- Cisza: 1
- Grób: 1
- Melancholia: 1
- Miasto: 1
- Morze: 1
- Piekło: 1
- Sen: 1
- Wieczór: 1
- Woda: 1
- Śmierć: 1 2 3
Modernizacja zapisu: niemem > niemym.
Edgar Allan PoeMiasto na morzutłum. Antoni Lange
1
Śród dziwnych — pustych, dzikich stron,
Gdzie się Zachodu krwawi skon
[1].
Tam wielcy — mali — dobrzy — źli —
5W spokoju wiecznym każdy śni.
Tam gmachów tłum — tam wieżyc zrąb,
Których nie dotknie czasów ząb.
(Struktura taka nam nieznana) —
A w krąg od wichrów zapomniana,
10Drętwa — pod niebem na dolinie
Melancholijnie woda płynie.
Nie schodzi żaden błysk z lazurów
Na wieczny mrok tych sennych murów,
Lecz z ułudnego morza fal
15Milczące światło spływa w dal —
I w dal rozlewa się po skałach,
Katedrach, wieżach, arsenałach
I babelowych
[2] — zda się, wałach.
Po niedostępnych ciemnych parkach,
20Po marmurowych sklepień arkach,
Po gmachach, które we mgle giną,
I których ściany w krąg obwiną
Rzeźbionym fryzem bluszcz i wino.
25Melancholijnie woda płynie.
A blade zamki i ich cienie —
Zawisły, rzekłbyś, jak widzenie
W powietrznej sinych mgieł arenie.
Gdyż z dumnej wieży tej stolicy
30Duch Śmierci patrzy bladolicy.
Ziejąc — na martwych skał poziomie —
Lecz ani skarb, co w nich zamknięty,
Ni w oczach bogów dyjamenty,
35Ni trupy — strojne w wieniec złoty
Nie zbudzą głębin tych z martwoty —
I żadna struga, żadna mgła —
Nie marszczy fal umarłych szkła.
Nie wróży nic, że będzie wiatr
40Na tym straszliwie niemym morzu;
Nie świadczy nic, że był tu wiatr
Na tym ohydnie cichym morzu!
Lecz — spójrz! w powietrzu jakiś ruch
Toń wód porusza jakiś duch:
45Wieżyce, zda się, płyną w dół,
W mgły rozwiewając się na pół…
PiekłoMdlejące świątyń bladych szczyty
Znikają, w próżni mknąc błękity,
I zapłonęła toń ogniściej —
50Godziny dyszą uroczyściej
I w dzikich jękach — w bezdeń wód —
Zapada w mgłach mistyczny gród,
I z swych tysiącznych wstając tronów
Wita go piekło śród pokłonów!