- Duch: 1
- Gotycyzm: 1
- Gwiazda: 1
- Jesień: 1
- Miłość: 1
- Nadzieja: 1
- Niebo: 1
- Noc: 1 2
- Sen: 1
- Serce: 1
- Szatan: 1
- Zło: 1
- Śmierć: 1
- Żywioły: 1
Poprawiono błędy źródła: Siejo > Sieje; Psyehe > Psyche.
Modernizacja pisowni: Dyany > Diany, konstelacyę > konstelację; nie oschłe > nieoschłe; O! spiesz za mną > O! Spiesz za mną.
Uwspółcześniono interpunkcję zgodnie z obowiązującymi zasadami.
Edgar Allan PoeUlalumetłum. Barbara Beaupré
1
Zwiędłych liści opadał plon suchy
Liści zwiędłych i martwych, plon suchy.
Noc płynęła przez senne obszary
5A październik to był, smętny, głuchy,
Mgła spowiła mroczne Ober jezioro,
We mgle stał puszczy Weir ostęp głuchy
Groza szła przez oparne jezioro
I przez Weir las nawiedzany przez duchy.
10
Tam aleją cyprysów wspaniałą,
Duch mój błądził ze swą Psyche
[1] w noc czarną
Wśród cyprysów, ze swą Psyche w noc czarną
I jak lawą tryskało pożarną
15Jak ów wulkan zwany Jenik gorzało
Co nad strefą wzniesiony polarną
Sieje ogniem i siarką stopniałą
Gdzieś nad strefą płonący polarną.
NocMowy nasze były skromne i ciche
20Lecz już niemoc nas zdjęła zdradziecka
I odbiegła nas pamięć zdradziecka,
Nie wiedzieliśmy ja ani Psyche,
Że wróciła już noc staroświecka.
Że październik to był smętny, głuchy,
25W mgieł oparnych tonący pomroce
Że już noc powróciła zdradziecka,
Noc doroczna, ach ta noc nad noce!
Nie widzieliśmy Ober jeziora,
Znikł nam z oczu, puszczy Weir ostęp głuchy.
30Choć znaliśmy to mroczne jezioro
I ten
Weir las nawiedzany przez duchy,
Lecz już noc się zbliżała do brzasku
Gwiezdny zegar wskazywał świtanie,
Nadchodzące zwiastował świtanie.
35W głębi naszej alei w zórz blasku,
Już się pierwsze budziło zaranie.
I cudownie wschodziła o brzasku,
Niosąc sierp swój, jak ostrza rozwarte
Roziskrzona w porannych zórz blasku
40Promienista, dwurożna Astarte
[2].
MiłośćWówczas rzekłem — Ach! gorętsza od Diany
[3],
Jest Astarte, przez westchnień etery,
Szybująca, przez westchnień etery.
Snadź
[4] dostrzegła w swej drodze świetlanej
45Łzy nieoschłe i ból wiecznie szczery,
Łzy na twarzy i ból wiecznie szczery.
Więc przybywa od lwa konstelacji
[5],
By niebiańskie rozświetlić nam sfery,
I nie bacząc na lwa konstelację,
50Do letejskich
[6] nas wiedzie przeźroczy,
Skąd nie bacząc na Lwa konstelację
Błyszczą ku nam miłośne jej oczy,
Błyszczą wielkie, miłośne jej oczy.
55Rzekła — Gwieździe tej nie ufam zwodnej,
Ni bladości jej nie ufam zwodnej.
O! Spiesz za mną, nie zwlekajmy więcej,
Uciekajmy od tej gwiazdy zwodnej.
W trwodze wielkiej, mówiła i w męce,
60Pióra wlokąc po kurzawie chłodnej
I szlochała w żałosnej udręce
Skrzydła wlokąc po kurzawie chłodnej,
Jasne skrzydła po kurzawie chłodnej.
65Tu, zostańmy, gdzie nas światło drżące,
Kryształowe zlewa światło drżące.
Sybilliczne biją odeń lśnienia
Czarem piękna i nadziei tchnące.
Patrz, jak skrzą się, wśród niebios sklepienia.
70Migotliwe w dnia świtaniu bladem.
Śmiało możem zaufać w ich lśnienia,
Za iskrzącym zdążając ich śladem
Śmiało możem zaufać w ich lśnienia,
Dokąd błyszczą w dnia świtaniu bladem.
75
ŚmierćUkoiłem pocałunkiem Psyche,
Rozpraszając jej żal i skrupuły,
Uśmierzając jej żal i skrupuły.
Lecz u krańca cienistej alei
Stopy nasze chłód grobu uczuły,
80Bo wstąpiły na wrota grobowe,
Starodawne wrota legendowe.
— Miła siostro! — wyrzekłem do Psyche,
Legendowy ukazując tum
[7] —
Jaki napis wyryto na grobie?
85Ona rzekła. — To grób Ulalume
Grób straconej twojej Ulalume.
Jako liści uwiędłych plon suchy,
Jako liści zmartwiałych plon suchy.
90I przejrzałem przez mgliste opary:
Że październik to był mroczny, głuchy,
Żem był niegdyś w tym miejscu upiornym,
Wlokąc brzemię straszliwe, sieroce,
W taką samą noc październikową,
95Noc doroczną, w taką noc nad noce.
— Co za szatan — krzyknąłem — piekielny
Tu mnie zawiódł, w puszczy Weir ostęp głuchy!
O! Znam dobrze, to Ober jezioro
I ten las, nawiedzany przez duchy.
100Mroczne we mgle tonące jezioro.
I las Weir nawiedzany przez duchy.