- Ambicja: 1
- Anioł: 1
- Artysta: 1
- Bóg: 1
- Gwiazda: 1
- Kondycja ludzka: 1
- Księżyc: 1
- Marzenie: 1
- Miłość: 1
- Muzyka: 1
- Niebo: 1 2
- Poeta: 1
- Przemiana: 1
- Śpiew: 1
Edgar Allan PoeIzrafeltłum. Barbara Beaupré
1
Z własnego serca, ciepłych strun.
Nikt tak nie śpiewa dziko-pięknie,
Jak Izrafel
[1], wśród gwiezdnych łun.
5Słysząc go, gwiazdy dziwem zdjęte,
Jak legendowa niesie wieść,
Stają zachwytem w czar ujęte
I wszelka rzecz, która go słyszy,
W skupionej milknie ciszy.
10
Purpurą płonie,
I tchnie miłością zrumieniona
W eterów łonie.
15
Gwiazd gromady,
Których jest siedem wśród przestrzeni,
Stają w milczeniu odurzone
20
I mówi ów płomienny chór,
Złożony z gwiazd tak wielu,
Że pieśni wdzięk i ognia żar
Płonący w Izrafelu
Pochodzą z jego żywej lutni,
25Drgających strun,
Na której gra on, Boski piewca,
Wśród gwiezdnych łun.
U Niebios proga,
30
Głębia jest myśli powinnością,
A Miłość, gdy płomieniem strzeli,
Dorasta Boga.
Tam błądzą rajskich dziewic krocie
W świateł odmęcie.
35Podobne gwiazdom czczonym przez nas
Na firmamencie.
ArtystaWięc to niesłusznie Izrafelu,
Najlepszy, bo najmędrszy bardzie,
Że nasz śpiew ziemski beznamiętny
40Chcesz mieć w pogardzie
Dla ciebie płoną na błękicie
Ognie bez skazy.
Udziałem twoim długie życie,
Górne ekstazy.
45Śpiewając w modrych świateł toni
Wawrzyn na jasnej nosisz skroni.
Toż nie dziw, że gdy w rytm ognisty
Wlewasz twą miłość, radość, żal,
Słucha w skupieniu chór gwiaździsty,
50Aż skona w ciszy uroczystej
Ostatnia z dźwięcznych fal.
Lecz tu, na naszym świecie
Radość się miesza z bolu dreszczem
55I ziemskie tylko rośnie kwiecie.
A blady cień twej szczęśliwości
Gdy od niebiańskich padnie bram,
Rozprasza dla nas ciemność nocy
I za blask słońca starczy nam.
60
Na gwiezdny pył,
Rzucony w słońc etery
A Izrafel na miejscu mem
Do ziemskiej zstąpił sfery
65Nie tak by dziko smętnie brzmiał
Doczesny jego śpiew.
Jak pieśń ma, co bijącym tętnem
Echem płynęłaby namiętnem
W bezmiar niebiańskich stref.