoro już wytrzęsie z gładkich kopij toki<pe><slowo_obce>tok</slowo_obce> --- rzemień, którym przymocowywano kopię do siodła.</pe>,/
Pałaszami tureckiej dosięga posoki;/
Zamiesza ich jak w kotle, jako w garcu kaszę./
Sam koncerzem<pr><slowo_obce>koncerz</slowo_obce> --- długi miecz.</pr> znacznego w oczu wszytkich baszę/
Obali. Toż co żywo kole, siecze, rzeże,/
Bo Wejer z boku strzela i tyłu im strzeże./
Tam Piotr Lipski Araba upatrzywszy, który/
Pod forgą<pr><slowo_obce>forga</slowo_obce> (daw.) --- pióropusz.</pr> u złocistej żurawią missury<pr><slowo_obce>missura</slowo_obce> --- misiura, hełm z czepcem.</pr>,/
Znaczny koniem po rzędzie i jedwabnej kiecy<pr><slowo_obce>kieca</slowo_obce> --- płaszcz.</pr>,/
Wysokie miał ramiona i szerokie plecy,/
Siła broił nad inszych, siłu świata zbawił,/
Już i konia zmordował, już się sam ukrwawił,/
Sam nam poździ<pr><slowo_obce>poździć</slowo_obce> (daw.) --- opóźniać.</pr> wygraną, sam bitwę odnawia:/
Więc go z boku zajeżdża i nieznacznie zławia./
Postrzegł tego poganin i prosto nań jedzie,/
Wprzód go dzidą pomaca, ale się zawiedzie:/
Bo obojczyk wytrzymał; toż jako się zbliży,/
Chce pchnąć szablą Lipskiego kęs<pe><slowo_obce>kęs</slowo_obce> (daw.) --- odrobinę.</pe> kirysu niżéj,/
Lecz mu raz zmylił i nim Arabin powtórzy,/
W piersiach mu bystry pałasz po sam krzyż zanurzy./
Jeszcze się opierają, jeszcze Turcy krzepią./
Na koniec kiedy się w nich z bliska naszy wrzepią<pr><slowo_obce>wrzepić się</slowo_obce> --- wcisnąć się.</pr>,/
Pociskawszy chorągwie i stare bonczuki<pe><slowo_obce>bonczuk</slowo_obce> --- buńczuk, znak wojsk tureckich a. tatarskich, wykonany z końskiego włosia.</pe>/
(Nie pomogły wczorajsze drugim munsztułuki<pr><slowo_obce>munsztułuk</slowo_obce> --- nagroda, napiwek.</pr>),/
Ławą wszyscy uciekli, że całymi szyki/
Naszy im zaszłapują<pr><slowo_obce>zaszłapować</slowo_obce> (daw.) --- zastępować.</pr> prawie za trzewiki,/
I co dotąd po piersiach, teraz w grzbiety biorą,/
Gdzie im aże do kości naszy skórę porą./
Jeszcze się bił Chodkiewicz; bo sam Osman z góry,/
W różne się przetwarzając kształty i figury,/
Prosi, żebrze, posiłek śle jeden za drugiém,/
Przysięga i nagrodę obiecuje długiem,/
Żeby wezyr Husseim placu nie odbiegał;/
Choć ten, co się miało dziać, zawczasu postrzegał,/
Często się obzierając prostej drogi śledził,/
Żeby go do obozu żaden nie uprzedził./
Toż skoro Lubomirski swoich z pola zżenie<pr><slowo_obce>zżenąć</slowo_obce> (daw.) --- zegnać.</pr>,/
I tam, gdzie jeszcze Turcy stawiają grzebienie,/
Krwawe obróci orły, niech klęka, niech prosi/
Osman; trudno zatrzymać, kogo strach skomosi<pr><slowo_obce>skomosić</slowo_obce> (daw.) --- rozigrać, rozbujać.</pr>./
I Husseim, i wojsko, i one posiłki/
Uciekną, dawszy na rzeź sromotne zatyłki;/
Niech co chce obiecuje, nic nie zrówna z duszą./
Uciekając samego cara zawieruszą./
Tak naszy zwyciężyli (prawda, nie bez straty),/
I Turków aż pod same gonili armaty./
Więc i Kozacy dobre dali im podwiązki,/
Kiedy od ich taboru uciekali w trząski<pr><slowo_obce>w trząski</slowo_obce> (daw.) --- truchtem.</pr>,/
Bo chorągiew turecką i Siedmigrodzanów/
Kikunastu przywiedli wieczór do hetmanów./
Patrzcież cnotę sąsiedzką, patrzcież chrześcijany,/
Co z nami kopce sypą<pr><slowo_obce>kopce sypać</slowo_obce> --- graniczyć (granice często były oznaczane kopcami).</pr>, do jakiej odmiany/
Przyszli dzisia, że na nas z Turkami się kléją,/
Choć wolną od ich hołdu mają prowincyją./
Za naszę-to uczynność, za nasz trud i spezy<pr><slowo_obce>spezy</slowo_obce> (daw., z wł.) --- koszty.</pr>,/
Gdyśmy zbili z Rozwanem Mijala z imprezy<pr><slowo_obce>Gdyśmy zbili z Rozwanem Mijała z imprezy</slowo_obce> --- w r. 1600 zwyciężył Zamoyski Michała i Rozwana paszę.</pr>,/
Co im tyrańską ręką chcieli osieść karki,/
Łakomszych przez pozorne<pe><slowo_obce>pozorny</slowo_obce> (daw.) --- efektowny.</pe> ująwszy podarki;/
Tedy wolność krwią naszą kupioną pod władzą,/
Żeby cedził krew naszę, Turczynowi dadzą./
On ci to list w Wołoszech przejęty, on robi,/
Którym nam wojnę Betlem z pogany sposobi,/
Którym mu oczy kłuto nieuważnie potem/
(I przypłacił Gracyjan szczerości żywotem):/
Wrodzona ludziom wada, chociaż jej nie widzą,/
Że gdy kogo obrażą, zaraz nienawidzą./
A toż nam cesarzowi pomoc na Betlema!/
<begin id="b1341562522530-3711214077"/><motyw id="m1341562522530-3711214077">Zemsta</motyw>Jeśli kędy przypowieść, tedy tu miejsce ma,/
Że zawsze złe niż dobre prędszą ma zapłatę;/
Bowiem w pomście zysk mamy, w uczynności --- stratę.<end id="e1341562522530-3711214077"/>/
<wers_wciety typ="1">Dopieroż Osman postrzegł, czego przez tak długi</wers_wciety>/
Czas nie wiedział do siebie, że człek, jako drugi;/
Że wyszedszy z śmiertelnej z ludźmi na świat matki,/
Też go, co wszytkich ludzi, czekają przypadki./
Dziś on<pe><slowo_obce>on</slowo_obce> (daw.) --- ten.</pe> humor wspaniały, on umysł nadęty,/
W babi płacz i kobiece obraca lamenty;/
Płakał i tak się po swych bohatyrach żalił,/
Jakby się już tron jego monarchiej walił./
Tedy mu się srodzy lwi przerodzili w tchórze,/
Co z nimi za Bałtyckie myślił płynąć morze,/
Myślił nie Polszcze samej (dla tej bałamutnie/
Pewnie by się nie ruszał), lecz że głowę utnie/
Wszytkim państwom giaurskim; że ich w jarzmo wprzęże./
Gdzież są oni rycerze? Gdzież są oni męże,/
Którzy mieli z Polaki dokazować figli?/
Jeden miał bić dziesiąci, teraz się postrzygli/
W bojaźliwe zające; do gęstego chrostu/
Przed jednym, wieczna hańbo! ucieka ich po stu./
Tak rzewliwie narzekał, jakoby go ubił,/
Osman, zwłaszcza gdy wspomni meczet, który ślubił/
Swemu Mahometowi. Wszyscy spuszczą oczy,/
Zwieszą karki, bo go ćma starszyny otoczy;/
Jakoż jeszcze i razu chłosty tak pamiętnej/
Nie wzięli Turcy na tej wojnie obojętnej<pr><slowo_obce>obojętny</slowo_obce> --- tu: niepewny (na obie strony się ważący).</pr>,/
Jako dziś, co i sami z pokornym wzdychaniem/
Potem przypominali, gdy się traktowaniem<pe><slowo_obce>traktowanie</slowo_obce> --- negocjacje.</pe>/
W ich obozie bawili naszy komisarze;/
Jak wiele, jako wielkich, w dzisiejszym pożarze/
Ludzi, z nieogarnioną szkodą Jasnej bronie<pr><slowo_obce>Jasna brona</slowo_obce> --- (brama), wysoka Porta (turecka).</pr>/
I sławnej solimańskiej monarchiej płonie;/
<begin id="b1341564330114-3529770729"/><motyw id="m1341564330114-3529770729">Trup</motyw>Tam prawie kwiat Afryki, Azyej z Europą,/
Giaurską, żal się Boże! podeptany stopą./
Znać to było, bo ledwie noc na ziemię padła,/
Poznawali przy świecach, brali w prześcieradła/
Swych Turcy kawalerów, na wozy przykryte/
Kładąc trupów okrzepłych tułowy pobite.<end id="e1341564330114-3529770729"/>/
Lecz i naszych beze krwie nie potka wygrana:/
Tameśmy połockiego zbyli kasztelana,/
Tam nam śmierć Zienowicza ozionęła, kędy/
Pogańskie mieszał szyki, gęste targał rzędy,/
I przodując Pogoni litewskiego księstwa,/
Kędy największa wrzała bisurmanów gęstwa,/
Tam się mężną darł ręką, patrząc na przykłady/
Serca niezrównanego waleczne pradziady,/
W których dziś regiestr wchodząc, takież dzieła w druki/
Krwią swą na nieodrodne podaje prawnuki./
Słał mostem trup pogański mąż serdeczny póty,/
Aże pod nim szwankował koń dzidami skłuty;/
Skoro padł koń, i pan też na ziemię się zważy,/
Tu mu zła wstęga głowę z szyszaka obnaży./
Wszytkie nań strzały, dzidy i kiścienie<pr><slowo_obce>kiścień</slowo_obce> --- broń tatarska: bicz zakończony metalową kulą.</pr> lecą,/
W różne go strony fale bisurmańskie miecą./
<begin id="b1341565342707-1211844184"/><motyw id="m1341565342707-1211844184">Krew</motyw>Brać się nie da, lecz w ręce mając pałasz goły,/
Siekł kogo mógł, z potem krew pijący na poły./
I uciekli poganie, a on między trupem/
Tak gęstym stał, sparszy się na pałaszu słupem,/
W tureckiej krwi po kostki; takież z niego cewki/
Od głowy płyną na dół, jakoby z nalewki<pr><slowo_obce>nalewka</slowo_obce> (daw.) --- polewaczka.</pr>./
Dwadzieścia i kilka ran odniósł na swym ciele,/
I ciętych, i sztychowych;<end id="e1341565342707-1211844184"/> tak go przyjaciele/
Opłakawszy, z życzliwej czeladzi<pe><slowo_obce>czeladź</slowo_obce> (daw.) --- służba.</pe> gromadą/
Na gotową lektykę wybladłego kładą./
<begin id="b1341565356058-1873086603"/><motyw id="m1341565356058-1873086603">Śmierć</motyw>Trzy dni żył; duszę potem zbawiennym obrokiem/
Opatrzywszy, umiera wiecznym jęty mrokiem./
Nie umiera; nie w wiecznym śmierć go mroku kryje;/
Nie da mu cnota umrzeć, która wiecznie żyje!<end id="e1341565356058-1873086603"/>/
Sześć z swej roty Chodkiewicz towarzyszów traci,/
Ale mu to najbardziej serce tarapaci<pr><slowo_obce>tarapacić</slowo_obce> (daw.) --- gryźć.</pr>/
Że znak<pr><slowo_obce>znak</slowo_obce> --- chorągiew.</pr> jego, szczęśliwie z okazyj tak wielu/
Wyniesiony, dziś został przy nieprzyjacielu,/
Jankowski był chorążym, z którym szkapa w huku/
Wziąwszy na kieł<pe><slowo_obce>wziąć na kieł</slowo_obce> --- (o koniu) ponieść.</pe>, ni jeźdźca słucha, ni munsztuku<pe><slowo_obce>munsztuku</slowo_obce> --- wędzidło.</pe>./
Skoro pana w najgorsze labirynty wprawi,/
Tam i zgubi, a Turkom chorągiew zostawi./
Wszytkie ta rzecz przeniosła w Chodkiewiczu smętki,/
Stąd śmierć starzec i koniec wróży sobie prędki./
Jakoż już co dzień słabiał i na twarzy siniał;/
Ubywa mu pamięci, a zgoła dzieciniał./
Trzech padło towarzyszów przy swym pułkowniku;/
Dziewięć Rudominowych dostało się łyku/
Tamtej śmierci; tamże legł brat jego rodzony./
Trzech postradał Sieniawski, krajczy tej Korony./
Tam Stanisław Sarnowski, który był piastunem/
Sławy Opalińskiego, z bratem legł rodzoném./
Skoro zbył prawej ręki, z Mucyusem Scewą/
Powierzonej chorągwie dotrzymuje lewą;/
Ale gdy koń szwankuje pchnięty przez łopatkę,/
Żegna świat i oddaje swej drużynie matkę<pr><slowo_obce>matka</slowo_obce> --- tak nazywano chorągiew pułkową.</pr>./
Porucznik Rudominów ranny: bo dwie strzele<pr><slowo_obce>strzele</slowo_obce> --- strzały (liczba podwójna).</pr>,/
Jednę w nogę, drugą wziął w twarz. I inszych wiele/
Na tym placu cnoty swej otrzymali piątna,/
Których na wieki zazdrość nie ruszy pokątna;/
Pachołków też coś w onej szeregowych zrucie<pr><slowo_obce>zruta</slowo_obce> (daw.) --- ruina.</pr>;/
Owo trzydzieści ludzi zginęło w kompucie./
Mniej dał śmierci podczaszy<pr><slowo_obce>podczaszy</slowo_obce> --- Lubomirski.</pr>, ale dobrych w pęta:/
Tam Misiowski porucznik, tam zginął Wierzbięta,/
Tam Chrząstowski z Podoskim uderzony trzciną/
Arabską; tamże został Męciński z Byliną;/
Nie mógł się z Sędzimirem Wrzeszcz wybiegać, którzy/
Postrzelani leżeli przez długi czas chorzy./
Rannych kęs<pr><slowo_obce>kęs</slowo_obce> (daw.) --- trochę, nieco.</pr> więcej było; pachołków z szeregu/
Kilkanaście wiecznego poszło do noclegu./
Koni koło trzydziestu, choć mniej, chociaż więcej./
Turków z Ufaim baszą sześć padło tysięcy,/
Okrom<pe><slowo_obce>okrom</slowo_obce> (daw.) --- oprócz.</pe> co w nocy wzięto, jako się wspomniało,/
I co trupów po błotnych gęstwinach zostało./
Cóż rozumieć o rannych, co o postrzelonych,/
Którzy padli na naszych dobrze uzbrojonych/
Tak gęsto, że i ślepy Turka nie mógł chybić?/
Bo kto strzela do okna, musi szybę wybić./
<wers_wciety typ="1">Siódmy to był dzień września, który boży kościół</wers_wciety>/
Od początku ku świętu jutrzejszemu pościł<pr><slowo_obce>pościł</slowo_obce> --- w rękopisie dla rymu: pościoł.</pr>,/
Na cześć Pannie i Matce; bo kiedy się rodzi,/
Nabożnie chrześcijański świat ten dzień obchodzi./
Tedy jako się słońce nad ziemią rozszerzy,/
Co żywo do modlitwy, wszyscy do pacierzy./
Wszyscy Bogu oddają przyrzeczone śluby,/
Że hardemu pogaństwu ze łba strącił czuby,/
Że tą garścią chrześcijan pokazał tak lichą,/
Co może zastępami nad turecką pychą./
Z twarzy wesół Chodkiewicz, choć mu serce żali/
Chorągiew, której wczora poganie dostali./
Wolałby sam paść trupem i sto razy ginąć,/
Niźli by ją miał Turczyn w meczycie rozwinąć./
Przeto, skoro się Bogu, z którego zawiśli<pe><slowo_obce>zawisnąć</slowo_obce> (daw.) --- zależeć.</pe>/
Wszyscy święci wodzowie, i swe odda myśli,/
Już się więcej nie waha, nie wróży, nie radzi;/
Szykuje wszytko wojsko i w pole prowadzi;/
Pozasadza piechoty i działa, gdzie może;/
Jeżeli Turcy zechcą, gotów w imię boże,/
Otwartemu zwycięstwa powierzywszy polu,/
Wydrzeć swoję chorągiew i zbyć z serca molu<pe><slowo_obce>mól</slowo_obce> (daw.) --- zmartwienie.</pe>./
Otrzaskani Kozacy każdodziennym hukiem,/
Szańców swoich pilnują, prócz, że<pr><slowo_obce>prócz że</slowo_obce> --- z wyjątkiem tych, co.</pr> ich z Wasiukiem/
Dwa tysiąca<pe><slowo_obce>dwa tysiąca</slowo_obce> --- liczba podwójna.</pe>, na prawym podczaszego szyku,/
Pilnowało tamtego od Tatar przesmyku./
<wers_wciety typ="1">Wstawaj, durny<pr><slowo_obce>durny</slowo_obce> --- szalony.</pr> Osmanie! Już południe mija;</wers_wciety>/
Spisz, a giaur<pr><slowo_obce>giaur</slowo_obce> --- niewierny, nie muzułmanin.</pr> po polu chorągwie rozwija;/
Czemuś dziś tak nie rzeźki i tak nie ochoczy?/
Wstawaj i przetrzy<pr><slowo_obce>przetrzy</slowo_obce> --- dziś popr. forma 2 os. lp. trybu rozkazującego: przetrzyj.</pr> psiną<pr><slowo_obce>psina</slowo_obce> (daw.) --- bezwstyd.</pr> zaślepione oczy./
Dopiero tryumfował, ali w godzin kilka/
Puścił skrzydła, podobien do zmokłego wilka;/
<begin id="b1341566627884-2189255851"/><motyw id="m1341566627884-2189255851">Strach</motyw>Wlecze swój lud do pola, tak smutny, tak cichy,/
Rzekłbyś, że do pogrzebu kto prowadzi mnichy;/
Bo gdzie serce niezbyte opanują tchórze,/
Stem go kijów na słońce z kąta nie wyorze./
I Turcy, chociaż wszytkich znajomych gór szczyty/
Ogarną i końskimi osypią kopyty,/
Nie mają z to<pr><slowo_obce>z to</slowo_obce> (daw.) --- na to, tyle.</pr> odwagi, chociaż w polu gołem/
Garść widzą naszych, żeby czoło potrzeć z czołem,/
Lekkich się tylko harców kontentując gony,/
Czekają, rychło wieczór zżenie<pr><slowo_obce>zżenąć</slowo_obce> (daw.) --- zgonić, odpędzić.</pr> z placu strony.<end id="e1341566627884-2189255851"/>/
<wers_wciety typ="1">Ale skoro Chodkiewicz między ich bonczuki<pe><slowo_obce>bonczuk</slowo_obce> --- buńczuk, znak wojsk tureckich a. tatarskich wykonany z końskiego włosia.</pe></wers_wciety>/
Postrzeże swej chorągwie, jakby mu na sztuki/
Serce rąbał, wraz go żal i wstyd, i gniew weźmie,/
Tedy w górę wejźrawszy: Boże! Jużeś mię/
Dziś na wieki zapomniał, i jaż w tej rozpaczy/
Umrę? I, biedny starzec, w kraj pójdę robaczy?/
<begin id="b1341566711799-3770294624"/><motyw id="m1341566711799-3770294624">Vanitas</motyw>W tej obeldze dni moich dopądzam ostatek,/
W ręku widząc pogańskich, o żalu! ten płatek<pr><slowo_obce>płatek</slowo_obce> --- tu: chorągiew.</pr>,/
Na którym znak okrutnej twej śmierci, na którém/
Katalog spraw i mego żywota, nie piórem,/
Ale szablą spisany, i nie inkaustem<pr><slowo_obce>inkaust</slowo_obce> --- atrament (ze względu na rytm czytamy na cztery sylaby).</pr>,/
Ale krwią, którą pod nim rozlewałem hustem<pr><slowo_obce>hustem</slowo_obce> (daw., reg.) --- gęsto.</pr>,/
Twoich świętych kościołów, twojej broniąc chwały./
Tu blizny ran uczciwych, tu-m liczył postrzały,/
Tu garb i długoletnej starości mej rugi<pr><slowo_obce>ruga</slowo_obce> (daw., z łac.) --- zmarszczka.</pr>;/
Tu Tobie i Ojczyźnie oddane zasługi./
I chciałem, ale opak twej się zdało radzie,/
Żeby wisiał przy prochu i mych kości składzie,/
Anoż nasza po śmierci, o kawy<pr><slowo_obce>kawy</slowo_obce> (daw.) --- brednie.</pr>, o bajki,/
Nieśmiertelność na świecie, kawałek kitajki!<end id="e1341566711799-3770294624"/>/
Ale tam, tam (dźwignąwszy obie w niebo dłoni)/
Sława, tam się --- brać trzeba, cne rycerstwo, do niéj!/
Tak rozrzewniony starzec lutuje<pr><slowo_obce>lutować</slowo_obce> (daw.) --- żałować.</pr> swej szkody,/
A gdy otrze rozkwitłe z mokrych łez jagody<pe><slowo_obce>jagody</slowo_obce> --- policzki.</pe>,/
Skoczy, gdzie Sokołowski wziął, po Rusinowskim/
Zabitym, nad żołnierzem starszeństwo lisowskim./
I rozkaże, zegnawszy z placu harcowniki,/
Uderzyć o tureckie trzema pułki szyki,/
Za<pr><slowo_obce>za</slowo_obce> --- aza, czy.</pr> ich jako na równię<pr><slowo_obce>równia</slowo_obce> (daw.) --- równina.</pr> z tych gór zwlecze w pole;/
«Idź w boży czas, idź śmiało, mężny mój Sokole!»/
Rzekł; a ci broń wyniosszy<pr><slowo_obce>wynieść</slowo_obce> --- tu: podnieść.</pr>, w bok ostrogi kładą/
Koniom i na pogaństwo wielkim sercem jadą./
Zmiotą pole jako dym, a pomknąwszy kroku/
Pod on tłum, skoro białek już obaczą w oku,/
Zaświecą z bandelotów<pr><slowo_obce>bandolety</slowo_obce> --- karabinki.</pr> i dadzą ołowu/
I skoczą dobrą sprawą na pół pola znowu,/
Czekając, rychło Turcy hańbę tak szkaradną/
Wetując, z góry na nich wszytką siłą padną./
Ale ci miasto pomsty, z dziurawymi brzuchy,/
Poszli nazad, jak chmury pod czas zawieruchy,/
I w tabor się zawarli; naszy też dzień cały/
W szyku stawszy, wieczorem w swoje weszli wały./
<wers_wciety typ="1">Tak kilka dni w pokoju jakoby na zmowie</wers_wciety>/
Obie stronie<pr><slowo_obce>obie stronie</slowo_obce> --- liczba podwójna, dziś popr.: obie strony.</pr> siedziały, prócz że Tatarowie,/
Gdy im ani tołokna, ani sałamachy<pr><slowo_obce>tołokna i sałamacha</slowo_obce> --- potrawy tatarskie (odpowiednio z kaszy jaglanej i kisiel).</pr>/
Stawało, do Kamieńca jako i do Brahy/
Wszytkie pasy<pe><slowo_obce>pas</slowo_obce> (z wł.) --- przejście.</pe> i drogi zalegli i ścieżki,/
Że nikt ani przejechać, ani mógł przejść pieszki./
I zgoła, nie mający w tę stronę przechodu,/
<begin id="b1341567091227-3503791441"/><motyw id="m1341567091227-3503791441">Głód</motyw>Trzeba się było prędko bać w obozie głodu,/
Który już mocno w nasze zaglądał namioty;/
Już rzeźwości i zwykłej przygaszał ochoty./
Bo brzuch nie ma rozumu, uszu i niczyjej,/
Kiedy próżny, nie słucha cale perswazyjej./
Z Polski głucho, a rokiem wleką się godziny,/
Kto czeka, czcze daremnie połykając śliny;/
<begin id="b1341567275667-1127246609"/><motyw id="m1341567275667-1127246609">Hańba</motyw>Stary żołnierz truchleje, frycowie<pr><slowo_obce>fryc</slowo_obce> (daw.) --- nowicjusz.</pr> bez sromu,/
Sprzykrzywszy sobie niewczas, kradną się do domu,<end id="e1341567091227-3503791441"/>/
Że kilku wytrzęsionych zacnej szlachty z wozu/
Kazał Chodkiewicz środkiem prowadzić obozu/
I na wieczną niesławę, na wieczną sromotę,/
Na dziwy<pr><slowo_obce>na dziwy</slowo_obce> --- na widowisko.</pr> strąbić wszytkę wojskową hołotę;/
I zaraz, czego potem sejmem potwierdzono,/
Wszytkich czci, wszystkich takich dobra odsądzono.<end id="e1341567275667-1127246609"/>/
Osman pola nie chce dać, chociaż wyzywany;/
Kul już nie masz z czego lać; proch już wystrzelany./
Co wszytko gdy Chodkiewicz myślą utroskaną/
Rozbiera, aż mu już śmierć grozi wybijaną<pr><slowo_obce>wybijaną (godziną)</slowo_obce> --- końcem.</pr>;/
Prawie<pr><slowo_obce>prawie</slowo_obce> (daw.) --- całkiem.</pr> już dogorywa; żywe tylko serce/
Wielki płomień w malutkiej zawiera iskierce./
<wers_wciety typ="1">Wojennego do rady zaprasza senatu;</wers_wciety>/
Już chory, już na łóżku położony; a tu,/
Skoro siedli, wszytko to, co mu spać nie dało,/
Podaje do uwagi; gdzie milczawszy mało,/
Każdy swe wyda wotum<pe><slowo_obce>wotum</slowo_obce> (z łac.) --- głos, opinia.</pe>. Wszyscy w ten cel godzą,/
Że się tak i poganie, jako naszy głodzą;/
Taż tam biera<pr><slowo_obce>biera</slowo_obce> --- los, troska.</pr> co i nam; my to nad nich mamy,/
Że króla z nowym wojskiem co dzień wyglądamy./
Trzymać się jeszcze radzą, nie wywodząc szyku,/
Obwieściwszy na rączym senat zawodniku<pr><slowo_obce>zawodnik</slowo_obce> --- koń wyścigowy.</pr>,/
(Bo się już był Jarzyna powrócił od króla:/
Ten-że Zygmunt, ten-że Lwów, zające i pola;/
Toż sprawi, co Palczowski; na powiaty czeka,/
Z bliska go łowy cieszą, nowiny z daleka)/
Żeby spieszył co rychlej, żeby już na schyłku,/
Nie bawiąc się we Lwowie, przybywał w posiłku./
<wers_wciety typ="1">Skoro kolej Wejera w onej doszła radzie,</wers_wciety>/
«Długa, rzecze, w nauce droga, lecz w przykładzie/
I krótka, i skuteczna; też i mnie przykłady/
Przyczyną, żem otwartej z bisurmany zwady/
Nie życzył i dotąd-em zostawał w swym zdaniu:/
Że wszytka rzecz należy z nimi na wytrwaniu./
Teraz przez niedziel kilka, jak się bawią z nami,/
Widzę smołę<pr><slowo_obce>smoła</slowo_obce> --- motłoch.</pr>, ladaco, Żydy z Cyganami,/
Ciała bez serc nikczemne, albo bez ciał cienie;/
Wżdyć to jeden nasz ciura kilku Turków żenie<pr><slowo_obce>żenąć</slowo_obce> (daw.) --- pędzić, gonić.</pr>;/
Nie ci to byli w Węgrzech, nie ci i pod Agrem<pr><slowo_obce>Agier</slowo_obce> --- Eger, r. 1596.</pr>,/
Gdzie Zygmunt, skoro został cesarzowi szwagrem,/
Słał posiłki, lecz próżno, bom też tam był i ja;/
Daleko lepsza w Turkach była fantazyja!/
Nie uciekali nigdy, a gdzie się zawiedli,/
Wszędzie brali fortece, wszędzie Niemcy siedli<pr><slowo_obce>siąść</slowo_obce> --- tu: upaść.</pr>,/
Choć się zamki do wzięcia niepodobne zdały,/
Bo takie, jakimiśmy osuli się wały,/
Co nocleg Niemcy suli<pr><slowo_obce>suć</slowo_obce> (daw.) --- sypać.</pr>, wżdy<pe><slowo_obce>wżdy</slowo_obce> (daw.) --- przecież, jednak.</pe> to jako ślinki/
Połykali poganie; co dzień pojedynki;/
Tak się tam byli w Pludry<pr><slowo_obce>Pludry</slowo_obce> --- Niemcy (pogardl., od rodzaju spodni).</pr>, tak i w Węgrów wpaśli,/
Że przed nimi jako śnieg, jako słoma gaśli,/
Kędy nasz Wiernek między obcymi narody/
Ogłosił imię polskie, dopadszy pogody,/
Gdy go spahij<pe><slowo_obce>spahij</slowo_obce> --- jeździec nieregularnej jazdy tureckiej.</pe> dorodny wyzwie między szyki/
Na dzidę, z wesołymi chrześcijan okrzyki,/
Wziął go w pół na kopią, i na jegoż dzidzie,/
Ścięty łeb do swych przyniósł ku większej ohydzie./
Dobrze było hetmana usłuchać nam zrazu,/
A sprawiedliwej bożej poufać żelazu,/
Anibyśmy do głodu, ani takiej cieśni/
Weszli, byśmy się byli obaczyli wcześniéj;/
Teraz życzę i radzę, i proszę w ostatku,/
Niźli do ostatniego przyjdzie nam upadku,/
Nie czekając Zygmunta, co nie umie zażyć/
Szczęścia swego, chciejmy się w boży czas odważyć,/
A jeśli nam poganie nie zechcą dać pola,/
Wywleczemy z samego na rzeź ich zastola<pr><slowo_obce>zastole</slowo_obce> (daw.) --- miejsce za stołem.</pr>»./
Tak Wejer, tak Konarski rozumieli oba,/
Że ta zwłoka --- lekarstwo gorsze niż choroba;/
Przeto dłużej szańców się swych trzymać nie radzą,/
I jeśli hetman każe, dziś w Turki zawadzą<pr><slowo_obce>zawadzić</slowo_obce> --- tu: uderzyć.</pr>./
Co pomorski z malborskim gdy wojewodowie/
Wniosą, jakoż to pięknie, gdzie nie tylko w głowie,/
Ale w sercu i w ręce widzieć senatory,/
Widzieć w potrzebie (dzisia nie wiem, jeśli który/
Do ptaka by się strzelić odważył z rucznice<pr><slowo_obce>rucznica</slowo_obce> --- dziś popr.: rusznica.</pr>;/
Ano głowa bez serca raczej do maźnice/
Niż do głowy podobna; dziady zimostradne<pr><slowo_obce>zimostradny</slowo_obce> (daw.) --- nędzny, mizerny.</pr>!/
Wyjąwszy, którym z młodu okazyje żadne/
Omieszkać się nie dały, a swoich zarobków/
Przynamniej tytuł w zysku mają dla nagrobków)./
<wers_wciety typ="1">Ostatnie miał Sajdaczny miejsce między pany,</wers_wciety>/
Więc co-by tu rozumiał? tak powie pytany:/
«I ja, wielki hetmanie, z tymi trzymam zgodnie,/
Co się nie chcą zawierać, i nam obóz smrodnie./
Potrawiwszy Kozacy, które mieli trochy,/
Radzi by się co rychlej witali z porohy./
Jednę tylko rzecz małą dam wam do uwagi;/
Widzimy, jako w szyku bisurmanin nagi/
Kupy się tylko trzyma, jako gdy o wilku/
Czują świnie; wyjąwszy co mężniejszych kilku;/
W nocy spią jako drzewa tak barzo nieczule,/
Że z ścierwów, z odpuszczeniem, zrucą i koszule./
Ni straży, ni posłuchu<pr><slowo_obce>posłuch</slowo_obce> --- straż, czujka.</pr>, ni płotu, ni rowu;/
Nie po raz Zaporowcy dostali obłowu/
Dobrego, gdy we śpiączki dopadszy ich koszów<pr><slowo_obce>kosz</slowo_obce> (daw.) --- obóz.</pr>,/
Z korzyścią się do swoich wracali aproszów<pr><slowo_obce>aprosz</slowo_obce> (daw., z fr.) --- okop.</pr>./
Radziłbym, żeby wojsko całe poszło z nami,/
My będziem kredencować<pr><slowo_obce>kredencować</slowo_obce> --- służyć (jako pierwsi).</pr>, będziem przywódcami./
A dziś zaraz, nie głosząc, jako padnie słońce,/
Szczęścia kusić, anioły mając za obrońce»./
Tu przestał; a Chodkiewicz, pomilczawszy chwilę:/
«Mój kochany Sajdaczny, a nuż się omylę/
Na Kozakach? Nuż znowu tak na łupie padną/
Jako pierwej, i hańbą nakarmią szkaradną/
Całe wojsko? Bo-by nam nie uszło wszetecznie/
Z Kozakami uciekać i wstydać się wiecznie./
Druga, nie czciłoby to naszego narodu/
Czekać nocy z wygraną i słońca zachodu./
I ja bym miał zgrzybiałą starość tym oszpecać?/
Nie chciej-że mi tak barzo tej nocy zalecać,/
Czemuż nie we dnie raczej, kiedy słońce świeci,/
Jako starych Sarmatów nieodrodne dzieci,/
Których rycerskie dzieła niebieskiego oka/
Godne były, nie nocy ponurej tłomoka<pe><slowo_obce>tłomok</slowo_obce> --- tłumok, worek.</pe>?/
Ale ja, będzie-li was wszytkich na to zgoda,/
Przeczyć nie chcę, i ze mnie jako z gęsi woda<pr><slowo_obce>Przeczyć nie chcę, i ze mnie jako z gęsi woda</slowo_obce> --- przysłowie, nic mi po tym.</pr>»./
Tu Sobieski, skoro nań wszyscy pojźrą, rzecze:/
«Bóg, który wszytkie rady kieruje człowiecze,/
Niech jej i nam użyczy, a dla swojej chwały/
Zetrze przez nasze ręce pogańskie nawały./
Mądrze wszytko uważasz jako hetman baczny,/
Co tu wojewodowie, co wnosił Sajdaczny./
Chwalę serce w Konarskim, chwalę i w Wejerze:/
Oba wielcy mężowie i dobrzy żołnierze;/
Lecz się bić z Turki polem? Wątpliwemu losu/
Wierzyć ojczyzny? Na to nie mogę dać głosu./
Czego żem w pierwszej radzie dał dowody słuszne,/
Powtarzać ich nie będę; nie tak jeszcze duszne/
I konieczne potrzeby na nas nastąpiły,/
Żebyśmy swe z Turkami równać<pe><slowo_obce>równać</slowo_obce> --- tu: porównywać (w walce).</pe> mieli siły./
Zawsze rady ostrożne a pewne lepsze są,/
Niż prędkie, co upadek pospolicie niesą./
Ale daj to<pr><slowo_obce>daj to</slowo_obce> --- przypuściwszy.</pr>, że byśmy wygrali i polem:/
Cóż, kiedy nie wynidą, to my ich wykolem?/
Wszak-eś doznał dopiero, że nie chcieli z góry/
Zwieść się, chociaż obojej wojsko armatury<pr><slowo_obce>armatura</slowo_obce> (daw., z łac.) --- uzbrojenie.</pr>/
Stało w szyku cały dzień; jakby ich do łęku<pe><slowo_obce>łęk</slowo_obce> --- przednia część siodła.</pe>/
Przykuł, choć im brał dzidy Sokołowski z ręku./
Szkoda tedy i myśleć otwartym iść bojem./
Za<pr><slowo_obce>za</slowo_obce> --- aza, czy.</pr> ich prędzej fortelem i sztuką ukrojem?/
Prawda, że nocna napaść, ile te legarty<pr><slowo_obce>legart</slowo_obce> (daw.) --- ospalec, leń.</pr>,/
Snadnie<pe><slowo_obce>snadnie</slowo_obce> (daw.) --- łatwo.</pe> by pożyć mogła, których żadne warty,/
Jako nam powiedają ci, co do nas zbiegą,/
Żadne posłuchy<pr><slowo_obce>posłuchy</slowo_obce> (daw.) --- straże, patrole.</pr>, żadne szylwachy<pe><slowo_obce>szylwach</slowo_obce> --- właśc. szyldwach, posterunek straży.</pe> nie strzegą;/
Ale obóz martwymi osnowawszy działy,/
Rozumieją, że same będą im strzelały./
Cóż gdy do tej towarzysz nie ujdzie potrzeby?/
Pachołek, kozak, ciura więcej patrzy, żeby/
Co porwał, potem chyłkiem uciekł ze zdobyczą./
Tacy-ć łup, a mężniejszy śmierć i rany liczą./
Rozum jednak od tego; i nocnej Bellony<pe><slowo_obce>Bellona</slowo_obce> --- rzymska bogini wojny, siostra a. żona Marsa.</pe>/
Nie raz zażył szczęśliwie hetman rozgarniony,/
<begin id="b1341568458531-314174725"/><motyw id="m1341568458531-314174725">Noc, Walka</motyw>Bo co się mroku tyczy, że sławniej w dzień biały/
Zwyciężać, tam reguły te miejsce miewały,/
Gdzie równy nieprzyjaciel i w liczbie, i w sile;/
Ale my przeciw sobie mając pogan tyle,/
Żeby ich dziesięć biło jednego naszyńca<pr><slowo_obce>naszyniec</slowo_obce> --- nasz.</pr>,/
Życzyłbym do wygranej nie patrzeć gościńca<pr><slowo_obce>gościniec</slowo_obce> --- droga (w domyśle: zwyczajna).</pr>;/
Jaka się droga poda, czy męstwem, czy sztuką,/
Dosyć sławy, Polacy kiedy Turków stłuką./
Tak Scypio Syfaksa, tak Julius<pe><slowo_obce>Julius</slowo_obce> --- Juliusz Cezar.</pe> Franki<pe><slowo_obce>Franki</slowo_obce> --- Francuzów, tj. Gallów.</pe>/
Bił i w ostatnie przywiódł ciemną nocą szwanki<pe><slowo_obce>szwank</slowo_obce> --- szkoda.</pe>,<end id="e1341568458531-314174725"/>/
Wielcy oba i sercem, i ręką wodzowie./
Aleć nie ludzie tylko, sami aniołowie,/
Ile razy Bóg kazał swym iść ku pomocy,/
Zawsze takie posługi odprawiali w nocy./
Tak bito Syryjczyki, tak Madyjanity./
Jeżelić to do serca Bóg podaje, i ty/
Nie wątp i nie wzdrygaj się, na co wszytkich zgoda,/
Choć i w nocy uderzyć w tego kaziroda,/
A Pan wszytkich hetmanów, wojsk niebieskich zgraje,/
Niechaj ci rady, serca i siły dodaje»./
Więc że leżał Władysław i nie mógł być w onéj/
Konsulcie<pr><slowo_obce>konsulta</slowo_obce> (daw., z łac.) --- rada.</pr>, z tym do niego Denoff wyprawiony:/
Gdy się we dnie nie chcą bić, kiedy tacy tchórze,/
Pójdziemy Turków macać po ikrach<pr><slowo_obce>ikry</slowo_obce> --- łydki; w rękopisie: iskrach.</pr> w taborze./
Tak dziś w radzie stanęło; lecz przy haśle, aże/
Do tej się brać imprezy<pe><slowo_obce>impreza</slowo_obce> (daw., z wł.) --- przedsięwzięcie.</pe> Chodkiewicz rozkaże./
Przypadł<pe><slowo_obce>przypaść na coś</slowo_obce> (daw.) --- zgodzić się.</pe> na to Władysław, barzo tylko prosi,/
Niechaj się to przed czasem Turków nie donosi./
Którzy za Dniestr przemknąwszy wielkie działa cztery,/
Strzelali do kozackiej tak długo kwatery,/
Póki ich także Lermunt z swojej nie namacał,/
A tak Turczyn tąż drogą, którą wyszedł, wracał,/
Zabiwszy z kilką ludzi pułkownika Jacka./
Tylo nas uszkodziła ona ich przechadzka,/
<wers_wciety typ="1">A tymczasem Chodkiewicz starych wojenników</wers_wciety>/
Zebrawszy, koło przyszłych rozmawia się szyków,/
Znaczy, kędy kto ma iść, kto ma zacząć zwadę,/
Kto działa opanować, ubiec retyradę<pr><slowo_obce>retyrada</slowo_obce> --- odwrót, ucieczka.</pr>./
We dwoje się uderzyć zdało na pogany;/
Naprzód tu, gdzie kozackiej bliscy byli ściany,/
Potem górą, skąd Turcy zwykli chodzić we dnie,/
Minąwszy pole, w którym działa stały średnie./
W pierwszej stronie Kozacy, a z nimi piechoty/
Część polskiej, część niemieckiej, mieli łomać płoty;/
Za tymi wszytkie pułki zaraz wpadać miały,/
Co na skrzydle wielkiego hetmana stawały./
Od lasów, skąd się Turcy najmniej spodziewali,/
Ernest Denoff z swymi się Inflantczyki wali;/
Tam Almad Węgrzyn z pułkiem; tam z mężnym Lermuntem/
I Wejer, i Konarski gęstym iskrzy luntem<pe><slowo_obce>luntem</slowo_obce> --- dziś popr.: lontem.</pe>./
Za tymi w tropy wszyscy szli Polacy naszy,/
Których wielką część wodził koronny podczaszy./
Przed tym i owym wojskiem pancerne iść miały/
Pułki; jeśliby się wprzód ze strażą potkały/
Albo z inszymi ludźmi, żeby wsiadszy na nie/
Nie oparli się aże w tureckim majdanie<pr><slowo_obce>majdan</slowo_obce> --- plac obozowy.</pr>/
(Mieli do tego sprawne kałauzy<pr><slowo_obce>kałauz</slowo_obce> (tur.) --- przewodnik.</pr> i zbiegi)/
I tam żeby stanęli sprawieni w szeregi./
Tym też czasem Kozacy i nasz żołnierz pieszy/
Nie omieszka w posiłku i w obóz pospieszy;/
Razem z pola uderzą w surmy, w trąby, w bębny,/
Ą Turcy padać będą jako las porębny./
Krzykną larmo<pr><slowo_obce>larmo</slowo_obce> --- alarm.</pr>, na co już sto tysięcy ciurów/
Czeka; a i ci gołych nie niosą pazurów./
Chodkiewicz z Lubomirskim jakoby na szparze<pr><slowo_obce>na szparze</slowo_obce> (daw.) --- na czele.</pr>/
Stanęli, wziąwszy sobie bez kopij usarze./
Już obóz opatrzyli, gdzie Władysław chory/
Łaje uprzykrzonemu łóżku, klnie doktory,/
Wolałby dziś w szyku stać i wyciągać uszy,/
Gdy imię <wyroznienie>Jezus</wyroznienie> tabor pogański zagłuszy./
Tam został Kochanowski we trzechset piechoty,/
Tam Rożen i gotowe w placu cztery roty;/
Brak<pr><slowo_obce>brak</slowo_obce> (daw.) --- wybór.</pr> wojskowych pachołków, z długą strzelbą przy tem,/
Po wałach obozowych i jemu zaszczytem<pe><slowo_obce>zaszczyt</slowo_obce> (daw., z ros.) --- obrona.</pe>./
W tej-byś widział posturze<pr><slowo_obce>postura</slowo_obce> --- postawa.</pr> wojsko i hetmany/
Czekające, rychło-li na świt wietrzyk rany/
Wionie; rychło-li zorza niebo zapurpurzy,/
Skoro z nieba rumiany proporzec wynurzy,/
Bo się ten czas zdał prawie do onej roboty./
Wszyscy pełni nadzieje, pełni i ochoty,/
Znaku tylko czekają, rychło osieść kłęby/
Pogaństwu, słowa żaden nie wypuści z gęby;/
Milczenie zakazane, bo na tym należy,/
Jeśli kto chce fortuny spróbować w kradzieży,/
Aż tylko co pierwszego mają ruszyć kroku,/
Deszcz (chociaż niebo było prawie bez obłoku,/
Gwiazdy pięknie świeciły) zrazu poszedł mały;/
Aż co dalej to większy, że zalał zapały./
Już też dzień ognistymi Tytan<pr><slowo_obce>Tytan</slowo_obce> --- słońce.</pr> koły wiezie;/
Więc żeby nie wiedzieli Turcy o imprezie,/
Wszyscy z serca westchnąwszy, co najciszej mogą/
Pierwszą do swych obozów wracają się drogą/
I chowają do pochew wyostrzone broni,/
Gdy kęs nieobiecany z gęby się wyroni./
<begin id="b1341569699635-3677812864"/><motyw id="m1341569699635-3677812864">Bóg, Miłosierdzie</motyw>Bóg, którego litości żaden wiek nie skróci,/
Dał dokument ojcowskiej nad nami dobroci,/
Za którą póki Polskiej, póki świata staje,/
Niechaj mu chrześcijaństwo wszytko chwałę daje!/
O, jakoż często człowiek w swojej radzie błądzi!/
Jakoż często swe szczęście niefortuną sądzi!/
Nie mogła się sposobem ludzkim ona nadać/
Impreza<pr><slowo_obce>impreza</slowo_obce> (daw., z wł.) --- przedsięwzięcie.</pr>: bo kto widział, ten może powiadać,/
Jakim kształtem obozy tureckie tam stały,/
Tak gęsto miasto szańców otoczone działy/
Ze oś z osią zetkniona, koło z kołem spięte,/
Nie mogło być żadnymi siłami rozjęte<pe><slowo_obce>rozjąć</slowo_obce> (daw.) --- rozłączyć.</pe>;/
Pod każdym działem puszkarz z zapalonym knotem/
W dzień spał, ale by w nocy przypłacił żywotem.<end id="e1341569699635-3677812864"/>/
Przy nich zaraz namioty i armatne wozy,/
Mocnymi na kształt płotu opięte powrozy,/
Tak ciasno, tak dyktownie<pr><slowo_obce>dyktownie</slowo_obce> (daw.) --- dychtownie, szczelnie.</pr>, żeby zając szary/
Nie mógł uciec między ich szopy i kotary<pr><slowo_obce>kotary</slowo_obce> (daw.) --- namioty.</pr>./
Wąskie ścieżki, którymi póki dzień chadzano,/
Na noc je bydły, końmi zewsząd zastawiano;/
Wkrótce: co krok, to na łeb trzeba by upadać;/
Nie wiedzieć, co wprzód czynić, czy bić, czy się składać<pr><slowo_obce>składać się</slowo_obce> (daw.) --- bronić się.</pr>,/
Zwłaszcza w tej stronie, którą naszy chcieli zwady,/
Niepodobna bez klęski i hańby szkaradéj./
I nie są tak ospali Turcy, jako prawią;/
W nocy się bankietami, w nocy grami bawią;/
Co bonczuk<pe><slowo_obce>bonczuk</slowo_obce> --- buńczuk, turecki a. tatarski znak wojskowy wykonany z końskiego włosia.</pe>, co znak, to ksiądz, hodzia<pe><slowo_obce>hodzia</slowo_obce> --- kapłan muzułmański.</pe> ich językiem,/
Któremu, gdy całą noc niesłychanym krzykiem,/
Jako kazał Mahomet w swoim al-Koranie,/
Budzi ich do pacierzy, gęba nie ustanie./
Każdy namiot starszego końską znaczny grzywą,/
Przed którym co noc lampa gorywa oliwą,/
I nie wprzód ją zagasi, aże nad tym światem/
Gwiazdy zgasną i Febe<pr><slowo_obce>Febe</slowo_obce> --- księżyc (Diana, siostra Feba, czyli Apolla).</pr> poblednie przed bratem./
<begin id="b1341570599935-1413047835"/><motyw id="m1341570599935-1413047835">Bogactwo</motyw>Ale niechby tam naszy wpadli okrom wstrętu<pe><slowo_obce>okrom wstrętu</slowo_obce> (daw.) --- bez oporu.</pe>,/
Któżby im ręce trzymał od takiego sprzętu,/
Który, jako nam potem komisarze naszy/
Prawili, u każdego wezyra i baszy/
Tak bogaty, tak świetny, że choć złoto kopie,/
Żaden mu pan nie zrówna w całej Europie;/
Każdy by brać, niż się bić, wolał i dla złota/
Cisnąłby szablę drugi, taka jest ślepota/
W podłych ludziach: <end id="e1341570599935-1413047835"/>bo szlachcic, choćby był łakomy,/
Wytrwać musi, śmierci się bojęcy<pr><slowo_obce>bojęcy się</slowo_obce> (daw.) --- bojąc się.</pr> widoméj./
A kiedy by się naszy zabawili łupy,/
<begin id="b1341570658788-2554567857"/><motyw id="m1341570658788-2554567857">Cud</motyw>Turcy by się postrzegszy zebrali do kupy/
I bez wszelkiej trudności, nie mający wstrętu<pe><slowo_obce>wstręt</slowo_obce> (daw.) --- sprzeciw, opór.</pe>,/
Garść naszych w takiej cieśni znieśliby do szczętu./
Co widząc, dobrotliwy Bóg przez onę słotę/
Niewczesną<pe><slowo_obce>niewczesny</slowo_obce> (daw.) --- w niewłaściwym czasie.</pe> swoich ludzi przygasił ochotę./
Mógł ci on wszytkich Turków uśpić bez pochyby,/
Żeby ich naszy brali jako nieme grzyby,/
Ale już swej przez cuda przestał mnożyć chwały,/
Ani nasze zasługi tyle wagi miały.<end id="e1341570658788-2554567857"/>/
<wers_wciety typ="1">Ledwo z konia Chodkiewicz, nie spawszy noc całą,</wers_wciety>/
Zsiędzie, ledwie że z grzbieta zbroję zdejmie trwałą,/
Aż on Greczyn Weweli z Radułowym listem/
Prowadzi się z obozu tureckiego i z tem:/
Że hospodar wołoski w przyjaźni statkuje/
Przeciw Koronie, którą i w tym prezentuje<pr><slowo_obce>prezentować</slowo_obce> (daw.) --- wyświadczać.</pr>,/
Kiedy życzy pokoju z Turkami z swej chęci;/
W czym lepiej informują otwarte pieczęci,/
Które skoro w zupełnej przeczytają radzie,/
Też chęci, też ofiary za fundament kładzie./
Pokój barzo zaleca i dołoży tego,/
Że teraz już poganie skłonniejszy do niego;/
Prosi zatem, jako jest szczerym przyjacielem./
Żeby kto do wezyra przyjechał z Wewelem/
Człek roztropny, który by do szczęśliwej zgody,/
Pierwsze łomał z wezyrem Husseimem lody:/
<begin id="b1341570698475-1658342692"/><motyw id="m1341570698475-1658342692">Przysięga</motyw>Dostatek mu wszelaki, choć w pogaństwie grubem./
I zdrowia bezpieczeństwo obiecuje ślubem;/
Co acz prawem narodów miewają posłowie,/
Na jego osobliwie będzie teraz głowie.<end id="e1341570698475-1658342692"/>/
Wdzięcznie listy przyjęto i poselstwo ono,/
Ale odprawę na czas inszy odłożono./
Poseł w zamku chocimskim zmieszka czas niedługi,/
Mając naszych przystawów<pr><slowo_obce>przystaw</slowo_obce> --- tu: komisarz u boku posła.</pr> i stróżów, i sługi./
A tymczasem Chodkiewicz znowu głową robi,/
Znowu się na wycieczkę wczorajszą sposobi;/
Obiad przeto nad zwyczaj odprawiwszy rychléj,/
Ponieważ i poganie w obozie ucichli,/
Wsiada na koń, starszeństwa otoczony zgrają,/
I bliżej podjechawszy uczy, jako mają/
Postąpić, którą stroną na Turki uderzyć;/
Gdzie klinem iść, kędy się rozwieść i rozszerzyć;/
Patrzy przez perspektywę<pe><slowo_obce>perspektywa</slowo_obce> (daw.) --- luneta.</pe>, gdzie najrzedsze działa,/
Która by ściana przystęp sposobniejszy miała;/
Chciałby dziś lepszą sprawą, w lepszym iść porządku,/
A pomniąc, że od Boga potrzeba początku,/
Kto chce skończyć szczęśliwie, skoro z konia zsiędzie,/
Każe śpiewać nieszpory po namiotach, wszędzie/
Gdzie byli kapelani i jeśli kto co wie/
Na się, spowiednikowi niech do ucha powie./
<wers_wciety typ="1">Już mrok padał na ziemię, już jasny dzień mija,</wers_wciety>/
Już hasło otrąbiono w obozie <wyroznienie>Maryja</wyroznienie>./
Co żywo się gotuje; jedni ostrzą bronie,/
Drudzy strzelbę ku przyszłej ładują Bellonie;/
Czeladź luźna do swej się zbiera kompaniej;/
Bo im w takiej najwięcej wolno okazyjej:/
Potem się w pułki dzielą, a z swojej drużyny/
Wodzów sobie sposobnych biorą i starszyny;/
Hetman im zaś chorągwie, na to samo szyte,/
Posyła z winszowaniem, do drzewców przybite;/
Rotmistrzów im potwierdza, dla większej powagi;/
Obiecuje, jakiej kto dokaże odwagi,/
Taką wdzięczność i takie odpłacać nagrody,/
Że wszyscy szli jak na miód, wszyscy jak na gody./
Czekają, rychło-li się przez munsztuk<pr><slowo_obce>przez munsztuk</slowo_obce> --- półgłosem.</pr> ozowie/
Trąba, gotowi w drogę, słudzy i panowie./
I jeżeli kto widział ono wojsko nowe,/
Cośmy dotąd za śmieci mieli obozowe,/
Kiedy szykiem przestrone ogarnęli pole,/
Przyznał, że się o samo Konstantynopole/
Mógł nim kusić; tak było ludne, zbrojne, chciwe/
Nie tylko w nocy dusić Turki bojaźliwe./
<wers_wciety typ="1">Chodkiewicz to sprawiwszy, jak dopadł poduszek,</wers_wciety>/
Zasnął zniewczasowany na chwilę staruszek./
Aż od straży placowej kilka koni spadnie,/
Wiodąc dwu brańców naszych; strwagani<pe><slowo_obce>strwagany</slowo_obce> --- dziś popr.: strwożony.</pe> szkaradnie/
Budzą ze snu hetmana, a ten skoro wstanie./
Słyszy, że w szykach stoją gotowi poganie;/
Ci dwaj się rozwiązawszy, co mogli najprościej/
Zbiegli, i takie swoim dają wiadomości./
A ono z Mościńskiego sześć pachołków roty,/
Wszytko Węgrów, do Turków popaliło boty<pr><slowo_obce>popalić boty</slowo_obce> --- szybko uciec.</pr>,/
I ci zdrajcy o naszym przestrzegli fortelu,/
Ci sprawili ostrożność i w nieprzyjacielu./
Znowu Bóg strzegł, że naszy w swoim propozycie<pr><slowo_obce>propozyt</slowo_obce> (daw.) --- zamiar.</pr>,/
O szkodę i haniebne nie przyszli rozbicie./
Kozacy przewąchawszy, że na tamtej stronie/
Dniestru, gdzie Turcy bydła pasali i konie,/
Żadnej nie masz przestrogi, na drzewie się zbitém/
Kilkaset przeprawiwszy, z obłowem sowitym/
Okrom<pe><slowo_obce>okrom</slowo_obce> (daw.) --- bez.</pe> szkody wrócili; narznęli poganów;/
Nagnali koni, bydeł, wielbłądów, baranów,/
I tak mieli po woli, tak ich dobrze zeszli,/
Ze kilkanaście całych namiotów przynieśli,/
Różnych sprzętów żołnierskich, różnego rynsztunku,/
Z których parę cudnych kit dali w podarunku/
Wielkiemu hetmanowi; wziął puzdro podczaszy/
Z ośmią pełnych szorbetu<pe><slowo_obce>szorbet</slowo_obce> --- sorbet, wówczas rodzaj słodkiego napoju.</pe> pachnącego flaszy./
<wers_wciety typ="1">Tak Kozacy broili, a tymczasem nasze</wers_wciety>/
Nużne<pr><slowo_obce>nużny</slowo_obce> (daw., reg.) --- nędzny.</pr> wojsko słabieje i konie bez pasze/
Zdychają; smród w obozie, skąd chorych na poły;/
Niemcy sną jako muchy i ledwie im doły/
Zdrowi kopać nadążą; Węgrzy zuciekali<pr><slowo_obce>zuciekać</slowo_obce> --- pouciekać.</pr>./
Ale i Zaporowcy już się barzo chwiali,/
I przyszłoby do buntu dla nędze, dla głodu;/
Lecz i tu nie zaniechał pokazać dowodu/
Cnoty swojej Sajdaczny, gdy i sam zabiega,/
I w czas o buncie onym hetmanów przestrzega;/
Zaczem rady królewic wskok do siebie zwoła./
Żeby zatrzymać, nim się rozbiegają koła./
Skąd prosto Lubomirski z Opalińskim jedzie/
I Sobieski, posławszy Zielińskiego<pr><slowo_obce>Zieliński</slowo_obce> --- pisany na przemian tak bądź ,,Zieleński".</pr> w przedzie/
Do taboru; w namiecie<pe><slowo_obce>w namiecie</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lp: w namiocie.</pe>, kędy Sajdacznego/
Zebrała się starszyna prawie do jednego;/
Więc kiedy owym dwoma tak się podobało,/
Sobieski, który tam miał znajomych nie mało/
Z moskiewskich jeszcze wojen, a (wiedząc to na nie)/
Krótko mówił (że ckliwi na długie słuchanie):/
<wers_wciety typ="1">«Nie w jednej, o Junacy Rzeczypospolitéj!</wers_wciety>/
Szabel nieprzyjacielskich doświadczeni zgrzyty,/
Skąd sława, o którą dziś stoimy do garła,/
Napełniwszy świat niski, w niebie się oparła;/
Świat, mówię; bo i morzem, i na ziemi suchéj,/
Tyleście bisurmańskiej nacedzili juchy,/
Żebyście nią z porohów, kędy przejazd trudny,/
Mogli na Hellesponty swoje zmykać sudny<pr><slowo_obce>sudno</slowo_obce> (daw.) --- łódź.</pr>;/
Moglibyście, tego wam człek nie ujmie płochy,/
Ich trupem takie drugie układać porohy;/
Jeszcze się Szwed, co wojną tak barzo poryżał<pr><slowo_obce>poryżać</slowo_obce> --- rżeć (o koniu), grozić.</pr>,/
Jeszcze się z waszych ręku Moskal nie wylizał,/
Dziś na tym stopniu stoim, co wam nie nowina,/
Albo zwyciężyć, albo mieć panem Turczyna;/
Tyle greckich i rzymskich kościołów, w tytule/
Ale nie w rzeczy różnych, obrzydłej regule/
Mahometowej poddać? Tedy nam ci będą/
Dawać prawa rzezańcy<pe><slowo_obce>rzezaniec</slowo_obce> --- kastrat.</pe>? Ci karki osiędą?/
Ci będą obrzezywać nasze syny w jatce/
Na wzgardę Jezusowi a Pannie i Matce?/
Ci Żydzi i Cygani, że kupców ominę,/
Będą z dzieci wybierać naszych dziesięcinę?/
Nie da Bóg; ale i my dziś na placu mrzemy,/
A na taką obrzydłość niechaj nie patrzemy./
Jużci Osman wymierzył meczet w Carogrodzie/
I przysiągł nie pomyśleć nigdy o odwodzie<pe><slowo_obce>odwód</slowo_obce> --- tu: odwrót.</pe>,/
Aże pod swoją szablą nasze głowy zliczy/
I na każdą ustawi pobór niewolniczy;/
Wam na morze do Malty, kędy go but ciśnie,/
Nam każe do Persyjej; albo się umyślnie/
Z którymkolwiek monarchą chrześcijańskim zwadzi,/
I chrześcijan przeciwko niemu wyprowadzi;/
I będą krew swoję lać pogaństwu igrzyskiem,/
Którzy krwie Chrystusowej związkiem jęci bliskiém./
Z tem-eśmy tu posłani dziś od królewica,/
Który na miejscu swego zostaje rodzica/
Do was, zacne rycerstwo, żebyście dla świętej/
Wiary i dla Ojczyzny, roboty zaczętej/
Nie odbiegali, stokroć szacując to drożéj/
Niż żywot; a cóż? choć się w brzuchu nie dołoży,/
Opatrzy<pe><slowo_obce>opatrzyć</slowo_obce> (daw.) --- zaopatrzyć.</pe> Bóg swych ludzi; temu się niech sprawi/
Brodawka, że was w taki niedostatek wprawi./
Gdyby był przedsięwziętej drogi nie chciał krzywić,/
Moglibyście i kogo przy sobie pożywić;/
Wcześniej się było z nami na to miejsce stawić,/
Aleć tego żałować snadniej<pe><slowo_obce>snadniej</slowo_obce> (daw.) --- łatwiej.</pe> niż poprawić./
Teraz się z wami dzielim: cóż by to za para,/
Wy przy nas krew lejecie, my byśmy suchara/
Odmawiać wam myśleli? Żołnierskiego myta/
Pięćdziesiąt wam tysięcy da Rzeczpospolita,/
Na co się i królewic i senatorowie/
Podpiszą i nie wątpcie, że się stawią w słowie./
Proszą przez spolną wiarę, przez wszytkie dowody/
Męstwa i cnoty waszej na polskie narody,/
Przez domy i domostwa, i dzieci, i żony,/
Nie dajcie chrześcijańskiej poganom korony/
Albo idźcie; my-ć wszyscy trup na trupie lężem;/
Nie wiem, gdzie się przed wściekłym tureckim orężem/
Skryjecie i wy? Czemuż nie raczej w tym polu/
Umrzeć, albo zwyciężyć? Ale i o królu/
Co dzień świeże awizy<pr><slowo_obce>awizo</slowo_obce> --- wiadomość.</pr> i że o nas radzi,/
Że wojska, że żywności dostatek prowadzi»./
<wers_wciety typ="1">Niejednako przyjęta ona mowa była:</wers_wciety>/
Starszyna uważniejsza zaraz pozwoliła,/
Pospólstwo zaś jak bydło chce zażyć pogody,/
Większe chce wytargować płace i nagrody;/
Lecz i tym prędko zawarł Lubomirski usta:/
«Byle się ta pogańska skróciła rozpusta,/
Nę wam na to cnotliwe, prawi, moje słowo,/
Jeśli mnie Bóg przywróci do Ojczyzny zdrowo,/
Że tylą drugą sumę liczyć wam rozkażę/
Z mych dochodów prywatnych; i tego dokażę,/
Że wam Rzeczpospolita i żołdu podniesie,/
Gdy przy niej w tak potrzebnym zostawacie czesie<pe><slowo_obce>czesie</slowo_obce> --- dziś popr. forma C.lp: czasie.</pe>./
Teraz co chleba, co jest dla koni jęczmienia,/
Wszytek rozdam między was; mnież by pożywienia/
Bóg nie miał dać tak dobry, dla którego chwały/
Umieram i krew cedzę, gdy trzeba, dzień cały?»/
<wers_wciety typ="1">Krzyczą wszyscy dziękując i ci, którzy stali</wers_wciety>/
Opodal, niewiedzący, za co dziękowali;/
Sajdaczny też na końcu żołnierskimi słowy,/
Że swej służyć ojczyźnie i zdrowiem gotowy,/
Wyświadcza i prowadzi do koni z namiotu;/
I tylko tylo było z Kozaki kłopotu./
Potem gdy obiecane dano prowianty,/
Kasza im i suchary stały za bażanty!/
A więcej się na nasze nie spuszczając datki,/
Co noc niemal, to Turków łowili w ukradki.</strofa>





<!--TRIM:3-->



<naglowek_czesc id="e92">Wojny chocimskiej
część siódma</naglowek_czesc>






<strofa id="e93">Już dni kilka minęło, jak Weweli siedzi/
W Chocimiu, czekający od nas odpowiedzi/
Na listy hospodarskie<pe><slowo_obce>hospodar</slowo_obce> --- władca mołdawski a. wołoski.</pe>, ani się go dłużej/
Trzymać zdało; niech o nas nikt opak nie wróży<pr><slowo_obce>wróżyć opak</slowo_obce> --- myśleć, że jest na odwrót.</pr>./
Jeśli wezyr pokoju życzy sobie szczerze,/
Nie gardzić, owszem przyjąć uczciwe przymierze;/
A jeśli nam też tylko pulsu chce pomacać,/
Pewnie<pe><slowo_obce>pewnie</slowo_obce> --- tu: na pewno.</pe> umrzeć wolimy, niźli się opłacać./
Dowiemy się bez kosztu, co on w głowie przędzie;/
Tym też czasem, albo król, albo osieł<pe><slowo_obce>osieł</slowo_obce> --- dziś popr.: osioł; chodzi prawdopodobnie o transportowane w ten sposób zaopatrzenie.</pe> będzie./
Lecz kogo posłać? Długo z myślami się wodzą,/
Aże się na Jakuba Zielińskiego zgodzą,/
Ten rządził podczaszego koronnego dworem,/
Człowiek poważny, mowny, z rozumem, z humorem/
Wszytkim się zdał być godnym legacyjej<pe><slowo_obce>legacja</slowo_obce> (daw.) --- poselstwo.</pe> onej;/
Więc z Wewelim nazajutrz był i wyprawiony./
Który kiedy w namiecie przed Hussejmem stanie,/
Wnet mu da wedla siebie miejsce na dywanie<pr><slowo_obce>dywan</slowo_obce> --- tu nie, jak poprzednio, rada, lecz sofa.</pr>./
Tam po krótkim pytaniu, krótkiej odpowiedzi,/
Rzecze wezyr: «Pożal się Boże, że sąsiedzi,/
Naszy panowie, żywszy w zgodzie czas tak długi,/
Dziś światu na dziw przyszli przez domyślne sługi;/
Płochość ich Żółkiewskiego, kozacka swawola/
Na srogie krwie rozlanie zwiodła w te tu pola»./
Skoro wezyr dokończył, Zieliński też krótkiej/
I prostej mowy zażył bez wszelkiej ogródki:/
«Za listem Radułowym, który-m przyniósł z sobą,/
I za wolą hetmańską stanąłem przed tobą,/
Wszech narodów przywilej mając, że powrotu/
Nikt mi bronić do mego nie będzie namiotu;/
Że w mej podłej osobie i niewyśmienitej/
Będzie cał honor Polskiej Rzeczypospolitej»./
Tu Husseim na piersiach położywszy dłoni,/
Oczu trochę przymruży i głowy przykłoni./
Toż Zieliński: «Bóg, który sądzi i bez świadków,/
(Bo jako cnót, tak wiadom ludzkich niedostatków),/
Niechaj wstąpi między nas, a kto okazyją/
Tej zwady, niech go ciężkie jego plagi biją!/
Zawsze polscy królowie, pojźrymy-li dalej,/
O waszych się cesarzów przyjaźni starali,/
Chociaż na to sarkały chrześcijańskie trony,/
A zwłaszcza, który z nami był i spokrewniony<pr><slowo_obce>A zwłaszcza, który z nami był i spokrewniony</slowo_obce> --- Austriak (Rakuszanin).</pr>;/
Nawet nieraz proszeni woleli być w czyjej/
Niechęci, niżeli iść na Was w kompaniej,/
Pomniący na przymierze; tedy by daremnie/
Przysięgi, które sobie czynimy wzajemnie?/
I teraz, kiedy Osman po zmarłym Mechmecie/
Ojcowski tron osiadał, jakowy na świecie/
Zwyczaj jest u monarchów, kto z kim sprzyjaźniony,/
Posyła Zygmunt posła, nowej mu fortuny/
Winszując, żeby długo panował i zdrowy;/
Oraz żądał starego przymierza ponowy./
Z czym niż Ożga, starosta trębowelski, zbieży./
Aż goniec Otwinowski, ledwie że z odzieży/
Nie odarty, powraca; Ożga się też wolał/
Wrócić, bo by tak cudnej gościnie nie zdołał./
Aż nam po tym kontempcie<pr><slowo_obce>kontempt</slowo_obce> (daw., z łac.) --- wzgarda, obelga.</pr> zaraz wojnę głoszą./
To my winni, że wam kraj Kozacy pustoszą?/
A wy nie, co Tatarów nie chcący mieć w karze<pe><slowo_obce>w karze</slowo_obce> (daw.) --- w cuglach.</pe>,/
Trzymacie nasze wojsko właśnie jak na szparze<pr><slowo_obce>na szparze</slowo_obce> (daw.) --- na celu.</pr>,/
Czy Kozaków pilnować, czy się ordom bronić?/
Nie wiedzieć, którą ścianę<pe><slowo_obce>ściana</slowo_obce> --- tu: granica.</pe> tym wojskiem zasłonić./
Karać było Tatarów, pewnie by was byli/
Kozacy na Bosforze nigdy nie szkodzili,/
Których herstowie zawsze skoro się wracali,/
Takiej swojej odwagi gardłem przypłacali./
To w bunty, to się wiązać i zbierać do kupy,/
To do nich wojsko nasze, a z boku psi w krupy<pr><slowo_obce>psi w krupy</slowo_obce> --- przysł., sens: Tatarzy nas napadali.</pr>./
Wołochów co się tycze, te krwią naszą stały;/
Zawsze od polskich królów hospodarów brały;/
Wyście nam ich wydarli, co całemu światu/
Jawno, i nie strzymali tamtego traktatu,/
Gdyście starożytnego wypchnąwszy Mohiłę,/
Na jego dali miejsce Tomszę szaławiłę<pr><slowo_obce>szaławiła</slowo_obce> --- niegodziwiec.</pr>,/
Któremu z oczu patrzył zbój, nie państwo raczej./
Ten ci i Żółkiewskiego przywiódł do rozpaczy/
A to, jakie uwarzył, takie piwo wypił,/
Choć je dzisia na całą Koronę wyskipił<pr><slowo_obce>wyskipić</slowo_obce> (daw.) --- wyrzucić.</pr>/
Co jeśli was bolało, pierwej było posłem,/
Nie zaraz nas pałaszem obsyłać wyniosłem./
Nie na toć to, nie na to, te wasze zawody<pr><slowo_obce>zawody</slowo_obce> (daw.) --- przygotowania.</pr>,/
Ale tak się zda: nie mąć-że, baranie, wody!/
My jako się raz boskiej poruczyli dłoni,/
Mamy pewną nadzieję, że nas ta obroni»./
Zadął zaraz Husseim z tej repliki sowę<pr><slowo_obce>Zadął zaraz Husseim z tej repliki sowę</slowo_obce> --- zachmurzył się, osowiał z powodu tej odpowiedzi.</pr>,/
Czy mu prawda, czy basza Karakasz wlazł w głowę,/
Bo mu właśnie pod ten czas ktoś, przyszedszy z dworu,/
Powiedział, że ten jutro wnidzie do taboru./
Basza-to był z Budzynia, na wezyrat godził<pe><slowo_obce>na wezyrat godzić</slowo_obce> (daw.) --- zamierzać zostać wezyrem.</pe>;/
Przeto ludzi czterdzieści tysięcy przywodził./
Nie rad był emulowi<pr><slowo_obce>emul</slowo_obce> (daw., z łac.) --- współzawodnik.</pr> Husseim okrutnie,/
Przeto one dyskursy z Zielińskim wskok utnie;/
Prosi, żeby się trochę zabawił z Radułem,/
Wiedząc jako należy na hetmanie czułém<pr><slowo_obce>czuły</slowo_obce> --- tu: czujny.</pr>;/
Bo się już słońce w morskie zbierało zatopy./
Z tym Zieliński do sobie naznaczonej szopy/
Odchodzi i wołoskiej zażywszy wieczerzy,/
Da się Bogu w opiekę i do wczasu<pe><slowo_obce>wczas</slowo_obce> (daw.) --- wypoczynek.</pe> mierzy./
<wers_wciety typ="1">Nazajutrz skoro czarna noc ustąpi dniowi,</wers_wciety>/
Karakasz się z swym wojskiem pisał<pr><slowo_obce>pisać się</slowo_obce> --- okazywać się.</pr> Osmanowi,/
Dobrych przywiódł i prawie<pr><slowo_obce>prawie</slowo_obce> (daw.) --- naprawdę, rzeczywiście.</pr> żołnierzów wybranych,/
A skąd pochwały godni, jeszcze nie strwaganych<pe><slowo_obce>strwagany</slowo_obce> (daw.) --- strwożony.</pe>,/
Którzy pełne tryumfów z węgierskiego zbóju/
Ręce przynieśli; znać ich z koni, znać i z stroju./
Potem ludzi posławszy na ich stanowisko,/
Wita cara, całując szatę jego nisko./
«Prawieś mi pożądany przybył --- Osman rzecze;/
Tak długo mi się wojna uprzykrzona wlecze,/
Że mi się żywot przykrzy; całe świata kręgi/
Już by Selim zwojował; a ja tej mitręgi,/
Garści podłych giaurów (bo zbici na nogę/
Co mężniejszy przed rokiem) zwojować nie mogę!»/
Na to rzecze Karakasz: «Nie masz pod Chocimem/
Żołnierzów onych, którzy świat brali z Selimem;/
Trzeba wierzyć, o panie, dawnemu przysłowiu:/
Że lepszy funt we złocie, niż cetnar<pe><slowo_obce>cetnar</slowo_obce> --- dawna jednostka wagi.</pe> w ołowiu/
Ale aza<pe><slowo_obce>aza</slowo_obce> (daw.) --- może.</pe> Bóg zdarzy w imię Mahometa,/
Że tym durnym<pe><slowo_obce>durny</slowo_obce> (daw.) --- szalony.</pe> Polaczkom nachylimy grzbieta./
Wstyd i hańba nieznośna cesarskiej osoby,/
Tak małego pielesza<pr><slowo_obce>pielesz</slowo_obce> (daw.) --- gniazdo.</pr> nie wziąć do tej doby<pe><slowo_obce>do tej doby</slowo_obce> (daw.) --- do tej pory.</pe>!/
Chociażby tam nie ludzie, ale byli diabli,/
Odpuśćcie, już byście ich przy sercu i szabli,/
Gdyby miłość ku Panu a rycerska cnota/
Przystąpiła, mogli wziąć; lecz wolicie kota/
Ciągnąć<pr><slowo_obce>kota ciągnąć</slowo_obce> --- błaźnić się, droczyć.</pr> z nimi tak długo, aże spadnie zima/
I śnieg was tu w tym polu z nimi pozadyma./
Ni z biesa niewieściuchów<pr><slowo_obce>ni z biesa niewieściuchów</slowo_obce> --- do diabła z niewieściuchami.</pr>, pana mi żal, który/
W młodości swej na takie podłe przyszedł ciury,/
Bo żołnierzem zwać szkoda, kto się bić nie może,/
Lepszym gdzie indziej kładą<pr><slowo_obce>kłaść</slowo_obce> --- tu: wieszać.</pr> na szyje obroże;/
Nie czekaj dalej jutra, a na mą ochotę/
Przysięgam, że do nogi giaurów pogniotę!/
Dziś ich szańce objadę i zrozumiem modę/
Szturmu, na który tylko swych ludzi wywiodę;/
Nie trzeba mi legartów<pr><slowo_obce>legart</slowo_obce> (daw.) --- leń, ospalec.</pr>, niech z daleka stoją,/
Niechaj się mi dziwują, kiedy się bić boją,/
Albo, żeby się moi, bo się często myli/
Fortuna, tchórzem od nich nie zapowietrzyli»,/
Tak zuchwałe Karakasz gdy wywiera kuty<pr><slowo_obce>kuty</slowo_obce> (daw.) --- czyny, dzieła.</pr>,/
Wszyscy cyt<pr><slowo_obce>cyt</slowo_obce> --- cicho.</pr>, każdy jakby makiem był zasuty<pr><slowo_obce>zasuty</slowo_obce> (daw.) --- zasypany.</pr>./
A Husseim się cieszy i to krótko przyda,/
Jeśli każe, że z swoim pułkiem go nie wyda/
W szturmie; chyba jeśli mu tej sławy zazdrości;/
Przynamniej wolno będzie posiłkować gości,/
Albo, skoro w pień wytnie giaurów, na kupy/
Z ich obozu zabite będzie włóczył trupy./
Poczuł on tyr<pr><slowo_obce>tyr</slowo_obce> (daw.) --- docinek.</pr> Karakasz: «Nie słowy, nie słowy,/
Lecz tego --- rzecze --- com rzekł, rękami gotowy/
Poprawić; mieliście czas, zdobić sławę swoje/
Ani o dziwowidzów, ani pomoc stoję»./
A tu Osman z obu rącz za szyję go chwyci,/
Gdy mu tak obumarłe nadzieje podsyci./
»O wielki bohaterze! O mój drogi synu!/
Wolałbym dziesięć takich niźli tysiąc gminu:/
Abowiem szedszy z nimi, jeszcze na przededniu,/
Wziąwszy Preszpurk, stanąłbym bez wątpienia w Wiedniu;/
W Rzymie-bym był na obiad, a durne<pr><slowo_obce>durny</slowo_obce> --- tu: dumny.</pr> Wenety<pe><slowo_obce>Weneci</slowo_obce> --- tu: mieszkańcy Wenecji.</pe>,/
co tylko Włoch, wszytkie pojadłbym na wety<pe><slowo_obce>na wety</slowo_obce> (daw.) --- na deser.</pe>»./
Tak już głupi uwierzył Osman Karakaszy,/
Że Polaków nadętym pęcherzem wystraszy./
«Ale by to rzecz dobra --- przyda cesarz --- była,/
Żeby wszyscy patrzali Turcy na twe dzieła;/
Niech się teraz zawstydzą, niech uczą na potem,/
Jako padną giaurzy pod twej dzidy grotem»./
<wers_wciety typ="1">Piętnasty dzień był września, gdy on basza śmiały,</wers_wciety>/
Objechawszy kilkakroć wczora nasze wały,/
Miawszy do onej swojej imprezy<pr><slowo_obce>impreza</slowo_obce> (daw., z wł.) --- przedsięwzięcie.</pr> dwu szpiegów,/
Zwyczajnie z Mościńskiego węgierskich szeregów,/
Postawił wojsko swoje ku tej właśnie stronie,/
Gdzie mu o wąskiej fosie i słabej obronie/
Zbiegowie powiedali: bo Mościński w przedzie,/
W szańcu mając Wejera, licho się obwiedzie./
Za Karakaszem stanął, przynamniej na dziwy<pr><slowo_obce>na dziwy</slowo_obce> --- przypatrywać się.</pr>,/
We trzechkroć stu tysięcy Husseim życzliwy,/
Kiedy mu się krwie polskiej, jako w mowie swojej/
Przysiągł wczora Karakasz, toczyć nie okroi;/
A tymczasem niezmiernie śmieje się w zanadrze,/
Że Karakasz w godzinę pewnie nogi zadrze;/
Jeszcze nie zna Polaków, z Węgry i z Niemcami/
Nawykszy się bić, dziesięć stoma tysiącami./
Sześćdziesiąt machin zatem ku Lubomirskiego/
Bronie rychtuje<pe><slowo_obce>rychtować</slowo_obce> (daw.) --- przygotowywać.</pe>, które bez skutku wszelkiego/
Niebo dymem kopciły, a grzmotem niezmierném/
Z gruntu się trzęsła ziemia pospołu z Awernem<pr><slowo_obce>Awern</slowo_obce> --- piekło.</pr>./
Stanisław stał Stadnicki z swą chorągwią w straży;/
Temu zginął Broniowski; drugiego obnaży/
Ze słuchu towarzysza ten trzask; więc i koni/
Kilku od kul okrutnych na placu uroni./
<wers_wciety typ="1">Południe nadchodziło, gdy Karakasz basza</wers_wciety>/
Starszych wojska swojego do koła<pe><slowo_obce>koło</slowo_obce> --- tu: rada.</pe> zaprasza/
I, pokazawszy miejsce, w które szturmem godzi<pe><slowo_obce>godzić</slowo_obce> --- tu: celować.</pe>,/
Wszytkich krótko napomni; potem sobie młodzi/
Sześć przybierze tysięcy: z tymi kredencować<pr><slowo_obce>kredencować</slowo_obce> (daw.) --- zaczynać.</pr>,/
Z tymi zwykłej chce dzisia fortuny próbować./
Między których janczarów skoro uszykuje,/
Wszytkim, wszytkim zsieść<pr><slowo_obce>zsieść</slowo_obce> --- dziś popr.: zsiąść.</pr> z koni zaraz rozkazuje,/
Które głupi bez straży zostawiwszy w lesie,/
Krzyknie na swych i szablę do góry wyniesie./
Na myśl naszym nie padło, żeby w kąt tak ścisły/
Szturm Turcy dać i mieli obracać zamysły./
Wejer w szańcu od pola, Lubomirski w drugim/
U swej brony ma działa przy muszkiecie długim./
Ale skoro Karakasz, minąwszy Wejera/
I bronę Lubomirską, prosto się pobiera,/
Kędy cudzą Mościński ćwiczony przygodą/
Patrzy, czy nie nań Turcy szturmy one wiodą;/
Toż hetmani do pola, toż w obozie larmo<pr><slowo_obce>larmo</slowo_obce> (daw.) --- alarm.</pr>!/
Wejer widzący ślepych Turków, nie chce darmo/
Strzelać; którzy gdy na szańc Mościńskiego skorą/
Chęcią wpadną, odkosza<pe><slowo_obce>odkosz</slowo_obce> --- odmowa, odrzucenie (pierwotnie: oświadczyn).</pe> naprzód rzeźko biorą:/
Trafią na gotowego; lecz w gęstwie tak wielkiéj/
Jako w morzu malutkiej nie poznać kropelki./
Swoimiż trupy Turcy wyrównawszy fosy,/
Drą się w obóz jakoby rozdrażnione osy./
Już Mościński tył podał, już piechota nasza/
Uciekła, już się za wał przewalił sam basza./
Pełno trwogi, pełno krwie, gdy Chodkiewicz stary/
Wpadnie w majdan<pr><slowo_obce>majdan</slowo_obce> --- plac obozowy.</pr> i krzyknie, co w sobie ma pary:/
«Już poganie w obozie: komu miła cnota,/
Dziś plac, dziś ma do sławy otworzone wrota!/
Hej! Moja żywa młodzi, do strzelby! Do broni!/
Niech tu znowu Turczyn kieł wyuzdany<pe><slowo_obce>wyuzdany</slowo_obce> --- tu: wypadły z uzdy, nieopanowany.</pe> zroni!»/
Ledwo wyrzekł, aż wojsko jakoby z rękawa/
Sypie się ze wszytkich stron; to tylko wstręt dawa,/
Że kędy iść, nie wiedzą: bo hetman do szyku/
Poszedł w pole; dopiero dociekszy po krzyku,/
Kędy hardy Karakasz i strzela, i ścina,/
Tam się wali serdecznie wojskowa drużyna./
Już tam w pięknym podczaszy<pr><slowo_obce>podczaszy</slowo_obce> --- Lubomirski.</pr> szedł rycerstwa gronie,/
Gdzie Karakasz piechotę Mościńskiego żonie<pr><slowo_obce>żenąć</slowo_obce> (daw.) --- gonić (właśc. powinno być ,,żenie").</pr>,/
Którego kiedy w złotym obaczy teleju<pr><slowo_obce>telej</slowo_obce> (daw.) --- kaftan.</pr>,/
Pozna wodza; jakoby to miał w przywileju./
Gdy mniejszych biją mniejszy, w równia każdy mierzy;/
Sam Achilles w Hektora bezpiecznie uderzy./
«Dosyć, dosyć odwagi, dosyć sławy!» rzecze,/
Wraz go ostrym przez piersi koncerzem<pr><slowo_obce>koncerz</slowo_obce> --- miecz.</pr> przewlecze,/
A ten mdleje i bułat<pr><slowo_obce>bułat</slowo_obce> (daw.) --- stal.</pr> puści z ręku goły./
Toż co żywo jakoby w dym w nieprzyjacioły!/
Toż się Wejer ozowie, ani chybi cela,/
Gdy każdy Niemiec swemu w piąty guzik strzela./
Kurzy im gęsto w tyle; z przodu ich nagrzewa/
Podczaszy, choć ręce krwią, czoło potem zlewa./
Już się nakoło biją; wżdy<pe><slowo_obce>wżdy</slowo_obce> (daw.) --- przecież, jednak.</pe> się jeszcze wstydzą/
Uciekać, choć już wodza przed sobą nie widzą;/
Czekają, rychło-li ich, co chciał włóczyć trupa,/
Husseim posiłkuje. Lecz ten na kształt słupa/
Stoi, trzymając wojska pod swymi bonczuki<pr><slowo_obce>buńczuk</slowo_obce> (daw.) --- sztandar (ogon koński na drzewcu).</pr>,/
Gdyż nie dla bitwy wyszedł, ale dla nauki,/
Jako cesarz rozkazał; a uchowaj Panie!/
Żeby miał kiedy pańskie wzgardzić rozkazanie./
W rzeczy<pr><slowo_obce>w rzeczy</slowo_obce> (daw.) --- rzekomo, niby.</pr> na Chodkiewicza patrzy okiem pilnem,/
Żeby ich nie okrążył i polem zatylnem/
Nie zawarł, a tymczasem duszę nienawisną/
Karmi, że przeciwnicy jego duszą łysną./
Ci też, gdy się pomocy nie mogą doczekać,/
Nie chcieliby rozsypką pierzchać i uciekać;/
Ale kiedy ich naszy ze wszytkich stron gaszą,/
Zapomniawszy odwodu<pr><slowo_obce>odwód</slowo_obce> --- tu: ustępowanie, odwrót.</pr>, piechotę rozpaszą<pr><slowo_obce>rozpasać</slowo_obce> --- tu: złamać szyk.</pr>,/
Uciekają i prosto biorą się ku lasu,/
Gdzie Fekiety, dopadszy kryjomego pasu,/
Uprzedził ich do koni; a że dzień był mglisty,/
Część zajął, ostatkowi popodcinał łysty<pr><slowo_obce>łysty</slowo_obce> (daw.) --- łydki.</pr>./
I wtenczas im dał żywot Husseim niechcący/
(Bo gdy w on chrust przed naszą szablą uchodzący/
Wpadną, i nie zastawszy powiązanych koni,/
Niechybnie by musieli gardło dać pogoni),/
Gdzie i samemu mocno zadrży pod kolany<pe><slowo_obce>Gdzie i samemu mocno zadrży pod kolany</slowo_obce> --- objaw strachu.</pe>,/
Kiedy ujźry z obozu on gmin wysypany/
W pole z krzykiem ogromnym, a z drugiego boku/
Wojsko stoi w zwyczajnym z Chodkiewiczem toku./
<wers_wciety typ="1">Tak skoro plac on trupem poganin zagęści,</wers_wciety>/
Uciecze, ludzi swoich zgubiwszy trzy części,/
Wezyr, Karakaszowe skoro niedobitki/
Między swe przyjął szyki, jakoby pożytki/
I tryumfy największe w piersiach swoich macał,/
Tą drogą, którą przyszedł, i sam się powracał/
I swoim w obóz kazał obracać bonczukom,/
Onego bohatyra zostawiwszy krukom./
Chcieli-ć Turcy po prawdzie z okrutną żałobą,/
Chociaż w tak gęstym ogniu, wziąć go między sobą;/
Jakoż przecie wziąwszy go między ręce swoje,/
Odnieśli trupa dalej niż na stajań<pe><slowo_obce>stajanie</slowo_obce> --- dawna miara odległości: dystans, jaki koń może przejść bez odpoczynku.</pe> troje;/
Ale skoro uciekać przyszło im z tej łaźni,/
Musiało miłosierdzie ustąpić bojaźni:/
Porzucili w pół pola swojego Hektora/
Trojanie; anoż leży! Co dopiero wczora/
Hardzie kazał<pe><slowo_obce>kazać</slowo_obce> (daw.) --- mówić.</pe>, jakoby miał Fortunę w radzie;/
Dawał głowę i brodę carowi w zakładzie,/
Mając wszytkę nadzieję w swoim Mahomecie,/
Że dziś w Chodkiewiczowym będzie jadł namiecie./
Widział to wszytko z góry Osman nieszczęśliwy,/
I acz mu łzy do oczu przytknąć perspektywy<pe><slowo_obce>perspektywa</slowo_obce> (daw.) --- luneta.</pe>/
Broniły, wżdy na koniec już i bez kryształu/
Widzi, że od polskiego uciekają wału/
Oni jego rycerze wyśmienici przednie,/
Którymi wczora Rzymy, Malty brał i Wiednie;/
I nie czekając nazad wracającej burzy,/
Jedzie z pola i w swym się namiecie zasznurzy<pr><slowo_obce>zasznurzyć</slowo_obce> --- dziś: zasznurować.</pr>./
Naszy też uszargani z tureckiej posoki,/
<begin id="b1341581662999-3950339892"/><motyw id="m1341581662999-3950339892">Modlitwa</motyw>Że już noc prowadziła na świat czarne mroki,/
Po ciepłym depcąc trupie, na swe się tabory/
Obejźrą. Święty pean<pr><slowo_obce>pean</slowo_obce> --- hymn (w tym wypadku <tytul_dziela>Bogurodzica</tytul_dziela>).</pr> w niećwiczone chory/
Żołnierskim tonem, każdy swoją notą śpiewa;/
Wewnątrz serce, a jawnie twarz łzami oblewa,/
Chwalący Boga z dusze, ze wszech sił i z piąci/
Zmysłów, że poganina z tego szczebla strąci,/
Na który tak się hardzie, tak zuchwale wspinał,/
Jakoby nas już wszytkich na głowę wyścinał;/
<begin id="b1341582308957-2940897408"/><motyw id="m1341582308957-2940897408">Krew</motyw>Teraz pozna, skoro się na poły przekosi<pr><slowo_obce>przekosić</slowo_obce> (daw.) --- przewalić.</pr>,/
Że nie martwy Mahomet za nami kord nosi,/
Ale ty, wielki Boże! przez mdłe<pe><slowo_obce>mdły</slowo_obce> (daw.) --- słaby.</pe> ręce nasze,/
Krwią pogańską żelazne napawasz pałasze,<end id="e1341581662999-3950339892"/>/
Swego broniąc dziedzictwa; któreś ty nie złotem,/
Krwią na krzyżu, w ogrojcu krwawym kupił potem.<end id="e1341582308957-2940897408"/>/
I gdy się tak drugi raz jako dziś przerzedzi,/
Postrzeże Turczyn, że nie z nami w odpowiedzi<pr><slowo_obce>odpowiedź</slowo_obce> --- pojedynek (wyzwanie na pojedynek).</pr>,/
Ale z tobą, o Panie! co jednym aniołem/
Tysiąc tysięcy bijesz nieprzyjaciół społem<pe><slowo_obce>społem</slowo_obce> --- tu: naraz, jednocześnie.</pe>;/
A jeżeli tak anioł na krew ludzką duży<pr><slowo_obce>duży</slowo_obce> (daw.) --- silny.</pr>,/
Toż człowiek, gdy mu anioł niewidomy <pr><slowo_obce>niewidomy</slowo_obce> (daw.) --- niewidzialny.</pr> służy./
<begin id="b1341582375496-2034398710"/><motyw id="m1341582375496-2034398710">Bogactwo, Trup</motyw>W takowym nabożeństwie z dzisiejszych obrotów/
Skoro weszli Polacy do swoich namiotów,/
Widziałbyś był pogańskich aż do uprzykrzenia/
Łbów od ciał oderznionych, widział dla pierścienia/
I kosztownych kamieni albo drogich szmalców<pr><slowo_obce>szmalc</slowo_obce> --- tu: emalia.</pr>,/
Niezmierną rzecz odciętych od swych ręku palców./
Cóż jedwabnych kaftanów albo koszul szytych/
Albo cienkich bawełnic z zawojów rozwitych;/
Srebrnych i złotych asper<pr><slowo_obce>aspra</slowo_obce> (daw.) --- moneta.</pr>, które żołnierz świeży/
Karakaszów<pe><slowo_obce>Karakaszów</slowo_obce> --- (daw.forma dzierżawcza) Karakaszowy.</pe> w jedwabne nawszywał odzieży./
Taki zwyczaj u Turków z dawności, że dzięgi<pr><slowo_obce>dzięgi</slowo_obce> (daw., z rus.) --- monety.</pr>,/
Jeśli nie ma teleju<pr><slowo_obce>telej</slowo_obce> (daw.) --- kaftan.</pr>, wszywają w siermięgi:/
Znak łakomstwa i z wielką rozstania się nędzą,/
Że tak barzo kochają, że tak złota szczędzą<pe><slowo_obce>szczędzić</slowo_obce> --- oszczędzać.</pe>.<end id="e1341582375496-2034398710"/>/
Toż skoro w morzu Tytan<pr><slowo_obce>Tytan</slowo_obce> --- słońce.</pr> lampę zgasi jasną,/
<begin id="b1341583043689-2221934784"/><motyw id="m1341583043689-2221934784">Trup</motyw>Skoro wszytkie zwierzęta, wszytkie ptastwa zasną,/
Czarna noc i ciemna mgła cały świat zasklepi,/
A słodki się sen cicho w zmysły ludzkie wrzepi<pr><slowo_obce>wrzepić się</slowo_obce> --- wkraść się, wcisnąć.</pr>,/
Odważą się poganie aż pod nasze szańce,/
W ręku swych zapalone trzymając kagańce<pe><slowo_obce>kaganiec</slowo_obce> --- kaganek.</pe>,/
Szukając Karakasza zabitego trupa./
I długo się błąkała ogniów onych kupa,/
Aż poznawszy z okrutnym płaczem, z bólem serca,/
Uwiną go między dwa jedwabne kobierca/
I na wóz kładą kryty, w sześć bielszych od śniegu/
Zaprzężony rumelców<pr><slowo_obce>rumelec</slowo_obce> --- rumak.</pr>, inszego noclegu/
Zmarłym kościom życzący. Smutne zatem treny/
I nagrobki tureckie leją Hipokreny<pr><slowo_obce>Hipokreny</slowo_obce> --- tu: pieśni (metafora pochodząca od źródła Pegaza).</pr>/
O jego krwawej śmierci, żałosnym powodzie,/
Które jeszcze po dziś dzień słychać w Carogrodzie./
Chcieli co ochotniejszy wypadszy z obozu/
Pobrać tych nabożników, dostać z końmi wozu,/
Ale na to podczaszy nie dał rzec i słowa./
«Niech się --- rzecze --- pogaństwo grzebie, niech się chowa./
I lew dosyć ma na tym, gdy chłopa położy,/
Przestąpi go, a więcej nad nim się nie sroży./
Niech ci by go był Osman, jak Priamus stary/
Hektora Achillowi, nim włożył na mary,/
Szczerym odważył złotem, lecz takimi fanty/
Umysł gardzi wspaniały; dosyć elefanty<pr><slowo_obce>elefant</slowo_obce> (daw.) --- słoń.</pr>/
Mężnemu lwu obalić, niechaj je niedźwiedzie,/
Niechaj wilcy, on nie dba, zjedzą na obiedzie».<end id="e1341583043689-2221934784"/>/
Tak wielki Lubomirski Achillesa w męstwie,/
W wspaniałym Scypiona wyrównał zwycięstwie./
Który kiedy mu żołnierz niesłychanie piękną/
Przywiódł dziewkę (na co więc i najtwardsze miękną/
Serca; bowiem i sam Mars, choć go w sieci wpądza/
Wulkan, i pod siecią mu paskudę wyrządza)/
Książęcej krwie, od której gdy się tego dowie,/
Że już jest z celtyberskim królewicem w zmowie<pe><slowo_obce>w zmowie</slowo_obce> --- zmówiona, zaręczona.</pe>,/
Allucym, chociaż branka z dobytej Kartagi,/
Odda oblubieńcowi cało i z posagi,/
Przyda to wszytko złoto, które w leciech zeszli/
Rodzicy z przyszłym zięciem na okup przynieśli./
I tąć dobrotliwością, z dziwem i z pochwałą,/
Od której miał przezwisko, wziął Afrykę całą./
<wers_wciety typ="1">Tak haniebnej sromoty, klęski tak plugawej</wers_wciety>/
Nie może żadną miarą strawić Osman żwawy<pr><slowo_obce>żwawy</slowo_obce> --- tu: gniewny.</pr>,/
Każe przywojce<pr><slowo_obce>przywojce</slowo_obce> --- dziś popr.: przywódców (por. w. 167).</pr> owe a zbiegłe hajduki<pe><slowo_obce>hajduk</slowo_obce> --- służący a. szeregowy żołnierz.</pe>/
W oczach swoich nożami porzezać na sztuki./
Zawszeć zdrajcę każdego cicha pomsta ściga,/
Co się największej złości dla wziątku<pe><slowo_obce>dla wziątku</slowo_obce> --- dla zysku.</pe> nie wzdryga;/
Żre pies psa, choć dopiero lizał go i iskał,/
Jeśli go kto rozdrażnił, jeśli nań kto ciskał;/
Albo kamień na ziemię wyrzucony chwyta/
I głodze<pr><slowo_obce>głodać</slowo_obce> (daw.) --- gryźć.</pr> go, choć mu ząb wściekły po nim zgrzyta./
Tak Osman ckliwy naraz był fortuny swojéj,/
Że się ani tym mordem w zapale ukoi./
Trzy dni nie jadł, prócz że swą zjadłą<pe><slowo_obce>zjadły</slowo_obce> --- tu: jadowity, trujący.</pe> pianę chlipał,/
A ciało sam na sobie kąsał, targał, szczypał,/
Rozbierając w swej głowie, jaki będzie powrót/
Jego do Carogrodu, kiedy przyjdzie do wrót/
Szarajowych, kędy go w nieliczonym gronie/
Matka czeka ochotna; czyż wstydem nie spłonie,/
Gdy mu Mufty<pr><slowo_obce>Mufty</slowo_obce> --- patrz pieśń II, w. 83--232.</pr> wyrzuci pogardzoną radę/
Albo plac na niepewną meczetu osadę?/
Gdzież ślubione<pe><slowo_obce>ślubić</slowo_obce> --- dziś: ślubować.</pe> trybuty i z Polskiej dochody?/
Tryumfu przed wygraną nie trąb, panie młody!/
Póki w niej niedźwiedź chodzi, nie przedawaj skóry,/
Zwłaszcza jeśli zdrowe ma zęby i pazury./
Dopieroż kiedy wspomni na wielką osławę:/
Bo wszytkim zatrząsł światem na onę wyprawę/
I wojnę tak niesłuszną; tu wszytek świat wieszczy/
Łakome poda uszy, tu oczy wytrzeszczy;/
Tu Pers, tu wielki Mogoł i w obszernym murze/
China, i co jest ziemie w wschodniej pozyturze<pr><slowo_obce>pozytura</slowo_obce> (daw.) --- położenie.</pr>,/
Cham<pr><slowo_obce>Cham</slowo_obce> --- chan.</pr> nieograniczony, wespół z Popy Jany<pr><slowo_obce>Pop Jan</slowo_obce> --- ksiądz Jan, władca legendarnego państwa w Afryce.</pr>,/
Których słońce gorące naprzód grzeje ściany./
Tu Rzym, tu patrzy Wiedeń, tu sąsiad oboczny,/
Który za prowincyją tunetańską roczny/
Odbiera upominek (sześć klacz białych cugiem,/
Sześć bujawych sokołów, acz nierównym długiem/
Od Turka, Hiszpan mówię: bo za takie czacza<pr><slowo_obce>czacza</slowo_obce> --- dziś popr.: cacka.</pr>/
Dał wyspę; stoiż<pr><slowo_obce>stoiż</slowo_obce> --- (czasownik ,,stać" z partykułą ,,-ż") czy wart.</pr> za to sokół albo klacza<pr><slowo_obce>klacza</slowo_obce> --- dziś popr.: klacz.</pr>?)/
Patrzy szeroki Paryż i przez dalsze morza/
Londyn, Sztokholm, Kopenhag, gdzie zachodnia zorza/
Późne po zaszłym słońcu swe proporce zbiera./
Już się Moskal sto razy albo przeumiera/
Więcej: bo kiedy pies wie, że sadła uszkodził,/
Że nam zajadł<pr><slowo_obce>zajadł</slowo_obce> --- tj. rozgniewał i napuścił Osmana na nas.</pr> i na nas Osmana wywodził,/
Jako się już wspomniało, więc nam z każdej miary/
Przegrać i wiecznie upaść życzy kocur stary./
Lecz go Bóg nie pocieszył, i odniósł sowito/
Zwykłej swojej obłudy zarobione myto./
To gdy Osman uważy, jako z katalogu/
Klnie niebo, ziemię, morze, złorzeczy i Bogu,/
I kiedy by o diable wiedział, tym impetem<pr><slowo_obce>impet</slowo_obce> tu: --- zawziętość.</pr>/
Pewnie by mu się z swoim oddał Mahometem./
Co się porwie z pościeli, to go on żal zmoże,/
Że się znowu porzuci szalony na łoże;/
To się z gruntu ubierze, to szablę i łuki/
Wziąwszy na się, rozkaże wynosić bonczuki<pe><slowo_obce>bonczuk</slowo_obce> --- buńczuk, turecki a. tatarski znak wojskowy wykonany z końskiego włosia.</pe>;/
To znowu, jakoby mu kto podciął goleni,/
Upada, mdleje i on pierwszy ferwor<pr><slowo_obce>ferwor</slowo_obce> --- zapał.</pr> mieni./
Tak niekiedy Jugurta szalał na przemiany,/
Zwadziwszy się nie równią<pe><slowo_obce>nie równią</slowo_obce> --- tu: w niekorzystnym stosunku sił.</pe> z wielkimi Rzymiany./
I Osman też na koniec, jakoby go siły/
Z fortuną i rozumem cale<pr><slowo_obce>cale</slowo_obce> (daw.) --- całkiem.</pr> opuściły,/
Jakoby zarażony wielkim paraliżem/
Padł, raz tylko przez trzy dni posilony ryżem./
I w swoim się najskrytszym zawarszy namiecie,/
Czekał śmierci, niechcący żyć dłużej na świecie./
<wers_wciety typ="1">Ale wezyr Husseim, skoro zginął basza</wers_wciety>/
Karakasz, znowu serce upadłe podnasza./
Kto przegrał, on w tryumfie, jakby nie Polaki,/
Ale wszytkie giaury powyścinal w pniaki,/
Że Karakasz szedł w wiecznej Libityny<pr><slowo_obce>Libitina</slowo_obce> --- w mitologii rzymskiej bogini pogrzebu.</pr> doły,/
Bo mu sroższy nad wszytkie był nieprzyjacioły./
Każe ciągnąć armatę, opanuje góry,/
Jakoby rzekł: jeszcze nas nie zagrzebły kury;/
Możem bez Karakasza bić się jeszcze z Lachy,/
Grzmi cały dzień na próżne z wielkich dział postrachy,/
Bo Chodkiewicz, jego czcze<pe><slowo_obce>czczy</slowo_obce> (daw.) --- nic nieznaczący.</pe> zrozumiawszy grozy<pe><slowo_obce>groza</slowo_obce> --- tu: groźba.</pe>,/
Nikomu się wychylić nie da za obozy./
Do tak lekkiej uwagi już przyszli poganie,/
Że naszy wojnę z nimi mieli za igranie./
<wers_wciety typ="1">Ten stan był podchocimskich naonczas turniei<pr><slowo_obce>turniej</slowo_obce> --- tu: walka.</pr>,</wers_wciety>/
Gdy wieść przyjdzie z Kamieńca, że w jednej kolei/
Tysiąc wozów i więcej, przypadszy zagonem,/
Zagarnęli Tatarzy pospołu i z plonem./
Wszyscy nosy spuścili, bo ich tak głód ściągał,/
Ze już spieni<pr><slowo_obce>spień</slowo_obce> (daw.) --- iglica u sprzączki.</pr> ostatniej prawie dziurki siągał./
Toż z próżnego co żywo pochop mając ksieńca<pr><slowo_obce>ksieniec</slowo_obce> (daw.) --- żołądek.</pr>,/
Bierze się dla żywności znowu do Kamieńca./
Ale chcą chorągwiami, jeśliby z uboczy/
Przypadła orda, żeby zajźreli jej w oczy./
Dociekł czuły<pr><slowo_obce>czuły</slowo_obce> --- czujny.</pr> Chodkiewicz, że ich tu niemało,/
Pominąwszy Kamieniec, dalej zamyślało,/
Nie mający na Boga i na sławę względu,/
Nie oprzeć się aż doma z onego zapędu:/
Więc chociaż chory leżał, przez kotły tubalne<pr><slowo_obce>tubalny</slowo_obce> --- grzmiący.</pr>/
Każe wojska gromadzić w koło generalne./
Opuściwszy zielone u namiotu płoty<pr><slowo_obce>płot</slowo_obce> --- tu: zasłona.</pr>,/
Zbiera czoło w powagę przy buławie złotéj./
Nowy-to był cud wszytkim, że ich hetman woła,/
Znać, iż nie bez przyczyny do wielkiego koła<pe><slowo_obce>koło</slowo_obce> --- rada wojenna.</pe>./
Dopieroż gdy się zbiorą, że już nużny<pr><slowo_obce>nużny</slowo_obce> (daw.) --- nędzny.</pr> w zdrowiu,/
Podparszy się na drogim Chodkiewicz wezgłowiu,/
Poczeka uciszenia; toż nim słowo rzecze,/
Smutne oko tam i sam żałośnie powlecze:/
«Jakim durny<pr><slowo_obce>durny</slowo_obce> --- szalony.</pr> poganin zawziął się uporem,/
Gdy nas szablą nie może, chce ponękać morem<pe><slowo_obce>mór</slowo_obce> --- pomór, zaraza.</pe>,/
Widzicie, cne rycerstwo, ba, czujecie raczej,/
Bo drugim do ostatniej przychodzi rozpaczy./
Pola<pr><slowo_obce>pole</slowo_obce> --- walka w otwartym polu.</pr> mu nie masz z kim dać, gdy tak wiele koni/
Wojsko nasze bez owsa, bez siana uroni./
Szturmów więcej wytrzymać trudno pogotowiu<pr><slowo_obce>pogotowiu</slowo_obce> (daw.) --- tym bardziej.</pr>,/
I prochów, i na kule nie mając ołowiu./
Zasługi<pr><slowo_obce>zasługi</slowo_obce> --- tu: płaca.</pr> zatrzymane; o królu gdzieś cicho;/
Owo zgoła ze wszech stron jęło się nas licho./
Zima stoi nad głową i ta nas dogryzie,/
Jeżeli nas jak gołych zastanie na zyzie<pr><slowo_obce>Jeżeli nas jak gołych zastanie na zyzie</slowo_obce> --- przysłowie o beznadziejnym stanie.</pr>./
Więc mamy-li wykradać stąd się pojedynkiem,/
Bisurmanom wydając królewica szynkiem<pr><slowo_obce>szynkiem</slowo_obce> --- dostarczając ,,na rękę" (tak, jak się płaci).</pr>?/
Czemuż nie kupą raczej, nie w dobrym porządku/
Idziemy? O tym słucham waszego rozsądku».<pr><slowo_obce>Chodkiewicz</slowo_obce> --- proponując odwrót dla doświadczenia wojska, postępuje tak samo, jak Agamemnon w <tytul_dziela>Iliadzie</tytul_dziela> II. Potocki nieraz uwzględnia <tytul_dziela>Iliadę</tytul_dziela>, ale tu poszedł za źródłami historycznymi; zob. T. Sinko, <slowo_obce>Echa klasyczne w literaturze polskiej (Wojna Chocimska i Iliada)</slowo_obce>.</pr>/
To rzekszy, westchnie ciężko i na wszytkie strony/
<begin id="b1341584841060-2320748212"/><motyw id="m1341584841060-2320748212">Podstęp</motyw>Pojźry, kęs przygniewniejszym<pr><slowo_obce>kęs przygniewniejszym</slowo_obce> --- nieco gniewny.</pr>, łacno<pe><slowo_obce>łacno</slowo_obce> (daw.) --- łatwo.</pe> postrzeżony,/
Na co godzi<pe><slowo_obce>godzić na coś</slowo_obce> (daw.) --- zamierzać coś.</pe> tą mową; chciał doświadczyć, czyli/
Wszyscy jego żołnierze skrzydła opuścili,/
Czyli kilku wyrodków, nie koronnych synów,/
Tak barzo do domowych tęskniło kominów./
Bo kto znał Chodkiewicza i jego roboty,/
Zawsze były dalekie od mowy oto téj.<end id="e1341584841060-2320748212"/>/
Kiedy tak wszyscy stoją jako w zachwyceniu,/
Bo wszytkim takie rzeczy były w podziwieniu,/
Zwłaszcza starzy żołnierze; śmierci by się rychlej/
Swojej drugi spodziewał; myślą sobie: tych-li/
Słów nam słuchać należy? Boże nieskończony!/
Uchowaj z nas każdego, ruszywszy ramiony./
Szept zatem cichy wstanie, a gdy milczą starszy,/
Zawczasu przestrzeżeni, Lipski się wywarszy,/
Dawny rotmistrz kwarciany (znali go i Szwedzi/
I Moskwa, kiedy krew ich w okazyjach<pr><slowo_obce>okazja</slowo_obce> (daw.) --- potyczka.</pr> cedzi):/
«Odpuść, wielki hetmanie, że ja, młodszy laty,/
Gdy inszy milczą, muszę wymknąć się przed swaty<pr><slowo_obce>Gdy inszy milczą, muszę wymknąć się przed swaty</slowo_obce> --- przysłowie: rwać się do działania przed tymi, co powinni.</pr>./
I przysięgam przez tę broń, gdybym twojej twarzy/
Nie widział, rzekłbym, że coś we śnie mi się marzy./
Tedy będziem uciekać? Tedy nasze tyły/
Ma obaczyć ten śmierdziuch napoły przegniły?/
Zachowaj, mocny Boże! Raczej w ziemię wrostę<pe><slowo_obce>wrostę</slowo_obce> --- dziś popr.: wrosnę.</pe>./
Niechaj wiem wojewodę, niechaj wiem starostę;/
Z tych to kuropatniczków<pr><slowo_obce>kuropatniczek</slowo_obce> (daw.) --- pieszczoch (karmiony kuropatwami).</pr>, co się sypiać w pierzu/
Nauczył, któryś tęskni; o żadnym żołnierzu/
Nie rozumiem, żeby nas chciał odbiegać; ale/
Któżkolwiek taki będzie (nie mówię zuchwale/
Przed tobą, hetmanie mój), tę szablę w półgarła/
Gotów-em mu utopić! Jednak nie umarła/
Cnota jeszcze szlachecka; wątpię, aby który/
Do psiej z tego teatrum<pr><slowo_obce>teatrum</slowo_obce> (daw., z łac.) --- widowisko.</pr> zamyśliwał dziury./
Nie siedm niedziel<pe><slowo_obce>siedm niedziel</slowo_obce> (daw.) --- siedem tygodni.</pe>, lecz siedm lat z Bolesławem owym/
Wojowali przodkowie naszy pod Kijowem./
Jedliśmy psy i koty w Moskwie czas niemały,/
Wżdy nam doma żadne tak smaczne specyjały/
Nie były jako wtenczas; dla drogiej Ojczyzny,/
W kanar<pr><slowo_obce>kanar</slowo_obce> (daw.) --- cukier.</pr> się obracały smrody i trucizny./
Teraz co za głód, proszę? Mamy jeszcze konie,/
Jeżeli król tak długo na nas nie wspomionie;/
Mamy blisko świeżego mięsa pełne pole;/
Chociaż chleba przyskępszym<pr><slowo_obce>przyskępszym</slowo_obce> --- skąpiej.</pr>, nie trudno o sole;/
Będziemy jeść pogańskie, nie żadząc<pr><slowo_obce>żadzić się</slowo_obce> (daw.) --- brzydzić się.</pr> się, trupy,/
Oskrobawszy brzydki świerzb i plugawe strupy./
Racz-że to o nas wiedzieć, wodzu nasz! Prosimy,/
Że pomrzeć na tym placu uczciwie wolimy/
Niźli odejść z niesławą; niechaj to krzczą<pe><slowo_obce>krzcić</slowo_obce> --- chrzcić, tu: nazywać dowolnie.</pe> tchórze,/
Wżdy ucieczka ucieczką. I ja na Podgórze/
Wiem<pe><slowo_obce>wiedzieć</slowo_obce> --- tu: znać.</pe> drogę i trafiłbym, jako kto, do domu./
Niechaj mnie raczej piorun ciężki bije z gromu,/
Jeślibym już stanąwszy w zwycięstwa nadziei,/
O wczasie<pr><slowo_obce>wczas</slowo_obce> (daw.) --- wygoda, wypoczynek.</pr> i ojczystej miał pomyślać kniei!/
Dom nie zając, nikomu pewnie nie uciecze./
Jeśli też tu dni moich zegarek dociecze,/
Nikędybym, jako tu, nie marł tak szczęśliwie,/
Bo mnie Pan na zagonie zastanie przy żniwie./
Niech sto wisi chorągwi nad drugim w kościele,/
Ze stem szumnych nagrobków, gdzie mi moja ściele/
Cnota łoże, tam kości me dolezą całkiem;/
Brednia malarz i z swojej kitajki<pe><slowo_obce>kitajka</slowo_obce> (daw.) --- płótno.</pe> kawałkiem!/
Każ w majdanie<pr><slowo_obce>majdan</slowo_obce> --- plac obozowy.</pr> szubieńcę na przykład narodom/
Postawić, niechaj wisi, kto zamyśla do dom!»/
To kiedy Lipski mówił, za szablę się trzymał,/
A oczy mu szczery Mars iskrzył i rozdymał./
Jeszcze dobrze nie skończył, kiedy krzykną wszyscy,/
I co dalej namiotu, i co stali bliscy,/
Że umrzeć na tym placu wszyscy wolą zgodnie,/
Niźli kroku pogaństwu ustąpić niegodnie!/
Zgoda! Niech każdy wisi, kto myśli uciekać;/
W ostatku gotowi go na przykład rozsiekać./
W tenże cel i Sajdaczny, w który mierzą naszy:/
«Tedy byśmy dla trawy i dla szkapiej paszy,/
Dwu baszów najprzedniejszych, sto tysięcy gminu/
Tureckiego zwaliwszy, tak wielkiego czynu/
Odbiec mieli? Niech świadczy za mną moja cnota,/
Same by nas do domów nie puściły wrota,/
I do których, mieniąc się koronnymi syny,/
Wzdychają niewieściuszy, gasłyby kominy./
O Kozaków najmniejsze staranie i piecza;/
Pożywią ich sąsiedzi, hetman ubezpiecza»./
<wers_wciety typ="1">Tu weselszy Chodkiewicz bliżej łóżka sprasza</wers_wciety>/
Wojennej rady, z którą kilką się słów znasza;/
Toż do żołnierzów znowu, lecz już pocznie czerstwo:/
«O moja krwi szlachetna! O zacne rycerstwo!/
O nieodrodni wielkich rodziców synowie!/
Niech mi Bóg, u którego w ręku moje zdrowie,/
Będzie świadkiem, że bym był nie dożył wieczora,/
Tak mnie gniecie do grobu moja starość chora;/
Lecz skoro słyszę w uszy i widzę na oczy/
Waszę gorliwość, zaraz serce we mnie skoczy,/
Sił mi znacznie przybywa; wszytkie zmysły we mnie/
Młodną i już mi się śmierć zaleca daremnie./
Niechże Bóg, który słowem może światy tworzyć,/
Że wam serca, mnie zdrowia, raczył sam przysporzyć,/
Wiecznie będzie pochwalon! I wam, wdzięczna młodzi,/
Dziękuję, że was żaden niewczas<pe><slowo_obce>niewczas</slowo_obce> (daw.) --- niewygoda.</pe> nie odwodzi/
Od rozczętego dzieła; jeszcześmy nie poty/
W głodzie, żebyśmy mieli psy jeść albo koty,/
Albo trupy pogańskie; acz tego są jasne/
Przykłady, że jadali ludzie swoje własne,/
Przyciśnieni potrzebą, kędy naprzód starce,/
Potem niewiasty, potem dzieci kładli w garce./
Tak się długo Rzymianom bronili Francuzi<pr><slowo_obce>Francuzi</slowo_obce> --- tu: Gallowie.</pr>./
Nam pewnie dla nikczemnej do tego kobuzi<pr><slowo_obce>kobuzi</slowo_obce> (daw.) --- hałastry, gawiedzi.</pr>/
(Ufam Bogu) nie przyjdzie; będziem za powodem/
Jego świętym myślili, że nie pomrzem głodem./
Wy tylko, o rycerze wiary Chrystusowej!/
Cnotę i zwykłe męstwo położywszy w głowy/
(Bo gdy z niego na niebie mamy opiekuna,/
Rada nie rada musi za nami fortuna),/
Zmocnicie<pr><slowo_obce>zmocnicie</slowo_obce> --- dziś popr. forma trybu rozkazującego: wzmocnijcie.</pr> się jak znowu i przetrwawszy tyle,/
Nie tęsknicie<pr><slowo_obce>tęsknicie</slowo_obce> --- dziś popr. forma trybu rozkazującego: tęsknijcie.</pr> zwyciężyć krótkiej jeszcze chwile./
Wyć-to już sześć trzymacie niedziel na ramieniu/
Tego nieprzyjaciela, który w oka mgnieniu/
Wielkie bierze fortece; i państwa, i pany/
Przez jeden dzień pod jego padały dywany<pr><slowo_obce>dywan</slowo_obce> (z tur.) --- senat, rada państwa.</pr>./
Wyście baszę Hussejma, wy i Karakasza/
Ręką swoją zgładzili; robota to wasza:/
Pola trupem pogańskim szeroko usłane/
I krwią brody Dniestrowe ich zafarbowane./
Wyście pierwszy w ich ziemi w tak rozkwitłym gronie/
Swe Orły rozwinęli i krwawe Pogonie./
Na was oczy wytrzeszczył świat z niezmiernym cudem,/
Że tyla garść z tak wielkim w szrankach stoi ludem./
Tedy już przepłynąwszy, mielibyśmy tonąć?/
Nie wierzę, żeby to mógł kto z nas i wspomionąć./
Szubienic tu nie trzeba ani żadnej grozy;/
Cnota każdemu pęto, łańcuch i powrozy,/
Która go tu zatrzyma, aż da Bóg poczciwie/
Zszedszy z placu, ujźrym się na ojczystej niwie./
Trwajmyż, wiedząc: co ciężej cierpieć nam przychodzi,/
To nam zaś milej późna pamiątka osłodzi, /
A która i po śmierci wiecznie żyje, sława/
Niech wam serca i siły, o bracia, dodawa./
A teraz wam imieniem Rzeczypospolitej,/
Znak wdzięczności żołnierzom od niej należytej,/
Ci, co tu w radzie ze mną mają władzą równą,/
Ofiarują i zyszczą jednę ćwierć<pr><slowo_obce>ćwierć</slowo_obce> --- płacy rocznej.</pr> darowną./
Ale i w tym każdego upewniamy mocnie,/
Że nie pójdą odwagi wasze bezowocnie./
Bo mając między sobą takiego uznawcę/
Prac naszych, wrychle będziem mieć i chlebodawcę./
Jest królewic, katalog u którego długi/
W głowach leży, mający wszytkich nas zasługi./
Bogu oddać ostatek. Prochy i ołowie,/
Już-to na naszej będzie należało głowie»./
<wers_wciety typ="1">Tu ich z koła rozpuści, a Kosakowskiemu</wers_wciety>/
Do Kamieńca po żywność każe iść samemu,/
Dawszy mu Daniełowców i Woroniczowę/
W kompanią chorągiew, więc królewiczowę/
Piechotę; tysiąc wszytkich ludzi poszło zgoła,/
Osnuwszy się wozami dla ordy dokoła./
I szczęśliwie odprawił i ochotą chyżą/
Tę drogę, opatrzywszy wojsko znaczną spiżą<pr><slowo_obce>spiża</slowo_obce> (daw.) --- spyża, prowiant.</pr>,/
Mikołaj Kosakowski i Fekiety drugi./
Ten na każdy dzień niemal takie czyniąc cugi<pr><slowo_obce>cug</slowo_obce> --- tu: wycieczka, wypad przeciw siłom nieprzyjacielskim.</pr>,/
Siła<pe><slowo_obce>siła</slowo_obce> (daw.) --- wiele.</pe> bydła brał Turkom, gdy zapadszy z tyłu,/
Zbiegał ubezpieczonych i narzezał siłu;/
Lecz i Tatarów bijał często, i sowity/
Odbierał plon, stąd sławny był i znamienity./
Kto idących do koła żołnierzów uważał,/
Wszyscy byli struchleli, jakby ich porażał/
Ostatni głód, jakby już opuściwszy skrzydła,/
Samej śmierci czekali, bez chleba, bez żydła<pr><slowo_obce>żydło</slowo_obce> (daw.) --- żywność.</pr>;/
A gdy nazad wracali, rzekłbyś, że z bankietu,/
Pełni ochoty, pełni nowego impetu<pr><slowo_obce>impet</slowo_obce> --- tu: zawziętość.</pr>./
Jako pczoły<pe><slowo_obce>pczoła</slowo_obce> --- dziś popr.: pszczoła.</pe> robocze, gdy ich promień jary/
Ciepłego ruszy słońca, po swoje kanary<pr><slowo_obce>kanar</slowo_obce> (daw.) --- cukier.</pr>/
Sypą się z ula na świat, tak naszy zagrzani/
Mową Chodkiewiczową, gdyby im pogani/
Dziś pole stawić chcieli, wszytkich by na ranem/
Śniadaniu całkiem zjedli pospołu z Osmanem./
Cicho siedzą Kozacy, aż skoro przytuli/
Noc świat czarnymi skrzydły, w ośmiu się wysuli<pr><slowo_obce>wysuć</slowo_obce> (daw.) --- wysypać.</pr>/
Tysięcy ku tej stronie, gdzie się jeszcze dobrze/
Nie rozgościł Karakasz, a już go po ziobrze/
Namaca Lubomirski; czuli wozy całe,/
Turki niepostrwagane, zaczem i ospałe,/
I póki mogą, z oną tając się kradzieżą,/
Śpiących pogan jak bydło przez gardziele rzeżą;/
Aż przyszli do namiotu, kędy między mnichy/
Leży basza, porażon śmiertelnymi sztychy./
Tedy namiot zebrawszy i pod złotolitą/
Skofią<pr><slowo_obce>skofia</slowo_obce> (daw.) --- pukiel, czepiec, pokrowiec.</pr> szczerym złotem chorągiew uszytą/
(Którą potem jako dar sobie należyty,/
Otrzymał Lubomirski), i inszej obfitéj/
Napełnieni zdobyczy, że się gięli pod nią,/
Dopiero skoro zorzę obaczyli wschodnią,/
Bezpiecznie się wracają, gdzie ich dla pogoni,/
Przyłożywszy gotowy samopał do skroni,/
Wojska<pr><slowo_obce>wojska</slowo_obce> --- kozackiego.</pr> czeka ostatek, i tak nie zemszczeni,/
Zdarli pypeć<pr><slowo_obce>zedrzeć pypeć</slowo_obce> (daw.) --- dać nauczkę.</pr> poganom Kozacy ćwiczeni./
<wers_wciety typ="1">Ale zaś co inszego Chodkiewicza boli,</wers_wciety>/
Że wydał Zielińskiego prawie do niewoli;/
Nie wie, co się z nim dotąd między Turki dzieje,/
Czy posłać poń, czy czekać? Tak kiedy się chwieje,/
Na koniec napisawszy list do hospodara:/
Jego cnota, jego w tym założona wiara,/
Przecz<pe><slowo_obce>przecz</slowo_obce> (daw.) --- dlaczego.</pe> trzyma Zielińskiego przy sobie tak długo?/
Ma-li tam bez potrzeby mieszkać, niechaj mu go/
Do obozu odsyła; z czym wnet niewolnika/
Sprawnego, ochotnego do Raduła zmyka,/
I ledwie nie tegoż dnia, jak w wołoskim stanie/
Taborze, Zielińskiemu list się on dostanie./
Prędko go stąd obieca hospodar wyprawić,/
Lecz mu się tu dzień który jeszcze trzeba bawić./
<begin id="b1341585954079-2320499074"/><motyw id="m1341585954079-2320499074">Śmierć</motyw>A tymczasem Chodkiewicz, jako więc oliwa/
Długo w lampie świeciwszy, nagle dogorywa./
<wers_wciety typ="1">Dopądzał ostatniego kresu swego wieku,</wers_wciety>/
Który przy wyściu na świat każdemu człowieku/
Zamierzony, i odtąd, jako słońce toczyć/
Złote koła poczęło, nikt jeszcze przeskoczyć/
Tego nie mógł terminu; tu, tu kto się rodzi,/
Umiera; na tym celu i starzy, i młodzi./
Z tym dziś przed królewiczem staną doktorowie,/
Że już Chodkiewiczowe na schyłku jest zdrowie;/
Serce tylko, jak iskra w oziębłym popiele,/
W piersiach nieprzełomionych, w jego żyje ciele./
Toż Władysław, choć i sam chory w swym namiecie,/
Uprzykrzone poduszki z boku na bok gniecie,/
Zwoływa senatory i konsyliarze:/
«Jeśli-ż już wybijana --- rzecze --- na zegarze/
Hetmanowi naszemu, i w takiej nas toni/
Odumrze (bo się żaden śmierci nie obroni),/
Jako twierdzi mój doktor, który mu nie kładzie/
Trzech dni żyć, was ku wczesnej wezwałem tu radzie,/
Żebyście dalszej wojny progres<pr><slowo_obce>progres</slowo_obce> --- postęp.</pr> mieli w głowie,<end id="e1341585954079-2320499074"/>/
Pierwej niżli ostatnie <wyroznienie>Bóg żegnaj!</wyroznienie> nam powie.»/
Wnet się wszyscy zezwolą, żeby w takim razie/
Do Zygmunta na lotnym wyprawić pegazie<pr><slowo_obce>pegaz</slowo_obce> --- tu: koń.</pr>,/
Awizując<pr><slowo_obce>awizować</slowo_obce> --- powiadamiać.</pr> o wszytkim, prosząc, póki zieje<pr><slowo_obce>ziać</slowo_obce> --- tu: oddychać.</pr>/
Chodkiewicz, niech przybywa, niech wojsko zagrzeje;/
Niechaj nas municyją, niech ratuje strawą./
Kto wie, nie zmieni-li się fortuna z buławą<pr><slowo_obce>Kto wie, nie zmieni-li się fortuna z buławą</slowo_obce> --- kto wie, czy nie pójdą nam rzeczy gorzej pod innym wodzem.</pr>?/
Była mowa i o tym, żeby dla snadniejszej/
Obrony, zewrzeć szańców i obóz był mniejszy./
Z czym Plichta i Sobieski poszli do chorego/
Chodkiewicza; lecz i on nie był też od tego./
Stamtąd zaraz Kochowski, porucznik Niemirów,/
W piąciudziesiąt koni biegł bez wszelkich papiérów,/
Jakby czasu nie było listami się bawić,/
Żeby ustnie o wszytkim mógł Zygmunta sprawić;/
Człowiek mowny i śmiały, ale-ć nie ukuje/
Sto kowalów, kto serca do wojny nie czuje./
<wers_wciety typ="1">To gdy sprawi Władysław, naszy w polu gony</wers_wciety>/
Z Turkami odprawują, i z obojej strony,/
Kto ma serce a konia, niżeli gnić w kuczy<pr><slowo_obce>kucza</slowo_obce> (daw.) --- loch, namiot.</pr>,/
Harcem sobie po błoniu szerokim pohuczy./
Bez kazki<pr><slowo_obce>bez kazki</slowo_obce> (daw.) --- bez okazałości, marnie.</pr> tam nie biorą, a gdy szczęście wienie,/
Lepsze niż rok drugiemu będzie oka mgnienie./
Nie mógł się Żorawiński żądzy odjąć dłużéj,/
Widząc na lotnych seklach<pr><slowo_obce>sekiel</slowo_obce> (daw.) --- rumak.</pr> gdy chłopi dosuży<pr><slowo_obce>dosuży</slowo_obce> (daw.) --- dorodny.</pr>/
Z naszymi ujeżdżają. Toż gdy Chełmski Ścibor/
Zwali z konia pięknego Turczyna, na wybór,/
Drugiego żywcem przywiódł; tymże idzie torem/
Borek, wielki najezdnik<pr><slowo_obce>najezdnik</slowo_obce> --- w rękopisie: najeznik.</pr>, Kulczycki z Minorem./
Na co chwilę z Sieniawskim Rozdrażewski trzeci/
Patrzący, razem się w nich chybki pożar wznieci/
Żarliwego Gradywa<pr><slowo_obce>Gradyw</slowo_obce> --- przydomek Marsa, boga wojny.</pr>, w kilkudziesiąt koni/
Że się w lekkie gonitwy wmieszają i oni./
Jan Gdeszyński z Szymonem Kopyczyńskim w tyle,/
Znając dobrze pogańskie, zostali, fortyle<pr><slowo_obce>fortyle</slowo_obce> --- dziś popr. forma M.lm: fortele.</pr>./
W takim-że drugim poczcie Wasiczyński z boku/
Z Sicińskim patrzą, rychło w skupionym obłoku/
Spadną Turcy na owych, zaraz Sieniawskiego/
W pierwszym poznawszy skoku i Żorawińskiego,/
Więc prosto na krajczego<pr><slowo_obce>krajczy</slowo_obce> --- Sieniawski.</pr> z wyniosłym dzirytem<pr><slowo_obce>dziryt</slowo_obce> (daw.) --- włócznia.</pr>/
Leci Turczyn; z gotowym i on pistoletem/
Nie stoi, i tak żartko<pr><slowo_obce>żartko</slowo_obce> (daw.) --- gorąco.</pr> przyszło się im zderzyć,/
Że nie chybią, nie mogszy do siebie wymierzyć./
Obróci się Sieniawski, szablę mając w ręku,/
A już Turczyn zniesiony u jego sług w ręku:/
Królewski z Suchodolskim kiedy pana strzegą,/
Nim ten koniem obróci, porwą go i zbiegą./
Toż szczęście Żorawiński, toż i inszy mają,/
Gdy albo biorą Turków, albo ich strzelają./
Prawda, że nie beze krwie, nie bez szkody: bowiem/
Tej gry Rożen z Twardowskim przypłacili zdrowiem,/
Gdy się dalej zagonią. Tam Potocki z łuku/
W rękę wziął, gdy araba wiedzie przy munsztuku./
I inszych kilku rannych. Toż gdy Turcy ławą/
Myślą naszym tyły wziąć, wysunie się sprawą<pe><slowo_obce>sprawą</slowo_obce> (daw.) --- w szyku.</pe>/
Pułk usarski, na dniowej który stoi straży,/
Ani się też dalej iść poganin odważy./
<wers_wciety typ="1">Na tej słońca ostatek spadło krotofili<pe><slowo_obce>krotofila</slowo_obce> (daw.) --- żart, zabawa.</pe>.</wers_wciety>/
Które nim się do końca w ocean pochyli,/
Aż z Wewelim Zieliński niespodziany jedzie/
I Raduła ze złego mniemania wywiedzie,/
Dla nowej magistratu tamtego odmiany/
U hospodara aże dotąd zatrzymany./
Dilawer, czyli z Czerkies, czyli rodem z Rusi,/
Owo się z chrześcijana w pogana przekrztusi,/
Przez kilkadziesiąt rządząc lat Mezopotamy,/
(Skąd nie tylko od skroni długie puścił szlamy<pr><tytul_dziela>szlamy</tytul_dziela> --- włosy (od futra).</pr>,/
Ale sławny z rozumu, z szczęścia i z wymowy),/
Teraz pokój od ściany zawarszy Persowej,/
Pełen złota karawan<pr><slowo_obce>karawan</slowo_obce> --- tu: wóz skarbowy.</pr> na wojenne spezy<pr><slowo_obce>spezy</slowo_obce> (daw., z wł.) --- wydatki.</pr>/
Daruje Osmanowi, i tej mu imprezy<pr><slowo_obce>impreza</slowo_obce> (daw., z wł.) --- przedsięwzięcie.</pr>,/
Gdzie zeszłe lata swoje chciałby podać światu,/
Pomoże, gotów służyć jego majestatu./
Chciwy Osman, (jako gdy kogo dypsas<pr><slowo_obce>dypsas</slowo_obce> (daw.) --- wąż jadowity.</pr> uje<pe><slowo_obce>ujeść</slowo_obce> --- ukąsić.</pe>,/
Im więcej pije, większe tym pragnienie czuje,/
W rzece stoi po garło, tak go on jad zwiera,/
Że pijąc, od pragnienia ciężkiego umiera),/
Wszytkie tedy respekty puściwszy na stronę,/
(Staniał też był Husseim już przez wojnę onę,/
W nienawiść i u wojska przyszedł, i u dworu;/
Zwłaszcza kiedy czuprynę Dilawer u woru/
Rozplecie, da we dzbanek karłom i wałachom),/
Wezyrem i hetmanem oraz przeciw Lachom/
Car go tworzy łakomy; o włos Husseima/
Że nie każe zadawić<pr><slowo_obce>zadawić</slowo_obce> (daw.) --- zadusić.</pr>; stara go zatrzyma/
Przyjaźń Dilawerowa; i przez te zasługi/
Po pierwszym był wezyrze w katalogu drugi./
Taki zwyczaj u Turków, zabiegając<pe><slowo_obce>zabiegać</slowo_obce> --- tu: zapobiegać.</pe> zwadzie,/
Że pospołu z urzędem każdy garło kładzie,/
Jeżeli go inszemu cesarz konferuje,/
A to Dilawer zdrowiem Hussejma daruje./
(I przydał nam się potem, gdy Turcy Osmana/
Z Dilawerem zabiją, Mustafę za pana/
Obiorą, a Dziurdziego uczynią wezyrem,/
Który przeciw Polakom mordem dychał szczerém;/
Tego zrucił Husseim wedle czasu prawie<pr><slowo_obce>prawie</slowo_obce> (daw.) --- właśnie.</pr>,/
Przy onej Zbaraskiego Krzysztofa odprawie./
Co że weszło przede mną już na polskie karty,/
Nie powtarzam, i do swej powracam się sparty<pr><slowo_obce>sparta</slowo_obce> --- tu: wydział, praca.</pr>)./
Tedy skoro regiment<pe><slowo_obce>regiment</slowo_obce> --- tu: dowództwo.</pe> wziął Dilawer stary,/
Z jakiej by się toczyła ona wojna miary/
Z Polaki, pilno dawnych pyta wojenników/
I którym nie nowina, nie podłych kurników,/
Miast i zamków obronnych, fortec niedobytych/
W kilku godzin dostawać. Czemuż teraz i tych,/
Co w gołym polu siedzą, przez dni już czterdzieści/
Nie biorą? Żadną miarą weń się to nie zmieści./
Toż gdy wszytkie potrzeby i imprezy<pr><slowo_obce>potrzeby i imprezy</slowo_obce> (daw.) --- walki i przedsięwzięcia.</pr> one/
Usłyszy, jako na wiatr i próżno czynione,/
Jako zginął Husseim, sylistryjski basza,/
Jako znowu stradali świeżo Karakasza,/
Widzi regiestr pobitych, i gdzie się ośmielą,/
Co najlepszy mężowie trupem pola ścielą;/
Jako we dnie Polacy, tak w nocne wycieczki/
Psują ich Zaporowcy; z inszej, prawi, beczki/
Musi począć tę wojnę, a głaszcząc po piersi/
Długą brodę: ,,Nie tak źli Indowie i Persi;/
Łacniejsza<pe><slowo_obce>łacniejszy</slowo_obce> (daw.) --- łatwiejszy.</pe> dziesięć razy sprawa z nimi; ile/
Baczyć mogę, więcej tu w rozumie, niż w sile/
Należy, rychlej głową, niż ręką ich może/
Pokonać; czasu się żal strawionego Boże!»/
<wers_wciety typ="1">To wszytko kiedy dziadek zgrzybiały po kęsie</wers_wciety>/
Rozbiera (wojować źle, gdy się głowa trzęsie,/
Bo mu nie Mars, lecz marzec<pr><slowo_obce>marzec</slowo_obce> --- przysł.: w marcu giną starcy.</pr> z oczu niedaleki/
Przez brwi i zawiesiste wygląda powieki),/
<begin id="b1341586490380-3390389459"/><motyw id="m1341586490380-3390389459">Starość, Pokój</motyw>«Czas-by --- rzecze --- podobno, długoletny starcze,/
Z głowy wojnę, z ręku łuk wypuścić i tarczę;/
Czas-by szeptać pacierze, kiedy kaszel dusi,/
W piersiach skrzypi; darmo cię, darmo sława kusi!/
Włosy już oszedziałe<pr><slowo_obce>oszedziały</slowo_obce> --- osiwiały, sędziwy.</pr> i przegniłe dziąsła,/
Z których ci późna starość do zębu wytrząsła,/
Na pokój raczej radzą, a więc miasto harcu,/
Ssać, przy ciepłym kominie, mokre grzanki z garcu.<end id="e1341586490380-3390389459"/>/
Choć-ci bywa, lecz rzadko przyrodzonym biegiem,/
Że się trawa pod zimnym zazieleni śniegiem./
Dosyć mnie, żem wezyrem, byle, co dał hojnie,/
Dał też Bóg tego zażyć z łaski swej spokojnie./
Wojna z Polaki, widzę, nie mej rozum głowy!/
I dziad-że by potrafić w to miał osikowy<pr><slowo_obce>osikowy</slowo_obce> --- tj. trzęsący się.</pr>,/
Kędy młodszy powieźli? Pomacam sposobu,/
A tę wojnę rozejmę, da Bóg, ze stron obu»./
Tak sam z sobą Dilawer przez całą noc duma./
Rano poszedł do popa, dawnego pokuma<pr><slowo_obce>pokum</slowo_obce> --- kum, znajomy.</pr>,/
Który takim-że będąc obciążony wiekiem,/
Wolałby się zakrapiać doma kozim mlekiem;/
A że był pedagogiem u cesarza z młodu,/
Wziął go z sobą na wojnę Osman z Carogrodu./
Toż gdy siędą dziadowie, jąwszy od Noego/
Imą sobie wspominać dni pożycia swego:/
Był tam stary Amurat, i który mu potem/
Ciężką wojną dokuczał, z bitnym Kastriotem;/
Był Bajazet, odmiany szczęścia przykład rzadki./
Tego był Tamburlanes do żelaznej klatki/
Wsadził porażonego i, złote kajdany/
Dawszy, woził po świecie na dziw niewidziany./
Wszytko statecznie znosi, aż gdy widzi żonę/
I dwie córce kochane z gruntu obnażone,/
Służące do brzydkiego tyranowi stołu,/
Uderzył w szczebel głową, że z duszą pospołu/
Mózg mu ciepły okrutnie wyprysnął z ciemienia;/
Stąd prawo, co ich carom broni ożenienia./
Był Selim i Soliman na placu szczęśliwy,/
Który trzymał z Polaki pokój, póki żywy,/
I osobne zawarszy swoje chęci z nimi,/
Czasom stwierdził potomnym pakty wieczystymi./
Był Achmet, świeżo przeszły rodziciel Osmanów,/
Który prawo i zwyczaj wzgardził przeszłych panów,/
Wystawiwszy w Stambole pod złoconym szczytem/
Pyszny meczet, żadnym go ani depozytem<pr><slowo_obce>depozyt</slowo_obce> --- nakład.</pr>/
Ani nadał funduszem mężnej ręki swojéj;/
Dlatego też po dziś dzień prawie<pr><slowo_obce>prawie</slowo_obce> (daw.) --- prawdziwie, całkiem.</pr> pusto stoi./
Wspomnieli, jako ojcu podobny uporem/
Osman już począł meczet murować z klasztorem,/
Do którego intraty i wieczne fundusze/
Z Polski naznaczył; ale omylą go tusze<pr><slowo_obce>tusze</slowo_obce> --- nadzieje (od: tuszyć, mieć nadzieję, spodziewać się).</pr>./
Jaki Mahometowi upominek ślubił,/
Podobne też ma szczęście, już tak wiele zgubił/
Ludzi, jako żaden z tych, co wzięli pół świata,/
A jeszcze nic nie sprawił<pe><slowo_obce>sprawić</slowo_obce> --- zdziałać.</pe>; kiegoż<pr><slowo_obce>kiegoż</slowo_obce> (daw.) --- jakiegoż.</pr> się tu kata/
Bawić? Zima za pasem; cóż tedy ci rzeką,/
Co ciepły kraj, ojczyznę mieszkają daleką,/
Mrozu nigdy nie znają, śniegu ani we śnie/
Nie widzieli, lecz wiecznej przywyknęli wieśnie<pe><slowo_obce>wieśnie</slowo_obce> --- dziś popr.: wiośnie.</pe>,/
W samych tylko płóciennych telejach<pr><slowo_obce>telej</slowo_obce> (daw.) --- kaftan.</pr> bez futra,/
Pewnie wszyscy, jak muchy, posną nam do jutra;/
Albo znowu kobyle wywnętrzywszy brzuchy,/
Powiążą i tam w mroźne pomrą zawieruchy./
Więc gdy się im swych przyszło niedostatków zwierzyć,/
Prędko się starcy zgodzą, żeby mir uderzyć<pr><slowo_obce>mir uderzyć</slowo_obce> (daw.) --- zawrzeć pokój.</pr>/
Z Polaki; nim jesienny spadnie plusk, nim zima/
Zajdzie, co rychlej wojska uwieść z pod Chocima;/
Zwłaszcza, gdy nam to w ręce samo prawie lezie./
Ku jakiejż-by Zieliński mieszkał tu imprezie<pr><slowo_obce>impreza</slowo_obce> (daw., z wł.) --- przedsięwzięcie.</pr>?/
To jednak wezyrowi da pop pod uwagę,/
Że snadniej<pe><slowo_obce>snadniej</slowo_obce> (daw.) --- łatwiej.</pe> przez nikogo, jak przez Kizlaragę/
Osmana nie przełomią i nie zbiją z toru./
Murzyn-to był, a nocny sekretarz u dworu, /
Starszy wałach<pe><slowo_obce>wałach</slowo_obce> --- kastrat.</pe>; w tego był władzy rodzaj guzy<pr><slowo_obce>guzy</slowo_obce> (daw.) --- niski.</pr>/
Garbatych karłów, w tego wszeteczne zantuzy./
Ten co panu poszepnął, jakoby głos z nieba,/
Już temu było wierzyć koniecznie potrzeba./
<wers_wciety typ="1"><begin id="b1341586929538-3845929048"/><motyw id="m1341586929538-3845929048">Pochlebstwo, Podstęp</motyw>O! Na wszytkich ci królów ta padła pomucha<pr><slowo_obce>pomucha</slowo_obce> (daw.) --- zaraza.</pr>,</wers_wciety>/
Że tam najprędzej radzi nadstawiają ucha,/
Gdzie im metresy, karli, skrzypkowie, pochlebce/
I ktokolwiek byle co do smaku poszepce;/
Wzgardziwszy szedziwego<pr><slowo_obce>szedziwy</slowo_obce> (daw.) --- sędziwy, siwy.</pr> starca zdrową radą,/
Na tych najwięcej swoje propozyty<pr><slowo_obce>propozyt</slowo_obce> (daw.) --- zamiar.</pr> kładą<pe><slowo_obce>kłaść</slowo_obce> --- tu: przedstawiać.</pe>,/
Którzy bez prywatnego trzech słów interesu/
Nie wyrzeką, lecz wszytko do swojego kresu/
Kierują, psując dobrych, a co tym<pr><slowo_obce>tym</slowo_obce> --- dobrym.</pr> należy,/
Złodziejskim otrzymują sposobem w kradzieży./
Chwali w rzeczy<pr><slowo_obce>w rzeczy</slowo_obce> (daw.) --- rzekomo, niby.</pr> drugiego, a tymże zawodem/
Subtelnie go oskarża, człowiek z piekła rodem:/
Królu! człowiek-to godny, u pospólstwa wzięty,/
O złoto i największe mało dba prezenty./
Domyślaj się ostatka; jeżelić ma wadzić,/
Lepiej go, jako mówią, przez nogę przesadzić<pr><slowo_obce>przez nogę przesadzić</slowo_obce> (daw.) --- nogę podstawić.</pr>;/
Wzgardzić nim, nie dać mu nic, bo i koń o głodzie/
Nie tak hasze<pe><slowo_obce>hasze</slowo_obce> --- dziś popr.: hasa.</pe>, nie tak się boczy na powodzie<pr><slowo_obce>powód</slowo_obce> (daw.) --- lejce.</pr>./
Tacy-ć to podjadkowie<pr><slowo_obce>podjadek</slowo_obce> (daw.) --- pochlebca, podjudzacz.</pr> monarchie walą,/
Co królom złe i dobre, byle miłe, chwalą.<end id="e1341586929538-3845929048"/>/
Usłuchał wszetecznice on król, które króle/
Wschodnie deptał i sławne spalił Persepole./
Tyle u Aleksandra nocna Tais mogła,/
Że miasto już poddane swą ręką zażogła<pr><slowo_obce>zażec</slowo_obce> (daw.) --- zapalić.</pr>./
Nie miał takiego szczęścia, nie miał tyla wiary/
Kallistenes, filozof i przyjaciel stary,/
Gdy się bogiem zwać kazał (do takiej człowiecze/
Serce przyszło rozpusty), a ten skromnie rzecze:/
«Któż cię tak, królu, zbłaźnił? Kto cię tak oszalił?/
Żeś tyle ludzi pobił, tyle miast popalił,/
Przeto się bogiem czynisz? Bóg daje, nie bierze/
Jako ty. O cóż będą do ciebie pacierze?/
Nie słuchaj zauszników! Nie wspieraj się wiszem<pr><slowo_obce>wisz</slowo_obce> (daw.) --- trzcina.</pr>!/
Człowiek-eś, ani z wielkim równaj się Jowiszem»./
Nie mógł prawdy dosłuchać, którą że mu radził/
Kallistenes, z świata go Aleksander zgładził./
Drzewo czerw, rdza żelazo, mole księgi psują;/
Ale kiedy pochlebcy pana opanują,/
Ani tak rdza żelaza, ani mól papieru,/
Ani drzewa, choć nie ma czerw<pr><slowo_obce>czerw</slowo_obce> --- robak.</pr> inszego żeru,/
Uszkodzi, jako kiedy, którzy kłamstwem żyją,/
Pochlebcy się któremu panu w kołnierz wszyją,/
Toż gdy sparznie<pr><slowo_obce>sparznie</slowo_obce> (daw.) --- odpadnie.</pr> z przyjaźni za lada niesmakiem,/
Aż zaraz z faworyta będzie zabijakiem<pr><slowo_obce>zabijak</slowo_obce> (daw.) --- zabójca.</pr>/
Albo go kto przekupi; wiecie, że dla wziątku<pe><slowo_obce>dla wziątku</slowo_obce> (daw.) --- dla zysku.</pe>/
Nic nie masz niestrawnego w serdecznym żołądku./
A że rzeczy najlepszej najgorsza jest skaza,/
Im był większy przyjaciel, tym większa uraza./
Takiego Dionizy tyran miał przy boku,/
Który od niego nigdy nie odstąpił kroku,/
Pilny, wierny, posłuszny, i nie był nikt inny,/
Przez którego-by wszytkie król wiedział nowiny,/
Arystypem go na krzcie, a potem z przezwiska/
Psem zwano, co dworskiego pilnował ogniska./
Śmiał się Dionizyus? I on tyle troje,/
Chociaż ledwo mógł widzieć przez cztery pokoje;/
A kiedy go kto spytał, jeżeli szaleje?/
Wiem ja, prawi, że się mój pan darmo nie śmieje./
Wrychle potem na łowach tyran nogę złomał,/
A kiedy Arystypus jak zaprawdę chromał,/
Spyta go, co-li za szwank odniósł i on w nogę?/
Póki cię twoja boli, zdrowym być nie mogę,/
Odpowiedział pochlebca i dotąd o kuli/
Chodził, dokąd doktorzy pana nie obuli./
Cóż potem? Czyli mu wziął, czy odmówił czego,/
Postrzegszy Dionizy człeka przewrotnego./
On cukier w żółć obrócił pochlebca plugawy;/
Nie tylko między ludźmi wszytkie jego sprawy/
Udawał<pr><slowo_obce>udawać</slowo_obce> (daw.) --- nicować, wywracać na opak.</pr>, lecz i w oczy dorzucał mu pyskiem,/
Że się urżnął na koniec takowym igrzyskiem./
Stał w kupie Arystypus, kiedy się król spyta:/
Gdzie-by też miedź w Grecyi była wyśmienita?/
Wyrwie się przed drugimi on sykofant<pr><slowo_obce>sykofant</slowo_obce> ( gr.) --- oszczerca, donosiciel.</pr> śmiało:/
Jest, prawi, miedź w Atenach tak dobra, że mało/
Złotu jej nie przeniosę, z której w rynku stoi/
Odlewany z Armodem mężny Arystoi<pr><slowo_obce>z Armodem mężny Arystoi</slowo_obce> --- Harmodius i Arystogejton zabili tyrana Hipparcha.</pr>;/
Ten honor na wieczystą pamiątkę im dany,/
Że swą ręką odważną zgładzili tyrany!/
Poczuł Dionizyus onę wesz we wrzedzie/
I oddał wet, kazawszy ściąć go po obiedzie./
Takać zawsze zapłata pochlebników czeka,/
Choć się im długo krupi, choć się im odwleka./
Jest-że niejeden taki na świecie pies goły:/
Gdy nie ma co doma jeść, pańskimi się stoły/
Opiekając, na wszytkich mruczy, warczy, szczeka;/
Ano by wolał sam zjeść, co godniejszych czeka,/
Niejeden-że pochlebca, jeśli prawa minął,/
Z królem chromał pospołu i nogę wywinął./
A cóż gdy sam cyrulik, który na te krosty/
I szwanki powinien mieć w ręku żywokosty<pr><slowo_obce>żywokosty</slowo_obce> (daw.) --- lek.</pr>?/
Aleć się po moskiewsku wszytek świat sprawuje:/
«Ryhacie bojarowie<pr><slowo_obce>ryhacie</slowo_obce> --- tryb rozkazujący; sens całości: stosujcie się bojarowie do cara.</pr>, car weliki pluje!»/
<wers_wciety typ="1">Lecz do rzeczy: i prosto z wezyrem do szopy,</wers_wciety>/
Kędy z kaffą trzebień<pe><slowo_obce>trzebień</slowo_obce> --- kastrat (tu: Kizlaraga).</pe> on gorące ukropy/
Dla Osmana w złocistej roztwarza farforze<pe><slowo_obce>w złocistej roztwarza farforze</slowo_obce> --- gotuje (kawę) w porcelanie.</pe>;/
Snadź mu się czczy, że mu się nic po szwie nie porze<pr><slowo_obce>że mu się nic po szwie nie porze</slowo_obce> --- przysł.: że mu się nic nie wiedzie.</pr>./
Murzyn i sam pieszczony, słysząc Dilawera,/
Widzi, że słowa jego prawda była szczera;/
Życzy jak najprędszego do domu pospiechu,/
Nie chciałby zimowego z czarną skórą blechu<pr><slowo_obce>blech</slowo_obce> --- bielidło do bielenia płótna.</pr>,/
Chybaby miał na Lachy sposób Osman inny:/
Nagie do nich po śniegu wypuścić Murzyny/
Pod orlimi forgami<pr><slowo_obce>forga</slowo_obce> (daw.) --- pióropusz.</pr>; tej giaurzy wiary,/
Że nam podobne farbą ich diabłów poczwary./
Przytem, co ma rozumu a cesarskiej łaski,/
Wda się w to, żeby rychło hellesponckie piaski/
Przywitać i w lubym się oglądać Stambole,/
Puściwszy psom i wilkom zasmrodzone pole./
Wezyr na swego czoła pamiętając zmarski,/
Potrafi w to, że spełna będzie honor carski./
To sprawiwszy Dilawer śle po Zielińskiego,/
I dawszy wielkie znaki afektu dobrego/
Słowy wyśmienitymi, obłapi<pr><slowo_obce>obłapić</slowo_obce> (daw.) --- uściskać.</pr> go mile;/
Prosi, żeby nie biorąc darmo długiej chwile/
Stanęli tu posłowie, którym prawo wieczne/
Jako przyjazd, tak odjazd waruje bezpieczne./
Co jeśli chcą, zamianą<pr><slowo_obce>zamiana</slowo_obce> --- wymiana zakładników.</pr> albo otworzystém<pr><slowo_obce>otworzysty</slowo_obce> --- otwarty.</pr>/
Zawsze wezyr utwierdzić będzie gotów listem./
A ten Bóg, który pokój, który lubi zgodę,/
Zdarzy go i wam i nam w tej wojny nagrodę./
Z tym Zieliński już samym przyjechał wieczorem/
I dziś się nie mógł widzieć z Chodkiewiczem chorém./
<wers_wciety typ="1">Noc była, a gdy miesiąc wstawał złotorogi,</wers_wciety>/
Szarą poświatą<pr><slowo_obce>poświata</slowo_obce> --- światło.</pr> ziemskie widoczył<pr><slowo_obce>widoczyć</slowo_obce> (daw.) --- rozjaśniać.</pr> podłogi./
Nie każdy spi, co chrapi; toż i naszy wstają/
Zaporowcy i cicho rzekę przebywają;/
Cicho w obóz turecki, co na tamtej stronie/
Dniestru, pomkną, zwykłej swej ufając fortunie./
Ani ich omyliła: jeśli kiedy bowiem,/
Jako dziś w ciemnym mroku wzrokiem patrząc sowiem,/
Dokazali odwagi i pogan nasiekli/
I zdobycz niezliczoną z wozami przywlekli./
Gdy tam i sam bez wstrętu chodzą po taborze,/
Jako więc lew w zawartej grasuje oborze/
Albo wilk, choć napchany, co się tylko ruszy,/
W tym zaraz kieł zażarty, w tym paszczekę juszy;/
Trafią, gdzie Omer basza między gęstym gminem/
Arabów pod jedwabnym chrapi baldekinem<pe><slowo_obce>baldekin</slowo_obce> --- dziś popr.: baldachim.</pe>./
Temu skoro we śpiączki łeb utną szkaradnie,/
Aż im Husseim, przeszły wezyr, w ręce wpadnie./
Z którego kiedy Kozak drogi kaftan zbiera,/
Jako więc śliska ryba, tak się z wędy zdziera/
I ucieka z obozu w bliskie lasy trząskiem<pr><slowo_obce>trząskiem</slowo_obce>  (daw.) --- truchtem.</pr>,/
Gdzie gałęziem okryty przy potoku wąskiém/
Dyszał; aż skoro dzień był, wylazszy spod chrostu/
Nagi i niepoznany szedł do swego mostu./
To zrobiwszy Kozacy, gdy już świtu blisko/
Słońce było, na swe się wrócą stanowisko./
A u Turków dopiero larmo<pr><slowo_obce>larmo</slowo_obce> (daw.) --- alarm.</pr>, zgiełk, krzyk, wrzawa!/
Próżno! Zawsze ten wskóra, który raniej wstawa./
A tym też czasem wszedł dzień i wczorajsza praca/
Wszytkich budzi i wszytkich do siebie powraca./
<wers_wciety typ="1">A nam mdleje<pe><slowo_obce>mdleć</slowo_obce> (daw.) --- słabnąć.</pe> Chodkiewicz. Hetmanie mój złoty!</wers_wciety>/
Przecz-że, przecz zostawujesz zaczęte roboty?/
Ale już dekret przyszedł wiecznego wyroku,/
Od którego nie wolno apelować kroku./
Więc na niską lektykę z pościelą włożony,/
Gdy żałosnej pożegnać już nie może żony,/
Wieść się każe na zamek, gdzie i wcześniej<pr><slowo_obce>wcześniej</slowo_obce> (daw.) --- wygodniej (od ,,wczas": wypoczynek).</pr> może/
Dom rozrządzić, i na tak dalekie podróże,/
Wprzód niźli mu wiecznymi zmysły zajdą mroki,/
Świętą duszę trwałymi opatrzyć obroki;/
Żegna świat i ojczyznę, i króla, i ciebie,/
Kochany Władysławie! Niech i po pogrzebie/
W twojej zostawa łasce; i was, zacne grono/
Rady swojej wojennej, których mu przydano/
Za towarzysze prace; ale przed inszemi/
Ciebie, cny Lubomirski! Możesz już swojemi/
Latać pióry w tym polu, jako młody orzeł,/
Któreć fortuna i Mars życzliwy otworzył./
Oddaje-ć tę buławę, bodaj się starzała!/
Bodaj tyle tryumfów w twoich ręku miała,/
Bodaj miała i więcej twym sercem, twą siłą,/
Niż ich widzisz nad trumną i jego mogiłą./
Tę buławę, przed którą drżał naród przewoźny<pr><slowo_obce>naród przewoźny</slowo_obce> --- Szwedzi.</pr>,/
Którą mu był tak ziemią, jako morzem groźny:/
Świadczy Wolmar dobyty, Derpt, Dynamunt, Ryga,/
Skąd Szwedów małą garścią do nogi wyściga/
I w okrętach wysiedzieć nie da się im cało,/
Ogniem ich zapaliwszy, że ludzi coś mało,/
Krwią swoją rozbujane zalawszy płomienie,/
Z przykrymi do Szwecyjej awizami<pe><slowo_obce>awizo</slowo_obce> --- powiadomienie.</pe> wienie<pe><slowo_obce>wienie</slowo_obce> --- dziś popr.: wionie.</pe>./
Tę-ć oddaje buławę, pod Kircholmem która/
Dziewięć tysięcy ludzi (nie pociągam<pr><slowo_obce>pociągać</slowo_obce> --- tu: przedłużać, powiększać.</pr> pióra:/
Niemców, Francuzów, Finów, Belgów i co pluder/
Rodzaju, których przywiódł sam Karol man-Suder<pr><slowo_obce>man-Suder</slowo_obce> --- dla rymu, zamiast Suderman.</pr>,/
Kiedy nam chciał Inflanty wydrzeć; czego potem/
I dopiął) położyła na placu pokotem/
Czterma swoich tysięcy. Lecz i Moskal gruby<pe><slowo_obce>gruby</slowo_obce> --- tu: prymitywny.</pe>/
Tąż klawą<pr><slowo_obce>klawa</slowo_obce> (daw.) --- buława.</pr> wytrącone zbierał nieraz zuby<pr><slowo_obce>zub</slowo_obce> (daw., reg.) --- ząb.</pr>./
Widział ją car weliki, widziała stolica/
W niezwyciężonej ręce cnego Chodkiewica,/
Te buławę, przed którą ono-ono<pr><slowo_obce>ono-ono</slowo_obce> --- oto oto.</pr> w kuczy<pr><slowo_obce>w kuczy</slowo_obce> (daw.) --- w namiocie.</pr>/
Osman się zasznurował, a jako więc huczy<pe><slowo_obce>huczeć</slowo_obce> --- tu: pohukiwać.</pe>/
Smutny grzywacz<pr><slowo_obce>grzywacz</slowo_obce> --- dziki gołąb.</pr>, skoro mu dzieci orzeł zbierze,/
Tak wyje i we łzach się po swych ludziach pierze./
Bierz-że ją już fortunnie! Daj ci się szczęściła<pe><slowo_obce>Daj ci się szczęściła</slowo_obce> --- niech ci przyniesie szczęście.</pe>,/
Daj, abyć wrychle w ręku palmą zakwitnęła,/
A spadając na późne z twoich ręku wnuki,/
Sławę domu twojego podawała w druki!/
I was już, cne rycerstwo, żegna hetman czuły<pr><slowo_obce>czuły</slowo_obce> --- czujny.</pr>,/
Którego w oczach waszych acz nieraz osuły<pr><slowo_obce>osuć</slowo_obce> (daw.) --- osypać.</pr>/
Ćmy pogańskie, wasza broń, wasze mężne dłonie/
Z ognia go i z najgorszej wyrywały tonie./
<begin id="b1341589512112-151471491"/><motyw id="m1341589512112-151471491">Śmierć</motyw>Cóż? Tak żeście stępieli, że dziś jednej jędzy<pe><slowo_obce>jędza</slowo_obce> --- tu: śmierć.</pe>,/
Kiedy wam go w obozie i rękami między/
Gwałtem prawie<pr><slowo_obce>prawie</slowo_obce> (daw.) --- właśnie.</pr> wydziera, odjąć nie możecie;/
Nikt się nie ma do broni, łzy tylko lejecie!/
Nie boi się śmierć wojska i ognistej kule,/
Tak namaca przez zbroje, jako przez koszule;/
Tak jej sprzątnąć jednego, jako tymże razem/
Sto tysięcy, a nigdy nie uderzy płazem.<end id="e1341589512112-151471491"/>/
Płakał Kserkses, zgarnąwszy Wschód cały na Greki,/
Że za sto lat (dosyć czas zamierzył daleki)/
Żaden się z tych na świecie żywo nie ostoi;/
Aż w kilka dni, o których za sto lat się boi,/
Wszytkich do szczętu zgubił./
<wers_cd>Toż skoro na zamek</wers_cd>/
Hetman jechał, żeby tam schorzały ułomek/
Ciała swego położył, ósmy dzień liczono/
Oktobra, gdy to, co mu było pożyczono,/
Ze stokrotnym urobkiem<pr><slowo_obce>urobek</slowo_obce> --- procent, zarobek.</pr> oddał w ręce niebu,/
Imię --- światu, małżonce --- ciało do pogrzebu./
Siedmdziesiąt lat niespełna: sławie dosyć żywie<pr><slowo_obce>żywie</slowo_obce> --- dziś popr.: żyje.</pr>,/
Ale ojczyźnie mało. Cóż, gdy tak w archiwie/
Przedwiecznym naznaczono. Ciało potem jego/
Z Chocimia do Kamieńca poszło Podolskiego,/
A stamtąd do Ostroga, gdzie łzami omyte/
Od małżonki, włożone pod marmory ryte:/
Godne, godne mauzolów<pr><slowo_obce>mauzol</slowo_obce> --- grobowiec, pomnik nagrobny.</pr> i pamięci wiecznéj,/
Żeby obraz i przykład miał wiek ostateczny.</strofa>





<!--TRIM:3-->



<naglowek_czesc id="e94">Wojny chocimskiej
część ósma</naglowek_czesc>








<strofa id="e95">Toż dopiero Władysław panów radnych zbiera/
I, gdy nam tak niewcześnie<pe><slowo_obce>niewcześnie</slowo_obce> (daw.) --- w niewłaściwym momencie.</pe> Chodkiewicz umiera,/
Wielką odda buławę podczaszego pieczy./
Na co zgoda koronnych; Litwa trochę przeczy,/
Albo swego na miejscu chcą mieć Chodkiewicza,/
Albo być pod samego rządem królewicza./
Aleć i to Władysław snadnie uspokoi:/
I Litwa, i Polacy w opiece są mojej;/
Jeśli dotąd Polacy byli pod Litwinem,/
Czemuż Litwa nie ma być pod koronnym synem?/
Zgoła ani też czas był racyje rozwodzić,/
Bo by się prędko Turczyn podjął ich pogodzić./
Więc się wszyscy w regiment zgodnie podczaszemu,/
I Polacy, i Litwa, oddadzą, a k'temu,/
Nowym się obowiązkiem, nową wiążą wstęgą,/
Do gardł się na tym miejscu dzierżeć<pe><slowo_obce>dzierżeć</slowo_obce> (daw.) --- trzymać.</pe> pod przysięgą,/
Dziękuje Lubomirski, że pod jego władzą/
Zgodnie wszyscy tak prędko namówić się dadzą,/
I co z niego być może, co ma najmilszego,/
Zdrowie łożyć przy zdrowiu przysięga każdego/
I byle sami chcieli; bo <begin id="b1341573277667-436479434"/><motyw id="m1341573277667-436479434">Żołnierz, Przywódca</motyw>choćby dwugłowy/
Janus, choćby storęki Bryjareus<pe><slowo_obce>Bryjareus</slowo_obce> --- mityczny sturęki olbrzym.</pe> nowy,/
Choćby Argus hetmanił im tysiącooczy<pr><slowo_obce>tysiącooczy</slowo_obce> (mit. gr. i rz.) --- Argus był olbrzymem o tysiącu oczu.</pr>,/
Gdy żołnierz nieposłuszny albo nieochoczy,/
Nic dobrego nie sprawi. Tak zaś z drugiej strony,/
Niech będzie żołnierz dobry, posłuszny, ćwiczony --- /
Jako lew nic nie wskóra, gdy zające wiedzie,/
Tak zginą i lwi, mając zająca na przedzie.<end id="e1341573277667-436479434"/>/
Donatywy<pr><slowo_obce>donatywy</slowo_obce> (daw., z łac.) --- żołd obiecany w darze, dodatkowy.</pr> potwierdzi i obieca więcej,/
Jeśli będzie mógł wymóc drugie trzy miesięcy<pr><slowo_obce>trzy miesięcy</slowo_obce> --- płacy kwartalnej.</pr>./
Stąd wszyscy ku przestronej obrócą się szopie,/
Gdzie po błogosławionej krynice pokropie,/
Trzech mszy słucha nabożnie; tam przyjąwszy świętą/
Podczaszy komunią, krzyżem się rozpiętą/
Ściele uniżonością, oczy tylko, w sforze/
Z pokornym sercem, dźwiga nabożnie ku górze:/
«<begin id="b1341573323555-3831485902"/><motyw id="m1341573323555-3831485902">Modlitwa</motyw>Wielki Boże nad bogi! przed którego tronem/
Miliony stawają wojska milionem/
Nieśmiertelnych aniołów, z których kiedy sroże<pr><slowo_obce>sroże</slowo_obce> --- srożeje.</pr>/
Gniew twój, zabić milion ludzi każdy może:/
Czemużeś mnie robaka, mniej niż nic przed tobą,/
Obrał, żebym śmiertelną ręką i osobą/
Twój na ziemi majestat, twoję chwałę szczycił,/
Gdy Turczyn, który się twym dotąd nie nasycił/
Dziedzictwem, co je syn twój krwawym kupił potem/
Nastąpił siłą na nie, upewniony o tem,/
Że go<pr><slowo_obce>go</slowo_obce> --- dziś popr.: je.</pr> tą ręką, którą zachełznał pół światu,/
Wydrze i pomknie granic swego majestatu; /
Że w twych boskich świątnicach, w twych świętych kościołach/
Rozpostrze się Mahomet. Więc po swych aniołach/
Pojźryj, a każ któremu, niechaj sekundantem/
Będzie, gdzie się baranek bije z elefantem<pr><slowo_obce>elefant</slowo_obce> (daw., z łac.) --- słoń.</pr>./
Rozum wodzowi, serce daj żołnierzom, Panie,/
Niech się tych świętych krzyżów lękają poganie.<end id="e1341573323555-3831485902"/>/
Wiem-ci, Boże mój, że cię nie ogarną nieba,/
Pogotowiu<pr><slowo_obce>pogotowiu</slowo_obce> (daw.) --- tym bardziej.</pr> cię w murach zamykać nie trzeba./
<begin id="b1341573741228-2058500835"/><motyw id="m1341573741228-2058500835">Świątynia</motyw>Wiem, dla którejś swojego kościoła machiny/
Nie kazał Dawidowi budować przyczyny:/
Nie chciałeś, żeby krwawe twym ofiarom dłoni/
W Jeruzalem stawiały ołtarz. Lecz się oni/
O swe bili prywaty; pomsta ich do zwady/
I do mordu krwawego budziła z sąsiady./
Wiem i to, że każdy człek, co się ciebie boi,/
Co się brzydzi grzechami, za kościół ci stoi./
Pisz-że swój zakon święty na mem sercu gołém:/
To ołtarzem, a piersie me będą kościołem!/
A jać przecie świątnicę, choć śmiertelnym dziéłem/
Na ziemi, z ziemie, ziemią sam będąc i iłem,/
Na wieczną cześć wystawię, coć u twoich progów/
Ślubuję. Utrzy<pr><slowo_obce>utrzy</slowo_obce> --- dziś popr. forma trybu rozk.: utrzyj.</pr> tylko durnym<pr><slowo_obce>durny</slowo_obce> (daw.) --- szalony.</pr> Turkom rogów.<end id="e1341573741228-2058500835"/>/
A Ty, jakoś Jeftego<pr><slowo_obce>Jefte</slowo_obce> --- wedle księgi Sędziów dokonał ofiary z córki.</pr>, kiedy szedł na twoję/
Wojnę, przyjął ofiarę, tak przyjmi<pr><slowo_obce>przyjmi</slowo_obce> --- dziś popr. forma trybu rozk.: przyjmij.</pr> i moję,/
Któryć dziś z tym rycerstwem Chrystusowej wiary/
Nie córkę, ale duszę kładę na ofiary./
Wszak tu wszyscy przy twojej umieramy chwale,/
Skrusz Mahometa, jakoś kruszył więc Baale!»/
<wers_wciety typ="1">Tu skończył Lubomirski, a ta jego modła</wers_wciety>/
Doszła wielkiego Stwórce i niebo przebodła./
I każe Michałowi, co diabła wysadził,/
Żeby o rzeczach polskich pod Chocimem radził./
Aleć i on swe śluby ziścił Bogu wiernie./
W podziemnej nakopawszy marmorów kawernie<pr><slowo_obce>kawerna</slowo_obce> (daw.) --- dół, jaskinia.</pr>,/
Na wieczną łaski jego pamięć, kościół szumny,/
Gdzie sam leży i synów już dwóch stoją trumny,/
Postawił<pr><slowo_obce>postawił</slowo_obce> --- wypełniając ślub chocimski, Lubomirski założył w Wiśniczu wspaniały kościół Zbawiciela i klasztor Karmelitów Bosych.</pr>; trzeci żyje, póki boża wola./
Żyjże, mój wojewodo<pr>mój wojewodo --- najstarszy syn Lubomirskiego Aleksander, wojewoda krakowski, zmarł w r. 1676; syn jego Karol zmarł w r. 1703 jako marszałek wielki koronny.</pr>! aż swego Karola/
Z tą buławą, która dziś z Karolowych<pr><slowo_obce>Karolowych</slowo_obce> --- daw. forma dzierżawcza: Karola Chodkiewicza.</pr> ręku/
W dom twój wchodzi, obaczysz; obaczysz we wnęku<pr><slowo_obce>wnęk</slowo_obce> (daw.) --- wnuk.</pr>/
Wielkiego dziada sławę; dopiero w tym grobie/
Znużona stem lat starość odpoczynie<pr><slowo_obce>odpoczynie</slowo_obce> --- dziś popr. forma 3.os.lp: odpocznie.</pr> sobie./
Toż podczaszy o dalszym wojny procederze<pr><slowo_obce>proceder</slowo_obce> --- sposób działania.</pr>/
Radzi, skoro starszynę do namiotu zbierze,/
Gdzie naprzód obóz zmniejszyć z jednostajnej zgody,/
Potem szańc chełmińskiego zrucić<pe><slowo_obce>zrucić</slowo_obce> (daw.) --- zburzyć.</pe> wojewody/
A podle<pe><slowo_obce>podle</slowo_obce> (daw.) --- w pobliżu.</pe> Denoffów go wysypawszy znowu,/
Zaporowców też przymknąć<pe><slowo_obce>przymknąć</slowo_obce> (daw.) --- przysunąć.</pe> ku wielkiemu rowu,/
Uradzą. A słońce już zwykłym spada torem,/
I noc, że przede drzwiami, daje znać wieczorem,/
Ani przybyć omieszka, więc gdy świat obłapi,/
Co żywo się do swego odpoczynku kwapi./
<wers_wciety typ="1">A naszy Zaporowcy do zwykłego łowu,</wers_wciety>/
Przespawszy ten dzień cały, biorą się jak znowu./
Równie kiedy się komu przez tajemne dziury/
Kotowie w mięso wnęcą albo tchórze w kury,/
Tak Kozacy, skoro się rzeźko w Turki wjedzą,/
Nie wytrwają, aże ich i dzisia nawiedzą,/
Ale już lepszym dziełem: bo okrom<pe><slowo_obce>okrom</slowo_obce> (daw.) --- oprócz.</pe> piechoty/
Bobowskiego, wojskowej przybrali hołoty;/
Więc nie masz się czego przeć, gdy miasto<pe><slowo_obce>miasto</slowo_obce> (daw.) --- zamiast.</pe> myślistwa,/
Cicho z nimi kilkaset poszło towarzystwa./
Jaka tam być musiała dziura, gdy się wgarnie/
Tak wiele rąk do pełnej łakomych spiżarnie,/
Choć stąd możem brać miarę, że nazajutrz, blisko/
Obozu, założyli nowe targowisko/
Na konie i bawoły. Już byli most wzięli,/
Skoro straż do jednego turecką wyrżnęli,/
I mogli byli Turkom odtoczyć od czopu<pr><slowo_obce>odtoczyć od czopu</slowo_obce> (daw., pot.) --- dać się we znaki, wet za wet oddać, jak IX, 270.</pr>,/
Zruciwszy go, lecz trudno łakomemu chłopu/
Odjąć ręce od łupu; to ma za wygraną,/
Kiedy zdobycz uniesie sowito nabraną;/
Zwłaszcza kiedy bez wodza, bez rządu, na czatę/
Nocną chodzili, każdy na swój zysk lub stratę./
Tak Turcy powiedali żałujący siebie,/
Że w żadnej dotąd z nami otwartej potrzebie/
Tyla krwie muzułmańskiej jako dziś nie szkodni<pr><slowo_obce>nie szkodni</slowo_obce> (daw.) --- nie stratni.</pr>,/
Którą psów bić Kozacy rozlali niegodni./
Co wziąwszy za dobry znak pod hetmanem nowym,/
Oddadzą mu w prezencie drogim złotogłowem<pe><slowo_obce>złotogłów</slowo_obce> --- droga tkanina ze złotych nitek.</pe>/
Szyty dywan i znaki janczarskiej starszyny/
Z piór żurawich i sepet<pr><slowo_obce>sepet</slowo_obce> --- rodzaj przenośnego mebla z szufladami.</pr> do kuchnie faryny<pr><slowo_obce>faryna</slowo_obce> (z fr.) --- mączka cukrowa.</pr>./
Który, że barzo wdzięczen upominków onych,/
Wyświadczył, gdy między nich rzuci sto czerwonych./
<wers_wciety typ="1">Póki się wieść nie wzmoże o Chodkiewiczowéj</wers_wciety>/
Śmierci, póty też i my pokój mamy zdrowy./
Tak się Osman ukarał, tak się był ustraszył,/
Że dotąd siedział, jakoby go owałaszył<pe><slowo_obce>owałaszyć</slowo_obce> (daw.) --- wykastrować.</pe>./
I kto mu tę nowinę przyniósł, z wielkiej chuci/
Drogi kaftan i pełne srebra juki<pr><slowo_obce>juki</slowo_obce> --- worki na bagaż troczone do siodła (podwójne na wielbłąda).</pr> rzuci./
Toż jakby go rozwiązał, jakby wygrał właśnie,/
Razem się z miejsca porwie, ręką w rękę klaśnie;/
Każe zebrać swe popy<pe><slowo_obce>pop</slowo_obce> --- kapłan.</pe>, wróżki i matacze;/
Każe Bogu dziękować; sam jak głupi skacze,/
Że już padł stary giaur, który dotąd bróździł,/
Dotąd nam należyte tryumfy opóździł<pr><slowo_obce>opóździł</slowo_obce> --- dziś popr. forma 3. os.lp: opóźnił.</pr>:/
Niechże go tam w swym Pluto<pe><slowo_obce>Pluton</slowo_obce> (mit. rz.) --- bóg śmierci i zmarłych.</pe> zadzierzgnie Kocycie<pr><slowo_obce>Kocyt</slowo_obce> --- Styks, rzeka w krainie zmarłych.</pr>,/
A ja cię w obiecanym upewniam meczycie,/
Który na boskim łonie wiecznie siedzisz, który/
Temu światu po Bogu rozkazujesz wtóry./
Dziś, dziś przysięgam na tę carską moję głowę,/
Że poznają giaurzy moc Mahometowę!/
Wszyscy westchną życzliwie, aż po same uszy/
Zżąwszy<pr><slowo_obce>zżąć</slowo_obce> (daw.) --- ścisnąć.</pr> ramiona. Skoro Osman tak potuszy<pe><slowo_obce>potuszyć</slowo_obce> (daw.) --- nabrać nadziei.</pe>,/
I już by był co broił; lecz Dilawer stary,/
Skoro<pe><slowo_obce>skoro</slowo_obce> (daw.) --- szybko.</pe> na się przybierze z Chodkiewicza miary:/
<wers_wciety typ="1">«Lepsza zwłoka, cesarzu! Mądrego to dziéło,</wers_wciety>/
Nie zaraz, lub cię boli, lub co sercu miło,/
Wynurzać; wszędy, wszędy, lecz przecie najbardziéj/
Na wojnie ostrożności trzeba; tą kto gardzi/
I za płochym afektu<pe><slowo_obce>afekt</slowo_obce> (daw.) --- uczucie, tu: żądza.</pe> swojego impetem<pr><slowo_obce>impet</slowo_obce> --- tu: popęd.</pr>/
Kość rzuci, nie masz dziwu, że przypłaca grzbietem./
Tak Laszy głową nad nas mieli Chodkiewicza;/
Niechże nas to przynajmniej naszym złem wyćwicza;/
Obaczym, co też będą umieli tam młodzi,/
Jeżeli się początek kiedy z końcem zgodzi?/
Kozakom by wprzód trzeba zastąpić od spasi<pr><slowo_obce>zastąpić od spasi</slowo_obce> (daw.) --- przeszkodzić (aby nie wypasali).</pr>./
Także nas na każdą noc ta smoła<pr><slowo_obce>smoła</slowo_obce> (daw.) --- motłoch.</pr> hałasi<pr><slowo_obce>hałasić</slowo_obce> (daw.) --- napadać.</pr>,/
I nigdy nie zemszczona; a tej przeszłej nocy,/
Jako słyszę, już i most mieli w swojej mocy./
Byśmy jedno<pe><slowo_obce>jedno</slowo_obce> (daw.) --- tylko.</pe> do nieba wytrzeszczając oczy/
Nie padli przez kretówkę<pr><slowo_obce>kretówka</slowo_obce> --- dziś: kretowisko.</pr>, którą ten gad toczy;/
Przeto albo wał sypać i gęste reduty,/
Albo w polu nocną straż stawiać, zwłaszcza u téj/
Ściany, gdzie to plugastwo, jako w kojcu ptaki,/
Na każdą noc co lepsze bierze nam junaki./
Szturm do nich odwlec radzę i zrozumieć wprzódy,/
Co ma za fantazyją Lubomirski młody?/
Jeśli gorący, jak ty, skoro nas przy stole/
Dziś zwojuje, pewnie nam jutro stawi pole,/
Którego, jako wiemy, zawsze się napierał,/
Ale że mu kto inszy wędzidła przybierał<pr><slowo_obce>Ale że mu kto inszy wędzidła przybierał</slowo_obce> --- Chodkiewicz.</pr>./
Jeśli gnuśny i z wodzem fortuna umarła,/
Pewnie nam ich nie wydrze i sam Chrystus z garła»./
Jak podszywał<pr><slowo_obce>podszywać</slowo_obce> (daw.) --- tu: ranić, drażnić.</pr> Osmana i ledwie dosiadał,/
Przeto do zauszników: «At! się bzdyś<pr><slowo_obce>bzdyś</slowo_obce> --- pogardliwe określenie.</pr> rozgadał»,/
Cicho rzecze; a potem, skoro z miejsca wstanie:/
«Dobrzeż tobie czupryny workom wiązać, a nie/
O wojnie dyskurować. I życzy nam zwłoki,/
Znać, że jeszcze całe ma ze spiżą<pr><slowo_obce>spiża</slowo_obce> --- spyża, prowiant.</pr> tłomoki./
Siedzieć tu było z nami tak długo na piasku,/
Przysięgę, że do domu kwapiłbyś<pe><slowo_obce>kwapić</slowo_obce> (daw.) --- spieszyć się.</pe> dyjasku<pr><slowo_obce>dyjasek</slowo_obce> (daw.) --- diabeł.</pr>./
Zaś nam się kopać każe, gdzie by trzeba wały/
Na dziesięć mil i więcej sypać, przez rok cały,/
A ja bym się w giaurskich i dzisia rad widział;/
Tak się zda, jakby sobie z nas dziadek przeszydzał./
Dobrze tak na tych gnojków<pr><slowo_obce>gnojek</slowo_obce> --- chłop, tu pogardliwie o Turkach zabitych przez Kozaków.</pr>, którzy doić kozy/
Nawykszy, nie wiedzą co wojna, co obozy./
Któż kogo strzec powinien? Niech się każdy strzeże,/
I owszem, niech ich kradnie, niech ich giaur rzeże!»/
Tak Osman swoim ludziom niechętny urągał,/
I już odtychczas pomstę jawnie na nich ściągał,/
Że sobie nie to po nich obiecował w domu,/
Przez co do szkaradego dzisia przyszedł sromu./
Aleć sam w ten dół, który inszym kopał, wpadnie,/
Udawiony<pr><slowo_obce>udawić</slowo_obce> (daw.) --- udusić.</pr> cięciwą w Jedykule<pr><slowo_obce>Jedykuła</slowo_obce> --- więzienie Siedmiu Wież.</pr> na dnie./
<wers_wciety typ="1">Widząc Turcy, że Wejer z pola był zemkniony,</wers_wciety>/
Szańc jego nie do końca zbiegą<pr><slowo_obce>zbiec</slowo_obce> --- tu: nadbiec.</pr> rozrucony;/
Stamtąd na Lisowczyki zwykłym swoim trybem/
Minąwszy Zaporowców, przypadają szybem<pr><slowo_obce>szyb</slowo_obce> (daw.) --- lot, spadek.</pr>,/
Tym szkodniej, im się owi takiego bankietu/
Mniej spodzieją, ni działa mając, ni muszkietu,/
Prócz szabel a obuchów, a co strzelby drobnéj,/
Żołnierz konny i tylko do pola sposobny;/
Ani wałów sypali, mając ku obronie/
W lewej Kozaków, w prawej dwu Denoffów stronie./
Czego kiedy poganin wyuzdany zwietrzy,/
Tym śmielej w nich uderzy srogim szturmem, we trzy/
Części wojsko sprawiwszy, w Wejerowych wałach/
Janczary przy trzech polnych osadziwszy działach./
Nie przeto i Lisowie skrzydła opuszczali,/
Ale choć szablą tylko wstręt poganom dali./
Mając nad nich pancerze, gołe rąbią brzuchy,/
Albo tłuką ciężkimi po kościach obuchy;/
Pachołcy z bandoletów<pr><slowo_obce>bandolety</slowo_obce> --- karabinki.</pr> tu i owdzie parzą,/
Więc ciurowie i co jeść panom swoim warzą,/
Do kijów, do kamieni; gdzie naszych przemaga/
I już wozy wywraca śmiały Janczaraga,/
Tam się garnie co żywo. Toż poganin plunie;/
Tedy nas już ciurowie biją? Z tym się sunie;/
Więc i strojem nad inszych znaczniejszy, i wzrostem/
Wyrwie znak chorążemu z ręku i tam prostém/
Skoczy szermem<pr><slowo_obce>szermem</slowo_obce> (daw.) --- sposobem, sprytnie.</pr>, gdzie widzi rozerwane wozy./
Walą się drudzy za nim w lisowskie obozy./
Już się w samym majdanie<pr><slowo_obce>majdan</slowo_obce> --- plac obozowy.</pr> Sokołowski siecze,/
Gdy leci Lubomirski; tak kiedy się wściecze/
Srogi tygrys hirkański, nie zastawszy dzieci/
W łożysku, bez pamięci i bez oczu leci./
Toż Lermunt z Denoffami zewrą się w pogany,/
I Lisowie też, widząc posiłek zesłany/
(Ochotnik był po całym otrąbiony wojsku),/
Jako wezmą na szable pogaństwo po swojsku<pr><slowo_obce>po swojsku</slowo_obce> --- dziś: po swojemu.</pr>,/
Nie tylko ich z taboru swego wyparują,/
Natną, nabiorą, ale, póki siły czują,/
Idą w pole za nimi, aż pod szańce owe,/
Skąd ich Lermunt wystrzelał, dawne Wejerowe./
Dwie chorągwie tureckie przy skofiej<pr><slowo_obce>skofia</slowo_obce> (daw.) --- pukiel; tu dla rytmu czytamy na trzy sylaby.</pr> złotej/
Między lisowskimi się zostały namioty./
Kozaków podejźrana zatrzymała ściana,/
Że tej gry nie pomogli, którą zaraz z rana/
Począwszy nie bez szkody ze strony obojej/
Aż do nocy nas bawią, ale większej swojej:/
Ich pod pięćset zginęło, naszych nad dwadzieścia/
Nie więcej Lisowczyków, kiedy bronią prześcia/
Do swojego taboru; więc pancernej roty/
Cny rotmistrz Kopaczowski przez rękę przekłóty;/
Ranny także i Lermunt; lecz oba sowito<pe><slowo_obce>sowito</slowo_obce> (daw.) --- obficie.</pe>/
Swojej się krwie zemścili, a tu świat okryto/
Czarnym z góry zawojem; powszechne milczenie/
Noc sprawiła, co żywo, szło na odpocznienie./
<wers_wciety typ="1">Dzień słońce otworzyło, a poganie po stu</wers_wciety>/
Sprzągszy wołów, na tamte stronę ciągną mostu/
Piętnaście dział burzących, z których bez przestanku/
Począwszy od samego strzelali zaranku,/
Aże się słońce schyli, z swoją tylko szkodą/
I prochu, i ołowiu; toż je nazad zwiodą./
<wers_wciety typ="1"><begin id="b1341582266893-907790992"/><motyw id="m1341582266893-907790992">List</motyw>Tym też czasem Weweli już przez Zielińskiego</wers_wciety>/
Odesłan, skąd przyjechał, do obozu swego:/
Ale tegoż dnia znowu z listem wezyrowym/
I z patentem powraca do nas Osmanowym,/
Który Dilawer w swoim do Lubomirskiego/
Posłał liście zawarty, dokładając tego:/
Że gdyby się wam dała wzajemna zamiana/
Za posłów, już by wiara nasza podejźrana/
Być musiała, a zwłaszcza przy cesarskiej głowie;/
Niechaj prawem narodów bezpieczni posłowie/
Przyjadą, na co jego posyłam patenty,/
A pokój między nami skojarzy Bóg święty.<end id="e1341582266893-907790992"/>/
<begin id="b1341582607813-3530460677"/><motyw id="m1341582607813-3530460677">Pies</motyw>Ale Osman właśnie tak skłonny do przymierza,/
Jako kiedy wielkiego pies naszczeka zwierza,/
Mów <slowo_obce>hajwo</slowo_obce><pr><slowo_obce>hajwo</slowo_obce> (daw.) --- tu! (na psa).</pr>! każ mu leżeć, bierz go i za uszy,/
Nie pójdzie, aż niedźwiedzia albo wieprza ruszy.<end id="e1341582607813-3530460677"/>/
Więc nie spawszy całą noc, lub zysk lubo strata,/
Lubo wygrać, lub umrzeć naznaczyły fata/
(Trzeciego nic, jedno być z tego dwojga musi),/
Jutro ostatniej z nami fortuny pokusi,/
<wers_wciety typ="1">Dzień świtał Wacławowi królowi święcony<pr><slowo_obce>Dzień świtał Wacławowi królowi święcony</slowo_obce> --- 28 września.</pr></wers_wciety>/
Czeskiemu, a że naszej patronem Korony,/
Przeto nam uroczysty; któregośmy różnie,/
Lecz dziś największej, jako wierzymy nabożnie,/
Doznawali opieki. Więc się każdy bierze,/
Ktokolwiek w świętej żyje katolickiej wierze,/
Aby przezeń modlitwy i czynione Bogu/
U kościelnego oddał swoje wota progu,/
Gdy czterdzieści tysięcy Osman komunnika<pr><slowo_obce>komunnik</slowo_obce> (częściej <slowo_obce>komunik</slowo_obce>) --- konnica.</pr>/
Przedniej ordy na tamtę stronę Dniestru zmyka;/
Sześćdziesiąt dział do tego, pod których by dymem/
Mogła rzekę przepłynąć orda pod Chocimem/
I naszym tył wziąć (jakoż drudzy aż w pół wody/
One odwagi, one czynili zawody)./
Palą działa raz po raz, ale tylko wierzchnie/
Echem głuszą powietrze, a Dniestr się rozpierzchnie/
Coraz hukiem szkaradym<pr><slowo_obce>szkarady</slowo_obce> --- dziś: szkaradny.</pr> i choć gęsto dosyć/
W obóz kule wpadały (tak mogły donosić),/
Nikogo te sześćdziesiąt, co za Dniestrem wyły,/
Dział, oprócz jedynego Szota<pr><slowo_obce>Szot</slowo_obce> --- Szkot.</pr> nie zabiły/
Z tych, co przed królewiczem najwierniejsze warty/
Rogate na wsze strony noszą alabarty<pe><slowo_obce>alabarta</slowo_obce> --- dziś: halabarda.</pe>;/
Chory leżał w swej budzie, w trzeciej od pańskiego/
Namiotu i tylko co do przyniesionego/
Głowy dźwignie półmiska, czy czekał umyślnie,/
Na to puszkarz tak trafi, że mu mózg wypryśnie,/
A ci, co w szykach stali, którym należało/
Stokroć ginąć, za łaską bożą byli cało./
<begin id="b1341582704860-1483284907"/><motyw id="m1341582704860-1483284907">Strach, Śmierć, Los</motyw>Szumny przykład na tchórzów! Ano i w piwnicy/
Nie ulężesz niebieskiej, bracie, obietnicy./
Kto ma na wojnie umrzeć, i pod dzwonem zginie;/
Kto nie, choćby w działo wlazł, to go kula minie.<end id="e1341582704860-1483284907"/>/
Tak gdy Osman rozdwoić kusi nasze siły,/
Stąd się wszytkie nad nami wojska zawiesiły,/
Stąd drugich dział sześćdziesiąt strasznie na nas rzygnie./
Rzekłbyś, że się przed onym hukiem ziemia przygnie,/
Że się już góry walą, lasy mostem ścielą,/
Kiedy ze sta dwudziestu razem do nas strzelą./
Świszczą kule wiatr siekąc, jako gdy po strzesze/
Na dachu się wysokim tęgi Auster<pr><slowo_obce>Auster</slowo_obce> --- wiatr południowy.</pr> czesze,/
I nieraz się zderzywszy w gęstym dymie owym,/
Krzesały iskry równe ogniom piorunowym./
Świata nie znać w kurzawie<pe><slowo_obce>Świata nie znać w kurzawie</slowo_obce> --- fraza z Pieśni VII ksiąg wtórych Jana Kochanowskiego.</pe>; słuch odjęły gromy,/
I żywy gorejącej wizerunk Sodomy/
Osman, słup a słup solny, nie śmie ruszyć kroku<pr><slowo_obce>I żywy gorejącej wizerunk Sodomy/ Osman, słup a słup solny, nie śmie ruszyć kroku</slowo_obce> --- Osman pozostający bez ruchu niby zamieniona w słup soli żona Lota.</pr>,/
Czeka swej ostatniego fortuny wyroku./
Tedy na Lisowczyków wszytek impet<pr><slowo_obce>impet</slowo_obce> --- nacisk.</pr> lęże;/
Tam idą janczarowie, tam wybrani męże,/
Czoło wojsk bisurmańskich i których imiona/
W różnych sławne potrzebach, wziąwszy na ramiona/
Tarcze, pierwszy dopiero raz naszym widziane,/
Przy drzewach zostawiwszy konie powiązane./
Wiedząc, że Lisowczycy bez strzelby są długiej,/
Choć jeszcze wczorajszego nie zapomniał drugi,/
Tym śmielej, tym nastąpią na nich natarczywiej;/
Lecz trafią na gotowych, którym tu poczciwiej/
Umrzeć w miejscu, jednego niźli umknąć kroku,/
I strzymają pierwszy szturm onego obłoku./
Ale kiedy Herkules sam dwiema nie zdole<pr><slowo_obce>Ale kiedy Herkules sam dwiema nie zdole</slowo_obce> --- dwóm nie podoła (z łac. przysłowia: <slowo_obce>Nec Hercules contra plures</slowo_obce>).</pr>,/
A tu jednego z naszych dziesięć Turków kole,/
Ustępują po trosze, kiedy do tej zwady/
Bobowski z swą piechotą przyszedł i Almady./
Cóż to na taką wielkość, gdy na wszytkie ściany/
W koło już był lisowski tabor obegnany?/
Atoli się pokrzepią i prawie mąż z mężem/
Z kolana się hartownym siągają orężem./
Toż dopiero Władysław od boku swojego/
Śle wszytkich Anglów, Szkotów; śle Kochanowskiego/
Ze trzema sty muszkietów; ale i to mało:/
Bo na stu naszych, Turków tysiąc przybywało./
Już im ciasno w taborze przed zwalonym trupem,/
Wszyscy biją, żaden się nie zabawi łupem./
Turcy dopiąć imprezy<pr><slowo_obce>impreza</slowo_obce> (daw., z wł.) --- przedsięwzięcie.</pr> ani chcą wszetecznie/
Ustąpić, a naszy też wyprzeć ich koniecznie/
Usiłują; o sławę obiema gra chodzi,/
Bo żywot utraconej sławy nie nagrodzi./
Pełno w wałach od pola tureckich bonczuków<pe><slowo_obce>bonczuków</slowo_obce> --- buńczuk, turecki a. tatarski znak wojskowy, wykonany z końskiego włosia.</pe>,/
Pełno krwie i wzajemnych z obu stron przynuków<pr><slowo_obce>przynuka</slowo_obce> (daw., reg.) --- zachęta.</pr>./
A co nasza piechota da ognia, jak gradem/
Bite kłosy, tym lecą poganie upadem./
Więc żeby Lisowczykom posiłku nie słali,/
Razem szturmy Denoffom i Kozakom dali./
Aleć i Lubomirski miał co do czynienia,/
Kiedy nad nim ćmy wiszą prawie do przejźrenia/
Niepodobne i, czego nie zagłuszą działa,/
Pełno z obu stron Dniestru tatarskiego <slowo_obce>hałła</slowo_obce>!/
Bo czterdzieści tysięcy, jak się rzekło przodem<pr><slowo_obce>przodem</slowo_obce> --- przedtem.</pr>,/
Gwałtem się ich w nasz obóz wedrzeć chciało brodem./
I trzeba było na tak uporne zabiegi/
I jezdą<pr><slowo_obce>jezda</slowo_obce> --- dziś popr.: jazda.</pr>, i piechotą poosadzać brzegi,/
Gdzie przeciw sześcidziesiąt dział tureckich onych/
Sześć działek Butlerowi odda wytoczonych;/
Ostatek da na Boga; sam, gdy mu znać dadzą,/
Że się Turcy z onych gór ku naszym prowadzą,/
Na czwartego już konia przesiadszy się dzisia,/
Przypadnie do swojego chyżo półkirysia<pe><slowo_obce>półkirysie</slowo_obce> --- półpancerz.</pe>;/
Opędzi wszytkie szyki i każe podczaszy/
Otrąbić, żeby harców zaniechali naszy./
Już pole miał odkryte, już groty kończyste,/
Już krwie pragną tureckiej pałasze sieczyste;/
Więc kilką słów rycerstwo, choć ma dosyć chęci,/
Do tak pięknej marsowej roboty przynęci:/
<wers_wciety typ="1">«Dzień ten, kawalerowie, cna sarmacka młodzi,</wers_wciety>/
Nasz jest własny: nam słońce dziś na niebo wschodzi;/
Naszej, o bracia, sławy lampa gore złota,/
Żeby widziana była każdego z nas cnota/
Przed Bogiem, który na to samo ten dzień chował,/
Żeby weń krzyż z miesiąca<pe><slowo_obce>miesiąc</slowo_obce> --- księżyc.</pe> sławnie tryumfował./
Onić to ludzie, oni, cośmy ich tą niwą<pe><slowo_obce>niwa</slowo_obce> --- pole.</pe>/
Sto razy jako bydło szablą gnali krzywą,/
Ten-że chłopiec i teraz głupi; taż ich niwa/
Pod też wam szable znowu pędzi do rzeziwa./
Oneć to są zastępy, szarańcze i chmury,/
Co z pola przed naszymi uciekali ciury./
Cośmy im w gębę palce kładli, z ręku brali/
Bonczuki, cośmy ich dzień cały wyzywali./
Lecz komuż to powiadam? Wam? Wyście to ze mną/
Przez sześć niedziel tę smołę<pr><slowo_obce>smoła</slowo_obce> (daw.) --- hałastra.</pr> poznali nikczemną./
Wyście pierwszy zdeptali tej bestyjej kręgi,/
Która tak wiele świata ujęła w popręgi<pe><slowo_obce>popręg</slowo_obce> --- rzemień podtrzymujący siodło.</pe>./
<begin id="b1341583584516-3287074262"/><motyw id="m1341583584516-3287074262">Święty</motyw>Poźrymy<pr><slowo_obce>poźrymy</slowo_obce> --- dziś popr. forma 1.os.lm trybu rozk.: spójrzmy.</pr> na ostatek na niebieskie trony,/
Ano między inszymi polskimi patrony,/
Którzy wielkiemu Stwórcy krew nasze prezentem/
Niewzgardzonym przynoszą, dzisiejszem nas świętem/
Wacław błogosławiony z chrześcijany cieszy,/
Ano się nam na pomoc z swą chorągwią spieszy./
Więc skoro na to pole zbliżą się poganie,/
Co im dotąd śmierdziało i nie śmieli na nie,/
Bijmy mężnie, nie licząc; mamy nad złoczyńce/
Serce w piersiach na ziemi, na niebie przyczyńce.<end id="e1341583584516-3287074262"/>/
<wers_wciety typ="1">Aleć Turcy postrzegszy, że one armaty,</wers_wciety>/
One szturmy namniejszej naszym serca straty/
Nie przyniosły, i owszem idą jak na miody,/
Zasreszą się<pr><slowo_obce>zasreszyć się</slowo_obce> (daw.) --- rozprzęgnąć się, rozproszyć.</pr> a swoje wstrzymają zawody<pr><slowo_obce>zawódy</slowo_obce> --- wycieczka, wypad na nieprzyjaciela.</pr>./
Stanęli, skoro z góry pierwsze zwiodą szyki,/
Jako kozieł widząc kloc w jatce i rzeźniki./
A już były lisowskie we złej toni rzeczy,/
Gdyby im hetman wczesnej nie posłał odsieczy./
Każe trąbić w majdanie<pr><slowo_obce>majdan</slowo_obce> --- plac obozowy.</pr> wskok na ochotnika,/
Prócz ludzi regiestrowych, do których przytyka/
Po dziesiąciu od każdej chorągwie, a z nimi/
Kilku śle pułkowników; wprzód słowy krótkimi/
Do marsowej roboty zagrzeje, a potem/
W równe pole wysunie. Nigdy takim lotem/
Dniepr nie spada z swych progów ani sokół kaczki/
Nie bije, jako z onej weseli przechadzki,/
Żywa młódź krwie szlacheckiej, same tylko bronie/
W garści niosąc, ku tamtej posunie się stronie,/
Gdzie się w lisowskich walech tureckie kołyszą/
Chorągwie; i ci, skoro posiłki usłyszą,/
Którzy się w jednym tylko kącie już oparli,/
Krzyknąwszy razem na się, na pogan natarli./
<begin id="b1341583674157-1227834876"/><motyw id="m1341583674157-1227834876">Pamięć</motyw>Nie godzi się w dzisiejszej suchym piórem wrzawie/
Minąć was, lecz go<pr><slowo_obce>go</slowo_obce> --- je (pióro).</pr> w bystrej zmaczawszy Śreniawie<pr><slowo_obce>Śreniawa</slowo_obce> --- herb Pisarskich, rzeka Śreniawa.</pr>,/
Pisać, zacni Pisarscy! Chociaż podłym rymem,/
Podać was światu, Janie, Przecławie z Jachimem/
Rodzeni; i tamtemu wyświadczone niebu/
Od wiecznej niepamięci zachować pogrzebu/
Męstwo, które jeśli kto przeszłe czasy zliczy,/
W domu waszym z nąjpierwszych pradziadów dziedziczy./
Pisaliście wszyscy trzej utemperowaną<pr><slowo_obce>temperować</slowo_obce> --- tu: hartować.</pr> /
Szablą na ścierw pogański posoką rumianą.<end id="e1341583674157-1227834876"/>/
Tyś, Janie, znak hetmański w tamto wyniósł pole;/
Tyś znacznego Turczyna po stroju i czole/
Sztychem w gębę trafiwszy, na ziemię obalił,/
Skoroś obadwa boki bracią swą ustalił<pe><slowo_obce>ustalić</slowo_obce> --- tu: wzmocnić.</pe>/
Jako dwoma basztami; a tak gdzieś się kinął,/
Wszędy krzywa Śreniawa<pr><slowo_obce>Śreniawa</slowo_obce> --- herb Pisarskich, rzeka Śreniawa.</pr>, krwawy potok płynął./
Kiedy tak naszy mężnie koszą tamto pole,/
Koląc Turki przez piersi, rzężąc przez gardziele,/
Jeszcze drudzy nie wiedzą, co się w tyle dzieje,/
Z zawziętej nie spuszczają i najmniej nadzieje,/
Patrzą, skąd naszym serca, skąd się wzięły siły;/
Toż dopiero odkryte obaczywszy tyły,/
Niż ich zawrą do końca i wezmą ich między/
Muszkiety i pałasze, ustąpią co prędzéj./
Toż się ozwie i Wejer, toż Kozacy kroku/
Pomkną, toż z Denoffami Lermunt idzie z boku;/
Zmieszają się w pół pola, bo i Turcy daléj,/
Widząc blisko Osmana, już nie uciekali,/
Lecz skoro z ogromnymi drzewy<pr><slowo_obce>drzewo</slowo_obce> (daw., pot.) --- kopia husarska.</pr> wyprowadzi/
Hetman w pole usarza, sam car nie poradzi,/
Chociaż tylko stał<pr><slowo_obce>stał</slowo_obce> --- mowa o husarzu.</pr> w miejscu spokojnie, jak poty<pr><slowo_obce>jak poty</slowo_obce> (daw.) --- aż dotąd.</pr>,/
Ale ostre w pogaństwie strach czyniły groty./
Stoi Osman jak żuraw z wyciągnioną szyją/
Na górze, niepewną się pusząc<pr><slowo_obce>puszyć się</slowo_obce> --- nadymać się z dumy.</pr> wiktoryją,/
Nie każe swoim hodziom<pr><slowo_obce>hodża</slowo_obce> a. <slowo_obce>hodzia</slowo_obce> --- kapłan turecki.</pr> poprzestać pacierzy,/
Aże będzie w lisowskim szańcu na wieczerzy,/
Gdzie już działa i wielką część piechoty znaczy;/
Boże uchowaj komu wspomnieć mu inaczéj!/
A tymczasem parują naszy Turków śmiele,/
W boku mając hetmana, ochotnika w czele;/
Karbują miękkie grzbiety, a z każdej się rany/
Na suchą ziemię toczy struga krwie rumianej./
A jeśli się też który na swoję pasiekę<pr><slowo_obce>pasieka</slowo_obce> --- to, co się posiekało.</pr>/
Obejźry, co miał w grzbiet wziąć, to bierze w paszczekę./
Cały dzień Szemberg czekał, aż go samym mrokiem/
Pożądanym fortuna nasyci obrokiem./
Ten pod lasem na stronie szańc usypał mały,/
Gdzie z trzoma sty piechoty i ze dwiema działy/
Przypadł, i tak nieznacznie, choć imo<pe><slowo_obce>imo</slowo_obce> (daw.) --- obok.</pe> oń biegły/
Nieraz tureckie ufy<pe><slowo_obce>uf</slowo_obce> --- hufiec.</pe>, wżdy<pe><slowo_obce>wżdy</slowo_obce> (daw.) --- przecież, jednak.</pe> go nie postrzegły./
I on też trwał tak długo, choć więcej niż po stu/
Pogaństwa przyjeżdżało do onego chrostu,/
Zwłaszcza kiedy ich naszy z potrzeby<pr><slowo_obce>potrzeba</slowo_obce> (daw.) --- walka, potyczka.</pr> poparli,/
Za pusty szańc on mając, tam czoła przetarli<pr><slowo_obce>czoła przetrzeć</slowo_obce> --- tu: odpocząć.</pr>/
I koniom podbieganym, i sobie; toż kiedy/
Powszechnie uciekali, między ich czeredy,/
(Jako leżał na brzuchu, słowo tylko rzecze),/
Lecą z naładowanych dział gęste kartecze;/
Wychyli się piechota i od lica razem/
Da ognia, padnie jak wiąz pogaństwo obłazem<pr><slowo_obce>obłazem</slowo_obce> --- razem, od razu, ogółem.</pr>./
Pięć Rzeczyckich rodzonych było tam z nim braci,/
Jerzy, Jędrzej, Mikołaj, Jan, Stanisław, a ci/
Gdzie się tylko podała okazyja sławie,/
Żadnej nie opuszczając, i w dzisiejszej wrzawie/
Wszyscy byli przytomni<pe><slowo_obce>przytomny</slowo_obce> (daw.) --- obecny.</pe>; wszyscy po starszemu,/
Z długich fuzyj pogaństwu zapamiętałemu/
Dają ognia, w największym rachując to zysku,/
Im więcej pogan lęże na pobojowisku./
Nikt tam darmo nie strzelił, a z onej kwatery/
Szemberkowej przyszło im strzelić razów cztery,/
Gdzie i ślepy mógł trafić, i choćby był palił/
Nawiasem<pr><slowo_obce>nawiasem</slowo_obce> --- w bok.</pr>, w takiej gęstwie, trzech, czterech obalił./
Tak-ci Turcy uciekli, wziąwszy słuszną cięgę./
I Osman na wczorajszą nie pomniąc przysięgę,/
Każe wołać wezyra: «I sam widzę --- rzecze --- /
Że się dłużej ta wojna z Polaki przewlecze,/
Na którą-m się we zły czas nieszczęśliwie ruszył./
Nie jam winien, ale ten, który mi potuszył<pe><slowo_obce>potuszyć</slowo_obce> (daw.) --- dodać odwagi.</pe>/
(Niechaj za swoję radę głębiej piekła<pe><slowo_obce>głębiej piekła</slowo_obce> --- głębiej niż piekło.</pe> gore,/
Przybrawszy tych proroków i wróżbitów w sforę),/
Skinderbasza; jego-to instrukcyja, jego/
Pochlebstwa, żem natenczas połajał Muftiego;/
Za co mnie dziś Bóg skarał, i gdyby go wskrzesić,/
Kazałbym go i z tymi mataczmi powiesić./
<begin id="b1341584970773-1367140941"/><motyw id="m1341584970773-1367140941">Głupota, Kara</motyw>Losy winny niebieskie: bo ja temu wierzę,/
Że kogo Bóg chce skarać, wprzód mu rozum bierze.<end id="e1341584970773-1367140941"/>/
Lecz gdy tego żałować snadniej<pe><slowo_obce>snadnie</slowo_obce> (daw.) --- łatwo.</pe> niż poprawić,/
Życzę pokój z Polaki jak najlepszy sprawić,/
Raczej stary odnowić, i jeśli być może,/
Wytargować co na nich za moje podróże/
I trudy tak dalekie. Na mnież-by sromota/
Przyschnąć miała i darmo uczynione wota<pe><slowo_obce>wotum</slowo_obce> --- ślubowanie.</pe>/
Na meczet wymierzony? Jakimkolwiek zgoła/
Okrasić to pretekstem; czemu wiem, że zdoła/
Twa głowa, cny wezyrze, żebyśmy bez sromu/
I ludzkiego pośmiechu wrócili do domu»./
<wers_wciety typ="1">Tak był Osman łaskawy, tak udobruchany,</wers_wciety>/
Że by go mógł na wrzody przykładać i rany./
Więcej w nim mógł jeden dzień, niż przeszłych czterdzieści./
Już da miejsce racyjom, już się to weń zmieści,/
Że z nami przegrać może, że człek jako iny,/
Że trzeba sprawiedliwej do wojny przyczyny,/
Że serce ma nad liczbę w okazyjej<pr><slowo_obce>okazja</slowo_obce> (daw.) --- bój, walka.</pr> więcej,/
Że przed jednym ucieka chartem sto zajęcy./
Płakał przecie jako bóbr, a ze łzami szczery/
Jad mu pryskał po piersiach, kiedy kawalery/
I swych widzi rycerzów, jednych jako wory/
Na wozach, drugich jako bydło do obory/
Gnanych z pola, i chociaż nie śmie słowa z gęby/
Wypuścić, kiedyż-tedyż ostrzy na nas zęby./
Jakoż wzięli dziś chłostę tak pamiętną, że by/
Sześćniedzielne z Turkami zrównała potrzeby./
<wers_wciety typ="1">Kiedy tak znacznie spuścił kwintą<pr><slowo_obce>spuścić kwintę</slowo_obce> --- zniżyć ton.</pr> Osman hardy,</wers_wciety>/
I u swych, i u naszych przychodził do wzgardy,/
Bo z której spadł nadzieje, naszy ją w też tropy/
Chwycili, do większych dzieł biorący pochopy<pe><slowo_obce>pochop</slowo_obce> (daw.) --- chęć.</pe>,/
Gdy swoich sześciudziesiąt nie straciwszy więcej,/
Położyli na placu Turków ośm tysięcy,/
Czym kiedy się i młody hetman rozkomosi<pr><slowo_obce>rozkomosić</slowo_obce> (daw.) --- rozigrać, rozbujać.</pr>,/
Zaraz konsyliarzów do rozmowy prosi./
Toż osiadszy chorego Władysława wieńcem,/
Radzą się, co by dalej czynić z tym szaleńcem./
Już ustał, już sił nie ma, już opała boki<pr><slowo_obce>opała boki</slowo_obce> (daw.) --- robi bokami.</pr>./
<begin id="b1341585117085-126350717"/><motyw id="m1341585117085-126350717">Morze</motyw>Tak morze, kiedy tłucze cały dzień opoki,/
Za każdym razem silne odnoszący wstręty<pe><slowo_obce>wstręt</slowo_obce> (daw.) --- odpór.</pe>,/
Pędzi nazad odbite wspienione odmęty;/
Aż skoro ona burza i wichry ustały,/
Tylko że uszargane, też góry, też skały.<end id="e1341585117085-126350717"/>/
I Osman, niepotrzebną presumpcyją durny<pr><slowo_obce>presumpcyą durny</slowo_obce> --- szalony wielkim o sobie mniemaniem (zarozumiałością).</pr>,/
Napuszony wściekłymi dotychczas Wulturny<pr><slowo_obce>Wulturnus</slowo_obce> --- wiatr południowo-wschodni.</pr>/
Niepowściągnionej żądze, tłukł nasz obóz; ale/
Bez skutku jego szturmy, jego były fale:/
Bo skoro grom strasznych dział razem upadł z dymem,/
Ten-że obóz, też szańce nasze pod Chocimem/
Krwią pogańską kurzyły, że psi jako kłody/
Swieżymi styli trupy, a ogniłe brody/
Miasto<pe><slowo_obce>miasto</slowo_obce> (daw.) --- zamiast.</pe> były konopi, z których nowej fozy<pr><slowo_obce>foza</slowo_obce> (daw.) --- moda, tryb.</pr>/
Kręcili powroźnicy stryczki i powrozy./
Jakoż tak spowszedniały naszym one huki,/
Że aż skoro pogańskie w swych wałach bonczuki/
Ujźreli, toż dopiero porzuciwszy pasza<pr><slowo_obce>pasz</slowo_obce> --- gra w karty.</pr>,/
Do nich się pobierali, od kart do pałasza;/
Zwłaszcza gdy kto miał pewną<pr><slowo_obce>pewną </slowo_obce> --- pewną wygraną.</pr>, a rzęsisto stało<pe><slowo_obce>rzęsisto stało</slowo_obce> --- pula była wysoka.</pe>,/
Tym barziej siekł, im go to barziej rozgniewało./
Ten zasię rad przerwaniu, który gonił resztą;/
Za<pr><slowo_obce>za</slowo_obce> --- aza, czy.</pr> mu się z grą fortuna odmieni odesztą<pr><slowo_obce>odeszły</slowo_obce> --- tu: porzucony.</pr>?/
Bowiem jako pogaństwo przegnali przez pole,/
Do swej się zaś zabawy wracali przy stole./
<wers_wciety typ="1">Więc się ich bić do końca podczaszemu chciało,</wers_wciety>/
Cóż chociaż duch ochotny, kiedy słabe ciało?/
Ludzi-ć jeszcze dostatek, acz i chorych wiele/
A zwłaszcza cudzoziemców nie wstaje z pościele;/
Koni jednak o male<pr><slowo_obce>o male</slowo_obce> --- mało.</pr>, i ledwie część czwarta,/
to chudych szkaradnie, w obozie się warta<pr><slowo_obce>wartać się</slowo_obce> (daw.) --- kręcić się.</pr>;/
Z strzelby żaden pożytek; o nierząd cudowny,/
Bez prochu, bez ołowu na wojnie tak głównej<pr><slowo_obce>główny</slowo_obce> --- walny, o zasadniczym znaczeniu.</pr>!/
<begin id="b1341585810461-3419318430"/><motyw id="m1341585810461-3419318430">Król</motyw>Bywaj, bywaj, Zygmuncie! A za niedziel cztery/
Rozłożysz w Podunaju swoich wojsk kwatery;/
Bywaj i orłem przeleć, można-li, Podole,/
Zdarzy Bóg, że na wiosnę ujźrysz się w Stambole!/
Ale cię Lwów przez dzięki<pr><slowo_obce>przez dzięki</slowo_obce> (daw.) --- gwałtem.</pr>, Lwów nieszczęsny trzyma!/
Wolisz niż ręką, wojnę prowadzić uszyma/
I siedzący w pokoju za dwudziestą milą/
Słuchać, rychło się Turcy z Osmanem wysilą./
Czy nie chcesz, czy się boisz, czyli to oboje?/
Puść przynamniej rycerstwo w podchocimskie boje,/
Albo już siedź, na późne czekając powiaty,/
Aż nas miasto wygranej zapadną traktaty!<end id="e1341585810461-3419318430"/>/
Drudzy z niczym odprawić Wewelego radzą,/
Niech nam się albo proszą, albo pole<pr><slowo_obce>pole</slowo_obce> --- pole do walki.</pr> dadzą./
Chociażby za ostatnią zapiąć i założyć<pr><slowo_obce>za ostatnią zapiąć i założyć</slowo_obce> --- mowa o dziurce do ściągania pasa.</pr>,/
Trzeba się nam koniecznie z tym przymierzem drożyć;/
Już tam siły niewiele, serca nic i zgody;/
Husseim z Dilawerem że tylko za brody/
Nie pójdą, kiedy jeden drugiego uporem/
Psować<pr><slowo_obce>psować</slowo_obce> (daw.) --- psuć.</pr> chce, czegośmy się w tym polu przedwczorem<pr><slowo_obce>przedwczorem</slowo_obce> (daw.) --- przedwczorajszym.</pr>/
Napatrzyli z uciechą i z pożytkiem naszém,/
Gdy się wzgardy Husseim mścił nad Karakaszem./
To też wiemy za pewne i od Wewelego,/
Jak im we łbie zagrały listy Gaborego<pr><slowo_obce>Jak im we łbie zagrały listy Gaborego</slowo_obce> --- tj. wojewody siedmiogrodzkiego Gabora Betlena.</pr>,/
Że przeszło sto tysięcy starych, starych owych/
Żołnierzów wiedzie Zygmunt, jeszcze Stefanowych<pe><slowo_obce>jeszcze Stefanowych</slowo_obce> --- słuących jeszcze pod Stefanem Batorym.</pe>/
W pospolitym ruszeniu, którzy gdy się zgarną,/
Z przydatkiem pożyczane oddadzą pod Warną<pr><slowo_obce>Z przydatkiem pożyczane oddadzą pod Warną</slowo_obce> --- pomszczą klęskę z r. 1444.</pr>./
Jeszcze do nich słać posły? Jeszcze się im prosić?/
Nie długo kondycyje<pe><slowo_obce> kondycje</slowo_obce> (daw., z łac.) --- warunki.</pe> będą nam przynosić,/
Już jako zwyciężonym, gdy na powolniczki/
Trafią; przeto obadwa wyciąwszy policzki,/
Wygnać tego szalbierza Wewelego lepiéj!/
Tak radzą, których młodość i żywa krew krzepi./
Którym zaś lata rozum z doświadczeniem źrały<pr><slowo_obce>źrały</slowo_obce> (daw.) --- dojrzały.<slowo_obce/></pr>/
I znajomość fortuny niestatecznej dały,/
Posła, któżkolwiek nim jest, gwałcić i przed Bogiem/
przed wszytkimi ludźmi grzechem czynią srogiém;/
Przymierzem gardzić nie chcą; to by się im zdało,/
Żeby po naszych posłach w ich obozie mało,/
Ale śród marsowego rozbić namiot pola;/
Niechajże tam traktują, jeżeli jest wola./
Długo w wotach<pe><slowo_obce>wota</slowo_obce> (daw.) --- głosy.</pe> niezgoda, długo różność trwała,/
Na koniec sentencyja<pr><slowo_obce>sentencja</slowo_obce> (daw., z łac.) --- zdanie.</pr> ta plac otrzymała:/
<begin id="b1341588305557-2390952159"/><motyw id="m1341588305557-2390952159">Los</motyw>Chwytać raczej fortunę, kiedy skrzydła poda./
Bo jako zwykle w marcu niepewna pogoda/
I często tę godzinę, przez którą się śmieje/
Słońce, dżdżem<pe><slowo_obce>dżdżem</slowo_obce> (daw.) --- deszczem.</pe> całodniowym Saturnus obleje ---/
Tak szczęście swej nad nami wetuje pieszczoty,/
Na łokciach prawie<pr><slowo_obce>prawie</slowo_obce> (daw.) --- naprawdę, rzeczywiście.</pr> swoich piastując nas poty,/
Poki w trzymaniu serce i afekt nasz czuje./
Lecz jak w górze obaczy naszej sławy buje<pr><slowo_obce>buje</slowo_obce> (daw.) --- żagle a. skrzydła.</pr>,/
Upuści nas aż na dno i tym stłucze szkodniej,/
Im lepiej, im nas dotąd trzymało łagodniej.<end id="e1341588305557-2390952159"/>/
Z Turkiem sprawa, któremu, jako wziął trzy światy,/
Pierwszy raz dziś przychodzi wojnę przez traktaty/
Z nami kończyć. O cuda! Gdzie cesarz osobą/
Swoją stoi, my króla nie widzimy z sobą./
Hetman, nie król; nie hetman, namiestnik hetmanów/
Tyle grozy, tyle ma siły nad poganów,/
Że tak srogą zawziętość, impet<pr><slowo_obce>impet</slowo_obce> --- rozpęd.</pr> tak zażarty/
Dotąd szablą wytrzyma i skończy przez karty<pr><slowo_obce>karty</slowo_obce> --- papiery traktatowe.</pr>./
Więc nie gardzić pokojem, kiedy go chcą szczerze./
O! Gdyby z nami król nasz był w tej tu kwaterze,/
Nikt by na to cnotliwy nie dał swego zdania,/
Żeby posłów do Turków słać dla traktowania;/
Ale gdy nasz we Lwowie siedzi Zygmunt trzeci,/
Niech mówi, kto chce, co chce, nic nas to nie szpeci,/
Że z tak wielkim monarchą, choć w jego taborze/
Pokusimy, da-li się, miru w rozhoworze<pr><slowo_obce>Pokusimy, da-li się, miru w rozhoworze</slowo_obce> --- spróbujemy, jeśli to możliwe, uzyskania pokoju w rozmowie.</pr>./
I na tym rzecz stanęła. Wątpliwość zaś druga,/
Kogo by potkać miała tak znaczna przysługa?/
Kogo by do tak głównej posłem użyć sprawy?/
Komu życzyć w traktatach wiekopomnej sławy?/
Chcieli senatorowie prawem należytem/
Właszczyć<pr><slowo_obce>właszczyć</slowo_obce> --- przywłaszczyć.</pr> sobie tę pracą; z drugą stronę przy tem/
Stanęli komisarze rycerskiego koła,/
Że ich sama ta praca, ta funkcyja woła./
Tak się zgodzą na koniec, że jeden z senatu,/
Drugi komisarz posłem z Turki do traktatu;/
Z tych Sobieski, z tamtych był Żorawiński rzędu,/
Równi oba i godni takiego urzędu./
Andrzej Szołdrski, pieczętarz Władysławów<pr><slowo_obce>Andrzej Szołdrski, pieczętarz Władysławów</slowo_obce> --- sekretarz królewicza i proboszcz gnieźnieński.</pr>, który/
Dostojeństwo gnieźnieńskiej miał prepozytury,/
Człowiek wielki z rozumu, wymowy i cnoty,/
Z Szembekiem Aleksandrem naznaczony do téj/
Legacyi<pr><slowo_obce>legacja</slowo_obce> (daw.) --- poselstwo.</pr>; i ten dał, chociaż człowiek młody,/
Jawne grzeczności<pr><slowo_obce>grzeczność</slowo_obce> (daw.) --- zdolność.</pr>, jawne nauki dowody./
Więc się Bogu i drogę dawszy przedsięwziętą,/
Żeby się on swą chwałą sam opiekał świętą,/
Wziąwszy Lubomirskiego jeden Osmanowi,/
A drugi należący list Dilawerowi/
I te, którymi sami miękczą się bogowie,/
Upominki, ruszą się z obozu posłowie./
A cokolwiek splendorów jeszcze między swymi/
Było od szat, rysztunków, koni, poszło z nimi./
Prowadzi ich w rozkwitem na pół pola gronie,/
Życzliwa kompania, acz na obie stronie<pe><slowo_obce>na obie stronie</slowo_obce> --- liczba podwójna.</pe>/
Serca niosą wątpliwe; różni różnie wróżą./
Gdzież wiara w poganinie? Bez ciernia gdzie różą/
Obaczysz? Na ostatek oddadzą ich Bogu./
I westchnąwszy, powrócą do swojego progu.</strofa>





<!--TRIM:4-->



<naglowek_czesc id="e96">Wojny chocimskiej
część dziewiąta</naglowek_czesc>









<strofa id="e97">Już Wewel dał znać o nich, bo sam ich kałauzem<pr><slowo_obce>kałauz</slowo_obce> (daw., z tur.) --- przewodnik.</pr>;/
Już ich Turcy z niezmiernym czekają aplauzem./
Co żywo się na wozy i na budy wspina;/
Ciągnie szyje, gdy o nich gruchnęła nowina;/
Straże nawet przyległe, co trzymały wzgórki,/
Wyrzucały zawoje z krzykiem na powtórki<pr><slowo_obce>na powtórki</slowo_obce> --- powtarzając.</pr>,/
Czując czas niedaleki szczęsnego powrotu/
W miły dom z bud niewczesnych<pe><slowo_obce>niewczesny</slowo_obce> (daw.) --- niewygodny.</pe>, z zimnego namiotu./
Jakoż już i do rozmów z naszymi opłaźnie<pr><slowo_obce>opłaźnie</slowo_obce> (daw.) --- ogólnie.</pr>/
Darli się, czego hetman zakazał wyraźnie./
<wers_wciety typ="1">Już w obóz wjeżdżać mają posłowie, gdy z czoła</wers_wciety>/
Sto czauszów<pr><slowo_obce>czausz</slowo_obce> --- goniec sułtański.</pr> ich potyka i ledwie im zdoła/
Witać ręka; w poczesne wszyscy, wszyscy, brody/
Przybrani; by tak w rozum, maluj wojewody!/
Wszyscy od złotogłowu i wyboru koni,/
Od rzędów i w kamienie usadzonych broni./
Tym żurawie, tym forgi<pr><slowo_obce>forga</slowo_obce> (daw.) --- pióropusz.</pr> trzęsie Zefir sępie,/
Toż dziełami i laty starszy w ich zastępie,/
Pociągnąwszy do łęku<pe><slowo_obce>łęk</slowo_obce> --- przednia, podwyższona część siodła.</pe> siwej brody czopem:/
«Z tym, o mężowie, który widzicie, pochopem<pr><slowo_obce>pochop</slowo_obce> (daw.) --- rozmach.</pr>/
Wezyrowej ochoty, w wczesną<pr><slowo_obce>wczesny</slowo_obce> (daw.) --- dogodny.</pr> --- rzecze --- chwilę,/
Pod jego wjedźcie namiot; ani was omylę,/
Że przygasiwszy w sercu zapał wojny przeszłéj,/
Według waszej was będzie Dilawer podeszły/
Traktował dostojności; co i w tym tłumaczy,/
Gdy nas sług najprzedniejszych swego pana znaczy/
Do pokazania drogi, gdzie was, niedaleka/
Cesarskiego dywanu<pr><slowo_obce>dywan</slowo_obce> (tur.) --- rada.</pr>, wczesna szopa czeka»./
Krótkimi Żorawiński odpowie mu słowy:/
«Nie wątpimy o chęci najmniej wezyrowéj,/
Ileśmy z listu jego mogli się doczytać,/
Że jak nas wezwać raczył, tak raczy przywitać./
Wdzięczność płacić wdzięcznością gotowiśmy i my,/
Teraz was w kompaniej już z sobą prosimy»./
<begin id="b1341591483723-667594362"/><motyw id="m1341591483723-667594362">Bogactwo, Odwaga</motyw>Toż się nazad obrócą Turcy w kawalkacie,/
Przez tamte posłów naszych prowadząc połacie,/
Gdzie wszytkiej stek starszyny i dziwnej splendece<pe><slowo_obce>splendeca</slowo_obce> (daw., z wł.) --- splendor, przepych.</pe>/
W dalekie strony słońce złote blaski miece<pe><slowo_obce>miece</slowo_obce> --- miota.</pe>./
Ale ani uważać wszytkiego się dało,/
Przez taką szczupłość czasu, ani się też zdało,/
Bo i nam złoto nie dziw, i we wzorki babie/
Układane pod cerkiel<pr><slowo_obce>cerkiel</slowo_obce> --- dziś popr.: cyrkiel.</pr> barwiste jedwabie;/
Ani pychy głupiemu dodawać się godzi,/
Ale jakoby rzekli: i nam się to rodzi./
Tak wspaniało jechali naszy, jakby rzekli:/
Wkrótce byśmy was i z tych pałaców wywlekli,/
Których jeśli te gałki i złocone żerdzi/
Albo strzępki nikczemne i mdłe<pe><slowo_obce>mdły</slowo_obce> (daw.) --- słaby.</pe> pierze twierdzi<pe><slowo_obce>twierdzić</slowo_obce> (daw.) --- tu: utwierdzać, wzmacniać.</pe>,/
Szabla tym wszytkim władnie; za żelazem chodzi/
Złoto; w polu wygrana te owoce rodzi.<end id="e1341591483723-667594362"/>/
<wers_wciety typ="1">W którym zastępie skoro dojechali szumnéj<pe><slowo_obce>szumny</slowo_obce> --- okazały.</pe></wers_wciety>/
Szopy, na cztery piękne dźwignionej kolumny,/
Zsiędą z koni i jeszcze z podróżnych się prochów/
Nie otrą, kilkadziesiąt kiedy ich Wołochów/
Z kredencem<pr><slowo_obce>kredenc</slowo_obce> (daw.) --- pierwsza usługa (przy stole).</pr> hospodarskim życzliwie powita,/
Upewniając, że spiża<pr><slowo_obce>spiża</slowo_obce> (daw.) --- żywność.</pr> dojdzie ich sowita/
I dla sług, i dla koni, ani trzeba strawy/
Szukać zinąd, póki Bóg swojej przez nich sprawy/
Nie skończy i, śmiertelne schowawszy oręże,/
Serc na się zajuszonych pokojem nie sprzęże./
To mówili, a łzy im podchodziły oczy:/
Bo ich samych tak strasznej wojny ciężar tłoczy./
Tu dziękują posłowie i acz onej chęci/
Hospodarskiej wdzięczni są: «Niech się nikt nie smęci/
Nas; dobry Bóg, dobry i król pan nasz --- rzeką,/
Tedy się głodu pod ich nie boim opieką»./
Więc Trzelatkowski, starszy Sieniawskiego dworu,/
Który swoim do tego rozumem honoru/
Przyszedł, że do sekretów legacyi<pe><slowo_obce>legacja</slowo_obce> (daw.) --- poselstwo.</pe> onéj/
Z Szembekiem był i z Szołdrskim wespół przypuszczony,/
Pójdzie do hospodara z wzajemnym od posłów/
Kontestem<pr><slowo_obce>kontest</slowo_obce> --- tu: wyświadczenie.</pr> ich przyjaźni i wnet to kilką słów/
Odprawiwszy, powraca: że pełen ochoty/
Pod swoimi ich czeka hospodar namioty./
W tym tylko trochę było wątpliwości skrytej,/
Jeśli nie z dyshonorem<pr><slowo_obce>dyshonor</slowo_obce> --- ujma na honorze.</pr> Rzeczypospolitej,/
Że Raduł nie uprzedzi, że do nich nie spieszy./
Ale kiedy żaden człek ludzkością nie grzeszy,/
Nie zdało się z pierwoci<pr><slowo_obce>z pierwoci</slowo_obce> (daw.) --- od początku.</pr> swarów jakich wszczynać,/
I owszem, większą zgodę od mniejszej zaczynać./
Toż wszelakie na stronę puściwszy dysputy,/
Pójdą, kędy ich Raduł, znaczniejszą osuty<pr><slowo_obce>osuty</slowo_obce> (daw.) --- otoczony.</pr>/
Zgrają swych dygnitarzów, przed namiotem czeka,/
I ujźrawszy ku sobie idących z daleka,/
Pomknie chyżego kroku; toż jako się zręczą<pr><slowo_obce>zręczyć się</slowo_obce> (daw.) --- zetknąć się.</pr>,/
Mile się obłapieniem<pr><slowo_obce>obłapienie</slowo_obce> (daw.) --- uścisk.</pr> wzajemnym przywdzięczą./
Prosi w namiot hospodar, gdzie mówiwszy mało,/
Wszyscy na dwór wychodzą; dwu tylko zostało/
Przy nim: jego logofet<pr><slowo_obce>logofet</slowo_obce> (z gr.) --- kanclerz.</pr> z drugim katerdziejem<pr><slowo_obce>katerdziej</slowo_obce> (daw.) --- sędzia.</pr>,/
Banem karaleweńskim, który przywilejem/
Honor dany osobnym, nie od hospodara<pe><slowo_obce>hospodar</slowo_obce> --- władca mołdawski a. wołoski.</pe>,/
Lecz razem z hospodarskim od wielkiego cara./
Tu Raduł swą życzliwość i afekt niezmierny/
Przeciwko nam wyświadczy w przemowie obszernéj:/
Jako szczerze, jako się ochotnie w to włoży,/
Że pokój, nad który nic nie szacujem drożej,/
Między nami a Turki skojarzy; lecz zwłoki/
Nie życzy, owszem radzi zawierać go w skoki,/
Póki się ten kuropłoch<pr><slowo_obce>kuropłoch</slowo_obce>  --- obelga wobec Osmana.</pr> nie rozmyśli znowu,/
Ani w nim gniew pierwszego nie wzruszy narowu;/
Prędki jest do odmiany, prędki do kolery<pe><slowo_obce>kolera</slowo_obce> (daw.) --- gniew.</pe>./
Łacno<pe><slowo_obce>łacno</slowo_obce> (daw.) --- łatwo.</pe> było wyczytać z Radułowej cery,/
Że chciał szczerym o pokój nasz chodzić staraniem,/
Jako ten, co mu więcej należało na niém,/
Bowiem mający w domu strasznej wojny zapał,/
I skarbów, których przez wiek tak długi nałapał,/
I, w którym inszych podsiadł, panowania trochy/
Najmniejszej nie był pewien nad swymi Wołochy./
Wszytko to pod pretekstem chrześcijańskiej wiary/
Ukrywszy, obiecuje bez końca, bez miary,/
Kołacąc w piersi dłonią po szedziwej<pr><slowo_obce>szedziwy</slowo_obce> (daw.) --- osiwiały.</pr> brodzie,/
Służyć nam w tym wedle swej możności zawodzie<pr><slowo_obce>zawód</slowo_obce> (daw.) --- sprawa.</pr>./
I upewni, sami-li nie będziemy przeczyć<pr><slowo_obce>przeczyć</slowo_obce> --- tu: przeszkadzać.</pr>,/
Że może wszytkie wzajem urazy poleczyć;/
Między Turki a nami na tym będzie cały,/
Byleśmy rzeczy drogo nie trzymali małéj,/
A pokój nade wszytko kochali i zdrowie./
Na które mu ofiary tak krótko posłowie:/
«Z tem-eśmy z swych namiotów wyjechali i z tém/
Tuśmy stanęli, twoim upewnieni listem,/
Że nam, jako wyznawca Chrystusowej wiary,/
Z każdej raczysz dopomóc w tym terminie miary,/
Aby wprzód boża chwała i jego kościoły,/
Które nad zdrowie, szczęście i wszytkie żywioły/
Więcej sobie cenimy, zostawały cało;/
Toż sława, o którą się tyle krwie rozlało,/
Którą po Bogu liczym, a raczej umierać/
Dziś, dziś wszyscy wolimy, niźli tej nadterać./
Wiesz, cośmy krwie stoczyli, co zgubili braci/
W Wołoszech, że w nich imię Chrystusowe płaci;/
Dla was Potocki, dla was Żółkiewski umierał,/
Żeby was obrzezaniec hardy nie pożerał;/
Dla was, jeśli rozsądkiem pojmiecie to swoim,/
I my po dziś dzień w polu Gradywowym<pr><slowo_obce>Gradyw</slowo_obce> --- przydomek Marsa, boga wojny.</pr> stoim./
A że Bóg intencyje nasze zna, bogatéj/
Od niego oczekujem przynamniej zapłaty./
Ochotę, z którą nam się raczysz prezentować,/
Powinniśmy zawdzięczać<pr><slowo_obce>zawdzięczać</slowo_obce> --- tu: odwdzięczyć.</pr>, powinni wetować,/
W czym od wodza naszego sygnetem<pr><slowo_obce>sygnet</slowo_obce> --- pieczęć w pierścieniu.</pr> zamknięty/
Masz list (który wnet Szołdrski z rękawa wyjęty/
Odda hospodarowi), a prosimy daléj,/
Żebyśmy wezyrowi tę prezentowali/
Przyjaźń, którąśmy pierwszy wezwani od niego,/
I skłonną do pokoju chęć, przez Wewelego»./
Z tym się wezmą posłowie do swego namiotu,/
Gdzie pięćdziesiąt janczarów i z ciała obrotu,/
I z szat świetnych ochotny Dilawer naznaczy,/
Żeby wartę a oraz mieli posługaczy./
<wers_wciety typ="1">Ale Osmana morzy nadzieja zawzięta,</wers_wciety>/
Ninacz<pr><slowo_obce>ninacz</slowo_obce> (daw.) --- na nic.</pr> nie dba na świecie, ninacz nie pamięta;/
Już by sobie przegranej z nami życzył raczéj/
Niż pokoju, do tej mu przychodzi rozpaczy,/
Chociaż tak wiele razy od naszych ukaran./
Mów wilku pacierz! A on przecie: owca, baran,/
Chce się bić do upaści<pr><slowo_obce>do upaści</slowo_obce> (daw.) --- do upadłego.</pr> i umierać, niżli<pr><slowo_obce>niżli</slowo_obce> (daw.) --- raczej niż.</pr>/
Traktować, a jako więc na jeżowy wyżli/
Warczą łupież<pr><slowo_obce>łupież</slowo_obce> (daw.) --- skóra (złupiona ze zwierzęcia).</pr>, jeśli ich nim kto na dwór kole,/
Tak pakta, tak i temu Konstantynopole,/
Gdzie<pr><slowo_obce>gdzie</slowo_obce> --- tu: gdy.</pr> go albo mierziony<pr><slowo_obce>mierziony</slowo_obce> (daw.) --- obmierzły, tj. wywołujący wstręt i obrzydzenie.</pr> pokój albo zima/
Przejętymi<pr><slowo_obce>przejęty</slowo_obce> --- tu: przejmujący, dokuczliwy.</pr> mrozami wyżga<pr><slowo_obce>wyżgać</slowo_obce> (daw.) --- wygonić.</pr> spod Chocima./
Toż ledwie, że się imie<pe><slowo_obce>jąć</slowo_obce> (daw.) --- zacząć.</pe> modre niebo żarzyć,/
Każe do nas ze wszech stron z burzących dział parzyć,/
Sam wywiódł wojsko w pole, sam go<pr><slowo_obce>go</slowo_obce> --- je.</pr> z góry pędzi,/
Czy oszalał, czy się wściekł, tak woła, tak zrzędzi!/
Chciałby na nas obalić lasy i werteby<pe><slowo_obce>werteby</slowo_obce> --- dziś: wertepy.</pe>;/
Tak nagle, tak gorąco szedł do tej potrzeby<pe><slowo_obce>potrzeba</slowo_obce> (daw.) --- potyczka.</pe>./
Jeszcze większa część naszych, wczorajszą wyprawą/
Ubezpieczonych, spało i dopiero wrzawą/
Głosów ludzkich, grzmotem dział, nawałnością<pr><slowo_obce>nawałność</slowo_obce> --- tu: niepokój.</pr> koni/
Obudzą się i porwą, jako oparzoni./
Zmyka<pr><slowo_obce>zmykać</slowo_obce> --- tu: sprowadzać ze stanowisk.</pr> straż Lubomirski, co dopiero w dniowym/
Placu była stanęła, i pod Denoffowym/
Beloardem<pr><slowo_obce>beloard</slowo_obce> (daw.) --- szaniec.</pr> osadzi przed broną<pr><slowo_obce>brona</slowo_obce> (daw.) --- brama.</pr> załogę./
A tymczasem trębacze po obozie trwogę/
Głoszą, grzmią kotły larmo<pr><slowo_obce>larmo</slowo_obce> --- alarm.</pr>; lecz wychodzić w pole/
Ani wojska szykować sam czas nie wydole;/
Ani miejsce po temu, bowiem Turcy chmurą/
I góry, i co rówien<pr><slowo_obce>równia</slowo_obce> (daw.) --- równina.</pr> zalegli pod górą;/
Więc do wałów co żywo, co żywo z muszkiety/
Do koszów między swe się bierze parapety<pr><slowo_obce>parapet</slowo_obce> --- przedpiersie.</pr>,/
Czekają, rychło na cel, gęstwą tak szkaradną,/
Na działa i ich rury bisurmanie padną./
Ale ci, kiedy już-już trzeba było skoczyć,/
Spuszczą z pierwszej ochoty i poczną się boczyć<pr><slowo_obce>boczyć</slowo_obce> --- tu: ustępować na bok.</pr>,/
<slowo_obce>Hałła</slowo_obce>! <slowo_obce>hałła</slowo_obce>! więcej nic, chłysnąwszy po czarce/
Masłoku<pr><slowo_obce>masłok</slowo_obce> --- napój odurzający.</pr>, on swój impet<pr><slowo_obce>impet</slowo_obce> --- rozpęd, rozmach.</pr> obrócili w harce./
Naszy też kto na koniu, kto się czuł na sile,/
Ochotnie im pomogą takiej krotofile<pe><slowo_obce>krotofila</slowo_obce> a. <slowo_obce>krotochfila</slowo_obce> (daw.) --- żart, zabawa.</pe>,/
Komu hetman pozwoli; tymczasem w majdanie<pr><slowo_obce>majdan</slowo_obce> --- plac obozowy.</pr>/
Konni, w szańcach piechota pogotowiu stanie./
Do nocy prawdę trwały harce i gonitwy,/
Gdzie naszych kilka padło z Korony i z Litwy:/
Tam Hryniecki dzirytem<pr><slowo_obce>dziryt</slowo_obce> --- włócznia.</pr> przez pancerne nity/
W poły prawie, w skroń Morstyn z Cedrowskim przebity./
Tam Floryjan Pisarski odniósł w ręce prawej/
Postrzał, w ramieniu Wężyk mężny z swej Widawy./
Tyle naszych przez zbroje, pancerze, missurki<pr><slowo_obce>missurka</slowo_obce> --- misiurka, hełm lekkiej jazdy.</pr>,/
I rannych, i zabitych; pódźmyż między Turki,/
Z których żaden niczym się nigdy nie zasłoni,/
Żeby siebie i lotnych nie obciążyć koni,/
Chynąć się<pr><slowo_obce>chynąć</slowo_obce> --- rzucić; być może należy czytać: chynąc się.</pr> jako trzcina po obudwu łęku;/
We wszytkim biegu z ziemie wziąć dzidę do ręku,/
W prawo, w lewo, jako broń nieprzyjaciel niesie,/
Wypaść z siodła i zaś go w tymże osieść czesie<pe><slowo_obce> czesie</slowo_obce> --- dziś popr.: czasie.</pe>:/
To zbroja, to ich puklerz; lecz i na te kugle<pr><slowo_obce>kugle</slowo_obce> (daw.) --- figle, sztuki.</pr>/
Już naszy sposób mieli: przytrzymawszy cugle/
Zamierzyć się, a skoro poganin, od strachu/
Zmylił raz, powtórnego nie uszedł zamachu,/
Albo na krzyżach, albo na grzywie u konia,/
Ze łbem nadstawionego razem pozbył krztonia<pr><slowo_obce>krztoń</slowo_obce> --- dziś: krtań, gardło.</pr>./
Sześćdziesiąt ich dziś padło, kilku żywcem wzięto;/
Nierównie nastrzelano więcej i nacięto/
Przedniego komunnika<pr><slowo_obce>komunnik</slowo_obce> a. <slowo_obce>komunik</slowo_obce> --- konnica.</pr>, gdyż na takie gony/
Nie zejdzie się tylko mąż i żołnierz ćwiczony./
Znać było, choć się kryli, gdy samym wieczorem/
Wracali do taboru imo<pr><slowo_obce>imo</slowo_obce> --- mimo, obok.</pr> namiot, w którym/
Naszy stali posłowie, gdy łby, ręce, brzuchy/
Uwijali w bawełnę i miękkie flejtuchy<pr><slowo_obce>flejtuchy</slowo_obce> --- szarpie (materiał opatrunkowy z nitek wyszarpanych z płótna).</pr>./
Trupów część na wozy, część na muły i osły/
Nakładszy, w jeden parów rzucali zarosły;/
Za których i po dziś dzień obłąkane dusze/
Pełne ptaków, pełne psów i kotek fundusze<pr><slowo_obce>Pełne ptaków, pełne psów i kotek fundusze</slowo_obce> --- wedle zwyczaju tureckiego.</pr>./
O nieszczęsna jałmużna! Psy karmić i koty,/
A człek więźniem od głodu zdycha i roboty!/
<wers_wciety typ="1">Mrok padał, kiedy koniec onej był turniei<pr><slowo_obce>turnieja</slowo_obce> (daw.) --- walka.</pr>,</wers_wciety>/
Ani noc swojej zwykłej chybiła kolei,/
A skoro na podniebne okolice padła,/
Zwierz na paszą, ptastwo szło na wiadome siadła<pe><slowo_obce>siadło</slowo_obce> --- tu: legowisko.</pe>./
<begin id="b1341595500348-3215895499"/><motyw id="m1341595500348-3215895499">Sen</motyw>Co żywo śpi, jak zarżnął, prócz ten, co na straży/
Z boku się na bok w siedle uprzykrzonym waży./
Czemuż nie spisz, Osmanie? Czy-ć nie miękkie pierze?/
Czy cię nie wkoło strzegą życzliwi żołnierze?/
Komu jaka z wieczora w głowę się myśl wplące,/
Niechaj zboże pod wiatrem, niech rzeki płynące/
Sobie imaginuje, wżdy<pe><slowo_obce>wżdy</slowo_obce> (daw.) --- przecież, jednak.</pe> nie będzie przy śnie,/
Bo go barziej niż kamień pod bokami ciśnie./
I Osman, utraciwszy ludzi swych tak wiele,/
Widzi, że mu się droga do Stambołu ściele;/
Widzi, że, jak przyjechał, tak pojedzie z nizczym.<end id="e1341595500348-3215895499"/>/
Ani my się tak prędko w obozie wyniszczym/
Mniejszą kupą, jako on; na ostatek widzi,/
Co się porwie, to podrwi i swym wojnę brzydzi./
Już dziś trzeba traktować albo z dalszym bojem/
Odprawić komisarzów; między tym obojem/
Gdy się sam w sobie miesza, rychło janczaragi/
Wołać każe i to mu poda do uwagi:/
«Wprzód nim przyjdzie do jakiej z nami transakcyjej<pr><slowo_obce>transakcja</slowo_obce> (daw.) --- rozprawa.</pr>,/
Chcę jakie sprawić imię tej ekspedycyjej./
Aza<pe><slowo_obce>aza</slowo_obce> (daw.) --- może, czy.</pe> słabszy Polacy w murach niźli w polu?/
Wziąć im trzeba koniecznie Kamieniec w Podolu,/
Smarowniej<pe><slowo_obce>smarowniej</slowo_obce> (daw.) --- łatwiej.</pe> pójdą rzeczy i przyszłe traktaty»./
Więc mieć każe do szturmu wszytkie aparaty:/
«Ogniste naprzód kule, petardy, drabiny,/
Możdżerze i granaty, murowe machiny./
Piechoty wszytkie pójdą, konnych sto tysięcy;/
Wszak tu blisko, jeżeli trzeba, będzie więcej./
Choć ci wiem, że tam bez dział i tej armatury<pr><slowo_obce>armatura</slowo_obce> (daw.) --- uzbrojenie.</pr>/
Weźmiem miasto do razu, opanujem mury;/
Bo giaurów weźmie strach nagły, niespodziany<pr><slowo_obce>niespodziany</slowo_obce> --- w rękopisie dla rymu: niespodziony.</pr>,/
Przepadną w ziemię, albo zapomnią obrony;/
Spuszczą czuby, zda mi się, i już tańszy będą/
W traktatach i ci, gdy im tył Turcy osiędą,/
Którzy z takim humorem, z takim do nas basem/
Przyszli, jakby już mieli wygraną za pasem;/
O haraczu nie wspomnią, o dani ni dudu,/
I bać się, że przyjdziemy do takiego cudu,/
Ze psi, niegodni kości u nóg moich głodać<pr><slowo_obce>głodać</slowo_obce> (daw.) --- gryźć.</pr>,/
Będą nam śmieć pokoju kondycyje podać?/
Ale skoro Kamieniec będą trzymać nasi,/
Odtoczę im od czopa, zastąpię od spasi!<pr><slowo_obce>Odtoczę im od czopa, zastąpię od spasi!</slowo_obce> --- por. VIII 117, przeszkodzę im.</pr>»/
Poświadczył z niesłychanym janczaraga gustem/
I przysiągł na swą głowę, że to miasto pustem/
Zastanie, i już prosi, żeby to miał fantem/
Łaski pańskiej, zostawszy na nim komendantem./
Na wierze się życzliwej pewnie nie zawiedzie;/
Polacy też, gdy w tyle będą mieć i w przedzie/
Nieprzyjaciół, wżdy wiatrem nie będą żyć gołym./
Z tym odszedł zostawiwszy Osmana wesołym./
<wers_wciety typ="1">Jeszcze dzień był opodal, dopiero koguty</wers_wciety>/
Pierwsze piały, gdy skorą nadzieją otruty/
Zasnął Osman i zaraz przez sen mu się marzy,/
A on sobie w Kamieńcu naszym gospodarzy,/
Klucze od bron<pr><slowo_obce>brona</slowo_obce> (daw.) --- brama.</pr> odbiera i one do władze,/
Jako przyrzekł dopiero, zleca janczaradze./
<wers_wciety typ="1">O, nie jedenże człowiek śmiertelny na jawi,</wers_wciety>/
Równie tak jako we śnie, z myślami pokawi<pr><slowo_obce>pokawić</slowo_obce> (daw.) --- pomylić.</pr>!/
Sen --- mara wszytkie rzeczy, wszytkie ludzkie dzieje:/
Bowiem skoro nam tylko trzeci kur zapieje,/
<begin id="b1341609412848-1162421435"/><motyw id="m1341609412848-1162421435">Śmierć, Vanitas</motyw>Skoro przyjdzie umierać, a śmierć oczy przetrze,/
Wszytkie myśli i nasze roboty na wietrze,/
Jak ze snu głębokiego obaczymy we dnie./
Przebóg! Któż się nie zlęknie? Któż tam nie poblednie?/
Gdy jako we zwierciedle przy grobowym progu/
Razem się w długich godzin przejźry katalogu,/
Próżność nad próżnościami, szczerą widząc próżność,/
I, że sama na świecie płaciła pobożność!<end id="e1341609412848-1162421435"/>/
<begin id="b1341609448432-3671573747"/><motyw id="m1341609448432-3671573747">Vanitas</motyw>Skoro spadną one mgły i blask sławy szumny,/
Aż nie masz nic, aż nago wieziem się do trumny;/
Jakośmy na świat wyszli, tak lężemy w grobie;/
Biednej koszule sami nie weźmiemy sobie,/
Jeśli jej kto po martwej nie powlecze biedrze;/
Lecz i tę z nas robactwo za dni kilka zedrze./
Sławę, bogactwo, rozkosz, świeckie delicyje<pr><slowo_obce>delicje</slowo_obce> (daw.) --- rozkosze.</pr>,/
Lekki wiatr po znikomym powietrzu rozwije.<end id="e1341609448432-3671573747"/>/
Gdy się znowu do ciała dusza będzie pytać/
I odleżałe boki swoich kości chwytać/
<begin id="b1341609807170-3666134903"/><motyw id="m1341609807170-3666134903">Danse macabre</motyw>A człowiek pocznie takich snów uważać skutki,/
Co mu znaczą, gdy straszne uderzą pobudki,/
Gdzie już człowiek na wieki nie uśnie po trzecie<pr><slowo_obce>po trzecie</slowo_obce> --- po raz trzeci.</pr>,/
To się wyśni każdemu, co marzył na świecie,/
Pódźcież teraz, królowie, którym wieńce drogie./
Pódźcie, książęta, którym mitry czwororogie/
Czoła toczą dostojne, i wy, co nad światem/
Chrześcijańskim siedzicie z biskupim prymatem,/
I wy, co nad duszami, i wy, co nad ciały/
Ludzkimi berła macie albo pastorały;/
Pódźcie, srodzy hetmani, którzy pełne grozy/
Na krew, mord i głód ludzki toczycie obozy;/
Z których ręku straszliwych okrutnej buławy/
Wywrócone narody, ognie, gwałty, wrzawy/
Niebiosa zagłuszają; pódźcie i wy, sędzie,/
Kędy sprawiedliwości wasze sądzić będzie/
Bóg, któremu nie trzeba świadków i przysięgi;/
Obaczy wszytko z serca człowieczego księgi./
Wszyscy zgoła tam staniem, panowie i chudzi,/
Gdzie<pr><slowo_obce>gdzie</slowo_obce> --- gdy.</pr> nas do sądu trąba anielska obudzi.<end id="e1341609807170-3666134903"/>/
<wers_wciety typ="1">Lecz niech się od Osmana pióro nie obłądza,</wers_wciety>/
Który kiedy tak przez sen w Kamieńcu rozrządza,/
Ocknie się i w namiecie obaczywszy słupy,/
Nie wesół, jakoby mu psi pojedli krupy<pr><slowo_obce>Nie wesół, jakoby mu psi pojedli krupy</slowo_obce> --- przysłowie o straconej niespodzianie rzeczy, por. wyżej.</pr>./
Więc się chyżo porwawszy z obłudnego łóżka,/
Na poły z śmiechem rzecze: i to dobra wróżka!/
Jeszcze świt był opodal, jeszcze złotorodej/
Głowy Febus<pe><slowo_obce>Febus</slowo_obce> --- przydomek Apolla, boga słońca.</pe> nie wyniósł z oceańskiej wody,/
Jeszcze świecił pod ziemią, kędy antypodzi,/
Naród człeczy, piętami w nasze pięty godzi;/
(Oni nam, my się im też dziwujemy wzajem,/
Jakim kształtem, jakim to dzieje się zwyczajem,/
Że w niebo nie przepadną, gdy od ziemie wiszą,/
O czym dziś siła naszy mędrekowie piszą,/
Co głowa to inaczej, wszyscy, wszyscy różnie,/
Że ziemię jak pieczenią obrócą na rożnie./
Słońce w mecie<pr><slowo_obce>meta</slowo_obce> (daw.) --- cel.</pr> posadzą; lecz gdzież się doliczy/
Rozum ludzki, sam mądry spraw Twych budowniczy?)/
Jeszcze się, mówię, gwiazdy na swych sferach gniotły,/
Gdy uderzyć pobudkę Osman każe w kotły;/
Oraz baszę i wszytkie obwieszcza wezyry,/
Ordom, na pewne miejsce zegnawszy jassyry<pr><slowo_obce>jasyr</slowo_obce> --- jeńcy uprowadzeni przez Turków a. Tatarów.</pr>,/
Drogę sobie zajść każe, więc działa burzące/
I potrzeby gotować szturmom należące./
Husseim i Dilawer z swym się komunnikiem<pr><slowo_obce>komunnik</slowo_obce> a. <slowo_obce>komunik</slowo_obce> --- konnica.</pr>/
Ze zwykłym wieszać będą po górach okrzykiem,/
Żeby zaś Lubomirski nie chciał zabiec wcześnie/
Osmanowej radości, którą widział we śnie./
Co wszytko skoro wedle myśli swej obradzi,/
Na ostatek swych wróżków do siebie sprowadzi,/
Naprzód im sen, potem swą imprezę<pr><slowo_obce>impreza</slowo_obce> (daw., z wł.) --- przedsięwzięcie.</pr> pokaże,/
I o przyszłym sukcesie upewniać się każe./
«Nie czekaj --- starszy z onych masłoczników<pr><slowo_obce>masłocznik</slowo_obce> ---  szaleniec, szalbierz (od masłoku, napoju odurzającego).</pr> prawi ---/
Że-ć przez nas co inszego Mahomet objawi;/
Ten zdarzy, coć się śniło, żeć się i powiedzie,/
I będziesz dziś w Kamieńcu pewnie na obiedzie;/
Niskie nasze supliki<pr><slowo_obce>supliki</slowo_obce> --- modły błagalne, prośby.</pr> i pokorne modły/
Doszły go i niebiosa na koniec przebodły»./
A tu Osman: «O moi kochani biskupi!/
Prawdziwie-ć już drugi raz nie będę tak głupi,/
Żebym tam sobie pewnie miał obiecać gościć,/
Gdzie mnie nie zaproszono; dosyć już raz pościć/
Na wasze upewnienie, jakom pod Chocimem/
Ślubił, prócz żem giaurskim nasycony dymem;/
Przeto się dziś bez swego nie puszczę kucharza»./
<begin id="b1341609919560-2174140733"/><motyw id="m1341609919560-2174140733">Głód</motyw>Nie zawszeż się, nie zawsze taki bankiet zdarza,/
Na który cię proszono, choć bębnią, choć trąbią:/
Dopieroż nie chodź, kiedy na cię nie zarąbią;/
Często nożem, na cudze umytym biskokty,/
Chleba nie jadł pasorzyt i dłubał paznokty/
Miasto zębów; nieraz spać bez wieczerzy chodził,/
Gdy swojej nie gotując kto, na cudzą godził.<end id="e1341609919560-2174140733"/>/
Na tych rozmowach, które poświadczają jedni,/
Drudzy przeczą, czas trawił, aże się rozedni;/
Zda mu się, że noc roście<pr><slowo_obce>roście</slowo_obce> --- dziś popr.: rośnie.</pr> i każdego pyta,/
Jeżeli się dzień robi? Jeżeli już świta?/
W tym wszytkie topi zmysły, choć mógł jeszcze leżeć,/
Żeby jako najrychlej Kamieniec ubieżeć./
<wers_wciety typ="1">A już też rzadkie i to wpoły przygaszonym</wers_wciety>/
Światłem gwiazdy bleszczały po niebie przestronym,/
Których złoty Lucifer, rozpuściwszy buje<pr><slowo_obce>buje</slowo_obce> (daw.) --- skrzydła.</pr>,/
Rozstrzelane po sferze ogarki zajmuje;/
Już nie ma zwyciężona noc władzy nad światem,/
I Febe<pr><slowo_obce>Febe</slowo_obce> --- księżyc (Diana, siostra Feba, czyli Apolla).</pr> złotoroga kryje się przed bratem./
Już Hemu<pr><slowo_obce>Hem</slowo_obce> --- Bałkan.</pr> wysokiego, Tatr<pr><slowo_obce>Tatry</slowo_obce> --- w znaczeniu ogólnym: góry.</pr> i przykrej Ety/
Złotym słońce promieniem oświeciło grzbiety,/
A na krzakach Idejskich<pr><slowo_obce>Już Hemu wysokiego, Tatr i przykrej Ety/ Złotym słońce promieniem oświeciło grzbiety,/ A na krzakach Idejskich</slowo_obce> (...) --- Eta i Ida, góry w Tesalii i na Krecie.</pr>, pełne rośnej wody,/
Z daleka się dojźrałe rumienią jagody./
Wraca praca do ludzi i otwiera domy;/
Murowane kominy kurzy Wulkan chromy;/
Pasterz, swe trzody szronem w siwolite łąki/
I przestrone obszary wegnawszy, dmie bąki,/
Ciesząc się niesłychanie, kiedy mu po rosie/
Jego dumy w odbitym echo wraca głosie;/
Młody cielec gomołym<pr><slowo_obce>gomoły</slowo_obce> (daw.) --- bezrogi.</pr> łbem i karkiem ciska,/
Ale wytchnieć<pr><slowo_obce>wytchnieć</slowo_obce> --- odechce mu się.</pr> mu kiedy pod jarzmem igrzyska;/
Pasą matki zdojone, w należytej dani/
Chcąc pełne mlekiem przynieść wymiona swej pani;/
A zuchwały koziołek biega jako cyga<pr><slowo_obce>cyga</slowo_obce> (daw.) --- bąk.</pr>,/
Co wyborniejsze ziółka ząbkami przystrzyga;/
Na co wilka z krzewiny patrząc oczy bolą,/
Gdyby nie psi, już by mu zganił tę swawolą./
Słowik we dnie i w nocy przy strumieniu wodnym/
Po swej duma czystości akcentem łagodnym<pr><slowo_obce>Słowik we dnie i w nocy przy strumieniu wodnym/ Po swej duma czystości akcentem łagodnym</slowo_obce> --- z mitu o Filomeli, por. III 56 i 156.</pr>,/
Trzepie skrzydła zroszone i mech<pe><slowo_obce>mech</slowo_obce> --- tu: pierze.</pe> szary puszy,/
Dokąd go ciepłym słońce promieniem osuszy./
Niedojźrany skowronek gdzieś aż pod obłokiem/
Pieje i swe powtarza tirile<pr><slowo_obce>tirile</slowo_obce> --- trele.</pr> powłokiem<pr><slowo_obce>powłokiem</slowo_obce> (daw.) --- przeciągle.</pr>./
Błędnym żeglarz Eurom<pr><slowo_obce>Euros</slowo_obce> --- wiatr wschodni.</pr> i niepewnej wodzie/
Zdrowia i fortun wierzy; lecz kędyż przygodzie/
Miejsca nie masz na świecie? I kogo zazionie<pr><slowo_obce>zazionąć</slowo_obce> (daw.) --- owiać.</pr>/
Wiecznym Neptun wyrokiem, na suszy utonie!/
Oracz, wprzągszy do pługu pracowite cielce,/
Znowu się długu wielkiej zwierza rodzicielce;/
Albo widząc dojźrałe lny, trawy i ryże,/
Częścią ją goli, częścią skubie, częścią strzyże./
Drugi, na podebranym brzegu wisząc śmiele,/
Albo już jętą<pe><slowo_obce>jąć</slowo_obce> (daw.) --- chwycić.</pe> rybę prowadzi za skrzele,/
Albo dający obrok swej myśliwej duszy<pr><slowo_obce>Albo dający obrok swej myśliwej duszy</slowo_obce> --- pasąc duszę.</pr>,/
Strzeże, rychło włosienia, rychło wędy ruszy./
Ten sobie dom buduje; groble sypie drugi/
I w miejscu poniewolne zastanawia strugi,/
Żeby mu obrotnymi wiecznie snuły koły/
I ryby zawierały; teh osadza pszczoły,/
Ten owce strzyże, inszy bujne szczepi sady/
Albo wonne dziardyny<pr><slowo_obce>dziardyn</slowo_obce> (daw., z wł.) --- ogród.</pr> albo winohrady<pr><slowo_obce>winohrad</slowo_obce> (daw.) --- winnica.</pr>;/
Albo młode wałachy, albo spaśne woły/
W nadzieję założonej szykuje stodoły./
Kto myśliwy, to w pole: krogulcem przepiórki,/
Jastrząbem kuropatwy, a skoro kapturki/
Zruci rarog, zająca zalatuje z góry;/
Gęsi sokół i dzikie ugania kaczory./
Mają swoje zabawy i ptaszęta drobne,/
Gdy kto przy pewnych wabiach miejsce ma sposobne:/
Choć je siatką przyrywa, choć zbiera na lepie,/
Kędy się barziej wikle, im się dłużej trzepie./
<begin id="b1341610133504-1737938207"/><motyw id="m1341610133504-1737938207">Polowanie</motyw>Kto zaś smak we psich gonach i swoje ma gusty,/
Wywrze ze sfor ogary w najgęstsze zapusty<pr><slowo_obce>zapusty</slowo_obce> --- tu: gąszcze.</pr>,/
Którzy pojętnym cuchem<pr><slowo_obce>cuch</slowo_obce> --- (terminologia myśliwska) węch.</pr> dotąd zwierza śledzą,/
Że go na koniec w miejscu trafią i popędzą:/
Toż straszny rozgardyjas<pr><slowo_obce>rozgardiasz</slowo_obce> --- wrzawa.</pr>, kiedy coraz klucze/
Składa<pr><slowo_obce>klucze składać</slowo_obce> --- (o zwierzęciu) kluczyć, mylić pogoń.</pr>, a w szczwaczu serce z wielkiej się zatłucze/
Chęci, gdy chciwe oczy wytrzeszczając czeka,/
Rychło nań albo zając, albo sarna lekka,/
Albo też lis rumiany, albo wilk ponury/
Wypadnie; toż ze smyczy charty, jako z chmury/
Piorun, zmyka, więc i sam szalenie na szkapie/
Pędzi i często szyję łomie przy herapie<pr><slowo_obce>herap</slowo_obce> a. <slowo_obce>harap</slowo_obce> (daw.) --- koniec polowania.</pr>,/
Albo się cieszy, jeśli z kręconych konopi/
Z wielkim tryumfem zwierza dobywają chłopi.<end id="e1341610133504-1737938207"/>/
Owo wszelkie myślistwo na ziemi i wodzie/
Ucieszy, kto go lubi, przy pięknej pogodzie./
Ma uczciwe rzemiosło z pożytkiem zabawy:/
Przeklnie się furman w błocie, wżdy<pe><slowo_obce>wżdy</slowo_obce> (daw.) --- przecież, jednak.</pe> czasem ze strawy/
I w złą się wlecze drogę, bo się barziej niczém/
Nie cieszy, jako kiedy trzaska sobie biczem./
<begin id="b1341610185440-947562451"/><motyw id="m1341610185440-947562451">Vanitas</motyw>Drugi w księgach utonął i by go kto spytał:/
Czego się też przez wiek swój tak długi doczytał?/
Mniemam, że na odpowiedź myśliwszy ze trzy dni,/
Rzekłby: że wszytko próżność! Snu i nocnej brydni<pr><slowo_obce>brydnia</slowo_obce> --- dziś popr.: brednia.</pr>/
Rówien świat i to wszytko, cokolwiek na świecie./
Wszytko bywszy, nie będzie, bo śmierć wszytko zmiecie./
Igrzyskiem są przed Bogiem człowiecze obroty;/
Same płużą<pr><slowo_obce>płużyć</slowo_obce> (daw.) --- sprzyjać, godzić się.</pr>, bo żyją i po śmierci, cnoty./
Robi, łowi, kupuje, szuka, wydrze, kradnie/
Każdy człowiek na świecie, aż go śmierć zapadnie;/
I póki tylko żyje, póki tylko ziewa,/
Zawrze albo się boi, albo się spodziewa.<end id="e1341610185440-947562451"/>/
Srogim zaś szturmem, srogą nawałnością bite,/
Trwożliwa bojaźń jako nadzieje niesyte/
Za różną łakomego idąc serca żądzą,/
Po królewskich pałacach i ratuszach błądzą./
Ten twardych drzwi pilnując i portyry<pr><slowo_obce>portyra</slowo_obce> --- portiera, zasłona drzwi.</pr> głuchej,/
Niespane nocy trawi, dni głodne; już w kruchej/
Cegle wystał, jakoby za pokutę, dołek,/
Żeby go przecie kiedy nie minął on stołek<pr><slowo_obce>stołek</slowo_obce> --- tu w sensie dostojeństwa, urzędu.</pr>./
Pragnie złota łakomy i bogactwy między/
W niedostatku wyżywszy wiek, umiera w nędzy,/
Żeby spełna doroczna lichwa doszła skrzynki;/
Gdy drudzy jedli, pili, on połykał ślinki./
Nie mógł na twardej ręce jego wykołatać/
Wstyd i zimno żeby był suknią dał załatać./
Ten płochego pospólstwa faworem<pr><slowo_obce>fawor</slowo_obce> (daw.) --- życzliwość, łaska.</pr> odęty,/
W niebo pluje i stawia z tablatury<pr><slowo_obce>tablatura</slowo_obce> --- nuty; stawiać pięty z tablatury: być wyniosłym.</pr> pięty./
Drugi karmi i poi, trąbi, bębni, skrzypie,/
Wioskę przeda ojcowską, a pieniądze sypie;/
Nie wie tego, że jako wicher niewidomy/
Porwawszy na powietrze leda wiecheć słomy,/
Nie tylko razem puści, lecz tymże zawodem<pe><slowo_obce>tymże zawodem</slowo_obce> --- równocześnie.</pe>/
W błoto wmiece<pr><slowo_obce>wmiece</slowo_obce> --- (od: miotać) wrzuci.</pr> i lada opaskudzi smrodem./
<begin id="b1341610714208-3635258366"/><motyw id="m1341610714208-3635258366">Pies</motyw>Póki psu chleba dajesz, tobą się opieka;/
Przestaniesz? Da kto więcej? Kąsa cię i szczeka;/
Dopieroż gdy mu język zazdrości wścieklina/
Odbierze, co do gęby przyniesie mu ślina,/
Wszędzie żuje<pr><slowo_obce>żuć</slowo_obce> --- tu: pleść.</pr> o tobie za twoje wygody;/
W łyżce-by cię, gdyby mógł, rad utopił wody./
Ten ci statek pospólstwa<pr><slowo_obce>pospólstwo</slowo_obce> --- pospolitowanie się, poufałość.</pr> i kuflowa łaska<pr><slowo_obce>kuflowa łaska</slowo_obce> --- od kufla, pijatyki.</pr>,/
Jeśli nie lejesz, zaraz idzie do dyjaska<pr><slowo_obce>do diaska</slowo_obce> --- do diabła.</pr>.<end id="e1341610714208-3635258366"/>/
Ów językiem wykrętnym i goli, i strzyże,/
Kogo rano ukąsił, wieczór go zaś liże./
Nieprzyjaciel mej sprawie, przyjaciel osobie,/
Niech go kat i z przyjaźnią taką weźmie sobie!/
Ratusze mu warstatem: tam, jako na targi/
Szewcy buty, przedajne i on niesie wargi,/
Jako różą na oset, tak wzajem gotowy/
W oset przetworzyć różą wykrętnymi słowy./
<wers_wciety typ="1">Krwią tchnie nasz Osman i choć orlim spadał lotem,</wers_wciety>/
Jednako swym i cudzym pogardza żywotem;/
Nie może się ukoić, choć fortuna przeczy,/
I tylko naszą zgubą serce swe poleczy;/
Już sto stracił tysięcy pod Chocimem ludzi;/
Wżdy w nim dotąd gorliwej żądze nie wystudzi/
Uroszczona nadzieja, że po piersi aże/
We krwi naszej jego się arabczyk umaże./
Nazbyt-eś, Herkulesie, nazbyt śmiały, wierę<pr><slowo_obce>wierę</slowo_obce> (daw.) --- zaprawdę.</pr>,/
Gdy się kwapisz piekielną nawiedzić Megierę<pr><slowo_obce>Megiera</slowo_obce> --- Furia.</pr>,/
Ślepyś, że nas i śpiących, i czujących do niéj/
Każdy dzień i godzina i minuta goni?/
Strasznym pędem lecimy w otchłań śmierci srogiéj,/
Jeszcze głupi szukamy prostszej do niej drogi!/
Nie rwi się<pr><slowo_obce>rwi</slowo_obce> --- dziś popr. forma 2.os.lp trybu rozkazującego: rwij.</pr>, będziesz tam wczas<pe><slowo_obce>wczas</slowo_obce> (daw.) --- na czas, w porę.</pe>, zajedziesz i szłapią<pr><slowo_obce>szłapią</slowo_obce> --- truchtem.</pr>,/
Kędy szaleni cwałem do zginienia kwapią./
<wers_wciety typ="1">Niechajże drugich sława po kończynach świata,</wers_wciety>/
Po narodach, po miastach, po powietrzu lata;/
Niech morze krwią rumieni; niechaj z ludzkich trupów/
Równe sypie mogiły Alcydowych słupów<pe><slowo_obce>Alcydowe słupy</slowo_obce> --- słupy Heraklesa.</pe>;/
Niech mu zamki i boskie stawiają kościoły;/
Niechaj szczerozłotymi wyniesiony koły/
Czterma się królmi wozi z hardym Sezostrytem<pr><slowo_obce>Sezostrys</slowo_obce> --- król egipski.</pr>;/
Niechaj z Midą szaleje złota niedosytem;/
Niechaj igra fortuną z Polikratem<pr><slowo_obce>Midas i Polikrates</slowo_obce> --- znani z mitów i podań (pierścień Polikratesa).</pr> samém;/
Niech mu się zapaszystym<pr><slowo_obce>zapaszysty</slowo_obce> --- pachnący.</pr> stół poci balsamem;/
Niech pije z Antyochem; niech niewieściuszeje/
Z Sardanapalem; niechaj z Neronem krew leje ---/
Mnie w odległym ustroniu szpłacheć mej ojczyzny/
Niechaj zmarsku i późnej domieści siwizny;/
Niechaj, żywszy dalekim świata tego burze<pe><slowo_obce>dalekim świata tego burze</slowo_obce> --- dalekim od burzy tego świata.</pe>,/
Na tym tylko przestając, co dosyć naturze,/
Lubym wczasem<pr><slowo_obce>wczas</slowo_obce> (daw.) --- wygoda, wypoczynek.</pr>, bez potu, bez prace, okryty,/
Swobodnych dni i wieku tutecznego syty,/
Płynę do kresu, gdzie się kończą lata człecze!/
<begin id="b1341610829352-2964554916"/><motyw id="m1341610829352-2964554916">Stoicyzm</motyw>Niech mnie z nich wyprowadzi śmierć, a nie wywlecze/
Starego ziemianina, co dosyć ma na tem,/
Że się sam zna, z obłudnym choć się nie zna światem;/
Który dosyć wysoko swą fortunę ceni,/
Gdy ani upaść może, ani się odmieni;/
Cnotą zaś, co i w grobie nie boi się straty,/
Wszytkie takie na świecie przeniósł fortunaty<pr><slowo_obce>fortunat</slowo_obce> (daw., z łac.) --- szczęśliwiec.</pr>!<end id="e1341610829352-2964554916"/>/
<wers_wciety typ="1">Tedy skoro świat słońce oświeci wesoły,</wers_wciety>/
Zaprzągają w armaty po stu par bawoły:/
Rug<pr><slowo_obce>rug</slowo_obce> (daw.) --- rumor, hałas.</pr> i zgrzyt ciężkich wozów; pod swymi się znaki/
Walą pułki w Podole, a tu na Polaki/
Husseim i Dilawer drugą stroną ciągną/
I komunnikiem<pr><slowo_obce>komunnik</slowo_obce> --- konnica.</pr> góry zwyczajne osiągną./
Nowe Lubomirskiemu w głowę wpadły kliny,/
Poco-li Osmanowi takie przenosiny?/
Co za dalsza impreza<pr><slowo_obce>impreza</slowo_obce> (daw., z wł.) --- przedsięwzięcie.</pr> i na jakim gruncie?/
Czy się kędy o naszym dowiedział Zygmuncie,/
I drogę mu zachodzi i zbije go z toru,/
Gdy na niegotowego wpadnie z Niedoboru<pr><slowo_obce>Niedobór</slowo_obce> --- góry Miodoborskie na Podolu.</pr>./
Języka<pr><slowo_obce>język</slowo_obce> --- wieści (od jeńca).</pr> dotąd nie ma, żeby się mógł sprawić,/
Więc się każe ochoczym dla niego wyprawić./
Sunie się zatem w pole rzeźwej młodzi grono/
I lekkim naprzód harcem podemknie pod ono/
Straszne mnóstwo pogaństwa; dopieroż kiedy ci/
Swych się dzierżąc bonczuków stoją jako wryci,/
Jako pczoły, jeśli je deszcz porany zrosi,/
Wszytkie leżą na ulu, żadna się nie wznosi/
Tak choć ledwie nie plują naszy Turkom w oczy,/
Żaden się nie śmie ruszyć, żaden nie wykroczy./
<wers_wciety typ="1">Wspomni<pr><slowo_obce>wspomni</slowo_obce> --- dziś popr. forma 2.os.lp trybu rozk.: wspomnij.</pr>, muzo! kto-li się pierwszy o tę ścianę</wers_wciety>/
Uderzy; imię jego nie ma być milczane./
Jan Lipski, stary rotmistrz usarskiej drużyny,/
Czteroma dorodnymi otoczony syny,/
Czterech miał, czterech w regiestr swej chorągwie pisze,/
Przybrawszy dla Ojczyzny dzieci w towarzysze./
Precz tarcze, precz kirysy, precz stalone nity,/
Kogo Bóg tak mocnemi opatrzy zaszczyty<pr><slowo_obce>zaszczyt</slowo_obce> --- obrona.</pr>!/
Nie mają tyla strzały w męskich rękach grozy,/
Że z królem świętym rzekę, i kosami wozy/
Tknione, ile cnotliwych przy rodzicu synów/
Piersi, podczas najgorszych na świecie terminów./
Czas odmienia przyjaciół i fortuna mylna,/
Twoja krew, ojcze, z tobą nigdy nierozdzielna./
Niech kto każe na<pr><slowo_obce>kazać na</slowo_obce> (daw.) --- liczyć na.</pr> skarby, sługi, mury; każ ty/
Na swe dzieci: to skarby, to ludzie, to baszty!/
Ten tedy widząc, że tchórz poganów obleci,/
Tak rzecze, do miłych się obróciwszy dzieci;/
«Pięćdziesiąt lat bez mała, moja droga młodzi!/
Jakom twardego Marsa służbę wziął, dochodzi;/
Jako krew hustem<pr><slowo_obce>hustem</slowo_obce> (daw.) --- gęsto.</pr> leję za miłą Ojczyznę,/
Że mi już żadnej rany, chyba by przez bliznę,/
Ani szabla turecka ani szwedzka kula,/
Łuk tatarski i oszczep grubego Moskula/
(Z tym się pochwalić mogę przed wszytkimi śmiele),/
Z przodu zadać nie może na skrzywionym ciele./
To herby, to są moje Śreniawy<pr><slowo_obce>Śreniawa</slowo_obce> --- herb, czerwona rzeka w białym polu.</pr> rumiane,/
Z tymi z grobu na trąbę archangelską<pe><slowo_obce>archangelski</slowo_obce> --- archanielski.</pe> wstanę,/
W on popis generalny i da mi wódz święty/
Niebieski indygenat<pr><slowo_obce>indygenat</slowo_obce> (daw.) --- szlachectwo.</pr> za takie prezenty,/
Że sławy, która i tu będzie żyła po mnie/
W piersiach ludzi cnotliwych na ziemi, nie wspomnię,/
Dla której, gdy się nie mógł inszym kształtem na nię/
Zdobyć, spalił ktoś kościół w Efezie Dianie<pr><slowo_obce>spalił ktoś kościół w Efezie Dianie</slowo_obce> --- mowa o Herostratesie, za swój wyczyn skazanym (nieskutecznie) na wieczne zapomnienie.</pr>;/
A gdy i sam odważnie w onym ogniu gorzał,/
Dla wiecznej imię swoje pamięci powtorzał,/
Chociaż się był tamten świat sprzysiągł na to, żeby/
Z imieniem w tym popiele wieczne miał pogrzeby./
I mnie aż do dzisiadnia ten nagrobek czekał:/
Tu Jan Lipski umierał, a nie: stąd uciekał./
Nie to żywot, sto lat żyć, sto lat w ziemi gmerać,/
Myśląc tylko, żeby jak najpóźniej umierać,/
Zniknąć potem na wieki, w ziemię się zagrzebszy;/
Jeden dzień, jeden sercu wspaniałemu lepszy,/
Co mu tysiąc lat da żyć na ziemi a w niebie/
Szczęśliwe, nieprzeżyte wieki po pogrzebie./
Miejcież to dziś ode mnie, moje lube dzieci!/
Że jako w lichwie nigdy nie dziedziczy trzeci,/
Jako zawsze przed słońcem jasna chodzi zorza,/
Jako wilk na barana, tak śmierć mrze na tchórza;/
Namaca go w tysiącu, dosięże go w murze,/
Niech we dzwonie, w żelaznej niech chodzi delurze<pr><slowo_obce>delara</slowo_obce> (daw.) --- delia, płaszcz.</pr>./
Serce śmiałe a bystrej natarczywość ręki,/
Jako topór zawiłe w dębie mija sęki<pr><slowo_obce>Jako topór zawiłe w dębie mija sęki</slowo_obce> --- śmierć mija serce jako topór twarde (,,zawiłe") sęki.</pr>./
Dzisiejszy dzień, synowie! moje krwawe prace/
Skończy albo ozdobi; wszyscyć swoje place/
Załężem, które nam raz śmiertelnej natury/
Różnym różnie w pieluchach wymierzyły sznury:/
Bo jedna tylko na świat ciasna forta człeku,/
Tysiąc z świata przestronych; mnie umrzeć na łęku<pr><slowo_obce>na łęku</slowo_obce> --- w siodle.</pr>/
Milej niźli na łożu i com szablą robił,/
Słuszna, żebym to dzisia szablą przyozdobił./
Wam przykład zostawuję, drogą miłość<pr><slowo_obce>drogą miłość</slowo_obce> --- w rękopisie: drugą.</pr> z sobą:/
Bo jakoście pod jedną leżeli wątrobą,/
Tak żyjcie i na ziemi, a jednością waszą/
Dobrzy się uweselą, niedobrzy ustraszą!/
Jeszcze dobrze słów onych nie dokończył dźwięku,/
A już pałasz śmiertelny błyśnie mu się w ręku;/
Toż co lepszych kilkuset przybrawszy do sfory,/
Jako lew w kupę żubrów na długie przemory,/
Jako jastrząb w stado wron, i on tak ochoczy/
Na lewe tureckiego szyku skrzydło skoczy,/
I baszy, co na tamtym rozkazował skrzydle,/
Przy samych łeb ramionach utnie, jak po mydle./
Spadł bonczuk chorążemu, przycięty u ręku;/
Wypadł i sam, przez piersi pchnięty sztychem, z łęku;/
A im byli poganie na jego odwagi/
Niegotowszy, tym brali przystojniejsze plagi./
Kiedy tak wszyscy mężnie przy swym pułkowniku/
Rzezą Turki na pował, żaden o języku<pe><slowo_obce> język</slowo_obce> --- jeniec schwytany dla uzyskania informacji o siłach przeciwnika.</pe>/
Nie wspomni, aż Hieronim, syn jego najstarszy,/
Podufałego konia ostrogami zwarszy,/
Który mu się z urody uda<pr><slowo_obce>udać się</slowo_obce> --- spodobać się.</pr> i kibici<pr><slowo_obce>kibić</slowo_obce> --- tu: kształt.</pr>,/
Z obudwu rącz Turczyna za piersi uchwyci,/
A kiedy na powodzie<pr><slowo_obce>na powodzie</slowo_obce> (daw.) --- na lejcu.</pr> nie chce iść i zrzędzi,/
Piotr go młodszy obuchem za plecy popędzi./
Toż go co w koniech skoku, z przetarganą brodą,/
Prosto ku obozowi do hetmana wiodą./
Ale i tu się mało Lubomirski sprawił,/
Bo imprezy<pr><slowo_obce>impreza</slowo_obce> (daw., z wł.) --- przedsięwzięcie.</pr> nikomu Osman nie objawił./
Drudzy dwaj przy rodzicu i z prawa, i z lewa/
Jako baszty, jako dwa nieułomne drzewa,/
Rum<pe><slowo_obce>rum</slowo_obce> --- (z niem. Raum) przestrzeń, miejsce.</pe> sobie szablą czyniąc, następują śmiele,/
Kędy się im do wiecznej sławy droga ściele./
Już się Turcy postrzegli, co dotąd jak niemi/
Stali, skoro swych tysiąc obaczą na ziemi,/
Których im garść tak mała naszych, prawie z garła/
O wstydzie niewrócony! o hańbo! wydarła./
Toż miesiącem Husseim zakrążywszy krzywém/
Zawrze naszych, jak w bani; a ci sercem żywem/
Bojaźń w męstwo obrócą; w ostrzu tylko broni/
Swe nadzieje po Bogu kładą: że z tej toni/
Wynidą; <begin id="b1341611805481-3555777168"/><motyw id="m1341611805481-3555777168">Śmierć bohaterska</motyw>tam Lipski, jak Leonidas drugi/
Umrzeć chce zwyciężając; krwawe zewsząd strugi/
Szumią i którąkolwiek rzuci cugle stroną/
Jako trzcina poganie, jako słoma płoną./
Nigdy tak bystra Wisła nie rozbierze brzegów,/
Kiedy ją z roztopionych wesprze wiosna śniegów,/
Jaką dziurę w pogaństwie garść ludzi tak mała/
Przy mężnym wodzu ostrą szablą rozkopała./
Któremu już niesyte śmierci ludzkich jędze/
Bystrolotnym wrzecionem dowijały przędze:/
Koń pod nim, uderzony arabskim dzirytem<pr><slowo_obce>dziryt</slowo_obce> --- włócznia.</pr>/
Padł na ziemię i pana tymże zbył impetem<pr><slowo_obce>impet</slowo_obce> --- tu: zamach, uderzenie.</pr>;/
Co gorsza, że mu nogę onym obaleniem/
Gdzieś do skały przycisnął pospołu z strzemieniem./
Tak ci wiekopomnymi żywota przykłady/
Przedłużywszy, gęstych strzał i kiścieniów<pr><slowo_obce>kiścień</slowo_obce> --- broń tatarska, bicz z kulą ołowianą.</pr> grady/
Osuty<pr><slowo_obce>osuć</slowo_obce> (daw.) --- osypać.</pr>, stratowany szkapimi kopyty,/
Bogu dał nieśmiertelną duszę w depozyty:/
Ciało synom, które ci z gorzkich łez kąpiele/
W Kamieńca Podolskiego złożyli kościele.<end id="e1341611805481-3555777168"/>/
Tam, zadawszy na sercach niezleczone smutki/
Domowi swemu, czeka anielskiej pobudki,/
I już Tatr<pr><slowo_obce>Tatry</slowo_obce> --- tu ogólnie: góry.</pr> Pirenejskich nieprzebytym wałem/
Zaległ Turkom tamten próg swoim zacnym ciałem./
Starszy bierze chorągiew po rodzicu lubém,/
Pod przysięgą się wiecznym zawiązawszy ślubem,/
Że mu żadne na świecie prócz pogańskiej juchy/
Zakrwawionego serca nie zgoją flejtuchy<pr><slowo_obce>flejtuchy</slowo_obce> --- szarpie, rodzaj opatrunku.</pr>./
Straciwszy naszy wodza nie zaraz się strwożą./
W Bogu, w sercu a w szabli ufność swą położą,/
I tam, gdzie im na odsiecz Wejer lonty kurzy,/
Skoro się krwią turecką każdy upurpurzy,/
Kilkunastu straciwszy, odwodem<pr><slowo_obce>odwód</slowo_obce> --- tu: odwrót.</pr> się puszczą,/
Przebijając przez gęstą bisurmanów tłuszczą,/
Lecz by ich był i Wejer nie wyrwał z tej toni;/
Lubomirski im świat<pr><slowo_obce>świat</slowo_obce> --- tu: wolność.</pr> dał, gdy w tysiącu koni/
Prosto jedzie na Turki, którzy już-już całém/
Chcieli naszych obegnać, chcieli zawrzeć wałem./
<wers_wciety typ="1">Tak ci wyszli: lecz barziej podczaszego morzy<pr><slowo_obce>morzyć</slowo_obce> (daw.) --- trapić, martwić.</pr>,</wers_wciety>/
Gdy dociekszy, co Osman w swojej głowie tworzy,/
Sobieski z Żorawińskim w pegazowym locie/
Pchną Szembeka, że dotąd Kamieniec w obrocie!/
Toż sto lekkich chorągwi przeprawiwszy mostem,/
Rozkaże Sieniawskiemu iść gościńcem prostém,/
Żeby w lasach przypadszy gdzie Kamieńca blisko,/
Upatrzywszy pogodę, w tamto odchylisko<pr><slowo_obce>odchylisko</slowo_obce> (daw.) --- otchłań.</pr>/
Nagnał Turków, osiadszy szturmującym tyły./
I będzie tamtym ludziom jego przyjazd miły,/
By snać nie rozumieli, że nas tu już zgładził,/
Przeto się do Kamieńca z wojski przeprowadził./
Cztery potem tysiące obiecuje za nim/
Wyprawić dragonii; jeżeliby na nim/
Wyjechali<pr><slowo_obce>wyjechać</slowo_obce> (daw.) --- napaść.</pr> poganie, co bywa strzeż Boże!/
Zastawić się przy ogniu, dawszy mu znać, może,/
A hetman z komunnikiem<pr><slowo_obce>komunnik</slowo_obce> (daw.) --- konnica.</pr> bez wszelakiej myłki<pe><slowo_obce>myłka</slowo_obce> (daw.) --- pomyłka, błąd.</pe>,/
Zostawiwszy piechoty, przybędzie w posiłki./
Koło czego kiedy się Lubomirski krząta,/
Ledwo się Turkom z saku<pr><slowo_obce>sak</slowo_obce> --- osaczenie, pułapka (dosł.: worek).</pr> Sieniawski wyplata,/
Bo pół drogi nie uszedł, gdy od przedniej straże/
Leci Wrzeszcz i Osmana nad głową pokaże;/
Chróst ich tylko i lasek tak niewielki dzielił,/
Co go na cztery razy z łuku kto przestrzelił./
Uciec i wstyd, i trudno także pola stawić<pr><slowo_obce>pola stawić</slowo_obce> (daw.) --- walczyć.</pr>;/
Czasu nie masz rozmyślać i długo się bawić./
Toż za najbliższą górę, od Chocima w mili,/
W prawą stronę wojsko swe Sieniawski zachyli,/
Porozsadzawszy szpiegi tu i ówdzie, wszędy/
Na wszelkie okazyje pilne mając względy;/
Nie wie, co Osman robi, czego się tu tłucze/
I na co po Zadniestrzu składa one klucze<pr><slowo_obce>klucze</slowo_obce> --- od zwierza, mylącego łowcę zmianą kierunku biegu.</pr>./
<wers_wciety typ="1">Bo ten, jako się rzekło, już pełen nadzieje</wers_wciety>/
Na podolskie powiaty pisze przywileje;/
Już z najbliższej Kamieniec obaczywszy góry,/
Ledwie lotem do niego nie wyskoczy z skóry:/
W szczerej równi<pr><slowo_obce>równia</slowo_obce> (daw.) --- równina.</pr>, bez murów i bez wałów, nagi./
Toż do swego wiernego rzecze janczaragi:/
«Ten-li to jest Kamieniec, na który tak hardzie/
Każe<pe><slowo_obce>kazać</slowo_obce> (daw.) --- mówić.</pe> giaur? więc mu go, ku hańbie i wzgardzie,/
Opasawszy łańcuchem, krom<pe><slowo_obce>krom</slowo_obce> (daw.) --- bez.</pe> działa, krom miny,/
Obalę i na drobne obrócę ruiny!"/
Rzekł, a zaraz kilkuset na rumakach lotnych,/
Skądby przystęp najlepszy? wyprawi ochotnych,/
I inaczej do siebie nie każe im wracać,/
Aż albo miasto ubiec, albo bram pomacać./
Lecą ci jako z proce, zalśnieni masłokiem<pr><slowo_obce>masłok</slowo_obce> --- napój odurzający.</pr>,/
I skoro trzecim tylko przepaść mieli krokiem/
W skarpę<pr><slowo_obce>skarpa</slowo_obce> --- tu: rów.</pr> onę bezdenną i miasto zdobyczy,/
Na wieczną drogę duszę napoić w Smotryczy,/
Wzdzierają nazad cugle; lecz to późno było,/
Bo ich tam kilkanaście śmielszych przemierzyło./
Z tym drudzy do cesarza powracają dziwem,/
Na który i sam krokiem bieży ukwapliwem,/
I stanąwszy nad oną przerwą niedojźraną,/
Kiwa głową; toż do tych, co nakoło staną:/
«Kto kował te kamienie? Kto skały obrywał?»/
Bóg! rzeką. --- «Słuszna i on żeby ich dobywał!/
Co ręka zbudowała, ręka psować może;/
O roboty się człowiek niech nie kusi boże!»/
Z tym, jakby mu w gębę dał, rzuci nazad wodze<pr><slowo_obce>wodze</slowo_obce> --- cugle.</pr>,/
Kędy stała ormiańska cerekiew przy drodze,/
A że była drewniana, każe ją zapalić,/
Z czym żeby się też było wróciwszy pochwalić./
Gniewna się niesłychanie, szaleństwa mu blisko,/
Kiedy takie uczyni z siebie śmiechowisko./
Nie patrzy drogi, prosto ciągnie przez manowce,/
Gdy zdaleka na stronie obaczy Paniowce,/
Pałac raczej niż zamek, bez wszelkiej obrony,/
Iniskim tylko murem wkoło otoczony/
Dla ordy i podolskich opryszków rozpusty;/
Podczas tak wielkiej wojny został prawie pusty./
Jan Potocki, bracławskim bywszy wojewoda,/
Uwiedziony natury i miejsca swobodą,/
W mili go od Kamieńca, od Chocima w mili/
Postawił; ani działa, ani ludzie byli,/
Oprócz czterdziestu chłopów, którzy się tam sami/
Z dobytki i z swojemi zawarli<pe><slowo_obce>zawrzeć</slowo_obce> (daw.) --- zamknąć.</pe> owcami,/
I ci murów nie bronią, prócz kędy mógł który,/
W różne się z samopały poskradałi dziury,/
Śmierć przed oczyma mając, atoli umierać/
Bez pomsty by nie chcieli. Tym barziej nacierać/
Osman każe, że mury widzi bez obrońce,/
Ze się ku zachodowi pobierało słońce./
Już działa zatoczono i tylko co palić,/
Tylko bramę do góry nogami obalić/
(Bo ją przecie zamknęli, obaczywszy Turki,/
I pod wrota naprędce stawili podpórki),/
Kiedy pop ruski z okna kościelnego sparza<pr><slowo_obce>sparzyć</slowo_obce> --- tu: ustrzelić.</pr>,/
Co stał na rogu muru, pod zawój<pe><slowo_obce>zawój</slowo_obce> --- tu: turban.</pe> puszkarza./
Skoro ten padł, drugi się koło dział zakrzątnie,/
Ale i tego zaraz nasz bajtko<pr><slowo_obce>bajtko</slowo_obce> --- batko (batiuszka), duchowny prawosławny.</pr> uprzątnie./
Trzeciego już nie było. Czyli się bał? Czyli/
W onej drodze z Osmanem ci dwaj tylko byli?/
I owi też chudzięta, kędy się zdarzyło,/
Strzelali i piąci tam Semenów<pr><slowo_obce>semen</slowo_obce> --- żołnierz z gwardii przybocznej sułtańskiej (pierwotnie: myśliwy sułtański).</pr> ubyło/
Cesarskich i sam kiedy nieostrożnie stanie,/
O mało go chłop głupi po złotym kaftanie/
Nie namacał, gdy mu się w onej kupie błyśnie;/
Tylko mu szybka kula koło uszu świśnie./
Tedy w ziemię zażarty plunąwszy pohaniec,/
Obróci ku Chocimiu i acz o sam Żwaniec/
Ociera się, do mostu prosto koniem sunie,/
Puściwszy cug<pr><slowo_obce>puścić cug</slowo_obce> --- ustąpić.</pr> na koniec przeciwnej fortunie./
Nie zaraz ci to zwątpić! nie zaraz rozpaczać!/
Za śmiałymi swe koła zwykło szczęście taczać./
Kto ze strachu umiera, kto da garło z grozy,/
W końskich bombach będzie miał pogrzeb nowej fozy<pr><slowo_obce>fozy</slowo_obce> --- mody; przysłowie łacińskie o śmierci tchórza: <slowo_obce>si morieris minis, asini bombis tu tumulaberis</slowo_obce>: kto z strachu umiera, temu osioł na pogrzeb zadek swój otwiera (satyra z r. 1646).</pr>;/
Albo jeżeli kogo tchórz zje przed potrzebą<pr><slowo_obce>potrzeba</slowo_obce> (daw.) --- walka, potyczka.</pr>,/
Przy takowej muzyce w kurzyńcach<pr><slowo_obce>kurzyniec</slowo_obce> (daw.) --- kurnik.</pr> go grzebą./
I tak-ci Osman, skoro minie go ta biera<pe><slowo_obce>biera</slowo_obce> --- tu: los (dosł.: kostka do gry).</pe>,/
Słońce w morzu, on się w swym namiecie zawiera.</strofa>





<!--TRIM:3-->



<naglowek_czesc id="e98">Wojny chocimskiej
część dziesiąta</naglowek_czesc>







<strofa id="e99">Skoro słońce ciemną noc z tego świata zżenie<pr><slowo_obce>zżenąć</slowo_obce> (daw.) --- spędzić, zegnać.</pr>,/
Znowu dzień, znowu rączy do robót i lenie./
Spi Osman; tak się chodem wczorajszym utrudzi,/
Niech troje<pr><slowo_obce>troje</slowo_obce> (daw.) --- potrójne.</pr> wznidzie<pe><slowo_obce>wznijść</slowo_obce> (daw.) --- wzejść.</pe> słońca, to go nie obudzi;/
Dałby swe państwo, żeby aż do świata końca/
Jego wstydliwe oko nie widziało słońca./
Wczora się gniewał na noc, a dziś mu dzień wadzi./
Któż, jeśli szalonemu sam Bóg nie poradzi?/
Więc już spi<pr><slowo_obce>spi</slowo_obce> --- dziś popr. forma 2.os. lp. trybu rozk.: śpij.</pr> i nie wyłaź, bohatyrze, z duchny<pr><slowo_obce>duchna</slowo_obce> (daw.) --- pierzyna.</pr>!/
Niech za cię kończy wojnę Dilawer staruchny,/
Który rano z Hussejmem, Bakcibasza trzecie/
Podskarbi miejsce wziąwszy, w bogatym namiecie<pe><slowo_obce>namiecie</slowo_obce> --- dziś popr. forma Msc.lp: namiocie.</pe>/
Posłów naszych do pierwszej zaprasza rozmowy./
I gestem, i ukłonem, i miłymi słowy/
Ochotnie ich przyjąwszy (nie wiem jako w sercu),/
Tudzież na złotonitym posadzi kobiercu./
Tam pomniąc Żorawiński, że u Turków ckliwe/
Na długą mowę uszy, wzajem też chętliwe/
Wyświadczy gotowości do starego miru<pr><slowo_obce>mir</slowo_obce> (daw.) --- pokój.</pr>;/
Przyda, że jako zawsze łódź błądzi bez stéru,/
Tak i ich monarchia bez gruntownej rady/
Z dawnymi się na swe złe zwadziła sąsiady./
Na co było cesarza tak daleko wodzić?/
Na co tak wiele krwie lać, tylo ludzi szkodzić?/
«O Wołochy tak stoim, śmiele to rzec mogę,/
Jak ptak o trzecie skrzydło, pies o piątą nogę;/
Póki był wolny naród i do nas się skłaniał,/
Póty go Polak bronił, póty go oganiał./
Dziś kiedy się sam od nas do was tak odsaczy<pr><slowo_obce>odsaczyć</slowo_obce> --- tu: oddalić, odciąć.</pr>,/
Kto z nami nie chce chleba, my z nim i kołaczy<pr><slowo_obce>Kto z nami nie chce chleba, my z nim i kołaczy</slowo_obce> --- przysłowie.</pr>./
Niechże żyje w niewoli, kto nie chce być wolny!/
Niech i respekt<pr><slowo_obce>respekt</slowo_obce> --- tu: wzgląd.</pr> ustąpi z nami wiary spolnej!»/
Mało na to Dilawer; prosi tylko nisko,/
Żeby chcieli posłowie swoje stanowisko/
Odmienić i między nim, między Bakcibasze,/
W gotowe się raczyli wprowadzić szałasze./
Jakoż przyznać to było: z pompy, z fastu<pr><slowo_obce>fast</slowo_obce> (daw.) --- przepych.</pr>, z stroju,/
Nie mógł mieć bogatszego żaden król pokoju,/
Świetniejszych asystencyj<pr><slowo_obce>asystencja</slowo_obce> (daw.) --- otoczenie, straż.</pr>, jakowe namioty,/
Jakie dla posłów polskich strojono piechoty./
Zgoła tak wezyr wszędzie traktował Polaki,/
Że znać było przyjaźni nieomylne znaki./
Stamtąd prosto posłowie szli, kędy on stary/
Pedagog, kapłan, przeto Osmanów<pe><slowo_obce>Osmanów</slowo_obce> --- dawna forma dzierżawcza, dziś: Osmana.</pe> bez miary/
Kochanek, blady, chudy, krzywy, zgoła trupek,/
Kamyków nawtykawszy na nić, jako słupek/
W miejscu stał, szepcąc one nikczemne pacierze,/
Kiedy go, przy powinnej<pe><slowo_obce>powinny</slowo_obce> (daw.) --- należny.</pe> chęci swej ofierze,/
Mile witał pan<pe><slowo_obce>pan</slowo_obce> --- tu: kasztelan.</pe> bełzki; ale w odpowiedzi/
Długiej i uprzykrzonej on stary bzdyś<pr><slowo_obce>bzdyś</slowo_obce> --- określenie pogardliwe.</pr> bredzi,/
Natkawszy w nię fabułek Mahometa swego;/
Wżdy<pe><slowo_obce>wżdy</slowo_obce> (daw.) --- przecież, jednak.</pe> na koniec pokoju życzy statecznego;/
Co w nim będzie rozumu, tu wszytek zgromadzi,/
Że Osmana do niego chętnie poprowadzi,/
<wers_wciety typ="1">Stamtąd szli do Raduła na obiad proszeni,</wers_wciety>/
Po którym się w namiecie<pe><slowo_obce>w namiecie</slowo_obce> --- dziś popr. forma Msc.lp: w namiocie.</pe> sam zawarszy z nimi,/
Imieniem wezyrowym i tureckiej rady,/
Nie bez zwykłej rzecz pocznie o pokoju swady:/
A naprzód, żeby termin z tej i z owej strony/
Z obopólnym granicom mógł być zamierzony;/
I wnet zgoda stanęła; żeby spólni na to/
W przyszłe, da Bóg, zjechali komisarze lato./
Drugie miejsce Kozacy Zaporowscy mieli,/
Że ci tak wyuzdani, zuchwali i śmieli,/
Na każdy rok bez wieści, bez pomsty przypłyną,/
Srogą państwa tureckie pustosząc ruiną./
Na co mu tak Sobieski: «Wejźry tylko czule/
Zdrowym okiem w samę rzecz, o mądry Radule!/
A ujźrysz, że to wszytko, co się złego dzieje,/
Na waszej ordzie przyschnie<pr><slowo_obce>przyschnąć</slowo_obce> --- przylgnąć.</pr>; ci-ć to, ci złodzieje/
Wiedząc, że niekarana będzie ich swawola,/
Coraz wpadną na Wołyń, pustoszą Podola,/
Wsi i miasteczka palą; dla której przyczyny/
Pospólstwo do Kozaków czyni przenosiny,/
Pług kinąwszy<pr><slowo_obce>kinąć</slowo_obce> (daw.) --- rzucić.</pr>, dla pomsty albo dla zdobyczy/
Co żywo się udaje w Zaporowskie dziczy;/
Wolą krwią niźli potem swej wetować straty,/
Gdy zbędą<pe><slowo_obce>zbyć</slowo_obce> (daw.) --- stracić.</pe> ojców, matek, żon, dzieci i chaty./
Na co kiedy hetmani naszy czule<pr><slowo_obce>czule</slowo_obce> --- czujnie.</pr> strzegą,/
Czasem zbierając herstów tam z wojskami biegą,/
Czasem przez komisyje, przez grozy, przez dary./
Lecz skoro na Wołyniu usłyszą Tatary,/
Zgadni<pe><slowo_obce>zgadni</slowo_obce> --- dziś popr. forma trybu rozkazującego: zgadnij.</pe>, co by wprzód czynić: czy się ordzie bronić?/
Czy kozacką swawolą, jako mówisz, skromić?/
Druga, niech to Dilawer, niech to wszyscy wiedzą:/
Że też także Kozacy i nad Donem siedzą,/
Którzy Moskwie poddani; częstokroć się naszą/
Przyodziawszy sukienką<pe><slowo_obce>sukienka</slowo_obce> --- tu ogólnie: szata, strój.</pe>, Czarne morze straszą./
Niejednego z tych u nas o taką swawolą/
Albo ogniem pokarzą, albo palem kolą;/
O co choć tylekroć był Turczyn obesłany/
Od króla, któryż kiedy murza<pr><slowo_obce>murza</slowo_obce> --- książę.</pr> był skarany?/
Aże, nie uwijając słów mych bawełnicą<pe><slowo_obce>nie uwijając słów mych bawełnicą</slowo_obce> --- mówiąc prosto z mostu.</pe>,/
Powiem: tak ten, co kradnie, pachnie szubienicą,/
Jak ten, co przechowuje u siebie kradzieży;/
Jak ten, jak ów, złodziej jest i katu należy./
W Jassiech-ci to bywała takowa spiżarnia/
Za inszych hospodarów<pe><slowo_obce>hospodar</slowo_obce> --- władca mołdawski a. wołoski.</pe> albo złodziejarnia/
Raczej, kiedy swą wiarę wywróciwszy nicem<pr><slowo_obce>nicem</slowo_obce> --- na nice, na opak.</pr>,/
Kradli nas z Tatarami i częstokroć licem<pr><slowo_obce>licem</slowo_obce> (daw.) --- na gorącym uczynku.</pr>/
Cudze rzeczy wracali; wolą dzisia jawnie/
Wydzierać pod ramieniem Porty, niż ustawnie/
Sprawować<pr><slowo_obce>ustawnie sprawować</slowo_obce> (daw.) --- ustawicznie się uniewinniać.</pr>; niech się cesarz nic o nich nie boi,/
Od doroczniego im się haraczu okroi;/
Kiedy nań będą zbijać albo kraść z Tatary,/
My na Kozaków będziem patrzyli przez spary»./
<wers_wciety typ="1">Tu się znacznie afektem hospodar uwiedzie:</wers_wciety>/
«Więc com wam miał na samym proponować przedzie,/
Trzeba mi wszytkich herstów wydać bez odwłoki,/
Na pomstę Urynowa i mojej Soroki<pr><slowo_obce>Na pomstę Urynowa i mojej Soroki</slowo_obce> --- spustoszonych doszczętnie przez Kozaków, por. III 926--8.</pr>./
Już tam Dońców nie było, nie masz na co składać;/
Albo sami musicie za nich odpowiadać!»/
I przysięże, kołpaka sunąwszy na ucho:/
Że się to łyko tym psom nie ma odrzeć sucho:/
Ani wojny dzisiejszej ugasi zapałów,/
Aż więźniami kozackich dadzą pryncypałów<pr><slowo_obce>pryncypał</slowo_obce> --- przywódca, herszt.</pr>./
«Niech nie na stronie, ale w mych oczach ci sprawce/
Giną; bo żeście głowę ucięli Brodawce,/
Wszytko mnie wbrew i większe otworzenie żalu:/
Na haku trzeba było zbójcy być i palu!»/
<wers_wciety typ="1">Na końcu miał Sobieski odpowiedź języka:</wers_wciety>/
«Gdybym to nie od ciebie, ale od młodzika/
Słyszał, mniej bym się temu podobno dziwował./
Tak-żeś na świecie długo, Radule, wiekował,/
A tego jeszcze nie wiesz, że za obesłaną<pe><slowo_obce>obesłany</slowo_obce> --- tu: ogłoszony.</pe>/
Wojną wszytkie do razu przyjaźni ustaną?/
Że Urynów Kozacy, że Sorokę znieśli,/
Pytaj się o Soczawę albo Jassy, jeśli/
I tym by folgowali, gdy im bronią prześcia?/
Pewnie, że by ani miast, ani ich przedmieścia/
Dotąd szczętu nie było; pośli<pr><slowo_obce>pośli</slowo_obce> --- dziś popr. forma trybu rozk.: poślij.</pr> do Kozłowa,/
Jeżeli<pr><slowo_obce>jeżeli</slowo_obce> --- czy.</pr> tam Nuradyn buduje<pr><slowo_obce>Jeżeli tam Nuradyn buduje</slowo_obce> --- Tak samo Tatarzy niszczą, nie budują.</pr>, a słowa/
Swoje miarkuj inaczej: bowiem z gęby twojéj/
Tak niemądrym wychodzić wierę<pr><slowo_obce>wierę</slowo_obce> (daw.) --- zaprawdę.</pr> nie przystoi!/
A cóż by świat rzekł o nas, kiedy byśmy głupi/
Kozaków, że ich tyran ze skóry obłupi,/
Wydać mieli niewinnych? Więc takimże mirem<pe><slowo_obce>takimże mirem</slowo_obce> --- w ramach tej samej umowy pokojowej.</pe>/
Dajcie nam Bernackiego zbójcę z Kantimirem./
Dajcie Dziambegiereja hana z jego płochém/
Za to, że nas wojuje, tatarskim motłochem./
Lecz i w tym niech nie błądzi, proszę, twoja głowa;/
Żeby tu dla Soroki, albo Urynowa/
Miał być ścięty Brodawka, co regimentował/
Na tej drodze Kozakom? Ktoś z ciebie żartował!/
Choćby Jassy, jakom rzekł, wywrócił z Soczawą,/
Pewnie by śmierci taką nie zasłużył sprawą!/
Że się podjął hetmanić, miawszy rozum miałki<pe><slowo_obce>miałki</slowo_obce> --- płytki, głupi.</pe>,/
Że kilkaset człowieka zgubił dla gorzałki,/
Zginął». Tu znowu Raduł w onymże humorze:/
«Cóż było po Żółkiewskim --- rzecze --- na Cecorze?<pr><slowo_obce>«Cóż było po Żółkiewskim --- rzecze --- na Cecorze?</slowo_obce> --- Co wam było z Żółkiewskiego, co ze słania posiłków dla Austrii?</pr>/
Co żeście przeciw Turkom słali suplementy<pe><slowo_obce>suplementy</slowo_obce> (daw.) --- posiłki.</pe>/
Do Austryi i stamtąd ten pożar zajęty/
Przenieśli do swej ziemie, który nie wprzód zgaśnie,/
Aż was sparza? Wam samym zachciało się właśnie./
Ani darmo na Turki wojny tej nie wleczcie,/
Raczej swej porywczości ranę tak uleczcie/
(Bo nie zaraz lew lęże, gdy się z miejsca ruszy):/
Ponieważ się haraczem brzydzą wasze uszy,/
Więc co rok upominki pewnej wagi złota/
Przed przejasne przez wielkich posłów ślicie<pr><slowo_obce>ślicie</slowo_obce> --- dziś popr. forma trybu rozk.: ślijcie; przed Wysoką Portę turecką.</pr> wrota!»/
Kiedy tak durny<pr><slowo_obce>durny</slowo_obce> (daw.) --- szalony.</pr> Raduł ani się zająknie,/
Na on twardy sylogizm<pr><slowo_obce>sylogizm</slowo_obce> --- wniosek.</pr> Żorawiński krząknie,/
Już mu z serca chybki gniew do języka siąga;/
Ale go uważniejszy Sobieski zawściąga:/
«Ani czas, ani miejsce, ani rzecz po temu,/
Afektowi<pr><slowo_obce>afekt</slowo_obce> (daw.) --- uniesienie.</pr> się --- rzecze --- przeciwić głupiemu.»/
Toż sam na on gruby tyr<pr><slowo_obce>tyr</slowo_obce> (daw.) --- docinek.</pr>, skoro kęs<pe><slowo_obce>kęs</slowo_obce> (daw.) --- trochę.</pe> odpocznie,/
Skromnie Wołoszynowi odpowiedać pocznie./
<wers_wciety typ="1">«Za twym listem, Radule! Zieliński, a potem</wers_wciety>/
Myśmy pod wezyrowym stanęli namiotem,/
Żebyśmy się nie zdali płocho<pe><slowo_obce>płocho</slowo_obce> --- lekko.</pe> wzgardzać miru<pr><slowo_obce>mir</slowo_obce> (daw.) --- pokój.</pr>,/
Z przesłanego Wewelim od ciebie papiéru./
Którego tym nas większa chwyciła otucha,/
Żeś człowiek chrześcijański, że jednego ducha/
Z nami tchniesz, chocieś ciałem w bisurmańskiej lidze<pr><slowo_obce>liga</slowo_obce> (daw.) --- spółka, sojusz.</pr>./
Lecz nie będzie ryś ze psa nigdy, jako widzę,/
Gdy w tej z nami rozmowie, co poznać z słów dźwięku,/
Nie masz szczerości, bowiem w sicie szukasz sęku<pr><slowo_obce>Nie masz szczerości, bowiem w sicie szukasz sęku</slowo_obce> --- przysłowie łacińskie, sens: robić trudności.</pr>;/
To tu, to owdzie skoczysz i nie pośredniczy,/
Jako miał być animusz<pr><slowo_obce>animusz</slowo_obce> (z łac.) --- duch, umysł.</pr>, ale niewolniczy./
Kiedyć odpowiedamy na twoje zarzuty,/
Choć dosyć nieuważne, uciekasz się ku téj/
Racyjej, którą, jakoś sam powiedział o tem,/
Równo z zdrowiem i swoim kładziemy żywotem,/
I śmiesz nam haracz wspomnieć, chociaż go to cienką/
Niesłusznych upominków obłóczysz sukienką./
Z nas tej wojny przyczynę kładziesz z Ottomany/
Przez cecorską<pe><slowo_obce>cecorską</slowo_obce> --- bitwę cecorską.</pe> i przez on posiłek zesłany/
Przeciwko Gaboremu od króla polskiego./
Aniśmy my do Wołoch słali Żółkiewskiego,/
Szkoda nam go tak lekko na oczy wytykać,/
Szkoda, gdy nie masz na co, mój Radule! prztykać./
To zgrzeszył, że Skindera do Wołoch uprzedził,/
Żeby ten był z pogaństwem Polski nie nawiedził./
Że przegrał, nie on winien. Przypowieść to stara:/
Jako pismo na śniegu, tak wołoska wiara./
Że jego głowa wisi z kopiji w Stambole ---/
I my byśmy ich łbami mogli natknąć pole;/
Mieliśmy ścierw<pe><slowo_obce>ścierw</slowo_obce> (pogardl.) --- zwłoki.</pe> Hussejmów, mieli Karakasza,/
Lecz daleka wspaniałość od dzikości nasza;/
Zwierz dziki się nad człekiem nie pastwi po śmierci;/
Każdy ze lwa zdechłego może naskuść<pr><slowo_obce>naskuść</slowo_obce> --- dziś popr.: naskubać.</pr> sierści<pr><slowo_obce>sierści</slowo_obce> --- w rękopisie dla rymu: sierci; tak też najczęściej pisze poeta.</pr>./
Aleć by nieźle czasem przykąsić ozora./
Awo<pr><slowo_obce>awo</slowo_obce> (daw.) --- oto.</pr> listy swojego masz antecessora<pr><slowo_obce>antecessor</slowo_obce> (z łac.) --- poprzednik.</pr>,/
Awo Rady wołoskiej do naszych hetmanów,/
Żeby z ich karków ciężkich zepchnąć bisurmanów,/
A potem zapomniawszy onej swej szczerości,/
Uciekli z hospodarem, jak mogli, najprościéj!/
Że Zygmunt na Gabora trochę posłał ludzi/
Krewnemu cesarzowi, i to wojnę budzi?/
To nie Rzeczpospolita; z prywatnych dochodów/
Wolno było królowi. Cóż do Siedmigrodów/
Osmanowi? Jeśli się z nami bije o nie,/
Pytam, upomniałże się tego kto Koronie?/
Ale zaraz do wojny, do mordu, do sieczy!/
Posłów, których narodów prawo ubezpieczy,/
Znieważać? Chciejże wiedzieć, że polskiej swobody/
Pełen świat i pierwej przyść do ostatniej szkody/
Zdrowia i fortun naszych gotowiśmy raczéj,/
Niż słuchać upominków, dani i haraczy!/
Wam, wam, Wołosza, takie należą tytuły,/
Których natura jako wielbłądy i muły/
Do ciężarów sprawiła; do tych-eście więcéj/
Sposobni: znakiem w herbie łeb u was bydlęcy,/
Żadnego dźwigać orzeł nie umie ciężaru;/
Niech mu nikt nie przybiera cuglów i kantaru<pr><slowo_obce>kantar</slowo_obce> (daw.) --- munsztuk, wędzidło.</pr>./
Jeśli Osman z Zygmuntem chce przyjaźni staréj,/
To się obsyłać mogą wzajemnymi dary./
Inaczej wszyscy pomrzeć wolimy na łęku<pr><slowo_obce>łęk</slowo_obce> --- tu ogólnie: siodło.</pr>,/
A tak twardego nigdy nie zgryziemy sęku./
Jednego wolnym głosem pana obieramy,/
I póki żyw, inszego wspominać nie damy!/
Więc i ty, jeśliś mądry, zaniechaj tych fabuł!/
Za tą przestał repliką<pr><slowo_obce>replika</slowo_obce> --- odpowiedź.</pr> durować<pr><slowo_obce>durować</slowo_obce> (daw.) --- szaleć.</pr> i Raduł./
Krótko tylko kilką słów napomni uciętych:/
Żeby więźniów nie wspomnieć na Cecorze wziętych./
Kto wie, jakoby ich stąd mógł Dilawer cenić?/
Bez tego się wykupić lub mogą zamienić./
<wers_wciety typ="1">Z tą Raduł do wezyra gdy wraca nowiną,</wers_wciety>/
Posłowie też do swego namiotu się kiną<pr><slowo_obce>kinąć</slowo_obce> (daw.) --- rzucić.</pr>,/
I ledwie się rozgoszczą, ledwie za warcaby/
Siędą, ali Weweli z dwoma burkułaby<pr><slowo_obce>burkułab</slowo_obce> --- rumuński urzędnik, burgrabia.</pr>/
Przyszedszy, w sekrecie ich i prosi, i radzi,/
Ponieważ nigdy złego złym pozbyć nie wadzi,/
Żeby kilku Kozaków, którzy zarobili/
Na gardło, a jeżeli tacy by nie byli/
W obozie i w Kamieńcu, choć Ruś prosta będzie,/
Byle dosyć uczynić Osmanowej zrzędzie<pr><slowo_obce>zrzęda</slowo_obce> --- tu: upór.</pr>,/
Przywiodszy ściąć kazali przed jego zastępem,/
A to będzie najpierwszym do traktatu wstępem./
Widzą dobrze posłowie, czego ten frant siągał,/
Że nas przez to widomie<pe><slowo_obce>widomie</slowo_obce> (daw.) --- w sposób widoczny.</pe> z Kozaki rozprzągał./
Takie-li ich za męstwa i podjęte prace,/
Za krew hustem<pr><slowo_obce>hustem</slowo_obce> (daw.) --- gęsto.</pr> wylaną czekać miały płace?/
Taka za wieczną sławę infamia<pe><slowo_obce>infamia</slowo_obce> (daw., z łac.) --- niesława.</pe> darem?/
Więc miasto<pe><slowo_obce>miasto</slowo_obce> (daw.) --- zamiast.</pe> odpowiedzi zbędą go pucharem/
Piwa husiatyńskiego i proszą, żeby te/
Koncepty, nie z wielkiego rozumu dobyte,/
Zachować na podobne sobie błazny raczył,/
Z nimi nic nie wymyślał, nic już nie dziwaczył;/
Jeśli dotąd nie wiedział, niech-że się dziś dowie:/
Że większa w guni<pr><slowo_obce>gunia</slowo_obce> --- wełniana kurtka.</pr> sława, niźli w złotogłowie./
Wziął odkosza Weweli i poszedł jak zmyty,/
Postrzegszy, że w lot doszto<pr><slowo_obce>doszto</slowo_obce> --- domacano.</pr> Greka hipokryty<pr><slowo_obce>hipokryta</slowo_obce> --- obłudnik.</pr>,/
Ani się więcej ważył, przykładem szatana,/
O naszych, który kusić śmiał na puszczy Pana./
Z czym dziś do Sajdacznego Żorawiński strzeli<pr><slowo_obce>strzelić</slowo_obce> --- tu: posłać wiadomość.</pr>:/
Jakim jest przyjacielem Kozakom Weweli./
Lecz i Raduł w rozliczne przetwarza się wzory,/
Żeby posłów mógł jako przywieść do pokory,/
A gdy miejsca racyje nie miały, to w grozy:/
Że Osmana ani głód, ani żadne mrozy/
Nie ruszą; tak się uparł, przed wszytkimi prawił,/
Że na miejscu sześć niedziel jeszcze będzie trawił;/
Że mu świeże prowadzą wojsko ku pomocy./
Czym nam chcąc oczy mydlić, wywodzono w nocy,/
Których z wielką prezentą<pr><slowo_obce>prezenta</slowo_obce> (daw., z łac.) --- okazałość.</pr>, z wielką pompą rano/
Imo<pr><slowo_obce>imo</slowo_obce> (daw.) --- mimo, obok.</pr> naszych szałasze w obóz wprowadzano./
Na to wszytko posłowie pokazali figi:/
Dobry kobuz<pr><slowo_obce>kobuz</slowo_obce> --- mały ptak drapieżny.</pr> na wróble, Ulisses na Frygi<pr><slowo_obce>Ulisses na Frygi</slowo_obce> --- Ulisses nadaje się na głupich Frygów (ale nie na nas!).</pr>;/
Rano było wstać, kto by chciał ich wywieść w pole,/
Przy tym, czegóż się złota szwajca<pr><slowo_obce>szwajca</slowo_obce> --- szydło; <slowo_obce>złota szwajca</slowo_obce> --- przekupstwo.</pr> nie dokole?/
Widzą wszytkie te fochy<pr><slowo_obce>foch</slowo_obce> --- tu: fortel, sztuczka.</pr> i wykręty różne,/
Więc jako beloardy<pr><slowo_obce>beloarda</slowo_obce> --- tu: baszta.</pr> stojący narożne,/
I sławę, i swobodę, dwa mający cele,/
Wielkim sercem pogańskie ponoszą fortele./
Toż wetem wet oddając, przed samym wieczorem/
Powrócił Szembek do nich; ten był autorem/
A co większa i świadkiem żywym, oczywistém,/
Czego zaraz potwierdził podczaszego listem:/
Że król ruszył ze Lwowa, wiodąc wojska tyle,/
Którymi sam wydole ottomańskiej sile;/
Że tygodnia najdalej, po bliskiej równinie/
Niezliczone i orły, i krzyże rozwinie,/
Z czym dziś weszło w nasz obóz sto okrytych znaków<pr><slowo_obce>okryty znak</slowo_obce> --- pełna chorągiew, szwadron.</pr>/
Z książęciem Czartoryskim, wybornych junaków./
W rzeczy samej Sieniawski, skoro Osman minął,/
Dzień się też ku wieczoru jak trzeba nachynął<pr><slowo_obce>nachynąć</slowo_obce> (daw.) --- skłonić się, nachylić.</pr>,/
Przenocowawszy w polu na zmowie z hetmanem,/
Z wielką pompą<pe><slowo_obce>pompa</slowo_obce> --- uroczystość.</pe> wszedł w obóz prawie z słońcem ranem./
Łoskot trąb i grzmot kotłów w dalekie się strony/
Odbija, cóż kiedy się ozwą kartaony!<pr><slowo_obce>kartaony</slowo_obce> --- działa (ciężkie).</pr>/
Turków, jako podszywał<pe><slowo_obce>podszywać</slowo_obce> --- dokuczać.</pe>, jak wlókł przez nich siano,/
Kiedy to naszym posłom przy nich powiedano;/
Postrzeglić oni tego, ale teraz wierzą,/
Gdy ich znacznie ubywa, że się naszy szerzą./
<wers_wciety typ="1">Tak ci Osman i w polu przegraje<pr><slowo_obce>przegraje</slowo_obce> --- dziś popr.: przegrywa.</pr>, i doma<pr><slowo_obce>doma</slowo_obce> --- w domu.</pr>,</wers_wciety>/
I na wiatr poszła jego impreza<pr><slowo_obce>impreza</slowo_obce> (daw., z wł.) --- przedsięwzięcie.</pr> łakoma./
Dopieroż wezyr widząc, że im idzie daléj/
W las, tym też i drew więcej, ani próżnowali/
Kozacy i conocne odprawują czaty:/
Dziś mu pozagważdżali wielką część armaty./
Co dzień to wiatr chłodniejszy i przejęte<pr><slowo_obce>przejęty</slowo_obce> --- tu: przejmujący, dotkliwy.</pr> sztychy/
Na ich rzadkie teleje<pr><slowo_obce>telej</slowo_obce> (daw.) --- kaftan.</pr> i wiotche cwelichy<pe><slowo_obce>cwelich</slowo_obce> --- rodzaj tkaniny.</pe>./
Więc ufając powadze swego majestatu,/
Chciałby też sam z posłami spróbować traktatu./
Przetoż ich zaprosiwszy, takiej użył mowy:/
«Ilem mógł z relacyjej postrzec Radułowej,/
Dosyć wam kondycyje znośne, dosyć małe/
Podawał; ale wasze serce zatwardziałe/
Ani żadnym dobyte słusznych racyj młotem!/
Będziecie się ich, tuszę<pe><slowo_obce>tuszyć</slowo_obce> (daw.) --- mieć nadzieje.</pe>, dopraszali potem,/
Kiedy minie szczodry dzień i dacie za Hryca<pr><slowo_obce>Kiedy minie szczodry dzień i dacie za Hryca itd.</slowo_obce> --- kiedy minie dzień szczodrości sułtańskiej i zapłacicie za prostych  Kozaków.</pr>,/
Za Waśka, za Iwana, swego królewica./
Tedy sobie tych kilku psów cenicie drożéj,/
Niźli przyjaźń turecką, co królestwa mnoży,/
Którą cały świat ziemski tak wysoko płaci?/
Jacyście mi mocarze! Jacy potentaci!/
Toście to darmo w pole wywiedli cesarza?/
To wam krzywda, że miasto haraczu podarza<pr><slowo_obce>podarza</slowo_obce> (daw.) --- podarunki.</pr>/
Oddawać mu będziecie? Któraż wam odyma/
Jędza piekielna serce niedostępne? Zima?/
Jako wam, tak nam spolna; dochodzą nas słuchy,/
Że wam z nieba polecą baranie kożuchy./
Spólnego z wami Turcy przymierają głodu,/
Więc ja, jako przyjaciel polskiego narodu,/
Jako człek w chrześcijańskiej urodzony wierze,/
O czym by siła<pe><slowo_obce>siła</slowo_obce> (daw.) --- wiele.</pe> mówić, z nieboszczki macierze,/
Radzę, żebyście z swojej złożywszy presumpty<pr><slowo_obce>presumpta</slowo_obce> (daw.) --- zarozumiałość.</pr>/
Osmanowi wojenne nagrodzili sumpty<pr><slowo_obce>sumpty</slowo_obce> --- koszty.</pr>,/
I znający go wyższym monarchą na potém,/
Co rok go upominkiem obesłali złotym./
A jeśli wam się z nami tak podoba zwada,/
Osman się stąd nie ruszy do śród listopada;/
Do Soczawy na zimę, aby pierwszą wiosną/
Przytarł wam kiedy rogów, co tak barzo rosną./
Wszytkie tymczasem ordy i tatarskie plemię/
I ludzi europskich w wasze ześle ziemie,/
Żeby miał kałauzy<pr><slowo_obce>kałauz</slowo_obce> --- przewodnik.</pr> niemylne z Krakowa,/
Kędy Wisła w Bałtyckim morzu głowę chowa./
Obaczy się z Poznaniem, nawiedzi i Wilno»./
To mówiąc patrzył w oczy naszym posłom pilno,/
Aza się zmiękczyć dadzą tak srogim impetem<pr><slowo_obce>impet</slowo_obce> --- zawziętość.</pr>./
Przydał i to do swego antypastu<pr><slowo_obce>antypast</slowo_obce> (z wł.) --- przekąska.</pr> wetem<pr><slowo_obce>wet</slowo_obce> (daw.) --- smakołyk, deser.</pr>:/
Że jeśli przy swej dumie i uporze trwają,/
Tą drogą, którą przyszli, niechaj powracają./
«Doczekam się ja, prawi, co mi serce wróży,/
Gdy na klęczkach będziecie czynili podróży,/
Żebrząc tego pokoju, którym dziś tak śmiele/
Gardzicie!» A tu szłyku<pr><slowo_obce>szłyk</slowo_obce> (daw.) --- wysoka czapka.</pr> poprawi na czele./
Zarydzał<pr><slowo_obce>zarydzał</slowo_obce> (daw.) --- zaczerwienił się.</pr> starzec gniewem; lecz go wskok przygaszał,/
Kiedy pojźrał na posłów, jakby ich przepraszał,/
Że się uniósł afektem, że nad obiecanie,/
Nad prawo, kęs<pr><slowo_obce>kęs</slowo_obce> (daw.) --- nieco, odrobina.</pr> surowiej następował na nie./
<wers_wciety typ="1">Skoro starzec opłonął z gorącości owej,</wers_wciety>/
Takimi mu pan bełzki replikował słowy:/
«Słusznie, o wielki rządco cesarskiego dworu!/
Do takiego byśmy przyść mieli dyshonoru,/
Gdybyśmy tu, jako ktoś przed tobą się chwali,/
Zwyciężeni kondycyj<pr><slowo_obce>kondycje</slowo_obce> (daw., z łac.) --- warunki.</pr> słuchać przyjechali./
Do których, póki tylko w ręku staje broni,/
Żaden nas gwałt, żaden mus, przyjęcia nie skłoni,/
A dopieroż gdy jeszcze na koniu siedzimy,/
Żadnej jeszcze przyczyny słusznej nie widzimy,/
Żebyśmy się bać mieli, wy tak hardzie kazać<pr><slowo_obce>kazać</slowo_obce> (daw.) --- okazywać się, prawić.</pr>!/
Na kolanach prócz Boga nikomu się płazać<pr><slowo_obce>płazać</slowo_obce> --- dziś: pełzać.</pr>/
Nie umiemy; dopieroż, że tak rzekę śmiele,/
Poganom, którzy jego są nieprzyjaciele./
Co mówisz o haraczu albo polskiej dani,/
Skoro wszyscy a wszyscy pomrzem wyścinani,/
Skoro w Polszcze mieszkance poosadzasz insze,/
Z nich będziesz robociznę miał i takie czynsze./
Wiedz i wierz, Dilawerze, nie do listopada,/
Niechaj nas tu do maja wasz Osman wysiada;/
Niech miną listopady, niechaj miną grudnie,/
Choć on tak zmarznie, jak ja, tak on, jak ja schudnie,/
Wolimy na ostatek bijąc się w garść chuchać,/
Aniżeli tych plotek niepotrzebnych słuchać./
Za dobry byt, którego nam się tu dostało,/
Że na nas w namiecie twoim nie kapało,/
Bóg zapłać! I za insze dotrzymanej wiary/
Dowody; odwdzięczać je będziem z każdej miary,/
Jeśli na wojnie miejsce może być odwdzięce»./
Tu się porwą z kobierca, kiedy ich za ręce/
Chwyci obu Dilawer i na poły z śmiechem:/
«Gorącoście kąpani; byłoby to z grzechem/
W tym was puszczać rosole<pr><slowo_obce>rosół</slowo_obce> --- tu: gniew, zły humor.</pr> do swoich, a k' temu/
Moglibyście też złożyć<pr><slowo_obce>złożyć</slowo_obce> (daw.) --- ustąpić.</pr> cokolwiek staremu;/
Więc siądźmy, a o wszytkim rozmówmy się znowu,/
Zdarzy Bóg, że się zdamy<pr><slowo_obce>zdać się</slowo_obce> (daw.) --- zejść się.</pr> ku jednemu słowu»./
Gdy tak spuści Dilawer, Sobieski też skromniéj/
Na razie obiecane podarki przypomni,/
Które tak Osmanowi, jako wszytkim owym/
Zausznikom przyrzekli naszy Osmanowym./
Bo Turcy, jako żaden na ziemskim padole/
Naród, tak pragną złota; tym ich więcej zdole<pr><slowo_obce>zdolić</slowo_obce> --- zdołać, zwyciężyć.</pr>/
Każdy, niźli żelazem. I do podobieństwa<pr><slowo_obce>do podobieństwa</slowo_obce> (daw.) --- prawdopodobne.</pr>,/
Gdyż w najpodlejszych ludzi tkają dostojeństwa./
Tam wszytkim rzemieślnikom do honoru prędki/
Przystęp; tam szwiec, co wiechciem wyściela napiętki,/
Kuśnierz, krawiec, tkacz, barwierz, wstawszy od warstatu/
Obok siędzie z wezyrem i wschodniemu światu /
Prawa daje z dywanu<pr><slowo_obce>dywan</slowo_obce> --- rada sułtańska.</pr>. Toż Sobieski prosił,/
Żeby tu nowych rzeczy Dilawer nie wnosił;/
Stare raczej przymierze żeby stwierdzić nowym,/
Przydawszy, co z honorem będzie Osmanowym./
<wers_wciety typ="1">Więc dwu godzin nie wyszło, jako siedli na tem,</wers_wciety>/
Kiedy wiecznym on pokój skończyli traktatem,/
Którego tenor<pr><slowo_obce>tenor</slowo_obce> --- tu: brzmienie.</pr> taki:</strofa>






<poezja_cyt><strofa id="e101"><wers_wciety typ="6">1. Naprzód, co dziś stanie,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Z tym wielki poseł polski pójdzie niemieszkanie<pe><slowo_obce>niemieszkanie</slowo_obce> (daw.) --- bezzwłocznie.</pe></wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Do Konstantynopola i utwierdzi, co tu</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Uchwalą podczas wojny i szabel łoskotu.</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">2. Stanisław Suliszewski z Osmanem pospołu</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Już gońcem tego posła idzie do Stambołu<pr><slowo_obce>Już gońcem tego posła idzie do Stambołu</slowo_obce> --- przed posłem wysyłano do Stambułu zawsze gońca.</pr>;</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Wzajemnie czausz<pr><slowo_obce>czausz</slowo_obce> --- cesarski goniec.</pr> turecki, człowiek dobrej sławy,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Dla stwierdzenia tychże pakt idzie do Warszawy.</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">3. Komisarze z obu stron będą wysadzeni,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Ludzie dobrzy, w rozumie, w cnocie doświadczeni,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Którzy obom narodom granice przyznają,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Gdzie się w dziczy z ordami naszy uganiają.</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">4. Król polski cesarzowi, cesarz także jemu,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Należytej uwagi monarsze wielkiemu,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Na dowód nowej chęci, na znak zgody świętej</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Poślą sobie wzajemnie kosztowne prezenty.</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">5. Kozacy się też z Dnieprem i z swymi porohy</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Na wieki pożegnają; w tąż<pr><slowo_obce>w tąż</slowo_obce> --- tak samo.</pr> ordyniec<pr><slowo_obce>ordyniec</slowo_obce> --- Tatarzyn.</pr> płochy</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Zapomni swych do Polski przebiegów<pr><slowo_obce>przebieg</slowo_obce> --- przesmyk.</pr> i szlaków,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">O co Turczyn Tatarów, Lach skarze Kozaków.</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Wody jednak a pola, dziki zwierz i ryby,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Obom wolne, tak jako stare niosą tryby<pr><slowo_obce>tryby</slowo_obce> --- tu: zwyczaje.</pr>.</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">6. Polacy ordzie do Jass żołd będą doroczy</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Odsyłać, ale też han powinien ochoczy,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Kędy tylko potrzeba zawoła z Korony,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Na wszytkich nieprzyjaciół, na wszystkie iść strony;</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">A kędy będą z woli swego pana ciągnąć,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Niech się nie ważą granic koronnych zasiągnąć.</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">7. Wołoskim przywileje Turek wojewodom,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Lecz zawsze chrześcijanom, obiema narodom</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Przychylnym, dawać będzie; którym też pod władzą</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Zaraz zamek chocimski Polacy oddadzą.</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">8. Wszytkim kupcom pas<pr><slowo_obce>pas</slowo_obce> (daw.) --- prawo przejścia.</pr> wolny.</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="6">Swym niech stoją gruntem</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Stare pakta, a kto się powadzi z Zygmuntem,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">9. Ten zaraz i z Osmanem; tak na stronie obie</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Przyjaciół, z przeciwniki, spólnych czynią sobie.</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">10. Kto tego w pierwszym punkcie nie strzyma traktatu,</wers_wciety>/
<wers_wciety typ="3">Krzywoprzysiężcą będzie i Bogu, i światu!</wers_wciety></strofa></poezja_cyt>







<strofa id="e100"><wers_wciety typ="1">Z tym Sobieski, pozornej dopadszy przyczynki,</wers_wciety>/
Z Władysławem się znosić, co za upominki/
Osmanowi obiecać, do obozu skoczy./
A już się słońce kryje, już się świat pamroczy<pr><slowo_obce>pamroczyć się</slowo_obce> (daw.) --- zmierzchać się.</pr>./
Czekają Turcy świtu obojętną<pr><slowo_obce>obojętny</slowo_obce> --- jak wielokrotnie wcześniej: wątpliwy, niepewny wyniku.</pr> myślą,/
Z czym królewic, z czym hetman Sobieskiego przyślą?/
Jeśli tych pakt nie zrucą, o swoim się królu/
Z wojskami dowiedziawszy w pobliższym Podolu?/
Zwłaszcza gdy długo na dzień<pr><slowo_obce>na dzień</slowo_obce> --- w dzień.</pr> u swoich się bawi,/
Niesłychanego strachu poganów nabawi./
Jedni go wyglądają, a drudzy pokotem<pr><slowo_obce>pokotem</slowo_obce> --- hurmem.</pr>/
Żorawińskiego w koło obiegli z namiotem,/
Jako psi, kiedy w jatce rzeźnika więc czują,/
Na zapach tylko mięsa pyski oblizują./
Lecz i Sobieski, skoro o wszytkim się zniesie/
Z swoimi, prawie Turkom przyjedzie na czasie<pr><slowo_obce>na czasie</slowo_obce> --- (dla rymu w rękopisie: na czasie), w samą porę.</pr>./
Którego jąwszy z pola ostępem<pr><slowo_obce>ostępem</slowo_obce> --- obstąpiwszy, okrążywszy.</pr> prowadzą,/
Sami konia trzymają, sami z konia zsadzą./
Wszyscy mu w oczy patrzą, a z jego postaci/
Ten nabędzie nadzieje, drugi ją utraci./
Aleć też już i naszy na tym roku schyłku/
Zwątpiwszy o Zygmuncie i jego posiłku,/
Ochotnie pozwolili na one warunki./
<begin id="b1341602367313-2974078876"/><motyw id="m1341602367313-2974078876">Dar</motyw>Nadto kazał Władysław pewne podarunki/
Oddać na pożegnanie Osmanowi, byle/
Nic od niego. <end id="e1341602367313-2974078876"/>Toż wezyr nie trawiący<pe><slowo_obce>nie trawiący</slowo_obce> --- nie marnując.</pe> chwile,/
Zbiera insze wezyry, kanclerze i agi<pr><slowo_obce>aga</slowo_obce> (z tur.) --- naczelnik, dowódca.</pr>,/
Sam w kosztownym dla większej kaftanie powagi/
Usiędzie na dywanie<pe><slowo_obce>dywan</slowo_obce> (tur.) --- sofa.</pe>, a nad nim do góry/
Świetny ciągną baldekin<pr><slowo_obce>baldekin</slowo_obce> --- dziś: baldachim.</pr> złotokręte sznury;/
Podskarbi wedle niego<pe><slowo_obce>wedle niego</slowo_obce> --- obok niego.</pe> także w złotogłowie,/
Z drugą stronę dla posłów leżało wezgłowie,/
Po których skoro Raduł z kilką przyjdzie begów<pr><slowo_obce>beg</slowo_obce> ( z tur.) --- gubernator.</pr>,/
Nie zabawią, lecz środkiem janczarskich szeregów/
Stawią się, takąż pompą młodzi swej okryci,/
Z których każdy się upstrzy i uaksamici./
<wers_wciety typ="1">Toż Dilawer (bo inszym głową tylko kiwać</wers_wciety>/
Należy i tak jego mowie potakiwać):/
«Niech Bóg zdarzy godzinę naszego zawodu<pr><slowo_obce>zawód</slowo_obce> (daw.) --- przedsięwzięcie.</pr>,/
O waleczni polskiego mężowie narodu!/
Kiedy z niezwyciężoną ottomańską Broną<pr><slowo_obce>Brona</slowo_obce> --- Porta.</pr>/
Król, pan wasz najjaśniejszy, przyjaźń powtórzoną/
W oczach naszych zawiera; niech te światy oba/
Szczęśliwa zdejmie miłość, niezmienna ozdoba./
A co się dzisia rzekło, co się napisało,/
Bodaj w naszych i w waszych sercach wiekowało<pe><slowo_obce>wiekować</slowo_obce> --- trwać.</pe>!/
Bóg, co dziś świadkiem, niechaj sędzia będzie mściwy/
Nad każdym wiarołomcą: jeśli my, jeśli wy,/
Pogwałcimy przymierze, tylim<pr><slowo_obce>tyli</slowo_obce> (daw.) --- tak wielki.</pr> krwie okupem/
Oblane, niech pod nogi temu padnie trupem,/
Którego sprawiedliwy Bóg, co światem rządzi,/
Niewinnym zgwałconego pokoju osądzi./
Więc gdy zaszły między nas tak ścisłe pobraty<pr><slowo_obce>pobrat</slowo_obce> (daw.) --- pobratymstwo, zbratanie się.</pr>,/
Prosimy do cesarskiej uczestnictwa szaty./
I nie będzie się lenił pan całego świata,/
Pojźreć wesołym okiem na sług swego brata»./
<wers_wciety typ="1"><begin id="b1341602519498-3604066793"/><motyw id="m1341602519498-3604066793">Bóg, Przysięga</motyw>Krótko przyda pan<pe><slowo_obce>pan</slowo_obce> --- tu: kasztelan.</pe> bełzki, że Pan Bóg obłudy</wers_wciety>/
Między wszytkimi grzechów tego świata cudy/
Najbardziej nienawidzi i takiego sięga,/
Gdy sercem nieprzysięgłym, usty kto przysięga;<end id="e1341602519498-3604066793"/>/
Przywitać i pożegnać cesarza gotowi,/
A zwłaszcza kiedy się tak zda Dilawerowi./
<wers_wciety typ="1">A ten skoro w surową postać twarz przetworzy</wers_wciety>/
Do hańskiego kanclerza (ten się upokorzy/
I padnie na kolana) obróci się z mową:/
«Słuchaj, boś po to przyszedł, żebyś wiedział nową/
Pokoju transakcyją<pr><slowo_obce>transakcja</slowo_obce> --- tu: układ.</pr> z polską dziś Koroną,/
I swemu to hanowi odnieś, co wzgardzoną/
Śmiecia i marną płową<pr><slowo_obce>płowa</slowo_obce> --- dziś: plewa.</pr> carskiego podstola,/
Żeby wiecznie zapomniał najeżdżać Podola,/
Swoim się zwykłym żołdem kontentował cale<pe><slowo_obce>cale</slowo_obce> (daw.) --- całkiem.</pe>,/
Polaków z Ottomany nie rozprzągał, ale/
Tę gotowość, co to z nią wykrzykacie wiele,/
Nie na sąsiady, chować na nieprzyjaciele./
Inaczej jak najmniejsza Porty dojdzie skarga,/
Pewnie a pewnie szyją powroza nie starga!»/
Tu Tatarzyn łbem w ziemię uderzywszy, rzecze:/
«Więc żebyśmy nie mieli z Polską żadnej przecze<pr><slowo_obce>przecza</slowo_obce> (daw.) --- sprzeczka.</pr>,/
Miejmyż odtąd granicę spólną: wodę Siną,/
Która przez dzikie pola płynie Ukrainą»./
«Nie masz tu o granicach --- rzecze wezyr<pr><slowo_obce>wezyr</slowo_obce> --- minister.</pr> --- wzmianki,/
Nie dyskuruj; nie twa rzecz wchodzić ze mną w szranki;/
Lada czego nie wtrącaj, a to czyń, coć każą;/
Będzie czas, gdy wam i te granice pokażą!»/
<wers_wciety typ="1">A zatem rum<pr><slowo_obce>rum</slowo_obce> --- nuże.</pr> do koni i Turcy, i naszy,</wers_wciety>/
Jako kiedy kto stado żurawi postraszy./
Senat naprzód turecki; kto malował ony/
Kamille, Fabiusze, poważne Katony,/
Taki był i tych pozór, tak się pyszno snażą<pr><slowo_obce>snażyć się</slowo_obce> (daw.) --- silić się.</pr>,/
Że owych wspaniałością do znaku<pr><slowo_obce>do znaku</slowo_obce> (daw.) --- do cna, zupełnie.</pr> wyrażą./
Po szacie złotorytej rozczosana wiecha<pr><slowo_obce>wiecha</slowo_obce> --- tu: broda.</pr>;/
Takiż bonczuk u konia; każdy się uśmiecha,/
Każdy rad pokojowi; kiedy wojna na zły/
Czas padła, pewnie by im te brody oblazły./
Większa ich połowica wzdycha gdzieś pod kiecą<pr><slowo_obce>kieca</slowo_obce> --- tu: płaszcz.</pr>,/
Skoro ich o traktatach nowiny zalecą./
Chorych było niemało, co naszemu niebu/
Nie przywykszy, co moment czekali pogrzebu./
Więc jako przed carskimi stanęli namioty,/
Oddają konie, pełni niezwykłej ochoty,/
I wesołego czoła nikomu nie skąpią./
Posłowie też tymczasem z swą pompą nastąpią,/
Którzy Turkom jako dwie świecili kozéry<pr><slowo_obce>kozera</slowo_obce> (daw.) --- karta atutowa, bijąca inne.</pr>:/
Obom rycerska postać; każdy bohatyry/
Z kroju, z stroju, z humoru, z kształtnej ciała tusze/
Poznał; i zgasły brody na ich animusze!/
Obom puszą<pr><slowo_obce>puszyć</slowo_obce> (daw.) --- kryć (o futrze).</pr> sobole gładkie aksamity;/
Obom zdobią dostojne czoła czaple kity;/
W prawych ręku złociste buzdygany<pr><slowo_obce>buzdygan</slowo_obce> --- laska, buława.</pr> toczą;/
Lewą szable trzymają; tak wspaniało kroczą,/
Żywej młodzi koroną z tyłu osypani,/
I Turcy rozumieli, że oba hetmani./
<wers_wciety typ="1">Plac był dosyć przestrony, równy i okrągły,</wers_wciety>/
Który rynkiem<pr><slowo_obce>rynkiem</slowo_obce> (daw.) --- w koło.</pr> namioty cesarskie osiągły/
Tak świetne, tak bogate, jakbyś widział kupą/
Sto królewskich pod złotą pałaców skorupą./
Przestrone galeryje do przechadzek skrytych,/
Więc z antykamerami<pr><slowo_obce>antykamera</slowo_obce> (daw.) --- przedpokój.</pr> pokoje, a przy tych/
Coś było na kształt sale, z której kabinetów/
Dziesiątek, do prywatnych umyślnie sekretów./
Nuż skarbiec, gdzie rynsztunki i carskie wsiądzenia;/
Ale stajnie najwięcej oczy do widzenia/
Targały, pełne gładkich i dorodnych koni,/
Na jakowych Neptuna wpośród morskich toni/
Malują, jakowe miał Achilles i śmiały/
Króciciel wschodu<pr><slowo_obce>Króciciel wschodu</slowo_obce> --- tj. Aleksander Macedoński.</pr> słońca, dzielne Bucefały./
<wers_wciety typ="1">Stał meczet jedwabnymi kobiercy<pe><slowo_obce>kobiercy</slowo_obce> --- dziś popr. form N.lm: kobiercami.</pe> obity,</wers_wciety>/
Kędy sto lamp wisiało z blachy srebrolitej,/
Gdzie się wniść okrom<pe><slowo_obce>okrom</slowo_obce> (daw.) --- oprócz.</pe> cara żadną miarą żywą/
Nikomu nie godziło, pałało oliwą./
Na stronie kortygarda<pr><slowo_obce>kortygarda</slowo_obce> --- z fr. <slowo_obce>corps de garde</slowo_obce>, odwach, budynek straży.</pr>; za nią niedaleki/
Arsenał; dalej stały kuchnie i apteki./
Wszędy się jedwab świecił, wszędy śklniło złoto;/
Ani się Osmanowi dziwować, że o to/
Gniewał się niesłychanie, kiedy takie spezy<pr><slowo_obce>spezy</slowo_obce> (daw.) --- koszty.</pr>/
Łożywszy, jako żaba z wiersze<pr><slowo_obce>wiersza</slowo_obce> (daw.) --- więcierz na ryby (jako żaba w wiersze --- przysłowie).</pr>, spadł z imprezy<pr><slowo_obce>impreza</slowo_obce> (daw., z wł.) --- przedsięwzięcie.</pr>./
Przeszło tysiąc namiotów i szop na kształt dworów/
W onym stało ambicie<pr><slowo_obce>ambit</slowo_obce> --- tu: okręg.</pr>, rozlicznych kolorów;/
Rzekłbyś, że Wenecyja albo nowa Sparta./
Brama jedna szeroka, w której zawsze warta/
Ognie kładzie, nakoło malowane płoty;/
Pod nimi gęsto wszytkie leżały piechoty;/
W dziedzińcu jak trzcia<pr><slowo_obce>trzcie</slowo_obce> --- trzcina (tu przenośnie: mnóstwo).</pr> ludzi, i chorzy, i zdrowi,/
Starzy, młodzi; bo się tak zdało wezyrowi,/
I po wszytkich narodach rozesłał żołnierze,/
Żeby biegli widzieć tych, co z nimi w przymierze/
Wstępują, i weseli z tak niespodziewanéj/
Do swych się brali domów po wojnie odmiany./
<wers_wciety typ="1">Już Dilawer i jego z nim brodafiasze<pr><slowo_obce>brodafiasz</slowo_obce> (daw., pot.) --- brodacz.</pr></wers_wciety>/
Stali, będąc gotowi przyjąć posły nasze,/
Właśnie tak jako kiedy oblubieniec nowy/
Do starej na wesoły akt przyjeżdża wdowy./
Z których nim proch otrzepią, nim otrzęsą piaski,/
w czerwonych aksamitach, srebrne niosąc laski,/
Odźwierni wprzód wychodzą i w tak gęstym ludu/
Rum<pr><slowo_obce>rum</slowo_obce> --- (z niem. Raum) miejsce wolne.</pr> czynią, który się zszedł dla onego cudu./
Toż i naszy posłowie przez dwie długie sieni/
Stanęli przed Osmanem w namiot wprowadzeni./
A ten siedzi jak bałwan, jakby sztukę balku/
Złoconego postawił kto na katafalku./
Dywan naprzód bogaty, na dywanie zatem/
We trzy łokcie wysokim wzniósł się majestatem./
I tak siedzi, ni ręką, ni nogą nie rucha,/
Ni głową, ani okiem; i chociaż mu mucha/
W nos lezie uprzykrzona, jej się nie ożenie<pr><slowo_obce>ożenąć</slowo_obce> (daw.) --- opędzić.</pr>./
Właśnie takie stawiają na jarząbki cienie<pr><slowo_obce>cień</slowo_obce> --- tu: kształt, maska, kukła.</pr>,/
Albo myśliwiec w pierzu uwędziwszy ćwika,/
Pod nim na głupie ptaki rozjazdu<pr><slowo_obce>rozjazd</slowo_obce> (daw.) --- szeroka sieć.</pr> pomyka./
<begin id="b1341603956223-2618127126"/><motyw id="m1341603956223-2618127126">Piękno</motyw>Atoli wżdy orli nos i wyniosłe skroni,/
Oko jasne, gniady włos, rzadko kiedy stroni/
Od serca wspaniałego; te tylko w Osmanie/
Znaki były grzeczności<pr><slowo_obce>grzeczność</slowo_obce> (daw.) --- tu: dzielność.</pr>. <end id="e1341603956223-2618127126"/>Wkoło niego stanie/
Zgraja wróżków, kuglarzów, mataczów, trzebieni<pe><slowo_obce>trzebień</slowo_obce> --- kastrat.</pe>,/
Popów, karłów, których on tak wysoko ceni,/
Że by wolał Babilon, wolał stracić Alep<pr><slowo_obce>Alep</slowo_obce> --- Aleppo, miasto w Syrii.</pr>,/
Niż którego z wałachów<pe><slowo_obce>wałach</slowo_obce> --- kastrat.</pe>; dlatego jak na lep,/
Każdy się rad<pe><slowo_obce>rad</slowo_obce> (daw.) --- chętnie.</pe> przymili, każdy przypochlebi/
Cesarzowi; każdy się rzeże, każdy trzebi./
W tyle mu szabla wisi osadzona w sztuki/
I dwa gotowe w swoich sahajdakach łuki./
Senat stanął po stronach, rzekłbyś obwinieni,/
I już wszyscy ci ludzie śmierci przysądzeni./
Łokcie pozakładane, obwisłe ramiona,/
Oczy w ziemi i insze niewoli znamiona./
Istotna komedyja, gdy Jupiter młody/
Konfunduje przyprawne owych starców brody<pr><slowo_obce>Istotna komedyja, gdy Jupiter młody/ Konfunduje przyprawne owych starców brody</slowo_obce> --- porównanie wzięte z widowisk szkolnych.</pr>./
<wers_wciety typ="1">A tu wezyr na naszych trochę ręką kinie,</wers_wciety>/
Żeby długo Osmana nie trzymać w terminie./
Więc się suną posłowie z swych przyjaciół gronem,/
I niskim go najpierwej uczciwszy pokłonem,/
Skoro drugie wyprawią na dywanie dygi,/
Przytkną do ust złotego kaftana fastrzygi<pr><slowo_obce>fastrzyga</slowo_obce> --- fastryga, ścieg, nić.</pr>./
Co gdy wszyscy Polacy odprawią ogółem,/
Na samym końcu jedzie Weweli z Radułem./
Potem basza, który stał podle<pe><slowo_obce>podle</slowo_obce> (daw.) --- obok.</pe> Sobieskiego,/
Wziął z rąk jego do cara list Lubomirskiego;/
I podał go drugiemu, dał trzeciemu drugi,/
Aż się wszyscy obeszli, jako rząd był długi./
Tak więc kota grawają małe dzieci właśnie,/
I tego karzą, w czyich ręku słomka zgaśnie./
Skoro doszedł wezyra, ukłoni się pięknie,/
A potem gdy na obie kolana uklęknie,/
Włożył go pod wezgłowie, wlazszy na podnóżek,/
Na którym jak pręt siedział on strugany bożek./
Tenże Żorawińskiemu, nim jął<pe><slowo_obce>jąć</slowo_obce> (daw.) --- zacząć.</pe> mówić, rzecze:/
Że skróci, że swej mowy długo nie przewlecze;/
Pan wojenny, marsowej nawykszy muzyki,/
Nie kocha tych oracyj ani retoryki;/
Rana trąba u niego nad wszelkie koncenty<pr><slowo_obce>koncent</slowo_obce> (daw., z łac.) --- współbrzmienie, harmonia, muzyka.</pr>,/
Cyceronem daruje żaki i studenty<pr><slowo_obce>Cyceronem daruje żaki i studenty</slowo_obce> --- Na w. 666 urywa się autograf Potockiego aż do w. 762;
z braku jednej karty (197--8) Brückner posłużył się tu kopią Ossolińskich nr. 1348.</pr>./
<wers_wciety typ="1">Więc tak pocznie pan bełzki akcentem wspaniałym,</wers_wciety>/
Że go mógł każdy słyszeć w tamtym cyrku<pr><slowo_obce>cyrk</slowo_obce> (daw.) --- okręg, koło.</pr> całym:/
«Choć stąd, wielki monarcho i niezwyciężony,/
Poznać możesz, cesarzu, animusz wrodzony/
Najjaśniejszego króla a pana naszego,/
Jako kocha<pr><slowo_obce>kocha</slowo_obce> --- po tym słowie opuszczone ,,się".</pr> w przyjaźni domu prześwietnego/
Znacznej krwie ottomańskiej, że śród ognia prawie,/
W łaźni Marsa strasznego i wojennej wrzawie,/
Co się w twych oczu działo, wspomniał na nie, a tu/
Zesłał nas dla spólnego pokoju traktatu,/
Żeby się wżdy<pe><slowo_obce>wżdy</slowo_obce> (daw.) --- przecież, jednak.</pe> wrócić mógł między tymi domy/
On stary afekt<pr><slowo_obce>afekt</slowo_obce> (daw.) --- uczucie, życzliwość.</pr>, światu całemu wiadomy./
I, co niechaj Bóg szczęści, a twej mądrej radzie/
Przyznamy, że po srogim z obu stron upadzie,/
Przez okrutne zacnej krwie rycerskiej przelanie,/
Stanęło między nami święte pojednanie./
Wrócił się wieczny pokój, który z naszej strony,/
Boga bierzem na pomoc, nie będzie gwałcony./
Więc ufamy, że i ty, jako wielkie dziady/
Sławą chcesz nieśmiertelną zrównać, tak w przykłady/
One wziąwszy, cnoty swej inszego dowodu/
Nie patrząc, tego miru<pr><slowo_obce>mir</slowo_obce> (daw.) --- pokój.</pr> polskiemu narodu<pe><slowo_obce>polskiemu narodu</slowo_obce> --- dziś popr.: polskiemu narodowi.</pe>/
Dotrzymasz, za co cię Bóg bodaj ubogacił,/
Dał ci miłość sąsiedzką, strach u nieprzyjaciół!»/
<wers_wciety typ="1">Tu przestał Żorawiński i poczeka, aże</wers_wciety>/
Albo sam co przemówi, albo komu każe./
Ale ten przed powagą i słowa nie rzecze,/
Tylko żeby wyraził, co go w sercu piecze,/
Wzniosszy piersi do góry westchnie tak szkaradnie,/
Że ledwo z majestatu owego nie spadnie./
Jakoby rzekł: nie takieć miało być żegnanie,/
Lecz trudno na przedwiecznych losów sarkać zdanie./
Gdy tak Osman wizerunk czyni swego żalu,/
Dają mu dwa bułaty<pr><slowo_obce>bułat</slowo_obce> --- stal, klinga.</pr> posłowie w blachmalu<pr><slowo_obce>blachmal</slowo_obce> (daw.) --- emalia.</pr>/
I kilka strzelby długiej, a to kiedy kładą,/
Taką je Żorawiński przyozdobi swadą:/
<wers_wciety typ="1">«A któż, wielki monarcho! jeszcze nie wie o tem,</wers_wciety>/
Że bywszy panem świata, obfitujesz złotem;/
My go doma niewiele, w marsowym odmęcie/
Nic nie mamy; rynsztunki dlatego w prezencie/
Niesiemy, którymiśmy Ojczyzny kochanej/
Bronili; niechaj zdarzy Bóg i Pan nad pany/
Żeby-ć po tak szczęśliwym z nami zjednoczeniu/
Służyły, wiekopomną twojemu imieniu/
Dawszy sławę, tu zdobiąc w tryumfalne bobki<pr><slowo_obce>bobki</slowo_obce> --- laury, wawrzyny.</pr>,/
Po śmierci złotem pisząc nierychłe nagrobki.»/
<wers_wciety typ="1">Tedy po powtórzonej należytej lidze<pr><slowo_obce>liga</slowo_obce> (daw.) --- przyjaźń, sojusz.</pr></wers_wciety>/
Wychodzą między one gęste dziwowidze/
Od Osmana posłowie i prosto do koni/
Idą, które na bliskiej czekały ustroni./
Z nimi oraz Dilawer i z swymi kolegi,/
Przybrawszy w kompanią wezyry i begi;/
I znowu je pod swoje namioty zaprasza,/
Gdzie wszytkie na czas dłuższy zachowane znasza/
Wschodowe specyjały, szorbety i soki,/
Cukry, paszty<pr><slowo_obce>paszt</slowo_obce> (daw.) --- papka, ciasto.</pr>, balsamy, czego dwa tłomoki/
Odda posłom; sam potem trunek wody czystej/
Za polskie pije zdrowie z farfury<pr><slowo_obce>farfura</slowo_obce> (daw.) --- porcelana.</pr> złocistej/
Z świeżej ambry<pr><slowo_obce>ambra</slowo_obce> --- pachnidło.</pr> perfumem. Tak skoro koleją/
Wszyscy w się po puharze wody onej wleją,/
Zacznie drugą<pr><slowo_obce>drugą</slowo_obce> --- tu: drugą kolej.</pr> pan bełzki za cesarskie zdrowie,/
Na co razem klęknęli wszyscy wezyrowie/
(A potem go niedługo zadawili<pr><slowo_obce>zadawić</slowo_obce> (daw.) --- zadusić.</pr> sami ---/
Wolałby ich kwitować<pr><slowo_obce>kwitować</slowo_obce> (daw.) --- darować.</pr> z ceremoniami)./
Trzecią wypił Sobieski, jakby wytarł płatem<pe><slowo_obce>jakby wytarł płatem</slowo_obce> --- do cna.</pe>,/
Za zdrowie wezyrowe i<pr><slowo_obce>i</slowo_obce> --- zbędne dla nas.</pr> z całym senatem./
Tak kiedy z najbliższego podpijają sztoku<pr><slowo_obce>sztok</slowo_obce> (daw.) --- stok, źródło.</pr>,/
Aż noc w czarnym na niską ziemię padła mroku./
Idą ci, coraz zimna porywa ich febra,/
Bo mało z nich nie dopił każdy wody cebra./
Tryumf zatem u Turków po całym obozie;/
Co namiot, wszędy lampa wisi na powrozie,/
A u znaczniejszych, którym dostawało wątku,/
Zwłaszcza u senatorów, było po dziesiątku./
Ubogi lada sobie natopiwszy skwarczków,/
Kilka trzopów<pr><slowo_obce>trzop</slowo_obce> (daw.) --- czerep.</pr> przed sobą, kilka palił garczków./
Obaczywszy Kozacy, którzy się już byli/
Wedle swego zwyczaju na czatę zmówili,/
Dali ognia po trzykroć na ono wesele./
Czego nie zrozumiawszy, bisurmanów wiele/
Poczęli od tej ściany<pr><slowo_obce>ściana</slowo_obce> --- tu: strona.</pr> pobierać się w nogi,/
Dokąd od posłów naszych nie zaszły przestrogi./
<wers_wciety typ="1">Nazajutrz skoro słońce światłem wzeszło nowém</wers_wciety>/
Z naszymi się w namiocie wezyr Radułowém/
Obaczy i uskarża, że od Turków siła<pr><slowo_obce>siła</slowo_obce> (daw.) --- wiele.</pr>/
Do nas pouciekało i trudna<pr><slowo_obce>trudna</slowo_obce> --- trudna rzecz.</pr> by była/
Szukać ich po obozie; ale żeby więcej/
Tego nie było, ruszyć musicie się prędzej/
Z tego miejsca niźli my; jakoż z dyshonorem/
Cesarskim by to było, gdybyście z taborem/
Wy zostali, my poszli z ziemie naszej własnej;/
Sama rzecz dowód tego ukazuje jasny./
Padło to posłom w głowę, że ich tak namawia,/
Że ich w drogę przed sobą Dilawer wyprawia;/
A nuż by siły nasze tak nadwerężone/
Obaczywszy, zgwałcili Turcy pakta one?/
Nowinaż to pogaństwu, co w swym interesie<pr><slowo_obce>Nowinaż to pogaństwu, co w swym interesie</slowo_obce> --- od w. 763 do końca Brückner znów opiera się na autografie.</pr>/
Wiarę, cnotę, przysięgę pokładają, że się/
dziś mogą rozgrzeszyć<pr><slowo_obce>rozgrzeszyć</slowo_obce> --- tu: dużo grzeszyć.</pr>, mając czas po temu?/
Któż ich skarze? Kto za to co uczyni złemu?/
Tak przywdziawszy opieki Amurates płaszcza,/
Budzyń sobie na wieki od Węgrów przywłaszcza,/
W rzeczy<pr><slowo_obce>w rzeczy</slowo_obce> --- niby (Jana Zapolyę 1541 r.).</pr> dziecię królowej smutnej odprowadza,/
Lecz puszczony do miasta, swoimi osadza./
I naszy się chcą wymknąć z kondycyjej takiej:/
«Naprzód, długo by Turkom czekać na Polaki;/
Nim się tu konie z Polski, nim się zejdą wozy,/
Wy za Donajowymi będziecie przewozy,/
Abowiem dłuższego się bojąc oblężenia,/
Wszytko to dla<pe><slowo_obce>dla</slowo_obce> (daw.) --- z powodu.</pe> ścisłości<pr><slowo_obce>ścisłość</slowo_obce> --- tu: brak.</pr> zwykłej pożywienia/
Do domuśmy posłali i w miejscu stać poty/
Musimy dla armaty i naszej piechoty,/
Aż ściągną. Druga jest rzecz a godna uwagi,/
Żeby to być bez polskiej nie mogło zniewagi;/
Długi to zwyczaj w prawo obrócił narodom,/
Kto pierwej w polu stanie, posiedź<pr><slowo_obce>posiedź</slowo_obce> (daw.) --- później.</pr> idzie do dom./
Myśmy pole przed wami kilką niedziel wzięli;/
Słuszna<pr><slowo_obce>słuszna</slowo_obce> --- słuszna rzecz.</pr>, żebyście się nam, nie my wam umknęli./
Ale choćbyśmy mieli i wozy, i konie,/
Choćbyśmy położyli ten zwyczaj na stronie,/
Uważ, jako tylemu<pr><slowo_obce>tyli</slowo_obce> (daw.) --- tak wielki.</pr> wojsku ciasne przeście/
Przez nasz most; bylibyście pewnie w Bukoreszcie,/
Nim się za most przekolem<pr><slowo_obce>przekolić się</slowo_obce> (daw.) --- przebić się, przecisnąć się.</pr>». A tu szermem<pr><slowo_obce>szerm</slowo_obce> (daw.) --- tryb, sposób.</pr> prostém/
Wezyr rzecze: «Więc naszym przeprawcie się mostem»./
Naszy zaś: «A gdzież by to mogło być bez zwady,/
Gdyby ciurów swawolnych tak srogie gromady/
Środkiem waszych obozów mieli się prowadzić;/
Najciężej by im począć, jużeż nie poradzić!/
Których przy każdym wozie po kilku się wlecze,/
Rzadko który bez strzelby; wszyscy mają miecze!»./
«Naznaczę ja janczarów, Dilawer odpowie,/
Do mostu pilnowania. I stawił się w słowie,/
Bo nam go zostawili cały, nietykany/
Na wieczną swą ohydę. Na toż budowany/
Z takim kosztem niezmiernym i ludzi ciemięgą<pe><slowo_obce>ciemięga</slowo_obce> --- uciemiężenie.</pe>,/
Na toż Turcy swą ziemię mostem z naszą sprzęgą,/
Abyśmy im z ich ziemie, w której na nas groby/
Kopali, ustąpili? Dziwneż ma sposoby/
Bóg do stłumienia pychy swej gliny śmiertelnéj;/
Ale jeżeli kędy, tu, tu był źretelny<pr><slowo_obce>źretelny</slowo_obce> (daw.) --- widoczny.</pr>./
<wers_wciety typ="1">Na koniec, żeby czasu w poswarkach nie trawić,</wers_wciety>/
Kilkadziesiąt namiotów kazali postawić/
Na tamtej Dniestru stronie i o tym znać dadzą,/
Że się naszy ruszają, że się już prowadzą./
Łacno<pe><slowo_obce>łacno</slowo_obce> (daw.) --- łatwo.</pe> starzec uwierzy, że na wierzbie gruszka,/
Co mu z oczu nie pancerz, lecz patrzy poduszka;/
Choćby też co i myślał, widzi, że zeń<pr><slowo_obce>zeń</slowo_obce> (daw.) --- tu: z niego, jak on.</pr> nasi/
Mają rozumu, że mu zachodzą od spasi<pr><slowo_obce>zachodzić od spasi</slowo_obce> (daw.) --- przeszkadzać w wyrządzeniu szkody.</pr>./
Toż ich prosi do siebie, wesoły na cerze./
Da im jeden egzemplarz tych pakt, drugi bierze./
Tam mu Suliszowskiego wybornych słów tonem/
Zalecą, żeby jego raczył być patronem;/
Żeby w nim pierwszy dowód łaski i swej chęci/
Wyświadczył, przez co wszytkich Polaków przynęci,/
I w drodze, i na miejscu, aż z naszej Korony/
Wielki się do prześwietnej poseł stawi Brony<pr><slowo_obce>Brona</slowo_obce> --- Wysoka Porta.</pr>./
Onymże Dilawera żegnają zawodem<pr><slowo_obce>zawodem</slowo_obce> (daw.) --- zachodem.</pr>,/
A już wieczór przed sobą noc popycha przodem./
<wers_wciety typ="1">Już mrok padał, już zgoła zachodziło słońce,</wers_wciety>/
Więc się tu o wołoskiej jeszcze dziś wędzonce/
Na burce biłohrodzkiej a kutnarskim<pr><slowo_obce>kutnarski</slowo_obce> (daw.) --- podły, kiepskiej jakości.</pr> winie/
Przespać, aż znowu Febus<pr><slowo_obce>Febus</slowo_obce> --- słońce (przydomek Apolla, boga słońca).</pr> proporce rozwinie./
Aleć się im w onę noc jako górze<pr><slowo_obce>górze</slowo_obce> --- nędza, bieda.</pr> spało;/
Ziemia drżała pod nimi, powietrze huczało,/
Gdy się Turcy jak mrówki rozdrażnione snują/
I ochotnie na drogę jutrzejszą gotują./
Pędzą z pól osły, muły, wielbłądy, bawoły,/
Jezda koń siodła, pieszy łatają postoły<pr><slowo_obce>postoły</slowo_obce> (daw.) --- łapcie.</pr>;/
Już namioty zbierają, już ładują wozy,/
I kto nie ma baranów, ubiera się w kozy,/
Bo one złotogłowy, pierza i bonczuki,/
Jeśli kto nie utracił, głęboko tka w juki<pr><slowo_obce>juki</slowo_obce> --- wory na bagaż.</pr>./
Wszędzie pełno niezwykłej ochoty dowodów;/
Wszyscy jako na gody; tylko Osman z godów/
Zwiesił nos, sowę zadął<pr><slowo_obce>sowę zadąć</slowo_obce> (daw., pot.) --- sposępnieć.</pr>, siedzi jako wryty./
I na to-li przyść miały jego propozyty<pr><slowo_obce>propozyt</slowo_obce> (daw., z łac.) --- zamiar.</pr>?/
To-li świata całego potkało monarchę?/
Jako matkę przywita? jako patryjarchę?/
Jako pojźry na Bogu wymierzony kościół?/
Takie i tym podobne żale w sercu rościł<pr><slowo_obce>rościł</slowo_obce> --- w rękopisie dla rymu: rościół.</pr>./
Na koniec trzaśnie palcy<pr><slowo_obce>palcy</slowo_obce> --- dziś popr. forma N.lm: palcami.</pr> i pojźry do góry:/
«O wielki i po stwórcy świata tego wtóry!/
Z którego dotąd rzeczy tureckie wyroku,/
Nie daj ziemią przypadać i w wiecznym zgnić mroku,/
Aż się zemszczę, aż utrę na najniższym progu/
Mojego majestatu psom giaurskim rogu!»/
Tak mówi głupi Osman i już w sobie maca/
Sposobu owej pomsty, już pod Chocim wraca;/
Złe mu to wojsko, insze chce zaciągnąć, ślepy,/
Że jako jemiołucha<pr><slowo_obce>jemiołucha</slowo_obce> --- ptak (kwiczoł).</pr> robi na się lepy<pr><slowo_obce>lep</slowo_obce> --- z łodyg jemioły.</pr>/
Oną imprezą<pr><slowo_obce>impreza</slowo_obce> (daw., z wł.) --- przedsięwzięcie.</pr>, której nim chudzina dopnie,/
W drobny się proch obróci i w popiół roztopnie./
Bo jej Mufty postrzegszy, janczarom potuszy<pr><slowo_obce>potuszyć</slowo_obce> (daw.) --- dać znać.</pr>/
A ci mu wnet cięciwą podwiązali uszy./
I nie widział, o co się dziś nieborak swarzył,/
Czym go na bezrok<pr><slowo_obce>na bezrok</slowo_obce> --- r. 1622.</pr> wielki Zbaraski obdarzył./
Mustafa<pr><slowo_obce>Mustafa</slowo_obce> --- następca zaduszonego Osmana.</pr> za jego trud pochował do skrzynki/
Obiecane dzisiejszym paktem upominki./
<wers_wciety typ="1">Tak kiedy się na zgubę naszą Osman kasał<pr><slowo_obce>kasać się</slowo_obce> (daw.) --- porywać się.</pr>,</wers_wciety>/
Już Tytan swych w Eoi<pr><slowo_obce>w Eoi</slowo_obce> --- na wschodzie.</pr> dzianetów<pr><slowo_obce>dzianet</slowo_obce> (daw.) --- rumak.</pr> popasał,/
Już się w górę pobierał patrzyć, kiedy w klatki<pr><slowo_obce>klatka</slowo_obce> --- tu: sąsiek, skrzynia.</pr>/
Układali sucharów Turcy niedojadki,/
Mąki, krupy i insze prowianty różne,/
Ci w skórzane samary<pr><slowo_obce>samary</slowo_obce> --- juki, wory na bagaż.</pr>, drudzy w wozy próżne,/
Figi, cukry i syte znaszają cybeby<pr><slowo_obce>cybeby</slowo_obce> 
(daw.) --- rodzaj większych rodzynek.</pr>,/
Migdały i rozynki, więdłe wyzy<pr><slowo_obce>więdłe wyzy</slowo_obce> --- wędzoną wyzinę (rybę).</pr>, żeby/
Jeszcze się mogli ludzie potrzymać przy strawie./
<begin id="b1341607377152-1269799991"/><motyw id="m1341607377152-1269799991">Głód</motyw>Koniom bez paszy wielkie działo się bezprawie,/
Które już spasszy wszytkie trawy, siana, słomy,/
Trzciny, strzechy, bo i z tych odzierano domy,/
Samo tylko gałęzie i list jadły suchy,/
A rozmoczone z drzewa ogniłe skaruchy<pr><slowo_obce>skarucha</slowo_obce> (daw.) --- kora.</pr>.<end id="e1341607377152-1269799991"/>/
Kul i prochów ruśnicznych niemały dostatek,/
Że na zamku chocimskim schowano ostatek./
<wers_wciety typ="1">Toż skoro drogę słońce pokazało rane,</wers_wciety>/
W przedniej straży pułkami wojska szły przebrane;/
Za nimi Osman z lekka z swym się ruszał dworem;/
Środek się na dwie mili rozciągnął taborem/
Bez wszelkiego porządku, ludzie, bydła, konie;/
Kędy kto chce, tam idzie, tam talagę żonie<pr><slowo_obce>talagę żonie</slowo_obce> (daw.) --- wózek pędzi.</pr>;/
Między wozy i między mieszają się kary<pr><slowo_obce>kara</slowo_obce> (daw.) --- taczka, wózek.</pr>,/
W kociszach<pr><slowo_obce>kocisz</slowo_obce> (daw.) --- wóz, kocz.</pr>, jeżeli kto ranny albo stary./
Na odwodzie Husseim trzyma straże zadnie<pe><slowo_obce>zadni</slowo_obce> --- tylny.</pe>/
Z ludźmi europskimi; lecz i ten szkaradnie/
Z onej wojny niekontent i z Osmanem społem/
Do Stambołu powraca, najmniej nie wesołém:/
Bowiem ten na Polaki, tamten sidła przędzie/
Na Dilawera, który podsiadł go w urzędzie./
I kiedy się z Szemberkiem jako z pobratymem/
Żegnał, z którym tu razem stanął pod Chocimem:/
«I mnieć jeszcze Bóg poda sposobów tak wiela,/
Potłumiwszy głównego gdy nieprzyjaciela,/
Mogę się narodowi polskiemu przysłużyć.»/
Na marmorze zwykł krzywdę urażony drużyć<pr><slowo_obce>drużyć</slowo_obce> (daw., reg.) --- drążyć.</pr>./
Jakoż krótko fortuna Dilawera trzyma,/
Gdy go zrzuci, a znowu weźmie Husseima;/
I jako się wspomniało<pr><slowo_obce>I jako się wspomniało</slowo_obce> --- por. wyżej VII, 817--820.</pr>, za różaną<pr><slowo_obce>różaną</slowo_obce> --- różaną wodę.</pr> prawie/
Stanął był Zbaraskiemu naszemu w odprawie./
Kto widział Turki, kiedy pod Chocim przybyli/
Konno, strojno, gromadno; tak się uskromili,/
Przysiągłbyś, że nie oni; rzadkie, kuse znaki<pr><slowo_obce>znak</slowo_obce> (daw.) --- chorągiew.</pr>:/
Bo ich padła trzecia część; siła ich kulbaki/
Na grzbiet wziąwszy odarty, niesie chudo, boso;/
Nie widziałeś forg<pr><slowo_obce>forga</slowo_obce> (daw.) --- pióropusz.</pr>, piór, kit, jakimi więc proso/
Oganiają, jeżeli wpasą się w nie wróble./
A drugi się przed szkapą zaprzągał w hołoble<pr><slowo_obce>hołobla</slowo_obce> --- dyszel poboczny.</pr>;/
Nie świecą się koszule Mamalukom białe;/
Okopciały zawoje, a narody całe,/
Które pod stem bonczuków<pe><slowo_obce>bonczuk</slowo_obce> --- buńczuk, znak wojskowy turecki a. tatarski wykonany z końskiego włosia.</pe> do nas przychodziły,/
Ledwie że się dziś jednym znakiem nie okryły./
Zgoła wszytkie ozdoby spadły z nich i krasy,/
A w kwinty się drobniuchne obróciły basy./
I Osman, skoro puste minie Stepanowce,/
Jako pasterz parszywe zwykł porzucać owce,/
Opasawszy futrzaną po wierzchu deliją<pr><slowo_obce>delia</slowo_obce> (daw.) --- suknia z opończą.</pr>/
Odbiegł wszytkich, jakby rzekł: aż was tu zabiją./
<begin id="b1341607504720-2444685802"/><motyw id="m1341607504720-2444685802">Jesień</motyw>Więc skoro się poganie w drogę onę puszczą,/
Natychmiast się jesienne obłoki rozpluszczą;/
Co dzień deszcz, śnieg i wiatry ostre niesłychanie;/
Czasem gruda, czasem błot źle zmarzłych łomanie./
Wszytko bieda, wszytko śmierć na one pieszczochy,/
Że jako Rzym Francuzom, tak onym Wołochy/
Grobem się stały, bowiem sto tysięcy prawie/
Pod Chocimem zostało w Marsowej rozprawie/
A w drodze tyle drugie, prócz luźnych, prócz koni.<end id="e1341607504720-2444685802"/>/
Tak ci cesarz, skoro swych dwie części uroni,/
Powróci do Stambołu, kędy nocnym chyłkiem,/
Wzgardzonym, dla sromoty, wlazł w szaraj<pr><slowo_obce>szaraj</slowo_obce> --- saraj, pałac.</pr> zatyłkiem./
Odebrawszy ze strychem<pr><slowo_obce>ze strychem</slowo_obce> (daw.) --- z naddatkiem, z dosypką.</pr>, co gotował komu,/
Pełen żalu i hańby w swym się oparł domu/
I dał pamiętny przykład na wsze świata kręgi,/
Jako Bóg zwykł nagradzać zgwałcone przysięgi./
Ordy, skoro poczęto zrazu tarkać<pr><slowo_obce>tarkać</slowo_obce> (daw.) --- głosić, przebąkiwać o pokoju.</pr> mirem,/
I ci z hanem, i tamci wciąż<pr><slowo_obce>wciąż</slowo_obce> --- tu: wprost.</pr> poszli z jassyrem<pr><slowo_obce>jasyr</slowo_obce> --- zdobycz, zwł. jeńcy.</pr>,/
Prócz opryszków, co na zysk albo swoje szkody/
Z obudwu stron Dniestrowej ukryli się wody;/
Lecz i ci w takie swoje nie utyli łowy,/
Wionęli za drugimi pozbywszy połowy./
Raduł jeszcze na miejscu z swoją stał Wołoszą,/
Ci ostatki tureckich niedojadków znoszą./
Tak chłop, kiedy trzysta plag kijmi weźmie w udy,/
Nie w skok się z miejsca porwie, ale jako dudy/
Obwiśnie i trzeba go podnosić pod pachy;/
Właśnie był Raduł taki pospołu z Wałachy<pe><slowo_obce>z Wałachy</slowo_obce> --- z Wołochami.</pe>,/
Bo im, co mieli koni i roboczych bydeł,/
Wzięli Turcy, że siedzą jako ptak bez skrzydeł./
<wers_wciety typ="1">Toż i naszy posłowie, jako pożegnali</wers_wciety>/
Wezyra, skoro most on w cale<pe><slowo_obce>w cale</slowo_obce> --- w całości.</pe> odebrali,/
Na swe się stanowiska, na swoje tabory/
Obejźrą, gdzie się zwłaczał<pr><slowo_obce>zwłaczać</slowo_obce> (daw.) --- zwlekać.</pr> już Władysław chory,/
A po długiej chorobie, ile tyle siły/
Zawziąwszy, że mu jeszcze nogi nie służyły/
(Wielką mu pomoc w zdrowiu te traktaty dały;/
Przynajmniej, że nad głową kule nie świszczały),/
Prawie<pr><slowo_obce>prawie</slowo_obce> (daw.) --- właśnie.</pr> między wojskowej starszyny ramiony,/
W rozbity w pół majdanu<pr><slowo_obce>majdan</slowo_obce> --- plac obozowy.</pr> namiot wprowadzony,/
Gdzie przy wielkim ołtarzu kapłan białostuły/
Jadł ciało Pańskie i krew pił z złotej ampuły,/
Śmierć jego i niewinne wspominając razy,/
Żeby Boże do ludzi pojednał urazy./
Właśnie mszy świętej słuchał nasz królewic dla téj/
Intencyi, żeby się zaczęte traktaty/
Z chwałą bożą, którą miał w pierwszej zawsze pieczy,/
I z dobrem pospolitej mogły skończyć rzeczy,/
Kiedy oto posłowie, jakoby kto wołu/
Z pługu wyprzągł, po onej transakcyi<pr><slowo_obce>transakcja</slowo_obce> (daw.) --- rozprawa.</pr> społu/
Staną przed nim z wesołą twarzą i obrotem;/
Tam wszyscy jako między kowadłem a młotem./
Serce grzeje nadzieja, strach ziębi przejęty<pr><slowo_obce>przejęty</slowo_obce> --- tu: przejmujący.</pr>,/
Na którą ich obrócił stronę stwórca święty,/
Czy przymierze? I do dom abszejt<pr><slowo_obce>abszejt</slowo_obce> (daw., z niem.) --- odpuszczenie.</pr> pożądany?/
Czy w dzień z głodem, w noc ze snem, w dzień i w noc z pogany/
Uprzykrzone zapasy przynieśli im? Ale/
Gdy w tym do mszy skończenia zostają opale<pr><slowo_obce>opał</slowo_obce> --- tu: niepewność.</pr>,/
Zwięzłymi Żorawiński wszytko powie słowy/
I odda na papierze on traktat gotowy./
Jaka tam była radość, jakie były gody<pr><slowo_obce>gody</slowo_obce> (daw.) --- festyn, święto.</pr>/
Onej naszej z Turkami niespodzianej zgody,/
Wypisać niepodobna! Dopieroż gdy słyszą,/
Ze stąd milę nad Prutem bisurmanie dyszą,/
Że nam mostu odeszli nienaruszonego/
Na Dniestrze, dla przejazdu do domu prędszego,/
Ledwie z wielkiej pociechy nie wyskoczą z skóry,/
Gdyby im kto na czołach zrobił apertury<pr><slowo_obce>apertura</slowo_obce> (daw., z łac.) --- otwór.</pr>./
Tedy naprzód Władysław, przy boku kapłana,/
Ze wszytkim duchowieństwem upadł na kolana./
Toż hetman, toż starszyzna<pr><slowo_obce>starszyzna</slowo_obce> --- w rękopisie: starzyzna.</pr>, panowie i słudzy,/
Chociaż ledwie dojźreli onej pompy drudzy;/
<begin id="b1341607671600-3438664497"/><motyw id="m1341607671600-3438664497">Modlitwa</motyw>Kto tylko był w obozie, jako podciął kosą,/
Wszyscy padną na ziemię, gdy głosem wyniosą/
Świętego Ambrożego księża hymn wesoły:/
«Ciebie Boże chwalimy, żeś nieprzyjacioły/
Nasze stłumił i zepchnął z nadzieje zawziętéj,/
Trzykroć błogosławiony, trzykroć Panie święty!»/
Toż psalmy Dawidowe, który dosiadł stolca/
Królewskiego od owiec, że w nos zawlókł kolca/
Osmanowi i musiał z zronionymi pióry/
Z wieczną lecieć sromotą pod swoje Arktury<pr><slowo_obce>Arktury</slowo_obce> (daw.) --- gwiazdy (północne).</pr>./
Śpiewało tam co żywo, choć różnymi głosy,/
Różną notą, wysokie głuszyli niebiosy;<end id="e1341607671600-3438664497"/>/
Wszytkich jakby rozgrzeszył; już skorą nadzieją/
Widzą domy, rodzice, krewne; już łzy leją,/
Wesołego witania skołoźrywe<pr><slowo_obce>skołoźrywy</slowo_obce> (daw.) --- rychły.</pr> znaki,/
Trudy, prace i pot już żegnają trojaki./
Kto ochoczy, kto rzeźwy, i konni, i pieszy,/
Bieżą pomacać ciepłych tureckich pieleszy<pr><slowo_obce>pielesze</slowo_obce> --- legowiska.</pr>;/
Bieżą on most kosztowny oglądać, co go tu/
Dla ich do domu Turcy stawiali powrotu./
<wers_wciety typ="1">Skoro po nabożeństwie, wszyscy przed namioty</wers_wciety>/
Królewica prowadzą, gdzie one hramoty<pr><slowo_obce>hramoty</slowo_obce> (daw., z rus.) --- pisma (dosł.: litery); poeta pisze dwukrotnie: rhamoty.</pr>/
Katerdziej, ban wołoski, do podpisu poda/
Podczaszemu<pr><slowo_obce>Podczaszy</slowo_obce> --- Lubomirski.</pr> i, pierwsza w czym zawisła zgoda,/
Zamek chocimski z ręku Silnickiego bierze,/
I odda burkułabie<pr><slowo_obce>barkułab</slowo_obce> --- burgrabia (wołoski).</pr>, doznanemu w wierze,/
Imieniem Radułowym. Z tym Szołdrski ku Lwowu/
Do Zygmunta pospieszy, który pilen łowu/
Zajęczego; o wojnie, jakoby o wilku/
Żelaznym kto mu bajał; tam powiatów kilku/
Czekając wielkopolskich, z stem tysięcy młodzi/
Sarmackiej siedzi w miejscu; tak ci kiedy wodzi/
Kaczka młode kurczęta, pospolicie bywa,/
Nie masz zgody, bo kury chodzą, kaczka pływa./
Czy rady, czy odwagi, czy obojga razem/
Nie było, choć mu pod nos ogniem i żelazem/
O kilka mil Nuradyn z swoją ordą kurzy./
Już ludzi wziął milion, że się nie oburzy/
Tylko na Lwów, tak wiele i tak długo broi;/
Dosyć ma król, że się go we Lwowie nie boi./
Teraz słysząc Szołdrskiego, kiedy pakta czytał,/
Niekontent i w rzeczy<pr><slowo_obce>w rzeczy</slowo_obce> (daw.) --- niby.</pr> się za fordyment<pr><slowo_obce>fordyment</slowo_obce> --- kaptur u szabli.</pr> chwytał:/
<begin id="b1341608019984-2253601455"/><motyw id="m1341608019984-2253601455">Król</motyw>«Nie poczekać mnie jeszcze z tymi aparaty<pr><slowo_obce>z aparaty</slowo_obce> --- tu: z gotowością (do wojny), z przyborami.</pr>!/
Śmieć beze mnie z Osmanem zawierać traktaty?»/
Ciśnie o stół kapelusz i coraz powtarza:/
«Diabeł kiedy rachunek miał bez gospodarza!/
Nie wiem, czym się Władysław z podczaszym zasłonią?/
A w ostatku, ja idę za Turki w pogonią./
Nie wydrze mi ich Donaj i Bałchany śnieżne,/
Choć tylko z sobą wojsko będę miał zaciężne,/
Kiedy szlachcie, czegom dziś doznał, wojna śmierdzi!»./
Tak się nasz król, po izbie chodząc, wielce sierdzi,/
A gdybyś w serce wejźrał, niesłychanie cieszy,/
Że jutro do kochanej Warszawy pospieszy;/
Ale tego po sobie najmniej nie pokaże,/
Owszem wołać Frydryka wskok sobie rozkaże,/
Żeby knechty gotował na jutrzejszą drogę:/
«Żadną miarą jej dłużej odwłóczyć nie mogę./
Niechaj ma każdy szpadę, proch i muszkiet z lontem:/
Bo się pewnie nie oprę aż nad Hellespontem»./
Spać raczej, nie wojować! I ledwie Bobola,/
Podkomorzy koronny, ukołysał króla./
Jakoż gdyby był z serca czy tchórza, czy lenia/
Zrucił, a szedł pod Chocim, bez wszego wątpienia/
Musiałby był paszować<pr><slowo_obce>paszować</slowo_obce> --- dziś: pasować (w grze w karty), ustępować.</pr> hardy Osman w boju/
Albo się z wieczną hańbą dopraszać pokoju.<end id="e1341608019984-2253601455"/>/
Nie trzeba mu go było szukać po Bałchanie,/
Gdyby spieszył na prośby i swoich żądanie./
Aleć na nieodmienne rad niebieskich tryby/
Trudno człek ma styskować<pr><slowo_obce>styskować</slowo_obce> --- utyskiwać.</pr>, trudno pisać <wyroznienie>gdyby</wyroznienie>:/
Bo komuś godniejszemu ten niezwiędły wieniec/
(Miałżeby go krwią polską dostać cudzoziemiec!)/
Naznaczyły i dotąd niebieskie archiwy/
Chowają; a nie tobie, Zygmuncie leniwy!/
Nie żółwia by potrzeba, co ledwie twe snopy/
Dźwignąć może pod nogi dzielnej Europy,/
Którą przyniósł duży wół na tę stronę świata,/
Ale pegaza (bo ten i biega, i lata),/
Żeby zaś tę dziewoję w jej ojczyste niwy/
Przez Czarne stawił morze Azyjej szczęśliwéj./
Z górnych tu, mówię, stajen trzeba konia, co by/
Księżyca i ślicznych gwiazd znał dobrze ozdoby,/
Żeby mógł w Ottomaniech wymyślony miesiąc<pe><slowo_obce>miesiąc</slowo_obce> --- księżyc; w w. 1075 i n. nawiązania do herbowego półksiężyca króla Michała Wiśniowieckiego.</pe>/
I światłem złotoblaskim, i rogami przesiąc;/
Snopek, co dziś tak barzo pochutnywa<pr><slowo_obce>pochutnywać</slowo_obce> (daw.) --- smakować sobie, podobać się.</pr> sobie/
(Po czasie), żaba obje i chróściel wyzobie<pr><slowo_obce>wyzobić</slowo_obce> (daw.) --- wyjeść, wydziobać.</pr>./
Księżyca tu koniecznie potrzeba na księżyc,/
Kto chce harde pogaństwo zkukłać<pr><slowo_obce>zkukłać</slowo_obce> (daw.) --- potłumić.</pr> i zwyciężyć:/
Ptakiem ptaki uganiać, zwierzem ścigać zwierza,/
Miesiącem miesiąc; każde na swój rodzaj zmierza,/
Tak natura sprawiła. A jako więc we dnie/
Niebieski przed słonecznym światłem księżyc blednie,/
Tak ziemski przed niebieskim, zwłaszcza kiedy z krzyżem/
Chrystusowym się złączy, padnie paraliżem./
<wers_wciety typ="1">Jużci, na co niech ziemskie patrzają podłogi,</wers_wciety>/
Wstydzi się księżyc krzyża; już odwrócił rogi/
Na zachód, pewne słońca wschodzącego znaki,/
Szczęśliwie, na koronne, da Bóg, zodiaki;/
Da ten, co wszemu światu panuje ogółem,/
Że pod którym Azyja upadła tytułem<pr><slowo_obce>tytuł</slowo_obce> --- tu: znak (mowa o księżycu).</pr>,/
Pod tym wstanie tytułem i wolności drogiéj/
Nabywszy, w chrześcijańskie wróci katalogi./
Tyś, nieszczęsny Michale, ty Paleologu,/
Ostatni raz szwankował w tamtej bramy progu;/
Przez twe piersi cesarskie, twą krwią mokre stopy/
Najpierwszy raz zdeptały ziemię Europy./
<begin id="b1341608118504-3098312647"/><motyw id="m1341608118504-3098312647">Imię</motyw>Co myśl wróży, co serce niewątpliwie tuszy<pe><slowo_obce>tuszyć</slowo_obce> (daw.) --- mieć nadzieję, spodziewać się.</pe>,/
Wkrótce świata całego napełni to uszy,/
Że Michael, przezwiskiem Lech i samą rzeczą,/
Mścicielem krwie szlachetnej będzie i odsieczą,/
Bo mu rodzic<pr><slowo_obce>rodzic</slowo_obce> --- ojciec.</pr> ten tytuł <wyroznienie>Jam Lech<pe><slowo_obce> Jam Lech</slowo_obce> --- kalambur od imienia Michała Korybuta Wiśniowieckiego (Michael).</pe></wyroznienie> w imię wplata./
Przebóg! Same się jawnie wykładają fata!<end id="e1341608118504-3098312647"/>/
Co i sami po dziś dzień Turcy sobie wieszczą,/
Że ich ostatniej zguby Polacy domieszczą,/
Że jako Krakusowi, wtóremu monarsze/
Polskiemu, padł smok, o czym wieki świadczą starsze,/
Tak od jego następców tej bestyjej wielkiéj/
Paść, za przyczyną Panny Bogarodzicielki./
Twój ci to, o Michale! twój, królu mój! patron/
Z nieba smoku rydzego<pr><slowo_obce>rydzy</slowo_obce> --- rudy.</pr>, kiedy zmierzał na tron/
Stwórcę swojego, zepchnął, który swym upadem/
Trzecią część gwiazd na ziemię z nieba zerwał gradem;/
Który on płód panieński, co jej czyste pięty/
Księżyc dźwiga na sobie, prześladował święty;/
Który dziesięć głów nosił, każda z tych siedm koron/
I dziesięć rogów miała, a w paszczece piorun;/
Który na tęż dziewicę z onejże paszczeki/
Puścił szum wód zmąconych i bezdenne rzeki./
Tę bestyją swojego drzewa<pe><slowo_obce>drzewo</slowo_obce> (dw., pot.) --- kopia.</pe> mocą spychał/
Z wysokiego pałacu niebieskiego Michał,/
Która, że się na ziemskim piętrze znowu gnieździ,<pr><slowo_obce>Z nieba smoku rydzego kiedy zmierzał na tron (...) Która, że się na ziemskim piętrze znowu gnieździ</slowo_obce> --- w. 1114--1125, dosłownie z Apokalipsy św. Jana, rozdz. 13.</pr>/
Da Bóg, stąd do Awernu<pr><slowo_obce>Awern</slowo_obce> --- podziemie, piekło.</pr> znowu się przejeździ,/
Kiedy ją mężny w tymże bohatyr imieniu/
Zepchnie, krzyż nad patrona mając w wspomożeniu,/
Przy tychże znakach nieba prześwietnego! A z tém/
Powracam do Zygmunta, który, by był Piastem<pe><slowo_obce>Piast</slowo_obce> --- tu: król polskiego pochodzenia.</pe>,/
Mógł był dopiąć korony, która doczekała/
Sobie obiecanego naszego Michała./
Tegoć patron i wtenczas miał skończyć te rzeczy:/
Bo to Bóg, jak się rzekło, jego oddał pieczy./
Wszędy, ale i niebo nie jest bez prywaty,/
I on dlatego wojnę kończy przez traktaty,/
Abyśmy jego drużbę<pr><slowo_obce>drużba</slowo_obce> --- tu: ktoś, kto nosi to samo imię.</pr>, jeśli archanioła/
Tak zwać, z tryumfalnego w wieńcu mieli zioła./
Aleć do tak wysokiej trudno się brać palmy,/
Komu wydrą dziedziczny Sztokholm i Upsalmy<pr><slowo_obce>Upsalma</slowo_obce> --- właśc. Uppsala, miasto w Szwecji.</pr>;/
Próżno się na turecką monarchią wspinać,/
Komu wzięto Szwecyją, Inflant nie wspominać./
<wers_wciety typ="1">Skoro Szołdrski odjechał, królewic z podczaszém</wers_wciety>/
Sobieskiego z Leśniowskim wyślą Matyaszem/
Do Kozaków, bo i tym wiedzieć należało,/
Co za postanowienie z Turkami się stało./
Dziękują im imieniem Rzeczypospolitej/
Za prace, które na jej podjęli zaszczyty<pr><slowo_obce>zaszczyta</slowo_obce> (z ros.) --- obrona.</pr>,/
Za krew hustem<pr><slowo_obce>hustem</slowo_obce> (daw.) --- gęsto.</pr> przelaną; ślubują, że żadną/
Miarą te ich fatygi bez płace nie padną;/
Że prócz tego, na co już oblig<pr><slowo_obce>oblig</slowo_obce> (daw.) --- zapewnienie, zobowiązanie.</pr> w ręku mają,/
Wszelakiej po Koronie wdzięczności doznają./
Powiedzą potem, jako poganie się byli/
Na ich zgubę, swą pomstę, barzo zasadzili,/
Ale by raczej naszy tu traktaty rwali,/
A pociechy hardemu pogaństwu nie dali./
Więc Rzeczypospolitej imieniem to całej/
Rozkazują, porohy żeby pokój miały;/
Bowiem na tym dzisiejszy mir<pr><slowo_obce>mir</slowo_obce> (daw.) --- pokój.</pr> gruncie zawisnął,/
Żeby się ani Kozak na morze nie cisnął,/
Ani Tatar w Podole; to przyczyna zwady,/
To waśni okazyja, już między sąsiady./
A potem Sajdacznego Sobieski napomni/
Imieniem króla pana, żeby jak najskromniéj/
W ciągnieniu<pe><slowo_obce>w ciągnieniu</slowo_obce> --- w przemarszu.</pe> się zachował i szkody nikomu/
Nie czynił, do swojego wracając się domu./
Toż każe od hetmana, aby nasze przodem/
Wojska się przeprawiły, on został odwodem./
<wers_wciety typ="1">Nazajutrz skoro się wzbił Febus<pr><slowo_obce>Febus</slowo_obce> --- słońce (przydomek Apolla, boga słońca).</pr> złotopióry</wers_wciety>/
Na niebo i objaśnił świata pozytury<pr><slowo_obce>pozytura</slowo_obce> (daw., z łac.) --- położenie.</pr>,/
Nim podczaszy piechoty, nim przeprawi działa,/
Drugi raz słońce zaszło i noc zaczerniała./
Toż we wtorek rum<pr><slowo_obce>rum</slowo_obce> (daw.) --- nuż, dalej.</pr> w drogę, kędy się kto zmieści./
Ale nam tu Sajdaczny uszedł w rękojeści<pr><slowo_obce>ujść w rękojeści</slowo_obce> --- przysłowie: zdradzić, nie dotrzymać umowy, słowa.</pr>,/
Abowiem hetmańskiego nie słuchając zdania,/
Swą haramzę<pr><slowo_obce>haramza</slowo_obce> (daw.) --- czerń, motłoch.</pr> kozacką najpierwej przegania/
Przez Dniestr mostem tureckim, czym uraził siłu,/
Że się wydarł na czoło ten, co miał strzec tyłu./
Dzień dżdżysty był przyczyną i królewic chory,/
Że dalej ode Żwańca iść nasze tabory/
Nie mogły i za mostem wojsko pozostałe,/
Bo się ledwie za trzy dni przeprawiło całe./
<wers_wciety typ="1">Nie zaspali Tatarzy zwyczajnej kradzieże,</wers_wciety>/
Przypadszy, gdzie zarosłe Dniestrowe pobrzeże/
Okazyją<pr><slowo_obce>okazja</slowo_obce> --- sposobność.</pr> podało, kędy naszych wielu/
Wzięto, nic nie myślących o nieprzyjacielu./
Tam Sobieski sprawnego dostawszy języka,/
Oskoczy ich w kilkuset swego komunnika<pr><slowo_obce>komunnik</slowo_obce> (daw.) --- konnica.</pr>,/
Gromadzki z Polanowskim, podczaszego oba/
Porucznicy, ostatnia kędy się im próba/
Do wyświadczenia męstwa otworzy i cnoty;/
Lekkich ludzi do onej zażywszy roboty/
Czterdziestu żywcem wzięto; tyle dwoje legło;/
Ostatek się po polach i lasach rozbiegło./
Tam Krzyski odebrany Tatarom z więzienia/
I kilkadziesiąt inszych mniejszego imienia./
Od Żwańca pod Kamieniec Podolski szli drugiém/
Naszy, w dzień niepogodny, zimny, wietrzny, cugiem<pr><slowo_obce>cug</slowo_obce> (daw.) --- tu: szyk.</pr>./
Stamtąd, że też już zima barzo była bliska,/
Rozpuszczono chorągwie na swe stanowiska<pr><slowo_obce>stanowiska</slowo_obce> --- tj. na leże zimowe.</pr>./
I poszli, gdzie wabiły kogo miłe ściany,/
Na luby odpoczynek i wczas wetowany./
<wers_wciety typ="1">Ten-ci koniec był wojnie, która im straszniejsza,</wers_wciety>/
Tym też dzięka wielkiemu Bogu powinniejsza/
Za jego świętą pomoc: on nam sam hetmanił,/
On pogaństwu tak harde bezpieczeństwo zganił./
Dla czego Grzegorz siódmy<pr><slowo_obce>Grzegorz siódmy</slowo_obce> --- właśc. Grzegorz piętnasty, nie siódmy.</pr> tak wielkiego dobra/
Pamiątkę dziesiąty dzień naznaczył oktobra,/
W który Osman nadęty spadł z imprezy<pr><slowo_obce>impreza</slowo_obce> (daw., z wł.) --- przedsięwzięcie.</pr> swojej,/
Żeby póki niski świat, póki Polska stoi,/
Święcił go boży Kościół naszego narodu,/
Dla wiecznego litości nad nami dowodu./
Wdzięczną nam rzecz uczynił, ale mógł był przy tem/
Ratować nas w tym razie swoim depozytem<pr><slowo_obce>depozyt</slowo_obce> --- tu: skarb.</pr>./
Dopiero teraz oczy otworzą sąsiedzi,/
Winszują nam wygranej i rzezane w miedzi/
Naszych wojen abrysy<pr><slowo_obce>abrys</slowo_obce> (daw.) --- obraz, plan.</pr> posyłają sobie,/
Co po polskiej wolności deptać mieli grobie./
<begin id="b1341608315473-362130406"/><motyw id="m1341608315473-362130406">Przyjaźń</motyw>Tu, tu prawdziwie zażyć możemy przysłowia:/
Gdzie szczęście, tam przyjaciół zaraz jako mrowia;/
Gdzie fortuna, tam się też fawor<pr><slowo_obce>fawor</slowo_obce> (daw., z łac.) --- przychylność.</pr> ludzki chyli;/
Nie masz-ci i jednego, jeśli cię omyli.<end id="e1341608315473-362130406"/>/
<wers_wciety typ="1">Nie mógł się nasz królewic nasycić swej chwały</wers_wciety>/
W Warszawie, aże dla niej obleciał świat cały/
(Czyli mu się przy ojcu nie mogło okroić?/
Trudno jednej świątnice dwiema bogom dwoić<pr><slowo_obce>dwoić</slowo_obce> --- tu: dzielić.</pr>),/
Niemce, Włochy, Holendry, skąd sławą odęty/
Pełne panegiryków prowadził okręty./
Każdemu piękne miłe; ale takie kruszce/
Nie na łóżku, nie w miękkiej kopają poduszce!/
Odłóż na czas gorączkę i febrę niezdrową:/
Daryjusz, Aleksandrze! Daryjusz nad głową,/
Bierz na się twardy kirys<pe><slowo_obce>kirys</slowo_obce> --- pancerz.</pe>, stoi przed namiotem/
Bucefał, uleczy cię Mars krwią albo potem!/
Ale w cudze ozdoby, w cudze się pstrzyć piórka,/
Nie siedziawszy na koniu, nie widziawszy Turka,/
Ujma<pr><slowo_obce>ujma</slowo_obce> --- krzywda.</pr> cnocie hetmanów, których krwią i męstwem/
Z szczęśliwym z tego placu zeszliśmy zwycięstwem./
Lecz Bóg widzi, czyj kogut, czyj baran, z wysoka;/
Niech się pstrzy, niech rzegoce<pr><slowo_obce>rzegotać</slowo_obce> --- skrzeczeć.</pr>, a wżdy sroką sroka./
<wers_wciety typ="1">Tobie, tobie, monarcho szerokiego świata,</wers_wciety>/
Acz ci cię żadna potkać nie może odpłata/
Za twoje dobrodziejstwa, którymi (przez spary/
Na nasze patrząc grzechy) krom końca --- krom miary/
Swoje raczysz stworzenie: mostem przed bogatém/
Posławszy ciała nasze twoim majestatem,/
Niesiemy hołd powinny i wieczne trybuty,/
Pełne usta twej chwały i serce pokuty./
Tobie w piersiach, podniosszy tryumfalne palmy,/
Święty pean<pr><slowo_obce>pean</slowo_obce> --- uroczysta pieśń, tu <tytul_dziela>Te Deum</tytul_dziela>.</pr> przez hymny głosimy i psalmy;/
Twoja-to wiktoryja<pr><slowo_obce>wiktoria</slowo_obce> (z łac.) --- zwycięstwo.</pr>, twój fest<pr><slowo_obce>fest</slowo_obce> --- festyn, święto.</pr>, twoje dziwy,/
Że Turczyn, który samym strachem końskiej grzywy/
Wielkie kruszył fortece i narody gładził,/
Pierwszy raz, jako kosa o kamień, zawadził/
O szczyptę twoich ludzi, których wzgardził przodem/
I zamierzać nad nimi śmiał zwycięstwo głodem;/
Aleć poszedł do swego syty wstydu progu./
Tyś mu na durnym<pr><slowo_obce>durny</slowo_obce> --- szalony.</pr> czele wspak nakrzywił rogu/
I kiedy nim miasto nas na swych pogan sroże<pr><slowo_obce>sroże</slowo_obce> --- dziś popr.: sroży się.</pr>,/
I z głową<pr><slowo_obce>i z głową</slowo_obce> --- ,,i" dziś zbędne.</pr> mu pospołu strącili poroże<pr><slowo_obce>poroże</slowo_obce> --- rogi.</pr>/
I zginął, sromotnie się z swym minąwszy celem./
Tyś nas ze lwiej paszczeki wydarł z Danijelem,/
Z Jonaszem na dnie morskim z wielorybich ksieńców<pr><slowo_obce>ksieniec</slowo_obce> (daw.) --- brzuch.</pr>/
I z ognistego pieca jako trzech młodzieńców./
Już był Turczyn uchwycił naszę ziemię mostem,/
Nie tylko się zuchwałym hardzie zaklął postem,/
Zaiste upewniając swój głupi rozsądek,/
Że krwią naszą zgłodniały wysyci żołądek./
Ale jako twojemu słudze jadowita/
Nie szkodzi, gdy za rękę jaszczurka go chwyta<pr><slowo_obce>Nie szkodzi, gdy za rękę jaszczurka go chwyta</slowo_obce> --- św. Pawłowi z <tytul_dziela>Dziejów Apost.</tytul_dziela> 24.</pr>,/
I zgore na ostatek w płomieniu do kęsa,/
Tak Osman, swojego się napatrzywszy mięsa,/
Odbieżawszy przeważnej swych mostów fabryki<pr><slowo_obce>fabryka</slowo_obce> (daw.) --- budowa.</pr>,/
Które inszym gotował, wpadnie sam w te wniki<pr><slowo_obce>wniki</slowo_obce> --- dziś popr.: wnyki, sidła.</pr>./
Twojej-to, twojej dzieło wszechmogącej ręki,/
Za co-ć wszyscy pokorne oddajemy dzięki./
Ofiarę-ć na czystych serc kładziemy ognisko,/
Żeśmy na łup poganom, na urągowisko/
Pokrytym<pr><slowo_obce>pokryty</slowo_obce> (daw.) --- obłudny.</pr> przyjaciołom i naszym sąsiadom/
Nie przyszli; wszak-eś serca człowieczego wiadom!/
Chciejże, wszechmocny Stwórco wszytkich rzeczy zdarzyć,/
Aby pokój, któryś nam dziś raczył skojarzyć, /
W tej Koronie wiekował ku twej chwale świętej,/
A z nas grzechu wszelakie wykorzeń ponęty./
Pobożność, mądrość, miłość i insze pożytki/
Rozmnóż świętego ducha, a przemierzłe zbytki,/
Wstręt na niebie i ziemi (byle zaś nie w gniewie),/
Do żywota, niech z nas twa prawica wyplewie./
Daj w ojczystej swobodzie, w rządzie, w dobrej sile/
Wyżyć tej śmiertelności zamierzone chwile!</strofa>





<!--TRIM:3-->


<naglowek_rozdzial id="e102">Dodatek</naglowek_rozdzial>





<naglowek_podrozdzial id="e103">Przypisanie</naglowek_podrozdzial> 



<dedykacja id="e104"><akap id="e153">L. J. C.<pr><slowo_obce>L. J. C.</slowo_obce> --- <slowo_obce>Laus Jesu Christo</slowo_obce> (Chwała Jezusowi Chrystusowi).</pr></akap>





<akap id="e154">Na prześwietny klejnot, który, z inszych wielą zacnych i rodowitych familij, starożyty dom IM. Panów
Lipskich <slowo_obce>in theatro Orbis Poloni</slowo_obce><pr><slowo_obce>in theatro Orbis Poloni</slowo_obce> (łac.) --- na widowni świata polskiego.</pr>, swoje i wielkich przodków swoich, dzielną ręką i odważonym za Ojczyznę sercem, u żelaznego Gradywa wysługi <slowo_obce>perennis gloriae</slowo_obce><pr><slowo_obce>perennis gloriae</slowo_obce> (łac.) --- chwały wieczystej.</pr>
piastuje, charakterem <wyroznienie>Drużynę</wyroznienie><pr><slowo_obce>Drużyna</slowo_obce> --- Drużyna albo Srzeniawa, jeden herb o dwu nazwach (z gwiazdą lub bez niej nad rzeką), nazwa często przekształcana z łacińska na <slowo_obce>Druentia</slowo_obce>, z powodu pychy herbowej.</pr>.</akap></dedykacja>






<strofa id="e105">Co to za rzeka, która wśród czerwone morze,/
Kąpiel faraonowę, mlecznym prądem porze?/
Czyli ze krwie pogańskiej wziąwszy się kałuże,/
Krzywymi nurty pole purpurowe struże?/
Między dwiema trąbami, w hełmie na kształt wieży,/
Rydze<pr><slowo_obce>rydzy</slowo_obce> --- rudy.</pr> grzywy straszny lew afrykański jeży:/
<slowo_obce>Druentia</slowo_obce> --- a że ją nazowę po nasku<pr><slowo_obce>po nasku</slowo_obce> --- po naszemu.</pr>:/
Polska to jest <wyroznienie>Drużyna</wyroznienie>, którą miasto piasku/
Zaległ potomek cnego, z obudwu stron, Lecha/
Rycerskich dzieł porohy: nigdy tego echa/
Dniepr nie wyda skalisty, nie wyda go szumna,/
Co zagłusza szeroką Narbonę, Garumna./
Jaki dźwięk wiecznej sławy, z tak niewielkiej strugi/
Napełniwszy świat cały, rozrywa frambugi<pr><slowo_obce>frambuga</slowo_obce> --- dziś: framuga.</pr>/
Prześwietnych sfer niebieskich, ani jej zatłumi/
Fala morska, gdy swoich bohatyrów szumi<pr><slowo_obce>szumi</slowo_obce> --- szumem głosi ich chwałę.</pr>./
Niechajże się wschód słońca Nilem, niech bogatém/
Jego górne narody chlubią Eufratem,/
Gdy co rok w letne susze, przelawszy swe tamy,/
Tamten Egipt panoszy, ten Mezopotamy./
Niechaj Ganges dwudziestą żeglownych rzek wsparty,/
Potym na półsiodma sta strumyków podarty,/
(W takie go Cyrus kęsy rozgniewany drapie,/
Za śmierć końską, za jedno utopienie szkapie);/
Niechaj z nim prędki Tygrys, Araxes bezdenny/
Głosi Indy dalekie, górzyste Armeny./
Niech Tanais, co Scyty, Xant, co myje Frygi,/
I Hipanis, co konchy ściele i ostrygi;/
Meander, co do swego powraca się źrzodła,/
Erydan, gdzie wypadł z ojcowskiego siodła/
Nieszczęśliwy Faeton, kiedy mu nie zdole ---/
Na znak czego, z sióstr nad nim stoją dziś topole ---/
Niechaj wszytkie tytuły i swe chwały liczą:/
Ze dzielą monarchie, że państwa graniczą./
Słynie Cisa Pannony, słynie Donaj Wiedniem,/
Rzymem Tyberys, chociaż siła ma Ren przed niém,/
W którym dawno, prawdziwe jeśli o tym karty,/
Uznawano poczciwych synów a bękarty,/
Rzucając dzieci w wodę; --- dziś by takiej próby/
Na Niemców odszczepionych trzeba; rzadki, coby/
Wypłynął: tonęliby, i słusznie się śmiejem,/
Że poczciwe pieluchy biorą przywilejem!/
Niech się Hamburgiem Elba --- twej korony ściana<pe><slowo_obce>ściana</slowo_obce> --- tu: granica.</pe>/
Niegdy, cny Bolesławie --- Paryżem Sekwana,/
Skaldis pyszni Antwerpem, Rodanus Lugdunem,/
Dźwina Rygą, a Moskwa i Wołgą i Dunem;/
Niechaj się Cybeliną Almon<pr><slowo_obce>Almon</slowo_obce> --- itd., por. wstęp.</pr> chełpi łaźnią/
I tessalski Peneus, gdzie zdjęta bojaźnią/
I słusznym o panieństwo swoje Dafnis gniewem,/
Stoi nad nim po dziś dzień laurowym drzewem./
Więc Amfrys, kędy z bóstwa Apollo wyzuty/
Pasł Admetowe stada na miejscu pokuty,/
I Lincestys, co równo z winem poi ludzi;/
Kratis, co czarną bieli, Sybaris, co brudzi/
Białą na owcach wełnę: tu wspomnienia godne/
Sinwessy, które czynią białegłowy płodne./
Niechaj Tagus Hiszpany, Arymaspus Scyty,/
Hermus Lidów bogaci w piasek złololity,/
Swą Paktolus Azyją, a z nami o ścianę/
Niechaj toczy podobną Bodrog Węgrom pianę;/
Nawet niech Wisła, która tym wszytkim met bierze<pe><slowo_obce>met bierze</slowo_obce> --- zwycięża (metafora szachowa, dziś powiedziano by: daje mata).</pe>,/
Przy sławnej na cały świat sarmackiej Cererze<pe><slowo_obce>Ceres</slowo_obce> --- rzymska bogini wegetacji roślinnej.</pe>,/
Z swymi siedzi szpiklerzmi; i Litwa ze Świętą:/
Wszytkie te, wszytkie gasną przed Śreniawą krętą;/
Wszytkie te w morzu toną z pysznymi tytuły;/
Wszytkie szczupli Syryusz podczas kanikuły./
Nasza lubo <wyroznienie>Drużyna</wyroznienie>, lubo to <wyroznienie>Sreniawa</wyroznienie>/
(Śmierć ją krzyżem świętego dzieli Stanisława),/
Jako raz wieczną sławą wyrównała brzegi,/
Przez wszytkie lat po sobie idących szeregi/
W pełni żadnymi nigdy nie tkniona pojazdy<pr><slowo_obce>pojazda</slowo_obce> (daw.) --- wiosło.</pr>,/
Cnoty pławi towary: ani jej Psie Gwiazdy<pr><slowo_obce>psia gwiazda</slowo_obce> --- kanikuła; określenie Syriusza, najlepiej widocznego u nas w lecie.</pr>,/
Ani sucho przeszkodzi, że swe kawalery,/
Wszytkie morza minąwszy, wnosi miedzy sfery,/
I w szczęśliwym, gdzie się człek na wieki odmładza,/
Łona stwórcę swojego porcie ich wysadza./
W to, w to bystra Drużyna lotem tąży morze,/
Które w szklanym tron boski oblewa polorze;/
Z tego barwiste tęcze, rozkwitłe warkoczy,/
Panu chwał nieśmiertelnych wieczny prezent toczy./
Onać to mleczna droga, którą bez koleje/
Złotowłosa Cyntyja<pr><slowo_obce>Cyntia</slowo_obce> --- księżyc.</pr> gwiazdami usieje:/
Teć to gwiazdy, te lampy, teć to po niej świece,/
Które w swojej na ziemi nie gasnęły rzece./
O wielkie wszechmocności twej, Boże, dowody!/
Kto by rzekł, że knot z cnoty, świeca będzie z wody?/
Teraz gdy księżyc, który wszytkich rzek patronem<pr><slowo_obce>Teraz gdy księżyc, który wszytkich rzek patronem</slowo_obce> --- przytyk do herbu króla Michała.</pr>,/
W pełni nastawszy, w pełni idzie po przestronem/
Sarmackim firmamencie, dobrze sobie wróży/
Drużyna: bo jej źrzodła, da Bóg, nie zuboży;/
Ale skoro ją z wierzchem łaską swą nasypie,/
I naszej się dostanie wilgotności Lipie,/
Która na jej pobrzeżu zielony wierzch dźwiga./
Żaden jej mróz nie płowi<pr><slowo_obce>płowić</slowo_obce> (daw.) --- czynić szarym, płowym.</pr>, żaden nie ostrzyga;/
Wieczny cień podróżnemu, wiecznym listem kwitnie;/
Przeto jej wiecznie żadna siekiera nie wytnie.<pr><slowo_obce>Lecz gdy się i ten prędko w swoim zaćmi kole (...)</slowo_obce> --- W rękopisie Celińskiego, jak zapisał Kraszewski, znajdowały się tu jeszcze następujące wiersze, przystosowane do Sobieskiego (herbu Janina):</pr>/
Lecz gdy się i ten prędko w swoim zaćmi kole,/
A na jego Janina miejscu w polu Pole,/
Wszytkie rzeki koronne; wszytkie wlewa, które/
Od korzenia sarmacka sława wznosi w górę,/
Tamte swoje szczęśliwe rozpostrzą meaty<pr><slowo_obce>meaty</slowo_obce> (daw.) --- ujścia.</pr>,/
Te dadzą na cały świat zapaszyste<pr><slowo_obce>zapaszysty</slowo_obce> (daw.) --- wonny.</pr> kwiaty./
Teraz robocze pczoły w zwyczajnej rozsypce/
Znajdziecie na tym Polu, skąd miód, skąd brać lipce;/
Dopieroż kiedy Jowisz spuści z nieba brzemię,/
Stokrotne się przy miedzie wróci człeku siemię.</strofa>








<dedykacja id="e106"><akap id="e155">Wielmożnemu, mnie wielce Mciwemu Panu i jedynie
kochanemu synowi, JMci Panu
<wyroznienie>Janowi z Lipia Lipskiemu</wyroznienie>,
staroście czchowskiemu, rotmistrzowi tegoż czchowskiego
i sandeckiego powiatów, komisarzowi do zapłaty i popisu wojska dywizji województwa krakowskiego, przy
szczerym życzliwego afektu konteście, zdrowia i wszelkich szczęśliwości.</akap></dedykacja>


<separator_linia/>



<strofa id="e107">Z <tytul_dziela>Wojną</tytul_dziela> idę do ciebie, o mój Janie złoty!/
Tegom też tylko słuchał: piękne me pieszczoty!/
Czyś nie żołnierz? Czyś z każdej nie jest godzien miary,/
Żebym ci prezentował Marsowe towary?</strofa>






<akap id="e108">I niedługo rozmyślałem się, że tę pracowitym wyrobioną piórem moję lukubracją, jako <slowo_obce>ferventissimi amoris
mei</slowo_obce><pe><slowo_obce>ferventissimi amoris
mei</slowo_obce> (łac.) --- najgorętszej miłości mojej.</pe> przeciwko WMM Panu<pe><slowo_obce>przeciwko WMM Panu</slowo_obce> (daw.) --- do wielce mnie miłościwego Pana.</pe>, tak <slowo_obce>meritissimorum erga patriam</slowo_obce>, które <slowo_obce>exerces</slowo_obce>, w waleczne wielkich przodków
swoich wstępujący strzemiona, <slowo_obce>actuum</slowo_obce><pr><slowo_obce>meritissimorum erga patriam, które exerces, w waleczne wielkich przodków swoich wstępujący strzemiona, actuum</slowo_obce> (łac.-pl) --- najzasłużeńszych czynów względem ojczyzny, które wykonywasz.</pr>, <slowo_obce>consecro</slowo_obce><pr><slowo_obce>consecro</slowo_obce> (łac.) --- poświęcam.</pr> WMM
Panu testamentem, choćci to drudzy <slowo_obce>partum otii</slowo_obce><pr><slowo_obce>partum otii</slowo_obce> (łac.) --- płodem próżnowania.</pr> zowią.
I dobrze, bo <slowo_obce>carmina scribentis secessum et otia quaerunt</slowo_obce><pr><slowo_obce>carmina scribentis secessum et otia quaerunt</slowo_obce> (łac.) --- pieśni wymagają samotności i spokoju piszącego.</pr>,
ale przecie <slowo_obce>non omnino otiosi</slowo_obce><pr><slowo_obce>non omnino otiosi</slowo_obce> (łac.) --- nie całkiem bezczynnego.</pr>, a ja się przyznam, żem
nie <slowo_obce>extemporaneus</slowo_obce><pr><slowo_obce>extemporaneus</slowo_obce> (łac.) --- człowiek piszący bez przygotowania.</pr>. Wiem ci, że nie ujdę taksy i zębu
Theonowego, o którym napisano: <slowo_obce>bonorum mala carminum Laverna</slowo_obce><pr><slowo_obce>bonorum mala carminum Laverna</slowo_obce> (łac.) --- złodziejska bogini dobrych wierszy.</pr>, bo się przed nim i sam nie mógł
wybiegać Homerus. Ale kogóż uszczypliwy język zazdrościwego nie dosiągł Zoila? Nigdy tak garncarz garncarza, jako poety nienawidzi poeta. Nie masz na świecie
tak dobrego cieśle, żeby go inszy, a gorszy pospolicie,
poprawić i w czymkolwiek przyganić mu nie miał.
Jeśli Arystoteles spalił połowicę ksiąg Platonowych,
Plato Xenofontowych, Cycero Sallustyuszowych dla nieszczęśliwej zazdrości, a któż się przed nią wybiega?</akap>






<poezja_cyt><strofa id="e156"><slowo_obce>O dirum exitium mortalibus, o nihil unquam</slowo_obce>/
<slowo_obce>Crescere, nec magnas patiem exsurgere laudes,</slowo_obce>/
<slowo_obce>Invidia<pr><slowo_obce>Odirum exitium mortalibus, o nihil unquam</slowo_obce> (łac.) --- o straszliwa zgubo śmiertelników, zazdrości, co nigdy niczemu wzrosnąć i wielkim wznieść się sławom nie dozwalasz.</pr>.</slowo_obce></strofa></poezja_cyt>






<akap id="e109">Choćci się też to nie każdemu nada; jeszczeż
jeszcze kowalowi kowala, poecie poetę poprawić pozwalam; ale szewcowi malarza żadną miarą; co się
stało Apellesowi, który odmalowawszy jako mógł najdoskonalej obraz, nie chcąc sam wierzyć oczom swoim,
wiedząc, że <slowo_obce>suum cuique pulchrum</slowo_obce><pr><slowo_obce>suum cuique pulchrum</slowo_obce> (łac.) --- swoje dla każdego piękne.</pr>, i u sowy nic piękniejszego nad jej sowięta, postawił go przy ścienie domu
swego, a sam się za nim ukrywszy, słuchał zdania
przemijających ludzi. Trafiło się, że szewc napiętkowi
przyganiał i słusznie: którego skoro Apelles poprawił,
nie mógł się szewc w swojej skórze ostać, ale znowu
nazajutrz przyszedszy, począł coś około kolana dyszkurować, na co uśmiechnąwszy się Apelles, zawoła
nań: <slowo_obce>ne sutor ultra crepidam</slowo_obce><pr><slowo_obce>ne sutor ultra crepidam</slowo_obce> (łac., przysł.) --- szewcze, patrz swego kopyta.</pr>, dosyć szewcowi po napiętek rozumu, dosyć kozie ogona po grzbiet! O jakoż
siła tymi dzisiejszych poetów szewcami, którzy sami
wierszów nigdy nie pisząc, <slowo_obce>nocte mettre, somno editi
patre</slowo_obce><pr><slowo_obce>nocte mettre, somno editi
patre</slowo_obce> (łac.) --- zrodzeni z matki nocy, z ojca snu.</pr>, w cudze sprawy bystrym zaciekają okiem, i jeżeli co najdą <slowo_obce>omissum aut perperam factum, summa libertate carpunt</slowo_obce><pr><slowo_obce>omissum aut perperam factum, summa libertate carpunt</slowo_obce> (łac.) --- opuszczonego albo opacznie zrobionego, szarpią z największą swobodą.</pr>. Wiem, że nam rzeką: złych sąsiadów macie, znajdą się i tacy, ale:</akap>





<poezja_cyt><strofa id="e157">
Złego złość pobije, a kto zajźry<pe><slowo_obce>zajźrzeć</slowo_obce> (daw.) --- zazdrościć.</pe> cnocie,/
Wszytko zgubi i sam zniszczeje w kłopocie.
</strofa></poezja_cyt>






<akap id="e110">Byłoć to od początku świata, i jeśli miedzy rodzonymi braty, choć ich dwu tylko było, krwią się
oblać musiało, a cóż się sąsiadom dziwować? Poki
ludzi, poty grzechów, <slowo_obce>donec eadem hominum natura,
similia evenient omnia</slowo_obce><pr><slowo_obce>donec eadem hominum natura,
similia evenient omnia</slowo_obce> (łac.) --- póki jednaka natura ludzi, póty wszystko podobne będzie.</pr>. Nie wadziło to nigdy wielkim
i piśmiennym ludziom, jako Pliniuszowi, gdy synowcowi,
Senece, gdy własnym synom swoim, ale i za pamięci
naszej, nie wadziło Pawłowi Piaseckiemu, biskupowi
przemyskiemu, kiedy także rodzonemu synowcowi
swemu, opatowi mogilskiemu, swoję dedykował historyją<pr><slowo_obce>rodzonemu synowcowi
swemu, opatowi mogilskiemu, swoję dedykował historyją</slowo_obce> --- <tytul_dziela>Chronica gestorum</tytul_dziela>, Kraków 1645, dedykowane Jakubowi Piaseckiemu.</pr>, i choć też na to mruczał, któremu</akap>









<poezja_cyt><strofa id="e158">
<slowo_obce>Pallor in ore sedet, macies in corpore toto</slowo_obce><pr><slowo_obce>Pallor in ore sedet, macies in corpore toto</slowo_obce> (łac.) --- bladość na twarzy siedzi, wynędznienie na całym ciele.</pr>,
</strofa></poezja_cyt>






<akap id="e111"><slowo_obce>Livor</slowo_obce><pr><slowo_obce>livor</slowo_obce> (łac.) --- zawiść.</pr>, piekielnej brat rodzony jędze, i ten się na ostatek swoimże udawił kawałkiem i przyznał, że</akap>





<poezja_cyt><strofa id="e159"><slowo_obce>Invidia Siculi non inuenere ty ranni</slowo_obce>/
<slowo_obce>Tormentum maius</slowo_obce><pr><slowo_obce>Invidia Siculi non inuenere tyranni/ Tormentum maius</slowo_obce> (łac.) --- Sycylijscy tyrani nie znaleźli większej męczarni nad zawiść.</pr>.</strofa></poezja_cyt>





<akap id="e112">Aleć ja <slowo_obce>mihi ipsi balneum subministrabo</slowo_obce><pr><slowo_obce>mihi ipsi balneum subministrabo</slowo_obce> (łac.) --- sam sobie łaźnię przyrządzę.</pr>, sobie <slowo_obce>intus</slowo_obce>
samemu <slowo_obce>canam</slowo_obce><pr><slowo_obce>sobie intus
samemu canam</slowo_obce> (łac.-pl.) --- śpiewać będę doma.</pr>, kiedy WMM Panu, w którym miłość
moja <slowo_obce>finem citias inveniet, quam modum</slowo_obce><pr><slowo_obce>finem citias inveniet, quam modum</slowo_obce> (łac.) --- prędzej znajdzie kres niż miarę.</pr>, tę sarmacką
Bellonę, <slowo_obce>perenne gloriae</slowo_obce> naszego narodu <slowo_obce>monumentum</slowo_obce><pr><slowo_obce>perenne gloriae monumentum</slowo_obce> 
(łac.) --- wieczysty pomnik sławy.</pr>
<slowo_obce>fideli</slowo_obce> odrysowaną <slowo_obce>opera</slowo_obce><pr><slowo_obce>fideli opera</slowo_obce> (łac.) --- rzetelną pracą.</pr> dedykuję. Wprawdzieć <slowo_obce>sacrum
sine fumo</slowo_obce> i <slowo_obce>verba pro farina</slowo_obce><pr><slowo_obce>sacrum
sine fumo i verba pro farina</slowo_obce> (łac.) --- ofiarę bez dymu i słowa zamiast mąki.</pr>, tylko, ale ja przecie nie
wątpię, że tylo miejsca znajdą w sercu WMM Pana, ile by
najwyśmienitsze mogły mieć prezenty, wiedząc dobrze,
że <slowo_obce>in muneribus res praestantissima mens est</slowo_obce><pr><slowo_obce>in muneribus res praestantissima mens est</slowo_obce> (łac.) --- w podarunkach najważniejsza rzecz --- to wola (intencja).</pr> a zwłaszcza od tego, który i <slowo_obce>mansum ex ore daret</slowo_obce><pr><slowo_obce>mansum ex ore daret</slowo_obce> (łac.) --- od ust by sobie odjął.</pr>.</akap>






<akap id="e113">Ponieważ się wszyscy śmierci rodzimy i nikt
tego terminu ani przeskoczyć, ani odłożyć nie może;
bo <slowo_obce>stat sua cuique dies et ineluctabile fatum</slowo_obce><pr><slowo_obce>stat sua cuique dies et ineluctabile fatum</slowo_obce> (łac.) --- każdego czeka jego dzień i nieuniknione przeznaczenie.</pr>; mizerna by
nader była kondycja nasza, kiedy by i dobre dla pochopu do cnoty, i złe dla obrzydzenia potomności
grzechów roboty nasze w grobie się z nami zawierać<pe><slowo_obce>zawierać</slowo_obce> --- zamykać.</pe>
i tam wieczną zasute niepamięcią zostawać miały.
Niewysławiona boska prowidencja, wiedząc, że <slowo_obce>vetustas non opera solum, sed ipsam exedit naturam</slowo_obce><pr><slowo_obce>vetustas non opera solum, sed ipsam exedit naturam</slowo_obce> (łac.) --- starość nie tylko dzieła, ale samą nawet naturę niszczy.</pr>, podała nam drogę do ziemskiej nieśmiertelności, że <slowo_obce>non toti morimur, vivit potior pars nostri</slowo_obce><pr><slowo_obce>non toti morimur, vivit potior pars nostri</slowo_obce> (łac.) --- nie ze wszystkim umieramy, żyje lepsza cząstka nasza.</pr>, oprócz dusze, która że jest <slowo_obce>divinae particula aurae</slowo_obce><pr><slowo_obce>divinae particula aurae</slowo_obce> (łac.) --- cząstką ducha boskiego.</pr>, dlatego <slowo_obce>expers
mortalitatis</slowo_obce><pr><slowo_obce>expers
mortalitatis</slowo_obce> (łac.) --- nie podlegając śmierci.</pr>, żyje imię nasze w takiej, na jaką kto
sam sobie sławę i estymacyą zarobił Pismo i litery
tą drogą są, a prawie drugą duszą, która miedzy sferami niebieskimi, gdzie <slowo_obce>anima nostra rationalis</slowo_obce><pr><slowo_obce>anima nostra rationalis</slowo_obce> (łac.) --- dusza nasza rozumna.</pr>, a miedzy podziemnym Awernem, gdzie ciał naszych <slowo_obce>putredo</slowo_obce><pr><slowo_obce>putredo</slowo_obce> (łac.) --- zgnilizna.</pr>,
w uściech, oczach i uszu ludzkich wiekuje na świecie
po zejściu naszym: pismo, które nie dziejom tylko,
ale mowom i myślom ludzkim ginąć i umierać nie
da, które nas też samo najosobliwiej od wszystkich bestyj
ziemskich i ptastwa niebieskiego dzieli.</akap>






<akap id="e114">Mają nierozumne stworzenia z natury wiele rzeczy wspólnych z człowiekiem, mają i wiele przed nami.
Daleko prędzej ludzie prości z ptaszej albo z bydlęcej
wróżki zgadną o pogodzie, o deszczu, o szkodzie i nieszczęściu, aniżeli astrologowie, którzy nam z ordynacji <slowo_obce>siderum</slowo_obce><pr><slowo_obce>siderum</slowo_obce> (łac.) --- gwiazd.</pr> takowe prognostykują rzeczy. Nie darmo swoim kłopocie <slowo_obce>cecinit</slowo_obce><pr><slowo_obce>cecinit</slowo_obce> (łac.) --- śpiewał.</pr> poeta:</akap>





<poezja_cyt><strofa id="e160">
<slowo_obce>Saepe sinistra cava praedixit ab ilice cornix</slowo_obce><pr><slowo_obce>Saepe sinistra cava praedixit ab ilice cornix</slowo_obce> (łac.) --- Częstokroć złowieszcza wrona przepowiadała to z dębu wypróchniałego.</pr>.
</strofa></poezja_cyt>





<akap id="e115">Nie darmo na deszcz <slowo_obce>et sola ni sicca secum spatiatur arena</slowo_obce><pr><slowo_obce>et sola ni sicca secum spatiatur arena</slowo_obce> (łac.) --- sam piasek, choć nie suchy, rozpada się.</pr>.</akap>





<akap id="e116">Mogą płakać krokodylowie, mogą się śmiać koczkodoni i łabęcie przed śmiercią śpiewać, jaskółki leczyć i wyłupione oczy dzieciom swoim wprawiać, nuż
pszczoły i mrówki jakowy rząd pospolitej rzeczy prowadzić --- siłę ludzi uczonych, okrom Pliniusza, doszedszy eksperiencją, pisało o tym.</akap>





<akap id="e117">Mają i z ćwiczenia wielkie podobieństwa rozumu
inteliektu ludzkiego, i owszem naleźlibyśmy ludzi,
których nieme bestyje w nauce, nie mówię o szalonych,
przeszły. Miał Herodes Atticus syna tak niepojętnego,
że się do trzydziestego roku obiecadła<pe><slowo_obce>obiecadło</slowo_obce> --- dziś: abecadło.</pe> nauczyć nie
mógł. Taki był Heraklides, taki Licinius i Valentinianus cesarze, którzy się i podpisać na dekretach swoich nie mogli nauczyć. Wszyscy niemal ptacy mówić
i pieśni złożone od ludzi śpiewać mogą. Wszytkie zwierzęta, lwi i niedźwiedzie, pardzi, psi, konie, smocy nawet i węże, rozmaitych sztuk, tańców, skoków i ludzkich posług wyćwiczyć się dadzą; jednego pisma pojąć
nie mogą. Choćci Pliniusz w Mucyanie świadczy, że
słoń, umiejący litery stawiać, te słowa gdzieś napisał:
<slowo_obce>Ipse haec ego scripsi et spolia Celtica dicavi</slowo_obce><pr><slowo_obce>Ipse haec ego scripsi et spolia Celtica dicavi</slowo_obce> (łac.) --- sam to napisałem i łupy celtyckie ofiarowałem.</pr>; czego
<slowo_obce>fides penes autorem</slowo_obce><pr><slowo_obce>fides penes autorem</slowo_obce> (łac.) --- wiarygodność od autora zależy.</pr>.</akap>





<akap id="e118">O jako wiele potentatów świata, jako wiele filozofów <slowo_obce>desudavit</slowo_obce><pr><slowo_obce>desudavit</slowo_obce> (łac.) --- napociło się.</pr>, żeby pamiątkę na świecie swoje,
nie tylko dzieł wielkich i dowodów mądrości, ale też
twarzy, osoby i statury potomności zostawili! Pełen
był Rzym: pełna Grecja marmorowych, alabastrowych,
miedzianych, pełne ich kościoły i srebrnych i złotych,
rzniętych i odlewanych kolosów, kolumn i piramidów.
Aleć <slowo_obce>ut vultus hominum ita simulacra vultus imbecilia
et mortalia sunt</slowo_obce>. <slowo_obce>Forma mentis aeterna, quam teuere et exprimer e non per alienam maleriam et artem, sed tuis ipse
moribus possis</slowo_obce><pr><slowo_obce>Forma mentis aeterna</slowo_obce> (...) (łac.) --- jako oblicza ludzkie, tak i wizerunki oblicza są niedołężne i znikome. Forma myśli nieśmiertelna, którą utrzymać i wyrazić możesz nie za pomocą obcej materii i sztuki, lecz własnymi twymi obyczajami.</pr>, które nie w kamieniu ani w metalu (bo
ten jeśli zazdrości ujdzie, łakomstwo zepsuje), ale na
krewkim papierze, cnót i postępków twoich charaktery
rznięte, wieczności dostąpić mogą. Aczkolwiek jako
wszędy, tak też i tu <slowo_obce>grassatur invidiae lues</slowo_obce><pr><slowo_obce>grassatur invidiae lues</slowo_obce> (łac.) --- rozszerza się zaraza zazdrości.</pr>, dla której ledwo nas tysiączna i to okęszona cząstka rzeczy i dzieł
wiecznej pamiątki godnych po dziś dzień dochodzi.</akap>





<akap id="e119">Gdzieżbyśmy z takowych abrysów z kupru i gipsu
O stworzeniu świata, o upadzie pierwszych rodziców, o pokaraniu dawnych wieków przez wodę
ogień, o odłączeniu kościoła bożego zaraz po potopie miedzy syny Noego, i o wszylkich inszych cudach wszechmocności, dobrotliwości, sprawiedliwości
bożej, wiadomość mieli? A dopieroż <slowo_obce>de uicissitudine
fortunae</slowo_obce><pr><slowo_obce>de uicissitudine
fortunae</slowo_obce> (łac.) --- o zmienności losu.</pr>, o małych początkach i inkrementach wielkich monarchij: assyryjskiej, perskiej, macedońskiej
i rzymskiej, aniby nam się śniło. Cóż wywrócenie Troje,
Jeruzalem, Persepola, Kartagi, Memfi --- sercaby się nam
nie tknęło. Na ostatek tak wielka liczba bohatyrów świętych i pobożnych królów, których cnót przykład i odpłatę,
druga takaż złych i bezbożnych tyranów, których serca
dzikiego i niezachełznanych afektów sprawiedliwą pomstę --- wiecznaby nam była odjęła niepamięć.</akap>





<akap id="e120">Pismo tedy jest największem dziełem przedwiecznej mądrości w postanowieniu rozumu człowieczego, który tu do zdumienia prawie przychodzić
musi, uważając, jakowych ludzi przed dwiema tysięcy
lat i dalej świat rodził, którzy nie znając Boga stwórcę
swego a dopieroż odkupiciela swego; w obłędliwościach
szatańskich pod Saturnem, Janusem, Merkuryuszem,
Apollinem, Jowiszem, Neptunem. Plutonem, Junoną, Palladą, Wenerą, Minerwą żyjąc, choć się im o niebie,
dopieroż o zbawieniu dusznem nie śniło (bo dusze swoje
z ciały pospołu palili i grzebli, o których nieśmiertelności czytając jeden<pr><slowo_obce>jeden</slowo_obce> --- Kleombrot z Ambracji.</pr> Platonowe pisma, dobrowolnie
wskoczył w morze i utonął), a wżdy nas z cnoty, z miłości, z czystości, z trzeźwości, stateczności sądzić będą,
dla której więcej ich pomarło, dobrej tylko po śmierci
<slowo_obce>intuitu</slowo_obce><pr><slowo_obce>intuitu</slowo_obce> (łac.) --- ze względu.</pr> sławy, niżeliby dziś dla wiecznego zbawienia
chrześcijańskich ludzi.</akap>





<akap id="e121">Druga rzecz wielkiego podziwienia godna, że jako
w cnocie tak i w dowcipie pierwsze one wieki, siła mają
przed nami. Za cóż teraz pisma nasze, kazania, oracyje, listy nawet stoją bez dawnych autorów, których jeśli nie
wszytkich inszemi słowy, tedy wielką część w uczonych
recytujemy sentencjach. Czego azaż mi same nie poświadczą Proszowice<pr><slowo_obce>Proszowice</slowo_obce> --- w Proszowicach odbywał się sejmik województwa krakowskiego.</pr>, gdzie za psa <slowo_obce>simplex veritatis
oratio</slowo_obce><pr><slowo_obce>simplex veritatis
oratio</slowo_obce> (łac.) --- prosta wymowy prawda.</pr> jeżeli jej Tacyt, albo Tulliusz, albo Seneka nie
okrasi. Opak wszytko dla Boga! Gdzieby wiek nasz teraźniejszy, tak wypolerowany, wykształtowauy, wystrugany,
że już ledwie nie puknie od wielkiej subtelności (jako ona
bańka wydęta, im się barziej śklni, tym jest cieńsza
i bliższa zginienia), gdzieby, mówię, wiek nasz i eksperiencją starszym będąc dwiema tysięcy lat, (<slowo_obce>a dies
diem docet</slowo_obce>, i biedna <slowo_obce>pernoctata</slowo_obce><pe><slowo_obce>a dies
diem docet, i biedna pernoctata</slowo_obce> (łac.) --- dzień od dnia się uczy i... przespany dzień.</pe> siła ma przed wczorajszym), i nową niebieską nauką wsparty miał <slowo_obce>utroque
excellere</slowo_obce><pr><slowo_obce>utroque
excellere</slowo_obce> (łac.) --- w obu rzeczach celować.</pr>: cnotą naprzód, wiedząc, że i na tym świecie równą z pogany dawnymi sławę, która <slowo_obce>post funera
vivit</slowo_obce><pr><slowo_obce>post funera
vivit</slowo_obce> (łac.) --- żyje po śmierci.</pr>, i na onym przyszłym (czego nie słychało pogaństwo) żywot wiecznie szczęśliwy pewną mieć będzie
odpłatą, nauką zaś, która za czasem rośnie (bo <slowo_obce>assiduo
addiscentes ad senium pervenimus</slowo_obce><pr><slowo_obce>assiduo
addiscentes ad senium pervenimus</slowo_obce> (łac.) --- ustawicznie się czegoś nowego ucząc, dochodzimy
 do starości.</pr>, mielibyśmy celować
młodszy świat. Ale że za nim w obojgu tym mydło wozimy!</akap>





<akap id="e122">Czyli to szatan, za odjęciem sobie przez Chrystusa Pana tamtego świata, pilniej około nas i zguby
naszej chodzi? W czym się my postrzec nie możemy,
ale <slowo_obce>indormimus vitiis saeculi nostri</slowo_obce><pr><slowo_obce>indormimus vitiis saeculi nostri</slowo_obce> (łac.) --- śpimy na błędach wieku naszego.</pr>, jako na miękkiej
rozwalając się w nałogach grzechów naszych poduszcze (bo u poganów tak była <slowo_obce>rigida</slowo_obce> na wszytkie grzechy animadwersja<pr><slowo_obce>rigida... animadwersja</slowo_obce> --- surowa... nagana.</pr>, jako nigdy u nas chrześcijan,
i owszem nam się to w zwyczaj obróciło, co u nich
<slowo_obce>capitale</slowo_obce><pr><slowo_obce>capitale</slowo_obce> (łac.) --- zbrodnią.</pr> było i dlatego dobrze Seneka; <slowo_obce>nullus remedio
locus, ubi quae fuerant vitia, iam mores sunt</slowo_obce><pr><slowo_obce>nullus remedio
locus, ubi quae fuerant vitia, iam mores sunt</slowo_obce> (łac.) --- nie ma miejsca dla lekarstwa tam, gdzie to, co było występkiem, stało się już zwyczajem.</pr>). Jeden
tylko najmniejszy na przykład wezmę taniec. Tak
to było <slowo_obce>infame</slowo_obce><pr><slowo_obce>infame</slowo_obce> (łac.) --- hańbą.</pr> człowiekowi statecznemu tańcować
u Rzymian, jako u nas ukraść co komu (aczci w Polszcze ujdzie, kędy małych złodziejków wieszają, a wielkim płacą i kłaniają się). Pisze Ludovicus Vives<pr><slowo_obce>Ludovicus Vives</slowo_obce> --- wybitny humanista hiszpański (1492--1540).</pr>, że się
przydało <slowo_obce>viro consulari</slowo_obce><pr><slowo_obce>viro consulari</slowo_obce> (łac.) --- byłemu konsulowi.</pr>, na administracji w prowincji
pewnej będącemu, gdzieś podczas dobrej myśli tańcować. Skoro się tego dowiedziano w Rzymie, tak <slowo_obce>male</slowo_obce> rzecz
ona <slowo_obce>habuit senatum</slowo_obce><pr><slowo_obce>male ... habuit senatum</slowo_obce> (łac.) --- źle usposobiła senat.</pr>, że nie tylko go z prowincji zaraz 
rewokowano, ale mu <slowo_obce>causam criminalem</slowo_obce><pr><slowo_obce>causam criminalem</slowo_obce> (łac.) --- sprawę gardłową.</pr> instytuowano,
sprawować się kazano, ale że żaden z jurystów <slowo_obce>Iam
perditae rei patrocinari</slowo_obce><pr><slowo_obce>Iam
perditae rei patrocinari</slowo_obce> (łac.) --- bronić tak złej sprawy.</pr> nie chciał, musiał za ich radą
<slowo_obce>constantissime negare crimen</slowo_obce><pr><slowo_obce>constantissime negare crimen</slowo_obce> (łac.) --- upornie zaprzeczać występku tego.</pr>. Więc jako się tam wszelaką brzydzono płochością, tak zaś cnoty, i najmniejsze,
wielką cenę i estymę miały. Piękna rzecz była wdowie
drugi raz nie chodzić za mąż, <slowo_obce>praelataque est Pollionis
fina non aliam ob causam quam quod mater eius in
eodem coniugio manebat</slowo_obce><pr><slowo_obce>praelataque est Pollionis
fina non aliam ob causam quam quod mater eius in
eodem coniugio manebat</slowo_obce> (łac.) --- wyżej ceniono córkę Polliona nie z innej przyczyny, jeno z tej, że jej matka trwała w jednym małżeństwie.</pr>. Tenże autor pisze: <slowo_obce>apud
Erulos adeo secundo matrimonio non locus, ut uxor ad
sepulchrum mariti statim se laqueo indueret, nisi invisa
et infamis vivere mallet</slowo_obce><pr><slowo_obce>apud
Erulos adeo secundo matrimonio non locus, ut uxor ad
sepulchrum mariti statim se laqueo indueret, nisi invisa
et infamis vivere mallet</slowo_obce> (łac.) --- u Herulów tak dalece powtórne śluby nie są we zwyczaju, że żona u grobu męża zaraz pętlicę na szyję zarzucała, chyba że wolała żyć w nienawiści i hańbie.</pr>. Aleć by o tym osobne księgi
napisać trzeba, jako we większej daleko u starodawnych
zostawały obserwancji cnoty, niżeli u nas, których zbawienna oświeciła nauka.</akap>





<akap id="e123">Czyli w tamtych wiekach świat już był dojźrzał i w swojej stanął doskonałości? Bo jeśli wedle
zgadzających się profecyj sześć tysięcy lat ma stać
<slowo_obce>structura huius universi</slowo_obce><pr><slowo_obce>structura huius universi</slowo_obce> (łac.) --- budowa tego świata.</pr>, toć dwa tysiąca<pe><slowo_obce>dwa tysiąca</slowo_obce> --- liczba podwójna; dziś popr.: dwa tysiące.</pe> rość, aże
do czasów Abrahamowych i podania zakonu bożego<pe><slowo_obce>zakon boży</slowo_obce> --- prawo boże, dziesięć przykazań.</pe>; dwa tysiąca w perfekcji i sile aże do narodzenia Zbawiciela naszego; dwa tysiąca <slowo_obce>ad senectam</slowo_obce><pr><slowo_obce>ad senectam</slowo_obce> (łac.) --- ku starości.</pr>
i końcowi swemu. Wielkie podobieństwo<pe><slowo_obce>podobieństwo</slowo_obce> --- prawdopodobieństwo, możliwość.</pe>, że tak jest:
bo sam Chrystus Pan powiada, że na schyłku i dokończeniu świata przyszedł z nieba dla odkupienia ludzkiego; już był świat we trzech albo czterech tysięcy
lat od stworzenia swojego w najdoźralszej stanął doskonałości cnót i dowcipów<pe><slowo_obce>dowcip</slowo_obce> (daw.) --- rozum.</pe> ludzkich, zbawienną o Bogu
wyjąwszy naukę; w ten czas to był on wiek złoty, kiedy
Saturnus, od Jowisza wygnany z nieba, z ludźmi mieszkał na ziemi, kiedy był pokój powszechny, a nieorana ziemia, o czym bają poetowie starzy, wszelakiego zboża rodziła obfitości Więc że <slowo_obce>naturaliter quod
procedere non potest, recedit difficilisque in perfecto mora
est, et ut primo ad consequendos quos priores ducimus,
accendimur, ita ubi aut praeterire aut aequari eos posse
desperavimus, studium cum spe senescit et quod assequi
non potest, sequi desinit</slowo_obce><pr><slowo_obce>naturaliter quod
procedere non potest (...) (łac.)</slowo_obce> --- z konieczności co nie może postępować, cofa się, a zatrzymanie się w stanie doskonałym jest trudne; i jak z początku zapalamy się do doścignięcia przedniejszych, tak potem, gdyśmy zwątpili w możność prześcignięcia ich lub im dorównania, wraz z nadzieją starzeje się zapał i przestaje dążyć zatem, czego osiągnąć nie może (Velleius).</pr>. Nie masz się przeto czemu
dziwować, że lata nasze, wszytkie duchowne porzuciwszy ćwiczenia w nauce i w cnocie, świat ten przyrodzonym biegiem ziębnący i już dogorywający, zbytkami i rozpustami, lenistwem, opilstwem, ambicyją,
obłudą, pychą, i ustawającą naturę w sobie sami krzeszą, czerstwią, budzą, równie jako w one ostatnie mięsopustu trzy dni przed następującym postem szaleją.</akap>






<akap id="e124">Jednak i teraz przecie znajdują się tacy, którym
<slowo_obce>ut agere memoratu digna pronum, ita celeberrimus quisque ingenio, ad prodendam virtutis memoriam sine gratia, aut ambitione, bonae tantum conscientiae pretio ducitur</slowo_obce><pr><slowo_obce>ut agere memoratu digna pronum, ita celeberrimus quisque ingenio, ad  prodendam uirtutis memoriam sine gratia, aut ambitione, bonae tantum  conscientiae pretio ducitur</slowo_obce> (łac.) --- jak skłonny do działania rzeczy godnych pamięci, tak  też celujący zdolnością, w uwiecznieniu cnoty powoduje się nie nadzieją  wdzięczności albo ambicją, ale jedynie świadomością wartości dobrych czynów.</pr>, którym tak szablą, jako i piórem miło robić
nieśmiertelnej pamięci dzieła. Naród nasz nieszczęśliwy,
przyznam się, z tej miary, że mu tu wszytkie chrześcijańskie palmę biorą dynastie, bo te językami swoimi nie tylko historie i dzieje wieków swoich, ale
diariusze z sowitym przydatkiem chwały i grzeczności,
ale wszytkie a wszytkie stare greckie i łacińskie autory,
a skoro im i tych nie stało, szczere fabuły i bajki ludziom próżnującym dla zabawy (jako Francuzi romansze) wielkimi tomami piszą.</akap>





<akap id="e125">A jeżeli który jako polski naród miałby co pisać o sobie? Bo i ciż sami cudzoziemcy, chociaż ich oczom <slowo_obce>officit
nostra libertas</slowo_obce><pr><slowo_obce>officit
nostra libertas</slowo_obce> (łac.) --- zawadza wolność nasza.</pr>, że jako chorzy z uprzykrzonego łóżka
wzdychają widzący zdrowego acz <slowo_obce>simulant</slowo_obce><pr><slowo_obce>simulant</slowo_obce> (łac.) --- udają.</pr> i łyczkiem<pe><slowo_obce>łyczko</slowo_obce> --- zdrobnienie od łyko.</pe>
kiełbasę z Ezopową nazywają liszką, nie mogą w piśmiech<pe><slowo_obce>w piśmiech</slowo_obce> --- dziś popr. forma N. lm: w pismach.</pe>
swoich opuścić Bolesławów, Zygmuntów, Kazimierzów
i Władysławów naszych. Przyznał to Heinsius<pr><slowo_obce>Daniel Heinsius (1580--1655)</slowo_obce> --- filolog  holenderski; w znanej a wielokrotnie przedrukowywanej redakcji jego <tytul_dziela>Orationes</tytul_dziela> przytoczonego ustępu nie znajdujemy.</pr> w pewnej
oracji swojej, że <slowo_obce>in armis nascuntur Poloni, vera duri
Martis, vera Bellonae propago. Meruit</slowo_obce> Zygmunt pierwszy
<slowo_obce>a Paulo Jovio nobili historico poni inter tres heroas illos:
Carolumquintum imperatorem, Franciscum primum Galliae
regem et se ipsum, z takowym przydatkiem: hi nisi simul
imperassent, singuli digni fuerunt, qui toti imperarent orbit</slowo_obce><pr><slowo_obce>in armis nascuntur Poloni (...)</slowo_obce> (łac.) --- Polacy rodzą się w zbroi, prawdziwe to plemię tęgiego Marsa i Bellony... Zygmunt zasłużył sobie u Pawła Jowiusza, znakomitego historyka, że go umieścił w szeregu trzech owych bohaterów: Karola V cesarza, Franciszka I króla Francji i jego, króla polskiego... Gdyby nie panowali razem, to każdy z nich godzien by był władać światem całym.</pr>.
Aleć i teraźniejsze kłopoty i obroty nasze, prawda, że
<slowo_obce>impari nec eo quern Veritas meretur affectu</slowo_obce><pr><slowo_obce>impari nec eo quem Veritas meretur affectu</slowo_obce> (łac.) --- nie z takim samym uczuciem i nie z takim, na jakie by prawda zasługiwała.</pr>, siła cudzoziemców ale daleko od szczerości pisze. Podobno też
odległość miejsca <slowo_obce>causanda</slowo_obce><pr><slowo_obce>causanda</slowo_obce> (łac.) --- jest tego przyczyną.</pr> a <begin id="b1342961652097-1698806608"/><motyw id="m1342961652097-1698806608">Prawda</motyw>żadnemu towarowi tak
nie szkodzą przenosiny i daleka droga, jako prawdzie.<end id="e1342961652097-1698806608"/></akap>





<akap id="e126">Takżeśmy <slowo_obce>incuriosi nostri</slowo_obce>, takżeśmy <slowo_obce>incuriosi et
posteritatis</slowo_obce><pr><slowo_obce>incuriosi et
posteritatis</slowo_obce> (łac.) --- niedbali o samych siebie... niedbali również o potomność.</pr>. Owszem, <slowo_obce>invidemus</slowo_obce><pr><slowo_obce>invidemus</slowo_obce> (łac.) --- zazdrościmy.</pr> obojgu. <slowo_obce>Invidemus</slowo_obce> <wyroznienie>sobie</wyroznienie>, że cokolwiek krwią, pracą, utratą
substancji<pe><slowo_obce>substancja</slowo_obce> (daw.) --- majątek.</pe> <slowo_obce>ad posteritatem meruimus</slowo_obce><pr><slowo_obce>ad posteritatem meruimus</slowo_obce> --- zasłużyliśmy na przyszłość.</pr>, kiedy tego na
piśmie nikt nie poda, wieczną <slowo_obce>obliterabitur</slowo_obce><pr><slowo_obce>obliterabitur</slowo_obce> (łac.) --- pokryje się.</pr> niepamięcią.</akap>





<poezja_cyt><strofa id="e161"><slowo_obce>Vixere multi ante Agamemnona fortes...</slowo_obce>/
<slowo_obce>Sed illachrymabiles urgentur,</slowo_obce>/
<slowo_obce>Carent quia vote sacro</slowo_obce><pr><slowo_obce>Vixere multi ante Agamemnona fortes (...)</slowo_obce> (łac.) --- wielu było dzielnych przed Agamemnonem, lecz spoczywają nieopłakiwani, gdyż brak im wieszcza natchnionego.</pr>.</strofa></poezja_cyt>




<akap id="e127">Nie dosyć jest potomności zostawić szerokie włości, wsi i folwarki przestrone; nie dosyć pełną ścianę
starożytością przykurzonych przodków swoich obrazów; nie dosyć po drzwiach malowane, po powietrznikach wybijane herby, wieczne ze krwie szlacheckiej
urodzenia swego insygnia, jeżeli im na piśmie nie zostawimy tego, czymeśmy też sami w osobach naszych
potwierdzili wielkich przodków swoich, to jest <slowo_obce>opera
manuum nostrarum</slowo_obce><pr><slowo_obce>opera
manuum nostrarum</slowo_obce> (łac.) --- dzieła rąk naszych.</pr>. Czyśmy tylko <slowo_obce>decoquere ante parta
maiorum nati, sanguinis non virtutis haeredes? Equites!</slowo_obce><pr><slowo_obce>decoquere ante parta
maiorum nati, sanguinis non virtutis haeredes? Equites!</slowo_obce> (łac.) --- urodzeni do trwonienia tego, co przodkowie zebrali... czyśmy dziedzicami krwi a nie cnoty? Rycerze!</pr>
Niestojcie<pr><slowo_obce>Niestojcie</slowo_obce> --- niestety.</pr> ono miłe rycerstwo, któremu biedne na zielonym koniu ciężą podkówki: a ono kiedyś ty wojny
nie służył, w okazji<pe><slowo_obce>okazja</slowo_obce> (daw.) --- bitwa, potyczka.</pe> jako żyw nie był, ale z domowego
wywaliwszy się jaja, urosłeś i porosłeś jako cielę
u kołka w domu --- choćbyś ty swoje herby nie na
ścienie, ale na czele prezentował, toś ty wyrodek i wychodek familji swojej, nie <slowo_obce>eques</slowo_obce> ale <slowo_obce>equus polonus</slowo_obce><pr><slowo_obce>nie eques ale equus polonus</slowo_obce> (łac.) --- nie jeździec (rycerz) ale koń polski.</pr>.
Takiemu przed laty nie tylko dygnitarzem być, nie tylko
królewskiego chleba trzymać, ale mu się myślistwa
chować, w żółtych botach, w jedwabiu nie godziło
chodzić. <slowo_obce>O tempora, o mores!</slowo_obce><pr><slowo_obce>O tempora, o mores!</slowo_obce> --- O czasy, o obyczaje!</pr> dwadzieścia dzisia starostw, najwyższe honory, a jeszcze wojskowe, trzyma
drugi, rotmistrzem jest, jako żyw nie bywszy w obozie, Jakubowice wyjąwszy:</akap>





<poezja_cyt><strofa id="e162"><wers_wciety typ="6"><slowo_obce>omnis enim res</slowo_obce></wers_wciety>/
<slowo_obce>Virtus, fama, decus, divina humanaque pulchris</slowo_obce>/
<slowo_obce>Divitiis parent, quas qui construxerit, ille</slowo_obce>/
<slowo_obce>Clarus erit, fortis, Justus, sapiensve etiam et rex</slowo_obce>/
<slowo_obce>Et quicquid volet</slowo_obce><pr><slowo_obce>omnis enim res (...)</slowo_obce> (łac.) --- wszystko bowiem: cnota, sława, honor, rzeczy boskie i ludzkie są posłuszne pięknym bogactwom: kto je zbierze, ten będzie sławnym, mężnym, sprawiedliwym, mądrym a nawet królem i czymkolwiek zechce.</pr>.</strofa></poezja_cyt>





<akap id="e128"><wyroznienie><slowo_obce>Invidemus posteritati</slowo_obce><pr><slowo_obce>Invidemus posteritati</slowo_obce> (łac.) --- a zazdrościmy potomności.</pr>, żeby przykład
z przodków swoich brali bożej bojaźni</wyroznienie><pr><slowo_obce>żeby przykład
z przodków swoich brali bożej bojaźni</slowo_obce> --- przykłady bojaźni bożej, miłości przeciwko królom,
szczerości, przystojności --- wylicza po kolei Potocki, utyskując na ich przemilczanie przez historyków.</pr>,
którą w obyczajach, w pobożnych fundacjach kościołów i klasztorów świętych, szpitalów szczodrobliwych,
cnoty rycerskiej, którą nie <slowo_obce>domatim</slowo_obce><pr><slowo_obce>domatim</slowo_obce> --- w domu.</pr> hucząc, ale rozprzestrzeniając granice ojczyste, częścią z pogaństwem,
częścią z wiarołomnymi sąsiadami <slowo_obce>aperto</slowo_obce> wyświadczali
<slowo_obce>caelo</slowo_obce><pr><slowo_obce>aperto... caelo</slowo_obce> --- pod otwartym niebem.</pr>. <wyroznienie>Więc miłości przeciwko Panu<pe><slowo_obce>miłość przeciwko Panu</slowo_obce> --- dziś popr.: miłość do Pana.</pe></wyroznienie>, chociaż to rzadko <slowo_obce>libertas et dominatio conveniunt</slowo_obce><pr><slowo_obce>libertas et dominatio conveniunt</slowo_obce> (łac.) --- wolność z panowaniem w parze chodzą.</pr>, a przecie to <slowo_obce>meruerant majores nostri axioma</slowo_obce><pr><slowo_obce>meruerant majores nostri axioma</slowo_obce> (łac.) --- wysłużyli sobie przodkowie nasi ten pewnik.</pr>, że nikędy
król polski, choć obcy rodem, bezpieczniej i miękcej
wyspać się nie może, jako na łonie szlachcica polskiego. Precz stąd <slowo_obce>feralis</slowo_obce> ona turecka, gdzie tak wiele
cesarzów uduszonych; precz niemiecka, gdzie <slowo_obce>in coelesti
etiam alimento</slowo_obce><pr><slowo_obce>in coelesti
etiam alimento</slowo_obce> (łac.) --- w Najświętszym nawet Sakramencie.</pr> otrutych; precz Francja, kędy nożami
skłutych królów, precz Anglia na ostatek, która katowską siekierą ściętego prezentuje pana, <slowo_obce>carnificina</slowo_obce><pr><slowo_obce>carnificina</slowo_obce> (łac.) --- katownia.</pr>. <wyroznienie>Szczerości</wyroznienie>, chociaż im to częstokroć z obłudną Moskwą
(czego dowodem elekcja Władysława królewicza naszego na carstwo, którego potem <slowo_obce>defuncti periculo</slowo_obce><pr><slowo_obce>defuncti periculo</slowo_obce> (łac.) --- przebywszy niebezpieczeństwo.</pr> odrzucili) i z wykrętnymi wadziła Niemcami (czego dowód Maksymilian nie dotrzymawszy za granicą wiary,
którą się w dosyć uczynieniu podanych kondycyj w zamojskiem obowiązał więzieniu). Wszyscy ci <slowo_obce>privato commodo foedera et amicitias metiuntur</slowo_obce><pr><slowo_obce>priuato commodo foedera et amicitias metiuntur</slowo_obce> --- wygodą prywatną mierzą sojusze i przyjaźnie.</pr>. <wyroznienie>Przystojności</wyroznienie> albo <slowo_obce>decoris et honoris</slowo_obce><pr><slowo_obce>decoris et honoris</slowo_obce> (łac.) --- godności i honoru.</pr>, czego przykład w wielkim
Janie Zamojskim, kiedy wziął w boju dwóch wodzów
szwedzkich, z których jeden był bękartem króla szwedzkiego Gustawa, zwał się Carolusinus. Więc dawszy tamtemu <slowo_obce>victricem ad osculum dexteram</slowo_obce><pr><slowo_obce>victricem ad osculum dexteram</slowo_obce> (łac.) --- zwycięską prawicę do pocałowenia.</pr>, Carolusinowi jej
z okrutnym umknął afrontem, chociaż miał nad owym
komendę, powiedajac: że się go bękart dotykać nie
godzien. Wywodzili mu to różnymi racjami drudzy,
że to nie bękart, ale <slowo_obce>filius naturalis</slowo_obce>, że to u wszytkich chrześcijańskich panów zwyczajna. <slowo_obce>Pervincit</slowo_obce><pr><slowo_obce>Pervincit</slowo_obce> (łac.) --- zwycięża.</pr> tych wszytkich nieprzełomaną statecznością hetman wspaniały i Carolusina do więzienia malborskiego <slowo_obce>cum gregariis</slowo_obce><pr><slowo_obce>cum gregariis</slowo_obce> (łac.) --- z szeregowcami.</pr> odesłał. Drugie <slowo_obce>specimen</slowo_obce> staropolskiej przystojności w tegoż Zamojskiego do Grzegorza trzynastego
liście, żeby nie licencjował Zygmunta trzeciego do małżeństwa z Konstancją Austriacką, siostrą Anny, pierwszej żony jego, rodzoną; pisze, że u nas Polaków <slowo_obce>etiam
in equabus incestus abominabilis</slowo_obce><pr><slowo_obce>etiam
in equabus incestus abominabilis</slowo_obce> (łac.) --- u klaczy kazirodztwo wstrętne.</pr>, nie tylko byśmy go
w królu cierpieć mieli. Tych-ci to i tym podobnych
cnót przykładów zazdrościmy potomkom naszym, kiedy
je <slowo_obce>alto supprimimus silentio</slowo_obce><pr><slowo_obce>alto supprimimus silentio</slowo_obce> (łac.) --- głębokim pokrywamy milczeniem.</pr>.</akap>





<akap id="e129"><wyroznienie><slowo_obce>Invidemus</slowo_obce> Ojczyźnie naszej</wyroznienie>, kiedy królów pobożnych, wojennych, sprawiedliwych, dobrych
<slowo_obce>et e contra</slowo_obce><pe><slowo_obce>et e contra</slowo_obce> (łac.) --- i przeciwnie.</pe>, tamtych na zawdzięczenie cnoty i przychylności przeciwko narodowi naszemu, tych na zawstydzenie i przestrogę nasze <slowo_obce>perpetuo mergimus somnos</slowo_obce><pr><slowo_obce>perpetuo mergimus somnos</slowo_obce> (łac.) --- w wiecznym śnie pogrążamy.</pr>.
<wyroznienie>Pobożnych</wyroznienie>: jaki był Jagiełło, że dawniejszych nie
wspomnię, czego świadkiem krwawa ona z Ulrykiem
mistrzem krzyżackim potrzeba, do której nie wyszedł
Jagiełło, chociaż już <slowo_obce>totis campis fulsere hostium signa</slowo_obce><pr><slowo_obce>totis campis fulsere hostium signa</slowo_obce> (łac.) --- na całym placu zabłyszczały znaki nieprzyjaciół.</pr>,
aże w namiecie swoim zaczętej nabożnie dosłuchał
mszy świętej, a potem miasto jakiej do żołnierzów
swoich exhorty<pe><slowo_obce>exhorta</slowo_obce> (z łac.) --- zachęta.</pe>, samże zaczął pieśń Wojciecha świętego do przeczystej Panny i Matki, i ta była hasłem,
ta była <slowo_obce>fax et tuba</slowo_obce><pr><slowo_obce>fax et tuba</slowo_obce> (łac.) --- pochodnią i surmą.</pr> do szczęśliwej wiktorii i wesołego
tryumfu. <wyroznienie>Wojennych</wyroznienie>: jaki był Władysław Jagiełłowicz, który trzy razy poraziwszy Turków, że im czwarty
raz nie dotrzymał rzeczonego miru, dał swoją i tak
wielu chrześcijańskich krwią dokument ludzi, jako nie tylko chrześcijanom, ale ani poganom <slowo_obce>restricta mente
et corde injurato</slowo_obce><pr><slowo_obce>restricta mente
et corde injurato</slowo_obce> (łac.) --- z restrykcją myślową i sercem nieprzysięgłym.</pr> przysięgać nie trzeba, jako tu żadne
dyspensy i licencjowanie sumienia nie płaci, które
na tę ekspedycją nieszczęśliwą przysłał był papież
<slowo_obce>cunctanti Vladislao</slowo_obce><pr><slowo_obce>cunctanti Vladislao</slowo_obce> (łac.) --- zwlekającemu Władysławowi.</pr>. <wyroznienie>Sprawiedliwych</wyroznienie>: jaki był
Henryk, acz nie długo; pisze annalista, że na sejmie
<slowo_obce>coronationis</slowo_obce> jego wakowała pieczęć, do której, jako
bywa, barzo wiele ludzi przez rozmaite ubiegało się
fakcje. Byli tam Karnkowscy, Ossolińscy, Kostkowie,
którzy w tak rozerwanej elekcji między Ernestem
Austriackim, Janem królem szwedzkim ojcem Zygmunta
trzeciego (bo ten jeszcze w powiciu był), i carem moskiewskim, z których każdy wielkie miał <slowo_obce>seguito</slowo_obce><pr><slowo_obce>seguito</slowo_obce> (z wł.) --- świtę, orszak.</pr> swoję,
królem go <slowo_obce>evicerunt</slowo_obce>; byli tam Konarscy, Łascy, Tomiccy, Kryscy, Górkowie, Odolanowscy, którzy go
ze Francji przyprowadzili, <slowo_obce>et multi alii</slowo_obce>, łaskę jego <slowo_obce>variis
obsequiis dementi</slowo_obce>, wszyscy byli <slowo_obce>in spe gratiae Principis</slowo_obce><pr><slowo_obce>et multi alii (...)</slowo_obce> (łac.) --- wielu innych, którzy... zjednali sobie różnymi przysługami... spodziewali się wdzięczności księcia.</pr>,
którzy gdy czas przyszedł deklaracji, <slowo_obce>conticuere omnes
intentique ora tenebant, versando annulum in digitis</slowo_obce><pr><slowo_obce>conticuere omnes
intentique ora tenebant, versando annulum in digitis</slowo_obce> (łac.) --- zamilkli wszyscy i z wielką uwagą usta zamknięte mieli, obracając pierścień w palcach.</pr>
zawołał głosem: <wyroznienie><slowo_obce>Monsieur</slowo_obce> Wolski!</wyroznienie> ale ten najmniej się
nie spodziewając pieczęci, ledwo się <slowo_obce>per confertas</slowo_obce> krzesła pańskiego docisnąwszy <slowo_obce>catervas, ultra suam et omnium expectationem</slowo_obce><pr><slowo_obce>per confertas (...)</slowo_obce> (łac.) --- przez ściśnięte tłumy, wbrew swemu i wszystkich
oczekiwaniu.</pr> odebrał pierścień on, <slowo_obce>tanti honoris insigne</slowo_obce><pr><slowo_obce>tanti honoris insigne</slowo_obce> (łac.) --- odznakę tak wielkiego zaszczytu.</pr>, z ręku królewskich. Uważył to mądry pan,
że kiedy by go był któremu z tych, którzy <slowo_obce>aliquo suo
merito praesumebant</slowo_obce><pr><slowo_obce>aliquo suo
merito praesumebant</slowo_obce> (łac.) --- z powodu zasługi względem niego spodziewali się.</pr> łaskę jego, konferował, wpadłby
był w podobieństwo, że <slowo_obce>non eodem omnes prosequitur
affectu</slowo_obce><pr><slowo_obce>non eodem omnes prosequitur
affectu</slowo_obce> (łac.) --- nie tym samym uczuciem darzy wszystkich.</pr>; dałby <slowo_obce>dissensioni</slowo_obce> okazyją <slowo_obce>inter cives</slowo_obce><pr><slowo_obce>dissensioni inter cives</slowo_obce> (łac.) --- do niezgody wśród obywateli.</pr>. Wolał
się zaraz <slowo_obce>explicare in primordiis</slowo_obce><pr><slowo_obce>explicare in primordiis</slowo_obce> (łac.) --- wytłumaczyć w samych początkach.</pr> panowania swego, że
mu nie trzeba <slowo_obce>parare necessitudines</slowo_obce><pr><slowo_obce>parare necessitudines</slowo_obce> (łac.) --- zdobywać sobie przyjaźni.</pr>, że nie chce być
nikomu ni za co <slowo_obce>obligates</slowo_obce><pr><slowo_obce>obligates</slowo_obce> (łac.) --- obowiązany.</pr>, żeby wszytkim podchlebcom i zausznikom dał po uchu, ale kto czego godzien,
kto się zasłuży ojczyźnie, ten się niechaj spodziewa.
Nie umiał się w tym Stefan Batory rozgarnąć, ale Zborowskim, którzy go byli <slowo_obce>primario</slowo_obce> na tron wsadzili
polski, jawnie <slowo_obce>acceptum referebat beneficium</slowo_obce><pr><slowo_obce>acceptum referebat beneficium</slowo_obce> (łac.) --- odebrane oddawał dobrodziejstwo.</pr>, zapomniawszy, że <slowo_obce>omnis virtus</slowo_obce> ale też i <slowo_obce>gratitudo requirit modum</slowo_obce><pr><slowo_obce>omnis virtus (...) gratitudo requirit modum</slowo_obce> (łac.) --- każda cnota i wszelka wdzięczność wymaga wiary.</pr>, i tak się też byli weń wpaśli, że nie mógł nikomu nic dać, czego by <slowo_obce>im summa cum invidia</slowo_obce><pr><slowo_obce>im summa cum invidia</slowo_obce> (łac.) --- z najwyższym niezadowoleniem.</pr> nie
odmówił. <slowo_obce>Rupta</slowo_obce> potem <slowo_obce>in aperium evasit amicitia odium</slowo_obce><pr><slowo_obce>in aperium evasit amicitia odium</slowo_obce> (łac.) --- zerwana przyjaźń zamieniła się w otwartą nienawiść.</pr>,
która im była większa, tym potem cięższa królowi:
bo ich w honory i bogactwa spanoszywszy, sam sobie
bicz nagotował. <slowo_obce>Non pro mentis</slowo_obce> ale <slowo_obce>debito jure ambiebant omnia</slowo_obce> na się i <slowo_obce>clientelas suas</slowo_obce><pr><slowo_obce>Non pro mentis (...)</slowo_obce> (łac.) --- nie według zasług, ale jakby z należnego prawa
ubiegali się o wszystko... dla swoich znajomych.</pr>. albo jeśli co komu
król <slowo_obce>invitis illis</slowo_obce><pr><slowo_obce>invitis illis</slowo_obce> (łac.) --- wbrew ich woli.</pr> konferował<pe><slowo_obce>konferować</slowo_obce> --- tu z łac.: powierzyć.</pe>, to gniewy, to sapy, to
tradukcje majestatu, eksprobracje<pe><slowo_obce>eksprobracja</slowo_obce> (daw., z łac.) --- zarzut.</pe>, to postrachy, częścią <slowo_obce>ex se</slowo_obce><pr><slowo_obce>ex se</slowo_obce> (łac.) --- od siebie samych.</pr>, częścią wymyślone, <slowo_obce>ut fit</slowo_obce><pr><slowo_obce>ut fit</slowo_obce> (łac.) --- jak to bywa.</pr>, żeby to król
w nich <slowo_obce>firmaret potentiam</slowo_obce> a przez nich <slowo_obce>precario dominaretur</slowo_obce><pr><slowo_obce>firmaret potentiam (...)</slowo_obce> (łac.) --- umocnił władzę... drogą prośby władał.</pr>: oto na tym sejmiku to mówiono, na tym to,
to pisano, to podrzucono; i długo był król w tej niewoli, aże na ostatek musiał im wysadzić emula<pe><slowo_obce>emul</slowo_obce> (daw., z łac.) --- współzawodnik, przeciwnik.</pe> Zamojskiego Jana, i krwią się to <slowo_obce>non sine totius Reipublicae mola</slowo_obce><pr><slowo_obce>non sine totius Reipublicae mola</slowo_obce> (łac.) --- nie bez wstrząśnienia całej Rzeczypospolitej.</pr> oblało, który <slowo_obce>concussisset</slowo_obce> całą Koronę,
kiedy by śmierć królewska <slowo_obce>non occupasset</slowo_obce><pr><slowo_obce>concussisset (...) non occupasset</slowo_obce> (łac.) --- byłoby zachwiało... nie uprzedziła.</pr>. Niechajby
sobie wszyscy królowie, ale polscy <slowo_obce>primario</slowo_obce> (bo ich
<slowo_obce>summa regiminis in distributiva justitia</slowo_obce><pr><slowo_obce>summa regiminis in distributiva justitia</slowo_obce> (łac.) --- całość rządów na wymiarze sprawiedliwości.</pr> zawisnęła),
głęboko ono napisali <slowo_obce>oraculum: praeficere officiis et administralionibus non peccaturos potius quam damnare cum
peccassent</slowo_obce><pr><slowo_obce>oraculum: praeficere officiis eta dministralionibus non peccaturos potius quam damnare cum
peccassent</slowo_obce> (łac.) --- przepowiednię: ustanawiać przełożonych w urzędach i administracji raczej takich, co nie zgrzeszą, niż potępiać, gdy już zgrzeszyli.</pr> (co się przydało za naszego Kazimierza
Radziejowskiemu); żadnych więcej do boku swojego
sług i konsyliarzów nie przysposabiać <slowo_obce>non tam capaces,
quam nihil desiderantes</slowo_obce><pr><slowo_obce>non tam capaces,
quam nihil desiderantes</slowo_obce> (łac.) --- nie tyle zdolnych, jak raczej takich, którzy niczego
nie pożądają</pr>, albowiem <slowo_obce>nullus illum amat,
qui semper da mihi clamat</slowo_obce><pr><slowo_obce>nullus illum amat,
qui semper da mihi clamat</slowo_obce> (łac.) --- nikt nie kocha tego, kto zawsze woła: dawaj mi.</pr>. Więc jako był pobożny
Jagiełło, wojenny syn jego Władysław sprawiedliwy
 i mądry Henryk, tak był dobry i szczęśliwy Zygmunt
pierwszy, Zygmunt August i Władysław czwarty, <slowo_obce>nisi
eius bellicae gloriae incuria, luxuriae</slowo_obce>, zbuntowanie kozaków <slowo_obce>fatale civilis belli incendium effecisset</slowo_obce><pr><slowo_obce>nisi
eius bellicae gloriae incuria, luxuriae (...)</slowo_obce> (łac.) --- gdyby nie niedbałość o sławę wojenną, zbytki... nie
wywołało nieszczęsnej pożogi wojny domowej. --- Wyraz <slowo_obce>incuria</slowo_obce> poprawiliśmy z <slowo_obce>infamia</slowo_obce>, nie dającego sensu.</pr>: bo Kazimierz <slowo_obce>pacis studiosissimus eoque bellandi ignarus, in bellis
tamen infaustis vilam multiformi consumpsit fortuna</slowo_obce><pr><slowo_obce>studiosissimus eoque bellandi ignarus, in bellis
tamen infaustis vilam multiformi consumpsit fortuna</slowo_obce> (łac.) --- jako wielce dbały o pokój i przez to nieznając się na rzemiośle wojennym, wśród wojen przecież nieszczęśliwych
przepędził życie z nader zmiennym szczęściem.</pr></akap>






<akap id="e130">Jeśli która rzeczpospolita chrześcijańska jako nasza Polska rozmaitym mieszaninom w elekcjach, niebezpieczeństwom w interregnach, kłopotom z nowymi
a obcymi pany podległa, którym tak się dobrowolnie
<slowo_obce>subicimus</slowo_obce><pr><slowo_obce>subicimus</slowo_obce> (łac.) --- poddajemy.</pr> sami, żeby się oni wprzódy prawom i obyczajom poddawali naszym. Wiedzą myśliwcy, że trudniejszy daleko do unoszenia dziwak albo złowek,
który się bujać i sobie nauczył gonić, aniżeli młodzik
w kojcu ochrostany jastrząb; tak i nam obcy pan nawykszy <slowo_obce>in absolutis dominiis: sic voto sic jubeo, stet pro
ratione voluntas</slowo_obce><pr><slowo_obce>in absolutis dominiis: sic voto sic jubeo, stet pro
ratione voluntas</slowo_obce> (łac.) --- w państwach samowładnych: tak chcę, tak każę; za powód niech starczy wola.</pr>, nie rychło się da obrochmanić<pr><slowo_obce>obrochmanić</slowo_obce> (daw.) --- obłaskawić.</pr>,
i chociaż go rozlicznymi pętamy obowiązkami i przysięgami, coraz się porywa z ręku, coraz do przyrodzonych ciągnie się afektów, coraz z berła na drzewo: bo
jako wilka tak i ptaka natura ciągnie do lasa. I nigdy
nam się <slowo_obce>exoticum</slowo_obce> nie nadawało <slowo_obce>dominium</slowo_obce><pr><slowo_obce>exoticum dominium</slowo_obce> (łac.) --- cudzoziemskie panowanie.</pr>, kiedykolwiek synów królów, panów naszych, <slowo_obce>sanguine et moribus</slowo_obce>, krojem i strojem <slowo_obce>nobis simillimos</slowo_obce><pr><slowo_obce>sanguine et moribus (...)</slowo_obce> (łac.) --- krwią i obyczajem... do nas najpodobniejszych.</pr> do elekcji
nie stawało; jednego tylko Piasta po Leszkach i Popielach zeszłych, od którego brzeskie i legnickie ród
swój prowadzą książęta, i to był <slowo_obce>terrigena<pe><slowo_obce>terrigena</slowo_obce> (łac.) --- mieszkaniec (tej) ziemi.</pe></slowo_obce>, a drugiego
Jagiełłą wyjąwszy, którzy obadwa <slowo_obce>divinitus</slowo_obce><pr><slowo_obce>divinitus</slowo_obce> (łac.) --- z natchnienia Bożego.</pr> obrani
i na tron polski wysadzeni byli: tamten jako <slowo_obce>pie credimus</slowo_obce><pr><slowo_obce>pie credimus</slowo_obce> (łac.) --- pobożnie wierzymy.
</pr> temu, co nam <slowo_obce>in monumentis veneranda</slowo_obce> podała <slowo_obce>antiquitas</slowo_obce><pr><slowo_obce>in monumentis veneranda (...) antiquitas</slowo_obce> (łac.) --- czcigodna starożytność w pomnikach.</pr> że <slowo_obce>olio et fare</slowo_obce><pr><slowo_obce>olio et fare</slowo_obce> (łac.) --- oliwą i mąką.</pr> onej Sareptańskiej niewiasty, mięsem i miodem, który rósł w uściech i w rękach tamtych elektorów; ten, żeby Pan Bóg przezeń
naród on gruby litewski, w pogańskich pogrążony zabobonach, do świętej katolickiej przyprowadził wiary.
Okrom mówię tych dwu:</akap>





<poezja_cyt><strofa id="e163">
<slowo_obce>Nescio qua natale solum dulcedine cunctos</slowo_obce>/
<slowo_obce>Ducit et immemores non sinit esse sui</slowo_obce><pr><slowo_obce>Nescio qua natale solum dulcedine cunctos</slowo_obce> (łac.) --- ziemia rodzinna niewysłowioną słodyczą wszystkich pociąga i nie pozwala zapominać o sobie.</pr>.
</strofa></poezja_cyt>






<akap id="e131">Obraliśmy Ludwika Węgierskiego, skoro nam
w Kazimierzu Wielkim Piastowej linii nie stało, aż
nam Sanok, Przemyśl, Halicz i Kamieniec Podolski do
Węgier odcina, aż i sam obrzydziwszy sobie <slowo_obce>circumscriptum regimen</slowo_obce><pr><slowo_obce>circumscriptum regimen</slowo_obce> (łac.) --- władzę ograniczoną.</pr>», zostawiwszy Polakom zrzędną panią matkę swroję, książęciu Władysławowi Opolskiemu
oddzieliwszy <slowo_obce>cum titulo principis</slowo_obce><pr><slowo_obce>cum titulo principis</slowo_obce> (łac.) --- z tytułem księcia.</pr> wszytkie prowincje
ruskie, odjeżdża na rezydencją do Budzynia i przywiódł też Polaków do takiej rezolucji, która go potem reflektowała, której Gołogóry<pr><slowo_obce>Gołogóry</slowo_obce> --- Miasteczko dwie mile od Złoczowa odległe. Mowa o  bajecznym «rokoszu gliniańskim», gdzie niby ścięto panów z fakcji  królewskiej; rokoszowi temu poświęcił Potocki osobny wiersz, ocalały w  <tytul_dziela>Wirydarzu</tytul_dziela> Trembeckiego (str. 43 --- wydania lwowskiego).</pr> <slowo_obce>perenne</slowo_obce> stoją <slowo_obce>monumentum</slowo_obce><pr><slowo_obce>perenne monumentum</slowo_obce> (łac.) --- wiecznotrwałym pomnikiem.</pr>.</akap>






<akap id="e132">Obraliśmy Henryka francuskiego, co się mu już
przydało, mądrego i sprawiedliwego pana, ale długoż
tej uciechy? Albowiem czwartego po inauguracji swojej na królestwo polskie miesiąca, roku zbawiennego
w nocy z kilką tylko Francuzów uciekł z Krakowa, skoro go doszła wiadomość śmierci Karola,
króla francuskiego, brata jego: wolał się do tamtej pobierać sukcesji, kędy to bez ekscepcyj<pe><slowo_obce>ekscepcja</slowo_obce> (z łac.) --- wyjątek.</pe>, bez cyrkumskrypcyj, królowi rozkazować wolno; kędy mu nie
rzeką: nie pozwalam, wolno mu się zwadzić, z kim
chce; wolno podatki rozkazać, jakie chce; wolno książęciu nieosądzonemu, dopieroż szlachcicowi szyję uciąć,
do więzienia wrzucić, dobra wziąć, <slowo_obce>nullus arguet</slowo_obce><pr><slowo_obce>nullus arguet</slowo_obce> (łac.) --- nikt nie oskarży.</pr>,
chyba jako się i temu jego sukcessorowi stało, nożem
go jako wieprza zakolą. Po którego zbieżeniu, że nam
już Jagiełłowskiej w Zygmuncie Auguście linii nie stało,
obraliśmy Stefana siedmigrodzkiego.</akap>





<poezja_cyt><strofa id="e164">
Tłucz węgrzyna w możdżerzu, czyń ty co chcesz jemu,/
Przecie on będzie czosnkiem śmierdział po staremu!
</strofa></poezja_cyt>





<akap id="e133">Tego mu trudno ująć, że był pan wojenny, szczęśliwy, doznała Moskwa zwyciężnej jego nad sobą prawice; ta też była przyczyną przez całe dziesięć lat
królowania jego, że pod inszym trionem, co <slowo_obce>intendebat animo</slowo_obce><pr><slowo_obce>intendebat animo</slowo_obce> (łac.) --- zamierzał w duchu.</pr>, nie mógł wsławić imienia swojego; ale cóż po tem, kiedy i sławę, i pożytki onych wiktoryj
moskiewskich, chociaż krwią polską nabytych, Batorym swoim, Bekieszom, Burnomissom, Felodom przypisował; toć Chmieleckiego, że porzucił buławę w Moskwie, to i wielu inszych od niego odstrychnęło, i nie
bez przyczyny napisano o nim po śmierci: <slowo_obce>nonnullis
autoritate sua jam gravis, libertati Polonae, certe si provixisset, periculosus fore visus est</slowo_obce><pr><slowo_obce>nonnullis
autoritate sua jam gravis, libertati Polonae, certe si provixisset, periculosus fore visus est</slowo_obce> (łac.) --- wydawało się, że dla niejednego z powodu  znaczenia swojego jest przykry, dla wolności polskiej, gdyby pożył  dłużej, stałby się niebezpiecznym.</pr>.</akap>






<akap id="e134">Obraliśmy po nim Zygmunta szwedzkiego, skoro
nam miecza nie stało, po kądzieli i po iskrach prawie
macając krwie Jagiełłowskiej, że go Katarzyna, Polka,
siostra Zygmunta Augusta rodziła. Dziwna rzecz, żeśmy
żadnej nie mieli elekcji, w którą by się panowie Austryjacy nie interesowali, a nie tylko prośbą, co wszytkim
wolno, ale też i groźbą, czym samym odwracali serca ludzkie od siebie; bo każdemu <slowo_obce>formidabilis vicina potentia</slowo_obce><pr><slowo_obce>formidabilis vicina potentia</slowo_obce> (łac.) --- straszną jest potęga sąsiada.</pr>; każdy sobie pomyśli! z oną Ezopową liszką,
co do lwa mówiła: <slowo_obce>omnia vestigia versum te spectantia
video, nulla retrorsum</slowo_obce><pr><slowo_obce>omnia vestigia versum te spectantia
video, nulla retrorsum</slowo_obce> (łac.) --- wszystkie ślady widzę ku tobie skierowane, żadnego z powrotem.</pr>. Konkurował ze Stefanem Maksymilian wtóry cesarz, i, by go była śmierć nie zaskoczyła, pewnie by był co wichrzył, i nierychło uspokoił Stefan po koronie <slowo_obce>adversae factionis fomenta</slowo_obce><pr><slowo_obce>adversae factionis fomenta</slowo_obce> (łac.) --- knowania przeciwnego stronnictwa.</pr>.
Konkurował z Henrykiem Ernestus Austriacus, który
mszcząc się na Polakach upośledzenia swojego jadących przez ziemię niemiecką po króla do Francji, wielu
porozbijać, wielu do więzienia pobrać rozkazał. Konkurował z Zygmuntem Maksymilian arcyksiążę i już
szturmował do Krakowa, aleć go Pan Bóg skarał przez
Jana Zamojskiego, u którego w Krasnymstawie tak
głupiej porywczości swojej dwuletnim przypłacił więzieniem.</akap>






<akap id="e135">Do Zygmunta wracając, w którym się rzetelnie
ona staropolską ziściła przypowieść: «póki świat światem, nie będzie Niemiec Polakowi bratem», --- azaż
jego najpierwsze <slowo_obce>exordia dominationis</slowo_obce><pr><slowo_obce>exordia dominationis</slowo_obce> (łac.) --- początki panowania.</pr>: nienaprawione
obyczaje; konwersacje z ludźmi swego, dalekiego od
polskiego humoru narodu, niekrólewskie piły i kręgli
zabawy, od których go ani <slowo_obce>intimae admissionis</slowo_obce> senatorowie <slowo_obce>dehortari</slowo_obce><pr><slowo_obce>intimae admissionis (...) dehortari</slowo_obce> (łac.) --- najzaufańsi... odwieść.</pr> nie mogli; odmiana dworu z polskiego na niemiecki; za onych harcerzów, których
czterysta Stefan z synów koronnych <slowo_obce>ut corpore, animi
sic viribus fortes et virtute viros</slowo_obce><pr><slowo_obce>ut corpore, animi
sic viribus fortes et virtute viros</slowo_obce> (łac.) --- mężów dzielnych tak ciałem, jako też siłami ducha
i męstwem.</pr> przy boku swoim
ozdobą w pokoju, prawą ręką w boju chował i kochał, dragarów, alabartników wprowadzenie; ze dwiema
siostrami austriackimi <slowo_obce>sine consensu Reipublicae</slowo_obce><pr><slowo_obce>sine consensu Reipublicae</slowo_obce> (łac.) --- bez zezwolenia Rzeczypospolitej.</pr> po świeżym zwłaszcza afroncie Maksymilianowskim ożenienie; azaż krew polska, którą chciał <slowo_obce>vindicare</slowo_obce> (i <slowo_obce>vindicasse</slowo_obce>, gdyby go <slowo_obce>non retrovertisset fortuna, et consilia
ineluctabilis vis fatorum corrupisset</slowo_obce><pr><slowo_obce>vindicare (...) et consilia
ineluctabilis vis fatorum corrupisset</slowo_obce> (łac.) --- pomścić (i byłby pomścił, gdyby go był los nie zawrócił i gdyby zamiarów nie zniweczyła nieunikniona potęga
przeznaczeń).</pr>) królestwo szwedzkie, dziedzictwo swoje, które mu stryj jego Carolus
Sudermaniae wydarł i nie tylko nie wrócił, aleśmy mu
je jeszcze naszymi własnymi Inflantami i Estonią wyposażyć musieli. Piękna wdzięczność zaprawdę na tamtej wojnie potkała Zbigniewa Sarnowskiego, com czytał w manuskrypcie dziada mojego, który ściąwszy
na harcu szwedzkiego kapitana, wetkniony łeb jego
na pałaszu rzucił królowi pod nogi: «Tak padną, Panie
mój, wszyscy nieprzyjaciele twoi! A król co? Czy
rzucił juki złota z Aleksandrem? Czy wieniec tego metalu z Juliuszem? Czy sto par wołów ze Scypionem?
Czy podziękował? Czy obiecał? «Nie wszystkicheście
Szwedów zwojowali, możecie tak barzo nie wykrzykać!
Azaż ono <slowo_obce>detestabile scriptum</slowo_obce><pr><slowo_obce>detestabile scriptum</slowo_obce> (łac.) --- przeklęte pismo.</pr>, na sejmie potem <slowo_obce>inquisitionis</slowo_obce> tą ręką, która je pisała, zdrapane <slowo_obce>publice</slowo_obce> za
instancyą tegoż Zamojskiego Jana, kanclerza i hetmana
koronnego, gdzie się już była Rzeczpospolita <slowo_obce>in regalistas et cancellaristas</slowo_obce> roztrząsnęła <slowo_obce>seu</slowo_obce> rozerznęła, kędy
<slowo_obce>in casu improlitatis suae</slowo_obce><pr><slowo_obce>in casu improlitatis suae</slowo_obce> (łac.) --- na wypadek bezpotomności.</pr> Ernestowi austriackiemu,
szwagrowi swemu, legował koronę polską, Litwę i Prusy
do swojej przyłączał Szwecji. Azaż ona całej Polski
<slowo_obce>civili sanguine inundatio</slowo_obce><pr><slowo_obce>civili sanguine inundatio</slowo_obce> (łac.) --- zalanie krwią obywatelską.</pr>, którą sowicie <slowo_obce>vindicavimus</slowo_obce><pr><slowo_obce>vindicavimus</slowo_obce> (łac.) --- pomściliśmy.</pr> 
w Kazimierzu, za ono jego <slowo_obce>paradoxum</slowo_obce><pe><slowo_obce>paradoxum</slowo_obce> (łac.) --- paradoks.</pe>: wolę psa niemieckiego widzieć, aniżeli szlachcica polskiego nad
pludrami! Cóż mówi Revalia, gdzie się z ojcem Janem królem szwedzkim zjechawszy i kilka dni popieściwszy, chciał jako Henryk od nas uciec, by go byli
senatorowie ze łzami nie uprosili, za co im potem nie
dziękował Zamojski. Azaż tak wiele zacnej, zasłużonej, rodowitej szlachty upośledzonych w swoich i przodków swoich <slowo_obce>meritis</slowo_obce>, kiedy im należyty chleb, honor
i dostojeństwo Szwedzi, Niemcy, Francuzi brali --- nie
poświadczy mi tego, że nigdy Polacy <slowo_obce>gloriosius<pe><slowo_obce>gloriosius</slowo_obce> (łac.) --- bardziej chwalebnie.</pe></slowo_obce> na cały
świat <slowo_obce>bello et pace</slowo_obce><pe><slowo_obce>bello et pace</slowo_obce> (łac.) --- na wojnie i w czasie pokoju.</pe> nie słynęli, jako kiedy ich Polak
rządził? <slowo_obce>Facilius est errare naturam, quam ut dissimilem sui princeps possit formare 
Rempublicam</slowo_obce><pr><slowo_obce>Facilius est errare naturam, quam ut dissimilem sui princeps possit formare 
Rempublicam</slowo_obce> (łac.) --- łatwiej jest zbłądzić naturze, niż żeby panujący mógł uformować rzeczpospolitą niepodobną do siebie.</pr>. Dobrze
Boter o Polakach: że jakiegokolwiek króla mają,
zaraz jego <slowo_obce>induunt naturam</slowo_obce><pr><slowo_obce>induunt naturam</slowo_obce> (łac.) --- przywdziewają naturę.</pr>. Jeśli kędy jako u nas
ma miejsce:</akap>





<poezja_cyt><strofa id="e165">
. . . . . . . . . . . . . . <slowo_obce>componitur orbis</slowo_obce>/
<slowo_obce>Regis ad exemplum, nec sic inftectere sensus</slowo_obce>/
<slowo_obce>Humanos edicta ualent quam vita regentis</slowo_obce><pr><slowo_obce>componitur orbis (...)</slowo_obce> (łac.) --- świat układa się na wzór króla; rozkazy nie potrafią tak nagiąć ludzkich umysłów jak życie panującego.</pr>.
</strofa></poezja_cyt>





<akap id="e136">Czego przykładów wyliczać nie mój propozyt,
bo i to, co piszę, wszytko <slowo_obce>extra sphaeram</slowo_obce><pr><slowo_obce>extra sphaeram</slowo_obce> (łac.) --- nawiasowo.</pr>; namienić tylko chciałem w mojej WMMPanu dedykacji,
jako <slowo_obce>injuriamus</slowo_obce><pr><slowo_obce>injuriamus</slowo_obce> (łac.) --- krzywdzimy.</pr> ojczyznę naszą, zaniedbywając i godnych i potrzebnych spraw wieków naszych <slowo_obce>porrigere
posteritati</slowo_obce><pr><slowo_obce>porrigere
posteritati</slowo_obce> (łac.) --- przekazywać potomności.</pr>, a mianowicie <slowo_obce>quanti constitit</slowo_obce><pr><slowo_obce>quanti constitit</slowo_obce> (łac.) --- jak wiele kosztowało.</pr> Polakom,
i mową, co tłumacza zawsze do Warszawy wozić potrzeba, i strojem i całą naturą, afektem na ostatek nie
wrodzonym ale przyniewolonym ku ojczyźnie swojej,
<slowo_obce>alienigenam</slowo_obce><pr><slowo_obce>alienigenam</slowo_obce> (łac.) --- cudzoziemskiego.</pr> po świecie szukać i obierać pana. Ta,
ta sama chocimska ekspedycja może nam otworzyć
oczy. Utrata Wołoch, Inflant, Estonii, <slowo_obce>juris regii in
ducali Prussia</slowo_obce><pr><slowo_obce>juris regii in
ducali Prussia</slowo_obce> (łac.) --- prawa królewskiego w Prusach książęcych.</pr>, Zadnieprza, jużci była i
Ukraina nasmarowała, niechaj będzie zwierciadłem i hieroglifikiem<pe><slowo_obce>hieroglifik</slowo_obce> --- symbol (w formie prostego znaku wizualnego).</pe> kaczki onej, która kurczęta, Niemców, którzy
Polaków wodzili.</akap>






<akap id="e137"><slowo_obce>Quod mens augurat et opto</slowo_obce><pr><slowo_obce>Quod mens augurat et opto</slowo_obce> (łac.) --- co serce prorokuje i czego pragnę.</pr>, że za teraźniejszą, jako Piastową i Jagiełłową <slowo_obce>divinitus<pe><slowo_obce>divinitus</slowo_obce> (łac.) --- z Bożego natchnienia.</pe></slowo_obce> ordynowaną i odprawioną szczęśliwą Króla IMCi Pana naszego miłościwego elekcją, kość z kości, krew ze krwie
polskiej, (<slowo_obce>a fortes creantur fortibus, nec imbellem feroces progener ant aquilae columbam</slowo_obce><pr><slowo_obce>a fortes creantur fortibus, nec imbellem feroces progener ant aquilae columbam</slowo_obce> (łac.) --- dzielni rodzą się z dzielnych; bezbronnego gołębia nie płodzą orły drapieżne.</pr>) orzeł orłom rozkazować będzie, szczęśliwa rzeczynaszych nastąpi rewolucja,
kiedy <slowo_obce>miserias nostri maximas orbis parens</slowo_obce><pr><slowo_obce>miserias nostri maximas orbis parens</slowo_obce> (łac.) --- zlitowawszy się nad nami wszechrodzic świata.</pr> niemieckie
żołny, francuskie papugi, węgierskie kruki, szwedzkie rozegnawszy sępy <slowo_obce>in proprio posuit sua sidera coelo</slowo_obce><pr><slowo_obce>in proprio posuit sua sidera coelo</slowo_obce> (łac.) --- gwiazdy swoje na własnym niebie umieścił.</pr>, kiedy
wielkiego onego zelatora <slowo_obce>gloriae et libertatis Polonae</slowo_obce><pr><slowo_obce>gloriae et libertatis Polonae</slowo_obce> (łac.) --- sławy i wolności polskiej.</pr>, Jana
Zamojskiego <slowo_obce>nepos<pe><slowo_obce>nepos</slowo_obce> (łac.) --- wnuk.</pe></slowo_obce>, nieporównanego Hektora i obrońcę
całości ojczyzny swojej Jeremiego Wiśniowieckiego,
książęcia z książąt (a w Polszcze tytuły <slowo_obce>acta heroica
seqiiiintiir</slowo_obce><pr><slowo_obce>acta heroica
sequuntur</slowo_obce> (łac.) --- zaszczyty idą za czynami bohaterskimi.</pr>), który jako z nieprzyjacielem koronnym
ręką i szablą, tak <slowo_obce>virtute et constantia cum invidia domi
certabat, in castris genitus, patriis nutritus in armis filius,
armipotenti dextera patrios avitosque consummabit honores</slowo_obce><pr><slowo_obce>virtute et constantia cum invidia domi
certabat, in castris genitus, patriis nutritus in armis filius,
armipotenti dextera patrios avitosque consummabit honores</slowo_obce> (łac.) --- męstwem i stałością z zawiścią domową walczył; urodzony w obozie syn, wykarmiony w ojcowskiej zbroi, dzielną prawicą dosięgnie zaszczytów ojca i dziada.</pr> i co dotąd na tysiąc zacnej jego parentele dzieliło się domów, dziś na wieczną narodu polskiego sławę,
w jeden jakoby kościół, osobę Króla pana naszego
zebrane <slowo_obce>assurget</slowo_obce><pr><slowo_obce>assurget</slowo_obce> (łac.) --- powstanie.</pr>.</akap>





<poezja_cyt><strofa id="e166"><slowo_obce>Tempus erit --- nec enim me fallunt omina, quando</slowo_obce>/
<slowo_obce>Hunc saevi ferventis in medio turbine belli</slowo_obce>/
<slowo_obce>Conversae fugient acies, hostilia quando</slowo_obce>/
<slowo_obce>Obvia quaeque metet infesto corpora ferro.</slowo_obce>/
<slowo_obce>Tempus erit, quando hunc rerum nuntia fama</slowo_obce>/
<slowo_obce>Praestantem animo et meritis ingentibus auctum</slowo_obce>/
<slowo_obce>Deferet extremis alis plaudentibus oris.</slowo_obce>/
<slowo_obce>Vos tantum, superi, placidam concedite vitam,</slowo_obce>/
<slowo_obce>Atque suo semper vernantem flore juventam,</slowo_obce>/
<slowo_obce>Quod illi stabili jam spondent numine Parcae,</slowo_obce>/
<slowo_obce>Ut seri quondam discant teneantque nepotes,</slowo_obce>/
<slowo_obce>Et sua perpeluis tradantur nomina chartis</slowo_obce><pr><slowo_obce>Tempus erit --- nec enim me fallunt omina, quando (...)</slowo_obce> (łac.) --- Przyjdzie czas --- nie mylą mię bowiem wieszcze znaki --- kiedy przed nim uciekać będą w popłochu zastępy wśród zawieruchy okrutnie szalejącej wojny, kiedy morderczym mieczem skosi  wszystkie ciała wrogów na drodze spotkane. Przyjdzie czas, kiedy sława,  zwiastunka czynów, na skrzydłach uderzających zaniesie odznaczonego męstwem i wielkimi zasługami, do najdalszych krain. Wy tylko, bogowie, użyczcie życia spokojnego i młodości wiecznie świeżej w swoim kwiecie, co mu już przyrzekają Parki swą niezmienną wolą, ażeby kiedyś dalecy wnucy dowiedzieli się i zapamiętali, i żeby jego imiona na wieki utrwaliły się w księgach.</pr>.</strofa></poezja_cyt>





<akap id="e138">Jużci nam <slowo_obce>tanti spes affulsit voti</slowo_obce><pr><slowo_obce>tanti spes affulsit voti</slowo_obce> (łac.) --- zajaśniała nadzieja takiego życzenia.</pr> w mądrości,
w dobrotliwości Pańskiej, które są <slowo_obce>in principis virtutes
regnatrices corde</slowo_obce><pr><slowo_obce>in principis virtutes
regnatrices corde</slowo_obce> (łac.) --- w sercu panującego cnotami rządzącymi.</pr>, kiedy to <slowo_obce>turbidum</slowo_obce><pr><slowo_obce>turbidum</slowo_obce> (łac.) --- burzliwe.</pr> w ojczyźnie naszej chaos, tę <slowo_obce>fatalem dissidiorum, diffidentiae, discordiae
civilis procellam sedare in pectoribus hominum sua mansuetudine</slowo_obce><pr><slowo_obce>fatalem dissidiorum, diffidentiae, discordiae
civilis procellam sedare in pectoribus hominum sua mansuetudine</slowo_obce> (łac.) --- uśmierzyć w sercach ludzkich łagodnością swoją
zgubną burzę zatargów nieufności i niezgody obywatelskiej.</pr> umiał. Zwyczajnyć to jest <slowo_obce>noviluniorum</slowo_obce><pr><slowo_obce>noviluniorum</slowo_obce> (łac.) --- nowiów.</pr> paroksyzm, zwyczajna nastawających na sferę swoje księżyców afekcja: wichry, grzmoty, niepogody, psoty 
i różne na powietrzu burze; każdy miesiąc schodzącego antecessora swego upijać musi relikwij. Co jeśli
przyrodzonym biegiem na niebie się dzieje, czemuż się
na ziemi dziwować, jeśli po wszytkich i pogańskich,
i chrześcijańskich świata tego nacjach, czemuż i nie
w Polszcze, która <slowo_obce>imo praxim</slowo_obce><pr><slowo_obce>imo praxim</slowo_obce> (łac.) --- mimo zwyczaju.</pr> wszytkich narodów
pana sobie obiera, gdzie się nie rodzą, ale stawają
królowie, ani zaraz król z koroną, ani <slowo_obce>spiritualis cum saeculari</slowo_obce>, ani <slowo_obce>equestris cum senatorio ordo</slowo_obce><pr><slowo_obce>spiritualis cum saeculari (...)</slowo_obce> (łac.) --- stan duchowny z świeckim, rycerski z senatorskim.</pr>, ani <slowo_obce>sibi
cohaerent</slowo_obce><pr><slowo_obce>sibi
cohaerent</slowo_obce> --- nie są ze sobą zgodne.</pr> wszytkie trzy. <slowo_obce>Licentiata libertas, impunis
licentia, non in foro fides, non in pectoribus confidentia,
seditio campo, curia discordia, non magistratui autoritas,
non senatui majestas, non judiciis gravitas, malefaciendi
omnibus aut data potestas, aut imposita necessitas, nec
honorantur virtutes, nec puniuntur flagitia, timet humilis
potentem, non suspicit, contemnit, non antecedit humillorem potentior</slowo_obce><pr><slowo_obce>Licentiata libertas (...)</slowo_obce> (łac.) --- Rozpustna swoboda, bezkarna swawola, nie ma w sądach sprawiedliwości, nie ma w sercach zaufania, bunt w obozie, niezgoda w radzie, urząd nie ma powagi, senat dostojności, sądy znaczenia, wszystkim do występków dana możność albo nakazana konieczność; cnoty nie doznają czci, zbrodnie nie podlegają karze; niski boi się możnego, nie poważa, możniejszy pogardza niższym, nie wyprzedza go w niczym.</pr>, ani pokoju, a dopieroż, jako to u nas
było, ani pieniędzy, ani kredytu, <slowo_obce>non ducibus potestas,
non militi obsequium, qui quamvis alacer sed tamen imperia ducum interpretari quam exequi mavult, non agris
securitas, non aris reverentia, non diis cultus</slowo_obce><pr><slowo_obce>non ducibus potestas,
non militi obsequium, qui quamvis alacer sed tamen imperia ducum interpretari quam exequi mavult, non agris
securitas, non aris reverentia, non diis cultus</slowo_obce> (łac.) --- wodzowie nie mają władzy, żołnierz nie dba o posłuszeństwo, gdyż jakkolwiek jest dzielnym, woli przecież wyrokować o rozkazach wodzów niż je wykonywać; role nie mają bezpieczeństwa, ołtarze --- poszanowania, bogowie --- czci.</pr>. <slowo_obce>Summa
summarum</slowo_obce> pełno zawsze nienawiści, niezgody, tradukcyj, paskwilów, plotek, które jako <slowo_obce>vulgantur callide</slowo_obce> tak
<slowo_obce>creduntur temere</slowo_obce><pr><slowo_obce>vulgantur callide (...)</slowo_obce> (łac.) --- chytrze bywają rozpowszechniane, lekkomyślnie wiarę zyskują.</pr>, a jako u Rzymianów bywało: <slowo_obce>quibus
deerat inimicus, per amicos opprimebature</slowo_obce><pr><slowo_obce>quibus
deerat inimicus, per amicos opprimebature</slowo_obce> (łac.) --- kto nie miał nieprzyjaciela, ulegał przemocy przyjaciół.</pr>. Teć są owoce
<slowo_obce>interregnorum</slowo_obce><pe><slowo_obce>interregnorum</slowo_obce> (łac.) --- bezkrólewii.</pe>, te nowe, które po nich następują, witają
specjały berła.</akap>






<akap id="e139">Takać i na Ojczyznę nasze padła była <slowo_obce>tempestas</slowo_obce><pr><slowo_obce>tempestas</slowo_obce> (łac.) --- burza, niebezpieczeństwo.</pr>,
kiedy nam powtóre <slowo_obce>fatalis</slowo_obce> królom polskim Francja
(bo i Henryk tam nożem zakłóty i Kazimierz <slowo_obce>tot vicissitudinibus lassatam</slowo_obce> podobno <slowo_obce>vitam, cum fortuna deseret), viduavit</slowo_obce> koronę, <slowo_obce>orbauit</slowo_obce><pr><slowo_obce>tot vicissitudinibus lassatam (...)</slowo_obce> (łac.) --- życie tylu zmianami skołatane, wraz z szczęściem opuści... owdowiła... osierociła.</pr> Ojczyznę naszę; kiedy
Król JMC pan nasz <slowo_obce>coelitus centum miltium</slowo_obce> w okamgnieniu prawie <slowo_obce>adunatis hominum sensibus</slowo_obce> zawołany
królem <slowo_obce>et jam jam vincentibus naufraganti patriae subuenit undis</slowo_obce><pr><slowo_obce>coelitus centum milium (...)</slowo_obce> (łac.) --- z woli niebios zjednoczoną wolą stu tysięcy ludzi... przybył na pomoc ojczyźnie w rozbiciu, kiedy ją fale już zalać miały.</pr>, kiedy już nie Węgrzyn, nie Francuz, nie
Szwed, ale Polak, którego imię <slowo_obce>sonat anagrammatice</slowo_obce><pr><slowo_obce>sonat anagrammatice</slowo_obce> (łac.) --- brzmi przez przestawienie liter (Michael).</pr>:
<wyroznienie>Jam Lech</wyroznienie>, którym fundował polskie w przestronej
Sarmacji imię, ja spustoszone osiadłości, dziedzictwa
białego orła, odarte i obnażone z dawnej sławy, tytuły
jego zdeptane, <slowo_obce>provoluta tanto sanguine</slowo_obce> przez dwanaście wieków jego <slowo_obce>parta decora</slowo_obce> i <slowo_obce>praemia virtuti restituam, cultores agris, altaria templis et pristinum</slowo_obce> koronie mojej <slowo_obce>reponam nitorem</slowo_obce><pr><slowo_obce>provoluta tanto sanguine ... parta decora ... praemia virtuti restituam, cultores agris, altaria templis et pristinum (...)</slowo_obce> (łac.) --- stracone, obfitą krwią... zdobyte zaszczyty ... nagrodę cnocie oddam, oraczów rolom, ołtarze kościołom, i dawny... blask przywrócę.</pr></akap>






<poezja_cyt><strofa id="e167">Precz Szwedzi i Francuzi, precz Niemcy i Węgrzy:/
Bo sobie dziś Polacy postąpili mędrzéj./
Jam Lech! mnie tu przed wami królować należy;/
Żaden mnie do korony pewnie nie ubieży./
Niech inszym do niej złotem gościniec zagwoździ<pr><slowo_obce>Niech inszym do niej złotem gościniec zagwoździ</slowo_obce> --- przytyk do wyścigów Leszkowych o koronę (legenda z kroniki mistrza Wincentego).</pr>,/
Komu Bóg nie naznaczył, w zawodzie opożdzi<pe><slowo_obce>opożdzi</slowo_obce> --- dziś popr.: opóźni.</pe>./
A komu chce na skronie wdziać koronę złotą,/
Chociaż o niej nie myśli, wyścignie piechotą./
Niespodziana Polaków potkała pociecha:/
W tysiąc sto siedmdziesiąt lat znowu mają Lecha!</strofa></poezja_cyt>





<akap id="e140">Tegoć-to, tego króla na tron polski inwestyturę
przed siedmnastą wieków w Klaudyuszu prorokował
Tacitus: <slowo_obce>Quanto plura recentium sive veterum revolvo,
tanto magis ludibrio rerum mortalium cunctis in negotiis
obversantur, quippe fama, spe, veneratione, largitione multi
destinabantur imperio, futurum principem fortuna in
occulto tenebat</slowo_obce><pr><slowo_obce>Quanto plura recentium sive veterum revolvo</slowo_obce> (łac.) --- im więcej wypadków z dziejów nowszych czy dawnych rozważam, tym jaśniej dostrzec się dają igraszki rzeczy ludzkich we wszystkich sprawach; wielu bowiem
dzięki sławie, nadziei, czci, hojności powołanych było do władzy, a tymczasem los trzymał w ukryciu przyszłego władcę.</pr> Którego jako prędko <slowo_obce>dominationis primitias furibundi</slowo_obce> odważyli się <slowo_obce>civilibus discordiis incessere Eoli</slowo_obce><pr><slowo_obce>dominationis primitias furibundi (...)</slowo_obce> (łac.) --- początki panowania szalejący... niepokoić niezgodą wewnętrzną Eolowie.</pr>, tak on je wszytkie <slowo_obce>clementiae, prudentiae,
majestatis</slowo_obce><pr><slowo_obce>clementiae, prudentiae,
majestatis</slowo_obce> (łac.) --- łagodności, roztropności, powagi.</pr>, jakoby Neptunowego trójzębu jednym uspokoił zamachem, <slowo_obce>optimo genere veniae</slowo_obce> z Juliuszem Cesarzem <slowo_obce>nescire, quae quisque peccasset</slowo_obce><pr><slowo_obce>optimo genere veniae (...)</slowo_obce> (łac.) --- najlepszym rodzajem przebaczenia: nie wiedzieć, kto czym zgrzeszył.</pr>. Któremu<pr><slowo_obce>któremu...</slowo_obce> (łac.) --- tu przechodzi Potocki od króla Michała do Cezara.</pr> kiedy
po ostatnim onym z Pompejuszem tryumfie przyniesiono
okrutnie wielki pakiet z jego obozu do Rzymu pisanych listów, z których mógł wszytkich żołnierzów
swoich, a nawet i przyjaciół przeciwko sobie snadno
dociec afektu --- nie jednemu tam pod kolany zadrżało
i już się <slowo_obce>conscii</slowo_obce><pr><slowo_obce>conscii</slowo_obce> (łac.) --- poczuwający się do winy.</pr>, jedni w nogi, drudzy wymawiać i wykręcać, inszy się przeć, inszy przepraszać gotowali ---
kiedy je w nałożony ogień wrzucić i spalić rozkazał.</akap>






<akap id="e141">A Król pan nasz miłościwy wszytko, cokolwiek
jego pańskich dochodziło uszu, w jedno generalnej amnistyjej zawinąwszy brzemię, pogrążył w oceanie łaskawości
swojej, na wieczny przykład (że <slowo_obce>nihil gloriosius principe
impune laeso</slowo_obce><pr><slowo_obce>nihil gloriosius principe
impune laeso</slowo_obce> (łac.) --- nic wspanialszego nad władcę bezkarnie obrażonego.</pr>) klemencji<pe><slowo_obce>klemencja</slowo_obce> (daw., z łac.) --- łagodność.</pe>, na wieczny <slowo_obce>excelsi animi</slowo_obce><pr><slowo_obce>excelsi animi</slowo_obce> (łac.) --- wzniosłego umysłu.</pr>, którego <slowo_obce>proprium est non sentire (sic immanis fera ad latratum canum lenta respexit</slowo_obce><pr><slowo_obce>proprium est non sentire (sic immanis fera ad latratum canum lenta respexit)</slowo_obce> (łac.) -- właściwością jest nie czuć się dotkniętym (tak dziki
zwierz spokojnie patrzy na szczekanie psów).</pr>), pamiętając na to, że <slowo_obce>in delationibus aures praebeas, non etiam fidem, nam quis innocens erit, si accusasse sufficiet</slowo_obce><pr><slowo_obce>in delationibus aures praebeas, non etiam fidem, nam quis innocens erit, si accusasse sufficiet</slowo_obce> (łac.) --- w oskarżeniach podawaj ucho, ale nie wiarę, bo któż będzie niewinnym, jeśli wystarczy samo oskarżenie?</pr>? Nadzieja tedy w Bogu
<slowo_obce>et in aequanimitate principis</slowo_obce><pr><slowo_obce>et in aequanimitate principis</slowo_obce> (łac.) --- i w stateczności panującego.</pr>, któremu <slowo_obce>praecipua rerum
ad famam dirigenda</slowo_obce><pr><slowo_obce>praecipua rerum
ad famam dirigenda</slowo_obce> (łac.) --- najważniejsze sprawy kierować trzeba ku sławie.</pr>; któremu, chociażby miał na szparze fortunę, <slowo_obce>prospera sui memoria insatiabiliter paranda</slowo_obce><pr><slowo_obce>prospera sui memoria insatiabiliter paranda</slowo_obce> (łac.) --- szczęśliwą o sobie pamięć nieustannie przygotowywać musi.</pr>,
że chociażby znowu ta hydra lernejska, ta <slowo_obce>regnorum
lues</slowo_obce><pr><slowo_obce>regnorum
lues</slowo_obce> (łac.) --- choroba królestw.</pr>, ci nieszczęśliwi Eoli wichrzyć chcieli, rychlej się
im zazdrościwą ambicją nadęte spukają miechy, niżeli
pomieszają spokojne ojczyzny naszej klima.</akap>






<akap id="e142">Ci-to, ci, którzy <slowo_obce>non sua, sed principis meliuntur fortuna</slowo_obce><pr><slowo_obce>non sua, sed principis meliuntur fortuna</slowo_obce> (łac.) --- biorą miarę nie ze swojego losu ale z losu króla.</pr>; ci, którzy <slowo_obce>animo perfido et subdolo avaritiam et libidinem occultant, ex ancipiti temporum mutatione pendentes,
tamquam cum fortuna fidem stare oporteat</slowo_obce><pr><slowo_obce>animo perfido et subdolo avaritiam et libidinem occultant, ex ancipiti temporum mutatione pendentes,
tamquam cum fortuna fidem stare oporteat</slowo_obce> (łac.) --- umysłem zdradzieckim i podstępnym pokrywają
chciwość i rozwiązłość, zależąc od wątpliwej przemiany okoliczności, jak gdyby wierność od losu zależała.</pr>, albo się nie
wyznaczyli w przeszłych ojczyzny naszej rewolucjach?
Ci to, którzy <slowo_obce>desperatos in quieta Republica honores in
turbido posse assequi arbitrantur</slowo_obce><pr><slowo_obce>desperatos in quieta Republica honores in
turbido posse assequi arbitrantur</slowo_obce> (łac.) --- mniemają, że w zamęcie mogą osiągnąć zaszczyty,
o których czasu spokoju rzeczypospolitej zwątpili.</pr>; ci, których <slowo_obce>profligata
in pace fides, rebus turbidis alacres, per incerta tutissimi</slowo_obce><pr><slowo_obce>profligata
in pace fides, rebus turbidis alacres, per incerta tutissimi</slowo_obce> (łac.) --- w spokoju stracona wiara, w zamęcie weseli, wśród niepewności bezpieczni.</pr>
(bo <slowo_obce>viro esurienti necesse est furari</slowo_obce><pr><slowo_obce>viro esurienti necesse est furari</slowo_obce> (łac.) --- człowiek głodny kraść musi.</pr>); ci, którzy <slowo_obce>aliud
stantes, aliud sedentes, utroque pede claudi, quibus nec
ara nec virtus, religio ad ostentationem, oratio magnifica
sed fide careas, hos ama tanquam osurus</slowo_obce><pr><slowo_obce>aliud
stantes, aliud sedentes, utroque pede claudi, quibus nec
ara nec virtus, religio ad ostentationem, oratio magnifica
sed fide careas, hos ama tanquam osurus</slowo_obce> (łac.) --- inni stojąc, inni siedząc, kulawi na obie nogi, dla których  nic nie znaczy ołtarz ni cnota, religia dla popisu, mowa wspaniała, ale kłamliwa; tych tak kochaj, jakbyś miał nienawidzieć.</pr>; ci, którzy
<slowo_obce>odio praesentium suis quoque periculis laetantur</slowo_obce><pr><slowo_obce>odio praesentium suis quoque periculis laetantur</slowo_obce> (łac.)--- nienawiścią tchnąc dla rzeczy istniejących, cieszą się z własnych nawet niebezpieczeństw.</pr>, którym
<slowo_obce>neque boni intellectus neque cura mali, sed mercede
aluntur ministri sceleribus, privatimque degeneres, in publicum exitiosi</slowo_obce><pr><slowo_obce>neque boni intellectus neque cura mali, sed mercede
aluntur ministri sceleribus, privatimque degeneres, in publicum exitiosi</slowo_obce> (łac.) --- ani zrozumienie dobra ani troska o zło, (u nich nie istnieje), ale zapłatą się żywią pośrednicy zbrodni, w domu zwyrodniali, w życiu publicznem zgubni.</pr>; kiedy cnotliwi <slowo_obce>in acie</slowo_obce>, oni <slowo_obce>in culina</slowo_obce><pr><slowo_obce>in acie (...)</slowo_obce> (łac.) --- na wojnie ... w kuchni.</pr>;
którym <slowo_obce>nulla ex honesto spes, etiam publica mala singulis in occasionem gratiae trahuntur</slowo_obce><pr><slowo_obce>nulla ex honesto spes, etiam publica mala singulis in occasionem gratiae trahuntur</slowo_obce> (łac.) --- niczego od uczciwości się nie spodziewają; nawet nieszczęścia publiczne dla jednostek sposobnością dla uzyskania wpływu się stają.</pr>; ci to, z których
<slowo_obce>alii sacerdotia et consulatus ut spolia adepti, procurationes et interiorem potentiam alii, odio et terrore omnia
agunt</slowo_obce><pr><slowo_obce>alii sacerdotia et consulatus ut spolia adepti, procurationes et interiorem potentiam alii, odio et terrore omnia
agunt</slowo_obce> (łac.) --- jedni urzędy kapłańskie i konsulat jakby łup uzyskali, drudzy zarządy i większą władzę, nienawiścią i strachem wszystko działają.</pr>; którzy <slowo_obce>proximam quamquam poenam, antequam poeniteret, ultum properant</slowo_obce><pr><slowo_obce>proximam quamquam poenam, antequam poeniteret, ultum properant</slowo_obce> (łac.) --- wymierzają jaką bądź karę, nie dawszy czasu na pokutę.</pr>; ci, co <slowo_obce>recentem aliorum
felicitatem aegris introspiciunt oculis</slowo_obce><pr><slowo_obce>recentem aliorum
felicitatem aegris introspiciunt oculis</slowo_obce> (łac.) --- na świeże szczęście innych zazdrosnymi patrzą
oczyma.</pr>; którzy <slowo_obce>largiuntur
privatim, ut avidius de publico consumant</slowo_obce><pr><slowo_obce>largiuntur
privatim, ut avidius de publico consumant</slowo_obce> (łac.) --- są hojni prywatnie, ażeby tym łakomiej z publicznego dobra trwonić.</pr>; którym
<slowo_obce>invidia in occulto, adulatio in aperto est</slowo_obce><pr><slowo_obce>invidia in occulto, adulatio in aperto est</slowo_obce> (łac.) --- nienawiść po kryjomu, pochlebstwo jawnie służy.</pr>; którzy <slowo_obce>ubi
primi esse possent, soli volunt; qui nunquam recte fecerunt, ut facere viderentur, sed quia aliter facere non potuerunt</slowo_obce><pr><slowo_obce>ubi
primi esse possent, soli volunt; qui nunquam recte fecerunt, ut facere viderentur, sed quia aliter facere non potuerunt</slowo_obce> (łac.) --- gdzie by pierwszymi być mogli, samymi być chcą; którzy nigdy nic dobrego nie zrobili, ażeby zdawało się przynajmniej, że coś robią, ale ponieważ inaczej robić nie mogli.</pr>; którycheśmy się świeżo na szczęśliwej Króla
pana naszego napatrzyli elekcji, kiedy wziąwszy na
kreskę swoje od księcia JMci Lotaryńskiego, kiedy ją
musieli (przemówiwszy z oślicą Balaamową) dać księciu P. Michałowi Wiśniowieckiemu, nie mogą się teraz swojej przeciwko niemu wychwalić propensji, ci <slowo_obce>bilingues, haec illave, prout invaluissent, defensuri Prothei!</slowo_obce><pr><slowo_obce>bilingues, haec illave, prout invaluissent, defensuri Prothei!</slowo_obce> (łac.) --- dwujęzyczni Proteusze, gotowi bronić tego lub owego, jak co wzrosło w siły.</pr></akap>







<akap id="e143">Kiedy Augustus cesarz po szczęśliwej <slowo_obce>ad Actiacum</slowo_obce>
wiktorii <slowo_obce>fugatis aemulis</slowo_obce><pr><slowo_obce>fugatis aemulis</slowo_obce> (łac.) --- rozproszywszy współzawodników.</pr> z tryumfem wjeżdżał na państwo rzymskie, co żywo, jako pospolicie bywa <slowo_obce>in nova
felicitate</slowo_obce><pr><slowo_obce>in nova
felicitate</slowo_obce> (łac.) --- wśród nowego szczęścia.</pr>, z Rzymu przeciwko niemu <slowo_obce>cum applausu</slowo_obce><pr><slowo_obce>cum applausu</slowo_obce> (łac.) --- z oklaskiem.</pr>
wychodziło: ci z upominkami, drudzy z panegirykami;
<slowo_obce>ubique adulatorum uberrima messis</slowo_obce><pr><slowo_obce>ubique adulatorum uberrima messis</slowo_obce> (łac.) --- wszędzie obfite żniwo pochlebców.</pr>. Szwiec jeden, nim
się ta burza między Augustem i Antonim, jego emulem<pe><slowo_obce>emul</slowo_obce> (daw., z łac.) --- współzawodnik, konkurent.</pe>,
skończyła, nauczył dwu kruków mówić, jednego: <slowo_obce>Salve
Auguste victor et imperator!</slowo_obce><pr><slowo_obce>Salve
Auguste victor et imperator!</slowo_obce> (łac.) --- witaj, Auguście, zwycięzco i wodzu.</pr> a drugiego: <slowo_obce>Salve Antoni
victor et imperator!</slowo_obce><pr><slowo_obce>Salve Antoni
victor et imperator!</slowo_obce> (łac.) --- witaj, Antonjuszu, zwycięzco i wodzu.</pr>, nie mogąc zgadnąć, którego tak
z nich witać będzie potrzeba, bo wszytkie rzeczy ludzkich skutki, ale wojen najbardziej, w boskiej dyspozycji
i <slowo_obce>in arcano fatorum sinu</slowo_obce><pr><slowo_obce>in arcano fatorum sinu</slowo_obce> --- (łac.) w tajemniczym łonie przeznaczeń.</pr> zawisły. Kiedy tedy August
wjeżdżał, wziął też szwiec on swojego kruka, który
u niego na ręce wołał: <slowo_obce>Salve victor, imperator Auguste!</slowo_obce>
Ucieszony cesarz takowym witaniem, kazał szewcowi
dać dziesięć tysięcy we złocie za onego kruka<pr><slowo_obce>Ucieszony cesarz takowym witaniem, kazał szewcowi
dać dziesięć tysięcy we złocie za onego kruka</slowo_obce> --- tę anegdotkę opowiada Potocki nieraz, potrąca o nią i w poemacie.</pr>. Drugi
szwiec, który, u jednego warsztatu boty szyjąc z owym
i pomagając mu tych kruków uczyć śpiewać, zazdrościł
towarzyszowi, a zwłaszcza że mu też nie chciał udzielić
łaski onej cesarskiej, poszedł tedy do Augusta i powiedział, że towarzysz jego ma i drugiego kruka, który
lepiej jeszcze umie śpiewać, aniżeli ten; tedy na prośbę
jego posłał po niego August. Aż mój kruk: <slowo_obce>Salve Antoni victor, et imperator!</slowo_obce> Śmiał się cesarz z dowcipnego
szewca i kazał mu się podzielić z towarzyszem munsztułukiem<pe><slowo_obce>munsztułuk</slowo_obce> (z tur.) --- napiwek za dobrą wiadomość.</pe>. Ledwo bym nie przysiągł, żeby się było daleko więcej takich szewców u nas w Polszcze znalazło,
gdyby był kto z nich na elekcji przeszłej gotowe wytrząsnął Niemcom i Francuzom napisane panegiryki.</akap>






<akap id="e144">Ale do przedsięwziętej powracając rzeczy, <slowo_obce>sub
Sigismundo, Vladislao, Casimiro unius familiae quasi
haereditas fuimus, loco libertatis erit, quando eligere coepimns</slowo_obce><pr><slowo_obce>sub
Sigismundo, Vladislao, Casimiro unius familiae quasi
haereditas fuimus, loco libertatis erit, quando eligere coepimns</slowo_obce> (łac.) --- za Zygmunta, Władysława, Kazimierza byliśmy jakoby dziedzictwem jednej rodziny, przyjdzie wolność, gdyśmy obierać królów zaczęli.</pr>. A tuć wszytkim historiografom przestrone<pr><slowo_obce>A tuć wszytkim historiografom przestrone</slowo_obce> --- Odtąd Brückner opiera się na autografie Potockiego, który zaczyna się na karcie XII rkpsu Ossol. 1822.</pr>
otwiera się pole, <slowo_obce>quo numine laeso</slowo_obce><pr><slowo_obce>quo numine laeso</slowo_obce> (łac.) --- które bóstwo obraziwszy.</pr> do tak żałosnej
szarpaniny przyszła Ojczyzna nasza. <slowo_obce>Suum cuique decus postenrits rependat</slowo_obce><pr><slowo_obce>Suum cuique decus posteritas rependat</slowo_obce> (łac.) --- niech potomność odmierzy każdemu należny zaszczyt.</pr>, bo to jest <slowo_obce>praecipuum annalium
munus, ne virtutes sileantur, utque pravis dictis factisqne
ex posteritate, ex infamia metus sit</slowo_obce><pr><slowo_obce>praecipuum annalium
munus, ne virtutes sileantur, utque pravis dictis factisqne
ex posteritate, ex infamia metus sit</slowo_obce> (łac.) --- głównym zadaniem roczników, żeby cnót nie pomijano milczeniem i żeby nikczemne słowa i czyny lękały się potomności i niesławy.</pr>. Wróciła się do nas
w lat ośmdziesiąt rzadka ona szczęśliwość czasów, <slowo_obce>ubi
sentire, quam velis, et quae sentios, exprimere licet</slowo_obce><pr><slowo_obce>ubi
sentire, quam velis, et quae sentios, exprimere licet</slowo_obce> (łac.) --- gdzie wolno czuć, jak chcesz i wypowiadać, co czujesz.</pr>, a o piętnastu lat przed półtora tysięcy napisano: <slowo_obce>grande mortalis aevi spatium, pauci non modo aliorum, sed nostri
etiam superstites sumus, exemptis e medio vitae tot annis,
quibus jnuvenes ad senectutem, senes ad limina mortis
per silentium venimus</slowo_obce><pr><slowo_obce>grande mortalis aevi spatium, pauci non modo aliorum, sed nostri
etiam superstites sumus, exemptis e medio vitae tot annis,
quibus juvenes ad senectutem, senes ad limina mortis
per silentium venimus</slowo_obce> (łac.) --- wielki przeciąg wieku ludzkiego, niewielu z nas przeżyło nie tylko innych, ale samych siebie, gdy wyłączymy z okresu życia lat tyle, w których młodzieńcy ku starości, starcy ku progom śmierci w milczeniu zbliżyliśmy się.</pr>. Wróciła, mówię, do nas, <slowo_obce>tanto
postliminio</slowo_obce><pr><slowo_obce>tanto
postliminio</slowo_obce> (łac.) --- tak wielkim prawem powrotu do własnego kraju.</pr> ona staropolska swoboda, <slowo_obce>non extraneis
vitiata fucis</slowo_obce><pr><slowo_obce>non extraneis
vitiata fucis</slowo_obce> (łac.) --- nie zeszpecona cudzoziemskim fałszem.</pr>, i szerokie otworzyła wrota sarmackiej
Mnemozyny córom: z swoją się rachować przygodą
i tot dispendiorum ojczyzny swojej <slowo_obce>naufragas legere tabulas</slowo_obce>. <slowo_obce>Quod fuit durum pati, meminisse dulce est</slowo_obce><pr><slowo_obce>naufragas legere tabulas (...)</slowo_obce> (łac.) --- tylu przygód... pozbierać deski rozbitego okrętu.. Co ciężkiem było do zniesienia, to słodko jest przypominać sobie (jedna z najczęściej powtarzanych u Potockiego sentencji).</pr>.</akap>






<akap id="e145">Aczkolwiek i pamiątka zamorskich zginęła królów,
że rzekę bezpiecznie, jedne wyjąwszy chocimską ekspedycją: bo <slowo_obce>inglorios actus</slowo_obce><pr><slowo_obce>inglorios actus</slowo_obce> (łac.) --- czyny niesławne.</pr> zamilczeć raczej, kiedy
<slowo_obce>insuavis est poenitendae rei recordatio</slowo_obce><pr><slowo_obce>insuavis est poenitendae rei recordatio</slowo_obce> (łac.) --- niemiłym jest przypomnienie rzeczy, której żałować musimy.</pr>, nie masz nic
godnego wiadomości czy przez niedbalstwo wieku naszego, <slowo_obce>subit inertiae dulcedo animos, et invisa primo desidia, postremo amator</slowo_obce><pr><slowo_obce>subit inertiae dulcedo animos, et invisa primo desidia, postremo amator</slowo_obce> (łac.) --- opanowuje umysły słodycz gnuśności, a niecierpiana
z początku bezczynność, staje się w końcu ulubioną.</pr>; czyli <slowo_obce>vergentibus patriae nostrae fatis</slowo_obce><pr><slowo_obce>vergentibus patriae nostrae fatis</slowo_obce> (łac.) --- wskutek zmiany losów ojczyzny naszej.</pr>. Dosyć niewiele rzeczy pamiątki godnych
opisał był wierszem Samuel ze Skrzypny Twardowski:
<tytul_dziela>Żywot Władysława czwartego<pe><slowo_obce>Żywot Władysława czwartego</slowo_obce> --- <tytul_dziela>Władislaw IV Kroi Polski y Szwedzki. Samuela z Skrzypny Twardowskiego</tytul_dziela>. W Lesznie, u Daniela Vetterusa roku
MDCL (1650) fol. str. 275; całe dzieło kursywą drukowane.</pe></tytul_dziela>, <tytul_dziela>Moskiewską</tytul_dziela> i tę <tytul_dziela>Chocimską</tytul_dziela> (ale <slowo_obce>succincte</slowo_obce><pr><slowo_obce>succincte</slowo_obce> (łac.) --- zwięźle.</pr> barzo, jakoby <slowo_obce>in alio proposito
occurrentem materiam</slowo_obce><pr><slowo_obce>in alio proposito
occurrentem materiam</slowo_obce> (łac.) --- rzecz, która się nawija w innej rozprawie.</pr>) ekspedycyą. Alić ją zaraz <slowo_obce>summo
cum dedecore</slowo_obce><pr><slowo_obce>summo
cum dedecore</slowo_obce> (łac.) --- ze straszną hańbą.</pr> narodu naszego, na sejmie warszawskim
<slowo_obce>publico decreto</slowo_obce><pr><slowo_obce>publico decreto</slowo_obce> (łac.) --- wyrokiem publicznym.</pr> na ofiarę Moskwicinowi spalono, i przewiódł to Kazimierz, choć jemu dedykowana była, na
sobie, jakoby sam co <slowo_obce>gloriosius</slowo_obce><pr><slowo_obce>gloriosius</slowo_obce> (łac.) --- godniejszego chwały.</pr> sprawił. Nie jednemu
tu zaprawdę pióro wyleci z ręki, kiedy miasto nagrody
i podziękowania <slowo_obce>ad rogum monumenta nostra damnantur. Ridere libet stultitiam eorum, qui praesenti potentia
credunt extingui posse etiam sequentis aevi memoriam</slowo_obce><pr><slowo_obce>ad rogum monumenta nostra damnantur (...)</slowo_obce> (łac.) --- pomniki nasze skazywane są na stos. Trudno się nie śmiać z głupoty tych, co mniemają, że potęgą obecną można zniszczyć nawet pamięć wieku następnego.</pr>,
bo i ta księga na świecie; ale choćby jej nie było,
żyje jeszcze na poły między nami ludzi tych, którzy
Władysława i moskiewskie pamiętają tryumfy, owo
zgoła <slowo_obce>memoriam ipsam cum voce perdidissemus, si tam in nostra potestate esset oblivisci, quam tacere</slowo_obce><pr><slowo_obce>memoriam ipsam cum voce perdidissemus, si tam in nostra potestate esset oblivisci, quam tacere</slowo_obce> (łac.) --- stracilibyśmy byli pamięć wraz z głosem, gdyby w mocy naszej było tak zapomnieć, jak milczeć.</pr>.</akap>






<akap id="e146">Transakcyi tedy wojny chocimskiej jedno przez
lat ośmdziesiąt <slowo_obce>ab excessu divi Stephani</slowo_obce><pr><slowo_obce>ab excessu divi Stephani</slowo_obce> (łac.) --- od zgonu ś. p. Stefana.</pr>, jakośmy z za
morza przywieźli króla, <slowo_obce>memorandum facinus</slowo_obce><pr><slowo_obce>memorandum facinus</slowo_obce> (łac.) --- dzieło godne pamięci.</pr> do rąk
ludzkich podaję, które Bogu naprzód, a potem sprawnym hetmanom, na ostatek rycerstwu swemu winna
przyznać Korona nasza i cokolwiek tam <slowo_obce>gloriae partum</slowo_obce><pr><slowo_obce>gloriae partum</slowo_obce> (łac.) --- dla sławy uczyniono.</pr>; królowi to, co <slowo_obce>omissum</slowo_obce><pr><slowo_obce>omissum</slowo_obce> (łac.) --- zaniedbano.</pr>, kiedy ze stem tysięcy
inkludując pospolite ruszenie siedział <slowo_obce>deses</slowo_obce><pr><slowo_obce>deses</slowo_obce> (łac.) --- bezczynnie.</pr> we Lwowie, choć mu pod nos Tatarowie na Podolu kurzyli;
<slowo_obce>quantum praestitisset</slowo_obce><pr><slowo_obce>quantum praestitisset</slowo_obce> (łac.) --- czego by dokonał.</pr>, gdyby był na przemorzone,
zniewczasone i już zwątpiałe pogaństwo przybył do
swoich, historia nauczy. Władysław jako wszedł w obóz,
tak z łóżka nie wstał i razu, podobien owemu królowi,
co go Węgrzy z sobą na wojnę w kolebce wozili. Domowych z Kozaki i z Tatary hałasów wspominać
szkoda, za szwedzkie się wstydzić potrzeba. Węgrowie
i Moskwa trochę nas ozdobią i to, kto uważy smoleńskie trzyletnie oblężenie, jako wiele okazyj <slowo_obce>rerum
bene gerendarum</slowo_obce><pr><slowo_obce>rerum
bene gerendarum</slowo_obce> (łac.) --- dzielnych czynów.</pr> zgubiło, nie masz się z czego chlubić, nie masz dla Boga, bo <slowo_obce>tandem succubuimus</slowo_obce><pr><slowo_obce>tandem succubuimus</slowo_obce> (łac.) --- w końcu ulegliśmy.</pr> i nie tylko Smoleńsk nazad, ale Kijów, Pereasław i inszych
niemało powiatów z całym nam odebrali Zadnieprzem,
za to, żeśmy palili księgi owe Twardowskiego, o ich
ekspedycjach napisane.</akap>





<akap id="e147">Nie wspomnię tu poborów dwuset, podymnych,
łanowych, rogowych, pogłównych podatków, którymiśmy
do żywego prawie ubóstwo złupili, które <slowo_obce>summo cum
opprobrio gentis nostrae</slowo_obce><pr><slowo_obce>summo cum
opprobrio gentis nostrae</slowo_obce> (łac.) --- z najsroższą niesławą narodu naszego.</pr> pastwiąc się nad nami, po
dworach i wsiach szlacheckich jeżdżący, wolności polskiej urągający Niemcy <slowo_obce>extorquebant</slowo_obce><pr><slowo_obce>extorquebant</slowo_obce> (łac.) --- wydzierali.</pr>. Nie wspomnię
pospolitych ruszenia, które tak już były spowszedniały,
że nam jako na pańskie za leda huczkiem tatarskim
w Ukrainie rozkazowano, i mogliśmy tak <slowo_obce>quaerulari</slowo_obce><pr><slowo_obce>quaerulari</slowo_obce> (łac.) --- żale rozwodzić.</pr>,
jako niegdy Macedoni przed swoim Aleksandrem:</akap>





<poezja_cyt><strofa id="e168">
<wers_wciety typ="6"><slowo_obce>Jam respice canos,</slowo_obce></wers_wciety>/
<slowo_obce>Invalidasque manus et inanes cerne lacertos!</slowo_obce>/
<slowo_obce>Usus abit vitae, bellis consumpsimus aevum,</slowo_obce>/
<slowo_obce>Ad mortem dimitte senes!</slowo_obce><pr><slowo_obce>Jam respice canos (...)</slowo_obce> (łac.) --- spojrzyj przecie na głowy sędziwe, na ręce bezwładne i ramiona bezsilne! Znika władza życia, wiek zużyliśmy na wojnach; odpuść na śmierć starców!</pr>
</strofa></poezja_cyt>





<akap id="e148">Nie wspomnię konwokacyj, sejmów, związków,
konfederacyj, po kilkakroć na każdy rok, sejmików co
miesiąc, rozbieżenia się stanów koronnych po świecie,
jakie było niekiedy za Tamerlana pod czas Pudyka,
domowych zaś krzywd, przesądzania, uciskania jednych
drugich, zdrad, <slowo_obce>perduellium</slowo_obce><pr><slowo_obce>perduellium</slowo_obce> (łac.) --- wrogów.</pr>, którzy z posłów naszych
stawali się nam nieprzyjacioły, i inszych cudów, które
wyliczając osobne by potrzeba napisać księgi; będą
jednak tacy, których <slowo_obce>hic labor juvabit</slowo_obce><pr><slowo_obce>hic labor juvabit</slowo_obce> (łac.) --- praca ta zajmie.</pr>. Teraz kiedy
<slowo_obce>male cohaerens corpori suo caput</slowo_obce><pr><slowo_obce>male cohaerens corpori suo caput</slowo_obce> (łac.) --- głowa źle przylegająca do ciała.</pr>, król Kazimierz (któremu <slowo_obce>nunquam respondebat fortuna, semper opinio,
quamvis poenituisset, audere libebat</slowo_obce><pr><slowo_obce>nunquam respondebat fortuna, semper opinio,
quamvis poenituisset, audere libebat</slowo_obce> (łac.) --- nigdy nie odpowiadało szczęście, zawsze mniemanie;
chociażby miał żałować, lubił być śmiałkiem.</pr>), obieżawszy wszytkie
stopnie żywota ludzkiego, a nikędy nie zagrzawszy
miejsca, <slowo_obce>renunciavit</slowo_obce><pr><slowo_obce>renunciavit</slowo_obce> --- zrzekł się.</pr> i koronie naszej i <slowo_obce>tandem viso
funere suo intelliget se mortuum esse, quid tunc homines
timuerint, quae senatus trepidatio, quae populi confusio,
quis regni metus, in quam ardo saliitis et exitii fuerimus
confmio, neque mihi scribere vacat, neque si vacaret, possem</slowo_obce><pr><slowo_obce>tandem viso
funere suo intelliget se mortuum esse</slowo_obce> (łac.) --- w końcu zobaczywszy swój pogrzeb zrozumie, że już umarł, jak się wówczas lękali ludzie, jak drżał senat,
jak naród był w popłochu, jakie zamieszanie w kraju, w jak ścisłym byliśmy sąsiedztwie ocalenia i upadku; o tym ani mam czas pisać, ani gdybym miał, nie mógłbym.</pr>; świadczą związki, konfederacje, przysięgi,
którymiśmy się na wszytkie przeciwności uzbroili, żebyśmy <slowo_obce>commune periculum Concordia propulsare</slowo_obce><pr><slowo_obce>commune periculum Concordia propulsare</slowo_obce> (łac.) --- wspólne niebezpieczeństwo zgodą odeprzeć.</pr> mogli,
a jako żółw nie dba na muchy, w swojej zawarły
skorupie, takąśmy się i my byli wzajemną zasklepili
zgodą, żeśmy się <slowo_obce>ab extra</slowo_obce><pr><slowo_obce>ab extra</slowo_obce> (łac.) --- z zewnątrz.</pr> od wszelakich impetycyj
spodziewali <slowo_obce>immunitatem</slowo_obce><pr><slowo_obce>immunitatem</slowo_obce> (łac.) --- wolności.</pr>; aż <slowo_obce>vallus vitem decepit</slowo_obce><pr><slowo_obce>vallus vitem decepit</slowo_obce> (łac.) --- podpórka zawiodła winną latorośl.</pr>, aż
oniż sami, którzy <slowo_obce>hunc nexum, hanc copulam</slowo_obce><pr><slowo_obce>hunc nexum, hanc copulam</slowo_obce> (łac.) --- ten związek, tę spójnię.</pr> kleili,
widząc, że <slowo_obce>tarda sunt quae in commune consuluntur;
privatam gratiam statim mereare, statim recipias</slowo_obce><pr><slowo_obce>tarda sunt quae in commune consuluntur;
privatam gratiam statim mereare, statim recipias</slowo_obce> (łac.) --- powolne jest to, co się dla dobra publicznego robi;
na prywatną wdzięczność wnet zasłużysz, wnet ją odbierzesz.</pr>, wypadli nam z tego sklepienia, <slowo_obce>pejerarunt</slowo_obce><pr><slowo_obce>pejerarunt</slowo_obce> (łac.) --- złamali przysięgę.</pr> i Bogu, i ludziom nie strzymali wiary. Zabrawszy od różnych
konkurentów na swoje i nasze kreski, <slowo_obce>nundinabantur
libertatem nostram</slowo_obce><pr><slowo_obce>nundinabantur
libertatem nostram</slowo_obce> (łac.) --- frymarczyli wolnością naszą.</pr>, jedni Niemcom, drudzy Francuzom,
winem zaswojone obiecując afekty szlacheckie: czego
się <slowo_obce>cum irrisu</slowo_obce><pr><slowo_obce>cum irrisu</slowo_obce> (łac.) --- z szyderstwem.</pr> napatrzyli cudzoziemcy, i przyznali, że
nie u nich tylko panuje w sercach łakomstwo. <slowo_obce>O regnum
venale, et si emptorem invenerit, brevi periturum</slowo_obce><pr><slowo_obce>O regnum
venale, et si emptorem invenerit, brevi periturum</slowo_obce> (łac.) --- o królestwo sprzedajne, które zginie niebawem,
jeśli tylko kupca znajdzie.</pr>, jako
niekiedy o Rzymie mówił Jugurta! Napatrzyliśmy się
i my <slowo_obce>a longe, cum irreparabili</slowo_obce> stanu szlacheckiego
<slowo_obce>labe</slowo_obce><pr><slowo_obce>a longe, cum irreparabili (...)</slowo_obce> (łac.) --- od dawna z niepowetowaną... klęską.</pr>, kiedy jako złodzieje w targ uwijali się oni dopiero zelanci, którzy tak barzo <slowo_obce>promovebant</slowo_obce><pr><slowo_obce>promovebant</slowo_obce> (łac.) --- popierali.</pr> <slowo_obce>jurament</slowo_obce>
konfederacji <slowo_obce>dominum cum auro accipere parati, prostituendo venalem eloquentiam, in alto libertatis Polonae
piraticam exercentes</slowo_obce>. <slowo_obce>Auri sacra fames, quo non mortalia
pectora cogis</slowo_obce><pr><slowo_obce>jurament (...)</slowo_obce> (łac.) --- gotowi przyjąć pana wraz ze złotem, wystawiając
na targ przedajną wymowę, uprawiając korsarstwo na głębi
wolności polskiej. Przeklęta żądzo złota, do czegóż nie zmuszasz serc śmiertelnych!</pr>! Ale chociażci <slowo_obce>sero molunt deorum molae</slowo_obce><pr><slowo_obce>sero moluni deorum molae</slowo_obce> (łac.) --- późno mielą młyny bogów.</pr>, doczekamy się przecie, że tych akcypitrów<pr><slowo_obce>akcypiter</slowo_obce> (z łac.) --- jastrząb.</pr>, którzy dla pieniędzy wszytko <slowo_obce>susque deque</slowo_obce><pr><slowo_obce>susque deque</slowo_obce> (łac.) --- za nic.</pr> poczytają,
dogoni sprawiedliwa pomsta boża, nasycą się tak
barzo pragnionego złota, i jużby się była bez pochyby
ta <slowo_obce>compages frustatim</slowo_obce><pr><slowo_obce>compages frustatim</slowo_obce> --- całość (państwa) w kawałki.</pr> roztrzęsła, kiedy by nowy Atlas
<slowo_obce>non suffecisset oneri brachia tanto</slowo_obce><pr><slowo_obce>non suffecisset oneri brachia tanto</slowo_obce> (łac.) --- nie podstawił ramion pod taki ciężar.</pr>, że kiedyśmy <slowo_obce>jam
jam labentis cum libertate Regni Poloni</slowo_obce><pr><slowo_obce>jam
jam labentis cum libertate Regni Poloni</slowo_obce> (łac.) --- już już upadającego wraz z wolnością królestwa
polskiego.</pr> bali się ruiny,
ani się zachwiało oboje.</akap>






<akap id="e149">Bo nieskończonej dobroci Bóg, którego to dzieło
ustawające rady i zmysły ludzkie swoją sekundować
siłą, któremu nie nowina nie z książęcego jako u nas
domu, ale z pasterskiego królów wysadzać szałaszu:
takim się Izrael w Saulu i w Dawidzie, z których
tamten osły, ten owce u ojca swojego pasał; takim
Cyncynnatem Rzymianie, o którym historyk: <slowo_obce>adeste
qui omnia humana prae diuitiis spernitis, neque honori
magno locum, neque virtuti putatis, nisi ut effuse affluant
opes: spes unica populi Romani Cincinnatus, trans Tiberim quatuor jugerum colebat agellum, ibi a legatis
seu fossam fodiens, seu cum araret, salute data redditaque
invicem, rogatus, ut togatus senatus mandata audiret;
admiratus, togam proferre e tugurio uxorem Raciliam
iubet, qua simul absterso pulvere et sudore, togatus,
dictator a gratulantibus consalutatur et in urbem vacatur</slowo_obce><pr><slowo_obce>adeste
qui omnia humana prae divitiis spernitis (...)</slowo_obce> (łac.) --- słuchajcie wy, co dla bogactw wszystkimi  sprawami ludzkimi gardzicie, mniemając, że nie ma ani zaszczytu  wielkiego, ani cnoty bez opływania w dostatki: jedyna nadzieja narodu  rzymskiego, Cyncynnat, uprawiał rolę za
Tybrem cztery morgi wynoszącą; tam czy to kopiąc rów,
czy orząc, został pozdrowiony i pozdrowił posłów, którzy
go poprosili, żeby w todze wysłuchał rozkazów senatu;
zdziwiony, każe żonie Hacylii przynieść togę z chaty, którą
przywdział, obtarłszy się równocześnie z kurzu i potu; winszują mu posłowie dyktatury i wiodą do miasta.</pr>; takim i naszy przodkowie w Przemysławie,
w Leszku wtórym i w Piaście się szczycili. <slowo_obce>Saepe
paupertas virtus fuit, in hac majores nostros apud aratra
ipsa, mirantes decora sua, circumstetere lictores</slowo_obce><pr><slowo_obce>Saepe
paupertas virtus fuit, in hac majores nostros apud aratra
ipsa, mirantes decora sua, circumstetere lictores</slowo_obce> (łac.) --- częstokroć ubóstwo było cnotą; w nim przodków
naszych przy pługach, dziwiących się zaszczytowi, obstępowali liktorowie.</pr></akap>






<akap id="e150">Bóg, mówię, <slowo_obce>suffecit tanto oneri caput</slowo_obce><pr><slowo_obce>suffecit tanto oneri caput</slowo_obce> (łac.) --- wybrał głowę do takiego brzemienia.</pr>, Króla pana
naszego, pod którego ramiony <slowo_obce>post tot tantasque procellas</slowo_obce><pr><slowo_obce>post tot tantasque procellas</slowo_obce> (łac.) --- po tylu i tak licznych burzach.</pr> weselszej wyglądamy konstelacji, zwłaszcza
kiedy już zaszedł niepogodny sierpień, który swoje
pognoił snopy<pr><slowo_obce>swoje pognoił snopy</slowo_obce> --- przymówka do Snopa, herbu Wazów.</pr>, a wrzesień nam szczęśliwej <slowo_obce>novae spes
sementis, jugo scandit roseo medii fastigia coeli</slowo_obce><pr><slowo_obce>novae spes
sementis, jugo scandit roseo medii fastigia coeli</slowo_obce> (łac.) --- nadzieja nowego posiewu na różanym wozie wstępuje na szczyt niebios.</pr>, niosąc znak, w obróconych na zachodnie antypody rogach <slowo_obce>praesentissimi solis</slowo_obce><pr><slowo_obce>praesentissimi solis</slowo_obce> (łac.) --- obecności słońca.</pr>. Jużci doma <slowo_obce>primores suorum
consultare jubet: Annis, bellisque verendi, crinigeri sedere
patres</slowo_obce><pr><slowo_obce>primores suorum
consultare jubet: Annis, bellisque verendi, crinigeri sedere
patres</slowo_obce> (łac.) --- znakomitości swoich radzić się każe: laty i wojnami
poważni, siedzieli ojcowie długowłosi.</pr>. Już w polu <slowo_obce>Mavortia signa rubescunt, Floribus
et subitis animantur frondibus hastae</slowo_obce><pr><slowo_obce>Mavortia signa rubescunt, Floribus
et subitis animantur frondibus hastae</slowo_obce> (łac.) --- czerwienieją znaki Marsowe: kwiatami i gałęziami
niespodziewanymi ożywiają się włócznie.</pr>.</akap>






<akap id="e151">Król tylko nad królmi i wieczny wszytkich rzeczy <slowo_obce>Sator protegat hunc statum, hanc pacem custodiat,
a principi nostro, longissima statione mortali fundo
(cum parente et conjuge carissima una, quas ut aeterna
sociavit prudentia thoro, non separabit Olympo: quarum
potentiam sentiet nemo, nisi aut periculo leuatus, aut
honore elatus), destinet successores quam serissimos</slowo_obce><pr><slowo_obce>Sator protegat hunc statum (...)</slowo_obce> (łac.) --- Sprawca niech się opiekuje tym stanem, niech strzeże
tego pokoju, królowi zaś naszemu, gdy już najdłuższej mety
śmiertelników dojdzie (wraz z matką i żoną najdroższą, które
jako odwieczna mądrość złączyła z łożem, tak nie rozłączy
z Olimpem, których potęgi nikt nie poczuje, chyba że albo
z niebezpieczeństwa będzie podźwignięty, albo zaszczytem
podniesiony), niech przeznaczy jak najpóźniejszych następców.</pr>
Takowym <slowo_obce>votum</slowo_obce><pr><slowo_obce>votum</slowo_obce> (łac.) --- życzenie.</pr> moje zamknąwszy sygnetem, znowu
do WMMPana, od którego mnie <slowo_obce>occurrens calamo</slowo_obce><pr><slowo_obce>occurrens calamo</slowo_obce> (łac.) --- nawijająca się pod pióro.</pr>
dotąd odwodzi materia, z moim powracam prezentem:</akap>







<strofa id="e152">Tobie, mój drogi synu, daruję te karty:/
Księgi miłe piśmiennym; myśliwemu charty;/
W minucyjach<pr><slowo_obce>minucje</slowo_obce> (daw.) --- kalendarz.</pr> gospodarz; gach<pe><slowo_obce>gach</slowo_obce> (daw.) --- kochanek.</pe> się kocha w piórku;/
Ksiądz w krzyżu; zeszły<pe><slowo_obce>zeszły</slowo_obce> --- w podeszłym wieku.</pe> starzec w struganym kosturku;/
Strzelec lubi rucznicę<pr><slowo_obce>rucznica</slowo_obce> --- dziś popr.: rusznica.</pr>; znać po kości gracza;/
Żołnierza broń i wojna, cny Lipski, wyznacza./
Wszytko to miał Ulisses w swym kramie nieznany,/
Gdy szukał Achillesa do wojny z Trojany,/
I poznał go po łuku, choć w panieńskiej weście<pr><slowo_obce>westa</slowo_obce> --- niem. Weste, katanka.</pr>:/
Bo zwierciadła i wstęgi należą niewieście./
Więc i ty, coć sarmacka Melpomene niesie/
Przez me ręce, chciej przyjąć, polski Achillesie!/
Wielkość domu twojego, który wierzchem siąga/
Hemu niedostępnego, ta po mnie wyciąga/
I twoje własne w miłej ojczyźnie zasługi:/
Boś pewnie nie zamącił naszej spólnej strugi,/
Którąśmy długim pasmem, jako bieży z góry,/
Jeszcze kiedy rozmierzał Lech tę ziemię sznury,/
Kiedy Krakus, gdzie smocy żywo ludzi jedli,/
Miasto swoje stołeczne zakładał, osiedli/
Przy tej ścienie, gdzie nieba ostre Tatry bodą,/
Gdzie nas winną Lyaeus<pr><slowo_obce>Lyaeus</slowo_obce> --- Bachus, bóg wina.</pr> podsyca jagodą./
Stąd jako orzeł z gniazda, koń Trojański z brzucha,/
Odważne kawalery (nie ujźrysz piecucha),/
Wysadza na theatrum koronnego świata,/
A sława nieśmiertelna pod słońce wylata./
Tuć dawne Lipie leży, tu Laskowa w boku,/
Tu Rupnów i Stadniki od tego Poloku/
Cugiem idą; tu Wiśnicz sławnych niegdy Kmitów,/
Skąd dom zawisł Potockich także Sreniawitów./
Mstów i Przyłęk tu leżą. . . . . ./
Po ścianach malowane po[wietrzniki]. . . . . ./
O jakoż ziemskich rzeczy. . . . . ./
Prezentują starzałej dru. . . . . .<pr><slowo_obce>Mstów i Przyłęk tu leżą (...) Prezentują starzałej dru. . . . . .</slowo_obce> --- w rękopisie dopisane na marginesie i przez nieuwagę introligatora obcięte zapewne jeszcze w XVII w., skutkiem czego żadna ze znanych nam kopii tych wierszy nie posiada</pr>/
Tu wzgardzony Lubomierz: bo że się go liszą<pr><slowo_obce>lisić się</slowo_obce> (daw., pot.) --- pozbyć się (mowa o Lubomirskich).</pr>,/
Hrabie się z Jarosławia i z Wiśnicza piszą./
Tym-ci traktem, na którym widzim i Pisary,/
Kilkaset rodowitych domów szlachty staréj/
Aż do Śląska się ciągnie, Kraków w ręce prawéj/
Minąwszy; wszytkie herbem szczycąc się Śreniawy/
I choć się dzisia w różne dziedzictwa rozsuły<pr><slowo_obce>rozsuć</slowo_obce> (daw.) --- rozsypać.</pr>,/
Zbywszy panów, dawne swe wsi dzierżą tytuły./
<wers_wciety typ="1">Miłość twoja przeciwko rodzicom<pe><slowo_obce>Miłość twoja przeciwko rodzicom</slowo_obce> --- dziś popr.: miłość moja do rodziców.</pe> swej żony</wers_wciety>/
I we mnie budzi afekt chęci nieskończonéj,/
Którym ci tę ofiarę --- nie prę się<pe><slowo_obce>nie prę się</slowo_obce> --- nie zaprzeczam.</pe>, że chuda ---/
Pałę na znak wzajemnej miłości feuda<pr><slowo_obce>feudum</slowo_obce> --- lenno.</pr>./
<wers_wciety typ="1">Tu by mi wszytkich polskich królów kalalogi</wers_wciety>/
Zliczyć trzeba od Lecha, który pierwszy progi/
Sarmackie opanował, i ich wszytkie dzieła:/
Jako suta<pr><slowo_obce>suta</slowo_obce> --- sypana (mogiła Kraka).</pr> Krakowa z Wandziną mogiła;/
Skoro gacha, co do niej zbrojno dziewosłębi<pe><slowo_obce>dziewosłębić</slowo_obce> (daw.) --- być swatem, tu raczej: starać się o rękę.</pe>,/
Skarze, odważnie w Wiślnej utopi się głębi./
Sześciu Leszków przebieżeć, piąci Bolesławów,/
Dwu Popielów, Przemysła i trzech Mieczysławów,/
Dwu z Piastem Semowitów, Wacława z Ludwikiem,/
Czterech Kazimierzów, trzech Zygmuntów z Henrykiem/
I Władysławów czterech, z którymi do sfory/
Aleksander, Jan Olbracht i Stefan Batory./
<wers_wciety typ="1">Wszytkie by mi potrzeba okazje zliczyć,</wers_wciety>/
Gdzie się zdało polskiemu Marsowi graniczyć,/
Którego i dziś jeszcze pokazują stopy/
Na wschód słońca, gdzie koniec pięknej Europy;/
Na zachód, kędy jego dzielnością uparci/
Krucygerzy<pr><slowo_obce>Krucygerzy</slowo_obce> --- Krzyżacy (z łac. ,,cruciger", niosący krzyż).</pr> na wieki i z imieniem starci;/
Na południe Psie-pola, którym Krzywousty/
Bolesław z trupów sprawił niemieckich zapusty./
Na północy, gdzie Moskwę wskroś żelazem gołem/
Przeszedszy, nie oparł się aż pod Archangiołem!/
Gdzie się kolwiek obrócił i szablą, i kulą,/
Wszędy przezwiskiem polskim matki dzieci tulą./
<wers_wciety typ="1">Wszędy tam cni przodkowie twoi byli z Lipia;</wers_wciety>/
Abowiem okazyji nigdy nie zasypia/
Serce sławy pragnące; gdziekolwiek się wrota/
Otworzą, wrodzona je prowadzi ochota./
Onić już swych krwawych prac, po chwalebnej śmierci,/
W niebieskim skarbie liczą wysłużone czwierci<pe><slowo_obce>czwierci</slowo_obce> --- ćwierci, kwartalne raty żołdu.</pe>,/
I tam razów dla miłej podjętych ojczyzny/
Przed wodzem wojsk angielskich<pe><slowo_obce>angielski</slowo_obce> --- tu: anielski.</pe> prezentują blizny;/
Z którym we czci żywotem nieśmiertelnym żyją,/
Ssąc nektar i nad słodki cukier ambrozyją;/
Przeto się ich z mizernej gąski nie śmie tykać/
Piórko, nie śmie się wyżej ku słońcu pomykać,/
Wiedząc, że mu nad ogień nic nie szkodzi bardziéj,/
Czego przykład Ikarus, gdy ojcowską wzgardzi/
Przestrogą, klejonymi gdy śmiałkuje pióry,/
Ogorzał<pe><slowo_obce>ogorzeć</slowo_obce> --- tu: osmalić się.</pe> i spadł w morze Ikaryjskie z góry./
<wers_wciety typ="1">Dziad twój, którego imię i wizerunk żywy</wers_wciety>/
W swej osobie piastujesz, o Janie szczęśliwy!/
Jakie czynił odwagi i tu jakie po nim/
Syn jego, a kochany ociec twój Hieronim,/
Nie zamilczy ich muza swoją pieśnią, ani/
Dokąd stoi świat niski, będą zapomniani;/
Gdyż sława bohatyrska z ich czystymi ciały/
W grobie się nie zawarła: będą wiekowały/
Ich szczęśliwe urobki, póki rzeki w morze/
Płyną, póki człek ziemię dla żywiołu<pr><slowo_obce>żywioł</slowo_obce> --- żywność.</pr> orze,/
Póki zima za latem, noc za dniem w kolei,/
Póty ich stawać będzie w piersiach ludzkich dziei./
Będą je sobie późni przez ręce prawnucy/
Podawać, psi zazdrością spasą się i krucy,/
Nie oschną jej z gorzkich łez już wygniłe ślepie,/
Blada jako mokły śledź, sucha, równa szczepie;/
Bo jej odrastające sęp z Awernu<pe><slowo_obce>Awern</slowo_obce> --- tu: piekło.</pe> płuca/
W nieszczerym ścierwie targa i na dwór wyrzuca./
W takiej męce Tityus do skały przykuty./
Przebóg, dosyć ma zazdrość, zazdroszcząc pokuty!/
Niezwykłym to uraża ludzkie uszy echem,/
Żeby grzech był pokutą, a pokuta grzechem;/
Niechże się tam już sama żwa<pr><slowo_obce>żwa</slowo_obce> --- żuje.</pr>, je, kłuje, kąsa,/
Niech szczerą ssie truciznę z odartego wąsa./
<wers_wciety typ="1">Ale twojego domu starożyta cnota</wers_wciety>/
Jako się mur miedziany drewnianego młota,/
Ognia złoto prawdziwe, skała wiatru boi,/
Lew psa, much zasklepiony żółw w skorupie swojéj,/
Tak dba i ta na zazdrość: chociaż za nią cwałem/
Stopa w stopę, jako cień, suwa się za ciałem/
I rychlej kieł w swych piersiach jadowity zroni,/
Niż zaszkodzi, chociaż ją do upaści goni./
Czas, który i na świecie i po śmierci płaci,/
Odkryje wszytkich rzeczy ukryte postaci./
Kiedyż tedyż i z grobu, jeśli nie w żywocie,/
Skrzywdzonej od zazdrości tryumfować cnocie,/
Która chociaż na ziemi przegra (bo tym władnie/
Fortuna), przecie zazdrość na koniec upadnie;/
A. w ostatku do nieba rekurs<pe><slowo_obce>rekurs</slowo_obce> (daw., z łac.) --- odwołanie się.</pe>, gdzie przed sędziem/
Mądrym więcej fortunie kłaniać się nie będziem./
Tam bez farby przyznają, co należy komu,/
Kto pochwały, kto godzien za swe złości sromu./
Pełno przykładów, że tych, którzy dobrym szkodzą,/
Psi złe kości ze ścierwu na koniec ogłodzą<pr><slowo_obce>ogłodać</slowo_obce> (daw.) --- ogryźć.</pr>./
I onych faworytów, którzy pańskie uszy/
Posiedli, wlókł za nogi kat koło ratuszy./
<wers_wciety typ="1">Na cóż tu Plaucyjanów, Sejanów i owych</wers_wciety>/
Wspominać Eutropich Arkadyjuszowych,/
Wiecznej świata zarazy? I są, i bywali/
W naszej Polszcze, co nad się cnotliwszych psowali,/
Których mi się dla synów wymieniać nie godzi,/
Choć ci nigdy sokoła sowa nie urodzi!/
Na cóż mi, z drugą stronę, wyliczać tu starych/
Kamillów, Scypionów, Narsetów, Belzarych,/
Którzy, acz się zazdrości żyjąc nie oparli,/
Wżdy<pe><slowo_obce>wżdy</slowo_obce> (daw.) --- przecież, jednak.</pe> ich imię wiekuje<pe><slowo_obce>wiekować</slowo_obce> --- trwać przez wieki.</pe>, choć dawno pomarli./
Przebóg: jeśli na wszytkie świata strony cztery,/
Tedy w Polszcze o takie nie trudno martery<pr><slowo_obce>marter</slowo_obce> (z łac.) --- świadek, męczennik.</pr>!/
Skorośmy też przejęli coś Machiawela<pe><slowo_obce>Niccolo Machiawelli</slowo_obce> (1469--1527) --- włoski autor traktatów politycznych, zachęcających do kierowania się zasadą ,,cel uświęca środki"; symbol amoralnej polityki.</pe>./
Że jednego na przykład wymienię z tak wiela:/
Ojca pana naszego, po którego zgonie<pr><slowo_obce>Ojca pana naszego, po którego zgonie</slowo_obce> --- Jeremi Michał Korybut, książę na Wiśniowcu i Lubniach, wojewoda ruski, ojciec króla Michała, mąż wielce waleczny, zmarły 22 sierpnia 1651 roku.</pr>/
Posadził Bóg na złotym jego syna tronie./
Piękna cnoty zapłata, z ciężkim oczu bólem/
Zazdrości: ociec --- w niebie, syn --- na ziemi królem!/
Tak, tak myto cnotliwych z przydatkiem poścignie,/
A zły się jako w chmurze błyskawica mignie!/
<wers_wciety typ="1">Więc, mój drogi starosto, mając w przedzie dziady,</wers_wciety>/
Gdyśmy na ten wiek padli, gdzie serce przykłady/
Stwierdzać trzeba do cnoty, mając w herbie Strzemię,/
Stój w nim i wytrzymaj złej inwidyi<pe><slowo_obce>inwidia</slowo_obce> (z łac.) --- zazdrość.</pe> brzemię./
Masz trzech stryjów abrysy<pr><slowo_obce>abrys</slowo_obce> (daw.) --- zarys, także: rycina.</pr>: Marsem także i ci/
A rycerską w ojczyźnie cnotą znamienici./
Ta jedna w Polszcze płaci, bo wszyscy trzej razem/
Dali się w polu z baszą obaczyć Abazem<pr><slowo_obce>Dali się w polu z baszą obaczyć Abazem</slowo_obce> --- 29 października 1633 roku pod Kamieńcem Podolskim.</pr>./
Widział ich twardy Smoleńsk<pr><slowo_obce>Widział ich twardy Smoleńsk</slowo_obce> --- sprawy dzieł rycerskich wojska i diariusz z obozu z pod Smoleńska w roku 1633--1634.</pr>, gdy pod jego mury/
Gęste bojar<pe><slowo_obce>bojar</slowo_obce> --- dziś popr. forma D.lm: bojarów; <slowo_obce>bojar</slowo_obce> --- szlachcic rosyjski, mołdawski lub wołoski.</pe> moskiewskich rozbijali chmury./
Z których Andrzej, niezwykłej młodzieniec urody,/
W samym szańcu moskiewskim dostał Wsiewołody,/
Chłopa rzekłbyś, że obrzym, że wstał z martwych znowu/
Polifem; wielce był król z takiego obłowu/
Wesołym; już Szehiny, już gardzi Prozory,/
Kiedy widzi tak mężne w swym wojsku Hektory;/
Bo ledwie nie w godzinę, drugi Lipski Jerzy/
Moskiewską mu pod nogi chorągiew rozszerzy,/
A że łba przy niej kornet<pe><slowo_obce>kornet</slowo_obce> --- niski stopień oficerski w rosyjskiej kawalerii.</pe> zbył, świadczyło drzewce/
W rumianej uszargane z tuleją<pr><slowo_obce>tuleja</slowo_obce> --- rurka, osada.</pr> polewce./
Lecz to jeszcze nie za nas i ci to niech piszą,/
Którzy z grobów sarmackich bohatyrów krzészą,/
A sławę nieśmiertelną przez swoje papiéry/
Dają światu, dźwięki jej mieszając w zefiry./
<wers_wciety typ="1">Tu mi Jerzego znowu, lecz nie z takim gustem,</wers_wciety>/
Wspomnieć, łzą napoiwszy a nie inkaustem<pr><slowo_obce>inkaust</slowo_obce> --- atrament (tu, ze względu na rytm, czytamy na cztery sylaby).</pr>/
Smutne pióro, przychodzi. Twój-to był stryjeczny,/
Znać, że się Lipskim rodził, tak mężny, tak grzeczny!/
Widział go wódz, widziało wojsko, widział i ja,/
Gdy się spolna nad nami chorągiew rozwija;/
Kiedy w śmierci trwalszego szukając żywota,/
Gdziekolwiek szczęście do niej otworzyło wrota,/
Żywym sercem rycerskim --- bo pewnie nie musem ---/
Jako on Kokles rzymski z mężnym Kurcyjusem,/
Z których tamten do Tybru, ten w pełną trucizny/
Przepaść skoczył odważnie, dla miłej ojczyzny;/
Jako trzech Decyjusów: dziad z wnukiem i z synem;/
Z Scewolą, który rękę spalił przed kominem ---/
Z tymi i których tylko dawne liczą wieki,/
Lubo drzewcem kozackie rozrywać pasieki<pr><slowo_obce>pasieki</slowo_obce> --- zasieki.</pr>,/
Lubo miasta szturmem brać, lubo ich ostrowy<pr><slowo_obce>ostrów</slowo_obce> --- ostroga, forteca? (niejasne; znaczenie dosłowne: wyspa).</pr>,/
Do wszytkiego ochoczy, na wszytko gotowy;/
Dopieroż jeśli dala okazyja pole,/
Nie tak mleko wężowi, nie tak miód mił pczole,/
Nie tak upatrzonego chciwy łowiec kota<pe><slowo_obce>kot</slowo_obce> --- tu: zając.</pe>/
Lubi, jaka w nim była do harców ochota./
Komu dostać języka śród ordy, śród kosza,/
Co mu kraść przyznawała ćwiczona Wołosza./
Jemu tylo z natury serce dało męstwa,/
Że go żadna pogaństwa nie straszyła gęstwa!/
Ze jako głodny orzeł między dropie wpada,/
Grzywacza<pe><slowo_obce>grzywacz</slowo_obce> --- gatunek gołębia.</pe> bierze jastrząb z największego stada,/
Ksiądz bezpiecznie brakuje w polu cudze kopy,/
Tak on brał z ich szeregów podobniejsze chłopy!/
Świadczy Zbaraż, wieczysta cnoty polskiej próba,/
Gdzie han krymski z Chmielnickim sprzysiągszy się oba/
Niezliczonym garść naszych zastępem osuli<pr><slowo_obce>osuć</slowo_obce> (daw.) --- osypać.</pr>,/
Że z nieba tylko pomoc w takiej cieśni czuli,/
Skąd im Bóg (bo prze zazdrość u króla kredytu/
Nie miał) Wiśniowieckiego posłał dla zaszczytu<pr><slowo_obce>zaszczyt</slowo_obce> (daw., z ros.) --- obrona.</pr>./
Ten sam wojsku świat widzieć, ten dał we złe razy/
Tak sromotnej ojczyźnie uchronić się zmazy;/
Gdy rozpaczą i głodem na poły pomarli,/
W tym jednym żyli i w tym jednym się oparli./
Niech się Sagunt nie równa i Ostenda z swojém/
Oblężeniem, bo to met<pe><slowo_obce>met</slowo_obce> --- dziś popr.: mat (w szachach).</pe> da pewnie oboim;/
Tej morze, tamtego mur wyniesiony z cegły/
Bronił; a naszych trzykroć sto tysięcy zbiegły/
W szczerym polu dziesiątek, aże Bóg złe rady/
Zawstydziwszy, sam wystąpił między one zwady./
Tam się Lipski wyznaczył sercem prawie żywym,/
Z bliska szablą, z daleka, kiedy łukiem krzywym/
Gdzie tylko lub kozaka lub ordyńca zoczył,/
Hustem<pr><slowo_obce>hustem</slowo_obce> (daw., z rus.) --- gęsto.</pr> nieprzyjacielską posokę wytoczył,/
I sam razów poczciwych ukazował piątna,/
Czego mu zazdrość ująć nie może pokątna./
Batów<pr><slowo_obce>Batów</slowo_obce> --- Batów w województwie podolskim. Bitwa 1 i 2 czerwca 1652 roku. Marcin Kalinowski hetman z wielu innymi poległ, jeńców do 5000 w pień wycięto --- ledwie zostawiono przy życiu.</pr> go zjadł nieszczęsny, kędy bez przykładu/
Do tak wściekłego przyszedł nieprzyjaciel jadu:/
Nie z konia, nie przy broni, nie w bitwie, nie w szyku,/
Ale więźniów niestotyż naszych rzezał w łyku!/
O! jako krwie szlachetnej lało się tam wiele,/
Że jej zażył Nuradyn na miejscu kąpiele,/
Wziąwszy od Chmielnickiego sowite okupy,/
Po brzuch konia ubroczył, tratujący trupy./
Tam kwiat wojska naszego ginie i z hetmany,/
Jako od Hannibala Rzymianie pod Kanny,/
Zgoła z kilku tysięcy kilkadziesiąt --- i to/
Siła-m rzekł --- uszło przecie, których nie pobito./
Mógł ci i on ujść z tymi, lecz wolał mogiły/
Podnieść, niżli poganom pokazować tyły!/
O nierządzie szkarady! O niesprawo sroga!/
Którą że dotąd stoim, bać się też dla Boga!/
Byśmy nią nie zginęli, jako stara pieje/
Przypowieść, z czego się świat nie od rzeczy śmieje./
<wers_wciety typ="1"><begin id="b1343655967115-731864631"/><motyw id="m1343655967115-731864631">Dziecko, Dziedzictwo, Sława</motyw>Żyje Andrzej, brat jego<pe><slowo_obce>Żyje Andrzej, brat jego</slowo_obce> --- Umarł podczaszym chełmskim r. 1689.</pe>, który tej rubieży<pr><slowo_obce>rubież</slowo_obce> --- mord (dosł.: rąbanina).</pr></wers_wciety>/
Szczęściem uszedł: bo gdy to, co matce należy/
Od cnotliwego syna, oddamy jej w długu,/
Wracamy się ziemianie do onego pługu,/
Przy którym jest też miejsce poczciwszej zabawce,/
Przyszłym czasom swej sławy gotować poprawce.<end id="e1343655967115-731864631"/>/
<wers_wciety typ="1">Aleć by mi tu pierwej papieru nie stało,</wers_wciety>/
By się wszytkich żołnierzów z domu twego miało/
Wyliczać, którzy i dziś trybem wielkich przodków/
Robiąc na dobre imię, nie zbierają podków,/
Dosyć mają zasłużyć, a głosem swobodnym,/
Gdy drudzy biorą, wyrzec: i jam tego godnym!/
Co dotąd przed dobrtmi chwytali legarci<pr><slowo_obce>legart</slowo_obce> --- wyżeł, leń (piecuch).</pr>,/
Leda kondys<pe><slowo_obce>kondys</slowo_obce> --- kundel.</pe> ci porwie, gdy obrócą charci/
Wiem ja, że nie bez wstydu z strony to obojej/
Tak w oczy chwalić, jako słuchać chwały swojej,/
Aleć mnie miłość moja, ciebie niech odwstydzi/
Prawda; gdyć to przyznaję, co świat w tobie widzi;/
Chyba jeśli kto ślepy albo będzie głuchy/
Lub domator: bo świata odsądzam piecuchy/
Komu oczy cebulą zazdrość opaskudzi,/
Słońca widzieć nie może, a ma widzieć ludzi?/
Skoro z cieniów domowych wyszedłeś, najpierwéj/
Udałeś się do dworu sarmackiej Minerwy,/
Która, już to w Koronie wiek dochodzi trzeci,/
Jako piersiami karmi swych patronów dzieci./
Gdzie kto się czemu święci, w takiej też doktrynie/
Ćwiczy: <begin id="b1343656660829-3753544773"/><motyw id="m1343656660829-3753544773">Szlachcic, Nauka</motyw>szlachcic, byle się przedać po łacinie/
Nie dał, byle rozumiał w kościele i w grodzie,/
(Krzywda --- cudzym językiem w swym mówić narodzie),/
Byle umiał Tacyta zażyć z Cyceronem,/
A Seneki do tego, dosyć jest uczonym.<end id="e1343656660829-3753544773"/>/
Twa, Jagiełło, pamiątka, tyś w mieście stołecznym/
Państw Lechowych ją stwierdził przywilejem wiecznym/
Twój pegaz na Wawelu ten stok<pe><slowo_obce>stok</slowo_obce> (daw.) --- źródło a. strumień.</pe>, który płynie/
Na wszytek siódmy tryjon<pe><slowo_obce>siódmy tryjon</slowo_obce> --- z łac. <tytul_dziela>septem triones</tytul_dziela>, mowa o siedmiu gwiazdach gwiazdozbioru Wielkiej Niedźwiedzicy, przenośnie zaś --- o krajach północnych.</pe> --- gdzie polskie boginie/
Z Apollinem mieszkają --- swym kopytem kował,/
I będzie z Helikońskim jednako wiekował./
Gdzie niedługo mieszkawrszy --- na szczęściu w tej mierze/
Należy; więcej za rok u tych dziewek bierze/
Niżli za dziesięć drugi (nie kochają muzy/
Takiego, co zmysł tępy i rozum ma guzy<pr><slowo_obce>guzy</slowo_obce> (daw.) --- kusy, krótki.</pr>) ---/
Wyszedłeś i kochanych rodziców za nogi/
Obłapiasz, którym żaden koszt nie był tak drogi,/
Żebyś nim świat zwiedziwszy płynął i za morze,/
A potem na królewskim zabawił się dworze./
Mierział<pe><slowo_obce>mierzić</slowo_obce> (daw.) --- brzydzić.</pe> cię dwór natenczas i nie bez przyczyny,/
Pełen włoskiej, hiszpańskiej, niemieckiej faryny<pr><slowo_obce>faryna</slowo_obce> --- mąka; tu: tryb, sposób postępowania, moda.</pr>,/
Zazdrości, ambicyi: a za rządem czepców/
Najobfitsze jest żniwo płotków i pochlebców./
Do wojska cię Mars ciągnie, jako knieja zwierza,/
Chocieś wzrostem i laty nie doszedł żołnierza,/
Koń cię woła chodziwy<pr><slowo_obce>chodziwy</slowo_obce> --- dzielny.</pr> i tarcz kuta w Lemnie./
Wsiadaj! Bo jako Tetys<pe><slowo_obce>Tetys</slowo_obce> --- Tetyda, matka Achillesa.</pe> wymyśla daremnie/
Z Achillesem, zaniosszy małego we śpiączki/
Do Chirona, uchodząc trojańskiej mierziączki<pr><slowo_obce>mierziączka</slowo_obce> --- waśń.</pr>;/
Już go w Styksie, nieboga, już w Kocycie kąpie/
Dla rany, już go stroi w białogłowskie strząpie<pr><slowo_obce>strząpie</slowo_obce> --- strzępy, ta sama fabuła co wyżej w. 7--10.</pr>;/
Darmo: bo kto do czego z natury się bierze,/
Pewnie się nie zatai ani w fraucymerze<pe><slowo_obce>fraucymer</slowo_obce> (daw.) --- damy dworu.</pe>./
Tak i ciebie, Janie mój! drogiej rodzicielki/
Scedzone do ostatniej smutne łzy kropelki/
Nie strzymają: że skoroć Bellona potuszy<pe><slowo_obce>potuszyć</slowo_obce> (daw.) --- sprzyjać, dać nadzieję.</pe>,/
Jako orzeł, choć jeszcze nie dobrze zasuszy<pr><slowo_obce>zasuszy pióra</slowo_obce> --- odrośnie.</pr>,/
Lekkim ufa Eurom<pr><slowo_obce>Eur</slowo_obce> --- (łac. odpowiednik: Volturnus) wiatr wschodni.</pr> i z gniazda się puszcza,/
Kiedy go bystra młodość do łowu poduszcza./
Tameś szedł<pr><slowo_obce>Tameś szedł</slowo_obce> --- obok dopisany wariant: <wyroznienie>szedłeś</wyroznienie>.</pr>, kędy na kieł wziąwszy Rusin gruby<pe><slowo_obce>gruby</slowo_obce> --- tu: prymitywny.</pe>,/
Zniosszy naszych kilkakroć, do tej przyszedł chluby,/
Że się księstwem oderznąć od Korony śmiele/
Odważył, panów miawszy za nieprzyjaciele;/
<begin id="b1343657583087-2996969844"/><motyw id="m1343657583087-2996969844">Chłop, Walka, Śmierć</motyw>Kędy chłop nałożony cepom, pługu, bronie,/
Zwątpiwszy za niecnoty swoje o pardonie<pe><slowo_obce>pardon</slowo_obce> --- wybaczenie a. darowanie życia.</pe>,/
Do tej przyszedł rozpaczy, woli, niźli robić/
Pługiem albo cepami, dać się śmierci dobić!/
Najgorsza z takim wojna, który za swe zbrodnie/
Żyć nie może, bić może: takiemu śmierć słodnie,/
Taki na cudzy żywot tym bezpieczniej jedzie,/
Gdy się przy swym jako kot opiera na ledzie<pr><slowo_obce>Gdy się przy swym jako kot opiera na ledzie</slowo_obce> --- przysłowie o niepewnym bycie.</pr>.<end id="e1343657583087-2996969844"/>/
Dobrześ, zacny starosto, rodzicom swym wróżył:/
Boś się tam stokroć więcej królowi przysłużył/
A ojczyźnie tysiąckroć, niż bawiąc się dworem;/
Coć z wieczną sławą, z wiecznym przyznawał honorem,/
On Potocki, szedziwem ozdobiony latem<pr><slowo_obce>On Potocki, szedziwem ozdobiony latem</slowo_obce> --- Mikołaj hetman, sędziwy.</pr>,/
Przed panem męstwo twoje chwaląc i senatem./
<wers_wciety typ="1">Dopieroż kiedy nowa ze Szwecyi burza</wers_wciety>/
Wszytkę nasze Koronę w odmęcie ponurza:/
Kraków wzięty; Kazimierz pomknął gdzieś ku Śląsku;/
I wojsko i hetmani w spólnym obowiązku/
Dają się Gustawowi, tak srogim hałasem/
Przestraszeni; poczty swe piszą przed Duglasem<pr><slowo_obce>Przestraszeni; poczty swe piszą przed Duglasem</slowo_obce> --- stawają z szeregami swoimi.</pr>;/
Zatkajcież teraz psiną<pr><slowo_obce>psina</slowo_obce> --- wstyd.</pr> poradnicy ucho,/
Coście wtenczas nosili za Szwedkami rucho<pr><slowo_obce>rucho</slowo_obce> (daw.) --- suknia.</pr>!/
Dzisieście najgrzeczniejszy i pierwszy do misy,/
A przed łaty łupiono z skóry takie lisy! ---/
Kiedy mówię Kozacy, Orda, Moskwa, Szwedzi,/
Multan, Węgrzyn, Wołoszyn, wszytko się to scedzi,/
Właśnie jakby na zmowie, do Polski niebogi,/
Krwią naszą zalewając wzniecone pożogi:/
Wtenczas cię było widzieć, gdyś w rozruchy one/
Z bracią swą zatrzymywał rzeczy już zgubione,/
I będąc w ośminastem wieku swego lecie,/
Piastowałeś w tak ludnym buzdygan<pr><slowo_obce>buzdygan</slowo_obce> --- buława.</pr> powiecie./
Po te, po te, że sami pochwalim się, kresy/
Wszytkich szwedzkich tryumfów stanęły progresy./
Skoro Forgiel spadł z Sącza, jako z wiersze<pr><slowo_obce>wiersza</slowo_obce> --- sieć na ryby.</pr> żaba,/
Już się on nie śmie kusić, już go nie nagaba:/
Obmierzło mu Podgórze, gdzie pierwszymi między/
Dał się cny Lipski poznać sowicie tej nędzy./
O jako wiele razy w twoich cię wsiach macał!/
Jak wiele razy głowę twą złotem przepłacał!/
Na wszytkie twe popasy, na wszytkie noclegi,/
Wyprawował po tobie nieznajome szpiegi!/
Dał Bóg, że przeoczywszy one wszytkie sidła,/
Rzezałeś ich jakoby na ofiarę bydła./
Co stary słysząc tatuś znowu się odmładzał,/
Jakoby go na konia tureckiego wsadzał,/
Jakoby mu Bóg wieku z przeszłych lat przylewał,/
Gdy w synu widzi serce, które i on miewał./
Tak zgrzybiały Pryjamus w sławnej wojnie onéj/
Widząc mężne Hektory, bitne Sarpedony,/
Marsowate Troile, waleczne Deifeby,/
Ciężkich łupy greckimi wracając z potrzeby<pe><slowo_obce>potrzeba</slowo_obce> (daw.) --- bitwa, potyczka.</pe>,/
Karmił serce pociechą cały lat dziesiątek;/
Aleć się minął z końcem niestotyż początek!/
<wers_wciety typ="1">Kto by był rzekł, mój zacny starosto, w tym czasie,</wers_wciety>/
Kiedy wojną gorzała w straszliwym hałasie,/
Kiedy byś w niej wolnego nie namacał kąta,/
Że się z tak złych terminów Korona wypląta?/
Wziął Rusin Ukrainę, Tatarzyn się weprze/
W Podole, Moskwa w całą Litwę i Zadnieprze;/
Węgrzyna nam w Podgórze wrzuciły pokusy<pr><slowo_obce>pokusy</slowo_obce> --- diabelskie.</pr>;/
Zażął<pr><slowo_obce>zażąc</slowo_obce> --- ścisnąć.</pr> Szwed Wielkąpolskę, Brandeburczyk Prusy;/
Niemiec przypadł do ziemie, jako wilk na jagnię;/
Już mu się blejwas<pr><slowo_obce>blejwas</slowo_obce> --- niem. biel ołowiana.</pr> przejadł, pewnie soli pragnie;/
Jakoż miało-li by przyść do tej szarpaniny,/
Woli to zjeść z onym psem, co ma porwać iny./
Pełne były Polaków Węgry, Śląska, Spisze;/
Drudzy ledwo się w dziury nie grzebali mysze./
Nie ujżrałeś granduków<pr><slowo_obce>granduk</slowo_obce> --- wielmoża.</pr>, nie uświadczył hrabi;/
Drobiaszczek tylko serce a cnota ochabi<pr><slowo_obce>ochabić</slowo_obce> --- ogarnąć.</pr>,/
Którzy żadnych nie mając droższych depozytów,/
Te dla miłej ojczyzny odważą zaszczytów<pr><slowo_obce>zaszczyt</slowo_obce> (daw., z ros.) --- obrona.</pr>./
Łaska Boga naszego i wszech rzeczy sprawce/
Na tej nas przez dwie lecie potrzymawszy ławce,/
Wykurzy ten gad z Polski i za taką chłostą/
Da, że się nasze członki w jedno ciało zrostą<pr><slowo_obce>zrostą</slowo_obce> --- dziś: zrosną.</pr>:/
Bo musi z poczciwością każdy wrócić cudze./
Ty bywszy na braterskiej przez ten czas usłudze,/
Skoro Kraków odbierzem a wojna przecichnie,/
Skoro duszą Rakocy z szwedzkim królem kichnie<pr><slowo_obce>duszą kichnąć</slowo_obce> (daw., pot.) --- umrzeć.</pr>,/
Bieżałeś w Ukrainę, kędy Mars zapraszał/
Do roboty, gdzie Moskwę z buntowniki płaszał./
Tamtać ma za swe, chociaż z naszą szkodą, a ci/
Dotąd się przetwarzają w rozliczne postaci:/
To na dół, to do góry, w prawo, w lewo kręcą;/
W jarzmo nie chcą; bo gdy się wróble w proso wnęcą,/
Niech gwiżdże, niechaj ciska, niech stawia straszydła/
Gospodarz, przecie oślep polecą do żydła<pr><slowo_obce>żydło</slowo_obce> --- zboże, pożywienie.</pr>./
I ci przez lat dwadzieścia zakusiwszy lubéj/
Wolności, nie zaraz się dadzą wprawić w kluby<pe><slowo_obce>kluba</slowo_obce> (daw.) --- dyby, okowy.</pe>./
Nie stoi Ukraina wszytka części setnej,/
Có się dla niej krwie polskiej wylało szlachetnej./
Taką miał Rzym Kartagę (i póki jej z gruntu/
Nie wyrżnął, co rok krwią swą przypłacił ich buntu)./
I Żydzi Filistynów, jako wesz w kołnierzu,/
Jako bicz: jeśli kiedy przeciwko przymierzu/
Wystąpili boskiemu, brali nim po grzbiecie/
A nam Ruś nie da siedzieć w pokoju na świecie/
I czekać tylko, jeśli pozwolą niebiosy,/
Rychło nam ten mól<pe><slowo_obce>mól</slowo_obce> (daw.) --- problem, zmartwienie.</pe> Turka przywabi na włosy./
Już nie ma co brać orda jeśli chce obłowu,/
Musi siągać, jakoż też siąga aż ku Lwowu./
<wers_wciety typ="1">Tameś znowu lat kilka, mój kochany Janie,</wers_wciety>/
Strawił, dokąd łaskawej zdało się Junonie<pr><slowo_obce>Junonie</slowo_obce> --- w rękopisie dla rymu <wyroznienie>Junanie</wyroznienie>.</pr>,/
W trwalszy cię włożyć zakon<pe><slowo_obce>zakon</slowo_obce> (daw.) --- prawo.</pe>, który Bóg sam w raju/
Pisał pierwszym rodzicom ludzkiego rodzaju./
Jużeś się też krwie nalał, jużeś zemścił braci/
Rycersko, w tamtej świata zgubionych połaci;/
Jużeś wieku ubliżył, już nadtyrał zdrowia,/
Krzepło<pr><slowo_obce>krzepło</slowo_obce> (daw.) --- rzeczy skrzepłe, zimne.</pr> jedząc, sypiając dotąd bez wezgłowia./
Czas by zdjąć twardy kirys i gięte kolczugi<pr><slowo_obce>kolczuga</slowo_obce> --- zbroja spleciona z metalowych kółek.</pr>,/
Dosyć w sagu<pr><slowo_obce>sag...toga</slowo_obce> --- rzymska szata wojenna i pokojowa.</pr>, już by też w todze swe posługi/
Drogiej czynić ojczyźnie: i nie byłeś sprzeczny,/
Aleś szedł, kędy cię los prowadził przedwieczny./
Nie przetoś się odmienił: nie zaraz od boku/
Broń ci wzięła Dianna, bo nie wyszło roku,/
Gdyś znowu z rozkazania szlachty braciej swojéj/
Wziął chorągiew i służbę przypowiedział zbroi,/
Którą już kilkanaście --- o jak prędko lecą ---/
Lat piastujesz z zupełną wszytkich kontentecą<pr><slowo_obce>kontenteca</slowo_obce> (daw., z wł.) --- zadowolenie.</pr>./
Szczerość, prawda a ludzkość do miłości stopnie;/
Frantostwem<pe><slowo_obce>frantostwo</slowo_obce> --- spryt, podstęp.</pe> niedługo trwa, jeśli jej kto dopnie./
Niechaj uwija słowa i w koncept się sadzi,/
Znamy ziółko pokrzywkę: piękna, ale zdradzi./
Lecz co dobre, to rzadkie; jeśli wierzyć chcecie,/
Nic rzadszego nad człeka szczerego na świecie,/
Co w przyjaźni statkuje, ani stawia w karty/
Wiary swej; nieprzyjaciel komu, wtąż<pr>wtą<slowo_obce>ż</slowo_obce> --- tak samo.</pr> otwarty;/
Dołków nie kopie, ale staropolskim śladem/
Cnotą swoją uróść chce, nie cudzym upadem./
Krotce mówiąc, co wiary przyjaźni, sumnienia/
Nie wiąże do fortuny, która się odmienia,/
Ani z chameleontem<pe><slowo_obce>chameleont</slowo_obce> --- dziś: kameleon.</pe> jaką barwę zoczy,/
W taką się w oka mgnieniu sukienkę obłoczy<pe><slowo_obce>obłoczy</slowo_obce> --- forma zmieniona dla rymu; winno być: obłóczy.</pe>./
Nie tknęło ciebie złoto ani obietnice,/
Co ludzi, jako szwiec but, wywraca na nice;/
Nie zwabiły honory ani przywileje/
I odęte solnymi górami nadzieje<pr><slowo_obce>odęte solnymi górami nadzieje</slowo_obce> --- dochody z żup.</pr>./
Czego że były przez się twoje godne cnoty,/
Za toś nie chciał wolności przecyganiać złotéj,/
Acz to kupca nalazło, który niechaj krasi/
Swe zdrady, jak chce; kąsa pies, chociaż się łasi./
Bo gdzie pieniądz raz wiarę, gdzie raz cnotę złomie<pr><slowo_obce>Bo gdzie pieniądz</slowo_obce> --- na marginesie wariant: <wyroznienie>W kim łakomstwo...</wyroznienie></pr>,/
Już na wieki kaleką, już do śmierci chromie<pr><slowo_obce>chromie</slowo_obce> --- kuleje.</pr>./
Komu raz psia mamona serce scudzołoży,/
Nie wierz, choć się przysięga, klnie, płacze i boży!/
Rychlej panna poścignie straconego wieńca,/
Niż kredytu u ludzi taki obojeńca<pr><slowo_obce>obojeńca</slowo_obce> --- obojętca, na obie strony mówiący.</pr>,/
Chociaż gładką wymową swe fałsze przymuśnie./
Tobie nikt, cny starosto, oka nie zapluśnie./
Nigdyś braciej nie zdradzał, wspaniałymi duchy/
Wszytko depcąc i złote pod cnotą łańcuchy./
Nie brałeś na ujęcie aniś swoim winem/
Kupczył szlachtą; nie wiedział, choć z świętym Marcinem/
Dlaczegoś płaszcz ten rzezał rodziców swych zbioru,/
Jednym celem ludzkości a braciej faworu,/
Któregoś z łaski bożej pełen, choć bez chluby/
Nie mogła ambicyja w cię znaleźć skałuby<pr><slowo_obce>skałuba</slowo_obce> (daw.) --- szpara.</pr>;/
Chociaż cię z tym szukano, na cóż siła mówić?/
W domuś miał, co drugiemu z pracą przyszło łowić./
Stąd cię posłem na sejmy, stąd z naszego koła/
Funkcyja cię na sędztwo trybunalskie woła./
Niech Lublin i Warszawa tobie będą świadki,/
Że im to śliższy stopień, tym człek na nim rzadki/
Bez swego interesu i jakiej prywaty./
Trzebać cnoty na posły i na deputaty!/
Pewnieć jej tu, chociaż się od zazdrości wściecze,/
Język nieprzyjacielski nigdy nie uwlecze<pe><slowo_obce>nie uwlecze</slowo_obce> --- dziś: nie uwłaczy.</pe>./
Nie strzegłeś drzwi królewskich, nie wytykał głowy,/
Wszytko będąc dla wziątku obiecać gotowy./
Nie zdradził województwa dla żadnej otuchy,/
Anić też koło uszu świszczały obuchy:/
Gdzie dobrych należyte w Proszowicach dzięki,/
Zdrajców taka cześć czeka, takowe niewdzięki,/
Którzy wszytko dla prywat zarzucą w pomietle<pr><slowo_obce>pomiotło</slowo_obce> --- miotła, poniewierka.</pr>./
A ona instrukcja w pleśni kędy zetle./
Więc w trybunale, kędyś naszym siedział sędzią
,/
Żadne cię korrupcyje nie uniosły piędzią/
Od świętej justycyi<pe><slowo_obce>justycja</slowo_obce> (z łac.) --- sprawiedliwość.</pe>, a na miejscu oném/
Radbyś był wszytkim oraz sędzią i patronem,/
A zwłaszcza województwa tutecznego braci:/
Bogdaj<pr><slowo_obce>Bogdaj</slowo_obce> --- w rękopisie mylnie <wyroznienie>Bogdy</wyroznienie>.</pr> tacy bywali zawsze deputaci!/
Z jakim kosztem i z jakim wszytkich nas honorem,/
Chociażeś żebrząc próżnym nie wytrząsał worem,/
Nie wziąwszy i szeląga na to jako drudzy;/
Przyznając to, co kuchnie pilnowali cudzéj,/
Którzy cudzymi latać nawyknąwszy piórki,/
Teraz swych dobrodziejów kąsają z jaszczurki./
Jeszczeż nie tu stanęła miłość braciej twojej,/
Acz ci się nic krom dobrej sławy nie okroi:/
Według świeżo w Koronie uchwalonej fozy<pr><slowo_obce>foza</slowo_obce> --- moda.</pr>,/
Kiedy co ćwierć Marsowe nawiedzasz obozy,/
Popisując żołnierzów, których do nas myto/
Naznaczone, i wszytkim płacisz należyto./
Tam gdy inszych województw komisarze piszą,/
Pewnie się w obóz i ty nie wewleczesz myszą,/
Najpierwszej ziemie szafarz: coć z ozdobą naszą/
Przyzna wojsko, że nie ślesz po bazarach z flaszą;/
Nie patrzysz, gdzie się kurzy, gdzie mocno korzenią,/
Rychło cię pośle hetman prosić na pieczenią./
Pod opończą<pr><slowo_obce>pod opończą</slowo_obce> --- ukrywając się.</pr> nie jadasz, lecz na sławę braci/
Pełen twej cześci obóz: niech tak każdy traci!/
Nie żebrzesz workowego. Jeśli żołnierzowi/
Nie dasz, pewnie nie weźmiesz: niech się tak obłowi/
Każdy na województwie! wszakeś jeszcze wioski/
Nie kupił, przestawając w cnocie na ojcoskiej./
A kto w bratniej usłudze upatruje zysku,/
Nie workowe, od rożna brałby i półmisku./
Bogdajżeś w niej długo żył, bogdaj ci ta cnota/
Sprowadziła w zacny dom wszytkie twoje wota!/
Niechaj cię Bóg, niechaj cię święta jego matka,/
Której służysz, do dni twych piastuje ostatka!/
Niechaj cię Pan ukocha; niechaj ci Ojczyzna/
Krwawe prace, niech miłość przeciw sobie przyzna!/
Bogdaj w sławie, na którąś od dzieciństwa robił,/
I w braterskiej miłości, w którąś się sposobił,/
Pełen wieku od późnej starości się zgarbił,/
Zostawiwszy to, coś tu w ludzkich piersiach skarbił,/
Synom synów swych: późne ujźrawszy plaskury<pr><slowo_obce>plaskury</slowo_obce> (daw.) --- praszczury, prawnuki.</pr>,/
Poszedł, gdzie idą z ziemie święte kreatury./
A zazdrość niech się w język kąsa jadowita,/
Która serce zębami padalczymi chwyta./
Tegoć szczerze, bo ociec kochający życzy,/
Co w tobie wszytko szczęście za swe własne liczy<pr><slowo_obce>(...) za swe własne liczy</slowo_obce> --- ostatnie słowa (<wyroznienie>za swe własne liczy</wyroznienie>) odcięto przy oprawie, a uzupełniła je późniejsza ręka. W rkpsie Ossol. wiersz ten brzmi: <wyroznienie>Co w tobie wszytko szczęście swe na świecie liczy.</wyroznienie></pr>.</strofa>


</liryka_l></utwor>