- Błądzenie: 1
- Dusza: 1
- Gwiazda: 1 2
- Jesień: 1
- Nadzieja: 1
- Niebo: 1
- Noc: 1 2
- Serce: 1
- Strach: 1
- Wspomnienia: 1
- Zdrada: 1
- Śmierć: 1 2
- Świt: 1
Modernizacja pisowni: Choć-em > Chociem; Dyamentowa > Diamentowa, Dyany > Diany.
Edgar Allan PoeUlalumetłum. Antoni Lange
1
Chmura niebo mroczyła surowa
I od liści powiędłych szedł szmer —
Od gałęzi powiędłych szedł szmer…
Była ciemna noc październikowa,
5Najstraszniejsza z mego życia er…
Był to Aubr, który we mgle się chowa,
I wilgotny, pomroczny las Weir;
Aubr — jezioro, co w mroku się chowa
I od wiedźm opętany
[1] las Weir
10
Śród cyprysów z swą duszą sierocą —
Ze swą Psyche
[2] błądziłem sierocą,
W dniach, gdy w sercu płomienie goreją,
Jak te ognie, co z wirem i mocą,
15Jak te lawy, co wiecznie a z mocą
Aż na Yanik siarczyście się leją
Pod biegunów lodowych północą —
Aż na Yanik jęcząco się leją
Pod tych królestw lodowych północą.
20
I od marzeń zdrętwiałych szedł szmer —
I od wspomnień zdradzieckich szedł szmer:
Bom nie wiedział, że październikowa
Była noc — ach! najstraszniejsza z er,
25Noc śród nocy najstraszniejszej z er —
Że to Aubr, który we mgle się chowa
(Chociem
[3] błądził ongi śród tych sfer),
Aubr — jezioro, co w mroku się chowa,
I od wiedźm opętany las Weir.
30
GwiazdaA gdy noc opuszczała niebiosa,
Kompas gwiazd zapowiadał już ranek —
Jako gwiazda, co wróży poranek,
Kres nam drogi rozjaśnia z ukosa
Blade światło zza lasu firanek…
35I cudowna, srebrzysta lśni kosa,
Róg podwójny — róg dawnych sielanek —
Diamentowa Astarty
[4] lśni kosa,
Róg widomy, róg greckich sielanek.
40Ona krąży po westchnień eterze,
Ona włada we wspomnień eterze,
Ona wie, że wciąż niewypłakany
Ból, gdzie rozpacz na twarzy łez strzeże —
I nad gwiazd się uniosła rydwany,
45By nam w niebie zgotować wieczerzę,
Letejskiego
[6] pokoju wieczerzę.
Uleciała nad złote rydwany,
Aby ziemskie oświecać rubieże!
Uleciała nad jasne rydwany,
50Aby ziemskie weselić rubieże».
Lecz uległa nieznanej mi sile,
StrachWzniósłszy palec do góry: «Nie wierzę! —
Tak mię Psyche mistycznie ostrzeże —
Słuchaj, smutnie tej gwieździe nie wierzę,
55Ach, bladości jej dziwnie nie wierzę!
Śpiesz! zbyt długie zostajesz tu chwile.
Śpiesz — uchodźmy! Zaklinam cię szczerze».
W bólu mówi i skrzydeł swych pierze
Spuszcza w dół, aż sunęły się w pyle,
60W zgrozie mówi — i białe swe pierze
Spuszcza w dół, aż tarzały się w pyle,
Aż rozpacznie tarzały się w pyle.
Płyńmy, płyńmy w ten srebrny blask dalej,
65W kryształowy ten blask idźmy dalej:
Sybiliskich
[7] to świateł natchnienie,
Co Nadzieją i Pięknem się pali —
Na błękicie tej nocy się pali…
Z wiarą idźmy w te jasne promienie,
70Zaufajmy świetlanej tej fali.
Śmiało dążmy w te czyste promienie,
Szczęście ku nam wybłyśnie z tej fali,
Co na niebie, drżąc, jasno się pali…»
75By ją wyrwać z ponurych tych dum.
I z ponurych wyrwałem ją dum —
I na kres szliśmy dalej aleją,
A na kresie alei był tum
[9]…
Jakiś napis na drzwiach nosił tum:
80«Jakież głoski tu, siostro, jaśnieją,
Jaki napis na drzwiach nosi tum?»
Rzekła mi: «Ulalume — Ulalume —
To umarłej twej grób Ulalume!»
85Jako liści powiędłych ten szmer,
Jak zeschniętych gałęzi ten szmer —
I krzyknąłem: «Ach, październikowa
Noc to była — najstraszniejsza z er,
W roku zeszłym, najstraszniejsza z er,
90Kiedym błądził, błądził śród tych sfer —
I przyniosłem tu czerwiom
[10] na żer
Straszny ciężar — aż pęka mi głowa —
W noc śród nocy najstraszniejszej z er…
Jakiż demon wiódł mię do tych sfer?
95Znam ja Aubr, który we mgle się chowa
I wilgotny, pomroczny las Weir —
Aubr — jezioro, co w mroku się chowa
I od wiedźm opętany las Weir!»