<utwor>
  <rdf:RDF xmlns:rdf="http://www.w3.org/1999/02/22-rdf-syntax-ns#">
    <rdf:Description rdf:about="http://redakcja.wolnelektury.pl/documents/book/plaut-kupiec/">
    <dc:creator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">, Plaut</dc:creator>
    <dc:title xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kupiec</dc:title>
    <dc:contributor.editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kotwica, Wojciech</dc:contributor.editor>
    <dc:contributor.technical_editor xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Kotwica, Wojciech</dc:contributor.technical_editor>
    <dc:date xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2025-05-23</dc:date>
    <dc:publisher xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Fundacja Wolne Lektury</dc:publisher>
    <dc:language xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pol</dc:language>
    <dc:description xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Publikacja zrealizowana w ramach biblioteki Wolne Lektury (www.wolnelektury.pl).</dc:description>
    <dc:identifier.url xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/plaut-kupiec/</dc:identifier.url>
    <dc:rights xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Domena publiczna - Gustaw Przychocki zm. 1947</dc:rights>
    <dc:contributor.translator xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Przychocki, Gustaw</dc:contributor.translator>
    <dc:date.pd xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2018</dc:date.pd>
    <dc:source xml:lang="pl" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">T.M. Plautus, Kupiec (Mercator), tłum. i oprac. Gustaw Przychocki, wydanie drugie poprawione, Wydawnictwo Zakładu Narodowego Imienia Ossolińskich, Wrocław [1951].</dc:source>
    <dc:subject.period xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Starożytność</dc:subject.period>
    <dc:subject.type xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Dramat</dc:subject.type>
    <dc:subject.genre xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">komedia</dc:subject.genre>
    <dc:relation.coverImage.url xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://redakcja.wolnelektury.pl/media/cover/use/7856.jpg</dc:relation.coverImage.url>
    <dc:relation.coverImage.attribution xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Nauplia, Carl Rottmann, domena publiczna</dc:relation.coverImage.attribution>
    <dc:relation.coverImage.source xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">http://redakcja.wolnelektury.pl/cover/image/7856/</dc:relation.coverImage.source>
    <dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/htmlmobi/plaut-kupiec.html</dc:relation.hasFormat><meta refines="#html" id="html-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-7987-4</meta><meta refines="#html-id" property="identifier-type">ISBN</meta><meta refines="#html" property="dcterms:format">text/html</meta><dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/txtmobi/plaut-kupiec.txt</dc:relation.hasFormat><meta refines="#txt" id="txt-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-7988-1</meta><meta refines="#txt-id" property="identifier-type">ISBN</meta><meta refines="#txt" property="dcterms:format">text/plain</meta><dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/pdfmobi/plaut-kupiec.pdf</dc:relation.hasFormat><meta refines="#pdf" id="pdf-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-7989-8</meta><meta refines="#pdf-id" property="identifier-type">ISBN</meta><meta refines="#pdf" property="dcterms:format">application/pdf</meta><dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/epubmobi/plaut-kupiec.epub</dc:relation.hasFormat><meta refines="#epub" id="epub-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-7990-4</meta><meta refines="#epub-id" property="identifier-type">ISBN</meta><meta refines="#epub" property="dcterms:format">application/epub+zip</meta><dc:relation.hasFormat id="mobi" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">https://wolnelektury.pl/media/book/mobimobi/plaut-kupiec.mobi</dc:relation.hasFormat><meta refines="#mobi" id="mobi-id" property="dcterms:identifier">ISBN-978-83-288-7991-1</meta><meta refines="#mobi-id" property="identifier-type">ISBN</meta><meta refines="#mobi" property="dcterms:format">application/x-mobipocket-ebook</meta><category.thema.main>DB</category.thema.main>
    <category.thema>DDL</category.thema>
    <category.thema>1QBAG</category.thema>
    <category.thema>3CT</category.thema>
    </rdf:Description>
  </rdf:RDF>
<dramat_wierszowany_l>

<uwaga>
<strofa><wyroznienie>Uwaga!</wyroznienie>/
Wstęp od tłumacza, G. Przychockiego, wzięty z I wyd. w serii BN, 1927:/
https://polona.pl/item/kupiec-mercator,ODk5MTAwNzY/4/
/
Nie należy go korygować skanami z Platformy. (WK)</strofa>

<strofa>Pozostawiono przypisy <wyroznienie>tłumacza</wyroznienie>, pozostałe zastąpiono własnymi lub usunięto. (WK)</strofa>
</uwaga>

<abstrakt>
<akap>Ateński kupiec Demifo miał już dość kłopotów ze swoim synem Charinusem, który zajmował się tylko przepuszczaniem pieniędzy rodziny na hulanki i miłostki. Wyładował towarami statek i posłał lekkomyślnego marnotrawcę w jego pierwszą podróż handlową. Gorącej krwi młodzieniec nie tylko sprzedał z zyskiem towary, ale kupił na wyspie Rodos piękną dziewczynę, imieniem Pasikompsa, w której się na zabój zakochał. Kiedy statek przybija do ateńskiego portu, Charinus wychodzi na ląd i przemyśliwa, jak ukryć dziewczynę przed ojcem. Niestety! Zanim zakochanemu młodzieńcowi udaje się obmyślić plan, dowiaduje się, że ojciec wszedł już na pokład, zobaczył Pasikompsę, która bardzo mu się spodobała, i już z nią flirtował. Charinus biegnie do portu i próbuje przekonać ojca, że kupił dziewczynę na służącą dla matki. Demifo twierdzi jednak, że jest zbyt piękna na służkę statecznej kobiety i przebiegle nalega, żeby sprzedać Pasikompsę jego fikcyjnemu znajomemu, który rzekomo dobrze za nią zapłaci. Ojciec i syn zaczynają grę o dziewczynę, ukrywając przed sobą nawzajem swoje prawdziwe uczucia i zamiary...</akap>

<akap><tytul_dziela>Kupiec</tytul_dziela> (<tytul_dziela>Mercator</tytul_dziela>) to jedna z wczesnych komedii Plauta, oparta na greckim pierwowzorze Filemona, noszącym ten sam tytuł (<tytul_dziela>Emporos</tytul_dziela>). Fabuła koncentruje się na rywalizacji o kobietę między typowymi postaciami starego amanta i młodego kochanka.</akap>
</abstrakt>

<nota_red>
<akap>Poprawione błędy źródła: έυτυχής > εὐτυχής; znalałem > znalazłem.</akap>

<akap>Dokonano uwspółcześnienia m.in. pisowni łącznej i rozdzielnej (np. nie trudno > nietrudno), pisowni wielką i małą literą (np. Komedja Ośla > Komedia ośla), pisowni joty (np. komedja > komedia), fleksji (np. symbolicznem > symbolicznym, jednę > jedną) oraz składni (np. niezłą jest > niezła jest).</akap>

<akap>Uwspółcześniono interpunkcję.</akap>

<akap>W przypisach skrót ,,itd." na końcu objaśnianego cytatu zastąpiono wielokropkiem. W bibliografii cyfry arabskie w indeksie górnym oznaczające nr wydania zastąpiono umieszczonym w linii pisma skrótem ,,wyd." w połączeniu z liczbą w zapisie rzymskim. Rozwinięto skróty bibliograficzne w przypisach tłumacza.</akap>
</nota_red>

<uwaga>Tekst samej sztuki od skanu 46</uwaga>

<autor_utworu>Plaut</autor_utworu>

<nazwa_utworu>Kupiec</nazwa_utworu>

<uwaga>
<strofa><wyroznienie>Uwaga!</wyroznienie>/
Wstęp od tłumacza, G. Przychockiego, wzięty z I wyd. w serii BN, 1927:/
https://polona.pl/item/kupiec-mercator,ODk5MTAwNzY/4/
/
Nie należy go korygować skanami z Platformy. (WK)</strofa>
</uwaga>


<naglowek_rozdzial>Wstęp<pe><slowo_obce>Wstęp</slowo_obce> --- autorstwa G. Przychockiego, wg: T. M. Plautus, <tytul_dziela>Kupiec</tytul_dziela>, przeł. i oprac. Gustaw Przychocki, Kraków, Krakowska Spółka Wydawnicza, 1927 (Biblioteka Narodowa, Seria II, nr 46).</pe></naglowek_rozdzial>

<naglowek_podrozdzial>I. <tytul_dziela>Kupiec</tytul_dziela></naglowek_podrozdzial>

<akap><tytul_dziela>Kupiec</tytul_dziela> należy do najlepszych sztuk Plauta, choć na ogół mniej jest znany niż inne. Oto jego treść:</akap>

<akap>Pewien kupiec ateński, Demifo, ma kłopot ze synalkiem swym, Charinusem, który za jedyny cel swojego życia wziął sobie trwonienie ojcowskiego majątku na hulanki i miłostki. Nareszcie, po długich namowach, udało się ojcu nakłonić syna do pracy: wyładował mu cały okręt towarami i posłał w podróż handlową na Rodos. Szczęście sprzyjało Charinusowi, towar sprzedał z wielkim zyskiem --- ale na Rodos kupił zarazem pewną dziewczynę, imieniem Pasikompsa, w której się śmiertelnie zakochał --- i przywiózł ją z sobą do Aten. W tej chwili rozpoczyna się akcja sztuki. Dziewczyna znajduje się jeszcze na okręcie w przystani, bo Charinus dopiero co przybył i nie wie jeszcze, jak ją ukryć przed ojcem. Tymczasem nieszczęście chciało, że zanim syn się spostrzegł, ojciec był już na okręcie, dziewczynę zobaczył i, co gorsza, od razu gorącym afektem do niej zapłonął. Między ojcem a synem wywiązuje się ciekawa gra: syn twierdzi, że to jest służąca, którą dla matki przywiózł, ale ojciec jest zdania, że to zupełnie chybiony pomysł, bo przecież taka podejrzanie piękna dziewczyna nie nadaje się wcale na służącą dla poważnej matrony, i gotów jest kupić inną służącą, a tę dziewczynę sprzedać pewnemu fikcyjnemu przyjacielowi, który za nią dobrze zapłaci; chce oczywiście zdobyć ją dla siebie. Syn broni się, jak może, ale ostatecznie staremu udaje się dostać Pasikompsę w swe ręce tym sposobem, że niby sprzedaje ją sąsiadowi, Lysimachowi, którego żona właśnie na wieś wyjechała, a ten ma ją u siebie na razie przechować, aż się dla niej znajdzie odpowiednie pomieszczenie. Nieszczęsny Charinus, który nie wie nawet, gdzie się Pasikompsa podziała --- bo tak to zręcznie ojciec zrobił --- chce sobie oczywiście w pierwszej chwili życie odebrać, ale ostatecznie decyduje się iść na dobrowolne wygnanie, pomimo perswazji przyjaciela, Eutychusa. Los jednakże zmienia całą sytuację: wskutek przypadku, czy raczej podejrzeń, Dorippa, żona Lysimacha, wraca niespodziewanie do domu i zastaje tam ową dziewczynę. Piekło rozpętuje się nad głową najniewinniejszego w świecie Lysimacha, który chciał tylko sąsiadowi zrobić przysługę, i dopiero syn jego, Eutychus, dowiedziawszy się nareszcie w ten sposób, że w ich domu znajduje się szukana po całym mieście Pasikompsa, przychodzi z pomocą uciśnionemu ojcu, wykazując, że jest to przecież kochanka Charinusa. Sprowadzają również Demifona, który pod wpływem cierpkich wyrzutów i zarzutów ze strony sąsiada i jego syna, jako też wobec faktu, że jedynie Pasikompsa może wpłynąć na powstrzymanie Charinusa od ucieczki na obczyznę, godzi się na wszystko, rezygnuje ze swych amorów i prosi tylko, by się o tej całej historii jego żona nie dowiedziała.</akap>

<akap>Pomimo tytułu komedia nic tak osobliwie <wyroznienie>kupieckiego</wyroznienie> nie zawiera, jako że i w ogóle środowiskiem wszystkich prawie sztuk greckich z wchodzącego tu w rachubę okresu tzw. komedii nowej<pt><slowo_obce>okresu tzw. komedii nowej</slowo_obce> --- por. Wstęp do <tytul_dziela>Braci</tytul_dziela>, wyd. 2, Bibl. Nar., S. II, nr 33, s. III i nast., <tytul_dziela>Plautus</tytul_dziela>, s. 1--3.</pt> jest prawie wyłącznie świat kupiecki i właściwie każdy z obywateli tutaj występujących jest mniej lub więcej kupcem, co w opracowaniu rzymskim nie ulega zmianie. Być może jednak, że na wybór tytułu wpłynął tu ten szczegół, że zakochany ojciec za pomocą czysto handlowego podstępu podkupuje syna, by mu odebrać dziewczynę.</akap>

<akap>Głównym tematem sztuki jest równie stary, jak nieprzestarzały i do dziś dnia niezarzucony pomysł <wyroznienie>rywalizacji ojca z synem</wyroznienie> w sprawach erotycznych, pomysł, który najefektowniej występuje w komicznym, a zwłaszcza farsowym ujęciu. Motyw ten spotykamy już u jednego z najstarszych greckich komików z okresu tzw. starej komedii attyckiej, tj. u <wyroznienie>Ferekratesa</wyroznienie> (z połowy V w. przed n. e.), jak to widać z drobnych szczątków jego komedii pt. <tytul_dziela>Korianno</tytul_dziela> (imię hetery<pe><slowo_obce>hetera</slowo_obce> (gr. <slowo_obce>ἑταίρα</slowo_obce>: towarzyszka) --- kurtyzana w staroż. Grecji; heterami były niezależne społecznie, wykształcone kobiety o wysokiej kulturze.</pe>). W fragmentach tych mianowicie (Kock I, s. 165--166) rozpoznać możemy wyraźnie sprzeczkę ojca z synem, który ojcu rzuca w twarz słowa:</akap>

<poezja_cyt><strofa>
Przeciwnie, mnie to właśnie przystoi się kochać,/
a tobie już nie pora!
</strofa>
</poezja_cyt>
<nota><akap>(frg. 71)</akap></nota>

<akap_cd>i pomimo utyskiwań rodziciela na niegodziwość syna (frg. 73) wymyśla staremu nie tylko od bezzębności (frg. 74), ale i od pomieszania zmysłów (frg. 72), skoro porywa się w swym wieku na miłostki.</akap_cd>

<akap>Ten sam motyw stanowi osnowę <tytul_dziela>Panny młodej</tytul_dziela> Plauta i gra jeszcze pewną rolę w jego <tytul_dziela>Komedii oślej</tytul_dziela><pt><slowo_obce>Ten sam motyw stanowi osnowę <tytul_dziela typ="1">Panny młodej</tytul_dziela> Plauta i gra jeszcze pewną rolę w jego <tytul_dziela typ="1">Komedii oślej</tytul_dziela></slowo_obce> --- por. <tytul_dziela>Wstęp</tytul_dziela> do <tytul_dziela>Braci</tytul_dziela> oraz <tytul_dziela>Plautus</tytul_dziela>, s. 37 i nast., 71 i nast.</pt>, a na pewno nie brak go było też zresztą i w innych komediach rzymskich, tych o farsowym zabarwieniu, jako że <wyroznienie>farsowość</wyroznienie> jest wybitną cechą tak <tytul_dziela>Panny młodej</tytul_dziela>, jak i <tytul_dziela>Kupca</tytul_dziela>.</akap>

<akap>Bohaterem sztuki --- o tyle, że o niego głównie chodzi, jakkolwiek on sam najmniej wpływa na przebieg wypadków --- jest młody <wyroznienie>Charinus</wyroznienie>, typowy <wyroznienie>młodzieniec</wyroznienie> z komedii, lekkomyślny, rozrzutny i bardzo zakochany, a skutkiem tego oczywiście wielce nieszczęśliwy. To nieszczęście jednak nie wynika bynajmniej --- jakby można sądzić --- z braku wzajemności kochanki, ale po prostu z powodu zewnętrznych przeszkód, stawianych przez rywalizującego ojca, co jednak wszystko dałoby się niewątpliwie od razu usunąć, gdyby Charinus miał odpowiednią ilość pieniędzy, tak że i o nim mógłby Plautus powiedzieć to samo, co o Kalidorze w <tytul_dziela>Pseudolusie</tytul_dziela>:</akap>

<poezja_cyt><strofa>
Tak marnie mrze z miłości i z braku pieniędzy.
</strofa></poezja_cyt>

<akap>W oryginale greckim postać ta musiała mieć --- stosownie do całego stylu i nastroju greckiego gatunku literackiego --- cechy wzruszająco-sentymentalne, ale że Plautus, wierny swej zasadzie niedopuszczania do patetyczności, psującej dobry humor (<slowo_obce>horror sublimitatis</slowo_obce>, por. <tytul_dziela>Plautus</tytul_dziela>, s. 293 i nast.), w ogóle nie cierpi ani ,,czkawek rozczulenia", ani ,,łezki sentymentalizmu", przeto i tutaj z wszystkich tych boleści i rozpaczy miłosnych nie robi nieszczęścia zbyt wielkiego, które by mu uniemożliwiło ujęcie komiczne. Owszem, wszystkie te motywy, które w późniejszej erotycznej literaturze rzymskiej (zwłaszcza w elegii) okażą się stałym repertuarem barw przy kreśleniu postaci zakochanych, traktuje po sowizdrzalsku, ośmieszając je po prostu przez komiczną przesadę lub komiczną stylizację tak, że nie ma obawy, by ktokolwiek z widzów miał z tego powodu zmartwienie.</akap>

<akap><wyroznienie>Kochanka</wyroznienie> Charinusa, <wyroznienie>Pasikompsa</wyroznienie>, jest piękną dziewczyną (por. niżej), nielubiącą wprawdzie ciężkiej roboty i posiadającą, zdaje się, dużo szelmowskiego sprytu (por. w. 517 i nast.<pt><slowo_obce>por. w. 517 i nast.</slowo_obce> --- numeracja wierszy według przekładu polskiego.</pt>), ale w obrębie kobiecych typów Plautowskich przedstawia ona cechy tzw. ,,dobrej kochanki" (por. <tytul_dziela>Plautus</tytul_dziela>, s. 353 i nast.), widoczne np. w jej słowach, że ,,z Charinusem wiążą ją już od dawna śluby wierności wzajemnej i że jego nad wszystkich przenosi" (w. 543 i nast.). Charakterystyczną jest rzeczą, że z jej miłości Plautus nie kpi, bo jakkolwiek erotyka mężczyzn występuje u niego tylko w komicznym ujęciu, to z uczuć prawdziwie kochającej kobiety nie naśmiewa się nigdy. Jak prawie zawsze w komediach tego typu, kochanka jest najzupełniej biernym przedmiotem sporu i nie gra żadnej roli w rozwoju wypadków.</akap>

<akap><wyroznienie>Przyjaciel</wyroznienie> nieszczęsnego bohatera, <wyroznienie>Eutychus</wyroznienie>, o tyle się różni od niego, że na razie nie jest tak jak on zakochanym marnotrawcą i dlatego ma niektóre cechy sensata<pe><slowo_obce>sensat</slowo_obce> (daw.) --- człowiek przesadnie poważny.</pe>, czy też wyjątkowego <slowo_obce>jeune homme modèle</slowo_obce><pe><slowo_obce>jeune homme modèle</slowo_obce> (fr.) --- wzorcowy młodzieniec.</pe>. Przyjacielowi jednak chciałby najchętniej dopomóc w jego biedzie i robi, co może --- prawdziwy <slowo_obce>sodalis opitulator</slowo_obce><pe><slowo_obce>sodalis opitulator</slowo_obce> (łac.) ---  towarzysz wspomożyciel.</pe>, jak mówi Apulejusz<pe><slowo_obce>Apulejusz</slowo_obce> (II w.) --- pisarz, retor i filozof rzymski, autor fantastyczno-satyrycznego romansu pt. <tytul_dziela>Metamorfozy</tytul_dziela>, znanego także jako <tytul_dziela>Złoty osioł</tytul_dziela>, jedynej zachowanej w całości starożytnej powieści rzymskiej.</pe> --- choć na razie nic wskórać nie może, zwłaszcza że tak samo jak i Charinus... nie ma pieniędzy. Dopiero później, przy zmianie sytuacji, wyzyskuje ją bardzo zręcznie dla dobra swego kolegi, doprowadzając do ogólnej zgody. Okazuje przy tym bardzo dużo wyrozumiałości, znosząc cierpliwie kapryśne wybryki i wymyślania zdenerwowanego przyjaciela, tudzież ujmującą subtelność, gdy wobec Charinusa stara się tak długo, jak można, ukryć grzechy jego ojca (w. 925 i nast.). Ma on wobec nieobliczalności szaławiły<pe><slowo_obce>szaławiła</slowo_obce> --- człowiek lekkomyślny, lekkoduch.</pe> Charinusa i wobec gorszącego wybryku jego ojca reprezentować element rozwagi, równowagi i spokoju (w. 992 i nast.).</akap>

<akap>Do przeciwnego obozu należą oba <wyroznienie>staruchy</wyroznienie>: ojciec Charinusa, <wyroznienie>Demifo</wyroznienie>, i jego przyjaciel, ojciec Eutychusa, <wyroznienie>Lysimachus</wyroznienie>. Obaj są znakomitymi pantoflarzami i obaj boją się swych żon więcej niż wszystkich bogów i ludzi, ale mimo to i mimo podeszłego wieku --- mają ponad sześćdziesiątkę --- obaj bardzo łatwo ulegają zapędom miłosnym i skłonnościom do zdrady małżeńskiej. Czuje te skłonności Lysimachus, chociaż do nich przyznać się nie chce, czuje je i Demifo, który do nich otwarcie się przyznaje i usiłuje nawet swych rzekomych praw w sposób dość naciągany bronić wobec sąsiada i wobec widzów, wtedy gdy rozpoczyna karkołomną akcję w celu odebrania kochanki synowi. Ale po stronie młodego staje ze swymi sympatiami nie tylko publiczność, ale i sam poeta, który doprowadza do bezlitosnego, komicznie surowego zgromienia występnego starucha.</akap>

<akap>Do tego pogromu wystarczyła tylko sama myśl o groźnej żonie Demifona, która w sztuce się nie ukazuje. W całej za to wspaniałości i w całym majestacie swego herodbabstwa występuje w tej komedii <wyroznienie>żona</wyroznienie> Lysimacha, <wyroznienie>Dorippa</wyroznienie>. Podejrzliwa do ostatnich granic, gdy tylko usłyszała, że mąż nie może przybyć do niej na wieś z powodu niespodzianych (a prawdziwych zresztą) zajęć, pędzi natychmiast do miasta i istotnie chwyta męża swego na gorącym uczynku... jego przyjaciela. Z góry powzięta jednak myśl o zdradzie mężowskiej rozpętuje jej zjadliwy i zawsze zwycięski język, przeciwko któremu na próżno broni się zahukany mąż. Niesyta tej pomsty, płacząc i lamentując --- ze złości oczywiście --- wzywa jeszcze na dobitek swojego ojca na pomoc przeciw nieszczęsnemu małżonkowi. Nietrudno wyobrazić sobie, jak ,,ujmującą" daje jej autor w fantazji swej powierzchowność, skoro stanowi ona tak efektowny kontrast do złośliwie robionych jej komplementów na temat wdzięku i urody (w. 769 i nast.). Jest to jeden z najwspanialszych Plautowskich okazów żony-megery (<slowo_obce>uxor saeva</slowo_obce>), zadręczającej i terroryzującej męża na każdym kroku<pt><slowo_obce>jeden z najwspanialszych Plautowskich okazów żony-megery (uxor saeva), zadręczającej i terroryzującej męża na każdym kroku</slowo_obce> --- por. <tytul_dziela>Wstęp</tytul_dziela> do <tytul_dziela>Braci</tytul_dziela>, s. 32 i nast., <tytul_dziela>Plautus</tytul_dziela>, s. 317 i nast.</pt>, gdyż typ ten należy do postaci najlepiej i widocznie <slowo_obce>con amore<pe><slowo_obce>con amore</slowo_obce> (wł.) --- z zamiłowaniem.</pe></slowo_obce> przez Plauta kreślonych. Ten typ gra u Plauta z reguły najwybitniejszą rolę pośród postaci kobiecych, tak jak i tutaj, gdzie Dorippa jest narzędziem karzącego losu, który ratuje biednego Charinusa.</akap>

<akap>Wierną jej pomocnicą i sojuszniczką jest <wyroznienie>Syra</wyroznienie>, <wyroznienie>stara służąca</wyroznienie>, piastunka Eutychusa, do którego czule się odnosi. Plautus scharakteryzował ją tak, jak zwykle kreśli kobiety w podeszłym wieku, tj. jako starą babę --- dał jej lat osiemdziesiąt cztery --- dobrą w gruncie rzeczy, ale lubiącą dużo gadać, gderać, rezonować i... często zaglądać do butelki: <slowo_obce>anus multibiba et multiloqua</slowo_obce>, jak w <tytul_dziela>Komedii skrzynkowej</tytul_dziela>.</akap>

<akap><wyroznienie>Niewolnik</wyroznienie> Charinusa, <wyroznienie>Akantio</wyroznienie>, poza wielkim przywiązaniem i wiernością w stosunku do młodego pana niczym zresztą w tej sztuce się nie wyszczególnia i występuje tylko w jednej scenie (w. 112 i nast.) na początku sztuki, po czym znika zupełnie. Ta nijaka rola niewolnika, który zresztą w sztukach Plautowskich jest przeważnie sprężyną całej akcji, tłumaczy się tym, że rozwiązanie całej sprawy włożył autor w ręce losu.</akap>

<akap>Jego też narzędziem, równie ważnym jak Dorippa, jest (bezimienny) <wyroznienie>kucharz</wyroznienie>, osoba wprawdzie epizodyczna, ale grająca nader ważną rolę, gdyż jego nieoczekiwane nadejście przyczynia się do ostatecznego pogrążenia niewinnego Lysimacha i stwarza jedną z najkomiczniejszych sytuacji. Autor nie omieszkał dać mu pewnych cech złodziejskich (w. 759 i nast.), obowiązujących przy tym typie w całej ,,komedii nowej", a dowcip jego, również częsty atrybut tej postaci, zabarwił w sposób wyszukanie złośliwy, choć niezjadliwy, tak że nigdzie nie przekracza on granicy pogodnego zawsze u Plauta humoru. Typ kucharza należy --- obok żołnierza i lekarza --- do sławnej rodziny samochwałów (<slowo_obce>alazonów</slowo_obce>), choć w naszej sztuce te cechy na jaw nie występują, i ma za sobą świetną przeszłość, zwłaszcza w greckiej literaturze, jako tzw. ,,zabawny" czy ,,filozofujący kucharz" (<slowo_obce>mageiros skoptikos</slowo_obce>, <slowo_obce>sophistes mageiriskos</slowo_obce>), a stałą jego cechą jest już tutaj samochwalstwo. Początkami swymi sięga on, tak samo jak alazon-żołnierz, czasów bardzo dawnych, gdyż istniał już w farsie dorycko-megarejskiej jako tzw. <slowo_obce>maison</slowo_obce>, a w ,,starej komedii" attyckiej występuje np. już to pod zindywidualizowaną postacią ,,Kiełbasiarza" Arystofanowskiego<pe><slowo_obce>Arystofanes</slowo_obce> (ok. 445--ok. 385 p.n.e.) --- grecki komediopisarz, najwybitniejszy z twórców komedii staroattyckiej.</pe>, już to jako półtyp ,,Aiolosikon" z zaginionej komedii Arystofanesa. Główną jego domeną była jednak grecka ,,komedia nowa", której fragmenty są przepełnione szczegółami odnoszącymi się do kuchni i kucharza, co niewątpliwie odpowiadało współczesnemu, kwietystycznemu<pe><slowo_obce>kwietystyczny</slowo_obce> --- odnoszący się do kwietyzmu, stanu spokoju i pogodnej beztroski.</pe> życiu. W rzymskiej literaturze scenicznej typ ten występuje u wszystkich komediopisarzy, począwszy co najmniej od Newiusza<pe><slowo_obce>Newiusz</slowo_obce>, właśc. <slowo_obce>Gnaeus Naevius</slowo_obce> (ok. 270--201 p.n.e) --- poeta i dramatopisarz rzymski; autor komedii opartych na wzorach greckich i pierwszych tragedii o tematyce rzymskiej.</pe>, ale postać ta jest tu niewątpliwie wyblakła, zapewne z powodu nie dość rozwiniętego wówczas jeszcze w Rzymie komfortu kulinarnego i odmiennych pod tym względem niż w Grecji warunków życiowych. Tak też u Plauta typ ten, choć dość często spotykany (bo co najmniej w siedmiu sztukach, między innymi i w <tytul_dziela>Braciach</tytul_dziela>), gra tylko drugorzędną, czy też epizodyczną rolę, nawet w <tytul_dziela>Pseudolusie</tytul_dziela>, gdzie postać tę Plautus jeszcze tak barwnie nakreślił. Czasem jednak, jak i tutaj w <tytul_dziela>Kupcu</tytul_dziela>, nawet ta epizodyczna postać wpływa w znacznej mierze na tok akcji i wnosi nieraz dużo życia w daną sytuację.</akap>

<akap>Temu też kucharzowi zawdzięczamy świetne ożywienie najlepszej bodaj <wyroznienie>sceny</wyroznienie> w naszej sztuce, tak obfitującej zresztą w sytuacje komiczne, tj. sceny pogromu Lysimacha (w. 717 i nast.), w której główna wartość i siła komiczna leży w tym, że kara spada właśnie na tego, który w danym wypadku jest najzupełniej bez winy. Rozzłoszczona połowica naciera na biednego małżonka tak gwałtownie, nie dając mu dojść do słowa, iż ten pod siarczystym ogniem krzyżowych pytań prawie że przyznaje się do tego, czego... nie zrobił. Broni się jednak --- choć bardzo nieudolnie --- ale tylko do tej chwili, kiedy swymi złośliwymi uwagami, dowcipami i pytaniami ostatecznie dobije go kucharz, istotnie przez niego sprowadzony do urządzenia uczty z dziewczyną, jakkolwiek tylko z chęci przysłużenia się sąsiadowi Demifonowi. Pewne <slowo_obce>pendant</slowo_obce><pe><slowo_obce>pendant</slowo_obce> (fr.) --- uzupełnienie, dodatek.</pe> do tej sceny stanowi również znakomity pogrom Demifona (w. 982 i nast.) przez mszczącego się za swoje nieszczęścia Lysimacha i przez młodego Eutychusa, stającego w obronie przyjaciela, przy czym stary grzesznik musi ulegle słuchać wszystkich wymyślań, gotów nawet ,,wziąć baty", bo drży z obawy, ,,by się żona nie dowiedziała".</akap>

<akap>Do wybitnie komicznych sytuacji należy też rozmowa między Charinusem a ojcem (w. 336 i nast.) o owej przywiezionej dziewczynie, ciekawa scena, w której jeden i drugi, godząc się niby na to, że dziewczyny należy się pozbyć, jako nienadającej się rzekomo na służącą dla matki, chce ukryć swe osobiste cele, i sprzedając ją niby to komuś innemu, pragnie ją przecież dla siebie zachować. Najwyższy stopień ożywienia osiąga ta scena w chwili podnieconej licytacji, która przenosi się nawet na widownię. Niezła jest również scena pożegnania domu rodzinnego przez udającego się niby to na wygnanie Charinusa (w. 846 i nast.), który zależnie od wiadomości otrzymywanych od przyjaciela, dobrych lub złych, raz rozwesela swe oblicze i zrzuca ze siebie całe ubranie podróżne wraz z wszystkimi przyborami, by wdziać strój i płaszczyk codzienny, lub zaraz potem robi na nowo minę grobową, zrzuca strój domowy i ubiera się z powrotem od stóp do głów do drogi, apostrofując<pe><slowo_obce>apostrofować</slowo_obce> --- zwracać się do kogoś.</pe>... swe nogi, ,,by go prosto biegiem aż na Cypr zaniosły".</akap>

<akap>Za komiczny ze stanowiska rzymskiego musi być także uważany <wyroznienie>występ</wyroznienie> starej służącej <wyroznienie>Syry</wyroznienie> (w. 831 i nast.), która wobec rzekomego wiarołomstwa swego pana wypowiada tyradę o <wyroznienie>pokrzywdzeniu kobiety</wyroznienie> i żony, piętnowanej w opinii ogółu i potępianej za czyny, mężczyźnie bez wahania przebaczane. Jest to więc stary, przez wszystkie wieki znany i powtarzany problem tzw. podwójnej moralności, pokrzywdzenia żony w małżeństwie, czy emancypacji kobiet, problem, który w literaturze klasycznej znamy zwłaszcza w tragicznym ujęciu, np. z <tytul_dziela>Medei</tytul_dziela> Eurypidesa:</akap>

<poezja_cyt><strofa><wers_cd>Za jakąż to karę</wers_cd>/
Z wszystkiego, co oddycha i żyje na świecie,/
Najsroższy los się dostał nieszczęsnej kobiecie?/
Małżonka trzeba cennym okupywać wianem/
Naszego ciała władcę --- złem to niesłychanym,/
Lecz gorszy traf: nie wiada<pe><slowo_obce>nie wiada</slowo_obce> (reg.) --- nie wiadomo.</pe>, jakim mąż ten będzie/
Szlachetnym, czy też podłym.../
Poza tym, gdy mężowi dolega coś w domu,/
Uskarżyć się on przecież może lada komu,/
Druhowi, z którym wyrósł, a my złych katuszy/
Doznawszy, musim własnej spowiadać się duszy.</strofa></poezja_cyt>
<nota><akap>(<tytul_dziela>Medea</tytul_dziela>, w. 230 i nast., przekł. J. Kasprowicza)</akap></nota>

<akap>Słowa obrony kobiet włożył Eurypides nawet w usta niewiasty tak zbrodniczej, jak Klitajmestra w <tytul_dziela>Elektrze</tytul_dziela>:</akap>

<poezja_cyt><strofa>Choć on tak mnie pokrzywdził, jeszcze ja bym wtedy/
Małżonka nie zabiła, lecz do jednej biedy/
Dołączył mi on drugą: W małżeńskie mi łoże,/
Wróciwszy, prorokinię wprowadził, że w dworze/
Tym samym obok siebie dwie żyły kobiety:/
Niewieście brak rozumu, przyznaję, niestety!/
Gdy mąż takiej niewiasty grzeszyć sobie pocznie,/
Pogardzi swym małżeństwem, i ona bezzwłocznie/
Wstępuje w jego ślady, szuka przyjaciela./
I zaraz nam się wyrzut z różnych stron udziela,/
Zaś winny mąż bez szwanku z wszystkiego wychodzi!</strofa></poezja_cyt>
<nota><akap>(<tytul_dziela>Elektra</tytul_dziela>, w. 1030 i nast., przekł. J. Kasprowicza).</akap></nota>

<akap>Są to prawie te same słowa, nie mówiąc już o uderzająco podobnej myśli, co w monologu Plautowskiej Syry, i samo nazwisko Eurypidesa, który tak olbrzymi wpływ wywarł na ,,komedię nową", każe uważać za zupełnie naturalny objaw, że problem ten znalazł się w sztuce stanowiącej pierwowzór <tytul_dziela>Kupca</tytul_dziela>. Tylko że Plautus, który zawsze stara się nie dopuszczać do ponurych nastrojów i stale zwalcza poważną refleksyjność greckich oryginałów (por. wyżej), z pewnością przez dodanie na końcu monologu Syry pewnych bardzo daleko idących projektów reformatorskich chciał ośmieszyć w oczach rzymskich ten występ, jako jeden więcej objaw niesłychanych już po prostu zapędów i uroszczeń kobiecych --- tak ostro zresztą współcześnie zwalczanych przez starego Katona<pe><slowo_obce>Katon Starszy</slowo_obce>, właśc. <slowo_obce>Marcus Porcius Cato</slowo_obce> (234--149 p.n.e.) --- rzymski mąż stanu, mówca i pisarz; obrońca starorzymskich cnót obywatelskich, znany z wielkiej surowości obyczajów.</pe>, a włożonych tutaj w usta zrzędzącej babiny. Jedyną odpowiedzią na tę tyradę ze strony ówczesnej publiczności rzymskiej mógł być tylko śmiech.</akap>

<akap>Na uwagę zasługuje wreszcie monolog Demifona, w którym opowiada on w pierwszym swym występie, zaraz po powrocie z portu, gdzie widział Pasikompsę, swój <wyroznienie>sen przedziwny</wyroznienie> ostatniej nocy (w. 226 i nast.). Sen ten --- pewnego rodzaju <slowo_obce>apologus</slowo_obce>, by użyć klasycznego terminu technicznego --- ma stanowić niejako przepowiednię i alegoryczne ramy całej późniejszej akcji, ale nie można pominąć faktu, że w jego treści są pewne rażące niedokładności i nieścisłości, kłócące się z fabułą sztuki, np. w określeniu symbolicznym osób działających (w. 230, 234). Sądzą zatem niektórzy uczeni, że wszystkie te usterki pochodzą od Plauta, który miał ten sen wprowadzić tutaj samodzielnie, na wzór snu w innej swej sztuce pt. <tytul_dziela>Lina</tytul_dziela> (gdzie sen ten istniał już w greckim wzorze), i tak niezręcznie tutaj dostosować --- co jest zupełnie możliwe, gdyż Plautus nigdy nie miał wielkiego nabożeństwa dla ścisłości kompozycyjnej, o ile chodziło o jakiekolwiek urozmaicenie sztuki.</akap>

<akap>Poza tym sztuka nie okazuje żadnych ważniejszych usterek <wyroznienie>kompozycyjnych</wyroznienie> i akcja toczy się gładko. Próbowano wprawdzie zarzucić pewien błąd kompozycji w tym, że nie znajdujemy w sztuce wyjaśnienia, w jaki sposób właściwie i od kogo Demifo nabywa Pasikompsę. Tymczasem, jak ostatecznie wykazano, sprawa ta jest zupełnie konsekwentnie przeprowadzona: Demifo jest tylko pozornie sprzedającym, jako wspólny niejako z synem właściciel; ponieważ chce ją sprzed oczu syna usunąć, twierdzi, że skoro nie nadaje się na służącą, trzeba ją sprzedać, i to pewnemu obywatelowi, w którego imieniu rzekomo z synem się targuje. Żeby jednak usunąć podejrzenia, podstawia sąsiada, Lysimacha, który ją niby dla siebie kupuje i dla Demifona w swym domu przechowuje. Wyraźnie bowiem mówi Demifo:</akap>

<poezja_cyt><strofa>
Więc do portu. Lecz ostrożnie, by on nie wpadł na to;/
Nie sam kupię, ale zlecę rzecz przyjacielowi ---/
Wszak Lysimach właśnie mówił, że idzie do portu.
</strofa></poezja_cyt>
<nota><akap>(w. 467 i nast.)</akap></nota>

<akap>W szczególny sposób rozwiązał autor zadanie <wyroznienie>ekspozycji</wyroznienie> sztuki, bo w sytuację <tytul_dziela>Kupca</tytul_dziela> wprowadza widzów prolog, który jest właściwie już pierwszą sceną sztuki, a mianowicie monologiem Charinusa. Charinus jednak, łamiąc iluzję sceniczną --- co jest ulubionym konceptem Plautowskim<pt><slowo_obce>łamiąc iluzję sceniczną, co jest ulubionym konceptem Plautowskim</slowo_obce> --- por. <tytul_dziela>Plautus</tytul_dziela>, s. 297 i nast.</pt> --- sam podaje dokładny grecki i łaciński tytuł sztuki, a potem opisuje w mocno przesadny sposób swój nastrój zakochanego, podając przy tym fakty poprzedzające całą akcję i do jej zrozumienia potrzebne. Czysto Plautowskie wydaje się też <wyroznienie>umotywowanie tego monologu</wyroznienie>. Sprawa ta ma już całą historię w rozwoju dramatu klasycznego<pt><slowo_obce>Sprawa ta ma już całą historię w rozwoju dramatu klasycznego</slowo_obce> --- por. <tytul_dziela>Plautus</tytul_dziela>, s. 238 i nast.</pt>, gdzie np. już w dramacie greckim dochodzi do tego, że obok umotywowania monologów rozmaitymi afektami, np. podnieceniem, strachem itp. na pierwszy plan wybija się motyw skarżenia się bogom i siłom przyrody, co w końcu staje się stereotypowym opowiadaniem o sobie ,,Ziemi i Niebu" --- <slowo_obce>γῆ τε κ' οὐρανῷ</slowo_obce>, już w greckiej komedii wyśmiewanym. Plautus wyciąga tu po sowizdrzalsku ostateczną konsekwencję z greckiej praktyki scenicznej przez zupełne zlekceważenie na tym polu wszystkich względów na kompozycję czy iluzję sceniczną: Jeżeli monolog można stosować zawsze, kiedy się chce, i wystarczy umotywowanie tak błahe, jak wtrącone wezwanie ,,Eteru", ,,Ziemi", ,,Nocy", ,,Dnia", ,,Słońca" czy ,,Księżyca" --- to można równie dobrze zakpić sobie w ogóle z całego umotywowania, skoro i tak mówi się monolog właściwie zawsze dla widzów i... do widzów! Każe tedy<pe><slowo_obce>tedy</slowo_obce> (daw.) --- więc, zatem.</pe> Plautus Charinusowi mówić po prostu do widzów:</akap>

<poezja_cyt><strofa>Ja jednak nie tak zrobię, jak zresztą w komediach/
Widywałem, że ludzie pod wpływem miłości/
Skarżą się <wyroznienie>Nocy, Dniowi, Słońcu, Księżycowi</wyroznienie>/
(A bóstwa te, dalibóg<pe><slowo_obce>dalibóg</slowo_obce> (daw.) --- doprawdy, słowo daję; wykrzyknienie podkreślające prawdziwość wypowiedzi.</pe>, najwięcej się martwią/
O to, czego w swych skargach ludzie chcą, czy nie chcą!)/
Nie --- ja raczej <wyroznienie>wam</wyroznienie> powiem o moich nieszczęściach...</strofa></poezja_cyt>
<nota><akap>(w. 3 i nast.)</akap></nota>

<akap>Dzięki Charinusowi dowiadujemy się też (w. 9), że <wyroznienie>oryginałem greckim</wyroznienie>, na którym oparł się Plautus, była sztuka pt. <tytul_dziela>Kupiec</tytul_dziela> (<tytul_dziela>Emporos</tytul_dziela>) <wyroznienie>Filemona</wyroznienie>, jednego z najwybitniejszych przedstawicieli ,,komedii nowej", ale o sztuce samej nic niestety powiedzieć nie możemy, gdyż nie zachował się z niej ani jeden fragment.</akap>

<akap>Poza objawami ogólnej oryginalności Plauta w stosunku do greckich wzorów<pt><slowo_obce>ogólnej oryginalności Plauta w stosunku do greckich wzorów</slowo_obce> --- por. <tytul_dziela>Wstęp</tytul_dziela> do <tytul_dziela>Braci</tytul_dziela>, s. XV i nast., <tytul_dziela>Plautus</tytul_dziela>, s. 377 i nast.</pt>  zwrócić tutaj należy uwagę na pewien, zdaje się, niewątpliwy ślad <wyroznienie>samodzielnej ,,roboty" Plautowskiej</wyroznienie>. Nie jest wykluczone, że sztuka grecka kończyła się tak ulubionym u Greków ,,rozpoznaniem" owej dziewczyny, Pasikompsy, jako wolno urodzonej i jej małżeństwem z Charinusem. Byłoby to bowiem zupełnie w stylu greckich sztuk, a na to, że Pasikompsa nie jest szablonową tylko i nic niemówiącą figurą hetery, wskazywałby może fakt, że reprezentuje ona ten szczególny typ tzw. ,,dobrych", szczerze oddanych kochanek. Tak jest np. w innej Plautowskiej komedii, w <tytul_dziela>Komedii skrzynkowej</tytul_dziela>, gdzie ,,dobra" Selenium okazuje się później wolno urodzona i na tego rodzaju rozwiązywanie węzła dramatycznego wskazuje wyraźnie Plutarch<pe><slowo_obce>Plutarch z Cheronei</slowo_obce> (ok. 50 n.e.--ok. 125 n.e.) --- grecki pisarz, filozof i biograf; autor m.in. <tytul_dziela>Moraliów</tytul_dziela>, zbioru rozpraw na różnorodne tematy, obejmującego cytowane <tytul_dziela>Συμποσιακά προβλήματα</tytul_dziela> (<tytul_dziela>Zagadnienia biesiadne</tytul_dziela>).</pe>, gdy charakteryzuje rolę heter w ,,komedii nowej": ,,...co do heter zaś, to o ile są one bezczelne i zuchwałe, stosunki z nimi ulegają zerwaniu, czy to skutkiem tego, że młodzieńcy nabierają w jakiś sposób rozumu, czy to, że zmieniają oni swe zapatrywania; heterom zaś dobrym i odwzajemniającym miłość albo odnajduje się prawy ojciec, albo z czasem ich stosunek miłosny nabiera cech przyzwoitości i zyskuje ogólne uznanie" (<tytul_dziela>Συμποσ. προβλ.</tytul_dziela> VII, 3, p. 712 C). Przypuścić zatem można, że motyw ,,rozpoznania", który stanowił zapewne w greckim oryginale <tytul_dziela>Kupca</tytul_dziela> sceny końcowe sztuki, został w rzymskiej sztuce w całości usunięty, jako zbyt banalny, praktykowanym zresztą przez Plauta zwyczajem. Widzimy to bowiem np. w jego wspomnianej właśnie <tytul_dziela>Komedii skrzynkowej</tytul_dziela>, gdzie całe ,,rozpoznanie" Plautus przenosi niby ,,za scenę", mówiąc w epilogu do widzów:</akap>

<poezja_cyt><strofa>Wy, widzowie, nie czekajcie, by oni tu wyszli:/
Nikt nie wyjdzie: <wyroznienie>Całą sprawę załatwią</wyroznienie> już <wyroznienie>w domu</wyroznienie>,</strofa></poezja_cyt>

<akap_cd>lub w <tytul_dziela>Pannie młodej</tytul_dziela>, gdzie tylko sam epilog zapowiada, że ,,rozpoznanie" odbędzie się ,,za sceną":</akap_cd>

<poezja_cyt><strofa>My powiemy wam, widzowie, co się w domu stanie:/
<wyroznienie>Ta Kasina się okaże córką tego obok</wyroznienie>/
<didask_tekst>wskazują dom sąsiada</didask_tekst>/
I poślubi ją Euthynik, syn naszego pana.</strofa></poezja_cyt>

<akap>Zupełnie analogicznie też w <tytul_dziela>Kupcu</tytul_dziela> na jakieś <wyroznienie>skróty</wyroznienie> wskazuje epilog, gdzie Demifo, słuchając rady, by zejść ze sceny ,,do domu", powiada, wypadając z roli po Plautowsku:</akap>

<poezja_cyt><strofa>Rzeczywiście, że masz rację. <wyroznienie>Skrócimy zarazem</wyroznienie>/
<wyroznienie>Naszą sztukę. Chodźmy!</wyroznienie></strofa></poezja_cyt>
<nota><akap>(w. 1034 i nast.)</akap></nota>

<akap>Najokazalszą <wyroznienie>partię śpiewaną</wyroznienie><pt><slowo_obce>partię śpiewaną</slowo_obce> --- por. Wstęp do <tytul_dziela>Braci</tytul_dziela>, str. 18, <tytul_dziela>Plautus</tytul_dziela>, str. 421--432.</pt> w tej sztuce stanowi lament zakochanego Charinusa (w. 336--364). Rozdzierające żale nieszczęsnego młodzieńca ujął poeta w metrum anapestyczno-bakchiczne i trocheiczne, zamieniając zapewne w ten sposób na pełne życia <slowo_obce>canticum</slowo_obce><pe><slowo_obce>canticum</slowo_obce> (łac.) --- pieśń.</pe> monotonny monolog greckiego oryginału.</akap>

<akap><wyroznienie>Czas wystawienia</wyroznienie> sztuki w Rzymie nie jest znany, a wszystkie przypuszczenia uczonych w tym względzie są mało prawdopodobne.</akap>


<naglowek_podrozdzial>II. Wpływ <tytul_dziela>Kupca</tytul_dziela></naglowek_podrozdzial>

<akap>Wobec tego, że podstawowy motyw <tytul_dziela>Kupca</tytul_dziela> --- rywalizacja ojca z synem w miłostkach --- jest na ogół nadzwyczajnie rozpowszechniony w całej literaturze świata, zwłaszcza w utworach kabaretowo-farsowych, niewiele da się wykazać <wyroznienie>bezpośrednich</wyroznienie> wpływów sztuki Plautowskiej.</akap>

<akap>Najwyraźniejsze naśladownictwo znajdujemy w twórczości scenicznej <wyroznienie>włoskiej</wyroznienie>, gdzie zresztą motyw ten żyje do dziś dnia jako bezpośrednia zapewne kontynuacja w farsie neapolitańskiej --- a mianowicie w sztuce pt. <tytul_dziela>La Schiava</tytul_dziela> (Niewolnica) Giovammaria <wyroznienie>Cecchiego</wyroznienie> (1518--1587). Cecchi jest to zresztą jeden z najwybitniejszych włoskich entuzjastów Plauta, któremu zawdzięcza jeszcze kilka innych sztuk, jako to <tytul_dziela>La Moglie</tytul_dziela> (Żona), stanowiącą zręczne połączenie dwóch sztuk Plautowskich, <tytul_dziela>Braci</tytul_dziela> i <tytul_dziela>Dnia trzygroszowego</tytul_dziela>, ze sztuką Terencjusza pt. <tytul_dziela>Andria</tytul_dziela>, dalej <tytul_dziela>La Dote</tytul_dziela> (Posag), opartą w znacznej mierze również na <tytul_dziela>Dniu trzygroszowym</tytul_dziela> i <tytul_dziela>Gl'Incantesimi</tytul_dziela> (Czary), najwybitniejsze w literaturze europejskiej opracowanie <tytul_dziela>Komedii skrzynkowej</tytul_dziela>.</akap>

<akap><tytul_dziela>La Schiava</tytul_dziela> jest wierną, miejscami prawie dosłowną przeróbką <tytul_dziela>Kupca</tytul_dziela>, od którego, poza zmianą nazwisk na imiona włoskie, współczesne, odbiega tylko w bardzo niewielu szczegółach. Tak np. stary Filippo (Demifo) ma również sen wróżebny, ale widzi w nim nie kozy, małpę itd. jak u Plauta, tylko powrót syna z podróży, a Hippolito (Eutychus), chcąc ratować przyjaciela Alfonso (Charinus), radzi mu, by szukał pomocy u matki, która ma się znajdować w porcie; ciekawsze jest, że sztuka kończy się tak, jak prawdopodobnie kończyła się w greckim oryginale (p. wyżej), tzn. za pomocą ,,<wyroznienie>rozpoznania</wyroznienie>": okazuje się mianowicie, że ,,niewolnica" jest córką sąsiada Nastagio (Lysimachus), porwaną przed piętnastu laty przez Maurów --- i wszystko dobrze się kończy.</akap>

<akap>W literaturze <wyroznienie>francuskiej</wyroznienie> widać wybitny wpływ sztuki Plautowskiej w działalności <wyroznienie>Beaumarchais'ego</wyroznienie> (1732--1799), u którego tyle znaleźć można (może podświadomych) reminiscencji plautowskich, tak w <tytul_dziela>Cyruliku</tytul_dziela>, jak i zwłaszcza w <tytul_dziela>Weselu Figara</tytul_dziela>, stanowiącym po prostu powtórzenie fabuły Plautowskiej <tytul_dziela>Panny młodej</tytul_dziela><pt><slowo_obce>wybitny wpływ sztuki Plautowskiej w działalności Beaumarchais'ego (...) zwłaszcza w <tytul_dziela typ="1">Weselu Figara</tytul_dziela>, stanowiącym po prostu powtórzenie fabuły Plautowskiej <tytul_dziela typ="1">Panny młodej</tytul_dziela></slowo_obce> --- por. <tytul_dziela>Plautus</tytul_dziela>, s. 482--484.</pt>. Zastanawiającą jest tedy rzeczą, że drugi kuplet Zuzanny w wodewilu <tytul_dziela>Wesela Figara</tytul_dziela>:</akap>

<poezja_cyt><strofa>
<slowo_obce>Qu'un mari sa foi trahisse</slowo_obce>/
<slowo_obce>Il s'en vante el chacun rit.</slowo_obce>/
<slowo_obce>Que sa femme ait un caprice</slowo_obce>/
<slowo_obce>S'il l'accuse, on la punit...</slowo_obce><pt><slowo_obce>Qu'un mari sa foi trahisse...</slowo_obce> (fr.) ---
Że mąż zdradza swą połowę,/
Każdy mu tym bardziej rad;/
Żonka niech postrada głowę,/
,,Gwałtu!" krzyczy cały świat.
(przeł. T. Żeleński-Boy).</pt>
</strofa></poezja_cyt>

<akap_cd>jest niemal tylko powtórzeniem zupełnie analogicznych myśli z komicznej tyrady Syry w <tytul_dziela>Kupcu</tytul_dziela>:</akap_cd>

<poezja_cyt><strofa><slowo_obce>Nam si vir scortum duxit dam uxorem suam,</slowo_obce>/
<slowo_obce>Id si rescivit uxor, inpunest viro;</slowo_obce>/
<slowo_obce>Uxor virum si clam domo egressa est foras,</slowo_obce>/
<slowo_obce>Viro fit caussa, exigitur matrimonio.</slowo_obce><pt><slowo_obce>Nam si vir scortum duxit dam uxorem suam...</slowo_obce> (łac.) ---
Bo jeśli mąż w sekrecie przed swoją małżonką/
Weźmie sobie kochankę, nic mu się nie stanie,/
Choć żona na to wpadnie; a jeśliby żona/
Bez wiedzy swego męża choć krok wyszła z domu,/
Już jest powód do skargi --- mąż żonę wypędza.</pt></strofa></poezja_cyt>
<nota><akap>(w. 831 i nast.)</akap></nota>

<akap><wyroznienie>W Polsce</wyroznienie><pt><slowo_obce>W Polsce <tytul_dziela typ="1">Kupiec</tytul_dziela> należy do najwcześniej czytanych sztuk Plauta</slowo_obce> --- por. <tytul_dziela>Plautus</tytul_dziela>, s. 494 i nast.</pt> <tytul_dziela>Kupiec</tytul_dziela> należy do najwcześniej czytanych sztuk Plauta, a mianowicie jest to jedna z pierwszych komedii tego poety w ogóle u nas wydanych. Wydał ją mianowicie w r. 1531 u Szarffenberga w Krakowie, niewątpliwie w związku z wykładami na uniwersytecie, magister Franciszek <wyroznienie>Mymerus</wyroznienie>, który, jak to widać z przedmowy do wydanego rok przedtem <tytul_dziela>Amfitriona</tytul_dziela>, miał zamiar wydać całą serię sztuk Plautowskich do użytku studentów. Mymerus wierzył bowiem, że komedie te są najlepszą drogą do poznania świata rzymskiego i na karcie tytułowej <tytul_dziela>Kupca</tytul_dziela> pisał <slowo_obce>ad Lectorem</slowo_obce>:</akap>

<poezja_cyt><strofa>
<slowo_obce>Qui flores et amoena prata agelli</slowo_obce>/
<slowo_obce>Rhomani cupit assequi, diserta haec</slowo_obce>/
<slowo_obce>Huic Comoedia praebet ecce normam,</slowo_obce>/
<slowo_obce>Parvo temporis ut venire possit</slowo_obce>/
<slowo_obce>Summam ad (curriculo) eruditionis.</slowo_obce>/
<slowo_obce>Nam certe est salibus referta doctis</slowo_obce>/
<slowo_obce>Et verbis elegantibus renidet</slowo_obce>/
<slowo_obce>Sacris luxurians ubique gnomis.</slowo_obce><pt><slowo_obce>na karcie tytułowej <tytul_dziela typ="1">Kupca</tytul_dziela> pisał ad Lectorem...</slowo_obce> --- mała ta książeczka (form. 93 mm x 145 mm, obejmuje kart 25, z czego zadrukowanych 21 po 29 wierszy na stronę), należąca obecnie do białych kruków, nosi tytuł: <tytul_dziela>M. Acci Plauti Comoedia Mercator, a mendis purgata ac numeris suis quoad eius fieri potuit restituta, Magister Fran. Mymerus ad Lectorem. Qui flores</tytul_dziela> itd. Na karcie D VIII v. czytamy: <slowo_obce>Cracoviae Mense Augusto Mathias Scharffenbergk excusit 1531</slowo_obce>. Egzemplarz przechowany w Ossolineum, nr 12595, był własnością Macieja Krassowskiego, który na karcie oprawy (przed tekstem) napisał notatkę: <slowo_obce>Ego sum possesor huius libri Matyas Crassovsky Anno Domini 1576</slowo_obce> i sześciowiersz, kończący się słowami mającymi uchronić książkę od kradzieży:
,,<slowo_obce>Si vis videre dominum nostrum Jesum Cristum</slowo_obce>/
<slowo_obce>Soli furare librum istum</slowo_obce>".</pt>
</strofa></poezja_cyt>

<akap>W jego tekście sztuki występuje osoba nieznana Plautowi, a mianowicie <wyroznienie>Peristrata</wyroznienie>, żona Demifona, co odpowiada typowi współczesnych wydań włoskich. Humaniści bowiem włoscy odczuwali brak tej postaci w sztuce; od któregoś z nich pochodzi spotykany po w. 830 w starych wydaniach Plauta (np. ed. Piusa z r. 1500) występ żony Demifona, narzekającej na niewyrozumiałość męża wobec syna. Scena ta, licząca 88 wierszy, nie ma oczywiście z Plautem nic wspólnego, tak samo jak 11 wierszy, dodawanych na początku sceny Demifo --- Lysimachus po w. 978.</akap>

<sekcja_asterysk/>

<akap>W <wyroznienie>przekładzie</wyroznienie> trzymał się tłumacz zasad wyłuszczonych już we <tytul_dziela>Wstępie</tytul_dziela> do <tytul_dziela>Braci</tytul_dziela> (s. XLII i nast.), a chodziło tu głównie o to, by język i styl, stosownie do stanu faktycznego u Plauta, odpowiadał mniej więcej dzisiejszej mowie potocznej ludzi wykształconych, mowie codziennej, w której dla werwy i barwności nie stroni się czasem od wyrażeń nieliterackich. Plautus pisze wprawdzie wierszem, ale tylko dlatego, że prozy nie zna w ogóle dramat ówczesny i byłoby bardzo naiwne szukać u niego ,,poetyczności". Charakterystyczne są tu słowa <wyroznienie>Cycerona</wyroznienie><pe><slowo_obce>Cyceron</slowo_obce>, właśc. <slowo_obce>Marcus Tullius Cicero</slowo_obce> (106--43 p.n.e.) --- najwybitniejszy mówca rzymski, filozof, polityk, pisarz.</pe>, który mówiąc o rytmice lirycznych nawet partii u dramaturgów rzymskich (<tytul_dziela>Orator</tytul_dziela>, 55, 183--184), wyraźnie stwierdza, że <wyroznienie>gdyby nie śpiewanie ich przy muzyce, to trudno byłoby je odróżnić od zwykłej prozy</wyroznienie>; <slowo_obce>quae, nisi cum tibicen accessit, orationis sunt solutae simillima</slowo_obce>.</akap>

<akap>O ile wśród przekładów Plauta, które (według niestwierdzonej jeszcze wiadomości z czeskiego źródła, por. <tytul_dziela>Plautus</tytul_dziela>, s. 495 i nast.) miały pojawić się u nas w połowie XVI w., nie było <tytul_dziela>Kupca</tytul_dziela>, to przekład niniejszy jest pierwszym w Polsce przekładem tej sztuki.</akap>

<naglowek_podrozdzial>Bibliografia</naglowek_podrozdzial>

<akap><wyroznienie>Wydania</wyroznienie></akap>

<akap><tytul_dziela>T. M. Plauti Comoediae</tytul_dziela>, ed. <wyroznienie>Goetz-Schoell</wyroznienie>, Lipsiae (Teubner), I--VII, 1892--1896; ed. Friedr. <wyroznienie>Leo</wyroznienie>, Berolini (Weidmann), I--II, 1895--1896; ed. W. M. <wyroznienie>Lindsay</wyroznienie>, Oxonii (Oxford), I--II, 1903--1910 [=L]. --- Z komentarzem: ed. J. L. <wyroznienie>Ussing</wyroznienie>, I--V, Hauniae (Kopenhaga), 1875--1887 (<tytul_dziela>Mercator</tytul_dziela> w t. IV, 1, z r. 1882; komentarz łaciński [=Uss]).</akap>


<akap><wyroznienie>Prace pomocnicze</wyroznienie></akap>

<akap>Kazimierz <wyroznienie>Morawski</wyroznienie>, <tytul_dziela>Historia literatury rzymskiej za Rzeczypospolitej</tytul_dziela>, Kraków 1909.</akap>

<akap>Kazimierz <wyroznienie>Morawski</wyroznienie>, <tytul_dziela>Zarys literatury rzymskiej</tytul_dziela>, Kraków 1922.</akap>

<akap>W. Y. <wyroznienie>Sellar</wyroznienie>, <tytul_dziela>The Roman Poets of the Republic</tytul_dziela>, wyd. III, Oxford 1905.</akap>

<akap>Friedrich <wyroznienie>Leo</wyroznienie>, <tytul_dziela>Geschichte der römischen Literatur</tytul_dziela>, I, Berlin 1913.</akap>

<akap>Martin <wyroznienie>Schanz</wyroznienie>, <tytul_dziela>Geschichte der römischen Literatur</tytul_dziela>, I, wyd. III, München 1907.</akap>

<akap>W. S. <wyroznienie>Teuffels</wyroznienie>, <tytul_dziela>Geschichte der römischen Literatur</tytul_dziela>, t. I, wyd. VI, von Wilh. <wyroznienie>Kroll</wyroznienie> und Fr. <wyroznienie>Skutsch</wyroznienie>, I, Leipzig--Berlin 1916.</akap>

<akap>Friedrich <wyroznienie>Leo</wyroznienie>, <tytul_dziela>Plaulinische Forschungen</tytul_dziela>, wyd. II, Berlin 1912.</akap>

<akap>G. <wyroznienie>Michaut</wyroznienie>, <tytul_dziela>Histoire de la Comédie Romaine, Sur les tréteaux latins</tytul_dziela>, Paris 1912.</akap>

<akap>G. <wyroznienie>Michaut</wyroznienie>, <tytul_dziela>Histoire de la Comédie Romaine, Plaute I--II</tytul_dziela>, Paris 1920.</akap>

<akap>Eduard <wyroznienie>Fränkel</wyroznienie>, <tytul_dziela>Plautinisches im Plautus</tytul_dziela> (,,Philologische Untersuchungen" 28), Berlin 1922.</akap>

<akap>Gustaw <wyroznienie>Przychocki</wyroznienie>, <tytul_dziela>Plautus</tytul_dziela>, ,,Z historii i literatury" nr 26, Kraków, Krakowska Spółka Wydawn. 1925 [=Plautus].</akap>

<akap>Karl von <wyroznienie>Reinhardstoettner</wyroznienie>, <tytul_dziela>Plautus, Spätere Bearbeitungen plautinischer Lustspiele</tytul_dziela>, Leipzig 1886.</akap>

<akap>G. A. <wyroznienie>Galzigna</wyroznienie>, <tytul_dziela>Fino a che punto i commediografi del Rinascimento abbiano imitato Plauto e Terenzio</tytul_dziela>, I--II, Capodistria 1899--1900.</akap>

<akap>Tadeusz <wyroznienie>Sinko</wyroznienie>, <tytul_dziela>Genealogia kilku typów i figur A. Fredry</tytul_dziela>, Kraków 1918.</akap>

<separator_linia/>

<akap>Przekład opiera się na tekście wydania <wyroznienie>Lindsaya</wyroznienie>. Odstępstwa zaznaczone są w uwagach, z podaniem źródła.</akap>


<sekcja_swiatlo/>

<naglowek_czesc>Kupiec</naglowek_czesc>


<akap>O imionach Plautowskich, wyglądzie sceny, maskach itd. por. <tytul_dziela>Wstęp</tytul_dziela> do <tytul_dziela>Braci</tytul_dziela> Plauta (Bibl. Nar. S. II, nr 33), s. 51, <tytul_dziela>Plautus</tytul_dziela>, s. 360--363.</akap>

<sekcja_swiatlo/>

<lista_osob>
<naglowek_listy>OSOBY</naglowek_listy>

<lista_osoba><osoba>Demifo</osoba><pt><slowo_obce>Demifo</slowo_obce> (<slowo_obce>Demipho</slowo_obce>) --- odpowiada greckiemu <slowo_obce>Δεμοφών</slowo_obce>.</pt>, obywatel, ojciec <osoba>Charinusa</osoba>.</lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Lysimachus</osoba>, obywatel, ojciec <osoba>Eutychusa</osoba>.</lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Dorippa</osoba>, matrona, żona <osoba>Lysimacha</osoba>.</lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Charinus</osoba>, młodzieniec, syn <osoba>Demifona</osoba>.</lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Eutychus</osoba><pt><slowo_obce>Eutychus</slowo_obce> (z gr. <slowo_obce>εὐτυχής</slowo_obce>) --- ,,szczęście przynoszący", ,,szczęściarz", może dlatego, że po części dzięki jego pomocy wszystko dobrze się kończy.</pt>, młodzieniec, syn <osoba>Lysimacha</osoba>, przyjaciel <osoba>Charinusa</osoba>.</lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Pasikompsa</osoba><pt><slowo_obce>Pasikompsa</slowo_obce> (<slowo_obce>Pasicompsa</slowo_obce>, z gr. <slowo_obce>πᾶς</slowo_obce> i <slowo_obce>κομψός</slowo_obce>) --- ,,cała wytworna", ,,wytwornisia", oznacza piękną, elegancką dziewczynę; <slowo_obce>ex forma nomen inditumst</slowo_obce>: dla urody takie imię, powiada Lysimachus (w. 525).</pt>, hetera, kochanka <osoba>Charinusa</osoba>.</lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Akantio</osoba>, niewolnik <osoba>Demifona</osoba>.</lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Syra</osoba><pt><slowo_obce>Syra</slowo_obce> --- Syra jest typowym dla całej greckiej i rzymskiej komedii imieniem niewolnicy, od kraju, z którego rzekomo pochodzi, tj. od Syrii. Analogiczne jest (w innych sztukach) imię niewolnika Syrus.</pt>, niewolnica, stara służąca <osoba>Dorippy</osoba>, piastunka <osoba>Charinusa</osoba>.</lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Niewolnik</osoba>, bez imienia.</lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Kucharz</osoba>, bez imienia.</lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Chłopiec</osoba>, bez imienia.</lista_osoba>

<lista_osoba><osoba>Kuchciki</osoba>, <osoba>Niewolnicy</osoba>.</lista_osoba>
</lista_osob>

<miejsce_czas>Rzecz dzieje się w Atenach<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q1524"></ref>. Scena przedstawia ulice przed dwoma domami, Demifona i Lysimacha. W środku między tymi domami wąska uliczka; główna ulica prowadzi ku portowi, w lewą stronę (od widza), i ku rynkowi, w prawą stronę. Przed domem Demifona ołtarz Apollina.</miejsce_czas>



<naglowek_akt>AKT PIERWSZY<pt><slowo_obce>Akt I</slowo_obce> --- mówione są ww. 1--111, 226--364, 554--597, 682--845 (w oryginale w jambicznych senarach), przełożone wierszem trzynastozgłoskowym; cała reszta to tzw. partie <wyroznienie>śpiewane</wyroznienie>, względnie <wyroznienie>recytowane</wyroznienie> przy akompaniamencie muzyki (<slowo_obce>cantica</slowo_obce>, por. <tytul_dziela>Wstęp</tytul_dziela> do <tytul_dziela>Braci</tytul_dziela>, s. 18, <tytul_dziela>Plautus</tytul_dziela>, s. 422--432), przełożone wierszem czternastozgłoskowym (por. <tytul_dziela>Wstęp</tytul_dziela> do <tytul_dziela>Braci</tytul_dziela>, s. 47).</pt></naglowek_akt>

<numeracja></numeracja>
<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>wychodzi z domu Demifona</didaskalia>
<kwestia><strofa>Dwie rzeczy<pt><slowo_obce>Dwie rzeczy</slowo_obce> --- prolog i monolog zarazem (p. wyżej <tytul_dziela>Wstęp</tytul_dziela>). Co do podziału sztuk Plautowskich na akty, p. <tytul_dziela>Bracia</tytul_dziela>, s. 47.</pt> naraz muszę przed wami wyczynić<pt><slowo_obce>wyczynić</slowo_obce> (<slowo_obce>agere</slowo_obce>) --- celowo użyte w przekładzie nieliterackie wyrażenie. O języku i stylu przekładu por. <tytul_dziela>Wstęp</tytul_dziela>.</pt>:/
Treść sztuki opowiedzieć --- i mą miłość zdradzić./
Ja jednak nie tak zrobię<pt><slowo_obce>Ja jednak nie tak zrobię...</slowo_obce> --- komiczna krytyka maniery motywowania monologów przez zwracanie ich do bóstw i sił przyrody, tak jak to np. czytamy w jednym fragmencie <wyroznienie>Turpiliusza</wyroznienie>, epigona rzymskiej komedii (II w. p.n.e.), gdzie lamentuje zakochany młodzieniec:
,,Ciebie, święty <wyroznienie>Apollonie</wyroznienie>, pomóż, ja przyzywam, /
Ciebie także, o <wyroznienie>Neptunie</wyroznienie>, wzywam wszechpotężny /
I was <wyroznienie>Wiatry</wyroznienie>!.../
Bo i po cóż mam wzywać Wenery?"
(w. 116 i nast., Ribb. C. R. F., wyd. III)
lub u <wyroznienie>Menandra</wyroznienie>:
,,O <wyroznienie>Nocy</wyroznienie>, ty największe masz przecież znaczenie /
Wśród bóstw, dla Afrodyty..."
(Men., <tytul_dziela>Ad.</tytul_dziela>, frg. 739, K. III. 209),
co wszystko, podobnie jak Charinus [Plautus], krytykuje <wyroznienie>Cycero</wyroznienie>, gdy mówi o owym lamencie Turpiliuszowskim: ,,więc wszystkie bóstwa nie mają nic innego do roboty, jak tylko troszczyć się o to, by on mógł używać rozkoszy miłosnych... a co za tragedie on wyprawia!" (<tytul_dziela>Rozmowy tuskulańskie</tytul_dziela> IV, 34, 72).</pt>, jak zresztą w komediach/
Widywałem, że ludzie pod wpływem miłości/
Skarżą się <wyroznienie>Nocy, Dniowi, Słońcu, Księżycowi</wyroznienie>/
(A bóstwa te, dalibóg<pe><slowo_obce>dalibóg</slowo_obce> (daw.) --- doprawdy, słowo daję; wykrzyknienie podkreślające prawdziwość wypowiedzi.</pe>, najwięcej się martwią/
O to, czego w swych skargach ludzie chcą czy nie chcą!)./
Nie, ja raczej <wyroznienie>wam</wyroznienie> powiem<pt><slowo_obce>Nie, ja raczej wam powiem</slowo_obce> --- bardzo częsty u Plauta motyw celowego wypadania z roli dla wywołania efektu humorystycznego (por. <tytul_dziela>Plautus</tytul_dziela>, s. 297--300).</pt> o moich nieszczęściach:/
<tytul_dziela>Emporos</tytul_dziela> <wyroznienie>Filemona</wyroznienie><pt><slowo_obce>Filemon</slowo_obce> (361--263 p.n.e.) --- rodem Syrakuz, jeden z najwybitniejszych komediopisarzy greckich z okresu tzw. komedii nowej. Napisał 97 sztuk i zasłynął głównie w Atenach, gdzie nawet Menandra przewyższył w popularności. Z jego <tytul_dziela>Kupca</tytul_dziela> (<tytul_dziela>Έμπορος</tytul_dziela>),
na którym oparł się Plautus w niniejszej komedii, nie zachował się ani jeden fragment. Inną jego sztukę, mianowicie
<tytul_dziela>Skarb</tytul_dziela> (<tytul_dziela>Θησαυρός</tytul_dziela>) przerobił Plautus w swym <tytul_dziela>Dniu trzygroszowym</tytul_dziela> <tytul_dziela>(Trinummus</tytul_dziela>).</pt> sztuka zwie się grecka,/
Po łacinie zaś <tytul_dziela>Kupiec</tytul_dziela> <wyroznienie>Makcjusza Tytusa</wyroznienie><pt><slowo_obce>Makcjusza Tytusa</slowo_obce> (<slowo_obce>Macci Titi</slowo_obce>) --- łaciński drugi przypadek może pochodzić od imienia Makkus (<slowo_obce>Maccus</slowo_obce>) lub Makcjusz (<slowo_obce>Maccius</slowo_obce>); o nazwisku Plauta por. <tytul_dziela>Wstęp</tytul_dziela> do <tytul_dziela>Braci</tytul_dziela>, s. 5--7, <tytul_dziela>Plautus</tytul_dziela>, s. 12--16.</pt>./
Mnie ojciec stąd na kupno wyprawił na Rodos<pt><slowo_obce>Rodos</slowo_obce> (gr. <slowo_obce>Ῥόδος</slowo_obce>) --- wyspa ze stolicą tegoż nazwiska, naprzeciw płd.-zach. wybrzeża Małej Azji, jedno z wybitnych centrów handlowych w sferze kupieckich wpływów ateńskich.</pt> ---/
Dziś dwa lata już mija, odkąd wyjechałem ---/
Tam dziewkę pokochałem niezwykłej urody,/
I to wam chcę powiedzieć, jak się w nią wplątałem<pt><slowo_obce>jak się w nią wplątałem</slowo_obce>  --- <slowo_obce>ea[m] ut sim implicitus</slowo_obce>.</pt>,/
Jeśli słuchać zechcecie i dobrze uważać./
Ale wszystko to czynię nie jak zakochany<pt><slowo_obce>Ale wszystko to czynię nie jak zakochany...</slowo_obce> --- w całkiem normalny sposób zaczyna opowiadać wszystko od początku, podczas gdy każdy zakochany, jako do pewnego stopnia niespełna rozumu, pląta się w swych myślach i słowach, co też jest zaraz widoczne w bezładnym stylu następującej potem dygresji.</pt>,/
Gdy mą sprawę tu z miejsca zaczynam wyłuszczać<pt><slowo_obce>Gdy mą sprawę tu z miejsca zaczynam wyłuszczać</slowo_obce> --- <slowo_obce>mea praeconatus orsusque inde exilico</slowo_obce>, w ten sposób czytam tekst, uszkodzony w rękopisach.</pt>,/
<begin id="b1681352394990-2240323868"/><motyw id="m1681352394990-2240323868">Miłość</motyw>Bo z miłością przychodzą<pt><slowo_obce>Bo z miłością przychodzą...</slowo_obce> --- zwykła w prologach Plautowskich dygresja humorystyczna (por. <tytul_dziela>Plautus</tytul_dziela>, s. 243--250), w tym wypadku na temat chorobliwych objawów ciężkiego zakochania, których oszałamiające wyliczanie najlepiej znamionuje styl i tempo prologu.</pt> wszystkie te przywary,/
Jako to troska, miękkość i zbytnia wytworność/
(Ta, bo wtrąca nie tylko kochanków w nieszczęście,/
I to w wielkie, rzetelne, lecz --- kto się nawinie;/
I dalibóg nikt ciężkiej nie uniknął biedy,/
Kto więcej, niż się godzi, służył wytworności)./
A nadto jeszcze rzeczy, których nie wspomniałem:/
Bezsenność, utrapienie, niepewność, lękliwość,/
Niedorzeczność, głupota, a nawet szaleństwo,/
Lekkomyślność bez sensu i niepowściągliwość,/
Zuchwałość, pożądliwość, nie brak i zawiści,/
Nawet chciwość<pt><slowo_obce>Nawet chciwość</slowo_obce> --- czytam: <slowo_obce>inhaeret iam aviditas</slowo_obce> zam. <slowo_obce>inerit etiam aviditas</slowo_obce>, Li.</pt>, lenistwo i niesprawiedliwość,/
Kłótliwość, nędza przy tym w parze z rozrzutnością,/
A wreszcie dużomówność i zamałomówność<pt><slowo_obce>dużomówność i zamałomówność</slowo_obce> (<slowo_obce>multiloquium</slowo_obce>, <slowo_obce>parumloquium</slowo_obce>) --- Plautowskie komiczne nowotwory, podobnie jak w w. 34: szczupłomówność, <slowo_obce>pauciloquium</slowo_obce>.</pt>./
To pierwsze zaś dlatego, że człek zakochany/
Często mówi od rzeczy, bez celu, nie w porę./
A tę znów szczupłomówność dlatego wymieniam,/
Że żaden zakochany nigdy nie jest tyle/
Sprytny w swojej wymowie, by rzec, co się patrzy.<end id="e1681352394990-2240323868"/>/
Więc wy się nie gniewajcie za mą dużomówność;/
Wenus<pe><slowo_obce>Wenus</slowo_obce> (mit. rzym.) --- bogini miłości.</pe> mi ją nasłała w ten dzień, co i miłość:/
Do niej trzeba powrócić; powiem, com rozpoczął:/
Naprzód kiedym już z wieku wyrósł młodzieńczego/
I przestały mnie bawić chłopięce zajęcia,/
<begin id="b1681352480668-3624324689"/><motyw id="m1681352480668-3624324689">Kobieta "upadła"</motyw>Zakochałem się mocno w jednej tu heterze<pe><slowo_obce>hetera</slowo_obce> (gr. <slowo_obce>ἑταίρα</slowo_obce>: towarzyszka) --- kurtyzana w staroż. Grecji; heterami były niezależne społecznie, wykształcone kobiety o wysokiej kulturze.</pe>:/
Do niej mienie ojcowskie skrycie wędrowało./
Rajfur<pe><slowo_obce>rajfur</slowo_obce> (daw.) --- pośrednik prostytucji; stręczyciel.</pe> bowiem bezczelny, a pan tej kobiety,/
Co mógł tylko, zachłannie porywał do domu.<end id="e1681352480668-3624324689"/>/
Nuż więc ojciec mnie łajać o to dniem i nocą,/
Wytykać wiarołomstwo, oszustwa rajfurów,/
Że mu mienie zbyt szargam, rajfura wzbogacam --- /
Tak na mnie całą gębą; czasem znowu z cicha/
Nuż wypierać się nawet, żem jest jego synem,/
Po całym mieście krzyczeć, ludziom zapowiadać,/
Żeby wszyscy się strzegli grosza mi pożyczać;/
Że miłość niejednego zrobiła rozrzutnym:/
Że bezczelnie, bez miary, nawet nieuczciwie/
Drę, dobywam, co mogę, z ojcowskiego domu;/
Że pod wpływem miłości trwonię i rozrzucam ---/
I to w sposób najgorszy --- to, co najuczciwiej/
On sam zebrał, ponosząc tyle różnych trudów;/
Że hańba, iż mnie żywi przez tak długie lata/
I że jeśli mnie nie wstyd, to lepiej, bym nie żył./
On --- mówi --- skoro wyrósł z wieku młodzieńczego,/
Nie parał się miłością jak ja ni próżniactwem/
Bez zajęć (bo też nie miał po temu okazji,/
Tak krótko zwykł go trzymać jego własny ojciec),/
Ale trudził się na wsi ciężką, brudną pracą/
I tylko raz na pięć lat przychodził do Aten<pt><slowo_obce>I tylko raz na pięć lat przychodził do Aten...</slowo_obce> --- co 5 lat, w czasie wielkich świąt Panatenajów, ofiarowały Ateny swej opiekuńczej bogini, Palladzie, wspaniałą szatę (<slowo_obce>peplos</slowo_obce>), stanowiącą arcydzieło sztuki tkackiej kobiet ateńskich. Szatę tę, rozpiętą niby żagiel na sztucznym statku, przenoszono w uroczystym pochodzie przez miasto na Akropolis, przy tłumnym udziale ludności miejskiej i wiejskiej.</pt>,/
A ledwie że popatrzał na szatę bogini,/
Już go na wieś z powrotem ojczulek wypędzał./
Tam to w pracy wyprzedzał wszystkich domowników,/
A ojciec zwykł do niego przemawiać w ten sposób:/
,,Sobie orzesz i włóczysz, sobie siejesz, zbierasz,/
Tobie wreszcie samemu z tej pracy pociecha"./
Skoro życie odeszło z ciała ojcowskiego,/
On grunt sprzedał i za te zakupił pieniądze/
Okręt, który mógł dźwigać jakieś trzysta korcy<pe><slowo_obce>korzec</slowo_obce> --- dawna jednostka objętości ciał sypkich (ziarna, mąki itp.).</pe>,/
I na nim zwoził zewsząd tak długo towary,/
Aż zdobył ten majątek, który miał naówczas./
Że więc ja bym powinien --- mówi --- też tak robić,/
Gdybym żył rzeczywiście tak, jakem powinien./
Ja więc skoro to widzę, żem ojcu niemiły/
I że mnie nienawidzi, on, co mnie miał kochać,/
Choć szalony z miłości, siłą się przemagam/
I mówię, że pojadę na handel, gdy zechce,/
Że się zrzekam miłości, byle być posłusznym./
On dziękuje mi za to, mój charakter chwali,/
Lecz --- nie omieszka moich pilnować przyrzeczeń:/
Statek wielki buduje, towary nabywa,/
Ładuje je na statek, gdy gotów do drogi,/
Mnie nadto własnoręcznie daje talent<pe><slowo_obce>talent</slowo_obce> --- staroż. jednostka wagi i wartości (wg wagi kruszcu); ateński talent miał wagę ok. 26 kg i jako jednostka wartości odpowiadał tej ilości czystego srebra.</pe> srebra;/
Dodaje niewolnika, co mnie wychowywał,/
Gdym był jeszcze chłopięciem, by mi był za stróża./
To wszystko załatwiwszy, podnosim kotwicę./
Przybywamy do Rodos, gdzie wszystkie towary/
Przywiezione sprzedaję podług mojej myśli,/
Zysk zbieram znakomity, znacznie ponad cenę/
Wyznaczoną przez ojca: tak wielki zarobek/
Zdobyłem! Lecz gdy sobie tam chodzę po porcie,/
Spotyka mnie znajomy i na obiad prosi./
Przychodzę i do stołu --- przyjęcie, powiadam,/
I wesołe, i sute --- a gdy spać idziemy,/
Wieczór, do mnie przychodzi kobieta, nad którą/
Nie masz żadnej piękniejszej. (Ona ze mną była/
Przez noc według rozkazu mego gospodarza)./
Patrzcież sami, jak strasznie mi się spodobała:/
Gospodarza nazajutrz błagam, by ją sprzedał<pt><slowo_obce>Gospodarza nazajutrz błagam, by ją sprzedał</slowo_obce> --- była zapewne w jego domu jako niewolnica.</pt>,/
Że za jego przysługę z wdzięcznością zapłacę./
I co gadać? Kupiłem i wczoraj przywiozłem./
Nie chcę jednak, by ojciec o tym się dowiedział,/
Właśniem<pe><slowo_obce>Właśniem (...) zostawił</slowo_obce> --- konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: właśnie zostawiłem.</pe> w porcie na statku zostawił ją z sługą --- /
Lecz cóż to, widzę sługę pędzącego z portu?/
Wszak wzbroniłem się ruszać z statku --- co się stało?</strofa></kwestia>

<sekcja_swiatlo/>

<didaskalia><osoba>Akantio</osoba>, <osoba>Charinus</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>AKANTIO</naglowek_osoba>
<didaskalia>wbiega od portu zdyszany i krzyczy, żywo gestykulując</didaskalia>
<kwestia><strofa>Z wszystkich sił i wszystkich mocy staraj się, wytężaj<pt><slowo_obce>Z wszystkich sił i wszystkich mocy...</slowo_obce> --- niewolnik, pędząc do swojego pana z portu i przebijając się przez ciasne uliczki rojnego miasta, zmęczył się ogromnie. Jest to jednak jeden z typowych motywów komedii greckiej i rzymskiej, że ktoś śpieszący z ważną wiadomością rozbija ludzi po drodze i jeszcze w tym szalonym pędzie wpada na scenę (tzw. ,,niewolnik w biegu", <slowo_obce>servus currens</slowo_obce>, por. <tytul_dziela>Plautus</tytul_dziela>, s. 317).</pt>,/
Byś panicza swym wysiłkiem ocalił, Akantio!/
Nuże, odpędź to zmęczenie, strzeż mi się lenistwa!/
Zadyszanie mnie zabije --- przebóg<pe><slowo_obce>przebóg</slowo_obce> (przestarz.) --- wykrzyknienie wyrażające zdziwienie, przerażenie itp.; na Boga.</pe>, ledwo dycham ---/
A ci tu się na mnie pchają --- chodnik pełny --- spędzaj,/
Spychaj, strącaj na gościniec! Cóż to za zły sposób,/
Że gdy biegniesz, gdy się śpieszysz, nikt ustąpić nie chce!/
Tak to jedną rzecz zacząwszy, trzy wraz czynić muszę:/
Biec i walczyć, i użerać trzeba się po drodze!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>na stronie, niewidziany przez <osoba>Akantiona</osoba></didaskalia>
<kwestia><strofa>
Cóż to on się tak ubija o ten ,,bieg bez przeszkód"?<pt><slowo_obce>Cóż to on się tak ubija o ten bieg bez przeszkód?</slowo_obce> --- <slowo_obce>Quid illuc est, quod ille tam <wyroznienie>expeditam</wyroznienie> exquirit cursuram sibi</slowo_obce>. Uss.</pt>/
Cóż to może być za sprawa? Co on niesie?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AKANTIO</naglowek_osoba>
<didaskalia>na stronie</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Głupim!</wers_cd>/
Im się więcej zatrzymuję, tym dla sprawy gorzej!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>j. w.</didaskalia>
<kwestia><strofa>O, coś złego!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AKANTIO</naglowek_osoba>
<didaskalia>j. w.</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Nogi w biegu po prostu ustają;</wers_cd>/
Biada! Burzy się śledziona, uderza na serce!<pt><slowo_obce>Burzy się śledziona...</slowo_obce> --- niezbyt ścisłe fizjologiczne pojęcia, zresztą zwykle w komedii klasycznej. Tak np. narzeka stręczyciel w <tytul_dziela>Kurkulionie</tytul_dziela>:
,,Co ci? Nerki mnie bolą, śledziona zabija./
Rwie mnie w płucach, a przy tym mam kurcze w wątrobie./
Gniją żyły sercowe, wszystkie kiszki bolą..."
(w. 236 i nast.)</pt>/
Biada! Tchu nie mogę złapać, kiepski trębacz ze mnie!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>j. w.</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Weźże połę i obetrzyj pot z twojego czoła!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AKANTIO</naglowek_osoba>
<didaskalia>j. w.</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Tego znoju żadna w świecie kąpiel nie usunie./
Czy też jest Charinus w domu?<pt><slowo_obce>Czy też jest Charinus w domu?...</slowo_obce> --- jedną z charakterystycznych manier w komediach tego typu jest, że występujące osoby długo czasem ,,nie mogą" się zobaczyć i spotkać, choć nawet już tak pół na pół ze sobą rozmawiają (por. <tytul_dziela>Plautus</tytul_dziela>, s. 280).</pt>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>j. w.</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Niepokój mnie bierze,</wers_cd>/
Chciałbym wiedzieć, o co chodzi, lepsza niż strach --- pewność.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AKANTIO</naglowek_osoba>
<didaskalia>j. w.</didaskalia>
<kwestia><strofa>Jeszcze stoję? Czemuż w drzazgi drzwi tych nie rozbijam?<pt><slowo_obce>Czemuż w drzazgi drzwi tych nie rozbijam?</slowo_obce> --- to gwałtowne pukanie do drzwi, zwane w tych komediach często ,,rozbijaniem", ,,wyłamywaniem" drzwi, polega raczej na wrzasku danej osoby, bo na scenie Plautowskiej drzwi żadnych nie było; wejście zamykała tylko jakaś zasłona.</pt>
</strofa>
<didaskalia>puka silnie do drzwi Demifona</didaskalia>
<strofa>Otwórz który! Gdzie Charinus? W domu, czy gdzie poszedł?</strofa>
<didaskalia>puka jeszcze silniej</didaskalia>
<strofa>
Nikt nie raczy przyjść tu do drzwi?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>podchodząc do <osoba>Akantiona</osoba></didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Tu jestem, Akantio,</wers_cd>/
Wszak mnie szukasz!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AKANTIO</naglowek_osoba>
<didaskalia>jeszcze rozzłoszczony, że mu nikt nie otworzył</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nigdzie nie ma tak leniwej służby!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Jakie złe cię opętało?<pt><slowo_obce>Jakie złe cię opętało?</slowo_obce> --- zaczyna się typowe <wyroznienie>przekomarzanie się</wyroznienie> niewolnika z zaniepokojonym i zniecierpliwionym młodzieńcem. Te ,,utarczki" i ,,harce słowne" stanowią spuściznę starej komedii attyckiej (<slowo_obce>βωμολοχίαι</slowo_obce>, por. <tytul_dziela>Plautus</tytul_dziela>, s. 417--418).</pt>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AKANTIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Wielkie, mnie i ciebie!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Co się stało?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AKANTIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Przepadliśmy.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Oddaj ten początek</wers_cd>/
Naszym wrogom!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AKANTIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Jednak tobie los go już przeznaczył!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Gadaj, co jest! Wszystko jedno!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AKANTIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Powoli, chcę spocząć.</wers_cd>/
Wszak przez ciebie zdarłem płuca, dawno już krwią pluję!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Zjedz egipskich rodzyneczków w miodzie --- wyzdrowiejesz!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AKANTIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Ty się napij wrzącej smoły --- kłopot cię odejdzie!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Nie widziałem gniewliwszego człowieka od ciebie!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AKANTIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
A ja znowu zjadliwszego człowieka od ciebie!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
To, że środki ci doradzam dla zdrowia zbawienne?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AKANTIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Do licha mi takie zdrowie, co udręki pełne!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Powiedz mi, czy jest gdzie dobro takie, co je można/
Mieć zupełnie bez cierpienia, bez troski posiadać?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AKANTIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Nie wiem; nie znam filozofii, nigdym jej nie słuchał!<pt><slowo_obce>Nie wiem; nie znam filozofii...</slowo_obce> --- w oryginale greckim zaczynała się tu zapewne jedna z tak ulubionych tam filozoficzno-refleksyjnych dygresji na temat prawdziwego dobra. Plautus, znając dobrze swoją publiczność i nie dopuszczając zasadniczo do poważnych czy ponurych nastrojów (por. <tytul_dziela>Plautus</tytul_dziela>, s. 448 i nast.), obcina od razu te mało ucieszne rozważania tym zabawnym, bodaj że osobistym wyznaniem: Nie wiem; nie znam filozofii itd.</pt>/
 Tego dobra, co z złem w parze, bynajmniej nie pragnę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Nuże, podaj mi twą rękę, Akantio.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AKANTIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Masz, trzymaj.</wers_cd></strofa></kwestia>
<didaskalia>Podaje mu rękę.</didaskalia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Chcesz posłusznym być, czy nie chcesz?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AKANTIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Z tego się przekonaj,</wers_cd>/
Co się stało. Wszak dla ciebie rozdarłem się w biegu,/
By ci zaraz donieść o tym, com się sam dowiedział.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
W jaki miesiąc cię wyzwolę!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AKANTIO</naglowek_osoba>
<didaskalia>niedowierzająco</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Chcesz mi się przymilić?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ja bym kiedy śmiał nieprawdę jakąś ci powiedzieć?/
Przecież już nim zacznę mówić, ty wiesz, gdy chcę skłamać!<pt><slowo_obce>Przecież już nim zacznę mówić, ty wiesz, gdy chcę skłamać</slowo_obce> --- zapewne; typowy niewolnik w komedii jest zawsze mądrzejszy od swego pana.</pt></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AKANTIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Jak mnie męczysz twym gadaniem! Zabijasz po prostu.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Tak mnie słuchasz?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AKANTIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Co mam robić?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Co? To, co ja zechcę!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AKANTIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Czegóż chcesz więc?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Powiem.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AKANTIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Powiedz!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Tylko, by bez krzyku!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AKANTIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Boisz się, byś śpiących widzów ze snu nie obudził?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>zamierzając się na <osoba>Akantiona</osoba></didaskalia>
<kwestia><strofa>
Bo cię ---
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AKANTIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Bo ci<pt><slowo_obce>Bo cię --- Bo ci</slowo_obce> (<slowo_obce>vae tibi --- tibi equidem</slowo_obce>) --- Plautowska dźwiękowa gra słów (por. <tytul_dziela>Plautus</tytul_dziela>, s. 399 i nast.).</pt> z portu niosę ---</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Co niesiesz, no, powiedz!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AKANTIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Gwałt, strach, mękę, troskę, kłótnię, nadto wielką biedę!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Ach już po mnie! Toż mi cały skarbiec złego niesiesz!/
Już mnie nie ma!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AKANTIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Owszem, jesteś ---</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Wiem już, chcesz rzec: ,,biedny".</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AKANTIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Już, nie mówiąc, powiedziałem.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Cóż to za nieszczęście?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AKANTIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Nawet się już nie dopytuj, jest to straszna klęska!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Ulżyj, błagam, już za długo wiszę w niepewności!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AKANTIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Spokój! Wiele muszę pytać, nim --- baty dostanę!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
A dostaniesz, gdy nie powiesz lub stąd nie odejdziesz!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AKANTIO</naglowek_osoba>
<didaskalia>ironicznie</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Patrz no, jak to się przymila --- nikt nie jest tak słodki.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Ja zaklinam, powiedz wreszcie --- proszę --- co się stało?/
Gdyż jak widzę, kornie błagać trza własnego sługę!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AKANTIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Może ci się nie zdam godny?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Owszem, godny.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AKANTIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Myślę!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Mówże, więc zatonął okręt?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AKANTIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Jest w porządku, nie drżyj!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Może sprzęty?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AKANTIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Są w porządku, całe.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>A więc gadaj,</wers_cd>/
Co się stało, żeś po mieście właśnie gonił za mną?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AKANTIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Toż do słowa dojść mi nie dasz.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Więc milczę.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AKANTIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Bądź cicho.</wers_cd>/
Myślę, jakbyś ty nalegał, gdybym wieść miał dobrą,/
Jeśli teraz, gdy złą niosę, tak dręczysz, bym mówił!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Powiedz wreszcie, ja zaklinam, cóż to za nieszczęście?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AKANTIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Powiem, skoro o to prosisz: ojciec twój ---
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>przerywa mu</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Co ojciec?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AKANTIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Twoją dziewkę ---
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>znów mu przerywa</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Cóż ją?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AKANTIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ujrzał.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ujrzał? Ja nieszczęsny!</wers_cd>/
Powiedz, co cię teraz pytam ---
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AKANTIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Czemuż więc nie pytasz?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Jak mógł ujrzeć?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AKANTIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Jak? --- oczami ---</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Jak to?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AKANTIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Otwartymi!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Idź do kata, żarty stroisz z mej sprawy żywotnej!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AKANTIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Gdzie, do licha, żarty stroję? Mówię to, co pytasz!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Czy na pewno --- widział?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AKANTIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Pewnie, jak ty mnie, ja ciebie.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Gdzie ją widział?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AKANTIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Wewnątrz statku, stanąwszy tuż przy niej,</wers_cd>/
I coś nawet z nią rozmawiał.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>załamuje ręce</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Zgubiłeś mnie, ojcze!</wers_cd>/
A ty --- czemuś jej, hultaju, nie strzegł, by nie ujrzał?/
Czemuś ojca nie odepchnął, łotrze, by nie widział?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AKANTIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Bo byliśmy zatrudnieni naszymi sprawami:/
Tu zwijaniem, tam składaniem sprzętów okrętowych ---/
W czasie tego on podpływa na maleńkiej łódce/
I nikt go nie spostrzegł nawet, aż wyszedł na okręt.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>z patosem, ręce przed siebie wznosząc jak przy modlitwie do bóstw morza</didaskalia>
<kwestia><strofa>Na nic zdało się, o Morze, żem twych burz uniknął!/
Jużem myślał, żem na lądzie i w bezpiecznym miejscu,/
A tu mnie okrutne fale znów na skały niosą!</strofa>
<didaskalia>do <osoba>Akantiona</osoba></didaskalia>
<strofa>
Powiedz dalej, co się stało.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AKANTIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Gdy ujrzał dziewczynę,</wers_cd>/
Zaczął pytać, czyja ona.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Cóż rzekła?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AKANTIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>W tej chwili</wers_cd>/
Ja podbiegam i wraz wtrącam, żeś ją matce kupił/
Na służącą.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Czy uwierzył --- myślisz?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AKANTIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Jeszcze pytasz?</wers_cd>/
Lecz nuż do niej się zabierać, szelma!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Do niej? Czyżby?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AKANTIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Przecież pewnie, że nie do mnie!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>O biedne me serce,</wers_cd>/
Kropla w kroplę się roztapia, jak gdyby sól w wodzie!/
Ach, już po mnie!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AKANTIO</naglowek_osoba>
<didaskalia>z ironią</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Tak, to jedno najprawdziwsze słowo!</wers_cd>/
Głupstwa pleciesz!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Więc co robić? Ojciec, myślę, nigdy</wers_cd>/
Nie uwierzy, gdy mu powiem, żem ją matce kupił./
Wreszcie --- grzech to, by do ojca odzywać się z kłamstwem;/
Lecz ni ojciec nie da wiary, ni to nie do wiary,/
Bym dziewczynę tej urody na służbę kupował/
Dla mej matki!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AKANTIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Bądźże cicho, ty durniu nad durnie!</wers_cd>/
Ja ci mówię, że uwierzy, już mnie wierzył!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Strach mi,</wers_cd>/
Żeby ojciec nie wpadł na to, jak to wszystko było, /
Więc mi powiedz, o co pytam.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AKANTIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Proszę, o co pytasz?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Podejrzewał w niej kochankę? Jak myślisz?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AKANTIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie myślę;</wers_cd>/
Wszystko wierzył, com mu mówił.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Tak się tobie zdało!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AKANTIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Nie, on wierzył!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Oj, ja biedny! Już całkiem przepadłem!</wers_cd>/
Lecz cóż tu w lamentach ginę, do statku nie idę?/
Chodźże ze mną!
</strofa></kwestia>
<didaskalia>Chce iść w stronę portu.</didaskalia>


<naglowek_osoba>AKANTIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Gdy tam pójdziesz, wprost na ojca wpadniesz.</wers_cd>/
Wraz cię ujrzy zmieszanego, strwożonego; wtedy,/
Jak cię złapie, nuże pytać: ,,Gdzieś kupił, za wiele?"./
W twym zmieszaniu cię podchwyci.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Więc tu pójdę.</wers_cd>
</strofa>
<didaskalia>idzie w stronę rynku, <osoba>Akantio</osoba> za nim</didaskalia>
<strofa>
<wers_cd>Sądzisz,</wers_cd>/
Że już odszedł od przystani?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>AKANTIO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Tak, bom tu biegł przed nim,</wers_cd>/
Żeby ciebie nie zaskoczył, nie zbadał.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Już dobrze.</wers_cd>
</strofa></kwestia>

<didaskalia>Obaj odchodzą.</didaskalia>




<naglowek_akt>AKT DRUGI</naglowek_akt>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<didaskalia>przychodzi od strony portu</didaskalia>
<kwestia><strofa><begin id="b1681352530908-2798297561"/><motyw id="m1681352530908-2798297561">Sen</motyw>W dziwny sposób bogowie ludzi za nos wodzą<pt><slowo_obce>W dziwny sposób bogowie (...) przedziwne im we śnie zsyłają widzenia</slowo_obce> --- Demifo opowiada swój sen przedziwny, w którym zawarte są w alegorycznym ujęciu przeszłe i przyszłe wypadki. Motyw ,,snu wróżebnego" spotyka się zresztą w komediach (np. u Plauta jeszcze w <tytul_dziela>Linie</tytul_dziela>) i tragediach (por. wyżej Wstęp). <slowo_obce>W dziwny sposób bogowie ludzi za nos wodzą</slowo_obce> --- niezbyt bogobojny ton, właściwy zresztą całej ,,komedii nowej", u Plauta zapewne ze względu na rzymską publiczność (i policję!) znacznie przytłumiony.</pt>/
I przedziwne im we śnie zsyłają widzenia.<end id="e1681352530908-2798297561"/>/
Jak i ja, tejże nocy, co właśnie minęła,/
Natrudziłem się we śnie i naudręczałem:/
Zdało mi się, żem kupił bardzo piękną kozę<pt><slowo_obce>bardzo piękną kozę</slowo_obce> --- ma to oznaczać Pasikompsę, ową piękną dziewczynę Charinusa, gdy w następnym wierszu <slowo_obce>tamta [koza], którą ma w domu</slowo_obce>, oznacza żonę Demifona.</pt>;/
Żeby jej nie szkodziła tamta, którą dawniej/
Miałem w domu, i żeby będąc w jednym miejscu,/
Nie kłóciły się z sobą, śni mi się, że potem,/
Po kupieniu, w opiekę oddałem ją małpie<pt><slowo_obce>oddałem ją małpie</slowo_obce> --- odnosi się to do Lysimacha; zresztą niezbyt trafnie, bo Lysimachus jest dobrym, usłużnym sąsiadem Demifona (por. w. 289), a nazwanie kogoś ,,małpą", jak dziś nie jest, tak i wówczas nie było miłym określeniem.</pt>./
Lecz ta małpa przychodzi krótko potem do mnie,/
Przeklina mnie i łaje: że ją przez tę kozę,/
Mówi, przez jej przybycie, skandal wielki spotkał,/
Że strat się nabawiła, całkiem niepoślednich;/
Że ta koza, com ja jej oddał pod opiekę,/
Cały posag jej żony<pt><slowo_obce>jej żony</slowo_obce> --- ta małpa (Lysimachus) jest oczywiście męskiego rodzaju i ma żonę.</pt> natychmiast pożarła./
Mnie się dziwnym to widzi, jak ta jedna koza/
Pożreć mogła ten posag owej małpiej żonie,/
Lecz małpa się upiera i w końcu powiada,/
Że jeśli jej czym prędzej od niej nie zabiorę,/
Do mnie mi ją przywiedzie, wprost do mojej żony./
Ja, dalibóg, śni mi się, nie jestem jej krzywy<pe><slowo_obce>krzywy</slowo_obce> a. <slowo_obce>krzyw</slowo_obce> (daw.) --- niechętny,  nieprzychylny.</pe>,/
Lecz nie miałem nikomu kozy dać w opiekę./
Tym więcej się dręczyłem, biedny, co mam robić./
Tymczasem --- tak śni mi się --- kozioł<pt><slowo_obce>kozioł</slowo_obce> --- oznacza Charinusa.</pt> mnie napada,/
Zaczyna opowiadać, że on to od małpy/
Porwał kozę i dalej się ze mnie wyśmiewać!/
Ja nuż martwić i gryźć się, że on mi ją porwał./
Do czego cały sen ten może się odnosić,/
Ani rusz się domyślić. Chyba, że ta koza ---/
Zdaje się --- wiem już, co jest i co ona znaczy./
Do portu stąd wyszedłem wraz ze wschodem słońca;/
Skorom sprawy załatwił, nagle widzę okręt,/
Na którym syn mój z Rodos wczoraj tu przyjechał;/
Chęć mi przyszła, tak jakoś, ten statek obejrzeć:/
Wchodzę w łódkę i każę wieźć się do okrętu./
A tu widzę kobietę niezwykłej urody,/
Którą syn mój dla matki przywiózł jako sługę./
Gdym ją tylko zobaczył --- kocham! Nie jak zdrowi/
Ludzie inni kochają, ale jak szaleni!/
Kochałem ja, dalibóg, kiedyś w mej młodości,/
Lecz w ten sposób jak teraz nigdy nie szalałem./
Ja jedno wiem na pewno, żem całkiem pogrążon,/
Wy zaś</strofa>
<didaskalia>do widzów</didaskalia>
<strofa>
<wers_cd>--- wasza rzecz będzie, jak mnie sądzić macie.</wers_cd>/
Więc teraz tak się rzecz ma: to jest owa koza;/
Lecz doprawdy ta małpa i ten kozioł jakiś/
Nieszczęście mi przynoszą, a nie wiem, co znaczą./
Lecz cicho: oto sąsiad przed dom swój wychodzi.
</strofa></kwestia>

<sekcja_swiatlo/>

<didaskalia><osoba>Lysimachus</osoba>, <osoba>Demifo</osoba>, <osoba>Niewolnik</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>wychodzi z domu, dając wskazówki <osoba>niewolnikowi</osoba>, którego wysyła na wieś</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Więc po prostu wytrzebić macie tego kozła,/
Co wam tyle kłopotów tam na wsi wyprawia.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<didaskalia>na stronie</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Znak niedobry<pt><slowo_obce>Znak niedobry</slowo_obce> --- Demifo jest zabobonny jak wszyscy południowcy, a tu właśnie, w chwili niepokojących rozmyślań o dziwnym śnie, słyszy złowróżbne słowa.</pt> i wróżba mi się nie podoba:/
Bo nuż mnie moja żona tak zechce wytrzebić/
Jak ci kozła --- i sama weźmie rolę małpy?<pt><slowo_obce>i [nuż] sama weźmie rolę małpy</slowo_obce> (<slowo_obce>ac metuo ne illaec simiae partis ferat</slowo_obce>) --- wiersz nie całkiem zrozumiały i dlatego przez niektórych uczonych uważany za nieautentyczny (p. Uss).</pt>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>dalej mówi do <osoba>niewolnika</osoba>, dając mu do rąk kilka motyk</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Idź na folwark i oddaj rządcy te motyki,/
Samemu Pistusowi, sam i do rąk własnych!/
Powiedz żonie, że w mieście mam tutaj zajęcie,/
Więc niechże mnie nie czeka. Bo powiedz, że muszę/
Dziś sądzić aż w trzech sprawach<pt><slowo_obce>Dziś sądzić aż w trzech sprawach</slowo_obce> --- jako sędzia rozjemczy.</pt>. Idź i nie zapomnij./
Co masz mówić.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>NIEWOLNIK</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nic więcej?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Tyle.</wers_cd>
</strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Niewolnik</osoba> odchodzi.</didaskalia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Lysimachu!</wers_cd>/
Witajże!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Demifonie, witaj! Jak się wiedzie?</wers_cd>/
Co słychać?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nieszczęśliwie.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Niech to bogi zmienią!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Bogi same to robią!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Cóż to znów takiego?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Powiem, jeśli zobaczę, że masz czas, ochotę ---
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Wprawdzie jestem zajęty, lecz jeśli co zechcesz,/
Nie mam zajęć, gdy trzeba wspomóc przyjaciela!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Jużem nieraz doświadczył twojej życzliwości!
</strofa>
<didaskalia>prostuje się nagle</didaskalia>
<strofa>
A wiek mój, jak szacujesz?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Gdzieś z tamtego świata<pt><slowo_obce>Gdzieś z tamtego świata</slowo_obce> --- w oryginale: <slowo_obce>Acherunticus</slowo_obce>, acheruntyjski, taki, któremu się już należy być w podziemiu, gdzie płynie Acherunt.</pt>,</wers_cd>/
Staruch jesteś, wiekowy, zgrzybiały ---
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<didaskalia>przerywa mu</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Źle widzisz!<pt><slowo_obce>Źle widzisz!...</slowo_obce> --- Demifo przerywa, niezbyt ucieszony usłyszanymi komplementami, gdyż świeżo zakochany, czuje się zupełnie odmłodzony. Atoli w fantazjowaniu na temat swego młodego wieku z komiczną przesadą cofa się aż do lat chłopięcych, tak jak poprzednio Lysimachus przesadnie odmalował jego wiek podeszły.</pt></wers_cd>/
Chłopczyk jestem, lat siedem!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Człeku, masz ty rozum,</wers_cd>/
Że się chłopcem nazywasz?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>A ja prawdę mówię!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>uderza się w głowę</didaskalia>
<kwestia><strofa>Teraz wreszcie pojmuję, co ty chcesz powiedzieć:/
Skoro człowiek już stary, nie ma krzty rozumu,/
Wtedy mówią, że zwykle znowu dziecinnieje.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<didaskalia>nie słucha, mówi dalej w zapale</didaskalia>
<kwestia><strofa>Nawet jestem dwa razy tak silny, jak przedtem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Brawo! Bardzo się cieszę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ba --- gdybyś ty wiedział,</wers_cd>/
Me oczy nawet więcej niźli przedtem widzą ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>przerywa mu</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Doskonale!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<didaskalia>kończy</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>--- złych rzeczy.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>A, to już niedobrze!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Lecz czy mogę otwarcie wszystko ci powiedzieć?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Tylko śmiało.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Więc słuchaj!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Słucham, najsumienniej!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Dzisiaj chodzić zacząłem do klas początkowych<pt><slowo_obce>do klas początkowych</slowo_obce> (<slowo_obce>in ludum litterarium</slowo_obce>) --- tam, gdzie zaczynano się uczyć liter alfabetu, czytania i pisania.</pt>:/
Znam już nawet trzy głoski!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Trzy? Jakie?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>A, M, O.<pt><slowo_obce>A, M, O</slowo_obce> --- <slowo_obce>amo</slowo_obce>: kocham.</pt></wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Ty kochasz? Z siwą głową, ty stary gałganie!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Z siwą głową czy z rudą, czy z czarną --- ja kocham!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Ty tu pewnie kpisz ze mnie, mój stary Demifo!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Szyję zaraz mi utnij, jeżeli ja kłamię<pt><slowo_obce>Szyję zaraz mi utnij, jeżeli ja kłamię...</slowo_obce> --- gdy Lysimachus nie chce wierzyć w tak spóźnione amory, Demifo gotów jest dostarczyć dowodu, stwierdzającego jego znieczulenie na wszystkie inne wrażenia prócz miłości, i w zapale tym miesza mu się nawet ,,krajanie" z ,,kochaniem": ,,Możesz mnie tym kochaniem --- nie, krajaniem zarżnąć" (<slowo_obce>auctor sum ut med amando --- enices</slowo_obce>).</pt>,/
Albo jeśli chcesz wiedzieć, czy kocham, weź noża,/
Utnij palec lub ucho, albo nos, lub wargę;/
Jeżeli ja się ruszę lub cięcie uczuję,/
Możesz mnie tym kochaniem --- nie, krajaniem zarżnąć!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Malowany to amant --- wszak przyzna, kto widział/
Taki obraz --- bo<begin id="b1681352598548-1016167607"/><motyw id="m1681352598548-1016167607">Starość, Miłość</motyw> myślę, że staruch zgrzybiały/
Wart jest tyle w miłości, co obraz na ścianie!
<end id="e1681352598548-1016167607"/></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
A więc mnie, jak ja widzę, strofować zaczynasz ---
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Ja ciebie?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Bo też na mnie nie masz się co gniewać:</wers_cd>/
Robili to już inni, znakomici ludzie;/
Wszak kochać to rzecz ludzka --- ludzka wyrozumieć<pt><slowo_obce>Wszak kochać, to rzecz ludzka...</slowo_obce> --- znów szczątek jakichś, w oryginale greckim zapewne na szeroką skalę zakrojonych filozoficznych rozważań, których Plautus nie lubi (por. wyżej w. 148).</pt>,/
Ludzka --- zresztą to wszystko tylko z woli bogów./
Więc proszę, już mnie nie krzycz, przecież ja nie chciałem!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Już nie krzyczę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>A nadto, żebyś mi nie myślał,</wers_cd>/
Żem przez to już mniej wart jest!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ja? Niech bogi bronią!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Bo rozważ.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Rozważyłem.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Na pewno?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Już nie męcz!</wers_cd></strofa>
<didaskalia>na stronie</didaskalia>
<strofa>On zwariował z miłości!<pt><slowo_obce>On zwariował z miłości!</slowo_obce> --- por. <tytul_dziela>Wstęp</tytul_dziela>.</pt></strofa>
<didaskalia>do <osoba>Demifona</osoba></didaskalia>
<strofa><wers_cd>Cóż więcej?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Co? Żegnaj.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Spieszę teraz do portu, bo tam mam zajęcie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Dobrej drogi ci życzę!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Bądź zdrów!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Powodzenia!</wers_cd>
</strofa>
<didaskalia><osoba>Lysimachus</osoba> odchodzi.</didaskalia>
<strofa>Wszak ja też mam coś w porcie i teraz tam pójdę.</strofa>
<didaskalia>spostrzega syna zbliżającego się od strony rynku</didaskalia>
<strofa>
Lecz jak dobrze się składa, właśnie mego syna/
Tu widzę. Więc poczekam. Muszę go zobaczyć,/
Żeby mu wytłumaczyć to za wszelką cenę,/
By ją sprzedał, a matce swojej nie oddawał,/
Bo jej pono<pe><slowo_obce>pono</slowo_obce> (daw., gw.) --- ponoć, podobno.</pe> ją przywiózł w darze. Lecz ostrożnie!/
Żeby jako nie spostrzegł, że mi wpadła w oko.
</strofa></kwestia>

<sekcja_swiatlo/>

<didaskalia><osoba>Charinus</osoba>, <osoba>Demifo</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>nie spostrzegając <osoba>Demifona</osoba>, do siebie, tak że ojciec tylko coś niecoś słyszy</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Nie ma, sądzę, nade mnie człeka biedniejszego/
Ani żeby kto więcej miał ciągłych kłopotów./
Bo czyż nie tak? Gdy tylko do czegoś się wezmę,/
Nigdy mi się nie stanie tak, jak tego pragnę:/
Zawsze mi się przypląta kędyś jakaś bieda,/
Która zdusi me plany, chociażby najlepsze:/
Kupiłem sobie, biedny, z miłości kochankę,/
Myśląc, że się utaję z nią przed moim ojcem./
A tu on się dowiedział, ujrzał ją, mnie zgubił!/
Nie wiem nawet, co mówić, skoro mnie zapyta,/
Tak się dziesięć zamysłów różnych we mnie różni<pt><slowo_obce>Tak się dziesięć zamysłów <wyroznienie>różnych</wyroznienie> we mnie <wyroznienie>różni</wyroznienie></slowo_obce> (<slowo_obce>ita animi decem in pectore <wyroznienie>incerti certant</wyroznienie></slowo_obce>) --- gra słów.</pt>,/
Ani nie wiem, jakiego mam się chwycić planu,/
Taki w sercu mam kłopot i taką niepewność./
Raz mi się mego sługi plan bardzo podoba,/
To znów się nie podoba i wątpię, czy ojciec/
Da się skłonić, by wierzył, żem ją matce kupił,/
Jako sługę. A teraz, gdy mu powiem prawdę,/
Żem ją kupił dla siebie, co o mnie pomyśli?/
W lot ją porwie, za morze na handel wywiezie!/
Wiem, jaki jest okrutny, wiem to z doświadczenia. ---/
Więc to się zowie ,,kochać"? Toż wolałbym orać/
Niż tak kochać<pt><slowo_obce>wolałbym <wyroznienie>orać</wyroznienie> niż tak <wyroznienie>kochać</wyroznienie></slowo_obce> (<slowo_obce><wyroznienie>arare</wyroznienie> mavelim quam sic <wyroznienie>amare</wyroznienie></slowo_obce>) --- gra słów, niemożliwa do oddania w przekładzie.</pt>. Już raz mnie on kiedyś przemocą/
Z domu wypchał i kazał puścić się na handel;/
Tam to sobie znalazłem to moje nieszczęście!/
Troska rozkosz zwycięża --- więc jakże się cieszyć?/
Na próżno ją chowałem, kryłem, usuwałem;/
Ojciec mój to jest mucha, nic przed nim nie ukryć,/
Ni co boskie, ni ludzkie --- on zaraz jest przy tym!/
Nawet w siebie samego już wiarę straciłem!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<didaskalia>na stronie</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Cóż to jest, że mój synalek sam z sobą rozmawia,/
Zdaje mi się, czymś wzburzony.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>spostrzega ojca</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Oj, oj, oj, mój ojciec!</wers_cd></strofa>
<didaskalia>do siebie</didaskalia>
<strofa>
Trza przystąpić i przemówić. Cóż słychać, mój ojcze?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Skądże droga? Cóż tak śpieszno, synku?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Wszystko dobrze.</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tak bym chciał, lecz cóż to? Widzę, twarz taka zmieniona?/
Coś cię boli?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie wiem --- jakoś niedobrze się czuję,</wers_cd>/
Wreszcie, sądzę, w nocym nie spał --- tyle, co bym pragnął.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Tak, po morskiej to podróży. Ląd twe oczy trwoży<pt><slowo_obce>Tak, po morskiej tu podróży. Ląd twe oczy trwoży</slowo_obce> (<slowo_obce>per mare ut vectu's, nunc oculi terram mirantur tui</slowo_obce>) --- oczy, przyzwyczajone w długiej podróży do ruchliwej przestrzeni morskiej, nie dostosowały się jeszcze do widoku stałego lądu. Stąd wzrok niespokojny.</pt> ---
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>przerywa</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Raczej myślę ---
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<didaskalia>dalej ciągnąc myśl swoją</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Tak, z pewnością; lecz to zaraz minie.</wers_cd>/
Lecz tyś blady!<pt><slowo_obce>Lecz tyś blady!</slowo_obce> --- w klasycznej literaturze erotycznej bladość należy do konwencjonalnych oznak zakochania; tu celowa konfuzja zakochania z morską chorobą.</pt> Miejże rozum, idź, połóż się w domu!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Czasu nie mam. Chciałbym pierwej załatwić zlecenia.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Jutro zrobisz czy pojutrze.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Sameś<pe><slowo_obce>Sameś mawiał</slowo_obce> --- konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika; inaczej: sam mawiałeś.</pe> mawiał, ojcze:</wers_cd>/
,,Kto rozsądny --- przede wszystkim wypełnia zlecenia".
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Więc je spełniaj. Nie chcę twojej sprzeciwiać się myśli.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>odchodząc nieco na bok, do siebie</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Wygram --- jeśli ta zasada pewna jest i stała!<pt><slowo_obce>Wygram, jeśli ta zasada pewna jest i stała!</slowo_obce> --- jeśli ojciec istotnie zamierza, co rzekł w poprzednim, ,,nie sprzeciwiać się myśli syna".</pt>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<didaskalia>do siebie</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Cóż on stroni tak ode mnie? Sam ze sobą radzi?/
Nie mam strachu, już nie zgadnie, że ja w niej się kocham,/
Nie zrobiłem nic tak głupio, jak to zakochani<pt><slowo_obce>Nie zrobiłem nic tak głupio, jak to zakochani [zwykli robić]</slowo_obce> --- tzn. nie zdradziłem się żadnym nieopatrznym słowem.</pt> ---
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>j. w.</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Dotąd jeszcze wszystko dobrze; pewnym jest, że nie wie/
O kochance --- gdyby wiedział, inaczej by gadał.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<didaskalia>j. w.</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Teraz o nią go zaczepić?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>j. w.</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Gdybym się stąd wyniósł?</wers_cd>
</strofa>
<didaskalia>do <osoba>Demifona</osoba>, zabierając się do odejścia</didaskalia>
<strofa>
Idę oddać przyjaciołom zlecenia.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Poczekaj.</wers_cd>/
Chciałbym cię coś przedtem spytać.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>No pytaj, co zechcesz.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<didaskalia>mocno zakłopotany, chrząkając</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Zdrowy byłeś?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Owszem, stale, jak długo tam byłem;</wers_cd>/
Skorom przybił tu do portu, jakoś źle się czuję.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Pewnie morska to choroba. Lecz to teraz minie. --- /
Ale, ale --- jakąś sługę matceś przywiózł z Rodos?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Tak, przywiozłem.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Jakżeż ci się ona zdaje?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Niezła.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
A charakter?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Żadnej, myślę, lepszej nie widziałem.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Ja zaś skorom ją zobaczył ---
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Widziałeś ją, ojcze?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<didaskalia>z wielką dyplomacją</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Tak --- lecz nam nic po niej --- toteż --- mnie się nie podoba.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Czemuż?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Bo... bo... jej uroda --- nie dla tego domu.</wers_cd>/
Nam potrzeba takiej sługi, żeby tkać umiała,/
Mełła, przędła, drwa rąbała, dom pozamiatała,/
Brała baty i jeść co dzień wszystkim gotowała./
Z tego ona nic bynajmniej nie zrobi ---
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>A owszem!</wers_cd>/
Przecież po to ją kupiłem, by dać matce w darze.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
I nie dawaj, i żeś przywiózł, nie mów!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>do siebie</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Bogu dzięki!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<didaskalia>do siebie</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Tum cię złapał!
</strofa>
<didaskalia>do <osoba>Charinusa</osoba></didaskalia>
<strofa>
<wers_cd>Ale jeszcze, com nie dopowiedział:</wers_cd>/
Nie wypada, żeby ona z twą matką chodziła,/
Nie pozwolę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>A to czemu?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Skandal, gdyby ona,</wers_cd>/
Tej urody, chodzić miała --- za matroną! Gdyby/
Szły ulicą, wszyscy by się za nią oglądali,/
Nuż się gapić, kiwać, migać, gwizdać, nawet szarpać,/
Wołać, pchać się. A to znowu pod drzwiami mi śpiewać<pt><slowo_obce>A to znowu pod drzwiami mi śpiewać...</slowo_obce> --- ma na myśli piosenki miłosne, śpiewane przez kochanków tzw. pieśni płaczliwe pod drzwiami kochanki (<slowo_obce>παρακλαυσίθυρα</slowo_obce>) znane nam z literatury klasycznej, prototypy serenad. Tak np. w komedii Plautowskiej <tytul_dziela>Kurkulionie</tytul_dziela> (w. 117 i nast.) śpiewa młody Fedromus piosenkę do nieczułych rygli zamkniętej bramy, wiążących jego kochankę (por. <tytul_dziela>Plautus</tytul_dziela>, s. 94, 426, 429). Czasem znów na drzwiach wypisywano (nieraz węglem) miłosne, dowcipne lub uszczypliwe wierszyki (epigramy), jako że w tym zwyczaju (z którego wyrosły później paszkwile) lubowali się od dawna południowcy, o czym świadczą dzisiaj graffiti pompejańskie. O tych wierszykach mówi dalej Demifo: ,,Drzwi by mi zamalowali węglem, wierszydłami" (<slowo_obce>impleantur elegeorum meae fores carbonibus</slowo_obce>).</pt>;/
Drzwi by mi zamalowali węglem, wierszydłami!/
A że ludzie dziś złośliwi --- więc nuże pomawiać/
Żonę i mnie o rajfurstwo<pe><slowo_obce>rajfurstwo</slowo_obce> (daw.) --- stręczycielstwo, pośredniczenie w prostytucji.</pe> --- a po co mi tego?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Dalibóg, że świetnie mówisz i masz całkiem rację,/
Ale co z nią teraz zrobić?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Prawda,</wers_cd>
</strofa>
<didaskalia>myśli, po chwili</didaskalia>
<strofa>
<wers_cd>Matce kupię</wers_cd>/
Sługę jakąś, jak pół chłopa<pt><slowo_obce>jak pół chłopa</slowo_obce> --- <slowo_obce>viraginem</slowo_obce>.</pt>, niezłą, setnie<pe><slowo_obce>setnie</slowo_obce> (daw.) --- bardzo.</pe> brzydką/
--- Jak przystoi dla matrony --- z Syrii lub z Egiptu:/
Ta mleć będzie i gotować, prząść i baty zbierać/
Ani też nie będzie przez nią wstydu dla drzwi naszych.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
A gdyby ją temu oddać, gdziem kupił?<pt><slowo_obce>A gdyby ją temu oddać, gdziem kupił?</slowo_obce> --- Charinus usiłuje ratować dziewczynę dla siebie.</pt>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Bynajmniej!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Przyrzekł, jeśli się nie nada, zabrać nazad<pe><slowo_obce>nazad</slowo_obce> (daw., gw.) --- z powrotem.</pe>.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie trza.</wers_cd>/
Nie chcę z nikim się ujadać, by twą cześć szarpano.../
Wolę raczej, gdyby trzeba, sam nawet coś stracić,/
Niż by wstyd lub skandal babski wyszedł z mego domu./
Ja sam --- myślę --- że potrafię dobrze ci ją sprzedać.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Tylko byś nie sprzedał taniej, niżelim ją kupił.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Bądź spokojny --- pewien staruch kazał mi ją kupić<pt><slowo_obce>pewien staruch kazał mi ją kupić</slowo_obce> --- zaczyna zmyślać, że ma rzekomo polecenie kupienia jakiejś pięknej dziewczyny, przy czym zdradza się (głodnemu chleb na myśli!), twierdząc, że to tę właśnie dziewczynę kazano mu kupić.</pt> --- /
To jest --- dziewkę tej urody...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>A mnie znów młodzieniec</wers_cd>/
Pewien, bym mu dziewkę kupił, tej samej urody!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Za dwadzieścia min<pe><slowo_obce>mina</slowo_obce> --- staroż. jednostka monetarna, w greckim systemie attyckim równa 436 g srebra; minę dzielono na 100 drachm, zaś 60 min tworzyło talent.</pe>, jak myślę, będę mógł ją sprzedać.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
A ja, gdy chcę, mogę dostać min dwadzieścia siedem ---
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<didaskalia>wpadając mu w słowo</didaskalia>
<kwestia><strofa>
A ja ---
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>gorączkując się</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>A ja ---</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ależ cicho, nie wiesz, co chcę mówić!</wers_cd>/
Mogę dobić ze trzy miny, by było trzydzieści.
</strofa></kwestia>

<didaskalia>Udaje, że się zwraca porozumiewawczo do kogoś wśród widzów.</didaskalia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Gdzie się zwracasz?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>A do tego, co dziewkę kupuje.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
A gdzież on tam jest, do licha?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<didaskalia>wskazuje kogoś na widowni</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>O! tutaj go widzę!</wers_cd>/
Jeszcze pięć min każe teraz dodać do tej sumy.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
A niechże go bogi skarżą, ktokolwiek to taki!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Teraz mi znak daje jeszcze, bym sześć min dołożył!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Mnie, bym siedem!<pt><slowo_obce>Mnie, bym siedem</slowo_obce> --- Charinus udaje na ojcowski sposób, że odbiera na migi zlecenia od swego mandatariusza na widowni.</pt>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Już mnie on dziś wcale nie podkupi!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
A monetą dobrą płaci!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Na nic! Ja ją kupię!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Lecz on dawał pierwej!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Na nic!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>On daje pięćdziesiąt!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nawet za sto nie dostanie! Lecz może byś przestał/
Licytować wbrew mej woli. Ogromny łup weźmiesz:/
Taki jest już ten staruszek, któremu kupuję ---/
Rozum stracił z tej miłości! Co zechcesz, dostaniesz.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Lecz doprawdy --- ten młodzieniec, któremu kupuję,/
Mrze z miłości!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Starzec więcej --- ba, gdybyś ty wiedział!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Nigdy w świecie ten twój stary nie stracił tak głowy/
I nie straci, jak ten młody, za którym ja stoję.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Dosyć! Już ja to załatwię!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>A bo ---</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Co takiego?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Nie kupiłem jej po formie<pt><slowo_obce>Nie kupiłem jej po formie</slowo_obce> (<slowo_obce>non ego illam mancupio accepi...</slowo_obce>) --- usiłuje znaleźć pewne przeszkody formalne w dokonaniu kupna dziewczyny, by uzasadnić niemożliwość sprzedaży, ale ojciec, nie zważając na to, drwiąco odpowiada, że nowy kupiec dokona już tych formalności (właściwego <slowo_obce>mancupium</slowo_obce>).</pt>.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>On kupi po formie!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Prawnie sprzedać jej nie możesz.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Już ja tam poradzę!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Wreszcie wspólnie ją nabyłem z kimś innym<pt><slowo_obce>Wreszcie wspólnie ją nabyłem...</slowo_obce> --- teraz znów próbuje uniemożliwić sprzedaż przez powołanie się na brak zgody fikcyjnego wspólnika, ale i z tego ojciec niewiele sobie robi.</pt>. Ja nie wiem,/
Jakie on tam ma zamysły --- chce czy nie chce sprzedać?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Wiem, że chce.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ja znów, dalibóg, wiem o tym, co nie chce.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Cóż mnie o to?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Przecież on jest panem swojej rzeczy.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Co?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Wspólnikiem jestem z tamtym. Jego teraz nie ma.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<didaskalia>zirytowany, chce synowi zamknąć usta</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Wtedy gadaj, gdy zapytam!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>odcina się</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Kup, gdy zechcę sprzedać!</wers_cd>/
Nie wiem, mówię, chce się wyzbyć jej tamten, czy nie chce...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Jak to? Jeśli chce ten kupić, co <wyroznienie>tobie</wyroznienie> polecił,/
To on chce; gdy <wyroznienie>ja</wyroznienie> chcę kupić, temu co <wyroznienie>mnie</wyroznienie> kazał,/
Wtedy nie chce? Głupstwa gadasz! Otóż wiedz: jej nigdy/
Nikt nie weźmie, jeśli nie ten, kogo ja wybrałem.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Czyż na pewno?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Jeszcze wątpisz? Wprost idę na statek.</wers_cd>/
Tam ją sprzedam!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Czy iść z tobą?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Nie trza!</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>na stronie</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ach, nieznośny!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Lepiej, żebyś to wpierw spełnił, co ci polecono<pt><slowo_obce>Lepiej, żebyś to wpierw spełnił...</slowo_obce> --- chcąc się syna pozbyć, chytrze przypomina mu to, co mówił przedtem, gdy chciał wykręcić się od rozmowy z ojcem (por. wyżej w. 375), że ma jakieś zlecenia, które musi niezwłocznie załatwić.</pt>.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Ty przeszkadzasz.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Więc mnie zaskarż: żeś ty chciał najlepiej.</wers_cd>/
Lecz do portu mi się nie waż! Ja ci mówię!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>złamany</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Słucham.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<didaskalia>na stronie</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Więc do portu. Lecz ostrożnie, by on nie wpadł na to:/
Nie sam kupię, ale zlecę rzecz przyjacielowi ---/
Wszak Lysimach właśnie mówił, że idzie do portu./
Lecz tu stoję i czas tracę!
</strofa></kwestia>

<didaskalia>Odchodzi w stronę portu.</didaskalia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>zanosi się od płaczu</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie ma mnie --- już po mnie!</wers_cd>
</strofa></kwestia>

<sekcja_swiatlo/>

<didaskalia><osoba>Charinus</osoba>, <osoba>Eutychus</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Bakchy pono rozszarpały Pentheusa<pt><slowo_obce>Bakchy pono rozszarpały Pentheusa</slowo_obce> --- Pentheusa (,,eu" jedna głoska, podwójna), króla tebańskiego, który sprzeciwiał się kultowi Dionizosa, rozszarpały w swym szale bakchantki. To porównanie, oczywiście komiczne przez swą celową niezdarność, wskazuje wyraźnie na samodzielną rękę Plauta, który ze względu na swą publiczność greckie mity przeważnie traktuje jako zbiór niesłychanych i cudacznych opowieści.</pt>: to głupstwo/
Wobec tego, jak się strasznie szarpie dusza moja!/
Po cóż żyję, nie umieram? Cóż w życiu dobrego?/
A więc idę do lekarza; tam się trutką struję,/
Kiedy mi to odbierają, dla czego żyć chciałem.</strofa></kwestia>
<didaskalia>Chce odejść.</didaskalia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>który stojąc w drzwiach sąsiedniego domu, już od poprzedniej sceny wszystko słyszał, wypada i woła</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Czekaj! czekaj! Charinusie!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Kto woła?<pt><slowo_obce>Kto woła?</slowo_obce> --- niepotrzebne według naszych pojęć zapytanie, bo Charinus, obejrzawszy się, od razu przecież widzi, kto go woła. Jest to jedynie konwencja teatralna, by publiczności, która nie miała afiszów, jak u nas, przedstawić w następnym wierszu nową osobę.</pt></wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Eutychus,</wers_cd>/
Twój przyjaciel i towarzysz, twój sąsiad najbliższy.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Nie wiesz, wiele<pe><slowo_obce>wiele</slowo_obce> (daw.) --- ile, jak wiele.</pe> się zwaliło na mnie nieszczęść!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Owszem.</wers_cd>/
Wszystkom słyszał tu ode drzwi, znam już całą sprawę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Cóż wiesz?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ojciec twój chce sprzedać ---</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>przerywa</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>No to już wiesz wszystko!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Twą kochankę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Wiesz aż nadto!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>I to wbrew twej woli.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
O, wiesz dużo! Ale skąd wiesz o mojej kochance?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Sameś wczoraj opowiadał!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Więc ja zapomniałem,</wers_cd>/
Żem ci mówił?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Nic dziwnego<pt><slowo_obce>Nic dziwnego</slowo_obce> --- bo zakochany nie wie, co robi (por. wyżej w. 18 i nast.).</pt>.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Teraz daj mi radę:</wers_cd>/
Powiedz, jakby to najlepiej można skończyć życie?<pt><slowo_obce>Powiedz, jakby to najlepiej można skończyć życie?</slowo_obce> --- jak każdy ,,prawidłowy" kochanek w klasycznej literaturze erotycznej, dotknięty nieszczęściem, ma zamiary samobójcze (por. wyżej w. 474). Nie należy nimi zbytnio się przejmować, zwłaszcza że kto tak demonstracyjnie radzi się co do środków samobójczych, ten z pewnością życia sobie nie odbierze; Plautus zresztą, nie dopuszczając z zasady do ponurych nastrojów, wszystkie nieszczęścia zakochanych młodzieńców traktuje z komicznego punktu widzenia (por. <tytul_dziela>Plautus</tytul_dziela>, s. 293 i nast.).</pt></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Cicho! Takich głupstw nie gadaj!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>A więc --- co mam mówić?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Chcesz, bym okpił twego ojca, porządnie?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>I owszem!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Chcesz, to pójdę do przystani ---
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>przerywa mu</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Leć raczej!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>--- odkupię</wers_cd>/
Ją za cenę wyznaczoną?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Złotem odważ!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Skąd wziąć?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Achillesa będę prosił, by mi dał to złoto,/
Co mu dali za Hektora<pt><slowo_obce>Achillesa będę prosił, by mi dał to złoto, co mu dali za Hektora</slowo_obce> --- Achilles, pokonawszy Hektora, wydał trupa jego Priamowi dopiero po złożeniu ogromnego okupu. Tylko zakochany, który ma źle w głowie (por. wyżej, w. 18 i nast.), może wpaść na taki pomysł zdobycia pieniędzy. Toteż słusznie pyta go Eutychus (w. 492): ,,Tyś może coś niezdrów?", chociaż i sam chce właściwie kupować bez pieniędzy (por. niżej w. 494).</pt>.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>pukając go w czoło</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Tyś może coś niezdrów?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Gdybym zdrów był, tobym w tobie nie szukał lekarza!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Chcesz --- to kupię ją za tyle, wiele żąda?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Dodaj</wers_cd>/
Nawet tysiąc złotych więcej, niż żąda ---
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Już dobrze.</wers_cd>/
Ale! Skądże weźmiesz grosze, gdy ojciec zażąda?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Znajdzie się, czy się wyszuka --- coś się zrobi --- nie nudź!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
,,Coś się zrobi" --- to mnie trwoży!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Cicho bądź!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Już milczę.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Dość już chyba masz rozkazów?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Zajmij się czymś innym.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Na nic!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Bądź zdrów!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ja mam zdrów być? --- Chyba aż ty wrócisz!<pt><slowo_obce>Ja mam zdrów być?...</slowo_obce> --- Charinus chce przez to powiedzieć, że dopiero wtedy odzyskać może zdrowie, gdy Eutychus wróci z portu z odzyskaną dziewczyną (por. niżej w. 503).</pt></wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Lepiej dbaj o swoje zdrowie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Żegnaj, zwycięż, zbaw mnie!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Już ja o to się postaram. Ty mnie czekaj w domu.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Więc pamiętaj, byś czym prędzej wrócił ze zdobyczą!
</strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Charinus</osoba> wchodzi do swego domu, <osoba>Eutychus</osoba> odchodzi do portu.</didaskalia>




<naglowek_akt>AKT TRZECI</naglowek_akt>

<didaskalia><osoba>Lysimachus</osoba>, <osoba>Pasikompsa</osoba>.</didaskalia>

<didaskalia><osoba>Lysimachus</osoba> wchodzi od strony portu, prowadząc głośno zawodzącą <osoba>Pasikompsę</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>na stronie</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Przyjacielską więc zrobiłem druhowi przysługę:/
Tak jak tego chciał mój sąsiad, ten towar kupiłem<pt><slowo_obce>ten towar kupiłem</slowo_obce> (<slowo_obce>hoc emi mercimonium</slowo_obce>) --- po kupiecku rzecz biorąc, niewolnik, jako przedmiot handlu, był takim samym towarem jak każdy inny.</pt>.
</strofa>
<didaskalia>do <osoba>Pasikompsy</osoba></didaskalia>
<strofa>
Chodźże ze mną. Jesteś moja<pt><slowo_obce>Jesteś moja</slowo_obce> (<slowo_obce>mea tu es</slowo_obce>) --- oczywiście nie w sensie erotycznym, ale jako rzecz nabyta (por. wyżej w. 504).</pt> --- nie płacz! Głupio robisz,/
Psując takie piękne oczy. Toć<pe><slowo_obce>toć</slowo_obce> (daw.) --- przecież.</pe> raczej powinnaś/
Śmiać się, a nie lamentować.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PASIKOMPSA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Błagam cię, staruszku,</wers_cd>/
Powiedz ---
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Pytaj, o co zechcesz.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PASIKOMPSA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Po coś ty mnie kupił?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Po co? Żebyś to robiła, co tobie rozkażą./
No --- i żebym ja to robił, co ty mi rozkażesz!<pt><slowo_obce>No --- i żebym ja to robił...</slowo_obce> --- zaczyna się stary umizgać (por. wyżej w. 507).</pt>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PASIKOMPSA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Chcę pracować, jak sił starczy i tak, jak potrafię,/
Jeśli tylko będę mogła zgadnąć twoje myśli.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Nie wyznaczę ci bynajmniej żadnej ciężkiej pracy.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PASIKOMPSA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Bo doprawdy, mój staruszku, nie umiem nic dźwigać/
Ani bydła pasać na wsi, ani dzieci niańczyć.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Więc, jeżeli będziesz dobra, to ci dobrze będzie<pt><slowo_obce>Więc, jeżeli będziesz dobra, to ci dobrze będzie</slowo_obce> --- komedie Plautowskie obfitują w nader złośliwe uwagi o kobietach, choć mizoginizm ten jest raczej konwencjonalny i zawsze pełen pogodnego humoru (por. <tytul_dziela>Wstęp</tytul_dziela> do <tytul_dziela>Braci</tytul_dziela>, s. 32 i nast., <tytul_dziela>Plautus</tytul_dziela>, s. 319 i nast.). Uwagi te wkłada Plautus bardzo chętnie po sowizdrzalsku w usta samych kobiet, jak i tutaj, gdzie Pasikompsa sama potwierdza zarzut co do złości i przewrotności kobiet. Mówiąc bowiem: ,,tom ja biedna, już stracona" itd., chce przez to powiedzieć, iż nie ma nadziei, by się jej dobrze powodziło tutaj, gdzie od kobiet wymaga się, ,,by były dobre", skoro w swej ojczyźnie przywykła do czego innego. Tak samo na złośliwe zapytanie Lysimacha: ,,Niby, że to dobrych kobiet nie ma", odpowiada energicznym niby to zaprzeczeniem, które w końcu najkomiczniej pokazuje się zupełnym potwierdzeniem.</pt>.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PASIKOMPSA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Tom ja, biedna, już dalibóg, stracona!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>A czemu?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PASIKOMPSA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Bo tam, skąd mnie przywieziono, <wyroznienie>złe</wyroznienie> dobrze się mają!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Niby, że to dobrych kobiet... nie ma?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PASIKOMPSA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie, bynajmniej</wers_cd>/
Tak nie mówię, i... nie zwykłam o tym rozpowiadać,/
O czym myślę, że i tak już wszyscy dobrze wiedzą.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>do siebie</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Więcej warte to, co mówi, niż co za nią dano.
</strofa>
<didaskalia>do <osoba>Pasikompsy</osoba></didaskalia>
<strofa>
Jedno tylko chcę zapytać.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PASIKOMPSA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Pytaj, ja odpowiem.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Słuchaj, jakże ci na imię?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PASIKOMPSA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Zwą mnie Pasikompsa.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>do siebie</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Dla urody takie imię.
</strofa>
<didaskalia>do <osoba>Pasikompsy</osoba></didaskalia>
<strofa>
<wers_cd>Słuchaj, Pasikompsa!</wers_cd>/
Umiesz, jeśli będzie trzeba, cienko uprząść wątek?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PASIKOMPSA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Umiem.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Jeśli cienko umiesz, to i grubiej zdołasz?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PASIKOMPSA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Z wełną robić? Tu mi nie strach żadnej rówieśniczki!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Zdatna musisz być kobieta, gdy w tak młodym wieku/
Umiesz wszystko, co należy.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PASIKOMPSA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Dobrze mnie uczono.</wers_cd>/
Nie dam ganić mej roboty.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Otóż to jest właśnie!</wers_cd>/
Dam ci tutaj jedną owcę, co ma lat sześćdziesiąt<pt><slowo_obce>owcę, co ma lat sześćdziesiąt</slowo_obce> --- ma na myśli Demifona.</pt>,/
Na twą własność.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PASIKOMPSA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Mój staruszku, tak starą?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Jest grecka!<pt><slowo_obce>Jest grecka</slowo_obce> (<slowo_obce>generis graecist</slowo_obce>) --- ponieważ ,,uczyć się greckich rzeczy" (<slowo_obce>res Graecas studet</slowo_obce>, Titin, frg. v. 85 Rib. wyd. III), ,,po grecku przepędzić noc" (<slowo_obce>dies noctesque bibite, pergraecamini</slowo_obce>, Plaut. Most. v. 64) oznacza w tym czasie u Rzymian zabawę wyuzdaną, ,,lampartkę", przeto określenie ,,greckiego" gatunku ,,starej owcy", odnosi się niewątpliwie do spóźnionej co prawda przedsiębiorczości Demifona w stosunku do Pasikompsy (por. niżej w. 555 i nast.).</pt></wers_cd>/
Jeśli o nią będziesz dbała, będzie przewyborna;/
Strzyc się daje doskonale<pt><slowo_obce>Strzyc się daje doskonale</slowo_obce> (<slowo_obce>tondetur nimium scite</slowo_obce>) --- ,,postrzyc owcę" w sensie zupełnego ograbienia kochanka, jak to robią zwykle w komedii hetery. Pasikompsa jednak nie orientuje się (bo tak Plautus chce) w dwuznacznikach Lysimacha (por. niżej).</pt>.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PASIKOMPSA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>By ci nie ubliżyć,</wers_cd>/
Będę wdzięczna za cokolwiek, co mi podarujesz.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Teraz --- żebym cię nie zwodził --- nie myśl, żeś jest moja!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PASIKOMPSA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
A więc czyja?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Odkupionaś dla twojego pana;</wers_cd>/
On mnie prosił, odkupiłem.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PASIKOMPSA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ach, dusza mi wraca,</wers_cd>/
Że mi wiary dotrzymuje<pt><slowo_obce>Ach, dusza mi wraca, że mi wiary dotrzymuje</slowo_obce> --- Pasikompsa, słysząc o ,,swym panu", myśli, że to chodzi o Charinusa, gdy naturalnie Lysimachus nie przypuszcza tej pomyłki. Stąd całe dalsze komiczne nieporozumienie.</pt>.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>A on cię wyzwoli.</wers_cd>/
Ciesz się! Tak za tobą ginie, choć dziś ledwo ujrzał!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PASIKOMPSA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Na Bóg miły, toć dwa lata już mamy znajomość.../
Teraz ci to mówię, widząc, żeś jego przyjaciel ---
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Co ty mówisz? Już dwa lata znacie się?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PASIKOMPSA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>A jakże!</wers_cd>/
Myśmy sobie poprzysięgli, ja jemu, a on mnie,/
Że ja z nikim, a on z żadną nie będzie się wdawał,/
Tylko my oboje razem.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Bogi nieśmiertelne!</wers_cd>/
Nawet z żoną spać nie może?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PASIKOMPSA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Jak to, on ma żonę?</wers_cd>/
Nie ma, nigdy mieć nie będzie!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie chciałbym!</wers_cd>
</strofa>
<didaskalia>do siebie</didaskalia>
<strofa>
<wers_cd>Jak zełgał!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PASIKOMPSA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Strasznie kocham tego chłopca!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>do siebie</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>To ci chłopczyk! Głupia!</wers_cd>
</strofa>
<didaskalia>półgłosem</didaskalia>
<strofa>Pewnie! Przecież mu niedawno ząbki wyleciały<pt><slowo_obce>przecież mu niedawno ząbki wyleciały</slowo_obce> --- por. <tytul_dziela>Wstęp</tytul_dziela>.</pt>.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>PASIKOMPSA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Co, co? ząbki?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nic! Chodź ze mną. Prosił, bym przez dzisiaj</wers_cd>/
Dał ci miejsce tu u siebie --- moja żona na wsi.
</strofa></kwestia>
<didaskalia>Wprowadza ją do swego domu.</didaskalia>

<sekcja_swiatlo/>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<didaskalia>wraca rozradowany z portu i mówi do widzów</didaskalia>
<kwestia><strofa>A więc wreszciem potrafił wziąć się do lampartki<pe><slowo_obce>lampartka</slowo_obce> (daw.) --- hulanka, rozrywkowy i niemoralny styl życia.</pe>,/
Dziewkęm kupił w sekrecie przed żoną i synem!/
Tak dawne wspomnę czasy i użyję sobie!/
Już niedużo mam życia: zabawię się tedy<pe><slowo_obce>tedy</slowo_obce> (daw.) --- więc, zatem.</pe>/
I ucieszę rozkoszą, winem i miłością,/
Bo w tym wieku używać jest więcej niż słusznie./
Kiedy jesteś młodzieńcem, gdy krew jeszcze świeża,/
Wtedy musisz się trudzić, by zdobyć majątek,/
A dopiero gdyś stary, ułóż się w spokoju,/
I kochaj, póki zdołasz! Bo to już jest korzyść,/
Że żyjesz. To, co mówię, czynem udowodnię!/
Teraz jednak tymczasem zaglądnę do domu.</strofa>
<didaskalia>Zmierza do drzwi, ale nagle się zatrzymuje.</didaskalia>
<strofa>Już dawno czeka na mnie moja żona, głodna<pt><slowo_obce>czeka moja żona, głodna</slowo_obce> --- czeka na męża z obiadem.</pt>,/
Zamęczy mnie gderaniem<pt><slowo_obce>Zamęczy mnie gderaniem</slowo_obce> --- gadatliwość, gderliwość i kłótliwość są przymiotami, najwięcej przypisywanymi żonom plautowskim (por. <tytul_dziela>Wstęp</tytul_dziela> do <tytul_dziela>Braci</tytul_dziela>, s. 32 i nast., <tytul_dziela>Plautus</tytul_dziela>, s. 347 i nast.).</pt>, jak tylko tu wejdę./
A wreszcie --- niechże będzie, co chce --- tu nie pójdę,/
Lecz raczej do sąsiada wpadnę, potem wrócę/
Do siebie. Chciałbym, żeby... dom jakiś mi najął/
Na mieszkanie tej dziewce. --- Otóż on wychodzi.</strofa></kwestia>

<sekcja_swiatlo/>

<didaskalia><osoba>Lysimachus</osoba>, <osoba>Demifo</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>wychodzi z swego domu, mówiąc do <osoba>Pasikompsy</osoba></didaskalia>
<kwestia><strofa>
Przywiodę ci go zaraz, skoro tylko znajdę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
To o mnie!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Cóż, Demifo?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Jest kobietka w domu?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
A co?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Gdybym tam zajrzał?</wers_cd>
</strofa></kwestia>
<didaskalia>Chce wejść.</didaskalia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>zatrzymuje go</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Co się śpieszysz? Czekaj!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Co robić?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Pomyśl tylko, co by trzeba zrobić!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Co mam myśleć? To, sądzę, trzeba teraz zrobić:/
Wejść tutaj.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Tak? Baranie! Tu chciałbyś się dostać!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Więc cóż robić?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Wpierw słuchaj i dobrze uważaj:</wers_cd>/
Wpierw jeszcze musisz zrobić --- to, com ja pomyślał!/
Bo teraz, gdy tu wejdziesz, będziesz chciał ją ściskać,/
Gawędzić i całować...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Toż ty rzeczywiście</wers_cd>/
Moje myśli masz w sobie! Wiesz, co ja zamierzam!...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Źle zamierzasz!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Że kocham?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Toteż jeszcze gorzej.</wers_cd>/
Czyż ty ze czczym żołądkiem, z śmierdzącym oddechem,/
Stary capie, chcesz brać się całować kobietę?/
Żeby ją za twym wejściem wstrząsło na wymioty?/
No, widzę, że się kochasz, gdy te głupstwa gadasz!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<didaskalia>po chwili namysłu</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Więc chyba pozostaje to jedno --- co myślisz?/
Złapmy kuchtę jakiego<pt><slowo_obce>Złapmy kuchtę jakiego...</slowo_obce> --- codzienną strawę gotowały kobiety w domu, ale gdy chodziło o wystawniejsze i sutsze jedzenie, najmowano w tym celu kucharza. Można ich było zawsze znaleźć w wielkiej ilości na rynku.</pt>, niech obiad zgotuje/
Tu u ciebie na wieczór!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Otóż to ja myślę!</wers_cd>/
Teraz gadasz rozsądnie, nie jak zakochany!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Więc nie stójmy, lecz chodźmy zakupić przysmaków,/
By nam było wesoło!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Więc idę za tobą.</wers_cd>/
Lecz, dalibóg, miej rozum i znajdźże jej miejsce,/
Bo dłużej niż przez dzisiaj u mnie być nie może;/
Żony bowiem się boję, skoro ze wsi wróci/
Jutro, że ją tu spotka.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Już dobrze! chodź ze mną!</wers_cd>
</strofa></kwestia>

<didaskalia>Odchodzą w stronę rynku.</didaskalia>

<sekcja_swiatlo/>

<didaskalia><osoba>Charinus</osoba> i <osoba>Eutychus</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>wychodzi z domu zapłakany</didaskalia>
<kwestia><strofa>Czyż nie jestem biedny człowiek, że nigdzie nie spocznę?/
Jeślim w domu --- duch na dworze; ja na dwór --- duch w domu!/
Taki ogień miłość nieci tu w piersiach, w mym sercu,/
Żeby mi łeb dawno zgorzał, gdyby nie łzy z oczu!/
Mam nadzieję --- szczęściem stracił, a nie wiem, czy wróci:/
Jeśli ojciec przeprowadził, co rzekł --- już po szczęściu./
Jeśli druh mój zaś dochował, co przyrzekł --- jest szczęście./
Jednak chociażby podagrę<pe><slowo_obce>podagra</slowo_obce> --- dna moczanowa, rodzaj zapalenia stawu, zazwyczaj u palucha u stopy.</pe> miał w nogach Eutychus,/
Już by winien wrócić z portu! Jego błąd największy,/
Że się rusza za powolnie wobec moich pragnień.</strofa>
<didaskalia>spostrzega przybiegającego <osoba>Eutychusa</osoba></didaskalia>
<strofa>Czy to nie on, co tu biegnie? --- On! Pójdę naprzeciw.</strofa>
<didaskalia>zwracając oczy i ręce ku niebu</didaskalia>
<strofa>
Ty, coś bogom jest i ludziom panią i władczynią<pt><slowo_obce>Ty, coś bogom jest i ludziom panią i władczynią</slowo_obce> --- czytam <slowo_obce>imperatrix</slowo_obce> (Uss.) zam. <slowo_obce>speratrix</slowo_obce> (Li). Charinus, pełen najlepszych nadziei na widok przybiegającego Eutychusa, zwraca się przede wszystkim z podzięką do wszechwładnej <wyroznienie>Fortuny</wyroznienie>. Bóstwo to, u Greków <wyroznienie>Tyche</wyroznienie>, gra najważniejszą rolę w całej ,,komedii nowej".</pt>,/
Dzięki ci za tę nadzieję, tak oczekiwaną!/
Teraz zatem ---
</strofa>
<didaskalia>Zwraca się do <osoba>Eutychusa</osoba> i spostrzega jego smutną minę</didaskalia>
<strofa><wers_cd>O, źle! Cóż to? Taka kiepska mina!</wers_cd>/
Idzie smutny ---</strofa>
<didaskalia>chwyta się za piersi</didaskalia>
<strofa>
<wers_cd>Żar tu w piersi, strach... coś głową trzęsie!</wers_cd>/
Eutychusie!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>zasapany</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Och, Charinie!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Zanim oddech złapiesz,</wers_cd>/
Jedno słowo: gdzie ja jestem --- tu czy wśród umartych?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Ani tu, ni wśród umarłych.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Brawo! Nieśmiertelność</wers_cd>/
Jest mi dana. On ją kupił, ojca ślicznie okpił!/
Nikt więc nie jest tak szczęśliwy jak ja! --- powiedz przecież;/
Tu nie jestem, ni w podziemiu --- więc gdziem jest?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>A nigdzie.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
O już po mnie! Ta odpowiedź właśnie mnie zabiła.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
A więc, co tu dużo gadać, skoro o czyn chodzi!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Wszystko jedno --- więc do rzeczy!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Po pierwsze: już po nas!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Powiedz raczej coś nowego --- nie to, co wiem dobrze!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Dziewkę twoją ci zabrano!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>rzuca się na <osoba>Eutychusa</osoba></didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Eutychu, tyś zbrodniarz!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Jak to?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Wszakże ty zabijasz druha, rówieśnika</wers_cd>/
I wolnego Ateńczyka<pt><slowo_obce>wolnego Ateńczyka</slowo_obce> --- <slowo_obce>liberum civem</slowo_obce>, rzecz dzieje się w Atenach.</pt>!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Niechże bogi bronią!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Wbiłeś sztylet w moje gardło --- patrz, oto już padam...
</strofa></kwestia>
<didaskalia>Słania się.</didaskalia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Ależ, proszę, nie trać ducha!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie mam już co tracić.</wers_cd>/
Jakże to nieszczęście dalej? Któż ją kupił?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie wiem.</wers_cd>/
Już ją dali i zabrali, gdym przybył do portu.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ach! Wciąż góry na mnie zwalasz, nieszczęściem palące!/
Nuże, dręcz mnie dalej, kacie, skoro już zacząłeś!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
No --- nie martwi cię to więcej, niż mnie dziś zmartwiło.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Mów, kto kupił!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie wiem wcale.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Więc to tak druh wierny</wers_cd>/
Niesie pomoc?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Co mam robić?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>To, co i ja robię:</wers_cd>/
Idź do licha! Czegóżeś się o wygląd nie spytał/
Tego kupca? Na ten sposób może by się dało/
Ją wyśledzić? --- O ja biedny!
</strofa></kwestia>
<didaskalia>Zanosi się od płaczu.</didaskalia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie becz! Tyle umiesz?</wers_cd>/
Cóż ja winien?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Mnieś pogrążył razem z twą wiernością!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Bogi wiedzą, żem nie winien!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Dobrze, doskonale!</wers_cd>/
Świadków wzywasz nieobecnych<pt><slowo_obce>Świadków wzywasz nieobecnych</slowo_obce> --- bo bogów nie ma pod ręką, by się ich zapytać.</pt>. Jak ci mam uwierzyć?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
To rzecz twoja, w co uwierzysz --- moja, co mam mówić!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>W tym to umiesz być obrotny, ząb za ząb się kłócić:/
Lecz gdy trzeba się przysłużyć, toś ślepy, kulawy,/
I niemowa, i kaleka --- cały niedołęga!/
Przyrzekałeś okpić ojca --- ja sobie myślałem:/
Rzecz powierzam spryciarzowi<pt><slowo_obce>spryciarzowi</slowo_obce> (<slowo_obce>homini docto</slowo_obce>) --- <slowo_obce>doctus</slowo_obce>, uczony oznacza tu człowieka sprytnego, obrotnego, kutego na wszystkie cztery nogi.</pt> --- a to kołek jakiś!<pt><slowo_obce>a to kołek jakiś</slowo_obce> (<slowo_obce>lapidi mando muxumo</slowo_obce>) --- <slowo_obce>lapis</slowo_obce>, kamień, oznacza w łacińskim języku potocznym kogoś tak bezdusznie głupiego, iż na nic nie reaguje --- nasz ,,kołek" po prostu.</pt></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Com miał robić?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Coś miał robić? Mnie pytasz? A szukać,</wers_cd>/
Pytać, kto był, skąd tu przybył, z tej czy z tej rodziny,/
Czy Ateńczyk<pt><slowo_obce>Czy Ateńczyk</slowo_obce>  --- <slowo_obce>civisne esset</slowo_obce>; por. wyżej w. 620.</pt>, czy też przybysz.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Mówili, Ateńczyk.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Choć mieszkanie byś wynalazł, gdyś nie mógł nazwiska.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Nikt nie wiedział.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>To przynajmniej o wygląd się spytać!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Zapytałem.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Więc --- jak wygląd?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Zaraz ci tu powiem:</wers_cd>/
Siwy, brzuchacz, krzywonogi, pyzaty, dość niski<pt><slowo_obce>Siwy, brzuchacz, krzywonogi...</slowo_obce> --- przy opisie zewnętrznego wyglądu używa sobie Plautus chętnie na komicznym nagromadzaniu rysów charakterystycznych, co robi wrażenie szybkiego malowania marionetki możliwie najjaskrawszymi barwami. Podobnie opisuje w <tytul_dziela>Pseudolusie</tytul_dziela> sprytnego niewolnika:
,,Ryży, z brzuchem, duże łydy, tak trochę czarniawy,/
Z wielką głową, bystre oczy, gębisko czerwone,/
Nogi przy tym przeolbrzymie!" (w. 1218 i nast.).
Przypomina to żywo tego rodzaju opisy, jak np. opis Bartola w <tytul_dziela>Cyruliku</tytul_dziela> Beaumarchais'go:
,,Cóż to za człowiek? Śliczny, gruby, krótki, młody staruszek, szpakowaty, uczerniony, wygolony, chytry, zużyty, przeżyty, który węszy, szpera, stęka i łaje bez przerwy". (I. 4, tłum. Boy; por. <tytul_dziela>Plautus</tytul_dziela>, s. 369 i nast.).</pt>,/
Oczy czarne, szczęki długie, stopy dość niezgrabne ---</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Nie człowieka mi malujesz, lecz jakiś zbiór szpetot./
Co wiesz więcej jeszcze o nim?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Tyle wiem wszystkiego.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Więc ten, co miał ,,długie szczęki", w nieszczęście mnie wpędził!<pt><slowo_obce>Więc ten, co miał ,,długie <wyroznienie>szczęki</wyroznienie>", w <wyroznienie>nieszczęście</wyroznienie> mnie wpędził</slowo_obce> (<slowo_obce>edepol ne ille oblongis <wyroznienie>malis</wyroznienie> mihi dedit magnum <wyroznienie>malum</wyroznienie></slowo_obce>) --- przekład usiłuje choć w części oddać grę słów oryginału.</pt>/
Nie wytrzymam! Trza się zabrać! Pójdę na wygnanie:<pt><slowo_obce>Pójdę na wygnanie...</slowo_obce> --- pierwej (w. 481) chciał sobie życie odebrać, obecnie postanawia opuścić dom rodzinny i iść na dobrowolne wygnanie z rozpaczy, i tak jak pierwej nad środkami samobójczymi, tak teraz zastanawia się komicznie nad miejscami wygnania. <slowo_obce>Megara</slowo_obce> (<slowo_obce>Megares</slowo_obce>, tzn. <slowo_obce>Μεγαρεῖς</slowo_obce>) --- miasto w Grecji, na Istmie, na pograniczu Attyki, lub Megara Hyblejska na płd.-wsch. wybrzeżu Sycylii; <slowo_obce>Cypr</slowo_obce> --- wyspa naprzeciw płd. wybrzeża Małej Azji; <slowo_obce>Eretria</slowo_obce> --- miasto na płd. wybrzeżu wyspy Eubei lub miasto w Tesalii; <slowo_obce>Korynt</slowo_obce> --- miasto na płn. wybrzeżu Argolidy; <slowo_obce>Chalkis</slowo_obce> --- miasto na płd. wybrzeżu Eubei; <slowo_obce>Kreta</slowo_obce> --- wielka wyspa między południowymi krańcami Grecji i Małej Azji; <slowo_obce>Sykion</slowo_obce> (gr. <slowo_obce>Σεκυών</slowo_obce>) --- miasto na zachód od Koryntu; <slowo_obce>Knidos</slowo_obce> --- miasto na wybrzeżu półwyspu chersoneskiego [gr. Chersonisos Knidia, ob. płw. Datça, na płn. od wyspy Rodos] Małej Azji; <slowo_obce>Zakynthos</slowo_obce> --- miasto na wyspie tegoż nazwiska naprzeciw zach. wybrzeża Grecji południowej; <slowo_obce>Lesbia</slowo_obce> (<slowo_obce>Lesbiam</slowo_obce>) --- nie ma i nie było takiego miasta; widocznie Plautus, który nie miał bynajmniej ambicji w kierunku znajomości geografii (a jeszcze mniej jego publiczność), przekręcił tak nazwę wyspy Lesbos, leżącej na zach. od płn.-zach. wybrzeża Małej Azji; <slowo_obce>Beocja</slowo_obce> (<slowo_obce>Boeotiam</slowo_obce>) --- i Beocję (nazwa kraju na płn.-zach. od Attyki) widocznie Plautus uważa za jakieś miasto. Wyliczanie tych aż jedenastu greckich miejscowości zamierzonego wygnania robiło na publiczności Plautowskiej tym komiczniejsze wrażenie, że nie miała ona o większej części z nich żadnego wyobrażenia.</pt>/
Myślę tylko, jakie miasto najlepiej by wybrać:/
Więc Megarę<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q184864"></ref>, Cypr<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q644636"></ref>, Eretrię<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q16562724"></ref>, Korynt<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q103011"></ref>, Chalkis<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q21235810"></ref>,/
Kretę<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q34374"></ref>, Sykion<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q368628"></ref>, Knidos<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q690575"></ref> czy Zakynthos<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q144880"></ref>, Lesbię<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q128087"></ref> czy Beocję<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q187570"></ref>?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Skądże takie znów pomysły?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Miłość mnie zadręcza.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Więc cóż z tego? Gdy tam pójdziesz, gdzie teraz zamierzasz,/
Jeśli tam się znów zakochasz i znów ci przeszkodzą,/
Stamtąd znowu gdzieś uciekniesz, a stąd znów, jeżeli/
Zdarzy ci się coś takiego? Jakiż koniec będzie,/
Kiedyż wreszcie się zakończy to twoje wygnanie?/
Gdzie więc będzie twa ojczyzna lub dom stały --- powiedz!/
A ty myślisz, gdy stąd pójdziesz, miłość cię odejdzie? /
Jeśli wierzysz, że tak będzie, i masz to za pewność,/
Wieleż lepiej na wieś odejść, tam gdzieś być, żyć sobie,/
Aż opuści cię namiętność i ta miłość do niej.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Jużeś skończył?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Tak.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nic z tego. Mój plan niewzruszony.</wers_cd>/
Więc do domu, by pożegnać ojca, matkę --- potem,/
Nie pytając ojca, uciec, jakoś sobie radzić.
</strofa></kwestia>
<didaskalia>Wpada do domu.</didaskalia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Jak się porwał! Jak gwałtownie! Poszedł! O ja biedny!/
Gdy ucieknie, na mnie będzie, żem był opieszały./
--- Muszę teraz woźnych nająć, wielu tylko zdołam<pt><slowo_obce>woźnych nająć, wielu tylko zdołam</slowo_obce> (<slowo_obce>praeconum iubere iam quantum est conducier</slowo_obce>) --- w razie zaginięcia jakiejś rzeczy lub osoby wysyłano w Rzymie na miasto woźnych (<slowo_obce>praecones</slowo_obce>), którzy obwoływali zgubę i ogłaszali nagrodę za znalezienie (por. Petroniusz, <tytul_dziela>Satyricon</tytul_dziela> c. 97).</pt>,/
Niech szukają, aż ją znajdą. Potem do pretora<pt><slowo_obce>Potem do <wyroznienie>pretora</wyroznienie> w mig, by mi dał <wyroznienie>wywiadowców</wyroznienie>...</slowo_obce> (<slowo_obce>post ad <wyroznienie>praetorem</wyroznienie> ilico ibo, orabo, ut conquistores det mi</slowo_obce>) --- pretor, urzędnik naczelny całego sądownictwa rzymskiego, miał prawo wysyłać ajentów śledczych, wywiadowców (<slowo_obce>conquis[i]tores</slowo_obce>) w rozmaitych sprawach, np. w celu wyszukania najętych klakierów wśród publiczności teatralnej, o czym dowiadujemy się z prologu do Plautowskiego <tytul_dziela>Amfitriona</tytul_dziela> (w. 65 i nast., w. 82 i nast.), lub jak tutaj, w celu odszukania zaginionej dziewczyny. Ani Plautus, ani jego publiczność niewiele sobie robią z tego, że wśród czysto <wyroznienie>greckiego</wyroznienie> środowiska pojawiają się nagle czysto <wyroznienie>rzymscy</wyroznienie> <slowo_obce>praecones</slowo_obce>, <slowo_obce>praetor</slowo_obce> i <slowo_obce>conquisitores</slowo_obce> (por. <tytul_dziela>Wstęp</tytul_dziela> do <tytul_dziela>Braci</tytul_dziela>, s. 19 i nast., <tytul_dziela>Plautus</tytul_dziela>, s. 437 i nast.).</pt>/
W mig, by mi dał wywiadowców na każdą ulicę./
Bo, jak widzę, nie zostało mi już nic innego.
</strofa></kwestia>
<didaskalia>Odchodzi w stronę rynku.</didaskalia>




<naglowek_akt>AKT CZWARTY</naglowek_akt>

<didaskalia><osoba>Dorippa</osoba>, <osoba>Syra</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>DORIPPA</naglowek_osoba>
<didaskalia>w stroju podróżnym, wraca ze wsi</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Ponieważ do mnie na wieś przyszła wieść od męża,/
Że on na wieś nie przyjdzie, więc postanowiłam/
Wrócić, ścigać małżonka, co przede mną zmyka.
</strofa>
<didaskalia>ogląda się</didaskalia>
<strofa>
Lecz nie widzę, czy idzie za mną stara Syra --- /
Idzie wreszcie. --- A chodźże! Trochę prędzej przecież!
</strofa></kwestia>
<didaskalia><osoba>Syra</osoba> nadchodzi, niosąc koszyk pełen warzyw, zieleniny, kwiatów.</didaskalia>


<naglowek_osoba>SYRA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Ach, nie mogę, dalibóg, taki ciężar dźwigam.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DORIPPA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Co za ciężar?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYRA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>A lata? Osiemdziesiąt cztery!</wers_cd>/
A ponadto służenie, znużenie, pragnienie<pt><slowo_obce>służenie, znużenie, pragnienie</slowo_obce> --- przekład naśladuje aliterację oryginału: <slowo_obce>servitus, sudor, sitis</slowo_obce>. Stałe pragnienie, czyli wielkie zamiłowanie do wina, przypisuje Plautowska komedia zwykle starym babom, które z reguły kreśli jako ,,osoby trunkowe" (por. <tytul_dziela>Wstęp</tytul_dziela>, s. X i nast., <tytul_dziela>Plautus</tytul_dziela>, s. 355 i nast.).</pt>,/
A wreszcie to, co niosę ---
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DORIPPA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Dajże mi coś z tego,</wers_cd>/
Niech przystroję ten ołtarz przed naszym sąsiadem./
Dajże lauru gałązkę!
</strofa>
<didaskalia>bierze</didaskalia>
<strofa>
<wers_cd>Wejdź do domu!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYRA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Idę!</wers_cd>
</strofa></kwestia>
<didaskalia>Wchodzi do domu.</didaskalia>


<naglowek_osoba>DORIPPA</naglowek_osoba>
<didaskalia>wieńcząc gałązką lauru ołtarz Apollina</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Apollinie<pe><slowo_obce>Apollo</slowo_obce> (mit. gr., mit. rzym.) --- bóg słońca, sztuki, wróżbiarstwa, uzdrawiania i gwałtownej śmierci, przewodnik dziewięciu muz.</pe>, ja błagam, daj pokój łaskawie!/
Szczęścia, zdrowia nie żałuj naszemu domowi/
I miej względy łaskawe dla mojego syna!
</strofa></kwestia>

<didaskalia><osoba>Syra</osoba> wypada z domu przerażona i krzyczy.</didaskalia>


<naglowek_osoba>SYRA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Już przepadłam! Już po mnie! O ja nieszczęśliwa!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DORIPPA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Zwariowałaś? No, gadaj! Czemuż to tak wrzeszczysz?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYRA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Ach, Dorippo, Dorippo!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DORIPPA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Czemu krzyczysz, gadaj!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYRA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Ach! Dziewka jakaś siedzi tutaj u nas w domu!<pt><slowo_obce>Dziewka jakaś...</slowo_obce> --- zobaczyła Pasikompsę.</pt>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DORIPPA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Co? Dziewczyna?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYRA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Dziewczyna! Hetera!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DORIPPA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Naprawdę?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYRA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Ależeś ty jest sprytna, żeś tam nie została!/
(Chociaż każdy, choć głupi, mógłby się domyśleć,/
[Że nie było bez celu, że on tu pozostał])<pt>[<slowo_obce>Że nie było bez celu, że on tu pozostał</slowo_obce>] --- uzupełnił Leo; w rękopisach wiersz zniszczony. Por. wyżej w. 280 i nast.</pt>/
To kochanka twojego ślicznego mężusia!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DORIPPA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Z pewnością.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYRA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Chodźże ze mną, żebyś też ujrzała</wers_cd>/
Alkmenę, twą rywalkę, ty moja Junono!<pt><slowo_obce>Alkmenę, twą rywalkę, ty moja Junono!</slowo_obce> --- rywalką Junony, żony Jowisza, nazywa Alkmenę, żonę Amfitriona, z którą Jowisz miał syna, Herkulesa. Temat ten jest treścią Plautowskiego <tytul_dziela>Amfitriona</tytul_dziela>.</pt>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DORIPPA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
No! Idę ja już tutaj, pędzę, co sił starczy.
</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wpadają obie do domu Lysimacha.</didaskalia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>wraca z miasta</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Demifo zakochany! Jeszcze mało złego!/
On musi być do tego jeszcze i rozrzutny!/
Gdyby nawet dziesięciu sprosił dostojników,/
To zbyt wiele zakupił<pt><slowo_obce>zbyt wiele zakupił</slowo_obce> --- w domu były zapasy tylko na codzienne, proste potrawy; o ile chodziło o wystawniejsze i sutsze jedzenie, zakupywano rozmaite smakołyki w mieście.</pt>. A przy tym tak krzyczał/
Na kucharzy<pt><slowo_obce>Na kucharzy</slowo_obce> --- chcąc wynająć najlepszego, por. wyżej w. 590.</pt> jak retman<pt><slowo_obce>retman</slowo_obce> (<slowo_obce>hortator</slowo_obce>, gr. <slowo_obce>κελευστής</slowo_obce>) --- utrzymywał w takcie wioślarzy na okręcie i nawoływaniem pobudzał do wysiłków.</pt>, co krzyczy na morzu/
Na wioślarzy. Ja wreszcie kucharza nająłem./
Lecz dziw, że nie przychodzi, tak jak mu kazałem./
Lecz drzwi się otwierają. A któż to wychodzi?
</strofa></kwestia>
<didaskalia>Staje na boku.</didaskalia>

<sekcja_swiatlo/>

<didaskalia><osoba>Dorippa</osoba>, <osoba>Lysimachus</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>DORIPPA</naglowek_osoba>
<didaskalia>wychodzi z domu, lamentując</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Nie było i nie będzie biedniejszej ode mnie,/
Żem wyszła za takiego. O ja nieszczęśliwa!/
Więc takiemu powierzać siebie i swe mienie!/
Więc takiemu ja wniosłam aż dziesięć talentów<pt><slowo_obce>dziesięć talentów</slowo_obce> --- jej posag, wcale znaczny, zwłaszcza na ówczesne stosunki, bo 1 talent (grecka jednostka monetarna, oparta na srebrze od czasów Solona) posiadał wartość około 26 kg srebra. Talent dzielił się na 60 min, mina na 100 drachm, drachma na 6 oboli. Grecki system monetarny był w Rzymie od dawna dobrze znany ze względu na wczesne i rozległe stosunki handlowe z Grekami.</pt>,/
By to widzieć, by znosić aż taką obrazę!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>na stronie</didaskalia>
<kwestia><strofa>
O, źle ze mną. To ze wsi żona powróciła/
I pewnie już ujrzała tę dziewczynę w domu!/
Lecz stąd dobrze nie słyszę, o czym ona mówi.../
Podejdę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DORIPPA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>O ja biedna!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>j. w.</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>To ja jestem biedny!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DORIPPA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Przepadłam!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ja, dalibóg, ja biedny, przepadłem!</wers_cd>/
Widziała... O, Demifo, niech cię wszystkie bogi!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DORIPPA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
To więc jest ta przyczyna, że na wieś przyjść nie chciał!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>j. w.</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Co robić? Wszak trza podejść i do niej przemówić.
</strofa>
<didaskalia>zbliża się ze słodką miną</didaskalia>
<strofa>Powitanie od męża dla swojej żoneczki!/
Więc z wieśniaków mieszczanie?<pt><slowo_obce>Więc z wieśniaków mieszczanie?</slowo_obce> --- delikatna i słodka aluzja do szybkiego powrotu żony ze wsi do miasta. Dorippa podejmuje tę aluzję i tak padają, jakby z ukrycia, pierwsze strzały rozpoczynającej się wielkiej bitwy małżeńskiej. <slowo_obce>Wieśniacy</slowo_obce> (<slowo_obce>rustici</slowo_obce>) oznacza tu Dorippę, <slowo_obce>mieszczanie</slowo_obce> (<slowo_obce>urbani</slowo_obce>) oznacza Lysimacha, który nie chciał udać się na wieś do żony.</pt></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DORIPPA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>O, znacznie uczciwsi</wers_cd>/
Są niźli ci, co nie chcą zostać wieśniakami!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Czy wieśniacy coś winni?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DORIPPA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Zapewne mniej niźli</wers_cd>/
Mieszczanie! Mniej na siebie ściągają nieszczęścia!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
A cóż winni mieszczanie? Przecież mi to powiedz,/
Chciałbym wiedzieć.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DORIPPA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ty pytasz, ale sam wiesz dobrze!</wers_cd>/
Ta dziewka w domu czyja?<pt><slowo_obce>Ta dziewka w domu czyja?</slowo_obce> --- tym pytaniem Dorippa przechodzi od razu do ataku i bitwa zaognia się, jakkolwiek Lysimachus broni się bardzo nieudolnie i szyki mu się plątają coraz więcej.</pt>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Toś ty ją widziała?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DORIPPA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Widziałam.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Czyja, pytasz?</wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DORIPPA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Niechże więc się dowiem!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
A --- czyja, mam powiedzieć?
</strofa>
<didaskalia>jąka się</didaskalia>
<strofa>
<wers_cd>Ona... ona...</wers_cd>
</strofa>
<didaskalia>do siebie</didaskalia>
<strofa>
<wers_cd>Biada!</wers_cd>/
Nie wiem, co mam powiedzieć.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DORIPPA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>A toś wpadł!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>do siebie</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Jak nigdy!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DORIPPA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Nie gadasz?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Gdyby można!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DORIPPA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Musisz mi powiedzieć!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Nie mogę; wytchnąć nie dasz! Ciśniesz jak złoczyńcę!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DORIPPA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Wiem, niewinnyś!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Kpij sobie, jak ci się podoba!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DORIPPA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Więc gadaj!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>No, już mówię.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DORIPPA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Jednak trza powiedzieć!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Ona... Imię też mówić?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DORIPPA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Na nic twe gadanie;</wers_cd>/
Na grzechu cię złapałam.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Na jakimże grzechu?</wers_cd>/
Ona przecież jest... ona!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DORIPPA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Co za ,,ona"?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>,,Ona"!</wers_cd>
</strofa>
<didaskalia>miesza się coraz więcej</didaskalia>
<strofa>
Już bym --- gdyby nie trzeba --- wolał nic nie mówić!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DORIPPA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
A więc nie wiesz, kto ona?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ależ wiem już, owszem:</wers_cd>/
Mam być sędzią co do niej<pt><slowo_obce>Mam być sędzią co do niej</slowo_obce> (<slowo_obce>de istac sum iudex captus</slowo_obce>) --- Lysimachus chce powiedzieć, że jest spór co do tego, kto jest prawnym właścicielem tej dziewczyny, i do rozstrzygnięcia tej sprawy wezwano go na sędziego rozjemczego (por. wyżej w. 282).</pt>.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DORIPPA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Sędzią? Już rozumiem.</wers_cd>/
I teraz ją do siebie wziąłeś ,,na naradę"!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Tak, jest tu w depozycie<pt><slowo_obce>jest tu w depozycie</slowo_obce> (<slowo_obce>sequestro mihi dotast</slowo_obce>) --- dosłownie: ,,oddana mi została jako pośrednikowi", <slowo_obce>sequester</slowo_obce>, u którego umieszczano przedmiot sporu aż do rozstrzygnięcia.</pt>.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DORIPPA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Aha, już rozumiem.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Nic przecież na tym nie ma.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DORIPPA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Spiesznie się oczyszczasz!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>na stronie</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Ależ ja mam kłopotu! Alem ja się dostał!
</strofa></kwestia>

<sekcja_swiatlo/>

<didaskalia><osoba>Kucharz</osoba>, <osoba>Lysimachus</osoba>, <osoba>Dorippa</osoba>, <osoba>Syra</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>KUCHARZ</naglowek_osoba>
<didaskalia>wchodzi z kuchtami dźwigającymi w koszach rozmaite zapasy na ucztę, jako to ryby, mięso, warzywa, owoce, stągwie z winem itd. i woła na nich</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Prędzej, prędzej, staremu muszę amantowi/
Ucztę zładzić! --- A jednak --- kiedy o tym myślę ---/
Sobie raczej zgotujem<pt><slowo_obce>Sobie raczej zgotujem</slowo_obce> --- kucharza w komedii zawrze pomawia się o złodziejstwo, o kradzież zapasów i zjadanie potraw.</pt>, nie temu, co najął./
Każdy bowiem, co kocha, miłość ma za pokarm:/
Spoglądanie, ściskanie, całusy, gruchanie.../
A my, myślę, opchani powrócim do domu./
Tędy.
</strofa>
<didaskalia>spostrzega <osoba>Lysimacha</osoba></didaskalia>
<strofa>
<wers_cd>Otóż to staruch, który nas wynajął.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Teraz jestem zgubiony! Kucharz jest!<pt><slowo_obce>Teraz jestem zgubiony! Kucharz jest!</slowo_obce> --- trudno bowiem wyjaśnić, dlaczego dla niewolnicy, co do której ma się wydać wyrok, sędzia rozjemczy urządza wystawną ucztę; toteż Lysimachus stara się kucharza odprawić, by go żona nie spostrzegła, ale na próżno.</pt>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUCHARZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Przyszliśmy!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Odejdź!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUCHARZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Odejść?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>zatyka mu gębę</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Pst... Odejdź!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUCHARZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Odejść?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>wypycha go</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Odejdź, mówię!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUCHARZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
A więc uczty nie będzie?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Już jesteśmy syci.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUCHARZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Lecz...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Już po mnie!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DORIPPA</naglowek_osoba>
<didaskalia>spostrzega wszystko i drwiąco do <osoba>Lysimacha</osoba></didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Więc jakże? Czy te rzeczy także</wers_cd>/
Przynieść ci tu kazali ci, których masz sądzić?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUCHARZ</naglowek_osoba>
<didaskalia>złośliwie do <osoba>Lysimacha</osoba>, wskazując żonę</didaskalia>
<kwestia><strofa>To jest twa przyjaciółka, o której mówiłeś/
Na targu, że ją kochasz?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie będziesz ty cicho!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUCHARZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Dosyć zmyślna kobieta --- tylko... trochę stara!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Nie odejdziesz do licha!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUCHARZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Niezła jest.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Tyś szelma!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUCHARZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Świetna musi być w łóżku!...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Odejdźże do kata!</wers_cd>/
Toż nie ja cię nająłem.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUCHARZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Jak to? Tyś mnie najął,</wers_cd>/
Ty sam w swojej osobie ---
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>załamuje ręce</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>O ja nieszczęśliwy!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUCHARZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Że niby żona na wsi --- i o niej mówiłeś,/
Że ci wstrętna jak węże ---
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ja ci tak mówiłem?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUCHARZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Oczywiście!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>do żony</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Niech Jowisz<pe><slowo_obce>Jowisz</slowo_obce> (mit. rzym.) --- najwyższe bóstwo rzymskiego panteonu, bóg nieba i burzy, odpowiednik greckiego Zeusa.</pe> ma mnie tak w opiece!</wers_cd>/
Nigdym tego nie mówił... żono!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DORIPPA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Czemuż przeczysz?</wers_cd>/
Toć jasne, żem ci wstrętna.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>A ja właśnie przeczę!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUCHARZ</naglowek_osoba>
<didaskalia>wtrąca się złośliwie, mówiąc do <osoba>Dorippy</osoba></didaskalia>
<kwestia><strofa>
Nie, nie ciebie pomawiał, żeś wstrętna, lecz żonę./
A żona, mówił, na wsi.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>kucharza</osoba>, odciągając go na stronę</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>To jest przecie żona.</wers_cd>/
Czegożeś tak natrętny?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUCHARZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Bo się mnie wypierasz!</wers_cd>/
Chyba że się jej boisz.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>j. w.</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Pewnie.</wers_cd>
</strofa>
<didaskalia>robiąc czułą minę do żony</didaskalia>
<strofa>
<wers_cd>Ją mam tylko!</wers_cd>
</strofa></kwestia>

<didaskalia>Żona odwraca się ze złością.</didaskalia>


<naglowek_osoba>KUCHARZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Chcesz, żebym ja spróbował?<pt><slowo_obce>Chcesz żebym ja spróbował?...</slowo_obce> --- kucharz, widząc zupełne niepowodzenie kokieterii mężowskiej, udaje, pewny siebie, że on spróbuje przebłagać rozzłoszczoną kobietę. Ale mąż ma już dosyć kucharza, który znów, wyzyskując sytuację, chce wydostać od razu zapłatę umówioną.</pt>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie chcę.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUCHARZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Więc mi zapłać!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Przyjdź jutro! Dam ci wtedy. Teraz odejdź!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DORIPPA</naglowek_osoba>
<didaskalia>załamuje ręce i zanosi się od płaczu</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Biada!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Teraz widzę --- prawdziwe to stare przysłowie:/
,,Gdy masz złego sąsiada, złe cię nie ominie".</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUCHARZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Czemu tutaj stoimy! Chodźmyż! Jeśli tobie/
Jakaś przykrość się stała --- nie moja w tym wina.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>z irytacją</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Toż mnie gubisz, biednego!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUCHARZ</naglowek_osoba>
<didaskalia>udając, że dopiero teraz się domyśla</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Już wiem, o co chodzi:</wers_cd>/
Niby, żebym stąd odszedł?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Tak.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUCHARZ</naglowek_osoba>
<didaskalia>zabiera się powoli</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>No, to się pójdzie...</wers_cd>/
Lecz daj drachmę<pe><slowo_obce>drachma</slowo_obce> --- staroż. moneta grecka, na ogół srebrna, o wartości 1/100 miny.</pe>!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Dostaniesz.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUCHARZ</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Lecz każ zaraz wynieść<pt><slowo_obce>każ zaraz wynieść</slowo_obce> --- normalnie nikt wówczas nie nosił pieniędzy przy sobie, o ile nie wybierał się na zakupy, w podróż itd., co jest zrozumiałe wobec wielkiej wagi pieniędzy metalowych, wymagających osobnej sakwy.</pt>.</wers_cd>/
Ci tymczasem to złożą<pt><slowo_obce>Ci tymczasem to złożą</slowo_obce> --- mowa o zapasach, które przynieśli kuchtowie.</pt>.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie pójdziesz nareszcie?</wers_cd>/
Nie skończysz z tym natręctwem?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>KUCHARZ</naglowek_osoba>
<didaskalia>do kuchtów</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nuże, tu połóżcie</wers_cd>/
Te zapasy staremu pod nogi --- a jutro/
Albo kiedy, tu przyślę po moje naczynia./
Chodźcie ze mną.
</strofa></kwestia>
<didaskalia>Odchodzą.</didaskalia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>zwraca się słodko do żony</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>A może dziwisz się, że kucharz</wers_cd>/
Ten tu przyszedł i przyniósł te rzeczy? Więc powiem ---
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DORIPPA</naglowek_osoba>
<didaskalia>przez łzy, ale w najwyższej złości</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Nie dziwię się twym stratom<pt><slowo_obce>twym stratom</slowo_obce> --- ma na myśli pieniądze, wydane na całą tę awanturę miłosną.</pt> ani twym łajdactwom,/
Lecz nie ścierpię, że za mąż tak mnie źle wydali/
Ni żebyś tutaj w dom mój jakieś dziewki ściągał!/
Syra! Idź, mego ojca poproś w mym imieniu<pt><slowo_obce>Idź, mego ojca poproś w mym imieniu...</slowo_obce> --- o interwencję, wobec oczywistego rzekomo wiarołomstwa męża. Według ustaw rzymskich ojciec żony miał w pewnych wypadkach prawo zabrać córkę z domu jej męża.</pt>,/
Żeby przyszedł tu do mnie razem z tobą.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYRA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Idę.</wers_cd>
</strofa></kwestia>
<didaskalia>Odchodzi w stronę miasta.</didaskalia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Żono, błagam, ty nie wiesz, o co tutaj chodzi./
Najświętszą ci przysięgę zaraz tutaj złożę,/
Żem ja nic z nią, nic, nigdy... Co? Już poszła Syra?/
Już po mnie!...
</strofa>
<didaskalia>Żona odchodzi do domu, zatrzaskując drzwi za sobą.</didaskalia>
<strofa><wers_cd>Ta też poszła. O ja nieszczęśliwy!</wers_cd>/
A żeby cię sąsiedzie, bogi i boginie/
Z tą twoją przyjaciółką i z twoją miłością!/
Na mnie całkiem niesłusznie zwalił podejrzenie,/
Wrogów w domu narobił: żona rozwścieczona!/
Na rynek teraz pójdę, żeby mu powiedzieć,/
Że ją tu na ulicę za włosy wyciągnę,/
Jeśli jej stąd nie weźmie, gdzie mu się podoba.</strofa>
<didaskalia>woła przez drzwi do domu</didaskalia>
<strofa>
Żono! Słuchajże, żono! Chociażeś zła na mnie,/
Każże przecież te rzeczy zabrać stąd do domu:/
Będziem mieli przynajmniej jakiś lepszy obiad.
</strofa></kwestia>
<didaskalia>Wychodzą niewolnicy, zabierają rzeczy, <osoba>Lysimachus</osoba> odchodzi do miasta.</didaskalia>

<sekcja_swiatlo/>

<didaskalia><osoba>Syra</osoba>, <osoba>Eutychus</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>SYRA</naglowek_osoba>
<didaskalia>wraca z miasta</didaskalia>
<kwestia><strofa>Co mnie pani posłała, ojca nie ma w domu<pt><slowo_obce>Co mnie pani posłała, ojca nie ma w domu</slowo_obce> (<slowo_obce>Era quo me misit ad patrem, non est domi</slowo_obce>) --- niedbały styl mowy potocznej.</pt>./
Na wieś, mówią, pojechał. Wracam o tym donieść.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>wraca również z miasta, zmęczony</didaskalia>
<kwestia><strofa>Tropiłem w całym mieście, aż do upadłego,/
Lecz nigdzie nie znalazłem śladu tej kobiety./
Lecz matka ze wsi przyszła, bo tu widzę, Syra/
Stoi właśnie przed domem. Syra!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYRA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Kto mnie woła?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Twój pan i wychowanek.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYRA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Witaj, wychowanku!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Więc już matka jest ze wsi? Odpowiedz mi przecież!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYRA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Tak --- i właśnie na szczęście dla całego domu!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
A cóż się tutaj stało?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYRA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Twój śliczny ojczulek</wers_cd>/
Kochankę tu sprowadził do domu.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Co? Jak to?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYRA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Matka, ze wsi wróciwszy, w domu ją zastała!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie myślałem, że ojciec jest do takich rzeczy./
Jest ona jeszcze w domu?</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>SYRA</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Jest.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Więc chodźże ze mną.</wers_cd>
</strofa></kwestia>
<didaskalia>Wchodzi do domu.</didaskalia>


<naglowek_osoba>SYRA</naglowek_osoba>
<didaskalia>zostaje jeszcze chwilę i mówi</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<begin id="b1681352864394-1749696559"/><motyw id="m1681352864394-1749696559">Mąż, Żona, Zdrada, Prawo</motyw>Twarde prawo, dalibóg, krępuje kobietę<pt><slowo_obce>Twarde prawo, dalibóg, krępuje kobietę</slowo_obce> --- monolog na temat emancypacji kobiet, por. <tytul_dziela>Wstęp</tytul_dziela>, s. XIII i nast.</pt>/
I tak biedną ją czyni, jak nigdy mężczyznę!/
Bo jeśli mąż w sekrecie przed swoją małżonką<pt><slowo_obce>Bo jeśli mąż w sekrecie przed swoją małżonką...</slowo_obce> --- pod tym względem ówczesne ustawy i przekonania <wyroznienie>rzymskie</wyroznienie>, nadzwyczaj surowe dla moralności kobiet, stawały bezwzględnie po stronie męża, który miał nawet w tych sprawach, raczej w teorii niż w praktyce, wobec żony prawo życia i śmierci. Charakterystyczne są tutaj słowa współczesnego Plautowi <wyroznienie>Katona Starszego</wyroznienie> (234--149 p.n.e.), który w jednej ze swych mów (<tytul_dziela>O posagu</tytul_dziela>) powiedział: ,,Jeżelibyś schwycił żonę twą na wiarołomstwie, możesz ją zabić bez sądu i bezkarnie; jeślibyś ty się dopuścił wiarołomstwa, ona nie może cię ani palcem tknąć, ani też nie ma do tego prawa" (Gellius, <tytul_dziela>Noce attyckie</tytul_dziela> X 23). Los pań rzymskich nie musiał być jednak tak bardzo politowania godny, skoro tenże sam Kato miał się skarżyć: ,,My rządzimy światem, a nami kobiety" (Plutarch, <tytul_dziela>Kato</tytul_dziela> 8).</pt>/
Weźmie sobie kochankę, nic mu się nie stanie,/
Choć żona na to wpadnie; a jeśliby żona/
Bez wiedzy swego męża choć krok wyszła z domu,/
Już jest powód do skargi --- mąż żonę wypędza<pt><slowo_obce>mąż żonę wypędza</slowo_obce> (<slowo_obce>exigitur matrumonio</slowo_obce>) --- mowa o rozwodzie na żądanie męża.</pt>./
Niechby było jednakie prawo dla obojga!/
Wszak żonie, gdy uczciwa, mąż jeden wystarczy;/
Czemuż jemu wystarczyć nie ma jedna żona?<end id="e1681352864394-1749696559"/>/
<begin id="b1681352886282-3608440221"/><motyw id="m1681352886282-3608440221">Mąż, Żona, Zdrada, Prawo</motyw>A, dalibóg, że gdyby, jak ja chcę, karano/
Mężów za to rozwodem, gdy bez wiedzy żony/
Biorą sobie kochankę, tak samo jak prawo/
Żonę karze, jeżeli zawini, to więcej/
Byłoby wyrzuconych --- mężów niż małżonek.
<end id="e1681352886282-3608440221"/></strofa></kwestia>
<didaskalia>Wchodzi do domu.</didaskalia>




<naglowek_akt>AKT PIĄTY</naglowek_akt>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>wychodzi z domu ubrany jak na daleką podróż: wielki pilśniowy kapelusz, chlamida<pe><slowo_obce>chlamida</slowo_obce> --- wierzchni ubiór męski w starożytnej Grecji, luźna, krótka szata spinana na prawym ramieniu.</pe> przepasana pasem, miecz, tobołek, flaszka z oliwą itd. Idzie powolnym krokiem, z miną grobową, po chwili zwraca się z pożegnaniem do domu rodzinnego</didaskalia>
<kwestia><strofa>
O wy, odrzwia, i ty, progu, żegnajcie, żegnajcie!<pt><slowo_obce>O wy, odrzwia, i ty, progu, żegnajcie, żegnajcie!...</slowo_obce> (<slowo_obce>Limen superum inferumque</slowo_obce>) --- komicznie patetyczny styl pożegnania, parodiującego nastrój tragiczny, który zapewne znajdował się w oryginale greckim, gdyż Plautus nie lubi ,,czkawek rozczulenia". (Por. <tytul_dziela>Plautus</tytul_dziela>, s. 293 i nast., 453).</pt>/
Jest to dziś mój krok ostatni z ojczystego domu!/
Używanie tego domu, życie i mieszkanie/
Już tu dla mnie jest stracone, zgładzone, zniesione<pt><slowo_obce>Używ<wyroznienie>anie</wyroznienie> tego domu, życie i mieszk<wyroznienie>anie</wyroznienie> już tu dla mnie jest strac<wyroznienie>one</wyroznienie>, zgładz<wyroznienie>one</wyroznienie>, zniesi<wyroznienie>one</wyroznienie></slowo_obce> --- przekład naśladuje aliteracje oryginału: <slowo_obce>us<wyroznienie>us</wyroznienie>, fruc<wyroznienie>tus</wyroznienie>, vic<wyroznienie>tus</wyroznienie>, cult<wyroznienie>us</wyroznienie> iam mihi harum aedium interemp<wyroznienie>tust</wyroznienie>, interfec<wyroznienie>tust</wyroznienie>, aliena<wyroznienie>tust</wyroznienie></slowo_obce>.</pt> ---/
Koniec ze mną! O Penaty<pt><slowo_obce>O Penaty</slowo_obce> (<slowo_obce>di Penates</slowo_obce>) --- bóstwa gospodarstwa domowego, strzegące zapasów (<slowo_obce>penus</slowo_obce>).</pt>, wy bogi mych ojców,/
I ty Larze<pt><slowo_obce>Larze, ojcze rodu</slowo_obce> (<slowo_obce>familiai Lar pater</slowo_obce>) --- Lar, bóg ogniska domowego, opiekun całej rodziny i domowników.</pt>, ojcze rodu, wam oto polecam/
Mienie moich rodzicieli --- strzeżcie je tu dobrze!/
Ja poszukam innych Larów i innych Penatów,/
Innych miast, ojczyzny innej --- mam dosyć tych Aten!/
Bo gdzie ludzkie obyczaje gorsze są z dnia na dzień,/
Gdzie nie poznasz czy przyjaciel wierny, czy niewierny,/
I gdzie ci to wydzierają, co najwięcej drogie,/
Tam --- by królem mnie zrobiono --- mieszkać nie zapragnę!
</strofa></kwestia>

<sekcja_swiatlo/>

<didaskalia><osoba>Eutychus</osoba>, <osoba>Charinus</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>wychodzi z domu ojca swego, woła radośnie, nie widząc <osoba>Charinusa</osoba></didaskalia>
<kwestia><strofa>[Ty, coś bogom jest i ludziom panią i władczynią,/
Dzięki ci za tę nadzieję, tak oczekiwaną!]<pt>[<slowo_obce>Ty, coś bogom... tak oczekiwaną</slowo_obce>] --- apostrofa do Fortuny, z podzięką za dobrą nadzieję, dokładnie te same słowa, co wyżej w w. 610--611. Ponieważ tutaj nie ma mowy o żadnej nadziei, sądzę, że wiersze te zostały tu powtórzone przez jakąś pomyłkę w rękopisach i można by je tutaj całkiem dobrze opuścić.</pt>/
Czy jest jaki bóg, co byłby tak jak ja szczęśliwy?/
W domu było to, com szukał<pt><slowo_obce>W domu było to, com szukał</slowo_obce> --- znalazł tam Pasikompsę.</pt>. Sześcium znalazł druhów:/
Życie, Przyjaźń i Ojczyznę, Radość, Żart i Dowcip<pt><slowo_obce>Sześcium znalazł druhów...</slowo_obce> --- symbolicznie przedstawia swoją radość i usunięcie trosk przyjaciela.</pt>./
A z ich przyjściem te najgorsze rzeczy zniweczyłem:/
Gniew, Nieprzyjaźń i Zgryzotę, Łzy, Wygnanie, Biedę,/
Opuszczenie i Głupotę, Zniszczenie i Upór./
Dajcie, bogi, mi go znaleźć<pt><slowo_obce>Dajcie bogi mi go znaleźć</slowo_obce> --- szuka Charinusa i ,,nie może" go znaleźć, choć stoi tuż obok niego; por. wyżej w. 129 i niżej w. 883 i nast.</pt>, i to jak najprędzej!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>nie widząc <osoba>Eutychusa</osoba>, mówi dalej, zwracając się do widzów</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Patrzcie, jak się to wybrałem, pychę-m z serca zrzucił,/
Samem sobie jest towarzysz, sługa, koń, poganiacz./
Giermek jestem i dowódca, i sam swój podwładny./
I sam dźwigam, co potrzeba. --- O wielki Kupido!<pt><slowo_obce>O wielki Kupido!</slowo_obce> --- Kupido (gr. Eros) bóg miłości. Narzekania na potęgę tego bóstwa należą do stałego repertuaru motywów erotyki w literaturze klasycznej.</pt>/
Jakże łatwo ty każdego robisz pewnym siebie,/
A gdy już jest pewny siebie, wtrącasz go w zwątpienie!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>j. w.</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Myślę, gdzieby też tu pobiec, jego szukać.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>j. w.</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Muszę</wers_cd>/
Jej poszukać, choćby ją stąd nie wiem gdzie zabrano!/
Żadna mi w tym nie przeszkodzi ni rzeka, ni góra<pt><slowo_obce>Żadna mi w tym nie przeszkodzi  ni rzeka, ni góra...</slowo_obce> --- znów typowy motyw erotyki literackiej o wielkiej odwadze, której zakochanemu dodaje Kupido.</pt>,/
Ani morze; nie mam strachu przed mrozem, upałem,/
Ni przed wiatrem, ni przed gradem; ulewę przetrzymam,/
Zniosę trudy rozmaite, spiekotę, pragnienie;/
Nie ustąpię i nie spocznę ni we dnie, ni w nocy,/
Póki --- da Bóg --- nie odnajdę kochanki lub --- śmierci!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>j. w.</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Jakiś głos mi tu doleciał do uszu...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Was wzywam,</wers_cd>/
Was, Larowie dróg publicznych<pt><slowo_obce>Larowie dróg publicznych</slowo_obce> (<slowo_obce>Lares viales</slowo_obce>) --- podobnie jak rodziny (por. wyżej w. 851), miały i całe miejscowości swych Larów-opiekunów. Pod ich opieką były także drogi publiczne.</pt>, strzeżcie mnie!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Jowiszu!</wers_cd>/
Toć to przecież jest Charinus?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>do widzów</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Żegnajcie, rodacy!<pt><slowo_obce>Żegnajcie <wyroznienie>rodacy</wyroznienie>!</slowo_obce> --- na widowni są wprawdzie Rzymianie, a Charinus jest Ateńczykiem i rzecz dzieje się w Atenach, ale to nie razi wcale ani Plauta, ani jego widzów; por. wyżej w. 680.</pt></wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Stój!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Mnie woła? Kto?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nadzieja, Fortuna, Wiktoria!<pt><slowo_obce>Nadzieja, Fortuna, Wiktoria!</slowo_obce> --- komiczna symbolika; por. wyżej w. 863.</pt></wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Czegóż chcecie wy ode mnie?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Iść z tobą.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>z grobową miną</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Innego</wers_cd>/
Weźcie sobie towarzysza, bo mnie nie opuszcza/
Towarzystwo, co mnie trzyma.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Jakie ,,towarzystwo"?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>z miną jeszcze bardziej ponurą</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Troska, Bieda i Zgryzota, Łzy i Rozpaczanie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Odpraw takich towarzyszy! Tu się zwróć i wracaj!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>zabiera się do odejścia</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Jeśli ze mną chcesz gawędzić, chodź ze mną ---
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>chwyta go za rękę</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Stój tutaj!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Źle ty robisz, mnie wstrzymując; śpieszę się, dzień schodzi.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Lepiej, gdybyś zamiast w tamtą
</strofa>
<didaskalia>wskazuje stronę, w którą <osoba>Charinus</osoba> chciał odejść</didaskalia>
<strofa>w tę stronę tak śpieszył!</strofa>
<didaskalia>wskazuje dom Lysimacha, przed którym stoi</didaskalia>
<strofa>
Tutaj teraz wiatr pomyślny; zwróć tylko swą łódkę./
Tu łagodny jest Favonius<pt><slowo_obce>Favonius (...) Auster</slowo_obce> --- <slowo_obce>Favonius</slowo_obce> (gr. zefir, <slowo_obce>Ζέφυρος</slowo_obce>): łagodny wiatr zachodni, którego pojawienie się w połowie lutego oznaczało początek wiosny. <slowo_obce>Auster</slowo_obce> (gr. <slowo_obce>Νότος</slowo_obce>): duszny i burzliwy wiatr południowy, <slowo_obce>scirocco</slowo_obce>. Eutychus przedstawia Charinusowi alegorycznie pogodę i radość, która czeka go w domu Lysimachusa, gdyż tam przebywa Pasikompsa.</pt>, tam Auster deszczowy;/
Ten roztacza ciszę błogą --- tamten fale wspina./
Skręć, Charinie, ku lądowi, płyń tu prosto na mnie!/
Chmura czarna, zawierucha grozi --- widzisz? --- z lewej,/
A tu niebo blasku pełne --- patrzże --- na wprost ciebie!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Złe mi znaki tam pokazał, tu się cofnę.
</strofa></kwestia>
<didaskalia>Cofa się ku <osoba>Eutychusowi</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Brawo!</wers_cd>/
O Charinie, pójdźże ku mnie i chodź ze mną razem,/
Podaj rękę!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>już trochę rozpogodzony</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Masz ją! Trzymasz?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Trzymam!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>A więc trzymaj!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>bierze przyjaciela pod rękę</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Gdzie to szedłeś?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Na wygnanie.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Po co?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Na złą dolę.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Już się nie bój, ja ci wrócę twą dawną wesołość.<pt><slowo_obce>Wykrzyknik Eutychusa <wyroznienie>st!</wyroznienie></slowo_obce> --- mający stać ,,poza wierszem", opuszczam według tekstu Lea.</pt>/
Będziesz rad, gdy to usłyszysz, co najwięcej pragniesz./
Stój!</strofa>
<didaskalia>odskakuje na bok i wskazuje siebie</didaskalia>
<strofa>
<wers_cd>To ja, twój druh, druhowi przychodzę dopomóc:</wers_cd>/
Twa kochanka...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>przerywa</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Co? Co ona?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Wiem, gdzie jest.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Naprawdę?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Zdrowa, cała...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>przerywa</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Gdzie jest cała?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ja --- wiem!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ja bym wolał!<pt><slowo_obce>Ja --- wiem! Ja bym wolał!</slowo_obce> (<slowo_obce>ego scio, ego me mavelim</slowo_obce>) --- na słowa Eutychusa, iż <wyroznienie>on</wyroznienie> wie, gdzie jest Pasikompsa, Charinus odpowiada, iż <wyroznienie>on sam</wyroznienie> wolałby to wiedzieć. Zatem nacisk na <wyroznienie>ja</wyroznienie>.</pt></wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Możesz chwilkę być spokojny?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ja? Mnie serce skacze!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Już ja je tam uspokoję, uciszę --- bądź pewny!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Mówże zaraz, błagam, gdzie jest, gdzieżeś ją zobaczył?/
Milczysz? Gadaj! Twym milczeniem dręczysz mnie biednego.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Jest tu od nas niedaleko.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>ogląda się wszędzie</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Pokaż, gdzie ją widzisz?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
No --- nie widzę jej w tej chwili; przed chwilą widziałem.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Czegóż mnie jej nie pokażesz?<pt><slowo_obce>Czegóż mnie jej nie pokażesz?</slowo_obce> --- <slowo_obce>quin ego videam facis</slowo_obce> (Leo).</pt>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Pokażę!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Zbyt długo</wers_cd>/
Czekać, gdy kto zakochany!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Więc jeszcze się boisz?</wers_cd>/
Wszystko wskażę. Nikt mi nie jest życzliwszy od tego,/
Co ją teraz ma u siebie, a także nikomu/
Nie należy się ode mnie więcej życzliwości.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Co mnie o to! O nią pytam!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Toż o niej ci mówię!</wers_cd>/
Lecz --- co prawda --- zapomniałem powiedzieć, gdzie ona.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Mówże, gdzie jest!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>W naszym domu!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>A to dom porządny,</wers_cd>/
Myślę, jeśli prawdę mówisz --- ślicznie zbudowany!/
Ale jak ci mam uwierzyć? Widziałeś, czyś słyszał?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Sam widziałem.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ale kto ją do was przyprowadził?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Pytasz?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Tak.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>waha się, nie chcąc zdradzić ojca Charinusa</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Charinie... czyż ty --- nie znasz żadnych względów?</wers_cd>/
Co ci o to, z kim tu przyszła!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>By tu tylko była!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Jest, na pewno!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Co chcesz, żądaj za taką nowinę!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
A zażądam!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Więc proś bogów, żeby ci to dali!<pt><slowo_obce>Więc proś bogów, żeby ci to dali!</slowo_obce> --- wykręca się sianem; i u nas, gdy kto nie chce dać żebrakowi grosza, powiada mu: ,,niech Bóg opatrzy".</pt></wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Ty kpisz ze mnie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Wszystko dobrze, ale --- aż ją ujrzę.</wers_cd>/
A tymczasem precz z tym strojem!</strofa>
<didaskalia>woła do domu</didaskalia>
<strofa>
<wers_cd>Hola! Niech tu który</wers_cd>/
Wyjdzie razem z lekkim płaszczem!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Teraz to cię lubię!</wers_cd>
</strofa></kwestia>

<didaskalia>Z domu wychodzi chłopiec i podaje <osoba>Charinusowi</osoba> pallium<pe><slowo_obce>pallium</slowo_obce> --- męskie okrycie wierzchnie w starożytnym Rzymie.</pe>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>rozpogodza się zupełnie, zdejmuje chlamidę, pas, kapelusz itd., podaje kolejno wszystkie rzeczy chłopcu; wdziewa pallium.</didaskalia>
<kwestia><strofa>Dobrze, chłopcze. Weź chlamidę i stań tu na boku,/
Bo jeżeli to nieprawda, pójdę dalej w drogę.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Więc nie wierzysz?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Owszem, wszystko, co tylko mi mówisz.</wers_cd>/
Lecz cóż mnie nie wiedziesz do niej, bym ją wreszcie ujrzał?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Troszkę jeszcze trza zaczekać.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Po cóż ja mam czekać?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Jeszcze nie jest czas właściwy, by tam wejść.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Dość tego!</wers_cd>
</strofa></kwestia>
<didaskalia>Chce wejść, <osoba>Eutychus</osoba> zatrzymuje go.</didaskalia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Nie wchodź teraz, nie trza, mówię!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Toć mi przecie powiedz,</wers_cd>/
Jaki powód?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Nie ma po co.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Co?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd><wyroznienie>Jej</wyroznienie> nie na rękę!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Nie na rękę? Gdy mnie kocha, a ja ją tak samo?/
On kpi ze mnie w straszny sposób, a ja taki głupi,/
Że mu wierzę i czas tracę. Znów wdzieję chlamidę!</strofa></kwestia>
<didaskalia>Przybiera z powrotem grobową minę, zdejmuje pallium.</didaskalia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Czekaj trochę i posłuchaj.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>udaje, że nie słucha</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Masz tu, chłopcze, pallium.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Matka zła na ojca strasznie, że jej tu na oczy/
Tę heterę w dom wprowadził, kiedy była na wsi./
Myśli, że to jego dziewka.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>j. w.</didaskalia>
<didaskalia>tymczasem ubrał się znów zupełnie do podróży w chlamidę, kapelusz; bierze od chłopca pas, miecz itd.</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Teraz pas założę.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Teraz bada sprawę w domu.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>j. w.</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Miecz mój mam już w ręku.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Bo gdybym cię tutaj wpuścił...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>j. w.</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Biorę flaszkę --- idę.</wers_cd>
</strofa></kwestia>
<didaskalia>Zabiera się.</didaskalia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>chwyta <osoba>Charinusa</osoba> za połę</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Czekaj, czekaj, Charinusie!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Aha! Mnie nie zwiedziesz!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Bo też nie chcę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>A więc czemu nie puszczasz mnie w drogę?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>trzyma go mocno</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Nie pozwolę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>wyrywa się</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ja czas tracę! Chłopcze, wróć do domu!</wers_cd>
</strofa>
<didaskalia>zatrzymuje się, robi nieprzytomne, baranie oczy</didaskalia>
<strofa>
Tak, już na wóz właśnie wsiadłem, lejce wziąłem w ręce<pt><slowo_obce>Tak, już na wóz właśnie wsiadłem...</slowo_obce> --- chory na umyśle pod wpływem nieszczęśliwej miłości ma dziwne przywidzenia, wszystko oczywiście nie na serio. Raz widzi się na wozie, na którym chce podróżować, to znów apostrofuje swoje nogi, jako że piechotą chce odbyć drogę.</pt>.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Tyś coś niezdrów!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Czemuż, nogi, w bieg się nie puszczacie</wers_cd>/
Prosto na Cypr, gdy mnie ojciec skazał na wygnanie?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Głupiś! Nie mów takich rzeczy, proszę cię!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Powziąłem</wers_cd>/
Plan, ażeby choćby z trudem znaleźć ją...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>przerywa</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Jest w domu!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Bo ten, co to rzekł, ten skłamał.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Prawdę powiedziałem.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>znów udaje, że nie słyszy</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Jestem zatem już na Cyprze<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q644636"></ref>...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Chodź, ujrzysz, co szukasz ---</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>j. w.</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Pytam i nic nie znajduję...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Mniejsza o gniew matki.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>j. w.</didaskalia>
<kwestia><strofa>A więc idę dalej szukać. Teraz jestem w Chalkis<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q21235810"></ref><pe><slowo_obce>Chalkis</slowo_obce> --- greckie miasto na wyspie Eubei, przy najwęższym miejscu cieśniny Euripos; ob. Chalkida.</pe>:/
Jest znajomy ktoś z Zakyntu<ref href="https://www.wikidata.org/wiki/Q144880"></ref><pe><slowo_obce>Zakintos</slowo_obce> --- grecka wyspa na Morzu Jońskim.</pe>; mówię, po com przybył,/
Pytam, kto też ją stąd uwiózł, kto ją ma, czy słyszał...</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>szarpie go</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Daj że spokój już tym głupstwom i chodź tutaj ze mną!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>j. w.</didaskalia>
<kwestia><strofa>
A ten mówi, że... w Zakyncie figi niezłe rosną<pt><slowo_obce>w Zakyncie figi niezłe rosną...</slowo_obce> --- Charinus niby jeszcze bredzi, ale jednak powoli zaczyna rozumieć Eutychusa i wraca do niego, ciągle w stylu swych przywidzeń o rozpoczętej podróży.</pt>.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
I ma rację.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>j. w.</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>O kochance mówi zaś, że słyszał,</wers_cd>/
Że jest tutaj gdzieś w Atenach.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Kalchas, ten Zakyntczyk!<pt><slowo_obce>Kalchas, ten Zakyntczyk!</slowo_obce> --- Kalchas, sławny wróżbita w wojsku greckim pod Troją; tu jako synonim mądrego człowieka.</pt></wers_cd></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>j. w.</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Więc ja w statek, zaraz jadę. I już jestem w domu./
Już z wygnania powróciłem. Witaj, mój Eutychu!/
Jakże zdrowie? Cóż rodzice? Zdrowi? Matka, ojciec?/
Prosisz mnie?<pt><slowo_obce>Prosisz mnie?</slowo_obce> --- na obiad, jak zwyczaj nakazywał, gdy ktoś znajomy wrócił z dalekiej podróży.</pt> A, bardzo ładnie: Jutro, bo dziś w domu!<pt><slowo_obce>Jutro, bo dziś w domu!</slowo_obce> (<slowo_obce>cras apud te, nunc domi</slowo_obce>) --- Charinus grzecznie odmawia, że to niby dziś już obiad dla niego w domu przygotowany.</pt>/
Tak się godzi, tak potrzeba.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Toż ty przez sen gadasz!</wers_cd>
</strofa>
<didaskalia>na stronie</didaskalia>
<strofa>
On coś niezdrów.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Tyś przyjaciel, więc lecz mnie czym prędzej!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Więc chodź tutaj!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>rzuca się za nim gwałtownie</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Idę.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Wolno! Toć pięty mi depczesz...</wers_cd>/
Słyszysz?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>pcha go do domu</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Słyszę już od dawna.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>odwracając się</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Chciałbym, byś pogodził</wers_cd>/
Ojca z matką; ona teraz... złości się ---
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>popycha go ciągle</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Idź tylko!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
O nią...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>j. w.</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Idźże!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Więc się staraj ---</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>CHARINUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>A idźże raz wreszcie!</wers_cd>/
Niczym Juno<pe><slowo_obce>Juno</slowo_obce> (mit. rzym.) --- bogini kobiet, małżeństwa i macierzyństwa, żona Jowisza.</pe> dla Jowisza --- tak ją zrobię słodką!
</strofa></kwestia>

<didaskalia>Wpadają obaj do domu Lysimacha.</didaskalia>

<sekcja_swiatlo/>

<didaskalia><osoba>Demifo</osoba>, <osoba>Lysimachus</osoba> wracają z miasta, żywo rozmawiając.</didaskalia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Tak jakbyś ty nic takiego w swym życiu nie zbroił...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Nigdy, mówię. Bo się strzegłem! Och, ja --- ledwo żyję,/
Żona moja z jej powodu cała w podnieceniu!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Więc ja niosę wyjaśnienie, by się nie gniewała.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Chodźże ze mną. Ale, widzę, syn mój tu wychodzi.
</strofa></kwestia>

<sekcja_swiatlo/>

<didaskalia><osoba>Eutychus</osoba>, <osoba>Demifo</osoba>, <osoba>Lysimachus</osoba>.</didaskalia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>wychodzi z domu, mówiąc do wnętrza</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Idę tylko ojcu donieść, że matka już dobra,/
Zaraz wrócę.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>do siebie</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Dobrze zaczął.</wers_cd>
</strofa>
<didaskalia>do <osoba>Eutychusa</osoba></didaskalia>
<strofa>
<wers_cd>Co słychać, Eutychu?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Doskonale, żeście obaj ---
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Jakże sprawa stoi?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Żona twoja już spokojna i uspokojona./
Dajcie mi tu ręce obaj!
</strofa></kwestia>

<didaskalia>Bierze ich za ręce.</didaskalia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Bogi mnie wspierają!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>do <osoba>Demifona</osoba></didaskalia>
<kwestia><strofa>
Ty zaś wiedz, że już kochanki --- nie masz!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Niech cię bogi!..</wers_cd>/
A cóż to się znowu stało?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Zaraz wam opowiem.</wers_cd>/
A więc uważajcie obaj ---
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Obaj uważamy.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Jeśli kto z dobrego rodu, a duszę ma podłą<pt><slowo_obce>Jeśli kto z dobrego rodu...</slowo_obce> --- zaczyna się pogrom Demifona przez Eutychusa i mszczącego się Lysimacha.</pt>,/
Ten sam dźwiga całą winę, a dusza ród hańbi.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Prawdę mówi.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Tobie mówi!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Tym też większa prawda.</wers_cd>/
Bo też to się w twoim wieku wcale nie godziło,/
Byś synowi, co się kocha, wydzierał kochankę/
Za swój własny grosz kupioną.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Jak to? Co ty mówisz?</wers_cd>/
To kochanka Charinusa?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Jak szelma udaje!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Toż on mówił, że to sługa, którą matce kupił.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Więc dlatego tyś ją kupił! Młodzieńczy kochanek!/
Podstarzały młodzieniaszek!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Brawo! Tylko dalej!</wers_cd>/
Ja ci tu znów dopomogę. A wlepmy mu obaj/
Wszystko, co się mu należy.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>O, niedobrze ze mną!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Synaczkowi niewinnemu zrobić taką krzywdę!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Ja musiałem go zawracać, gdy szedł na obczyznę,/
Szedł już przecież na wygnanie!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Poszedł?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Milcz, poczwaro!</wers_cd>/
Od wszelakich takich sztuczek wara w twoim wieku!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Zawiniłem, sam przyznaję. Nawet...
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>nie daje mu dojść do słowa</didaskalia>
<kwestia><strofa><wers_cd>Milcz, poczwaro!</wers_cd>/
Ty, w twym wieku od tych sprawek winieneś być z dala!/
<begin id="b1681352976882-977083855"/><motyw id="m1681352976882-977083855">Starość</motyw>Każdy wiek ma swe zajęcia, tak jak pory w roku./
Bo jeśliby wolno było staruchom do heter,/
To co wtedy z naszym państwem?<end id="e1681352976882-977083855"/><pt><slowo_obce>To co wtedy z naszym państwem?</slowo_obce> (<slowo_obce>ubi locist res summa nostra puplica</slowo_obce>) --- sądzi, że byłoby to niebezpiecznym podważaniem ustalonych form życia społecznego.</pt></strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Och, to bieda ze mną!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Toż młodzieży się najlepiej patrzą takie sprawki!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<didaskalia>zirytowany i pobity</didaskalia>
<kwestia><strofa>
A więc już ją sobie bierzcie, jak świnię! Z korytem!<pt><slowo_obce>A więc już ją sobie bierzcie, jak świnię! Z korytem!</slowo_obce> (<slowo_obce>iam obsecro hercl' vobis habete cum porcis, cum fiscina</slowo_obce>) --- dosłownie: ,,bierzcie [ją] sobie ze świniami, z koszem [na paszę]". Wchodzi tu w grę widocznie jakieś przysłowie, dziś nam nieznane; przekład usiłuje w te słowa włożyć pewną myśl zrozumiałą, przyjmując porównanie ze zwrotem nieprawnie posiadanej świni, co u Rzymian ówczesnych, tak zamiłowanych w uprawie roli i w hodowli zwierząt domowych (zwłaszcza świń), wydaje się zupełnie możliwe.</pt>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Oddaj mu ją!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>A niech weźmie, gdy chce; ja nie bronię.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>drwiąco</didaskalia>
<kwestia><strofa>
W sam czas! Pewnie! Gdy inaczej teraz już nie możesz!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<didaskalia>skruszony</didaskalia>
<kwestia><strofa>Niech się zemści za tę krzywdę, jak mu się podoba,/
Proszę tylko, zróbcie zgodę, niech mi krzyw nie będzie,/
Bo, dalibóg, gdybym wiedział, gdyby rzekł choć w żarcie,/
Że ją kocha --- nigdy w świecie nie byłbym jej zabrał./
Eutychusie! Tyś druh jego, błagam: chroń, dopomóż!/
Będziesz w starym miał klienta wdzięcznego za łaskę!</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>drwiąc, do <osoba>Demifona</osoba></didaskalia>
<kwestia><strofa>
Proś go, żeby ci darował błędy twej młodości!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
A więc znowu? Strasznieś dumny! Lecz --- ja się spodziewam:/
Przyjdzie czas, że ja znów tobie dobrze się odpłacę!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
O, już ja się tym nie param!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ani ja od dziś dnia!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Gadasz! Wilka znów do lasu pociągnie natura!<pt><slowo_obce>Wilka znów do lasu pociągnie natura</slowo_obce> (<slowo_obce>consuetudine animus rursus te huc inducet</slowo_obce>) --- dosłownie: ,,z przyzwyczajenia umysł pociągnie cię znów do tego".</pt>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Dość już! Błagam! Nawet bijcie batem, gdy zechcecie!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Racja... Lecz to żona zrobi, gdy się o tym dowie.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<didaskalia>przerażony</didaskalia>
<kwestia><strofa>
Nie, nie trzeba, by wiedziała!<pt><slowo_obce>Nie, nie trzeba, by wiedziała!</slowo_obce> --- jako niezły pantofel, więcej nawet niż batów boi się żony.
</pt>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>groźnie</didaskalia>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Tak?</wers_cd>
</strofa>
<didaskalia>lecz widząc jego przerażoną minę, zmienia ton</didaskalia>
<strofa>
<wers_cd>No, już się nie bój,</wers_cd>/
Żona twoja się nie dowie. --- Lecz chodźmyż do domu,/
Miejsce tutaj nie jest na to!<pt><slowo_obce>Miejsce tutaj nie jest na to!...</slowo_obce> --- dzieje się to przecież na ulicy, przed domem. Nigdy to zresztą nikogo w tych sztukach nie razi (p. <tytul_dziela>Plautus</tytul_dziela>, s. 265 i nast.) i tylko tutaj pojawia się wzgląd na fikcyjnych przechodniów. Jest to niewątpliwie pomysł samego Plauta, który w ten sposób motywuje przeniesienie dalszej akcji do wnętrza domu, czyli skrócenie sztuki. Mówi zresztą o tym wyraźnie w wierszu 1035 i nast., z ulubionym swoim łamaniem iluzji scenicznej: ,,Skrócimy zarazem naszą sztukę" (por. <tytul_dziela>Wstęp</tytul_dziela>, s. XVI i nast.).</pt> O twych sprawkach gadać,/
Kiedy wszyscy, co przechodzą, gapią się i słyszą!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Rzeczywiście, że masz rację! Skrócimy zarazem/
Naszą sztukę. --- Chodźmy!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Syn twój --- jest tu u nas w domu.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>Doskonale. Potem tędy, przez ogród przejdziemy<pt><slowo_obce>Potem tędy, przez ogród przejdziemy</slowo_obce> --- mowa o przejściu przez furtkę, z ogrodów, które znajdowały się z drugiej strony domów.</pt>.</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<didaskalia>odprowadza na bok <osoba>Eutychusa</osoba></didaskalia>
<kwestia><strofa>
Eutychusie, jeszcze jedno, nim ja tutaj wejdę<pt><slowo_obce>Eutychusie, jeszcze jedno, nim ja tutaj wejdę</slowo_obce> --- pełen obawy przed żoną, nie wie, czy bezpiecznie będzie wejść do domu.</pt>.
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Cóż takiego?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Każdy myśli o sobie, więc powiedz:</wers_cd>/
Wiesz na pewno, że twa matka już nie zła?
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Na pewno.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
Bacz, co mówisz!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Ja ci ręczę!</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Dobrze. Lecz ja proszę,</wers_cd>/
Bacz, co mówisz!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Więc nie wierzysz?</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>LYSIMACHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa>
<wers_cd>Owszem --- lecz się boję.</wers_cd>
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>DEMIFO</naglowek_osoba>
<didaskalia>przerywając ich rozmowę</didaskalia>
<kwestia><strofa>
A więc chodźmy!
</strofa></kwestia>


<naglowek_osoba>EUTYCHUS</naglowek_osoba>
<kwestia><strofa><wers_cd>Ale przedtem, zanim tu wejdziemy,</wers_cd>/
Trzeba, myślę, dla staruszków wydać takie prawo,/
Które ma ich wszystkich trzymać w karbach posłuszeństwa.</strofa>
<didaskalia>Ustawiają się frontem do publiczności, <osoba>Eutychus</osoba> w środku; mówi z namaszczeniem</didaskalia>
<strofa><begin id="b1681353061282-1109850808"/><motyw id="m1681353061282-1109850808"></motyw>Jeśli o kimś się dowiemy, co ma sześćdziesiątkę,/
Że się wdaje z heterami, żonaty czy wolny,/
W myśl ustawy z nim poczniemy<pt><slowo_obce>W myśl ustawy z nim poczniemy</slowo_obce> (<slowo_obce>cum eo nos hic lege agemus</slowo_obce>) --- mowa o ustawie, w myśl której człowiekowi niepoczytalnemu odbierano majątek, zostawiając mu tylko tyle, ile zaledwie do utrzymania życia było potrzebne.</pt>: że niepoczytalny,/
Osądzimy --- no i w biedzie przyjdzie mu żyć za to,/
Że majątek swój roztrwania.<end id="e1681353061282-1109850808"/> --- A nikt już niech odtąd/
Nie przeszkadza, gdy syn kocha i bierze dziewczynę,/
Byle wszystko było w miarę. A gdy ktoś przeszkodzi,/
Więcej straci przez podrywkę<pt><slowo_obce>Więcej straci przez podrywkę</slowo_obce> (<slowo_obce>plus perdet clam</slowo_obce>) --- tzn. przez podstęp sprytnego niewolnika, który zwykle w tych komediach umie wydostać od ojca pieniądze na opłacenie miłostek synalka.</pt>, niż gdyby sam płacił!/
Prawo ma już wiązać starych od dzisiejszej nocy./
Bądźcie zdrowi! --- A wy młodzi, jeśli prawo dobre,/
Toście winni głośno klaskać, i to na złość starym!<pt><slowo_obce>na złość starym!</slowo_obce> --- jako że cała ta sztuka jest potępieniem spóźnionych amorów.</pt></strofa></kwestia>

</dramat_wierszowany_l></utwor>